# Polish Express > Wiadomości dla Polaków w UK, Irlandii, Holandii, Niemczech ### Z ostatniej chwili! Katastrofa samolotu lecącego do Londynu. Na pokładzie 242 osoby Katastrofa samolotu lecącego z Ahmadabadu do Londynu. Boeing 787-8 Dreamliner linii Air India rozbił się niedługo po starcie. Na pokładzie miały się znajdować 242 osoby. W sieci pojawiają się nagrania z miejsca wypadku. Do katastrofy samolotu pasażerskiego doszło w mieście Ahmadabad w Indiach. Maszyna zmierzała do Wielkiej Brytanii, konkretnie na lotnisko Gatwick. Boeing 787-8 Dreamliner rozbił się tuż po starcie. Jak podaje India Today, na pokładzie znajdowało się 230 pasażerów i 12 członków załogi. Katastrofa samolotu w Indiach – trwa akcja ratunkowa Indyjska policja przekazała, że na całe szczęście samolot rozbił się na terenach niezamieszkanych. Maszyna uderzyła jednak w budynek będący w trakcie budowy w dzielnicy Meghani Nagar. Trwa akcja ratunkowa. W lokalnym szpitalu panuje ogromny chaos. - Samolot Boeing B787 wystartował o godzinie 13:38 (czasu lokalnego – przyp. red.) i rozbił się w ciągu pięciu minut w pobliżu obszaru Meghani Nagar, w pobliżu lotniska w Ahmadabadzie. Sytuacja jest rozwojowa - przekazał szef lotnictwa cywilnego Indii Faiz Ahmed Kidwai. Na ten moment nie ma potwierdzonych informacji dotyczących przyczyny katastrofy samolotu, ani liczby ofiar. Indyjskie media podają, że załoga nie zgłaszała żadnych problemów technicznych przed startem. WATCH: Air India plane carrying 242 people crashes in Ahmedabad while taking off for flight to London pic.twitter.com/KyLVZaV6i7 — BNO News (@BNONews) June 12, 2025 1/ Air India flight AI-171 to London, Plane Crash during takeoff in Meghani Nagar, Ahmedabad, Gujarat. ~242 passengers on board. Thick smoke reported; fire brigade, emergency teams on site. Cause unknown, injuries reported. Rescue ops ongoing. #Ahmedabad #PlaneCrash pic.twitter.com/AExntYfdBy — GeoTechWar (@geotechwar) June 12, 2025 Excerpt: Boeing 787-8 Dreamliner linii Air India, lecący z Ahmadabadu do Londynu, rozbił się krótko po starcie. Na pokładzie znajdowały się 242 osoby. W internecie pojawiają się już pierwsze nagrania z miejsca tragedii. ### Aktywiści idą na granicę i robią patrole obywatelskie, bo nie mają zaufania do rządu i służb W weekend kilkunastu mężczyzn w kamizelkach odblaskowych zatrzymywało samochody na granicy Ter Apel i niemieckiego Rütenbrocka. Szukało w nich nielegalnych migrantów. Według redakcji AD inicjatorami akcji byli aktywiści zaniepokojeni brakiem działań władz wobec przekraczających granicę osób ubiegających się o azyl. Minister sprawiedliwości i migracji David van Weel odniósł się do obywatelskich patroli na granicy holendersko-niemieckiej w okolicach Ter Apel. W emocjonalnym wystąpieniu zaapelował do mieszkańców, by zaprzestali samodzielnych kontroli granicznych. – Rozumiem frustrację, ale naprawdę proszę, by tego nie robić i pozostawić te działania służbom – podkreślił minister. Władze mówią, że patrole obywatelskie to zły pomysł Władze lokalne, w tym gmina Westerwolde, jednoznacznie skrytykowały obywatelskie inicjatywy. Między innymi z tego powodu, że nie wolno mieszkańcom przeprowadzać zatrzymań drogowych w taki sposób jak przeprowadza je policja. Tego rodzaju działania stwarzają zagrożenie na drogach i mogą doprowadzić do niebezpiecznych sytuacji. Policja pojawiła się na miejscu i sprawdziła dokumenty uczestników. Ich działania uznano za niekaralne, jednak służby wyraźnie wezwały do zaprzestania takich akcji. Kradzieże, hałas i strach – kontrowersje wokół ośrodka w Ter Apel Źródłem napięć w regionie jest ośrodek recepcyjny w Ter Apel. Miejscowość liczy zaledwie około 10 tys. mieszkańców, a w ośrodku przebywa około 2 tys. osób ubiegających się o azyl. Codziennie część z nich trafia w głąb kraju, a w ich miejsce przyjeżdżają nowi. Mieszkańcom nie wolno przeprowadzać zatrzymań w sposób podobny do policji / fot. Getty Images Mieszkańcy regularnie skarżą się na problemy związane z bezpieczeństwem i porządkiem – na kradzieże, wandalizm, śmiecenie, hałas i zastraszanie. Mimo tych trudności, jak pokazują badania Instytutu Cebeon, tylko 10 proc. mieszkańców chce zamknięcia ośrodka – większość opowiada się nie za jego likwidacją, lecz za ograniczeniem jego działalności. Holandia przyciąga jak magnes – rekordowa liczba imigrantów z UE Holandia stała się jednym z najchętniej wybieranych kierunków emigracji zarobkowej w Unii Europejskiej i to nie tylko dla mieszkańców mniej rozwiniętych państw wspólnoty. W dekadę liczba obywateli państw UE osiedlających się w Holandii znacząco wzrosła. Według informacji przekazanych przez CBS na początku 2024 roku kraj ten zamieszkiwało więcej osób z każdego państwa członkowskiego UE niż dziesięć lat wcześniej. Na początku 2024 roku w Holandii mieszkało ponad 700 tys. imigrantów z krajów Unii Europejskiej. To ponad dwa razy więcej niż dziesięć lat wcześniej – wynika z danych Centraal Bureau voor de Statistiek (CBS). Excerpt: W weekend kilkunastu mężczyzn w kamizelkach odblaskowych zatrzymywało samochody na granicy Ter Apel i niemieckiego Rütenbrocka, szukając w nich nielegalnych migrantów. Według dziennika AD inicjatorami akcji byli aktywiści zaniepokojeni brakiem działań władz wobec przekraczających granicę osób ubiegających się o azyl. ### Coraz mniej imigrantów przyjeżdża do Wielkiej Brytanii Dane statystyczne pokazują, że do Wielkiej Brytanii przyjeżdża coraz mniej imigrantów. Doradca Home Office twierdzi, że migracja netto w przyszłym roku ponownie zmniejszy się o połowę do 200 000. W ciągu roku do grudnia 2024 spadła z około 860 000 do 431 000. Trend pokazuje, że coraz mniej imigrantów przyjeżdża na Wyspy. Z powodu osłabienia rynku pracy w Wielkiej Brytanii migracja netto może zmniejszyć się ponownie o połowę w następnym roku. Dane Office for National Statistics (ONS) w zeszłym miesiącu pokazały największy spadek migracji netto w historii. W ciągu 12 miesięcy do grudnia 2024 roku około 431 000 osób więcej przybyło do UK niż wyjechało. Rok wcześniej było to 860 000. Na Wyspy przyjeżdża coraz mniej imigrantów W ubiegłym roku wpływ na mniejszą liczbę imigrantów przyjeżdżających na Wyspy miał spadek liczby pracowników i studentów spoza UE przybywających do Wielkiej Brytanii. Przewodniczący Migration Advisory Committee (MAC), prof. Brian Bell powiedział, że spodziewa się dalszego spadku liczby przyjezdnych. Według niego migracja netto może spaść do 200 000 „w ciągu najbliższego roku”. A następnie spodziewa się pewnej stabilizacji na poziomie około 300 000 w kolejnych latach. - Wydawanie wiz pracowniczych spadło bardzo mocno, co jest jednym z powodów, dla których migracja netto tak bardzo się zmniejszyła. Nie zobaczymy dużego wzrostu w kwestii wiz pracowniczych. Ponadto większość prognoz nie przewiduje silnego wzrostu na rynku pracy w ciągu najbliższego roku lub dwóch lat – dodał. Migracja netto ma tendencję spadkową / fot. Getty Images Trudna sytuacja na rynku pracy Z danych opublikowanych we wtorek wynika, że liczba dostępnych miejsc pracy spadła o 63 000 między marcem i majem tego roku. Natomiast bezrobocie w Wielkiej Brytanii wzrosło w kwietniu do najwyższego poziomu od prawie czterech lat. Liz McKeown, która jest dyrektorem ds. statystyk ekonomicznych w ONS, powiedziała: – Rynek pracy nadal słabnie, a liczba osób na liście płac wyraźnie maleje. Opinie z naszego badania wakatów sugerują, że niektóre firmy mogą powstrzymywać się od rekrutacji nowych pracowników lub zastępowania odchodzących. Najnowsze dane dają pierwszy obraz kwietniowych zmian, czyli wpływu podwyżki składek na ubezpieczenie społeczne i wzrostu krajowej płacy minimalnej wprowadzonej przez kanclerz skarbu, Rachel Reeves. Ograniczenia dla imigrantów Ostatnie zmiany w Białej Księdze wprowadzone przez Partię Pracy utrudnią również pracownikom zagranicznym przyjazd do Wielkiej Brytanii. Próg związany z kwalifikacjami potrzebnymi do otrzymania wiz pracowniczych zostanie przywrócony do poziomu wykształcenia. To zmniejszy liczbę wydawanych wiz dla osób o niższych kwalifikacjach. Prof. Bell ostrzega, że najbardziej na skutek zmian ucierpią sektory hotelarski i gastronomiczny, które w dużej mierze polegają na imigrantach. Liczba osób przybywających do Wielkiej Brytanii na podstawie wiz dla pracowników służby zdrowia i opieki również gwałtownie spada. To z kolei budzi obawy, że domy opieki, które polegają na pracownikach z zagranicy, mogą mieć problemy. Natomiast spadek liczby wiz dla pracowników socjalnych nastąpił po tym, jak były minister spraw wewnętrznych, James Cleverly wprowadził w zeszłym roku zakaz sprowadzania członków rodziny do Wielkiej Brytanii przez pracowników opieki. Partia Pracy idzie za ciosem Mimo obaw dotyczących niedoboru pracowników w kluczowych sektorach, Partia Pracy chce jeszcze bardziej obniżyć wskaźniki migracji netto. W ubiegłym miesiącu Keir Starmer powiedział, że Wielka Brytania ryzykuje, że stanie się „wyspą obcych”, jeśli nie przejmie kontroli nad imigracją. Wtedy też ujawnił plany dotyczące zaostrzenia wymogów językowych dla przyjeżdżających do UK imigrantów. Deportacji większej liczby zagranicznych przestępców. A także nałożenia większej presji na pracodawców, aby szkolili brytyjski personel. Excerpt: Dane statystyczne pokazują, że do Wielkiej Brytanii przyjeżdża coraz mniej imigrantów. Doradca Home Office twierdzi, że migracja netto w przyszłym roku ponownie zmniejszy się o połowę do 200 000. ### Cisza, zaufanie i nożyczki. Polak otwiera wyjątkowy salon fryzjerski w Edynburgu W świecie, który nieustannie przyspiesza, a salony fryzjerskie zamieniają się w fabryki fryzur, on postawił na coś zupełnie odwrotnego. W samym sercu artystycznej dzielnicy Leith w Edynburgu powstało miejsce, gdzie włosy są tylko początkiem rozmowy, a klient nie musi już konkurować o uwagę z drugim fotelem. Mowa o HOME4MYHAIR, autorskim salonie Luki – doświadczonego polskiego fryzjera, który po ponad 15 latach pracy w branży postanowił stworzyć przestrzeń inną niż wszystkie. Kameralny salon fryzjerski HOME4MYHAIR w dzielnicy Leith w Edynburgu Od gwaru do ciszy. Droga do własnego miejsca Luka przez lata prowadził popularny salon na Meadowbanku, gdzie zdobył wierne grono klientów i ogromne doświadczenie. Ale – jak sam przyznaje – przyszedł moment, kiedy poczuł, że chce czegoś więcej. – „Salon na Meadowbanku był moją szkołą wszystkiego: odpowiedzialności, organizacji, relacji z ludźmi. Ale marzyłem o miejscu bardziej osobistym. O przestrzeni, w której nie tylko strzyżesz, ale też słuchasz. Naprawdę słuchasz” – mówi Luka. I tak narodził się pomysł HOME4MYHAIR – salonu, który oferuje pełną uwagę, bez pośpiechu, bez kolejek, bez tła z suszarek i rozmów przy sąsiednim stanowisku. Tutaj każda wizyta to indywidualna sesja, a klient ma salon tylko dla siebie. Jakość zamiast ilości. Jeden klient, jedno spotkanie W HOME4MYHAIR nie ma nakładających się rezerwacji ani podwójnych foteli. Konsultacje – zawsze darmowe – bywają dłuższe niż sama usługa. Wszystko po to, by dobrze zrozumieć potrzeby, tryb życia i oczekiwania osoby, która siada w fotelu. – „Nie lubię masowości. Każdy klient to osobna historia. Pracuję spokojnie, z uwagą i tylko na kosmetykach najwyższej jakości – takich, które są nie tylko luksusowe, ale też etyczne i przyjazne dla skóry” – podkreśla. Luka pracuje wyłącznie z produktami La Biosthetique Paris, znanymi z innowacyjnych składów i pielęgnacyjnego podejścia do włosów i skóry głowy. photo: Luca Stadnicki Przestrzeń, w której można odetchnąć Salon przy 12 Portland Place to nie tylko usługa, ale też przemyślana aranżacja. Trzy oddzielne strefy tworzą intymną, spokojną przestrzeń: minimalistyczna pracownia fryzjerska – centrum wszystkich metamorfoz, antresola z miejscem do odpoczynku – idealna dla osób towarzyszących, oraz strefa relaksu z widokiem na ogród i wewnętrznym wodospadem, który już niedługo stanie się zielonym azylem z kawą i śpiewem ptaków w tle. – „Chcę, żeby ludzie mogli nie tylko się ostrzyc, ale też zatrzymać się na chwilę – nawet jeśli to tylko kwadrans w ogrodzie. To też część tego doświadczenia” – dodaje Luka. Doświadczenie z całego świata Choć HOME4MYHAIR dopiero co otworzył swoje drzwi, jego twórca nie jest nowicjuszem. Luka szkolił się i pracował w Polsce, Portugalii, Włoszech, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Wielkiej Brytanii. Regularnie bierze udział w szkoleniach i pokazach marek takich jak Toni&Guy czy Sassoon, śledząc najnowsze techniki i trendy, ale zawsze filtrując je przez indywidualne potrzeby klienta. – „Fryzjerstwo się zmienia. A ja chcę się zmieniać razem z nim – nie dla mody, ale dla człowieka” – mówi. Home4myhair w w Edynburgu Dla kogo jest HOME4MYHAIR? To nie jest salon dla każdego – i właśnie to jest jego siłą. To miejsce dla tych, którzy szukają spokoju, jakości i autentyczności. Dla tych, którzy mają dość pośpiechu, anonimowości i fryzjerskich taśm produkcyjnych. Dla tych, którzy chcą czuć się usłyszani, a nie tylko obsłużeni. – „Nie chcę rosnąć szeroko. Chcę rosnąć głęboko. Każdy, kto tu przychodzi, jest dla mnie priorytetem. I to się nigdy nie zmieni” – podsumowuje Luka. HOME4MYHAIR znajduje się przy 12 Portland Place, EH6 6LA, Leith, Edinburgh Wizyty umawiane są indywidualnie. Bezpłatne konsultacje dostępne po rezerwacji. Rezerwacje: www.home4myhair.com (strona w języku polskim i angielskim) #EdinburghSalon #PolacyWEdynburgu #EdinburghLifestyle #LeithLife #IndependentEdinbugh #LuxuryHairCare #PrivateHairSalon #EdinburghStyle #ArtisanExperience #EdinburghTrends #BoutiqueSalon #DiscoverLeith #HiddenGemsEdinburgh #QualityOverQuantity #SelfCareEdinburgh #PersonalisedService #HairByLuka #SupportLocalEdinburgh Excerpt: Polak otworzył w Edynburgu wyjątkowy salon fryzjerski. Bez kolejek i hałasu – z czasem tylko dla Ciebie. HOME4MYHAIR to nowa jakość w Leith. ### Spending review 2025: Rząd zapowiada budowę setek tysięcy tanich domów W środę w brytyjskim parlamencie przedstawiono spending review. W ramach pakietu o wartości 39 miliardów funtów, kanclerz skarbu Rachel Reeves, ogłosiła, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat zostanie wybudowane setki tysięcy tanich domów w Wielkiej Brytanii. Reeves chce w ten sposób walczyć z kryzysem mieszkaniowym. Finansowanie nowego programu Affordable Homes znacznie przekracza kwotę, którą przyznano w przeszłości. Ministerstwo Skarbu przekazało, że roczne inwestycje w tanie mieszkania wzrosną do czterech miliardów funtów do 2030 roku. To niemal dwukrotnie więcej niż średnie finansowanie z lat 2021-2026, które osiąga 2,3 miliarda funtów. Źródło powiązane z rządem przekazało, że „rząd inwestuje w odnowę Wielkiej Brytanii, aby ludzie pracujący mieli się lepiej”. Mairi MacRae, dyrektor w Shelter UK, powiedziała: - Nowa inwestycja to przełomowy moment w walce z kryzysem mieszkaniowym. Jest to ogromna szansa na naprawienie dziesięcioleci zaniedbań i rozpoczęcie nowego rozdziału dla mieszkalnictwa w tym kraju. Z kolei Kate Henderson, dyrektor naczelna National Housing Federation mówi: - Jest to najbardziej ambitny program mieszkań socjalnych od dziesięcioleci i wraz z długoterminową pewnością wysokości czynszów zapoczątkuje pokoleniowy impuls w zakresie dostarczania nowych mieszkań socjalnych. Spending review 2025: Rząd zapowiada budowę setek tysięcy tanich domów fot. Carl Court/Getty Images Spending review 2025. Na co jeszcze pójdą pieniądze z budżetu? W środę Rachel Reeves przedstawiła przegląd wydatków (spending review). Kanclerz opowiedziała o osiągnięciach rządu i decyzjach dotyczących budżetu. Wspomniała oczywiście o „czternastu latach złego zarządzania” Konserwatystów i dziurze budżetowej wynoszącej 22 miliardy funtów. Czego jeszcze można się było dowiedzieć z wystąpienia Reeves? Obronność W pierwszej części Reeves przedstawiła ogłoszone już wcześniej zwiększone wydatki na obronę i bezpieczeństwo. Ważnym elementem jej wypowiedzi było też zwiększenie liczby miejsc pracy w tym sektorze, szczególnie w Szkocji. Imigranci i uchodźcy Kanclerz poruszyła też kwestie imigracji. Powiedziała, że Border Security Command otrzyma nawet 280 milionów funtów rocznie więcej do końca okresu przeglądu wydatków. Reeves zapowiedziała, że rząd wstrzyma wszystkie wydatki na hotele dla osób ubiegających się o azyl do końca tej kadencji. Energia atomowa i dwutlenek węgla Reeves zapowiedziała inwestycję rzędu trzydziestu miliardów funtów w energię jądrową. Około połowa tych pieniędzy ma być przeznaczona na reaktor Sizewell C. Zapowiedziała też nowe środki na małe modułowe reaktory jądrowe oraz badania nad fuzją jądrową. Potwierdziła też inwestycję w projekt wychwytywania dwutlenku węgla w Aberdeenshire. Biznes Zapowiedziała też dodatkowe dwa miliardy funtów, które mają być przeznaczone na inwestycję w sztuczną inteligencję. Zwiększone ma być też finansowanie dla British Business Bank. Nawet 1,2 miliarda funtów rocznie ma być przekazane na szkolenia zawodowe dla młodych ludzi. Transport Reeves mówiła też o inwestycjach w kolej, lotniska oraz autobusy. W tym o wzmocnieniu Northern Powerhouse Rail oraz East West Rail, a także dofinansowaniu węzła kolejowego Midlands i inwestycji ponad 400 milionów funtów w walijską kolej. Kanclerz przekazała również, że planuje czterokrotny wzrost dotacji na transport lokalny poza Londynem. Obiecała też zmianę przepisów, aby umożliwić większe wydatki w konkretnych regionach. Wydatki lokalne Te obejmują 350 milionów funtów na obiekty takie jak parki, biblioteki i baseny w wielu miastach. Reeves wymieniła kilka miejscowości, z których większość jest reprezentowana przez posłów Partii Pracy. Policja i więziennictwo Reeves twierdzi, że zwiększy wydatki na policję o 2,3% rocznie. Kanclerz powiedziała też o kolejnych siedmiu miliardach funtów przeznaczonych na sfinansowanie czternastu tysięcy nowych miejsc w więzieniach. Warm House Plan W swoim przemówieniu Reeves potwierdziła, że uhonoruje zobowiązanie dotyczące funduszu w wysokości 13,2 miliardów funtów na naprawę nieszczelnych domów oraz instalację pomp ciepła i paneli słonecznych. Reeves twierdzi, że to działanie rządu może przynieść oszczędność średnio 600 funtów rocznie na rachunkach dla obywateli. Szkolnictwo Reeves zapowiedziała, że z budżetu zostanie przekazane dodatkowe 2,3 miliarda funtów rocznie na utrzymanie istniejących szkół oraz 2,4 miliarda funtów na budowanie nowych placówek. Służba zdrowia Na samym końcu swojego spending review Reeves powiedziała, że NHS otrzyma dodatkowe 3% rocznie. Jak twierdzi, ma się to przekładać na dodatkowe 29 miliardów funtów przeznaczonych na służbę zdrowia. Excerpt: W środę w brytyjskim parlamencie przedstawiono plan wydatków publicznych (spending review). Kanclerz skarbu Rachel Reeves ogłosiła, że w ramach pakietu o wartości 39 miliardów funtów rząd zamierza w ciągu najbliższych dziesięciu lat wybudować setki tysięcy tanich mieszkań. ### Rejestracja rozwodu z Wielkiej Brytanii w Polsce – co musisz wiedzieć artykuł partnerski Zarówno brytyjskie małżeństwo, jak i rozwód z UK powinny znaleźć swoje odzwierciedlenie w zapisach polskich aktów stanu cywilnego. Stąd w razie ślubu, czy rozwodu z Wielkiej Brytanii należy dopełnić formalności także w Polsce. Czy rozwód z UK jest ważny w Polsce? Rozwody zagraniczne nie są automatycznie rejestrowane w Polsce, dotyczy to także rozwodów brytyjskich. Stąd, jeśli uzyskałeś rozwód w Wielkiej Brytanii, to powinieneś go zalegalizować w Polsce. W celu legalizacji brytyjskiego rozwodu należy ustalić, jaka procedura jest właściwa: rejestracja czy uznanie wyroku rozwodowego. Rodzaj procedury zależy od daty wyroku rozwodowego oraz od tego, czy wyrok rozwodowy został wydany przez sąd państwa członkowskiego UE, czy też państwa niebędącego członkiem UE. I tak wyroki rozwodowe wydane przez: - sądy państw członkowskich UE od dnia 1 maja 2004 r. lub - sądy państw niebędących członkami UE od dnia 1 lipca 2009 r. podlegają procedurze rejestracji w polskim urzędzie stanu cywilnego. Natomiast wyroki rozwodowe wydane przez: - sądy państw członkowskich UE przed dniem 1 maja 2004 r. lub - sądy pozostałych państw przed dniem 1 lipca 2009 r. nie kwalifikują się do procedury rejestracji, tylko podlegają procesowi uznania przez sąd polski. Gaworlegal Kiedy rejestracja rozwodu z UK, a kiedy uznanie? Zatem wyroki rozwodowe z UK wydane od dnia 1 maja 2004 r. podlegają procedurze rejestracji w polskim urzędzie stanu cywilnego. Z kolei wyroki rozwodowe z UK wydane przed dniem 1 maja 2004 r. podlegają procedurze uznania przed polskim sądem. Jak łatwo się domyślić, procedura uznania przez sąd jest nieco bardziej skomplikowana, czasochłonna, a przez to i droższa - w porównaniu do rejestracji w urzędzie. Rejestracja małżeństwa z UK w Polsce Zagraniczne małżeństwa - podobnie jak zagraniczne rozwody - również nie są automatycznie rejestrowane w Polsce. Stąd małżeństwo zawarte w UK także podlega rejestracji w polskim urzędzie stanu cywilnego. Nazywa się to transkrypcją brytyjskiego aktu małżeństwa. Jeśli chcesz zarejestrować rozwód z UK w Polsce, to pamiętaj, że najpierw musisz zarejestrować w ojczyźnie swoje brytyjskie małżeństwo, które ten rozwód poprzedziło. Czy trzeba zgłaszać rozwód z UK w Polsce? Jeśli jesteś obywatelem polskim, który mieszka w Wielkiej Brytanii i tam uzyskał rozwód, bezwzględnie wskazane jest, abyś zarejestrował swój rozwód w Polsce niezwłocznie po uzyskaniu prawomocnego wyroku rozwodowego w UK. Gaworlegal Rejestracja rozwodu z UK w Polsce Rejestracja rozwodu z UK w Polsce uchroni Cię przed wieloma problemami prawnymi w Polsce. Niedopełnienie formalności w tym zakresie może mieć dla Ciebie dotkliwe konsekwencje, w szczególności: nie będziesz mógł zawrzeć w Polsce kolejnego małżeństwa, możesz narazić się na podejrzenie popełnienia przestępstwa bigamii (gdy zawrzesz nowy związek małżeński za granicą), możesz doświadczyć problemów w odziedziczeniu majątku w Polsce, możesz narazić się na problemy związane z domniemaniem pochodzenia dziecka od męża matki (gdy po orzeczeniu zagranicznego rozwodu twoja była żona urodzi dziecko), nie będziesz mógł wymienić polskiego paszportu na swoje nowe nazwisko (gdy po rozwodzie powrócisz do nazwiska panieńskiego albo zawrzesz nowy związek małżeński za granicą, w wyniku którego zmienisz nazwisko). Gaworlegal Ślub po rozwodzie z UK Jeśli planujesz zawrzeć w Polsce kolejne małżeństwo, po tym jak uprzednio uzyskałeś rozwód w UK, to pamiętaj, że najpierw musisz zarejestrować swój brytyjski rozwód. W efekcie w pierwszej kolejności powinieneś zarejestrować swój brytyjski rozwód, a dopiero potem małżeństwo z UK. Radca prawny Kinga Gawor Specjalista międzynarodowego prawa rodzinnego Założyciel i Prezes Gaworlegal www.gaworlegal.pl Excerpt: Uzyskałeś rozwód w Wielkiej Brytanii? Sprawdź, czy i jak należy go zarejestrować w Polsce, by uniknąć problemów przy nowym ślubie czy dziedziczeniu. ### Co zrobić, jeśli stracisz zasiłek? Poradnik Reformy systemu pomocy i zasiłków w UK powodują, że wiele osób straci prawo do świadczenia. Co zrobić, jeśli straciłeś prawo do PIP lub Universal Credit? Jak odnaleźć się na rynku pracy i jakiej pomocy można spodziewać się od DWP? Zatem co zrobić, jeśli stracisz zasiłek i nie wiesz jak odnaleźć się na dynamicznym i zmiennym rynku pracy? Przedstawiamy nasz poradnik! W świetle najnowszych reform ogłoszonych przez rząd Wielkiej Brytanii, tysiące osób otrzymujących Personal Independence Payment (PIP), Universal Credit czy Carer’s Allowance może w nadchodzących miesiącach stracić część lub całość przysługujących im świadczeń. Dotyczy to zwłaszcza osób, które korzystają z tzw. „elementu codziennego funkcjonowania” (daily living component). Pomimo protestów i ostrzeżeń specjalistów, UK sukcesywnie dąży do ograniczenia systemu pomocy społecznej. Czy to słuszna metoda na łatanie dziury budżetowej? Może warto rozejrzeć się szerzej, gdy pojawia się wizja kryzysu w UK? Niezależnie od oceny reform, warto wiedzieć, co zrobić, jeśli stracisz zasiłek. Na czym polegają zmiany? Reforma, która stanowi część programu Pathways to Work Green Paper opracowanego przez Partię Pracy. Jej celem jest zwiększenie aktywności zawodowej osób z niepełnosprawnościami i ograniczenie biernej formy wsparcia finansowego. W jej ramach: Około 370 000 obecnych beneficjentów PIP straci zasiłek. 430 000 nowych wnioskodawców nie zakwalifikuje się w ogóle do otrzymania tej części świadczenia. 150 000 opiekunów utraci Carer's Allowance, jeśli osoby, którymi się opiekują, nie będą już spełniały kryteriów PIP. Dodatek LCWRA w Universal Credit zostanie zamrożony na 5 lat dla obecnych odbiorców, a nowi otrzymają połowę dotychczasowej kwoty – również zamrożoną. Nowa punktacja skupia się bardziej na zdolności do pracy, a mniej na codziennych trudnościach życiowych. Dlatego dla wielu osób oznacza to, że będą musieli podjąć pracę. Nawet z chorobami przewlekłymi, zaburzeniami psychicznymi czy ukrytymi niepełnosprawnościami można zostać uznanym za „zdolnego do pracy”. Zatem pozostać bez dalszego wsparcia. Jaką pomoc oferuje DWP osobom tracącym świadczenia? Minister ds. Zabezpieczenia Społecznego, Sir Stephen Timms, zapowiedział, że osoby, które stracą świadczenia, nie zostaną pozostawione same sobie. W zamian będą mogły skorzystać z szeregu programów aktywizujących. Zatem co zrobić, jeśli stracisz zasiłek i z jakiej pomocy możesz skorzystać? Co zrobić jeśli stracisz zasiłek - PIP? Gdzie szukać pomocy i co zrobić? Czy DWP zapewnia pomoc? fot. gettyimages.com Dostępne formy wsparcia: Access to Work Finansowe wsparcie dla osób z niepełnosprawnościami podejmujących pracę (m.in. transport, sprzęt, pomoc osobista). Work and Health Programme Indywidualna pomoc w znalezieniu zatrudnienia, szkolenia i doradztwo zawodowe. Intensive Personalised Employment Support (IPES) Dla osób najdalej oddalonych od rynku pracy – długofalowe wsparcie mentora. Disability Confident Sieć pracodawców przyjaznych osobom z niepełnosprawnościami. Jobcentre Plus Spotkania z doradcami zawodowymi, szkolenia i pomoc w przygotowaniu CV. Co zrobić, jeśli stracisz zasiłek PIP - PORADNIK Złóż odwołanie (mandatory reconsideration) Masz 1 miesiąc na odwołanie się od decyzji. Możesz złożyć dodatkowe dokumenty (np. od lekarza, psychologa). Sprawdź alternatywne świadczenia Czy kwalifikujesz się do Universal Credit (z dodatkiem mieszkaniowym)? Czy możesz skorzystać z zasiłku ESA (Employment and Support Allowance)? Skontaktuj się z doradcą DWP lub organizacją pozarządową Wsparcie oferują m.in. Citizens Advice, Scope, Mind UK czy Disability Rights UK. Zarejestruj się w Jobcentre Plus Umożliwi Ci to dostęp do szkoleń, staży oraz zindywidualizowanego doradztwa. Skorzystaj z Access to Work, jeśli zaczynasz pracę Nawet jeśli Twoje schorzenie nie kwalifikuje się już do PIP, możesz nadal otrzymać pomoc w miejscu pracy. Buduj kompetencje zawodowe Uczestnicz w bezpłatnych kursach i szkoleniach – wiele z nich oferuje m.in. Learn My Way, OpenLearn czy Skills for Life. Jak odnaleźć się na rynku pracy po utracie zasiłku? Utrata zasiłku może być trudnym doświadczeniem, ale nie oznacza końca wsparcia - przeciwnie, reforma ma na celu przekształcenie biernych świadczeń w bardziej aktywną pomoc w powrocie do pracy. Przede wszystkim nie należy panikować. Kluczowe jest odpowiednie przygotowanie się do nowej sytuacji. Warto zadbać o aktualną dokumentację zdrowotną, ponieważ może ona odegrać istotną rolę podczas rozmów z doradcami w Jobcentre Plus lub innymi instytucjami wspierającymi. Coraz więcej osób decyduje się na pracę zdalną lub elastyczną – to szczególnie korzystne rozwiązanie dla osób z ograniczeniami zdrowotnymi, a DWP wspiera takie formy zatrudnienia. Poszukując pracy, dobrze jest zwracać uwagę na firmy biorące udział w programie Disability Confident, które deklarują otwartość na zatrudnianie i wspieranie osób z niepełnosprawnościami, także poprzez dostosowanie środowiska pracy. Aby być na bieżąco z nowościami, warto zapisać się do newsletterów takich jak Money Saving Expert, które oferują codzienne aktualizacje o zmianach w świadczeniach, zniżkach, dodatkach i możliwościach oszczędzania. Takie działania pozwolą lepiej zrozumieć nowy system i aktywnie odnaleźć się na rynku pracy. Co zrobić, jeśli stracisz zasiłek? Zmiany w systemie świadczeń w Wielkiej Brytanii są poważne, ale nie muszą oznaczać końca wsparcia. Nowa strategia zakłada aktywizację zawodową i większą samodzielność - a nie pełne wycofanie pomocy. Ważne jest wiedza, szybkie działanie i skorzystanie z dostępnych form wsparcia. Zatem jeśli obawiasz się, co zrobić, jeśli stracisz zasiłek, warto sięgnąć po pomoc instytucji i skorzystać z programów aktywizacji i pomocy. Powrót na rynek pracy może okazać się z korzyścią dla każdego. Excerpt: Reformy systemu pomocy i zasiłków w UK powodują, że wiele osób straci prawo do świadczenia. Co zrobić, jeśli straciłeś prawo do PIP lub Universal Credit? Jak odnaleźć się na rynku pracy i jakiej pomocy można spodziewać się od DWP? ### Truskawkowy Księżyc! Ostatnia noc, by spojrzeć w niebo i zachwycić się niezwykłą pełnią Księżyc ma w sobie coś niezwykłego. Dlatego niezwykłe, letnie pełnie, gdy tarcza Księżyca jest ogromna, a widok wprost zapiera dech w piersiach są tak warte obserwowania. Czasami warto spojrzeć w niebo z zachwytem dziecka, zapomnieć o wszystkim i podziwiać moment - drugiego takiego już nie będzie. Truskawkowy księżyc już dziś. Najlepsze dni na obserwację to wczorajsza i dzisiejsza noc. W tę czerwcową noc niebo oferuje niezwykły spektakl: Truskawkowy Księżyc, czyli czerwcowa pełnia, która w 2025 roku ma wyjątkowo rzadki charakter. To ostatnia taka pełnia aż do roku 2043, a zarazem najniżej położona pełnia Księżyca od prawie dwóch dekad. Jej wysokość związana jest z tzw. 18,6-letnim cyklem lunarnym. Dlaczego „truskawkowy Księżyc”? Choć można by sądzić, że to z powodu czerwonego zabarwienia, nazwa pochodzi od plemion Algonkinów z Ameryki Północnej. Wskazywali oni na tę pełnię jako moment, kiedy zaczynał się zbiór dzikich truskawek – a więc symbol początku lata. W Europie określano ją również jako Miodowy Księżyc (Mead Moon), ponieważ wiązała się z czasem pierwszego miodobrania, co tłumaczy etymologię słowa „honeymoon” – miesiąca miodowego po ślubie, który tradycyjnie obchodzono w czerwcu. Truskawkowy Księżyc - niezwykła pełnia, którą warto zobaczyć, fot. gettyimages.com Kiedy i gdzie najlepiej ją obserwować? Najlepszy moment: wtorek, 10 czerwca 2025, około 22:04 (czas zachodu słońca), kiedy Księżyc wschodzi nisko nad horyzontem. Środa 11 czerwca, około godziny 22.10. Z Londynu: wschód o 20:22, nisko i spektakularnie na południowym wschodzie. Maksymalna iluminacja: nastąpiła w środę, 11 czerwca o 8:46 rano, ale oczywiście będzie niewidoczna gołym okiem – najlepszy czas do obserwacji to noc wcześniej i noc po iluminacji, czyli dzisiaj! Dlaczego Księżyc będzie czerwonawy? To zjawisko to rozpraszanie Rayleigha – światło słoneczne, przechodząc przez grubą warstwę atmosfery przy niskim kącie, załamuje się i rozprasza, pozostawiając głównie dłuższe fale światła – czerwone i pomarańczowe. To samo zjawisko, które sprawia, że zachody słońca są czerwone. Co sprawia, że to pełnia Księżyca jest tak wyjątkowa? Dzisiejszy wieczór przynosi niezwykłe zjawisko na niebie. Truskawkowy Księżyc, którego magia kryje się nie tylko w nazwie, ale i w wyjątkowych okolicznościach. To jedno z tych astronomicznych wydarzeń, które zdarzają się raz na pokolenie. Jest to najniżej położony czerwcowy Księżyc aż do 2043 roku. Zbiega się niemal idealnie z przesileniem letnim, co czyni to zjawisko jeszcze bardziej unikalnym. Gdy Srebrny Glob unosi się tuż nad linią horyzontu, jego światło przenika przez grubszą warstwę atmosfery, przybierając ciepłe, często intensywnie truskawkowe odcienie. Jeśli tylko niebo pozostanie bezchmurne, warto choć na chwilę zatrzymać się, oderwać wzrok od codzienności i spojrzeć w górę. Ten wieczór przypomni nam, jak wiele piękna potrafi zaoferować natura. Warto go wykorzystać, bo żadna chwila nie zdarza się dwa razy w życiu. Excerpt: Księżyc ma w sobie coś niezwykłego. Dlatego niezwykłe, letnie pełnie, gdy tarcza Księżyca jest ogromna, a widok wprost zapiera dech w piersiach są tak warte obserwowania. ### Dopłaty zimowe wracają. Kilka milionów emerytów znów dostanie wsparcie Rząd postanowił przywrócić pełne dopłaty zimowe do ogrzewania dla wszystkich emerytów, których roczny dochód nie przekracza 35 tys. funtów. W ubiegłym roku dopłaty do kosztów ogrzewania – wynoszące maksymalnie 300 funtów – ominęły miliony emerytów. Wypłaty ograniczono wtedy tylko do 1,5 miliona najuboższych osób starszych. Po krytyce i presji ze strony opinii publicznej rząd zdecydował się wycofać z nietrafionej decyzji. Miliony emerytów znów otrzymają dopłaty zimowe. To już pewne! Politycy automatyczne wypłaty wsparcia przywrócą już tej zimy i potraktują je jako uniwersalny zasiłek. Aczkolwiek emeryci, których dochód przekroczy 35 tys. funtów, będą musieli uwzględnić otrzymane świadczenie w rozliczeniu podatkowym. W ten sposób rząd odzyska część środków wypłaconych powszechnie. Nowa zasada powinna objąć niecałe 10 milionów osób, które wypadły z obiegu z uwagi na radykalne zaostrzenie kryteriów. – Podjęliśmy działania w celu rozszerzenia uprawnień do płatności zimowej, aby żaden emeryt o niższych dochodach nie został pominięty. Oznacza to, że ponad trzy czwarte emerytów otrzyma płatność jeszcze tej zimy – zapewniła Rachel Reeves, kanclerz skarbu. Zmiana polityki pod wpływem presji społecznej Ograniczenie powszechności zasiłku było jedną z wyjątkowo nieprzychylnie przyjętych decyzji nowej minister finansów. Spotkało się to z powszechną krytyką ze względu na zaprzestanie wspierania kilku milionów obywateli dopłatami zimowymi. Ponad trzy czwarte emerytów otrzyma płatność jeszcze tej zimy / fot. Getty Images Downing Street początkowo zaprzeczało, że planowane są zmiany, jednak presja oraz przecieki medialne na temat możliwej korekty kursu zmusiły rząd do działania. Ostateczną decyzję ogłoszono jako wyważony kompromis między potrzebą wsparcia seniorów a troską o finanse publiczne. Z budżetu państwa będzie trzeba wydobyć ponad miliard funtów Urzędnicy skarbowi podkreślają, że nowy próg dochodowy odpowiada średnim dochodom emerytów w Wielkiej Brytanii. Ma to na celu zrównoważenie pomocy społecznej z zasadą sprawiedliwości podatkowej. Dzięki temu system się uszczelni i wsparcie trafi do osób realnie tego potrzebujących. Koszt zmian oszacowano na około 1,25 miliarda funtów, przy czym rząd przewiduje, że uda się zaoszczędzić około 450 milionów funtów w porównaniu z wprowadzeniem dopłaty dla wszystkich emerytów bez względu na dochody. Excerpt: Rząd postanowił przywrócić zimowe dopłaty do ogrzewania dla wszystkich emerytów, których roczny dochód nie przekracza 35 tys. funtów. ### Będą bezpośrednie pociągi z Wielkiej Brytanii do Niemiec i Szwajcarii Przewoźnik Eurostar zobowiązał się uruchomić bezpośrednie pociągi z UK do Niemiec i Szwajcarii. Tym samym próbują odeprzeć potencjalną konkurencje, która mogłaby chcieć zająć ich miejsce na londyńskim dworcu. Dyrektor naczelna przewoźnika, Gwandoline Cazenave, potwierdziła, że firma uruchomi bezpośrednie połączenia na początku lat 30. XXI wieku. W przeszłości próbowano zrealizować takie projekty, jednak nie udało się bezpośrednio połączyć Londynu i Frankfurtu. Eurostar oświadczył, że w końcu warunki są odpowiednie i jest gotowy na „nową złotą erę międzynarodowych podróży”. Przewoźnik planuje kupić nawet pięćdziesiąt nowych pociągów. Całkowita liczba pasażerów korzystających z usług Eurostar wzrosła w zeszłym roku o 5%. Wielu innych operatorów połączeń kolejowych chce z kolei zniszczyć monopol Eurostar na przewozy kolejowe między Wielką Brytanią a Francją. Bezpośrednie pociągi do Niemiec i Szwajcarii – jest kilku chętnych. Jednakże Office of Rail and Road (ORR) informuje, że w Londynie jest miejsce tylko dla jednego operatora więcej. Ewentualnie to miejsce może zostać wykorzystane przez rozbudowę Eurostaru. ORR zwróciło się do przewoźników z prośbą o przedstawienie planów dotyczących podziału miejsc na dworcu Tempe Mills. Decyzja co do dalszego działania ma być podjęta jeszcze w tym roku. Należąca do Sir Richarda Bransona grupa Virgin ogłosiła plany uruchomienia 12-pociągowego połączenia przez Kanał La Manche. Podobnej wielkości operacja mogłaby być prowadzona przez brytyjski startup Gemini Trains. Włoskie koleje państwowe FS Italiane również chcą wejść na rynek we współpracy z hiszpańską firmą Evolyn. Celem Eurostar jest uruchomić bezpośrednie połączenia kolejowe z Londynu do Frankfurtu i Genewy. Podróż do Niemiec miałaby zająć około pięć godzin. Podróż do Szwajcarii dwadzieścia minut dłużej. Nowe bezpośrednie pociągi z UK do Niemiec i Szwajcarii fot. Cate Gillon/Getty Images Podróż pociągiem to alternatywa dla lotów. Stwierdzono, że liczba lotów, które kursują na tych trasach, świadczy o dużym popycie na podróże. Wiele osób z kolei chciałoby podróżować pociągami. Nowa generacja pociągów ma poradzić sobie ze złożonością różnych systemów kolejowych i takimi dłuższymi trasami. Rzecznik Eurostar przekazał, że stworzenie nowych połączeń będzie wymagało pokonania kilku przeszkód, w tym ustanowienia kontroli granicznych, stworzenie infrastruktury stacyjnej oraz rozkładu jazdy. Gwandoline Cazenave zapewniła agencję PA, że firma na pewno wprowadzi nowe bezpośrednie połączenia. Wskazuje na „chęci” zarówno Eurostaru, jak i pasażerów oraz rządzących. Wielka Brytania i Szwajcaria podpisały w zeszłym miesiącu ustalenia, których celem jest ustanowienie bezpośrednich połączeń kolejowych między tymi krajami. Excerpt: Eurostar zapowiedział uruchomienie bezpośrednich połączeń kolejowych z Wielkiej Brytanii do Niemiec i Szwajcarii. Tym posunięciem firma chce zabezpieczyć swoją pozycję na londyńskim dworcu. ### Ryanair nie wpuścił na pokład pary z chorym dzieckiem żądając wizy Para, która miała wykupione bilety na lot z Londynu do Irlandii, twierdzi, że Ryanair nie wpuścił jej na pokład samolotu. Christina Finn i jej mąż Cameron twierdzą, że Ryanair nie wpuścił ich na pokład wraz z chorym dzieckiem. Błędnie poinformowano ich, że potrzebują wizy, aby dostać się do Irlandii z Wielkiej Brytanii. Ryanair nie wpuścił na pokład pary z dzieckiem Christina Finn wraz z mężem Cameronem polecieli w piątek z Belfastu do Londynu z ich pięciomiesięcznym synem na wydarzenie CBeebies. Następnie mieli zaplanowany powrót Ryanairem ze Stansted do Dublina. Gdy byli już na lotnisku, odmówiono im wejścia na pokład. Christina wyjaśniła, że ich pierwsze problemy pojawiły się, gdy nie mogli odprawić się na lot online. - W piątek rano polecieliśmy z Belfastu do Londynu na spotkanie z BBC. Następnie mieliśmy lecieć z Londynu do Dublina, a później wsiąść w autobus do Belfastu. Była to najtańsza opcja, z której korzystaliśmy cały czas — powiedziała kobieta. - Podróżowaliśmy z naszym pięciomiesięcznym dzieckiem. Ważne dla nas było, żebyśmy wrócili do domu wystarczająco wcześnie, ponieważ jest bardzo chory i musi przyjmować leki dwa razy dziennie. Kiedy postanowiliśmy się odprawić w aplikacji, nie mogłam w ogóle przejść do naszej rezerwacji i pomyślałam, że problem tkwi w moim telefonie. Dlatego, kiedy dotarliśmy na lotnisko, musieliśmy zameldować się przy stanowisku. Tam musieliśmy zapłacić za brak odprawy online – dodała. Problematyczna podróż z Wielkiej Brytanii do Irlandii / fot. Getty Images Brak wizy z UK do Irlandii Christina powiedziała, że po zapłaceniu należności, pracownicy Ryanair poprosili o okazanie paszportów. Dokumentów tych nie wymagały jednak linie easyJet, którymi przylecieli wcześniej do Londynu. - Mój mąż ma irlandzki paszport, a ja brytyjski, oba niedawno straciły ważność. Ponieważ spodziewaliśmy się dziecka, czekaliśmy, aż się urodzi, żeby odnowić dokumenty. Abyśmy mogli to zrobić w tym samym czasie. - Dlatego poinformowaliśmy personel, że lecieliśmy na naszych prawach jazdy. Zabrali je i wrócili z mężczyzną, który powiedział nam, że, ponieważ mój mąż ma irlandzki paszport, będzie mógł wsiąść do samolotu do Dublina, ale ponieważ mój paszport jest brytyjski, nie mogą mnie wpuścić do samolotu – oświadczyła Christina. - Pracownicy Ryanaira poinformowali mnie, że jako obywatelka Wielkiej Brytanii będę potrzebować wizy, aby podróżować do Irlandii, ponieważ jest ona w UE. Próbowałam im wytłumaczyć, że zasada ta nie ma zastosowania ze względu na Common Travel Area. Christine powiedziała pracownikowi irlandzkich linii, że mieszkają w Irlandii Północnej: - Zapytał, jak to możliwe, że mam brytyjski paszport i najwyraźniej nie mógł zrozumieć, że to dość powszechna rzecz, że ludzie lecą do Dublina, a potem jadą do Belfastu. Powiedział też, że będziemy musieli mieć dowód, że zarezerwowaliśmy dalszą podróż z Dublina do Belfastu. Okazało się również, że, gdyby Ryanair pozwolił parze wejść na pokład samolotu, mogłaby zostać zatrzymana na kontroli paszportowej, a linia lotnicza zostałaby ukarana grzywną od 500 do 1000 funtów. Dlatego poinformowano parę, że jedynym sposobem na obejście problemu będzie zarezerwowanie nowego lotu bezpośrednio do Belfastu. Co będzie kosztowało 490 funtów. Excerpt: Para, która miała wykupione bilety na lot z Londynu do Irlandii, twierdzi, że jej Ryanair nie wpuścił na pokład samolotu. ### Tytoń na czarnym rynku. Holandia zalana przemycanymi papierosami Dym tytoniowy to jedna z najbardziej niebezpiecznych substancji, z jakimi może mieć kontakt człowiek – i to nie tylko aktywny palacz. Niestety w Holandii przemyt papierosów kwitnie. Już w latach 90. Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska zakwalifikowała dym papierosowy jako substancję rakotwórczą. Wzrosły ceny i przemyt papierosów już kwitnie – tytoń na czarnym rynku Choć legalnie można wwieźć do Holandii 800 papierosów z innego kraju Unii Europejskiej, a 200 z państw spoza UE, skala przemytu wskazuje na masowe omijanie tych limitów. Papierosy trafiają do kraju nie tylko dzięki turystom wracającym z wakacji, ale głównie przez zorganizowane grupy przestępcze, sprowadzające je z Azji i Bliskiego Wschodu. W Holandii paczka papierosów kosztuje ponad 10 euro. Wysoka cena sprawia, że coraz więcej osób sięga po tańsze źródła i dlatego nielegalny obrót tytoniem kwitnie. W 2024 roku holenderscy celnicy przejęli rekordowe 217 milionów przemycanych papierosów. To niemal dwukrotnie więcej niż w 2013. Wiele nielegalnych papierosów trafiło do kraju przez port w Rotterdamie – to tam znaleziono 27 milionów sztuk ukrytych w kontenerze. Gigantyczny przemyt papierosów w Someren – blisko 8 milionów sztuk zatrzymane Jedną ze spektakularnych ubiegłorocznych akcji związanych z przemytem papierosów była akcja w Someren, gdzie odkryto prawie 8 milionów sztuk papierosów różnych marek. Gdyby te papierosy trafiły na rynek, państwo straciłoby blisko 4 mln euro z powodu nieopłaconych podatków. W związku ze sprawą zatrzymano dwóch mężczyzn: 45- i 47-latka. Młodszy z nich jest Polakiem. Polak miał przy sobie również sporą ilość nielegalnych leków oraz urządzenie do zakłócania sygnału telekomunikacyjnego. Został aresztowany pod zarzutem naruszenia przepisów dotyczących obrotu lekami oraz zakłócania łączności. Statystyki są bezlitosne – palenie skraca życie Badania naukowców z Uniwersytetu w Bristolu pokazują, że przeciętny palacz żyje aż o 10 lat krócej niż osoba, która nigdy nie paliła. Każdy wypalony papieros to średnio 11 minut życia mniej. Przeciętny mężczyzna, który pali od 17. do 71. roku życia, zużywa ponad 300 tys. papierosów. W Holandii paczka papierosów kosztuje ponad 10 euro, dlatego palacze robią, co mogą, żeby zaoszczędzić / fot. Getty Images Palenie to nie tylko synonim raka płuc. Lista schorzeń, z jakimi zmagają się palacze, jest długa i obejmuje zarówno choroby układu oddechowego (np. astmę, rozedmę płuc, przewlekłe zapalenie oskrzeli), jak i poważne choroby układu krążenia (zawał, nadciśnienie, tętniak aorty). Wzrasta także ryzyko nowotworów – języka, jamy ustnej, tchawicy, przełyku, nerki, pęcherza czy krtani. Skutki palenia widoczne są także na skórze i zębach. Palacze szybciej się starzeją – ich skóra traci elastyczność, szybciej pojawiają się zmarszczki, a rany goją się znacznie wolniej. ### Holandia mówi „nie” niedopałkom. Nowe strefy bez papierosów na plaży Palenie papierosów to problem równie poważny jak zaśmiecanie miejsc publicznych niedopałkami. Dlatego Holandia wprowadziła ograniczenia dla palaczy na plaży w Scheveningen. Celem tej inicjatywy jest poprawa komfortu turystów i w rezultacie ograniczenie ilości śmieci papierosowych, które są największym źródłem zanieczyszczeń na tym fragmencie wybrzeża. Palacz wraz z dymem tytoniowym wchłania kilka tysięcy szkodliwych substancji, z czego kilkadziesiąt wykazuje działanie rakotwórcze. Spośród powszechnie znanych trucizn poza nikotyną dym tytoniowy zawiera m.in: aceton, cyjanowodór, arsen i amoniak. Nic więc dziwnego, że nie każdy chce, aby przypadkowy plażowicz odpalił papierosa i następnie nakarmił sąsiada taką mieszanką. Strefy, w których palenie papierosów nie ujdzie na sucho Trzy dodatkowe strefy wolne od dymu tytoniowego obejmują: odcinek plaży na prawo od De Pier, w pobliżu pawilonu Zeezicht na Noorderstrand, część Noorderstrand, wzdłuż odcinka od Strandslag 34 aż do granicy z gminą Wassenaar, fragment plaży Zuiderstrand, rozciągający się od punktu wejścia Strandslag 1 w pobliżu Kijkduin do granicy z Westland. Warto dodać, że wcześniej funkcjonowała strefa wolna od dymu na plaży sportowej w okolicach latarni morskiej. Teraz cała przestrzeń została formalnie dodatkowo oznaczona jako „strefa bez dymu”. Plaża bez popiołu – sukces pilotażu przy latarni Decyzja o rozszerzeniu stref wolnych od dymu nie jest przypadkowa. W latach 2023–2024 władze miejskie przeprowadziły pilotażowy program na wspomnianej plaży sportowej przy latarni morskiej. Monitorowano liczbę niedopałków papierosów znajdowanych w piasku. Wyniki okazały się jednoznaczne – wprowadzenie zakazu palenia przyczyniło się do zauważalnego spadku ilości odpadów tytoniowych. To właśnie ten efekt zachęcił władze do wprowadzenia podobnych rozwiązań w innych częściach plaży. Zakaz palenia przyczynia się do spadku ilości odpadów tytoniowych / fot. Getty Images Jak podkreślają urzędnicy, po pierwsze niedopałki są problemem estetycznym, a po drugie zawierają szkodliwe substancje chemiczne, które mogą przenikać do środowiska i zagrażać organizmom żyjącym na wybrzeżu. Na tym przykładzie doskonale widać, że palenie papierosów to złożony problem. Plaża dla wszystkich bez dymu i śmieci Nowe przepisy to element szerszej polityki proekologicznej. Jak zaznaczył Arjen Kapteijns, radny dzielnicy Scheveningen, plaża ma być miejscem otwartym i bezpiecznym dla każdego. – Plaża należy do nas wszystkich i powinna oferować komfort każdemu odwiedzającemu. Zatem to ważne, aby osoby niepalące również mogły cieszyć się czystym i świeżym powietrzem, bez uciążliwości związanych z paleniem – podkreślił Kapteijns. Podsumowując, działania władz lokalnych wpisują się w rosnący trend tworzenia stref wolnych od dymu w miejscach publicznych z naciskiem na strefy, w których przebywają dzieci. Palenie papierosów w otoczeniu najmłodszych jest szczególnie niemiło widziane. Władze Hagi planują kontynuować monitorowanie skutków nowej polityki i nie wykluczają poszerzania obszarów objętych zakazem palenia. Excerpt: Holandia wprowadziła ograniczenia dla palaczy na plaży w Scheveningen. Celem tej inicjatywy jest poprawa komfortu odwiedzających, a przede wszystkim ograniczenie ilości śmieci papierosowych, które są największym źródłem zanieczyszczeń na tym fragmencie wybrzeża. ### Zamieszki w Irlandii Północnej po tym, jak dwóch 14-latków zostało oskarżonych o próbę gwałtu na Polce Niemal 2500 ludzi zebrało się w dzielnicy Harryville w Ballymena, w hrabstwie Antrim po tym, co miało się wydarzyć w ostatnią sobotę. Dwóch 14-latków stanęło przed sądem oskarżeni o napaść seksualną na 15-letnią Polkę w Clonavon Terrace. Doszło do zamieszek. Nastolatkowie przebywają obecnie w poprawczaku. Wczoraj sąd przesłuchał oskarżonych o napaść seksualną na nastolatkę. Nikt nie złożył wniosku o kaucję. Obaj 14-latkowie są tymczasowo aresztowani i ponownie staną przed sądem 2 lipca. Kilka godzin później w social mediach zaczęły pojawiać się nagrania pokazujące ogromny tłum, który wyruszył w stronę miejsca, gdzie doszło do ataku. Tłum zbudował barykady i podpalał rzeczy. Wybuchły zamieszki. Na miejscu pojawiła się policja i służby ratunkowe. Ludzie zaczęli rzucać przedmioty, w tym domowej roboty bomby, w stronę funkcjonariuszy. Protestujący zdewastowali też pobliskie nieruchomości oraz policyjne radiowozy. - Funkcjonariusze zajmują się incydentami zakłócania porządku publicznego w Ballymena. W kierunku policji rzucono kilka pocisków, a wiele nieruchomości zostało uszkodzonych. Radzimy kierowcom i pieszym, aby unikali okolic Clonavon Road – przekazał rzecznik policji. - Wzywamy wszystkich do zachowania spokoju i odpowiedzialnego działania. Przemoc i zakłócanie porządku tylko narażą ludzi na większe ryzyko – mówi nadinspektor Sue Steen. - Naszym priorytetem jest zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom. Apeluję do wszystkich o współpracę w celu jak najszybszego przywrócenia spokoju w tym rejonie – dodaje. Policja zostanie w tym obszarze przez noc, aby nadal kontrolować sytuację. Polacy mieszkający w Irlandii Północnej wyrazili wsparcie dla rodziny poszkodowanej 15-latki. Wydano specjalne oświadczenie. - Młoda dziewczyna – dziecko – została brutalnie skrzywdzona. Ta tragedia wydarzyła się tutaj, w naszej społeczności, wśród nas. Nie możemy pozostać w milczeniu. To nie pierwszy raz. Ale musi być ostatni. Jesteśmy rodzicami. Jesteśmy sąsiadami. I jako wspólnota Polonii w Irlandii Północnej, mamy moralny obowiązek nie tylko współczuć, ale działać - napisano. 🚨#NorthernIreland sees migrant homes being burned and riots being caused. It all started when two teenagers accused of attempted rape needed a translator in court. Two 14-year-olds appeared in court for the attempted rape of a girl. They confirmed their names and ages with the… pic.twitter.com/Yl1mtmiXq7 — News.Az (@news_az) June 10, 2025 Zamieszki w Irlandii Północnej - głos zabrali politycy Głos w sprawie zabrała też minister sprawiedliwości Naomi Long. Skrytykowała używanie przemocy wobec funkcjonariuszy. - Jestem absolutnie przerażona scenami, które rozegrały się w Ballymena. W trakcie zamieszek ranni zostali funkcjonariusze policji oraz mieszkańcy. Tłum zniszczył ich mienie. W naszym społeczeństwie absolutnie nie ma miejsca na takie działania i nie może być dla nich żadnego usprawiedliwienia – mówi. Poseł Jim Allister wiążę przemoc z narastającymi napięciami wokół kwestii imigracyjnych w Ballymena. - W Ballymena rosną obawy dotyczące ogromnej skali migracji i to mogło mieć wpływ na tę sytuację. Pokojowe protesty przerodziły się w zamieszki, przez grupę agresywnych osób. To co się wydarzyło jest bardzo niepokojące – mówi Allister. Polityk dodaje, że napięcia w mieście narastały od dłuższego czasu. Powiedział też, że rozmawiał z rodziną dziewczynki, która została zaatakowana. Rodzina nie pochwala tego, że doszło do zamieszek. Excerpt: W dzielnicy Harryville w Ballymenie (hrabstwo Antrim) zebrało się blisko 2500 osób po wydarzeniach z ostatniej soboty. Dwóch 14-latków stanęło przed sądem, oskarżonych o napaść seksualną na polską nastolatkę przy Clonavon Terrace. ### Fałszywe tablice rejestracyjne zalewają brytyjskie drogi. System zawodzi W Wielkiej Brytanii nasila się niebezpieczny proceder wykorzystywania fałszywych tablic rejestracyjnych. Obecny system ich wydawania jest dziurawy. Według The Guardiana coraz więcej pojazdów porusza się po brytyjskich drogach z tablicami rejestracyjnymi, które skopiowano lub sfałszowano. Ich właściciele wykorzystują luki w systemie do unikania odpowiedzialności. Tablice rejestracyjne są sprzedawane bez okazania dokumentów Prawo nakłada na sprzedawców tablic obowiązek weryfikacji tożsamości klienta oraz potwierdzenia prawa do posługiwania się konkretnym numerem rejestracyjnym. Niestety nie wszyscy stosują się do przepisów. Najnowsze analizy wykazują, że nawet ponad 130 autoryzowanych dostawców zarejestrowanych w DVLA (Departamencie ds. Pojazdów i Norm Kierowców) ignoruje te przepisy i nie wymaga dokumentów przy sprzedaży. Efekt zaniedbań jest tragiczny. Niewinni kierowcy płacą za cudze wykroczenia W efekcie chaosu rośnie liczba zgłoszeń od uczciwych kierowców otrzymujących mandaty za wykroczenia, których nie popełnili. Bo ktoś używa tablic o identycznym numerze rejestracyjnym. Dostawcy tablic rejestracyjnych często ignorują przepisy i nie wymagają dokumentów przy ich sprzedaży / fot. Getty Images Finalnie zazwyczaj udaje się oczyścić poszkodowanego z zarzutów, ale proces jest czasochłonny. Bywa również stresujący i często wiąże się z koniecznością dostarczania licznych dowodów oraz kontaktu z sądami czy urzędami. Taka kara to nie kara. Grzywna za fałszywą tablicę jest bardzo łagodna Jednym z najbardziej alarmujących aspektów problemu jest jego ścisły związek z działalnością zorganizowanych grup przestępczych. Kradzież paliwa, przejazd bez opłaty autostradowej czy udział w kolizji dzięki fałszywym tablicom pozwalają przestępcom unikać odpowiedzialności, przerzucając ją na właścicieli legalnych pojazdów o identycznych numerach. Fałszywe tablice rejestracyjne przestępcy wykorzystują m.in. w kradzieżach samochodów, przemytach narkotyków, a także w atakach na transporty z towarami o wysokiej wartości. Dodatkowo procederowi sprzyja fakt, że za posługiwanie się fałszywą tablicą grozi mandat w wysokości jedynie 100 funtów. W odpowiedzi na rosnący problem polityk Sarah Coombes zaproponowała projekt ustawy, który przewiduje znacznie surowsze sankcje. Jej zdaniem odpowiednie byłyby: grzywna do 1000 funtów, konfiskata pojazdu oraz możliwość odebrania prawa jazdy. Excerpt: W Wielkiej Brytanii nasila się niebezpieczny proceder wykorzystywania fałszywych lub sklonowanych tablic rejestracyjnych. Obecny system ich wydawania jest dziurawy. ### Bezrobocie w UK wzrosło do najwyższego poziomu od czterech lat Ze względu na podwyżki podatków dokonane przez kanclerz skarbu Rachel Reeves wzrost płac spowalnia bardziej niż oczekiwano. Sytuacja na rynku pracy staje się coraz trudniejsza. Ponadto bezrobocie w UK jest najwyższe od czterech lat. Oficjalne dane wykazały, że bezrobocie w UK wzrosło w kwietniu do najwyższego poziomu od prawie czterech lat. A podwyżki podatków przyczyniły się do znacznego spowolnienia na rynku pracy. Rośnie bezrobocie w UK Office for National Statistics (ONS) poinformowało, że stopa bezrobocia w Wielkiej Brytanii wzrosła do 4,6 proc. w ciągu trzech miesięcy do końca kwietnia. Z 4,5 proc. w poprzednim okresie trzech miesięcy. Osiągnęła w ten sposób najwyższy poziom od lata 2021 roku. Spowolnił także wzrost płac do 5,2 proc. Jest to niższa wartość od prognoz ekonomistów City, którzy przewidywali wzrost do 5,3 proc. Liz McKeown, która jest dyrektorem ds. statystyk ekonomicznych w ONS, powiedziała: - Rynek pracy nadal słabnie, a liczba osób na liście płac wyraźnie spada. Opinie z naszego badania wakatów sugerują, że niektóre firmy mogą powstrzymywać się od rekrutacji nowych pracowników lub zastępowania odchodzących. - Wzrost zarobków spowolnił zarówno w ujęciu gotówkowym, jak i realnym. Chociaż nadal jest silny w porównaniu ze standardami historycznymi. Płace w sektorze publicznym rosną teraz szybciej niż płace w sektorze prywatnym – dodała McKeown. Trudna sytuacja na brytyjskim rynku pracy / fot. Getty Images Kwietniowe zmiany osłabiły rynek pracy Również oddzielne dane pokazały, że liczba pracowników na listach płac brytyjskich firm spadła najszybciej od szczytu pandemii. Liczba wakatów spadła o 63 000 w ciągu trzech miesięcy do końca maja. Najnowsze dane dają pierwszy obraz kwietniowych zmian, czyli wpływu podwyżki składek na ubezpieczenie i wzrostu krajowej płacy minimalnej wprowadzonej przez kanclerz skarbu, Rachel Reeves. Wpłynęło to negatywnie na prawie 1 mln firm w Wielkiej Brytanii. Dane pokazały także, że liczba pracowników na liście płac spadła o 276 000 od czasu budżetu ogłoszonego przez Reeves w październiku. Suren Thiru, dyrektor ds. ekonomicznych w Institute of Chartered Accountants w Anglii i Walii, powiedział: - Dane te wskazują, że rynek pracy w Wielkiej Brytanii ucierpiał z powodu „okropnego kwietnia". A trudna rzeczywistość związana z gwałtownie rosnącymi składkami na ubezpieczenie społeczne i krajowymi kosztami utrzymania zmusza coraz więcej pracodawców do redukcji zatrudnienia. Rynek pracy w Wielkiej Brytanii przechodzi przez bolesny okres, a horrendalnie wysokie koszty prowadzenia działalności gospodarczej prawdopodobnie oznaczają więcej strat miejsc pracy w tym roku. Andrew Griffith, minister ds. biznesu w Gabinecie Cieni, powiedział, że wzrost bezrobocia jest „rozczarowujący, ale nie zaskakujący”. Co również istotne, kurs funta spadł o około 0,5 proc. w stosunku do dolara amerykańskiego po opublikowaniu danych dotyczących bezrobocia. Excerpt: Sytuacja na rynku pracy staje się coraz trudniejsza, a bezrobocie w UK jest najwyższe od czterech lat. ### Porównanie najpopularniejszych linii lotniczych – która jest najlepsza dla Polaków? Podróżowanie samolotem to już nie luksus, a codzienność. Dla wielu Polaków to wręcz chleb powszedni – czy to na szybki city break do Londynu, czy na rodzinne wakacje w słonecznej Hiszpanii. Ale kiedy przychodzi do wyboru linii lotniczej, zaczyna się prawdziwa loteria. Ryanair, Wizz Air, LOT, easyJet… Która z nich jest najlepsza dla polskiego pasażera? Sprawdźmy to – bez zbędnego zadęcia, za to z odrobiną dystansu i szczyptą humoru. Ryanair – król tanich lotów (i memów) Nie da się ukryć – Ryanair to linia, która wywołuje skrajne emocje. Jedni kochają, inni… no cóż, wolą nie komentować. Irlandzki przewoźnik od lat króluje na polskim niebie, oferując bilety w cenie paczki chipsów. Czasem dosłownie. Ale uwaga! Do ceny biletu dolicz opłatę za bagaż, wybór miejsca, a nawet za to, że chcesz oddychać świeżym powietrzem na pokładzie (żartujemy… chyba). Ryanair to linia dla tych, którzy cenią sobie niską cenę i nie boją się wyzwań. Szybkie boardingi, czasem nieco chaotyczne, ale za to loty niemal wszędzie. Komfort? Powiedzmy, że jest… minimalistyczny. Ale jeśli Twoim celem jest dotarcie z punktu A do B za grosze, Ryanair to Twój wybór. Wizz Air – różowy zawrót głowy Wizz Air to odpowiedź Węgier na irlandzką dominację. Różowe samoloty, uśmiechnięta obsługa i siatka połączeń, która zadowoli każdego fana taniego podróżowania. Wizz Air szczególnie upodobali sobie Polacy z południa kraju – Katowice, Kraków, Wrocław, a nawet Lublin. Ceny? Bardzo konkurencyjne, zwłaszcza jeśli wykupisz Wizz Discount Club. Ale uwaga na bagaż! Tu też trzeba się pilnować, bo za większą walizkę zapłacisz więcej niż za bilet. Komfort? Trochę lepiej niż w Ryanairze, ale nie spodziewaj się poduszek z gęsiego puchu. Za to obsługa często mówi po polsku, co bywa zbawienne, gdy próbujesz wytłumaczyć, że Twój plecak to „mały bagaż podręczny”. LOT – polska duma narodowa LOT to zupełnie inna bajka. Narodowy przewoźnik, który przez lata przeszedł prawdziwą metamorfozę. Dziś to nowoczesna flota, szeroka siatka połączeń i – co ważne – loty z największych polskich miast. Ceny? Cóż, nie zawsze najniższe, ale za to w cenie masz bagaż, wodę, a czasem nawet kanapkę. Komfort? Zdecydowanie wyższy niż u tanich przewoźników. Więcej miejsca na nogi, mniej walki o miejsce przy oknie. Obsługa? Profesjonalna, często z poczuciem humoru, które potrafi rozładować nawet największy stres przed startem. Jeśli cenisz sobie wygodę i chcesz poczuć się jak VIP (przynajmniej przez chwilę), LOT to dobry wybór. photo: RM 707 OFFICE PLUS easyJet – pomarańczowa alternatywa EasyJet to linia, która zyskuje w Polsce coraz większą popularność. Pomarańczowe samoloty, przyjazna obsługa i sporo połączeń do Wielkiej Brytanii, Francji czy Włoch. Ceny? Zazwyczaj gdzieś pomiędzy Ryanairem a LOT-em. Komfort? Zaskakująco przyzwoity, choć nie licz na luksusy rodem z Emirates. EasyJet to dobry wybór dla tych, którzy chcą lecieć tanio, ale niekoniecznie najtaniej. Plus za przejrzyste zasady dotyczące bagażu i brak ukrytych opłat (no, prawie brak – to w końcu linia budżetowa). Emirates – luksus na wysokościach Gdyby zrobić ranking linii lotniczych, które rozpieszczają pasażerów na każdym kroku, Emirates z pewnością znalazłby się na podium. To linia, która od lat zbiera najwyższe noty w międzynarodowych rankingach – i to nie bez powodu. Już w klasie ekonomicznej można poczuć się wyjątkowo, ale prawdziwa magia zaczyna się w biznes klasie. Szerokie, rozkładane fotele, wykwintne menu, szampan na powitanie i obsługa, która czyta w myślach – to standard. Linie oferują również nielimitowany dostęp do internetu, wiec w trakcie długiego lotu można oddać się ulubionej rozrywce, na przykład w blik kasyno. Do tego dostęp do ekskluzywnych saloników na lotniskach i możliwość prysznica na pokładzie A380. Brzmi jak bajka? Dla pasażerów Emirates to codzienność. Oczywiście, za taki komfort trzeba zapłacić, ale jeśli marzysz o podróży życia, warto choć raz spróbować. Która linia jest najlepsza dla Polaków? No właśnie, która? Odpowiedź jest prosta: to zależy! Jeśli liczy się dla Ciebie przede wszystkim cena i nie przeszkadza Ci brak luksusów – Ryanair lub Wizz Air będą strzałem w dziesiątkę. Jeśli wolisz trochę więcej komfortu i nie boisz się zapłacić odrobinę więcej – postaw na LOT. A jeśli szukasz złotego środka, easyJet może okazać się idealnym kompromisem. Warto pamiętać, że każda linia ma swoje plusy i minusy. Ryanair i Wizz Air to mistrzowie tanich lotów, ale potrafią zaskoczyć dodatkowymi opłatami. LOT to wygoda i polska gościnność, ale czasem trzeba sięgnąć głębiej do portfela. EasyJet to solidna alternatywa, zwłaszcza na trasach do Wielkiej Brytanii. Na koniec rada: zanim kupisz bilet, sprawdź dokładnie, co jest w cenie. Czasem „tani” lot okazuje się droższy niż myślisz, gdy doliczysz bagaż, wybór miejsca i inne „drobiazgi”. Ale jedno jest pewne – niezależnie od wyboru, podróżowanie samolotem to dziś przygoda sama w sobie. A która linia jest najlepsza? Ta, która dowiezie Cię bezpiecznie do celu i pozwoli wrócić z uśmiechem na twarzy. I tego właśnie wszystkim polskim podróżnikom życzymy! Excerpt: Ryanair, Wizz Air, LOT, easyJet czy Emirates? Sprawdź, która linia lotnicza najlepiej odpowiada na potrzeby polskich pasażerów. Praktycznie i z humorem! ### Wielka zmiana dla podróżnych. Brytyjskie lotniska luzują restrykcje bagażowe Wielka Brytania przygotowuje się do jednej z największych zmian w przepisach obowiązujących na lotniskach. Podróżni będą mogli przewozić w bagażu podręcznym aż 2 litry płynów. Zmiana dotyczy tych portów lotniczych, które wprowadziły nowoczesne skanery 3D. To na nich ostre restrykcje bagażowe przestaną obowiązywać. Każdy, kto choć raz leciał samolotem, wie, że zanim wejdzie się na pokład, trzeba przejść przez kontrolę bezpieczeństwa. Chociaż bywa to dla pasażerów uciążliwe i czasochłonne, ma niebagatelne znaczenie dla komfortu wszystkich uczestników podróży. Wykrywanie niebezpiecznych przedmiotów to pierwsza linia obrony Głównym celem kontroli bezpieczeństwa jest wykrycie i zatrzymanie osób, które próbują wnieść na pokład samolotu niedozwolone lub potencjalnie niebezpieczne przedmioty. Mowa tu m.in. o: broni palnej i białej, ostrych narzędziach (np. nożach, śrubokrętach, żyletkach), substancjach trujących lub łatwopalnych, materiałach wybuchowych. Koniec z limitem 100 ml? Technologia mówi: tak. Ostre restrykcje bagażowe to przeszłość Większe ilości substancji ciekłych mogą być trudniejsze do wykrycia podczas kontroli na lotnisku, a ich potencjalne użycie w zamachach terrorystycznych stanowi realne zagrożenie. Limit 100 ml na pojedynczy pojemnik z płynem wprowadzono jako środek zapobiegawczy wobec zagrożenia terroryzmem. Teraz limit odchodzi do lamusa. Pasażerowie nie będą już zmuszeni do przelewania kosmetyków do małych pojemników czy pakowania wszystkich płynów w przezroczyste, zamykane woreczki. Przynajmniej tam, gdzie pojawią się nowoczesne urządzenia CT, czyli tomografia komputerowa. Wyższy limit substancji ciekłych w bagażu podręcznym powinien poprawić komfort podróżnych / fot. Getty Images Nowe skanery działają w technologii 3D i umożliwiają dużo dokładniejsze prześwietlanie zawartości bagażu podręcznego. W odróżnieniu od tradycyjnych urządzeń rentgenowskich, skanery CT generują trójwymiarowy obraz, co pozwala służbom lotniskowym dokładnie rozpoznać strukturę i rodzaj substancji bez potrzeby wyjmowania ich z torby. Gdzie będzie można zabrać więcej płynów do bagażu podręcznego? Na początek zmiany wprowadzą porty lotnicze, które już zainstalowały lub kończą instalację nowoczesnych skanerów. Wśród nich znalazły się m.in.: London City, Birmingham, Luton, Newcastle, London Gatwick, Heathrow (system jest wdrażany etapami). Wciąż mogą występować ograniczenia w przypadku lotów międzynarodowych, gdzie kraj docelowy nie uznaje zasad obowiązujących na brytyjskich lotniskach. Excerpt: Wielka Brytania przygotowuje się do jednej z największych zmian w przepisach lotniczych od 2006 roku. Już w czerwcu podróżni będą mogli przewozić w bagażu podręcznym aż 2 litry płynów. Zmiana dotyczy tych portów lotniczych, które wprowadziły nowoczesne skanery 3D. ### Podpalenie w Dublinie! Zniszczone samochody i ewakuacja W piątek, 6. czerwca 2025 roku, we wczesnych godzinach porannych spokojna dotąd dzielnica Hansfield w Dublinie 15 stała się areną dramatycznych wydarzeń. W podziemnym parkingu jednego z nowoczesnych bloków mieszkalnych przy Station Road wybuchł potężny pożar, który – jak już dziś wiadomo – został wywołany celowo. Gardaí prowadzi dochodzenie w sprawie podpalenia, a mieszkańcy wciąż zmagają się z jego skutkami. Podpalenie w Dublinie było jednym z poważniejszych zdarzeń tego typu w ostatnim czasie. Podpalenie w Dublinie. Co się wydarzyło? Według relacji świadków i służb ratunkowych, ogień pojawił się gwałtownie około godziny 4:00 rano. W ciągu kilku minut płomienie ogarnęły zaparkowane w garażu pojazdy. Natomiast gęsty, toksyczny dym przedostał się do wyższych kondygnacji budynku. Strażacy i policja zareagowali natychmiast. Dlatego ewakuowano kilkadziesiąt osób, w tym całe rodziny z małymi dziećmi. „Obudził mnie huk i zapach dymu. Kiedy spojrzałem przez okno, zobaczyłem, że ogień wychodził z garażu – to było przerażające” – relacjonuje jeden z mieszkańców. Skala zniszczeń Pożar całkowicie zniszczył co najmniej siedem samochodów, a wiele innych zostało uszkodzonych. Zniszczeniu uległy także elementy konstrukcyjne garażu, systemy wentylacyjne oraz instalacje budynkowe. Cały blok został zadymiony i częściowo odcięty od zasilania, co uniemożliwiło mieszkańcom powrót do mieszkań. Część z nich do dziś przebywa w hotelach lub tymczasowych lokalach zastępczych. Podpalenie w Dublinie było niezwykle groźne i wiele osób nadal odczuwa skutki pożaru. Podpalenie w Dublinie - pożar wzbudził obawy mieszkańców, fot. gettyimages.com Cudem nikt nie zginął. Nie ma również doniesień o rannych. Choć kilka osób było pod opieką medyczną z powodu zatrucia dymem. Śledztwo i pytania bez odpowiedzi Gardaí natychmiast wszczęła dochodzenie. Już wstępne oględziny miejsca zdarzenia wykazały, że ogień został wzniecony celowo. Policja traktuje sprawę jako poważny przypadek podpalenia z zagrożeniem życia, co w świetle irlandzkiego prawa stanowi przestępstwo o szczególnej wadze. Podpalenie w Dublinie nadal pozostaje tajemnicą. Jaki był powód? Policja nie wyklucza, że sprawca lub sprawcy mogli działać z zemsty, w ramach porachunków osobistych, lub dla zastraszenia. Trwa analiza nagrań z monitoringu, a funkcjonariusze apelują do wszystkich, którzy mogli widzieć coś podejrzanego w nocy z 5 na 6 czerwca, o kontakt ze służbami. Podpalenie w Dublinie. Reakcje mieszkańców Pożar wywołał ogromny niepokój wśród lokalnej społeczności. Mieszkańcy mówią wprost: "Czujemy się niebezpieczni we własnych domach" i domagają się pilnych działań ze strony władz lokalnych i dewelopera – lepszego monitoringu, zabezpieczeń przeciwpożarowych i szybszej reakcji służb. „To nie pierwszy raz, gdy pojawiają się sygnały o braku bezpieczeństwa. Ale teraz sytuacja przekroczyła granicę. Ktoś mógł zginąć” – mówi jedna z mieszkanek budynku. Choć nikt nie ucierpiał fizycznie, straty materialne są poważne, a psychologiczne skutki – ogromne. Sprawa podpalenia pozostaje otwarta, a mieszkańcy czekają na odpowiedzi, które pozwolą im znów poczuć się bezpiecznie. Excerpt: W piątek, 6 czerwca 2025 roku, we wczesnych godzinach porannych spokojna dotąd dzielnica Hansfield w Dublinie 15 stała się areną dramatycznych wydarzeń. W podziemnym parkingu jednego z nowoczesnych bloków mieszkalnych przy Station Road wybuchł potężny pożar. ### Urząd Podatkowy skontroluje tysiące podatników. Czym jest niedopłata podatku Brytyjski Urząd Podatkowy - HMRC - co chwila ogłasza nowe kontrole. Tym razem Urząd podatkowy skontroluje tysiące podatników w UK w związku podejrzeniem “niedopłaty podatku”. Czy jest niedopłata podatku i czy Ciebie również czeka kontrola i wezwanie z Urzędu? Brytyjski Urząd Skarbowy (HMRC) rozpoczął formalne postępowania wobec tysięcy podatników. W centrum zainteresowania znajdują się osoby, które miały niedopłatę podatku, zwłaszcza w kontekście dziedziczenia majątku i darowizn. W ciągu ostatniego roku liczba kontroli w sprawach podatku wzrosła aż o 37%. Nowe przepisy, presja polityczna i rozwój narzędzi cyfrowych sprawiają, że HMRC działa coraz skuteczniej i szybciej. Co to oznacza dla przeciętnego obywatela? Kogo mogą objąć kontrole? Jakie błędy są najczęstsze i jak się przed nimi chronić? Poniżej znajdziesz odpowiedzi. Urząd Podatkowy skontroluje tysiące podatników. Dlaczego HMRC wszczyna masowe kontrole? Brytyjski rząd boryka się z rosnącym deficytem budżetowym, a jednym ze sposobów na poprawienie stanu finansów publicznych jest uszczelnianie systemu podatkowego. Dziedziczenie, przekazywanie majątku oraz darowizny stanowią ogromną część prywatnego bogactwa w UK, ale nie wszystkie transakcje są odpowiednio zadeklarowane. Nowoczesne systemy analityczne, sztuczna inteligencja i integracja baz danych umożliwiają dziś HMRC wykrywanie niezgodności z niespotykaną dotąd precyzją. Dzięki temu urząd może typować konkretne osoby do kontroli na podstawie profilu ryzyka, nie tylko przypadkowych analiz. Czym jest niedopłata podatku i jak do niej dochodzi? Niedopłata podatku to sytuacja, w której podatnik uiścił zbyt małą kwotę daniny względem swojego rzeczywistego obowiązku podatkowego. Czasami wynika to z błędu, niewiedzy lub nieświadomości, ale bywa też skutkiem celowego działania – np. zaniżenia wartości nieruchomości w spadku, pominięcia darowizny, błędnego zastosowania ulg podatkowych czy zatajenia aktywów zagranicznych. Typowe przykłady - niedopłata podatku w praktyce: Niewłaściwa wycena domu odziedziczonego po rodzicu. Niezgłoszenie przekazania dużej darowizny finansowej między członkami rodziny. Pominięcie aktywów w deklaracji IHT (np. inwestycji, kont bankowych, polis). Błędy formalne w rozliczeniach – np. brak podpisów, nieprawidłowe daty. Kto może zostać objęty kontrolą? HMRC nie działa przypadkowo. Systemy analizy danych pozwalają na typowanie podatników, których sytuacja wzbudza wątpliwości. Kontroli mogą spodziewać się: Spadkobiercy, którzy złożyli deklarację IHT w ostatnich latach, zwłaszcza przy dziedziczeniu dużego majątku. Rodziny, które przekazywały majątek poprzez darowizny, ale nie zgłosiły tego urzędowi skarbowemu. Osoby prowadzące rozbudowaną optymalizację podatkową – np. z użyciem funduszy powierniczych (trusts), rezydencji zagranicznych lub kont off-shore. Obywatele korzystający z ulg i wyjątków podatkowych, ale bez odpowiedniego uzasadnienia. Nowe przepisy i większa czujność HMRC Eksperci ostrzegają, że zbliżające się zmiany w prawie podatkowym – m.in. planowane przez rząd Partii Pracy rozszerzenie opodatkowania spadków o fundusze emerytalne – mogą wprowadzić jeszcze więcej zamieszania i niepewności. W efekcie więcej osób nieświadomie popełni błędy, a HMRC będzie miało pretekst do rozszerzenia kontroli. Niedopłata podatku - czym jest i jak się zachować, gdy dostałeś pismo z Urzędu Podatkowego? fot. gettyimages.com Wielu podatników odczuwa nie tylko stres, ale też złość – nowym zasadom zarzuca się brak przejrzystości i niesprawiedliwość. Prawniczka Fiona Fernie z kancelarii Blick Rothenberg przyznała, że w praktyce wiele rodzin próbuje omijać przepisy legalnie – co jednak może wzbudzić podejrzenia HMRC. Urząd Podatkowy skontroluje tysiące podatników. Jak się przygotować do ewentualnej kontroli? Jeśli obawiasz się, że Twoje rozliczenia mogą wzbudzić zainteresowanie urzędu skarbowego – nie panikuj, ale działaj. Oto lista kroków, które warto podjąć: Zbierz dokumenty – wszystkie umowy darowizny, akty notarialne, deklaracje IHT, rachunki, wyceny nieruchomości i potwierdzenia przelewów. Sprawdź zgodność z przepisami – porównaj swoje rozliczenia z obowiązującymi progami i zasadami. Skonsultuj się z doradcą podatkowym – szczególnie jeśli korzystałeś z ulg lub masz niestandardowe źródła dochodu. Upewnij się, że masz kontakt z urzędem – aktualny adres, e-mail, numer podatkowy. HMRC często wysyła pisma tradycyjną pocztą. Nie ukrywaj błędów – lepiej zgłosić błąd samodzielnie niż czekać na wezwanie. W takich przypadkach urząd często wykazuje większe zrozumienie. Bądź gotowy na rozmowę lub audyt – kontrole bywają zdalne, ale mogą też obejmować wizyty urzędników lub konieczność przedstawienia szczegółowej dokumentacji. Czy możesz się odwołać od decyzji HMRC? Tak. W przypadku gdy nie zgadzasz się z wynikiem kontroli lub nałożonymi opłatami, masz prawo złożyć odwołanie. Można to zrobić na kilka sposobów: pisemnie, przez portal HMRC lub za pośrednictwem doradcy. Należy jednak działać w określonym terminie – zazwyczaj do 30 dni od otrzymania decyzji. HMRC - Urząd Podatkowy skontroluje tysiące podatników. Dlatego warto dobrze się przygotować na ewentualne trudności i wiedzieć, czym jest niedopłata podatku. Excerpt: Urząd podatkowy skontroluje tysiące podatników w UK w związku podejrzeniem “niedopłaty podatku”. Czy jest niedopłata podatku i czy Ciebie również czeka kontrola i wezwanie z Urzędu? ### Aresztowano 6000 nielegalnych pracowników z zagranicy Home Office zapowiedziało ekstremalne egzekwowanie przepisów imigracyjnych. Dowodem na to jest przeprowadzenie 6000 aresztowań nielegalnych pracowników pochodzących z zagranicy. W Wielkiej Brytanii trwa walka z nielegalnym zatrudnianiem imigrantów. Home Office wzięło sobie za cel salony kosmetyczne, restauracje i kempingi. W ciągu roku liczba aresztowań nielegalnych pracowników wzrosła o ponad 50 proc. Nielegalni pracownicy ścigani przez Home Office Aresztowano ponad 6000 osób w ciągu ostatniego roku w ramach walki z nielegalnym zatrudnieniem imigrantów. W ten weekend opublikowano nagrania, na których widać naloty na salony manicure, restauracje i kempingi na Wyspach. W tym także we wschodnim Londynie i Surrey. Rząd poinformował, że wzrost liczby wizyt organów ścigania w konkretnych miejscach od lipca ubiegłego roku doprowadził do 51-procentowego wzrostu aresztowań. W porównaniu z rokiem poprzednim. W całej Wielkiej Brytanii zorganizowano 9000 nalotów funkcjonariuszy imigracyjnych. A w ich wyniku aresztowano 6410 nielegalnych pracowników. W samym Londynie między 4 lipca 2024 roku a 31 maja tego roku przeprowadzono 2126 operacji. Dokonano w ich wyniku 1604 aresztowań, co oznacza wzrost o 52 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Jednak informacji o tym, w ilu z tych przypadków doszło do postawienia zarzutów, skazania lub deportacji, już nie podano. Nielegalne zatrudnienie sprzyja wyzyskowi Angela Eagle, która jest ministrem ds. bezpieczeństwa granic i azylu, powiedziała: - Przez zbyt długi czas pracodawcy mogli przyjmować i wykorzystywać imigrantów, którym pozwalano przyjeżdżać i pracować tutaj nielegalnie. Pod naszymi rządami nie będziemy tego dłużej tolerować. Dlatego zwiększamy nasze działania egzekucyjne. I wprowadzamy surowsze prawa, aby w końcu opanować nasz system imigracyjny i azylowy. Surowe kary dla pracodawców zatrudniających nielegalnie imigrantów / fot. Getty Images Do nielegalnego zatrudniania imigrantów i wyzysku dochodzi w dużej mierze w sektorze hotelarskim i gastronomicznym. Niektóre z firm unikają ubezpieczenia pracowniczego, świadczeń i płacenia płacy minimalnej zatrudniając pracowników bez wiz. Dyrektor w Immigration Enforcement, Eddy Montgomery dodał: - Naszym zadaniem jest zwalczanie nielegalnej pracy. Co jest kluczowe nie tylko w pociąganiu winnych do odpowiedzialności, ale także w ochronie osób narażonych na wykorzystywanie. Kary dla pracodawców W ubiegłym roku między lipcem a wrześniem Home Office nałożyło kary na łączną kwotę prawie 1,9 miliona funtów na prawie 50 londyńskich firm, które nielegalnie zatrudniały pracowników. Zgodnie z prawem firmy mają obowiązek kontroli pracowników pod kątem ich prawa do podjęcia pracy na Wyspach. Jeśli tego nie zrobią, mogą otrzymać karę w wysokości do 60 000 funtów za pracownika. Excerpt: Z polecenia Home Office przeprowadzono w UK 6000 aresztowań nielegalnych pracowników pochodzących z zagranicy. ### Co to znaczy być Brytyjczykiem? Czy biali będą mniejszością w UK? Co to znaczy “być Brytyjczykiem”? Co na to wpływa? Czy miejsce urodzenia, kultura, język, kolor skóry? Z jednej strony media straszą, że biali będą mniejszością w UK, z drugiej kolejne pokolenia migrantów doskonale asymilują się z Brytyjczykami i są pełnowartościowymi mieszkańcami. Jak będzie wyglądała Wielka Brytania za kilkadziesiąt lat i czy kolor skóry większości mieszkańców naprawdę ma znaczenie? „Bycie Brytyjczykiem” to pojęcie, które od lat podlega dynamicznej reinterpretacji. Kiedyś ściśle kojarzone z białą, anglosaską tożsamością kulturową, dziś jest coraz częściej postrzegane jako zbiór wartości, doświadczeń i lojalności wobec wspólnoty obywatelskiej — niezależnie od koloru skóry, religii czy pochodzenia etnicznego. Czy biali będą mniejszością w UK? W obliczu zmieniających się danych demograficznych i politycznych napięć, pytania o tożsamość narodową, przynależność i przyszłość społeczną Wielkiej Brytanii zyskują na znaczeniu. Z jednej strony obserwujemy postępującą integrację kolejnych pokoleń migrantów. Natomiast z drugiej pojawiają się niepokojące narracje o „utracie” tradycyjnej brytyjskości i obawach, że „biali będą mniejszością”. Ale co tak naprawdę kryje się za tym stwierdzeniem? Czy zmiana struktury etnicznej społeczeństwa to zagrożenie, czy naturalna ewolucja tożsamości narodowej? Czy biali będą mniejszością w UK i co to zmieni? Biali będą mniejszością w UK? Statystyki nie kłamią – ale wymagają interpretacji Według brytyjskiego spisu powszechnego z 2021 roku, około 81,7% populacji Anglii i Walii określiło się jako „White” (biała), z czego 74,4% jako „White British” (biała brytyjska). To znaczny spadek w porównaniu z rokiem 2001, kiedy odsetek ten wynosił ponad 87%. Szacunki demograficzne sugerują, że jeśli obecne trendy imigracyjne, dzietność oraz struktura wieku się utrzymają, to około 2060–2070 roku biali Brytyjczycy mogą rzeczywiście stać się mniejszością w niektórych częściach kraju – zwłaszcza w Londynie, Birmingham czy Leicester, gdzie już teraz są mniejszością demograficzną. Jednak warto podkreślić, że: te zmiany dotyczą przede wszystkim struktur miejskich, a nie całego kraju, kategoria „White British” jest coraz trudniejsza do jednoznacznego zdefiniowania w kontekście małżeństw mieszanych i wieloetnicznych rodzin. Kim jest „prawdziwy Brytyjczyk”? Kulturowe napięcia wokół tożsamości Jedno z najtrudniejszych pytań, jakie zadaje sobie współczesna Wielka Brytania, brzmi: czy tożsamość narodowa powinna być definiowana przez przeszłość, czy przez przyszłość? Czy biali będą mniejszością w UK? - statystki na to wskazują, jednak czy jest to problem? fot. gettyimages.com Dla niektórych „bycie Brytyjczykiem” oznacza związki z monarchią, tradycyjnym angielskim stylem życia i chrześcijańskim dziedzictwem. Dla innych – to przede wszystkim przywiązanie do wspólnych wartości demokratycznych, wolnościowych i pluralistycznych. Migranci z Indii, Pakistanu, Karaibów, Afryki, Europy Wschodniej i Bliskiego Wschodu nie tylko przyjechali do Wielkiej Brytanii — oni tu dorastali, uczyli się, pracują, głosują, płacą podatki, zakładają rodziny. W wielu przypadkach są już trzecim czy czwartym pokoleniem. Badanie Pew Research Center (2022) pokazuje, że większość Brytyjczyków pochodzenia imigranckiego identyfikuje się jako "brytyjscy" — i to często w większym stopniu niż rdzenni mieszkańcy. Przypadek Londynu – zapowiedź przyszłości czy wyjątek? Londyn to przykład miasta, w którym zmiana struktury etnicznej już nastąpiła. W spisie z 2021 roku tylko 36,8% mieszkańców stolicy określiło się jako „White British”. Czy to oznacza „utratę” Londynu przez białych Brytyjczyków? Niekoniecznie. Londyn jest dziś jednym z najbardziej kosmopolitycznych miast świata, z setkami języków, kuchni, religii i tradycji. Jego ekonomiczna siła, kreatywność i innowacyjność są efektem tej różnorodności, a nie pomimo niej. Skąd bierze się lęk przed „białą mniejszością”? Pojęcie „biali będą mniejszością w UK” bywa wykorzystywane jako retoryczne narzędzie przez środowiska skrajnie prawicowe, antyimigranckie i islamofobiczne. Często towarzyszy mu narracja o „wielkiej wymianie ludności” czy „muslim takeover”. Te nie mają jednak podstaw w rzetelnej analizie demograficznej. Media i politycy – szczególnie z kręgów populistycznych – chętnie wykorzystują te hasła, aby zbić kapitał wyborczy na strachu przed zmianą. Dlatego hasło “biali będą mniejszością w UK” wzbudza lęk. Multikulturowość jest bowiem przedstawiana jako zagrożenie. Tymczasem dane pokazują, że społeczności muzułmańskie, azjatyckie czy afrykańskie nie „zastępują” nikogo – one stają się częścią brytyjskiego krajobrazu społecznego, kulturalnego i gospodarczego. Co przyniesie przyszłość? Wielka Brytania 2100 roku W najbliższych dekadach brytyjskie społeczeństwo stanie się jeszcze bardziej zróżnicowane etnicznie, kulturowo i religijnie. Dlatego pytanie brzmi: czy to naprawdę problem? Jeśli spojrzymy na historię Wielkiej Brytanii – imperium kolonialnego, państwa handlującego na całym świecie, kraju, który przyjął setki tysięcy uchodźców po II wojnie światowej – to właśnie zdolność do adaptacji, otwartości i łączenia różnorodności była jej największą siłą. Może warto postawić na to, co się sprawdza? W społeczeństwie przyszłości brytyjskość nie będzie „biała”, „brązowa” czy „czarna”. Będzie wielowarstwowa. Płynna i hybrydowa. I to wcale nie oznacza końca tożsamości narodowej – ale jej nowe, bardziej inkluzywne oblicze. Zamiast lęku – nowe spojrzenie na wspólnotę Zamiast zadawać pytanie, czy biali będą mniejszością w UK, warto zapytać: czy wszyscy mieszkańcy – niezależnie od koloru skóry – będą się czuli częścią wspólnoty? I jak ją budować? To właśnie inkluzyjna edukacja, polityka równości i sprawiedliwości społecznej, dialog międzykulturowy i odpowiedzialne media decydują o tym, czy różnorodność staje się zagrożeniem, czy atutem.
Wielka Brytania przyszłości może być krajem, w którym nikt nie będzie musiał „udowadniać” swojej brytyjskości. Wówczas tożsamość będzie budowana wspólnie, przez wszystkich. Excerpt: Co to znaczy “być Brytyjczykiem”? Co na to wpływa? Czy miejsce urodzenia, kultura, język, kolor skóry? Z jednej strony media straszą, że biali będą mniejszością w UK, z drugiej kolejne pokolenia migrantów doskonale asymilują się z Brytyjczykami ### Dom na sprzedaż za jednego funta! Jest jednak pewien haczyk Ceny domów w ostatnich latach gwałtownie rosną. Domek nazwany Bwthyn Cariad, czyli Domek Miłości, znajduje się we wsi Pembrokeshire w Walii jest wystawiony na sprzedaż. Cena jest szokująca, bo wynosi zaledwie jednego funta. Jest jednak pewien haczyk. Wspomniany dom wymaga bowiem generalnego remontu, a okazyjna cena będzie tylko ceną wywoławczą na nadchodzącej aukcji. Nieruchomość znajduje się niedaleko sklepów i blisko przystanku komunikacji miejskiej. Posiada też przestronny ogród. Jednak prace, które trzeba będzie wykonać, aby ją odremontować, może zatrzymać wielu potencjalnych nabywców. Dom na sprzedaż za jednego funta Udostępnione zdjęcia domu na sprzedaż pokazują, że jeden pokój wymaga ogromnych nakładów pracy, w tym tynkowania, wymiany instalacji wodno-kanalizacyjnej, położenia podłogi, a także remontu instalacji elektrycznej. Inne pomieszczenie wydaje się być dawną kuchnią. Została ona jednak rozebrana do gołej cegły, wymaga położenia podłóg, otynkowania i wymiany sprzętów AGD. Cały dom wymaga też malowania, a w jednym z mniejszych pomieszczeń trzeba będzie zbudować całkowicie nowe ściany. Jednak nie jest tak źle, bo z domu roztacza się zapierający dech w piersiach widok na morze. Z drugiej strony z kolei widać malowniczą wioskę i wzgórza. Ogród, który znajduje się z tyłu domu, mimo iż obecnie ponury i zarośnięty, jest duży. To idealna nieruchomość dla rodziny lub do wynajmu. 1 z 9 Dom na sprzedaż za jednego funta fot. Paul Fosh Auctions Dom na sprzedaż za jednego funta fot. Paul Fosh Auctions Dom na sprzedaż za jednego funta fot. Paul Fosh Auctions Dom na sprzedaż za jednego funta fot. Paul Fosh Auctions Dom na sprzedaż za jednego funta fot. Paul Fosh Auctions Dom na sprzedaż za jednego funta fot. Paul Fosh Auctions Dom na sprzedaż za jednego funta fot. Paul Fosh Auctions Dom na sprzedaż za jednego funta fot. Paul Fosh Auctions Dom na sprzedaż za jednego funta fot. Paul Fosh Auctions Sean Roper, rzeczoznawca aukcyjny w Paul Fosh Auctions, sądzi, że osoba, która postanowi kupić dom i okaże mu odpowiednie uczucie, może sporo zyskać. Twierdzi, że ten dom może potencjalnie przynieść zyski rzędu setek tysięcy. Uważa, że po remoncie miesięczny czynsz może tam wynosić 900 funtów. - Typowy dwupokojowy dom na sprzedaż o wysokim standardzie w tej okolicy jest wart 160 tys. funtów lub więcej – mówi Roper. - Pembroke Dock to miasteczko położone około trzech mil na północny-zachód od Pembroke i siedem mil na południe od Haverfordwest – dodaje. Sean Roper przyznaje, że nawet biorąc pod uwagę trudności związane z remontem, liczy na to, że cena wynosząca jednego funta przyciągnie inwestorów, którzy będą chcieli podjąć się wyzwania. Paul Fosh Auctions wystawi na sprzedaż ponad osiemdziesiąt nieruchomości, w tym Bwthyn Cariad. Początek aukcji zaplanowano na wtorek 24 czerwca o 12.00. Zakończy się o godzinie 17.00 26 czerwca. Excerpt: Ceny nieruchomości od lat szybują w górę, ale ta oferta naprawdę zaskakuje. We wsi Pembrokeshire w Walii wystawiono na sprzedaż niewielki domek o nazwie Bwthyn Cariad i to za jednego funta. Jest jednak pewien haczyk. ### NHS ostrzega: potrzeba nawet 200 tysięcy dawców krwi. Sytuacja jest niebezpieczna Służba zdrowia już w zeszłym roku wszczęła alarm w sprawie zapasów krwi w szpitalach. NHS chciało osiągnąć cel 1 miliona dawców krwi. Władze przekazały, że trzeba uzupełnić braki w postaci ponad 200 tysięcy dawców krwi w Anglii. Inaczej może dojść do zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego. - Nasze zapasy w ciągu ostatnich 12 miesięcy były problematyczne. Gdybyśmy mieli milion stałych dawców krwi, pomogłoby to utrzymać nasze zapasy w dobrym stanie – mówi dr Jo Farrar, dyrektor naczelny NHS Blood and Transplant. Władze poinformowały, że nastąpił wzrost w liczbie osób rejestrujących się jako dawcy krwi. Jednak zaledwie 24% z nich faktycznie ją oddało. Alarm ogłoszono w lipcu 2024 roku po tym, jak londyńskie szpitale stały się celem cyberataku. Od tamtego momentu zapasy krwi utrzymują się na niskim poziomie. NHSBT przekazało, że pilnie potrzeba większej liczby dawców posiadających tak zwaną uniwersalną grupę krwi 0 minus. Korzysta się z niej w leczeniu nagłych przypadków. Potrzeba też większej liczby czarnoskórych dawców. Ci mają większe prawdopodobieństwo posiadania określonej krwi, która pomaga w leczeniu osób z niedokrwistością sierpowatokrwinkową. Dwie trzecie z krwi, która udaje się pozyskać od dawców, jest używane do leczenia osób, które wymagają transfuzji, w tym osób chorych na nowotwory i choroby krwi. W Anglii wciąż potrzeba 200 tysięcy dawców krwi fot. Pixabay Dawcy krwi to superbohaterowie Czteroletni Isaac Balmer z Hull urodził się z dziedziczną sferocytozą, chorobą krwi, która sprawia, że czerwone krwinki rozpadają się szybciej niż normalnie. To doprowadza do poważnej anemii i innych problemów. Isaac musi przechodzić transfuzję co dwanaście tygodni. - To był rollercoaster. Poziom hemoglobiny u Isaaca waha się, a gdy znacznie spadać pojawia się zmęczenie i występuje żółtaczka. Jednak gdy otrzymuje transfuzję, dosłownie widać jak wraca mu kolor skóry, a poziom energii zwiększa się. To niesamowite – mówi matka chłopca, Jasmin Suggit. - Isaac nazywa przetaczaną krew „krwią Hulka”, bo dzięki niej staje się silniejszy i zdrowszy. Nie byłoby to jednak możliwe bez prawdziwych, codziennych superbohaterów, którzy sprawiają, że Isaac i inni mogą żyć – dodaje. Minister zdrowia Gillian Merron mówi: - NHS pilnie potrzebuje większej liczby dawców krwi pochodzących z różnych środowisk. Współpracujemy z NHS Blood and Transplant, aby oddawanie krwi stało się łatwiejsze, otwierając nowe centra krwiodawstwa i umożliwiając ludziom umawianie wizyt bliżej miejsca zamieszkania. Jeśli chcecie zostać dawcami krwi, możecie zgłosić się tutaj>> Excerpt: Już w zeszłym roku służba zdrowia biła na alarm z powodu niskiego poziomu zapasów krwi w szpitalach. NHS wyznaczyło sobie ambitny cel – pozyskać milion dawców. Teraz władze informują, że w samej Anglii wciąż brakuje ponad 200 tysięcy osób gotowych oddać krew. ### Nadzwyczajne posiedzenie PKW odwołane. Petycja o ponowne przeliczenie głosów odniesie skutek? W związku z pojawieniem się kontrowersji związanych z liczeniem głosów w komisjach w czasie drugiej tury wyborów prezydenckich, utworzono petycję z apelem o ponowne ich przeliczenie. Ze względu na fakt, że różnica między kandydatami na prezydenta wyniosła zaledwie 369 tysięcy głosów, powstała petycja o ponowne ich przeliczenie. Zwłaszcza, że w niektórych komisjach miały miejsce poważne błędy. Petycja o ponowne przeliczenie głosów W niedzielę petycja o ponowne przeliczenie głosów w wyborach prezydenckich 2025 zebrała ponad 200 tys. podpisów. Organizatorzy akcji zmienili już cel na 300 tys. Zwracają oni uwagę na minimalną różnicę głosów między dwójką kandydatów. Ponadto aż 189 tys. głosów uznano za nieważne. „Wymienione przesłanki poddają w wątpliwość rzetelność i uczciwość całego procesu wyborczego. W trosce o transparentność i poszanowanie demokratycznych standardów, żądamy ponownego, dokładnego przeliczenia głosów. Zbieramy podpisy pod petycją w tej sprawie, aby ostateczny wynik w pełni odzwierciedlał wolę narodu. I ostatecznie rozwiał wszelkie wątpliwości i teorie spiskowe narosłe wokół jego wyniku” – czytamy. Petycja o ponowne przeliczenie głosów zebrała już ponad 200 tys. podpisów / fot. Getty Images Nadzwyczajne posiedzenie PKW odwołane Mimo że petycja nie jest w żaden sposób wiążąca i zobowiązująca do reakcji, członek PKW, Ryszard Kalisz zapowiedział specjalne posiedzenie Państwowej Komisji Wyborczej w poniedziałek, 9 czerwca. Na portalu X poinformował: "Posiedzenie PKW dot. wpisów błędnych liczb głosów w protokołach niektórych OKW odbędzie się 9 czerwca 2025 r. o godz. 17.00. Sąd Najwyższy rozstrzyga o ważności wyborów na Prezydenta RP na podstawie sprawozdania przedstawionego przez PKW oraz po rozpoznaniu protestów". Posiedzenie PKW dot. wpisów błędnych liczb głosów w protokółach niektórych OKW odbędzie 9 czerwca 2025 r. o godz. 17:00. Sąd Najwyższy rozstrzyga o ważności wyborów na Prezydenta R.P. na podstawie sprawozdania przedstawionego przez PKW oraz po rozpoznaniu protestów. — Ryszard Kalisz (@RyszardKalisz) June 7, 2025 Tak naprawdę posiedzenie PKW zaplanowano na 16 czerwca. Jednak ze względu na zgłaszane kontrowersje i coraz więcej apeli o ponowne przeliczenie głosów, zdecydowano się przyspieszyć termin. Jednak parę godzin przed zapowiadanym spotkaniem, rzecznik PKW, Marcin Chmielnicki poinformował o odwołaniu posiedzenia. Chmielnicki powiedział, że "takie spotkanie nie było planowane". Kontrowersje przy przeliczaniu głosów Z podanych informacji wynika, że nawet w kilkunastu obwodowych komisjach wyborczych, mogło dość do błędnych wpisów w protokołach do głosowania. Największe błędy w działaniu komisji ujawniono w Krakowie i Mińsku Mazowieckim. Zgłaszanych jest coraz więcej przypadków przypisania głosów kandydatowi, które zostały tak naprawdę oddane na jego rywala. W Krakowie mówi się nawet o „wyborczym cudzie” w komisji nr 95. W drugiej turze 1132 głosy zdobył Nawrocki, a Trzaskowski 540. Z kolei w pierwszej turze wyborów Trzaskowski uzyskał 550 głosów poparcia, 221 Sławomir Mentzen, a 218 Karol Nawrocki. Natomiast w Mińsku Mazowieckim w jednej z komisji także doszło do zamiany wyniku kandydatów. Przewodniczący komisji przyznał, że popełnił błąd przy wypełnianiu protokołu. Po weryfikacji błędu okazało się, że Rafał Trzaskowski zdobył 611 głosów, a Karol Nawrocki 363 głosy. Excerpt: W związku z kontrowersjami w komisjach w czasie drugiej tury wyborów prezydenckich, utworzono petycję o ponowne przeliczenie głosów. ### Ekspansja InPostu w Wielkiej Brytanii nabiera tempa. Polska firma ma jednak solidną konkurencję Polski InPost dynamicznie rozwija swoją działalność na rynku brytyjskim. Ma na nim już ponad 10 tys. paczkomatów. Łącznie z punktami odbioru i nadania przesyłek (PUDO) sieć liczy ponad 16 tys. lokalizacji. Dla polskiej firmy UK jest jednym z ważniejszych rynków e-commerce w Europie. Dzięki inwestycji w brytyjskiego operatora Yodel InPost szybko zwiększył liczbę punktów OOH (out-of-home) do 16 tys. oraz rozszerzył bazę współpracujących sprzedawców do ponad 700 e-sklepów. Ambitny cel to 300 milionów paczek rocznie, ale konkurencja nie śpi Spółka planuje osiągnąć poziom 300 milionów przesyłek rocznie, podczas gdy w 2024 roku dostarczyła 93,2 mln paczek. Już w pierwszym kwartale 2025 roku odnotowała 272 miliony przesyłek. Przychody wyniosły 3 miliardy złotych, czyli o ponad 20 proc. więcej niż rok wcześniej. Wyniki imponują, jednak InPost działa w bardzo konkurencyjnym otoczeniu. Rynek brytyjski podlega konsolidacji, a największe udziały w potokach przesyłek mają trzej giganci: Royal Mail, Amazon oraz Evri. To oni rozdają karty w logistyce ostatniej mili i obsługują największe wolumeny przesyłek. Według Rafała Brzoski, właściciela InPostu, UK jest jednym z ważniejszych rynków e-commerce w Europie / fot. Getty Images W tym kontekście pojawiają się pytania, czy rynek pomieści jeszcze jednego silnego gracza z własną siecią paczkomatów. Zwłaszcza że przestrzeń dla automatów paczkowych może być fizycznie ograniczona przez dostępność lokalizacji. Paczkomaty wyrastają jak grzyby po deszczu – na rynku robi się ciasno Grupa InPost nie ogranicza swojej ekspansji do Wielkiej Brytanii. W całej Europie operator posiada już ponad 50 tys. paczkomatów w 9 krajach. Tylko w 2024 roku firma zamontowała ponad 11,5 tys. nowych maszyn. Tegoroczne nakłady inwestycyjne na dalszy rozwój sieci sięgną 1,8 miliarda złotych, co pozwoli na uruchomienie kolejnych 14 tys. automatów paczkowych na różnych rynkach. Chociaż dane dotyczące wzrostu InPostu w Wielkiej Brytanii są imponujące, to przyszłość firmy nie jest usłana różami. Rynek coraz bardziej się zagęszcza, ponieważ trzej najwięksi gracze mają dobrze rozwinięte systemy logistyczne, własne sieci punktów OOH (dostaw przesyłek poza domem) oraz lojalnych klientów. Obserwatorzy rynku zastanawiają się, czy konsolidacja nie spowoduje wyparcia mniejszych lub nowych operatorów z ograniczonym dostępem do atrakcyjnych lokalizacji. Excerpt: Polski InPost dynamicznie rozwija swoją działalność na rynku brytyjskim. Ma na nim już ponad 10 tys. paczkomatów. Łącznie z punktami odbioru i nadania przesyłek (PUDO) sieć liczy ponad 16 tys. lokalizacji. Dla polskiej firmy UK jest jednym z ważniejszych rynków e-commerce w Europie. ### Krwawy weekend w Niemczech. Tragiczny bilans! W Niemczech jest wyjątkowo niespokojnie. Mieszkańcy żyją w ciągłym strachu z powodu licznych ataków terrorystycznych z użyciem samochodu opisywanych zazwyczaj jako :kierowca wjechał w tłum oraz ataków z użyciem broni. Równie liczne są ataki nożem w Niemczech czy strzelaniny. Przerażający bilans weekendu w Niemczech dobrze pokazuję skalę problemu. Co działo się w krwawy weekend w Niemczech 7-8 czerwca 2025 roku. Krwawy weekend 7–8 czerwca 2025 roku odbił się szerokim echem w niemieckich i europejskich mediach. Cztery poważne incydenty w różnych miastach – atak samochodem, dwa ataki z użyciem noża oraz przypadek z siekierą – wstrząsnęły opinią publiczną. Co się wydarzyło? Atak samochodem w Pasawie – 7 czerwca 2025 W sobotę, 7 czerwca 2025 roku, w bawarskim mieście Pasawa doszło do dramatycznego zdarzenia. 48-letni mężczyzna wjechał samochodem marki Mercedes w grupę ludzi idących chodnikiem przy ulicy Grünaustraße, niedaleko dworca kolejowego. W wyniku ataku rannych zostało pięć osób – jedna z nich odniosła poważne obrażenia. Wśród poszkodowanych znalazła się 38-letnia żona sprawcy oraz ich 5-letnia córka. Policja zatrzymała mężczyznę na miejscu zdarzenia. Według wstępnych ustaleń, atak mógł mieć związek z rodzinnym konfliktem dotyczącym opieki nad dzieckiem. Śledczy nie wykluczają, że działanie było celowe. Krwawy weekend w Niemczech zaczął się na prawdę tragicznie. Atak nożem w Monachium – 7 czerwca 2025 Również w sobotę 7 czerwca w centrum Monachium 30-letnia kobieta zaatakowała nożem przypadkowych przechodniów. Zdarzenie miało miejsce na terenie Theresienwiese. Dwie osoby zostały ranne. Napastniczka została postrzelona przez interweniujących funkcjonariuszy policji i mimo przewiezienia do szpitala, zmarła w wyniku odniesionych obrażeń. Policja nie podała jeszcze motywu działania kobiety, trwają ustalenia co do jej tożsamości i przeszłości. Warto przypomnieć, że tydzień wcześniej kobieta raniło nożem 18 osób. Atak z nożem na dworcu w Niemczech był niezwykle brutalny. Incydent z siekierą i płonącym samochodem w Hanowerze – 7 czerwca 2025 Tego samego dnia w Hanowerze doszło do niepokojącej sytuacji z udziałem mężczyzny, który podjechał pod dworzec kolejowy płonącym samochodem. Po zatrzymaniu auta wybiegł z niego uzbrojony w siekierę i zaczął się barykadować. Policja szybko obezwładniła mężczyznę przy użyciu paralizatora. Według ustaleń śledczych był on poszukiwany za wcześniejsze przypadki przemocy domowej. Nikt nie został ranny. Sprawca został aresztowany, a służby oceniają jego stan psychiczny. Atak w supermarkecie w Berlinie – 7 czerwca 2025 W sobotę wieczorem w jednej z berlińskich dzielnic – Lichtenberg – doszło do ataku z użyciem noża i nożyczek. 40-letni mężczyzna, obywatel Słowenii, który nie mieszkał na stałe w Berlinie, zaatakował 66-letniego mężczyznę w supermarkecie. Poszkodowany doznał poważnych obrażeń i został przewieziony do szpitala, gdzie przeszedł operację. Sprawca został zatrzymany po krótkiej ucieczce. Policja podała, że nie ma wskazań, by atak miał podłoże polityczne lub religijne, a motywy działania pozostają nieznane. Krwawy weekend w Niemczech - czy to już codzienność mieszkańców? Krwawy weekend w Niemczech - Niemcy coraz częściej zmagają się z aktami przemocy, fot. gettyimages.com Choć bilans rannych (łącznie osiem osób) i jedna ofiara śmiertelna (sprawczyni ataku w Monachium) nie są typowe dla codzienności, wskazują na rosnące problemy społeczne i psychiczne sprawców. Nie ma jednoznacznych dowodów, by za tymi zdarzeniami stali migranci lub aby miały one charakter terrorystyczny. W większości przypadków chodzi o osoby z osobistymi, rodzinnymi lub psychicznymi problemami. Jednak wrażenie, że przestrzeń publiczna staje się coraz mniej bezpieczna, wpływa na poczucie bezpieczeństwa mieszkańców dużych niemieckich miast. Krwawy weekend w Niemczech - czy codzienność? Debaty polityczne coraz częściej dotyczą poprawy systemu opieki psychiatrycznej, zwiększenia obecności służb porządkowych i lepszego reagowania na sygnały przemocy domowej czy niestabilności psychicznej. Mimo wszystko, większość Niemców nie żyje w ciągłym strachu, choć incydenty takie jak te z początku czerwca budzą niepokój i pytania o kierunek zmian społecznych. Krwawy weekend w Niemczech po prostu przeraża. Excerpt: W Niemczech jest wyjątkowo niespokojnie. Mieszkańcy żyją w ciągłym strachu z powodu licznych ataków terrorystycznych z użyciem samochodu opisywanych zazwyczaj jako: kierowca wjechał w tłum oraz ataków z użyciem broni. Równie liczne są ataki nożem ### Skąd takie ceny pogrzebów? Koszty porażają Pogrzeb, śmierć bliskiej osoby to jeden z najtrudniejszych momentów w życiu. Rozbicie emocjonalne. Problemy organizacyjne. Konieczność zamykania spraw i urządzenia odpowiedniego pochówku bliskiemu jest niezwykle ważna. Jednocześnie ceny pogrzebów są niezwykle wysokie. Skąd się biorą i z czego wynikają? Ceny pogrzebów rosną. Pożegnanie bliskich coraz częściej wielkim obciążeniem finansowym Pogrzeb bliskiej osoby to jedno z najbardziej emocjonalnych i trudnych doświadczeń w życiu. Dla wielu rodzin dodatkowym źródłem stresu stają się dziś nie tylko kwestie organizacyjne, ale przede wszystkim koszty związane z pochówkiem. Ceny pogrzebów osiągają poziomy, które dla wielu obywateli są trudne do udźwignięcia. Skąd się biorą tak wysokie opłaty za pochówek? Koszty pochówku: od trumny po opłaty cmentarne Na całkowity koszt pogrzebu składa się szereg elementów. Są to nie tylko wydatki na trumnę lub urnę, ale także opłaty cmentarne, koszty związane z organizacją ceremonii, przewóz zwłok, dokumentacja administracyjna oraz wynagrodzenie dla zakładu pogrzebowego. Dodatkowo wiele rodzin decyduje się na zakup kwiatów, nekrologów czy wynajem sali pożegnań. W przypadku pochówków w trumnie w dużych miastach Niemiec całkowity koszt może sięgać nawet pięciu tysięcy euro. Ceny pogrzebów w Niemczech: kolosalne różnice regionalne Z najnowszej analizy niemieckiej inicjatywy konsumenckiej „Aeternitas” wynika, że ceny pogrzebów różnią się w zależności od regionu, często w sposób drastyczny. W Moguncji, w Nadrenii-Palatynacie, pochówek w wybranym grobie na 30 lat kosztuje aż 4759 euro. Dla porównania w Berlinie ta sama usługa na 20 lat to koszt 964 euro. Średnia krajowa wynosi 2389 euro. Ceny pogrzebów przytłaczają rodziny bliskich, fot. pexels.com Najdrożej jest w miastach zachodnich, takich jak Moers, Akwizgran czy Reutlingen. Znacznie taniej wypadają regiony wschodnie – np. w Rostocku czy Ingolstadt podstawowy pochówek urnowy można zorganizować za kilkaset euro. Grób urnowy czy tradycyjny? Wybór ma znaczenie Jak wskazują dane „Aeternitas”, groby urnowe są generalnie tańsze niż tradycyjne pochówki. Również w przypadku grobów urnowych istnieją jednak znaczące rozbieżności. Pochówek w anonimowym grobie urnowym kosztuje od 390 euro w Ingolstadt (10 lat) do 2413 euro w Krefeld (30 lat). W Bonn taka usługa na 15 lat to wydatek 1967 euro, natomiast w Getyndze – zaledwie 544 euro. Średnia wynosi 1207 euro. Dlaczego ceny pogrzebów są tak wysokie? Wysokie ceny pogrzebów wynikają z kilku czynników. Po pierwsze, rosnące koszty usług komunalnych i utrzymania cmentarzy wpływają na podwyżki opłat. Po drugie, brak jednolitych regulacji cenowych sprawia, że każda gmina może samodzielnie ustalać wysokość opłat. Nie bez znaczenia jest także inflacja, która dotyka zarówno usługi pogrzebowe, jak i branżę kamieniarską czy florystyczną. Dodatkowo część cmentarzy i zakładów pogrzebowych działa komercyjnie, co zwiększa presję na zysk. Coraz więcej pytań o przejrzystość i sprawiedliwość cen Gwałtowne różnice cen pogrzebów na terenie jednego kraju skłaniają do refleksji nad potrzebą większej przejrzystości i jednolitych standardów. Organizacje konsumenckie apelują o wprowadzenie obowiązkowych cenników, porównywalnych dla obywateli, oraz o lepszy nadzór nad działalnością zakładów pogrzebowych. Zdaniem ekspertów konieczna jest również publiczna debata na temat finansowania usług pogrzebowych oraz możliwości wsparcia państwa dla osób w trudnej sytuacji materialnej. Godne pożegnanie nie powinno być luksusem Dla wielu rodzin wysoka cena pogrzebu oznacza konieczność zadłużenia się lub rezygnację z niektórych elementów ceremonii. Pojawiają się głosy, że śmierć – choć nieunikniona – nie powinna być źródłem kryzysu finansowego. Zamiast luksusowej oprawy, coraz więcej osób wybiera pochówek skromny, urnowy, a nawet anonimowy. Jednak nawet te opcje nie zawsze są tanie. Ceny pogrzebów są tematem, który dotyczy każdego, choć rzadko się o nim mówi. Tymczasem, jak pokazują najnowsze dane, różnice w kosztach są tak duże, że niektóre rodziny nie mogą sobie pozwolić na godne pożegnanie bliskich. Excerpt: Pogrzeb, śmierć bliskiej osoby to jeden z najtrudniejszych momentów w życiu. Rozbicie emocjonalne. Problemy organizacyjne. Konieczność zamykania spraw i urządzenia odpowiedniego pochówku bliskiemu jest niezwykle ważna. Dlatego ceny pogrzebów to ważny temat ### Rząd rozszerza dostęp do bezpłatnych posiłków dla dzieci Bezpłatne posiłki dla dzieci staną się łatwiej dostępne. Od września 2026 roku wszystkie dzieci w Anglii, których rodzice otrzymują zasiłek Universal Credit, będą miały prawo do jedzenia za darmo w szkołach. Premier Keir Starmer nazwał tę decyzję „zaliczką na rzecz walki z ubóstwem wśród dzieci”. Jak podkreślił, jest to część szerszego pakietu działań socjalnych wdrażanych przez jego gabinet. Koniec głodnych brzuchów w szkołach – bezpłatne posiłki dla dzieci szerzej dostępne Minister Bridget Phillipson odpowiedzialna za edukację zapowiedziała, że rząd pracuje nad planem wdrożenia programu. Jak zapewniła, szkoły nie będą musiały same finansować posiłków. Na realizację programu do 2029 roku przeznaczono 1 miliard funtów z budżetu państwa. Rząd analizuje także inne możliwe reformy systemu świadczeń socjalnych. Jednym z rozważanych kroków jest zniesienie tzw. limitu two-child benefit cap. Ogranicza on możliwość otrzymywania zasiłków na potomstwo urodzone po kwietniu 2017 roku, jeśli rodzina ma już dwoje dzieci. Ubóstwo żywnościowe pod lupą rządu – miliony na walkę z głodem Równolegle z rozszerzeniem dostępu do bezpłatnych posiłków rząd zobowiązał się do wsparcia organizacji charytatywnych. Zamierza przekazać im 13 milionów na działania zwalczające ubóstwo żywnościowe. Brytyjski rząd zobowiązał się finansowo pomoc organizacjom charytatywnym w Anglii w walce z ubóstwem żywieniowym / fot. Getty Images Podsumowując program, Liz Kendall, sekretarz ds. pracy i emerytur, powiedziała: Ubóstwo pozbawia dzieci możliwości i szkodzi ich przyszłym perspektywom. Jest to moralna blizna w naszym społeczeństwie, której jesteśmy zobowiązani stawić czoła. Rozszerzając bezpłatne posiłki szkolne na wszystkie rodziny korzystające z Universal Credit, kończymy tragiczny wybór tysięcy najciężej pracujących rodzin, które dotychczas musiały wybierać między opłaceniem rachunków a karmieniem swoich dzieci. Nie tylko bezpłatnie, ale i zdrowo – nowe standardy żywienia w szkołach Na ten moment w Anglii z bezpłatnych posiłków szkolnych korzysta ok. 2,2 miliona uczniów. Obecnie z programu mogą korzystać wyłącznie rodziny, których roczny dochód nie przekracza 7 400 funtów. Od września 2026 roku próg dochodowy zostanie zniesiony, co natychmiast rozszerzy grono uprawnionych o dodatkowe 500 tys. uczennic i uczniów. Mimo spełnienia kryteriów program nie zadziała automatycznie. Rodzice muszą samodzielnie złożyć wniosek o przyznanie bezpłatnych posiłków dla dziecka. Jednocześnie trwają prace nad aktualizacją standardów żywieniowych w szkołach tak, aby posiłki były nie tylko bezpłatne, ale również zbilansowane i zdrowe. Excerpt: Od września 2026 roku wszystkie dzieci w Anglii, których rodzice otrzymują zasiłek Universal Credit, będą miały prawo do bezpłatnych posiłków w szkołach. ### Rodziny korzystające z Universal Credit mają zaledwie kilka dni, aby otrzymać dodatkowe 1000 funtów Lokalne władze mają czas do 31 marca 2026 roku, aby rozdysponować część funduszu Universal Credit. Mieszkańcy Portsmouth, którzy znajdują się w trudnej sytuacji finansowej i nie mogą zaspokoić podstawowych potrzeb, mogą ubiegać się o specjalne dodatkowe świadczenie w wysokości do 1000 funtów. Należy jednak pamiętać, że aplikacje można składać wyłącznie do południa 12 czerwca, więc zostało niewiele czasu. Warto też zaznaczyć, że przyjmowanie wniosków może zostać zamknięte wcześniej, jeśli fundusze się wyczerpią. Aby móc się ubiegać o dodatkowe środki do Universal Credit musisz przedstawić zaświadczenie o dochodach i wyciągi z kont bankowych. Musisz też powiedzieć, co zrobiłeś, aby poprawić swoją sytuację finansową i dlaczego potrzebujesz pomocy. Ostateczna wysokość wsparcia, jakie otrzymasz, zależy od wielkości gospodarstwa domowego. Maksymalna kwota za sześć lub więcej osób wynosi 800 funtów. Jedna osoba może dostać 350 funtów, dwie 420 funtów, trzy 500 funtów, cztery 600 funtów, a pięć 700 funtów. Gospodarstwa domowe uznane za znajdujące się w najgorszej sytuacji finansowej mogą otrzymać dodatkowe 200 funtów, co zwiększa łączną wysokość dodatku do 1000 funtów. Wnioski można składać przez stronę portsmouth.gov.uk. Nawet 1000 funtów dodatkowo dla rodzin korzystających z Universal Credit / fot. Getty Images Mieszkam poza Portsmouth. Czy mogę otrzymać dodatek do Universal Credit? Najprawdopodobniej tak. Będzie to zależeć od twojej sytuacji życiowej oraz miejsca zamieszkania. Dla przykładu, Rada Miasta Doncaster wypłaca rodzinom pobierającym zasiłek Universal Credit nawet dodatkowe 300 funtów. Podczas gdy mieszkańcy Middlesbrough mogą otrzymać bony o wartości do 120 funtów. Należy jednak pamiętać, że każda Rada może ustalić własne kryteria, które trzeba spełnić, aby otrzymać benefity. Świadczenie jest jednak skierowane do każdego, kto znajduje się w ciężkiej sytuacji finansowej i mają trudności z pokryciem podstawowych potrzeb. Jeśli więc znajdujesz się w takiej sytuacji, istnieje spore prawdopodobieństwo, że otrzymasz pomoc. Rodzaj oferowanej pomocy może się różnić. W niektórych miejscach będą to bony towarowe, a gdzie indziej bezpośrednie przelewy na konto bankowe. Niektóre rady miasta przeznaczają swoje środki na organizacje charytatywne, z którymi trzeba będzie się osobno skontaktować. Aby dowiedzieć się dokładnie, jak wygląda pomoc w twoim regionie trzeba skontaktować się z lokalnymi władzami. Możesz sprawdzić, do którego obszaru należysz, korzystając ze strony www.gov.uk/find-local-council. Excerpt: Mieszkańcy Portsmouth, którzy zmagają się z trudnościami finansowymi, mogą ubiegać się o specjalne wsparcie w wysokości do 1000 funtów. ### Oxford Street opanowana przez złodziei. Niedofinansowana policja nie pomaga Konsorcjum sprzedawców detalicznych ostrzega, że jeśli rządzący nie podejmą pilnych działań na szczeblu państwowym, Oxford Street i inne główne ulice będą poważnym zagrożeniem. Wspomniana ulica cierpi od lat. Wyniosły się stamtąd znane marki, a cały West End stał się znany z kradzieży. Niektóre sklepy na Oxford Street popadły w ruinę, a kradzieże z włamaniem stały się coraz częstsze. Dodatkowo na ulicach zalegają bezdomni. Apogeum tych problemów miało miejsce w sierpniu 2023 roku, gdy sklepy na West Endzie musiały opuścić rolety i zamknąć klientów w środku po tym, jak duże grupy ludzi postanowiły wziąć udział w „napadzie na Oxford Circus JD”. Kradzieże na Oxford Street to poważny problem Największym problemem wciąż są jednak kradzieże telefonów. Tylko w zeszłym roku w Londynie zgłoszono 80 tysięcy kradzieży smartfonów. Ich wartość przekracza 50 milionów funtów. W tym tygodniu szefowie Scotland Yardu przekazali szczegóły dotyczące ich walki z przestępczością zorganizowaną. Ostrzegli parlamentarzystów, że jest to „narastający i bardzo poważny problem”. Czarny rynek smartfonów napędza kradzieże, napady i przestępstwa z użyciem noża. Co więcej, wielu przestępców, którzy niegdyś byli zaangażowani w handel narkotykami, teraz przerzuca się właśnie na kradzieże telefonów i rozboje. Według statystyk gangi dokonują nawet dwudziestu kradzieży naraz w samym Londynie. Trzy czwarte ukradzionych sprzętów trafia za granicę. Eksperci żądają zmian High Streets UK, grupa reprezentująca pięć tysięcy brytyjskich firm, apeluje o przeznaczenie dodatkowych środków na finansowanie policji w kluczowych miejscach handlowych, jak Oxford Street. Dee Corsi, przewodnicząca High Streets UK i dyrektor naczelna New West End Company, mówi, że najważniejsze ulice handlowe są siłą napędową gospodarki w całym kraju, a także turystyki i lokalnych społeczności. Oxford Street opanowana przez złodziei. Policja nie daje sobie rady fot. Getty Images - Jednak bez pilnych działań krajowych w sprawie przestępczości są one zagrożone. Bardzo nas cieszy ponowne skupienie się rządu na przestępczości detalicznej. Trzeba jednak kolejnych działań i to szybko, aby zwalczać wszystkie rodzaje przestępczości na najważniejszych ulicach miast w Wielkiej Brytanii – dodaje. Według najnowszych statystyk liczba kradzieży sklepowych w 2024 roku po raz pierwszy przekroczyła 500 tysięcy. High Streets UK miało ostatnio swoje drugie kwartalne spotkanie. Zostały na nim omówione cztery kluczowe kwestie, którymi rząd powinien zająć się w pierwszej kolejności. Organizacja apeluje o zwiększenie liczby policjantów na głównych ulicach, jak Oxford Street. Dodatkowo chce, aby skuteczność działania służb była specjalnie mierzona w najważniejszych miejscach. Dalej organizacja domaga się natychmiastowych wyroków dla osób dokonujących przestępstw oraz większego skupienia się na recydywistach. High Streets UK wzywa też rządzących do podjęcia działań na szczeblu krajowym, a które mają dotyczyć zwalczania przestępczości zorganizowanej. Burmistrz Londynu ma swoje plany W tym samym czasie burmistrz Londynu Sir Sadiq Khan poinformował, że chce utworzyć 1-kilometrową strefę dla pieszych właśnie na Oxford Street. Wszystko w ramach projektu rewitalizacji. Eksperci ostrzegają jednak, że może to spowodować zwiększenie przestępczości i stworzenie tak zwanej „no-go area”. Przedstawiciel urzędu miasta przekazał jednak: - Dla burmistrza nie ma nic ważniejszego niż zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom Londynu i zobowiązuje się zrobić wszystko, co w jego mocy, aby główne ulice miasta dobrze prosperowały. Excerpt: Konsorcjum sprzedawców detalicznych ostrzega, że jeśli rząd nie podejmie natychmiastowych działań, Oxford Street i inne główne ulice handlowe w kraju mogą stać się poważnym zagrożeniem. West End coraz częściej kojarzy się z kradzieżami i problemami z bezpieczeństwem. ### Wizz Air uruchamia bardzo tanie loty. Dolecisz do miasta, gdzie kupisz jedno z najtańszych piw w Europie. Nowy lot linii Wizz Air ma wystartować już jesienią. Turyści będą mogli dostać się do jednego z najpiękniejszych regionów w Europie. Linia lotnicza poinformowała w tym tygodniu, że uruchomi tanie loty z Birmingham do Sybin w Rumunii. Samoloty będą latać na tej trasie dwa razy w tygodniu. Węgierski przewoźnik uruchomił też szereg innych lotów na czterech trasach. Jedną z destynacji jest popularny na weekendowe wypady Rzym. Lot do Sybin, które położone jest w sercu Transylwanii ma wystartować już 28 października. Ceny za przelot na tej trasie mają zaczynać się już od 17,99 funta za bilet w jedną stronę. Podczas gdy Transylwania jest najbardziej znana ze względu na hrabiego Draculę, jest tam sporo innych atrakcji turystycznych od pięknych pieszych szlaków, przez świetne restauracje i malownicze miasteczka oraz wioski. Tanie loty Wizz Air do Sybin W samym Sybinie znajduje się wiele saksońskich zabytków. Miasto jest wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a także słynie z kolorowych budynków, znakomitego jedzenia i lokalnego piwa Ursus. Według niedawnych badań przeprowadzonych przez Finder, Rumunia to dziesiąte najtańsze miejsce, w którym napijemy się zimnego piwa. Za kufel złocistego trunku trzeba tam średnio zapłacić 1,85 funta, czyli o wiele mniej niż w Londynie, gdzie zapłacimy 6,75 funta. - Cieszymy się, że możemy dodać tę nową trasę do naszych połączeń z Birmingham. Sybin to jeden z ukrytych klejnotów Europy i jesteśmy zachwyceni, że możemy dać Brytyjczykom więcej możliwości na odwiedzenie tego miasta i poznanie jego historii i kultury – mówi Olivia Harangozó, dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej Wizz Air. Nowe tanie loty Wizz Air Co warto zobaczyć w Sybin? Miasto dzieli się dwie części: górną i dolną. Turyści najczęściej spędzają czas w tej pierwszej, bo znajdują się w niej główne atrakcje, a także kawiarnie czy sklepy. Najciekawszymi miejscami, które warto zobaczyć w Sybin są: Starówka Stare Miasto w Sybinie to prawdziwe serce miasta. Centrum starówki to Duży Rynek (Piața Mare), otoczony kolorowymi kamienicami, które wyglądają jak z bajki. To właśnie tutaj znajdziesz m.in. Ratusz, Kościół Mariacki, ale też piękny Pałac Brukenthal. Plac Alberta Hueta Tuż obok rynku leży mniej zatłoczony Plac Alberta Hueta. Otaczają go zabytkowe domy – Dom Lunii i Dom Słońca zachwycające architekturą. Katedra Marii Panny Ten gotycki kościół z barokowymi dodatkami to jedna z największych atrakcji Sybina. W środku można zobaczyć groby znanych postaci, m.in. biskupa Georga Heltusa czy poety Jana Mikołaja Herdera. Kościół św. Michała To drugi co do wielkości kościół w mieście. Łączy styl gotycki z barokowym i zachował się w świetnym stanie. Pałac Brukenthal Ten XVIII-wieczny pałac to duma Sybina. Dziś mieści się tu muzeum, które skrywa prawdziwe skarby – obrazy takich mistrzów jak Rembrandt, Tycjan czy Rubens. Excerpt: Już tej jesieni Wizz Air otwiera nową, atrakcyjną trasę. Linie poinformowały, że rozpoczną bezpośrednie loty z Birmingham do Sybina – jednego z najpiękniejszych regionów Europy. Połączenie będzie realizowane dwa razy w tygodniu, co daje turystom świetną okazję, by odkryć uroki Rumunii. ### Szkoły wycofują zegary analogowe. Powód jest zaskakujący Szkoły usuwają zegary analogowe z sal egzaminacyjnych, a powód może być zaskakujący. W wielu szkołach w Wielkiej Brytanii zainstalowany zegary cyfrowe. Wszystko po tym, jak uczniowie zdający egzaminy GCSE i A-level narzekali, że nie potrafią odczytać prawidłowej godziny. Teoretycznie dzieci powinny nauczyć się odczytywać czas z zegarów analogowych przed osiągnięciem siódmego roku życia. Rzeczywistość jest jednak inna i zdaje się, że wiele z nich szybko zapomina tej umiejętności. Przedstawiciele sektora edukacji nie mają wątpliwości. Twierdzą, że głównym powodem utraty tej umiejętności wśród młodzieży są zegary cyfrowe w smartfonach oraz innych urządzeniach elektronicznych. Geoff Barton, sekretarz generalny School and College Leaders, powiedział: - Młodzi ludzie przystępujący do egzaminów wychowali się w erze cyfrowej i wielu z nich po prostu nie widzi zegarów analogowych tak często, jak starsze pokolenia. To dosłownie kwestia zmieniających się czasów. Uczniowie muszą być maksymalnie zrelaksowani podczas egzaminów, a jeśli nie są w stanie odczytać czasu, dodaje im to niepotrzebnego stresu. Mimo iż wielu młodych ludzi nie jest w stanie korzystać z zegarów analogowych, umiejętność odczytywania godziny jest częścią programu nauczania dla pierwszego etapu edukacji. Dzieci nie potrafią odczytywać czasu z zegarów analogowych fot. Getty Images Zegary analogowe – wielka dyskusja w sieci Niedawno w sieci ogromną popularnością cieszył się post pokazujący, że dzieci nie potrafią odczytywać czasu. Wzbudził on mnóstwo kontrowersji, a komentujący są oburzeni faktem, że tak ważna umiejętność nie jest już czymś oczywistym. Jedna z osób przytoczyła absurdalną historię, która się jej przytrafiła: - Zadzwoniłem ostatnio do dentysty i poinformowałem, że się spóźnię. Miałem wizytę umówioną na 9.30 i powiedziałem, że będę kwadrans po dziesiątej. Młoda recepcjonistka zapytała 'więc będzie pan o 9:75?' - czytamy. Problemy z odczytywaniem czasu z zegara analogowego nie są niczym nowym. W 2019 roku przeprowadzono ankietę. Z jej wyników wynika, że połowa młodych dorosłych ma problem z odczytywaniem godziny z tradycyjnych zegarków. Badanie zostało przeprowadzone na zlecenie Marloe Watch Company, brytyjskich projektantów zegarków naręcznych. - Pokolenie Z to nasi przyszli premierzy, nauczyciele i lekarze. Fakt, że mogą nie być w stanie odczytać godziny, jeśli nie znajdą ładowarki do telefonu, może być problemem – mówi współzałożyciel firmy, Oliver Goffe. Excerpt: Brytyjskie szkoły zaczęły usuwać zegary analogowe z sal egzaminacyjnych, a powód może zaskakiwać. W wielu placówkach zamiast nich pojawiły się zegary cyfrowe. To reakcja na skargi uczniów przystępujących do egzaminów GCSE i A-level, którzy przyznawali, że mają trudności z odczytaniem godziny z tradycyjnych tarcz. ### Kryzys związany ze stresem. 5 milionów osób z nim się zmaga Ponad 5 milionów dorosłych w Wielkiej Brytanii zmaga się z problemami dotyczącymi niepewności finansowej, zdrowotnej i mieszkaniowej. Z najnowszego badania wynika, że kryzys związany ze stresem jest najwyższy od 2008 roku. Badania pokazują, że mieszkańcy Wysp doświadczają „wielopoziomowego stresu” na skalę niespotykaną od czasu globalnego kryzysu gospodarczego sprzed ponad dekady. Kryzys związany ze stresem Wielu mieszkańców Wielkiej Brytanii czuje, że są bezsilni wobec obecnej sytuacji gospodarczej. Okazuje się, że jeden na dziesięciu dorosłych w wieku produkcyjnym ma problemy wynikające z niskich dochodów i długów. A także w związku z niepewnymi umowami najmu, wysokimi czynszami i utrudnieniami w dostępności do opieki NHS. Skarżą się oni na stres psychiczny, bezsenność i izolację co najmniej dwa razy częściej niż reszta populacji. Naukowcy stwierdzili, że gwałtowny wzrost niepewności w wielu strefach życia można nazwać „krajowym kryzysem stresu”. Osoby, które są nim dotknięte, odczuwają większą zmienność i niepewność w swoim życiu. A także głębokie poczucie bezsilności i braku kontroli. Problem dla rządu Najnowsze badanie pokazuje wzrost liczby osób, które doświadczają kombinacji trzech odrębnych kategorii niepewności. Becky Tunstall, współautorka badań, powiedziała, że wyniki stanowią wyzwanie dla kanclerz Rachel Reeves. Rząd powinien skupić się na pomocy milionom ludzi, którzy mają trudności z płaceniem rachunków i dostępem do usług publicznych. A także tych, którzy czują, że ich życie stanęło w miejscu. Ponadto Tunstall dodała, że bardzo prawdopodobne jest powiązanie między kryzysem wynikającym ze stresu i wzrostem niezadowolenia wyborców z głównych partii. Przekłada to się w efekcie na większe poparcie dla partii populistycznych, takich jak Reform. - Ostatni raz ludzie byli pod tak dużą presją w szczytowym momencie globalnego kryzysu finansowego. Teraz mamy krajowy kryzys związany ze stresem. Ludzie ze wszystkich środowisk potrzebują pilnych i znaczących zmian, aby zmniejszyć nałożoną na nich presję. Ponad 5 milionów ludzi jest pod presją z powodu problemów finansowych, mieszkaniowych i zdrowotnych. Wszystko w tym samym czasie. Trzy miliony z nich żyje w stałym napięciu. Dwa i pół miliona ma problemy ze snem – dodała Tunstall. Niespełnione obietnice Partii Pracy Kanclerz skarbu, Rachel Reeves wcześniej mówiła o wprowadzeniu polityki, która dałaby ludziom poczucie bezpieczeństwa. Miałaby ona na celu zapewnienie wzrostu poprzez dostarczanie dobrych miejsc pracy, silnych usług publicznych i zakończenie rosnących cen. Po roku rządów Partia Pracy ma problem ze spełnieniem swoich założeń. A jej wyborcy są coraz bardziej niezadowoleni. Mimo planów zakończenia cięć oszczędnościowych, mamy do czynienia z jeszcze większym zaciskaniem pasa. Laburzyści nie wywiązują się także z obietnic budowy większej liczby mieszkań, skrócenia list osób oczekujących na opiekę NHS. A także inwestowania w transport publiczny i walkę z ubóstwem dzieci. Excerpt: Z najnowszego badania wynika, że kryzys związany ze stresem w Wielkiej Brytanii jest najwyższy od 2008 roku. ### UK vs. AI - dlaczego anglojęzyczne kraje obawiają się sztucznej inteligencji? Ciekawe badania wykazały, że mieszkańcy krajów anglojęzycznych, w tym również UK są niezwykle nieufni w stosunku do sztucznej inteligencji. Skąd wynika ta tendencja i jakie ma podłoże społeczne? Kto wygra w starciu UK vs. AI? Sztuczna inteligencja to bez wątpienia jedno z najbardziej ekscytujących osiągnięć naszych czasów. Może zrewolucjonizować medycynę, edukację, transport i rozrywkę. Ale w Wielkiej Brytanii – kraju, który dał światu Alana Turinga, ojca informatyki – entuzjazm ustępuje miejsca obawom. Najnowsze globalne badania Ipsos Mori pokazują, że Brytyjczycy są jednymi z najbardziej nieufnych wobec sztucznej inteligencji na świecie. Skąd ta ostrożność? Czy to tylko sceptycyzm, czy może coś więcej? AI, czyli sztuczna inteligencja z ludzkim problemem W badaniu przeprowadzonym w 30 krajach aż dwie trzecie mieszkańców Wielkiej Brytanii przyznało, że czuje niepokój na myśl o AI w codziennych produktach i usługach. Dla porównania – mniej niż połowa Francuzów, Niemców czy Włochów podziela te obawy. To nie tylko kwestia technologii. To społeczny barometr poczucia zaufania i bezpieczeństwa. UK vs. AI, czy sztuczna inteligencja jest groźna?, fot. pexels.com W krajach Azji Południowo-Wschodniej, takich jak Malezja, Indonezja czy Tajlandia, AI budzi znacznie więcej ekscytacji niż strachu. Tamtejsze społeczeństwa – bardziej optymistyczne wobec władzy – wierzą, że rządy są w stanie kontrolować rozwój technologii. W Wielkiej Brytanii, przeciwnie. Zaledwie 48% respondentów ufa, że rząd odpowiedzialnie ureguluje AI. To jedno z najniższych wskazań na świecie. Niższe jest tylko w USA i na Węgrzech. Made in UK: Narodowy sceptycyzm? Brytyjczycy od wieków słyną z ostrożności wobec nowinek. To nie brak inteligencji – to świadoma rezerwa. W końcu to kraj, który przez dekady walczył o prywatność w sieci, gdzie prawo do bycia zapomnianym w Google odbiło się szerokim echem. Natomiast kontrola nad technologicznymi gigantami wzbudza żywe debaty w Izbie Gmin. Do tego dochodzą media i popkultura. Kiedy sztuczna inteligencja pojawia się w brytyjskich serialach czy filmach, rzadko bywa bohaterem pozytywnym. Od HAL-a 9000 po mroczne wizje „Black Mirror” – AI w brytyjskim wydaniu częściej niszczy świat niż go ulepsza. Dlatego starcie UK vs. AI nie dziwi, a nawet bywa zrozumiałe. Obawy o pracę, tożsamość i prawdę Blisko jedna trzecia Brytyjczyków obawia się, że AI zastąpi ich całkowicie w pracy. Aż 75% uważa, że sztuczna inteligencja będzie produkować newsy, filmy i reklamy, mimo że większość wcale tego nie chce. AI nie tylko pisze teksty. Ona je także ilustruje, śpiewa, gra i reżyseruje. To wszystko może być fascynujące, ale dla wielu – także niepokojące. Bo jeśli technologia tworzy wszystko, co ludzkie – to gdzie w tym wszystkim człowiek? Nie dziwi więc, że kampanię przeciwko niekontrolowanemu rozwojowi AI prowadzą artyści tacy jak Elton John czy Kate Bush. Obawiają się o swoje prawa, swój głos, swój styl. Wielka Brytania, z całym swoim dziedzictwem muzycznym i literackim, nie chce, by przyszłość była kopiowana przez algorytmy. UK vs AI: Kto wygra? To nie jest walka na miecze świetlne ani na linijki kodu. To społeczny pojedynek zaufania, wartości i kontroli. Wielka Brytania, choć dziś nieufna wobec AI, wciąż ma potencjał, by stać się liderem w tworzeniu etycznych i odpowiedzialnych rozwiązań technologicznych. Ale żeby tak się stało, potrzebne będzie coś więcej niż kolejne start-upy i innowacje. Potrzebne będzie zaufanie – zarówno do technologii, jak i do tych, którzy ją kontrolują. A może właśnie dzięki tej ostrożności Brytyjczycy wygrają z AI? Bo kto pyta, nie błądzi. A kto nie ufa ślepo, może stworzyć lepszą, bardziej ludzką sztuczną inteligencję. Excerpt: Ciekawe badania wykazały, że mieszkańcy krajów anglojęzycznych, w tym również UK są niezwykle nieufni w stosunku do sztucznej inteligencji. Skąd wynika ta tendencja i jakie ma podłoże społeczne? ### Nie będzie kontroli granicznych przy imporcie warzyw i owoców z UE Import owoców i warzyw pozostanie prostszy. Rząd Wielkiej Brytanii ogłosił, że nie będzie wprowadzał kontroli na rynku spożywczym dla pewnych popularnych produktów sprowadzanych z Unii Europejskiej. To efekt porozumienia upraszczającego handel rolno-spożywczy po Brexicie. Decyzja rządu przyniesie wymierne korzyści w postaci zmniejszenia biurokracji i spadku cen żywności. Jest ono częścią szerszego planu ułatwiania relacji handlowych z UE bez powrotu do dawnych przepisów wspólnego rynku. Decyzja obejmuje produkty określane jako „towary średniego ryzyka”, czyli m.in. pomidory, paprykę, winogrona i śliwki. Import owoców i warzyw – UE i Wielka Brytania idą na kompromis Porozumienie dotyczące środków sanitarnych i fitosanitarnych jest podstawowym elementem ułatwień handlowych między UE a Wielką Brytanią. Chociaż politycy wciąż negocjują szczegóły techniczne porozumienia, już wiadomo, że niektóre przesyłki nie będą podlegać dotychczasowym, czasochłonnym procedurom. Rząd brytyjski zastrzega jednak, że do momentu wejścia w życie nowego systemu obowiązuje obecny model nadzoru – Border Target Operating Model, opierający się na analizie ryzyka biologicznego. Oznacza to, że mimo luzowania kontroli, nadal będą stosowane wybrane środki ostrożności w celu ochrony zdrowia publicznego oraz bezpieczeństwa rolnictwa. Zachowanie równowagi między ułatwieniem importu a zapewnieniem bezpieczeństwa fitosanitarnego. Zniesienie kontroli potrwa do 31 stycznia 2027 roku. Supermarkety, hurtownie, gastronomia zyskają na liberalizacji przepisów Decyzję rządu z entuzjazmem przyjęły brytyjskie organizacje branżowe. Fresh Produce Consortium poinformowało, że rocznie dzięki zmianom zniknie aż 700 tys. przesyłek podlegających kontrolom SPS, co pozwoli uniknąć kosztów sięgających 200 mln funtów. To konkretna ulga finansowa. Produkty określane jako „towary średniego ryzyka” będzie łatwo przetransportować z UE do Wielkiej Brytanii / fot. Pexels.com Według dyrektora naczelnego FPC, Nigela Jenney’ego, uzgodnione wyłączenie to efekt długich negocjacji i nacisku ze strony sektora. Jenney wskazał, że nowe przepisy przyniosą ulgę całemu łańcuchowi dostaw – od supermarketów po małe firmy zajmujące się handlem hurtowym i gastronomią. Ostatecznie zmniejszenie kosztów operacyjnych może też pomóc w zahamowaniu rosnących cen żywności. Mniej biurokracji, tańsze produkty, stabilniejsze łańcuchy dostaw Rząd Wielkiej Brytanii zaznaczył, że łagodzenie kontroli to część strategii ograniczania biurokracji po Brexicie. Zniesienie rutynowych przeglądów powinno zwiększyć efektywność handlu i poprawić przepływ towarów między Wielką Brytanią a państwami unijnymi. Efektem ubocznym tej zmiany będzie wzmocnienie łańcuchów dostaw i stabilizacja rynku spożywczego. Mimo że Wielka Brytania nie planuje przystąpienia do ogólnoeuropejskiej umowy handlowej PEM, nowe porozumienie SPS pokazuje, że możliwe są kompromisy bez pełnego powrotu do unijnego systemu. Excerpt: Rząd Wielkiej Brytanii ogłosił plan zniesienia granicznych kontroli sanitarnych i fitosanitarnych dla owoców i warzyw sprowadzanych z Unii Europejskiej. To efekt nowego porozumienia upraszczającego handel rolno-spożywczy po Brexicie. ### Błędy medyczne, które mogły kosztować życie. Policja bada sprawę zgonów po zabiegach Brytyjska policja rozpoczęła dochodzenie dotyczące kilkunastu zabiegów kardiologicznych przeprowadzonych w Castle Hill Hospital, niedaleko Hull. Sprawa zyskała rozgłos po doniesieniach o nieprawidłowościach w dokumentacji pośmiertnej. W grę wchodzą również możliwe błędy medyczne. Jak informuje The Independent, śledztwo dotyczy przynajmniej 11 pacjentów, których śmierć mogła wynikać z błędnych decyzji lekarskich. Zgłoszenia od rodzin oraz wyniki audytów skłoniły policję do sprawdzenia, czy doszło do zaniedbań w trakcie specjalistycznych zabiegów TAVI. Niepokojące błędy w dokumentacji medycznej i aktach zgonu Procedura TAVI (przezcewnikowa implantacja zastawki aortalnej) to nowoczesna metoda wszczepiania zastawki serca bez przeprowadzania klasycznej operacji. Jest powszechnie stosowana u pacjentów starszych i w gorszym stanie zdrowia. Zgodnie z ustaleniami dziennikarzy oraz wstępnymi wynikami audytów niepokój budzi nie tylko sposób wykonania procedur TAVI w Castle Hill Hospital, ale także sposób dokumentowania zdarzeń medycznych. Wskazano na przypadki niewłaściwego pozycjonowania zastawki, a nawet zgonów. W części aktów zgonu brakowało kluczowych informacji na temat przebiegu leczenia oraz okoliczności śmierci. Raporty sugerują również, że czas oczekiwania na zabiegi był zbyt długi, co mogło negatywnie wpłynąć na rokowania pacjentów. Takie sygnały skłoniły bliskich zmarłych do żądania wyjaśnień i pełnej przejrzystości w działaniu szpitala. Rodziny pacjentów bez ważnych informacji o ryzyku Z wewnętrznych dokumentów wynika, że rodziny zmarłych nie były świadome statystyk dotyczących śmiertelności zabiegu ani potencjalnych zagrożeń z nim związanych. Dodatkowo w wielu przypadkach akty zgonu nie zawierały informacji, że przeprowadzono TAVI, ani że procedura mogła się przyczynić do śmierci pacjenta. Sprawa Castle Hill Hospital to być może jedynie wstęp do większego problemu w całej służbie zdrowia / fot. Getty Images Humber Health Care Partnership, zarządzający Castle Hill Hospital, poinformował, że liczba zgonów w związku z TAVI w jego placówce nie odbiega od średniej. Mimo to wdrożył zalecenia Royal College of Physicians – skrócił czas oczekiwania na zabieg oraz zaktualizował procedury kliniczne. W oświadczeniu podkreślono gotowość do bezpośredniego kontaktu z rodzinami pacjentów i udzielenia im wszelkich informacji. Pojedyncze przypadki czy problem systemowy? Sprawa Castle Hill Hospital może okazać się sygnałem ostrzegawczym dla całej brytyjskiej służby zdrowia. Choć śledztwo znajduje się na wstępnym etapie, już teraz porusza temat zaufania do NHS i poziomu odpowiedzialności w przypadkach śmierci pacjentów. Wielu komentatorów wskazuje, że problemem może być nie tylko pojedynczy szpital, ale także szerszy brak przejrzystości w komunikacji z rodzinami pacjentów oraz niejasności w dokumentacji medycznej. Policja Humberside potwierdziła, że śledztwo jest na bardzo wczesnym etapie i do tej pory nie przeprowadzono aresztowań. Na razie sprawdzane są wszystkie aspekty związane z opieką medyczną, dokumentacją i reakcją szpitala na problemy zgłaszane przez personel. Dalszy przebieg dochodzenia pokaże, czy doszło do błędów indywidualnych, czy mamy do czynienia raczej z problemem systemowym. Excerpt: Brytyjska policja rozpoczęła dochodzenie dotyczące kilkunastu zabiegów kardiologicznych przeprowadzonych w szpitalu Castle Hill Hospital, niedaleko Hull. Sprawa zyskała rozgłos po doniesieniach o możliwych błędach medycznych i nieprawidłowościach w dokumentacji pośmiertnej. ### Śmiertelne tabletki w obiegu. Londyńskie kluby biją na alarm Londyńskie kluby ostrzegają swoich gości przed wyjątkowo niebezpiecznymi tabletkami sprzedawanymi jako ecstasy. Ostrzeżenie pojawiło się po dwóch śmiertelnych przypadkach, do których doszło niedawno na terenach Ealing. Ofiarami byli 28-letni mężczyzna i 20-letnia kobieta. Substancja, którą najprawdopodobniej zażyły ofiary, to groźny syntetyczny opioid w formie zielonej pigułki z oznaczeniami „80” po jednej stronie i prawdopodobnie „OP” po drugiej. Niebezpieczne środki prawdopodobnie wprowadzono do obiegu jako popularne ecstasy. W rzeczywistości zawierały one znacznie groźniejsze składniki mogące doprowadzić do śmierci nawet po jednej dawce. Nitazeny kontra MDMA – śmiertelne tabletki, niebezpieczna podmiana Organizacja charytatywna The Loop, która zajmuje się badaniem składu nielegalnych substancji, poinformowała, że tabletki mogą zawierać nitazeny – syntetyczny opioid znany ze swojej wyjątkowo silnej toksyczności. Według specjalistów nitazeny są nawet 500 razy silniejsze niż heroina. Co ważne, użytkownicy mogą być nieświadomi ryzyka, ponieważ tabletki są sprzedawane jako MDMA, czyli ecstasy. Prawdziwe ecstasy działa stymulująco i halucynogennie – wywołuje uczucie euforii, towarzyskości i wzmożonej percepcji. Tymczasem obecność opioidów takich jak nitazeny doprowadza do depresji oddechowej, utraty przytomności, a nawet do śmierci. Kluby ostrzegają przed niebezpiecznymi tabletkami W odpowiedzi na zagrożenie londyńskie kluby rozpoczęły akcję informacyjną. The Cause udostępnił zdjęcie dwóch jasnozielonych tabletek oznaczonych liczbą 80. Z kolei legendarny Fabric przestrzegł przed identycznymi tabletkami, które oprócz nitazeny zawierają również ślady ketaminy i MDMA. Klub zaapelował, by nie spożywać substancji o takim wyglądzie, a w razie jakichkolwiek objawów złego samopoczucia natychmiast powiadomić pracowników lokalu. Przestępcy rozprowadzają niebezpieczne tabletki z oznaczeniami „80” i„OP” / fot. Getty Images W klubach pojawiają się też informacje wizualne. Są to plakaty i komunikaty przypominające o zagrożeniu. Materiały instruują, jak się zachować w sytuacji zagrożenia zdrowia. Opóźnione objawy, szybka reakcja – nitazeny działają inaczej Warto pamiętać, że nitazeny nie reagują tak samo jak klasyczne opioidy – ich działanie może być opóźnione, a objawy mniej przewidywalne. Dlatego każdy sygnał ostrzegawczy – zawroty głowy, dezorientacja, utrata przytomności – trzeba traktować poważnie. W sytuacji kryzysowej nie wolno zwlekać z wezwaniem pomocy – szybka reakcja może uratować życie. W wielu klubach dostępny jest również nalokson, czyli preparat odwracający działanie opioidów, który może zostać użyty w nagłych przypadkach przez przeszkolony personel do czasu przyjazdu pogotowia. Excerpt: Londyńskie kluby ostrzegają swoich gości przed wyjątkowo niebezpiecznymi tabletkami sprzedawanymi jako ecstasy. Ostrzeżenie pojawiło się po dwóch śmiertelnych przypadkach, do których doszło niedawno w dzielnicy Ealing. Ofiarami byli 28-letni mężczyzna i 20-letnia kobieta. ### Zabili 4 dziennikarzy. Po ponad 40 latach bezkarności wreszcie trafią do więzienia W 1982 roku czterech dziennikarzy – Koos Koster, Jan Kuiper, Hans ter Laag i Joop Willemsen – przebywało w Salwadorze i przygotowywało reportaż na temat krwawej wojny domowej. Za swoją odwagę zapłacili życiem. Sprawcy brutalnego morderstwa przez dekady pozostawali nieuchwytni. Holenderscy dziennikarze relacjonowali konflikt toczący się pomiędzy wspieranym przez wojsko rządem a lewicowymi bojówkami. Dokumentowali działania partyzantów, co wzbudziło niepokój wojskowego reżimu. Praca skończyła się dla nich tragedią w Chalatenango. Właśnie tam wszyscy reporterzy zostali zabici. Według śledczych zabójstwa dokonali żołnierze reżimu na rozkaz przełożonych. Morderstwo dziennikarzy wstrząsnęło opinią publiczną –holenderskie społeczeństwo przez dekady domagało się prawdy Ta sprawa od początku budziła ogromne emocje, szczególnie w Holandii, z uwagi na przynależność narodową ofiar. Społeczeństwo domagało się wyjaśnień oraz pociągnięcia winnych do odpowiedzialności. Na wyrok trzeba było zaczekać ponad 40 lat. Przez ponad cztery dekady rodziny zamordowanych dziennikarzy, wspierane przez organizacje pozarządowe, nie ustawały w staraniach o ukaranie sprawców. Wiele osób podejrzanych w tej sprawie zmarło jeszcze przed wszczęciem formalnego śledztwa. Dopiero w 2022 roku doszło do przełomu. Władze Salwadoru aresztowały José Guillermo Garcíę oraz Francisco Antonio Morána. Trzech mężczyzn trafi za kratki na kilkanaście lat / fot. Getty Images Najpoważniejsze zarzuty padły jednak pod adresem Mario Adalberto Reyesa Meny – byłego wojskowego. To on miał bezpośrednio wydać rozkaz zastrzelenia Holendrów. Mężczyzna ten od lat przebywa w Stanach Zjednoczonych. Dlatego władze Salwadoru zwróciły się do USA z wnioskiem o jego ekstradycję. Emerytura za kratkami – 15 lat jak dożywocie Proces trzech podejrzanych ruszył w 2025 roku. Na miejsce przybyli krewni ofiar, a w sądzie odczytano ich osobiste oświadczenia. Sąd w Salwadorze wydał wyrok skazujący za morderstwo dziennikarzy dla: byłego ministra obrony Guillermo Garcii (91 lat), byłego szefa specjalnej jednostki policyjnej Francisco Antonio Morána (93 lata), byłego pułkownika Mario Reyesa Mena (85 lat). Ze względu na podeszły wiek i stan zdrowia mężczyzn sędziowie wymierzyli im karę niższą niż maksymalna przewidziana w kodeksie. Podsumowując, wszystkich skazano na 15 lat więzienia. Ambasador i minister zgodni – to przełom w walce z bezkarnością Rodziny zamordowanych dziennikarzy przyjęły wyrok z ulgą i wzruszeniem. Siostra jednego z nich, cytowana przez portal nu.nl, powiedziała o „dużym zadowoleniu” z decyzji sądu. Po ponad 40 latach wreszcie udało się zamknąć dramatyczny rozdział w jej życiu. Holenderski ambasador Arjen van den Berg, obecny podczas ogłoszenia wyroku, również podzielił entuzjazm siostry zamordowanego. – Walka z bezkarnością wreszcie przyniosła efekty – stwierdził. Także minister spraw zagranicznych Caspar Veldkamp określił wyrok jako ważny krok w stronę sprawiedliwości i zakończenia wieloletniej bezkarności sprawców. Excerpt: W marcu 1982 roku czterech holenderskich dziennikarzy – Koos Koster, Jan Kuiper, Hans ter Laag i Joop Willemsen – przebywało w Salwadorze i przygotowywało reportaż na temat krwawej wojny domowej. Za swoją odwagę zapłacili życiem. Sprawcy brutalnego morderstwa przez dekady pozostawali nieuchwytni. ### Rekordowa liczba osób w Niemczech otrzymała niemieckie obywatelstwo Prawie 250 000 mieszkańców Niemiec otrzymało w 2024 roku niemieckie obywatelstwo, co jest rekordową liczbą od 2000 roku. Według danych z 13 niemieckich krajów związkowych rekordowa liczba 249 901 rezydentów otrzymała niemieckie obywatelstwo w roku 2024. Co jest najwyższą liczbą od 2000 roku. Z kolei rok 2000 często używany jest jako punkt odniesienia dla trendów naturalizacyjnych. Wynika to z faktu, że Niemcy znacząco zreformowały swoje prawo dotyczące obywatelstwa. Niemieckie obywatelstwo przyznano rekordowej liczbie osób Po raz pierwszy dane z 2024 roku podało Welt am Sonntag powołując się na statystyki z 13 na 16 krajów związkowych Niemiec. Z wyłączeniem Dolnej Saksonii, Saksonii-Anhalt i Szlezwiku-Holsztynu. Podany rekord częściowo przypisuje się reformie niemieckiego prawa o obywatelstwie. Uchwalono ją w czerwcu ubiegłego roku i umożliwia obcokrajowcom uzyskanie obywatelstwa po pięciu latach pobytu. Jest to już drugi rok rekordowych statystyk dotyczących naturalizacji w Niemczech. W roku 2023 naturalizowano 200 095 osób, co wtedy było najwyższą liczbą od 2000 roku. Tamten rekord z kolei przypisuje się dużej liczbie osób urodzonych w Syrii. Uzyskały one prawo do obywatelstwa po ośmiu latach pobytu w Niemczech. Obecnie łatwiej o niemiecki paszport / fot. Getty Images Przyspieszone obywatelstwo Wprowadzona w 2024 roku w ramach czerwcowych reform ścieżka „turbo” lub przyspieszonego obywatelstwa pozwala obcokrajowcom, którzy mogą udowodnić swoją „wyjątkową integrację”, na naturalizację zaledwie trzy lata po przeprowadzce do Niemiec. Natomiast w zeszłym tygodniu nowy rząd koalicyjny CDU/CSU-SPD w Niemczech przedstawił projekt ustawy o zniesieniu „turboobywatelstwa”. Jednak oficjalne dane z 2024 roku ujawniły, że z metody tej rzadko korzystano od czasu jej wprowadzenia w 2024 roku. Według Tagesschau w zeszłym roku zaledwie 20 osób otrzymało przyspieszone obywatelstwo w Nadrenii-Palatynacie, 16 w Badenii-Wirtembergii. Natomiast cztery w Dolnej Saksonii, trzy w Hamburgu, „mniej niż trzy” w Turyngii i żadna w Bremie. Berlin był jedynym krajem związkowym, w którym liczba osób, które otrzymały „szybką ścieżkę” obywatelstwa, była trzycyfrowa i wyniosła 382. Jednak dane, które są dostępne tylko dla Badenii-Wirtembergii, sugerują, że większość osób, które zdecydowały się na naturalizację w 2024 roku, od dawna miała do tego prawo. W południowym kraju związkowym obywatele naturalizowani w 2024 roku mieszkali już w Niemczech średnio przez 14,1 roku. Excerpt: Prawie 250 000 mieszkańców Niemiec otrzymało w 2024 roku niemieckie obywatelstwo, co jest rekordową liczbą od 2000 roku. ### Mieszkania socjalne w UK. Czy będzie ich więcej? Ilość lokali socjalnych rośnie nieproporcjonalnie do potrzeb. Mieszkańcy UK czekają wiele lat na mieszkanie lub dostają lokale w miejscach daleko położonych np. od pracy. Mieszkania socjalne w UK to drażliwy temat. Czy będzie ich więcej? Naciski na kanclerz i presja społeczna mogą zadziałać? Mieszkania socjalne w UK stają się symbolem kryzysu, który coraz dotkliwiej odczuwają dziesiątki tysięcy obywateli – nie tylko ci najbiedniejsi. W ciągu ostatnich lat liczba lokali socjalnych w UK rosła, ale w tempie znacznie wolniejszym niż potrzeby społeczne. Rosnące czynsze, przeludnienie i absurdalnie długi czas oczekiwania na przydział mieszkania tworzą sytuację, która dla wielu rodzin graniczy z katastrofą życiową. Obecnie nawet osoby zatrudnione na pełny etat – pielęgniarki, nauczyciele, pracownicy transportu – zmuszeni są mieszkać w odległych dzielnicach lub w prowizorycznych warunkach, z dala od miejsca pracy i bliskich. Brak dostępnych mieszkań sprawia, że lokalne władze często przydzielają lokale w zupełnie innych częściach kraju. To wprost prowadzi do rozbijania wspólnot lokalnych i zerwania więzi rodzinnych. W skrajnych przypadkach rodziny lądują w hotelach lub tymczasowych schronieniach – na miesiące, a czasem i lata. Główne wyzwanie: niedobór i krótkoterminowość W Wielkiej Brytanii od lat obserwuje się dramatyczną nierównowagę pomiędzy popytem a podażą mieszkań socjalnych. Organizacje takie jak Shelter i National Housing Federation alarmują: aby zrealizować rządowy cel 1,5 mln nowych mieszkań do końca dekady, potrzeba budować co najmniej 90 tys. mieszkań socjalnych w Wielkiej Brytanii rocznie. Tymczasem w rzeczywistości powstaje ich zaledwie ułamek tej liczby. Zamrożenie czynszów mieszkań socjalnych i nowa budowa lokali, fot. freepik.com Problem pogłębia także tymczasowość finansowania. Większość programów dotowanych funkcjonuje w cyklach 2–3-letnich, co nie sprzyja długoterminowym inwestycjom i planowaniu. To z kolei odstrasza potencjalnych inwestorów i sprawia, że deweloperzy społeczni, nawet jeśli mają wolę działania, działają z zaciągniętym hamulcem. Szansa na zmianę? Presja rośnie Najnowsze działania środowisk mieszkaniowych rzucają promyk nadziei. Sześć dużych stowarzyszeń mieszkaniowych zrzeszających ponad 1,5 mln lokali socjalnych w UK wystosowało apel do rządu. Stanowczo domagają się uznania budownictwa socjalnego za infrastrukturę krytyczną. Na równi z drogami, szkołami i szpitalami. Taka klasyfikacja otworzyłaby drogę do znacznie większych nakładów inwestycyjnych bez naruszania rygorystycznych reguł fiskalnych. Kanclerz skarbu Rachel Reeves dysponuje obecnie 113 miliardami funtów w ramach tzw. elastycznych wydatków kapitałowych. Włączenie budownictwa socjalnego do tej kategorii mogłoby okazać się przełomowe. Zyskuje też poparcie w samym rządzie – sekretarz ds. mieszkalnictwa Angela Rayner pozostaje jedną z głównych orędowniczek tego rozwiązania. Mieszkania socjalne w UK - szerszy kontekst społeczny Problem mieszkań socjalnych w UK nie dotyczy już tylko najuboższych. W realiach postpandemicznej inflacji, rosnących kosztów życia i niepewnego rynku pracy, coraz więcej osób z klasy średniej doświadcza tzw. „housing stress” – sytuacji, w której koszty zakwaterowania pochłaniają ponad połowę dochodów gospodarstwa domowego. Brak stabilnego i dostępnego mieszkalnictwa socjalnego prowadzi też do szeregu szerszych problemów społecznych: wzrostu bezdomności, pogorszenia zdrowia psychicznego, niższej wydajności pracy, a także rozpadu rodzin i dezorganizacji życia dzieci. Lokale socjalne w UK. Co dalej? Choć polityczna wola wydaje się rosnąć, wiele zależy od najbliższych tygodni. Decyzje zawarte w nowym przeglądzie wydatków będą mieć kluczowe znaczenie dla przyszłości mieszkań socjalnych w Wielkiej Brytanii. Czy społeczne i samorządowe naciski przyniosą efekt? Czy rząd zdecyduje się potraktować mieszkalnictwo z taką samą powagą jak infrastrukturę transportową czy ochronę zdrowia? Jedno jest pewne – jeśli mieszkalnictwo nie zostanie uznane za element krytyczny dla funkcjonowania społeczeństwa, kryzys dostępności mieszkań socjalnych w UK będzie się pogłębiał. A to problem, który prędzej czy później dotknie niemal każdego. Excerpt: Ilość lokali socjalnych rośnie nieproporcjonalnie do potrzeb. Mieszkańcy UK czekają wiele lat na mieszkanie lub dostają lokale w miejscach daleko położonych np. od pracy. ### Kilkaset ataków w 3 miesiące. Holandia liczy straty po wizytach wilków W pierwszym kwartale 2025 r. w Holandii potwierdzono 368 potwierdzonych ataków wilków na zwierzęta gospodarskie. To o ponad 100 więcej niż w tym samym okresie 2024 r. Szerzące się ataki wilków to wyzwanie zwłaszcza dla rolników. Najwięcej ataków miało miejsce w północno-wschodnich prowincjach, z czego rekordowe niemal 150 przypadków dotyczyło Geldrii. Na dalszych miejscach znalazły się Fryzja i Drenthe – w obu tych regionach doszło do około 80 ataków. Spory wzrost zanotowano też w Groningen – z 2 ataków w 2024 do aż 16 w pierwszych miesiącach 2025. Wyjątkiem jest Brabancja Północna. Tutaj po raz pierwszy od początku 2022 r. nie zarejestrowano wilczego incydentu. Ataki wilków to nie są żarty – statystyki nie pokazują całej prawdy Organizacja BIJ12 zajmuje się monitorowaniem sytuacji wilków w imieniu holenderskich prowincji. Z jej danych wynika, że w około 90% przypadków właściciele gruntów nie wdrożyli skutecznych zabezpieczeń przed atakami drapieżników. Potwierdza to również analiza przeprowadzona przez agencję prasową ANP. Zgłaszanie ataków do BIJ12 jest dobrowolne. Tylko wtedy, gdy udział wilków zostanie potwierdzony, zdarzenie trafia do statystyk. Oznacza to, że rzeczywista liczba incydentów może być jeszcze wyższa. Wbrew obiegowym opiniom można skutecznie chronić zwierzęta gospodarskie. Do najprostszych metod należą pastuchy elektryczne i psy pasterskie odstraszające wilki. Co więcej, właściciele mogą ubiegać się o wsparcie finansowe, np. z regionalnych dyrekcji ochrony środowiska, a także ze środków organizacji pozarządowych, które czasem finansują zakup zabezpieczeń. Wilk wcale nie taki śmiały – w naturze woli trzymać dystans Chociaż wokół wilków narosło wiele mitów, naukowe dane mówią co innego. Często słyszy się, że wilki przestały bać się ludzi – to nieprawda. Wilki z natury unikają kontaktu z człowiekiem, a ich instynktowne zachowanie wynika z wieków tępienia. Gdy tylko wyczują obecność człowieka, zazwyczaj się oddalają. Wilki chętnie atakują zwierzęta gospodarskie, np. owce albo krowy / fot. Pexels.com Podobnie mitem jest, że wilki zawsze polują watahą. W rzeczywistości większość polowań wykonuje para rodzicielska, ewentualnie samotny samiec w czasie opieki samicy nad młodymi. Wataha jako całość poluje tylko na duże zwierzęta, np. żubry. Jeśli wilk zbliża się do człowieka lub go obserwuje, to zwykle wynika to z jego ciekawości lub braku możliwości rozpoznania zapachu. Wilk pod ochroną, rolnik pod presją – poszkodowany nie zawsze dostanie odszkodowanie Wilki są w Holandii objęte ochroną gatunkową, ale to nie oznacza, że rolnicy pozostają bezbronni. Państwo wypłaca odszkodowania za szkody wyrządzone przez te drapieżniki. Pieniądze poszkodowany otrzyma pod warunkiem, że jako właściciel podjął działania zapobiegawcze. Jeśli nie zastosował zabezpieczeń, uzyskanie rekompensaty będzie trudne albo wręcz niemożliwe. Excerpt: W pierwszym kwartale 2025 r. w Holandii potwierdzono 368 potwierdzonych ataków wilków na zwierzęta gospodarskie, głównie owce. To o ponad 100 więcej niż w tym samym okresie 2024 r. Szerzące się ataki wilków to wyzwanie zwłaszcza dla rolników. ### Mężczyzna otrzymał rachunek za prąd na 8500 funtów, bo ktoś popełnił błąd w jego nazwisku Szokujący rachunek za prąd. Iain Smith z Leicester otrzymał od firmy OVO Energy wezwanie do zapłaty na kwotę 7654,77 funtów za energię elektryczną rzekomo zużytą w październiku ubiegłego roku. Łączna suma, jaką miałby zapłacić, sięga aż 8500 funtów. Mężczyzna twierdzi, że doszło do poważnego błędu i został pomylony z kimś innym. 35-latek twierdzi jednak, że nazwisko na rachunku za prąd to Ian Smith. Dodaje, że w tamtym czasie był bezdomny oraz nigdy nie mieszkał pod tym konkretnym adresem. Obecnie zaległość wynosi już 8569,21 funtów, mimo skargi, którą Iain złożył do OVO Energy. Mężczyzna zgłosił się też do Rzecznika Praw Obywatelskich, który orzekł, że Iain nie ponosi odpowiedzialności za koszty. Firma OVO Energy odwoływała się od decyzji. Rzecznik odrzucił ich odwołanie i nakazał firmie wycofać się z naliczonej opłaty. Jednak, jak twierdzi 35-latek, OVO Energy nadal tego nie zrobiło, a do rachunku za prąd naliczane są kolejne odsetki. - To było bardzo przygnębiające – otrzymanie e-maila z informacją, że jestem winien niemal 8000 funtów było dla mnie szokiem. Dla mnie to są złodzieje, którzy próbują mnie okraść – mówi Iain. Ogromna pomyłka OVO Energy Mężczyzna wciąż twierdzi, że nie ma żadnego związku z adresem, który wymieniony jest na rachunku. Ma jednak problem z przedstawieniem dowodów na to, że tam nie mieszkał, gdyż w tamtym czasie był bezdomny. Iain Smith mówi też, że nie tylko jego imię było źle zapisane na rachunku. Nie zgadzało się też drugie imię oraz konto kredytowe. Rzecznik Praw Obywatelskich dał OVO Energy 28 dni na usunięcie jego nazwiska z bazy, wypłacenie 200 funtów odszkodowania i wysłanie listu z przeprosinami. Firma nadal tego nie zrobiła. Rzecznik prasowy OVO Energy przekazał: - Możemy potwierdzić, że pan Smith został już usunięty z systemu i wysłaliśmy mu zadośćuczynienie, aby przeprosić za tą niemiłą sytuację. Excerpt: Pewien mężczyzna otrzymał rachunek za prąd opiewający na 8500 funtów. Twierdzi, że to ogromna pomyłka i został pomylony z kimś innym. ### Piwo na Oktoberfest będzie w tym roku drogie Organizatorzy najsłynniejszych dożynek chmielnych na świecie poinformowali, że w tym roku piwo na Oktoberfest będzie drogie. Standardowy litr niemieckiego piwa sprzedawany na festiwalu będzie kosztował w tym roku od 14,50 do 15,80 euro. Tegoroczny festiwal piwny rozpocznie się 20 września i potrwa do 5 października. Niestety słynny napój, który napędza dożynki chmielne w Niemczech będzie droższy. W ubiegłym roku piwo na Oktoberfest kosztowało od 13,60 do 15,30 euro za litr. W tym roku będzie inaczej… O ile podrożeje piwo na Oktoberfest? Standardowy litr piwa na Oktoberfest w tym roku będzie kosztował o 3,54 proc. więcej niż w roku ubiegłym, czyli od 14,50 do 15,80 euro. Niestety coraz bardziej popularne na festiwalu napoje bezalkoholowe również podrożeją. Litr wody ma kosztować średnio 10,95 euro, litr Spezi 12,48 euro, a lemoniada 12,11 euro. Podwyżka ta nie jest jednak tak duża, jak w przypadku piwa. Z danych wynika, że w 2024 roku aż 6,7 miliona osób wzięło udział w Oktoberfest. A w czasie festiwalu wypiło łącznie 7 milionów litrów piwa. Tegoroczny Oktoberfest będzie bardziej kosztowny / fot. pixabay Przyczyna podwyżki piwa Christian Schottenhamel, przedstawiciel Munich Wiesn Hosts: - Podwyżki cen nigdy nie są przyjemne, nawet jeśli są ku nim powody. Na przykład my, gospodarze, chcemy płacić naszym pracownikom uczciwą płacę za ich pracę. Oprócz samej podwyżki cen piwa, wzrosły także koszty organizacji festiwalu. Postawienie namiotów, koszty zatrudnienia personelu i muzyków przerzuca się częściowo na uczestników wydarzenia. Z tego względu piwo na Oktoberfest jest znacznie droższe niż to samo piwo warzone na sprzedaż poza festiwalem. Jak co roku, piwo sprzedawane na Oktoberfest musi być warzone przez jeden z sześciu browarów w Monachium: Augustiner, Hacker-Pschorr, Löwenbräu, Paulaner, Spaten lub Hofbräu. Każda firma warzy beczki, które mają być sprzedawane podczas trzytygodniowego wydarzenia. Excerpt: Organizatorzy najsłynniejszych dożynek chmielnych na świecie poinformowali, że w tym roku piwo na Oktoberfest będzie drogie. ### Protest w Londynie przeciw reformom socjalnym! Już dziś! Uwaga na utrudnienia Protest w Londynie – już dziś, 7. czerwca tysiące osób wyruszy ulicami stolicy UK, by wyrazić sprzeciw wobec cięć socjalnych i pogłębiającej się nierówności. Reformy socjalne i oszczędności Partii Pracy wzbudzają powszechne obawy i opór. Czy protest coś zmieni? Już dziś, 7 czerwca 2025 roku, o godzinie 12:00 z Portland Place w centrum Londynu wyruszy wielotysięczny marsz sprzeciwu wobec polityki oszczędnościowej rządu Keira Starmera. Demonstracja organizowana przez People’s Assembly Against Austerity zapowiada się jako jeden z największych protestów społecznych ostatnich miesięcy w Wielkiej Brytanii. Protest w Londynie odbędzie się pod hasłem „No to Austerity 2.0” (Nie dla oszczędności 2.0). Zebrani przejdą do Whitehall, gdzie odbędzie się wiec z udziałem mówców, muzyków i aktywistów. Protest w Londynie - powody obaw i buntu Główne zarzuty uczestników protestu dotyczą najnowszych decyzji rządu Starmera. Politycy kontynuują i pogłębiają dotychczasową politykę cięć budżetowych. W opinii organizatorów mamy do czynienia z „Oszczędnościami 2.0”. Jak przewidują ekonomiści i socjologowie, te najmocniej uderzają w najuboższych, osoby z niepełnosprawnościami, samotne matki oraz starszych obywateli. Decyzje rządu, z którymi nie godzą się ludzie Ogłoszony plan zmian, cięć i uszczelnień systemu od samego początku budzi obawy mieszkańców Wielkiej Brytanii. Eksperci wskazują jasno na fakt, że dotkną one najbiedniejszych, także chorych. W Wielkiej Brytanii żyje się coraz gorzej. Pomoc maleje, a inflacja rośnie. Protest w Londynie. Udział deklarują tysiące osób! fot. gettyimages.com Likwidacja zimowych dopłat do ogrzewania (Winter Fuel Payments), Utrzymanie tzw. „dwuosobowego limitu” świadczeń socjalnych. Ograniczenie kwalifikowalności do zasiłków PIP i Universal Credit. Rząd przewiduje oszczędności rzędu 5 miliardów funtów. Rezygnacja z wyrównania emerytalnego dla tzw. kobiet WASPI (kobiety dotknięte podniesieniem wieku emerytalnego bez odpowiedniego uprzedzenia), Zwiększenie wydatków na obronność do 2,5% PKB – bez debaty społecznej. – „Rząd przedstawia te decyzje jako ‘trudne wybory’. Ale atakowanie tych, którzy mają najmniej, to nie jest odwaga polityczna. To oportunizm. Prawdziwie trudna decyzja to opodatkowanie ukrytego bogactwa i inwestowanie w publiczne usługi” – komentują organizatorzy. Kto protestuje? Szeroka koalicja organizacji i środowisk People’s Assembly mobilizuje szeroką sieć wsparcia. W efekcie protest w Londynie zapewne będzie niezwykle liczny. Udział potwierdza wiele osób prywatnych, poszkodowani przez zmiany systemu a także organizacje i grupy środowiskowe. Wśród grup popierających protest znajdują się: największe brytyjskie związki zawodowe, organizacje obrony praw osób niepełnosprawnych, inicjatywy mieszkaniowe i społeczne, kampanie na rzecz ochrony zdrowia psychicznego, środowiska antywojenne i przeciwnicy wzrostu wydatków wojskowych kosztem usług społecznych. Hasła demonstracji są jednoznaczne: „No to Austerity 2.0 – Fund our public services” (Nie dla Oszczędności 2.0 – Finansujmy usługi publiczne), „Tax the Rich – Empower workers, not big business” (Opodatkujmy bogatych – wspierajmy pracowników, nie korporacje), „Welfare, not Warfare” (Zasiłki, nie wojna). Jeden z największych protestów - szacowana liczba osób sięga dziesiątek tysięcy Oczywiście dokładna liczba protestujących nie jest znana. Jednak idea demonstracji zyskuje ogromną popularność w sieci i social mediach. Dlatego organizatorzy spodziewają się dziesiątek tysięcy demonstrantów. Niektórzy komentatorzy mówią nawet o możliwym udziale ponad 100 tysięcy osób. Nawiązuje to do wcześniejszych masowych protestów organizowanych przez People’s Assembly, które w przeszłości gromadziły podobne liczby. Demonstracja będzie miała charakter pokojowy. Dodatkowo wydarzenie zostało zgłoszone i zabezpieczone w porozumieniu z policją londyńską. Na trasie przemarszu pojawią się punkty informacyjne i medyczne, dostępne będą także tłumaczenia językowe i pomoc dla osób z niepełnosprawnościami. Czy protest w Londynie ma szerokie poparcie społeczne? Dane i liczby Lawinowo rośnie niezadowolenie społeczne w Wielkiej Brytanii. Decyzje rządu Starmera są otwarcie krytykowane. Dodatkowo krytyka nie ogranicza się wyłącznie do środowisk lewicowych. Według ostatnich sondaży: 63% Brytyjczyków sprzeciwia się utrzymaniu „two-child benefit cap”, ponad 70% popiera zwiększenie podatków dla najbogatszych, więcej niż połowa respondentów uważa, że wydatki na obronność powinny zostać ograniczone na rzecz inwestycji w NHS i edukację. Choć Partia Pracy zdobyła władzę po latach rządów torysów, wielu jej dawnych wyborców czuje się rozczarowanych. Brakuje radykalnej zmiany. A modyfikacje, które się pojawiają są dla wielu drogą wprost do ubóstwa. Protest w Londynie 7 czerwca ma być również sygnałem ostrzegawczym dla samego Starmera. Społeczny mandat nie oznacza zgody na politykę bez serca. I kończy się w chwili, gdy wyborcy czują się oszukani i skrzywdzeni. Excerpt: Reformy socjalne i oszczędności Partii Pracy wzbudzają powszechne obawy i opór. Czy protest coś zmieni? ### Volkswagen tnie koszty. Z koncernu odejdzie kilkadziesiąt tysięcy pracowników Volkswagen, borykający się z problemami finansowymi, zdecydował o przeprowadzeniu restrukturyzacji. W ten sposób chce zmniejszyć koszty operacyjne i usprawnić procesy produkcyjno-rozwojowe. Mimo że firma w ubiegłym roku osiągnęła ponad 12 miliardów euro zysku netto, to ten wynik wcale nie jest imponujący. A to z tego powodu, że był on o blisko jedną trzecią niższy niż rok wcześniej. Marża spadła z 7 do 5,9 proc. Miękkie lądowanie przed emeryturą – Volkswagen zachęca do odejścia z pracy Przynajmniej na razie redukcja zatrudnienia w Volkswagenie odbywa się łagodnie, przede wszystkim na zasadzie dobrowolności. Programy, które przewidują odejścia z pracy, obejmują atrakcyjne warunki finansowe mające zachęcić pracowników do skorzystania z tej opcji. W ramach planu do 2030 roku niemiecki koncern planuje zmniejszyć zatrudnienie w swoich fabrykach o 35 tys. pracowników. Już teraz ponad 20 tys. osób skorzystało z programów dobrowolnego odejścia oferujących m.in. wcześniejsze emerytury i odprawy sięgające nawet 400 tys. euro. Wysokość odpraw jest uzależniona od stażu pracy. Według „Bilda” około dwie trzecie osób decydujących się na wcześniejsze odejście przejdzie najpierw na niepełny wymiar godzin pracy, stopniowo przygotowując się do emerytury. Na ten moment rzecznik Volkswagena nie podał łącznej kwoty, którą firma przeznaczy na wypłatę świadczeń. Mniej staży, więcej oszczędności – 1,5 miliarda euro w planie redukcji kosztów Zapowiadane odejścia to dopiero początek planu oszczędnościowego. Od 2026 roku Volkswagen zamierza ograniczyć liczbę oferowanych staży z 1400 do 600 rocznie. Na tym posunięciu koncern zaoszczędzi około 1,5 miliarda euro rocznie. Volkswagen jest w tarapatach i aby ratować firmę około 130 tys. pracowników zgodziło się na zamrożenie wynagrodzeń / fot. Getty Images Ponadto około 130 tys. pracowników zgodziło się na zamrożenie wynagrodzeń. Zrezygnowano również z wypłaty wcześniejszego dodatku urlopowego, który wynosił prawie 1300 euro. Zatrudnienie pod ochroną, ale z korektą Działania Volkswagena mają poprawić kondycję finansową firmy i zagwarantować stabilność niemieckim zakładom produkcyjnym. Według związku zawodowego IG Metall restrukturyzacja jest próbą uniknięcia całkowitego zamknięcia fabryk oraz masowych zwolnień, które jeszcze do niedawna były poważnym zagrożeniem. Dzięki wdrożonym rozwiązaniom możliwe będzie utrzymanie zatrudnienia na poziomie, który pozwoli firmie na dalszy rozwój z jednoczesnym ograniczeniem negatywnych skutków kryzysu w branży motoryzacyjnej. ### Kara za zanieczyszczenia rzek. Prezesi spółek wodociągowych bez premii Wielka Brytania zmaga się od dawna z ogromnym zanieczyszczeniem rzek i jezior. Wiele jest znanych przypadków osób, które po kontakcie z wodą w rzekach poważnie zachorowało. Również wyniki badań są przerażające. W efekcie w tym roku w UK prezesi spółek wodociągowych nie dostaną premii. Czy to wystarczajaca kara za zanieczyszczenie rzek? Wielka Brytania zmaga się z dramatycznym kryzysem ekologicznym. Woda w wielu brytyjskich rzekach nie nadaje się do kontaktu z człowiekiem ani do życia dla wielu gatunków. Zanieczyszczenia pochodzą przede wszystkim z przestarzałych systemów kanalizacyjnych. Stąd, regularnie odprowadzają nieoczyszczone ścieki do wód powierzchniowych. Z pełną zgodą lub przez zaniedbania operatorów wodociągów. W 2024 roku służby odnotowały rekordową liczbę 2 487 poważnych incydentów zrzutu ścieków. Dlatego skala problemu przeraża. Czy brak premii to dostateczna kara za zanieczyszczenie rzek? W sytuacji, gdy ludzie poważnie chorują po kontakcie z wodą? Skąd ten kryzys? Jednym z głównych źródeł zanieczyszczeń są spółki wodociągowe. Wszystko dlatego, że od czasu prywatyzacji sektora w 1989 r. nie inwestowały wystarczająco w modernizację infrastruktury. Choć przez ostatnie dekady wypłacono ponad 100 mld funtów w formie dywidend i wynagrodzeń dla kadry zarządzającej, rury, oczyszczalnie i systemy monitoringu pozostały w opłakanym stanie. Gdzie zatem podziały się te pieniądze? Kara za zanieczyszczenie rzek w UK, fot. gettyimages.com Aż sześć największych spółek wodno-kanalizacyjnych – m.in. Thames Water, Southern Water czy United Utilities – było lub jest objętych postępowaniami karnymi za poważne zanieczyszczenia rzek i mórz. Dlatego kara za zanieczyszczenie rzek może być zatem poważniejsza, niż tylko konsekwencje finansowe. Rząd Partii Pracy, który przejął władzę w 2025 r., zapowiedział zaostrzenie regulacji. Pierwszym symbolicznym krokiem było wprowadzenie zakazu wypłaty premii dla dziesięciu szefów spółek wodociągowych, których firmy odpowiadają za najbardziej rażące przypadki zanieczyszczeń. Wprowadzono go w ramach nowej ustawy Water (Special Measures) Act 2025, która daje regulatorowi, Ofwat, prawo do karania firm nie tylko finansowo, ale też personalnie. Realne skutki dla zdrowia ludzi Problem jednak nie kończy się na estetyce czy ekosystemach. Zanieczyszczone rzeki mają bezpośredni wpływ na zdrowie mieszkańców. W ostatnich latach media donosiły o przypadkach osób, które po kąpieli w rzece zapadły na poważne choroby układu pokarmowego, skórnego, a nawet nerwowego. W 2023 r. w Kornwalii doszło do wybuchu ogniska kryptosporydiozy – choroby pasożytniczej powodującej ostre biegunki – powiązanej z wodą pitną dostarczaną przez South West Water. Kara za zanieczyszczenie rzek w takich przypadkach może być wysoka. Organizacje takie jak Surfers Against Sewage czy River Action regularnie publikują dane o obecności E. coli i innych niebezpiecznych bakterii w wodach publicznych. Natomiast badania pokazują, że przekroczenia norm są nagminne. Dodatkowo wiele kąpielisk, uznawanych oficjalnie za "czyste", w rzeczywistości stwarza zagrożenie. Czy to tylko wina spółek? Chociaż to właśnie spółki wodociągowe trafiają na pierwsze strony gazet, problem ma charakter systemowy. Prywatyzacja usług wodociągowych przyniosła krótkoterminowe korzyści finansowe. Natomiast nie zabezpieczyła przyszłości infrastruktury. Dodatkowo rosnące obciążenie systemu – z powodu zmian klimatu, zwiększonego zużycia wody oraz urbanizacji – nie zostało zbilansowane odpowiednimi inwestycjami. Istnieje też drugi, często pomijany aspekt – zanieczyszczenia rolnicze. Spływy nawozów sztucznych, pestycydów i gnojowicy również przyczyniają się do eutrofizacji rzek. Nagminnie powodując zakwity sinic i degradację fauny wodnej. Kara za zanieczyszczenia rzek to tylko symbol Zakaz wypłaty premii może być przełomem symbolicznym, ale nie wystarczy, by naprawić system. W debacie publicznej coraz głośniejsze są głosy za renacjonalizacją spółek wodociągowych – jako gwarancją odpowiedzialności i transparentności. Zwolennicy tego rozwiązania, jak grupa Ilkley Clean River, podkreślają, że żaden prywatny podmiot nie powinien zarabiać na podstawowym dobru, jakim jest czysta woda. Jednocześnie eksperci apelują o reformę prawa wodnego, większe nakłady na infrastrukturę oraz stworzenie niezależnego systemu monitoringu jakości wód. Bez takiej zmiany rzeki w Wielkiej Brytanii pozostaną niebezpieczne – zarówno dla ludzi, jak i dla środowiska. Excerpt: Wielka Brytania zmaga się od dawna z ogromnym zanieczyszczeniem rzek i jezior. Wiele jest znanych przypadków osób, które po kontakcie z wodą w rzekach poważnie zachorowało. ### Burmistrzowie największych miast Anglii domagają się wprowadzenia lokalnych opłat turystycznych Grupa burmistrzów wystosowała wspólny apel do rządu, w którym domaga się prawa do wprowadzenia lokalnych opłat turystycznych. Jak podaje The Guardian, inicjatywie przewodzi burmistrz regionu Liverpool City – Steve Rotheram. Samorządowcy argumentują, że dodatkowe środki pozyskane od odwiedzających mogłyby wzmocnić budżety miast i ułatwić finansowanie infrastruktury turystycznej, kulturalnej oraz transportowej. Sześć głosów, jedno przesłanie – miasta chcą większej autonomii; opłata turystyczna to im zagwarantuje Apel podpisało sześcioro burmistrzów: Andy Burnham (Greater Manchester), Sadiq Khan (Londyn), Kim McGuinness (North East), Richard Parker (West Midlands), Tracy Brabin (West Yorkshire), a także inicjator listu – Steve Rotheram (Liverpool City Region). Samorządowcy wskazali, że opłaty powinny być ustalane i zarządzane lokalnie. I że należy rozbudować je o możliwość dostosowania ich wysokości do specyfiki i potrzeb danego miasta. Takie rozwiązanie zmniejszyłoby zależność władz lokalnych od środków centralnych i przyczyniło się do zwiększenia samodzielności finansowej regionów. Ich zdaniem nowe przepisy można by uwzględnić w nadchodzącej ustawie o decentralizacji albo w specjalnym akcie prawnym dotyczącym finansów lokalnych. Opłata turystyczna opłaca się samorządom – miliony z turystyki Burmistrzowie przedstawili konkretne dane pokazujące, jakie korzyści może przynieść nowy system. Przykładowo w regionie Liverpoolu wprowadzenie opłaty turystycznej mogłoby dać dodatkowo nawet 11 milionów funtów wpływów rocznie. To miasto odwiedza co roku nawet ponad 60 milionów osób. Wprowadzenie opłaty turystycznej ułatwiłoby miastom finansowanie infrastruktury turystycznej, kulturalnej oraz transportowej / fot. Pexels.com W przypadku Greater Manchester szacuje się wpływy rzędu 8–40 milionów funtów rocznie. Aby to osiągnąć, wystarczyłaby opłata w wysokości 1–5 funtów za noc nakładana na turystów nocujących w hotelach. Pieniądze podobnie jak w pozostałych przypadkach wydatkowano by na miejscowe potrzeby. Pomogłyby sfinansować np. modernizację Old Trafford. Anglia w tyle? Szkocja i Walia już działają Sygnatariusze listu apelują do rządu o pilne podjęcie działań. Zwracają uwagę, że Szkocja i Walia już przygotowują systemy opłat turystycznych. Co to oznacza? Że ich regiony wkrótce zyskają przewagę konkurencyjną. Angielskie miasta, pozbawione podobnych narzędzi, mogą zostać w tyle pod względem możliwości inwestycyjnych i rozwoju turystyki. Co istotne, wiele europejskich rejonów już od lat stosuje takie rozwiązania – m.in. Wenecja, Lizbona, Amsterdam czy Baleary. Wprowadzenie podobnych opłat w Anglii wyrównałoby szanse konkurencyjne. Podsumowując, stworzyłoby to system, w którym odwiedzający współfinansują rozwój lokalnych atrakcji, infrastruktury i usług miejskich. Excerpt: Grupa burmistrzów największych miast Anglii wystosowała wspólny apel do rządu, w którym domaga się prawa do wprowadzenia lokalnych opłat turystycznych. Jak podaje The Guardian, inicjatywie przewodzi burmistrz regionu Liverpool City – Steve Rotheram. ### Ostrzeżenie dla podróżnych, aby nie zabierać tej rzeczy na pokład samolotu Linie easyJet, Ryanair i Jet2 wydały ostrzeżenie dla podróżnych, aby nie zabierali na pokład samolotu powszechnie używanych przedmiotów. Warto sprawdzić swój bagaż przed udaniem się na lotnisko. Urząd Lotnictwa Cywilnego (Civil Aviation Authority) poinformował, że osoby udające się na przykład do Hiszpanii, Grecji, Turcji czy na Cypr, powinny sprawdzić swój bagaż. Wydano ostrzeżenie dla podróżnych w UK Wszyscy pasażerowie linii lotniczych w Wielkiej Brytanii otrzymali polecenie, aby nie zabierali ze sobą na pokład samolotu niedawno zakazanego przedmiotu. Ostrzeżenie dotyczy mieszkańców Wysp, którzy planują podróż za granicę tego lata liniami easyJet, Wizz Air, TUI czy Ryanair. Muszą sprawdzić zawartość swojego bagażu. Osoby udające się do Hiszpanii, Grecji, Turcji czy na Cypr poinformowano, aby zwróciły uwagę na pewne rodzaje baterii litowych. Istnieje bowiem duże ryzyko, że mogą one spowodować pożar na pokładzie. Civil Aviation Authority podało: „Baterie litowe przechodzą rygorystyczne testy, aby spełniać surowe normy bezpieczeństwa! Nawet przy tych środkach ostrożności ważne jest, aby pamiętać, że pożar związany z bateriami litowymi na pokładzie samolotu może być katastrofalny”. Przewożenie baterii litowych Civil Aviation Authority odpowiedzialny za regulację i nadzór nad bezpieczeństwem lotnictwa zamieścił film na YouTube. Ostrzega w nim przed przewożeniem baterii litowych. Znajdują się one między innymi w telefonach komórkowych, tabletach czy laptopach. CAA podało: „Baterie litowe można bezpiecznie przewozić. Ale ze względu na ich wysoką energię, jeśli nie obchodzimy się z nimi ostrożnie lub ich nadużywamy, mogą się zapalić. Bardzo ważne jest także, aby kupować baterie zamienne tylko ze sprawdzonych źródeł. Dlatego że baterie złej jakości lub podrobione były przyczyną wielu pożarów. W miejscach pracy i na pokładach samolotów”. Niebezpieczeństwo na pokładzie W związku z dużym niebezpieczeństwem związanym z przewożeniem baterii litowych na pokładzie samolotu wprowadzono nowe przepisy. Wiele wypadków na pokładach samolotów pokazało, że pożar związany z zapaleniem się baterii może być poważny. A w skrajnych przypadkach doprowadzić nawet do katastrofy. Poinformowano, że baterie zamienne mogą stanowić poważny problem. Ponieważ ich produkcja nie zawsze jest zgodna z międzynarodowymi normami. CAA podało: „Wadliwe lub niewłaściwie używane baterie litowe oraz te, które nie zostały zabezpieczone przed zwarciem, mogą ulec niekontrolowanemu wzrostowi temperatury. W rezultacie stają się tak gorące, że mogą się zapalić. A także zapalić inne znajdujące się w pobliżu baterie. Każdy pożar na pokładzie samolotu, w szczególności ten obejmujący ogniwa litowe i baterie, może mieć katastrofalne skutki”. CAA stwierdziło, że jeśli pożar wybuchnie w przestrzeni ładunkowej samolotu pasażerskiego, systemy gaszenia mogą nie być skuteczne w przypadku pożarów baterii litowych. Dlatego, że palą się tak gwałtownie. Excerpt: Linie easyJet, Ryanair i Jet2 wydały ostrzeżenie dla podróżnych, aby nie zabierali na pokład samolotu powszechnie używanych przedmiotów. ### Nowa trasa Ryanaira z Wielkiej Brytanii do Polski. Bilety niebawem w sprzedaży Zimą tego roku zostanie uruchomiona nowa trasa Ryanaira z lotniska Luton do Wrocławia. Jednak bilety już niebawem trafią do sprzedaży. Irlandzkie linie lotnicze zwiększają liczbę połączeń między Wielką Brytania a Polską. Nowa trasa Ryanaira między Londynem a Wrocławiem zostanie uruchomiona zimą 2025 roku. Przewoźnik będzie obsługiwać nowe połączenie osiem razy w tygodniu. Nowa trasa Ryanaira z UK do Wrocławia Irlandzkie linie poinformowały, że za kilka dni do sprzedaży trafią bilety na nową trasę między Londynem Luton a Wrocławiem. Ryanair poinformował o wzroście zapotrzebowania na podróże bezpośrednie między Wielką Brytanią a polskimi miastami. Przewoźnik przewiduje, że zainteresowanie będzie duże zarówno ze strony osób podróżujących w celach wypoczynkowych jak i pasażerów biznesowych. Sam Wrocław postrzegany jest także jako ciekawe miejsce pod względem turystycznym. Irlandzkie linie lotnicze obsługują już wiele tras między Wielką Brytanią a Polską, a Ryanair coraz bardziej intensywnie zaznacza swoją obecność w Europie Środkowej i Wschodniej. Tani przewoźnik optymistycznie patrzy na rynek Europy Wschodniej / fot. pixabay Skorzystają Polacy na Wyspach Na rozwoju Ryanaira skorzysta liczna polska społeczność mieszkająca w Wielkiej Brytanii, która ma do dyspozycji coraz więcej połączeń lotniczych między Wyspami a krajem ojczystym. Przewoźnik tak opracował rozkład lotów, aby pasowały one zarówno do weekendowych wypadów turystycznych, jak i dłuższych pobytów. Elastyczność ta ma na celu zaspokojenie różnych potrzeb podróżnych. Zarówno turystów jak i Polonii odwiedzającej rodzinę i przyjaciół w kraju. Połączenie z Edynburga Przed końcem 2025 roku Ryanair chce uruchomić także bezpośrednie połączenie (dwa razy w tygodniu) między Edynburgiem a Rzeszowem. Podróżni będą mogli korzystać z niego już od października. Bezpośrednie loty do Rzeszowa mają być także atrakcyjne cenowo. Ponadto połączenia regionalne będą wygodne dla wielu podróżnych. Niedawno pisaliśmy też o tym, że Ryanair wycofuje się z lotniska w Holandii, ale zwiększa liczbę lotów do Polski. Decyzja ta związana jest z faktem, że kraje Europy Środkowej i Wschodniej obniżają koszty lotniskowe i znoszą podatki lotnicze, co taniemu przewoźnikowi jest bardzo na rękę. Polska znalazła się na trzecim miejscu wśród najszybciej rozwijających się rynków lotniczych w Europie Wschodniej. W sezonie letnim Ryanair uruchomił 23 nowe trasy z Polski. Zwiększył także liczbę połączeń między Polską a Wielką Brytanią. Od 30 marca możemy polecieć ze Szczecina do Londynu Stansted siedem razy w tygodniu. Do Liverpoolu polecimy z częstotliwością cztery razy w tygodniu. Excerpt: Zimą tego roku zostanie uruchomiona nowa trasa Ryanaira z lotniska Luton do Wrocławia. Jednak bilety już niebawem trafią do sprzedaży. ### Niemcy zaostrzają walkę z nielegalnym zatrudnieniem. Pracę na czarno wykryje sztuczna inteligencja Wicekanclerz Niemiec i minister finansów Lars Klingbeil zapowiedział zaostrzenie walki z nielegalnym zatrudnieniem. Podczas konferencji w Hamburgu, 3 czerwca, Klingbeil zapowiedział rozszerzenie uprawnień służby celnej. Praca na czarno będzie wykrywana i karana. Celem zaproponowanych zmian jest skuteczniejsze ściganie przypadków pracy na czarno i nadużyć w zatrudnianiu. A już teraz niemieckie służby celne nie próżnują – tylko w 2024 roku wszczęto aż 97 tys. postępowań karnych i 50 tys. spraw o wykroczenia związane z nielegalną pracą. Łączne straty dla państwa oszacowano na ponad 760 milionów euro. Sztuczna inteligencja wykryje nadużycia – praca na czarno na cenzurowanym Minister zapowiedział, że projekt nowej ustawy trafi do Bundestagu jeszcze przed wakacyjną przerwą. Kluczowym elementem planowanych zmian będzie wykorzystanie nowoczesnych technologii, w tym sztucznej inteligencji. Dzięki temu służby będą mogły analizować ogromne ilości danych w krótkim czasie. Klingbeil podkreślił, że chodzi m.in. o pełną integrację danych między instytucjami społecznymi, finansowymi i organami bezpieczeństwa. Sztuczna inteligencja ma wspierać identyfikację podejrzanych schematów mogących świadczyć o pracy na czarno lub omijaniu prawa pracy. Nowe technologie mają także usprawnić wymianę informacji między rządem federalnym a władzami krajów związkowych. Skutki prawne nielegalnej pracy w Niemczech zależą od tego, czy zostanie ona zakwalifikowana jako wykroczenie administracyjne czy przestępstwo. Do wykroczeń administracyjnych zalicza się m.in.: brak rejestracji działalności gospodarczej czy niewpisanie firmy do odpowiedniego rejestru, brak wymaganych dokumentów lub ich nieterminowe złożenie. Jeśli jednak czyn służby uznają za przestępstwo, konsekwencje są znacznie poważniejsze, łącznie z wieloletnim więzieniem. Więcej funkcjonariuszy, większa skuteczność – cel: uczciwy rynek pracy W ramach planowanych działań rząd Niemiec zamierza kontynuować wzmacnianie kadrowe służb celnych. Część dodatkowych etatów została stworzona przez poprzedni gabinet. AI będzie wspierać identyfikację podejrzanych schematów mogących świadczyć o omijaniu prawa pracy / fot. Pexels.com Klingbeil liczy, że większa liczba funkcjonariuszy oraz skuteczniejsze narzędzia kontrolne przełożą się na realny wzrost wpływów do budżetu państwa. Bo walka z nielegalnym zatrudnieniem to nie tylko kwestia przestrzegania prawa, ale też zwiększania sprawiedliwości podatkowej i ochrony legalnych miejsc pracy. Służby celne mają odegrać w tym procesie główną rolę i dlatego trzeba rozszerzyć ich uprawnienia. Jak pogodzić więcej obowiązków i cięcia budżetowe? Związkowcy biją na alarm Pomimo zapowiedzi zmian Niemiecki Związek Celno-Finansowy nie kryje rozczarowania. Jego przedstawiciele zwracają uwagę, że jednocześnie z rozszerzaniem kompetencji służb prowadzone są działania ograniczające koszty. Niewykluczone więc, że rządowa operacja skończy się osłabieniem efektywności celników. Związek domaga się przyspieszenia cyfryzacji oraz znacznie lepszego wyposażenia technicznego jednostek celnych. Ich zdaniem tylko w ten sposób możliwe będzie dostosowanie się do rosnącej skali zadań i podjęcie skutecznej walki z nielegalnym zatrudnieniem. Excerpt: Wicekanclerz Niemiec i minister finansów Lars Klingbeil zapowiedział zaostrzenie walki z nielegalnym zatrudnieniem. Podczas konferencji w Hamburgu, 3 czerwca, Klingbeil zapowiedział rozszerzenie uprawnień służby celnej. ### Przerażający lot Ryanair. Pasażerowie „rzucani o sufit” Pasażerowie lotu Ryanair przerażeni po tym, jak ich samolot wpadł w turbulencje i musiał awaryjnie lądować w Niemczech. Lot z Berlina do Mediolanu wleciał w gwałtowne burze, które wstrząsnęły samolotem na tyle mocno, że niektóre osoby zostały rzucone o sufit. Jak podaje niemiecki BILD, wielu pasażerów nie było na swoich miejscach, gdy samolot wpadł w turbulencje. Jedna kobieta i jej dziecko była w tym czasie w toalecie. Inni pasażerowie powiedzieli, że nie zostali poinformowani o tym, aby zapiąć pasy bezpieczeństwa. - Nigdy wcześniej tak się nie bałem. W tamtym momencie myślałem, że samolot się rozpadnie – mówi jeden z pasażerów. Incydent spowodował, że pilot musiał skierować samolot do Memmingen. Na miejscu były już służby ratunkowe. Turbulencje podczas lotu Ryanair. Są ranni pasażerowie fot. pixabay Turbulencje podczas lotu Ryanair. Samolot musiał awaryjnie lądować Na zdjęciach, które udostępniono w sieci widać, że samolot wylądował na płycie lotniska asekurowany przez karetki pogotowia i wozy strażackie. Widać też ratowników medycznych, którzy udzielali pomocy poszkodowanym pasażerom lotu Ryanair. Łącznie rannych zostało dziewięć osób. Policja przekazała, że trzy z nich musiały trafić do szpitala. Niemowlę było posiniaczone, jedna kobieta miała uraz głowy, a jeden mężczyzna uszkodził sobie plecy. Reszta pasażerów otrzymała pomoc medyczną na miejscu. W sumie na pokładzie było ich 179. Załoga samolotu liczyła sześć osób. Kłopoty jednak nie skończyły się po awaryjnym lądowaniu. Według doniesień załoga przetrzymała pasażerów na pokładzie samolotu przez kilka godzin. Ryanair wydało oświadczenie, w którym przekazało, że wysłało samolot zastępczy, który miał sprowadzić pasażerów do Mediolanu. Linie lotnicze przeprosiły też za zaistniałą sytuację. - Samolot FR8 lecący z Berlina do Mediolanu 4 czerwca skierował się do Memmingen po wpadnięciu w turbulencje. Kapitan wezwał pomoc medyczną i pojazd wylądował normalnie. Aby pasażerowie dotarli do miejsca docelowego, zorganizowaliśmy transport zastępczy. Szczerze przepraszamy pasażerów – przekazało Ryanair. Excerpt: Chwile grozy na pokładzie lotu Ryanair. Samolot lecący z Berlina do Mediolanu wpadł w silne turbulencje i musiał awaryjnie lądować w Niemczech. Maszyna wleciała w gwałtowną burzę, która była tak silna, że niektórych pasażerów dosłownie wyrzuciło z foteli. ### Dostałeś spadek? Możesz dostać wezwanie z Urzędu Podatkowego! W 2024/2025 roku HMRC rozpoczęło ponad 4000 dochodzeń związanych z nieścisłościami w podatku od spadku. Zatem jeśli dostałeś spadek, możesz dostać wezwanie z Urzędu Podatkowego. Wzrost aktywności i precyzja działania HMRC sprawiają, że nawet drobny błąd może skutkować wezwaniem z HRMC do audytu masy spadkowej lub pozwem. Urząd Skarbowy w Wielkiej Brytanii (HMRC) coraz intensywniej kontroluje rozliczenia dotyczące podatku od spadku. W roku podatkowym 2024/2025 wszczęto aż 4171 dochodzeń w sprawach dziedziczenia – to o 37% więcej niż rok wcześniej. Wówczas liczba ta wynosiła 3028. Coraz większa liczba Brytyjczyków i rezydentów otrzymuje wezwania z HMRC do złożenia wyjaśnień. Dzieje się tak nawet w przypadkach drobnych nieścisłości w deklaracjach majątku po zmarłych bliskich. Podatek od spadku - dlaczego tak interesuje HRMC? Podatek od spadku (ang. inheritance tax – IHT) staje się obszarem szczególnego zainteresowania HMRC. Jak wskazują eksperci, urząd znalazł się pod ogromną presją, by zwiększyć ściągalność podatków i uszczelnić system. Tym samym zgłoszenia podatkowe składane po śmierci bliskiej osoby – często w trudnym okresie żałoby – są analizowane z coraz większą precyzją i dokładnością. Nawet pozornie niewielkie błędy, jak zaniżona wycena domu czy przemilczana darowizna z przeszłości, mogą dziś skutkować formalnym wezwaniem z Urzędu Podatkowego. Kolejnym etapem jest rozpoczęciem dochodzenia. HRMC zarzuca sieć Według Nikity Cooper z kancelarii Price Bailey, HMRC przestaje być selektywny i „rzuca coraz szerszą sieć”. Jednocześnie kontroluje znacznie więcej spraw niż w przeszłości. „To niesprawiedliwe wobec podatników, którzy uczciwie składają zeznania i przechodzą przez trudny czas po śmierci kogoś bliskiego” – zaznacza Cooper. Jak dodaje, obecny system zgłaszania IHT jest przestarzały. Oparty jest wciąż na papierowych formularzach, przetwarzanych ręcznie. To nie pomaga w przejrzystości ani skuteczności. Natomiast częst rodzi niepotrzebny stres i chaos. Nie trudno o pomyłkę, gdy w stresie i żałobie wypełniasz kolejne karty formularzy. Wezwanie z Urzędu Podatkowego Wezwanie z HMRC może pojawić się m.in. wtedy, gdy urząd uzna, że majątek został zaniżony, nie został w pełni wykazany, lub gdy zidentyfikuje ryzyko niewłaściwego zastosowania ulg i zwolnień podatkowych. Typowe przykłady to niewłaściwa wycena nieruchomości, nieudokumentowane darowizny sprzed śmierci spadkodawcy lub różnice między deklaracjami a danymi z banków, notariuszy czy agentów nieruchomości. HMRC podkreśla, że „zdecydowana większość osób płaci podatek od spadku prawidłowo”, jednak dochodzenia są wszczynane tam, gdzie istnieją podstawy, by sądzić, że należny podatek nie został zapłacony w całości. Choć w wielu przypadkach śledztwa nie kończą się dodatkowymi opłatami, sam proces może być czasochłonny, kosztowny i stresujący dla rodzin, które próbują wywiązać się z obowiązków podatkowych. Podatek od spadku - wezwanie z HRMC - co zrobić? Eksperci apelują, by osoby dziedziczące majątek przygotowywały się dokładnie do złożenia deklaracji podatkowej. Trzeba zgromadzić pełną dokumentację. Warto również zasięgnąć profesjonalnej porady oraz monitorować terminy i zobowiązania względem HMRC. W przypadkach niepewności lub pomyłek korzystnie jest rozważyć dobrowolne ujawnienie informacji. Lepiej tak, niż czekać na wezwanie z HRMC i sprawę w sądzie. Wszystko wskazuje na to, że liczba kontroli w kolejnych latach będzie nadal rosła. Natomiast działania HMRC staną się jeszcze bardziej intensywne i mniej pobłażliwe. System papierowego rozliczania IHT już teraz „trzeszczy w szwach”. To paradoksalnie zwiększa ryzyko błędów, które następnie urząd skrupulatnie wychwytuje. Dziedziczenie majątku, które kiedyś mogło wydawać się formalnością, dziś coraz częściej staje się początkiem trudnej urzędowej batalii. Excerpt: W 2024/2025 roku HMRC rozpoczęło ponad 4000 dochodzeń związanych z nieścisłościami w podatku od spadku. Zatem jeśli dostałeś spadek, możesz dostać wezwanie z Urzędu Podatkowego. ### Meghan i Harry twerkują tuż przed porodem. Burza w sieci Meghan Markle została nazwana „niekrólewską” po tym, jak opublikowała na Instagramie pewien film. 43-latka pochwaliła się nagraniem, które miało uczcić czwarte urodziny jej córki Lilibet. Internauci nie pozostawili na niej suchej nitki. Meghan na początku opublikowała słodkie zdjęcia, aby uczcić ten ważny dzień. Zaskoczyła jednak fanów, gdy udostępniła wideo, na którym widzimy ją i księcia Harry'ego „twerkujących” w szpitalu tuż przed narodzinami ich córki w 2021 roku. Na filmie widać Meghan tańczącą w czarnej koszuli nocnej w towarzystwie księcia. Księżna podpisała film słowami „Cztery lata temu to również się wydarzyło. Oboje naszych dzieci urodziło się tydzień po terminie... więc gdy pikantne jedzenie, spacery i akupunktura nie pomogły – zostało tylko jedno do zrobienia”. Wyświetl ten post na Instagramie Post udostępniony przez Meghan, Duchess of Sussex (@meghan) Fani Meghan Markle w szoku Film zaskoczył fanów rodziny królewskiej. Ekspert Richard Fitzwilliams stwierdził nawet, że był on „niekrólewski”. - Gdy pierwszy raz zobaczyłem film z ciężarną Meghan i Harrym, którzy twerkują, myślałem, że jej konto zostało zhakowane i to parodia. Jednak podobno nagranie zostało zarejestrowane na oddziale położniczym cztery lata temu – mówi Fitzwilliams. - Oczywiście to, co udostępnia Meghan zależy tylko od niej. My mamy jednak prawo to osądzać – dodał. Zapytano go, jak rodzina królewska może zareagować na nagranie. Fitzwilliams twierdził, że będą tak samo zdumieni, jak on. Podczas gdy wielu fanów Meghan Markle pochwaliło nagranie i wyraziło sympatię wobec „zabawnej” pary, część jest mocno krytyczna. Jeden z internautów napisał na portalu X: „Dobry Boże, oni naprawdę obniżają reputację i szacunek do monarchii”. Ktoś inny dodał: „Nie ma NIC królewskiego w nich i w tym nonsensie”. Uważa się, że to nagranie powstało zaledwie kilka godzin przed narodzinami księżniczki Lilibet. Excerpt: Meghan Markle znów wywołała poruszenie w sieci. Po opublikowaniu nagrania na Instagramie, które miało uczcić czwarte urodziny jej córki Lilibet, została określona przez internautów jako „niekrólewska”. 43-latka spotkała się z falą krytyki i nieprzychylnych komentarzy. ### Tajemniczy wirus Borna zabił. Rośnie niepokój mieszkańców Górnej Bawarii W Górnej Bawarii stwierdzono poważne zakażenie wirusem Borna (BoDV-1). Patogen wywołał ciężkie zapalenie mózgu, w wyniku którego zmarł mężczyzna. U innego mieszkańca tego samego regionu również zdiagnozowano obecność rzadkiego wirusa. Sprawą zajmują się lokalne służby sanitarne, bo takie zakażenie wirusem to nie jest coś, obok czego można przejść obojętnie. Z uwagi na poważne ryzyko dla zdrowia publicznego starostwo oraz Powiatowy Urząd Zdrowia w Pfaffenhofen współpracują z ekspertami z Bawarskiego Urzędu ds. Zdrowia i Bezpieczeństwa Żywności. Trwają intensywne działania epidemiologiczne. Winna jest ryjówka aksamitna, bo to ona jest nosicielem groźnego wirusa Wirus Borna Disease Virus 1 (BoDV-1) naturalnie występuje u ryjówki aksamitnej (Crocidura leucodon), która pełni funkcję rezerwuaru wirusa. Ryjówki wydalają patogen wraz z moczem, kałem oraz śliną. Badacze rozważają kilka potencjalnych dróg transmisji wirusa na człowieka: spożycie żywności lub wody zanieczyszczonej wydalinami ryjówek, kontakt z ziemią skażoną odchodami zakażonych ssaków, przeniesienie wirusa przez dłonie, które miały styczność z zakażonym środowiskiem. Dlatego zaleca się unikanie jakiegokolwiek kontaktu z ryjówkami żywymi i martwymi oraz ich środowiskiem bytowania. Wirus BoDV-1 to cichy zabójca mózgu Chociaż wirus Borna był znany od lat jako czynnik wywołujący choroby neurologiczne u zwierząt (głównie koni i owiec), dopiero w 2018 roku naukowo potwierdzono jego patogenność u ludzi. Infekcja BoDV-1 zwykle prowadzi do bardzo ciężkiego zapalenia mózgu, zwanego wirusową encefalopatią, które w większości przypadków kończy się śmiercią. Gorączka, bóle głowy, a nawet śpiączka to objawy zakażenia wirusem BoDV-1 / fot. Pexels.com Choroba rozwija się zazwyczaj bardzo szybko, a jej objawy obejmują gorączkę, bóle głowy, zaburzenia neurologiczne, a w zaawansowanym stadium – śpiączkę. Leczenie ma charakter wyłącznie objawowy, ponieważ jak dotąd nie opracowano skutecznej terapii przeciwwirusowej dla tego patogenu. Jak widać, wirus nadal ma przed ludźmi wiele tajemnic. Bawaria to epicentrum wirusa Borna w Niemczech Od kilku lat przypadki zakażenia wirusem Borna są w Niemczech objęte obowiązkiem zgłoszenia. Według danych Instytutu Roberta Kocha każdego roku w całym kraju odnotowuje się do sześciu przypadków ostrego zapalenia mózgu spowodowanego BoDV-1. Większość z nich występuje na terenie Bawarii, gdzie ryjówki aksamitne są naturalnym elementem lokalnego ekosystemu. Mimo niskiej liczby zakażeń BoDV-1 jest uznawany za jeden z najbardziej śmiertelnych wirusów przenoszonych ze zwierząt na człowieka – śmiertelność sięga nawet 90%. Excerpt: W Górnej Bawarii zmarł mężczyzna zakażony wirusem Borna (BoDV-1), który wywołał ciężkie zapalenie mózgu. U innego mieszkańca tego samego regionu również zdiagnozowano obecność rzadkiego wirusa. Sprawą zajmują się lokalne służby sanitarne, bo takie zakażenie wirusem to nie jest coś, obok czego można przejść obojętnie. ### Ile kosztuje spacer z łomem? Polak dowie się już wkrótce…. … o ile pojawi się przed sądem. A jak dotąd skutecznie unikał stawienia się na rozprawie. Incydent miał miejsce w 2023 roku, a teraz jest jej finał. Czy Polak poniesie karę? Czy coś usprawiedliwia zniszczenia, jakich dokonał? I ile kosztuje spacer z łomem? Nie każdy spacer kończy się relaksem i dotlenieniem. Dla Andrzeja J., 42-letniego obywatela Polski, nocna przechadzka ulicami Vlaardingen w marcu 2023 roku może mieć bardzo bolesne skutki – finansowe i prawne. Zamiast psa czy słuchawek z ulubioną muzyką, mężczyzna zabrał na wieczorny spacer… łom. I postanowił go użyć. Dlaczego Polak zdecydował się niszczyć wszystko, co spotkał na drodze? Łom w dłoń i... szkło w kawałkach Była prawie północ, gdy mieszkańców centrum Vlaardingen obudziły niepokojące odgłosy – stukot metalu, trzask tłuczonego szkła, przekleństwa. Na ulicy pojawił się mężczyzna, który z niepokojącą determinacją wyżywał się na zaparkowanych autach. Dlatego trzaskały szyba za szybą. Andrzej J. szedł, trzymając łom jak przedłużenie swojej złości. Rozbił łącznie siedem samochodów oraz szybę w sklepie obuwniczym. Podsumowując, wyrządził szkody na tysiące euro. Policyjna interwencja i plucie na funkcjonariusza Świadkowie natychmiast zawiadomili policję. Mundurowi przybyli na miejsce i szybko zatrzymali wandala. Co oczywiste, mężczyzna nie współpracował z policjantami. Dlatego zamiast skruchy, funkcjonariusze usłyszeli serię wyzwisk i... zostali opluci. Mimo wszystko udało się obezwładnić mężczyznę i odwieźć go na komisariat. Spacer z łomem skończył się w areszcie. Gdzie teraz jest nasz bohater? Andrzej J. miał stanąć przed sądem w czerwcu 2025 roku. Problem? Nie stawił się na rozprawie. Nie było go też na wcześniejszych przesłuchaniach. Zniknął z radarów niderlandzkich służb. Wszystko wskazuje na to, że wrócił do Polski, licząc, że wymiar sprawiedliwości kraju tulipanów go nie dosięgnie. Ile kosztuje spacer z łomem? Prokuratura dokładnie to policzyła. Oto rachunek za „wieczorną rozrywkę”: Szyby w samochodach: od 1223 do 1700 euro od każdego z pięciu poszkodowanych właścicieli. Sklep obuwniczy: 1663 euro strat. Policjant, który został opluty: żąda 350 euro zadośćuczynienia. Wniosek prokuratury: 1 miesiąc więzienia. Łącznie: kilka tysięcy euro + wyrok + brak możliwości wyjaśnienia sytuacji. Wyrok już wkrótce – nawet bez oskarżonego Właśnie trwa proces. Natomiast sąd ogłosi wyrok 13 czerwca. Choć oskarżony zniknął, wymiar sprawiedliwości działa. Pytanie tylko, czy Polak zostanie odnaleziony i czy poniesie odpowiedzialność za swoją "nocną przechadzkę". Spacer z łomem okazał się dla Polaka początkiem długów i problemów. Excerpt: … o ile pojawi się przed sądem. A jak dotąd skutecznie unikał stawienia się na rozprawie. Incydent miał miejsce w 2023 roku, a teraz jest jej finał. Czy Polak poniesie karę? ### W piątek strajk w Holandii wywoła zakłócenia w podróży 6 czerwca, w piątek pojawią się duże utrudnienia w podróżowaniu ze względu na strajk w Holandii na kolei. Tego dnia będzie całkowicie wstrzymany ruch pociągów. Niestety związki zawodowe zapowiadają także dalsze strajki w czerwcu. Związek zawodowy FNV ogłosił, że w piątek odbędzie się strajk w Holandii na kolei. Rozpocznie się on w centrum kraju, a po nim 10, 12 i 16 czerwca nastąpią strajki regionalne. 17 czerwca z kolei nastąpi strajk ogólnokrajowy. Nie będzie również alternatywnego transportu. Strajk w Holandii utrudni podróżowanie Nederlandse Spoorwegen (NS) zignorowało ultimatum postawione przez związek zawodowy w sprawie lepszych podwyżek płac. Ostrzegło podróżnych, że w dniu strajku ruch kolejowy całkowicie ustanie. Pociągi zatrzymają się o godzinie 04.00 rano w piątek i wznowią ruch dopiero o godzinie 04.00 rano w sobotę. Organizatorzy strajku wstrzymają ruch pociągów / fot. pixabay FNV ogłosiło, że pierwsza seria strajków w transporcie publicznym odbędzie się w następujących terminach: 6 czerwca – region centralny 10 czerwca – region zachodni 12 czerwca – regiony północno-zachodnie i wschodnie 16 czerwca – regiony północne i południowe. FNV ostrzega także, że w przypadku dalszego braku porozumienia, nastąpią strajki ogólnokrajowe. NS poinformował pasażerów kolei, że w piątek może nie być pociągów w całej Holandii. Ze względu na to, że strajk uderzy w serce usług kolejowych w Utrechcie. Przez fakt, że NS ignorował żądania płacowe FNV, FNV dał NS czas do 3 czerwca na zaakceptowanie warunków związku zawodowego. Ponieważ holenderska spółka kolejowa zignorowała te żądania, postanowiono rozpocząć strajki od piątku. Oferta podwyżki zbyt skromna Związki zawodowe nie są zainteresowane ofertą podwyżki przedstawionej przez NS. Miała ona wynieść 2,55 proc., co według FNV jest poniżej inflacji. FNV domaga się także lepszych warunków zatrudnienia, w tym większej liczby dni urlopowych i równego traktowania pracowników na nocnych zmianach. Związek domaga się podwyżki płac o 4 procent dla wszystkich pracowników NS od 1 marca 2025 roku i 1 marca 2026 roku. Związek wcześniej nazwał ofertę NS z 2,55-procentową podwyżką wynagrodzenia „skandaliczną”. - Nie lubimy tego robić, to nie jest przyjemne dla podróżujących. Jednak NS nie pozostawia nam innego wyboru — powiedział Wim Eilert z VVMC o strajku. Excerpt: 6 czerwca, w piątek pojawią się duże utrudnienia w podróżowaniu ze względu na strajk w Holandii na kolei. Będzie to dopiero początek. ### Zmiany w Winter Fuel Payment. Więcej osób będzie się kwalifikować do dodatku Kanclerz skarbu, Rachel Reeves poinformowała, że zmiany w Winter Fuel Payment wejdą w życie jeszcze w tym roku. Dzięki nim więcej osób ma kwalifikować się do otrzymania dodatku zimowego. Rachel Reeves zapowiedziała, że więcej osób będzie się kwalifikować do dodatku zimowego w tym roku. Premier wcześniej zapewniał, że zmiany w Winter Fuel Payment znajdują się na liście priorytetowej rządu. Nadal jednak nie jest jasne, ile osób otrzyma dodatek. Korzystne zmiany w Winter Fuel Payment W ubiegłym roku dodatek zimowy o wartości do 300 funtów wypłacono tylko osobom pobierającym Pension Credit. Było to zaskakujące i kontrowersyjne nowe ustalenie ze strony rządu, za co został on mocno skrytykowany. A Partia Pracy zapłaciła za to później słabymi wynikami w wyborach lokalnych. Teraz laburzyści postanowili naprawić swój błąd. W związku z tym kanclerz skarbu zapowiedziała, że więcej osób będzie uprawnionych do dodatku zimowego. Niestety szczegółów dotyczących zmian w Winter Fuel Payment nie podano. Partia Pracy planuje naprawić swój błąd w związku dodatkiem zimowym / fot. Getty Images Keir Starmer nie potwierdził podczas pytań do premiera, kto będzie uprawniony do dodatku zimowego po zmianach. Wcześniej przyznał, że konieczne jest jak najszybsze wyjaśnienie tej kwestii. Gdy liderka Partii Konserwatywnej, Kemi Badenoch zapytała, ilu z 10 milionów emerytów, którzy stracili Winter Fuel Payment otrzyma go ponownie, premier odparł: - Przyjrzymy się ponownie, jak powiedziałem dwa tygodnie temu, kwalifikowalności do zimowego paliwa i oczywiście ustalimy, w jaki sposób za to zapłacimy. W 2024 roku dodatek otrzymało 10 milionów mniej emerytów. Organizacje charytatywne i niektórzy parlamentarzyści wyrazili szczególne zaniepokojenie osobami, których dochody były nieco za wysokie, aby się kwalifikować do dodatku, ale straciły więcej, gdyż koszty energii pozostały wysokie. Kiedy wypłacany jest dodatek zimowy? Uprawnieni do dodatku zimowego emeryci otrzymują go automatycznie w listopadzie lub grudniu. Obecnie uprawnione są do niego osoby pobierające Pension Credit, który jest uzupełnieniem emerytury państwowej. Gospodarstwa domowe z osobą poniżej 80. roku życia otrzymują 200 funtów rocznie. A te z osobą powyżej 80. roku życia otrzymują 300 funtów rocznie. Dyrektor organizacji charytatywnej Age UK, Caroline Abrahams powiedziała: - Słowa kanclerz skarbu napawają nas optymizmem, ale czekamy na szczegóły, które muszą być opublikowane bardzo szybko. Jeśli zmiany mają zostać wprowadzone na czas tej zimy. Jest to absolutnie kluczowe, gdy chcemy chronić emerytów najbardziej pokrzywdzonych. Wcześniej w środę minister ds. emerytur, Torsten Bell powiedział, że nie będzie powrotu do poprzedniego systemu, w którym wypłacano dodatek wszystkim 11,4 milionom emerytów. - To nie jest dobry pomysł, żebyśmy mieli system, który wypłaca kilkaset funtów milionerom, więc nie będziemy tego kontynuować — powiedział. Excerpt: Kanclerz skarbu poinformowała, że zmiany w Winter Fuel Payment wejdą w życie w tym roku. Dzięki nim więcej osób ma się kwalifikować. ### Podróże lotnicze będą szybsze w UK. Rewolucja dla pasażerów Zgodnie z zapowiedzią brytyjskiego rządu podróże lotnicze w Wielkiej Brytanii staną się szybsze dzięki przeprojektowaniu tras lotów, które ustalono około 70 lat temu. Ministerstwo Transportu poinformowało o ambitnym planie UK Airspace Design Service (UKADS). Zgodnie z nim trasy lotnicze, które powstały około 70 lat temu, mają być przeprojektowane. Pozwoli to skrócić podróże lotnicze, zapobiec opóźnieniom i zwiększyć liczbę lotów. Skrócone podróże lotnicze będą rewolucją dla pasażerów Rewolucja dotycząca przeprojektowania tras lotniczych nad Wielką Brytanią będzie odbywała się etapami. Początkowe zmiany będą koncentrować się na skomplikowanej przestrzeni powietrznej nad Londynie i wokół niego. Najprawdopodobniej na efekty trzeba będzie poczekać kilka lat. Jednak według grupy Friends of the Earth przeprojektowanie tras lotów „narazi jeszcze więcej społeczności na hałas i zanieczyszczenie powietrza”. Natomiast rząd widzi w tym pozytywy. Jego zdaniem zmiany umożliwią samolotom szybsze wznoszenie się podczas startu i płynne opadanie. Kolejnym celem planowanych zmian jest – w założeniu - pomoc w zmniejszeniu wpływu lotnictwa na zmiany klimatu. A także utorowanie drogi nowym pomysłom technologicznym, jak na przykład latające taksówki. Minister lotnictwa, Mike Kane powiedział: - Modernizacja naszej przestrzeni powietrznej to również jeden z najprostszych sposobów na zmniejszenie zanieczyszczeń spowodowanych lotami. Przeprojektowanie tras nie wpłynie na ich redukcję / fot. pixabay Czy będzie to zmiana na lepsze? Istnieją jednak poważne wątpliwości dotyczące tego, czy przeprojektowanie tras będzie zmianą na lepsze. Zwłaszcza że celem nie jest zredukowanie liczby lotów, a ich zwiększenie. Zmiany w trasach byłyby największymi w przestrzeni powietrznej Wielkiej Brytanii od czasu jej zaprojektowania w latach 50. Wtedy wykonywano 200 000 lotów rocznie. Z kolei w ubiegłym roku w brytyjskiej przestrzeni powietrznej odbyło się około 2,7 mln lotów. Cagne, grupa lotnicza działająca na rzecz ochrony środowiska z Kent, Surrey i Sussex, ostrzegła, że plany mogą oznaczać nowe trasy lotów nad domami. Natomiast Rosie Downes, szefowa kampanii w grupie ekologicznej Friends of the Earth, powiedziała: - Potrzebna jest mniejsza liczba lotów, a nie większa. A planowana rozbudowa lotnisk Heathrow i Gatwick, którą rząd stwierdził, że „jest skłonny zatwierdzić”, doprowadziłaby do setek dodatkowych lotów każdego dnia. Przeprojektowanie tras lotów narazi jeszcze więcej społeczności na hałas i zanieczyszczenie powietrza. Będzie to miało wpływ na ich zdrowie fizyczne i dobre samopoczucie – dodała Downes. Excerpt: Zgodnie z zapowiedzią brytyjskiego rządu podróże lotnicze w Wielkiej Brytanii staną się szybsze dzięki przeprojektowaniu starych tras lotów. ### Lato 2025 pod znakiem strajków: gdzie i kiedy mogą wystąpić opóźnienia w lotach i pociągach w Europie? Strajki pilotów i pracowników linii lotniczych zakłóciły podróż tysiącom pasażerów latem 2024. Niestety, Europa przygotowuje się na równie burzliwe lato 2025, gdyż zapowiada się ono jako jedno z najbardziej wymagających sezonów dla europejskiej branży turystycznej. Fala strajków, zakłóceń w transporcie i napięć pracowniczych wymusi na liniach lotniczych, przewoźnikach i samych podróżnych większą elastyczność i czujność niż kiedykolwiek wcześniej. Poniżej publikujemy listę zapowiadanych na lato 2025 strajków na lotniskach, a także na kolei. O ile pasażerowie linii lotniczych mają duże szanse na uzyskanie odszkodowania za opóźnienia wynikłe ze strajków, o tyle pasażerom kolei ciężko będzie dochodzić swoich praw. Strajki na lotniskach w Wielkiej Brytanii W zeszłym roku największy paraliż wywołał strajk w easyJet, który zakłócił wakacje tysiącom osób. W tym roku easyJet przewidując problemy, podjął szereg zapobiegawczych kroków, aby letnie podróże przebiegły bez zakłóceń, jednak strajki szykują inne linie lotnicze i firmy. A wiadomo, że jedna strajkująca firma lub sparaliżowane lotnisko wywołuje efekt domina, wpływając na dziesiątki innych lotnisk i tysiące pasażerów. Tegoroczne lato może być trudne dla podróżnych / fot. pixabay Lotnisko Glasgow i Edynburg Od dłuższego czasu toczy się spór o płace pomiędzy pracownikami obsługi naziemnej a firmą Menzies Aviation. Związki zawodowe opublikowały komunikat na koniec maja z ostrzeżeniem, że strajk latem na lotniskach w Glasgow i Edynburgu jest coraz bardziej realny. Firma Menzies Aviation ogłosiła „rekordowe wyniki” za 2024 rok. Jak poinformowano, spółka osiągnęła czwarty z rzędu rok dwucyfrowego wzrostu, a jej globalne przychody wzrosły do 2,6 miliarda dolarów. Pomimo tak dobrych wyników finansowych, firma nie zgadza się na poprawienie propozycji płacowych, a strajk wisi na w powietrzu. Lotnisko Heathrow Na lotnisku Heathrow trwają strajki pracowników firmy Wilson James, odpowiedzialnych za pomoc osobom o ograniczonej mobilności. Nie ma informacji, kiedy strajki się zakończą,a strajkujący pracownicy w liczbie 800 zapowiadają zintensyfikowanie działań. Pracownicy domagają się podwyżek oraz zarzucają, że firma Wilson James płaci swojemu personelowi na Gatwick 10% więcej niż na Heathrow za tą samą pracę. Strajki w Finlandii paraliżują większość lotnisk europejskich Na koniec maja 2025 Finnair odwołał 110 lotów z lotniska Helsinki co wpłynęło na prawie 8000 pasażerów. Działo się to z powodu strajku Finnish Aviation Union (IAU). Ponieważ loty przekierowano przez Budapeszt i Sztokholm, spowodowało to wielogodzinne opóźnienia. Kolejny strajk tej samej linii miał miejsce 2 czerwca, a linie przekierowano przez Frankfurt i Amsterdam, powodując kolejne zakłócenia na innych lotniskach. Co gorsza, na horyzoncie pojawia się potencjalnie większy problem. Ponieważ jeśli negocjacje pozostaną w impasie, związek IAU może rozszerzyć strajk na wszystkie 21 lotnisk zarządzanych przez Finavię – w tym w Rovaniemi, Oulu i Kuopio. Taki rozwój wydarzeń mógłby zakłócić 20–30% z około 2 000 codziennych lotów w Finlandii. Oznacza to nawet 60 000 pasażerów dotkniętych zakłóceniami. Pod koniec miesiąca IAU może przejść do krótkich, dwu- lub trzygodzinnych strajków, skoncentrowanych na weekendach o dużym natężeniu ruchu, takich jak 14–15 czerwca, 21–22 czerwca oraz 28–29 czerwca. Wówczas zakłócenia mogłyby objąć od 50 do 100 lotów dziennie na lotnisku w Helsinkach. Strajki we Francji We Francji letnie strajki kontrolerów lotów to powtarzający się problem – również w 2025 roku sytuacja ma być podobna. Linie takie jak easyJet liczą, że dzięki działaniom zapobiegawczym (zmiana tras, korekty rozkładów) uda się ograniczyć skutki protestów, jednak opóźnienia nadal są bardzo prawdopodobne.Podróżni powinni regularnie sprawdzać status lotów i rozważyć alternatywne opcje podróży. Strajki francuskich kontrolerów ruchu lotniczego mogą wpłynąć na loty przelatujące przez francuską przestrzeń powietrzną, nawet jeśli nie startują ani nie lądują we Francji. Strajki w transporcie kolejowym - ucierpi Holandia, Francja, Niemcy i Włochy Tego lata są planowane strajki kolejarzy w wielu krajach, m.in. we Francji, Włoszech i Holandii i Niemczech. Wbrew pozorom wpływa to nie tylko na podróżujących koleją, ale także pasażerów lotniczych, bowiem utrudnia dotarcie na lotniska. Co więcej w czasie strajku pasażerowie wybierają inne środki transportu, powodując niecodzienne zatłoczenie. We Francji zapowiedziano falę protestów na razie na czerwiec. Strajkują maszyniści, do których mają dołączyć inni pracownicy kolei i sektorów publicznych. Mówi się nawet o tym, że to może sparaliżować transport w całym kraju. We Włoszech sytuacja również jest napięta. W czerwcu zaplanowano lokalne i ogólnokrajowe strajki, m.in. 13 czerwca, które wpłyną także na lotniska w Wenecji i Mediolanie. Planowane są lokalne strajki transportowe w miastach takich jak Genua, Florencja, Neapol i Mediolan. A także na lotniskach w Wenecji i Mediolanie. Szczegóły dotyczące dat i zakresu strajków mogą być ogłaszane z krótkim wyprzedzeniem. W Niemczech od 1 do 5 lipca planowany jest strajk pracowników Deutsche Bahn, co może sparaliżować krajowy ruch kolejowy. W Belgii obecnie strajki w sektorze publicznym, w tym na kolei i lotniskach, odbywają się średnio raz w miesiącu. Brak konkretnych dat na lato, ale ryzyko dalszych akcji protestacyjnych pozostaje wysokie. Jak się przygotować do zakłóceń w podróżach? Strajki mogą znacząco utrudnić przemieszczanie się – nie tylko samolotami, ale także koleją. Wzrośnie popyt na autobusy i wynajem aut w okolicy lotniska. Dla branży turystycznej to ogromne wyzwanie logistyczne w szczycie sezonu, a dla pasażerów nieudane wakacje i frustracja. Co zrobić, aby jak najmniej ucierpieć wskutek strajków? Sprawdzaj aktualności i regularnie monitoruj informacje od przewoźników i lotnisk, aby być na bieżąco z ewentualnymi zmianami w rozkładzie lotów. Wybieraj elastyczne opcje rezerwacji i jeśli to możliwe, kup bilety z opcją bezpłatnej zmiany lub zwrotu. Rozważ ubezpieczenie podróży, które obejmuje odwołania lotów z powodu strajków. Sprawdź alternatywne połączenia – jeśli Twój lot zostanie odwołany, warto wiedzieć, jakie inne opcje masz do dyspozycji. Spakuj się mądrze- zabierz niezbędne rzeczy do bagażu podręcznego, na wypadek długiego oczekiwania na lotnisku (np. przekąski, ładowarkę, książkę). Jeśli podróżujesz na ważne wydarzenie, rozważ przylot dzień wcześniej, aby uniknąć problemów związanych z opóźnieniami. Pasażerowie kolei i promów mają ograniczone prawa w takich sytuacjach, jednak jeśli lot jest opóźniony wskutek strajku o co najmniej 3 godziny masz prawo do odszkodowania od przewoźnika. Excerpt: Sprawdź kalendarz strajków w Europie latem 2025. Loty, pociągi i transport publiczny zagrożone. Zobacz, gdzie możesz utknąć w podróży. ### Prognoza pogody. Ogromna ulewa nadciąga nad Wielką Brytanię Ludzie mieszkający w Wielkiej Brytanii jeszcze poczekają na ładną pogodę. Nad Wyspy nadciąga bowiem ogromna ulewa. Mapy pogodowe zmieniły kolor na czerwony, a to oznacza, że czekają nas deszczowe dni. Prognoza pogody pokazuje, że we wtorek 17 czerwca niemal 1200-kilometrowa ściana deszczu nadciągnie nad Wielką Brytanię. Rozciągnie się od Plymouth do Wick. Ta informacja pojawiła się zaledwie dzień po tym, jak ogłoszono, że w UK zanotowano jedną z najsuchszych wiosen w historii, zaś Według Met Office, szczególnie źle było w Anglii. Odnotowano tam najsuchszą wiosnę od 1893 roku. W przypadku Walii była to szósta najsuchsza wiosna w historii. Wielka ulewa w Wielkiej Brytanii Ogromna ulewa pojawi się nad Wielką Brytanią o północy 17 czerwca. Meteorolodzy przewidują, że w East Midlands i północno-zachodniej Anglii wystąpią największe opady – nawet 10 milimetrów na godzinę. Ulewne deszcze dotkną też szereg dużych miast w UK, w tym: Manchester, Leicester czy Nottingham. Ogromna ulewa nadciąga nad UK fot. Ogromna ulewa nadciąga nad UK fot. WXCHARTS Walia pokryta będzie chmurami deszczowymi w całości. W środku kraju i na północnym-zachodzie eksperci spodziewają się największych opadów. A konkretnie mają one dochodzić do 5 milimetrów na godzinę. Do południa niemal cała Wielka Brytania zostanie pokryta ścianą deszczu. Spokojnie będzie tylko w niewielkiej części południowego-zachodu. W Walii deszcz przesunie się na południowy-wschód, a Cardiff musi przygotowywać się na największe uderzenie. W niektórych częściach Szkocji może spaść w sumie do 50 milimetrów deszczu. Tymczasem w Londynie maksymalne przewidywane opady to 20 milimetrów. Synoptycy z Met Office przewidują równocześnie, że pogoda w czerwcu będzie zmienna. W Yorkshire, Humber i East Midlands maksymalne przewidywane opady mają wynosić 35 milimetrów na 24 godziny. Excerpt: Mieszkańcy Wielkiej Brytanii będą musieli jeszcze poczekać na słoneczną pogodę. Nad kraj nadciąga ogromna ulewa, a prognozy nie pozostawiają złudzeń – mapy pogodowe przybrały czerwony kolor, co zapowiada wyjątkowo mokre i ponure dni. ### Emerytury polityków pod lupą Jak urząd oblicza emerytury polityków. Jak wysokie kwoty osiągają i od czego one zależą? Niedawno w Polsce Hanna Gronkiewicz-Waltz wywołała dyskusję ujawniając wysokość swojej emerytury. A jak wygląda to w Niemczech? Emerytury polityków pod lupą. Temat emerytur polityków od lat budzi emocje. Niejednokrotnie pojawiają się pytania: ile dostają byli posłowie, ministrowie czy premierzy. Jak te kwoty są wyliczane i jak mają się do emerytur zwykłych obywateli? Ostatnio w Polsce oliwy do ognia dolała Hanna Gronkiewicz-Waltz, która ujawniła wysokość swojej emerytury. Ale jak sprawy mają się w innych krajach? Emerytury polityków pod lupą – przyglądamy się niemieckiemu systemowi świadczeń dla byłych rządzących. Inny system, inne zasady – politycy poza ZUS-em W Niemczech byli parlamentarzyści nie otrzymują klasycznej emerytury z systemu powszechnego, lecz tzw. "Altersentschädigung", czyli świadczenie emerytalne wynikające z pełnienia mandatu. Posłowie do Bundestagu nie opłacają składek do niemieckiego odpowiednika ZUS-u. Zamiast tego państwo zapewnia im specjalny system emerytalny, który ma rekompensować fakt, że w czasie pracy parlamentarnej zrezygnowali (częściowo lub całkowicie) z innej kariery zawodowej. Emerytury polityków pod lupą. Jak wylicza się emeryturę byłego posła? Mechanizm jest prosty: już po jednym roku kadencji polityk nabywa prawo do 2,5% przyszłej emerytury, wyliczanej na podstawie tzw. "Abgeordnetenentschädigung" – czyli diet parlamentarnych. Obecnie wynoszą one aż 11.227,20 euro miesięcznie. Po jednej kadencji (cztery lata) polityk ma więc prawo do emerytury w wysokości ok. 1.122,72 euro miesięcznie. Świadczenie rośnie co roku o kolejne 2,5%, aż do maksymalnych 65% diety po 26 latach pracy w Bundestagu. To oznacza maksymalną emeryturę w wysokości 7.297,68 euro miesięcznie. Rząd ma jeszcze lepiej Jeszcze korzystniejsze warunki mają członkowie niemieckiego rządu – kanclerz i ministrowie. Już po czterech latach pełnienia funkcji nabywają prawo do 6,935% emerytury rocznie. W kolejnych kadencjach wskaźnik ten spada do około 2,4% rocznie, ale sumarycznie daje i tak bardzo wysokie świadczenia, przekraczające kwoty dostępne dla przeciętnego obywatela. Jak wyliczane są emerytury polityków? fot. gettyimages.com Emerytury posłów a przeciętni Niemcy – różnica robi wrażenie Dla porównania: średnia emerytura wypłacana w Niemczech w 2024 roku wynosiła około 1.000–1.300 euro miesięcznie, w zależności od płci i landu. Oznacza to, że były poseł z dwiema kadencjami na koncie może otrzymywać prawie dwukrotność średniej emerytury, a emerytowany minister federalny – wielokrotność tej kwoty. Kontrowersje i głosy krytyki System ten budzi kontrowersje – przeciwnicy wskazują, że politycy sami decydują o swoich warunkach. Dodatkowo ich emerytury są nieproporcjonalnie wysokie w stosunku do tego, co otrzymują przeciętni obywatele. Z drugiej strony, zwolennicy systemu przypominają, że polityka to praca pod dużą presją i z ograniczonym okresem aktywności zawodowej, a atrakcyjne warunki emerytalne mają przyciągać do służby publicznej kompetentne osoby. Emerytury polityków pod lupą – potrzebna debata, nie emocje Choć temat ten łatwo podgrzać, warto przyjrzeć się mu z chłodną głową. Czy byłym politykom należy się wyższa emerytura? Czy obecny system rzeczywiście wspiera demokrację, czy raczej ją wypacza? W dobie rosnącej nierówności i starzejącego się społeczeństwa ta dyskusja wydaje się ważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Excerpt: Jak urząd oblicza emerytury polityków. Jak wysokie kwoty osiągają i od czego one zależą? Niedawno w Polsce Hanna Gronkiewicz-Waltz wywołała dyskusję ujawniając wysokość swojej emerytury. A jak wygląda to w Niemczech ### Departament Pracy i Emerytur oskarżony w sprawie samobójstwa kobiety! W brytyjskim sądzie toczy się sprawa przeciwko DWP w związku z samobójstwem kobiety. Departament Pracy i Emerytur oskarżony w sprawie samobójstwa kobiety. Błędy proceduralne, bezduszne postępowanie i natychmiastowe zatrzymanie wypłaty zasiłku pchnęły Jodey Whiting do samobójstwa. Rodzina walczy w sądzie. Sprawa ta ma jednak szerszy kontekst społeczny. Pojedyncza tragedia jest bowiem symbolem i ostrzeżeniem przed zmianami i błędami, jakie pojawiają się w trakcie przechodzenia w UK na Universal Credit oraz zmianach z PIP. Te - bardzo restrykcyjne, dotykają wiele osób, które balansują na skraju. Ile z nich zdecyduje się na ostateczny gest rozpaczy? Sprawa śmierci Jodey Whiting ponownie porusza brytyjską opinię publiczną. 42-letnia matka dziewięciorga dzieci, cierpiąca na poważne problemy zdrowotne – zarówno fizyczne, jak i psychiczne – odebrała sobie życie po tym, jak Departament Pracy i Emerytur (DWP) błędnie wstrzymał jej zasiłki. W najnowszym, drugim już śledztwie sądowym, które odbyło się po latach starań jej matki, sędzia jasno wskazała, że samobójstwo kobiety było „bezpośrednio związane z decyzją urzędu o odebraniu świadczeń”. Departament Pracy i Emerytur oskarżony w sprawie samobójstwa kobiety. Błąd, który kosztował życie Jodey Whiting nie stawiła się na obowiązkową ocenę zdolności do pracy. Powód? Przebywała w tym czasie w szpitalu z powodu zapalenia płuc. Mimo to DWP natychmiast zakwalifikował ją jako zdolną do pracy. Natychmiast wstrzymał wypłatę Employment and Support Allowance (ESA), a co za tym idzie – także dodatków mieszkaniowych i na podatek lokalny. W listach pożegnalnych kobieta pisała: „Nie mam jedzenia. Nie mogę zapłacić rachunków. Długi, długi, długi”. Kobieta popełniła samobójstwo przez błąd DWP. Sprawa w sądzie, fot. gettyimages.com Śmierć Jodey nie była efektem jednej decyzji, ale całego ciągu błędów systemowych. Urzędnicy DWP zignorowali informacje o jej hospitalizacji. Nie uwzględnili również dokumentacji medycznej. Co więcej zlekceważyli sygnały o depresji i chronicznym bólu. Zabrakło empatii. Natomiast urzędnicy działali jak maszyny – mówiła matka zmarłej, Joy Dove. Departament Pracy i Emerytur (DWP) oskarżony w sprawie samobójstwa kobiety - matka Jodey jasno wskazuje, że to bezduszna i błędna decyzja pchnęły kobietę do samobójstwa. Universal Credit i PIP – zmiany, które miały ułatwić, a często rujnują życie Śmierć Jodey Whiting to nie odosobniony przypadek. Jej historia stała się symbolem systemowych błędów, które pojawiły się wraz z reformą świadczeń socjalnych w Wielkiej Brytanii. Proces przechodzenia z dotychczasowych zasiłków na Universal Credit oraz zmiany w PIP (Personal Independence Payment) miały uprościć system. W praktyce jednak wielu beneficjentów zostało pozbawionych wsparcia z dnia na dzień. Nierzadko z powodu błahych formalności, opóźnień administracyjnych lub błędnych ocen. Nowy system punktacji w PIP również jest skomplikowany. Pozbawia wiele osób pomocy z dnia na dzień. System Universal Credit, który miał być bardziej elastyczny, często prowadzi do wielotygodniowych przerw w wypłacie świadczeń. Dla osób z niepełnosprawnością lub chorobami psychicznymi bywa katastrofalne. Dodatkowo zmiany w PIP wymagają od wnioskodawców udowadniania swojej niepełnosprawności w sposób, który często jest nieadekwatny do rzeczywistego stanu zdrowia. Kultura oszczędności kontra godność ludzi Brytyjski rząd od lat realizuje politykę „oszczędności budżetowych” (austerity), której jednym z głównych celów jest ograniczenie wydatków socjalnych. Owszem – państwo musi szukać efektywności i eliminować nadużycia. Jednak próby racjonalizacji systemu zasiłków zbyt często odbywają się kosztem najbardziej bezbronnych: osób chorych, starszych, samotnych rodziców. W praktyce prowadzi to do absurdów – np. pozbawiania wypłat osobę w trakcie leczenia szpitalnego, jak w przypadku Jodey. Oszczędności stają się bezduszne, gdy procedury ważniejsze są od człowieka. Czy coś się zmieniło? Departament Pracy i Emerytur oskarżony w sprawie samobójstwa kobiety. Przedstawiciel urzędu przyznał, że w przypadku Jodey popełniono błąd. Nowa dyrektor działu ds. niepełnosprawności i dostępności stwierdziła, że „doszło do zaniedbań”. Natomiast pracownicy „nie byli wystarczająco wyczuleni na problemy zdrowia psychicznego”. Resort obiecuje zmiany, kulturę większej empatii i lepsze szkolenia. Jednak jak podkreślają organizacje społeczne – nadal zbyt wielu ludzi traci wsparcie przez systemowe usterki, a nie przez własne zaniedbania. Departament Pracy i Emerytur oskarżony w sprawie samobójstwa kobiety. Czy to zatrzyma kolejne tragedie? Śmierć Jodey Whiting to nie tylko dramat jednej rodziny. To społeczny sygnał ostrzegawczy, że system, który miał chronić, może zniszczyć. Jeśli za każdym formularzem nie będzie empatycznego człowieka, a każda decyzja oparta będzie tylko na procedurze – będziemy skazywać kolejnych ludzi na rozpacz i samotność. I – jak w tym przypadku – być może na ostateczne rozwiązania. Dopiero wtedy, gdy społeczna wrażliwość stanie się integralną częścią administracji, a oszczędności będą szukały efektywności, a nie cięć kosztem słabych, będzie można mówić o sprawiedliwym systemie. Excerpt: Błędy proceduralne, bezduszne postępowanie i natychmiastowe zatrzymanie wypłaty zasiłku pchnęły Jodey Whiting do samobójstwa. Rodzina walczy w sądzie. ### Ogromna ewakuacja w Kolonii. Odnaleziono trzy bomby Ewakuacja w Kolonii. Około 20 tysięcy osób musiało zostać przesiedlonych po tym, jak w mieście odkryto trzy bomby. Są to stare pociski aliantów, które spadły na miasto w 1940 roku. Saperzy już je zabezpieczyli. To największa ewakuacja w Kolonii od czasów drugiej wojny światowej. Na terenie miasta odkryto niewybuchy sprzed osiemdziesięciu lat. Około 20 tysięcy osób musiało opuścić swoje domy i firmy. Ewakuowano też domy opieki dla osób starszych i szpitale. W mieście zostały zamknięte też trzy mosty, a ruch kolejowy wstrzymano lub przekierowano. Władze zamknęły wiele szkół, przedszkoli, muzeów, sieć tramwajową i siedzibę orkiestry filharmonicznej. Całe miasto jest sparaliżowane. Telewizja RTL musiała nadawać ze studiów w Berlinie, bo jej budynek w Kolonii znajduje się w strefie ewakuacji, która rozciąga się na 1000 metrów. Nadawca poinformował, że musiał nagrać kilka programów, które pierwotnie planowano transmitować na żywo. Bomby w Kolonii – miasto ewakuowane Bomby miały być rozbrojone w środę rano. Jest to amunicja produkcji amerykańskiej. Dwa niewybuchy ważyły 1000 kilogramów, a jeden 500 kilogramów. Odkryto je w poniedziałek na prawym brzegu Renu w trakcie prac budowlanych niedaleko stoczni Deutz. Wszystkie trzy bomby posiadają zapalniki uderzeniowe, które mogą doprowadzić do detonacji w kontakcie z twardą powierzchnią. Ewakuacja w Kolonii. Odnaleziono bomby fot. Hans/Pixabay Wolontariusze i służby przeprowadziły kontrolę dzwoniąc od drzwi do drzwi w okolicy zanim podjęto próbę rozbrojenia. Policja przekazała też, że jest uprawniona do użycia siły w celu usunięcia każdej osoby, która odmówi dobrowolnego opuszczenia terenu ewakuacji w Kolonii. Mieszkańcy mogą zadzwonić na infolinię lub odwiedzić stronę internetową w celu uzyskania porady. Władze poinformowały też, że otworzą namioty oraz inne obiekty, takie jak hale sportowe i kościoły, znajdujące się poza strefą ewakuacji. Mieszkańcy otrzymają tam jedzenie, napoje i wsparcie. Kolonia – jedno z najczęściej bombardowanych miast Osiemdziesiąt lat po zakończeniu drugiej wojny światowej takie znaleziska wciąż nie są niczym dziwnym w mieście. Ostatnia ewakuacja Kolonii miała miejsce zaledwie w październiku zeszłego roku. Kolonia była jednym z najbardziej bombardowanych miast w Niemczech. Przeprowadzono tam 262 naloty, w których zginęło ponad 20 tysięcy osób. 30 maja 1942 roku przeprowadzono największy nalot. Ponad tysiąc samolotów przeleciało nad miastem. Tamtej nocy zrzucono niemal półtorej tony bomb na miasto. Obecnie nie wiadomo kiedy spadły pociski, które odnaleziono teraz. Excerpt: Ewakuacja w Kolonii. Około 20 tysięcy osób zostało czasowo przesiedlonych po odkryciu trzech niewybuchów z czasów II wojny światowej. To alianckie bomby z 1940 roku, które odnaleziono podczas prac budowlanych. ### Festiwal O'Czytani. Uwaga, zmiany w programie! Dublin, czerwiec 2025 – W samym sercu Zielonej Wyspy już po raz piąty rozbrzmiewa polskie słowo. Festiwal Literacki O’Czytani, organizowany przez Biblary – Polską Bibliotekę w Dublinie, to największe święto polskiej literatury w Irlandii. Dlatego gromadzi autorów, wydawców, artystów i pasjonatów książek w magicznym tygodniu pełnym inspiracji, twórczości i wspólnoty. Uwaga, zmiany w programie! Tegoroczna edycja to fascynujący wachlarz wydarzeń. Jednak uwaga, spotkanie z Wiolettą Grzegorzewską nie odbędzie się z przyczyn zdrowotnych. Natomiast pozostałe wydarzenia, takie jak spotkania autorskie z mistrzami słowa jak Mariusz Szczygieł, przebiegną bez zmian. Niezwykłą atrakcją są niecodzienne plenery fotograficzne po literackim Dublinie. Festiwal O'Czytani - PROGRAM W programie znalazły się również Polonijne Targi Książki oraz wieczór muzyczno-taneczny z pokazem tanga i koncertem laureatów „The Voice of Polonia” z udziałem wybitnego saksofonisty Cezariusza Gadziny. Program Festiwalu O'czytani AKTUALNY PROGRAM: 07 czerwca | Sobota 17:00–20:00 | Warsztat plenerowy – Fotografia smartfonowa i literackie pejzaże: opowieści Dublina w obiektywie Start: Merrion Square, Dublin 2, przy pomniku Oscara Wilde’a (POL/ENG) 08 czerwca | Niedziela Trinity Centre for Literary and Cultural Translation 36 Fenian Street, Dublin 2, D02 CH22 10:00-14:00 | 10 wydawniczych faktów, o których nie wie przeciętny czytelnik – spotkanie z AGĄ GRANDOWICZ, wydawcą w Natural World Publishing (POL/ENG) Warsztaty kreatywnego pisania z Agatą Bizuk (POL) BIBLARY CIE Hall, 1 Library Square, Inchicore, Dublin 8, D08 PA07 17:00–20:00 |Polonijne Targi Książki (zgłoszenia autorów i wydawców: biblary@gmail.com) 17:00–19:00 | MARIUSZ SZCZYGIEŁ– spotkanie autorskie (POL/ENG) 19:00–19:15 | Pokaz tanga - Dublin Portenos Tango 19:15 | The Voice of Polonia – koncert laureatów konkursu z Irlandii. Gość specjalny: Cezariusz Gadzina (sax) – Bruksela Kultura, która łączy O’Czytani to nie tylko festiwal. Dlatego jest zjawiskiem, które buduje mosty między pokoleniami, narodami i światami wyobraźni. To wydarzenie, które przypomina, że literatura ma moc jednoczenia ludzi – niezależnie od tego, czy mieszkają w Krakowie, czy w Inchicore. Organizatorzy – z Biblary na czele – po raz kolejny udowodnili, że polska literatura żyje. Dodatkowo ma się świetnie także poza granicami kraju. O’Czytani to duma Polonii i dowód na to, że kultura ma głos – i warto go słuchać. Excerpt: Dublin, czerwiec 2025 – W samym sercu Zielonej Wyspy już po raz piąty rozbrzmiewa polskie słowo. Festiwal Literacki O’Czytani, organizowany przez Biblary – Polską Bibliotekę w Dublinie ### Pożar w zakładzie przemysłowym Londynie! Strażacy ostrzegają: zamykajcie okna Około 4 nad ranem w Londynie wybuchł ogromny pożar w zakładzie przemysłowym. Straż pożarna dostała ponad 20 zgłoszeń. Unoszący się dym oraz pył mogą być toksyczne. Dlatego służby apelują do okolicznych mieszkańców, by zamykali okna i drzwi, bez potrzeby nie wychodzili z domu. Pożar wybuchł w zakładzie przemysłowym przy Manor Road w dzielnicy Erith w południowo-wschodnim Londynie. Gęsty, czarny dym jest widoczny z odległości kilku kilometrów. Natomiast strażacy otrzymali ponad 20 pilnych zgłoszeń od zaniepokojonych mieszkańców. Groźna sytuacja: ogień objął pojazdy i budynki Według oficjalnych informacji przekazanych przez London Fire Brigade (LFB), ogień objął pięć samochodów osobowych, jeden samochód ciężarowy oraz jednokondygnacyjny budynek gospodarczy znajdujący się na terenie zakładu. W początkowej fazie Pożar w zakładzie przemysłowym Londynie rozwijał się bardzo dynamicznie. Dlatego straż pożarna użyła specjalistycznego sprzętu do zwiększenia ciśnienia i objętości wody – m.in. High Volume Pump i systemu Hose Layer. Na miejscu pracuje dziesięć jednostek straży pożarnej i około 70 strażaków. Jednocześnie w akcji biorą udział zespoły z Erith, Bexley, Plumstead, a także wsparcie z Kent Fire and Rescue Service. Pożar w zakładzie przemysłowym Londynie: zamknijcie okna, unikajcie wychodzenia z domów W związku z intensywnym zadymieniem oraz możliwą emisją substancji toksycznych z palących się pojazdów i materiałów przemysłowych, LFB ostrzega mieszkańców pobliskich osiedli. Zaleca zamykanie wszystkich okien i drzwi, a także pozostanie w domach, jeśli nie istnieje pilna potrzeba wyjścia na zewnątrz. Dym zawierać może szkodliwe związki chemiczne, m.in. dioksyny, tlenki azotu oraz cząstki PM2.5 i PM10. Dlatego może być zagrożeniem szczególnie dla osób z astmą, problemami sercowo-naczyniowymi oraz dzieci i seniorów. Obecny stan: pożar opanowany, ale działania trwają Jak przekazała rzeczniczka LFB Katherine Gray, Pożar w zakładzie przemysłowym Londynie jest w dużym stopniu opanowany. Jednak strażacy wciąż pracują na miejscu. Dogaszają płomienie i kontrolują strefy zagrożenia. Zespół Fire Investigation Officers rozpoczął dochodzenie mające na celu ustalenie przyczyny pożaru – ta na ten moment nie jest znana. Sytuacja jest stabilna, ale wciąż dynamiczna. Monitoring powietrza i ocena ryzyka chemicznego prowadzone są przez jednostki ochrony środowiska współpracujące z londyńską strażą. Bez ofiar, ale duże straty materialne Według wstępnych danych nie odnotowano ofiar śmiertelnych ani osób rannych, co można uznać za sukces szybkiej i profesjonalnej reakcji służb ratowniczych. Straty materialne są jednak znaczne – zniszczeniu uległy nie tylko pojazdy i budynek, ale również infrastruktura przemysłowa wokół miejsca zdarzenia. Excerpt: Około 4 nad ranem w Londynie wybuchł ogromny pożar w zakładzie przemysłowym. Straż pożarna dostała ponad 20 zgłoszeń. Unoszący się dym oraz pył mogą być toksyczne. ### Rewolucja w diagnostyce raka – szybciej, celniej, bez skalpela. Skorzysta przynajmniej 15 tys. pacjentów rocznie Brytyjski system publicznej opieki zdrowotnej prawdopodobnie jako pierwszy na świecie wprowadza na tak szeroką skalę innowacyjne badanie krwi. To tzw. płynna biopsja dla pacjentów z rakiem płuc i piersi. Nowe rozwiązanie umożliwia wykrycie niewielkich fragmentów DNA nowotworu (ctDNA) krążących we krwi. Dzięki temu diagnostyka raka będzie o wiele sprawniejsza. Ta technologia, określana mianem przełomowej, jest krokiem milowym w rozwoju medycyny precyzyjnej. Dzięki niej możliwe będzie rozpoczęcie terapii nawet dwa tygodnie wcześniej niż w przypadku tradycyjnych metod. Zgodnie z informacjami opublikowanymi przez The Guardian test będzie dostępny w szpitalach NHS w całej Anglii. Wyniki w ekspresowym tempie – diagnostyka raka nawet o 16 dni szybciej niż dotąd Badanie opiera się na analizie próbki krwi, którą pacjent przekazuje do jednego z dwóch specjalistycznych laboratoriów genomowych NHS – w Manchesterze lub Londynie. Wyniki dostępne są w kilku dni i wskazują lekarzowi, jaka terapia celowana będzie najskuteczniejsza w danym przypadku. Dzięki temu pacjenci otrzymują leczenie dopasowane do profilu genetycznego ich nowotworu. W pilotażowej fazie programu lekarze zauważyli bardzo ważną rzecz. Płynna biopsja pozwalała na uzyskanie wyników średnio o 16 dni szybciej niż tradycyjna. Co więcej, nowy test pomaga wykluczyć potrzebę wykonywania dodatkowych, często uciążliwych badań. 15 tys. szans na szybszą diagnozę – NHS stawia na genetykę Jak się okazuje, NHS planuje corocznie objąć testem DNA co najmniej 15 tys. pacjentów z podejrzeniem raka płuc. Dodatkowo z badania skorzysta około 5 tys. kobiet z zaawansowanym rakiem piersi, u których analizowane będą cztery kluczowe warianty genetyczne. Według analiz pilotażu NHS może zaoszczędzić nawet 11 milionów funtów rocznie w zakresie opieki nad pacjentami z rakiem płuc. NHS planuje corocznie objąć testem DNA co najmniej 15 tys. pacjentów z podejrzeniem raka płuc i około 5 tys. kobiet z zaawansowanym rakiem piersi / fot. Pixabay.com Płynna biopsja będzie stosowana już na etapie wstępnej diagnostyki. To oznacza, że test DNA będzie wykonywany nawet przed tradycyjną biopsją. To rewolucyjne podejście pozwala lepiej zarządzać ścieżką leczenia. Trudne nowotwory na celowniku – program obejmie też raka trzustki i pęcherzyka żółciowego Oprócz raka płuc i piersi NHS planuje rozszerzyć program o kolejne nowotwory, w tym wyjątkowo trudne do leczenia przypadki raka trzustki i pęcherzyka żółciowego. Płynna biopsja wpisuje się w szerszy trend medycyny precyzyjnej, której celem jest indywidualne podejście do każdego pacjenta. Dzięki testom DNA lekarze mogą dopasować leczenie nie tylko do rodzaju nowotworu, ale także do jego konkretnej mutacji. Excerpt: Brytyjski system publicznej opieki zdrowotnej NHS prawdopodobnie jako pierwszy na świecie wprowadza na szeroką skalę innowacyjne badanie krwi. To tzw. płynna biopsja dla pacjentów z rakiem płuc i piersi. Nowe rozwiązanie umożliwia wykrycie niewielkich fragmentów DNA nowotworu (ctDNA) krążących we krwi. ### Coraz więcej gapowiczów w londyńskim metrze. Tracą przez nich wszyscy Transport for London bije na alarm. Jazda bez biletu to nadal duża i kosztowna patologia systemu, a niemal 5 proc. przejazdów w londyńskim metrze odbywa się właśnie bez opłaty. Skala problemu rośnie, a konsekwencje są odczuwalne przez wszystkich – od uczciwych pasażerów po samą sieć TfL. Koszty takiej nieuczciwości spadają na ogół społeczeństwa i kończą się m.in. wzrostem cen biletów. Problem pojawia się w szczególnie trudnym czasie – wielu londyńczyków nadal zmaga się z kryzysem kosztów życia, a ceny komunikacji publicznej dla niektórych stają się barierą nie do pokonania. Jazda bez biletu często kończy się agresją ze strony... gapowiczów W celu nagłośnienia problemu minister sprawiedliwości w gabinecie cieni, Robert Jenrick, zdecydował się na nietypowy krok. Pojawił się w metrze i spróbował skonfrontować się z osobami unikającymi płacenia. Polityk zadawał pytania pasażerom omijającym bramki. Spotkał się przy tym z agresją słowną, a nawet groźbami – jeden z mężczyzn przyznał, że ma przy sobie nóż. Zdarzenia takie jak to nie są jednostkowe. Wiele osób przyłapanych na jeździe bez biletu jest już poszukiwanych za inne przestępstwa. Podczas interwencji służby często znajdują przy nich ostre narzędzia i narkotyki. Z danych brytyjskiej policji transportowej wynika, że w ubiegłym roku w całym kraju odnotowano ponad 480 przypadków, w których pasażerowie mieli przy sobie niebezpieczne narzędzia, głównie noże. 500 nowych funkcjonariuszy – TfL wypowiada wojnę ludziom niepłacącym za przejazd W odpowiedzi na rosnący problem TfL wdrożyło nową strategię kontroli – zatrudniono 500 funkcjonariuszy służb porządkowych, których zadaniem jest walka z gapowiczami. TfL traci każdego roku miliony funtów przez gapowiczów / fot. Pixabay.com Rzeczywistość okazuje się brutalna. Wielu z nich pada ofiarą przemocy lub dyskryminacji rasowej. W roku budżetowym 2023/24 odnotowano niemal 10 500 przypadków agresji wobec pracowników TfL. Połowa tych zdarzeń była bezpośrednio związana z próbą uniknięcia opłaty za przejazd. Zamiast inwestować, trzeba łatać dziury w budżecie Skutki unikania opłat są i finansowe, i społeczne. Z jednej strony TfL traci każdego roku miliony funtów, które mogłyby zostać przeznaczone na rozwój i utrzymanie infrastruktury. Z drugiej – przeciętny pasażer płaci więcej, by zrekompensować straty. Problem napędzany jest również przez rosnące koszty życia. Dla niektórych to próba „oszczędności”, dla innych akt desperacji. Jak podkreślają władze miasta, brak opłat za przejazd to nie tylko złamanie prawa, ale także cios w uczciwych użytkowników systemu. Wzrost cen biletów, większe ryzyko agresji i presja na służby kontrolne to tylko niektóre skutki powszechnego unikania płatności. Wydaje się, że walka z tym zjawiskiem będzie jednym z większych wyzwań dla londyńskiego transportu publicznego w najbliższych latach. Excerpt: Transport for London bije na alarm. Niemal 5 proc. przejazdów w londyńskim metrze odbywa się bez opłaty. Skala problemu rośnie, a konsekwencje są odczuwalne przez wszystkich – od uczciwych pasażerów po samą sieć TfL. ### Czy Birmingham grozi epidemia? Śmieci na ulicach mogą powodować choroby! Wysoka temperatura cieszy niemal wszystkich. Z niepokojem na termometry patrzą jednak mieszkańcy Birmingham. Śmieci zalegające od miesięcy na ulicach mogą powodować choroby, a ludzie zgłaszają pogorszenie samopoczucia. Nie tylko psychicznego. Natomiast przy wysokiej temperaturze bakterie rozwijają się coraz szybciej. Szczury rosną w oczach. Czy Birmingham grozi epidemia? Czy miasto staje się tykającą bombą biologiczną? Na jakim etapie są rozmowy ze związkami zawodowymi zajmującymi się wywozem śmieci? Birmingham, miasto niegdyś znane z porządku i organizacji, dziś zmaga się z kryzysem sanitarnym, jakiego nie widziano od lat. Czy Birmingham grozi epidemia? Zalegające od miesięcy tony śmieci, rosnące w oczach szczury i upały sprzyjają rozwojowi bakterii. Dlatego codzienność mieszkańców Birmingham nie tylko śmierci, ale i zagraża zdrowiu. Życie wśród śmieci: „Boję się wyjść z dziećmi na spacer” Na ulicach Birmingham coraz trudniej oddychać – dosłownie i w przenośni. Fetor unoszący się z nieopróżnianych kontenerów, góry rozkładających się odpadów w workach i widok szczurów przebiegających przez chodniki to teraz norma w wielu dzielnicach. Wysokie temperatury, które normalnie byłyby okazją do wypoczynku na świeżym powietrzu, dziś budzą strach. — „Mieszkam tu od 15 lat, ale czegoś takiego jeszcze nie widziałam. Śmierdzi, dzieciom nie pozwalam wychodzić na rower. Codziennie widzę szczury pod balkonem. Czy Birmingham grozi epidemia? Boję się, że to tylko kwestia czasu” – mówi pani Angela z dzielnicy Sparkhill. Czy Birmingham grozi epidemia? Rosnące obawy o zdrowie: fizyczne i psychiczne konsekwencje kryzysu Lekarze i służby sanitarne zaczynają odbierać coraz więcej sygnałów od mieszkańców. Pojawiają się skargi na nudności, bóle głowy, wysypki oraz infekcje układu pokarmowego i oddechowego. Wielu mieszkańców zgłasza także pogorszenie stanu psychicznego. — „Zaczynam mieć objawy alergiczne, których nigdy wcześniej nie miałam. Mam też ciągły niepokój. Myślę, że wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo taki bałagan wpływa na psychikę” – mówi Marta, pielęgniarka z dzielnicy Erdington. W Birmingham piętrzą się śmieci na ulicach / fot. Getty Images — „Nie można wykluczyć zagrożeń mikrobiologicznych, zwłaszcza przy wysokich temperaturach. W takich warunkach odpady stają się idealnym środowiskiem do rozwoju bakterii, larw i patogenów mogących wywoływać groźne choroby” – ostrzega dr Jonathan Reeves, epidemiolog z Uniwersytetu Birmingham. Czy Birmingham grozi epidemia? Eksperci biją na alarm Choć na razie nie ma potwierdzonych ognisk zakażeń wywołanych bezpośrednio przez zalegające śmieci, eksperci wskazują, że sytuacja może się szybko pogorszyć. — „Wystarczy kilka dni upału i jeden przypadek choroby przenoszonej drogą pokarmową lub przez gryzonie, by sytuacja wymknęła się spod kontroli” – mówi dr Reeves. Winna walka o pensje: impas w rozmowach ze związkami Problemem, który doprowadził do kryzysu, jest trwający od marca strajk pracowników gospodarki odpadami. Członkowie związku Unite protestują przeciwko planom obniżenia wynagrodzeń nawet o 8 000 funtów rocznie. Po tygodniach sporu Rada Miasta Birmingham złożyła w końcu pisemną ofertę rozwiązania konfliktu. Związkowcy jednak twierdzą, że propozycja jest „rozwodniona” i nie spełnia wcześniejszych obietnic. — „To krok w dobrą stronę, ale nie jesteśmy jeszcze blisko końca. Oferta będzie analizowana, a członkowie zdecydują, czy ją przyjąć” – komentuje Unite. Rozmowy są obecnie kontynuowane przy wsparciu mediatora z państwowej służby Acas. Związek ma w tym tygodniu złożyć pisemną odpowiedź. Dopiero potem może dojść do głosowania członków nad ewentualnym zakończeniem strajku. Miasto pod presją: politycy nieobecni, mieszkańcy sfrustrowani Związki zawodowe i mieszkańcy oskarżają władze miasta o brak odpowiedzialności. Lider rady, radny John Cotton, nie uczestniczy bezpośrednio w rozmowach. Billboardy w całym Birmingham z jego twarzą i hasłem „Czy Birmingham grozi epidemia?” są wyrazem rosnącej frustracji mieszkańców. — „Kiedy nasz samorząd zawodzi, a śmieci leżą tygodniami, pytanie o epidemię przestaje być abstrakcyjne. To realne zagrożenie” – mówi Tom Holloway, aktywista społeczny. Co dalej? Czas działa na niekorzyść miasta Jeśli nie dojdzie do szybkiego porozumienia, Birmingham może stanąć w obliczu nie tylko katastrofy sanitarnej, ale także utraty zaufania społecznego. Czy Birmingham grozi epidemia? W obecnej sytuacji to pytanie nie jest już sensacyjnym nagłówkiem – to realny dylemat, przed którym stoją władze, lekarze i mieszkańcy. Wielu z nich ma już dość – nie tylko smrodu, brudu i gryzoni. Mają dość bycia pozostawionymi samym sobie. Excerpt: Śmieci zalegające od miesięcy na ulicach mogą powodować choroby, a ludzie zgłaszają pogorszenie samopoczucia. Nie tylko psychicznego. Natomiast przy wysokiej temperaturze bakterie rozwijają się coraz szybciej. ### W Glasgow dzieci biegają z nożami po ulicach I choć brzmi to jak krzykliwy tytuł, wśród osób zatrzymanych za posiadanie niebezpiecznego noża znajdują się nawet 12-latkowie. Niestety coraz młodsze dzieci wkraczają w świat przestępstw, handlu narkotykami i przepychanek gangów. W Glasgow dzieci biegają z nożami po ulicach i to jest niezwykle niepokojące zjawisko. Z najnowszych danych policyjnych wynika, że w samym tylko 2024 roku aż 91 nieletnich w wieku poniżej 18 lat zostało zatrzymanych w Szkocji za posiadanie niebezpiecznego, ostrego narzędzia. Wśród nich znalazły się dzieci zaledwie 12-letnie. W jednym z przypadków w Edynburgu nóż znaleziono nawet przy… 10-latku. W Szkocji dzieci biegają z nożami po ulicach. To przeraża. W Edynburgu i Glasgow dzieci biegają z nożami po ulicach Nastolatkowie stanowili aż jedną trzecią wszystkich pozytywnych zatrzymań związanych z posiadaniem noża w 2024 roku w całej Szkocji. Wśród posiadaczy niebezpiecznego narzędzia są dzieci - uczniowie szkół podstawowych. Brutalna rzeczywistość nie pozostawia złudzeń: w Glasgow i okolicach coraz młodsze dzieci noszą przy sobie noże. Wchodzą w konflikt z prawem jeszcze przed ukończeniem szkoły podstawowej. Zjawisko to wiązane jest bezpośrednio z rosnącym wpływem młodocianych gangów, handlem narkotykami oraz naciskiem rówieśniczym. – Każda z tych szokujących statystyk to nie tylko przypadek, ale dowód na pogłębiający się problem społeczny – mówi David Threadgold, przewodniczący Scottish Police Federation. – Policja reaguje na realne zagrożenie, które nie ogranicza się już do dorosłych przestępców. Niestety nawet działania policji nie jest w stanie zatrzymać procederu i dzieci biegają z nożami po ulicach i nieświadomie wchodzą w świat przestępczości. Zabójstwa, przemoc, moda na agresję W ciągu ostatnich miesięcy Szkocję poruszyły tragedie śmiertelnych napaści na nastolatków. Ofiarami ataków z użyciem noża padli między innymi Amen Teklay oraz Kayden Moy. Młodzi chłopcy, którzy zginęli w oddzielnych, ale równie tragicznych incydentach. Obie sprawy miały podłoże w środowisku młodzieżowym i wzbudziły ogólnonarodową debatę o „epidemii przemocy wśród młodych”. Według lokalnych nauczycieli i pracowników socjalnych, przemoc staje się coraz częściej środkiem zdobycia szacunku, narzędziem obrony, a nawet… elementem mody. Dzieci w wieku 12–13 lat noszą noże „dla bezpieczeństwa” albo dlatego, że „wszyscy to robią”. Glasgow na czołówkach, ale problem ogólnokrajowy W Glasgow dzieci biegają z nożami po ulicach, jednak problem sięga szerzej. Dzieci noszą przy sobie noże i inne niebezpieczne narzędzia również w Edynburgu, Ayrshire czy Lanarkshire. W samym tylko Glasgow policja ujawniła szereg incydentów z udziałem uzbrojonych nastolatków. Część z nich doprowadziła do aktów agresji w miejscach publicznych. Policja coraz częściej jest bezradna wobec szeroko zakrojonych działań gangów. fot. pixabay.com W co czwartym przypadku zatrzymane były dzieci w wieku 12 lub 13 lat. W co najmniej kilkunastu przypadkach noże znaleziono także u dziewcząt. Korzenie przemocy – bieda, brak perspektyw i chaos rodzinny Eksperci wskazują na szereg przyczyn pogłębiającego się kryzysu: rozpad tradycyjnych struktur rodzinnych, brak dostępu do bezpiecznych miejsc rekreacji, niedofinansowaną opiekę społeczną i edukacyjną oraz – co szczególnie niepokojące – rosnące znaczenie tzw. "TikTokowych gangów" i przemocy w internecie. To zachęca młodych ludzi do ryzykownych zachowań. Najpierw dzieci biegają z nożami po ulicach, bo taka moda. Potem stają się członkami mniejszych czy większych organizacji przestępczych. Wielu młodych chłopców i dziewcząt rekrutowanych jest do prostych zadań „na zlecenie” – przenoszenia narkotyków, obserwacji, zastraszania. Noże stają się ich narzędziem pracy i ochrony. W przypadku wysokiej aktywności gangów w Szkocji, wciąganie dzieci w peryferyjne struktury przestępczej działalności to codzienność. Policja bije na alarm, szkoły bezsilne ... a dzieci biegają z nożami na ulicach Władze policyjne i szkolne apelują o zdecydowane działania systemowe, wsparcie programów prewencyjnych i inwestycje w edukację oraz profilaktykę. – Potrzebujemy skoordynowanego działania – mówi jeden z inspektorów lokalnej komendy. – Nie wystarczy karać dzieci. Dlatego trzeba zrozumieć, dlaczego 12-latek czuje potrzebę noszenia noża. Excerpt: Niestety coraz młodsze dzieci wkraczają w świat przestępstw, handlu narkotykami i przepychanek gangów. Dlaczego i w jaki sposób dzieci wkraczają w przestępczy świat? ### Uwaga! Nowy wariant COVID-19. Jest bardziej zaraźliwy Władze wydały ostrzeżenie. Pojawił się nowy wariant COVID-19. Eksperci twierdzą, że może być bardziej zaraźliwy niż poprzednie mutacje. W Wielkiej Brytanii odnotowuje się coraz więcej zachorowań. Wariant koronawirusa NB.1.8.1 odkryto w 22 krajach, w tym w Wielkiej Brytanii. W ciągu ostatnich kilku miesięcy kolejne przypadki są odnotowywane w Walii. Zakażenia odnotowano też w popularnych miejscach turystycznych, jak Tajlandia, Malediwy czy Egipt. Gwałtowny wzrost zachorowań odnotowano też w Irlandii, Stanach Zjednoczonych, Australii i w niektórych częściach Europy. Nowy wariant COVID-19 - coraz więcej zachorowań Tylko w tym roku w Tajlandii odnotowano aż 257,280 przypadków nowego wariantu COVID-19. Zmarły 52 osoby. To skłoniło władze do wydania specjalnego ostrzeżenia przed nowym wariantem wirusa. Wielu ekspertów twierdzi, że ten szczep jest bardziej zaraźliwy niż poprzednie. - Dane pokazują, że wariant NB.1.8.1 nie wywołuje cięższych objawów w porównaniu do poprzednich wariantów. Rozwija się jednak szybciej, co sugeruje, że może rozprzestrzeniać się łatwiej – mówi Subhash Verma, profesor mikrobiologii i immunologii na Uniwersytecie Nevady. Now wariant COVID-19. Coraz więcej przypadków Czy jest się czego bać? Światowa Organizacja Zdrowia uspokaja jednak, że opierając się na obecnej wiedzy zagrożenie dla zdrowia publicznego ze strony nowego wariantu koronawirusa jest niewielkie w skali globalnej. - Obecnie zatwierdzone szczepionki na COVID-19 pozostaną skuteczne w przypadku tego wariantu wirusa – dodaje WHO. Mimo wszystko wydano oficjalne ostrzeżenie przed nowym szczepem, który jest częścią wariantu Omicron. Został określony jako wariant, który należy monitorować ze względu na mutacje i globalne rozprzestrzenianie się. Obecnie nie wprowadzono żadnych ograniczeń dotyczących podróżowania. Na ten moment w 22 krajach, w których wykryto nowy wariant stanowi on około 10,7 procenta wszystkich zgłoszonych przypadków. Cztery tygodnie wcześniej było to zaledwie 2,5 procenta. Profesor Laura Herrero z Griffith University tłumaczy, że nowy wariant stał się dominującym w Chinach i Hong Kongu w kwietniu. - Do typowych objawów NB.1.8.1 należą: ból gardła, zmęczenie, gorączka, kaszel, bóle mięśni i zatkany nos. W niektórych przypadkach mogą też wystąpić objawy żołądkowo-jelitowe – mówi profesor. Wytyczne NHS mówią, że jeśli zauważysz u siebie objawy COVID-19 należy pozostać w domu i unikać kontaktu z innymi ludźmi przez pięć dni od pozytywnego wyniku testu. W przypadku dzieci poniżej osiemnastego roku życia ten okres zmniejsza się do trzech dni. Excerpt: Władze wydały ostrzeżenie w związku z pojawieniem się nowego wariantu COVID-19. Eksperci ostrzegają, że może być on bardziej zaraźliwy. W Wielkiej Brytanii notuje się coraz większą liczbę zakażeń. ### Nowe przepisy! Od 1 czerwca legalnie nie kupisz już jednorazowego e-papierosa Od 1 czerwca 2025 r. w Wielkiej Brytanii obowiązuje zakaz sprzedaży i kupowania jednorazowych e-papierosów. Legalne pozostają urządzenia wielokrotnego użytku z możliwością napełniania i ładowania. E-papieros, czyli papieros elektroniczny, to urządzenie zaprojektowane jako alternatywa dla klasycznych papierosów. Mimo że często przedstawiane jako ich lepszy zamiennik, prawda niekoniecznie jest tak kolorowa. Jednorazowy e-papieros wcale nie jest zdrowy. Jednorazowy e-papieros to wcale nie taki bezpieczny zamiennik – mit o „zdrowszej” alternatywie Elektroniczny papieros składa się z trzech podstawowych elementów: baterii, elementu grzewczego oraz zbiorniczka na płyn (tzw. liquid). Podczas użytkowania grzałka podgrzewa płyn, który zamienia się w aerozol, wdychany następnie przez użytkownika. Owocowe smaki oraz atrakcyjny wygląd dodatkowo zwiększają ich popularność wśród niepełnoletnich użytkowników. Chociaż glikol propylenowy i gliceryna, czyli dwa główne składniki liquidów, są wykorzystywane także w przemyśle farmaceutycznym i kosmetycznym, ich działanie po podgrzaniu bywa zupełnie inne. Pod wpływem wysokiej temperatury, w której pracują e-papierosy, te substancje mogą przekształcać się w toksyczne związki chemiczne. Pomimo że e-papierosy zawierają mniej szkodliwych związków niż tradycyjny tytoń, nie są bezpieczne. Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne przedstawiło dane, które pokazują, że osoby palące e-papierosy są i tak mocniej niż niepalące narażone na poważne problemy zdrowotne. Ryzyko zawału wzrasta u nich o ponad 70%. Młodych jednorazowy e-papieros mocno kusi Z danych opublikowanych przez University College London na łamach czasopisma „The Lancet” wynika, że liczba użytkowników e-papierosów w Wielkiej Brytanii wzrosła z około 800 tys. w 2012 do 5,6 mln w 2024 r. Większość z nich korzysta z tej używki codziennie. Najwięcej użytkowników znajduje się w grupie wiekowej 16–24 lata. Zakaz sprzedaży i kupowania jednorazowych e-papierosów w Wielkiej Brytanii wszedł w życie / fot. Pixabay.com Wyniki badania przeprowadzonego przez firmę Censuswide wskazują, że niemal połowa osób używających jednorazowych e-papierosów planuje przejść na urządzenia wielokrotnego użytku, a 16% zapowiedziało, że zamierza zrezygnować z palenia. Z kolei 11% planuje kupować jednorazowe e-papierosy za granicą. Niestety 18% ankietowanych planuje powrócić do palenia tradycyjnych papierosów. Taka deklaracja osłabia główny cel nowych przepisów, jakim jest ograniczenie ogólnego spożycia nikotyny. Miliony powodów, by powiedzieć „stop” – e-papierosy to także źródło e-odpadów Wprowadzenie zakazu sprzedaży ma też istotne znaczenie dla ochrony środowiska. Jak podała BBC, tylko w 2024 r. w Wielkiej Brytanii tygodniowo wyrzucano około 5 mln jednorazowych e-papierosów. Zakaz ma zatem wymiar nie tylko zdrowotny, ale również ekologiczny. Odpady elektroniczne to poważny problem środowiskowy i społeczny, ponieważ zawierają one toksyczne substancje, np. rtęć, ołów czy kadm. Niewłaściwa utylizacja prowadzi do degradacji ekosystemów i do marnowania cennych surowców. Excerpt: Od 1 czerwca 2025 roku w Wielkiej Brytanii obowiązuje zakaz sprzedaży i kupowania jednorazowych e-papierosów. Legalne pozostają urządzenia wielokrotnego użytku z możliwością napełniania i ładowania. ### Tragiczny wypadek w Holandii. 42-letni Polak utonął w jeziorze w Limburgii W sobotnie popołudnie doszło do tragicznego wypadku w Limburgii. 42-letni Polak utonął w jeziorze niedaleko miasta Weert. Jak informują lokalne służby, wszystko wskazuje na nieszczęśliwy wypadek, bez udziału osób trzecich. Do zdarzenia doszło w sobotę. Około 15.30 służby zostały poinformowane o tym, że mężczyzna zniknął pod wodą w Blauwe Meertje. Jak przekazali świadkowie, 42-letni Polak nie pływał w pobliżu wyznaczonego obszaru plaży, gdzie zbiera się większość ludzi. Znajdował się dużo dalej. Znajomi zdołali wyciągnąć go na brzeg i podjęli resuscytację. Niedługo później na miejscu zjawili się ratownicy medyczni, którzy przejęli akcję reanimacyjną. Niestety, pomimo starań zarówno świadków, jak i ratowników, 42-letni Polak zmarł. Polak utonął w jeziorze. Służby twierdzą, że to nieszczęśliwy wypadek Służby nie ujawniają tożsamości 42-latka. Policja potwierdziła jedynie, że pochodził z Polski. Służby twierdzą też, że był to tragiczny wypadek bez żadnych oznak popełnienia przestępstwa. Blauwe Meertje to popularne miejsce wypoczynkowe w regionie Limburgii, znane z czystej wody i malowniczych plaż. Lokalne władze apelują do wszystkich wypoczywających o zachowanie szczególnej ostrożności i korzystanie wyłącznie z wyznaczonych stref kąpieliskowych. Excerpt: Tragiczny wypadek w holenderskiej Limburgii. W jeziorze niedaleko miasta Weert utonął 42-letni obywatel Polski. Według lokalnych służb był to nieszczęśliwy wypadek – nic nie wskazuje na udział osób trzecich. ### Odnaleziono szczątki Polki zaginionej przed 15 laty. To córka kobiety zgłosiła zaginięcie! W Derby odnaleziono ludzkie szczątki, które najprawdopodobniej należą do zaginionej Izabeli Zabłockiej – Polki z Normanton, która zaginęła w 2010 roku i od tamtej pory nie dawała znaku życia. Sprawa kobiety budziła od lat ogromne emocje w lokalnej społeczności, a teraz śledczy prowadzą intensywne dochodzenie w sprawie jej śmierci. Policja podejrzewa zabójstwo. Teraz odnaleziono szczątki Polki zaginionej przed 15 laty. Czy trzeba było nagrody 20 000 funtów by dowiedzieć się czegokolwiek o zaginionej kobiecie? Policja odnalazła szczątki zaginionej Polki w ogrodzie domu przy Princes Street w Normanton, na tej samej ulicy, gdzie Izabela mieszkała po przyjeździe do Wielkiej Brytanii w 2009 roku. To właśnie tam skoncentrowała się policja w trakcie poszukiwań, które trwały miesiącami i były efektem analizy różnych tropów. Odnaleziono szczątki Polki zaginionej przed 15 laty, dzięki pracy specjalistycznego zespołu detektywów oraz wsparcia lokalnej społeczności. Warto dodać, że rodzina zgłosiła zaginięcie Polki niedawno i działania policji były prowadzone dopiero teraz. Stało się tak, ponieważ zgłoszenie zaginięcia złożyła córka kobiety, która została w Polsce. Gdy Izabela Zabłocka zniknęła, dziewczynka miała 9 lat. Dopiero teraz, po osiągnięciu dorosłości mogła formalnie zgłosić zaginięcie matki. Jak ustalili śledczy w Polsce, Izabela wyjechała do UK, aby trochę dorobić. Chciała wrócić. Odnaleziono szczątki Polki zaginionej przed 15 laty, czy to na pewno Izabela Zabłocka? Formalna identyfikacja jeszcze się nie zakończyła. Natomiast śledczy są przekonani, że odnalezione szczątki to ciało Izabeli Zabłockiej. Policja poinformowała rodzinę kobiety w Polsce, która od ponad 15 lat czekała na wyjaśnienie tragicznych okoliczności zaginięcia. Zatrzymania w sprawie morderstwa W związku ze sprawą zatrzymano trzy osoby – dwie kobiety i mężczyznę – podejrzane o udział w tej zbrodni. Co ważne, policja zatrzymała jedną z kobiet ponownie. Policja postawiła jej zarzut morderstwa. Dlatego kobieta oczekuje na dalsze kroki śledczych. Odnaleziono szczątki Polki zaginionej przed 15 laty - już ten fakt sprawi, że śledztwo może ruszyć dalej. Może w końcu rodzina dowie się, jaki los spotkał ich córkę i siostrę. Nagroda 20 000 funtów za informacje o zaginionej Polce W celu zdobycia kluczowych informacji policja ogłosiła nagrodę w wysokości 20 tysięcy funtów dla każdego, kto dostarczy informacje mogące pomóc w skazaniu sprawcy. Do tej pory nikt oficjalnie nie zgłosił się z istotnym tropem. Natomiast śledczy nadal apelują do wszystkich, którzy mogli mieć jakikolwiek kontakt z Izabelą w ostatnich miesiącach jej życia lub posiadają wiedzę na temat jej zniknięcia, o kontakt z policją. Odnaleziono szczątki Polki zaginionej przed 15 laty. Życie Izabeli w Wielkiej Brytanii Izabela Zabłocka pracowała w lokalnej fabryce drobiu Cranberry Foods w Scropton. Była częścią społeczności Derby, gdzie miała przyjaciół i znajomych. Jej zaginięcie w 2010 roku było zagadką, która teraz nabrała dramatycznego wymiaru po odnalezieniu szczątków. Jak ustalili policjanci w Polsce, kobieta wyjechała do UK aby zarobić. W Polsce czekała na nią 9-letnia córka. Apel policji i nadzieja na wyjaśnienie sprawy Detektyw inspektor Kane Martin, prowadzący śledztwo, podkreślił, że pomimo upływu lat, sprawa nie została zapomniana. Dlatego prace nad nią będą kontynuowane. „Każda informacja jest cenna. Apelujemy do lokalnej społeczności – jeśli ktoś widział Izabelę lub wie cokolwiek o jej losie w lipcu i sierpniu 2010 roku, prosimy o zgłoszenie się do nas” – powiedział. 20 000 funtów nagrody za informację o zaginionej Polce, fot. gettyimages.com To poruszające odkrycie rzuca nowe światło na tajemnicze zaginięcie Polki sprzed piętnastu lat. Może wreszcie przynieść rodzinie odpowiedzi, na które tak długo czekali. Odnaleziono szczątki Polki zaginionej przed 15 laty to ważny moment - jednocześnie koniec i początek. Dlatego policja pozostaje na miejscu znalezienia ciała, gotowa do rozmów z mieszkańcami. Funkcjonariusze aktywnie kontynuują pracę nad wyjaśnieniem wszystkich okoliczności sprawy. Excerpt: W Derby odnaleziono ludzkie szczątki, które najprawdopodobniej należą do zaginionej Izabeli Zabłockiej – Polki z Normanton, która zaginęła w 2010 roku i od tamtej pory nie dawała znaku życia ### Braki leków w Wielkiej Brytanii. Najbardziej poszkodowani pacjenci z nowotworami Farmaceuci nie mają złudzeń. Trwa najgorszy niedobór leków od lat. Brakuje leku Creon, który stosowany jest w leczeniu raka trzustki, mukowiscydozy i przewlekłego zapalenia trzustki. Szacuje się, że w samej Wielkiej Brytanii aż 61 tysięcy osób potrzebuje tego leku. Rzecznik Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej przekazał, że trwają problemy z dostawami w całej Europie. Resort ściśle współpracuje z przemysłem i NHS, aby sytuacja ta jak najmniej wpływała na pacjentów. Bez Creonu chorzy tracą wagę i siłę. To sprawia, że prowadzona terapia nie przynosi oczekiwanych skutków. Braki leków w aptekach Niektórzy eksperci przewidują, że problemy z dostępnością leku potrwają co najmniej do przyszłego roku. Ministerstwo przedłużyło działanie protokołu dotyczącego poważnych niedoborów leku Creon, który obowiązuje już od 2024. To daje możliwość zaproponowania pacjentom zamienników. Farmaceuci twierdzą jednak, że innych leków też brakuje. Krajowe Stowarzyszenie Farmaceutów w niedawnej ankiecie stwierdziło, że obecne rozwiązania dotyczące niedoborów leków proponowane przez rząd są niewystarczające. Niektórzy pacjenci odmawiają sobie jedzenia i podróżują przez cały kraj, aby tylko móc kupić niezbędne leki. Alfie Bailey-Bearfield z Pancreatic Cancer UK przekazał, że jego organizacja od ponad roku zgłasza rządowi i dostawcom swoje obawy. Uważa też, że konieczna jest interwencja rządzących, aby zwiększyć dostawy. - Tysiące osób cierpiących na raka trzustki musi przyjmować te leki za każdym razem, gdy spożywają posiłek, aby móc strawić pokarm i wchłonąć składniki odżywcze – mówi. - To całkowicie niedopuszczalne, że pacjenci muszą podejmować desperackie kroki, które narażają ich zdrowie i prawo do leczenia – dodał. Braki leków w Wielkiej Brytanii fot. freepik.com Rząd nie potrafi rozwiązać problemu z niedoborem leków Dr Leyla Hannbeck, dyrektor naczelna Independent Pharmacies Association, powiedziała, że jej członkowie mają ogromne trudności z zaopatrywaniem się w leki u hurtowników. - Niedobory Creonu ciągną się już tak długo i wydaje się, że urzędnicy nie podejmują żadnych prób, aby ułatwić życie farmaceutom i pacjentom oraz wprowadzić solidne plany priorytetowego traktowania dostępności tego leku – mówi. Rzecznik Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej powiedział, że wie, jak frustrujące są problemy z dostępnością leków dla pacjentów i lekarzy. Dodał, że problemy z dostawami Creonu w całej Europie wynikają z ograniczonej dostępności surowców i niewielkich możliwościach produkcyjnych. - Ściśle współpracujemy z branżą i NHS, aby złagodzić konsekwencje dla pacjentów i rozwiązać problemy najszybciej, jak to możliwe – przekazano. Excerpt: Farmaceuci biją na alarm – to najpoważniejszy kryzys lekowy od lat. W aptekach brakuje preparatu Creon, stosowanego m.in. w leczeniu raka trzustki, mukowiscydozy oraz przewlekłego zapalenia trzustki. Szacuje się, że tylko w Wielkiej Brytanii potrzebuje go aż 61 tysięcy pacjentów. ### Dodatki do emerytur. Wiele osób o nich nie wie, a można zyskać tysiące funtów W sumie w Wielkiej Brytanii jest ponad 13 milionów emerytów. Jednak tylko 1,7 miliona otrzymuje pełną nową emeryturę państwową. Miliony osób nie wie o tym, że może korzystać z dodatków do emerytur. Eksperci przygotowali kompleksową listę dodatków, które mogą uzupełnić emeryturę. Wiele osób nadal otrzymuje państwowe emerytury niższe o tysiące funtów rocznie. Aby dostać 230,25 funtów tygodniowo więcej, trzeba mieć pełne 35 lat opłacania składek. Aby zakwalifikować się do któregokolwiek dodatku emerytalnego trzeba płacić składki przez co najmniej 10 lat. Dodatki do emerytur w Wielkiej Brytanii Jeśli nie otrzymujesz pełnej emerytury państwowej, możesz mieć prawo do dodatku emerytalnego (Pension Credit). Obecnie jest to świadczenie, które jest bardzo rzadko pobierane. Uprawnione osoby tracą przez to około 1,5 miliarda funtów rocznie. Ten dodatek może zwiększyć emeryturę o 4300 funtów rocznie, a także daje możliwość skorzystania z wielu innych świadczeń i zniżek, takich jak bezpłatny abonament telewizyjny dla osób powyżej 75. roku życia. Na rządowych stronach można skorzystać ze specjalnego kalkulatora, który podpowie, czy możemy skorzystać z takiego dodatku. Jeśli przed osiągnięciem wieku emerytalnego ubiegałeś się o świadczenie PIP lub DLA, możesz nadal mieć prawo do jego otrzymywania po przejściu na emeryturę. Wszystko zależy od okresu przyznawania świadczenia. Dodatki do emerytur w Wielkiej Brytanii fot. Getty Images Co mogą zyskać emeryci? Zasiłek pielęgnacyjny z kolei przysługuje wyłącznie osobom, które ukończyły 66. rok życia. Wynosi on między 73,90 funta a 110,40 funta tygodniowo. Oprócz wspomnianych benefitów, dla osób w wieku emerytalnym istnieje wiele ulg podatkowych oraz zniżek na artykuły pierwszej potrzeby. Może to obejmować na przykład zniżki podatków od nieruchomości, niezależnie od tego czy wynajmujesz, czy jesteś właścicielem. Jednym z mniej znanych dodatków dla osób w wieku emerytalnym jest darmowy paszport. Aby móc go otrzymać trzeba urodzić się przed 2 września 1929 roku i być obywatelem Wielkiej Brytanii. Dla osób w wieku 60 lat i starszych istnieje też wiele ulg dotyczących podróży. Są to między innymi 60+ London Oyster photocard, the Freedom Pass, Senior Railcards czy darmowe przejazdy komunikacją miejską. Excerpt: W Wielkiej Brytanii żyje ponad 13 milionów emerytów, ale tylko 1,7 miliona z nich otrzymuje pełną nową emeryturę państwową. Co więcej, miliony osób nie są świadome, że przysługują im dodatki do emerytur. ### Prawo jazdy w UK. Nowe przepisy wejdą w życie 10 czerwca Zmienia się prawo jazdy w Wielkiej Brytanii. Już za kilka dni w życie wejdą nowe zasady. Dotkną one niemal wszystkich uczestników ruchu drogowego. Jak informuje Office for Zero Emission Vechicles, kierowcy będą mogli prowadzić cięższe pojazdy. Kierowcy posiadający prawo jazdy kategorii B będą od teraz mogli prowadzić cięższe pojazdy elektryczne i wodorowe. Od 10 czerwca maksymalna waga samochodu wynosić będzie 4250 kilogramów. Nowe przepisy prawa jazdy w UK Zgodnie z obowiązującymi przepisami maksymalna dopuszczalna masa pojazdów spalinowych wynosi 3500 kilogramów. Pojazdy elektryczne są jednak z reguły cięższe od benzynowych. - Dodatkowy limit wagowy będzie dotyczyć pojazdów, którymi zazwyczaj można kierować posiadając prawo jazdy kategorii B. Mowa o pojazdach przeznaczonych do przewozu do ośmiu pasażerów, SUV-ach, vanach i małych ciężarówkach – przekazało Office for Zero Emission Vechicles. Nowe przepisy prawa jazdy w UK fot. DVLA Według urzędników kierowcy posiadający prawo jazdy kategorii B będą mogli prowadzić pojazdy o masie całkowitej do 5000 kilogramów, jeśli będą one wyposażone w dodatkowy specjalistyczny sprzęt wspomagający niepełnosprawnych. Nowe zasady pozwolą też kierowcom holować przyczepy. Warunkiem jest jednak to, aby masa całkowita pojazdu i przyczepy nie przekraczała 7000 kilogramów. Rządzący informują, że kierowcy nie będą musieli dokonywać żadnych zmian w swoich prawach jazdy, aby móc korzystać z nowych uprawnień. Excerpt: Już wkrótce wchodzą w życie nowe przepisy dotyczące prawa jazdy. Zmiany obejmą niemal wszystkich uczestników ruchu drogowego. Jak informuje Office for Zero Emission Vehicles, kierowcy zyskają możliwość prowadzenia cięższych pojazdów niż dotychczas. ### Odszkodowanie za opóźniony lot z powodu strajku na lotnisku W ostatnich miesiącach podróżowanie samolotem coraz częściej przypomina loterię. Niedobory kadrowe w obsłudze naziemnej, strajki pilotów i kontrolerów ruchu lotniczego paraliżują lotniska w Europie i nie tylko. Cierpią pasażerowie, ale na szczęście coraz częściej są świadomi, jak dochodzić swoich praw. Jednak jedną z najczęściej przewijających się kwestiim jest pytanie czy za opóźniony lot z powodu strajku należy się odszkodowanie? Strajk bowiem wydaje się być sytuacją nadzwyczajną, a spóźnienia spowodowane takimi sytuacjami odszkodowaniu nie podlegają. Ponieważ wiele zależy od tego kto strajkuje nie jest to sytuacja jednoznaczna. Aby nie składać wniosków na próżno, można sprawdzić czy dany lot kwalifikuje się do odszkodowań na stronach takich jak ta, wpisując po prostu numer lotu. Strajk a opóźniony lot – sytuacja coraz bardziej powszechna Strajki w lotnictwie to już nie wyjątek, a niemal codzienność. Tylko w 2024 roku Europa doświadczyła dziesiątek protestów – od Francji po Niemcy i Włochy – powodujących masowe opóźnienia i odwołania lotów. Pasażerowie często nie wiedzą, czy mają prawo do odszkodowania, skoro „to nie wina linii lotniczej, tylko strajku”. Ale właśnie tutaj zaczynają się szczegóły, które warto znać. Co mówi prawo UE? (Rozporządzenie 261/2004) Zgodnie z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego 261/2004, pasażerom przysługuje odszkodowanie za opóźniony lub odwołany lot, jeśli nie wystąpiła okoliczność nadzwyczajna i linia lotnicza mogła mieć wpływ na sytuację. Innymi słowy każda linia lotnicza ma obowiązek wypłaty odszkodowań pasażerom za zakłócenia lotów powstałe z jej winy. Obejmuje to również zakłócenia lotów powstałe wskutek strajku pracowników, bowiem za pracowników odpowiada przewoźnik. Sytuacja strajków była na tyle problematyczna, że prawo dotyczące tych konkretnych okoliczności zostało doprecyzowane niedawno. Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu orzekł, że zakłócenia lotów powstałe wskutek strajku pracowników linii lotniczej kwalifikują się do odszkodowania. Dzieje się tak ponieważ każdy przewoźnik ponosi odpowiedzialność za zatrudnione przez siebie osoby. Należy pamiętać, że lot musi być opóźniony o minimum 3 godziny, aby pasażer mógł starać się o odszkodowanie. Czy każdy strajk to „okoliczność nadzwyczajna”? To zależy. Zgodnie z powyższym, odszkodowanie przysługuje, gdy strajk dotyczy pracowników danej linii lotniczej (np. pilotów, załogi pokładowej, techników). Strajk był zapowiedziany z wyprzedzeniem i linia miała czas zorganizować alternatywy dla lotu. Jednak jeśli strajkuje personel niezależny od linii lotniczej np. celnicy, kontrolerzy lotów, odszkodowanie się nie należy. Przewoźnik może także starać się uniknąć odszkodowania, jeśli wykaże, że strajk był nagły, nieprzewidywalny i całkowicie poza kontrolą przewoźnika. Odszkodowanie do 3 lat wstecz Jeśli zakłócenie lotu miało miejsce w ciągu ostatnich 3 lat, nadal można ubiegać się o odszkodowanie. To czy dany lot kwalifikuje się do odszkodowań można sprawdzić na stronach takich jak ta, wpisując po prostu numer lotu. Dzięki temu od razu będziemy wiedzieć czy wniosek o odszkodowanie ma sens. Zbierz dokumenty: karta pokładowa, potwierdzenie rezerwacji, ewentualna informacja o opóźnieniu. Złóż reklamację bezpośrednio do linii lotniczej (mają 30 dni na odpowiedź). Jeśli odmówią – zgłoś sprawę do Urzędu Lotnictwa Cywilnego (ULC) lub skorzystaj z pomocy firm zajmujących się odzyskiwaniem odszkodowań (np. AirHelp, AirCashBack, Skycop – często pobierają prowizję tylko po sukcesie). Strajk nie zawsze oznacza, że jesteś bez szans na rekompensatę. Jeśli to linia lotnicza odpowiada za organizację pracy – odszkodowanie się należy. Dlatego: ### Skandal na pokładzie British Airways. Steward tańczył… nago Ten incydent zszokował pasażerów samolotu British Airways lecącego pod koniec maja z San Francisco do Londynu. W czasie rejsu jednego z członków załogi – a konkretnie stewarda – przyłapano, jak nago tańczył w toalecie. Wszystko wyszło na jaw przypadkiem. Gdy pasażerom nie podano posiłku, pozostali członkowie załogi zaczęli szukać stewarda odpowiedzialnego za serwis. Idąc tym śladem, odkryli coś, co wprawiło ich w osłupienie. Dosłownie. Był bez uniformu i tańczył w toalecie – lot British Airways z nieoczekiwanym show Stewarda odnaleziono w toalecie w klasie biznes. Mężczyzna nie miał na sobie uniformu, co więcej – był nagi i… wykonywał ruchy przypominające taniec. Koledzy z załogi szybko zareagowali i podali mu jedną z piżam, które standardowo są oferowane pasażerom podróżującym pierwszą klasą. To pozwoliło tymczasowo opanować sytuację. Dla bezpieczeństwa pasażerów i zagwarantowania spokojnego przebiegu rejsu stewarda natychmiast odizolowano. Przebywał pod nadzorem przez resztę lotu. Z pokładu prosto w ręce służb – stewarda natychmiast odsunięto od pracy Koledzy stewarda doszli do wniosku, że jego nietypowe zachowanie może wynikać z zażycia środków odurzających. Jak powiedział jeden z nich w rozmowie z „The Sun”, „wydaje się, że łykał tabletki w trakcie pracy”. – To był szalony sposób na zakończenie kariery w British Airways. Ta praca potrafi zaskoczyć, ale mimo wszystko urządzanie jednoosobowej dyskoteki w toalecie to dla nas nowość – skomentowała załoga. Steward, zamiast serwować posiłki pasażerom, tańczył nago w toalecie / fot. Getty Images Tego typu incydenty linie lotnicze traktują z najwyższą powagą, ponieważ bezpieczeństwo pasażerów i personelu pokładowego jest dla przewoźnika absolutnym priorytetem. Dlatego stewarda na czas lotu odsunięto od obowiązków, a po przylocie natychmiast przekazano go służbom. British Airways stanowczo reagują – roztańczony steward zawieszony Po wylądowaniu 41-latek otrzymał pomoc medyczną. Na miejscu czekała już na niego lotniskowa policja. Linie British Airways wydały oświadczenie, w którym potwierdziły, że pracownik został zawieszony w pełnieniu obowiązków służbowych do zakończenia postępowania wyjaśniającego. Wydarzenie, które zaskoczyło wszystkich obecnych na pokładzie, może mieć dla stewarda poważne konsekwencje zawodowe i prawne. Linie lotnicze nie wykluczają wdrożenia dodatkowych procedur kontroli personelu przed lotem. Excerpt: Ten incydent zszokował pasażerów samolotu lecącego z San Francisco do Londynu. W czasie rejsu jednego z członków załogi – a konkretnie stewarda – znaleziono nagiego tańczącego w toalecie. ### KFC stawia na ekspansję w UK. Aż 7 tys. nowych miejsc pracy i setki nowych barów KFC – Kentucky Fried Chicken – ogłosiła imponujący plan inwestycyjny na kolejne pięć lat. Znana sieć fast foodów zamierza przeznaczyć blisko 1,5 miliarda funtów na rozwój działalności w Wielkiej Brytanii i Irlandii w celu zwiększenia liczby lokali i modernizacji istniejących punktów. Korzystnym efektem ubocznym inwestycji będą nowe miejsca pracy w UK. Planowana ekspansja ma umocnić pozycję marki jako lidera rynku fast foodów w segmencie drobiowym. KFC już teraz dysponuje siecią 1 tys. restauracji w UK. KFC się rozwija – aż 500 nowych lokali i modernizacja co piątego baru zagwarantują nowe miejsca pracy w UK Z całkowitej kwoty inwestycji blisko 470 milionów funtów zostanie przeznaczone na otwarcie 500 nowych punktów KFC w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Szczególny nacisk zostanie położony na rozwój placówek typu drive-through, zwłaszcza w strategicznych lokalizacjach, jak północno-zachodnia Anglia. Ponadto firma zapowiedziała modernizację ponad 200 restauracji. Oznacza to unowocześnienie wystroju, wyposażenia oraz systemów obsługi klienta. Dzięki temu KFC chce przyciągnąć nowych klientów i poprawić doświadczenia gości przychodzących do barów od lat. W pięć lat powstanie 7 tys. miejsc pracy Rozbudowa sieci KFC to duży impuls dla lokalnego rynku pracy. Firma zapowiedziała utworzenie ponad 7 tys. kolejnych miejsc pracy w Wielkiej Brytanii i Irlandii – zarówno bezpośrednio w barach, jak i w ramach łańcucha dostaw. Koszt programu zatrudnienia wyniesie niespełna 600 milionów funtów. Nowe stanowiska obejmą m.in. kierowników, pracowników kuchni, obsługi klienta oraz innowacyjną funkcję lidera ds. doświadczeń gości, który ma odpowiadać za poprawę jakości obsługi. Kiedy rynek pracy zwalnia, KFC przyspiesza z zatrudnieniem W obliczu problemów na rynku pracy każda inwestycja, a zwłaszcza takiego giganta jak KFC, ma ogromne znaczenie. W regionach dotkniętych spowolnieniem gospodarczym to szansa na stabilne zatrudnienie i związanie końca z końcem. KFC zamierza przeznaczyć blisko 1,5 miliarda funtów na rozwój swojej działalności w Wielkiej Brytanii i Irlandii / fot. Getty Images W pierwszym kwartale 2025 roku stopa bezrobocia w Wielkiej Brytanii wzrosła do poziomu 4,5%. Wcześniej przez cztery kolejne okresy wskaźnik utrzymywał się stabilnie na poziomie 4,4%. Dane wskazują, że bezrobocie wzrosło we wszystkich kategoriach czasowych – zarówno wśród osób pozostających bez pracy krócej niż 6 miesięcy, jak i tych bez zatrudnienia przez 6–12 miesięcy oraz powyżej roku. Co prawda od stycznia do marca 2025 roku przybyło 112 tys. miejsc pracy, co łącznie dało poziom zatrudnienia na poziomie blisko 40 milionów osób, tempo wzrostu znacznie spadło. Z końcem marca 2025 roku w Irlandii odnotowano wzrost liczby osób bezrobotnych o 7,8% w porównaniu do wcześniejszego okresu. Oznacza to, że obecnie bez pracy pozostaje już 124 200 osób. Najwięcej miejsc pracy przybyło w sektorze edukacyjnym – aż 21,5 tys. Na koniec pierwszego kwartału 2025 roku w Irlandii pracowało prawie 2,8 mln osób w wieku od 15 do 89 lat. Apetyt Brytyjczyków na dania z kurczaka rośnie w zawrotnym tempie Według analiz KFC brytyjski rynek smażonych kurczaków jest obecnie wart około 3 miliarda funtów rocznie i wciąż rośnie. W ostatnich latach pojawili się nawet nowi gracze, tacy jak Popeyes, Wingstop, Dave’s Hot Chicken czy Slim Chickens. To świadczy o rosnącym apetycie konsumentów na dania z kurczaka. Oprócz inwestycji w nowe lokale i zatrudnienie KFC planuje także przeznaczyć 404 miliony funtów na wzmocnienie relacji z dostawcami. Obecnie KFC oraz jego 27 partnerów franczyzowych zatrudniają łącznie 33 500 osób w Wielkiej Brytanii i Irlandii. ### Zawroty głowy po żelkach Haribo. Badania wykazały obecność marihuany Kilka osób zgłosiło, że po zjedzeniu żelków z 1-kilogramowego opakowania Haribo Happy Cola F!ZZ odczuwało zawroty głowy i źle się czuły. Po przebadaniu próbek znaleziono narkotyki w żelkach. Produkt jest wycofywany ze sklepów. Słodycze z dodatkiem marihuany są znane w Holandii. Problem, gdy narkotyki pojawiają się w opakowaniach słodyczy dla dzieci. Firma Haribo wycofuje ze sprzedaży żelki Happy Cola F!ZZ po tym, jak odkryto, że zawierają marihuanę. Jak narkotyki znalazły się w żelkach? Kilka osób, w tym dzieci, miało zawroty głowy i źle się czuło po zjedzeniu żelków Haribo. Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności i Produktów Konsumenckich w Holandii poinformował, że w konsekwencji przeprowadzono całkowite wycofanie produktu ze sprzedaży. - Nadal nie wiadomo, jak marihuana znalazła się w słodyczach. Natomiast policja prowadzi dochodzenie w tej sprawie – przekazał rzecznik rządu. Władze poinformowały, że żelki, w których znaleziono narkotyki były oryginalnymi produktami Haribo. Narkotyki w żelkach Haribo w Holandii fot. ivabalk/Pixabay Policja przekazała, że para z regionu Twente przyniosła na posterunek policji paczkę żelków w kształcie butelek coca-coli. Zrobili to po tym, jak ich dziecko zaczęło się bardzo źle czuć po ich zjedzeniu. Badania wykazały obecność narkotyków w słodyczach. - Chcemy się dowiedzieć, jak narkotyki znalazły się w żelkach oraz jak doszło do tego, że trafiły na sklepowe półki – mówi rzeczniczka policji, Chantal Westerhoff. Na które słodycze uważać? Żelki Haribo są sprzedawane w różnych opakowaniach. Marihuanę znaleziono tylko w opakowaniach 1-kilogramowych z datą przydatności do spożycia do stycznia 2026 oraz konkretnym kodem produktu. Przedstawiciel firmy poinformował, że ludzie, którzy zwrócą produkt, otrzymają pełny zwrot pieniędzy. Patrick Tax, wiceprezes ds. marketingu w Haribo, powiedział, że wycofanie ze sprzedaży dotyczyło tak naprawdę „ograniczonej liczby przypadków” na wschodzie kraju. - Bezpieczeństwo naszych klientów jest dla nas najwyższym priorytetem, a Haribo traktuje ten incydent bardzo poważnie – mówi. - To aktualna sprawa i ściśle współpracujemy z holenderskimi władzami, aby pomóc w śledztwie i ustalić fakty – dodaje Tax. Policja informuje, że przemytnicy coraz częściej używają słodyczy dla dzieci jako przykrywki. Dodatkowo podróbki żelków Haribo z zawartością THC można kupić w internecie. Excerpt: Kilka osób zgłosiło zawroty głowy i złe samopoczucie po spożyciu żelków Haribo. Badania próbek wykazały obecność narkotyków w słodyczach. W związku z tym żelki są wycofywane ze sprzedaży. ### Podsłuch w call center, kamera w magazynie. To codzienność ludzi pracujących w tych zawodach Dla niektórych ludzi inwigilacja w pracy to codzienność. Z raportu opublikowanego przez portal Independent.co.uk, opartego na analizie Instytutu Badań Polityki Publicznej (IPPR), wynika, że najbardziej śledzonymi grupami zawodowymi są młodzi ludzie wchodzący na rynek pracy oraz czarnoskórzy pracownicy. W grupie wiekowej 16–29 lat ryzyko nadmiernego monitorowania w miejscu pracy jest zdecydowanie wyższe niż wśród starszych pracowników. Szefowie śledzą podwładnych poprzez analizę e-maili, nagrywanie rozmów czy używanie kamer internetowych. Z kolei czarnoskórzy pracownicy, mimo częstszej przynależności do związków zawodowych, wykonują zazwyczaj zadania, które są szczególnie narażone na nadzór elektroniczny. Pracownicy o niższym statusie zawodowym pod większą kontrolą – dla nich inwigilacja w pracy to chleb powszedni Badanie IPPR wskazuje, że problem dotyczy szczególnie osób zatrudnionych w zawodach wymagających niskich kwalifikacji. W takich zawodach poziom autonomii pracownika jest mały, a obecność związków zawodowych słabsza. Należą do nich m.in. pracownicy sklepów, magazynów, kurierzy czy osoby pracujące w call center i zdalnie. Brak autonomii oraz trudniejszy dostęp do ochrony związkowej sprawiają, że ci pracownicy mają mniejsze możliwości sprzeciwu wobec praktyk inwigilacyjnych. Prawo pracy nie nadąża za technologią i niedostatecznie chroni prywatność pracowników / fot. Getty Images Największy stopień ryzyka stwierdzono u osób zatrudnionych w sektorze prywatnym, szczególnie mężczyzn. Dotyczyły ich wszystkie trzy główne czynniki ryzyka, czyli: niski poziom autonomii, niskie kwalifikacje i brak przynależności związkowej. Sytuację pogarsza fakt, że wiele firm wykorzystuje coraz bardziej zaawansowane technologie nadzoru, często bez wiedzy i zgody pracowników. Dlatego inwigilacja w pracy wciąż ma się dobrze. Cyfrowy bat na pracownika. Gdzie jest granica? Według IPPR prawo pracy nie przystaje do realiów współczesnego rynku, na którym tempo rozwoju technologii nadzorczych mocno wyprzedza regulacje. Jak zaznacza Joseph Evans, badacz i współautor raportu, obecne przepisy nie wystarczają do skutecznej ochrony prywatności pracowników. Choć wiele form nadzoru nie jest formalnie nielegalnych, brakuje mechanizmów kontrolnych, które mogłyby ograniczyć ich stosowanie w sytuacjach naruszających prawo do prywatności, wolności wypowiedzi i zrzeszania się. Pracodawca wie za dużo? Od podsłuchu do partnerstwa Autorzy raportu apelują o pilne wprowadzenie przepisów, które zagwarantują pracownikom realny wpływ na to, w jaki sposób są oni monitorowani w miejscu pracy. Jako rozwiązanie IPPR proponuje stworzenie mechanizmu konsultacji na wzór tych funkcjonujących przy zwolnieniach grupowych. Dzięki temu pracodawcy byliby zobowiązani do informowania o rodzaju zbieranych danych, celu ich przetwarzania oraz sposobie wykorzystania. Zdaniem IPPR konieczne jest również zwiększenie transparentności i wzmocnienie pozycji pracowników w relacji z pracodawcami. Zwłaszcza w kontekście dynamicznych zmian technologicznych to bardzo potrzebne. Bez jasnych zasad istnieje ryzyko, że inwigilacja stanie się narzędziem pogłębiającym istniejące nierówności na rynku pracy. Brak zmian niekorzystnie odbije się zaś zarówno pod kątem społeczno-ekonomicznym, jak i rasowym. Excerpt: Z raportu opublikowanego przez brytyjski portal Independent.co.uk, opartego na analizie Instytutu Badań Polityki Publicznej (IPPR), wynika, że najbardziej inwigilowanymi grupami zawodowymi są młodzi ludzie wchodzący na rynek pracy oraz czarnoskórzy pracownicy. ### Polacy za granicą głosowali na Rafała Trzaskowskiego. II tura wyborów - wyniki i podsumowanie turyW II turze wyborów prezydenckich RP w 2025 roku Polacy mieszkający za granicą ponownie wykazali się wysokim zaangażowaniem obywatelskim. Frekwencja w kluczowych krajach Europy Zachodniej – takich jak Wielka Brytania, Niemcy, Irlandia i Holandia – sięgnęła nawet 84%, co pokazuje, że Polonia aktywnie uczestniczy w życiu politycznym kraju. Wybory prezydenckie w Polsce wygrał Karol Nawrocki. Uzyskał 50,89 % głosów. II tura wyborów prezydenckich, wyniki ogólne w porównaniu do danych z zagranicy wskazują, że jest duży rozdźwięk pomiędzy predyspozycjami politycznymi w kraju i wśród Polonii. II tura wyborów - wyniki i podsumowanie Choć zwycięzcą głosowania za granicą okazał się Rafał Trzaskowski, różnice w poparciu między nim a Karolem Nawrockim były zaskakująco zróżnicowane. Co ciekawe, wybory prezydenckie ostatecznie wygrał jednak Karol Nawrocki. W niektórych państwach Trzaskowski zdeklasował rywala, w innych jego przewaga była znacznie mniejsza. Podczas II tury wyborów prezydenckich Polacy za granicą tłumnie ruszyli do urn. W sumie do głosowania zapisało się ponad 695 tysięcy osób, co stanowi absolutny rekord. Dla porównania – w pierwszej turze było ich o 211 tysięcy mniej. Dodatkowo głosowali również ci, którzy posiadali zaświadczenia o prawie do głosowania, co znacznie zwiększyło realną liczbę uczestników. II tura wyborów, wyniki i frekwencja wskazują, jak ważny dla Polaków za granicą jest wybór prezydenta Polski. II tura wyborów wyniki i frekwencja, fot. gettyimages.com Tłumy ustawiały się w kolejkach od samego rana – zarówno w Europie, jak i w USA, Kanadzie czy Australii. Polacy głosowali w 511 obwodach zagranicznych, a przebieg głosowania – zgodnie z relacjami członków komisji – był spokojny, lecz wymagał dobrej organizacji. Rekordowa mobilizacja poza granicami Polski W czterech krajach z największą liczbą głosujących oddano łącznie aż 303 028 ważnych głosów. We wszystkich tych państwach frekwencja przekroczyła 75%, a w trzech z nich – Niemczech, Irlandii i Wielkiej Brytanii – sięgnęła aż 83–84%. W przeciwieństwie do głosowania w Polsce, Polacy za granicą w pełni korzystali z głosowania osobistego – nie odnotowano głosów korespondencyjnych ani oddanych przez pełnomocników. Wielka Brytania – najwięcej głosujących, najniższe poparcie dla Trzaskowskiego Liczba głosów ważnych: 152 289 Frekwencja: 84,00% Rafał Trzaskowski: 92 477 (60,72%) Karol Nawrocki: 59 812 (39,28%) W Wielkiej Brytanii zagłosowało najwięcej Polaków spośród wszystkich krajów zagranicznych. Co ciekawe, to właśnie tutaj Trzaskowski osiągnął swoje najsłabsze zwycięstwo wśród krajów Europy Zachodniej – jego przewaga nad Nawrockim wyniosła 21,4 punktu procentowego. Wskazuje to na bardziej zróżnicowaną scenę polityczną wśród tamtejszej Polonii. Niemcy – jednoznaczne zwycięstwo Trzaskowskiego Liczba głosów ważnych: 99 276 Frekwencja: 83,63% Rafał Trzaskowski: 64 877 (65,36%) Karol Nawrocki: 34 399 (34,64%) W Niemczech – gdzie mieszka jedna z największych polskich diaspor – Trzaskowski zdobył największą przewagę procentową nad rywalem: prawie 31 punktów procentowych. Wyraźna przewaga może wynikać z silnej obecności środowisk miejskich i liberalnych wśród Polaków mieszkających u naszych zachodnich sąsiadów. Irlandia – stabilne poparcie, wysoka frekwencja Liczba głosów ważnych: 21 730 Frekwencja: 83,22% Rafał Trzaskowski: 13 583 (62,51%) Karol Nawrocki: 8 147 (37,49%) W Irlandii wynik Trzaskowskiego był zbliżony do jego ogólnego wyniku zagranicznego, przy zachowaniu bardzo wysokiej frekwencji. Przewaga ponad 25 punktów procentowych wskazuje na wyraźne preferencje polityczne tamtejszych wyborców. Holandia – najmniejsza frekwencja, lecz wyraźna przewaga Trzaskowskiego Liczba głosów ważnych: 30 733 Frekwencja: 76,21% Rafał Trzaskowski: 19 921 (64,81%) Karol Nawrocki: 10 812 (35,19%) Choć frekwencja w Holandii była nieco niższa niż w pozostałych krajach, Trzaskowski utrzymał stabilne poparcie powyżej 64%, co potwierdza jego popularność wśród młodszych i mobilnych wyborców, których w tym kraju nie brakuje. II tura wyborów, wyniki wskazują, na tendencję proeuropejską Głosowanie Polaków za granicą w II turze wyborów prezydenckich 2025 roku pokazuje jednoznacznie, że Polonia opowiedziała się za kandydatem proeuropejskim i liberalnym. Rafał Trzaskowski wygrał w wielu krajach/ Dlatego jego poparcie wahało się od 60% do ponad 65%. II tura wyborów wyniki i frekwencja. Jak głosowali Polacy za granicą? fot. gettyimages.com Różnice regionalne – szczególnie w Wielkiej Brytanii – pokazują jednak, że polska emigracja nie jest jednolita politycznie. Natomiast preferencje wyborcze kształtują się pod wpływem lokalnych warunków życia, doświadczeń migracyjnych i poziomu integracji z państwami przyjmującymi. Excerpt: W II turze wyborów prezydenckich RP w 2025 roku Polacy mieszkający za granicą ponownie wykazali się wysokim zaangażowaniem obywatelskim. Frekwencja w kluczowych krajach Europy Zachodniej – takich jak Wielka Brytania, Niemcy, Irlandia i Holandia – sięgnęła nawet 84%. ### Błędy na paragonie, przez które tracimy pieniądze Klienci sklepów w Niemczech niepotrzebnie tracą pieniądze przez błędy na paragonie. Zdarzają się one najczęściej w konkretne dni. Podpowiadamy, na co warto zwrócić uwagę w czasie robienia zakupów. Nie każdy konsument wie o tym, że często zdarzają się błędy na paragonie, w wyniku których są stratni. Kiedy musimy najbardziej uważać na błędy na paragonie? Według Federacji Niemieckich Organizacji Konsumenckich (Verbraucherzentrale Bundesverband) i magazynu konsumenckiego Stiftung Warentest niemieckie paragony sklepowe najmniej wiarygodne są w poniedziałki. Okazuje się, że warto sprawdzać paragony w poniedziałkowe poranki. Na wypadek, gdyby reklamowane rabaty nie były uwzględnione na rachunku. Może tak stać się z tego powodu, że promocje oferowane w nowym tygodniu mogą nie trafić jeszcze do systemu cyfrowego w momencie otwarcia sklepów. Inne błędy, na które klienci powinni zwrócić uwagę Oprócz problemów z terminowością przy wprowadzaniu rabatów, mogą pojawić się także inne błędy. Oto, na co klienci powinni zwrócić uwagę: Produkty skanowane dwa razy Ze względu na szybką pracę kasjerów może dojść do przypadkowego parokrotnego zeskanowania produktu. Dlatego klienci powinni sprawdzić ilość każdego zakupionego produktu natychmiast po otrzymaniu paragonu. Ubieganie się o zwrot pieniędzy za produkty zeskanowane dwukrotnie jest znacznie trudniejsze po opuszczeniu sklepu. Ceny w ofercie nie zgadzają się z cenami na paragonie Przez zmiany cen może dochodzić do nieporozumień. Produkt na półce sklepowej może mieć inną cenę niż przy zeskanowaniu w kasie. Według klientów sklep powinien sprzedać im produkt po cenie reklamowanej na półce. Jednak – jak podaje Stiftung Warentest – ceny podane na półce nie są wiążące. Nieprawidłowo zwrócona reszta Jeśli nadal płacimy za zakupy gotówką, warto sprawdzić także resztę wydaną nam przez kasjera. W pośpiechu może dojść do pomyłki, którą lepiej odkryć jeszcze przy kasie. Zwrot produktów tylko gdy są wadliwe Mimo że wielu osobom może się wydawać, że niezadowalające zakupy można z łatwością zwrócić do sklepu stacjonarnego w Niemczech, supermarkety są zobowiązane do przetworzenia zwrotu tylko wtedy, gdy kupiliśmy wadliwy produkt. Istnieją jednak wyjątki od tej reguły. Jeśli wyjątki dotyczą jakichkolwiek zakupionych przez nas produktów, sklep prawdopodobnie odnotuje je na naszym paragonie. Skarga na błędy na paragonie Jeśli znajdziemy błąd na paragonie, powinniśmy natychmiast zawiadomić o tym kasjera. W większych niemieckich supermarketach możemy również odwiedzić punkt obsługi klienta, zwykle zlokalizowany w pobliżu wejścia do sklepu. Excerpt: Klienci sklepów w Niemczech niepotrzebnie tracą pieniądze przez błędy na paragonie. Zdarzają się one najczęściej w konkretne dni. ### Ryanair wycofuje się z lotniska w Holandii. Wprowadza nowe trasy z Polski Tanie linie lotnicze Ryanair odwołują wszystkie loty z lotniska w Holandii tłumacząc decyzję nadmiernym wzrostem kosztów. Obwiniają też rząd o „gwałtowny wzrost podatków lotniczych”. Zwiększają jednak liczbę lotów z Polski, między innymi do Wielkiej Brytanii. Ryanair walczy z wysokimi opłatami lotniskowymi i podatkami lotniczymi. Po zaostrzonym sporze w Hiszpanii z operatorem Aerena i likwidacji części tras, przewoźnik wycofuje się z lotniska w Holandii. Twierdzi, że jest ono jednym z najdroższych w Europie. Życzliwym okiem patrzy jednak na Polskę, w której zwiększa siatkę połączeń. Odwołanie lotów z lotniska w Holandii Od 26 października Ryanair wycofuje się z lotniska Maastricht Aachen w Holandii. Oprócz wysokich opłat lotniskowych powodem jest także podwyżka podatków lotniczych. O to już irlandzkie linie oskarżają holenderski rząd. Przewoźnik twierdzi, że od 2021 roku wzrost podatków wyniósł 275 proc., a teraz na pasażera przypada 30 euro. - Te znaczne wzrosty kosztów sprawiają, że lotnisko Maastricht jest jednym z najdroższych w Europie. I całkowicie niekonkurencyjnym w porównaniu z innymi krajami i tanimi lotniskami w innych częściach Europy – powiedział w swoim oświadczeniu dyrektor operacyjny Jason McGuinness. Wycofanie się Ryanaira z holenderskiego lotniska będzie się wiązało także z anulowaniem pięciu bezpośrednich połączeń lotniczych. Przełoży się to również na 150 000 mniej pasażerów rocznie. Lotnisko Maastricht poinformowało, że żałuje takiej decyzji Ryanaira: „W ostatnich miesiącach prowadziliśmy intensywne rozmowy z Ryanair na temat warunków, na jakich moglibyśmy kontynuować współpracę od sezonu zimowego 2025/26. Niestety, nie udało nam się osiągnąć porozumienia”. Według rzecznika, wzrost kosztów jest konieczny, aby lotnisko było niezależne finansowo. Ryanair nie chce płacić stawek pokrywających koszty lotniska. Ryanair rozbudowuje siatkę połączeń lotniczych w Polsce / fot. Getty Images Nowe trasy z Polski Irlandzkie linie lotnicze po wycofaniu się z lotniska Maastricht chcą skupić się na większej liczbie lotów do innych krajów europejskich. Będą nimi Szwecja, Włochy i Polska. McGuinness twierdzi, że kraje te „obniżają koszty lotniskowe i znoszą podatki lotnicze, aby stymulować wzrost ruchu”. Po tym, jak Polska znalazła się na trzecim miejscu wśród najszybciej rozwijających się rynków lotniczych w Europie Wschodniej, Ryanair patrzy na nasz kraj z optymizmem. W samym sezonie letnim uruchomił 23 nowe trasy. Wśród nowych kierunków znalazły się między innymi Warszawa-Piza, Kraków-Castellon czy Wrocław-Lamezia. Irlandzkie linie lotnicze zwiększyły także liczbę lotów z Polski do Wielkiej Brytanii. Z lotniska w Szczecinie od 30 marca możemy polecieć do Londynu Stansted siedem razy w tygodniu. Do Liverpoolu polecimy z częstotliwością cztery razy w tygodniu. Tani przewoźnik zapowiedział, że zamierza przewieźć ponad 18 mln pasażerów do i z Polski, a także obsłużyć ponad 300 tras. W sezonie zimowym natomiast irlandzki przewoźnik planuje uruchomić przynajmniej trzy nowe trasy z Polski. Z Krakowa będzie można udać się (od 27 października) do Sofii, z Rzeszowa do Edynburga (także od 27 października), a z Wrocławia do Sewilli (od 6 grudnia). Excerpt: Tanie linie lotnicze Ryanair odwołują wszystkie loty z lotniska w Holandii. Ale zwiększają liczbę lotów z Polski, także do Wielkiej Brytanii. ### Oszczędzanie jako styl życia: Jak zmniejszyć rachunki i zrobić z tego… show W Wielkiej Brytanii oszczędzanie przestało być tylko koniecznością – stało się sztuką, zabawą i... tematem na TikToka. Od rządowych programów po absurdalne triki internautów – tu każdy ma swoje patenty na niższe rachunki i czyste sumienie. Oszczędzanie w UK to styl życia. Przedstawiamy TOP 10 dziwnych, ciekawych, absurdalnych, ale skutecznych sposobów na niższe rachunki! Na poważnie: jakie są programy oszczędnościowe w UK? W Wielkiej Brytanii funkcjonuje szereg realnych programów oszczędnościowych wspieranych przez rząd i dostawców mediów, które mają na celu zachęcanie mieszkańców do bardziej efektywnego korzystania z energii i wody. Programy od dostawców energii: Octopus Energy – Saving Sessions W określonych godzinach, gdy sieć energetyczna jest obciążona, użytkownicy są zachęcani do ograniczenia zużycia prądu – a w zamian otrzymują bonusy lub zwroty na rachunku. To trochę jak reality show – tylko zamiast głosować, gasisz światło. OVO Energy – Power Move Dostajesz punkty za przesunięcie zużycia prądu poza godziny szczytu. Zbierasz je niczym nagrody w programie lojalnościowym, tylko zamiast ciastek dostajesz zniżki. W skrócie: im później pierzesz, tym lepiej śpisz (przynajmniej finansowo). British Gas – PeakSave Kolejna opcja dla miłośników świadomego zużycia – zmniejsz prąd w czasie szczytu, a British Gas odwdzięczy się gotówką lub zniżką. Uczciwy układ: oni dostają stabilną sieć, ty niższy rachunek i satysfakcję. Rządowe inicjatywy: Energy Bills Discount Scheme Program wsparcia zimowego – czyli ulga na rachunki za ogrzewanie dla gospodarstw domowych. Działa jak ciepła herbata od państwa, gdy za oknem hula brytyjski wiatr. Smart meters Inteligentne liczniki, które pokazują zużycie w czasie rzeczywistym – i w czasie rzeczywistym psują ci humor. Idealne dla tych, którzy lubią oglądać, jak ich pieniądze uciekają z gniazdka. ECO4 i Boiler Upgrade Scheme Dotacje na ocieplanie domów i wymianę nieefektywnych źródeł ciepła. Czyli: zmieniasz piec – zyskujesz spokój, ciepełko i mniej zgryzot. TOP 10 dziwnych, skutecznych, zabawnych i zaskakujących trików na niższe rachunki, czyli oszczędzanie w UK w praktyce Oszczędzanie w UK - pomysły na niższe rachunki bywają zabawne, fot. canva Pranie o północy Pomysł prosty – korzystaj z tańszego prądu w nocy (jeśli masz taryfę nocną lub smart meter). Pralka startuje o 00:01, a Ty jesteś mistrzem gospodarności. Plus taki, że o drugiej w nocy nikt nie ukradnie Ci miejsca na suszarce. Z czasem możesz poczuć się jak DJ, który miksuje bieliznę zamiast beatów. Czy sąsiedzi będą zachwyceni tą muzyką? Polowanie na wampiry energetyczne Tryb czuwania to cichy złodziej – odłącz ładowarki, telewizory i konsolę, jeśli nie są używane. Takie oszczędzanie w UK może być uciążliwe, ale z czasem przywykniesz. To jak codzienne polowanie – tylko zamiast dzika, upolujesz £100 rocznie. Po tygodniu wiesz, gdzie w domu są wszystkie gniazdka i kto zostawia włączony router. „Namydl się, zanim włączysz prysznic” Wchodzisz pod prysznic, zakręcasz wodę, mydło w ruch, potem spłukanie – oszczędzasz litry dziennie. Stosują to wszyscy, którzy chcą mieć czyste sumienie i niższy rachunek. Ostrzeżenie: w zimie wymaga odwagi i silnej psychiki. Karaoke + pranie ręczne Zamiast pralki – miska, mydło i hit lat 80-tych. Użytkownicy YouTube pokazują, jak z uśmiechem i rękawiczkami robić swoje. Wersja deluxe zawiera balet podczas płukania. Po miesiącu biceps większy niż rachunek. Zbieranie zimnej wody z kranu Zanim poleci ciepła – podstawiasz miskę i zbierasz wodę np. do podlewania kwiatów. Minimalny wysiłek, maksymalna satysfakcja. A Twoje rośliny czują się jak księżniczki i zawsze mają wody pod dostatkiem. Montaż tabliczki: „Ile to kosztuje?” Umieszczona przy włączniku światła albo nad czajnikiem – przypomina, że każde kliknięcie to pieniądze. Działa lepiej niż sumienie. Niektórzy dodają: „Czy naprawdę musisz podgrzewać wodę po raz trzeci dziś?” Taniec oszczędnościowy Po wyłączeniu wszystkiego – tańczysz jakbyś wygrał w lotto. TikTok pełen takich „celebracji”. Nie daje realnych oszczędności, ale poprawia nastrój. I przypomina, że każdy mały sukces zasługuje na wygibasa. Zasil się energią własnych kroków Zakładasz specjalne maty do chodzenia po domu, które generują minimalny prąd przy każdym kroku. Potem korzystasz z tej energii do ładowania telefonu lub oświetlenia małej lampki.Brzmi jak futurystyczna technologia, ale w praktyce to zabawny sposób na przypomnienie sobie, że ruch to zdrowie, a prąd można… niemalże wytańczyć.Plus: sąsiadom też daje powód do zdziwienia, gdy zaczynasz chodzić po pokoju z „elektryczną podłogą”.Minus: nie zasili pralki, ale na pewno poprawi humor i rozrusza mięśnie! Suszenie na kaloryferze lub balkonie Zamiast suszarki – klasyka: rozwieszasz mokre ubrania w cieple grzejnika albo na balkonie. Stare metody wracają do łask. Wprawdzie zapach mokrego swetra w salonie czy pranie schnące tydzień w czasie deszczowych dni może być problematyczne, jednak brak szumu suszarki wygrywa! Dodatkowo oszczędzasz na nawilżaczach. Zimny challenge – trzy swetry i koc Nie zwiększaj temperatury – zwiększ warstwy. Sweter, szlafrok, koc i herbata – oto zimowy zestaw przetrwania. Dodatkowo załatwia hartowanie i poprawia odporność. Same korzyści ;) Kto nie przeżył brytyjskiej zimy w jednym pokoju, ten nie zna życia. Niektórzy dodają: „Kiedy zrobiło się ciepło, odkryłem, że miałem na sobie sześć par skarpet.” Zabawne i skuteczne rady na oszczędności, fot. canva Oszczędzanie w UK – zabawne, dziwne i... zaskakująco skuteczne Z jednej strony – programy i zniżki. Z drugiej – internetowe porady, które balansują na granicy geniuszu i absurdu. Ale jedno jest pewne: oszczędzanie w UK stało się nie tylko koniecznością, ale też pretekstem do kreatywności, humoru i… wyzwań na TikToku. Więc jeśli robisz pranie o północy, podlewasz kwiaty wodą z kranu i zakładasz pięć warstw ubrań, wiedz jedno: jesteś nie tylko sprytny – jesteś częścią nowej oszczędnościowej awangardy. Excerpt: Oszczędzanie w UK to styl życia. Przedstawiamy TOP 10 dziwnych, ciekawych, absurdalnych, ale skutecznych sposobów na niższe rachunki! ### Ryanair przeznaczy 45 mln zł na pierwsze w Europie centrum wsparcia pasażerów. Powstanie ono w Warszawie Ryanair w Europie rozwija się na dobre. Otwiera w Warszawie Customer Service Escalation Centre. To pierwsze tego typu centrum w Europie, którego celem jest profesjonalne wsparcie pasażerów w przypadku opóźnionych lub odwołanych lotów. Inwestycja jest warta 45 mln zł. To odpowiedź przewoźnika na rosnącą liczbę zakłóceń w ruchu lotniczym spowodowanych m.in. niekorzystną pogodą, problemami z kontrolą ruchu lotniczego czy ograniczoną przepustowością portów lotniczych. Coraz więcej lotów jest opóźnionych, a linie lotnicze wypłacają odszkodowania coraz większej liczbie pasażerów. Dzięki temu, że świadomość praw pasażerów rośnie, występują oni o odszkodowania znacznie częściej niż w przeszłości. Ryanair w Europie – ponad 100 tys. operacji w miesiąc Tylko w kwietniu 2024 roku Ryanair zrealizował ponad 100 tys. operacji lotniczych na terenie Europy. Punktualność lotów – mierzona jako przylot do celu nie później niż 15 minut po planowanym czasie – wyniosła aż 90%. W okresie zimowym przewoźnik osiąga jeszcze lepsze wyniki – sięgające 93% punktualności. W sezonie letnim – od maja do września – wskaźnik ten wynosi średnio 85–88%. Nowe centrum w Warszawie ma wspierać pasażerów szczególnie w sytuacjach, które nie są bezpośrednio zależne od przewoźnika, ale realnie wpływają na komfort podróży. Centrum powinno zagwarantować szybkie reakcje i realną pomoc w czasie rzeczywistym. Wsparcie zrealizują zarówno za pośrednictwem czatu na żywo, jak i technologii opartych na sztucznej inteligencji. Jak podkreśla Tracy Kennedy, dyrektor ds. obsługi klienta w Ryanair, najważniejszą rolę w nowym centrum odegrają ludzie – 200 specjalistów. Dzień otwarty dla kandydatów odbędzie się 4 czerwca. Poszukiwani są przede wszystkim specjaliści ds. obsługi klienta, IT oraz administracji. Kraków z pierwszym w regionie centrum symulatorowo-treningowym Otwarcie CS Escalation Centre to nie pierwsza duża inwestycja Ryanaira w Polsce. W Kraju nad Wisłą funkcjonuje już spółka Buzz, będąca częścią grupy Ryanair, która obsługuje czartery i regularne loty z Polski. Flota Buzz liczy obecnie ponad 70 samolotów typu Boeing 737, a w całym kraju zatrudnionych jest ponad 2000 specjalistów. Najważniejszą rolę w nowym centrum Ryanaira odegrają ludzie / fot. Getty Images We Wrocławiu działa centrum serwisowe i hangarowe, w którym pracuje ponad 400 inżynierów i specjalistów IT. Z kolei w Krakowie kończone jest centrum symulatorowo-treningowe dla załóg lotniczych – pierwsze tego typu w regionie – które jeszcze w tym roku ma zatrudnić kolejne 150 osób. Buzz rośnie w siłę – tysiące pracowników dbają o jakość usług – To nie jest jednorazowy projekt, ale kolejny krok w długofalowej strategii Ryanaira na polskim rynku – mówi Michał Kaczmarzyk, prezes Buzz i szef Ryanaira w Polsce. Jak twierdzi, łączna liczba pracowników tej firmy w Polsce już przekracza 3 tys. osób. Nowe inwestycje dodatkowo wzmocnią tę pozycję biznesową. Inwestycja Ryanaira w Polsce jest motywowana również prężnym rozwojem branży lotniczej. Tylko Polacy w 2019 roku odbyli około 50 mln podróży lotniczych. Jeszcze 20 lat temu popularność podróżowania samolotami była aż ponad 5 razy mniejsza. Excerpt: Ryanair otwiera w Warszawie Customer Service Escalation Centre – pierwsze tego typu centrum w Europie, którego celem jest profesjonalne wsparcie pasażerów w przypadku opóźnionych lub odwołanych lotów. Inwestycja jest warta 45 mln zł. ### Przymusowo zainstalowano ci licznik przedpłatowy? Dostaniesz odszkodowanie Tysiące osób, którym przymusowo zainstalowano licznik przedpłatowy dostaną odszkodowanie. Wypłaty wyniosą nawet do 1000 funtów na osobę, a długi zostaną umorzone. Firmy energetyczne wypłacają obecnie swoim klientom odszkodowanie za przymusowe liczniki przedpłatowe. Przeznaczyły na ten cel ponad 70 mln funtów. Bezprawne montaże liczników W związku ze skandalem związanym z przymusowym montażem liczników przedpłatowych, firmy energetyczne wypłacają klientom odszkodowanie. Wypłaty mogą wynieść nawet 1000 funtów na osobę, a długi mają zostać umorzone. Dochodzi do tego po przeglądzie przeprowadzonym przez organ regulacyjny – Ofgem. Okazało się, że bardzo często dostawcy energii montowali im liczniki przedpłatowe, aby płacili z góry. Robili to jednak bez ich zgody, gdy klienci np. zalegali z rachunkami. Organizacja reprezentująca firmy energetyczne, Energy UK, poinformowała, że dostawcy ciężko pracowali, aby „naprawić sytuację” po interwencji Ofgem. Klienci, którym przymusowo zainstalowano liczniki przedpłatowe, mogą otrzymać do 1000 funtów odszkodowania / fot. Getty Images Odszkodowanie za przymusowe liczniki przedpłatowe Klienci, którzy są uprawnieni do odszkodowania za przymusowy montaż liczników przedpłatowych, mogą otrzymać od 40 funtów do 1000 funtów. Wypłaty w najwyższej wysokości dotyczą tych klientów, u których przeprowadzono „niewłaściwą instalację”, poinformował Ofgem. Część z nich już otrzymała pomoc lub skontaktowali się z nimi ich dostawcy energii. W przypadkach, gdy do tego jeszcze nie doszło, klienci nie muszą nic robić. Ofgem twierdzi, że odszkodowanie zostanie wypłacone bezpośrednio na konta klientów. Skandal z licznikami Skandal z przymusowym montażem liczników przedpłatowych wybuchł w szczytowym momencie kryzysu związanego z kosztami utrzymania. Wtedy ceny energii gwałtownie wzrosły po inwazji Rosji na Ukrainę. Natomiast firmy energetyczne w Wielkiej Brytanii zaczęły montować liczniki przedpłatowe u osób, które miały problemy z opłaceniem rachunków za energię. Robiły to jednak bez zgody klientów zmieniając inteligentny licznik na tryb przedpłaty lub nawet wchodząc do domów w celu przymusowego montażu. Wyjątkowe oburzenie wzbudziły doniesienia o tym, że agenci British Gas siłą włamywali się do domów klientów w celu przeprowadzenia instalacji. Jak powiedział Tim Jarvis, dyrektor generalny w Ofgem: - Naszym priorytetem było naprawienie sytuacji osób, które niewłaściwie potraktowano. A także upewnienie się, że takie praktyki się nie powtórzą. Ed Miliband, minister ds. energii, nazwał przymusową instalację liczników przedpłatowych „skandalem”. Dodał, że cieszy się widząc wzrost kwoty rekompensaty (do 18,6 mln funtów) wypłacanej przez firmy energetyczne. Natomiast Clare Moriarty, dyrektor organizacji charytatywnej Citizens Advice, powiedziała, że chciałaby, aby sektor energetyczny szybko wypłacił odszkodowania najbardziej poszkodowanym klientom. Excerpt: Tysiące osób, którym przymusowo zainstalowano liczniki przedpłatowe dostaną odszkodowanie. Wypłaty wyniosą nawet do 1000 funtów na osobę, a długi zostaną umorzone. ### Cięcia w zasiłkach dla niepełnosprawnych. Ile stracą świadczeniobiorcy? Według nowej analizy, dochody mieszkańców Walii zredukują się aż o 466 mln funtów do 2029/30 roku. Powodem będzie reforma systemu świadczeń socjalnych, która dotknie osoby niepełnosprawne. Partia Pracy spotyka się z ostrą krytyką dotyczącą cięć w zasiłkach dla osób niepełnosprawnych. Niestety wielu świadczeniobiorców będzie miało przez zredukowaną pomoc kłopoty finansowe. Cięcia w zasiłkach dla niepełnosprawnych uszczuplą budżety Firma zajmująca się analizą danych, Policy in Practice poinformowała, że na cięciach w zasiłkach stratnych będzie prawie 190 000 osób, czyli 6 proc. populacji. Jedną z osób, które ucierpią na zmianach, jest Brian Evans ze Swansea. Otrzymuje on wsparcie w związku z wieloma problemami zdrowotnymi. 62-letni mężczyzna powiedział, że przez zapowiadane zmiany martwi się, co się z nim stanie. Personal Independence Payment (PIP) w założeniu ma pokryć dodatkowe koszty związane z jego niepełnosprawnością. Pan Evans boi się, że straci dotychczasową pomoc. Jak powiedział: - Nie mam telewizora, bo mnie na niego nie stać. Wszystko wydaję. Dlatego, jeśli jeszcze ograniczę wydatki, to naprawdę nie wiem, jak sobie poradzę. Niestety Ministerstwo Pracy i Emerytur poinformowało, że reformy sprawią, iż system opieki społecznej zawsze będzie wspierał tych, którzy „nigdy nie będą w stanie pracować”. Sam Fathers z Policy in Practice powiedział, że dla niektórych osób reforma świadczeń może oznaczać utratę 60 proc. dochodów. Reforma w zasiłkach nie przysłuży się niepełnosprawnym / fot. pixabay Reforma systemu świadczeń Od 2019-20 roku liczba osób będących w wieku produkcyjnym i ubiegających się o świadczenia zdrowotne w Wielkiej Brytanii wzrosła o 45 proc. Rząd zaproponował reformy systemu świadczeń socjalnych, aby w ten sposób zaoszczędzić 5 mld funtów rocznie. Ministrowie twierdzą, że w ramach zmian przewidziano pakiet dodatkowego wsparcia o wartości miliarda funtów. Ma on umożliwić ludziom powrót do pracy. A przez podejście „wypróbuj zanim kupisz”, będzie można wypróbować pracę bez automatycznej utraty zasiłków. W sprawie zmian głos zabrało także Ministerstwo Pracy i Emerytur: „Większość osób, które obecnie otrzymują PIP, będzie nadal go dostawać. Nigdy nie pójdziemy na kompromis w kwestii ochrony osób, które potrzebują naszego wsparcia. Nasze reformy sprawią, że system zabezpieczenia społecznego zawsze będzie dostępny dla tych, którzy nigdy nie będą mogli pracować, a ich dochód będzie chroniony”. „Zapowiedzieliśmy również przegląd ocen w ramach PIP i będziemy współpracować z osobami niepełnosprawnymi. A także reprezentującymi je kluczowymi organizacjami – w tym w Walii – aby rozważyć, jak najlepiej przeprowadzić reformę” – dodało ministerstwo. Excerpt: Wiele osób niepełnosprawnych straci przez cięcia w zasiłkach. Reforma świadczeń socjalnych uderzy w najbardziej poszkodowanych. ### Zwierzęta odwiedzają chorych właścicieli w szpitalu Holenderski szpital wprowadził niezwykłe i ważne udogodnienie dla swoich pacjentów. W obrębie placówki stworzono miejsce, w którym pacjenci mogą spotykać się ze swoimi psami czy kotami. Niezwykle ważny gest, który wpływa pozytywnie na kondycję psychiczną i samopoczucie pacjentów. Zwierzęta odwiedzają chorych właścicieli w szpitalu. Czy poprawi również zdrowie? W Jeroen Bosch Ziekenhuis w holenderskim Den Bosch wydarzyło się coś, co może być przełomem w podejściu do zdrowia psychicznego i fizycznego pacjentów. Szpital otworzył specjalną strefę, gdzie chorzy mogą spotkać się ze swoimi zwierzętami domowymi – psami, kotami, a nawet papugami. To pierwsze tego typu rozwiązanie w Holandii. W nowoczesny sposób łączy opiekę medyczną z troską o emocjonalne potrzeby pacjentów. Zwierzęta odwiedzają chorych właścicieli w szpitalu. Jak takie holistyczne podejście wpływa na kondycję pacjentów? Czy przyspiesza proces rekonwalescencji? Zwierzęta odwiedzają chorych właścicieli w szpitalu. Co dają zwierzęta wśród stetoskopów? Inicjatorką przedsięwzięcia jest dr Hortence Haerkens-Arends, była kardiolog, która od lat zgłębia wpływ relacji człowieka ze zwierzęciem na proces zdrowienia. Jak tłumaczy: „Zwierzęta obniżają ciśnienie, redukują kortyzol – hormon stresu – i zwiększają poziom oksytocyny, czyli hormonu więzi. To naukowo udowodnione.” Psy i koty wpływają korzystnie na nastrój chorych. Spotkanie jest również niezwykle ważne dla pupila. fot. pixabay.com Pomysł nie jest całkowicie nowy. Dlatego w USA czy Kanadzie podobne programy działają już od lat. Jednak w Europie, a zwłaszcza w Holandii, gdzie priorytetem są rygorystyczne normy sanitarne, to wciąż temat tabu. Teraz, dzięki staraniom zespołu szpitala, udało się połączyć empatię z procedurami. Domowe zwierzęta mają wstęp do placówki. Bezpieczeństwo przede wszystkim Zwierzęta nie mogą poruszać się po szpitalu swobodnie. Do specjalnie przygotowanego ogrodu prowadzącego do „pokoju spotkań” mogą wejść wyłącznie pod opieką właściciela lub rodziny. Muszą być zaszczepione, zdrowe, nieagresywne i... czyste. Obowiązkowa jest aktualna książeczka weterynaryjna. Wejście główne jest zamknięte dla czworonogów – trafiają do strefy kontaktu przez osobne wejście od strony ogrodu. To rozwiązanie pozwala na zachowanie standardów higieny i jednocześnie umożliwia prawdziwie emocjonalne spotkania. „Zwierzę nie tylko daje poczucie normalności – ono przypomina pacjentowi, że życie toczy się dalej. To niezwykle ważne dla osób przewlekle chorych, samotnych czy w terminalnych stadiach choroby” – wyjaśnia psycholożka kliniczna dr Eva Delemare z Uniwersytetu w Utrechcie. Psychologia więzi: lekarstwo bez recepty Kontakt ze zwierzęciem aktywuje w mózgu człowieka te same obszary, które odpowiadają za tworzenie relacji społecznych. Uwalniana oksytocyna poprawia nastrój, obniża lęk i może przyspieszyć rekonwalescencję. Dlatego, gdy zwierzęta odwiedzają chorych właścicieli w szpitalu, działają na nich jak lekarstwo. „Zwierzęta nie oceniają, są wierne, obecne i ciepłe. W świecie, w którym pacjent często czuje się zredukowany do numeru w systemie, pies czy kot przypominają mu o jego człowieczeństwie” – dodaje Delemare. Badania opublikowane w Journal of Behavioral Medicine pokazują, że obecność zwierząt może skrócić czas hospitalizacji nawet o 20% wśród pacjentów po operacjach serca czy zmagających się z depresją. Społeczny wymiar empatii Inicjatywa szpitala w Den Bosch ma również szerszy wymiar. Jest odważnym głosem w debacie o humanizacji medycyny. W dobie technologii i automatyzacji, potrzeba dotyku, relacji i czułości nie zniknęła. Właśnie dlatego społeczne inicjatywy tego typu budzą zainteresowanie w całej Europie. „To nie tylko innowacja medyczna, to ruch ku bardziej empatycznej, zintegrowanej opiece. To krok ku człowiekowi, a nie tylko jego chorobie” – podsumowuje dr Haerkens-Arends. Przyszłość należy do tych, którzy kochają – także czworonogów Choć dziś podobne spotkania są organizowane raz w tygodniu, z zachowaniem wszelkich zasad higieny i zgody lekarza, być może już niedługo staną się standardem w holenderskich (i nie tylko) szpitalach. Pomysł, by zwierzęta odwiedzały chorych właścicieli w szpitalu spotkał się z entuzjazmem. A jeśli jedno machnięcie ogona czy ciepłe mruczenie może dać choremu więcej niż dziesiątki tabletek, to czy nie warto otworzyć drzwi także dla... czterech łap? Excerpt: Holenderski szpital wprowadził niezwykłe i ważne udogodnienie dla swoich pacjentów. W obrębie placówki stworzono miejsce, w którym pacjenci mogą spotykać się ze swoimi psami czy kotami. ### Niemcy: obniżka cen prądu. Rząd ustalił datę Nowy rząd federalny chce jak najszybciej obniżyć ceny prądu. Do 11 lipca 2025 władza ma przedstawić program, który będzie zawierać między innymi obniżenie cen prądu dla wszystkich gospodarstw domowych i przedsiębiorstw. Zmianie mają ulec podatki od energii elektrycznej, które spadną do minimalnego poziomu dozwolonego w Unii, oraz zmniejszyć się opłaty za przesył energii. Informację o planowanych zmianach przekazała w zeszłym tygodniu Gitta Connemann, parlamentarna sekretarz stanu w Federalnym Ministerstwie Gospodarki. Jak wyliczył Niemiecki Instytut Ekonomiczny (IW) w Kolonii, plan rządu znacząco odciążyłby wielu obywateli. Ceny prądu w Niemczech Minimalny poziom podatku od prądu w Unii Europejskiej wynosi 0,05 centa za kilowatogodzinę. Obecnie w Niemczech trzeba zapłacić 2,05/kWh podatku od prądu. Dodatkowo jeszcze 2,5 centa/kWh w różnych innych opłatach. Niemiecki Instytut Ekonomiczny (IW) wyliczył, że dzięki zniesieniu opłat i obniżeniu podatku cena dla klienta końcowego zmniejszyłby się o ponad 5 centów/kWh. - Dla czteroosobowego gospodarstwa domowego w domu jednorodzinnym, zużywającego rocznie 4000 kWh, oznacza to roczną oszczędność niemal 220 euro – podaje IW. Porównywarka cen Verivox już w marcu przeprowadziła swoją analizę potencjalnej ulgi. Nie uwzględniono w niej jednak dopłat. Z raportu dowiadujemy się, że obniżenie podatku od prądu w planowanym zakresie przyniosłoby rodzinie z rocznym zużyciem na poziomie 4000 kWh oszczędność rzędu 93 euro brutto. Obniżka cen prądu w Niemczech (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) Zmiany, które proponuje rząd byłyby pomocne również dla firm. IW informuje, że małe i średnie przedsiębiorstwa mogłyby płacić nawet 4,6 centa/kWh mniej. Z kolei wielkie koncerny przemysłowe mogłyby oszczędzić około 4,2 procent. Rząd chce też wprowadzić specjalne taryfy dla przemysłu energochłonnego oraz obniżyć opłaty za korzystanie z sieci przesyłowych. Planowane zmiany to ogromny cios dla budżetu Według umowy koalicyjnej opłaty za przesył mają być zmniejszone o połowę. Obniżka cen prądu byłaby więc jeszcze większa dla konsumentów. Niestety, jest to ogromny koszt dla państwa. IW szacuje, że cały program kosztowałby rocznie 21,6 miliarda euro. Eksperci ostrzegają przed traktowaniem planowanych zmian jako rozwiązania długoterminowego. - Wszystkie wymienione środki to tymczasowe plastry na głębszy problem – koszty są jedynie przesuwane z konsumentów na budżet państwa – twierdzą. Aby obniżyć ceny energii w dłuższej perspektywie konieczna jest modernizacja i rozbudowa sieci energetycznej. Excerpt: Nowy rząd federalny zamierza jak najszybciej obniżyć ceny energii elektrycznej. Do 11 lipca 2025 roku ma zostać przedstawiony program, który przewiduje m.in. obniżki cen prądu dla wszystkich gospodarstw domowych oraz firm. ### Najbardziej „niedoceniane” przedmieścia w UK. Ceny mieszkań niższe o 28% Mieszkasz w Anglii i planujesz przeprowadzkę? Mamy dla ciebie idealne miejsce. To najbardziej „niedoceniane” przedmieścia w UK, gdzie mieszkania są tańsze niż w całym regionie i położone są zaledwie osiem kilometrów od Leeds. Horsforth znajduje się rzut beretem od Leeds. Pociągiem dojedziemy tam w zaledwie dwanaście minut, a bilet kosztuje 1,80 funta. Ogromnym plusem tej miejscowości są ceny nieruchomości. Są one bowiem o wiele niższe niż w sąsiednich obszarach. Ile kosztują mieszkania w Horsforth? Średnia cena nieruchomości w tym miejscu oscyluje w okolicach 328 tys. funtów. Technicznie jest to więcej niż średnia w skali całej Anglii, która wynosi 296 tys. funtów, jednak nadal jest to mniej niż średnia w okolicy. W Roundhay, które jest oddalone o 17 minut jazdy samochodem, średnia cena mieszkania wynosi już ponad 435 tys. funtów, a w Bramhope osiąga aż 537 tys. Raport sporządzony przez Office for National Statistics wziął pod uwagę również poziom edukacji. Niemal trzy czwarte szkół oddalonych maksymalnie o 8 kilometrów od Horsforth jest oceniane jako dobre lub wybitne. Oprócz tego w obrębie tych 8 kilometrów znajdują się 22 kawiarnie, 65 barów oraz 141 restauracji. Wszystkie wyżej wspomniane czynniki sprawiły, że Horsforth otrzymało ocenę 7,05 na 10. Drugim miastem pod względem oceny było z kolei Rowley Regis z wynikiem 6,96. W tamtym miejscu średnia cena mieszkania wynosi 206 tys. funtów, czyli o 23,2% mniej w porównaniu do całego kraju. Mieszkania w Horsforth są jednymi z najtańszych w kraju fot. Scott Barbour/Getty Images Co można robić w Horsforth? Horsforth to przyjazne rodzinom miejsce, gdzie znajdziemy mnóstwo atrakcji dla najmłodszych. Jeśli lubisz sztukę, można skorzystać z warsztatów artystycznych w Firefly Pottery's Clay Workshops. Jeśli chcesz być bliżej natury, warto udać się na None Go By Farm czy nawet do Horsforth Hall Park. Fascynatom historii z kolei na pewno do gustu przypadnie Horsforth Village Museum. Spragnieni mogą odwiedzić The Malt Brewhouse, gdzie serwuje się lokalne trunki, a jeśli lubisz wino, warto zajrzeć do popularnego Once Upon A Vine. Mieszkanie w Horsforth - co sądzą mieszkańcy? Lokalni mieszkańcy są zachwyceni Horsforth. Jedna z internautek twierdzi, że początkowo miała tam mieszkać tylko rok. Okolica jednak tak się jej spodobała, że kupiła dom. - W Horsforth i okolicach jest wiele naprawdę fajnych pubów, barów i restauracji. Łatwo można też dojechać do Leeds lub Headingley - pisze. Kobieta docenia też tamtejszą przyrodę. - Okoliczne parki i lasy są wspaniałe, a krótka przejażdżka autem na wieś pozwala pospacerować w pięknych okolicznościach przyrody – dodaje. Inny internauta twierdzi, że kocha Horsforth i nigdy nie żałował tego, że przeprowadził się tam w młodości. Excerpt: Planujesz przeprowadzkę w Anglii? To może być opcja dla ciebie. To jedno z najbardziej niedocenianych przedmieść w Wielkiej Brytanii – z tańszymi nieruchomościami niż w całym regionie i położone zaledwie osiem kilometrów od Leeds. ### Oto najtańszy supermarket w Wielkiej Brytanii. O dziwo to nie Lidl ani Asda Magazyn Which? przeprowadził badania, aby znaleźć najtańszy supermarket w Wielkiej Brytanii. Ostatecznie eksperci przeanalizowali ceny koszyków zawierających 79 markowych i niemarkowych produktów spożywczych w ośmiu największych sieciach w UK. Gdzie zrobimy najtańsze zakupy? Magazyn Which? po raz kolejny sprawdził w jakim sklepie jest najtaniej. W obliczu rosnących cen oraz pomysłów rządu, które uderzają w najbiedniejszych warto wiedzieć, gdzie najbardziej opłaca się robić zakupy. Wyniki badania nie pozostawiają złudzeń. Po raz osiemnasty z rzędu najtańszym supermarketem w UK zostało Aldi. Średni koszt zakupów w Aldi wyniósł 135,95 funta w kwietniu 2025. To o 48 funtów taniej niż w Waitrose, gdzie średnia cena wyniosła aż 184,19 funta, co było najgorszym wynikiem w badaniu. - Analiza Which? po raz kolejny potwierdza nasz przekaz, że jeśli klienci chcą zaoszczędzić na zakupach spożywczych, to Aldi jest jedynym miejscem, gdzie powinni robić zakupy – mówi dyrektor handlowy Aldi, Julie Ashfield. Gdzie zrobić tanie zakupy mieszkając w UK? Jeśli do Aldi wam nie po drodze, na drugim miejscu, uplasował się Lidl. Korzystając z programu Plus za taki sam koszyk zakupów zapłacimy tam 136,64 funta. Podobnie jest jeśli nie korzystamy z programu. Suma jest w takim przypadku o pensa wyższa. Kolejna w rankingu była Asda z koszykiem, za który trzeba zapłacić 150,06 funta. Tuż za Asdą znalazło się Tesco, gdzie z kartą Clubcard zapłacimy 151,11 funta. Poniżej pełna lista sporządzona przez Which?. Cena za 79 produktów podana w funtach. Aldi - 135.95 Lidl z Lidl Plus - 136.64 Lidl - 136.65 Asda - 150.06 Tesco z Clubcard - 151.11 Sainsbury's z Nectar - 152.57 Tesco - 152.59 Morrisons z More - 157.15 Sainsbury's - 158.49 Morrisons - 158.61 Ocado - 170.98 Waitrose - 184.19 Aldi to najtańszy supermarket w Wielkiej Brytanii (zdjęcie ilustracyjne, fot: Getty Images) Co wpływa na wzrost cen żywności? Głównie to wyższe ceny świeżych produktów przyczyniły się do tego, że inflacja cen żywności w Wielkiej Brytanii osiągnęła najwyższy poziom w ujęciu rocznym. Roczna stopa wzrostu cen osiągnęła w tym miesiącu 2,8%. - Głównym motorem wzrostu była świeża żywność, a osoby jedzące czerwone mięso mogły zauważyć, że ich steki stały się nieco droższe w konsekwencji wzrostu hurtowych cen wołowiny – tłumaczy Helen Dickinson, dyrektor British Retail Consortium. - Jeśli ustawowe koszty dla sprzedawców detalicznych wciąż będą rosły, gospodarstwa domowe będą musiały przygotować się na trudne czasy, bo ceny będą rosły szybciej – ostrzega Dickinson. Excerpt: Magazyn Which? przeprowadził badanie w poszukiwaniu najtańszego supermarketu w Wielkiej Brytanii. Eksperci porównali ceny w ośmiu największych sieciach handlowych w UK. Gdzie można zrobić najtańsze zakupy? ### Linie lotnicze, które najczęściej odwołują loty w ostatniej chwili Wielu pasażerów Ryanaira może być zaskoczonych wynikiem ostatniego pojedynku najpopularniejszych w Wielkiej Brytanii linii lotniczych. Wydano decyzję w sprawie ich punktualności i tego, gdzie najczęściej zdarzają się odwołania lotów w ostatniej chwili. Organizacja Which? oceniła, która z najpopularniejszych tanich linii lotniczych w Wielkiej Brytanii ma największe szanse na dotarcie do celu na czas. Dwie tanie linie lotnicze rywalizowały ze sobą pod względem odwołań lotów w ostatniej chwili. Gdzie są najczęstsze odwołania lotów? Według brytyjskiego lidera konsumentów - Which? Ryanair pokonuje easyJet pod względem niezawodności. Grupa stwierdziła, że chociaż obie linie lotnicze poprawiły swoje wskaźniki odwołań w ciągu ostatniego roku, Ryanair jest „nieco” lepszym wyborem. Which? dodał: „W ciągu 12 miesięcy do września 2023 roku Ryanair anulował 0,80 proc. lotów. To mniej więcej średnia dla przewoźników, których braliśmy pod uwagę”. Niestety easyJet poradził sobie zauważalnie gorzej. Anulował 2 proc. lotów w ciągu zaledwie 24 godzin od odlotu. Według rzecznika konsumentów, o wiele więcej lotów zostało odwołanych z kilkudniowym lub tygodniowym wyprzedzeniem. Dane dotyczące odwołań Dane dotyczące punktualności i odwołań lotów pochodzą z Civil Aviation Authority (CAA). Na ich podstawie Which? orzekł, która linia lotnicza wypada pod tym względem korzystniej. Sprawdził także koszt bagażu, a także zmierzył przestrzeń na nogi, aby w ten sposób określić najlepszą linię lotniczą dla każdego budżetu. Z danych CAA wynika, że od października 2023 do września 2024 roku easyJet odwołał 0,9 proc. lotów w krótkim terminie. W przypadku Ryanaira odsetek ten wyniósł zaledwie 0,2 proc. Zatem Ryanair jest nieznacznie lepszą opcją dla podróżnych, którzy nie chcą wydawać zbyt dużo na lot i obawiają się o niezawodność. Punktualność w Ryanairze i easyJet Ponadto Ryanair uzyskał także nieznaczną przewagę nad easyJet pod względem punktualności. Według Which? aż 67 proc. lotów easyJet odlatywało w ciągu 15 minut od zaplanowanego czasu. Natomiast w przypadku Ryanaira ten sam wskaźnik wyniósł 65 proc. Wyniki są nieco zaskakujące, biorąc pod uwagę fakt, że easyJet zwykle przewyższa Ryanaira w rankingu najlepszych i najgorszych linii lotniczych. Jednak Which? twierdzi, że easyJet „zraziło” wielu swoich lojalnych pasażerów w 2023 roku, gdy odwołało tysiące lotów. Z badań wynika, że prawdopodobieństwo opóźnienia jest także związane z dniem tygodnia. Chociaż lot w dzień powszedni może być tańszy, liczba podróżnych udających do pracy w interesach od poniedziałku do piątku może zwiększyć zatory w powietrzu. Coraz więcej pasażerów zna swoje prawa i żąda odszkodowań Dostępne dane wskazują na wyraźny wzrost liczby wniosków o odszkodowania za opóźnione i odwołane loty w ostatnich latach. Trend ten wynika z rosnącej świadomości pasażerów na temat ich praw oraz z coraz częstszych zakłóceń w ruchu lotniczym. Istnieją już strony, gdzie po wpisaniu numeru lotu, od razu uzyskujemy informację, czy za dany lot należy się odszkodowanie, co eliminuje składanie wniosków jeśli rekompensata się nie nalezy. Excerpt: Wydano werdykt - w jakich liniach lotniczych najczęściej zdarzają się odwołania lotów w ostatniej chwili. Lepiej wypada Ryanair czy easyJet? ### Rząd planuje podwyżki emerytur. Możesz zyskać nawet 6 tys. funtów Miliony pracowników może liczyć na podwyżki emerytur. Partia rządząca przedstawiła swoje plany na reformę systemu emerytalnego w Wielkiej Brytanii. Między innymi chodzi o stworzenie „megafunduszy”, które mają inwestować lokalnie, aby pobudzić wzrost gospodarczy kraju. Te działania mogą skutkować zainwestowaniem nawet 50 miliardów funtów w projekty infrastrukturalne. Ministerstwo Finansów liczy, że to pobudzi gospodarkę i zwiększy zyski oszczędzających na swoją emeryturę. Rząd twierdzi, że reformy przyniosą podwyżki emerytur dla ludzi. Wszystko dzięki ograniczeniu marnotrawstwa pieniędzy i lepszym strategiom inwestycyjnym. W efekcie pracownicy o średnich zarobkach mogliby liczyć na nawet 6 tys. funtów dodane do puli zdefiniowanego świadczenia (defined benefit). - Sprawiamy, że emerytury pracują dla Wielkiej Brytanii. Te reformy oznaczają wyższe zyski dla pracowników i miliardy więcej zainwestowane w czystą energię oraz rozwijające się biznesy – mówi kanclerz Rachel Reeves. Reforma emerytalna w Wielkiej Brytanii Ministerstwo oczekuje, że takie działanie pozwoli zaoszczędzić 1 miliard funtów rocznie. Reforma ma sprawić, że samorządowy program emerytalny zostanie skonsolidowany. Siedemnaście największych funduszy emerytalnych w Wielkiej Brytanii już zgodziło się na reformy w dobrowolnym porozumieniu, które zawarto na początku miesiąca. Mimo to rząd uwzględnił w przepisach pewne zabezpieczenie, które pozwoli mu przeforsować nowe przepisy, jeśli w ciągu dziesięciu lat nie zostanie poczyniony odpowiedni postęp w negocjacjach. Rządzący zapewniają jednak, że nie chcą korzystać z tych uprawnień. Podwyżki emerytur w Wielkiej Brytanii (fot: Getty Images) Były minister ds. emerytur Sir Steve Webb określił pomysły obecnie rządzących jako „naprawdę ważny dzień dla programów emerytalnych, ich beneficjentów i firm, które za nimi stoją”. - Rząd wyraźnie wykazał się odwagą w tej dziedzinie, co otwiera możliwości bardziej produktywnego wykorzystania nadwyżki pieniędzy – dodał. Emerytury w Wielkiej Brytanii Obecnie istnieje 86 różnych programów emerytalnych władz lokalnych. Są to plany zdefiniowanego świadczenia (defined benefit). Te zapewniają emeryturę ponad sześciu milionom osób, głównie słabo opłacanym kobietom, które najbardziej liczą na podwyżki emerytur. Te programy mają zostać połączone w zaledwie sześć pul aktywów do marca przyszłego roku. Ich wartość wynosi ponad 392 miliardy funtów. Dodatkowo warte ponad 800 miliardów funtów plany zdefiniowanej składki (defined contribution) również mają zostać skonsolidowane. Rząd zakłada, że do 2030 roku powinno powstać dwadzieścia funduszy emerytalnych wartych ponad 25 miliardów funtów. Obecnie jest ich tylko dziesięć. Fundusze, które do 2030 roku nie osiągną progu aktywów wynoszącego 25 miliardów funtów otrzymają kary. Programy emerytalne warte ponad 10 miliardów funtów, które do tego czasu nie osiągną minimalnej wartości, będą mogły działać dalej. Zobligowane jednak będą do przedstawienia jasnego planu osiągnięcia zaplanowanego celu do 2035 roku. Excerpt: Miliony ludzi może liczyć na podwyżki emerytur. Partia rządząca przedstawiła plany reformy brytyjskiego systemu emerytalnego, zakładające m.in. utworzenie tzw. „megafunduszy”, które będą inwestować lokalnie w celu pobudzenia krajowego wzrostu gospodarczego. ### Niemieckie autostrady pod presją upałów. Kolejne odcinki z ograniczeniami prędkości Niemieckie autostrady już nie są „rajem dla kierowców”, ponieważ pojawiają się na nich kolejne ograniczenia. Od maja utrudnień jest jeszcze więcej i niewykluczone, że wkrótce dołączą do nich następne. Już teraz około 30% autostrad w Niemczech objętych jest stałymi ograniczeniami prędkości, a kolejne 20% podlega ograniczeniom czasowym lub warunkowym, np. związanym z porą dnia lub złym stanem nawierzchni. Do tej listy od 1 maja 2025 roku dołączyły kolejne odcinki. Rosnące temperatury są poważnym zagrożeniem dla dróg – niemieckie autostrady mocno na tym cierpią Jak wyjaśnia Federalna Spółka Autostradowa, powodem ograniczeń na kolejnych odcinkach dróg w Niemczech jest m.in. ich stan techniczny i wiek. Wprowadzenie ograniczeń ma charakter prewencyjny. Gdy słupki rtęci przekraczają 30°C, nawierzchnie, zwłaszcza te starsze i wykonane z betonu, zaczynają „pracować”. Beton ma tendencję do rozszerzania się pod wpływem wysokich temperatur. W skrajnych przypadkach doprowadza to do podnoszenia płyt lub ich pękania. Powstałe deformacje mogą realne zagrażać kierowcom. Im starsza nawierzchnia i im większe obciążenie jej ruchem, tym ryzyko uszkodzeń wzrasta. Nowe limity prędkości na popularnych trasach Od maja do września 2025 roku ograniczeniami prędkości objęto popularne trasy wakacyjne: A3, A92 i A93. A3 – od węzła autostradowego Deggendorf do zjazdu Hengersberg, A92 – na trzech odcinkach – między Oberschleißheim a Eching-Ost, Freising-Süd a Freising-Ost oraz Landshut-West a Dingolfing-Ost, A93 – od węzła Saalhaupt do zjazdu Elsendorf. Wysoka temperatura nie sprzyja jezdniom, zwłaszcza starym i wysłużonym / fot. Getty Images Pojazdy o masie do 3,5 tony nie mogą poruszać się na tych odcinkach szybciej niż 120 km/h, a kierowcy cięższych aut i motocykliści mogą jechać maksymalnie 80 km/h. Przekroczyłeś 130 km/h? W razie wypadku możesz mieć problemy Kierowcy powinni bezwzględnie wiedzieć, że w Niemczech przejechanie skrzyżowania, zjazdu czy węzła autostradowego nie powoduje automatycznego zniesienia ograniczenia prędkości. Na niemieckich autostradach ograniczenie prędkości pozostaje w mocy do momentu jego wyraźnego odwołania poprzez znak drogowy numer 278, będący tarczą z przekreśloną liczbą. Ponadto warto pamiętać, że na niemieckich autostradach – poza obszarami objętymi limitem – występuje tzw. zalecana prędkość i wynosi ona 130 km/h. Przekroczenie tego poziomu co prawda nie jest karane mandatem, ale ma istotne konsekwencje prawne w razie stłuczki. Kierowca może wtedy zostać uznany współwinnym, nawet jeśli to nie on bezpośrednio spowodował kolizję lub wypadek. Na niemieckich autostradach też można utknąć w korkach Zbliża się sezon urlopowy, a to oznacza jedno – miliony kierowców wraz z rodzinami ruszą w trasę, także za granicę. Planując wakacyjny wyjazd do Niemiec, warto wiedzieć, które autostrady mogą stać się wąskimi gardłami. W Niemczech zwłaszcza autostrady A1 i A2 są znane z dużego natężenia ruchu. Na autostradzie A2 szczególnie ruchliwe są odcinki w pobliżu Hanoweru, a na autostradzie A1 odcinki w pobliżu Kolonii, Dortmundu i Hamburga. Dziennie przejeżdża przez nie nawet ponad 10 tys. ciężarówek. Dodatkowo z informacji o korkach w Niemczech pochodzących od ADAC, czyli niemieckiego automobilklubu, wynika, że w 2025 roku kierowcy muszą spodziewać się utrudnień spowodowanych remontami. Problemy mogą pojawić się szczególnie na autostradach: A1, A2, A3 i A4. Excerpt: Niemieckie autostrady już nie są „rajem dla kierowców”, ponieważ pojawiają się na nich kolejne ograniczenia. Od maja utrudnień jest jeszcze więcej i niewykluczone, że wkrótce będą kolejne! ### Wysiadł z busa i zniknął! Rodzina prosi o pomoc 50-letni Polak zaginął w Niemczech. Mężczyzna wracał busem z Holandii. Podróż przebiegała bez problemów. Do chwili, gdy mężczyzna wysiadł z busa na stacji w Niemczech i już nie wrócił. Zdarzenie miało miejsce 21 maja 2025 roku i od tej nocy z Polakiem nie ma kontaktu. Po prostu wysiadł z busa i zniknął. Trwają poszukiwania Zbigniewa Ciemińskiego, 50-letniego mieszkańca Pomorza. Mężczyzna zaginął podczas powrotu z Holandii do Polski. Polak ostatni raz widziany był 21 maja 2025 roku około godziny 3:00 w nocy, gdy wysiadł z busa na stacji benzynowej Tank & Rast Raststätte Michendorf Süd, przy autostradzie A10 na terenie Niemiec. Niedaleko Poczdamu. Od tamtej chwili kontakt z nim się urwał. Ciemiński wracał busem przewoźnika FXT sp. z o.o. z Aalsmeer w Holandii do rodzinnego Przywidza w województwie pomorskim. Wysiadł w nocy i — według dostępnych relacji — nie powrócił już do pojazdu. Zaginiony: rysopis i szczegóły Zbigniew Ciemiński to mężczyzna niskiego wzrostu, o średniej budowie ciała, z niebieskimi oczami i krótkimi, ciemnymi włosami. Wyróżnia go tatuaż na łydce. W chwili zaginięcia miał na sobie: granatowe spodenki, białą bluzkę w szarą mozaikę, czarne buty marki Kappa. Niósł ze sobą dwie torby podróżne i charakterystyczną żółtą torbę ze sklepu Jumbo. Istnieje również przypuszczenie, że mógł się przebrać w dres marki Kappa. Wysiadł z busa i zniknął - czy poszukuje go również niemiecka policja? Jak dotąd brakuje jakichkolwiek doniesień w niemieckich mediach na temat zaginięcia Ciemińskiego. Cała sprawa jest relacjonowana wyłącznie w polskich źródłach, w tym na popularnym profilu społecznościowym "SOS Zaginięcia", w serwisach informacyjnych i przez Komendę Powiatową Policji w Pruszczu Gdańskim, która prowadzi sprawę. Nie ma również informacji o oficjalnym zaangażowaniu niemieckiej policji, mimo że zaginięcie miało miejsce na terytorium Niemiec, w landzie Brandenburgia. To budzi niepokój bliskich i internautów, którzy zwracają uwagę na potencjalną potrzebę szerszej międzynarodowej współpracy w tego typu sytuacjach. Rodzina apeluje: każda informacja może pomóc Rodzina i bliscy zaginionego nie ustają w wysiłkach, by odnaleźć Zbigniewa Ciemińskiego. Apelują do wszystkich osób, które mogły przebywać w rejonie stacji Michendorf Süd w nocy z 20 na 21 maja, a także do innych pasażerów busa lub kierowców ciężarówek, którzy mogli coś zauważyć. Kontakt do Komendy Powiatowej Policji w Pruszczu Gdańskim: tel. 47 74 24 222 lub 112 (anonimowość gwarantowana) ### Ataki na obozowiska bezdomnych - bezsensowny akt nienawiści Grupy nazywające się “organizacjami patriotycznymi” od kilku tygodni regularnie atakują i niszczą namioty rozstawiane przez bezdomnych. W Dublinie problem bezdomności jest duży. Jednak niszczenie resztek mienia należącego do najbiedniejszych, przemoc i agresja nie są sposobem na na rozwiązanie problemu. Są jedynie jego pogłębianiem i formą wyżywania się na słabszych. Ataki na obozowiska bezdomnych w Irlandii zdarzają się jednak coraz częściej. Według danych z października 2024 roku, w Irlandii oficjalnie bezdomnych było 14 760 osób, w tym 4 561 dzieci żyjących w 2 133 rodzinach. Zdecydowana większość - ponad 10 000 osób - mieszka w Dublinie. Co więcej, dane te nie obejmują tysięcy tzw. „ukrytych bezdomnych”. DLatego, że Ci sypiają tymczasowo u bliskich, w samochodach, czy w przepełnionych lokalach. Organizacja Focus Ireland alarmuje, że liczba ukrytych bezdomnych może sięgać nawet 290 000 osób rocznie. „To nie są tylko statystyki - to ludzie, którym odebrano prawo do godności. A teraz odbiera się im nawet namioty i resztki prywatności” - komentuje Aisling Ó Ríordáin, wolontariuszka Dublin Homeless Aid. Ataki na obozowiska bezdomnych, których dopuszczają się “irlandzkie bojówki patriotyczne” to absurdalne akty przemocy. Ataki na obozowiska bezdomnych – nowa forma przemocy W ostatnich tygodniach media społecznościowe obiegły nagrania pokazujące brutalne ataki na obozowiska bezdomnych. Widać na nich zamaskowanych mężczyzn przewracających namioty, rozbijających prowizoryczne konstrukcje, a nawet bijących śpiących ludzi. Nagrania są często publikowane z dumą przez same grupy, które określają siebie jako „obrońcy Irlandii przed degeneracją społeczną”. "Organizacje patriotyczne" regularnie niszczą namioty bezdomnych. fot. gettyimages.com „Nazywają się patriotami, a biją głodnych i przemarzniętych. To nie patriotyzm, to tchórzostwo” - mówi councillor Daithí Doolan z partii Sinn Féin. Wśród organizacji odpowiedzialnych za te działania pojawiają się nazwy takie jak Ireland First czy National Party. Są to ugrupowania skrajnie prawicowe, często o populistycznym i ksenofobicznym charakterze. Czerpią one inspirację z historii faszyzmu w Irlandii. Dlatego sięgają do “tradycji” organizacji takich jak Blueshirts z lat 30. XX wieku. Przemoc jako maska ideologii Ataki na bezdomnych są przejawem głęboko zakorzenionej dehumanizacji. Zamiast walczyć z przyczynami bezdomności - kryzysem mieszkaniowym, brakiem dostępu do usług socjalnych czy uzależnieniami - atakuje się ich ofiary. Przemoc staje się aktem „oczyszczania” przestrzeni publicznej z ludzi, którzy po prostu nie mają dokąd pójść. Realnie jest okrutnym aktem agresji i … przestępstwem. Niewielu z przedstawicieli “organizacji patriotycznych” zdaje sobie bowiem sprawę z tego, że niszczenie mienia jest karalne. Nawet jeśli tym “mieniem” jest namiot bezdomnego. Psycholog społeczny dr Cormac Daly zauważa: „To zjawisko to nie tylko agresja. To mechanizm przenoszenia frustracji na tych, którzy nie są w stanie się bronić. Daje to iluzję kontroli w świecie, który się wymyka.” Agresja i niszczenie, czyli wypaczony patriotyzm Trudno nie dostrzec, że ataki na obozowiska bezdomnych są skutkiem wypaczonego rozumienia patriotyzmu. Zamiast solidarności i ochrony słabszych, dominuje narracja o „oczyszczaniu ulic” i „karaniu pasożytów społeczeństwa”. Taka retoryka znajduje podatny grunt wśród osób sfrustrowanych własną sytuacją ekonomiczną i brakiem zaufania do instytucji. Jak pisał kiedyś George Orwell: „Największym dowodem słabości systemu jest to, jak traktuje swoich najbardziej bezbronnych obywateli.” Ataki na obozowiska bezdomnych - agresja, obojętność czy reakcja Organizacje charytatywne apelują o realne działania: wprowadzenie zakazu eksmisji w zimie, budowę tanich mieszkań, dostęp do terapii i zatrudnienia. Ale równie ważna jest walka z językiem nienawiści i ekstremizmem. A ten bardzo rośnie w siłę. Szczególnie w cieniu kryzysów społecznych. Atakowanie namiotów to nie „patriotyczna akcja” — to brutalne obnażenie słabości społeczeństwa. Gdy przestajesz widzieć w bezdomnym człowieka, oddalasz się od własnego człowieczeństwa. Excerpt: Grupy nazywające się “organizacjami patriotycznymi” od kilku tygodni regularnie atakują i niszczą namioty rozstawiane przez bezdomnych. ### Rząd ugiął się pod presją korporacji spożywczych. Reklamy niezdrowej żywności dla dzieci będą mogły pojawiać się dłużej Niezdrowa żywność i konsekwencje zjadania jej w dużych ilościach to poważny problem społeczny. Wielka Brytania postanowiła zawalczyć z fast foodem poprzez zakaz. Brytyjskie Ministerstwo Zdrowia ogłosiło, że planowany zakaz reklamowania niezdrowej żywności skierowanej do dzieci na pewno będzie, ale jeszcze nie teraz. Pierwotnie przepisy miały wejść w życie 1 października 2025 r., jednak już wiadomo, że pojawią się dopiero na początku 2026. Termin przesunięto po silnej presji ze strony sektora spożywczego. Decyzja spotkała się z ostrą krytyką ze strony organizacji zdrowotnych ostrzegających przed rosnącym wpływem reklamy ultraprzetworzonych produktów na pogarszający się stan zdrowia dzieci w Wielkiej Brytanii. Niezdrowa żywność dalej będzie pojawiać się w reklamach skierowanych do dzieci Partia Pracy, która zapowiedziała wprowadzenie tych przepisów po objęciu władzy, zadeklarowała, że zakaz obejmie reklamy w internecie oraz telewizji przed 21:00. Miał to być krok w stronę ograniczenia kontaktu dzieci z promocją żywności o wysokiej zawartości tłuszczu, cukru i soli. Ostatecznie rząd ugiął się pod presją sektora spożywczego i przesunął obowiązywanie nowych przepisów na styczeń 2026 r. Uzasadnił to potrzebą wydłużenia konsultacji nastawionych na doprecyzowanie prawa. Korporacje spożywcze, zwłaszcza globalni producenci ultraprzetworzonych produktów, stanowczo zaprotestowały przeciwko zapowiadanemu zakazowi. Firmy argumentowały, że nowe prawo mogłoby obejmować również kampanie reklamowe marek promujących samą markę, a nie konkretny produkt, i utrudniać prowadzenie legalnego marketingu. W odpowiedzi na te uwagi minister zdrowia publicznego Ashley Dalton zapowiedziała stworzenie specjalnego aktu prawnego – instrumentu ustawowego (Statutory Instrument, SI) – który jednoznacznie wyłączy z zakazu reklamy marek, o ile nie prezentują one produktów wysokokalorycznych. Niepokojące trendy zdrowotne wśród najmłodszych Brytyjczyków Statystyki zdrowotne dotyczące najmłodszych Brytyjczyków niepokoją coraz bardziej. W ostatnich latach średni wzrost pięciolatków obniżył się, co jest sygnałem niedoborów żywieniowych i złych nawyków. Równocześnie wskaźnik otyłości wśród dzieci wzrósł o niemal jedną trzecią, a liczba przypadków cukrzycy typu 2 u młodzieży zwiększyła się o ponad 20%. Młodzi Brytyjczycy tyją w zastraszającym tempie / fot. Getty Images Specjaliści jednoznacznie wskazują, że winna jest tu nie tylko sama dieta, ale również agresywny marketing produktów o niskiej wartości odżywczej. Dzieci są bowiem szczególnie podatne na przekazy reklamowe kreujące atrakcyjny wizerunek niezdrowych przekąsek i napojów. W efekcie najmłodsi częściej sięgają po śmieciowe jedzenie i zabierają złe nawyki żywieniowe w dorosłość. Eksperci o przesunięciu wprowadzenia przepisów – krok wstecz dla profilaktyki Opóźnienie wprowadzenia zakazu reklam niezdrowej żywności jest według ekspertów dużym krokiem wstecz w walce o poprawę zdrowia dzieci. Organizacje zajmujące się profilaktyką i zdrowiem publicznym nie kryją rozczarowania decyzją rządu. Wskazują, że każde dodatkowe miesiące ekspozycji dzieci na reklamy ultraprzetworzonych produktów mogą prowadzić do dalszego pogorszenia stanu zdrowia młodego pokolenia. Specjaliści domagają się szybszego wdrożenia restrykcji i podkreślają, że skuteczna ochrona dzieci przed wpływem marketingu żywności mocno przetworzonej powinna być priorytetem. Co prawda, niektóre firmy deklarują dobrowolne dostosowanie się do zakazu już w październiku 2025 r. Niemniej, tak czy inaczej przepisy ogólnokrajowe zaczną obowiązywać dopiero w 2026. Excerpt: Niezdrowa żywność i konsekwencje zjadania jej w dużych ilościach to poważny problem społeczny. Wielka Brytania postanowiła zawalczyć z fast foodem poprzez zakaz. Brytyjskie Ministerstwo Zdrowia ogłosiło, że planowany zakaz reklamowania niezdrowej żywności skierowanej do dzieci na pewno będzie, ale jeszcze nie teraz. ### 20 000 funtów nagrody za informację o zaginionej Polce Izabela Helena Zabłocka, Polka, która przyjechała do Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu lepszego życia, zaginęła w tajemniczych okolicznościach w sierpniu 2010 roku. Przez długie lata nikt nie znał jej losu. Teraz, po 15 latach milczenia, brytyjska policja wszczęła śledztwo w sprawie morderstwa. Natomiast organizacja Crimestoppers wyznaczyła 20 000 funtów nagrody za informacje o zaginionej Polce. Ważny jest każdy strzępek wiedzy, który może pomóc doprowadzić sprawców przed wymiar sprawiedliwości. Kim była Izabela Zabłocka? Izabela Helena Zabłocka przyjechała do Wielkiej Brytanii z Polski w 2009 roku. Osiedliła się w Derby, w dzielnicy Normanton, znanej z dużej społeczności imigrantów. Pracowała m.in. w zakładach przetwórstwa drobiowego Cranberry Foods w miejscowości Scropton. Była znana jako spokojna, pracowita osoba. Jednocześnie nigdy nie sprawiała problemów. Jej marzeniem było zapewnienie lepszego życia sobie i bliskim. Zaginiona Polka – kontakt się urwał się w sierpniu 2010 Rodzina Izabeli po raz ostatni miała z nią kontakt w sierpniu 2010 roku. Potem kobieta zniknęła bez śladu. Przez wiele lat jej bliscy próbowali ustalić, co się z nią stało, Natomiast prywatne dochodzenie było bezskutecznie. Co szokujące, zaginięcie nie zostało formalnie zgłoszone do brytyjskiej policji ani innych służb. Tak było aż do maja 2025 roku. Ten fakt wzbudza niepokój i rodzi wiele pytań. W maju wreszcie trafiło do systemu jako oficjalne zawiadomienie. Zaginięcie czy morderstwo? Policja nie ma wątpliwości Po 15 latach od zniknięcia kobiety, Derbyshire Police rozpoczęła intensywne śledztwo. Choć ciało Izabeli nigdy nie zostało odnalezione, śledczy są przekonani, że doszło do morderstwa. Dlaczego? To pozostaje tajemnicą. Natomiast dowody są silne. Dlatego na ich podstawie wszczęto postępowanie karne i dokonano pierwszych zatrzymań. Trzy osoby aresztowane – śledztwo trwa W związku ze sprawą aresztowano trzy osoby: dwie kobiety w wieku 39 lat oraz mężczyznę w wieku 41 lat. Usłyszeli zarzuty morderstwa. Jednak po wpłaceniu kaucji zostali zwolnieni z aresztu. Policja przeszukuje nieruchomości na terenie Derby, w tym dom przy Princes Street w dzielnicy Normanton, gdzie Izabela miała przebywać. Los zaginionej Polki jest nadal tajemnicą. fot. gettyimages.com Detektyw Kane Martin, prowadzący dochodzenie, podkreśla, że sprawa ma charakter "złożony i wielowątkowy". Dlatego każdy, nawet pozornie błahy szczegół, może mieć ogromne znaczenie. 20 000 funtów nagrody za informację o zaginionej Polce – Crimestoppers apeluje o pomoc Organizacja charytatywna Crimestoppers, która specjalizuje się w przyjmowaniu anonimowych zgłoszeń o przestępstwach, wyznaczyła nagrodę w wysokości 20 000 funtów (ponad 100 000 zł) za informacje, które doprowadzą do skazania osoby lub osób odpowiedzialnych za śmierć Izabeli Zabłockiej. Nagroda obowiązuje do 27 sierpnia 2025 roku. Informacje można przekazywać w pełni anonimowo, bez kontaktu z policją: www.crimestoppers-uk.org Telefon: 0800 555 111 (bezpłatny i anonimowy numer w Wielkiej Brytanii) Lydia Patsalides z Crimestoppers powiedziała: „Moje serce jest z rodziną Izabeli, która od 15 lat czeka na odpowiedzi. Zachęcam każdego, kto wie cokolwiek, by skontaktował się z nami. Twoja anonimowa informacja może doprowadzić do sprawiedliwości”. Apel do społeczności polonijnej Brytyjska policja oraz Crimestoppers apelują szczególnie do polskiej społeczności w Wielkiej Brytanii, a zwłaszcza w regionie Derbyshire, by przełamali milczenie. Jeśli ktoś widział Izabelę po sierpniu 2010 roku, znał ją osobiście, pracował z nią lub wie coś o jej losie – niech się zgłosi. Rodzina czeka na prawdę Bliscy Izabeli Zabłockiej od 15 lat żyją w niepewności i bólu. Wierzą, że sprawiedliwość może wreszcie zwyciężyć, ale do tego potrzebna jest pomoc. Dlatego rodzina i organizacja wyznaczyła 20 000 funtów nagrody za informację o zaginionej Polce. Z jednej strony zrozumienie dla tragedii jest duże. Z drugiej, wiele osób zadaje sobie pytanie - dlaczego rodzina zareagowała tak późno? Dlaczego czekali tyle lat? Co stało się z zaginioną Polką. Na te pytania odpowiedzi jednak obecnie nie ma… Excerpt: Izabela Helena Zabłocka, Polka, która przyjechała do Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu lepszego życia, zaginęła w tajemniczych okolicznościach w sierpniu 2010 roku. Przez długie lata nikt nie znał jej losu ### Zmiany w świadczeniach i finanse w czerwcu w Irlandii Czerwiec jest ważnym miesiącem pod względem finansowym. W tym miesiącu przypada połowa roku oraz koniec drugiego kwartału. W związku z tym wprowadzanych jest wiele zmian, modyfikacji oraz wypłacane są świadczenia. Część z nich ma nową wysokość lub przesunięty termin. Jakie zmiany w świadczeniach pojawią się w czerwcu? Jak wyglądają finanse w czerwcu w irlandzkim gospodarstwie? Zmiany w świadczeniach i finanse w czerwcu w Irlandii - kalendarium Czerwiec przynosi istotne zmiany w świadczeniach społecznych i sposobach wsparcia finansowego w Irlandii. Dla wielu gospodarstw domowych, szczególnie tych o niższych dochodach, świadczenia te stanowią ważne wsparcie w codziennym budżecie. Pomagają pokryć rosnące koszty życia. Niwelują galopujące rachunki, a także wydatki związane z opieką czy edukacją dzieci. Dlatego tak ważne jest, aby na bieżąco śledzić informacje o nadchodzących wypłatach, zmianach terminów i dodatkowych jednorazowych grantach. Każda modyfikacja – czy to wcześniejsza wypłata z powodu święta, czy wprowadzenie nowej formy wsparcia – może mieć realny wpływ na płynność finansową wielu rodzin. Poniżej przedstawiamy kalendarium najważniejszych zmian i dat dotyczących świadczeń w czerwcu. Zmiany w świadczeniach i finanse w czerwcu - przegląd chronologiczny Jakie zmiany w świadczeniach w Irlandii w czerwcu - terminy i wnioski, fot. pixabay.com 30–31 maja 2025: Wcześniejsze wypłaty świadczeń z powodu czerwcowego święta państwowego Ze względu na przypadające na poniedziałek, 2 czerwca 2025 roku, święto państwowe (bank holiday), Departament Ochrony Socjalnej (Department of Social Protection) zapowiedział wcześniejsze wypłaty świadczeń socjalnych. Osoby, które normalnie otrzymują płatności w poniedziałki, mogą spodziewać się ich już w piątek, 30 maja, lub w sobotę, 31 maja. Dotyczy to m.in. zasiłków dla dzieci (Child Benefit) oraz innych regularnych świadczeń socjalnych. 5 czerwca 2025: Wypłata Zasiłku Wsparcia dla Opiekunów (Carer's Support Grant) W czwartek, 5 czerwca 2025 roku, zostanie wypłacony jednorazowy Zasiłek Wsparcia dla Opiekunów (Carer's Support Grant) w wysokości 2 000 euro. Jest to wzrost o 150 euro w porównaniu do poprzedniego roku. Świadczenie to jest automatycznie przyznawane osobom otrzymującym Carer's Allowance, Carer's Benefit lub Domiciliary Care Allowance. Osoby nieotrzymujące tych świadczeń, ale spełniające określone kryteria, mogą ubiegać się o grant poprzez złożenie odpowiedniego wniosku. Czerwiec 2025: Otwarcie aplikacji na Zasiłek na Ubrania i Obuwie Szkolne (Back to School Clothing and Footwear Allowance) W czerwcu 2025 roku rozpocznie się przyjmowanie wniosków na Zasiłek na Ubrania i Obuwie Szkolne (Back to School Clothing and Footwear Allowance). Świadczenie to ma na celu wsparcie rodzin w pokryciu kosztów związanych z zakupem odzieży i obuwia dla dzieci rozpoczynających nowy rok szkolny. Wysokość zasiłku wynosi 160 euro dla dzieci w wieku 4–11 lat. Natomiast dla dzieci w wieku 12–22 lat, które kontynuują naukę w pełnym wymiarze godzin w szkole średniej - 285 euro. Wiele rodzin otrzyma to świadczenie automatycznie. Dlatego zostanie o tym poinformowane przez konto MyWelfare lub listownie do końca czerwca. Rodziny, które nie otrzymają takiego powiadomienia, powinny złożyć wniosek online na stronie MyWelfare.ie. Uwaga! Termin składania wniosków upływa 30 września 2025 roku. Finanse w czerwcu w Irlandii - kontynuacja zamiast rewolucji Zmiany w świadczeniach i finanse w czerwcu w Irlandii nie przyniosą rewolucji. Niemniej zdecydowanie warto mieć je na radarze. Od wcześniejszych wypłat przed długim weekendem, przez jednorazowe wsparcie dla opiekunów, aż po otwarcie wniosków o szkolny zasiłek. Dlatego czerwiec obfituje w daty, które mogą mieć realny wpływ na domowy budżet. To miesiąc, w którym jedno kliknięcie w systemie MyWelfare albo złożenie odpowiedniego wniosku może przełożyć się na konkretne euro w portfelu. Warto więc zaznaczyć te daty w kalendarzu. Nie tylko dla świętego spokoju, ale i dla finansowego bezpieczeństwa. Excerpt: Czerwiec jest ważnym miesiącem pod względem finansowym. W tym miesiącu przypada połowa roku oraz koniec drugiego kwartału. W związku z tym wprowadzanych jest wiele zmian, modyfikacji oraz wypłacane są świadczenia. ### Holandia łagodzi ograniczenia prędkości. Powrót do 130 km/h na wybranych trasach Po pięciu latach Holandia częściowo odchodzi od rygorystycznego ograniczenia prędkości do 100 km/h na autostradach obowiązującego w godz. 6–19. Zmiany, które wejdą w życie od czerwca, nie mają jednak charakteru ogólnokrajowego. Nowy limit 130 km/h przez całą dobę będzie obowiązywał tylko na trzech wybranych odcinkach. Które autostrady w Holandii będą bardziej przyjazne kierowcom lubiącym prędkość? Między ekologią a gazem do dechy – autostrady w Holandii po nowemu Wprowadzenie lub zniesienie ograniczeń prędkości to temat, który balansuje między wygodą kierowców a troską o środowisko i bezpieczeństwo. Holandia była pierwszym krajem w Europie, który zdecydował się wprowadzić dzienne ograniczenie do 100 km/h w trosce o redukcję emisji tlenków azotu. Mimo początkowego oporu społecznego rząd argumentował, że niższa prędkość oznacza mniejsze zanieczyszczenie powietrza. Dziś część tych przepisów odchodzi w niepamięć. Powrót do wyższych limitów prędkości to efekt zmiany rządu. Nowa koalicja odcięła się od strategii klimatycznej poprzedników i zapowiedziała potrzebę poszerzenia swobody kierowców. Trzy odcinki, więcej swobody – tutaj znów pojedziesz 130 km/h Już od czerwca kierowcy na wybranych autostradach znów będą mogli przyspieszyć, ponieważ limit prędkości wraca do 130 km/h przez całą dobę. Wyższa prędkość będzie dozwolona jedynie na trzech konkretnych odcinkach. Są to: Autostrada A7 Groningen – Amsterdam – 44-kilometrowy odcinek pomiędzy Stevinsluizen a Lorentzsluizen, Autostrada A7 Groningen – Bunde – 24-kilometrowy fragment od Winschoten do granicy niemieckiej w Bunde, Autostrada A6 Amsterdam – Emmeloord – trasa między Lelystad-Noord a mostem Ketelbrug o długości 18 km. Nowy rząd Holandii zerwał ze strategią poprzedników i postanowił podwyższyć limity prędkości na wybranych autostradach / fot. Getty Images Oczywiście jazda z prędkością 130 km/h nie jest obowiązkowa. Wystarczy zmienić pas i wówczas można jechać spokojniejszym tempem. Z prędkością nie należy przesadzać, ponieważ wówczas łatwo o wypadek. Tylko w 2024 r. w Holandii w wypadkach drogowych zginęło 675 osób. Ponad 200 ofiar to rowerzyści. Więcej niż 130 km/h, ale z głową – rusza czeski eksperyment drogowy unikatowy na skalę Europy Mimo że Holandia łagodzi przepisy, i tak nie jest ona najbardziej liberalna pod względem drogowym. Od 1 stycznia 2025 r. to Czechy stały się liderem Europy pod względem dopuszczalnych prędkości na autostradach. Limit wzrósł ze 130 km/h do 150 km/h dla autostrad w nienagannym stanie technicznym. Testowym odcinkiem dla podwyższonego limitu prędkości będzie fragment autostrady D3 między Táborem a Czeskimi Budziejowicami. Wprowadzenie podwyższonego limitu – od czerwca bądź lipca – właśnie na tej jezdni zostanie poprzedzone wdrożeniem zmiennej sygnalizacji drogowej, która dostosuje prędkość do aktualnych warunków – pogody i natężenia ruchu. Jeżeli system sprawdzi się na D3, podwyższenie limitu rozważane będzie także na D1 i D11. Excerpt: Po pięciu latach Holandia częściowo odchodzi od rygorystycznego ograniczenia prędkości do 100 km/h na autostradach obowiązującego w godzinach 6:00–19:00. Zmiany, które wejdą w życie od czerwca, nie mają jednak charakteru ogólnokrajowego. ### Wykryto toksyczny glifosat w tamponach! Norma przekroczona 40 razy Pesticide Action Network UK opublikowało szokujący raport. Wysokie poziomy glifosatu wykryto w produktach menstruacyjnych w całej Wielkiej Brytanii. Glifosat to pestycyd, który uznany jest za rakotwórczy. Autorzy raportu przekonują, że jest to tym bardziej niepokojące, gdyż chemikalia absorbowane przez pochwę dostają się bezpośrednio do krwiobiegu. To sprawia, że nawet najmniejsze ilości toksycznych substancji mogą prowadzić do zagrożenia zdrowia. Glifosat w tamponach w Wielkiej Brytanii Eksperci przetestowali piętnaście opakowań tamponów dostępnych w najpopularniejszych sklepach w Wielkiej Brytanii. Badacze wykryli glifosat w jednym z nich. Zawartość pestycydu wynosiła 0,004 mg/kg. Najwyższa dopuszczalna zawartość tej substancji w wodzie pitnej wynosi 0,0001 mg/kg. To oznacza, że zawartość glifosatu w tamponach była 40-krotnie większa niż ta dopuszczona w wodzie. Światowa Organizacja Zdrowia w przeszłości określiła substancję jako „prawdopodobnie rakotwórczą dla ludzi”. Eksperci ostrzegają też, że glifosat może wywoływać między innymi chorobę Parkinsona oraz wiele innych groźnych chorób. Amy Heley z organizacji Pesticide Collaboration zabrała głos w sprawie. - Jeśli taki poziom glifosatu jest uznany za niebezpieczny w wodzie pitnej, dlaczego jest dopuszczony do występowania w produktach menstruacyjnych? Nasze śledztwo wykazało, że osoby przechodzące menstruację nie są chronione przed niebezpiecznymi chemikaliami. Mimo to większość ludzi w ogóle nie zdaje sobie sprawy, że taki problem istnieje – mówi. Eksperci uważają, że pestycyd mógł znaleźć się w tamponach ze względu na używanie go przy uprawach bawełny, która jest ich głównym składnikiem. Ta roślina jest jedną z najbardziej uzależnionych od chemikaliów na świecie. W jej globalnej produkcji stosuje się ponad trzysta różnych pestycydów. Glifosat w tamponach w Wielkiej Brytanii fot. Brandon Bell/Getty Images Co rząd zamierza zrobić z toksynami w tamponach? Wspomniany raport zawiera też kilka porad dla rządu Wielkiej Brytanii. Eksperci wskazują na potrzebę wprowadzenia rygorystycznych przepisów dotyczących środków higieny osobistej. Mowa tu między innymi o wprowadzeniu badań, które mają zagwarantować, że w tych produktach nie znajdują się szkodliwe związki. Rządzący nie planują jednak nic z tym zrobić. Warto wspomnieć, że w przeszłości badania wykazały, że w produktach menstruacyjnych znajdują się metale ciężkie jak ołów czy arsen. Do czego używa się glifosatu? Takie ilości glifosatu w tamponach mogą być wyjątkowo niebezpieczne dla ludzi. Sam pestycyd wpływa jednak też negatywnie na bioróżnorodność. Niedawne badania wykazały, że niszczy on kolonie dzikich pszczół. Produkt źle wpływa też na organizmy wodne. W całym kraju glifosat używany jest do przygotowania pól do zasiewu. Substancja zabija chwasty, ale nie uszkadza upraw, gdyż są one odpowiednio modyfikowane genetycznie. Coraz częściej mówi się jednak o zabronieniu używania glifosatu w miastach. Mimo to wciąż wiele samorządów w Wielkiej Brytanii używa go do usuwania chwastów. Excerpt: Szokujący raport! W produktach menstruacyjnych dostępnych w całej Wielkiej Brytanii wykryto wysokie stężenia glifosatu – pestycydu uznawanego za substancję rakotwórczą. ### Gdzie warto się zatrzymać, a skąd lepiej uciekać? Ranking stacji serwisowych w UK Wielka Brytania może pochwalić się dobrze zorganizowaną i rozbudowaną siecią stacji serwisowych przy autostradach. A, jak wiadomo, miejsce obsługi podróżnych ma niebagatelne znaczenie dla komfortu jazdy. Redakcja The Telegraph postanowiła przyjrzeć się jakości stacji serwisowych. Najkrócej podsumowując: wskazała te zasługujące na pochwałę oraz te wymagające pilnej poprawy. Stacja serwisowa przy autostradzie to inaczej miejsce obsługi podróżnych. To wydzielony teren wyposażony oczywiście w udogodnienia dla kierowców. W Wielkiej Brytanii poza standardowymi stacjami paliw podróżni mogą bowiem liczyć na dostęp do szeregu korzyści, a mianowicie: do restauracji, sklepów, toalet, pryszniców i pokoi wypoczynkowych dla kierowców ciężarówek. Czystość, obsługa, ceny – zadbane miejsce obsługi podróżnych liczy się dla kierowców W analizie przeprowadzonej przez The Telegraph uwzględniono dane z raportu Transport Focus 2023 i wzięto pod uwagę opinie użytkowników publikowane w serwisach TripAdvisor, Yelp i Google. Ranking powstał na podstawie opinii tysięcy osób oceniających stacje w ośmiu kategoriach. Opiniowano żywność i szczegóły dotyczące produktów, sklepy, wybrane artykuły spożywcze i napoje oraz udogodnienia, czystość, komfort i dostępność, a dodatkowo przestrzeń na zewnątrz. Miejsce obsługi podróżnych jak Gloucester i Tebay to wzór serwisu na brytyjskich drogach Na podstawie szerokiej analizy stworzono zestawienie pokazujące, gdzie kierowcy mogą liczyć na najwyższy standard obsługi, a gdzie raczej powinni przygotować się na niemiłe doświadczenia. Oczywiście zestawienia nie należy traktować jako niepodważalny pewnik jakości, ale raczej jako swego rodzaju kompas przydatny w drodze, wskazujący miejsca godne uwagi. Stacja Gloucester Services na M5 jest uznana za jedną z najładniejszych stacji w kraju. Czym konkretnie zasłużyła na to miano? Na przykład tym, że dysponuje własnym targiem produktów rolnych oraz przestrzenią relaksacyjną dla podróżnych. Innym pozytywnym przykładem jest Tebay Services, tak jak Gloucester Services uważana jest ona za wzór – oferuje lokalne produkty spożywcze, gości przyjezdnych w restauracjach serwujących świeże dania, a później pozwala napawać oczy pięknym otoczeniem z widokiem na wzgórza Lake District. Takie miejsca przyciągają kierowców w trasie i turystów, którzy planują przystanki celowo. Jakość miejsca obsługi podróżnych wpływa na komfort jazdy / fot. Getty Images Niestety nie wszystkie stacje serwisowe w Wielkiej Brytanii zasługują na pochwałę. W rzeczywistości wiele z nich wcale nie zachęca do postoju. The Telegraph wskazał m.in. Bridgwater jako przykład stacji, której stan techniczny, czystość toalet i jakość jedzenia pozostawiają wiele do życzenia. Użytkownicy regularnie skarżą się tam na brud, złą organizację pracy oraz wygórowane ceny, które nie idą w parze z jakością. Podobnie do Bridgwater oceniono m.in. Toddington North czy Lancaster. Najlepsze stacje serwisowe w UK (top 5) 1. Gloucester Services (M5), 2. Tebay Services (M6), 3. Roadchef Killington Lake (M6), 4. Cairn Lodge (A74 (M)), 5. Moto Rugby (M6). Najgorsze stacje serwisowe w UK 1. Bridgwater (M5), 2. Toddington North (M1), 3. Hartshead Moor East (M62), 4. Lancaster (M6), 5. Leeming Bar (A1). Excerpt: Wielka Brytania może pochwalić się dobrze zorganizowaną i rozbudowaną siecią stacji serwisowych przy autostradach. Redakcja The Telegraph postanowiła przyjrzeć się jakości stacji serwisowych i wskazać zarówno te, które zasługują na pochwałę, jak i te, które wymagają pilnej poprawy. ### Bezrobotni w UK nie będą zmuszani do podjęcia jakiejkolwiek dostępnej pracy Brytyjska minister ds. zatrudnienia powiedziała, że Urzędy pracy (JobCentres) nie będą już zmuszać osób bezrobotnych do tego, aby podjęły jakąkolwiek dostępną pracę. Obiecała długoterminowe i spersonalizowane wsparcie w zakresie znalezienia odpowiedniego zatrudnienia. Partia Pracy przeprowadza reformy nie tylko w dotychczasowej polityce imigracyjnej, ale także w systemie socjalnym. Minister ds. zatrudnienia, Alison McGovern zapowiedziała, że kończy z polityką konserwatystów, zgodnie z którą bezrobotni w UK musieli podejmować nieodpowiednią do kwalifikacji nisko płatną pracę. Pomoc, na jaką mogą liczyć bezrobotni w UK Według nowego planu laburzystów pomoc pracowników JobCentre udzielana osobom bezrobotnym będzie się koncentrować na wsparciu w budowaniu satysfakcjonującej kariery. McGovern, która ma za zadanie przeprowadzić gruntowną przebudowę systemu pomocy w szukaniu pracy, powiedziała, że ministerstwo wykorzysta sztuczną inteligencję. W ten sposób ma odciążyć doradców zawodowych. Ponadto da im więcej czasu na zapewnienie „ludzkiego” wsparcia osobom o złożonych potrzebach i długoterminowym bezrobociu. Zmiany dla osób pobierających zasiłek dla niepełnosprawnych W związku z proponowanymi cięciami w świadczeniach dla niepełnosprawnych w Partii Pracy nie ma zgody. Sama McGovern przyznała, że wiele osób mogłoby wystraszyć się cięciami w Personal Independence Payments. A część z nich może nawet stracić wsparcie. - Nie obwiniam nikogo za strach i obawy. Gdyż, biorąc pod uwagę zmiany w zasiłkach dla niepełnosprawnych, rozumiem to – powiedziała minister. Inny rodzaj wsparcia dla poszukujących pracy Dodała jednak, że jest głęboko zaniepokojona liczbą bezrobotnych młodych ludzi. Według niej wielu z nich potrzebuje specjalistycznej pomocy. McGovern zagwarantowała, że osoby, których świadczenia zredukowała Partia Pracy, otrzymają radykalnie inne wsparcie. Będą go udzielać także lekarze rodzinni i fizjoterapeuci, a rozszerzoną pomoc w szukaniu pracy będą oferować pracownicy JobCentre. Rząd przeznaczy miliard funtów na dodatkowe wsparcie dla osób z długotrwałymi problemami zdrowotnymi. Aby mogły uzyskać dostęp do rynku pracy. Mimo że wsparcie finansowe będzie dla nich mniejsze przez pierwsze kilka lat. Zmiany zaczną wchodzić w życie w przyszłym roku. Bezrobotni będą mogli pod rządami laburzystów liczyć na "radykalnie" inny rodzaj wsparcia niż do tej pory / fot. Getty Images Sztuczna inteligencja do pomocy Pracownicy w Urzędach pracy (JobCentre) dostaną wytyczne, w związku z którymi będą musieli bardziej polegać na sztucznej inteligencji. Będzie to oprogramowanie o nazwie DWP Ask. Ponadto konieczne będzie także wypełnianie formularzy przed spotkaniami z doradcami ds. pracy. Aby poświęcony czas dotyczył głównie wsparcia dla klientów. McGovern powiedziała, że chciałaby radykalnie zwiększyć liczbę pracodawców współpracujących bezpośrednio z Ministerstwem Pracy i Emerytur. Pomogłoby to Urzędom pracy dopasować osoby o odpowiednich umiejętnościach. A także lepiej przygotować je do rozmów kwalifikacyjnych. Excerpt: Minister ds. zatrudnienia powiedziała, że Urzędy pracy nie będą nalegać, aby bezrobotni w UK podjęli jakąkolwiek dostępną pracę. ### Finanse w czerwcu - zmiany i ważne daty w Wielkiej Brytanii Wiele modyfikacji i zmian w przepisach powoduje, że czasami trudno odnaleźć się w finansach. Czy Universal Credit będzie w terminie? Czy Household Support Fund nadal obowiązuje? Co dalej ze wsparciem państwa przy staraniu się o kredyt hipoteczny? Poniżej kalendarium finansowe. Wszystko, co musisz wiedzieć o pieniądzach w Wielkiej Brytanii. Jak zatem wyglądają finanse w czerwcu? Kalendarium finansowe na czerwiec dla mieszkańców UK, czyli finanse w czerwcu w 10 punktach! 10 najważniejszych zmian w przepisach, stawkach i świadczeniach, które mogą znacząco wpłynąć na portfele milionów osób. W dobie rosnących kosztów życia i licznych aktualizacji systemów pomocy społecznej warto być na bieżąco i wiedzieć, na co zwrócić uwagę. Jak wyglądają finanse w czerwcu i co się zmieni? Finanse w czerwcu w UK - na co zwrócić uwagę i jak zaplanować domowy budżet? fot. pixabay.com 1 czerwca – obniżki oprocentowania kont w Nationwide Od 1 czerwca Nationwide obniży oprocentowanie aż 63 kont oszczędnościowych, w tym popularnych ISA i kont dziecięcych. Przykładowo: Branch Smart Limited Child Account spadnie z 3.05% do 2.85%, a Help to Buy: ISA z 3.10% do 2.90%. Zmiany te mogą wpłynąć na realne zyski z oszczędności. Dlatego z wyprzedzeniem warto sprawdzić warunki swojego konta i rozważyć alternatywy. Przez cały czerwiec – podwyższone stawki Universal Credit Z powodu opóźnienia administracyjnego, w czerwcu beneficjenci Universal Credit dopiero teraz w pełni odczują wzrost o 1.7%, który wszedł w życie 7 kwietnia. To oznacza realne zwiększenie wpływów na konta milionów osób korzystających z tego świadczenia. Universal Credit będzie miał ogromny wpływ na finanse w czerwcu w wielu domach. Przez cały czerwiec – wsparcie z Household Support Fund (£200) Mieszkańcy wielu miast, będą mogli ubiegać się o pomoc w wysokości do £200 z kontynuowanego programu Household Support Fund. Fundusz został przedłużony do marca 2026 r. i kierowany jest do osób o niskich dochodach lub pobierających świadczenia. Dla wielu osób taka pomoc to filar. W ich przypadku finanse w czerwcu nie istnieją bez tej pomocy. 1 czerwca – spadek oprocentowania w NatWest NatWest obniża oprocentowanie konta Savings Builder z 2% do 1.75% dla sald poniżej £10,000. Dla wyższych kwot (powyżej £10,000), stawka spadnie z 1.25% do 1.15%. Jednocześnie Standard Variable Rate (SVR) dla kredytów hipotecznych zostanie obniżona z 7.49% do 7.24%. To dobra okazja do przeglądu ofert kredytowych i oszczędnościowych. 2 czerwca – wzrost opłat w Lloyds Bank (Club Lloyds) Opłata miesięczna za konto Club Lloyds wzrasta z £3 do £5, chyba że na konto wpływa co miesiąc minimum £2,000. W przeciwnym razie użytkownicy zapłacą dodatkowe £24 rocznie. To szczególnie istotne dla osób z niższymi dochodami, ponieważ może realnie wpłynąć na domowe finanse w czerwcu. 3 czerwca – nowa opłata w HyperJar Popularna karta przedpłacona dla dzieci, HyperJar, wprowadza opłatę za brak aktywności – £3 miesięcznie, jeśli konto nie było używane przez 12 miesięcy. Wystarczy jednak drobna transakcja raz w roku, by tej opłaty uniknąć. 18 czerwca – aktualizacja wskaźnika inflacji (ONS) Oficjalny wskaźnik CPI, publikowany przez Office for National Statistics, zostanie zaktualizowany. Ma to wpływ na politykę odsetek. Dodatkowo wpływa na wartość realną oszczędności oraz ceny usług i towarów. To ważna informacja dla inwestorów, kredytobiorców i wszystkich śledzących siłę nabywczą swoich pieniędzy. 19 czerwca – decyzja o stopach procentowych, czyli finanse w czerwcu w rękach Banku Anglii To jeden z najważniejszych momentów miesiąca. Decyzja Banku Anglii wpłynie bezpośrednio na kredyty hipoteczne, oprocentowanie kont i ogólną kondycję finansową obywateli. Ewentualne obniżenie lub utrzymanie stóp procentowych może oznaczać kolejne zmiany dla kredytobiorców i oszczędzających. Wiele osób zastanawia się, jaka będzie decyzja. 30 czerwca – dzień odczytu liczników energii Aby rozliczenie za energię odzwierciedlało rzeczywiste zużycie, a nie szacunki, dostawcy energii apelują o podanie stanu liczników najpóźniej 30 czerwca. To szczególnie istotne w kontekście zmiany taryf. 30 czerwca – koniec programu rządowego „Mortgage Guarantee Scheme” Rząd zakończy program gwarantujący kredyty hipoteczne przy wkładzie własnym 5%. Dla osób planujących zakup pierwszego mieszkania może to oznaczać ostatni moment na skorzystanie z preferencyjnych warunków finansowania przy niskim depozycie. Finanse w czerwcu w Wielkiej Brytanii - czego nie można przeoczyć? Czerwiec 2025 przynosi ze sobą wiele istotnych zmian w sferze finansów osobistych w Wielkiej Brytanii. Od modyfikacji w świadczeniach socjalnych, przez cięcia stóp procentowych na kontach oszczędnościowych, aż po wygasające programy wsparcia. Dlatego mieszkańcy UK powinni być szczególnie czujni. Dlatego kalendarium finansowe na czerwiec to przewodnik, który pomoże uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek. Dodatkowo ułatwia zarządzanie domowym budżetem. Warto zapisać najważniejsze daty i zadbać o sprawy finansowe z wyprzedzeniem. Wówczas wiadomo, czego można się spodziewać. W czasach niepewności ekonomicznej, wiedza i szybkie działanie mogą mieć realny wpływ na nasze bezpieczeństwo finansowe. Excerpt: Wiele modyfikacji i zmian w przepisach powoduje, że czasami trudno odnaleźć się w finansach. Czy Universal Credit będzie w terminie? Czy Household Support Fund nadal obowiązuje? ### Banki w Holandii apelują do mieszkańców, aby wybrali gotówkę Ze względu na możliwe problemy z płatnościami cyfrowymi, banki w Holandii zaapelowały do mieszkańców, aby zgromadzili zapas gotówki na trzy dni. Banki w Holandii radzą, aby wybrać co najmniej 70 euro w gotówce na osobę w gospodarstwie domowym. Na wypadek sytuacji awaryjnej, w której terminale płatnicze, bankomaty i bankowość internetowa przestałyby działać. Banki w Holandii radzą, aby wybrać gotówkę Holenderskie Forum Krajowe ds. Systemu Płatniczego (MOB), w którego skład wchodzą holenderskie banki, w tym holenderski bank centralny (DNB), a także Ministerstwo Finansów i inne organizacje, wydało zalecenia dla klientów. MOB radzi, aby przygotowali się na sytuacje awaryjne, w których płatności elektroniczne mogłyby nie być dostępne przez 72 godziny. Nie działałyby wtedy bankomaty, terminale płatnicze i bankowość internetowa. Według banków konsumenci powinni mieć dostępne około 70 euro na osobę dorosłą i 30 euro na dziecko w gotówce. Zalecają także, aby posiadać wiele środków płatniczych gotowych na różne sytuacje. Czyli na przykład aplikację bankową do wysyłania i odbierania płatności online w przypadku awarii terminala płatniczego. Gotówka w przypadku sytuacji awaryjnych / fot. pixabay Środki awaryjne na pokrycie codziennych potrzeb Zalecana przez banki w Holandii kwota gotówki opiera się na obliczeniach Narodowego Instytutu Informacji o Finansach Rodzinnych (Nibud). Powinna ona wystarczyć na pokrycie codziennych potrzeb związanych z żywnością, wodą, lekarstwami i transportem. Oczywiście każde gospodarstwo domowe może dostosować kwotę do własnych potrzeb i budżetu. MOB sugeruje, aby posiadać zarówno banknoty, jak i monety, żeby mieć odliczone kwoty w czasie zakupów. Zaleca zatem banknoty o niższej wartości i 50 monet o różnych nominałach. Holenderskie banki na swoich stronach informują, że „warto przygotować się na różne sytuacje i mieć do dyspozycji wiele środków płatniczych”. Powinniśmy wziąć pod uwagę wiele opcji. Czy to awarię zasilania, awarię techniczną w banku, czy problemy z Internetem. Zapasy na wypadek katastrofy Tak naprawdę zalecenia banków w Holandii są spójne z niedawną kampanią Unii Europejskiej - Think Ahead, aby zgromadzić zapasy najpotrzebniejszych rzeczy na trzy dni. Środki te miałyby być odpowiedzią na narastające napięcia geopolityczne oraz zagrożenia cybernetyczne. Przypomnijmy, że w marcu Komisja Europejska poradziła obywatelom UE, aby zrobili zapasy na wypadek katastrofy. Powinny one wystarczyć im na 72 godziny i składać się z żywności, wody i artykułów pierwszej potrzeby. Celem tych zaleceń jest zwiększenie gotowości dotyczącej powodzi, pożarów, pandemii oraz ataków militarnych. Excerpt: Ze względu na możliwe problemy z płatnościami cyfrowymi, banki w Holandii zaapelowały do mieszkańców, aby zgromadzili zapas gotówki. ### Duża firma energetyczna rozda darmowy prąd. Start już w przyszłym tygodniu Firma energetyczna EDF potwierdziła, że jej klienci otrzymają darmowy prąd w czerwcu i lipcu. To powrót do zeszłorocznej inicjatywy Sunday Saver. Osoby, które zapiszą się do promocji, będą mogły skorzystać z 80 godzin bezpłatnej energii elektrycznej. Aby wziąć udział w promocji należy zapisać się do godz. 23.59 1. czerwca, gdyż wyzwanie, które trzeba ukończyć, zaczyna się oficjalnie w poniedziałek 2. czerwca. Warunkiem uczestnictwa w wyzwaniu jest posiadanie sprawnego licznika energii elektrycznej, który wysyła do EDF odczyty co pół godziny. Jak otrzymać darmowy prąd? Aby otrzymać darmowy prąd od EDF uczestnicy muszą ograniczyć zużycie energii elektrycznej do godzin poza szczytem (tj. od godz. 16 do 19) w dni robocze. Jeśli ten warunek zostanie spełniony, otrzymają 16 godzin darmowego prądu do wykorzystania w następną niedzielę. Dniami z darmową energią elektryczną będą 15 czerwca, 22 czerwca, 29 czerwca oraz 6 lipca i 13 lipca. Jak otrzymać darmowy prąd? / fot. Getty Images Program Sunday Saver Rick Hughes, dyrektor sprzedaży w EDF powiedział o tym projekcie: - Wprowadziliśmy program Sunday Saver, aby pomóc naszym klientom oszczędzać pieniądze i zmniejszyć emisję dwutlenku węgla. Jesteśmy podekscytowaniu faktem, że ponad 154 tys. klientów skorzystało już z darmowego prądu jako nagrody za zmianę codziennych nawyków w użytkowaniu energii. Pomaga to też zmniejszyć obciążenie sieci w godzinach szczytu. EDF do tej pory rozdało ponad dwa miliony funtów w darmowym prądzie dzięki programowi Sunday Savers. W przyszłym miesiącu ich klienci będą mieli kolejną okazję używać wszystkich swoich energożernych sprzętów i nie płacić za to nawet grosza. Klienci, którzy skorzystali z promocji są nią zachwyceni. - Uwielbiam EDF – dostaje mnóstwo darmowego prądu, jeśli zmniejszę swoje zużycie między 16 a 19. Czasami nie płacę nic za energię elektryczną przez kilka dni – stwierdził jeden z internautów. - Uwielbiam wyzwanie Sunday Saver i to, że mogę monitorować zużycie prądu oraz koszty w aplikacji Energy Hub – dodał kolejny. Excerpt: Firma energetyczna EDF potwierdziła, że do jej klientów trafi darmowy prąd w pięć dni w czerwcu i lipcu. Jest to powrót ich inicjatywy Sunday Saver, którą zapoczątkowano w zeszłym roku. Wszyscy klienci, którzy zapiszą się do promocji będą mogli otrzymać 80 godzin darmowego prądu. ### Reorganizacja tras autobusowych w Londynie. TfL ogłasza zmiany i wzbudza tym kontrowersje Transport for London (TfL) zapowiedział reorganizację trzech popularnych tras. Chodzi o następujące linie autobusowe w Londynie – 30, 205 i 27. Decyzję podjęto po przeprowadzeniu konsultacji publicznych na początku roku i szczegółowych analizach ukierunkowanych na poprawę wydajności transportu publicznego. Zmiany wejdą w życie od 21 czerwca i – według TfL – pozwolą lepiej dopasować ofertę do potrzeb pasażerów, mimo że propozycje spotkały się z krytyką. Modyfikacje obejmują odcinki między Paddington, Marble Arch i Euston, a także dodatkowe kursy na linii 27, które mają zrekompensować ograniczenia na pozostałych trasach. Konsultacje społeczne bez entuzjazmu – nie wszyscy są gotowi, by przeorganizować linie autobusowe w Londynie Konsultacje społeczne miały na celu uwzględnienie głosu mieszkańców i osób regularnie korzystających z komunikacji miejskiej. Co prawda wielu uczestników sondy nie poparło zaproponowanych zmian, ale te i tak zaczną obowiązywać w drugiej połowie czerwca. Jak wynika z danych Local Democracy Reporting Service (LDRS), do TfL wpłynęło łącznie 1 359 odpowiedzi. Ponad połowę respondentów stanowili lokalni mieszkańcy, natomiast 20% osoby dojeżdżające codziennie do pracy. Wśród najczęściej wyrażanych obaw znalazły się utrata bezpośrednich połączeń i potencjalne wydłużenie podróży. Komfort seniorów pod znakiem zapytania – TfL uspokaja: przesiadki będą wygodne Obecnie linia 30 łączy Marble Arch z Hackney Wick, linia 205 kursuje między Bow Church a Paddington, a linia 27 między Hammersmith Grove i Chalk Farm. Po zmianach linia 30 będzie działać między Hackney Wick i Euston Bus Station zamiast Hackney Wick i Marble Arch, a trasa 205 między Marble Arch i Bow Church przez Baker Street zamiast Bow Church i Paddington. Transport for London zapowiedział reorganizację tras w Londynie / fot. Getty Images Zmiana wprowadza bowiem konieczność przesiadek, co może obniżyć komfort podróży, zwłaszcza seniorów i osób z ograniczoną mobilnością. W odpowiedzi na te zastrzeżenia TfL zapowiedziało, że przesiadki będą możliwe w dogodnych lokalizacjach – na tym samym lub sąsiednim przystanku. Geoff Hobbs, dyrektor TfL ds. planowania usług transportu publicznego, zapowiedział: – Sieć będzie stale monitorowana, abyśmy mogli na bieżąco wyciągać wnioski i doskonalić się w celu dostarczenia kompleksowej oferty transportu publicznego w korzystnym stosunku ceny do jakości. Pasażerów wciąż mniej niż przed pandemią Liczba pasażerów na liniach 30 i 205 wzrosła od 2021 roku, aczkolwiek wciąż nie wróciła do poziomów sprzed pandemii. W tygodniu liczba podróżnych na linii 30 jest o jedną czwartą niższa, a na linii 205 – o 15% mniejsza. W obliczu tych danych TfL uznało, że dotychczasowa liczba kursów nie odpowiada obecnemu zapotrzebowaniu. Dodanie połączeń na linii 27 ma posłużyć poprawie dostępności i zrównoważeniu sieci połączeń w centrum Londynu. Excerpt: Transport for London (TfL) zapowiedział reorganizację tras trzech popularnych linii autobusowych w centrum Londynu – 30, 205 i 27. Decyzję podjęto po przeprowadzeniu konsultacji publicznych na początku roku i szczegółowych analizach ukierunkowanych na poprawę wydajności transportu publicznego. ### Chodnik to nie parking. Londyńska policja bezwzględnie ściga kierowców Londyn, z jego wąskimi, historycznymi ulicami, nie został zaprojektowany z myślą o współczesnym ruchu samochodowym. Kierowcy często stają przed dylematem, jak jednocześnie zaparkować, nie zablokować przejazdu i uniknąć kary. Częstą pokusą jest częściowe wjechanie na chodnik. Niestety, to zły pomysł. Takie parkowanie w Londynie z dużym prawdopodobieństwem skończy się grzywną. Wielu kierowców nie zdaje sobie sprawy, że parkowanie na chodniku w Londynie jest co do zasady zakazane. Nawet jeśli nie parkujemy w ten sposób całym autem. Władze lokalne nie mają litości dla łamiących przepisy. Parkowanie w Londynie na chodniku to ryzykowny manewr Zgodnie z art. 244 brytyjskiego kodeksu drogowego w Londynie oraz w Szkocji obowiązuje zakaz parkowania na chodniku – zarówno całkowitego, jak i częściowego. Ten przepis funkcjonuje niezależnie od tego, czy pojazd blokuje przejście, czy nie. Wyjątki od tej zasady są nieliczne. Obowiązują np. w przypadku wyraźnego oznakowania dopuszczającego taką możliwość. W pozostałych częściach Wielkiej Brytanii parkowanie na chodniku również jest zakazane. Chyba że znaki drogowe na to pozwalają. Zakaz opiera się na akcie Greater London Council (General Powers), która daje lokalnym władzom możliwość egzekwowania zakazu parkowania na chodnikach, terenach zielonych przy drogach czy pasach między jezdniami w celu zapewnienia drożności dla pieszych i bezpieczeństwa w ruchu miejskim. Przeszkoda dla wózków i osób z niepełnosprawnościami – problem, którego nie widać na pierwszy rzut oka Chociaż niektórzy kierowcy mogą uznać zakaz parkowania na chodniku za przesadę, ma on konkretne uzasadnienie. Chodnik jest przestrzenią przeznaczoną wyłącznie dla pieszych. Osoby z niepełnosprawnościami, osoby niedowidzące i rodzice z wózkami dziecięcymi muszą mieć bowiem swobodę przemieszczania się. Nawet niewielka przeszkoda w postaci koła bywa dla nich wyjątkowo uciążliwą barierą. Parkowanie na chodniku może znacznie utrudniać poruszanie się pieszym, dlatego nie jest tolerowane przez policję / fot. Getty Images Nawet brytyjski kodeks drogowy podkreśla, że parkowanie na chodniku może znacznie utrudniać poruszanie się pieszym, a także powodować zagrożenie. Z tego względu władze miejskie podchodzą do sprawy zerojedynkowo i egzekwują przepisy z pełną stanowczością. Mandat może zaboleć, ale… jest sposób na ulgę Mandaty za parkowanie na chodniku w Londynie wynoszą nawet 130 funtów. Ale spokojnie, w tym wszystkim jest również dobra wiadomość. Jeśli grzywna zostanie opłacona w 14 dni, jej stawka spadnie o połowę. W Szkocji obowiązuje podobna zasada: mandat wynosi 100 funtów, ale przy szybkiej płatności spada do 50 funtów. Warto pamiętać, że poza Londynem wiele lokalnych rad ma prawo wprowadzać własne przepisy w zakresie parkowania. Dlatego, aby uniknąć problemu, trzeba bezwzględnie stosować się do oznakowania. Excerpt: Londyn, z jego wąskimi, historycznymi ulicami, nie został zaprojektowany z myślą o współczesnym ruchu samochodowym. Kierowcy często stają przed dylematem, jak jednocześnie zaparkować, nie zablokować przejazdu i uniknąć kary. Częstą pokusą jest częściowe wjechanie na chodnik. Niestety, to zły pomysł. ### Polak uciekał biegiem po autostradzie. Policja znalazła go w krzakach Do niecodziennej sytuacji doszło na holenderskiej autostradzie A15. Kierowca zjechał ze swojego pasa, uderzył w barierkę. O ile wypadek jest codziennością, o tyle dalsze zachowanie kierującego pojazdem wprowadza w konsternację. Polak uciekał biegiem po autostradzie. Dlaczego? W niedzielny poranek, 25 maja 2025 roku, na holenderskiej autostradzie A15 w pobliżu miejscowości Tiel doszło do zaskakującego incydentu. Drobna kolizja zmieniła się w niecodzienne zdarzenie. Dodatkowo z udziałem 27-letniego obywatela Polski. Choć sam wypadek nie był wyjątkowo groźny, to dalsze zachowanie kierowcy wywołało zdziwienie wśród służb ratunkowych i świadków zdarzenia. Stracił panowanie nad samochodem i wylądował w rowie Wszystko zaczęło się około godziny 7:00 rano. Polak prowadzący samochód na niderlandzkich tablicach rejestracyjnych stracił panowanie nad pojazdem. Auto zaczęło się obracać. Niemal uderzyło w barierkę oddzielającą pasy ruchu. Następnie zsunęło się z drogi i zatrzymało przodem w rowie przy autostradzie. Na szczęście rów był płytki, a pojazd tylko częściowo zanurzył się w wodzie. Incydent, jakich wiele każdego dnia. Polak uciekał biegiem po autostradzie Zamiast pozostać na miejscu i poczekać na pomoc drogową, kierowca zdecydował się na skrajnie nieodpowiedzialny krok. Wysiadł z samochodu i… ruszył biegiem przez autostradę. Polak uciekał biegiem po autostradzie. Przebiegł w poprzek wszystkie pasy ruchu, w czasie gdy trwał poranny szczyt komunikacyjny. Polak spowodował wypadek i uciekał piechotą. Policjanci znaleźli go w trawie. fot. gettyimages.com Tego typu zachowanie mogło skończyć się tragicznie — pojazdy poruszające się z prędkością około 100 km/h nie miałyby szans na reakcję w razie wtargnięcia pieszego na jezdnię. Dlaczego polski kierowca zachował się w tak ryzykowny sposób? Ucieczka przez trawy i nietrafiony skrót Pracownik Rijkswaterstaat, który jako pierwszy dotarł na miejsce wypadku, zauważył postać chowającą się w wysokiej trawie po drugiej stronie drogi. Mężczyzna próbował kontynuować ucieczkę, mijając drzwi awaryjne w ekranie dźwiękochłonnym. Nie zdołał jednak daleko uciec – dzięki szybkiej reakcji służb został zatrzymany przez policję jeszcze tego samego ranka. Dlaczego Polak uciekał biegiem po autostradzie? Policja zna już odpowiedź Początkowo powody desperackiej ucieczki kierowcy były niejasne. Funkcjonariusze nawet nie byli pewni, czy powinni zatrzymać kierowcę ukrywającego się w trawie. Mógł być w szoku lub ranny. W wypadku jednak nikt nie ucierpiał. Natomiast pojazd nie był poważnie uszkodzony. Szybko jednak wszystko się wyjaśniło — testy wykazały, że Polak był pod wpływem substancji odurzających. To właśnie ten fakt najprawdopodobniej skłonił go do podjęcia próby ucieczki, by uniknąć konsekwencji prawnych. Co go teraz kierowcę na dopalaczach? Zatrzymany kierowca musi się liczyć z surowymi konsekwencjami. Najpewniej zostanie ukarany wysoką grzywną za prowadzenie pojazdu pod wpływem substancji odurzających oraz utraci prawo jazdy. Dodatkowo jego nieodpowiedzialna ucieczka może skutkować dodatkowymi zarzutami, związanymi z narażeniem życia i zdrowia innych uczestników ruchu drogowego. Sytuacja mogła się bowiem zakończyć znacznie gorzej. Choć służby ratunkowe w Holandii są przygotowane na wiele scenariuszy, ucieczka pieszego w poprzek autostrady wciąż pozostaje sytuacją niecodzienną. Zachowanie 27-latka wprawiło funkcjonariuszy w zdumienie. Jednak nawet w wysokiej trawie, nie ukrył się przed odpowiedzialnością. Excerpt: Do niecodziennej sytuacji doszło na holenderskiej autostradzie A15. Kierowca zjechał ze swojego pasa, uderzył w barierkę. O ile wypadek jest codziennością, o tyle dalsze zachowanie kierującego pojazdem wprowadza w konsternację. Polak uciekał biegiem po autostradzie. ### Kibice Chelsea i Realu Betis starli się we Wrocławiu. Wojna na krzesła i szklanki We wtorek 27 maja 2025 roku, tuż przed finałem Ligi Konferencji UEFA, centrum Wrocławia stało się areną gwałtownych zamieszek. Na Placu Solnym oraz w okolicach Rynku doszło do brutalnych starć między kibicami Chelsea FC a fanami Realu Betis. Zamiast sportowej rywalizacji – krzesła, stoły, szkło i race. Niestety Wrocław spodziewa się kolejnych incydentów i ustawek. Jak relacjonują świadkowie oraz lokalne media, do konfrontacji doszło późnym popołudniem. Wówczas grupy kibiców obu drużyn zaczęły się gromadzić w pubach i ogródkach piwnych w ścisłym centrum Wrocławia. Napięcie narastało od kilku godzin – nie brakowało prowokacyjnych śpiewów, flag i przyśpiewek. Kibice Chelsea i Realu Betis starli się we Wrocławiu - czy takie zdarzenia są powszechne? Kibice Chelsea i Realu Betis starli się we Wrocławiu - bitwa na krzesła, szklanki i race Iskrą zapalną miała być sprzeczka między fanami w jednym z lokali przy Placu Solnym, która szybko przerodziła się w otwartą bójkę. W ruch poszły krzesła, szklanki, kufle i inne przedmioty. Sceny przypominały uliczną wojnę. Wcześniej, na wrocławskim Rynku, odpalono race. To w Polsce jest zakazane i niebezpieczne. Policja błyskawicznie wkroczyła do akcji Policja interweniowała zdecydowanie i szybko. Na miejscu pojawiły się liczne oddziały prewencji, które utworzyły kordon i rozdzieliły walczące strony. Funkcjonariusze zastosowali środki przymusu bezpośredniego, w tym gaz łzawiący, aby uspokoić sytuację. Według informacji z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, nikogo poważnie nie ranniono, a obecnie trwają czynności zmierzające do identyfikacji uczestników zajść. Na razie nie podano liczby zatrzymanych. „Mundurowi zareagowali niezwłocznie po tym zajściu, czego skutkiem było to, że nie doszło do dalszej eskalacji konfliktu i negatywnych zachowań” – czytamy w oficjalnym komunikacie policji. Czy były inne incydenty w mieście? Wtorkowe zamieszki były najbardziej spektakularne, ale nie jedyne. Służby odnotowały kilka mniejszych incydentów – głównie akty wandalizmu i zakłócenia porządku publicznego. Większość z nich miała miejsce w pobliżu miejsc zakwaterowania kibiców oraz w okolicach Dworca Głównego. Centrum Wrocławia przetrwało regularną bitwę kibiców, fot. gettyimages.com Służby porządkowe oraz organizatorzy finału byli świadomi zagrożenia, dlatego miasto już wcześniej przygotowało wzmocnione siły policyjne, w tym patrole konne, drony oraz grupy operacyjne w cywilu. Finał Ligi Konferencji już dziś – 28 maja Finał Ligi Konferencji UEFA pomiędzy Chelsea FC a Realem Betis odbędzie się w środę, 28 maja, na Stadionie Miejskim we Wrocławiu. To historyczny moment zarówno dla miasta, jak i dla londyńskiego klubu. Chelsea może jako pierwszy klub w historii zdobyć wszystkie trzy europejskie trofea UEFA: Ligę Mistrzów, Ligę Europy i Ligę Konferencji. Dlatego mecz wzbudza tak wiele emocji. Kibice Chelsea – fani ustawek Fani Chelsea, choć licznie wspierający swój klub, mają za sobą długą historię incydentów na tle stadionowym i ulicznym. Są znani z ulicznych wojen i ustawek. Chociaż klub od lat stara się walczyć z problemem chuligaństwa, niektóre grupy, szczególnie podczas meczów międzynarodowych, bywają nieprzewidywalne. W przeszłości do podobnych starć z udziałem kibiców Chelsea dochodziło m.in. w Marsylii, Amsterdamie i Pradze. Choć wiele z tych grup stanowi niewielki ułamek wśród fanów klubu, ich działania skutecznie psują wizerunek całej społeczności kibiców. Miasto apeluje o spokój Wrocławscy urzędnicy i policja apelują o zachowanie spokoju i kulturę kibicowania podczas środowego finału. Miejskie służby są w gotowości, by nie dopuścić do powtórki zamieszek z wtorkowego wieczoru. „Priorytetem jest bezpieczeństwo mieszkańców i gości. Jesteśmy przygotowani na każdą ewentualność” – zapewnia rzecznik magistratu. Ciekawe co wydarzy się dzisiaj i czy Kibice Chelsea i Realu Betis, którzy starli się we Wrocławiu we wtorkowe popołudnia, zachowają spokój. Excerpt: We wtorek 27 maja 2025 roku, tuż przed finałem Ligi Konferencji UEFA, centrum Wrocławia stało się areną gwałtownych zamieszek. Na Placu Solnym oraz w okolicach Rynku doszło do brutalnych starć między kibicami Chelsea FC a fanami Realu Betis. ### Monika Clark – Polka, która odmieniła swoje życie i inspiruje innych do zmiany Rozmowa Polish Express Wzruszająca historia, spektakularna przemiana i konkretna misja. Monika Clark - znana m.in. z programu „Rich House, Poor House” - to kobieta, która przeszła drogę od samotnej matki po właścicielkę luksusowego ośrodka rozwoju osobistego w sercu Szkocji. Jej najnowszy projekt „Ścieżka do Sukcesu” to więcej niż warsztaty - to propozycja duchowo-finansowego odrodzenia dla kobiet, które czują, że ich czas właśnie nadchodzi. W rozmowie z „Polish Express” opowiada o przełomach, bólu, przebudzeniu i sile, która czeka na każdą z nas. Marcin Batko: Twoja historia to podróż od samotnej mamy z eBay’a do milionerki i mentorki. Co było punktem zwrotnym na tej drodze? Monika Clark: Wszystko zaczęło się w 2010 roku, kiedy jako samotna mama i właścicielka tonącej w długach restauracji w Londynie, zaczęłam szukać alternatywy. Zaczęłam sprzedawać biżuterię na eBay’u, potem odkryłam niszę w odzieży ciążowej i do karmienia. Tak powstała marka Happy Mama. Sprzedaż rosła lawinowo – z dnia na dzień, aż do obrotu ponad miliona funtów rocznie. Zatrudniłam zespół fantastycznych kobiet, otworzyłam biuro i zbudowałam stabilny biznes. Ale ten sukces miał swoją cenę. Pracowałam po kilkanaście godzin dziennie, byłam ciągle spięta i wypalona. Każda porażka powodowała ogromny stres. W pewnym momencie, mimo finansowego sukcesu, czułam wewnętrzną pustkę. Prawdziwym punktem zwrotnym okazał się jednak rok 2019. Straciłam dziecko i popadłam w depresję. Przez wiele miesięcy czułam, że powoli się staczam. Wewnętrznie byłam na dnie, choć na zewnątrz wciąż byłam „tą silną kobietą z sukcesem”. Wtedy w moje ręce trafiła książka The Secret, która po raz pierwszy uświadomiła mi, że mam wpływ na swoją rzeczywistość. Od tamtej pory rozpoczęła się moja duchowa droga – zaczęłam medytować, studiować techniki rozwoju świadomości i pracy z energią. Stopniowo odzyskałam równowagę, wewnętrzny spokój i radość życia. Równolegle, przez lata prowadzenia firmy, zdobyłam ogromne doświadczenie w inwestowaniu w nieruchomości – kupiłam kilka domów i mieszkań, które okazały się moją najlepszą inwestycją. To właśnie dzięki nim mogłam zainwestować w kolejne marzenie: Finn Village – luksusowy kompleks wypoczynkowy w sercu Szkocji, który stworzyłam wspólnie z mężem w 2022 roku. Polka, która inspiruje kobiety w Wielkiej Brytanii do wewnętrznej przemiany To tutaj, w otoczeniu przyrody, naprawdę odnalazłam siebie. I zrozumiałam, że prawdziwy sukces zaczyna się wewnątrz nas. Duchowy rozwój ma ogromny wpływ na wszystko – na zdrowie, finanse, relacje, biznes. To właśnie dlatego postanowiłam dzielić się moją wiedzą i doświadczeniem z innymi kobietami. Tak powstały moje warsztaty – autentyczne, głębokie, ale też bardzo praktyczne. Bo wierzę, że każda z nas może tworzyć życie pełne obfitości, spokoju i miłości – bez wyrzeczeń i bez udawania. M.B.: Właśnie uruchamiasz serię warsztatów rozwojowych – od rzucania palenia po transformację umysłu milionera. Skąd pomysł na taką formę pomocy innym? Monika Clark: Pomysł dojrzewał we mnie latami. Przez ponad dekadę sama szukałam drogi do wolności – najpierw finansowej, potem emocjonalnej, a na końcu duchowej. Przeszłam długą drogę: od samotnej mamy walczącej o przetrwanie, przez uzależnienia, depresję po stracie dziecka, aż do kobiety, która dziś żyje świadomie, z miłością do siebie i świata. Każdy etap czegoś mnie nauczył – i właśnie tą wiedzą chcę się dzielić. Tak powstała „Ścieżka do Sukcesu” – moja autorska seria warsztatów rozwojowych, stworzona z myślą o kobietach, które czują, że czas wyjść z chaosu i zacząć budować życie na nowo – od środka. To nie tylko rozwój osobisty, ale pełna transformacja wewnętrzna: umysłu, emocji, energii i tożsamości. Warsztaty obejmują m.in. tematy rzucania nałogów, pracy z podświadomością, budowania obfitości finansowej, odbudowy pewności siebie i miłości własnej – ale także bardzo konkretne i praktyczne narzędzia, jak np. skuteczne inwestowanie w nieruchomości, oparte na moim własnym doświadczeniu. Pokazuję kobietom, jak zacząć – nawet od zera – i zbudować bezpieczeństwo oraz niezależność finansową krok po kroku. przestrzeń relaksu i rozwoju w sercu Szkocji To program zakorzeniony w praktyce, ale też inspirowany duchowością i nauką. Od lat studiuję twórczość Dr. Joe Dispenzy, uczestniczyłam w dwóch jego retreatach w USA, a także pogłębiam wiedzę u takich nauczycieli jak Robert Gilbert oraz wielu innych mentorów łączących świadomość z konkretem. Dla mnie te warsztaty to coś więcej niż projekt – to misja. Bo kiedy kobieta budzi się do swojej mocy, zmienia się wszystko: jej życie, jej dzieci, jej przyszłość. M.B.: Jeden z warsztatów nosi tytuł „Reset i Równowaga” i dotyczy pracoholizmu. Czy ten temat jest Ci bliski z osobistego doświadczenia? Monika Clark: Absolutnie. Pracoholizm długo był moim „naturalnym” stanem. Praca dawała mi poczucie bezpieczeństwa i kontroli, ale też... odcinała mnie od siebie. Przez wiele lat funkcjonowałam jak maszyna: 16 godzin na dobę, 7 dni w tygodniu, w napięciu i bez przestrzeni na odpoczynek. Dopiero gdy moje ciało i psychika zaczęły odmawiać posłuszeństwa, zaczęłam szukać równowagi. W „Ścieżce do Sukcesu” temat równowagi życiowej jest kluczowy – bo wiem z własnego doświadczenia, że bez niej nawet największy sukces smakuje gorzko. Uczę, jak działać z lekkością, ufać sobie i... żyć, nie tylko pracować. M.B.: Brzmi intrygująco: „Manifestuj Mentalność Jackpotu”. Czy naprawdę można nauczyć się szczęścia i przyciągania obfitości? Monika Clark: Tak, zdecydowanie! I właśnie tego uczę w jednym z modułów „Ścieżki do Sukcesu”. Mentalność Jackpotu to sposób myślenia, w którym nie czekasz aż świat da Ci zgodę na sukces – tylko sama decydujesz, że jesteś gotowa. Uczę, jak przeprogramować ograniczające przekonania, podnieść swoją energetykę i zacząć przyciągać pieniądze, ludzi i możliwości, które wcześniej wydawały się nierealne. To nie magia – to świadoma zmiana tożsamości, codziennych rytuałów i postrzegania siebie. Obfitość nie przychodzi do nas z zewnątrz – ona wypływa z wewnątrz. Monika Clark M.B: Duży nacisk kładziesz na zmianę mentalności i pracę z przekonaniami. Co Twoim zdaniem najczęściej blokuje ludzi przed sukcesem? Monika Clark: Najczęściej – nieświadome przekonania i lęki wyniesione z dzieciństwa. „Nie zasługuję”, „muszę ciężko pracować, żeby mieć”, „pieniądze są złe”, „sukces przyciąga zazdrość” – to tylko kilka z nich. Do tego dochodzi nieumiejętność radzenia sobie z porażkami i brak zaufania do siebie. Ludzie często sabotują własne marzenia, bo boją się, że nie udźwigną sukcesu lub że zostaną odrzuceni. Praca z przekonaniami to jak porządki w duszy – kiedy robisz miejsce na nowe, stare ograniczenia przestają Cię trzymać. Właśnie dlatego w „Ścieżce do Sukcesu” zaczynamy od fundamentu – oczyszczenia umysłu z tego, co już nie służy, i zapisania nowej, wspierającej historii o sobie. Bo sukces nie zaczyna się na koncie bankowym – tylko w głowie i w sercu. M.B.: W warsztacie „Przyjmij swoją moc” mówisz o budowaniu pewności siebie i miłości własnej. Czy właśnie tego najbardziej brakuje kobietom w świecie biznesu? Monika Clark: Zdecydowanie tak. Kobiety często są niesamowicie utalentowane, kreatywne, odpowiedzialne – ale brakuje im wiary w siebie. Nie dlatego, że są słabe, tylko dlatego, że przez lata uczono je, że „nie wypada się wychylać” albo że trzeba „być grzeczną”. Właśnie dlatego w ramach „Ścieżki do Sukcesu” stworzyłam przestrzeń, gdzie kobiety mogą bezpiecznie odbudować relację ze sobą – bez ocen, bez presji. Kiedy kobieta przyjmie swoją moc – zmienia wszystko: swoje życie, rodzinę, biznes, świat. I na to zasługujemy. M.B.: Jakie masz plany na przyszłość? Czy Finn Village Lodges stanie się centrum rozwoju osobistego dla Polonii w Wielkiej Brytanii? Monika Clark: Z całego serca – tak. Finn Village już teraz przyciąga osoby, które szukają czegoś więcej niż tylko relaksu – szukają przestrzeni, gdzie można poczuć spokój, wewnętrzne odrodzenie i inspirację do zmiany życia. Moją wizją jest, aby Finn Village stało się centrum rozwoju osobistego i duchowego dla Polonii w Wielkiej Brytanii – miejscem transformacji, wzrostu i prawdziwego resetu. Właśnie dlatego stworzyłam serię warsztatów rozwojowych pod wspólnym szyldem „Ścieżka do Sukcesu”. To nie tylko program, to proces głębokiej zmiany – od pracy z podświadomością, przez rzucanie nałogów, budowanie pewności siebie, aż po kreowanie mentalności bogactwa i życia w zgodzie ze sobą. Te warsztaty są dostępne zarówno online, jak i wkrótce stacjonarnie – w formie retreatów w Finn Village. Ośrodek Finn Village Lodges Moim celem jest stworzenie miejsca, gdzie Polki (i nie tylko!) będą mogły się zatrzymać, uzdrowić przeszłość i odnaleźć nową wersję siebie – silną, spokojną i wolną. A Finn Village ma być tą bezpieczną przestrzenią, gdzie wszystko się zaczyna – od ciała, przez umysł, aż po duszę. Nowa ścieżka, nowe życie Monika Clark pokazuje, że prawdziwy sukces nie zaczyna się w portfelu, lecz w sercu. Jej „Ścieżka do Sukcesu” to zaproszenie do życia w harmonii – z sobą, ze światem i z obfitością. Polkom w Wielkiej Brytanii daje coś więcej niż inspirację – daje konkretne narzędzia, by zacząć od nowa. Wierzysz w sekret? Czy jesteś gotowa przyjąć swoją moc? Sciezka do Sukcesu Kontakt: ŚCIEŻKA DO SUKCESU: Facebook: Monika Clark “Sciezka do Sukcesu” Instagram: monika_clark_official FINN VILLAGE: Facebook: Finn Village - Loch Lomond Sunset Glamping Pod and Catterwood Cottage Instagram: Finn Village www.finnvillage.co.uk Excerpt: Od eBay’a po luksusowe retreaty w Szkocji. Monika Clark opowiada, jak pomogła sobie i teraz pomaga kobietom zmienić życie od wewnątrz. ### Limit zasiłków na dwoje dzieci. Rząd wycofa kontrowersyjne przepisy? Rząd Wielkiej Brytanii rozważa możliwość zniesienia limitu zasiłków na dwoje dzieci. Minister edukacji Bridget Phillipson stwierdziła, że moralną misją jej partii jest to, aby mniej dzieci dorastało w biedzie. Jednocześnie polityk ostrzegła, że zniesienie limitu będzie kosztowało dużo pieniędzy. Będąca u władzy Partia Pracy mierzy się w ostatnim czasie z ogromną krytyką obywateli. Wszystko ze względu na proponowane przez siebie reformy polityki socjalnej. Widząc jednak rosnące niepokoje w społeczeństwie i planowane protesty rząd powoli zaczyna wycofywać się z kontrowersyjnych pomysłów. W zeszłym tygodniu premier Keir Starmer zapowiedział, że jest otwarty na cofnięcie cięć w winter fuel payments, a teraz minister edukacji Bridget Phillipson poinformowała, że rozważane jest też pozbycie się limitu zasiłków na dwoje dzieci. Ten został wprowadzony jeszcze w 2017 roku przez Partię Konserwatywną. - Żadne działania nie są wykluczone – odpowiedziała, zapytana o to w Times Radio. Minister jasno zaznaczyła, że koszt usunięcia limitu będzie wysoki, jednak koszt bezczynności jest nawet wyższy, bo wpływa negatywnie na dzieci w Wielkiej Brytanii. Oczekuje się, że rząd ogłosi swoją decyzję jesienią, gdy opublikuje strategię na rzecz walki z ubóstwem dzieci. Co to jest limit zasiłków na dwoje dzieci? Od 2017 roku rodzice mogą ubiegać się o zasiłek rodzinny i zasiłek uniwersalny tylko w przypadku dwójki pierwszych dzieci, jeśli urodziły się po kwietniu 2017. Jedynym wyjątkiem są w tym przypadku dzieci poczęte z gwałtu. Przepisy sprawiają, że rodziny nie mają możliwości ubiegania się o pomoc od państwa, która wynosi nawet 3455 funtów rocznie na dziecko. Po raz pierwszy takie przepisy zaproponował minister Iain Duncan Smith jeszcze w 2012 roku. Jednak dopiero trzy lata później kanclerz George Osborne ogłosił, że od roku 2017 wejdą one w życie. Ówczesna władza przekonywała, że system ten jest bardziej sprawiedliwy dla podatników. Rząd Wielkiej Brytanii chce wycofać się z limitu zasiłków na dwoje dzieci fot. Christopher Furlong/Getty Images Jakie konsekwencje ma limit zasiłków? Raporty rządowe pokazują, że jedno na dziewięć dzieci jest dotknięte przez kontrowersyjne przepisy. To około 1,6 miliona dzieci w całym kraju. Child Poverty Action Group, organizacja charytatywna działająca na rzecz zmniejszania ubóstwa i wykluczenia społecznego, poinformowała, że w ciągu zaledwie trzech miesięcy działania nowego rządu aż 10 tysięcy dzieci wpadło w ubóstwo. Winą obarczają obecne przepisy dotyczące limitu zasiłków. Statystyki pokazują, że każdego dnia 109 dzieci popada w ubóstwo przez przepisy. W sumie liczba najmłodszych żyjących w złych warunkach wynosi już 4,5 miliona w całym kraju. Eksperci twierdzą, że do roku 2030 ta liczba może wzrosnąć aż do 4,8 miliona. Torsten Bell, minister skarbu państwa, powiedział, że zniesienie limitu pomogłoby 470 tysiącom dzieci wyjść z ubóstwa. Ile kosztować będzie zniesienie limitu? Szacuje się, że zniesienie obowiązujących przepisów będzie kosztować rząd około 3,4 miliarda funtów rocznie. To około trzy procent całkowitego budżetu na świadczenia dla osób w wieku produkcyjnym. Badania pokazują jednak, że pośrednie skutki zniesienia limitu na dwoje dzieci mogą być wyższe. Dane wskazują, że inwestowanie w dzieci może zwrócić się z nawiązką w przyszłości, gdyż pomoże im to w późniejszym życiu. Excerpt: Brytyjski rząd rozważa zniesienie limitu zasiłków na dwoje dzieci. Minister edukacji twierdzi, że celem jej partii jest zmniejszenie liczby dzieci wychowujących się w ubóstwie. Jednocześnie zaznaczyła, że realizacja tego planu wiązałaby się z dużymi kosztami. ### Podwyżka dla nauczycieli i lekarzy. Może zakończyć się strajkiem Bardzo możliwe, że podwyżka dla nauczycieli i lekarzy zakończy się strajkiem. Obie grupy zawodowe otrzymały 4-procentowy wzrost płac. Jednak lekarze nie są z niego zadowoleni... 4-procentowa podwyżka dla nauczycieli i lekarzy w Anglii okazała się niewystarczająca dla drugiej z grup zawodowych. Lekarze zagrozili strajkiem, a Brytyjskie Stowarzyszenie Medyczne (BMA), czyli reprezentujący ich związek zawodowy stwierdził, że podwyżka (obowiązująca od 1 kwietnia) jest „śmieszna”. Mało satysfakcjonująca podwyżka dla nauczycieli i lekarzy O ile związki zawodowe w sektorze edukacji przyjęły podwyżkę z zadowoleniem, to Brytyjskie Stowarzyszenie Medyczne już nie. BMA ostrzegło, że w tym tygodniu przeprowadzi głosowanie w sprawie ewentualnego strajku. Natomiast Royal College of Nursing (RCN) stwierdziło, że „groteskowe” jest to, że pielęgniarkom zaoferowano mniejszą podwyżkę niż lekarzom. Według RCN „nieudany” proces przeglądu wynagrodzeń „utrzymuje personel pielęgniarski na najniższym poziomie”. Nierównomierny wzrost płac W sektorze medycznym i edukacyjnym podwyżka płac rozkłada się nierównomiernie. Lekarzom, dentystom i nauczycielom, a także strażnikom więziennym w Anglii i Walii przyznano 4-procentową podwyżkę. Nauczyciele są bardziej zadowoleni z podwyżki płac niż lekarze / fot. Getty Images Wzrost płac na poziomie 3,6 proc. przyznano personelowi NHS w Anglii na kontraktach Agenda for Change, w tym pielęgniarkom i położnym. Podwyżkę 3,25-procentową przyznano urzędnikom państwowym. A podwyżkę rzędu 4,5 proc. przyznano pracownikom brytyjskich sił zbrojnych. Podwyżka wynagrodzeń a inflacja Niestety podwyżki te wypadają blado na tle niedawnej wysokiej inflacji. Wzrosła ona o 3,5 proc. w skali roku do kwietnia. Przewodniczący rady BMA, prof. Philip Banfield, powiedział, że pensje lekarzy są nadal o około jedną czwartą niższe niż 16 lat temu, biorąc pod uwagę inflację. Stowarzyszenie Konsultantów Szpitalnych i Specjalistów stwierdziło, że 4 proc. to „realne obniżenie wynagrodzenia starszych lekarzy w porównaniu do inflacji”. Przeprowadzi głosowanie konsultacyjne, aby ocenić gotowość swoich członków do podjęcia strajku w sprawie ich wynagrodzeń, podobnie jak związki zawodowe RCN i GMB. Podwyżki nastąpiły po tym, jak ministrowie zaakceptowali propozycje szeregu organów ds. przeglądu wynagrodzeń, których zadaniem jest rekomendowanie nagród płacowych dla około 45 proc. osób pracujących w sektorze publicznym. Departament edukacji ogłosił dodatkowe 615 mln funtów na pokrycie podwyżek. Jednak powiedział, że szkoły zostaną poproszone o częściowe sfinansowanie nagród poprzez „poprawę produktywności i mądrzejsze wydawanie pieniędzy”. Excerpt: Podwyżka dla nauczycieli i lekarzy może zakończyć się strajkiem. Obie grupy zawodowe otrzymały 4-procentowy wzrost płac. Jednak lekarze nie są z niego zadowoleni... ### Londyn czeka skwar! Fala upałów uderzy już pod koniec maja Po kilku dniach szarej, deszczowej aury pogoda w Londynie mocno się zmieni. Szykuje się wyraźne ocieplenie. Tak obiecujące są prognozy BBC Weather oraz specjalistów z Netweather. W stolicy fala upałów rozpocznie się w piątek 30 maja i potrwa aż do niedzieli, 8 czerwca. W tym czasie Londyn ma osiągnąć temperatury dochodzące do 28°C. Dla mieszkańców oznacza to diametralną zmianę – od mokrej wiosny do letniego klimatu w zaledwie kilka dni. Pogoda w Londynie da popalić – kulminacja upałów już wkrótce Chociaż fala upałów rozpocznie się już w najbliższy piątek, ten dzień będzie jeszcze wietrzny. Dopiero w godzinach popołudniowych temperatura wzrośnie do około 23°C. W sobotę, 31 maja, niebo może być początkowo pochmurne, jednak w miarę upływu dnia słupki rtęci podskoczą do około 25°C. Kolejne dni – od niedzieli, 1 czerwca, do czwartku, 5 czerwca – zapowiadają się bardzo podobnie: będą dominować słoneczne przejaśnienia oraz lekki wiatr. W piątek, 6 czerwca, mogą pojawić się chwilowe opady deszczu, jednak temperatura utrzyma się na wysokim poziomie. Na weekend 7–8 czerwca prognozy są wyjątkowo optymistyczne. Netweather przewiduje w pełni słoneczną i suchą aurę, z temperaturami sięgającymi 26°C w sobotę i nawet 28°C w niedzielę. To będzie kulminacyjny moment fali upałów. Kapryśna wiosna przed letnim przebłyskiem – południe z szansą na słońce W dłuższej perspektywie należy spodziewać się zmiennej pogody. Nad Wielką Brytanią będą przemieszczać się atlantyckie systemy pogodowe, przeplatane suchymi i słonecznymi okresami. Północno-zachodnia część kraju znajdzie się pod wpływem bardziej wilgotnych warunków, a południe i południowy wschód mają największe szanse na suchą i ciepłą pogodę. Londyn niebawem skąpie się w słońcu / fot. Getty Images Temperatury w większości regionów będą utrzymywać się na poziomie zbliżonym do średniej sezonowej lub lekko ją przekraczać. Szczególnie na południowym obszarze kraju możliwe jest wystąpienie gorących okresów z temperaturami powyżej normy. Zanim jednak pogoda w Londynie rozkwitnie pełnym słońcem, mieszkańcy będą musieli przetrwać wilgotny epizod. Przed rozpoczęciem fali upałów pogoda pozostanie kapryśna. Jak przetrwać upał? Proste zasady na gorące dni Podczas upałów należy unikać bezpośredniego słońca w najgorętszych porach dnia, czyli między 11 a 17. W tym czasie najlepiej pozostać w cieniu lub w klimatyzowanych pomieszczeniach. Należy również nosić lekką, przewiewną odzież w jasnych kolorach oraz nakrycie głowy chroniące przed przegrzaniem. Nie zapomnij o kremie z filtrem UV. Nawadniaj się. W upalne dni trzeba pić więcej wody niż zwykle – minimum 2 litry dziennie, a przy wysiłku fizycznym jeszcze więcej. Unikaj napojów zawierających kofeinę i alkohol, ponieważ one mogą doprowadzić do odwodnienia. Dobrym nawykiem jest schładzanie ciała chłodnymi prysznicami lub mokrymi okładami oraz ograniczenie aktywności fizycznej na zewnątrz do godzin porannych albo wieczornych. Excerpt: Po kilku dniach szarej, deszczowej aury Londyn szykuje się na wyraźne ocieplenie. Prognozy BBC Weather oraz specjalistów z Netweather są bardzo obiecujące. ### Rząd inwestuje miliardy w szkolenia lokalnych pracowników, by ograniczyć imigrację Brytyjski rząd ogłosił rekordową inwestycję o wartości 3 miliardów funtów w celu wzmocnienia krajowego systemu szkoleniowego. Szkolenia zawodowe to element szeroko zakrojonej strategii mającej przeciwdziałać niedoborom kadrowym przy jednoczesnym ograniczeniu zależności od pracowników z zagranicy. Według oficjalnego komunikatu rządowego inwestycja powinna przekształcić krajobraz umiejętności poprzez skierowanie uwagi na młodych ludzi w Wielkiej Brytanii. Plan zakłada stworzenie aż 120 tys. miejsc szkoleniowych w zawodach o wysokim zapotrzebowaniu. Jakie to zawody? Np. budownictwo, inżynieria, opieka zdrowotna, pomoc społeczna i branża cyfrowa. Więcej szkoleń, mniej wiz – rząd stawia na lokalnych pracowników i proponuje szkolenia zawodowe Premier Keir Starmer ogłosił, że „eksperyment” z otwartymi granicami się zakończył i zapowiedział zaostrzenie przepisów dotyczących przyznawania obywatelstwa oraz ograniczenie liczby wiz dla wykwalifikowanych pracowników. Zgodnie z nowymi regulacjami firmy będą miały obowiązek inwestowania w rozwój lokalnych pracowników, zamiast polegać na kadrze z zagranicy. W ramach reform zaplanowano również wzrost opłaty imigracyjnej za tzw. „umiejętności” o 32%. Pieniądze z tej opłaty rząd przeznaczy na dodatkowe 45 tys. miejsc szkoleniowych w zawodach priorytetowych, aby dalej zmniejszać potrzebę zatrudniania pracowników spoza kraju. Przedsiębiorcy do restrykcji podchodzą z dystansem, ponieważ – jak twierdzą – obecnie często nie są w stanie znaleźć odpowiednio wykwalifikowanych pracowników lokalnie. Zaostrzenie zasad imigracyjnych – bez poprzedzenia tego gruntownym przeglądem i reformą krajowego systemu kształcenia zawodowego – może mocno pokrzyżować im plany i uderzyć w gospodarkę. Ponad jedna piąta Brytyjczyków w wieku produkcyjnym nie pracuje Decyzja o zwiększeniu inwestycji w szkolenia zawodowe jest odpowiedzią na rosnący problem bezczynności zawodowej. Dane rządowe wskazują, że aż 21,4% Brytyjczyków w wieku produkcyjnym pozostaje biernych zawodowo – nie pracują ani nie poszukują pracy. Brytyjski rząd zainwestuje miliardy funtów w szkolenia zawodowe dla obywateli / fot. Getty Images Ten wskaźnik sukcesywnie wzrasta od czasu pandemii COVID-19, a jego utrzymujący się poziom stanowi poważne wyzwanie dla rynku pracy. Władze mają nadzieję, że nowe programy szkoleniowe pomogą zaktywizować przynajmniej część tej grupy i skierować ją do zawodów borykających się z niedoborem kadr. Historyczny wzrost migracji do Wielkiej Brytanii – rekordowe saldo w 2022 r. W 2022 r. Wielka Brytania odnotowała najwyższy w swojej powojennej historii wzrost liczby ludności wynikający z migracji. Jak poinformowało brytyjskie Biuro Statystyki Narodowej, do kraju przyjechało o 745 tys. osób więcej, niż z niego wyemigrowało. Znaczną część tego wzrostu stanowią osoby przybywające spoza Unii Europejskiej, np. z Indii i Nigerii. W przeciwieństwie do poprzednich lat, kiedy dominowali obywatele państw UE, obecnie główny kierunek migracji przesunął się na kraje azjatyckie i afrykańskie. Jest to m.in. efekt zmian w przepisach imigracyjnych po Brexicie. Sam fakt przyjazdu do Wielkiej Brytanii nie oznacza automatycznie, że dana osoba podejmie pracę. Wielu imigrantów korzysta z pomocy państwa i nie podejmuje zatrudnienia, przynajmniej w początkowym okresie pobytu. Excerpt: Koniec z poleganiem na imigrantach? Brytyjski rząd chce przesunąć ciężar zatrudnienia na lokalnych pracowników i inwestuje 3 miliardy funtów w ich szkolenia. ### Cięcia w EHCP! Setki tysięcy dzieci z niepełnosprawnościami stracą wsparcie? Setki tysięcy dzieci z niepełnosprawnościami i specjalnymi potrzebami edukacyjnymi może stracić prawo do otrzymywania dodatkowego wsparcia od szkół. Nowy pomysł rządzących na zmiany w EHCP może sprawić, że wielu uczniów zmuszonych będzie opuścić publiczne szkoły. Zmiany odnoszą się do Education, Health and Care Plan (EHCP) – systemu, dzięki któremu od ponad dziesięciu lat rodzice mogą zagwarantować pomoc swoim dzieciom. EHCP powstało, aby wspierać najmłodszych z zaburzeniami neurorozwojowymi, np. w spektrum autyzmu, czy z trudnościami zdrowotnymi i psychicznymi. Zmiany w EHCP Zmiany w systemie oznaczałyby największą zmianę w zakresie specjalnych potrzeb edukacyjnych i niepełnosprawności od 2014 roku. Eksperci już ostrzegają, że może to wywołać gwałtowne protesty ze strony rodziców, organizacji charytatywnych i prawników. Raport, który przedstawiła Krajowa Izba Kontroli wykazał, że obecny system jest finansowo niewydolny. Głównym problemem jest wzrost korzystających z EHCP o 140% w ciągu ostatnich dziesięciu lat oraz to, że wiele samorządów notuje deficyty budżetowe większe niż 100 mln funtów. Dla wielu rodzin programy socjalne to jedyna opcja Plany EHCP określają dokładny zakres pomocy, jaki dziecko ze specjalnymi potrzebami powinno otrzymywać w szkole. Może to obejmować nauczanie indywidualne, terapię mowy i nauki języka czy specjalne plany edukacji oraz specjalistyczny sprzęt, który pomaga w nauce. Jeśli obecny system nie będzie istnieć, szkoły nie będą miały prawnego obowiązku zaspokojenia tych szczególnych potrzeb. Dla wielu rodzin EHCP to jedyny sposób, aby ich dzieci otrzymały pomoc specjalistów. Dotyczy to zwłaszcza uczniów uczęszczających do szkół publicznych, które obsługują większość dzieci z dodatkowymi potrzebami. Czy rząd zlikwiduje EHCP? Minister Catherine McKinnell została zapytana czy rząd planuje zlikwidować lub ograniczyć działanie EHCP. - Nie podjęto jeszcze żadnych decyzji co do sposobu realizacji. Zmiana jakiej oczekujemy, to po prostu lepsze wsparcie dla dzieci na jak najwcześniejszym etapie. Obecny system ewidentnie tego nie zapewnia – stwierdziła. - Nawet jeśli rodziny otrzymają wsparcie EHCP, niekoniecznie zapewni to odpowiedni tok nauczania dla dzieci. Słuchamy rodziców. Pracujemy nad nowym systemem – dodała. Rząd planuje zmiany w EHCP - fot: Pxhere/CCO domena publiczna Rząd ogłasza dofinansowanie programu ELSEC Kilka dni temu rząd ogłosił dofinansowanie dla programu wczesnego wsparcia językowego dla każdego dziecka (ELSEC) o 3 mln funtów. Program ten ma zapewniać obecność specjalistów od mowy i języka w przedszkolach oraz szkołach podstawowych. To ma pomóc rozpoznawać problemy dzieci wcześniej. McKinnel zapowiedziała, że program ELSEC będzie kontynuowany przez kolejny rok, aby pomóc kolejnym dzieciom. Do tej pory wsparł on już 20 tysięcy najmłodszych. System pomocy socjalnej nadal jest niewydolny Niemal 600 tys. dzieci w Anglii korzystało z EHCP w styczniu 2024. Jednak tylko połowa decyzji została wydana na czas w zeszłym roku. Wiele rodzin czeka na decyzję już ponad dwanaście miesięcy. System jest tak niewydolny, że ponad 21 tys. rodzin odwoływało się do sądów tylko w 2024. Zmiany w programie EHCP są więc potrzebne. Od momentu objęcia władzy Partia Pracy zapowiadała zająć się problemami związanymi z systemem świadczeń socjalnych. Aktywiści twierdzą jednak, że obecne działania rządu przynoszą efekt zupełnie odwrotny. Tania Tirraoro, wicedyrektor Special Needs Jungle, powiedziała: - Nie zaakceptujemy pozbawienia praw niepełnosprawnych dzieci bez walki. Rządzącym nie chodzi o poprawę systemu, a o oszczędzanie pieniędzy – twierdzi. - Zdaje się, że obecny rząd rozpoczął atak na osoby niepełnosprawne w każdym wieku. Mowa o cięciach w PIP czy odebraniu zasiłków osobom poniżej 22. roku życia, w tym osobom niepełnosprawnym niezdolnym do pracy. Czy rząd chce wspierać osoby niepełnosprawne, czy nie? – dodaje. Excerpt: Setki tysięcy dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi mogą zostać pozbawione prawa do dodatkowego wsparcia w szkołach. Nowe plany rządu mogą doprowadzić do sytuacji, w której wielu uczniów będzie zmuszonych opuścić placówki publiczne. ### Polak zatrzymany w Holandii. 20 mln papierosów i 15 ton tytoniu przejęte! Holandia odnotowuje się wzrost aktywności międzynarodowych grup przestępczych zajmujących się przemytem i produkcją nielegalnych wyrobów tytoniowych. Przemyt papierosów czy tytoniu to codzienność. W efekcie akcji policji zatrzymany został Polak zamieszany w przemyt 20 milionów papierosów! W połowie maja 2025 roku holenderskie służby celne i policja przeprowadziły jedną z największych operacji antyprzemytowych ostatnich lat. Policja zabezpieczyła aż 20 milionów nielegalnych papierosów. Dodatkowo funkcjonariusze znaleźli prawie 9 ton suszu tytoniowego i 15 ton tytoniu do fajek wodnych. Centralną postacią całego procederu okazał się obywatel Polski. Polak zamieszany w przemyt 20 milionów papierosów! – informują z dumą niderlandzkie służby celne. Zatrzymanie w Rotterdamie i Halderberge Policja zatrzymała zamieszanych w przemyt terenie portu w Rotterdamie oraz w gminie Halderberge. W poniedziałek, 19 maja, funkcjonariusze przechwycili przyczepę wypełnioną kontrabandą. Jak się okazało – znajdowało się w niej 12 milionów sztuk papierosów bez akcyzy. Wraz z ładunkiem zatrzymano mężczyznę, który jak podały służby – jest obywatelem Polski. Policja zatrzymała Polaka, fot. gettyimages.com Udział Polaka potwierdzili przedstawiciele służb, choć na tym etapie śledztwa nie zdradzają szczegółów dotyczących jego dokładnej roli w siatce przemytniczej. Kolejne dni przyniosły następne uderzenia w zorganizowaną grupę. We wtorek zabezpieczono kolejnych 8 milionów sztuk papierosów. Natomiast w środę – 15 ton tytoniu do fajek wodnych oraz 5 ton suszu tytoniowego. Przemyt 20 milionów papierosów to jedynie wierzchołek góry lodowej – jak działa ten proceder? Przemyt papierosów to ogromny i świetnie zorganizowany biznes. Najczęściej towary przemycane są w specjalnie przygotowanych naczepach ciężarówek, kontenerach morskich, a nawet przez magazyny „przykrywki”. Tytoń często pochodzi spoza Unii Europejskiej – z Ukrainy, Bałkanów lub Bliskiego Wschodu – i trafia do Europy Zachodniej ukryty pod postacią odpadów tytoniowych lub ładunków komercyjnych. Następnie przestępcy przepakowują papierosy i naklejają etykiety. Siatka sprzedaży rozprowadza je w barach, na bazarach i przez sieci przestępcze. Wartość przechwyconych ładunków w maju szacuje się na ponad 16 milionów euro utraconych wpływów podatkowych dla państwa. Przemyt 20 milionów papierosów to nie tylko przestępstwo finansowe. Stanowi również poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego – nikt nie kontroluje składu takich produktów ani warunków ich przechowywania. Międzynarodowa siatka przestępcza. Przemyt papierosów to nie wszystko W ostatnich latach Europol i krajowe służby, w tym holenderska FIOD, rozbijają międzynarodowe grupy przestępcze zajmujące się handlem nielegalnym tytoniem. Policja ustaliła, że tytoń trafiał do magazynów w Belgii, Hiszpanii, Włoszech i Holandii. Tam był przetwarzany na papierosy przy użyciu profesjonalnych maszyn. W proceder byli zamieszani także Polacy – zarówno jako kierowcy, organizatorzy transportów, jak i pracownicy magazynów. I tym razem, Polak zamieszany w przemyt 20 milionów papierosów! znalazł się w centrum śledztwa. Czy uda się zatrzymać nielegalny proceder? Holenderskie służby zapowiadają kontynuację działań. Ich celem nie jest jedynie konfiskata towarów, ale rozbicie całej siatki przestępczej – od źródła produkcji, przez logistykę, aż po odbiorców końcowych. Przemyt 20 milionów papierosów może być tylko wierzchołkiem góry lodowej. Dlatego tak ważne jest dalsze dochodzenie i zeznania. Śledztwo trwa. Natomiast zatrzymany Polak zamieszany w przemyt 20 milionów papierosów może okazać się kluczowym ogniwem w tej sprawie. Służby mają nadzieję, że jego zeznania pozwolą dotrzeć do organizatorów całego procederu i doprowadzić do kolejnych aresztowań. Excerpt: W efekcie akcji policji zatrzymany został Polak zatrzymany w przemyt 20 milionów papierosów! ### Brytyjskie więzienia pękają w szwach. Rząd wcześniej wypuszcza przestępców na wolność Przestępcy na wolności to spore zagrożenie, aczkolwiek co z nimi zrobić, gdy nie ma dla nich miejsca w więzieniach? Brytyjski rząd próbuje rozwiązać ten problem w bardzo kontrowersyjny sposób. Eksperci wskazują, że problem systemu więziennictwa w Wielkiej Brytanii ma charakter systemowy i wynika m.in. z orzekania coraz dłuższych wyroków – tylko w 2023 r. średnia długość kary w sądach koronnych była o jedną czwartą dłuższa niż dekadę temu. Na niekorzystną sytuację wpływa również rosnąca liczba tymczasowych aresztowań. W efekcie każdego roku liczba więźniów w Anglii i Walii zwiększa się o około 4,5 tys. Przestępcy na wolności to zdaniem rządu najskuteczniejsze rozwiązanie problemu przeludnienia więzień W reakcji na kryzys więziennictwa, brytyjski rząd przedstawił raport z propozycjami reform wymiaru sprawiedliwości. Jedna z sugestii zakłada możliwość wcześniejszego zwalniania osób skazanych za przemoc domową i przestępstwa na tle seksualnym – już po odbyciu jednej trzeciej kary. Jednak minister sprawiedliwości Shabana Mahmood zdecydowanie odrzuciła tę propozycję i wyjaśniła, że zwolnienie może nastąpić dopiero po odbyciu przez takie osoby, co najmniej dwóch trzecich wyroku. Na razie na walce z przeludnieniem więzień skorzystają głównie przestępcy odsiadujący wyroki od roku do 4 lat. Ale pod warunkiem, że trafili do zakładów karnych za "drobnostki". Przykładowo za to, że nie zastosowali się do dozoru policyjnego i nie stawiali się na komendzie w wyznaczonych terminach. Policja wypuści ich po miesiącu. Program nie obejmie osób, które trafiły do więzienia za ponowne popełnienie przestępstwa. System znalazł się pod presją, dlatego resocjalizację trzeba przenieść poza zakład karny Raport rekomenduje również zwiększenie liczby przypadków, w których resocjalizacja odbywa się poza murami więzienia. Równocześnie rząd zapowiada rozszerzenie pilotażowego programu chemicznej kastracji dla niektórych przestępców seksualnych. Obecnie ten program działa w ograniczonym zakresie, ale planowane jest wprowadzenie go w 20 zakładach karnych. Zabieg ma charakter dobrowolny i jest stosowany jako środek zapobiegający recydywie. W brytyjskich więzieniach jest tak dużo osadzonych, że system stał się niewydolny / fot. Getty Images Ta kategoria spraw jest kamieniem w bucie dla brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości. Prawie 2 mln zarejestrowanych przypadków przestępstw seksualnych lub przestępstw z użyciem przemocy w Anglii i Walii – do czerwca 2024 r. – nie zakończyło się ujęciem podejrzanego i postawieniem mu zarzutów w rok od popełnienia czynu karalnego. W kilka lat powstanie kilkanaście tysięcy dodatkowych miejsc dla kryminalistów Pomimo planów ograniczenia liczby osadzonych, rząd nie rezygnuje z inwestycji w infrastrukturę penitencjarną. Do 2031 r. ma powstać łącznie 14 tys. nowych miejsc w więzieniach w Anglii i Walii poprzez wybudowanie kilku więzień i dobudowę bloków do istniejących zakładów karnych. Całkowity koszt tych inwestycji oszacowano na 4,7 mld. W Anglii i Walii działają 122 więzienia: męskie, kobiece oraz zakłady dla młodocianych przestępców, z czego 105 to jednostki państwowe. W Szkocji funkcjonuje 17 więzień. Irlandia Północna dysponuje zaś trzema zakładami karnymi. Liczba dorosłych osadzonych w brytyjskich zakładach karnych sięgnęła niespełna 90 tys. osób. Wydatki na funkcjonowanie więzień w latach 2022–2023 wyniosły 4,2 mld funtów. Excerpt: Przestępcy na wolności to spore zagrożenie, ale co z nimi zrobić, gdy nie ma dla nich miejsca w więzieniach? Brytyjski rząd próbuje rozwiązać ten problem w bardzo kontrowersyjny sposób. ### Czy policja przesadza z nadzorem? Niemal 5 mln zeskanowanych twarzy w rok Technologia rozpoznawania twarzy stała się nieodłącznym elementem pracy policji w Wielkiej Brytanii. W związku z tym obywatele coraz mocniej martwią się o swoją prywatność. W 2024 r. siły porządkowe w Anglii i Walii zeskanowały niemal 4,7 mln twarzy, czyli ponad dwukrotnie więcej niż rok wcześniej – wynika z informacji pozyskanych przez Guardiana i Liberty. Mimo że brakuje przepisów i dlatego nie wiadomo, na ile policja może sobie pozwolić w używaniu kamer, służby i tak chętnie śledzą w ten sposób Brytyjczyków oraz imigrantów. Technologia rozpoznawania twarzy – Wielka Brytania testuje cyfrowy nadzór Policja w Anglii i Walii traktuje rozpoznawanie twarzy w czasie rzeczywistym jako technologię przyszłości. W dokumentach wewnętrznych pojawiają się zapowiedzi, że takie systemy mogą stać się „powszechne” w centrach miast i na węzłach komunikacyjnych. Kamery mają skanować twarze przechodniów i porównywać je z listami poszukiwanych osób. W 2024 roku pojazdy wyposażone w kamery do rozpoznawania twarzy rozmieszczano co najmniej 256 razy. Pierwsze stałe punkty z kamerami LFR (Live Facial Recognition) zostaną zainstalowane jeszcze tego lata w Croydon w południowym Londynie. Obok skanowania w czasie rzeczywistym policja coraz częściej sięga po tzw. rozpoznawanie twarzy retrospektywne. W ubiegłym roku liczba takich wyszukiwań w krajowej bazie danych policyjnych wzrosła z blisko 140 tys. do prawie 253 tys. Funkcjonariusze analizują nagrania z monitoringu i porównują twarze z zasobami baz danych. W ostatnich dwóch latach przeprowadzono ponad 1000 takich wyszukiwań tylko w brytyjskiej bazie danych paszportowych. Swoboda bez granic – policja korzysta z kamer mimo luk prawnych Ekspansja systemu rozpoznawania twarzy na żywo odbywa się mimo braku szczegółowych przepisów określających zasady korzystania z takiej technologii. Co prawda, po wyroku sądu apelacyjnego sprzed kilku lat, który uznał posługiwanie się takimi kamerami w Australii za niezgodne z prawem, College of Policing zalecił ostrożność i wyznaczenie progów alertów w celu zminimalizowania błędów. Jednak w praktyce funkcjonariusze na Wyspach nadal mają dużą swobodę w korzystaniu z urządzeń do nagrywania. I nie do końca przejmują się tym, że ta technologia nie jest niezawodna. Zdarzyło się bowiem, że wykazywała nadreprezentację błędów w identyfikacji osób czarnoskórych. System rozpoznawania twarzy działa mimo braku jasnych przepisów dotyczących ochrony prywatności / fot. Getty Images Dopiero niedawno minister ds. policji i walki z przestępczością Diana Johnson przyznała, że należy rozważyć utworzenie ram prawnych regulujących używanie kamer identyfikujących twarze. Niestety Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie przedstawiło dotąd konkretów. Skan twarzy jak odcisk palca. Aż 80% londyńczyków jest „za” Pomimo kontrowersji technologia cieszy się dużym poparciem społecznym. Według Lindsey Chiswick, szefowej Krajowej Rady Szefów Policji ds. Rozpoznawania Twarzy, aż 80% mieszkańców Londynu popiera stosowanie takich innowacyjnych metod. Krytycy zaś ostrzegają, że masowe skanowanie twarzy obywateli to forma inwigilacji porównywalna z permanentnym pobieraniem odcisków palców od każdego przechodnia. Excerpt: Technologia rozpoznawania twarzy stała się nieodłącznym elementem pracy policji w Wielkiej Brytanii. W związku z tym obywatele coraz mocniej martwią się o swoją prywatność. ### Horror w Liverpoolu! Prawie 50 osób rannych Poniedziałkowy wieczór miał być ogromnym świętem. Okazał się niewyobrażalną tragedią. Kierowca wjechał w tłum ludzi w Liverpoolu podczas świętowania mistrzostwa drużyny. Co wydarzyło się w Wielkiej Brytanii? Ilu jest rannych? Czy był to atak terrorystyczny? W poniedziałek, 26 maja 2025 roku, podczas wielkiej parady z okazji zdobycia przez Liverpool FC mistrzostwa Premier League, doszło do dramatycznego incydentu w centrum miasta. Kierowca samochodu wjechał w tłum ludzi w Liverpoolu. Ranił dziesiątki uczestników wydarzenia. Natomiast śledczy wykluczają motywy terrorystyczne. Niemniej okoliczności zdarzenia wciąż są wyjaśniane. Czy mógł to być przypadek? Parada mistrzowska Liverpool FC Parada była kulminacją świętowania po zdobyciu przez Liverpool FC tytułu mistrza Anglii w sezonie 2024/2025. Ulice miasta, zwłaszcza trasa biegnąca przez m.in. Dale Street i Water Street w pobliżu Liverpool Town Hall i słynnego Liver Building, wypełniły się tłumem kibiców. Według szacunków lokalnych władz w wydarzeniu uczestniczyło ponad milion osób. Ten wieczór był jednym z największych świąt piłki nożnej w historii Liverpoolu. Kierowca wjechał w tłum ludzi w LIverpoolu – dramatyczny przebieg zdarzenia Do tragedii doszło około godziny 18:00 czasu lokalnego (BST). Wówczas kierowca osobowego samochodu marki Ford Mondeo koloru srebrnego z impetem wjechał w tłum ludzi na Water Street. Nie hamował. Świadkowie mówią o dużej prędkości pojazdu i o panice, jaka ogarnęła zgromadzonych. Kierowca wjechał w tłum w Liverpoolu. Wypadek, czy celowe działanie? fot. gettyimages.com „Słyszeliśmy krzyki, a potem zobaczyliśmy ludzi rzucanych na boki. Auto przebiło się przez tłum jakby niczego nie widziało” – relacjonował jeden z obecnych na miejscu kibiców. Pojazd został chwilowo zatrzymany przez tłum. Kilka osób próbowało go unieruchomić, rozbijając tylną szybę. Samochód ostatecznie stanął, gdy drogę zablokowały karetki pogotowia próbujące dotrzeć do poszkodowanych. Poszkodowani i działania służb ratunkowych W wyniku zdarzenia do szpitali trafiło łącznie 27 osób, w tym czworo dzieci. Dwoje poszkodowanych – dorosły i dziecko – odniosło poważne obrażenia, w tym urazy głowy i kończyn. Łącznie w zdarzeniu zostało rannych prawie 50 osób. Na miejscu błyskawicznie pojawiły się służby ratunkowe: policja, straż pożarna oraz zespoły medyczne. Z uwagi na ogromny tłum, służby miały trudności z dotarciem do miejsca zdarzenia. „Nasze zespoły były na miejscu w ciągu kilku minut. Współpracujemy ze szpitalami i lokalnymi służbami, by zapewnić pomoc wszystkim rannym” – poinformował rzecznik Merseyside Police. Kim jest sprawca? Kierowcą, który wjechał w tłum ludzi w Liverpoolu, okazał się 53-letni mężczyzna. Biały Brytyjczyk pochodzący z okolic miasta. Został natychmiast zatrzymany przez funkcjonariuszy i przebywa obecnie w areszcie. Według wstępnych informacji mężczyzna nie był wcześniej znany służbom jako osoba stanowiąca zagrożenie. Z oczywistych przyczyn służby nie upubliczniają jego danych. Policja: to nie był atak terrorystyczny Merseyside Police szybko przekazała opinii publicznej, że obecnie nie traktuje incydentu jako aktu terrorystycznego. Kierowca wjechał w tłum ludzi w Liverpoolu , jednak nie miał jasnych ideologicznych pobudek. Nic nie wskazuje również na powiązanie z organizacjami terrorystycznymi. „Na tym etapie dochodzenia nic nie wskazuje na to, by zdarzenie miało związek z działalnością terrorystyczną. Sprawdzamy wszystkie możliwe motywy, w tym stan psychiczny sprawcy, jego intencje oraz ewentualne czynniki losowe” – oświadczyła policja. Kierowca wjechał w tłum w Liverpoolu. Rannych jest prawie 50 osób, 27 hospitalizowanych, fot. gettyimages.com Dochodzenie prowadzone jest przez specjalną jednostkę ds. poważnych przestępstw drogowych we współpracy z lokalnymi śledczymi. Przesłuchiwani są świadkowie, zabezpieczono monitoring oraz pojazd sprawcy. Kierowca wjechał w tłum ludzi w Liverpoolu - wśród ludzi zapanował żal i strach Do tragedii odnieśli się przedstawiciele lokalnych i krajowych władz. Poseł Ian Byrne z okręgu Liverpool West Derby wyraził głębokie współczucie dla poszkodowanych i wezwał do zachowania spokoju: „To powinien być dzień radości, a zamienił się w dramat dla wielu rodzin. Jesteśmy z wami”. Premier Wielkiej Brytanii, Sir Keir Starmer, określił sceny z Liverpoolu jako „szokujące i okropne”, wyrażając solidarność z ofiarami oraz wdzięczność dla służb ratunkowych. Służby na bieżąco informują minister spraw wewnętrznych Yvette Cooper. Co dalej? Policja apeluje do wszystkich świadków zdarzenia, którzy dysponują nagraniami lub zdjęciami, o kontakt w celu wsparcia dochodzenia. Miasto Liverpool uruchomiło specjalną infolinię dla rodzin poszkodowanych. Chociaż służby wykluczają na tym etapie podłoże terrorystyczne, fakt, że kierowca auta wjechał w tłum ludzi w Liverpoolu podczas masowego wydarzenia, wywołał zrozumiałe obawy wśród mieszkańców i kibiców. Excerpt: Poniedziałkowy wieczór miał być ogromnym świętem. Okazał się niewyobrażalną tragedią. Kierowca wjechał w tłum ludzi w Liverpoolu podczas świętowania mistrzostwa drużyny. ### Duża zmiana dla pasażerów samolotów. Będą kary Już niedługo wszyscy, którzy podróżować będą do Turcji, mogą narazić się na otrzymanie grzywny. Turecki Urząd Lotnictwa Cywilnego chce bowiem nakładać kary za stawanie w samolocie tuż po wylądowaniu. Decyzja władz jest odpowiedzią na problem z ludźmi, którzy wstają zbyt szybko po lądowaniu i tłoczą się w przejściach, stwarzając niebezpieczeństwo dla współpasażerów. Urząd Lotnictwa Cywilnego chce karać takie osoby grzywnami sięgającymi 50 funtów. Kara za wstawanie w samolocie Władze liczą na to, że wprowadzając nowe zasady uda się ułatwić pracę personelu samolotu. Teraz często zamiast skupiać się na innych obowiązkach, muszą wielokrotnie powtarzać pasażerom, aby ci nie ruszali się z miejsc. Nowe zasady będą wymagały, aby wszyscy pozostali w fotelach nawet gdy zgasną światła informujące o konieczności zapięcia pasów. Wstać będzie można dopiero, gdy pojazd całkowicie się zatrzyma. Jak podaje Turecki Urząd Lotnictwa Cywilnego: - Zgodnie z rozporządzeniem, linie lotnicze są zobowiązane do przypominania pasażerom o konieczności zapinania pasów bezpieczeństwa podczas lądowania i po jego zakończeniu, aż do momentu dotarcia na miejsce postojowe, a także do wyraźnego zaznaczenia, że wszelkie naruszenia będą zgłaszane władzom i podlegać będą karze grzywny – czytamy w komunikacie. Pomysłodawcy przekonują, że takie rozwiązanie pomoże pozbyć się frustracji i zamieszania, które często występują, gdy ludzie spieszą się, aby jak najszybciej wyciągnąć bagaż ze schowków nad siedzeniami. Będą kary za zbyt wczesne wstawanie w samolocie fot. Christopher Furlong/Getty Images W internecie zawrzało W sieci rozgorzała debata na temat nowych regulacji. Część z komentujących jest zaskoczona tym, jak powszechną praktyką jest wczesne wstawanie w samolocie i tłoczenie się w alejkach. Nie rozumieją dlaczego ludzie nie mogą spokojnie poczekać na swoją kolej do opuszczenia pokładu. Z drugiej strony wiele osób twierdzi, że wstaje wcześniej, aby rozprostować nogi i złagodzić skurcze. Oprócz tego chcą jak najszybciej wyjść z samolotu i nie stać w kolejce do kontroli paszportowej. Komentatorzy zastanawiają się jak nowe regulacje wpłyną na turystykę w Turcji. Kraj ten znajduje się bowiem w topowej dziesiątce miejsc, które wybierają podróżni, głównie ze względu na zabytki oraz turystykę medyczną. Turcja w ostatnich latach stała się ulubionym miejscem wypoczynku wśród Brytyjczyków. Główna linia lotnicza Turcji, Turkish Airlines, obsługuje 131 krajów. To więcej niż jakakolwiek inna linia lotnicza na świecie. Najwięksi jej rywale, czyli Qatar Airways i Emirates prawdopodobnie będą zmuszeni również przyjąć przepisy zaproponowane przez Turecki Urząd Lotnictwa Cywilnego. Excerpt: Wkrótce wszyscy podróżujący do Turcji mogą ryzykować nałożeniem kary. Turecki Urząd Lotnictwa Cywilnego planuje bowiem wprowadzenie grzywien dla pasażerów, którzy wstają z miejsc zaraz po lądowaniu samolotu. ### Polski kierowca potrącił 73-letniego rowerzystę W piątek po południu polski kierowca potrącił rowerzystę. Do zdarzenia doszło po godzinie 16. W piątkowe popołudnie, 23 maja 2025 roku, na drodze N786 między miejscowościami Beekbergen i Loenen w Holandii. Działanie nie było celowe - doszło do tragicznego wypadku. Niestety rowerzysta, mimo szybkiej reakcji służb ratunkowych, zmarł na miejscu w wyniku odniesionych obrażeń. Do wypadku doszło tuż po godzinie 16:00, w warunkach dobrej widoczności i na prostym odcinku drogi. Ciężarówka, którą prowadził 24-letni obywatel Polski, zderzyła się z jadącym rowerem starszym mężczyzną, mieszkańcem Veldhoven. Jak podają lokalne źródła, natychmiast po zdarzeniu na miejsce wysłano aż trzy karetki pogotowia oraz śmigłowiec medyczny. Pomimo intensywnej akcji ratunkowej, lekarze nie uratowali 73-latka. Polski kierowca potrącił rowerzystę. Dochodzenie w toku Holenderska policja błyskawicznie zabezpieczyła miejsce zdarzenia. Droga została zamknięta w obu kierunkach na odcinku między zjazdem z autostrady A50 a miejscowością Loenen. W działaniach uczestniczyły nie tylko patrole drogowe, ale także specjalna jednostka do analizy wypadków drogowych (Verkeersongevallenanalyse). Funkcjonariusze dokładnie udokumentowali ślady hamowania, rozmieszczenie szczątków roweru i pozycję ciężarówki. Polski kierowca potrącił rowerzystę. Na miejsce zdarzenia przyleciał śmigłowiec, fot. gettyimages.com Choć dokładny przebieg zdarzenia nadal nie został oficjalnie ustalony, śledczy rozważają kilka scenariuszy. Jedna z hipotez mówi o tzw. martwym polu widzenia kierowcy ciężarówki, w którym mógł znaleźć się rowerzysta. Inna zakłada, że podmuch powietrza od jadącego pojazdu mógł zachwiać równowagą cyklisty, co doprowadziło do jego przewrócenia się i dostania pod tylne koła naczepy. Nie wyklucza się też, że rowerzysta mógł sam stracić panowanie nad jednośladem, wjeżdżając nieumyślnie pod ciężarówkę. Polski kierowca potrącił rowerzystę, jednak niekoniecznie popełnił błąd. Co grozi polskiemu kierowcy? Policja zatrzymała 24-letniego Polaka tuż po wypadku i przeprowadziła przesłuchanie. Jak podkreślają śledczy – jest to standardowa procedura w przypadku wypadków śmiertelnych i nie przesądza o jego winie. Co istotne, polski kierowca, który potrącił rowerzystę nie był pod wpływem alkoholu. Badania toksykologiczne również nie wykazały substancji psychoaktywnych w krwioobiegu. Natomiast śledczy ustalili już, że kierujący ciężarówką nie przekroczył dozwolonej prędkości. To ważne fakty. Zgodnie z holenderskim prawem, jeśli okaże się, że wypadek był wynikiem nieszczęśliwego zbiegu okoliczności, kierowca może zostać uniewinniony. Dodatkowo w przypadku częściowej winy grozi mu kara grzywny lub do 3 lat więzienia. Natomiast w przypadku wykazania rażącego niedbalstwa – czyli na przykład nieprzestrzegania przepisów ruchu drogowego, nieuwagi lub przekroczenia dopuszczalnej prędkości – kara może zostać podwojona. Wyniesie wówczas do 6 lat pozbawienia wolności. Polski kierowca potrącił rowerzystę, ale nie musi być winny. Wszystko zależy zatem od okoliczności oraz ustaleń śledczych. Głos opinii publicznej Wypadek wstrząsnął lokalną społecznością i ponownie rozbudził debatę na temat bezpieczeństwa niechronionych uczestników ruchu drogowego. Szczególnie dotyczy to osób starszych. Rowerzyści, którzy często poruszają się wzdłuż dróg krajowych i lokalnych w Holandii, są szczególnie narażeni na kolizje z pojazdami ciężarowymi. Tragiczne zdarzenie z udziałem polskiego kierowcy powinno skłonić zarówno kierowców, jak i decydentów do ponownego przyjrzenia się kwestiom widoczności, oznakowania i organizacji ruchu na drogach uczęszczanych przez rowerzystów i pieszych. Excerpt: W piątek po południu polski kierowca potrącił rowerzystę. Do zdarzenia doszło po godzinie 16. W piątkowe popołudnie, 23 maja 2025 roku, na drodze N786 między miejscowościami Beekbergen i Loenen w Holandii. ### Pożar w Londynie. Nie żyją kobieta i troje dzieci W sobotnią noc, 25 maja 2025 roku, londyńska dzielnica Stonebridge w Brent pogrążyła się w żałobie. W wyniku ogromnego pożaru, który objął dwa połączone domy szeregowe przy Tillett Close, życie straciły cztery osoby – matka i jej troje dzieci. Społeczność lokalna jest wstrząśnięta. Policja mówi o "skomplikowanym i delikatnym dochodzeniu". Co dokładnie wydarzyło się tamtej nocy? I czy tragedii można było zapobiec? Tragiczny pożar w Londynie to więcej pytań, niż odpowiedzi Była godzina 1:22 w nocy, gdy dyspozytorzy londyńskich służb ratunkowych odebrali zgłoszenie – intensywny pożar wybuchł w domu mieszkalnym. Ogień błyskawicznie ogarnął dwa trzypiętrowe budynki. Natomiast dym spowił całą okolicę. Mieszkańcy sąsiednich domów wybiegli na ulicę w piżamach, bezradnie patrząc, jak płomienie pożerają dach i ściany domu dobrze znanej w okolicy rodziny Usman. Na miejsce przybyło około 40 strażaków, kilka wozów gaśniczych i zespoły pogotowia ratunkowego. Pożar był już w zaawansowanym stadium. Mimo sprawnie przeprowadzonej akcji strażakom nie udało się uratować części mieszkańców. Ofiary tragedii: Matka i jej dzieci Zginęła 43-letnia Nusrat Usman, matka pięciorga dzieci. Wraz z nią życie straciły jej dzieci: Maryam Mikaiel (15 lat), Musa Usman (8 lat) i Raees Usman (4 lata). Pożar zastał ich w łóżkach, w domu. Płomienie zastały rodzinę w łóżkach. Matkę i jedno z dzieci udało się ewakuować z wyższych pięter i wynieść z budynku w trakcie pożaru. Jednak, mimo natychmiastowej pomocy lekarzy z London Air Ambulance, ich życia nie udało się uratować. Ciała dwójki dzieci znaleziono dopiero po ugaszeniu pożaru. W stanie krytycznym do szpitala trafiła także 13-letnia dziewczynka. Najprawdopodobniej jedno z dzieci pani Usman. Jednak służby nie ujawniają jej tożsamości. Do szpitala trafiła również starsza kobieta w wieku około 70 lat – być może babcia dzieci. Również została przetransportowana do szpitala. Po udzieleniu pomocy została wypisana. Śledztwo: przypadek, podpalenie... czy zbrodnia? Czy to był tragiczny wypadek? Błąd instalacji elektrycznej? Czy może jednak celowe działanie? To pytanie, które od soboty zadaje sobie nie tylko rodzina ofiar, ale i cała dzielnica Brent. Już w sobotę rano policja zatrzymała 41-letniego mężczyznę podejrzanego o związek z pożarem. Początkowo został aresztowany pod zarzutem morderstwa. Jednak po przesłuchaniu i ocenie stanu psychicznego został umieszczony w ośrodku psychiatrycznym, zgodnie z brytyjską ustawą Mental Health Act. Do tej pory nie potwierdzono oficjalnie, czy pożar był wynikiem podpalenia. Specjaliści z jednostek kryminalnych oraz Londyńska Straż Pożarna wciąż analizują miejsce tragedii. Trwa intensywne dochodzenie. Przesłuchiwani są świadkowie, zbierane są ślady z pogorzeliska. Na razie mówi się o "bardzo zaawansowanym śledztwie", w którym "nic nie jest wykluczone". Tragiczny pożar w Londynie. Reakcja sąsiadów i społeczności „To była wspaniała rodzina. Cicha, serdeczna. Dzieci chodziły do szkoły, bawiły się z moimi wnukami… Nie mogę uwierzyć, że ich już nie ma” – mówi jedna z sąsiadek, pani Cecilia Marquis, lat 60. Kwiaty, znicze i pluszowe zabawki pojawiły się niemal natychmiast wzdłuż ogrodzenia przy Tillett Close. Ludzie płaczą. Modlą się. Sąsiedzi organizują zbiórki i wsparcie psychologiczne dla dzieci, które znały Maryam, Musę i Raeesa. Tragiczny pożar w Londynie. W płomieniach zginęła kobieta i troje dzieci, fot. gettyimages.com „Ten pożar zostawił w nas pustkę, jakiej nie da się zapełnić. To, co się stało, nie powinno się zdarzyć nikomu” – mówi jeden z lokalnych nauczycieli. Co wiemy o rodzinie? Rodzina Usmanów pochodziła z Pakistanu. W Wielkiej Brytanii mieszkali od ponad dwóch dekad. Sąsiedzi określają ich jako "cichych, uprzejmych, zżytych ze sobą". Nie wiadomo, czy mieszkali w lokalu komunalnym, ale dom, który spłonął, był ich wieloletnim miejscem zamieszkania. „To nie była tylko tragedia jednej rodziny. To tragedia nas wszystkich” – powiedział lokalny radny z Brent. Dalsze postępowanie i ustalenia Śledczy z jednostki Specialist Crime Command wciąż analizują miejsce pożaru. Strażacy budują rusztowania przy zniszczonych budynkach. Część drogi pozostaje zamknięta. Tragiczny pożar w Londynie zmieni na jakiś czas życie okolicznych mieszkańców. Policja zapewnia, że w najbliższych dniach w okolicy pojawi się zwiększona liczba patroli, aby zapewnić mieszkańcom bezpieczeństwo i odpowiedzi. Władze miasta, lokalni politycy i burmistrz Londynu wyrazili kondolencje rodzinie oraz całej społeczności. Zapewniono też pełne wsparcie psychologiczne i materialne dla ocalałych. Tragiczny pożar w Londynie - więcej pytań niż odpowiedzi Tragiczny pożar, który w nocy z 24 na 25 maja strawił dwa domy szeregowe w Stonebridge, zostawił po sobie nie tylko zgliszcza i bolesną stratę. Zdarzenie wywołało szereg niewygodnych pytań, na które wciąż brak odpowiedzi. Co było bezpośrednią przyczyną wybuchu ognia? Czy zawiniła instalacja, ludzki błąd, a może celowe działanie? Dlaczego 41-letni mężczyzna był obecny na miejscu tragedii, a chwilę później został aresztowany, tylko po to, by go zwolnić i objąć opieką psychiatryczną? Społeczność zadaje sobie pytania o to, czy tej tragedii można było zapobiec – czy były wcześniejsze sygnały, które ktoś przeoczył? Czy system ochrony przeciwpożarowej i opieki społecznej zadziałał, jak powinien? Jak długo potrwa dochodzenie i czy rodzina ofiar kiedykolwiek usłyszy prawdę? Każdy dzień milczenia przedłuża ból i wzmaga niepokój – bo w obliczu śmierci niewinnych dzieci społeczeństwo domaga się nie tylko żałoby, ale i odpowiedzialności. Tragiczny pożar w Londynie, w Stonebridge, to nie tylko dramatyczna strata. To bolesne przypomnienie, że tragedie mogą wydarzyć się tuż obok nas – za ścianą, za płotem, w domu, który mijało się codziennie w drodze do pracy. Policja apeluje do wszystkich osób mających informacje, zdjęcia lub nagrania z nocnych godzin z 25 maja 2025 r. Excerpt: W sobotnią noc, 25 maja 2025 roku, londyńska dzielnica Stonebridge w Brent pogrążyła się w żałobie. W wyniku ogromnego pożaru, który objął dwa połączone domy szeregowe przy Tillett Close, życie straciły cztery osoby ### Szpitale w Anglii odwołują tysiące operacji. Eksperci alarmują: sytuacja tragiczna! Z danych przedstawionych przez Izbę Gmin wynika, że w ubiegłym roku odwołano 19,400 planowanych operacji. To stanowi aż 23 procent wszystkich zabiegów. Dla porównania, dekadę temu odsetek ten wynosił jedynie 7 procent. Problemy w brytyjskiej służbie zdrowia. Izba Gmin na zlecenie opozycji przedstawiła niepokojące dane. Niemal ćwierć planowanych operacji w szpitalach National Health Service (NHS) w Anglii została odwołana w ostatniej chwili. Dodatkowo, ustalenie nowych terminów trwało więcej niż wymagane 28 dni. Odwołane operacje w Anglii – gdzie jest najgorzej? Najgorzej sytuacja wygląda w przypadku University Hospitals of Leicester – 942 odwołane operacje. Na drugim miejscu znalazło się Surrey and Sussex Healthcare – 710 odwołanych operacji. Od 2015 roku 108 placówek NHS trust złożyło pełne raporty dotyczące przeprowadzanych zabiegów. W 73 przypadkach liczba odwoływanych operacji wzrosła. Helen Morgan, rzeczniczka Liberalnych Demokratów ds. zdrowia i opieki społecznej twierdzi, że rząd nie interesuje się dobrem pacjentów. - Pacjenci są pozostawieni na lodzie, zmuszeni do czekania w bólu na operacje, które potencjalnie uratują im życie. Każde opóźnienie to kolejne miesiące ich cierpienia – twierdzi. Morgan oskarża partię rządzącą o to, że nie radzi sobie ze skutkami cięć budżetowych, które wcześniej wprowadzili konserwatyści. Dodała, że to „niszczycielska spuścizna dekady cięć budżetowych konserwatystów”, której Partia Pracy nie potrafi naprawić. W rzeczywistości cenę za brak inwestycji w infrastrukturę szpitalną i reformę opieki społecznej płacą pacjenci. Rząd planuje ogromne inwestycje w służbę zdrowia W tym samym czasie Departament Zdrowia i Opieki Społecznej (DHSC) ogłosił inwestycję o wartości 70 mln funtów. Ma ona sfinansować zakup aparatów do radioterapii dla 28 szpitali. Projekt planowo ruszy w sierpniu. Władze twierdzą, że dzięki temu aż 4,5 tys. pacjentów z nowotworami otrzyma szybszą pomoc w leczeniu. DHSC szacuje, że ten sprzęt pozwoli przeprowadzić aż 13 tys. zabiegów, które obecnie nie dochodzą do skutku z powodu awarii. Do marca 2027 roku maszyny te mają pozwolić na przeprowadzenie dodatkowych 27,5 tys. zabiegów rocznie. fot. Getty Images - Prawie jedna czwarta planowanych operacji w Anglii odwołana Eksperci: to wciąż za mało Profesor Pat Price, przewodnicząca Radiotherapy UK, mówi że nowa aparatura jest mile widziana, jednak to nie wystarczy. - Brutalna prawda jest taka, że w ten sposób zastąpimy ledwie połowę przestarzałych maszyn w publicznej służbie zdrowia – tłumaczy. Dodaje też, że długi czas oczekiwania na leczenie nowotworu jest smutną rzeczywistością. O tragiczną sytuację w kwestii odwołanych operacji w Anglii obwinia brak inwestycji w sprzęt i personel. - Jeśli ministrowie nie poprą zmian odpowiednimi długoterminowymi inwestycjami, wielu pacjentów nadal będzie czekać. Część z nich umrze, a dałoby się tego uniknąć – mówi. Służba zdrowia w Anglii - problemem są lata zaniedbań Rzecznik Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej potwierdza, że lata niedofinansowania publicznej służby zdrowia doprowadziły do tego, że sprzęt jest przestarzały. To z kolei sprawia, że tysiące pacjentów w całym kraju musi odwoływać operacje. Dodaje, że wciąż jest wiele do zrobienia, ale plany rządu sprawiają, że National Health Service jest na najlepszej drodze do uleczenia. Excerpt: Ujawnione dane wskazują, że w zeszłym roku odwołano 19,400 operacji. To aż 23 procent z całkowitej liczby planowanych zabiegów. Dla porównania, dziesięć lat temu odwołane operacje stanowiły zaledwie 7 procent całości. ### Elektryczna rewolucja w polskiej motoryzacji: Jak firmy z branży adaptują się do nowych realiów? artykuł przygotowany dla partnera Jeszcze kilka lat temu samochód elektryczny na polskiej ulicy był jak jednorożec – niby wszyscy słyszeli, ale mało kto widział. Dziś? Coraz częściej spotykamy je na światłach, a sąsiad z naprzeciwka chwali się, że ładuje auto z własnej fotowoltaiki. Polska motoryzacja przechodzi właśnie coś na kształt rewolucji. I to nie byle jakiej, bo elektrycznej! Jak firmy z branży radzą sobie z tym wyzwaniem? Czy to tylko chwilowa moda, czy może początek nowej ery na naszych drogach? photo: Rm 707 Office Plus Boom na prąd, czyli jak Polacy przekonują się do elektryków Zacznijmy od liczb. W 2023 roku w Polsce zarejestrowano ponad 40 tysięcy samochodów elektrycznych. To wciąż niewiele w porównaniu do Niemiec czy Norwegii, ale dynamika wzrostu robi wrażenie. Jeszcze pięć lat temu takie wyniki wydawały się science fiction. Dziś? Coraz więcej osób rozważa zakup elektryka, bo ceny paliw przyprawiają o zawrót głowy, a miasta kuszą darmowym parkowaniem i możliwością jazdy buspasem. Oczywiście, nie brakuje sceptyków. „A co jak mi się rozładuje w środku podróży na Mazury?” – pyta wujek na rodzinnej imprezie. Spokojnie, infrastruktura ładowania rośnie jak grzyby po deszczu. W 2024 roku w Polsce działało już ponad 5 tysięcy publicznych punktów ładowania. To wciąż mniej niż stacji benzynowych, ale trend jest jasny: prąd wkracza na salony. Wielcy gracze wchodzą do gry Nie tylko kierowcy muszą się przestawić. Dla producentów samochodów to prawdziwy test elastyczności ale i szansa na wielki biznes. Volkswagen, Toyota, Stellantis – wszyscy inwestują w elektromobilność. I to nie tylko na Zachodzie. W Polsce powstają nowe fabryki, centra badawczo-rozwojowe, a nawet linie produkcyjne dedykowane wyłącznie pojazdom elektrycznym. Przykład? Volkswagen Poznań. Jeszcze niedawno produkowano tam głównie klasyczne dostawczaki. Dziś coraz więcej mówi się o elektrycznych wersjach, a inżynierowie szkolą się z obsługi baterii i silników, które nie warczą, tylko cicho szumią. Toyota z kolei inwestuje w hybrydy, bo Polacy lubią mieć „coś na wszelki wypadek”. A Stellantis? W Tychach powstają elektryczne Fiaty 500, które mają podbić nie tylko polskie, ale i europejskie ulice. Wyzwania? Jest ich cała lista Nie ma co ukrywać – przejście na elektromobilność to nie bułka z masłem. Po pierwsze, surowce. Baterie do aut elektrycznych wymagają litu, kobaltu i innych egzotycznych pierwiastków. Polska nie jest potentatem w tej dziedzinie, więc firmy muszą szukać dostawców na całym świecie. Po drugie, koszty. Produkcja elektryków wciąż jest droższa niż tradycyjnych aut spalinowych. To się zmienia, ale powoli. Po trzecie, infrastruktura. Owszem, ładowarek przybywa, ale wciąż zdarzają się „białe plamy” na mapie Polski, gdzie znalezienie stacji ładowania graniczy z cudem. No i legislacja. Unia Europejska coraz mocniej naciska na ograniczenie emisji CO2. Dla producentów to wyzwanie, ale i szansa. Kto pierwszy dostosuje się do nowych norm, ten zgarnie największy kawałek tortu. A tort jest naprawdę apetyczny – rynek elektromobilności w Europie rośnie w tempie, które jeszcze dekadę temu wydawało się nierealne. Normy prawne to problem, który dotyka tak naprawdę każdą gałąź gospodarki, która prężnie się rozwija. Przykładem może być Polskie Kasyno Online, które musi mierzyć się z podatkami obejmującymi graczy, w związku z czym mają oni dużo mniejsze obroty aniżeli mogą oczekiwać. Jednakże jak ze wszystkim, można sobie z tym poradzić. Firmy z branży automotive mają o tyle łatwiej, że rządy krajów na całym świecie popierają rezygnację z nieodnawialnych źródeł energii i prowadzą programy wspierające rozwój w tejże dziedzinie. Rząd i Unia – wsparcie czy przeszkoda? Nie można zapominać o wsparciu ze strony państwa i Unii Europejskiej. Programy takie jak „Mój Elektryk” czy dotacje na rozwój infrastruktury ładowania sprawiają, że coraz więcej firm decyduje się na inwestycje w elektromobilność. Oczywiście, biurokracja potrafi dać w kość, a niektóre procedury przypominają bieg z przeszkodami. Ale bez tych środków rozwój byłby znacznie wolniejszy. Przyszłość? Zielona, cicha i… pełna niespodzianek Co dalej? Eksperci przewidują, że w ciągu najbliższych pięciu lat udział samochodów elektrycznych w polskim rynku wzrośnie kilkukrotnie. To oznacza nie tylko nowe miejsca pracy, ale i zupełnie nowe kompetencje. Mechanik przyszłości będzie musiał znać się na elektronice lepiej niż na wymianie oleju. A może nawet na programowaniu? Jedno jest pewne: polska motoryzacja już nigdy nie będzie taka jak dawniej. Elektryczna rewolucja to nie tylko zmiana napędu, ale całego podejścia do mobilności. Kto się nie dostosuje, ten zostanie w tyle – i to na długo. Ale kto złapie wiatr w żagle (albo raczej prąd w baterie), ten może zyskać przewagę na lata. Więc jeśli jeszcze nie widziałeś elektryka na swojej ulicy – spokojnie, to tylko kwestia czasu. A może już za chwilę sam będziesz ładować auto pod domem, popijając kawę i śmiejąc się z tych, którzy wciąż stoją w kolejce na stacji benzynowej. Bo przyszłość jest elektryczna. I, kto wie, może nawet trochę zabawna. Excerpt: Polska motoryzacja przyspiesza w kierunku elektrycznej przyszłości. Jak firmy i kierowcy radzą sobie z nowymi realiami rynku? Sprawdź! ### Wiele rodzin nie ubiega się o zasiłki w Holandii, a ma do nich prawo Wiele rodzin o niskich dochodach nie ubiega się o zasiłki w Holandii, mimo że ma do nich prawo. Przysługuje im setki tysięcy euro w świadczeniach. Rządowy makroekonomiczny think tank CPB (Centraal Planbureau) poinformował, że wiele rodzin nie zdaje sobie nawet sprawy, że jest uprawnionych do zasiłków w Holandii. Nie ubiegają się o zasiłki w Holandii, mimo że mają do nich prawo Holenderski think tank CPB zwrócił uwagę na fakt, że urzędnicy zostali z ponad 1 miliardem euro nieodebranych zasiłków na czynsz, opiekę zdrowotną i dzieci. Okazuje się, że freelancerzy i osoby, które niedawno przeszły na emeryturę, są najmniej skłonne do ubiegania się o zasiłki. Nawet jak im one przysługują. Z danych wynika, że około 25 proc. samozatrudnionych pracowników o niskich dochodach nie ubiegało się o dodatkowe wsparcie na pokrycie kosztów wynajmu mieszkania. Natomiast około 20 proc. nie ubiegało się o zasiłki zdrowotne, mimo że połowa z nich miała do tego prawo. Mogła miesięcznie otrzymać 107 euro. Tendencja ta jest szczególnie widoczna w przypadku mniejszych miesięcznych kwot, zwykle do 50 euro. CPB sugeruje, że na takie zachowanie może mieć też wpływ zmienny charakter dochodów z samozatrudnienia. Obawy dotyczące wahań dochodów i potencjalnych zobowiązań spłaty mogą również zniechęcać te osoby do składania wniosków o świadczenia. CPB podkreśla również, że nieubieganie się o zasiłki może dotyczyć okresu paroletniego. A to z kolei może prowadzić do znacznych strat finansowych osób uprawnionych do zasiłków. Na przykład gospodarstwo domowe, które nie ubiega się o zasiłek mieszkaniowy przez cztery kolejne lata, traci średnio 150 euro miesięcznie. Osoby samozatrudnione rzadko ubiegają się o świadczenia w Holandii / fot. pixabay Emeryci nie wnioskują o świadczenia Ponadto jeden na pięciu nowych emerytów nie ubiega się o zasiłek mieszkaniowy. I traci przez to średnio 67 euro miesięcznie. A jeden emeryt na sześciu nie wnioskuje również o zasiłek zdrowotny. Wymienione zasiłki w Holandii zależą od dochodu i wypłaca się je z góry. Przekłada się to na sytuacje, w których gospodarstwa domowe o wyższych dochodach niż zakładano, mogą być zobowiązane do zwrotu części lub całości dodatkowych świadczeń w kolejnym roku. Badania przeprowadzone przez think tank CPB dotyczą okresu od 2016 do 2021 roku. Świadczenia w Holandii System świadczeń w Holandii ma na celu wsparcie osób o niskich dochodach poprzez pomoc w pokryciu podstawowych kosztów utrzymania. Należą do nich czynsz, ubezpieczenie zdrowotne, czy opieka nad dziećmi. Zasiłek zdrowotny Mieszkańcy Holandii są zobowiązani do wykupienia podstawowego holenderskiego ubezpieczenia zdrowotnego. Ze względu na to, że jest ono dość kosztowne, rząd oferuje tzw. zasiłek zdrowotny, który jest wsparciem finansowym na ten cel. Zasiłek mieszkaniowy W zależności od miejsca zamieszkania, wynajem nieruchomości w Holandii może być kosztowny. Dlatego osoby o niższych dochodach mogą ubiegać się o dodatek na wynajem. Zasiłki na dzieci W Holandii istnieje kilka rodzajów zasiłków na dzieci. Taki, który ma na celu pokrycie kosztów wychowywania dzieci (kinderbijslag). Drugi, który pomaga w pokryciu kosztów utrzymania dzieci – jak ubranie, żywność i wydatki na szkołę (kindgebonden budget). Oraz trzeci (kinderopvangtoeslag), który wiąże się z pomocą w opiece nad dziećmi. Zasiłek ten pokrywa część kosztów opieki nad dziećmi i jest obliczany na podstawie stawki godzinowej. Excerpt: Wiele osób w Holandii uprawnionych do zasiłków, w ogóle się o nie nie ubiega. Rezygnują w ten sposób z dużej pomocy finansowej, bardzo często nieświadomie. ### Rejestracja na II turę wyborów tylko do 27 maja! Pierwsza tura wyborów Prezydenta RP w 2025 roku przyciągnęła rekordową liczbę wyborców za granicą. Setki tysięcy Polaków mieszkających i pracujących poza krajem zdecydowało się wyrazić swoje obywatelskie zdanie. Konsulaty notowały wysokie obłożenie obwodów głosowania, a w wielu przypadkach konieczne było tworzenie dodatkowych komisji. Jeśli nie brałeś udziału w I turze wyborów, możesz nadal zagłosować w II. Jednak nie ma wiele czasu - rejestracja na II turę wyborów tylko do jutra! Nie brałeś udziału w pierwszej turze? Nadal możesz zagłosować! Jeśli nie udało Ci się zarejestrować na pierwszą turę, nadal możesz wziąć udział w głosowaniu w drugiej turze. Rejestracja do drugiej tury wyborów za granicą jest w pełni możliwa również teraz. Wystarczy złożyć odpowiedni wniosek u właściwego terytorialnie konsula. Rejestracja na II turę wyborów może odbyć się online, tradycyjnie (papierowo) lub drogą mailową. Wówczas można przesłać skan podpisanego wniosku. Szczegółowe informacje i formularze dostępne są na stronie Ministerstwa Spraw Zagranicznych: Rejestracja na II turę wyborów - co przygotować? Aby dopisać się do spisu wyborców za granicą, należy przygotować: numer PESEL, ważny polski paszport lub dowód osobisty (w krajach UE i tych, gdzie można głosować na jego podstawie), dokładny adres pobytu za granicą, adres e-mail (niepowtarzalny) lub numer telefonu, nazwisko rodowe matki (do weryfikacji tożsamości). Pamiętaj, aby uzupełnić dane dokładnie i zgodnie z dokumentem tożsamości – z zachowaniem polskich znaków diakrytycznych (np. ą, ś, ł). Jak i do kiedy można się zarejestrować? Rejestracja na II turę wyborów za granicą jest możliwa TYLKO do 27 maja 2025 r.. Można to zrobić: Online: poprzez system e-Wybory dostępny na stronie ewybory.msz.gov.pl. Osobiście: w wybranym urzędzie konsularnym. Mailowo: wysyłając skan podpisanego wniosku do właściwego konsulatu. Jeśli planujesz głosować w innym miejscu niż w pierwszej turze, możesz: Złożyć wniosek o zmianę miejsca głosowania do 27 maja 2025 r. Pobrać zaświadczenie o prawie do głosowania, które pozwala na oddanie głosu w dowolnym obwodzie wyborczym, do 29 maja 2025 r. Dlaczego Twój głos ma znaczenie? W drugiej turze każdy głos może zadecydować o wyniku wyborów. To właśnie teraz różnice między kandydatami bywają najmniejsze, a głosy oddane przez Polaków za granicą często przesądzają o ostatecznym rozstrzygnięciu. Dlatego warto poświęcić chwilę na rejestrację i zadbać o możliwość udziału w tym kluczowym momencie dla Polski. Czy druga tura pobije rekord frekwencji? Wysoka mobilizacja wśród Polonii w pierwszej turze to sygnał, że świadomość obywatelska rośnie. Pytanie, czy w drugiej turze uda się pobić rekord? Wiele zależy od mobilizacji i gotowości do działania – także tych, którzy nie głosowali wcześniej. To właśnie druga tura może być języczkiem u wagi, dlatego tak ważne jest, aby licznie wziąć w niej udział. Excerpt: Jeśli nie brałeś udziału w I turze wyborów, możesz nadal zagłosować w II. Jednak nie ma wiele czasu - rejestracja na II turę wyborów tylko do jutra! ### Pracodawcy powinni finansować imigrantom naukę języka Rada Doradcza ds. Migracji w Holandii poinformowała, że zarówno rząd jak i pracodawcy powinni zrobić więcej, aby finansować imigrantom naukę języka holenderskiego. Uzgodnienia dotyczące tego powinny znaleźć się w umowach dotyczących płac. Rząd i pracodawcy powinni lepiej zadbać o naukę języka holenderskiego wśród pracowników z zagranicy. Tak stwierdziła we wtorek Rada Doradcza ds. Migracji. Według niej fakt, że ponad jedna trzecia pracujących imigrantów zostaje w Holandii na dłuższy okres, ich „lepsze rozumienie języka niderlandzkiego jest niezbędne, aby mogli oni skutecznie korzystać ze swoich umiejętności i kwalifikacji oraz rozwijać się zawodowo”. Nauka języka dla imigrantów w Holandii Według Rady Doradczej ds. Migracji kwestie dotyczące nauki języka powinny być także zawarte w umowach dotyczących płac. Jak również warunków pracy między pracodawcą i pracownikiem pochodzącym z zagranicy. „Ponadto znajomość języka niderlandzkiego przyczynia się do integralności społecznej poprzez promowanie komunikacji i interakcji w społeczeństwie holenderskim” – podała Rada. W zaleceniach Rada podała także, aby władze krajowe jak i lokalne poprawiły swój sposób informowania wszystkich pracowników zagranicznych o ich „prawach i obowiązkach”. Powinny w tym celu używać języka zrozumiałego dla pracowników. Zalecenie to dotyczy zarówno pracowników o niskich dochodach, jak i tych o wysokich zarobkach. Dzięki temu w większym stopniu można zapobiec wyzyskowi na rynku pracy. Ponadto wezwano rząd do podjęcia wysiłków na rzecz zwiększenia interakcji między różnymi grupami. W raporcie napisano: „Wzywamy rząd centralny i władze lokalne nie tylko do dostarczania informacji i praktycznego wsparcia w fizycznych miejscach spotkań. Ale także do organizowania zajęć dostępnych dla wszystkich”. Imigranci powinni otrzymać większą pomoc władz w nauce języka / fot. Getty Images Polityka koegzystencji Wdrożenie tych zaleceń powinno być częścią 10-letniego „krajowego programu koegzystencji”, według Rady. Z kolei „polityka koegzystencji” powinna stać się integralną częścią strategii rządowej. Raport sporządzono w oparciu na wcześniejszych badaniach i wywiadach z pracownikami pochodzącymi z różnych krajów. Jego ustalenia nawiązują do kontrowersyjnych propozycji zgłoszonych przez Partię Pracy i PvdA w Amsterdamie w zeszłym roku. Wzywały one firmy zatrudniające dużą liczbę pracowników międzynarodowych do pomocy w zostaniu „Amsterdamczykami” poprzez naukę języka, kultury i historii Holandii. Przewodnicząca Rady, Monique Kremer, jest świadoma tego, że holenderski rynek pracy potrzebuje imigrantów. Ponadto – w odpowiedzi na raport - minister spraw społecznych, Eddy van Hijum, powiedział, że zbyt wielu migrantów zarobkowych płaci podatki w Holandii, nie mogąc zbudować stabilnej przyszłości. - Dlatego wzywam pracodawców, aby poszli za przykładem sektora sprzątającego, gdzie pracownicy mogą uczestniczyć w bezpłatnych lekcjach języka w godzinach pracy — dodał van Hijum. Excerpt: Imigranci pracujący w Holandii mogą otrzymać wsparcie w nauce języka. Takie są zalecenia Rady Doradczej ds. Migracji. ### Jakie jedzenie można wziąć na pokład Ryanaira? Czy można wziąć jedzenie do samolotu Ryanair? Co można wnieść na pokład? Aby nie komplikować sobie podróży, warto zapoznać się z doprecyzowanymi niedawno przez Ryanaira zasadami dotyczącymi wnoszenia jedzenia na pokład samolotu w bagażu podręcznym. Znajomość zasad dotyczących podróży samolotem może nam ją znacznie ułatwić. Ryanair doprecyzował zasady dotyczące wnoszenia jedzenia na pokład samolotu w bagażu podręcznym. Niestety dla wielu pasażerów zasady były niejasne, co powodowało opóźnienia i nieprzyjemności. Czy można wziąć jedzenie do samolotu Ryanair? Zabieranie jedzenia do samolotu Ryanair jest dozwolone. Jednak jeśli chcecie spakować własne przekąski do samolotu, warto wiedzieć, czego nie możecie ze sobą zabrać. Wytyczne mogą różnić się w zależności od linii lotniczej. My podajemy jednak te, które dotyczą jednej z najpopularniejszych w Europie, czyli Ryanaira. Na większości lotnisk podróżni nie są przepuszczani przez kontrolę bezpieczeństwa z płynami powyżej 100 ml. Płyny o pojemności 100 ml lub mniejszej, muszą znajdować się w szczelnie zamkniętej plastikowej torbie. Produkty stałe takie jak przekąski, kanapki, owoce można wnosić do samolotu bez problemu. Co więcej napoje kupione po odprawie w objętości większej niż 100ml, także wniesiemy na pokład. Zanim wybierzemy się w podróż, warto wiedzieć, co możemy wnieść na pokład samolotu / fot. Getty Images Czy można wziąć własny bidon do samolotu Ryanaira? Przenoszenie bidonów przez odprawę jest znanym sposobem na zabranie większej ilości płynu na drogę. Bez konieczności kupowania drogiej wody na lotnisku. Jednak bidon musi się mieścić w bagażu o czym przekonał się podróżujący Ryanairem, który z powodu wniesienia bidonu do Ryanaira musiał dopłacić 50 funtów. Jedzenie w bagażu podręcznym Zasada dotycząca płynów, może odnosić się także do jedzenia, które ma postać płynu lub półpłynną na przykład: dżemu, chutney’a czy jogurtu. Jak podało lotnisko w Dublinie: „Zwykłe jedzenie, takie jak chipsy czy czekoladę, można zabrać ze sobą na pokład w bagażu podręcznym. Z kolei opakowania z masłem lub margaryną nie są dozwolone, gdyż kwalifikuje się je jako pastę”. Należy wspomnieć, że dozwolona jest żywność dla niemowląt lub osób znajdujących się na specjalnej diecie, a także leki. Jak czytamy w oświadczeniu lotniska: „Pasażerowie mogą wnosić te przedmioty przez punkty kontroli bezpieczeństwa w ilościach potrzebnych na czas podróży. Powinni także poprosić o czerwoną tacę, na której można umieścić te przedmioty oddzielnie od bagażu podręcznego i innych płynów, żeli lub past podczas kontroli bezpieczeństwa”. Czy można przewozić wędliny w bagażu podręcznym Ryanair? Wiele osób zadaje sobie pytanie, czy można przewozić wędliny lub kabanosy w bagażu podręcznym. Odpowiedź na to pytanie jest twierdząca. Ryanair nie ma zakazu wnoszenia wędlin na pokład. Jakie linie zabraniają wnoszenia wędlin do samolotu? W Internecie często pojawią się informacje dotyczące ograniczeń we wnoszeniu żywności do samolotu. Jednak należy mieć na uwadze, że dotyczą one zwykle lotów do krajów spoza Unii Europejskiej. Nie można przewozić świeżych produktów spożywczych, takich jak owoce, warzywa, mięso czy nabiał. Takie przepisy obowiązują również w przypadku powrotu do UE z krajów trzecich. Dlatego, jeśli latacie w obrębie UE, nie trzeba się stresować tym, czy można wziąć jedzenie do samolotu Ryanaira czy innych linii lotniczych. Alkohol zabroniony Ze względów bezpieczeństwa nie powinno się pić w trakcie lotu gorących napojów. Ponadto pasażerowie nie mogą spożywać własnego alkoholu w czasie podróży samolotem. Co ciekawe - mięso, owoce morza, warzywa, a także inne niepłynne produkty spożywcze można przewozić zarówno w bagażu podręcznym, jak i rejestrowanym. Jednak jeśli żywność jest zapakowana w lód lub okłady z lodu w lodówce lub innym pojemniku, to lód lub okłady z lodu muszą być całkowicie zamrożone w momencie przejścia przez kontrolę bezpieczeństwa. Jeśli będą one częściowo stopione i na dnie pojemnika pojawi się płyn, wtedy nie zostaną przepuszczone przez bramkę bezpieczeństwa. Jak podają irlandzkie linie lotnicze: „Na pokład samolotu Ryanair możesz zabrać ze sobą dowolne jedzenie i napoje bezalkoholowe, pod warunkiem, że spełniają one ograniczenia dotyczące wymiarów i wagi bagażu podręcznego”. Warto wspomnieć, że na pokład samolotów linii Ryanair możemy wnieść 2 sztuki bagażu podręcznego. Jednym jest mała torba osobista o wymiarach 40 cm x 20 cm x 25 cm. Drugim torba o wymiarach 55 x 40 x 20 cm, której waga nie przekracza 10 kg. Excerpt: Warto zapoznać się z doprecyzowanymi niedawno przez Ryanaira zasadami wnoszenia jedzenia na pokład samolotu. ### BBC NEWS po polsku. Serwis rusza już w czerwcu BBC uruchamia serwis informacyjny dla polskojęzycznych odbiorców.Już 24 czerwca BBC rusza z nową stroną BBC News Polska, która ma stać się wiarygodnym źródłem informacji dla Polaków na całym świecie. To pierwsza taka inicjatywa BBC wykorzystująca sztuczną inteligencję do tłumaczenia materiałów na język polski. To ważna wiadomość i droga do rzetelnej informacji czy dziwny ruch wydawcy? BBC NEWS po polsku - czyli AI z ludzkim nadzorem BBC postawiło na innowacje, korzystając z najnowszych technologii tłumaczeniowych, ale z zachowaniem pełnej kontroli redakcyjnej. Oznacza to, że choć sztuczna inteligencja przetłumaczy większość treści, każdy artykuł będzie sprawdzany przez doświadczonych redaktorów. W ten sposób BBC News Polska chce zapewnić najwyższą jakość i wiarygodność publikowanych informacji. Obecnie to niezwykle ważne. Walka z dezinformacją i nowa perspektywa Nowy serwis ma pomóc w walce z narastającą falą dezinformacji w regionie. BBC News Polska będzie oferować nie tylko tłumaczenia globalnych wiadomości, ale również oryginalne, polskojęzyczne materiały i analizy. Te będą tworzone przez polski zespół dziennikarzy. To unikalne połączenie lokalnego i międzynarodowego spojrzenia na wydarzenia. Platforma będzie dostępna pod dedykowanym adresem internetowym oraz na kanałach społecznościowych BBC. Dzięki temu każdy użytkownik będzie mógł łatwo znaleźć najświeższe informacje i opinie, niezależnie od miejsca zamieszkania. Co o BBC News po polsku sądzą Polacy? Fiona Crack, zastępca dyrektora globalnego BBC News, podkreśla: „Chcemy połączyć odpowiedzialność i innowacje, by dotrzeć do polskojęzycznych odbiorców z wiarygodnymi i wartościowymi treściami. BBC News Polska to nasz krok w kierunku nowoczesnej, globalnej komunikacji.” Nowy Serwis BBC spotkał się już z dużym zainteresowaniem wśród Polaków mieszkających na Wyspach Brytyjskich. Wielu z nich docenia, że będzie miało dostęp do rzetelnych, sprawdzonych informacji z kraju i ze świata w swoim ojczystym języku. „Dla nas, Polaków na emigracji, ważne jest, by mieć dostęp do wiarygodnych źródeł wiadomości. Nie są przeładowane politycznymi opiniami czy dezinformacją” – mówi Anna, mieszkanka Londynu. Stacja dedykuje serwis szerokiemu gronu odbiorców. Pomoże również osobom, które szukają rzetelnych informacji o Polsce i regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Nowy serwis BBC News ma być miejscem, które łączy polskie społeczności na emigracji z tymi, którzy pozostali w kraju. Oferuje świeże spojrzenie na ważne wydarzenia, analizy oraz unikalne reportaże. Excerpt: BBC uruchamia serwis informacyjny dla polskojęzycznych odbiorców Już 24 czerwca BBC rusza z nową stroną BBC News Polska, która ma stać się wiarygodnym źródłem informacji dla Polaków na całym świecie. ### Płacisz za wysoki czynsz w Berlinie? Możesz to zgłosić Dla mieszkańców Berlina uruchomiono nową infolinię. Dzięki niej najemcy mogą dowiedzieć się, czy płacą za wysoki czynsz, który jest nielegalny. Jeśli tak, mają możliwość jego zakwestionowania. Najemcy w Berlinie mogą zadzwonić na infolinię prowadzoną przez władze lokalne i uzyskać poradę na temat wysokości swojego czynszu. Sposób na za wysoki czynsz w Berlinie Osoby, które uważają, że płacą zbyt wysoki czynsz (zgodnie z komunikatem prasowym Senatu Berlina ds. Rozwoju Miasta, Budownictwa i Mieszkalnictwa - SenStadt), mogą zadzwonić na specjalną infolinię. Przed rozmową telefoniczną najemcy powinni sprawdzić, czy ich czynsz jest zgodny z berlińskim indeksem czynszów online (Mietspiegel). Doradcy mogą telefonicznie potwierdzić, czy wysokość czynszu najemców jest legalna. Jeśli nie, można uzyskać dalsze informacje na temat tego, jak starać się o obniżenie czynszu. Wysoki czynsz w Berlinie jest nielegalny / fot. Getty Images Infolinia dla najemców Najemcy w Berlinie mogą dzwonić na wspomnianą infolinię w poniedziałki, środy i piątki w godzinach od 09.00 do 12.00. A także we wtorki i czwartki w godzinach od 14.00 do 17.00. Można również umówić się na konsultacje osobiste w Mieterberatung w Prenzlauer Berg lub Asum GmbH w Friedrichshain. W komunikacie prasowym, Sandra Obermeyer z SiWo, wydziału SenStadt powiedziała: - Nikt, kto płaci wygórowany czynsz, nie powinien ominąć sieci poradnictwa oferowanej w Berlinie. Mieszkańcy stolicy Niemiec, którzy uważają, że płacą zbyt wysoki czynsz, mogą zadzwonić na infolinię pod numer 030 213 007 302. Nielegalnie wysoki czynsz Zgodnie z prawem wyprowadzonym przez rząd CDU w 2015 roku w Niemczech, czynsze nie mogą być wyższe o więcej niż 10 proc. standardowego czynszu. Okazuje się jednak, że mimo obowiązującego prawa, aż 75 proc. berlińskich najemców płaci za wysoki czynsz. Wiele stowarzyszeń zrzeszających najemców krytykuje obowiązujące prawo i zarzuca mu, że ma zbyt wiele luk. Ponadto okazuje się też, że najemcy w Niemczech często boją się egzekwować swoje prawo do niższego czynszu z obawy przed eksmisją. Mogą być także podnajemcami, którzy nie mają uprawnień do egzekwowania czynszu. W listopadzie 2024 roku burmistrz Berlina Kai Wegner (CDU) wezwał rząd niemiecki do bardziej rygorystycznego uregulowania czynszów na szczeblu federalnym. - Chciałbym, aby w całym kraju wprowadzono limit podwyżek czynszów. Sytuacja w przypadku istniejących czynszów nie jest tak zła, ale wiele osób ma trudności z płaceniem czynszów w Berlinie – powiedział. Excerpt: Mieszkańcy Berlina mogą skorzystać z nowej infolinii, pod którą uzyskają porady dotyczące zbyt wysokiego czynszu. ### Weganie vs. BBQ. Kto ma rację w sąsiedzkim konflikcie? W jednej z dzielnic mieszkaniowych, na pozór spokojnych i zielonych, wybuchł konflikt, który rozgrzał nie tylko grille, ale i opinię publiczną. W roli głównej: weganie, którym przeszkadzał zapach smażonego mięsa z ogrodu sąsiadów, oraz miłośnicy BBQ, którzy – jak twierdzą – nie robią nic złego. Grillują przecież we własnym ogródku. Z pozoru błaha sprawa, szybko przerodziła się w międzynarodową debatę o granicach wolności, empatii i sąsiedzkich relacji. Historia pewnego listu. Weganie piszą do mięsożerców Sprawę nagłośnił opublikowany w mediach list wegańskiej sąsiadki, skierowany do rodziny spożywającej mięso. Kobieta w uprzejmym, lecz stanowczym tonie poprosiła, by sąsiedzi przestali grillować mięso na świeżym powietrzu, gdyż "unoszący się zapach przypiekanego mięsa jest dla niej i jej dzieci przykry i nie do zniesienia". Prosiła o zrozumienie ich stylu życia i o "niewystawianie na próbę ich przekonań". List szybko trafił do internetu i... wywołał burzę. „To nasz ogród i nasza wolność!” W odpowiedzi na list wiele osób stanęło w obronie grillujących sąsiadów. "To ich prywatna posesja", "Nie łamią żadnych przepisów", "Każdy ma prawo robić w ogródku, co mu się podoba" – pisali komentujący. Dla wielu BBQ to tradycja, symbol wspólnoty i swobodnego życia. Trudno więc było im zaakceptować prośbę z listu. Ta bowiem – w ich oczach – wyglądała jak próba narzucenia innym swoich przekonań. Gdzie kończy się wolność? Sprawa zyskała rozgłos również dlatego, że dotyka delikatnych granic – prywatności, wolności i wzajemnego szacunku. Czy mamy prawo wpływać na zachowania sąsiadów, jeśli nas drażnią, nawet gdy są legalne? Czy styl życia – w tym przypadku wegański – uprawnia do żądań względem innych? Weganie napisali list do sąsiadów w sprawie zapachu grilla. Wybuchła międzynarodowa dyskusja, fot. gettyimages.com Prawnie sprawa wydaje się prosta. Każdy ma prawo grillować na swojej posesji, o ile nie łamie przepisów dotyczących np. zakazu palenia otwartego ognia, ciszy nocnej czy bezpieczeństwa przeciwpożarowego. Jednak społecznie – już nie tak bardzo. Granice komfortu bywają płynne. Natomiast życie w sąsiedztwie wymaga kompromisów. Zatem czy weganie mieli podstawy do napisania listu? Reakcje na list, jaki weganie napisali do sąsiadów – od empatii po irytację Część internautów wyraziła zrozumienie dla wegańskiej rodziny. „To kwestia wrażliwości. Czy naprawdę musimy grillować codziennie i zawsze pod oknami sąsiadów?” – pisali. Pojawiły się głosy, że może warto zaprosić sąsiadów na wegańskiego grilla i spróbować zbudować mosty zamiast murów. fot. pixabay.com Inni zarzucali kobiecie przesadę i próbę moralizowania. „Nie wtrącam się, co jecie, więc nie każcie mi zrezygnować z mojej karkówki” – brzmiała jedna z popularnych odpowiedzi. Sąsiedztwo to nie bajka Ta historia, choć pozornie lokalna, dotyczy nas wszystkich. Bo każdy z nas mieszka obok kogoś – i ten ktoś może mieć inne zwyczaje, zapachy, dźwięki czy światopogląd. Współistnienie w przestrzeni oznacza codzienne negocjowanie tych różnic. A choć prawo daje nam wolność na własnym podwórku, etyka i dobre relacje sąsiedzkie sugerują czasem odrobinę wyrozumiałości – z obu stron. Grill z refleksją? Czy więc weganie mają prawo prosić o ograniczenie grillowania? Tak – mogą prosić. Ale czy sąsiedzi muszą się do tego dostosować? Nie – o ile nie łamią prawa. To subtelna różnica między żądaniem a prośbą. Między wolnością a kompromisem. W idealnym świecie taka historia zakończyłaby się wspólnym ogniskiem, z wegańskimi szaszłykami obok klasycznych kiełbasek – i wzajemnym śmiechem. Ale świat nie jest idealny. Jest za to pełen ludzi, którzy – choć różni – codziennie uczą się żyć obok siebie. Excerpt: W jednej z dzielnic mieszkaniowych, na pozór spokojnych i zielonych, wybuchł konflikt, który rozgrzał nie tylko grille, ale i opinię publiczną. W roli głównej: wegańska rodzina, której przeszkadzał zapach smażonego mięsa z ogrodu sąsiadów, oraz miłośnicy BBQ. ### Pogoda w Bank Holiday. Czego możemy się spodziewać? Do tej pory meteorologiczna wiosna była wyjątkowo sucha i słoneczna. Niestety wszystko się zmienia w ten weekend majowy. Jakiej możemy spodziewać się pogody w Bank Holiday? Niestety tegoroczna wiosna może stać się jedną z najsuchszych od ponad wieku. A ilość słońca może dorównać wiośnie 2020 roku, która była najbardziej słoneczna w historii. I mimo że wielu z nas liczy na ładną pogodę w Bank Holiday, to deszczowe prognozy należą do tych pozytywnych. Jaka będzie pogoda w Bank Holiday? Obszar wysokiego ciśnienia na północy zapewniał nam do tej pory suchą i stabilną pogodę. Obecnie przesuwa się on na wschód i umożliwia napływ układów niskiego ciśnienia znad Atlantyku. Mimo że deszczowa pogoda w Bank Holiday zrujnuje zapewne wiele planów związanych z odpoczynkiem na świeżym powietrzu, to będzie mile widziana w wysuszonych parkach i ogrodach. Sucha wiosna na Wyspach Tej wiosny wile miejsc w Wielkiej Brytanii odnotowało mniej niż 30 proc. średnich opadów deszczu. Natomiast w niektórych częściach Wysp, szczególnie w Szkocji i północno-zachodniej Anglii, nie zarejestrowano żadnych mierzalnych opadów od trzeciego tygodnia kwietnia. W maju z kolei rzeki osiągnęły wyjątkowo niski poziom. A Agencja Ochrony Środowiska ostrzega przed „średnim” ryzykiem suszy. Niestety przez suchą i słoneczną pogodę spalił się większy obszar lasów w Wielkiej Brytanii. Największy w porównaniu z jakimkolwiek innym rokiem. Gdzie będzie padać w weekend? Jedne z największych opadów deszczu pojawią się w nocy, a fronty atmosferyczne będą przesuwać się na wschód. Sobota będzie pochmurnym dniem i deszczowym. Pojawią się też wiatry wiejące z zachodu. Na wyżynach we wschodniej Szkocji i całej wschodniej Anglii pojawią się przebłyski słońca. Będzie przeważnie ciepło, a temperatury wzrosną powyżej średniej dla tej pory roku. Silniejszy wiatr pojawi się w niedzielę, zwłaszcza na północnym-zachodzie. Momentami będzie jednak słonecznie z przelotnymi opadami deszczu. Najbardziej obficie padać będzie na północnym-zachodzie. Natomiast w południowo-wschodniej Anglii będzie sucho, a temperatury mogą wzrosnąć do 22 stopni Celsjusza. Poniedziałkowy Bank Holiday zapowiada się chłodniejszy z przejaśnieniami i opadami deszczu. Największe opady wystąpią na południu kraju. Excerpt: Wiosna jest wyjątkowo sucha i słoneczna. Wszystko się zmienia w ten weekend majowy. Jakiej możemy spodziewać się pogody w Bank Holiday? ### Pobierasz Universal Credit? To sprawdzi Departament Pracy i Emerytur (DWP) od 2026 roku! Obecnie aż 7,5 miliona osób w UK pobiera Universal Credit. Departament Pracy i Emerytur - DWP - będzie analizowało konta i transakcje osób pobierających świadczenie. Jakie uprawnienia zyska DWP? Co sprawdzi DWP jeśli pobierasz Universal Credit? Efektem będzie usprawnienie systemu pomocy społecznej, czy rozpocznie się polowanie na czarownice? Od 2022 roku trwa proces „zarządzanej migracji” Universal Credit. W ramach procesu przenoszenia osoby otrzymujące wcześniejsze świadczenia są przenoszone do systemu Universal Credit. Choć dla wielu oznacza to wyższe wypłaty, około 900 000 osób może stracić finansowo, jeśli nie dokonają przejścia w odpowiednim czasie. Oznacza to również kontrole i sprawdzanie osób pobierających świadczenie. W 2025 roku rząd Partii Pracy zapowiedział największą reformę systemu świadczeń od dekad. Od 2026 roku standardowa stawka Universal Credit wzrośnie o 7 funtów tygodniowo. Jednocześnie element zdrowotny zostanie zamrożony dla obecnych beneficjentów i obniżony do 50 funtów tygodniowo dla nowych wnioskodawców. Ponadto, od 2028 roku planowane jest zniesienie oceny zdolności do pracy (Work Capability Assessment), zastępując ją jednolitą oceną opartą na kryteriach PIP. To sprawdzi Departament Pracy i Emerytur (DWP) jeśli pobierasz Universal Credit Jeśli pobierasz Universal Credit, musisz liczyć się z tym, że Departament Pracy i Emerytur (DWP) może dokładnie przyjrzeć się Twoim finansom. Co sprawdzi? Przede wszystkim historię Twojego konta bankowego: wpływy, wypływy, opisy transakcji, a nawet zmiany w czynszu czy ślady dochodów z innych źródeł. Co sprawdzi DWP? Zmian w uprawnieniach już w 2026 roku, fot. pixabay.com Wszystko po to, by upewnić się, że masz prawo do świadczenia i że jego wysokość jest adekwatna. Procedura może być częścią rutynowej weryfikacji albo wynikać z podejrzenia niezgłoszonych zmian w sytuacji życiowej. Co ważne, nowe przepisy – wchodzące w życie od 2026 roku. Umożliwią one bankom przekazywanie DWP informacji, jeśli wykryją potencjalne nieprawidłowości. Czy to oznacza koniec nadużyć czy początek większej inwigilacji? DWP zapewnia, że dane będą przetwarzane tylko w uzasadnionych przypadkach i pod ścisłym nadzorem. Lista rzeczy podlegająca kontroli DWP Od 2026 roku DWP (Departament Pracy i Emerytur) zyska nowe narzędzia do śledzenia i kontrolowania osób pobierających Universal Credit. Wszystko w ramach walki z wyłudzeniami i nadużyciami. Co dokładnie będzie pod lupą? Dochody i oszczędności – dane z banków pomogą ustalić, czy ktoś nie przekracza progów dochodowych. Zmiany rodzinne – śluby, rozwody, dzieci? Każda zmiana może wpłynąć na świadczenia. Adres zamieszkania i czynsz – DWP sprawdzi, czy wysokość opłat się zgadza i czy adres nie został „zapomniany”. Wydatki i transakcje – luksusowe zakupy lub podejrzane wpływy? To może wzbudzić wątpliwości. Zatrudnienie – również praca na czarno czy samozatrudnienie bez zgłoszenia nie ujdzie uwadze. Niepełnosprawność – nowe dane pomogą weryfikować zasadność przyznanych dodatków zdrowotnych. Pobyt za granicą – DWP ma śledzić, kto pobiera zasiłki mieszkając poza UK. Krótko mówiąc: mniej miejsca na nieścisłości, więcej kontroli. Czy to zwiększy zaufanie do systemu, czy wzbudzi niepokój? Co w przypadku wykrycia przez DWP nieścisłości? W przypadku wykrycia nieścisłości na koncie – na przykład podejrzanych wpływów, niezadeklarowanych oszczędności czy wzrostu czynszu bez zgłoszenia – DWP ma prawo podjąć działania niemal natychmiast. Co to oznacza w praktyce? Świadczenie może zostać wstrzymane do czasu wyjaśnienia sprawy. Jednocześnie jeśli potwierdzi się, że doszło do nadużycia, urząd może cofnąć wypłaty z mocą wsteczną. Wówczas zażąda zwrotu nadpłaconych kwot. W poważniejszych przypadkach w grę wchodzą też kary finansowe. Przepisy przewidują nawet postępowanie sądowe. Nowe przepisy mają umożliwić też automatyczne ściąganie długów z kont bankowych oraz zakaz prowadzenia pojazdów dla osób uporczywie uchylających się od spłaty. Krótko mówiąc – lepiej nie kombinować. Uszczelnianie systemu czy polowanie na czarownice, czyli co od 2026 roku sprawdzi DWP i dlaczego? Uszczelnianie systemu czy polowanie na czarownice? Od 2026 roku DWP zyska nowe narzędzia do weryfikacji danych – banki będą zobowiązane sygnalizować podejrzane konta, a urzędnicy sprawdzą, kto ma „za dużo” na koncie, wyjechał za granicę bez zgłoszenia albo ma nieujawnione dochody. To sprawdzi DWP – ale czy na pewno w trosce o uczciwość systemu? A może w praktyce ucierpią ci, którzy z trudem wiążą koniec z końcem, a każda niejasność będzie traktowana jak próba oszustwa? Państwo chce chronić publiczne pieniądze, ale czy potrafi zrobić to, nie narażając najuboższych na nieuzasadnione podejrzenia? Excerpt: Obecnie aż 7,5 miliona osób w UK pobiera Universal Credit. Departament Pracy i Emerytur - DWP - będzie analizowało konta i transakcje osób pobierających świadczenie. Jakie uprawnienia zyska DWP? ### Które linie są lepsze easyJet czy Ryanair? Przez ostatnich 20 lat odpowiedź na pytanie o to, czy lepsze są linie easyJet czy Ryanair, była stosunkowo łatwa. Pierwsze z nich zwykle plasowały się wysoko w rankingu, a drugie znacznie niżej. Jak sytuacja wygląda obecnie? Po tym, jak w 2023 roku easyJet zraził wielu pasażerów odwołaniem tysięcy lotów, bardzo nadwątlił zaufanie klientów. Od tego czasu odrobił wprawdzie straty, ale wiele osób zadaje sobie pytanie, czy jest on nadal lepszym wyborem niż jego największy tani rywal. Pytania dotyczące linii lotniczych zadają sobie także Polacy. Na jednej z tematycznych grup na Facebooku, ktoś napisał: "Zawsze wybierałem easyJet, ale teraz sytuacja się zmieniła. Ciężko powiedzieć, które linie lepsze. Częściej wybieracie easyJet czy Ryanair?" Lepszy easyJet czy Ryanair? W najnowszym badaniu postanowiono zbadać tę kwestię. Przeanalizowano dane Urzędu Lotnictwa Cywilnego (CAA) dotyczące punktualności i odwołań. Sprawdzono także koszt zabrania bagażu na pokład samolotu. A także to, ile pasażerowie mają przeznaczonego miejsca na nogi, co jest związane z komfortem podróży. Która linia częściej odwołuje loty w ostatniej chwili? Ze względu na fakt, że dotarcie do celu jest kluczowym miernikiem sukcesu linii lotniczych, postanowiono sprawdzić, który z przewoźników – easyJet czy Ryanair ma w tej kwestii przewagę. Warto zaznaczyć, że obie linie lotnicze poprawiły swoje wskaźniki anulowania lotów w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, ale okazało się, że Ryanair radzi sobie lepiej. W ciągu 12 miesięcy do września 2023 roku Ryanair odwołał 0,80 proc. lotów. To mniej więcej średnia dla przewoźników. Ale easyJet odwołał 2 proc. swoich lotów. Natomiast między październikiem 2023 a wrześniem 2024 roku easyJet odwołał 0,9 proc. lotów w krótkim terminie. W tym czasie Ryanair odwołał zaledwie 0,2 proc. lotów. Zatem lepiej w tej kategorii wypada irlandzki przewoźnik. EasyJet zbiera lepsze noty wśród pasażerów / fot. Getty Images Kto jest bardziej punktualny? Okazuje się, że ocena punktualności obu linii jest bardzo podobna. 67 proc. samolotów easyJet odlatywało w ciągu 15 minut od planowanego czasu. A Ryanair miał bardzo podobny wskaźnik – 65 proc. W tej kategorii zatem znowu lepiej wypada irlandzki przewoźnik, chociaż z niewielką przewagą. Kto ma lepszy limit bagażu? Niestety easyJet skopiował politykę Ryanaira, zgodnie z którą pobierane są opłaty za bagaż podręczny, który nie zmieści się pod siedzeniem. EasyJet za umieszczenie walizki w schowku nad siedzeniem pobiera 5,99 funta, a Ryanair od 6 do 36 funtów. W irlandzkich liniach można zapłacić za odprawę walizki o wadze 10 kg lub 20 kg. EasyJet ma różne opłaty za odprawę bagażu o wadze 15 k, 23 kg lub 32 kg. Ceny różnią się w zależności od trasy. Wliczając uchwyty i kółka, limit bagażu w schowku bagażowym w easyJet wynosi 56 x 45 x 25 cm. Natomiast w Ryanairze 55 x 40 x 20 cm. W tym względzie obie linie nie mają zbyt korzystnej oferty. Wygodniejsze miejsca W obu liniach lotniczych odstępy między siedzeniami są podobne. Odległość między siedzeniem a siedzeniem przed nim wynosi od 28 do 30 cali w Ryanairze, a w easyJet do 29 cali. Jednak w badaniu przeprowadzonym wśród pasażerów, to easyJet otrzymał dwie gwiazdki więcej za komfort siedzenia. Z kolei Ryanair dostał tylko jedną gwiazdkę. Ogólnie pod względem opóźnień i obsługi klienta Ryanair bardzo traci wśród podróżnych, dlatego to easyJet wypada w rankingu lepiej. Sonda Polish Express Natomiast w przeprowadzonej przez Polish Express sondzie, Czytelnicy bardziej pozytywnie oceniają linie easyJet. Należy jednak podkreślić, że zdania są mocno podzielone. 40 proc. osób opowiedziało się za Ryanairem, a 60 proc. za tym, że większe zaufanie pokłada w liniach easyJet. Excerpt: EasyJet plasował się zwykle wysoko w rankingu najlepszych linii lotniczych, a Ryanair znacznie niżej. Jak sytuacja wygląda obecnie? ### Zmiana cen energii. Ile wyniesie obniżka rachunków? Regulator energetyczny, Ofgem, ma ogłosić wkrótce spadek cen gazu i energii elektrycznej dla milionów gospodarstw domowych od lipca. Będzie to pierwsza obniżka rachunków od roku. Limit cenowy ustalany przez Ofgem co trzy miesiące wpływa na kwotę płaconą za energię przez 22 miliony gospodarstw domowych w Anglii, Szkocji i Walii. Od lipca czeka nas obniżka rachunków, na którą wiele osób czekało. Ofgem ma ogłosić nowy limit cenowy, który będzie obowiązywał od lipca do końca września. Przypominamy tylko, że limit ten nie obowiązuje w Irlandii Północnej, która ma własny rynek energii. Jak duża będzie obniżka rachunków? Analitycy twierdzą, że w gospodarstwie domowym zużywającym typową ilość gazu i prądu obniżka rachunków może wynieść ponad 100 funtów w skali roku. Organizacje charytatywne twierdzą, że wiele osób ma nadal problemy z opłaceniem rachunków. Natomiast miliony klientów mają dług wobec dostawców wynoszący około 4 miliardy funtów. Wprawdzie limit cen energii Ofgem zmienia co trzy miesiące, jednak regulator stara się zilustrować efekt zmiany podając wysokość obniżki dla przeciętnego gospodarstwa domowego. Zakłada też, że typowe gospodarstwo domowe zużywa 11 500 kWh gazu i 2700 kWh energii elektrycznej rocznie. Wiele gospodarstw jest zadłużonych z powodu wysokich cen energii / fot. Getty Images Z kolei analitycy z firmy Cornwall Insight prognozują spadek przeciętnego rachunku za energię o 129 funtów. Co przełożyłoby się na obniżkę w wysokości 7 proc. Spadek oznaczałby, że typowy roczny rachunek dla klienta korzystającego z dwóch paliw i płacącego poleceniem zapłaty wyniósłby 1720 funtów, w porównaniu z obecnym poziomem 1849 funtów. Klienci mogą również oszacować własne potencjalne oszczędności, obniżając miesięczne polecenie zapłaty o 7 proc. Czy klienci odczują ulgę? Mimo że obniżka rachunków za energię jest dobrą wiadomością, to ceny nadal będą wyższe niż rok wcześniej. A także znacznie wyższe niż na początku dekady. Niestety wzrasta też zadłużenie klientów, którzy od paru lat zmagają się z wysokimi rachunkami za energię. Matthew Cole z organizacji charytatywnej zajmującej się ubóstwem energetycznym, Fuel Bank Foundation, powiedział: - Koszty życia są nadal niewiarygodnie wysokie. A wiele osób, zwłaszcza tych, które są w trudnej sytuacji lub mają niskie dochody, zmaga się z długiem energetycznym. Od ostatnich kilku lat narasta on z powodu bardzo wysokich rachunków. Nieznaczny spadek cen tego nie naprawi. Ludzie wciąż zmuszeni są do dokonywania trudnych wyborów między doładowaniem licznika a kupnem jedzenia. Excerpt: Ofgem, ma ogłosić spadek cen energii dla milionów gospodarstw domowych od lipca. Będzie to pierwsza obniżka rachunków od roku. ### Tragiczne dwa dni w Londynie: strzelanina, bójka w autobusie i atak na uniwersytecie Ostatnie dwa dni były w stolicy Wielkiej Brytanii niezwykle tragiczne. Londyn przeżył eskalację przemocy. Choć incydenty nie były ze sobą powiązane, liczba ataków oraz skala zdarzeń doskonale pokazuje, jak wygląda dynamika przestępczości w stolicy UK. Tragiczne dwa dni w Londynie, co się wydarzyło? Choć Londyn często bywa postrzegany jako miasto bezpieczne, statystyki z ostatniego roku rzucają nieco inne światło na rzeczywistość metropolii. W 2024 roku odnotowano blisko 957 tysięcy przestępstw. Oznacza to 2-procentowy wzrost względem roku poprzedniego. Najbardziej niepokojące pozostają dane dotyczące przestępstw z użyciem przemocy. Największe zagrożenie koncentruje się w dzielnicach takich jak Westminster, Camden, Newham czy Croydon, podczas gdy południowo-zachodnie rejony, m.in. Richmond upon Thames czy Kingston, uchodzą za relatywnie bezpieczne. Strzelaniny i ataki z użyciem noża w Londynie, fot. gettyimages.com Na problem wpływa również znaczny deficyt budżetowy Met Police, który utrudnia skuteczne działanie służb. Przy takich statystykach tragiczne dwa dni w Londynie nie są przypadkiem. Tragiczne dwa dni w Londynie - co się wydarzyło? W ciągu ostatnich dwóch dni Londyn doświadczył serii brutalnych incydentów, które wstrząsnęły mieszkańcami i zwróciły uwagę opinii publicznej na narastający problem przemocy ulicznej. W środę, 21 maja, doszło do kilku poważnych zdarzeń: Na kampusie Brunel University w Uxbridge mężczyzna został dźgnięty nożem w pobliżu akademika Fleming Hall. Jego obrażenia nie zagrażają życiu. Natomiast policja traktuje incydent jako odosobniony. W tym samym rejonie, dwóch 18-latków zostało rannych w wyniku bójki na autobusie. Jeden z nich doznał obrażeń określanych jako zmieniające życie. Obaj zostali aresztowani pod zarzutem poważnego uszkodzenia ciała. W Croydon, mężczyzna w wieku około 30 lat został postrzelony na ulicy Walsh Crescent. Jego obrażenia nie są zagrażające życiu, a sprawca pozostaje na wolności. W Hackney, 52-letni mężczyzna doznał poważnych obrażeń głowy po ataku na targu Ridley Road. Został przewieziony do szpitala w stanie krytycznym. Policja aresztowała dwóch mężczyzn pod zarzutem usiłowania morderstwa. Chociaż te incydenty miały miejsce w różnych częściach miasta i na pierwszy rzut oka wydają się niepowiązane, ich skumulowanie w tak krótkim czasie wskazuje na eskalację przemocy w Londynie. Statystyki pokazują, że przestępstwa z użyciem noża zdarzają się w stolicy średnio co 30 minut. Dodatkowo Londyn odpowiada za około 31% wszystkich takich przestępstw w Anglii i Walii . Eksperci podkreślają, że choć wiele z tych zdarzeń może być wynikiem lokalnych konfliktów. Ich nasilenie w ostatnich dniach wymaga zdecydowanej reakcji władz i społeczności lokalnych. Czy mieszkańcy Londynu boją się chodząc po ulicach? Czy mieszkańcy Londynu boją się chodzić po ulicach? To pytanie coraz częściej pojawia się w rozmowach i nagłówkach gazet, szczególnie po tragicznych wydarzeniach ostatnich dni. Choć dla wielu codzienne życie w stolicy toczy się normalnym rytmem, nie sposób ignorować rosnącego poczucia niepokoju. Tragiczne dwa dni w Londynie, tragiczne trzy dni ... a nawet więcej. Maratony przemocy są coraz częstsze i dłuższe. Dlatego trzeba zapytać, czy można czuć się bezpiecznie, gdy nożownicy atakują w autobusach, na kampusach i targowiskach? Czy spacer wieczorem przez Croydon lub Hackney nie wywołuje dziś mimowolnego spojrzenia przez ramię? Przemoc nie jest widoczna na każdym kroku, ale jej cień unosi się nad miastem – szczególnie w dzielnicach o wysokiej przestępczości. Londyńczycy uczą się ostrożności – unikają niektórych rejonów po zmroku, sprawdzają rozkład autobusów z myślą o najkrótszej trasie, instalują aplikacje ostrzegające przed incydentami w pobliżu. To nie panika, ale czujność – czy jednak nie świadczy ona o tym, że poczucie bezpieczeństwa powoli ustępuje miejsca dystansowi? Excerpt: Ostatnie dwa dni były w stolicy Wielkiej Brytanii niezwykle tragiczne. Londyn przeżył eskalację przemocy. Choć incydenty nie były ze sobą powiązane, liczba ataków oraz skala zdarzeń doskonale pokazuje, jak wygląda dynamika przestępczości w stolicy UK ### Zbliża się dzień matki. Zobacz 10 najlepszych prezentów dla mamy Choć Dzień Matki w Wielkiej Brytanii obchodzony jest już 31 marca, to w Polsce niezmiennie świętujemy go 26 maja. To wyjątkowa okazja, by pokazać naszym mamom, jak bardzo są dla nas ważne – nawet jeśli dzieli nas wiele kilometrów. Prezent na Dzień Matki nie musi być drogi. Jak napisał Wojciech Młynarski: „Nie ma jak u mamy – cichy kąt, ciepły piec…” To zdanie oddaje wszystko. Dlatego jeśli mieszkasz daleko i nie możesz być z mamą osobiście, zadbaj o symboliczny prezent, który ją ucieszy i wzruszy. Kwiaty – klasyczny prezent na Dzień Matki Nie bez powodu to najczęstszy prezent. Możesz zamówić bukiet z dostawą do Polski, albo – bardziej oryginalnie – kwiat w doniczce, który zostanie z mamą na dłużej. Konkurs na Dzień Matki! „Zdrowie dla Ciebie, prezent dla Mamy” - wygraj szkolenie dla siebie i upominki dla swojej mamy! Perfumy – bo mama to też kobieta Często zapominamy, że nasze mamy też lubią pięknie pachnieć i czuć się wyjątkowo. Perfumy to elegancki i uniwersalny prezent dla każdej mamy. Boisz się, że nie trafisz z zapachem? Kup zapach delikatny i uniwersalny. Poradź się w drogerii, jeśli nie jesteś pewien. Słodycze – coś pysznego dla serca Ulubione czekoladki, praliny lub zdrowe słodycze – wybór jest ogromny. Pamiętaj tylko, by dopasować je do gustu i diety mamy. Książka lub album ze zdjęciami – zawsze trafiony prezent Dobra powieść, poradnik, biografia lub tomik poezji – papierowa książka to idealny prezent dla mam, które kochają czytać. Jeśli twoja mama nie przepada za książkami, album ze zdjęciami Waszej rodziny z pewnością ją ucieszy. Zdjęcia, także w ramce to zawsze dobry pomysł na prezent na Dzień Matki. Czytnik e-booków – technologia w służbie relaksu Jeśli Twoja mama czyta dużo, ale narzeka na brak miejsca na półkach, czytnik e-booków (np. Kindle) może być prezentem, który zmieni jej codzienność. Kawa lub herbata premium Dobra kawa lub zestaw ziołowych herbat to świetny sposób, by uprzyjemnić mamie poranki. Możesz dodać do tego personalizowany kubek z napisem „Najlepsza Mama”. Coś praktycznego – prezent, który ułatwia życie Blender, wyciskarka do soków, nowa patelnia – to funkcjonalne prezenty, które nie są nudne, jeśli są dopasowane do zainteresowań mamy (np. gotowanie). Voucher do SPA – relaks to najlepszy prezent Masaż, manicure, zabieg na twarz? Voucher do SPA w okolicy mamy to prezent, który mówi: „Zasługujesz na chwilę dla siebie”. Biżuteria Kolczyki, delikatna bransoletka, naszyjnik z zawieszką w kształcie serca – biżuteria na Dzień Matki to pewniak. Każda kobieta doceni coś, co podkreśla jej wyjątkowość. Coś z duszą – wyjątkowe starocie Stylowa lampa, porcelanowa filiżanka, kapelusz z lat 50.? Jeśli Twoja mama kocha rzeczy z historią, vintage prezent będzie strzałem w dziesiątkę. Jak wysłać prezent na Dzień Matki z zagranicy? Jeśli mieszkasz poza Polską, możesz: Skorzystać z polskich sklepów internetowych z dostawą krajową (np. z kosmetykami, herbatami, książkami) Zamówić prezent przez pocztę kwiatową lub usługę kurierską Skorzystać z platform oferujących e-vouchery i prezenty cyfrowe. Excerpt: W dzień matki warto zrobić naszym mamom drobny prezent lub choćby zadzwonić. Zobacz 10 najlepszych prezentów dla mamy. ### Dziura budżetowa w Wielkiej Brytanii uderzy we wszystkich Kryzys w UK jest coraz bardziej widoczny. Od lat 60 sektor publiczny nie był tak zadłużony. Niestety, obciążenie finansowe zostanie przeniesione na mieszkańców Wielkiej Brytanii. Jak wygląda sytuacja ekonomiczna w UK i w kogo najbardziej uderzy dziura budżetowa, a dokładniej jej “łatanie”? Wielka Brytania stoi w obliczu narastającego kryzysu finansów publicznych. Z najnowszych danych Krajowego Urzędu Statystycznego (ONS) wynika, że w kwietniu 2025 roku zadłużenie sektora publicznego wyniosło 20,2 miliarda funtów. To czwarty najwyższy kwietniowy wynik w historii i aż o 1 miliard więcej niż rok wcześniej. Publiczny dług netto osiągnął poziom 95,5% PKB. Zatem jest jednym z najwyższych od lat 60. XX wieku. To wyraźny sygnał, że kryzys w UK nie jest jedynie politycznym hasłem. Jest realnym i coraz bardziej odczuwalnym problemem. Dziura budżetowa jest jednym z objawów. Dziura budżetowa w Wielkiej Brytanii – kto za nią zapłaci? Minister finansów Rachel Reeves już wcześniej ogłosiła pakiet cięć mający zredukować deficyt. W tym m.in. ograniczenia wydatków publicznych oraz kontrowersyjne cięcia zasiłków chorobowych i dla osób z niepełnosprawnością. Zmiany te budzą wiele obaw społecznych. Równocześnie w kwietniu weszły w życie podwyżki podatków od zatrudnienia (składki na ubezpieczenie społeczne). Miały one przynieść dodatkowe wpływy. Mimo to – jak przyznają urzędnicy – wyższe dochody państwa nie zdołały zrównoważyć rosnących kosztów prowadzenia usług publicznych oraz zwiększonych wypłat emerytur i świadczeń. Kryzys w UK dotknie wiele osób, głownie najbiedniejszych, fot. gettyimages.com Łatanie dziury budżetowej w Wielkiej Brytanii oznacza więc realne konsekwencje dla mieszkańców. Zarówno pracujących, jak i korzystających z pomocy socjalnej. Podwyżki podatków, cięcia w świadczeniach, a nawet ograniczenie dostępu do niektórych form wsparcia mogą dotknąć szerokie grupy społeczne. Zazwyczaj uderzają w tych najbardziej potrzebujących. Pomoc socjalna pod lupą – kto straci najwięcej? W odpowiedzi na rosnący deficyt Reeves zaproponowała zmiany w systemie zasiłków, które miały przynieść szybkie oszczędności. To m.in. cięcia w świadczeniach chorobowych oraz dla osób niepełnosprawnych. Te decyzje są ostro krytykowane tylko ze strony organizacji społecznych, ale także części posłów Partii Pracy. Presja społeczna doprowadziła do częściowego wycofania się z kolejnej kontrowersyjnej decyzji – ograniczenia zimowego dodatku na opał dla emerytów. Jednak rząd nadal rozważa wprowadzenie zmian w innych obszarach, takich jak ulgi podatkowe czy tzw. cap na zasiłki dla rodzin z więcej niż dwójką dzieci. Eksperci ostrzegają, że najbardziej ucierpią osoby o najniższych dochodach, samotne matki, osoby z niepełnosprawnościami i seniorzy. To grupy, które najmocniej polegają na państwowym wsparciu. Dodatkowo najmniej skorzystają na ewentualnym odbiciu gospodarczym. Podatki w górę, usługi publiczne pod presją Obecna sytuacja zmusza rząd do trudnych wyborów. Choć niektóre środowiska polityczne – w tym wicepremier Angela Rayner – apelują o wprowadzenie podatków majątkowych, minister finansów jak dotąd stawiała na cięcia i ograniczenia. Możliwe jednak, że rosnąca presja społeczna i zbliżające się wybory zmuszą Partię Pracy do zmiany kursu. Jedno jest pewne. Bez względu na przyjętą strategię, skutki finansowego kryzysu dotkną niemal wszystkich mieszkańców Wielkiej Brytanii. Szpitale, szkoły, transport publiczny – wszystkie te sektory odczują skutki zaciskania pasa. Dziura budżetowa - jak czarna dziura - wciąg wszystko. Natomiast ci, którzy już teraz walczą o przetrwanie, staną w obliczu jeszcze większych trudności. Niepewność gospodarcza i globalne zagrożenia Na sytuację w Wielkiej Brytanii nakładają się również globalne czynniki. Niepewność gospodarcza spowodowana coraz bardziej chaotyczną wojną handlową Donalda Trumpa dodatkowo osłabia pozycję Wielkiej Brytanii na rynkach międzynarodowych. Biuro Odpowiedzialności Budżetowej ostrzegło, że w najgorszym scenariuszu PKB może spaść nawet o 1%. W efekcie niweluje całą tzw. przestrzeń fiskalną wypracowaną przez Reeves. Dziura budżetowa, czyli co dalej z finansami Wielkiej Brytanii? Zbliżający się przegląd wydatków publicznych, zaplanowany na czerwiec, pokaże, jak rząd zamierza poradzić sobie z coraz trudniejszą sytuacją. Czy Partia Pracy zdecyduje się na opodatkowanie bogatych? Czy kolejne cięcia dotkną jeszcze większą liczbę Brytyjczyków? Odpowiedzi poznamy wkrótce, ale już teraz wiadomo, że dziura budżetowa w Wielkiej Brytanii będzie mieć długofalowe skutki dla całego społeczeństwa – niezależnie od statusu materialnego czy politycznych sympatii. Excerpt: Jak wygląda sytuacja ekonomiczna w UK i w kogo najbardziej uderzy dziura budżetowa, a dokładniej jej “łatanie”? ### KONKURS: „Zdrowie dla Ciebie, prezent dla Mamy” Życie na emigracji to nieustanna lekcja siły i wytrwałości. Wiemy, że w codziennym biegu łatwo zapomnieć o sobie – o zdrowiu, spokoju, chwili wytchnienia.Dlatego wspólnie z Akademią Nature Clinic stworzyliśmy konkurs, który łączy to, co najcenniejsze: troskę o siebie i bliskich. Dzięki niemu możesz zrobić swojej mamie wspaniały prezent na Dzień Matki. 🎁 Co możesz wygrać? Dla Ciebie – dostęp do wartościowych szkoleń online o zdrowiu, odżywianiu i dobrostanie psychicznym dostępnych tutaj. Przykładowe szkolenia poniżej: Dla Twojej Mamy w Polsce – zestaw suplementów diety i naturalnych kosmetyków z okazji Dnia Matki. Bo wierzymy, że wiedza to moc, a troska to najpiękniejszy prezent. 📝 Co trzeba zrobić? Wystarczy, że zapiszesz się na nasz tygodniowy newsletter przez formularz poniżej. A potem? Po prostu sprawdzaj maila – zwycięzców poinformujemy drogą mailową. Zgłoszenia przyjmujemy do 26 maja 2025, do godz. 23:59. Wyniki ogłosimy 28 maja 2025. 🏆 Nagrody I miejsce – dostęp do 3 szkoleń online według własnego wyboru – suplementy wspierające zdrowie dla Twojej mamy – kosmetyki naturalne dla Twojej mamy II miejsce – dostęp do 2 szkoleń – suplementy wspierające zdrowie dla Twojej mamy – kosmetyki naturalne dla Twojej mamy III miejsce – jedno wybrane szkolenie – suplementy wspierające zdrowie dla Twojej mamy – kosmetyki naturalne dla Twojej mamy 📦 Jak wygląda realizacja nagród? 🎓 Dostęp do szkoleń Zwycięzcy otrzymają link na podany adres e-mail. Kursy można wybrać samodzielnie spośród dostępnych na stronie: academy.natureclinic.eu/szkolenia 📬 Kosmetyki i suplementy dla Mam Zestawy zostaną wysłane bezpośrednio do Polski. Na maila zwycięzcy wyślemy prośbę o podanie adresu mamy – zaraz po ogłoszeniu wyników. Weź udział i spraw, że ten Dzień Mamy będzie naprawdę wyjątkowy – dla niej i dla Ciebie! 💝 Excerpt: Wspólnie z Akademią Nature Clinic stworzyliśmy konkurs, który łączy to, co najcenniejsze: troskę o siebie i bliskich. ### Neonazistowska organizacja rozbita. Wśród zatrzymanych 14-latek! W Niemczech przeprowadzono zakrojone na szeroką skalę śledztwo, w wyniku której rozbito organizacje radykalne i eksternistyczne. Neonazistowska organizacja została częściowo rozbita. Członkowie są podejrzani o usiłowania zabójstwa i ciężkie pobicia. Poglądy ekstremistyczne i neonazistowskie w Niemczech to nadal żywy problem. Neonazistowska organizacja „Ostatnia fala obrony” (niem. Letzte Verteidigungswelle) zyskała na znaczeniu w ostatnich kilkunastu miesiącach. Aktywnie rekrutowała młodych ludzi. Działała głównie poprzez zamknięte fora internetowe, gry online i zaszyfrowane komunikatory. Według niemieckich służb bezpieczeństwa, grupa mogła liczyć kilkudziesięciu aktywnych członków i sympatyków. Część z nich brała udział w planowaniu oraz przeprowadzaniu aktów przemocy. Członkowie grupy są oskarżeni o pobicia, terroryzm i próby zabójstwa. Największą aktywność neonazistowska organizacja wykazuje we wschodnich landach – przede wszystkim w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, Brandenburgii i Saksonii. Tam skrajnie prawicowe nastroje wśród młodzieży są szczególnie silne. Grupa była dobrze zorganizowana. Miała bowiem wewnętrzne struktury przypominające komórki konspiracyjne. Natomiast jej działania obejmowały nie tylko fizyczne ataki. Organizacja prowadziła również kampanie propagandowe. Członkowie rozklejali plakaty z neonazistowskimi hasłami. Aktywnie działali również w sieci. Śledczy uważają, że organizacja mogła utrzymywać kontakt z innymi europejskimi grupami ekstremistycznymi. To dodatkowo zwiększało zagrożenie. Neonazistowska organizacja rozbita - szeroko zakrojona akcja policji W środę, 21 maja 2025 roku, niemiecka policja przeprowadziła jedną z największych w ostatnich latach operacji wymierzonych w skrajnie prawicowy terroryzm. Na zlecenie prokuratury federalnej, w pięciu landach – Meklemburgii-Pomorzu Przednim, Brandenburgii, Hesji, Saksonii i Turyngii – równocześnie przeprowadzono liczne przeszukania. Zatrzymano pięciu młodych mężczyzn w wieku od 14 do 18 lat. W działaniach brało udział ponad 220 funkcjonariuszy, w tym jednostki specjalne. Ruch neonazistowski w Niemczech rozwija się niezwykle dynamicznie. Dlatego akcja policji była tak ważna. fot. gettyimages.com Celem operacji była neonazistowska organizacja „Ostatnia fala obrony”, uznana przez śledczych za terrorystyczną komórkę planującą brutalne ataki na uchodźców i przeciwników politycznych. Grupa, której członkowie już wcześniej próbowali podpaleń i planowali zamachy z użyciem materiałów wybuchowych, stanowiła realne zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego i ładu demokratycznego. Dodatkowo zatrzymanym postawiono zarzuty usiłowania zabójstwa, podpalenia oraz nawoływania do nienawiści. Zdaniem niemieckich władz, rozbicie tej struktury to poważny cios dla radykalnych środowisk młodzieżowych. Równocześnie jest to sygnał ostrzegawczy przed narastającą falą ekstremizmu wśród nieletnich. Wśród zatrzymanych nieletni - skąd ekstremistyczne poglądy wśród młodzieży? W ostatnich latach obserwuje się niepokojący wzrost popularności skrajnie prawicowych ideologii wśród młodzieży w Niemczech. Neonazistowska organizacja „Ostatnia fala obrony”, której członkami byli zatrzymani nastolatkowie, to przykład, jak radykalne treści trafiają do młodych ludzi poszukujących tożsamości, przynależności i prostych odpowiedzi na złożone problemy społeczne. Eksperci wskazują, że internet – w tym zamknięte fora, grupy na Telegramie i media społecznościowe – stał się głównym kanałem radykalizacji. Tam młodzież łatwo trafia na propagandę nienawiści i teorie spiskowe. Słabe wsparcie psychologiczne, marginalizacja, a także poczucie braku wpływu na rzeczywistość sprawiają, że niektóre osoby stają się podatne na ekstremistyczne narracje. Dodatkowo, niektóre środowiska skrajnej prawicy aktywnie werbują młodych. Oferują im „misję”, strukturę i poczucie siły. W efekcie organizacja się rozrasta i działa aktywnie. Zjawisko to budzi poważne obawy służb oraz edukatorów. Dlatego coraz częściej alarmują, że przeciwdziałanie ekstremizmowi powinno zaczynać się już na etapie szkoły i edukacji obywatelskiej. Excerpt: W Niemczech przeprowadzono zakrojone na szeroką skalę śledztwo, w wyniku której rozbito organizacje radykalne i eksternistyczne. Neonazistowska organizacja została częściowo rozbita. ### Zmiany w Winter Fuel Payments. Uprawnionych będzie więcej emerytów Keir Starmer poinformował, że rząd zamierza wprowadzić zmiany w Winter Fuel Payments, aby do pomocy finansowej miało dostęp więcej emerytów. Po ograniczeniu dostępności dla ponad 10 milionów emerytów do zimowego dodatku, rząd zamierza wprowadzić pewne ulepszenia. W założeniu, jeśli uda się wdrożyć zmiany w Winter Fuel Payments, na pomocy ma skorzystać więcej emerytów. Ponowne zmiany w Winter Fuel Payments Rząd długo bronił swojej ubiegłorocznej decyzji o ograniczeniu kwalifikowalności do corocznych wypłat twierdząc, że była konieczna, aby „zapewnić stabilność gospodarczą i naprawić finanse publiczne”. Świadczenie to przysługiwało do tamtej pory wszystkim osobom, które ukończyły wiek emerytalny. Jednak kanclerz skarbu, Rachel Reeves zdecydowała, że od ubiegłorocznej zimy dodatek do ogrzewania będą otrzymywać wyłącznie osoby uprawnione do Pension Credit lub innych świadczeń zależnych od dochodów. Ograniczenia te negatywnie wpłynęły na stan finansów 10 mln emerytów w Wielkiej Brytanii, a także… poparcia dla Partii Konserwatywnej. Co pokazały niedawne wybory lokalne, w których partia straciła pokaźną część swojego dotychczasowego elektoratu. Teraz laburzyści pod presją starają się naprawić błędy. Dlatego Keir Starmer zapowiedział, że rząd rozważa zmiany w Winter Fuel Payments, które ponownie udostępniłyby pomoc dla większej liczby emerytów. Rachel Reeves wprowadziła w ubiegłym roku drastyczne zmiany w dodatku zimowym / fot. Getty Images Jak długo emeryci będą musieli czekać? Keir Starmer poinformował wprawdzie o chęci wprowadzenia zmian w dodatku zimowym, jednak nadal w związku z tym wiele pytań pozostaje otwartych. Nie jest jasne, ilu emerytów odzyska prawo do Winter Fuel Payments, ani kiedy zmiany wejdą w życie. Premier powiedział, że mają one zostać uwzględnione w jesiennym budżecie. Dodał także, że ministrowie będą podejmować „tylko takie decyzje, na które nas stać”. Ile wynosi dodatek zimowy? Winter Fuel Payment to dodatek zimowy w wysokości 200 funtów rocznie dla gospodarstw domowych z emerytem poniżej 80 lat. Lub 300 funtów dla gospodarstw domowych z emerytem powyżej 80. roku życia. Wcześniej dodatek był wypłacany w listopadzie lub grudniu wszystkim emerytom. Ale 10,3 miliona osób straciło go w zeszłym roku, gdy rząd ograniczył uprawnienia do osób kwalifikujących się do zasiłku emerytalnego i innych świadczeń związanych z dochodem, aby zaoszczędzić szacunkowo 1,4 miliarda funtów. Excerpt: Keir Starmer poinformował, że rząd zamierza wprowadzić zmiany w Winter Fuel Payments, aby do pomocy finansowej miało dostęp więcej emerytów. ### Wracają paszporty dla zwierząt - nowe zasady i koszty Porozumienie pomiędzy Unią Europejską a Wielką Brytanią dotyczącą korzystania z bramek paszportowych na lotniskach ułatwi życie także właścicielom zwierząt. Wrócą bowiem paszporty dla zwierząt, a co za tym idzie, również uproszczenia procedur. Nowe porozumienie między Unią Europejską a Wielką Brytanią, zawarte przez rząd Partii Pracy, to długo oczekiwany przełom po latach zamieszania po Brexicie. Dzięki nim obywatele UK znów będą mogli korzystać z bramek paszportowych UE. Równocześnie podróżowanie ze zwierzętami stanie się znacznie łatwiejsze. Najważniejszym ustaleniem jest powrót do systemu paszportów dla zwierząt domowych. Zastąpi on uciążliwe i kosztowne certyfikaty zdrowia. To ukłon w stronę zwykłych obywateli, którym biurokracja odbierała radość z wakacji i rodzinnych podróży. Teraz wystarczy jedno szczepienie, mikroczip i paszport, by kot czy pies mogli bez problemu towarzyszyć właścicielowi na europejskich wojażach. Dla wielu to mała zmiana, ale z dużym wpływem na codzienne życie. Paszporty dla zwierząt - zasady i przepisy Paszporty dla zwierząt to oficjalne dokumenty weterynaryjne, które umożliwiają kotom i psom podróżowanie między krajami Unii Europejskiej bez konieczności każdorazowego uzyskiwania nowych zaświadczeń zdrowotnych. Dla mieszkańców Wielkiej Brytanii ich ponowne wprowadzenie oznacza powrót do prostszych i tańszych zasad podróżowania ze zwierzętami. Paszport zawiera informacje o zwierzęciu, właścicielu, aktualnym szczepieniu przeciwko wściekliźnie, a także dane o mikroczipie. Paszporty dla zwierząt - nowe zasady i przepisy dla mieszkańców Wielkiej Brytanii, fot. gettyimages.com Koszt uzyskania paszportu w UK ma wynosić od 100 do 300 funtów, w zależności od cennika lecznicy i koniecznych zabiegów. Nowe regulacje upodabniają system brytyjski do unijnego – właściciel zwierzęcia będzie musiał spełnić te same wymogi, co obywatele UE, by móc swobodnie przekraczać granice ze swoim pupilem. To duże ułatwienie, bo wystarczy jednorazowe przygotowanie dokumentu, zamiast każdorazowego wystawiania kosztownego Animal Health Certificate. Czy ta zmiana to realne uproszczenie - opinie podróżnych Dla wielu brytyjskich właścicieli zwierząt nowe przepisy to realne uproszczenie i długo wyczekiwane odciążenie finansowe. „To ogromna ulga. Dotąd każdy wyjazd do Francji z psem oznaczał wydatek ponad 200 funtów i stres związany z dokumentami. Teraz wraca normalność” – mówi Helen Brown, mieszkanka Kentu, cytowana przez Yahoo News. Eksperci branżowi również pozytywnie oceniają zmiany. „Nowe przepisy będą znacznie prostsze i mniej kosztowne niż przygotowywanie Animal Health Certificate za każdym razem” – podkreśla Helen Huff, specjalistka ds. podróży ze zwierzętami z PBS Pet Travel. Prezydentka Brytyjskiego Stowarzyszenia Weterynaryjnego, dr Elizabeth Mullineaux, dodaje: „Powrót do systemu, jakim są paszporty dla zwierząt, to dobra wiadomość zarówno dla właścicieli, jak i weterynarzy, którzy dotąd musieli wystawiać setki indywidualnych zaświadczeń”. Dla podróżujących to nie tylko oszczędność, ale również mniej biurokracji i większy komfort planowania wyjazdów z pupilem. Paszporty dla zwierząt przywracają prostotę i przewidywalność podróży po Europie. Excerpt: Porozumienie pomiędzy Unią Europejską a Wielką Brytanią dotyczącą korzystania z bramek paszportowych na lotniskach ułatwi życie także właścicielom zwierząt. Wrócą bowiem paszporty dla zwierząt. ### Tragiczny wypadek na budowie mostu w Niemczech. Wśród ofiar dwaj Polacy We wtorek, 20 maja 2025 roku, w niemieckim mieście Horb am Neckar (Badenia-Wirtembergia) doszło do tragicznego wypadku na budowie mostu drogowego. Około godziny 12:30 z wysokości blisko 70 metrów spadła gondola robocza, w której znajdowali się trzej pracownicy – dwóch Polaków i jeden Niemiec. Wszyscy ponieśli śmierć na miejscu. Tragiczny wypadek na budowie spowodowały problemy techniczne. Według ustaleń policji, przyczyną wypadku było pęknięcie stalowej liny podtrzymującej gondolę. Z wstępnych danych wynika, że urządzenie nie było przeciążone. Natomiast praca w trzyosobowym zespole była zgodna z obowiązującymi przepisami BHP. Konstrukcja oderwała się niespodziewanie i runęła na ziemię. Przybyłe na miejsce służby ratunkowe nie były w stanie uratować żadnej z ofiar. Tragiczny wypadek na budowie - wstrzymane prace Tragedia miała miejsce na terenie jednej z największych inwestycji infrastrukturalnych regionu – budowy nowego mostu nad doliną rzeki Neckar. Projekt realizowany jest od dwóch lat. Dlatego na placu budowy pracuje około 70 osób. Po wypadku wszystkie prace zostały natychmiast wstrzymane. Przerwa potrwa przynajmniej do końca tygodnia. Natomiast pracownikom zaoferowano pomoc psychologiczną. Śledztwo i ekspertyzy techniczne w sprawie wypadku, w którym zginęli Polacy Prokuratura w Rottweil wszczęła postępowanie. Służby i specjaliści techniczni ustalają dokładne przyczyny katastrofy. Na miejscu zdarzenia pracuje biegły sądowy. Specjaliści oceniają stan techniczny liny i mechanizmu gondoli. Sprawdzą również procedury bezpieczeństwa oraz dokumentacja techniczna używanego sprzętu. Głos władz i reakcja lokalnej społeczności Minister transportu Badenii-Wirtembergii, Winfried Hermann, nazwał zdarzenie „jednym z najpoważniejszych wypadków przy pracy w regionie w ostatnich latach”. Natomiast Burmistrz Horb am Neckar wyraził głęboki żal z powodu tragedii. Podczas wypowiedzi podkreślił, że rzuca ona cień na realizowaną z wielkim rozmachem inwestycję. Polska społeczność w żałobie Wiadomość o śmierci dwóch polskich pracowników odbiła się szerokim echem wśród Polonii mieszkającej i pracującej w Niemczech. Organizacje polonijne już zapowiedziały pomoc rodzinom ofiar. Natomiast lokalne media przypominają o znaczącym udziale Polaków w niemieckim sektorze budowlanym. Tragiczny wypadek na budowie mostu w Niemczech wywołał poruszenie i falę pomocy dla najbliższych. Excerpt: We wtorek, 20 maja 2025 roku, w niemieckim mieście Horb am Neckar (Badenia-Wirtembergia) doszło do tragicznego wypadku na budowie mostu drogowego. Około godziny 12:30 z wysokości blisko 70 metrów spadła gondola robocza. ### Wojna w Szkocji trwa! Atak maczetą i spalone auto W poniedziałek dwóch mężczyzn trafiło do szpitala po brutalnym ataku maczetą. W tym samym dniu znaleziono spalone doszczętnie auto. Wojna w Szkocji trwa, gangi nadają rytm codziennemu funkcjonowaniu Glasgow. Natomiast policja, choć podejmuje liczne działania, wydaje się bezradna wobec eskalacji konfliktu w świecie przestępczym. Kolejny rozdział wojny gangów w Glasgow. Wojna w Szkocji nabiera na sile – brutalna eskalacja przemocy między gangami ogarnia kolejne miasta. Nie ma prawie spokojnego dnia. Najnowszym przykładem jest dramatyczny atak w East Kilbride pod Glasgow. W poniedziałek 19 maja, około godziny 13:25, dwóch mężczyzn zostało brutalnie zaatakowanych maczetą w warsztacie samochodowym na Wilson Place. Miejsce to – według ustaleń policji – powiązane jest z gangiem przestępczym rodziny Daniel. Ofiary, w wieku 41 i 45 lat, trafiły do szpitala z poważnymi obrażeniami. Jeszcze tego samego dnia nastąpiła zemsta. Rodzina Daniel nie pozostała bierna. Dlatego wieczorem, około godziny 21:15, na Boswell Drive w pobliskim Blantyre odnaleziono doszczętnie spalone niebieskie Audi A5. Samochód, który według śledczych był użyty podczas ataku. Pojazd został ugaszony przez szkocką straż pożarną. Natomiast śledczy zabezpieczyli miejsce zdarzenia jako kluczowy dowód w śledztwie. Policja podejmuje liczne działania w związku z wojną gangów. fot. gettyimages.com Policja traktuje incydenty jako powiązane działania w ramach trwającego konfliktu między zorganizowanymi grupami przestępczymi. Wojna w Szkocji trwa w najlepsze. Sytuacja w Glasgow i okolicach coraz częściej przypomina otwartą wojnę gangów, a lokalna społeczność żyje w rosnącym poczuciu zagrożenia. Wojna w Szkocji - czyli kto i o co walczy? Wojna w Szkocji to określenie brutalnego konfliktu między zwaśnionymi gangami z Glasgow, przede wszystkim klanami Daniel i Lyons, które od lat walczą o wpływy w handlu narkotykami, praniu brudnych pieniędzy i kontroli nad lokalnymi „biznesami” – od warsztatów po kluby nocne. Rywalizacja przerodziła się w krwawą vendettę, której ofiarami padają nie tylko członkowie gangów, ale i postronni mieszkańcy. Ataki z użyciem broni palnej, maczet, podpaleń i zastraszania są częścią tej nieformalnej wojny, która przekształciła niektóre dzielnice Glasgow i Edynburga w scenę gangsterskich porachunków. Czy mieszkańcy Glasgow są zagrożeni? Mieszkańcy Glasgow coraz częściej czują się zagrożeni w obliczu narastającej przemocy, którą niesie ze sobą wojna gangów w Szkocji. Choć działania przestępcze zazwyczaj mają na celu członków rywalizujących grup, ofiarami ataków nierzadko padają też osoby postronne – czy to przez pomyłkę, czy przypadkową obecność w złym miejscu i czasie. Policja regularnie interweniuje, prowadząc akcje specjalne, kontrole i zatrzymania, jednak spirala przemocy nie ustaje. Wojna w Szkocji pomiędzy gangami Daniel i Lyons, toczy się zarówno na ulicach, jak i w cieniu legalnych interesów, a jej skutki odczuwalne są w wielu dzielnicach. Ataki maczetą, podpalenia samochodów czy budynków powiązanych z gangami, a także łatwa dostępność narkotyków – to dziś niestety część miejskiej codzienności. Mieszkańcy mówią o strachu, nieufności i poczuciu, że władze nie są w stanie w pełni zapewnić im bezpieczeństwa. Choć większość ludzi unika bezpośredniego kontaktu z przestępczym światem, rosnąca liczba brutalnych incydentów podnosi poziom napięcia w społeczności. Excerpt: W poniedziałek dwóch mężczyzn trafiło do szpitala po brutalnym ataku maczetą. W tym samym dniu znaleziono spalone doszczętnie auto. Wojna w Szkocji trwa, gangi nadają rytm codziennemu funkcjonowaniu Glasgow. ### Inflacja w Wielkiej Brytanii osiągnęła najwyższy poziom od ponad roku Wzrost składek na ubezpieczenie społeczne i rachunków sprawił, że inflacja w Wielkiej Brytanii wzrosła do najwyższego poziomu od ponad roku. Inflacja w Wielkiej Brytanii wzrosła w ubiegłym miesiącu bardziej niż się spodziewano, aż do 3,5 proc. Czyli do najwyższego poziomu od ponad roku. Stało się to po drastycznym wzroście rachunków za wodę, cen energii i podatku lokalnego. Znowu rośnie inflacja w Wielkiej Brytanii W kwietniu inflacja w Wielkiej Brytanii wyniosła 3,5 proc., w porównaniu z 2,6 proc. w marcu – jak wynika z oficjalnych danych. Wiąże się to z tym, że 1 kwietnia nastąpiła podwyżka cen wody, gazu i prądu, a także innych kosztów. Spowodowało to wzrost inflacji powyżej celu Banku Anglii wynoszącego 2 proc. Jak podało Office for National Statistics, największy wzrost dotyczył „kosztów związanych z utrzymaniem gospodarstwa domowego, transportu, a także rekreacji i kultury”. Natomiast wzrost składek pracodawców na ubezpieczenie społeczne i podwyżka krajowej płacy minimalnej również wywarły dużą presję na przedsiębiorstwa. One z kolei, aby nie stracić, musiały bardziej podnieść ceny swoich usług. Podwyżka inflacyjna była jednak większa, niż prognozowali analitycy finansowi z londyńskiego City. Jak powiedział rzecznik ONS: - Znaczna podwyżka rachunków gospodarstw domowych spowodowała gwałtowny wzrost inflacji. Rachunki za gaz i prąd wzrosły w tym miesiącu w porównaniu z gwałtownymi spadkami w tym samym okresie w roku ubiegłym z powodu zmian w pułapie cen energii. Rachunki za wodę również wzrosły w tym roku, podobnie jak podatek akcyzowy od pojazdów. To spowodowało wzrost stawki bazowej do najwyższego poziomu od początku ubiegłego roku. Gwałtowny wzrost wskaźnika cen konsumpcyjnych odnotowany przez ONS do najwyższego poziomu od stycznia 2024 roku nastąpił po spadku stawki w pierwszych miesiącach roku do 2,6 proc. w marcu. Koszty życia na Wyspach rosną coraz bardziej / fot. Getty Images Czeka nas podwyżka stóp procentowych? Po ostatnich obniżkach stóp procentowych Bank Anglii najprawdopodobniej nie zdecyduje się na kolejna obniżkę w związku z tak dużym wzrostem inflacji. Monica George Michail, ekonomistka z National Institute of Economic and Social Research, powiedziała, że inflacja prawdopodobnie pozostanie wysoka przez kilka miesięcy. Zmusi to Bank do opóźnienia dalszych obniżek stóp procentowych. Dodała, że przewiduje „tylko jedną obniżkę stóp procentowych w tym roku przez Bank Anglii”. W sprawie dużej podwyżki inflacji głos zabrała też kanclerz skarbu, Rachel Reeves. Powiedziała, że jest „rozczarowana” danymi. - Wiem, że presja związana z kosztami utrzymania nadal ciąży na ludziach pracujących. Jesteśmy jeszcze daleko od dwucyfrowej inflacji, którą obserwowaliśmy za poprzedniej administracji. Ale jestem zdeterminowana, aby pójść dalej, szybciej i włożyć więcej pieniędzy do kieszeni ludzi – dodała Reeves. Excerpt: Wzrost składek na ubezpieczenie społeczne i rachunków sprawił, że inflacja w Wielkiej Brytanii wzrosła do najwyższego poziomu od ponad roku. ### Herbata – napój codzienny i rytuał. Dlaczego warto pić herbatę i jak zaparzyć idealną „cuppę”? 21 maja wypada międzynarodowy dzień herbaty. Jednak herbata to coś więcej niż tylko gorący napój. Dla jednych to poranny rytuał, dla innych moment wyciszenia, a w kulturze brytyjskiej – wręcz społeczny symbol. Niezależnie od tego, czy wybierasz czarną, zieloną, ziołową czy owocową – herbata może przynieść nie tylko przyjemność, ale i zdrowotne korzyści. A do tego… warto wiedzieć, co to właściwie znaczy ta słynna „cuppa”. Dlaczego warto pić herbatę? Korzyści dla zdrowia Herbata jest uznawana za zdrowy napój i ma wiele korzyści dla organizmu. Zawiera przeciwutleniacze, które pomagają zwalczać wolne rodniki i mogą zmniejszać ryzyko chorób przewlekłych, takich jak choroby serca czy nowotwory. Herbata, spożywana z umiarem, może pozytywnie wpływać na ciało i umysł: Zawiera antyoksydanty – zwłaszcza herbata zielona i biała, które pomagają zwalczać wolne rodniki i wspierają odporność. Poprawia koncentrację – dzięki zawartości kofeiny (a właściwie teiny), herbata pobudza delikatniej niż kawa. Wspomaga trawienie – czarna herbata lub napary z mięty mogą pomóc po ciężkim posiłku. Działa relaksująco – np. herbata z melisy lub rooibos łagodzi napięcie i pomaga się wyciszyć. Wspiera zdrowie serca i naczyń krwionośnych – regularne picie herbaty wiąże się z obniżeniem ciśnienia i poziomu złego cholesterolu (LDL). Picie herbaty ma korzystny wpływ na nasze zdrowie / fot. pixabay Jak zaparzyć perfekcyjną herbatę? Sztuka parzenia Dla wielu przygotowanie herbaty sprowadza się do zalania torebki Liptona wrzątkiem. Jednak parzenie herbaty to prawdziwa sztuka, która wymaga uwagi, precyzji i znajomości różnych technik. Każdy rodzaj herbaty ma swoje unikalne zasady parzenia, które wpływają na jej smak i aromat. Przede wszystkim liczy się jakość herbaty. Pył w torebkach herbacianych ma znacznie gorszą jakość niż herbata liściasta. Kolejna rzecz to jakość wody – najlepiej używać świeżej, miękkiej wody, bez nadmiaru minerałów, które mogą zmieniać smak herbaty. Nie należy wielokrotnie doprowadzać do wrzenia tej samej wody. I w końcu naczynia – porcelanowe lub szklane naczynia są idealne do parzenia herbaty, ponieważ nie wpływają na jej smak. Do tego temperatura wody i czas parzenia zależą od rodzaju herbaty. Należy stosować się wskazówek, aby z napoju wydobyć pożądany aromat. Temperatura wody i czas parzenia Zbyt długo parzona herbata czarna stanie się gorzka i zbyt mocna. Herbata zielona zalana zbyt gorącą wodą, nie wydobędzie aromatu. Zaś zioła zbyt krótko parzone nie uwolnią swoich korzystnych składników. Temperatura wody – różne herbaty wymagają różnych temperatur: Zielona herbata: 70-80°C Czarna herbata: 90-100°C Biała herbata: 75-85°C Oolong: 80-90°C Ziołowe i owocowe: 95–100°C Czas parzenia – zbyt długie parzenie może sprawić, że herbata stanie się gorzka. Zielona herbata: 1-3 minuty Czarna herbata: 3-5 minut Biała herbata: 4-7 minut Oolong: 2-4 minuty Ziołowe i owocowe: do 10 minut Czym jest „a cuppa”? Dlaczego Brytyjczycy tak mówią na herbatę? „A cuppa” to skrót od „a cup of tea” – dosłownie: filiżanka herbaty. Herbata jest narodowym napojem Wielkiej Brytanii od XVIII wieku. Brytyjczycy tradycyjnie pili herbatę w pracy, w domu, w smutku, w radości – „a cuppa” pasuje do każdej okazji. To także sposób na nawiązanie rozmowy lub okazanie troski („Fancy a cuppa?”). Brytyjska wersja idealnej herbaty? Mocna, z mlekiem, podana w grubej ceramicznej filiżance. Czy matcha to herbata? Matcha to rodzaj zielonej herbaty w proszku, pochodzący z Japonii. Jest produkowana z wysokiej jakości liści herbaty Camellia sinensis, które są zacieniane przed zbiorami, co zwiększa ich zawartość chlorofilu i aminokwasów. Następnie liście są mielone na drobny, intensywnie zielony proszek. Co ciekawe matcha to jedyna herbata, którą pije się w całości bo w przypadku innych herbat pijemy wywar z liści, a liście wyrzucamy. Dzięki temu pijąc matche, spożywamy więcej antyoksydantów i składników odżywczych niż w przypadku tradycyjnej zielonej herbata. Jest bogata w L-teaninę, która wspomaga koncentrację i działa relaksująco, oraz w kofeinę, ale uwalnianą stopniowo, dzięki czemu daje długotrwałą energię Herbata łączy smaki, ludzi i kultury. Działa pobudzająco, wyciszająco, wspomagająco – w zależności od gatunku i sposobu parzenia. Może być zdrowym zamiennikiem kawy, towarzyszem zimowych wieczorów albo codziennym rytuałem. Niezależnie, czy pijesz ją po polsku z cytryną, czy po angielsku z mlekiem – dobra herbata to ta, która daje Ci chwilę dla siebie. Excerpt: 21 maja wypada międzynarodowy dzień herbaty. Jednak herbata to coś więcej niż tylko gorący napój. Dlaczego warto pić herbatę? Jaki ma wpływ na nasze zdrowie? ### Zaginęła dwójka dzieci. Policja znalazła ciała ojca i dzieci w samochodzie Od soboty w Holandii trwają intensywne poszukiwania rodzeństwa. Zaginęła dwójka dzieci: 10-letni Jeffrey i 8-letnia Emma. Dziś w nocy policja znalazła w jeziorze zatopiony samochód z ciałami trójki osób. Najprawdopodobniej Jeffreya, Emmy i ich ojca. To niewyobrażalna tragedia. Jeffrey (10 lat) i Emma (8 lat) zaginęli w sobotę po południu, 17 maja 2025 roku, w miejscowości Beerta na północy Holandii, tuż przy granicy z Niemcami. Ostatni raz widziano ich w towarzystwie ojca, 67-letniego Klaasa Bijla. Według relacji świadków ojciec zabrał dzieci mówiąc, że "jadą do raju". Początkowo tłumaczył, że zabiera je do McDonald's. Jednak jego zachowanie – jak relacjonuje znajoma – było niespokojne i gwałtowne. Zaginęła dwójka dzieci, do sytuacji doszło po tym, jak ojciec miał wrócić z Niemiec rozdrażniony. W pośpiechu zabrał dzieci ze sobą. Nie zaczekał nawet, aż chłopiec założy buty. Zaginięcie zostało zgłoszone przez członków rodziny. Natomiast w niedzielę, 18 maja, holenderska policja wydała Amber Alert w związku z poważnymi obawami o bezpieczeństwo dzieci. W sprawę zaangażowano również niemieckie służby. Policja podejrzewała bowiem, że mężczyzna mógł przekroczyć granicę. Klaas Bijl, który nie pogodził się z rozstaniem z matką dzieci, był głównym i jedynym podejrzanym w sprawie. Dziś w nocy znaleziono w jeziorze auto z ciałami trójki dzieci. Niestety, zgadza się model i tablice rejestracyjne. Podejrzenie chęci popełnienia zbiorowego samobójstwa niestety staje się faktem. Jest to niewyobrażalna tragedia. Ciała znalezione w samochodzie to najprawdopodobniej Emma, Jeffrey i ich ojciec Policja odnalazła ciała w samochodzie, który wyłowiono z jeziora w pobliżu Renselweg w miejscowości Winschoten, na północy Holandii. Pojazd – szara Toyota Avensis należąca do ojca dzieci – został zlokalizowany i wydobyty z wody tuż po północy z wtorku na środę. Na miejscu obecne były służby ratunkowe i technicy policyjni. Tablica rejestracyjna pojazdu potwierdziła, że to ten sam samochód, którym 67-letni mężczyzna odjechał z dziećmi w sobotnie popołudnie. We wnętrzu auta znajdowały się ciała, które – choć jeszcze formalnie niezidentyfikowane – według policji należą do zaginionych Jeffreya, Emmy oraz ich ojca. Zaginęła dwójka dzieci. Niepokojący list i narastające obawy Śledztwo w sprawie zaginięcia 10-letniego Jeffrey’a i 8-letniej Emmy nabrało dramatycznego wymiaru po odkryciu przez policję listu pozostawionego przez Klaasa Bijla. Ojca dzieci i głównego podejrzanego. Czy fakt, że zaginęła dwójka dzieci, jest związany ze stanem psychicznym ojca? Z treści dokumentu wynika, że 67-latek mógł planować skrzywdzenie swoich dzieci, a następnie popełnienie samobójstwa. Policja nie ujawnia szczegółowej treści listu. Zaginęła dwójka dzieci. Policja podejrzewa ojca dzieci. fot. gettyimages.com Starszy brat dzieci, który jako pierwszy alarmował o zaginięciu, powiedział w rozmowie z mediami: „Ojciec od dawna nie mógł pogodzić się z końcem małżeństwa. Od tamtej pory oszalał”. Według rodziny, Klaas Bijl był w ostatnim czasie niestabilny emocjonalnie i nie radził sobie z ograniczeniem kontaktów z dziećmi. Natomiast znajoma rodziny, Mirka, relacjonowała w rozmowie z dziennikiem „De Telegraaf”, że mężczyzna przed wyjazdem z dziećmi był wzburzony. W świetle tych ustaleń, działania służb koncentrują się obecnie na scenariuszu tzw. rozszerzonego samobójstwa. Odnalezione auto i ciała, list oraz okoliczności nie wskazują na udział osób trzecich w zdarzeniu. Excerpt: Od soboty w Holandii trwają intensywne poszukiwania rodzeństwa. 10-letni Jeffrey i 8-letnia Emma zaginęli. Istnieją poważne obawy o ich życie i bezpieczeństwo. Szczególnie, ze dziś w nocy odnaleziono auto z ciałami trojga osób,w tym, dzieci. ### Polka pomaga tysiącom rodaków rozwieść się bezpiecznie w Anglii. Jak to robi? Rozmowa Polish Express Kim jest Anna Montgomery i czym wyróżnia się jej kancelaria? Anna Montgomery – dyrektor i liderka kancelarii Ask Montgomery Advocates, Instructing Lawyer, certyfikowany tłumacz, twórczyni jednej z najbardziej rozpoznawalnych kancelarii rozwodowych i rodzinnych dla Polaków w Anglii. W każdej sprawie to ona ustala strategię i prowadzi analizę – wszystkie decyzje przechodzą przez jej biurko. Pracuje wyłącznie z zespołem zaufanych brytyjskich adwokatów, ale to ona „trzyma ster”. Kancelaria Ask Montgomery Advocates działa inaczej niż inne standardowe kancelarie – z planem, pisemną analizą sytuacji klienta oraz konkretnym scenariuszem działania. Klient nie dostaje tylko rozmowy i porady ustnej, ale konkretną instrukcję dalszych kroków. Wie, co go czeka. Wie, co może stracić. I dostaje plan: co mówić, czego nie mówić, jak działać, żeby nie wpaść w pułapki, które druga strona już rozstawiła. Bo niestety – rozwód to strategia. I trzeba dobrze grać. Dlaczego Polki boją się rozwodu w Anglii? PE:Polacy mówią o Waszej kancelarii, że „ratujecie ludzi, zanim stracą wszystko”. Ale nie jesteś przecież typową „panią mecenas”. AM:Nie jestem i nigdy nie chciałam być. Nie wprowadzam dystansu i lęku, nie mówię żargonem prawniczym. Zaczynam od jednego pytania: co chciał(a)byś, aby się wydarzyło? Powiedz mi, jak to czujesz i widzisz. Pytam, bo każdy klient ma inne potrzeby, a ja chcę je zrozumieć. Szachy, nie emocje – rozwód to gra strategiczna PE:Dlaczego tak wiele kobiet w Anglii nadal tkwi w małżeństwach, które są ewidentnie niszczące? AM:Bo podchodzą do rozwodu jak do emocjonalnego dramatu. A to błąd. Rozwód – tak, jak pokazujemy to na banerze naszej strony – to nie wojna, ale strategia. W szachach nie wygrywa ten, kto płacze nad każdą figurą. Wygrywa ten, kto widzi trzy ruchy do przodu. Wiele kobiet wchodzi w rozwód z sercem na dłoni. Często mówią:– „Nie chcę go skrzywdzić.”– „On i tak ma dużo stresu.”– „Może jakoś się dogadamy, bez sądu…” A w tym czasie on:– przepisuje dom,– wypłaca konta,– konsultuje się z prawnikiem,– składa swoją wersję do sądu. I nagle okazuje się, że w tej partii szachów jedna strona gra ostro i precyzyjnie – a druga nadal trzyma pionka w dłoni, nie wiedząc, że już trwa atak. To nie znaczy, że rozwód musi być brutalny. To znaczy, że musi być przemyślany. A przemyślany rozwód zaczyna się nie od emocji, tylko od planu. Ask Montgomery Advocates Historie kobiet, które uratowały swój dom i stabilność PE:Masz historie, które szczególnie pokazują skalę tego problemu? AM:Dwie z ostatnich miesięcy Pierwsza: kobieta, 39 lat, Polka z Londynu. Mąż – też Polak. W Anglii od 10 lat, jedno dziecko, dom z kredytem – 3 sypialnie. Kiedy zgłosiła się do mnie, była załamana. Jej mąż – bardzo dobrze zarabiający, w nowym związku, mieszkający już legalnie z inną kobietą – złożył pozew do sądu o sprzedaż ich wspólnego domu. Jego argument:– Ona ma tylko jedno dziecko, dom ma trzy sypialnie - więc nie potrzebuje aż takiej przestrzeni. Chciał wymusić sprzedaż, podzielić pieniądze i „mieć spokój”. Ona chciała jedno: zostać w domu, który był jedyną stabilnością dla niej i dziecka. Poza tym prowadziła usługi krawieckie i potrzebowała miejsca na biznes. I choć sytuacja wyglądała niekorzystnie – bo metraż przekraczał jej potrzeby – wiedziałam, że da się to wygrać, jeśli pokażemy, że jego żądanie jest czysto finansowe, a jej potrzeby – realne i oparte na dobru dziecka. Co zrobiliśmy?– Udowodniliśmy, że dom zapewnia dziecku ciągłość wychowania, edukacji i kontaktów rodzinnych.– Wykazaliśmy, że mąż ma zaspokojone potrzeby mieszkaniowe – żyje w nowym związku, w lepszych warunkach.– Przedstawiliśmy jego dochody i możliwości – zarabiał kilkukrotnie więcej od niej.– Przypomnieliśmy sądowi, że opuścił rodzinę z własnej woli i związał się z kimś innym, a ona przez lata utrzymywała wszystko „na minimum”, żeby się nie kłócić. Efekt?– Sąd oddalił jego wniosek o sprzedaż,– Zatwierdził jej prawo do dalszego zamieszkania w domu,– Zasądził alimenty: 2000 funtów miesięcznie – łącznie na nią i dziecko. Dziś ta kobieta nie tylko ma dach nad głową i spokój dla dziecka, ale też komfortowy dom i bezpieczeństwo. Druga: kobieta, 43 lata, mąż – Polak z paszportem UK, 2 dzieci.„Tylko nie zabierajcie mi domu” – powiedziała na pierwszym spotkaniu. To był dom rodzinny, wspólny kredyt, wspólne dzieci. Ale formalnie – wszystko na niego. Kiedy powiedziała mu o rozwodzie, usłyszała:„Możesz się wynieść. Dom jest mój.” Przez lata nie pracowała na pełen etat – zajmowała się domem i dziećmi. On uznał, że to wystarczy, by jej wszystko zabrać. W ciągu tygodnia opracowaliśmy strategię. Wystąpiliśmy o:– zatrzymanie sprzedaży nieruchomości,– zabezpieczenie tymczasowego pobytu w domu,– udowodnienie jej wkładu w majątek wspólny,– przypisanie jej kontaktu z dziećmi w tym samym miejscu zamieszkania. Efekt?– Nie tylko została w domu,– Ale sąd nakazał jemu go opuścić już na czas rozprawy. Dziś: dzieci mają stabilność, ona ma czas, by przygotować się do podziału majątku z pozycji bezpieczeństwa – a nie z walizką przy drzwiach. Mężczyźni w rozwodzie – gdy wszystko dzieje się za późno PE:A co z mężczyznami? Czy trafiają do Was? AM:Tak. I często są to bardzo ciężkie sprawy. Mężczyźni trafiają wtedy, gdy już zostali wyrzuceni z domu, oskarżeni o przemoc, pozbawieni kontaktu z dziećmi. I najczęściej – są całkowicie nieprzygotowani. U nas dostają nie tylko reprezentację, ale też jasny plan:– jak odpowiadać,– jak zabezpieczyć kontakt z dzieckiem,– jak nie dać się wciągnąć w fałszywe narracje. Zimna analiza i skuteczne ruchy – to działa. Wielu mężczyzn korzysta u nas z usług rozwodu i podziału majątku. PE:Masz jakiś przykład? AM:Tak. Ostatnia sprawa klienta z Manchesteru, 41 lat, jedno dziecko. Przyszedł do nas po tym, jak żona zgłosiła rozwód i wyprowadziła się „dla dobra dziecka” – do mieszkania, które już wcześniej wynajęła. On został w domu, który przez 10 lat spłacał z własnej pensji – ona była na samozatrudnieniu z niskim dochodem. Po wyprowadzce żądała sprzedaży domu i „50% dla niej”. W sądzie przedstawiła siebie jako stronę pokrzywdzoną.My przedstawiliśmy:– historię wkładu finansowego,– dokumentację pokrycia 90% wydatków,– udział w opiece nad dzieckiem,– udokumentowane porozumienie co do wyprowadzki,– propozycję spłaty jej udziału – bez sprzedaży domu. Efekt?– Sąd przyznał mu prawo do zatrzymania nieruchomości,– Zgodził się na spłatę udziału bez sprzedaży,– Dziecko widuje się regularnie u ojca w tym samym miejscu. Dziś: on ma dach nad głową, dziecko ma dwa stabilne domy, a podział nie rozbił mu życia finansowego. Co zrobić, zanim powiesz słowo „rozwód”? PE:Na koniec – co doradziłaby Pani komuś, kto właśnie stoi u progu rozwodu? AM:Powiem coś brutalnego: nie czekaj, aż druga strona zrobi pierwszy ruch. Bo jeśli tak będzie – to Ty będziesz się tłumaczyć, a nie działać. Zanim powiesz o rozwodzie – sprawdź, co masz.Zanim się wyprowadzisz – dowiedz się, co stracisz.Zanim powiesz coś „od serca” – upewnij się, że tego nie użyją przeciwko Tobie. To nie znaczy, że trzeba żyć z podejrzliwością. To znaczy, że trzeba żyć z planem. Kto wchodzi w rozwód emocjonalnie, bez dokumentów, bez strategii, bez PLANU – oddaje kontrolę. A potem płaci: finansowo, psychicznie, czasem własnym dzieckiem. Z nami klient wie, co go czeka. Ma analizę, ma scenariusz, ma przewagę. 4 najczęstsze błędy Polaków w rozwodach PE:Słyszałem, że wydała Pani e-book dla osób w trakcie rozwodu, który jest pierwszą tego typu publikacją w Anglii dla Polaków, dodatkowo w j. polskim. Nosi tytuł „4 największe błędy Polaków w rozwodzie – i jak im zapobiec”. Czego można się z niego dowiedzieć? AM:To nie jest poradnik z cytatami z ustaw. To ostrzeżenie i mapa unikania katastrofy. Ten e-book napisałam po latach pracy z Polakami w Anglii, którzy wchodzili w rozwód z naiwnością i brakiem wiedzy – i płacili za to ogromną cenę. To e-book o pieniądzach w rozwodzie. Opisałam tam cztery konkretne błędy, które widzę najczęściej w czasie rozwodu. e-book: „4 największe błędy Polaków w rozwodzie – i jak im zapobiec”, jest dostępny na stronie www.academy-askmontgomery.co.uk Ile kosztuje brak działania – a ile kosztuje plan? PE:Wiele osób myśli: „Nie stać mnie na kancelarię.” Co wtedy? AM:Zadaj inne pytanie: ile Cię będzie kosztować to, że nic nie zrobisz? Mamy ceny transparentne, widoczne na stronie, z pakietami cenowymi do wyboru. Poza tym, wstępna konsultacja z analizą to tylko £250 – i wiesz, na czym stoisz. Działamy w całej Anglii i Walii. Po polsku. Bez złudzeń, ale z planem. Umawiamy konsultacje telefonicznie lub przez wideo – dziś do kancelarii się nie jeździ, są nowoczesne sposoby kontaktu. Jak skontaktować się z kancelarią Montgomery? PE:Jak się z Wami skontaktować? AM:📧 E-mail: info@askmontgomery.co.uk📞 Telefon: 0770 339 2121 🌐 Strona: www.adwokaci.askmontgomery.co.uk Anna Montgomery Kancelaria MONTGOMERY – Rozwody UK. Działamy w 42 sądach w Anglii.Rozwód to nie wojna.To strategiczna gra – zagraj mądrze.A jeśli nie masz planu – jesteś częścią planu drugiej strony. Excerpt: Anna Montgomery pomaga Polakom w Anglii przejść przez rozwód bezpiecznie i z planem. Zobacz, jak uniknąć błędów i nie stracić majątku. ### Ryanair podniesie ceny biletów? Choć w ofercie przewoźnika głośno o promocjach, obniżkach i okazjach. Pomiędzy tym właściciel linii lotniczych przemyca informacje o dotkliwych stratach finansowych i poważnie rozważa podwyżki. Czy Ryanair podniesie ceny biletów? Kiedy nastąpi podwyżka i o ile? Po latach taniego latania z Ryanair, podróżni muszą przygotować się na zmianę kursu. W 2025 roku przewoźnik zapowiada wyraźny wzrost cen biletów. Co skłania największą europejską tanią linię lotniczą do tej decyzji i jak może ona wpłynąć na rynek podróży lotniczych? Wzrost kosztów i presja inflacyjna Głównym powodem, dla którego Ryanair podniesie ceny biletów, są rosnące koszty operacyjne, w tym przede wszystkim: wyższe ceny paliwa lotniczego, wzrost kosztów pracy i obsługi pasażerów, oraz coraz bardziej wymagające przepisy środowiskowe, zmuszające linie do inwestowania w nowocześniejszy, bardziej ekologiczny tabor. Choć przewoźnik starał się przez długi czas utrzymywać konkurencyjność cenową, granice opłacalności zostały osiągnięte. W ubiegłym roku, aby utrzymać wysokie obłożenie lotów, Ryanair obniżył średnią cenę biletu z około 49 euro do nieco ponad 41 euro. Efekt? Więcej pasażerów, ale niższy zysk. Spadek zysków mimo wzrostu liczby pasażerów Choć Ryanair przewiózł w ostatnim roku rekordową liczbę 200 milionów pasażerów, jego zysk netto spadł o 16% w porównaniu do poprzedniego roku. Przewoźnik zarobił „zaledwie” 1,61 miliarda euro, co – jak na skalę jego działalności – jest niepokojącym sygnałem. Ryanair podniesie ceny biletów? Czy to koniec tanich lotów? fot. gettyimages.com Taka sytuacja zmusza zarząd do zmiany strategii. Ryanair podniesie ceny biletów, by odzyskać rentowność i zrekompensować straty wynikające z ubiegłorocznych rabatów oraz problemów wewnętrznych. Problemy z Boeingiem – mniej samolotów, mniej lotów Wzrost cen to nie tylko efekt inflacji. Kluczowym czynnikiem jest również opóźnienie dostaw nowych samolotów Boeing 737 Max. Z powodu problemów technicznych, strajków w zakładach Boeinga i kontroli jakości, Ryanair otrzyma mniej maszyn, niż planował. Zamiast planowanego wzrostu o 10% w liczbie pasażerów, linia szacuje, że będzie to jedynie 3% w nadchodzącym roku. Mniej dostępnych maszyn oznacza mniej miejsc na pokładach, co naturalnie prowadzi do wzrostu cen. W tej sytuacji Ryanair podniesie ceny biletów, aby przy niższej podaży utrzymać lub zwiększyć przychody. Kiedy Ryanair podniesie ceny biletów? Podwyżki mają zostać wdrożone już w pierwszym kwartale roku finansowego 2025/2026, który rozpoczął się w kwietniu 2025. Jak zapowiada prezes Michael O'Leary, wzrosty cen mają być „średnie lub wyższe kilkunastoprocentowe” w porównaniu do zeszłego roku. Dotkną one przede wszystkim najbardziej popularnych tras w sezonie letnim, ale nie można wykluczyć, że z czasem obejmą też mniej oblegane kierunki. Ryanair podniesie ceny biletów - co to oznacza dla pasażerów? Pasażerowie muszą liczyć się z wyższymi kosztami podróży, zwłaszcza jeśli nie rezerwują biletów z dużym wyprzedzeniem. Podróżowanie w szczycie sezonu wakacyjnego czy w okolicach świąt stanie się zauważalnie droższe. Ryanair podniesie ceny biletów, ale jednocześnie może poprawić jakość usług i punktualność. Czy to początek końca taniego latania? W dłuższej perspektywie, decyzja Ryanaira może mieć wpływ na cały rynek tanich przewoźników. Jeśli inne linie pójdą w jego ślady, zakończy się era ekstremalnie niskich cen. Skończą się bilety za kilka euro. Choć wciąż będą możliwe okazje i promocje, podróżowanie samolotem może znów stać się bardziej elitarną formą transportu. Decyzja, że Ryanair podniesie ceny biletów, to sygnał głębszych zmian w modelu funkcjonowania tanich linii lotniczych. Wzrost kosztów, problemy z dostawami samolotów i presja inflacyjna sprawiają, że tanie latanie nie jest już tak łatwe do utrzymania jak kiedyś. Dla pasażerów to dobry moment, by planować podróże z większym wyprzedzeniem. I uważniej śledzić promocje. Excerpt: Choć w ofercie przewoźnika głośno o promocjach, obniżkach i okazjach. Pomiędzy tym właściciel linii lotniczych przemyca informacje o dotkliwych stratach finansowych i poważnie rozważa podwyżki. Czy Ryanair podniesie ceny biletów? ### Elektroniczne bramki na lotniskach wracają dla posiadaczy brytyjskich paszportów Elektroniczne bramki na lotniskach w krajach należących do UE będą znowu dostępne dla posiadaczy brytyjskich paszportów. Jest to jedno z postanowień niedawnej umowy z UE. Dzięki temu podróże mają przebiegać sprawniej, a kolejki na lotniskach będą mniejsze. Elektroniczne bramki na lotniskach nazywane są także bramkami ABC (Automated Border Control) lub biometrycznymi. Dzięki nim kontrola graniczna może być szybka i automatyczna. Za sprawą nowej umowy z UE posiadacze brytyjskich paszportów będą mogli korzystać z e-bramek i przyspieszyć swoją podróż. Elektroniczne bramki na lotniskach – kiedy będą dostępne dla Brytyjczyków? Zawarta w poniedziałek umowa między Wielką Brytanią a Unią Europejską stanowi, że nie będzie „żadnych barier prawnych” dla Brytyjczyków korzystających z bramek elektronicznych na lotniskach w czasie podróży do i z krajów UE po wprowadzeniu European Union Entry-Exit System. Premier Keir Starmer powiedział, że brytyjscy wczasowicze będą chcieli podróżować „bez zwłoki” tego lata i chce, aby mogli korzystać z bramek elektronicznych „tak szybko, jak to możliwe”. Jednak to poszczególne kraje UE decydują, czy posiadacze brytyjskich paszportów mogą korzystać z bramek elektronicznych na ich lotniskach. Nie jest zatem jasne, czy do wakacji letnich będzie to możliwe w większej liczbie krajów. Elektroniczne bramki na lotniskach będą znowu dostępne dla Brytyjczyków / fot. Getty Images Największa niedogodność usunięta Od czasu Brexitu jedną z najczęstszych skarg dotyczących konsekwencji wyjścia z UE był zwiększony czas na wjazd do krajów UE. Przed opuszczeniem Unii Europejskiej posiadacze brytyjskich paszportów mogli wjechać do krajów Unii szybciej dzięki bramkom elektronicznym na lotniskach. Jednak po Brexicie konieczne już było stanie w długich kolejkach do kontroli. Były też pewne wyjątki. Niektóre lotniska w Portugalii i Hiszpanii pozwalają posiadaczom paszportów brytyjskich przekraczać granice za pośrednictwem e-bramek. Zamiast podbijać dokumenty w biurku z obsługą. Jednak wkrótce, w ramach nowej umowy, zostanie to wdrożone na znacznie szerszą skalę. Brytyjski rząd wydał w tej sprawie oświadczenie: „Brytyjscy podróżni będą mogli korzystać z większej liczby bramek elektronicznych na lotniskach w Europie. Zakończy to przerażające kolejki na lotniskach do kontroli granicznej. Zwierzęta domowe będą mogły również podróżować łatwiej, dzięki wprowadzeniu paszportów dla zwierząt dla brytyjskich kotów i psów. Wyeliminuje to potrzebę posiadania świadectw zdrowia zwierząt na każdą podróż”. Excerpt: Elektroniczne bramki na lotniskach w krajach należących do UE będą znowu dostępne dla posiadaczy brytyjskich paszportów. ### Przywódcy religijni apelują do Starmera o złagodzenie polityki imigracyjnej Przedstawiciele chrześcijan, muzułmanów i wyznawców judaizmu napisali do premiera Wielkiej Brytanii wspólny apel o złagodzenie swojego tonu w sprawie polityki imigracyjnej. Polityka imigracyjna brytyjskiego rządu coraz bardziej się zaostrza. Wielu biskupów i przywódców chrześcijańskich, a także muzułmańskich i żydowskich napisało do brytyjskiego premiera po jego przemówieniu na temat „wyspy obcych”. Zaapelowali do niego o łagodniejszy ton wobec imigrantów. Nowa polityka imigracyjna skrytykowana Wspólny list wysłano do Keira Starmera po jego przemówieniu w ubiegłym tygodniu. Wystąpienie premiera poprzedziło publikację Białej Księgi dotyczącej imigracji. A szeroko skrytykowały je organizacje działające na rzecz imigrantów. List podpisało ponad 25 starszych przywódców religijnych z trzech głównych wyznań w Wielkiej Brytanii. W tym także 14 starszych biskupów anglikańskich. Swój podpis złożyli biskupi z Winchester, Southwark, Londynu, Leicester i Leeds. A także imam Qari Asim, rabin Jonathan Wittenberg. Oraz przedstawiciele Baptist Union of Great Britain, kościoła metodystycznego, kościoła episkopalnego Szkocji i kościoła reformowanego Zjednoczonego. Oprócz mówienia o „wyspie obcych” – co według niektórych krytyków było echem przemówienia Enocha Powella z 1968 roku o „rzekach krwi” na temat przyszłej wielokulturowej Wielkiej Brytanii, w której biali ludzie „stali się obcymi we własnym kraju” – premier mówił o „odzyskaniu kontroli nad granicami”. A także zakończeniu „nędznego rozdziału” dotyczącego rosnącej imigracji. Rząd zaostrza swój ton wobec imigrantów / fot. Getty Images List przywódców religijnych W liście do brytyjskiego premiera przywódcy religijni napisali: „Martwimy się, że obecna narracja, która przedstawia tylko jedną stronę debaty, będzie napędzać niepokój społeczny i utrwalać polaryzację. Kiedy odnosisz się do nieobliczalnych szkód wyrządzonych przez niekontrolowaną migrację, narażasz się na niebezpieczeństwo wyrządzenia krzywdy imigrantom w naszych społecznościach i wzmocnienie tych, którzy chcieliby nas podzielić”. Przywódcy religijni proszą, aby kwestię imigracji poruszono w sposób konkretny, który obniży temperaturę debaty. Wzywają do zmiany kierunku, który pozwoli na łączenie społeczności. Czytamy: „Ludzie przybywali do Wielkiej Brytanii na podstawie zasad ustalonych przez kolejne rządy. Płacili wszelkie opłaty i dopłaty, aby móc pracować, brać udział w życiu społeczeństwa i płacić podatki. Przedstawianie tego jako czegoś niesprawiedliwego jedynie podsyca politykę żalu i podziałów”. Zamiast podziałów premier powinien skupić się według nich na budowaniu relacji społecznych. „Wzywamy rząd do bardziej holistycznego i pozytywnego myślenia o wspieraniu dobrej integracji” - napisano w liście. Excerpt: Przedstawiciele chrześcijan, muzułmanów i wyznawców judaizmu napisali do premiera wspólny apel o złagodzenie polityki imigracyjnej. ### To nie nasza wojna! Czy Polacy na emigracji chcą walczyć? Postanowiliśmy sprawdzić, co Polacy za granicą sądzą o konieczności obrony kraju. "To nie nasza wojna" czy "obowiązek wobec kraju jest zawsze"? Ostatnio pisaliśmy o tym, co w takiej sytuacji z Polakami za granicą. Nasz tekst wywołał lawinę komentarzy, maili i reakcji. Czy Polacy na emigracji chcą walczyć na froncie? Coraz częściej, nawet w codziennych rozmowach, nawet w domu, wspomina się o przygotowaniach na kilkudniowy kryzys czy prawdopodobieństwie wojny. W Polsce przy granicy wschodniej od 2022 roku skokowo wzrosła ilość nieruchomości oferowanych na rynku wtórnym po bardzo korzystnych cenach. Jednak, nawet jeśli zamieszkają na granicy z Niemcami, w przypadku wybuchu wojny i wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego Polacy zobowiązani są do obrony kraju. Czy Polacy na emigracji chcą walczyć na froncie w przypadku wybuchu wojny w Polsce? A po co jest armia zawodowa?, fot. gettyimages.com Odkąd wojna na Ukrainie wybuchła z pełną siłą, a napięcia geopolityczne nie maleją, wielu Polaków zaczyna zadawać sobie niewygodne pytanie: co zrobię, jeśli konflikt obejmie również mój kraj? Ważne są również odczucia Polaków za granicą. Jednak Ci choć chodzą na wybory, obchodzą 11 listopada i posyłają dzieci do Pierwszej Komunii w polskich parafiach, na front by nie poszli. Tak przynajmniej wynika z pierwszych reakcji. Taka postawa raczej nikogo nie dziwi, szczególnie, że wojna dzisiaj naprawdę nie ma wiele wspólnego z patriotyzmem. Choć część wyjechała, bo czuje się rozczarowana Polską. Zatem na pytanie: Czy Polacy na emigracji chcą walczyć na froncie? w większości odpowiadają przecząco. „Nie mam już z tym miejscem więzi” – Wyjechałem dziesięć lat temu, bo nie widziałem tu przyszłości. Teraz ktoś mówi mi, że mam wracać walczyć? Dla kogo? Dla jakiego państwa? – mówi Kamil, trzydziestopięcioletni kierowca ciężarówki mieszkający w Belgii. Podobne głosy pojawiają się coraz częściej. Wśród Polaków mieszkających za granicą panuje poczucie nie tylko dystansu geograficznego, ale i emocjonalnego oddalenia od kraju, który kiedyś opuścili. Często nie z wyboru, lecz z konieczności. Wielu z nich wspomina, że opuszczając Polskę, nie wyjeżdżali z plecakiem marzeń. Wzięli ze sobą walizkę frustracji. Najczęściej pełną rozczarowań, braku realnych perspektyw, pogardliwym stosunkiem pracodawców i urzędników, zawiedzeni obietnicami bez pokrycia. Patriotyzm i umieranie na froncie to nie to samo Dziś – osiedleni, zakorzenieni w nowych krajach – często nie rozumieją, dlaczego mieliby narażać swoje życie dla granic. Ta sprawa, jak sami mówią, „już ich nie dotyczą”. W ich oczach Polska pozostała krajem dzieciństwa, wspomnień i tradycji. Jednak obecnie nie jest państwem, które kształtuje ich codzienność. – Czuję się Polakiem, ale nie czuję się częścią polskiej polityki. Nie jestem już podatnikiem w Polsce, moje dzieci mówią po angielsku. Czuję, że byłoby to nieszczere z mojej strony, gdybym teraz ubierał mundur z orzełkiem – mówi anonimowo Paweł z Dublina. Jak dodaje, jego życie toczy się dziś w innym porządku prawnym, społecznym i mentalnym. Polska, choć obecna w sercu, funkcjonuje bardziej jako sentyment niż jako państwo obywatelskie. – Kocham polski język, tęsknię za lasami i świętami w domu, ale państwo to nie jest poezja. Państwo to konkret: zdrowie, bezpieczeństwo, stabilność. Tego nie dostałem. Dlaczego miałbym teraz oddawać za to życie? – zastanawia się. To nie jest już pytanie tylko o patriotyzm, ale o lojalność wobec miejsca, które nie dało wystarczających powodów, by ją pielęgnować. Wielu emigrantów przyznaje, że czują się rozdwojeni – między uczuciem do ojczyzny a chłodną kalkulacją i uczciwością wobec samych siebie. Bo choć Polska ich ukształtowała, to niekoniecznie zapewniła im poczucie, że są jej potrzebni. Nie zapewniła stabilności ekonomicznej czy komfortu społecznego. Dlatego wyjechali. „Gdyby to była wojna sprawiedliwa...” Dla wielu Polaków mieszkających za granicą patriotyzm nie jest martwym pojęciem. Wieszają biało-czerwoną flagę na 11 listopada, śledzą sytuację polityczną w kraju, aktywnie uczestniczą w wyborach, uczą dzieci języka ojczystego, przekazują im tradycje, a na Wszystkich Świętych wracają, by zapalić znicz na grobach dziadków. Często z dumą opowiadają o polskim pochodzeniu w wielokulturowym środowisku. Zawzięcie bronią polskiej historii i tożsamości w rozmowach z obcokrajowcami. Ale – jak sami podkreślają – patriotyzm nie musi i nie powinien sprowadzać się jedynie do gotowości do walki z bronią w ręku. Czy Polacy na emigracji chcą walczyć na froncie w przypadku wybuchu wojny w Polsce? Patriotyzm i oddawanie życia na granicy to nie to samo, fot. gettyimages.com – Jeśli to byłaby wojna obronna, w stylu 1939 roku – tak, rozważałbym. Ale wojna to dziś polityka, geopolityka, surowce, wpływy. Czy ktoś mi powie, za co dokładnie mam zginąć? – pyta Marek, informatyk z Londynu. Jego głos nie jest odosobniony. W rozmowach z Polakami mieszkającymi w Irlandii, Niemczech, Holandii czy Norwegii wielokrotnie pojawiają się podobne wątpliwości: czy współczesna wojna, rozgrywana nie tylko na lądzie, ale również na poziomie interesów korporacyjnych, sojuszy militarnych i rywalizacji surowcowej, wciąż daje się opisać w kategoriach moralnego obowiązku? Z jednej strony – wciąż żywa świadomość historyczna i głęboki szacunek dla przodków, którzy ginęli za wolność Polski. Z drugiej – współczesny sceptycyzm wobec decyzji polityków, niechęć do ślepego podporządkowania rozkazom, które mogą nie mieć nic wspólnego z obroną ludności cywilnej. Czy Polacy na emigracji chcą walczyć na froncie? - a gdzie będą wówczas politycy Dla wielu Polaków żyjących na Zachodzie, państwo przestało być czymś, co budzi zaufanie. Oczekiwaliby jasnego przekazu, uczciwej debaty publicznej, a nie patriotycznych haseł wypowiadanych przez tych, którzy sami byliby ostatnimi do walki. Wiele osób zastanawia się głośno, gdzie będą politycy PO, PiS czy Konfederacji, gdy przeciętny Polak wyląduje z karabinem na wojnie. Tuż obok, na froncie, czy w bezpiecznym miejscu, gdzieś poza granicami Polski? Dlatego lojalność nie powinna być wymuszana przepisem, lecz budowana przez wzajemny szacunek – a ten, ich zdaniem, często nie działał w obie strony. Jak mówi inna rozmówczyni z Londynu, Agata, matka dwójki dzieci: – Kocham Polskę. Ale miłość nie oznacza ślepego poświęcenia. Czy ktoś, kto traktuje mnie jako 'gorszy sort', będzie mnie potem nazywał bohaterką? Nie jestem pewna, czy chcę w to grać. To nie ucieczka od odpowiedzialności, ale pytanie o jej sens i proporcje. „Po co armia zawodowa, skoro i tak mamy ginąć?” Wielu emigrantów nie kryje rozczarowania. W ich oczach Polska jako nowoczesne państwo powinna być przygotowana na zagrożenia, posiadać wyszkoloną, profesjonalną armię oraz systemy obrony oparte na technologii – nie na powszechnej mobilizacji cywilów. – Płacimy podatki, mamy zawodową armię, NATO, drony, satelity... a mimo to, ktoś mówi mi, że mam wracać, chwycić za karabin i iść do okopu? To brzmi jak XIX wiek, nie XXI – mówi Kamil, kierowca z Belgii. Dla wielu to kwestia konsekwencji i zaufania do państwa. Skoro obywatele wspierają państwo finansowo przez lata – również wtedy, gdy mieszkają za granicą i wysyłają pieniądze do rodzin – oczekują, że państwo będzie działać nowocześnie i odpowiedzialnie. – Czuję się Polakiem, ale nie czuję się częścią polskiej polityki. Nie jestem już podatnikiem w Polsce, moje dzieci nie chcą mówić po polsku. Czuję, że byłoby to nieszczere z mojej strony, gdybym teraz ubierał mundur z orzełkiem – mówi Paweł z Dublina. Wielu z nich przyznaje, że w razie wojny nie odmówią pomocy – ale chcieliby, by państwo najpierw w pełni wykorzystało własne zasoby, nowoczesną technikę i profesjonalne struktury obronne, zanim sięgnie po tych, którzy dawno temu wybrali inną drogę. „Polskość to nie tylko granica” Wielu emigrantów wyraźnie oddziela bycie Polakiem od konieczności walki z bronią w ręku. Dla nich tożsamość narodowa nie musi oznaczać gotowości do fizycznego poświęcenia. – Jestem Polakiem, mówię po polsku, obchodzę Wigilię tak, jak moi rodzice. Ale nie czuję, bym miał iść na wojnę, żeby to udowodnić. Wierność kulturze, polskość nie oznacza wierności rozkazom – pisze w mailu do redakcji Dorota z Londynu. Czy Polacy na emigracji chcą walczyć? Patriotyzm dzisiaj ma wiele oblicz, a wojna nie ma nic z romantycznego heroizmu, fot. gettyimages.com Nie chodzi o tchórzostwo. W wielu wypowiedziach pobrzmiewa racjonalna obawa: przed traumą, przed cierpieniem, przed utratą życia, ale też przed niepewną przyszłością, jaką w razie wojny musiałaby dźwigać rodzina. Emigranci, którzy przez lata budowali swoje życie na Zachodzie, często mają dzieci, domy, kredyty – i nie chcą ryzykować ich bezpieczeństwa w imię decyzji podjętych przez polityków, którym już od dawna nie ufają. Pojawiają się również wątpliwości natury moralnej. Czy w świecie, który coraz mocniej stawia na dyplomację i pokój, warto znów rozwiązywać konflikty z bronią w ręku? Wielu rozmówców podkreśla, że czasy się zmieniły – a z nimi również definicja obywatelskiego obowiązku. – Wierzę w pomoc, w solidarność, w medycynę, w logikę, nie w karabin. Gdyby Polska potrzebowała lekarzy, informatyków, tłumaczy – jestem pierwszy. Ale nie włożę munduru tylko dlatego, że ktoś mówi, że muszę. Nie tak rozumiem patriotyzm – mówi Robert, 42-letni pielęgniarz z Rotterdamu. Dla takich osób lojalność wobec ojczyzny oznacza coś innego niż powrót na front. Czy Polacy na emigracji chcą walczyć? Czy walka w przypadku wojny to jedyny sposób by wzmocnić kraj? Patriotyzm to codzienna dbałość o język, kulturę, pamięć historyczną – ale też umiejętność krytycznego myślenia i stawiania granic. Także własnemu państwu. Czy Polacy na emigracji chcą walczyć - reakcje wiele mówią o definicji patriotyzmu i polskości Nie sposób jednoznacznie ocenić tych postaw. Są w nich lęk, logika, osobiste wybory i często bolesne doświadczenia. Wielu Polaków nie wyobraża sobie powrotu z Wielkiej Brytanii, Irlandii czy Holandii wprost na front. I choć w komentarzach nie brakuje postaw patriotycznych, przypominających romantyczny etos obrony kraju, wiersze Baczyńskiego czy Broniewskiego, to jednak każdy ostatecznie zdaje sobie sprawę z tego, że wojna na froncie nie ma w sobie nic romantycznego. Wspólnym mianownikiem wielu wypowiedzi jest potrzeba dialogu: szczerego, uczciwego i pozbawionego patosu. Polacy za granicą nie są jednorodną grupą, ale ich głos – choć oddalony o setki kilometrów – nadal ma znaczenie. Czy Polacy na emigracji chcą walczyć? Niezależnie od miejsca zamieszkania, pytanie o sens wojny, patriotyzm i obowiązek powrotu do kraju zostaje w sercach wszystkich, którzy kiedyś nazwali Polskę swoim domem. Excerpt: Postanowiliśmy sprawdzić zatem, co Polacy za granicą sądzą o konieczności obrony kraju. "To nie nasza wojna" czy "obowiązek wobec kraju jest zawsze"? ### Nowa brytyjska umowa z UE ma zmniejszyć kolejki na lotniskach Wielka Brytania uzgodniła nową umowę z UE, która ma usprawnić podróże, handel żywnością i zwiększyć obronę. W poniedziałek, 19 maja Wielka Brytania i Unia Europejska uzgodniły umowę dotyczącą rybołówstwa, handlu i zacieśniania współpracy. Jest to pierwszy duży reset w relacjach między UK i UE od czasu Brexitu. Co da Wielkiej Brytanii nowa umowa z UE? Wielka Brytania i Unia Europejska uzgodniły warunki umowy dotyczącej dostępu łodzi UE do brytyjskich terenów połowowych. W zamian za złagodzenie niektórych trudności handlowych. Niestety ta kwestia może być jeszcze przyczyną sporu. Rząd jednak ma na obronę argumenty twierdząc, że kosztem dostępu do terenów połowowych zapewnił lepsze prawa handlowe związane z brytyjską żywnością i produktami rolnymi w UE. Nowa umowa dotycząca importu i eksportu żywności oraz napojów między UK i UE zmniejszy „biurokrację” dla przedsiębiorstw. A także pomoże zmniejszyć kolejki ciężarówek na granicy. Rząd dodaje, że umowa ta nie będzie miała ograniczenia czasowego. Natomiast nowa umowa połowowa między Wielką Brytanią a UE ma obowiązywać do 2038 roku. Wcześniejsza umowa po Brexicie dotycząca praw połowowych, która zapewniła statkom UE ciągły dostęp do wód Wielkiej Brytanii, miała wygasnąć pod koniec czerwca 2026 roku. Nowe porozumienie jest ważnym krokiem w stronę zacieśniania więzi z UE po Brexicie / fot. Getty Images Zarówno konserwatyści jak i partia Reform UK nazwała porozumienie „kapitulacją” wobec Unii Europejskiej. Natomiast Liberalni Demokraci stwierdzili, że rząd podjął „pierwsze pozytywne kroki” w celu odbudowy więzi z Europą. Rozmowy między Wielką Brytanią a UE trwały do późnych godzin wieczornych w niedzielę. Wśród omawianych kwestii znalazły się obrona, handel, prawa połowowe i program mobilności młodzieży. Keir Starmer powiedział, że program mobilności młodzieży z UE byłby „wzajemnym” porozumieniem. Umożliwiałby on młodym ludziom przeprowadzkę za granicę na okres do dwóch lat. Nie podano jeszcze informacji dotyczących wieku osób uprawnionych do korzystania z tego programu. Usprawnienie podróży między UK i UE Brytyjscy urlopowicze wkrótce będą mogli uniknąć stania w długich kolejkach na lotniskach i korzystać z większej liczby elektronicznych bramek w Europie. Ma to według rządu „położyć kres przerażającym kolejkom” przy stanowiskach kontroli granicznej. W ramach umowy z UE wprowadzone zostaną również „paszporty dla zwierząt” dla kotów i psów, więc nie będzie już potrzeby posiadania świadectw zdrowia zwierząt podczas każdej podróży. Reset następuje po latach trudnych stosunków między Wielką Brytanią a UE w związku z Brexitem. Zapoczątkował on jeden z najbardziej burzliwych okresów w brytyjskiej historii politycznej. Excerpt: Wielka Brytania uzgodniła nową umowę z UE, która ma usprawnić podróże, handel żywnością i zwiększyć obronę. ### Kompleksowa opieka zdrowotna w ArtMedica Londyn – GP, USG, ginekologia, badania krwi w jednym miejscu artykuł przygotowany dla partnera ArtMedica w Acton to nowoczesna polska klinika w Londynie, oferująca szeroki zakres usług medycznych dla osób dorosłych i dzieci. W jednym miejscu pacjenci mogą skorzystać z konsultacji lekarza rodzinnego (GP), nowoczesnych badań USG, opieki ginekologicznej - oraz badań laboratoryjnych, w tym pełnej diagnostyki krwi. To idealne rozwiązanie dla Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii, którzy cenią sobie profesjonalizm, szybki dostęp do usług i możliwość swobodnej rozmowy z lekarzem w ojczystym języku. Lekarz rodzinny (GP) – lekarz pierwszego kontaktu GP, czyli General Practitioner, to lekarz rodzinny – pierwszy specjalista, do którego należy zgłosić się w przypadku pogorszenia samopoczucia, infekcji, przewlekłych dolegliwości czy konieczności diagnostyki. W ArtMedica konsultacje GP odbywają się bez zbędnego oczekiwania, a lekarz może od razu zlecić dodatkowe badania – krwi, moczu, USG – i w razie potrzeby skierować pacjenta do specjalisty. Typowe objawy, z którymi pacjenci zgłaszają się do GP to m.in: gorączka i objawy przeziębienia utrzymujące się ponad 10 dni, przewlekły ból (głowy, brzucha, mięśni, stawów), problemy z oddychaniem, duszności, kaszel, zaburzenia trawienia (wzdęcia, zgaga, biegunka, zaparcia), zmęczenie, osłabienie, niepokojące zmiany skórne. Lekarz rodzinny w ArtMedica prowadzi także pacjentów z chorobami przewlekłymi (np. cukrzyca, nadciśnienie, astma, choroby tarczycy), oferując ciągłość opieki i nowoczesne podejście do leczenia. polska klinika ArtMedica Badania USG – nowoczesna diagnostyka obrazowa ArtMedica dysponuje nowoczesną pracownią ultrasonografii, umożliwiającą wykonywanie szerokiego zakresu badań USG: jamy brzusznej i układu moczowego tarczycy piersi narządów rodnych prostaty i jąder stawów biodrowych u niemowląt Każde badanie wykonywane jest przez wykwalifikowanego specjalistę z zachowaniem najwyższych standardów diagnostycznych. Pacjent otrzymuje szczegółowy raport w języku angielskim, możliwy do wykorzystania również w ramach dalszej opieki w NHS lub placówkach prywatnych. ArtMedica Ginekologia – kompleksowa opieka zdrowia kobiety Gabinet ginekologiczny ArtMedica oferuje pełen zakres usług w zakresie diagnostyki, leczenia i profilaktyki zdrowia intymnego kobiet: konsultacje ginekologiczne i hormonalne USG ginekologiczne i położnicze cytologia i badania kontrolne diagnostyka infekcji intymnych opieka w trakcie ciąży i planowania ciąży wsparcie w okresie menopauzy antykoncepcja Każda pacjentka objęta jest indywidualną opieką, z zachowaniem pełnej dyskrecji i komfortu wizyty. Opieka prowadzona jest przez polskich specjalistów z doświadczeniem w praktyce międzynarodowej. ArtMedica Badania laboratoryjne – profilaktyka i diagnostyka ArtMedica oferuje również szeroki zakres badań laboratoryjnych, w tym: morfologia krwi badania hormonalne diagnostyka infekcji biochemia i enzymy wątrobowe testy alergiczne badania dla kobiet w ciąży badania okresowe dla pracowników Pobrania odbywają się w godzinach porannych, po wcześniejszym umówieniu terminu. Wyniki analiz dostępne są szybko, z możliwością omówienia ich z lekarzem prowadzącym. Pacjenci mogą otrzymać raporty w języku angielskim i polskim. ArtMedica Dlaczego ArtMedica? ArtMedica to miejsce, w którym pacjenci mogą liczyć na opiekę doświadczonych, polskich lekarzy, którzy doskonale rozumieją zarówno medyczne potrzeby, jak i kulturowe oczekiwania Polonii mieszkającej w Wielkiej Brytanii. Obsługa dostępna jest w języku polskim i angielskim, co pozwala na pełne zrozumienie diagnozy i zaleceń lekarskich. Klinika dysponuje nowoczesnym zapleczem diagnostycznym – na miejscu wykonuje się badania USG oraz analizy laboratoryjne, co znacząco skraca czas potrzebny na postawienie trafnej diagnozy. Pacjenci doceniają również krótki czas oczekiwania na wizytę oraz transparentność kosztów, bez ukrytych opłat i niejasnych warunków. To właśnie połączenie dostępności, profesjonalizmu i szerokiej oferty usług sprawia, że ArtMedica stanowi rzetelną alternatywę dla długich kolejek i ograniczeń systemu publicznego. Wszystko w jednym miejscu – sprawnie, bezpiecznie i z troską o pacjenta. Dane kontaktowe hello@artmedica.co.uktel. 07300 216835facebook.com/ArtMedicaActon ArtMedica ### The truth about cheapest Ryanair flights – and why last minute doesn’t work Every budget traveller wants the same thing: the absolute cheapest Ryanair ticket. But when is the best time to book? Despite years of speculation, AI predictions, and even academic studies, the real answer is more complex than you might think. Here's what you need to know in 2025 about how Ryanair prices its flights – and how to get the best deal. The cheapest Ryanair flights might not be easy to find, but with careful planning you can fly for as low as possible. The Hunt for Ryanair Bargains Never Ends For years, passengers have tried to crack the mysterious pricing algorithm behind Ryanair’s flight tickets. Some have claimed success – even economics professor Claudio Piga once declared that he had discovered the "perfect" day to book the cheapest fare. But can we still rely on that? Why "Last Minute" Deals Don’t Work Anymore The classic “last minute” logic – buying a ticket just before departure hoping for a massive discount – simply doesn’t apply to low-cost airlines like Ryanair. Unlike traditional carriers, Ryanair rarely drops prices close to departure, especially on popular routes. In fact, ticket prices often remain high right up until the flight date. So if you’re counting on a spontaneous weekend getaway at a steal, you’re likely to be disappointed. The Professor’s Theory: 10 Days Before Takeoff Professor Claudio Piga’s research suggested that Ryanair tickets were at their lowest price exactly 10 days before departure. His findings indicated that booking earlier – even up to 7 weeks in advance – didn’t guarantee lower prices. While insightful at the time, the airline’s pricing system has since evolved. What Does AI Say abut Cheapest Ryanair flights? According to AI-based models and analysis of historic pricing trends, the optimal window to book cheap Ryanair tickets is around 4 weeks before departure. Prices tend to climb as the date approaches, especially for in-demand destinations and school holiday periods. So When Should You Book? There’s no magic day that guarantees the cheapest fare, but seasoned travellers have identified patterns. Here are the most effective strategies to secure a low-cost Ryanair ticket: ✅ Book Early – But Not Too Early 15 to 25 weeks before departure is considered the sweet spot. At this stage, Ryanair is testing the market and demand is still unclear. Prices are typically lower, especially if you're flying during peak periods. ✅ As Early As Possible (If You Missed the Window) If you’ve missed the lowest pricing period, book as soon as possible. Prices usually rise as demand increases. Waiting for a sudden drop is a gamble, especially on high-traffic routes. ✅ Fly Off-Season Avoid school holidays and peak summer months. Travelling in April instead of July, or January instead of December, can lead to substantial savings. ✅ Avoid Holiday Periods Christmas, Easter, and long weekends usually see the steepest price increases. ✅ Choose Midweek Departures Tuesdays and Wednesdays tend to be cheaper than weekend flights. ✅ Look Out for Ryanair’s Flash Sales The airline runs frequent promotions. Keep an eye on their website and social media channels – these are usually the best prices available, but for a limited time. What Does Ryanair’s CEO Say? Ryanair CEO Michael O’Leary recently stated that the cheapest tickets are often found in January and February – the quietest months for travel. He also admitted that fare drops may occur just before summer holidays or big events, as the airline tries to fill seats. But he also delivered some bad news: the days of £9.99 return flights are gone. With rising fuel costs, prices have stabilised at a higher level – and are unlikely to go back down. How the Algorithm Works Ryanair’s pricing system is designed to maximise revenue, not customer savings. The algorithm continuously adjusts fares based on historical data and live demand. Popular flights rarely drop in price – and cheap seats go fast. That means those looking to fly to hotspots like Cracow, Rome, Barcelona, or Lisbon during the summer should expect to pay more, no matter what tricks they try. Savvy travellers either book well in advance, fly midweek, or look for lesser-known destinations using Ryanair’s "anywhere" fare search. Final Verdict There’s no one-size-fits-all formula for booking the cheapest Ryanair ticket. But if you: Book 3–6 months in advance, Travel off-season, Stay flexible with dates and destinations, you can still grab a fantastic deal. And remember – the algorithm is your competitor, not your friend. ### I tura wyborów prezydenckich 2025 - wyniki. Jak głosowali Polacy za granicą? Pierwsza tura wyborów prezydenckich w Polsce, która odbyła się 18 maja 2025 roku, ujawniła głębokie zróżnicowanie preferencji wyborczych – zarówno w kraju, jak i poza jego granicami. Frekwencja w Polsce wyniosła ponad 67%, a głosowanie przebiegało generalnie sprawnie. Jednak jak głosowali Polacy za granicą? Dane z zagranicy pokazują nieco inny układ sił niż ten, który znamy z krajowych wyników. Poniżej prezentujemy dokładne wyniki z UK, Irlandii, Holandii i Niemiec. Wyniki ogólnokrajowe – I tura wyborów prezydenckich Państwowa Komisja Wyborcza opublikowała dane ze wszystkich obwodowych komisji wyborczych. Według wyników I tury Rafał Trzaskowski uzyskał 31,4 proc. głosów i utrzymuje niewielką przewagę nad Karolem Nawrockim, który zdobył 29,5 proc. Trzecie miejsce zajmuje Sławomir Mentzen z wynikiem 14,5 proc., wyprzedzając Grzegorza Brauna (6,3 proc.), Szymona Hołownię (4,9 proc.) i Adriana Zandberga (4,8 proc.). Frekwencja wyniosła szacunkowo 67,31 proc., co oznacza jedną z najwyższych frekwencji w I turze wyborów prezydenckich od 1990 roku. W głosowaniu za granicą zdecydowane zwycięstwo odniósł Rafał Trzaskowski. Jak głosowali Polacy za granicą? Jak głosowali Polacy za granicą? Wyniki nieco inne, niż w Polsce Wśród Polonii zagranicznej, która oddała 465 205 ważnych głosów, wyniki układają się nieco inaczej. Najwięcej głosów zdobył Rafał Trzaskowski. Kandydat otrzymał aż 36,82% poparcia (171 471 głosów). Drugie miejsce zajął Sławomir Mentzen z wynikiem 16,58%, a dopiero trzeci był Karol Nawrocki z 16,07%. Polonia w podziale geograficznym – Europa liberalna, Ameryka konserwatywna Europa Zachodnia była bastionem Trzaskowskiego. W Niemczech, Francji, Hiszpanii, Austrii, Irlandii i Wielkiej Brytanii kandydat Koalicji Obywatelskiej osiągał poparcie rzędu 35–42%. Wyjątkowo dobrze wypadł również w Belgii i Holandii. W Stanach Zjednoczonych odnotowano zupełnie odwrotny trend. Tam wygrał Karol Nawrocki, zdobywając 42,35% głosów. Drugie miejsce zajął Trzaskowski (29,98%), a trzecie Braun (12,35%). Wyraźna przewaga kandydata PiS może wynikać z obecności silnych środowisk patriotycznych i kombatanckich. W Rosji głosowanie odbyło się wyłącznie w Moskwie – przy niskiej frekwencji Trzaskowski zdobył nieco ponad 36%, wyprzedzając Mentzena i Nawrockiego. Jak głosowali Polacy w UK, Holandii, Irlandii i Niemczech? Wielka Brytania Polonia w Wielkiej Brytanii tłumnie wzięła udział w wyborach – zagłosowało ponad 120 tysięcy osób. Najwięcej głosów zdobył Rafał Trzaskowski, ale znaczne poparcie uzyskali też Sławomir Mentzen i Grzegorz Braun, co pokazuje dużą polaryzację polityczną. Liczba głosów oddanych: 120 006 Wyniki: Rafał Trzaskowski – 43 089 (35,91%) Sławomir Mentzen – 22 612 (18,84%) Grzegorz Braun – 17 346 (14,45%) Karol Nawrocki – 16 034 (13,36%) Magdalena Biejat – 6 593 (5,49%) Adrian Zandberg – 5 627 (4,69%) Szymon Hołownia – 4 260 (3,55%) Joanna Senyszyn – 1 374 (1,14%) Krzysztof Stanowski – 1 184 (0,99%) Marek Jakubiak – 914 (0,76%) Artur Bartoszewicz – 572 (0,48%) Maciej Maciak – 324 (0,27%) Marek Woch – 77 (0,06%) Irlandia W Irlandii frekwencja sięgnęła imponujących 88%. Zwyciężył Rafał Trzaskowski. Jednak blisko jedna trzecia głosów przypadła kandydatom prawicowym, co potwierdza szerokie spektrum polityczne wśród mieszkających tam Polaków. Liczba głosów oddanych: 17 788 Wyniki: Rafał Trzaskowski – 6 703 (37,68%) Sławomir Mentzen – 3 117 (17,52%) Grzegorz Braun – 2 665 (14,98%) Karol Nawrocki – 2 269 (12,76%) Magdalena Biejat – 918 (5,16%) Adrian Zandberg – 754 (4,24%) Szymon Hołownia – 678 (3,81%) Krzysztof Stanowski – 216 (1,21%) Joanna Senyszyn – 185 (1,04%) Marek Jakubiak – 150 (0,84%) Artur Bartoszewicz – 68 (0,38%) Maciej Maciak – 52 (0,29%) Marek Woch – 13 (0,07%) Niemcy W Niemczech Polacy masowo stawili się do urn, oddając ponad 135 tysięcy głosów. Liderem głosowania został Rafał Trzaskowski, uzyskując wyraźną przewagę nad pozostałymi kandydatami. Liczba głosów oddanych: 135 681 Wyniki: Rafał Trzaskowski – 52 317 (38,56%) Sławomir Mentzen – 24 126 (17,77%) Karol Nawrocki – 18 601 (13,70%) Grzegorz Braun – 14 892 (10,97%) Magdalena Biejat – 7 262 (5,35%) Adrian Zandberg – 6 146 (4,53%) Szymon Hołownia – 6 059 (4,46%) Krzysztof Stanowski – 2 080 (1,53%) Joanna Senyszyn – 1 649 (1,22%) Marek Jakubiak – 1 108 (0,82%) Artur Bartoszewicz – 866 (0,64%) Maciej Maciak – 460 (0,34%) Marek Woch – 115 (0,08%) Holandia W Holandii frekwencja również była bardzo wysoka – ponad 23 tysiące oddanych głosów. Rafał Trzaskowski wyraźnie wygrał, ale kandydaci konserwatywni zdobyli niemal połowę poparcia. Liczba głosów oddanych: 23 227 Wyniki: Rafał Trzaskowski – 8 517 (36,67%) Sławomir Mentzen – 4 739 (20,40%) Grzegorz Braun – 3 031 (13,05%) Karol Nawrocki – 3 012 (12,97%) Magdalena Biejat – 1 173 (5,05%) Adrian Zandberg – 1 012 (4,36%) Szymon Hołownia – 905 (3,90%) Krzysztof Stanowski – 316 (1,36%) Joanna Senyszyn – 246 (1,06%) Marek Jakubiak – 158 (0,68%) Artur Bartoszewicz – 91 (0,39%) Maciej Maciak – 42 (0,18%) Marek Woch – 5 (0,02%) Sprawność organizacyjna – sukces, ale nie bez problemów Głosowanie za granicą w 2025 roku przebiegało relatywnie sprawnie, mimo ogromnego zainteresowania. W wielu krajach, szczególnie w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Irlandii, Holandii PKW zanotowała rekordowe liczby zgłoszeń do głosowania. Dlatego pojawiły się wydłużone kolejki i opóźnienia w niektórych lokalach. Problematyczne okazało się również dopisywanie się do spisów w ostatniej chwili – wiele konsulatów pracowało na granicy możliwości technicznych. Jednak dzięki wcześniejszej rejestracji i sprawniejszej obsłudze korespondencji elektronicznej niż w latach ubiegłych, udało się przeprowadzić wybory bez poważniejszych incydentów. Dlatego warto docenić sprawne przygotowanie przebiegu wyborów. Jak głosowali Polacy za granicą? Pierwsza tura wyborów prezydenckich pokazała, że głos Polonii nie pokrywa się w pełni z nastrojami w kraju. Trzaskowski, w Polsce wygrał podobnie jak za granicą, jednak kolejne miejsca wyglądają odmiennie. Ta różnica może mieć znaczenie w II turze. Polonia, choć nie przesądza wyniku wyborów, jest istotnym wskaźnikiem podziałów społeczno-kulturowych wśród Polaków poza granicami kraju. Natomiast głos Polaków za granicą będzie miał jeszcze większe znaczenie w II turze. Excerpt: Pierwsza tura wyborów prezydenckich w Polsce, która odbyła się 18 maja 2025 roku, ujawniła głębokie zróżnicowanie preferencji wyborczych – zarówno w kraju, jak i poza jego granicami. ### Słabe standardy budowlane zwiększają rachunki za energię o 1000 funtów Jak wynika z najnowszej analizy, przez słabe standardy budowlane właściciele nowych domów płacą wyższe rachunki za energię. Z analizy ECIU wynika, że ludzie mieszkający w nowo wybudowanych domach płacą rachunki za energię. Są one o prawie 1000 funtów rocznie wyższe, niż powinny. Powodem są słabe standardy, według których zostały zbudowane. Droższe rachunki za energię przez słabe standardy budowlane Według analizy mieszkańcy domów wybudowanych w ciągu ostatnich siedmiu lat zapłacili rachunki za energię o około 5 mld funtów wyższe przez słabe standardy budowlane. Te z kolei są wynikiem zniesienia w 2016 roku przepisów wymagających, aby nowe domy były niskoemisyjne. Budowa według niskoemisyjnych standardów kosztowałaby od 5000 do 8500 funtów. Wiązałoby się to z wyposażeniem nowych domów w pompy ciepła, panele słoneczne i wysokiej jakości izolację. Deweloperzy twierdzą jednak, że budowa takich domów byłaby niebotycznie droga, co przekładałoby się na większy ciężar finansowy dla kupujących. Zamiast tego większość nowych domów została zbudowana zgodnie z niższymi standardami izolacji i z kotłami gazowymi zamiast pomp ciepła. Około sześć na 10 nowych domów nadal buduje się bez paneli słonecznych. Rząd niedawno potwierdził, że nowe przepisy prawdopodobnie będą wymagały włączenia wytwarzania energii odnawialnej do większości nowych domów. Co prawdopodobnie oznacza panele słoneczne w większości przypadków. Nadal pojawiają się jednak pytania, czy wymagana będzie odpowiednia liczba paneli. Budowa według niskoemisyjnych standardów pozwoliłaby na oszczędność / fot. Getty Images Rząd ulega deweloperom? Jess Ralston, która jest analitykiem ds. energii w Energy and Climate Intelligence Unit, think tanku, który opracował analizę, powiedziała: - Rządy ulegające lobbingowi deweloperów pozostawiły Wielką Brytanię z większą liczbą domów niskiej jakości, bardziej zależną od zagranicznego gazu i bardziej narażoną na bardzo niestabilne rynki gazu w trakcie trwającego kryzysu energetycznego. Jeśli nie obniżymy naszego zapotrzebowania na gaz poprzez budowę lepszych, cieplejszych domów zasilanych pompami ciepła, będziemy musieli po prostu importować więcej gazu z zagranicy. Brytyjski rząd wciąż rozważa wprowadzenie zakazu kotłów gazowych w nowych domach. Gdyby faktycznie to zrobił, wtedy Wielka Brytania stałaby się drugim co do wielkości rynkiem pomp ciepła w Europie (zaraz po Francji). Obecnie Wielka Brytania zainstalowała najmniejszą liczbę pomp ciepła przypadających na gospodarstwo domowe w Europie. Excerpt: Jak wynika z najnowszej analizy, przez słabe standardy budowlane właściciele nowych domów płacą wyższe rachunki za energię. ### Jak działa algorytm Ryanaira, czyli kiedy są najtańsze bilety lotnicze Polowanie na najtańsze bilety w Ryanairze trwa przez cały rok. Wielu podróżnych próbuje rozgryźć algorytm sterujący cenami biletów i złapać cenową okazję. Niegdyś nawet profesor ekonomii Claudio Piga oświadczył, że mu się to udało i wskazał dokładną datę, kiedy irlandzka linia sprzedaje najtańsze bilety. Jednak kiedy tak naprawdę można kupić najtańszy bilet w Ryanairze? Last minute nie działa w tanich liniach Last minute to oferta biletu lotniczego w obniżonej cenie blisko terminu podróży. Bilety last minute są zazwyczaj dostępne na kilka dni lub nawet godzin przed wylotem. Idea, która za tym stoi, to chęć wyprzedania wszystkich miejsc w samolocie za wszelką cenę. Również chodzi o sprzedanie miejsc osób, które w ostatniej chwili zrezygnowały. Teoretycznie więc na dzień przed wylotem, linia lotnicza powinna sprzedawać bilety bardzo tanio, żeby dopełnić miejsca. W praktyce jednak tak to nie działa, a na pewno nie na popularnych trasach. Zwykle w tanich liniach bilety trzymają cenę do ostatniego dnia. Nie opłaca się czekać na ostatnią chwilę, licząc na zniżkę. Data ustalona przez profesora Profesor ekonomii Claudio Piga, już 1o lat temu, poddał analizie ceny biletów irlandzkich linii lotniczych i znalazł pewną prawidłowość. Wynika z niej, że, jeśli zależy nam na najtańszym bilecie, wystarczy go zabukować na dziesięć dni przed odlotem. Profesor twierdzi, że pasażerowie, którzy decydują się na rezerwację biletu w Ryanairze nawet siedem tygodni przed odlotem, nie płacą za niego niższej ceny. Kiedy zdaniem AI są najtańsze bilety? Kiedy zapytaliśmy sztuczną inteligencję o najtańsze bilety w Ryanairze, wskazała datę na około 4 tygodnie przed wylotem. Zdaniem AI ceny biletów lotniczych mają tendencję do wzrostu wraz ze zbliżaniem się terminu podróży, więc najlepiej zarezerwować je z wyprzedzeniem, jeśli możemy. Kiedy naprawdę kupimy najtańsze bilety w Ryanairze Osoby, które dużo podróżują lub śledzą na bieżąco ceny biletów w Ryanairze, są w stanie zauważyć pewne prawidłowości w cenach biletów. Nie da się ukryć także, że cena biletu nie zależy wyłącznie od ilości dni, które dzielą nas od wylotu. Niektóre kierunki oraz daty lotów są tak popularne, że upolowanie taniego biletu na nie będzie niemożliwe. Poniżej podajemy "pewniki", dzięki którym można zaoszczędzić na biletach. Niestety, nie ma na to jednego sposobu, ani żadnej magicznej daty przed wylotem, która gwarantowałaby najlepszą cenę. Jak kupić tani bilet: 25-15 tygodni przed wylotem jest kluczowe. Wówczas zwykle cena biletu na lot jest najniższa, bez względu na popularność trasy, sezon oraz to czy w dniu podróży będą wakacje szkolne. Nie wpływa na nią jeszcze popyt i inne czynniki. Linia lotnicza wówczas niejako testuje rynek. Jeśli miejsce docelowe jest popularne, a termin wylotu w szczycie sezonu, bilet już nie stanieje na pewno. Jeśli miejsce docelowe nie jest popularne, albo w ciągu kilku tygodni zainteresowanie tym danym lotem będzie małe, bilet może na chwilę stanieć. Dlatego jeśli musimy lecieć w największym sezonie np. podczas wakacji letnich, warto kupić bilet z tak dużym wyprzedzeniem. Jak najszybciej. Jeśli przegapiliśmy najtańszą możliwą cenę, bilet należy kupić najwcześniej jak to możliwe. Ceny biletów rosną wraz ze zbliżaniem się daty podróży, szczególnie w przypadku popularnych lotów. Jeśli lot nie cieszy się zainteresowaniem, cena nie będzie rosła tak szybko lub się zatrzyma, ale tylko w nielicznych przypadkach jest możliwa obniżka. Poza sezonem. Jeśli nie jesteśmy w stanie kupować biletów na pół roku przed wylotem, trzeba zaplanować podróż poza sezonem, jeśli zależy nam na niższej cenie. Np. do Grecji trzeba polecieć w kwietniu a nie w lipcu. Nie na święta. Ceny biletów przed ważnymi świętami są znacząco droższe. W ciągu tygodnia. Ceny biletów lotniczych są zazwyczaj droższe w weekendy i na weekend, więc jeśli jest to możliwe, lepiej polecieć w ciągu tygodnia. W godzinach wyprzedaży. Ryanair regularnie organizuje wyprzedaże, więc warto śledzić ich stronę internetową i media społecznościowe, aby uzyskać najlepsze oferty. Wyprzedaż w danym momencie będzie najprawdopodobniej najtańszą możliwą ofertą. Co na to Michael O'Leary? Szef Ryanaira zdradził niedawno, że najtańsze bilety są w styczniu i lutym. Są to miesiące, kiedy podróżuje najmniej osób. Nie jest to szczególnie odkrywcze, zważywszy na to, że jest to okres zimowy, tuż po świętach Bożego Narodzenia i związanych z nimi urlopach. O'Leary stwierdził także, że tuż przed rozpoczęciem wakacji szkolnych lub przed świętami, bilety sprzedawane są taniej. Linia lotnicza jest w stanie wówczas sprzedawać bilety ze stratą, byleby zapełnić samolot. Niestety szef irlandzkich linii, zapewnia także, że czasy biletów za 9.99 funta w obie strony już nie wrócą. Ceny paliw sprawiły, że linie lotnicze musiały znacząco podnieć ceny i sytuacja nie ulegnie już poprawie. Wiadomo jest, że algorytm, którym posługują się linie lotnicze bazuje na danych historycznych i nieustannie analizuje bieżącą sprzedaż i zainteresowanie danym lotem. Ustala on ceny tak, aby jak najkorzystniej sprzedać jak najwięcej biletów. A więc działa dokładnie odwrotnie niż chcieliby pasażerowi poszukujący okazji cenowych. Osoby, które chcą latać na popularnych kierunkach w szczycie sezonu muszą się liczyć z drogimi biletami. Mogą próbować wybrać mniej popularne dni tygodnia jak np. wtorek lub środa, ale nie mogą liczyć na znacząco tańszy bilet. Coraz więcej osób planuje daty podróży poza sezonem lub wybiera mniej popularne kierunki. Popularną metodą jest także korzystnia z wyszukiwarki lotów Ryanaira, aby znaleźć najtańszą destynację i odkrywanie w ten spsób nowych kierunków. ### Zamieszanie z kartami do głosowania. Karty za granicą bez ściętego rogu? Podczas dzisiejszych wyborów część wyborców zgłosiła obawy dotyczące wyglądu kart do głosowania. W szczególności w Tarnowie niektórzy wyborcy uznali, że karty zostały sfałszowane, ponieważ miały ścięty prawy górny róg. W związku z tym zawiadomiono nawet policję. Tymczasem Polonia głosująca poza granicami kraju donosi, że ich karty nie mają ściętego rogu. Czy są nieprawidłowe? Powód ściętego rogu W odpowiedzi na zamieszanie, Państwowa Komisja Wyborcza (PKW) wyjaśniła, że ścięty róg jest celowym elementem konstrukcyjnym karty. Ma on na celu ułatwienie głosowania osobom niewidomym i niedowidzącym. Dzięki temu osoby korzystające z nakładek w alfabecie Braille’a mogą łatwiej dopasować kartę do nakładki i oddać głos. Reakcja PKW W sprawie zabrał głos przewodniczący PKW, Sylwester Marciniak. Uspokoił on wyborców, podkreślając, że wszystkie karty do głosowania w Polsce mają taki sam wygląd, a obcięty róg nie jest oznaką fałszerstwa. Co z kartami za granicą? Przewodniczący wyjaśnił także różnice jaki występują w kartach do głosowania używanych poza granicami naszego kraju. Za granicą nie ma ściętego rogu karty do głosowania, dlatego, że tam nie ma nakładek w alfabecie Braille'a. Karty bez ściętego rogu, które zgłaszają głosujący w UK czy Niemczech są prawidłowe. Dodatkowo z prawej strony, na dole, na kartach zagranicznych zamiast pieczęci Państwowej Komisji Wyborczej, jest pieczęć urzędu konsularnego. Pieczęć OKW jest w tym samy miejscu zarówno na kartach krajowych, jak i tych dla Polonii. Pieczęć za granicą może w być w różnych kolorach W przypadku zagranicy "nie ma warunku, aby tak pieczęć była koloru czerwonego" podał Marciniak. Może być w różnych kolorach w różnych krajach. Są praktyki stosowania koloru zielonego czy niebieskiego jako pieczęć OKW i jest to prawidłowa karta za granicą- podkreślił. Excerpt: Część wyborców zgłosiła obawy dotyczące wyglądu kart do głosowania. Polonia głosująca za granicą donosi, że ich karty nie mają ściętego rogu. ### Zmiany, które musisz zgłosić brytyjskiemu ministerstwu, aby uniknąć kary Ministerstwo Pracy i Emerytur (DWP) przypomina: nawet pozornie drobne zmiany w życiu mogą skutkować koniecznością zgłoszenia. W przeciwnym razie grozi nie tylko kara finansowa, ale także oskarżenie o nadużycie świadczeń. W tle narasta społeczna frustracja. Wiele osób wyraża obawy przed głęboką reformą systemu pomocy społecznej. Jakie zmiany zgłosić do DWP aby uniknąć kary? Brytyjski system świadczeń społecznych obejmuje obecnie około 24 milionów mieszkańców kraju. Osoby te pobierają przynajmniej jedno z wielu dostępnych świadczeń. Benefity te to: Universal Credit, Personal Independence Payment (PIP), Housing Benefit czy Child Benefit. Wszystkie te osoby obowiązuje konieczność bieżącego informowania DWP o wszelkich zmianach w sytuacji życiowej. Zaniedbanie tego obowiązku może kosztować. Zatem jakie zmiany zgłosić do DWP aby uniknąć kary? Kogo obejmuje obowiązek zgłaszania zmian do DWP? Obowiązek dotyczy każdej osoby pobierającej świadczenia. DWP przypomina, że niezależnie od rodzaju zasiłku, każde naruszenie zasad może skutkować koniecznością zwrotu nadpłaconych środków. Dodatkowo może nałożyć karę administracyjną w wysokości 50 funtów. Dodatkowo w przypadku celowego zatajenia informacji – postępowaniem karnym o oszustwo świadczeniowe. Dlatego tak ważne jest, aby wiedzieć jakie zmiany zgłosić do DWP. Co ważne, obowiązek zgłaszania zmian spoczywa także na osobach, które otrzymują tylko niewielką część dochodu w formie świadczenia lub są objęte wsparciem pośrednim (np. dodatkami mieszkaniowymi czy ulgą podatkową). Jakie zmiany zgłosić do DWP, aby uniknąć kary DWP wymienia szereg sytuacji, które należy niezwłocznie zgłosić. Dotyczą one niemal każdego aspektu życia codziennego. Jakie zmiany zgłosić do DWP, aby uniknąć kary? Mieszkaniowe: – przeprowadzka do innego miejsca, – wprowadzenie się nowej osoby do gospodarstwa domowego (np. partnera, dziecka, lokatora), – wyprowadzenie się osoby zamieszkującej z Tobą wcześniej. W zatrudnieniu lub dochodach – rozpoczęcie lub zakończenie pracy, – zmiana liczby godzin pracy, – wzrost lub spadek dochodów, również tych pochodzących z innych źródeł, jak alimenty, pomoc charytatywna, granty, pożyczki studenckie, zasiłki z zagranicy, itp. W edukacji lub aktywności zawodowej – rozpoczęcie lub zakończenie edukacji, szkolenia, praktyki zawodowej lub stażu. Zdrowotne – istotna zmiana stanu zdrowia, – hospitalizacja, pobyt w domu opieki lub mieszkaniu chronionym, – zmiana lekarza prowadzącego. Zmiany rodzinne i osobiste – zawarcie związku małżeńskiego lub partnerskiego, rozwód lub separacja, – urodzenie dziecka lub śmierć partnera bądź domownika, – rozpoczęcie lub zakończenie opieki nad inną osobą. Majątkowe i finansowe – zmiany w oszczędnościach, inwestycjach, posiadaniu nieruchomości, – otrzymanie zaległych wypłat (tzw. back-pay), – zmiana w statusie emerytalnym, – zmiana statusu imigracyjnego (w przypadku osób niebędących obywatelami Wielkiej Brytanii). W przypadku osób pobierających Child Benefit, obowiązek zgłaszania obejmuje również zmiany w sytuacji dzieci – na przykład zakończenie nauki lub rozpoczęcie pracy przez dziecko. Zaostrzenie kontroli sprawia, że mieszkańcy UK odczuwają niepokój Ostatnie miesiące pokazują wyraźnie, że rząd brytyjski kieruje się polityką zaciskania pasa. Jednak dotyka to przede wszystkim osoby pobierające świadczenia. W marcu 2025 roku zapowiedziano kolejną falę reform systemu PIP. Ta - według analityków – ma na celu ograniczenie liczby uprawnionych do otrzymywania wsparcia. Równolegle pojawiają się doniesienia o możliwym opodatkowaniu kont oszczędnościowych typu ISA. Oczywiście wywołało obawy wśród oszczędzających. Jakie zmiany zgłosić do DWP aby uniknąć kary i problemów? fot. pixabay.com Choć Ministerstwo Pracy i Emerytur tłumaczy działania „potrzebą uszczelnienia systemu” i „eliminacji nadużyć”, rośnie nieufność społeczna. W mediach społecznościowych coraz więcej osób dzieli się historiami o przypadkowym utraceniu świadczeń, problemach z kontaktowaniem się z DWP oraz braku przejrzystości w decyzjach urzędników. Działacze społeczni i organizacje charytatywne ostrzegają przed falą wykluczenia, która może dotknąć tysiące obywateli – zwłaszcza osoby z niepełnosprawnościami, samotnych rodziców i emigrantów. Jednocześnie, w kręgach rządowych coraz głośniej mówi się o potrzebie „rewizji roli państwa opiekuńczego w XXI wieku”, co może oznaczać dalsze cięcia i zaostrzenie kryteriów kwalifikacyjnych. Jak uniknąć problemów? Wobec coraz bardziej bezwzględnego systemu, kluczowe znaczenie ma samodyscyplina i odpowiedzialność. Aby uniknąć kar i nieporozumień: Zgłaszaj każdą zmianę jak najszybciej – nawet jeśli wydaje się błaha. Zachowuj kopie i potwierdzenia zgłoszeń: e-maile, listy, zrzuty ekranu z konta online. Regularnie odwiedzaj oficjalne strony DWP – przepisy zmieniają się często i nie zawsze są szeroko komunikowane. Korzystaj z pomocy organizacji doradczych i charytatywnych – wiele z nich oferuje bezpłatne wsparcie dla osób w trudnej sytuacji. W obecnej sytuacji społeczno-politycznej niewiedza nie chroni – a błąd może drogo kosztować. System jest coraz bardziej nieprzejednany, dlatego warto zadbać o formalności zawczasu, by uniknąć stresu, kary i utraty stabilności finansowej. Excerpt: Ministerstwo Pracy i Emerytur (DWP) przypomina: nawet pozornie drobne zmiany w życiu mogą skutkować koniecznością zgłoszenia. W przeciwnym razie grozi nie tylko kara finansowa, ale także oskarżenie o nadużycie świadczeń. ### Brytyjczycy dopiero dostaną cyfrowe prawo jazdy. W Polsce funkcjonuje od lat! Brytyjski rząd w końcu wprowadza cyfrowe prawo jazdy – dokument, który już wkrótce trafi na smartfony prawie 40 milionów kierowców. To przełom w cyfryzacji usług publicznych… przynajmniej dla UK. Bo w Polsce podobne rozwiązanie działa od lat! Aplikacja mObywatel, dostępna od 2017 roku, pozwala nie tylko na przechowywanie prawa jazdy, ale także cyfrowego dowodu osobistego, informacji o pojazdach, receptach i wielu innych dokumentach. Jak będzie działać cyfrowe prawo jazdy w UK? Nowe prawo jazdy w wersji cyfrowej ma być elektronicznym dokumentem dostępnym na telefonie, który zastąpi plastikową kartę. Będzie można je pobrać i przechowywać w aplikacji GOV.UK Wallet. GOV.UK Wallet jest rządową aplikacją i służy do przechowywania cyfrowych dokumentów. Aplikacje jest w fazie testów. Dokument będzie zabezpieczony technologią rozpoznawania twarzy (face ID). Dane kierowcy będą przechowywane z zachowaniem najwyższych standardów bezpieczeństwa. Dodatkowo można będzie go użyć do weryfikacji tożsamości w sklepach, urzędach. GOV.UK Wallet to nowa aplikacja mobilna tworzona przez rząd Wielkiej Brytanii. Ma ona umożliwić przechowywanie cyfrowych dokumentów tożsamości i certyfikatów na smartfonie. Photo Gov.uk Czy fizyczne prawo jazdy wciąż będzie potrzebne? Tak! Brytyjski rząd zapewnia, że plastikowe prawo jazdy nie zniknie. Cyfrowa wersja prawa jazdy będzie dobrowolnym i wygodnym dodatkiem, a nie obowiązkiem. Oznacza to, że każdy kierowca sam zdecyduje, czy chce korzystać z dokumentu w telefonie, czy pozostać przy tradycyjnej wersji. Co jeszcze pojawi się w aplikacji GOV.UK Wallet? Rząd zapowiada, że aplikacja będzie sukcesywnie rozszerzana, aż w końcu stanie się miejscem, gdzie dostępne będą się wszystkie usługi rządowe. Aplikacja zacznie działać jako pierwszą oferując możliwość dodania tzw. Karty weterana (Veteran Card). A następnym dokumentem będzie cyfrowe prawo jazdy w UK. W planach jest możliwość dodania m.in.: Certyfikatów DBS (dla osób pracujących z dziećmi i osobami wrażliwymi) Potwierdzenia prawa do pracy Informacje o zasiłkach Docelowo GOV.UK Wallet może stać się cyfrowym portfelem tożsamości każdego obywatela UK – bezpiecznym, wygodnym i uniwersalnym narzędziem w życiu codziennym. Polska wyprzedza UK w cyfryzacji? W Polsce cyfrowe prawo jazdy oraz aplikacja zawierająca szereg dokumentów działa od lat. Aplikację mObywatel zapoczątkowało w 2017 roku Ministerstwo Cyfryzacji jako cyfrowy dokument tożsamości. Najpierw umożliwiała ona wyświetlanie podstawowych danych osobowych, a następnie zyskiwała kolejne funkcje, takie jak mPrawo jazdy i eRecepta. W 2023 roku ustawa o mObywatelu nadała cyfrowemu dowodowi tożsamości taką samą moc prawną jak fizycznemu, dzięki czemu stał się pełnoprawnym narzędziem identyfikacji w Polsce. ### Przepowiednie Sybilli sprawdzają się nawet teraz Przepowiednie Sybilli, słyną z niezwykłej trafności. Wizje, którymi podzieliła się królowa Saby 3000 lat temu z królem Salomonem, wciąż cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Wielu uważa, że przewidziała ona zarówno obecne wydarzenia, jak i koniec świata. Czy można jednak polegać na zapiskach proroctw sprzed 3000 lat? Dlaczego współcześnie poszukujemy wskazówek w proroctwach Sybilli? Jak podaje większość źródeł, przepowiednie Sybilli pochodzą z 875 roku p.n.e. W tym czasie królowa Saby, Michalda miała odwiedzić króla Salomona i przez dziewięć miesięcy opowiadać mu swoje wizje. Wizje te były tak interesujące, że król nakazał kronikarzowi, aby je spisał. Spisane przez kronikarza przepowiednie dotyczyły losów świata i wybiegały daleko w przyszłość. W Polsce po wielu latach i trudach przekładów przepowiednie królowej Saby ukazały się w tomiku pod tytułem: „Mądra Rozmowa Królowej ze Saby z Królem Salomonem”. Wydała ja Warszawska Drukarnia w 1916 roku. Przepowiednie Sybilli, czego dotyczyły? Jej legendarna wizyta na dworze króla Salomona wywołała stulecia spekulacji na temat prawdziwej tożsamości tej mądrej i pięknej kobiety. Nawet potężny Salomon dał jej „wszystko, czego chciała i o co prosiła." Niektórzy historycy twierdzą, że królowa Saby była w rzeczywistości potężnym egipskim faraonem Hatszepsut. Hatszepsut to kobieta monarcha, której bogactwo i terytorium przyćmiły Nefertiti i Kleopatrę. Inni uczeni zastanawiają się, czy królowa Saby w ogóle istniała. Dotąd nie znaleziono na to żadnych dowodów archeologicznych. Niektórzy mówią, że była jak Lilith, mitologiczna postać symbolizująca silne kobiece zagrożenie dla męskiej władzy. Wizje królowej Saby, która podzieliła się nimi z królem Salomonem, interesują również współczesnych, gdyż dotyczą także naszych czasów. Uważana za jedną z największych wizjonerek w historii ludzkości. Królowa Saby, miała przewidzieć zarówno narodziny Jezusa Chrystusa jak i jego męczeńską śmierć. Co więcej przewidziała współczesne światowe konflikty, postęp technologiczny i ocieplenie klimatu. Przepowiednie Sybilli zawarte są w trzech księgach. Jedna z nich opisuje 12 znaków zapowiadających kataklizmy, a gdy wizje zapisane we wszystkich trzech się spełnią, wtedy ma nastąpić koniec ludzkości lub świata. Co trafnie przewidziała Sybilla? Oprócz pojawienia się na świecie Chrystusa, a także jego śmierci i jej konsekwencji, przewidziała okres wojen i pojawienie się wielkiej komety 200 lat później. Przewidziała także upadek religii, co z kolei interpretowane jest jako wojny religijne i reformacja. Sybilla twierdziła, że ludzie będą wykorzystywać religię do niecnych czynów. Cytując: „Nie będzie wstydu, ani cnoty, gdyż jako cnotę uważać będą ludzie hańby, zło i grzech. A między ludźmi dziać się będą krzywdy wołające o pomstę do nieba”. Sybilla przepowiedziała także pojawienie się Napoleona, a także rozwój przemysłu, który będzie jednym ze znaków zapowiadających kataklizmy: „ludzie kopiąc głęboko na 300 sążni, dobywać będą węgiel, rudę i kamienie i za pomocą tych materiałów budować będą różne przyrządy żelazne i węglem je poruszać”. Co Sybilla przewidziała na 2025 rok? W sieci można trafić na blogi czy materiały typu „przepowiednie na 2025, 2030, 2050”, gdzie autorzy powołują się na „Sybillę”. Często również na Nostradamusa, Babe Wangę albo innych proroków. Nierzadko są to jednak treści o charakterze plotek lub „urban legend”, bowiem żaden z proroków nie używał dokładnych dat w naszym rozumieniu lat kalendarzowych. Osoby szukające sensacji współcześnie przypisują przewidziane wydarzenia do dat, kiedy naprawdę się wydarzyły. Lub przypisują proroctwa do dat np. 2025, 2033, 2046, wyciągając liczby na zasadzie analogii czy numerologii. Jednak spisane proroctwa Sybilli, nie zawierały dat w postaci lat kalendarzowych występujących współcześnie. Nie da się ich więc powiązać z konkretnym rokiem. Wydarzenia, które miały już miejsce, zostały dopasowane później do konkretnych przepowiedni. Dzięki temu Sybillę uznano za wiarygodną wyrocznię i do teraz w jej wizjach współcześni doszukują się wskazówek. Co nas czeka według przepowiedni Sybilli? Choć nie umiemy dopasować dat do przepowiadanych wydarzeń, Sybilla opisała zarówno koniec świata, jak i wielką wojną światową oraz zmiany klimatu. Oczywiście w 2025 roku, kiedy sytuacja na świecie jest niestabilna a w Europie toczy się konflikt zbrojny, wielu uważa, że wielka wojna przepowiedziana przez Sybillę, będzie trzecią wojną światową. Również jej zapowiedzi tego, że planeta nasza będzie przeludniona, łatwo dopasować do współczesności. Jednak są to tylko luźne interpretacje. Koniec świata Zgodnie z przepowiednią Sybilli koniec świata zapoczątkuje ogromny światowy konflikt, po którym nastąpi „50 lat żyznych i urodzajnych”, a następnie „księżyc, gwiazdy i słońce świecić inaczej będą”, dojdzie do globalnej suszy. Jak stwierdziła Sybilla, koniec świata rozpocznie się od dynamicznego i niekontrolowanego rozrostu przemysłu. Powiedziała także o narodzinach globalnego handlu (kolejny znak), przez który w ludziach powstanie chciwość. Trzecim znakiem „będzie ten, że zniknie między ludźmi miłość i prawda, a w sercach zagnieździ się tylko fałsz, obłuda i podstęp". Zdaniem Sybilli "nikt drugiemu prawdy nie powie, zaś starać się będzie oszukać go na każdym kroku”. Z kolei później ludzie odejdą od wiary i będą wyznawać kult pieniądza i bogactw, przez co ludzkość wejdzie w czas chaosu i deprawacji. Czwartym znakiem z kolei będzie panowanie pieniądza nad światem, a „ludzie, żeby nie umrzeć z głodu i zapobiec nieurodzajom, będą musieli pracować w święta i niedziele. Następnym znakiem będzie zapadanie się ziemi, a "w miejscach zapadłych wyjdą ognie i dymy, ludzie zaś zwątpią o wszystkim i śmierci czekać będą". Etapem szóstym będzie wystąpienie wody z brzegów, a "ludzie umierać będą ze strachu, nie mogąc umrzeć naprawdę". Ostatnim, siódmym znakiem będzie zapadanie gór i pagórków, a ludzie "w przestrachu kręcić się poczną jak błędne owce". Sybilla i III wojna światowa Sybilla przewidziała, że po czasach chaosu, demoralizacji i materializmu, kiedy ludzie odwrócą się od Boga na rzecz bogactw, nastąpi wielka wojna światowa. Współcześni w tej wizji dopatrują się obecnego nadmiernego konsumpcjonizmu, a demoralizacja oznacza, że pieniądze stały się ważniejsze od innych wartości. Zdaniem wielu czasy te nastały obecnie i prowadzą do trzeciej wojny światowej. Według przepowiedni w tej globalnej wojnie zginie dwie trzecie niewiernych. Następnie zapanuje 50-letni pokój, aż do przyjścia na świat Antychrysta. Antychryst ma być znany na całym świecie, głosić nauki odciągające ludzi od boga. Wszystkich, którzy nie uwierzą antychrystowi czekać będą prześladowania i śmierć. Będą z nim walczyć 2 prorocy. Ma to się dziać w czasach kiedy kościołem będzie rządzić ostatni papież o imieniu Piotr. Przepowiednie Sybilli i papież Wielu zastanawia się czy Sybilla mówi coś konkretnego o współczesnym papieżu? Nie bezpośrednio. Jej proroctwa są ogólne i symboliczne – raczej interpretowane jako ostrzeżenia o kryzysie wiary, upadku duchowieństwa, walkach wewnętrznych w Kościele, i ostatecznym oczyszczeniu przez cierpienie. Jednak pojawia się wzmianka o końcu czasów i „ostatnim papieżu”. Ostatni papież ma mieć na imię Piotr - „Petrus Romanus”. Przepowiednie Sybilli i zmiany klimatu Według interpretatorów królowa Saby przepowiedziała także zmiany klimatu: „Bóg przedtem będzie zsyłać dla upomnienia mniejsze, jak głód, choroby, ognie, powodzie, burze, a w końcu i wielkie i nagłe urazy, mrozy w lecie, tak, że kwiaty zwiędną, a nasiona w ziemi pozamarzają i zniszczeją”. Oznacza to obecne zmiany klimatyczne i coraz częstsze gwałtowne zjawiska pogodowe. Sybilla przewidziała także przeludnienie na naszej planecie: „Ludzie rozmnożą się nad miarę, więc żywności i środków zabraknie dla wszystkich”. Królowa wskazuje na to, że sam dzień końca świata jest zagadką, ale zwiastować go będą właśnie znaki, których apogeum będzie dzień sądu ostatecznego wraz pojawieniem się Antychrysta. Ten motyw z kolei bardzo podobny jest do opisów z Apokalipsy św. Jana: „I wtedy przyjdzie na ludzi dzień sądu, dzień gniewu Pańskiego”. Królowa Saby i król Salomon W Biblii Hebrajskiej (znanej chrześcijanom jako Stary Testament) królowa Saby pojawia się tylko w 1 Księdze Królewskiej. Według opowieści królowa usłyszała o „sławie Salomona”, zwłaszcza o jego mądrości i przyszła go przetestować za pomocą serii „trudnych pytań”. Na tej podstawie możemy założyć, że sama królowa musiała być inteligentna i niezwykle bogata. Podobno przybyła do Jerozolimy z karawaną wielbłądów niosących „duże ilości złota”, drogocennych kamieni i przypraw. Królowa Saby wątpiła w pogłoski, które słyszała o wielkości Salomona, ale odkryła, że nie opowiadają one połowy historii. Była tak „przytłoczona”, jak mówi Biblia, przez majestat dworu i kompleksu świątynnego Salomona, że podarowała królowi izraelskiemu 120 talentów złota (o wartości szacunkowej 3,6 miliona dolarów dzisiaj) i więcej przypraw niż Salomon kiedykolwiek widział. Według legendy z kolei królowa Saby była piękną kobietą, której wdziękom uległ król Salomon. Owocem ich związku był syn Menelik I – uważany za pierwszego króla Etiopii. Piękna królowa udała się w podróż do królestwa króla Salomona. Miało to na celu pogłębienie relacji handlowych, ale przede wszystkim specyficzną wymianę. Królowa zapoznała się z mądrościami króla, a on wysłuchał jej wizji dotyczących przyszłości świata. Te zaś zapisano w trzech księgach. Wśród przepowiedni królowej znalazła się też wizja dotycząca samego króla Salomona. W księdze pierwszej zapisano rozpad królestwa Salomona po śmierci króla, która była początkiem końca dobrobytu i pokoju. Królowa Saby w Koranie W Koranie, fundamentalnym piśmie islamu, królowa Saby nosi imię Bilqis i to Salomon pierwszy dowiaduje się o jej sławie. W opisie Koranu Salomon (zwany Sulaimanem) jest tak potężny, że może rozmawiać ze zwierzętami i dowodzić nadprzyrodzonymi stworzeniami zwanymi dżinami. Ptak dudek mówi Salomonowi, że królestwem Saby ("Saba") rządzi kobieta o imieniu Bilqis, która "otrzymała wszystko i... posiada wspaniały tron". Kiedy Salomon dowiaduje się, że królowa i jej lud czczą słońce i inne bożki, każe ptakowi dudkowi dostarczyć list z prośbą do Bilqis o przejście na islam. Doradcy królowej każą jej wystąpić przeciwko Salomonowi, ale zamiast tego wysyła mu drogie prezenty, które bogaty król odrzuca, a następnie grozi, że sam najedzie na Sabę. Upokorzona królowa Saby podróżuje do Salomona. Zanim tam dotrze, Salomon każe swoim dżinom i magom przetransportować tron królowej do Jerozolimy. Kiedy królowa przybywa i widzi swój tron, jest przekonana, że Salomon jest prorokiem i przechodzi na islam. Ona również myli błyszczącą podłogę sali tronowej z wodą i wstydliwie podnosi spódnice, aby uniknąć zamoczenia, odsłaniając nogi. Rabini o królowej Saby W IX wieku n.e. historia Saby i Salomona została ponownie podjęta przez żydowskich rabinów w rozbudowanych komentarzach biblijnych znanych jako „midrasz” i „aggada”. Z tych późniejszych relacji, opartych na wiekach żydowskiego folkloru, dowiadujemy się, że królowa Saby przedstawiła Salomonowi serię zagadek dotyczących kobiet i płci, o których typowy mężczyzna niewiele by wiedział. Ale kiedy Salomon odpowiedział poprawnie, królowa była pod takim wrażeniem, że przeszła na judaizm. Dlaczego ludzie tak bardzo interesują się Sybillą? Ludzie interesują się przepowiedniami, takimi jak przepowiednie Sybilli, z kilku powodów. Przepowiednie oferują wgląd w przyszłość, co może być fascynujące dla wielu osób. Chęć poznania tego, co może się wydarzyć, jest naturalnym ludzkim pragnieniem. Ponadto w czasach niepewności, przepowiednie mogą dawać poczucie kontroli i przygotowania na nadchodzące wydarzenia. Ludzie często szukają wskazówek, które mogą pomóc im lepiej zrozumieć i przygotować się na przyszłość. Przepowiednie często zawierają elementy tajemnicy i dramatyzmu, co czyni je interesującymi i ekscytującymi. Excerpt: Przepowiednie Sybilli, czyli proroctwa królowej Saby, słyną z niezwykłej trafności. Wizje mające 3000 lat, wciąż cieszą się zainteresowaniem. ### Historyczna mobilizacja Polonii – ponad pół miliona zarejestrowanych wyborców Polacy mieszkający za granicą pokazują w 2025 roku, że losy kraju nie są im obojętne. Rekordowe zainteresowanie wyborami prezydenckimi i liczba ponad pół miliona zarejestrowanych wyborców to nie tylko sukces organizacyjny. To również wyraźny sygnał. Polonia chce mieć wpływ na przyszłość Rzeczypospolitej. W krajach takich jak Wielka Brytania, Niemcy, Holandia czy Irlandia możemy spodziewać się wysokiej frekwencji i aktywnego uczestnictwa w życiu publicznym, które może realnie wpłynąć na wynik wyborów. Ponad pół miliona zarejestrowanych wyborców - historyczny rekord Wybory prezydenckie 2025 zapiszą się w historii nie tylko ze względu na ich polityczne znaczenie, ale również z uwagi na niespotykaną dotąd mobilizację Polaków mieszkających za granicą. Według najnowszych danych Ministerstwa Spraw Zagranicznych, do głosowania poza terytorium Polski zarejestrowało się ponad 509 200 obywateli. To absolutny rekord dla pierwszej tury wyborów prezydenckich. Dla porównania: w 2020 roku zarejestrowano około 374 tysiące wyborców za granicą, w 2015 i 2010 roku było to poniżej 200 tysięcy. Tegoroczny wzrost to ponad 35 procent więcej niż pięć lat temu i ponad dwa razy więcej niż dekadę temu. Dynamika rejestracji szczególnie przyspieszyła w ostatnich trzech dniach przed zakończeniem zapisów. Kraje z największą aktywnością wyborczą Największe skupiska polskich wyborców poza granicami kraju znajdują się tradycyjnie w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Holandii i Irlandii. W tych państwach zainteresowanie udziałem w wyborach osiąga wyjątkowo wysoki poziom, co stawia duże wyzwania organizacyjne przed MSZ i konsulatami. Wielka Brytania W Zjednoczonym Królestwie utworzono aż 108 obwodów wyborczych – to największa liczba spośród wszystkich krajów zagranicznych. Polacy mogą głosować m.in. w Londynie, Manchesterze, Leeds, Liverpoolu, Blackpool czy Sheffield. Warunki do głosowania oceniane są jako dobre, choć niektóre lokalizacje notują duże zainteresowanie i ograniczoną przepustowość. Pełna lista adresów komisji wyborczych w Wielkiej Brytanii. Holandia W Holandii frekwencja rejestracyjna okazała się tak wysoka, że MSZ apelowało do obywateli o rozważenie rejestracji w sąsiednich krajach, takich jak Belgia czy Niemcy. Liczba komisji została zwiększona, jednak wciąż istnieje ryzyko długich kolejek i przeciążenia lokali wyborczych. Adresy komisji wyborczych w Holandii. Niemcy Niemcy odnotowały wyraźny wzrost liczby rejestracji, a liczba komisji wyborczych została odpowiednio zwiększona. Polacy mogą zapisać się do głosowania przez internet oraz w konsulatach. Warunki są oceniane jako sprawnie zorganizowane, choć większe miasta mogą doświadczyć zwiększonego napływu wyborców. Adresy komisji wyborczych w Niemczech. Irlandia W Irlandii obserwuje się bardzo duże zainteresowanie głosowaniem, co przy ograniczonej liczbie komisji może skutkować długimi kolejkami. Ze względu na położenie geograficzne – jako wyspa – Irlandia nie daje alternatyw w postaci głosowania w innych krajach, co dodatkowo komplikuje sytuację. Adresy komisji wyborczych w Irlandii. Ponad pół miliona zarejestrowanych wyborców to rekordowa liczba komisji wyborczych MSZ, reagując na zwiększone zainteresowanie wyborami, rozszerzyło liczbę zagranicznych komisji wyborczych z 320 (w 2019 roku) do 417 w 2025 roku. Równocześnie usprawniono proces rejestracji dzięki internetowemu systemowi e-Wybory. To znacząco ułatwiło składanie wniosków i organizację całego procesu. W efekcie do urn poza granicami Polski ruszy ponad pół miliona zarejestrowanych wyborców. Głos Polonii ma znaczenie! Wybory prezydenckie 2025 mogą być bardzo wyrównane, a udział Polaków za granicą może odegrać ważną rolę w ostatecznym wyniku. W 2020 roku głosy z zagranicy stanowiły około 3 procent ogółu. Natomiast ich znaczenie wzrosło szczególnie w drugiej turze. Jeśli tegoroczna frekwencja przekroczy prognozy, głosy oddane poza granicami kraju mogą stać się języczkiem u wagi. Polacy mieszkający za granicą pokazują w 2025 roku, że losy kraju nie są im obojętne. Rekordowe zainteresowanie wyborami prezydenckimi i liczba ponad pół miliona zarejestrowanych wyborców to nie tylko sukces organizacyjny. To również wyraźny sygnał, że Polonia chce mieć wpływ na przyszłość Rzeczypospolitej. W krajach takich jak Wielka Brytania, Niemcy, Holandia czy Irlandia możemy spodziewać się wysokiej frekwencji i aktywnego uczestnictwa w życiu publicznym, które może realnie wpłynąć na wynik wyborów. Excerpt: Polacy mieszkający za granicą pokazują w 2025 roku, że losy kraju nie są im obojętne. Rekordowe zainteresowanie wyborami prezydenckimi to fakt. ### Kiedy bagaż rejestrowany może nie trafić do samolotu? Ryanair ujawnia powody Ryanair ujawnia, kiedy nasz bagaż może nie trafić razem z nami na pokład samolotu. Tani przewoźnik podaje główne powody. Bagaż rejestrowany może zostać załadowany na inny lot niż jego właściciel. Warto jednak wiedzieć, co zrobić, gdy tak się stanie i jakie są powody takiej sytuacji. Nasz bagaż rejestrowany może nie polecieć z nami Może się zdarzyć, że bagaż nie dotrze wraz z podróżnym do celu. Często jest to przyczyną wielu komplikacji. Powody bywają przypadkowe i niezamierzone, ale zdarzają się też niestety… celowe. Okazuje się, że linie lotnicze mogą celowo nie umieścić bagażu w samolocie, w którym leci jego właściciel. Ryanair podał główne powody, dla których nasz bagaż rejestrowany może polecieć innym samolotem niż my. Irlandzkie linie twierdzą, że w miarę możliwości bagaż umieszcza się w tym samym samolocie, co podróżny, za wyjątkiem „pewnych okoliczności”. Okazuje się, że linie lotnicze mogą zdecydować się na przewiezienie bagażu alternatywnym lotem „ze względów bezpieczeństwa, ochrony lub kwestii operacyjnych”. Są sytuacje, w których bagaż rejestrowany może nie trafić na pokład samolotu, którym leci jego właściciel / fot. Getty Images Ryanair podaje, że może zdecydować się na wysłanie bagażu innym lotem do tego samego miejsca docelowego, gdy na przykład samolot osiągnął maksymalną dopuszczalną wagę startową. Przewoźnik twierdzi, że nie jest to powód do paniki. Linie lotnicze zapewniają, że bagaż rejestrowany przewiozą kolejnym lotem tak, aby dotarł do jego właściciela. Wyjątkiem mogą być przepisy, które wymagają obecności właściciela bagażu przy odprawie celnej. Co zrobić, gdy bagaż poleci innym samolotem? Gdy nasz bagaż dotrze do miejsca docelowego w innym czasie niż my, musimy go odebrać, gdy tylko przybędzie na miejsce. Niestety czasem może to być trudne lub niewygodne. Jeśli natomiast nie odbierzemy bagażu w „rozsądnym czasie”, linia lotnicza może naliczyć opłatę za jego przechowanie. Ponadto, jeśli nie odbierzemy bagażu rejestrowanego w ciągu trzech miesięcy od momentu udostępnienia go do odbioru, Ryanair może się nim zająć bez ponoszenia jakiejkolwiek odpowiedzialności wobec nas. Warto pamiętać, że nie możemy wysłać nikogo innego po odbiór bagażu. Zgodnie z warunkami linii lotniczych: „Tylko posiadacz Etykiety Identyfikacyjnej Bagażu jest uprawniony do odbioru Bagażu Rejestrowanego”. O tym warto pomyśleć, pisząc etykietę bagażową. Z zasad Ryanaira wynika również, że jeśli nasz bagaż zawiera przedmioty, których nie mamy prawa przewozić, może odmówić przewozu. Linie lotnicze zastrzegają sobie również prawo do odmowy przyjęcia bagażu, który według ich „rozsądnej opinii” nie jest prawidłowo i bezpiecznie zapakowany. Excerpt: Ryanair ujawnia, kiedy nasz bagaż może nie trafić razem z nami na pokład samolotu. Tani przewoźnik podaje główne powody. ### Emeryci kradną w sklepach. Nie stać ich na jedzenie Sprzedawcy detaliczni twierdzą, że zaobserwowali „inny rodzaj złodziei sklepowych”. Okazuje się, że coraz częściej emeryci kradną w sklepach ze względu na pogłębiający się kryzys. Sklepy spożywcze w Wielkiej Brytanii zgłaszają „ogromny” wzrost kradzieży sklepowych dokonywanych przez emerytów. Wpływ na to mają coraz wyższe koszty utrzymania na Wyspach. Dlaczego emeryci kradną w sklepach? John Nussbaum, szef firmy ochroniarskiej, Kingdom Services twierdzi, że coraz więcej kradzieży sklepowych dokonują emeryci, których „po prostu nie stać na jedzenie”. Wysokie koszty utrzymania „popychają ludzi do czegoś, czego nigdy wcześniej nie robili”. W ciągu ostatniego roku odnotowano wyjątkowo duży wzrost kradzieży dokonywanych przez osoby starsze. Firma Kingdom świadczy usługi dla setek sklepów w całej Wielkiej Brytanii, w tym supermarketów, sklepów całodobowych i galerii handlowych. Otrzymuje ona od 20 do 30 zgłoszeń o kradzieżach sklepowych tygodniowo. Kryzys popycha ludzi do czegoś, czego nigdy wcześniej nie robili / fot. Getty Images - Zauważyliśmy ogromny wzrost kradzieży sklepowych dokonywanych przez emerytów, którzy wkładają sobie słoik kawy do torby, a drugi do wózka sklepowego. I tego typu rzeczy - powiedział Nussbaum. Oszacował on, że 5 proc. osób przyłapanych na kradzieży przez pracowników firmy ochroniarskiej miało ponad 50 lat. Desperacja emerytów - W ciągu ostatnich 12 miesięcy mieliśmy inny poziom przestępczości. Teraz doświadczamy czegoś innego – emerytów, ludzi, którzy normalnie nie kradną w sklepach – powiedział Nussbaum. - Mieliśmy przypadki matek przyłapanych na kradzieży sklepowej, gdy były z dziećmi. Przyzwyczailiśmy się do widoku zorganizowanych gangów, to norma, ale typy ludzi, którzy są teraz zatrzymywani, zmieniły się. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widzieliśmy, a pracuję w ochronie od 30 lat. Dziesięć lat temu, pięć lat temu, nie widziałbyś tego rodzaju kradzieży. Przypisujemy to kosztom utrzymania - stwierdził. - Ludzie nie mogą sobie pozwolić na wydanie 10, 20 funtów na jedzenie. To desperacja. Sprzedawcy detaliczni nie angażują policji, gdy mają do czynienia z emerytami. To nie jest dobra reklama dla supermarketu, jeśli wyjdzie na jaw, że emeryt został przekazany policji za kradzież sklepową - dodał Nussbaum. Temat kradzieży sklepowych dokonywanych przez osoby starsze pojawił się po tym, jak w zeszłym miesiącu ujawniono, że liczba kradzieży sklepowych odnotowanych przez policję w Anglii i Walii wzrosła do najwyższego poziomu w historii. Zgodnie z oficjalnymi danymi przekroczyła pół miliona przestępstw po raz pierwszy w 2024 roku. Excerpt: Sprzedawcy detaliczni twierdzą, że zaobserwowali „inny rodzaj złodziei sklepowych”. Okazuje się, że coraz częściej emeryci kradną w sklepach. ### Już dziś! Finał! Justyna Steczkowska na Eurowizji! Półfinał 13 maja pokazał, że Justyna Steczkowska to artystka pełna, światowej klasy. Polska wokalistka z łatwością przeszła do finału konkursu i właśnie dziś ma szansę zdobyć pierwsze miejsce w konkursie Eurowizja 2025! Czy uda się jej zdobyć ten historyczny sukces? To zależy także od nas - Polaków za granicą. A ważny jest każdy głos, na który wokalistka zdecydowanie zasłużyła! Dziś wieczorem czeka nas świetna zabawa! Półfinał jak z bajki – narodziny „Yennefer Eurowizji” Wtorkowy półfinał 13 maja przejdzie do historii polskich występów na Eurowizji. Justyna Steczkowska zaprezentowała się w utworze, który był nie tylko popowym manifestem siły kobiecości, ale też spektakularnym show wizualno-wokalnym. Jej występ porównywano do magicznych widowisk z pogranicza fantasy i koncertu światowej gwiazdy – dziennikarze nazwali ją nawet „Yennefer Eurowizji”, od legendarnej czarodziejki z sagi „Wiedźmin”. W czarnej, błyszczącej kreacji z dynamiczną choreografią i perfekcyjną reżyserią świateł, Justyna hipnotyzowała publiczność w Bazylei. Co więcej, wokalnie wypadła bezbłędnie – z operowym zacięciem, niesamowitą kontrolą głosu i mocą, która na żywo dosłownie ścinała z nóg. Owacje na stojąco i entuzjastyczne recenzje w europejskich mediach sprawiły, że awans do finału był formalnością. Finał Eurowizja 2025 – kiedy i gdzie oglądać? Wielki finał Konkursu Piosenki Eurowizji 2025 odbędzie się dzisiaj – w sobotę, 17 maja o godzinie 21:00 w hali St. Jakobshalle w Bazylei (Szwajcaria). Transmisję na żywo można oglądać: w Polsce: w TVP1 oraz online na TVP VOD, za granicą: przez oficjalny kanał YouTube Eurovision Song Contest, a także lokalne telewizje transmitujące Eurowizję (np. BBC, ARD, RTVE, France 2). Jak głosować na Justynę Steczkowską? Polacy mieszkający za granicą mogą głosować SMS-owo lub przez aplikację mobilną Eurovision App, dostępnej w App Store i Google Play. Niestety, osoby przebywające w Polsce nie mogą głosować na polską reprezentantkę – mogą jednak zachęcać znajomych z zagranicy, by oddali głos właśnie na Justynę! Wśród najlepszych – kto jeszcze w finale? W finale zmierzy się 26 państw – 20 wyłonionych z dwóch półfinałów oraz 6 automatycznych finalistów (tzw. "Wielka Piątka" + gospodarz). Oto niektórzy z tegorocznych faworytów: Szwecja: KAJ z ekstatycznym „Bara Bada Bastu” – retro-dance-popowy hit. Hiszpania: Melody z utworem „Esa Diva” – potężna latynoska energia. Ukraina: Ziferblat z „Bird of Pray” – emocjonalna ballada niosąca przesłanie nadziei. Włochy: Alessandro Marelli z „Lucciole” – romantyczna i teatralna propozycja. Eurowizja 2025 - Występ Justyny Steczkowskiej zyskał największą popularność na YouTube, fot. gettyimages.com Jednak to Polska i Justyna Steczkowska są dziś na ustach wszystkich. Natomiast film z jej występem z Eurowizji maj 2,5 mln wyświetleń! To najwięcej spośród wszystkich finalistów. Absolutny rekord! Justyna Steczkowska – wokalistka totalna Justyna to nie debiutantka, lecz prawdziwa artystka o międzynarodowym kalibrze. Jej kariera obejmuje dziesiątki płyt, niezliczone koncerty, występy z orkiestrami symfonicznymi i eksperymenty z elektroniką. Na Eurowizji 2025 udowodniła, że dojrzałość sceniczna i bezkompromisowa wizja artystyczna mogą równać się z najnowszymi trendami muzyki pop. Jej show był nie tylko pięknie skonstruowany – był emocjonalny, pełen symboliki i przemyślany w każdym detalu. Eurowizja 2025. Czy Polska sięgnie po pierwsze zwycięstwo? Szansa jest realna. Jeśli Europa da się porwać temu występowi tak, jak zrobiła to publiczność w półfinale, Polska może po raz pierwszy w historii zdobyć pierwsze miejsce w Konkursie Piosenki Eurowizji. Ale wszystko zależy od głosów – szczególnie Polaków mieszkających w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Norwegii, Irlandii, Francji i innych krajach. Głosujmy na Justynę – artystkę, która pokazała, że marzenia mogą się spełnić, gdy talent spotyka odwagę. Excerpt: Justyna Steczkowska to artystka pełna, światowej klasy. Polska wokalistka z łatwością przeszła do finału konkursu i właśnie dziś ma szansę zdobyć pierwsze miejsce w konkursie! Czy uda się jej zdobyć ten historyczny sukces? To zależy także od nas - Polaków za granicą. ### Where Are The Polish Communities in the UK? Polish communities in the UK are quite widespread, but there are some areas where they are particularly prominent. Whether you’re looking to join your fellow countrymen or you’re looking for the love and companionship of a beautiful Polish woman, here are the best places to find Polish communities in the UK. The Top UK Cities to Find Polish Communities The UK has many places to find Polish communities. These areas typically have Polish shops, restaurants, and cultural centres, contributing to a strong sense of community amongst the Polish residents. The best Polish communities can be found in these cities: Manchester Manchester is a particularly great city to find the love and friendship of a Polish community. You may be seeking new connections or even a casual fling in the area. Either way, there are thousands of Polish-born residents in Manchester. You can see just how many stunning women and even sexy escorts there are in the area on this directory! Places like Trafford, especially areas like Sale and Altrincham, have sizable Polish populations waiting to meet you. London Areas like Ealing, Hammersmith, Fulham, and Brent have a significant Polish presence. England’s capital is full of vibrant Polish businesses and communities that benefit from all the incredible offerings of the city. London in particular has some incredible Polish eateries, such as Mamuska! Located in Elephant & Castle, Mamuska! offers an authentic Polish dining experience with a bar serving a variety of Polish beers, vodkas, and cocktails. They also serve traditional Polish dishes such as pierogi, bigos, and schnitzels - A must-visit destination! Leeds You can find notable Polish communities in the many suburbs of Leeds, such as Horsforth and Chapel Allerton. In Leeds, you can find various Polish events and activities organised by the local community and cultural organisations. Birmingham If you’re ever in the Birmingham area, you’ll find charming Polish communities in areas like Erdington and Sutton Coldfield. Europa Polish Shop, located on Stratford Road in Sparkhill, offers a wide range of Polish groceries, including meats, dairy products, bread, canned goods, sweets, and beverages that helps to make Polish residents feel right at home. Southampton Portswood and Shirley are known for their Polish communities. Southampton is home to a Polish Community Centre, which serves as a hub for cultural events, social gatherings, and community support services. This centre often hosts Polish language classes, cultural workshops, and celebrations of Polish holidays. Edinburgh Leith and the surrounding areas have a visible Polish presence. Edinburgh hosts the Polish Cultural Festival, which celebrates Polish arts, music, literature, and cuisine. The festival typically features concerts, exhibitions, film screenings, and other cultural events, showcasing the richness of Polish culture. Glasgow Pollokshields and Govanhall are both known for their friendly and community-minded Polish residents. Glasgow may offer Polish language classes, cultural workshops, and community education programs for those interested in learning about Polish language, history, and traditions. If you are looking for a Polish love in the UK, there’s no better way to impress her than with your knowledge of her language and culture! Bristol Bedminster and Easton have significant Polish populations. Informal gatherings or social events organised by the Polish community provide opportunities for networking, making friends, and sharing experiences. Polski Sklep Bristol is a popular Polish grocery store located on Stapleton Road in Easton. They offer a wide range of Polish food products, including meats, dairy, bread, canned goods, and sweets, if you’re looking to try something new or grab an old favourite. How to Make New Connections & Meet Polish Women Polish women are known for their outstanding femininity and beauty, so it’s no surprise that many men are eager to meet the gorgeous women in their area. Polish men, too, are sure to enjoy the companionship of women from their own country and culture. Whilst it's important to remember that these characteristics are generalisations and may not apply to all Polish women, there is certainly an allure to Polish women that cannot be resisted! So, if you wanted to know where the Polish communities are in the UK, there you have it! All of the UK cities mentioned above are host to an array of events, societies, and organisations that offer a range of activities for the local Polish residents. You’ll also find Polish religious groups, classes and educational activities, and even themed nightlife to explore. There are currently around 1 million Polish-born residents living in the UK as of right now. No matter the reason you are seeking Polish companions, whether they be a new romantic partner, a Polish escort, or just new friends, the UK has some incredible Polish communities to discover. ### Ryanair Prime za £79 rocznie – HIT czy PUŁAPKA? Sprawdziliśmy, co naprawdę dostajesz Ryanair Prime to subskrypcyjny program lojalnościowy kosztujący £79 lub 79 euro rocznie, skierowany głównie do osób, które często podróżują Ryanairem. Jednak jak często trzeba latać w ciągu roku, aby to się opłacało? Korzyści z Ryanair Prime Korzyści z programu podawane są dość ogólnikowo na stronach przewoźnika i w mailach z ofertami. Są to bezpłatna rezerwacja limitowanej ilości miejsc, zniżki na bilety i ubezpieczenie podróżne. Diabeł tkwi w szczegółach, dlatego postanowiliśmy przestudiować regulamin programu. Jednak i tam nie ma praktycznie żadnych konkretów. Bezpłatna rezerwacja nie wiadomo jakich miejsc Jak podaje Ryanair, członkowie Ryanair Prime mogą za darmo zarezerwować do 12 darmowych miejsc rocznie dla siebie oraz 12 dla osoby towarzyszącej, która nazywana jest Ryanair Prime Companion. Przeliczając na szybko i zakładając, że rezerwacja miejsc wynosi £9, przy 9 lotach zwróci się cena Prime. Jednak i tu są haczyki. Po pierwsze, darmowa rezerwacja miejsc dla osób z wykupionym Prime, dotyczy tylko wybranych rzędów i nie wiadomo dokładnie jakich, bowiem regulamin tego nie precyzuje. Znając Ryanaira możemy założyć, że są to miejsca najmniej popularne, z tyłu samolotu. Do tego rezerwacja jest uzależniona od dostępności miejsc. W przypadku braku dostępności siedzenia są przydzielane losowo. Innymi słowy dostaniemy jakieś darmowe miejsca ale nie wiadomo gdzie i czy będą dostępne na nasz lot. Po drugie rezerwacja miejsca musi dotyczyć lotu, który odbędzie się w czasie gdy jesteśmy członkami Ryanair Prime, a więc w praktyce, kiedy subskrypcja będzie zbliżała się do końca, nie będziemy mogli kupić biletu na lot, który odbędzie się już po wygaśnięciu subskrypcji. Osoba towarzysząca czyli Ryanair Prime Companion - największy absurd tej oferty Ryanair Prime Companion to osoba, która także dostaje 12 darmowych miejsc rocznie według regulaminu Ryanaira. Jeśli jednak ktoś pomyśli, że kupując Prime za £79 dostanie łącznie 24 darmowe miejsca dla siebie i towarzysza, to się bardzo rozczaruje. W regulaminie nie ma sprecyzowanej kwoty opłaty za dodatkową osobę i jest to bardzo zawile opisane. Dlatego spróbowaliśmy dokonać zakupu Prime i okazało się, że dodatkowa osoba kosztuje także 79 funtów, a więc tyle ile zapłaciłaby, gdyby sama wykupiła sobie subskrypcję. Kupując Ryanair Prime dla siebie i osoby towarzyszącej, nie mamy żadnej zniżki, co wydaje się absurdalne. Co więcej jeśli nasz Ryanair Prime Companion chciałby lecieć sam i wykorzystać korzyści programu, rezerwacji musi dokonać właściciel subskrypcji. Program Ryanair Prime spotyka się z krytyką ze strony pasażerów / fot. Getty Images Zniżki na bilety Ryanair chwali się, że kupująć Prime, mamy dostęp do zniżek na bilety. Konkretnie mamy możliwość rezerwacji nielimitowanej liczby lotów ze zniżkami dla siebie i osoby towarzyszącej (pamiętajmy, że jest to osoba za którą też zapłaciliśmy pełną cenę Prime). Jednak ani oferty, ani regulamin nie precyzują jakie to zniżki są przewidywane. Nie wiadomo czy będzie to stała zniżka procentowa, którą członek Prime może użyć rezerwując konkretny lot, czy też będą to zniżki już określone i na konkretne loty. Bazując na tak niejasnych opisach, ciężko w ogóle odnieść się do tego ile można zaoszczędzić dzięki tym zniżkom. Maile z promocjami To kolejna ciekawa pozycja tej oferty. Członkowie będą otrzymywać regularne maile o “nadchodzących ekskluzywnych wyprzedażach lotów i innych stosownych ofertach”. Osoby, które już mają konto na stronie Ryanair albo w aplikacji otrzymują już oferty na maila o nadchodzących promocjach. Są to oferty dość przypadkowe, najczęściej na mało oblegane trasy lub w okresach o mniejszym ruchu. Nie wiadomo i Ryanair tego nie precyzuje, czym będą się różniły maile wysyłane do osób z Prime. Jednak jak podaje przewoźnik “E-maile te stanowią istotną część usługi Ryanair Prime i są niezbędnym elementem umowy Ryanair Prime. W związku z tym członkowie nie mogą zrezygnować z ich otrzymywania”. Innymi słowy nie ma opcji, żeby się wypisać z otrzymywania tych ofert. Ubezpieczenie Ubezpieczenie oferowane w ramach Ryanair Prime obejmuje tylko lot, czyli m.in. opóźnienia, nagłe wypadki medyczne, zgubiony bagaż czy anulacje z powodu choroby (z wyłączeniem COVID-19 i chorób przewlekłych). Dotyczy wszystkich lotów Ryanair Group (Ryanair DAC, UK, Buzz, Lauda, Malta Air), pod warunkiem, że wypadają w okresie subskrypcji. Jest to na pewno wartość dodana, jednak należy zauważyć, że pełne ubezpieczenie podróżne można kupić już za £5. Automatyczne odnawianie Subscrybcja odnawia się automatycznie i w rocznicę zakupu przewoźnik pobierze opłatę za kolejny rok z tego samego środka płatności, którego użyliśmy do zakupu. Jest to obecnie standard przy tego typu produktach i trzeba pamiętać o anulowaniu, jeśli nie chce się przedłużać. Czy to się opłaca? Kupując Ryanair Prime kupujemy trochę kota w worku. Nie wiemy jakie zniżki i jakie promocje dostaniemy w ciągu 12 miesięcy. Dla osoby, która lata Ryanairem co najmniej 12 razy w roku i zawsze rezerwuje miejsca, oferta może się opłacić. Aczkolwiek taka osoba, także nie ma gwarancji, że miejsca które zwykle wybiera będą w ofercie dla Prime lub że będą dostępne na wybrane loty. Oferta przewoźnika jest niejasna, niczego konkretnie nie obiecuje i właściwie kupujący nie podstaw do jakichkolwiek roszczeń, jeśli będzie nie zadowolony z zakupu. Jeśli porównać to z podobnym produktem Wizz Air, który oferuje bardzo konkretne zniżki na każdy lot oferta Ryanaira wydaje się zupełnie nieatrakcyjna i niejasne. Wizz Air poza promocjami, daje zniżkę £5 na bagaż oraz £10 zniżki na każdy bilet kosztujący powyżej £29.99. Co więcej subskrypcja Wizz Air jest tańsza niż Ryanaira. Excerpt: Ryanair Prime to subskrypcyjny program lojalnościowy kosztujący £79 lub 79 euro rocznie, skierowany głównie do osób, które często podróżują Ryanairem. ### Komisje wyborcze w Niemczech adresy – tu zagłosujesz na prezydenta RP W Niemczech utworzono w sumie 54 obwodowe komisje wyborcze. Polscy imigranci będą mogli oddać w nich swój głos w wyborach prezydenckich 2025. Poniżej, prezentujemy pełną listę adresów obwodowych komisji wyborczych (OKW) w Niemczech. Głosowanie odbywa się w niedzielę, 18 maja, w siedzibie wybranej obwodowej komisji wyborczej między godziną 7:00 a 21:00. Druga tura wyborów – o ile będzie konieczna – planowana jest na niedzielę, 1 czerwca. Idąc na wybory, należy mieć przy sobie ważny polski paszport lub polski dowód osobisty. Polacy mieszkający w Niemczech będą mogli głosować na swoich kandydatów na prezydenta m.in. w Berlinie, Dortmundzie, Monachium, Dreźnie, Lipsku czy Hamburgu. Jak oddać głos na prezydenta RP w Niemczech? Co trzeba zrobić, aby wziąć udział w polskich wyborach polskiego prezydenta 2025, mieszkając poza granicami naszej ojczyzny? Prawo udziału w wyborach Prezydenta RP w 2025 roku ma osoba, która: najpóźniej w dniu głosowania kończy 18 lat, nie została pozbawiona praw publicznych prawomocnym orzeczeniem sądu, nie została ubezwłasnowolniona prawomocnym orzeczeniem sądu, nie została pozbawiona praw wyborczych prawomocnym orzeczeniem Trybunału Stanu, posiada ważny polski paszport, a w państwach, w których dowód osobisty jest wystarczającym dokumentem do przekroczenia granicy, ważny dowód osobisty; zostanie wpisana do spisu wyborców. W Niemczech utworzono w sumie 53 obwodowe komisje wyborcze (fot: Getty Images) Obwodowe komisje wyborcze w Niemczech adresy Gdzie zatem powstały komisje wyborcze w Niemczech? Oto pełna lista adresów obwodowych komisji wyborczych, które utworzono w Niemczech: 210. Berlin I Unter den Linden 70-72 10117 Berlin 211. Berlin II Unter den Linden 70-72 10117 Berlin 212. Berlin III Unter den Linden 70-72 10117 Berlin 213. Berlin IV Lassenstraße 19-21 14193 Berlin 214. Berlin V Burgstraße 27 10178 Berlin 215. Berlin VI Pariser Platz 4A 10117 Berlin 216. Berlin VII Majakowskiring 47 13156 Berlin 217. Berlin VIII Altlandsberger Platz 2 12685 Berlin 218. Lipsk Markt 10 04109 Leipzig 219. Drezno Wilhelm-Buck-Straße 2 01097 Dresden 220. Hamburg I Gründgensstraße 20 22309 Hamburg 221. Hamburg II Gründgensstraße 20 22309 Hamburg 222. Hamburg III Am Gojenboom 46 22111 Hamburg 223. Hamburg IV Ebner-Eschenbach-Weg 1 21035 Hamburg 224. Hamburg V An der Falkenbek 10 21149 Hamburg 225. Hamburg VI Bei der Hammer Kirche 12 20535 Hamburg 226. Brema I Birkenstraße 20 28195 Bremen 227. Brema II Woltmershauser Straße 376 28197 Bremen 228. Brunszwik Westbahnhof 13 38118 Braunschweig 229. Hanower Stilleweg 12 B 30655 Hannover 230. Laatzen Mergenthalerstraße 3 30880 Laatzen 231. Oldenburg Karlstraße 19 26123 Oldenburg 232. Kolonia I Im MediaPark 5C 50670 Köln 233. Kolonia II Im MediaPark 5C 50670 Köln 234. Kolonia III An der Alteburger Mühle 6 50968 Köln 235. Bielefeld I Ravensberger Park 6 33607 Bielefeld 236. Bielefeld II Ravensberger Park 6 33607 Bielefeld 237. Darmstadt Ludwigshöhstraße 42 64285 Darmstadt 238. Dortmund I Märkische Straße 120 44141 Dortmund 239. Dortmund II Märkische Straße 120 44141 Dortmund 240. Düsseldorf I Brinckmannstraße 5 40225 Düsseldorf 241. Düsseldorf II Brinckmannstraße 5 40225 Düsseldorf 242. Essen I Burgplatz 1 45127 Essen 243. Essen II Burgplatz 1 45127 Essen 244. Frankfurt I Staufenstraße 1 60323 Frankfurt am Main 245. Frankfurt II Staufenstraße 1 60323 Frankfurt am Main 246. Frankfurt III Auf dem Mühlberg 14 60599 Frankfurt am Main 247. Kassel Franz-Ulrich-Straße 6 34117 Kassel 248. Kleve Minoritenplatz 1 47533 Kleve 249. Moguncja Wormser Straße 201 55130 Mainz 250. Monastyr Hohe Geist 8 48163 Münster 251. Wiesbaden Gutenbergstraße 6 65187 Wiesbaden 252. Monachium I Röntgenstraße 5 81679 München 253. Monachium II Röntgenstraße 5 81679 München 254. Monachium III Röntgenstraße 5 81679 München 255. Monachium IV Prinzregentenstraße 7 80538 München 256. Monachium V Adolf-Kolping-Straße 1 80336 München 257. Monachium VI Adolf-Kolping-Straße 1 80336 München 258. Karlsruhe I Albert-Schweitzer-Straße 1 76139 Karlsruhe 259. Karlsruhe II Albert-Schweitzer-Straße 1 76139 Karlsruhe 260. Norymberga I Sulzbacher Straße 32 90489 Nürnberg 261. Norymberga II Sulzbacher Straße 32 90489 Nürnberg 262. Stuttgart I Fritz-Walter-Weg 19 70372 Stuttgart 263. Stuttgart II Fritz-Walter-Weg 19 70372 Stuttgart Do której godziny są czynne lokale wyborcze w Niemczech? Wszystkie lokale wyborcza są czynne od 7:00 do 21:00. Rejestracja na wybory prezydenckie 2025 za granicą Przypominamy, iż rejestracja zgłoszeń do spisu wyborców tworzonego przez konsula rozpoczęła się w środę, 9 kwietnia 2025. Natomiast wniosek należy złożyć najpóźniej do wtorku, 13 maja 2025 roku. Istnieją trzy sposoby rejestracji w spisie wyborców: złożenie wniosku przy użyciu usługi e-Wybory, złożenie wniosku w postaci papierowej z własnoręcznym podpisem (także korespondencyjnie), złożenie wniosku na adres poczty elektronicznej właściwego konsula z załączonym skanem/fotografią podpisanego własnoręcznie wniosku. (formularz wniosku będzie dostępny na stronach internetowych placówek zagranicznych) UWAGA! Ogółem najszybszą i najprostszą metodą dopisania się do spisu wyborców za granicą jest skorzystanie z aplikacji e-Wybory. Podsumowując, ten właśnie sposób jest rekomendowany przez polskie władze. Excerpt: W Niemczech utworzono w sumie 53 obwodowe komisje wyborcze. Polscy imigranci będą mogli oddać w nich swój głos w wyborach prezydenckich 2025. ### Adresy komisji wyborczych w Irlandii – tu zagłosujesz na prezydenta RP W Irlandii powstało w sumie 11 obwodowych komisji wyborczych. W nich polscy imigranci będą mogli oddać swój głos w wyborach prezydenckich 2025. Poniżej, prezentujemy pełną listę irlandzkich obwodowych komisji wyborczych (OKW). Wybory Prezydenta RP 2025 w Irlandii Polacy mieszkający na „Zielonej Wyspie” będą mogli oddawać głosy w wyborach prezydenckich 2025 w następujących miastach: w stołecznym Dublinie (6 obwodów), w Cork (dwa obwody), Galway, Gorey, Athlone, Limerick, Letterkenny, a także w Kilkenny (po 1 obwodzie). Jak oddać głos na prezydenta RP w Irlandii? Co trzeba zrobić, aby wziąć udział w polskich wyborach polskiego prezydenta 2025, mieszkając poza granicami naszej ojczyzny? Obywatele polscy przebywający w Irlandii będą mogli zagłosować w obwodach głosowania utworzonych za granicą. Prawo udziału w wyborach Prezydenta RP w 2025 roku ma osoba, która: najpóźniej w dniu głosowania kończy 18 lat, nie została pozbawiona praw publicznych prawomocnym orzeczeniem sądu, nie została ubezwłasnowolniona prawomocnym orzeczeniem sądu, nie została pozbawiona praw wyborczych prawomocnym orzeczeniem Trybunału Stanu, posiada ważny polski paszport, a w państwach, w których dowód osobisty jest wystarczającym dokumentem do przekroczenia granicy, ważny dowód osobisty; zostanie wpisana do spisu wyborców. Gdzie powstały komisje wyborcze w Irlandii? (fot: Getty Images) Adresy komisji wyborczych w Irlandii Gdzie zatem powstały komisje wyborcze w Irlandii? Na zakończenie, poniżej prezentujemy pełną listę obwodowych komisji wyborczych, które utworzono na „Zielonej Wyspie”: 127. Dublin I 5 Ailesbury Road D04 W221, Dublin 128. Dublin II Saint Benildus College Kilmacud Road Upper, Stillorgan A94 X886, Dublin 129. Dublin III O'Connell Secondary School Richmond Street North D01 Y4A9, Dublin 130. Dublin IV New Cross College Cappagh Road Finglas D11 NC56, Dublin 131. Dublin V Saint Patrick's Senior National School Blackcourt Road Corduff D15 W261, Dublin 132. Dublin VI, Royal Dublin Society, Merrion Road, D04 AK83, Dublin 133. Athlone Monksland Community Centre Monksland N37 WK25, Athlone 134. Cork I North Monastery Co-educational Secondary School North Monastery Road T23 P825, Cork 135. Cork II Greenmount National School Green Street Greenmount T12 HE14, Cork 136. Galway Radharc na Mara School Walter Macken Road Mervue H91 A3H2, Galway 137. Gorey Freemason Centre The Avenue Y25 K640, Gorey 138. Kilkenny 15A Hebron House Hebron Business Centre Hebron Road R95 DD29, Kilkenny 139. Letterkenny Radisson Blu Hotel Paddy Harte Road F92 FK15, Letterkenny 140. Limerick Northside Family Resource Centre Cloncannane Road Ballynanty V94 APX8, Limerick Rejestracja na wybory prezydenckie 2025 za granicą Przypominamy, iż rejestracja zgłoszeń do spisu wyborców tworzonego przez konsula rozpoczęła się w środę, 9 kwietnia 2025. Natomiast wniosek należy złożyć najpóźniej do wtorku, 13 maja 2025 roku. Istnieją mianowicie trzy sposoby rejestracji w spisie wyborców: złożenie wniosku przy użyciu usługi e-Wybory, złożenie wniosku w postaci papierowej z własnoręcznym podpisem (także korespondencyjnie), złożenie wniosku na adres poczty elektronicznej właściwego konsula z załączonym skanem/fotografią podpisanego własnoręcznie wniosku. (formularz wniosku będzie dostępny na stronach internetowych placówek zagranicznych) UWAGA! Ogółem najszybszą i najprostszą metodą dopisania się do spisu wyborców za granicą jest skorzystanie z aplikacji e-Wybory. Podsumowując, ten właśnie sposób jest rekomendowany przez polskie władze. Excerpt: Poniżej, prezentujemy pełną listę irlandzkich obwodowych komisji wyborczych (OKW). ### Kobieta plus size ostro o Ryanairze: "Toalety są upokarzające" Influencerka, która opublikowała na TikToku wideo zatytułowane „Latanie, gdy jest się grubą”, skrytykowała Ryanaira za „najciaśniejszą toaletę”, z jakiej kiedykolwiek musiała korzystać. Na swoim vlogu podróżniczym pewna australijska influencerka skrytykowała Ryanaira za niedostosowanie warunków w samolocie do ludzi otyłych. Otyła pasażerka skrytykowała Ryanaira Brooke Phoebe niedawno opublikowała film na TikToku, w którym zdobyła się na krytykę Ryanaira. Na nagraniu zatytułowanym: „Latanie, gdy jest się grubą” (Flying while fat) szczegółowo opisała wszystkie niewygody podróży samolotem, jako kobieta z nadwagą. Klip zaczyna się od momentu, gdy Brooke idzie wąskim przejściem między fotelami, aby w końcu dotrzeć do przydzielonego jej miejsca. W trakcie tłumaczy, że chce „po prostu pokazać dużym dziewczynom, jak to jest wsiadać do samolotu w ostatniej chwili”. Kobieta doradza także dziewczętom o większych rozmiarach, aby się nie spieszyły, gdyż każdemu zajmuje trochę czasu usadowienie się na miejscu. Wyjaśniła także, że wybrała „konfigurację dwumiejscową”, więc „nikogo nie było obok” niej. Brooke miała jednak duże zastrzeżenia do rozmiarów toalety w Ryanairze. Powiedziała: - Dostaję mnóstwo wiadomości o korzystaniu z toalety w samolocie i nie będę kłamać, ta jest najciaśniejsza, jakiej doświadczyłam. Wyświetl ten post na Instagramie Post udostępniony przez Brooke Phoebe (@brookephoebe) Cenna wskazówka dla podróżnych Kobieta na nagraniu podzieliła się także cenną wskazówką dotyczącą latania: - Zawsze polecam skorzystanie z toalety na lotnisku, jak tylko ludzie zaczną wchodzić na pokład. W ten sposób jest mniejsze prawdopodobieństwo, że będziecie musieli skorzystać z toalety w samolocie. Swój film zakończyła zwracając się do innych kobiet o większych rozmiarach, które mogą czuć się skrępowane w czasie podróży. - Zasługujecie na zajęcie miejsca w tym świecie. Nawet w samolocie – skwitowała. Nagranie Brooke wywołało różne komentarze. Od wspierających po krytyczne. Ktoś napisał, że swoje „doświadczenie” w Ryaniarze związane z ciasną toaletą powinna traktować jako „sygnał ostrzegawczy”. Na krytykę, w której znalazła się sugestia, że marnuje swój czas na robienie filmików o niewygodach funkcjonowania jako osoba z nadwagą, miała krótką odpowiedź. „Uwielbiam marnować czas ludzi, po prostu istniejąc” – stwierdziła ironicznie. Excerpt: Otyła pasażerka, która opublikowała na TikToku wideo zatytułowane „Latanie, gdy jest się grubą”, skrytykowała Ryanaira za „ciasną toaletę”. ### Szykują się zmiany w kontach oszczędnościowych. Oszczędzający oburzeni! O reformach, zmianach i modyfikacjach w ISA mówi się od dawna. Czasami można odnieść wrażenie, że rząd UK traktuje konta ISA jako “skarbonkę na czarną godzinę”, do której sięgnie przy pierwszej okazji. Jakie zmiany w kontach oszczędnościowych ISA rozważa rząd? Czy nałoży na nie podatek od odsetek? Rozpoczynają się szeroko zakrojone konsultacje, jednak co z nich wyniknie? Indywidualne Konta Oszczędnościowe (ISA) to popularna w forma oszczędzania. Pozwala osobom powyżej 18. roku życia odkładać do 20 000 funtów rocznie bez obowiązku płacenia podatku od zysków kapitałowych czy odsetek. Rząd Partii Pracy pod przewodnictwem Rachel Reeves planuje jednak gruntowną reformę tego systemu. Pierwszą na taką skalę od jego wprowadzenia w 1999 roku. Jakie zmiany w kontach oszczędnościowych zostaną wprowadzone i dlaczego? Zmiany w kontach oszczędnościowych ISA - konsultacje W ramach nadchodzących konsultacji, Skarb Państwa ma zebrać opinie środowiska finansowego z londyńskiego City, by wypracować nowy model ISA. Ten - według zapowiedzi – ma lepiej równoważyć oszczędności gotówkowe i inwestycje kapitałowe. Główna motywacja? Zachęcenie Brytyjczyków do bardziej aktywnego inwestowania i przekierowanie większego strumienia kapitału na krajowy rynek. Zatem wpisuje się to w szerszą strategię gospodarczą rządu. Choć na tym etapie nie mówi się o opodatkowaniu ISA – rozwiązaniu, które w przeszłości rozważano, ale odrzucano z obawy przed społeczną krytyką – eksperci nie wykluczają zmian strukturalnych, np. w limitach czy warunkach korzystania z ulg podatkowych. Jesienny budżet może przynieść pierwsze konkrety. Niemniej zmiany na kontach ISA mogą istotnie zmienić krajobraz oszczędnościowy w Wielkiej Brytanii. Czy Rachel Reeves opodatkuje ISA? W ostatnich miesiącach pojawiły się kontrowersyjne doniesienia sugerujące, że rząd Partii Pracy, z kanclerz skarbu Rachel Reeves na czele, rozważa poważne ograniczenia w funkcjonowaniu kont ISA. Najwięcej emocji wzbudziły lutowe przecieki. Według których roczny limit wpłat na konta miałby zostać obniżony z obecnych 20 000 do zaledwie 4 000 funtów. Choć zmiany na kontach ISA nie zostały jeszcze oficjalnie ogłoszone, propozycje te wywołały falę krytyki, obaw i protestów – zarówno ze strony ekspertów finansowych, jak i milionów Brytyjczyków korzystających z tego popularnego narzędzia oszczędnościowego. Struktura ISA pozwala bowiem uniknąć podatków od zysków kapitałowych, odsetek i dywidend, co czyni je filarem prywatnego oszczędzania w Wielkiej Brytanii. Zmiany w kontach oszczędnościowych ISA wzbudzają wiele obaw, fot. gettyimages.com Ewentualne obniżenie limitu nie tylko zmniejszyłoby efektywną kwotę wolną od podatku, ale mogłoby także zniechęcić obywateli do długoterminowego oszczędzania. Reeves – choć podkreśla, że konsultacje w sprawie reformy trwają – nie odcina się od pomysłu głębokiej przebudowy systemu ISA. W tle tych rozważań pobrzmiewa potrzeba zwiększenia inwestycji na rynku kapitałowym i wsparcia brytyjskiej gospodarki. Jednak wielu komentatorów ostrzega, że zbyt radykalne zmiany mogą uderzyć w klasę średnią i podważyć zaufanie do państwa. Czy zmiany w ISA wzbudzają obawy w UK? Planowane przez rząd zmiany na kontach ISA wywołały burzliwą reakcję wśród oszczędzających w całej Wielkiej Brytanii. Dla wielu z nich to nie tylko kwestia finansów, ale także zaufania do państwowych zachęt do oszczędzania. „To brzmi jak kara za bycie odpowiedzialnym – oszczędzam co miesiąc, myśląc o przyszłości moich dzieci, a teraz mogą mi to odebrać,” mówi Helen z Manchesteru, która od lat korzysta z limitu ISA. Podobnie reaguje David z Londynu: „Rząd mówi, że chce wspierać klasę średnią, a jednocześnie tnie jedno z najważniejszych narzędzi do budowania bezpieczeństwa finansowego. Gdzie tu logika?” Obawy dotyczą również szerszych konsekwencji społecznych. „Jeśli ograniczą zachęty do oszczędzania, ludzie przestaną to robić. Wtedy państwo i tak będzie musiało pomagać na starość – czy to się opłaca?” pyta retorycznie Tom, analityk z Bristolu. Rząd Rachel Reeves deklaruje chęć „pobudzenia inwestycji w realną gospodarkę”. Jednak dla milionów zwykłych oszczędzających taka retoryka brzmi jak zapowiedź niepewności i ograniczeń. Wielu mieszkańców UK obawia się wprost, że za konsultacjami i zmianami kryje się kolejne podejście do opodatkowania ISA. Zmiany na kontach oszczędnościowych w Wielkiej Brytanii wzbudzają wiele emocji i duży opór. Czy rząd rzeczywiście traktuje je jako “skarbonkę na czarną godzinę” i sięgnie po pieniądze obywateli pod pierwszym pretekstem? Excerpt: O reformach, zmianach i modyfikacjach w ISA mówi się od dawna. Czasami można odnieść wrażenie, że rząd UK traktuje konta ISA jako “skarbonkę na czarną godzinę”, do której sięgnie przy pierwszej okazji. ### Ile musi być spóźniony lot, żeby wystąpić o odszkodowanie? Opóźnienia samolotów na lotniskach całego świata to powszechnie występujący problem. Niestety ze względu na gwałtowne zjawiska pogodowe, brak personelu naziemnego zdarza się to coraz częściej. Pasażerowie mogą wystąpić o odszkodowanie za spóźniony lot, ale nie zawsze. O ile zatem musi być opóźniony lot, żeby można było wystąpić o odszkodowanie? Opóźnienia lotów są dla podróżnych są prawdziwą udręką. Szczególnie jeśli mają przesiadkę i opóźnienie jednego lotu niweczy całą podróż. Ale nawet jeśli opóźnienie oznacza po prostu późniejsze dotarcie do hotelu i tak niesie ze sobą wiele niedogodności. Podróżni mogą żądać od przewoźnika odszkodowania za opóźnienie lotu, co choć trochę zrekompensuje problemy spowodowane przez feralny. Jeśli więc nasz samolot spóźnił się, warto sprawdzić czy należy nam się odszkodowanie. Obecnie na stronach firm zajmujących się odszkodowaniami lotniczymi, wystarczy wpisać nasz lot, aby od razu wiedzieć czy jest sens występować o pieniądze. Standardowa kwota odszkodowania to 600 euro. Jaki musi być czas opóźnienia, abyśmy mogli żądać odszkodowania? Minimalny czas opóźnienia wynosi 3 godziny. Zgodnie z prawem unijnym lot musi odbywać się europejskimi liniami lotniczymi, a samolot musi wylatywać z Wielkiej Brytanii, Norwegii, Islandii, Szwajcarii lub któregoś z krajów Unii. Spóźnienia poniżej 3 godzin, choć również są uciążliwe, niestety nie kwalifikują się do odszkodowań. O odszkodowanie za spóźniony lot można wystąpić tutaj. Każdy ma prawo do odszkodowania, niezależnie od przewoźnika Mało osób zdaje sobie z tego sprawę, że odszkodowanie za opóźniony lot gwarantują przepisy unijne, konkretnie WE 261/2004. Nie jest to zależne od widzimisię przewoźnika, albo tego, że zagwarantuje on nam vouchery na żywność. Co jeśli lot nie jest na terenie UE? Jeżeli miejsce przylotu nie leży na terenie Unii Europejskiej, lub przewoźnik nie należy do któregoś z krajów Unii, to pasażerowie powinni skontaktować się bezpośrednio z przewoźnikiem. Wysokość odszkodowania zależy przede wszystkim od tego, jak długo samolot był opóźniony. Jeśli natomiast lot zostanie odwołany, to przewoźnik jest również zobowiązany na zwrot pełnych kosztów podróży lub zapewnienie zastępczego samolotu. Należy również pamiętać, że odszkodowanie należy się tylko i wyłącznie, jeśli wynika ono z problemów technicznych, a niezwiązanych ze zjawiskami atmosferycznymi. Podróżni powinni też zawsze wiedzieć, jakie będą mieli konsekwencje z powodu opóźnienia ich lotu, ponieważ nawet dwie godziny może mieć kolosalny wpływ na wiele rzeczy, a to z kolei może przełożyć się na wysokość odszkodowania. W przypadkach wypłacania odszkodowań linie lotnicze najczęściej zamiast pieniędzy proponują jedzenie, picie albo zakwaterowanie w hotelu. Kiedy bilety w Ryanair są najtańsze Rozgryźliśmy algorytm? ### Aż 1,5 mln imigrantów z UE poczeka dłużej na status zasiedlenia Osoby, które przeprowadziły się do Wielkiej Brytanii w 2020 roku, będą musiały czekać dodatkowe pięć lat na to, aby otrzymać status zasiedlenia (settled status). Zgodnie z nowymi ustaleniami Partii Pracy. Według zmian określonych w Białej Księdze dotyczącej imigracji zarówno prawa do statusu zasiedlenia (settled status) jak i brytyjskiego obywatelstwa zostaną przyznane po 10 latach. A nie po pięciu, jak jest obecnie. Czy będą wyjątki od dłuższego oczekiwania na status zasiedlenia? W Białej Księdze nie określono jednak, czy wydłużenie tego czasu będzie dotyczyć również osób, których wnioski są w trakcie rozpatrywania. Z rządowych źródeł wynika, że minister spraw wewnętrznych – Yvette Cooper skonsultuje się z interesariuszami w sprawie tego, czy zmiany będą dotyczyć wszystkich migrantów, którzy przybyli do Wielkiej Brytanii w ciągu ostatnich pięciu lat. Gdy rząd wprowadzi zapowiadany plan, wtedy 1,5 mln pracowników zagranicznych, którzy kwalifikowaliby się do settled status już w tym roku, będzie musiało czekać kolejne pięć lat. Partia Pracy staje się coraz bardziej rygorystyczna wobec imigrantów z UE / fot. Getty Images Imigranci z UE opuszczą Wielką Brytanię? We wtorek parlamentarzystka z ramienia Partii Pracy, Florence Eshalomi powiedziała w Izbie Gmin, że skontaktowało się z nią kilku jej wyborców z Vauxhall i Camberwell Green w południowym Londynie. Martwią się planami imigracyjnymi rządu i stanem niepewności. - Jeden z nich powiedział mi nawet, że byli tak zmartwieni, iż rozważali opuszczenie Wielkiej Brytanii. Dlatego, że ich settled status jest teraz zagrożony – dodała parlamentarzystka. Kilku innych parlamentarzystów z Partii Pracy także wyraziło zaniepokojenie niektórymi kwestiami zawartymi w Białej Księdze. A także językiem użytym przez premiera przy ich przedstawianiu. Niepokojące jest także to, że ostatni poziom imigracji wiązał się ze szkodami dla kraju. A Wielka Brytania ryzykuje tym, że stanie się „wyspą obcych”. Demonizowanie imigrantów Ostatnie przemówienie premiera, Keira Starmera spotkało się też z ostrą krytyką. Liz Saville Roberts, która jest liderką grupy Plaid Cymru w Westminster, oskarżyła premiera o demonizowanie imigrantów swoim językiem. Starmer stwierdził jednak, że zarzuty te są „bzdurami” i dodał: - Chcę przewodzić krajowi, w którym działamy razem. I wkraczamy w przyszłość jako sąsiedzi i społeczności, a nie jako obcy. Utrata kontroli nad imigracją przez poprzedni rząd naraziła to wszystko na ryzyko. Dlatego naprawiamy system w oparciu o zasady kontroli, selekcji i uczciwości. Excerpt: Osoby, które przeprowadziły się do Wielkiej Brytanii w 2020 roku, będą musiały czekać dodatkowe pięć lat, aby otrzymać status zasiedlenia. ### Czy potrzebuję ETA, gdy mam brytyjski paszport? Od 2 kwietnia 2025 roku Polacy przyjeżdżający do Wielkiej Brytanii muszą posiadać Elektroniczne Zezwolenie na Podróż – ETA. Co jednak z obowiązkiem wyrobienia dokumentu w przypadku posiadania paszportu brytyjskiego i statusu zasiedlenia? ETA, czyli Elektroniczne Zezwolenie na Podróż uprawnia do wielokrotnych podróży do Wielkiej Brytanii lub jednorazowych pobytów na Wyspach do sześciu miesięcy. Polacy muszą od 2 kwietnia mieć przy sobie ten dokument przy przekraczaniu brytyjskiej granicy. Są jednak wyjątki… ETA a brytyjski paszport i status zasiedlenia W związku z tzw. wizą elektroniczną powstaje dużo pytań i nadal nie wszystkie kwestie są jasne. Wśród Polaków niedawno rozgorzała dyskusja na jednej z grup na Facebooku dotycząca wyrobienia tego dokumentu. W związku z tym przypominamy, że wniosek o wydanie ETA można złożyć przez stronę internetową gov.uk lub przez aplikację „UK ETA App”. Dokument cyfrowy otrzymamy w ciągu trzech dni roboczych. Jednak zazwyczaj czas oczekiwania jest dużo krótszy. Natomiast niedawno na adres naszej redakcji jeden z Czytelników wysłał zapytanie dotyczące konieczności posiadania Elektronicznego Zezwolenia na Podróż, gdy jest się właścicielem brytyjskiego paszportu. Od 2 kwietnia Polacy podróżujący do UK muszą wyrobić ETA / fot. Getty Images Poniżej przedstawiamy treść maila: Witam. Mieszkam w UK. Planuję lot do Niemiec. Czy potrzebuję wizę elektroniczną na wlot i powrót do UK? Mam obywatelstwo brytyjskie i paszport brytyjski oraz obywatelstwo polskie i paszport polski. Mam zamiar lecieć na paszporcie brytyjskim. Powołując się na informacje zamieszczone na stronie rządowej odpowiadamy, że w przypadku posiadania brytyjskiego paszportu nie musimy wyrabiać ETA. Ponadto osoby mające pre-settled i settled status także nie muszą posiadać Elektronicznej Autoryzacji Podróży. Na stronie gov.pl czytamy: „Osoby posiadające podwójne obywatelstwo polsko-brytyjskie zobowiązane są podczas podróży do Wielkiej Brytanii do legitymowania się brytyjskim paszportem, co zwalnia z obowiązku posiadania ETA.” Lot tranzytowy a ETA Ważną informacją dla podróżnych jest również ta dotycząca lotu tranzytowego przez Wielką Brytanię i konieczności posiadania ETA. Lot tranzytowy to inaczej lot z przesiadką. W przypadku lotnisk posiadających strefę tranzytową – jak na przykład Heathrow i Manchester – nie ma obowiązku posiadania ETA. Wielka Brytania zawiesiła tę konieczność na czas nieokreślony. Jednak w przypadku lotnisk, które nie mają stref tranzytowych (czyli tranzyt przez nie wymaga przekroczenia brytyjskiej granicy), posiadanie dokumentu ETA jest obowiązkowe. Do takich lotnisk należą między innymi Luton i Stansted. Excerpt: Od 2 kwietnia 2025 roku Polacy przyjeżdżający do Wielkiej Brytanii muszą posiadać Elektroniczne Zezwolenie na Podróż – ETA. ### Zamrożenie czynszów w mieszkaniach socjalnych w praktyce Kryzys mieszkaniowy powoduje, że ceny lokali osiągają niewyobrażalny pułap. W efekcie nawet mieszkania socjalne są niezwykle drogie. Władze Holandii zaproponowały zamrożenie czynszów w mieszkaniach socjalnych. Jak to wygląda w praktyce i czy faktycznie sprawia, że najbiedniejszym żyje się łatwiej? Holandia, podobnie jak Irlandia czy Niemcy, zmaga się z poważnym kryzysem mieszkaniowym. Skutkiem jest rosnący niedobór lokali dostępnych dla osób o niskich i średnich dochodach. W samej Holandii brakuje około 400 tysięcy mieszkań. To prowadzi do coraz większego obciążenia najemców i wydłużających się kolejek po lokale socjalne. W odpowiedzi na tę sytuację rząd zdecydował się na kontrowersyjne rozwiązanie. Wprowadził zamrożenie czynszów mieszkań socjalnych na dwa lata, obejmujące lokale o miesięcznym czynszu poniżej 900 euro. Choć celem tej decyzji jest odciążenie najuboższych i ograniczenie presji inflacyjnej, skutki dla rynku mieszkaniowego mogą być dalekosiężne. Dlatego korporacje mieszkaniowe, które zarządzają około dwoma milionami takich lokali, alarmują, że zmniejszone przychody ograniczą ich zdolność do zaciągania kredytów i inwestowania w nowe budownictwo oraz modernizację zasobów. Czy więc ta decyzja faktycznie ulży najemcom? Czy raczej pogłębi kryzys? Ograniczy rozwój sektora mieszkaniowego? A co z prywatnymi właścicielami, których objęcie tym samym mechanizmem okazało się „niemal niemożliwe” do realizacji? Zamrożenie czynszów w mieszkaniach socjalnych - perspektywa mieszkańców Dla wielu mieszkańców borykających się z rosnącymi kosztami życia, zamrożenie czynszów w lokalach socjalnych może wydawać się długo oczekiwaną ulgą. Stabilizacja czynszu oznacza, że przez dwa lata nie wzrosną opłaty za mieszkanie, co szczególnie odczuje najuboższa część społeczeństwa, często żyjąca z zasiłków lub niskopłatnej pracy. Jednak czy ten krok faktycznie rozwiązuje problem, czy tylko odsłania głębsze strukturalne braki systemu mieszkaniowego? Krytycy ostrzegają, że brak możliwości podnoszenia czynszów ograniczy zdolność gminnych korporacji do inwestowania w nowe budynki czy remonty istniejących – a to właśnie brak nowych mieszkań jest jednym z głównych motorów kryzysu. W dłuższej perspektywie może to oznaczać jeszcze większe kolejki po lokale i spadek jakości infrastruktury mieszkaniowej. Czy zatem zamrożenie czynszów rzeczywiście pomoże najbardziej potrzebującym, czy raczej okaże się rozwiązaniem krótkoterminowym, które w przyszłości przyniesie więcej szkody niż pożytku? Co o zamrożeniu opłat sądzą prywatni właściciele lokali? Zamrożenie czynszów w lokalach socjalnych budzi poważne obawy wśród prywatnych właścicieli mieszkań, którzy wynajmują swoje lokale w ramach programów wspierających dostępność taniego najmu. Kim są ci właściciele? To często osoby prywatne lub niewielkie firmy. Często zainwestowały w nieruchomości jako formę zabezpieczenia finansowego – emerytalnego lub inwestycyjnego. Zgodziły się na warunki kontrolowanego czynszu w zamian za stabilność i wsparcie państwa. Jednak rządowy plan zamrożenia czynszów, bez przewidzianej rekompensaty, stawia ich w trudnej sytuacji. Zamrożenie czynszów mieszkań socjalnych z perspektywy właścicieli mieszkań, fot. freepik.com Z jednej strony ponoszą rosnące koszty utrzymania nieruchomości, inflację i presję remontową. Jednak z drugiej nie mogą dostosować czynszu do zmieniających się realiów rynkowych. Przedstawiciele organizacji takich jak Vastgoed Belang wskazują, że dla wielu właścicieli administracyjne obciążenia i brak jasnych zasad rekompensaty mogą stać się powodem wycofania się z programów socjalnych. A jeśli prywatni najemcy zaczną odchodzić z systemu, czy państwo zdoła uzupełnić tę lukę? Czy nie grozi nam dalsze pogłębienie kryzysu, który już teraz dotyka Holandię, Niemcy, a w coraz większym stopniu także Irlandię i UK? Excerpt: Kryzys mieszkaniowy powoduje, że ceny lokali osiągają niewyobrażalny pułap. W efekcie nawet mieszkania socjalne są niezwykle drogie. Władze Holandii zaproponowały zamrożenie czynszów w mieszkaniach socjalnych. ### Podwyżka wieku emerytalnego. Ale nie dla wszystkich Od 2026 ma nastąpić podwyżka wieku emerytalnego w Wielkiej Brytanii z 66 do 67 lat. A pełne wdrożenie zmiany dla mężczyzn i kobiet planowane jest na 2028 rok. Wiek emerytalny w Wielkiej Brytanii ma wzrosnąć z 66 do 67 lat już od przyszłego roku. Jednak podwyżka wieku emerytalnego ma zostać w pełni zrealizowana dla obu płci do 2028 roku. Zmiana oficjalnego wieku emerytalnego wynika z ustawy wprowadzonej w 2014 roku. Podwyżka wieku emerytalnego już w przyszłym roku Ustawa dotycząca emerytur (Pensions Act) z 2014 roku przyspiesza podwyżkę wieku emerytalnego z 66 do 67 lat o osiem lat. Brytyjski rząd dostosował także etapowość podwyższania wieku emerytalnego. Oznacza to, że osoby urodzone między 6 marca 1961 roku a 5 kwietnia 1977 roku będą uprawnione do ubiegania się o emeryturę po osiągnięciu 67 roku życia. Zgodnie z Ustawą dotyczącą emerytur z 2007 roku następna podwyżka wieku emerytalnego ma nastąpić między 2044 a 2046 rokiem. Wtedy wiek emerytalny podniesie się o z 67 do 68 lat. Mieszkańcy Wysp coraz dłużej będą musieli pracować / fot. Getty Images Skąd dowiemy się, że podwyżka wieku emerytalnego nas dotyczy? Wszystkie osoby, których będzie dotyczyła przyszłoroczna podwyżka wieku emerytalnego, otrzymają pismo z Ministerstwa Pracy i Emerytur (DWP). Natomiast osoby w każdym wieku mogą skorzystać z narzędzia online na stronie GOV.UK, aby sprawdzić swój wiek emerytalny. Co jest niezbędnym krokiem w planowaniu emerytury. Ustawa dotycząca emerytur z 2014 roku wymaga regularnego przeglądu wieku emerytalnego co najmniej co pięć lat. Z kolei przegląd uwzględnia takie czynniki, jak oczekiwana długość życia. Po przeglądzie natomiast brytyjski rząd może zdecydować o dostosowaniu wieku emerytalnego. Jednak faktem jest, że wszelkie proponowane zmiany musi zatwierdzić parlament. Wpłata do emerytury Ponadto HMRC niedawno ujawniło, że za pośrednictwem nowej usługi cyfrowej, mającej na celu zwiększenie emerytur, dokonano ponad 10 000 wpłat o łącznej wartości 12,5 mln funtów. Jednak osoby, które chcą zmaksymalizować swój dochód emerytalny za pośrednictwem świadczenia składkowego, mają tylko kilka tygodni na uzupełnienie luk w swoich zapisach dotyczących ubezpieczenia społecznego (NI). Okres dobrowolnych składek na ubezpieczenie społeczne wydłużono poza zwykły sześcioletni limit. Poprzednia administracja wydłużyła okres, aby umożliwić płatności z datą wsteczną od 6 kwietnia 2006 roku do 5 kwietnia 2018 roku. A teraz, zgodnie z nowymi przepisami dotyczącymi emerytur, do 5 kwietnia 2025 roku. Excerpt: Od 2026 ma nastąpić podwyżka wieku emerytalnego w Wielkiej Brytanii z 66 do 67 lat. A pełne wdrożenie zmiany planowane jest na 2028 rok. ### Plany zamachów w Niemczech! Policja aresztowała trzech mężczyzn działających najprawdopodobniej na zlecenie Kremla! Prokuratura aresztowała trzech mężczyzn pochodzenia Ukraińskiego. Służby ujawniły plany zamachów w Niemczech za pomocą przesyłanych paczek. Kiedyś takie przesyłki trafiły również do Polski. Jak podejrzewają służby, siatka zamachów oraz działania były inspirowane przez Rosję. Plany zamachów w Niemczech nabierają niepokojącego wymiaru po aresztowaniu trzech obywateli Ukrainy – Władysława T., Daniiła B. i Jewhena B. Mężczyzn zatrzymano odpowiednio w Kolonii, Konstancji oraz w szwajcarskim kantonie Thurgau na przełomie kwietnia i maja 2025 roku. Niemiecka Prokuratura Federalna zarzuca im działalność agenturalną i sabotaż. Podejrzewa, że działali na zlecenie rosyjskich służb specjalnych. Przygotowywali zamachy z użyciem przesyłek zawierających materiały wybuchowe i zapalające. Ich plan zakładał wysłanie paczek z Niemiec do Ukrainy. Miały one detonować podczas transportu. Tworzyły zagrożenie nie tylko dla pracowników firm kurierskich, ale również postronnych osób. Plany zamachów w Niemczech - wysyłanie wybuchających paczek to realne zagrożenie, fot. gettyimages.com Skala zagrożenia była przerażająca. Według śledczych przestępcy przeprowadzili już test z użyciem paczek wyposażonych w GPS. To wskazuje na wysoki poziom przygotowania operacyjnego. Czy to kolejna odsłona rosyjskiej wojny hybrydowej, prowadzonej przy użyciu „agentów niskiego szczebla”, nieświadomych często pełnego zasięgu działań, w których biorą udział? Plany zamachów w Niemczech - czy były inspirowane przez Kreml? Zatrzymanie trzech obywateli Ukrainy podejrzanych o przygotowywanie zamachów bombowych z użyciem przesyłek kurierskich ujawnia niepokojąco rozległą i potencjalnie sterowaną z zewnątrz siatkę sabotażystów. Według niemieckich śledczych, oskarżeni mieli kontakt z osobami działającymi najprawdopodobniej na zlecenie rosyjskich instytucji państwowych. Dlatego w świetle zebranego materiału dowodowego budzi poważne obawy o inspirację płynącą bezpośrednio z Moskwy. Plany obejmowały nie tylko wysyłkę wybuchowych paczek z Niemiec do Ukrainy, lecz także logistyczne przygotowania. Obejmowały użycie systemów GPS oraz wykorzystanie zagranicznych firm kurierskich, takich jak Nova Poshta. Dlatego wskazuje to na starannie zaprojektowaną operację o międzynarodowym zasięgu. Plany zamachów w Niemczech nie obejmowały bowiem tylko kraju, a system połączeń międzynarodowych. Celem zamachów w Niemczech nie były jedynie straty materialne, lecz dezorganizacja na linii najważniejszych kanałów transportowych między państwami wspierającymi Ukrainę oraz zasianie niepokoju społecznego. Zorganizowanie testowych przesyłek, koordynacja działań między Niemcami a Szwajcarią i brak wcześniejszych związków zatrzymanych z działalnością przestępczą sugerują, że operacja była prowadzona przez struktury zdolne do rekrutacji, szkolenia i logistyki. To wszystko wskazuje, że plany zamachów w Niemczech nie były pomysłem trzech ukraińców, a pochodziły wprost z Rosji. Paczki z materiałami wybuchowymi już wcześniej krążyły po Europie - były również w Polsce! Niepokojące sygnały o zamachach z użyciem przesyłek kurierskich pojawiały się w Europie już wcześniej. Natomiast schemat działania wskazuje na powtarzające się motywy charakterystyczne dla operacji prowadzonych przez rosyjskie służby specjalne. W lipcu 2024 roku w centrum logistycznym DHL w Lipsku doszło do pożaru wywołanego eksplozją przesyłki. Podobne zdarzenie miało miejsce niemal równocześnie w brytyjskim Birmingham. W Polsce jedna z paczek eksplodowała w samochodzie dostawczym DHL. Wówczas spowodowała pożar i realne zagrożenie dla życia kierowcy. W każdym z tych przypadków śledczy stwierdzili obecność urządzeń zapalających i wskazali celowe działanie, a nie przypadkowe usterki. Co więcej, plany zamachu w Niemczech z 2025 roku mają niemal identyczną strukturę operacyjną – od nadania przesyłek z materiałami wybuchowymi po ich aktywację w czasie transportu. Śledztwa prowadzone przez europejskie służby konsekwentnie wskazywały na powiązania z rosyjskimi strukturami wywiadowczymi, a wykorzystanie cywilnych kanałów dostaw miało służyć nie tylko zastraszeniu społeczeństw, ale także destabilizacji europejskich systemów logistycznych. Excerpt: Prokuratura aresztowała trzech mężczyzn pochodzenia Ukraińskiego. Służby ujawniły plany zamachów w Niemczech za pomocą przesyłanych paczek. Kiedyś takie przesyłki trafiły również do Polski. ### To będzie najsuchsza wiosna w historii i raczej rekordowo suche lato Według Met Office tegoroczna wiosna jest obecnie najsuchszą wiosną w historii. A brak deszczu w większości rejonów Wielkiej Brytanii ma się utrzymać przez kolejne 10 dni. Mimo że w niektórych częściach kraju pojawiły się ulewne deszcze i burze na początku tego tygodnia, to w większości rejonów dominowała ciepła i sucha pogoda. Synoptycy już teraz mówią, że mamy do czynienia z najsuchszą wiosną w historii. A zmiana raczej nie nadejdzie w ciągu najbliższych dni. Najsuchsza wiosna w historii Agencja Ochrony Środowiska (Environment Agency) poinformowała, że chociaż zbiorniki wodne są w stosunkowo dobrym stanie, istnieje ryzyko wystąpienia suszy latem. Niektóre części Londynu, Hampshire, Manchesteru, Lancashire i Yorkshire miały 20 dni bez kropli deszczu. Mimo że w tych częściach Wielkiej Brytanii wystąpiły pewne mierzalne opady deszczu, akumulacja opadów w maju utrzymuje się znacznie poniżej średniej. W marcu wprawdzie w Walii czy w południowo-zachodniej Anglii padało, jednak ogólnie opadów było niewiele. Met Office poinformowało, że przy średniej akumulacji opadów w Wielkiej Brytanii wynoszącej 80 mm tej wiosny, w porównaniu ze średnią 229 mm, mamy obecnie do czynienia z najsuchszą wiosną w historii. Istnieje ryzyko, że po wiośnie nastąpi też rekordowo suche lato w tym roku / fot. Getty Images Oprócz tego, że kwiecień i maj są niezwykle suche, to jest także bardzo słonecznie. Kwiecień był najbardziej słonecznym miesiącem w historii Wielkiej Brytanii. Po trzecim najbardziej słonecznym marcu w historii. A nasłonecznienie w maju także jest powyżej średniej. Stan suszy w Wielkiej Brytanii Na swoim ostatnim spotkaniu National Drought Group zasugerowało, że, mimo iż żaden obszar nie jest obecnie w stanie oficjalnej suszy, „istnieje ryzyko wystąpienia takiej sytuacji tego lata bez ciągłych opadów deszczu”. Agencja Ochrony Środowiska wezwała przedsiębiorstwa wodociągowe do podjęcia większych działań w celu ochrony zasobów wodnych. Ponadto Agencja Ochrony Środowiska i Natural Resources Wales będą uważnie monitorować sytuację w nadchodzących tygodniach. Ostatni raz Wielka Brytania była oficjalnie w stanie suszy latem 2022 roku. Kiedy to zakaz używania węży ogrodowych dotyczył 19 milionów klientów. Dla porównania, poziom wody w zbiornikach wiosną 2022 roku był wyższy i wynosił około 90 proc. Oznacza to pełne wypełnienie w porównaniu do około 80 proc. w tym roku. Natomiast w przypadku opadów deszczu, wiosną 2022 roku odnotowano około 78 proc. oczekiwanych opadów w porównaniu do 35 proc. w tym roku. Pogoda w tym tygodniu W tym tygodniu wysokie ciśnienie ustabilizuje się na północy Wielkiej Brytanii. Wyż ma wpływ na stabilną pogodę, a także na słoneczne warunki. Wszystko wskazuje na to, że obszar wysokiego ciśnienia może utrzymać się do końca przyszłego tygodnia. Jedynie we wschodnich częściach kraju mogą pojawić się niskie chmury i mgła znad Morza Północnego. Za sprawą tych warunków temperatura może być też niższa w tych rejonach. Excerpt: Tegoroczna wiosna jest obecnie najsuchszą wiosną w historii. A brak deszczu w większości rejonów Wysp ma się utrzymać przez kolejne 10 dni. ### Czy Polaków za granicą obejmuje mobilizacja w przypadku wybuchu wojny w Polsce? Wojna na Ukrainie, pomimo wielu prób porozumienia, nie ma końca. Dodatkowo Rosja robi się coraz bardziej łakoma. Dlatego prawdopodobieństwo wojny w Polsce, na Litwie lub Estonii wzrasta. Polacy są zobowiązani do obrony granic kraju. W przypadku wojny z Polski nie wyjedziesz. Co jednak z Polakami, którzy znaleźli się poza granicami Polski tymczasowo. W wyniku wyjazdu służbowego, w efekcie pracy jako kierowca czy turystycznie? Przede wszystkim jednak, jakie prawo obejmuje Polaków mieszkających na stałe w Wielkiej Brytanii, w Niemczech czy Holandii? Zatem kogo obejmuje mobilizacja w przypadku wybuchu wojny w Polsce? Jakie przepisy to regulują? Mobilizacja w przypadku wybuchu wojny w Polsce Co stanie się z nami, gdyby wojna zapukała do polskich drzwi? Czy naprawdę można spakować walizkę i ruszyć do Niemiec, jakby nic się nie stało? Niestety – nie. W przypadku wprowadzenia stanu wojennego, państwo przejmuje pełną kontrolę nad ruchem obywateli. Jednocześnie mężczyźni zdolni do służby wojskowej nie będą mogli opuścić kraju. Wojsko szczelnie zamknie granice. Natomiast mobilizację przeprowadzi błyskawicznie. Mobilizacja w przypadku stanu wojennego w Polsce. Wezwania dostaną również Polacy za granicą, fot. gettyimages.com Wezwania do jednostek będą doręczane w trybie kurierskim. Termin stawienia się to zazwyczaj kilka godzin. Kto będzie musiał walczyć? W pierwszym rzucie – osoby, które przeszły szkolenie wojskowe. Jednak szybko władze wezwą także tych, którzy mają jedynie książeczkę wojskową. A majątek? Wojsko może rekwirować nie tylko sprzęt ciężki należący do firm, ale i prywatne samochody terenowe. Czy w sytuacji zagrożenia można liczyć na pełny bak na stacji benzynowej? Raczej nie. Dlatego, że paliwo będzie racjonowane, a kolumny wojskowe będą miały pierwszeństwo na drogach. W czasie wojny obowiązek obrony Ojczyzny staje się nie wyborem, lecz koniecznością. Zatem ucieczka może oznaczać nie tylko dezercję, ale i symboliczne zerwanie więzi z własnym państwem. Czy w przypadku stanu wojennego Polacy przebywający za granicą służbowo lub turystycznie muszą wrócić do Polski? W przypadku ogłoszenia stanu wojennego, obywatele Polski przebywający za granicą, w tym służbowo czy turystycznie, nie są zobowiązani do natychmiastowego powrotu do kraju. Niemniej zgodnie z przepisami ustawy z dnia 11 marca 2022 r. o obronie Ojczyzny, mobilizacja w Polsce dotyczy osób, które znajdują się w kraju lub przebywają za granicą i podlegają obowiązkowi stawienia się w Wojskowej Komendzie Uzupełnień (WKU). Co to zatem oznacza? Jeśli obywatel Polski przebywa za granicą i otrzyma wezwanie do stawienia się w WKU, jest zobowiązany do stawienia się w ciągu 7-15 dni. W razie niestawienia się, grożą mu konsekwencje prawne. Prawo przewiduje kary grzywny lub ograniczenia wolności. Ostateczna decyzja o powrocie zależy od decyzji władzy wojskowej. Niemniej jednak dla większości osób nie jest to automatyczny obowiązek w przypadku stanu wojennego. Czy Polacy mieszkający na stałe za granicą, wg prawa muszą wrócić do Polski w przypadku wybuchu wojny? Zgodnie z polskim prawem, w przypadku wybuchu wojny, Polacy mieszkający na stałe za granicą mogą zostać objęci mobilizacją. Jednak tylko wówczas, jeśli podlegają obowiązkowi służby wojskowej. Czyli kiedy? W przypadku osób, które posiadają podwójne obywatelstwo, na przykład polskie i obywatelstwo kraju zamieszkania, oraz nie są rezydentami Polski, zazwyczaj nie są one zobowiązane do powrotu do kraju w związku z mobilizacją. Mobilizacja w przypadku wybuchu wojny w Polsce.Jakie obowiązki mają Polacy? fot. gettyimages.com Ustawa o obronie Ojczyzny z 2022 roku stanowi, że osoby, które odbyły służbę wojskową w innym państwie i mają tam stałe miejsce zamieszkania, mogą być zwolnione z obowiązku służby wojskowej w Polsce. Przepisy te umożliwiają im uniknięcie obowiązku powrotu do Polski. Jednak muszą udokumentować swój status w obcym państwie. Muszą zatem potwierdzić swój status, aby uzyskać zwolnienie z mobilizacji. Czy mobilizacja w przypadku wybuchu wojny w Polsce obejmuje Polaków posiadających podwójne obywatelstwo? Mobilizacja w przypadku wybuchu wojny może objąć Polaków posiadających podwójne obywatelstwo, jednak zależy to od ich statusu w Polsce. Zgodnie z ustawą o obronie Ojczyzny, Polacy, którzy mają również obywatelstwo innego państwa i mieszkają tam na stałe, mogą być zwolnieni z obowiązku służby wojskowej. Pod warunkiem jednak, że odbyli służbę wojskową w państwie, którego są obywatelami. Osoby te nie są zobowiązane do stawienia się w polskiej wojskowej komendzie uzupełnień. Dlatego nie dostaną wezwań. Jednak gdy ich miejsce stałego pobytu znajduje się w Polsce, zostaną powołani. W przypadku osób, które nie mają stałego miejsca zamieszkania w Polsce i nie pełnią funkcji wojskowych w kraju zamieszkania, mobilizacja może ich obejmować tylko w wyjątkowych przypadkach. Jakie są konsekwencje prawne dla Polaków, którzy nie stawiają się na wezwanie do wojska? Konsekwencje prawne dla Polaków, którzy nie stawią się na wezwanie do wojska, są poważne. Zgodnie z ustawą o obronie Ojczyzny, niestawienie się w Wojskowej Komendzie Uzupełnień (WKU) po otrzymaniu wezwania może skutkować karami. Ustawa przewiduje grzywny, ograniczenia wolności, a nawet pozbawienia wolności na okres do 3 lat. Dokument ten precyzuje, że osoby, które zlekceważą wezwanie do stawienia się do służby wojskowej, mogą zostać objęte odpowiedzialnością karną. Mobilizacja w przypadku wybuchu wojny jest filarem obronności państwa. To podstawa. Dlatego jej zignorowanie jest postrzegane jako zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. W takim przypadku, oprócz kar finansowych i pozbawienia wolności, osoba może napotkać dodatkowe konsekwencje administracyjne. W tym przypadku przewidywane są przykładowo ograniczenia w zatrudnieniu czy trudności w uzyskaniu pracy w sektorze publicznym. Czy państwo Polskie może wystąpić o ekstradycję obywatela polskiego przebywającego za granicą, który nie stawił się na wezwanie do mobilizacji? Państwo polskie, co do zasady, nie może wystąpić o ekstradycję własnego obywatela. Niestawienia się na wezwanie do mobilizacji nie jest wyjątkiem. Wynika to zarówno z przepisów polskiego prawa, jak i z praktyki międzynarodowej. Wiele państw, w tym Polska, nie dokonuje ekstradycji własnych obywateli w sprawach dotyczących obowiązków wojskowych. Nawet w krajach, z którymi Polska ma podpisane umowy ekstradycyjne (np. z państwami UE), obowiązują ograniczenia. Brak ekstradycji ma związek ochroną praw człowieka oraz zasadą terytorialności prawa karnego. W przypadku osoby, która uchyla się od mobilizacji w przypadku wybuchu wojny, możliwe jest wydanie za nią listu gończego lub międzynarodowego nakazu aresztowania (np. ENA w UE). Jednak jego wykonanie zależy od uznania państwa, na którego terytorium taka osoba przebywa. W praktyce oznacza to, że Polak mieszkający za granicą, który nie stawi się na wezwanie do służby wojskowej, może uniknąć natychmiastowej odpowiedzialności karnej. Nie może jednak powrócić do kraju lub odwiedzić państw współpracujących ściśle z Polską w sprawach sądowych. Co zatem w przypadku wojny? W razie wojny ucieczka za granicę to nie scenariusz z filmu. Wojsko zamknie granice. Mobilizacja błyskawiczna. Wezwania do wojska trafią nie tylko do przeszkolonych, ale i tych z samą książeczką. A co z Polakami za granicą? Jeśli są w rejestrach, mogą dostać wezwanie i mieć obowiązek powrotu. Nie wrócą? Grozi im grzywna, a nawet więzienie – choć bez ekstradycji. Ewentualny stan wojenny w Polsce będzie sytuacją problematyczną dla wielu osób. Pozostaje również pytanie o rodziny powołanych z zagranicy, pomoc i pokrycie kosztów dojazdu. Ale czy warto liczyć na szczęście, gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo kraju? Excerpt: Polacy są zobowiązani do obrony granic kraju. W przypadku wojny z Polski nie wyjedziesz. Co jednak z Polakami, którzy znaleźli się poza granicami Polski? ### Kolejna linia lotnicza zaostrza zasady dotyczące bagażu podręcznego Brytyjska linia lotnicza idzie w ślady Ryanaira i zaostrza zasady dotyczące bagażu podręcznego. Postanowiła pobierać opłaty od pasażerów, gdy ich torby podróżne nie będą mieściły się pod siedzeniami w samolocie. Jedne z najmniej popularnych i najczęściej krytykowanych przez pasażerów reguł Ryanaira przejęła inna linia lotnicza... Okazało się, że politykę irlandzkiego przewoźnika, polegającą na pobieraniu od pasażerów dodatkowych opłat za bagaż podręczny, który nie mieści się pod siedzeniem przed nimi, przejęła jedna z najpopularniejszych tanich linii lotniczych w Wielkiej Brytanii. Surowe zasady dotyczące bagażu podręcznego wprowadza kolejna linia lotnicza Wygląda na to, że nie tylko Ryanair będzie krytykowany za swoje mało przyjazne zasady dotyczące bagażu podręcznego. W jego ślady postanowiła pójść brytyjska linia lotnicza. Słynący raczej z pozytywnych opinii easyJet będzie pobierał od pasażerów opłatę za umieszczenie przedmiotu w schowku nad głową. Wysokość opłaty zaczyna się od 5,99 funta za lot, czyli zasadniczo tyle samo, co w Ryanairze. Przypomnijmy, że irlandzki przewoźnik pobiera opłatę zaczynającą się od 6 funtów. A może ona wynieść nawet 36 funtów. W przypadku linii Ryanair pasażerowie mogą zapłacić za odprawę bagażu o wadze 10 kg lub 20 kg. Natomiast easyJet oferuje szereg opcji dotyczących bagażu o wadze 15 kg, 23 kg lub 32 kg. Warto wspomnieć także, że ceny różnią się w zależności od trasy. Bagaż podręczny w easyJet W easyJet możemy wnieść na pokład mały bagaż podręczny o wymiarach 45x36x20 cm bez żadnych dodatkowych opłat. Powinien on zmieścić się pod siedzeniem przed nami. Natomiast opłata podstawowa za duży bagaż podręczny o maksymalnych wymiarach 56x45x25 cm wynosi 5,99 funta. Przy czym musi on zmieścić się w mierniku bagażu i w schowku nad głową. Tylko wtedy unikniemy dodatkowych opłat. EasyJet lepiej wypada na tle Ryanaira pod względem zasad przewozu bagażu / fot. Getty Images Lepszy easyJet czy Ryanair? Brytyjski organ ds. oceny konsumenckiej porównał obie linie lotnicze na podstawie ich zasad dotyczących bagażu. Według Which? limit bagażu w Ryanairze jest najmniej hojny w porównaniu do wielu brytyjskich linii lotniczych. Podstawowa oferta tanich linii lotniczych uprawnia pasażerów tylko do jednej, małej torby, która powinna zmieścić się pod siedzeniem przed nimi. Zwykła oferta Ryanair uprawnia pasażerów do priorytetowego wejścia na pokład i dwóch bagaży podręcznych, w tym dodatkowej walizki o wadze 10 kg, którą można schować w schowku nad siedzeniem. Może to kosztować od 6 do 36 funtów, jeśli opcja ta zostanie wybrana podczas rezerwacji. Lub od 20 do 60 funtów, jeśli zostanie dodana w późniejszym terminie. Jeśli chodzi o easyJet, Which? potwierdził, że posiadacze biletów Standard będą musieli zapłacić dodatkowo za wszystko poza małą torbą pod siedzeniem (o wymiarach 45x36x20 cm, wliczając uchwyty i kółka, ważącą maksymalnie 15 kg). Jednak podczas gdy easyJet oferuje taryfę Standard Plus, która obejmuje dużą torbę podręczną, Which? twierdzi, że pasażerowie mogą uzyskać lepszą ofertę, wybierając taryfę Standard i dodając bagaż podręczny ręcznie, tak jak ma to miejsce w przypadku Ryanair. Excerpt: Brytyjska linia lotnicza kopiuje Ryanaira i zaostrza zasady dotyczące bagażu podręcznego. Postanowiła pobierać dodatkowe opłaty od pasażerów. ### L4 z powodu wypalenia zawodowego a zabawa? Kobieta zwolniona dyscyplinarnie z pracy wygrała z pracodawcą Czy zdjęcie z imprezy sylwestrowej może kosztować Cię pracę? Czy pokazanie uśmiechu na Instagramie w trakcie zwolnienia lekarskiego to wystarczający powód do dyscyplinarki? W Holandii jeden z sądów właśnie odpowiedział na te pytania — i zrobił to bardzo jednoznacznie. Kobieta chorująca na wypalenie zawodowe wygrała z pracodawcą, który zwolnił ją dyscyplinarnie z powodu zabawy podczas przebywania na L4. Sprawa dotyczy 24-letniej kobiety z Apeldoorn, która została nagle i bez ostrzeżenia zwolniona z pracy w znanym biurze pośrednictwa Timing. Dostała dyscyplinarkę po tym, jak jej przełożony zobaczył zdjęcie z hucznej imprezy sylwestrowej. Problem w tym, że kobieta przebywała wtedy na L4 ze względu na wypalenie zawodowe. Zwolnienie było prawdziwe i potwierdzone przez lekarza medycyny pracy. Pracodawca uznał jednak, że skoro jest na L4 z powodów psychicznych, nie może się bawić. Rekrutowana przez firmę, wypalona przez system Młoda kobieta rozpoczęła pracę w zespole obsługi klienta na lotnisku Schiphol w sierpniu 2024 roku. Do pracy została zaproszona przez samych rekruterów z Timing, którzy zauważyli jej CV w sieci. Dla niej było to nowe otwarcie po trudnych doświadczeniach w poprzedniej firmie. Zmagała się tam z mobbingiem i atakami paniki. L4 z powodu wypalenia zawodowego - co może pracownik? fot. freepik.com Nowa rola miała być szansą na odbudowę. Niestety — po kilku miesiącach intensywnej pracy przyszło wypalenie zawodowe. Kobieta została oficjalnie uznana przez lekarza za niezdolną do pracy przez dłuższy czas. Otrzymała dwie opcje: rozejść się z pracodawcą jako osoba niezdolna do pracy z 95% wynagrodzeniem w czasie chorobowego, albo wrócić do obowiązków najpóźniej do 20 lutego 2025 r. Niepewna swojego stanu zdrowia, pośrednio wybrała pierwszą opcję. Ale zamiast spokojnie zakończyć współpracę — została nagle zwolniona dyscyplinarnie. Powód? Zdjęcie z sylwestra i informacja, że pojawiła się na festiwalu cztery tygodnie później. Czy na L4 z powodu wypalenia zawodowego można bawić się z przyjaciółmi? Wychodzić na spacery czy po prostu próbować cieszyć się życiem? Zdjęcie z uśmiechem nie dowodzi zdrowia W liście od pracodawcy można było przeczytać: „Choć twierdzisz, że jesteś niezdolna do pracy i brakuje Ci energii, byłaś widziana na imprezie”.Pracodawca zarzucił kobicie kłamstwo i manipulację. A nawet — brak kwalifikacji do pracy. Kobieta nie pozostała bierna. Sprawa trafiła do sądu. Tam z kolei sąd nie zostawił na pracodawcy suchej nitki. W wyroku podkreślono kilka kluczowych rzeczy: Tylko lekarz medycyny pracy może orzekać o zdolności lub niezdolności do pracy, a nie przełożony na podstawie zdjęcia z Instagrama. Wypalenie zawodowe to nie przeziębienie – nie oznacza leżenia w łóżku przez 24 godziny na dobę. Częścią procesu zdrowienia może być udział w wydarzeniach towarzyskich, co potwierdził terapeuta kobiety. Wyjście na festiwal czy opublikowanie zdjęcia sprzed tygodni nie dowodzi, że ktoś odzyskał pełną zdolność do pracy. Sąd: rażące naruszenie zasad Zdaniem sądu, sposób, w jaki firma Timing potraktowała pracownicę, był rażąco nieproporcjonalny. Została zwolniona bez wysłuchania. Bez konsultacji z lekarzem. Bez ostrzeżenia. Taka decyzja złamała nie tylko przepisy, ale i elementarne zasady przyzwoitości zawodowej. W efekcie sąd unieważnił dyscyplinarne zwolnienie. Zasądził również wypłatę zaległego wynagrodzenia oraz przyznał kobiecie odszkodowanie w wysokości 8000 euro. L4 z powodu wypalenia zawodowego nie jest jednoznaczne z zamknięciem się w domu. Powrót do pracy nie wchodzi już jednak w grę – relacje są zbyt napięte. Po zakończeniu zwolnienia umowa zostanie rozwiązana zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami. Granice prywatności i zaufania obowiązują również na L4 Ten przypadek to ważna lekcja dla obu stron rynku pracy. Dla pracodawców — by nie wyciągać pochopnych wniosków na podstawie mediów społecznościowych. Dla pracowników — że L4, nawet w Holandii, wymaga rozwagi w tym, co się pokazuje publicznie. Czy jednak można oczekiwać od osoby z wypaleniem zawodowym, że całkowicie zniknie z życia społecznego? Czy okazjonalna radość przekreśla miesiące cierpienia i terapii? Sąd odpowiedział: nie. I to bardzo wyraźnie. Gdzie leży granica? Gdy wypalenie zawodowe staje się problemem nie tylko dla pracownika Choć w tym przypadku sąd wyraźnie opowiedział się po stronie pracownicy, warto zadać sobie trudniejsze pytanie: czy takie postępowanie — choć formalnie zgodne z zaleceniami lekarzy — zawsze jest fair wobec pracodawcy? Przedsiębiorstwa, zwłaszcza agencje pracy działające pod presją rotacji i dostępności kadr, muszą zmagać się z realnymi konsekwencjami „pracowników widmo”. Formalnie zatrudnionych. Jednak jednocześnie przez wiele miesięcy nieobecnych z powodu przeciążenia psychicznego. Czy w takiej sytuacji firma powinna po prostu bez końca wypłacać świadczenia i cierpliwie czekać, aż „może” ktoś wróci? Czy zdjęcia z imprez nie podważają zaufania — fundamentu każdej współpracy? To pytania, które zadają sobie nie tylko kadry HR, ale i właściciele małych firm, dla których jedna nieaktywna osoba oznacza realne braki operacyjne. Nie każda firma ma środki, by udźwignąć taką niepewność. Zwłaszcza gdy rynek pracy wciąż się zmienia, a zjawisko wypalenia zawodowego staje się coraz powszechniejsze, ale i... czasem trudne do zweryfikowania. Nie oznacza to oczywiście, że należy bagatelizować stan psychiczny pracownika. Wręcz przeciwnie — potrzebne są procedury, transparentność i otwarty dialog, a nie reakcje impulsywne oparte na Facebooku. Ale warto pamiętać, że zaufanie musi działać w obie strony. Excerpt: Czy zdjęcie z imprezy sylwestrowej może kosztować Cię pracę? Czy pokazanie uśmiechu na Instagramie w trakcie zwolnienia lekarskiego to wystarczający powód do dyscyplinarki? ### Rynek pracy w UK coraz słabszy. Najgorzej w budowlance i handlu Rynek pracy w UK nadal słabnie. W pierwszych kilku miesiącach tego roku odnotowano spadek liczby osób zatrudnionych. Zmniejszyła się także liczba wolnych miejsc pracy. Na obecną sytuację na rynku pracy w UK ma – według analityków - wpływ wzrost składek na ubezpieczenie społeczne i krajowej płacy minimalnej. Są to koszty ponoszone przez pracodawców, którzy mają przez to mniejsze możliwości zatrudniania nowych pracowników i utrzymania przy sobie obecnych. Rynek pracy w UK coraz słabszy Z najnowszych danych Office for National Statistics (ONS) wynika, że spadła liczba wolnych miejsc pracy i spowolnił wzrost płac. Jednak dobrą wiadomością jest ta, że pensje nadal rosną szybciej niż inflacja. Standardowe zarobki, które nie uwzględniają premii, wzrosły w ujęciu rocznym o 5,6 proc. w ciągu pierwszych trzech miesięcy roku. Stopa bezrobocia także wzrosła, do 4,5 proc. w okresie od stycznia do marca. Brytyjski rynek pracy nadal spowalnia / fot. Getty Images ONS zaznaczyło jednak, że dane dotyczące bezrobocia należy traktować ostrożnie. Powodem są niskie wskaźniki odpowiedzi na ankietę, na której się opierają. Maleje także liczba zatrudnionych w Wielkiej Brytanii pracowników. W marcu tego roku liczba pracowników na listach płac spadła o 47 000. Coraz mniej jest także na rynku pracy w UK wolnych wakatów. W ciągu kwartału nastąpił ich spadek o 42 000 do 761 000 w okresie od lutego do kwietnia. Sektor budowlany ucierpiał najbardziej. Stephen Evans, dyrektor naczelny Learning and Work Institute, powiedział: - Rynek pracy nadal zwalnia, a największe spadki zatrudnienia odnotowano w handlu detalicznym i hotelarstwie. Dodał, że były to również sektory, w których wzrost płac był najszybszy, ponieważ nastąpił wzrost płacy minimalnej. Negatywny wpływ podwyżki płacy minimalnej i składki na ubezpieczenie społeczne Pracodawcy w Wielkiej Brytanii twierdzą, że podwyżka składki na ubezpieczenie społeczne i płacy minimalnej w kwietniu wpłynęły na rekrutację. Natomiast oddzielne badanie opublikowane w poniedziałek sugeruje, że liczba pracodawców zamierzających zatrudnić większą liczbę pracowników w ciągu najbliższych trzech miesięcy spadła do rekordowo niskiego poziomu. Ruth Gregory, która jest zastępcą głównego ekonomisty w Capital Economics, powiedziała: - Dalsze osłabienie zatrudnienia w kwietniu sugeruje, że firmy nadal reagują na wzrost kosztów działalności gospodarczej i płacy minimalnej, redukując zatrudnienie. Profesor Joe Nellis, który jest doradcą ekonomicznym twierdzi, że trudną sytuację na rynku pracy "pogłębiają rosnące koszty zatrudnienia, wzrost składek pracodawcy na ubezpieczenie społeczne i krajowa płaca minimalna". Do tego dochodzi także "niepewność w handlu, która będzie miała negatywny wpływ na zaufanie przedsiębiorstw i rekrutację". Excerpt: Rynek pracy w UK nadal słabnie. Odnotowano spadek osób zatrudnionych. Zmniejszyła się także liczba wolnych miejsc pracy. ### Podpalenie domu premiera Keira Starmera. Policja podejrzewa motyw polityczny W poniedziałek, 12 maja 2025 r. doszło do pożaru nieruchomości w północnym Londynie. Właścicielem nieruchomości jest Keir Starmer. Nie doszło do zagrożenia życia premiera Wielkiej Brytanii ani osób mu bliskich. Jednak w sprawie podpalenia domu premiera policja prowadzi intensywne dochodzenie. W poniedziałek 12 maja 2025 roku, tuż po godzinie 1:30 w nocy, spokojna ulica w londyńskim Kentish Town zamieniła się w miejsce intensywnej akcji służb ratunkowych. Przy jednym z domów – nadal należącym do obecnego premiera Wielkiej Brytanii, Sir Keira Starmera – wybuchł pożar, który według wstępnych ustaleń został wywołany celowo. Płomienie objęły wejście do posesji, a na miejsce natychmiast skierowano jednostki straży pożarnej i policji. Choć nikt nie odniósł obrażeń, zniszczenia są wyraźne, a incydent wywołał poważne zaniepokojenie służb bezpieczeństwa. Podpalenie domu premiera Keira Starmera poruszyło opinię publiczną. Czy podpalenie było celowe? fot. gettyimages.com Wykluczono również podpalenie jako chuligański wybryk. Policja metropolitalna, przy wsparciu jednostek ds. przeciwdziałania terroryzmowi, prowadzi śledztwo w kierunku celowych podpaleń, nie wykluczając motywacji politycznych. Podpalenie domu premiera Keira Starmera - akcja służb i skala pożaru Około godziny 1:30, straż pożarna i policja otrzymały zgłoszenie o płonącym wejściu do rezydencji. Na miejscu szybko pojawiły się służby ratunkowe, które zabezpieczyły teren i opanowały ogień. Akcja straży pożarnej nie była wymagająca. Na szczęście nikt nie ucierpiał w wyniku zdarzenia. Wstępne śledztwo wskazuje, że pożar najprawdopodobniej wynikiem celowego działania. Natomiast policja kontynuuje dochodzenie, próbując ustalić sprawców i ewentualny motyw podpalenia w domu premiera UK. Choć ogień został szybko stłumiony, incydent ten budzi poważne obawy o bezpieczeństwo osób zajmujących się polityką na najwyższym szczeblu. Zwłaszcza w kontekście rosnących napięć społecznych. Efekty dochodzenia, pierwsze wnioski i aresztowania Na podstawie dostępnych informacji, służby przeprowadziły wnikliwe dochodzenie w sprawie podpalenia domu Keira Starmera. Zajęły się nim zarówno Metropolitan Police, jak i służby straży pożarnej. Na miejscu zabezpieczono liczne ślady. Również materiały mogące wskazywać na użycie łatwopalnych substancji do podpalenia. Śledczy przeprowadzili szczegółową analizę zabezpieczonych dowodów, w tym materiałów wideo z pobliskich kamer monitoringu. Choć w tej chwili brak jest jednoznacznych dowodów na to, czy incydent miał charakter celowego ataku na premiera, czy był raczej rodzajem “manifestacji”. Niemniej, niezależnie od motywacji, ściganie i ujęcie sprawcy pozostaje priorytetem. W toku postępowania nie odnotowano jeszcze żadnych aresztowań. Wiele osób, w tym sąsiedzi i przypadkowi świadkowie, zostało przesłuchanych w celu zebrania dodatkowych informacji. Śledztwo jest w toku. Excerpt: W poniedziałek, 12 maja 2025 r. doszło do pożaru nieruchomości w północnym Londynie. Właścicielem nieruchomości jest Keir Starmer. Nie doszło do zagrożenia życia premiera Wielkiej Brytanii ani osób mu bliskich. ### Rejestracja do głosowania za granicą - dziś ostatni dzień na dopisanie się do listy wyborców! Przypominamy. dziś - 13 maja - jest ostatni dzień na rejestrację do głosowania za granicą. Zbliżające się wybory prezydenckie w Polsce odbędą się już 18 maja 2025 roku. Polacy mieszkający lub przebywający czasowo poza granicami kraju również mogą wziąć w nich udział – pod warunkiem, że odpowiednio wcześniej dopełnią formalności. Głosowanie za granicą wymaga wpisania się do właściwego spisu wyborców lub uzyskania zaświadczenia o prawie do głosowania. Wszystkie procedury można przeprowadzić zarówno drogą elektroniczną, jak i osobiście – w konsulacie lub urzędzie gminy. Warto pamiętać, że głosowanie za granicą odbywa się wyłącznie w obwodach utworzonych przy placówkach dyplomatycznych RP, na pokładach polskich statków morskich, a także – w szczególnych przypadkach – w lokalizacjach zatwierdzonych przez Ministra Spraw Zagranicznych. Oto szczegółowe informacje, które pomogą Ci przygotować się do głosowania za granicą w tegorocznych wyborach. Najważniejsze terminy i zasady rejestracji Aby zagłosować poza granicami Polski, trzeba złożyć wniosek o wpisanie do spisu wyborców w odpowiednim obwodzie głosowania utworzonym za granicą. Rejestracja do głosowania za granicą trwa do dzisiaj! Możesz zarejestrować się: Elektronicznie, przez stronę ewybory.gov.pl, Pisemnie, bezpośrednio w konsulacie RP. Wniosek musi zawierać: imię i nazwisko, numer PESEL, adres pobytu za granicą oraz numer ważnego dokumentu tożsamości (paszport lub – w krajach UE i EFTA – także dowód osobisty). Jeśli nie złożysz wniosku na czas, nie zostaniesz ujęty w spisie wyborców i nie będziesz mógł oddać głosu. Terminy: Do 13 maja 2025 r. – rejestracja do głosowania za granicą na I turę wyborów, Do 27 maja 2025 r. – rejestracja do głosowania za granicą na ewentualną II turę (1 czerwca), Do 15 maja 2025 r. – wniosek o zaświadczenie o prawie do głosowania na I turę, Do 29 maja 2025 r. – wniosek o zaświadczenie na II turę. Kto może głosować za granicą? Uprawnieni do głosowania są: Osoby na stałe mieszkające za granicą z polskim obywatelstwem, Osoby czasowo przebywające poza krajem w dniu wyborów (np. turyści, delegowani pracownicy, studenci), Załogi polskich statków morskich – mogą głosować na pokładzie jednostki, jeśli obwód głosowania został tam utworzony. Ważne: aby głosować, trzeba mieć przy sobie ważny dokument tożsamości – paszport lub (w wybranych krajach) dowód osobisty. Zaświadczenie o prawie do głosowania – alternatywa dla niezdecydowanych Jeśli nie masz jeszcze pewności, gdzie dokładnie będziesz w dniu wyborów, możesz złożyć wniosek o wydanie zaświadczenia o prawie do głosowania. Z tym dokumentem można zagłosować w dowolnym obwodzie – w Polsce, za granicą, a nawet na polskim statku morskim. Wniosek składa się osobiście w dowolnym urzędzie gminy. Zaświadczenie odbiera się osobiście lub przez upoważnioną osobę. Jest to bezpieczne rozwiązanie dla osób podróżujących lub tych, których plany mogą się zmienić. Informacje o lokalach wyborczych Adresy wszystkich obwodów głosowania za granicą publikowane są na stronach: Ministerstwa Spraw Zagranicznych: gov.pl/dyplomacja, Państwowej Komisji Wyborczej Odpowiednich konsulatów RP. W systemie e-wybory możliwe jest także sprawdzenie, ile osób już zarejestrowało się w danym obwodzie – co może pomóc w wyborze miejsca z mniejszymi kolejkami. Co jeśli zmienisz miejsce pobytu? Zmiana miejsca głosowania (np. z jednego kraju na inny, lub z zagranicy na Polskę) wymaga ponownego złożenia wniosku o ujęcie w nowym spisie wyborców. W przypadku zmiany obwodu na zagraniczny – termin to 27 maja; w przypadku powrotu do obwodu stałego w Polsce – 29 maja. Dlatego rejestracja do głosowania za granicą w terminie jest niezwykle ważna. Pamiętaj o dokumentach! Aby zagłosować za granicą, w dniu wyborów musisz mieć ze sobą: Ważny dokument tożsamości (paszport lub dowód osobisty), W przypadku głosowania na podstawie zaświadczenia – to zaświadczenie. Excerpt: Przypominamy. dziś - 13 maja - jest ostatni dzień na rejestrację do głosowania za granicą. Zbliżające się wybory prezydenckie w Polsce odbędą się już 18 maja 2025 roku. ### How to successfully advertise to Polish migrants abroad Expanding into new markets can be challenging, especially when targeting specific communities such as Polish migrants living abroad. Many businesses struggle to reach Polish expats. This is because local media outlets in their respective countries often operate in the native language, limiting accessibility. However, by understanding the unique challenges of advertising to Polish migrants and implementing strategic solutions, companies can effectively connect with this valuable audience. Challenges in Advertising to Polish Migrants Polish communities abroad are diverse, spread across various countries, and often consume content in Polish rather than the local language. Here are the main obstacles businesses face when trying to reach them: Language Barriers – Many Polish expats prefer consuming information in their native language. Advertisements in local languages may not resonate with them. Limited Access to Local Media – Traditional marketing channels, such as TV, radio, and print media, often fail to reach Polish communities, as they primarily cater to native speakers of the country. Fragmentation of the Audience – Polish migrants live in different regions and consume media from various sources, making it difficult to reach them through a single platform. Trust and Cultural Relevance – Ads must reflect cultural nuances, values, and interests that resonate with Polish audiences to build trust and engagement. How to Overcome These Challenges Despite these obstacles, businesses can successfully market to Polish migrants by leveraging targeted strategies tailored to their preferences and media consumption habits. Here are some effective ways to reach this audience: 1. Polish-Language Digital Advertising Investing in Polish-language digital marketing is essential. Running ads on Polish websites, social media pages, and forums frequented by Polish expats ensures better engagement. Some effective platforms include: Facebook and Instagram: Many Polish migrants use social media to stay connected with their home country, making it a prime space for advertising. Polish News Portals: Websites like polishexpress.eu, Strefa.co.uk or regional Polish community pages abroad provide a way to reach expats directly. Google Ads in Polish: Targeted PPC campaigns in Polish can attract potential customers who search for specific services abroad. 2. Partnering with Polish Influencers Collaborating with Polish influencers and content creators living abroad can increase brand credibility. These individuals have a strong following and can effectively promote products and services to their communities. 3. Sponsoring Polish Cultural Events Many Polish communities abroad organise local events, festivals, and gatherings. Sponsoring or advertising at these events creates direct engagement with potential customers who appreciate brands that support their culture. 4. Polish-Language Customer Support Offering customer service in Polish can improve trust and encourage Polish migrants to interact with your brand. If potential customers struggle with local languages, ensuring Polish-language support will make them feel more comfortable engaging with your business. 5. Email Marketing and Community Engagement Creating newsletters and email campaigns in Polish ensures direct communication with potential customers. Joining Polish community groups on platforms like Facebook or LinkedIn also provides businesses with an opportunity to build lasting relationships. Final Thoughts Successfully advertising to Polish migrants requires an understanding of their cultural preferences, language needs, and media consumption habits. By focusing on Polish-language marketing, partnering with influencers, sponsoring community events, and ensuring accessible customer support, businesses can establish strong connections with this audience. Investing in targeted strategies will not only improve engagement but also build long-term trust and brand loyalty. ### Bez imigrantów w Niemczech nie będzie opieki dla starszych! Według najnowszych danych Federalnej Agencji Pracy w Niemczech brakuje osób chętnych do opieki. W efekcie opieka dla osób starszych w Niemczech bez imigrantów byłaby tylko złudzeniem. Bez osób z zagranicy system opieki by się po prostu załamał. Kto zajmie się niemieckimi seniorami za 10, 20 lat? Już dziś odpowiedź na to pytanie budzi niepokój w Berlinie. Niemiecki sektor opieki nad osobami starszymi i chorymi balansuje na granicy wydolności. Jednocześnie gdyby nie pracownicy z zagranicy – upadłby. Takie alarmujące wnioski płyną z danych Federalnej Agencji Pracy. W domach spokojnej starości już niemal co czwarty opiekun nie posiada niemieckiego obywatelstwa. Natomiast potrzeby tylko rosną. Opieka dla osób starszych w Niemczech bazuje na imigrantach. Zagraniczni opiekunowie osób starszych trzymają system przy życiu W ostatnich dziesięciu latach liczba zatrudnionych w zawodach opiekuńczych wzrosła o 22 procent, sięgając 1,72 miliona pracowników. Ale w ostatnich latach to właśnie imigranci byli motorem tego wzrostu. Obecnie około 18 procent całego personelu opiekuńczego w Niemczech to obywatele innych państw – nie tylko z Unii Europejskiej, ale coraz częściej spoza niej. Czy to oznacza, że Niemcy już nie są w stanie same zapewnić opieki własnym seniorom? Czy bez imigrantów w Niemczech nie będzie opieki dla starszych? Wygląda na to, że tak. Opieka dla osób starszych w Niemczech - skąd przyjeżdżają chętni? Największy napływ zanotowano dzięki programowi „Triple Win”, w którym Niemcy współpracują z krajami takimi jak Filipiny, Tunezja, Indie, Bośnia i Hercegowina czy Jordania. W 2024 roku zezwolenie na pracę w sektorze opieki uzyskało 13 tysięcy pracowników spoza UE. Drugim źródłem personelu opiekuńczego są kraje Bałkanów Zachodnich. Od wprowadzenia specjalnych przepisów w 2015 roku liczba opiekunów z Albanii, Serbii, Kosowa i Macedonii Północnej wzrosła ponad pięciokrotnie, osiągając dziś około 51 tysięcy osób. Dlaczego Niemcy nie chcą pracować w opiece? To jedno z najczęściej zadawanych pytań. Powodów jest wiele: niskie płace, duże obciążenie psychiczne i fizyczne, trudne warunki pracy oraz mało perspektyw awansu. Aż połowa pracowników opieki pracuje w niepełnym wymiarze godzin, co również odbija się na stabilności całego systemu. Czy młodzi Niemcy chcą dziś wiązać swoją przyszłość z opieką nad starszymi? Dane wskazują, że nie. Dlatego niemieckie władze i organizacje branżowe apelują o reformy – lepsze kształcenie, stabilne finansowanie i podniesienie prestiżu zawodu opiekuna. Co dalej? Czy opieka dla osób starszych w Niemczech ma przyszłość? Choć napływ zagranicznych pracowników na razie ratuje sytuację, to nie jest rozwiązanie długofalowe. Czy Niemcy mogą oprzeć tak kluczowy sektor na imigracji? Co się stanie, jeśli inne kraje zaczną konkurować o ten sam personel? To pytania, na które Berlin musi szybko znaleźć odpowiedzi. Ponieważ bez imigrantów w Niemczech nie będzie opieki dla starszych. Niemieckie społeczeństwo się starzeje – a seniorów przybywa szybciej niż opiekunów. Excerpt: Według najnowszych danych Federalnej Agencji Pracy w Niemczech brakuje osób chętnych do opieki. W efekcie opieka dla osób starszych w Niemczech bez imigrantów byłaby tylko złudzeniem. ### Polish Heritage Day in Gloucester: A Celebration of Culture and Community Thousands of people gathered in Gloucester Park to celebrate Polish Heritage Day, an annual event that has become a significant part of the city's cultural calendar. Since its inception in 2017, the festival has grown in popularity, bringing together Polish residents, locals, and visitors to enjoy traditional food, music, and entertainment. A Day of Polish Traditions The event featured a variety of attractions, including live performances by Polish artists, traditional folk dances, and stalls offering authentic Polish cuisine. Attendees had the chance to taste pierogi, kielbasa, and other beloved dishes, while enjoying the vibrant atmosphere filled with Polish flags and decorations. One of the highlights of the day was a headline band from Poland, which energized the crowd with its dynamic performance. Families gathered on blankets, enjoying the sunshine and the sense of community that the event fostered. Bringing Cultures Together The festival is not just about celebrating Polish heritage—it also serves as a bridge between cultures. Organizers emphasized that the event is an opportunity for Polish residents to introduce their traditions to British locals, fostering mutual understanding and appreciation. Marcin Silarski, chairman of the Polish Association Gloucester, expressed his pride in how the event has evolved over the years. He highlighted that the festival is about showing Polish culture, building connections, and demonstrating that Polish people contribute positively to British society. Personal Stories and Community Spirit For many attendees, Polish Heritage Day is a chance to reconnect with their roots. Ola Bladyko, who has lived in Gloucester for 20 years, shared that the event makes her feel at home. She described the atmosphere as "beautiful, like being back in Poland." Others, like Alicia Hainrych, who attends the event every year with her British partner, appreciate the welcoming and lively environment. She noted that the festival is "full of energy, but also a great family day." Growing Every Year The success of Polish Heritage Day in Gloucester reflects the strong presence of the Polish community in the UK. Each year, the event attracts more visitors, proving that cultural celebrations play a vital role in strengthening community ties. With its mix of music, food, and tradition, Polish Heritage Day continues to be a cherished occasion for both Polish residents and the wider Gloucester community. ### Overview of Polish-British Economic Cooperation The report analyzes the current state and future potential of economic cooperation between Poland and the United Kingdom. Prepared by Business Intel for the British Polish Chamber of Commerce (BPCC), it highlights the significant growth in trade between the two countries, which has increased by 35% over the past five years, reaching €36.4 billion in 2023. Key Findings Trade & Investment: The UK remains Poland’s fourth-largest export market, with Polish exports to the UK valued at €17.5 billion in 2023. Poland maintains a substantial trade surplus with the UK, totaling €11.4 billion. Service Sector: The UK is the third-largest recipient of Polish services (7.7%) and the second-largest provider (8.1%), with key industries including IT, consulting, finance, and outsourcing. British Investments in Poland: British investments in Poland reached PLN 91.4 billion, marking a 103% increase compared to 2018. Over 1,400 companies with UK capital operate in Poland, employing 113,000 people. Polish Companies in the UK: Polish businesses are increasingly expanding into the UK market. In 2022, the total value of Polish direct investments in the UK reached £460 million, setting a record. Companies such as InPost, Atlas, and TFKable have successfully established themselves in the British market. Future Prospects The report emphasizes that the UK remains a crucial economic partner for Poland, with opportunities for further cooperation in trade, investment, and services. Strengthening business ties between the two nations could lead to continued growth and mutual benefits. ### Polacy zatrzymani po szaleńczym pościgu – brutalne przestępstwa na koncie Holenderska policja po długim pościgu złapała dwóch Polaków. Jechali w terenie zabudowanym ponad 110 km/h. Jak się okazało jeden z Polaków zatrzymany w Den Bosch jest poszukiwany za morderstwo. Drugi, za pobicie. W poniedziałkowy wieczór, 8 maja 2025 roku, w Den Bosch, holenderska policja zatrzymała dwóch Polaków. Zatrzymanie poprzedzał długi pościg. Uwagę funkcjonariuszy zwróciło Audi SQ5 z polskimi tablicami rejestracyjnymi. Kierowca zignorował dwukrotnie czerwone światła. Jednocześnie pędzili przez miasto z prędkością 110 km/h. Stwarzał realne zagrożenie dla innych kierowców i pieszych. Początkowo nie udało się ruszyć za pojazdem. Jednak wkrótce policja uruchomiła dodatkowe jednostki. Za autem z polskimi tablicami rejestracyjnymi ruszyło wiele radiowozów. Te natychmiast namierzyły auto, gdy to pędziło autostradą A2 z prędkością 190 km/h. Po zjechaniu na drogę A59, kierowca podjął desperacką próbę ucieczki. Wówczas wjechał w dzielnicę mieszkaniową. Natomiast pasażer próbował wyskoczyć z auta w trakcie jazdy. Jednak te próby okazały się niezkuteczne. Zarówno kierowca jak i pasażer zostali aresztowani. Polak zatrzymany w Den Bosch poszukiwany za morderstwo, Zatrzymani Polacy w Den Bosch okazali się być osobami z kryminalną przeszłością, ściganymi przez polską prokuraturę. Pasażer auta, który był jednym z zatrzymanych, był poszukiwany za brutalne morderstwo, którego miał się dopuścić w Polsce. Natomiast kierowca miał na swoim koncie poważne przestępstwa, w tym brutalne pobicie oraz rozbój. Ciąży na nim wyrok i powinien odbywać karę więzienia. Obaj mężczyźni byli poszukiwani od dłuższego czasu. Zatem ich ucieczka do Holandii była sposobem na uniknięcie odpowiedzialności za popełnione czyny. Ich zatrzymanie w Den Bosch miało miejsce po serii wykroczeń drogowych. Te wzbudziły uwagę holenderskiej policji. Jednak ostatecznie to nie tylko przekroczenie prędkości i ignorowanie czerwonych świateł przyciągnęły funkcjonariuszy. Dlatego nie skończyło się na mandacie. W trakcie zatrzymania okazało się, że mężczyźni przyjechali do Holandii z Polski. Dodatkowo ich pojazd, choć miał polskie tablice rejestracyjne, nie był zarejestrowany w Holandii. To tylko pogłębiło wątpliwości co do ich intencji. Po zatrzymaniu i sprawdzeniu tożsamości wypłynęła ich bogata przeszłość kryminalna. Polska policja poszukuje jednego z mężczyzn pod zarzutem morderstwa. Natomiast kierowca ma prawomocny wyrok za ciężkie pobicie. Co czeka zatrzymanych? Zatrzymani Polacy w Den Bosch – w tym jeden poszukiwany za morderstwo – czekają w holenderskim areszcie. Najprawdopodobniej miejscowa policja przekaże ich wkrótce polskim władzom. Holenderska prokuratura przeprowadzi niezbędne procedury. Potem, zgodnie z europejskim nakazem aresztowania, możliwa będzie ekstradycja. W Polsce czekają ich procesy lub odbycie już zasądzonych wyroków. Ucieczka za granicę okazała się nieskuteczna. Podobnie jak w wielu innych przypadkach, Holandia nie jest bezpiecznym schronieniem dla przestępców z Polski. Nawet rutynowe wykroczenia drogowe mogą zakończyć się powrotem za kratki. Excerpt: Holenderska policja po długim pościgu złapała dwóch Polaków. Jechali w terenie zabudowanym ponad 110 km/h. Jak się okazało jeden z Polaków zatrzymany w Den Bosch jest poszukiwany za morderstwo. Drugi, za pobicie. ### Koniec z settled status dla imigrantów po 5 latach pobytu W ramach nowej polityki imigracyjnej brytyjski rząd zamierza skończyć z przyznawaniem settled status imigrantom po 5 latach pobytu. Chce ten czas wydłużyć do 10 lat… Na poniedziałkowej konferencji prasowej na Downing Street, która miała miejsce w zawiązku z przygotowaniami do publikacji Białej Księgi, premier złożył obietnicę. Twierdzi, że jego rząd „znacząco” obniży saldo migracji do końca swojej kadencji. Zmniejszenie legalnej migracji W czasie konferencji prasowej Keir Starmer przedstawił parę zasad dotyczących kwestii imigracji. Wynika z nich jasno, że jego rząd ma na celu zmniejszenie legalnej migracji do Wielkiej Brytanii. Odnosi się ona do osób, które przybywają na Wyspy korzystając z wiz. Dziennikarze BBC zwrócili uwagę na fakt, że w dzisiejszym ogłoszeniu premier nie skupił się na nielegalnej imigracji. Na przykład na osobach przepływających przez kanał La Manche małymi łodziami. Zaledwie w tym roku, jak do tej pory, aż 11 516 osób przedostało się w sposób nielegalny na Wyspy pokonując kanał La Manche łodzią. Natomiast w ubiegłym roku w ten sposób trafiło do Wielkiej Brytanii 40 000 osób. Keir Starmer był jednak ostrożny i nie podał, do jakiej liczby jego partia chce ograniczyć migrację netto. Rząd wycofuje settled status dla imigrantów po pięciu latach pobytu Wśród planów dotyczących nowych zasad imigracyjnych, które ujawnił premier, znalazło się także zaostrzenie reguł w sprawie statusu zasiedlenia. Starmer zapowiedział, że rząd wycofa się z prawa pracowników zagranicznych do automatycznego ubiegania się o settled status po pięciu latach pobytu. Zgodnie z najnowszym pomysłem czas ten rząd wydłuży do 10 lat. Natomiast szybsza ścieżka będzie dostępna dla „wysoko wykwalifikowanych, wysoko opłacanych” osób na określonych stanowiskach. Szczegóły na ten temat rząd poda po konsultacjach. Pięcioletni okres będzie obowiązywał dla osób pozostających na utrzymaniu obywateli brytyjskich. W 2024 roku 162 000 imigrantom z UE przyznano status zasiedlenia, co stanowi wzrost o 35 proc. w porównaniu z 2023 rokiem. Natomiast w 2024 roku 270 000 osobom przyznano brytyjskie obywatelstwo, co stanowi wzrost o prawie jedną trzecią w porównaniu z rokiem poprzednim. Zgodnie z nowymi zasadami imigranci będą musieli mieszkać w Wielkiej Brytanii przez dekadę, zanim będą mogli ubiegać się o obywatelstwo brytyjskie. Premier powiedział, że Biała Księga zawiera propozycje przyszłych ustaw. Ma też sprawić, że system będzie bardziej „kontrolowany, selektywny i sprawiedliwy”. Zaostrzenie wymagań dotyczących znajomości języka Zgodnie z najnowszymi zasadami imigracyjnymi wymagania wizowe mają być zaostrzone. Ubieganie się o wizę dla wykwalifikowanego pracownika będzie trudniejsze. Partia Pracy chce wycofać się ze zmian wprowadzonych przez rząd Borisa Johnsona. Imigranci wnioskujący o wizę w UK powinni płynnie mówić po angielsku. Będą potrzebować kwalifikacji na poziomie studiów, a nie odpowiednika A-level. Według szacunków około 180 stanowisk nie będzie kwalifikowało się do wizy. Po raz pierwszy przepisy te rząd rozszerzy na wszystkich dorosłych członków rodziny, którzy będą musieli wykazać się podstawową znajomością języka angielskiego. Premier twierdzi, że pomoże to ludziom w integracji i znalezieniu zatrudnienia. Natomiast niższe wymagania kwalifikacyjne będą nadal obowiązywać w sektorach borykających się z długoterminowymi niedoborami pracowników. Lub takich, które są uważane za kluczowe dla rządowej strategii rozwoju gospodarczego. Jednocześnie rząd chce rozszerzyć kwalifikowalność do istniejącej wizy „high potential individual”. Zamierza podwoić liczbę uniwersytetów, z których kandydaci mogą uzyskać kwalifikujący ich stopień naukowy. Excerpt: W ramach nowej polityki imigracyjnej brytyjski rząd zamierza skończyć z przyznawaniem settled status imigrantom po 5 latach pobytu. ### Londyn najszczęśliwszym miastem w UK, ale dopiero 31. na świecie Jakie jest najszczęśliwsze miasto w UK? Oczywiście Londyn. Choć jednocześnie zajął dopiero 31. miejsce w rankingu szczęścia na świecie. Czy w Londynie żyje się szczęśliwie? Jakie jest najlepsze do mieszkania miasto w Europie? Jakie są największe zalety stolicy UK, a jakie główne problemy? Instytut Jakości Życia (Institute for Quality of Life, IQL) to międzynarodowy think tank zajmujący się badaniem dobrostanu mieszkańców miast na całym świecie. W najnowszym rankingu „Happy City Index 2025” Londyn został uznany za najszczęśliwsze miasto w Wielkiej Brytanii. Zdobył wysokie noty za edukację, transport i długość życia. Mimo to w skali światowej stolica Wielkiej Brytanii uplasowała się dopiero na 31. miejscu – za Monachium, Berlinem, Dreznem i Dublinem. Najszczęśliwsze miasto w UK może nie jest wcale takie zadowolone? Najszczęśliwsze miasto w UK - za co mieszkańcy kochają Londyn Londyn zdobył tytuł najszczęśliwszego miasta w Wielkiej Brytanii, a to zasługa nie tylko jego imponującej historii i światowej klasy kultury, ale przede wszystkim wysokiej jakości życia codziennego. Mieszkańcy stolicy mogą pochwalić się jedną z najwyższych średnich długości życia w kraju – aż 82,8 roku – oraz bardzo niskim wskaźnikiem samobójstw (zaledwie 0,1 na 1000 osób). Na szczęście Londynu składa się również doskonała infrastruktura transportowa, która jest w pełni dostępna, bezpieczna (0,13 ofiary śmiertelnej w wypadkach drogowych na 10 tys. mieszkańców) i dobrze rozwinięta. Stolica zachwyca także liczbą terenów zielonych. Od królewskich parków po lokalne ogrody społeczne. W efekcie Londyn oferuje ponad 3 tysiące parków, które zajmują niemal 18% powierzchni miasta. Do tego dochodzi bogata oferta edukacyjna (miejskie uniwersytety zajmują wysokie pozycje w rankingach światowych, z jednym z nich na 2. miejscu globalnie), dostęp do wydarzeń kulturalnych na światowym poziomie, a także różnorodność językowa i etniczna, która sprawia, że każdy może poczuć się tu jak u siebie. Wszystko to składa się na wyjątkowy klimat miasta, które mimo wyzwań, wciąż przyciąga ludzi spragnionych nie tylko kariery, ale i codziennej radości życia. Londyn dopiero na 31. miejscu pod względem poczucia szczęścia wśród mieszkańców - ranking Institute for Quality of Life Londyn został uznany za najszczęśliwsze miasto w Wielkiej Brytanii według najnowszego rankingu Happy City Index 2025. Ranking opracował Institute for Quality of Life (IQL). Mimo krajowego sukcesu, w ujęciu globalnym stolica Wielkiej Brytanii uplasowała się dopiero na 31. miejscu. To wyraźnie poza pierwszą ligą międzynarodowego szczęścia. Londyn wyprzedziły nie tylko europejskie metropolie, takie jak Dublin (24.), Berlin (16.) czy Zurych (2.), ale również Singapur (3.) i Kopenhaga. Ta zajęła zaszczytne pierwsze miejsce. Ranking IQL uwzględnia kilkadziesiąt wskaźników – od jakości zarządzania, przez mobilność i gospodarkę, po kulturę, zdrowie i dobrostan psychiczny mieszkańców. W zestawieniu nie zabrakło niespodzianek: na liście wyżej niż Londyn znalazły się także mniej oczywiste kierunki jak Drezno czy Montreal. Warszawa tym razem poza czołówką. Wyniki rankingu pokazują, że choć Londyn pozostaje liderem w kraju, to w skali Europy i świata konkurencja nie śpi. Natomiast szczęście mieszkańców nie zawsze idzie w parze z wielkością czy prestiżem miasta. Jak żyje się w stolicy Wielkiej Brytanii? Główne problemy i trudności Londyn – najszczęśliwsze miasto w UK – to miejsce pełne energii, różnorodności i kulturalnych atrakcji na każdym kroku. Ale życie w stolicy nie zawsze jest lekkie. Wysokie koszty wynajmu mieszkań, tłok w komunikacji miejskiej i długie dojazdy potrafią dać się we znaki. Nawet najbardziej zakochanym w mieście londyńczykom. Dla wielu mieszkańców codzienność to balansowanie między karierą a próbą złapania oddechu w jednym z licznych parków. Choć miasto kusi możliwościami, to zmęczenie tempem życia jest równie realne jak zachwyt nad zachodem słońca nad Tamizą. Excerpt: Jakie jest najszczęśliwsze miasto w UK? Oczywiście Londyn. Choć jednocześnie zajął dopiero 31 miejsce w rankingu szczęścia na świecie. Czy w Londynie żyje się szczęśliwie? ### Pracownicy opieki nie będą już rekrutowani z zagranicy Brytyjska minister spraw wewnętrznych, Yvette Cooper, powiedziała BBC, że pracownicy opieki nie będą już rekrutowani z zagranicy. Ograniczenia te rząd wdroży w związku z wizami dla pracowników o niskich kwalifikacjach. Pracownicy opieki nie będą już rekrutowani za zagranicą w ramach nowej polityki imigracyjnej rządu. Minister spraw wewnętrznych wypowiedziała się dla BBC w sprawie ograniczeń dotyczących wiz dla pracowników o niskich kwalifikacjach. Zakończy się rekrutacja pracowników opieki za granicą Yvette Cooper twierdzi, że „nadszedł czas, aby zakończyć rekrutację pracowników opieki z zagranicy”. Przepisy z tym związane zmienią się w tym roku. Po ich wprowadzeniu firmy będą musiały zatrudniać obywateli brytyjskich albo przedłużać wizy pracownikom zagranicznym, którzy już mieszkają na Wyspach. W poniedziałek rząd ma zamiar przedstawić zmiany w prawie wizowym i rekrutacyjnym. Chce w ten sposób ograniczyć migrację netto. Twierdzi, że nowe zasady pozwolą ograniczyć ją w ciągu następnego roku do 50 000 pracowników o niższych kwalifikacjach i opiekunów przybywających do UK. Yvette Cooper zakończyć rekrutację pracowników opieki z zagranicy / fot. Getty Images Minister spraw wewnętrznych w Gabinecie Cieni, Chris Philp uważa, że plany te są niewystarczające. Zaapelował też o wprowadzenie rocznego limitu dotyczącego imigracji. Ograniczenie imigracji będzie tym razem skuteczne? Home Office nie poinformowało jeszcze oficjalnie, co znajdzie się w Białej Księdze na temat imigracji. Wiadomo jednak, że celem zmian jest ograniczenie liczby przyjezdnych. Nie udało się to poprzedniemu rządowi. W czerwcu 2023 roku migracja netto wzrosła do rekordowego poziomu 906 000. A w ubiegłym roku wyniosła 728 000. W programie BBC Sunday minister spraw wewnętrznych powiedziała, że rząd „opracowuje plany znacznego zmniejszenia migracji netto”. Zgodnie z przewidywaniami, zaostrzą się ograniczenia dotyczące wiz dla wykwalifikowanych pracowników. Cooper nadmieniła, że będzie również „węższa” liczba wyjątków od zasad dotyczących tymczasowych wiz związanych z niedoborami pracowników w niektórych sektorach. Jednak nie podała przykładów. Obecnie zawody uważane za deficytowe w Wielkiej Brytanii mogą trafić na Immigration Salary List (ISL). Ma to pozwolić pracodawcom zatrudniać pracowników zagranicznych ze zniżką, ustaloną na poziomie 80 proc. stawki rynkowej. Jak czytamy na stronie gov.uk: „Pracodawcy będą musieli najpierw opracować krajowe plany szkoleniowe, aby zwiększyć brytyjskie umiejętności i poziom rekrutacji – zwiększając produktywność i standardy życia osób pracujących w Wielkiej Brytanii”. Obecny rząd jest zdania, że jego nowe plany sprawią, iż imigracja będzie „działać dla całej Wielkiej Brytanii”. A kraj będzie otwarty na talenty z zagranicy i zwiększy swój wzrost gospodarczy. Przy okazji ma też zapewnić rodzimym pracodawcom wykwalifikowanych pracowników. Excerpt: Minister spraw wewnętrznych powiedziała, że pracownicy opieki nie będą już rekrutowani z zagranicy, zgodnie z nową polityką imigracyjną. ### Working Family Payment - WFP - zasady i zmiany w zasiłku w 2025 roku Świadczenie WFP jest wypłacane rodzinom o niskich dochodach. Podstawowym warunkiem jest jednak zatrudnienie. Ile wynosi zasiłek w tym roku i komu przysługuje? Zasiłek dla pracujących rodzin (Working Family Payment) to ważne świadczenie, które ma na celu wsparcie osób pracujących, ale o niskich dochodach, które wychowują dzieci. W obliczu rosnących kosztów życia, takich jak ceny mieszkań czy żywności, taki zasiłek staje się nieocenioną pomocą. Dla wielu rodzin to realna pomoc, która może znacząco poprawić ich sytuację finansową. Co ważne, zasiłek ten jest wypłacany bez opodatkowania. Dlatego też jest atrakcyjnym wsparciem dla potrzebujących rodzin. Zgodnie z nowymi zmianami wprowadzonymi w 2025 roku, limity dochodów, które uprawniają do świadczenia, zostały podniesione o 60 euro tygodniowo dla każdej wielkości rodziny. Oznacza to oczywiście, że więcej rodzin będzie mogło skorzystać ze świadczenia Working Family Payment. To z kolei daje im większą szansę na stabilność finansową. Wzrost limitów to krok w stronę zapewnienia, że nawet osoby zarabiające na poziomie minimalnym, ale posiadające dzieci, nie zostaną pozostawione same sobie w trudnej sytuacji ekonomicznej. Zatem czy nie warto docenić tego rodzaju inicjatyw. Takie świadczenia nie tylko pomagają w codziennym funkcjonowaniu. Stawiają na równowagę i równość szans dla rodzin w Irlandii? Warunki przyznawania Working Family Payment - WFP Aby ubiegać się o zasiłek Working Family Payment (WFP) w 2025 roku, należy spełnić kilka warunków. Po pierwsze, aplikant musi być pracownikiem na umowę o pracę i przepracować co najmniej 38 godzin w ciągu dwóch tygodni. Co ważne godziny pracy sumują się z godzinami pracy współmałżonka, partnera cywilnego lub konkubenta. Warto pamiętać, że zasiłek nie przysługuje osobom prowadzącym działalność gospodarczą ani tym, którzy pracują w ramach programów takich jak Tús, JobBridge czy Rural Social Scheme. Po drugie, osoba ubiegająca się o zasiłek musi mieć co najmniej jedno dziecko, które normalnie mieszka z nią lub jest przez nią utrzymywane. Dziecko musi być poniżej 18. roku życia lub do 22. roku życia, jeśli jest pełnoetatowym uczniem. Kolejnym istotnym warunkiem jest dochód. Aby kwalifikować się do WFP, dochód gospodarstwa domowego nie może przekroczyć określonego limitu. Zależy on od liczby dzieci w rodzinie. Na przykład, dla rodziny z jednym dzieckiem limit dochodu wynosi 705 euro tygodniowo. Natomiast dla rodziny z pięciorgiem dzieci – 1,124 euro. Warto zaznaczyć, że w 2025 roku limity dochodów zwiększono o 60 euro tygodniowo. Co oczywiste oznacza to, że więcej rodzin będzie mogło skorzystać z tego wsparcia. Wnioskodawcy muszą również spełniać warunek stabilności zatrudnienia. Dlatego muszą udowodnić, że prawdopodobnie potrwa co najmniej 3 miesiące. Aby aplikować, należy wypełnić formularz aplikacyjny dostępny w lokalnym Intreo Centre lub w urzędzie ds. pomocy społecznej. Trzeba także załączyć aktualne paski wypłat. Można również złożyć wniosek online za pośrednictwem platformy MyWelfare.ie z zweryfikowanym kontem MyGovID. Excerpt: Świadczenie WFP jest wypłacane rodzinom o niskich dochodach. Podstawowym warunkiem jest jednak zatrudnienie. Ile wynosi zasiłek w tym roku i komu przysługuje? ### Gangi rządzą Szkocją? Ponad 100 osób aresztowanych za przemyt i dystrybucję narkotyków. Jedenaścioro dzieci jest pod specjalną ochroną ze względu na zagrożenie ze strony gangów. Pożar firmy taksówkarskiej w związku z ping-pongiem pożarów między przestępczymi rodzinami. Czy gangi rządzą Szkocją? Od początku 2025 roku Szkocja pogrąża się w coraz bardziej brutalnej wojnie gangów. Jej korzenie sięgają wieloletniego konfliktu między klanem Danielów a gangiem Lyonsów. Organizacje rywalizują o kontrolę nad milionowym handlem kokainą. Konflikt zaostrzył się po kradzieży narkotyków o wartości pół miliona funtów. Dlatego szybko przerodził się w serię krwawych zamachów i podpaleń. Incydenty paraliżują Glasgow i Edynburg niemal każdego dnia. Ulice płoną, a domy powiązane z gangami stają w ogniu. To rzeczywistość, w której przestępczość zorganizowana zyskuje przewagę nad wymiarem sprawiedliwości, a bezradna policja bije na alarm. Trwa eskalacja przemocy. Czy gangi rządzą Szkocją? Pożar firmy taksówkarskiej - kolejny rozdział serii podpaleń Wczesnym rankiem 8 maja 2025 roku w miejscowości Stepps, niedaleko Glasgow, doszło do kolejnego incydentu związanego z trwającą wojną gangów w Szkocji. Firma taksówkarska Deuce Private Hire została podpalona. Według nieoficjalnych informacji, atak miał związek z domniemanymi powiązaniami przedsiębiorstwa z osławionym klanem Daniela oraz przestępczym bossem z Edynburga, Markiem Richardsonem. Policja traktuje to zdarzenie jako celowe podpalenie (wilful fire raising). Natomiast miejsce przestępstwa zostało otoczone kordonem. Jednocześnie funkcjonariusze z wydziału kryminalnego zbierają dowody. Wydarzenie to wpisuje się w szerszy kontekst eskalacji brutalnych porachunków między zwaśnionymi grupami, które w ostatnich miesiącach objęły nie tylko Edynburg, ale również Glasgow i jego okolice. Obserwatorzy sceny przestępczej wskazują, że za atakami może stać tajemnicza grupa Tamo Junto, związana z gangsterem znanym jako „Mr Big”, rezydującym w Dubaju. Podpalenia w Glasgow stają się coraz bardziej zuchwałe i symboliczne – to nie tylko forma zastraszenia, lecz jawna demonstracja siły w brutalnej walce o wpływy w szkockim półświatku. Wszystko to sprawia, że coraz częściej zadaje się pytanie: czy gangi rządzą w Szkocji? Wojna z gangami w Szkocji - ogromna akcja policji i zatrzymanie ponad 100 osób W ramach zakrojonej na szeroką skalę operacji policyjnej o nazwie Operation Intensity w Szkocji aresztowano około 100 osób. Celem działań było rozbicie zorganizowanego gangu narkotykowego działającego głównie w Central Belt, Ayrshire, Dumfries i innych częściach kraju. Policja podejmuje liczne akcje i przejmuje ogromne ilości narkotyków. , fot. gettyimages.com W wyniku 46 przeszukań policja zabezpieczyła: ponad 200 kilogramów narkotyków (w tym kokainę, heroinę, ekstazy, tabletki i marihuanę), broń palną (w tym pistolet, broń pneumatyczną i wiatrówkę), 600 000 funtów w gotówce. Gang korzystał z tzw. "safe house’ów" i kurierów samochodowych do dystrybucji narkotyków. Policja zidentyfikowała również 11 dzieci, które były zagrożone działalnością przestępczą. Natychmiast objęto je opieką instytucji partnerskich lub przekazano pod opiekę rodziny. Detektyw nadinspektor Stevie Elliot podkreślił, że działania miały na celu ochronę społeczeństwa i szczególnie narażonych dzieci oraz młodzieży. Członkowie gangu wykorzystywali nieletnich do celów przestępczych. Dodał, że gangi zorganizowane nie wykazują żadnych skrupułów. Działają wyłącznie dla zysków. Dlatego eksploatując najbardziej wrażliwe na wpływy osoby. Operacja była częścią szerszej strategii walki z poważną przestępczością zorganizowaną w Szkocji, realizowanej we współpracy z wieloma agencjami. Czy gangi rządzą Szkocją? Czy gangi rządzą Szkocją? Zorganizowana przestępczość nie jest zjawiskiem nowym w Szkocji. Zjawisko to sięga korzeniami lat 80. i 90. Wówczas powstawały pierwsze lokalne siatki handlu narkotykami i przemytu. Dziś jednak skala i zuchwałość działań gangów przypomina scenariusze znane z wielkich metropolii. Dlaczego właśnie Szkocja? Czy geograficzne położenie na obrzeżach Wielkiej Brytanii, a może strukturalne problemy społeczne i brak perspektyw w niektórych regionach uczyniły ją podatnym gruntem dla narkobiznesu? Gangi nie tylko handlują narkotykami Równocześnie infiltrują społeczności lokalne. Dlatego z powodzeniem wykorzystują dzieci i młodzież jako kurierów lub „żywe magazyny”. Czy społeczeństwo zdaje sobie sprawę, jak blisko są te struktury od codziennego życia zwykłych ludzi? A może zbyt długo traktowaliśmy je jak odległy problem „tych z dołu”, marginalizując ofiary i wzmacniając sprawców? Rzeczywistość, w której akcje policyjne przypominają wojskowe oblężenia, rodzi pytania. Czy państwo ma jeszcze kontrolę nad niektórymi dzielnicami. A może oddało je w ręce mafii XXI wieku? Excerpt: Ponad 100 osób aresztowanych za przemyt i dystrybucję narkotyków. Jedenaścioro dzieci pod specjalną ochroną ze względu na zagrożenie ze strony gangów. ### Justyna Steczkowska na Eurowizji 2025: „Gaja” w półfinale już 13 maja! Czy Polska ma szansę na wielki powrót do finału Eurowizji? Czy po latach zmiennych losów znów usłyszymy owacje dla naszej reprezentantki? Justyna Steczkowska, jedna z najbardziej charakterystycznych i cenionych artystek polskiej sceny muzycznej. Już 13 maja stanie na eurowizyjnej scenie z utworem „Gaja”. I zrobi to w wielkim stylu. Finał konkursu odbędzie się 17 maja. „Gaja” – artystyczna eksplozja czy ryzyko sceniczne? Tribalne rytmy, hipnotyzujące dźwięki i wokalne popisy sięgające nieba – „Gaja” nie jest zwykłą eurowizyjną piosenką. To manifest kobiecej siły i duchowej jedności z naturą, z tekstem mówiącym o Matce Ziemi i wewnętrznym przebudzeniu. Utwór, który balansuje między konwencją a eksperymentem, zachwyca i intryguje. Nie brakuje jednak głosów, które zauważają, że długie partie instrumentalne i nietypowa struktura mogą być wymagające dla przeciętnego widza. Czy „Gaja” okaże się asem w rękawie, czy zbyt odważnym ruchem? Wszystko rozstrzygnie się na scenie w Malmö. Silna konkurencja, ale jeszcze silniejszy głos W pierwszym półfinale Justyna Steczkowska zmierzy się z utworami z krajów takich jak Szwecja, Norwegia, Ukraina czy Irlandia – czyli potęgami eurowizyjnymi. Ale czy którykolwiek z rywali może pochwalić się czterooktawową skalą głosu, perfekcyjnym falsetem i scenicznym doświadczeniem budowanym przez trzy dekady? Justyna Steczkowska podczas występu w Londynie, fot. gettyimages.com Jej „siren-like singing” – jak określają to zagraniczni komentatorzy – może sprawić, że miliony Europejczyków zatrzymają oddech. Co mówią eksperci i youtuberzy? Entuzjazm, zachwyt i... odrobina ostrożności Na eurowizyjnych eventach promocyjnych „Gaja” zebrała wiele pochwał. Michael z Holandii przyznał, że nie spodziewał się tak intensywnego i profesjonalnego występu. Lana z Wielkiej Brytanii była zachwycona wokalem Justyny, a Daniel z Niemiec nie krył podziwu dla choreografii i siły przekazu. YouTuberzy zajmujący się Eurowizją również nie przechodzą obok tej propozycji obojętnie – chwalą oryginalność, warstwę wizualną i koncept artystyczny, choć przyznają, że piosenka wymaga „osłuchania” i może nie od razu trafić do każdego. Jednoznacznie jednak wszyscy podkreślają ogromne możliwości wokalne polskiej artystki. Justyna Steczkowska wraca po 30 latach – historia zatacza koło Justyna Steczkowska już raz reprezentowała Polskę na Eurowizji. Było to w 1995 roku, kiedy zaśpiewała utwór „Sama” i zdobyła 18. miejsce. Była wtedy dopiero drugim artystą w historii Polski biorącym udział w tym konkursie! W 2024 roku powróciła do preselekcji z utworem „Witcher Tarohoro”, który mimo entuzjastycznego przyjęcia zajął drugie miejsce. Zwyciężyła wówczas Luna. Rok później Justyna wróciła silniejsza – i z piosenką, która w finale narodowym zdobyła największe poparcie widzów. Kariera, której nie trzeba przedstawiać Justyna Steczkowska to ikona polskiej muzyki. Na koncie ma 15 albumów studyjnych, role w filmach, własne projekty fotograficzne i udział w najpopularniejszych programach telewizyjnych, takich jak „The Voice of Poland” czy „Taniec z Gwiazdami”. Jej styl łączy klasykę z nowoczesnością, a wrażliwość artystyczna wyraża się w każdym detalu – od wokalu, przez kostiumy, po scenografię. Czy „Gaja” zapisze się złotymi zgłoskami w eurowizyjnej historii Polski? Półfinał 13 maja zapowiada się ekscytująco. Justyna ma wszystko, by zachwycić Europę: charyzmę, potężny głos, odważną wizję i lojalną grupę fanów. Czy to wystarczy, by znów usłyszeć polski utwór w wielkim finale? Na odpowiedź nie trzeba długo czekać. W międzyczasie warto jeszcze raz posłuchać „Gai” i zanurzyć się w tej mistyczno-muzycznej podróży. Bo być może – jak sugeruje sama piosenka – to właśnie przyroda, duchowość i kobieca siła będą kluczem do sukcesu na Eurowizji 2025. Excerpt: Justyna Steczkowska, jedna z najbardziej charakterystycznych i cenionych artystek polskiej sceny muzycznej, już 13 maja stanie na eurowizyjnej scenie z utworem „Gaja”. I zrobi to w wielkim stylu. ### Wielka Brytania musi odbudować handel z UE Gubernator Banku Anglii powiedział, że Wielka Brytania musi zrobić wszystko, aby odbudować handel z UE. Szczególnie po zawarciu porozumienia handlowego ze Stanami Zjednoczonymi. Andrew Bailey w czwartek poinformował o kolejnym spadku stóp procentowych, co ucieszyło kredytobiorców na Wyspach. W tym samym dniu doszło też do zawarcia porozumienia handlowego między Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi. Szef Banku Anglii podkreślił jednak, że brytyjski rząd powinien zrobić wszystko, co w jego mocy, aby odbudować handel z UE. Handel z UE jest kluczowy Gubernator Banku Anglii powiedział BBC, że jako urzędnik publiczny nie zajął stanowiska w sprawie Brexitu. Jednak jego zdaniem odwrócenie jego skutków byłoby korzystne dla handlu między UK i UE. Obecnie brytyjski rząd prowadzi rozmowy z Unią Europejską na temat planu zresetowania stosunków handlowych i bezpieczeństwa. Robi to jeszcze przed szczytem, który odbędzie się pod koniec tego miesiąca. Dzięki porozumieniu ze Stanami Zjednoczonymi, Wielka Brytania miała możliwość zawarcia umowy weterynaryjnej z UE. Obejmuje ona między innymi dostosowanie standardów w celu zmniejszenia biurokracji związanej z eksportem żywności, produktów rolnych i ryb po Brexicie. Pytany o to, jaki wpływ na gospodarkę i inflację będzie miała bliższa relacja między Wielką Brytanią a UE, Bailey powiedział: - Byłoby korzystne posiadanie bardziej otwartej gospodarki do handlu z Unią Europejską. Ponieważ w ostatnich latach nastąpił spadek handlu towarami z UE. Unia Europejska jest najważniejszym partnerem dla UK, wg gubernatora Banku Anglii / fot. Getty Images Unia Europejska największym brytyjskim partnerem handlowym Bailey stwierdził, że polepszenie stosunków gospodarczych z UE ma ogromne znaczenie. Gdyż Unia Europejska jest największym partnerem handlowym Wielkiej Brytanii. - Ważne jest, abyśmy zrobili wszystko, co w naszej mocy, aby zapewnić, jakiekolwiek decyzje podejmowane w kontekście Brexitu, nie wpłyną negatywnie na długoterminową pozycję handlową. Mam zatem nadzieję, że możemy to wykorzystać do rozpoczęcia odbudowy tych relacji – powiedział. Według niego zawieranie przez Wielką Brytanię umów na świecie stanowi ważny przykład dla innych krajów. Co istotne, gubernator Banku Anglii, twierdzi, że perspektywy gospodarcze Wielkiej Brytanii nadal będą zależeć od porozumień, jakie Stany Zjednoczone zawrą z innymi państwami. Mimo że porozumienie handlowe z USA jest według niego „dobrą wiadomością”. Szef banku dodał jednak, że przeszkody w wolnym handlu między Wielką Brytanią i USA są obecnie większe niż przed objęciem przez Donalda Trumpa funkcji prezydenta. Excerpt: Gubernator Banku Anglii, Andrew Bailey, powiedział, że Wielka Brytania musi zrobić wszystko, aby odbudować handel z UE. ### Transport publiczny w Holandii - cięcia i ograniczenia w kursach autobusów Drastyczne cięcia w transporcie publicznym w Holandii. W efekcie oszczędności wiele miejsc na mapie kraju będzie odczuwało duże ograniczenia w komunikacji. Czy jedynym rozwiązaniem pozostanie samochód? Co i od kiedy się zmieni? W cieniu rekordowych inwestycji w infrastrukturę drogową i energetyczną, komunikacja publiczna w Holandii staje przed najpoważniejszym kryzysem od dekad. Od 2026 roku rząd planuje drastyczne ograniczenia w finansowaniu transportu zbiorowego – łącznie 335 milionów euro mniej dla regionów. Co to oznacza dla przeciętnego pasażera? Mniej autobusów, wyższe ceny i więcej niepewności. Transport publiczny w Holandii na zakręcie:od kiedy zmiany? Budżetowe nożyce mają wejść w życie z początkiem 2026 roku. Choć może się wydawać, że to jeszcze daleka przyszłość, w rzeczywistości samorządy i przewoźnicy muszą już dziś podejmować decyzje o przyszłości połączeń. Planowanie siatki transportowej, przetargi, zmiany rozkładów. Przecież to wszystko wymaga miesięcy przygotowań. Dlatego już teraz rozrysowywane są czarne scenariusze. Jakie zmiany czekają pasażerów? Zmienność planów zależy od regionu, ale wspólny mianownik jest jasny: transport publiczny w Holandii zostanie ograniczony, zwłaszcza poza godzinami szczytu i w weekendy. W wielu prowincjach rozważane są takie działania jak: całkowita likwidacja kursów autobusów w niedzielę, koniec wieczornych kursów po godz. 19:00 – nawet w dni robocze, wycofanie autobusów szkolnych i linii miejskich w mniejszych miejscowościach, ograniczenie połączeń między dużymi miastami i ich przedmieściami. W Amsterdamie, Rotterdamie czy Hadze scenariusze zakładają nawet likwidację weekendowych linii czy szybkie cięcia w prestiżowej sieci R-net. Dlaczego cięcia akurat w transporcie publicznym? Oficjalne uzasadnienie? „Konieczność oszczędności budżetowych.” Nieoficjalnie – priorytety polityczne przesuwają się w stronę innych sektorów, takich jak obronność, cyfryzacja czy infrastruktura drogowa. Koszty utrzymania komunikacji publicznej rosną, a jednocześnie wpływy z biletów – zwłaszcza po pandemii – wciąż nie wróciły do poziomu sprzed kryzysu. Rząd postanowił więc przerzucić część odpowiedzialności na prowincje. Jak tłumaczy Freek Bos ze stowarzyszenia pasażerów Rover: „To nie są techniczne wybory. To czysta polityka – i to taka, która odbywa się kosztem mieszkańców.” Społeczna reakcja: złość, niepokój i pytania Holendrzy, słynący z zamiłowania do rowerów i transportu zbiorowego, nie kryją oburzenia. Dla wielu osób – zwłaszcza starszych, uczniów i mieszkańców mniejszych miejscowości – autobus to jedyne okno na świat. To nie tylko środek transportu, ale też warunek niezależności i mobilności społecznej. Na forach i w mediach społecznościowych pojawiają się głosy: „Czy naprawdę mamy wrócić do czasów, kiedy bez samochodu nie da się nigdzie dotrzeć?” „To kara dla tych, którzy wybrali zrównoważony styl życia.” Dla rodzin o niskich dochodach perspektywa 25-procentowej podwyżki cen biletów – alternatywnego sposobu oszczędności – brzmi równie ponuro. Czy jest nadzieja? W niektórych prowincjach pojawiły się inicjatywy. Mieszkańcy chcę szukać kompromisów – na przykład łącząc umiarkowane cięcia z podwyżką cen lub inwestując lokalnie w alternatywne środki transportu, jak minibusy na żądanie czy rozbudowa sieci rowerowej. Jednak dla milionów pasażerów oznacza to jedno: mniej wygody, mniej opcji, więcej planowania – i często więcej frustracji. Transport publiczny w Holandii staje się sprawą społeczną. Excerpt: Drastyczne cięcia w transporcie publicznym w Holandii. W efekcie oszczędności wiele miejsc na mapie kraju będzie odczuwało duże ograniczenia w komunikacji. ### Ważne dla rodziców dzieci powyżej 16 roku życia. Sprawdź, jak nie stracić Child Benefit W Wielkiej Brytanii Child Benefit przestaje być wypłacany w zależności od wieku dziecka oraz jego statusu edukacyjnego. Co do zasady Child Benefit kończy się po 16. roku życia dziecka, jeśli nie podejmiesz działania. Zobacz, co zrobić, by nadal otrzymywać świadczenie. Child Benefit po 16 roku życia w praktyce HMRC automatycznie wstrzyma zasiłek na dziecko 31 sierpnia po 16. urodzinach dziecka, jeśli zakończy ono edukację. W ostatnim roku nauki dziecka w szkole zostanie wysłany list z prośbą o potwierdzenie, czy dziecko kontynuuje naukę. Jeśli rodzic poinformuje HM Revenue and Customs (HMRC), że dziecko kontynuuje naukę, Child Benefit będzie nadal wypłacany. W przeciwnym razie zostanie automatycznie wstrzymany. Dziecko kończące 16 lat i nieuczące się Child Benefit przestaje być wypłacany 31 sierpnia po 16. urodzinach dziecka, jeśli nie kontynuuje ono nauki w zatwierdzonej formie edukacji lub szkolenia. Jeśli dziecko kończy 16 lat np. w maju, a nie planuje dalszej nauki, świadczenie kończy się z końcem sierpnia tego samego roku. Dziecko w wieku 16–20 lat, które się uczy Child Benefit może być kontynuowane do 20. roku życia, jeśli dziecko kontynuuje tzw. "approved education" (zatwierdzoną edukację), np.: A-levels, T-levels, NVQ poziomu 1–3, nauka w college’u (szkoła średnia), edukacja pełnoetatowa niebędąca studiów uniwersyteckich. Nie dotyczy to studiów wyższych, np. studiów licencjackich – wtedy świadczenie wygasa. Jak powiadomić HMRC o tym, że dziecko kontynuuje naukę? Rodzic/opiekun musi poinformować HMRC, że dziecko kontynuuje naukę po skończeniu 16 roku życia i można to zrobić online. Ważne jest to, aby zgłoszenia dokonał ten rodzic, który pobiera zasiłek. Status dziecka Do kiedy wypłacany jest Child Benefit? Kończy 16 lat, nie uczy się dalej Do 31 sierpnia po 16. urodzinach Uczy się w approved education Do ukończenia 20. roku życia lub zakończenia nauki Rozpoczyna studia wyższe Child Benefit wygasa przy rozpoczęciu studiów uniwersyteckich Kiedy Child Benefit przestaje być wypłacany dla dziecka w wieku lat 20? Jeśli dziecko kontynuuje naukę w formie zatwierdzonej przez HMRC, świadczenie może być wypłacane do 31 sierpnia, 30 listopada, 28 lutego lub 31 maja, w zależności od daty zakończenia nauki. Ile w 2025 wynosi Child Benefit? Ostatnią podwyżkę Child Benefit HMRC wprowadził w kwietniu 2025 roku. Wysokość Child Benefit w Wielkiej Brytanii wynosi: £26.05 tygodniowo na najstarsze lub jedyne dziecko £17.25 tygodniowo na każde kolejne dziecko Płatności są zwykle dokonywane co cztery tygodnie, ale osoby samotnie wychowujące dzieci lub otrzymujące określone świadczenia mogą ubiegać się o płatności cotygodniowe. ### Pełne kontrole na granicy polsko-niemieckiej Strefa Schengen ma się bardzo źle. Wewnętrzne kontrole, choć uznawane przez sąd w Hadze za bezprawne, są podtrzymywane. Pełne kontrole na granicy polsko-niemieckiej, wprowadzone 5 maja 2025 są na to najlepszym dowodem. Jak wygląda życie na granicy po pierwszym tygodniu wzmożonych utrudnień? Od 5 maja 2025 roku Niemcy wprowadziły pełne i stałe kontrole na granicy z Polską, kończąc – przynajmniej tymczasowo – z ideą swobodnego przepływu w ramach strefy Schengen. Choć wzmożone kontrole prowadzono już wcześniej wyrywkowo, teraz każda osoba przekraczająca granicę musi być gotowa na szczegółową weryfikację. Dlaczego? Berlin tłumaczy zmiany chęcią ograniczenia nielegalnej migracji, walką z przestępczością transgraniczną i ochroną bezpieczeństwa wewnętrznego. Pełne kontrole na granicy polsko-niemieckiej - zmiany po 5 maja 2025 Co trzeba mieć przy sobie? Każdy podróżny – zarówno pieszy, kierowca osobówki, jak i zawodowy kierowca ciężarówki – musi posiadać: ważny dowód osobisty lub paszport, dokumenty pojazdu (jeśli dotyczy), a w przypadku przewozu towarów – pełną dokumentację przewozową. Niemiecka policja federalna może zatrzymać pojazd w dowolnym miejscu w pobliżu granicy, a brak dokumentów oznacza mandat lub zawrócenie. Kogo obowiązują kontrole? Wszystkich – niezależnie od obywatelstwa czy celu podróży. W praktyce oznacza to, że nawet mieszkańcy pogranicza jadący do pracy czy na zakupy muszą liczyć się z kolejkami i kontrolą bagażu. Często nawet kilkugodzinnym opóźnieniem. Dla wielu to koniec Schengen, jaki znali – i początek codziennego stresu na granicy. Jak wygląda życie na granicy - refleksje mieszkańców Minął tydzień od wprowadzenia przez Niemcy stałych kontroli, a mieszkańcy pogranicza nie mają wątpliwości – to koniec strefy Schengen w praktyce. „Kiedyś jechaliśmy do pracy w Görlitz w 15 minut, dziś wyjeżdżamy godzinę wcześniej i nadal się spóźniamy” – mówi pani Ewa ze Zgorzelca, która codziennie dojeżdża do Niemiec. W efekcie dotychczasowych utrudnień Polak pozwał Niemcy, sprawa jest w toku. Wzmożone kontrole na granicy polsko-niemieckiej, czy to koniec Schengen?, fot. gettyimages.com Wzmożone kontrole na granicy polsko-niemieckiej oznaczają dla tysięcy ludzi codzienny stres, korki, przeszukania i konieczność noszenia dokumentów przy każdej krótkiej trasie. „Czuję się, jakbyśmy cofnęli się o 20 lat – paszporty, pytania, sprawdzanie bagażnika… tylko mundury inne” – relacjonuje pan Marek, kierowca busa. Wielu mieszkańców pogranicza mówi wprost: to nie tylko utrudnienia logistyczne, ale i psychiczne. „Kiedy słyszę, że zatrzymują losowo i przeszukują, to czuję się traktowana jak podejrzana, mimo że tylko jadę do pracy” – dodaje studentka z Bogatyni. W mediach społecznościowych pojawiają się zdjęcia kilometrowych kolejek, narastają głosy rozgoryczenia i apele do władz o przywrócenie płynnego ruchu. „Schengen się skończyło. To już nie Europa bez granic” – pisze jeden z mieszkańców Görlitz. Najgorzej być kierowcą... kontrole na granicy polsko-niemieckiej zabijają transport Dla kierowców zawodowych wiozących towary między Polską a Niemcami, wzmożone kontrole na granicy polsko-niemieckiej to nie tylko uciążliwość – to codzienny paraliż pracy. „Z towarem na godzinę, a ja stoję trzy w kolejce. Klient w Berlinie nie chce słyszeć o kontrolach – ma mieć dostawę na czas” – mówi Paweł, kierowca TIR-a z województwa lubuskiego. Od 6 maja Schengen istnieje tylko na papierze, a dla transportowców każda godzina opóźnienia to realna strata finansowa. „Czuję się, jakbym pracował w latach 90. – dokumenty na każdym kroku, szczegółowe przeszukania, a w kabinie śpi się już niepewnie, bo nie wiadomo, gdzie nas zatrzymają” – dodaje Tomasz z firmy logistycznej spod Poznania. Kierowcy podkreślają, że brak jasnych zasad i mobilny charakter kontroli uniemożliwiają skuteczne planowanie tras. „Logistyka przestaje mieć sens, jak nie wiadomo, ile godzin będziesz stał pod Świeckiem” – słyszymy od kierowcy wracającego z Holandii. W środowisku rośnie frustracja i zmęczenie, bo oprócz korków i mandatów pojawia się też psychiczne obciążenie. „Granica stała się loterią. Schengen się skończyło, a my stoimy – dosłownie i w przenośni” – komentuje jeden z doświadczonych przewoźników. Czy to koniec Schengen? Wprowadzone 5 maja wzmożone kontrole na granicy polsko-niemieckiej to nie tylko problem regionalny, ale wyraźny sygnał głębszego kryzysu strefy Schengen. Choć formalnie układ nadal obowiązuje, w praktyce coraz więcej państw członkowskich ogranicza swobodny przepływ osób. Dlatego pod pretekstem walki z nielegalną migracją, przestępczością transgraniczną czy zagrożeniami terrorystycznymi, wprowadzają ograniczenia. Niemcy nie są wyjątkiem. Podobne kontrole wprowadziły m.in. Austria na granicy z Czechami i Słowacją, Francja przy granicy z Włochami. Natomiast Dania i Szwecja okresowo monitorują ruch z Niemiec. „To już nie jest chwilowe zawieszenie Schengen. To jego erozja od środka” – komentuje ekspert ds. polityki granicznej w „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Obywatele coraz częściej doświadczają sytuacji, w których granice wewnętrzne UE funkcjonują jak kiedyś – z kolejkami, dokumentami i niepewnością. Choć Unia Europejska zapewnia, że wspólna przestrzeń bez granic ma zostać utrzymana, rosną głosy, że koniec Schengen może nadejść nie przez jedną decyzję, ale przez codzienne wyjątki. Te szybko stają się nową normą. Excerpt: Jak wygląda życie na granicy po pierwszym tygodniu wzmożonych utrudnień? Kierowcy ciężarówek i mieszkańcy coraz częściej otwarcie mówią o ogromnej skali problemu. ### Polka zabita w Niemczech. Afgańczyk pchnął ją nożem W środę 7 maja w sklepie odzieżowym w Niemczech 25-letni Afgańczyk pchnął nożem 41-letnią Polkę. Kobieta nie przeżyła. Media donoszą, powołując się na opinię innego pracownika sklepu, że atak miał podłoże rabunkowe. W miejscowości Krefeld w sklepie odzieżowym przy Hochstraße w środę wieczorem doszło do tragedii. 41-letnia kierowniczka sklepu przeliczała akurat pieniądze z kasy, gdy została zaatakowana przez 25-letniego Afgańczyka. 41-letnia Polka zabita w Niemczech Lokalne media podały, że do ataku na Polkę doszło około godziny 19.20. 25-letni sprawca dźgnął kobietę nożem, a w wyniku ciężkich obrażeń 41-latka zmarła na miejscu. Mordercę zatrzymano w pobliżu miejsca zdarzenia i umieszczono w areszcie. Postawiono mu już zarzut zabójstwa. Prokuratura przekazała, że 25-letni Afgańczyk pracował w sklepie razem z Polką od połowy marca tego roku. Kobieta była jego przełożoną. Mimo że motyw tej zbrodni nadal jest przedmiotem śledztwa, coraz częściej mówi się o jego podłożu rabunkowym. Policja bada jeszcze motyw zabójstwa, jednak wiele wskazuje na to, że był to rabunek / fot. Getty Images Relacja pracownika sklepu W sprawie wypowiedział się dla stacji RTL jeden z pracowników sklepu, który znał zarówno ofiarę jak i napastnika: - Krótko po godzinie 20.00 nie obsługujemy już klientów i przeliczamy pieniądze z kas. Następnie zanosimy je do biura na górze, a tam trafiają do sejfu. On po prostu to wykorzystał. Przemawia za tym także fakt, że mężczyzna w momencie zatrzymania miał ze sobą pieniądze ze sklepowej kasy. Tuż po tragedii oświadczenie wydała sieć sklepów, w której pracowała Polka. Podkreślono, że zbrodnia była dla wszystkich „głębokim wstrząsem”. Przedstawiciele firmy zapewniają, że zaoferowano pracownikom wsparcie psychologiczne i duszpasterskie na miejscu. Policja nie podała tożsamości ofiary ani skąd dokładnie pochodzi Polka zabita w Niemczech. Excerpt: W środę 7 maja w sklepie odzieżowym doszło do tragedii. 25-letni Afgańczyk pchnął nożem 41-letnią Polkę. Kobieta nie przeżyła. ### Dodatek urlopowy w Holandii może być niższy w tym roku W maju rozpocznie się wypłata dodatku urlopowego w Holandii. Jednak ze względu na zmiany w systemie podatkowym, niektórzy otrzymają mniej pieniędzy, a inni więcej. Wiele osób w Holandii otrzyma niższy dodatek urlopowy w 2025 roku. Będą to między innymi osoby pracujące w niepełnym wymiarze godzin. Natomiast pracownicy pełnoetatowi o niskich dochodach dostaną nieco więcej. Osoby zarabiające ponad 3000 euro miesięcznie otrzymają nieco mniejszy dodatek. Dodatek urlopowy w Holandii będzie inny w 2025 roku Zgodnie z obliczeniami ADP dodatek urlopowy w 2025 roku może być inny niż w poprzednich latach, co zależy od sytuacji osoby pracującej. Ci, którzy nie pracują na pełnym etacie i zarabiają mniej niż 1000 euro miesięcznie otrzymają w tym roku taki sam dodatek jak w roku poprzednim. Natomiast osoby, które nie pracują na pełnym etacie i zarabiają 1000 euro miesięcznie, dostaną prawie 20 procent mniej. Pracownicy na niepełnym etacie zarabiający od 1000 do 2000 euro miesięcznie otrzymają o kilka euro mniej. Pracownicy zatrudnieni na pełen i niepełny etat, którzy zarabiają od 2000 do 3000 euro miesięcznie, otrzymają nieco większy dodatek urlopowy w tym roku. Z kolei pracownicy zarabiający od 3000 do 5382 euro miesięcznie odnotują nieznaczne obniżenie dodatku urlopowego. Każdy, kto zarabia więcej niż 5832 euro miesięcznie otrzyma taki sam dodatek urlopowy jak w zeszłym roku. W tym roku pracownicy w Holandii mogą otrzymać mniejszy dodatek urlopowy / fot. pixabay Osoby o niskich dochodach najbardziej poszkodowane Obliczenia pokazują, że osoby o najniższych dochodach odczują najmocniej skutki nowych przepisów podatkowych. I będą one w związku z tym najbardziej poszkodowane. Otrzymają one mniejszy dodatek urlopowy. Sam dodatek urlopowy, zwany Vakantiegeld wypłacany jest raz w roku – w maju lub w czerwcu. Wynosi on zwykle 8 proc. rocznego wynagrodzenia brutto. Oblicza się go na podstawie wynagrodzenia za poprzedni rok podatkowy (od 1 czerwca do 31 maja). Dodatek ten przysługuje wszystkim pracownikom. Również zatrudnionym na umowach tymczasowych przez agencje pracy. Warto pamiętać, że Vakantiegeld jest opodatkowany. Można przeznaczyć go na cele rekreacyjne i z taką myślą został stworzony. Jednak nie jest to konieczne. Nie jesteśmy zobowiązani do tego, aby wykorzystać go w konkretnym celu. Aby obliczyć swój dodatek wakacyjny, wystarczy pomnożyć kwotę miesięcznych zarobków z czerwca ubiegłego roku przez 12 (gdy nasza pensja nie uległa zmianie), a później obliczyć z tego 8 proc. Excerpt: W maju rozpocznie się wypłata dodatku urlopowego w Holandii. Ze względu na zmiany w systemie podatkowym, niektórzy otrzymają mniej pieniędzy. ### Problemy ze zwrotem podatku w UK. HMRC w ogniu krytyki Brytyjski Urząd skarbowy (HMRC) znalazł się pod ostrzałem za gigantyczne opóźnienia w zwrocie podatku. Wiele osób na pieniądze z nadpłaconego podatku musi czekać ponad cztery miesiące. W ostatnich miesiącach brytyjski Urząd skarbowy był krytykowany przez parlamentarzystów za długi czas oczekiwania na połączenie telefoniczne z urzędnikiem. Czas ten wydłużył się już do 23 minut. Ponadto system podatkowy staje się coraz bardziej skomplikowany, co stanowi coraz większe utrudnienie dla podatników i księgowych. Zaufanie do brytyjskiej skarbówki spada W ubiegłym tygodniu parlamentarny organ nadzorujący wydatki, Public Accounts Committee (PAC), poinformował, że zaufanie podatników do HMRC spada. Natomiast próby związane z przekształceniem jego usług za pośrednictwem programu Making Tax Digital nałożyły dodatkowe koszty na podatników. Wzrosły one do setek milionów funtów. - Strategia HMRC polega na zbudowaniu nowoczesnego, cieszącego się zaufaniem systemu podatkowego do 2030 roku, ale postępy do tej pory były różne. Koszt systemu podatkowego nie maleje, podczas gdy zaufanie do HMRC spadło wśród niektórych grup klientów — podsumowano w raporcie. Ponadto raport wykazał, że zaufanie do HMRC wśród osób fizycznych spadło z 52 procent do 47 procent w latach 2021–2023. Podczas gdy w tym samym okresie zaufanie do księgowych i doradców spadło z 61 procent do 49 procent, a w przypadku małych firm z 70 do 65 procent. Podatnicy muszą czekać na zwrot podatku nawet cztery miesiące / fot. Getty Images Zwrot podatku po czterech miesiącach HMRC spotyka się też ostrą krytyką dotyczącą dużych opóźnień związanych ze zwrotem podatku. W wielu przypadkach podatnicy musieli czekać na pieniądze nawet cztery miesiące. Przy czym opóźnienia dotyczą w szczególności systemu PAYE, a także programu Construction Industry Scheme (CIS). Ten ostatni wymaga od wykonawców w sektorze budowlanym dokonywania potrąceń podatkowych w imieniu podwykonawców. Księgowi otrzymują z HMRC informacje w sprawie swoich klientów, że na zwrot w wyniku nadpłaty PAYE będą musieli czekać do sierpnia. Urząd aktualnie przetwarza wnioski dotyczące zwrotów otrzymane 10 grudnia 2024 roku. Wcześniej zwrot podatku zajmował Urzędowi skarbowemu zwykle maksymalnie od czterech do sześciu tygodni. Księgowi twierdzą, że długi czas oczekiwania na zwrot podatku świadczy o dużej liczbie przetwarzanych wniosków na prawdopodobną znaczną sumę pieniędzy. Oznacza to, że sam system podatkowy może nie być zbyt przejrzysty, jeśli nadpłat jest tak dużo. HMRC posiada na stronie internetowej narzędzie, dzięki któremu podatnicy mogą dowiedzieć się, kiedy mogą spodziewać się odpowiedzi w sprawie zwrotu podatku. Rzecznik Urzędu skarbowego poinformował: - Rozwiązujemy problemy z czasem dotyczącym odpowiedzi na te wnioski o zwrot. Przydzielając dodatkowy personel do pracy nad nimi. Wprowadziliśmy znaczące usprawnienia w naszej ogólnej obsłudze klienta. Zadowolenie klientów wynosi około 80 proc. A otrzymane przez nas rozliczenie finansowe oznacza, że będziemy w stanie spełnić nasze standardy obsługi w latach 2025–2026. Excerpt: HMRC znalazło się w ogniu krytyki za opóźnienia. Wiele osób na zwrot podatku czekało ponad cztery miesiące. ### Najlepsze linie lotnicze 2025 według „Which?” Eksperci z „Which?” przygotowali zestawienie najlepszych linii lotniczych działających w Wielkiej Brytanii. Która z nich okazała się najgorsza, a która najlepsza? Podstawą badania przeprowadzonego przez znaną na Wyspach organizację prokonsumencką były ankiety wypełniane przez pasażerów. W sumie prawie 8 tysięcy osób oceniło ponad 9 tysięcy podróży powietrznych zrealizowanych przez brytyjskich przewoźników. W ich ramach linie lotnicze były oceniane pod wieloma kątami. Od czystości w kabinie po organizację wejścia na pokład, od jakości jedzenia i napojów po ogólny komfort podróżowania. Na bazie tego stworzono obszerny i wiarygodny raport dotyczący usług oferowanych przez przewoźników lotniczych na Wyspach. Zarówno na krótkich, jak i na długich dystansach. Natomiast w naszym artykule będziemy odwoływać się wyłącznie do ocen linii lotniczych realizujących połączenia na krótkich dystansach. easyJet najlepszym "tanim" przewoźnikiem w UK Wśród tanich linii lotniczych na wyróżnienie zasłużył sobie easyJet. Brytyjski przewoźnik zajął 10. miejsce w rankingu, ale wyprzedził wszystkich innych konkurentów ze swojej niskokosztowej niszy. Nota ogólnego zadowolenia pasażerów sięgnęła 61 proc., a na trzy gwiazdki oceniono proces rezerwacji i obsługę klienta. Co ważniejsze, stosunek jakości do ceny znajduje się na solidnym poziomie, a odsetek odwołań w ostatniej chwili to tylko 0,9 proc. EasyJet może się również pochwalić relatywnie wysokim wynikiem połączeń realizowanych na czas (67 proc.). Jak widać, pasażerowie są raczej zadowoleni z jego usług. Najlepsze linie lotnicze 2025 według „Which?” (fot:Pxhere/CCO domena publiczna) Fatalne oceny Ryanair i Wizz Air Ryanair i Wizz Air są „tanimi” liniami, ale tylko z nazwy. Co to znaczy? Pasażerowie bardzo nisko ocenili stosunek ceny do jakości oferowanych usług (dwie gwiazdki na pięć). Natomiast do ceny „gołego” biletu często trzeba dopłacać za bagaż podręczny lub wybór miejsc. Bądź co bądź sprawia to, że wielu pasażerów czuje się po prostu oszukanych. A nawet jeśli się uda nie przepłacić, to jakość podroży na pokładzie Ryana albo Wizza nie jest doświadczeniem komfortowym. Czystość, boarding, wygoda foteli, jedzenie - w zasadzie wszystkie inne linie prezentują się lepiej w tych wszystkich kategoriach. Co stało się z British Airways? Niestety, na tle innych najlepiej ocenianych linii lotniczych (zarówno na krótkich, jak i długich dystansach) British Airways wypada blado. Lotniczy gigant z UK wypada gorzej nie tylko na tle najlepszych, czyli Jet2, Norwegian i SAS dla lotów krótkodystansowych oraz Singapore, Etihad i Emirates dla lotów długodystansowych. British Airways jest również niżej notowane od easyJet i TUI. Boarding, komfort siedzenia oraz jedzenie i napoje są oceniane zaledwie na dwie gwiazdki. Jest zatem kiepsko, ale przynajmniej sytuacja się nie pogarsza. Wynik zadowolenia pasażerów na poziomie 57% jest podobny do wyników z poprzednich lat. 10 najlepszych linii lotniczych w UK (na krótkie dystanse) wg. "Which?" 1. Jet2 - 80% (ocena pasażerów) 68% (terminowość lotów) 0.10% (współczynników odwołań w ostatniej chwili) [rekomendacja 'Which?”]. 2. Logan Air 72% (ocena pasażerów) 71% (terminowość lotów) 3.60% (współczynników odwołań w ostatniej chwili). 3. SAS Scandinavian Airline 71% (ocena pasażerów) 77% (terminowość lotów) 1.40% (współczynników odwołań w ostatniej chwili). 4. Norwegian 69% (ocena pasażerów) 63% (terminowość lotów) 0.60% (współczynników odwołań w ostatniej chwili). 5. Aegen Airlines 67% (ocena pasażerów) 55% (terminowość lotów) 0.10% (współczynników odwołań w ostatniej chwili). 6. KLM 67% (ocena pasażerów) 65% (terminowość lotów) 3.90% (współczynników odwołań w ostatniej chwili) [rekomendacja 'Which?”]. 7. Aer Lingus 66% (ocena pasażerów) 69% (terminowość lotów) 2.60% (współczynników odwołań w ostatniej chwili). 8. TUI 64% (ocena pasażerów) 59% (terminowość lotów) 0.20% (współczynników odwołań w ostatniej chwili). 9. Turkish Airline 63% (ocena pasażerów) 51% (terminowość lotów) 0.60% (współczynników odwołań w ostatniej chwili). 10. easyJet 61% (ocena pasażerów) 67% (terminowość lotów) 0.90% (współczynników odwołań w ostatniej chwili). 5 najgorszych linii lotniczych w UK (na krótkie dystanse) wg. „Which?” 1. Ryanair 49% (ocena pasażerów) 65% (terminowość lotów) 0.20% (współczynników odwołań w ostatniej chwili) 2. Wizz Air 51% (ocena pasażerów) 63% (terminowość lotów) 0.90% (współczynników odwołań w ostatniej chwili) 3. Lufthansa 55% (ocena pasażerów) 61% (terminowość lotów) 3.70% (współczynników odwołań w ostatniej chwili) 4. TAP Portugal 57% (ocena pasażerów) 51% (terminowość lotów) 0.80% (współczynników odwołań w ostatniej chwili) 5. British Airways 57% (ocena pasażerów) 65% (terminowość lotów) 2.20% (współczynników odwołań w ostatniej chwili) Excerpt: Eksperci z „Which?” przygotowali zestawienie najlepszych linii lotniczych działających w Wielkiej Brytanii. ### Polka znęcała się nad dziećmi w żłobku w Londynie. Wszystko nagrały kamery 22-letnia Polka znęcała się nad dziećmi w londyńskim żłobku. Jej ofiarą padło 23 dzieci. Kobieta uderzała je, szczypała i szarpała. Teraz stanęła przed sądem... W ciągu sześciu miesięcy swojej pracy w żłobku Riverside Nursery w Twickenham Green w południowo-zachodnim Londynie, 22-letnia Polka znęcała się nad dziećmi, które były pod jej opieką. Złe traktowanie dzieci nagrały kamery. Kobieta stanęła właśnie przed sądem i usłyszała zarzuty. Polka znęcała się nad dziećmi W żłobku, w którym pracowała 22-letnia Roksana L., pobiera się opłatę od rodziców za opiekę w wysokości 1900 funtów miesięcznie. Stosuje się tam metodę nauczania Montessori, polegającą na umożliwieniu dzieciom w wieku od 18 miesięcy do 2 lat rozwijania ich naturalnych zainteresowań i aktywności. W sądzie okazało się, że, gdy przyjmowano Polkę do pracy w londyńskim żłobku, nie było żadnych obaw w związku z jej osobą. Kobieta miała referencje z innego żłobka, a także od dwóch rodzin, w których także sprawowała opiekę nad dziećmi. Kamery zarejestrowały, jak Polka znęca się nad dziećmi / fot. pixabay Z relacji prokurator, Tracy Ayling KC, wynika, że pewnego dnia zachowanie Roksany L. wzbudziło „poważne obawy” personelu żłobka. Wysłano ją wtedy do domu, aby mogła odpocząć, gdyż była „oszołomiona”. Inna pracownica żłobka zeznała w Kingston Crown Court, że Polka zaatakowała chłopca szczypiąc go w nogi. A nagranie z monitoringu, które obejrzał dyrektor placówki, dowiodło, że kobieta szczypała chłopca też w nos, nadgarstek, ciało i usta. Personel żłobka przejrzał dzieci pod kątem obrażeń. Okazało się, że jedno z dzieci miało zadrapania na twarzy, drugie ślady po uszczypnięciu na klatce piersiowej. Jeszcze inne zadrapania na szyi, kolejne miało czerwone ślady na wewnętrznych stronach nóg. A jedna z dziewczynek miała nabrzmiałą skórę na brzuchu. Ataki zarejestrowały kamery Gdy w sprawie wszczęto śledztwo, policja obejrzała nagrania z monitoringu z ostatnich miesięcy i odkryła, że 23 niemowlęta były „źle traktowane” w ciągu dziewięciu dni przez Polkę. Roksana L. na sali sądowej zaprzeczyła 22 postawionym jej zarzutom dotyczącym znęcania się nad dziećmi. Jednak przyznała się do dwóch zarzutów tego samego przestępstwa. W sądzie obecni byli także rodzice dzieci, którzy obejrzeli część materiału nagranego przez kamery w żłobku. Przed puszczeniem ławie przysięgłych nagrania, prokurator powiedziała im: - Możecie zobaczyć płaczące dziecko, które siedziało na kolanach Pani L. Albo próbowało od niej uciec. Możecie zobaczyć na nagraniu, jak kobieta patrzy na innych członków personelu, gdy robi krzywdę dziecku. Sprawdzając tylko, czy nikt inny tego nie widzi. O wszystkich tych rzeczach musicie zdecydować sami. Na nagraniach pokazanych w sądzie, Polka wielokrotnie szczypała w nogi, plecy i pod pachami dziewczynkę, którą widać płaczącą i zrozpaczoną. Dziewczynka miała czerwone ślady na ciele. Dalsze nagrania pokazują, jak 22-latka szczypie twarz dziewczynki z boku i chwyta ją za głowę i włosy. Robiąc to kobieta patrzy na innych pracowników siedzących z dziećmi na macie. Aresztowanie 22-letniej Polki Polkę aresztowano 5 lipca ubiegłego roku. 22-latka podała w oświadczeniu: „Zaprzeczam, że znęcałam się nad jakimkolwiek dzieckiem w Riverside Nursery… Tego dnia poszłam do pracy i miałam normalny dzień. Nie było żadnych wypadków, w których jakiekolwiek dziecko wydawałoby się ranne. Mamy procedury dotyczące postępowania z dziećmi, których przestrzegałam. Nie wiem, w jaki sposób te dzieci doznały obrażeń”. Proces Polki ma potrwać około 5 tygodni. Excerpt: 22-letnia Polka znęcała się nad dziećmi w londyńskim żłobku. Jej ofiarą padło 23 dzieci. Kobieta uderzała je, szczypała i szarpała nimi. ### Eksplozja w polskim sklepie w Holandii. Przypadek, czy atak na Polaków? Eksplozja w polskim supermarkecie zaniepokoiła mieszkańców Dronten. Co się stało? Czy celem był bezpośrednio polski market? Kim są sprawcy? Atak na polski sklep w Holandii wywoła poruszenie społeczne. We wtorek 6 maja 2025 roku około godziny 15:15 doszło do eksplozji w polskim supermarkecie Promo Supermarket, znajdującym się w centrum Dronten, w rejonie Het Ruim. Ogień, który wybuchł tuż po eksplozji, zaniepokoił przechodniów i mieszkańców. Sąsiedzi spontanicznie przystąpili do akcji gaśniczej jeszcze przed przybyciem straży pożarnej. Dzięki ich szybkiej reakcji udało się ograniczyć zasięg pożaru. Dlatego ogień objął głównie drzwi wejściowe do sklepu, które już zostały wymienione. Atak na polski sklep wywołał reakcję okolicznych mieszkańców. Na miejscu interweniowały służby ratunkowe i policja, która szybko ustaliła, że przyczyną pożaru była celowo podłożona substancja łatwopalna. Jeszcze tej samej nocy zatrzymano dwóch nieletnich z Amsterdamu, podejrzanych o udział w ataku. Motywy ich działania pozostają jednak nieznane. Sklep pozostaje tymczasowo zamknięty, a śledczy badają, czy incydent ten był aktem wandalizmu. Atak na polski sklep w Holandii - czy działanie było celowe Może jednak incydent w Dronten był jedynie efektem bezmyślnego chuligańskiego wybryku? Dwaj nieletni z Amsterdamu mogli działać impulsywnie, nie zdając sobie w pełni sprawy z konsekwencji. Taką wersję również rozważa policja. Choć faktem pozostaje, że eksplozja nastąpiła bezpośrednio przy polskim sklepie, trudno na tym etapie jednoznacznie przesądzić, czy atak na polski sklep był aktem celowym, wymierzonym w konkretną społeczność. Może był przypadkowym epizodem przemocy, który po prostu wydarzył się w pobliżu miejsca prowadzenia działalności przez Polaków. W obliczu braku jasnych motywów i oficjalnych ustaleń śledczych, pozostaje wiele pytań o atak na polski sklep w Holandii. Incydent w Dronten nie jest odosobniony Choć incydent w Dronten, gdzie doszło do eksplozji i pożaru w polskim sklepie Promo Supermarket, może wydawać się odosobniony, jego charakter budzi poważne pytania o szerszy kontekst takich zdarzeń. To nie pierwszy atak na polski sklep w Holandii, na przełomie 2020 i 2021 roku fala podobnych aktów przemocy dotknęła supermarkety z polskimi produktami w miejscowościach takich jak Beverwijk, Aalsmeer, Tilburg czy Heeswijk-Dinther. fot. gettyimages.com W każdym z tych przypadków wykorzystywano ładunki wybuchowe, co wskazuje na celowe i dobrze zaplanowane działania. Czy zatem najnowszy atak to tylko wybryk młodocianych sprawców, czy może przejaw wrogości wobec rosnącej obecności Polaków w Niderlandach? A może chodzi o konkurencję handlową lub porachunki na tle kryminalnym? Motywy są niejasne. Natomiast powtarzalność schematów każe zadać pytanie: czy atak na polski sklep to jeszcze przypadek, czy już niepokojący trend? Excerpt: Eksplozja w polskim supermarkecie zaniepokoiła mieszkańców Dronten. Co się stało? Czy celem był bezpośrednio polski market? Kim są sprawcy? ### Imigranci będą musieli płynnie mówić po angielsku, aby pracować w UK W ramach najnowszych zmian Partii Pracy imigranci będą musieli płynnie mówić po angielsku, aby móc pracować w Wielkiej Brytanii. Laburzyści chcą wprowadzić reformy dotyczące imigracji. Ich plany zostaną opublikowane w przyszłym tygodniu. Według nowych wytycznych, obcokrajowcy, którzy będą chcieli podjąć pracę w Wielkiej Brytanii, będą musieli płynnie mówić po angielsku. Przyjeżdżający do pracy imigranci muszą płynnie mówić po angielsku Zgodnie z planami Partii Pracy, imigranci ubiegający się o wizę pracowniczą w Wielkiej Brytanii będą musieli wykazać się znajomością języka angielskiego na poziomie A-level.Urzędnicy z Home Office uznali, że obecny standard jest zbyt niski. Odpowiada on GCSE z języka obcego. Według rządu, jest to niewystarczające, aby imigranci mogli w pełni integrować się z brytyjskim społeczeństwem. Nowy standard, który będzie odpowiadał poziomowi A-level z języka obcego, ma pozwolić obcokrajowcom wyrażać się „płynnie i spontanicznie, bez zbytniego szukania wyrażeń”. Osoby ubiegające się o wizę pracowniczą będą musiały także wykazać się umiejętnością pisania szczegółowych tekstów na złożone tematy. Coraz trudniej będzie o wizę pracowniczą w UK / fot. Getty Images Publikacja Białej Księgi dotyczącej imigracji W przyszłym tygodniu rząd ma opublikować Białą Księgę dotyczącą imigracji. Mają być w niej zawarte także plany ograniczenia możliwości pobytu osób ubiegających się o azyl w Wielkiej Brytanii ze względu na powiązania rodzinne. Rzecznik premiera powiedział: - Biała Księga dotycząca imigracji przedstawi ważny pakiet środków. Język i możliwość komunikowania się są centralnymi elementami integracji. Rząd twierdzi, że coraz częściej dochodzi do tego, że prawnicy korzystają z Artykułu 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (EKPC), aby odwołać się od nakazu deportacji ze względu na prawo do życia rodzinnego. Ograniczenia dla studentów i w programie łączenia rodzin Kolejną zmianą w polityce imigracyjnej rządu będzie wprowadzenie dalszych ograniczeń dla studentów. A także pracowników sprowadzających członków swojej rodziny do UK. Restrykcje dotyczące niektórych narodowości ubiegających się o wizy także mają być zaostrzone. Biała Księga ma zademonstrować wyborcom, że Partia Pracy poważnie podchodzi do kwestii obniżenia poziomu imigracji. Laburzyści obecnie odczuwają słaby wynik wyborów lokalnych. W związku z nimi partia Nigela Farage’a przejęła kontrolę nad 10 radami. Rzecznik rządu powiedział: - Zgodnie z naszym Planem zmian, Biała Księga Imigracyjna przedstawi kompleksowy plan przywrócenia porządku w zepsutym systemie imigracyjnym. Połączy systemy imigracyjny, dotyczący umiejętności i wizowy w celu zwiększenia naszej krajowej siły roboczej. A także zakończenia uzależnienia od pracowników z zagranicy. Excerpt: W ramach najnowszych zmian Partii Pracy imigranci będą musieli płynnie mówić po angielsku, aby móc pracować w Wielkiej Brytanii. ### Coraz więcej Polaków pracuje w Holandii, a mieszka na co dzień w PL Wśród pracowników transgranicznych w Holandii jest coraz więcej Polaków. Nasi rodacy doganiają pod tym względem Belgów i Niemców. Z danych holenderskiej agencji statystycznej, CBS wynika, że prawie 90 000 osób pracuje w Holandii, ale mieszka w Belgii lub Niemczech. Ostatnio dołączyło do nich także wielu obywateli innych krajów, szczególnie Polski. Polacy pracujący w Holandii mieszkają na co dzień w PL Rośnie liczba Polaków pracujących w Holandii, a na co dzień mieszkających w Polsce. Wśród tak zwanych pracowników transgranicznych prym wiodą jednak Belgowie i Niemcy. Jednak według CBS coraz więcej jest też naszych rodaków. Pracownicy transgraniczni to osoby, które pracują w jednym kraju, mieszkając jednocześnie w innym. A wracają do niego codziennie lub co najmniej raz w tygodniu. Większość pracowników transgranicznych w Holandii mieszka na co dzień w Belgii lub Niemczech. Koncentrują się w Limburgii i południowej części prowincji Brabancja Północna. Z danych CBS wynika, że od 2010 roku liczba Niemców pracujących w Holandii, a mieszkających w swoim ojczystym kraju zmniejszyła się o połowę. Natomiast liczba Polaków dojeżdżających do pracy do Holandii (co najmniej raz w tygodniu) podwoiła się. Z kolei jedną trzecią pracowników transgranicznych stanowią sami obywatele Holandii, którzy mieszkają poza Holandią, ale w niej pracują. Coraz więcej Polaków jest wśród pracowników transgranicznych / fot. Getty Images Dla kogo Holandia traci na atrakcyjności? Jak już wspomnieliśmy w Holandii spadła liczba niemieckich pracowników transgranicznych. Również liczba osób przekraczających granicę z Belgii w celach zarobkowych gwałtownie spadła. Podobny trend odnotowano także w przeciwnym kierunku. Spadek tłumaczy się faktem, że system podatkowy stał się mniej korzystny dla pracowników transgranicznych. Belgia ze względu na swoje położenie od dawna przyciągała pracowników transgranicznych z Luksemburga, Holandii i Francji. Podobnie wielu Belgów decydowało się na pracę w innych krajach. Najnowsze statystyki pokazują jednak, że ruch w obu kierunkach znacznie spowolnił. Liczba osób mieszkających w krajach sąsiednich, ale pracujących w Belgii wzrosła z prawie 39 000 w 2007 roku (gdy zaczęto prowadzić statystyki) do prawie 53 000 pracowników w 2023 roku. Ten wzrost teraz się zatrzymał. W 2024 roku odsetek przybywających pracowników transgranicznych z Belgii odnotował bezprecedensowy spadek (do 51 500). Większość pracowników pochodzi z Francji, ale ich liczba spadła do około 39 000 w zeszłym roku. Holenderscy pracownicy transgraniczni są drugą najliczniejszą grupą, ale ich liczba spada od 2022 roku. Podobnie jak liczba osób dojeżdżających do pracy z Niemiec i Luksemburga. Excerpt: Wśród pracowników transgranicznych w Holandii jest coraz więcej Polaków. W ten sposób Polacy pracujący w Holandii doganiają Belgów i Niemców. ### Obniżka stóp procentowych. W tle porozumienie między UK i Trumpem Bank Anglii zdecydował się na obniżkę stóp procentowych po serii pesymistycznych danych ekonomicznych, a także, aby złagodzić skutki wojny handlowej Trumpa w UK. Nie wiedząc, że w międzyczasie porozumienie między USA i UK zostało osiągnięte. Zgodnie z decyzją Banku Anglii nastąpi obniżka stóp procentowych do 4,25 proc. Aby zabezpieczyć w ten sposób brytyjską gospodarkę, której rokowania nie są najlepsze. Oczekiwana obniżka stóp procentowych Banku Anglii Obniżka stóp procentowych była powszechnie oczekiwanym ruchem ze strony Komitetu Polityki Pieniężnej Banku (MPC). Jest to jego czwarta obniżka od sierpnia ubiegłego roku i ma wpłynąć na tańsze kredyty hipoteczne. Decyzja Banku Anglii nastąpiła po serii pesymistycznych danych dotyczących brytyjskiej gospodarki. Natomiast badania sugerują, że zaufanie konsumentów i przedsiębiorstw słabnie. Jeszcze na lutowym posiedzeniu Komisji Polityki Pieniężnej (MPC) komitet mówił o „ostrożnym i stopniowym” podejściu do przyszłych obniżek. Ostrzegał także, że inflacja prawdopodobnie gwałtownie wzrośnie w najbliższych miesiącach. Bank zasygnalizował także wysoki stopień ostrożności co do obniżki stóp procentowych w pozostałej części roku. Obniżka stóp procentowych dobrą informacją dla kredytobiorców / fot. Getty Images Słabnie presja inflacyjna Gubernator Banku Anglii, Andrew Bailey powiedział: - Nadal słabnie presja inflacyjna, więc mogliśmy dziś ponownie obniżyć stopy procentowe. Ostatnie kilka tygodni pokazało, jak nieprzewidywalna może być gospodarka światowa. Dlatego musimy trzymać się stopniowego i ostrożnego podejścia do dalszych obniżek stóp procentowych. Naszym najwyższym priorytetem jest zapewnienie niskiej i stabilnej inflacji. Bank przyznał, że jego najnowsze kwartalne prognozy opierają się na sytuacji taryfowej. Nie oczekuje się, że inflacja spadnie do celu MPC wynoszącego 2 proc. przed wiosną 2027 roku. Suren Thiru, dyrektor ds. ekonomicznych w Institute of Chartered Accountants w Anglii i Walii, powiedział: - Ta obniżka stóp procentowych to zastrzyk energii w samą porę dla tych przedsiębiorstw, które mają problemy z dostosowaniem się do znacznego wzrostu kosztów działalności gospodarczej w zeszłym miesiącu, oraz dla gospodarstw domowych zmagających się z uciążliwymi kosztami kredytów hipotecznych. Porozumienie handlowe Wielkiej Brytanii ze Stanami Zjednoczonymi Komitet Polityki Pieniężnej wydał decyzję dotyczącą stóp procentowych nie wiedząc o tym, że w tym samym czasie między Wielką Brytanią i Donaldem Trumpem doszło do ustalenia kształtu porozumienia dotyczącego handlu. W serwisie Truth Social prezydent USA napisał: „Porozumienie z Wielką Brytanią jest pełne i kompleksowe, które przypieczętuje relacje między Stanami Zjednoczonymi a Wielką Brytanią na wiele lat. Ze względu na naszą długą historię i lojalność, to wielki zaszczyt, że Zjednoczone Królestwo mogliśmy ogłosić jako pierwszego partnera. W dalszej kolejności pojawi się wiele innych umów, które są w poważnych fazach negocjacji!” Wielka Brytania będzie pierwszym krajem, który podpisze porozumienie handlowe z USA od kiedy Trump wprowadził nowe cła na towary importowane. Jonathan Haskel, profesor ekonomii i były członek Komitetu Polityki Pieniężnej Banku Anglii, powiedział: - Ludzie powinni pamiętać, że istnieje bardzo duża różnica między umowami handlowymi a porozumieniami handlowymi. Umowy handlowe są ograniczone, krótkoterminowe i częściowe, obejmują tylko kilka pozycji. Porozumienia handlowe są szerokie i długoterminowe. Excerpt: Bank Anglii zdecydował się na obniżkę stóp procentowych po pesymistycznych danych ekonomicznych. W międzyczasie zawarto porozumienie handlowe z USA. ### Cięcia w świadczeniach socjalnych dotkną najbiedniejszych! Zmiany wprowadzane zgodnie z planami rządu w PIP miały aktywizować zawodowo osoby zdolne do podjęcia pracy. Jednak w praktyce dotkną najuboższych. Nowa punktacja sprawi, że ponad 700 000 rodzin popadanie w skrajne ubóstwo. Cięcia w świadczeniach socjalnych dotkną najbiedniejszych. Planowane zmiany w brytyjskim systemie zasiłków dla osób niepełnosprawnych (PIP – Personal Independence Payment) zakładają znaczące zaostrzenie kryteriów przyznawania świadczeń. Kluczową nowością jest tzw. „czteropunktowa zasada”. Zgodnie z nią osoba ubiegająca się o świadczenie musi zdobyć co najmniej cztery punkty w jednej z kategorii codziennego funkcjonowania, by zakwalifikować się do wsparcia. Zatem oznacza to, że np. osoby mające trudności z myciem się poniżej pasa mogą nie otrzymać pomocy. cięcia w świadczeniach socjalnych dla niepełnosprawnych w UK Choć obecni beneficjenci nie stracą świadczeń od razu, zmiany obejmą nowe wnioski, ponowne aplikacje i osoby podlegające ponownej ocenie – po wejściu przepisów w życie, co planowane jest na 2026 rok. Ocenia się, że około 3 miliony osób w Wielkiej Brytanii może odczuć skutki nowych regulacji. Dodatkowo 250 tysięcy rodzin już żyjących w ubóstwie może stracić nawet 4 500 funtów rocznie. Dlatego też cięcia w świadczeniach socjalnych dotkną najbiedniejszych Dlaczego cięcia w świadczeniach socjalnych dotkną najbiedniejszych Cięcia świadczeń socjalnych, w tym zaostrzenie kryteriów w ramach Personal Independence Payment (PIP), uderzają przede wszystkim w osoby, które już dziś balansują na granicy przetrwania. Według wewnętrznych prognoz brytyjskiego Departamentu Pracy i Emerytur (DWP), aż 700 000 rodzin, które już znajdują się w ubóstwie, straci część dochodów wskutek zmian w PIP. Dodatkowo kolejne 250 000 osób zostanie przez te reformy zepchniętych poniżej progu biedy. Dlaczego właśnie najbiedniejsi mają zapłacić najwyższą cenę? Bo to oni najczęściej polegają na świadczeniach jako jedynym stabilnym źródle dochodu. Oczywiście nie tylko ze względu na niepełnosprawność, ale też na bariery w dostępie do rynku pracy, edukacji czy opieki zdrowotnej. Zatem państwo ogranicza wsparcie. Jednocześnie koszty życia rosną. Dla wielu to niezwykle trudna sytuacja. Czteropunktowy system oceny Zmiany w PIP, w tym tzw. „czteropunktowa zasada”, uderzą w tych, którzy już dziś mają trudności z wykonywaniem podstawowych czynności życiowych. Nowe przepisy oznaczają, że osoby niezdolne do samodzielnej higieny, przemieszczania się czy przygotowania posiłków mogą nie spełnić nowych wymagań. Jednocześnie stracą wsparcie. Bez zasiłku trudno myśleć o jakiejkolwiek samodzielności. Czy można mówić o społeczeństwie opartym na solidarności, jeśli osoby chore, starsze czy samotne mają wybierać między ogrzewaniem a jedzeniem? Społeczne konsekwencje cięć PIP – kto najbardziej zagrożony? Najbardziej zagrożeni cięciami świadczeń socjalnych są osoby niepełnosprawne, samotne matki, osoby starsze i rodziny wychowujące dzieci z niepełnosprawnością – to właśnie te grupy znajdują się na pierwszej linii skutków planowanych zmian w PIP. Dane pokazują, że średnia strata dla rodzin dotkniętych reformą wyniesie około 4 500 funtów rocznie, co dla wielu oznacza powrót – lub jeszcze głębsze ugrzęźnięcie – w ubóstwie strukturalnym. W praktyce oznacza to wzrost zależności od banków żywności, brak pieniędzy na leki, środki higieniczne czy transport na rehabilitację. Skala zjawiska budzi poważne obawy. 3,2 miliona rodzin w Wielkiej Brytanii ma stracić na planowanych reformach w latach 2029/2030. Znaczna część z nich już teraz funkcjonuje na granicy bezpieczeństwa ekonomicznego. Mimo zapowiedzi inwestycji w pomoc w zatrudnieniu osób niepełnosprawnych, brak jasnych danych na temat skuteczności tych programów. Czy rząd może mówić o reformie, jeśli efektem będzie jeszcze większe wykluczenie i pogłębianie nierówności? Zmiany w PIP miały być krokiem w stronę efektywności, a stają się symbolem społecznej ślepoty i rosnącej przepaści między obietnicami a rzeczywistością najuboższych obywateli. Excerpt: Zmiany wprowadzane zgodnie z planami rządu w PIP miały aktywizować zawodowo osoby zdolne do podjęcia pracy. Jednak w praktyce dotkną najuboższych. Nowa punktacja sprawi, że ponad 700 000 rodzin popadanie w skrajne ubóstwo. ### Ekstremiści w parlamencie? AfD uznane za partię ekstremistyczną AfD jest drugą siłą polityczną w Niemczech. Jednocześnie od 2 maja AfD jest oficjalnie partią ekstremistyczną? Co to oznacza w praktyce? Czy oznacza to, że co 5 osoba uprawniona do głosowania w Niemczech jest niebezpiecznym radykałem? A może za decyzją o uznaniu partii za ekstremistyczną stoją pobudki polityczne? AfD uznane za partię ekstremistyczną - powody Alternatywa dla Niemiec (AfD) została oficjalnie uznana za organizację ekstremistyczną o charakterze skrajnie prawicowym 2 maja 2025 roku decyzją Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV). Decyzja ta opiera się na czteroletnim dochodzeniu. Podczas działań służby zebrały obszerne materiały wskazujące, że partia propaguje nacjonalistyczno-etniczną wizję narodu niemieckiego. Zatem jest to sprzeczne z konstytucyjnymi zasadami równości, wolności i demokracji. Raport BfV wykazał, że AfD systematycznie marginalizuje mniejszości. Zwłaszcza osoby pochodzenia muzułmańskiego. Dodatkowo podważa legitymację demokratycznych instytucji, co stanowi realne zagrożenie dla porządku konstytucyjnego. Wcześniej już niektóre regionalne odłamy partii – zwłaszcza w Turyngii, Saksonii i Saksonii-Anhalt – zostały sklasyfikowane jako ekstremistyczne, podobnie jak młodzieżówka partii, „Junge Alternative”, znana z otwartych sympatii wobec ideologii narodowego socjalizmu. Obecna decyzja jest kulminacją narastających obaw niemieckich służb o kierunek ideologiczny całej formacji i oznacza, że AfD może być teraz oficjalnie inwigilowana przy użyciu środków operacyjnych, takich jak podsłuchy czy nadzór elektroniczny. Ekstremiści drugą siłą w niemieckim parlamencie W lutowych wyborach parlamentarnych 2025 roku AfD zdobyła ponad 21% głosów, stając się drugą najsilniejszą partią w Bundestagu, tuż za CDU. Choć uznanie jej 2 maja przez Federalny Urząd Ochrony Konstytucji za organizację ekstremistyczną pozwala służbom na inwigilację partii i jej członków, nie wpływa ono bezpośrednio na jej mandat parlamentarny ani prawo do udziału w pracach Bundestagu. Paradoksalnie, decyzja BfV może umocnić narrację AfD o rzekomym „prześladowaniu politycznym” i jeszcze bardziej zmobilizować jej elektorat. Reakcje i opinie wyborców AfD po uznaniu partii za ekstremistyczną Decyzja o sklasyfikowaniu AfD jako partii ekstremistycznej spotkała się z ostrym sprzeciwem ze strony jej członków i wyborców. Zwolennicy partii postrzegają ją jako akt politycznego uciszenia. Czy Alternatywa dla Niemiec jest partią ekstremistyczną? fot. gettyimages.com „To zamach na wolność słowa i demokrację – rząd boi się prawdy, którą mówimy” – skomentował jeden z działaczy partii z Turyngii. W mediach społecznościowych wyborcy AfD piszą o „polowaniu na konserwatystów” i porównują działania BfV do „tajnej policji w państwie totalitarnym”. Spore kontrowersje budzi również kwestia członkostwa funkcjonariuszy policji i Bundeswehry w strukturach partii. Część z nich została już objęta postępowaniami dyscyplinarnymi po doniesieniach o rasistowskich i antydemokratycznych wypowiedziach. Jak podkreślają eksperci, "AfD przez lata stała się politycznym azylem dla części służb mundurowych, zwłaszcza we wschodnich landach". Realne zagrożenie czy polityczna rozgrywka? Czy AfD rzeczywiście stanowi egzystencjalne zagrożenie dla niemieckiej demokracji. Może jednak uznanie jej za ekstremistyczną to przemyślana gra polityczna? Społeczeństwo niemieckie jest wyraźnie spolaryzowane. Dlatego dla jednych AfD to jedyna partia mówiąca „prawdę o migracji, klimacie i UE”. Natomiast dla innych – groźny nośnik idei skrajnie prawicowych, który rozbija wspólnotę narodową. Z jednej strony, niemieckie służby przedstawiają konkretne dowody – rasistowska retoryka, powiązania z neonazistami, kontestowanie konstytucji. Z drugiej – pojawiają się głosy, że stygmatyzowanie legalnie działającej partii może wzmocnić jej narrację o „represjach ze strony systemu”. Czy rzeczywiste zagrożenie usprawiedliwia nadzwyczajne środki. A może to właśnie one podsycają radykalizację? Gdzie przebiega granica między obroną demokracji a jej instrumentalizacją? ### Macie zaplanowany lot na maj lub czerwiec? Ryanair ostrzega Linie Ryanair i EasyJet ostrzegają przed utrudnieniami w podróżowaniu w tym i przyszłym miesiącu. Jeśli zatem macie zaplanowany lot na maj lub czerwiec, warto śledzić aktualne informacje. Przez strajki na londyńskim lotnisku podróżni muszą się liczyć z utrudnieniami i odwołaniem lotów. Podajemy pełną listę dat protestów, a także dotkniętych nimi linii lotniczych. Podróżni muszą liczyć się z tym, że ich lot na maj lub czerwiec może być odwołany Pracownicy obsługi bagażu i inni pracownicy lotniska Gatwick przygotowują się do strajku w tym i przyszłym miesiącu. Może mieć on wpływ na loty w takich liniach lotniczych jak Ryanair i EasyJet. Każdy, kto planuje podróż lotniczą w tym i następnym miesiącu, powinien liczyć się z tłumami na brytyjskich lotniskach i długimi kolejkami. Zwłaszcza w czasie ferii majowych (między 26 a 30 maja). Natomiast osoby, które mają zaplanowany lot w maju z lotniska Gatwick, powinni być jeszcze bardziej zorganizowani. Ich plany wyjazdowe mogą pokrzyżować strajki pracowników lotniska. W maju i czerwcu na lotnisku Gatwick odbędą się strajki / fot. Getty Images W nadchodzących tygodniach tankujący samoloty pracownicy Redline Oil Services Ltd. oraz personel (w tym pracownicy obsługi bagażu, personel odprawy i dyspozytorzy lotów) w Red Handling rozpoczną strajk. Przy czym niektóre daty akcji protestacyjnych będą się pokrywać. Oto wszystko, co musicie wiedzieć o strajkach zaplanowanych na lotnisku Gatwick w maju i czerwcu 2025 roku. Strajki na Gatwick w maju i czerwcu Pracownicy Redline Oil Services tankujący samoloty planują strajk w dwóch okresach. Od piątku 16 maja do wtorku 20 maja. A także od piątku 23 maja do wtorku 27 maja. Natomiast strajki pracowników Red Handling (powiązane ze strajkami w Redline) odbędą się 11, 18 i 25 maja. A także 2 czerwca. Linie lotnicze, które mogą ucierpieć w wyniku strajków, to między innymi Ryanair i EasyJet. Jak przewiduje związek zawodowy Unite, protesty spowodują duże opóźnienia i odwołania lotów na lotnisku Gatwick. Warto wziąć pod uwagę fakt, że Gatwick Airport jest największym brytyjskim węzłem komunikacyjnym linii EasyJet. Ponadto lotnisko jest także dużą bazą Ryanaira. Podróżni muszą liczyć się z długimi kolejkami, opóźnieniami i utrudnieniami w czasie odprawy. Dlatego warto pamiętać o przybyciu na lotnisko z odpowiednim wyprzedzeniem. Excerpt: Linie Ryanair i EasyJet ostrzegają przed utrudnieniami w podróżowaniu. Osoby, które planują lot na maj, muszą liczyć się z opóźnieniami. ### Czy urząd podatkowy odda niesłusznie pobrany podatek? Problemy z brytyjską emeryturą za granicą Niesłusznie pobrany podatek często dotyczy emerytury brytyjskiej poza granicami UK. Co trzeba wiedzieć i jak obronić się przed podwójnym opodatkowaniem? Przeczytaj nasz poradnik, co zrobić gdy po emeryturze wypracowanej w UK wróciłeś do Polski a HMRC potrącił Ci niesłusznie podatek. Brytyjski urząd podatkowy - HMRC jest niezwykle biegły w upominaniu się o należności i skuteczny w arbitralnym ściąganiu zobowiązań. Jednak jednocześnie gdy przychodzi mu oddać niesłusznie pobrane pieniądze, bywa opieszały jak żaden inny. Dlaczego brytyjski urząd podatkowy HMRC tak często niesłusznie pobiera podatek od emerytur osób, które od lat mieszkają za granicą? Problem ten dotyka setek emerytów, którzy – mimo obowiązującej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania – są zmuszeni do walki o swoje pieniądze. „Czułam się, jakbym została ukarana za to, że przeniosłam się do Francji” – mówi Margaret H., była nauczycielka z Kentu, której z prywatnej emerytury potrącono ponad 30 tysięcy funtów. Inny przypadek opisał miesięcznik Tax Adviser Magazine: emeryt mieszkający w Bordeaux przez ponad sześć miesięcy próbował wyjaśnić, dlaczego z jego świadczeń odjęto 18 tysięcy funtów, mimo że złożył wymagany formularz DT-Individual. „Nie otrzymałem żadnej odpowiedzi poza automatycznymi wiadomościami. To było jak pisanie do czarnej dziury” – komentował z goryczą. fot. gettyimages.com Takie historie stają się coraz bardziej powszechne, a pytanie pozostaje bez odpowiedzi: czy HMRC ignoruje własne zobowiązania wynikające z międzynarodowych umów, czy to po prostu systemowa indolencja? Czy urząd podatkowy odda niesłusznie pobrany podatek? Czy brytyjski urząd podatkowy HMRC odda niesłusznie pobrany podatek od emerytury? Teoretycznie tak – w praktyce… to zależy od cierpliwości i determinacji podatnika. Choć zgodnie z umową o unikaniu podwójnego opodatkowania emerytura osoby mieszkającej np. we Francji powinna być opodatkowana tylko tam, HMRC często pobiera zaliczkowo brytyjski podatek, zanim rozpatrzy wniosek o zwolnienie. Zdarzają się zwroty. Jednak są one często po miesiącach – a czasem latach – oczekiwania. Emeryci muszą wielokrotnie dzwonić, pisać, a czasem prosić o pomoc media. Czy zwrot pieniędzy to wyjątek, czy reguła? „Dostałam pieniądze dopiero po interwencji dziennikarza. Sama nie dałabym rady” – przyznaje kobieta, której potrącono ponad 40 tysięcy funtów. Ilu jeszcze emerytów musi walczyć o swoje, zanim HMRC zacznie działać zgodnie z własnymi przepisami? Co zrobić, gdy HRMC bezprawnie potrąci Ci podatek od emerytury - poradnik dla emerytów mieszkających poza UK Gdy HMRC bezprawnie potrąci podatek od emerytury osoby mieszkającej poza Wielką Brytanią, może to prowadzić do podwójnego opodatkowania i nieuzasadnionych strat finansowych. Emeryci, którzy wypracowali emeryturę w UK, a następnie przenieśli się do Polski, Francji czy innego kraju, często spotykają się z automatycznym poborem podatku przez HMRC, mimo obowiązujących umów o unikaniu podwójnego opodatkowania. W takiej sytuacji ważne jest, aby znać swoje prawa i podjąć odpowiednie kroki, by odzyskać niesłuszne pobrany podatek. Nowe uprawnienia Urzędu Skarbowego w UK, fot. freepik.com Poradnik dla emerytów mieszkających poza UK, którzy otrzymują brytyjską emeryturę Sprawdź swój status rezydencji podatkowej.Ustal, w którym kraju jesteś rezydentem podatkowym, bo podatek od emerytury płaci się w kraju rezydencji zgodnie z umową o unikaniu podwójnego opodatkowania. Zapoznaj się z umową o unikaniu podwójnego opodatkowania. Sprawdź, czy Twój kraj zamieszkania (np. Polska, Francja) ma umowę z UK, która określa, gdzie należy płacić podatek od emerytury (zwykle tylko w kraju rezydencji). Złóż wniosek o zwolnienie z potrącania podatku w UK. Skontaktuj się z HMRC i złóż formularz odpowiedni dla Twojej sytuacji (np. „DT-Individual” lub „France Individual DT” dla Francji), aby otrzymać kod zwolnienia z potrącania podatku (NT code). Zgłoś zmianę rezydencji podatkowej do HMRC. Wypełnij formularz P85 („Leaving the UK”) i dołącz dokumenty potwierdzające zakończenie rezydencji w UK (np. P45, P60, dowód zamieszkania za granicą). Monitoruj potrącenia podatku i wnioskuj o zwrot nadpłaconego podatku. Jeśli HMRC potrącił podatek, którego nie powinien, złóż wniosek o zwrot (tax refund). Przygotuj dokumenty potwierdzające Twoją rezydencję podatkową i umowę DTA. Deklaruj dochody z emerytury w kraju rezydencji. Pamiętaj, aby prawidłowo rozliczyć emeryturę w zeznaniu podatkowym w kraju, w którym jesteś rezydentem, zgodnie z lokalnym prawem. Korzystaj z pomocy doradców podatkowych. W przypadku problemów z HMRC lub niejasności prawnych warto skonsultować się z doradcą podatkowym specjalizującym się w międzynarodowym prawie podatkowym. Przechowuj dokumentację Zachowuj wszystkie korespondencje z HMRC, formularze, potwierdzenia złożenia wniosków oraz dowody zapłaty podatków. Miej pełną dokumentację na wypadek sporów, jeśli też masz niesłusznie pobrany podatek. Dzięki tym krokom można skutecznie uniknąć podwójnego opodatkowania emerytury, odzyskać niesłusznie pobrany podatek i prawidłowo rozliczać się z dochodów zgodnie z brytyjskim prawem podatkowym oraz umowami międzynarodowymi. Excerpt: Co trzeba wiedzieć i jak obronić się przed podwójnym opodatkowaniem? Przeczytaj nasz poradnik, co zrobić gdy po emeryturze wypracowanej w UK wróciłeś do Polski a HMRC potrącił Ci niesłusznie podatek ### Policjanci celem ataków w Holandii Liczba ataków na policjantów w 2024 wyniosła nieco ponad 12500 incydentów. Część z nich miała poważny charakter. Czy i dlaczego policjanci są celem ataków w Holandii? Czy to dużo? Policjanci celem ataków w Holandii? Niestety tak. W 2024 roku funkcjonariusze policji w Niderlandach padli ofiarą przemocy i agresji aż 12 500 razy. To niepokojący trend, który utrzymuje się od czasów pandemii — wcześniej roczna liczba takich incydentów wynosiła około 10 tysięcy. Najczęściej dochodziło do przemocy słownej – policja odnotowała 5 300 przypadków zniewag i 1 200 gróźb. Nie zabrakło też fizycznych ataków – ponad 1 000 funkcjonariuszy zostało zaatakowanych, a zarejestrowano nawet 139 prób zabójstwa. Policjanci celem ataków w Holandii. Coraz większym problemem staje się również tzw. doxxing – ujawnianie danych policjantów w internecie – który pojawił się w 23 przypadkach. Zdaniem ekspertów, bez poprawy nastrojów społecznych fala agresji wobec służb mundurowych raczej nie ustanie. Policjanci celem ataków w Holandii - skala i dynamika problemu? Zjawisko przemocy wobec funkcjonariuszy policji w Holandii przybrało niepokojące rozmiary i utrzymuje się na podwyższonym poziomie od czasu pandemii COVID-19. Podczas gdy przed 2020 rokiem notowano średnio około 10 tysięcy incydentów rocznie, od wybuchu pandemii liczba ta nie spada poniżej 12 tysięcy. W 2024 roku odnotowano dokładnie 12 500 przypadków agresji, z czego większość stanowiły zniewagi (5 300) i groźby (1 200), ale nie zabrakło także przemocy fizycznej – ponad 1 000 policjantów zostało zaatakowanych, a aż 139 razy doszło do prób zabójstwa. Szczególnie narażeni są funkcjonariusze podczas protestów i wydarzeń masowych, jak mecze piłkarskie czy Sylwester, który określany jest przez policję jako „coroczny punkt krytyczny”. Eksperci wskazują, że problem nie tylko się utrzymuje, ale może narastać, ponieważ rośnie napięcie społeczne i maleje szacunek do instytucji publicznych. Ataki na strażaków czy ratowników Choć ataki na policjantów w Holandii przyciągają najwięcej uwagi, niepokojące jest również to, że przemoc coraz częściej dotyka także innych służb – ratowników medycznych i strażaków. W 2024 roku odnotowano łącznie 3 458 incydentów agresji wobec przedstawicieli tych grup, co wskazuje na utrzymującą się skalę zagrożenia. Służby te, podobnie jak policja, stają się celem wyzwisk, gróźb. Niekiedy także fizycznych ataków, szczególnie podczas interwencji w trudnych społecznie rejonach lub przy okazji masowych zgromadzeń. Zdarza się, że strażacy zostają obrzuceni kamieniami podczas gaszenia pożaru. Natomiast ratownicy muszą ewakuować się z miejsca wezwania ze względu na agresywne otoczenie. Policjanci celem ataków w Holandii to tylko część większego problemu narastającej wrogości wobec mundurowych – bez względu na to, czy noszą policyjną odznakę, stetoskop czy hełm strażacki. Skąd ataki na policjantów w Holandii - przyczyny i sytuacje Policjanci celem ataków w Holandii stają się coraz częściej nie tylko z powodu agresji kryminalistów, ale również frustracji zwykłych obywateli. Eksperci wskazują, że wzrost przemocy wobec funkcjonariuszy to efekt narastającego rozczarowania wobec instytucji państwa. Istotną rolę odgrywa również polaryzacji społecznej oraz radykalizacji postaw, szczególnie po pandemii COVID-19. Do ataków dochodzi podczas interwencji domowych, na protestach, a także w trakcie meczów piłkarskich. Dlatego często sprawcami są młodzi mężczyźni działający pod wpływem emocji, grupy kibiców lub osoby pod wpływem alkoholu i narkotyków. Coraz częściej też agresja ma formę werbalną i internetową, jak choćby doxxing, czyli publikowanie danych policjantów w sieci. To już nie tylko pojedyncze incydenty – to sygnał głębszego kryzysu zaufania społecznego. Dlaczego policjanci, mający chronić porządek, stają się jego ofiarami? Excerpt: Liczba ataków na policjantów w 2024 wyniosła nieco ponad 12500 incydentów. Część z nich miała poważny charakter. Czy i dlaczego policjanci są celem ataków w Holandii? Czy to dużo? ### Będą cięcia Winter Fuel Payments. Rząd jest nieustępliwy Brytyjski rząd potwierdził, że nie cofnie swojej decyzji o cięciach Winter Fuel Payments. Mimo że nawet członkowie Partii Pracy apelują o ponowne przemyślenie tego ruchu. Po porażce laburzystów w wyborach lokalnych w Anglii, wielu członków Partii Pracy apeluje do rządu, aby zrezygnował z cięć Winter Fuel Payments. Jednak rzecznik premiera, Keira Starmera powiedział, że „nie będzie zmian w polityce rządu”. Rząd potwierdza cięcia Winter Fuel Payments Rzecznik premiera dodał, że ubiegłoroczna decyzja o ograniczeniu kwalifikowalności do corocznych wypłat była konieczna, aby „zapewnić stabilność gospodarczą i naprawić finanse publiczne”. Pierwsza minister Walii, z ramienia Partii Pracy, Eluned Morgan wezwała rząd Wielkiej Brytanii w wygłoszonym we wtorek przemówieniu do przemyślenia cieć Winter Fuel Payments. Wcześniej jednak minister zdrowia, Wes Streeting, w rozmowie z BBC podkreślił, że kwestia dotycząca dodatku zimowego nie jest formalnie rozpatrywana przez rząd. Dodał jednak, że ministrowie „rozważali to, co powiedzieli nam wyborcy” w czasie ubiegłotygodniowych wyborów. Partia Pracy straciła w nich około dwie trzecie miejsc w councilach. Streeting przyznał także, że wielu wyborców nie jest zadowolonych z cięć. Broniąc rządu Streeting dodał: - Czasami w rządzie trzeba podejmować niepopularne decyzje, aby osiągnąć oczekiwane rezultaty. Podejmowaliśmy niepopularne decyzje, wiedząc, że mogą być niepopularne, ponieważ szczerze wierzyliśmy, że były to decyzje słuszne dla kraju. Partia Pracy traci na popularności przez kontrowersyjną decyzję dotyczącą Winter Fuel Payments / fot. Getty Images Rząd osłabia emerytów Zimowy dodatek jest jednorazową kwotą wynoszącą 200 funtów rocznie dla emerytów poniżej 80. roku życia. Wzrasta do 300 funtów dla osób powyżej 80. roku życia. A wypłacany jest w listopadzie lub grudniu. W ubiegłym roku, ku zaskoczeniu wielu emerytów, rząd ograniczył wypłaty dodatku do osób pobierających Pension Credit. Aby w ten sposób zaoszczędzić 1,4 mld funtów. Przed wprowadzeniem zmian Ministerstwo Finansów poinformowało, że w ich wyniku liczba emerytów otrzymujących dodatek zimowy spadnie z 11,4 miliona do 1,5 miliona. Zatem nieco poniżej 10 milionów osób straci dostęp do pomocy finansowej. Ten kontrowersyjnej decyzji nie uwzględniono w manifeście wyborczym Partii Pracy. W związku z nią około 9 milionów emerytów nie będzie już uprawnionych do dodatku. Odebranie wielu emerytom Winter Fuel Payments okazało się kluczową kwestią w ostatnich wyborach lokalnych. Partia Pracy straciła w nich 187 miejsc w radach. Według doniesień „The Guardian” ministrowie rozważają podniesienie progu zarobków wynoszącego 11 500 funtów. Aby zwiększyć w ten sposób liczbę osób kwalifikujących się do otrzymywania świadczenia. Excerpt: Rząd potwierdził, że nie cofnie swojej decyzji o cięciach Winter Fuel Payments. Mimo że nawet członkowie Partii Pracy apelują o ponowne przemyślenie tego ruchu. ### ETA do Wielkiej Brytanii – wszystko, co musisz wiedzieć przed podróżą Wielka Brytania wprowadziła nowe zasady dotyczące wjazdu na swoje terytorium, wprowadzając Elektroniczne Zezwolenie na Podróż (Electronic Travel Authorisation, w skrócie ETA). Dla wielu podróżnych to istotna zmiana, która wymaga odpowiedniego przygotowania przed wyjazdem. Posiadanie autoryzacji ETA jest obowiązkowe dla obywateli polskich od 2 kwietnia 2025 roku. W tym poradniku znajdziesz najważniejsze informacje: kto musi uzyskać ETA, ile to kosztuje, jak poprawnie złożyć wniosek oraz jak sprawdzane jest posiadanie tego zezwolenia. Co to jest ETA ETA to elektroniczne zezwolenie na wjazd do Wielkiej Brytanii, wymagane od obywateli wybranych krajów podróżujących w celach turystycznych, biznesowych, rodzinnych lub w tranzycie. System jest podobny do amerykańskiego ESTA czy kanadyjskiego eTA. Uwaga: ETA nie zastępuje wizy – osoby, które zgodnie z brytyjskim prawem muszą posiadać wizę, nadal są zobowiązane do jej uzyskania. Kogo dotyczy ETA Obowiązek posiadania ETA wszedł w życie 2 kwietnia 2025 roku i dotyczy podróżnych, którzy są zwolnieni z obowiązku uzyskania wizy, takich jak turyści czy osoby odwiedzające rodzinę, ale nie posiadają uregulowanego statusu migracyjnego w Wielkiej Brytanii. W szczególności ETA dotyczy: obywateli krajów objętych programem ETA, którzy nie muszą ubiegać się o standardową wizę, podróżnych przybywających do Wielkiej Brytanii na okres do 6 miesięcy, osób tranzytujących przez Wielką Brytanię. Od 2 kwietnia 2025 roku obowiązek ten będzie dotyczył także obywateli Polski oraz pozostałych krajów Unii Europejskiej. Ile kosztuje uzyskanie ETA Koszt wniosku o ETA wynosi 16 funtów brytyjskich. Opłatę wnosi się online kartą płatniczą podczas składania wniosku. ETA jest ważna przez 2 lata lub do wygaśnięcia paszportu, na który została wydana – w zależności od tego, co nastąpi wcześniej. Jak aplikować o ETA Wejdź na oficjalną stronę rządu Wielkiej Brytanii lub pobierz oficjalną aplikację mobilną. Wypełnij formularz online, podając dane osobowe i paszportowe. Załącz aktualne zdjęcie twarzy (selfie) zgodne z wytycznymi. Opłać wniosek kartą kredytową lub debetową. Poczekaj na zatwierdzenie (zazwyczaj w ciągu kilku godzin). Ważne: Zaleca się składanie wniosku co najmniej kilka dni przed podróżą, aby uniknąć stresu lub nieprzewidzianych opóźnień. Jak sprawdzane jest posiadanie ETA Autoryzacja ETA jest elektronicznie powiązana z numerem paszportu. Oznacza to, że: podczas odprawy lotniczej przewoźnik automatycznie weryfikuje, czy podróżny posiada zatwierdzoną ETA, w razie jej braku linia lotnicza odmówi pasażerowi wejścia na pokład samolotu do Wielkiej Brytanii, dodatkowa kontrola następuje po przylocie podczas kontroli granicznej. Ważne: Nie musisz drukować potwierdzenia ETA – wystarczy ważny paszport. Jednak dla bezpieczeństwa warto zapisać numer referencyjny autoryzacji. Kiedy nie potrzebujesz ETA Jesteś obywatelem Wielkiej Brytanii lub Irlandii. Posiadasz ważną brytyjską wizę. Masz status stałego rezydenta w Wielkiej Brytanii (settled status). Podróżujesz na podstawie specjalnych dokumentów wydanych przez rząd brytyjski. Komentarz eksperta do praw pasażerów z AirCashBack Wprowadzenie ETA dla podróżnych, w tym dla obywateli Polski od kwietnia 2025 roku, oznacza, że brak spełnienia nowych wymagań może skutkować odmową wejścia na pokład samolotu lub odmową wjazdu na terytorium Wielkiej Brytanii. Dlatego rekomendujemy, aby pasażerowie dokładnie sprawdzali wymagania dotyczące dokumentów podróży już na etapie rezerwacji biletów, a najpóźniej na kilka tygodni przed planowanym wylotem – podkreśla ekspert ds. praw pasażerów z firmy >> AirCashBack << zajmującej się odszkodowaniami za opóźnione i >> odwołane loty <<. Ekspert dodaje, że w przypadku braku ważnej ETA linie lotnicze mogą odmówić wejścia na pokład, bez obowiązku zwrotu kosztów biletu lub odszkodowania. Checklist dla pasażera podróżującego do Wielkiej Brytanii (od 2 kwietnia 2025 r.) Sprawdź ważność paszportu – dokument musi być ważny na czas całego pobytu. Złóż wniosek o ETA – najlepiej na kilka tygodni przed planowaną podróżą. Zapłać opłatę za ETA – 10 funtów brytyjskich, płatne online. Zachowaj numer referencyjny ETA – na wypadek ewentualnych problemów przy odprawie. Sprawdź potwierdzenie w systemie przewoźnika – upewnij się, że linia lotnicza widzi Twoją zatwierdzoną ETA. Przygotuj się na kontrolę graniczną – po przylocie do Wielkiej Brytanii Twoje dane paszportowe zostaną automatycznie zweryfikowane. Pamiętaj o innych dokumentach – np. rezerwacji noclegu lub bilecie powrotnym, jeśli zostaniesz o to poproszony. Źródło: AirCashBack Excerpt: Wielka Brytania wprowadza system ETA. Od 2 kwietnia 2025 Polacy muszą posiadać elektroniczne zezwolenie na podróż. Sprawdź, jak złożyć wniosek! ### Niemcy zaostrzą kontrole graniczne i politykę wobec imigrantów Niemcy chcą zaostrzyć swoją politykę imigracyjną. Nowy minister spraw wewnętrznych, Alexander Dobrindt zamierza zwiększyć kontrole graniczne i liczbę wydalanych z kraju imigrantów. Mimo obaw związanych z niedoborem pracowników policji i wyzwań prawnych, Niemcy chcą jeszcze bardziej zwiększyć kontrole graniczne. Nowy minister spraw wewnętrznych, którym jest konserwatysta Alexander Dobrindt z niemieckiej partii CSU, przedstawił już plany zaostrzenia polityki imigracyjnej. Zwiększone kontrole graniczne w Niemczech Dobrindt zamierza zwiększyć kontrole graniczne, a także liczbę imigrantów wydalanych z Niemiec w ramach bardziej rygorystycznego stanowiska nowego rządu w sprawie imigracji. Po objęciu urzędu, minister spraw wewnętrznych podkreślił, że chociaż nie będzie zamykania granic, liczba odrzuconych wniosków o azyl wzrośnie w ramach wysiłków na rzecz ograniczenia nielegalnej imigracji. - Liczby dotyczące nielegalnej imigracji muszą spaść, aby spełnić zarówno wymogi związane z człowieczeństwem jak i porządkiem, kontrolą, jasnością i spójnością. Przygotowujemy krajowe i europejskie decyzje w tym zakresie – powiedział Dobrindt. Zgodnie z planem kontrole na zewnętrznych granicach Niemiec miałyby się nasilić. A także zwiększono by obecność funkcjonariuszy policji federalnej. Jest to wynik porozumienia między CDU i CSU, a także SPD w sprawie bezpieczeństwa granic. Niemiecka polityka imigracyjna ma zostać zaostrzona / fot. Getty Images Obawy dotyczące nielegalnej imigracji W Niemczech coraz bardziej nasilają się obawy dotyczące nielegalnej imigracji. Jednak w kraju nadal nie ma wystarczającej liczby policjantów, aby zarządzać kompleksowymi kontrolami granicznymi. Plany rządu wzbudziły także niepokój w niemieckich związkach zawodowych policjantów. Niemiecki Związek Policji (GdP) ostrzegł też przed dużymi niedoborami kadrowymi. Przedstawiciele związków twierdzą, że obecne siły policyjne są niewystarczające, aby zrealizować plany rządu. GdP sugeruje, że potrzebnych byłoby co najmniej 20 000 dodatkowych funkcjonariuszy, aby zapewnić odpowiednie bezpieczeństwo. Ponadto duże wątpliwości budzą zamierzenia związane z wydalaniem osób ubiegających się o azyl bez należytego rozpatrzenia ich spraw. Może być to duże wyzwanie pod względem prawnym zarówno na gruncie prawa niemieckiego jak i europejskiego. Spadek liczby azylantów Debata na temat polityki kontroli granic pojawia się w momencie, gdy Niemcy stoją w obliczu znacznego spadku liczby wniosków o azyl. W 2023 roku około 229 751 osób złożyło wniosek o azyl w Niemczech. Co stanowi spadek o około 100 000 w porównaniu z rokiem poprzednim. Czynniki mające na to wpływ dotyczą zamknięcia jednego szlaku przez Serbię, który wcześniej umożliwiał dotarcie większej liczbie migrantów na Węgry. Pomimo tego spadku, w okresie poprzedzającym lutowe wybory w Niemczech, jak i w całej Europie, partie prawicowe i populistyczne zrzucały winę za wiele problemów ekonomicznych i społecznych na kwestie związane z imigracją. Narracja ta - mimo liczb - nadal jest przez nie podtrzymywana. Excerpt: Niemcy chcą zaostrzyć swoją politykę imigracyjną. Nowy minister spraw wewnętrznych, Alexander Dobrindt zamierza zwiększyć kontrole graniczne. ### Wyprzedaż biletów w Ryanairze, na którą wszyscy czekali Ryanair uruchomił dużą wyprzedaż biletów z irlandzkich lotnisk do popularnych europejskich miast. Ceny za podróż do wakacyjnych destynacji zaczynają się już od 29,99 euro. Tani przewoźnik tuż przed sezonem wakacyjnym rozpoczął dużą wyprzedaż biletów. W ofercie jest ponad tysiąc miejsc. Zainteresowani muszą jednak działać szybko, aby skorzystać z promocji. Wyprzedaż biletów w Ryanairze do najlepszych europejskich miejsc wakacyjnych Ryanair oferuje tanie loty z lotniska w Dublinie do słonecznej Bułgarii, Wenecji, Turynu, Zagrzebia, czy Tuluzy. Ponadto bilety w przystępnych cenach dostępne są także do popularnych miast, jak Amsterdam, Berlin, czy Wiedeń. Irlandzkie linie w promocji mają także loty do Maroka, gdzie temperatury osiągają wysokość 28 stopni Celsjusza i nie ma ryzyka opadów deszczu. Do miejsc docelowych, do których można kupić tanie bilety, dodano także Sztokholm. Czyli miasto, które szczyci się piękną architekturą, pysznymi smakołykami i fantastycznymi dzielnicami handlowymi. Tani przewoźnik uruchomił promocję tuż przed sezonem wakacyjnym / fot. pixabay Warto się pospieszyć przy dokonywaniu rezerwacji Jak już wspomnieliśmy, lepiej nie zwlekać z rezerwacją, gdyż zainteresowanie jest duże, a wyprzedaż biletów potrwa do 16 maja do północy. Dotyczy ona lotów nie tylko z Dublina, ale także z Cork, Kerry i Knock. Przy czym lotnisko Knock oferuje tylko promocyjne loty do Barcelony. Natomiast z Cork w przystępnej cenie możemy polecieć do Walencji i Sewilli. Z Dublina natomiast możemy polecieć do 113 destynacji, włączając Wyspy Kanaryjskie, Barcelonę, Amsterdam, Faro i wiele innych. Bilety w promocji Ryanaira możemy kupić na okres od 1 maja do 31 sierpnia, czyli czas, który najbardziej interesuje urlopowiczów. Ostrzeżenie Ryanaira Niedawno szef Ryanaira, Michael O’Leary odniósł się do zamówień na 330 samolotów Boeing 737 MAX. Powiedział, że, jeśli cła nałożone przez Donalda Trumpa podniosą koszt zamówionych samolotów, irlandzkie linie mogą anulować zamówienia i szukać innego dostawcy. Wspomniał też o chińskiej firmie COMAC. - Jeśli rząd USA będzie kontynuował swój źle przemyślany plan nałożenia taryf i jeśli taryfy te wpłyną istotnie na cenę eksportu samolotów Boeinga do Europy, to z pewnością ponownie ocenimy zarówno nasze obecne zamówienia na Boeinga, jak i możliwość złożenia tych zamówień gdzie indziej – poinformował O’Leary. Jednak zmiana dostawcy może okazać się trudna. Samolot C919 firmy COMAC jest mniejszy niż obecna flota Boeingów Ryanair i nie posiada europejskiej certyfikacji. Airbus, jedyny certyfikowany zachodni rywal, ma natomiast pełne rezerwacje do końca dekady. Excerpt: Ryanair uruchomił dużą wyprzedaż biletów z irlandzkich lotnisk do popularnych europejskich miast. Musicie pospieszyć się z rezerwacją. ### Czy nielegalni imigranci z centrów dublińskich w Niemczech trafiają do Polski? Centra Dublińskie budzą wiele kontrowersji i obaw. Niemcy umieścili takie ośrodki na granicy z Polską, co wzbudzało liczne obawy o przerzucanie problemu nielegalnych imigrantów do Polski. Czy rzeczywiście nielegalni imigranci z Niemiec trafiają do Polski? Centra dublińskie w Niemczech to specjalnie utworzone ośrodki, w których tymczasowo przebywają osoby ubiegające się o azyl, a które – zgodnie z unijnym rozporządzeniem dublińskim – powinny mieć swoje wnioski rozpatrywane w innym kraju UE, najczęściej w Polsce. Dlaczego właśnie tam? Bo to często Polska jest pierwszym państwem, przez które nielegalni imigranci wjeżdżają do Unii Europejskiej. Centra Dublińskie - fakty i dane W Niemczech działają obecnie dwa takie centra – jedno w Hamburgu, a drugie, uruchomione 1 marca 2025 roku, w Eisenhüttenstadt, zaledwie kilka kilometrów od granicy z Polską. To właśnie stąd nielegalni imigranci z Niemiec trafiają do Polski – formalnie w ramach tzw. „transferów dublińskich”. W praktyce jednak efektywność tych ośrodków budzi wątpliwości – liczba rzeczywiście przekazanych osób jest niska, a wielu migrantów szybko wraca do Niemiec. Centra są też przedmiotem krytyki organizacji pozarządowych za warunki bytowe i brak realnego wsparcia dla mieszkańców. Najważniejsze fakty i dane: W Niemczech działają obecnie dwa Centra Dublińskie: w Eisenhüttenstadt (Brandenburgia, przy granicy z Polską) oraz w Hamburgu. Centrum w Eisenhüttenstadt funkcjonuje od 1 marca 2025 r. Może pomieścić do 250 osób, które oczekują na przekazanie do innego kraju UE. Od momentu otwarcia do Polski przekazano zaledwie dwie osoby zarejestrowane wcześniej na jej terytorium. Mieszkańcy zakwaterowani są w 2-, 4- lub 6-osobowych pokojach, bez prawa do kieszonkowego ani świadczeń pieniężnych. Ośrodek oferuje tylko podstawowe wsparcie – „łóżko, chleb i mydło” – co ma działać odstraszająco. Procedura przekazania do Polski trwa przeciętnie około dwóch tygodni, ale często kończy się powrotem migrantów do Niemiec. Czy ta procedura rzeczywiście przyspiesza proces deportacji? Może jednak funkcjonowanie takich ośrodków zamienia się w błędne koło, skoro wielu migrantów wraca do Niemiec w ciągu kilku dni? Czy nielegalni imigranci z centrów dublińskich w Niemczech trafiają do Polski? Czy nielegalni imigranci z centrów dublińskich w Niemczech rzeczywiście trafiają do Polski? W teorii – tak, bo zgodnie z unijnym rozporządzeniem Dublin III, to kraj pierwszego wjazdu do UE, najczęściej Polska, powinien rozpatrzyć ich wnioski azylowe. W praktyce jednak rzeczywistość wygląda inaczej. Od momentu otwarcia Centrum Dublińskiego w Eisenhüttenstadt, tuż przy polskiej granicy, zaledwie dwie osoby zostały faktycznie przekazane Polsce. Choć placówka ma pomieścić do 250 migrantów i miała znacząco przyspieszyć procedury deportacyjne. Wiele osób, które formalnie wracają do Polski, po kilku dniach ponownie pojawia się w Niemczech. Dlatego pojawiają się pytania o skuteczność całego systemu. Czy zatem nie mamy do czynienia z politycznym „przepychaniem problemu” zamiast realnego rozwiązania? I czy obawy mieszkańców pogranicza – o wzrost migracji wtórnej i chaotyczne powroty – nie zaczynają się właśnie potwierdzać? Excerpt: Centra Dublińskie budzą wiele kontrowersji i obaw. Niemcy umieścili takie ośrodki na granicy z Polską, co wzbudzało liczne obawy o przerzucanie problemu nielegalnych imigrantów do Polski. ### Czy Polacy w UK zarabiają więcej niż Brytyjczycy? Według raportu The Economist mediana zarobków Polaków w Wielkiej Brytanii nieznacznie przewyższyła medianę zarobków Brytyjczyków. Czy zatem Polacy w UK zarabiają więcej niż Brytyjczycy? Czy realnie widoczna jest zmiana w sytuacji finansowej i jaka jest jej przyczyna? Historie Polaków, którzy wyjechali do Wielkiej Brytanii bywają interesujące. Często jest to droga od zmywaka do managera w korporacji lub własnej firmy. Niedawno pojawiła się informacja, że mediana zarobków Polaków mieszkających w UK nieznacznie przewyższyła medianę zarobków Brytyjczyków. Skąd takie wartości i co oznacza to w praktyce? Polacy w UK zarabiają więcej niż Brytyjczycy - ikonografika Czy Polacy w UK zarabiają więcej niż Brytyjczycy? Nowe dane zaskakują Jeszcze dekadę temu ta teza mogła wywołać uśmiech niedowierzania. W 2014 roku Polacy pracujący w Wielkiej Brytanii zarabiali średnio o 15% mniej niż ich brytyjscy koledzy na tych samych stanowiskach. Ale czasy się zmieniły. Jak podaje The Economist, w 2024 roku mediana zarobków Polaków na Wyspach po raz pierwszy przewyższyła medianę wynagrodzeń rodowitych Brytyjczyków. Mediana, czyli co dokładnie? Mediana to wartość „środkowa” – połowa ludzi zarabia mniej, a połowa więcej. W przeciwieństwie do średniej, nie zniekształca jej kilku topowych pensji z londyńskiego City. Według najnowszych danych, brytyjska mediana rocznych zarobków wynosi 37 430 funtów. Polacy – choć nie podano dokładnej liczby – minimalnie tę wartość przekroczyli. Skąd ten awans? To nie przypadek, lecz efekt tysięcy osobistych historii determinacji, nauki i przebijania się przez mury stereotypów. Od mopa do managera – jak Polacy zmienili brytyjski rynek pracy Polacy, którzy przyjechali po 2004 roku, zaczynali skromnie – na zmywaku, w magazynach, jako opiekunki czy budowlańcy. Dziś wielu z nich prowadzi własne firmy lub pracuje na kierowniczych stanowiskach. Polacy w UK zaczynali często od najprostszych prac i stanowisk, fot. gettyimages.com „Zaczynałem od pakowania warzyw w Northampton, dziś prowadzę firmę cateringową i zatrudniam 12 osób. Klucz? Nie bać się uczyć i próbować,” – napisał na LinkedInie Michał, przedsiębiorca z Luton. „Kiedyś myłam korytarze w hotelu, dziś zarządzam zespołem sprzątającym na lotnisku Heathrow. Była pot, były łzy – ale było warto” – wspomina Agnieszka z Londynu na swoim profilu w Facebookowej grupie Polacy w UK. To właśnie ci Polacy – ambitni, wytrwali, często lepiej wykształceni – zostali na Wyspach po brexicie i pandemii. Wielu z nich wróciło do zawodów, które wykonywali jeszcze w Polsce: inżynierowie, nauczyciele, informatycy, medycy. Tyle że teraz – znacznie lepiej opłacani. Dlaczego to właśnie Polakom się udało? Sukces finansowy Polaków w UK to efekt kilku nakładających się trendów: Selekcja naturalna migracji: Została grupa najbardziej zdeterminowana i z wyższymi kwalifikacjami. Spadek napływu taniej siły roboczej: Coraz mniej nowych migrantów przyjeżdża do Wielkiej Brytanii z Polski, a wielu niewykwalifikowanych pracowników wróciło nad Wisłę, gdzie pensje również poszybowały w górę. Znajomość języka i mobilność zawodowa: Coraz więcej Polaków mówi biegle po angielsku, co otworzyło drzwi do awansów i bardziej prestiżowych zawodów. Polacy często znają biegle również inne języki - jak niemiecki czy hiszpański Nowe pokolenie: Dzieci Polaków są już klasyfikowane jako Brytyjczycy i zasilają statystyki jako wysoko wykwalifikowani młodzi profesjonaliści. Od kuchni do kariery Co ciekawe, niektóre zawody „startowe” – jak opieka społeczna, gastronomia czy logistyka – okazały się trampoliną do lepszych stanowisk. fot. freepik.com „Pracowałem w magazynie Amazona, ale dzięki dofinansowanemu kursowi zrobiłem certyfikat na operatora wózka, a potem szkolenie z zarządzania zespołem. Teraz jestem team leaderem” – mówi Tomasz z Leeds. Wnioski? Warto było wyjechać – i zostać Sukces Polaków w Wielkiej Brytanii nie wziął się znikąd. To nie historia o szczęściu, ale o konsekwencji, pracy i zdolności adaptacji. Dane pokazują, że ta grupa nie tylko zasymilowała się z brytyjskim społeczeństwem, ale też zaczęła je współtworzyć – w szkołach, szpitalach, firmach i radach miejskich. A pytanie, czy Polacy w UK zarabiają więcej niż Brytyjczycy? Dziś brzmi już nie jak żart, lecz jak dowód na to, że marzenia o lepszym życiu mogą się spełnić – choć wymagają sporo wysiłku. Polacy w UK – czy naprawdę mają jak „pączek w maśle”? Choć dane o medianie zarobków mogą sugerować, że Polacy w Wielkiej Brytanii żyją dziś jak „pączki w maśle”, rzeczywistość bywa mniej różowa. Fakt, że przeciętny Polak na Wyspach zarabia dziś nieco więcej niż rodowity Brytyjczyk, nie oznacza jeszcze pełnej równości traktowania czy braku problemów. Mediana nie mówi o tym, ile zarabiają najsłabiej opłacani, a właśnie w tej grupie nadal często znajdują się migranci – szczególnie nowi przybysze lub osoby bez silnej znajomości języka. Wciąż zdarza się, że Polak i Brytyjczyk pracują ramię w ramię na tej samej zmianie, ale z różnicą w pensji lub możliwościach awansu. Problemy są szczególnie widoczne w tzw. „polskich miastach” – jak Boston, Peterborough czy Slough – gdzie nasi rodacy stanowią istotną część lokalnych społeczności, ale równocześnie często zmagają się z gorszym dostępem do usług publicznych, segregacją mieszkaniową czy stygmatyzacją w szkołach i mediach. Chociaż nierówności stają się coraz rzadsze i wielu Polaków zdobyło pozycję, o jakiej nie śnili jeszcze dekadę temu, przepaść społeczna nie zniknęła całkowicie – zmieniła jedynie formę. Sukces? Tak. Ale nadal podszyty cichym wysiłkiem, który często pozostaje niezauważony w brytyjskich statystykach. Excerpt: Według raportu The Economist mediana zarobków Polaków w Wielkiej Brytanii nieznacznie przewyższyła medianę zarobków Brytyjczyków. Czy zatem Polacy w UK zarabiają więcej niż Brytyjczycy? ### Ogromny sukces skrajnej prawicy w wyborach lokalnych w Wielkiej Brytanii. Co to oznacza dla Polaków? Lokalne wybory w UK pokazały, jak wiele zmieniło się na przestrzeni ostatniego roku. Największy sukces odniosła partia Reform UK. Sukces skrajnej prawicy w wyborach lokalnych w Wielkiej Brytanii wiele mówi o nastrojach społecznych na wyspach. Te stają się coraz bardziej wyraziste w zderzeniu z kryzysem mieszkaniowym czy migracyjnym. Co sukces Reforma UK oznacza dla Polaków? Sukces skrajnej prawicy w ostatnich wyborach lokalnych w Wielkiej Brytanii to temat niezwykle ważny. Reform UK, partia prowadzona przez architekta Brexitu, Nigela Farage'a, zaskoczyła wszystkich. Zdobyła aż 40% miejsc w samorządach w wschodniej i południowej Anglii. W głosowaniu, które odbyło się w 23 samorządach, wybierano 1641 radnych, a także burmistrzów w kilku miastach. Choć Partia Pracy, triumfująca w zeszłorocznych wyborach parlamentarnych, zdołała zachować niektóre obszary, to ich wynik – zaledwie 98 zdobytych mandatów – został uznany za klęskę. Ogromny sukces wyborczy Reforma UK - fot. gettyimages.com Konserwatyści, mimo dobrego wyniku, również muszą zastanowić się nad swoją przyszłością. Natomiast Reform UK wyraźnie rośnie w siłę. To zaskakujące, jak silnie wpłynęła na wyniki partia, która jeszcze kilka lat temu była na marginesie politycznym. Jednak teraz zyskuje coraz większą popularność, zwłaszcza na terenach wiejskich i podmiejskich. Co to oznacza dla przyszłości brytyjskiej polityki? Z pewnością – wiele się zmieni. Reforma UK - poglądy i przekonania które podziela wielu mieszkańców UK Reform UK to partia, która zyskała poparcie wielu mieszkańców Wielkiej Brytanii, głównie dzięki swojej zdecydowanej postawie wobec kwestii brexitu, imigracji oraz reformy systemu politycznego. Na czoło jej programu wysuwa się eurosceptycyzm oraz renegocjacji relacji z Brukselą. Partia ta sprzeciwia się zarówno polityce globalistycznej. Podkreśla wpływ nadmiernego wpływu instytucji międzynarodowych na suwerenność Wielkiej Brytanii. Kolejnym istotnym filarem polityki Reform UK jest krytyka masowej imigracji, szczególnie z krajów spoza UE. Partia postuluje zaostrzenie polityki imigracyjnej oraz ograniczenie napływu imigrantów. Twierdząc, że niekontrolowana migracja stanowi obciążenie dla systemu opieki społecznej oraz rynek pracy. Popierający partię byli niezwykle aktywni w trakcie protestów w Dover przeciw nielegalnym imigrantom lokowanym w hotelach w UK. Reforma UK chce reform Reform UK opowiada się również za radykalną reformą systemu wyborczego, w tym zmianą zasad reprezentacji parlamentarnej. Partia krytykuje obecny system polityczny, w którym jej zdaniem „dwa główne ugrupowania” – Partia Pracy i Partia Konserwatywna – nie odpowiadają na potrzeby obywateli. Ich rządy prowadzą do stagnacji i braku zmian. Wielu wyborców Reform UK to osoby sfrustrowane dotychczasowym stanem politycznym w Wielkiej Brytanii. Widzimy tu rosnącą liczbę ludzi, którzy czują się zaniedbani przez establishment polityczny, w tym klasy średniej, mieszkańców wschodnich i południowych regionów Anglii. Sukces skrajnej prawicy w wyborach lokalnych w UK, fot. gettyimages.com Czy w przyszłości te poglądy mogą zdominować brytyjską politykę? Czy sukces Reform UK wskazuje na trwałą zmianę i wpłynie na życie Polaków w UK? Co sukces skrajnej prawicy w wyborach w Wielkiej Brytanii oznacza dla Polaków na wyspach? Sukces skrajnej prawicy w ostatnich wyborach lokalnych w Wielkiej Brytanii może budzić niepokój wśród polskiej społeczności na Wyspach. Partia, której liderem jest Nigel Farage, uznawana jest za ugrupowanie o wyraźnie eurosceptycznym, nacjonalistycznym i antyimigracyjnym charakterze. Co ta zmiana w politycznym krajobrazie Wielkiej Brytanii oznacza dla Polaków w UK, którzy od lat stanowią jedną z największych grup imigrantów w tym kraju? Czy rosnąca popularność skrajnej prawicy wpłynie na ich sytuację, zarówno pod względem społecznym, jak i ekonomicznym? Czy Reform UK, która krytykuje obecność imigrantów, będzie dążyć do zaostrzenia polityki imigracyjnej, a może do wprowadzenia ograniczeń w dostępie do usług publicznych dla osób spoza Wielkiej Brytanii? Na razie zmiana nie będzie odczuwalna. Z czasem jednak podjęcie pracy bez brytyjskiego obywatelstwa czy kupno mieszkania może być trudniejsze. Co w takim przypadku czeka Polaków na Wyspach, którzy stali się integralną częścią społeczeństwa brytyjskiego? Czy Polacy w UK odczuwają już zmianę nastrojów? Wybory prezydenckie w Polsce, w Rumunii, sukces AfD w Niemczech Wybory lokalne w Wielkiej Brytanii, które odbyły się na początku maja, są tylko jednym z wielu ważnych wydarzeń politycznych, które kształtują obraz współczesnej Europy. Zwycięstwo skrajnej prawicy, reprezentowanej przez Reform UK, może być postrzegane w szerszym kontekście rosnącej fali populizmu i eurosceptycyzmu. W obliczu kryzysu migracyjnego, mieszkaniowego i przestępczości poglądy takie zyskuje na sile na całym kontynencie. W Polsce, gdzie zbliżają się wybory prezydenckie, również pojawiają się głosy, które wskazują na rosnącą popularność prawicy. Podobnie w Rumunii, gdzie wyniki weekendowych wyborów prezydenckich również odzwierciedlają rosnącą siłę prawicowych partii,. W Niemczech natomiast, wybory parlamentarne przyniosły ogromny sukces Alternatywy dla Niemiec (AfD), partii. Przed kilkoma dniami partia została również uznana za ugrupowanie radykalne, które podlega monitorowaniu przez służby bezpieczeństwa. Czy te wybory to jedynie chwilowa zmiana w politycznych nastrojach, czy też początek długofalowej zmiany, która obejmie cały kontynent? W obliczu tych zmian, sukcesy skrajnej prawicy w Wielkiej Brytanii stają się jednym z wielu symptomów globalnej tendencji. Excerpt: Lokalne wybory w UK pokazały, jak wiele zmieniło się na przestrzeni ostatniego roku. Największy sukces odniosła partia Reform UK. Co sukces Reforma UK oznacza dla Polaków? ### Polish workers in the UK earn more than their British counterparts In recent years, Polish workers in the UK have seen a significant shift in their economic standing. According to The Economist, Polish immigrants now earn more than their British counterparts on average. This change is driven by several factors, including their strong work ethic, adaptability, and willingness to take on various roles across multiple industries. Over time, many Poles have moved beyond low-wage jobs and secured better-paying positions, particularly in sectors such as construction, IT, and finance. Factors behind the rise in earnings Historically, Polish workers in the UK were associated with manual labor and lower-income jobs. However, this perception has changed as many have pursued skill development, education, and career advancement. Several key factors have contributed to their financial success: Skill Development: Many Polish workers have acquired new qualifications and certifications, allowing them to compete for higher salaries. Brexit’s Impact: The reduction in the number of EU workers in the UK has increased demand for skilled labor, pushing wages up. Employer Recognition: Businesses value experienced Polish employees for their reliability and expertise, leading to better job opportunities and higher pay. Strong buying power of Polish workers With higher earnings, Polish workers in the UK now enjoy stronger purchasing power compared to previous years. This financial stability allows them to invest in property, start businesses, and support their families both in the UK and in Poland. According to reports, Polish wages—when adjusted for purchasing power—have grown from 52% of the UK level in 2004 to 71% today. Many Poles have taken advantage of their increased income by: Investing in Real Estate: A growing number of Polish immigrants are purchasing homes in the UK, securing long-term financial stability. Entrepreneurship: Many have started their own businesses, particularly in construction, retail, and professional services. Supporting Families in Poland: Higher wages allow them to send financial support to relatives back home, contributing to Poland’s economy. Challenges and future prospects Despite these positive trends, some challenges remain. Discrimination in certain workplaces and difficulties in career advancement still affect some Polish workers. Additionally, changes in UK immigration policies mean that fewer Poles are arriving to replace lower-paid newcomers, which may further impact workforce dynamics. However, the overall economic situation for Poles in the UK continues to improve. Their ability to adapt, work hard, and invest wisely has positioned them as a financially strong and influential community within the UK labor market. ### Chłopiec zginął w pożarze! Aresztowano 16-cioro nastolatków! Podczas gaszenia pożaru strażacy znaleźli w zgliszczach ciało dziecka. Funkcjonariusze stwierdzili, że jest to zaginiony 14-latek, Layton Carr. Jego śmierć najprawdopodobniej nie była wypadkiem. W sprawie aresztowano 16-cioro nastolatków. Chłopiec zginął w pożarze - ta tragedia dotknęła rodzinę i rówieśników nastolatka. W piątkowy wieczór, 2 maja 2025 roku, około godziny 20:00 czasu lokalnego, na terenie opuszczonego parku przemysłowego Fairfield w dzielnicy Bill Quay w Gateshead (Anglia) wybuchł pożar jednego z zrujnowanych budynków. Straż pożarna szybko opanowała ogień. Jednak podczas przeszukiwania pogorzeliska odnaleziono ciało. Jak poinformowała policja – najprawdopodobniej 14-letniego Laytona Carra. Służby kilka godzin wcześniej przyjęły zgłoszenie zaginięcia dziecka. Natomiast był był ostatnio widziany właśnie w rejonie objętego pożarem kompleksu przemysłowego. Miejsce to lat pozostaje w stanie zaniedbania i nielegalnie przyciąga młodzież. W związku ze śmiercią dziecka oraz podejrzeniem nieumyślnego spowodowania pożaru i zgonu, aresztowano szesnaścioro dzieci w wieku od 11 do 14 lat. Zaginiony chłopiec zginął w pożarze - wypadek czy celowe działanie Layton Carr, 14-letni chłopiec z Gateshead, został uznany za zaginionego w piątek 2 maja 2025 roku, po tym jak nie wrócił do domu. Zaginięcie zgłosili zaniepokojeni bliscy. Natomiast jego ostatnia znana lokalizacja wskazywała na okolice zrujnowanego parku przemysłowego Fairfield. Kilka godzin później, w tym samym rejonie, wybuchł pożar. Objął on jeden z opuszczonych budynków. Po ugaszeniu ognia, służby ratunkowe natrafiły na ciało – jak poinformowała policja – prawdopodobnie należące do Laytona. Tożsamość nie została oficjalnie potwierdzona przez medycynę sądową. Jednak funkcjonariusze nie mają wątpliwości w tym temacie. Policja nie ujawniła dotąd, czy chłopiec zginął w wyniku obrażeń odniesionych w pożarze, czy też przed jego wybuchem. Wciąż nie wiadomo również, czy pożar był wynikiem tragicznego wypadku, czy celowego działania. Aresztowanie 16-ciorga nastolatków zaszokowało Wielką Brytanię Aresztowanie szasnaściorga dzieci w wieku od 11 do 14 lat w związku ze śmiercią Laytona Carra wstrząsnęło opinią publiczną w Wielkiej Brytanii, wywołując falę pytań o przyczyny tragedii i odpowiedzialność nieletnich. Policja z Northumbrii zatrzymała nastolatków pod zarzutem nieumyślnego spowodowania śmierci. Wszystkie dzieci, które znajdowały się w policyjnym areszcie, zostały już zwolnione za kaucją. Są już w domach. Służby nie ujawniły ich tożsamości z uwagi na wiek. Śledczy nie potwierdzili oficjalnie, czy aresztowani uczęszczali do tej samej szkoły co Layton – Hebburn Comprehensive. Natomiast lokalne media donoszą, że niektórzy z nich mogli znać ofiarę osobiście. Wciąż nie wiadomo, czy młodzi zatrzymani brali bezpośredni udział w podpaleniu. Może jedynie byli świadkami dramatycznych wydarzeń, podczas których zaginiony chłopiec zginął w pożarze. Policja apeluje o nieformułowanie przedwczesnych ocen i kontynuuje intensywne dochodzenie. Funkcjonariusze jak najszybciej chcą ustalić dokładny przebieg tragicznego piątkowego wieczoru. Kompleks Fairfield - niebezpieczne miejsce pełne problemów Park przemysłowy Fairfield w Gateshead, niegdyś tętniący życiem kompleks produkcyjno-magazynowy, od lat popada w ruinę i coraz częściej staje się miejscem działalności poza kontrolą służb. Opuszczone hale, zdewastowane budynki i brak zabezpieczeń sprawiły, że teren ten stał się nieformalnym punktem spotkań młodzieży. Jednocześnie jest także – według relacji mieszkańców – miejscem incydentów związanych z wandalizmem i handlem narkotykami. Zniszczona strażnica i brak nadzoru sprzyjały tworzeniu się tam „dzikiej strefy”. Łatwo tu o wypadki i niebezpieczne zachowania. Lokalna społeczność już wcześniej zgłaszała obawy co do bezpieczeństwa tego terenu. Jednak – jak się okazuje – niewystarczające działania zapobiegawcze doprowadziły do tragedii. Po śmierci 14-letniego Laytona Carra i aresztowaniu grupy nastolatków, Fairfield stał się symbolem zaniedbania urbanistycznego i społecznego. Niedawno chłopiec zginął tam w pożarze, jednak to nie pierwsze i, zapewne, nie ostatnie tragiczne zdarzenie w tym miejscu. Excerpt: Podczas gaszenia pożaru strażacy znaleźli w zgliszczach ciało dziecka. Funkcjonariusze stwierdzili, że jest to zaginiony 14-latek, Layton Carr ### Atak na Donalda Tuska i premiera Holandii W czasie uroczystości w Wageningen w Holandii, w których brał udział polski premier wraz z premierem holenderskim, doszło do groźnego zdarzenia. Gdy politycy mieli zapalić Płomień Wyzwolenia, miał miejsce atak na Donalda Tuska i na Dicka Schoofa za pomocą racy. Podczas ważnej ceremonii w Wageningen z okazji Dnia Wyzwolenia Holandii, pod nogi polskiego i holenderskiego premiera rzucono odpaloną racę. Atak na Donalda Tuska i Dicka Schofa wywołał natychmiastową reakcję służb bezpieczeństwa. Premierów wyprowadzono na chwilę poza scenę. Atak na Donalda Tuska i Dicka Schoofa na ceremonii w Wageningen Po krótkiej ewakuacji polskiego i holenderskiego premiera ze sceny, obaj politycy dokończyli ceremonię i zapalili Płomień Wyzwolenia. Zainaugurowało to uroczystości holenderskiego Dnia Wyzwolenia. Jak później się okazało zdarzenie z racą nie było wymierzone w polskiego premiera. Osoba znajdująca się w tłumie zgromadzonych wrzuciła odpaloną racę na scenę, a część ludzi dostała kartki z napisami krytykującymi wojnę w Strefie Gazy. Wcześniej natomiast doszło do innych zakłóceń w czasie uroczystości, gdy przemawiał minister obrony Holandii, Ruben Brekelmans. Niektóre osoby wśród zgromadzonych wykrzykiwały propalestyńskie hasła. Podczas przemówienia natomiast kilku demonstrantów przeskoczyło przez barierki krzycząc: „Wolna Palestyna”. Policja poinformowała, że w związku z zakłóceniami zatrzymano pięć osób. Mimo niepokojów, ceremonia przebiegła zgodnie z planem. Protest against prime minister Schoof (and prime minister Tusk). Wageningen never disappoints pic.twitter.com/9QZIeBoHD6 — Matthew Drivewings (@Tiamisu12) May 5, 2025 W sprawie incydentu głos zabrał także sam polski premier: — Uspokoję polską opinię publiczną. Nic złego się nie zdarzyło na scenie. Ktoś rzucił świecę dymną, prawdopodobnie z protestujących przeciwko temu, co dzieje się w Gazie, w Palestynie. Znamy te emocje w Polsce, ludzie mają różne poglądy — mówił premier Tusk. — Uważam tego typu zdarzenia za niestosowne. Wokół nas są weterani, powinno umieć się uczcić takie wydarzenia w skupieniu, ale ok, każdy wybiera takie formy aktywności politycznej, jakie uważa za stosowne — dodał. Polski premier apelował o solidarność wśród Europejczyków / fot. Getty Images Przemówienie polskiego premiera Podczas uroczystości w Wageningen polski premier wygłosił przemówienie. Podkreślił w nim, że Europa musi wykazać się taką samą determinacją i odwagą w obliczu rosyjskiej agresji, jaką wykazała w czasie II wojny światowej. Donald Tusk nawiązał do inwazji Hitlera na Europę i wojny na Ukrainie. Zaapelował o ściślejszą współpracę europejską i transatlantycką. Powiedział, że Europejczycy muszą wykazać się „solidarnością”. I że jest to najważniejsze słowo w jego osobistym politycznym słowniku. I nie powinniśmy „przymykać oczu na odradzanie się zła”. - To już trzeci rok, kiedy świętujemy rocznicę naszego zwycięstwa nad Trzecią Rzeszą w cieniu agresji Rosji na Ukrainę. To robi dużą różnicę, ponieważ wojna na wschodniej granicy Unii Europejskiej nadaje tym corocznym obchodom zupełnie nowy kontekst. Wojna i zniszczenie powróciły w całej swojej potworności po inwazji Rosji na Ukrainę. Od 24 lutego 2022 roku niemal każdy dzień tej zbrodniczej agresji jest tego świadectwem. Lista miejsc, w których ludzie są zabijani, tylko się wydłuża - powiedział Donald Tusk. Polski premier upamiętnił ofiary nazistowskiej i sowieckiej tyranii. Wspominając „Auschwitz i Gułagi, eksterminację europejskich Żydów i masakrę katyńską pod Smoleńskiem, gdzie rozstrzelano tysiące polskich oficerów. - Czas beztroskiego komfortu Europy i radosnej obojętności dobiegł końca. Dzisiaj nadszedł czas europejskiej mobilizacji wokół naszych podstawowych wartości i naszego bezpieczeństwa – dodał. Excerpt: W czasie uroczystości w Wageningen w Holandii, miał miejsce atak na Donalda Tuska i na Dicka Schoofa za pomocą racy. ### Hotele zmieniane w ośrodki dla nielegalnych imigrantów. Ludzie wyszli na ulice! Lista miast mających zapewnić noclegi dla migrantów wzbudza oburzenie w UK. Hotele zmieniane są w ośrodki dla imigrantów. Europa zmaga się z falą nielegalnej migracji oraz niekontrolowanym napływem uchodźców o nieustalonym statusie. W Wielkiej Brytanii zjawisko przybiera ogromną skalę. Jednak w obliczu permanentnego braku mieszkań hotele zmieniane w ośrodki dla nielegalnych imigrantów to jak potwarz dla mieszkańców UK, którzy latami zbierają na własny kąt. Jak wygląda życie w miejscach, gdzie ikoniczne hotele są zmieniane w ośrodki dla migrantów? Hotele zmieniane w ośrodki dla migrantów W odpowiedzi na rosnącą liczbę migrantów przybywających do Wielkiej Brytanii, w tym rekordową liczbę osób przeprawiających się przez kanał La Manche (9 600 do końca kwietnia 2025 roku), rząd zaczął wykorzystywać hotele jako tymczasowe miejsca zakwaterowania dla osób ubiegających się o azyl. Dlatego w UK masowo hotele są zmieniane w ośrodki dla imigrantów. Hotele zmieniane w ośrodki dla imigrantów i protesty - ikonografika Jednym z najczęściej komentowanych przykładów jest Metropole Hotel w Blackpool. Ikoniczny hotel od września 2021 roku służy jako schronienie dla około 220 osób. Choć początkowo miało to być rozwiązanie tymczasowe na trzy miesiące, to wciąż pełni tę funkcję. Wzbudza to protesty mieszkańców i obawy władz. Przekształcanie hoteli – pierwotnie przeznaczonych dla turystów – w ośrodki dla uchodźców doprowadziło do spadku ruchu turystycznego i dochodów z lokalnej gospodarki. To wprost prowadzi do degradacji tradycyjnych dzielnic wypoczynkowych. Czym będą miasta turystyczne bez turystów, zmienione w punkty dla nielegalnych migrantów? Jaką mają przyszłość? Hotele, czyli noclegownie? W całym kraju podobny los spotkał m.in. Cresta Court Hotel w Altrincham, hotel w Southport oraz szereg obiektów w Grimsby, Skegness, Morecambe, Scarborough i Great Yarmouth. To miastach o silnej tożsamości turystycznej. Natomiast obecnie zmuszone są zmagać się z przeludnieniem, napięciami społecznymi i spadkiem jakości usług publicznych. Mimo to nadal hotele są zmieniane w ośrodki dla imigrantów. Rządowy kontrakt z firmą Serco, operującą na zlecenie Home Office, przewiduje, że prywatni właściciele nieruchomości mogą otrzymać gwarantowany czynsz na 5 lat. Dodatkowo dostaną pokrycie kosztów napraw, rachunków za media oraz zwolnienie z obowiązku zarządzania nieruchomością. Kto jednak odbuduje życie w miastach? Według dokumentów promocyjnych, Serco obsługuje ponad 30 000 migrantów w 7 000 lokalizacjach. Jest zatem ją jedną z kluczowych firm sektora azylowego. Gdzie powstają noclegownie dla migrantów? Serco opublikowała niedawno listę miast, w których poszukuje nowych lokali. Obejmuje ona dziesiątki miejscowości w regionach Midlands, North West oraz East of England, takich jak: Blackpool, Manchester, Liverpool, Bolton (North West), Boston, Derby, Wolverhampton, Nottingham, Lincoln (Midlands), Norwich, Ipswich, Peterborough, Cambridge (East of England). Choć lista ta została szybko usunięta z ich strony internetowej po fali krytyki, potwierdzono, że odzwierciedla ona zawarte sześć lat temu porozumienia z władzami lokalnymi. Wiele z tych miejsc już teraz gości migrantów, inne przygotowują się na ich przyjęcie. Krytycy zarzucają rządowi, że preferuje interesy migrantów kosztem obywateli brytyjskich. „To zabiera domy ciężko pracującym Brytyjczykom, którzy płacą podatki i nie mogą znaleźć lokum na wynajem,” – powiedział poseł Chris Philp. Wskazuje się również, że kwaterowanie migrantów w hotelach kosztuje podatnika średnio 145 funtów za noc, podczas gdy zakwaterowanie w sektorze prywatnym to koszt około 14 funtów dziennie. Mimo niższych kosztów, wielu lokalnych liderów uważa, że model ten destabilizuje rynek mieszkaniowy, turystyczny, podnosi ceny wynajmu i pogłębia kryzys mieszkaniowy. Przecież obecnie 1,3 miliona osób czeka na przydział mieszkań socjalnych. Degradacja życia, biznesu i protesty mieszkańców Niektórzy przedstawiciele władz lokalnych publicznie oskarżyli Serco o „nakłanianie właścicieli do wyciskania pieniędzy z systemu”. Prowadzi to wprost do obniżenia standardów życia w dotkniętych społecznościach. Jak powiedział jeden z radnych: „To nie rady lokalne są winne napięciom, tylko prywatne kontrakty, które omijają zasady planowania przestrzennego i ignorują wpływ na infrastrukturę”. Organizacje pomocowe również poddają w wątpliwość skuteczność tego systemu. „Ludzie są kierowani do odległych miejsc bez wsparcia, co utrudnia ich integrację” – powiedział Enver Solomon z Refugee Council. „Potrzebne jest współdziałanie z samorządami, a nie dalsze zlecanie wszystkiego prywatnym firmom.” Hotele zmieniane w ośrodki dla imigrantów to rozwiązanie tymczasowe i krzywdzące dla wszystkich. Protesty w Dover, fot. gettyimages.com Na tym tle narastają także protesty społeczne. W kwietniu 2025 roku tysiące demonstrantów pojawiły się w Dover, by zaprotestować przeciwko napływowi migrantów, używając haseł typu „Stop the Boats”. Zorganizowano także kontrdemonstracje środowisk antyrasistowskich. Pokazuje to rosnącą polaryzację społeczną wokół tego tematu. Protesty w Dover Fala emocji przelała się również na ulice. W kwietniu 2025 roku tysiące demonstrantów zebrało się w Dover, aby zaprotestować przeciwko – jak to określali – „niekontrolowanemu napływowi migrantów”. Wśród skandowanych haseł dominowało dobrze znane z wcześniejszych kampanii politycznych „Stop the Boats”. Protesty spotkały się z natychmiastową reakcją środowisk antyrasistowskich, które zorganizowały kontrmanifestację w obronie praw osób ubiegających się o azyl. Na forach lokalnych i w mediach społecznościowych rozgorzała burzliwa dyskusja. Mieszkańcy Dover, będącego jednym z głównych punktów przyjmowania migrantów, nie kryją nastrojów. „Nie jesteśmy przeciwni pomocy, ale Dover nie może dłużej dźwigać ciężaru decyzji podejmowanych w Londynie. Nikt nas o nic nie pyta” – pisał na Facebooku Mark J., właściciel sklepu w centrum miasta. Z kolei inni apelują o empatię. „Ci ludzie uciekają przed wojną i prześladowaniami. Czy naprawdę chcemy być znani jako miasto, które ich odrzuciło?” – pytała na Twitterze nauczycielka lokalnego college’u, Sophie Green. Wpisy ukazują nie tylko emocjonalny rozłam, ale też zmęczenie i poczucie bezradności wśród lokalnej społeczności. „Władze muszą zacząć słuchać mieszkańców. Nasze szkoły, przychodnie, służby – wszystko jest przeciążone” – komentowała na forum miejskim użytkowniczka podpisująca się jako DoverMam89. Wśród głosów pojawiają się też apele o rozsądek i dialog. „Potrzebujemy planu, nie politycznych przepychanek. I więcej wsparcia ze strony rządu, jeśli mamy sobie z tym poradzić” – podkreślał w poście na Instagramie @TomInDover. Reakcje polityków i mieszkańców: narastające napięcia i społeczne podziały Debata na temat hoteli przeradza się w coraz bardziej spolaryzowany spór polityczny i społeczny. Głos w sprawie zabrał m.in. Chris Webb, poseł Partii Pracy z okręgu Blackpool South. Polityk wezwał do natychmiastowego zakończenia wykorzystywania hotelu Metropole jako tymczasowego ośrodka dla osób ubiegających się o azyl. Jak podkreślał, „obiekt ten nigdy nie był przystosowany do takiej funkcji. Lokalna społeczność zasługuje na stabilność i przejrzystość działań rządu”. Jeszcze dalej idzie partia Reform UK, kierowana przez Nigela Farage’a. Dlatego zapowiedziała podjęcie kroków prawnych mających na celu zablokowanie umieszczania migrantów w hotelach leżących na terenach zarządzanych przez samorządy, w których partia ta ma swoich przedstawicieli. Hotele zmieniane w ośrodki dla migrantów wzbudzają coraz większy opór społeczny. Czy jest rozwiązanie? Rosnące napięcia w Dover są jedynie lokalnym odbiciem znacznie szerszego kryzysu, z którym od lat zmaga się Wielka Brytania. Tylko w 2024 roku przez kanał La Manche przedostało się na łodziach ponad 29 tysięcy osób – głównie z krajów ogarniętych konfliktami, takich jak Syria, Afganistan, Sudan czy Erytrea. Wielu z nich to uchodźcy, którzy po długiej i niebezpiecznej podróży trafiają do hoteli lub ośrodków tymczasowych, często rozmieszczanych bez konsultacji z lokalnymi społecznościami. Brytyjski system azylowy jest przeciążony. Dlatego czas oczekiwania na rozpatrzenie wniosku sięga wielu miesięcy, a nawet lat. Państwo, próbując znaleźć szybkie rozwiązania, sięga po tymczasowe zakwaterowanie w hotelach. Do UK co roku przybywają tysiące nielegalnych imigrantów. Władze nie radzą sobie z problemem. Fot. gettyimages.com Czy można jednak zostawić tych ludzi bez pomocy? Czy przerzucanie odpowiedzialności z resortu na resort, z Londynu na gminy, z rządu na organizacje charytatywne, nie jest oznaką braku realnej strategii? Politycy proponują różne środki – od umów deportacyjnych z Rwandą po zaostrzenie procedur granicznych. Ale czy takie rozwiązania są skuteczne i etyczne? Czy idea „zatrzymania łodzi” rzeczywiście zniechęci zdesperowanych ludzi, którzy uciekają przed wojną, głodem lub prześladowaniem? A może jedynym trwałym wyjściem jest szersza reforma polityki imigracyjnej, obejmująca nie tylko kontrole, lecz także legalne ścieżki migracji, programy integracyjne i realne wsparcie dla samorządów? Dziś pytanie nie brzmi już tylko: „jak wielu jeszcze przybędzie?”, ale raczej: „czy jesteśmy jako społeczeństwo gotowi zmierzyć się z tą rzeczywistością – nie tylko moralnie, lecz także organizacyjnie?”. Czy umieszczanie migrantów „na siłę”, bez zgody i udziału lokalnych wspólnot, nie prowadzi do jeszcze większej radykalizacji nastrojów. Czy tylko rozbudza poczucie krzywdy po obu stronach? I czy ignorowanie tych napięć nie grozi kolejnym kryzysem – tym razem społecznym, a nie tylko migracyjnym? Excerpt: Lista miast mających zapewnić noclegi dla migrantów wzbudza oburzenie w UK. Hotele zmieniane są w ośrodki dla imigrantów. W Dover wybuchły protesty przeciw zabijaniu miejscowości turystycznych. ### Holenderski lekarz przez 17 lat podmieniał próbki nasienia. Może być ojcem nawet 200 dzieci! Jeden z lekarzy pewnej holenderskiej kliniki przez kilkanaście lat podmieniał i mieszał próbki nasienia dawców. W ten sposób może być ojcem nawet 200 dzieci. 17 lat trwał proceder lekarza z holenderskiej kliniki, która zajmowała się leczeniem bezpłodności. Przez ten czas lekarz pobierał próbki od jednego, tego samego pacjenta, mieszał je, a także zamieniał na własne nasienie. Kim był Jan Karbaat? Jan Karbaat był holenderskim lekarzem specjalizującym się w leczeniu niepłodności, który prowadził własną klinikę w Rotterdamie. Po jego śmierci w 2017 roku ujawniono, że potajemnie używał własnego nasienia do zapłodnienia pacjentek, zamiast nasienia wybranych dawców. Testy DNA przeprowadzone w 2019 roku potwierdziły, że Karbaat był biologicznym ojcem co najmniej 49 dzieci. Jak odkryto proceder podmiany nasienia? O procederze Jana Karbaata, polegającym na wykorzystywaniu własnego nasienia do zapłodnienia pacjentek, dowiedziano się dzięki połączonym wysiłkom dorosłych już dzieci poczętych w jego klinice oraz ich matek. W miarę upływu lat, niektóre z tych dzieci zaczęły dostrzegać między sobą niezwykłe podobieństwa fizyczne, co wzbudziło podejrzenia co do tożsamości ich biologicznego ojca. W 2017 roku grupa 22 osób, podejrzewających, że mogą być biologicznymi dziećmi Karbaata, wniosła sprawę do sądu, domagając się przeprowadzenia testów DNA. Początkowo Karbaat odmawiał współpracy, a jego rodzina sprzeciwiała się ujawnieniu wyników testów, powołując się na prawo do prywatności. Jednakże w lutym 2019 roku sąd w Rotterdamie orzekł, że istnieją wystarczające dowody na to, iż Karbaat mógł używać własnego nasienia, i zezwolił na przeprowadzenie testów DNA. W kwietniu 2019 roku wyniki tych testów potwierdziły, że Karbaat był biologicznym ojcem co najmniej 49 dzieci poczętych w jego klinice. Odkrycie to wywołało szeroką debatę na temat etyki w medycynie reprodukcyjnej oraz doprowadziło do zaostrzenia przepisów dotyczących dawstwa nasienia w Holandii. Wielu z potomków Karbaata, po latach niepewności, mogło wreszcie poznać prawdę o swoim pochodzeniu, co dla wielu z nich było kluczowe w zrozumieniu własnej tożsamości. W wyniku tych działań wiele osób urodzonych w wyniku zabiegów przeprowadzonych w jego klinice odkryło, że są rodzeństwem. Sprawa ta wywołała szeroką debatę na temat etyki w medycynie reprodukcyjnej oraz doprowadziła do zaostrzenia przepisów dotyczących dawstwa nasienia w Holandii. Korwin o Magdalenie Żuk: "Jeśli samotna kobieta jedzie do Egiptu, to w 95 proc. po TO" ### Samochód wjechał w przechodniów w Rochdale. Jedna osoba nie żyje W Rochdale aresztowano 49-letniego mężczyznę pod zarzutem morderstwa po tym, jak wjechał w przechodniów samochodem. Jedna kobieta zginęła, a trzy inne osoby zostały ranne. 49-letni mężczyzna wjechał w przechodniów samochodem w sobotnie popołudnie w Rochdale. Policja aresztowała go pod zarzutem morderstwa, gdy jedna z potrąconych osób zmarła. Wjechał w przechodniów w Rochdale Greater Manchester Police poinformowała, że potrąconą przez samochód kobietę przetransportowano do szpitala, ale zmarła w wyniku odniesionych obrażeń. Trzy mile dalej, na Woodgate Avenue, samochód potrącił trzech pieszych, w tym dziecko. Osoby te odniosły drobne obrażenia i już wypisano je ze szpitala. 49-letni kierowca znajduje się obecnie w areszcie. Policja poinformowała, że zdarzenia, do których doszło około 14.30 w sobotę, nie mają podłoża terrorystycznego. John Webster będący zastępcą naczelnika policji powiedział: - Po pierwsze myślami jesteśmy z rodziną ofiary, która straciła życie w tym tragicznym zdarzeniu. Działania jednej osoby wyrządziły duże szkody mieszkańcom Rochdale. #UPDATE | Following a serious road traffic incident yesterday, a woman has sadly died from her injuries. The male driver has been arrested on suspicion of murder and remanded into custody. This incident is not being treated as terrorism related. More - https://t.co/WuJQDPZS5W pic.twitter.com/nrFyLbW67B — Rochdale Police (GMP) (@GMPRochdale) May 4, 2025 Policja odpowiada na spekulacje Po tragedii pojawiły się spekulacje w Internecie na temat tożsamości i pochodzenia etnicznego kierowcy. Odniósł się do tego John Webster: - Podejrzany jest białym mężczyzną, który przebywa obecnie w areszcie. Nie możemy ujawnić żadnych dalszych szczegółów w tej chwili. Tego samego dnia, w Rochdale, dokonano osobnych aresztowań w ramach zaplanowanej większej akcji antyterrorystycznej. Dlatego Webster podkreślił, że zdarzenie nie było związane z terroryzmem. - To zdarzenie wywołało wczoraj poważne zakłócenia. Dziękuję opinii publicznej za współpracę i zrozumienie, gdy nasi funkcjonariusze prowadzili dochodzenie. Jesteśmy w nie zaangażowani. Do wszystkich osób dotkniętych wczorajszymi tragicznymi wydarzeniami, solidarność i jedność społeczna są kluczowe w takich czasach. A zwłaszcza dla rodzin i przyjaciół osób dotkniętych tą tragedią. Niezależne aresztowania Jak już wspomnieliśmy, sobotę w Rochdale doszło do niezależnych, innych aresztowań siedmiu obywateli Iranu. Był to efekt dwóch dużych dochodzeń związanych z terroryzmem. Tego samego dnia w Rochdale aresztowano także podejrzanych o terroryzm obywateli Iranu / fot. Getty Images Metropolitan Police poinformowała, że pięć przeprowadzonych aresztowań było częścią „wcześniej zaplanowanej” akcji dotyczącej domniemanego spisku mającego na celu „atak na konkretne miejsce”. Rochdale counter-terror raid latest: Forensics officers are now at the scene as investigation work continues https://t.co/wDoV8iJES3 — Manchester News MEN (@MENnewsdesk) May 4, 2025 W ramach podobnego dochodzenia prowadzonego przez Met's Counter Terrorism Command (CTC) – odpowiedzialnego za prowadzenie dochodzeń antyterrorystycznych i szpiegowskich – trzech innych Irańczyków zostało aresztowanych w Londynie w sobotę. Minister spraw wewnętrznych, Yvette Cooper powiedziała, że operacje, w których uczestniczyły setki policjantów i pracowników, należą do „największych operacji antyterrorystycznych i przeciwdziałających zagrożeniom państwa” w ostatnich latach. Excerpt: W sobotę w Rochdale aresztowano 49-letniego mężczyznę pod zarzutem morderstwa po tym, jak wjechał w przechodniów samochodem. ### Wysoka emerytura w Niemczech zaczyna być mitem Wielu Polaków pracuje w Niemczech i odprowadza tam podatki oraz składki emerytalne. Jednak jak się okazuje wysoka emerytura w Niemczech nie jest tak oczywista. Podatki obniżają wypracowaną kwotę. W Niemczech system emerytalny oparty jest na składkach. Osoby pracujące przez całe życie wpłacają składki na przyszłą emeryturę. Składki te wynoszą około 18,6% pensji brutto – po połowie płaci je pracownik i pracodawca. Warto zaznaczyć, że osoby pracujące w Niemczech, w tym Polacy, którzy są zatrudnieni legalnie i opłacają składki, podlegają niemieckiemu systemowi emerytalnemu. Oznacza to, że w przyszłości, po przejściu na emeryturę, otrzymają świadczenie zależne od liczby przepracowanych lat oraz wysokości wpłacanych składek. Ile wynosi emerytura w Niemczech obecnie? W 2024 roku średnia niemiecka emerytura wynosi około 1.200 euro miesięcznie, ale w zależności od indywidualnej sytuacji może być wyższa lub niższa. Przewidywania na przyszłość wskazują na rosnącą liczbę osób starszych. Dlatego system emerytalny stoi przed wyzwaniem Niemiecka emerytura jest dochodem i podlega opodatkowaniu, fot. freepik.com Polacy pracujący w Niemczech mogą liczyć na świadczenia emerytalne. Muszą jednak pamiętać, że emerytura w Niemczech będzie proporcjonalna do ich składek. W związkuz tym świadczenie może być niższe niż średnia, jeśli ich okres składkowy był krótszy. Opodatkowanie emerytury w Niemczech wzrasta Emeryci w Niemczech płacą podatek od świadczenia. Jego wysokość zależy od wielu czynników. W tym od kwoty samego świadczenia oraz roku, w którym emeryt przechodzi na emeryturę. Zgodnie z niemieckim systemem, od 2025 roku około 83,5% emerytury będzie podlegało opodatkowaniu. Procent będzie stopniowo wzrastał, aż do 100% w 2058 roku. Podatek jest obliczany na podstawie dochodów emeryta. Kwota wolna od podatku, czyli tzw. Grundfreibetrag, dla emerytów wynosi 12.096 euro (dla małżeństw podwojona). Emerytury podlegają opodatkowaniu. Są traktowane jak dochód. W związku z tym osoba otrzymująca świadczenie musi zapłacić podatek dochodowy na zasadach ogólnych. Jest to próba utrzymania równowagi fiskalnej. Wynika to z rosnącej liczby emerytów w Niemczech. Jednak pomimo opodatkowania, wiele osób uważa niemieckie emerytury za stosunkowo korzystne. Z drugiej strony pracujący płacą podatki przy każdej pensji. Czy system nie zaczyna być nieco opresyjny? Emeryci w Niemczech zagrożeni ubóstwem W Niemczech coraz więcej emerytów zmaga się z ubóstwem. Według Eurostatu 3,2 miliona osób powyżej 65. roku życia jest zagrożonych biedą. Niskie emerytury wynikają z niewystarczających składek przez całe życie zawodowe. Problem dotyczy także Polaków, którzy przez lata pracowali i opłacali składki w Niemczech. System emerytalny oparty na składkach nie gwarantuje wysokich świadczeń, szczególnie osobom, które miały przerwy w pracy lub pracowały na niepełny etat. Wielu seniorom nie wystarcza to na pokrycie podstawowych kosztów życia. Sytuacja ta stawia system emerytalny przed wielkim wyzwaniem – a reforma wciąż jest w planach. Plany partii przed wyborami - emerytura w Niemczech potrzebuje reform W Niemczech rosnące obciążenie systemu emerytalnego wymaga pilnych reform. Rząd koalicyjny, w tym SPD i Zieloni, zapowiedział utrzymanie emerytur na stałym poziomie do 2039 roku. Inne propozycje obejmują podniesienie wieku emerytalnego, co może być niekorzystne dla wielu pracujących dłużej. Alternatywne pomysły, jak zwiększenie składek lub obniżenie emerytur, mogą wpłynąć na Polaków i inne osoby, które przez krótki czas pracowały w Niemczech. Ich świadczenia mogą stać się jeszcze mniejsze. W kontekście rosnącej liczby seniorów i zmniejszającej się liczby pracujących, zmiany w systemie mogą utrudnić dostęp do godziwych emerytur. Excerpt: Wielu Polaków pracuje w Niemczech i odprowadza tam podatki oraz składki emerytalne. Jednak jak się okazuje wysoka emerytura w Niemczech nie jest tak oczywista. Podatki obniżają wypracowaną kwotę. ### Brytyjskie emerytury za granicą pozostaną zamrożone Osoby pobierające brytyjskie emerytury poza Wielką Brytanią nie mogą liczyć na podwyżki. Pewna weteranka II wojny światowej przyjechała z Kanady na Wyspy, aby zaapelować do rządu o wprowadzenie istotnych zmian w tej kwestii. Anne Puckridge, która skończyła 100 lat, powiedziała, że jest „wściekła” i „zrozpaczona” po spotkaniu z brytyjską minister ds. emerytur. Dowiedziała się na nim, że rząd nie weźmie pod uwagę zmiany polityki dotyczącej zamrożenia emerytur państwowych niektórych brytyjskich obywateli mieszkających za granicą. Brytyjskie emerytury poza UK 100-letnia Anne przyjechała z Kanady, aby apelować do brytyjskich polityków o podwyżki emerytur za granicą. Należy do jednej z ponad 453 000 osób pobierających brytyjską emeryturę i mieszkających za granicą, które nie dostają żadnej rocznej podwyżki State Pension. Po spotkaniu w parlamencie z Emmą Reynolds - minister ds. emerytur, Anne Puckridge powiedziała, że poczuła „gorzkie rozczarowanie” i „niesmak”. Odniosła wrażenie, że Reynolds wprawdzie była miła, ale „podjęła decyzję jeszcze przed rozpoczęciem spotkania”. Brytyjscy emeryci żyjący poza UK narzekają na zamrożenie emerytur / fot. Getty Images Rzecznik Ministerstwa Pracy i Emerytur (DWP) powiedział, że rząd rozumie, iż „ludzie przeprowadzają się za granicę z wielu powodów”. - A my dostarczamy jasnych informacji na temat tego, jak może to wpłynąć na ich finanse na emeryturze. A polityka podwyższania brytyjskiej State Pension dla osób mieszkających za granicą ma długą historię – powiedział rzecznik. Zamrożenie State Pension Poprzednie rządy odrzuciły apele o podniesienie zamrożonych emerytur, powołując się na koszty jako barierę. Pani Puckridge otrzymuje 72,50 funtów tygodniowo od czasu przeprowadzki do Kanady w 2001 roku w wieku 76 lat. Jej wyjazd z UK był motywowany tym, aby być bliżej córki. Jej państwowa emerytura wynosi obecnie mniej niż połowę 169,50 funtów wypłacanych emerytom nadal mieszkającym w Wielkiej Brytanii. Kobieta powiedziała BBC, że zamrożone emerytury wpływają na każdy aspekt jej życia. - Musisz uważać na rozrywkę. Musisz pamiętać, że nie możesz być tak miła dla swoich wnuków, jak byś chciała. Czujesz, że straciłaś poczucie godności, rząd cię wyrzucił, z oczu i z serca. Anna Puckridge powiedziała, że kiedy poinformowała DWP, że przeprowadza się do Kanady, „nigdy nie powiedzieli ani słowa o zamrożeniu emerytury”. - Po raz pierwszy dowiedziałam się o tym, gdy nadeszła moja pierwsza podwyżka. Nie zrozumiałam jej. Więc napisałam i zapytałam o to. Powiedziano mi, że nie... nie otrzymasz nic więcej od dnia opuszczenia Wielkiej Brytanii, żadnych podwyżek emerytury. To niesprawiedliwość. Fakt, że nigdy nas nie ostrzeżono – dodała kobieta. Excerpt: Osoby pobierające brytyjskie emerytury, które mieszkają poza Wielką Brytanią, nie mogą liczyć na podwyżki State Pension. ### Ceny mieszkań w Irlandii rosną znacznie szybciej niż płace Irlandia uchodzi za jedno z najdroższych miejsc do życia w Europie. Mieszkania na wynajem są trudne do znalezienia. Kupno domu graniczy z cudem. Nie dziwi więc fakt że ceny mieszkań rosną znacznie szybciej niż płace. Rynek nieruchomości w Irlandii wciąż rośnie. W pierwszym kwartale 2025 roku ceny domów w Dublinie wzrosły o 12,2%. Jest to najwyższym wzrostem od 8 lat. Powód - niedobór ofert – w marcu 2025 było mniej niż 2700 używanych domów, o 10% mniej niż rok wcześniej. Ceny w stolicy skoczyły w górę, a średnia cena domu w Dublinie to teraz 495 822 euro. Jednocześnie w południowym Dublinie osiąga 709 186 euro. Na poziomie krajowym ceny wzrosły o 3,7%, a średnia cena nieruchomości wynosi 346 048 euro. Oznacza to wzrost o 11,6% w porównaniu z rokiem 2024. W Leitrim, najtańsze miejsce, średnia cena to 203 624 euro. W Dublinie ceny domów często przekraczają ceny wywoławcze, średnio o 9%, a w jednym na siedem przypadków o ponad 20%. Ceny mieszkań rosną znacznie szybciej niż płace - przyczyny Ceny mieszkań w Irlandii rosną w zawrotnym tempie, wyprzedzając wzrost płac. W pierwszym kwartale 2025 ceny w Dublinie wzrosły o 12,2%, a średnia cena domu to już prawie 500 tys. euro. Z kolei średnie roczne wynagrodzenie w Irlandii wynosi około 40 tys. euro. Ta duża różnica między cenami nieruchomości a pensjami sprawia, że coraz trudniej znaleźć mieszkanie w przystępnej cenie, zwłaszcza w stolicy. Ceny nieruchomości w Irlandii, fot. gettyimages.com Wiele osób z klasy średniej zmusza się do wynajmu, ponieważ na zakup domu potrzeba pensji o wartości ponad 90 tys. euro rocznie. Niedobory ofert są głównym powodem wzrostu cen – w Dublinie liczba dostępnych używanych domów spadła o 10% w porównaniu do poprzedniego roku. Niskie stopy procentowe, rosnąca liczba ludności oraz trudności w uzyskaniu pozwoleń na budowę tylko pogłębiają ten problem. Czy wzrost cen można zatrzymać? Wzrost cen można częściowo zatrzymać, ale wymaga to systemowych zmian w polityce mieszkaniowej. Kluczowe jest zwiększenie liczby nowych inwestycji. Choć rząd zapowiedział pomoc dla pierwszych nabywców, to wciąż za mało, by rozwiązać kryzys mieszkaniowy. Koszty materiałów budowlanych oraz wzrost wynagrodzeń w branży budowlanej mogą utrzymywać ceny na wysokim poziomie. W krótkim okresie, bez zwiększenia podaży mieszkań, ceny będą rosły, ale w średniej perspektywie stabilizacja rynku jest możliwa tylko przy większych inwestycjach i lepszym wsparciu dla kupujących. Jeśli tego nie osiągniemy, młodsze pokolenia pozostaną zmuszone do wynajmu, co jeszcze bardziej skomplikuje sytuację na rynku nieruchomości. ### Jak aplikować o ETA? Coraz więcej Polaków o to pyta Polacy, którzy od 2 kwietnia wybierają się do Wielkiej Brytanii, powinni uzyskać Elektroniczną Autoryzację Podróży, przed przyjazdem na Wyspy. W związku z tym, coraz więcej Polaków pyta, jak aplikować o ETA. Od 9 kwietnia koszt ETA to 16 funtów. Ten cyfrowy dokument, który jest podpięty do paszportu, ma ułatwić kontrolę bezpieczeństwa. Dzięki niemu brytyjski rząd chce walczyć z nadużyciami systemu imigracyjnego. Polacy pytają, jak aplikować o ETA Ze względu na fakt, że Polaków także obowiązuje już nakaz uzyskania Elektronicznej Autoryzacji Podróży przed przyjazdem na Wyspy, a grupach na Facebooku pojawiły się pytania, jak aplikować o ETA. Jedna z osób na tematycznej grupie napisała: „Czy ktoś składał wniosek o ETA do Wielkiej Brytanii? Jakie są potrzebne dokumenty? Czy to coś skomplikowanego?” Z odpowiedzi użytkowników wynika, że proces jest prosty i szybki. Na brytyjskiej stronie rządowej czytamy, że przy aplikacji należy mieć ważny paszport, telefon, dostęp do e-maila i możliwość płatności online, a także wymagane 16 funtów. Konieczne jest zrobienie zdjęcia paszportu i swojej twarzy. Wniosek o wydanie ETA można złożyć przez stronę internetową gov.uk lub przez aplikację „UK ETA App”. Dokument cyfrowy otrzymamy w ciągu trzech dni roboczych. Jednak zazwyczaj czas oczekiwania jest dużo krótszy. Obowiązek posiadania ETA dla Polaków obowiązuje od 2 kwietnia / fot. Getty Images Odrzucenie wniosku Należy liczyć się z tym, że złożony wniosek o ETA może zostać odrzucony. Wtedy osoba wnioskująca nie będzie mogła podróżować do Wielkiej Brytanii. Powody odmowy mogą być różne. Może tak się stać, gdy na przykład popełnimy błąd przy składaniu wniosku. Ale powodem może być także wcześniejsze naruszenie przepisów imigracyjnych przez daną osobę. Odrzucenie wniosku może nastąpić także w wyniku obaw brytyjskich władz oraz niektórych wyroków skazujących, które ciążą na wnioskodawcy. Ważność Elektronicznej Autoryzacji Podróży Ważność ETA wynosi 2 lata lub do czasu wygaśnięcia paszportu, który posłużył do wyrobienia dokumentu. ETA uprawnia do wielokrotnych podróży do Wielkiej Brytanii lub jednorazowych pobytów do sześciu miesięcy w celach turystycznych lub odwiedzin, lub celach biznesowych. Dokumentu ETA nie muszą mieć osoby posiadające brytyjski paszport lub te, które posiadają pre-settled lub settled status. Autoryzacja podróży nie gwarantuje jednak wjazdu na Wyspy. Kontrola paszportowa będzie wymagana, a funkcjonariusze straży granicznej nadal podejmują decyzję o wpuszczeniu danej osoby do kraju. Excerpt: Coraz więcej Polaków pyta, jak aplikować o ETA. Od 2 kwietnia osoby, które wybierają się na Wyspy, powinny uzyskać ten dokument. ### Komu służby graniczne mogą anulować pre-settled status. Czy mogą także cofnąć setlled-status? W ubiegłym roku pracownicy służb granicznych otrzymali uprawnienia do tego, aby anulować pre-settled status tych obywateli UE, którzy nie spełniają konkretnych wymogów. W wyjątkowych sytuacjach mogą także anulować settled- status. Dotyczy to także imigrantów, którzy skorzystali z prawa łączenia rodzin. Zgodnie z obowiązującymi zasadami obywatele UE i członkowie ich rodzin posiadający pre-settled status muszą przebywać w Wielkiej Brytanii przez co najmniej sześć miesięcy w roku. Jeśli złamią tę zasadę, mogą stracić status i prawo do legalnego pobytu na Wyspach. Pracownicy Border Force mogą anulować pre-settled status Wielka Brytania przyznała w zeszłym roku funkcjonariuszom straży granicznej uprawnienia do anulowania pre-settled status obywateli UE i członków ich rodzin. Mogą to zrobić, jeśli uznają, że złamali obowiązujące ich przepisy. Obecnie funkcjonariusze straży granicznej mogą unieważnić status, jeśli ktoś nie spełnia obowiązujących go zasad. Zmiany związane z EU Settlement Scheme wprowadzono 15 lipca 2024 roku. Dlatego obecnie imigranci posiadający pre-settled status podlegają rygorystycznej kontroli. Kiedy obywatele UE mogą stracić status i prawo do legalnego pobytu na Wyspach? / fot. Getty Images Strach obywateli UE podróżujących do Wielkiej Brytanii Obywatele krajów UE, w tym Polacy, wjeżdżając na teren Wielkiej Brytanii muszą posiadać settled status, pre-settled status albo wizę pracowniczą. W innym przypadku otrzymają pozwolenie na pobyt turystyczny. Wiele osób posiadających szczególnie pre-settled status obawia się tego, że zostanie on zakwestionowany podczas kontroli granicznej. Utrata pre-settled status oznacza brak możliwości mieszkania w Wielkiej Brytanii. Komu służba graniczna może anulować pre-settled status? W przypadku Polaków, służba graniczna może anulować pre-settled status praktycznie tylko w jednym przypadku - gdy nie spełnia się wymogów ciągłości pobytu. To właśnie tego obawiają się Polacy, którzy przebywają zarówno w UK, jak i w Polsce. Jeśli osoba posiadająca status pre-settled nie utrzymała ciągłości pobytu w Wielkiej Brytanii, tj. nie przebywała tam przez co najmniej sześć miesięcy w każdym 12-miesięcznym okresie, jej status może zostać anulowany. Jak liczone jest 6 miesięcy pobytu na potrzeby pre-settled status? Musisz spędzić co najmniej 6 miesięcy w Wielkiej Brytanii w każdym 12-miesięcznym okresie od momentu przyznania statusu. Okres 12 miesięcy nie odnosi się do roku kalendarzowego, ale do dowolnych kolejnych 12 miesięcy. 6 miesięcy oznacza 180 dni, ale nie muszą być ciągłe. Możesz opuszczać Wielką Brytanię, ale nie dłużej niż 180 dni w dowolnym 12-miesięcznym okresie. Pobyt w UK jest liczony na podstawie dni spędzonych w kraju, dzień przyjazdu i dzień wyjazdu liczą się jako pobyt. Settled status może być podważony tylko w wyjątkowych sytuacjach. Na przykład wówczas gdy osoba dopuściła się przestępstwa. Kontrole na brytyjskiej granicy Bardzo ważne jest, aby osoby posiadające status nadal spełniały wymogi, które obowiązywały ich w momencie składania wniosku w programie UE Settlement Scheme. Aby mieć pewność, że imigranci ci nadal spełniają te zasady, funkcjonariusze straży granicznej zobowiązani są do przeprowadzania niezbędnych kontroli. Zgodnie z obowiązującymi zaleceniami pracownicy Border Force powinni szczególnie sprawdzać obywateli spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Jeśli posiadają pre-settled status dzięki np. małżeństwu z osobą posiadającą status zasiedlenia. W przypadku, gdy ich małżeństwo zostało legalnie rozwiązane, tracą oni prawo do legalnego pobytu w Wielkiej Brytanii. Funkcjonariusze na granicy mogą także unieważnić status osobom, które nie są już członkami rodziny obywateli, dzięki którym dzięki prawu łączenia rodzin otrzymali status. Warto także wspomnieć, że także korzystanie z zasady łączenia rodzin jest teraz trudniejsze. Od 11 kwietnia weszły bowiem nowe przepisy. Na ich podstawie wzrósł próg zarobków zezwalający na ściągnięcie do UK członków najbliżej rodziny – męża/żony, partnera/partnerki lub innych bliskich krewnych. Excerpt: Pracownicy służb granicznych otrzymali uprawnienia do tego, aby anulować pre-settled status obywateli UE, którzy nie spełniają wymogów. ### Tesco szykuje się do obniżki cen w supermarketach W supermarketach w Wielkiej Brytanii zaostrza się wojna cenowa. Tesco szykuje się do kolejnej obniżki cen. Dyrektor generalny sieci, Ken Murphy powiedział, że konkurencja się „nasila” i zaplanował redukcję kosztów do 500 mln funtów. Po ostatniej obietnicy Asda dotyczącej wprowadzenia największej obniżki cen od 25, Tesco postanowiło podjąć wyzwanie. Ken Murphy powiedział, że wśród brytyjskich supermarketów rośnie presja na obniżenie cen. Obniżki cen w Tesco Ze względu na konieczne obniżki cen, aby sprostać wyzwaniom konkurencji, Tesco liczy się z mniejszymi zyskami. Przewiduje, że zarobi w ten sposób o 400 milionów funtów mniej w przyszłym roku. Jako powód Ken Murphy podał „bardzo konkurencyjny rynek”. Tesco podało w oświadczeniu: „W ciągu ostatnich kilku miesięcy zaobserwowaliśmy zwiększenie intensywności konkurencji na rynku brytyjskim. Dążymy do tego, aby klienci otrzymywali najlepsze oferty na rynku robiąc zakupy w Tesco. Widzimy też dalszą możliwość ochrony i wzmocnienia naszej konkurencyjności”. Gigant spożywczy powiedział, że spodziewa się skorygowanego zysku operacyjnego w wysokości od 2,7 do 3,0 miliardów funtów. W porównaniu z 3,1 miliardami funtów w ostatnim roku finansowym. Murphy podkreślił jednak, że ma odpowiednią siłę i zasoby, aby odpowiedzieć na rosnącą konkurencję na rynku. Tesco przystępuje do wojny cenowej / fot. Getty Images Wojna cenowa Największe brytyjskie sieci supermarketów znajdują się obecnie we wczesnej fazie wojny cenowej. Już doprowadziła ona do spadku cen ich akcji o miliardy funtów. W czwartek ceny akcji kilku supermarketów spadły. Akcje Tesco spadły o 6 proc., podczas gdy akcje konkurencyjnego Sainsbury's spadły o 4,8 proc., a Marks & Spencer spadły o 2,6 proc. Paradoksalnie wojna cenowa może przynieść korzyści wielu gospodarstwom domowym zmagającym się z dużymi kosztami utrzymania, zwłaszcza po wzroście wielu rachunków w kwietniu. - Klienci z zadowoleniem przyjmą każdą presję na sprzedawców detalicznych, aby obniżyli ceny, nawet jeśli sprzedawcy ci muszą radzić sobie ze wzrostem kosztów w swojej działalności – powiedział Nick Carroll, dyrektor ds. analiz handlu detalicznego w firmie badawczej Mintel. Wojnę cenową zapoczątkowały komentarze prezesa Asda, Allana Leightona, który w marcu obiecał radykalne obniżki cen, aby zwiększyć konkurencyjność. Zwolnienia w supermarketach Wraz jednak z obniżaniem cen firmy tną także koszty. Na pytanie, czy akcja oszczędnościowa w Tesco może oznaczać redukcję miejsc pracy, Murphy powiedział: - Nigdy tego nie wykluczamy, ale jednocześnie zawsze bardzo dobrze tym zarządzaliśmy. W styczniu sieć ogłosiła zwolnienie 400 pracowników w ramach planów „uproszczenia” działalności. Faktem jest jednak także to, że Tesco odnotowało rekordową sprzedaż w ostatnim roku finansowym. Wzrost o 3,5 proc. do 63,6 miliarda funtów. Tesco podało, że około 510 milionów funtów cięć kosztów w zeszłym roku pochodziło z wprowadzenia większej automatyzacji w magazynach i usprawnienia łańcuchów dostaw, między innymi. Potwierdziło także, że będzie kontynuować ten sam plan oszczędnościowy w tym roku. Excerpt: W supermarketach w Wielkiej Brytanii zaostrza się wojna cenowa. Tesco szykuje się do kolejnej obniżki cen, z czego klienci będą zadowoleni. ### Mieszkania zamiast drogich apartamentów Holandia mówi “stop” mieszkaniom tylko dla najbogatszych. Pierwszym krokiem jest zmiana planów zabudowy, w ramach której powstaną dostępne cenowo mieszkania zamiast drogich apartamentów. Plany zabudowy w Tweebosbuurt, jednej z dzielnic Feijenoord w Rotterdamie, zakładały powstanie 101 drogich mieszkań na wynajem. Miały być zlokalizowane w centralnej części tej dynamicznie rozwijającej się okolicy. Miasto chciało przyciągnąć zamożniejszych najemców. Dlatego planowane apartamenty były dedykowane głównie dla osób z wyższej klasy średniej. Oferowały nowoczesne, luksusowe warunki życia i dużą przestrzeń. Potencjalnym nabywcą mieszkań miała być prywatna firma deweloperska, która w zamian za inwestycję miała zapewnić sobie zysk w postaci wyższych czynszów. Apartamenty według planów wyróżniały się na tle tradycyjnej zabudowy tej historycznej dzielnicy. Projekt promował luksusowy styl życia w samym sercu Rotterdamu. Plany zmieniły się przed rozpoczęciem budowy. W Holandii zamiast drogich apartamentów powstaną dostępne cenowo mieszkania i lokale socjalne. Mieszkania zamiast drogich apartamentów - co powstanie w Rotterdamie? W Rotterdamie, w dzielnicy Tweebosbuurt w Feijenoord, plany budowy drogich apartamentów zostały porzucone na rzecz bardziej dostępnych mieszkań. Zamiast pierwotnie planowanych 101 luksusowych lokali na wynajem, powstanie 160 mieszkań. Przy panującym kryzysie mieszkaniowym to ważny krok. 40 z mieszkań władze przeznaczyły na wynajem socjalny, głównie dla osób starszych. Natomiast kolejne 123 mieszkania trafią do tzw. średniego segmentu cenowego. Dodatkowo zaplanowano cztery lokale w sektorze wolnorynkowym. W Rotterdamie powstaną dostępne cenowo mieszkania zamiast drogich apartamentów. Czy to sposób na kryzys mieszkaniowy? fot. freepik.com Zmiany w projekcie wprowadziły władze Rotterdamu. Dostrzegły one pilną potrzebę budowy mieszkań w przystępnych cenach. Jest to konkretna odpowiedź na rosnący problem niedoboru lokali mieszkalnych w mieście. Budowa rozpocznie się w drugiej połowie bieżącego roku. Zmiany w planie pozwolą na większą liczbę tańszych mieszkań, co ma na celu złagodzenie kryzysu mieszkaniowego, który dotyka Rotterdam, jak i cały kraj. Czy budowa tańszych lokali w Rotterdamie zamiast apartamentów w jest sposobem na kryzys mieszkaniowy? Kryzys mieszkaniowy w Europie staje się coraz bardziej palącym problemem. Dotkliwie dotyka zarówno duże metropolie, jak i mniejsze miasta. W Londynie władze podnoszą council tax, aby finansować rozwiązania mieszkaniowe, w Glasgow pojawiają się apele o udostępnienie pustostanów w celu walki z rosnącym brakiem mieszkań. W Dublinie budowa mieszkań socjalnych stanęła w martwym punkcie. Na tym tle decyzja władz Rotterdamu, które budują mieszkania zamiast drogich apartamentów staje się nie tylko potrzebna, ale wręcz przełomowa. Miasto stawia na długoterminową poprawę sytuacji mieszkaniowej. Oferuje 160 nowych mieszkań w różnych segmentach cenowych, w tym dla osób starszych oraz w średnim przedziale cenowym. Zamiast rozwiązywać problem tylko powierzchownie, Rotterdam stawia na realną, trwałą zmianę. Daje to realną nadzieję na poprawę sytuacji lokalowej. Ta decyzja może stać się wzorem dla innych miast, które borykają się z podobnymi wyzwaniami. Pokazuje, że budowanie dostępnych mieszkań jest kluczem do rozwiązania kryzysu mieszkaniowego w Europie. Excerpt: Holandia mówi “stop” mieszkaniom tylko dla najbogatszych. Pierwszym krokiem jest zmiana planów zabudowy, w ramach której powstaną dostępne cenowo mieszkania zamiast drogich apartamentów. ### Świadczenie dla chorych i niepełnosprawnych - punktacja i zasady Po zmianach DWP wiele osób odczuwa chaos w zasadach przyznawania Personal Independence Payment (PIP). Komu przysługuje świadczenie dla chorych i niepełnosprawnych. Przedstawiamy zasady punktacji. W marcu 2025 roku rząd ogłosił istotne zmiany w systemie Personal Independence Payment (PIP), mające na celu ograniczenie wydatków na świadczenia socjalne. Nowe kryteria przewidują, że od listopada 2026 roku osoby ubiegające się o PIP muszą uzyskać co najmniej 4 punkty w jednej z ocenianych czynności życia codziennego, aby zakwalifikować się do komponentu związanego z codziennym funkcjonowaniem. Zmiany te mają zmniejszyć liczbę beneficjentów o około 1,2 miliona osób. To budzi obawy wśród organizacji wspierających osoby niepełnosprawne. Komu przysługuje świadczenie socjalne dla chorych i niepełnosprawnych - przewodnik po nowej punktacji PIP - Personal Independence Payment Personal Independence Payment (PIP) to świadczenie socjalne przysługujące osobom, które z powodu choroby lub niepełnosprawności mają trudności w codziennym funkcjonowaniu. Wprowadzone w marcu 2025 roku zmiany w systemie oceniania PIP znacząco wpływają na kryteria przyznawania tego wsparcia. Nowe zasady punktacji PIP – jak działa system oceny? Aby otrzymać PIP, wnioskodawca musi wykazać ograniczenia w wykonywaniu określonych czynności życiowych. Ocena opiera się na przyznawaniu punktów w dwóch głównych kategoriach: Komponent codziennego funkcjonowania (Daily Living Component) Komponent mobilności (Mobility Component) Zgodnie z nowymi zasadami, aby zakwalifikować się do świadczenia z tytułu codziennego funkcjonowania, osoba musi uzyskać co najmniej 4 punkty w jednej z ocenianych aktywności. Jakie obszary są oceniane? Codzienne funkcjonowanie (Daily Living Component) W tej kategorii oceniane są trudności w wykonywaniu 10 podstawowych czynności, takich jak: Przygotowywanie posiłków – np. konieczność użycia specjalistycznych narzędzi kuchennych (2 punkty) lub całkowita niezdolność do gotowania (8 punktów). Odżywianie się – np. potrzeba pomocy w jedzeniu lub picu (do 10 punktów). Zarządzanie lekami i terapią – konieczność nadzoru przy przyjmowaniu leków (2-6 punktów). Higiena osobista i ubieranie się – pomoc w kąpieli, ubieraniu się lub pielęgnacji (do 8 punktów). Komunikacja i interakcje społeczne – trudności w porozumiewaniu się z innymi (do 8 punktów). Mobilność (Mobility Component) Ta część dotyczy zdolności do poruszania się i przemieszczania na zewnątrz: Planowanie i pokonywanie trasy – np. trudności wynikające z problemów psychicznych lub neurologicznych (2-12 punktów). Fizyczne przemieszczanie się – np. konieczność korzystania z wózka inwalidzkiego lub kul (do 12 punktów). Ile punktów trzeba zdobyć, aby otrzymać PIP? Osoby ubiegające się o świadczenie muszą uzyskać odpowiednią liczbę punktów w obu kategoriach: Codzienne funkcjonowanie: 8-11 punktów → stawka standardowa 12 punktów lub więcej → stawka podwyższona Mobilność: 8-11 punktów → stawka standardowa 12 punktów lub więcej → stawka podwyższona PIP w UK - Świadczenie dla niepełnosprawnych punktacja i zasady - podsumowanie Zmiany wprowadzone w 2025 roku zaostrzyły kryteria przyznawania PIP, eliminując osoby z niewielkimi ograniczeniami funkcjonalnymi. Tylko osoby uzyskujące co najmniej 4 punkty w jednej kategorii mają szansę na świadczenie. Dlatego znacząco wpłynie na liczbę beneficjentów. Nowy system ma na celu lepsze dopasowanie wsparcia do osób o najbardziej nasilonych trudnościach, jednocześnie ograniczając wydatki budżetowe. Excerpt: Po zmianach DWP wiele osób odczuwa chaos w zasadach przyznawania Personal Independence Payment (PIP). Przedstawiamy zasady punktacji. ### Jak pasażerowie oceniają program Ryanair Prime? Tanie linie lotnicze Ryanair uruchomiły nową usługę subskrypcyjną. Jak Prime oceniają pasażerowie? Czy korzyści, które płyną z wykupienia „abonamentu lotniczego” w cenie 79 funtów, uzasadniają jego koszt? Czy może irlandzki przewoźnik (znów!) po prostu próbuje wycisnąć kilkadziesiąt funtów więcej od swoich klientów? Przypomnijmy, 24 marca 2025 roku Ryanair uruchomił Prime. Jest to 12-miesięczna subskrypcja, która kosztuje 79 funtów lub euro (339 zł). Zapewnia one bonusy, do których dostęp mają tylko subskrybenci. Co można zyskać w ramach Ryanair Prime? Największym atutem tego programu wydaje się dostęp do ekskluzywnych, w domyśle – tańszych – ofert. Jeszcze tańsze bilety będą oferowane wyłącznie subskrybentem. Nie będą one dostępne w „zwykłej sprzedaży”. W ciągu roku pojawi się 12 takich ofert, po jednej w każdym miesiącu. Oprócz tego w ramach ryanairowskiego Prime będzie można otrzymać możliwość wyboru miejsca w samolocie (ograniczone do „maksymalnie 12 miejsc” w roku) oraz ubezpieczenie podróżne. Ile będzie można zaoszczędzić dzięki temu programowi? Jak twierdzą przedstawiciele Ryanaira, pasażerowie, którzy w ciągu roku odbędą 12 lotów, zaoszczędzą 420 funtów. Jak pasażerowie oceniają program Ryanair Prime? (fot. Getty Images) Jak pasażerowie oceniają subskrypcję Ryanaira? Jak ofertę Prime od Ryanaira oceniają pasażerowie, których o zdanie na ten temat zapytała redakcja serwisu „Metro”?. - To niewiele, jak na 79 funtów - komentuje Richie Fine. - Powinni przynajmniej dać ludziom pierwszeństwo wejścia na pokład i dwie sztuki bagażu podręcznego, żeby było warto - dodaje. Kristina Owen zgadza się z opinią co do bagażu, a Alexander Ivanov był jeszcze bardziej krytyczny. - Ta oferta wygląda na jakiś żart. To marnotrawstwo 79 funtów na rzeczy, których prawie się nie potrzebuje - uważa. Z drugiej strony wyraźnie zaznaczono, że subskrypcji Prime w zasadzie nie opłaca się wykupywać, jeśli podróżuje tylko okazjonalnie. - Dla osób, które regularnie latają w ciągu roku, to może być dobre rozwiązanie. Jednak dla osób latających raz w roku, nie sądzę, żeby to było korzystne - zwraca uwagę Diana Pauzaite-McCurley. Jeden z komentujących zasugerował, że Ryanair powinien... podnieść opłatę, ale uwzględnić przy tym dodatkowe korzyści. - Powinni podnieść cenę, ale dodać 10-kilogramowy bagaż lub coś takiego. Inaczej ta oferta nie ma sensu. Oszczędności dotyczące ubezpieczenia i rezerwacji miejsc nie są znaczące - zwraca uwagę Chris Downing. „Dla osób często latających samolotami to dobra oferta” W gronie komentarzy krytycznych i o jawnie negatywnym wydźwięku pojawiło się również kilka głosów „na tak”. - Dla osób często latających samolotami to dobra oferta - uważa Angela Keating. - To prawdziwy game-changer dla osób, które dużo podróżują. Można pozwolić sobie na dodatkowe wakacje - dodaje Chris Robinson. Podsumowując, Ryanair nie jest jedyną tanią linią lotniczą oferującą subskrypcje tego typu. Wizz Air oferuje program WIZZ All You Can Fly w cenie 495 funtów rocznie. Pasażerowie mają dostęp do nieograniczonej liczby lotów do 200 miejsc docelowych w 50 krajach. Trzeba jednak dopłacić opłatę za rezerwację (8,27 funta na lot). Z kolei EasyJet Plus oferuje podróżnym korzyści, takie jak rezerwację miejsca, szybki boarding i dodatkowy bagaż podręczny. Cena? 249 funtów rocznie. Excerpt: Za i przeciw - jak oceniany jest program Ryanair Prime? Czy korzyści, które płyną z wykupienia „abonamentu lotniczego” w cenie 79 funtów, uzasadniają jego koszt? ### Paszporty brytyjskie znów droższe! Zobacz, ile zapłacisz od kwietnia 2025 10 kwietnia podrożały brytyjskie paszporty. Ich koszt wzrósł o 7 proc. do 94,50 funta. Oznacza to, że w ciągu dwóch lat cena tych dokumentów wzrosła o ponad jedną czwartą. Za brytyjskie paszporty musimy od 10 kwietnia zapłacić o 6 funtów więcej niż do tej pory. Rząd poinformował, że „nowe opłaty pomogą Home Office w dalszym rozwoju systemu, którego koszty funkcjonowania pokrywają osoby z niego korzystające, zmniejszając tym samym zależność od finansowania z podatków ogólnych”. Brytyjskie paszporty coraz droższe Home Office twierdzi, że nie czerpie zysków z podwyżek. Ministerstwu zależy na tym, aby czas oczekiwania na brytyjski paszport wynosił maksymalnie około trzech tygodni. Rząd poinformował, że część kosztów przeznacza się na kontrolę paszportową i pracę funkcjonariuszy straży granicznej. Natomiast część pieniędzy przeznaczona jest na „wsparcie konsularne za granicą, w tym na pomoc dotyczącą zgubionych lub skradzionych paszportów”. Ponadto Home Office twierdzi, że większość osób otrzymuje paszporty bezzwłocznie. Spośród 1000 prostych wniosków, wszystkie, poza trzema, są rozpatrywane w ciągu trzech tygodni lub krócej. Paszporty brytyjskie są jednymi z najdroższych w Europie / fot. Getty Images Kolejny wzrost powyżej inflacji? Podwyżka wszystkich opłat paszportowych wynosi 7 procent, czyli ponad dwukrotnie więcej niż obecna stopa inflacji. W lutym 2023 roku nastąpił wzrost o 9 proc., a w kwietniu ubiegłego roku wzrost wyniósł kolejne 7 proc. Łączny wzrost w ciągu zaledwie dwóch lat wynosi 25 procent. Koszt paszportów w innych krajach europejskich Paszport brytyjski jest jednym z najdroższych w Europie. Podwyżka z 10 kwietnia sprawiła, że koszt tego dokumentu zbliżył się do duńskiego. Dla porównania – w Danii za paszport należy zapłacić 893 korony duńskie, czyli 100 funtów. We Włoszech za ten dokument musimy zapłacić 116 euro, czyli 97 funtów. Jedynie w Szwajcarii jest znacznie drożej. Tam paszport kosztuje 140 Sfr, czyli 123 funty. Jednak Szwajcaria i wiele innych krajów strefy Schengen ma alternatywę w postaci dowodu osobistego, która jest znacznie tańsza i umożliwia podróżowanie do ponad 30 krajów (oprócz Wielkiej Brytanii). Szczęściarzami są posiadacze irlandzkich paszportów. Dokumenty te są o około 25 funtów tańsze od brytyjskich i umożliwiają łatwiejsze przemieszczanie się w Europie. Osoby posiadające paszport irlandzki i podróżujące do strefy Schengen mogą skorzystać z szybkiej kolejki. Nie będą podlegać biurokracji związanej z systemem wjazdu/wyjazdu, ani nie będą podlegać systemowi ETIAS. Ograniczenia dotyczące czasu, jaki Brytyjczycy mogą spędzić w UE, nie mają w tym przypadku zastosowania. Excerpt: 10 kwietnia podrożały brytyjskie paszporty. Koszt tych dokumentów wzrósł o 7 proc. do 94,50 funta. W ciągu dwóch lat ich cena wzrosła o ponad jedną czwartą. ### Nowe świadczenie dla bezrobotnych Nowy zasiłek dla bezrobotnych w Irlandii, fot. freepik.com Od 1 kwietnia każda osoba bezrobotna może dostać nowe świadczenie. Warunkiem jest odpowiednia wysokość składek płaconych w okresie pracy. Czy nowe świadczenie dla bezrobotnych to realna pomoc dla osób w trudnym życiowym momencie, czy kolejny zasiłek “dla każdego”? Jobseeker’s Pay-Related Benefit w praktyce. Nowe świadczenie dla bezrobotnych, Jobseeker’s Pay-Related Benefit, to rodzaj wsparcia finansowego dla osób tracących pracę, które zaczęło obowiązywać od 31 marca 2025 roku. Jest to uzupełnienie istniejącego systemu zasiłków dla bezrobotnych i nie zastępuje obecnego świadczenia Jobseeker’s Benefit, które nadal będzie dostępne dla osób, które utraciły zatrudnienie przed tą datą. Nowy system wprowadza innowacyjne podejście do pomocy dla bezrobotnych. Wysokość świadczenia zależy wprost od wcześniejszych zarobków. Dzięki temu zapewnia stabilniejsze wsparcie finansowe w pierwszych miesiącach po utracie pracy. Aby ubiegać się o Jobseeker’s Pay-Related Benefit, należy złożyć wniosek online przez MyWelfare.ie, jeśli posiada się zweryfikowane konto MyGovID, lub osobiście w lokalnym Centrum Intreo. Bardzo ważne jest złożenie wniosku w ciągu 6 tygodni od utraty pracy, ponieważ opóźnienie może wpłynąć na prawo do świadczenia. Nowy program ma dopasować pomoc socjalną do sytuacji finansowej osób, które przez lata regularnie opłacały składki na ubezpieczenie społeczne, zapewniając im bardziej adekwatne wsparcie w okresie przejściowym między pracą a nowym zatrudnieniem. Nowe świadczenie dla bezrobotnych - dla kogo? Jobseeker’s Pay-Related Benefit to świadczenie skierowane do osób, które przez dłuższy czas były zatrudnione i regularnie opłacały składki na ubezpieczenie społeczne w Irlandii. Aby zakwalifikować się do tego zasiłku, należy spełnić określone warunki związane z historią składek PRSI. Program ten ma wspierać pracowników z długą historią pacy. Takich, którzy nagle stracili zatrudnienie i potrzebują stabilnego dochodu na czas poszukiwania nowej. Aby ubiegać się o Jobseeker’s Pay-Related Benefit, należy spełnić trzy kluczowe warunki dotyczące składek PRSI: Co najmniej 104 składki PRSI (klasy A, H lub P) wpłacone w trakcie całej kariery zawodowej. Co najmniej 4 składki PRSI (klasy A lub H) opłacone w ciągu 10 tygodni przed złożeniem wniosku. Co najmniej 26 składek PRSI (klasy A lub H) wpłaconych w ciągu 52 tygodni poprzedzających pierwszy dzień bezrobocia. Jeśli osoba wcześniej pobierała inne świadczenia, np. Maternity Benefit (zasiłek macierzyński) lub Illness Benefit (zasiłek chorobowy), mogą obowiązywać inne warunki. Szczegółowe informacje w takich przypadkach zostaną podane wkrótce. Nowe świadczenie jest skierowane przede wszystkim do osób z długą historią zatrudnienia, które w wyniku nieprzewidzianych okoliczności utraciły pracę i potrzebują wyższego wsparcia finansowego niż standardowy Jobseeker’s Benefit. Jobseeker’s Pay-Related Benefit - ile wyniesie? Wysokość nowego świadczenia dla bezrobotnych, Jobseeker’s Pay-Related Benefit, będzie zależna od wcześniejszych zarobków oraz długości opłacania składek PRSI. System zapewni adekwatne wsparcie osobom z długą historią zatrudnienia. Dostosuje bowiem kwotę wypłacanego zasiłku do dotychczasowych dochodów. Stawki dla osób z co najmniej 5-letnim okresem składkowym PRSI: Przez pierwsze 3 miesiące – 60% wcześniejszych zarobków, do maksymalnie 450 € tygodniowo. Przez kolejne 3 miesiące – 55% wcześniejszych zarobków, do maksymalnie 375 € tygodniowo. Przez następne 3 miesiące – 50% wcześniejszych zarobków, do maksymalnie 300 € tygodniowo. Stawki dla osób, które opłacały składki PRSI przez 2 do 5 lat: Przez 6 miesięcy – 50% wcześniejszych zarobków, do maksymalnie 300 € tygodniowo. Minimalna kwota świadczenia dla wszystkich uprawnionych osób wynosi 125 € tygodniowo. Dzięki temu nowe świadczenie dla bezrobotnych zapewnia wyższe wsparcie finansowe w pierwszych miesiącach bezrobocia. Pozwala zatem osobom aktywnym zawodowo na lepsze dostosowanie się do nowej sytuacji i znalezienie odpowiedniego zatrudnienia. Excerpt: Od 1 kwietnia każda osoba bezrobotna może dostać nowe świadczenie. Warunkiem jest odpowiednia wysokość składek płaconych w okresie pracy. Czy nowe świadczenie dla bezrobotnych to realna pomoc ### Sytuacja na brytyjskim rynku pracy Na brytyjskim rynku pracy do obsadzenia czeka 781 000 wakatów, jak wynika z oficjalnych danych przekazanych przez ONS. W okresie ostatnich trzech miesięcy, od stycznia do marca, w tym zakresie notowaliśmy spadek miejsc pracy o 26 tysięcy wakatów. Zasadniczo, ich ilość spadła do najniższego poziomu od prawie czterech lat. Może to sugerować, że popyt na pracowników słabnie w miarę wzrostu kosztów zatrudnienia. Z kolei wynagrodzenie w Wielkiej Brytanii w analogicznym okresie zanotowało wzrost o 5,9%. Niemniej, już wkrótce ten trend może się odwrócić. Z jakiego powodu? Z powodu wzrostu kosztów pracy dla pracodawców. Wzrost składek na ubezpieczenie społeczne, a także podwyżki krajowej płacy minimalnej, które weszły w życie w tym miesiącu, z pewnością będą miały wpływ na pensje i ich wysokość. Zmiany na rynku pracy w UK Z kolei liczba pracowników na etacie w brytyjskich firmach spadała najszybciej od szczytu pandemii Covid-19. Na rynku rośnie niepewność, która ufundowana jest na polityce fiskalnej Rachel Reeves oraz globalnej zmienności ekonomicznej. Dane ONS pokazują, że liczba osób zatrudnionych na co najmniej jednym stanowisku spadła aż o 78 000 w marcu po skorygowanym spadku o 8000 w lutym. Pomimo spadku liczby pracowników na listach płac, oficjalna stopa bezrobocia pozostała niezmieniona. Jej odsetek wynosi 4,4% za okres trzech miesięcy do lutego. Stopa zatrudnienia osób w wieku od 16 do 64 lat wyniosła 75,1%. Znajduje się ona jednak nadal poniżej celu założonego przez Partię Pracy i wynoszącego 80% zatrudnienia. Sytuacja na brytyjskim rynku pracy (fot. Getty Images) 26 tysięcy miejsc pracy mniej Jak czytamy na łamach „Guardiana”, przedsiębiorstwa w UK ostrzegają, że podwyżki podatków ogłoszone przez panią kanclerz w jej październikowym budżecie w nich mocno uderzą. Zmuszą do redukcji miejsc pracy i wstrzymania się z większymi podwyżkami płac. Badania przeprowadzone na początku tego roku sugerowały, że firmy redukują zatrudnienie w najszybszym tempie od kryzysu finansowego z 2008 r., z wyłączeniem pandemii Covid-19. Przypomnijmy, iż kosztujący 25 mld funtów wzrost składek na ubezpieczenie społeczne pracodawców dotknął prawie 1 mln firm na Wyspach. Wzrost płacy minimalnej również wpłynął na obecną sytuację. Najmocniej ucierpiały firmy z sektorów zazwyczaj nisko płatnych, takich jak hotelarstwo, rozrywka i handel detaliczny. Wielka Brytania „wkracza w okres turbulencji” - Te dane wskazują, że niewielką aktywność na rynku pracy w okresie poprzedzającym znaczny wzrost kosztów podatkowych i amerykańskich ceł - komentuje Suren Thiru, dyrektor ds. ekonomicznych w Institute of Chartered Accountants, jak cytujemy za „Guardianem". - Niepokój związany z tymi dwoma zagrożeniami ograniczał plany zatrudnienia - dodał. - Rynek pracy w Wielkiej Brytanii wkracza w okres turbulencji. W tle widać mieszanką rosnącej globalnej niepewności i rosnącej presji kosztów, w szczególności podwyżki składek na ubezpieczenie społeczne. Te koszty prawdopodobnie umiarkowanie zwiększy bezrobocie, pomimo ciągłych wyzwań związanych z niedoborami umiejętności na ryku - podsumowuje Suren Thiru. Excerpt: Liczba pracowników na etacie w brytyjskich firmach spadała najszybciej od szczytu pandemii Covid-19. Na rynku rośnie niepewność, która ufundowana jest na polityce fiskalnej Rachel Reeves oraz globalnej zmienności ekonomicznej. ### Nowe uprawnienia urzędu podatkowego w UK Nowe uprawnienia HMRC w Wielkiej Brytanii związane są z decyzją, jaką podjął ostatnio rząd Partii Pracy. Jak wygląda reforma i z czym wiąże się w praktyce. Od kiedy brytyjski urząd skarbowy (HMRC) przejmie nowe uprawnienia. W związku z reformą zdobędzie jeszcze większą kontrolę nad finansami obywateli? Decyzją rządu Partii Pracy, od 2025 roku HMRC zostanie połączony z Valuation Office Agency (VOA). VOA było dotąd instytucją odpowiedzialną za ustalanie wysokości podatku lokalnego (council tax). Oznacza to, że jedna z najpotężniejszych instytucji fiskalnych w kraju będzie nie tylko ścigać oszustów podatkowych, ale też decydować o wartościach nieruchomości i związanych z nimi daninach. Przedstawiciele Partii Pracy motywują zmianę oszczędnościami. Jednak wzbudza ona wiele wątpliwości, także śród ekspertów. Czy to jeszcze reforma administracji, czy już centralizacja władzy pod przykrywką efektywności? Nowe uprawnienia urzędu podatkowego w UK w praktyce Wielka Brytania stoi u progu jednej z największych zmian w funkcjonowaniu od lat. Rząd Partii Pracy zapowiedział reformę, która – choć oficjalnie motywowana jest „efektywnością” – budzi niepokój wśród podatników. nowe uprawnienie HRMC w UK, fot. freepik.com Co tak naprawdę oznaczają nowe kompetencje HMRC w codziennym życiu mieszkańców Wysp? Oto, co precyzyjnie się zmieni: Przejmowanie kompetencji VOA – HMRC przejmie zadania Valuation Office Agency, co oznacza, że będzie odpowiedzialny za ustalanie wartości nieruchomości do celów podatku lokalnego (council tax). Większa kontrola nad podatkiem lokalnym – urząd zyska możliwość bezpośredniego wpływania na wysokość podatku lokalnego, a przez to także na domowe budżety setek tysięcy rodzin. Jedno źródło decyzji – mniej odwołań? – zintegrowanie struktur może utrudnić składanie skutecznych odwołań od decyzji podatkowych, ponieważ „sędzia i prokurator” będą siedzieć w tym samym budynku. Zacieśnienie nadzoru nad unikaniem podatków – HMRC rozszerza działania przeciwko schematom unikania opodatkowania i zapowiada częstsze pozwy – z dumą informując, że wygrywa 90% spraw. Potencjalne opóźnienia i obciążenia – krytycy ostrzegają, że rozrost kompetencji może spowolnić działania urzędu i jeszcze bardziej obciążyć obywateli biurokracją. HMRC zawsze wygrywa? Brytyjski urząd skarbowy nie tylko zyskuje nowe uprawnienia. Równocześnie znacząco zwiększa intensywność działań wobec osób podejrzewanych o unikanie podatków. Setki tysięcy gospodarstw domowych otrzymują oficjalne pisma z ostrzeżeniem: „Idziemy do sądu – i wygrywamy w 90% przypadków”. Skąd ta skuteczność? HMRC od lat konsekwentnie buduje swoją przewagę. Zatrudnia specjalistów, wykorzystuje zaawansowane algorytmy analizy danych i podejmuje działania prawne z chirurgiczną precyzją. Ale choć urząd chwali się efektywnością, krytycy wskazują na rosnący lęk obywateli, zwłaszcza tych, którzy padli ofiarą niejasnych przepisów lub doradców podatkowych oferujących "legalne obejścia". Uprawnienia urzędu podatkowego w UK są niezwykle szerokie. Dodatkowo prawo nie zawsze sprawiedliwe. W obliczu nowych kompetencji – w tym przejęcia kontroli nad podatkiem lokalnym – wielu zadaje sobie pytanie: czy HMRC jeszcze walczy z oszustami? Może jednak już przytłacza zwykłych ludzi swoją siłą administracyjną? Excerpt: Nowe uprawnienia HMRC w Wielkiej Brytanii związane są z decyzją, jaką podjął ostatnio rząd Partii Pracy. Jak wygląda reforma i z czym wiąże się w praktyce. ### Wielka Brytania wydłuża termin dopłaty składek emerytalnych – możesz sporo zyskać! Przedłużenie terminu dopłaty do składek emerytalnych w UK, to bardzo ważna informacja dla Polaków. Bowiem szczególnie oni, jako migranci pracujący czasowo w UK, są narażeni na braki w składkach. A każdy przepracowany rok liczy się do emerytury i zwiększa jej wielkość (do 35 lat pracy). Dlatego dopłata do emerytury w UK jest tak ważna. Warto zainteresować się swoimi składkami i skorzystać z możliwości dopłaty. Dobrowolne składki National Insurance Contributions W Wielkiej Brytanii standardowo można opłacać dobrowolne składki na ubezpieczenie społeczne (Voluntary National Insurance Contributions) za ostatnie 6 lat. Oznacza to, że do 5 kwietnia każdego roku można uzupełnić składki za sześć poprzednich lat podatkowych. HMRC pozwala dobrowolnie dopłacać do swojego konta emerytalnego osobom, które mają luki w zatrudnieniu lub niepełne przepracowane lata. Co to właściwie oznacza? W sytuacji, gdy dana osoba miała roczną przerwę w zatrudnieniu, może za ten rok zapłacić składki. Taki dopłacony rok HMRC zaliczy jej do emerytury. Może też się zdarzyć, ze danym roku podatkowym, ktoś przepracował tylko 2 miesiące i nie zapłacił wystarczającej kwoty składek. On również może uzupełnić te składki. Możliwość uzupełnienia składek wstecz od 2006 roku Rząd brytyjski przedłużył termin na opłacenie składek aż do 5 maja 2025 roku. To przedłużenie pozwala na uzupełnienie brakujących składek za lata podatkowe od 2006/2007 do 2016/2017, co daje możliwość nadrobienia nawet 18 lat zaległości. Jest to wyjątkowa okazja dla osób, którym nie udało się dopłacić za lata wsteczne, bo nie pozwolił im na to 6-letni termin. Jak możesz wykorzystać nowy termin dopłaty do składek emerytalnych w UK? Sprawdź stan swoich składek na koncie HMRC (logując się na swoje konto). Każdy niepełny rok będzie oznaczony jako Year not full. Możesz też od razu sprawdzić jaka kwotę musisz dopłacić, aby były dany rok został zaliczony do emerytury. Jeśli nie posiadasz konta w HMRC, możesz napisać do urzędu o tzw. prognozę emerytalną. Otrzymasz wówczas listę swoich składek pocztą. Komu opłaca się dopłata do emerytury w UK? Zazwyczaj warto uzupełnić luki, bo każdy dodatkowy rok ma znaczenie. Zwłaszcza dla osób, które mają mniej niż 10 lat pracy w UK. Mogą one "dociągnąć" ilość lat, do wymaganych 10 dzięki dopłatom. Jednak jest wyjątek. Jeśli nadal pracujesz w UK i zamierzasz pracować przez następne lata, dopłata do emerytury w UK może być nieopłacalna. Bowiem maksymalną ilość lat, jaką będziesz miał zaliczoną to 35. Jeśli więc przykładowo pracowałeś już 20 lat w UK i będziesz pracował kolejne 15, uzbierasz maksymalną kwotę emerytury. Dopłata za lata brakujące w przeszłości nie będzie opłacalna. Jak przedłużyć sobie termin dopłaty? Osoby, które nie mają możliwości sprawdzenia zaległości online i nie mogą dodzwonić się do HMRC ze względu na obciążenie infolinii, są proszone o wypełnienie tego formularza na stronie gov.uk. Co więcej warto sprawdzić? Zawsze warto skorzystać z okazji, aby zwiększyć swoje przyszłe świadczenia emerytalne. Przed podjęciem decyzji o opłaceniu zaległych składek zaleca się sprawdzenie swojego konta National Insurance oraz skonsultowanie się z doradcą finansowym lub bezpośrednio z HM Revenue and Customs (HMRC), aby upewnić się, że takie działanie przyniesie oczekiwane korzyści. Emerytura po zmarłym małżonku - czy w UK jest wdowia emerytura? Pobieranie emerytury z UK w Polsce a podatek - kiedy emerytura z UK jest opodatkowana w Polsce? Emerytura z UK - przewodnik. ### Na co musisz zwrócić uwagę podpisując umowę o pracę w Holandii? Kiedy przejdziemy już stresujący etap rozmów kwalifikacyjnych i otrzymamy propozycję zatrudnienia, powinniśmy zwrócić uwagę na parę istotnych kwestii podpisując umowę o pracę. Jedną z pierwszych rzeczy, jakie musimy zrobić po otrzymaniu zatrudnienia w Holandii, jest sprawdzenie i podpisanie umowy z pracodawcą. Oto, na co powinniśmy zwrócić uwagę podpisując Arbeidsovereenkomst, czyli umowę o pracę. Umowa o pracę w Holandii Podpisanie umowy o pracę w Holandii nie musi być natychmiastowe. Nasz nowy pracodawca pozwoli nam zabrać niepodpisaną jeszcze umowę do domu, abyśmy mogli na spokojnie zapoznać się z jej treścią. Dzięki temu będzie miał pewność, że w pełni ją rozumiemy. Jeśli znajdziemy w umowie coś, w stosunku do czego będziemy mieć wątpliwości lub z czym się nie zgadzamy, musimy omówić te kwestie z pracodawcą jeszcze przed złożeniem podpisu. Dopiero po podpisaniu umowy będziemy oficjalnie zatrudnieni i będzie nam przysługiwać wynagrodzenie (loondienst). Co należy sprawdzić w umowie? Konieczne jest przed podpisaniem umowy o pracę sprawdzenie dokładnie wszystkich jej warunków. Oto lista najpopularniejszych kwestii zawartych w takiej umowie: opis stanowiska godziny pracy okres próbny (proeftijd) oczekiwania dotyczące nadgodzin elastyczne możliwości pracy urlop wynagrodzenie premie trzynastka składki emerytalne składki na ubezpieczenie społeczne samochód służbowy i telefon służbowy ewentualne pokrycie kosztów transportu publicznego itd. polityka prywatności i poufności firmy warunki rozwiązania umowy zakaz konkurencji (concurrentiebeding). Rodzaje umów o pracę Istnieje wiele umów o pracę w Holandii. Przy czym najczęstsze to umowy o pracę tymczasową i stałą. Umowę o pracę tymczasową (tijdelijk) zawiera się na czas określony. Na przykład sześć miesięcy lub rok, z wcześniej ustaloną datą końcową. Do rozwiązania umowy o pracę tymczasową po zakończeniu jej trwania nie jest wymagana procedura zwolnienia. Różne rodzaje umów o pracę w Holandii / fot. Getty Images Od 1 stycznia 2020 roku umowa tymczasowa automatycznie zmienia się na umowę na czas nieokreślony. Jeżeli pracownik otrzymał więcej niż 3 kolejne umowy o pracę tymczasową. Lub gdy pracownik miał z pracodawcą kilka umów o pracę tymczasową na okres dłuższy niż 3 lata, chyba że obowiązują inne zasady. Umowa stała Natomiast umowę stałą zawiera się na czas nieokreślony (bez daty jej zakończenia). Tego typu umowę można rozwiązać jedynie w przypadku rezygnacji pracownika (np. znalezienia innej pracy w Holandii lub za granicą). Albo gdy pracodawca znajdzie powód do rozwiązania umowy (ale musi wtedy spełnić rygorystyczne wytyczne prawne). Umowa z agencją Z kolei umowa z agencją pośrednictwa pracy (uitzendbureau) jest mniej popularną formą umowy o pracę. Zawieramy wtedy umowę z agencją rekrutacyjną, na mocy której jest ona naszym prawnym pracodawcą i podmiotem zapewniającym wynagrodzenie, mimo że będziemy pracować dla strony trzeciej. Należy zauważyć, że w takich umowach ochrona przed zwolnieniem jest ograniczona. Umowa zero-hour Umowa zero-hour (nul uren) może mieć formę umowy o pracę tymczasową lub stałą. W przypadku tej umowy pracownik nie ma ustalonych godzin pracy. Pozwala to na elastyczną organizację pracy. Pracownicy zatrudnieni na umowach zero-hour mają takie same prawa jak pracownicy zatrudnieni na umowach stałych. Dotyczy to między innymi zwolnień lekarskich i wynagrodzeń na urlopie. Jednakże takie umowy nie gwarantują stałego dochodu. Pracownik może być także zobowiązany do tego, aby akceptować takie godziny pracy, jakich żąda od niego pracodawca. Co istotne od 1 stycznia 2015 roku nie można już przedłużać umów zero-hour na czas nieokreślony. Excerpt: Na jakie istotne kwestie powinniśmy zwrócić uwagę podpisując umowę o pracę w Holandii? Jakie są rodzaje umów? ### Mieszkańcy Hebrydów skarżą się na tajemnicze buczenie Mieszkańcy Hebrydów Zewnętrznych narzekają na tajemnicze buczenie. Dźwięk o niskich częstotliwościach niewiadomego pochodzenia słychać w dzień i w nocy. Tajemnicze buczenie, które słyszą mieszkańcy Hebrydów Zewnętrznych, przeszkadza im w codziennym funkcjonowaniu. Wielu z nich skarży się, że nie może spać w nocy. Tajemnicze buczenie na Hebrydach Zewnętrznych Lauren-Grace Kirtley założyła stronę na Facebooku na temat tajemniczego buczenia na Hebrydach – „Hebridean Hum”. Zgłosiło się około 200 osób, które twierdzą, że słyszały ten dźwięk. Kirtley powiedziała, że buczenie uniemożliwiało jej normalny sen przez kilka tygodni. - Nie da się zignorować tego dźwięku. To tak, jakby ktoś nieustannie krzyczał ci w twarz, żeby zwrócić na siebie uwagę – dodała. Natomiast Marcus-Hazel McGowan korzystał z amatorskich technik radiowych próbując znaleźć źródło dźwięku. - Po prostu próbujemy to zawęzić. I mamy nadzieję, że nikt nie straci przez to całkowicie rozumu. Władze lokalne poinformowały, że otrzymały zgłoszenia dotyczące dźwięków o niskiej częstotliwości od niewielkiej liczby mieszkańców wyspy. Na Hebrydach Zewnętrznych mieszkańcy narzekają na brak spokoju / fot. Getty Images Rzecznik councilu powiedział: - Podobnie jak w przypadku innych zgłoszeń tego typu, zespół ds. zdrowia środowiskowego Comhairle prowadzi dochodzenie. I będzie kontaktował się z osobami, które zgłosiły problemy. Lauren-Grace Kirtley powiedziała w programie BBC Radio Good Morning Scotland, że buczenie było słyszalne na całej wyspie Lewis. Dodała, że było mniej zauważalne w centrum wyspy, a najsilniejsze na wschodnim wybrzeżu. Buczenie zostało nagrane w niskiej częstotliwości 50 Hz. - To bardzo niski, brzęczący, pulsujący dźwięk. Jest wyjątkowo natarczywy i niepokojący. Nie przespałam ani jednej nocy od tygodni i mam problemy z koncentracją. Czuję szum w uszach, co sprawia, że mam zawroty i bóle głowy – dodała Kirtley. Cisza już nie jest cicha Marcus-Hazel McGowan, który przeprowadził się na wyspę częściowo ze względu na spokój i ciszę, jakie oferowała ona jego rodzinie, postanowił znaleźć źródło tajemniczego buczenia. Powiedział, że jako przyczynę wykluczono elektrownię SSEN Battery Point Power Station w Stornoway. Uważa on, że mało prawdopodobne jest, aby buczenie pochodziło też z kursujących łodzi. A sama elektrownia działa tylko w określonych godzinach, podczas gdy buczenie jest stałym problemem. Hałas nie jest problemem odosobnionym Okazuje się, że hałas o niskiej częstotliwości był zgłaszany już kiedyś w innych miejscowościach. W ubiegłym roku stwierdzono, że zidentyfikowano i rozwiązano przyczynę tajemniczego buczenia, które nękało mieszkańców Omagh w Irlandii Północnej. Fermanagh and Omagh District Coucil poinformował, że jego inspektorzy ds. środowiska źródło hałasu znaleźli w konkretnym przedsiębiorstwie. Także w zeszłym roku North East Lincolnshire Council stwierdziło, że źródło tajemniczego buczącego dźwięku, który nękał mieszkańców Immingham, może nigdy nie zostać odkryte. Ludzie mówili, że słyszeli ten niski dźwięk przez wiele lat. Natomiast w 2013 roku New Forest District Council zbadał doniesienia dotyczące dźwięku przypominające drona. Były słyszane na południowym wybrzeżu Anglii. Zgodnie z jedną z teorii wysuniętych w tamtym czasie było to, że mogą to być odgłosy godowe pewnego gatunku ryb. Excerpt: Mieszkańcy Hebrydów skarżą się na tajemnicze buczenie. Dźwięk o niskich częstotliwościach niewiadomego pochodzenia słychać w dzień i w nocy. ### Brakuje personelu medycznego. Mężczyźni będą przeprowadzać mammografię? W obliczu poważnych braków kadrowych w służbie zdrowia eksperci proponują kontrowersyjne zmiany. Czy już wkrótce to mężczyźni będą przeprowadzać badania piersi u pacjentek? Pomysł budzi kontrowersje i emocjonuje opinię publiczną. Mammografia, kluczowe narzędzie w wykrywaniu raka piersi, jest obecnie jedynym badaniem zdrowotnym w Wielkiej Brytanii, które wykonują wyłącznie kobiety. Jednak krytyczny brak specjalistów sprawia, że eksperci apelują o zmianę podejścia. Dlaczego brakuje specjalistów wykonujących mammografię? Lekarz, który wykonuje i interpretuje mammografię, to najczęściej radiolog, podczas gdy samo badanie mammograficzne z reguły wykonuje technik elektroradiologii. W obu zawodach, podobnie jak w innych dziedzinach lekarskich są niedobory pracowników. Jednak w tym wypadku dodatkową trudność powoduje fakt, że do wykonywania mammografii zatrudniane są wyłącznie kobiety. Oznacza to znacznie mniej potencjalnych kandydatów do pracy. Mężczyźni w mammografii: rozwiązanie na kryzys kadrowy? Mężczyźni jako technicy mammografii? Eksperci: "Czas przełamać tabu" Zdaniem brytyjskiego stowarzyszenia radiologów umiejętności wymagane w mammografii – takie jak obsługa sprzętu, znajomość anatomii i analiza obrazów – nie są związane z płcią. Co więcej, mężczyźni mogą wnieść do tej dziedziny nowe perspektywy i podejście do opieki nad pacjentami. Najważniejsze jest jednak to, że włączenie mężczyzn do zespołów mammograficznych mogłoby znacząco zmniejszyć niedobory kadrowe i poprawić dostępność badań. Co za tym idzie pacjentki mogłyby otrzymać pomoc wcześniej i zwiększyć szanse na udane leczenie. Wyzwania i kontrowersje Pomimo potencjalnych korzyści, włączenie mężczyzn do mammografii budzi kontrowersje. Niektóre pacjentki mogą czuć się niekomfortowo podczas badania przeprowadzanego przez mężczyznę, co wymagałoby wprowadzenia odpowiednich procedur zapewniających komfort i prywatność. Być może powinno się przeprowadzić konsultacje społeczne z kobietami na ten temat. Excerpt: W służbie zdrowia eksperci proponują kontrowersyjne zmiany. Czy już wkrótce mężczyźni będą przeprowadzać badania piersi u pacjentek? ### Cyberataki na Marks and Spencer uderzają w klientów Klienci są sfrustrowani, gdyż cyberataki na Marks and Spencer (M&S) trwają już drugi tydzień. Zawieszono przez to płatności kartami, zakupy online oraz dostawę paczek. M&S zmaga się już z drugim trudnym tygodniem. Nie ujawniono jeszcze, jaki charakter mają cyberataki na Marks ans Spencer. Ani kiedy klienci mogą spodziewać się powrotu do normalnej działalności sieci. Przedłużają się cyberataki na Marks and Spencer (M&S) W ubiegły poniedziałek ujawniono, że przez cyberataki na Marks and Spencer (M&S) doszło do opóźnień w dostawach paczek, a także wstrzymano zamówienia online i zawieszono płatności kartami. Niestety firma nie uporała się jeszcze z problemem. Analitycy ostrzegają, że może wpłynąć to na reputację sprzedawcy detalicznego. M&S milczy na temat charakteru cyberataków. Wiadomo jedynie, że firma zatrudnia zewnętrznych ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa. Wyłączenie serwerów używanych w systemach zamawiania online, płatności lub logistyki może oznaczać, że przezornie odizolowano je, aby odciąć dostęp do nich. - W takich sytuacjach usługi w sklepie są zazwyczaj priorytetowo traktowane w kontekście odzyskiwania, co może oznaczać, że przywrócenie operacji online zajmie nieco więcej czasu — powiedział Sam Kirkman, dyrektor firmy NetSPI zajmującej się cyberbezpieczeństwem. W Marks and Spencer od dwóch tygodni niemożliwe są zakupy online i płatności kartą / fot. Getty Images Klienci M&S są sfrustrowani Klienci M&S nie ukrywają, że sytuacja z ograniczonym funkcjonowaniem firmy jest dla nich uciążliwa. Linda Sonntag, która mieszka w Norwich, powiedziała BBC, że jest „rozczarowana”. Zamówiona przez nią dostawa kwiatów dla przyjaciółki nie dotarła do niej i nadal czeka na zwrot pieniędzy. - W międzyczasie musiałam zamówić kwiaty gdzie indziej. Nie obwiniam ich, mieli cyberatak. Ale nie sądzę, żeby ich podejście do klientów było pomocne – powiedziała Linda. Część klientów musiała anulować zamówienia na ubrania, które chcieli odebrać przed wyjazdem na wakacje. Inni skarżyli się na brak możliwości zwrotu towarów, które wcześniej kupili. Sprzedawcy obiektem nadużyć Niektórzy zwrócili uwagę na fakt, że personel sklepu stał się obiektem nadużyć ze strony rozgniewanych klientów. Sprzedawcy musieli radzić sobie też z zakupami porzuconymi przy kasach, gdy klienci nie byli w stanie za nie zapłacić, gdyż płatności zbliżeniowe nie były możliwe. Wpływ ataku na firmę Około jednej trzeciej sprzedaży odzieży i artykułów gospodarstwa domowego M&S w Wielkiej Brytanii odbywa się za pośrednictwem platform internetowych. A według najnowszych opublikowanych wyników finansowych jest warta ona około 1,268 mld funtów. Susannah Streeter, szefowa działu finansów i rynków w Hargreaves Lansdown, powiedziała, że sprzedaż ubrań w M&S „prawdopodobnie mocno ucierpi”. Ponieważ cyberatak miał miejsce w okresie ciepłej pogody, gdy w wirtualnych koszykach gromadzi się głównie asortyment letni. Excerpt: Klienci są sfrustrowani, gdyż cyberataki na Marks and Spencer (M&S) trwają już drugi tydzień. Zawieszono płatności kartami i zakupy online. ### Sąsiedzi usłyszeli zwierzęcy krzyk, gdy Polka zabiła swojego syna piłą Sąsiedzi twierdzą, że usłyszeli zwierzęcy krzyk, gdy Polka zabiła swojego 6-letniego niepełnosprawnego syna. Do tragedii doszło w Gendros, w Swansea. Teraz sąd zadecydował o zatrzymaniu oskarżonej na czas nieokreślony. 6-letniego Aleksandra znaleziono martwego w kałuży krwi w domu w Swansea 29 sierpnia 2024 roku. Obok dziecka klęczała jego matka, 41-letnia Karolina Ż., a w ręce trzymała piłę ręczną. Wcześniej próbowała zabić swojego 67-letniego ojca. Sąsiedzi usłyszeli zwierzęcy krzyk Prokurator, Michael Jones KC powiedział, że to sąsiedzi wezwali służby ratunkowe do domu Polki. Twierdzili, że słyszeli „zwierzęcy krzyk”, który ich zaniepokoił. - Pierwsi na miejscu zdarzenia byli ratownicy medyczni, którzy zobaczyli martwe ciało Aleksandra w kałuży krwi. Oskarżona klęczała obok jego ciała z piłą ręczną w ręku. Natychmiast zauważono poważną ranę na szyi Aleksandra. Pomimo wysiłków ratowników medycznych stwierdzono jego zgon na miejscu zdarzenia – powiedział prokurator. Po aresztowaniu 41-letniej matki Aleksandra, kobieta zapytała, czy ojciec dziecka dowiedział się o jego śmierci. - Jak mu powiecie, że odcięłam mojemu synowi głowę? Zabiłam moje dziecko chore na raka. Prawie przez to przeszedł – powiedziała kobieta. Do tragedii doszło w Swansea 29 sierpnia 2024 roku / fot. Getty Images Polka zabiła swojego syna piłą Na rozprawie w sądzie okazało się, że, zanim doszło do morderstwa chłopca, Polka była „najlepszą matką”, bardzo troskliwą i opiekuńczą. 6-latek wracał do zdrowia po tym, jak wykryto u niego guza mózgu, który spowodował częściową utratę wzroku. W marcu Karolina Ż. przyznała się do zabójstwa z ograniczoną odpowiedzialnością, jednak zaprzeczyła morderstwu. Prokurator zaakceptował tę wersję, a trzech biegłych psychiatrów stwierdziło, że kobieta cierpiała w tym czasie na chorobę psychotyczną. Matka była w stanie psychozy W Sądzie Koronnym w Swansea sędzia Paul Thomas KC skazał Polkę na bezterminowy nakaz hospitalizacji. Wydając wyrok powiedział: - Często nadużywane słowo „tragiczne” nie oddaje w pełni okropności tego, co wydarzyło się tamtego dnia. Ci, którzy cię znają, wiedzą o twojej relacji z Aleksandrem. Opisują cię jako oddaną, kochającą i troskliwą matkę. Twój ojciec opisał cię jako „najlepszą”. Twoja relacja z Aleksandrem była ciepła i pełna miłości z obu stron. Uwielbialiście się nawzajem, a on ci ufał. Niestety od urodzenia Aleksander miał poważne problemy zdrowotne. Zwłaszcza guz mózgu i wynikające z niego powikłania, które miały ogromny wpływ na jego życie. - Poświęciłaś się opiece nad nim, aby zapewnić mu wszystko, czego potrzebował. I robiłaś to dobrze, jako samotna matka. Stres, jaki na tobie ciążył, musiał być ogromny – dodał sędzia. Stwierdził także, że istnieją „mocne i przekonujące dowody”, że 41-letnia Polka zachowywała się w „nietypowy sposób”. Jednak nikt nie mógł przewidzieć, że dojdzie do tragedii. Sędzia powiedział, że Polka przytuliła swojego ojca, powiedziała mu, że go kocha zanim go zaatakowała z zamiarem pozbawienia życia. - Trzech psychiatrów zgodnie stwierdziło, że w tym czasie znajdowałaś się w stanie psychozy. Wpłynęło to na twój stan psychiczny tak bardzo, że nie byłaś w stanie zrozumieć, co robisz. Cierpiałaś na urojenie związane ze słyszeniem głosów. Wierzyłaś, że instruuje cię jakaś demoniczna siła. Nie jesteś złą matką, wręcz przeciwnie – powiedział sędzia. Excerpt: Sąsiedzi twierdzą, że usłyszeli zwierzęcy krzyk, gdy Polka zabiła swojego 6-letniego niepełnosprawnego syna. Do tragedii doszło w Gendros. ### Kokaina zalewa Europę. Rośnie przemyt narkotyków w Niemczech, Belgii, Polsce czy Holandii Wiele wskazuje na to, że USA nasyciło się już narkotykami i nielegalne substancje, w tym kokaina dosłownie zalewa Europę. W Niemczech, Holandii, Polsce czy Wielkiej Brytanii liczba zatrzymań przemytu narkotyków gwałtownie wzrasta. Jednocześnie na każde zatrzymanie przypada szacunkowo nawet 10 udanych transportów nielegalnych substancji. Kokaina zalewa Europę i nie wiemy, jak się przed tym chronić. Kiedyś mówiono: "kokaina to problem Ameryki". Dziś? Kokaina zalewa Europę. Czy kontynent, który przez dekady budował swój dobrobyt, stanie się kolejną areną brutalnych porachunków narkotykowych karteli? Rekordowe przechwycenia. I rekordowe porażki 43 tony — tyle kokainy zatrzymano w Niemczech w 2023 roku. W Belgii, w samym tylko porcie w Antwerpii, służby przejęły 116 ton. W Rotterdamie — 60 ton. Dane robią wrażenie, ale rzeczywistość jest znacznie mroczniejsza: eksperci szacują, że na jedno zatrzymanie przypada dziesięć udanych przemytów. Co więc naprawdę trafia na europejskie ulice? I jak wygląda skala przemytu narkotyków? Skąd płynie biała śmierć? Kolumbia, Peru, Boliwia — to tam zaczyna się historia każdej paczki kokainy, która później rozbłyskuje na europejskich imprezach i biurach korporacji. Ale dziś kluczową rolę gra Ekwador. Port w Guayaquil stał się światową stolicą kokainowego eksportu. Każdego dnia tysiące kontenerów — wypełnionych bananami, kawą, kwiatami — opuszczają wybrzeża Ameryki Południowej. W ilu z nich ukryta jest kokaina? Ilu z tych transportów nie zobaczą nigdy celnicy? Kokaina zalewa Europę. Przemyt narkotyków nabiera tempa, fot. gettyimages.com „Gdybyśmy kontrolowali wszystkie kontenery, gospodarka by stanęła. Przemytnicy doskonale o tym wiedzą” — przyznaje inspektor Leo van der Meer z niderlandzkiej służby celnej. Szlaki przemytu narkotyków Największe europejskie porty stały się bramami dla przemytu narkotyków: Rotterdam (Holandia) – największy port w Europie, codziennie tysiące kontenerów, tylko garstka sprawdzana dokładnie. Antwerpia (Belgia) – epicentrum kokainowego kryzysu. Hamburg (Niemcy) – rekordowe zatrzymania, ale i niekończące się fale przemytu. Do tego nowe trasy: przez Hiszpanię, Portugalię, Bałkany czy Polskę. Czy Europa jest w stanie kontrolować wszystkie swoje granice? - odpowiedź chyba zna każdy. Kokaina zalewa Europę — Niemcy, Holandia, Polska na celowniku karteli Przemyt narkotyków osiąga niespotykane dotąd rozmiary. Niemcy, dotąd kojarzeni z dyscypliną i porządkiem, notują podwojenie liczby uzależnionych od kokainy w ciągu zaledwie pięciu lat, a liczba hospitalizacji z powodu zatruć wzrosła o 60%. W Holandii, gdzie Rotterdam stał się największym kokainowym hubem kontynentu, gangi przejmują kontrolę nad dzielnicami, a portowe mafie rosną szybciej niż budżety policji. „Kokaina zalewa Europę szybciej, niż wymiar sprawiedliwości jest w stanie reagować” — alarmuje Erik Jansen, analityk ds. bezpieczeństwa w Hadze. Nawet Polska, jeszcze niedawno traktowana jako kraj tranzytowy, staje się rynkiem docelowym — tylko w 2024 roku CBŚP przejęło ponad 700 kilogramów kokainy ukrytej w transportach z Ameryki Południowej. Przemyt narkotyków napędza falę przemocy — Europa pod presją Szlaki kokainowe zmieniają mapę przestępczości Europy. Niemieckie służby odnotowują bezprecedensowy wzrost brutalnych przestępstw powiązanych z rozliczeniami narkotykowymi, podczas gdy w Holandii codziennością stają się zamachy bombowe, wymuszenia i porwania. Polska granica staje się coraz bardziej nieszczelna, a eksperci ostrzegają, że przemyt narkotyków może destabilizować także nasze miasta. „Bez radykalnych zmian w polityce bezpieczeństwa i sądownictwie Europa nie tylko przegra walkę z kartelami — przegra ją z kretesem” — ostrzega dr Monika Schreiber z EMCDDA. Gdy kokaina zalewa Europę, pytanie nie brzmi już czy, ale kiedy konsekwencje dosięgną każdej europejskiej ulicy. Excerpt: W Niemczech, Holandii, Polsce czy Wielkiej Brytanii liczba zatrzymań przemytu narkotyków gwałtownie wzrasta. Kokaina zalewa Europę i nie wiemy, jak się przed tym chronić. ### Będą 12-miesięczne wizy pracownicze dzięki porozumieniu UK z UE? Jeśli negocjacje między UK i UE przebiegną pomyślnie, plan po Brexicie umożliwiałby zarówno młodym Brytyjczykom jak i Europejczykom swobodne podróżowanie i pracę. Czy Unia Europejska i Wielka Brytania wprowadzą 12-miesięczne wizy pracownicze? Unia Europejska jest gotowa na duże ustępstwa w negocjacjach wobec Wielkiej Brytanii w sprawie wiz pracowniczych. Obie strony chcą umożliwić Brytyjczykom i mieszkańcom państw Unii w wieku od 18 do 30 lat swobodne podróżowanie i pracę. Uda się wypracować 12-miesięczne wizy pracownicze między UK i UE? Jeśli negocjacje między innymi w sprawie 12-miesięcznych wiz pracowniczych przebiegną pomyślnie, utoruje to drogę do długo oczekiwanego "resetu" z Brukselą. Za kluczowe żądanie Unii Europejskiej uznano program, który umożliwiłby tysiącom młodych obywateli państw UE życie i pracę w Wielkiej Brytanii. Porozumienie umożliwiłoby osiągnięcie paktu po Brexicie, który dotyczyłby obrony, energii i migracji. Państwa członkowskie są otwarte także na plan w rodzaju „one in, one out” (jeden wchodzi, jeden wychodzi), który rozważa obecnie minister spraw wewnętrznych. Program dla młodych / fot. Getty Images Program dla młodych Źródła UE podały, że plan dla młodych w wieku 18 do 30 lat zostanie przemianowany na program „youth experience”. W ten sposób Wielka Brytania chciałaby zapobiec sugestiom, że ponownie otwiera szlaki imigracyjne dla obywateli UE. W sprawie programu mobilności młodzieży wypowiedział się rzecznik Downing Street. - Obie strony omawiają szeroki zakres kwestii, co jest całkowicie normalne w przypadku negocjacji – oświadczył rzecznik. Po raz pierwszy program mobilności młodzieży zaproponowała Unia Europejska. Umożliwiłby on młodym ludziom pracę lub naukę przez okres do czterech lat w krajach drugiej strony w kwietniu 2024 roku. Jednak odrzuciła go Partia Pracy i konserwatyści. Wielka Brytania bierze już udział w programie mobilności młodzieży, który pozwala osobom z 12 krajów spoza UE na pracę w Wielkiej Brytanii przez okres dwóch lub trzech lat. Dane Home Office pokazują, że w 2023 roku w ramach programu do Wielkiej Brytanii przybyło zaledwie 23 000 młodych ludzi, z czego 9900 z Australii. Nie będzie powrotu do swobodnego przepływu osób Minister ds. środowiska, Steve Reed zapewnia, że rząd nie zamierza „łamać” zobowiązań zawartych w manifeście dotyczących swobody przemieszczania się. W wywiadzie dla Times Radio powiedział: - W naszym manifeście jasno stwierdziliśmy, że nie będzie powrotu do jednolitego rynku, unii celnej ani swobody przemieszczania się. I takie pozostaje nasze stanowisko. Niektóre państwa członkowskie z kolei „mocno domagają się” powrotu Wielkiej Brytanii do programu wymiany uniwersyteckiej i zawodowej Erasmus+. Jest to jednak coś, co nie wchodzi w grę dla Wielkiej Brytanii ze względu na nierównowagę studentów przyjeżdżających do Wielkiej Brytanii w przeszłości w porównaniu do Brytyjczyków studiujących w państwach UE. Excerpt: Jeśli negocjacje między UK i UE przebiegną pomyślnie, oba kraje mogą wprowadzić 12-miesięczne wizy pracownicze. ### Wyłudzenie obywatelstwa brytyjskiego w Slough przykładem na dziury i braki w systemie imigracyjnym UK Historia pakistańskiej dziewczyny przebywającej nielegalnie w UK jest doskonałym przykładem na to, ile dziur ma brytyjski system imigracyjny. Tocząca się sprawa ma szerokie podłoże społeczne i pokazuje jak wygląda w praktyce wyłudzanie obywatelstwa brytyjskiego. Pakistańska nastolatka przyjechała do Wielkiej Brytanii na wizie turystycznej i zamieszkała z rodziną swojego ojca w Slough. Po wygaśnięciu wizy przebywała w UK nielegalnie. Sprawa wyszła na jaw dopiero, gdy dziewczyna trafiła do szpitala z obrażeniami, co skłoniło policję do wszczęcia śledztwa i zawiadomienia opieki społecznej. W toku działań odkryto, że nastolatka przekroczyła dozwolony czas pobytu o kilka miesięcy. Jej ojciec, wcześniej aresztowany za uwodzenie nieletnich, został zwolniony za kaucją. Następnie uciekł i obecnie figuruje jako osoba zaginiona. Nielegalny pobyt i adopcja zamiast legalizacji Zamiast starać się o legalizację pobytu dziewczyny, jej krewni próbowali ją adoptować, co umożliwiłoby jej automatyczne uzyskanie brytyjskiego obywatelstwa. Jest to wprost wyłudzenie obywatelstwa brytyjskiego. Wyłudzenie obywatelstwa w UK, fot. gettyimages.com Słusznie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (Home Office) oskarżyło rodzinę o próbę wyłudzenia obywatelstwa UK oraz zarzuciło Slough Borough Council współudział i zaniedbania w sprawie. Urzędnicy z Home Office wskazali na na brak rzetelnej analizy sytuacji przez urzędników. Pochopne zgodzenie się na adopcję jest bowiem wspieraniem nielegalnej imigracji. Wyłudzenie obywatelstwa brytyjskiego — czy to częsty proceder? Próby wyłudzenia obywatelstwa poprzez fikcyjne małżeństwa, adopcje czy fałszywe dokumenty nie są w Wielkiej Brytanii zjawiskiem marginalnym. Według danych Home Office, w ostatnich latach liczba przypadków wykrytego oszustwa imigracyjnego wzrosła o 30%. Każdego roku urzędnicy migracyjni prowadzą tysiące dochodzeń dotyczących nielegalnych prób obejścia przepisów — od zawierania pozornych małżeństw aż po adopcje, jak w opisywanym przypadku w Slough. Czy jednak system, oparty na zaufaniu i skomplikowanych procedurach prawnych, jest w stanie skutecznie wyłapywać wszystkie nieprawidłowości? Dziury i zaniedbania władz vs. ogromna determinacja i pomysłowość imigrantów Sprawa pakistańskiej dziewczyny pokazuje, jak łatwo niedopatrzenia władz lokalnych mogą zostać wykorzystane. Slough Borough Council, zamiast skrupulatnie sprawdzić sytuację dziecka, poparło adopcję. Dlatego otworzyli drogę do nadania obywatelstwa mimo poważnych wątpliwości. Z drugiej strony determinacja i pomysłowość niektórych migrantów, którzy szukają każdej luki w systemie, są ogromne. Kiedy możliwość normalnego życia w Wielkiej Brytanii staje się stawką, kreatywność nie zna granic. Ale czy odpowiedzialność za takie sytuacje ponoszą tylko migranci? Opieszałość urzędników i dziurawy system kontroli tylko pogłębiają problem? Nielegalna imigracja w UK — narastający problem Nielegalna imigracja oraz wyłudzenie obywatelstwa brytyjskiego są jednym z najtrudniejszych wyzwań współczesnej Wielkiej Brytanii. Według szacunków Migration Observatory przy Uniwersytecie w Oksfordzie, w 2023 roku w kraju mogło przebywać nawet do 1,2 miliona osób bez odpowiedniego statusu prawnego. Problem potęgują przedłużające się procedury azylowe, ograniczone zasoby do deportacji oraz zorganizowane sieci przemytnicze. Jednocześnie nielegalni migranci niestety, często są wciągani w świat przestępczy, dokonują napadów czy są wykorzystywani w nielegalnej pracy. Czarny rynek kwitnie i nikomu nie służy. Excerpt: Historia pakistańskiej dziewczyny przebywającej nielegalnie w UK jest doskonałym przykładem na to, ile dziur ma brytyjski system imigracyjny. ### Zmiany w finansach UK zapowiadane przez DWP i HMRC, które wejdą w maju - kalendarium Maj 2025 jest bardzo dynamicznym miesiącem w finansach w UK. W tym miesiącu wejdą liczne zmiany w finansach w UK wprowadzane przez DWP i HMRC oraz w bankowości. Trudno się w tym wszystkim odnaleźć, a jednocześnie, trzeba bardzo uważać. Dlatego warto śledzić modyfikacje, aby nie przegapić ważnego terminu czy formalności. Mały błąd może wiele kosztować. Przedstawiamy kalendarium zmian. Maj 2025 roku przynosi szereg zmian finansowych w Wielkiej Brytanii, które dotykają zarówno systemu świadczeń socjalnych, jak i obowiązków podatkowych. Większość korekt związana jest z dostosowaniem zasiłków do rosnących kosztów życia oraz z uszczelnieniem systemu podatkowego przez HMRC. fot. pixabay.com Dla mieszkańców UK — w tym licznej polskiej społeczności — oznacza to wyższe wypłaty świadczeń takich jak Universal Credit, PIP czy State Pension, ale także nowe obowiązki podatkowe i zmiany w bankowości. Dlatego zmiany w finansach w UK w maju 2025 mogą wpłynąć na codzienne zarządzanie pieniędzmi. Kierunek tych modyfikacji wynika głównie z konieczności odpowiedzi na inflację. Istotne są również zmieniające się nawyki konsumentów oraz potrzebę stabilizacji budżetu państwa. Zmiany w finansach UK w maju - KALENDARIUM i PORADNIK Maj 2025 roku przynosi ważne zmiany w finansach w UK, które wpłyną na codzienne życie mieszkańców, w tym również Polaków mieszkających na Wyspach. Oto praktyczne kalendarium, które pomoże zrozumieć, czego się spodziewać, kogo dotyczą zmiany i jak się do nich przygotować. 1 maja 2025 Przejęcie klientów Sainsbury’s Bank przez NatWest Urząd: NatWest Group / Sainsbury’s Bank Na czym polega zmiana: Klienci Sainsbury’s Bank zostaną przeniesieni do NatWest. Usługi podróżne i ubezpieczeniowe pozostaną bez zmian. Kogo dotyka: Osoby posiadające konta, kredyty lub inne produkty bankowe w Sainsbury’s Bank. Jak się przygotować: Sprawdź swoją korespondencję bankową — zmienią się niektóre zasady obsługi klientów. Zalecane jest aktualizowanie danych kontaktowych i zapoznanie się z warunkami kont w NatWest. Nowe kary HMRC za zaległe deklaracje podatkowe Urząd: HMRC (Her Majesty’s Revenue and Customs) Na czym polega zmiana: Rozpocznie się naliczanie £10 dziennie kary za niezłożenie deklaracji Self Assessment za rok podatkowy 2020/2021 (jeśli opóźnienie przekroczyło 3 miesiące). Kogo dotyka: Osoby samozatrudnione, freelancerzy, właściciele firm, a także osoby pracujące na kontraktach (self-employed). Jak się przygotować: Jeśli jeszcze nie złożyłeś deklaracji za ten okres — zrób to natychmiast online, aby ograniczyć narastające kary. Zamknięcia oddziałów banków Urząd: Banki komercyjne – Lloyds Bank, Barclays, TSB, Halifax Na czym polega zmiana: Zamknięcie wielu oddziałów bankowych w związku z przechodzeniem klientów na bankowość online. Kogo dotyka: Klienci korzystający z usług stacjonarnych tych banków. Jak się przygotować: Sprawdź, czy Twój oddział jest zamykany. Jeśli tak — załóż konto online lub odwiedź inny oddział. Ponieważ znika wiele oddziałów, upewnij się, że masz aktywowane bankowość internetową lub mobilną. 2 maja 2025 – Przyspieszona wypłata świadczeń DWP z powodu święta bankowego Urząd: DWP (Department for Work and Pensions) Na czym polega zmiana: Świadczenia zaplanowane na 5 maja zostaną wypłacone wcześniej — 2 maja. Kogo dotyka: Osoby pobierające Universal Credit, Jobseeker's Allowance, Employment Support Allowance, Pension Credit, State Pension, Child Benefit i inne. Jak się przygotować: Zaplanuj budżet, uwzględniając wcześniejszą wypłatę, aby środki starczyły do kolejnej planowanej daty płatności. Dlatego warto przewidzieć termin wpływu pieniędzy. 2 maja 2025 – Wzrost świadczeń DWP Urząd: DWP Na czym polega zmiana: Świadczenia wzrosną o 1,7% w odpowiedzi na inflację. Kogo dotyka: Beneficjenci PIP, DLA, Attendance Allowance, Carer's Allowance, Pension Credit, Child Benefit, State Pension. Jak się przygotować: Sprawdź nowe kwoty w swoim banku lub aplikacji Universal Credit. Zwiększ budżet domowy, uwzględniając dodatkowe środki. 5 maja 2025 – Obniżka oprocentowania kont Rainy Day Saver w Barclays Urząd: Barclays Bank Na czym polega zmiana: Oprocentowanie Rainy Day Saver spada z 4,87% do 4,61%. Kogo dotyka: Osoby oszczędzające na tym koncie. Jak się przygotować: Porównaj inne oferty oszczędnościowe. Rozważ przeniesienie środków do bardziej atrakcyjnego produktu. 8 maja 2025 – Decyzja Banku Anglii o stopie procentowej Urząd: Bank of England – Monetary Policy Committee Na czym polega zmiana: Możliwa zmiana podstawowej stopy procentowej, wpływająca na kredyty i oszczędności. Kogo dotyka: Kredytobiorcy hipoteczni, osoby posiadające kredyty, oszczędzający na lokatach i kontach oszczędnościowych. Jak się przygotować: Śledź decyzje i prognozy Banku Anglii. Jeśli masz kredyt hipoteczny o zmiennej stopie — rozważ opcje zabezpieczenia stałej stopy. 12 maja 2025 – Zmiana komunikacji z klientami Santander Urząd: Santander Bank Na czym polega zmiana: Likwidacja powiadomień SMS o stanie konta, przejście na powiadomienia aplikacyjne. Kogo dotyka: Klienci Santander korzystający z tradycyjnych SMS-ów. Jak się przygotować: Zainstaluj aplikację Santander Mobile App i aktywuj powiadomienia, aby nadal otrzymywać informacje o swoim koncie. 13 maja 2025 – Wyższe wypłaty Universal Credit Urząd: DWP Na czym polega zmiana: Podwyżka Universal Credit w związku z kwietniową aktualizacją. Kogo dotyka: Odbiorcy Universal Credit. Jak się przygotować: Sprawdź w aplikacji UC, czy Twoje płatności zostały prawidłowo przeliczone. W razie nieprawidłowości skontaktuj się z DWP. 21 maja 2025 – Publikacja wskaźnika inflacji CPI Urząd: Office for National Statistics (ONS) Na czym polega zmiana: Opublikowane zostaną dane o inflacji za kwiecień. Kogo dotyka: Wszystkich konsumentów — wpływa na koszty życia, kredyty, płace i politykę finansową. Jak się przygotować: Monitoruj inflację – może mieć wpływ na decyzje o podwyżkach wynagrodzeń lub zmiany w budżecie domowym. 23 maja 2025 – Przyspieszona wypłata świadczeń z powodu drugiego święta bankowego Urząd: DWP Na czym polega zmiana: Świadczenia zaplanowane na 26 maja DWP wypłaci wcześniej — 23 maja. Kogo dotyka: Odbiorcy różnych świadczeń, m.in. UC, ESA, JSA, Pension Credit, State Pension. Jak się przygotować: Zaplanuj budżet domowy na wydłużony okres do następnej wypłaty. 27 maja 2025 – Ogłoszenie nowego limitu cen energii przez Ofgem Urząd: Ofgem (Office of Gas and Electricity Markets) Na czym polega zmiana: Nowy limit cen energii na okres od 1 lipca do 30 września 2025. Kogo dotyka: Klientów na taryfach zmiennych (standard variable rates). Jak się przygotować: Śledź ogłoszenie limitu cen. Jeśli spodziewane są podwyżki — rozważ zawarcie stałej taryfy energii (fixed-rate deal) u swojego dostawcy. Excerpt: Maj 2025 jest bardzo dynamicznym miesiącem w finansach w UK. W tym miesiącu wejdą liczne zmiany w finansach w UK wprowadzane przez DWP i HMRC. ### Ogromny pożar w Londynie. Ponad 160 zgłoszeń do straży pożarnej W Londynie płonie stacja transformatorowa. Wczesnym rankiem, około godziny 5:30, w dzielnicy St John's Wood w Londynie wybuchł pożar stacji transformatorowej przy Victoria Passage (NW8). Ogień błyskawicznie objął również część dachu sąsiedniego budynku mieszkalnego. Na miejsce skierowano 15 jednostek straży pożarnej oraz około 100 strażaków, którzy nieustannie walczą z żywiołem. Dym widoczny z wielu kilometrów Pożar w Londynie wywołał olbrzymie poruszenie wśród mieszkańców. Gęsty, czarny słup dymu unosi się nad północno-zachodnią częścią miasta i jest widoczny z dzielnic oddalonych o kilka kilometrów, takich jak West Hampstead czy Notting Hill. W mediach społecznościowych pojawiają się nagrania ukazujące efektowną erupcję ognia i dymu po domniemanej eksplozji na terenie stacji. Przyczyna pożaru nieznana Na ten moment przyczyna pożaru stacji transformatorowej w Londynie pozostaje nieznana. Trwają działania gaśnicze i ocena stanu infrastruktury. Nie odnotowano ofiar ani rannych, jednak sytuacja jest dynamiczna, a służby apelują o ostrożność. Dlatego mieszkańcy okolicznych domów powinni śledzić komunikaty. Duży pożar w Londynie - zalecenia dla mieszkańców Dowódca jednostki straży pożarnej, Paul Morgan, obecny na miejscu, poinformował: „To bardzo widoczny pożar i unosi się dużo dymu. Mieszkańcy są proszeni o zamknięcie okien i drzwi oraz unikanie rejonu objętego akcją gaśniczą.” Eksperci ostrzegają, że unoszący się dym – mimo braku jednoznacznych informacji o jego toksyczności – może stanowić zagrożenie dla zdrowia, zwłaszcza dla osób z chorobami układu oddechowego, dzieci i seniorów. Pożar stacji transformatorowej w Londynie - możliwe konsekwencje i zakłócenia Pożar stacji transformatorowej w Londynie może mieć dalsze skutki dla lokalnej infrastruktury. W podobnym incydencie, który miał miejsce kilka tygodni wcześniej, doszło do poważnych zakłóceń w ruchu lotniczym na Heathrow. Obecnie nie ma jeszcze informacji o przerwach w dostawach prądu lub ewentualnych ewakuacjach. Natomiast sytuację na bieżąco monitorują lokalne władze. Pozostaje pytanie o przyczyny oraz bezpieczeństwo energetyczne. Czy oba pożary były powiązane? To wyjaśni śledztwo. Excerpt: W Londynie płonie stacja transformatorowa. Wczesnym rankiem, około godziny 5:30, w dzielnicy St John's Wood w Londynie wybuchł pożar stacji transformatorowej przy Victoria Passage (NW8) ### Dramat w południowym Londynie. Kobieta raniła nożem nastolatków Do niecodziennej sytuacji doszło wieczorem 25 kwietnia 2025 roku. 35-letnia kobieta raniła nożem dwóch nastolatków. Ich obrażenia są poważne, jednak na szczęście nie zagrażają życiu chłopców. W piątek, 25 kwietnia 2025 roku, około godziny 21:52, służby ratunkowe zostały wezwane na Acacia Road w dzielnicy Norbury, południowy Londyn. Kobieta raniła nożem dwóch chłopców. Policja oraz ratownicy medyczni z London Ambulance Service przybyli na miejsce. Ratownicy udzielili pierwszej pomocy poszkodowanym. Następnie przetransportowali ich do szpitala. Według informacji przekazanych przez Metropolitan Police, obrażenia chłopców nie zagrażają ich życiu. Nastolatkowie nie mają także trwałego uszczerbku na zdrowiu, który zaważy na ich przyszłości i sprawności. Kobieta raniła nożem dwóch chłopców. Śledztwo trwa, fot. gettyimages.com W związku z incydentem policja aresztowała 35-letnią kobietę. Funkcjonariusze postawili jej zarzut ataku mającego na celu spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (GBH). Kobieta obecnie pozostaje w policyjnym areszcie. Śledztwo w sprawie ataku jest w toku. Funkcjonariusze apelują do świadków zdarzenia o kontakt, aby pomóc w ustaleniu okoliczności i motywów napaści. Do tej pory nie ujawniono tożsamości ani dokładnego wieku ofiar, a także nie podano informacji na temat ewentualnych świadków czy osoby, która wezwała służby ratunkowe. Metropolitan Police kontynuuje dochodzenie, starając się ustalić wszystkie szczegóły związane z atakiem oraz zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom dzielnicy. Kobieta raniła nożem dwóch chłopców - co wiemy o sprawczyni? Obecnie dostępne informacje na temat 35-letniej kobiety aresztowanej po ataku na dwóch chłopców w Norbury są bardzo ograniczone, a śledztwo pozostaje na wczesnym etapie. Policja nie ujawniła jeszcze motywów działania kobiety ani jej ewentualnych powiązań z ofiarami. Nie wiadomo również, czy była ona wcześniej znana służbom z powodów kryminalnych lub zdrowotnych, w tym psychiatrycznych. W tego typu sprawach funkcjonariusze rutynowo sprawdzają historię medyczną i kryminalną zatrzymanych. W ten sposób ustalają, czy stan psychiczny mógł odegrać rolę w ataku. Na obecnym etapie brak jest także informacji sugerujących, że chłopcy sprowokowali sprawczynię bądź sami podjęli jakąkolwiek agresywną akcję wobec niej. Policja prowadzi śledztwo, analizując monitoringi z okolicy oraz przesłuchując świadków, aby odtworzyć przebieg zdarzeń i ustalić, czy atak był zamierzony, przypadkowy, czy wynikał z nagłego impulsu. Dopóki nie zostaną przedstawione oficjalne ustalenia, nie można wykluczyć żadnego scenariusza. Acacia Road w dzielnicy Norbury oczami mieszkańców - czy jest tu bezpiecznie? Acacia Road w Norbury, południowy Londyn, to miejsce, które mimo rodzinnego charakteru, boryka się z rosnącymi problemami kryminalnymi. Ostatnio kobieta raniła nożem dwóch chłopców, jednak nie jest to odosobniony incydent. Dlatego mieszkańcy zaczynają dostrzegać zmiany w bezpieczeństwie okolicy. „W dzień to normalna, spokojna okolica – dzieci bawią się na ulicach, ale po zmroku czuję się mniej komfortowo,” mówi Monika, mieszkanka Acacia Road. Według danych Metropolitan Police, przestępczość w tej części Londynu wzrosła. Dlatego zmienia się poczucie bezpieczeństwa mieszkańców. "Chociaż widać więcej patroli, to nie zawsze wystarcza," dodaje Monika. To pokazuje, jak dużym wyzwaniem jest walka z rosnącymi obawami mieszkańców. Niemniej jednak, sąsiedzi starają się dbać o wspólnotę. Organizują inicjatywy lokalne, takie jak spotkania z policją czy wydarzenia dla dzieci. „Nie pozwolimy, by kilka złych doświadczeń zniszczyło naszą okolicę,” mówi Laura, aktywistka z Norbury. Jednak czy to wystarczy, by zatrzymać narastające poczucie zagrożenia? Excerpt: Do niecodziennej sytuacji doszło wieczorem 25 kwietnia 2025 roku. 35-letnia kobieta zaatakowała nożem dwóch młodych mężczyzn. Ich obrażenia są poważne, jednak na szczęście nie zagrażają życiu chłopców. ### Wzrost podatku węglowego w Irlandii 2025: Co to oznacza dla Polaków? Od 1 maja 2025 roku w Irlandii ponownie wzrośnie podatek węglowy (carbon tax). Wyższe rachunki za ogrzewanie, gaz i paliwo dotkną wszystkich mieszkańców – także Polaków mieszkających na Zielonej Wyspie. Czym jest podatek węglowy (carbon tax)? Podatek węglowy w Irlandii to opłata nakładana na paliwa kopalne – takie jak węgiel, ropa, benzyna, olej napędowy czy gaz ziemny. Jego głównym celem jest ograniczenie emisji dwutlenku węgla (CO₂) poprzez zwiększenie kosztów korzystania z wysokoemisyjnych paliw. Od maja 2025 roku stawka carbon tax wzrośnie do €63,50 za tonę CO₂, a w planach rządu jest dalszy wzrost do €100 za tonę do 2030 roku. Od kiedy wzrasta podatek i co to oznacza dla gospodarstw domowych? Nowe stawki będą obowiązywać od 1 maja 2025 roku. Dla gospodarstw używających gazu – roczne rachunki wzrosną średnio o około €17 (do około €138 rocznie). Dla ogrzewających domy olejem opałowym – koszt wzrośnie o około €19 za napełnienie 900-litrowego zbiornika. Wzrost podatku będzie odczuwalny także dla kierowców, bowiem wyniesie on 17 centów na każdy litr benzyny i oleju napędowego. Od maja podwyżka podatku węglowego w Irlandii / fot. Getty Images Krytyka rządu: Czy państwo zarabia na kryzysie? Decyzja o podwyżce wzbudziła spore kontrowersje wśród społeczeństwa, które zmaga się z kryzysem kosztów utrzymania. W 2024 roku wpływy z podatku węglowego po raz pierwszy przekroczyły 1 miliard euro, co skłoniło posła Peadara Tóibína do oskarżenia rządu o "zarabianie na kryzysie kosztów życia". Co więcej, podwyżka następuje w momencie, gdy ceny oleju opałowego spadły z powodu obniżki cen ropy na światowych rynkach. Wpływ na Polaków mieszkających w Irlandii Polska społeczność w Irlandii – zarówno właściciele, jak i najemcy domów – bezpośrednio odczuje skutki wzrostu podatku węglowego. Wyższe rachunki za ogrzewanie, paliwo i gaz mogą mocno obciążyć budżet, szczególnie dla tych, którzy wspierają rodziny w Polsce oraz wynajmują starsze, mniej energooszczędne domy. Jak zmniejszyć rachunki za gaz? By ograniczyć skutki podwyżek należy wprowadzić oszczędności, które zmniejszą rachunki za gaz. Jednak wiele z nich wymaga nakładów finansowych lub zgody czy finansowania ze strony landlorda. Jak choćby ocieplenie domu czy wymiana okien na energooszczędne modele. Albo zmiana systemów grzewczych na bardziej wydajne. Co jednak możemy zrobić we własnym zakresie? Można obniżać temperaturę ogrzewania, wyłączać je, gdy dom stoi pusty, a także nie ogrzewać nieużywanych pomieszczeń. Ponadto regularna zmiana dostawcy może przynieść realne oszczędności. Dostępne zasiłki i wsparcie finansowe w Irlandii Jeśli wzrost kosztów stanowi dla Ciebie problem, sprawdź dostępne formy pomocy i zasiłki. Należą do nich: Fuel Allowance (zasiłek na ogrzewanie dla osób o niskich dochodach, wnioski można składać przez Departament Opieki Społecznej). Home Energy Grants (dotacje na poprawę efektywności energetycznej: ocieplenie, nowe okna, instalacja paneli fotowoltaicznych). Jednorazowe płatności (Once-off Payments). W ramach budżetu 2025 przewidziano dodatkowe wsparcie dla beneficjentów Fuel Allowance. Podwyżka podatku węglowego w 2025 roku oznacza wzrost kosztów życia w Irlandii, który dotknie również polskich mieszkańców. Dostosowanie domu do nowych realiów energetycznych i korzystanie z dostępnych dotacji może pomóc złagodzić wpływ tych zmian na domowy budżet. Excerpt: Podatek węglowy w Irlandii wzrasta w 2025 roku. Sprawdź, jak zmieni się wysokość rachunków za gaz i paliwo i jak Polacy mogą złagodzić skutki podwyżki. ### Ruch neonazistowski w UK nadal żywy? W pubie zorganizowano urodziny Hitlera Były flagi, a nawet tort ze swastyką. Takie sytuacje przypominają, jak niewiele potrzeba, by skrajna nienawiść eskalowała. Ludzie, którzy reprezentują skrajne poglądy przesycone nienawiścią oficjalnie, z historią przemocy, z wszystkimi symbolami świętują rocznicę urodzin Hitlera. Ruch neonazistowski w UK nadal jest aktywny. W Royton, dzielnicy Oldham w Wielkiej Brytanii, doszło do szokującego incydentu związanego z ruchem neonazistowskim w UK — członkowie skrajnie prawicowej organizacji British Movement zebrali się 20 kwietnia 2025 roku w pubie Duke of Edinburgh, by uczcić urodziny Hitlera. W wydarzeniu uczestniczyło kilkanaście osób, które wywiesiły nazistowskie flagi i przygotowały tort ze swastyką. Spotkanie odbyło się bez wiedzy właścicieli lokalu, którzy po fakcie zgłosili incydent na policję. Publiczne propagowanie symboli nazistowskich i nawoływanie do nienawiści są w Wielkiej Brytanii nielegalne, a takie wydarzenia mogą skutkować poważnymi konsekwencjami prawnymi. Ruch neonazistowski w UK - skala zjawiska i organizacje Ruch neonazistowski w UK istnieje od dekad, choć jego skala pozostaje marginalna w stosunku do całego społeczeństwa. Do aktywnych organizacji zaliczają się m.in. British Movement (BM), National Action (zakazana w 2016 r. jako organizacja terrorystyczna), Patriotic Alternative czy Combat 18. Grupy te promują skrajną ideologię rasistowską, antysemicką i supremację białych. Choć liczebność członków jest niewielka, służby bezpieczeństwa traktują ich działania poważnie ze względu na potencjalne zagrożenie przemocą. W ostatnich latach władze odnotowały wzrost aktywności internetowej neonazistów, choć bez wyraźnego wzrostu masowego poparcia społecznego. Ruch neonazistowski w UK, fot. gettyimages.com Co spotka neonazistów świętujących urodziny Hitlera w pubie? Neonaziści, którzy świętowali urodziny Hitlera w pubie w Royton, mogą się spodziewać dochodzenia ze strony brytyjskiej policji. Publiczne propagowanie symboli nazistowskich i szerzenie nienawiści na tle rasowym jest w Wielkiej Brytanii przestępstwem. Pomimo to ruch neonazistowski w UK nadal jest aktywny. Choć sytuacje, w których ekstremistyczne grupy otwarcie celebrują takie wydarzenia, są rzadkie, to aktywność ruchów neonazistowskich — głównie internetowa — wciąż istnieje na obrzeżach społeczeństwa. Członkowie ruchu neonazistowskiego w UK i podobnych grup to najczęściej młodzi radykalizujący się mężczyźni. Często reprezentują skrajnie prawicowe poglądy. Właściciele pubu Duke of Edinburgh oświadczyli, że nie wiedzieli o charakterze imprezy. Jednocześnie zgłosili sprawę policji. W W związku z reakcją właściciele nie powinni ponieść odpowiedzialności, jeśli wykażą brak wiedzy i współpracy z organizatorami. Excerpt: Były flagi, a nawet tort ze swastyką. Takie sytuacje przypominają, jak niewiele potrzeba, by skrajna nienawiść eskalowała. Ludzie, którzy reprezentują skrajne poglądy przesycone nienawiścią oficjalnie, z historią przemocy, z wszystkimi symbolami świętują rocznicę. ### Poszukiwani obywatele Niemiec z pochodzeniem imigracyjnym z Europy Wschodniej Naukowcy z Niemieckiego Centrum Badań nad Integracją i Migracją (DeZIM) proszą o zgłoszenie się do nowego projektu obywateli Niemiec, którzy mają pochodzenie imigracyjne. Badanie dotyczy obywatelstwa opartego na pochodzeniu i jego znaczenia dla zrozumienia Europy. DeZIM przystępuje do pracy nad kolejnym etapem projektu badawczego. Potrzebuje do niego ochotników, którzy są obywatelami Niemiec z pochodzeniem imigracyjnym. Natomiast pochodzenie to powinno dotyczyć Europy Wschodniej lub Południowo-Wschodniej, albo Azji Środkowej. Pochodzenie imigracyjne istotne w projekcie badawczym W projekcie badawczym DeZIM pojawia się pytanie, w jaki sposób „wizja Europy zmienia się na przestrzeni pokoleń obywateli”. Oraz jaka jest rola „obywatelstwa europejskiego i pochodzenia w konstytucji sprawiedliwej i zorientowanej na przyszłość Europy”. Naukowcy z Niemieckiego Centrum Badań nad Integracją i Migracją (DeZIM) badają te i inne kwestie w ramach projektu „Odwrócenie przeszłości, kształtowanie przyszłości: międzypokoleniowa analiza obywatelstwa przodków”. Sam projekt rozpoczął się w czerwcu 2024 roku. I potrwa do maja 2027 roku. Finansuje go Fundacja Volkswagena. DeZIM zaprasza do zgłaszania się do projektu obywateli Niemiec, którzy mają pochodzenie imigracyjne i są w wieku 18 lat lub starszym. Charakter projektu Na obecnym etapie projektu badacze DeZIM będą przeprowadzać wywiady indywidualne z chętnymi uczestnikami w niemieckich krajach związkowych. Będą one dotyczyć ich rodzin i rozumienia obywatelstwa, pochodzenia, a także przynależności i „wizji Europy”. Długość przeprowadzanych wywiadów szacuje się na około godzinę. Odbywałyby się one w kawiarni w pobliżu domu lub pracy uczestników, lub też w formie zdalnej. Miejscem na wywiady w ramach projektu będą kawiarnie / fot. Getty Images Udział w badaniu jest poufny, a samo badanie zgodnie jest z wytycznymi DeZIM dotyczącymi etyki badań. W związku z tym wywiady będą wykorzystywane wyłącznie w celach naukowych i w formie anonimowej. Każdy, kto jest zainteresowany wzięciem udziału w projekcie, może dowiedzieć się więcej tutaj. Lub wysłać wiadomość e-mail na adres citizenship@dezim-institut.de, aby uzyskać więcej informacji. DeZIM jest nieuniwersytecką placówką badawczą, której finansowanie zapewnia Federalne Ministerstwo ds. Rodziny, Osób Starszych, Kobiet i Młodzieży. Zajmuje się badaniami nad integracją i migracją, konsensusem i konfliktem, uczestnictwem społecznym i różnorodnością, a także dyskryminacją i rasizmem. Excerpt: Naukowcy z DeZIM proszą o zgłoszenie się do nowego projektu obywateli Niemiec z pochodzeniem imigracyjnym. ### Wybory prezydenckie 2025 już 18 maja - jak i gdzie głosować? Wybory Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej odbędą się w już 18 maja 2025 roku. Polacy mieszkający lub przebywający czasowo za granicą, w tym w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Holandii i Irlandii, będą mieli możliwość oddania głosu w polskich wyborach. Warto przygotować się do tego wydarzenia, by nie przegapić swojej szansy na wyrażenie opinii. Oto wszystko, co należy wiedzieć o głosowaniu za granicą. Wybory prezydenckie już wkrótce, dlatego już dziś poznaj procedury i miejsca głosowania. Jak głosować za granicą podczas wyborów na prezydenta RP 2025? 1. Rejestracja w spisie wyborców Aby zagłosować za granicą, należy wcześniej zgłosić się do spisu wyborców prowadzonego przez polskiego konsula. Rejestracja odbywa się najczęściej przez system eWybory. Natomiast zgłoszenia można składać do połowy maja 2025 roku. Ważne jest, aby pamiętać, że w przypadku zmiany miejsca głosowania (np. chęć głosowania w innym kraju), należy zgłosić się o wydanie zaświadczenia o prawie do głosowania. Dokument umożliwi oddanie głosu w dowolnym miejscu. 2. Dokumenty potrzebne do głosowania za granicą Osoby, które chcą oddać głos za granicą, muszą posiadać jeden z poniższych dokumentów tożsamości. Wybory prezydenckie 2025 tak jak i każde inne wymagają potwierdzenia obywatelstwa i tożsamości. Paszport – Jest to najczęściej używany dokument do głosowania za granicą, ponieważ jest uznawany na całym świecie. Dowód osobisty – W przypadku obywateli Unii Europejskiej, którzy przebywają w państwach członkowskich, dowód osobisty może być wystarczający do identyfikacji wyborcy. Dlatego dowód osobisty jest akceptowany przez polskie placówki dyplomatyczne na terenie UE. 3. Gdzie zagłosować w wyborach? Głosować będzie można w wyznaczonych obwodach wyborczych, których lokalizacja zależy od kraju, w którym się przebywa. Przed wyborami opublikowane zostaną szczegółowe informacje na temat dostępnych miejsc głosowania, najczęściej w większych miastach. W poprzednich wyborach obwody znajdowały się m.in. w Londynie, Manchesterze, Berlinie, Kolonii, Amsterdamie, Hadze i Dublinie. Szczegółowe informacje o tym, gdzie można zagłosować w poszczególnych krajach znajdziesz poniżej: Niemcy - Obwodowe komisje wyborcze Irlandia - Obwodowe komisje wyborcze Holandia - Obwodowe komisje wyborcze Wielka Brytania - Obwodowe komisje wyborcze 4. Głosowanie w obwodzie konsularnym Warto pamiętać, że głosowanie za granicą odbywa się wyłącznie osobiście w obwodzie konsularnym. Dlatego nie ma możliwości głosowania korespondencyjnego ani przez pełnomocnika. Wybory prezydenckie 2025, jak każde inne wymagają osobistego udziału. Excerpt: Wybory Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej odbędą się w już 18 maja 2025 roku. Polacy mieszkający lub przebywający czasowo za granicą, w tym w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Holandii i Irlandii, będą mieli możliwość oddania głosu w polskich wyborach. ### Zamieszkaj tam, gdzie inni jeżdżą tylko na wakacje – 7 zalet mieszkania w Hiszpanii artykuł przygotowany dla partnera Hiszpania od lat przyciąga turystów swoim ciepłym klimatem, malowniczymi plażami i wyjątkowym stylem życia. Ale co, jeśli zamiast przyjeżdżać tu tylko na wakacje, można by było zamieszkać na stałe? Coraz więcej osób decyduje się na zakup apartamentu właśnie tutaj – by cieszyć się codziennym komfortem, który dla wielu pozostaje jedynie urlopowym marzeniem. I nie chodzi już tylko o słońce czy krajobrazy. Dziś zakup nieruchomości w Hiszpanii to decyzja strategiczna, wygodna i bardzo dobrze przemyślana. Oto siedem powodów, dla których warto postawić na słoneczne życie – i to z pomocą profesjonalnego partnera. 1. Cudowny klimat przez cały rok Hiszpania oferuje ponad 300 słonecznych dni w roku, co sprawia, że można cieszyć się piękną pogodą niezależnie od pory roku. Na Costa Blanca, Costa Cálida czy Costa del Sol średnie temperatury zimą rzadko spadają poniżej 15°C. To doskonałe miejsce dla osób, które marzą o życiu bez mrozów i ponurych jesiennych dni. Zamieszkaj tam, gdzie inni jeżdżą tylko na wakacje – i rób to przez cały rok. Ciekawostka: W regionie Alicante znajduje się jedno z najbardziej słonecznych miast Europy – Torrevieja – z ponad 320 słonecznymi dniami rocznie! życie w Hiszpanii 2. Zdrowy styl życia i dieta śródziemnomorska Hiszpańska kuchnia to nie tylko smak, ale przede wszystkim zdrowie. Świeże warzywa, owoce morza, oliwa z oliwek i umiarkowane ilości wina to podstawa diety, która jest jedną z najzdrowszych na świecie. Do tego aktywność fizyczna – spacery po plaży, rower, sporty wodne, górskie wycieczki, żeglarstwo – i brak pośpiechu, który pozwala żyć pełniej i spokojniej. A gdy dodamy do tego klimat regionów objętych wpływem słonych lagun i Morza Śródziemnego – z unikalnym mikroklimatem uznanym przez WHO za jeden z najzdrowszych na świecie – zyskujemy środowisko sprzyjające zarówno fizycznemu, jak i psychicznemu dobrostanowi. Ciekawostka: Hiszpania regularnie znajduje się w TOP 10 najzdrowszych krajów świata według Bloomberg Global Health Index. zamieszkać w Hiszpanii 3. Atrakcyjne ceny i nieruchomości „pod klucz” W porównaniu do wielu krajów Europy Zachodniej, ceny apartamentów w Hiszpanii wciąż pozostają konkurencyjne. Można znaleźć nowoczesne mieszkania z widokiem na morze w przystępnych cenach. Ale co równie istotne – w Hiszpanii nieruchomości z rynku pierwotnego oddawane są w standardzie „pod klucz”. Oznacza to, że kupujący otrzymuje gotowe do zamieszkania mieszkanie – z wykończonymi łazienkami, kuchnią, podłogami, szafami, często także z klimatyzacją i sprzętem AGD. Nie trzeba martwić się wykończeniem, remontami ani poszukiwaniem ekip budowlanych. Firma Casa Playa pomaga klientom w wyborze idealnej oferty, organizuje prezentacje, weryfikuje dokumentację i reprezentuje klienta na każdym etapie zakupu. Ciekawostka: W Hiszpanii wciąż można kupić mieszkanie w odległości 10 minut od plaży w cenie niższej niż kawalerka w Warszawie. domy w Hiszpanii na sprzedaż 4. Wygodne życie i świetna infrastruktura Hiszpania dysponuje nowoczesną infrastrukturą, na którą składają się doskonałe autostrady, połączenia kolejowe i lotnicze oraz wysoki standard usług publicznych. Dobre szkoły międzynarodowe, prywatna i publiczna opieka medyczna, restauracje, sklepy i centra handlowe – to wszystko czyni życie na miejscu łatwym i przyjemnym. Casa Playa zapewnia również wsparcie posprzedażowe – od pomocy w podpisaniu umów na media (prąd, woda, internet), dodatkowe instalacje (alarm, monitoring), po doradztwo w aranżacji wnętrz, ogrodów, utrzymaniu basenów i współpracę z lokalnymi ekipami remontowymi. Dla klientów dostępne są także usługi concierge, wspierające w codziennych sprawach administracyjnych i technicznych. Ciekawostka: Hiszpania posiada jedną z najlepszych sieci kolei dużych prędkości w Europie – pociągi AVE osiągają nawet 310 km/h. nieruchomości Hiszpania 5. Spokojna atmosfera i otwarta społeczność Hiszpanie słyną ze swojej życzliwości i gościnności. W miejscowościach ich okolicach, takich jak Alicante, Málaga, Walencja czy Marbella rozwijają się społeczności międzynarodowe, co ułatwia adaptację i życie w nowym kraju. Dzięki obecności polskojęzycznych doradców i agentów, Casa Playa eliminuje barierę językową, zapewniając klientom pełne bezpieczeństwo i komfort komunikacji. Ciekawostka: Hiszpania to kraj, w którym odbywa się najwięcej fiest i lokalnych świąt – ponad 15 tysięcy festiwali rocznie! kupno apartamentu Hiszpania 6. Bliskość Anglii i Polski oraz świetna komunikacja Hiszpania to kraj, do którego można dziś dotrzeć z Polski w niecałe trzy godziny. Regularne loty z wielu polskich miast do Alicante, Murcji czy Malagi sprawiają, że wyjazd – nawet na weekend – staje się realny. To ogromna zaleta dla tych, którzy planują częściowo mieszkać w Hiszpanii, a częściowo w kraju. Dzięki sieci szybkich połączeń wewnętrznych – autostradom i kolei – przemieszczanie się między regionami jest równie wygodne. Ciekawostka: Lot z Londynu do Alicante trwa średnio około 2,5 godziny – czyli mniej niż przeciętna podróż pociągiem z południa na północ Anglii. trwa średnio tylko 3 godziny – krócej niż niektóre przejazdy krajowe. apartamenty w Hiszpanii 7. Inwestycja, która pracuje – wynajem i obsługa najmu Nie trzeba mieszkać w Hiszpanii cały rok, by czerpać zyski z inwestycji. Popularne lokalizacje – Costa Blanca, Costa Cálida, Costa del Sol – przyciągają rzesze turystów. Z pomocą Casa Playa można uzyskać licencję turystyczną, współpracować z firmami zajmującymi się wynajmem krótkoterminowym, a także powierzyć im rozliczanie podatków z najmu. Firma zapewnia również przygotowanie i złożenie rocznej deklaracji podatkowej dla nierezydentów. To nie tylko komfort – to realna oszczędność czasu i gwarancja zgodności z przepisami. Ciekawostka: Costa del Sol odwiedziło w 2024 roku rekordowe 14,5 miliona turystów – to idealne miejsce na inwestycję w najem. życie w Hiszpanii Hiszpania – wybór, który się opłaca Mieszkanie w Hiszpanii to coś więcej niż marzenie o słońcu i palmach. To zdrowy styl życia, wygodne warunki, atrakcyjne ceny nieruchomości i świetna infrastruktura. A z profesjonalnym partnerem, jakim jest Casa Playa, cały proces – od poszukiwania nieruchomości, przez zakup, aż po zarządzanie najmem – staje się prosty, bezpieczny i przyjemny. Jeśli marzysz o tym, by zamieszkać tam, gdzie inni jeżdżą tylko na wakacje – nie czekaj. kod QR z przekierowaniem do Casa Playa Skontaktuj się z Casa Playa i znajdź swój raj pod hiszpańskim słońcem. kontakt@casaplaya.pl tel.: +48 733 894 775 www.casaplaya.pl Casa Playa Excerpt: Marzysz o słońcu, plaży i własnym apartamencie nad Morzem Śródziemnym? Przekonaj się, dlaczego coraz więcej osób wybiera Hiszpanię jako swój drugi dom – i jak Casa Playa pomaga to marzenie spełnić. ### Jeden funt z 2016 roku może być unikatem? Numizmatyka i filatelistyka poszukują obiektów unikatowych. Na liście poszukiwanych jest niezwykła moneta. Jeden funt z 2016 roku może być wart nawet 60 Funtów. Czy masz monetę we własnym portfelu? Jednofuntowa moneta z 2016 roku wyróżnia się obecnością rzadkiego znaku menniczego – tzw. crosslet cross, czyli niewielkiego krzyżowego wzoru umieszczonego pod lewą stroną korony na rewersie. Choć większość monet wybitych w tym roku wygląda identycznie jak te, które trafiły do obiegu w 2017 roku. Jedynie nieliczne egzemplarze posiadają ten subtelny, ale istotny detal. Jeden funt z 2016 roku unikatem? Dlaczego jeden funt jest tak niezwykły? Unikatowe monety były częścią limitowanego zestawu kolekcjonerskiego. Jednak nigdy nie znalazły się w powszechnym użyciu. Dlatego ich wartość na rynku numizmatycznym jest wielokrotnie wyższa od nominalnej. Co jednak ciekawe, niezwykłą monetę można znaleźć we własnym portfelu. Kilka z nich trafiło bowiem przypadkowo do obiegu. Sporadycznie pojawiają się w nawet w sklepach. Czy drobna różnica w projekcie może sprawić, że zwykła moneta staje się unikalnym przedmiotem pożądania kolekcjonerów? W świecie numizmatyki – zdecydowanie tak. Jeden funt z 2016 roku może być małym skarbem. Sprawdź, czy masz niezwykłą monetę we własnym portfelu Znalezienie rzadkiej monety w własnym portfelu to prawdziwa niespodzianka, zwłaszcza jeśli chodzi o jednofuntówkę z 2016 roku z unikalnym znakiem menniczym. Takie egzemplarze trafiły do obiegu tylko w ramach limitowanego zestawu kolekcjonerskiego. Zatem choć mogą zdarzyć się w sklepach czy podczas transakcji, są one rzadkie. Jeśli ktoś znajdzie taką monetę w swoim domu, warto ją dokładnie obejrzeć. Maleńki, krzyżowy wzór pod koroną na rewersie jest najważniejszym wyróżnikiem. Czy kolekcjonerski jeden funt znajdzie się w Twoim portfelu?, fot. gettyimages.com Jeżeli okaże się, że w portfelu jest unikatowy egzemplarz, można udać się do specjalistycznych domów aukcyjnych lub skontaktować się z numizmatykami. Specjaliści pomogą określić wartość monety i doradzą, co z nią zrobić. Warto pamiętać, że kolekcjonerzy mogą zapłacić za taki mały skarb znacznie więcej, niż wynosi jego nominalna wartość. Unikatowe monety w UK, niezwykłe historie numizmatyki W historii numizmatyki w Wielkiej Brytanii nie brakuje fascynujących opowieści o unikatowych monetach, które stały się prawdziwymi skarbami. Jednym z najbardziej znanych przykładów jest moneta „Double Florin” z 1849 roku, której niewielka liczba egzemplarzy przetrwała do dziś. Jej wyjątkowość wynika z faktu, że była pierwszą monetą o wartości dwóch funtów, a jej limitowana produkcja czyni ją niezwykle poszukiwaną przez kolekcjonerów. Inny cenny skarb to „1933 Gold Sovereign”, który został wybity, ale nie trafił do obiegu, a kilka sztuk tej monety sprzedano na aukcjach za miliony funtów. Takie numizmatyczne historie pokazują, jak moneta, która początkowo może wydawać się zwykłym środkiem płatniczym, może w przyszłości stać się prawdziwym skarbem – cennym świadectwem historii i wielką pasją dla kolekcjonerów. Warto więc przyjrzeć się dokładniej monetom, które mogą skrywać niezwykłą wartość! Excerpt: Numizmatyka i filatelistyka poszukują obiektów unikatowych. Na liście poszukiwanych jest niezwykła moneta. Jeden funt wybity w 2016 roku może być wart nawet 60 Funtów. Czy masz monetę we własnym portfelu? ### Ryanair ostro sprawdza bagaże. Pasażerowie są oburzeni! Ryanair zaostrzył kontrole bagażu podręcznego. Pasażerowie są zbulwersowani, chociaż to oni przekraczają dopuszczalne wymiary walizek. Tani przewoźnik z Irlandii wprowadził nowe mierniki (tzw. sizery). Dzięki nim sprawdzanie wymiarów walizek, plecaków i toreb jest bardziej precyzyjne. Na lotniskach choćby w Berlinie, Poznaniu, Gdańsku i Katowicach odbywają się już zaostrzone kontrole bagażowe. Zasady dotyczące bagażu podręcznego wnoszonego na pokład maszyn latających w barwach Ryanaira się nie zmieniają. Zmienia się natomiast podejście przewoźnika do kontroli. Będą one jeszcze częstsze i bardziej precyzyjne, dzięki wprowadzeniu nowych mierników. Za przekroczenie limitów pasażer wejdzie do samolotu z większym bagażem, ale będzie musiał dopłacić dodatkowe 50 euro. Już teraz w Internecie aż huczy od historii z piekła rodem, kiedy 1cm nadmiarowej walizki kosztuje pasażera 50 euro. Bagaż podręczny w Ryanair - co się zmienia? Bagaż podręczny w Ryanairze musi spełnić określone warunki, aby nie trzeba było płacić dodatkowo przed wejściem na pokład. Zasadniczo, musi zmieścić pod siedzeniem. Maksymalne wymiar tzw. małego bagażu podręcznego w Ryanairze to 40 cm x 20 cm x 25 cm zgodnie ze standardową taryfą. W praktyce na pokład można wnieść mały plecak bądź torebkę. Jeśli zaś chcemy wziąć walizkę kabinową o wymiarach 55 cm x 40 cm x 20 cm, która jest standardem w tradycyjnych liniach, trzeba dopłacić. W takiej sytuacji należy wybrać opcje priority („Priority & 2 Cabin Bags”), której ceny wahają się od 6 do 36 euro. Dodajmy również, iż jej waga nie może przekracza 10 kilogramów. Każdy kilo więcej kosztuje dodatkowe 12 euro. Przewoźnik opublikował film instruktażowy, aby uniknąć nieporozumień co do rozmiarów bagaży i tego w jaki sposób muszą się one zmieść w sizery: Wasz bagaż to wrzód na d***ie - My nie chcemy waszych pieniędzy za latanie z walizkami - komentował szef Ryanaira podczas konferencji prasowej w Warszawie. - My chcemy, żebyście latali bez bagażu. Wasz bagaż to wrzód na d***ie. Sprawia, że wydłuża się czas kontroli bezpieczeństwa, a po przylocie na miejsce musisz czekać 20 minut przy karuzeli na durną walizkę, zamiast od razu opuścić lotnisko. Mniej bagażu to niższe ceny biletów, więc przestańcie narzekać - dodawał Michael O`Learym, jak cytujemy za portalem „Money.pl". Bagaż podręczny w Ryanair - co się zmienia? (fot: Getty Images) Zaostrzona polityka bagażowe Ryanaira, oznacza opłaty karne dla wielu pasażerów Zgodnie z zapowiedziami Michaela O'Leary'ego, polityka bagażowa Ryanaira została znacząco zaostrzona. Od teraz kontrole bagażu podręcznego są częstsze, a nowe zasady mają skuteczniej wyłapywać naruszenia limitów. Co więcej, władze tanich linii zapowiedziały również ważenie bagaży. Ma to rzecz jasna zapobiegać wnoszeniu na pokład tych walizek, plecaków i toreb, które nie mieszczą się w limicie określonym przez irlandzkiego przewoźnika. - Zasady są jasne od lat, ale wielu pasażerów próbuje je obchodzić. To się skończy - jak deklarował O`Leary. Nowe mierniki zamiast skrzynek – koniec „dociskania” bagażu Ryanair wprowadza nowe urządzenia do pomiaru wymiarów bagażu, które zastępują dotychczasowe skrzynki umieszczane przy bramkach. Nowe mierniki mają być bardziej precyzyjne, co uniemożliwi popularną wśród pasażerów praktykę „dociskania” walizek i plecaków, które przekraczały dopuszczalne rozmiary. Dzięki nowym urządzeniom nawet minimalne przekroczenia będą wykrywane, a podróżni zmuszeni do dopłaty lub nadania bagażu do luku. Zasady dotyczące bagażu w Ryanairze Niestety, do tej pory nie brakowało przypadków, w których pasażerowie nie byli wpuszczani na pokład z powodu nadbagażu. Całkiem niedawno opisywaliśmy sytuacją, kiedy pasażerka została obarczona opłatą 50 funtów za bidon. Na tym tle nierzadko dochodzi do spięć i konfliktów. Dość powiedzieć, iż dochodzi do tego, że niektórzy pasażerowie po prostu rezygnują z lotu Ryanairem w takiej sytuacji. Nawet stojąc już przy bramkach, nawet będąc już na lotnisku. Kupują bilet u innego przewoźnika, który nie robi takich problemów w związku z polityką bagażową. ### Rejestracja na wybory prezydenckie 2025 za granicą Przebywając poza Polską, w tym także w Wielkiej Brytanii, można głosować w polskich wyborach. Co trzeba zrobić, aby wziąć udział w polskich wyborach polskiego prezydenta 2025 mieszkając poza granicami naszej ojczyzny? Oto wszystko, co musisz wiedzieć na ten temat! Przypomnijmy, wybory Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej odbędą się w niedzielę, 18 maja 2025 roku. Natomiast ewentualna II tura wyborów odbędzie się w niedzielę, 1 czerwca 2025. Z kolei 9 kwietnia 2025 rozpoczęła się rejestracja zgłoszeń do spisu wyborców. Tymczasem termin składania wniosków upływa we wtorek 13 maja 2025 roku. Kto może oddać głos? Obywatele polscy przebywający w Wielkiej Brytanii będą mogli zagłosować w obwodach głosowania utworzonych za granicą. Prawo udziału w wyborach Prezydenta RP w 2025 roku ma osoba, która: najpóźniej w dniu głosowania kończy 18 lat, nie została pozbawiona praw publicznych prawomocnym orzeczeniem sądu, nie została ubezwłasnowolniona prawomocnym orzeczeniem sądu, nie została pozbawiona praw wyborczych prawomocnym orzeczeniem Trybunału Stanu, posiada ważny polski paszport, a w państwach, w których dowód osobisty jest wystarczającym dokumentem do przekroczenia granicy, ważny dowód osobisty; zostanie wpisana do spisu wyborców. W jaki sposób można oddać swój głos w zbliżających się wyborach? Przypominamy, iż rejestracja zgłoszeń do spisu wyborców tworzonego przez konsula rozpoczęła się w środę, 9 kwietnia 2025 r. Wniosek należy złożyć najpóźniej do wtorku, 13 maja 2025 roku. Istnieją trzy sposoby rejestracji w spisie wyborców: złożenie wniosku przy użyciu usługi e-Wybory, złożenie wniosku w postaci papierowej z własnoręcznym podpisem (także korespondencyjnie), złożenie wniosku na adres poczty elektronicznej właściwego konsula z załączonym skanem/fotografią podpisanego własnoręcznie wniosku. (formularz wniosku będzie dostępny na stronach internetowych placówek zagranicznych) UWAGA! Najszybszą i najprostszą metodą dopisania się do spisu wyborców za granicą jest skorzystanie z aplikacji e-Wybory. Podsumowując, ten właśnie sposób jest rekomendowany przez polskie władze. Gdzie powstały komisje wyborcze w UK? (fot: Getty Images) Rejestracja na wybory - jak złożyć wniosek przez platformę e-Wybory? Platforma umożliwiająca ujęcie osoby przebywającej za granicą w dniu wyborów w spisie wyborców prowadzonym przez właściwego terytorialnie konsula znajduje się pod adresem https://ewybory.msz.gov.pl/. Przed przystąpieniem do rejestracji należy przygotować: numer PESEL, ważny polski paszport (albo ważny polski dowód osobisty), adres pobytu za granicą, adres poczty elektronicznej lub numeru telefonu kontaktowego, nazwisko rodowe matki (w celu weryfikacji danych wyborcy). UWAGA! Wybierając obwód głosowania, warto zwrócić uwagę, ilu wyborców już się w nim zarejestrowało. Władze RP sugerują wybieranie obwodów z najmniejszą liczbą wyborców. Ponadto dane należy podawać kompletnie i dokładnie. Zgodnie z ich pisownią w ważnym polskim dokumencie tożsamości. Z uwzględnieniem znaków diakrytycznych takich, jak np. ą, ś, ł. Przy wpisywaniu adresu pobytu za granicą proszę o podanie pełnych danych w formacie stosowanym przy adresowaniu korespondencji nadawanej pocztą. Co wziąć do lokalu wyborczego na głosowanie? W dniu wyborów na głosowanie należy zabrać ważny polski dokument paszportowy. Natomiast na obszarze państw członkowskich Unii Europejskiej oraz państw, na których terytorium można wjechać na podstawie dowodu osobistego, może to być także ważny polski dowód osobisty. Zaświadczenie o prawie do głosowania Z zaświadczeniem o prawie do głosowania można głosować w dowolnym obwodzie głosowania. Zarówno w kraju, za granicą, jak i na polskim statku morskim. Wniosek o wydanie zaświadczenia o prawie do głosowania składa się w dowolnie wybranym urzędzie gminy w Polsce albo u konsula, w terminie do 15 maja 2025. Wniosek składa się na piśmie w postaci papierowej, opatrzonym własnoręcznym podpisem. Zaświadczenie o prawie do głosowania: wyborca odbiera osobiście w urzędzie konsularnym, w którym złożył wniosek, albo odbiera osoba pisemnie upoważniona przez wyborcę w urzędzie konsularnym, w którym wyborca złożył wniosek, albo w szczególnie uzasadnionych okolicznościach, na wniosek wyborcy, konsul przesyła je na wskazany adres (w okręgu konsularnym konsula, za zwrotnym potwierdzeniem odbioru). Istnieje możliwość wnioskowania o doręczenie dokumentu kurierem na koszt wyborcy. (Jednak.) Excerpt: Jak wziąć udział w polskich wyborach polskiego prezydenta 2025 mieszkając poza granicami naszej ojczyzny? Oto wszystko, co musisz wiedzieć na ten temat! ### Ponad 70 domów bez wody i kanalizacji. Właściciele utknęli w proceduralnej próżni Irlandia zmaga się z problemem braku dostępnych domów i mieszkań. A gdy te już są, zmaga się z problemem doprowadzenia do nieruchomości wody i kanalizacji. Problem jest ogromny, bowiem domy nie nadają się do zamieszkania, a dziesiątki rodzin utknęły w próżni - z domem, a bez domu. Obecnie 70 domów bez wody i kanalizacji czeka na przyłączenie. Problem braku przyłączy wodnych w północnym Dublinie urósł do rangi poważnego kryzysu infrastrukturalnego. Dziesiątki ukończonych domów, w tym 40 w Knocksedan oraz kolejne 38 w rządowym programie mieszkań dostępnych cenowo w Rush, stoją puste. Mimo, że ich właściciele są gotowi do przeprowadzki. Niektórzy z nich już od czerwca zeszłego roku alarmują władze, że nie mogą zamieszkać we własnych domach, choć mają aktywne kredyty hipoteczne i dzieci zapisane do lokalnych szkół. Tymczasem infrastruktura wodna, kluczowa dla oddania inwestycji do użytku, utknęła na etapie procedur jakości i formalnych testów. Mimo że domy wyglądają na gotowe, mieszkańcy pozostają w zawieszeniu – bez informacji, harmonogramu i jakiejkolwiek pewności, kiedy wreszcie otrzymają klucze do swojego życia na nowym osiedlu. Ponad 70 domów bez wody i kanalizacji – przyczyny problemu z infrastrukturą Choć domy w Knocksedan i Hayestown są fizycznie ukończone, to infrastruktura wodno-kanalizacyjna pozostaje w tyle – dosłownie i w przenośni. Łącznie ponad 70 budynków nie może zostać zamieszkanych z powodu opóźnień po stronie Uisce Éireann. Firma wciąż prowadzi testy jakości i procedury odbiorowe instalacji wodnych. Według radnego Luke’a Corkery’ego, mimo przeznaczenia 2,2 miliarda euro na rozwój sieci w budżecie na 2025 rok, rzeczywisty postęp jest znikomy. 70 domów bez wody i kanalizacji w Irlandii. Mieszkańcy są w zawieszeniu, fot. gettyimages.com Co więcej, brak przejrzystej komunikacji z mieszkańcami i deweloperami jedynie pogłębia frustrację. Wszystko pozostaje w zawieszeniu. Rodziny, które miały wprowadzić się już w drugim kwartale tego roku, zostały postawione pod ścianą. Nie mają dostępu do bieżącej wody ani informacji, kiedy sytuacja się zmieni. Ponad 70 domów bez wody i kanalizacji to realne trudności dla setek ludzi, którzy mieli w nich zamieszkać. Mieszkańcy zawieszeni w próżni – jak żyją irlandzcy mieszkańcy domów bez domów Jak żyć w domu, do którego nie można się wprowadzić? Jak planować codzienność, kiedy dzieci już uczęszczają do szkoły w nowej okolicy, a Ty wciąż mieszkasz w wynajmowanym lokum lub z rodziną? Mieszkańcy nowych osiedli w Swords i Rush zadają sobie te pytania codziennie. „Mamy wszystko gotowe – meble, kredyt, dzieci zapisane do szkoły. Brakuje tylko… wody,” mówi jeden z właścicieli domu w Knocksedan. Inna rodzina podkreśla: „Powiedziano nam, że to kwestia tygodni. Minęły miesiące i wciąż nie wiemy nic.” To życie w zawieszeniu – ani tu, ani tam. Bez informacji, bez terminów, bez realnej pomocy. Czy można mówić o spełnieniu marzeń o własnym domu, jeśli klucze leżą w szufladzie, a rzeczy wciąż spakowane w kartonach? Excerpt: Irlandia zmaga się z problemem braku dostępnych domów i mieszkań. A gdy te już są, zmaga się z problemem doprowadzenia do nieruchomości wody i kanalizacji. Problem jest ogromny, bowiem domy nie nadają się do zamieszkania ### Wizja Irlandii według Conora McGregora – polityczny show czy realna kampania? Conor McGregor jest coraz bardziej wyrazistą postacią nie tylko świata sportu, ale i polityki. A jego wyraziste i głośno wypowiadane poglądy coraz częściej wzbudzają dyskusje i wymuszają oficjalne odpowiedzi. Ambicje sportowca by zostać prezydentem Irlandii sprawiają, że coraz częściej zamiast na ringu, bywa na spotkaniach z Putinem czy Trumpem. Jak wygląda świat według Conora M.? Conor McGregor, ikona MMA, od czasu swojej ostatniej walki w 2021 roku, zmienił nieco kurs w swojej karierze. Po brutalnym złamaniu kości w starciu z Dustin Poirierem, McGregor nie tylko skupił się na rehabilitacji, ale także na... polityce. Coraz częściej pojawia się w towarzystwie polityków, co wywołuje spekulacje na temat jego przyszłości. Spotykał się m.in. z liderami irlandzkich partii, a także z prominentnymi osobami związanymi z krajową sceną polityczną. Ostatnio dał do zrozumienia, że rozważa start w wyborach prezydenckich Irlandii. Conor McGregor, fot. gettyimages.com Jego ambitne plany zdają się być częścią szerszej strategii zmiany wizerunku z kontrowersyjnego sportowca na poważnego lidera. Choć jego szanse na objęcie najwyższego urzędu w kraju są wciąż niepewne, McGregor już teraz wykorzystuje swoją popularność, by zdobyć serca wyborców. Warto jednak pamiętać, że jego niekonwencjonalne podejście do życia, pełne imprez, luksusowych podróży i kontrowersyjnych zachowań, może stanowić przeszkodę w zdobyciu pełnej politycznej akceptacji. Jednak, jak zawsze, dla McGregora – nic nie jest niemożliwe. Świat według Conora M. - czyli o poglądach politycznych i “ciekawej” wizji świata Conor McGregor najwyraźniej już dawno wyszedł poza oktagon – dziś śmiało wkracza na ring polityczny, z ciosami wymierzonymi nie w rywali, a w rządowe decyzje. W jednym z ostatnich wystąpień, u boku konserwatywnego komentatora Tuckera Carlsona, McGregor zaalarmował, że w Wexford turyści „nie znajdą już hoteli”, bo „wszystkie zostały oddane dla IPAS”, czyli ośrodków dla osób ubiegających się o azyl. Szybko jednak został sprowadzony na ziemię przez lokalnych hotelarzy, którzy określili jego wypowiedź jako „wprowadzającą w błąd” i szkodliwą dla branży. Jednak czy McGregor się wycofał? Skąd! Zamiast tego zaatakował jeszcze ostrzej, zarzucając turystycznym władzom współudział z rządem. Czy to już przedsmak jego kampanii wyborczej? Czy Irlandia według McGregora to kraj zamkniętych hoteli, rządowych spisków i walki o "odzyskanie państwa dla ludu"? A może to tylko kolejny show? Jedno jest pewne – „Notorious” nie zamierza milczeć. I choć jego wizja świata jest pełna emocji, kontrowersji i dramatycznych deklaracji, to w oczach niektórych Irlandczyków właśnie taka autentyczność jest dziś cenniejsza niż polityczna poprawność. Czy Conor McGregor ma szansę w polityce? Choć dla wielu jego wypowiedzi brzmią jak strzały z armaty, Conor McGregor trafia nimi prosto w serca części irlandzkich wyborców. Popierają go głównie ci, którzy mają dość politycznej poprawności, chaosu migracyjnego i poczucia, że nikt nie słucha „zwykłych ludzi”. W sieci roi się od komentarzy w stylu: „W końcu ktoś mówi, jak jest!”. Jego styl – bez filtra, pełen emocji i narodowego patosu – działa na wyobraźnię. Czy to oznacza realne szanse w polityce? Może nie od razu prezydentura, ale nikt nie powiedział, że „Notorious” nie potrafi walczyć na długim dystansie. A Irlandia widziała już polityków z show-biznesowym rodowodem. Czy McGregor będzie kolejnym? W tym momencie to bardziej wiral niż wizja, ale jak wiemy – od mema do mandatu droga może być zaskakująco krótka. Excerpt: Conor McGregor jest coraz bardziej wyrazistą postacią nie tylko świata sportu, ale i polityki. A jego wyraziste i głośno wypowiadane poglądy coraz częściej wzbudzają dyskusje i wymuszają oficjalne odpowiedzi. ### Płacimy więcej za mniej – Nestle podnosi ceny popularnych słodyczy Popularne batony firmy Nestle, jak KitKat, Aero, czy Yorkie mają już wkrótce gwałtownie podrożeć. Szwajcarska firma twierdzi, że w pierwszym kwartale tego roku podniosła ceny niektórych produktów o 2,1 proc. Ze względu na coraz większy koszt ziaren kawy i kakao podrożeją popularne batony, a także produkty kawowe. Nescafe i Nespresso twierdzą, że muszą mierzyć się z rosnącymi kosztami surowców. Zapłacimy więcej za popularne batony firmy Nestle Szwajcarski koncern ujawnił, że na niektórych rynkach wzrost cen produktów był nawet dwucyfrowy. Niebawem także na Wyspach zapłacimy więcej za popularne batony, jak KitKat, Aero, czy Yorkie. Co ciekawe – w pierwszych trzech miesiącach 2025 roku firma odnotowała lepszy od oczekiwanego wzrost sprzedaży o 2,8 proc. Analitycy przewidywali średni wzrost na poziomie 2,5 proc. Koncern pozostaje jednak ostrożny w swoich prognozach i obserwuje wpływ międzynarodowych napięć handlowych (związanych z cłami Donalda Trumpa) na rynek. Nestle twierdzi jednak, że ma zdolność do adaptacji w zmieniającym się otoczeniu gospodarczym. Dlatego kontynuuje strategię wzrostu poprzez podwyżki cen. Miłośnicy czekoladowych batonów nie będą zadowoleni z podwyżek / fot. pixabay Płacimy więcej za mniej Prezes grupy, Laurent Freixe ostrzegł, że firma stoi w obliczu „środowiska podwyższonej niepewności makroekonomicznej i konsumenckiej”. Podkreślił jednak, że Nestle trzyma się swoich całorocznych wytycznych, „opierając się na naszej ocenie bezpośredniego wpływu obecnych taryf i naszej zdolności do adaptacji”. Najnowsze dane pokazują, że cena czekolady wzrosła na całej linii. Podwyżka nastąpiła o prawie 50 procent w ciągu zaledwie trzech lat. Ponadto w tym samym czasie wiele produktów sprzedaje się w mniejszych opakowaniach, przez co płacimy więcej za mniej. Proces ten niektórzy eksperci nazwali „Chocflation”. Ceny czekolady Jeszcze niedawno w prasie pojawiła się wiadomość, że cena czekolady rośnie szybciej niż cena masła. Ponadto – zgodnie z powyższym procesem – tabliczki czekolady stają się coraz lżejsze. Zamiast tradycyjnych 100 g mamy tylko 80 g. Wyższe ceny związane są także z większymi kosztami uprawy. Mają na to wpływ zmiany klimatyczne, susza i choroby roślin. Plantacje kakao zmuszone są do instalowania systemów nawadniających i innych technologii, które pozwoliłyby zapobiec spadkowej tendencji produkcji. Analitycy przewidują, że po wprowadzeniu nowych taryf Trumpa ceny czekolady wzrosną jeszcze bardziej. Jednak nadal sytuacja jest dynamiczna i trudno dokładnie przewidzieć skutki, a także to, jak bardzo uderzą one w konsumentów. Excerpt: Popularne batony firmy Nestle, jak KitKat, Aero, czy Yorkie mają już wkrótce gwałtownie podrożeć. ### Ranking najlepszych pracodawców w Niemczech w 2025 roku Osoby, które planują przeprowadzić się do Niemiec w tym roku w celach zarobkowych lub zmienić tam pracę, mogą skorzystać z rankingu najlepszych pracodawców przygotowanego przez LinkedIn. Platforma społecznościowa dla osób poszukujących zatrudnienia, LinkedIn, opublikowała w ubiegłym tygodniu listę najlepszych firm na rok 2025 oraz ranking najlepszych pracodawców w Niemczech pod względem rozwoju zawodowego. Informacje te mogą być istotne dla tych, którzy chcą podjąć lub zmienić pracę w tym kraju. Zwłaszcza, że sam rynek pracy w Niemczech jest obecnie niepewny. Ranking najlepszych pracodawców Niepewność na niemieckim rynku pracy wynika z tego, że główne gałęzie przemysłu zmagają się ze stagnacją gospodarczą. A także coraz większymi turbulencjami na rynkach światowych... Jednak – mimo niewielkiego wzrostu bezrobocia – nadal istnieje wiele możliwości dla osób poszukujących pracy, ponieważ Niemcy cierpią na brak wykwalifikowanych pracowników. Potrzebują ich do obsadzenia stanowisk w kluczowych branżach. Według LinkedIn ponad połowa profesjonalistów na całym świecie chce zmienić pracę lub nawet branżę. A wielu z nich jest zainteresowanych przekwalifikowaniem, aby móc w ten sposób zabezpieczyć zatrudnienie w przyszłości. Oprócz takich korzyści, jak dobre wynagrodzenie i dodatki, poszukujący pracy coraz częściej oczekują również, że ich pracodawca zapewni im możliwości szkolenia i będzie dbał o ich rozwój zawodowy. Z myślą o tych pracownikach LinkedIn przygotował ranking najlepszych pracodawców w Niemczech, wymieniając 25 z nich. A są to: Siemens Stryker ServiceNow Bain & Company Roche Boehringen Ingelheim Bosch PwC Medtronic Eli Lilly and Company Thermo Fisher Scientific EY Boston Scientific McKinsey & Company BearingPoint Amazon March Sanofi AbbVie BD Grant Thornton Germany Oracle Accenture Procter & Gamble Germany CSL Warto podkreślić, że wiele z najlepiej ocenianych firm to producenci i programiści. Siemens zajął pierwsze miejsce w rankingu / fot. Getty Images Gdzie szukać zatrudnienia? Siemens, który zajął pierwsze miejsce w rankingu, koncentruje się głównie na produkcji maszyn do automatyzacji. Jego główne lokalizacje w Niemczech znajdują się w Monachium, Norymberdze i Berlinie. A najczęstszymi stanowiskami, na które zatrudnia, są kierownicy projektów, inżynierowie oprogramowania i kierownicy produktów. Natomiast Stryker, który uplasował się na drugim miejscu, jest amerykańskim producentem sprzętu medycznego z niemieckimi siedzibami we Fryburgu i Kolonii. Zazwyczaj zatrudnia przedstawicieli handlowych, inżynierów produkcji i administratorów budowlanych. Ale także poszukuje pracowników z umiejętnościami związanymi z inżynierią biomedyczną i chirurgią ogólną. Trzecie miejsce na liście zajmuje ServiceNow, kalifornijska firma zajmująca się tworzeniem oprogramowania z siedzibami w Monachium, Frankfurcie i Berlinie. ServiceNow koncentruje się głównie na tworzeniu platform AI dla firm i zazwyczaj poszukuje konsultantów IT i menedżerów kont. Kryteria oceny Lista najlepszych pracodawców w tej kategorii została ograniczona do dużych firm (5000 pracowników na całym świecie, z czego co najmniej 500 w Niemczech). Według LinkedIn firmy oceniano na podstawie ośmiu czynników. A były to: rozwój, wzrost umiejętności, stabilność biznesowa, zewnętrzne perspektywy zatrudnienia, powinowactwo biznesowe, różnorodność płci, poziom wykształcenia (pracowników) i znaczenie dla pracodawcy. Firmy ze wskaźnikiem rotacji powyżej dziesięciu procent również zostały wykluczone. Podobnie jak te, które zwolniły dziesięć procent lub więcej swoich pracowników od początku 2024 roku. Co ciekawe, te ograniczenia sprawiły, że ranking LinkedIn wyglądał zupełnie inaczej niż badanie Statista dotyczące najlepszych pracodawców w Niemczech opublikowane na początku roku. W badaniu zleconym przez magazyn Stern na szczycie listy znalazł się supermarket drogeryjny DM, a następnie Adidas i Google. Na liście znalazło się również kilku producentów samochodów. BMW, Porsche i Audi znalazły się w pierwszej dziesiątce. Excerpt: Osoby szukające pracy w Niemczech mogą skorzystać z rankingu najlepszych pracodawców przygotowanego przez LinkedIn. ### Jest pozwolenie na hulajnogi elektryczne na drogach w Holandii Hulajnogi elektryczne już wkrótce będą dopuszczone do ruchu na drogach w Holandii. Pod warunkiem, że przejdą kontrolę bezpieczeństwa i wyposaży się je w tablicę rejestracyjną. Minister infrastruktury, Barry Madlener poinformował o dopuszczeniu do ruchu na drogach popularnych hulajnóg elektrycznych pod pewnymi warunkami. Elektryczne hulajnogi będą dopuszczone do ruchu drogowego Obecnie korzystanie z hulajnogi elektrycznej na drogach publicznych jest nielegalne. Osoby, które złamią ten zakaz, mogą zapłacić grzywnę w wysokości 380 euro. Wkrótce jednak hulajnogi elektryczne będą mogły jeździć po drogach publicznych, ale pod pewnymi warunkami. Minister infrastruktury powiedział, że wszystkie „lekkie pojazdy elektryczne bez pedałów” będą musiały mieć tablice rejestracyjne. Dzięki temu urzędnicy będą mogli sprawdzić, czy są one zgodne z przepisami drogowymi. A także podjąć odpowiednie działania w przypadku wykroczeń drogowych. Istniejące pojazdy – takie jak Segwaye (czyli dwukołowe dwuśladowce) i transportery zmotoryzowane, których używają żłobki – będzie trzeba dostosować do wymogów do lipca przyszłego roku, powiedział Madlener. Hulajnogi elektryczne nadal stanowią duży problem dla przechodniów / fot. Getty Images Koszt tablic rejestracyjnych wyniesie 18 euro – dla istniejących pojazdów, a 50 euro dla nowych. Rząd pokryje różnicę w cenie, aby utrzymać przystępność cenową. Nowa decyzja ma na celu uproszczenie egzekwowania przepisów i doprecyzowanie, które pojazdy są prawnie dozwolone. Lepsze egzekwowanie przepisów - Wraz z wprowadzeniem wymogu posiadania tablic rejestracyjnych dla "lekkich pojazdów elektrycznych bez wspomagania pedałowania" staje się jasne, czy pojazd jest zatwierdzony jako specjalny motorower. I w związku z tym dopuszczony do ruchu na drogach publicznych. Pozwala to policji łatwiej egzekwować przepisy. A także zapewnia natychmiastową klarowność tego, co pojazd może, a czego nie może robić — powiedział Madlener. Orędownicy bezpieczeństwa ruchu drogowego przyjęli zmianę z zadowoleniem, ale nalegali na szybszą implementację. - Nadszedł czas, aby rząd zaczął nadrabiać zaległości na ulicach. Widzieliśmy, jak te urządzenia przejeżdżają przez strefy dla pieszych bez żadnego nadzoru — powiedział Bram van Leeuwen, rzecznik bezpieczeństwa rowerzystów w Utrechcie. Excerpt: Hulajnogi elektryczne już wkrótce będą dopuszczone do ruchu na drogach w Holandii. Pod warunkiem, że przejdą kontrolę bezpieczeństwa. ### Ryanair nie chce pokryć wydatków związanych z odwołanym lotem Jedna z pasażerek Ryanaira skarży się, że irlandzkie linie nie chcą pokryć jej wszystkich wydatków związanych z odwołanym lotem. Elaine twierdzi, że jej lot z Cork do La Rochelle został odwołany z powodu złych warunków pogodowych. Jednak wygenerowało to dla niej duże dodatkowe koszty. - Musiałam zarezerwować hotel i polecieć do innego miasta. A Ryanair odmówił pokrycia wszystkich moich wydatków z tym związanych – powiedziała kobieta. Wydatki związane z odwołanym lotem Wydatki Elaine i niedogodności związane z odwołanym lotem w Ryanairze były znaczące. Kobieta powiedziała, że przez cztery dni nie miała innego lotu do miejsca docelowego. Dlatego zdecydowała się lecieć wcześniejszym lotem w inne miejsce. Z jej relacji wynika, że pracownik Ryanaira polecił jej wziąć taksówkę do centrum Cork i zatrzymać się w konkretnym hotelu, gdyż ten na lotnisku był już pełny. Zapewniał ją, że linia lotnicza pokryje jej dodatkowe wydatki. W sumie Elaine poprosiła o pokrycie kosztów związanych z: - dwudniowym pobytem w hotelu, - kolacją, - śniadaniem, - lunchem, - przejazdem taksówkami, - kosztami paliwa na podróż z alternatywnego lotniska do domu. W sumie irlandzkie linie musiałyby jej zwrócić 435,70 euro. Jednak Ryanair uznał koszty za zbyt duże. I zgodził się na zwrot jedynie 273,70 euro. Przewoźnik poinformował, że zwrócona kwota obejmowała część pobytu Elaine w hotelu (240 euro). A także 13,70 euro za posiłki i 20 euro za taksówkę. Ryanair nie chce zwrócić pasażerce wszystkich wydatków związanych z odwołanym lotem / fot. Getty Images Prawa pasażerów Zgodnie z rozporządzeniem Unii Europejskiej EU261 pasażerowie, których loty odwołano, mają prawo do opieki, a także do „rozsądnych wydatków” na nocleg i posiłki. Rozporządzenie nie podaje jednak definicji tego, co uznano „rozsądne”. Niestety stawia to klientów w trudnej sytuacji, gdy muszą bronić się przed zarzutami dotyczącymi byt dużych wydatków. Zdaniem specjalistów jednak, linia lotnicza musi zapewnić pasażerom jedzenie, napoje, dostęp do środków komunikacji. A także hotel oraz podróż do i z niego, jeśli lot jest odwołany lub opóźniony. Oczywiście pasażerowie powinni zrobić wszystko, aby koszty związane z tymi dodatkowymi wydatkami nie były zbyt wysokie. Gdzie złożyć skargę? Na stronie Irish Aviation Authority czytamy: „Jeśli twój przewoźnik lotniczy nie rozpatrzy skargi, musisz przekazać ją do rozpatrzenia przez właściwy organ egzekucyjny. Aby złożyć skargę, zarejestruj się na internetowej platformie dla konsumentów IAA (MySRS). A po zarejestrowaniu wypełnij internetowy formularz skargi”. ADR może pomóc w rozwiązywaniu sporów konsumenckich bez konieczności wszczynania postępowania sądowego za pomocą środków takich jak mediacja i arbitraż. Ryanair jest członkiem AviationADR - i w razie potrzeby można złożyć skargę tutaj. Excerpt: Jedna z pasażerek Ryanaira skarży się, że irlandzkie linie nie chcą pokryć jej wydatków, które powstały przez odwołany lot. ### Elektroniczna kartoteka pacjenta (ePA) w Niemczech Po okresie testowym, który rozpoczął się w styczniu, od 29 kwietnia już w całych Niemczech wchodzi w życie Elektroniczna kartoteka pacjenta (ePA). Osoby, które mają publiczne ubezpieczenie zdrowotne, przysługuje Elektroniczna kartoteka pacjenta (ePA). Od 29 kwietnia wchodzi ona do systemu w całych Niemczech. Do tej pory mieliśmy do czynienia z okresem testowym w trzech regionach, w Hamburgu, Frankonii i Nadrenii Północnej-Westfalii. Elektroniczna kartoteka pacjenta (ePA) Lekarze w Niemczech będą mogli korzystać z Elektronicznej kartoteki pacjenta (Elektronische Patientenakte lub ePA) od 29 kwietnia. Za jej pośrednictwem będą mieć dostęp do informacji medycznych. Ponadto będą przechowywać je w internetowej bazie danych. Do tej pory lekarze polegali na relacjach pacjentów na temat ich wcześniejszych lub obecnych stanów zdrowia i leczenia. Nie były to oficjalne zapisy prowadzone przez innych specjalistów. W ramach nowego systemu lekarze będą mogli włożyć kartę ubezpieczenia zdrowotnego pacjenta do czytnika w czasie wizyty. I w ten sposób uzyskają dostęp do ePA. Także pacjenci będą mogli uzyskać dostęp do własnego ePA za pośrednictwem aplikacji swojego ubezpieczyciela zdrowotnego. Dane medyczne od 29 kwietnia będą dostępne w ogólnokrajowym systemie / fot. pixabay Usunięcie danych z systemu Od października wszystkie gabinety lekarskie i kliniki medyczne muszą oferować pacjentom ePA. Nawet po październiku pacjenci mogą w dowolnym momencie zrezygnować z zapisywania swoich informacji medycznych w bazie danych. I mogą zlecić usunięcie wcześniej zapisanych informacji. Niemieckie Ministerstwo Zdrowia ma nadzieję, że nowy system zmniejszy biurokrację związaną z papierem i faksami. A także skróci czas oczekiwania na udostępnienie żądanych plików między klinikami, zwłaszcza w nagłych wypadkach. Bezpieczeństwo informacji medycznych Wraz z wprowadzeniem nowego systemu, pojawiły się obawy dotyczące bezpieczeństwa danych medycznych pacjentów. System obsługuje Gematik, firma technologii medycznej odpowiedzialna także za wdrożenie w Niemczech elektronicznych kart ubezpieczenia zdrowotnego i systemów e-recept. Niemieckie Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że bazę danych medycznych przechowuje się na bezpiecznych serwerach. Ponadto jest ona szyfrowana i „niezwykle bezpieczna”. Od grudnia 2024 rozwinięto też wiele funkcji po tym jak międzynarodowa organizacja hakerska Chaos Computer Club znalazła luki w systemie. Natomiast minister zdrowia, Karl Lauterbach (SPD) zapewniał 16 kwietnia na konferencji prasowej, że system jest, w porównaniu międzynarodowym, „jednym z bezpieczniejszych, a może i najbezpieczniejszym, elektronicznym systemem dokumentacji pacjentów”. Excerpt: Po okresie testowym w styczniu, od 29 kwietnia już w całych Niemczech wchodzi w życie Elektroniczna kartoteka pacjenta (ePA). ### Jak zacząć grać w kasynie online? artykuł przygotowany dla partnera Kasyna internetowe oferują nie tylko możliwość wysokich wygranych, ale też ekscytującą rozrywkę. Właśnie dlatego przyciągają tak wielu entuzjastów z całego świata. Dla osoby początkującej świat hazardu online może być nieco przerażający i skomplikowany. Przed rozpoczęciem swojej przygody, warto dobrze się przygotować i zaczerpnąć wiedzy. W tym artykule opowiemy Ci, jak bezpiecznie zacząć grę w kasynie online. Wybierz kasyno z dobrą reputacją Reputacja to podstawa, kiedy w grę wchodzi hazard online. Tylko zaufane kasyno pozwoli Ci na bezpieczne transakcje i uczciwą rozgrywkę bez pułapek. Wybierając polecane polskie kasyno online automaty, sprawdź opinie innych użytkowników. Warto też zwrócić uwagę na kilka innych kwestii świadczących o reputacji danego operatora: Licencja - dobre kasyno powinno posiadać licencję od zaufanego organu, np. Curacao, MGA, UKGC. Regulamin - musi być dostępny na stronie internetowej kasyna i napisany zrozumiałym językiem. Obsługa klienta - w najlepszych kasynach obsługa działa całodobowo i mówi w wielu językach. Certyfikaty - mogą być to certyfikaty ochrony danych, np. SSL. Niektóre agencje testujące wydają też swoje certyfikaty - eCOGRA jest jedną z popularniejszych. Wybierając witrynę nie możesz kierować się tylko kuszącą wizją ogromnych bonusów, czy estetyką strony internetowej. Bezpieczeństwo i rzetelność powinny być Twoimi priorytetami. Załóż konto Najczęściej rejestracja konta jest bardzo prosta i intuicyjna. Wystarczy podać podstawowe dane i ewentualnie potwierdzić adres mailowy. Zarówno polskie, jak i angielskie kasyna online mogą oferować rejestrację przy pomocy mediów społecznościowych takich jak Google, Facebook lub Telegram. Oto najczęściej spotykany schemat rejestracji: Wypełnienie formularzy rejestracyjnych. Zwykle trzeba podać dane osobowe, adres zamieszkania, numer telefonu i adres e-mail. Wybór preferowanej waluty i kraju zamieszkania. Potwierdzenie swojego wieku i akceptacja regulaminu. Weryfikacja telefoniczna lub mailowa. Po jakimś czasie konieczna będzie też weryfikacja danych, która polega na przesłaniu odpowiednich dokumentów do obsługi kasyna. Złóż swój pierwszy depozyt Po założeniu profilu możesz już dokonać swojej pierwszej wpłaty, aby rozpocząć grę na pieniądze. Opcję wpłaty znajdziesz zwykle na górze strony lub w swoim profilu w zakładce “Kasjer” lub “Portfel”. Pamiętaj, że w kasynach obowiązują limity płatności - mogą się różnić w zależności od metody. Depozyty zazwyczaj są realizowane natychmiast. Poniżej znajdziesz zestawienie najpopularniejszych metod płatności. Metoda Czas realizacji Zalety Karty płatnicze Visa i MasterCard Natychmiast Powszechnie dostępna na całym świecie. Szybka i bezpieczna. BLIK Natychmiast Płatność bez podania danych finansowych. Wysoki poziom bezpieczeństwa - kod BLIK wygasa po 2min. E-portfele (Skrill, Neteller, PayPal) Natychmiast Obsługują wiele walut. Szybkie płatności bez podawania wrażliwych danych. Kryptowaluty Natychmiast Jedna z najbezpieczniejszych metod płatności. Błyskawiczne, anonimowe przelewy. Źródło: European Gaming and Betting Association (EGBA) Źródło: European Gaming and Betting Association (EGBA) Sprawdź sekcję bonusów Bonusy dają szansę na dłuższą grę i dodatkowe wygrane. To właśnie one najbardziej przyciągają graczy do kasyn online. Operatorzy prześcigają się w wymyślaniu coraz ciekawszych i bardziej innowacyjnych promocji. Do głównych bonusów w kasynach zaliczamy: Bonusy powitalne - to promocje dla nowych graczy, które otrzymasz po wpłacie pierwszego depozytu. Bonusy reload - premie pieniężne dla stałych klientów, przyznawane za wpłatę depozytu o określonej wysokości. Darmowe spiny - są przypisane do konkretnej gry i możesz je otrzymać wpłacając pieniądze do kasyna. Bonusy bez depozytu - zazwyczaj są to bonusy dla nowych klientów, które stanowią prezent za założenie konta. Cashback - zwrot gotówki, który przysługuje, jeśli poniosłeś straty w kasynie. Może wynosić od kilku do kilkunastu procent. Pamiętaj, aby zapoznać się z warunkami bonusów i dokładnie przeczytać ich regulaminy przed skorzystaniem z jakiejkolwiek pr omocji. Upewnij się, że zasady są przejrzyste, a warunek obrotu realistyczny. Sprawdź ofertę gier Jeśli kasyno jest dobrze wyposażone, może oferować nawet kilka tysięcy gier hazardowych. Są one podzielone na kilka kategorii, a do najpopularniejszych należą sloty online, gry stołowe i gry na żywo. Oprócz tego coraz więcej kasyn oferuje tzw. gry błyskawiczne. Bardzo często gry są dostępne w darmowej wersji demo. Możesz w ten sposób przetestować je bez ryzyka. To pomaga zapoznać się z mechaniką i bonusami. Oprogramowanie w kasynie powinno pochodzić z legalnego źródła. Sprawdź, czy dostawcy na stronie są godni zaufania. Do najbardziej znanych firm na rynku należą między innymi NetEnt, Play'n GO, BGaming, Pragmatic Play, Novomatic, Evolution i Spinomenal. Dowiedz się jak działają gry Podstawą udanej zabawy jest zrozumienie zasad rozgrywki. Większość slotów opiera się na podobnej mechanice, ale mogą różnić się bonusami lub liniami wypłaty. Warto sprawdzić też symbole - ich wartość i ewentualne funkcje dodatkowe. Takie informacje możesz znaleźć w kilku miejscach: W sekcji informacyjnej slotu. Najczęściej kryje się ona pod ikoną “i”. Na stronie producenta. W recenzjach ekspertów i innych użytkowników. Niektóre gry wymagają nauki i opracowania strategii. Przykładami są blackjack i poker. Przed rozpoczęciem rozgrywki warto poćwiczyć w wersji demo lub zaczerpnąć wiedzy np. z różnego rodzaju poradników. Poznaj swoje szanse na wygraną Istnieje kilka wskaźników i cech slotu, które mogą oznaczać większe szanse na zwycięstwo. Przede wszystkim, zwróć uwagę na RTP. Jest to wskaźnik zwrotu, który określa jaką część postawionych pieniędzy możesz odzyskać w dłuższej perspektywie gry. Dobre RTP powinno przekraczać 96%. Odwrotnością jest przewaga kasyna, która mówi ile średnio kasyno zarabia na danej grze. Im niższa jest przewaga, tym lepiej dla Ciebie. Drugą istotną kwestią jest zmienność slotu. To ona decyduje o wysokości i częstotliwości wygranych. Niska zmienność oferuje niewielkie, lecz dość częste zwycięstwa. Wysoka zmienność oznacza rzadkie, ale bardziej pokaźne wygrane. Na początek polecamy sloty o niskiej lub średniej zmienności. Rozpocznij odpowiedzialną grę Przed rozpoczęciem gry powinieneś zapoznać się z zasadami odpowiedzialnego hazardu. Dzięki nim będziesz bawić się bezpiecznie i unikniesz ryzyka związanego z grami kasynowymi. Oto kilka zasad, których warto przestrzegać: Ustal swój budżet na samym początku i nie przekraczaj go pod żadnym pozorem. Nigdy nie graj pod wpływem silnych emocji lub używek. Ustal limity czasowe gry. Traktuj grę w kasynie jak rozrywkę, a nie sposób zarabiania pieniędzy. W kasynach możesz skorzystać z wielu narzędzi kontroli, które pomogą Ci grać bezpiecznie. Ustaw limity czasu i depozytów w swoim profilu, a w razie konieczności poproś o uruchomienie procedury samowykluczenia. Wypłać swoje wygrane Przed wypłatą wygranych musisz spełnić kilka warunków. Przede wszystkim, konieczna jest weryfikacja konta. Proces KYC trwa od kilku godzin do kilku dni. Musisz wysłać do kasyna skany dokumentów, które potwierdzą Twoje dane profilowe i metodę płatności. Przed złożeniem wniosku o wypłatę musisz też spełnić warunki obrotu bonusami. Jeśli tego nie zrobisz, wszystkie Twoje wygrane zostaną anulowane. Jeśli zależy Ci na szybkiej wypłacie, skorzystaj z elektronicznego portfela lub kryptowaluty. Unikaj tradycyjnych przelewów, które mogą trwać nawet kilka dni. Excerpt: Chcesz spróbować gry w kasynie online? Dowiedz się, jak wybrać bezpieczne kasyno, założyć konto, wpłacić depozyt i zacząć grać odpowiedzialnie. ### Pogrzeb papieża Franciszka. Jakie utrudnienia w lotach w Europie? W związku z pogrzebem papieża Franciszka, który odbędzie się w sobotę, 26 kwietnia w Watykanie, można spodziewać się zwiększonego ruchu lotniczego w Europie. Dotyczy to nie tylko tras do Rzymu. Co zrobić, jeśli planujesz podróż w ten weekend? W uroczystościach pogrzebowych weźmie udział około 130 oficjalnych delegacji, w tym 50 szefów państw i 10 koronowanych głów. Ponadto wierni z całego świata planują pożegnać papieża i tłumnie przybywają do Rzymu. Co więcej w stolicy Włoch już jest znacznie więcej pielgrzymów niż zwykle z powodu świętowania roku jubileuszowego. Wszystko to może wpłynąć na obciążenie europejskich lotnisk i należy spodziewać się utrudnień. Pogrzeb papieża Franciszka spowoduje natężony ruch lotniczy Wzmożony ruch lotniczy, szczególnie w kierunku Włoch, może prowadzić do przeciążeń na lotniskach oraz w przestrzeni powietrznej w całej Europie. W dniach poprzedzających pogrzeb i przez cały okres konklawe, Rzym odwiedzą setki tysięcy osób. Oznacza to zatłoczone lotniska, dłuższe kolejki do kontroli bezpieczeństwa i potencjalne opóźnienia w lotach. Ponadto, ruch dyplomatyczny może prowadzić do zatorów w przestrzeni powietrznej lub zmiany harmonogramu przylotów. Dotyczy to szczególnie lotniska Leonardo da Vinci w Rzymie Fiumicino (FCO), czyli głównego lotniska w stolicy Włoch. Wszyscy podróżujący samolotami w sobotę oraz niedzielę powinni przeznaczyć więcej czasu na podróż i przybyć wcześniej na lotnisko. Należy także sprawdzać na bieżąco komunikaty od przewoźnika. Osoby lecące na lotnisko Leonardo da Vinci w Rzymie mogą sprawdzać aktualny stan lotów tutaj. W uroczystościach pogrzebowych weźmie udział około 130 oficjalnych delegacji, w tym 50 szefów państw i 10 koronowanych głów. Photo Mario Tama/Getty Images. Linie lotnicze nie planują dodatkowych połączeń w związku z pogrzebem Bilety na sobotnie loty są praktycznie wyprzedane, a zainteresowanie podróżą rośnie. Ceny biletów także wzrosły w związku z zainteresowaniem. EasyJet czy Ryanair oferują ostatnie miejsca w cenie powyżej 70 funtów. Ale żadna linia lotnicza nie planuje dodatkowych rejsów, chociaż bilety na niektóre loty do stolicy Włoch są już wyprzedane. Podróżowanie po Włoszech w dniu pogrzebu papieża Franciszka W dniu pogrzebu podróżni lecący do, przez lub z Włoch powinni przygotować się na zakłócenia lotów i zatory zarówno na FCO, jak i drugim rzymskim lotnisku Ciampino (CIA). Drogi także mogą być zamknięte dla nieautoryzowanych pojazdów. Utrudnienia w ruchu mogą wystąpić wzdłuż głównych arterii miasta i wokół obwodnicy Rzymu, zwanej Grande Raccordo Anulare (GRA). Podobnie było w 2005 r., kiedy to centrum miasta zostało całkowicie zamknięte dla pojazdów i samochodów z okazji pogrzebu papieża Jana Pawła II. Rzym zatłoczony ze względu na Rok Jubileuszowy Rzym nie zostanie całkowicie zamknięty dla ruchu, ale poruszanie się po nim będzie bardzo trudne. Szczególnie w Watykanie i okolicach oraz w dzielnicy Esquilino, gdzie znajduje się Bazylika Santa Maria Maggiore. Co więcej rok 2025 jest Rokiem Jubileuszowym, a miliony pielgrzymów już zaplanowały wizytę w Rzymie. Wielu z nich już tu jest, w tym 300 000 pielgrzymów przybywających na przesuniętą na 27 kwietnia kanonizację Carlo Acutisa. Rok 2025 jest Rokiem Jubileuszowym, a miliony pielgrzymów już zaplanowały wizytę w Rzymie. Photo by Antonio Masiello/Getty Images Papież Franciszek zmarł w poniedziałek wielkanocny, 21 kwietnia 2025 roku w swojej rezydencji Domus Sanctae Marthae w Watykanie. Miał 88 lat. Bezpośrednią przyczyną śmierci był udar mózgu, który doprowadził do śpiączki i nieodwracalnego zatrzymania krążenia. Wcześniej, w lutym 2025 roku, papież przebywał przez pięć tygodni w szpitalu z powodu obustronnego zapalenia płuc i infekcji dróg oddechowych. Pogrzeb papieża Franciszka odbędzie się w sobotę, 26 kwietnia 2025 roku, o godzinie 10:00 na placu Świętego Piotra w Watykanie. Mszy żałobnej przewodniczyć będzie dziekan Kolegium Kardynalskiego, kardynał Giovanni Battista. Papież Franciszek zmarł Po zakończeniu ceremonii trumna z ciałem papieża zostanie przewieziona do Bazyliki Matki Bożej Większej w Rzymie, gdzie zostanie pochowany zgodnie ze swoją wolą. Grób papieża Franciszka znajduje się w wąskiej niszy na posadzce bazyliki, wykonany z marmuru z włoskiej Ligurii, z prostym napisem „Franciscus”. ### Brytyjczycy obchodzą nowe przepisy, Polacy powinni być czujni .Brytyjczycy wykorzystują lukę prawną, aby nie płacić wyższego council tax i staje się to masowym problemem. Nowe przepisy miały pomóc w walce z kryzysem mieszkaniowym, ale wywołały lawinę fikcyjnych ofert nieruchomości na sprzedaż. Właściciele drugich domów w Wielkiej Brytanii znaleźli sposób, by uniknąć wyższych podatków – a problem narasta. Rząd zaostrza przepisy, a właściciele... kombinują W kwietniu 2023 roku w Wielkiej Brytanii weszła w życie Ustawa o wyrównywaniu szans i regeneracji (Levelling Up and Regeneration Act 2023). Umożliwia ona lokalnym samorządom nałożenie 100% premii na Council Tax dla właścicieli drugich (i kolejnych) domów. Nowe stawki obowiązują od 1 kwietnia 2025 roku i mają na celu walkę z niedoborem mieszkań oraz spekulacją nieruchomościami. Jednak w obliczu rosnących kosztów, wielu właścicieli — w tym również Polaków mieszkających w UK — sięga po legalne, ale kontrowersyjne metody, by uniknąć nowych opłat. Brytyjczycy wykorzystują lukę prawną, aby nie płacić wyższego Council Tax / fot. Getty Images Kogo dotyczą nowe przepisy? Ustawa o wyrównywaniu szans i regeneracji z 2023 roku (Levelling Up and Regeneration Act 2023) pozwala władzom lokalnym na zwiększenie Council Tax o 100% dla drugich domów. Te przepisy umożliwiają wprowadzenie tzw. "second homes premium" oraz "empty homes premium". Władze lokalne mogą nałożyć dodatkową opłatę na nieruchomości, jeśli właściciel używa je jako drugi dom lub pozostają puste przez dłuższy czas. Zgodnie z ustawą właściciele drugich domów mogą być obciążeni dodatkowym podatkiem w wysokości do 100% standardowej stawki Council Tax. Nieruchomości, które są niezamieszkane i nieumeblowane przez co najmniej rok, mogą być obciążone dodatkowym podatkiem w wysokości 100% (lub więcej, w zależności od długości okresu pustostanu). Luka prawna: 12-miesięczne zwolnienie z podatku Właściciele znaleźli sposób na uniknięcie podwyżek – wykorzystując przepis o zwolnieniu z dodatkowego Council Tax. Zwolnienie to przysługuje wówczas, gdy nieruchomość jest wystawiona na sprzedaż. Wymóg? Ogłoszenie musi być publiczne i realistyczne cenowo. W praktyce jednak wiele domów jest wystawianych „na pokaz”, bez realnej chęci sprzedaży. Wysyp fikcyjnych ofert nieruchomości na sprzedaż W wielu miejscowościach, szczególnie wakacyjnych na wybrzeżach UK, obserwuje się znaczący wzrost ogłoszeń z nieruchomościami na sprzedaż. Nie byłoby to aż tak podejrzane, gdyby nie fakt, że część ogłoszeń jest publikowana przez bardzo długi czas. Jednocześnie zaś sprzedający nie podejmują żadnego wysiłku ani nie wykazują chęci sprzedaży. W wielu popularnych miejscowościach turystycznych, niektóre nieruchomości są wystawiane na sprzedaż po zawyżonych cenach. Zwróciło to uwagę zarówno mieszkańców jak i lokalnych agentów nieruchomości. Bowiem w miejscowościach, gdzie domy sprzedają się jak ciepłe bułeczki, jest podejrzane, gdy ogłoszenia wiszą od dłuższego czasu. Problem dla mieszkańców i rynku nieruchomości Przykładem miejscowości, która boryka się z zalewem fikcyjnych ofert nieruchomości jest Padstow w Kornwalii. Burmistrz miasta dostrzega konsekwencje wykorzystywania luki prawnej przez posiadaczy drugich domów. ,„Wiele osób wystawia swoje domy na sprzedaż, co powoduje zalew domów, ale są one w tak absurdalnych cenach, że nie pomaga to w kryzysie mieszkaniowym, z którym borykają się miejscowi” - powiedział on MailOnline. Polacy też powinni być czujni Wielu Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii inwestuje w nieruchomości. Kupują drugie domy z myślą o wynajmie, jak i jako zabezpieczenie finansowe na przyszłość. Jeśli posiadasz drugi dom lub wynajmujesz nieruchomość sezonowo, nowe przepisy mogą mieć bezpośredni wpływ na twoje finanse. Warto sprawdzić czy lokalny council zamierza skorzystać z możliwości nałożenia dodatkowego podatku. Rząd planuje dalsze uszczelnianie przepisów, by zakończyć praktyki obchodzenia Council Tax. W międzyczasie lokalne społeczności apelują o ograniczenie liczby domów wakacyjnych i spekulacji na rynku nieruchomości. Excerpt: Właściciele domów w UK, w tym Polacy, unikają wyższego Council Tax dzięki lukom prawnym. Sprawdź, co się zmieniło i jak się przygotować. ### Polskie miasta w UK. Jak wygląda codzienność w Bostonie czy Slough? Boston, Slough, Peterborough – to brytyjskie miasta, gdzie język polski słychać niemal na każdym rogu. Nowa mapa ujawnia, w których regionach UK Polacy stworzyli silne, widoczne społeczności – z własnymi szkołami, kościołami i problemami. Sprawdzamy, jak wygląda życie w brytyjskich „małych Polskach”. Niedawno w sieci ukazała się ciekawa mapa, pokazująca, w jakich miastach Wielkiej Brytanii częsty jest język polski. W efekcie łatwo prześledzić, gdzie skoncentrowała się mniejszość niemiecka, gdzie rumuńska, litewska czy właśnie polska. Mapa wskazuje zatem nie liczbę Polaków, a zagęszczenie i udział procentowy w społeczności miast. I właśnie te polskie miasta na mapie UK są najciekawsze z naszej perspektywy. Polskie punkty na mapie Wielkiej Brytanii Dzięki mapie możemy łatwo dostrzec, gdzie mieszka najwięcej Polaków. Co ciekawe, zgodnie z danymi z mapy, to wcale nie Londyn jest „polski”, choć pewnie tu mieszka liczbowo najwięcej naszych rodaków. Są natomiast punkty, gdzie osoby posługujące się językiem polskim stanowią blisko 6% społeczności. Zatem, upraszczając nieco matematykę, co szesnasta osoba mówi po polsku. To dużo. Jakie są to miasta i jak się żyje w polskich miastach w UK? Dominuje Boston, gdzie udział języka polskiego to 5,68%. W South Holland to 4,05%. Natomiast w Peterborough 3,62% mieszkańców posługuje się aktywnie polskim. Podobnie w Redditch – 3,55%, Luton – 3,62%, Ealing – 4,36%, Slough – 5,09%, Southampton – 4,34%. Warto dodać, że Polacy stanowią największą mniejszość narodową w UK. Według danych z badań nie ma innej mniejszości narodowej, która miałaby, przykładowo, pięcioprocentowy udział „językowy” w społeczności. Dlaczego powstały „polskie miasta w UK”? „Polskie miasta” w Wielkiej Brytanii, takie jak Boston, Slough, Luton czy Peterborough, to efekt masowej migracji zarobkowej, która nasiliła się po 2004 roku – czyli po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Wielka Brytania otworzyła wtedy swój rynek pracy, co umożliwiło tysiącom Polaków legalne podjęcie zatrudnienia. Boston czy Peterborough w Lincolnshire przyciągały szczególnie pracowników sezonowych ze względu na rozwinięte rolnictwo, ogrodnictwo i przemysł przetwórstwa żywności. Największy punkt zagęszczenia języka polskiego na mapie jest właśnie w okolicach Bostonu, Peterborough i South Holland – miejscowości te są bardzo blisko siebie. Polskie miasta w UK - Boston, fot, gettyimages Ważna jest też rola agencji pracy, które organizowały transport, zakwaterowanie i pracę, ściągając całe grupy Polaków – często z tych samych regionów. Z czasem zadziałał efekt „kuli śnieżnej”: za pierwszymi migrantami przyjeżdżali krewni i znajomi, co sprzyjało tworzeniu się silnych społeczności – z polskimi sklepami, kościołami i szkołami. Tak powstawały „małe Polski” na brytyjskiej mapie. Polskie szkoły, polskie kościoły, polskie restauracje – jakie udogodnienia i instytucje działają aktywnie w „polskich miastach” w Wielkiej Brytanii Prześledzenie portali i stron polonijnych w internecie oraz portali społecznościowych, a także spacer po niektórych z miast pozwala poczuć „polski klimat”. Polskość w UK ma się dobrze. Polacy mieszkający w wymienionych miastach doceniają szereg udogodnień i rozwiązań instytucjonalnych oraz pozytywne doświadczenia związane z dużym prawdopodobieństwem spotkania sąsiada z Polski. W „polskich miastach w UK” funkcjonują weekendowe szkoły pozwalające polskim dzieciom na aktywną naukę języka polskiego. Polskie szkoły weekendowe Według danych Ośrodka Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą w Bostonie mieszka około 15 tysięcy Polaków. Dzieci mają tam dostęp do Polskiej Szkoły Sobotniej i wielu najmłodszych aktywnie z niej korzysta. Najmłodsi mają tu okazję nie tylko uczyć się języka polskiego, historii czy zwyczajów oraz tradycji, ale także mają stały i naturalny kontakt z rówieśnikami mówiącymi po polsku. W efekcie budują poczucie polskości. Podobne szkoły mieszczą się w Peterborough, Bristolu czy Slough. Takie placówki są oczywiście nie tylko w miastach z największym udziałem polskiego języka, ale w wymienionych miastach są to całkiem duże placówki. Baza danych Ośrodka Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą wskazuje na ponad 200 placówek związanych z edukacją dzieci w wieku przedszkolnym, szkolnym i młodzieży w języku polskim. Polskość w UK niejedno ma imię Przykładowo w Slough są też polskie organizacje zuchów i harcerzy, a nawet Stowarzyszenie Polskie promujące polską kulturę. W Peterborough funkcjonuje natomiast szkoła sztuki walki założona przez naszego rodaka. Przyciąga wprawdzie nie tylko polskie dzieci, ale jednak wielu spośród walecznych uczniów ma swoje korzenie nad Wisłą. Polskie miasta w UK - sklepy, fot. gettyimages W wielu miastach, co niezwykle ważne dla wielu rodziców, są polskie parafie. Msze odbywają się w języku polskim. Jednocześnie dzieci mają możliwość przyjęcia Pierwszej Komunii w zgodzie z polską tradycją. Polskie miasta w UK - bary , fot. gettyimages.com Wiele jest też sklepów czy restauracji z dopiskiem „polskie”. Bez problemu można zatem kupić polski sok czy pierogi. W wielu miastach funkcjonuje polska apteka, w której można kupić leki i suplementy znane i stosowane w rodzinnych domach od lat. Ciekawym aspektem jest również pomoc i wsparcie wśród rodaków. Dobrze widać to na forach czy w social mediach. W przypadku problemów czy potrzeby, nawet takiej jak przeprowadzka, wielu Polaków chętnie deklaruje, przynajmniej w sieci, pomoc czy gotowość poznania się. Wiele jest takiego ludzkiego dobra i serdeczności. Regiony z większym udziałem polskich emigrantów mają zatem swoją specyfikę, jednak nie zawsze jest ona „różowa”. Alkohol, prześladowania w szkołach i przestępczość – czyli jak się żyje w „polskich miastach w UK”? Niestety miasta, w których mieszka wielu Polaków, mają też wiele „mrocznych stron”. Część z nich spowodowana jest tym, że oprócz Polaków jest też wielu innych emigrantów i trudno w tych lokalizacjach zbudować spójną społeczność. Jednak, jak jaskrawo widać to w wypowiedziach w social mediach i niestety na ulicach, są to miasta smutne, niebezpieczne i wymierające. Zniknęło wiele lokalnych sklepów i zastąpiły je kebaby. Slough - najsmutniejsze miasto w Wielkiej Brytanii? Niestety wiele w tym prawdy. Obecnie High Street jest narkotykowym „hot spotem” i strach się tam pojawiać. Skąd tak wielu Polaków w Slough? Wiele osób podkreśla, że trafiła tu, bo „mieszkania były tanie, a do Londynu blisko”. Część Polaków otrzymała po prostu mieszkania socjalne w tym mieście. Wielu mieszkańców miasta podkreśla, że jest to miejsce brudne i niebezpieczne. Niemniej statystyki policji wskazują, że przestępczość jest na poziomie średnim z lekką tendencją spadkową. Wskaźnik przestępczości w Slough wynosi 31,9 przestępstw na 1000 mieszkańców, co stanowi 92% średniego poziomu dla całej Anglii i Walii, a więc jest nieco poniżej średniej krajowej. Przestępstwa z użyciem przemocy stanowią 37,1% wszystkich incydentów w regionie, co jest wyższym udziałem niż krajowa średnia wynosząca 34,1%. Co jednak istotne, liczba przestępstw z użyciem przemocy w Slough spadła o 8,7% w ujęciu rocznym, co wskazuje na pozytywny trend w poprawie bezpieczeństwa. Nie zmienia to jednak faktu, że wielu Polaków wypowiadających się na forach i grupach na FB po prostu nie czuje się tam bezpiecznie. Niestety, spory tu udział Polaków, których grupy, jak wynika z wielu relacji, często stoją wieczorami przy sklepach i niestety nie piją "Tymbarków", a swoją obecność zaznaczają: „najbardziej znanym polskim słowem”. Boston i Peterborough - tu polskość kwitnie, ale bezpieczeństwo zanika A jak jest w Bostonie i Peterborough? Choć Boston w hrabstwie Lincolnshire przez lata uchodził za spokojne i polonijne miasteczko, coraz więcej mieszkających tam Polaków wyraża rozczarowanie kierunkiem, w jakim zmienia się lokalna społeczność. W pobliskich miastach także mieszka wielu migrantów. W komentarzach przewijają się głosy o rosnącym poczuciu niebezpieczeństwa, zamykanych sklepach, ograniczonym dostępie do usług, a także o dominacji innych narodowości w centrum miasta. To, zdaniem części Polaków, wpłynęło negatywnie na ogólną atmosferę. Część mieszkańców, zwłaszcza tych z dłuższym stażem, wspomina Boston sprzed kilkunastu lat jako miejsce znacznie bezpieczniejsze i bardziej uporządkowane. Choć nadal działa tu polska szkoła i istnieją inicjatywy społeczne, wielu rodaków rozważa przeprowadzkę do pobliskiego Lincoln czy Spalding, które uznają za lepiej rozwinięte i przyjaźniejsze do życia. Mimo narzekań, są też głosy bardziej wyważone. Wielu mieszkańców miasta mówi wprost, że w Bostonie „da się żyć”, o ile ma się dystans i odpowiednie nastawienie. Są też dzielnice po prostu ładne i dobre. W nich życie jest spokojne. Jednocześnie Boston w Lincolnshire jest jednym z 20 najniebezpieczniejszych miast w regionie, z wskaźnikiem przestępczości wynoszącym 35 przestępstw na 1000 osób w 2023 roku, co jest znacznie wyższe od średniej w hrabstwie (26 na 1000). Najczęstszymi przestępstwami są przemoc i przestępstwa seksualne, które stanowią dużą część zgłoszonych incydentów, wynosząc 1871 przypadków w 2023 roku. Dlatego Boston pozostaje jednym z bardziej niebezpiecznych średniej wielkości miast w Anglii. Zajmuje 47. miejsce w kraju pod względem ogólnych wskaźników przestępczości. Czy Luton jest bezpieczne? Polacy mają mieszane odczucia Niestety, podobnie jest w Luton, gdzie wielu Polaków nie czuje się bezpiecznie. W wypowiedziach w social mediach podkreślają, że choć są polskie szkoły weekendowe, świetlice, stowarzyszenia i wiele innych udogodnień, to życie tam staje się coraz trudniejsze. A jak wyglądają statystyki? Luton ma roczny wskaźnik przestępczości wynoszący 35,4 przestępstw na 1000 osób. Zatem jest to nieznacznie powyżej średniej krajowej (34,6 na 1000) w Anglii i Walii. Polskie miasta w UK - Luton, fot. gettyimages.com Przemoc stanowi 32,7% wszystkich przestępstw w tej okolicy. Jednocześnie liczba przestępstw związanych z przemocą wzrosła o 5,8% w porównaniu do roku poprzedniego. Choć przestępczość w Luton jest stosunkowo wysoka, wciąż pozostaje w średniej krajowej w porównaniu do innych miast w Wielkiej Brytanii. Niemniej na tle Bradford, gdzie indeks przestępczości wynosi 68,1 na 1000 osób, w „polskich miastach w UK” jest dość bezpiecznie. Problemy z alkoholem i wzajemna wrogość rodaków Jednym z głównych problemów Polonii w UK jest niestety alkoholizm. Polacy w UK piją po prostu dużo i jest to obszar „typowo polski”. W sieci krążą filmiki grup pijanych Polaków, ale poważniejszą sprawą jest picie w rodzinach. W „polskich miastach” łatwo spotkać sklepy z polskimi produktami, w tym rodzimym alkoholem, pod którymi słychać „polską mowę”. Na tle alkoholowym dochodzi do wielu incydentów, kłótni czy aktów przemocy domowej. Kolejną trudnością wymienianą na polonijnych grupach czy forach jest przemoc w szkołach. O ile weekendowe szkoły to zazwyczaj bardzo dobre i bezpieczne miejsca, o tyle szkoły publiczne są bardzo problematyczne. Wiele dzieci doświadcza prześladowania ze strony rówieśników. Co trudno zaakceptować – często polskim dzieciom dokuczają inne polskie dzieci. W wielu przypadkach pomoc pedagogów i psychologów szkolnych okazuje się jedynie iluzją. Dziecko mające trudności adaptacyjne — a czasem po prostu ciche i wycofane — bywa pochopnie klasyfikowane jako posiadające „zaburzenia ze spektrum autyzmu”. W efekcie szkoła dystansuje się od problemu, a nauczyciele często szufladkują ucznia jako „obcego” lub niedostosowanego. Na tym zazwyczaj kończy się jakiekolwiek wsparcie. Wielu rodziców zwraca uwagę na takie podejście i decyduje się szukać pomocy u specjalistów poza systemem szkolnym. Tylko „polskie miasta w UK”, a może „tak jest wszędzie” – czyli o problemach z nieco szerszej perspektywy Wiele mówi się o problemach Wielkiej Brytanii z przemocą, przestępczością, czy narkotykami. Czy Boston, Luton, Slough to naprawdę „problematyczne miasta”? A może po prostu lustra, w których odbijają się bolączki współczesnej Wielkiej Brytanii – nierówności społeczne, kryzys integracyjny, przeciążone usługi publiczne? Wskaźniki przestępczości i ubóstwa, choć często przywoływane w kontekście „polskich miast”, w rzeczywistości lokują się blisko krajowej średniej. Czy zatem nie jest tak, że łatka „miejsca z problemami” wynika bardziej z narracji medialnych niż z faktów? Polacy mieszkający w tych ośrodkach są częścią szerszego pejzażu miejskiego. Tak samo tworzą lokalne społeczności, jak i borykają się z ich trudnościami. Może zamiast pytać: „dlaczego te miasta są takie?”, warto zapytać: „jak możemy sprawić, by stały się lepsze – dla wszystkich?” Excerpt: Niedawno w sieci ukazała się ciekawa mapa, pokazująca w jakich miastach Wielkiej Brytanii częsty jest język polski. W efekcie łatwo prześledzić, gdzie skoncentrowała się mniejszość niemiecka, gdzie rumuńska, litewska czy polska. ### Morderstwa, dźgnięcia nożem, przestępczość w Londynie - a według danych w UK jest “bezpieczniej” Powyższa lista to tylko wyimek tego, co w ciągu doby dzieje się w UK. Poczucie bezpieczeństwa u mieszkańców wysp jest niezwykle niskie. Przestępczość w Londynie jest widoczna każdego dnia. Jednocześnie statystyki wskazują, że przestępczość utrzymuje się na stałym poziomie. Jak to możliwe? Albo w którym UK? W ostatnich dniach Londyn stał się świadkiem serii brutalnych przestępstw, w tym morderstw i poważnych ataków nożem, które wstrząsnęły społecznością lokalną. Tylko, że nie są to wyjątkowe dni, a codzienność. To tylko część z trudnych do zaakceptowania incydentów, które miały miejsce w stolicy, podkreślając rosnący problem przemocy i kryminalnych zagrożeń w niektórych rejonach miasta. Według danych policji, przestępczość w UK spada, fot. gettyimages.com Morderstwa, dźgnięcia nożem, kradzieże, czyli przestępczość w Londynie Starczy spojrzeć kilka dni wstecz, a widać doskonale, jak niespokojny bywa Londyn. Co wydarzyło się w ostatnich kilku dniach? Morderstwo Pameli Munro – 19 kwietnia 2025 W sobotę 19 kwietnia, o godzinie 19:00, w Enfield w Londynie doszło do brutalnego morderstwa 45-letniej Pameli Munro. Kobieta została znaleziono z raną kłutą w mieszkaniu przy Ayley Croft. Pomimo prób reanimacji przez służby ratunkowe, zmarła na miejscu. Policja aresztowała Abdirazaka Omara, 29-letniego mężczyznę, który został oskarżony o zabójstwo i posiadanie noża. Zdarzenie wywołało wstrząs w społeczności lokalnej. Zabójstwo mężczyzny w Londynie - 21 kwietnia 2025 Kolejne morderstwo miało miejsce w zachodniej części Londynu. Mężczyzna, który został brutalnie zaatakowany nożem, zmarł w wyniku odniesionych ran. To tragiczne wydarzenie miało miejsce w godzinach wieczornych, kiedy do ofiary zbliżyli się sprawcy, którzy szybko po ataku uciekli. Trwa śledztwo, mające na celu wyjaśnienie motywu oraz identyfikację sprawców. Mężczyzna dźgnięty nożem w centrum Londynu – 22 kwietnia 2025 22 kwietnia w centrum Londynu doszło do kolejnego ataku z użyciem noża. Mężczyzna w średnim wieku został zaatakowany w pobliżu stacji metra. Rany zadane przez napastnika wymagały szybkiej interwencji medycznej, a ofiara została natychmiast przetransportowana do szpitala. Policja prowadzi dochodzenie, mające na celu zidentyfikowanie sprawcy, a także okoliczności ataku. Te incydenty stanowią jedynie część tragicznych wydarzeń, które wstrząsnęły Londynem w ostatnich dniach. Policja i służby porządkowe kontynuują swoje działania, starając się opanować rosnący problem przemocy w mieście, jednocześnie zapewniając wsparcie rodzinom ofiar. Rzeczywistość a statystyki, czyli jak wygląda przestępczość w UK wg danych policji? W 2024 roku przestępczość w Londynie, jak i w całej Anglii i Walii, wykazała niepokojący wzrost, szczególnie w zakresie kradzieży osobistych, które wzrosły o 22% w porównaniu do roku poprzedniego. Z danych opublikowanych przez Office for National Statistics (ONS) wynika, że w 2024 roku zanotowano aż 152,416 przypadków kradzieży osobistych, co stanowi najwyższy poziom od początku zbierania danych w 2003 roku. W Londynie, podobnie jak w innych częściach kraju, rosnące zjawisko kradzieży telefonów komórkowych oraz skradzionych paczek z podwórek stały się coraz bardziej powszechnym problemem. W 2024 roku kradzieże z domów (np. paczki z drzwi wejściowych) wzrosły o 19%. Natomiast kradzieże osobiste, w tym kradzieże telefonów, wzrosły o 50%. Z kolei liczba przestępstw związanych z kradzieżami sklepowymi osiągnęła rekordowy poziom. Przekroczyła pół miliona przypadków. To wskazuje na poważny wzrost drobnej przestępczości w miastach, zwłaszcza w Londynie. Choć liczba morderstw w stolicy była najniższa od dekady, a ogólna przestępczość spadła o 1% w porównaniu do 2023 roku, inne formy przestępczości, takie jak przemoc z użyciem noża, nadal stanowią wyzwanie. W 2024 roku odnotowano 54,587 przypadków przestępstw z użyciem noża. Stanowi to wzrost o 2% w porównaniu do roku poprzedniego. Czy w obliczu tych zjawisk zapewnienie odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa na ulicach stolicy wystarczy, by skutecznie przeciwdziałać rosnącej fali drobnych przestępstw? Ciekawe, ilu mieszkańców zapyta, gdzie to bezpieczne UK? A może po prostu nie pamiętamy, że “było gorzej”? Excerpt: Powyższa lista to tylko wyimek tego, co w ciągu doby dzieje się w UK. Poczucie bezpieczeństwa u mieszkańców wysp jest niezwykle niskie. Przestępczość w Londynie jest widoczna każdego dnia ### Nadchodzi mała fala upałów. Jaka pogoda na maraton? W niedzielę, 27 kwietnia odbędzie się maraton w Londynie. Synoptycy z kolei zapowiadają zbliżającą się małą falę upałów. Czy jednak pogoda na maraton będzie sprzyjająca dla biegaczy? Prognoza pogody na maraton w Londynie powinna ucieszyć uczestników. Mimo że do Wielkiej Brytanii zbliża się fala upałów, to w czasie niedzielnego biegu, warunki powinny być sprzyjające. Pogoda na maraton w Londynie Synoptycy twierdzą, że w czasie londyńskiego maratonu niebo ma być słoneczne, a maksymalna temperatura w stolicy wyniesie 22 stopnie Celsjusza. Gdy biegacze wyruszą, warunki mają być bardziej komfortowe i chłodniejsze. Słoneczne niebo będzie towarzyszyć uczestnikom maratonu, gdy już będą zbliżać się do mety. Londyński maraton w tym roku ma odbyć się w sprzyjających warunkach pogodowych / fot. Getty Images Natomiast w Manchesterze, gdzie również w niedzielę odbędzie się maraton, synoptycy zapowiadają podobne warunki pogodowe. Przewidują raczej bezchmurne niebo i maksymalną temperaturę do 17 stopni Celsjusza. Oli Claydon z Met Office powiedział: - Wygląda na to, że maratony w Manchesterze i Londynie będą suche. Temperatury nie powinny stanowić problemu rano, ale będą rosły w ciągu dnia. Pogoda na weekend Perspektywy pogodowe na weekend dla reszty kraju są jednak zróżnicowane. Pasmo deszczu ma przesunąć się przez Irlandię Północną, na daleki zachód Szkocji i Kornwalii. Opadom będzie towarzyszyć wiatr. Centralne i wschodnie rejony Wielkiej Brytanii pozostaną raczej suche. W sobotę pasmo nieregularnych opadów przesunie się na wschód przez Szkocję, Anglię i Walię. Następnie pojawią się okresy z większą ilością słońca. Warunki będą cieplejsze i bardziej stabilne. W niedzielę sucho będzie w południowych i wschodnich rejonach Wielkiej Brytanii. Tam pojawi się też więcej słońca. Natomiast na północy nadal może padać. Do poniedziałku maksymalne temperatury w południowo-wschodniej Anglii wyniosą 24 stopnie Celsjusza. Nadciąga mała fala upałów Z zapowiedzi synoptyków wynika jednak, że w przyszłym tygodniu na Wyspach możemy spodziewać się małej fali upałów. Co będzie związane ze zmianą kierunku wiatru na południowo-wschodni. W przyszłym tygodniu czeka nas mała fala upałów / fot. Getty Images Do połowy tygodnia temperatury mają osiągnąć poziom od 25 do 27 stopni Celsjusza w południowo-wschodniej i środkowej Anglii. Takie temperatury nie są typowe dla kwietnia. Dlatego, jeśli faktycznie tyle wskażą słupki rtęci, będziemy mieć do czynienia z najwyższą temperaturą w tym okresie odnotowaną od 2018 roku. Rekord temperaturowy dla kwietnia w Wielkiej Brytanii wynosi 29,4 stopni Celsjusza. Zarejestrowano go w Londynie 16 kwietnia 1949 roku. Jednak ostatni raz temperatura wzrosła do 27 stopni Celsjusza w kwietniu 2018 roku w Cambridge. Wysoka temperatura ma się utrzymać przez cały przyszły tydzień. Jednak zmiana układu barycznego może przynieść ochłodzenie i przelotne opady deszczu w niektórych rejonach. Excerpt: Synoptycy zapowiadają zbliżającą się małą falę upałów. Czy jednak pogoda na maraton w Londynie będzie sprzyjająca dla biegaczy? ### Dzień Króla w Holandii - jak obchodzi się Koningsdag? W sobotę 26 kwietnia 2025 roku w Holandii obchodzony będzie Koningsdag (Dzień Króla). To jedno z najważniejszych, jeśli nie najważniejsze, świąt państwowych w Holandii. Jaka jest jego historia? Z jakimi tradycjami się wiąże? Holenderskie święto Koningsdag ma charakter państwowy i jest bezpośrednio związane z panującą w kraju monarchią. Dla większości Holendrów to okazja do celebrowania swojej holenderskości poprzez dobrą zabawę. W jaki sposób? Bywa, że całe miasta zamieniają się w wielkie imprezownie, a tradycyjnie Koningsdag wyjątkowo hucznie obchodzony jest w Amsterdamie (o czym napiszemy jeszcze poniżej!). Setki tysięcy ubranych na pomarańczowo Holendrów bawi się, nierzadko do białego rana, nierzadko nie żałując napojów wyskokowych. Czym jest Koningsdag (Dzień Króla?) Koningsdag to święto państwowe w Królestwie Niderlandów. Obecnie „królewskie urodziny” obchodzi się w dniu 27 kwietnia lub 26 kwietnia, jeśli w danym roku 27 kwietnia wypada akurat w niedzielę. Data ta obowiązuje, gdy na holenderskim tronie zasiada król. Jeśli jednak krajem „rządzi” królowa, to w kraju święto obchodzone jest jako Koninginnedag (Dzień Królowej). Zmienia się nie tylko nazwa, ale i data. „Urodziny królowej” obchodzone są bowiem 30 kwietnia. Taka sytuacja miała miejsce, gdy na tronie zasiadała królowa Beatrycze. Po tym, jak abdykowała 30 kwietnia 2013 roku, a władzę przejął jej syn Wilhelm Aleksander, od 2014 roku obwiązuje data 26 kwietnia. Historia i początki Koningsdag 31 sierpnia 1885 po raz pierwszy w historii Holandii odbyły się uroczystości związane z Dniem Księżniczki (Prinsessedag). Były to piąte urodziny księżniczki Wilhelminy, ówczesnej następczyni tronu holenderskiego. W założeniach państwowe świętowanie tego dnia miało na celu umocnienie holenderskiej wspólnoty narodowej. Niedługo potem uroczystości zostały przemianowane na Koninginnedag, w 1890. Pierwszy raz w takiej formie obchodzone je 31 sierpnia 1891. Natomiast we wrześniu 1948 roku termin święta przeniesiono na dzień 30 kwietnia. Zrobiła to królowa Juliana, a data, którą wybrała, była dniem jej urodzin. Następczyni tronu, córka Juliany, królowa Beatrycze zachowała ten termin, gdy wstąpiła na tron w 1980. Jej własne urodziny przypadały na 31 stycznia. Dzień Króla w Holandii - jak obchodzi się Koningsdag? (fot: Getty Images) W jaki sposób Holendrzy obchodzą Koningsdag? Dzień Króla to radosne i kolorowe święto. Holendrzy celebrują urodziny swojego monarchy w królewskich - pomarańczowych - barwach. Organizowane są parady, imprezy, festyny, koncerty, wydarzenia kulturowe, a przede wszystkim... wszelakiej maści kiermasze, jarmarki i targi. Dlaczego? Zgodnie z tradycją Koningsdag to jedyny dzień w roku, w którym holenderski rząd zezwala na sprzedaż na ulicy bez zezwolenia i bez płacenia podatku. W ramach vrijmarkt (dosłownie „wolny rynek”) cały kraj zamienia się w istny pchli targ! Zasadniczo obchody Dnia Króla odbywają się w całej Holandii, ale w skali kraju trzeba wspomnieć konkretnie o dwóch miastach. Przede wszystkim zgodnie z tradycją król (lub królowa) z okazji swoich urodzin odwiedza jedno, wybrane miasto, w którym odbywają się główne obchody. W 2025 będzie to Doetinchem. Natomiast największe i najbardziej spektakularne imprezy mają miejsce w Amsterdamie. Zdarza się, że z okazji Dnia Króla do miast zjeżdża nawet milion gości! Excerpt: To jedno z najważniejszych, jeśli nie najważniejsze święto państwowe w Holandii. Jaka jest jego historia? Z jakimi tradycjami się wiąże? ### Policjant strzelił do 21-latka. Czy 4 strzały w plecy były uzasadnione? Tragiczne zdarzenie z nocy z 19 na 20 kwietnia roznieciło w Niemczech gorącą dyskusję o nadużywaniu broni przez policję. Policjant strzelił do 21 latka. 4 strzały okazały się śmiertelne. Czy postępowanie policjanta było uzasadnione? Młody mężczyzna był “uzbrojony” jedynie w gaz pieprzowy, nie był poszukiwany przez policję ani podejrzany o popełnienie przestępstwa. W nocy z soboty na niedzielę, w Wielkanoc, około godziny 3:30 w Oldenburgu, doszło do tragicznego incydentu z udziałem 21-letniego Lorenza, obywatela Niemiec. Według dotychczasowych ustaleń, ochrona nie wpuściła młodego mężczyzny do klubu nocnego „Pablo’s” przy Mottenstraße. Powodem był sportowy styl ubioru. Sytuacja eskalowała do drobnej sprzeczki. Lorenz miał wówczas rozpylić gaz pieprzowy w stronę ochrony i osób stojących przed lokalem. Po zdarzeniu zbiegł z miejsca. Na dalszym etapie ucieczki Lorenz napotkał patrol policji, który próbował go zatrzymać. Według policyjnych relacji, 21-latek miał ponownie użyć gazu pieprzowego, tym razem wobec funkcjonariuszy. W odpowiedzi, jeden z policjantów – 27-letni funkcjonariusz – oddał cztery strzały z broni służbowej. Policjant strzelił do 21-latka, trafiając go m.in. w głowę, tors i biodro. Trzy pociski ugodziły go od tyłu. Karetka przewiozła Lorenza do szpitala. Jednak mężczyzna zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Co ważne, wydarzenie nie miało charakteru rabunkowego ani przestępczego w klasycznym rozumieniu. Lorenz nie był uzbrojonym napastnikiem dokonującym kradzieży, lecz uczestnikiem nieporozumienia przy wejściu do klubu. Co ważne, młody mężczyzna nie miał kryminalnej przeszłości. Policja została wezwana na miejsce po incydencie z gazem pieprzowym, a okoliczności użycia broni palnej – w tym zasadność i proporcjonalność reakcji – są obecnie przedmiotem śledztwa prokuratury w Oldenburgu. Policjant strzelił do 21-latka. Czy funkcjonariusz słusznie użył broni? Kiedy policjant strzelił do 21-latka w Oldenburgu, zadaje się pytanie, czy reakcja była proporcjonalna do zagrożenia, z jakim mierzyli się funkcjonariusze. Młody mężczyzna, po tym jak rozpylił gaz pieprzowy w stronę ochroniarzy, uciekł. Zgodnie z relacjami mundurowych, 21-latek miał dalej używać gazu. Skierował go w stronę policjantów. W odpowiedzi na tę sytuację, 27-letni funkcjonariusz oddał cztery strzały. Wówczas celnie trafił mężczyznę m.in. w plecy. Kiedy jednak patrzymy na przebieg zdarzenia, nasuwają się pytania: Czy taki użytek broni był konieczny? Czy można było unikać tragicznych konsekwencji? Fakt, że trzy strzały trafiły Lorenza w plecy, wzbudza dodatkowe wątpliwości co do proporcjonalności reakcji. Kwiaty na miejscu śmierci Lorenza – czy był ofiarą opinii o osobach ciemnoskórych? Śmierć Lorenza w Oldenburgu wywołała nie tylko emocje związane z tragicznym końcem młodego życia, ale także otworzyła debatę na temat postrzegania osób ciemnoskórych w Niemczech. Na miejscu zdarzenia, w miejscu, gdzie padły śmiertelne strzały, pojawiły się kwiaty i znicze. Jasny wyraz solidarności i pamięci o ofierze. Policjant strzelił do 21-latka. W miejscu śmierci mężczyzny pojawiają się kwiaty. fot. gettyimages.com Część opinii publicznej zaczęła jednak wskazywać, że Lorenz, jako osoba czarnoskóra, mógł być traktowany inaczej niż biały obywatel. W społeczeństwie niemieckim niejednokrotnie powtarza się problem systemowego rasizmu. Ten może wpływać na postawy policji i reakcje wobec osób z mniejszości etnicznych. Czy Lorenz był ofiarą stereotypów dotyczących osób ciemnoskórych? Tego typu pytania pozostają na razie bez odpowiedzi. Czy w Niemczech policja nadużywa broni w stosunku do osób ciemnoskórych? Sprawa Lorenza w Oldenburgu jest tylko jednym z przykładów szerszego problemu, który budzi niepokój w Niemczech i w innych krajach Zachodniej Europy. Czy policja nadużywa broni w stosunku do osób ciemnoskórych? Policjant strzelił do 21-latka. Natomiast młody mężczyzna nie miał w ręku broni. Trudno nie zauważyć, że podobne przypadki pojawiają się w kontekście osób czarnoskórych w różnych krajach. Jest to problem, który wymaga szerokiej dyskusji na temat reformy działań służb porządkowych oraz edukacji w zakresie różnorodności i integracji. Excerpt: Tragiczne zdarzenie z nocy z 19 na 20 kwietnia roznieciło w Niemczech gorącą dyskusję o nadużywaniu broni przez policję. Policjant strzelił do 21 lata. 4 strzały okazały się śmiertelne. Czy postępowanie policjanta było uzasadnione? ### Stworzył farbę w nowym kolorze i sprzedaje ją za 10 000 funtów Brytyjski artysta, Stuart Semple twierdzi, że stworzył farbę w nowym kolorze. Naukowcy twierdzą, że jej odcienia nie da się odtworzyć. Korzystając z tego faktu mężczyzna sprzedaje produkt za 10 000 funtów (lub 29,99 funtów dla innych twórców). Stuart Semple stworzył własną wersję niebiesko-zielonego koloru na podstawie amerykańskich badań opublikowanych w Science Advances. Teraz farbę w tym kolorze sprzedaje na swojej stronie internetowej za 10 000 funtów za 150 ml słoik lub 29,99 funtów dla innych artystów. Nowy kolor za 10 000 funtów Wspomniane badania przeprowadzono na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. W eksperymencie laser stymulował poszczególne komórki siatkówki pięciu naukowców. Efektem tej stymulacji było rozszerzenie postrzegania przez nich koloru poza naturalne granice. Stuart Semple twierdzi, że zsyntetyzował swoją wersję koloru w sposób prostszy technologicznie. Naukowcy nazwali „swój” kolor olo twierdząc, że jest niemożliwy do odtworzenia. Natomiast Semple nazwał swoją wersję yolo. Tak wypowiedział się na temat eksperymentu: - Myślę, że wywołali u ludzi doświadczenie, które przybliża do koloru. To, co zrobiłem, to próba stworzenia rzeczywistego koloru tego doświadczenia. View this post on Instagram A post shared by Stuart Semple (@stuartsemple) Natomiast Austin Roorda, naukowiec z zespołu badawczego w Berkley tak skomentował stworzenie koloru yolo przez Stuarta Semple: - Nie da się odtworzyć koloru pasującego do olo. Każdy kolor, który możesz odtworzyć, po prostu zblednie w tym porównaniu. Nie ma znaczenia, czy jest to farba, próbka koloru, czy coś takiego, a nawet monochromatyczny laser, który generuje najbardziej nasycone naturalne ludzkie wrażenia kolorystyczne. Najczarniejsza farba na świecie Semple znany jest z tego, że wcześniej wykreował „najczarniejszą” i „najbardziej różową” farbę na świecie. Tak naprawdę Brytyjczyk zmieszał pigmenty dodając fluorescencyjne rozjaśniacze optyczne. Pochłaniają one światło ultrafioletowe i emitują je ponownie jako widzialne światło niebieskie. Sprawia to, że materiały stają się bielsze lub jaśniejsze. Semple za pomocą spektrometru, który rozdziela światło na składowe kolory, przeanalizował ich intensywność, aby najlepiej dopasować próbki farby do docelowego odcienia. I’ve made us a NEW PINK called PINK TM - and it’s a protest against @TMobile who are being colour hoarding rotters and suing people for using pink shades! I’m sharing their exact same colour with everyone except them (non - profit) here: https://t.co/FFNOYjgM0P#shareThePink pic.twitter.com/wpkdqmS211 — STUART SEMPLE (@stuartsemple) November 7, 2019 Kolory na wyłączność Semple, który wyprodukował również własną wersję słynnej ultramarynowej farby Yves’a Kleina, powiedział: - Zawsze uważałem, że kolor powinien być dostępny dla każdego. Przez lata walczyłem o uwolnienie tych kolorów, które są własnością korporacji. Lub do których roszczą sobie prawa naukowcy. Lub które licencjonowała konkretna osoba. Gdy artysta Anish Kapoor kupił wyłączne prawa do najczarniejszej farby świata, Semple stworzył - jak twierdził - jeszcze czarniejszą farbę i zakazał laureatowi Nagrody Turnera jej używania. Excerpt: Brytyjski artysta, Stuart Semple twierdzi, że stworzył farbę w nowym kolorze. Naukowcy twierdzą, że nowy kolor jest nie do odtworzenia. ### Masz te monety w portfelu? Mogą być warte fortunę! Błędy mennicze podczas wybijania monet sprawiły, że niektóre monety 2 funtowe są warte wiele więcej niż wskazuje ich nominał. Sprawdź, czy masz kolekcjonerskie unikaty w swoim portfelu. Dowiedz się, jak je rozpoznać! Kolekcjonerskie unikaty wprost z portfela – brzmi jak bajka, a jednak to rzeczywistość dla uważnych miłośników numizmatyki. Wśród brytyjskich monet szczególne emocje wzbudzają niepozorne 2-funtówki, które dzięki unikalnym błędom menniczym zyskały status prawdziwych rarytasów. Każda z nich ma swoją historię i detale, które czynią ją bezcenną w oczach kolekcjonerów. Takie pomyłki, choć pozornie niewielkie, radykalnie zwiększają wartość rynkową monety, zamieniając zwykły bilon w skarb poszukiwany na aukcjach. Dla kolekcjonera każda z tych monet to nie tylko przedmiot – to fragment historii, dzieło przypadku i symbol rzadkości, który może leżeć… tuż obok drobnych na codzienne zakupy. Monety kolekcjonerskie wśród zwykłych monet - jak powstają? Monety kolekcjonerskie wśród zwykłych monet to prawdziwe perełki, które często powstają… przez przypadek. Choć mennice działają z chirurgiczną precyzją, czasem wystarczy chwila nieuwagi, drobna usterka techniczna lub ludzki błąd, by narodził się kolekcjonerski unikat. Zdarza się, że na jednej stronie monety znajdzie się awers z innej emisji, inny rok bicia, brak nominału, albo niewłaściwy napis na rancie – to tzw. błędy mennicze, które w świecie numizmatyki są jak wygrana na loterii. Inną drogą do wyjątkowości bywa przejściowy brak odpowiednich matryc czy testowanie nowych wzorów, które przypadkowo trafiają do ogólnego obiegu. Kolekcjonerskie unikaty wprost z portfela. Czy masz niezwykłą monetę w swoim portfelu? fot. gettyimages.com Takie sytuacje są rzadkie i trudne do powtórzenia, co sprawia, że każda taka moneta staje się niemal legendą – nieplanowaną, niezamierzoną, a przez to jeszcze bardziej pożądaną. To właśnie ten element tajemnicy i nieprzewidywalności sprawia, że zbieracze z zapałem przeglądają codzienne reszty z zakupów, licząc na odnalezienie kolejnego numizmatycznego skarbu. Kolekcjonerskie unikaty wprost z portfela - czego szukać w portfelu? Nie trzeba być numizmatykiem z lupą i katalogiem pod ręką, by znaleźć w swoim portfelu prawdziwy skarb. Wystarczy odrobina spostrzegawczości i ciekawości. Przeglądając bilon, warto zwracać uwagę na detale: rok wybicia, wzór rewersu, napis na rancie, a nawet kolor i fakturę monety. Kolekcjonerskie unikaty często zdradzają się subtelnymi różnicami, które dla oka laika mogą być niezauważalne, a dla kolekcjonera – bezcenne. W Wielkiej Brytanii szczególne emocje budzą niektóre egzemplarze monet 2-funtowych i 50-pensowych, których niskie nakłady lub błędy mennicze sprawiają, że ich wartość rynkowa może wielokrotnie przewyższać nominał. Oto kilka konkretnych przykładów: Moneta £2 z Lordem Kitchenerem (2014) – brak napisu „Two Pounds” Błąd: Na awersie brakuje napisu „Two Pounds”. Wartość: Do £1,000. Jak rozpoznać: Sprawdź dokładnie awers monety – jeśli nie widzisz słów „Two Pounds”, masz w ręku bardzo rzadką wersję błędną. Moneta Shakespeare – Tragedia (2016) – błąd na rancie Błąd: Zamiast oryginalnego cytatu „What a piece of work is a man”, na rancie widnieje niewłaściwy napis „For King and country”. Wartość: Do £300. Jak rozpoznać: Spójrz z boku na rant monety. Jeśli tekst różni się od standardowego cytatu z Szekspira – to może być Twój szczęśliwy dzień! „Fried Egg Error” – efekt jajka sadzonego na £2 Błąd: Środkowy dysk „wylewa się” na zewnętrzny pierścień, tworząc wzór przypominający jajko sadzone. Wartość: Do £600. Jak rozpoznać: Szukaj monet, na których złoty pierścień wygląda na „rozmazany” lub jakby „rozlany” przez srebrny środek. Taka deformacja powstała podczas błędu produkcyjnego. Monety z błędnym nadrukiem lub odwróconym rantem Błąd: Napisy na rancie są do góry nogami lub zupełnie inne niż w oryginale. Wartość: Od £30 wzwyż. Jak rozpoznać: Obróć monetę i uważnie sprawdź napisy na rancie. Każde odchylenie od normy może oznaczać cenny błąd. Na co jeszcze zwracać uwagę? Kolekcjonerskie unikaty z portfela w zasięgu ręki Nietypowe kolory – np. zbyt ciemny środek lub rozmazane barwy. Przesunięcie wzoru – niedopasowane elementy graficzne. Nieczytelny lub podwójny nadruk – może świadczyć o błędzie wybicia. Nieoficjalne edycje i niskonakładowe emisje – monety upamiętniające wydarzenia czy postacie historyczne. Wniosek? Nie warto lekceważyć drobniaków – czasem między codziennymi wydatkami może ukrywać się coś, co dla kolekcjonera będzie bezcenne. Czy kolekcjonerskie unikaty wprost z portfela są również w Twoim domu? Excerpt: Monety z błędami produkcyjnymi są warte nawet tysiące funtów. Być może i Ty masz w portfelu taki unikat! Podpowiadamy, jak je rozpoznać. ### Holandia wprowadza obowiązkowe czipowanie kotów. Od kiedy nowe przepisy? Wszystkie koty domowe żyjące w Holandii będą musiały być czipowane i rejestrowane od 2026 roku, jak zapowiedział wiceminister rolnictwa Jean Runmmenie. Co trzeba wiedzieć prawodawstwie w tym zakresie? Obowiązek prawny związany z czipowaniem kotów na terenie Holandii zaproponował poprzednik Rummeniego, na stanowisku szefa resortu rolnictwa Piet Adema. Jeszcze w 2023 roku. W „Kraju tulipanów” żyje około 2,9 miliona kotów domowych, z czego każdego roku około 90 tysięcy uznaje się za zaginione. Z kolei według organizacji ochrony ptaków Vogelbescherming w Holandii około 500 000 kotów żyje na wolności. Nie jest jasne, czy również one uwzględni się w programie. Czipowanie kotów Już w 2013 holenderskie władze podjęły decyzję o wprowadzeniu obowiązkowego czipowania psów. A teraz podobne prawodawstwo pojawi się w przypadku kotów. Koszt wszczepienia czipa wynosi około 20 euro. Obecnie można taki zabieg wykonać dobrowolnie. Dzięki tej procedurze w sposób znaczący ułatwiono znalezienie swojego ukochanego zwierzaka w razie, gdy się gdzieś zgubi. Na czym polega czipowanie? Za sprawą tego zabiegu pod skórą zwierzaka znajduje się spersonalizowany nadajnik GPS. W razie zaginięcia pupila, ujawnia jego lokalizację. Najczęściej wszczepiona elektronika jest sparowana ze specjalną aplikacją obsługiwaną przez właściciela na telefonie bądź na innym urządzeniu mobilnym lub komputerze. Czipowanie kotów obowiązkowe / fot. pixabay Jak przebiega zabieg czipowania kota domowego? Dodajmy, iż zabieg umieszczenia specjalnego mikroprocesora, czyli czipa pod skórą kota lub też innego zwierzęcia jest bezpieczny i bezbolesny. Polega na umieszczeniu urządzenia wielkości ziarenka ryżu pod skórą czworonoga, na karku, w okolicach łopatek. Ze względu na swoje niewielkie wymiary czip w żaden sposób nie utrudnia codziennego funkcjonowania zwierzęcia. Zwykle operację zaczipowania przeprowadza lekarz weterynarii przy pomocy specjalnej strzykawki. Jest ona praktycznie bezbolesna, a kot odczuwa jedynie ukłucie. Cała operacja trwa dosłownie kilka minut. Excerpt: Już nie tylko psy. Rząd Holandii wprowadza obowiązkowe czipowanie także dla kotów domowych. To sposób na walkę z zaginięciami i poprawę opieki nad zwierzętami. ### Holandia stawia na bezpieczeństwo. Czy kaski rowerowe staną się normą? Rząd uruchomił nową kampanię dla rowerzystów w Holandii. Ma ona na celu zachęcenie ich do jazdy w kaskach. Dzięki temu ich podróże mają być bezpieczniejsze. Holendrzy są wielkimi zwolennikami jazdy na rowerze, jednak nie są już zwolennikami kasków rowerowych. Dlatego rząd rozpoczął kampanię mającą na celu zachęcenie rowerzystów w Holandii do noszenia kasków podczas jazdy. Rowerzyści w Holandii polubią kaski? Celem najnowszej kampanii rządu jest zmiana podejścia Holendrów do noszenia kasków rowerowych. Władze podkreślają fakt, że setki rowerzystów trafia codziennie do szpitala z powodu wypadków. 200 cyklistów trafia codziennie na ostry dyżur w Holandii. A tylko 4 proc. rowerzystów w Holandii regularnie nosi kaski. Mimo że doskonała infrastruktura rowerowa i normy społeczne w kraju tulipanów mogą sprawiać, że rowerzyści uważają noszenie kasku za niepotrzebne, a nawet żenujące, to statystyki mówią co innego. W ubiegłym roku 74 300 rowerzystów trafiło na oddziały ratunkowe w związku z wypadkami. Z danych wynika, że ponad połowa wizyt na pogotowiu ratunkowym dotyczyła poważnych obrażeń. W tym złamanych kości, czy drobnych i poważnych uszkodzeń mózgu. Holendrzy nie chcą jeździć w kaskach / fot. Getty Images Niebezpieczne rowery elektryczne Niestety do wzrostu poważnych obrażeń ciała u rowerzystów przyczyniają się w dużej mierze rowery elektryczne. Osiągają one duże prędkości do 50 a nawet 70 km na godzinę. W ten sposób nieodpowiedzialna jazda naraża nie tylko samych cyklistów, ale bardzo często także przechodniów lub innych użytkowników dróg. Nowa kampania dla rowerzystów Aby rowerzyści w Holandii zaczęli nosić kaski, rząd rozpoczął ogólnokrajową kampanię o nazwie „Zet ‘m Op” (Załóż). Aby zachęcić więcej osób do dobrowolnego noszenia kasku podczas jazdy na rowerze. Rząd chciałby, aby 25 proc. rowerzystów zaczęło nosić kaski w ciągu najbliższych 10 lat. W ramach kampanii rowerzyści będą mogli także wypróbowywać kaski. Ponadto będą oferowane zniżki dla każdego, kto zdecyduje się na zakup kasku. Obecnie kampania jest skierowana do rodziców małych dzieci, osób dojeżdżających do pracy lub tych powyżej 55. roku życia. Ze statystyk wynika bowiem, że osoby w starszej grupie wiekowej stanowią prawie połowę wszystkich rowerzystów trafiających na oddziały ratunkowe. Excerpt: Tylko 4% rowerzystów w Holandii nosi kaski, mimo że codziennie 200 osób trafia przez wypadki na ostry dyżur. Rząd mówi "dość" i rusza z nową akcją. ### Czy Polska staje się nowym rajem dla Niemców? Trend migracyjny rośnie! Sytuacja społeczna i gospodarcza w Niemczech nie wzbudza optymizmu. Niepokoje społeczne i zamachy powodują poczucie zagrożenia. Jednocześnie rynek pracy nie jest już tak atrakcyjny i stabilny jak kiedyś. W efekcie wielu Niemców rozważa emigrację czasową lub na stałe. Zatem, czy Niemcy emigrują do Polski? Niemcy emigrują do Polski – brzmi jak odwrócenie wieloletniego trendu, prawda? A jednak coraz częściej zadają sobie pytanie: czy życie po drugiej stronie Odry może być... lepsze? Kuszą niższe podatki, szybszy rozwój gospodarczy, tańsze nieruchomości i rosnące możliwości zawodowe. Czy warto pracować zdalnie z Warszawy, gdzie kawę wypijesz za połowę ceny, a metro zabierze cię do nowoczesnego biura w 10 minut? A może to właśnie Trójmiasto z widokiem na morze stanie się nowym „Heimat”? Choć brzmi to zaskakująco, Polska przestaje być tylko krajem pochodzenia, a zaczyna być realną alternatywą na lepsze życie. Niemcy emigrują do Polski. Ekonomiczne i gospodarcze przyczyny rozważania przeprowadzki Niemcy emigrują do Polski z coraz bardziej konkretnego powodu – z perspektywy ekonomicznej nasz kraj staje się atrakcyjnym kierunkiem dla osób szukających nowych możliwości zawodowych i inwestycyjnych. Polska gospodarka rozwija się szybciej niż niemiecka, z prognozami wzrostu PKB na poziomie ponad 3% w nadchodzących latach. Natomiast niemiecka gospodarka boryka się z stagnacją. Są wprawdzie różnice w średniej płacy. Jednak w połączeniu z niższymi kosztami życia, w praktyce nie odczuwa się ich na co dzień. Niemniej warto zauważyć, że polski rynek oferuje konkurencyjnie niskie koszty życia, a zatem różnica w zarobkach nie wpływa na jakość życia. Niemcy emigrują do Polski, fot. gettyimages.com Do tego dochodzą atrakcyjne warunki do inwestycji. Szczególnie na rynku nieruchomości, gdzie miasta jak Warszawa, Wrocław czy Trójmiasto przyciągają uwagę zagranicznych inwestorów. Wyjątkowo korzystne są również niższe podatki. W Polsce stawka podatku dochodowego to 33%. Natomiast w Niemczech wynosi ona aż 47,8%. Takie połączenie dynamicznego rozwoju, korzystnych warunków do inwestowania oraz atrakcyjnego rynku pracy sprawia, że Niemcy coraz częściej rozważają emigrację do Polski jako opłacalną alternatywę dla swojego dotychczasowego stylu życia. W Polsce jest spokojniej i bezpieczniej? Niemcy emigrują do Polski nie tylko z powodu atrakcyjnych perspektyw ekonomicznych, ale także w poszukiwaniu większego poczucia bezpieczeństwa. W ostatnich latach Niemcy zmagały się z narastającym niepokojem społecznym, który obejmuje zarówno przemoc na tle politycznym, jak i codzienne incydenty, które odbijają się szerokim echem. W miastach takich jak Berlin czy Hamburg dochodziło do zamachów, ataków nożowników w metrze czy brutalnych starć na ulicach, które stawiały pod znakiem zapytania codzienną swobodę i poczucie bezpieczeństwa obywateli. Choć Polska wolna od problemów społecznych, obraz przemocy czy zagrożenia w przestrzeni publicznej wydaje się mniej intensywny. W porównaniu do Niemiec, Polacy wciąż częściej odczuwają spokój. Natomiast statystyki kryminalne wskazują na niższy poziom przestępczości. W rezultacie, dla wielu Niemców, którzy szukają miejsca, gdzie życie publiczne jest mniej zagrożone, Polska staje się bezpieczną alternatywą, w której spokojniejsze ulice i mniejsze ryzyko przemocy przemawiają na korzyść naszego kraju. Kto rozważa emigrację do Polski? Niemcy emigrują do Polski to zjawisko, które coraz bardziej przyciąga uwagę, zwłaszcza w kontekście rosnącego zainteresowania różnorodnych grup społecznych. Wśród tych, którzy rozważają przeprowadzkę, znajdują się zarówno osoby z wykształceniem technicznym, jak i przedsiębiorcy. Dla tych Polska staje się atrakcyjnym rynkiem inwestycyjnym. Wiele niemieckich firm przenosi swoje produkcje do Polski. Tym samym tworzy nowe miejsca pracy. Zatem migranci zawodowi, zwłaszcza specjaliści IT czy inżynierowie, dostrzegają tu możliwość zarobienia konkurencyjnych pensji przy niższych kosztach życia. Poza tym, emigrują również Niemcy związani z Polską rodzinnie – ci, którzy mają polskie korzenie, bądź pozostają w bliskich relacjach z rodziną. Dla nich przeprowadzka do Polski jest często naturalnym krokiem, zarówno z powodów emocjonalnych, jak i chęci zbliżenia się do bliskich. Warto dodać, że część Niemców traktuje Polskę jako opcję czasowej emigracji. Szukają lepszych warunków życia, a także stabilności politycznej i społecznej. W związku z tym Polska przyciąga szerokie spektrum emigrantów – od pracowników z wysokimi kwalifikacjami po osoby, które szukają spokojniejszego, bezpieczniejszego życia w sąsiedztwie. Excerpt: Spadające poczucie bezpieczeństwa, kryzys gospodarczy i rosnące koszty życia sprawiają, że Niemcy coraz częściej wybierają Polskę jako miejsce do życia i pracy. Co ich przyciąga? ### O czym powinniście wiedzieć przeprowadzając się do Niemiec Niemcy są jednym najczęściej wybieranych krajów przez emigrantów. Są wysoko oceniane począwszy od transportu publicznego i systemu opieki zdrowotnej, po wiele możliwości pracy. Co jednak warto wziąć pod uwagę planując przeprowadzkę? I jakie są koszty życia w Niemczech? Niemcy poważnie traktują punktualność i porządek. Dzięki temu wiele w tym kraju działa sprawnie, począwszy od pociągów i komunikacji miejskiej, po większy system państwowy. Podstawowym pytaniem, jakie często zadają sobie emigranci planujący przeprowadzkę, jest to, czy stać ich na życie w Niemczech… Koszty życia w Niemczech W Niemczech, jak w każdym innym kraju, koszty życia zależą od rejonu, w którym chcemy zamieszkać. Na przykład Monachium jest jednym z najdroższych miast. Natomiast mniejsze miasteczka i obszary wiejskie są o wiele bardziej przyjazne dla budżetu. Dają jednak mniejsze możliwości rozwoju zawodowego i – co za tym idzie – zarobków. Jednak plusem jest to, że pozwalają na spokojniejszy tryb życia. Berlin wcale nie jest najdroższym miastem w Niemczech / fot. Getty Images Jak się kształtują wydatki? Oto podsumowanie typowych wydatków w Niemczech: Czynsz: Jest największym wydatkiem. W dużych miastach wynajęcie mieszkania z jedną sypialnią może kosztować od 900 do 1500 euro miesięcznie. W mniejszych miastach natomiast od 500 do 700 euro. Artykuły spożywcze: Jeśli robimy zakupy w sklepach dyskontowych jak Aldi czy Lidl, będą one niedrogie. Transport: W Niemczech transport publiczny jest bardzo sprawny i niedrogi. Miesięczny bilet kosztuje od 70 do 100 euro w większości miast. Media i Internet: Na media musimy przeznaczyć około 150 – 200 euro miesięcznie. Praca w Niemczech Niemiecki rynek pracy jest silnym rynkiem. Zwłaszcza jeśli pracujemy w takich branżach jak inżynieria, IT lub opieka zdrowotna. Emigranci bardzo często wybierają ten kraj właśnie ze względu na możliwości dotyczące rynku pracy. Jeśli natomiast chodzi o kulturę pracy, Niemcy cenią wydajność i profesjonalizm. Ważna jest jednak także równowaga między życiem prywatnym i zawodowym. Nadgodziny nie są powszechne, a weekendy są święte. Przeprowadzka do Niemiec Aby przeprowadzka do tego kraju była dla nas łatwiejsza, warto już wcześniej pomyśleć o zadbaniu o parę kwestii. Nauka języka: Nawet jeśli nie mówimy płynnie w języku niemieckim, warto nauczyć się podstaw, gdyż to znacznie ułatwi nam funkcjonowanie. Poznaj zasady: Niemcy mają wiele zasad, które warto przyswoić. Od tych dotyczących recyklingu po godziny ciszy nocnej. Opieka zdrowotna Niemiecki system opieki zdrowotnej uchodzi za jeden z najlepszych na świecie. Jest on dostępny, wysokiej jakości i zaprojektowany tak, aby nie pominąć nikogo. Osoby pracujące w Niemczech mają obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne. Ubezpieczenie publiczne obejmuje większość potrzeb medycznych, od wizyt lekarskich po pobyty w szpitalu. Ubezpieczenie prywatne jest dostępne dla osób o wyższych dochodach lub osób samozatrudnionych. Oferuje większą elastyczność i krótszy czas oczekiwania na bardziej specjalistyczną opiekę. Excerpt: Niemcy są jednym najczęściej wybieranych krajów przez emigrantów. Co warto wiedzieć przed przeprowadzką na temat kosztów życia w Niemczech? ### UK będzie ujawniać narodowość zagranicznych przestępców Po raz pierwszy Home Office będzie ujawniać narodowość zagranicznych przestępców. Jak również dane na temat popełnionych przez nich przestępstw. Powołując się na informacje z Home Office BBC informuje, że rząd chce, aby brytyjskie społeczeństwo było lepiej poinformowane o tym, jaka jest narodowość zagranicznych przestępców. Minister spraw wewnętrznych, Yvette Cooper zleciła opublikowanie tych danych, a także dotyczących popełnionych przestępstw, do końca roku. Narodowość zagranicznych przestępców Ujawniono, że pod koniec ubiegłego roku ponad 19 000 zagranicznych przestępców czekało na deportację z Wielkiej Brytanii. Natomiast gdy Partia Konserwatywna przegrała wybory, liczba ta była mniejsza, bo prawie 18 000 przestępców. Zgodnie z prawem obcokrajowcy, których skazano na 12 miesięcy lub więcej więzienia, podlegają automatycznej deportacji. Minister spraw wewnętrznych ma natomiast prawo deportować osoby, na których ciąży krótszy wyrok. Jeśli uzna, że ich obecność na Wyspach nie służy dobru publicznemu. Na Wyspach rośnie liczba przestępców pochodzących spoza Wielkiej Brytanii / fot. Getty Images Wzrost liczby przestępców spoza UK Home Office twierdzi, że wzrost liczby przestępców pochodzących z zagranicy oczekujących na deportację związany jest z przeludnieniem więzień. A także niestabilnością w niektórych krajach utrudniających deportację. I litanią odwołań, które powołują się na łamanie praw człowieka. Przewiduje się, że dane ujawnią trzy główne narodowości zagranicznych przestępców. BBC podaje, że mieliby być nimi Albańczycy, Rumuni i Polacy. Z kolei najczęściej popełnianymi przestępstwami miałyby być: produkcja narkotyków, kradzieże i akty przemocy. Ujawnianie danych Źródło Home Office, na które powołuje się BBC, podało: - Nie tylko deportujemy zagranicznych przestępców w tempie, jakiego nigdy nie widziano, gdy u władzy byli Chris Philp i Robert Jenrick, ale będziemy też publikować znacznie więcej informacji o tej grupie przestępców niż robili to konserwatyści. - Chcemy mieć pewność, że opinia publiczna jest lepiej informowana o liczbie zagranicznych przestępców oczekujących na deportację. O tym, skąd pochodzą i jakie przestępstwa popełnili – dodało. Minister sprawiedliwości w Gabinecie Cieni, Robert Jenrick powiedział: - W końcu zobaczymy twardą rzeczywistość, że masowa migracja napędza przestępczość w naszym kraju. Szczerze mówiąc społeczeństwo zasługiwało na to, aby wiedzieć to już dawno temu. Excerpt: Po raz pierwszy Home Office będzie ujawniać narodowość zagranicznych przestępców. A także dane na temat popełnionych przez nich przestępstw. ### Dostęp do kont i podatek od emerytury. Brytyjski urząd skarbowy “w akcji”. HMRC zaczyna niezwykle aktywnie działać. Dla rządu UK załatanie dziury budżetowej to priorytet, nawet kosztem najbiedniejszych. Po zapowiedziach zmian w świadczeniach socjalnych czas na brytyjski urząd skarbowy. A ten sięga do kieszeni najstarszych. Podatek od emerytury i dostęp do kont bez nakazów sądowych to dopiero początek. W ostatnich tygodniach wielu brytyjskich emerytów znalazło w swoich skrzynkach pocztowych niepokojące listy od HMRC. Urząd domaga się zwrotu części świadczeń lub informuje o konieczności zapłaty podatku dochodowego od emerytury. Dla osób, które całe życie uczciwie pracowały i liczyły na spokojną starość, takie działania są źródłem niepokoju i poczucia niesprawiedliwości. Czy to już nowa norma, że podatek od emerytury w UK staje się narzędziem fiskalnego nacisku. Czy sięganie do kieszeni najbiedniejszych staje się codziennością? Urzędnicy masowo wysyłają listy do najstarszych. Podatek od emerytur w UK, fot. gettyimages.com Działania HMRC, choć formalnie legalne, budzą wątpliwości natury etycznej i społecznej. Czy rzeczywiście należy szukać budżetowych oszczędności kosztem najbardziej wrażliwej grupy społecznej? Podatek od emerytury w UK - czy jest zgodny z prawem? Działania HMRC, takie jak wysyłanie listów do emerytów i domaganie się zapłaty podatku dochodowego, są jak najbardziej zgodne z prawem, choć budzą kontrowersje. Przepisy podatkowe w Wielkiej Brytanii jasno określają, że osoby otrzymujące dochody, w tym emeryci, muszą płacić podatek dochodowy, jeśli ich dochody przekraczają ustalony próg, czyli kwotę wolną od podatku. W przypadku emerytów, którzy otrzymują pełną nową emeryturę państwową lub podstawową emeryturę, obowiązek podatkowy może wynikać z dodatków do emerytury lub innych źródeł dochodów. Zgodnie z przepisami, jeżeli łączna kwota dochodów emeryta przekroczy określoną kwotę (np. 12 570 funtów), musi on zapłacić podatek dochodowy. Z kolei decyzja o zamrożeniu progów podatkowych przez rząd sprawia, że coraz więcej emerytów staje się objętych systemem podatkowym. Podatki od emerytury w UK są zatem obowiązkowe. Dlatego wysyłanie listów przez HMRC do emerytów jest prawnie uzasadnione. Działania te, choć legalne, są elementem szerszej polityki fiskalnej mającej na celu uzupełnienie tzw. "luki podatkowej", która powstaje wskutek rosnącej liczby podatników objętych obowiązkiem podatkowym. Inne działania HMRC? Oprócz wysyłania listów do emerytów, HMRC intensyfikuje swoje działania poprzez rozszerzenie uprawnień do bezpośredniego zajmowania środków z kont bankowych podatników, bez potrzeby uzyskiwania nakazu sądowego. Ta kontrowersyjna metoda, zwana „direct recovery powers”. Pozwala ona urzędowi skarbowemu na szybkie odzyskiwanie należnych podatków, w tym także tych związanych z emeryturami. Takie działania budzą niepokój wśród mieszkańców Wielkiej Brytanii. W efekcie tych działań obawiają się oni, że bezpośrednie ingerencje w ich konta bankowe mogą prowadzić do nadużyć i naruszenia prywatności. Chociaż jest to zgodne z prawem, wiele osób uważa, że takie kroki stanowią zbyt drastyczną ingerencję w życie obywateli. Zwłaszcza w przypadku tych, którzy mają trudności finansowe. Łatanie dziury budżetowej czy działania na skraju prawa - jak działania HMRC oceniają mieszkańcy UK? Dla wielu mieszkańców Wielkiej Brytanii obecne działania HMRC to coś więcej niż podatek od emerytury. To symbol coraz bardziej bezwzględnej polityki fiskalnej. Chociaż rząd tłumaczy je koniecznością łatania dziury budżetowej, obywatele nie kryją frustracji. „To wygląda jak karanie uczciwych ludzi za błędy systemu” – mówi jeden z londyńskich emerytów. Bezpośrednie zajmowanie środków z kont bez wyroku sądu, masowe listy do emerytów i brak realnego dialogu z obywatelami budzą wątpliwości. Czy fiskus w demokratycznym państwie powinien działać na granicy zaufania społecznego? Powody nadmiernej aktywności HMRC - podatek od emerytury to łatka na problemy finansowe UK Coraz bardziej agresywna aktywność HMRC to nie przypadek, lecz efekt narastającej presji na finanse publiczne w Wielkiej Brytanii. Ograniczanie pomocy socjalnej, rosnący Council Tax, zamrożone progi podatkowe i najnowsze zapowiedzi ze spring statement Rachel Reeves sugerują, że rząd szykuje grunt pod stopniowe podnoszenie podatków w nadchodzących latach. Utrzymanie państwa opiekuńczego staje się coraz trudniejsze przy rosnących kosztach opieki zdrowotnej, edukacji i starzejącym się społeczeństwie. Dlatego właśnie urząd skarbowy intensyfikuje działania – od sięgania do kieszeni emerytów po coraz śmielsze ingerencje w prywatne konta bankowe. Podatki od emerytury, które jeszcze niedawno były rzadkością, dziś stają się normą. Pojawia się pytanie: czy to jeszcze rozsądna polityka fiskalna, czy już desperacka próba łatania budżetu kosztem zwykłych obywateli? Excerpt: HMRC zaczyna niezwykle aktywnie działać. Dla rządu UK załatanie dziury budżetowej to priorytet, nawet kosztem najbiedniejszych. Po zapowiedziach zmian w świadczeniach socjalnych czas na brytyjski urząd skarbowy. A ten sięga do kieszeni najstarszych. ### Rekordowe długi i kradzieże energii. Powód? Wysokie rachunki! Kradzież energii elektrycznej i gazu staje się coraz częstszym procederem w Wielkiej Brytanii. Powodem są nieustanne podwyżki cen. Okazuje się, że roczna wartość gazu i energii elektrycznej kradzionej z sieci każdego roku w Wielkiej Brytanii wzrosła już do 1,5 mld funtów. Kradzież energii elektrycznej i gazu Aktywiści walczący z ubóstwem energetycznym na Wyspach twierdzą, że kradzież energii elektrycznej i gazu będzie coraz częstsza. Wynika to z faktu, że coraz więcej osób ma problemy z opłaceniem wysokich rachunków. Branża energetyczna twierdzi, że zdesperowani ludzie, którzy nie są w stanie opłacić rachunków, coraz częściej manipulują przy licznikach. W ten sposób chcą uniknąć jeszcze większych długów. Wartość energii kradzionej z sieci energetycznych szacuje się już na 1,5 mld funtów rocznie. Ostatecznie dodaje to 50 funtów rocznie do kosztów, z którymi borykają się wszystkie gospodarstwa domowe. Ludzie coraz częściej kradną energię elektryczną / fot. pixabay Matt Copeland z National Energy Action powiedział: - W miarę dalszego wzrostu cen, zadłużenie energetyczne się powiększa. A gospodarstwa domowe mające problemy z opłaceniem rachunków, zaczną sięgać po coraz bardziej desperackie środki. Aby mieć ciepło w domu i nadążyć za rachunkami. Gangi zamieszane w proceder Ponadto okazuje się, że coraz częściej zorganizowane gangi przestępcze wykorzystują sieć energetyczną do kradzieży energii potrzebnej im do plantacji konopi. Jeden z operatorów sieci, Electricity North West, który obsługuje około 5 mln klientów w Greater Manchester, Lancashire i Kumbrii, twierdzi, że otrzymuje około 900 zgłoszeń miesięcznie. Wszystkie dotyczą podejrzeń związanych z kradzieżą energii. Z dotychczasowych szacunków wynika, że nawet jeden na 150 klientów manipulował licznikami energii, przy rurach lub kablach. Natomiast liczba połączeń na infolinię Crimestoppers w sprawie podejrzeń związanych z kradzieżą energii osiągnęła rekordowy poziom 1000 co miesiąc. Sama liczba zgłoszeń wzrosła o około dwie trzecie od początku kryzysu energetycznego w 2021 roku. Szacuje się jednak, że około 250 000 przypadków kradzieży energii rocznie nawet się nie wykrywa. Dług energetyczny Oficjalne dane pokazały w tym miesiącu, że dług energetyczny Wielkiej Brytanii wzrósł do rekordowego poziomu 3,9 mld funtów. Stanowi to ponad dwukrotność niezapłaconych rachunków przed kryzysem energetycznym. Ofgem poinformował, że średnie zaległości w opłatach za gaz i energię elektryczną dla gospodarstw domowych, które korzystają z planów spłaty zadłużenia, wzrosły o 5 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Do kwoty 1296 funtów. W przypadku osób, które nie korzystają z planów spłaty zadłużenia, średnie długi wzrosły o 24 proc. w przypadku energii elektrycznej i o 26 proc. w przypadku gazu. Odpowiednio do 1617 funtów i 1376 funtów. Excerpt: Eksperci alarmują: sytuacja wymyka się spod kontroli, a skala zjawiska zaskakuje nawet dostawców energii. ### Lekarze rodzinni nagradzani za brak skierowania pacjenta do szpitala Lekarze rodzinni w Anglii będą mogli ubiegać się o 20 funtów za każdym razem, gdy nie skierują pacjenta do szpitala. Strategia ta ma skrócić listy oczekujących. Przychodnie w Anglii będą mogły ubiegać się o pieniądze, jeśli zatrudnieni w nich lekarze rodzinni skierują pacjentów do placówek poza szpitalem. Na czym zarobią lekarze rodzinni? W ramach rządowego programu, który ma na celu skrócenie listy oczekujących na leczenie w NHS, wprowadzono nietypową strategię. Lekarze rodzinni otrzymają 20 funtów za każdego pacjenta, którego nie skierują do szpitala. Zamiast tego mają kierować pacjentów na leczenie do placówek poza szpitalem. Według szacunków 2 miliony pacjentów rocznie, w tym wielu z powszechnymi schorzeniami, jak szumy uszne czy zespół jelita drażliwego (IBS) mogłoby otrzymać szybsze leczenie dzięki skierowaniu ich do placówek pozaszpitalnych. Takie jest zdanie ministrów... Strategia ta w założeniu miałaby pomóc także kobietom z objawami menopauzy. Aby uniknęły trafienia na 580000-osobową listę oczekujących do ginekologa z NHS. Rząd ma nową strategię na skrócenie listy pacjentów oczekujących na leczenie / fot. Getty Images 80 mln funtów za omijanie szpitali NHS England przeznaczyło 80 mln funtów na sfinansowanie rozszerzenia istniejącego programu „porad i wskazówek". Ma on objąć teraz całą Anglię. Rząd ma nadzieję, że nowa strategia (omijania szpitali) pozwoli zmniejszyć liczbę osób oczekujących na planowane leczenie szpitalne. Obecnie 6,23 mln pacjentów jest na listach oczekujących. Czekają na 7,4 mln wizyt, badań lub operacji. Jeśli lekarze rodzinni zaczną częściej współpracować z konsultantami szpitalnymi w sprawie formy opieki, pomoże to również rządowi zrealizować jedną z „trzech wielkich zmian” w opiece zdrowotnej, które obiecał. Należy do niej przeniesienie dużej części opieki ze szpitali do placówek pozaszpitalnych. W tej chwili prawie 400 000 osób z 7,4 miliona na liście oczekujących czeka na wizytę u specjalisty w szpitalu, ponieważ mają problemy z układem trawiennym. Excerpt: Lekarze rodzinni w Anglii będą mogli ubiegać się o 20 funtów za każdym razem, gdy nie skierują pacjenta do szpitala. Strategia ta ma skrócić listy oczekujących. ### Pijana matka chciała podpalić mieszkanie. W środku było czworo dzieci! W niemieckim Chemnitz w Saksonii niemal doszło do niewyobrażalnej tragedii. Pijana matka chciała podpalić mieszkanie z dziećmi w środku. Bezpieczeństwo i życie malutkich dzieci i sąsiadów było realnie zagrożone. W nocy z Niedzieli Wielkanocnej, tuż po godzinie 3:00, w dzielnicy Bernsdorf w Chemnitz (Saksonia), rozegrały się dramatyczne sceny w mieszkaniu na pierwszym piętrze budynku przy Altenhainer Straße. 27-letnia matka, będąca pod silnym wpływem alkoholu (2,26 promila), spędzała wieczór pijąc z 30-letnim krewnym. W mieszkaniu przebywało czworo jej dzieci – niemowlę oraz trójka maluchów w wieku 1, 2 i 3 lat. W pewnym momencie kobieta miała udać się do łazienki, gdzie – według ustaleń policji – otworzyła szyb instalacyjny, oblała znajdującą się tam wełnę izolacyjną środkiem dezynfekującym i podpaliła. Powstał tlący się pożar, który mógł doprowadzić do tragedii. Pijana matka chciała podpalić mieszkanie z dziećmi w środku - interwencja Czy tragedii udało się zapobiec w ostatniej chwili? Interwencja służb w Chemnitz była szybka, ale niezwykle poważna. Pożar, który wybuchł w łazience, zagrażał nie tylko czwórce małych dzieci, ale też innym mieszkańcom budynku. Zgłoszenie najprawdopodobniej pochodziło od sąsiadów, którzy zauważyli dym i hałas. Strażacy błyskawicznie ewakuowali wszystkich lokatorów i ugasili zarzewie ognia, odcinając zapaloną wełnę izolacyjną. Kobieta, która chwilę wcześniej leżała nietrzeźwa w korytarzu, została wyniesiona na noszach, a później zdołała samodzielnie wstać. Po badaniu alkomatem – 2,26 promila – nie było wątpliwości: jej stan mógł doprowadzić do katastrofy. Dzieci, przerażone i narażone na zatrucie dymem, zostały oddane pod opiekę Jugendamt. Sąsiedzi uniknęli nieszczęścia tylko dzięki szybkiej reakcji służb. Co dalej z czwórką dzieci? Co stanie się teraz z czwórką dzieci w wieku od kilku miesięcy do trzech lat? Po dramatycznej nocy w Chemnitz maluchy trafiły pod opiekę Jugendamtu, czyli niemieckiego urzędu ds. dzieci i młodzieży. Trwa pilna ocena ich sytuacji życiowej i bezpieczeństwa. Na razie nie wiadomo, czy mają bliskich krewnych w Niemczech, którzy mogliby zapewnić im tymczasową opiekę. Jeśli takich osób nie znajdzie się szybko, dzieci mogą trafić do rodzin zastępczych lub ośrodka opiekuńczego. Równolegle toczy się postępowanie wobec pijanej matki – sąd rozważy, czy odebrać jej prawa rodzicielskie. Eksperci ds. rodzinnych ocenią, czy istnieje jakakolwiek szansa na jej resocjalizację i odbudowanie więzi z dziećmi. Ale czy można zaufać kobiecie, która próbowała podpalić mieszkanie, w którym spały jej własne dzieci? Codzienność czy sporadyczne i dramatyczne zdarzenie? Czy dramat z Chemnitz to jedynie tragiczny wyjątek, czy może smutna codzienność w cieniu niemieckich blokowisk? Choć media nagłaśniają najbardziej szokujące przypadki, niemieckie służby socjalne na co dzień mierzą się z dziesiątkami interwencji, w których dzieci żyją w warunkach zagrażających ich zdrowiu i bezpieczeństwu. Alkohol, przemoc domowa, zaniedbanie – to problemy, które nie znają granic społecznych. Jugendamt nie bez powodu cieszy się opinią jednej z najbardziej aktywnych instytucji ochrony dzieci w Europie. Jednak każda historia, taka jak ta z udziałem pijanej matki i jej czwórki maleńkich dzieci, pokazuje, jak cienka bywa granica między kryzysem a katastrofą. Ile takich tragedii pozostaje w ciszy czterech ścian? Excerpt: W niemieckim Chemnitz w Saksonii niemal doszło do niewyobrażalnej tragedii. Pijana matka chciała podpalić mieszkanie z dziećmi w środku. Bezpieczeństwo i życie malutkich dzieci i sąsiadów było realnie zagrożone. ### Kontrowersyjna parada w Derry. Koktajle Mołotowa i aresztowania W Poniedziałek Wielkanocny w Derry odbyła się kontrowersyjna parada zorganizowana przez ugrupowanie Saoradh. Jest ono politycznie powiązane z Nową IRA. Wydarzenie to, odbywające się mimo zakazu Komisji ds. Parad, przyciągnęło uwagę opinii publicznej z uwagi na obecność uczestników w paramilitarnych strojach oraz napiętą atmosferę. Parady wielkanocne organizowane przez środowiska republikańskie w Irlandii Północnej mają głęboko zakorzeniony charakter historyczny. Upamiętniają Powstanie Wielkanocne z 1916 roku. Wówczas irlandzcy bojownicy podjęli próbę wyzwolenia Irlandii spod panowania brytyjskiego. Dla wielu uczestników to moment czci dla tzw. poległych patriotów, którzy oddali życie za ideę niepodległej Irlandii. Demonstracje w Irlandii Północnej zdarzają się często. fot. gettyimages Jednak w kontekście Irlandii Północnej, gdzie wciąż żywa jest pamięć konfliktu zbrojnego z okresu The Troubles, tego rodzaju wydarzenia często wywołują kontrowersje. Zwłaszcza gdy biorą w nich udział osoby w strojach przypominających mundury paramilitarne lub używane są symbole kojarzone z działalnością terrorystyczną. Kontrowersyjna parada w Derry, organizowana przez grupę Saoradh, odbywa się co roku w dzielnicy Creggan. Dodatkowo regularnie budzi sprzeciw władz oraz wielu mieszkańców. Postrzegają ją bowiem jako próbę gloryfikacji przemocy i podsycania dawnych podziałów. Kontrowersyjna parada w Derry - przebieg i trudności Wielkanocna, kontrowersyjna parada „Unfinished Revolution” w Derry, zorganizowana przez ugrupowanie Saoradh, po raz kolejny wzbudziła napięcia społeczne. Pomimo zakazu wydanego przez Komisję ds. Parad, uczestnicy wydarzenia maszerowali w stylizowanych na paramilitarne strojach. Nieśli flagi i symbole związane z organizacjami uznawanymi za terrorystyczne. Podczas przemarszu z Creggan do Free Derry Corner doszło do starć z policją. Funkcjonariusze zostali obrzuceni koktajlami Mołotowa. W efekcie sytuacja była niezwykle napięta. Organizatorzy deklarowali pokojowy charakter zgromadzenia. Jednak obecność osób związanych z tzw. Nową IRA oraz otwarte manifestowanie nielegalnych symboli wywołały ostrą krytykę ze strony polityków, w tym przedstawiciela DUP, Gary’ego Middletona, który wezwał do zdecydowanej reakcji policji. Dla wielu mieszkańców Derry wydarzenie to było nie tylko zagrożeniem bezpieczeństwa, ale także bolesnym przypomnieniem o nierozwiązanych ranach przeszłości. Nacjonalistyczny ruch w Irlandii Północnej - jak wygląda teraz? Współczesny ruch nacjonalistyczny w Irlandii Północnej znajduje się w fazie złożonej transformacji. Dlatego z jednej strony jego główny nurt, reprezentowany przez Sinn Féin, zyskał znaczące poparcie społeczne i po raz pierwszy w historii objął funkcję pierwszego ministra w Zgromadzeniu Irlandii Północnej. Z drugiej jednak – na jego obrzeżach wciąż działają radykalne ugrupowania. Te odrzucają porozumienie wielkopiątkowe i proces pokojowy. Nacjonaliści dążą do zjednoczenia Irlandii. Jednak obecnie ich działania skupiają się bardziej na środkach politycznych niż przemocy. Pomimo to, marginalne grupy, takie jak Saoradh, wciąż odwołują się do retoryki „niedokończonej rewolucji”. Kontrowersyjna parada w Derry to próba przyciągnięcia młodych ludzi symbolicznymi aktami sprzeciwu wobec brytyjskiego porządku. Dlatego sytuacja w regionie pozostaje delikatna – narastające napięcia polityczne, kryzys tożsamości po brexicie i frustracja społeczna tworzą grunt, na którym ekstremizm może się odradzać, choć nie ma obecnie realnego poparcia społecznego dla powrotu do przemocy z czasów „The Troubles”. Excerpt: W Poniedziałek Wielkanocny w Derry odbyła się kontrowersyjna parada zorganizowana przez ugrupowanie Saoradh. Jest ono politycznie powiązane z Nową IRA ### Mniej pieniędzy na ochronę zdrowia, więcej na politykę azylową Koalicyjny rząd w Holandii doszedł do porozumienia w kwestii wiosennego budżetu. Oszczędności zostaną uzyskane w cięciach w zasiłkach dla bezrobotnych i opiece zdrowotnej. Z kolei o 900 mln euro zostanie zwiększone finansowanie pomocy dla osób szukających azylu w Holandii. Rządząca w Holandii prawicowa koalicja czterech partii (PVV, VVD, NSC i BBB) zapowiadała zwrot w polityce zagranicznej. Rząd Dicka Schoofa miał prowadzić „twardszą” politykę wobec imigrantów z innych krajów UE, ograniczając liczbę osób przybywających „za pracą” do Holandii. Oprócz tego zapowiadano uchylenie przepisów, które zapewniały sprawiedliwe rozmieszczenie uchodźców w całym kraju, a także zmiany w zakresie polityki migracyjnej. Holandia miał prowadzić „najsurowszą politykę azylową w historii”, ale wygląda na to, że na wyborczych obietnicach i ostrej retoryce się skończyło. Rząd w Holandii planuje budżet Jak podaje holenderski portal informacyjny AD.np partiom tworzącym rządzącą koalicję udało się dojść do porozumienia w sprawie wydatków z budżetu państwa. Rozmowy trwały 25 godzin i nie były łatwe. Minister finansów Eelco Heinen powiedział po zakończeniu rozmów, że ich efekty były „bolesne” dla wszystkich czterech partii. Co udało się ustalić? Jak już pisaliśmy wyżej, w kwestii polityki azylowej zdecydowano się na zwiększenie wydatków o 900 mln euro. Wbrew ostrej i antyimigranckiej retoryce uprawianej przez polityków rządzących partii, a szczególnie Geerta Wildersa z PVV, z budżetu państwa przeznaczone zostanie więcej środków na pomoc dla osób szukających azylu w Holandii. Z kolei szukając oszczędności, rząd uderzy w system ochrony zdrowia i zasiłki dla bezrobotnych. Wydatki w tym zakresie zostaną zmniejszone o 600 milionów euro, a zasiłek dla bezrobotnych będzie wypłacany nie przez dwa lata, ale maksymalnie do 18 miesięcy, jak wynika z ustaleń AD.nl. Co więcej, pracodawcy będą również musieli płacić wyższe składki na ubezpieczenie społeczne dla pracowników. O ile wyższe? Tego jeszcze nie wiadomo. Mniej pieniędzy na ochronę zdrowia, więcej na politykę azylową (zdjęcie ilustracyjne/fot: Getty Images) Mniej na zdrowie, więcej na politykę azylową i armię Podatek dochodowy nie zostanie obniżony tak bardzo, jak pierwotnie planowano. Ma to zrównoważyć decyzję o wycofaniu się z planowanej podwyżki podatku VAT w sektorze mediów, sportu i kultury. Natomiast podatek energetyczny zmniejszy się (o 200 mln euro), co obniży średni roczny rachunek gospodarstwa domowego o około 20 euro. Z kolei wysokości czynszów za mieszkania socjalne pozostaną zamrożone na obecnym poziomie. Stan ten utrzyma się przez dwa lata. Wydatki na zasiłki mieszkaniowe wzrosną o 1,1 mld euro. Oznacza to, że rząd nie zrealizuje planowanej podwyżki czynszu o 5% w tym roku. Rząd wycofuje się także z cięć w zakresie opieki nad dziećmi. Tylko 200 mln euro rząd wyda na reformę systemu świadczeń inwalidzkich. Piszemy tylko, bo według ekspertów potrzebne są znacznie większe kwoty, sięgające nawet 2 miliardów euro. Holandia zwiększa również nakłady na zbrojenie. Natomiast budżet ministerstwa obrony wzrośnie o 1,1 mld euro. Wciąż jednak nie osiągnie wyznaczonego przez NATO wydatkowania na poziomie co najmniej 3% PKB. Excerpt: Oszczędności zostaną uzyskane w cięciach w zasiłkach dla bezrobotnych i opiece zdrowotnej. Z kolei o 900 mln euro zostanie zwiększone finansowanie pomocy dla osób szukających azylu w Holandii. ### Rekompensata za zbyt wysokie rachunki za energię Dobra wiadomość dla gospodarstw domowych w Holandii, które posiadają umowy energetyczne o zmiennej stawce. Mogą mieć prawo do rekompensaty za zbyt wysokie rachunki za energię. Holenderskie Stowarzyszenie Konsumentów (Consumentenbond) otworzyło punkt zgłoszeniowy przeznaczony dla osób posiadających umowy energetyczne o zmiennej stawce. Organizacja chce ustalić, ile osób w Holandii obciążono zbyt wysokimi opłatami za energię. Następnie planuje dążyć do uzyskania dla nich rekompensaty. Zbyt wysokie rachunki za energię Ustalono, że holenderscy dostawcy energii niesłusznie podwyższają stawki zmienne. Zgodnie z zasadami – w przypadku umowy ze stawką zmienną, dostawca energii ustala ceny dwa razy w roku. Jednak tymczasowe zmiany stawek są możliwe w „wyjątkowych okolicznościach”. Klauzula do umowy określa, co uważa się za „wyjątkowe okoliczności”. Warto sprawdzić, czy nie mamy prawa do zwrotu z tytułu zawyżonych rachunków za energię / fot. pixabay Pozew przeciwko firmie energetycznej W marcu tego roku pewien klient firmy energetycznej Vattenfall złożył przeciwko niej pozew w sprawie tymczasowych podwyżek stawek. Sąd natomiast orzekł na korzyść klienta i stwierdził, że klauzula do umowy jest nieuczciwa. Vattenfall nie jest jedyną firmą energetyczną, która dopuściła się podobnego procederu. Dlatego też orzeczenie sądu może mieć daleko idące konsekwencje. Według Consumentenbond „miliony klientów płaciło zawyżone stawki przez lata”. Punkt zgłoszeniowy Razem z ConsumentenClaim, Consumentenbond uruchomiło punkt zgłoszeniowy i apeluje do wszystkich, którzy mieli umowę o zmiennej energii w ciągu ostatnich pięciu lat, o zgłaszanie nieuzasadnionych zmian stawek. W ten sposób chce uzyskać wgląd w to, ilu konsumentów ucierpiało na nieuczciwych praktykach firm energetycznych i „jak duże są szkody”. Ponadto organizacje chcą, aby dostawcy energii zrekompensowali klientom zawyżanie cen. Dyrektor Consumentenbond, Sandra Molenaar powiedziała: - Naszym celem jest osiągnięcie porozumienia. Postępowanie prawne jest ostatecznością. Masowe roszczenia również zajmują dużo czasu i chcemy szybko podjąć kroki. Ale niczego nie wykluczamy. Osoby, które mają umowę o zmiennej stawce za energię i odczuły nieuzasadnione zmiany stawek, mogą zarejestrować się w punkcie zgłoszeniowym na stronie internetowej Consumentenbond. Nie jest to pierwszy raz, kiedy Consumentenbond występuje w imieniu klientów firm energetycznych w Holandii. Razem z ekspertami ds. energii organizacja zasugerowała Izbie Reprezentantów obniżenie podatku VAT na energię z 21 do 9 procent. Excerpt: Osoby, które posiadają umowy energetyczne o zmiennej stawce, mogą mieć prawo do rekompensaty za zbyt wysokie rachunki za energię. ### 48% ankietowanych odejdzie z pracy, jeśli stracą home office Pracodawcy na Wyspach „ryzykują utratę najlepszych talentów”, jeśli całkowicie zlikwidują pracę zdalną. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez firmę rekrutacyjną Hays, prawie połowa pracowników rozważyłaby odejście, gdyby ich obecny pracodawca nakazał im powrót do pracy w biurze na pełen etat. Jeśli coś pozytywnego wynikło z pandemii koronowirusa, to z pewnością są to możliwości pracy w modelu hybrydowym lub całkowicie zdalnie. W Wielkiej Brytanii pracownicy doceniają wykonywanie swoich obowiązków poza biurem. Jak wynika z sondaży, ciężko byłoby im zrezygnować z home office. Pracownicy w UK „polubili” home office Jak wynika z sondażu przeprowadzonego przez firmę rekrutacyjna Hays dla „Guardiana” prawie połowa pracowników rozważyłaby odejście, gdyby ich obecny pracodawca nakazał im powrót do pracy w biurze na pełen etat. 48% ankietowanych stwierdziło, że rozważyłoby złożenie wypowiedzenia w obliczu wymogu pełnego powrotu do biura. Wśród kobiet odsetek ten sięgnął 58%, a wśród mężczyzn - 42%. Idealnym modelem pracy dla większości pracowników jest praca w schemacie hybrydowym. Ponad trzy czwarte ankietowanych (77%) wskazało na takie rozwiązanie. Trzy dni pracy w tygodniu w biurze to najpopularniejszy hybrydowy układ pracy, który wdrożyła jedna czwarta (25%) ankietowanych firm. Tak wynika z badań dotyczących home office przeprowadzonych przez Hays w lutym 2025 wśród ponad 8000 brytyjskich organizacji i specjalistów z różnych sektorów. Powrót do biura wywoła negatywną reakcję ze strony pracowników Z kolei nieco ponad jedna piąta (22%) pracodawców pozwala swoim pracownikom wybrać liczbę dni pracy zdalnej. Pół roku wcześniej takich firm było nieco więcej, bo 26%. Jednak jedna piąta ankietowanych pracodawców poprosiła swoich pracowników o częstsze przychodzenie do biura. Warto również zwrócić uwagę, iż 66% pracodawców stwierdziło, że obawia się, że zmuszanie ludzi do częstszego powrotu do biura wywoła negatywną reakcję ze strony pracowników. Dlaczego pracownicy w UK decydują się na pracę zdalną? Na konieczność dojazdów wskazywało 73% pracowników. 88% ankietowanych zwróciło uwagę, iż powrót pracy biurowej w pełnym wymiarze godzin zwiększyłby koszty w tym zakresie. Ponad połowa (59%) ankietowanych kobiet stwierdziła, że dodatkowe koszty dojazdów wpłynęłyby na ich finanse. W przypadku mężczyzn odsetek ten sięgnął 41%, jak podajemy za „Guardianem". 50% ankietowanych odejdzie z pracy, jeśli stracą home office (fot: Getty Images) „Pracownicy nadal cenią sobie możliwość pracy z domu” Ponad połowa (52%) pracodawców, stwierdziła, że ich zdaniem produktywność pracowników pracujących w domu i w biurze jest taka sama. Natomiast 19% stwierdziło, że postrzegają pracowników pracujących w domu jako bardziej produktywnych niż tych pracujących w biurze. Nieco ponad jedna dziesiąta (13%) ankietowanych pracodawców stwierdziła, że pracownicy na „home office” są mniej produktywni. - Pracodawcy muszą zdać sobie sprawę, że narażają się na ryzyko utraty najlepszych talentów, jeśli wprowadzą obowiązkowy pełnoetatowy powrót do biura - komentuje Pam Lindsay-Dunn, dyrektor operacyjny Hays UK and Ireland. - Nasze badania wskazują, że pracownicy nadal cenią sobie możliwość pracy z domu. Zanim pracodawcy wprowadzą jakiekolwiek znaczące zmiany w swoim obecnym modelu pracy, muszą spojrzeć na szerszy obraz. Należy wziąć pod uwagę kluczowe czynniki. To koszty dojazdów, work-life balance, ogólne samopoczucie pracowników czy produktywność - podsumowuje przedstawicielka Hays. ### Zmarł papież Franciszek. Zerwał z tradycją w sprawie pochówku W Poniedziałek Wielkanocny o godzinie 07.35 zmarł papież Franciszek. W sprawie swojego pochówku wydał nietypową decyzję zrywając ze 120-letnią tradycją. Na Placu Św. Piotra od rana gromadzą się żałobnicy, wśród których widać smutek, ale też zaskoczenie. Śmierć papieża Franciszka nastąpiła dzień po tym, jak pojawił się na Placu, aby złożyć życzenia wielkanocne tysiącom wiernych. Wierni gromadzą się na Placu Św. Piotra po informacji o śmierci papieża / fot. Getty Images W Poniedziałek Wielkanocny zmarł papież Franciszek O stan zdrowia papieża Franciszka niepokoiło się wielu wiernych w ostatnim czasie. Jednak po pięciu tygodniach leczenia zapalenia płuc, wypisano go ze szpitala, co dało nadzieję na dojście do zdrowia głowy Kościoła katolickiego. Papież pojawił się także kilka razy publicznie po wyjściu ze szpitala. 6 kwietnia w Watykanie pojawił się na krótko na wózku inwalidzkim. Papież po raz pierwszy pojawił się publicznie od czasu przyjęcia do szpitala / fot. Getty Images Natomiast trzy dni później miał prywatne spotkanie z królem Karolem i królową Kamillą. Franciszek 6 kwietnia spotkał się z królem Karolem i królową Kamillą / fot. Getty Images Ponadto 10 kwietnia odwiedził Bazylikę Św. Piotra. Wtedy widziano go bez tradycyjnego papieskiego stroju. A w okresie wielkanocnym złożył niespodziewaną wizytę w Wielki Czwartek w więzieniu Regina Coeli w Rzymie. W Wielką Sobotę papież przywitał wiernych w Bazylice Św. Piotra. Natomiast jego ostatnie publiczne wystąpienie miało miejsce w Niedzielę Wielkanocną, gdy złożył życzenia wesołych Świąt Wielkanocnych wiernym na Placu Św. Piotra. A tego samego dnia spotkał się z wiceprezydentem USA, JD Vance’em. Zerwanie z tradycją w sprawie pochówku Papież Franciszek wydał zaskakujące dyspozycje w sprawie swojego pochówku. Po raz pierwszy od 120 lat papież nie spocznie w Grotach Watykańskich Bazyliki Św. Piotra. Franciszek upodobał sobie inne miejsce. Ponad rok temu ujawnił w jednym z wywiadów, że ma już przygotowany dla siebie grób w Bazylice Santa Maria Maggiore. Było to dla niego szczególne miejsce. W ciągu prawie 12 lat pontyfikatu odwiedzał je ponad 120 razy. Ponadto papież w dokumencie ogłoszonym w ubiegłym roku uprościł rytuał papieskiego pochówku. Ma on wyglądać na skromny pogrzeb „pasterza i ucznia Chrystusa, a nie władcy”. Zgodnie z decyzją Franciszka ciało papieża ma być natychmiast złożone do trumny (z cynku i drewna) i nie będzie wystawiane na katafalku. Zgodnie z jego życzeniem ma odbyć się po śmierci jedno czuwanie a nie dwa. Premier Wielkiej Brytanii o śmierci papieża W sprawie śmierci papieża Franciszka głos zabrał także Keir Starmer. W serwisie X napisał, że jest „głęboko zasmucony wiadomością o śmierci Jego Świątobliwości Papieża Franciszka”. Stwierdził także, że „jego przywództwo w skomplikowanych i trudnych czasach dla świata i Kościoła było odważne, ale zawsze wypływało z głębokiej pokory”. Premier dodał, że Franciszek był „papieżem dla biednych, uciśnionych i zapomnianych”. Excerpt: W Poniedziałek Wielkanocny zmarł papież Franciszek. W sprawie swojego pochówku wydał nietypową decyzję zrywając ze 120-letnią tradycją. ### Czego Brytyjka dowiedziała się o Polsce i jej historii i kulturze z wystawy w Hull? Na łamach lokalnego serwisu www.hulldailymail.co.uk Sofie Jackson opisała swoje wrażenia ze zwiedzania polskiej wystawy „Cześć Hull to my!: Hi Hull, It’s Us”. Ekspozycja ta dostępne jest w Streetlife Museum od 29 marca. W swoich założeniach wystawa ta przedstawia historię ponad stu lat polskiej społeczności obecnej w Kingston upon Hull (potocznie określanym po prostu jako Hull). Prezentuje kulturowy wpływ polskiej społeczności w angielskim mieście, ale nie tylko. Wystawa „Cześć Hull to my!: Hi Hull, It’s Us” w Streetlife Museum Przypomnijmy, iż warto mieść świadomość, iż Polacy mieszkający w Hull stanowią jedną z najstarszych i najbardziej tętniących życiem społeczności w tym mieście. W Hull funkcjonują dwie polskie szkoły (Irena Sendler Polish School i St Mary’s Polish School). W mieście działa także honorowy polski konsulat na Uniwersytecie w Hull. „Ta wystawa jest celebracją społeczności polskiej w Hull. Przyjdź i poznaj polskie tradycje, jedzenie, stroje i styl życia, które wzbogacają krajobraz kulturowy Hull” – jak czytamy w oficjalnej zapowiedzi tej wystawy. Jak Sofie Jackson podobało się na wystawie w Streetlife Museum? „Już wcześniej byłam wielką fanką polskiej kultury. Zwiedziłem ten kraj i spróbowałem jego wspaniałego jedzenia. Byłam zatem ciekawa, czego się dowiem, kiedy w czwartek rano udam się do muzeum” - pisze Brytyjka we wstępie. Czego Brytyjka dowiedziała się o Polsce i jej historii i kulturze z wystawy w Hull? (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) Ponad 100 lat polskiej społeczności w Hull Warto dodać, iż wystawa w Hull ma niejako podwójny charakter. Z jednej strony zagłębia się w polskość, jej kulturę i tradycje. Jednak z drugiej strony poświęcona jest polskiej imigracji na terenie Hull. Śledzi polskie ślady w tym mieście i polskie korzenie jego mieszkańców. Przykład? „Maureen Lipman urodziła się w Hull w 1946 roku. W 2022 roku wzięła udział w programie DNA Journey stacji ITV. Odkryła, że jej pradziadek był jednym z 500 000 żydowskich imigrantów, którzy przyjechali do Hull. Jej korzenie sięgają małego miasteczka we wschodniej Polsce” - zwraca uwagę Jakcson. „Inną lokalną legendą zaprezentowaną na wystawie była artystka Pat Albeck. Urodzona w Hull w 1930 roku a jej rodzice byli Polakami. Niesamowity talent artystyczny sprawił, że National Trust zleciło jej tworzenie ceramiki, tapet i całej gamy różnych projektów” - uzupełnia brytyjska żurnalistka. Podsumowując, Sophie Jackson relacjonuje, iż na wystawie można również wiele dowiedzieć się o polskich siłach zbrojnych w UK. Zaznaczono, że odegrały kluczową rolę we wspieraniu Wielkiej Brytanii w walce z nazistami. Szczególnie doceniono ich bohaterstwo w bitwie o Anglię. Na wystawie można również nauczyć się podstawowych polskich zwrotów w języku polskim, takich jak „dzień dobry”, „proszę” i „kocham Hull”. Wystawę w Hull wciąż można odwiedzać Wystawa „Cześć Hull to my!: Hi Hull, It’s Us” jest dostępna w języku polskim i angielskim. Wystawa została otwarta 29 marca. Będzie można ją oglądać do 29 czerwca 2025. Wstęp na nią będzie całkowicie darmowy. Ekspozycja ma rodzinny charakter. Adres Streetlife Museum w Hull – High Street, Hull, HU1 1PS. Więcej informacji o wystawie „Cześć Hull to my!: Hi Hull, It’s Us” znajdziecie pod adresem: https://www.hullmuseums.co.uk/museum-events/czesc-hull-to-my-hi-hull-its-us-over-100-years-of-the-local-polish-community ### W Glasgow rosną góry śmieci Odkąd władze Glasgow wprowadziły opłaty za odpady wielkogabarytowe, w mieście rosną góry śmieci. Nielegalnie porzucane śmieci zanieczyszczają miasto i prowadzą do plagi szczurów. W Glasgow rosną góry śmieci, które na ulicach stają się coraz bardziej uciążliwym problemem dla mieszkańców. Wprowadzenie opłat za odbiór odpadów wielkogabarytowych w 2021 roku miało na celu uporządkowanie gospodarki odpadami, ale w rzeczywistości tylko pogłębiło kryzys. Dlaczego? Mieszkańcy miasta, zamiast płacić 5 funtów za odbiór dużych przedmiotów, zaczęli wyrzucać je na ulicach lub zlecać to prywatnym firmom, które zamiast odpowiednio zutylizować odpady, porzucały je w miejscach publicznych. Górki nielegalnie porzuconych odpadów stały się częścią miejskiego krajobrazu, przyciągając nie tylko wzrok, ale także… szczury. Jakie konsekwencje niesie za sobą taki obraz Glasgow? Co zrobić, by miasto znowu było czyste? Czy kolejna podwyżka opłat rozwiąże ten problem, czy może tylko pogłębi frustrację mieszkańców? W Glasgow rosną góry śmieci – nie tylko estetyczny problem W Glasgow rosną góry śmieci na ulicach, co staje się coraz bardziej zauważalnym problemem w codziennym życiu miasta. Choć wielu zauważa to głównie jako kwestie estetyczne, skutki są znacznie bardziej niepokojące. Zatłoczone ulice, pełne porzuconych mebli czy odpadów budowlanych, wpływają na postrzeganą czystość miasta, ale również na komfort życia jego mieszkańców. Niezbędne jest zatem pytanie: jak długo miasto może ignorować rosnące nielegalne wysypiska, zanim zacznie to wpływać na zdrowie i bezpieczeństwo? Szczury na ulicach – realne zagrożenie zdrowia Wzrost liczby nielegalnie porzuconych śmieci to nie tylko problem wizualny, ale i zdrowotny. W miejscach, gdzie odpady gromadzą się na ulicach Glasgow, pojawiają się szczury, które mogą stanowić zagrożenie nie tylko dla estetyki, ale także dla zdrowia publicznego. Zwierzęta te przenoszą choroby, a ich obecność w okolicy domów, sklepów czy parków to poważny problem. W miastach takich jak Glasgow, gdzie porzucone odpady stają się częstym widokiem, pojawia się pytanie: jak długo władze będą ignorować ten narastający problem, zanim stanie się on prawdziwą epidemią? Głos mieszkańców – „Śmieci na ulicach Glasgow to codzienna walka” „W Glasgow rosną góry śmieci na ulicach, a my codziennie zmuszeni jesteśmy omijać to, co zalega na chodnikach. Jest to nie tylko szpetne, ale także niebezpieczne” – mówi jeden z mieszkańców. Inny dodaje: „Zamiast płacić za odbiór odpadów wielkogabarytowych, ludzie porzucają je gdzie popadnie. Teraz, mamy nie tylko problem z wyglądem miasta, ale i z gryzoniami. To już nie jest tylko kwestia estetyki”. Dla wielu Glasgow to już nie tylko miasto – to miejsce, w którym codzienna walka o czystość staje się coraz trudniejsza. Excerpt: Odkąd władze Glasgow wprowadziły opłaty za odpady wielkogabarytowe, w mieście rosną góry śmieci. Nielegalnie porzucane śmieci zanieczyszczają miasto i prowadzą do plagi szczurów. ### Londyn przestaje być miastem milionerów i miliarderów Czasy, gdy Londyn był wymarzonym miejscem do życia dla bogaczy (bezpowrotnie?), minęły. W ostatnim czasie w brytyjskiej stolicy doszło do prawdziwego eksodusu milionerów, multimilionerów i miliarderów. Z jakiego powodu? Co sprawiało, że osoby majętne zaczęły wyprowadzać się z Londynu? Londyn „stolicą świata” został ogłoszony przeszło dekadę temu. Na łamach pierwszego raportu „Prime Global Cities Index” przygotowanego przez firmę Knight Frank w 2013 roku brytyjska metropolia była „ukochanym” miastem wśród osób bogatych, bardzo bogatych i niewyobrażalnie bogatych. Czy Londyn jest miastem milionerów? Nie Singapur, nie Genewa, nie Nowy Jork, ani żadne inne miasto amerykańskie, ale właśnie stolica UK. Dlaczego? Londyn dzięki swojemu położeniu geograficznemu, kulturowemu znaczeniu, korzystnemu prawodawstwu oraz byciu finansową stolicą świata pozostawił konkurencję w tyle. Co najważniejsze, wydawało się, że przez długie lata nic się w tej kwestii nie zmieni. Eksperci Knight Frank spodziewali się, że Londyn wciąż będzie najlepszym miastem dla bogaczy w 2023. Przewidywano, że populacja miliarderów wzrośnie o 85 proc. Rzeczywistość jednak zweryfikowała te prognozy. Zweryfikowała bardzo brutalnie, dodajmy. Podatki trzeba płacić - nawet, jeśli się jest milionerem Jak czytamy na łamach lokalnego serwisu „City AM”, z badania opracowanego przez firmę Henley & Partners w przeciągu 12 lat od pierwszej publikacji raportu PGCI tylko tłamszona przez międzynarodowe sankcje Moskwa straciła więcej milionerów, osób o bardzo wysokiej wartości netto, niż Londyn. Populacja ludzi bogatych w brytyjskim mieście zmniejszyła się o 12 proc. Z kolei w stolicy Rosji ten odsetek spadł o 25 proc. Spadek był tak znaczący, że Londyn wypadł z czołówki rankingu miast najbardziej „przyjaznych” dla obrzydliwie bogatych. Obecnie brytyjską stolicę w zestawieniu World’s Wealthiest Cities wyprzedzają Nowy Jork, obszar Bay Area w Kalifornii, Tokio, Singapur i Los Angeles. Co stoi za tak znaczącym spadkiem? Twórcy rankingu zwracają uwagę na „toksyczny koktajl” czynników. Składają się na niego malejąca rola London Stock Exchange, szkodliwe decyzje polityczne oraz wzrost znaczenia takich miast, jak Dubaj czy Frankfurt w roli hubów logistycznych. Londyn przestaje być miastem milionerów i miliarderów (fot: Getty Images) Londyn w rankingu World’s Wealthiest Cities Jak wynika z zestawienia World’s Wealthiest Cities na rok 2025 Londyn stracił 11 300 milionerów. Z tej liczby 18 osób to centymilionerzy, a więc osoby z majątkiem przekraczającym 100 milionów dolarów, a dwie to miliarderzy. Tym samym, obecnie w Londynie mieszka „jedynie” 215 700 milionerów, Z pewnością w tej kwestii istotne są zmiany rządu Partii Pracy w zakresie podatku non-domicile tax. Pisząc oględnie, to między innymi dzięki niemu bogaci mogli mieszkać w UK i płacić niższe podatki. Zasadniczo osoby posiadające stałe miejsce zamieszkania za granicą, ale mieszkające w Wielkiej Brytanii, nie są już traktowane „ulgowo” na Wyspach. Obecnie płacą takie same podatki, jak „normalni” mieszkańcy UK. Czy to „wina” Brexitu? Reprezentująca rząd Labour Lisa Nandy zwracała jednak uwagę na zmiany wynikające z wyjścia UK z Unii Europejskiej. Zdaniem minister kultury w gabinecie Keira Starmera, rząd „podejmuje właściwe podejście” i „zachowuje właściwą równowagę”, jeśli chodzi o opodatkowanie osób bardzo majętnych i wspieranie biznesu. - Raport wskazuje na szereg czynników, które do tego doprowadziły - komentowała minister Nandy dla „Sky News”. - To w szczególności Brexit. Jedną z rzeczy, które jesteśmy zobowiązani zrobić jako rząd, jest upewnienie się, że otrzymamy o wiele lepszą umowę z Unią Europejską. To zapewni nam możliwość dalszego wspierania brytyjskiego biznesu - zaznaczała. Jednocześnie polityczka Labour zwracała uwagę, iż „system podatkowy w Wielkiej Brytanii jest nadal bardzo konkurencyjny”. - Mamy najniższą główną stawkę podatku od osób prawnych w grupie G7 - podsumowała Lisa Nandy. Excerpt: Czasy, gdy Londyn był wymarzonym miejscem do życia dla bogaczy (bezpowrotnie?), minęły. W ostatnim czasie w brytyjskiej stolicy doszło do prawdziwego eksodusu milionerów, multimilionerów i miliarderów. ### Wyższe wykształcenie, wyższe zarobki Chociaż często podkreśla się, że najlepiej zarabiają “fachowcy”, najnowszy raport z rynku pracy w Niemczech wskazuje, że wyższe wykształcenie oznacza wyższe zarobki. Zatem jaką pensją mogą cieszyć się osoby z magistrem, a jaką technicy? Wiele zależy wprawdzie od branży i specjalizacji, jednak badania przeprowadzone w Niemczech jasno wskazują na korelację pomiędzy wykształceniem a zarobkami. Jest to o tyle ciekawe, że od jakiegoś czasu podkreślana jest wartość praktycznych umiejętności. Jak zatem wygląda rozkład wynagrodzeń, który jednoznacznie wpływa na wysokość późniejszej emerytury? Czy wyższe wykształcenie zawsze oznacza wyższe zarobki? Zapewne nie, ale na pewno im sprzyja. Wyższe wykształcenie - wyższe zarobki Poziom wykształcenia ma bezpośredni wpływ na wysokość wynagrodzenia. Potwierdzają todane Statystycznego Urzędu Województwa Badenia-Wirtembergia. Średnie wynagrodzenie osób zatrudnionych na pełen etat w kwietniu 2024 roku wykazywało wyraźną zależność od poziomu edukacji. Pracownicy bez potwierdzonego wykształcenia zarabiali średnio 3.447 euro brutto miesięcznie. W tym samym czasie osoby z wykształceniem zawodowym mogły liczyć na 4.239 euro, co oznacza różnicę na poziomie 792 euro. Absolwenci studiów licencjackich zarabiali średnio 5.566 euro. Natomiast posiadacze tytułu magistra – aż 7.300 euro. Najwyższe dochody osiągali doktorzy, którzy otrzymywali średnio 8.799 euro miesięcznie. Ważną rolę odgrywa także branża. Specjaliści z dziedziny nauk przyrodniczych i informatyki osiągali przeciętnie 5.945 euro, podczas gdy pracownicy rolnictwa jedynie 3.181 euro. Zatem liczny potwierdzają, że wyższe wykształcenie to wyższe zarobki. fot.gettyimages.com Niektóre zawody wymagające wykształcenia, jak pielęgniarstwo, zapewniały relatywnie wysokie wynagrodzenie przekraczające 4.400 euro. Inne sektory z nadwyżką pracowników, jak hotelarstwo czy asystentura medyczna, oferowały wynagrodzenia poniżej średniej. Dane te jednoznacznie wskazują, że inwestycja w edukację przynosi wymierne korzyści finansowe, a różnica w wynagrodzeniu między poszczególnymi poziomami wykształcenia może wynosić nawet ponad 5.000 euro miesięcznie. Czy warto inwestować w wykształcenie? Inwestowanie w wykształcenie to jedna z najbardziej opłacalnych decyzji, co potwierdzają dane statystyczne zarówno w Niemczech, jak i wśród Polaków pracujących za Odrą. Według analiz Statystycznego Urzędu Województwa Badenia-Wirtembergia, osoby z ukończonym kształceniem zawodowym zarabiają średnio o 792 euro więcej niż ci bez dyplomu, a różnice te rosną wraz ze stopniem edukacji – absolwenci studiów magisterskich osiągają przeciętne wynagrodzenie na poziomie 7.300 euro, a doktorzy nawet 8.799 euro miesięcznie. Badania niemieckiego Instytutu Gospodarki wskazują, że im wyższe kwalifikacje, tym większa stabilność zatrudnienia i mniejsze ryzyko bezrobocia. Zatem wprost wyższe wykształcenie to wyższe zarobki. Wzrost wynagrodzeń wraz ze wzrostem poziomu wykształcenia jest widoczny również u emigrantów Wśród Polaków pracujących w Niemczech tendencja ta również jest widoczna. Zatem wykwalifikowani specjaliści, np. inżynierowie, informatycy czy lekarze, mogą liczyć na wynagrodzenia znacznie wyższe niż pracownicy niewykwalifikowani, zatrudnieni np. w budownictwie czy usługach. Jednak ważnym czynnikiem pozostaje także branża i znajomość języka. Dlatego doświadczeni fachowcy bez formalnego wykształcenia, ale z praktycznymi umiejętnościami i dobrą znajomością niemieckiego, często zarabiają więcej niż absolwenci studiów z mniej dochodowych kierunków. Wniosek? Edukacja otwiera drzwi do wyższych zarobków. Jednocześnie jednak sukces finansowy zależy także od wyboru odpowiedniej specjalizacji i umiejętności dostosowania się do rynku pracy. Excerpt: Chociaż często podkreśla się, że najlepiej zarabiają “fachowcy”, najnowszy raport z rynku pracy w Niemczech wskazuje, że wyższe wykształcenie oznacza wyższe zarobki. Zatem jaką pensją mogą cieszyć się osoby z magistrem, a jaką technicy? ### Zakłady fryzjerskie celem nalotów funkcjonariuszy imigracyjnych W Wielkiej Brytanii funkcjonariusze imigracyjni przeprowadzili setki nalotów na zakłady fryzjerskie i inne firmy zatrudniające nielegalnych pracowników. W czasie tych operacji zamrożono rachunki bankowe na łączną kwotę ponad miliona funtów. Jak poinformowała Krajowa Agencja ds. Przestępczości (National Crime Agency – NCA), przeprowadzono setki nalotów na zakłady fryzjerskie i inne firmy. Dokonano tego w ramach ogólnokrajowej operacji związanej ze zwalczaniem „prania brudnych pieniędzy” i współczesnego niewolnictwa. Nalot na 265 firm W operacji koordynowanej przez NCA zaangażowana była policja i funkcjonariusze imigracyjni. Skontrolowali oni 265 firm w Anglii i Walii, w tym również salony pielęgnacji paznokci i sklepy z waporyzatorami. NCA twierdzi, że cała operacja miała na celu walkę z „przestępczością uliczną”, a także zapobieganie wykorzystywaniu firm przez gangi do ukrywania dochodów z przestępstw. W efekcie zamknięto dziesięć sklepów, ale zamknięć będzie więcej. Ponadto aresztowano także 35 osób, a 97 podejrzewa się o bycie ofiarami współczesnego niewolnictwa i objęto je ochroną policyjną. Zakłady fryzjerskie pod kontrolą Rachel Herbert będąca zastępcą dyrektora National Economic Crime Centre w NCA powiedziała: - Wiemy, że firmy intensywnie korzystające z gotówki wykorzystuje się jako przykrywki do prania pieniędzy. Ułatwiając w ten sposób popełnianie przestępstw o największym wpływie i szkodliwości w Wielkiej Brytanii. - Wykryliśmy powiązania z handlem narkotykami i ich dystrybucją, zorganizowaną przestępczością imigracyjną, a także handlem ludźmi. Ponadto sprzedażą nielegalnego tytoniu i waporyzatorów – dodała. Konfiskata nielegalnego tytoniu / fot. Getty Images Herbert poinformowała także, że operacja pod nazwą Machinize miała na celu kontrolę zakładów fryzjerskich i innych firm, które wykorzystuje się jako przykrywkę dla „całej gamy przestępstw”. Nie tylko zamrożono konta bankowe na łączną kwotę miliona funtów, ale zarekwirowano ponad 40 000 funtów w gotówce. Ponadto skonfiskowano także 200 000 papierosów, 7000 paczek tytoniu i 8000 nielegalnych e-papierosów. NCA poinformowało: - Przedsiębiorstwa intensywnie wykorzystujące gotówkę, takie jak zakłady fryzjerskie, sklepy z waporyzatorami, salony manicure i myjnie samochodowe, przestępcy często wykorzystują do ukrywania pochodzenia nielegalnej gotówki. - Gangi wykorzystują je do wprowadzania gotówki do systemu finansowego, mieszając legalne fundusze z zyskami z przestępstw, aby utrudnić późniejsze dochodzenia organów ścigania – dodała NCA. Excerpt: W Wielkiej Brytanii funkcjonariusze imigracyjni przeprowadzili setki nalotów na zakłady fryzjerskie zatrudniające nielegalnych pracowników. ### Czy kontrole na granicach wewnątrz UE zmniejszają przemyt ludzi? Kontrowersyjne kontrole na granicach wewnątrz UE miały zapewnić bezpieczeństwo i spokój. Jak na razie jedynie utrudniają życie mieszkańców. Czy realnie zmniejszają przemyt ludzi? Pozwalają kontrolować przepływ nielegalnych imigrantów - otóż nie. Pytanie zatem, po co są przeprowadzane i utrzymywane? Kontrole na granicach wewnątrz UE, w strefie Schengen zostały wprowadzone w odpowiedzi na rosnące zagrożenia związane z nielegalną migracją i przemytem ludzi. Choć zasada swobodnego przemieszczania się w strefie Schengen jest jednym z fundamentów UE, kraje członkowskie zaczęły przywracać kontrole. Zwłaszcza po kryzysie migracyjnym 2015 roku, a także w odpowiedzi na zagrożenia terrorystyczne. Wprowadzane na granicach Niemiec, Francji czy Austrii, miały zwiększyć bezpieczeństwo oraz ograniczyć napływ osób, które nie spełniają wymogów wjazdu do strefy. W szczególności kontrola na granicy z Polską, Czechami czy Szwajcarią, rozpoczęta przez Niemcy w październiku 2023 roku, miała zapobiegać przemytowi ludzi. Chociaż takie kontrole na granicach wewnątrz UE są uzasadnione względami bezpieczeństwa, budzą kontrowersje. Zdecydowanie kolidują z podstawowym założeniem strefy Schengen, jakim jest wolność podróży. Czy kontrole zmniejszają przemyt ludzi? Wzmocnione kontrole graniczne w strefie Schengen miały ograniczyć przemyt ludzi, ale ich efekty nie są jednoznaczne. Choć rzeczywiście zauważono spadek liczby nielegalnych przekroczeń granic, eksperci wskazują, że przemytnicy po prostu zmienili metody i zaczęli wykorzystywać mniej oczywiste szlaki. W rezultacie przemyt stał się bardziej profesjonalny, ale i droższy. Czy zatem kontrole rozbudowały “biznes"? Wypchnęły go na wyższy poziom profesjonalizmu? Kontrole na granicach zmieniły codzienne życia mieszkańców przygranicznych miast w koszmar. Co gorsze - najprawdopodbniej nie zmniejszają przemytu ludzi. . fot. gettyimages.com Szczególnie, że pomimo większego bezpieczeństwa na granicach, nie widać wyraźnego spadku liczby przestępstw związanych z nielegalną migracją czy zamachów terrorystycznych. Tak naprawdę kontrole tylko przesunęły problem w inne miejsca. Kontrole na granicach wewnątrz UE - problemy codzienne, korki i trudności Problemy pojawiły się w realnym codziennym życiu ludzi, szczególnie na terenach przygranicznych. Mieszkańcy pogranicza, zmuszeni do stania w długich korkach, narzekają na utrudnienia w codziennym funkcjonowaniu. Kontrole graniczne w strefie Schengen, zamiast zwiększyć bezpieczeństwo, spowodowały opóźnienia w transporcie, a także przerwy w łańcuchach dostaw. Zgłoszenia o zamykających się firmach i zakorkowanych miastach stały się coraz częstsze. Polak z pogranicza pozwał Niemcy, twierdząc, że wprowadzenie kontroli poważnie utrudnia życie, obciążając zarówno mieszkańców, jak i przedsiębiorców. Przez te zmiany, które miały na celu poprawę bezpieczeństwa, zwykli ludzie ponoszą nieoczekiwane konsekwencje. Jeśli są nieskuteczne, to dlaczego są utrzymywane - populizm czy ukryty cel? Jeśli kontrole na granicy są nieskuteczne, to dlaczego wciąż są utrzymywane? Wiele osób zaczyna podejrzewać, że ich przedłużenie ma bardziej populistyczny charakter niż rzeczywisty wpływ na zmniejszenie przemytu ludzi. Przecież nie przynoszą one oczekiwanych rezultatów w walce z przemytnikami. A jednocześnie generują spore trudności dla mieszkańców miast przygranicznych – korki, zamykające się firmy, przerwane łańcuchy dostaw. Z drugiej strony, nie brakuje głosów, które sugerują, że takie działania mogą być przygotowaniem Niemiec na szybkie zamknięcie granic w razie sytuacji kryzysowej, np. wojny. Jak twierdzą niektórzy, to może być bardziej kwestia zabezpieczeń na przyszłość, niż efektywna walka z przemytami. To wprawdzie głównie głowy s social mediów. Są one jednak wyrazem nieufności i strachu. W efekcie kontrole na granicy, zamiast chronić, budzą nieufność wobec samej Unii Europejskiej. Excerpt: Kontrowersyjne kontrole na granicach wewnątrz UE miały zapewnić bezpieczeństwo i spokój. Jak na razie jedynie utrudniają życie mieszkańców. Czy realnie zmniejszają przemyt ludzi? ### Jak w UK obchodzi się święta wielkanocne? Zanim na Wyspy Brytyjskie dotarło chrześcijaństwo, królowała tu pogańska wiara w boginię brzasku i wiosny, Eostre. Jej głównymi atrybutami były jajko – symbol życia, oraz zając – symbol płodności. Kiedy w końcu religia chrześcijańska rozlała się na całą Europę, dawne kulty zaczęły przeplatać się z nowymi obrzędami. I tak powitanie wiosny połączono z obchodami święta zmartwychwstania Jezusa. W konsekwencji Wielkanoc przejęła pogańskie symbole w postaci jajka i zajączka, a angielską nazwę Easter zaczerpnęła od wspomnianej bogini. Święta wielkanocne UK Święta wielkanocne to dla wielu czas prawdziwego odpoczynku. Ustawowo dniem wolnym od pracy jest Wielki Piątek, więc świętowanie można śmiało rozpocząć w ostatni dzień tygodnia, a zakończyć dopiero po Easter Monday. Szczególnie ważnym dniem w brytyjskiej tradycji jest Wielki Czwartek. Wówczas to królowa bierze udział w ceremonii Royal Maundy – zasłużeni mężczyźni i kobiety (po jednym na każdy rok życia monarchini) w nagrodę za służbę społeczeństwu otrzymują czerwone i białe portfeliki ze specjalnie na tę okazję wybijanymi monetami. Co kraj, to obyczaj Na Wyspach święta wielkanocne kojarzone są głównie z jajkiem, które jest symbolem wiosny i nowego życia. To właśnie ono jest głównym bohaterem wielu zabaw, w których biorą udział nie tylko dzieci, ale także dorośli. Najchętniej Brytyjczycy współzawodniczą w Egg Rolling, czyli wyścigu w turlaniu pisanek. Zwycięzca rywalizacji musi jak najszybciej dotoczyć się do mety, oczywiście nie zbijając po drodze drogocennego jajka. Podobno zabawa ma być kojarzona z odkrywaniem kamienia do groty, w której spoczywało ciało ukrzyżowanego Jezusa. Bardzo popularny zwyczajem, który sprawia wiele frajdy mieszkańcom Wysp, jest również Egg Hunt, czyli poszukiwanie czekoladowych jajeczek ukrytych w tajemniczych miejscach w domu i w ogrodzie. Wygrywa ten, kto zbierze ich najwięcej. Jak w UK obchodzi się święta wielkanocne? (fot: Pixabay) Kolejnym dobrze znanym obyczajem jest tłuczenie skorupek, czyli Egg Jarping/Egg Tapping. Gracze stukają się skorupkami swoich jajek tak, aby pękły. Wygrywa ten, którego jajko przetrwa najdłużej brutalną konkurencję. Jajka, jajka i jeszcze więcej jajek Chociaż każdy z nas ma w sobie coś z dziecka, to jednak ta rozrywka zarezerwowana jest tylko i wyłącznie dla najmłodszych. Pace-egging polega na tym, że dzieci w Wielkanoc chodzą od domu do domu i proszą o czekoladowe jajka sąsiadów. Jeżeli je dostaną, odśpiewują piosenkę, w której obiecują, że nie pojawią się już na progu aż do następnych świąt. Dla mieszkających w Wielkiej Brytanii dzieci jednym z najbardziej rozpoznawalnych w tym okresie symboli jest zajączek wielkanocny. Nieodłącznie kojarzy im się z pysznymi prezentami. Najczęściej są to drobne podarki w postaci słodyczy. Tradycyjne brytyjskie wypieki Polskie święta kojarzą się z sernikami, mazurkami i babkami wielkanocnymi. Z kolei w Wielkiej Brytanii największymi smakołykami są hot cross buns – drożdżowe ciastka z rodzynkami i suszonymi owocami z krzyżem na wierzchu. Bardzo efektownie wyglądającym ciastem, które tradycyjnie pieką mieszkańcy Wysp, jest simnel cake. Ten marcepanowy przysmak, ze sporą ilością bakalii, zabarwiony szafranem na kolor żółty, podbił serca Brytyjczyków już bardzo dawno temu. Charakterystyczne dla niego są również kulki marcepanowe umieszczone na wierzchu, które mają symbolizować apostołów. Oczywiście na wielkanocnych stołach nie brakuje gotowanych jajek, a na obiad serwowana jest zwykle jagnięcina z sosem miętowym i warzywami. Poza tym Brytyjczycy, szczególnie ci najmłodsi, zajadają się czekoladowymi pisankami. Excerpt: Świętowanie Wielkanocy w UK. Jakie zwyczaje są charakterystyczne dla Brytyjczyków? ### Imigranci w Irlandii są bardziej pracowici od Irlandczyków Jak wynika z raportu „Monitoring Report on Integration 2024” imigranci żyjący w Irlandii są bardziej aktywni na rynku pracy, pracodawcy chętnie ich zatrudniają, a ich wykształcenie jest (przynajmniej!) tak samo dobre, jak rodowitych Irlandczyków. Jednak to właśnie pracownicy migrujący na „Zieloną Wyspę” zarabiają (przeciętnie!) gorzej i częściej doświadczają ubóstwa. Raport „Monitoring Report on Integration 2024” został przygotowany przez ekspertów Economic and Social Research Institute (ESRI). Powstał we współpracy z Department of Children, Equality, Disability, Integration and Youth (DCEDIY) oraz irlandzkim ministerstwem sprawiedliwości. Jego celem jest analiza tego, jak żyją imigranci w Irlandii. Raport porównuje sytuację osób urodzonych poza Irlandią z tymi, którzy się urodzili w Irlandii w obszarach związanych z zatrudnieniem, rynkiem pracy i edukacją. Bada również aktywność obywatelską oraz zjawiska związane z wykluczeniem społecznym. Jacy są imigranci w Irlandii? Jednym z głównych wniosków, które nasuwają się po lekturze raportu ESRI, jest wysoka aktywność zawodowa imigrantów na „Zielonej Wyspie”. Pisząc prościej, imigranci częściej pracują i są bardziej aktywni zawodowo, niż Irlandczycy. Co więcej, trend ten utrzymuje się od 2022 roku, po spadkach wskaźników w tym zakresie w czasie pandemii koronawirusa. „W 2024 r. migranci urodzeni w UE, Azji i reszcie świata mieli ogólnie lepsze wyniki na rynku pracy niż mieszkańcy urodzeni w Irlandii” - jak czytamy na łamach irlandzkiego serwisu informacyjnego „Breaking News". Natomiast osoby urodzone w Europie, ale nie w krajach należących do UE „miały gorsze wyniki na rynku pracy”, jak cytujemy. Niemniej, w imigrantów mocniej uderzają wysokie koszty utrzymania. Szczególnie te związane z mieszkaniem i czynszem. Około jedna trzecia badanych wydaje na „cztery kąty” ponad 30% swoich dochodów. W przypadku osób urodzonych w Irlandii odsetek ten wynosi tylko 9%. Imigranci w Irlandii są bardziej pracowici od Irlandczyków (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) Imigranci w Irlandii - pracują chętniej, zarabiają mniej Kolejną kwestią, na którą warto zwrócić uwagę, jest fakt, iż imigranci są narażeni na wyższy poziom ubóstwa, niż Irlandczycy. Co więcej, dotyczy to przede wszystkim osób urodzonych na wschodzie UE i w europejskich krajach nienależących do UE. 20% osób urodzonych poza Wspólnotą jest uznawanych za „zagrożonych ubóstwem”. W przypadku Irlandczyków ten odsetek wynosi 11%. Osoby urodzone w Wielkiej Brytanii, wschodniej części UE i poza UE są bardziej narażone na „niedostatek materialny” niż przedstawiciele lokalnej populacji. Natomiast osoby urodzone na zachodzie Europy, w krajach „starej UE” są mniej narażone. Dobrze wykształcony i radzi sobie na rynku pracy W 2023 roku wydano ponad 18 200 certyfikatów naturalizacji. Stanowi to wzrost o ponad jedną trzecią w porównaniu z 2022. Ponad jeden na dziesięć certyfikatów naturalizacji wydano po zawarciu związku małżeńskiego z obywatelem Irlandii. Średni czas rozpatrywania wniosków o obywatelstwo skrócił się z 22 miesięcy w 2022, do 15 miesięcy w 2023. Raport pokazuje, że przeciętny imigrant w Irlandii jest osobą dobrze wykształconą i radzi sobie na rynku pracy. Ale osiąga niższe dochody i jest bardziej narażony na ubóstwo. Imigranci pracują poniżej swoich kwalifikacji Niestety, często bywa tak, że imigranci na „Zielonej Wyspie” pracują poniżej swoich kwalifikacji. Co więcej, trudna sytuacja w mieszkalnictwie nieproporcjonalnie mocniej uderza w osoby, które w Irlandii się nie urodziły. ### Zakaz fajerwerków w całej Holandii. Kiedy zacznie obowiązywać? Holenderski parlament zatwierdził wniosek, zgodnie z którym po Sylwestrze 2025 roku zacznie obowiązywać w całym kraju zakaz fajerwerków. Parlament holenderski poparł ogólny zakaz fajerwerków. Jednak ze względu na trudności z wdrożeniem zmian, będzie on obowiązywał dopiero po tegorocznym Sylwestrze. Zakaz fajerwerków w całej Holandii Po odniesieniu szkód w wysokości milionów euro i obciążeniach służby zdrowia i policji, Holandia wprowadzi ogólnokrajowy zakaz fajerwerków. Głosowanie w tej sprawie poprzedziła długa debata polityczna. GroenLinks-PvdA i ChristenUnie złożyły wniosek w 2020 roku dotyczący zakazu. A przez lata próbowały przekonać inne partie do jego poparcia. Dopiero ostatnio VVD, CDA i NSC poparły zakaz. Natomiast BBB i PVV nadal są jemu przeciwne. Fajerwerki będą w Holandii zakazane / fot. Getty Images Dlaczego zakaz zacznie obowiązywać po Sylwestrze? Mimo że większość partii poparła zakaz, jego wdrożenie nastąpi dopiero po Sylwestrze 2025 roku. Wcześniejsze jego wprowadzenie budziło duże obawy. Szczególnie po tym, jak sprzedawcy zażądali, aby rząd zapłacił im 895 mln euro za poniesione straty. Gdyż większość z nich twierdzi, że kupiła zapasy z wyprzedzeniem. Minister stanu ds. transportu publicznego i środowiska, Chris Jansen również stwierdził, że nie będzie możliwe objęcie zakazem puszczania fajerwerków w czasie tegorocznego Sylwestra. Powiedział, że wdrożenie przepisów zajmie co najmniej 18 miesięcy. Cierpią zwierzęta Posłanka Ines Kostić z Partii na rzecz Zwierząt (PvdD) powiedziała: - Jeśli poczekamy kolejny rok, nadchodzący Sylwester będzie katastrofą. Nikt nie powinien tego chcieć. W obawie, że jeszcze większy chaos nastąpi, jeśli zakaz nie wejdzie w życie w tym roku, partie CU i CDA naciskały na jak najszybsze opracowanie prawa. VVD i SP poparły wniosek JA21 i BBB o wprowadzeniu zakazu najwcześniej od 2026 roku. W rezultacie zakaz fajerwerków w Holandii zacznie obowiązywać dopiero po tym roku i może wejść w życie w Sylwestra 2026/2027. Przypomnijmy jednak, że w noc sylwestrową 2024/2025 nie zabrakło wielu niebezpiecznych i nieprzyjemnych incydentów związanych z fajerwerkami. Policja skarżyła się, że przemoc wobec funkcjonariuszy, których atakowano petardami, też stała się nie do zniesienia. Konieczne było nawet użycie gazu łzawiącego i strzałów ostrzegawczych. Ponadto policja twierdzi, że politycy zignorowali sytuację i nie zadbali o wcześniejsze wprowadzenie zakazu dotyczącego fajerwerków, bo bali się utraty głosów wyborczych. Excerpt: Holenderski parlament zatwierdził wniosek, zgodnie z którym po Sylwestrze 2025 roku zacznie obowiązywać w całym kraju zakaz fajerwerków. ### Klasa średnia - jakie zarobki? Czym jest klasa średnia? Ile trzeba zarabiać miesięcznie by się do niej zaliczać? Jakie zarobki i widełki wyznaczają jej ramy ekonomiczne? I czy tylko pieniądze decydują o przynależności do tej grupy? Ostatnio w Polsce było dość głośno o symbolach klasy średniej. Ponoć przynależy się do niej dopiero, gdy w kuchni stoi nowy Air Fryer i lata się na zagraniczne wakacje przynajmniej raz w roku. Te symboliczne “artefakty” klasy średniej w Polsce są wprawdzie dość dalekie od prawdy, jednak pozwalają postawić pytanie, jak jest w Niemczech? Klasa średnia w Niemczech - jakie zarobki? Klasa średnia w Niemczech to grupa osób o dochodach netto mieszczących się między 80% a 150% mediany dochodów gospodarstw domowych. Według danych Instytutu Gospodarki Niemieckiej (IW) z 2023 roku, mediana dochodów netto gospodarstw domowych w Niemczech wynosi 2312 euro miesięcznie. fot. freepik.com Oznacza to, że aby zaliczać się do klasy średniej, gospodarstwo domowe powinno osiągać dochód netto od około 1850 euro do 3470 euro dla singla. Dla pary z dwójką dzieci granice te wynoszą od 3880 euro do 7280 euro miesięcznie. Dane opierają się na europejskim badaniu dochodów i warunków życia (EU-SILC). Uwzględniają zarówno wynagrodzenia, jak i dochody z emerytur, kapitału oraz korzyści wynikające z posiadania własnego mieszkania. Struktura grupy wskazuje, że największe szanse na przynależność do niej mają bezdzietne, pracujące pary. Wśród nich aż 33% należy do górnej klasy średniej. Jednocześnie stanowią 12% osób relatywnie zamożnych. Rodziny wielodzietne oraz gospodarstwa domowe z jednym żywicielem są bardziej narażone na spadek poniżej progu klasy średniej – jeśli w rodzinie pracuje tylko jeden rodzic, ryzyko ubóstwa wzrasta z 4% do 15%. Kalkulatory dochodów, jak ten opracowany przez IW, pozwalają precyzyjnie określić status dochodowy w porównaniu do reszty społeczeństwa. Czy tylko pieniądze się liczą? Czyli na co może pozwolić sobie przedstawiciel klasy średniej? Choć wysokość dochodów jest kluczowym czynnikiem w klasyfikacji do klasy średniej, to nie jedyny aspekt, który ją definiuje. W Niemczech klasa średnia nie tylko osiąga dochody w średnim zakresie. Równocześnie odznacza się określonymi zachowaniami, stylem życia i aspiracjami. Przedstawiciele tej grupy mogą pozwolić sobie na zakup dóbr konsumpcyjnych wyższej jakości. Zazwyczaj jest to nowoczesny sprzęt elektroniczny (smartfony, komputery), dobre samochody oraz nowocześnie wyposażone mieszkania. Często inwestują w edukację. Zarówno swoją, jak i dzieci, co może obejmować szkoły prywatne, kursy językowe czy wykształcenie wyższe. Pozycja zawodowa i stabilność pracy też jest ważna Zawodowo, członkowie tej grupy w Niemczech zwykle zajmują stałe, dobrze płatne stanowiska w różnych branżach, takich jak administracja, zdrowie, technologia, edukacja czy finanse, co zapewnia im stabilność finansową i kariery zawodowe. Często charakteryzują się wysokim poziomem wykształcenia, posiadają liczne kwalifikacje zawodowe i dążą do dalszego rozwoju kariery. Klasa średnia a sposób spędzania wolnego czasu Zgodnie ze schematem, nie zobaczymy przedstawiciela klasy średniej z puszką piwa przed telewizorem. A nawet jeśli tak spędzają czas, to w ukryciu. To oczywiście ironiczne stwierdzenie, ale dobrze oddaje fakt, że styl życia jest równie ważny. Zazwyczaj wiąże się z dbałością o zdrowie, kulturę i czas wolny. Dominuje regularne uprawianie sportu, podróże turystyczne oraz uczestnictwo w wydarzeniach kulturalnych, takich jak wystawy, koncerty czy przedstawienia teatralne. To także dbałość o jakość życia, w tym życie rodzinne, zrównoważony tryb życia oraz angażowanie się w działania prospołeczne i ekologiczne. Te aktywności to część tożsamości społecznej. Chociaż dochody są fundamentem, to wszystko to – aspiracje zawodowe, konsumpcja i sposób spędzania czasu – tworzy pełen obraz przedstawiciela klasy średniej w Niemczech. Excerpt: Czym jest klasa średnia? Ile trzeba zarabiać miesięcznie by się do niej zaliczać? Jakie zarobki i widełki wyznaczają jej ramy ekonomiczne? I czy tylko pieniądze decydują o przynależności do tej grupy? ### Egg Hunt wśród śmieci? W Birmingham góry odpadów nadal rosną Czy w Birmingham coroczne Egg Hunt odbędzie się między workami ze śmieciami? Czy świąteczny spacer będzie podróżą w labiryncie worków z resztkami i ucieczką przed szczurami wielkimi jak koty? W Birmingham góry odpadów nadal rosną. Niestety nawet zbliżająca się Wielkanoc nie wpłynęła pozytywnie na kryzys śmieciowy w Birmingham. Miasto dosłownie tonie w odpadach przewlekanych przez zwierzęta po całym obszarze. Dodatkowo teren zajmują szczury, które wchodzą na posesje a nawet do domów. Dlaczego władze nie potrafią dojść do porozumienia ze instytucjami odpowiedzialnymi za wywóz śmieci? Strajk pracowników służb komunalnych w Birmingham trwa już od ponad miesiąca i nie widać końca sporu. Wszystko zaczęło się od nieudanych negocjacji płacowych między związkiem zawodowym Unite a władzami miasta – pracownicy domagają się wyższych wynagrodzeń w związku z rosnącymi kosztami życia, ale ratusz tłumaczy, że budżet świeci pustkami. Efekt? Góra śmieci w Birmingham rośnie z dnia na dzień, a mieszkańcy tracą cierpliwość. „To nie tylko kwestia zapachu i estetyki – to już zagrożenie zdrowotne” – komentują na lokalnych forach. Porozumienie wydaje się odległe, bo obie strony okopały się na swoich pozycjach. Tymczasem liderzy związków ostrzegają: jeśli sytuacja się nie zmieni, podobne protesty mogą wybuchnąć w innych miastach Wielkiej Brytanii. W Birmingham góry odpadów nadal rosną - jak wygląda sytuacja przed Wielkanocą? W Birmingham góry śmieci nadal rosną, a przed Wielkanocą sytuacja staje się coraz bardziej dramatyczna. Na kilka dni przed świętami mieszkańcy dzielnic takich jak Ladywood, Selly Oak czy Aston alarmują, że ulice przypominają dzikie wysypiska – przepełnione kubły, rozszarpane worki i gnijące odpady zalegają na chodnikach. W mediach społecznościowych mnożą się relacje o szczurach, mewach i lisach rozgrzebujących odpady. W Birmingham góry odpadów nadal rosną. Mur ze śmieci pogłębia podziały społeczne, fot. gettyimages.com „Wychodząc z dziećmi na spacer, muszę kluczyć między workami i kałużami z przeciekających resztek” – pisze jeden z mieszkańców dzielnicy Sparkbrook. Choć niektóre bogatsze rejony, jak Edgbaston, doczekały się prywatnych interwencji firm sprzątających, większość Birmingham wciąż czeka na miejskie służby. Tymczasem związek zawodowy Unite ostrzega, że protesty mogą rozszerzyć się na inne miasta, a mieszkańcy Birmingham będą musieli jeszcze dłużej znosić świąteczny chaos w cieniu rosnących gór śmieci. Zaśmiecone Birmingham oczami mieszkańców - z czym zmagają się na co dzień? W Birmingham góry odpadów nadal rosną, a codzienne życie mieszkańców coraz bardziej przypomina zmaganie się z chaosem i brudem. „To jak życie na wysypisku” – komentuje na lokalnym forum Peter Thomas z Ladywood, stojąc przed przepełnionym kubłem, który od tygodni nie został opróżniony. „Bogate dzielnice są sprzątane, a nas zostawia się samych sobie. To boli, ale już się do tego przyzwyczailiśmy” – dodaje z goryczą. W mediach społecznościowych ludzie publikują zdjęcia ulic zasłanych czarnymi workami i rozdartymi torbami z odpadami. „Każdy poranek zaczyna się od widoku szczurów przebiegających pod oknami. Dzieci boją się wychodzić na zewnątrz” – pisze internautka @gloriaC70, emerytka, która mieszka w tej samej okolicy od ponad 30 lat. Dla studentów sytuacja jest równie trudna. „Nie mamy wystarczająco pojemników, więc śmieci lądują po prostu na ulicy. Po kilku godzinach są już porozrywane, a wszystko rozrzucone” – opisuje Daniel Struczynski, student gastronomii. Inna studentka, Duha Aljuhani, zauważa: „Nie wiemy, kiedy i czy w ogóle odbiorą odpady z naszego akademika. To coraz bardziej nie do zniesienia”. Ludzie zakładają kłódki na swoje kosze, żeby uniemożliwić sąsiadom dokładanie własnych odpadów. Góry śmieci w Birmingham budują mur między bogatymi i biednymi Choć w bogatszych rejonach, jak Edgbaston, sytuacja wygląda znacznie lepiej, nawet tam mieszkańcy zauważają różnice. „W Selly Oak było okropnie, a u nas – czysto. To nie fair” – przyznaje Jamie Cotton, agent nieruchomości. „Nie każdego stać na prywatne usługi. Mnie za odbiór trzech koszy i kilku worków zażądano 120 funtów. Ludzie biedniejsi nie mają takich pieniędzy” – dodaje Norman Yousaf, właściciel firmy w Birmingham. W Birmingham góry odpadów powodują, że narasta frustracja, ale też poczucie niesprawiedliwości społecznej – bo śmieci stały się tu nie tylko problemem sanitarnym, lecz także symbolem głębokiego podziału między bogatymi a biednymi. Excerpt: Czy w Birmingham coroczne Egg Hunt odbędzie się między workami ze śmieciami? Czy świąteczny spacer będzie podróżą w labiryncie worków z resztkami i ucieczką przed szczurami wielkimi jak koty? ### Zakaz przywożenia tych produktów do UK. Uważnie pakujcie walizki Wielka Brytania wprowadza zakaz przywożenia produktów mięsnych i serów z Unii Europejskiej, w tym także z Polski. Za jego złamanie grożą kary do 5 tys. funtów. W obawie przed rozprzestrzenianiem się pryszczycy (FMD) Wielka Brytania wprowadziła zakaz przywożenia produktów odzwierzęcych nawet na własny użytek. Polacy wracający po Świętach Wielkanocnych na Wyspy powinni dokładnie przemyśleć pakowanie walizek. Za próbę wwiezienia zabronionych produktów grozi wysoka grzywna. Za złamanie zakazu grozi kara w wysokości 5 tys. funtów / fot. Getty Images Zakaz przywożenia do UK mięsa i serów W Polsce nie odnotowano wprawdzie przypadków pryszczycy, jednak Wielka Brytania apeluje także do Polaków, aby nie przywozili ze sobą na Wyspy mięsa i serów. Ze względu na rozprzestrzeniającą się epidemię pryszczycy w Europie, która dziesiątkuje zwierzęta, brytyjskie władze zdecydowały się wprowadzić zakaz. Jeśli przy przekroczeniu brytyjskiej granicy służby znajdą w naszym bagażu wędliny lub sery (nawet w kanapkach), możemy zapłacić do 5 tysięcy funtów kary. Produkty te będą podlegały konfiskacie i zniszczeniu. Zakaz dotyczy: wieprzowiny, wołowiny, jagnięciny, dziczyzny, baraniny, a także mleka i produktów mlecznych jak masło, sery czy jogurty. Travellers arriving in Great Britain face import ban on EU meat and dairy [image or embed] — The Guardian (@theguardian.com) 12 kwietnia 2025 17:37 Od zakazu natomiast obowiązują pewne wyjątki. Można wwieźć na Wyspy 2 kg mleka w proszku dla niemowląt, produktów spożywczych dla niemowląt. A także specjalną żywność potrzebną ze względów medycznych. Ponadto ograniczenia nie dotyczą osób podróżujących z Irlandii Północnej, Wyspy Man, Jersey czy Guernsey. Przez pryszczycę wybijane są zwierzęta Ostrożność Wielkiej Brytanii jest w pełni uzasadniona. Gdyż w 2001 roku w wyniku epidemii pryszczycy wybito w tym kraju miliony zwierząt. Mimo że potwierdzono tylko 2 tysiące przypadków zachorowań, wybito ponad sześć milionów bydła, świń i owiec. Obecnie inne kraje europejskie zmagają się z tą chorobą. Na początku stycznia tego roku w Niemczech poinformowano o pojawieniu się – po raz pierwszy od 37 lat – przypadków pryszczycy. Natomiast pod koniec marca stwierdzono, że ogniska choroby znajdują się na Słowacji. A słowackie władze twierdzą, że choroba trafiła do nich z Węgier. Pryszczyca jest chorobą wirusową, która dotyka bydło, świnie, owce i inne zwierzęta parzystokopytne, takie jak dziki i jelenie. Przedstawiciele brytyjskiego Ministerstwa Środowiska, Żywności i Spraw Wsi poinformowali, że choroba może „powodować znaczne straty gospodarcze z powodu niedoborów produkcyjnych u dotkniętych nią zwierząt”. Minister ds. bezpieczeństwa żywnościowego i spraw wiejskich, Daniel Zeichner, powiedział: - Ten rząd zrobi wszystko, co w jego mocy, aby chronić brytyjskich rolników przed pryszczycą. Dlatego też wzmacniamy ochronę, wprowadzając ograniczenia na osobisty import mięsa i nabiału, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby i chronić bezpieczeństwo żywnościowe Wielkiej Brytanii. Excerpt: Wielka Brytania wprowadza zakaz przywożenia produktów mięsnych i serów z Unii Europejskiej. Za jego złamanie grożą kary do 5 tys. funtów. ### Świąteczne zakupy w Polsce tańsze niż w Niemczech? Wyniki testu zaskakują! W Niemczech Wielki Piątek jest dniem wolnym od pracy a sklepy są zamknięte. Co ciekawe, wielu Niemców tego dnia przyjeżdża na zakupy świąteczne do Polski. Czy jednak realnie się to opłaca? Wyniki testu “koszyków świątecznych” w Warszawie i Bonn zaskakują. Wielu Niemców, szczególnie tych mieszkających w pobliżu granicy, zapowiadało, że w Wielki Piątek przyjedzie na zakupy do Polski. Turystyka zakupowa w tym dniu jest niezwykle częsta. W Niemczech większość sklepów jest bowiem zamknięta. Taki wypad do Polski na zwiedzanie, obiad i zakupy jest częstą formą spędzania tego dnia. Jednocześnie zakupy w Polsce wielu kojarzą się jako “tańsze”. Czy jednak realnie zakupy w Polsce są dla Niemców formą oszczędności? A może ceny zbliżyły się do siebie po obu stronach granicy? Świąteczne zakupy w Polsce i Niemczech to nie tylko tradycja i przygotowania do wspólnego świętowania, ale też konkretne wydatki, które potrafią zaskoczyć – szczególnie w czasach niepewnej inflacji. Dziennikarze Deutsche Welle postanowili sprawdzić, ile naprawdę kosztuje wielkanocny koszyk w Polsce i w Niemczech. Wyniki porównania cen w tej samej sieci handlowej, po obu stronach Odry, okazały się... zaskakująco wyrównane. Choć wiele produktów wciąż jest wyraźnie tańszych w Polsce, to niektóre świąteczne smakołyki mogą już bardziej obciążyć portfel nad Wisłą niż nad Renem. Testowy koszyk świąteczny - co się w nim znajduje Testowy koszyk świąteczny, przygotowany na potrzeby porównania, zawierał zestaw produktów, które można uznać za typowe dla wielkanocnych przygotowań – zarówno codziennych, jak i odświętnych. Świąteczne zakupy w Polsce i Niemczech składają się z tych samych produktów. Wśród podstawowych artykułów spożywczych znalazły się m.in. bułka kajzerka, chleb tostowy pełnoziarnisty, mleko, woda mineralna, olej słonecznikowy, masło, cukier, mąka, jajka, makaron spaghetti, ser gouda oraz wędlina z indyka. Nie zabrakło też świeżych owoców i warzyw, takich jak jabłka, banany, pomidory, ogórek, sałata lodowa i rzodkiewki. W koszyku znalazły się również charakterystyczne dla świąt dodatki – majonez, serek twarogowy ziarnisty, a także czekoladowy zając i jajka wielkanocne. To zestaw, który dobrze oddaje potrzeby przeciętnego konsumenta szykującego się do wielkanocnego stołu – zarówno w Polsce, jak i w Niemczech. Zakupy świąteczne w Polsce i w Niemczech - porównanie cen i wyniki Zakupy świąteczne w Polsce i w Niemczech okazały się zaskakująco wyrównane, choć poszczególne ceny produktów różniły się znacząco. W warszawskim koszyku tańsze były m.in. jabłka, pomidory, cukier, makaron spaghetti, sery, olej słonecznikowy czy mięso mielone. Z kolei w Bonn mniej zapłacimy za banany, sałatę lodową, ogórki, czekoladowe zajączki i majonez. Różnice cen wynikają głównie z kosztów produkcji, siły nabywczej społeczeństwa, polityki podatkowej i marż handlowych – w Polsce często tańsze są produkty lokalne, podczas gdy importowane towary, zwłaszcza markowe, potrafią być droższe niż za Odrą. Koszyk świąteczny w Polsce i w Niemczech, fot. gettyimages.com Ostateczny rachunek z Lidla w Warszawie wyniósł 120,45 zł, podczas gdy ten sam zestaw w Bonn – po przeliczeniu i odjęciu kaucji – kosztował 119,64 zł. Różnica? Zaledwie 81 groszy – na korzyść Niemiec. To niewiele, ale wystarczy, by zadać pytanie: czy Polska nadal jest tanim krajem do życia i robienia świątecznych zakupów? Excerpt: W Niemczech Wielki Piątek jest dniem wolnym od pracy a sklepu są zamknięte. Co ciekawe, wielu Niemców tego dnia przyjeżdża na zakupy świąteczne do Polski. ### Wzrosną ceny benzyny w Holandii. Od kiedy? Wraz z końcem roku podatkowego wzrosną ceny benzyny w Holandii. Powodem będzie planowane zniesienie przez rząd obniżki podatku. Benzyna w Holandii będzie droższa od początku 2026 roku, kiedy to – zgodnie z planami rządu - przestanie obowiązywać obniżka podatku. O ile wzrosną ceny benzyny w Holandii? Według przewidywań ceny benzyny wzrosną o 25,8 centa za litr od 1 stycznia i 50 centów za litr w kolejnych latach. W 2022 roku holenderski rząd wprowadził niższe podatki od benzyny i energii, aby złagodzić kryzys związany z kosztami życia. Ochrona ta jednak stała się bardzo kosztowna. W obliczu rosnących cen paliw na świecie rząd musiałby wydać 1,6 miliarda euro na kontynuację dotychczasowego programu. Według ministra infrastruktury i gospodarki wodnej Barry’ego Madlenera ceny benzyny w Holandii wzrosną prawdopodobnie o 25,8 centów za litr. A zmiana przepisów europejskich może doprowadzić do dalszego wzrostu cen w 2027 i 2030 roku o 18,6 centów za litr. Ceny paliw utrzymują się obecnie na poziomie około 2 euro za litr. Paliwo podrożeje od przyszłego roku / fot. Getty Images Sposób rządu na obniżki Benzyna najprawdopodobniej podrożeje, jednak rząd ma inne środki, które chce wdrożyć, aby złagodzić skutki kryzysu dla obywateli. Od tańszych artykułów spożywczych i tańszej energii po tańszą opiekę nad dziećmi. Właściciele stacji benzynowych wzywają jednak rząd do interwencji, zanim paliwo stanie się zbyt drogie, a kierowcy zaczną tankować paliwo za granicą. To będzie poważnym ciosem dla stacji. Partie koalicyjne podkreśliły, że koszt paliwa jest ważny i omówią go podczas negocjacji w sprawie Memorandum Wiosennego w kwietniu, ale decyzja zostanie prawdopodobnie podjęta dopiero bliżej Dnia Budżetu (Prinsjesdag) we wrześniu. ANWB, holenderskie stowarzyszenie kierowców, wezwało do przedłużenia obniżki podatku wprowadzonej w 2022 roku. - Ulga podatkowa została wprowadzona w celu zrekompensowania rosnących cen paliw. Ta zniżka jest nadal konieczna i uzasadniona. Coraz częściej widzimy, że przystępność cenowa jazdy samochodem znajduje się pod presją. Wiele osób na obszarach wiejskich naprawdę potrzebuje swojego samochodu. Posiadanie samochodu nie jest luksusem, ale koniecznością — powiedział rzecznik ANWB. Od 10 kwietnia 2025 roku ceny paliwa w Holandii wynoszą około 2 euro za litr za Euro 95. Kraj ten słynie z jednych z najwyższych cen paliwa w Europie, głównie z powodu wysokich podatków. Excerpt: Od przyszłego roku wzrosną ceny benzyny w Holandii, jeśli rząd nie podtrzyma swojej ochrony przed skutkami kryzysu dla obywateli. ### Różnice w tradycjach wielkanocnych w Polsce i UK Zarówno polskie, jak i brytyjskie tradycje i zwyczaje wielkanocne są bogate i różnią się ze względu na regiony. Elementem, który wydaje się łączyć oba kraje, są religijne wydarzenia Triduum Paschalnego i Wielkanocy. Podstawowe różnice widać z kolei w takich szczegółach, jak podejście do świąt, zabawy świąteczne czy nazwy dni Wielkiego Tygodnia. Czy jednak są to istotne różnice? Część z nas wyjeżdża na Święta Wielkanocne do Polski, a część zostaje na Wyspach. Niezależnie od tego, gdzie spędzamy ten czas, warto wiedzieć, jakie są różnice i podobieństwa między najważniejszymi tradycjami wielkanocnymi w Polsce i w Wielkiej Brytanii. Zwyczaje i tradycje wielkanocne w Polsce i w Wielkiej Brytanii - porównanie Ponieważ tradycje wielkanocne są bardzo bogate i zróżnicowane, na pewno nie znajdziecie tu wyczerpującego kompendium wiedzy o nich. Znajdziecie jednak kilka przydatnych informacji i garść inspiracji do dalszego poszukiwania. Generalne porządki czy czas urlopu? Wszyscy zgodzą się chyba co do tego, że powszechnym w Polsce „zwyczajem” świątecznym są generalne porządki. Czasem przerastają one rangą tzw. wiosenne porządki lub nawet je zastępują. Spora liczba osób w Polsce nie wyobraża sobie Wielkanocy bez umytych okien. Dla kontrastu, wielu Brytyjczyków traktuje okres wielkanocny po prostu jako czas urlopu, kiedy można odpocząć od pracy, zrelaksować się czy wyjechać na wycieczkę za granicę. Pisanki i Triduum Paschalne Oprócz porządków, przed świętami przygotowuje się także pisanki, czyli jajka ozdabiane w dowolny sposób, najczęściej barwione. W Wielkiej Brytanii, obok pisanek, królują jaja czekoladowe. Triduum Paschalne zarówno w Polsce, jak i w UK ma podobny przebieg i symbolikę. Rozpoczyna się ono w Wielki Czwartek, a kończy w Wielką Sobotę. Te trzy dni, poprzedzające główne święto, mają stanowić przypomnienie Męki Pańskiej. To ma przygotować wiernych do najważniejszego chrześcijańskiego święta, które przypada w niedzielę. Różnice w tradycjach wielkanocnych w Polsce i UK (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) W Wielki Czwartek (Maundy Thursday) zarówno w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii w kościołach odbywają się uroczyste liturgie, mające upamiętnić Ostatnią Wieczerzę. Podczas niej Chrystus ustanowił sakramenty eucharystii i kapłaństwa. Brytyjska nazwa tego dnia - Maundy Thursday - oddaje istotę obchodzonych wydarzeń poprzez słowo „Maundy”, które wywodzi się z języka francuskiego i oznacza m.in. „nakazanie” (czyli pośredni synonim „ustanowienia”). Najbardziej charakterystycznym i symbolicznym wydarzeniem tego dnia jest moment, w którym kapłan myje stopy innym kapłanom, a czasem także zwykłym uczestnikom liturgii. Gest ten oznacza przyjęcie przez kapłana roli sługi. Jest powtórzeniem tego, jak Chrystus zachował się wobec apostołów podczas Ostatniej Wieczerzy. W Wielki Piątek (Good Friday), według tradycji, Chrystus umarł na krzyżu. Tego dnia w Polsce obowiązuje post ścisły, czyli trzy posiłki, ale tylko jeden do syta i oczywiście - bez mięsa. W UK również tradycyjnie jada się tego dnia ryby. Niektórzy chrześcijanie w UK wybierają też post ścisły. Co jest istotne w naszej ojczyźnie, a co na Wyspie? W Wielki Piątek w kościołach na całym świecie milkną dzwony, organy i inne instrumenty muzyczne - ewentualny śpiew wykonywany jest a cappella. W świątyniach pojawiają się również symboliczne przedstawienia grobu pańskiego. Wszechobecna cisza trwa aż do liturgii Wielkiej Soboty (Holy Saturday), która odprawiana jest w sobotę o zmroku. Podczas uroczystości kapłani dokonują poświęcenia wody i ognia. Święcenie pokarmów W Polsce w Wielką Sobotę, ale w godzinach porannych i wczesnym popołudniem, tradycyjnie święcimy również pokarmy, które zjemy podczas wielkanocnego śniadania w niedzielę. Koszyki wielkanocne przystraja się bukszpanem, dzierganymi serwetkami i innymi ozdobami stosownymi do okoliczności. W tradycyjnym polskim koszyku znajdziemy: cukrowego baranka, jajka, chleb, chrzan, sól, kiełbasę, masło oraz babkę. Zawartość koszyka jest różna w różnych rejonach Polski. Niedziela Wielkanocna Dzień Zmartwychwstania - czyli najważniejsze chrześcijańskie święto każdego roku. Już o świcie w kościołach odprawiana jest uroczysta msza rezurekcyjna, podczas której głośno rozbrzmiewają dzwony. Tradycyjnie, po rezurekcji wierni idą do domów na świąteczne śniadanie. Śniadanie rozpoczynają wzajemne życzenia i dzielenie się jajkiem lub też każdym składnikiem święconki. Jak te święta spędzają Brytyjczycy, a jak Polacy? W niektórych regionach tradycyjnym wydarzeniem po śniadaniu jest „zajączek”, czyli drobne upominki dla każdego domownika. Najczęściej „zajączek” odbywa się w formie zabawy w poszukiwanie ukrytego „zwierzątka” z podpowiedziami typu „ciepło - zimno”. „Zajączki” chowane są w domach lub też w ogrodach. Podobne szukanie zająca obywa się w UK. Tradycyjnie dzieci otrzymują czekoladowe jajka, które mogą być puste w środku lub wypełnione kremem. W daw Excerpt: Zarówno polskie, jak i brytyjskie tradycje i zwyczaje wielkanocne są bogate i różnią się ze względu na regiony. ### Narkotykowy punkt dystrybucji na High Street w Slough Slough, określane mianem najsmutniejszego miasta w UK boryka się z wieloma problemami. Jednym z większych jest handel nielegalnymi substancjami. Narkotykowy “hot spot” na High Street w Slough to nie mit. High Street w Slough stała się epicentrum problemów związanych z handlem narkotykami. Potwierdzają to najnowsze dane i działania organów ścigania. W 2023 roku odnotowano znaczny wzrost przestępstw związanych z handlem narkotykami w tej okolicy. Jest to pierwszy taki wzrost od 2019 roku. Narkotykowy “hot spot”i na High Street w Slough Podczas gdy liczba przestępstw związanych z posiadaniem narkotyków spadła, to przestępstwa związane z ich dystrybucją osiągnęły najwyższy poziom od sześciu lat. High Street w Slough zmieniła się w punkt dystrybucji narkotyków. Jednocześnie doszło do degradacji życia w tym obszarze. Slough, fot. gettyimages.com W jednym z przypadków, mężczyzna został skazany na sześć lat więzienia za posiadanie heroiny i kokainy o wartości ponad 88 000 funtów. Niemal równocześnie 20-letni mieszkaniec Slough został skazany na ponad dwa lata więzienia za posiadanie heroiny i cracku o wartości 9 000 funtów. Czy policja podejmuje działania? Policja w Slough intensyfikuje działania w odpowiedzi na rosnący problem handlu narkotykami. Dlatego szczególnie na High Street – rejonie, który oficjalnie uznano za narkotykowy hot spot miasta - pojawia się coraz więcej patroli. W 2024 roku przeprowadzono szereg akcji operacyjnych. Te zaowocowały konfiskatami narkotyków o łącznej wartości dziesiątek tysięcy funtów i aresztowaniami dilerów. Natomiast problem nie zniknął. Choć działania te pokazują determinację policji i pewne sukcesy w zwalczaniu przestępczości narkotykowej, dane wskazują, że handel nie słabnie. Dodatkowo High Street w Slough wciąż pozostaje areną poważnych wyzwań. Pojawia się pytanie, czy te działania wystarczą, czy potrzebna jest głębsza rewitalizacja społeczna i prewencja? High Street w Slough oczami mieszkańców High Street w Slough coraz częściej kojarzy się mieszkańcom nie z zakupami, a z zagrożeniem. „Nie czuję się tu bezpiecznie po zmroku. Widziałam już kilka razy, jak ktoś handluje narkotykami na oczach przechodniów” – mówi pani Joanna, która mieszkanka centrum. Inni wskazują na rosnącą liczbę osób nadużywających substancji psychoaktywnych. „Czasami mam wrażenie, że to już nie moje miasto” – dodaje pan David, który mieszka w Slough od 30 lat. „High Street wygląda na opuszczoną, z zamkniętymi sklepami i ludźmi wałęsającymi się bez celu. To przygnębiające”. W badaniu przeprowadzonym przez lokalne władze aż 81% respondentów przyznało, że ich zdaniem problem zachowań antyspołecznych nasilił się. Szczególnie w ostatnim roku. Zatem głos mieszkańców nie pozostawia złudzeń. Dlatego Slough potrzebuje nie tylko porządkowych interwencji, ale także długofalowego planu odbudowy poczucia bezpieczeństwa. Excerpt: Slough, określane mianem najsmutniejszego miasta w UK boryka się z wieloma problemami. Jednym z większych jest handel nielegalnymi substancjami. ### W Irlandii znów spadła liczba mieszkań socjalnych System mieszkań socjalnych w Irlandii kuleje pomimo prób usprawnienia go przez system HAP. HAP (Housing Assistance Payment) to irlandzki program wsparcia mieszkaniowego. Lokalne władze opłacają część czynszu najmu bezpośrednio właścicielowi nieruchomości w imieniu osoby zakwalifikowanej do pomocy. System pomaga najbiedniejszym w opłaceniu czynszu na rynku prywatnym. Powstał jako odpowiedź na brak mieszkań socjalnych. Dlatego wspiera osoby o niskich dochodach w znalezieniu dachu nad głową. Dzięki HAP osoby zakwalifikowane do pomocy mieszkaniowej mogą wynająć mieszkanie. Wówczas lokalne władze pokrywają część czynszu. Natomiast resztę dopłaca najemca, zależnie od swoich możliwości finansowych. To rozwiązanie miało odciążyć system mieszkań socjalnych i ograniczyć bezdomność. W Irlandii spadła liczba mieszkań socjalnych W Irlandii liczba dostępnych mieszkań socjalnych drastycznie spadła, co potwierdza najnowszy raport organizacji Simon Communities of Ireland. Dane są martwiące. W marcu 2025 roku w ramach programu Housing Assistance Payment (HAP) dostępne były jedynie 38 nieruchomości do wynajęcia w całym kraju. Dodatkowo aż 84% znajdowało się w Dublinie. W dziesięciu z szesnastu badanych obszarów, w tym w miastach takich jak Cork, Galway, Limerick czy Sligo, nie było żadnych mieszkań dostępnych. Nawet w ramach podwyższonych limitów HAP. System HAP niewiele pomaga. Mieszkań socjalnych w Irlandii jest niewiele. fot. freepik Organizacja Simon Communities of Ireland alarmuje, że brak dostępnych mieszkań w ramach HAP zmusza wiele rodzin do pozostania w tymczasowych schroniskach lub do ponoszenia nadmiernych kosztów wynajmu, co pogłębia kryzys mieszkaniowy w kraju. Czy system HAP ma szansę działać? Czy system HAP naprawdę rozwiązuje problemy mieszkaniowe w Irlandii, czy jedynie maskuje je na krótką metę? Choć jego założeniem było wsparcie najbiedniejszych rodzin w dostępie do mieszkań na rynku prywatnym, coraz częściej mówi się o tym, że HAP sztucznie napędza ceny najmu. Zwiększa popyt bez realnego wpływu na podaż. W efekcie często podnosi tylko ceny rynkowe najmu. W Irlandii znów spadła liczba mieszkań socjalnych, a program – choć elastyczny – nie nadąża za gwałtownie rosnącymi czynszami. Dlatego wiele osób pozostaje wciąż „zamkniętych poza rynkiem”, zmuszonych do wynajmu ponad swoje możliwości lub życia w tymczasowych ośrodkach. Czy zatem HAP to realna pomoc, czy tylko łatka przykrywająca systemowy kryzys mieszkaniowy? Excerpt: System mieszkań socjalnych w Irlandii kuleje pomimo prób usprawnienia go przez system HAP. System HAP (Housing Assistance Payment) to irlandzki program wsparcia mieszkaniowego, w ramach którego lokalne władze opłacają część czynszu najmu bezpośrednio właścicielowi nieruchomości. ### Wielka Brytania redefiniuje płeć. Transkobiety poza prawem? Brytyjski Sąd Najwyższy wydał kontrowersyjne orzeczenie. Uznał, że prawna definicja kobiety opiera się na płci biologicznej. Z takiego werdyktu zadowoleni są aktywiści krytykujący kwestię gender. W tym także autorka słynnych książek o Harrym Potterze, J.K. Rowling. Sędziowie stwierdzili, że prawna definicja kobiety w Ustawie o równości z 2010 roku wyklucza kobiety transpłciowe posiadające certyfikaty. A opiera się na płci biologicznej. Orzeczenie to wzbudziło duże kontrowersje. Definicja kobiety według Sądu Najwyższego Według orzeczenia Sądu Najwyższego takie terminy jak „kobieta” i „płeć” w Ustawie o równości odnoszą się do biologicznej kobiety i płci biologicznej. Z takiego werdyktu zadowoleni są aktywiści krytykujący kwestię gender. J.K. Rowling wspiera finansowo grupę kampanii For Women Scotland / fot. Getty Images Decyzja pięciu sędziów w brytyjskiego Sądu Najwyższego była jednomyślna. Jest to także duża porażka dla szkockiego rządu. Orzeczenie oznacza bowiem, że kobiety transpłciowe nie będą mogły już zasiadać w zarządach publicznych w miejscach przeznaczonych dla kobiet. Dodano jednak, że osoby transpłciowe są nadal chronione przed dyskryminacją na mocy tego samego prawa. Ponadto orzeczenie może mieć o wiele szersze konsekwencje i prowadzić do większych ograniczeń praw kobiet transseksualnych. Natomiast brytyjski rząd stwierdził, że orzeczenie Sądu Najwyższego „przynosi jasność i pewność” kobietom. A także tym, którzy prowadzą szpitale, kluby sportowe i schroniska dla kobiet. Rzecznik rządu dodał: - Zawsze popieraliśmy ochronę przestrzeni jednopłciowych na podstawie płci biologicznej. Przestrzenie jednopłciowe chroni prawo. I zawsze będą chronione przez ten rząd. Zaangażowanie J.K. Rowling Grupa kampanii For Women Scotland, którą wspiera finansowo J.K. Rowling, stwierdziła, że definicja kobiety w Ustawie o równości ogranicza się do osób urodzonych jako biologicznie kobiety. Maya Forstater, aktywistka krytykująca kwestię gender, która pomogła założyć grupę kampanii Sex Matters i wzięła udział w sprawie w Sądzie Najwyższym, wspierając For Women Scotland, stwierdziła, że decyzja była słuszna. Sąd Najwyższy wydał orzeczenie w sprawie prawnej definicji kobiety / fot. Getty Images - Jesteśmy zachwyceni, że Sąd Najwyższy przyjął argumenty For Women Scotland i odrzucił stanowisko szkockiego rządu. Sąd udzielił nam właściwej odpowiedz. Chroniona cecha płci – męska i żeńska – odnosi się do rzeczywistości, a nie do papierkowej roboty - dodała. Autorka „Harry’ego Pottera”, która jest również znana ze swojej kontrowersyjnej kampanii na rzecz praw kobiet, powiedziała, że jest „bardzo dumna” z decyzji. Dodała, że zna kobiety, które wszczęły prawne działania dotyczące definicji kobiety. Ponadto kilka godzin po wydaniu przez sąd orzeczenia 59-letnia Rowling napisała w serwisie X: „Myślę, że później zapalę cygaro. Trzy niezwykłe, wytrwałe Szkotki z armią za sobą, musiały doprowadzić do rozpatrzenia tej sprawy przez Sąd Najwyższy. A wygrywając, chroniły prawa kobiet i dziewcząt w całym Zjednoczonym Królestwie. Jestem dumna, że was znam”. Excerpt: Brytyjski Sąd Najwyższy wydał kontrowersyjne orzeczenie. Rowling nie kryje zadowolenia. Co to oznacza dla transpłciowych kobiet? ### Ludzie chorują po wejściu do wody. Zanieczyszczenie rzek w UK przeraża Pomimo zapewnień brytyjskiego rządu stan wód w rzekach i kąpieliskach w UK jest coraz gorszy. Zrzut ścieków sprawia, że woda staje się niebezpieczna. Niepokojąco rośnie liczba przypadków poważnych chorób zagrażających życiu, które są efektem kontaktu z wodą. Ludzie chorują po wejściu do wody. Rzeki i kąpieliska zmieniają się w toksyczne zbiorniki pełne martwych ryb. Co dzieje się z wodami w UK? Ludzie chorują po wejściu do wody – to już nie są odosobnione przypadki, ale poważny sygnał ostrzegawczy, że zanieczyszczone rzeki w UK trują. Liczba zrzutów ścieków rośnie z roku na rok. W samym 2024 roku organizacja Surfers Against Sewage otrzymała aż 1 853 zgłoszenia zachorowań po kąpielach w wodach, do których trafiły nieoczyszczone ścieki. Ponad 330 osób musiało skorzystać z pomocy lekarzy,. Natomiast zdecydowana większość usłyszała diagnozę jasno wskazującą na kontakt z wodą skażoną bakteriami i wirusami. Rachel Reeves wielokrotnie zapowiadała podjęcie działań. Jednak nadal są to tylko słowa, a zanieczyszczenie wzrasta. Ludzie chorują po wejściu do wody Co dokładnie zagraża zdrowiu kąpiących się? Infekcje przewodu pokarmowego jak biegunki i wymioty. Równie często zdarzają się choroby dróg oddechowych, ropne zmiany skórne, a nawet poważne przypadki jak sepsa czy zakażenie wsierdzia wymagające operacji serca. To nie fikcja, ale historie z życia wzięte. Wystarczy wspomnieć o Suzi Finlayson, która po regularnym pływaniu w morzu w Bognor Regis trafiła na sześć tygodni do szpitala z zakażeniem krwi, które doprowadziło do ciężkiej choroby serca. Albo o Charlie’m Clarke’u, który po treningu w wodzie w Clevedon doznał powikłań kardiologicznych. Mężczyzna przez kilka miesięcy nie był w stanie normalnie funkcjonować. Rzeki w Wielkiej Brytanii są jak trująca zupa - skala zjawiska i zagrożenia Rzeki w Wielkiej Brytanii są dziś jak trująca zupa. Pełne toksycznych składników, które nie powinny nigdy znaleźć się w wodzie przeznaczonej do rekreacji. Skalę problemu trudno przecenić. W 2024 roku doszło do 592 478 zrzutów ścieków, trwających łącznie 4,7 miliona godzin. W związku z tym nieoczyszczone ścieki trafiały do wód praktycznie bez przerwy. Dlatego laboratoria regularnie wykrywają wysokie stężenia bakterii E. coli, które mogą prowadzić do groźnych zakażeń przewodu pokarmowego, a także enterokoki kałowe, świadczące o bezpośrednim skażeniu fekaliami. To jednak nie wszystko. W badaniach pojawiają się również norowirusy, które powodują gwałtowne wymioty i biegunkę, adenowirusy wywołujące infekcje dróg oddechowych i oczu, a nawet pseudomonas aeruginosa, bakteria związana z zakażeniami skóry i ucha u pływaków. Stan rzek w UK jest zatrważający, fot. gettyimages.com Tego typu zanieczyszczenia nie są teoretycznym zagrożeniem. Dlatego ludzie chorują po wejściu do wody. W wyniku zatrucia wód niemal każdego dnia w 2024 roku średnio pięć osób zgłaszało objawy choroby po kontakcie z wodą, a 79% lekarzy jednoznacznie łączyło te przypadki z zanieczyszczeniami. Zanieczyszczenie rzek w UK - powody Tragiczny stan rzek w Wielkiej Brytanii to nie przypadek – to efekt wieloletnich zaniedbań, systemowych błędów i kontrowersyjnego modelu zarządzania wodą. Głównym powodem, dla którego ścieki trafiają do rzek, jest stosowanie tzw. przelewów burzowych (storm overflows). Mechanizm jest awaryjnym rozwiązaniem w czasie intensywnych opadów deszczu. Problem w tym, że obecnie zrzuty te odbywają się regularnie, nawet bez deszczu. Świadczy to o chronicznym przeciążeniu systemu. Sytuację pogarsza niedoinwestowanie infrastruktury, mimo że firmy wodociągowe wypłacają ogromne dywidendy. W sezonie 2023–2024 ich akcjonariusze otrzymali aż 1,2 miliarda funtów, podczas gdy rury i oczyszczalnie nie przechodzą koniecznych modernizacji. Kolejnym problemem jest pełna prywatyzacja sektora wodnego w Anglii. Jest to jedyna taka sytuacja w Europie. W efekcie, nadrzędnym celem spółek wodnych nie jest zdrowie publiczne czy ochrona środowiska, lecz zysk dla inwestorów. Dodajmy do tego brak skutecznej kontroli i kar ze strony organów nadzorczych: mimo przekroczenia dozwolonych limitów zrzutów o ponad 100% w 2024 roku, nie nałożono żadnych realnych sankcji, a cel redukcji zanieczyszczeń o 40% został kompletnie zignorowany – nastąpił wręcz 30-procentowy wzrost liczby incydentów. W rezultacie rzeki i wybrzeża Anglii stają się magazynem ścieków. Czy rząd Wielkiej Brytanii podejmuje jakieś działania? Choć ludzie chorują po wejściu do wody, a dane o liczbie zakażeń i zrzutach ścieków są alarmujące, działania rządu Wielkiej Brytanii wciąż pozostają niewystarczające i spóźnione. Owszem, zapowiedziano inwestycje w infrastrukturę wodno-kanalizacyjną. Spółki mają rzekomo wydać 12 miliardów funtów na ograniczenie przelewów burzowych do 2030 roku. Ale czy to realna zmiana, czy tylko gaszenie pożaru, który samemu się rozpaliło? Brak surowych kar, opieszałość w egzekwowaniu przepisów i przyzwolenie na wypłaty gigantycznych dywidend sugerują, że interesy firm wodociągowych nadal są stawiane ponad zdrowie obywateli i stan środowiska. Pytanie brzmi: ile jeszcze osób musi zachorować. Co musi się zdarzyć, by reakcja była zdecydowana i skuteczna? Excerpt: Pomimo zapewnień brytyjskiego rządu stan wód w rzekach i kąpieliskach w UK jest coraz gorszy. Zrzut ścieków sprawia, że woda staje się niebezpieczna. ### Uciekli z niemieckiego domu dziecka. Znaleźli się w Rzepinie! Trzech chłopców w wieku 10 i 11 lat przyjechało pociągiem do Polski. Uciekli z domu dziecka w Niemczech. Znaleźli się w Rzepinie. Zauważyli ich zagubionych i głodnych funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei. Trójka dzieci, która uciekła z niemieckiego domu dziecka przyjechała do Polski pociągiem. Chłopcy w wieku 10 i 11 lat samowolnie oddalili się z placówki, w której przebywali, kupili bilety i przyjechali pociągiem do Polski. W Niemczech dzieci poszukiwała już policja. Służby zawiadomili opiekunowie chłopców z placówki. Dzieci wysiadły z pociągu w Rzepinie i postanowiły pozwiedzać miasto. Szczęśliwie chłopcy z berlińskiego domu dziecka zostali odnalezieni w Polsce. Chłopcy znaleźli się na dworcu w Rzepinie, fot. freepik.com Czy była to tylko niewinna eskapada i szalony pomysł, jakie często wpadają dzieciom do głowy, czy za ucieczką stało coś więcej. Powody ucieczki nie są jeszcze znane. Chłopcy mówili jednak po niemiecku i z naszych informacji wynika, że nie mają polskich korzeni ani rodziny w Rzepinie. Kierunek wybrali zatem najprawdopodobniej przypadkowo. Kto i w jaki sposób znalazł chłopców z berlińskiego domu dziecka. Uciekli z domu dziecka Trzech chłopców – 10-latek i dwóch 11-latków – samowolnie opuściło dom dziecka w Berlinie i 14 kwietnia 2025 roku dotarło pociągiem do Rzepina w województwie lubuskim. Funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei zauważyli ich podczas patrolu dworca kolejowego. Młodzi chłopcy rozmawiali po niemiecku i na widok mundurowych zaczęli się nerwowo rozglądać, unikać kontaktu wzrokowego i oddalać się w kierunku miasta. Ich zachowanie wzbudziło podejrzenia, dlatego funkcjonariusze podjęli interwencję. Jeden z funkcjonariuszy SOK mówił po niemiecku. Widząc grupę dzieci zapytał chłopców o cel ich wizyty i opiekunów. Szybka reakcja służb i pomoc Chłopcy przyznali, że uciekli z berlińskiego domu dziecka. Przyjechały pociągiem do Polski, by „pozwiedzać”, a następnie planowały wrócić do Niemiec. Jednak dzieci spóźniły się na powrotny pociąg. Nie miały przy sobie dokumentów, telefonów ani biletów. O zdarzeniu powiadomiono Komendę Powiatową Policji w Słubicach. Tak potwierdzili, że niemiecka policja poszukuje chłopców jako zaginionych. Natomiast polscy policjanci zawiadomili niemieckie służby. Dzieci znajdowały się w dobrym stanie. Uciekinierzy byli tylko głodni i lekko zestresowani. Nie wymagali pomocy medycznej. Po zakończeniu formalności policjanci przekazali je niemieckim służbom. W efekcie chłopcy wrócili bezpiecznie do Berlina. Excerpt: Trzech chłopców w wieku 10 i 11 lat przyjechało pociągiem do Polski. Uciekli z domu dziecka. Znaleźli się w Rzepinie. ### Setki osób wzięło udział w marszu upamiętniającym 14-letnią Polkę W Helmond odbył się marsz milczenia upamiętniający 14-letnią Polkę, która targnęła się na własne życie. Około 500 osób zebrało się w niedzielne popołudnie, aby przejść ulicami w ciszy i zwrócić uwagę na problem nękania. 14-letnia Nina 1 kwietnia popełniła samobójstwo po tym, jak przez długi czas była nękana przez rówieśników. Polska społeczność w Helmond jest wstrząśnięta tą tragedią. Marsz milczenia upamiętniający Ninę Aby upamiętnić 14-letnią Ninę zorganizowano w niedzielę marsz milczenia, w którym wzięło udział prawie 500 osób. Jego celem było także zwrócenie uwagi na powszechny problem nękania przez rówieśników w szkołach. Marsz rozpoczął się chwilą ciszy w centrum Helmond. Następnie jego uczestnicy, z których wielu miało białe balony, przeszło w ciszy ulicami miasta. Później wypuścili balony w niebo. Wzdłuż trasy, a także w miejscu końcowym marszu – budynku skautów, którego Nina była członkinią, umieszczano kwiaty, świece i pluszowe zwierzęta. Uczestnikom marszu towarzyszyła także grupa motocyklistów, aby w ten sposób okazać wsparcie. Mimo licznej frekwencji, atmosfera uroczystości była pełna szacunku. Całe wydarzenie odbyło się bez incydentów. Problem nękania wśród rówieśników występuje coraz częściej / fot. Getty Images Relacje uczestników Jedna z koleżanek z klasy Niny powiedziała: - To naprawdę dobrze, że wszyscy przyszli tutaj, żeby być tu dla niej. Tak wiele osób chce, aby nękanie wreszcie się skończyło! Byłyśmy przyjaciółkami w szkole i ona była bardzo słodka. Nie rozumiem, dlaczego ludzie tak robili. Dlaczego ludzie tacy są? Oskarżenia i reakcja szkoły Napięcia wokół tragedii rosną, co jest związane z coraz większym sprzeciwem wobec nękania. W dniach poprzedzających marsz, do Internetu trafiły dane osobowe uczniów oskarżonych o nękanie Niny. Policja potwierdziła, że otrzymała dwie formalne skargi dotyczące gróźb i wezwała opinię publiczną do zaprzestania udostępniania nazwisk, zdjęć, a także wszelkich niepotwierdzonych informacji związanych ze sprawą. Władze z kolei ostrzegły, że dalsze udostępnianie danych osobowych może skutkować działaniami prawnymi. Ponadto takie zachowanie może utrudniać również dochodzenie. Groźby otrzymuje także szkoła, do której chodziła Nina. Placówka zgłosiła, że dostaje maile z pogróżkami i obraźliwe komentarze w mediach społecznościowych. Rzecznik szkoły powiedział, że oskarżenia, które krążą w sieci, często nie są prawdziwe. - Ludzie formułują hipotezy, które nie są prawdziwe. Padają oskarżenia, że nic nie robimy w sprawie nękania, ale to nieprawda. To, co wiedzieliśmy o znęcaniu się, zostało zgłoszone. Szkoła jest zdruzgotana – dodał rzecznik. Excerpt: Prawie 500 osób wzięło udział w marszu milczenia upamiętniającym 14-letnią Ninę, która targnęła się na własne życie po tym, jak była nękana przez rówieśników. ### Ryanair ogranicza loty do Hiszpanii Irlandzkie linie lotnicze już w styczniu ograniczyły loty do Hiszpanii o 800 000 miejsc pasażerskich. Niestety to nie koniec. Ryanair ostrzegł przed kolejnymi redukcjami lotów, jeśli operator Aena nie obniży opłat. Ryanair rozważa dalsze ograniczenia lotów ze i do średnich oraz małych hiszpańskich lotnisk w przyszłą zimę i w 2026 roku. Jeśli operator Aena nie obniży swoich opłat. Loty do Hiszpanii coraz rzadsze Eddie Wilson, dyrektor generalny Ryanaira, ostrzegł przed redukcją lotów do i z Hiszpanii. Powiedział, że lotniska regionalne „potrzebują niskich opłat, aby stymulować wzrost”. Dodał również, że irlandzkie linie nie będą inwestować w operacje przynoszące straty. Już w styczniu tani przewoźnik ogłosił, że latem tego roku ograniczy liczbę lotów do i z Hiszpanii. Powołał się przy tym na „nadmierne opłaty” pobierane przez lotniska. Ryanair poinformował, że planuje zmniejszyć ruch w Hiszpanii o 18 proc. Odpowiada to około 12 trasom. Mimo że hiszpański rząd podjął decyzję o zamrożeniu opłat lotniskowych na pięć lat w czasie pandemii w 2021 roku, irlandzkie linie twierdzą, że Aena i tak próbuje każdego roku podwyższać opłaty. Zaostrza się spór między Ryanairem i hiszpańskim operatorem Aena / fot. Getty Images Gdzie Ryanair przestanie latać? Ryanair powiadomił, że przestanie latać do i z lotniska Jerez w południowej Hiszpanii, a także do i z lotniska Valladolid na północy. Ponadto usunie jeden swój samolot z bazy w Santiago. Eddie Wilson skarżył się, że irlandzkie linie po pandemii – w ramach pobudzenia wzrostu turystyki i zatrudnienia – zwiększyły ilość swoich lotów do Hiszpanii. Niestety podwyższanie opłat lotniskowych uniemożliwia rozwój w tym kierunku. - Regiony potrzebują niskich cen biletów, aby stymulować wzrost, a muszą im towarzyszyć niskie koszty, bo w przeciwnym razie formuła nie zadziała. Tego lata zredukowaliśmy ilość miejsc pasażerskich o 800 000, ponieważ mieliśmy lepsze opcje przydzielenia tej pojemności gdzie indziej w Europie. A zimą 2025 roku nastąpią kolejne cięcia. A jeszcze więcej latem 2026 roku, ponieważ nie ma sensu kontynuować inwestowania w operacje przynoszące straty – powiedział Wilson. - Jednak Aena uparcie podnosi stawki i odmawia wdrożenia skutecznych systemów zachęt w celu wsparcia regionalnego wzrostu Hiszpanii. Priorytetowo traktując przy tym zagraniczne inwestycje w lotniska na Karaibach, w Wielkiej Brytanii i Ameryce – dodał. Mimo ograniczenia lotów do części hiszpańskich lotnisk, Ryanair dodał 1,5 miliona miejsc pasażerskich w lotach do popularnych destynacji, jak Madryt, Malaga czy Alicante. W sprawie sporu z Ryanairem rzecznik Aena odmówił komentarza. W styczniu jednak firma nazwała argumenty taniego przewoźnika „fałszywymi” i stwierdziła, że jej opłaty należą do najniższych w regionie. Excerpt: Ryanair grozi kolejną redukcją lotów do Hiszpanii. Domaga się obniżki opłat lotniskowych przez operatora Aena. ### Wojna gangów w Glasgow. Pożary i eskalacja przemocy Ataki, podpalenia i przemoc w Szkocji eskalują w zawrotnym tempie. Wojna gangów w Glasgow jest coraz bardziej okrutna i dochodzi do skrajnych sytuacji. Strach narasta, bo w wyniku ataków bezpośrednio zagrożone jest ludzkie życia. Co dzieje się w Glasgow i jaka jest geneza konfliktu w świecie przestępców? Organizacje przestępcze zaczynają nadawać rytm codziennemu życiu w UK. I nie mówimy tu o młodocianych członkach gangów atakujących się wzajemnie w ciemnych zaułkach Londynu czy Birmingham czy przerażającej skali wzrostu napaści i ataków z użyciem noża w UK. Od początku 2025 roku trwa seria podpaleń w Glasgow, która w pierwszej połowie kwietnia znacząco eskalowała. Wojna gangów w Glasgow - pożar domu oblanego łatwopalnym płynem i seria niebezpiecznych pożarów Ostatni pożar w Glasgow, który wybuchł w nocy z 12 na 13 kwietnia 2025 roku, to kolejny przykład eskalacji przemocy związanej z konfliktem gangów. Wybuchł w Bishopbriggs, dzielnicy na północno-wschodnich przedmieściach miasta, gdzie ogień zniszczył dom powiązany z jednym z gangów biorących udział w wojnie narkotykowej. Z relacji straży pożarnej wynika, że pożar wybuchł w wyniku podpalenia. Najprawdopodobniej w ramach odwetowego ataku. Zniszczony budynek jest własnością jednej z lokalnych postaci związanych z przestępczością zorganizowaną. Wojna gangów w Glasgow przybiera na sile, fot. gettyimages.com Podpalacze użyli łatwopalnych substancji, które szybko rozprzestrzeniły ogień w budynku. W wyniku tego incydentu nikt nie został ranny, jednak zagrożenie dla życia osób mieszkających w okolicy było realne. Pożar rozprzestrzenił się błyskawicznie. Jednak strażacy, którzy dotarli na miejsce w krótkim czasie, zdołali opanować sytuację. Niemniej jednak, pożar mógł zakończyć się tragedią, gdyby ogień dotarł do sąsiednich nieruchomości. Pożary w Szkocji związane z działalnością organizacji przestępczych Warto podkreślić, że nie jest to pierwszy tego typu przypadek w Glasgow w ostatnich tygodniach. Wcześniej, w marcu, doszło do podobnego podpalenia w dzielnicy Govan, gdzie także zniszczono dom powiązany z gangiem. Również w lutym miały miejsce pożary w okolicach East End, które, choć mniejsze, miały na celu zastraszenie rywali w nielegalnym interesie narkotykowym. Od marca co najmniej sześć pożarów jest związanych z konfliktem między przestępcami. Wojna gangów w Glasgow narasta, szczególnie po kradzieży narkotyków o wartości 500 tysięcy funtów, co zdaniem ściganych osób mogło wywołać bezprecedensową falę przemocy w Szkocji. Geneza wojny gangów w Glasgow Wojna gangów w Glasgow to złożony i długotrwały konflikt. Ma swoje korzenie w latach 80. XX wieku, kiedy to miasto zaczęło borykać się z problemami ekonomicznymi wynikającymi z deindustrializacji. Gdy upadały wielkie zakłady przemysłowe, a bezrobocie wśród młodzieży rosło, na ulice Glasgow wyszły gangi. Największe grupy, takie jak "The Billy Boys" i "The A Team", a także "The Prodigals" oraz mniejsze frakcje z różnych dzielnic, takich jak Gorbals czy Govanhill, walczyły nie tylko o kontrolę nad rynkiem narkotykowym, ale również o dominację w różnych rejonach miasta. Obecnie wojna gangów w Glasgow nie straciła na intensywności. Jednak zmieniły się nieco metody działania oraz rywale. Choć historycznie rywalizowały ze sobą głównie gangi o podłożu etnicznym i społecznym, współczesne gangi, takie jak "The Calton Tongs", "The Castlemilk Mafia" oraz różne frakcje skupiające się wokół handlu narkotykami, są bardziej zróżnicowane. Konflikty toczą się teraz nie tylko o wpływy w lokalnych społecznościach, ale także o kontrolę nad nowoczesnymi metodami przestępczości. Jeden z podpalonych ostatnio domów rzekomo należy do Stevena „Bonzo” Daniela, członka gangu Daniel. Natomiast drugi może być własnością jednego z braci zmarłego lidera tego samego gangu, Jamie’a Daniela. Zdarzenie to stanowi element szerszej wojny gangów, która wybuchła po ukradzionym ładunku kokainy wartym pół miliona funtów. Właścicielem narkotyków był gang z Dubaju, powiązany z gangiem Lyonsów. Konflikt między tymi organizacjami nasilił się, gdy ostatni z wymienionych postanowili połączyć siły z gangsterami z Dubaju, by zniszczyć rodzinę Danielów, co przełożyło się na zamachy i brutalne ataki. Działania policji i służb w związku z serią podpaleń Policja Szkocji intensyfikuje swoje działania w związku z eskalującą wojną gangów w Glasgow. W ramach dochodzenia funkcjonariusze przeprowadzili szeroko zakrojone operacje. Przejęli broń, narkotyki i aresztowali osoby związane z przestępczością zorganizowaną. Niedawno zatrzymano kilku podejrzanych, w tym dwóch nastolatków, którzy mogą mieć związek z ostatnimi podpaleniami w Edynburgu. Pomimo tego, wciąż nie udało się zapobiec dalszemu rozlewowi przemocy. Natomiast wojna gangów w Glasgow wciąż wzbiera na sile. Czy działania służb są wystarczające, by powstrzymać wzrost agresji, który zdaje się dotykać coraz większą część społeczności? Policja kontynuuje swoje śledztwa i apeluje o pomoc świadków, jednak pytanie pozostaje: czy konflikt między rywalizującymi gangami, w tym rodziną Danielów i Lyonsów, osiągnie swoje apogeum. Czy uda się go zahamować, zanim stanie się on jeszcze bardziej niebezpieczny? Excerpt: Ataki, podpalenia i przemoc w Szkocji eskalują w zawrotnym tempie. Wojna gangów jest coraz bardziej okrutna i dochodzi do skrajnych sytuacji. ### Różnice między Irlandią Północną a Republiką Irlandii - niepokojący raport Dwie Irlandie to nie tylko polityka. To także znaczące różnice w poziomie i jakości życia. Comparative Analysis of Economies of Ireland and Northern Ireland opublikowany przez Economic and Social Research Institute wzbudza niepokój i rodzi wiele pytań. Różnice między Irlandią Północną a Republiką Irlandii są coraz wyraźniejsze. Czy życie po jednej stronie granicy może być aż tak inne niż po drugiej? Najnowszy raport przygotowany przez Economic and Social Research Institute (ESRI) próbuje odpowiedzieć właśnie na to pytanie. Eksperci przyjrzeli się różnicom między Republiką Irlandii a Irlandią Północną. Pod lupę trafiły zarobki, poziom edukacji, jakość opieki zdrowotnej, długość życia, a nawet odsetek osób porzucających szkołę. Raport powstał na zlecenie irlandzkiego rządowego programu Shared Island Unit. Natomiast opiera się na twardych danych z ostatnich lat – zarówno z instytucji krajowych, jak i międzynarodowych. Wszystko po to, by lepiej zrozumieć, dlaczego przepaść między Północą a Południem nie tylko istnieje, ale z roku na rok się pogłębia. Różnice między Irlandią Północną a Republiką Irlandii - główne obszary i dane Pomiędzy Irlandią Północną a Republiką Irlandii coraz wyraźniej rysuje się linia podziału. Oczywiście nie chodzi tylko o granice administracyjne, ale o jakość życia mieszkańców. Dochód rozporządzalny w Republice jest aż o 36% wyższy niż na Północy. Różnice w wydajności gospodarki są jeszcze bardziej uderzające. Podczas gdy produktywność na Południu rośnie od lat średnio o 0,2% rocznie, w Irlandii Północnej... spada o 1,1% rocznie. Belfast, fot. gettyimages.com Służba zdrowia? Aż 86 na 1000 mieszkańców Północy czeka na zabiegi dłużej niż 18 miesięcy, podczas gdy na Południu to zaledwie 12 osób na 1000. Do tego dochodzą niepokojące dane o rosnącej śmiertelności niemowląt – dziś w Irlandii Północnej wynosi ona 4,8 na 1000 urodzeń, podczas gdy na Południu to tylko 2,8. Różnice między Irlandią Północną a Południową pojawiają się też w edukacji – aż 1/3 młodzieży w wieku 15–19 lat na Północy nie uczestniczy w żadnej formie nauki. Natomiast odsetek uczniów kończących szkołę przedwcześnie jest dwukrotnie wyższy niż w Republice. Dlatego te liczby nie pozostawiają złudzeń – przepaść rośnie, i to w niemal każdym aspekcie codziennego życia. Czy w Irlandii Północnej życie jest trudne? Czy w Irlandii Północnej życie jest trudne? To pytanie, które w ostatnich latach staje się coraz bardziej palące. Drastyczne różnice między Irlandią Północną a Południową mają swoje korzenie w historii – podział wyspy w 1921 roku, który na zawsze zmienił oblicze Irlandii, pozostawił głębokie rysy na jej mieszkańcach. Południowa część wyspy wybrała drogę rozwoju gospodarczego i politycznego. Pomimo wielu problemów konsekwentnie swoją niezależność. Natomiast Irlandia Północna, która pozostała częścią Zjednoczonego Królestwa, przez dziesięciolecia zmagała się z napięciami społecznymi, politycznymi i gospodarczymi. Mimo zakończenia Konfliktu Północnoirlandzkiego, nierówności w dostępie do edukacji, służby zdrowia czy pracy wciąż się pogłębiają. W Belfaście nie brakuje osób, które mówią wprost, że życie tam jest trudne. „Czuję, że moje dzieci mają mniejsze szanse, bo urodziły się w Belfaście, a nie w Dublinie. Przyszłość w tej części wyspy jest po prostu bardziej skomplikowana” – mówi Emma, matka trójki dzieci. Czy to nie ironiczne, że po dziesięcioleciach konfliktów, niektóre nierówności wciąż są dziedziczone przez kolejne pokolenia? Różnice między Irlandią Północną a Południową to nie tylko kwestia ekonomii, ale także codziennej walki o lepsze życie, o podstawowe warunki do rozwoju, edukacji czy dostępu do opieki zdrowotnej. Wydaje się, że mimo starań, Irlandia Północna wciąż stoi w miejscu. Natomiast Południe zdecydowanie pędzi do przodu – dlaczego tak się dzieje i co można z tym zrobić? Excerpt: Dwie Irlandie to nie tylko polityka. To także znaczące różnice w poziomie i jakości życia. Comparative Analysis of Economies of Ireland and Northern Ireland opublikowany przez Economic and Social Research Institute wzbudza niepokój i rodzi wiele pytań. ### Aresztowano dwóch podejrzanych i uzbrojonych Polaków Dwóch Polaków zostało zatrzymanych przez holenderską policją. Nasi rodacy znajdowali się w furgonetce, która... nie była ich własnością. Nie byli w stanie wyjaśnić skąd wzięli się w środku pojazdu, i powiedzieć kto jest właścicielem auta. Jak się także okazało, mieli przy sobie broń. Do tych zdarzeń doszło w minioną środę, 9 kwietnia 2025 roku, jak czytamy na łamach serwisu informacyjnego AD.nl. Na parkingu restauracji Beum w Dorst, wsi położonej w gminie Oosterhout, w holenderskiej prowincji Brabancja Północna, policjanci zwrócili uwagę na stojącą nieopodal furgonetkę. Aresztowano dwóch Polaków w Dorst Ponieważ restauracja była już zamknięta, funkcjonariusze holenderskich służb postanowili sprawdzić pojazd. Jak się okazało - słusznie. W furgonetce znajdowało się dwóch mężczyzn z Polski. Mundurowi sprawdzili ich dokumenty. Jak się okazało, żaden z Polaków nie był właścicielem pojazdu, w którym się znajdowali. Nie byli również w stanie wyjaśnić, do kogo należy ów pojazd. Co więcej, nie potrafili wytłumaczyć, co w sumie robią w środku... Policjanci postanowili rozejrzeć się dokładniej. W środku znaleźli broń. Była nią gumowa pałka, która zgodnie z prawem obowiązujących w Holandii jest nielegalna. Została ona skonfiskowana. Natomiast nasi dwaj rodacy w wyniku tej interwencji zostali ukarani grzywną, jak wynika z relacji przedstawionej na łamach holenderskich mediów. Auto zostało zarekwirowane, a Polacy - aresztowani. Aresztowano dwóch podejrzanych i uzbrojonych Polaków (fot: Pixabay) Co ustalili holenderscy policjanci? Holenderskim służbom szybko i sprawnie udało się wyjaśnić tę sprawę. Przede wszystkim ustalono, do kogo należy furgonetka, w której „zasiedzieli się” Polacy. - Skontaktowaliśmy się z właścicielem tego pojazdu - komentował jeden z funkcjonariuszy, jak cytujemy za serwisem informacyjnym AD.nl. Jak się okazało, właściciel miesiąc temu zlecił wykonania naprawy swojego pojazdu. Jednak od tamtego czasu wieść o jego furgonetce zaginęła. Nie jest jasne, czy został on skradziony. W każdym razie właściciel nie chciał wnosić oskarżenia, jednak zależało mu na odzyskaniu swojej własności. Skończyło się tylko na grzywnie Koniec końców, można napisać, że naszym rodakom się „upiekło". Zgodnie z obowiązującym prawem w Holandii, policja nie ma żadnych podstaw, aby wysnuć wobec nich jakieś oskarżenia. „W Holandii można przecież komuś użyczyć pojazd. Jeśli zaś ten ktoś nie złożył oficjalnego zawiadomienia, tak jak było to w tym przypadku, policja nie mogła nic zrobić” - jak czytamy na łamach serwisu „Głos Polski” w tej sprawie. Skończyło się zatem tylko grzywną za posiadanie nielegalnej na terenie kraju broni. Excerpt: Nie byli w stanie wyjaśnić skąd wzięli się w pojeździe, ani powiedzieć, kto jest właścicielem auta. ### Home Office wycofało się z deportacji 80-letniej Polki Sprawa 80-letniej Polki, której groziła deportacja, odbiła się szerokim echem zarówno w Wielkiej Brytanii jak i w Polsce. Dopiero po nagłośnieniu sytuacji kobiety Home Office wycofało się z planów dotyczących jej deportacji. Na początku kwietnia pisaliśmy o sprawie 80-letniej Polki, której groziła deportacja tylko dlatego, że zamiast wniosku papierowego o pobyt stały w UK, wypełniła formularz online. Home Office wysłało jej wtedy pismo, w której poinformowało o deportacji. Deportacja Polki odwołana 80-letnia Polka, która przybyła do Wielkiej Brytanii do swojego syna na podstawie programu łączenia rodzin, przeszła prawdziwą gehennę. Kobieta złożyła wniosek o pobyt stały online. Gdy jednak zbliżał się termin wygaśnięcia jej wizy turystycznej, Home Office poinformowało ją, że jej wniosek o pobyt stały jest nieważny, bo wypełniła go przez Internet. W liście odmownym napisano: „Wymagany proces składania wniosku przez osobę ubiegającą się, jako członek rodziny odpowiedniego obywatela brytyjskiego znaturalizowanego, polega na użyciu odpowiedniego formularza papierowego. Pani wniosek został złożony online. Nie ma prawa odwołania w odniesieniu do nieważnego wniosku”. Napisano jej także o konsekwencjach nielegalnego pobytu, czyli groźbie zatrzymania, grzywnie, więzieniu i deportacji. Dopiero po tym, jak sprawę nagłośnił The Guardian, Home Office zreflektowało się i przesłało kobiecie poprawny formularz papierowy do wypełnienia i odesłania. W trybie ekspresowym, bo trwającym zaledwie parę dni, zatwierdzono jej wniosek i przyznano pięcioletni pre-settled status. Home Office wycofało się ze swojej błędnej decyzji w sprawie Polki / fot. Getty Images Sprawa zakończona sukcesem Syn 80-letniej Polki, który ma już brytyjskie obywatelstwo i mieszka na Wyspach od 2006 roku, powiedział: - Jestem tak bardzo szczęśliwy, że ta długa przeprawa z Home Office dobiegła końca. A sprawa została pozytywnie rozwiązana. To wszystko było wyczerpujące, ale moja mama jest bardzo zadowolona z nowej decyzji. Katherine Smith z Redwing Immigration, która jest doradcą rodziny, także z zadowoleniem przyjęła decyzję Home Office: - Bardzo pomocne było to, że Home Office rozpatrzyło nowy wniosek papierowy tak szybko po jego złożeniu. Rodzina odczuła ulgę i jest szczęśliwa, że może nadal być razem. Zły formularz Zgodnie z obowiązującymi zasadami, papierowy formularz wniosku o pobyt powinno się złożyć w Home Office. Następnie urząd drukuje na nim imię i nazwisko wnioskodawcy, a później wysyła go do niego e-mailem. Wnioskodawca musi go wydrukować, wypełnić i odesłać pocztą do Home Office. Mylące może być to, że Home Office poinformowało o przeniesieniu swojego systemu dotyczącego kwestii imigracyjnych do sieci. A nie wszyscy wiedzą, że część wniosków należy nadal wypełniać w formie papierowej. Dlatego też polska rodzina złożyła wniosek o pobyt stały przez Internet i nie była świadoma, że powinno złożyć się go w formie papierowej. Ponadto Home Office czekało do ostatniej chwili, aby powiadomić 80-latkę o jej błędzie i uniemożliwiło tym samym jego sprostowanie. Excerpt: Home Office zreflektowało się przyznając, że deportacja Polki była błędną decyzją. Ostatecznie 80-letniej kobiecie przyznano prawo pobytu. ### Obwodowe komisje wyborcze w Holandii - tu zagłosujesz na prezydenta RP W Holandii powstało 15 obwodowych komisji wyborczych, w których polscy imigranci będą mogli oddać swój głos w wyborach prezydenckich 2025. Poniżej, prezentujemy pełną listę obwodowych komisji wyborczych (OKW), które utworzono w „Kraju tulipanów". Minister Spraw Zagranicznych utworzył w Holandii 15 obwodów wyborczych w ramach jednego okręgu konsularnego w Hadze. Stało się to za sprawą Rozporządzenia z dnia 2 kwietnia 2025 r. w sprawie utworzenia obwodów głosowania w wyborach Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w 2025 roku dla obywateli polskich przebywających za granicą. Wybory Prezydenta RP 2025 w Holandii Imigranci z Polski mieszkający w Holandii będą mogli oddawać głosy w wyborach prezydenckich 2025 nie tylko w Hadze, gdzie powstało 5 obwodów. Głosy oddamy również w Amsterdamie (4 obwody), Bredzie (4 obwody) Brunssum i Groningen (po 1 obwodzie). Jednakże w Hadze głosowanie nie będzie miało miejsca w Ambasadzie RP. Jak podaje serwis polonia.nl prawdopodobnie z racji przygotowań do szczytu NATO w centrum Hagi 24-26 czerwca, nie będzie to możliwe. Gdzie zatem będzie można oddać swój głos? Lokale wyborcze w Hadze zlokalizowano przy ulicy Saturnusstraat 95 na terenie Brinckhorst przy autostradzie A1 na Utrecht. Jak oddać głos na prezydenta RP w Holandii? Co trzeba zrobić, aby wziąć udział w polskich wyborach polskiego prezydenta 2025, mieszkając poza granicami naszej ojczyzny? Obywatele polscy przebywający w Holandii będą mogli zagłosować w obwodach głosowania utworzonych za granicą. Prawo udziału w wyborach Prezydenta RP w 2025 roku ma osoba, która: najpóźniej w dniu głosowania kończy 18 lat, nie została pozbawiona praw publicznych prawomocnym orzeczeniem sądu, nie została ubezwłasnowolniona prawomocnym orzeczeniem sądu, nie została pozbawiona praw wyborczych prawomocnym orzeczeniem Trybunału Stanu, posiada ważny polski paszport, a w państwach, w których dowód osobisty jest wystarczającym dokumentem do przekroczenia granicy, ważny dowód osobisty; zostanie wpisana do spisu wyborców. Obwodowe komisje wyborcze w Holandii - tu zagłosujesz na prezydenta (fot: Getty Images) Rejestracja na wybory prezydenckie 2025 za granicą Przypominamy, iż rejestracja zgłoszeń do spisu wyborców tworzonego przez konsula rozpoczęła się w środę, 9 kwietnia 2025. Natomiast wniosek należy złożyć najpóźniej do wtorku, 13 maja 2025 roku. Istnieją mianowicie trzy sposoby rejestracji w spisie wyborców: złożenie wniosku przy użyciu usługi e-Wybory, złożenie wniosku w postaci papierowej z własnoręcznym podpisem (także korespondencyjnie), złożenie wniosku na adres poczty elektronicznej właściwego konsula z załączonym skanem/fotografią podpisanego własnoręcznie wniosku. (formularz wniosku będzie dostępny na stronach internetowych placówek zagranicznych) UWAGA! Ogółem najszybszą i najprostszą metodą dopisania się do spisu wyborców za granicą jest skorzystanie z aplikacji e-Wybory. Podsumowując, ten właśnie sposób jest rekomendowany przez polskie władze. Obwodowe komisje wyborcze w Holandii Gdzie zatem powstały komisje wyborcze w Holandii? Na zakończenie, poniżej prezentujemy pełną listę obwodowych komisji wyborczych, które utworzono w Holandii: 195. Haga I: Saturnusstraat 95, 2516 AG Den Haag 196. Haga II: Saturnusstraat 95, 2516 AG Den Haag 197. Haga III: Saturnusstraat 95, 2516 AG Den Haag 198. Haga IV: Saturnusstraat 95, 2516 AG Den Haag 199. Haga V: Saturnusstraat 95, 2516 AG Den Haag 200. Amsterdam I: Hoogoorddreef 66A, 1101 BE Amsterdam 201. Amsterdam II: Hoogoorddreef 66A, 1101 BE Amsterdam 202. Amsterdam III: Hoogoorddreef 66A, 1101 BE Amsterdam 203. Amsterdam IV: Hoogoorddreef 66A, 1101 BE Amsterdam 204. Breda I: Tweeschaar 12, 4822 AT Breda 205. Breda II: Tweeschaar 12, 4822 AT Breda 206. Breda III, Tweeschaar 12, 4822 AT Breda 207. Breda IV: Tweeschaar 12, 4822 AT Breda 208. Brunssum: Schinvelderstraat 19A, 6441 TE Brunssum 209. Groningen: Goudlaan 555, 9743 CP Groningen Excerpt: Tu zagłosujesz na prezydenta RP. Prezentujemy pełną listę obwodowych komisji wyborczych (OKW), które utworzono w Holandii. ### Odnaleziono ciało poszukiwanej dziewczynki, która zaginęła bawiąc się przy Tamizie Kaliyah Coa zaginęła 31 marca podczas zabawy w pobliżu rzeki. Niestety niedawno służby potwierdziły, że ciało poszukiwanej dziewczynki zostało odnalezione w Tamizie. Jakie były okoliczności tragicznej śmierci dziecka? Czy na pewno był to wypadek? Natomiast dyskusja o bezpieczeństwie wokół rzek rozgorzała w UK na nowo. Ciało poszukiwanej dziewczynki odnaleziono w niedzielny poranek, 13 kwietnia, około godziny 9:03 w rejonie Maritime Quay na Isle of Dogs we wschodnim Londynie.Służby poinformowała przypadkowa osoba, która zauważyła ciało dryfujące w wodzie. Na miejsce skierowano funkcjonariuszy Policji Metropolitalnej, straż pożarną oraz ekipę dochodzeniowo-śledczą. Okoliczności wskazują, że ciało mogło przez niemal dwa tygodnie przemieszczać się z prądem rzeki – miejsce jego odnalezienia znajduje się kilka kilometrów na zachód od Barge House Causeway, gdzie 31 marca Kaliyah Coa weszła do Tamizy i zaginęła. Służby natychmiast zamknęły teren wokół Maritime Quay. Natomiast funkcjonariusze przeprowadzili wstępne oględziny. Choć formalna identyfikacja zwłok nie została jeszcze dokonana, rodzina Kaliyah została poinformowana o odkryciu. Psycholodzy otoczyli opieką psychologiczną najbliższych dziecka. Odnaleziono ciało poszukiwanej dziewczynki - czy to był wypadek? W świetle dotychczasowych ustaleń Policji Metropolitalnej, wszystko wskazuje na tragiczny wypadek. Z relacji świadków wynika, że 11-letnia Kaliyah Coa weszła do wody w rejonie Barge House Causeway podczas zabawy z innymi dziećmi i zniknęła pod powierzchnią rzeki. Po odnalezieniu ciała w Maritime Quay, kilka kilometrów od miejsca zdarzenia, służby przeprowadziły wstępne oględziny zwłok, które nie wykazały żadnych śladów przemocy ani oznak udziału osób trzecich. Policja odnalazła ciało poszukiwanej dziewczynki. Dziecko zaginęło dwa tygodnie temu. fot. gettyimages.com Natomiast policja nie natrafiła tam na żadne podejrzane ślady mogące wskazywać na czyn przestępczy. Oficjalną przyczynę śmierci lekarze ustalą po przeprowadzeniu sekcji zwłok. Jednak według obecnych ustaleń służb, śmierć dziewczynki najprawdopodobniej była nieszczęśliwym wypadkiem. Śmierć Kaliyah Coa a bezpieczeństwo dzieci w UK? Tragiczna śmierć 11-letniej Kaliyah Coa ponownie zwraca uwagę na kwestię bezpieczeństwa dzieci w pobliżu otwartych zbiorników wodnych w Wielkiej Brytanii. Choć takie wypadki nie zdarzają się codziennie, nie są też całkowicie odosobnione. Każdego roku służby odnotowują przypadki utonięć. Ofiarami często są dzieci i młodzież. Dlatego w okresie wiosenno-letnim, gdy wzrasta aktywność na świeżym powietrzu, wypadków jest więcej. Rzeki, kanały i nabrzeża w miastach, mimo obecnych oznakowań ostrzegawczych, nie zawsze są odpowiednio zabezpieczone. Dodatkowo w wielu miejscach – jak Barge House Causeway – brakuje fizycznych barier czy ogrodzeń uniemożliwiających swobodne wejście do wody. Zaginięcie i odnalezienie ciała poszukiwanej dziewczynki ponownie spowodowało zwrócenie uwagi na kwestie bezpieczeństwa. Eksperci ds. bezpieczeństwa zwracają uwagę na potrzebę edukacji dzieci w zakresie zagrożeń związanych z wodą. Dlatego apelują o zwiększenie nadzoru i poprawę infrastruktury ochronnej w miejscach publicznych nad rzekami. Wypadek Kaliyah powinien być impulsem do przeglądu standardów bezpieczeństwa w takich lokalizacjach i wdrożenia działań prewencyjnych. Czy uda się zapobiegać podobnym tragediom w przyszłości? Excerpt: Kaliyah Coa zaginęła 31 marca podczas zabawy w pobliżu rzeki. Niestety niedawno służby potwierdziły, że ciało poszukiwanej dziewczynki zostało odnalezione w Tamizie ### Tragiczna śmierć Polki zabitej przez 13-latkę - nowe ustalenia 10 marca 2025 Wielką Brytanią wstrząsnęła wiadomość o tragicznej śmierci Polki, Marty Bednarczyk. Kobieta zginęła od ciosów nożem zadanych przez nastoletnią dziewczynkę. Sprawa Polki zabitej przez 13-latkę do dziś budzi wiele emocji. Szczególnie, że motywacje i powód ataku dotąd są tajemnicą. Dlatego każdy nowy fakt i ustalenie są tak ważne. Niedawno ukazał się raport koronera. Co nowego wiemy w sprawie Polki zabitej przez 13-latkę? Z najnowszego raportu koronera wynika, że Polka zabita przez 13-latkę, Marta Bednarczyk, zginęła od licznych ciosów zadanych nożem. 43-letnia matka trojga dzieci miała głębokie rany kłute twarzy, szyi i pleców. Jak wynika z badań, to właśnie ciosy nożem okazały się śmiertelne. Śmierć Polki mieszkającej w UK nastąpiła jeszcze przed wybuchem pożaru. Potwierdzają to wstępne ustalenia medyków sądowych. Nastolatka zabiła Polkę nożem, a ogień, który wznieciła, najprawdopodobniej miał zatrzeć ślady zbrodni. Do tragedii doszło w środku nocy, w domu przy Newcomen Road w Wellingborough. Martę znaleźli strażacy, którzy przybyli na miejsce po zgłoszeniu o pożarze. Dlatego, ze względu na obrażenia dodatkowo zidentyfikowano ją na podstawie badań DNA. Co się dzieje z nastoletnią sprawczynią? Nastoletnia sprawczyni tragedii pozostaje w areszcie młodzieżowym. Ma 13 lat i z uwagi na wiek jej tożsamość nie może zostać ujawniona. Jednocześnie wiemy, że nastolatka została zatrzymana 12 marca. Zatem w dwa dni po śmierci Marty Bednarczyk. Usłyszała zarzuty zabójstwa oraz podpalenia z zamiarem narażenia życia. Nie przyznała się do winy. Dodatkowo nie złożyła jeszcze formalnych wyjaśnień przed sądem. Podczas pierwszego przesłuchania trzymała pluszowego misia. fot. gettyimages.com Dziewczynka jest formalnie oskarżona. Obecnie przebywa w zamkniętym ośrodku dla nieletnich. Natomiast proces nastolatki, która zabiła Polkę nożem, odbędzie się w listopadzie przed sędzią Sądu Najwyższego. Dlatego obecnie trwają intensywne przygotowania, badania i zbieranie dowodów. Sprawa budzi ogromne emocje zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w Polsce. Tragiczna śmierć Polki - co się stało? Tragiczna śmierć Polki wstrząsnęła Wellingborough i całą Polonią w Wielkiej Brytanii. Marta Bednarczyk miała 43 lata. Była matką trojga dzieci i od 15 lat mieszkała w Anglii. Pracowała, wychowywała dzieci. Z wypowiedzi bliskich wynika, że sąsiedzi bardzo ją cenili. Natomiast bliscy wspominają ją jako "kochającą mamę i oddaną przyjaciółkę". Zginęła w nocy z 9 na 10 marca. Jej ciało znaleziono w domu, po zgłoszeniu o pożarze. Strażacy odkryli, że kobieta miała liczne rany kłute. Dlatego funkcjonariusze przypuszczali od razu, że została zaatakowana nożem, a ogień miał zataić zbrodnię. Śmierć Marty Bednarczyk to brutalne morderstwo dokonane przez dziecko. Wstrząsająca tragedia, jakich nawet obecnie, zdarza się niewiele. Excerpt: Sprawa Polki zabitej przez 13-latkę do dziś budzi wiele emocji. Szczególnie, że motywacje i powód ataku dotąd nie są znane. W sprawie pojawiły się jednak nowe fakty. ### Wybuch w domu w Worksop. Zginął mężczyzna W Worksop (Nottinghamshire) doszło do wybuchu w domu znajdującego się w zabudowie szeregowej. Jeden mężczyzna nie żyje, a dziesiątki osób ewakuowano. W eksplozji zniszczonych zostało parę nieruchomości. Wybuch w domu w Worksop był tak duży, że cały uległ zniszczeniu. Częściowo zawaliły się także dwie sąsiednie nieruchomości. Osiem innych i 20 zaparkowanych na ulicy samochodów uległo uszkodzeniu. Tragiczne zdarzenie miało miejsce w sobotę wieczorem. Wybuch w domu uśmiercił jedną osobę Nieruchomości na John Street w Worksop ewakuowano, a służby ratunkowe wydobyły spod gruzów domu, w którym doszło do eksplozji, ciało 50-letniego mężczyzny. Inną osobę przewieziono do szpitala z niewielkimi obrażeniami. Łącznie w okolicy ewakuowano 35 nieruchomości, a 48 mieszkańców potrzebuje alternatywnego zakwaterowania. Julie Leigh z Bassetlaw District Council powiedziała, że władze lokalne zapewniły tymczasowe zakwaterowanie w pobliskim Crown Place Community Centre. A część ewakuowanych osób zatrzymała się u rodziny i znajomych. W wyniku eksplozji zginął 50-letni mężczyzna / fot. Getty Images Inspektor Clive Collings dodał: - To niezwykle poważne zdarzenie, które doprowadziło do przedwczesnej śmierci mężczyzny. Jego rodzina została poinformowana i otrzymała wsparcie od specjalnie przeszkolonych funkcjonariuszy. Nie mam wątpliwości, że to zdarzenie wywołało szok w społeczności Worksop. Policja prowadzi dochodzenie Policja z Nottinghamshire potwierdziła, że oprócz 50-letniego mężczyzny, nie znaleziono nikogo innego pod gruzami domu. Obecnie trwa dochodzenie, które ma na celu ustalenie przyczyny eksplozji. Osoby, które mają jakiekolwiek obawy związane ze zdarzeniem, proszone są o kontakt z policją. Ponadto Nottinghamshire Fire and Rescue Service (NFRS) poinformowało, że specjalistyczne zespoły poszukiwawczo-ratownicze przeszukują teren po wybuchu. W niedzielę po południu na miejsce zdarzenia przybyli pracownicy odpowiedzialni za rozbiórkę. Relacje mieszkańców Mieszkańcy okolicy opisali wybuch w domu i powiedzieli, że usłyszeli „ogromny huk”, przez który wielu z nich wybiegło w przerażeniu na ulicę. Jedna z osób relacjonowała BBC, że na ulicy unosił się gęsty czarny dym. Niektóre osoby pobiegły w stronę zniszczonego domu z zamiarem pomocy. Bryony Wilkinson mieszkająca na John Street powiedziała: - Wszystko zaczęło się od naprawdę głośnego huku. A potem cały dom się zatrząsł. To mnie zszokowało i zamarłam na pięć sekund. Słyszałam zamieszanie na zewnątrz i zobaczyłam czarny dym. 59-letni Andy Wade, który mieszka 4 km od miejsca wybuchu, przybył na miejsce tragedii, bo znał mężczyznę, który zginął. - Po prostu usłyszałem huk i pomyślałem, że jest bardzo głośny. Około 20 minut później wszystkie informacje zaczęły pojawiać się na Facebooku. Ludzie kontaktowali się ze mną, aby powiedzieć, że doszło do eksplozji na John Street. Gdy zaczęły pojawiać się zdjęcia, wiedziałem, czyj to dom. Nie znam okoliczności, ale jestem bardzo zdenerwowany – powiedział mężczyzna. Excerpt: Zginął 50-letni mężczyzna, a dziesiątki osób ewakuowano po eksplozji domu w Worksop. Policja stara się ustalić przyczynę tragedii. ### Promocje na Wielkanoc w brytyjskich supermarketach Brytyjskie sieci handlowe obniżają ceny warzyw na Wielkanoc - w niektórych przypadkach spadną one do zaledwie 15 pensów! Szykuje się zaostrzenie „wojny cenowej” między największymi supermarketami na Wyspach z okazji zbliżających się świąt. Konsumenci mogą zacierać ręce... Zbliżają się święta wielkanocne, które z punktu widzenia sektora retail są jednym z „najgorętszych” okresów w roku. Mieszkańcy Wyspy, i nie tylko oni, robią zakupy na potęgę. Aby przyciągnąć ich do swoich sklepów, niektóre sieci handlowe w UK przygotowały specjalne oferty. Warzywa na świąteczny stół za 15 pensów Przypomnijmy, podczas zeszłorocznych świąt Bożego Narodzenia doszło do podobnej sytuacji. Wówczas sygnał do rozpoczęcia wojen cenowych dała sieć Sainsbury`s, a Aldi odpowiedziało swoimi zniżkami. Wskutek bożonarodzeniowych promocji regularne ceny warzyw kształtujące się od 75 pensów do 1.69 GBP zostały obniżone do 15 pensów. Rzecz jasna wybrano te artykuły spożywcze, których używa się do przygotowania świątecznych potraw. Teraz, na Wielkanoc, sytuacja się powtarza. Pierwszym supermarketem, który ogłosił wielkanocną obniżkę cen, był niemiecki dyskont Lidl. W ramach akcji „Pick of the Week”, która rusza 15 kwietnia, obniżone zostaną ceny marchewki, białych ziemniaków, fasolki szparagowej, brukwi, pasternaku i cebuli. Ponadto spadnie również cena ogórków, ale do poziomu nie 15, ale 89 pensów. Promocje na Wielkanoc w brytyjskich supermarketach (fot: Getty Images) Promocje na Wielkanoc w Aldi, Lidlu i Sainsbury's W odpowiedzi na akcje Lidla druga niemiecka sieć na Wyspach, czyli Aldi, również ogłosiła swój ruch. W ramach oferty „Super Six” ceny wybranych warzyw zostaną obniżone od 34% do 89%. Akcja Aldi rusza również 15 kwietnia i potrwa do 19 kwietnia w Anglii i Walii, a w Szkocji - do 20 kwietnia. W wielkanocnej wojnie cenowej bierze również udział sieć Sainsbury's. Obniżki w jej marketach będą obowiązywać od 16 do 20 kwietnia. Taniej będzie można kupić nie tylko warzywa, ale również wybrane dania główne na Wielkanoc będą dostępne ze zniżką wynoszącą 50%. Zaznaczmy, że aby móc skorzystać z promocji Sainsbury's, trzeba posiadać kartę Nectar. Z kolei w przypadku Aldi i Lidla nie ma takiej konieczności. Zaznaczmy, że jak w przypadku wszystkich ofert w takim charakterze, będą one dostępne tylko do wyczerpania zapasów. Co kupimy taniej na Wielkanoc? Promocje na Wielkanoc - oto pełne zestawienie dostępnych ofert na warzywa w UK: LIDL - „Pick of the Week” Marchewka (1 kg) – 15p Białe ziemniaki (2 kg) – 15p Szparagowa fasolka (220 g) – 15p Brukiew (za sztukę) – 15p Pasternak (500 g) – 15p Cebula dymka (za pęczek) – 15p ALDI - „Super Six” Białe ziemniaki (15p, 2 kg) – poprzednia cena 1,35 £ – oszczędność 89% Marchewki (15p, 1 kg) – poprzednia cena 69p – oszczędność 78% Brokuły (15p, 360 g) – poprzednia cena 79p – oszczędność 81% Szczypior (15p, 100 g) – poprzednia cena 69p – oszczędność 78% Czosnek luz (15p, sztuka) – poprzednia cena 37p – oszczędność 59% Ogórek (59p, sztuka) – poprzednia cena 89p – oszczędność 34% SAINSBURY`S Białe ziemniaki 2 kg – 15p Pasternak 500 g – 15p Brukiew – 15p Marchewki 1 kg – 15p Dodajmy, iż promocje tego typu zostały zapoczątkowane w 2014, przez sieć Tesco i akcje „Festive Five”. W jej ramach oferowano siatki marchewek, ziemniaków, brukselki, pasternaku i kalafiora po 49 pensów za sztukę. Podsumowując, wywołało to świąteczną wojnę cenową (Christmas Vegetable Price War). Jak widać, rozgrywa się ona już nie tylko w trakcie Bożego Narodzenia, ale również na Wielkanoc... Trzeba jednak dodać, iż te wojny cenowe mają również ciemną stronę. Jak podaje „Guardian”, warzywa w ramach akcji promocyjnych przygotowanych przez brytyjskie markety są sprzedawane ze stratą. – Nie da się zaprzeczyć, że konsumenci lubią tego rodzaju duże rabaty, ale muszą zrozumieć, że mają one swoją cenę – komentuje na łamach tego właśnie serwisu Jack Ward, dyrektor naczelny British Growers Association. Excerpt: Szykuje się zaostrzenie „wojny cenowej” między największymi supermarketami na Wyspach z okazji zbliżających się świąt. Konsumenci mogą zacierać ręce... ### Zakłócenia w podróży przed świętami. Loty, kolej i korki na drogach Jeśli planujemy wyjazd na Bank Holidays, musimy liczyć się z tym, że przed świętami pojawią się zakłócenia w podróży. Czego możemy spodziewać się na lotniskach, na kolei i na drogach? W okresie Świąt Wielkanocnych zakłócenia w podróży bywają stresujące. Każdy z nas chciałby uniknąć korków, opóźnionych lotów i podobnych problemów dotarciu do celu. Warto zatem wiedzieć, jakich utrudnień możemy spodziewać się w tym czasie wyruszając w podróż. Zakłócenia w podróży na drogach Jeśli planujemy wyjazd samochodem na święta, największych korków możemy spodziewać się na autostradach M5, M6, M25 i A303. Czas od piątku 11 kwietnia do niedzieli 13 kwietnia będzie najprawdopodobniej okresem największego ruchu. Szczególnie na połączeniach do i z portów, zwłaszcza w Dover i na terminalu Eurotunelu w Folkestone. Zgodnie z przewidywaniami, największe korki będą na następujących trasach: M6 na północ od Birmingham, szczególnie Preston i dalej. Powodem jest to, że wiele osób wybiera się do Blackpool i Lake District. M5 na południowy-zachód od Birmingham do Bristolu i Exeter. A303 na południowy-zachód, przez Wiltshire. M25, szczególnie między zjazdami na M23 i M40 na południowy-zachód i Dartford Crossing na wschodzie. Utrudnienia na kolei Z powodu prac inżynieryjnych Network Rail wystąpią utrudnienia na kluczowych połączeniach kolejowych. W weekend, 12 i 13 kwietnia lotnisko Luton będzie odcięte od kolei. Musimy liczyć się z brakiem pociągów East Midlands Railway i Thamesling między London St Pancras i Bedford. Między Hitchin na głównej linii East Coas z Bedford będą kursować autobusy zastępcze. Ponadto główna linia West Coast będzie zamknięta w London Euston od soboty 19 do poniedziałku 21 kwietnia. Nawet w Wielki Piątek usługa Avanti West Coast łącząca London Euston z West Midlands, północno-zachodnią Anglią, północną Walią i południową Szkocją będzie ograniczona. Dalej na północ na głównej linii West Coast, nie będą kursować żadne pociągi z Carlisle do Szkocji z powodu prac nad wymianą torów od soboty do poniedziałku. HS2 – kontrowersyjna, opóźniona linia, która miała połączyć Londyn z Birmingham – powoduje zamknięcie linii Chiltern Railways między London Marylebone i Aylesbury. Między Great Missenden i Aylesbury trwa budowa mostu. Co istotne również stacja London Paddington, będąca węzłem komunikacyjnym sieci Great Western Network, też odczuje znaczną redukcję przepustowości. Dwie z czterech linii biegnących na zachód do Reading będą zamknięte podczas weekendu wielkanocnego. Natomiast pociągi Heathrow Express będą kursować nie co 15 minut, ale co pół godziny. Opóźnienia lotów Natomiast linie lotnicze ostrzegają pasażerów przed największymi opóźnieniami lotów od ćwierćwiecza. Powodem będzie fakt, że centra kontroli ruchu lotniczego zmagają się z niedoborami pracowników. Ryanair twierdzi, że 36,2 mln jego pasażerów ucierpiało z powodu ograniczeń kontroli ruchu lotniczego w ciągu ostatniego roku. Z kolei ponad 200 000 lotów zostało opóźnionych. Najbardziej ucierpieli podróżni lecący do i z Francji oraz Hiszpanii. Podróżni muszą liczyć się z opóźnieniami lotów / fot. Getty Images Największa brytyjska tania linia lotnicza, easyJet, która ma siedzibę w Luton, twierdzi, że jej najbardziej ruchliwym dniem będzie Wielki Piątek, 18 kwietnia. Przewoźnik planuje ponad 1100 lotów do lub z brytyjskich lotnisk, przewożąc do 145 000 pasażerów. Najpopularniejszymi słonecznymi destynacjami są Dalaman w Turcji oraz hiszpańskie wyspy Majorka i Teneryfa. Najbardziej ruchliwe dni dla kluczowych lotnisk: Bristol 11-14 i 18-21 kwietnia Edynburg 13 kwietnia dla odlotów i najbardziej ruchliwy ogółem; 20 kwietnia dla przylotów Gatwick 18 kwietnia Glasgow 20 kwietnia Liverpool 18 kwietnia Luton 13 kwietnia dla przylotów, 18 kwietnia dla odlotów Manchester 18 kwietnia. Ponadto pasażerowie promów powinni wziąć także pod uwagę opóźnienia na trasie między Francją i Wielką Brytanią. Excerpt: Jeśli planujemy wyjazd na Bank Holidays, musimy liczyć się z tym, że przed świętami pojawią się zakłócenia w podróży. Czego możemy się spodziewać? ### Niechciane doświadczenia seksualne w szkołach? Z badania przeprowadzonego w Holandii wynika, że niechciane doświadczenia seksualne w szkołach to codzienność wielu dziewcząt i młodych kobiet. Molestowanie w szkole niestety nadal się zdarza. Czego doświadczają i czy wiedzą gdzie zgłosić problem? Badanie przeprowadziła agencja Ipsos I&O na zlecenie międzynarodowej organizacji Plan International. Zajmuje się ona ochroną praw dzieci. Wzięło w nim udział 1 060 dziewcząt i młodych kobiet w wieku 13–25 lat, uczęszczających do szkół i uczelni w Holandii. Celem badania było zrozumienie skali problemu niechcianego zachowania seksualnego w środowisku edukacyjnym. Wiele młodych kobiet pada ofiarą molestowania seksualnego w szkole. Na co dzień nie widać po nich traum, fot. freepik.com Badacze pytali respondentki o doświadczenia związane z molestowaniem seksualnym, od niewłaściwych komentarzy i flirtujących żartów po bardziej poważne incydenty, takie jak dotykanie czy obmacywanie. Wyniki ujawniły, że jedna na sześć badanych kobiet miała do czynienia z tego rodzaju zachowaniami. Jednocześnie 43 procent z nich nie wiedziało, gdzie można je zgłosić. To sugeruje, że problem jest znacznie bardziej rozpowszechniony, niż może to wynikać z oficjalnych raportów. Niechciane doświadczenia seksualne w szkołach - czego doświadczają dziewczynki i młode kobiety? Zgodnie z wynikami badania przeprowadzonego przez Ipsos I&O na zlecenie Plan International, większość ofiar doświadczała niewłaściwych komentarzy, żartów o charakterze seksualnym, sugestywnych pytań, a także flirtu, który nie był pożądany. Prawie jedna na pięć dziewczyn zgłosiła, że została molestowana w szkole lub na uczelni. Doświadczyły one nieodpowiednich dotknięć lub obmacywań. Takie sytuacje są zaskakująco powszechne. Jednocześnie wiele młodych kobiet nie wie, jak reagować. Molestowanie w szkole lub na uczelni - sprawcy Sprawcami są najczęściej koledzy ze szkoły lub studiów. Rzadziej zdarza się, że są nimi nauczyciele i inni pracownicy placówek edukacyjnych. Brak wiedzy na temat tego, jak sobie radzić w przypadku molestowania seksualnego, może wynikać z niewielkiego wsparcia instytucjonalnego. Niestety wpływ ma także poczucie wstydu i lęku ofiar. Te często obawiają się nie tylko o swoje bezpieczeństwo. Martwią się również o to, jak postrzegać będą je rówieśnicy. Niestety niechciane doświadczenia seksualne są częścią rzeczywistości, w której żyją młodzi ludzie. Konsekwencje mogą być poważne Problem niechcianych zachowań seksualnych w szkołach i na uczelniach nie jest wyłącznie holenderską specyfiką. Niestety dotyczy młodych ludzi na całym świecie, w tym także w innych krajach europejskich. Zjawisko molestowania seksualnego w szkołach jest powszechne w wielu państwach. To tam dziewczęta i młode kobiety często spotykają się z nieodpowiednimi zachowaniami – od niechcianych komentarzy i flirtu po fizyczne molestowanie. Tego rodzaju doświadczenia mogą mieć poważny wpływ na psychiczne i emocjonalne zdrowie młodych kobiet. Często prowadzą do długotrwałych konsekwencji, takich jak poczucie wstydu, lęku, obniżenie poczucia własnej wartości. W skrajnych przypadkach – do rozwoju zaburzeń psychicznych, w tym depresji czy zaburzeń odżywiania. Takie doświadczenia mogą również wpływać na ich przyszłe życie zawodowe i osobiste. Prowadzą do trudności w relacjach interpersonalnych czy obniżenia efektywności w pracy lub nauce. Aby zapobiec takim sytuacjom, kluczowa jest edukacja. Wiedza pomoże młodym ludziom zrozumieć, czym są granice w relacjach interpersonalnych, jakie zachowania są akceptowalne, a które już stanowią molestowanie seksualne. Molestowanie i przemoc seksualna w szkole - gdzie szukać pomocy? Ważne jest również, aby w szkołach i na uczelniach wprowadzono skuteczne mechanizmy wsparcia dla ofiar, takie jak dostęp do psychologów, jasno określone procedury zgłaszania niechcianych zachowań oraz stworzenie przestrzeni, w której ofiary molestowania seksualnego nie będą czuły się osamotnione i stygmatyzowane. W przypadku wystąpienia takich sytuacji, młode kobiety mogą szukać pomocy u organizacji zajmujących się prawami kobiet, psychologów, nauczycieli, a także instytucji publicznych oferujących wsparcie i porady prawne. Excerpt: Z badania przeprowadzonego w Holandii wynika, że niechciane doświadczenia seksualne w szkołach to codzienność wielu dziewcząt i młodych kobiet. ### Czy podatki w UK pójdą w górę? Coraz więcej ekonomistów, analityków i mieszkańców UK zadaje sobie to pytanie. Kanclerz Reeves wspominała już o opodatkowaniu ISA. Choć z tego pomysłu się wycofała, to jednak po Spring Statement 2025 wiadomo, że budżet nie zamknie się bez dodatkowych pieniędzy. Dlatego pytanie: podatki w UK w górę jest coraz głośniejsze. Po Oświadczeniu Wiosennym (Spring Statement 2025) , rząd Wielkiej Brytanii zmierza ku nowemu budżetowi, który zostanie przedstawiony w październiku. Chociaż część cięć wydatków już została ogłoszona, sytuacja finansowa pozostaje napięta. Wyjątkowo niski margines wolnych środków sprawia, że podwyżki podatków w UK stają się niemal nieuniknione. Rząd stara się utrzymać równowagę budżetową i uniknąć dalszego wzrostu zadłużenia. Jednocześnie w obecnych warunkach rosnące obciążenia podatkowe mogą być niezbędnym rozwiązaniem, by zapewnić stabilność gospodarczą kraju w nadchodzących latach. Coraz więcej analityków zastanawia się, czy podatki w UK pójdą w górę? Podatki w UK w górę? Wielka Brytania stoi przed dużym dylematem – czy uda się zaplanować budżet bez podnoszenia podatków? W 2025 roku rząd zaplanował wydatki na poziomie 1 biliona funtów, a dochody z podatków wynoszą około 40% tej kwoty. Mimo cięć w innych obszarach, takich jak administracja czy obronność, podwyżki podatków są możliwe. Cięcia wydatków nie wystarczą, by pokryć rosnące koszty, w tym wyższe oprocentowanie długu publicznego. To może oznaczać, że podatki w UK pójdą w górę, choć szczegóły nie zostały jeszcze ogłoszone. Głośniej mówią o tym mieszkańcy WIelkiej Brytanii niż politycy. Finanse UK - jak obecnie wyglądają Finanse UK są w trudnej sytuacji. Wzrost kosztów pożyczek, niepewność rynków i rosnące wydatki socjalne sprawiają, że margines budżetowy jest coraz mniejszy. W 2025 roku rząd ma przewidywane dochody z podatków na poziomie 400 miliardów funtów. Dodatkowo, deficyt budżetowy wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie – około 100 miliardów funtów rocznie. To wszystko sprawia, że rząd musi szukać oszczędności, ale przestrzeń do cięć jest coraz mniejsza. Cięcia świadczeń socjalnych i zasiłków Rząd już zapowiedział cięcia świadczeń socjalnych o 20 miliardów funtów do 2028 roku. Cięcia te dotkną m.in. zasiłki i programy pomocy społecznej. W 2025 roku wydatki na świadczenia mają wynieść 250 miliardów funtów. Świadczenia dla chowych i niepełnosprawnych w UK, nowe zasady i punktacja w PIP, fot. gettyimages.com W kontekście rosnącego kosztu życia, cięcia mogą mieć poważne konsekwencje, a osoby najbiedniejsze mogą odczuć je najsilniej. Co więcej, wiele firm zapowiada podwyżki cen, co może wpłynąć na dalszy wzrost niezadowolenia społecznego. Podwyżka podatków w UK to nie wszystko. Co jeszcze wynika ze Spring Statement 2025 Podatki w górę w UK to tylko przypuszczenie. Jednak po Spring Statement 2025 obywatele muszą przygotować się także na wyższe składki na ubezpieczenie społeczne, wzrost stawek National Living Wage, a także wyższe opłaty lokalne i rachunki za energię. Dodatkowo, rząd zapowiedział cięcia w świadczeniach socjalnych, co oznacza mniejsze wsparcie dla osób o niższych dochodach. Firmy mierzą się z rosnącymi kosztami, co może skutkować wyższymi cenami i redukcją miejsc pracy. Czy to oznacza trudniejszy rok dla brytyjskich gospodarstw domowych? Excerpt: Coraz więcej ekonomistów, analityków i mieszkańców UK zadaje sobie to pytanie. Kanclerz Reeves wspominała już o opodatkowaniu ISA. ### Najtańszy supermarket w UK w marcu 2025 Najtańszy supermarket w UK w marcu – w której z popularnych sieci handlowych na Wyspach mogliśmy liczyć na najkorzystniejsze ceny? Gdzie w minionym miesiącu opłacało się najbardziej robić codzienne zakupy? Prezentujemy ranking najtańszych marketów w Wielkiej Brytanii za marzec 2025 roku. Co miesiąc na łamach „Polish Express” sprawdzamy, która sieć marketów w UK jest najtańsza. Ustalamy, gdzie da się zrobić zakupy, wydając mniej. W naszych tekstach odwołujemy się zestawień przygotowanych przez ekspertów „Which?”. Jest to uznana funkcjonująca na Wyspach organizacja, która działa na rzecz konsumentów w Wielkiej Brytanii. Jak zatem wygląda zestawienie najtańszych sieci handlowych w UK za marzec 2025? Zapraszamy do lektury! Najtańszy supermarket w Wielkiej Brytanii w marcu 2025 W ramach porównania „grocery”, a więc typowych, codziennych zakupów artykułów spożywczych, eksperci „Which?” przygotowali przykładowy koszyk 79 artykułów spożywczych. Znajdowały się w nim zarówno produkty znanych marek, takich jak chleb Hovis czy groszek Birds Eye, ale również tzw. marketowe marki własne. Kupno wszystkich artykułów z tego koszyka okazało się najtańsze w Aldi. Oferta niemieckiego dyskontu wyniosła średnio 133.73 GBP. Aldi minimalnie wyprzedził swojego największego konkurenta na Wyspach, a więc Lidla. Różnica między tymi sieciami sięgnęła zaledwie 67 pensów! Zakupy „Which?” w Lidlu kosztowały przeciętnie 134.40 funtów z kartą Lidl Plus. Bez karty ich cena wyniosła 134.43 GBP. Natomiast na przeciwległym biegunie znalazły się markety sieci Waitrose. Cena koszyka „Which?” w zeszłym miesiącu wyniosła tam 176.41 GBP. Był on więc aż o średnio 42.68 funta droższy, w porównaniu z najtańszą dostępną opcją. Najtańszy supermarket w UK w marcu 2025 (fot: Getty Images) - Aldi po raz kolejny został ogłoszony najtańszym supermarketem w Wielkiej Brytanii w naszej miesięcznej analizie cen. Jednak Lidl zmniejszył dystans do swojego rywala - komentuje Reena Sewraz, redaktorka działu sprzedaży detalicznej w „Which?". Oto pełne zestawienie „Which?”: Aldi - 133,73 GBP Lidl (z kartą Lidl Plus) - 134,40 GBP Lidl (bez karty Lidl Plus) - 134,43 GBP Tesco (z kartą Clubcard) - 146,79 GBP Asda - 147,09 GBP Tesco (bez karty Clubcard) - 149,83 GBP Sainsbury's (z kartą Nectar) - 150,46 GBP Morrisons (z kartą More) - 155,47 GBP Morrisons (bez karty More) - 156,86 GBP Sainsbury's (bez karty Nectar) - 159,24 GBP Ocado - 167,20 GBP Waitrose - 176,41 GBP Gdzie wydamy najmniej, a gdzie zapłacimy najwięcej? W ramach comiesięcznej analizy sytuacji na rynku sprzedaży detalicznej przygotowano również porównanie większej palety zakupów. Koszyk ten obejmuje w sumie 203 różne produkty, a w jego ramach nie brano pod uwagę oferty niemieckich dyskontów ze względu na braki niektórych artykułów w asortymencie. Na szczycie tego rankingu znalazła się Asda z rachunkiem opiewającym na kwotę 498 funtów. Z kolei na drugim biegunie znajduje się Waitrose, gdzie za te same zakupy zapłacimy 559.66 GBP. Różnica, wynosząca 75.15 funta, a więc 15%, jest znacząca. Asda - 498 GBP Tesco (z kartą Clubcard) - 503,03 GBP Sainsbury's (z kartą Nectar) - 515,79 GBP Morrisons (z kartą More) - 522,27 GBP Morrisons (bez karty More) - 534,80 GBP Tesco (bez karty Clubcard) - 540,63 GBP Ocado - 553,46 GBP Sainsbury's (bez karty Nectar) - 559,66 GBP Waitrose - 573,15 GBP Najtańsze zakupy w UK Jak istotne oszczędności zapewniają karty lojalnościowe? Na podstawie zestawienia przygotowanego przez „Which?”, w ramach mniejszego koszyka zakupów, dzięki karcie Lidl Plus można oszczędzić zaledwie 0,02%. W przypadku sieci Morrisons mówimy o przeciętnym rabacie wynoszącym 1%. W Tesco wynosi on 2%, a w Sainsbury's - 5,5%. Z kolei biorąc pod uwagę koszyk większych zakupów, można liczyć na nieco (analogicznie) większe oszczędności. W Morrisons zapłacimy średnio mniej o 2%, w Tesco o 7%, w Sainsbury's - o 8%. Excerpt: Gdzie w minionym miesiącu opłacało się najbardziej robić codzienne zakupy? Prezentujemy ranking najtańszych marketów w Wielkiej Brytanii za marzec 2025 roku. ### Rzeka czy szambo? Zanieczyszczona rzeka Roding w Londynie Londyn słynie nie tylko z zachwycających zabytków i ciekawego klimatu, ale również ze szczurów na ulicach i śmieci. Do tego ostatnio dołączyły się wyniki badań wód. Zanieczyszczona rzeka Roding w Londynie przeraża badaczy. Badania jakości wód w rzekach Londynu zostały przeprowadzone przez organizacje Thames21 i River Roding Trust, które zajmują się ochroną ekosystemów wodnych oraz monitorowaniem zanieczyszczeń w miejskich ciekach wodnych. Analizy koncentrowały się na rzece Roding, jednym z głównych dopływów Tamizy, przepływającym przez wschodni Londyn, w tym dzielnice Redbridge, Newham i Barking & Dagenham. Stan rzeki Roding jest wyjątkowo niepokojący, fot. gettyimages.com Badacze pobierali próbki wody z różnych punktów rzeki oraz jej dopływów, m.in. Alders Brook, identyfikując źródła potencjalnych zanieczyszczeń. Celem badań było określenie poziomu skażenia bakteriologicznego i ocena wpływu zrzutów ścieków, zarówno legalnych, jak i nielegalnych, na jakość wody. Spośród analizowanych rzek w Londynie, Roding wykazuje jedne z najwyższych poziomów zanieczyszczeń, ustępując jedynie samej Tamizie. Jest zatem jednym z najbardziej zagrożonych ekosystemów wodnych w mieście. Zanieczyszczona rzeka Roding we wschodnim Londynie - przerażające wyniki badań Badania jakości wody w rzece Roding wykazały bardzo wysokie stężenia bakterii kałowych, takich jak E. coli i enterokoki, które w niektórych miejscach przekraczały normy nawet tysiąckrotnie. Analizy chemiczne ujawniły podwyższone poziomy fosforanów i azotanów, które sprzyjają nadmiernemu rozwojowi glonów i pogarszają jakość wody. W próbkach wykryto również mikroplastiki oraz ślady farmaceutyków, co potwierdza obecność szerokiej gamy substancji chemicznych. W porównaniu z innymi londyńskimi rzekami, Roding jest jedną z najbardziej zanieczyszczonych. Zdecydowanie ma tp istotny wpływ na lokalny ekosystem wodny. Skąd bakterie E.coli w rzece? Obecność bakterii E. coli w rzece Roding wynika głównie z zanieczyszczeń fekalnych pochodzących z przelewów ścieków, nieszczelnych przyłączy kanalizacyjnych oraz odpływów rolniczych. W czasie intensywnych opadów systemy kanalizacyjne przepełniają się, co prowadzi do niekontrolowanego zrzutu ścieków do rzeki. Dodatkowo, nielegalne podłączenia oraz odpady zwierzęce spływające z terenów rolnych przyczyniają się do wzrostu poziomu bakterii. W efekcie woda staje się niebezpieczna zarówno dla ekosystemu, jak i dla ludzi mających z nią kontakt. Reakcje władz i działania W odpowiedzi na zanieczyszczenie rzeki Roding, władze Londynu podjęły szereg działań mających na celu poprawę jakości wód. Wprowadzono programy modernizacji infrastruktury kanalizacyjnej, w tym naprawę nieszczelnych rur i eliminowanie nielegalnych przyłączy. Ponadto, zintensyfikowano monitorowanie systemów odprowadzania ścieków, aby zapobiec przelewom w czasie opadów. W ramach działań prewencyjnych władze lokalne współpracują z rolnikami, zachęcając ich do stosowania bardziej ekologicznych metod zarządzania odpadami zwierzęcymi. Dodatkowo, na poziomie edukacyjnym prowadzone są kampanie informacyjne o zagrożeniach związanych z niewłaściwym zarządzaniem odpadami i ściekami. Excerpt: Londyn słynie nie tylko z zachwycających zabytków i ciekawego klimatu, ale również ze szczurów na ulicach i śmieci. Do tego ostatnio dołączyły się wyniki badań wód. ### Londyńskie taksówki znikają? Czy są gatunkiem zagrożonym? Choć są symbolem miasta, tak samo jak piętrowe autobusy, znikają w niezwykłym tempie. Londyńskie taksówki są gatunkiem zagrożonym. Czy za kilkadziesiąt lat znikną z krajobrazu miasta? Londyńskie taksówki, znane na całym świecie jako czarne taksówki londyńskie, to nie tylko środek transportu, ale prawdziwy symbol miasta. Ich charakterystyczny wygląd, z zaokrąglonymi krawędziami i przestronnym wnętrzem, sprawia, że trudno je pomylić z innymi pojazdami. Choć pierwotnie w Londynie pojawiły się w XIX wieku, to ich dzisiejsza forma ukształtowała się w 1948 roku, kiedy to wprowadzono legendarny model TX1. Od tamtej pory czarne taksówki londyńskie stały się nierozłącznym elementem krajobrazu stolicy, przewożąc zarówno turystów, jak i Londyńczyków. Co ciekawe, taksówkarze muszą przejść trudny egzamin – słynne „Knowledge of London” – aby zdobyć licencję, co zapewnia, że każda podróż po Londynie to nie tylko wygoda, ale także podróż z przewoźnikiem, który zna miasto jak własną kieszeń. Taksówki te są symbolem nie tylko miejskiej mobilności, ale także bogatej historii i tradycji Londynu. Londyńskie taksówki znikają - powody Londyńskie taksówki, choć nadal uznawane za symbol miasta, coraz częściej znikają z londyńskich ulic. Głównym powodem tej zmiany jest rosnąca konkurencja ze strony aplikacji do zamawiania przejazdów, takich jak Uber. Te oferują tańsze i szybsze usługi. Ponadto, coraz więcej taksówkarzy decyduje się na emeryturę, a młodsze pokolenia nie garną się do tego zawodu. Czarne londyńskie taksówki znikają. Czy są na prostej drodze do muzeum?, fot. gettyimages.com Prowadzi to do spadku liczby licencjonowanych kierowców. Coraz bardziej złożone regulacje i wysokie koszty eksploatacji, takie jak konieczność przystosowania pojazdów do norm ekologicznych, również sprawiają, że wielu przedsiębiorców rezygnuje z prowadzenia tradycyjnych taksówek. Choć czarne taksówki londyńskie pozostają ważnym elementem miejskiego krajobrazu, ich liczba z roku na rok maleje. Miasto staje się coraz bardziej zależne od nowych form transportu. Z ulicy do muzeum - naturalny proces czy ginąca tożsamość Londynu? Czarne londyńskie taksówki, kiedyś nieodłączny element miasta, teraz zaczynają być postrzegane przez niektórych jako relikt przeszłości. Ale czy to naturalny proces, jak przejście od parowozów do pociągów spalinowych, czy może coś, co należy chronić? W końcu, podobnie jak zmiany w transporcie kolejowym, i w przypadku taksówek, rozwój technologii i zmieniające się preferencje użytkowników mogą być nieuniknione. Jednak czy Londyn nie traci czegoś niepowtarzalnego, gdy czarne taksówki stają się tylko wspomnieniem z kart historii? Warto walczyć o ich zachowanie jako część tożsamości miasta, czy po prostu pozwolić, by ustąpiły miejsca nowoczesności? Może to po prostu cena postępu, Musimy ją zapłacić za przyszłość. Czy jednak jest coś w tej starej, czarnej sylwetce taksówki, co sprawia, że Londyn staje się niepowtarzalny? Excerpt: Choć są symbolem miasta, tak samo jak piętrowe autobusy, znikają w niezwykłym tempie. Londyńskie taksówki są gatunkiem zagrożonym. Czy za kilkadziesiąt lat znikną z krajobrazu miasta? ### Tu zagłosujesz na prezydenta. Lista komisji wyborczych w UK już dostępna W Wielkiej Brytanii powstało 108 obwodów wyborczych w czterech okręgach konsularnych. Gdzie Polacy mieszkający na Wyspach będą mogli oddać swój głos w wyborach prezydenckich 2025? Poniżej, prezentujemy pełną listę obwodowych komisji wyborczych (OKW), które utworzono w UK. Minister Spraw Zagranicznych utworzył w Wielkiej Brytanii 108 obwodów wyborczych w czterech okręgach konsularnych. Stało się za sprawą Rozporządzenia z dnia 2 kwietnia 2025 r. w sprawie utworzenia obwodów głosowania w wyborach Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w 2025 roku dla obywateli polskich przebywających za granicą. Gdzie Polacy mieszkający w UK zagłosują na prezydenta? Na oficjalnych stronach rządowych opublikowano już wykaz obwodów głosowania dla obywateli polskich przebywających za granicą, którzy chcą wziąć udział w wyborach prezydenta RP w 2025 roku. W sumie utworzono 508 obwodów głosowania poza granicami Polski. W Wielkiej Brytanii powstało 108 obwodów wyborczych w czterech okręgach konsularnych: Okręg Konsula RP w Belfaście - belfast.wybory@msz.gov.pl (+44) 289 620 9500 Okręg Konsula RP w Edynburgu - wybory.edynburg@msz.gov.pl (+44) 131 551 7153 Okręg Konsula RP w Londynie - londyn.wybory@msz.gov.pl (+44) 207 8228 900 Okręg Konsula RP w Manchesterze - manchester.wybory@msz.gov.pl (+44) 161 245 4144 Przypomnijmy, w poprzednich wyborach do Sejmu RP i Senatu RP w 2023 roku w sumie utworzono 402 obwody go głosowania. Wówczas w Wielkiej Brytanii funkcjonowało 75 obwodowych komisji wyborczych. Wybory polskiego prezydenta 2025 w UK Dodajmy, iż liczba obwodów do głosowania zależy od Konsulów RP. To właśnie oni analizują aktualne potrzeby Polaków przebywających poza granicami Polski. W ramach tej analizy uwzględniono zmiany dotyczące obecności polskich obywateli na świecie oraz warunków w okręgach konsularnych. Zwrócono także uwagę na potencjał organizacyjny urzędów konsularnych. Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej zarządził na dzień 18 maja 2025 r. wybory Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Wyborcy przebywający za granicą będą mogli oddać głos w obwodach głosowania poza PL. Zgodnie z ustawą z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy utworzył je Minister Spraw Zagranicznych. Gdzie powstały komisje wyborcze w UK? (fot: Getty Images) Obwodowe komisje wyborcze w UK Gdzie powstały komisje wyborcze w UK? Oto pełna lista obwodowych komisji wyborczych w Wielkiej Brytanii: KOMISJE WYBORCZE UK - OKRĘG LONDYN 384. Londyn I Golden Lane Estate Community Centre, EC1Y 0SA London 385. Londyn II 20 Little Somerset Street, E1 8AH London 386. Londyn III St Thomas More Church, Maresfield Gardens, NW3 5SU London 387. Londyn IV 6-8 Oliver Grove, SE25 6EJ London 388. Londyn V 6-8 Oliver Grove,SE25 6EJ London 389. Londyn VI 20 Gunnersbury Avenue, W5 3QL London 390. Londyn VII 20 Gunnersbury Avenue, W5 3QL London 391. Londyn VIII 184 Horsenden Lane South, UB6 7NT London 391. 392. Londyn IX 238-246 King Street, W6 0RF London 393. Londyn X 238-246 King Street, W6 0RF London 394. Londyn XI 238-246 King Street, W6 0RF London 395. Londyn XII 238-246 King Street, W6 0RF London 396. Londyn XIII 187-197A High Road, N22 6XD London 397. Londyn XIV 5 Park End Road, RM1 4AT London 398. Londyn XV 2 Devonia Road, N1 8JJ London 399. Londyn XVI 8 Waldram Park Road, SE23 2PN London 400. Londyn XVII 22-24 Montacute Road, SM4 6RL London 401. Londyn XVIII 2 Ashgrove Road, IG3 9XE London 402. Londyn XIX 128-142 High Road, IG1 1DD London 403. Londyn XX 128-142 High Road, IG1 1DD London 404. Londyn XXI Library Annexe, Quadrant Road, TW9 1DH London 405. Londyn XXII Bullen Hall, Bennet Close, KT1 4AT London 406. Londyn XXIII Garrod Building, Turner Street, E1 2AD London 407. Londyn XXIV Garrod Building, Turner Street, E1 2AD London 408. Londyn XXV St. John's Hall, Ravenna Road, SW15 6AW London 409. Londyn XXVI 211 Balham High Road, SW17 7BQ London 410. Londyn XXVII 211 Balham High Road, SW17 7BQ London 411. Londyn XXVIII 232-234 Balham High Road, SW17 7AW London 412. Londyn XXIX 230 Burnt Oak Broadway, HA8 0AP London 413. Baliwat Jersey 50 York Street, JE4 8PA St Helier 414. Bedford 18-20 Ashburnham Road, MK40 1DS Bedford 414. 415. Birmingham I Polish Millennium House, Bordesley Street, B5 5PH Birmingham 416. Birmingham II Polish Millennium House, Bordesley Street, B5 5PH Birmingham 417. Birmingham III 508 College Road, B44 0HL Birmingham 418. Birmingham IV 38 Carter's Green, B70 9LG West Bromwich 419. Bournemouth The Old School House, Gladstone Mews, BH7 6BG Bournemouth 420. Bristol I 2 Arley Hill, BS6 5PS Bristol 421. Bristol II 2 Arley Hill, BS6 5PS Bristol 422. Cambridge 231 Chesterton Road, CB4 1AS Cambridge 423. Cheltenham Community Centre, Brooklyn Road, GL51 8DS Cheltenham 424. Coventry I The Presbytery, Springfield Road, CV1 4GR Coventry 425. Coventry II The Presbytery, Springfield Road, CV1 4GR Coventry 426. Dunstable I 17 Victoria Street, LU6 3AZ Dunstable 427. Dunstable II 17 Victoria Street, LU6 3AZ Dunstable 428. Exeter Wonford Community Centre, Burnthouse Lane, EX2 6NF Exeter 429. Hove 78 Farm Road, BN3 1FD Hove 430. Ipswich 2 Highfield Approach, IP16DF Ipswich 431. Northampton St Lawrence House, Duke Street, NN1 3BA Northampton 432. Norwich West Earlham Community Centre, Wilberforce Road, NR5 8ND Norwich 433. Oxford I The Barn, Nightingale Avenue, OX4 7BU Oxford 433. 434. Oxford II The Barn, Nightingale Avenue, OX4 7BU Oxford 435. Peterborough I Under the Eagle, Saltersgate, PE1 4YL Peterborough 436. Peterborough II 2 Cedar Grove, PE1 3SR Peterborough 437. Plymouth Christ the King Chaplaincy, Armada Way, PL1 2EN Plymouth 438. Reading 81 London Road, RG1 5BY Reading 439. Slough I 48 Pitts Road, SL1 3XH Slough 440. Slough II 48 Pitts Road, SL1 3XH Slough 441. Southampton I 507 Portswood Road, SO17 2TH Southampton 442. Southampton II 507 Portswood Road, SO17 2TH Southampton 443. Swindon 34 Whitbourne Avenue, SN3 2JX Swindon 444. Watford Leisure Centre, Peace Prospect, WD17 3HA Watford 445. Welwyn Garden City Our Lady Primary School, Woodhall Lane, AL7 3TF Welwyn Garden City KOMISJE WYBORCZE UK - OKRĘG MANCHESTER 466. Manchester I Manchester One, 51 Portland Street, M1 3LD Manchester 467. Manchester II 194-196 Lloyd Street North, M14 4QB Manchester 468. Manchester III Polski Klub, Back East Street, BL9 0RU Bury 469. Manchester IV Together Family Centre, St Joseph Presbytery, Cutnook Lane, M44 6GX Manchester 470. Manchester V 569 Chamber Road, OL8 4NZ Oldham 471. Blackburn Sala przy St. Joseph's Church, Audley Range, BB1 1TG Blackburn 472. Boston 24 Horncastle Road, PE21 9BU Boston 473. Bradford 29 Edmund Street, BD5 0BH Bradford 474. Cardiff India Centre, Sanquhar Street Splott, CF24 2AA Cardiff 475. Carlisle St. Cuthberts Catholic Community School, Victoria Road, CA1 2UE Carlisle 476. Douglas Douglas Bay Yacht Club, The Tongue, Douglas Harbour, IM1 5AQ Douglas 477. Kingston-upon-Hull 129 Cottingham Road, HU5 2DH Hull 478. Leeds I Polski Ośrodek Katolicki, Newton Hill Road, LS5 4WH LeedsLeeds II Polski 479. Ośrodek Katolicki, Newton Hill Road, LS5 4WH Leeds 480. Leicester Polski Ośrodek przy Polskim Kościele Św. Pawła, Falmouth Road, LE5 4WH Leicester 481. Liverpool I Wavertree Sports Park, Wellington Road, L15 4LE Liverpool 482. Liverpool II Wavertree Sports Park, Wellington Road, L15 4LE Liverpool 483. Loughborough Maplewell Post 16, Thorpe Hill, LE11 4SQ Loughborough 484. Newcastle-upon-Tyne 2 Mapple Terrace, NE4 7SF Newcastle-upon-Tyne 485. Northwich 107 London Road, CW9 8AT Northwich 486. Nottingham 2 Sherwood Rise, NG7 6JN Nottingham 487. Sheffield 93 Broomspring Lane, S10 2FB Sheffield 488. Spalding 25 Spalding Common, PE11 3AS Spalding 489. Stoke-on-Trent Polski Ośrodek przy Polskim Kościele Matki Bożej Częstochowskiej i Św. Maksymiliana Marii Kolbe Masterson Street, ST4 3QA Stoke-on-Trent 490. Swansea Sala przy Kościele Our Lady of the Assumption, Neath Road, SA11 2YR Briton Ferry 491. Wrexham The Rainbow Foundation, Whitchurch Road, Penley, LL13 0GB Wrexham KOMISJE WYBORCZE UK - OKRĘG EDYNBURG 452. Edynburg I 11 Drummond Place, EH3 6PJ Edinburgh 453. Edynburg II 19 Smith's Place, EH6 8NU Edinburgh 454. Edynburg III 12C Macmillan Square, EH4 4AB Edinburgh 455. Edynburg IV 31 Bingham Avenue, EH15 3HZ Edinburgh 456. Aberdeen I Town House, Broad Street, AB10 1LP Aberdeen 457. Aberdeen II Marischal College, Broad Street, AB10 1AB Aberdeen 458. Galashiels Focus Community Centre, Livingstone Place, TD1 1DQ Galashiels 459. Glasgow I 5 Parkgrove Terrace, G3 7SD Glasgow 460. Glasgow II 423 London Road, G40 1AG Glasgow 461. Inverness Inverness Town House, IV1 1JJ Inverness 462. Kirkcaldy Bennochy House, Forth Park Drive, KY2 5TA Kirkcaldy 463. Livingston Livingston Beech House, Quarrywood Court, EH54 6AX Livingston 464. Oban 54 Corran Esplanade, PA34 5AB Oba 465. Perth Education Centre Bajka, Gowans Terrace, PH1 5AX Perty 465. KOMISJE WYBORCZE UK - OKRĘG BELFAST 446. Belfast I 67 Malone Road, BT9 6SB Belfast 447. Belfast II 1 Stranmillis Embankment, BT7 1GB Belfast 448. Ballymena 120 Cushendall Road, BT43 6HB Ballymena 449. Derry/Londonderry 10-14 Bishop Street, BT48 6PW Derry/Londonderry 450. Newry 60 Cecil Street, BT35 6AU Newry 451. Omagh 2 Drumragh Avenue, BT78 1DP Omagh Excerpt: Gdzie Polacy mieszkający na Wyspach będą mogli oddać swój głos w wyborach prezydenckich 2025? Poniżej, prezentujemy pełną listę obwodowych komisji wyborczych (OKW), które utworzono w UK. ### Dlaczego nikt nie zareagował? Śmierć 14-letniej Niny poruszyła Polaków Polska społeczność, tak liczna w holenderskim Helmond, jest wstrząśnięta śmiercią 14-letniej Niny. Młoda Polka była prześladowana przez rówieśników w szkole i targnęła się na własne życie. W niedzielę w Helmond, gdzie mieszkała Nina, odbędzie się marsz milczenia ku jej pamięci. A także w celu zwrócenia uwagi na tragiczne konsekwencje nękania. Polska społeczność wstrząśnięta śmiercią 14-letniej Niny Nastoletnia Nina była przez dłuższy czas nękana przez rówieśników, a 1 kwietnia dziewczyna targnęła się na własne życie. Jej śmierć bardzo wstrząsnęła polską społecznością tak liczną w Helmond. Ponadto reakcje Polaków były też widoczne w mediach społecznościowych. Wprost pytano, dlaczego nikt w porę nie zareagował na problem nękania. Internauci pisali także, że nękano dziewczynkę nie w polskiej szkole, ale w holenderskiej. Natomiast w niedzielę, 13 kwietnia o godzinie 15.30 ma odbyć się marsz milczenia ku pamięci 14-letniej Niny. Zbiórka nastąpi pod Dalton Kindcentrum Talentrijk przy Theo Driessenhof 35 w Helmond. Następnie uczestniczy w milczeniu przejdą do Scouting Rijpelberg. Organizatorzy marszu poinformowali: „Zdecydowanie odrzucamy wszelkie formy nienawiści, gróźb lub zastraszania. Nie utożsamiamy się z nimi. Jeżeli takie incydenty będą miały miejsce, natychmiast zgłosimy je policji”. Młoda Polka była ofiarą nękania / fot. pixabay Oświadczenie szkoły Młoda Polka uczęszczała do polskiej szkoły „Wars i Sawa” w Helmond. Placówka wydała oświadczenie w związku ze śmiercią 14-latki: „Nina była osobą pełną wrażliwości, z wielkim sercem i cudownym uśmiechem, który potrafił rozjaśnić najciemniejsze dni. Niestety, życie nie było dla niej łaskawe. Znosiła ogromny ból z powodu nienawiści, wyśmiewania i przemocy, której doświadczała ze strony innych dzieci. Nikt nie zasługuje na taką krzywdę, a nasza kochana Nina walczyła codziennie z tym cierpieniem. Niestety, jej siły zostały wyczerpane”. Ponadto placówka poruszyła także problem nękania wśród rówieśników: „Jesteśmy świadomi, że wiele osób, w tym dzieci, może nie rozumieć, jak wielki wpływ mają słowa i czyny na drugiego człowieka. Nasza Nina była silna, ale nie poradziła sobie z ciężarem, który spadł na jej młode ramiona. Jej śmierć to tragedia, którą będziemy nosić w sercu na zawsze”. Gdzie szukać pomocy w przypadku nękania w Holandii? Jeśli jesteś ofiarą zastraszania, znajdź osobę, której ufasz i powiedz jej o tym. Pamiętaj, że nękanie nie jest twoją winą. A rozmowa o tym może przynieść ulgę i nie musisz rozwiązywać tego problemu sam lub sama. Jeśli do nękania dochodzi w Internecie, nie odpowiadaj na prowokacyjne wiadomości. Ponadto zapisuj zrzuty ekranu, wiadomości e-mail i inne, aby móc pokazać, co się wydarzyło. Jeśli sytuacja wymknie się spod kontroli, możesz wykorzystać to jako dowód w sprawie przed policją. Oprócz rodziców, przyjaciół, rodziny, kolegów ze szkoły, członków klubu sportowego i innych osób z otoczenia, są organizacje, do których możesz się zwrócić z prośbą o pomoc. Codziennie w godzinach 11.00 – 21.00 możesz bezpłatnie porozmawiać na czacie lub zadzwonić na infolinię Child Helpline. Można to również zrobić anonimowo pod numerem: 0800-0432. Jeśli sytuacja cię przytłacza i czujesz przygnębienie, ale nie chcesz lub nie możesz porozmawiać o nękaniu z kimś ze swojego otoczenia, skontaktuj się z Fundacją Zapobiegania Samobójstwom. Numer to: 0800-0113. Możesz również porozmawiać z pracownikiem za pośrednictwem strony internetowej. Excerpt: Polska społeczność w holenderskim Helmond jest wstrząśnięta śmiercią 14-letniej Niny. Młoda Polka była prześladowana przez rówieśników. ### Ekonomiści przecierają oczy. Brytyjskie PKB wystrzeliło w lutym 2025! Gospodarka Wielkiej Brytanii w lutym 2025 zanotowało nieoczekiwanie wysoki wzrost. Brytyjski PKB poszedł w górę o 0,5 proc. Tempo wzrostu okazało się znacznie wyższe, niż zakładali ekonomiści. Co stało za tak dynamicznym wzrostem w gospodarce na Wyspach? Powszechnie oczekiwano, iż w lutym 2025 roku gospodarka na Wyspach zanotuje wzrost. Jednak eksperci sądzili, że będzie on minimalny i wyniesie zaledwie 0,1 proc. Wzrost okazał się jednak znacznie dynamiczniejszy. W drugim miesiącu 2025 roku brytyjskie PKB wzrosło o 0,5 proc. w skali miesiąc do miesiąca, jak wynika z danych przekazanych w oficjalnym komunikacie Office for National Statistics. Niespodziewany wzrost PKB Wielkiej Brytanii w lutym 2025 Zasadniczo wzrost, choćby minimalny, w lutym 2025 roku zanotowano we wszystkich głównych sektorach gospodarki. Szacuje się, że PKB wzrósł o 0,6% w ciągu trzech miesięcy (grudzień 2024, styczeń i luty 2025) w porównaniu z trzema wcześniejszymi miesiącami (wrzesień, październik, listopad 2024). Wzrost w tym okresie był napędzany głównie dzięki silnemu sektorowi usług. W lutym 2025 roku był on większy o 0,3 proc. Natomiast w styczniu - o 0,1 proc. GDP grew 0.5% in February 2025 and 0.6% in the 3-months to February 2025. The economy grew strongly in February with widespread growth across both services and manufacturing industries. Read the latest release https://t.co/Fkb80osGgm pic.twitter.com/zBYUPEFHWl — Office for National Statistics (ONS) (@ONS) April 11, 2025 W sektorze produkcji odnotowała znaczną poprawę w lutym. Wzrost sięgnął 1,5 proc. w ujęciu miesięcznym w porównaniu z miesięcznym spadkiem o 0,5 proc. odnotowanym w styczniu. Dodajmy, iż w przeciągu trzech miesięcy do lutego 2025 odnotowano wzrost na poziomie 0,7 proc. Przy czym produkcja przemysłowa napędzała wzrosty miesięczne i trzymiesięczne. Natomiast produkcja budowlana również wykazała poprawę w lutym. Produkcja w tej branży wzrosła o 0,4 proc. w ujęciu miesięcznym, po spadku 0,3 proc., który miał miejsce w styczniu. Dodajmy, iż nie wykazała jednak wzrostu w ciągu trzech miesięcy do lutego 2025 roku. W jakiej sytuacji znajduje się brytyjska gospodarka? W tym miejscu warto przypomnieć, że według początkowych szacunków ONS w styczniu 2025 roku zanotowano minimalny spadek PKB o 0,1 proc. Jednak dane te zostały skorygowane. Gospodarka Wielkiej Brytanii w tym okresie ani nie wzrosła, ani nie zmalała. Może się jednak okazać, że to niewielkie, bo niewielkie ożywienie gospodarcze w UK będzie krótkotrwałe. Kolejne odczyty ONS wykażą wpływ na brytyjską gospodarkę ceł wprowadzonych przez Donalda Trumpa i widma (potencjalnie!) zbliżającej się wojny handlowej. Ponadto negatywny wpływ na kondycję gospodarki w UK będą również miały podwyżki, które uderzyły w kwietniu w gospodarstwa domowe na Wyspach. Rosnące rachunki za energię, za media i wyższe stawki podatku lokalnego wywindowały inflację. Z kolei pracodawcy muszą ponosić wyższe koszty związane ze składkami NI. Większa pewność konsumentów na Wyspach Dane ONS wskazują, że konsumenci na Wyspach cechuje większa pewność w kwestii wydatków. Dzieje się tak pomimo badań wskazujących jednoznacznie na rosnącą presję cenową na brytyjskie rodziny. Minister zdrowia w rządzie Labour Stephen Kinnock z dystansem podchodzi do najnowszych danych dotyczących PKB. Zaznacza, że nadal jest wiele do zrobienia, aby poprawić perspektywy gospodarcze Wielkiej Brytanii. - Oczywiście stabilność, jaką ten rząd przyniósł, pomaga inwestorom w planowaniu na dłuższą metę. To pomaga zwiększyć nakłady na inwestycje, co zwiększa zatrudnienie i zwiększa wzrost. A to oczywiście dobra wiadomość. Nadal jednak jest do przebycia bardzo długa droga - komentował na falach radia „Times”, jak cytujemy za „Guardianem”. Niespodziewany wzrost PKB Wielkiej Brytanii w lutym 2025 (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) Jaki będzie rok 2025 dla gospodarki UK? Podsumowując, w jakiej obecnie kondycji znajduje się gospodarka na Wyspach? Czy wzrost PKB Wielkiej Brytanii będzie się utrzymywał? Cytowani przez „Guardiana” eksperci Capital Economics zwracają uwagę na szerszy obraz w tym zakresie. Patrząc bardziej całościowo, okazuje się, że gospodarka wzrosła tylko w ciągu czterech z ostatnich dziewięciu miesięcy. Trudno w takiej sytuacji dopatrywać się przesłanek, iż PKB w 2025 będzie rosnąć... Excerpt: Tempo wzrostu okazało się znacznie wyższe, niż zakładali ekonomiści. Co stało za dynamicznym wzrostem w gospodarce na Wyspach? ### Wybory Prezydenta RP 2025 za granicą Polski Minister Spraw Zagranicznych utworzył obwody głosowania w wyborach Prezydenta RP w 2025 roku. Swój głos będą mogli w nich oddać obywatele Polski przebywający za granicą. Przypomnijmy, wybory Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej odbędą się w niedzielę, 18 maja 2025 roku. Natomiast ewentualna II tura wyborów odbędzie się w niedzielę, 1 czerwca 2025. Z kolei 9 kwietnia 2025 rozpoczęła się rejestracja zgłoszeń do spisu wyborców. Termin składania wniosków upływa we wtorek 13 maja 2025 roku. Najważniejsze informacje dotyczące wyborów prezydenckich Jak czytamy w oficjalnym komunikacie konsularnym, wyborcy przebywający za granicą będą mogli oddać głos w obwodach głosowania. Zgodnie z Ustawą z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy utworzy je Minister Spraw Zagranicznych. To już się stało. Rozporządzeniem z dnia 2 kwietnia 2025 r. szef MSZ utworzył obwody głosowania w wyborach Prezydenta RP w 2025 roku. Będą one służyć obywatelom polskim przebywającym za granicą. Utworzenie obwodów głosowania za granicą otworzyło zatem możliwość składania wniosków o ujęcie w spisach wyborców sporządzanych przez konsulów. Także za pośrednictwem aplikacji e-Wybory. W jaki sposób można oddać swój głos w zbliżających się wyborach? Istnieją trzy sposoby rejestracji w spisie wyborców: złożenie wniosku przy użyciu usługi e-Wybory, złożenie wniosku w postaci papierowej z własnoręcznym podpisem (także korespondencyjnie), złożenie wniosku na adres poczty elektronicznej właściwego konsula z załączonym skanem/fotografią podpisanego własnoręcznie wniosku. (formularz wniosku będzie dostępny na stronach internetowych placówek zagranicznych) UWAGA! Najszybszą i najprostszą metodą dopisania się do spisu wyborców za granicą jest skorzystanie z aplikacji e-Wybory. Ten właśnie sposób jest rekomendowany przez polskie władze. Wybory Prezydenta RP 2025 za granicą (zdjęcie ilustracyjne - fot: Getty Images) Co trzeba zrobić, aby wziąć udział w wyborach, mieszkając poza Polską? Warunkiem dopisania się do spisu wyborców tworzonego przez konsula oraz udziału w głosowaniu za granicą jest posiadanie ważnego polskiego dokumentu tożsamości. Może to być paszport lub paszport tymczasowy. Natomiast na obszarze państw członkowskich UE oraz państw, na których terytorium można wjechać na podstawie dowodu osobistego, może to być także ważny polski dowód osobisty. Podsumowując, po wszelkie informacje o udziale w głosowaniu, siedzibach obwodowych komisji wyborczych, sposobach zgłaszania się do spisu wyborców, innych istotnych z punktu widzenia wyborcy danych, odsyłamy na oficjalne strony rządowe „Polska w Wielkiej Brytanii”, do zakładki „Wybory Prezydenta RP 2025 za granicą”. Kalendarium wyborcze - najważniejsze daty 2 kwietnia - utworzenie obwodów głosowania w wyborach Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w 2025 roku dla obywateli polskich przebywających za granicą; 9 kwietnia - umożliwienie rejestracji zgłoszeń do spisu wyborców sporządzanym przez konsula; 13 maja - ostatni termin przyjmowania do spisu wyborców; Od 4 kwietnia do 15 maja - możliwe będzie składanie przez wyborców wniosków o wydanie zaświadczenia o prawie do głosowania w miejscu pobytu w dniu wyborów; 18 maja - dzień głosowania (w godzinach od 7:00 do 21:00 czasu lokalnego). Excerpt: Polski Minister Spraw Zagranicznych utworzył obwody głosowania w wyborach Prezydenta RP w 2025 roku. Swój głos będą mogli w nich oddać obywateli RP przebywający za granicą. ### Polski weekend w holenderskim Museum Historamawereld W muzeum Historama Wereld w holenderskim mieście Best odbędzie się „polski weekend”. Podczas dwóch dni, w sobotę i niedzielę, 12 i 13 kwietnia 2025 roku, w centrum uwagi znajdą się polskie siły zbrojne, które miały kluczowy udział w wyzwalaniu Holandii. Nie wszyscy w Holandii wiedzą o walce naszych rodaków na frontach w II wojnie światowej i ich zaangażowaniu w wywalczenie holenderskiej wolności. W ramach operacji Market Garden można mówić o bohaterskich wkładzie polskich spadochroniarzy. Tymczasem 1. Polska Dywizja Pancerna pod wodzą generała Stanisława Maczka wyzwalała Belgię i Holandię spod nazistowskiej okupacji. „Polski weekend” w holenderskim muzeum 12-13 kwietnia 2025 w Museum Historamawereld w mieście Best (prowincji Brabancja Północna) odbędzie się „polski weekend”. Jakie wydarzenia zaplanowano w jego ramach? W sobotę 12 kwietnia odbędzie się darmowy odczyt Richarda Schuurmana. Jego tematem będzie niezwykła historia Czesława Oberdaka. Podczas wojny służył, jako pilot Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii. W 1944 roku jego samolot uszkodzono podczas misji. Musiał lądować na terenie okupowanej Holandii w Dalmsholte koło Ommen. Następnie dołączył do ruchu oporu i na terenie Holandii ukrywał się przed niemieckimi okupantem. W niedzielę 13 kwietnia Harold de Jong ruszy podróż śladami 1. Polskiej Dywizji Pancernej. Opowie o roli polskich żołnierzy w wyzwalaniu wschodniej części Holandii i ciężkich walkach, jakie toczyli z nazistowskimi Niemcami. Darmowy odczyt odbędzie się w Peaceroom o godzinie 14:00. Liczba miejsc jest ograniczona. W muzeum Historama Wereld w holenderskim mieście Best odbędzie się „polski weekend” (fot: Getty Images) Co warto wiedzieć o tym wydarzeniu? To jeszcze nie wszystko! Ponadto przed wejściem do muzeum stojący tam kultowy, amerykański czołg Sherman ustąpi miejsca lekkiemu czołgowi M5 z polskimi oznaczeniami. Na weekendowej ekspozycji nie zabraknie również innych polskich akcentów. Ponadto eksponowane będą modele pojazdów i samolotów używanych przez Polaków, a także ich mundury i wyposażenie. Sale muzealne będą starały się opowiedzieć historie polskiej armii, a na wystawach prezentowane będą również autentyczne pojazdy z epoki. Przypomnijmy jednak, najbardziej znanym z „polskich” akcentów z holenderskiej historii II wojny światowej jest wyzwolenie Bredy. Polscy wyzwoliciele Bredy Breda to miasto zlokalizowane w południowo-zachodniej części Holandii, w prowincji Brabancja Północna. Leży około 40 km od Rotterdamu, w pobliżu granicy z pobliską Belgią. Podczas II wojny światowej Breda, zresztą, jak cały kraj, znalazł się pod niemiecką okupacją. W dniu 29 października 1944 roku Polacy wyzwolili miasto. Konkretnie polska 1. Dywizję Pancerną dowodzona przez generała Stanisława Maczka wyparła z niego Niemców. Mieszkańcy Bredy entuzjastycznie witali polskich żołnierzy. W każdym oknie i na każdej witrynie sklepowej widniały polskie napisy „Dziękujemy Wam, Polacy”. Ponadto władze miasta podziękowały naszym rodakom poprzez uhonorowanie ich Srebrnym Medalem Miasta Bredy oraz Honorowym Obywatelstwem Miasta Bredy. Już po wojnie generała Maczka uznano za honorowego obywatela Holandii. W 1981 roku otwarto muzeum poświęcone jego postaci. Podsumowując, pamięć o tych wydarzeniach nadal pozostaje żywa w Bredzie. Excerpt: Podczas dwóch dni, w sobotę i niedzielę, 12 i 13 kwietnia 2025 roku, w centrum uwagi znajdą się polskie siły zbrojne, które miały kluczowy udział w wyzwoleniu Holandii. ### Polska apteka w Wielkiej Brytanii - czym jest i jak działa Chorowanie za granicą to wyzwanie. Procedury i schemat postępowania w przypadku wielu chorób jest zupełnie inny niż w Polsce. Inna jest też dostępność leków bez recepty. Dodatkowo nie wszystkie preparaty posiadają swoje odpowiedniki na rynku brytyjskim. W odpowiedzi na potrzeby milionów ludzi powstała polska apteka w Wielkiej Brytanii. Czym są i jak działają polskie apteki w UK? Czy i gdzie w Londynie możemy zrealizować receptę z Polski? Gdzie i jak kupić Rutinoscorbin, jeśli dopadło nas sezonowe przeziębienia. Choć czasami wydaje się to skomplikowane, temat “polska apteka in UK” nie jest tak trudny, a dzięki takim miejscom leczenie może być prostsze i bardziej “swojskie”. Leki i leczenie w Polsce i za granicą Mieszkając za granicą, szybko zauważamy, że leczenie może wyglądać zupełnie inaczej niż w Polsce. Czas oczekiwania na wizytę u specjalisty bywa dłuższy, a niektóre badania – które w kraju są standardem – tutaj okazują się płatne lub trudno dostępne. A co z lekami? Często okazuje się, że w lokalnych aptekach brakuje tych, które znamy z Polski. Jednocześnie ich zamienniki, jeśli są, kosztują fortunę. Nic dziwnego, że wielu Polaków szuka rozwiązań takich jak apteka polska w UK. Tam można bowiem znaleźć dobrze znane produkty i uniknąć zamieszania z obcojęzycznymi ulotkami. Tylko czy to wystarczy, by poczuć się jak w domu? Leczenie w UK - jak wygląda? Największe różnice w sposobie leczenia odczuwalne są przy najprostszych sprawach. Dlatego wiele Polek przyjeżdża do kraju w czasie ciąży i przed porodem. Tak samo wielu rodziców szuka porad dotyczących zdrowia dzieci. Leczenie infekcji u dzieci w UK i w Polsce to temat, który często budzi emocje wśród Polaków mieszkających na Wyspach. W Polsce wizyta u pediatry to zwykle standard, a lekarze chętnie przepisują syropy, inhalacje czy antybiotyki „na wszelki wypadek”. fot. gettyimages.com Tymczasem w UK infekcje u dzieci i dorosłych leczy się głównie… odpoczynkiem, paracetamolem i dużą ilością płynów. Polscy rodzice często narzekają, że lekarze w Wielkiej Brytanii bagatelizują objawy, nie zlecają badań i unikają przepisywania antybiotyków, nawet jeśli infekcja przeciąga się na długie tygodnie. Z drugiej strony, brytyjski system promuje naturalne wzmacnianie odporności i unika nadmiernego stosowania leków. Ale czy każdy przeziębiony maluch powinien czekać, aż „samo przejdzie”? i gdzie w Wielkiej Brytanii kupić syrop prawoślazowy, Rutinoscorbin, Sambucol. Dlatego tak często rodzice, ale nie tylko, poszukują polskiej apteki w UK, w której można nabyć skuteczne leki na przeziębienie, infekcję, problemy jelitowe czy ból gardła. Polska apteka w UK - czym jest i jak działa? Polskie apteki w UK to doskonała opcja dla polskojęzycznych osób, które mieszkają w Wielkiej Brytanii i szukają łatwego dostępu do leków, które znają z kraju, a także do profesjonalnej obsługi w swoim ojczystym języku. W UK najwięcej takich aptek znajduje się w dużych miastach, takich jak Londyn, Manchester, czy Birmingham, gdzie żyje spora społeczność Polaków. Polskie apteki w UK oferują szeroki wybór leków dostępnych bez recepty, suplementów diety, kosmetyków, a także produktów medycznych, które są często poszukiwane przez Polaków, ale trudniej dostępne w brytyjskich aptekach. Co istotne, niektóre z tych aptek realizują także recepty wystawione przez polskich lekarzy, co jest szczególnie pomocne, gdy potrzebujemy kontynuować leczenie po przeprowadzce do UK. Polska apteka w Wielkiej Brytanii posiada leki, które nie są dostępne w brytyjskich aptekach, fot. freepik.com Wiele polskich aptek w UK działa również w formie online, co pozwala na wygodne zamawianie leków z dostawą do domu. Taka opcja jest szczególnie wygodna dla osób, które nie mają czasu na wizyty stacjonarne lub mieszkają w miejscach, gdzie dostęp do polskich aptek jest ograniczony. Warto dodać, że zakupy w polskich aptekach online są proste i bezpieczne, a czas dostawy to zazwyczaj od 1 do 3 dni roboczych. Ponadto, ceny leków w polskich aptekach są często bardziej konkurencyjne w porównaniu do brytyjskich aptek, co sprawia, że warto z nich korzystać, zwłaszcza przy długotrwałym leczeniu. Dodatkowo, obsługa w języku polskim sprawia, że klienci czują się komfortowo i mogą skonsultować się z farmaceutą w razie potrzeby. Polskie apteki w UK to więc doskonała alternatywa dla osób, które chcą mieć pewność, że mogą liczyć na pomoc w języku polskim i na leki, które dobrze znają. Poradnik: Jak i gdzie kupić leki w Wielkiej Brytanii? Mieszkańcy Wielkiej Brytanii, zwłaszcza Polacy, często szukają informacji na temat dostępu do leków, zwłaszcza tych, które znają z Polski. Dzięki polskim aptekom w UK, zarówno stacjonarnym, jak i internetowym, wiele osób może poczuć się bardziej komfortowo, mając dostęp do leków w swoim ojczystym języku i do leków, które są im dobrze znane. Jednak, jak w przypadku każdego systemu zdrowotnego, także w UK pojawia się szereg pytań dotyczących procedur związanych z lekami, receptami oraz dostępnością różnych produktów medycznych. Poniżej znajdziesz odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania przez Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii. Polska apteka w Wielkiej Brytanii - FAQ Leczenie w UK rodzi wiele pytań. fot. freepik.com Czy polska apteka w UK sprzeda antybiotyk bez recepty? Nie, polskie apteki w UK, podobnie jak brytyjskie, nie mogą sprzedawać antybiotyków bez recepty. W Wielkiej Brytanii sprzedaż antybiotyków bez recepty jest zabroniona ze względu na przepisy dotyczące ochrony zdrowia publicznego i zapobieganie antybiotykoodporności. Tak samo jak w Polsce, aby otrzymać antybiotyk, należy mieć receptę wystawioną przez lekarza, który przeprowadził odpowiednią diagnozę i stwierdzi, że dany lek jest konieczny. Czy polska apteka w Wielkiej Brytanii może sprowadzić lek z zagranicy? Tak, polskie apteki w UK mogą sprowadzać leki z zagranicy na specjalne zamówienie. Jeżeli pacjent potrzebuje leku, który nie jest dostępny na rynku brytyjskim lub polskim, apteka może podjąć próbę sprowadzenia go z innych krajów, w tym Polski. Jednak proces ten może potrwać dłużej i wiązać się z dodatkowymi kosztami. Warto skontaktować się bezpośrednio z apteką, aby dowiedzieć się, jakie procedury są związane z takim zamówieniem i czy dany lek można sprowadzić. Czy można wwozić lub wysyłać leki do Anglii? Tak, można wwozić leki do Wielkiej Brytanii, ale trzeba pamiętać o kilku zasadach. Leki, które nie są objęte restrykcjami, mogą być przewożone do UK, ale tylko w ilości, która jest przeznaczona na osobiste potrzeby. Leki na receptę muszą być przewożone z oryginalną receptą. Warto pamiętać, że niektóre substancje mogą być objęte szczególnymi regulacjami, a ich wwożenie może wymagać dodatkowych formalności. W przypadku wysyłania leków, zawsze należy upewnić się, że przesyłka nie narusza przepisów celnych i zdrowotnych. Czy polskie recepty są honorowane w Anglii? Polskie recepty nie są automatycznie honorowane w UK, ponieważ system opieki zdrowotnej w Wielkiej Brytanii (NHS) funkcjonuje na innych zasadach. Polskie recepty mogą być uznawane w wyjątkowych sytuacjach, na przykład jeśli lekarz brytyjski zgodzi się je zaakceptować. Jednak w większości przypadków pacjent będzie musiał udać się do lekarza w UK i uzyskać receptę brytyjską, aby zrealizować ją w aptece. Polskie apteki w UK mogą pomóc w realizacji polskich recept w przypadku, gdy apteka współpracuje z systemem realizacji takich dokumentów. Jednocześnie trzeba pamiętać, że jest to raczej wyjątek, a nie norma. Czy w polskiej aptece zrealizuje receptę z NHS? Nie, recepty NHS (National Health Service) nie mogą być realizowane w polskich aptekach w UK. Recepty NHS są dokumentami wystawionymi przez lekarzy w Wielkiej Brytanii, a ich realizacja odbywa się tylko w brytyjskich aptekach. Placówki muszą być bowiem częścią systemu NHS. Polskie apteki w UK specjalizują się w realizacji recept wystawionych przez polskich lekarzy, a także w sprzedaży leków bez recepty. Jeśli masz receptę NHS, będziesz musiał udać się do brytyjskiej apteki, która obsługuje recepty NHS. Polska apteka w Wielkiej Brytanii stanowi wartościową pomoc dla polskojęzycznych pacjentów, którzy szukają znajomych leków i fachowej obsługi w języku polskim. Choć istnieją pewne ograniczenia, takie jak brak realizacji recept NHS w polskich aptekach czy zakaz sprzedaży antybiotyków bez recepty, to dostępność usług i możliwość sprowadzania leków z Polski sprawiają, że warto z nich korzystać. Pamiętaj, że w przypadku bardziej skomplikowanych kwestii, takich jak realizacja recepty lub sprowadzanie leków z zagranicy, warto skontaktować się bezpośrednio z apteką. Tak najłatwiej uzyskać szczegółowe informacje i porady. Polskie apteki w Wielkiej Brytanii - gdzie szukać pomocy w czasie choroby Wielka Brytania to kraj, w którym wiele osób szuka pomocy w polskich aptekach, zwłaszcza gdy przychodzi do leczenia w trudnych chwilach choroby. Często brakuje nam poczucia bezpieczeństwa, kiedy musimy zmierzyć się z obcymi lekami i systemem, a znajome polskie produkty stają się kołem ratunkowym. Czy nie lepiej mieć dostęp do sprawdzonych polskich leków i suplementów w takiej chwili? Poniżej znajdziesz wykaz aptek, które oferują polskie leki, gdzie możesz szukać wsparcia, gdy zdrowie zaczyna szwankować. Wybierz miejsce, które będzie Ci najbliższe, i zadbaj o siebie, bo zdrowie to nasz największy skarb! fot. freepik.com Cosmedikus Adres: Cosmedikus Telefon: Brak informacji E-mail: info@cosmedikus.co.uk Opis: Cosmedikus to polska apteka internetowa działająca na rynku Wielkiej Brytanii od 2022 roku. Specjalizuje się w sprzedaży polskich leków bez recepty, suplementów diety, kosmetyków, a także wyrobów medycznych. Cosmedikus oferuje produkty takie jak leki na przeziębienie, leki na alergię, witaminy i suplementy na odporność. Firma jest ceniona za szybki czas realizacji zamówień oraz darmową dostawę dla zamówień powyżej £25. Cosmedikus działa wyłącznie online, nie posiada punktów stacjonarnych w Wielkiej Brytanii. Zamówienia realizowane są zazwyczaj w ciągu 2-3 dni roboczych, w zależności od dostępności produktów. VitaRosaShop Adres: VitaRosaShop Telefon: 07840268265 E-mail: vitarosaltd@gmail.com Opis: VitaRosaShop to polska apteka internetowa, która działa na rynku brytyjskim. Oferuje szeroki wybór suplementów diety, witamin, leków na odporność oraz preparatów wspomagających zdrowie kobiet, w tym dla kobiet w ciąży. W ofercie znajdziesz produkty takie jak witaminy C, preparaty probiotyczne, środki na odporność, suplementy na zdrową skórę i włosy, a także naturalne preparaty. Apteka cieszy się pozytywnymi opiniami polskich klientów. Ci cenią ją za profesjonalną obsługę klienta i szybkość realizacji zamówień. Firma oferuje również darmową dostawę przy zamówieniach powyżej £50. Apteka działa wyłącznie online, realizując zamówienia w ciągu 2-4 dni roboczych. Apteka Zdrowie-24 Adres: AptekaZdrowie-24 Telefon: +48 153 070 153 E-mail: info@aptekazdrowie-24.pl Opis: AptekaZdrowie-24 to rodzinna apteka internetowa z 10-letnim doświadczeniem. Oferuje szeroki wybór polskich leków bez recepty, suplementów diety, kosmetyków, sprzętu medycznego, a także zdrową żywność. Apteka cieszy się uznaniem za wysoką jakość obsługi klienta i szybki czas realizacji zamówień do Wielkiej Brytanii. Produkty dostępne w ofercie obejmują popularne leki na przeziębienie, alergie, witaminy i minerały, kosmetyki do pielęgnacji cery oraz naturalne preparaty wspomagające zdrowie. Apteka Zdrowie 24 nie prowadzi działalności stacjonarnej w Wielkiej Brytanii, realizując zamówienia online przez kuriera. Termin realizacji to zazwyczaj 3-5 dni roboczych. Dla nowych klientów, czytających ten artykuł AptekaZdrowie-24 dedykuje kod rabatowy „polishexpress”. AptekaLeki Opis: AptekaLeki to apteka internetowa oferująca polskie leki, suplementy diety i wyroby medyczne. Apteka sprzedaje również naturalne soki. Apteka-Lesna Opis: Apteka-Lesna to sklep internetowy, który specjalizuje się w sprzedaży polskich leków i suplementów diety, ziół oraz preparatów aptecznych bez recepty. PolskaApteka Opis: PolskaApteka oferuje polskie leki bez recepty oraz suplementy diety. Apteka nie prowadzi działalności stacjonarnej w UK. AptekaFarmacja Opis: AptekaFarmacja to apteka internetowa oferująca szeroki wybór polskich leków, suplementów diety oraz wyrobów medycznych. Szczegóły dotyczące asortymentu, terminów realizacji oraz danych kontaktowych są niedostępne. AptekaLeki24 Opis: AptekaLeki24 to apteka internetowa, która specjalizuje się w sprzedaży polskich leków i suplementów diety. Więcej szczegółów na temat oferty i terminów realizacji zamówień nie jest dostępnych. AptekaPolskaUK Opis: AptekaPolskaUK oferuje polskie leki, suplementy diety oraz produkty medyczne. Szczegóły dotyczące asortymentu i terminów realizacji zamówień nie są dostępne. AptekaOnline Opis: AptekaOnline to apteka internetowa oferująca polskie leki oraz suplementy diety. Więcej informacji na temat asortymentu i terminu realizacji zamówień nie jest dostępnych. PolskaApteka Opis: PolskaApteka jest apteką polską internetową. Oferuje szeroki wybór polskich leków i suplementów. Więcej szczegółów na temat oferty i realizacji zamówień nie jest dostępnych. E-AptekaPolska Opis: E-AptekaPolska to apteka internetowa. Specjalizuje się w polskich lekach, suplementach diety oraz kosmetykach. AptekaLeki Opis: AptekaLeki oferuje polskie leki oraz suplementy diety. Dostać można w niej preparaty dostępne w Polsce, ale nie w UK. Irys Opis: Irys to apteka internetowa, która oferuje polskie leki bez recepty i suplementy. Polskie-Leki Opis: Polskie-Leki to apteka internetowa oferująca polskie leki oraz suplementy diety. Bibliografia: Comparison of health care systems in Poland and Great Britain by Poles staying temporarily in Great Britain prior to the COVID pandemichttps://www.aaem.pl/pdf-157461-85075?filename=85075.pdf Nasze zdrowie w UE. Zasady w poszczególnych krajachhttps://www.nfz.gov.pl/dla-pacjenta/nasze-zdrowie-w-ue/leczenie-w-krajach-unii-europejskiej-i-efta/wyjezdzam-do/ Leczenie za granicą, NFZ https://archiwum.mz.gov.pl/leczenie/leczenie-za-granica/planowane-leczenie-za-granica-transgraniczna-opieka-zdrowotna/recepta-transgraniczna-i-odplatnosc-lekow/ Excerpt: Chorowanie za granicą to wyzwanie. Procedury i schemat postępowania w przypadku wielu chorób jest zupełnie inny niż w Polsce. Inna jest też dostępność leków bez recepty. Pomocą są polskie apteki w Wielkiej Brytanii. ### Remont Konsulatu Generalnego RP w Edynburgu Rozpoczął się remont Konsulatu Generalnego RP w Edynburgu. W okresie kwiecień-listopad 2025 odbywać się będzie modernizacja strefy konsularnej. W jaki sposób remont wpłynie na regularną pracę konsulatu i obsługę interesantów? O czym trzeba pamiętać i wiedzieć? Co będzie obejmował remont Konsulatu RP w Edynburgu? Jak czytamy w oficjalnym komunikacie zamieszczonym na stronach serwisu RP, po remoncie „przestrzeń konsularna uzyska”: dwa dodatkowe okienka do obsługi paszportowej (docelowo planowane są cztery okienka, czyli wzrost przepustowości o 100%), komfortowy i bezpieczny pokój do obsługi prawnej, toaletę dostępną dla osób z niepełnosprawnościami wraz z miejscem do przewijania niemowląt estetyczną i funkcjonalną poczekalnię. Poza tym ogrodzenie zostanie rozbudowane i poddane renowacji. Pochylnia dla wózków i osób z niepełnosprawnościami również zostanie odnowiona. „Zważywszy, że nadrzędnym celem modernizacji jest poprawa warunków obsługi interesantów w konsulacie, liczymy na Państwa życzliwość, zrozumienie oraz współpracę i stosowanie się do określonych zasad, które będą obowiązywały w czasie remontu. Postaramy się, by wydajność prac konsulatu nie została istotnie zmniejszona” - jak czytamy w oficjalnym komunikacie. Informujemy, że w okresie kwiecień-listopad 2025 r. odbywać się będzie modernizacja strefy konsularnej w budynku Konsulatu Generalnego RP w Edynburgu. W czasie remontu interesanci będą obsługiwani na 1 piętrze. Więcej@PolishEmbassyUK @PLinManchesterhttps://t.co/guB4RUwO4z pic.twitter.com/TER12IEhka — PLinEdinburgh (@PLinEdinburgh) April 4, 2025 Zmiany w obsłudze interesantów Konsulatu RP w Edynburgu Przede wszystkim zaznaczmy, iż w okresie remontu placówka konsularna w szkockiej stolicy nie będzie dysponować poczekalnią dla interesantów. Z tego powodu interesanci proszeni są o przychodzenie nie wcześniej niż 10 minut przed godziną umówionej wizyty. Do konsulatu będą wpuszczane jedynie osoby, których obecność jest niezbędna do załatwienia danej sprawy. Polskie władze apelują, aby na terenie konsulatu nie przebywały osoby nieumówione. Wyjątkiem w tej kwestii są małoletnie dzieci pozostające pod opieką rodziców. Dodatkowo tymczasowa przestrzeń obsługi uniemożliwia obsługę osób korzystających z wózków inwalidzkich. Powodem jest brak odpowiedniej windy. Niemożliwe jest również wprowadzanie wózków dziecięcych. W przypadku osób, które poruszają się na wózku inwalidzkim, z urzędnikami trzeba skontaktować się wcześniej i umówić na załatwienie danej sprawy. Można to zrobić telefonicznie lub poprzez adres e-mail: w sprawach paszportowych i profilu zaufanego: edynburg.paszporty@msz.gov.pl, w sprawach prawnych, obywatelskich i pomocy konsularnej: edynburg.prawny@msz.gov.pl. Godziny przyjęć interesantów Godziny przyjęć w Konsulacie Generalnym RP w Edynburgu nie zmieniają się pomimo remontu. W poniedziałek przyjęcia interesantów odbywają się od 10:30 do 17:00. Natomiast od wtorku do piątku od 9:00 do 15:30. Ponadto ze względu na prace remontowe przedstawiciele konsulatu zachęcają wszystkich, aby w miarę możliwości korzystać z możliwości wysyłki paszportu na adres zamieszkania, a nie odbierać go osobiści. Od poniedziałku 7 kwietnia będzie można odbierać paszporty bez konieczności wcześniej rezerwacji terminu. Odbiór będzie możliwy w następujących godzinach: poniedziałek: 15:00-17:00 wtorek: 9:00-10:30 środa: 14:00-15:30 czwartek: 9:00-10:30 piątek: 14:00-15:30 Wejście do konsulatu podczas remontu Obsługa interesantów będzie się odbywać na I piętrze budynku. Jak tam dojść? Główne wejście jest zamknięte i nieczynne. Aby trafić na miejsce, trzeba trzymać się prawej strony budynku. Należy kierować na wprost do schodów zewnętrznych, prowadzących do wejścia na I piętro. Podsumowując, drogę oznaczono taśmami sygnalizacyjnymi. Konsulat Generalny RP w Edynburgu zachęca wszystkie osoby mieszkające poza Szkocją, aby w miarę możliwości swoje sprawy załatwiały w urzędach w Londynie lub Manchesterze. Excerpt: W jaki sposób remont wpłynie na regularną pracę konsulatu i obsługę interesantów? O czym trzeba pamiętać i wiedzieć? ### Pasażer Ryanaira oskarżony o zakłócenie lotu. Linia żąda odszkodowania 3 tys. euro Ryanair wytoczył sprawę sądową przeciwko pasażerowi z Polski, który w styczniu 2025 roku swoimi agresywnymi zachowaniami zmusił załogę do zmiany trasy i awaryjnego lądowania w Hiszpanii. Przewoźnik żąda 3 tys. euro w ramach odszkodowania za poniesione koszty oraz zakłócony komfort podróży innych pasażerów. Zatrzymanie lotu przez nieodpowiedzialne zachowanie 9 stycznia 2025 roku, podczas lotu z Berlina do Marrakeszu, pasażer z Polski swoim skrajnie agresywnym zachowaniem wywołał poważne zamieszanie na pokładzie samolotu Ryanaira. Jego działania, które obejmowały werbalne i fizyczne groźby w kierunku innych pasażerów oraz załogi, zmusiły kapitana do podjęcia decyzji o awaryjnym lądowaniu w Sewilli. Taka sytuacja wymagała natychmiastowej reakcji, co znacząco wpłynęło na przebieg całego lotu, zmieniając trasę oraz powodując opóźnienie. Po wylądowaniu mężczyzna został usunięty z samolotu przez służby porządkowe, a incydent zakończył się interwencją lokalnych władz. W wyniku tych wydarzeń nieprzyjemności dotknęły 170 pasażerów, którzy zostali zmuszeni do opóźnionej podróży, oraz sześciu członków załogi, którzy musieli radzić sobie z chaotyczną sytuacją i dodatkowymi procedurami bezpieczeństwa. Ryanair stawia sprawę przed sądem i nałożył zakaz latania W odpowiedzi na incydent, Ryanair domaga się odszkodowania w wysokości 3 tys. euro, ale także wprowadził pięcioletni zakaz latania dla mężczyzny. Kwota ta ma pokryć koszty związane z koniecznością awaryjnego lądowania i podjęciem dodatkowych działań operacyjnych. Prawne konsekwencje za zakłócanie przebiegu lotu Ekspert ds. praw pasażerów z AirCashBack zaznacza, że osoby, które zakłócają porządek na pokładzie i zmuszają do awaryjnego lądowania, muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami prawnymi. Linie lotnicze mają prawo dochodzić odszkodowania za dodatkowe koszty oraz niedogodności, które ponoszą inni pasażerowie, pod warunkiem przedstawienia stosownej dokumentacji potwierdzającej straty. Ten przypadek stanowi ważne ostrzeżenie dla innych podróżnych – mówi ekspert. – Takie zachowanie może skutkować nie tylko zakazem korzystania z usług przewoźnika, ale także koniecznością zapłaty wysokiego odszkodowania. Ryanair nie łagodzi swojej polityki: „Zero tolerancji” Ryanair konsekwentnie realizuje politykę „zero tolerancji” wobec niewłaściwego zachowania na pokładach swoich samolotów. Sprawa z polskim pasażerem to kolejny przykład, że przewoźnik jest gotowy podjąć kroki prawne przeciwko osobom zakłócającym porządek. Warto dodać, że podobny pozew został złożony w 2024 roku wobec pasażera, który zakłócił lot z Dublina na Lanzarote. Straty związane z tym incydentem oszacowano na aż 15 tys. euro. Źródło: AirCashBack Excerpt: Awantura na pokładzie Ryanaira zakończyła się awaryjnym lądowaniem i pozwem. Agresywny pasażer z Polski ma zapłacić 3 tys. euro i dostał zakaz latania! ### UK potrzebuje rocznego planu imigracyjnego ws. wiz pracowniczych Zgodnie z opinią think tanku Whitehall – rząd powinien wprowadzić roczny plan imigracyjny. Aby w ten sposób położyć kres zbyt długiej „niespójnej, rozproszonej i nieprzewidywalnej” polityce dotyczącej wiz pracowniczych. Think tank twierdzi, że Wielka Brytania potrzebuje zakończenia niespójnej polityki, a umożliwiłby to roczny plan imigracyjny. Institute for Government (IfG) uważa, że wcześniejsze rządy działały w sposób mało przemyślany. Potrzebny roczny plan imigracyjny Według raportu opublikowanego w czwartek, premier i minister spraw wewnętrznych powinni przedstawić roczny plan imigracyjny. Podobnie jak w przypadku przeglądu wydatków. Ponadto plan powinno opublikować się jako publiczny dokument rządowy, aby można go poddać debacie w parlamencie i poddać kontroli specjalnych komisji. Sugestia think tanku pojawiła się w momencie, gdy rząd przygotowuje się do wydania Białej Księgi dotyczącej imigracji. Musi w niej wziąć także pod uwagę żądania dotyczące zmniejszenia ogólnej migracji, a także większej liczby wiz pracowniczych. Ponadto zapotrzebowania na pracowników zagranicznych ze strony NHS i kwestie dotyczące studentów. Rząd powinien przedstawić spójną politykę imigracyjną / fot. Getty Images Spory o Białą Księgę Z raportów opublikowanych na początku tego tygodnia wynika, że publikację Białej Księgi opóźniono z powodu sporów między Home Office i Ministerstwem Edukacji na temat proponowanej liczby studentów. Home Office skupia się najczęściej na ograniczaniu imigracji. Inne cele przyświecają jednak innym ministerstwom. Na przykład Ministerstwu Zdrowia i Opieki Społecznej, czy wspomnianemu Ministerstwu Edukacji. Ponadto także dla Ministerstwa Finansów, Ministerstwa Biznesu i Handlu imigracja jest dźwignią ekonomiczną. Za jej pomocą można zabezpieczyć siłę roboczą i promować eksport. Sachin Savur z IfG będący autorem raportu twierdzi: - Przez zbyt długi czas rządy nie określały celów polityki imigracyjnej. Nie podawały też realistycznego sposobu na jej realizację. Kusiło ich wprowadzenie pochopnych zmian w odpowiedzi na statystyki dotyczące migracji netto i rynku pracy. - Przyjęcie rocznego planu imigracyjnego pozwoliłoby ministrom wyjść na prowadzenie i ustalić prawdziwie międzyrządowy program działań w zakresie imigracji. Przy uwzględnieniu szerszych priorytetów, dowodów i interesów rządu – dodał Savur. Ponadto roczny plan imigracyjny nadałby wiarygodności polityce imigracyjnej. Excerpt: Rząd powinien wprowadzić roczny plan migracyjny, aby położyć kres zbyt długiej „niespójnej, rozproszonej i nieprzewidywalnej” polityce. ### Stuletnie oczekiwanie na mieszkania socjalne. To nie żart Z najnowszego badania wynika, że w niektórych częściach Anglii dochodzi do nieprawdopodobnie długiego oczekiwania na mieszkania socjalne. Organizacje charytatywne mówią o „krajowym skandalu”. W niektórych przypadkach czas oczekiwania na mieszkania socjalne obliczono nawet na sto lat… Oznacza to, że, jeśli sytuacja się nie zmieni, niektóre rodziny nie mają szans na otrzymanie lokum. Mieszkania socjalne poza zasięgiem Zapotrzebowanie na mieszkania socjalne jest ogromne, jednak ich dostępność bardzo niska. Dlatego organizacje charytatywne apelują do rządu, aby złożył obietnicę budowy 90 000 mieszkań socjalnych rocznie. Tylko wtedy będzie można sprostać zapotrzebowaniu. Czas oczekiwania na rodzinne mieszkania z councilu wzrósł w niektórych częściach Anglii do ponad 100 lat. Analiza, którą przeprowadziło National Housing Federation (NHF) wykazała, że w 32 councilach w całej Anglii czas oczekiwania na mieszkanie z co najmniej trzema sypialniami wyniósł ponad 18 lat. Natomiast w trzech najgorszych councilach (wszystkie mieszczą się w Londynie) listy oczekujących przekraczają 100 lat. Z kolei dziewięć councilów ma listy oczekujących dłuższe niż 50 lat. Dyrektor NHF, Kate Henderson powiedziała: - Fakt, że rodziny w tak wielu częściach kraju czekają na niedrogie mieszkanie przez okres przekraczający całe dzieciństwo ich dzieci, jest skandalem na skalę kraju. Pozwalamy setkom tysięcy dzieci dorastać w niszczejących tymczasowych domach, w ciasnych i kiepskich warunkach oraz z niewielką prywatnością. To nie są warunki na dorastanie dla dziecka. Te dzieci zasługują na coś lepszego. Dramatyczna sytuacja dotycząca mieszkań socjalnych w Anglii / fot. Getty Images Przybywa oczekujących Obecnie ponad 1,3 miliona rodzin znajduje się na listach oczekujących na mieszkania socjalne w Anglii. Stanowi to wzrost o 37 proc. od 2015 roku. Natomiast rekordowa liczba 164 040 dzieci jest bezdomnych i mieszka w lokalach tymczasowych. Stanowi to dwukrotność poziomu z 2012 roku. Organizacje charytatywne twierdzą, że coraz częściej rodziny w Anglii muszą żyć w przeludnionych warunkach. Albo wynajmują mieszkania, na które ich nie stać. Lub też nie mają dachu nad głową z powodu braku mieszkań socjalnych. W zeszłym roku wybudowano 8747 nowych mieszkań socjalnych, czyli o 75 proc. mniej niż w 2010 roku. Matt Downie, dyrektor generalny Crisis, powiedział: - To absurdalne, że w niektórych częściach kraju czas oczekiwania na dom socjalny jest dłuższy niż średnia długość życia. Musi to pobudzić działania podczas nadchodzącego przeglądu wydatków. Rząd musi zobowiązać się do budowy mieszkań socjalnych na dużą skalę. W sprawie wypowiedział się też rzecznik Ministerstwa Mieszkalnictwa, Społeczności i Samorządów Lokalnych zrzucając winę na poprzedni rząd: - Te ustalenia podkreślają skalę i niszczycielski wpływ kryzysu budownictwa socjalnego, który odziedziczyliśmy. Excerpt: W niektórych częściach Anglii dochodzi do nieprawdopodobnie długiego oczekiwania na mieszkania socjalne. Organizacje charytatywne mówią, że mamy do czynienia ze skandalem. ### Nowe mieszkania w centrum zachodniego Londynu W tym mieszkania przystępne cenowo oraz socjalne. To plany zabudowy dla osiedla White City Estate, które niewiele zmieniło się od lat 30 XX wieku. Czy nowe mieszkania w centrum zachodniego Londynu wpłyną korzystnie na warunki mieszkaniowe w stolicy UK? Co jeszcze pojawi się w ramach przebudowy osiedla? Czy nowe mieszkania w centrum zachodniego Londynu są sposobem na kryzys mieszkaniowy w UK?, fot. gettyimages.com Projekt White City Central zakłada kompleksową przebudowę części osiedla White City Estate w zachodnim Londynie, obejmującą zarówno wyburzenie istniejących budynków, jak i budowę nowych obiektów mieszkalnych i infrastrukturalnych. W ramach inwestycji zostaną zburzone m.in. Randolph and Beresford Early Years Centre oraz biuro mieszkaniowe, a ich funkcje tymczasowo przeniesione na teren budowy. Następnie powstanie nowoczesne centrum społecznościowe, które po zakończeniu inwestycji przejmie te usługi. Plan zakłada budowę 253 nowych mieszkań, z których około połowa będzie miała charakter „affordable housing” – w tym 76 lokali przeznaczonych na wynajem socjalny. Inwestycja wpisuje się w szerszy plan rozwoju obszaru White City Regeneration Area, który docelowo ma dostarczyć 6 000 nowych mieszkań i stworzyć 10 000 miejsc pracy. Realizacja projektu rozpocznie się po zatwierdzeniu wniosku i będzie wymagała etapowego wdrażania. Ma jak najmniej obciążać mieszkańców. Nowe mieszkania w centrum zachodniego Londynu - dlaczego są potrzebne? Nowe mieszkania w centrum zachodniego Londynu mają być odpowiedzią na rosnący kryzys mieszkaniowy, który od lat dotyka mieszkańców stolicy. Ceny nieruchomości są tu jednymi z najwyższych w Europie. Znalezienie przystępnego lokum graniczy z cudem – zwłaszcza dla rodzin, młodych pracowników czy przedstawicieli zawodów, takich jak nauczyciele i pielęgniarki. To szansa na poprawę warunków życia dla wielu osób, które obecnie zmuszone są do opuszczania Londynu w poszukiwaniu tańszego miejsca do życia. Patologii na rynku mieszkań jest niestety wiele. Co oprócz mieszkań? Kryzys mieszkaniowy w UK zmienia oblicze miast, a przebudowa White City Central to więcej niż tylko nowe bloki. Mieszkania w centrum zachodniego Londynu to nie wszystko. W miejscu wyburzonych budynków powstanie nowoczesne centrum społecznościowe, wielofunkcyjne boisko, place zabaw i tereny rekreacyjne. Projekt ma ożywić dzielnicę i stworzyć przestrzeń sprzyjającą integracji, choć część mieszkańców obawia się utraty lokalnego charakteru. Czy zmiany faktycznie poprawią komfort życia, czy przyspieszą gentryfikację? Czas pokaże. Obawy mieszkańców - czy strach jest uzasadniony? Kryzys mieszkaniowy w UK sprawia, że każda inwestycja budowlana budzi emocje – nie inaczej jest w White City. Choć władze Hammersmith i Fulham zapewniają, że projekt przyniesie korzyści lokalnej społeczności, rozmowy z mieszkańcami pokazują mieszane reakcje. Niektórzy obawiają się utraty zielonych przestrzeni i lokalnego charakteru osiedla. Natomiast inni pytają, czy nowe mieszkania w zachodnim Londynie rzeczywiście będą dostępne dla tych, którzy najbardziej ich potrzebują. Z kolei zwolennicy zmian wskazują na nowoczesne centrum społecznościowe i przestrzenie rekreacyjne, które mają ożywić dzielnicę. Czy projekt to krok w stronę lepszego miasta, czy kolejny przykład gentryfikacji? Decyzja zapadnie już wkrótce. Excerpt: W tym mieszkania przystępne cenowo oraz socjalne. To plany zabudowy dla osiedla White City Estate, które niewiele zmieniło się od lat 30 XX wieku. ### Dwoje nastolatków zabiło 80-letniego emeryta Leicester Crown Court uznała dwoje nastolatków winnych zabójstwa 80-letniego mężczyzny. Mający wówczas 14 lat chłopiec skatował na śmierć Bhima Kohliego. Z kolei dziewczynka w wieku zaledwie 12 lat stała obok. Ze śmiechem na ustach nagrywała całe zajście. Do tych tragicznych wydarzeń doszło na terenach zielonych w okolicach angielskiego miasta Leicester, w hrabstwie Leicestershire. Dwoje nastolatków napadło 80-letniego emeryta we Franklin Park, w niedzielę, 1 września 2024 roku, w godzinach popołudniowych, jak wynika z relacji udostępnionej na łamach „Guardiana". Rasistowski wątek zbrodni 14-latka i 12-latki Mieszkający nieopodal, w Braunstone Town, Bhim Kohli wyprowadzał swoje psa na spacer, gdy go napadnięto. Jak udało się ustalić, najpierw 80-latek był zaczepiany przez sprawców. Popychali go, bili pięściami i kopali. Obrażali na tle rasowym. Gdy bezbronny Kohli klęczał, chłopiec zdjął jeden ze swoich butów. Uderzył nim starszego mężczyznę w twarz. Podsumowując, można napisać, że 80-latka brutalnie pobito. Sprawca połamał mu trzy zebra, a ostatecznie - złamał kark. Ratownicy medyczni tego samego dnia przewieźli go do szpitala, jak czytamy w brytyjskich mediach. Jego życia jednak nie udało się już uratować. Zmarł następnego dnia. Oskarżona sfilmowała całe zajście. Obecnie ma ona 13 tak, wówczas była 12-latką. Na nagraniu jej autorstwa można wyraźnie usłyszeć, jak się śmieje. Oprócz tego rzekomo zachęca też do jeszcze brutalniejszego ataku sprawcę. Choć bezpośrednio nie jest odpowiedzialna za odebranie życia Bhima Kohliego, to jednak ława przysięgłych uznała ją winną zabójstwa. Obrady ławy przysięgłych w sprawie wyroku trwały sześć godzin i 46 minut. Nastolatki zostały skazane jednomyślnie za zabójstwo. Ponadto chłopak został również oskarżony o morderstwo, ale ława przysięgłych uznała go za niewinnego w tej kwestii. „To była czysta przemoc” Natomiast reprezentujący prokuraturę Harpreet Sandhu zwracał uwagę, że atak nastolatków na 80-latka nie został niczym sprowokowany. Małoletni sprawca odebrał mu życie bez żadnego wyraźnego powodu. Co więcej, ich ofiara była całkowicie bezbronna. Zupełnie zdana na ich łaskę. - Sprawca nie miał się czego obawiać ze strony 80-letniego mężczyzny, który zwyczajnie klęczał. To była czysta przemoc stosowana przez [chłopca]. Czysta przemoc, do której zachęcała [dziewczyna] - mówił Sandhu w sądzie, jak cytujemy za „Guardienem". Nastolatki zabiły 80-letniego emeryta - Leicester Crown Court wydało w ich sprawie wyrok. Wysokość ich kary dopiero poznamy. (fot: Getty Images) Nastolatki zabiły emeryta - mamy wyrok sądu Oskarżeni, których nazwisk nie można podać ze względu na ich młody wiek, byli częścią większej grupy dzieci przebywających w tym czasie w parku. Dziewczyna powiedziała im, że starszy mężczyzna próbował uderzyć jednego z przyjaciół chłopca kijem. Reszta dzieci po prostu odeszła, ale chłopiec i dziewczyna, którzy obecnie zasiadają na ławie oskarżonych, zaangażowali się w konflikt. Później, jeden z członków tej grupy powiedział policji, że był przekonany, dojdzie do brutalnego zajścia. Przyznał, że przyszły sprawca „albo zacznie go atakować, albo będzie okrutny”. Ponadto przysięgłym odczytano list, który chłopiec napisał w areszcie. Czytamy w nim, że nienawidzi tego, co zrobił. „Bardzo tego żałuję” - jak czytamy. „Czuję, że tak bardzo zawiodłem moją mamę. Jestem zdenerwowany, przestraszony i zmartwiony. Akceptuję to, co zrobiłem i to, że siedzę za kratkami. Boję się tylko tego, ile czasu będę musiał spędzić w więzieniu". Jaka będzie wysokość wyroku? Oskarżyciel zaznaczył, że w żadnym momencie listu chłopiec nie powiedział, że działał w obronie własnej lub w obronie kogoś innego. Kiedy sprawca dowiedział się, że list zostanie ujawniony, to odpowiedział, że nie będzie już musiał przyznawać się do zabójstwa. Podsumowując, obecnie sprawca przebywa w areszcie. Z kolei sprawczyni zwolniono za kaucją. Wysokość wyroku skazanych nastolatków poznamy 20 maja. Excerpt: Mający wówczas 14 lat chłopiec skatował na śmierć Bhima Kohliego. Z kolei dziewczynka w wieku zaledwie 12 lat stała obok. Ze śmiechem na ustach nagrywała całe zajście. ### Dwóch Polaków przyłapanych na przemycie... zwierząt Dwóch Polaków przyłapano na nielegalnym przemycie egzotycznych zwierząt. Podczas kontroli na niemiecko-holenderskiej granicy w furgonetce naszych rodaków odkryto... zwierzęta. Nasi rodacy próbowali wwieźć do Niemiec między innymi dwie zebry i antylopę. Jak czytamy w oficjalnym komunikacie wydanym przez niemiecką policją, rzeczona kontrola miała miejsce w miniony piątek, 4 kwietnia 2025 roku. Pojazd przewoźnika zarejestrowany w Polsce wjechał do Niemiec z Holandii przez Neuschanzer Straße około godziny 16:50. W ramach tymczasowo przywróconych kontroli na granicach krajów należących do Unii Europejskiej został on zatrzymany do inspekcji. Dwóch Polaków i małe zoo Rzeczona kontrola miała miejsce w parku przemysłowym Bunde-West. Funkcjonariusze Bundespolizeiinspektion Bad Bentheim bardzo szybko odkryli szmuglowany „ładunek”. Nie było to bowiem zbyt trudne. Od razu zauważono, że w furgonetce znajdują się dwie zebry i jedna antylopa. Ale to jeszcze nie wszystko! Nasi rodacy wieźli z Holandii również inne zwierzęta. W tym także te, które są uznawane za egzotyczne. Wśród nich znajdowało się sześć małp, serwal, myszołów i łabędź. Gdzie zmierzali, czy jechali do Polski - tego nie wiemy. Dwóch obywateli Polski, w wieku odpowiednio 23 i 31 lat „przyłapanych” na przewozie zwierząt nie potrafiło przedstawić żadnych dokumentów. Nie mieli żadnych pism przewozowych, zgód weterynaryjnych czy pozwoleń na przewóz zwierząt. Dosłownie, nie dysponowali żadnymi „papierami”, które w świetle prawa w jakiś sposób legalizowałby to, co robili. Dwóch Polaków przyłapanych na przemycie... zwierząt (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) Przemyt zwierząt do Niemiec? Co więcej, nasi rodacy kompletnie nie potrafili (lub może po prostu nie chcieli?) wyjaśnić, w jaki sposób ta egzotyczna menażeria znalazła się w ich furgonetce. Jak czytamy dalej w oficjalnym komunikacie wydanym przez niemiecką policję federalną „z powodu podejrzeń o naruszenie przepisów dotyczących dobrostanu zwierząt i ochrony gatunkowej” na miejsce wezwano służby weterynaryjne. Szybko okazało się, że zwierzęta transportowano w niewłaściwy sposób. Rzecz jasna nie pozwolono naszym rodakom jechać dalej. Egzotyczna menażeria jest bezpieczna „Zwierzęta zostały przekazane za pośrednictwem policji holenderskiej właściwemu organowi w Holandii w celu przeprowadzenia dalszego dochodzenia w sprawie osób odpowiedzialnych za ich transport” - jak również dodano w komunikacie wydanym przez niemiecką policję w tej sprawie. Co stało się z zebrami, antylopą i innymi zwierzętami? „Wszystkie zwierzęta umieszczono i objęte opieką w ośrodku ratunkowym w Holandii” - jak komunikują przedstawiciele Bundespolizei w sprawie przemytu zwierząt dokonanego przez Polaków. Excerpt: Dwóch Polaków przyłapano na nielegalnym przemycie egzotycznych zwierząt. Nasi rodacy próbowali wwieźć do Niemiec między innymi dwie zebry i antylopę. ### Rząd Labour zmienia termin zakazu samochodów spalinowych Brytyjskie władze chcą przyspieszenia tempa przechodzenia na elektromobilność. Keir Starmer wrócił do pierwotnego terminu zakazu sprzedaży i rejestracji aut z silnikami spalinowymi w UK. Czy rzeczywiście od 2030 roku na Wyspie będziemy niejako skazani tylko i wyłącznie elektryki? Wielka Brytania miała śmiały zamiar wprowadzenia zakazu sprzedaży nowych aut spalinowych i ich rejestracji już w 2030 roku. Brytyjskie władze w „wyścigu” na niskoemisyjność chciały „wyprzedzić” kraje UE niejako. Rząd w Londynie planował wprowadzenie zakazu sprzedaż nowych pojazdów benzynowych i z silnikami diesla już od 2030 roku. Z kolei pięć lat później, czyli w 2035 roku, miałby nastąpić zakaz dotyczący sprzedaży nowych pojazdów hybrydowych. Natomiast od 2040 rok planowano wykluczyć z dróg najbardziej zanieczyszczającą środowisko ciężarówki. Tempo elektryfikacji w UK będzie szybsze Plany torysów zostały jednak z czasem skorygowane. Ze względu na silny opór społeczny w tym względzie premier Rishi Sunak „wydłużył” termin zakazu dotyczący samochodów z silnikami spalinowymi. Data została przesunięta z 2030 na 2035. Były szef brytyjskiego rządu zaznaczał, że to nie władze, ale ludzi powinni podejmować decyzje dotyczące tego, jakimi samochodami chcą jeździć. Jednak w dniu wczorajszym obecny premier potwierdził, że rząd wraca do... poprzedniego terminu. W poniedziałek 7 kwietnia 2025 w ramach swojego wystąpienia Keir Starmer przedstawił rządowe plany dotyczące przyszłości elektromobilności na Wyspach. Przede wszystkim premier przywrócił termin zakazu „tradycyjnych” aut na rok 2030. Od tego roku nie będzie można ani kupować, ani rejestrować samochodów z silnikami wysokoprężnymi i benzynowymi. Rok 2035 wyznacza kres między innymi hybrydom. Dodajmy jednak, że te surowe regulacje nie dotyczą wszystkich. Firmy produkujące luksusowe supersamochody, takie jak Aston Martin i McLaren, po 2030... będą mogły nadal to robić! Dlaczego? Z powodu niskiej skali produkcji. Rząd Labour zmienia termin zakazu samochodów spalinowych (fot: Getty Images) Co zmieni się dla posiadaczy samochodów spalinowych? To jednak jeszcze nie wszystko! Premier Starmer złagodził nieco wysokość kar nakładanych na producentów samochodów nienadążających za zmianami. Kara za przekroczenie limitów emisyjności wynikających ze sprzedaży zbyt dużego odsetka samochodów z tradycyjnymi silnikami została zmniejszona z 15 do 12 tys. funtów za pojazd. Warto w tym miejscu przypomnieć, iż właściciele samochodów z silnikami spalinowymi po roku 2030 nie będą musieli przymusowo wymieniać swojego pojazdu. Zaznaczmy, iż wdrażane przepisy dotyczą jedynie samochodów nowych, a nie używanych. Zarówno użytkowane ich, jak i obrót nimi będzie nadal możliwy i legalny po wyznaczonym przez premiera Starmera terminie. Termin zakazu samochodów spalinowych - kiedy? Aktywiści klimatyczni w działaniach rządu Labour nie dostrzegają żadnej logiki. Ich zdaniem władze powinny planować szybsze odchodzenie od hybryd. Jednak według przedstawicieli ministerstwa transportu tak zarysowany plan przechodzenia na elektromobilność zapewnia „pewność, stabilność i wsparcie” brytyjskiemu przemysłowi samochodowemu. Właśnie ta branża boleśnie odczuje cła wprowadzone przez prezydenta Donald Trumpa. Potencjalnie, wolna handlowa może pozbawić pracy 25 tysięcy osób zatrudnionych obecnie w przemyśle samochodowym w UK. Excerpt: Czy rzeczywiście od 2030 roku na Wyspie będziemy niejako skazani tylko i wyłącznie elektryki? ### Zapowiedzi pogodowe na weekend świąteczny Prognozy dotyczące pogody w weekend świąteczny zostały już przedstawione przez synoptyków z pewnym prawdopodobieństwem. Jednak nadal ze względu na odległość czasową, nie są w takim stopniu pewne, jak te na ten tydzień. Wiadomo, że w tym tygodniu utrzyma się słońce, a temperatury będą rosły coraz bardziej. Najcieplej ma być w piątek, nawet 21 stopni Celsjusza w Londynie i Lincolnshire. Met Office podało, że w większości rejonów Midlands, West Country, centralnej Walii i Yorkshire może być 20 stopni Celsjusza. Niestabilny świąteczny weekend Prognozy dotyczące świątecznego weekendu należą do długoterminowych, dlatego są mniej dokładne. Jednak, ponieważ planujemy wyjazdy z większym wyprzedzeniem, warto się zapoznać z zapowiedziami synoptyków. Większość rejonów Wielkiej Brytanii jeszcze przed Bank Holidays będzie sucha i słoneczna. Na początku ze słabym wiatrem, gdyż wyż będzie rozciągał się na większą część kraju. Jednak w rejonach na północy będzie już bardziej pochmurno i wietrznie z lekkim deszczem lub mżawką. Temperatury w czasie poprzedzającym święta mają utrzymać się powyżej średniej. Przedświąteczny tydzień ma być ciepły i słoneczny / fot. Getty Images Natomiast później – już w tygodniu wielkanocnym - nastąpi zmiana pogody na bardziej niestabilną. Będą się mieszać atlantyckie masy powietrza z zachodu z przelotnymi opadami nadciągającymi nad Wyspy z południa. W drugiej połowie kwietnia ma też być bardziej wilgotno. Możemy spodziewać się zarówno przelotnych opadów jak i dłuższych okresów deszczu. W niektórych obszarach mogą rozwinąć się też silne wiatry, szczególnie na południu i zachodzie. Pogoda w Londynie w Bank Holidays Dla osób, które zostają w Londynie pierwszym tygodniu szkolnych ferii wielkanocnych, prognozy są bardzo optymistyczne. Met Office przewiduje sześć dni nieprzerwanej słonecznej pogody w stolicy. A temperatury będą rosły do przewidywanego maksimum 23 stopni Celsjusza. Co ciekawe, w tym czasie w Barcelonie ma być zaledwie 17 stopni Celsjusza, a w Atenach 18 stopni. Niestety w długi weekend wielkanocny pogoda już się pogorszy. Pojawią się opady deszczu. Pocieszające jest jednak, że część modeli komputerowych pokazuje zmienne warunki pogodowe w długi weekend. Przynoszą one słoneczne dni przeplatane deszczowymi. Jednak niektóre z modeli pokazują też możliwość powstania kolejnego obszaru wysokiego ciśnienia z północy. A to z kolei daje pewną nadzielę na wystąpienie suchych warunków pogodowych. Excerpt: Met Office przedstawiło długoterminową prognozę pogody, która daje nam pewne pojęcie o tym, jak może wyglądać długi weekend świąteczny. ### Uchodźca skazany za gloryfikowanie terroryzmu w social mediach Uchodźca szukający schronienia w Wielkiej Brytanii został skazany za wyrażanie poparcia dla Państwa Islamskiego i terroryzmu. Hakan Barac w mediach społecznościowych gloryfikował Osamę bin Ladena i Abu Bakra al-Baghdadiego. Publikował także materiały propagujące działalność terrorystyczną. Bristol Crown Court skazał uchodźcę z Turcji na wyrok w wysokości trzech lat i dziewięciu miesięcy pozbawienia wolności. W obliczu brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości 28-letni Hakan Barac przyznał się do pięciu zarzutów związanych z internetową dystrybucją publikacji terrorystycznych i jednego zarzuty dotyczącego wyrażania poparcia dla zakazanej organizacji. Teraz zostanie podjęta decyzja co do jego deportacji z Wielkiej Brytanii. Uchodźca skazany za terroryzm Pochodzący z Turcji Hakan Barac do Wielkiej Brytanii przybył w poszukiwaniu azylu w 2023 roku, jak podaje serwis informacyjny BBC. Na Wyspy dostał się, przepływając przez kanał La Manche na niewielkiej łodzi. Uchodźca znalazł schronienie w Walii i zamieszkał w mieście Newport. W zeszłym roku aresztowali go funkcjonariusze walijskiej jednostki Counter Terrorism Policing. Służby zwróciły na niego uwagę ze względu na jego działalność w internecie. Jak ustalono, Barac miał umieszczać w mediach społecznościowych, w tym na Instagramie i Telegramie, filmy poświęcone islamskiemu terroryzmowi. Wśród rozpowszechnianych przez niego materiałów, były nagrania dżihadystów szykujących się do samobójczej śmierci. Swoją działalnością w internecie gloryfikował Osamę bin Ladena i Abu Bakra al-Baghdadiego oraz popierał działalność tzw. Państwa Islamskiego. Innym „bohaterem” udostępnianych materiałów miał być Mohammed Khalifa. Uchodźca skazany za gloryfikowanie terroryzmu w social mediach (zdjęcie ilustracyjne - fot: Getty Images) Ekstremistyczne i brutalne materiały w social media Według prokuratury materiały rozprowadzane przez Hakana Baraca miały nie tylko „ekstremistyczny” charakter, ale przedstawiały także drastyczną przemoc. - Było oczywiste, że znaczna liczba obserwujących jego konta w mediach społecznościowych była zainteresowana treściami związanymi z islamskim radykalizmem - komentuje Ben Lloyd, reprezentujący oskarżenie, jak cytujemy za serwisem informacyjnym BBC. Zwrócono jednak uwagę, iż uchodźca z Turcji postępował „lekkomyślnie” i „nieumyślnie”. - Oskarżony udostępniał materiały lekkomyślnie. Innymi słowy, nie zważał na to, czy skutkiem jego opublikowania materiału będzie bezpośrednie lub pośrednie zachęcanie do popełniania, przygotowywania lub podżegania do aktów terrorystycznych. Stanowisko oskarżenia jest takie, że działalność oskarżonego, choć nieumyślna, wiązała się jednak z powtarzającym się i umyślnym lekceważeniem. Wiązała się z wyraźnym, poważnym i oczywistym ryzykiem zachęcania do działalności terrorystycznej - dodaje Lloyd. „Nie zachęcał” do działalności terrorystycznej Natomiast adwokat broniący mieszkającego w Walii uchodźcy zaznaczał, iż jego klient nie promował, „nie zachęcał” do działalności terrorystycznej. Co więcej, ze względu na ograniczony zasięg, publikowane przez niego materiały docierały jedynie do niewielkiej ilości osób. Z kolei sędzia Martin Picton stwierdził, że udostępnione materiały gloryfikujące „brutalny terroryzm”. - Rozpowszechnianie materiałów tego rodzaju ma wyraźny potencjał wspierania takiej działalności - podsumował sędzia zasiadający w Bristol Crown Court. Jaku wyrok wydał sąd? - Jesteście tutaj, aby szukać azylu. Jednocześnie decydujecie się rozpowszechniać materiały, które uderzają w samo sedno naszego demokratycznego społeczeństwa. To, że zachowujecie się w ten sposób, szukając schronienia w tym kraju, jest bardzo trudne do zrozumienia. To musi wydawać się całkowicie nie do przyjęcia dla wszystkich prawomyślnych ludzi - dodawał sędzia Picton. Natomiast oficer Leanne Williams z Counter Terrorism Policing Wales nie ma wątpliwości, że skazany uchodźca jest „bez wątpienia” osobą „niebezpieczną”. - Hakan Barac wyraźnie zademonstrował swoje poparcie dla Państwa Islamskiego. Naszym absolutnym priorytetem jest zapewnienie, że społeczeństwo będzie chronione przed nim i jego odrażającą retoryką - komentowała, jak cytujemy za BBC. Excerpt: 28-letni obywatel Turcji Hakan Barac w mediach społecznościowych gloryfikował islamskich terrorystów Osamę bin Ladena i Abu Bakra al-Baghdadiego. Publikował także materiały propagujące działalność terrorystyczną. ### Policja eskortowała pasażerkę z Ryanaira, bo nie zapłaciła za Pringles Do kuriozalnej sytuacji doszło na lotnisku w Bristolu. Po wylądowaniu samolotu Ryanaira policja eskortowała pasażerkę z pokładu, bo nie mogła zapłacić za chipsy Pringles gotówką. 55-latka w czasie lotu z Teneryfy do Bristolu zamówiła wodę, colę i chipsy Pringles. Gdy przedstawiono jej rachunek w wysokości 7 funtów, okazało się, że kobieta nie może zapłacić za chipsy gotówką. Policja eskortowała pasażerkę z samolotu W sprawie interweniowała załoga samolotu, a po wylądowaniu w Bristolu policja eskortowała pasażerkę z pokładu. 55-letnia Ann-Marie Murray pochodząca z Gloucester powiedziała, że była w szoku, gdy wezwano policję. Kobieta nie zapłaciła za chipsy, bo terminal płatniczy na pokładzie samolotu nie przyjmował płatności, a ona nie miała przy sobie gotówki. Po tym, jak wezwano funkcjonariuszy, 55-letnią pasażerkę eskortowano z samolotu i zaprowadzono do policyjnego vana. Ryanair w mało wyrozumiały sposób podszedł do pasażerki, która nie mogła zapłacić gotówką za produkty kupione na pokładzie / fot. Getty Images Przesadna reakcja załogi? Ryanair poinformował, że załoga samolotu „wezwała policję do pomocy, gdy jedna z pasażerek zaczęła przeszkadzać”. 55-letnia Ann-Marie powiedziała jednak: - Nie przeszkadzałam. Nie było żadnych podniesionych głosów. Robiłam, co mogłam, żeby zapłacić. Próbowałam zapłacić dotykowo, ale automat nie działał. Zaproponowałam, że wybiorę gotówkę po wylądowaniu, ale powiedzieli, że nie mogę tego zrobić. Kobieta twierdzi, że jej partner zapytał stewarda wprost, czy chcą odzyskać Pringles i usłyszał: „Nie”. - Myślałam, że to żart, kiedy załoga powiedziała, że wezwała policję. Byłam w szoku, gdy policja weszła na pokład i poproszono nas o opuszczenie samolotu. To było bardzo żenujące. Robiłam wszystko, żeby to rozwiązać. Potem załoga powiedziała, że odmówiłam zapłaty, ale tak nie było. Chciałam zapłacić, ale moja karta nie działała i nie miałam gotówki – dodała 55-latka. Ann-Marie wracała akurat z podróży urodzinowej z Wysp Kanaryjskich. Była tam ze swoim partnerem na czterodniowym urlopie, jednak nieprzyjemne zdarzenie na pokładzie zrujnowało jej podróż. 55-latka powiedziała: - Na szczęście policja była miła i po tym, jak wyjaśniłam sytuację, zaprowadzili mnie do bankomatu i byłam w stanie zapłacić te 7 funtów. Funkcjonariusze śmiali się i nie mogli w to uwierzyć. Po tym, jak zapłaciłam, załoga powiedziała mi, że mamy zakaz latania liniami Ryanair. Ale i tak nigdy więcej nimi nie polecę po tym, co się stało. Oświadczenia Ryanaira i policji Irlandzkie linie lotnicze wydały oświadczenie w sprawie utrzymując, że 55-letnia kobieta zakłócała porządek na pokładzie, gdy okazało się, że nie jest w stanie zapłacić za kupione produkty. W oświadczeniu znalazło się też surowe podsumowanie jej rzekomego zachowania: „Ryanair ma ścisłą politykę zerowej tolerancji wobec niewłaściwego zachowania pasażerów. Dlatego będzie nadal podejmować zdecydowane działania w celu zwalczania niestosownego zachowania podróżnych. Aby zapewnić wszystkim pasażerom i załodze podróż w bezpiecznych i pełnych szacunku warunkach, bez niepotrzebnych zakłóceń”. Avon and Somerset Police także zabrała głos w sprawie. A to rzuciło trochę inne światło na oświadczenie irlandzkich linii: „Otrzymaliśmy zgłoszenie dotyczące pasażerki zakłócającej porządek na pokładzie na lotnisku w Bristolu. Funkcjonariusze przybyli na miejsce, ale szybko ustalili, że jest to spór cywilny i nie podjęto żadnych działań”. Excerpt: Do kuriozalnej sytuacji doszło na lotnisku w Bristolu. Załoga Ryanaira wezwała policję, bo pasażerka nie mogła zapłacić za chipsy Pringles gotówką. ### Pilot RAF`u sprawcą tragicznego wypadku polsko-brytyjskiej rodziny Ujawniono dane personalne kierowcy, który spowodował wypadek na autostradzie M6 w hrabstwie Kumbria, w okolicach wsi Tebay. Wśród ofiar tej tragicznej kraksy znalazł się nasz rodak i członkowie jego najbliższej rodziny. Przypomnijmy, to tragiczne zajście wydarzyło się we wtorek, 15 października 2024 roku, o godzinie 16:04. Wypadek miał miejsce na autostradzie M6 w hrabstwie Kumbria, w okolicach wsi Tebay. Doszło do niego, gdy z niewyjaśnionych wówczas przyczyn sprawca zaczął jechać pod prąd. W efekcie 40-letni kierowca mieszkający w hrabstwie Cambridgeshire prowadzący samochód marki Skoda doprowadził do czołowej kolizji z Toyotą. W tym właśnie samochodzie podróżował 42-letni Jarosław Ross. Innym kierowcom udało się uniknąć zderzenia z prowadzącym Skodę, ale niestety - jemu nie. Doszło do czołowego zderzenia. Naszemu rodakowi w samochodzie towarzyszyli członkowie najbliższej rodziny, a więc jego 33-letnia partnerka Jade McEnroe oraz synowie Polaka - 15-letni Filip i 7-letni Dominik. Wszyscy oni zginęli w wyniku wypadku. Tragiczna w skutkach kraksa na autostradzie M6 Czołowe zderzenie z innym samochodem przeżył tylko Arran, siedmioletni syn Jade McEnroe. Jak podają brytyjskie media, stało się to tylko dzięki temu, iż przypadkowy kierowca zatrzymał się na widok wypadku i zdążył wyciągnąć chłopca z płonącego samochodu. Z poważnymi obrażeniami został przetransportowany do szpitala Royal Victoria Infirmary w Newcastle. Koroner hrabstwa Kumbria potwierdził, iż polsko-brytyjska rodzina poniosła śmierć „w wyniku bezprawnych działań innego kierowcy”. Sierżant Deborah Story z wydziału dochodzeniowego policji w Kumbrii zajmującego się poważnymi wypadkami drogowymi powiedziała, że sprawca zostałby oskarżony o cztery przypadki zabójstwa, gdyby tylko przeżył ten wypadek. Biorąc pod uwagę wszelkie dowody, wszystko wskazuje na to, że sprawca celowo spowodował tę kolizję. Dodajmy, iż on również zginął na miejscu. Pilot RAF`u sprawcą tragicznego wypadku polsko-brytyjskiej rodziny (fot: Getty Images) Sprawca wypadku popełnił samobójstwo? Jak podają brytyjskie media, sprawcą był 40-letni Richard Wood, pilot RAF`u. W siłach powietrznych służył przez 14 lat. Brał udział w misjach w Afganistanie i Iraku. Pochodzący z Cambridgeshire mężczyzna czterokrotnie przekroczył dopuszczalny limit alkoholu we krwi. Ponadto w jego samochodzie znaleziono prawie opróżnioną butelkę ginu. W zeszłym tygodniu podczas oddzielnego dochodzenia oficer Taylor stwierdziła, że śmierć pana Woods była samobójstwem. W jego telefonie komórkowym znaleziono liczne wyszukiwania dotyczące samobójstwa. Wypadek polsko-brytyjskiej rodziny na M6 Gavin Walsh był tą osoba, która ocaliła siedmiolatka. W złożonym oświadczeniu relacjonował, że Ford Transit, w którym podróżował jako pasażer, jechał za samochodem polsko-brytyjskiej rodziny w momencie wypadku. Jego zdaniem sprawca jechał „niezwykle szybko”. Kierowca Toyoty „nie miał czasu”, aby uniknąć nadjeżdżającego pojazdu. Walsh wyskoczył z furgonetki w kierunku Toyoty, która „już stała w płomieniach”. - Słyszałem krzyki dochodzące z samochodu - relacjonowął, jak cytujemy za portalem „Metro". - Użyłem podnośnika, aby rozbić tylną szybę. Zobaczyłem małego chłopca na tylnym siedzeniu. Wydawał się być uwięziony, ale prawdopodobnie żył. Udało mi się wyciągnąć go z siedzenia i zabrać z samochodu - mówi dalej. - Chłopiec był przytomny i oddychał. Rozmawialiśmy o piłce nożnej i o tym, do jakiej szkoły chodził. Starałem się tylko utrzymać go przytomnego. Tego dnia uratowałem życie. Mam nadzieję, że nigdy więcej nie będę świadkiem czegoś takiego. Niech Bóg cię błogosławi Arrana. Nigdy nie przestałem o tobie myśleć. Mam nadzieję, że spotkamy się kiedyś ponownie i mocno cię uściskam - podsumwuje. Wspomnienie o zmarłym Polaku Przed wypadkiem rodzina Polaka jechała do szkockiego Glasgow, gdzie mieszkali. Wracali z wycieczki do Legolandu w Windsor w hrabstwie Berkshire. Nasz rodak na Wyspach pracował jako kucharz. Tuż po tym, jak doszło do tragicznego w skutkach wypadku, jego pracodawca wydał oświadczenie, oddając mu hołd. Nasz rodak pracował w jednym z lokali popularnej brytyjskiej sieci Wagamama, a konkretnie w restauracji zlokalizowanej w Silverburn Shopping Centre w Glasgow. Był tam zatrudniony przez ostatnie osiem lat. Dyrektor generalny Wagamama Thomas Heier w wydanym oświadczeniu pisze, iż Polak nawiązał „niezapomniane relacje z członkami zespołu i gośćmi, którzy mieli przyjemność go poznać”. – Jego ciepło, poświęcenie i życzliwość to cechy Jarosława, które pozostaną z zespołem na długo po jego śmierci Składamy najszczersze i najszczersze kondolencje jego rodzinie, której, jak wiemy, był głęboko oddany. Jarosławie, będziesz żył w naszych sercach i umysłach na zawsze – jak pisze Heier. Excerpt: Ujawniono dane personalne kierowcy, który spowodował wypadek na autostradzie M6 w hrabstwie Kumbria, w okolicach wsi Tebay. ### Podwyżka Child Benefit od kwietnia 2025 Od 7 kwietnia 2025 roku rośnie wysokość stawki zasiłku Child Benefit w UK. Rodziny mieszkające na Wyspach w ramach tego świadczenia będą otrzymywać o 1,7 proc. więcej. O ile konkretnie wzrośnie brytyjski zasiłek na dziecko? Na początek garść konkretów. Od dnia dzisiejszego brytyjski zasiłek rodzinny (Child Benefit) wzrośnie do 26,05 GBP tygodniowo w przypadku pierwszego lub najstarszego dziecka. Z kolei stawka na kolejne dziecko wzrośnie do poziomu 17,25 GBP tygodniowo. Przypomnijmy, świadczenie Child Benefit jest wypłacane osobie odpowiedzialnej za opiekę nad osobą poniżej 16. roku życia. Czasami dotyczy osób poniżej 20. roku życia, jeśli są one objęte edukacją lub szkoleniem. Dodajmy, iż wzrost stawek brytyjskiego zasiłku rodzinnego wynika z korekty inflacyjnej. O ile wzrośnie Child Benefit w UK od kwietnia 2025? Wysokość brytyjskiego świadczenia na dziecko wzrośnie o 1,7 proc. Zasadniczo, świadczenia Child Benefit w Wielkiej Brytanii wypłacane są w ramach dwóch stawek: zasiłek rodzinny na pierwsze lub najstarsze dziecko: od kwietnia 2025 wzrost z 25.60 GBP do 26.05 GBP na tydzień zasiłek rodzinny na kolejne dziecko: od kwietnia 2025 wzrost z 16.95 GBP do 17.25 GBP na tydzień. W skali roku pomoc w ramach pierwszej stawki wyniesie 1354,60 GBP, a w ramach drugiej - 897 GBP. Aby sprawdzić, ile wynosi wysokość świadczenia Child Benefit najlepiej skorzystać ze specjalnego kalkulatora znajdującego się na stronach rządowych. Stawka Child Benefit w UK wzrośnie od kwietnia 2024 (fot: thedanw z Pixabay) - Dodatkowe funty mają znaczenie - komentuje Myrtle Lloyd, dyrektor generalna ds. obsługi klienta HMRC, jak cytujemy za oficjalnymi stronami rządowymi. - To świadczenie może zwiększyć budżet Twojego gospodarstwa domowego. Ubieganie się o zasiłek rodzinny online lub zarządzanie płatnościami zasiłku na dziecko za pośrednictwem aplikacji HMRC jest szybkie i łatwe. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, przejdź do GOV.UK, aby rozpocząć składanie wniosku już dziś - podsumowuje przedstawicielka HMRC. Zasiłek rodzinny rośnie wraz z rosnącą inflacją w Wielkiej Brytanii Wypłacaniem Child Benefit zajmuje się HMRC. Aby ubiegać się o zasiłek na dziecko, trzeba mieszkać na terenie Wielkiej Brytanii, a dziecko musi mieszkać z rodzicem lub opiekunem. Tylko jedna osoba może otrzymać Child Benefit na dane dziecko. Nie ma limitu dotyczącego liczby dzieci, na które można się ubiegać o wsparcie tego rodzaju. Przypomnijmy, podwyżka Child Benefit w UK wynika z korekty zgodnie z rosnącą na Wyspach inflacją. Potwierdziła to obecna kanclerz skarbu, przy okazji ogłaszania rządowego budżetu. Rachel Reeves zapowiedziała także podwyżkę stawek Universal Credit, PIP, Child Benefit i Housing Benefit zgodnie ze wskaźnikiem cen towarów i usług konsumenckich (CPI). Czym jest High Income Child Benefit Charge? Dodajmy ponadto, iż istnieje limit zarobków, który sprawia, że nie wszyscy rodzice mogą liczyć na wypłatę tego świadczenia. Obecnie obowiązują dwa progi dochodowe. Jeśli jedno z rodziców zarabia ponad 60 tys. funów rocznie (to właśnie jest High Income Child Benefit Charge), to wysokość stawki Child Benefit jest stopniowo zmniejszana. Z kolei gdy dochód przekracza 80 tysięcy pomoc w tym zakresie, płatność zostaje całkowicie wstrzymana. Podsumowując, kanclerz Rachel Reeves potwierdziła, że do kwietnia 2026 r. odbędą się konsultacje w sprawie tego, czy zasiłek na dziecko powinien opierać się na dochodach gospodarstwa domowego, a nie na dochodach indywidualnych. Excerpt: Rodziny mieszkające na Wyspach w ramach tego świadczenia będą otrzymywać o 1,7 proc. więcej. O ile konkretnie wzrośnie brytyjski zasiłek na dziecko? ### Dożywocie dla Polki. Ścigając się na drodze zabiła dwoje dzieci W 2022 roku w wyniku nielegalnego wyścigu samochodowego w Niemczech doszło do tragedii, w której zginęło dwoje dzieci. Teraz Niemiecki Federalny Trybunał Sprawiedliwości podtrzymał surowy wyrok dla Polki, która spowodowała wypadek. Sąd Okręgowy w Hanowerze już w lipcu 2024 roku skazał Polkę na dożywocie. Natomiast drugi oskarżony dostał cztery lata więzienia. Teraz Federalny Trybunał Sprawiedliwości podtrzymał wyrok dla Polki i mężczyzny, który też brał udział w wyścigu. Surowy wyrok dla Polki Do tragedii doszło trzy lata temu w miejscowości Barsinghausen w Dolnej Saksonii. Wtedy Polka (przez znajomych nazywana „Schumi” od nazwiska Michaela Schumachera) brała udział w nielegalnym wyścigu samochodowym na jednopasmowej drodze. Kobieta jechała z prędkością 180 km/h, a dozwolona prędkość wynosiła 70 km/h. Panowanie nad pojazdem Polka straciła na zakręcie wyprzedzając inne auto. Wtedy zderzyła się z samochodami, które jechały z naprzeciwka. Jednym z poszkodowanych pojazdów podróżowała rodzina z dwójką małych chłopców (w wieku sześciu i dwóch lat). Obaj zginęli, a ich rodzice odnieśli poważne obrażenia, podobnie jak kierowca innego samochodu. Dwa procesy sądowe W pierwszym procesie w sprawie Polki i mężczyzny, z którym się ścigała, zapadł łagodny wyrok. Kobietę sąd skazał na sześć lat, a jej kompana na cztery lata więzienia. W wyniku apelacji Federalny Trybunał Sprawiedliwości w Karlsruhe uchylił jednak ten wyrok. Z kolei w lipcu w 2024 roku sąd okręgowy w Hanowerze po ponownym rozpatrzeniu sprawy wydał już surowszą karę. Uznał bowiem, że kobieta działała z zamiarem pozbawienia życia, dlatego że zaakceptowała taką możliwość wyprzedzając inne auto na zakręcie z nadmierną prędkością. Polka jadąc z nadmierną prędkością zabiła dwójkę dzieci / fot. Getty Images Na drugim procesie wyrok dla Polki był surowszy. Otrzymała karę dożywotniego pozbawienia wolności. Mężczyzna biorący udział w wyścigu dostał 4 lata pozbawienia wolności. 3 kwietnia po rozpatrzeniu apelacji Federalny Trybunał Sprawiedliwości podtrzymał wyrok dożywocia dla Polki. Nie dopatrzył się też żadnych błędów proceduralnych na niekorzyść oskarżonych. O sprawie z udziałem Polki zrobiło się głośno także z tego powodu, że jest to pierwsza sytuacja, w której niemiecki sąd rozpatrywał sprawę pod kątem morderstwa wynikającego z celowego przekroczenia dozwolonej prędkości i niebezpiecznej jazdy. Zważywszy na coraz więcej wypadków, w których dochodzi do tragedii wynikającej z celowego nadmiernego przekroczenia prędkości przez kierowców, sprawa ta może mieć wpływ na prawodawstwo i surowe kary w Niemczech. Excerpt: Polka usłyszała dożywotni wyrok więzienia za zamordowanie dwójki dzieci w wyniku swojej niebezpiecznej jazdy samochodem. ### Zmiany zasad kontroli bezpieczeństwa na lotnisku Gatwick Przed Wielkanocą na londyńskim lotnisku Gatwick złagodzone zostaną zasady kontroli bezpieczeństwa. Będą one dotyczyły urządzeń elektrycznych oraz płynów przewożonych w bagażu podręcznym. Co konkretnie się zmienia? Pasażerowie odlatujący z London Gatwick Airport nie będą już musieli wyjmować urządzeń elektronicznych ani płynów umieszczonych w specjalnych torebkach w ramach kontroli bezpieczeństwa. Przed świętami wielkanocnymi w stołecznym porcie lotniczym zainstalowano nowoczesne, trójwymiarowe skanery CT. Zasady dotyczące bagażu podręcznego na lotnisku Gatwick Dzięki tym zmianom możliwe będzie sprawdzanie urządzeń elektronicznych (np. laptopów) oraz płynów schowanych w bagażu podręcznym. W efekcie kontrola bezpieczeństwa na Gatwick będzie sprawniejsza i szybsza. Z pewnością w perspektywie wzmożonego ruchu w czasie Wielkanocy będzie miał istotne znaczenie. Należy jednak dodać, iż ograniczenie do 100 ml dotyczący przewożonych płynów na Gatwick będzie nadal obowiązywała! Pasażerowie, choć nie muszą wyciągać cieczy przewożonych w bagażu podręcznym, nadal muszą uważać, aby nie przekroczyć limitu! Przed Wielkanocą na londyńskim lotnisku Gatwick złagodzone zostaną zasady kontroli bezpieczeństwa. (fot: Getty Images) Zniesienie konieczności wyjmowania urządzeń elektronicznych i płynów - Ponad 95% pasażerów przechodzi już przez kontrolę bezpieczeństwa na lotnisku Gatwick w mniej niż pięć minut - komentuje Cyrus Dana, szef ochrony na lotnisku Gatwick, jak cytujemy za serwisem informacyjnym „The Evening Standard". - W miarę naszego rozwoju priorytetem pozostaje zapewnienie bezpieczeństwa naszym pasażerów i ochrona lotniska. Ta nowoczesna technologia zapewnia nie tylko bezpieczeństwo, ale również ułatwia kontrolę pasażerom - dodaje szef ochrony na lotnisku Gatwick. Dodajmy, iż podobne rozwiązania funkcjonują już na niektórych lotniskach w Wielkiej Brytanii. Nowoczesne skanery zainstalowano w portach lotniczych w London City, Luton, Birmingham, Bristolu i Southend. Na jakich lotniskach obowiązują nowe zasady? Przypomnijmy, nowe regulacje dotyczące przewozu płynów i urządzeń elektronicznych w bagażu podręcznym, ogłoszone jeszcze w grudniu 2022. Zgodnie z pierwotnymi planami rządu miały zacząć obowiązywać w czerwcu 2024 roku. Głównym założeniem było usprawnienie kontroli bezpieczeństwa. Uciążliwość wyjmowania i wkładania z powrotem urządzeń elektronicznych, a także umieszczanie płynów w specjalnych pojemnikach nie byłaby konieczna dzięki nowoczesnej technologii. Limity dotyczące płynów również zostałyby zniesione. Niestety, ostatecznie zmian w tym zakresie nie udało się wprowadzić na wszystkich lotniskach. Na innych zrobiono to częściowo. W związku z tym podjęto decyzję o przełożeniu daty wdrożenia nowych rozwiązań. Downing Street 10 ostatecznie wydłużyło termin instalacji skanerów CT o kolejnych 12 miesięcy, a więc do czerwca 2025 roku. Stare czy nowe zasady? W związku z tym, że część lotnisk zainstalowała skanery CT, a część nie, wśród pasażerów zapanował chaos. Przede wszystkim nie wszyscy wiedzą, w których portach lotniczych można sobie pozwolić na przewiezienie w bagażu podręcznym płynów o objętości nawet do 2 litrów. Ludzie nie mają też często pojęcia, gdzie z plecaków i toreb nie trzeba wyjmować laptopów, tabletów i innych urządzeń elektronicznych. Część podróżnych zakłada po prostu, że nowe przepisy obowiązują już wszędzie. A zatem do bagażu podręcznego pakują pojemniki z płynami, które nie mieszczą się już w „starym” limicie. W efekcie prowadzi to do wydłużenia procesu kontroli bezpieczeństwa. Excerpt: Pasażerowie odlatujący z London Gatwick Airport nie będą już musieli wyjmować urządzeń elektrycznych ani umieszczać płynów w plastikowych torbach w ramach kontroli bezpieczeństwa. ### Nadzwyczajne spotkanie szkockiego rządu w sprawie pożaru W sprawie gigantycznego pożaru lasu rozprzestrzeniającego się na północ od Galloway zwołano nadzwyczajne spotkanie szkockiego rządu. Służby ratunkowe przeprowadzają ewakuacje. W sprawie rozprzestrzeniającego się pożaru w Galloway na południu Szkocji, zwołano nadzwyczajne spotkanie szkockiego rządu. Straż pożarna z ogniem walczy od czwartku, jednak obecnie jego skala jest ogromna. Nadzwyczajne spotkanie szkockiego rządu W niedzielny wieczór szkocki rząd poinformował o zwołaniu nadzwyczajnego spotkania w sprawie sytuacji związanej z pożarem. Wydano także oświadczenie w serwisie X: „Ze względu na pożar lasu w rejonie Galloway Forest Park uruchomiono szkocki rządowy Resilience Room (SGORR). Minister sprawiedliwości, Angela Constance będzie przewodniczyć spotkaniu w ten wieczór”. Szkocka straż pożarna została początkowo wezwana do pożaru w Glen Trool tuż przed północą w piątek. Jednak ogień nadal się rozprzestrzenia na północ w wyniku zmiany kierunku wiatru. Dotarł już do Loch Doon. Do godziny 22.20 w niedzielę szkocka straż pożarna i ratownictwo (SFRS) potwierdziło, że strażacy wycofali się z tego obszaru z powodu słabego światła. Jednak wznowili działania o świcie w poniedziałek. Wiatry utrudniają gaszenie pożaru w Szkocji / fot. Getty Images Przeprowadzono ewakuacje Ludziom mieszkającym w pobliżu zalecono zamknięcie okien i drzwi, a policja nakazała omijanie tego obszaru. Przeprowadzono także ewakuacje w najbardziej zagrożonych rejonach. Lider zespołu z Galloway Mountain Rescue, Stewart Gibson, powiedział, że straż pożarna wykorzystała cztery śmigłowce do zrzucania wody na płomienie. Natomiast front ognia miał w pewnym momencie kilka mil szerokości. Wzrost temperatur przyczyną pożarów Zarówno rosnące temperatury jak i susza w Wielkiej Brytanii są przyczyną powstania pożarów lasów nie tylko w Szkocji. Wydano również ostrzeżenie przed ogniskami i grillami na świeżym powietrzu. A także, aby bezpiecznie pozbywano się papierosów i szkła. Prezenter pogody z BBC Scotland, Christopher Blanchett powiedział, że na południu Szkocji odnotowano jedynie około 30-50 proc. spodziewanych opadów deszczu w marcu. Jednak niektóre obszary w pobliżu Glen Trool były jeszcze bardziej suche. Dane z deszczomierza Scottish Environment Protection Agency wykazały, że opady deszczu wyniosły zaledwie 20 proc. spodziewanych poziomów. - Ta część lasu Galloway nie odnotowała żadnych opadów deszczu od ponad tygodnia, a ostatnia deszczowa pogoda miała miejsce tutaj 29 marca. Ogólnie rzecz biorąc, początek kwietnia w Szkocji był suchy, marzec także - powiedział Blanchett. Excerpt: W sprawie gigantycznego pożaru lasu rozprzestrzeniającego się na północ od Galloway zwołano nadzwyczajne spotkanie szkockiego rządu. ### 10 funtów opłaty za wypłatę środków na obiady szkolne dla dzieci I to z kont dedykowanych do opłaty obiadów szkolnych dla dzieci uczęszczających do szkół w Wielkiej Brytanii. Squid zakończył działalność w szkołach w UK i zażądał od rodziców opłaty w wysokości 10 funtów za wypłatę pozostałych środków. Czy to dużo? Porównując ze średnią ceną obiadu - bezczelnie dużo. Squid było popularnym systemem płatności bezgotówkowych, używanym przez około 600 szkół w Wielkiej Brytanii. Był przeznaczony do obsługi opłat za obiady szkolne oraz inne wydatki, takie jak wycieczki edukacyjne. Szacuje się, że z systemu korzystało od 180 000 do 200 000 uczniów. Zatem oznacza to, że dziesiątki tysięcy rodziców regularnie zasilało konta swoich dzieci, aby umożliwić im dostęp do ciepłych posiłków. Squid ogłasza koniec usługi i pobiera opłatę W lutym 2025 roku firma nagle ogłosiła, że wycofuje się z rynku obiadów szkolnych dla dzieci. Decyzję uzasadniała trudną sytuacją ekonomiczną i brakiem rentowności tego segmentu działalności. Problem pojawił się jednak, gdy Squid postanowił obciążyć użytkowników opłatą w wysokości 10 funtów za zwrot pozostałych środków na ich kontach – co jest szczególnie dotkliwe dla rodzin o niskich dochodach. Blokada pozostałych środków Wiele osób miało na kontach kwoty mniejsze niż 10 funtów, co oznaczało, że nie mogli ich w ogóle odzyskać. Squid bronił swojej decyzji, powołując się na regulamin, jednak spotkało się to z falą krytyki ze strony rodziców, mediów oraz organizacji konsumenckich, które oskarżyły firmę o wykorzystywanie sytuacji i ukryte opłaty. Coraz wyraźniej artykułowane jest też pytanie - ile na wycofaniu się i opłacie zarobiła firma? 10 funtów opłaty za wypłatę środków na obiady szkolne dla dzieci - czy to dużo? Dla wielu rodzin 10 funtów może wydawać się niewielką kwotą, ale w kontekście szkolnych obiadów dla dzieci staje się to kwotą wręcz absurdalną. Średni koszt posiłku w brytyjskich szkołach wynosi około 2,5 funta, co oznacza, że opłata za wypłatę środków z konta Squid to równowartość niemal tygodnia gorących posiłków dla dziecka. Rodzice, którzy chcą odzyskać swoje pieniądze, muszą więc "zapłacić" za pięć dni obiadów, które ich dzieci mogłyby zjeść w szkole – zamiast tego pieniądze trafiają do firmy, która opuszcza rynek. 10 funtów opłaty za wypłatę środków. Squid zarabia na rodzicach?, fot. gettyimages.com Dla rodzin o niskich dochodach, które skrupulatnie planują każdy wydatek, 10 funtów to nie tylko symboliczna suma. Czasami może to być realne obciążenie budżetu domowego. W tym świetle pobieranie takiej opłaty przez Squid wydaje się nie tylko niewspółmierne, ale wręcz nieetyczne. Czy firma, która obsługiwała szkolne posiłki, powinna zarabiać na ich wycofaniu? Czy taka forma zarabiania na rodzicach nie jest po prostu niestyczna? Excerpt: I to z kont dedykowanych do opłaty obiadów szkolnych dla dzieci uczęszczających do szkół w Wielkiej Brytanii. Squid zakończył działalność w szkołach w UK ### Jak uniknąć dyskryminacji cenowej i oszczędzać dzięki VPN (z urodzinowym bonusem od Surfshark) artykuł przygotowany dla partnera Dyskryminacja cenowa to praktyka stosowana przez firmy polegająca na dostosowywaniu cen produktów i usług w zależności od lokalizacji użytkownika, historii wyszukiwania lub waluty, w której dokonuje zakupu. Może ona dotyczyć biletów lotniczych, rezerwacji hoteli, wynajmu samochodów czy subskrypcji cyfrowych. Oznacza to, że ta sama usługa może kosztować mniej (lub więcej) w zależności od tego, z jakiego kraju dokonujesz zakupu. Na szczęście istnieje sposób, aby uniknąć przepłacania – korzystanie z VPN. Jak VPN pomaga w oszczędzaniu? Korzystając z VPN, możesz zmienić swój adres IP i połączyć się z serwerem w innym kraju. Dzięki temu możesz sprawdzić ceny w różnych lokalizacjach i wybrać tę, która oferuje najlepszą ofertę. Główne korzyści korzystania z VPN: Dostęp do tańszych cen – możesz sprawdzić, w którym kraju dana usługa jest najtańsza. Ominięcie ukrytych opłat – niektóre platformy doliczają dodatkowe opłaty w zależności od lokalizacji. Większa prywatność – unikasz śledzenia przez strony internetowe, które mogą manipulować cenami na podstawie Twojego zachowania online. Lepsze oferty na bilety lotnicze i hotele – rezerwacje mogą kosztować mniej, jeśli dokonujesz ich z innej lokalizacji. Jak znaleźć najniższe ceny? Zmienność cen jest często losowa, ale istnieją pewne tendencje, które zwiększają szansę na znalezienie tańszej oferty: Zawsze sprawdzaj ceny w różnych krajach europejskich – często są one niższe niż w innych regionach. Spróbuj połączyć się przez serwer w Wielkiej Brytanii – w wielu przypadkach rezerwacje są tam tańsze. Używaj IP docelowego kraju – jeśli rezerwujesz hotel w Tajlandii, połącz się z serwerem w Tajlandii. Porównuj ceny na różnych urządzeniach – niektóre platformy mogą oferować lepsze ceny na telefonie niż na komputerze. Nie zawsze ufaj programom lojalnościowym – czasem rezerwacja jako gość może być tańsza. Sprawdź ceny w różnych walutach – zmiana waluty płatności może dać dodatkowe oszczędności. Przykłady oszczędności dzięki VPN Rezerwacje hotelowe Dzięki zastosowaniu VPN można znaleźć duże różnice cenowe na przykładzie hoteli w Acapulco, Londynie czy Bali. Ceny mogą się różnić nawet o kilkadziesiąt procent w zależności od kraju, z którego dokonujesz rezerwacji. Przykładowo: Hotel w Acapulco – różnice w cenie na podstawie lokalizacji użytkownika mogą wynosić nawet 30%. Hotels in Acapulco: 27.04.-04.05.202 Booking: Hotels in Acapulco: 27.04.-04.05.202 Hotel w Londynie – rezerwacja z Niemiec może być tańsza niż rezerwacja z USA. Hotels in London: Hotel w Bali – ceny w zależności od lokalizacji (Indonezja vs Niemcy) mogą być zupełnie inne. Do: Bali / Data: 01.-15.08.2023 / 1 osobaTe same hotele, różne ceny w zależności od lokalizacji (Indonezja vs Niemcy) Do: Bali / Data: 01.-15.08.2023 / 1 osobaTe same hotele, różne ceny w zależności od lokalizacji (Indonezja vs Niemcy) Bali / Data: 01.-15.08.2023 / 1 osobaTe same hotele, różne ceny w zależności od lokalizacji (Indonezja vs Niemcy) Bali / Data: 01.-15.08.2023 / 1 osobaTe same hotele, różne ceny w zależności od lokalizacji (Indonezja vs Niemcy) Airbnb Nie tylko hotele, ale także platformy wynajmu krótkoterminowego, takie jak Airbnb, stosują dynamiczne ceny. Różnice mogą być znaczne w zależności od tego, z jakiego kraju dokonujesz rezerwacji. Przykłady: Airbnb w Nowym Jorku – różne ceny dla użytkowników z Niemiec i Brazylii. A Nowy Jork / Data: 01.-15.08.2023 / 1 osoba. Przykład A Nowy Jork / Data: 01.-15.08.2023 / 1 osoba. Przykład A B Nowy Jork / Data: 01.-15.08.2023 / 1 osoba. Przykład B Nowy Jork / Data: 01.-15.08.2023 / 1 osoba. Przykład B C Nowy Jork / Data: 01.-15.08.2023 / 1 osoba. Przykład C Nowy Jork / Data: 01.-15.08.2023 / 1 osoba. Przykład C D Nowy Jork / Data: 01.-15.08.2023 / 1 osoba. Przykład D Nowy Jork / Data: 01.-15.08.2023 / 1 osoba. Przykład D Airbnb w Singapurze – tańsze rezerwacje dla użytkowników logujących się z Tajlandii niż z Niemiec. A Singapur / Data: 01.-15.08.2023 / 1 osoba. Przykład A Singapur / Data: 01.-15.08.2023 / 1 osoba. Przykład A B Singapur / Data: 01.-15.08.2023 / 1 osoba. Przykład B Singapur / Data: 01.-15.08.2023 / 1 osoba. Przykład B C Singapur / Data: 01.-15.08.2023 / 1 osoba. Przykład C Singapur / Data: 01.-15.08.2023 / 1 osoba. Przykład C Jak korzystać z VPN, aby zaoszczędzić? Pobierz i zainstaluj Surfshark VPN. Uruchom aplikację i wybierz serwer w kraju, który chcesz sprawdzić. Otwórz stronę rezerwacyjną w trybie incognito. Porównaj ceny z różnych lokalizacji. Wybierz najkorzystniejszą ofertę i dokonaj rezerwacji! Oferta specjalna Surfshark na kwiecień Na marginesie – jeśli rozważasz wejście w świat VPN, teraz jest najlepszy moment od bardzo dawna. Surfshark, jeden z liderów rynku, obchodzi urodziny i z tej okazji od 7 do 30 kwietnia rozdaje nie prezenty, a konkretne rabaty. Ich plan 24-miesięczny można dorwać za $1.99 miesięcznie, a do tego dorzucają 3 miesiące gratis. Tylko 1,99 USD za miesięczną subskrypcję w planie na 2 lata! Nie przegap tej okazji i zabezpiecz swoje połączenie już teraz! Sprawdź ofertę Dyskryminacja cenowa to powszechna praktyka, ale dzięki VPN możesz ją ominąć i oszczędzać na podróżach, rezerwacjach hoteli czy subskrypcjach cyfrowych. Zmieniając lokalizację za pomocą Surfshark VPN, możesz uzyskać lepsze oferty i uniknąć przepłacania. Chcesz płacić mniej i mieć pełną kontrolę nad swoimi zakupami? Wypróbuj Surfshark VPN i zacznij oszczędzać już dziś! Excerpt: Czy płacisz więcej tylko dlatego, skąd się logujesz? Dowiedz się, czym jest dyskryminacja cenowa i jak dzięki VPN możesz znaleźć lepsze oferty na podróże i usługi online! ### Mniejsza pomoc dla osób otrzymujących zasiłek Universal Credit Ponad połowa placówek Job Centre w Wielkiej Brytanii ogranicza pomoc dla osób otrzymujących zasiłek Universal Credit. Powodem są niedobory pracowników. Osoby pobierające zasiłek Universal Credit otrzymają mniejsze wsparcie w placówkach Job Centre. Zgodnie z raportem organu nadzorującego wydatki publiczne, sytuacja ta wynika z niedoboru doradców zawodowych. Mniejsza pomoc dla pobierających zasiłek Universal Credit Krajowy Urząd Kontroli (National Audit Office) stwierdził, że cięcia były konieczne ze względu na brak funduszy. Kolejnym powodem były trudności w rekrutacji i przeszkoleniu pracowników. Sytuacja okazała się trudna ze względu na wzrost liczby osób otrzymujących zasiłek, które sklasyfikowano jako potrzebujące wsparcia. Wzrost nastąpił z 2,6 miliona do 3 milionów w ciągu roku. Rząd poinformował, że zamierza przesunąć do różnych placówek 1000 doradców zawodowych do pomocy. Jednak organizacja charytatywna do walki z ubóstwem stwierdziła, że niedobory kadrowe zniweczyły plany ogłoszone przez kanclerz skarbu. Dotyczą one umożliwienia większej liczbie osób niepełnosprawnych podjęcia pracy. Placówki Job Centre mają za mało pracowników / fot. Getty Images Obietnica rządu Jak zauważył Iain Porter z Joseph Rowntree Foundation, rząd wykorzystał obietnicę dotyczącą zwiększenia zatrudnienia do „uzasadnienia największych cięć zasiłków dla niepełnosprawnych”. - Rząd musi pilnie wyjaśnić, w jaki sposób planuje wesprzeć osoby niepełnosprawne w podejmowaniu pracy, dopóki utrzymują się niedobory doradców zawodowych – powiedział. W opublikowanym raporcie stwierdzono, że Ministerstwo Pracy i Emerytur zatrudniało 2100 mniej niż potrzebowano doradców zawodowych. Czyli osób, które mają udzielać porad i kierować wnioskodawców na rynek pracy. Około 57 proc. urzędów pracy zredukowało wsparcie dla osób ubiegających się o zasiłki w okresie od września 2023 do listopada 2024 roku. Gdy liczba spraw była duża. Zmiany w przepisach dotyczących dochodów oznaczały, że dodatkowe 400 000 osób kwalifikowało się do takiego wsparcia w ciągu roku do października. Raport pokazuje także, że liczba osób ubiegających się o świadczenia każdego miesiąca również spadła w ciągu ostatnich dwóch lat. Reforma systemu świadczeń Kanclerz skarbu, Rachel Reeves powiedziała, że reformy „zepsutego” systemu świadczeń pozwolą zaoszczędzić około 4,8 mld funtów do końca dekady. Natomiast miliard funtów zainwestuje się w „zapewnienie gwarantowanego, spersonalizowanego wsparcia w zakresie zatrudnienia, aby pomóc ludziom w powrocie do pracy”. Rzecznik Ministerstwa Pracy i Emerytur powiedział: - Nasze placówki Job Centre są pełne świetnych doradców zawodowych. Jednak ogranicza je system, który jest zbyt skoncentrowany na odznaczaniu rubryk i monitorowaniu świadczeń, zamiast na rzeczywistym wspieraniu ludzi w powrocie do pracy. Excerpt: Przez niedobory pracowników ponad połowa placówek Job Centre ogranicza pomoc dla osób otrzymujących zasiłek Universal Credit. ### Hipokryzja pani Kanclerz? Spring Statement pełne zapowiedzi oszczędności i cięć socjalnych wzbudziło niepokój u wielu mieszkańców UK. Podczas gdy mieszkańcy Wielkiej Brytanii mają zaciskać pasa, Rachel Reves bawi się na koncertach i przyjmuje drogie ubrania. Wszystko w ramach “prezentów”. Hipokryzja Pani Kanclerz czy zwyczajna praktyka w polityce? Hipokryzja pani Kanclerz Rachel Reeves stała się przedmiotem ostrej krytyki po ujawnieniu, że przyjęła darmowe bilety na koncert Sabriny Carpenter w O2 Arena. Co ciekawe wcześniej deklarowała rezygnację z przyjmowania luksusowych prezentów. Reeves tłumaczyła, że względy bezpieczeństwa wymagały od niej korzystania z loży korporacyjnej udostępnionej przez właścicieli obiektu. Dodatkowo, w przeszłości przyjęła od darczyńcy 7 500 funtów na zakup odzieży. Co oczywiste, to również spotkało się z krytyką zarówno ze strony wyborców, jak i opozycji. Wiosenne Orędzie Kanclerz Reeves. Co zmieni się w UK? fot. gettyimages.com Wielu uważa, że takie zachowanie jest nieodpowiednie, zwłaszcza w kontekście planowanych cięć w wydatkach publicznych. Minister ds. mieszkalnictwa, Matthew Pennycook, podkreślił, że osobiście płaci za bilety na wydarzenia kulturalne. Zasugerował, że przyjmowanie takich prezentów przez wysokich rangą polityków jest niewłaściwe. Zachowanie Reeves podważa zaufanie publiczne i nasuwa pytania o standardy etyczne w polityce. Hipokryzja pani Kanclerz czyli Rachel Reeves na koncercie a Spring Statement - opinie wyborców Ujawnienie, że Rachel Reeves przyjęła darmowe bilety na koncert w O2 Arena, wywołało falę oburzenia wśród wyborców. Szczególnie w kontekście wiosennego budżetu i planowanych cięć socjalnych zapowiedzianych w Spring Statement. "Ludzie nie wiedzą, czy będą mieli na rachunki za prąd, a ona bawi się na darmowych koncertach? To policzek dla zwykłych obywateli!" – skomentowała jedna z wyborczyń na platformie społecznościowej. Szczególnie mocno odbiło się to wśród osób, które odczują skutki ograniczeń w systemie PIP i innych formach wsparcia. "Mówią nam, że musimy oszczędzać, a sami korzystają z przywilejów. To skrajna hipokryzja" – podkreślił jeden z oburzonych komentatorów. Polityczna opozycja nie pozostawiła na Reeves suchej nitki, wskazując, że jest to kolejny przykład oderwania elit od rzeczywistości. W kontekście rosnącego niezadowolenia społecznego tego rodzaju sytuacje mogą poważnie nadszarpnąć zaufanie do rządzącej partii. Czy Kanclerz Reeves jest głupio? Luksusy kosztem obywateli Pytanie może brzmieć infantylnie, ale oddaje istotę problemu: jak to możliwe, że politycy, którzy każą społeczeństwu zaciskać pasa, sami beztrosko korzystają z luksusów? Rachel Reeves ogłasza cięcia w systemie PIP, mówi o konieczności oszczędzania, a jednocześnie przyjmuje darmowe bilety na koncerty i kosztowne prezenty. Czy to tylko niefortunna wpadka, czy raczej dowód na oderwanie elit rządzących od rzeczywistości? Hipokryzja Kanclerz Reeves oburzyła ludzi. Jak ma się czuć obywatel, któremu odbiera się świadczenia, gdy widzi, że ci, którzy podejmują te decyzje, nie rezygnują z żadnych przywilejów? To jednak nie tylko problem jednej kanclerz – to symptom szerszego zjawiska. Politycy na całym świecie wprowadzają podwyżki podatków, zmniejszają wsparcie socjalne, tłumaczą konieczność oszczędności, ale sami nie mają oporów przed przyjmowaniem kosztownych prezentów. Czy darmowe bilety, drogie ubrania i zaproszenia na ekskluzywne wydarzenia nie powinny być traktowane jak łapówki? Przecież polityk, który bezrefleksyjnie korzysta z takich przywilejów, łatwo może stać się podatny na wpływy. Czy nie czas, aby ustawowo zakazać takich praktyk, a nawet wprowadzić sankcje za ich łamanie? W końcu zwykły obywatel za niezgłoszenie dodatkowego dochodu może ponieść konsekwencje prawne. Dlaczego więc polityków miałoby obowiązywać inne prawo? Excerpt: Spring Statement pełne zapowiedzi oszczędności i cięć socjalnych wzbudziło niepokój u wielu mieszkańców UK. Podczas gdy mieszkańcy Wielkiej Brytanii mają zaciskać pasa, Rachel Reves bawi się na koncertach ### Jak usunąć Meta AI z Whatsapp? Meta AI to asystent oparty na sztucznej inteligencji, opracowany przez firmę Meta i obecnie zintegrowany z aplikacją WhatsApp. Jego wprowadzenia wzbudziło ogromną niechęć wśród użytkowników WhatsApp, bowiem asystenta nie da się wyłączyć. Nic dziwnego, że pytania o to jak usunąć Meta AI z Whatsapp jest na ustach wszystkich. Czym jest Meta AI? Z założenia Meta AI to asystent ułatwiający życie użytkownikowi. Jego zadaniem jest wspieranie użytkowników poprzez udzielanie odpowiedzi na pytania, dostarczanie informacji w czasie rzeczywistym oraz pomoc w planowaniu i organizacji zadań. Asystent korzysta z modelu językowego Llama 3, co pozwala mu na efektywne przetwarzanie i generowanie języka naturalnego. Meta AI został po raz pierwszy wprowadzony w Stanach Zjednoczonych w 2023 roku, a jego stopniowe wdrażanie w innych regionach świata trwało przez kolejne miesiące. W Europie, w tym w Polsce, funkcja ta stała się dostępna w marcu 2025 roku. Meta AI w WhatsApp W aplikacji WhatsApp Meta AI jest reprezentowany przez niebiesko-fioletową ikonę w kształcie koła, umieszczoną na ekranie głównym czatu. Użytkownicy mogą inicjować rozmowę z asystentem, klikając na tę ikonę, co pozwala na zadawanie pytań lub korzystanie z innych funkcji oferowanych przez sztuczną inteligencję. Warto jednak zauważyć, że interakcje z Meta AI nie są objęte szyfrowaniem end-to-end, co oznacza, że treści tych rozmów mogą być wykorzystywane do doskonalenia modeli AI przez firmę Meta. Jak usunąć Meta AI z Whatsapp? Obecnie nie ma możliwości całkowitego usunięcia funkcji Meta AI z aplikacji WhatsApp, ponieważ jest ona integralną częścią systemu. Jednakże istnieją sposoby na zminimalizowanie jej widoczności i wpływu poprzez poniższe sposoby: Archiwizacja czatu z Meta AI: Na liście czatów przytrzymaj rozmowę z Meta AI. Wybierz opcję "Archiwizuj", aby przenieść czat do archiwum i ukryć go z głównej listy rozmów. Usunięcie czatu z Meta AI: Na liście czatów przytrzymaj rozmowę z Meta AI. Wybierz opcję "Usuń czat", aby całkowicie usunąć konwersację z listy. Należy jednak pamiętać, że te działania jedynie ukrywają czat z Meta AI, ale nie dezaktywują samej funkcji w aplikacji. Aby zminimalizować interakcje z Meta AI, warto unikać inicjowania rozmów z tym asystentem oraz nie klikać na jego ikonę. Na internecie pojawiają się także głosy, że asystenta można się pozbyć instalując starszą wersję aplikacji lub przenosząc się na WhatsApp Business. ### Sklepy otwarte w niedziele. To coraz bardziej możliwe w Niemczech Według obecnych przepisów, sklepy w Niemczech powinny zazwyczaj być zamknięte. Jednak Niemieckie Stowarzyszenie Handlu Detalicznego apeluje o uelastycznienie tych zasad. Jest zatem możliwe ustanowienie nowego prawa, w którym sklepy otwarte w niedziele byłyby normą? Powszechne prawo w Niemczech zabrania handlu w niedziele. Jednak sklepy otwarte w niedziele mogą być w sposób nieregularny (tzw. Sonntagsöffnungen). Sklepy otwarte w niedziele – czy to możliwe? Niemieckie Stowarzyszenie Handlu Detalicznego (HDE) chce większej swobody w kwestii otwarcia sklepów w niedziele. Według niego gminy i poszczególni sprzedawcy detaliczni w Niemczech powinni mieć większe prawo decydowania kiedy i jak często chcą mieć otwarte sklepy. Prezes HDE, Alexander von Preen powiedział, że sprzedawcy detaliczni w Niemczech powinni mieć większą swobodę decydowania, kiedy i jak często chcą otwierać sklepy w niedziele. Według niego obecny system, który umożliwia poszczególnym krajom związkowym regulowanie godzin otwarcia sklepów, doprowadził do powstania mozaiki przepisów. Jest to mylące dla sprzedawców detalicznych. Handel w niedziele może być możliwy w Niemczech / fot. Getty Images Otwarcia uzasadnione Rzadkie otwarcie sklepów w niedziele przyjmuje się za uzasadnione. Jednak należy je powiązać z konkretnym wydarzeniem. Takim jak na przykład rocznica lub wyprzedaż sezonowa. Te z kolei zatwierdzają władze lokalne. Warto wspomnieć, że nie zawsze udzielają tego zatwierdzenia. Badanie Izby Przemysłowo-Handlowej (IHK) z 2024 roku w Nadrenii Północnej-Westfalii wykazało, że „organy regulacyjne i politycy często mają negatywne nastawienie do wniosków o otwarcie sklepów w niedzielę. Wiąże się to z tym, że obawiają się pozwów ze strony związków zawodowych i kościołów. Ma to wpływ na sprzedawców detalicznych. Obawiają się oni złożyć wniosek o otwarcie sklepów w niedzielę, ze względu na strach przed negatywną decyzją”. IHK i HDE twierdzą, że niedzielne godziny otwarcia są korzystne dla społeczności. W roku 2020 HDE wydało komunikat prasowy. Stwierdziło w nim, że okazjonalne godziny otwarcia w niedzielę „wnoszą istotny wkład w utrzymanie tętniących życiem centrów miast”. Istnieją jednak obawy, że działania mające na celu wydłużenie godzin otwarcia sklepów w niedzielę spotkają się ze zdecydowanym sprzeciwem związków zawodowych. Te natomiast zaciekle sprzeciwiają się wszelkim naruszeniom „zasady weekendów wolnych od pracy”. Zasada ta znajduje się w niemieckiej ustawie o czasie pracy. Excerpt: Bardzo możliwe, że w Niemczech będzie możliwy handel w niedziele. Apeluje o to Niemieckie Stowarzyszenie Handlu Detalicznego. ### Gospodarstwa domowe stracą nawet 500 funtów rocznie W wyniku zmian, reform i cięć socjalnych planowanych w wiosennym orędziu Rachel Reeves gospodarstwa domowe stracą średnio 500 funtów rocznie. To tylko przewidywane zmiany. Nikt nie wspomina o stratach związanych z inflacją czy kryzysem w UK. Zmiany zapowiedziane przez kanclerza Wielkiej Brytanii, mające na celu ograniczenie wydatków socjalnych, będą miały poważne konsekwencje dla najuboższych gospodarstw domowych, które mogą stracić nawet 500 funtów rocznie do końca dekady. Głównie ucierpią osoby o niższych dochodach. Czyli te korzystające z zasiłków i świadczeń. Cięcia, które nie zostały przemyślane, według ekspertów z Resolution Foundation, mogą pogłębić ubóstwo wśród 10 milionów gospodarstw domowych. Ekonomiści ostrzegają, że w połączeniu z niskim wzrostem gospodarczym, pogorszy to standard życia i spowoduje dalszy spadek jakości życia w UK. Warto podkreślić, że o pracę wcale nie jest tak łatwo. Gospodarstwa domowe stracą nawet 500 funtów rocznie - co realnie się zmieni do 2030 roku? Do 2030 roku gospodarstwa domowe w Wielkiej Brytanii, szczególnie te o niskich dochodach, mają stracić średnio 500 funtów rocznie w wyniku połączenia cięć w świadczeniach socjalnych i słabego wzrostu gospodarczego. Analitycy z Resolution Foundation wskazują, że zmiany te dotkną szczególnie osoby w najniższych dochodowych grupach społecznych. W efekcie doprowadzą do wzrostu ubóstwa. Prognozy mówią, że do końca dekady około 250 000 osób, w tym 50 000 dzieci, będzie żyło w ubóstwie po uwzględnieniu kosztów mieszkaniowych. Cięcia obejmą 3 miliony gospodarstw. Jednocześnie 800 000 osób straci część świadczeń z tytułu niepełnosprawności. Czy tak wygląda kryzys w UK? Rachel Reeves tnie wydatki na administrację - oszczędności sięgną 2 mld rocznie (fot: Getty Images) Ponadto, zmniejszenie tempa wzrostu gospodarczego oraz rosnące wydatki państwowe mogą pogłębić sytuację, wpływając na dalsze obniżenie poziomu życia w kraju. Szersze zmiany w polityce socjalnej, w tym ograniczenie dostępności zasiłków, wpłyną na kondycję finansową ludzi, co z kolei prowadzi do pogorszenia jakości życia w Wielkiej Brytanii, szczególnie wśród osób znajdujących się w najtrudniejszej sytuacji ekonomicznej. Cięcia socjalne, oszczędności, podwyżki podatków i council tax - co czeka mieszkańców UK przez najbliższe 5 lat? W ciągu najbliższych pięciu lat mieszkańców Wielkiej Brytanii czekają trudności wynikające z cięć socjalnych, podwyżek podatków oraz wzrostu council tax. Oszczędności w budżecie państwa, sięgające 14 miliardów funtów, odbiją się głównie na osobach o niskich dochodach, zwłaszcza tych korzystających z zasiłków i wsparcia socjalnego. Ponad 3 miliony gospodarstw domowych straci część świadczeń. Równocześnie wzrost podatków lokalnych (council tax) obciąży budżety domowe, szczególnie w miastach, gdzie koszty życia są już wysokie. Dodajmy do tego inflację i spowolniony wzrost gospodarczy. Zatrważający miks. Czy to już kryzys w UK, czy sposób by go uniknąć? Podwyżki te mają zrekompensować zmniejszone dotacje rządowe dla samorządów. Jednak dla mieszkańców oznaczają wyższe opłaty za usługi publiczne, takie jak wywóz śmieci czy utrzymanie szkół. Dodatkowo, prognozowane spowolnienie gospodarcze i niższy wzrost PKB (1% w 2025 roku) mogą ograniczyć wzrost płac. To w połączeniu z inflacją doprowadzić do realnego spadku siły nabywczej. W praktyce oznacza to większe wydatki na podstawowe potrzeby. Wyższe koszty życia i pogorszenie jakości usług publicznych, co może doprowadzić do wzrostu niezadowolenia społecznego i napięć politycznych. Gospodarstwa domowe w praktyce stracą więcej, niż 500 funtów rocznie. Excerpt: W wyniku zmian, reform i cięć socjalnych planowanych w wiosennym orędziu Rachel Reeves gospodarstwa domowe stracą średnio 500 funtów rocznie. To tylko przewidywane zmiany. Nikt nie wspomina o stratach związanych z inflacją czy kryzysem w UK. ### Kobiety, stawiajmy zdrowie na pierwszym miejscu – udział w badaniu przesiewowym piersi NHS może uratować życie Artykuł powstał we współpracy z NHS Jesteśmy czymś więcej niż tylko jednostkami – tworzymy potężną społeczność matek, córek, sióstr i przyjaciół, związanych wspólną podróżą przez życie. W zgiełku codziennych obowiązków łatwo zapomnieć, jak ważne jest, by stawiać zdrowie na pierwszym miejscu. Jednak razem możemy być silne, wspierać się nawzajem i zadbać o nasze zdrowie. Rak piersi jest jednym z najczęściej występujących rodzajów raka w Wielkiej Brytanii, a szansa na jego zachorowanie wzrasta wraz z wiekiem. Ale oto dobra wiadomość: regularne badania przesiewowe piersi są kluczową bronią w naszym arsenale przeciwko tej chorobie. Potrafi zidentyfikować raka na wczesnym etapie – często jeszcze zanim stanie się widoczny lub wyczuwalny – co każdego roku ratuje około 1300 ludzkich istnień w Wielkiej Brytanii. To nie tylko liczby. To może być kluczowa różnica między możliwością leczenia a złamanym sercem Twoich bliskich. Dlatego najnowsza kampania NHS wzywa każdą kobietę do podjęcia działania i wzięcia udziału w badaniu przesiewowym piersi, gdy zostanie na nie zaproszona. Jeśli otrzymałaś list z zaproszeniem, to czas, aby ustalić priorytety i zachęcić osoby wokół Ciebie do tego samego. Rozmowa na temat raka może być trudna Przeprowadzone niedawno badanie NHS pokazało, że 40% kobiet rzadko odnosi się do badań przesiewowych piersi w rozmowach z najbliższymi. Jednak niezwykle ważne jest, aby przerwać milczenie. Jesteśmy sobie winne, aby dzielić się naszymi obawami i stawiać nasze zdrowie na pierwszym miejscu. Badanie wykazało, że większość z nas (63%) jest zaniepokojona potencjalnym rozwojem raka piersi. Pomimo tych obaw, najnowsze dane NHS pokazują, że około jedna trzecia zaproszonych nie uczestniczy w badaniach przesiewowych – liczba ta wzrasta do 46,3 procent osób zaproszonych po raz pierwszy. Badanie wykazało również, że jedna na pięć (22%) kobiet w wieku powyżej 50 lat przyznała, że odłożyłaby udział w wizytach lekarskich, które nie są pilne - takich jak badania przesiewowe piersi. Wczesne wykrycie zmian jest kluczowe Prowadzimy intensywne życie i często zbywamy badania lekarskie, sądząc, że mogą poczekać. Tymczasem wczesne wykrycie zmian jest kluczowe. Badania przesiewowe piersi mogą zidentyfikować raka na długo przed wystąpieniem jakichkolwiek objawów, co przynosi spokój ducha. Jeśli tylko zostaną wykryte jakiekolwiek oznaki nowotworu, wczesne jego zdiagnozowanie znacząco zwiększa szansę na skuteczne leczenie. Dr Martina Leczycka mówi: „Większość kobiet uczestniczących w badaniu przesiewowym piersi nie zachoruje na raka. Jednak w przypadkach, gdy wykryte zostaną objawy raka i zostanie on wcześnie zdiagnozowany, istnieje większe prawdopodobieństwo skutecznego leczenia”. „Wiele kobiet w naszej społeczności uważa, że mają już wystarczającą wiedzę na temat badań przesiewowych piersi lub że badania przeprowadzane w ich kraju ojczystym są bardziej wiarygodne. Warto jednak wiedzieć, że program badań przesiewowych NHS jest niezwykle skuteczny w wykrywaniu raka, a sam proces jest szybki i prosty — trwa około 30 minut i wykonywany jest przez specjalistkę radiografii, zwaną mammografistką. Podczas badania wykonane zostaną dwa zdjęcia rentgenowskie każdej piersi, a wyniki zostaną przesłane pocztą w ciągu dwóch tygodni”. „Jeśli wyniki badania nie wykażą oznak raka piersi, otrzymasz zaproszenie na kolejne badanie przesiewowe za trzy lata. W przypadku konieczności dalszych badań otrzymasz wskazówki dotyczące kolejnych kroków. Większość osób, które wymagają dodatkowych badań, nie ma raka, ale wczesne wykrycie jest kluczowe dla skutecznego leczenia”. Badania przesiewowe piersi NHS Aby wesprzeć tę kampanię, NHS przygotowało poruszający film, w którym zwykłe kobiety, takie jak większość z nas, dzielą się swoimi historiami związanymi z badaniami przesiewowymi piersi. Film podkreśla wspólne obawy i motywuje nas do uczynienia badań przesiewowych rutynową częścią naszego życia. W przypadku kobiet, które twierdzą, że nie wzięłaby udziału w badaniu przesiewowym piersi - 21% ze względu na zażenowanie, a 24% uważa, że nie muszą iść, chyba że mają jakieś objawy. Ale jak podkreśla Bogusia Zając z Worcestershire Polish Association, która wzięła udział w filmie: „Jeśli jesteś kobietą po 50. roku życia, gorąco zachęcam Cię do udziału w badaniach przesiewowych. Nie musisz mieć objawów. Chodzi o zdiagnozowanie raka na jak najwcześniejszym etapie, kiedy jest on we wczesnym stadium i łatwiej go leczyć. Porozmawiaj z przyjaciółmi i rodziną, gdy nadejdzie Twój list i wspierajcie się nawzajem, aby udać się na wizytę – to może uratować życie". Zapisz tę datę, ten dzień może uratować Ci życie! Wszystkie kobiety zarejestrowane u lekarza rodzinnego otrzymają zaproszenie na badanie przesiewowe piersi co trzy lata, od czasu skończenia 50. roku życia aż do 71 lat. Twoje pierwsze zaproszenie pojawi się na poczcie między 50 a 53 rokiem życia. Nawet jeśli badanie przesiewowe piersi nie wykaże żadnych oznak symptomów raka piersi, ważne jest, aby sprawdzać piersi między mammografiami i skontaktować się z lekarzem rodzinnym, jeśli zauważysz jakiekolwiek niepokojące zmiany. Pamiętaj, więc kiedy zostaniesz zaproszona na badania: Zapisz tę datę, ten dzień może uratować Ci życie! Aby uzyskać więcej informacji, wyszukaj „badania przesiewowe piersi NHS” i obejrzyj inspirujący film, odwiedź: london-breastscreening.org.uk https://polishexpress.eu/wp-content/uploads/2025/03/NHS-Breast-Screening-Main-Film-V5A.mp4 ### Najlepsze miejsce do życia w Londynie Gdzie żyje się bezpiecznie, a sąsiedzi znają się wzajemnie? Brzmi jak bajka, szczególnie przy danych o przestępczości. Jednak najlepsze miejsce do życia w Londynie istnieje. Gdzie jest ta idylliczna dzielnica Londynu? Najlepsze miejsce do życia w Londynie znajduje się w północnej części miasta, w Dartmouth Park, ukrytej dzielnicy, która zaskakuje swoją atmosferą. To miejsce, które łączy urok wsi z bliskością tętniącego życiem miasta. Właśnie dlatego zostało wyróżnione przez portal lifestyle'owy Muddy Stilettos jako jedno z najlepszych miejsc do życia w Londynie w 2025 roku. Najlepsze miejsce do życia w Londynie Co sprawia, że to miejsce jest tak wyjątkowe? Może to niezależne kawiarnie, które tworzą niepowtarzalny klimat, czy wspaniałe widoki na Hampstead Heath? A może to wrażenie, że mieszkając tu, masz zarówno spokój, jak i dostęp do centrum Londynu w zasięgu ręki? Wybór tej dzielnicy jako najlepszej do życia w Londynie to dowód na to, że można połączyć miejską wygodę z wiosennym urokiem. Stworzyć przestrzeń, w której chce się żyć. Dartmouth Park - za co kochają ją mieszkańcy? To dzielnica, która łączy bezpieczeństwo, kameralność i spokój w jednym. Mieszkańcy często podkreślają, że w Dartmouth Park czują się jak w małej wiosce, mimo że znajdują się w samym sercu Londynu. Spokojne, pełne zieleni uliczki i niskie zabudowy tworzą atmosferę sprzyjającą relaksowi i codziennemu życiu. Wszystko dzieje się tu spokojniej. Dartmouth Park, czyli najlepsze miejsce do życia w Londynie, dzielnica Londynu jest cicha i bezpieczna, fot. gettyimages.com Co sprawia, że to miejsce jest tak wyjątkowe? Przede wszystkim bezpieczeństwo – Dartmouth Park uchodzi za jedną z najbezpieczniejszych dzielnic Londynu, z niskim poziomem przestępczości i spokojnym tempem życia. Mieszkańcy często zauważają, że nie muszą martwić się o codzienne zagrożenia, które stają się coraz bardziej obecne w głośniejszych częściach miasta, takich jak ataki czy działalność gangów. Czy to dzielnica Londynu wolna od problemów wielkiego miasta? Dlaczego te problemy nie docierają tutaj? To proste – Dartmouth Park wyróżnia się niską zabudową i przestronnością, co daje poczucie odcięcia od miejskiego zgiełku. Uliczki są ciche, pełne drzew i parków, a sąsiedzi znają się nawzajem, co tworzy atmosferę bliskości i bezpieczeństwa. To idealne miejsce dla tych, którzy pragną żyć z dala od hałasu, ale wciąż być blisko wszystkich atrakcji, jakie oferuje Londyn. Mieszkańcy cenią sobie również kameralność tej dzielnicy. To przestrzeń, w której można odpocząć, nie obawiając się, że wkrótce pojawią się głośne problemy z bezpieczeństwem, które dotykają inne części miasta. Dartmouth Park to prawdziwa oaza spokoju. Można poczuć się tu bezpiecznie i komfortowo, nie rezygnując z bliskości tętniącego życiem Londynu. Ile kosztuje tu dom - czyli spokój i bezpieczeństwo luksusem czy dobrem dla każdego? Dartmouth Park to dzielnica, która ma swoją cenę, co jest naturalnym rezultatem jej kameralnego charakteru i bezpieczeństwa. Ceny nieruchomości w tej okolicy są wysokie, a średnia cena domu to zazwyczaj kilka milionów funtów. To sprawia, że nie jest to miejsce dostępne dla każdego, a zakup domu w Dartmouth Park to zdecydowany luksus. Jednak, biorąc pod uwagę wyjątkowe warunki życia, jakie ta dzielnica oferuje – ciszę, bezpieczeństwo i bliskość do centrum Londynu – wiele osób uważa, że warto zainwestować w taką przestrzeń. Czy oznacza to, że najlepsze miejsce do życia w Londynie jest tylko dla wybranych? Nie do końca. Chociaż ceny nieruchomości mogą odstraszać wielu potencjalnych nabywców, warto zauważyć, że w okolicy znajdują się także mniejsze mieszkania. Oczywiście są bardziej przystępne cenowo. Jednocześnie nadal oferują dostęp do tych samych atutów. Excerpt: Gdzie żyje się bezpiecznie, a sąsiedzi znają się wzajemnie? Brzmi jak bajka, szczególnie przy danych o przestępczości. Jednak najlepsze miejsce do życia w Londynie istnieje. Gdzie jest ta idylliczna dzielnica Londynu? ### Polacy wracający z UK do Polski są "mądrzejsi" i "bogatsi" Czy wracający z UK do Polski imigranci mają większe szanse na osiągnięcie sukcesu? W jaki sposób ich doświadczenia na Wyspach przekładają się na polskie realia? Na jednej z popularnych grup FB zrzeszających Polaków mających imigranckie doświadczenia w Wielkiej Brytanii pojawił się bardzo ciekawy wątek. Na forum „Wielkie i małe powroty z PL do UK :)” pani Edyta podzieliła się swoim doświadczeniem powrotu z UK do Polski. Pobyt w UK to „doświadczenie pełne wyzwań i kontrastów” Nasz rodaczka na Wyspach spędziła 18 lat. Swój pobyt w Wielkiej Brytanii podsumowała, jako „doświadczenie pełne wyzwań i kontrastów". Teraz staje przed wyzwaniem związanym z powrotem do PL. - Z jednej strony – radość z bycia bliżej rodziny, znajomych i kultury, która jest bardziej swojska. Z drugiej – konieczność ponownej adaptacji do realiów życia w Polsce, które mogą wydawać się inne niż przed wyjazdem - jak pisze. Opowiadając o swojej historii, zwraca uwagę, jak wiele nauczyła się na emigracji. Pobyt w Wielkiej Brytanii starała się wykorzystać, jak najlepiej się tylko dało. Jej zdaniem takie „emigracyjne doświadczenie” to kapitał, który można wykorzystać w Polsce, po powrocie. - Zaletą powrotu jest jednak to, że perspektywa zdobyta za granicą pomaga lepiej odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Często wraca się z lepszymi kompetencjami, znajomością języka angielskiego i innym spojrzeniem na świat. Dla wielu powrót to również szansa na rozpoczęcie czegoś nowego – czy to w karierze, czy w życiu osobistym - pisze pani Edyta. Być może brzmi to paradoksalnie - żeby lepiej funkcjonować w Polsce, trzeba z niej wyjechać - ale czy tak właśnie nie jest? Czy Polacy wracający z UK są lepiej przygotowani do radzenia sobie z polską rzeczywistością? Polacy wracający z UK do Polski są "mądrzejsi" i "bogatsi" (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) Doświadczenie emigracyjne „pomaga lepiej odnaleźć się w nowej rzeczywistości” w Polsce - Podsumowując, powrót do Polski po pobycie w UK, to mieszanka ekscytacji, wyzwań i zmian. Adaptacja wymaga czasu, ale jeśli dobrze się ją zaplanuje i wykorzysta doświadczenia zdobyte za granicą, może stać się wartościowym etapem w życiu - zwraca uwagę bohaterka tego tekstu. Jak inni Polacy obecni na grupie odnieśli się do jej wypowiedzi? Wiele osób podziela „doświadczenie emigracyjne”, jakie było udziałem pani Edyty. Inni dziękowali za jej wpis, ponieważ dokładnie nazwał te uczucia, które towarzyszyły im podczas powrotu z UK do PL. Nie brakowało głosów utrzymanych w podobnym tonie. - Oj tak, zgadzam się z każdym słowem. Wróciłam do Polski w 2017 roku do mojego miasta po prawie 14 latach mieszkania w Londynie. Nigdy bym już tego nie zmieniła. Jestem wdzięczna za doświadczenia, które tam zdobyłam, jedne były pozytywne, inne niekonieczne, ale to było moje, widocznie miałam to przejść. Jestem mądrzejsza i bogatsza o te doświadczenia - pisze Ewa. Nie wszyscy Polacy wracający z UK się z tym zgadzają - Ja wróciłam rok temu po prawie 20 latach mieszkania w UK. Nie było łatwo się na początku przestawić, ale teraz mogę powiedzieć, że była to najlepsza decyzja, jaką podjęłam - dodaje Gosia. Z drugiej jednak strony pojawiły się wypowiedzi, które wskazywało na to, że po powrocie do Polski wracającym żyje się kiepsko. Pomimo tego, co ktoś sobie poradził w UK, niekoniecznie potrafi poradzić sobie w Polsce. - Średnia wypowiedzi o życiu w UK jest taka, że żyjesz bez stresu. Po prostu na takie podstawowe rzeczy, jak dobre jedzenie, wyjazd z rodziną samochodem np. do wesołego miasteczka i kupienie czegoś na miejscu do jedzenia to nie jest wydatek. W rozumieniu, że ograniczamy je, bo nas nie stać - mówił Lech. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Zachęcamy do komentowania i dzielenia się doświadczeniami! Excerpt: W jaki sposób ich doświadczenia na Wyspach przekładają się na polskie realia? ### Ranking przystępności cenowej nieruchomości w UK Zaskakująco trudno kupić swoją pierwszą nieruchomość... w Walii. Jak wynika z rankingu przestępności cenowej przygotowanego przez towarzystwo budowalne Skipton Group aż 6 na 10 „najdroższych” obszarów dla first-time buyers znajduje się właśnie na terenie Walii. W jaki sposób analitycy Skipton Group przygotowali ranking przestępności cenowej nieruchomości (Home Affordability Index) w Wielkiej Brytanii? Wzięto pod uwagę własne dane z Skipton Group oraz informacje z Office for National Statistics (ONS), Bank of England i Land Registry oraz ze źródeł zewnętrznych. „Wykorzystujemy również prognozy z Global Economic Model firmy Oxford Economics. Wszystkie te dane nie tylko dają obraz obecnej dostępności cenowej domów, ale także oferują wgląd w prawdopodobne trendy w przyszłości” - jak czytamy na oficjalnej stronie Home Affordability Index. Ranking przystępności cenowej nieruchomości w UK W ramach ogólnego Home Affordability Index przygotowano kilka rankingów, ale wszystkie zostały opracowane według jednej, spójnej metodologii. Zestawienia są uporządkowane regionalnie, poszczególnymi obszarami, miastami lub dzielnicami. W przypadku kupna nieruchomości, gdy kupującym jest osoba dopiero wchodząca na drabinę nieruchomości (tzw. first-time buyer) aż 6 na 10 „najdroższych” obszarów znajduje się na terenie Walii. Na samym szczycie znalazły się Ceredigion i Powys. Jak wynika z analiz Skipton Group na kupno nieruchomości na tych obszarach jest w stanie pozwolić sobie jedynie 2,7% first-time buyers. Jak widać, eksperci nie brali pod uwagę liczb bezwzględnych, tylko relację średniej ceny nieruchomości do możliwości finansowych potencjalnych kupców, czyli ich przeciętnego wynagrodzenia. Jednym słowem, w Walii zarabia się kiepsko, a domy są drogie. Ranking przystępności cenowej nieruchomości w UK (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) Gdzie jest najdrożej, a gdzie najtaniej? Podsumowując, oto 10 najmniej przystępnych cenowo obszarów w Wielkiej Brytanii dla osób kupujących nieruchomość po raz pierwszy (first-time buyers): Ceredigion (Walia) - tylko 2,7% first-time buyers może sobie pozwolić na zakup nieruchomości Powys (Walia) - 2,7% Pembrokeshire (Walia) - 2,9% Cardiff (Walia) - 3% Vale of Glamorgan (Walia) - 3,1% City of London (Londyn, Anglia) - 3,2% Monmouthshire (Walia) - 3,3% South Holland, (East Midlands - 3,8% Westminster (Londyn, Anglia) - 3,9% Blaby (East Midlands) - 4% Rynek nieruchomości w UK Jak sytuacja wygląda na przeciwległym biegunie? Relatywnie tanio w rankingu Skipton Group wypada Szkocja. Aberdeen zostało ogłoszone najbardziej przystępnym cenowo miejscem. Mianowicie, w tym mieście aż 31% ludzi może sobie pozwolić na zakup domu. Tuż za nim znalazły się Aberdeenshire i Na h-Eileanan Siar, gdzie odpowiednio 28,2% i 25,1% first-time buyers stać na zakup. Jedynym miejscem poza Szkocją, które znalazło się na liście najbardziej przystępnych cenowo, był Manchester. W tym angielskim mieście 23,1% ludzi może sobie pozwolić na taki wydatek, według metodologii Home Affordability Index. Podsumowując, 10 najbardziej przystępnych cenowo obszarów w Wielkiej Brytanii dla osób kupujących nieruchomość po raz pierwszy (first-time buyers): Miasto Aberdeen (Szkocja) - 31% first-time buyers może sobie pozwolić na zakup nieruchomości Aberdeenshire (Szkocja) - 28,2% Hebrydy Zewnętrzne (Szkocja) - 25,1% Argyll and Bute (Szkocja) - 25% Scottish Borders (Szkocja) - 24,8% Inverclyde (Szkocja) - 24,6% Angus (Szkocja) - 24,4% Szetlandy (Szkocja) - 24,2% Miasto Manchester (Anglia) - 23,1% West Dunbartonshire (Szkocja) - 22,9% ### Koniec z nieograniczoną liczbą dzieci od jednego dawcy. Zmiany prawne dla dawców Holandia wprowadziła nowe regulacje dotyczące dawstwa nasienia. Mają one zwiększyć bezpieczeństwo oraz ograniczyć liczbę dzieci urodzonych z użyciem nasienia dostarczonego przez jednego dawcę. Zmiany te mają na celu ukrócenie obecnych czasem skandalicznych praktyk. Wykorzystywanie nasienia od dawców nie jest niczym ograniczone, a ilość dzieci mających wspólnego ojca nieznana. Dlaczego zmiany były konieczne? Od lat 80. ubiegłego wieku w Holandii obowiązywały nieformalne ustalenia, że jeden dawca może mieć maksymalnie 25 dzieci. W 2018 roku liczbę tę ograniczono do maksymalnie 12 rodzin na dawcę. Ponieważ w praktyce regulacje te często były ignorowane, prowadziło to do sytuacji, w których pojedynczy dawca miał kilkadziesiąt, a nawet więcej potomków. W wielu przypadkach nie jest w ogóle wiadomo jak wiele dzieci urodziło się z wykorzystaniem nasienia jednego dawcy. Jako przykład służą głośne przypadki lekarzy Jana Karbaata, Jana Wildschuta oraz Josa Beeka. Wszyscy oni wykorzystali własne nasienie do poczęcia dużej liczby dzieci. Jan Karbaat mieszał swoje nasienie i podmieniał próbki przy przeprowadzaniu in vitro. Unikalne kody dla każdego dawcy nasienia Zgodnie z nowymi regulacjami, każdy dawca nasienia otrzymuje unikalny kod. Kod ten system powiąże z maksymalnie dwunastoma kodami matek. Po osiągnięciu tego limitu, nasienie dawca nie może być już wykorzystywany w leczeniu niepłodności w Holandii. Rejestracja tych kodów odbywa się na poziomie krajowym, co gwarantuje pełną przejrzystość. Jak podkreśla Ties van der Meer, prezes fundacji Donor Child Foundation, „nowe przepisy to długo wyczekiwany krok w stronę przejrzystości. Wreszcie istnieje wiarygodna metoda ustalenia, ile faktycznie przyrodnich braci i sióstr mają dzieci-dawców.” Wsteczne dane dla dzieci urodzonych po 2004 roku Nowe regulacje obowiązują wstecznie od 2004 roku. Dzieci poczęte z nasienia dawcy będą mogły od przyszłego miesiąca oficjalnie wystąpić o informacje dotyczące liczby swoich biologicznych przyrodnich braci i sióstr. Jest to niezwykle istotne, ponieważ wcześniej, ze względu na ochronę prywatności, nie prowadzono szczegółowych rejestrów. Rekordowi dawcy nasienia w Holandii Jednym z najbardziej znanych przypadków masowego dawstwa był Jonathan Meijer. Rozpoczął on oddawanie nasienia w 2007 roku. Ponieważ robił to w wielu klinikach jednocześnie, nikt nie wie ile posiada dzieci. W 2017 roku Holenderskie Towarzystwo Położnictwa i Ginekologii ujawniło, że jest ojcem ponad 100 dzieci poczętych w 11 różnych klinikach. Jednak szacuje się, że jest biologicznym ojcem od 500 do 600 dzieci na całym świecie. W Holandii otrzymał on zakaz dalszego dawstwa. Jednak pomimo zakazu, Meijer kontynuował działalność, współpracując z międzynarodowymi klinikami. W 2023 roku fundacja Donorkind wniosła przeciwko niemu pozew cywilny. Głównie o ryzyko nieświadomego kazirodztwa wśród jego potomstwa oraz naruszenie holenderskiego limitu 25 dzieci na dawcę. W kwietniu 2023 roku holenderski sąd nakazał Meijerowi zaprzestanie działalności jako dawca nasienia. Sąd zagroził mu karą 100 000 euro za każde przyszłe naruszenie. Dodatkowo zobowiązano go do zniszczenia przechowywanego nasienia w klinikach. Jednak zrobiono wyjątek dla przypadków, gdy nasienie zarezerwowano dla rodziców jego wcześniejszych dzieci Nowy system, poprzez centralną rejestrację i kontrolę, powinien zapobiec takim praktykom w przyszłości. Odpowiedzialność i bezpieczeństwo zachęcają nowych dawców Choć zmiany są reakcją na wcześniejsze problemy, Van der Meer przewiduje, że przejrzyste zasady mogą paradoksalnie zachęcić większą liczbę mężczyzn do zostania dawcami nasienia. Kampanie takie jak ta prowadzona przez Centrum Medyczne w Utrechcie podkreślają, że mężczyźni zainteresowani oddaniem nasienia chcą to robić odpowiedzialnie i bezpiecznie. Nowe przepisy sprawiają, że oddawanie nasienia jest bardziej wiarygodne, co może zwiększyć liczbę dawców. Jak sprawdzić liczbę swoich przyrodnich braci i sióstr? Dzieci dawców, które chcą poznać liczbę swoich biologicznych przyrodnich braci i sióstr, mogą od przyszłego miesiąca składać wnioski do odpowiednich instytucji. Dzięki temu będą mogły lepiej planować swoje życie, unikając niepokojów związanych z przypadkowymi relacjami rodzinnymi. ### Podejrzani o morderstwo polskiego emeryta aresztowani Funkcjonariusze PSNI poczynili znaczące postępy w sprawie „bezrozumnego” morderstwa polskiego emeryta w Irlandii Północnej. Udało się nie tylko aresztować, ale i postawić konkretne zarzuty dwójce podejrzanych. 33-letniemu mężczyźnie postawiono przede wszystkim zarzut morderstwa polskiego emeryta. Oprócz niego północnoirlandzkie służby aresztowały drugą osobę. Mężczyzna w wieku 34 lat odpowie przed sądem w sprawie zarzutów związanych z morderstwem, pomaganiem przestępcom, ukrywaniem informacji i utrudnianiem postępowania policji. Morderstwo polskiego emeryta - nowe aresztowania Jak czytamy w oficjalnym komunikacie wydanym przez rzecznika PSNI do rzeczonych aresztowań doszło w dniu wczorajszym, w czwartek 3 kwietnia 2025 roku. - Wspólnie z naszymi kolegami z Tactical Support Group, dziś rano, 3 kwietnia, przeprowadzono dwa przeszukania w rejonie Dungannon - relacjonuje rzecznik. - W rezultacie aresztowano dwóch mężczyzn. Skonfiskowano także szereg przedmiotów, w tym pojazd. 33-letni mężczyzna został aresztowany pod zarzutem morderstwa. Drugi mężczyzna, w wieku 34 lat, został aresztowany pod zarzutem morderstwa, pomagania przestępcom, ukrywania informacji i utrudniania postępowania. Obaj mężczyźni pozostają w areszcie - dodaje. - Wciąż apelujemy do każdego, kto posiada informacje, które mogłyby pomóc w naszym trwającym śledztwie. Prosimy o kontakt pod numerem 101. Trzeba powołać się na sprawę o numerze 1576 z 27/02/25 - podsumował rzecznik PSNI. Podejrzani o morderstwo polskiego emeryta aresztowani (zdjęcie ilustracyjne - fot: Getty Images) Okoliczności śmierci naszego rodaka Przypomnijmy, w Dungannon zamordowano 70-letniego polskiego emeryta. W czwartek, 27 lutego 2025 roku Adama K. napadnięto w jego własnym mieszkaniu. Nasz rodak mieszkał w bloku mieszkalnym na skraju osiedla Lisnahull Estate, w dzielnicy Corrainey Park. Służby ratunkowe na miejscu pojawiły się po godzinie dwudziestej. Northern Ireland Ambulance Service poinformowało, że otrzymało zgłoszenie o tym zdarzeniu o godzinie 20:13. Na miejscu pojawił się ratownik medyczny, dwa zespoły ratunkowe oraz specjalna jednostka ratownicza. Życia Polaka niestety nie udało się uratować. Starszy mężczyzna zmarł na miejscu. Dzień później, w piątek w oficjalnym komunikacie Police Service of Northern Ireland (PSNI) potwierdziło, iż doszło do morderstwa. To była „bezrozumną zbrodnia” Komendant Peter Stevenson zaznaczył, iż ofiara „została znaleziona poważnie ranna na podłodze, w swoim salonie”. – Koledzy z pogotowia ratunkowego udzielili pomocy medycznej na miejscu zdarzenia. Niestety, pomimo wszelkich starań, mężczyzna zmarł wkrótce po przybyciu funkcjonariuszy. W tym momencie nasze myśli są z rodziną i przyjaciółmi mężczyzny, którzy zmagają się z tym, co się stało – jak komentował komendant Stevenson. Eksperci medycyny sądowej badali miejsce zbrodni w czwartkową noc i w piątek. Na terenie Lisnahull Estate widziano również uzbrojonych policjantów. Komendant Stevenson określił atak na naszego starszego rodaka, jako „bezrozumną zbrodnię”. Excerpt: Udało się nie tylko aresztować, ale i postawić konkretne zarzuty dwójce podejrzanych. ### Kradzieże rowerów w Amsterdamie Holandia słynie z rowerów. Słynie również z częstotliwości kradzieży jednośladów. Kradzieże rowerów w Amsterdamie to ogromny problem. W 2024 roku skradziono ich 10 810. Co dzieje się ze znikającym sprzętem, dokąd trafia? Czy można jakoś zapobiegać kradzieżom lub odszukać stracony jednoślad? Czy to cena, jaką Holandia płaci za swoją rowerową kulturę? W kraju, gdzie liczba rowerów przewyższa liczbę mieszkańców, kradzieże stały się codziennością. W 2023 roku zgłoszono aż 86 220 kradzieży rowerów, co oznacza wzrost o 30% w porównaniu do 2018 roku. Najwięcej przypadków odnotowano w Amsterdamie – ponad 10 800 skradzionych jednośladów, czyli więcej niż łącznie w pięciu prowincjach: Drenthe, Flevoland, Zeeland, Friesland i Groningen. Największe ryzyko ponoszą mieszkańcy Heemstede, gdzie na każde 1 000 osób przypadało 23,1 kradzieży. fot. gettyimages.com Wysoko na tej niechlubnej liście znalazło się również Veere (22,7 na 1 000 mieszkańców). Rowerzyści padają ofiarą złodziei na stacjach kolejowych, w centrach miast i przy supermarketach – wszędzie tam, gdzie rowery zostawia się na dłużej. Dlaczego skala tego problemu jest tak ogromna? Po części dlatego, że rowery są głównym środkiem transportu Holendrów, ale także przez to, że ich zabezpieczenia często pozostawiają wiele do życzenia. Skoro nawet dwie blokady nie dają gwarancji, to czy jest sposób, by skutecznie uchronić się przed złodziejami? Kradzieże rowerów w Amsterdamie - gdzie trafiają skradzione jednoślady Skradzione rowery w Amsterdamie rzadko znikają bez śladu – wiele z nich trafia na czarny rynek, zarówno lokalnie, jak i za granicę. Część jednośladów sprzedawana jest niemal od razu na ulicach miasta – nierzadko za grosze, zwłaszcza w pobliżu dworców i dzielnic rozrywkowych. Inne znikają w magazynach złodziei, by potem trafić do legalnie wyglądających sklepów rowerowych lub na internetowe platformy sprzedażowe. Istnieją też dobrze zorganizowane gangi, które specjalizują się w masowych kradzieżach i eksportują rowery do Europy Wschodniej, a nawet Afryki. Znalezienie swojego jednośladu w sąsiedniej wiosce też nie jest nierealne – zdarza się, że skradzione rowery są odsprzedawane w mniejszych miejscowościach, gdzie trudniej je namierzyć. Kto stoi za tym procederem? Wśród złodziei są zarówno Holendrzy, jak i imigranci, ale motyw zazwyczaj pozostaje ten sam – szybki zarobek. Niektórzy kradną, by odsprzedać rower za kilkadziesiąt euro, inni działają na większą skalę, organizując prawdziwe "hurtownie" kradzionych jednośladów. Skoro problem narasta, czy Amsterdam znajdzie sposób, by skutecznie walczyć z plagą rowerowych kradzieży? Czy można ochronić się przed rabunkiem? Choć w Amsterdamie i innych miastach Holandii rowery giną na potęgę, istnieją sposoby, by zminimalizować ryzyko kradzieży. Przede wszystkim warto inwestować w solidne zabezpieczenia – najlepsze są dwa różne zamki, np. U-lock w połączeniu z łańcuchem lub linką. Kluczowe jest też miejsce parkowania – im bardziej ruchliwa i monitorowana okolica, tym lepiej. Nigdy nie zostawiaj roweru niezabezpieczonego, nawet na minutę! Warto również zapisać numer ramy oraz sfotografować rower – w razie kradzieży zwiększa to szansę na jego odzyskanie. W Holandii działa też system rejestracji rowerów, gdzie można zgłosić swój pojazd i łatwiej go później odnaleźć. Niektórzy właściciele montują ukryte trackery GPS, które pozwalają śledzić jednoślad po jego zaginięciu. A jeśli mimo wszystko złodziej upatrzy sobie Twój rower? Śledzenie grup rowerowych i kont policji w mediach społecznościowych może pomóc – nie raz już tak odzyskano skradzione jednoślady! Może więc lepiej zapobiegać, niż później godzinami szukać zguby? Excerpt: Holandia słynie z rowerów. Słynie również z częstotliwości kradzieży jednośladów. W samym Amsterdamie w ubiegłym roku skradziono 10 810 rowerów. Co dzieje się ze znikającym sprzętem, dokąd trafia? ### Rozbudowa Luton Airport oficjalnie potwierdzona Brytyjski rząd zatwierdził rozbudowę lotniska w Luton. Minister transportu Heidi Alexander dała „zielone światło” w tym zakresie władzom London Luton Airport. Plany rozbudowy obejmują między innymi budowę nowego terminala. Brytyjski rząd w kwestii rozbudowy londyńskiego lotniska Luton wydał pozytywną decyzję. Stało się tak pomimo rekomendacji Planning Inspectorate, w której zwrócono uwagę na kwestie związane z ochroną środowiska. Plany rozbudowy London Luton Airport obejmują budowę nowego terminalu, nowych dróg kołowania i podwyższenie przepustowości istniejącego już terminalu. Obecnie przepustowość wynosząca do 18 milionów pasażerów w skali roku ma zostać zwiększona do 32 milionów do 2043 roku. Rozbudowa lotniska London Luton Airport Rzecznik premiera Keira Starmera w oficjalnym komunikacie zaznaczył, iż szef rządu jest „zadowolony” z tej decyzji. - Poprawa naszej krajowej infrastruktury ma kluczowe znaczenie dla wzrostu gospodarczego i zwiększania miejsc pracy w całym kraju. Ta decyzja wpisuje się w naszą politykę definiowaną w ramach Plan for Change. Rząd Partii Pracy pozostaje zaangażowany w rozbudowę kluczowej infrastruktury i wspieranie wzrostu - zaznaczał. Z kolei przedstawiciele London Luton Airport Limited zaznaczali, iż inwestycja w rozbudowę portu lotniczego w Luton „przyniesie znaczne korzyści ekonomiczne, społeczne i wpłynie na rynek pracy” miasta. Paul Kehoe, niezależny przewodniczący Luton Rising, należącego do Luton Borough Council, powiedział, że dzięki rozbudowaniu lotniska powstanie do 11 000 nowych miejsc pracy. Natomiast aktywność gospodarcza zwiększy się nawet o 1,5 mld funtów rocznie. Rozbudowa Luton Airport oficjalnie potwierdzona (fot: Getty Images) Czego dotycząc plany rozbudowy? Warto zaznaczyć, iż decyzja w tej sprawie była odraczana aż trzykrotnie. Minister Heidi Alexander miała dużo czasu na dokładne rozpatrzenie wniosku w tej sprawie. Wygląda również na to, że już wkrótce zapadną kolejne decyzje w związku z rozbudową infrastruktury lotniskowej w UK. Szefowa resortu transportu w lutym zapowiedziała, że „jest skłonna zatwierdzić” drugi pas startowy na lotnisku Gatwick. Tymczasem kanclerz Rachel Reeves poparła budowę trzeciego pasa startowego na londyńskim lotnisku Heathrow. Niemniej, ze strony lokalnej społeczności plany rozbudowy London Lutor Airport zostały skrytykowane. Andrew Lambourne z grupy LADACAN powiedział, że rząd całkowicie zignorował obawy mieszkańców Luton. Nie wszyscy są zadowoleni z decyzji rządu... London Luton Airport pozostaje piątym najbardziej ruchliwym lotniskiem w Wielkiej Brytanii. W zeszłym roku obsłużyło 16,9 miliona osób podróżujących w ramach 132 000 lotów. Jest zlokalizowane 50 km na północ od centrum Londynu. Ten port lotniczy jest bazą dla linii easyJet, TUI Airways, Ryanair i Wizz Air. Zdecydowana większość obsługiwanych tras z Luton obejmuje kierunki europejskie. Dodajmy, że na lotnisku Luton pojawiły się ostatnio linie Jet2. W kwietniu brytyjska tania linia lotnicza otworzyła nową bazę i będzie obsługiwać 36 lotów tygodniowo. Excerpt: Brytyjski rząd zatwierdził rozbudowę lotniska w Luton. Plany rozbudowy obejmują między innymi budowę nowego terminala. ### Jak amerykańskie cła uderzą w portfele mieszkających w UK? W jaki sposób cła Donalda Trump uderzą w kieszenie zwykłych mieszkańców Wielkiej Brytanii, w tym Polaków na emigracji w UK? Globalna wojna handlowa wywołana przez amerykańskiego prezydenta może wpłynąć na dosłownie wszystko. Od cen w brytyjskich sklepach, przez emerytury i inflację, aż po wysokość stóp procentowych i rachunków za energię. Zaznaczmy na samym wstępie, iż sytuacja wciąż pozostaje zmienna. Ciężko jest jednoznacznie prognozować, a eksperci wstrzymują się z wydawaniem zdecydowanych sądów. Niemniej, wiele wskazuje na to, że globalny handel stroi u progu poważanych zmian. Cła Donalda Trumpa nałożone na Wielką Brytanię Prezydent Donald Trump nałożył na import z UK cła w wysokości 10 proc. W 2024 roku wartość brytyjskiego eksportu do USA wyniosła prawie 60 mld funtów. Były to głównie maszyny, samochody i produkty farmaceutyczne. Amerykańskie uderzenie w gospodarkę na Wyspach przełoży się wzrost gospodarczy. Konkretnie - zmniejszy go. Już teraz Office for Budget Responsibility skorygowało swoje prognozy na 2025 w tym zakresie. Wzrost PKB będzie mniejszy o 1 proc. Co więcej, Bank Anglii może być bardziej skłonny do obniżek stóp procentowych. Jak amerykańskie cła uderzą w portfele mieszkających w UK? (fot: Getty Images) Czy inflacja w UK wzrośnie? Wzrost inflacji zależy od wprowadzenia taryf odwetowych. Na razie brytyjskie rząd wykluczył taki ruch. Jednak jeśli koszty importu z USA wzrosną, to ceny amerykańskich towarów pójdą w górę. Koszty ponoszone przez brytyjskich importerów będą przerzucane na konsumentów, którzy po prostu będą płacić więcej i to właśnie będzie miał wpływ na tempo wzrostu inflacji. Spadki na amerykańskiej giełdzie i na rynkach na całym świecie mogą mieć wpływ na twoje finanse, nawet jeśli nie inwestujesz bezpośrednio w fundusze czy akcje. W jaki sposób? Otóż oszczędności osób pracujących w UK gromadzone w ramach workplace pension są właśnie inwestowane w amerykańską giełdę. Spadki wartości akcji przekładają się na wysokość emerytur tego typu. Z rynku USA od połowy lutego „wyparowało” 3,9 biliona funtów. Tom Stevenson, dyrektor ds. inwestycji w Fidelity International, zwraca uwagę, że „niezwykle trudno” przewidzieć, jak zachowa się rynek i jaki będzie miało to wpływ na emerytalne inwestycje pracujących w UK. Rynek pracy w UK i ceny energii Amerykańskie cła najmocniej uderzą w te branże, które eksportują towary wyprodukowane w UK do USA. Jeśli koszty ich zakupu przez amerykańskiego konsumenta wzrosną, to ich sprzedaż spadnie. To z kolei może sprawić, że brytyjskie firmy zaczną zwalniać pracowników. Największe zagrożenie w tym względzie dotyczy branży samochodowej. Cła na import brytyjskich aut sięgają 25 proc. Według ośrodka analitycznego IPPR 25 tysięcy miejsc pracy w tym sektorze jest zagrożonych. Ponadto amerykańskie cła mogą również oznaczać jeszcze wyższe rachunki za energię dla brytyjskich gospodarstw domowych. - Ceny energii w UK są mocno zależne do tego, co premier Starmer zrobi w odpowiedzi na cła Trumpa - komentuje Jacob Mandel z ośrodka Aurora Energy Research, jak cytujemy za „Guardianem". Obecnie USA jest największym dostawcą skroplonego gazu ziemnego (LNG) do UK. Ameryka odpowiadała za 17% importu tego surowca w 2024. Nie ma zatem wątpliwości, że UK jest mocno uzależnione od amerykańskiego gazu. Taryfy Trumpa w tym zakresie mogą przełożyć się na niższy wolumen importu i wpłynąć na ceny na rynku gazu. To bezpośrednio przełoży się na wysokość naszych rachunków. Excerpt: Globalna wojna handlowa wywołana przez amerykańskiego prezydenta może wpłynąć na dosłownie wszystko. Od cen w sklepach, przez emerytury i inflację, aż po wysokość stóp procentowych i rachunków za energię. ### Elektryczne rowery zakazane w londyńskim metrze Seria pożarów elektrycznych rowerów oraz rowerów klasycznych przerobionych przez właścicieli na elektryczne spowodowała, że wprowadzono nowe przepisy. Elektryczne rowery są zakazane w londyńskim metrze ze względu na ryzyko pożaru. Średnio co drugi dzień w Londynie dochodzi do pożaru e-roweru lub e-hulajnogi, a przyczyną najczęściej jest przegrzewający się akumulator litowo-jonowy. Wystarczy wada fabryczna, nieoryginalna ładowarka albo niewłaściwe przechowywanie, by bateria weszła w stan tzw. „ucieczki termicznej” – proces, który prowadzi do gwałtownego samozapłonu. Elektryczne rowery zakazane w londyńskim metrze – to hasło, które budzi emocje, ale też skłania do refleksji nad bezpieczeństwem tych pojazdów. fot. gettyimages.com Płomienie pojawiają się nagle, osiągają ekstremalne temperatury, a wydobywający się dym jest wyjątkowo toksyczny. Strażacy relacjonują przypadki, w których mieszkania spłonęły w kilka minut, a ludzie musieli uciekać przed ogniem przez okna. Zakaz przewożenia e-rowerów w londyńskim metrze to efekt tych dramatycznych incydentów – bo choć elektryczne jednoślady są przyszłością mobilności, ich bezpieczeństwo wciąż wymaga poprawy. Elektryczne rowery zakazane w londyńskim metrze - przepisy i kary Nowy przepis Transport for London (TfL) wszedł w życie 31 marca 2025 roku. Jednocześnie jego złamanie może kosztować pasażera nawet 1 000 funtów grzywny lub odmowę wstępu na peron. Zakaz obejmuje wszystkie nieskładane e-rowery, w tym modele fabryczne i te przerobione na elektryczne za pomocą zestawów konwersyjnych. Czy zakaz e-rowerów jest uzasadniony? Czy to przesadna ostrożność, czy konieczność? Skoro w Londynie średnio co drugi dzień płonie e-rower lub e-hulajnoga, a strażacy alarmują, że takie pożary są niezwykle trudne do opanowania, decyzja wydaje się uzasadniona. W końcu nikt nie chciałby utknąć w tunelu metra z płonącym rowerem obok… zatem elektryczne rowery zakazane w londyńskim metrze nie wydają się realnym zagrożeniem. Z drugiej strony, zakaz ten stanowi poważne utrudnienie dla tysięcy londyńczyków, którzy codziennie korzystają z e-rowerów jako ekologicznej i taniej alternatywy dla samochodu. Dla wielu osób to jedyny środek transportu na pierwszym i ostatnim odcinku podróży. Zamiast całkowitego zakazu, może lepszym rozwiązaniem byłoby wyznaczenie specjalnych wagonów czy wymóg certyfikowanych baterii? Nowe przepisy bez wątpienia poprawią bezpieczeństwo, ale jednocześnie uderzą w tych, którzy na co dzień stawiają na zrównoważoną mobilność. Czy to sprawiedliwy kompromis, czy jednak zbyt surowa reakcja na problem? Excerpt: Seria pożarów elektrycznych rowerów oraz rowerów klasycznych przerobionych przez właścicieli na elektryczne spowodowała, że wprowadzono nowe przepisy. Elektryczne rowery są zakazane w londyńskim metrze ze względu na ryzyko pożaru. ### Cięcia w Met Police - 1700 osób do zwolnienia Zwolnienia w londyńskiej policji. W przyszłym roku Met Police zostanie „uszczuplone” o 1700 funkcjonariuszy, PCSO i innych pracowników. Powodem są braki finansowe. Dziura w budżecie na rok 2026 sięga 260 mln funtów. Z pewnością nie wpłynie to pozytywnie na bezpieczeństwo w brytyjskiej stolicy... Komisarz Met Police Mark Rowley jeszcze pod koniec zeszłego roku ostrzegał, że liczebność policji metropolitalnej może zmniejszyć się o 2300 osób. Wówczas zmagano się z deficytem budżetowym projektowanym na poziomie 450 mln funtów. Na szczęście, takiego scenariusza udało się uniknąć. Cięcia w londyńskiej Metropolitan Police okazały się łagodniejsze, niż pierwotnie zakładano. Niemniej, i tak mocno uderzą w służby, które zapewniają bezpieczeństwo mieszkańców stolicy UK. Cięcia nie uderzą w policjantów „na pierwszej linii” Niestety, nawet pomimo pozyskania dodatkowych środków z budżetu państwa i od burmistrza, nie uda się uniknąć „trudnych wyborów”. Met Police zapewnia, że będzie chciało ograniczyć liczbę zwolnień. Wstrzymane zostaną rekrutacje. Na miejsca funkcjonariuszy, którzy odejdą, nie będą przyjmowani kolejni. Zasadniczo, oszczędności nie dotkną policyjnej służby „na pierwszej linii". Uderzą natomiast w inne usługi. Jakie? Jak podajemy za serwisem informacyjnym BBC: zlikwidowanie jednostki Royal Parks Police, pozbycie się funkcjonariuszy w szkołach, 10 proc. cięcia w kryminalistyce, 11 proc. cięcia w zespołach ds. przestępstw historycznych, 25 proc. cięcia w policji konnej, 7 proc. cięcia w jednostkach z psami, ograniczenie godzin w ramach przyjmowania zgłoszeń, potencjalne usunięcie broni palnej w jednostkach specjalnych Flying Squad. Jak podają brytyjskie media, Met Police będzie współpracować z Home Office, burmistrzem i MOPAC (biurem burmistrza ds. policji i przestępczości) w ramach przeglądu wydatków. Celem tych działań ma być stworzenie solidniejszych podstaw finansowych dla londyńskiej policji. Cięcia w Met Police - 1700 osób do zwolnienia (fot: Getty Images) Cięcia tylko „pogorszą trudną sytuację” - Wszelkie cięcia tylko pogorszą i tak już trudną sytuację - komentuje Matt Cane, sekretarz generalny Metropolitan Police Federation, stowarzyszenia pracowników Met Police. - Mniejsza liczba policjantów na ulicach będzie miała wyraźny wpływ na zdolność Metropolitan Police do skutecznego patrolowania Londynu. Wpłynie to także na jakość pracy naszych już nadmiernie obciążonych funkcjonariuszy - zaznacza. Podsumowując, burmistrz Londynu Sadiq Khan obwinił za kryzys finansowy poprzedni rząd, kierowany przez Partię Konserwatywną. Jego zdaniem obecna sytuacja jest tylko pokłosiem lat rządów torysów, którzy doprowadzili Met Police do ruiny. Podkreślił, że nowy rząd Partii Pracy zaproponował „rekordowe” inwestycje. Ponadto władze Londynu przeznaczyły na dofinansowanie aż 1,16 mld funtów. Dzięki tym środkom udało się „uratować” 900 miejsc pracy w policji sąsiedzkiej. Kto jest winny kryzysowi w Met Police? - W ciągu jednego roku nie można cofnąć 14 lat robienia szkód. To, co widzimy, to konsekwencje cięć ze strony Partii Konserwatywnej - komentował burmistrz Londynu na łamach BBC London. Jednak minister spraw wewnętrznych w gabinecie cieni Chris Philp bronił polityki torysów. - To właśnie konserwatyści umieścili rekordową liczbę policjantów w całej Anglii i Walii, w tym i w Londynie. Ostrzegaliśmy rząd Partii Pracy w grudniu, że nie zabezpieczono odpowiednich środków w budżecie. W rezultacie liczba policjantów zostanie ograniczona. Ale zignorowali nas. Teraz widzimy rezultaty - komentuje polityk opozycji, jak cytujemy za BBC. ### Polskiemu imigrantowi grozi 16 lat więzienia Polskiemu imigrantowi mieszkającemu w Holandii grozi 16 lat więzienia. 47-letni Marek W. pozostaje oskarżony o m.in. o gwałt i usiłowanie zabójstwa czterdziestoletniej kobiety. Dodajmy, że jego ofiarą była nasza rodaczka. Kobieta miała 40 lat. Przyczyna jej śmierci nie została do końca wyjaśniona. Jak wynika ustaleń holenderskiej prokuratury, ofiara naszego rodaka zmarła w lipcu 2023 roku. Jej ciało znaleziono w „skrajnie zanieczyszczonym domu”. Nie było w nim bieżącej wody i gazu, jak podaje agencja prasowa ANP. Przyczyna zgonu nie została ustalona. Mogła być jednak wynikiem nadmiernego spożycia alkoholu. Polak brutalnie pobił i zgwałcił Polkę Nasz rodaczka została brutalnie pobita i zgwałcona. Jej ciało było pokryte siniakami i stłuczeniami. Odnotowano występowania licznych krwotoków. Jej żebra połamano. Natomiast poważne obrażenia w okolicy miejsc intymnych wskazywały, że Polka padła ofiarą gwałtu. - Została ona strasznie pobita - komentował przedstawiciel prokuratury podczas rozprawy w sądzie w Hadze, jak cytujemy za serwisem NU.nl Jak do tego wszystkiego doszło? Jak wynika z relacji holenderskich mediów, Marek W. i jego przyszła ofiara poznali się na początku 2023 roku. Kobieta nie miała się gdzie podziać. Polak zaproponował jej zamieszkanie w mieszkaniu, w którym mieszkał wraz z innym współlokatorem. „Opłatą” za tę „przysługę"... miał być seks z kobietą. A przynajmniej tak wynika z pierwotnych zeznań naszego rodaka. Polskiemu imigrantowi grozi 16 lat więzienia (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) Polskiemu imigrantowi grozi 16 lat więzienia Później, W. z tych zeznań się wycofał. Co więcej, zaznaczał, że był osobą, która chroniła nową współlokatorkę przed jego kolegą. Miał się z nią zamykać w swoim pokoju. Oskarżony pochodzący z Polski utrzymuje, iż chciał jedynie zaopiekować się ofiarą. Zaznacza, iż bardzo martwił się o jej zdrowie. Jednak prokuratura odrzuca to tłumaczenie. Zwrócono uwagę, że 47-letni Polak już wcześniej był karany. W Polsce dopuszczał się przemocy domowej wobec swojej partnerki. Oprócz tego W. miał być osobą „wyjątkowo dominująca i agresywną”, według prokuratury. - Traktuje kobiety, jak przedmioty - jak zwrócono uwagę. Co więcej, czeka go również sprawa... w sądzie w Portugalii. Oskarżono go także o próbę uduszenia dziecka. Dodajmy także, iż oboje, zarówno ofiara, jak i podejrzany, zmagali się z uzależnieniem od alkoholu. „Podejrzany nie bierze odpowiedzialności za swoje czyny” W dniu wczorajszym, we wtorek 1 kwietnia 2025 roku holenderska prokuratura zażądała kary w wysokości 16 lat pozbawienia wolności dla naszego rodaka. - Podejrzany nie bierze odpowiedzialności za swoje czyny. Wydaje się, że naprawdę uważa się za troskliwego mężczyznę - jak komentował przedstawiciel holenderskiego Openbaar Ministerie. Czekamy na wyrok holenderskiego sądu w tej sprawie. Excerpt: Polskiemu imigrantowi mieszkającemu w Holandii grozi 16 lat więzienia. 47-letni Marek W. pozostaje oskarżony o m.in. o gwałt i usiłowanie zabójstwa czterdziestoletniej kobiety. ### Cła Donalda Trumpa uderzą w Wielką Brytanię Donald Trump nałożył na Wielką Brytanie cła w wysokości 10 proc. Taryfy, które uderzą w brytyjski eksport do USA, są niższe od tych, które nałożono na Chiny (34 proc.) i państwa UE (20 proc.). Rząd w Londynie podkreśla, że niższa stawka to efekt spokojnych negocjacji prowadzonych przez Downing Street 10 z Białym Domem. Zaznaczono, że rozmowy będą nadal prowadzone. Ponadto brytyjskie władze wykluczyły uderzenie w USA cłami odwetowymi. „Dzień Wyzwolenia” za nami. Amerykański prezydent w dniu wczorajszym, 2 kwietnia 2025 roku ogłosił wysokość ceł nałożonych na partnerów handlowych USA. Na import towarów z Chin nałożono nowe taryfy w wysokości 34 proc. Z kolei cła, które uderzą w kraje Unii Europejskiej, sięgną 20 proc., a inne kraje, jak np. Wietnam (46 proc.) czy Tajlandia (36 proc.) „ucierpią” jeszcze mocniej. Na import towarów z Wielkiej Brytanii do USA prezydent Trump nałożył cła w wysokości 10 proc. Cła Donalda Trumpa nałożone na Wielką Brytanię - nie będzie odwetu Przedstawiciele rządu w Londynie zaznaczają, że spędzono długie tygodnie na negocjacjach ze stroną amerykańską. W efekcie udało się uniknąć pełnego poziomu taryf celnych, które uderzyły między innymi w Kanadę i Chiny. W tym przypadku „różnica między 10% a 20% to tysiące miejsc pracy” w Wielkiej Brytanii, jak zaznaczają przedstawiciele władz. Trzeba zaznaczyć, iż Wielka Brytania nie zdecydowała się wprowadzenie ceł odwetowych na import towarów z USA. Co więcej, minister biznesu i handlu Jonathan Reynolds zaznaczył, iż Downing Street 10 pozostaje „w pełni skoncentrowane” na dalszych negocjacjach z USA. Jak czytamy w oświadczeniu, strona brytyjska chce wypracować porozumienie „które złagodzi skutki tego, co zostało ogłoszone”, a także wzmocni brytyjsko-amerykańskie „zrównoważone stosunki handlowe”. Cła Donalda Trumpa uderzą w Wielką Brytanię (fot: Getty Images) Ile Wielka Brytania straci w wyniku nałożenia amerykańskich ceł? Wielka Brytania wyeksportowała w zeszłym roku do USA towary o wartości prawie 60 mld funtów. Były to głównie maszyny, samochody i produkty farmaceutyczne. Według oficjalnych prognoz rządowych wzrost PKB Wielkiej Brytanii w wyniku wojny handlowej z USA może zmniejszyć się aż o 1 proc. - W ogóle nie chcemy żadnych taryf - komentuje źródło na Downing Street 10, na którego relację powołuje się serwis informacyjny BBC. - Ale niższa stawka niż u innych państw uzasadnia nasze podejście. Ma to znaczenie, ponieważ różnica między 10% a 20% to tysiące miejsc pracy w UK. Będziemy kontynuować negocjacje. Zachowamy spokój i opanowanie - jak dodano. Brytyjski biznes popiera działania rządu Sebastian Gorka, doradca prezydenta Donalda Trumpa, zasugerował, że podejście Wielkiej Brytanii spowodowało, że kraj ten otrzymał „specjalną stawkę” taryf celnych. - Po Brexicie potwierdziliście swoją niezależność. Myślę, że udowodniono to dzisiaj przez specjalną stawkę, która została przyznana Wielkiej Brytanii - komentował Gorka w programie Newsnight BBC. Jednocześnie zaznaczył, że owa stawka może zostać skorygowana w przyszłości. Nie uściślił jednak, czy oznaczałoby to ewentualnie zwiększenie obciążeń handlowych, czy zmniejszenie... W jaki sposób na konsekwencje „Dnia Wyzwolenia” zareagowali przedstawiciele brytyjskiego rynku? Confederation of British Industry, a więc największa brytyjska biznesowa grupa lobbingowa popiera działania rządu Labour w tej kwestii. Przedsiębiorstwa w UK potrzebują „wyważonego i proporcjonalnego podejścia”. Rain Newton-Smith, dyrektor generalny CBI, zaznacz jednak, iż „w wojnie handlowej nie ma zwycięzców". - Dzisiejsze ogłoszenia są głęboko niepokojące dla przedsiębiorstw. Będą miały znaczące konsekwencje na całym świecie - podsumowuje Newton-Smith. Natomiast Shevaun Haviland z British Chambers of Commerce zaznacza, że „odwetowe cła powinny być ostatecznością". - To maraton, a nie sprint. Najważniejsze jest uzyskanie najlepszej umowy dla Wielkiej Brytanii - podkreśla Haviland. Excerpt: Rząd w Londynie podkreśla, że niższa stawka to efekt spokojnych negocjacji prowadzonych przez Downing Street 10 z Białym Domem. Zaznaczono, że rozmowy będą nadal prowadzone. Ponadto brytyjskie władze wykluczyły uderzenie w USA cłami odwetowymi. ### Ryanair pozywa brytyjską kontrolę ruchu lotniczego Ryanair pozywa brytyjską kontrolę ruchu lotniczego i domaga się 5 mln funtów po tym, jak technik pracujący z domu zrujnował plany podróży 700 000 pasażerów. Szef irlandzkich linii lotniczych, Michael O’Leary ostrzegł, że niedobory pracowników kontroli ruchu lotniczego mogą wywołać ogromne zakłócenia w tym roku. Przez pracę zdalną zrujnował plany podróży 700 000 pasażerów Z dokumentów Sądu Najwyższego wynika, że technik spędził ponad godzinę bezowocnie próbując zalogować się zdalnie do systemu. Aby naprawić usterkę w National Air Traffic Service. Po nieudanych próbach logowania specjalista „poziomu 2” ostatecznie wyruszył samochodem do swojej siedziby w Southampton. Miało to miejsce w Bank Holiday w sierpniu 2023 roku. Mężczyźnie zajęło 95 minut samo dotarcie tam. Usterkę naprawił cztery godziny po pierwszym jej zgłoszeniu, gdy inni inżynierowie zadzwonili do producenta oprogramowania. Do tego jednak czasu loty były uziemione. Poskutkowało to utrudnieniami przez kolejnych kilka dni. Ryanair twierdzi, że naprawa usterki zajęła trzy godziny. W tym czasie 1000 lotów irlandzkich linii z Wielkiej Brytanii zostało opóźnionych lub odwołanych. Ryanair ostrzega przed zakłóceniami w podróży tego lata / fot. Getty Images Brytyjska kontrola ruchu lotniczego pozwana przez Ryanaira Ryanair, który przewozi około 200 mln pasażerów rocznie oskarża kontrolę ruchu lotniczego (NATS) o zaniedbanie. Domaga się również odszkodowania w wysokości 4,52 mln funtów plus koszty prawne i odsetki od strat. NATS odrzuca jednak oskarżenia irlandzkich linii. Sprawa trafiła do londyńskiego Sądu Najwyższego. Michael O’Leary skrytykował inżynierów kontroli ruchu lotniczego za „siedzenie w domu w piżamach” w jednym z „najbardziej ruchliwych weekendów w roku”. W raporcie Urzędu Lotnictwa Cywilnego (Civil Aviation Authority) w ubiegłym roku poruszono problemy ze zdalnym logowaniem. Zaapelowano wtedy o stałą obecność techników na miejscu. Zakłócenia w podróży tego lata Szef Ryanaira ostrzega, że w tym roku niedobory pracowników NATS mogą spowodować najgorsze zakłócenia w podróży od dziesięcioleci. Między czerwcem i sierpniem aż 30 mln brytyjskich pasażerów może doświadczyć zakłóceń w podróży. Latem 2024 roku podróżni zmagali się z najgorszymi opóźnieniami związanymi z funkcjonowaniem kontroli ruchu lotniczego od 2001 roku. Wynikało to głównie z problemów kadrowych. W czerwcu, lipcu i sierpniu ubiegłego roku jeden na trzy loty były opóźnione o więcej niż 15 minut. - Będzie gorzej niż zeszłego lata, szczególnie w weekendy. Europa musi naprawić źle działający system kontroli ruchu lotniczego, za który płacimy absurdalnie wysokie opłaty – powiedział O’Leary. Excerpt: Ryanair pozywa brytyjską kontrolę ruchu lotniczego i domaga się 5 mln funtów po tym, jak technik zrujnował plany podróży 700 000 pasażerów. ### “Szczur wyskoczył mi z toalety”. Plaga szczurów w Glasgow Nie tylko Londyn czy Birmingham zmagają się z inwazją gryzoni. Plaga szczurów w Glasgow niepokoi mieszkańców. Gryzonie potrafią bowiem nawet wyjść z domowej toalety. Jakie są przyczyny? Mieszkańcy Glasgow, szczególnie ci z rejonu Summerhill Road w Drumchapel, zgłaszają coraz częstsze przypadki pojawiania się szczurów w swoich domach, ogrodach, a nawet toaletach. Moira Berry, jedna z mieszkanek, relacjonuje: "Miałam je w ogrodzie, a w zeszłym tygodniu jeden wyskoczył z toalety o 5 rano. To był prawdziwy szok. Złapałam dwa na pułapkę. To wszystko zaczęło się od zmiany harmonogramu odbioru śmieci." Plaga szczurów w Glasgow. Pojawiają się nawet w domowych toaletach. fot. gettyimages.com Robert Hanna, ojciec czwórki dzieci, podkreśla, jak problem wpływa na jego codzienne życie: "Widzimy je codziennie. Szczury wyskakują z koszy na śmieci. Moja żona wróciła do domu i zobaczyła szczury biegające po podjeździe. To jest nie do zniesienia." Coraz częściej pojawiają się również w garażach, wchodząc do nich przez niewielkie szczeliny. Mieszkańcy są przerażeni, bo szczury stają się coraz bardziej odważne. Amy Stuart mówi: "Kosze są w opłakanym stanie. Od czasu zmiany harmonogramu odbioru śmieci szczury wychodzą na ulicę. To jest problem całej dzielnicy." Plaga szczurów w Glasgow. Plaga szczurów w Birmingham - czy przyczyny są te same? Czy ten problem istniał od zawsze? Plaga szczurów w miastach takich jak Glasgow i Birmingham ma podobne przyczyny. Są związane z niewłaściwym zarządzaniem odpadami. Zmiana harmonogramu odbioru śmieci na raz na trzy tygodnie w Glasgow oraz przepełnione kosze i nielegalne wysypiska w Birmingham sprzyjają rozmnażaniu się gryzoni. Problem nasilił się w ciągu ostatniej dekady, a szczególnie w ostatnich latach. Główne obszary dotknięte inwazją to centra miast, tereny przemysłowe oraz starsza zabudowa, gdzie szczury mają łatwy dostęp do pożywienia i schronienia. Choć problem jest najbardziej widoczny w dużych miastach jak Londyn, Manchester czy Liverpool, zaczyna dotyczyć również mniejszych miejscowości, co czyni go zjawiskiem ogólnokrajowym. Czy szczury w miastach są zagrożeniem? Szczury w miastach stanowią poważne zagrożenie zdrowotne i infrastrukturalne. Są nosicielami wielu chorób, takich jak leptospiroza, salmonella, hantawirusy czy wirusy wywołujące choroby układu oddechowego. Dlatego ich obecności w miastach nie jest nie można lekceważyć. Dodatkowo, szczury powodują znaczne zniszczenia, pogryzając kable, rury wodociągowe i struktury budowlane, co wiąże się z kosztami napraw. Pojawiają się również w toaletach, zwłaszcza w wyniku nieszczelności kanalizacji. W ten sposób szczury przedostają się do domów w poszukiwaniu wody i pożywienia. Plaga szczurów w Glasgow to poważny problem. Choć nie są z natury agresywne, w sytuacji zagrożenia mogą atakować. Ich ugryzienia niosą ryzyko zakażeń. Szczury w miastach niosą ze sobą realne zagrożenia, zarówno dla zdrowia, jak i dla miejskiej infrastruktury. Excerpt: Nie tylko Londyn czy Birmingham zmagają się z inwazją gryzoni. Plaga szczurów w Glasgow niepokoi mieszkańców. Gryzonie potrafią bowiem nawet wyjść z domowej toalety. Jakie są przyczyny? ### Zmiany finansowe w kwietniu. Jest ich dużo Dla mieszkańców Wysp będzie to ciężki miesiąc. Czekają nas duże zmiany finansowe w kwietniu. Wprawdzie nastąpi podwyżka płacy minimalnej, ale odczujemy także wzrost podatku lokalnego, rachunków za wodę, prąd i gaz. W tym miesiącu nastąpi wiele zmian finansowych. Część z nich już nastąpiła, a pozostałych możemy spodziewać się w najbliższych dniach. Jakie czekają nas zmiany finansowe w kwietniu? Wiele rachunków domowych wzrosło już 1 kwietnia. Od cen energii i podatku lokalnego (Council Tax), po umowy na telefony komórkowe i szerokopasmowy Internet. Oto przegląd zmian finansowych w kwietniu. 1 kwietnia – wzrost krajowej płacy minimalnej (National Living Wage) Ponad milion pracowników w Wielkiej Brytanii ma dostać podwyżkę w wysokości 1400 funtów rocznie. Dzięki wzrostowi krajowej płacy minimalnej od 1 kwietnia. Minimalne zarobki pracowników na Wyspach, którzy ukończyli 21 lat, wzrosną o 6,7 proc. z 11,44 funta do 12,21 funta za godzinę. 1 kwietnia – zmiana limitu cen energii Gospodarstwa domowe odczują wzrost rachunków za energię wraz ze wzrostem limitu cen energii. Ofgem potwierdził, że średni rachunek za paliwo dwuskładnikowe dla osób nieobjętych stałą umową wzrośnie z obecnego poziomu 1738 funtów rocznie do 1849 funtów. 1 kwietnia – podwyżka Stamp Duty Wyższe stawki Stamp Duty obowiązują od 1 kwietnia. Oznacza to wyższe opłaty dla tych, którzy nie sfinalizowali zakupu domu przed upływem terminu 31 marca. Od 1 kwietnia próg, powyżej którego należy zapłacić podatek, spadnie do 300 000 funtów. Zmiana może zwiększyć całkowity koszt zakupu domu o tysiące funtów. Zmiana oznacza, że osoby kupujące nieruchomość wartą ponad 250 000 funtów zapłacą dodatkowe 2500 funtów podatku od czynności cywilnoprawnych. 1 kwietnia – wzrost podatku lokalnego (Council Tax) Miliony gospodarstw domowych muszą zapłacić wyższy podatek lokalny w kwietniu. W niektórych rejonach podwyżka wyniesie nawet do 15,6 proc. Średni wzrost Council Tax wyniesie 5 proc. Kwiecień upłynie pod znakiem zmian finansowych / fot. Getty Images 1 kwietnia – podwyżka rachunków za licencję telewizyjną Cena standardowej kolorowej TV Licence wzrośnie z 169,50 funta do 174,50 funta rocznie. Cena czarno-białej TV Licence wzrośnie również z 57 funtów do 58,50 funta. 1 kwietnia – podwyżka podatku samochodowego Od 1 kwietnia 2025 roku kierowca każdego samochodu emitującego ponad 255 g CO2 na km będzie musiał zapłacić dodatkowe 2745 funtów za korzystanie z dróg. Oznacza to, że niektórzy kierowcy mogą ponieść znaczne straty, przez co koszty VED wzrosną do oszałamiających 5490 funtów w pierwszym roku. 1 kwietnia – podwyżka rachunków za wodę Gospodarstwa domowe w Anglii i Walii od 1 kwietnia będą płacić wyższe rachunki za wodę. Średni roczny rachunek wzrośnie o 123 funty. 1 kwietnia – podwyżki rachunków za telefon i Internet szerokopasmowy Uswitch oszacował, że podwyżki będą kosztować klientów dodatkowe 75 milionów funtów miesięcznie. W przypadku użytkowników szerokopasmowego Internetu podwyżki cen mają wynieść średnio 21,99 funta rocznie. 5 kwietnia – termin uzupełnienia składek NIC Jest to ostatni dzień, w którym miliony oszczędzających mogą uzupełnić swoje składki na ubezpieczenie społeczne (NI), aby zwiększyć swoją państwową emeryturę. Osoby, które chcą zwiększyć swój dochód emerytalny, uzupełniając luki w swoim rejestrze (NI), mają tymczasowe przedłużenie, podczas którego mogą kupić brakujące lata NI sięgające 2006/07. 5 kwietnia – Tax Credits będą zniesione Setki tysięcy osób ubiegających się o Tax Credit mają czas do 6 kwietnia, aby upewnić się, że nadal otrzymują świadczenia. Rząd wycofuje Tax Credits od 5 kwietnia, ponieważ zamierza przenieść kilka dotychczasowych świadczeń do Universal Credit. 6 kwietnia – wzrost składek na ubezpieczenie społeczne NIC Dnia 6 kwietnia wchodzi w życie wzrost składek na ubezpieczenie społeczne płaconych przez pracodawców. Rząd podniesie składki pracodawców na NI z 13,8 proc. do 15 proc. Zmniejszy również próg, od którego firmy zaczynają płacić składki na ubezpieczenie społeczne, z 9100 do 5000 funtów. 7 kwietnia – podwyżka emerytury państwowej (State Pension) Emeryci mają otrzymać pokaźny wzrost o 473 funtów w swojej rocznej emeryturze państwowej od kwietnia dzięki gwarancji potrójnej blokady rządu. W tym roku State Pension wzrośnie o 4,1 proc. zgodnie ze wzrostem płac w ciągu trzech miesięcy do lipca ubiegłego roku. 7 kwietnia – podwyżka zasiłków Zasiłki zazwyczaj rosną każdej wiosny, aby nadążyć za rosnącymi kosztami podstawowych rzeczy, takich jak żywność, paliwo i rachunki domowe. W tym roku większość osób ubiegających się o świadczenia odnotuje wzrost o 1,7 proc. Podwyżka ta będzie dotyczyć szeregu świadczeń, w tym Disability Living Allowance (DLA), Personal Independence Payment (PIP) i Universal Credit. Excerpt: Dla mieszkańców Wysp kwiecień będzie ciężkim miesiącem. Czekają nas duże zmiany finansowe. Od podwyżek rachunków po podwyżkę płacy minimalnej. ### Zakaz smartfonów w szkołach w Niemczech Niemcy są kolejnym krajem, który eksperymentuje z wprowadzaniem zakazu używania smartfonów w szkołach. Niekontrolowany kontakt najmłodszych z Internetem, social media i nagrywanie siebie nawzajem są poważnymi problemami. Jednak czy zakaz jest skuteczną metodą? Czy idzie za nim również edukacja? Od nowego roku szkolnego Hesja i Badenia-Wirtembergia wprowadzają całkowity zakaz używania smartfonów i smartwatchów na terenie szkół. Regulacje obejmą wszystkich uczniów, a wyjątki przewidziano jedynie dla starszych klas w szkołach średnich, jeśli nauczyciel wyrazi na to zgodę. Podobne ograniczenia już wcześniej obowiązywały w niektórych niemieckich szkołach, jednak teraz landy decydują się na wprowadzenie ujednoliconych przepisów. Zakaz smartfonów w szkołach w Niemczech - czy to dobry pomysł? Zakaz ma na celu ograniczenie uzależnienia od mediów społecznościowych, zmniejszenie poziomu agresji oraz poprawę koncentracji i relacji międzyludzkich. Czy to dobry pomysł? W krajach, gdzie podobne regulacje funkcjonują, np. we Francji, zauważono poprawę wyników w nauce i większe zaangażowanie uczniów w życie szkolne. Jednak nie brakuje głosów krytycznych – niektórzy eksperci wskazują, że problem leży nie w samych smartfonach, ale w sposobie, w jaki młodzież z nich korzysta. Niemniej decyzja niemieckich landów może być początkiem ogólnokrajowej reformy, a w przyszłości podobne przepisy mogą objąć całą edukację w Niemczech. Edukacja zamiast zakazów Zamiast wprowadzać całkowite zakazy, wielu ekspertów wskazuje, że kluczowe jest edukowanie uczniów, jak mądrze korzystać ze smartfonów. Ograniczenia mogą przynieść chwilową poprawę, ale bez nauki odpowiedzialnego używania technologii problem uzależnienia od ekranów czy dezinformacji nie zniknie. W Niemczech coraz więcej szkół wdraża programy edukacji medialnej, które uczą dzieci i młodzież świadomego korzystania z internetu, ochrony prywatności oraz rozpoznawania zagrożeń, takich jak cyberprzemoc czy fake newsy. Zakaz smartfonów w szkołach w Niemczech. Czy wpłynie pozytywnie na uczniów? fot. gettyimages.com Eksperci podkreślają też, że edukować trzeba nie tylko uczniów, ale również rodziców, którzy często nie kontrolują czasu spędzanego przez dzieci online. W niektórych niemieckich szkołach organizowane są spotkania dla rodziców. Wówczas specjaliści pokazują, jak stawiać zdrowe granice w korzystaniu z technologii. Idealnym rozwiązaniem wydaje się połączenie edukacji z rozsądnymi ograniczeniami. Zamiast sztywnego zakazu, który może wywołać opór wśród uczniów i trudności w egzekwowaniu przepisów - wiedza. Dzieci i social media – czy smartfon to tylko zagrożenie? Choć smartfony często postrzega się jako źródło problemów – od uzależnienia po cyberprzemoc – warto pamiętać, że mogą one także pełnić pozytywną rolę w edukacji i komunikacji. Dzięki nim dzieci mają dostęp do wiedzy. Mogą również rozwijać pasje i utrzymywać kontakty z rówieśnikami, nawet jeśli mieszkają daleko od siebie. Jednak pytanie brzmi: czy w dzisiejszym świecie da się całkowicie oddzielić dzieci od smartfonów? Wydaje się to mało realne, dlatego zamiast całkowitego odcinania, kluczowe jest nauczenie ich mądrego korzystania z technologii. W Hesji i Badenii-Wirtembergii, gdzie od nowego roku szkolnego obowiązuje zakaz używania smartfonów w szkołach, efekty tej decyzji będzie można ocenić dopiero po kilku miesiącach. Czy poprawi to koncentrację na lekcjach i relacje między uczniami? Czy zmniejszy poziom agresji i uzależnienia od ekranów? Na odpowiedzi trzeba jeszcze poczekać. Jednak jedno jest pewne – technologia nie zniknie z życia dzieci. Zatem zamiast tylko ograniczać, warto uczyć jej świadomego wykorzystywania. Excerpt: Niemcy są kolejnym krajem, który eksperymentuje z wprowadzaniem zakazu używania smartfonów w szkołach. Niekontrolowany kontakt najmłodszych z Internetem, social media i nagrywanie siebie nawzajem są poważnymi problemami. ### Zajmował mieszkanie socjalne, a dwa domy wynajmował imigrantom Mężczyźnie, który zajmował mieszkanie socjalne w Amsterdamie, grozi eksmisja. Okazało się, że posiada on dwie prywatne nieruchomości, które wynajmuje pracującym imigrantom. We wtorek zapadł wyrok w sprawie mężczyzny, który zajmuje mieszkanie socjalne w Amsterdamie, a dwie prywatne nieruchomości wynajmuje imigrantom. Sędziowie wydali wyrok na korzyść korporacji mieszkaniowej Ymere, która chce eksmitować mężczyznę. Zajmuje mieszkanie socjalne, a ma dwa domy Szokujące jest nie tylko to, że mężczyzna zajął mieszkanie socjalne mając dwie prywatne nieruchomości, ale także fakt, że zrobił to dla zysku. Ponadto jego wynajem nie jest uczciwy. Okazało się, że nawet nie zarejestrował pod swoimi adresami imigrantów, którym wynajmował domy. Poza tym nie podpisał z nimi umowy najmu. I płacą mu gotówką od 1200 do 2000 euro miesięcznie. Sąd zezwolił na eksmisję mężczyzny z mieszkania socjalnego powołując się na fakt, że posiada on inne nieruchomości, w których może mieszkać. Mężczyzna ma czas do 1 września, aby opuścić zajmowane obecnie mieszkanie. Płacił niski czynsz Mężczyzna mieszkał w mieszkaniu socjalnym od 2014 roku i płacił czynsz w wysokości poniżej 500 euro. W pewnym momencie był nawet właścicielem trzech innych nieruchomości, ale sprzedał jedną z nich. Gert Jan Bakker z fundacji zajmującej się ochroną praw lokatorów (Woon), powiedział: - Właściciele mieszkań wiedzą, że imigranci zarobkowi są w trudnej sytuacji. Nie znają przepisów i rzadziej zgłaszają nieprawidłowości. Natomiast władze lokalne Amsterdamu rozpoczęły kampanię, która ma na celu uświadomienie imigrantom w stolicy ich praw mieszkaniowych. Prowadzi ją razem z fundacją Woon. Władze Amsterdamu poinformowały w ubiegłym miesiącu, że zamierzają rozprawić się z właścicielami mieszkań, którzy pobierają zawyżony czynsz. Korzystają oni z nielegalnych umów najmu tymczasowego. Innym trendem jest wynajmowanie mieszkań wyłącznie imigrantom. Niedawno pialiśmy o sprawie, w której sąd w Amsterdamie kazał obniżyć czynsz imigrantowi z 1850 do 633,58 euro miesięcznie. Okazało się, że przedstawiona mu umowa krótkiego najmu była nielegalna. Excerpt: Mężczyźnie, który zajmował mieszkanie socjalne w Amsterdamie, grozi eksmisja. Okazało się, że posiada on dwie prywatne nieruchomości. ### Samotni rodzice ucierpią najbardziej na podwyżkach rachunków W kwietniu rosną podstawowe rachunki domowe, jak opłaty za energię i Council Tax. Okazuje się, że na podwyżkach najbardziej ucierpią samotni rodzice, którzy w pojedynkę wychowują dzieci. We wtorek wzrosły rachunki za wodę, energię oraz podatek lokalny (Council Tax). Natomiast dobrą wiadomością jest jedynie ta, że płaca minimalna także rośnie. Jednak sytuacja wielu rodzin nie wygląda pozytywnie. Samotni rodzice najbardziej pokrzywdzeni Organizacja charytatywna Citizens Advice poinformowała, że finanse milionów osób o niskich dochodach „są już napięte do granic możliwości”. W najgorszej sytuacji znajdują się samotni rodzice. Wielu z nich przeznacza większą część dochodów na niezbędne wydatki. 41-letnia Laura Roan z Cardiff, która jest matką dwóch córek, powiedziała: - Gdyby nie moja mama, zdarzałyby się dni, w których nie miałabym prądu. W ubiegły piątek dostałam wypłatę i wszystko poszło. Żyję z dnia na dzień. Kobieta pracuje na pół etatu w Asda. I korzysta z awaryjnego kredytu na liczniku energii elektrycznej. A także regularnie z debetu. Problemy Laury nasilają się wraz z podwyżką cen. A w kwietniu rośnie koszt licencji telewizyjnej, podatku samochodowego. A także rachunków za szerokopasmowy Internet i telefon, prąd i gaz, oraz podatek lokalny. Trudna sytuacja samotnych rodziców / fot. pixabay Wzrost rachunków w kwietniu Wśród zmian finansowych, z którymi mamy do czynienia w kwietniu, znajdują się: rachunki za wodę dla gospodarstw domowych (wzrost średnio o 10 funtów miesięcznie w Anglii i Walii. A w Szkocji o prawie 10 proc.), roczny rachunek za energię dla gospodarstwa domowego w Anglii, Walii i Szkocji wzrasta o 111 funtów do 1849 funtów, wzrost podatku lokalnego w Anglii. Średnio o 4,99 proc., w Walii o około 4,5 proc. do 9,5 proc. A w Szkocji co najmniej 8 proc. Clare Moriarty, dyrektor naczelna Citizens Advice powiedziała: - Po latach presji związanej z kosztami utrzymania, gospodarstwa domowe w całym kraju odczują dodatkowy szok. Zwłaszcza, że będzie on związany z rosnącymi rachunkami za podstawowe usługi. Organizacja charytatywna stwierdziła, że gospodarstwa domowe o najniższych dochodach wydają już około dwóch piątych (41 proc.) swoich zarobków na rachunki. Natomiast gospodarstwa domowe składające się z jednego dorosłego (najczęściej z dziećmi) przeznaczały na rachunki 20 proc. lub więcej ze swoich dochodów. Poza tym oficjalne dane pokazują, że jedna piąta rodzin nie ma żadnych oszczędności. A to w rezultacie naraża je na większe ryzyko. Excerpt: Podwyżki rachunków w kwietniu najbardziej dotkną samotnych rodziców. Organizacje charytatywne mówią, że grozi to poważnym kryzysem. ### Nowe mieszkania w Glasgow Co stanie w miejscu wyburzonych niedawno bloków Wyndford Towers? Kontrolowane eksplozja zmieniła panoramę miasta. Czy nowe mieszkania w Glasgow zmienią coś w życiu mieszkańców? Czy to sposób na kryzys mieszkaniowy w UK? Wyndford Towers w Glasgow, cztery 26-piętrowe bloki z lat 60., przez dekady dominowały nad panoramą dzielnicy Maryhill. Stanowiły jeden z najbardziej charakterystycznych punktów miasta. Wybudowane na terenie dawnych koszar wojskowych, miały zapewnić nowoczesne mieszkania dla tysięcy rodzin w czasach powojennego boomu budowlanego. Przez lata stały się jednak symbolem problemów mieszkaniowych – starzejąca się infrastruktura, niedostosowane do współczesnych standardów wnętrza i rosnące koszty utrzymania sprawiły, że podjęto decyzję o ich wyburzeniu. Zniknięcie wież radykalnie zmieniło krajobraz północnego Glasgow. Kończy się zatem pewna epoka w historii szkockiej architektury mieszkaniowej. Czy nowe projekty są sposobem na kryzys mieszkaniowy w UK? Nowe mieszkania w Glasgow, czyli co powstanie w miejsce Wyndford Towers? W miejscu wyburzonych wież Wyndford Towers w Glasgow powstanie nowoczesne osiedle mieszkaniowe, które ma pomóc złagodzić problem mieszkaniowy w UK. Plany przewidują budowę 386 nowych mieszkań, w tym lokali socjalnych i przystępnych cenowo domów, a także nowoczesnego centrum społecznościowego z przestrzenią rekreacyjną, kawiarnią i salami spotkań. Projekt jest częścią szerszej strategii walki z kryzysem mieszkaniowym w Wielkiej Brytanii, gdzie rosnące koszty nieruchomości i brak dostępnych mieszkań zmuszają wiele osób do opuszczania miast. Zburzone Wyndford Towers. W ich miejsce powstaną nowe mieszkania w Glasgow. Czy to sposób na kryzys mieszkaniowy w UK?, fot. gettyimages.com Nowe mieszkania w Glasgow mają być lepiej dostosowane do współczesnych standardów – energooszczędne, przestronne i bardziej komfortowe. Choć planowana realizacja zakłada oddanie inwestycji w ciągu kilku lat, mieszkańcy obawiają się opóźnień i problemów, które często towarzyszą dużym projektom budowlanym. Jeśli jednak wszystko pójdzie zgodnie z planem, nowa zabudowa stanie się nowoczesnym i funkcjonalnym miejscem do życia, wpisującym się w rozwój Glasgow jako dynamicznego miasta przyszłości. Problemy z mieszkaniami w Wielkiej Brytanii - czy są sposoby, by je rozwiązać? Kryzys mieszkaniowy w Wielkiej Brytanii to problem narastający od lat. Wynika z niedoboru mieszkań, rosnących cen nieruchomości i niewystarczających inwestycji w budownictwo socjalne. Władze próbują sobie z nim radzić poprzez różne strategie. Dlatego powstają programy rządowe wspierające zakup pierwszego mieszkania. Wspierane są również inwestycje w przystępne cenowo osiedla, takie jak nowe mieszkania w Glasgow, które mają zastąpić wyburzone Wyndford Towers. Czy jednak budowa nowych mieszkań to wystarczające rozwiązanie? Samo zwiększenie podaży lokali nie rozwiązuje problemu, jeśli nie idzie w parze z regulacją rynku wynajmu, kontrolą cen oraz poprawą warunków dla najemców. Rząd Wielkiej Brytanii rozważa także reformy podatkowe. Rozważane są zachęty dla deweloperów do budowy tańszych mieszkań. Ważna jest większa rola lokalnych samorządów w planowaniu urbanistycznym. Czy jednak te działania wystarczą, by zatrzymać rosnące ceny? Czy to sposób, by zapewnić mieszkania osobom o niższych dochodach? To wciąż otwarte pytanie, na które kolejne lata mogą przynieść odpowiedź. Excerpt: Co stanie w miejscu wyburzonych niedawno wyburzonych bloków? Kontrolowane eksplozja zmieniła panoramę miasta. Czy zmieni też coś w życiu mieszkańców? Czy to sposób na kryzys mieszkaniowy w UK? ### Hazard w sieci: Czy kasyna online naprawdę manipulują graczami? artykuł przygotowany dla partnera Kto z nas, stawiając pierwsze kroki w kasynach internetowych, nie pomyślał sobie: „To niemożliwe, żeby to było uczciwe?” Przecież tylko kilku na sto czy tysiąc wygrywa, więc to wszystko musi być jakiś przekręt. Po prostu tak działa hazard. To nie żadne oszustwo, tylko matematyka i statystyka, która zawsze stoi po stronie kasyna. W naszym artykule spróbujemy udowodnić, że kasyna online nie manipulują przy wynikach, a działają zgodnie ze sztywnymi wytycznymi. Gry hazardowe i ich specyfika Na samym początku warto w ogóle przyjrzeć się istocie hazardu. Typowe kasyno online na prawdziwe pieniądze oferuje nam dziś zarówno gry karciane, ruletkę, gry na żywo czy automaty. Okazuje się, że każda gra hazardowa jest tak skonstruowana, aby dać kasynom nawet najmniejszą przewagę nad graczem. Weźmy dla przykładu ruletkę. Mamy w niej najprostsze zakłady typu parzyste lub nieparzyste, czarne lub czerwone. Teoretycznie powinniśmy mieć szanse na wygraną 50 do 50. Jednak w ruletce klasycznej na kole znajduje się neutralne pole 0, które sprawia, że nasze szanse spadają do 48.6%. To zatem pokazuje, że polskie kasyno na pieniądze będzie miało przewagę nad graczem, nawet minimalną. A przy tym wszystko oparte jest na szczęściu, prawdopodobieństwie. Nie jest zatem powiedziane, że przy szansach bliski 50 na 50, co drugi zakład będzie dla nas zwycięski. Równie dobrze możemy zanotować 5 czy 6 porażek lub zwycięstw pod rząd. Na slotach online, gdzie zmienność, szanse są jeszcze niższe, można z łatwością postawić 100 złotych, by finalnie wygrać 1000, jak i „zdobyć” 2 złote. Nie można też zapomnieć o RNG. Jest to cyfrowy generator liczb losowych, który odpowiada właśnie za losowania w grze. Jest on wykorzystywany przez producentów gier i działa na tej zasadzie, że przy każdym zakładzie generuje losowe liczby, które potem przekładają się na wynik losowania. Wszystko jest tak skonstruowane, aby zestaw liczb był właśnie zawsze losowy i odpowiadał prawdopodobieństwu, jakie mamy w ruletce czy choćby w grach karcianych w rzeczywistej formie. To tylko pokazuje, że hazard ogólnie nastawiony jest na to, aby to właśnie kasyno zarabiało. Jedni gracze mogą liczyć na zyski, ale kosztem innych osób, które niestety przegrały swoje zakłady. Licencje i bezpieczeństwo Skoro wiemy mniej więcej już to, jak działają gry hazardowe, warto przyjrzeć się samym kasynom. Zdecydowana większość stron oferujących zakłady na pieniądze, musi posiadać licencję hazardową. Jest to zezwolenie, które otrzymuje się w głównej mierze w kraju, w którym kasyno ma swoją główną siedzibę. Takich organizacji jest całkiem sporo, ale najczęściej licencje można spotkać wydawane na Malcie, Curacao, Gibraltarze, Kostaryce, Wielkiej Brytanii. Tym, co jest dla nas niezwykle ważne, jest sposób uzyskania i utrzymania licencji. Każde kasyno za pieniądze musi spełnić sporo wymogów licencyjnych, które obejmują oprogramowanie, gry, zabezpieczenia, finanse. Do tego konieczne jest opłacenie licencji, co nie jest małą kwotą. Firma hazardowa potem znajduje się pod stałą kontrolą organu licencyjnego. W razie jakichkolwiek nieprawidłowości, do których zaliczamy oszukiwanie klientów, przewidziane są surowe konsekwencje. Już w przeszłości zdarzały się sytuacje, gdzie kasyna, które faktycznie dopuściły się oszustwa, musiały zapłacić kary liczone w setkach tysięcy czy milionach dolarów, jak i również permanentnie traciły swoją licencję. Jeśli kasyno ma oszukać swoich graczy na kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy, a potem dostać większą karę finansową i stracić licencję, to takie działanie jest wręcz wbrew logice. To właśnie pokazuje, że bycie nieuczciwym jest po prostu nieopłacalne i ogromnie ryzykowne. Kontrole kasyn Na tym etapie warto również podkreślić rolę audytów przeprowadzanych przez niezależne organizacje w zapewnianiu transparentności kasyn. Od lat bowiem w branży działają specjalne organizacje, które wyspecjalizowały się w badaniach kasyn. Przeprowadzają audyty, w których sprawdzają właśnie kwestie licencyjne, jak działa oprogramowanie, generatory liczb losowych. Na koniec mogą lub nie wydać opinię oraz certyfikat. Gdy kasyno ma taki certyfikat, gracz ma pewność, że wszystko w kasynie odbywa się tak, jak powinno. Jedną z najważniejszych organizacji jest eCOGRA (eCommerce Online Gaming Regulation and Assurance) z Londynu, która działa w branży ponad 20 lat. Jak rozpoznać uczciwe kasyno? Dziś kasyn oferujących gry hazardowe za prawdziwe pieniadze mamy setki i większość z nich to strony o określonej reputacji, opiniach. Chcąc wybrać dla siebie uczciwe kasyno, możemy posłużyć się recenzjami, rankingami w sieci. Ale warto sprawdzić samodzielnie? licencję - w stopce strony kasyna powinna być informacja o właścicielu oraz licencji, jaką posiada (wraz z numerem). certyfikaty - rw tym samym miejscu co i licencja, znajdują się informacje o certyfikatach, które kasyno otrzymało. płatności - kasyno powinno korzystać ze znanych nam form płatności. gry - w ofercie powinny znajdować się gry od czołowych producentów, którzy wykorzystują RNG. Do tego oczywiście warto prześledzić określone strony i fora o tematyce hazardu, gdzie gracze wymieniają się opiniami o poszczególnych kasynach. Graj odpowiedzialnie Na sam koniec warto oczywiście wspomnieć o odpowiedzialnej grze. Hazard, choć jest w stanie zapewnić nam sporo rozrywki i wygranych, nie jest jednak zabawą. Można poprzez nieodpowiedzialną grę stracić sporo pieniędzy, jak i popaść w większe problemy, na czele z uzależnieniem. Zarówno w samych kasynach, jak i w sieci znaleźć można poradniki dotyczące bezpiecznej gry – koniecznie warto się z nimi zapoznać! Jak zatem widać, kasyna nie oszukują swoich graczy, nie manipulują wynikami. To dla nich zbyt ryzykowne, a sam uczciwy hazard i tak sprawia, że mają przewagę nad graczami. W związku z tym nieuczciwe losowania są dla nich nieopłacalne, pozbawione logiki. Excerpt: Czy kasyna online naprawdę oszukują? Odkrywamy mechanizmy gier, rolę RNG, licencji i audytów. Sprawdź, jak rozpoznać uczciwe kasyno! ### Podwyżka cen biletów w Ryanairze na lato Michael O’Leary powiedział, że klientów Ryanaira czeka podwyżka cen biletów na zbliżający się sezon letni. Za niektóre loty z Manchesteru na Teneryfę w sierpniu trzeba zapłacić ponad 500 funtów w obie strony. Wybierając się na wakacje Ryanairem tego lata za podróż zapłacimy zdecydowanie więcej niż w ubiegłym roku. Podwyżka cen biletów w irlandzkiej linii nie ucieszy klientów... Podwyżka cen biletów lotniczych Dyrektor generalny Ryanaira, Michael O’Leary w codziennym podcaście powiedział, że „poziom rezerwacji jest obecnie wysoki, a ceny są nieco wyższe niż w ubiegłym roku”. - Ale nasze ceny w zeszłym roku były o 8 proc. niższe niż w roku poprzednim. Dlatego myślę, że odzyskamy część tej straty na cenach – dodał. Podwyżka cen biletów w Ryanairze jest widoczna. Niektóre loty z Manchesteru na Teneryfę na sierpień kosztują ponad 500 funtów w obie strony. Jednak poza wakacjami szkolnymi ceny są już bardziej przystępne, a czasem nawet zachęcające. Na niektóre loty z Bournemouth do Palmy irlandzkimi liniami zapłacimy 37 funtów w obie strony w czerwcu. Ceny biletów wrosną w tym sezonie / fot. Getty Images Ryanair chce jeszcze więcej O’Leary, który w tym tygodniu skończył 64 lata i jest dyrektorem generalnym Ryanaira od 1994 roku, powiedział przy okazji o dużych ambicjach firmy. Jego staż pracy w irlandzkich liniach lotniczych to prawie połowa jego życia. W tym czasie liczba przewiezionych pasażerów wzrosła 120-krotnie. I osiągnęła roczną liczbę 200 milionów na początku tego miesiąca. Zapytany o to, czy myśli o emeryturze, O’Leary zareagował zdecydowanie: - Żartujesz sobie ze mnie, co? Naszą misją jest osiągnięcie poziomu 300 milionów pasażerów do 2034 roku. Nie zatrzymamy się na 200 milionach, nie zatrzymaliśmy się na 100 milionach. Musimy odebrać 336 kolejnych samolotów Boeinga. Jesteśmy na dobrej drodze by osiągnąć 300 milionów do 2034 roku. Idziemy naprzód w kierunku dominacji międzygalaktycznej i nigdy się nie zatrzymamy. Test kontrowersyjnego programu Ryanair Prime Szef irlandzkich linii powiedział także, że program Ryanair Prime jest obecnie testowany. Wzbudził już pewne kontrowersje wśród podróżnych. Roczny koszt subskrypcji wynosi 79 funtów i zapewnia ona bonusy dostępne tylko dla subskrybentów. O’Leary powiedział: - Będziemy oferować 12-miesięcznych sprzedaży miejsc. Co pozwoli abonentom zaoszczędzić ponad 300 euro w porównaniu z kosztami naszych biletów lotniczych w systemie. Testujemy go. Nie jestem pewien, czy się powiedzie, czy nie, ale przyniesie realną wartość konsumentom. Opinie klientów są jednak podzielone. Niektórzy twierdzą, że przystąpienie do programu jest dużym ryzykiem. Excerpt: Klienci Ryanaira zapłacą za bilety na tegoroczny sezon wakacyjny więcej niż w ubiegłym roku. Szef firmy zachęca do skorzystania z programu Ryanair Prime. ### Inflacja w Holandii w marcu 2025 spowolniła Wskaźnik inflacji w Holandii w marcu 2025 roku znalazł się na poziomie 3,7 proc., jak wynika z szybkiego szacunku CBS. Znów, głównym motorem napędowym rosnących cen w „Kraju tulipanów” były drożejące artykuły spożywcze. W poprzednim miesiącu, w lutym 2025 roku, inflacja wynosiła 3,8 proc. Holenderska inflacja w marcu 20205 roku wyniosła 3,7 proc. w skali rocznej, jak czytamy w oficjalnym komunikacie wydanym przez Centraal Bureau voor de Statistiek. W skali miesiąc do miesiąca zanotowano wzrost o 0,4 proc. Wysokość indeksu CPI, który jest przyjętą miarę tempa wzrostu cen w Holandii, została opracowana na podstawie niepełnych jeszcze danych. Pełny raport w tej sprawie zostanie opublikowany za tydzień, 8 kwietnia 2025 roku. Inflacja w Holandii w marcu 2025 Już w zeszłym miesiącu pisaliśmy o rosnących cenach artykułów spożywczych, jako dominującym trendzie. Niestety, w marcu sytuacja się nie zmieniła. Ceny żywności, ale również napojów i tytoniu wzrosły o 7,1 proc. w minionym miesiącu. Wzrost ten był tylko niewiele mniejszy, niż w lutym, gdy odsetek ten sięgnął 7,5 proc. Koszty usług poszły w górę również o 4,7 proc., a ceny towarów przemysłowych wzrosły o 1,6 procent, w skali rok do roku. Z drugiej strony spadające koszty energii, w tym paliw silnikowych, pomogły utrzymać ogólną inflację pod kontrolą. Ceny energii spadły o 3,4 procent w ciągu ostatniego roku, rekompensując niektóre wzrosty w innych kategoriach. Inflacja w Holandii w marcu 2025 spowolniła (fot: Pxhere - CCO domena publiczna) Dalszy wzrost cen w Holandii – skąd się bierze? W tym miejscu należy poczynić zastrzeżenie, na które zwracamy uwagę w każdym miesiącu. Oprócz indeksu CPI statystycy z CBS podają również inflację zgodnie z metodologią opartą o ujednoliconą miarę EU Harmonised Index of Consumer Prices. Jest to miara inflacji przyjęta przyjętą w UE, której używa Eurostat. Główną różnicą między „holenderskim” indeksem CPI a „europejskim” HICP w przypadku Holandii jest to, że HICP, w przeciwieństwie do CPI, nie bierze pod uwagę kosztów utrzymania we własnym domu. Szybki szacunek inflacji w Holandii według metodologii HICP wyniósł 3,4 proc. w marcu 2025. Miesiąc wcześniej, w lutym indeks HICP wyniósł 3,5 procent. Inflacja w Holandii, a inflacja w Polsce Warto w tym miejscu przytoczyć również dane dotyczące inflacji w Polsce. Wstępne dane Głównego Urzędu Statystycznego wskazują na wzrost cen na poziomie 4,9 proc. w skali rok do roku. Oznacza to, że inflacja w Polsce utrzymuje się na tym samym poziomie, co w dwóch poprzednich miesiącach. Wynik ten jest zaskoczeniem. Pozytywnym, ponieważ większość ekspertów oczekiwała, że w marcu 2025 inflacja przekroczy 5 proc. W Polsce żywność i alkohole podrożały o 6,7 proc. podczas gdy nośniki energii, czyli prąd i gaz, poszły w górę o aż 13,3 proc. W skali rocznej na utrzymanie inflacji w ryzach wpływ miały ceny paliw, które (podobnie jak w Holandii) taniały o 4,7 proc. ### 11-letnia dziewczynka wpadła do Tamizy - trwają poszukiwania Tragiczny wypadek we wschodniej części Londynu. Do Tamizy wpadła 11-letnia dziewczynka. Poszukiwania dziecka trwają, ale „szeroko zakrojona” akcja ratunkowa została przerwana. W tej sprawie Metropolitan Police otrzymało zgłoszenie w dniu wczorajszym, 31 marca 2025 roku, około godziny 13:15. 11-letnia dziewczynka miała wpaść do Tamizy w pobliżu Barge House Causeway, nieopodal London City Airport, we wschodniej części brytyjskiej stolicy. Zatonięcie 11-letniej dziewczynki w Tamizie 62-letnia Kerry Benadjaoud w pobliżu londyńskiej rzeki znalazła buty, skarpetkę, płaszcz i telefon komórkowy. Wszystkie te rzeczy zostały późnniej przekazane służbom. Jak podaje serwis informacyjny BBC, osoby mieszkające w pobliżu miejsca, w którym doszło do tego zdarzenia, mieli widzieć pluskającą się w wodach Tamizy dziewczynkę. Według doniesień miał towarzyszyć jej chłopiec. Benadjaoud opisała, że mógł mieć około ośmiu lub dziewięciu lat. - Po prostu taplała się w wodzie. Dlatego miała zdjęte skarpetki i buty. Być może się poślizgnęła i wpadła do wody - dodawała Benadjaoud, jak cytujemy za agencją prasową PA. - Chłopiec odwrócił się i powiedział, że próbował trzymać ją za rękę, ale mu się wyślizgnęła - dodaje. 11-letnia dziewczynka wpadła do Tamiza - trwają poszukiwania (fot: Getty Images) Dziewczynka wpadła do rzeki w Londynie - Słyszałam na górze faceta krzyczącego „czekaj tam, zaraz przyjedzie policja” - relacjonuje 59-letnia Shaleen Rajaendram, mieszkająca przy ulicy Barge House Road, która prowadzi na groblę. Dodajmy, iż jest to betonowe zbocze, które „wpada” bezpośrednio do Tamizy. Zasadniczo służy do transportu łodzi. Ponadto, jak zwracają uwagę lokalni mieszkańcy, jest on śliskie i pokryte mchem. Z kolei ów mężczyzna miał stać na balkonie bloku z widokiem na rzekę. Był on jedną z osób, które miały widzieć całe zajście. Szybkie zakończenie „intensywnej” akcji ratunkowej Podsumowując, jak podają brytyjskie media, służby ratunkowe rozpoczęły „szeroką akcję” ratunkową w związku z incydentem, jak potwierdzili funkcjonariusze Met Police. Brały w niej udział jednostki London Ambulance Service (LAS), London Fire Brigade (LFB) i Royal National Lifeboat Institution (RNLI). Jednak szybko je wycofano. Z jakiego powodu? Tego już nie podano. Zaznaczono jednak, iż najbliżsi krewni dziewczynki zostali powiadomieni o całym zajściu. Dodano, iż otrzymują wsparcie od wysoko wyspecjalizowanych funkcjonariuszy. - Wysłaliśmy nasze jednostki na miejsce zdarzenia - komentował rzecznik LAS. - Oprócz załogi karetki, do akcji ruszył zaawansowany ratownik medyczny, oficer reagowania na incydenty i członkowie naszego zespołu reagowania w niebezpiecznych sytuacjach. Nasze załogi pomagały naszym partnerom ze służb ratunkowych na miejscu zdarzenia. Później je wycofano - dodaje. - Strażacy odpowiedzieli na zgłoszenia dotyczące osoby tonącej w Tamizie w pobliżu Lowestoft Mews, Newham - komentuje zastępca zastępcy komisarza LFB, Joseph Kenny. - Załogi z remiz strażackich East Ham, Barking, Ilford i Bexley zostały wysłane na miejsce zdarzenia. Towarzyszyli im funckjonariusze HM Coastguard, RNLI, London Ambulance Service i Metropolitan Police Service - dodaje. - Brygada wysłała również drony i łódź strażacką. Nasze ekipy przeprowadziły systematyczne przeszukanie obszaru. Straż pożarna została po raz pierwszy wezwana w sprawie tego incydentu o 13:23. Operacje poszukiwawcze strażaków zakończono o 15:49. Wówczas odpowiedzialność za incydent przeniesiono na policję - podsumowuje. ### 80-letniej Polce grozi deportacja przez błędne wypełnienie formularza Polce grozi deportacja z Wielkiej Brytanii tylko dlatego, że zamiast wniosku papierowego o pobyt stały, wypełniła formularz online. 80-letnia kobieta przyjechała do syna do UK na podstawie programu łączenia rodzin. 80-latka przyjechała do Wielkiej Brytanii, aby zamieszkać blisko swojego syna i jego rodziny. 52-letni syn kobiety jest inżynierem lotnictwa i mieszka na Wyspach od 2006 roku. Ma obecnie podwójne obywatelstwo polskie i brytyjskie. Postanowił zaopiekować się matką i sprowadzić ją na Wyspy na podstawie programu łączenia rodzin (gdy posiadał jeszcze status zasiedlenia). Teraz Polce grozi deportacja… Polce grozi deportacja Matka mężczyzny przyjechała do Wielkiej Brytanii we wrześniu ubiegłego roku. Przebywała w UK na podstawie sześciomiesięcznej wizy turystycznej. Ale szybko złożyła wniosek, w którym znalazły się wszystkie wymagane informacje uprawniające ją do stałego pobytu na Wyspach na podstawie programu łączenia rodzin. Dopiero gdy zbliżał się termin wygaśnięcia wizy turystycznej, kobieta otrzymała wiadomość z Home Office, że jej wniosek o pobyt stały jest nieważny. Home Office poinformowało Polkę o nieprawidłowym wypełnieniu wniosku po terminie / fot. Getty Images W liście odmownym napisano: „Wymagany proces składania wniosku przez osobę ubiegającą się, jako członek rodziny odpowiedniego obywatela brytyjskiego znaturalizowanego, polega na użyciu odpowiedniego formularza papierowego. Pani wniosek został złożony online. Nie ma prawa odwołania w odniesieniu do nieważnego wniosku”. Ponadto w piśmie odmownym poinformowano, że Polce grozi deportacja i nie ma prawa przebywać w UK, gdyż jej wiza turystyczna wygasła. Natomiast konsekwencje nielegalnego pobytu dotyczą m.in. zatrzymania, grzywny, więzienia, czy deportacji z Wielkiej Brytanii. Niewłaściwy formularz Zgodnie z obowiązującymi zasadami papierowy formularz wniosku o pobyt powinno się złożyć w Home Office. Następnie urząd drukuje na nim imię i nazwisko wnioskodawcy, a później wysyła go do niego e-mailem. Wnioskodawca musi go wydrukować, wypełnić i odesłać pocztą do Home Office. Mylące może być to, że Home Office poinformowało o przeniesieniu swojego systemu dotyczącego kwestii imigracyjnych do sieci. A nie wszyscy wiedzą, że część wniosków należy nadal wypełniać w formie papierowej. Syn 80-latki powiedział: - To haniebne ze strony Home Office. Dopiero po prawie sześciu miesiącach poinformowali nas, że wniosek jest nieważny. Moja mama jest tym bardzo zmartwiona. Jestem jej jedynym dzieckiem. Jesteśmy bardzo blisko i chcemy spędzić jej ostatnie lata razem. Moja żona i ja będziemy się nią opiekować w naszym domu. Płacę podatki i jestem dobrym obywatelem. To mnie bardzo denerwuje. To kraj prawa i demokracji, ale ta decyzja wydaje się być podjęta przez sowiecką biurokrację. Excerpt: 80-letniej Polce grozi deportacja z Wielkiej Brytanii tylko dlatego, że zamiast wniosku papierowego o pobyt stały, wypełniła formularz online. ### 2000 euro dla opiekunów już wkrótce Czym jest grant wsparcia opiekuna - czyli Carer's Support Grant i jak się o niego ubiegać? W najbliższych tygodniach Irlandia wypłaci jednorazową kwotę. 2000 Euro dla opiekunów to realna pomoc? Kto otrzyma go automatycznie? Grant Wsparcia Opiekuna, czyli Carer's Support Grant to wyjątkowa forma wsparcia finansowego, której celem jest docenienie i odciążenie osób poświęcających swój czas i energię na opiekę nad bliskimi. W 2025 roku kwota grantu wzrosła do 2 000 €. Jest to zatem istotna pomoc dla tych, którzy na co dzień troszczą się o osoby wymagające stałej opieki – czy to seniorów, osoby niepełnosprawne, czy ciężko chore dzieci. Świadczenie to zostanie wypłacone 5 czerwca i trafi bezpośrednio do konkretnych grup osób. 2000 Euro dla opiekunów osób niepełnosprawnych zostanie przelane na konta lub dostarczone pocztą. fot: Pxhere/CCO domena publiczna Co istotne, nie jest to wsparcie uzależnione od dochodu. Tu liczy się sama rola opiekuna i spełnienie określonych warunków. Grant ten ma pomóc w pokryciu dodatkowych kosztów związanych z opieką, takich jak zakup sprzętu medycznego, opłacenie usług wspierających czy nawet chwilowy odpoczynek dla opiekuna. Ten bowiem często rezygnuje z własnych potrzeb na rzecz podopiecznego. Odpoczynek czy wyjazd, zaspokojenie potrzeb takich jak prosta:chwila dla siebie” realnie zmieniają wiele. To nie tylko wsparcie finansowe, ale także symboliczny gest uznania dla tych, którzy każdego dnia wkładają serce i wysiłek w pomoc innym. Carer's Support Grant - dla kogo 5 czerwca? Carer’s Support Grant w wysokości 2 000 € zostanie wypłacony 5 czerwca 2025 roku. Automatycznie otrzymają go osoby pobierające Carer’s Allowance (zarówno w pełnej, jak i częściowej wysokości), Carer’s Benefit oraz Domiciliary Care Allowance. Co ważne, nie muszą one składać żadnego wniosku. Świadczenie trafi na ich konta bez dodatkowych formalności. Z kolei osoby, które nie otrzymują tych zasiłków, ale spełniają warunki (np. opiekują się bliską osobą na pełen etat przez co najmniej 6 miesięcy), mogą ubiegać się o grant. Wówczas starczy złożyć odpowiedni formularz. Wnioski można pobierać w lokalnych Centrach Intreo, oddziałach opieki społecznej lub Centrach Informacji Obywatelskiej. Czas na ich złożenie obejmuje okres od kwietnia danego roku aż do 31 grudnia roku następnego. Wnioski można zatem składać obecnie. Grant ten to nie tylko wsparcie finansowe.To także forma uznania dla osób, które każdego dnia poświęcają swój czas i energię na troskę o bliskich. Ludzie ci często rezygnują z własnych potrzeb zawodowych czy osobistych. Czy 2000 Euro dla opiekunów to pomoc, która coś zmienia? Czy 2 000 euro rocznie to realna pomoc dla opiekunów osób starszych, chorych i niepełnosprawnych? To zależy. Dla wielu osób, które poświęcają swoje życie na opiekę nad bliskimi, to wsparcie może pokryć część wydatków. Można ją przeznaczyć na leki, rehabilitację czy specjalistyczny sprzęt. Może też pozwolić na chwilę wytchnienia. Opłacenie krótkoterminowej opieki zastępczej, by móc odpocząć i zregenerować siły. Jednak czy to wystarczy, by zrekompensować lata wyrzeczeń, brak możliwości pracy na pełen etat i psychiczne obciążenie? Opiekunowie często rezygnują z własnych planów zawodowych, oszczędności na przyszłość. Ich życie to codzienna walka z biurokracją i fizycznym zmęczeniem. 2 000 euro dla opiekunów to gest uznania, ale czy to realna zmiana? Być może prawdziwą pomocą byłby lepszy dostęp do usług wsparcia, ulg podatkowych czy elastycznych form zatrudnienia. Pieniądze są ważne, ale systemowe rozwiązania – jeszcze bardziej. Excerpt: Czym jest grant wsparcia opiekuna - czyli Carer's Support Grant i jak się o niego ubiegać? W najbliższych tygodniach Irlandia wypłaci jednorazową kwotę. 2000 Euro dla opiekunów to realna pomoc? ### WAŻNE! Dyżur paszportowy w Norwich i Peterborough Jak czytamy w oficjalnym komunikacie podanym przez serwis RP, w kwietniu odbędą się dwa dyżury paszportowe na Wyspach. Dyżur paszportowy w Norwich odbędzie się w czwartek, 10.04.2025, a dyżur paszportowy w Peterborough będzie miał miejsce w piątek, 11.04.2025. Polska Ambasada w Londynie ogłosiła zapisy na dwa dyżury paszportowe na terenie Wielkiej Brytanii. W przyszłym tygodniu odbędą się one w Norwich i Peterborough. Dyżury paszportowe w kwietniu 2025 Dyżur paszportowy w Norwich odbędzie się 10 kwietnia 2025 roku pod adresem: West Earlham Community Centre Wilberforce Road NR5 8ND Norwich Dyżur paszportowy w Peterborough odbędzie się 11 kwietnia 2025 roku pod adresem: Unit B, Greenhill House Thorpe Road PE3 6RU Peterborough WAŻNE! Jak dodatkowo uczulają przedstawiciele polskich służb konsularnych, warto zapoznać się z informacjami dotyczącymi wymaganych dokumentów przy składaniu wniosku o paszport. Jak zarejestrować się na dyżur paszportowy Przypominamy, iż na spotkania obowiązuje rejestracja online. Jest ona możliwa za pośrednictwem systemu e-Konsulat. Ponadto liczba osób, które mogą zostać przyjęte w tym terminie, jest ograniczona. Dlatego lepiej nie zwlekać z rezerwacją wizyty. Podczas dyżuru, zarówno w Norwich, jak i Peterborough przyjmowane będą wnioski o wszystkie rodzaje paszportów, a więc konkretnie: paszportu 5-letniego (dla dzieci poniżej 12. roku życia), paszportu 10-letniego (dla dorosłych i dzieci powyżej 12. roku życia). W tym miejscu dodajmy również, iż osoby zainteresowane złożeniem wniosku o pierwszy paszport dla dziecka muszą przedstawić polski akt urodzenia dziecka. Musi on być wydany przez dowolny urząd stanu cywilnego w Polsce. Jak zaznaczają władze konsularne, nie ma możliwości złożenia wniosku na podstawie zagranicznych aktów stanu cywilnego. WAŻNE! Informacje dotyczące transkrypcji aktu urodzenia można znaleźć na tej stronie: www.gov.pl/web/wielkabrytania/transkrypcja-rejestracja-zagranicznego-aktu-urodzenia-w-polskim-rejestrze-stanu-cywilnego. (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) Przygotowanie do wizyty paszportowej Rejestracja na spotkanie paszportowe z konsulem, zarówno w Norwich, jak i w Peterborough rozpoczęła się dniu dzisiejszym, w poniedziałek, 31 marca 2025 roku. Po wejściu na stronę e-Konsulatu należy zaznaczyć: Kraj: Wielka Brytania Placówka: Londyn Sprawy: paszportowe Lokalizacja: dyżur paszportowy (Norwich lub Peterborough) WAŻNE! Pamiętajmy o podawaniu poprawnych adresów e-mail. Na podany przy rejestracji mail zostanie przesłane potwierdzenie wizyty paszportowej. O czym nie można zapomnieć? Na wizytę należy zatem przynieść: kolorową fotografię paszportową, dotychczasowy paszport i/lub polski dowód osobisty, w przypadku odbioru nowego paszportu za pośrednictwem Royal Mail: opłaconą do 100 g kopertę zwrotną SPECIAL DELIVERY z prawidłowymi danymi adresata (imię, nazwisko, pełny adres z kodem pocztowym), wypełniony wniosek o wysłanie paszportu pocztą. Podsumowując, na dyżurze paszportowym jedyną akceptowaną formą płatności jest karta płatnicza. Urzędnicy nie przyjmują gotówki. Natomiast wysokość opłat paszportowych można sprawdzić na stronie: https://www.gov.pl/web/wielkabrytania/oplaty-konsularne. WAŻNE! Jak podaje Ambasada RP przypadku posiadania uprawnienia do obniżonej opłaty paszportowej, dokumentów dotyczących władzy rodzicielskiej (np. wyroków sądowych) lub zgody drugiego rodzica na paszport dla dziecka, itd. wymagane jest przedstawienie na wizycie oryginałów dokumentów (na piśmie). Po więcej szczegółów odsyłamy do oficjalnego komunikatu na stronach rządowych: https://www.gov.pl/web/wielkabrytania/dyzur-paszportowy-w-norwich-10042025-r https://www.gov.pl/web/wielkabrytania/dyzur-paszportowy-w-peterborough-piatek-11042025-r ### Wielka Brytania planuje zaostrzenie polityki imigracyjnej Minister spraw wewnętrznych, Yvette Cooper planuje zaostrzenie polityki imigracyjnej. Zagroziła już pracodawcom zatrudniającym nielegalnie obcokrajowców bez wymaganego statusu wizowego. Teraz chce zaostrzyć prawo i zająć się unikaniem przez nielegalnych imigrantów deportacji. Yvette Cooper poinformowała, że bada wdrożenie artykułu ósmego Ustawy o prawach człowieka, który chroni prawo do życia rodzinnego, ale jest wykorzystywany przez nielegalnych imigrantów. Zaostrzenie polityki imigracyjnej Minister spraw wewnętrznych sprawdza, w jaki sposób stosuje się międzynarodowe prawo dotyczące praw człowieka, aby umożliwić nielegalnym imigrantom pozostanie w UK. Dlatego też sprawdza kwestię wykorzystywania argumentu o ochronie życia rodzinnego do nielegalnego pobytu w Wielkiej Brytanii. - Było kilka przypadków, które rzeczywiście budzą poważne obawy. Dotyczą one sposobu działania systemu imigracyjnego. Chodzi o stosowanie prawa człowieka, w tym artykułu ósmego. Dlatego badamy tę kwestię, aby upewnić się, że system imigracyjny i azylowy działa skutecznie. I to w sposób, w jaki zamierzał to zrobić parlament – powiedziała Cooper BBC. Yvetee Cooper chce ograniczyć nielegalną imigrację / fot. Getty Images Kontrowersyjny artykuł ósmy Artykuł ósmy był już przedmiotem wielu kontrowersyjnych spraw dotyczących azylu. W tym jednej z początku tego roku, kiedy to palestyńskiej rodzinie zezwolono na pozostanie na Wyspach po złożeniu wniosku w ramach ukraińskiego programu rodzinnego. Premier, Keir Starmer powiedział, że Cooper przygląda się, jak ta część prawa dotyczącego praw człowieka oddziałuje na system imigracyjny. Nazwał to „luką”. Jednak ani Starmer, ani Cooper nie powiedzieli, w jaki sposób chcą zmienić system, aby powstrzymać przypadki wykorzystywania. Zmasowane kontrole Jest to tak naprawdę jedno z szeregu działań podejmowanych przez Cooper. Minister próbuje zaostrzyć politykę imigracyjną, co pomogłoby zmniejszyć rekordową liczbę nielegalnych imigrantów przepływających przez kanał La Manche. W niedzielę zapowiedziała już zdecydowane działania przeciwko pracodawcom zatrudniających obcokrajowców bez wymaganej wizy. Celem kontroli będą takie miejsca jak bary szybkiej obsługi i zakłady fryzjerskie. - Potrzebujemy, aby sami pracodawcy podjęli działania, które zapobiegną nielegalnej pracy. Dlatego część z tego dotyczy zwiększenia egzekwowania przepisów przez nas. A część to działania zapobiegawcze, które pracodawcy muszą podjąć – powiedziała minister. Natomiast w poniedziałek Yvette Cooper będzie w Londynie gospodarzem międzynarodowego szczytu na temat zorganizowanej przestępczości wśród imigrantów. Wezmą w nim udział przedstawiciele 40 państw. Excerpt: Minister spraw wewnętrznych planuje zaostrzenie polityki imigracyjnej. Chce zająć się unikaniem przez nielegalnych imigrantów deportacji. ### Kamery z systemem rozpoznawania twarzy w Croydon Metropolitan Police instaluje po raz pierwszy na stałe kamery z funkcją Live Facial Recognition w Londynie. Pomimo licznych sprzeciwów urządzenia te będą funkcjonować w dzielnicy Croydon. Działacze na rzecz ochrony prywatności biją na alarm. Ich zdaniem życie w UK „powoli staje się dystopijnym koszmarem”. Kamery wyposażane w algorytmy LFR zostaną zainstalowane na stałe na stałe na dwóch drogach w samym centrum Croydon, jak podaje „The Times". Na razie mają się tam pojawić w ramach projektu pilotażowego prowadzonego przez Metropolitan Police. Kamery będą wykorzystywane do monitorowania twarz osób na ulicach. Później będą porównywały zebrane w ten sposób dane z wizerunkami przestępców i domniemanych przestępców. Kamery z systemem rozpoznawania twarzy pojawią się w Croydon Kamery zostaną zainstalowanie na latarniach lub na elewacjach budynków. Będą działać w trybie rzeczywistym. Oznacza to, że jeśli algorytm LFR wykryje osobę podejrzaną, lokalni funkcjonariusze otrzymają powiadomienie. Komisarz Mitch Carr z południowo-londyńskiej jednostki Met Police wystosował list w tej sprawie do liderów lokalnych społeczności w zeszłym miesiącu. „Obecnie współpracuję z zespołem centralnym, aby zainstalować na stałe kamery LFR w centrum Croydon. Kamery będą włączane tylko wtedy, gdy funkcjonariusze będą rozmieszczeni na miejscu, gotowi do reagowania na alerty” - pisał, jak cytujemy za stołecznym serwisem informacyjnym „The Evening Standard”. Kamery z systemem rozpoznawania twarzy w Croydon (fot: Getty Images) Czym jest i jak działa system Live Facial Recognition? Metropolitan Police zaznacza, że technologię LFR już wykorzystywano w ostatnim czasie. Z kamer ze specjalnymi algorytmami korzystano podczas koronacji króla, do obserwacji ludzi w okolicach Pałacu Buckingham, Opactwa Westminsterskiego i Royal Mile. Robiono to „w celu zapewnienia bezpieczeństwa”. Ogółem, przedstawiciele londyńskiej policji utrzymują, że dzięki Live Facial Recognition dokonano ponad 500 aresztowań. Wśród zatrzymanych osób miały znajdować się „niebezpieczne osoby” podejrzane o poważne przestępstwa. Met nie podaje jednak ilu, z tych aresztowanych, postawiono konkretne zarzuty. Ile stanęło przed sądem i zostało skazanych. Dodajmy, iż w zeszłym miesiącu oprogramowanie do rozpoznawania twarzy zainstalowano w Cardiff w trakcie Pucharu Sześciu Narodów. Pomimo zeskanowania 162 680 twarzy, nie dokonano ani jednego aresztowania Czy algorytmy LFR są w ogóle skuteczne? Z drugiej strony eksperci zwracają uwagę, że algorytmy LFR są zwyczajnie nieskuteczne. Analizy naukowców z University of Essex wykazały, że system rozpoznawania twarzy stosowany przez Met Police jest wysoce wadliwy, jak wynika z badań profesora Petera Fussey`a i doktor Daragh Murry. Jak wynika z analiz z lipca 2019 system oparty na technologii Live Facial Recognition zidentyfikował w trakcie fazy testowej zaledwie 20 proc. osób znajdujących się na policyjnej liście podejrzanych. Już wówczas Met Police odrzucało krytykę LFR. Ówczesny program pilotażowy został przez policję uznany za udany. Działacze na rzecz ochrony prywatności biją na alarm Kolejną sprawą, która w tym kontekście należy poruszyć, są podstawowe prawa obywatelskie. Zdaniem aktywistów na rzecz prywatności z Big Brother Watch działania w Croydon oznaczają „niepokojącą eskalację stosowania LFR bez nadzoru ani podstaw prawnych”. - Nadszedł czas, aby zatrzymać ten stały zjazd w stronę dystopijnego koszmaru. Trzeba wstrzymać wszelkie stosowanie technologii LFR w Wielkiej Brytanii. Aż do czasu wprowadzenia odpowiednich zabezpieczeń prawnych - komentuje Rebecca Vincent, tymczasowa dyrektorka Big Brother Watch. Kamery z systemem rozpoznawania twarzy w Croydon (fot: Getty Images) Jak na wprowadzenie kamer z systemem rozpoznawania twarzy reagują mieszkańcy? Podsumowując, w zeszłym roku w londyńskim Croydon odnotowano ponad 10 000 przestępstw z użyciem przemocy. To niebezpieczne miejsce na mapie Londynu. W związku z tym niektórzy lokalni mieszkańcy popierają pomysł zainstalowania kamer z LFR. - Codziennie modlę się, aby moje wnuki wróciły do domu całe i zdrowe - komentuje 60-letnia Akosua Murphy, która w okolicy mieszka od 17 lat, jak cytujemy za serwisem „Metro". - Przestępczość wymknęła się spod kontroli. Widzieliśmy, co stało się z Elianne Adnam. Ona była po prostu niewinną dziewczyną. Pracowałam na stacji East Croydon i widziałam brutalne akty przemocy z udziałem młodych ludzi - dodaje. Excerpt: Działacze na rzecz ochrony prywatności biją na alarm. Ich zdaniem życie w UK „powoli staje się dystopijnym koszmarem”. ### Ministerstwo sprawdza konta osób pobierających Universal Credit Osoby pobierające Universal Credit poproszono o zgłaszanie następujących zmian Ministerstwu Pracy i Emerytur. W przeciwnym razie mogą stracić zasiłek. Okazuje się także, że ministerstwo sprawdza konta tych osób. Istnieje szereg zmian, które należy zgłosić Ministerstwu Pracy i Emerytur, aby nie stracić prawa do Universal Credit. Świadczeniobiorcy muszą liczyć się także z tym, że ich konta mogą być w każdej chwili sprawdzone. Ministerstwo sprawdza konta świadczeniobiorców Każda osoba pobierająca Universal Credit jest zobowiązana do zgłoszenia zmiany swoich okoliczności życiowych, w tym także adresu, czy numeru telefonu, statusu imigracyjnego itp. W tej sytuacji warto też wiedzieć, że ministerstwo sprawdza konta świadczeniobiorców pod kątem tego, czy podane przez nich informacje są aktualne. Osoby otrzymujące Universal Credit muszą liczyć się z surowszym podejściem urzędników do ich sytuacji. Do wielu oszustw w systemie świadczeń socjalnych dochodzi przez to, że świadczeniobiorcy próbują zataić zmianę swojej sytuacji życiowej, która ma wpływ na zmniejszenie wysokości zasiłków. Osoby pobierające Universal Credit powinny zgłaszać ważne zmiany w swojej sytuacji życiowej / fot. Getty Images Jakie zmiany należy zgłosić? Zmiany, które muszą zgłosić osoby pobierające Universal Credit dotyczą sytuacji życiowej. Pod tym ogólnym terminem rozumie się między innymi: znalezienie lub zakończenie pracy, posiadanie dziecka, zamieszkanie z partnerem. A także rozpoczęcie opieki nad dzieckiem lub osobą niepełnosprawną. Albo też przerwanie lub wznowienie nauki lub szkolenia przez dziecko, jeśli ma ono od 16 do 19 lat. Ponadto powinno się także zgłosić: zmianę numeru telefonu komórkowego lub adresu e-mail. Jak również przeprowadzkę pod inny adres, czy wyjazd poza Wielką Brytanię na dowolny okres, jeśli zamierzamy zamieszkać za granicą. Także zmianę danych bankowych oraz podwyżki lub obniżki czynszu. Również zmianę stanu zdrowia, czy pojawienie się choroby uniemożliwiającej pracę. Zmianę zarobków (jeśli jesteśmy samozatrudnieni) oraz zmiany dotyczące oszczędności, inwestycji, czy ilości posiadanych pieniędzy. Ministerstwu należy również zgłosić zmianę statusu imigracyjnego, jeśli nie jesteśmy obywatelami brytyjskimi. Nie tylko w przypadku otrzymywania Universal Credit, ale także przy innych świadczeniach również musimy zgłosić zmiany. Świadczenia te obejmują Pension Credit, Carer’s Allowance lub Personal Independent Payments (PIP). Jak zgłosić zmiany? Zgłosić zmiany swojej sytuacji życiowej możemy przez zalogowanie się na swoje konto Universal Credit i wybranie opcji „zgłoś zmianę okoliczności” ("report a change in circumstances") na stronie głównej. Skontaktować może się także z nami agent za pośrednictwem naszego dziennika online, który pomoże nam zaktualizować naszą sytuację w systemie. Excerpt: Osoby pobierające Universal Credit poproszono o zgłaszanie następujących zmian. Ministerstwo sprawdza konta tych osób. ### O ile wzrośnie podatek Vehicle Excise Duty od kwietnia 2025? Od 1 kwietnia 2025 roku rosną stawki „podatku samochodowego” w Wielkiej Brytanii. O ile więcej posiadacze czterech kółek zapłacą ramach Vehicle Excise Duty (VED)? Kanclerz skarbu Rachel Reeves ogłosiła zmiany w progach Vehicle Excise Duty dla nowych samochodów. Zapowiedziano je grudniu 2024 roku, ale wejdą w życie od kwietnia 2025. Wpłyną one na to, ile kierowcy będą płacić w pierwszym roku od rejestracji samochodu, ale nie tylko. Zasadniczo, jak wynika z oficjalnego komunikatu brytyjskiego ministerstwa finansów stawki podatku od posiadania samochodu osobowego, dostawczego, motocyklu wzrosną równo z inflacją, a konkretnie zgodnie ze wskaźnikiem cen detalicznych (RPI). Czym jest podatek Vehicle Excise Duty? Vehicle Excise Duty (znany również jako „podatek od pojazdów” lub „podatek samochodowy”, a wcześniej „tax disc”) jest pobieranym rocznie podatkiem akcyzowym nałożonym na wszystkie pojazdy, których kierowcy korzystają z publicznych dróg w Wielkiej Brytanii. Jego pobieraniem zajmuje się Driver and Vehicle Licensing Agency (DVLA). VED kierowcy opłacają co roku. Należy go uiścić przy pierwszej rejestracji pojazdu, a następnie płaci się go co sześć lub co 12 miesięcy. W jaki sposób wylicza się stawkę „podatku samochodowego” w UK? Zryczałtowany koszt VED w roku budżetowym 2024/25 wynosi 190 funtów. Właściciele samochodów hybrydowych mogą liczyć na niewielką zniżkę (10 GBP). Jednak jeśli cena katalogowa pojazdu w momencie pierwszej sprzedaży przekraczała 40 000 GBP, trzeba liczyć się z dopłatą z tytułu „premium car tax”. Wynosi ona 410 GBP. Stawki VED zależą od pojemności silnika lub rodzaju paliwa i poziomu emisji dwutlenku węgla (emisji CO2), a także w zależności od daty pierwszej rejestracji pojazdu. Jak to działa? samochody zarejestrowane 1 kwietnia 2017 lub później podlegają opodatkowaniu w jednym z trzech progów VED – zero, standard lub premium. samochody zarejestrowane w okresie od 1 marca 2001 do 31 marca 2017 stawki podzielone są na różne przedziały emisji CO2. Zasadniczo im niższa emisja, tym niższy podatek. Progi podatku VED dla samochodów zarejestrowanych przed 1 marca 2001 Samochody zarejestrowane przed 1 marca 2001 r. klasyfikowane są jako Private/Light Goods (PLG), lub prywatne samochody osobowe, lub pojazdy ciężarowe o masie całkowitej nieprzekraczającej 3500 kg. Wysokość podatku w ich przypadku zależy od wielkości silnika. Poniżej 1549 cm3 stawka VED wynosi: 210 GBP (12 miesięcy) oraz 115.50 GBP (6 miesięcy); Powyżej 1549 cm3 stawka VED wynosi: 345 GBP (12 miesięcy) oraz 189.75 GBP (6 miesięcy). Progi podatku VED dla samochodów zarejestrowanych po 1 marca 2001, ale przed kwietniem 2017 Podatki drogowe dla samochodów z silnikiem benzynowym i Diesla zarejestrowanych w tym okresie są zasadniczo takie same. Podatek Vehicle Excise Duty dla samochodów zasilanych paliwami alternatywnymi – takich jak hybrydy, hybrydy typu plug-in oraz tych napędzanych LPG, CNG lub biopaliwem – kosztuje o 10 funtów mniej niż w przypadku samochodów ze „zwykłymi” silnikami. Próg A Emisja do 100 g/km - 0 GBP Próg B Emisja 101-110g/km - 20 GBP Próg C Emisja 111-120g/km - 35 GBP Próg D Emisja 121-130g/km - 160 GBP Próg E Emisja 131-140g/km - 190 GBP Próg F Emisja 141-150g/km - 210 GBP Próg G Emisja 151-165 g/km - 255 GBP Próg H Emisja 166-175 g/km - 305 GBP Próg I Emisja 176-185 g/km - 335 GBP Próg J Emisja 186-200 g/km - 385 GBP Próg K Emisja 201-225 g/km - 415 GBP Próg L Emisja 226-255 g/km - 710 GBP Próg M Emisja powyżej 255 g/km - 735 GBP O ile wzrośnie podatek Vehicle Excise Duty od kwietnia 2025? (fot: Michael Pointner/Pixabay) Progi podatku VED dla samochodów zarejestrowanych po kwietniu 2017 r. 1 kwietnia 2017 roku zmienił się system opodatkowania nowego samochodu w Wielkiej Brytanii. System VED oparty na emisji CO2 został zastąpiony trzema nowymi przedziałami podatku drogowego (zero, standard, premium). Samochody zarejestrowane po raz pierwszy po kwietniu 2017 nadal podlegają „showroom tax". Oznacza to, że stawka VED w pierwszym roku po kupieniu jest wyższa. Natomiast od drugiego roku obowiązuje stawka standardowa. W przypadku samochodów mieszczących się w tej kategorii obowiązuje również „premium car tax”, o którym pisaliśmy powyżej. To dodatkowe 410 funtów przez pierwsze pięć lat opłacania stawki standardowej podatku Vehicle Excise Duty w przypadku nowego samochodu o cenie katalogowej przekraczającej 40 000 GBP. Podatek VED w przypadku samochodów elektrycznych W 2025 od samochodów elektrycznych będą pobierane opłaty VED po raz pierwszy. Nowe samochody elektryczne będą podlegać standardowej stawce i „premium car tax”. Pojazdy elektryczne będą również podlegać podatkowi „showroom tax” (który dotyczy pojazdów o emisji CO2 od 1 do 50 g/km) obecnie wynoszącym 10 funtów na rok. Emisja 1 - 50 g/km - 10 GBP (pierwszy rok) / 190 GBP (standard rate) Emisja 51 - 75 g/km - 30 (pierwszy rok) / (standard rate) Emisja 76 - 90 g/km -135 GBP (pierwszy rok) / 190 GBP (standard rate) Emisja 91 - 100 g/km -175 GBP (pierwszy rok) / 190 GBP (standard rate) Emisja 101 - 110 g/km - 195 GBP (pierwszy rok) / 190 GBP (standard rate) Emisja 111 - 130 g/km - 220 GBP (pierwszy rok) / 190 GBP (standard rate) Emisja 131 - 150 g/km - 270 GBP (pierwszy rok) / 190 GBP (standard rate) Emisja 151 - 170 g/km -680 GBP (pierwszy rok) / (190 GBP (standard rate) Emisja 171 - 190 g/km - 1095 GBP(pierwszy rok) / 190 GBP (standard rate) Emisja 191 - 225 g/km -1650 GBP (pierwszy rok) / 190 GBP (standard rate) Emisja 226 - 255 g/km -2340 GBP (pierwszy rok) / 190 GBP (standard rate) Emisja powyżej 255 g/km -2745 GBP (pierwszy rok) / 190 GBP (standard rate) Excerpt: Od 1 kwietnia 2025 roku wrosną stawki „podatku samochodowego” w Wielkiej Brytanii. O ile więcej posiadacze czterech kółek zapłacą ramach Vehicle Excise Duty (VED)? ### Holendrzy mniej palą i piją, ale mają inny problem Z corocznego badania zdrowia CBS wynika, że prawie 18 proc. dorosłych Holendrów pali papierosy. Natomiast 6 proc. pije dużo alkoholu, a aż połowa ma problem z nadwagą. W porównaniu z sytuacją sprzed 10 lat w Holandii w ubiegłym roku mniej osób piło alkohol i paliło papierosy. Jednak liczba osób, które piją za dużo alkoholu, jest taka sama. Spożycie alkoholu i palenie wśród Holendrów Agencja statystyczna podała, że liczba palaczy w Holandii spadła z 26 proc. w 2014 roku do 18 proc. dekadę później. Natomiast odsetek osób pijących dużo alkoholu (czyli ponad 21 jednostek alkoholu tygodniowo w przypadku mężczyzn i 14 w przypadku kobiet) zmniejszył się z 10 proc. do 6 proc. Liczba palaczy w Holandii stale spadała w ciągu ostatniej dekady. W 2014 roku paliło ponad 25 procent dorosłych. Ale do 2024 roku liczba ta spadła do 18 procent. Spadek ten jest szczególnie widoczny wśród osób z wyższym wykształceniem. Tylko 13 procent osób z wykształceniem wyższym pali. W porównaniu do 21 procent osób z wykształceniem podstawowym lub średnim. Nadwaga jest poważnym problemem w Holandii / fot. Getty Images Jednak badanie dotyczyło tylko stosowania tradycyjnych wyrobów tytoniowych. Nie uwzględniało waporyzacji, która staje się coraz bardziej popularna wśród młodych ludzi. Naukowcy nie znaleźli silnej korelacji między statusem społeczno-ekonomicznym a nawykami nadmiernego picia. W przypadku nadmiernego spożycia alkoholu ani dochód, ani wykształcenie nie są decydującymi czynnikami. Taka sama liczba osób w wieku 25 lat i starszych ma problemy z alkoholem niezależnie od dochodu i poziomu wykształcenia. CBS poinformowało, że cel, jakim jest zmniejszenie liczby palaczy do 5 proc. do roku 2040 (określony w rządowym porozumieniu zdrowotnym) trudno będzie zrealizować. Z kolei liczba osób spożywających duże ilości alkoholu zbliża się do celu 5 proc. Problem z nadwagą Podczas gdy liczba palaczy i osób pijących dużo alkoholu w Holandii nadal spada, otyłość pozostaje jednym z najbardziej uporczywych problemów zdrowia publicznego w kraju. Najnowsze badanie Leefstijlmonitor (monitor stylu życia), przeprowadzone przez CBS, RIVM i inne instytuty badawcze, pokazuje, że prawie połowa wszystkich dorosłych Holendrów ma nadwagę. A wskaźniki ciężkiej otyłości wzrosły w ciągu ostatniej dekady. Natomiast odsetek dorosłych z ciężką otyłością (BMI powyżej 30) wzrósł z 13 procent do 16 procent w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Tendencja ta jest sprzeczna z celami określonymi w Nationaal Preventieakkoord. Ma on na celu zmniejszenie częstości występowania dorosłych z nadwagą do 38 procent. A ciężkiej otyłości do 7 procent do 2040 roku. Jednak dane sugerują, że cele te są dalekie od osiągnięcia. CBS ustala klasyfikacje wagowe na podstawie danych z ankiety dotyczącej wzrostu i masy ciała, które następnie są wykorzystywane do obliczenia wskaźnika masy ciała (BMI). BMI wynoszące 25 lub więcej jest uważane za nadwagę, podczas gdy BMI powyżej 30 jest klasyfikowane jako otyłość. Excerpt: Połowa Holendrów ma problem z nadwagą. Coraz bardziej pozytywne natomiast okazują się statystyki dotyczące palenia papierosów i picia alkoholu... ### Płaca minimalna w UK - stawki National Living Wage i National Minimum Wage w 2025 Na jaki wzrost wynagrodzenia mogą liczyć pracownicy, którzy zarabiają „najniższą krajową” na Wyspach? O ile wzrosną stawki National Living Wage oraz National Minimum Wage od kwietnia 2025 roku? Minimalne wynagrodzenie w UK od 1 kwietnia 2024 roku idzie w górę. O ile więcej zarabiać będą pracownicy na Wyspach, których wynagrodzenie nie przekracza minimalnego wynagrodzenia? Jak podano w oficjalnym komunikacie na stronach rządowych stawka National Living Wage (NLW) wzrośnie do poziomu 12.21 funta za godzinę pracy, a pułap National Minimum Wage (NMW) zostanie zwiększony do równych 10 funtów. Podwyżka płacy minimalnej w Wielkiej Brytanii Minimalne wynagrodzenie dla osób powyżej 21. roku życia, oficjalnie znane jako National Living Wage, wzrośnie o 6,7% od kwietnia 2025 roku. Stawka zmienia się z 11,44 GBP do 12,21 GBP. Przypomnijmy, za rządów Partii Konserwatywnej, w kwietniu 2024 roku nastąpił wzrost do 11,44 GBP z 10,42 GBP. Warto w tym miejscu dodać, iż stawka NLW po raz pierwszy obejmie osoby po 21. roku życia. Wcześniej dotyczyła pracowników przynajmniej 23-letnich. Z kolei w przypadku National Minimum Wage, a więc stawki obowiązujące w dla osób w wieku od 18 do 20 lat płaca minimalna wzrośnie z 8,60 GBP do 10 GBP. W kwietniu 2024 zanotowano wzrost z 7,49 GBP do 8,60 GBP. Stawka dla praktykantów i uczniów (apprentices) pójdzie w górę 6,40 GBP do 7,55 GBP za godzinę pracy. Przed rokiem minimalne wynagrodzenie wynosiło w tym przypadku 5,28 GBP. Z kolei stawka dopłaty do zakwaterowania wyniesie 10,66 GBP. Wcześniej wynosiła 0,67 funta mniej. Płaca minimalna w UK - stawki National Living Wage i National Minimum Wage w 2025 (fot: Getty Images) „Płaca minimalna staje się płacą pozwalająca na utrzymanie się” W ramach podwyżki National Living Wage ponad 3 miliony pracowników w UK otrzyma podwyżkę swojego wynagrodzenia. Wzrost o 6,7% jest wart około 1400 funtów rocznie. Jak czytamy w oficjalnym komunikacie, podwyżka w tym zakresie „jest znaczącym krokiem w kierunku realizacji zobowiązania zawartego w manifeście Partii Pracy, dzięki któremu płaca minimalna stanie się prawdziwą płacą minimalną, pozwalającą na utrzymanie się". Natomiast wzrost National Minimum Wage jest największym wzrostem tej stawki w historii. Podwyżka o 1,40 funta oznacza, że pełnoetatowi młodsi pracownicy otrzymają w przyszłym roku pensję wyższą o 2500 funtów. „Jest to pierwszy krok w kierunku ujednolicenia National Living Wage i National Minimum Wage w celu utworzenia jednej stawki płacy dla dorosłych, co nastąpi z czasem” - jak czytamy. - Ten rząd obiecał prawdziwą płacę minimalną dla ludzi pracujących. Ten wzrost płac dla milionów pracowników jest znaczącym krokiem w kierunku realizacji tej obietnicy - podsumuje kanclerz Reeves. O ile wzrosną stawki National Living Wage i National Minimum Wage w roku 2025? Oto pełne zestawienie: National Living Wage (dla osób powyżej 21. roku życia) - wynosi 11,44 GBP, wzrośnie do 12,21 GBP za godzinę pracy. National Minimum Wage (dla osób w wieku 20-18) - wynosi 8,60 GBP, wzrośnie do 10,00 GBP za godzinę pracy. Płaca dla praktykanta/ucznia (Apprentice) - wynosi 6,40 GBP, wzrośnie do 7,55 GBP za godzinę pracy. Płaca minimalna w UK - stawki National Living Wage i National Minimum Wage w 2025 (fot: Getty Images) National Living Wage to prawnie wiążąca minimalna stawka godzinowa dla wszystkich bez wyjątku pracowników w Wielkiej Brytanii, którzy ukończyli 21. rok życia. Osoby w wieku 20-18 obowiązuje stawka National Minimum Wage. Dodajmy również, iż wszystkie te stawki obowiązują we wszystkich krajach wchodzących w skład Zjednoczonego Królestwa (Anglia, Szkocja, Walia, Irlandia Północna). Z kolei Real Living Wage jest stawką obliczoną na podstawie cen artykułów gospodarstwa domowego oraz cen usług w UK. Według ekspertów Living Wage Foundation taką właśnie pensję powinien mieć pracownik na „najniższej krajowej”, aby móc zaspokoić swoje życiowe potrzeby. Excerpt: Na jaki wzrost wynagrodzenia mogą liczyć pracownicy, którzy zarabiają „najniższą krajową” na Wyspach? ### Deportacja przestępców zagranicznych jest teraz szybsza Partia Pracy szybciej przeprowadza deportacje zagranicznych przestępców niż konserwatyści. Jak poinformowało Home Office – od czasu wyborów wydalono w UK ponad 2925 przestępców. Laburzyści udowadniają, że są bardziej skuteczni w deportacji zagranicznych przestępców niż konserwatyści. Najnowsze dane nie pozostawiają wątpliwości. Deportacja przestępców zagranicznych z UK Home Office poinformowało o deportacji ponad 2925 zagranicznych przestępców z UK od czasu wyborów. Jest to wzrost o 21 proc. w porównaniu z tym samym okresem 12 miesięcy wcześniej. Rzecznik Home Office dodał: - Cudzoziemcy, którzy popełniają przestępstwa, nie powinni mieć wątpliwości, że zrobimy wszystko, co możliwe, aby nie funkcjonowali swobodnie na ulicach Wielkiej Brytanii. Według źródeł rządowych deportacje obcokrajowców są bardzo często dużym wyzwaniem. Przykładem może być uniknięcie deportacji przez plantatora konopi pochodzącego z Albanii. Mężczyzna po trzech latach spędzonych w więzieniu usłyszał od sędziego, że nie może zostać wydalony z UK, bo to pozbawiłoby jego córkę męskiego wzoru do naśladowania. Natomiast pewien jamajski handlarz narkotyków (ojciec trójki dzieci) odwołał się od nakazu wydalenia go z UK, a sędzia stwierdził, że deportacja naruszyłaby jego prawo do życia rodzinnego. Laburzyści wprowadzają dodatkowe środki do przyspieszenia deportacji przestępców / fot. Getty Images Szybcy laburzyści Jak możemy przeczytać na stronie gov.uk – dzięki nowej inwestycji rządowej w wysokości 5 mln funtów w system więziennictwa w Anglii i Walii – deportacja przestępców z zagranicy będzie jeszcze szybsza. Fundusze te przeznaczy się na rozmieszczenie specjalistycznego personelu w 80 więzieniach w jednym konkretnym celem – sprawnej deportacji przestępców, którzy nie mają prawa przebywać w UK. Nowy oddział specjalny będzie także wspierał Home Office w identyfikowaniu i zarządzaniu osobami przechodzącymi przez proces imigracyjny. Przestępcy z zagranicy stanowią około 12 proc. całkowitej liczby więźniów. A ich szybsza deportacja pomoże w zaoszczędzeniu milionów funtów podatników. Przy okazji pozwoli naprawić błędy poprzedniego rządu – twierdzą laburzyści. Dzięki tej inwestycji powstaną 82 stanowiska specjalistyczne do nadzorowania deportacji z więzień. Specjaliści ci będą w pełni sprawować swoje funkcje od 1 kwietnia. Jak powiedział minister ds. więziennictwa, James Timpson: - Brytyjscy podatnicy nie powinni płacić rachunków za pobyt w więzieniach zagranicznych przestępców, którzy przynieśli nieszczęście naszym społecznościom. Pod rządami tego rządu liczba deportacji wzrosła o prawie jedną czwartą. Podejmujemy teraz działania, aby zapewnić szybsze przeprowadzenie tej operacji, zmniejszając presję na przepełnione więzienia i finanse publiczne. Excerpt: Deportacja przestępców z Wielkiej Brytanii przeprowadzana jest coraz szybciej. A laburzyści chcą jeszcze usprawnić ten proces. ### Imigrant dostał prawo pobytu w UK po 50 latach 61-letni imigrant, Samuel Jarrett-Coker, który przybył do Wielkiej Brytanii z Sierra Leone jako dziecko, starał się o prawo pobytu w UK od prawie 50 lat. Dopiero teraz mu je przyznano. Samuel Jarrett-Coker jest jedną z ofiar skandalu Windrush. Home Office przyznało mu prawo pobytu w UK po prawie 50 latach. Mimo że mężczyzna mieszkał w Wielkiej Brytanii od dzieciństwa. Prawo pobytu w UK po prawie 50 latach walki 61-letni imigrant z Sierra Leone przybył do Wielkiej Brytanii w wieku 13 lat w roku 1976 na podstawie paszportu dyplomatycznego swojego brata. Brat był od niego o 20 lat starszy i pracował w ambasadzie kraju w Londynie. Samuel spędził niemal całe swoje dotychczasowe życie w Wielkiej Brytanii. Ma tutaj czwórkę dzieci i siedmioro wnuków, które także mieszkają na Wyspach. Mężczyzna powiedział, że boi się bezdomności i deportacji. Jego obawy związane są z faktem, że Home Office nie odpowiadało na jego wielokrotne prośby o rozpatrzenie jego statusu imigracyjnego. Po tym, jak postanowił podjąć ostatnią próbę uregulowania swojego statusu, otrzymał list z Home Office informujący o prawie do pozostania w Wielkiej Brytanii w ramach programu Windrush. Odszkodowanie w ramach programu Windrush Mężczyzna może także ubiegać się o odszkodowanie w ramach programu Windrush. Z tytułu strat poniesionych w związku z tym, że nie otrzymał legalnego statusu w Wielkiej Brytanii. Niedawno 61-latek miał problemy w związku z brakiem statusu imigracyjnego. Otrzymał bowiem ostrzeżenie od swojego stowarzyszenia mieszkaniowego, które ma pod opieką jego dom w zachodnim Londynie. Dotyczyło ono tego, że mężczyzna nie mógł udowodnić swojego prawa do wynajmu przez brak paszportu. 61-latek mieszka w domu ze swoją brytyjską partnerką, a umowa najmu była na jej nazwisko. Jednak kobieta zmarła w 2023 roku. Od tego czasu Samuel nie mógł przedstawić dokumentów potwierdzających jego prawo do wynajmu. - Pierwotnie dostałem pieczątkę do paszportu w Sierra Leone, ale kiedy wysłałem paszport do Home Office w celu uaktualnienia, nie dostałem już odpowiedzi. I nigdy nie odzyskałem paszportu. Mimo że napisałem w tej sprawie kilka listów z zapytaniem, co się dzieje – powiedział 61-letni imigrant. - Przez całe życie płaciłem podatki i składki na ubezpieczenie społeczne i pracowałem od 16. roku życia. Jestem dumny ze świadomości, że wniosłem wkład w brytyjskie społeczeństwo. Nie wyobrażam sobie, że musiałbym zostawić moje dzieci i wnuki. Kiedy Home Office potwierdziło, że mogę tu zostać w tym tygodniu, poczułem uniesienie. Mam prawie 62 lata i dopiero teraz mogę nadać swojemu życiu sens, nie czując się jak więzień w klatce - dodał mężczyzna. ### Naciski na gigantów handlu, aby dali pracownikom podwyżki Główni inwestorzy w Wielkiej Brytanii przyłączyli się do nacisków na gigantów handlu detalicznego, aby zaplanowali podwyżki dla pracowników. I płacili co najmniej stawkę Real Living Wage, czyli wystarczającą na przeżycie. AXA i Scottish Widows wspierają kampanię ShareAction dotyczącą sieci takich jak Next, czy Marks & Spencer, aby zaplanowały podwyżki dla pracowników. Co najmniej 12,60 funta za godzinę, czyli stawkę Real Living Wage (poza Londynem, a 13,85 funta w stolicy). Podwyżki dla pracowników sieci handlowych W ramach kampanii ShareAction duzi inwestorzy w UK naciskają na gigantów handlu detalicznego, aby podnieśli płace tysiącom swoich pracowników. Ponad 100 osób i ośmiu inwestorów instytucjonalnych zarządzających aktywami o wartości 1 bln funtów, popiera kampanię. Ma ona na celu zachęcenie firm do płacenia co najmniej stawek Real Living Wage. Płaca ta powinna zapewnić pracownikom pokrycie niezbędnych kosztów utrzymania gospodarstwa domowego. Kampania powstała po tym, jak pojawiły się dowody na to, że prawie jedna czwarta pracowników handlu detalicznego na Wyspach (czyli 818 000 osób) nie dostaje stawki minimalnej ustalonej przez Living Wage Foundation. Wielu pracowników supermarketów nadal jest źle opłacanych / fot. Getty Images Czym jest Real Living Wage? Real Living Wage, czyli płacę wystarczającą na przeżycie, dobrowolnie płaci ponad 15 000 firm w Wielkiej Brytanii. Wynosi ona 13,85 funta za godzinę w Londynie i 12,60 funta w pozostałych rejonach kraju. Natomiast ustawowa płaca minimalna (Minimum Wage) ma wzrosnąć o 6,7 proc. do 12,21 funta od kwietnia. Catherine Howarth, dyrektor naczelna ShareAction, powiedziała: - Najwięksi detaliści w Wielkiej Brytanii nie są w stanie zapewnić swoim pracownikom realnej płacy minimalnej, przez co setki tysięcy osób w tym sektorze ma problemy z wiązaniem końca z końcem. - Firmy, których pracownicy zarabiają mniej niż wynosi Real Living Wage, ostatecznie szkodzą wzrostowi brytyjskiej gospodarki. A ich modele biznesowe wywierają presję na pracowników, ich rodziny i państwo, zwiększając koszty opieki zdrowotnej i socjalnej - dodała. Siedmiu inwestorów instytucjonalnych, w tym Axa Investment Managers, Scottish Widows, Trust for London, Greater Manchester Pension Fund i Cardano Group, wspólnie złoży uchwałę w tej sprawie na corocznym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy Next, które odbędzie się 15 maja. Podobne uchwały są przedstawiane na corocznych spotkaniach JD Sports i M&S – oba odbędą się w lipcu. M&S poinformowało, że już teraz płaci swoim pracownikom co najmniej Real Living Wage. Niezależnie od wieku, a także zapewnia im świadczenia, w tym zniżki pracownicze i konkurencyjną emeryturę. Excerpt: Powstają naciski, aby zapewnić podwyżki dla pracowników sieci handlowych. Podwyżki te powinny uwzględnić wysokość Real Living Wage. ### Kiedy w UK przestawiamy zegarki na czas letni? Kiedy przestawiamy nasze zegarki do przodu? Kiedy wiosną 2025 roku dochodzi do zmiany czasu na czas letni w Wielkiej Brytanii? Zmiana czasu z zimowego na letni następuje w weekend z soboty na niedzielę, a konkretnie zawsze w ostatnią niedzielę marca. W roku 2025 będzie to miało miejsce niedzielę 30 marca. O godzinie o 01:00 GMT przestawiamy zegarki o godzinę do przodu. W Wielkiej Brytanii następuje przejście z Greenwich Mean Time (GMT) na British Summer Time (BST) lub Daylight Saving Time (DST) Zmiana czasu na letni, nie przez wszystkich jest wyczekiwana. Jedni cieszą się, że dzień trwa nieco dłużej, ale inni narzekają, że można krócej pospać... Kiedy w tym roku przestawimy zegarki na czas letni? Zmiana czasu na letni pozwoli na efektywniejsze wykorzystanie światła dziennego. Wiosenna zmiana czasu jest zwykle cięższa, niż zimowa, z uwagi na jedną godzinę snu mniej. Jednak szybko odczujemy pozytywną zmianę w tym zakresie wynikająca z dłuższego dnia i z większej ilość światła słonecznego w godzinach popołudniowych. Istnieją dwa główne powody, dla których zmieniamy czas dwa razy w roku: 1. Oszczędność energii: Głównym argumentem za zmianą czasu jest oszczędność energii elektrycznej. Przesunięcie czasu do przodu wiosną ma na celu lepsze wykorzystanie naturalnego światła dziennego. Teoretycznie powinno to prowadzić do zmniejszenia zużycia oświetlenia. 2. Bezpieczeństwo: Zmiana czasu ma również wpływ na bezpieczeństwo. Dłuższy dzień wieczorem latem może prowadzić do zmniejszenia liczby wypadków drogowych i aktów wandalizmu. Kiedy w UK przestawiamy zegarki na czas letni? (fot: Getty Images) Czy zmiana czasu na letni jest niekorzystna dla ludzi? Niektóre badania pokazują, że zmiana czasu może mieć negatywny wpływ na zdrowie. Może powodować zaburzenia snu oraz przez to prowadzić do problemów z koncentracją, pamięcią i nastrojem. Zmiana czasu może również zwiększyć ryzyko wypadków, szczególnie w pierwszych dniach po zmianie. Dzieje się tak, ponieważ ludzie są zmęczeni i mają problemy z koncentracją. Przypuszcza się, że może również zaostrzyć objawy chorób psychicznych, takich jak depresja i mania. Wiele osób bardzo odczuwa zmianę czasu i potrzebuje nawet kilku tygodni, aby się do niej przystosować. Argumenty za i przeciw zmianie czasu: Za: Oszczędność energii Zwiększenie bezpieczeństwa Dłuższy dzień wieczorem latem Przeciw: Negatywny wpływ na zdrowie (np. zaburzenia snu) Negatywny wpływ na gospodarkę Dezorganizacja życia codziennego Czy Europa zniesie letnią i zimową zmianę czasu? Wszystkie kraje Unii Europejskiej i wiele krajów spoza UE w dalszym ciągu dokonują tej zmiany dwa razy w roku. Poza Europą zmianę czasu praktykuje się także między innymi w Argentynie, Paragwaju, na Kubie, Haiti, w Nowej Zelandii i części Australii. Dodajmy, że Unia Europejska próbowała „pozbyć” się uciążliwej konieczności zmian czasu dwukrotnie w ciągu roku. W roku 2018 przeprowadzono internetową ankietę, w której zdecydowana większość pytanych, opowiedziała się za odejściem od tej koncepcji. W marcu 2019 Parlament Europejski zatwierdził plan zniesienia zmiany czasu w państwach unijnych od roku 2021. Do realizacji tych planów jednak (póki co!) nie doszło. Dlaczego? Najpierw Rada Unii Europejskiej opóźniła dalsze działania w tej sprawie, a następnie. Komisja Europejska w 2021 roku wezwała wszystkie kraje członkowskie do przygotowania „przepisów prawnych, na podstawie których będą kontynuowane dotychczasowe ustalenia związane ze zmianami czasu”. Dlaczego zmieniamy czas dwa razy w roku? Każdego roku czas zmieniamy dwa razy – w połowie jesieni – na czas zimowy i wczesną wiosną - na czas letni. Za każdym razem zmiana czasu ma na celu dostosowanie naszego standardowego rytmu dnia do poziomu nasłonecznienia. Jesienią przestawiamy zegarki o godzinę do tyłu, dzięki czemu w weekend, w który następuje zmiana czasu, możemy pospać godzinę dłużej. W zimowej zmianie czasu chodzi o to, żeby poranki były jaśniejsze. Ma to związek z godziną wschodu słońca – coraz późniejszą jesienią. Z kolei wiosną przestawiamy zegarki o godzinę do przodu, w związku z czym w weekend, w który następuje zmiana czasu, śpimy o godzinę krócej. Po marcowej zmianie czasu wiosenno-letnie wieczory są dłuższe. Współgra to z późnymi godzinami zachodów słońca. Excerpt: Kiedy przestawiamy nasze zegarki do przodu? Kiedy wiosną 2025 roku dochodzi do zmiany czasu na czas letni w Wielkiej Brytanii? ### Kryzys mieszkaniowy w UK. Migranci wynajmują przybudówki jako mieszkania Patologia na rynku wynajmu mieszkań w Wielkiej Brytanii jest bardzo widoczna. Migranci szukający taniego lokum zapłacą za każdy dach nad głową. Przybudówka jako mieszkanie? Kobieta wynajmowała lokal latami. Czy tak wygląda kryzys mieszkaniowy w UK? Kobieta, Thillakarani Ratnam, wynajmowała przybudówkę na terenie swojej nieruchomości w zachodnim Londynie jako mieszkanie. Za miesięczny czynsz w wysokości 1 300 funtów, oferowała lokatorom chłodne, niewielkie pomieszczenie. Przybudówka była wyposażona w podstawowe udogodnienia, takie jak kuchnia i łazienka. Zdecydowanie nie było to mieszkanie. Czy takie warunki mogły być uznane za odpowiednie do życia? Czy przybudówka, niezgodna z wymogami mieszkaniowymi, była bezpieczna dla jej mieszkańców? Postawieni w sytuacji bez wyboru ludzie wynajmują wszystko, co daje dach nad głową. Tak wygląda kryzys mieszkaniowy w UK i nie tylko. Przybudówka jako mieszkanie? Przez długi czas kobieta ignorowała ostrzeżenia władz, kontynuując wynajem nieruchomości, mimo że nie spełniała ona podstawowych norm. Przybudówka zamiast mieszkanie w Londynie, fot. gettyimages.com W budynku mogły występować poważne problemy związane z bezpieczeństwem, takie jak niewłaściwie zamontowane urządzenia grzewcze czy brak czujników tlenku węgla. To stanowiło ryzyko dla zdrowia i życia lokatorów. Przybudówka wynajmowana jako mieszkanie nie umknęła służbom. Dlatego władze lokalne podjęły kroki, aby ukarać nieuczciwą właścicielkę i zapobiec dalszemu eksploatowaniu tej nieruchomości. Uzasadniona kara Wysokość grzywny, jaką kobieta może otrzymać za wynajmowanie nielegalnej przybudówki, zależy od przepisów obowiązujących w danym regionie. W Londynie takie wykroczenie może skutkować karą sięgającą nawet 30 000 funtów. W obliczu kryzysu mieszkaniowego, który w ostatnich latach dotyka wiele miast, a także rosnącej liczby migrantów poszukujących tanich miejsc do życia, wynajmowanie każdej dostępnej przestrzeni staje się coraz bardziej powszechne, choć nielegalne. Właściciele nieruchomości, którzy oferują takie warunki, liczą na szybki zysk. Dlatego standardy mieszkaniowe i bezpieczeństwo lokatorów nie są tu priorytetem. Choć przybudówka mogła być idealnym rozwiązaniem dla osób poszukujących taniego noclegu, jej warunki narażały mieszkańców na niebezpieczeństwo. To smutny efekt rosnącego problemu z dostępnością mieszkań i trudnościami na rynku nieruchomości, które skłaniają wielu do wynajmowania przestrzeni, nawet jeśli nie spełnia ona podstawowych norm. Kryzys mieszkaniowy w UK - czy każde lokum jest atrakcyjne Kryzys mieszkaniowy w Wielkiej Brytanii nabiera tempa, a ceny nieruchomości na wynajem osiągają zawrotne wysokości, co zmusza wielu ludzi, szczególnie migrantów, do poszukiwania alternatywnych form zakwaterowania. W sytuacji, gdy "dach nad głową" staje się priorytetem, warunki mieszkaniowe często schodzą na drugi plan. W takich okolicznościach przybudówki, które w normalnych warunkach byłyby traktowane jako tymczasowe pomieszczenia gospodarcze, stają się miejscem, w którym ludzie decydują się mieszkać. Niskie ceny wynajmu, nawet w złych warunkach, stają się atrakcyjne dla tych, którzy nie mają innych opcji. Choć te przestrzenie często nie spełniają wymogów bezpieczeństwa i komfortu. Jednak dla wielu osób, szczególnie migrantów, nawet przybudówka to wymarzone mieszkanie. A czasami ostatnia deska ratunku przed bezdomnością. Niestety, takie rozwiązania wiążą się z ryzykiem. Zderzenie z rzeczywistością rynku nieruchomości w UK pokazuje, jak wielką rolę w tej układance odgrywa przetrwanie, a nie warunki życiowe. Excerpt: Patologia na rynku wynajmu mieszkań w Wielkiej Brytanii jest bardzo widoczna. Migranci szukający taniego lokum zapłacą za każdy dach nad głową ### Morderca Polaka w Holandii skazany na dożywocie Zapadł wyrok w sprawie mordercy polskiego imigranta mieszkającego w Holandii i jego partnerki. Sąd w Assen skazał Richarda K. na dożywocie za podwójne morderstwo. Uznano, iż sprawca działał z pełną premedytacją, zgodnie z wcześniej ułożonym planem. Jak donoszą holenderskie media, K. w czasie wydawania wyroku miał być wyraźnie zirytowany. Dodajmy, iż już wcześniej oskarżony miał zarzuty wobec holenderskiej prokuratury. jej postępowanie oceniał, jako „stronnicze". Uważał, że „plan zabójstwa jego rodziny”, który został opracowany przez Polaka, „nigdy nie został potraktowany poważnie”. Sędzia zwrócił uwagę, że K. „wciąż szuka uzasadnienia dla tego, co zrobił”, jak podano w relacji na łamach portalu ad.nl. Kiedy zaznaczono, że uznany za winnego ma możliwość złożenia apelacji, to Richard K. krzyknął „zrobimy to!”. Następnie opuścił salę. Morderca Polaka skazany na dożywocie Podczas odczytywania wyroku w sądzie obecny był syn Przemysława i Ineke, który obecnie ma 14 lat. Siedział obok brata swojego ojca. - Chciał osobiście usłyszeć wyrok - powiedział Sébas Diekstra, który wraz z Maaike de Vries reprezentuje krewnych ofiar. - Mam tak wielki szacunek dla tego chłopaka - dodała De Vries. Dodajmy, że młody Polak był świadkiem morderstwa swoich rodziców. Miał wtedy 12 lat. Holenderski sąd uznał, iż Richard K. jest winny morderstwa, a nie zabójstwa. Jego adwokat próbował udowodnić, że oskarżony, zabijając 44-letnią Ineke M. i jej męża, 38-letniego Przemysława Cz. w Weiteveen w styczniu 2024 roku, działał pod wpływem impulsu. Próbowano udowodnić, że coś w nim „pękło”, gdy spotkał się z Ineke. Nic z tego jednak nie wyszło. Sędzie odrzucił taką argumentację. Zaplanowana i przemyślana zbrodnia Zwrócono uwagę, że morderca Polaka nie tylko zaplanował, ale i dokładnie przygotował się do morderstwa. Wyłączył kamery monitoringu, a na spotkanie z polsko-holenderską rodziną udał się uzbrojony. Miał przy sobie nóż, broń myśliwską, na którą miał pozwolenie oraz nielegalnie kupiony pistolet. Co więcej, jak wynika z zeznań syna ofiar, które odegrały ważną rolę w procesie, nic nie wskazywało na to, że sprawca pozbawił życia Przemysława w afekcie. Nie zrobił tego przypadkiem, ale z rozmysłem i bardzo brutalnie. Morderca Polaka w Holandii skazany na dożywocie (fot: Pixabay) Zabójstwo polskiego emigranta i jego rodziny w Weiteveen Co więcej, przed sądem w Assen uznano, iż sprawca był w pełni poczytalny, pomimo jego problemów neurologicznych. Jeśli miały one wpływ na jego zachowanie, to tylko w bardzo niewielkim stopniu. Nie mogą być rozpatrywane w ramach okoliczności łagodzącej. Co więcej, morderca Polaka nie wyraził skruchy. Sprawca wciąż uważa, że pozbawienie życia dwóch osób było słuszne. Dzięki temu miał „ochronić” członków swojej własnej rodziny przed zagrożeniem z ich strony. Krytyka wobec holenderskiej policji Po ogłoszeniu wyroku ojciec Ineke odpowiedział, że poczuł ulgę. Wyrok dożywocia był dokładnie tym, na co liczył. - Richard zawsze grał ofiarę - jak cytujemy za serwisem informacyjnym ad.nl. Rodzina ofiar jest jednak zaniepokojona zapowiedzią apelacji ze strony mordercy. Oznacza to, że trudno do zniesienia batalia sądowa zostanie wydłużona. Co więcej, ojciec Ineke zawraca uwagę na rolę policji w tej sprawie. Jego zdaniem holenderscy stróże prawa zawiedli. Zawiedli, na całej linii. Policja przyznała, że w długotrwałym konflikcie popełniono poważne błędy. - Jesteśmy w tym bałaganie z powodu policji. Im ujdzie to na sucho - zaznaczał. Excerpt: Sąd w Assen skazał Richarda K. na dożywocie za podwójne morderstwo. Uznano, iż sprawca działał z pełną premedytacją, zgodnie z wcześniej ułożonym planem. ### Uniknęła opłaty za nadbagaż w Ryanairze udając, że jest w ciąży 20-letnia Grace uniknęła dodatkowej opłaty za nadbagaż w Ryanairze udając, że jest w ciąży. Według kobiety sztuczka zadziałała tak dobrze, że na pewno ją kiedyś powtórzy. Pewna 20-latka, która podróżowała z lotniska Stansted do Edynburga, stworzyła sztuczny brzuch ciążowy, aby uniknąć opłaty za nadbagaż w Ryanairze. Nadbagaż w Ryanairze ukryty w brzuchu ciążowym Grace Hale nie zapłaciła za nadbagaż w Ryanairze za sprawą nietypowego fortelu. 20-latka stworzyła sztuczny brzuch ciążowy wpychając dwie kurtki i torbę z kosmetykami pod bluzkę. Zrobiła to, gdy zorientowała się, że rzeczy te nie zmieszczą się w jej bagażu podręcznym. 20-letnia Grace podróżując ze Stansted w Londynie do Edynburga, po przejściu przez kontrolę bezpieczeństwa, włożyła nadmiar rzeczy pod bluzkę i założyła płaszcz. Studentka wymyśliła nawet historię na wypadek, gdyby personel chciał ją przesłuchać. Kobieta tak skomentowała politykę bagażową Ryanaira: - To absurdalnie drogie, jeśli chcesz zabrać torbę na pokład Ryanaira. Dlatego po prostu wybieram opcję bagażu podręcznego i pakuję wszystko do środka. Lubię mieć dziesięć opcji na trzydniową podróż. Spóźniliśmy się, a lot był tak wcześnie. Pakowałam się do pociągu na lotnisko, a potem zdałam sobie sprawę, że kurtki i kosmetyczka nie wejdą do bagażu. Pomyślałam, że będę się zachowywać, jakbym była w ciąży. I ciekawe, co powiedzą. Podróżni narzekają na surową politykę bagażową Ryanaira / fot. Getty Images Nietypowa strategia pasażerki - Ćwiczyłam na dworcu kolejowym. Włożyłam kosmetyczkę pod bluzkę i owinęłam ją kurtkami, żeby nic nie wypadło. Bo to byłoby krępujące – powiedziała 20-latka. Grace dodała, że personel nawet zapytał ją, w którym jest miesiącu ciąży. Pochwaliła się, że wcześniej zrobiła pewne rozeznanie. 20-latka, która znajduje się na studiach biznesowych w Londynie, powiedziała zadowolona: - To było takie zabawne. Wyszukałam w Google, jak wyglądają brzuchy ciążowe w różnych miesiącach i w którym jestem miesiącu. Zdecydowałam się na 26. tydzień. Był to dobry wybór, bo w 28. tygodniu potrzebna jest notatka lekarska. Grace udawała, że jest w ciąży również wtedy, gdy wysiadła z samolotu w Edynburgu. Stwierdziła, że skorzysta z tej sztuczki ponownie. - Będzie wiele ciężarnych pasażerek w Ryanairze, bo zabieranie ze sobą torby jest bardzo drogie – przyznała. Zasady dotyczące bagażu w Ryanairze Podróżnym grożą kary nawet do 75 funtów za nadbagaż w Ryanairze. Przypomnijmy, że pasażerowie posiadający standardowy bilet lotniczy w irlandzkich liniach, mogą standardowo zabrać ze sobą na pokład „małą torbę osobistą”. Są to: torebka, torba na laptopa lub plecak o wymiarach do 40 x 20 x 25 cm. Powinny zmieścić się pod siedzeniem w samolocie. Osoby mające większe wymagania mogą wykupić opcję Priority Boarding. Dzięki niej wcześniej wejdą na pokład samolotu. Będą też mogli zabrać ze sobą dodatkowy bagaż o wadze 10 kg i maksymalnych wymiarach 55 x 40 x 20 cm. Excerpt: Pasażerka w Ryanairze zastosowała nietypową sztuczkę, aby uniknąć płacenia za nadbagaż. Teraz mówi, że na pewno ją jeszcze powtórzy. ### Rośnie liczba zakażeń „superrzeżączką” w Anglii Na oficjalnych stronach rządowych pojawiły się ostrzeżenia przed „superrzeżączką” w Anglii. Rośnie liczba zakażeń, które są niemożliwe do wyleczenia za pomocą antybiotów, które zwyczajnie zwalczają tę chorobę. Przedstawiciele systemu ochrony zdrowia na Wyspach ostrzegają, że rzeżączka może stać się chorobą nieuleczalną. Jak czytamy w oficjalnym komunikacie wydanym przez UK Health Security Agency, w Anglii rośnie liczby przypadków rzeżączki opornej na leczenie za pomocą antybiotyków. Trzeba jednak w pierwszym rzędzie zaznaczyć, iż liczba zachorowań tego typu pozostaje niska. „Superrzeżączka” w Anglii występuje coraz powszechniej. Przypadków występowania notuje się coraz więcej. Dane UK Health Security Agency napawają niepokojem Jak wynika z nowych danych zgromadzonych przez UKHSA, odnotowano wzrost liczby przypadków rzeżączki, której nie da się wyleczyć za pomocą tradycyjnej antybiotykoterapii. Co więcej, pojawiają się także szczepy tej choroby zakaźnej, które charakteryzują się dużą odpornością na leki. To przypadki zarażeń określanych z angielska, jako „extensively drug-resistant” (XDR). „Szczególne obawy budzi rzeżączka oporna na ceftriakson. Jest to główny antybiotyk stosowany w leczeniu rzeżączki. Odporność na ceftriakson może utrudniać skutecznie leczenie zakażeń” - jak czytamy w oficjalnym komunikacie. Jednak zaznaczmy w tym miejscu bardzo wyraźnie - zwykle rzeżączkę da się bardzo skutecznie wyleczyć. „Superrzeżączka” w Anglii - więcej zakażeń „Od czasu pierwszego przypadku wykrytego w Anglii w 2015 roku, do tej pory zgłoszono 42 przypadki rzeżączki odpornej na ceftriakson” - jak czytamy dalej. „Piętnaście z nich to przypadki określane, jako XDR. Tego typu zakażenia cechuje odporność nie tylko na ceftriakson, ale również na leczenie oparte na innych lekach”. Chociaż liczba przypadków na Wyspach pozostaje niska, to nowe przypadki są wykrywane coraz częściej. „W ciągu 15 miesięcy od stycznia 2024 do 20 marca 2025 roku zgłoszono 17 przypadków rzeżączki opornej na ceftriakson. 13 odnotowano w 2024, a cztery, póki co, w 2025. Dla porównania, w ciągu poprzednich dwóch lat (od stycznia 2022 do grudnia 2023 roku) odnotowano 16 takich przypadków". W Wielkiej Brytanii rośnie liczba zarażeń, które są niemożliwe do wyleczenia za pomocą antybiotów (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) Również ilość odnotowanych przypadków rzeżączki XDR również rośnie. "Od stycznia 2024 do marca 2025 roku odnotowano 9 przypadków XDR. 6 przypadków miało miejsce w 2024 i 3 w 2025 (do tej pory). Jest to porównywalne z 5 przypadkami w sumie w ciągu poprzednich 2 lat (od stycznia 2022 do grudnia 2023)". Czym jest „superrzeżączka”? Skąd wzięła się „superrzeżączka” w Anglii? Według ustaleń UK Health Security Agency „większość przypadków tego typu jest związana z podróżami do lub z regionu Azji i Pacyfiku". Właśnie tam oporność na ceftriakson jest powszechna. „Chociaż transmisja w Anglii była dotychczas ograniczona, rosnąca liczba przypadków w ostatnich latach jest niepokojąca. Przez to zwiększa się ryzyko szerszego rozprzestrzeniania się rzeżączki w Anglii i rośnie skala wyzwań związanych z leczeniem” tych przypadków. Dodajmy w tym miejscu, iż nieleczona rzeżączka może prowadzić do poważnych powikłań zdrowotnych. Wśród nich wymienia się niepłodność i zapalenia miednicy mniejszej (PID), zakażenia żeńskiego układu rozrodczego, który obejmuje macicę, jajowody i jajniki. Jak można uniknąć zakażenia? - Rzeżączka staje się coraz bardziej oporna na antybiotyki - komentuje Dr Katy Sinka, konsultantka epidemiolog i szefowa działu chorób STI w UKHSA. - To może sprawić, że w przyszłości stanie się nieuleczalna. - Najlepszym sposobem na powstrzymanie chorób przenoszonych drogą płciową jest stosowanie prezerwatywy. Jeśli uprawiałeś seks bez prezerwatywy z nowym lub przypadkowym partnerem, zrób test. Dotyczy to również sytuacji, gdy uprawiasz seks za granicą. Wczesne wykrycie nie tylko chroni twoje zdrowie, ale także zapobiega przenoszeniu się choroby na inne osoby - dodaje doktora Sinka. Excerpt: Przedstawiciele systemu ochrony zdrowia na Wyspach ostrzegają, że rzeżączka może stać się chorobą nieuleczalną. ### Przez cięcia zasiłków mieszkańcy UK stracą średnio 1720 funtów Zgodnie z oficjalną analizą rządową, 3 miliony gospodarstw domowych w Wielkiej Brytanii przez cięcia zasiłków straci średnio 1720 funtów rocznie. Przeprowadzono oficjalną ocenę wpływu ostrzejszego niż oczekiwano cięcia zasiłków. Wynika z niej, że osoby kwalifikujące się do świadczeń z tytułu niepełnosprawności będą najbardziej poszkodowane. Zmiany w systemie świadczeń socjalnych Minister ds. pracy i emerytur, Liz Kendall, przedstawiła większość zmian w systemie świadczeń socjalnych w ubiegłym tygodniu. Ich założeniem jest zapewnienie większej liczbie osób zatrudnienia, a także zaoszczędzenie miliardów funtów dla Skarbu Państwa. Liz Kendall przedstawiła radykalny plan cięć zasiłków / fot. Getty Images Pomysły Liz Kendall dotyczą między innymi programu o wartości 1 mld funtów, który ma pomóc ludziom w powrocie do pracy. A także zmian w zasiłkach dla osób niezdolnych do pracy. Najważniejsze były jednak zmiany kryteriów wypłaty świadczeń z tytułu niesprawności (PIP). Według planów Partii Pracy osoby, które nie są w stanie umyć połowy swojego ciała lub samodzielnie ugotować posiłku, nie będą już mogły ubiegać się o PIP. Chyba że mają inne ograniczające je schorzenie. Cięcia zasiłków uderzą w 3 mln gospodarstw domowych Zgodnie z oficjalną analizą rządową dotyczącą zmian w systemie świadczeń socjalnych, ponad 3 mln gospodarstw domowych straci średnio 1720 funtów rocznie. Natomiast dodatkowych 250 000 osób popadnie w ubóstwo do 2029/30 roku. Najbardziej na zmianach ucierpią osoby niepełnosprawne. A w rezultacie liczba osób żyjących we względnym ubóstwie wzrośnie do prawie 14,5 miliona. Wśród nich będzie 50 000 dzieci. W związku z przedstawioną analizą organizacje działające na rzecz osób niepełnosprawnych wyraziły swoje obawy. Ponadto wielu parlamentarzystów, także z Partii Pracy, rozważa głosowanie przeciwko wprowadzeniu tych planów w systemie świadczeń. Jak powiedział Charles Gillies z Multiple Sclerosis Society: - Kanclerz zdecydowała się na podwojenie szkodliwych cięć świadczeń. Pomimo ostrzeżeń, że takie podejście wpędzi więcej osób niepełnosprawnych w ubóstwo. A także pogorszy stan zdrowia ludzi. Zamrożenie wysokości zasiłków Ponadto wysokość zasiłków dla osób niepełnosprawnych, które miały zostać zmniejszone o połowę, zostanie także zamrożona do 2029/30 roku. Natomiast podstawowa stawka Universal Credit zostanie obniżona w 2029 roku. Z oceny skutków tych zmian wynika, że ponad 370 000 osób, które obecnie pobierają zasiłek dla niepełnosprawnych (PIP), straci go. A kolejne 430 000 osób, które mogłyby ubiegać się o to świadczenie, w wyniku zmian go nie otrzyma. Te osoby stracą średnio 4500 funtów rocznie. Kolejne 150 000 osób straci dostęp do zasiłku dla opiekunów. Excerpt: Ponad 3 miliony gospodarstw domowych w Wielkiej Brytanii straci na zmianach w systemie świadczeń socjalnych. I nie będą to małe straty... ### Atak nożownika w centrum Amsterdamu. Wśród rannych Polak Co najmniej 5 osób jest rannych. Zdarzenie miało miejsce przed sklepem Dutch Quilts na Nieuwezijds Voorburgwal, w pobliżu placu Dam. Policja zatrzymała sprawcę, jednak motyw ataku nożownika w centrum Amsterdamu pozostaje nieznany. Wśród rannych jest Polak. Atak nożownika w centrum Amsterdamu W czwartek, 27 marca 2025 roku, w centrum Amsterdamu doszło do brutalnego ataku nożownika. Zdarzenie miało miejsce około godziny 15:30 czasu lokalnego, przed sklepem z tkaninami Dutch Quilts. Znajduje się on na ulicy Nieuwezijds Voorburgwal, tuż obok popularnego placu Dam. Przechodnie, którzy znajdowali się w pobliżu, byli świadkami dramatycznego zdarzenia. Co oczywiste, w tłumie wybuchła panika. W wyniku ataku rannych zostało co najmniej pięć osób. Ofiary i ranni: Kto ucierpiał w ataku nożownika w Amsterdamie? Wśród rannych ofiar nie ma dzieci. Obecnie służby mówią o 5 ofiarach wśród dorosłych. Nie wiadomo jednak, w jakim są stanie. Przebywają obecnie w szpitalu. W ataku nożownika w Amsterdamie rannych zostało pięć osób. Wśród poszkodowanych są 67-letnia kobieta i 69-letni mężczyzna posiadający obywatelstwo amerykańskie, a także 26-letni Polak. Do ofiar należą również 73-letnia obywatelka Belgii oraz 19-letnia mieszkanka Amsterdamu. Wiele osób, które znalazły się w pobliżu, doświadczyło silnego stresu i traumy po tym, jak usłyszeli przerażający krzyk i zobaczyli krew. Szybko wybuchła panika. Służby ratunkowe pojawiły się na miejscu. Policja skutecznie odgrodziła miejsce zdarzenia. Ofiary zostały przetransportowane do szpitala. Czy policja ujęła sprawcę? Nożownika obezwładnił przechodzień. Odebrał mu broń i unieruchomił do przyjazdu służb. Pytanie, ilu osobom uratował zdrowie i życie? Policja aresztowała podejrzanego mężczyznę tuż po ataku. Motyw jego działania pozostaje na razie nieznany. Po zatrzymaniu policja przewiozła podejrzanego na komisariat. Śledztwo wciąż trwa. Policja apeluje do świadków, którzy mogli uchwycić jakiekolwiek istotne informacje lub nagrania z miejsca zdarzenia, aby zgłosili się i pomogli w wyjaśnieniu sprawy. Na razie brak jest informacji, które pozwoliłyby wyjaśnić, co skłoniło sprawcę do tak brutalnego aktu. Co wiemy o sprawcy? Jak na razie policja nie podaje informacji na temat sprawcy. Mężczyzna przebywa w areszcie. Funkcjonariusze prowadzą intensywne śledztwo w celu ustalenia, co doprowadziło do tego brutalnego zdarzenia. Przez cały czas trwania akcji policyjnej w Amsterdamie służby wprowadziły specjalne procedury kryzysowe. Jednocześnie stworzyły szeroki obszar blokady, aby zapobiec dalszym zagrożeniom. Mimo tego, że sprawca został już ujęty, motyw ataku i dokładne okoliczności wciąż pozostają niewyjaśnione. Excerpt: Co najmniej 5 osób jest rannych. Zdarzenie miało miejsce przed sklepem Dutch Quilts na Nieuwezijds Voorburgwal, w pobliżu placu Dam. Policja zatrzymała sprawcę, jednak motyw ataku nożownika w centrum Amsterdamu pozostaje nieznany. ### Mieszkania na wynajem w Holandii - zmiana na rynku Patologia na rynku wynajmu nieruchomości w Holandii odstrasza. Dodatkowe regulacje sprawiły, że dotąd dochodowy biznes przyhamował. W efekcie pojawiła mieszkania na wynajem w Holandii staniały. Czy złagodzi to kryzys mieszkaniowy? Wyprzedaż mieszkań na wynajem w Holandii to coraz częstsza reakcja właścicieli na rządowe próby uregulowania rynku. A ten przez lata funkcjonował na granicy absurdu. Wynajmujący przez długi czas dyktowali warunki, żądając horrendalnych czynszów oraz kaucji przewyższających nawet dwumiesięczną opłatę za najem. W skrajnych przypadkach sięgających 5000 euro. W połączeniu z chronicznym kryzysem mieszkaniowym i ograniczoną podażą nieruchomości, wielu najemców było zmuszonych do akceptowania niekorzystnych warunków. Jednak w obliczu rosnącej liczby regulacji, takich jak limity czynszowe czy nowe podatki dla inwestorów, wielu właścicieli uznało, że wynajem przestał być opłacalny. Dlatego zaczęli masowo sprzedawać swoje nieruchomości. Ceny mieszkań na sprzedaż w Amsterdamie delikatnie spadły, fot. gettyimages.com Jednocześnie coraz więcej potencjalnych najemców, zniechęconych niestabilnością i wygórowanymi kosztami, decyduje się na zakup własnego mieszkania lub poszukiwanie alternatyw. Holenderski rząd stara się złagodzić skutki kryzysu, ale znalezienie równowagi między ochroną lokatorów a utrzymaniem zdrowej podaży mieszkań na wynajem wciąż pozostaje wyzwaniem. Mieszkania na wynajem w Holandii - nowe regulacje i reakcja rynku nieruchomości Wyprzedaż mieszkań na wynajem w Holandii nabiera takiego tempa, że po raz pierwszy od lat ceny nieruchomości w Amsterdamie zamiast rosnąć, zaczęły lekko spadać. To wyraźny sygnał, że masowe wycofywanie się prywatnych właścicieli z rynku wynajmu wpływa na całą strukturę holenderskiego sektora mieszkaniowego. Czy jednak regulacje i podatki, które skłoniły inwestorów do sprzedaży, rzeczywiście mogą złagodzić kryzys mieszkaniowy? W teorii większa podaż mieszkań na sprzedaż powinna pomóc kupującym, ale jednocześnie dramatycznie kurczy się liczba lokali na wynajem, co może pogłębić problem dla osób, które nie mogą lub nie chcą kupować nieruchomości. Holandia jest dziś laboratorium zmian, które inne kraje mogą uważnie obserwować. Czy stanowcza regulacja rynku, ograniczenie spekulacji i ochrona lokatorów to recepta na uzdrowienie sytuacji, czy raczej mechanizm prowadzący do kolejnych zawirowań? Inne państwa, borykające się z patologiami wynajmu i horrendalnymi cenami, mogą szukać odpowiedzi w holenderskim eksperymencie. Kryzys mieszkaniowy w Europie - czy da się mu zaradzić? Kryzys mieszkaniowy w Europie narasta. Mieszkania na wynajem są na wagę złota. Kolejne kraje zmagają się z rosnącymi cenami nieruchomości, spekulacją i niedoborem dostępnych mieszkań. Czy da się temu zaradzić? Wyprzedaż mieszkań na wynajem w Holandii to dobry znak. Regulacje mogą pomóc, ale ich skuteczność zależy od precyzyjnego wyważenia interesów lokatorów i inwestorów. Wprowadzenie limitów czynszowych, opodatkowanie pustostanów czy ulgi dla deweloperów budujących tanie mieszkania to tylko niektóre z możliwych rozwiązań. Jednak bez kompleksowej strategii, obejmującej zarówno zwiększenie podaży, jak i zahamowanie spekulacyjnych zakupów nieruchomości przez fundusze inwestycyjne, problem może się pogłębiać. Holandia, Niemcy czy Hiszpania próbują różnych metod – z różnym skutkiem. Być może kluczem jest nie tylko regulacja rynku, ale także inwestowanie w budownictwo społeczne i wspieranie alternatywnych form mieszkalnictwa. Tu wraca pomysł spółdzielni czy długoterminowe najmy z gwarantowaną stabilnością. Czy Europa znajdzie sposób na zatrzymanie patologii i przywrócenie mieszkań tym, którzy naprawdę ich potrzebują? To wyzwanie, które wymaga odwagi politycznej i nowego spojrzenia na rynek nieruchomości. Excerpt: Patologia na rynku wynajmu nieruchomości w Holandii odstrasza. Dodatkowe regulacje sprawiły, że dotąd dochodowy biznes przyhamował. W efekcie pojawiła się wyprzedaż mieszkań na wynajem w Holandii. Czy złagodzi to kryzys mieszkaniowy? ### Ceny czekoladowych jajek odstraszają W tym roku Egg Hunt będzie droższe niż kiedykolwiek. Z wielu miejsc płyną informacje od zaniepokojonych konsumentów. Ceny czekoladowych jajek odstraszają. Jak drogie będą Święta Wielkanocne w tym roku? Ceny czekoladowych jajek w Wielkiej Brytanii na Wielkanoc 2025 rosną szybciej niż inflacja. Obecnie osiągają nawet 50-70% wzrostu w porównaniu do ubiegłego roku. Przykładowo, pięciopak Cadbury Creme Egg w Morrisons podrożał z 2,62 do 4 funtów. Twix White Chocolate Easter Egg w Tesco nie tylko zdrożało o 20%, ale też skurczyło się o niemal 20%. Ceny czekoladowych jajek odstraszają, a dla wielu rodzin zakup wielkanocnych słodkości staje się coraz większym wydatkiem. Konsumenci szukają promocji lub czekają na świąteczne przeceny, by w ostatniej chwili złapać swoje ulubione jajka w nieco przystępniejszej cenie. Tradycyjna egg hunt staje się więc nie tylko zabawą dla dzieci, ale i dorosłych, którzy polują na najlepsze okazje, by nie przepłacić za świąteczne przysmaki. Ceny czekoladowych jajek odstraszają - przyczyny podwyżek Ceny czekoladowych jajek odstraszają, a ich wzrost wynika z wielu czynników, zarówno globalnych, jak i lokalnych. Na światowym rynku ceny kakao osiągnęły rekordowe poziomy. Obecnie przekraczają 40-letnie maksima. Jest to efektem nieurodzaju w Afryce Zachodniej – kluczowym regionie produkcji tego surowca. Dodatkowo rosnące koszty energii, transportu i pracy w Wielkiej Brytanii. Kiedyś dzieci polowały na czekoladowe jajeczka, teraz rodzice polują na promocje, fot. gettyimages.com Dlatego producenci i detaliści muszą podnosić ceny lub zmniejszać gramaturę produktów. W efekcie na Wielkanoc 2025 tradycyjna egg hunt dla wielu rodzin może okazać się kosztowną zabawą, a nie wszyscy będą mogli sobie pozwolić na zakup ulubionych słodyczy. Najmocniej odczują to gospodarstwa domowe o niższych dochodach, dla których wielkanocne czekoladowe przysmaki stają się luksusem, a nie standardową częścią świątecznych tradycji. Wielkanoc 2025 w UK - nie tylko Egg Hunt będzie drogie Wielkanoc 2025 w UK zapowiada się jako jedna z najdroższych w historii – i nie tylko ceny czekoladowych jajek odstraszają. Wzrost kosztów życia dotknął niemal każdy aspekt świątecznych zakupów. Baranina, tradycyjnie goszcząca na brytyjskich stołach w wielkanocną niedzielę, podrożała o ponad 20% w porównaniu do zeszłego roku. Masło, niezbędne do wypieku hot cross buns, osiągnęło rekordowe ceny, a wielkanocne simnel cake stało się luksusem przez drogie bakalie i migdały. Nawet skromniejsza Wielkanoc z pieczonym kurczakiem i warzywami oznacza znacznie większy wydatek niż rok temu. Egg hunt 2025 może okazać się nie tylko polowaniem na jajka, ale i na jakiekolwiek okazje cenowe. Czy Wielkanoc nie powinna być czasem radości, a nie walką o budżet? Excerpt: W tym roku Egg Hunt będzie droższe niż kiedykolwiek. Z wielu miejsc płyną informacje od zaniepokojonych konsumentów. Ceny czekoladowych jajek odstraszają. Jak drogie będą Święta Wielkanocne w tym roku? ### UE apeluje, aby zrobić zapasy na wypadek katastrofy Komisja Europejska radzi obywatelom UE, aby zrobili zapasy na wypadek katastrofy. Zaleca, aby zgromadzić tyle żywności, wody i artykułów pierwszej potrzeby, aby wystarczyło na 72 godziny. Podając swoją pierwszą strategię gotowości, Komisja Europejska stwierdziła, że chce zachęcić obywateli UE do podejmowania „proaktywnych działań w celu przygotowania się na kryzysy”. Miałoby to być „opracowanie planów awaryjnych dla gospodarstw domowych i gromadzenie niezbędnych zapasów”. Zapasy na wypadek katastrofy Mieszkańców Unii Europejskiej zachęca się, aby robili zapasy na wypadek katastrofy, które wystarczyłyby im na 72 godziny. Tak naprawdę celem europejskiej strategii miałoby być zwiększenie gotowości dotyczącej powodzi, pożarów, pandemii i ataków militarnych. Komisja Europejska zainspirowała się w poradach na wypadek katastrofy planami Niemiec i krajów nordyckich. Rozpowszechniały one broszury informacyjne i tworzyły aplikacje, w których doradzano obywatelom, co mają zrobić w razie ataku militarnego i innego kryzysu narodowego. Europejska komisarz ds. gotowości i zarządzania kryzysowego, Hadja Lahbib, powiedziała reporterom: - Mówimy państwom członkowskim: 72 godziny samowystarczalności jest tym, co zalecamy. Hadja Lahbib opublikowała filmik, na którym w żartobliwy sposób omawia swoje zapasy awaryjne / fot. Getty Images Z czego powinny składać się zapasy? Hadja Lahbib zapytana o to, co obywatele powinni gromadzić w ramach zapasów, odesłała do filmu w mediach społecznościowych. Prezentuje na nim torbę awaryjną. Today, the EU launches its new #Preparedness Strategy. “Ready for anything” — this must be our new European way of life. Our motto and #hashtag. pic.twitter.com/fA1z8ZvMDA — Hadja Lahbib (@hadjalahbib) March 26, 2025 Przy jazzowej ścieżce dźwiękowej, Lahbib w żartobliwy sposób omawia swoje zapasy awaryjne. Są w nich dokumenty tożsamości w wodoodpornym opakowaniu, żywność w puszkach, woda butelkowa, zapałki, scyzoryk szwajcarski, gotówka, karty do gry, leki i małe radio. Strategię związaną z zapasami na wypadek katastrofy opracowano w celu zapewnienia lepszej koordynacji UE oraz świadomości społecznej w odpowiedzi na szereg zagrożeń. A są wśród nich ekstremalne zjawiska pogodowe, pandemie, cyberataki oraz inwazje wojskowe. W dokumencie podano: - Musimy przygotować się na zdarzenia i kryzysy na dużą skalę. Związane z wieloma sektorami. W tym możliwość zbrojnej agresji, dotykającej jedno lub więcej państw członkowskich. Komisja Europejska zaapelowała również do ustanowienia ogólnoeuropejskiego dnia gotowości. Miałby on na celu podniesienie świadomości wśród obywateli. Ponadto zachęca do umieszczenia tematu w programach nauczania w szkołach. Excerpt: Komisja Europejska radzi obywatelom UE, aby zrobili zapasy na wypadek katastrofy. Powinny wystarczyć na 72 godziny. ### Brytyjki imprezujące w Krakowie zostały zaatakowane W brytyjskich mediach lokalnych jest głośno o historii Brytyjek, które zostały zaatakowane w Polsce. Podczas pobytu w Krakowie, na wieczorze panieńskim, grupa kobiet z UK padła ofiarą ataku niezidentyfikowanych mężczyzn. Imprezowiczki spryskano gazem pieprzowym. Co konkretnie wydarzyło się w Krakowie? 33-letnia Jana Silgale przyleciała do Krakowa w czwartek 20 marca 2025. Ogółem w Polsce chciała wyprawić wieczór panieński swojej młodszej siostrze. Jak czytamy na łamach „Liverpool Echo”, w sobotę, 22 marca grupa sześciu kobiet imprezowanie zaczęła od „bottomless brunch”. „Trzeba ostrzec innych ludzi przed tym, co się nam przydarzyło” Następnie Brytyjki wybrały się „na miasto”, konkretnie na Rynek Główny. Niestety, początek ich „pub crawl” okazał się nieudany. Rzekomo „najlepszy klub nocny w Polsce” nie spodobał się imprezowiczkom z UK. Ruszyły więc szukać dalej. Jak wynika z relacji przedstawionej na łamach brytyjskich mediów, grupa kobieta szła przez właśnie Rynek Główny. W tym czasie Jana Silgale sprawdzała lokale na Google Maps na telefonie. Wraz z dwójką innych kobiet szła przed pozostałymi dziewczynami. Następnie, w pewnym momencie podeszła do nich grupka mężczyzn. Zwrócili się do nich w innym języku. Brytyjki imprezujące w Krakowie zostały zaatakowane (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) Nikt nie pomógł imprezującym Brytyjkom w Krakowie - Jeden z nich położył rękę na ramieniu mojej siostry. Powiedziałyśmy im, że nie rozumiemy, co do nas mówią. Nagle usłyszałyśmy dźwięk pryskania. Początkowo wyglądało to tak, jakby strzelono do nas z pistoletu na wodę. Jednak później zaczęły palić nas oczy, nos, usta, ręce. Dosłownie wszystko! - relacjonuje 33-letnia kobieta. - Nie mogliśmy otworzyć oczu. Nie wiedziałyśmy od razu, że spryskano nas gazem pieprzowym. Na początku myślałyśmy, że to jakiś kwas. Bałam się, że oślepnę - dodaje. Przyznaje, że była przerażona, gdy została zaatakowana. - Byłyśmy w innym kraju. Nie wiedziałyśmy, jak wrócić do domu ani jak zgłosić się na policję. To było szokujące. Naprawdę, to było przerażające. Na szczęście dziewczyny, które szły z tyłu, nie spryskano gazem pieprzowym. Pomogły nam dostać się do najbliższego McDonalda. Tam próbowałyśmy przemyć nasze oczy wodą. Pamiętam, jak moja siostra krzyczała „moje oczy”, „moje oczy”, „moje oczy” - podkreśla 33-latka. Imprezujące Brytyjki ostrzegają i zapowiadają - „nigdy tu nie wrócimy” - Ponadto nikt nic nie zrobił, aby nam pomóc - mówi wprost. - Jana Silgale. - Była dopiero godzina 23, byłyśmy na samym Rynku Głównym. Nikt nic nie zrobił - dodaje. Podsumowując, następnego dnia, w niedzielę 23 marca grupa Brytyjek wróciła do Wielkiej Brytanii. Kobiety, które przyleciały do Krakowa, aby dobrze się bawić, zapowiedziały, że już nigdy nie odwiedzą naszego kraju. - To był nasz pierwszy raz w Polsce. I prawdopodobnie ostatni. Nigdy tu nie wrócimy - zaznacza twardo Silgale, jak cytujemy za „Liverpool Echo". - Nigdy tam nie wrócimy. Nie chciałyśmy nawet kupować żadnych magnesów na lodówkę. W ogóle niczego, co przypominałby nam o tej podróży. Co więcej, ludzie przecież muszą wiedzieć o tym, co nam się przydarzyło. To było naprawdę bulwersujące - podsumowuje kobieta z UK. Excerpt: Podczas pobytu w Krakowie, na wieczorze panieńskim, grupa kobiet z UK padła ofiarą ataku niezidentyfikowanych mężczyzn. ### Polak zamieszany w przemyt imigrantów do UK Nasz rodak został zatrzymany przez funkcjonariuszy National Crime Agency. Aresztowanie miało miejsce w minioną niedzielę, 23 marca 2025 roku. W poniedziałek postawiono mu zarzuty związane z ułatwianiem nielegalnej imigracji do Wielkiej Brytanii. Co wiemy o tej sprawie? 36-letni kierowca ciężarówki z Polski na Wyspy dostał się promem z holenderskiego portu Hoek van Holland, jak czytamy w oficjalnym komunikacie wystosowanym przez NCA. Obywatel Polski „wpadł” w porcie Killingholme w hrabstwie Lincolnshire. W jego ciężarówce znaleziono dwójkę nielegalnych imigrantów. Jak wszystko na to wskazuje, do UK bezprawnie chciała dostać się kobieta oraz sześcioletnie dziecko. Jak pokrótce podano w oficjalnej informacji w związku z tą sprawą, nie tylko nasz rodak mógł być zaangażowany w nielegalny przemyt imigrantów. Wraz z nim aresztowanych zostało dwóch Albańczyków. Polski kierowca zamieszany w przemyt imigrantów do UK Podczas przeszukania pojazdu, funkcjonariusze NCA i brytyjskiego Border Force w części sypialnej kabiny znaleźli dwie osoby. Była to kobieta i sześcioletnie dziecko. Oboje pochodzili z Albanii. Jak podano, przekazano ich pod opiekę służbom imigracyjnym. Następnie polskiego kierowcę zatrzymano pod zarzutem ułatwiania nielegalnej imigracji. Później, w poniedziałek 24 marca 2025 roku stanął przed sądem Grimsby Magistrates Court. Z kolei na 22 kwietnia zaplanowano kolejną rozprawę w tej sprawie. Ponadto dodajmy również, iż dwóch Albańczyków zamieszanych w tę sprawę, aresztowano nieco później, niż naszego rodaka. Funkcjonariusze NCA zatrzymali ich kilka kilometrów od brytyjskiego portu. 44-latek i 26-latek przyjechali z dzielnicy Hendon w Londynie. Zachodzi podejrzenie, iż ruszyli na spotkanie z polskim kierowcą i osobami, które przewoził w swojej ciężarówce. Podsumowując, 44-letniego Albańczyka zwolniono za kaucją do czasu przeprowadzenia dalszych czynności w tej sprawie. Natomiast 26-latek z Albanii nadal znajduje się w areszcie. Pojawiły się podejrzenia, że jest ścigany Czerwoną Notą Interpolu (Interpol Red Notice). Powodem mają być jednak podejrzenia o przestępstwa związane z handlem narkotykami. Jeśli te podejrzenia okażą się słuszne, to Albańczykowi grozi ekstradycja do Włoch. „Nasze dochodzenie w sprawie tego incydentu ciągle trwa” - Zwalczanie zorganizowanej przestępczości imigracyjnej pozostaje najwyższym priorytetem National Crime Agency - komentuje te wydarzenia Jacque Beer, pełniący w NCA funkcję Regional Head of Investigations. - Chociaż wiele zaangażowanych grup ma siedzibę za granicą, to osoby mieszkające w Wielkiej Brytanii są zamieszane w tego typu przestępstwa. Mogą się one spodziewać się pełnej uwagi NCA i naszych partnerów. Natomiast nasze dochodzenie w sprawie tego incydentu ciągle trwa - dodaje Beer. Polak zamieszany w przemyt imigrantów do UK (fot: Getty Images) Excerpt: Aresztowanie Polaka miało miejsce w minioną niedzielę, 23 marca 2025 roku. W poniedziałek postawiono mu zarzuty związane z ułatwianiem nielegalnej imigracji do Wielkiej Brytanii. ### Wiosenne orędzie kanclerz Rachel Reeves Co czeka Wielką Brytanię? W którą stronę przesuwa się polityka UK? Choć wiele już było wiadomo, to wiosenne orędzie kanclerz Rachel Reeves jest przełomowym momentem. Co zawiera się w Spring Statement w 2025 roku? W wiosennym orędziu Rachel Reeves 2025 (Spring Statement), kanclerz skupiła się na istotnych kwestiach. Jej celem jest dostosowanie brytyjskiej gospodarki do trudnej rzeczywistości ekonomicznej. Przewidywana na 2025 roku stopa wzrostu gospodarki została obniżona do 1%. Jednocześnie Reeves podkreśliła, że długoterminowe prognozy zostały zaktualizowane na korzyść rozwoju, dzięki reformom planistycznym. Te mogą zwiększyć wielkość gospodarki o 0,4% do 2030 roku. Spring Statement 2025 - w jaką stronę idzie polityka UK Zdecydowaną część wiosennego orędzia stanowiły głębokie cięcia w wydatkach socjalnych i publicznych usługach, które miały zrekompensować niekorzystne prognozy fiskalne. W ramach oszczędności, planowane są także zmiany w systemie zasiłków, a także reformy związane z wypłatami Universal Credit. Jednocześnie, w budżecie UK uwzględniono znaczne zwiększenie wydatków na obronność oraz długoterminowe projekty infrastrukturalne. Wzmocni to fundamenty gospodarki. Pomimo krytyki ze strony opozycji i organizacji charytatywnych, Reeves kontynuowała politykę zmniejszania zadłużenia i deficytu budżetowego, utrzymując zgodność z samodzielnie ustalonymi celami fiskalnymi. Spring Statement 2025 to więc wyważona polityka, która stawia na stabilność finansową, ale jednocześnie nie unika wyzwań związanych z dalszymi reformami i cięciami w budżecie. Wiosenne orędzie kanclerz Rachel Reeves - szczegóły W wiosennym orędziu kanclerz Rachel Reeves 2025, które miało miejsce 26 marca, omówiono kwestie fiskalne, które będą kształtować przyszłość brytyjskiej gospodarki. Pomimo obniżenia prognozy wzrostu PKB na 2025 rok do 1%, Reeves skoncentrowała się na długoterminowych strategiach mających na celu stabilizację budżetu i rozwój. Podkreśliła, że jej celem jest przywrócenie nadwyżki budżetowej w wysokości 9,9 miliarda funtów do 2029 roku. Ma to stanowić fundament dla rozwoju gospodarczego i dalszych inwestycji w kluczowe obszary. Spring Statement 2025 to zatem połączenie odpowiedzialnej polityki fiskalnej z ambitnymi planami rozwojowymi. Wiosenne Orędzie Kanclerz Reeves. Co zmieni się w UK? fot. gettyimages.com Obniżenie prognoz wzrostu gospodarczego Prognoza wzrostu PKB na 2025 rok została zmniejszona do 1% z pierwotnych 2%. Chociaż krótkoterminowe prognozy są bardziej pesymistyczne, w dłuższej perspektywie przewiduje się wzrost gospodarczy dzięki reformom planistycznym. Cięcia w wydatkach socjalnych Kanclerz ogłosiła głębokie cięcia w systemie zasiłków, w tym zmniejszenie świadczeń zdrowotnych związanych z Universal Credit oraz zmiany w wysokości zasiłków, które mają zaoszczędzić 3,4 miliarda funtów. Wiosenne orędzie kanclerz Rachel Reeves jest zatem potwierdzeniem wcześniejszych modyfikacji w PIP (Personal Independence Payment). Wzrost wydatków na obronność i infrastrukturę Reeves zapowiedziała dodatkowe inwestycje w obronność oraz długoterminowe projekty infrastrukturalne, które mają wspierać wzrost gospodarczy oraz poprawić fundamenty państwowej infrastruktury. Reformy planistyczne Dzięki reformom planistycznym, które miały zostać wdrożone w poprzednich latach, OBR zaktualizował długoterminowe prognozy. Przewidywany wzrost wynosi o 0,4% w ciągu 10 lat. To przekłada się na dodatkowe 15,1 miliarda funtów w gospodarce. Nadwyżka budżetowa i stabilność fiskalna w UK Mimo trudnych prognoz, Reeves zadeklarowała, że planowane cięcia i reformy umożliwią osiągnięcie nadwyżki budżetowej w wysokości 9,9 miliarda funtów do 2029 roku. Takie "zapasy" mają ustabilizować finanse Wielkiej Brytanii. Spring Statement 2025 - opinie i konsekwencje dla mieszkańców Wielkiej Brytanii Wiosenne orędzie kanclerz Rachel Reeves 2025 z pewnością nie pozostawiło nikogo obojętnym. Zapowiedziane cięcia w świadczeniach budzą obawy, zwłaszcza wśród osób najmniej zamożnych. Choć rząd zapewnia, że dzięki długoterminowym inwestycjom w infrastrukturę i obronność kraj będzie mógł funkcjonować bardziej stabilnie, pytanie brzmi, czy miliony mieszkańców Wielkiej Brytanii, którzy odczują cięcia, będą w stanie utrzymać równowagę finansową? To realny problem. Wiele organizacji podnosiło już problem najuboższych przy okazji dyskusji o PIP. Zmniejszenie wsparcia socjalnego i brak większych ulg dla rodzin o niższych dochodach rodzi obawy o pogłębienie nierówności społecznych. Czy te zmiany, choć doraźnie zyskają na budżecie, nie odbiją się zbyt mocno na codziennym życiu przeciętnego obywatela? W praktyce oznacza to bowiem wyższe koszty życia i jeszcze większe obciążenie dla milionów mieszkańców UK. Spring Statement 2025 wzbudziło wiele obaw o przyszłość. Excerpt: Co czeka Wielką Brytanię? W którą stronę przesuwa się polityka UK? Choć wiele już było wiadomo, to wiosenne orędzie kanclerz Rachel Reeves jest przełomowym momentem. Co zawiera się w Spring Statement w 2025 roku? ### Ekstremalnie wysokie kaucje za wynajem to codzienność W Amsterdamie kryzys mieszkaniowy miesza się z patologią rynku nieruchomości. W efekcie poszukujący mieszkań natrafiają na ekstremalnie wysokie kaucje za wynajem mieszkań. Niewielu na nie stać. Rynek najmu mieszkań, zwłaszcza w dużych miastach, zmaga się z poważnymi patologiami. A te pogłębiają kryzys mieszkaniowy. Wysokie kaucje często przekraczają ustawowy limit. Jednocześnie nieprzejrzystość umów oraz zatrzymywanie depozytów przez wynajmujących są powszechnym problemem. Przepisy, które limitują kaucję do dwóch miesięcznych czynszów, mają chronić najemców. Jednak w praktyce są często omijane. Dlaczego tak się dzieje, mimo że prawo jest jasno określone? Problemy takie jak nielegalne wypowiedzenia umów czy zastraszanie lokatorów jeszcze bardziej zaostrzają kryzys. Gdzie zatem leży prawdziwa przyczyna tych nadużyć, skoro istnieją przepisy, które powinny chronić wynajmujących i najemców? Ekstremalnie wysokie kaucje za wynajem - ile wynoszą W Amsterdamie kaucje za wynajem mieszkań osiągają nieraz ekstremalne kwoty, często wyższe niż miesięczny czynsz. W niektórych przypadkach mogą to być nawet 5 000 euro. Niekiedy jeszcze więcej. Skąd tak wysokie kwoty? Wynajmujący, w obliczu rosnących cen nieruchomości, postanawiają traktować kaucje jako dodatkowy sposób na zarobek. Choć przepisy mówią, że nie może ona przekroczyć dwóch miesięcznych czynszów, w praktyce wiele ofert nie spełnia tych norm. Wysokie kaucje stają się więc niemal standardem na rynku wynajmu, zwłaszcza w dużych, gdzie popyt na mieszkania zdecydowanie przewyższa podaż. Zwrotna kaucja to często mit Kaucja zwrotna, która miała być gwarancją zabezpieczenia przed uszkodzeniami, staje się dla wielu najemców tylko mirażem. Wysoka kaucja za wynajem mieszkania, mimo zapewnień wynajmującego o jej zwrocie, często nie zostaje oddana, a powód? Nieuczciwi wynajmujący stosują różne triki, by zatrzymać część lub całość depozytu. Zgodnie z przepisami, kaucja powinna być zwrócona po zakończeniu najmu, pod warunkiem, że mieszkanie jest w dobrym stanie. Wysokie kaucje za wynajem mieszkania to nie tylko problem Amsterdamu, fot. gettyimages.com Jednak w praktyce wielu najemców zmaga się z wymyślonymi opłatami za rzekome szkody, co stanowi istotny problem na rynku wynajmu. Jakie działania można podjąć w takiej sytuacji? Można próbować negocjować z wynajmującym lub skorzystać z pomocy organizacji ochrony praw lokatorów, a w skrajnych przypadkach nawet wystąpić na drogę sądową. Czy jednak naprawdę trzeba walczyć o coś, co teoretycznie powinno być naszą własnością po zakończeniu umowy? Kryzys mieszkaniowy dotyka całej Europy Kryzys mieszkaniowy to problem, który nie omija żadnego zakątka Europy. W Amsterdamie kaucje przekraczające wysokość czynszu za dwa miesiące to już norma, ale zjawisko to występuje także w innych europejskich miastach. Z kolei w Irlandii ceny wynajmu biją rekordy. Osoby szukające mieszkania muszą wybierać spośród niewielkich lokali w tragicznym stanie lub dzielić przestrzeń z obcymi. W Berlinie, mimo wprowadzenia regulacji mających na celu obniżenie cen, wynajmujący i tak znajdują sposoby, by podnieść stawki, często dodając do wynajmu ukryte opłaty. W Wielkiej Brytanii problemem nie są tylko astronomiczne ceny, ale i nieuczciwi właściciele, którzy z łatwością zatrzymują kaucje, nie zwracając ich w terminie. Wynajmujący muszą często walczyć o swoje prawa. Problemem jest często również pleśń i grzyb w dostępnych lokalach. Ceny rosną, warunki pozostają w tyle, a system ochrony lokatorów wciąż nie nadąża za tym, co dzieje się na rynku. W jakim momencie przestajemy mówić o rynku nieruchomości, a zaczynamy o rynku wyzysku? Excerpt: W Amsterdamie kryzys mieszkaniowy miesza się z patologią rynku nieruchomości. W efekcie poszukujący mieszkań natrafiają na ekstremalnie wysokie kaucje za wynajem mieszkań. Niewielu na nie stać. ### Polscy pracownicy sezonowi w Niemczech - niskie płace i złe warunki życia Praca sezonowa w Niemczech przyciąga pracowników z wielu miejsc Europy, w tym również z Polski. Zaraz zaczyna się sezon na szparagi. A pracy w rolnictwie nie zabraknie aż do jesieni. Jednak Polscy pracownicy sezonowi w Niemczech, podobnie jak ci z Rumunii czy Bułgarii doświadczają wielu trudności. Niskie płace i złe warunki zakwaterowania to tylko część problemów. W Niemczech praca sezonowa w rolnictwie jest niezwykle ważnym elementem rynku pracy, szczególnie w okresach zbiorów, takich jak sezon szparagowy, jagodowy czy winogronowy. Pracownicy sezonowi przyjeżdżają głównie z krajów Europy Wschodniej, takich jak Polska, Rumunia, Bułgaria, Ukraina, czy Węgry, ale także z bardziej odległych krajów, jak Gruzja, Uzbekistan, Mongolia, czy Indie. Prace te obejmują zbiór warzyw i owoców. Najczęściej szparagów, jagód, ogórków, jabłek, dyni i winogron, a także inne prace związane z uprawami. Co roku w niemieckim rolnictwie zatrudnionych jest blisko 243 000 pracowników sezonowych. Niskie płace i fatalne warunki życia - reguła czy wyjątek Pracownicy sezonowi w Niemczech spotykają się z szeregiem poważnych problemów, które dotyczą zarówno warunków życia, jak i pracy. Jednym z głównych zagrożeń są niehumanitarne warunki zakwaterowania, które obejmują przestarzałe metalowe kontenery, często pozbawione odpowiedniej izolacji. W takich warunkach przebywa od sześciu do czternastu osób w jednym pokoju, a dostęp do łazienek i innych sanitariatów jest ograniczony. Dodatkowo, wysokie opłaty za zakwaterowanie stanowią poważne obciążenie finansowe. Czynsze za noclegi i posiłki wzrosły w ostatnich latach do kwot od 18 do 21 euro dziennie. Dlatego często pracownicy nie zarabiają wystarczająco, aby osiągnąć minimalną pensję ustawową. Pracownicy żyją w bardzo trudnych warunkach, a kobiety dotyka przemoc seksualna, fot. gettyimages.com Oszukańcze praktyki pracodawców, takie jak wynajem zakwaterowania poprzez firmy nieruchomościowe, uniemożliwiają potrącenie kosztów mieszkania bezpośrednio z wynagrodzenia. Taka praktyka dodatkowo obniża realne zarobki pracowników. Pracownicy zmuszeni są do pracy przez długie godziny, niejednokrotnie do dwunastu godzin dziennie. Jednocześnie niektóre dni pracy są odwoływane bez wynagrodzenia. Dodatkowo, system akordowy stosowany w wielu gospodarstwach rolnych, w którym wypłata zależy od wydajności, bywa nieprzejrzysty i nieuczciwy. Niestety, przemoc seksualna wobec kobiet również stanowi poważny problem. Około 44% pracowników sezonowych to kobiety. Poniżanie, dotykanie czy uwagi o podtekście seksualnym zdarzają się często. Także poniżanie ze względu na płeć. Na dodatek, wielu pracowników sezonowych posiada nieodpowiednie ubezpieczenie zdrowotne, które jest ograniczone do prywatnych ubezpieczeń grupowych, nie oferujących tak szerokiej ochrony, jak ustawowe ubezpieczenie zdrowotne. Wszystkie te czynniki składają się na poważne naruszenie podstawowych praw pracowniczych i godności osób zatrudnionych w niemieckim rolnictwie. Polscy pracownicy sezonowi w Niemczech Polscy pracownicy sezonowi w Niemczech często dzielą się trudnymi doświadczeniami związanymi z warunkami pracy oraz traktowaniem przez pracodawców. „Pracowaliśmy po 12 godzin dziennie, czasami w deszczu. Płace były zdecydowanie za niskie, jak na taki wysiłek.” – opowiada Andrzej, który przez kilka lat zbierał szparagi w Niemczech. „Zakwaterowanie było w starej hali, gdzie dzieliliśmy pokój z kilkoma osobami. Warunki były fatalne. Za wynajem trzeba było płacić jak za luksusowy hotel, a i tak nie było ani ciepłej wody, ani porządnych warunków do odpoczynku.” – dodaje. Z kolei Marta, która pracowała przy zbiorach owoców, wspomina: „Nie mieliśmy żadnej ochrony ani ubezpieczenia zdrowotnego. W razie kontuzji nie mogliśmy liczyć na pomoc, a pracodawcy byli obojętni na nasze problemy”. Wiele osób skarży się także na zjawisko nadużyć seksualnych. Polka pracująca w niemieckich gospodarstwach opowiada: „Były sytuacje, gdzie kobiety były narażone na nieodpowiednie propozycje od niektórych pracodawców, ale nie miałyśmy gdzie się skarżyć, bo to często kończyło się na groźbach”. Takie relacje wskazują na powszechność niehumanitarnego traktowania polskich pracowników sezonowych. Ci mimo ciężkiej pracy nie mogą liczyć na odpowiednie warunki życia, wynagrodzenie ani bezpieczeństwo. Excerpt: Polscy pracownicy sezonowi w Niemczech, podobnie jak ci z Rumunii czy Bułgarii doświadczają wielu trudności. Niskie płace i złe warunki zakwaterowania to tylko część problemów. ### Szef Ryanaira musiał zapłacić w restauracji za… miejsce na nogi Pewna irlandzka restauracja obciążyła szefa Ryanaira dodatkową opłatą do rachunku za „priorytetowe miejsce”. Michael O’Leary miał dopłacić 40 euro za „miejsce na nogi”. Szef Ryanaira miał zapłacić w irlandzkiej restauracji dodatkowe 40 euro w ramach żartu, którego stał się ofiarą. Sytuację szybko podchwyciły media. Szef Ryanaira ofiarą żartu W związku ze swoją wizytą w restauracji szef Ryaniara nie przypuszczał, że zostanie obciążony wyższym rachunkiem, w którym znalazły się opłaty za „dodatkowe miejsce na nogi”. O całym zdarzeniu zrobiło się głośno, gdy irlandzka restauracja zamieściła na swoim profilu na Facebooku wpis. Podziękowała w nim szefowi irlandzkich linii lotniczych za wybór ich lokalu. Napisano: „Dziękujemy Michaelowi O’Leary za wybranie się do nas na kolację. To była przyjemność Pana gościć”. Dodano również: „Mamy nadzieję, że nie będzie miał Pan nic przeciwko temu, że do rachunku dodano dodatkowe opłaty za miejsce na nogi, miejsce priorytetowe i rezerwację cichej strefy”. Na wystawionym specjalnie na tę okazję paragonie napisano żartobliwie: „Terminal 1”. Wyższy rachunek w restauracji Irlandzka restauracja wystawiła szefowi Ryanaira rachunek wyższy o 37,85 euro (32 funty). Znalazły się w nim: 7,95 euro za „dodatkowe miejsce na nogi”, 9,95 euro za „miejsce priorytetowe” i 19,95 euro za „strefę ciszy”. Jak mogliśmy wyczytać z rachunku, Michael O’Leary zjadł sytą kolację. Zamówił panierowane krewetki, tosty z grzybami, danie z okonia morskiego i butelkę pinot grigrio. Specjały te kosztowały go ponad 100 euro. Znany z poczucia humoru O'Leary tym razem sam stał się ofiarą żartu / fot. Getty Images Do posta na Facebooku dołączono zdjęcie uśmiechniętego 64-letniego O’Leary’ego z pracownicą restauracji. Sama menadżerka powiedziała „Sunday World”, że opłaty dodatkowe były żartem i zwolniono z nich szefa Ryanaira „tylko tym razem”. Dodała również, że O’Leary zostawił „dobry napiwek” po swoim posiłku. Ponadto żart docenili użytkownicy Facebooka, którzy pochwalili restaurację za „genialny” rachunek. Ktoś zauważył również: „Mam nadzieję, że został obciążony opłatami za wszelkie dodatkowe rzeczy, które miał na talerzu”. A ktoś inny dodał, że powinno się także „pobrać opłatę za cukierki miętowe”, które dołączono do paragonu. Irlandzkie linie lotnicze znane są z pobierania opłat od pasażerów za każdą dodatkową usługę. Dodatkowe koszty za przydzielone miejsca, dodatkową przestrzeń na nogi i drukowanie kart pokładowych na lotnisku często zaskakują podróżnych. Excerpt: Irlandzka restauracja obciążyła szefa Ryanaira dodatkową opłatą do rachunku za „priorytetowe miejsce” oraz "dodatkowe miejsce na nogi". ### W lutym 2025 inflacja w UK spadła Inflacja w Wielkiej Brytanii w lutym 2025 roku spadła do poziomu 2,8 proc. w skali rok do roku. Dane dotyczące indeksu CPI Office for National Statistics przedstawiło tuż przed wystąpieniem kanclerz Rachel Reeves w ramach Spring Statement. Indeks CPI (czyli wskaźnik cen konsumpcyjnych w UK), stanowi oficjalną miarę inflacji w Wielkiej Brytanii. W lutym 2025 roku wyniósł on 2,8 proc w skali rocznej. W porównaniu ze styczniem 2025 odnotowano spadek o 0,2 proc. z poziomu 3 proc. Z kolei w grudniu 2024 inflacja na Wyspach sięgnęła 2,5 proc. Natomiast w ujęciu miesięcznym wskaźnik cen konsumpcyjnych wzrósł o 0,4 proc. w poprzednim miesiącu. Z kolei w lutym 2024 odnotowano wzrost na poziomie 0,6 proc. Inflacja w UK w lutym 2025 Jak czytamy w oficjalnym komunikacie wystosowanym przez ONS, wskaźnik CPIH (wskaźnik cen konsumpcyjnych obejmujący koszty mieszkaniowe właścicieli-użytkowników) wzrósł do poziomu 3,7 proc. w skali rocznej w lutym. W styczniu 2025 był jeszcze wyższy, bo wynosił 3,9 proc. Natomiast poziom inflacji bazowej (indeks nieobejmujący ceny energii, żywności, alkoholu i tytoniu) wyniósł 3,5 proc w zeszłym miesiącu. W porównaniu z pierwszym miesiącem bieżącego roku odnotowano spadek o 0,2 proc. Indeks CPI w przypadku cen towarów spadł z 1,0 proc. do 0,8 proc. w lutym 2025. Natomiast w przypadku usług utrzymał się na niezmienionym na poziomie 5,0 proc., w skali rok do roku. Ekonomiści londyńskiego City przewidywali mniejsze spowolnienie tempa wzrostu cen. Ich analizy wykazały, iż w lutym indeks CPI „zatrzyma się” na poziomie 2,9 proc. Można więc powiedzieć, że inflacja zrobiła im miłą niespodziankę... W lutym 2025 inflacja w UK spadła (fot: Getty Images) W jakim tempie rosną ceny w Wielkiej Brytanii? - Ceny odzieży, szczególnie odzieży damskiej, były największym motorem spadku w tym miesiącu. Zostało to tylko częściowo zrównoważone przez niewielkie wzrosty, na przykład w przypadku cen napojów alkoholowych - jak komentuje Grant Fitzner, główny ekonomista ONS. W jakiej kondycji znajduje się brytyjska gospodarka obecnie? W ostatnich miesiącach jej wzrost był niewielki. Generalnie, znajduje się blisko stagnacji. Co jednak ważniejsze, gospodarstwa domowe na Wyspach ciągle są pod presją wysokich cen i mocno odczuwają wysokie koszty kredytów hipotecznych. Trzeba również dodać, że zaufanie przedsiębiorstw i konsumentów w ostatnim czasie gwałtownie spadło. Głównymi powodami do obaw są zapowiedzi cięć budżetowych rządu Partii Pracy oraz perspektywa potencjalnej wojny handlowej z USA Powszechnie oczekuje się, że inflacja ponownie wzrośnie w najbliższej przyszłości. Za jej wzrost odpowiadać będą wyższe ceny energii i żywności, co znów boleśnie odbije się portfelach gospodarstw domowych w UK. Jak wynika z analiz Banku Anglii, pod koniec roku indeks CPI może sięgnąć nawet około 3,7% proc. Kogo najbardziej dotyka inflacja w Wielkiej Brytanii? - Lutowe spowolnienie to fałszywy świt - komentuje Suren Thiru, dyrektor ds. ekonomicznych w Institute of Chartered Accountants w Anglii i Walii. - Dzieje się tak, ponieważ znaczące krótkoterminowe wzrosty cen są już wliczone. Jednak wzrost rachunków za energię i składki na ubezpieczenia społeczne w przyszłym miesiącu prawdopodobnie niebezpiecznie zbliży inflację do 4% - podsumował, jak cytujemy za „Guardianem". Z kolei Paul Dales, główny ekonomista rynku brytyjskiego w firmie konsultingowej Capital Economics, powiedział, że inflacja może spaść do 2,5% w marcu. Jednak miesięczny wzrost cen mediów o 6,4% i miesięczny skok rachunków za wodę o 26% doprowadzą do wzrostu inflacji powyżej 3% w kwietniu. Excerpt: Indeks CPI (czyli wskaźnik cen konsumpcyjnych w UK), który stanowi oficjalną miarę inflacji, w lutym 2025 roku wyniósł 2,8 proc w skali rocznej. W porównaniu ze styczniem 2025 odnotowano spadek o 0,2 proc. ### Linie lotnicze mogą pozwać lotnisko Heathrow Organ reprezentujący ponad 90 firm twierdzi, że linie lotnicze mogą pozwać lotnisko Heathrow do sądu w związku z kosztami, jakie poniosły przez zamknięcie obiektu w wyniku pożaru pobliskiej podstacji elektrycznej. W czwartek późnym wieczorem doszło do pożaru podstacji elektrycznej w pobliżu lotniska Heathrow. Zdecydowano się wtedy zamknąć największy w UK port lotniczy, co poskutkowało odwołaniem wielu lotów. A w konsekwencji linie lotnicze poniosły gigantyczne straty finansowe. Pozwą lotnisko Heathrow? Organ reprezentujący 90 linii lotniczych korzystających z Heathrow twierdzi, że ma podstawy do podjęcia kroków prawnych przeciwko londyńskiemu lotnisku. Może to zrobić, jeśli nie dojdzie do polubownego porozumienia w sprawie kosztów dotyczących piątkowego zamknięcia Heathrow. Największe lotnisko w UK zamknięto w piątek wczesnym rankiem po tym, jak pożar dużej podstacji elektrycznej wpłynął na dostawy prądu. Żadnym samolotom nie zezwolono na start ani lądowanie. Decyzja ta wpłynęła na około 1300 lotów i około 250 000 pasażerów. Nigel Wicking, dyrektor generalny Heathrow Airline Operatiors’ Committee reprezentującego ponad 90 linii lotniczych, w tym British Airways czy Virgin Atlantic powiedział, że ma nadzieję na polubowne porozumienie. Przyznał jednak, że „może istnieć podstawa do podjęcia kroków prawnych”, jeśli linie nie otrzymają zwrotu kosztów. Lotnisko Heathrow zamknięte przez pożar na 24 godziny / fot. Getty Images Zła komunikacja z Heathrow Wicking skrytykował także złą komunikację ze strony lotniska Heathrow. Jego zdaniem „przerażające” jest to, że linie lotnicze musiały czekać do północy w piątek, aby dowiedzieć się, że terminal 2 zostanie otwarty w sobotę. Według niego postępowanie takie ze strony lotniska nie jest uzasadnione. Zwłaszcza, gdy weźmie się pod uwagę ilość środków wydanych na Heathrow na przestrzeni lat. Oraz „fakt, że jest to najdroższe lotnisko na świecie”. Jak podał „The Guardian” – w piątek po południu dopiero lotnisko poinformowało wszystkie linie lotnicze, że będą mogły rozpocząć realizację pełnego rozkładu lotów w sobotę. Niezależne śledztwo Ponadto Wicking zaapelował także do uruchomienia niezależnego dochodzenia w sprawie tego, co się wydarzyło w związku z lotniskiem oraz czasu, jaki zajęło wznowienie lotów. Z kolei wewnętrzny przegląd planów zarządzania kryzysowego lotniska i jego reakcji przeprowadzi była minister transportu, Ruth Kelly. Jest ona niezależnym członkiem zarządu Heathrow. Natomiast w sobotę minister ds. energii, Ed Miliband zarządził dochodzenie w sprawie przerwy w dostawie prądu. Przeprowadzi je Krajowy Operator Systemu Energetycznego. W poniedziałek rzecznik Heathrow powiedział: - To był bezprecedensowy problem, który zaczął się od pożaru podstacji poza lotniskiem. A w ciągu niecałych 24 godzin całe lotnisko zostało ponownie uruchomione od zera. A my realizowaliśmy pełen harmonogram od soboty. Excerpt: Lotnisko Heathrow może zostać wezwane do sądu w związku z kosztami, jakie poniosły linie lotnicze przez zamknięcie obiektu w wyniku pożaru pobliskiej podstacji elektrycznej. ### Zjednoczenie Polskie w Wielkiej Brytanii wybrało prezesa 8 marca 2025 odbyło się Walne Zebranie Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii. Delegaci przyjęli kandydaturę Alicji Donimirskiej na kolejną, dwuletnią, kadencję prezesa Zjednoczenia. Prezesem Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii (ang. Federation of Poles in Great Britain) wybrano Alicję Donimirską. Decyzja w tej sprawie zapadła 8 marca 2025 roku, w ramach Walnego Zebrania Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii. Miało on miejsc na platformie Zoom. Walne Zebranie Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii Jak czytamy w oficjalnej informacji przesłanej redakcji „Polish Express” w dniu 24 marca 2025 roku w Walnym Zebraniu Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii wzięła udział większość organizacji członkowskich. Wolą delegatów, do grona powierników dołączyli: prezes Polish City Club, Rafał Libera, oraz prezes Federacji Polskich Stowarzyszeń Studenckich, Jan Romanowski. „Delegaci przyjęli kandydaturę Alicji Donimirskiej na kolejną, dwuletnią, kadencję prezesa Zjednoczenia. 20 marca odbyło się pierwsze zebranie Powierników w nowym składzie. Włodzimierz Mier-Jędrzejowicz, został ponownie wybrany na pozycję wiceprezesa, a Tomasz Machura na stanowiska Sekretarza i Skarbnika” - jak przekazano w komunikacie prasowym. Zjednoczenie Polskie w Wielkiej Brytanii wybrało prezesa (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) Alicja Donimirska prezesem Zjednoczenia Alicja Donimirska przyjechała do Wielkiej Brytanii w 2007 roku. Od samego początku angażowała się aktywnie w działalność polonijną. Zaczynała jako zwykła wolontariuszka, w Zespole Mazury i w Polskiej YMCA. Następnie została dyrektorem programowym, a w 2018 prezesem Fundacji Polska YMCA. W lutym 2023 roku została wybrana prezesem Zjednoczenia. Jest też współzałożycielką i prezesem de Reszke Association. Jest to stowarzyszenie mające na celu pielęgnowanie pamięci o Polskich śpiewakach operowych w Wielkiej Brytanii, Janie i Edwardzie Reszke. - Polskie dzieci w Wielkiej Brytanii stanowią w dużej części trzecie, czwarte pokolenie polskiej emigracji. Już albo mówi słabo, albo ten język po prostu nie jest tak żywy jak tych, którzy przyjechali tu w ostatnich latach. Znalezienie przestrzeni rozwoju dla kogoś, kto podejmie pracę w polonijnej organizacji i przekonanie, żeby chciał wychowywać dzieci w polskości, posyłał do polskich szkół, też jest wyzwaniem. Co prawda w porównaniu do sytuacji poprzednich emigracji mamy duże ułatwienie, bo możliwe są wizyty u dziadków w Polsce. Jest więc większy kontakt z krajem i bardzo do niego zachęcamy - mówiła prezes Donimirska o zadaniach Zjednoczenia Polskiego na antenie Polskiego Radia Czym jest Zjednoczenie Polskie w Wielkiej Brytanii? Zjednoczenie Polskie w Wielkiej Brytanii (ang. Federation of Poles in Great Britain) to największa federacja organizacji polonijnych na świecie. Jej siedziba znajduje się w Londynie, na 240 King Street w Hammersmith, w budynku Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego. ZPWB zostało założone w 1946. Stało się to po tym, jak rząd brytyjski, a następnie kolejne kraje, przestały uznawać Rząd Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie. Zjednoczenie aż do 1990 reprezentowało polską emigrację w Londynie wobec władz Wielkiej Brytanii. Zjednoczenie Polskie jest organizacją parasolową. To federacja innych organizacji polonijnych. W jej skład wchodzi kilkadziesiąt organizacji i stowarzyszeń polonijnych funkcjonujących na terenie Wysp Brytyjskich. Excerpt: 8 marca 2025 odbyło się Walne Zebranie Zjednoczenia Polskiego w Wielkiej Brytanii. Delegaci przyjęli kandydaturę Alicji Donimirskiej na kolejną, dwuletnią, kadencję prezesa Zjednoczenia. ### Wystający uchwyt walizki kosztował pasażerkę 70 Euro Podróże z Ryanair bywają pełne przygód. Ostatnio pasażerka musiała dopłacić na lotnisku, choć jej walizka idealnie mieściła się w stelażu do pomiaru. Wystający uchwyt walizki kosztował pasażerkę 70 Euro. Na lotnisku panował typowy zgiełk. Kolejki, pośpiech i kontrola bagażu podręcznego, która dla jednej z pasażerek okazała się wyjątkowo kosztowna. Gdy umieściła swoją niewielką walizkę w metalowym stelażu Ryanair, była przekonana, że spełnia wymogi linii. Niestety, obsługa zwróciła uwagę na jeden szczegół. Uchwyt walizki, który nie chował się całkowicie. Wystający uchwyt walizki kosztował pasażerkę 70 euro, ponieważ według personelu lotniska sprawiał, że bagaż przekraczał dozwolone wymiary. Próby tłumaczenia nie przyniosły skutku – zamiast elastyczności spotkała się z chłodnym: „Potrzebuję pani danych karty”. Inni pasażerowie również zgłaszali podobne problemy. Niektórzy nie kryli łez frustracji. Drobne odstępstwa od regulaminu kończyły się wysokimi dopłatami, często pobieranymi bez dyskusji. Bezkompromisowe: płacisz lub nie lecisz. Podróżnych na pokładzie Ryanair często czekają przykre niespodzianki, a problematycznych czy kłopotliwych sytuacji na lotniskach jest wiele. Wystający uchwyt walizki kosztował pasażerkę 70 Euro - czy dopłata była uzasadniona? Dopłata w wysokości 70 euro za wystający uchwyt walizki budzi wątpliwości. Zwłaszcza w sytuacji, gdy bagaż wpasowuje się w wymiary określone przez Ryanair. Przepisy dotyczące bagażu podręcznego są stosunkowo restrykcyjne. Jednocześnie linie lotnicze mają prawo egzekwować ich przestrzeganie w trosce o bezpieczeństwo i komfort podróżnych, jednak w przypadku tak drobnego szczegółu jak lekko wystający uchwyt, można zastanowić się, czy naprawdę stanowi to zagrożenie. Wystający uchwyt walizki kosztował pasażerkę 70 Euro dopłaty. Pasażerowie mają wiele przygód z Ryanair. fot. gettyimages.com Przewoźnik może argumentować, że dokładne przestrzeganie wymiarów pozwala na optymalizację przestrzeni w kabinie, ale dla pasażerów taka dopłata wydaje się bardziej formą dodatkowego zarobku niż faktyczną troską o bezpieczeństwo. W końcu, przy zachowaniu ostrożności, drobiazg jak uchwyt raczej nie zagraża stabilności bagażu ani komfortowi innych pasażerów. Zatem, czy ta dodatkowa opłata to konieczność, czy raczej kolejny sposób, by zarobić na podróżnych? Przygody z Ryanair trwają… … nieco ironiczne zdanie nabiera jednak sensu przy wielu dziwnych i problematycznych sytuacjach, jakie spotykają podróżnych. Pasażerowie, którzy skorzystali z usług tej taniej linii lotniczej, nieraz doświadczyli zaskakujących sytuacji. A te potrafią zmienić całą podróż w istną przygodę. Jednym z takich przypadków jest pasażer wyrzucony z pokładu samolotu z powodu pilnej potrzeby skorzystania z toalety.Inny podróżny, który wykupił specjalnie miejsce przy oknie, otrzymał siedzenie bez okna, choć teoretycznie w rzędzie „nie od korytarza” – z takim zaskoczeniem trudno się pogodzić. A wystający uchwyt walizki kosztował pasażerkę 70 Euro, co tylko dopełnia obrazu restrykcyjnych zasad, które często nie wydają się adekwatne do sytuacji. W Ryanair podróżni muszą liczyć się z różnymi niespodziankami, od nieoczekiwanych opłat po zmieniające się zasady, które potrafią wywrócić całą podróż do góry nogami. Excerpt: Podróże z Ryanair bywają pełne przygód. Ostatnio pasażerka musiała dopłacić na lotnisku, choć jej walizka idealnie mieściła się w stelażu do pomiaru. Wystający uchwyt walizki kosztował pasażerkę 70 Euro. ### Pielęgniarka zwolniona za kontrowersyjne prezenty Pozwała szpital i wygrała. Pielęgniarka zwolniona ze szpitala za kontrowersyjne prezenty pożegnalne wygrała w sądzie. W ramach rekompensaty dostała odprawę i odszkodowanie od szpitala. Czy “fuck off spray” powinien być powodem do zwolnienia? Podczas ostatniej nocnej zmiany przed przeniesieniem na inny oddział pielęgniarka zostawiła 28 pożegnalnych upominków dla kolegów. Wśród nich – długopisy z napisem „Nie możemy naprawić głupoty, ale możemy ją uśpić” i odświeżacze powietrza „Fuck off spray – trzyma idiotów z dala do 4 godzin”. Szpital? Zero poczucia humoru. Uznał to za „obraźliwe i niezgodne ze standardami organizacji” i natychmiast zwolnił pielęgniarkę. Ta jednak nie dała za wygraną i ruszyła do sądu, który przyznał jej rację: prezenty były niestosowne, nietypowe, ale zwolnienie na miejscu to „opcja nuklearna” – i kosztowna, bo szpital musi teraz wypłacić jej 23 000 euro. Pielęgniarka zwolniona za kontrowersyjne prezenty dla kolegów Zwolniona dyscyplinarnie pielęgniarka zostawiła dla swoich kolegów drobne upominki – długopisy i odświeżacze powietrza. Gest złośliwy? Raczej nietypowy sposób na pożegnanie z zespołem, być może wynikający z zażyłości i specyficznego humoru panującego wśród personelu. Nie było publicznego wręczania, ceremonii ani złośliwego podtekstu – prezenty po prostu czekały na kolegów. Niestety, szpital nie podzielił jej poczucia humoru i uznał je za obraźliwe. Kto czasami nie chciałby mieć w kieszeni “fuck off spray”? Kto z nas nie marzył czasem o posiadaniu w kieszeni „fuck off sprayu”? Szczególnie w realiach niedofinansowanej służby zdrowia, gdzie napięcia są na porządku dziennym. Choć może taki spray przydałby się nie tyle kolegom z pracy, ile dyrekcji szpitala? Oczywiście to stwierdzenie jest żartem, jednak… Wracając do pielęgniarki: po korzystnym dla niej wyroku sądu rejonowego w Arnhem z marca 2025 roku, nie wróciła do pracy w szpitalu. Zamiast tego otrzymała wysokie odszkodowanie. Holenderskie prawo pracy przewiduje możliwość zwolnienia dyscyplinarnego za poważne przewinienia, ale podkreśla, że taka decyzja musi być proporcjonalna do przewinienia. W tym przypadku sąd uznał, że kontrowersyjne prezenty były niestosowne, ale nie na tyle, by uzasadniać natychmiastowe zwolnienie. To przypomnienie, że choć humor w miejscu pracy może łagodzić stres, warto pamiętać o granicach i różnej wrażliwości współpracowników. Excerpt: Pozwała szpital i wygrała. Pielęgniarka zwolniona ze szpitala za kontrowersyjne prezenty pożegnalne wygrała w sądzie. W ramach rekompensaty dostała odprawę i odszkodowanie od szpitala. Czy “fuck off spray” powinien być powodem do zwolnienia? ### Ryanair uruchamia program subskrypcyjny Prime Szef tanich irlandzkich linii lotniczych zarzekał się, że do tego nie dojdzie, ale jednak - Ryanair uruchomił program lojalnościowy. „Prime” będzie funkcjonowało w modelu subskrypcyjnym. Ile kosztuje i co można zyskać w ramach tej oferty? Czy ryanairowski „Prime” w ogóle się opłaca? Program „Prime” uruchomiono w dniu wczorajszym, w poniedziałek 24 marca 2025 roku. Koszt 12-miesięcznej subskrypcji wynosi 79 funtów lub euro (339 zł). Zasadniczo, jest to program lojalnościowy, w którym co miesiąc opłacamy subskrypcję. Zapewnia ona dostęp do konkretnych bonusów. W swoich założeniach to taki „abonament”, który ma zachęcać do jak najczęstszego korzystania z usług Ryanaira. Ryanair uruchamia subskrypcję „Prime” Na jakie korzyści może liczyć pasażer, który zdecyduje się na subskrypcję „Prime”? Wydaje się, że największym atutem tego programu będzie dostęp do ekskluzywnych, w domyśle - tańszych - ofert. Tańsze bilety będą oferowane wyłącznie subskrybentem, mają nie być dostępne w „zwykłej sprzedaży". W ciągu roku pojawi się 12 takich ofert, po jednej w każdym miesiącu. Oprócz tego w ramach „Prime” będzie można otrzymać możliwość wyboru miejsca w samolocie (ograniczone do „maksymalnie 12 miejsc” w roku) oraz ubezpieczenie podróżne. Po więcej szczegółów odsyłamy na oficjalną stronę Ryanaira. Tanie linie Ryanair uruchomiły program lojalnościowy (fot: screenshot Ryanair) Tanie linie Ryanair uruchomiły program lojalnościowy (fot: screenshot Ryanair) Ile można zaoszczędzić w ramach „Prime”? W jaki sposób będzie działał program „Prime”? - Członkowie Ryanair „Prime”, płacąc skromne 79 euro za pełną 12-miesięczną subskrypcję, zyskają dostęp do 12 wyjątkowych wyprzedaży miejsc rocznie (jedna w każdym miesiącu), bezpłatnej rezerwacji miejsc i bezpłatnego ubezpieczenia za każdym razem, gdy będą latać z europejską linią lotniczą nr 1 - komentuje Dara Brady, pełniące funkcję Chief Marketing Officer w Ryanairze. Czy to się będzie opłacać? - Program zapewni ogromne oszczędności w wysokości nawet 420 euro dla członków, którzy odbędą 12 podróży w roku. Natomiast nawet członkowie „Prime”, którzy latają tylko 3 razy w roku, zaoszczędzą 105 euro – to więcej niż 79 euro za członkostwo w „Prime” - dodaje Brady. Ograniczenie ilości subskrypcji - Jeśli więc lubisz latać regularnie i jednocześnie chciałbyś zaoszczędzać pieniądze, to Ryanair „Prime” jest oczywistym wyborem - podsumowuje Chief Marketing Officer Ryanaira. Podsumowując, nietrudno zauważyć, że nowa oferta ze strony Ryanaira przypomina program Wizz Discount Club, który oferuje Wizz Air. Dodajmy, iż mamy do czynienia z ofertą ograniczoną pod względem ilościowym. Tylko 250 tysięcy osób będzie mogło wykupić „Prime”. Obowiązuje prosta zasada „kto pierwszy, ten lepszy”. Największe tanie linie lotnicze w Europie Ryanair to największe tanie linie lotnicze w Europie i jedne z największych na świecie. Ich siedziba znajduje się w irlandzkim Dublinie. W Polsce Ryanair połączenia realizuje z 13 portów lotniczych. Irlandzkie tanie linie lotnicze dysponują sześcioma bazami, w których stacjonują 44 samoloty. Spółka została założona w 1985 przez Tony’ego Ryana i jego dzieci. Pierwsze połączenie lotnicze zostało uruchomione w lipcu 1985. Połączyło ono irlandzkie miasta Waterford z portem lotniczym Londyn-Gatwick. Excerpt: Ile kosztuje i co można zyskać w ramach tej oferty? Czy ryanairowski „Prime” w ogóle się opłaca? ### Wzrost przypadków pornografii dziecięcej w Niemczech Statystyki przerażają. Widać w nich niepokojący wzrast przypadków pornografii dziecięcej w Niemczech. Co się dzieje w południowych landach i jaka jest przyczyna? W prawie połowie tych przestępstw chodzi o rozpowszechnianie treści pornograficznych. W południowych Niemczech, zwłaszcza w regionie Badenii-Wirtembergii, odnotowano niepokojący wzrost przestępczości, w szczególności wśród młodzieży. Zgodnie z danymi Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, liczba przestępstw seksualnych w ubiegłym roku wzrosła o 13,8%. Osiągnęła 14.420 przypadków. Szczególnie niepokojący jest wzrost liczby przypadków związanych z rozpowszechnianiem treści pornograficznych. Aż o 20%, osiągając 6.777 zgłoszeń. Przemoc fizyczna wśród dzieci również wykazuje niepokojący trend, z 13,2% wzrostem w przypadku dzieci poniżej 13. roku życia. Wśród młodszych osób (14-17 lat) również zauważono wzrost przestępczości, zwłaszcza w zakresie przemocy. Jest to skutkiem, zdaniem ekspertów, łatwiejszego dostępu do materiałów szkodliwych w internecie. Wzrost przypadków przemocy w szkołach wskazuje na poważne problemy wychowawcze i psychologiczne. Widać pilną potrzebę interwencji, zarówno w sferze edukacyjnej, jak i legislacyjnej. Niepokojący wzrost przypadków pornografii dziecięcej w Niemczech - przyczyny W Niemczech zauważono niepokojący wzrost przypadków pornografii dziecięcej. To stawia pytanie, dlaczego ten problem staje się coraz bardziej widoczny? Statystyki są bardzo niepokojące. Dlaczego w dobie cyfryzacji dzieci i młodzież, którzy są naturalnie bardziej podatni na zagrożenia, stają się celem przestępców internetowych? Główne przyczyny to łatwiejszy dostęp do materiałów pornograficznych w internecie oraz powszechne korzystanie z mediów społecznościowych i aplikacji do przesyłania treści, które umożliwiają szybkie i anonimowe rozpowszechnianie nielegalnych treści. Co więcej, dzieci, ale także ich rówieśnicy, mogą nie zdawać sobie sprawy z ryzyka, jakie niosą takie działania. Jak więc możemy zabezpieczyć najmłodszych przed tym niebezpieczeństwem, skoro ich kontakt z siecią jest niemal nieograniczony? Problem dotyczy zarówno dzieci, które mogą nieświadomie stać się sprawcami, jak i tych, którzy są ofiarami. Czym może być spowodowany ten wzrost i jak skutecznie zapobiegać takim przestępstwom? Jak chronić własne dziecko? W Niemczech Południowych, jak i w całym kraju, ochrona dziecka przed zagrożeniami w internecie i poza nim staje się zadaniem dla rodziców. Warto zwrócić uwagę na to, w jakie miejsca dziecko ma dostęp w internecie, jakie aplikacje i portale wykorzystuje oraz z kim się kontaktuje. Jeżeli zauważymy u dziecka zmiany w zachowaniu, takie jak wycofanie się, lęki, problemy ze snem czy trudności w koncentracji, mogą to być sygnały, że dziecko znalazło się w niebezpieczeństwie. W takim przypadku warto jak najszybciej skontaktować się z odpowiednimi służbami, jak np. Policją, organizacjami zajmującymi się ochroną dzieci, czy szkołą, która także ma obowiązek reagować na sygnały zagrożenia. Warto wiedzieć, że w Niemczech istnieją liczne instytucje wspierające rodziców. Przykładem jest NCMEC (National Center for Missing and Exploited Children). Mogą one pomóc w sytuacjach kryzysowych. Edukacja i otwarta rozmowa z dzieckiem to najlepsza droga, by zmniejszyć ryzyko zagrożeń. Wzrost przypadków pornografii dziecięcej w Niemczech jest niepokojący Excerpt: Statystyki przerażają. Widać w nich niepokojąco wzrasta przypadków pornografii dziecięcej w Niemczech. Co się dzieje w południowych landach i jaka jest przyczyna? W prawie połowie tych przestępstw chodzi o rozpowszechnianie treści pornograficznych. ### Pierwszy przypadek zakażenia ptasią grypą u owcy w UK Na terenie Wielkiej Brytanii oficjalnie potwierdzono pierwszy przypadek występowania ptasiej grypy u owcy. Obecność wirusa H5N1 u owcy została potwierdzona na terenie farmy położonej w hrabstwie Yorkshire. Miało to miejsce w wyniku rutynowej kontroli zwierzą gospodarskich. Wirus został również wykryty u innych zwierząt, konkretnie — u ptaków — obecnych w tym samym gospodarstwie. Ptasia grypa u owcy w UK - co wiemy? Informację w związku z tym zakażeniem potwierdzono przez Głównego Lekarza Weterynarii Wielkiej Brytanii na oficjalnych stronach rządowych. Zaznaczmy bardzo wyraźnie, iż chodzi o przypadek pojedynczej owcy. Pozytywny wynik uzyskano po wielokrotnym badaniu próbki mleka. Dodajmy, iż brytyjska DEFRA wprowadziła nadzór nad zwierzętami gospodarskimi po tym, jak doszło do licznych zakażeń krów mlecznych w USA. „Zakażona owca zostały humanitarnie wybita, aby umożliwić przeprowadzenie szeroko zakrojonych testów. Dalsze testy pozostałego stada owiec na terenie gospodarstwa zostały przeprowadzone przez krajowe laboratorium referencyjne ds. grypy ptaków w Animal and Plant Health Agency w Weybridge. Wśród pozostałych członków stada nie wykryto zakażeń wirusem ptasiej grypy. Mamy zatem do czynienia z pojedynczym przypadkiem zakażenia wirusem H5N1 u ssaka"- jak czytamy w oficjalnym komunikacie. Dodajmy, iż w UK mamy do czynienia z pierwszym takim przypadkiem. W innych krajach zakażenia ptasią grypą wśród innych zwierząt gospodarskich już się zdarzały. Pierwszy przypadek zakażenia ptasią grypą u owcy w UK (fot: Getty Images) Główny Lekarz Weterynarii Wielkiej Brytanii wzywa do zachowania czujności Warto zaznaczyć, iż „nie ma dowodów sugerujących zwiększone ryzyko [zakażenia wirusem ptasie grypy] dla populacji zwierząt gospodarskich”, jak czytamy w oficjalnym komunikacie. Niemniej, Główny Lekarz Weterynarii Wielkiej Brytanii wzywa wszystkich hodowców do zachowania czujności. Apeluje o zachowanie odpowiedniej bioasekuracji w tym zakresie. Takie działania są niezbędne do ochrony zdrowia i dobrostanu ich zwierząt. „Mają również kluczowe znaczenie dla zapobiegania dalszego rozprzestrzenianiu się choroby w przypadku wybuchu epidemii” - jak dodano. Ptasia grypa to ostra choroba zakaźna występująca powszechnie u ptaków. Jest ona wywołana przez typ A wirusa grypy (Influenzavirus A). Obecnie występuje na całym świecie. Wszystkie gatunki ptaków są podatne na zarażenie się wirusem. Najgroźniejszym obecnie szczepem wirusa jest szczep H5N1. Wyewoluował on najprawdopodobniej w ogromnych fermach. Stało się tak na skutek nienaturalnego zagęszczenia hodowanego drobiu, złych warunków sanitarnych i innych czynników. Czym jest ptasia grypa? Dr Meera Chand, szefowa ds. nowych zakażeń w brytyjskim Department for Environment, Food and Rural Affair, powiedziała, że obecne dowody „sugerują, że wirusy ptasiej grypy, które widzimy krążące po całym świecie, nie rozprzestrzeniają się łatwo na ludzi”. - Ryzyko ptasiej grypy dla ogółu społeczeństwa pozostaje bardzo niskie - jak zaznaczał dr. Chand, jak cytujemy za serwisem informacyjnym BBC. Dodajmy jednak, że 1,78 miliona ptaków hodowlanych i trzymanych w niewoli zostało wybitych między listopadem a lutym z powodu rozprzestrzeniania się choroby w Wielkiej Brytanii. Excerpt: Obecność wirusa H5N1 u owcy została potwierdzona na terenie farmy położonej w hrabstwie Yorkshire. Miało to miejsce w wyniku rutynowej kontroli zwierzą gospodarskich. ### Conor McGregor chce zostać prezydentem Kontrowersyjny zawodnik sportów walki coraz częściej i chętniej pojawia się w towarzystwie polityków, w tym Władimira Putina. Głośniej wypowiada się o polityce, patriotyzmie i swojej intrygującej wizji państwa. Ostatnio Conor Mcgregor twierdził, że chce zostać prezydentem. Czy to tylko chwilowy zryw. A może w irlandzkiej polityce pojawi się wyjątkowo interesująca osoba? Conor McGregor, znany przede wszystkim ze swojego dynamicznego stylu walki w MMA, od jakiegoś czasu stawia coraz większy krok w stronę polityki. To może wydawać się zaskakujące dla wielu jego fanów. Co zawodnik MMA robi w polityce? Jego polityczne wypowiedzi zyskały na znaczeniu, gdy zaczął wyrażać silne poglądy na temat imigracji i bezpieczeństwa publicznego w Irlandii. Choć początkowo McGregor trzymał się z dala od politycznych tematów, mówiąc w 2015 roku, że "f*** polityka", jego ostatnie oświadczenia wskazują na znaczną zmianę. Teraz, po latach kontrowersji i pośrednich związków z polityką (np. spotkania z Donaldem Trumpem), mówi o chęci ubiegania się o urząd prezydenta Irlandii. Conor McGregor przed spotkaniem z prezydentem Trumpem, fot. gettyimages.com Jego antyimigrancka retoryka i krytyka rządu w Dublinie sprawiły, że wielu widzi w nim kandydata z populistycznymi tendencjami. McGregor, który zyskał ogromną popularność na arenie międzynarodowej, wykorzystuje swoją rozpoznawalność, aby wpłynąć na debatę publiczną w Irlandii, co jednocześnie sprawia, że jego polityczne ambicje budzą emocje – od entuzjazmu po krytykę. To zjawisko pokazuje, jak sportowcy mogą stawać się nowoczesnymi liderami, którzy przenoszą swoją popularność z ringu na scenę polityczną. Conor McGregor chce zostać prezydentem Conor McGregor chce zostać prezydentem Irlandii. Ta niespodziewana polityczna ambicja wywołuje mieszane reakcje. Choć dla wielu brzmi to jak żart, sam McGregor mówi o tym poważnie. Twierdzi, że jego popularność i podejście do zarządzania mogłyby przynieść prawdziwą zmianę w kraju. Jego platforma opiera się na krytyce obecnych elit politycznych, obiecuje bardziej narodowe podejście do imigracji oraz większą dbałość o bezpieczeństwo obywateli. McGregor zyskał międzynarodową sławę dzięki MMA. Teraz wierzy, że jego charyzma i umiejętność przyciągania uwagi mogą przekuć się na poparcie społeczne. Choć nie ma jeszcze formalnego poparcia dużych partii, jego kontrowersyjna osobowość sprawia, że jest w stanie przyciągnąć uwagę. Niezależnie od tego, czy traktować to jako poważny ruch, czy raczej marketingowy trik, jedno jest pewne: McGregor nie boi się wyzwań. Jego droga do polityki może być równie spektakularna, jak jego kariera sportowa. Czy kontrowersyjny sportowiec ma szanse w wyborach? Conor McGregor chce zostać prezydentem Irlandii, ale czy kontrowersyjny sportowiec MMA ma szanse na osiągnięcie tak wysokiego stanowiska? Historia zna przypadki sportowców i aktorów, którzy przeszli z ringu lub ekranu do polityki. Przykłady? Obecny prezydent Ukrainy. Arnold Schwarzenegger, który stał się gubernatorem Kalifornii, czy Vince Lombardi, legendarny trener futbolu amerykańskiego, który wszedł do polityki. Z kolei w Polsce polityką zajmowali się m.in. Andrzej Gołota, który choć nie wszedł na najwyższe szczeble, to próbował swoich sił w wyborach. Z kolei McGregor, z jego kontrowersyjnymi poglądami, bliskimi relacjami z Putinem i niejednokrotnie ekstremalnymi wypowiedziami, może budzić obawy. Wprawdzie ma niepodważalną popularność. Jednak czy to wystarczy, by zyskać szerokie poparcie? Jego droga do prezydentury może być trudna. Zwłaszcza w obliczu ostrych poglądów i historycznych powiązań z kontrowersyjnymi liderami. Z drugiej strony, jak pokazuje przykład Trumpa, kontrowersyjna osobowość w polityce może przyciągnąć nie tylko krytyków, ale i zagorzałych zwolenników. Excerpt: Kontrowersyjny zawodnik sportów walki coraz częściej i chętniej pojawia się w towarzystwie polityków, w tym Władimira Putina. Głośniej wypowiada się o polityce, patriotyzmie i swojej intrygującej wizji państwa. ### W 2030 pogorszy się sytuacja wszystkich rodzin w UK Jak wynika z analiz przeprowadzony przez ośrodek analityczny Joseph Rowntree Foundation do 2030 standard życia wszystkich rodzin w Wielkiej Brytanii spadnie. Osoby o najniższych dochodach będą biednieć dwa razy szybciej, niż osoby o średnich i wysokich dochodach. Jednym z haseł, pod jakim Partia Pracy wygrała ostatnie wybory, była poprawa sytuacji życiowej osób mieszkających w Wielkiej Brytanii. W grudniu 2024 premier Keir Starmer ogłosił serię „kamieni milowych”. Wszystkie miały zostać osiągnięte przed kolejnymi wyborami powszechnymi zaplanowanymi na 2029 rok. Pierwszym z nich było „włożenie większej ilości pieniędzy do kieszeni ludzi pracujących”. Szef brytyjskiego rządu wielokrotnie używał tego sformułowania. Czy jednak osiągnięcie tak zdefiniowanego „kamienia milowego” jest w ogóle możliwe? Jak czytamy na łamach „Guardiana” twarde dane wskazują na to, że obietnice Labour i premiera Starmera będzie można włożyć między bajki... Przeciętna rodzina na Wyspie zbiednieje o 1400 funtów w skali roku Analiza ekonomiczna opracowana przez powszechnie poważany think-tank Joseph Rowntree Foundation została opublikowana tuż przed wystąpieniem Rachel Reeves w ramach Spring Statement. Będzie ono miało miejsce w przyszłą środę, 26 marca 2025 roku. Wnioski ekspertów z JRF w tym zakresie są doprawdy ponure. Szczegółowa analiza ekspertów wykazała, iż rok 2024 był rokiem szczytowym, jeśli idzie o kwestię wysokości standardu życia w UK. Kolejne lata będą już tylko gorsze. Do 2030 roku przeciętna rodzina na Wyspie zbiednieje o 1400 funtów w skali roku. Oznacza to, że ich dochód rozporządzalny zmniejszy się o 3%. Z kolei gospodarstwa domowe o najniższych dochodach będą tracić 900 funtów rocznie. W ich przypadku strata sięgnie 6%. Sytuacja rodzin w UK - jak zmieni się do 2030 roku? Analizy JRF wskazują, że jakość życia w UK do 2030 się nie poprawi. Premier Starmer nie tylko nie dotrzyma składanych obietnic, ale będzie szefował pierwszemu rządowi od 1955 roku, pod którego władzą Brytyjczykom będzie się żyło gorzej. W 2030 pogorszy się sytuacja wszystkich rodzin w UK (fot: Getty Images) W porównaniu z rokiem 2025, w 2030 przeciętny posiadacz kredytu hipotecznego zapłaci około 1400 funtów więcej odsetek w skali roku. Przeciętny najemca będzie musiał do swojego czynszu dołożyć kolejne 300 funtów rocznie. Te podwyżki będą o tyle boleśniejsze, bo średnie zarobki spadną o 700 funtów rocznie. Najmocniej oberwą - znów! - najbiedniejsi. Najmniej majętna jedna trzecia część społeczeństwa zostanie dotkniętą nieproporcjonalnie rosnącymi kosztami mieszkaniowymi, spadającymi realnymi zarobkami i zamrożonymi progami podatkowymi, jak czytamy na „Guardianie". Czemu nie wyższe podatki dla najbogatszych? Alfie Stirling powiedział, że dalsze cięcia w budżecie nie są sposobem na poprawę poziomu życia w UK. Zamiast tego, Reeves powinna rozważyć podniesienie podatków dla najbogatszych. Jak dyrektor ds. analiz i polityki w JRF argumentował swoją tezę? - Nie ma wątpliwości, że rząd stoi w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Mierzy się z niepewnością ekonomiczną, zarówno krajową, jak i międzynarodową. Ale sposób zarządzania tymi wyzwaniami jest kwestią wyboru politycznego - komentuje Stirling, jak cytujemy za „Guardianem". Zdaniem dyrektora JRF próba odbudowania finansów publicznych poprzez cięcia zasiłków dla niepełnosprawnych jest „zła i ostatecznie okaże się kontrproduktywna". - Zamiast tego rząd powinien zająć [...] bezpośrednim podnoszeniem poziomu życia, w ramach swojej strategii wzrostu - dodawał Alfie Stirling. Excerpt: Jak wynika z analiz przeprowadzony przez ośrodek analityczny Joseph Rowntree Foundation do 2030 standard życia wszystkich rodzin w Wielkiej Brytanii spadnie. ### Rachel Reeves tnie wydatki na administrację - oszczędności sięgną 2 mld rocznie Rachel Reeves zapowiada redukcję brytyjskiej służby cywilnej o 10 000 etatów. Dzięki temu koszty funkcjonowaniu rządu w UK do 2030 roku zostaną obniżone o 15%. Uzyskane w ten sposób oszczędności w publicznych finansach sięgną nawet 2 miliardów funtów rocznie. W dniu wczorajszym, w niedzielę 23 marca 2025 roku kanclerz skarbu potwierdziła rządowe plany redukcji kosztów „działania” brytyjskiego rządu. Plany w tym zakresie mają zostać zrealizowane do końca tej dekady, do 2030 roku. Rachel Reeves zapowiada zmniejszenie kosztów ponoszonych przez podatnika na Wyspach o 15%. Oszczędności mają spowodować likwidacją 10 tysięcy miejsca pracy. „Odchudzenie” Whitehall sprawi, że zatrudnienie stracą pracownicy służby cywilnej. Zwolnienia i oszczędności mają przełożyć się na wzrost gospodarczy - To, jak świat się zmienił, ma wpływ na wzrost gospodarczy. Widać, to w każdym kraju - komentowała kanclerz Reeves w programie BBC's Sunday prowadzonym przez Laurę Kuenssberg. - Myślę, że każdy, kto prowadzi biznes, zgodzi się, że to jest możliwe. Da się to dostrzec, jeśli spojrzy się na postępy w technologii, w AI, z których już korzystamy w HMRC i w DWP - dodawała. W jaki sposób rząd Labour będzie chciał wykorzystać oszczędności uzyskane w ramach „odchudzania” administracji? - Dzięki temu będziemy mogli zainwestować więcej w ludzi pracujących na pierwszej linii. Nauczycieli w naszych szkołach, policjantów na ulicach, albo w lekarzy i pielęgniarki w szpitalach. To jest właściwa rzecz do zrobienia - tłumaczy redaktor Kuenssberg koncepcje rządu kierowanego przez Keira Starmera. Rachel Reeves tnie wydatki na administrację - oszczędności sięgną 2 mld rocznie (fot: Getty Images) Jednocześnie Rachel Reeves zaznaczyła, iż Partia Pracy nie zwiększy ani podatków, ani wydatków na zwiększenie jakości usług publicznych. - To nie jest możliwe w dzisiejszym świecie - zaznaczała w rozmowie na antenie BBC. Brytyjskie urzędy czeka „chaos” Zapowiedzi kanclerz skarbu wywołały natychmiastową reakcję ze strony związków zawodowych. Cięcia zapowiadane przez rząd Labour uderzą w usługi publiczne, które i tak były niedofinansowane w trakcie, gdy u władzy pozostawała Partia Konserwatywna. Mówią krótko, brytyjskie urzędy czeka „chaos”, jak mówi sekretarz generalna związku zawodowego Public and Commercial Services, Fran Heathcote. Zwraca ona uwagę, że 2 mld funtów to „arbitralna kwota, [...] wzięta z powietrza”. Zakresie cięć nie jest wynikiem dogłębnej analizy sytuacji w administracji, tylko zwyczajnym wymysłem polityków. - Cięcia nie tylko zaszkodzą naszym członkom, ale także społeczeństwu, któremu służymy, i usługom, na których polega - mówi bez ogródek sekretarz generalna PCA. Jej zdaniem cięcia w administracji nie przełożą się na wzrost gospodarczy. Dodajmy, iż według ONS w grudniu 2024 roku w ramach Civil Service zatrudnionych było około 547 735 osób. Liczba to obejmuje nie tylko osoby zatrudnione na stałe, ale także pracowników tymczasowych. Rachel Reeves twardo trzyma się zasad fiskalnych Z kolei Mike Clancy, sekretarz generalny związku zawodowego Prospect, zwrócił uwagę, iż musi zostać dokonana „realistyczna ocena tego, czego służba cywilna nie zrobi w przyszłości w wyniku tych cięć”. - Urzędnicy państwowi na wszystkich stanowiskach pomagają społeczeństwu i realizują misje rządu. Zwolnienie ich będzie uderzy w brytyjskie społeczeństwo - dodawał. Kanclerz Reeves broni decyzji podjętych przez rząd i strategii przyjętej przez jej resort. Głównym celem, jaki stawia sobie gabinet Keir Starmera jest wzrost gospodarczy. Przypomnijmy, gospodarka UK wzrosła zaledwie o 0,1% w styczniu 2025. Rachel Reeves „nie jest zadowolona z liczb, które widzimy w tej chwili”, jak mówiła na antenie Sky News. - Nie da się w ciągu kilku miesięcy odwrócić ponad dekady stagnacji gospodarczej. Jednak wprowadzamy niezbędne zmiany, aby Wielka Brytania znów zaczęła rosnąć. Żeby więcej pieniędzy trafiło do gospodarki - mówiła w programi „Sky News’ Sunday Morning". Brytyjska kanclerz skarbu podkreśliła, że będzie trzymać się twardo wyznaczonych wcześniej zasad fiskalnych. Nie będzie podnosić podatków i będzie ciąć koszty na poziomie centralnym. Limit wydatków z państwowej kasy zostanie utrzymany i nie będzie przekraczany. Excerpt: Rachel Reeves zapowiada redukcję brytyjskiej służby cywilnej o 10 000 etatów. Dzięki temu koszty funkcjonowaniu rządu w UK do 2030 roku zostaną obniżone o 15%. ### Maksymalna podwyżka council tax wprowadzona w 9 na 10 przypadków Dziewięć na dziesięć councilów na terenie Anglii wprowadzi najwyższą możliwą podwyżkę council tax. Osoby mieszkające w Anglii trzeci rok z rzędu będą musiały przełknąć maksymalny wzrost podatku lokalnego. 88 proc. ze 153 lokalnych władz w Anglii wprowadzi w kwietniu 2025 podwyżkę council tax w wysokości 4,99%. Oznacza to, że dziewięć na dziesięć angielskich councili podniesie stawkę podatku lokalnego w możliwie maksymalnym wymiarze. Według analizy agencji prasowej PA, jeśli do wyniku doliczymy councile, które w tym roku podwyższą rachunki o 4,5% lub więcej, odsetek ten wzrośnie do ponad dziewięciu na dziesięć (94%). Podwyżka council tax w Anglii Dodajmy, iż niektóre władze lokalne na terenie Anglii otrzymały pozwolenie na podwyżkę council tax powyżej limitu 4,99%. W sumie sześć angielskich samorządów może podwyższyć stawkę podatku lokalnego o 10% w celu uniknięcia bankructwa. Teraz w gestii tych councilów jest decyzja o wysokości podwyżki, która dotknie ich obywateli. Jak czytamy na łamach „Guardiana” zarządzana przez Partię Pracy rada Bradford w Yorkshire oraz Newham we wschodnim Londynie dostały zielone światło na podniesienie rachunków odpowiednio o 9,99% i 8,99%. Z kolei rada Windsor i Maidenhead, która wnioskowała o podwyżkę o 25%, dostała pozwolenie na podniesienie podatku maksymalnie o 8,99%. Natomiast hrabstwo Somerset, rządzony przez Liberalnych Demokratów, i Trafford, kontrolowane przez Partię Pracy, otrzymały pozwolenie na podwyżkę nie większą, niż 7,4%. Taki sam limit dotyczy miasta Birmingham, zarządzanego przez Partię Pracy. Dodajmy, iż jest ono objęte specjalnymi środkami po ogłoszeniu upadłości w 2023 roku. Wzrost podatku lokalnego Minister ds. mieszkalnictwa, społeczności i samorządu lokalnego Angela Rayner stwierdziła, że rząd „dąży do utrzymania podatków dla ludzi pracujących na możliwie najniższym poziomie”. Niemniej, władze w Londynie „nie mają złudzeń” co do trudnej sytuacji finansowej wielu councilów. Maksymalna podwyżka council tax wprowadzona w 9 na 10 przypadków (fot: Getty Images) - Konieczne są trudne decyzje w samorządach lokalnych - mówiła minister Rayner stwierdziła w oświadczeniu parlamentarnym. - Zdajemy sobie sprawę z wagi podwyżek Mają one pomóc zapobiec dalszemu popadaniu tych councili w dalsze kłopoty finansowe. Jednak jasno daliśmy znać, że podwyżki muszą być zrównoważone z dbaniem o interesy mieszkańców - podsumowała, jak cytujemy za „Guardianem". Gdzie wzrost council tax będzie najmniej bolesny? Dla porównania dziewięć rad ograniczyło wzrost rachunków do mniej niż 4,5% w tym roku. Sunderland zdecydował się na podwyżkę o 4,49%. Kensington & Chelsea w zachodnim Londynie podwyższy lokalny podatek o 4%. Doncaster i Derby wybrały podwyżkę o 3,99%, natomiast North East Lincolnshire podniesie rachunki o 3,98%. Derby, rządzone przez mniejszościową administrację Partii Pracy, planowało podniesienie stawek podatku lokalnego o 4,99%. Jednak radni opozycji zmusili ją do wycofania się z tego pomysłu. Podatek lokalny w Essex wzrośnie o 3,75%, a w Rotherham o 3%. Council w Lincolnshire podwyższy rachunki o 2,99%. Z kolei Wandsworth w Londynie zatwierdził najniższą podwyżkę council tax w Anglii. Wyniesie ona 2%. Excerpt: Osoby mieszkające w Anglii trzeci rok z rzędu będą musiały przełknąć maksymalny wzrost podatku lokalnego. ### Najmocniejsze paszporty na świecie. Nowy ranking Niektórych może zaskoczyć, że najmocniejsze paszporty w nowym rankingu należą do Hiszpanii i Grecji. Przyczyny są mniej zaskakujące. To efekty programu „Golden Visa”. Najmocniejsze paszporty na świecie wyłania się zwykle biorąc pod uwagę kryterium liczby miejsc docelowych, do których ich posiadacze mogą dostać się bez konieczności posiadania wizy. W nowym rankingu wyłoniono najmocniejsze paszporty Ranking, w którym wyłoniono najmocniejsze paszporty na świecie, oddaje również warunki polityczne i geopolityczne. A także te dotyczące rozwoju gospodarczego i stosunków międzynarodowych. Mają one bezpośredni wpływ na swobodę przemieszczania się między krajami. Zarówno paszporty krajów europejskich, jak i paszporty Singapuru i Japonii dominują w najnowszym rankingu. Znalazły się także wyżej na liście od paszportu amerykańskiego, który traci na wartości. Co ciekawe – "USA Today" podaje, że coraz więcej „obywateli USA poszukuje alternatywnego miejsca zamieszkania i obywatelstwa za granicą”. Według najnowszej analizy dokonanej przez firmę migracyjną Astons, „Hiszpania i Grecja mają jedne z najpotężniejszych paszportów na świecie”. Paszporty te zapewniają bezwizowy dostęp do większej liczby krajów niż paszporty brytyjskie, amerykańskie, rosyjskie i chińskie. Hiszpański paszport liderem Jeśli weźmiemy pod uwagę najmocniejsze paszporty w Europie, to bezwzględnym liderem jest Hiszpania. Hiszpański dokument umożliwia dostęp do 177 krajów, z czego 133 nie wymaga żadnej wizy. Popularność hiszpańskiego paszportu wiąże się z faktem, że od 2013 roku Hiszpania prowadzi program rezydencji za inwestycję. Czyli schemat „Golden Visa”, dzięki któremu obcokrajowcy mogą otrzymać hiszpańską rezydencję i swobodę przemieszczania się w UE, gdy zainwestują co najmniej 50 000 euro w lokalną gospodarkę. Po uzyskaniu prawa pobytu, otwiera się droga do hiszpańskiego obywatelstwa. A zatem i hiszpańskiego paszportu. Programy „Golden Visa” stały się skutecznym sposobem na uzyskanie silnego paszportu. Grecka oferta silnego paszportu Drugą najbardziej atrakcyjną alternatywą i drugim najmocniejszym paszportem jest paszport Grecji. Obok Francji, Niemiec, Finlandii, Włoch, Holandii, Belgii, Luksemburga, Danii, Portugalii, Szwajcarii, Austrii, Norwegii i Irlandii, grecki paszport zapewnia dostęp do 176 krajów bez wizy. Pomimo silnego sprzeciwu liderów Unii Europejskiej wobec programów obywatelstwa za inwestycję (CBI) i rezydencji za inwestycję (RBI), Grecja nadal oferuje pięcioletni pobyt rodzinny dla imigrantów za minimalną inwestycję w wysokości 250 000 euro w lokalne nieruchomości. Jak podaje Forbes – od 2023 roku „próg inwestycji podniesiono do 800 000 euro na obszarach, na których istnieje duże zapotrzebowanie na mieszkania. A są nimi Ateny i Santorini. Oraz 400 000 euro innych, mniej popularnych miejsc. Oprócz wymienionych najmocniejszych paszportów w Europie, paszport brytyjski nadal pozostaje na wysokiej pozycji. Zapewnia on dostęp do 172 krajów. Paszport amerykański otwiera drzwi do 171 krajów. Natomiast paszport Rosji do 127 krajów, a Chin do 96 krajów. Excerpt: Najmocniejsze paszporty związane są z programem "Golden Visa". Należą do Hiszpanii i Grecji, które oferują rezydencję za inwestycję. ### Pomoc w nauce polskiego dla dzieci wracających z UK Jak dzieci polskich imigrantów w UK radzą sobie po powrocie do Polski z nauką języka polskiego? Na jaką pomoc mogą liczyć w ojczyźnie swoich rodziców? Jakie są doświadczenia naszych rodaków w tym zakresie? Na jednej z popularnych grup FB zrzeszających Polaków mających imigranckie doświadczenia w Wielkiej Brytanii pojawił się bardzo ciekawy wątek. Na forum „Wielkie i małe powroty z PL do UK :)” pani Matylda podniosła temat znajomości języka polskiego i pomocy w jego nauce wśród dzieci imigrantów po powrocie. Oto jej wpis: Cześć! Co dzieje się w Polsce z dziećmi, które po polsku nie piszą wcale, dużo rozumieją i mało mówią po polsku? Czy szkoły państwowe oferują jakaś pomoc tym dzieciom wracającym z emigracji? Jakie wsparcie oferują? Dzieci 9 i 11 lat. Czy jedyne wyjście to szkoła prywatna z wykładowym angielskim? W jaki sposób do jej prośby i problemu odnieśli się nasi rodacy? Co to matka, której dzieci „nie znają języka polskiego” Co ciekawe, wśród pierwszych najmocniej komentowanych wpisów nie zabrakło... krytyki. Czy wręcz zwykłego, internetowego hejtu! Autorce „dostaje się” za to, że jest „Matką-Polką”, której dzieci „nie znają języka polskiego”. Zwrócono jej uwagę, że znajomość polskiego wśród dzieci polskich imigrantów w UK to „sprawa oczywista". - Polski to nasz język ojczysty - pisze zdecydowanie Agnes. Ale czy taka krytyka jest słuszna? Czy jest uzasadniona? Warto dodać, iż Matylda odpowiada na takie argumenty. Zwraca uwagę, iż jej dzieci „znają język biernie, a nie czynnie”. Zaznaczmy, iż co innego znać język z domu, co innego znać język ze szkoły. Oczywiste jest, że w „polskim” środowisku dzieci „podłapują” niejako naturalnie język, którym posługują się jego rodzice. Ale czymś zupełnie innym jest regularna nauka danego języka. Jego gramatyki, słownictwa, ortografii, związków frazeologicznych i wszystkiego tego, co składa się na jego kulturę i historię. - A ja znam dzieci polskich rodziców, gdzie polski jest językiem używanym w domu i [...] dzieci nie mówią po polsku - zwraca uwagę Piotr. Inni uczestnicy dyskusji dodawali, że w UK nierzadko bardzo ciężko stworzyć odpowiednie warunki do nauki polskiego. - Ich tata nie jest Polakiem, nie mają też dziadków w Polsce, bo już nie żyją - zwraca uwagę Ania na tę kwestię. - Jak dziecko jest urodzone w UK, to chyba angielski powinien być pierwszym językiem. Wszystkie inne to bonus. Jak chce mówić po polsku to super, ale jak nie - to nie - dodaje trzeźwo Kasia. Pomoc w nauce polskiego dla dzieci wracających do Polski Z kolei Magdalena podzieliła się swoimi doświadczeniami po powrocie. - Szkoła dba. Maja dodatkowe godziny nauki - jak pisze. - Koleżanka wróciła. Była bardzo zadowolona. Może to zależy od szkoły, nie wiem. Nauczyciele byli bardzo wyrozumiali. - dodaje. U Ani było podobnie. - Mój syn (9 lat) miał dwa razy w tygodniu po godzinie dodatkowych zajęć. Nie miał problemu z rozumieniem polskiego. Trochę z pisaniem i tym, czym się zajmowali na lekcjach - dodaje. Pomoc w nauce polskiego dla dzieci wracających z UK (zdjęcie ilustracyjne - fot: Pxhere/CCO domena publiczna) - Moja umiała pisać i czytać po polsku oraz mówić. Miała dodatkowe godziny polskiego z uwagi na nieumiejętność kaligrafowania. Poszła do drugiej klasy. A i tak musiałam się nachodzić, żeby miała tę lekcję. Ale przewidziałam to. Do 3. roku życia nie poznała angielskiego. Dopiero jak poszła do przedszkola, to się nauczyła. Teraz jest naturalnie dwujęzyczna - dodaje inna uczestniczka dyskusji, Marta. Na jakie wsparcie mogą liczyć dzieci imigrantów wracających do Polski? „Uczniowie, którzy powracają z emigracji, mają także możliwość korzystania przez rok - 12 miesięcy - z dodatkowych zajęć wyrównawczych z poszczególnych przedmiotów. Łączny wymiar dodatkowych zajęć z języka polskiego i przedmiotowych zajęć wyrównawczych nie może przekroczyć pięciu godzin lekcyjnych tygodniowo” - jak czytamy na oficjalnej stronie powroty.gov.pl. Konkretnie, w kwestii nauki języka polskiego, przez rok po powrocie do kraju wymiar dodatkowych lekcji nie może być niższy przez dwie godziny lekcyjne tygodniowo. Excerpt: Jak dzieci polskich imigrantów w UK radzą sobie po powrocie do Polski z nauką języka polskiego? ### Czy cięcia w benefitach naprawdę działają? [analiza] Rząd Labour przymierza się do cięć wydatków w przyszłym budżecie. Gabinet Keira Starmera zapowiedział ograniczenie wydatków na zasiłki. Nacisk zostanie położony na ograniczenie wydatków na świadczenia zdrowotne i świadczenia z tytułu niepełnosprawności. Jakie ten ruch może mieć konsekwencje? W jaki jednak sposób takie szukanie oszczędności odbije się na brytyjskiej gospodarce? Labour zaciska pasa Brytyjskie władze planują zaoszczędzić miliardy funtów w budżecie. Pieniądze te mają się „znaleźć” dzięki ograniczeniu świadczeń socjalnych dla osób w wieku produkcyjnym. W założeniach efekty takich działań mają zmniejszyć deficyt. Mają również przynieść korzyści dla całej gospodarki na Wyspie oraz osobom, które w efekcie wrócą do pracy zawodowej. Czy jednak takie założenia są w ogóle słuszne? W ramach raportu BBC Verify przeanalizowało politykę w tej dziedzinie obowiązującą w ciągu ostatnich 15 lat. Na podstawie tych badań możemy ocenić potencjalne plany Partii Pracy i ich ewentualne efekty. Jakie efekt będzie miało obniżenie wysokości świadczeń? Według OBR koszty świadczeń zdrowotnych i zasiłków związanych z niepełnosprawnością rosną. Całkowite wydatki państwa na te świadczenia dla osób w Wielkiej Brytanii w wieku od 18 do 64 lat wzrosną z 48,5 mld funtów w latach 2023–2024 do 75,7 mld funtów w latach 2029–2030. Ujmując to bardziej obrazowo, jest to wzrost z 1,7% PKB Wielkiej Brytanii do 2,2%. Czy cięcia w benefitach naprawdę działają? [analiza] (fot: Getty Images)Aby zahamować wzrost wydatków, rząd może podjąć decyzję o „zamrożeniu” stawek np. PIP. Ich wysokość nie ulegałaby wzrostowi o wysokość inflacji. - To najłatwiejszy sposób na uzyskanie oszczędności w krótkim okresie - komentuje Eduin Latimer z Institute for Fiscal Studies. Według Resolution Foundation zamrożenie świadczeń tytułu niezdolności do pracy do 2030 roku pozwoliłoby zaoszczędzić 1 mld funtów rocznie. Zasadniczo zatem to nie rozwiązuje problemu dziury budżetowej. Analitycy BBC Verify dodają, iż za rządów poprzednich Partii Konserwatywnej w latach 2014–2020 większość świadczeń dla osób w wieku produkcyjnym nie rosła zgodnie ze stopą inflacji. „Utrudnienie” dostępu do świadczeń socjalnych Rząd UK może również „utrudnić” dostęp do niektórych zasiłków, np. PIP. Zamiast obniżać wysokość świadczeń, zmniejszyłoby to ilość osób, które je pobierają. Poprzedni rząd zaproponował utrudnienie osobom z zaburzeniami psychicznymi ubiegania się o zasiłek PIP. Niemniej, zmiana kryteriów przyznawania świadczeń w ciągu ostatnich 15 lat nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. BBC Verify zwraca uwagę, iż świadczenie PIP wprowadzono w 2013 w celu zastąpienia Disability Living Allowance. Miało ono przynieść oszczędności rzędu 1,4 mld funtów rocznie. Początkowo przewidywano, że dzięki temu liczba osób ubiegających się o świadczenie zmniejszy się łącznie o 606 000 (czyli o 28%). Jednakże ostatecznie reforma przyniosła oszczędności rzędu zaledwie 100 mln funtów rocznie do 2015. Liczba osób ubiegających się o zasiłek... wzrosła o 100 tys. (konkretnie o 5%). Kolejna próba ograniczenia dostępu do PIP podjęta w 2017 roku również zakończyła się fiaskiem. Czy cięcia w benefitach naprawdę działają? [analiza] (fot: Getty Images)- Rząd powinien działać ostrożnie, a nie spieszyć się z szukaniem oszczędności. Może to przynieść całkiem odwrotny skutek – mówi Louise Murphy z Resolution Foundation, jak cytujemy za serwisem informacyjnym BBC. Skuteczniejsze zachęcanie do powrotu na rynek pracy Innym sposobem, w jaki rząd może osiągnąć oszczędności, jest zachęcenie większej liczby osób do zrezygnowania z zasiłków i podjęcia pracy. Jak wynika z wyliczeń BBC Verify około 93% osób ubiegających się o zasiłek z tytułu niezdolności do pracy nie pracuje. Podobnie jest w przypadku 80% osób ubiegających się o zasiłek PIP. Jednym z potencjalnych sposobów zwiększenia wskaźników zatrudnienia mogłoby być regularne przeprowadzanie ponownej oceny osób pobierających zasiłek dla niezdolnych do pracy. OBR zwraca uwagę na spadek liczby osób ubiegających się o zasiłek dla niepełnosprawnych na początku lat 2010. Wynikał on właśnie z ponownej oceny osób, które otrzymywały to świadczenie. Jednak agresywny i uciążliwy system ponownej oceny może narazić na niebezpieczeństwo osoby niezdolne do pracy. Może także doprowadzić do nieoczekiwanych zakłóceń w systemie, jak wynika z wniosków BBC Verify. Ponowna ocena powinna odbywać się regularnie Niektórzy eksperci twierdzą jednak, że rząd powinien regularnie dokonywać ponownej oceny. Ich zdaniem należy sprawdzać, czy osoby pobierające świadczenia zdrowotne i z tytułu niepełnosprawności nadal są niezdolne do pracy. Jeśli okaże się, że ich sytuacja uległa zmianie, należy zapewnić im dodatkowe wsparcie, aby mogli wrócić na rynek pracy. - Brak ponownej oceny i rozmów kwalifikacyjnych skoncentrowanych na pracy zdecydowanie pogarsza sytuację - komentuje Jonathan Portes, były główny ekonomista w Department for Work & Pensions na łamach BBC. ### Rośnie zapotrzebowanie na budowlańców w UK Budowlańcy w UK nie powinni mieć problemów ze znalezieniem pracy. Rośnie zapotrzebowanie także na ogrodników, nauczycieli i pracowników gospodarczych. Z badania przeprowadzonego przez Recruitment and Employment Confederation (REC) oraz firmę Lightcast wynika, że spadł popyt na pielęgniarki weterynaryjne, kierowców samochodów dostawczych oraz maszynistów. Liczba ofert pracy, które pojawiły się w Wielkiej Brytanii w ubiegłym miesiącu, wyniosła ponad 1,5 mln. Stanowi to niewielki wzrost w porównaniu ze styczniem. A w lutym nastąpił spadek o 10 proc. Budowlańcy w UK poszukiwani Neil Carberry, który jest dyrektorem naczelnym REC, powiedział: - Firmy ciężko pracowały, aby odnotować wzrost w obliczu rosnących kosztów od czasu ogłoszenia budżetu. A uspokajające jest to, że niektóre z nich czują się teraz bardziej gotowe do zatrudniania pracowników. W tym kontekście nastąpił wzrost zapotrzebowania na pracowników budowlanych. Same firmy budowlane odnotowały wprawdzie w ostatnich miesiącach słaby poziom aktywności. Jest to związane z reakcją na niepewność dotyczącą perspektyw projektów mieszkaniowych i komercyjnych. Zmieniły to plany rządu, który zamierza zintensyfikować budowę domów. Z kolei obniżka stóp procentowych i rosnące ceny nieruchomości sprawiły, że firmy budowlane mają większą nadzieję na zwiększenie produkcji i zatrudnienie większej liczby pracowników. Budowlańcy w Wielkiej Brytanii poszukiwani / fot. Getty Images Sytuacja w innych sektorach Carberry dodał, że wzrost dotyczy także „znacznego wzrostu ogłoszeń w częściach sektora gastronomicznego i hotelarskiego, które znajdują się pod presją”. Podkreśli również, że nie doszło do trwałego ożywienia rekrutacji w branży IT. Jednak nadal istnieją duże możliwości dla takich pracowników. Na rynku jest 30 000 ofert pracy dla programistów i specjalistów ds. rozwoju oprogramowania. I prawie 12 000 ofert dla analityków biznesowych, architektów i projektantów systemów. Poszukiwani nauczyciele W Wielkiej Brytanii poszukiwani są na rynku nie tylko pracownicy budowlani. Rząd stawia sobie ambitny plan zatrudnienia 6500 nowych nauczycieli w Anglii do końca semestru. Analiza przeprowadzona przez National Foundation of Educational Research (NFER) pokazuje, że liczba nieobsadzonych wakatów jest w tej branży wyjątkowo wysoka. Rząd chce zainwestować 233 mln funtów w przyszłym roku w zachętę dla nauczycieli stażystów do nauki przedmiotów „deficytowych”. Jednak cele rekrutacyjne nadal nie są realizowane, twierdzi NFER. W przypadku szkół podstawowych, liczba stażystów w zawodzie nauczyciela spadła z 94 proc. celu rządowego w zeszłym roku do 88 proc. w tym roku, zgodnie z danymi Ministerstwa Edukacji. Natomiast w szkołach średnich, mimo że liczba nauczycieli wzrosła o 3 proc. od 2015 roku, liczba uczniów wzrosła o 15 proc. w tym samym czasie, więc zapotrzebowanie nadal jest duże. Excerpt: Budowlańcy w UK nie powinni mieć problemów ze znalezieniem pracy. Rośnie zapotrzebowanie także na ogrodników, nauczycieli i pracowników gospodarczych. ### Poród w Holandii. Co imigrantki powinny wiedzieć? System opieki okołoporodowej w Holandii jest jednym z najbardziej wspierających i dobrze zorganizowanych na świecie. O czym powinny zatem wiedzieć imigrantki, które przygotowują się do porodu w tym kraju? Dla par imigrantów pewne informacje dotyczące systemowego podejścia do porodu w Holandii mogą być zaskakujące, a obcokrajowcy mogą spotkać się z nimi po raz pierwszy. Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, że holenderski system opieki okołoporodowej jest niezwykle wspierający. Poród w Holandii Są pewne kluczowe sprawy dotyczące porodu w Holandii, o których każda przygotowująca się do niego imigrantka powinna wiedzieć. Dzięki temu będzie świadoma, jakiego wsparcia może oczekiwać. Położne są głównymi opiekunkami Porody domowe w Holandii są częstsze, niż można przypuszczać. A jedną z pierwszych różnic, jakie mogą zauważyć imigrantki przygotowujące się do porodu w Holandii, jest ta, że ich głównymi opiekunkami są położne. Położne w Holandii zajmują się niemal wszystkimi ciążami i porodami o niskim ryzyku. Dzięki temu zapewniają wysoce wyspecjalizowaną i fachową opiekę przez całą ciążę. Jeśli kobieta jest w ciąży o niskim ryzyku, położna prowadzi ją przez badania prenatalne, poród, a nawet rekonwalescencję po porodzie. Istnieją też kursy, które pomagają lepiej zrozumieć holenderski system okołoporodowy i przygotować się do samego porodu. W Holandii porody domowe są częste / fot. pixabay Wsparcie poporodowe – kraamzorg Wsparcie poporodowe w Holandii jest duże... Jedną z wyróżniających jego cech jest tzw. kraamzorg. To wyjątkowa forma opieki domowej po narodzinach dziecka. Usługa ta zapewnia profesjonalną pomoc do ośmiu dni po porodzie. Pielęgniarka przychodzi do domu matki, aby pomóc jej we wszystkim. Od opieki nad dzieckiem, po wsparcie w karmieniu piersią, a nawet lekkie prace domowe. Dla wielu obcokrajowców, którzy zostali rodzicami w Holandii, jest to nieoceniona pomoc w pierwszych dniach po porodzie. Wsparcie to dotyczy nie tylko czynności praktycznych. Jest to również wsparcie emocjonalne, gdy młodzi rodzice przystosowują się do życia z noworodkiem. Pielęgniarka sprawdza stan zdrowia matki i upewnia się, że rekonwalescencja przebiega prawidłowo. Pomaga także przyzwyczaić się do wygodnej rutyny z dzieckiem. W przeciwieństwie do innych krajów, w Holandii wsparcie poporodowe (kraamzorg) jest zazwyczaj objęte ubezpieczeniem zdrowotnym. Dzięki czemu, jest dostępne niemal dla każdego nowego rodzica. Budowanie wspierającej społeczności Poczucie izolacji po ciąży jest bardzo wczesne wśród młodych matek. Zmaga się z nim także wiele imigrantek w Holandii, zwłaszcza gdy nie mają przy sobie rodziny i przyjaciół. Dlatego też budowanie lokalnej społeczności jest tak pomocne. Pozwala ono przejść przez rodzicielstwo lżej i z większym uczuciem komfortu. Dlatego też zaleca się udział w zajęciach prenatalnych, lokalnych spotkaniach i grupach online, gdzie można nawiązać kontakt z innymi kobietami, które przechodzą przez podobne doświadczenia. Te więzi zapewniają wsparcie emocjonalne, są źródłem praktycznych porad i szansą na nawiązanie przyjaźni. Podsumowanie Poród w Holandii nie musi być zatem trudnym doświadczeniem. System w tym kraju oferuje imigrantom dobrze zorganizowane wsparcie. Dzięki położnym, które są liderkami w opiece prenatalnej i w czasie porodu, a także kraamzorg, czyli pomocy po porodzie, holenderski system daje pełne wsparcie młodym rodzicom, gdy tego najbardziej potrzebują. Excerpt: Są kwestie dotyczące porodu w Holandii, o których powinny wiedzieć kobiety przygotowujące się do niego. Dzięki temu nie będzie on dla nich stresującym doświadczeniem. ### Aktywiści walczą o „podstawowe prawo” płacenia gotówką Piekarnia Gail’s, restauracja Zizzi oraz Itsu zostały wezwane przez aktywistów do przyjmowania gotówki od swoich klientów. W brytyjskich mediach niejako na celownik wzięto trzy duże, znane marki w tym kontekście. Firma Gail’s, która ma ponad 150 piekarni na terenie UK, twierdzi, że przejście na płatności bezgotówkowe przynosi „korzyści dla środowiska”. Itsu, firma promująca „niedrogą, pożywną żywność” inspirowaną kuchnią azjatycką, po „udanym okresie próbnym” po prostu odeszła od obiegu gotówki. Z kolei przedstawiciele Zizzi twierdzą, że akceptuje wyłącznie płatności kartą i płatności zbliżeniowe. Robią to, aby zapewnić „najpłynniejsze i najszybsze” przeprowadzenie transakcji. Możliwość płacenia gotówką to „podstawowe prawo” Ron Delnevo, przewodniczący Payment Choice Alliance, powiedział, że „całkowicie niedopuszczalne” jest to, że niektóre sklepy odmawiają przyjmowania płatności gotówką. Możliwość płacenia gotówką to „podstawowe prawo” każdego konsumenta. Aktywiści z Payment Choice Alliance dążą do wprowadzenia przepisów, które zobowiążą sprzedawców detalicznych do przyjmowania gotówki. Badanie przeprowadzone w czerwcu 2023 przez YouGov na zlecenie PCA wykazało, że 71% dorosłych Brytyjczyków poparłoby wprowadzenie prawnego wymogu, zgodnie z którym przedsiębiorstwa musiałyby akceptować gotówkę. - Zdecydowana większość ludzi chce płacić gotówką - komentuje Delnevo, jak cytujemy za „Guardianem". Co więcej, zwraca się uwagę na ostatni wzrost popularności płatności za pomocą tradycyjnych banknotów i monet. Badanie UK Finance wykazało, że w ostatnim czasie liczba osób, które głównie polegają na gotówce, robiąc codzienne zakupy, osiągnęła najwyższy poziom od czterech lat. W 2023 w Wielkiej Brytanii aż 1,5 mln dorosłych ludzi korzystało głównie z płatności gotówkowych. Aktywiści walczą o „podstawowe prawo” płacenia gotówką (fot: Getty Images) Ludzie odchodzą od płacenia gotówką, ale... Oczekuje się, że komisja ds. skarbu państwa przedstawi raport z dochodzenia w sprawie konieczności uregulowania lub wprowadzenia obowiązku przyjmowania gotówki. W zeszłym miesiącu w parlamencie złożono wniosek o wprowadzenie przez rząd ustawodawstwa wymagającego od wszystkich przedsiębiorstw w Wielkiej Brytanii przyjmowania płatności gotówką. Wówczas jednak stwierdzono, że nie planuje się wprowadzenia obowiązkowego przyjmowania płatności gotówką. - To podstawowe prawo. Ludzie powinni móc używać gotówki jako prawnego środka płatniczego - komentuje Kate Osborne, parlamentarzystka Partii Pracy z okręgu Jarrow i Gateshead East. - Jeśli próbujesz gospodarować budżetem, zwłaszcza gdy masz niskie dochody, gotówka jest prostym sposobem na zrobienie tego. Rozumiem, że wiele osób nie korzysta z gotówki na co dzień. Jednak każdy powinien mieć możliwość wyboru - zaznacza laburzystka. Niemniej, wciąż utrzymuje się tendencja odchodzenia od gotówki. Jej popularność spadła w ciągu ostatniej dekady. W 2009 roku za pomocą gotówki płacono za ponad połowę transakcji w UK. W 2023 odsetek ten sięga już tylko 12 proc. Według danych UK Finance w 2023 r. gotówka odpowiadała za 6 mld płatności. Liczba osób korzystających głównie z gotówki wzrośnie z około 900 000 w 2022 do 1,5 mln w 2023 roku. Jaką decyzje podejmie rząd w tej sprawie? Warto w tym miejscu dodać, iż zasadniczo papierowy pieniądz jest odporny wypadek cyber-ataku lub załamania systemu finansowego. Poza tym wielu konsumentów korzysta również z monet i banknotów przy planowaniu budżetu. System znany jako „cash stuffing” w wielu przypadkach świetnie się sprawdza. May Fairweather, doradca finansowy i dyrektor wykonawcza organizacji non-profit Talk About Money, zwraca uwagę, że „bezproblemowe”, a więc dokonywane za pomocą karty, telefonu, aplikacji zakupy są korzystne dla tych, którzy na nich zarabiają. Ludzie po prostu z większą łatwością wydają „niematerialne” funty. Nierzadko, ze szkodą dla własnych finansów. - Pieniądze muszą powodować „tarcie” i to jest pozytywne zjawisko - mówi Fairweather na łamach „Guardiana”. - Daje to ludziom czas na przemyślenie i podjęcie właściwych decyzji - mówi. A także przypomina, że środki finansowe, którymi dysponują, są skończone - podsumowuje. ### ARTYKUŁ NA PORTAL KONKURS: „Zdrowie dla Ciebie, prezent dla Mamy” Życie na emigracji to nieustanna lekcja siły i wytrwałości. Wiemy, że w codziennym biegu łatwo zapomnieć o sobie – o zdrowiu, spokoju, chwili wytchnienia. Dlatego wspólnie z Akademią Nature Clinic stworzyliśmy konkurs, który łączy to, co najcenniejsze: troskę o siebie i bliskich. Co możesz wygrać? Dla Ciebie – dostęp do wartościowych szkoleń online o zdrowiu, odżywianiu i dobrostanie psychicznym dostępnych tutaj Dla Twojej Mamy w Polsce – zestaw suplementów diety i naturalnych kosmetyków z okazji Dnia Matki. Bo wierzymy, że wiedza to moc, a troska to najpiękniejszy prezent. Co trzeba zrobić? Wystarczy, że zapiszesz się na nasz tygodniowy newsletter przez formularz poniżej. A potem? Po prostu sprawdzaj maila – zwycięzców poinformujemy drogą mailową. Zgłoszenia przyjmujemy do 26 maja 2025, do godz. 23:59. Wyniki ogłosimy 28 maja 2025. Co można wygrać I miejsce – dostęp do 3 szkoleń online według własnego wyboru – suplementy wspierające zdrowie dla Twojej mamy – kosmetyki naturalne dla Twojej mamy II miejsce – dostęp do 2 szkoleń – suplementy wspierające zdrowie dla Twojej mamy – kosmetyki naturalne dla Twojej mamy III miejsce – jedno wybrane szkolenie – suplementy wspierające zdrowie dla Twojej mamy – kosmetyki naturalne dla Twojej mamy Jak wygląda realizacja nagród? Dostęp do szkoleń Zwycięzcy otrzymają link na podany adres e-mail. Kursy można wybrać samodzielnie spośród dostępnych na stronie: academy.natureclinic.eu/szkolenia Kosmetyki i suplementy dla Mam Zestawy zostaną wysłane bezpośrednio do Polski. Na maila zwycięzcy wyślemy prośbę o podanie adresu mamy i zaraz po ogłoszeniu wyników. Weź udział i spraw, że ten Dzień Mamy będzie naprawdę wyjątkowy – dla niej i dla Ciebie! 📣 Posty na social media 🎁 Nie masz jeszcze prezentu na Dzień Matki? Spokojnie – mamy coś wyjątkowego! Weź udział w naszym konkursie i spraw radość… i sobie, i mamie! 💚 🌿 Ty możesz wygrać dostęp do wybranych szkoleń z Akademii Nature Clinic i suplementy 💄 A Twoja mama – piękną paczkę naturalnych kosmetyków i suplementów! To idealne połączenie wiedzy i troski – rozwój dla Ciebie, relaks dla niej. 💌 Bo nic nie cieszy bardziej niż prezent od serca 📆 Działaj szybko – Dzień Mamy tuż-tuż! 📲 Szczegóły ………………… 🎁 Konkurs: „Zdrowie dla Ciebie, prezent dla Mamy” Masz ochotę na wiedzę i zdrowie w pakiecie? Weź udział w naszym konkursie i wygraj dostęp do szkoleń Akademii Nature Clinic, które sam wybierzesz + paczki suplementów i kosmetyków dla mamy! 👉 1. miejsce – 3 szkolenia + paczka suplementów oraz kosmetyków 👉 2. miejsce – 2 szkolenia + paczka suplementów oraz kosmetyków 👉 3. miejsce – 1 szkolenie + paczka suplementów oraz kosmetyków Do wygrania tematy, które Cię naprawdę interesują: od odporności, przez dietetykę, aż po holistyczne podejście do zdrowia! 📌 Szczegóły na stronie: ……………………………… 🎁 Konkurs z okazji Dnia Mamy – Ty zdobywasz wiedzę, a Twoja mama kosmetyki! Z okazji Dnia Matki przygotowaliśmy coś wyjątkowego: 💚 Ty – jako dorosła osoba mieszkająca w Wielkiej Brytanii – możesz wygrać dostęp do szkoleń z Akademii Nature Clinic, które sam wybierzesz. 💝 Twoja mama w Polsce otrzyma od nas pięknie zapakowaną paczkę z naturalnymi kosmetykami od Natura Bazar – dostarczoną prosto do domu! To konkurs, w którym łączymy pokolenia i wspieramy zarówno rozwój, jak i relacje. 💡 Ty się uczysz, mama się cieszy – idealny duet! 📌 Szczegóły, nagrody i formularz zgłoszeniowy znajdziesz tu: ………………….. ### Holenderskie gminy wzywają do wstrzymania podwyżek czynszów Coraz więcej przedstawicieli władz lokalnych w Holandii wzywa do wstrzymania planowanych podwyżek czynszów. Mają one wejść w życie w lipcu 2025. Rząd w Hadze zaplanował podwyżki, które uderzą w najemców w Holandii. Przypomnijmy, w lipcu 2025 roku osoby mieszkające w „przystępnych cenowo” mieszkaniach będą musiały zmierzyć się z największym wzrostem kosztów. O ile więcej w ramach czynszu będą płacić osoby mieszkające w Holandii? Najemcy, którzy mieszkają w nieruchomościach z kontrolowanym czynszem, w których wynosi on od 900 do 1184 euro w tym roku, zapłacą 7,7% więcej. Z kolei korzystający z mieszkań socjalnych muszą liczyć z podwyżką na poziomie 5%. Najemcy droższych nieruchomości zapłacą o 4,1% więcej. O ile wzrośnie wysokość czynszów w Holandii w 2025? Rada miejska w Amsterdamie niedawno przyjęła uchwałę o zatrzymaniu planowanych podwyżki czynszu. Powód? Zdaniem lokalnych władz istnieją obawy, że wielu najemców po prostu nie będzie w stanie poradzić sobie z wyższymi stawkami. Według Kassy, władze innych gmin w Holandii, m.in. w Eindhoven, Apeldoorn, Oss, Hilversum, Lingewaard i Hoorn, również sprzeciwiły się podwyżce czynszu. Ponieważ jednak rady miejskie nie mają bezpośredniego wpływu na politykę czynszową spółdzielni mieszkaniowych, władze lokalne muszą nadal prowadzić negocjacje z tymi organizacjami. A właśnie holenderskie korporacje mieszkaniowe twierdzą, że podwyżki czynszów są po prostu „konieczne” w obecnej sytuacji. Bolesne podwyżki są pewne? Holenderskie stowarzyszenie branżowe spółek mieszkaniowych Aedes twierdzi, że podwyżki cen wynajmu są konieczne. Bez nich nie będzie możliwe poprawienie warunków mieszkaniowych i zapewnienia zrównoważonego rozwoju. – Chcemy służyć pomocą zarówno obecnym, jak i przyszłym najemcom – komentuje rzecznik prasowy Aedes, Ernst Koelman, jak cytujemy za portalem „I Am Expat". – Podwyżka czynszów jest niestety bardzo potrzebna, ponieważ budżety przedsiębiorstw od lat nie są zbilansowane – dodaje Koelman. Z tego powodu niektóre gminy, np. lokalne władze Maastricht, popierają podwyżkę czynszów. Według Woonbond holenderskiej spółdzielni mieszkaniowej reprezentująca prawa lokatorów, koszty remontów, modernizacji i utrzymania nie powinny być ponoszone wyłącznie przez lokatorów. – Są to poważne wyzwania społeczne. Rachunek za nie w całości przerzucono na najemców. Jesteśmy tym bardzo zaniepokojeni – powiedział dyrektor Woonbond, Zeno Winkels. Holenderskich gminy wzywają do wstrzymania podwyżek czynszów (fot: Getty Images) Zmiany zasad ustalania wysokości czynszów Warto zaznaczyć, że już wkrótce zasady ustalania wysokości czynszu na kolejny rok ulegną zmianie. Od 2026 maksymalny roczny wzrost czynszu związany będzie ze średnią inflacją z trzech ostatnich lat. W rezultacie wzrost czynszu będzie się mniej zmieniał w ciągu roku. Podsumowując, dodajmy, iż obecnie względny niedobór nieruchomości na wynajem w Holandii wiąże się z wysokimi cenami nieruchomości. Ceny czynszu zaczynają od 500 euro za pokój jednoosobowy. Ponad 2500 euro miesięcznie kosztuje mieszkanie w centrum Amsterdamu. Excerpt: Coraz więcej przedstawicieli władz lokalnych w Holandii wzywa do wstrzymania planowanych podwyżek czynszów. ### Ten bank wypłaci 50 funtów jako "podziękowanie" Po udanym przejęciu Virgin Money towarzystwo budowlane Nationwide zapowiedziało wypłatę premii dla swoich członków. Posiadacze konta bankowego mogą liczyć na bonus w wysokości 50 funtów. To forma podziękowania za pomoc w osiągnięciu dobrych wyników finansowych. „Wielkie podziękowanie” ze strony banku Nationwide ma być warte 600 milionów funtów. Kwota ta zostanie podzielona na 12 milionów jego członków. W praktyce oznacza to, że każdy posiadacz konta w towarzystwie budowlanych założonego w 1884 roku otrzyma 50 funtów. Większość płatności ma zostać zrealizowanych w przyszłym miesiącu, w kwietniu 2025 roku, jak czytamy na łamach „The Daily Mirror”. Nationwide wypłaci 50 funtów Kto otrzyma pieniędzy w ramach „podziękowania” od Nationwide? Do płatności kwalifikują się wszystko osoby, które pod koniec września ubiegłego roku posiadały konto oszczędnościowe, bieżące lub kredyt hipoteczny. Ponadto, w ciągu 12 miesięcy do września 2024 należało dokonać co najmniej jednej transakcji za pośrednictwem swojego rachunku bieżącego lub oszczędnościowego bądź posiadać saldo w wysokości co najmniej 100 GBP na swoim rachunku bieżącym, oszczędnościowym lub kredycie hipotecznym. Ostatecznie wypłata 50 funtów będzie realizowana od 9 kwietnia. Konto danego członka lub kredyt hipoteczny muszą być nadal aktywne w momencie dokonywania płatności. Płatność zostanie zrealizowana automatycznie. Zatem nie ma potrzeby kontaktowania się z Nationwide w tej sprawie. Podsumowując, wszystko odbędzie się „automatycznie”, jak podaje „Mirror". Ten bank wypłaci 50 funtów jako „podziękowanie” (fot: Getty Images) To nie jedyny bonus, na jaki mogą liczyć członkowie Przypomnijmy, Nationwide ogłosiło zamiar przejęcia Virgin Money w marcu 2024 roku. Ostatecznie transakcja została sfinalizowana w październiku 2024. Przejęcie zatwierdzono po tym, jak 90% akcjonariuszy Virgin Money poparło tę decyzję w głosowaniu na początku ubiegłego roku. - Nationwide stało się jeszcze silniejsze, gdy kupiło Virgin Money - komentuje Debbie Crosbie, dyrektor generalna Nationwide. - Już teraz podnosimy jakość usług oferowanych naszym klientom. Wielkie ogólnokrajowe podziękowania są wyrazem uznania dla roli, jaką odegrali nasi członkowie w budowaniu naszej siły finansowej. To ona umożliwiła zawarcie tej umowy. To zresztą kolejna z bardzo realnych korzyści płynących z członkostwa w Nationwide i naszego nowoczesnego modelu spółdzielczości - zaznaczyła. Tymczasem należy zaznaczyć, iż płatność z podziękowaniem jest czymś innym, niż płatność „Fairer Share”. Nationwide wypłacała ją swoim członkom przez ostatnie dwa lata. Wynosiła ona 100 funtów. Jest ona zależna od wyników finansowych osiąganych przez towarzystwo budowlane. Zapowiedziano już, że członkowie Nationwide mają otrzymać trzecią wypłatę „Fairer Share” w maju tego roku. W jaki sposób działa bank Nationwide? Nationwide Building Society założono w styczniu 1884 roku. To największy bank detaliczny w Wielkiej Brytanii pod względem liczby oddziałów. Jednocześnie to największe towarzystwo budowlane na świecie. Liczba jego członków wynosi ponad 16 milionów. Nationwide jest także siódmą co do wielkości spółdzielczą instytucją finansową. Działa jako brytyjska instytucja finansowa typu mutual. Ogólnie mówiąc, oznacza to, że jest własnością swoich członków, i działa na ich rzecz. Siedziba Nationwide znajduje się w angielskim Swindon (hrabstwo Wiltshire). Excerpt: „Wielkie podziękowanie” ze strony banku Nationwide ma być warte 600 milionów funtów. ### Spadają koszty opieki nad dziećmi Koszty opieki nad dziećmi spadają po raz pierwszy od 15 lat. Brytyjski rząd wychodzi też naprzeciw pracującym rodzicom. Roczne koszty opieki nad dziećmi poniżej drugiego roku życia w Anglii spadły po raz pierwszy od 15 lat, podała organizacja charytatywna Coram. Spadają koszty opieki nad dziećmi Rząd wdraża swój finansowy program opieki nad dziećmi, który zapewni wszystkim uprawnionym do niego pracującym rodzicom 30 godzin opieki nad dziećmi tygodniowo. Pomoc ta będzie możliwa od września i dotyczy dzieci w wieku przedszkolnym, a nie wyłącznie trzy- i czterolatków. Obecnie rodzice dzieci poniżej trzeciego roku życia mogą korzystać z pomocy w postaci 15 godzin opieki tygodniowo, którą finansuje rząd. Według rocznego badania Coram Family and Childcare, wsparcie to przyczyniło się do 22-procentowego zmniejszenia rocznych kosztów dotyczących opieki u pracujących rodziców. W ubiegłym roku roczne koszty opieki nad dziećmi, które ponosili rodzice, osiągnęły wysoki poziom 15 000 funtów. Mimo programu pomocowego, koszty opieki nad dziećmi nadal są wysokie / fot. Getty Images Droga opieka Obecnie Walia jest najdroższym miejscem w Wielkiej Brytanii pod względem opłat za żłobek dla dzieci poniżej drugiego roku życia. Kosztuje ona 15 038 funtów. Natomiast koszty dla trzy- i czterolatków wzrosły w całej Anglii, Walii i Szkocji. Szefowa Coram Family and Childcare, Lydia Hodges powiedziała, że, mimo iż program rządowy dotyczący finansowanych godzin opieki w Anglii, jest „dobrym pomysłem”, system musi zostać teraz zbilansowany. Podkreśla, że nie wszyscy rodzice kwalifikują się do pomocy rządowej. W obliczu dużych kosztów opieki „prawdopodobnie nie będą w stanie pokryć kosztów związanych z zapewnieniem swoim dzieciom takiej samej wczesnej edukacji, jaką inne dzieci otrzymują za darmo”. Zróżnicowanie pod względem rejonu W raporcie Coram stwierdzono także, że dostępność miejsc w żłobkach i przedszkolach różni się w zależności od rejonu. Czyli tak naprawdę od obszaru działania danego councilu. A najmniej miejsc jest w placówkach dla dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi i niepełnosprawnościami. A także dla rodzin mieszkających na obszarach wiejskich. Pracujący rodzice, którzy mają miejsce w placówce dla dziecka, już proszą o więcej godzin opieki od września. Rząd szacuje, że będzie potrzebnych jest 70 000 dodatkowych miejsc dla dzieci z powodu wzrostu popytu. Różne rodzaje wsparcia W całej Wielkiej Brytanii dostępne są różne rodzaje wsparcia dla rodzin z dziećmi. W Szkocji rodzice mają do dyspozycji trzydzieści godzin tygodniowo finansowej opieki nad dziećmi w okresie semestralnym dla trzy- i czterolatków. Jest to niezależne od statusu zawodowego rodziców. W Walii rząd twierdzi, że skupia się na „najbardziej pokrzywdzonych społecznościach”. A wsparcie rozszerza dla dwulatków. Od września pomoc ta będzie większa, ponieważ finansowanie rządowe wzrośnie z 15 do 30 godzin tygodniowo dla pracujących rodzin. Excerpt: W Wielkiej Brytanii spadają koszty opieki nad dziećmi po raz pierwszy od 15 lat. Brytyjski rząd wychodzi też naprzeciw pracującym rodzicom. ### Mieszkańcy słyszeli potężną eksplozję. Dzielnice przy Heathrow bez prądu Mieszkańcy londyńskiego Hayes mówią, że słyszeli potężną eksplozję, gdy doszło do pożaru przy lotnisku Heathrow. Ktoś powiedział, że widział „jasny biały błysk, po czym wszystkie światła w mieście zgasły”. Funkcjonariusze antyterrorystyczni z Metropolitan Police prowadzą dochodzenie. W piątek lotnisko Heathrow musiało odwołać tysiące lotów przez pożar, który wybuchł na pobliskiej podstacji elektrycznej. Ponadto odciętych od prądu zostało także kilka dzielnic zachodniego Londynu. Dzielnice przy Heathrow bez prądu Pożar podstacji elektrycznej doprowadził do tego, że oprócz lotniska Heathrow bez prądu znalazły się także okoliczne dzielnice. Władze lotniska zdecydowały o zamknięciu obiektu ze względów bezpieczeństwa dla pasażerów i pracowników. W oficjalnym komunikacie Heathrow napisało w serwisie X: „Z powodu pożaru podstacji elektrycznej zaopatrującej lotnisko, Heathrow boryka się ze znaczącym brakiem prądu. By zapewnić bezpieczeństwo naszych pasażerów i pracowników, Heathrow będzie zamknięte do godz. 23.59 dnia 21 marca”. W wyniku pożaru, który wybuchł w czwartek późnym wieczorem, kilka dzielnic zachodniego Londynu zostało odciętych od prądu. Obszary kodów pocztowych UB2 i UB3 wciąż pozostają bez zasilania. Scottish and Southern Electricity Network (SSEN) poinformowało, że spodziewa się powrotu zasilania około godziny 15.00 w piątek. Sytuacja ta dotyczy około 16 343 domów. London Fire Brigade (LFB) poinformowała, że pożar dotyczył transformatora zawierającego 25 000 litrów (5500 galonów) płynu chłodzącego, który został podpalony. W rezultacie tysiące domów w okolicy zostało pozbawionych prądu, podobnie jak lotnisko. Rare Visuals! United Kingdom's largest and one of the world's busiest London Heathrow Airport (LHR), announced its complete closure all day Friday due to a "significant power outage," following a major fire at a nearby electrical sub-station. London Heathrow Airport (LHR): “To… pic.twitter.com/UYKdxC4w4A — FL360aero (@fl360aero) March 21, 2025 Relacje mieszkańców Hayes dotyczące pożaru Mieszkańcy Hayes, dzielnicy w zachodnim Londynie, opisali moment wybuchu pożaru na pobliskiej podstacji. Jedna z mieszkanek Hayes powiedziała, że tuż przed północą usłyszała „potężną eksplozję”, a przez okno zobaczyła „potężny pożar”. Dodała, że „czuć było zapach spalenizny”. Inny świadek, 42-letni Mathew Muirhead pracował na nocnej zmianie w czwartek, gdy zauważył dym unoszący się z podstacji elektrycznej. - Staliśmy przed naszym oddziałem w Hayes, a mój kolega zauważył dym unoszący się nad drzewami. Była godzina 23.30, kiedy to zobaczyliśmy. Jechaliśmy do West Drayton, więc poszliśmy to sprawdzić. Usłyszeliśmy syreny, gdy jechaliśmy do ronda Bulls Bridge. - Zobaczyliśmy jasny biały błysk i wszystkie światła w mieście zgasły. Moja żona zadzwoniła do mnie i powiedziała, że nie mamy prądu. Kilka godzin później dowiedziałem się, że Heathrow jest całkowicie zamknięte - relacjonował mężczyzna. Pożar podstacji elektrycznej przy lotnisku Heathrow / fot. Getty Images Policja antyterrorystyczna wszczęła śledztwo BBC poinformowało, że policja antyterrorystyczna prowadzi dochodzenie w sprawie pożaru. Rzecznik Met powiedział, że jego Oddział ds. Zwalczania Terroryzmu prowadzi śledztwo ze względu na „lokalizację podstacji i wpływ, jaki zdarzenie to miało na krytyczną infrastrukturę narodową”. Dodano, że dowództwo dysponuje „specjalistycznymi zasobami i możliwościami”, aby kontynuować śledztwo „w tempie minimalizującym zakłócenia i ustalającym przyczynę”. Natomiast zapytany o to zastępca komisarza, Jonathan Smith powiedział: - Jak zapewne Państwo rozumieją, nie będę mógł komentować dochodzeń policji metropolitalnej. Wszystko, co mogę powiedzieć, to to, że policja metropolitalna prowadzi dochodzenie w sprawie przyczyny tego pożaru, przy wsparciu naszych funkcjonariuszy dochodzeniowych ds. pożarów. Policja do tej pory poinformowała, że „obecnie nie ma żadnych oznak przestępstwa”, ale funkcjonariusze zachowują „otwarty umysł” w kwestii przyczyny pożaru. Do gaszenia pożaru przy Heathrow zaangażowano około 70. strażaków. Z okolicznych nieruchomości ewakuowano około 20 osób, a w ramach podjętych środków ostrożności utworzono 100-metrowy kordon. Zastępca komisarza London Fire Brigade, Pat Goulbourne powiedział: - Nasi strażacy pracują niestrudzenie w trudnych warunkach, aby jak najszybciej opanować pożar. Spowodował on przerwę w dostawie prądu w wielu domach i lokalnych firmach. Współpracujemy ściśle z naszymi partnerami, aby zminimalizować utrudnienia. Excerpt: Dzielnice przy lotnisku Heathrow pozostają bez prądu. A policja antyterrorystyczna wszczęła dochodzenie w sprawie pożaru przy lotnisku. ### Zasiłek dla niepełnosprawnych PIP. Co należy wiedzieć? Rząd planując cięcia wydatków socjalnych, chce wprowadzić zmiany w kluczowym zasiłku dla niepełnosprawnych, Personal Independence Payment (PIP). Zasiłek dla niepełnosprawnych w Wielkiej Brytanii – w skrócie PIP, wypłaca się osobom, które mają trudności z wykonywaniem codziennych czynności. Lub poruszaniem się z powodu długotrwałego złego stanu zdrowia fizycznego lub psychicznego. Zmiany w świadczeniach Premier Keir Starmer, który uważa, że system świadczeń socjalnych należy zreformować, spotyka się też z krytyką. Niektórzy parlamentarzyści i organizacje charytatywne twierdzą, że osoby niepełnosprawne zostaną skrzywdzone, jeśli zaostrzy się zasady kwalifikowalności. Jak wysoki jest zasiłek dla niepełnosprawnych, PIP? Zasiłek dla niepełnosprawnych, PIP składa się z dwóch elementów. Części na codzienne życie (Daily living part) i części na mobilność (Mobility part). Dla każdej z nich ustalana jest stawka standardowa i podwyższona. Od 8 kwietnia 2024 roku standardowa stawka na życie wynosi 72,65 funta tygodniowo. Natomiast podwyższona stawka na życie codzienne wynosi 108,55 funta tygodniowo. A standardowa stawka na mobilność wynosi od 8 kwietnia 2024 roku 28,70 funta. Zwiększona stawka za mobilność wynosi 75,75 funta. Wiele osób na Wyspach może stracić zasiłek PIP / fot. Getty Images Komu przysługuje Personal Independence Payment? Personal Independence Payment (PIP) przysługuje osobom, których stan zdrowia lub niepełnosprawność utrudniają im codzienne funkcjonowanie i poruszanie się (lub jedno i drugie). Kolejnym kryterium do tego, aby otrzymywać tego rodzaju świadczenie, jest konieczność mieszkania w Wielkiej Brytanii przez co najmniej dwa z ostatnich trzech lat. A także przebywanie na Wyspach w momencie składania wniosku o zasiłek. PIP nie jest wypłacany w zależności od stanu zdrowia i niepełnosprawności danej osoby, ale od tego, jak stan zdrowia i niepełnosprawność wpływają na codzienne życie i zdolność do wykonywania codziennych czynności. Dlatego też do PIP może daną osobę uprawniać cały szereg schorzeń i niepełnosprawności. Kto kwalifikuje się do zasiłku PIP? Aby otrzymać Personal Independence Payment (PIP) należy spełnić następujące warunki: – być w wieku 16 lub więcej lat – mieć długotrwałe problemy ze zdrowiem fizycznym lub psychicznym, albo być osobą niepełnosprawną – mieć kłopot z codziennymi podstawowymi czynnościami – trudności są długotrwałe, mogą potrwać co najmniej 12 miesięcy od ich rozpoczęcia. Zasiłek dla niepełnosprawnych, PIP wypłaca się zazwyczaj co cztery tygodnie i jest wolny od podatku. Nie zmienia się w zależności od oszczędności lub dochodu. Nie liczy się go też jako dochód wpływający na inne świadczenia lub limit świadczeń. Można otrzymać PIP nawet gdy pracujemy. Ponowna ocena może nastąpić wcześniej, jeśli sytuacja świadczeniobiorcy ulegnie zmianie. Warto wiedzieć, że PIP wypłacany jest w Anglii, Walii i Irlandii Północnej. Podobne, ale osobne świadczenie istnieje w Szkocji i nazywa się Adult Disability Payment. Excerpt: Wiele osób może stracić zasiłek dla niepełnosprawnych w Wielkiej Brytanii, jeśli rząd zdecyduje się na przeprowadzenie drastycznych zmian. ### Pożar na Heathrow, lotnisko zamknięte. Utrudnienia w wielu lotach z Polski Wieczorem 20 marca 2025 roku na Heathrow wybuchł pożar. Sparaliżował on ruch lotniczy nie tylko w UK ale i na świecie. Lotnisko zostanie zamknięte przez najbliższe godziny. W czwartek wieczorem, 20 marca 2025 roku wybuchł pożar. Zapłonęła podstacja elektryczna North Hyde w miejscowości Hayes, na zachód od Londynu. Ogień spowodował poważną awarię zasilania na lotnisku Heathrow. Szybko objął transformator. Eksplozję słyszeli mieszkańcy okolicy. Poprzedziła ona pożar. Pożar na Heathrow - co się stało? Pożar doprowadził do natychmiastowego odcięcia prądu, nie tylko na terenie lotniska, ale także w ponad 16 tysiącach domów w zachodnim Londynie, zwłaszcza w rejonach Hayes i Hounslow. Służby ratunkowe natychmiast skierowały na miejsce 70 strażaków i 10 wozów strażackich, którzy rozpoczęli akcję gaśniczą w trudnych warunkach. Ze względów bezpieczeństwa ewakuowano około 150 osób z pobliskich budynków. Służby zaleciły mieszkańcom pozostanie w domach i zamknięcie okien z powodu gęstego dymu. Strażacy opanowali pożar po kilku godzinach. Pożar na Heathrow, lotnisko zamknięte, wiele lotów z utrudnieniami, fot. gettyimages.com Jednocześnie skutki były katastrofalne. Heathrow, jedno z największych lotnisk na świecie, obsługujące dziennie około 200 tysięcy pasażerów i ponad 1 350 lotów. W jednej chwili zostało całkowicie zamknięte do północy z 21 na 22 marca. Linie lotnicze, w tym British Airways, przekierowały wiele lotów na inne lotniska, jak Gatwick, Stansted, a nawet Shannon w Irlandii. Władze portu lotniczego oraz brytyjskie służby energetyczne nie podały jeszcze precyzyjnej daty pełnego przywrócenia zasilania. Jednocześnie ostrzegają przed długotrwałymi zakłóceniami w ruchu lotniczym. Zmiany w ruchu lotniczym, co czeka pasażerów z Polski? Pożar na Heathrow wywołał chaos w ruchu lotniczym, prowadząc do masowych opóźnień i odwołań lotów. Wszystkie połączenia z Polski do Londynu, w tym rejsy PLL LOT z Warszawy, zostały anulowane. Podróżni szukają alternatywnych tras. W efekcie na wielu lotniskach panuje chaos. Samoloty, które miały lądować na Heathrow są kierowane głównie na londyńskie lotniska Gatwick, Stansted i Luton, a także do Manchesteru i Birmingham. Niektóre loty transatlantyckie zmieniły kurs na Dublin i Shannon w Irlandii, a także na inne europejskie porty. Porty lotnicze podejmują wiele działań, by uniknąć całkowitego odwołania rejsów. W efekcie pasażerowie muszą liczyć się nie tylko z wielogodzinnymi opóźnieniami. Czeka na nich także z konieczność przesiadek i dodatkowych utrudnień w podróży. Czy można było przewidzieć taką skalę zakłóceń? Heathrow jest jednym z najbardziej zatłoczonych lotnisk na świecie. Dlatego nie jest przygotowane na nagłe i długotrwałe wyłączenie. W efekcie skutki tego incydentu odczują pasażerowie przez kolejne kilka dni. Do kiedy londyńskie lotnisko będzie zamknięte? Lotnisko Heathrow pozostanie zamknięte do północy z piątku na sobotę, czyli do godziny 23:59, 21 marca 2025 roku. Pożar podstacji elektrycznej w Hayes spowodował poważne uszkodzenia infrastruktury zasilającej, co doprowadziło do całkowitego braku prądu w terminalach i uniemożliwiło normalne funkcjonowanie lotniska. Służby techniczne intensywnie pracują nad przywróceniem dostaw energii, ale skala awarii wymaga wymiany kluczowych elementów systemu elektrycznego. Władze lotniska oraz operatorzy lotniczy ostrzegają, że nawet po wznowieniu pracy mogą wystąpić dalsze zakłócenia i opóźnienia, ponieważ konieczne będzie uporządkowanie ruchu i ponowne rozplanowanie lotów. Excerpt: Wieczorem 20 marca 2025 roku na Heathrow wybuchł pożar. Sparaliżował on ruch lotniczy nie tylko w UK ale i na świecie. Lotnisko zostanie zamknięte przez najbliższe godziny. ### Polski imigrant skazany za zabicie i poćwiartowanie 67-latka W Manchester Crown Court zakończył się proces naszego rodaka. 42-letni polski imigrant Marcin M. został skazany za zamordowanie 67-letniego Stuarta Everetta. Sprawa jest o tyle szokująca, iż ciało ofiary zostało poćwiartowane i rozrzucone w różnych miejscach w Salford i Manchesterze. 42-letni Polak, który zamordował 67-letniego Stuarta Everetta i poćwiartował jego ciało, został skazany. Ława przysięgłych potrzebowała godziny i 36 minut, aby podjąć decyzję. Sędzia Cavanagh powiedział skazanemu, że grozi mu obligatoryjna kara dożywotniego pozbawienia wolności. Sędzia ustali minimalny czas przed zwolnieniem warunkowym podczas wydawania wyroku 28 marca. Jak się okazało w czasie procesu, oskarżony o morderstwo imigrant z Polski był partnerem swojej ofiary. Ławie przysięgłych Manchester Crown Court przedstawiono dowody, które wskazywały na to, że obu mężczyzn łączyła romantyczna relacja. 67-letni emeryt w e-mailowej korespondencji zwracał się do oskarżonego per „Kamil”. Opisywał go w niej wprost jako swojego „partnera”. O co oskarżony jest polski imigrant? Śledztwo w sprawie morderstwa wszczęto po odkryciu tułowia Stuarta Everetta w rezerwacie przyrody Kersal Dale w Salford 4 kwietnia 2024. Następnie szczątki zamordowanego emeryta znaleziono w Linnyshaw Colliery Woods, Boggart Hole Clough, Blackleach Reservoir, Worsley Woods i Chesterfield Close, jak wynika z realcji brytyjskich mediów. W sumie ofiarę poćwiartowano na 27 kawałków. Warto w tym miejscu dodać, iż rodzicami Stuarta Everetta byli Polacy. On sam urodził się w Wielkiej Brytanii, w Debry (hrabstwo Derbyshire). Co więcej, oskarżony o morderstwo i jego ofiara mieszkali razem z jeszcze innym Polakiem w jednym domu. Znajdował się on we wsi Winton w Salford, jak podaje serwis informacyjny BBC. Dodajmy także, że 42-letni polski imigrant przed obliczem brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości zaprzeczył zarzutom dotyczącym morderstwa i poćwiartowania ciała 67-letniego emeryta. Prokuratura dysponuje silnymi dowodami Według ustaleń prokuratury Polak miał pozbawić życia Stuarta Everetta między 27 a 28 marca ubiegłego roku. Miejscem zbrodni był dom, w którym wspólnie mieszkali. Sprawca zabił swoją ofiarę uderzeniami w głowę. Następnie po prostu poćwiartował ciało emeryta. Badanie fragmentów czaszki wykazało, że były urzędnik państwowy był ofiarą „długotrwałego ataku fizycznego z użyciem tępego narzędzia”. Emeryt został uderzony wielokrotnie w głowę. Jego czaszka została roztrzaskana i połamana. Sprawca następnie poćwiartował jego zwłoki piłą do metalu. Potem części ciała zamordowanego miały zostać rozrzucone po Salford i Manchesterze. Domniemany morderca miał odbyć kilka podróży autobusem, przewożąc członki ofiary w torbach. W ten sposób chciał się pozbyć dowodów. Jednak jego działania nagrały kamery CCTV. Oprócz tego w ich wspólnym domu policja znalazła ślady krwi oraz ślady świadczące o próbach ich usunięcia. Kolejnym dowodem świadczącym przeciwko naszemu rodakowi są dane lokalizacyjne z jego telefonu komórkowego. Dodajmy, że do tej pory udało się odnaleźć około jednej trzeciej ciała zamordowanego mężczyzny. Przypomnijmy, policja zatrzymła 42-letniego Marcina M. już w dwa dni po tym, jak znaleziono pierwszy fragment ciała jego ofiary. Miał przy sobie dwa telefony komórkowe, z których jeden należał do Everetta. W jego portfelu znaleziony karty bankowe ofiary. Excerpt: Jak się okazało w czasie procesu, oskarżony o morderstwo imigrant z Polski był partnerem swojej ofiary. ### Polak zatrzymał złodzieja W Rotterdamie doszło do sytuacji jak z filmów. W godzinach popołudniowych, tuż przed zamknięciem, w jednym ze sklepów doszło do próby kradzieży. Sytuacja jednak potoczyła się zupełnie inaczej, niż zazwyczaj. Polak zatrzymał złodzieja. Brawurowa reakcja Polaka wzbudziła podziw sąsiadów. Do próby napadu doszło w sobotę, w Rotterdamie, w południowej części miasta, w sklepie AllForU. Jest to punkt sprzedaży telefonów komórkowych i elektroniki, znajdujący się przy ulicy Pleinweg. Sklep prowadzi Polak, pan Damian, który razem z 15-letnim synem przygotowywał się do zamknięcia lokalu, gdy do środka wszedł młody złodziej. Nastolatek, uzbrojony w młotek, próbował rozbić gablotę z telefonami, licząc na łatwy łup. Polak zatrzymał złodzieja. Pomógł mu syn Kiedy nastoletni złodziej zobaczył właściciela i jego syna, którzy byli potężnie zbudowani, zrozumiał, że jego plan nie ma szans na realizację. Próbował uciec, ale został zatrzymany przez pana Damiana. Po próbie kradzieży w sklepie AllForU, młody złodziej szybko zrozumiał, że nie ma szans na ucieczkę, gdy zobaczył właściciela sklepu, pana Damiana, oraz jego 15-letniego syna. Obaj są potężnie zbudowani. Widok Polaka z synem wywołał u niego strach. Polak zatrzymał złodzieja. Dosłownie przyniósł nastoletniego przestępcę na miejsce zdarzenia, fot. gettyimages.com W momencie, gdy złodziej próbował uciekać, pan Damian ruszył za nim. Jednocześnie jego syn, spokojnie, wyszedł na chodnik, aby zablokować drogę rabusiowi. Młody przestępca, widząc, że nie ma drogi ucieczki, zostawił swój skuter. Potem, w panice, pobiegł w jego stronę. W tym momencie 15-latek kopnął w skuter, przewracając go na ziemię. To dało czas jego ojcu na dogonienie złodzieja. Niezwykła siła i spryt Polaków Damian, trzymając mocno nastoletniego przestępcę, dosłownie, przyniósł go z powrotem do sklepu. Wówczas Polacy powiadomili służby. Pan Damian, spokojny, trzymał złodzieja pod pachą, jednocześnie dzwoniąc na policję. Po przybyciu funkcjonariuszy złodziej został zabrany do aresztu. Cała sytuacja trwała zaledwie kilkanaście minut. Jednak młody przestępca z Rotterdamu, mający zaledwie 16 lat, na pewno długo zapamięta ten incydent. Nie co dzień zaatakowane osoby powstrzymują napad, łapią złodzieja i przynoszą go na miejsce zdarzenia. Fakt, że Polak zatrzymał złodzieja świadczy o jego odwadze i sprycie. Polak ujął nastoletniego złodzieja - co grozi przestępcy Polak wraz z synem zatrzymali złodzieja w Rotterdamie, który miał tylko 16 lat. Nastolatek, który próbował okraść sklep, teraz musi stawić czoła poważnym konsekwencjom. W Holandii napady i kradzieże są traktowane bardzo poważnie. Służby są szczególnie wyczulone, gdy sprawcą jest osoba niepełnoletnia. Choć młodsze osoby mogą liczyć na łagodniejsze kary, to w przypadku poważnych przestępstw, takich jak napad rabunkowy, mogą zostać skazani na karę pozbawienia wolności, ograniczoną lub w zawieszeniu, a także na prace społeczne. W zależności od przebiegu sprawy i wcześniejszej kariery kryminalnej, kara może obejmować również nadzór kuratora sądowego. W Holandii, podobnie jak w innych krajach, nastolatki coraz częściej są sprawcami przestępstw. Coraz częściej dokują napaści i kradzieży. Dlatego mieszkańcy miast podkreślają, że przestępczość wśród nieletnich to narastający problem społeczny. Tego rodzaju incydenty niestety nie są rzadkością, zwłaszcza w dużych miastach, jak Rotterdam. Zatrzymanie przez Polaka i jego syna pokazuje, że nie każde przestępstwo kończy się sukcesem dla rabusia. Excerpt: W Rotterdamie doszło do sytuacji jak z filmów. W godzinach popołudniowych, tuż przed zamknięciem, w jednym ze sklepów doszło do próby kradzieży. Sytuacja jednak potoczyła się zupełnie inaczej, niż zazwyczaj a Polak wraz z synem zatrzymali złodzieja. ### Zapadła decyzja w sprawie stóp procentowych Bank Anglii zdecydował się utrzymać stopy procentowe na poziomie 4,5 proc. Jest to związane z obawami dotyczącymi brytyjskiej gospodarki. Ustalający stopy procentowe Komitet Polityki Pieniężnej (MPC) zagłosował za wstrzymaniem cyklu obniżek stóp po trzech poprzednich obniżkach w ciągu ostatniego roku. Stopy procentowe pozostają na tym samym poziomie Decyzja Banku Anglii nie jest dużym zaskoczeniem. Powszechnie spodziewano się, że MPC pozostawi stopy procentowe na tym samym poziomie 4,5 procent. Jest to także w pełni zrozumiałe w kontekście obecnego stanu brytyjskiej gospodarki. Zmaga się ona z dynamiką wzrostu po niespodziewanym spadku produkcji w styczniu. Ponadto pojawiły się także obawy związane z wojnami handlowymi Donalda Trumpa, które uderzają w gospodarkę światową. Decyzja Banku Anglii jest także zrozumiała w kontekście inflacji. Utrzymuje się ona w Wielkiej Brytanii na poziomie wyższym niż 2 proc., czyli zakładany cel. Niestety inflacja ma wzrosnąć jeszcze bardziej w ciągu najbliższych miesięcy. Będzie to związane ze wzrostem kosztów energii dla gospodarstw domowych i reakcją na duże zmiany kwietniowe. Gubernator Banku Anglii podjął ostrożną decyzję w sprawie stóp procentowych / fot. Getty Images Inflacja pójdzie w górę? Planowana przez kanclerz skarbu podwyżka składek na ubezpieczenie społeczne oraz płacy minimalnej o 6,7 proc. przełożą się na wyższe ceny produktów i usług. Grupy branżowe skrytykowały planowaną przez kanclerz podwyżkę składek na ubezpieczenie społeczne o 25 mld funtów i podwyżkę płacy minimalnej. Twierdzą, że prawdopodobnie podsycą one inflację. W ciosie dla kanclerz skarbu przed ogłoszeniem przez nią wiosennego budżetu, Bank Anglii opublikował ustalenia zebrane przez swoją sieć agentów w całym kraju. Pokazują one, że coraz więcej firm wstrzymuje swoje plany zatrudnienia. „Intencje zatrudnienia są teraz negatywne. Więcej firm zgłasza przerwy lub zamrożenie zatrudnienia i mówi, że dokona przeglądu. Ponadto poziom zatrudnienia może spaść wskutek naturalnych odejść pracowników lub redukcji etatów, jeśli perspektywy się nie poprawią” – czytamy w raporcie. Duża niepewność gospodarcza Ostrożność Banku Anglii jest w pełni uzasadniona. Gubernator banku, Andrew Bailey powiedział: - W tej chwili panuje duża niepewność gospodarcza. Nadal uważamy, że stopy procentowe będą stopniowo spadać. Ale dzisiaj utrzymaliśmy je na poziomie 4,5 proc. Podczas naszych spotkań mających miejsce co sześć tygodni i ustalających wysokość stóp procentowych, będziemy uważnie przyglądać się ewolucji światowej i krajowej gospodarki. Cokolwiek się stanie, naszym zadaniem jest zapewnienie, że inflacja pozostanie niska i stabilna. Excerpt: Bank Anglii podjął ostrożną decyzję w sprawie stóp procentowych. Utrzymał je na tym samym poziomie 4,5 proc. ### Tragiczny dzień w Londynie Czy dzień jak co dzień? Seria zdarzeń przeraża, jednak coraz częściej mieszkańcy UK podsumowują informacje o strzelaninach, atakach z użyciem noża czy napadach jako dzień jak co dzień. Tragiczny dzień w Londynie przyniósł wiele ofiar. Co zdarzyło się we wtorek w mieście? Wtorek, 18 marca, był w Londynie dniem pełnym dramatycznych wydarzeń, które wstrząsnęły miastem. W ciągu zaledwie kilku godzin doszło do serii tragicznych incydentów: młoda kobieta zginęła po potrąceniu przez furgonetkę w centrum miasta, dwóch mężczyzn zostało dźgniętych nożem w różnych częściach Londynu, a mężczyzna spadł na tory metra i poniósł śmierć. Tragiczny dzień w Londynie - czy przemocy i tragicznych sytuacji jest coraz więcej? fot. gettyimages.com W Camberwell policyjny radiowóz potrącił 27-letnią kobietę, która trafiła do szpitala. Choć Londyn to metropolia, gdzie incydenty kryminalne i drogowe nie należą do rzadkości, tak wiele dramatycznych zdarzeń w tak krótkim czasie jest czymś wyjątkowym. Nie tylko stolica Wielkiej Brytanii zmagała się tego dnia z tragicznymi wydarzeniami – w Birmingham policyjny radiowóz, jadąc na pilną interwencję, śmiertelnie potrącił mężczyznę. Czy to tragiczny dzień w Londynie, czy jednak dzień jak co dzień? Tragiczny dzień w Londynie - co się wydarzyło? Śmiertelne potrącenie na The Strand We wtorek przed południem furgonetka potrąciła trzy osoby w centrum Londynu, niedaleko kampusu King's College. Młoda kobieta w wieku około 20 lat zginęła na miejscu, a dwoje innych pieszych trafiło do szpitala. Kierowca został aresztowany pod zarzutem spowodowania śmierci przez nieostrożną jazdę oraz prowadzenia pojazdu pod wpływem narkotyków. Atak nożownika w Croydon Wczesnym popołudniem w West Croydon doszło do brutalnego ataku – napastnik spryskał twarz 37-letniego mężczyzny aerozolem, a następnie dźgnął go nożem. Ranny został przewieziony do szpitala, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Policja nadal poszukuje sprawcy. Radiowóz potrącił kobietę w Camberwell Krótko po godzinie 13:00 w południowym Londynie policyjny radiowóz potrącił 27-letnią kobietę. Na miejsce natychmiast wezwano pogotowie, a poszkodowana została przewieziona do szpitala. Na szczęście jej obrażenia nie są poważne. Tragedia na torach w Colindale Około godziny 13:45 na stacji metra Colindale doszło do dramatycznego zdarzenia. Mężczyzna, wobec którego policja interweniowała z powodu obaw o jego stan psychiczny, spadł z wysokości na tory. Niestety, pomimo prób ratunkowych, zmarł na miejscu. Nastolatek dźgnięty nożem w Forest Gate Pod koniec dnia, około godziny 16:40, 17-letni chłopak został zaatakowany nożem na ulicy Woodford Road w Forest Gate. Z poważnymi obrażeniami trafił do szpitala, ale jego stan jest stabilny. Sprawca nadal pozostaje na wolności. Te tragiczne wydarzenia sprawiły, że Londyn w ciągu zaledwie kilku godzin stał się miejscem serii dramatycznych incydentów, które wstrząsnęły mieszkańcami. Czy w Londynie jest niebezpiecznie? Czy statystyka potwierdza odczucia mieszkańców? Tragiczny dzień w Londynie skłania do refleksji nad rosnącym zagrożeniem w tym mieście. Czy liczba dramatycznych zdarzeń rośnie, a Londyn staje się mniej bezpieczny? Statystyki zdają się potwierdzać te obawy – według danych brytyjskiej policji transportowej, liczba przestępstw na tle seksualnym w londyńskim metrze wzrosła z 866 do 909 przypadków rocznie. To niepokojący sygnał, podobnie jak rosnąca liczba ataków nożowników, która w 2020 roku osiągnęła najwyższy poziom od 1946 roku. Coraz częstsze wypadki drogowe, przestępstwa z użyciem przemocy oraz incydenty wymagające interwencji służb ratunkowych budzą pytanie – czy obecne środki bezpieczeństwa są wystarczające? Pomimo inwestycji w monitoring, patrole i programy prewencyjne, londyńczycy coraz częściej zastanawiają się, czy ich miasto nadal jest bezpieczne do życia i codziennego funkcjonowania. Excerpt: Czy dzień jak co dzień? Seria zdarzeń przeraża, jednak coraz częściej mieszkańcy UK podsumowują informacje o strzelaninach, atakach z użyciem noża czy napadach jako dzień jak co dzień. Tragiczny dzień w Londynie przyniósł wiele ofiar. ### 21-letnia matka trójki dzieci narzeka na Universal Credit Młoda matka trójki dzieci twierdzi, że jej Universal Credit jest za mały, mimo że otrzymuje 2400 funtów miesięcznie. 21-letnia Millie wychowująca trójkę dzieci, narzeka, że nie ma wystarczająco dużo pieniędzy na przeżycie. Mimo że dostaje 2400 funtów miesięcznie w ramach Universal Credit i innych świadczeń. Matka skarży się na skąpy Universal Credit mimo 2400 funtów miesięcznie Millie twierdzi, że jej opłaty za żłobek wynoszą ponad 2000 funtów miesięcznie. Natomiast w ramach Universal Credit otrzymuje 2400 funtów miesięcznie. Kobieta mówi, że „wszystko jest tak drogie”, mimo że ograniczyła wydatki tylko do najbardziej potrzebnych rzeczy. - Moje rachunki wyniosły w sumie 986,95 funta, nie wliczając prądu, płacę na bieżąco, a żłobek dla trójki dzieci kosztował 2069,60 funtów. W zeszłym miesiącu wyniósł więcej, ale i tak to sporo. Ale w ten sposób cały mój zasiłek Universal Credit przepadł, dlatego znowu byłam spłukana w tym miesiącu – powiedziała 21-latka. Młoda matka trójki dzieci twierdzi, że zasiłki są za małe / fot. Getty Images Życie na zasiłku nie jest wygodne - Oto mała wskazówka dla wszystkich, którzy myślą, że życie na zasiłku to wygodne życie. Tak nie jest – powiedziała młoda mama. Millie stwierdziła również, że jej pensja „nie była tak wysoka”, jak zwykle, ponieważ był to jej ostatni miesiąc zasiłku macierzyńskiego. Według niej sytuacja ludzi będących na zasiłkach się pogorszyła. - Nie powinniśmy się tak męczyć. Czuję, że jest sporo innych osób w tej samej sytuacji, ale po prostu nie chcą o tym rozmawiać. Ponieważ ludzie są tak oceniający, jeśli chodzi o pieniądze oraz to, na co je wydajesz – powiedziała 21-letnia matka. Krytyka ze strony pracujących Młoda matka, która jest bardzo aktywna na Tik Toku, spotkała się z ostrą krytyką ze strony innych użytkowników. Według nich wysokość Universal Credit, który otrzymuje Millie, jest zadowalająca. Ktoś napisał: „To znacznie więcej niż zarabiam miesięcznie. Jestem pielęgniarką na pełnym etacie na oddziale intensywnej terapii opiekującą się osobami w stanie krytycznym. Naprawdę przygnębiające”. Inna osoba skomentowała: „Wciąż jest to więcej niż sama zarabiam. Ja pracuję na pół etatu, partner na pełen etat, opłacamy żłobek i nie otrzymujemy żadnej pomocy”. Ktoś dodał: „Pracuję 20 lat i dostaję mniej. Czy to jest sprawiedliwe?” W odpowiedzi oburzona krytyką Millie napisała: „Nie mam pojęcia, powiedz to rządowi”. Excerpt: Młoda matka trójki dzieci narzeka na wysokość zasiłku. Twierdzi, że jej Universal Credit jest za mały, mimo że otrzymuje 2400 funtów miesięcznie. ### Nowe trasy w Ryanairze do Polski i nie tylko Za 15 funtów można już kupić bilety na nowe trasy w Ryanairze do uwielbianego przez turystów miasta w Europie Wschodniej. Irlandzki przewoźnik dodał także nowe loty do Polski ze Szkocji. Irlandzki przewoźnik uruchamia dodatkowe loty na lato z Liverpoolu do Budapesztu. Bilety na nowe trasy w Ryanairze można kupić już za 14,99 funta w jedną stronę. Nowe trasy w Ryanairze na lato Tanie bilety do Budapesztu z Liverpoolu można kupić na sezon letni, który kończy się w październiku. Stolica Węgier zajmuje obecnie siódme miejsce na liście najtańszych weekendowych destynacji w Europie. Znany ze swojej klasycznej architektury Budapeszt od lat przyciąga turystów. Nie jest też kosztownym miastem. Średnia cena pobytu w hotelu dla dwóch osób w weekend wynosi około 310 funtów. Kufel piwa kosztuje od 1,50 do 3 funtów, a typowy posiłek na mieście od 5 do 10 funtów. Budapeszt ma długą historię, od wczesnych osad celtyckich, po przekształcenie się w centrum renesansowej kultury humanistycznej w XV wieku. Loty ze Szkocji do Krakowa Nowa trasa między Liverpoolem a Budapesztem nie jest jedyną, którą uruchamia Ryanair. Irlandzki przewoźnik ogłosił także trzy nowe trasy ze Szkocji. Podając rozkład lotów na lato 2025 udowodnił, że zwiększa ruch i turystykę w Wielkiej Brytanii. Za sprawą 13 samolotów Ryanaira bazujących w Szkocji, sezonie letnim będziemy mogli polecieć stamtąd między innymi do Krakowa, na Maderę i Maltę. Wprowadzi także większą częstotliwość lotów na popularnych istniejących już trasach. Na swojej stronie internetowej Ryanair informuje o nowym rozkładzie lotów na lato 2025 dla Szkocji, który „obejmuje 87 tras, w tym 3 nowe trasy do Krakowa, na Maderę i Maltę”. Ryanair dodaje trasę ze Szkocji do Krakowa / fot. Getty Images Przy okazji tani przewoźnik skarży się na podniesienie przez brytyjską kanclerz skarbu, Rachel Reeves, podatku APD o 2 funty na pasażera. Według Ryanaira „szkodzi to perspektywom wzrostu, a w szczególności regionalnym lotniskom w Wielkiej Brytanii”. Twierdzi on, że „Wielka Brytania staje się mało konkurencyjna, gdy kraje UE, takie jak Węgry, Irlandia, Szwecja i regiony we Włoszech znoszą podatki lotnicze i w rezultacie zapewniają sobie gwałtowny wzrost ruchu i turystyki”. Wzrost podatku lotniczego W ubiegłym miesiącu szef Ryanaira, Michael O’Leary skrytykował podwyżkę podatków lotniczych APD w kilku krajach, w tym w Wielkiej Brytanii. Decyzję brytyjskiej kanclerz skarbu nazwał szaleństwem. W związku z podobną sytuacją w innych krajach, zdecydował się na redukcję lotów. Irlandzkie linie zmniejszyły swój letni rozkład lotów w Hiszpanii o 12 tras, w Danii, we Włoszech i w Niemczech. Ponadto zasygnalizowały także redukcję lotów we Francji, gdy kraj ten podniesie podatek lotniczy. ### Polak zaatakowany nożem we własnym domu W sobotę doszło do brutalnego ataku, w wyniku którego Polak został zaatakowany nożem we własnym domu. Co stało się w Dordrechcie? W jakim stanie jest mężczyzna i kto go zaatakował? Czy ktoś włamał się do domu Polaków? 15 marca 2025 roku, doszło do brutalnego ataku nożownika w Dordrechcie, w jednym z polskich domków na Sophiastraat. Zaatakowany został 46-letni Polak. Mieszkał on w wynajmowanym domu. Przebywał tam razem z kilkoma polskimi pracownikami migrującymi. W chwili zdarzenia dwóch współlokatorów wyjechało na wakacje. Zatem w sobotę w domu przebywał tylko zaatakowany mężczyzna i jeszcze jeden Polak. Nie ma informacji, gdzie wówczas przebywał współlokator. Jednocześnie ofiara, mimo ciężkich obrażeń, była przytomna. Po interwencji pogotowia przewieziono go do szpitala. Mężczyzna pracował w lokalnej firmie. Jednocześnie najbliżsi sąsiedzi opisują go jako spokojnego. Nigdy nie sprawiał problemów. Na razie nie wiadomo, kto stoi za atakiem, ani czy ofiara znała sprawcę. Polak zaatakowany nożem we własnym domu - ustalenia funkcjonariuszy Ofiara, 46-letni Polak, została znaleziono przez jednego z sąsiadów. Ten zauważył rannego mężczyznę w budynku około godziny 15:00. Poszkodowany, mimo poważnych obrażeń, był przytomny. Służby ratunkowe powiadomił sąsiad. To on pierwszy zauważył, że w domu doszło do incydentu z użyciem noża. Dlatego to sąsiad zawiadomił służby ratunkowe. Policja na razie nie ujawnia, kto dokładnie zaatakował Polaka. Jednocześnie nie wyklucza, by był to przypadkowy napastnik spoza domu. Część wstępnych ustaleń wskazuje jednak, że do nieporozumienia doszło między mieszkańcami. Czyżby Polak zaatakowany nożem we własnym domu był ofiarą nieporozumienia ze współlokatorem? Sąsiedzi określają Polaków jako spokojnych. Wprawdzie, co zrozumiałe, nie integrowali się ze społecznością lokalną. Jednocześnie byli dobrymi sąsiadami. Nie powodowali żadnych problemów w okolicy. Dochodzenie wciąż trwa. Równocześnie funkcjonariusze sprawdzają, czy był to efekt wewnętrznego konfliktu. A może doszło do włamania. Na ten moment nie ma żadnych konkretnych podejrzanych. Dlatego policja prosi o pomoc świadków. Bada również dane z monitoringu. To są główne źródła informacji, które pomogą ująć winnego. Stan zdrowia polskiego imigranta 46-letni Polak, który został zaatakowany nożem w swoim domu w Dordrechcie, przebywa obecnie w szpitalu. Mężczyzna doznał poważnych obrażeń. Na razie nie ujawniono szczegółów dotyczących charakteru obrażeń. Jednocześnie stan mężczyzny jest poważny. Służby medyczne nie podały jeszcze informacji o dalszym przebiegu leczenia. Excerpt: W sobotę doszło do brutalnego ataku, w wyniku którego Polak został zaatakowany nożem we własnym domu. Co stało się w Dordrechcie? W jakim stanie jest mężczyzna i kto go zaatakował? ### Świadczenia socjalne dla chorych w Wielkiej Brytanii We wtorek 18 marca w parlamencie brytyjskim rząd przedstawił konkretny plan zmian socjalnych. Wynika on wprost z oszczędności. Co się zmieni i jak modyfikacje w PIP (Personal Independence Payment) wpłyną na życie w UK? Świadczenia socjalne dla chorych w Wielkiej Brytanii nie będą już tak wspierające, jak dotąd. Premier Keir Starmer argumentował, że rosnące koszty zasiłków wymagają zmian, by system był bardziej zrównoważony i sprzyjał powrotowi do pracy. Szczególne kontrowersje wzbudziło zaostrzenie kryteriów przyznawania Personal Independence Payment (PIP), co może dotknąć osoby z mniej poważnymi schorzeniami. Krytycy obawiają się pogłębienia ubóstwa, a zwolennicy reform podkreślają potrzebę wsparcia dla osób chcących wrócić na rynek pracy. Świadczenia socjalne dla chorych w Wielkiej Brytanii - lista zmian Wielka Brytania ogłosiła wprowadzenie istotnych zmian w systemie świadczeń socjalnych, które będą miały wpływ na miliony osób otrzymujących pomoc z tytułu niepełnosprawności. Reforma jest częścią dążenia rządu do obniżenia kosztów systemu, przy jednoczesnym zachęceniu do powrotu na rynek pracy osób, które mogą podjąć zatrudnienie. Świadczenia socjalne dla chorych w UK. Zmiany w PIP, fot. gettyimages.com Zmiany mają na celu usprawnienie procesu przyznawania wsparcia oraz poprawę efektywności wydawania środków publicznych. Najważniejsze modyfikacje w systemie Zaostrzenie kryteriów przyznawania PIP (Personal Independence Payment). Od 2025 roku osoby, które nie mają poważnych schorzeń, mogą zostać pozbawione dostępu do tego świadczenia. Zmiany mają na celu eliminację z systemu osób, które nie są w stanie udowodnić, że ich stan zdrowia w rzeczywisty sposób uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Już teraz na celowniku są ludzie w kryzysie psychicznym czy z lekką niepełnosprawnością. Częstsze ponowne oceny uprawnień do świadczeń. Zmiany zakładają, że osoby, które pobierają zasiłki, będą musiały częściej udowadniać, że nadal spełniają wymagane kryteria. Pierwsze ponowne wezwania do określenia poziomu niepełnosprawności pojawią się w 2025 roku. Ministerstwo Pracy i Emerytur zapewnia, że najciężej chorujące osoby nie będą podlegały tym oceną. "Prawo do próby" w pracy. Wprowadzono nową możliwość: osoby pobierające zasiłki będą mogły próbować podjąć pracę, nie tracąc natychmiastowo swoich świadczeń, jeśli eksperyment okaże się nieudany. To ma na celu ułatwienie powrotu do pracy tym, którzy mogą, ale boją się utraty wsparcia. Ochrona dla osób z poważnymi chorobami. W przypadku osób z poważnymi i nieodwracalnymi chorobami zmiany nie będą miały wpływu na ich uprawnienia. Takie osoby nie będą ponownie oceniane, co zapewni im stałe wsparcie. Zmiany w finansowaniu systemu świadczeń. Choć reforma ma obniżyć wydatki na świadczenia socjalne, rząd przyznaje, że ogólny koszt systemu nadal będzie rósł. Jednak w mniejszym tempie niż obecnie. Wydatki na świadczenia związane z chorobami i niepełnosprawnością mają wzrosnąć do 100 miliardów funtów rocznie do 2029 roku. Świadczenia socjalne dla chorych nie będą zatem wzrastały równolegle z inflacją. Kiedy zmiany w PIP (Personal Independence Payment) wejdą w życie? Zmiany zaczynają wchodzić w życie od 2025 roku. Wkrótce rozpoczną się ponowne oceny uprawnień do PIP i inne związane z tym procedury. Jednocześnie w ciągu najbliższych kilku lat rząd planuje stopniowe wprowadzanie kolejnych etapów reformy. Świadczenia socjalne dla chorych w UK czeka wiele modyfikacji. Wczorajsza lista to dopiero początek. Zmiany w PIP wywołują obawy wśród organizacji charytatywnych, związków zawodowych oraz osób, które obawiają się, że reforma pogłębi ich trudności życiowe. Wiele osób, które obecnie otrzymują pomoc, obawia się, że nie spełnią nowych, bardziej restrykcyjnych kryteriów. Dokładna liczba osób, które stracą prawo do zasiłków, będzie zależna od wyników ponownych ocen. Powstaje pytanie jak wiele osób nie będzie w stanie udowodnić, że ich stan zdrowia wciąż uzasadnia przyznanie pomocy? Według szacunków organizacji badawczych, takich jak Resolution Foundation, zmiany mogą dotknąć około 1,1 miliona osób obecnie pobierających PIP. To ogromna liczba. Excerpt: We wtorek 18 marca w parlamencie brytyjskim rząd przedstawił konkretny plan zmian socjalnych. Wynika on wprost z oszczędności. Co się zmieni i jak modyfikacje w PIP (Personal Independence Payment) wpłyną na życie w UK? ### Tajemnicze morderstwo Polaka na niemieckiej wyspie Sylt Czy już wkrótce dojdzie do przełomu w śledztwie w sprawie tajemniczego morderstwa Polaka w Niemczech? Według doniesień medialnych, niemiecka prokuratura wytypowała już osobę, która mogła pozbawić życia naszego rodaka. Co wiemy o tej sprawie? - Istnieją wstępne podejrzenia wobec jednego z oskarżonych - - komentuje Inke Dellius z prokuratury w Flensburg, która prowadzi śledztwo w sprawie śmierci naszego rodaka. - Nie możemy jednak ujawnić innych informacji, ze względu na dobro śledztwa - dodaje, jak cytujemy za niemieckim „Bildem”. Morderstwo Polaka w Niemczech - w oczekiwaniu na przełom Śledztwo w sprawie śmierci 38-letniego Grzegorza S. trwało przez dwa lata. Od samego początku niemiecka policja prowadziła intensywne dochodzenie. W marcu 2024 roku policyjni nurkowie przeszukali staw w Wenningstedt. Szukali w nim kluczyków do samochodu, telefonu zmarłego lub narzędzia zbrodni. Niestety, bez powodzenia. T Wszystko jednak wskazuje, że doszło do przełomu w tej sprawie. Nie wiadomo jednak, dzięki czemu był on możliwy. Okoliczności zbrodni na wyspie Sylt Przypomnijmy, do morderstwa naszego rodaka doszło 14 marca 2023 roku. Miało ono miejsce na niemieckiej wyspie Sylt leżącej na Morzu Północnym, w pobliżu granicy z Danią. W dwa dni później, 16 marca ciało Grzegorza S. zostało znalezione. Zmasakrowane zwłoki naszego rodaka znajdowały się w porzuconym samochodzie, który do niego należał. Tajemnicze morderstwo Polaka na niemieckiej wyspie Sylt (zdjęcie ilustracyjne - Pxhere/CCO domena publiczna) Na czarnego Volkswagena Passata, zaparkowanego przy polnej drodze w pobliżu kempingu w Westerland uwagę zwróciła przypadkowa osoba. Wezwała policję. Funkcjonariusze, którzy wkrótce pojawi się na miejscu, dokonali iście makabrycznego odkrycia... Wnętrze samochodu spryskano pianką gaśniczą. Sprawca (lub sprawcy) użyli jej, aby zatrzeć ślady. Na tylne kanapie znajdowały się zwłoki Polaka. Jak ustalano później, 38-latek został dotkliwie pobity. Jak podaje „Bild”, szczegółów dotyczących okoliczności i przyczyn śmierci nie ujawniono opinii publicznej. Można się jedynie domyślać z jakich przyczyn... Wiemy natomiast, że na głowę Polaka założono foliową torbę. Jego twarz po prostu zmasakrowano. Sprawcy poważnie uszkodzili mu jedną z nóg oraz pozbawili go jednego oka. Nie ma żadnych wątpliwości, że Polak pracujący w Niemczech został w sposób brutalny pozbawiony życia. Kim był brutalnie zamordowany Polak? Jak wynika z relacji niemieckich mediów, nasz rodak do Niemiec wyjeżdżał w celach zarobkowych. W związku z tym 38-letni Polak wynajmował pokój w niewielkiej miejscowości Tinnum. Pomieszkiwał w nim od siedmiu lat, z przerwami. Podsumowując, jak podaje „Fakt”, nasz rodak co jakiś czas przyjeżdżał do Niemiec, gdzie pracował głównie jako malarz. W Polsce mieszkała jego rodzina. W Choszcznie (województwo zachodniopomorskie) żona Grzegorza S. zajmowała się dwójką dzieci - 9-letnią córeczką i 4-letnim synkiem. Po raz ostatni, do Niemiec do pracy nasz rodak pojechał pod koniec lutego 2023 roku. Excerpt: Według doniesień medialnych, niemiecka prokuratura wytypowała już osobę, która mogła pozbawić życia naszego rodaka. ### Podwyżki w Tesco dla pracowników, ale kosztem premii Pracownicy mogą liczyć na 5-procentowe podwyżki w Tesco. Niestety, gigant likwiduje w tym samym czasie premie za pracę w niedzielę. Największa sieć supermarketów w Wielkiej Brytanii podniesie pensje pracownikom swoich sklepów o 5,3 proc. Podwyżki w Tesco Podwyżki w Tesco nastąpią od 30 marca, po osiągnięciu porozumienia ze związkami zawodowymi. Stawka godzinowa wzrośnie o 43 pensy do 12,45 funta. A sieć podniesie pracownikom wynagrodzenie ponownie do 12,64 funta od końca sierpnia. Będzie to stawka nieco powyżej krajowej płacy minimalnej w Wielkiej Brytanii. Z kolei płaca minimalna ma wzrosnąć od kwietnia do 12,21 funta. Zmiany te nastąpiły po rozmowach ze związkiem zawodowym, a sieć supermarketów stwierdziła, że dwuetapowa podwyżka przyniesie wzrost płac o 5,2 proc. powyżej inflacji. Dyrektor naczelny Tesco w Wielkiej Brytanii powiedział, że 180 mln funtów przeznaczonych na finansowanie podwyżek to „znacząca inwestycja”. Natomiast związek zawodowy USDAW stwierdził, że pracownicy w Londynie otrzymają podwyżkę stawki godzinowej do 13,66 funta za godzinę. A następnie 13,85 funta za godzinę. Daniel Adams z USDAW powiedział, że podwyżka powyżej inflacji będzie stanowiła „znaczącą różnicę między stawkami płac w Tesco a krajową płacą minimalną od kwietnia”. Pracownicy Tesco zyskają na podwyżkach, ale stracą premie / fot. Getty Images Rezygnacja z premii Niestety podwyżki w Tesco będą okupione pewną mało korzystną dla pracowników zmianą. Firma zrezygnuje bowiem z obecnego 10-procentowego dodatku za pracę na zmianie niedzielnej. Premię tę Tesco przestało już wcześniej wypłacać nowym pracownikom. Gigant poinformował, że pracownicy, którzy ucierpią na likwidacji niedzielnych premii, otrzymają jednorazową rekompensatę. Nie wyjaśniło jednak, w jakiej wysokości. Wzrost płac pracowników supermarketów Od pewnego już czasu obserwujemy wzrost płac wśród pracowników supermarketów w Wielkiej Brytanii. Duże sieci chcą w ten sposób zachęcić do siebie kandydatów na coraz bardziej napiętym rynku pracy. W styczniu Sainsbury’s poinformowało o podwyżce stawki godzinowej o 5 proc. Również w dwóch etapach (podobnie jak w Tesco). Supermarket stwierdził, że jest ostrożny w kwestii rekrutacji nowych pracowników w 2025 roku ze względu na coraz większe koszty. Podwyżki nastąpią także w Lidlu. Sieć ogłosiła je w lutym, a stawki pójdą w górę z 12,40 funta za godzinę do 12,75 funta za godzinę. Ogólnie jednak supermarkety w Wielkiej Brytanii stoją przed dużym wyzwaniem. Kanclerz skarbu, Rachel Reeves ogłosiła w październikowym budżecie wzrost składki pracodawców na ubezpieczenie społeczne. Oprócz podwyżki krajowej płacy minimalnej. Zmiany te będą jednak obciążające dla pracodawców, co poskutkuje podwyżkami dla klientów, a także redukcją zatrudnienia. Excerpt: Już niebawem nastąpią podwyżki w Tesco. Pracownicy otrzymają wzrost stawki godzinowej. Niestety sieć likwiduje premie za pracę w niedzielę. ### Polak brutalnie zaatakował Polaka na dworcu w Bredzie Holenderski sąd wydał wyrok w sprawie krwawej bójki, do jakiej doszło na dworcu kolejowym w Bredzie. Brali w niej udział dwaj Polacy .Jak doszło do tego, że Polak zaatakował Polaka? Sprawca niemal dosłownie rzucił się swojemu rodakowi do gardła. Za pomocą butelki przeciął mu tętnicę szyjną. Gdyby nie sprawna interwencja lekarzy, ofiara prawdopodobnie by się wykrwawiła. Kluczowym zagadnieniem, do którego musiał odnieść się sąd, było twierdzenie, iż napastnik działał w samoobronie. Czy brutalny i krwawy atak jednego Polaka na drugiego Polaka był rzeczywiście powodowany strachem o własne zdrowie i życie? Sąd po zbadaniu wszystkich dowodów, zapoznaniu się z pozycją prokuratora i zeznaniami uczestników tych wypadków, wydał wyrok. Co wydarzyło się na dworcu w Bredzie? Najpierw jednak przypomnijmy, jak doszło do tych dramatycznych wydarzeń. W dniu 13 grudnia 2024 roku Bartosz B. czekał na pociąg do Rotterdamu. Oczekując na dworcu w Bredzie, spotkał swoich dwóch rodaków, w towarzystwie Holendra. Oni również mieli czekać na nocny pociąg. Początkowo świetnie się dogadywali. Jak wynika z nagrań CCTV, wspólnie słuchali muzyki i oglądali filmy. W pewnym momencie 41-letni Polak jednak wstał i zaatakował swojego 30-letniego rodaka. Jak wynika z relacji przedstawionej na łamach holenderskiego serwisu informacyjnego ad.nl, dochodzi do szamotaniny. Po chwili jednak Bartosz B. uderza Polaka butelką po piwie. 30-letni Polak w wyniku tego uderzania zaczyna obficie krwawić. Jak się okazało później, poszkodowanego w wyniku tej bójki trafiono w tętnicę szyjną. Wkrótce potem na miejscu zjawiają się ratownicy medyczni. Przewożą 30-latka do szpitala Amphia w Bredzie. W tej placówce medycznej zszyto mu krwawiącą żyłę. Jak wynika z relacji lekarza prowadzącego, Polak odniósł poważne obrażenia. Groziło mu wykrwawienie się na śmierć. Polak brutalnie zaatakował Polaka na dworcu w Bredzie (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) Polak zaatakował Polaka - brutalnie i krwawo Bartosz B. przed obliczem holenderskiego wymiaru sprawiedliwości utrzymywał, iż jego postępowanie było powodowane obroną własną. 30-letni Polak miał znajdować się pod wpływem alkoholu. Miał mu grozić, deklarował, że chce go pobić, a nawet pozbawić życia. 41-latek był wręcz „przerażony”, jak zeznawał przed sądem w Bredzie. W takiej sytuacji B. nie chciał czekać i w ramach „obrony” swojego życia i zdrowia zaatakował swojego rodaka. W tej sprawie prokurator, opierając się na nagraniach CCTV i zeznaniach świadków, zaznaczał, iż nie było mowy o samoobronie. Zażądał trzech lat więzienia za usiłowanie zabójstwa dla Bartosza B. Jednak według sądu usiłowanie zabójstwa nie zostało udowodnione. Zdaniem sądu jednak nie było też mowy o samoobronie. Podsumowując, wyrok w tej sprawie zapadł w zeszłą środę, 12 marca 2025. Jak wyrok sądu zapadł w tej sprawie? Ostatecznie Polaka skazano za poważny atak na swojego rodaka. 41-letni mężczyzna z Polski, mieszkający i pracujący w Holandii, został skazany na sześć miesięcy więzienia w związku z wydarzeniami na dworcu kolejowym w Bredzie. Jak podaje serwis ad.nl skazany już od 181 dni przebywał w areszcie tymczasowym. Miał zostać zwolniony natychmiast po wydaniu wyrok przez sąd w Bredzie. ### Czy osoby w kryzysie psychicznym zostaną bez zasiłku? Wiele ostatnio mówi się o kryzysie zdrowia psychicznego. Depresja, zaburzenia lękowe czy poznawcze dotykają coraz większej liczby osób. Jednocześnie rząd Wielkiej Brytanii planuje ograniczenia i kontrole w tym obszarze. Czy osoby w kryzysie psychicznym zostaną bez zasiłku? DWP planuje duże zmiany w PIP. Personal Independence Payment (PIP) to świadczenie socjalne, które wspiera osoby dorosłe z przewlekłymi problemami zdrowotnymi, zarówno fizycznymi, jak i psychicznymi. Pomaga pokryć wysokie koszty życia. Dla osób w kryzysie psychicznym PIP może stanowić nieocenioną pomoc. Szczególnie ważne jest to w obliczu rosnącej liczby wniosków składanych z powodu zaburzeń takich jak depresja, lęki czy PTSD. W 2024 roku aż 38% wszystkich beneficjentów PIP w Wielkiej Brytanii to osoby z problemami psychicznymi. Jednocześnie liczba wniosków wzrosła o 104 159. Osiągnęła ponad 1,4 miliona osób. Personal Independence Payment (PIP) dla osób w kryzysie psychicznym Zgodnie z aktualnymi danymi, aż 68% osób ocenianych w ramach Universal Credit i ubiegających się o dodatkowe wsparcie z tytułu ograniczonej zdolności do pracy (LCWRA) cierpi na zaburzenia psychiczne lub behawioralne. W obliczu nadchodzących zmian, organizacje wspierające zdrowie psychiczne, takie jak Mental Health Foundation, ostrzegają, że takie reformy mogą tylko pogłębić kryzys zdrowia psychicznego. Zmniejszenie dostępnych świadczeń może wpłynąć nie tylko na finanse, ale również na pogorszenie stanu psychicznego osób. A te na co dzień borykają się z ogromnymi trudnościami w powrocie do pracy. Czy osoby w kryzysie psychicznym zostaną bez zasiłku? Zapowiadane zmiany w Personal Independence Payment (PIP) Zapowiadane zmiany w Personal Independence Payment (PIP) mogą postawić osoby w kryzysie psychicznym w trudnej sytuacji. Wszystko dlatego, że nowe przepisy mają zaostrzyć wymagania dotyczące przyznawania świadczenia. Rząd Wielkiej Brytanii, poprzez Departament ds. Pracy i Emerytur (DWP), zapowiada, że osoby ubiegające się o PIP mogą napotkać wyższe progi punktowe do uzyskania tego wsparcia. Również mogą zostać całkowicie wykluczone z programu pomocy. PIP news, czy osoby w kryzysie psychicznym zostaną bez pomocy finansowej? Zmiany w PIP, fot. freepik.com Rząd planuje bowiem wykreślenie niektórych schorzeń psychicznych z listy uprawniającej do zasiłku. Zmiany mają ograniczyć wydatki publiczne, a także zmniejszyć liczbę osób pozostających w stanie ekonomicznej bierności. Jednakże, dane z lat 2023-2024 wskazują na znaczący wzrost liczby osób ubiegających się o PIP z powodu zaburzeń psychicznych, w tym lęków, depresji i PTSD – w 2024 roku ta grupa stanowiła aż 38% wszystkich wniosków. Więcej problemów niż korzyści Proponowane zmiany, zgodnie z zapowiedziami, mogą doprowadzić do ograniczenia dostępu do świadczeń dla osób, które nie spełnią nowych, bardziej rygorystycznych kryteriów. Odpowiedzialność za te modyfikacje spoczywa na rządzie, który dąży do ograniczenia wydatków na system świadczeń, planując oszczędności rzędu 6 miliardów funtów do 2030 roku. W wyniku tych zmian osoby w kryzysie psychicznym mogą znaleźć się w sytuacji, gdzie ich wsparcie finansowe zostanie zmniejszone lub całkowicie odebrane, co w konsekwencji pogłębi ich trudności w powrocie do pracy i poprawie stanu zdrowia psychicznego. Problemy natury psychicznej są obecnie chorobą cywilizacyjną - ile osób w UK cierpi z powodu kryzysu zdrowia psychicznego? Problemy natury psychicznej stały się jednym z największych wyzwań zdrowotnych współczesnego społeczeństwa. W Wielkiej Brytanii ich skala jest alarmująca. Ponad 1,4 miliona osób pobiera Personal Independence Payment (PIP) z powodu zaburzeń psychicznych. Stanowi to 38% wszystkich wniosków o to świadczenie. Wzrost ten wynika głównie z rosnącej liczby osób cierpiących na lęki, depresję i PTSD. Obawy związane z zapowiadanymi zmianami w systemie świadczeń są ogromne. Osoby w kryzysie psychicznym boją się, że zostaną pozbawione wsparcia finansowego. Jednocześnie nowe, zaostrzone kryteria mogą sprawić, że nie będą mogły ubiegać się o pomoc. W odpowiedzi na te zmiany, organizacje charytatywne i eksperci podkreślają, że ograniczenie dostępu do świadczeń pogłębi problemy zdrowia psychicznego, zamiast pomagać w ich rozwiązaniu. Czy osoby w kryzysie psychicznym zostaną bez zasiłku? To pytanie pozostaje niepewne, ale wielu obawia się, że nadchodzące zmiany mogą jeszcze bardziej skomplikować ich sytuację. Excerpt: Depresja, zaburzenia lękowe czy poznawcze dotykają coraz większej liczby osób. Jednocześnie rząd Wielkiej Brytanii planuje ograniczenia i kontrole w tym obszarze. Czy osoby w kryzysie psychicznym zostaną bez zasiłku? ### Kolejna petycja w sprawie podniesienia kwoty wolnej od podatku Wielka Brytania nie podniosła Personal Allowance od 2021 roku. Jednocześnie w tym czasie bardzo zmieniły się warunki i zarobki. W wyniku kwoty wolnej od podatku w wysokości 12 570 funtów wielu emerytów płaci podwójny podatek od emerytury. Skoro rząd milczy, inicjatywę przejmują mieszkańcy UK. Pojawiła się kolejna petycja w sprawie podniesienia kwoty wolnej od podatku. Czy Personal Allowance w Wielkiej Brytanii wzrośnie? Z jednej strony rząd zapowiada cięcia świadczeń socjalnych i zasiłków, oszczędności i uproszczenia w biurokracji. Z drugiej kwota wolna od podatku utrzymywana na tak niskim poziomie od lat hamuje rozwój gospodarczy i prowadzi do obniżenia jakości życia wielu osób. Które w miejsce kwoty przeznaczonej na podatki pobierają zasiłki. Błędne koło się zamyka. Kwota wolna od podatku w UK jest zamrożona od wielu lat. Czy w końcu wzrośnie Personall Allowence?, fot. gettyimages.com Dlatego obywatele “biorą sprawy w swoje ręce”. Pojawiła się kolejna petycja w sprawie podniesienia kwoty wolnej od podatku. Kogo dotyka problem niskiego Personal Allowance? Problem niskiej kwoty wolnej od podatku, wynoszącej obecnie £12,570, dotyka szczególnie osób o niższych dochodach, w tym wielu emerytów, osób z niepełnosprawnościami i rodzin o skromniejszych zarobkach. Dla wielu z nich, każde dodatkowe obciążenie podatkowe staje się znaczną barierą finansową, zmniejszając ich zdolność do zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych. Jak zauważa Susan, jedna z osób podpisujących petycję w sprawie podniesienia kwoty wolnej od podatku, „podatki pobierane z mojej emerytury znacząco wpływają na moje codzienne życie, a byłyby one znacznie mniej odczuwalne, gdyby kwota wolna od podatku była wyższa.” Dlaczego mieszkańcy UK chcą zmian? Tego typu sytuacje prowadzą do utrzymywania wielu osób w ubóstwie, mimo że już wcześniej zapłaciły swoje składki na rzecz systemu. Niska kwota Personal Allowance wpływa na rynek pracy. Co oczywiste utrudnia osobom z najniższymi dochodami wydostanie się z zależności od zasiłków. Jednocześnie obniża siłę nabywczą obywateli, co ostatecznie może spowolnić gospodarkę. Czy naprawdę jest sprawiedliwe, by osoby, które pracowały przez całe życie, teraz musiały zmagać się z wyższymi podatkami w momencie, gdy najbardziej ich potrzebują? Kolejna petycja w sprawie podniesienia kwoty wolnej od podatku Kolejna petycja w sprawie podniesienia kwoty wolnej od podatku zyskała szerokie poparcie obywateli, zbierając już tysiące podpisów. Inicjatywa dotyczy podniesienia kwoty Personal Allowance z obecnych £12,570 do £20,000. Celem jest zmniejszenie obciążeń podatkowych dla osób o niskich dochodach, w tym emerytów, osób z niepełnosprawnościami oraz wszystkich tych, którzy borykają się z trudnościami finansowymi. Petycja jest szeroko komentowana i odbierana pozytywnie, zwłaszcza w kontekście rosnących kosztów życia, inflacji i wysokich rachunków. W chwili obecnej ma już ponad 92000 podpisów. W opinii wielu obywateli, podniesienie kwoty wolnej od podatku mogłoby znacząco poprawić sytuację finansową osób najmniej zarabiających. Dlatego, że pozwoli im to na większą niezależność ekonomiczną i wyjście z ubóstwa. Tego typu zmiany miałyby również potencjalnie pozytywny wpływ na gospodarkę. Zwiększenie siły nabywczej obywateli mogłoby przyczynić się do wzrostu konsumpcji, a tym samym pobudzić rynek. Jak zauważają eksperci, podniesienie kwoty wolnej od podatku mogłoby wejść w życie już w 2025 roku. Jednocześnie efekt w postaci poprawy sytuacji finansowej najuboższych mógłby być odczuwalny niemal natychmiast. Przyniesie to korzyści zarówno obywatelom, jak i gospodarce kraju. Pytanie, czy obywatelom uda się przebić biurokratyczny mur i rząd dostrzeże korzyści ze zmiany Personal Allowence Tax w UK. Excerpt: Wielka Brytania nie podniosła Personal Allowance od 2021 roku. Jednocześnie w tym czasie bardzo zmieniły się warunki i zarobki. Pojawiła się kolejna petycja w sprawie podniesienia kwoty wolnej od podatku. ### Brytyjskiemu parlamentowi grozi pożar "jak z Notre Dame" Siedzibie brytyjskiego parlamentu grozi podobny pożar, który zniszczył paryską katedrę Notre Dame. W Pałacu Westminsterskim pełno jest niebezpiecznego azbestu. Jak się okazuje, w przeciągu ostatniej dekady terenie brytyjskiego parlamentu odkryto ponad 1000 przypadków obecności azbestu. W tym czasie wybuchły co najmniej 44 pożary. Z kolei samym 2024 roku w Pałacu Westminsterskim odnotowano aż cztery pożary. Od 2020 było ich 13. W raporcie w tej sprawie, który został przedstawiony zasiadającemu w Izbie Lordów Peterowi Hainowi z Partii Pracy zaznaczono, iż nadal prowadzone są badania związane z obecnością azbestu w Pałacu Westminsterskim. Niemniej, konieczne jest podjęcie jakichś działań w tym zakresie. W jakim stanie znajduje się Pałac Westminsterski? Peter Hain wielokrotnie ostrzegał, iż w razie pożaru Pałac Westminsterski może spłonąć, jak katedra Notre Dame. Konieczne jest zatem przyspieszenie prac renowacyjnych. - Wdrożono szczegółowe procedury wspierające bezpieczne prace w tym zakresie - komentuje zastępca przewodniczącego Izby Lordów, John Gardiner w odpowiedzi na apele Haina, jak cytujemy za „Guardianem". - W tym wsparcie konsultanta ds. analizy azbestu i usuwanie materiałów zawierających azbest za pośrednictwem licencjonowanego wykonawcy - dodaje. Jednak dla Petera Haina to wciąż zbyt mało. Jego zdaniem trzeba rozważyć szybszy program prac w tym zakresie. Usuwanie azbestu i odbudowa musi odbywać się sprawniej. Decyzje w tej sprawie mają zapaść przed końcem roku, jak utrzymują brytyjskie media. „Pracujemy w potencjalnym piekle Notre Dame” - Oprócz ciągłych i regularnych pożarów - 44 odnotowane w ciągu ostatnich 10 lat - które mogą wybuchnąć w każdej chwili i spalić parlament, cały Pałac Westminsterski jest skażony azbestem - komentuje Hain. - Zidentyfikowano ponad 1000 przypadków realnego zagrożenia dla zdrowia posłów, parów, personelu i gości. Budynek będący częścią światowego dziedzictwa powinien zostać uwolniony od azbestu, odnowiony i odrestaurowany. Musi to się stać tak szybko, jak to tylko możliwe, zgodnie z ustaleniami Izby Gmin i Izby Lordów sprzed lat. W przeciwnym razie pracujemy w potencjalnym piekle Notre Dame, spotęgowanym przez śmiertelne zagrożenie azbestem - dodaje członek Izby Lordów. Jak podaje „Guardian”, rozważa się trzy opcje. Oczekuje się, że po ostatecznym dostarczeniu planów odbędzie się głosowanie w obu izbach. Koszty każdej możliwej opcji sięgają miliardów funtów. Czy brytyjskiemu parlamentowi grozi pożar? Co zrobić, aby uniknąć pożaru w brytyjskim parlamencie? Najszybszym rozwiązaniem byłoby opuszczenie Pałacu Westminsterskiego przez parlament. Członkowie obu izb przenieśliby się po prostu gdzieś indziej. Dzięki temu relatywnie szybko dałoby się przeprowadzić odpowiednie prace. Koszt takiego rozwiązania waha się od 7 do 13 miliardów funtów. Pracę mogłyby zająć nawet 10 lat. Z kolei najkosztowniejsza opcja, czyli stopniowy program prac, rozciągnięty jest prawdopodobnie na wiele dziesięcioleci. Potencjalnie nawet do 70 lat! Pałac Westminsterski (ang. Palace of Westminster) to zabytkowy, neogotycki pałac w Londynie. Jego budowę rozpoczął Knut Wielki w 1016 roku. Jest on od XIII wieku siedzibą brytyjskiego parlamentu. W 1987 roku wpisano go na listę światowego dziedzictwa UNESCO Excerpt: W Pałacu Westminsterskim pełno jest niebezpiecznego azbestu. ### Astronomiczna wiosna przyniesie ocieplenie pogody W czwartek, pierwszego dnia astronomicznej wiosny, nastąpi ocieplenie pogody. Temperatury na Wyspach mają wzrosnąć do 18 stopni Celsjusza. Po dość chłodnym początku tygodnia w Wielkiej Brytanii ma nastąpić wyczekiwane ocieplenie pogody. Ta pozytywna zmiana ma zajść w czwartek, kiedy to wypada pierwszy dzień astronomicznej wiosny. Już niebawem ocieplenie pogody Najwyższą temperaturę, 18 stopni Celsjusza, synoptycy przewidują w równonoc wiosenną na południu kraju. Będzie ona o siedem lub nawet osiem stopni wyższa niż średnia w regionie o tej porze roku. Tak naprawdę zachodnia Walia, a także centralna i południowa Anglia będą miały szansę na najwyższe temperatury. Jednak wiele będzie zależało od zachmurzenia. Natomiast na północy Wielkiej Brytanii temperatury mają osiągnąć 10 stopni Celsjusza w Edynburgu i 13 stopni w Belfaście. Becky Mitchell z Met Office powiedziała, że „równonoc wiosenna zbiegnie się z przyjemną, ciepłą pogodą, zdecydowanie wiosenną”. Nie zapowiada się jednak, że czwartek będzie najcieplejszym (jak dotąd) dniem w roku. Do tej pory najwyższe temperatury zanotowano 9 marca, kiedy to w Crosby słupki rtęci osiągnęły wysokość 19,7 stopnia Celsjusza. W czwartek nastąpi duże ocieplenie / fot. Getty Images Niestabilny tydzień Ten tydzień zaczął się pochmurną pogodą, jednak pod koniec dnia od wschodu robiło się coraz bardziej słonecznie. Dzięki temu wtorek ma być już słoneczny w większości rejonów kraju. Środa będzie pogodna głównie na północy. W południowej połowie kraju będzie bardziej pochmurnie i pojawi się także prawdopodobieństwo wystąpienia przelotnych opadów. Z kolei w czwartek mgła i mżawka ustąpią, a w czasie dnia się wypogodzi. Wiatry z południa przyniosą cieplejsze powietrze. Jednak wieczorem może pojawić się deszcz, który doprowadzi także do chłodniejszego dnia w piątek. Astronomiczna wiosna Czwartkowa ciepła pogoda zbiegnie się z równonocą wiosenną, która oznacza początek astronomicznej wiosny. Rozpocznie się ona tuż po godzinie 09.00, 20 marca. Datę wiosny astronomicznej wyznacza moment zrównania dnia z nocą, czyli równonocy wiosennej, a nie zawsze przypada on tego samego dnia roku. Trwa ona do przesilenia letniego, czyli najdłuższego dnia w roku. Początek astronomicznej wiosny następuje wtedy, gdy Słońce przechodzi przez tzw. punkt Barana. Jest to jeden z punktów przecięcia się ekliptyki i równika niebieskiego. Excerpt: Astronomiczna wiosna przyniesie do Wielkiej Brytanii ocieplenie pogody. Temperatury wzrosną do 18 stopni Celsjusza. ### Życie Polaków w Kent po Brexicie Jak Polacy mieszkający w hrabstwie Kent odnaleźli się w brytyjskiej rzeczywistości po Brexicie? Dlaczego zdecydowali się jednak zostać w UK? Jak wygląda ich życie obecnie? Szacuje się, że po wyjście UK z UE do Polski wróciło około 200 tysięcy Polaków. Na Wyspach pozostało ich (według oficjalnych danych!) ponad 800 tysięcy. Na łamach lokalnego portalu „Kent Online” poznaliśmy historię tych, którzy zdecydowali się pozostać na Wyspach. Brexit popsuł relację Radek Gliński mieszkał w Chatham przez dekadę, gdy Brytyjczycy zagłosowali za Brexitem. Jego życie zmieniało się z dnia na dzień. Zaczęto wypytywać go o jego po-brexitowy status. Codzienne interakcje z Brytyjczykami stały się zupełnie inne. Bardziej gorzkie. - Ludzie, którzy mnie znali, pytali, czy mam prawo tu przebywać i legalnie pracować. Kazali mi pokazywać dokumenty - komentuje specjalista od IT na łamach serwisu „Kent Online”. - Może musieli to zrobić z przyczyn oficjalnych, ale wcale nie byli przy tym mili. Przed Brexitem takie rzeczy nigdy się nie zdarzały - dodaje. W pewnym momencie 54-letni Radek i jego żona Ania zaczęli się zastanawiać, czy nie wracać do Polski. 55-letnia kobieta, która w UK pracuje, jako tłumaczka, po Brexicie poczuła się zdradzona. Jako obywatelka kraju UE przeprowadziła się do Wielkiej Brytanii z pełnymi prawami. Po wyjściu UK z UE te prawa zostały jej odebrane. Życie Polaków w Kent po Brexicie (fot: Getty Images) - Warunki, na jakich przyjechałam, uległy zmianie. Wcześniej nie potrzebowałam żadnego statusu ani papierkowej roboty, aby uzasadnić swoje prawo do pobytu tutaj - komentuje. - Poczułam, że zostałam oszukana - podsumowuje Polka. Ostatecznie Glińscy pozostali w UK. Polak, który czuje się, jak prawdziwy Anglik Mimo że nadal czują wielką sympatię do Polski, hrabstwo Kent stało się domem dla Agnieszki i Damiana Krogulewskich. Do Wielkiej Brytanii przyjechali 21 lat temu. W ich ojczyźnie z trudem wiązali koniec z końcem. Ich perspektywy na przyszłość były marne. Początkowo mieszkali i pracowali w Londynie. Chcieli dobrze zarobić i wrócić do Polski. Ostatecznie jednak zostali na Wyspach. Przeprowadzili się do Kentu, gdzie kupuli dom. Mieszkają w Rochester. Damian twierdzi, że do Wielkiej Brytanii przyciągnęła go trwająca całe życie fascynacja brytyjską kulturą. - Po prostu uwielbiam ten humor. Suchy, sarkastyczny i konkretny. Ludzie tutaj nie traktują siebie zbyt poważnie. To mi całkowicie odpowiada - komentuje. Jak zaznacza, jego żona „może nie brzmi jak Brytyjczyk, ale czuje się jak prawdziwy Anglik”. Z kolei 42-letnia Agnieszka pracuje w przedszkolu w Rochester i aktywnie działała w polskiej szkole sobotniej. Czują się częścią lokalnej społeczności. Uczęszczają do kościoła anglojęzycznego i mają mnóstwo brytyjskich znajomych, jak wynika za relacji „Kent Online". Po Brexicie nie myśleli o powrocie. Największą niedogodnością związaną z wyjściem Wielkiej Brytanii z UE okazało się... podróżowanie z psem. Stało się to po prostu nieco trudniejsze, z powodu wymagań dotyczących szczepień. Brexit „przyniósł niepewność” Mieszkająca w Sittingbourne, Gosia Koszela-Zarska, przyjechała do Wielkiej Brytanii 16 lat temu. Dołączyła w ten sposób do swojego męża, który już tu mieszkał. - Początek był trudny - komentuje kobieta. Nowy język, nowa kultura. Zaczynanie od zera. Ale z czasem zakochałem się w tym kraju - zaznacza. Jako dziecko była chorobliwie nieśmiała, co towarzyszyło jej również w dorosłym życiu. Wszystko się zmieniło, gdy została matką, jak relacjonują brytyjskie media. W wieku 12 lat kobieta odkryła swoją pasję do sportu. Zdała sobie wówczas sprawę, iż „ruch może zamienić każdą chwilę w coś magicznego”. - Ta pasja sprawiła, że została trenerką personalną, pomagając innym odnaleźć swoją siłę - komentowała na łamach „Kent Online". Życie Polaków w Kent po Brexicie (fot: Getty Images) W 2019 roku wzięła udział w konkursie Miss Generation. Została uhonorowana tytułem Miss Public’s Choice. Dla naszej rodaczki był to bardzo ważny moment w jej życiu i karierze. Pokazał, jak bardzo sama się zmieniła, rozwinęła. Polka naprawdę czuje, że odnalazła się w Wielkiej Brytanii. Jednak z powodów finansowych nie ubiega się o obywatelstwo UK. Koszt sięgający 1780 funtów jest dla niej zbyt wysoki. W jaki sposób dotknął ją Brexit? „Przyniósł niepewność”, jak relacjonuje Gosia. - Widziałam tak wielu wyjeżdżających Polaków i się zastanawiałam. Czy my też powinniśmy wyjechać? Ale moje dzieci dorastają tutaj, więc to jest ich dom tak samo jak mój. Wiem, że podjęłam właściwą decyzję - komentuje na łamach „Kent Online”. Excerpt: Dlaczego nasi rodacy mieszkający w hrabstwie Kent zdecydowali się jednak zostać w UK? ### Bolek Ostrowski nie żyje - ostatni polski bohater spod Arnhem Nie żyje Bolek Ostrowski. W dniu 13 marca 2025 roku w wielu 105 lat zmarł ostatni żyjący spadochroniarz z 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej generała Sosabowskiego. Odszedł też ostatni Polak, który brał udział w operacji "Market Garden" i walczył bitwie o Arnhem. Informację o jego śmierci przekazała jego córka. Bolesław Ostrowski urodził się w 1919 roku na terenie obecnej Ukrainy. W czasie II wojny światowej tereny te zostały zajęte przez Rosjan. - Bolek uciekł do Czech, ale tam został schwytany przez Rosjan i zmuszony do walki w Armii Czerwonej - jak relacjonuje Arno Baltussena z fundacji Stichting Driel-Polen. Kim był Bolek Ostrowski? W 1942 roku Ostrowski wraz z polskimi żołnierzami przybył do Szkocji. Wcześniej odbył długą, trwającą kilka lat i ciężką podróż z Syberii, przez Kazachstan, ówczesną Persję i kraje Afryki Południowej, aby dotrzeć na Wyspy. W dwa lata później dołączył do polskiej 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej generała Stanisława Sosabowskiego, jako radiotelegrafista. 16 września 1944 roku znalazł się w Holandii, aby wziąć udział w operacji Market Garden. Była to największa operacja aliancka z udziałem wojsk powietrznodesantowych, w ramach której doszło do bitwy o Arnhem. „Bolek” miał wówczas 25 lat. Wraz z około 2 tysiącami innych polskich żołnierzy brał udział w działaniach na terenie Holandii. Polskie oddziały zrzucono na lewym brzegu Renu, na wschód od miejscowości Driel. Operacja pod Arnhem mimo początkowego sukcesu, nie powiodła się. Straty w 1 Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej wyniosły około 740 żołnierzy. Oddział wycofał się wtedy na rozkaz Brytyjczyków na południowy brzeg Renu w nocy z 25 na 26 września. Za niepowodzenie operacji oskarżono... Polaków. Brytyjskie dowództwo szukając winnych klęski tej operacji, wskazało właśnie naszych rodaków. Generał Sosabowski został zdegradowany. Polacy walczący za wolność Holendrów Po zakończeniu II wojny światowej Ostrowski wyemigrował do Kanady. W holenderskim Driel pamięć o wydarzeniach sprzed ponad 80 lat jednak pozostała żywa. Lokalna społeczność nadal żywi wdzięczność i szacunek dla Polaków, którzy 21 września 1944 roku przybyli z dalekiego kraju, aby walczyć za ich wolność. Bolesław „Bolek” Ostrowski miał odejść w spokoju. Zmarł w dniu 13 marca 2025. Ostatni bohater bitwy o Arnhem odszedł w sędziwym wieku 105 lat. Jak czytamy na łamach oficjalnej strony Stichting Driel-Polen można go pożegnać wpisem w specjalnej księdze. Znajduje się ona w Centrum Informacyjnym w kościele rzymskokatolickim w Driel. Jest ono otwarte codziennie od 09:00 do 17:00. Rehabilitacja polskich spadochroniarzy Dodajmy, iż w roku 2006 roku władze Holandii zrehabilitowały polskich spadochroniarzy. Obecny premier Dick Schoof przyznał, że była to decyzja, która została podjęta zbyt późno. W związku z uroczystościami 80-lecia operacji Market Garden szef holenderskiego rządu zaznaczył, że za porażkę pod Arnhem odpowiadało złe planowanie i zbyt wygórowane ambicje ze strony brytyjskich wojskowych. Wina nie leżała po stronie polskich spadochroniarzy. Nie jest to żadna tajemnica, bo te kwestie jasno wynikają z odtajnionych dokumentów. Bolek Ostrowski nie żyje - zmarł ostatni polski bohater spod Arnhem (fot: Getty Images) Podsumowując, w styczniu 2025 brytyjskie władze podjęły decyzję o rehabilitacji jednostki Sosabowskiego. W oświadczeniu wydanym przez Ambasadę Brytyjską w Hadze napisano, że rząd brytyjski „przekazał władzom polskim i ostatniemu żyjącemu polskiemu weteranowi bitwy, panu Bolkowi Ostrowskiemu, swoją wdzięczność. A także uznanie za odwagę i zaangażowanie, którym wykazały się polskie siły w Driel i Oosterbeek we wrześniu 1944 roku”. „Dotyczy to pomocy wielu brytyjskim siłom powietrznym w wycofaniu się przez rzekę. Gdy stało się jasne, że alianci nie będą w stanie zdobyć mostu w Arnhem. Będziemy wdzięczni na zawsze” – jak napisano. Excerpt: W dniu 13 marca 2025 roku w wielu 105 lat zmarł ostatni żyjący spadochroniarz z 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej generała Sosabowskiego. ### Protesty przeciwko Tesli w Londynie i Manchesterze Fala protestów przeciwko Tesli Elona Muska rozprzestrzeniła się także na Wielką Brytanię. W związku z rosnącym sprzeciwem wobec miliardera odbyły się dziś dwa protesty u dealerów w Londynie i Manchesterze. Wszystko to w ramach serii demonstracji „Tesla Takedown”, które stały się częstym widokiem w USA. Dwa protesty w Londynie i Manchesterze zostały zaplanowane na dziś wraz z demonstracjami w Islandii, Holandii i Finlandii. Poprzednie protesty w Londynie cieszyły się niewielką frekwencją. Elon Musk od lat budzi kontrowersje, choć ostatnio przybrały one na sile. Miliarder ma swoim koncie wiele skandali, a kontrowersje wokół Elona Muska zdają się nie kończyć. Protest na Park Royal w Londynie Protestujący zgromadzeni przed salonem Tesli w Londynie wezwali ludzi do bojkotu producenta samochodów elektrycznych należącego do Elona Muska. Niewielka grupa demonstrantów w centrum Tesli w Park Royal w zachodnim Londynie trzymała transparenty z napisami „Zatrąb, jeśli nienawidzisz Tesli” i „Dość faszystowskich bzdur”. Organizatorzy zachęcają właścicieli Tesli do sprzedaży swoich samochodów i porzucenia akcji w spółkach Muska. „Wszyscy nienawidzą Elona” Grupa protestacyjna „Wszyscy nienawidzą Elona” rozpoczęła kampanię partyzancką w Londynie zawieszając plakaty na przystankach autobusowych i w innych miejscach. Plakaty nawiązują do kampanii reklamowych Tesli. Najnowszy z nich brzmi „Tesla The Swasticar. Now With White Power Steering”. Zawiera on zdjęcie prezydenta USA Donalda Trumpa promującego Teslę z Muskiem, z rozmowy, która odbyła się przed Białym Domem. Grupa zbiera środki na swoje kampanie na Crowdfunder. W Wielkiej Brytanii pojawiły się takżę obawy o to, że Elon Musk będzie wpływał na brytyjską politykę finansując Nigela Farage'a. „Everyone Hates Elon Musk” to kolektyw z siedzibą w Wielkiej Brytanii, który w ostatnich tygodniach stał się sensacją w Internecie. Zgromadził on ponad 10 milionów wyświetleń na Tik Tok, dzięki plakatom, które umieścili w Londynie. Plakaty przedstawiają Muska wykonującego swój hitlerowski salut stojąc w Tesli lub "swasticar", jak go przemianowali. Rzecznik grupy mówi: „To prawdziwy moment, w którym ludzie mają dość miliarderów angażujących się w naszą politykę”. (Photo by Leon Neal/Getty Images) Czarne chmury na Teslą Akcje giganta samochodów elektrycznych spadły już od początku roku. Ponieważ firma znajduje się pod presją chińskich rywali oraz w związku z wezwaniami do bojkotu z powodu bliskich związków Muska z prezydentem USA Donaldem Trumpem i skrajnie prawicowymi poglądami. Dodatkowo słynny już gest Elona Muska interpretowany jako nawiązujący do nazistowskich pozdrowień wywołał negatywne reakcje na całym świecie. W rezultacie niektórzy właściciele Tesli odczuwają dyskomfort związany z posiadaniem pojazdów tej marki. Zaś potencjalni klienci rezygnują z zakupu. Nie chcą bowiem być kojarzeni z nazistowskimi poglądami Muska. SAN FRANCISCO, KALIFORNIA - Ulotka protestująca przeciwko prezesowi Tesli Elonowi Muskowi jest pokazana na słupie energetycznym przed salonem Tesli 12 marca 2025 r. w San Francisco w Kalifornii. Wciąż rośnie sprzeciw wobec Tesli w związku z Elonem Muskiem i obsługą rządowych miejsc pracy przez DOGE. Elon Musk jest dyrektorem generalnym Tesli. (Zdjęcie: Justin Sullivan/Getty Images) Spadek sprzedaży w Europie Dane z pierwszych miesięcy 2025 roku wskazują na znaczący spadek sprzedaży Tesli w Europie, w tym w Polsce. W styczniu i lutym w Polsce zarejestrowano łącznie 297 samochodów Tesli, co stanowi spadek o ponad 50% w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Podobne tendencje zaobserwowano w innych krajach europejskich, takich jak Niemcy, Szwecja czy Norwegia. Właściciele Teski dystansują się od poglądów Muska na całym świecie. Naklejka na zderzak protestująca przeciwko prezesowi Tesli Elonowi Muskowi jest pokazana na samochodzie Tesla Model 3 12 marca 2025 r. w Larkspur w Kalifornii. (Zdjęcie: Justin Sullivan/Getty Images) ### Pracownicy urzędu imigracyjnego wydawali wizy za pieniądze Pracownicy urzędu imigracyjnego w Monachium (KVR) zostali oskarżeni o udział w aferze korupcyjnej. Okazało się, że wydawali imigrantom wizy za pieniądze i zezwolenia na pobyt. W Monachium przeprowadzono nalot na urząd imigracyjny. Czterech pracowników i jednego byłego pracownika KVR oskarżono o korupcję. Ustalono, że wydawali wizy za pieniądze (i nie tylko). Wydawali także zezwolenia na pobyt w Niemczech. Korupcja pracowników imigracyjnych Niemieckie media poinformowały o aresztowaniu 6 marca szóstej osoby oskarżonej o zorganizowanie procederu korupcyjnego. Natomiast 12 marca policja przeprowadziła rewizję w biurze KVR w dzielnicy Ludwigsvorstadt-Isarvorstadt i w domach kilku podejrzanych. Podejrzani są obecnie badani pod kątem ich udziału w procederze między rokiem 2022 i styczniem 2024 roku. Według lokalnych gazet grupa urzędników jest podejrzewana o przyjmowanie łapówek pieniężnych. A także innych „nagród” takich jak „torebki, wycieczki, imprezy, czy przejazdy limuzyną” w zamian za pozwolenia na pobyt. Okazało się, że jeden z podejrzanych, który nie pracował w KVR, był „agentem relokacyjnym”. Czyli spędzał czas w urzędzie i jego okolicach, aby nawiązywać kontakty z obcokrajowcami i ich nagabywać. Kilku pracowników KVR nabrało podejrzeń, gdy „agent relokacyjny” stał się stałym gościem i był zapraszany na spotkania z pięcioma podejrzanymi pracownikami. W Monachium aresztowano urzędników imigracyjnych / fot. pixabay Wizy za pieniądze W związku z podejrzeniami, KVR wszczęło wewnętrzne dochodzenie w sprawie przekupstwa związanego z wydawaniem wiz i pozwoleń na pobyt. Doszło do tego, gdy nieprofesjonalne zachowanie pracowników stało się bardziej widoczne. Podczas dochodzenia uzyskano dostęp do dokumentacji bez wiedzy pracowników. Trwało ono kilka miesięcy, po których wszczęto sprawę przeciwko pięciu podejrzanym osobom. Szczegóły korupcji wciąż wychodzą na jaw. Jednak jest kilka pytań, na które jeszcze nie ma odpowiedzi. Na przykład nie jest jasne, ile nielegalnych zezwoleń wydano cudzoziemcom i ile osób skorzystało z tego na czarnym rynku. Rzeczniczka prokuratury, Juliane Grotz, powiedziała, że „postępowanie jeszcze potrwa”. Jednak nie wpłynie ono na pracę samego urzędu i rozpatrywanie wniosków o zezwolenie na pobyt. Podobnie jak w wielu niemieckich miastach, od lat obcokrajowcy w Monachium mają problemy z terminowym uzyskaniem wizy i zezwolenia na pobyt. Ciągły brak personelu i duże zapotrzebowanie przekładają się na stałe opóźnienia. I one raczej nie zmniejszą się w najbliższej przyszłości. Excerpt: Pracownicy urzędu imigracyjnego w Monachium oskarżeni o korupcję. Wydawali imigrantom wizy za pieniądze. ### Ketamina warta miliony w ciężarówce polskiego kierowcy Służby graniczne odnalazły w ciężarówce polskiego kierowcy 145 kilogramów ketaminy wartej miliony. Czy Polak wiedział o narkotykach, które przewozi? A może był tylko “kozłem ofiarnym”? Śledczy ustalają szczegóły. Ketamina warta miliony zatrzymana na granicy to niezwykle poważna sprawa. W środę wieczorem na przejściu granicznym w Hazeldonk, podczas rutynowej kontroli przeprowadzanej przez żandarmerię i policję, funkcjonariusze odkryli w przestrzeni ładunkowej jednej z ciężarówek 145 kilogramów ketaminy. Ketamina warta miliony w ciężarówce polskiego kierowcy. Narkotyki w Holandii to duży problem społeczny, fot. gettyimages.com Środek ten jest sklasyfikowany jako substancja zakazana. Był ukryty w naczepie pojazdu wjeżdżającego do Holandii. Ketamina warta miliony w ciężarówce polskiego kierowcy została natychmiast skonfiskowana. Jednocześnie służby aresztowały 36-letniego Polaka, który prowadził pojazd. Obecnie trwa śledztwo. Funkcjonariusze chcą ustalić, czy mężczyzna był świadomy przewożonego ładunku, czy też padł ofiarą przemytników, którzy wykorzystali jego pojazd do transportu nielegalnych substancji. Ketamina warta miliony - co grozi kierowcy ciężarówki? Polski kierowca, który został zatrzymany w Holandii z 145 kilogramami ketaminy wartymi miliony euro, stoi w obliczu poważnych konsekwencji prawnych. Jeśli okaże się, że świadomie brał udział w przemycie narkotyków, grozi mu surowa kara więzienia za handel narkotykami i przemyt. Czeka go proces. W Holandii przemyt może skutkować wieloma latami pozbawienia wolności. Śledztwo jest w toku. Jednocześnie funkcjonariusze starają się ustalić, czy mężczyzna był świadomy przewożonego ładunku. Być może stał się ofiarą przemytników, którzy wykorzystali jego pojazd do nielegalnego transportu. W przypadku, gdyby okazało się, że kierowca nie wiedział o zawartości ładunku, śledczy będą musieli zbadać, czy nie jest częścią większej siatki przestępczej. To doprowadzi do kolejnych aresztowań. W zależności od wyników śledztwa, decyzja o zarzutach może zapaść w najbliższych dniach. Czy Holandia ma problem z narkotykami? Holandia, mimo swojej liberalnej polityki narkotykowej w zakresie marihuany, boryka się z poważnym problemem przemytnictwa narkotyków. Dotyczy to głównie syntetycznych substancji, takich jak ketamina. Ketamina, początkowo wykorzystywana w medycynie jako środek znieczulający i przeciwbólowy, jest obecnie jednym z popularniejszych narkotyków na czarnym rynku. Często pojawia się w środowisku imprezowym. Dodatkowo osoby uzależnione zażywają ją w połączeniu z innymi substancjami. W efekcie powstaje śmiercionośna mieszanka. W Holandii jej nielegalne posiadanie i handel są surowo ścigane. Głównie dlatego, że ketamina może prowadzić do uzależnienia i poważnych problemów zdrowotnych. Przemyt narkotyków, zwłaszcza dużych ilości jak te w przypadku polskiego kierowcy, to problem o szerokim zasięgu. Związany nie tylko z działalnością przestępczych grup, ale także z brakiem skutecznych rozwiązań w kwestii zapobiegania i zwalczania tego procederu. Często przypadki takie jak ten, gdzie kierowcy stają się nieświadomymi uczestnikami przestępczego łańcucha, wskazują na większy problem z wykorzystywaniem osób do transportu nielegalnych towarów. Holandia, będąca jednym z głównych węzłów tranzytowych narkotyków w Europie, zmaga się także z rosnącą przestępczością i problemem bezdomności. Te często współistnieją z handlem narkotykami. Choć władze próbują stawić czoła tym wyzwaniom, przemytnicy nadal skutecznie wykorzystują luki w systemie. W przypadku zatrzymania kierowcy, śledczy będą musieli dokładnie zbadać, czy rzeczywiście był on „kozłem ofiarnym” w tej skomplikowanej sieci przestępczej. Excerpt: Służby graniczne odnalazły w ciężarówce polskiego kierowcy 145 kilogramów ketaminy wartej miliony. Czy Polak wiedział o narkotykach, które przewozi? A może był tylko “kozłem ofiarnym”? ### Redukcja biurokracji i oszczędności - zmiany w Wielkiej Brytanii UK zmaga się obecnie z wyraźnymi oznakami nadchodzącego kryzysu. Czy lawinę da się zatrzymać? Z jednej strony pojawiają się reformy i cięcia w pomocy socjalnej. Z drugiej kanclerz Rachel Reeves zapowiada redukcję biurokracji i oszczędności również po stronie państwa. W jakim kierunku idą zmiany w Wielkiej Brytanii? Czy zbyt skomplikowane regulacje i nadmierna biurokracja mogą być jedną z głównych przyczyn spowolnienia gospodarczego Wielkiej Brytanii? Obecne procedury, zamiast wspierać przedsiębiorców, często stają się dla nich barierą. Przykładem może być system pozwoleń środowiskowych, gdzie inwestorzy latami czekają na zatwierdzenie projektów budowlanych, a setki stron regulacji dotyczących ochrony nietoperzy czy hałasu skutecznie blokują rozwój infrastruktury. A mieszkań w UK brakuje. Cięcia świadczeń socjalnych oraz ograniczenie biurokracji mają zatrzymać pełzający kryzys w UK. fot. gettyimages.com Skomplikowane przepisy dotyczące kredytów hipotecznych sprawiają, że osoby chcące zmienić bank napotykają na zbędne formalności, co ogranicza konkurencję na rynku finansowym. A może problemem jest również wielopoziomowy nadzór regulacyjny, gdzie różne instytucje dublują swoje kompetencje, prowadząc do chaosu i wydłużania procesów decyzyjnych? Redukcja biurokracji i oszczędności - co wymaga zmiany? Dlatego też zmiany w Wielkiej Brytanii, jakie proponuje kanclerz Rachel Reeves, mają na celu redukcję biurokracji i oszczędności, poprzez likwidację zbędnych regulatorów, uproszczenie przepisów i skrócenie procedur. Jeśli Wielka Brytania chce przyciągać kapitał i innowacje, reforma systemu regulacyjnego może być nie tylko korzystna, ale wręcz konieczna. Czy i jak szybko wpłynie to na życie mieszkańców UK? Co do zmiany? Czyli na czym polega redukcja biurokracji i oszczędności w UK? Obok propozycji zmian i cięć socjalnych kanclerz Reeves wprowadza również wiele modyfikacji w zakresie działania gospodarki. Wszystko aby zatrzymać pełzający kryzys. Jak wygląda lista? Jednocześnie warto zapytać, czy to zadziała? I kiedy poprawi realnie jakość życia w UK? Likwidacja wybranych regulatorów Regulator Spółek o Interesie Społecznym zostanie włączony do Companies House, a Payment Systems Regulator do Financial Conduct Authority. Zmniejszy to liczbę instytucji nadzorczych i ograniczy powielanie kompetencji, co uprości procedury administracyjne. Reforma systemu pozwoleń środowiskowych Przyspieszenie procesu zatwierdzania projektów infrastrukturalnych, takich jak Lower Thames Crossing czy rozbudowa Heathrow. Ułatwi to realizację dużych inwestycji i pobudzi rozwój gospodarczy poprzez skrócenie czasu oczekiwania na decyzje. Redukcja biurokracji wpłynie pozytywnie i zapewni oszczędności? Uproszczenie wytycznych środowiskowych Zmniejszenie liczby regulacji, np. dotyczących ochrony nietoperzy, które często blokują nowe inwestycje. Ograniczy to biurokratyczne bariery, umożliwiając szybszy rozwój budownictwa i infrastruktury. Przegląd limitu płatności zbliżeniowych Obecny limit 100 funtów może zostać podniesiony lub zliberalizowany, aby dostosować go do rosnących cen i potrzeb konsumentów. W tym przypadku redukcja biurokracji ułatwi dokonywanie większych transakcji bezgotówkowych i przyspieszy obrót gospodarczy. Reforma procedur kredytowych Ułatwienie refinansowania oraz skrócenie procesów zmiany banku dla kredytobiorców hipotecznych. Zwiększy to konkurencję na rynku finansowym i umożliwi klientom lepszy dostęp do korzystniejszych ofert. Usługa "concierge" dla firm finansowych Nowy system wsparcia dla międzynarodowych firm nawigujących po brytyjskich regulacjach. Ma przyciągnąć inwestorów zagranicznych i wzmocnić pozycję Londynu jako globalnego centrum finansowego. Przyspieszenie autoryzacji leków Wprowadzenie pilotażu równoległych zezwoleń od różnych organów regulacyjnych. Skróci to czas wprowadzania nowych terapii na rynek, co wesprze innowacje i sektor biotechnologiczny. Rozszerzenie testów dużych dronów do dostaw Urząd Lotnictwa Cywilnego zezwoli na kolejne duże testy dostaw dronami, które już skróciły transport próbek medycznych z 30 minut do 2 minut. Może to zrewolucjonizować logistykę i zmniejszyć koszty transportu w wielu branżach. Kanclerz Reeves walczy z kryzysem? Kanclerz Rachel Reeves zapowiada, że zmiany te pozwolą firmom zaoszczędzić miliardy funtów, zwiększą efektywność inwestycji i pobudzą wzrost gospodarczy. Czy uproszczenie przepisów i ograniczenie roli regulatorów wystarczy, by przywrócić konkurencyjność brytyjskiej gospodarki? Excerpt: UK zmaga się obecnie z wyraźnymi oznakami nadchodzącego kryzysu. Czy lawinę da się zatrzymać? Z jednej strony pojawiają się reformy i cięcia w pomocy socjalnej. Z drugiej kanclerz Rachel Reeves zapowiada redukcję biurokracji. ### Dzień Świętego Patryka - to już dziś! Dzień Świętego Patryka - to już dziś! 17 marca zielone stają się nie tylko Wyspy Brytyjskie, ale również spora część świata. Irlandzkie święto narodowe stało się już częścią popkultury i obchodzone jest dookoła naszego globu. A wy jak świętujecie Dzień Świętego Patryka? Zielona koniczyna, lejący się litrami Guinness i tajemnicze leśne skrzaty, czyli leprechauny - z tymi rzeczami stereotypowo kojarzy nam się Dzień Świętego Patryka. Ale skąd wzięło się to święto? Jakie wiążą się z nim zwyczaje? I kim w ogóle był święty Patryk? W poniższym tekście odpowiadamy na wszystkie te pytania. Pijaństwo w czasie... postu? Dzień Świętego Patryka jest jednocześnie świętem religijnym i narodowym. Obchodzony jest on co roku 17 marca na cześć patrona Irlandii i jednego ze świętych Kościoła Katolickiego i Cerkwi Prawosławnej. Jest on dniem wolnym od pracy w Irlandii, Irlandii Północnej, Nowej Fundlandii i Labradorze oraz na Montserrat. Co ciekawe, „Saint Patrick’s Day”, czy też „Lá 'le Pádraig” lub „Lá Fhéile Pádraig” jak mówi się na niego w Irlandii, obchodzimy w rocznicę jego... śmierci! Kim w ogóle był święty Patryk? Pochodził prawdopodobnie z Brytanii. Urodził się w 385 roku (według innych źródeł w 389). Był misjonarzem, który chrystianizował północną, środkową i zachodnią części Wyspy, ostatecznie dokonując chrztu Irlandii. Choć wspomnienie świętego Patryka wypada zwyczajowo w trakcie Wielkiego Postu, to kościół katolicki ze względu na wagę dnia św. Patryka jako święta religijnego daje wiernym w Irlandii całkowitą dyspensę zarówno 17 marca, jak i dzień później, czyli 18 marca. Być może właśnie dlatego co roku 17 marca irlandzkie puby przeżywają prawdziwe oblężenie, a ciemny Guinness leje się wręcz strumieniami... Zielona koniczyna i ciemne piwo Dwoma najważniejszymi symbolami Dnia Świętego Patryka jest koniczyna („shamrock”) oraz kolor zielony. Według legendy o św. Patryku roślina ta została wykorzystana, aby objaśnić pierwszym irlandzkim chrześcijanom dogmat o Trójcy Świętej. Potomkowie obecnych mieszkańców „Zielonej Wyspy” nie potrafili zrozumieć idei trzech boskich osób złączonych w jednej istocie. Dzisiaj, trzy liście koniczyny w katolickiej ikonografii symbolizują Trójcę Świętą. A kolor zielony? Jest to narodowa barwa Irlandii. Nawiązuje ona do trawiastego krajobrazu i również łączy się z koniczyną. Z tego powodu 17 marca nie sposób pokazać się w ubraniu w kolorze innym, niż zielony... 17 marca 2025 - Dzień Świętego Patryka (fot: Getty Images) ... i nie można odmówić szklanki czegoś mocniejszego! Choć stereotypowo uznaje się, że w Dzień Świętego Patryka powinno się pić klasyczny irlandzki napój, a więc Guinnessa, ciemne i gorzkie piwo typu stout, to tradycyjnie powinniśmy skusić się na „dzban Patryka". Czym on jest? To po prostu szklanka irlandzkiej whisky. Skąd wziął się ten zwyczaj? Otóż według legendy Święty Patryk miał nastraszyć pewną karczmarkę, która nie dolewała pełnej miarki trunku. Z tego powodu w jej karczmie miały pojawiać się różne potwory. Wystraszona kobieta od tego czasu zawsze napełniała szklankę do pełna. Kim jest leprechaun? A leprechauny? W mitologii irlandzkiej to rodzaj skrzata zamieszkujący Irlandię. Jak czytamy na Wikipedii, jego nazwa znaczy dosłownie „szewc". Z wyglądu, leprechaun przypomina drobnego, włochatego, starego człowieczka, o pomarszczonej twarzy i wzroście przeważnie nieprzekraczającym trzech stóp (ok. 93 cm). Nosi kapelusz, skórzany fartuch roboczy, wełnianą kamizelkę, krótkie spodnie, długie pończochy i buty ze srebrnymi sprzączkami. Zawsze nosi brodę i zwykle pali fajkę. Ma zawsze przy sobie dwie sakiewki: jedna zawiera srebrną, a druga złotą monetę. Srebrna moneta służy leprechaunowi do płacenia za wszelkie potrzebne mu dobra; dzięki swej magicznej mocy zawsze znika z kieszeni sprzedającego i powraca do pierwotnego właściciela. Złota moneta służy mu za łapówkę dla każdego, który go schwyta; po zamianie właściciela zamienia się błyskawicznie w popiół lub w suche liście. Leprechauny znają miejsca, w których zakopane są skarby, jakimi często są gliniane naczynia wypełnione złotem. Jeżeli jeden z nich zostanie złapany, to zdradzi to miejsce, ale kosztowności nie odda łatwo, skąd wzięło się powiedzenie, że skarb leprechauna leży „po drugiej stronie tęczy” (czyli jest nie do zdobycia). 17 marca 2025 - Dzień Świętego Patryka (fot: Getty Images) Zieleń opanowała cały świat Jak już wspomnieliśmy obchodzenie, dnia Świętego Patryka stało się już wydarzeniem globalnym. Na zielono 17 marca barwią się szczególnie te miasta, w którym mieszka dużo irlandzkich imigrantów, ale nie tylko one. Trudno dziwić się popularności tego święta, skoro polega ono głównie na oglądaniu efektownych parad ulicznych, ubraniu się na zielono i imprezowaniu w pubie. Coraz częściej świętowanie tego typu odbywa się także w Polsce. Przykładowo, jeszcze w 2017 w ramach Festiwalu Świętego Patryka odbyło się ponad 120 imprez, a na zielono podświetlono między innymi warszawski Pałac Kultury i Nauki czy Halę Stulecia we Wrocławiu. Excerpt: Irlandzkie święto narodowe stało się już częścią popkultury i obchodzone jest dookoła naszego globu. ### Samolot Ryanaira lecący z Polski niemal zderzył się ze śmigłowcem Samolot Ryanaira z 172 pasażerami na pokładzie w ostatniej chwili uniknął zderzenia ze śmigłowcem niedaleko lotniska Stansted. Pilot nie zauważył, że autopilot jest wyłączony. Niewiele brakowało, a nad lotniskiem Stansted doszłoby do podobnej katastrofy jak nad Waszyngtonem, między samolotem pasażerskim a śmigłowcem wojskowym. Niewiele brakowało, a samolot Ryanaira zderzyłby się ze śmigłowcem Samolot Ryanaira, na którego pokładzie znajdowało się 172 pasażerów i 6 członków załogi, zbliżał się do lotniska Stansted. Znajdował się na wysokości 3000 stóp, gdy w ostatniej chwili uniknął zderzenia ze śmigłowcem. Przyczyną groźnej sytuacji było nieprawidłowe przekazanie sterów między pilotami. Okazało się, że doszło do nieporozumienia między kapitanem, a drugim pilotem, w wyniku czego samolot spadł o 600 stóp zbliżając się niebezpiecznie do śmigłowca. Niedoświadczony drugi pilot przekazał kontrolę nad samolotem kapitanowi, jednak nie poinformował go o tym, że nie włączył autopilota. Ten brak komunikacji mógł doprowadzić do tragedii. Zdarzenie miało miejsce 8 marca 2024 roku. Samolot Ryanaira, który leciał ze Szczecina, akurat podchodził do zaplanowanego lądowania na lotnisku Stansted. Nad Stansted mogło dojść do katastrofy / fot. Getty Images Raport ze zdarzenia W sprawie przeprowadzono już dochodzenie i sporządzono raport ze zdarzenia. Napisano w nim: „Po wykonaniu ręcznego odejścia na drugi krąg i pominięcia procedury podejścia, drugi pilot przekazał kontrolę nad samolotem kapitanowi”. Okazało się, jednak, że kapitan „nie zdawał sobie sprawy, że autopilot i automatyczny ciąg nie były włączone”. W konsekwencji maszyna zaczęła tracić wysokość, czego nie zauważył żaden z członków załogi. „Samolot zniżył się o około 550 stóp, zanim to zauważono i podjęto odpowiednie działania. Ponieważ było to ponad 200 stóp od dozwolonej wysokości samolotu, sklasyfikowano to jako przekroczenie poziomu. Było to wynikiem nieprawidłowej procedury zastosowanej podczas przekazywania kontroli i monitorowania działań drugiego pilota przez kapitana” – podano w raporcie. Co ciekawe - krótkotrwałego spadku wysokości nie zauważył oficer kontroli ruchu lotniczego na Stansted w tym czasie, ponieważ koordynował wtedy start innego samolotu. Jak przepowiadał szef Ryanaira w 2022 roku: czekają nas lata chaosu na lotniskach, co wydaje się sprawdzać. Excerpt: Niewiele brakowało, a nad lotniskiem Stansted doszłoby do katastrofy. Samolot Ryanaira niemal zderzył się ze śmigłowcem. ### Udawała chorą na raka, aby wyłudzić 25 tys. funtów „Podstępna” matka dwójki dzieci udawała, że ma raka w fazie terminalnej. Kłamiąc, wyłudzała od swojego partnera pieniądze. Pozyskane w ten sposób środki przeznaczyła na m.in. operację powiększenia piersi i luksusowe zabiegi spa. Brytyjski sąd potępił jej „wyrachowane i okrutne” kłamstwa, ale nie skazał jej na pobyt w więzieniu. 35-letnia Laura McPherson kłamała, że zmaga się ze śmiertelną chorobą nowotworową. „Zła i przebiegła” matka dwójki dzieci utrzymywała, że znajduje się już w fazie terminalnej. Jak czytamy na łamach „The Daily Mail”, kobieta miała mieć nie tylko raka szyjki macicy, ale też jajników, jelita grubego oraz piersi. Taką wersję przedstawiła nie tylko swojemu partnerowi, Jonowi Leonardowi, ale również swoim najbliższym. Kobieta, która jest oskarżana o mitomanię, wmówiła swoją zmyśloną chorobę także swojej córeczce. Udawała chorą na raka dla pieniędzy Przed brytyjskim sądem ustalono, że McPherson oszukała w sumie Leonarda na kwotę 24 248,52 funtów. Środki te miały zostać przekazane na leczenie ratujące życie. Tak naprawdę kobieta wydała te pieniądze na szeroko pojęte przyjemności. 35-latka wyjechała do ośrodka Mayr Resort nad jeziorem Wörthersee w Austrii. Skorzystała tam z holistycznego programu odchudzającego, Następnie w Manchesterze poddała się zabiegowi powiększenia piersi. W pewnym momencie kobieta przekonała swojego partnera, do kupna... Rolexa. Zegarek wart 30 tysięcy funtów miał być czymś, o czym zawsze marzyła. Aby go dostać, mówiła, iż nie odmawia się takich prezentów osobom, które umierają. Udawała chorą na raka 44-letni Leonard przed sądem zaznaczał, że oszustka ukradła mu osiem lat życia. Pozostawiła go „z uczuciem totalnej rozpaczy, zwątpienia w siebie i z emocjonalnymi ranami”. Twierdzi, że kobieta, która udawała chorą na raka, była kompulsywną kłamczynią i mitomanką. Powiedziała przyjaciołom, a nawet swojej małej córce, że ma raka. Dziewczynka była po prostu załamana i bardzo martwiła się tym, że jej mama umrze. - Nawet po przyznaniu się do winy, przez ostatnie trzy lata rozpowszechniała obrzydliwe kłamstwa na mój temat - mówił przed sądem mężczyzna. - I nigdy nie okazała skruchy - dodawał. Udawała chorą na raka, aby wyłudzić 25 tys. funtów (fot: Getty Images - zdjęcie ilustracyjne) Zamiast leczenie w szpitalu, impreza noworoczna Jak czytamy na łamach „The Daily Mail”, para poznała się w 2011. Leonard był właścicielem firmy, w której pracowała McPherson. Dobrze prosperującej, dodajmy. 35-latka w marcu 2017 roku po raz pierwszy ogłosiła, że ma raka szyjki macicy. Utrzymywała, że jest leczona w szpitalu Royal Derby Hospital. - W latach 2018–2022 podawała różne diagnozy: raka jajników, jelita grubego, jelita czy piersi - komentował prokurator Siward James-Moore - Twierdziła, że pojechała na leczenie do kliniki Mayr w Austrii. W 2020 roku twierdziła, że przeszła histerektomię. Dwa dni później sfotografowano ją na wycieczce w górach - dodawał prokurator. W tym samym roku powiedziała, że będzie potrzebowała mastektomii, ale poddała się operacji powiększenia piersi, jak pisaliśmy wyżej. W Sylwestra 2021 roku pan Leonard zawiózł ją na leczenie szyjki macicy. Zamiast poddawać się leczeniu, wzięła taksówkę i pojechała do Coventry, aby uczcić Nowy Rok. Laura McPherson uniknie więzienia W 2022 Laura McPherson została aresztowana i przesłuchana w związku z zarzutem oszustwa. Zaprzeczyła wszystkiemu i zaatakowała oskarżeniami swojego partnera. Adwokatka kobiety stwierdziła, że jej klientka cierpiała na „depresję, lęki i miała objawy traumy”. Zwróciła się do sędziego, aby oszczędził jej pobyt w więzieniu. Wyrok w jej sprawie zapadł w środę 12 marca 2025 roku. Sąd Derby Crown Court nie skazał kobiety na karę więzienia. 35-latka została skazana jedynie na prace społeczne. Excerpt: Brytyjski sąd potępił jej „wyrachowane i okrutne” kłamstwa, ale nie skazał jej na pobyt w więzieniu. ### Niespodziewany spadek cen domów w UK Niespodziewany zwrot na brytyjskim rynku nieruchomości. Średnia cena domu w UK spadła do poziomu 298 602 funtów w lutym 2025. Stało się to wbrew prognozom analityków. Spodziewali się oni wzrostu cen przed podwyżkami kosztów związanych z opłacaniem stamp duty. Ceny domów w Wielkiej Brytanii niespodziewanie spadły w zeszłym miesiącu. Obawy dotyczące spowolnienia gospodarczego przeważyły nad spodziewanym napływem ludzi próbujących dokonać zakupów przed zmianami wysokości opłaty stamp duty, jak podaje „Guardian". Sytuacja na rynku nieruchomości w UK Średnia cena nieruchomości spadła w lutym o 0,1 proc. w skali miesiąc do miesiąca, jak wynika z analiz banku Halifax. Zatem kupując dom w UK, płacimy średnio 298 602 funty. Spadek cen zaskoczył analityków. Eksperci prognozowali wzrost cen o 0,3 proc. w ujęciu miesięcznym i 3,1 proc. w ujęciu rocznym. W tym zakresie ceny poszły w górę o 2,9 proc. Dodajmy, iż wzrost cen na rynku nieruchomości zasadniczo nadal napędzany jest spadającymi stopami procentowymi. Ile kosztuje kupno domu w Wielkiej Brytanii? Zgodnie z obowiązującymi przepisami w Anglii i Irlandii Północnej musisz zapłacić stamp duty, jeśli zakupiona nieruchomość jest jedynym miejscem zamieszkania i jest warta ponad 250 000 funtów. Dodajmy, iż ten właśnie próg wartości wprowadzono we wrześniu 2022 roku. Od kwietnia 2025 obniży się do poprzednio obowiązującego poziomu, który wynosił 125 000 funtów. Trzeba jednak dodać, że jeśli kupujesz nieruchomość po raz pierwszy, gdy nabywca jest definiowany, jako first-time buyer, sprawa ma się inaczej. Stamp duty w takim przypadku opłaca się, dopiero gdy wartość kupowanej nieruchomości przekracza 425 000 funtów. Jednak i ten próg zostanie obniżony w przyszłym miesiącu, do 300 000 funtów. Niespodziewany spadek cen domów w UK (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) Ceny domów w UK – Dane z lutego podkreślają delikatną równowagę na brytyjskim rynku nieruchomości – komentowała Amanda Bryden, szefowa działu kredytów hipotecznych w Halifax, jak cytujemy za „Guardianem". W ciągu ostatnich sześciu miesięcy Halifax odnotowano dwa miesięczne spadki cen domów – w grudniu nastąpił również spadek o 0,2%. Podsumowując, Halifax podało, że Irlandia Północna nadal odnotowuje najwyższy wzrost cen w Wielkiej Brytanii. Jest on na poziomie 5,9%. Szkocja odnotowała najszybsze tempo wzrostu cen nieruchomości w ujęciu rocznym od 13 miesięcy, na poziomie 3,8%. Ceny domów w Walii wzrosły o 2,8% w skali roku. W Anglii Yorkshire i Humberside odnotowały najwyższy wzrost spośród wszystkich regionów. Wzrost ten wyniósł 4,1% w ujęciu rocznym. – Chociaż wzrost cen domów ogólnie zwolnił, aktywność na rynku pozostaje silna i porównywalna do poziomów sprzed pandemii. To świadczy o odporności kupujących, która była widoczna w obliczu wyższych kosztów pożyczek – powiedziała Bryden. Excerpt: Średnia cena domu w UK spadła do poziomu 298 602 funtów w lutym 2025. ### Virgin planuje połączenie kolejowe pod kanałem La Manche Czy Eurostar odczeka się konkurencji? Virgin Group ogłosiła plany uruchomienia połączenia kolejowego przez kanał La Manche. W tym celu chce zainwestować 700 mln funtów. Firma Richarda Bransona ma w planach trasy z Londynu do Paryża, Brukseli i być może Amsterdamu. Virgin Group już wcześniej działało w branży kolejowej. Firma obsługiwała pociągi międzymiastowe w Wielkiej Brytanii, m.in. między Londynem i Glasgow. Natomiast teraz chce konkurować z Eurostarem, który przewozi pasażerów z Wysp do kontynentalnej Europy. Nowe połączenie kolejowe pod kanałem La Manche? W planach jest uruchomienie połączeń kolejowych o wysokiej częstotliwości. Mogłyby one funkcjonować pod koniec dekady, w okolicach 2030 roku. Virgin ma ambicję, aby stać się pierwszym rywalem Eurostar, który od 30 lat przewozi pasażerów kolejowych pod konałem La Manche. W tym celu Virgin Group zamierza pozyskać 300 mln funtów kapitału własnego. Następnie, 400 mln funtów ma zostać pozyskane w ramach pożyczki, jak podaje „Financial Times". Firma założona przez brytyjskiego miliardera poinformowała, że planuje również zostać „głównym” inwestorem, pomagając zapewnić początkowy kapitał niezbędny do realizacji projektu, jak podaje serwis informacyjny BBC. Virgin Group wchodzi do gry - Trasa przez kanał La Manche jest gotowa na zmiany. Z pewnością pasażerowie skorzystaliby na pojawieniu się konkurencji - komentował rzecznik prasowy Virgin Group. - Chociaż Virgin nie zdecydował się jeszcze na uruchomienie usługi, poszukujemy inwestorów o podobnych poglądach w tej kwestii. Chętnych do inwestowania razem z Virgin. Póki co jesteśmy zachwyceni postępem, jaki udało nam się do tej pory osiągnąć - dodaje. Tymczasem operator tunelu pod kanałem La Manche, Getlink, i dworzec kolejowy St Pancras w Londynie zgodziły się współpracować w celu zwiększenia liczby połączeń między Wielką Brytanią a Francją. Rozważa się też otwarcie tras kolejowych do Niemiec i Szwajcarii. Władze St Pancras zamierzają potroić liczbę pasażerów mogących przejeżdżać przez miasto w godzinach szczytu. Virgin planuje połączenie kolejowe pod kanałem La Manche (fot: Getty Images) Przełamanie monopolu Eurostar Jak podaje BBC, Virgin nie jest jedyną firmą rozważającą uruchomienie usług na trasie Londyn-Paryż. Hiszpańska spółka kolejowa Evolyn ogłosiła już wcześniej plany uruchomienia szybkiej linii łączącej stolice Wielkiej Brytanii i Francji. Trasa ta jest określana jako „strategiczna i ciesząca się dużym zainteresowaniem”. Evolyn poinformowało, że w 2023 osiągnęło porozumienie w sprawie zakupu 12 pociągów dużych prędkości od francuskiego producenta Alstom. Przeszkodą do przełamania monopolu Eurostar na kanale La Manche jest spór o dostęp do dworca w Leyton. Położony na wschodzie Londynu służy Eurostarowi do utrzymywania pociągów. Z tego powodu zarówno Virgin, jak i Evolyn zwróciły się do Office of Rail and Road. Z kolei ORR zleciło niezależne badanie mające na celu ocenę przepustowości bazy Temple Mills. Kolej pod kanałem la Manche Od 1994 roku kanał La Manche można pokonać pociągiem Eurostar. Koleje duże prędkości kursuje ze stacji St. Pancras w Londynie przez Ashford w hrabstwie Kent do miast i portów we Francji i Belgii. Pociągi pokonują English Channel korzystając z Eurotunelu. Podróż na trasie Londyn – Paryż zajmuje obecnie 2 godziny i 15 minut, a Londyn – Bruksela to godzina i 51 minut. Excerpt: Firma Richarda Bransona ma w planach trasy z Londynu do Paryża, Brukseli i być może Amsterdamu. ### Najbiedniejsi w UK mają gorzej niż najbiedniejsi Słoweńcy Z najnowszego raportu National Institute of Economic and Social Research (NIESR) wynika, że niektóre części Wielkiej Brytanii są obecnie biedniejsze niż najmniej zamożne obszary Słowenii i Malty. Głównym powodem takiej sytuacji jest stagnacja zarobków w ujęciu realnym. Niewystarczające zabezpieczenie społeczne jest również znaczącym czynnikiem wpływającym na życie Brytyjczyków. Jak wynika z analiz NIESR niskie płace, ograniczona dostępność mieszkań i stagnacja produktywności przyczyniają się do spadku poziomu życia w Wielkiej Brytanii. Początki kryzysu UK sięgają 2008 roku „Najbiedniejsze gospodarstwa domowe w Słowenii i na Malcie są teraz w lepszej sytuacji niż te w Wielkiej Brytanii” - jak czytamy na łamach raportu. Spadek realnych dochodów w UK rozpoczął się w czasach kryzysu finansowego w 2008. Jednak gdy inne kraje europejskie odnotowały poprawę w tym zakresie, to Wielka Brytania po prostu została w tyle. Jak wynika z raportu NIESR, Wielka Brytania zapewnia mało efektywną opiekę społeczną wśród krajów OECD. To zaprzecza powszechnej opinii o UK, że jest to kraj benefitów, w którym lepiej pobierać zasiłki niż pracować. Fakty, jak się okazuje, są inne. Według raportu Wielka Brytania znajduje się w środku stawki wśród państw OECD pod względem wydatków socjalnych jako procentu PKB. Oprócz tego zajmuje trzecie miejsce od końca pod względem wartości opieki społecznej, mierzonej jako procent średnich wynagrodzeń. Płatności socjalne pokrywały tylko podstawowe koszty w ciągu dwóch z ostatnich 14 lat. Wyjątkiem w tym zakresie jest podwyżka Universal Credit, która miała miejsce w okresie pandemii. Najbiedniejsi w UK mają gorzej niż najbiedniejsi Słoweńcy (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) Poziom życia w Wielkiej Brytanii - jak źle jest? Raport przygotowany przez ekspertów NIESR opisuje Wielką Brytanię jako „kraj ani o wysokich płacach, ani o wysokim poziomie dobrobytu”. Słaby wzrost płac i cięcia wydatków socjalnych ograniczył standard życia na Wyspach. Natomiast stagnacja produktywności znacząco wpłynęła na zarobki. Przytoczono również interesującą statystykę. Gdyby płace w Wielkiej Brytanii rosły w takim samym tempie jak w USA po 2008 r., brytyjscy pracownicy byliby o 4300 funtów bogatsi rocznie. Niemniej, brytyjska produktywność odstaje. Gdyby była ona wyższa, nie byłoby stagnacji płac w przeciągu ostatnich 15 lat. Zniesienie „2 child benefit cap” pomoże? Jednym z najbardziej opłacalnych sposobów na zmniejszenie ubóstwa, według raportu, byłoby zniesienie zasady „2 child benefit cap”. Ta pojedyncza zmiana polityki mogłaby wyrwać 1,7 miliona ludzi z ubóstwa. Co więcej, kosztowałoby to mniej, niż inne porównywalne polityki mające na celu poprawę standardów życia. Przypomnijmy, iż rząd miał rozważać zniesienie „2 child benefit cap” w przypadku rodziców dzieci poniżej piątego roku życia. Rządząca Partia Pracy chce zmniejszyć skalą ubóstwa wśród dzieci, ale bez całkowitego zniesienia ograniczeń w zakresie Child Benefit. Jak ustalili dziennikarze „Guardiana”, w rządzie rozważa się wprowadzenie kilku „wyjątków” od tego ograniczenia. Jakich konkretnie? Wśród rozważanych opcji jest zastosowanie limitu dotyczącego osób z dziećmi w wieku od pięciu lat. Oznacza to, że limit „2 child benefit cap” nie miałby zastosowania dla rodziców dzieci do lat 5. Proponuje się zwolnienie z niego również rodziców dzieci niepełnosprawnych i rodziców pracujących. Excerpt: Jak wynika z analiz NIESR niskie płace, ograniczona dostępność mieszkań i stagnacja produktywności przyczyniają się do spadku poziomu życia w Wielkiej Brytanii. ### Podwyżka cen znaczków Royal Mail Royal Mail ponownie zdecydowało się na podwyższenie cen znaczków w Wielkiej Brytanii. O ile tym razem zdrożały znaczki pierwszej i drugiej klasy? W jaki sposób Royal Mail uzasadnia decyzję o wzroście cen swoich usług? Royal Mail po raz szósty w ciągu nieco ponad trzech lat podniesie cenę znaczków pierwszej i drugiej klasy. Podwyżki w tym zakresie wejdą w życie z dniem 7 kwietnia 2025. Cena znaczka pierwszej klasy wzrośnie o 5 pensów do kwoty wynoszącej 1,70 funta. Podwyżka w tym przypadku sięgnie 3 proc. Z kolei cena znaczka drugiej klasy wzrośnie o 2 pensy do 87 pensów. Oznacza to podwyżkę na poziomie 2,4 proc. Ceny znaczków Royal Mail idą w górę W oświadczeniu wydanym przez Royal Mail czytamy, iż powodem podwyżki są rosnące koszty. – Zawsze bardzo dokładnie rozważamy zmiany cen, ale koszty dostarczania poczty stale rosną – komentuje Nick Landon, dyrektor handlowy Royal Mail. – Aby mieć pewność, że będziemy mogli dostarczać przesyłki na terenie całego kraju za jedyne 87 pensów, potrzebna jest złożona i rozległa sieć ciężarówek, samolotów i 85 000 placówek – podsumowuje. „Dziesięć lat temu Royal Mail dostarczało 20 miliardów listów rocznie. Obecnie liczba ta spadła do 6,7 miliarda. Co więcej, może ona spaść do 4 miliardów w ciągu czterech lat. W tym samym czasie liczba obsługiwanych adresów wzrosła o 4 miliony, co oznacza, że koszt każdej dostawy nadal rośnie” – jak czytamy dalej w oświadczeniu. Ofcom ukarał grzywną Royal Mail Dodajmy, iż Royal Mail podejmuje działania mające na celu ograniczenie liczby doręczeń. Ofcom wydał tymczasową zgodę na doręczanie przez Royal Mail listów drugiej klasy w co drugi dzień roboczy, a także na zaprzestanie doręczania przesyłek w soboty. Zgodnie z planami listy pierwszej klasy byłyby dostarczane sześć dni w tygodniu. Całkiem niedawno, w grudniu 2023 roku Ofcom ukarał grzywną Royal Mail. Powodem było niedotrzymanie ustawowego celu w zakresie terminowości dostarczania przesyłek. W związku z tym brytyjski operator pocztowy musi zapłacić 5,6 mln funtów. Royal Mail nie dostarczył na czas aż 26 proc. przesyłek pierwszej klasy. Na czas dotarło 74 proc. takich przesyłek, a ustawowy cel wynosi w tym względzie 93 proc. Podwyżka cen znaczków Royal Mail (fot: Getty Images) Jeśli chodzi o przesyłki drugiej klasy, to Royal Mail zdołało dostarczyć na czas 91 proc. z nich, podczas gdy ustawowy cel został w tym względzie ustanowiony na poziomie 98,5 proc. Co więcej, w omawianym roku pracownicy poczty realizowali każdego dnia doręczenia na zaledwie 89 proc. tras. Z kolei oczekiwania w tym względzie są na poziomie 99,9 proc. Przejęcie Royal Mail przez tajemniczego miliardera Warto w tym miejscu dodać, iż wkrótce Royal Mail ma zostać sprzedane. Jeden z symboli Wielkiej Brytanii przejmie miliarder z Czech, Daniel Kretinsky. Royal Mail zostało oddzielone od Post Office i sprywatyzowana dekadę temu, odnotowało pogorszenie wyników w ostatnich latach. Dawniej był to państwowy operator pocztowy, do 2006 roku posiadający monopol na doręczanie listów. Co stanie się z nim teraz? Od pewnego czasu trwają rozmowy i prace nad przejęciem Royal Mail, którego obecnym właścicielem jest International Distribution Services przez miliardera urodzonego w Brnie. Koszt przejęcie Royal Mail ma opiewać na około 3,6 miliarda funtów. Excerpt: O ile tym razem zdrożały znaczki pierwszej i drugiej klasy? W jaki sposób Royal Mail uzasadnia decyzję o wzroście cen swoich usług? ### Grzywny dla imigrantów pracujących w Holandii Minister ds. społecznych i zatrudnienia, Eddy van Hijum chce karać grzywnami imigrantów pracujących w Holandii, którzy nie zarejestrują się prawidłowo w gminie. Imigranci pracujący w Holandii będą musieli niebawem dopilnować wszelkich formalności związanych ze swoim pobytem w tym kraju. Kary dla imigrantów pracujących w Holandii Eddy van Hijum zamierza karać grzywną imigrantów pracujących w Holandii, jeśli nie zarejestrują się prawidłowo w gminie, w której mieszkają. Minister chce również utrudnić „obywatelom państw trzecich” spoza UE przyjeżdżających do pracy uzyskanie numeru BSN. Zmiany te miałyby być odpowiedzią na skargi agencji ds. zatrudnienia, które twierdzą, że zbyt wiele się od nich wymaga w kwestii powstrzymania wykorzystywania pracowników z zagranicy. Nowe przepisy z kolei nałożą większą odpowiedzialność na samych imigrantów pracujących w Holandii i rząd. Ponadto parlament będzie debatował nad długo oczekiwanym nowym prawem. Ustanowi ono system licencjonowania agencji zatrudnienia w celu zwalczania firm wyzyskujących imigrantów. Holenderski zmienia zasady dla imigrantów / fot. Getty Images Zachęty finansowe dla imigrantów Według Van Hijmuma rząd sam musi wiele zrobić, aby powstrzymać nadużycia wobec pracowników z zagranicy. Dlatego też zastanawia się nad wprowadzeniem „zachęt finansowych” dla imigrantów, którzy faktycznie zarejestrują się w gminie, w jakiej mieszkają. - Niektóre gminy już to robią. Jeśli ktoś się nie zarejestruje, pobierają od niego podatek turystyczny. Imigranci powinni być przynajmniej zachęcani do zachowywania się tak, jak wszyscy w Holandii. Jeśli nie zarejestrują się, będą musieli zapłacić grzywnę – powiedział minister. Ponadto Van Hijum poinformował, że urzędy będą „mniej skłonne do wydawania numerów BSN imigrantom spoza UE. Ryzyko wykorzystania jest szczególnie wysokie w przypadku tej grupy. Ci pracownicy często najpierw rejestrują się w agencji zatrudnienia w Europie Wschodniej, a następnie przyjeżdżają do pracy w Holandii. Jednak według Van Hijuma łatwość, z jaką mogą uzyskać numer BSN, jest częściowo powodem, dla którego agencje ich zatrudniają. Minister chce również, aby imigranci byli zobowiązani do natychmiastowej rejestracji po przybyciu do Holandii do pracy. Obecnie muszą się zarejestrować tylko wtedy, gdy przebywają w Holandii dłużej niż cztery miesiące. Według niego nowe zasady mogą pomóc lepiej określić liczbę imigrantów w kraju i miejsca ich pobytu. Excerpt: Rząd chce wprowadzić grzywny dla imigrantów pracujących w Holandii, którzy nie zarejestrują się prawidłowo w gminie, w której mieszkają. ### Praca zdalna w Niemczech. Prawa i obowiązki pracownika Jak wygląda praca zdalna w Niemczech? Kiedy można na nią przejść i jakie mają obowiązki oraz prawa pracodawcy i pracownicy? Praca zdalna jest atrakcyjną i dość powszechną opcją w obecnych czasach. Rośnie też zainteresowanie związane ze stroną prawną takiej formy zatrudnienia. Praca zdalna w Niemczech W Niemczech nie ma ogólnego ustawowego prawa do pracy zdalnej. Dlatego nie każdy pracownik ma taką możliwość. Jednak to, czy praca zdalna jest dla kogoś możliwa, zależy od tego, czy obowiązuje którykolwiek z poniższych warunków. Musi być zawarta taka umowa z pracodawcą, konieczne jest pisemne porozumienie. Jeśli natomiast chodzi o umowy zbiorowe, to w niektórych sektorach lub firmach mogą obowiązywać szczegółowe przepisy dotyczące pracy zdalnej. Ponadto można także dokonać indywidualnych ustaleń z pracodawcą dotyczących tej formy zatrudnienia. Co w przypadku, gdy praca zdalna była możliwa, ale nie zawarto do niej umowy, a pracodawca chce powrotu pracownika do biura? Okazuje się, że pracodawca może to zrobić, jednak pod pewnymi warunkami. Zgodnie z orzeczeniem Sądu Pracy Okręgowego w Kolonii z dnia 11 lipca 2024 r. (Az. 6 Sa 579/23) odwołanie pozwolenia na pracę zdalną musi być racjonalne, a nie arbitralne. Oznacza to, że pracodawca musi wziąć pod uwagę interesy pracownika i podać faktyczne powody odwołania. Arbitralne decyzje są niedopuszczalne. To orzecznictwo wzmacnia pozycję pracowników i zapewnia, że odwołanie pozwolenia na pracę zdalną może nastąpić wyłącznie na uczciwych warunkach. Zawsze wskazane jest udokumentowanie umów dotyczących pracy zdalnej na piśmie, aby uniknąć nieporozumień. Prawa i obowiązki dotyczące pracy zdalnej / fot. Getty Images Dokładanie się do rachunków za energię W Niemczech nie ma prawnego wymogu, aby pracodawca dokładał się do kosztów energii elektrycznej. Jednak ustawa o bezpieczeństwie i higienie pracy podaje, że pracodawca jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo i ochronę swoich pracowników. Wiele firm ma wewnętrzne przepisy lub umowy firmowe, które przewidują dopłaty do kosztów energii elektrycznej w przypadku pracy zdalnej. Brak równouprawnienia do pracy zdalnej Jeśli jedni pracownicy mogą pracować zdalnie, a inni nie, należy omówić z pracodawcą powód takiego stanu rzeczy. Może być tak, że niektóre zadania wymagają obecności w biurze. Mogą jednak też istnieć możliwości związane z częściową pracą zdalną. Ogólna zasada równego traktowania może wymagać od pracodawcy pozwolenia wszystkim pracownikom na pracę zdalną, jeśli ich zadania są porównywalne. Zasada równego traktowania stanowi, że pracodawcy nie mogą arbitralnie traktować swoich pracowników nierówno. Excerpt: Jakie są prawa pracownika i obowiązki pracodawcy w przypadku pracy zdalnej w Niemczech? Warto znać te podstawowe zasady. ### Mniejsze rachunki dla osób mieszkających blisko infrastruktury energetycznej Rachunki za energię elektryczną mogą spaść o 250 funtów rocznie dla osób mieszkających niedaleko pylonów energetycznych. Minister mieszkalnictwa twierdzi, że lokalne społeczności powinny „dzielić się korzyściami” z wzięcia na siebie ciężaru infrastruktury energetycznej. Ministrowie chcą również skrócić drogę w decyzjach planistycznych i ograniczyć biurokrację związaną z budową infrastruktury energetycznej. Mniejsze rachunki dla osób mieszkających blisko pylonów energetycznych Ludzie mieszkający w pobliżu infrastruktury energetycznej będą mogli liczyć na mniejsze rachunki. Jeśli pomysł ministra mieszkalnictwa, Alexa Norrisa, zostanie wdrożony, będą mogli zaoszczędzić setki funtów rocznie. Byłoby to możliwe w ramach przeglądu przepisów planistycznych. Jak informuje „The Times” – rządowe plany zakładają, że gospodarstwa domowe usytuowane w odległości pół kilometra od nowych lub zmodernizowanych systemów energetycznych, będą mogły uzyskać dostęp do programu zniżkowego. Dzięki temu dostaną rabat będący ekwiwalentem rocznej płatności w wysokości 250 funtów w ciągu 10 lat. Minister mieszkalnictwa powiedział, że osoby, które poniosą „ciężar związany z istnieniem części infrastruktury energetycznej w swoim rejonie”, powinny odzyskać część pieniędzy. Osoby mieszkające blisko infrastruktury energetycznej będą mogły zaoszczędzić setki funtów rocznie / fot. Getty Images Reforma w planowaniu przestrzennym Rząd chce skrócić drogę decyzyjną związaną z planowaniem przestrzennym. Urzędnicy mają rozpocząć konsultacje w sprawie usunięcia Sport England, Theatres Trust i Garden History Society z listy organów prawnie zobowiązanych do konsultacji w sprawie decyzji planistycznych. - Częścią naszego planu związanego z reformą są wszystkie nasze zobowiązania dotyczące stania się supermocarstwem w dziedzinie czystej energii. Jesteśmy przekonani, że ze społecznościami trzeba dzielić się korzyściami. A jeśli ponosisz ciężar posiadania części infrastruktury w swojej społeczności, powinieneś odzyskać część pieniędzy – powiedział Alex Norris. - Dlatego podejmujemy to zobowiązanie, 250 funtów rocznie, jeśli ktoś mieszka blisko tych pylonów energetycznych. Uważamy więc, że jest to uczciwa równowaga między ludźmi, którzy sami podejmują takie zobowiązania wobec kraju. Cóż, powinni zostać za to nagrodzeni – dodał. Według niego „zbudowanie półtora miliona domów jest kluczową częścią planu zmian”. Natomiast Angela Rayner powiedziała, że reformy są potrzebne, aby zapewnić „sensowność i zrównoważenie” systemowi. Gdyż rząd zobowiązał się do wybudowania 1,5 miliona domów w czasie tej kadencji parlamentu. - Postawiliśmy wzrost w centrum naszych planów jako rząd. A naszym kamieniem milowym Planu zmian jest zabezpieczenie 1,5 miliona domów i uwolnienie potencjału budowlanego Wielkiej Brytanii – dodała Rayner. Excerpt: Osoby, które mieszkają blisko infrastruktury energetycznej, będą mogły liczyć na mniejsze rachunki za energię. Taki jest plan obecnego rządu. ### W Tesco produkty spożywcze za darmo Supermarket Tesco rozdaje produkty spożywcze za darmo oznaczone „żółtą naklejką”. W ten sposób zamierza walczyć z marnowaniem żywności. Tesco przetestuje swój najnowszy pomysł na początku w niewielkiej liczbie sklepów Express. Supermarket chce rozdawać produkty spożywcze za darmo. W ten sposób zamierza zmniejszyć marnowanie żywności. Produkty spożywcze za darmo w Tesco Supermarket testuje nowy system „żółtych naklejek” z cenami 0 funtów za żywność, której termin ważności dobiega już końca. Pomysł ten różni się od innych obniżek, w ramach których zniżki na żywność wynoszą do 90 proc. Obecnie Tesco testuje swój pomysł w niewielkiej liczbie swoich sklepów Express. Klienci mogą znaleźć darmowe produkty spożywcze na półkach po godzinie 21.30. Jakiekolwiek produkty spożywcze z kończącą się przydatnością do spożycia, które nadal będą w sklepach przed zamknięciem, oznaczone są jako „Reduced to Clear”. Klienci mogą je zabrać do domu za darmo. Walka z marnowaniem żywności W wewnętrznej notatce dla swoich pracowników Tesco poinformowało, że testowy pomysł pozwoli „kontynuować działania firmy, których celem jest zmniejszenie marnowania żywności”. Sieć supermarketów wyznaczyła sobie ambitne cele dotyczące osiągnięcia zerowej emisji netto. Zostały one potwierdzone przez inicjatywę Science Based Targets w 2023 roku. Jednym z celów jest zmniejszenie o połowę ilości marnowanej żywności w swoim zakresie. W lutym ubiegłego roku Tesco musiało zrewidować swoje dane dotyczące postępów w ograniczaniu marnowania żywności. Okazało się bowiem, że sieć współpracowała z przetwórcą odpadów spożywczych, który wykorzystywał metodę fermentacji beztlenowej. Przełożyło się to na ograniczenie marnowania żywności zaledwie o 18 proc., zamiast zakładanych 45 proc. między rokiem 2017 a 2023. Darmowe produkty spożywcze można znaleźć w Tesco / fot. Getty Images Rzecznik Tesco powiedział: - Ciągle poszukujemy innowacyjnych sposobów na ograniczenie marnowania żywności. We wszystkich naszych sklepach oferujemy niesprzedane nadwyżki żywności organizacjom charytatywnym. A także grupom społecznym i przekazujemy im miliony posiłków każdego miesiąca. - Ten test przeprowadzony w niewielkiej liczbie naszych sklepów Express, pozwoli klientom zabrać produkty spożywcze za darmo z żółtymi naklejkami pod koniec dnia. Jednak najpierw oferowane będą one organizacjom charytatywnym i współpracownikom – dodał rzecznik. Tesco jest największym supermarketem w Wielkiej Brytanii pod względem przychodów. Przekłada się to na fakt, że jego łączna emisja przewyższa emisje konkurentów na rynku. Sieć podjęła już szereg kroków w celu zwiększenia zrównoważonego rozwoju. Excerpt: Tesco testuje nowy system „żółtych naklejek” z cenami w wysokości 0 funtów za żywność, której termin ważności dobiega już końca. ### Kto uciekł z Alcatraz? Kto uciekł z legendarnego Alcatraz? Ilu osobom się to udało, a ile zginęło przy próbie ucieczki? Alcatraz to legendarne więzienie federalne znajdujące się na wyspie Alcatraz Island w Zatoce San Francisco, USA. Było to jedno z najbardziej strzeżonych więzień na świecie, znane z tego, że ucieczka z niego była praktycznie niemożliwa. Jednak wielu próbowało się wymknąć z tego więzienia. Czy komukolwiek się to udało? Najsłynniejsza ucieczka z Alcatraz Jednym z najsłynniejszych przypadków ucieczki z więzienia Alcatraz jest ucieczka Franka Morrisa oraz dwóch braci John Anglin i Clarence Anglin w 1962 roku. Jest to najbardziej znana i jednocześnie tajemnicza próba ucieczki, ponieważ do dziś nie wiadomo, czy więźniowie przeżyli. Frank Morris (mózg operacji) oraz bracia Anglinowie przez kilka miesięcy kopali otwory wentylacyjne w swoich celach, używając prowizorycznych narzędzi, takich jak łyżki i pilniki. Stworzyli fałszywe głowy z papier-mâché, ludzkich włosów i mydła, aby strażnicy nie zauważyli ich nieobecności podczas kontroli nocnej. W dniu ucieczki, przedostali się przez otwory w celach do systemu wentylacyjnego i wspięli się na dach. Następnie zeszli na ziemię i dostali się do wody. Do ucieczki rzekomo wykorzystali prowizoryczny ponton wykonany z 50 płaszczy deszczowych skradzionych w więzieniu. Obecnie zwiedzający Alcatraz mogą zobaczyć cele używane przez Franka Morrisa i braci Anglinów, a także ich fałszywe głowy wykonane z papier-mâché. (Photo by Justin Sullivan/Getty Images) Rano strażnicy odkryli ich nieobecność. Rozpoczęto ogromną obławę, jednak nigdy nie odnaleziono żadnych ciał, co pozostawiło los uciekinierów w sferze spekulacji. Jedynym śladem był fragment ich tratwy oraz worek z osobistymi rzeczami, który znaleziono w Zatoce San Francisco. Co się z nimi stało? Oficjalna wersja FBI głosi, że utonęli w lodowatych wodach zatoki, ponieważ prąd był bardzo silny. 50 lat później FBI otrzymało list rzekomo napisany przez jednego z braci Anglinów, w którym twierdził, że przeżyli i ukrywają się. Jednak autentyczność listu nigdy nie została potwierdzona. Kto jeszcze próbował zbiec z Alcatraz? Łącznie 36 więźniów próbowało uciec z Alcatraz. Oficjalnie wszyscy zostali złapani lub zginęli, oprócz Morrisa i braci Anglinów, którzy uznawani są za "zaginionych". W 1963 roku, rok po ich spektakularnej ucieczce, zamknięto więzienie Alcatraz – władze oficjalnie podały, że powodem były wysokie koszty utrzymania, ale wiele osób sądzi, że wpływ na to miała właśnie ta ucieczka. Inne znane próby ucieczki z Alcatraz? Pierwsza próba ucieczki z Alcatraz – Joseph Bowers (1936) Joseph Bowers pracował przy spalaniu śmieci w pobliżu płotu otaczającego więzienie. Wspiął się na ogrodzenie, próbując przedostać się na drugą stronę. Strażnicy natychmiast go zauważyli i ostrzegli, by się zatrzymał. Gdy nie posłuchał, został zastrzelony i spadł z klifu do oceanu. Zginął na miejscu. Bernard Coy i "Bitwa o Alcatraz" (1946) Bernard Coy, wraz z pięcioma innymi więźniami, obezwładnił strażników i ukradł broń. Planowali oni otworzyć główne drzwi, ale nie udało im się znaleźć klucza do wyjścia. Strażnicy wszczęli alarm, a FBI i wojsko otoczyły więzienie. Doszło do dwudniowej strzelaniny. Trzech więźniów zginęło w walce, dwóch zostało skazanych na śmierć, a jeden otrzymał dożywocie. Theodore Cole i Ralph Roe – możliwa udana ucieczka (1937) Mężczyźni wykorzystali mgłę, która utrudniła widoczność strażnikom. Piłami i pilnikami przecięli kraty w warsztacie więziennym. Dostali się do wody i próbowali przepłynąć zatokę. Oficjalna wersja mówi, że utonęli, ale nigdy nie znaleziono ich ciał. Wielu spekuluje, że mogli przeżyć i zdołali uciec. John Paul Scott – jedyny, który dopłynął do brzegu! (1962) Scott przeszedł przez kraty w kuchni, które wcześniej rozluźnił za pomocą noża. Wszedł do lodowatej wody zatoki i przepłynął aż do brzegu San Francisco. Po dotarciu na brzeg był skrajnie wyczerpany i leżał na plaży. Kiedy zauważył go przechodzień, wezwał policję i Scott został zatrzymany. Oczywiście policja przewiozła go do Alcatraz. Jednak jego ucieczka udowodniła, że było możliwe przepłynięcie zatoki, co dało nowy kontekst dla losów braci Anglinów i Franka Morrisa. Co znajduje się obecnie w Alcatraz? Ucieczki z Alcatraz stały się legendą, a niektóre przypadki do dziś pozostają nierozwiązane. Więzienie zawsze fascynowało, a po jego zamknięciu władze stanowe utworzyły tam muzeum. Obecnie Alcatraz atrakcją turystyczną, zarządzaną przez National Park Service (NPS) jako część Golden Gate National Recreation Area. Można tam zwiedzać pozostałości po więzieniu, a także dowiedzieć się więcej o historii wyspy i słynnych ucieczkach. W pokoju więźnia Roberta Franklina Strouda, znanego jako „Birdman of Alcatraz”, w dawnym szpitalu na wyspie Alcatraz, 21 marca 2013 r. w San Francisco w Kalifornii, wywieszono tablicę informacyjną. Służby Parku Narodowego uczciły 50. rocznicę zamknięcia słynnego więzienia federalnego Alcatraz wystawą nowo odkrytych zdjęć autorstwa niezależnego fotografa z Los Angeles, Leigh Wienera, przedstawiających ostatni dzień więzienia w 1963 roku. (Photo by Justin Sullivan/Getty Images) Do muzeum można dopłynąć promem z San Francisco. Można zwiedzić w nim między innymi celę Al Capone, gdzie przebywał jeden z najsłynniejszych gangsterów. Także celę „Birdmana z Alcatraz” (Robert Franklin Stroud) – jego historia jest jedną z najsłynniejszych związanych z więzieniem. Udostępniono też blok D – izolatki – znane jako „Lochy Alcatraz”, gdzie więźniowie przebywali w całkowitej ciemności. Można także zobaczyć cele używane przez Franka Morrisa i braci Anglinów, a także ich fałszywe głowy wykonane z papier-mâché. Zaś trasa ucieczki z 1962 roku jest dokładnie opisana i pokazana turystom. Wyspa stała się domem dla wielu rzadkich gatunków ptaków, np. kormoranów i czapli. ### Tropikalna gorączka Lassa w Holandii. Zamknięty budynek i kwarantanna W czwartek wieczorem w Heemskerk służby ratunkowe zablokowały cały budynek i kilka okolicznych ulic. Do lekarza rodzinnego zgłosił się bowiem pacjent z egzotyczną chorobą. Tropikalna gorączka Lassa w Holandii stanowi poważne zagrożenie. Heemskerk na kilka godzin zamieniło się w centrum kryzysowe, gdy 37-letni mężczyzna, wracający z podróży do Afryki Zachodniej, wszedł do gabinetu lekarza rodzinnego z niepokojącymi objawami – bólem głowy, gardła, nudnościami i osłabieniem. Tropikalna gorączka Lassa w Holandii Lekarz, świadomy trwającej w Nigerii epidemii gorączki Lassa, natychmiast zaalarmował służby ratunkowe. W ciągu minut budynek został zamknięty, a otaczające go ulice otoczone kordonem bezpieczeństwa. Ludzie patrzyli z okien na nadciągające karetki i służby w ochronnych kombinezonach. Tropikalna gorączka w Holandii, fot. gettyimages.com Mężczyzna został poddany ścisłej kwarantannie, a wszyscy, którzy mieli z nim kontakt – w tym personel medyczny i ratownicy – zostali odizolowani na miejscu. Ostatecznie specjalna ekipa przetransportowała pacjenta do szpitala LUMC. Tam rozpoczęto dalsze badania. Miasto mogło odetchnąć – choć niepewność wciąż wisiała w powietrzu. Sytuacja wyglądała bowiem niemal jak z filmów. Tropikalna choroba w Heemskerk - jak czuje się pacjent? Pacjent, który wywołał alarm w Heemskerk, nadal przebywa w ścisłej kwarantannie w szpitalu LUMC, gdzie lekarze monitorują jego stan zdrowia. Mimo że objawy są pod kontrolą, pozostaje on pod stałą obserwacją, aby wykluczyć ryzyko dalszego zakażenia. Gorączka Lassa to w Holandii prawdziwa rzadkość – w ciągu ostatnich 40 lat potwierdzono zaledwie trzy przypadki tej choroby. Dlatego każda sytuacja budzi natychmiastowe reakcje służb medycznych. Osoby, które miały z nim kontakt – pracownicy gabinetu i ratownicy medyczni – zostały odesłane do domów z wytycznymi do ścisłej samoobserwacji i natychmiastowego zgłoszenia się do GGD w razie wystąpienia jakichkolwiek objawów. Na razie nie stwierdzono kolejnych zakażeń. Jednak ostrożność pozostaje priorytetem. Egzotyczna gorączka Lassa - co to za choroba i czy jest groźna? Tropikalna gorączka Lassa w Holandii to niezwykle rzadkie zjawisko. Jednocześnie choroba sama w sobie jest poważnym zagrożeniem w krajach Afryki Zachodniej. Tam występuje bowiem endemicznie. Wywołuje ją wirus Lassa, który przenosi się głównie przez kontakt z wydzielinami zakażonych gryzoni. Z człowieka na człowieka przenosi się poprzez kontakt z krwią, śliną lub innymi płynami ustrojowymi. Objawy przypominają grypę i obejmują gorączkę, ból głowy, gardła, nudności, wymioty oraz biegunkę. Jednak w cięższych przypadkach mogą prowadzić do krwotoków wewnętrznych, niewydolności narządów i wstrząsu. Około 20% zakażonych rozwija objawy. Jednocześnie śmiertelność w ciężkich przypadkach może sięgać nawet 15%. Choć ryzyko rozprzestrzenienia się wirusa w Europie jest niewielkie, skrajna i restrykcyjna reakcja służb w Heemskerk była w pełni uzasadniona. Szybka izolacja potencjalnego nosiciela i ścisłe monitorowanie osób, które miały z nim kontakt, to kluczowe działania zapobiegawcze w przypadku rzadkich, ale potencjalnie niebezpiecznych chorób zakaźnych. Lista chorób jakie można przywieźć z zagranicy jest długa, dlatego warto podejmować działania profilaktyczne. Excerpt: W czwartek wieczorem w Heemskerk służby ratunkowe zablokowały cały budynek i kilka okolicznych ulic. Do lekarza rodzinnego zgłosił się bowiem pacjent z egzotyczną chorobą. ### Największe kontrowersje i skandale wokół Elona Muska Elon Musk, jako jedna z najbardziej wpływowych i kontrowersyjnych postaci współczesnego świata biznesu i technologii. wielokrotnie budził skrajne emocje. Geniusz biznesu czy bezmyślny miliarder ze skłonnościami do wpadek i robienia zamieszania? Największe kontrowersje wokół Elona Muska. Elon Musk od lat budzi kontrowersje, które w ostatnich miesiącach nabrały na sile. Balansuje wręcz między statusem geniusza i wizjonera a kontrowersyjnym ekscentrykiem, który podejmuje bezmyślne decyzje i nie wie co robi. Musk często wchodzi w kłopoty, ale zawsze jakoś z nich wychodzi. Jego historia to ciągły rollercoaster sukcesów i skandali. Ostatnie skandale z udziałem Muska Musk wywołał oburzenie po publicznym wsparciu dla niemieckiej skrajnie prawicowej partii AfD i sugerowaniu, że Niemcy powinny ograniczyć pomoc dla uchodźców. Ponadto po wygranej Trumpa, wykonał gest przypominający nazistowskie pozdrowienie, co wywołało oburzenie w Niemczech i na całym świecie. Sam Musk nie zamierzał w żaden sposób przepraszać czy wyjaśniać swojego gestu. Po tym incydencie sprzedaż Tesli gwałtownie spadła, podobnie jak akcje firmy. Wcześniej Musk krytykował bengalskie napisy w metrze na Whitechappell w Londynie. Twitter (X) i wolność słowa Musk kupił Twittera za 44 miliardy dolarów w 2022 roku i zmienił jego nazwę na X. Zadeklarował, że będzie walczył o absolutną wolność słowa na tym portalu. Jednak jego działania doprowadziły do przywrócenia zbanowanych kont, w tym radykalnych grup i teorii spiskowych. Co więcej zmniejszenie moderacji treści spowodowało zalew dezinformacji i fake newsów. Skandale pracownicze i oskarżenia o mobbing Byli i obecni pracownicy Tesli oraz SpaceX oskarżali Muska o toksyczne środowisko pracy, mobbing i złe traktowanie personelu. Musk miał osobiście zwalniać ludzi za "złe nastawienie" oraz publicznie krytykować pracowników na Twitterze. Zwolnienia odbywały się bez uprzedzenia i poprzez sms albo czat. W 2021 roku wyszło na jaw, że w fabryce Tesli w Kalifornii miało miejsce systemowe molestowanie i rasizm, a firma musiała zapłacić wielomilionowe odszkodowania. Skandale w życiu rodzinnym Musk posiada co najmniej 14 dzieci z różnymi kobietami. Jego dzieci mają karkołomnie brzmiące imiona. Posiada dzieci z piosenkarką Grimes i dyrektor SpaceX Shivon Zilis. Wywołało to wywołało spekulacje na temat jego podejścia do rodziny i związków. Niedawno, bo w lutym 2025 roku Ashley St. Clair, popularna 26-letnia influencerka, opublikowała wpis, że we wrześniu 2024 r. urodziło jej się dziecko, którego ojcem jest Elon Musk. Wywołało to niemałe zamieszanie, bowiem również w 2024 roku Elonowi urodziło się dziecko także ze związku z Zilis. W 2022 roku wyszło na jaw, że Musk miał rzekomo molestować stewardesę SpaceX i zapłacić jej 250 000 dolarów za milczenie. Musk otwarcie promuje poliamorię i transhumanizm, co budzi mieszane reakcje społeczne. Autopilot Tesli niesprawdzoną technologią Działanie autopilota Tesli wielokrotnie miało doprowadzić do wypadków, w tym wypadków śmiertelnych. Rząd USA prowadzi dochodzenia w sprawie bezpieczeństwa tej technologii. Musk twierdził, że „Tesla już wkrótce będzie w pełni autonomiczna”, ale rzeczywistość pokazała, że system nadal ma liczne błędy. Były przypadki, w których Tesle niespodziewanie przyspieszały i uderzały w obiekty, a także sytuacje, gdy autopilot nie rozpoznawał przeszkód na drodze. Starlink i wojna w Ukrainie Musk udostępnił Ukrainie Starlink (satelitarny internet SpaceX), ale potem groził odcięciem usług z powodu kosztów. Pojawiły się doniesienia, że Musk zablokował Starlink w pobliżu Krymu, uniemożliwiając ukraińską operację wojskową przeciwko Rosji. W wywiadach sugerował, że Ukraina powinna oddać Krym Rosji, co wywołało ogromne oburzenie. Neuralink i etyka badań na zwierzętach Neuralink, firma Muska zajmująca się interfejsami mózg-komputer, została oskarżona o nieetyczne testy na zwierzętach, w których zginęły setki małp i innych zwierząt. Część naukowców twierdzi, że Musk przyspiesza testy kosztem dobrostanu zwierząt, aby szybciej wprowadzić technologię na rynek. ### “Wjazd zamknięty, proszę zawrócić” - nowa polityka migracyjna Niemiec Zmiany, jakie są planowane w Niemczech po wyborach mają antyeuropejski charakter. Niemcy stawiają na siebie, nie jedność UE. Stąd zapowiedź przedłużenia kontroli na granicach oraz nowa polityka migracyjna. Nowa polityka migracyjna Niemiec, zapowiedziana przez rząd CDU/CSU i SPD, przyniesie zasadniczą zmianę w podejściu do imigrantów. Zamiast umożliwienia uchodźcom przedstawienia swojej sytuacji na granicy, jak ma to miejsce dotychczas, nowe zasady przewidują ich zawracanie jeszcze przed rozpoczęciem formalnej procedury azylowej. Rząd argumentuje, że takie działanie pozwoli na szybsze eliminowanie osób, które nie spełniają kryteriów azylowych. Jednocześnie eksperci wskazują, że może to prowadzić do naruszenia podstawowych praw człowieka oraz wzmocnić napięcia w Unii Europejskiej. Wprowadzenie takiej polityki w koordynacji z sąsiadami, jak Polska, może napotkać opór, co może doprowadzić do eskalacji problemu migracyjnego. W kontekście braku solidarności wśród państw UE oraz konieczności przystosowania zasad do współczesnych wyzwań, nowe podejście do migracji budzi kontrowersje zarówno w Niemczech, jak i w innych krajach członkowskich. Nowa polityka migracyjna Niemiec a jedność Unii Europejskiej Nowa polityka migracyjna Niemiec, zapowiedziana przez CDU i lidera partii, Friedricha Merza, stawia pod znakiem zapytania dalszą spójność i solidarność Unii Europejskiej, szczególnie w kontekście przestrzegania zasad strefy Schengen. Zawracanie migrantów już na granicy, zanim będą mogli złożyć wniosek o azyl, oraz przerzucanie odpowiedzialności na sąsiednie kraje, takie jak Polska, rodzi poważne wątpliwości co do przyszłości unijnej polityki migracyjnej. Dlaczego Niemcy zaostrzają politykę migracyjną?, fot. gettyimages.com Wspólna polityka azylowa (CEAS) zakłada solidarność państw członkowskich. Zarówno w zakresie przyjmowania uchodźców, jak i udzielania wsparcia finansowego dla tych, które nie mogą lub nie chcą ich przyjąć. Czy Niemcy, próbując narzucić im odpowiedzialność za uchodźców, nie ryzykują pogłębienia podziałów w UE? Wprowadzenie jednostronnych działań w tej kwestii może doprowadzić do osłabienia solidarności, której fundamentem jest współpraca i wzajemne wsparcie w ramach Schengen. Przerzucanie odpowiedzialności za migrantów na wschodnich sąsiadów Niemiec może zatem doprowadzić do napięć. Czy zatem Niemcy, dążąc do bardziej restrykcyjnej polityki, są gotowe na osłabienie jedności UE? Może wręcz przeciwnie – stawiają na jej wzmocnienie, zachowując przy tym zgodność z unijnymi zasadami? Czy podejście Niemiec jest uzasadnione - strach przed zamachami i przestępstwami wśród mieszkańców Niemiec wzrasta Podejście Niemiec do migrantów staje się coraz bardziej napięte, zwłaszcza w świetle rosnącego niepokoju społecznego i obaw o bezpieczeństwo. W ostatnich miesiącach, mieszkańcy Niemiec stali się świadkami co najmniej trzech brutalnych zamachów, które wstrząsnęły opinią publiczną. Wywołały obawy przed eskalacją przemocy. W lutym 2025 roku, w Monachium doszło do tragicznego incydentu, gdy mężczyzna wjechał samochodem w tłumu, zabijając kilka osób. Zamachowiec, pochodzący z Niemiec, rzekomo kierował się motywami ideologicznymi, sprzeciwiając się imigrantom. Następnie w marcu, w Mannheim, kolejny zamach samochodowy zabił dwóch przechodniów. W marcu w Berlinie doszło do podobnego ataku. Wówczas nieznany sprawca wjechał w grupę osób. Zdarzenie podsyciło lęki o rosnącą przemoc ze strony skrajnie prawicowych grup. Rośnie obawa, że napływ migrantów, szczególnie z krajów objętych wojną lub niestabilnością. W tym kontekście, coraz większa część niemieckiego społeczeństwa, zwłaszcza osoby obawiające się utraty bezpieczeństwa, zaczyna popierać radykalne partie polityczne, jak AfD. Partia od lat wyraża krytyczne stanowisko wobec polityki migracyjnej. W tym kontekście nowa polityka migracyjna Niemiec nie zaskakuje. Czy te incydenty stanowią zapowiedź głębszej zmiany nastrojów społecznych w Niemczech, prowadzącej do izolacji? I jak daleko rząd Niemiec jest w stanie pójść, by utrzymać równowagę między bezpieczeństwem a solidarnością europejską, nie eskalując napięć w społeczeństwie? Excerpt: Zmiany, jakie są planowane w Niemczech po wyborach mają antyeuropejski charakter. Niemcy stawiają na siebie, nie jedność UE. Stąd zapowiedź przedłużenia kontroli na granicach oraz nowa polityka migracyjna. ### Ceny paliwa wreszcie zaczną spadać Po sześciu miesiącach gwałtownych podwyżek ceny paliwa nareszcie zaczną spadać w Wielkiej Brytanii. RAC potwierdził, o ile potanieje paliwo w nadchodzących tygodniach. Po sześciomiesięcznych wzrostach cen paliwa w Wielkiej Brytanii, RAC potwierdził, że ma nastąpić wreszcie wyczekiwany spadek. Ceny paliwa pójdą w dół Zgodnie z najnowszą analizą RAC średnie ceny paliwa na stacjach spadną o co najmniej 6 pensów za litr benzyny. I 3 pensy za litr oleju napędowego. Ta pozytywna dla kierowców zmiana ma nastąpić w ciągu nadchodzących tygodni. Wysokość obniżek zależy od tego, czy sprzedawcy detaliczni uwzględnią w cenach oferowanych klientom to, co sami zaoszczędzą przy kupnie nowych zapasów paliwa. Do tej pory średnie ceny paliw osiągnęły wysokość 139 pensów za litr benzyny. I 146 pensów za litr oleju napędowego. RAC uważa, że w najbliższych tygodniach nastąpią obniżki cen. Ponieważ spadł koszt ropy z ponad 80 dolarów amerykańskich w połowie stycznia do poniżej 70 dolarów. Paliwo potanieje w najbliższym czasie / fot. Getty Images Dobra wiadomość dla kierowców Simon Williams, szef działu polityki RAC, powiedział: - Kierowcy musieli znosić pięć miesięcy rosnących cen. Dlatego dobrą wiadomością jest ta, że ceny hurtowe znacznie spadły. Co wkrótce powinno być widoczne na tablicach na stacjach benzynowych. RAC przewiduje, że ceny paliwa zaczną spadać już w tym tygodniu. Będzie miał na to wpływ fakt, że więcej osób będzie kupować paliwo po niższych cenach. - Dopóki koszt baryłki ropy naftowej utrzymuje się na poziomie około 70 dolarów amerykańskich, uważamy, że istnieje szansa, iż kierowcy zobaczą, jak benzyna spadnie do 130 pensów za litr. - Jak zawsze na rynku spadających cen, wiele będzie zależało od tego, w jakim stopniu sprzedawcy detaliczni zdecydują się przekazać te hurtowe oszczędności na stacjach benzynowych – dodał Williams. Natomiast organ nadzorczy Urzędu ds. Konkurencji i Rynków ustalił, że w 2022 roku brytyjscy kierowcy zapłacili łącznie o 900 mln funtów więcej za paliwo w sieci supermarketów. Powodem były wyższe marże. A w 2023 roku wszyscy sprzedawcy detaliczni zapłacili łącznie 1,6 mld funtów więcej z powodu tego samego problemu. Podczas gdy zmiany cen paliw liczone są jedynie w centach, pieniądze wydane na stacji benzynowej sumują się z czasem, potęgowane przez wysokie koszty utrzymania w Wielkiej Brytanii. ### Spadek PKB Wielkiej Brytanii na początku roku Gospodarka Wielkiej Brytanii w styczniu 2025 nieoczekiwanie skurczyła się o 0,1 proc. Jednym z głównych powodów tego stanu rzeczy było spowolnienie w sektorze wytwórczym. Spadek PKB był zaskoczeniem. Eksperci spodziewali się, iż na początku roku brytyjska gospodarka minimalnie, ale jednak urośnie. Gospodarka w Wielkiej Brytanii pozytywnym akcentem pożegnała rok 2024. W grudniu PKB zanotowało wzrost o 0,4 proc., a w całym IV kwartale - o 0,1 proc. Tym samym udało się uniknąć sytuacji zerowego wzrostu przez dwa kolejne kwartały. Analitycy z londyńskiego City spodziewali się, że trend ten się utrzyma. W styczniu 2025 oczekiwano 0,1 proc. na plusie. Spadek PKB Wielkiej Brytanii na początku roku Niestety, w pierwszym miesiącu bieżącego roku brytyjski PKB zmniejszył się o 0,1 proc. w skali miesiąc do miesiąca, jak wynika z szacunków Office for National Statistics. Jak wynika z oficjalnych danych ONS produkcja przemysłowa spadła o 1,1%. Tym samym odwrócony został trend wzrostowy z grudnia ubiegłego roku. Usługi wzrosły jedynie o 0,1%. Natomiast największy spadek odnotowano w branżach hotelarskiej oraz artystycznej i rozrywkowej. - Gospodarka nieco się skurczyła w styczniu, ale wzrosła w ciągu ostatnich trzech miesięcy jako całość. Ogólny obraz nadal wskazuje na słaby wzrost - komentuje Liz McKeown, dyrektor ds. statystyk ekonomicznych ONS. Budownictwo oraz wydobycie ropy naftowej i gazu zanotowały „słaby miesiąc”, jak zaznacza. Jednak zostało to częściowo zrekompensowane przez znajdujący się w dobrej kondycji handel detaliczny. Zwłaszcza w przypadku sklepów spożywczych, „ponieważ ludzie częściej jedli i pili w domu”, jak dodaje McKeown. GDP is estimated to have fallen 0.1% in January 2025, mainly caused by a fall in the production sector. Read the releasehttps://t.co/C35B9sZWxK pic.twitter.com/TE2wnNizRM — Office for National Statistics (ONS) (@ONS) March 14, 2025 Jakie decyzje podejmie rząd Partii Pracy? Wiadomości na temat brytyjskiego PKB pojawiają się tuż przed Spring Statement. 26 marca będzie miało miejsce wystąpienie kanclerz skarbu. Oświadczenie Rachel Reeves pojawi się wraz z prognozą gospodarczą Biura Odpowiedzialności Budżetowej. Powszechnie oczekuje się, iż rząd Partii Pracy zdecyduje się na głębokie cięcia wydatków socjalnych. Kanclerz Reeves wskazuje na globalną niepewność gospodarczą, która wpływa na sytuację na Wyspach. - Świat się zmienił. Na całym globie odczuwamy tego konsekwencje. Dlatego też robimy więcej i szybciej, aby chronić nasz kraj. Aby reformować nasze usługi publiczne i pobudzić wzrost gospodarczy - komentowała członkini rządu Keira Starmera. Jednocześnie wskazywała, iż plan zwiększenia wydatków na obronność mógłby pobudzić gospodarkę. Z tego powodu brytyjski rząd planuje „największy stały wzrost wydatków na obronność od czasów zimnej wojny”. W jakiej sytuacji znajduje się brytyjska gospodarka? Dodajmy, iż Bank Anglii dokonał w lutym pierwszej w tym roku obniżki stóp procentowych. Zmieniono również prognozę wzrostu gospodarczego Wielkiej Brytanii na rok 2025. Spadła z 1,5% do 0,75%. Powszechnie oczekuje się, że Bank Anglii utrzyma stopy procentowe na poziomie 4,5% na posiedzeniu Komitetu Polityki Pieniężnej w przyszłym tygodniu. Warto zaznaczyć, iż brytyjski bank centralny zapowiedział rozważenie ruchów, które mają zrównoważyć potrzebę pobudzenia wzrostu gospodarczego z ryzykiem inflacyjnym wynikającym z ceł nakładanych przez prezydenta Donalda Trumpa. Wielka Brytania nie była dotychczas przedmiotem konkretnych działań USA. Niemniej eksport brytyjskiej stali i aluminium do USA będzie podlegać ogólnym 25-procentowym taryfom. Najnowsze dane dotyczące PKB uwypukliły słabość brytyjskiej gospodarki, jak komentuje Paul Dales. Główny ekonomista w Capital Economics zaznacza, że te wyniki odnoszą się do stanu jeszcze sprzed skutków wprowadzenie wyższych stawek NIC oraz niepewności geopolitycznej. - To po prostu konsekwencja zaskakująco silnego wzrostu PKB o 0,4% m/m w grudniu - komentował Dales dla serwisu informacyjnego CNBC. 0 Innymi słowy, dane z grudnia sprawiły, że gospodarka wyglądała na silniejszą niż była w rzeczywistości. Dane ze stycznia sprawiły, że wyglądała nieco słabiej. Prawdą jest zapewne to, że podstawowe tempo wzrostu jest nieco powyżej zera - podsumował. Excerpt: Spadek PKB był zaskoczeniem. Eksperci spodziewali się, iż na początku roku brytyjska gospodarka minimalnie, ale jednak urośnie. ### Dyżury paszportowe w Konsulacie Generalnym RP w Belfaście W Konsulacie Generalnym RP w Belfaście odbędą się sobotnie dyżury paszportowe. Odbędą się one w dwóch terminach - 22 i 29 marca 2025, jak czytamy na oficjalnych stronach. Polska Ambasada w Londynie ogłosiła zapisy na dodatkowe dyżury paszportowe. Będą one miały miejsce w dwóch terminach - w sobotę 22 marca oraz w sobotę 29 marca bieżącego roku. Odbędą się pod następującym adresem: Konsulat Generalny RP w Belfaście 67 Malone Road BT9 6SB Belfast Irlandia Północna Termin wizyty na dyżur 22.03 można umawiać od dnia 12 marca od godziny 10:00. Natomiast terminy wizyt na dyżur 29.03 można rezerwować od dnia 19 marca, od godziny 10:00. Po więcej szczegółów w tej sprawie odsyłamy na oficjalną stronę. Podwójny dyżur paszportowy w Konsulacie Generalnym RP w Belfaście Przypominamy, iż na spotkania w ramach dyżuru paszportowego obowiązuje rejestracja online. Jest ona możliwa za pośrednictwem systemu e-Konsulat. Ponadto liczba osób, które mogą zostać przyjęte w tych terminach, jest ograniczona. Dlatego lepiej nie zwlekać z rezerwacją wizyty. https://secure.e-konsulat.gov.pl/placowki/217/sprawy-paszportowe/wizyty/formularz WAŻNE! W ramach dyżuru w Konsulacie Generalnym RP w Belfaście możliwe będzie jedynie złożenie wniosku paszportowego. Nie będzie możliwości realizowania innych czynności prawnych. Oprócz tego nie będzie również możliwości odbioru paszportu. Dodajmy, iż Konsulat Generalny RP w Belfaście zastrzega sobie prawo do odwołania dyżuru z przyczyn spowodowanych siłą wyższą. Dyżury paszportowe w Konsulacie Generalnym RP w Belfaście (fot: Pixabay) Przygotowanie do wizyty paszportowej Jak dodatkowo uczulają przedstawiciele polskich służb konsularnych, warto zapoznać się z informacjami dotyczącymi wymaganych dokumentów przy składaniu wniosku o paszport. Na wizytę paszportową należy przynieść: kolorową fotografię paszportową, dotychczasowy paszport i/lub polski dowód osobisty, w przypadku wyboru odbioru nowego paszportu pocztą – opłaconą do 100 g kopertę zwrotną SPECIAL DELIVERY z prawidłowymi danymi adresata (imię, nazwisko, pełny adres w Wielkiej Brytanii), wypełniony wniosek o wysłanie paszportu pocztą. Paszport dla dziecka Jeśli aplikujesz o paszport dla dziecka, koniecznie zapoznaj się z informacjami dot. wyrażania zgody przez rodziców/opiekunów prawnych. Osoby zainteresowane złożeniem wniosku o pierwszy paszport dla dziecka muszą przedstawić polski akt urodzenia dziecka. Musi on być wydany przez dowolny urząd stanu cywilnego w Polsce. Jak zaznaczają władze konsularne, nie ma możliwości złożenia wniosku na podstawie zagranicznych aktów stanu cywilnego. WAŻNE! Informacje dotyczące transkrypcji aktu urodzenia można znaleźć na oficjalnych stronach. Co jeszcze warto wiedzieć? Natomiast wysokość opłat paszportowych można sprawdzić na stronie z opłatami konsularnymi. Ostatnio ich stawki poszły w górę. Jeśli wyrabiasz pierwszy paszport dla osoby urodzonej poza Polską, pamiętaj, że musisz mieć odpis polskiego aktu urodzenia i ew. polskiego aktu małżeństwa (transkrypcja ASC). Excerpt: Odbędą się one w dwóch terminach - 22 i 29 marca 2025, jak czytamy na oficjalnych stronach. ### Święto Holi w Londynie - czas kolorów Tak samo jak Chiński Nowy Rok, tak samo hinduskie Święto Holi ma swoje miejsce w kalendarzu imprez i wydarzeń w Londynie. Kiedy odbędzie się w tym roku oraz jaki jest plan wydarzeń? Indie przez długi czas były brytyjską kolonią. Dlatego obecność kultury hinduskiej w Wielkiej Brytanii to nie tylko doskonałe restauracje i india shop. Dodatkowo od kilku lat Święto Holi - czyli hinduski czas kolorów - stał się stałym wydarzeniem w kalendarzu imprez wielu miast nie tylko w UK. Święto Holi w Londynie - plan obchodów Londyn ponownie stanie się areną barwnych obchodów święta Holi, które odbędzie się 15 marca w Hainault Skatepark. Wydarzenie zgromadzi zarówno społeczność hinduską, jak i wszystkich chętnych do wspólnego świętowania nadejścia wiosny. Program obejmuje tradycyjne rzuty kolorowych proszków, koncerty DJ-ów, występy taneczne oraz pokaz fajerwerków na zakończenie dnia. Organizatorzy przewidzieli także strefę dla dzieci z atrakcjami, takimi jak dmuchańce i karuzele. Dla miłośników kuchni azjatyckiej przygotowano szeroki wybór potraw, od indyjskich specjałów po dania fusion. Holi w Londynie to jedna z największych tego typu imprez w Europie. Jest otwarta dla wszystkich, niezależnie od kultury i pochodzenia. Czym jest Święto Holi i co symbolizuje Holi, znane jako „święto kolorów” lub „święto wiosny”, to jedno z najważniejszych hinduskich świąt, obchodzone głównie w Indiach i Nepalu, ale coraz częściej także na całym świecie. Symbolizuje zwycięstwo dobra nad złem, radość z nadejścia wiosny oraz odnowienie więzi społecznych. Święto Holi w Londynie, fot. freepik.com Jego korzenie sięgają starożytnych mitów, w tym opowieści o demonie Holice i bogu Wisznu, który ocalił Prahlada, wiernego wyznawcę. Podczas obchodów uczestnicy obrzucają się kolorowymi proszkami, co nawiązuje do legendy o boskiej miłości Kriszny i Radhy, a także stanowi metaforę równości – w tym dniu różnice społeczne zacierają się pod warstwą barw. Holi to czas muzyki, tańca i świętowania, który jednoczy ludzi niezależnie od pochodzenia. Utrudnienia i ewentualne objazdy Obchody święta Holi w Londynie, zaplanowane na 15 marca 2025 roku, mogą spowodować pewne utrudnienia w ruchu drogowym. Zwłaszcza w okolicach miejsc organizacji wydarzeń, takich jak Hainault Skatepark w Ilford czy Kew Bridge Distribution Centre w Brentford. W tych rejonach należy spodziewać się zwiększonego natężenia ruchu oraz możliwych czasowych zamknięć ulic. Warto również zwrócić uwagę na ewentualne zmiany w kursowaniu komunikacji miejskiej, szczególnie autobusów obsługujących te obszary. Aby uniknąć opóźnień, zaleca się korzystanie z alternatywnych tras oraz śledzenie aktualnych komunikatów transportowych. Excerpt: Tak samo jak Chiński Nowy Rok, tak samo hinduskie Święto Holi ma swoje miejsce w kalendarzu imprez i wydarzeń w Londynie. Kiedy odbędzie się w tym roku oraz jaki jest plan wydarzeń? ### Ostrzeżenie przed mrozem na Wyspach i w Irlandii Meteorolodzy wydali dla Wielkiej Brytanii i Irlandii ostrzeżenie przed mrozem. W piątek temperatury mogą spaść do -3 stopni Celsjusza. Wiosenna pogoda, którą mogliśmy cieszyć się w miniony weekend, zastąpią chłodne warunki. Wiatry wiejące znad Arktyki przynoszą nad Wyspy i Irlandię mroźne masy powietrza. Wydano ostrzeżenie przed mrozem W środę w Wielkiej Brytanii spadł w kilku rejonach śnieg. Między innymi w Southern Uplands, Shropshire Hills i Cotswolds. Met Office wydało żółte ostrzeżenie przed mrozem w Wielkiej Brytanii. Obowiązuje ono w części północnej Anglii od środy wieczorem do wczesnego czwartkowego poranka. Szczególnie w Peak District i w Górach Pennińskich. Minusowe temperatury pojawią się także w Irlandii. Met Eireann przewiduje możliwość opadów deszczu ze śniegiem na wyżej położonych terenach oraz przymrozków wczesnym rankiem do Dnia Świętego Patryka. Silny wiatr północny lub północno-wschodni w czwartek sprawi również, że odczuwalna temperatura będzie niższa niż sugeruje termometr. Pomimo zimna, powinno być dużo suchej pogody z kilkoma chwilami słońca. Istnieje również szansa na dalsze zimowe opady śniegu w niektórych rejonach. Szczególnie w częściach Szkocji i północno-wschodniej Anglii. W Irlandii i Wielkiej Brytanii wydano ostrzeżenie przed mrozem / fot. Getty Images Temperatury poniżej średniej Kierunek wiatru o tej porze roku ma duży wpływ na pogodę. Na początku marca wiatry południowe przyniosły cieplejsze powietrze z południowych rejonów, co spowodowało wzrost temperatur powyżej średniej w Wielkiej Brytanii. Wraz ze zmianą kierunku wiatru na północny w tym tygodniu, wiatry arktyczne - nadal bardzo zimne - przyniosą temperatury poniżej średniej. Noc z piątku na sobotę ma być najzimniejszą nocą w tym tygodniu, zarówno na Wyspach jak i w Irlandii. Temperatury spadną do -3 stopni Celsjusza. Synoptycy ostrzegają, aby uważać na szron i lód, a także mgłę, która może się tworzyć. Pogoda w weekend Według prognoz pogoda w sobotę na początku dnia będzie raczej zimna, a nawet mroźna, choć słoneczna. Jednak zachmurzenie pojawi się w ciągu dnia wraz z opadami. Temperatury będą wahać się od 7 stopni do 10 stopni Celsjusza, a w nocy spadną do zera. Niedziela będzie podobna pod względem warunków pogodowych. Pojawi się kilka lekkich opadów, a temperatury będą podobne. Dopiero w poniedziałek nastąpi ocieplenie. Excerpt: Meteorolodzy wydali dla Wielkiej Brytanii i Irlandii ostrzeżenie przed mrozem. Znad Arktyki nadciągają zimne masy powietrza... ### Lista zmian w świadczeniach socjalnych. Co się zmieni? Od kilku miesięcy Laburzyści zapowiadają konieczność wprowadzenia cięć budżetowych i zmian w świadczeniach socjalnych. Dziura budżetowa rośnie. Lista zmian w świadczeniach socjalnych jest długa. Rząd Wielkiej Brytanii zapowiada liczne zmiany w świadczeniach socjalnych. Ich celem jest zmniejszenie wydatków oraz pobudzenie rynku pracy. Aktywizacja zawodowa i zmniejszenie świadczeń mają być lekiem na braki w funduszach. Lokalnie wzrasta również council tax oraz poszczególne hrabstwa grożą bankructwem, co jeszcze bardziej pogłębia kryzys. Wprawdzie "zamach" na zmniejszenie stawek wolnych od podatku na kontach ISA został zatrzymany w połowie, to jednak lista zmian w świadczeniach socjalnych ciągle rośnie. I w przewadze nie są podwyżki. Szacowane oszczędności mają osiągnąć około 6 miliardów funtów. Lista zmian w świadczeniach socjalnych. Co się zmieni? Rząd Partii Pracy uzasadnia zmiany koniecznością reformy systemu opieki społecznej, który według ministrów jest niewydolny i nieefektywny. Argumentują, że rosnące koszty świadczeń, które do 2030 roku mają osiągnąć 70 miliardów funtów rocznie, są nie do utrzymania. Jednocześnie liczba osób pozostających poza rynkiem pracy jest zbyt wysoka. Rząd podkreśla, że system powinien lepiej wspierać osoby, które rzeczywiście nie są w stanie pracować. Równocześnie ma zachęcać tych, którzy mają możliwość zatrudnienia, do aktywności zawodowej. Zdaniem ministrów zmiany są konieczne, aby zrównoważyć budżet, pobudzić wzrost gospodarczy i zapewnić sprawiedliwy podział środków publicznych. Zamrożenie świadczenia Personal Independence Payment (PIP) Rząd planuje zamrożenie świadczenia PIP w 2026 roku, co oznacza, że nie będzie ono waloryzowane, a jego realna wartość zmniejszy się z powodu inflacji. Dodatkowo zaostrzone zostaną kryteria przyznawania świadczenia, co sprawi, że część beneficjentów może je utracić. Eksperci szacują, że zmiany dotkną około czterech milionów osób, głównie z gospodarstw o niskich dochodach. Zmiany w Universal Credit Zmiany w Universal Credit wpłyną na sposób obliczania świadczeń, co może prowadzić do ich obniżenia. Dodatkowo osoby niepełnosprawne i przewlekle chore będą poddane większej presji, by wrócić do pracy, mimo niepewnego stanu zdrowia. Choć celem reformy jest lepsze dostosowanie systemu do rynku pracy, krytycy obawiają się, że zmiany pogłębią ubóstwo. Lista zmian w świadczeniach zawiera liczne cięcia i ograniczenia., fot. freepik.com Cięcia w wsparciu dla osób długotrwale chorych Rząd planuje cięcia w programach wspierających osoby z przewlekłymi chorobami w powrocie do aktywności zawodowej. Ograniczenie środków na te programy utrudni im znalezienie pracy. Powstaje obawa czy nie doprowadzi to do wykluczenia społecznego i pogorszenia ich sytuacji zdrowotnej. Przegląd uprawnień do świadczeń dla osób niepełnosprawnych Osoby korzystające ze świadczeń dla niepełnosprawnych zostaną poddane ponownej ocenie, aby sprawdzić, czy nadal spełniają warunki do otrzymywania wsparcia. Chociaż władze twierdzą, że weryfikacja jest konieczna, obawy dotyczą tego, że część osób straci świadczenia, mimo braku poprawy ich stanu zdrowia. Możliwe zmiany w systemie emerytalnym Rząd rozważa zmiany w systemie emerytalnym, które mogłyby być alternatywą dla cięć w świadczeniach socjalnych. Jednak wprowadzenie takich zmian może spotkać się z silnym sprzeciwem społecznym, dlatego na razie koncentruje się na reformach dotyczących świadczeń dla osób w wieku produkcyjnym. Czy jest się czego bać - lista zmian w świadczeniach socjalnych zdaniem beneficjentów i potrzebujących "Widzę, że cięcia mają na celu oszczędności, ale to nie jest oszczędzanie na mnie – to oszczędzanie na ludziach, którzy już nie mają nic. Jak mam wrócić do pracy, skoro moje zdrowie się pogarsza?" – mówi jeden z beneficjentów PIP. Niepełnosprawni i chorzy często zwracają uwagę, że propozycje rządu nie uwzględniają rzeczywistej kondycji zdrowotnej osób, które przez długotrwałe problemy nie mogą podjąć pracy. Jednocześnie wprowadzenie nowych testów kwalifikacyjnych może spowodować, że stracą dostęp do podstawowego wsparcia. "To jak rzucać nas na pożarcie – zamiast pomóc, odbiera się nam ostatnią deskę ratunku" – mówi inny z beneficjentów. Beneficjenci obawiają się, że planowane zmiany jeszcze bardziej pogłębią ich marginalizację. Podkreślają, że oszczędności kosztem osób najbiedniejszych nigdy nie będą sprawiedliwą alternatywą. Dla wielu z nich jedyną odpowiedzią na pytanie o powrót do pracy jest po prostu "nie wiem". Bezpłatnych porad udziela Citizens Advice. Excerpt: Od kilku miesięcy Laburzyści zapowiadają konieczność wprowadzenia cięć budżetowych i zmian w świadczeniach socjalnych. Dziura budżetowa rośnie. Lista zmian w świadczeniach socjalnych jest długa. ### Podwyżka emerytur w Niemczech. O ile? Od lipca nastąpi podwyżka emerytur w Niemczech o 3,74 proc. Dzięki niej przeciętny emeryt otrzyma średnio o 66 euro więcej miesięcznie. Ministerstwo Spraw Społecznych Niemiec ogłosiło, że od 1 lipca podwyżka emerytur wyniesie 3,74 proc. Według danych z lipca 2024 roku średnia wysokość emerytury w Niemczech przed opodatkowaniem i składkami na ubezpieczenie społeczne wyniosła 1 769,40 euro miesięcznie. W lecie podwyżka emerytur w Niemczech Za sprawą lipcowej podwyżki niemiecki emeryt, który zarabiał średnią krajową i przez 45 lat wpłacał składki na ustawowy fundusz emerytalny, otrzyma co miesiąc dodatkowe 66 euro. Będzie to jednak kwota przed opodatkowaniem. - W zeszłym roku rynek pracy pozostał stabilny pomimo wszystkich kryzysów. Były też przyzwoite ustalenia płacowe. Emeryci na to zasłużyli — powiedział ustępujący minister pracy i spraw socjalnych Hubertus Heil (z SPD) dla Süddeutsche Zeitung. Niemiecka emerytura pójdzie do góry / fot. pixabay 3,2 mln emerytów w Niemczech grozi ubóstwo Sytuacja emerytów w Niemczech nie jest jednak optymistyczna. Mimo zapewnień Heila, wielu z nich będzie z trudem wiązać koniec z końcem. Ponieważ dodatkowe 66 euro opiera się na standardowych składkach w ciągu 45 lat od osoby o średniej niemieckiej pensji. Dlatego wielu emerytów otrzyma mniej. Eurostat w styczniu tego roku ujawnił, że 3,2 mln osób w wieku powyżej 65. lat w Niemczech otrzymuje co miesiąc mniej niż 60 proc. średniej krajowej pensji w ramach emerytury. Natomiast 60 proc. średniej krajowej pensji wynosi około 1 310 euro miesięcznie dla osób samotnych i 2 751 euro dla pary z dwójką dzieci. A Eurostat uważa tę grupę, którą stanowi 3,2 mln osób, za „zagrożoną ubóstwem”. Problemem w Niemczech są też obciążenia demograficzne funduszu emerytalnego. Z tego względu kraj stoi przed wyzwaniami. Pozytywną informacją dla emerytów jest to, że liczba osób opłacających składki emerytalne przewyższa liczbę emerytów. Z drugiej strony sytuacja ta jest obciążająca dla osób opłacających składki. To oni stoją w obliczu obciążenia finansowego. - Dla emerytów jest to korzystne, ale staje się trudne dla osób opłacających składki – twierdzą analitycy. Te zmiany wymagają dostosowania składek młodszych pracowników w celu utrzymania stabilności systemu emerytalnego. Zgodnie z obowiązującymi zasadami, o niemiecką emeryturę państwową lub zasiłek emerytalny ubiegać się mogą zarówno Niemcy, jak i imigranci, którzy przepracowali tam co najmniej pięć lat. Natomiast wysokość emerytury oblicza się na podstawie punktów emerytalnych i średniego wynagrodzenia w Niemczech. Excerpt: W Niemczech od lipca emeryci dostaną wyższe emerytury. Dzięki podwyżce, przeciętny emeryt dostanie miesięcznie więcej o średnio 66 euro. ### Żywność hodowana w laboratorium w ciągu 2 lat może być dostępna w UK Mięso, nabiał i cukier hodowane w laboratorium już wkrótce pojawią się na sklepowych półkach w UK? Produkty spożywcze tego typu już w ciągu dwóch lat mogą zostać dopuszczone do sprzedaży i do spożycia. Jak podaje serwis informacyjny BBC, Food Standards Agency bada, w jaki sposób można przyspieszyć proces zatwierdzania żywności hodowanej w laboratorium do sprzedaży i spożycia przez ludzi. Żywność hodowana w laboratorium w UK W lutym 2024 roku do sprzedaży w UK trafiła karma dla psów wyprodukowana z tzw. sztucznego mięsa. Czym ono jest? Zasadniczo jest to produkt technologii wytwarzania mięsa metodą komórkową. Polega ona na pobieraniu komórek od zwierząt, które potem służą do „hodowania” mięsa. Proces ten odbywa się niejako „poza” zwierzęciem, w warunkach laboratoryjnych. Tak właśnie powstaje mięso komórkowe. Firmy z Wielkiej Brytanii przodują w tej dziedzinie pod względem naukowym. Jednak ich zdaniem przepisy w tym zakresie są zbyt rygorystyczne. Lobbują za tym, aby je bardziej poluzować. FSA ma opracować nowe przepisy w tym zakresie. Współpracuje nie tylko z naukowcami, ale również z ekspertami z firm produkujących żywność komórkową. Inicjatywa ta jest odpowiedzią na obawy brytyjskich firm. Tracą one pozycję na rzecz konkurencji z zagranicy, gdzie proces zatwierdzania trwa o połowę krócej. Dodajmy, w tym miejscu, iż w 2020 roku Singapur stał się pierwszym krajem na świecie, który zezwolił na sprzedaż mięsa hodowanego w laboratorium do spożycia przez ludzi. Trzy lata później zrobiły to Stany Zjednoczone. W zeszłym roku - Izrael. Z kolei zakazy w tym zakresie wprowadzono we Włoszech oraz w stanach Alabama i Floryda w USA. Żywność hodowana w laboratorium w ciągu 2 lat może być dostępna w UK (zdjęcie ilustracyjne - fot: Getty Images) Kiedy sztuczne mięso trafi na nasze stoły? Profesor Robin May z FSA, powiedział w wywiadzie dla BBC News, że nie będzie żadnych kompromisów w kwestii bezpieczeństwa konsumentów. - Bardzo ściśle współpracujemy z zaangażowanymi firmami i grupami akademickimi - mówi. - Chcemy wspólnie opracować strukturę regulacyjną, która będzie dla nich korzystna. Jednocześnie zapewni ona bezpieczeństwo tych produktów. Musi ono pozostać na najwyższym możliwym poziomie - podsumowuje profesor May. - Firmy, które pomagają FSA w opracowaniu tych przepisów, najprawdopodobniej odniosą korzyści z tej deregulacji - kontruje Pat Thomas, dyrektor grupy kampanijnej Beyond GM. Zwraca on uwagę na wyraźny konflikt interesów, do którego tym przypadku dochodzi. „To nie jest deregulacja, to regulacja proinnowacyjna” Minister nauki w rządzie Keira Starmera zaznacza, iż procesu prowadzonego przez Food Standards Agency nie można określać „deregulacją". - To nie jest deregulacja, to regulacja proinnowacyjna - jak dla BBC News komentował Patrick Vallanece. - To ważne rozróżnienie. Staramy się dostosować regulacje do potrzeb innowacji i ograniczyć biurokrację - dodaje. Rządowi zależy na rozwoju firm produkujących żywność laboratoryjnie. To sposób na wytwarzanie miejsc pracy oraz na wzrost gospodarczy. Jako przykład w tym zakresie podano Ivy Farm Technologies w Oksfordzie. Ośrodek ten jest już gotowy na produkcję mięsa komórkowego z próbek pobranych od krów rasy Wagyu i Aberdeen Angus. Na początku ubiegłego roku firma złożyła wniosek o zezwolenie na sprzedaż sztucznych steków restauracjom. Na wydanie takiego pozwolenia trzeba czekać dwa lata. ### Bliscy Polki zamordowanej przez 13-latkę zabrali głos 13-letnia dziewczynka jest oskarżona o zamordowanie Marty Bednarczyk. Polka, która od 15 lat mieszkała w Wielkiej Brytanii była oddaną matką. Bliscy zamordowanej Polki zabrali głos. Co wiemy o zmarłej kobiecie? Marta Bednarczyk była 43-letnią matką trójki dzieci. Polka zginęła w wyniku ran ciętych. Ciosy zadała jej 13-letnia dziewczynka. Do tragedii doszło w Wellingborough. Służby po ugaszeniu pożaru odkryły w domu ciało ofiary. Funkcjonariusze już na miejscu zdarzenia podejrzewali, że przyczyną śmierci Polki nie były płomienie. Dziewczynka, która jest oskarżona o morderstwo i podpalenie z zamiarem narażenia życia, stanęła dziś przed sądem. Policja aresztowała ją po tym, jak śmiertelnie ugodziła Martę nożem, a następnie podpaliła dom, próbując w ten sposób ukryć zbrodnię. Służby nie podały jeszcze szczegółów zatrzymania nieletniej. 13-latka zabiła Martę Bednarczyk. Bliscy zamordowanej Polki zabrali głos, fot. gettyimages.com Ta wyjątkowa sprawa wstrząsnęła lokalną społecznością, ponieważ młoda sprawczyni dokonała brutalnego morderstwa, które zakończyło życie kochanej matki. Kim była zamordowana Marta Bednarczyk? Marta Bednarczyk była 43-letnią Polką, matką trójki dzieci. Przeprowadziła się do Wielkiej Brytanii w 2010 roku. Początkowo żyła w Londynie. Od 2012 roku mieszkała w Wellingborough. Pracowała w magazynie, aby zapewnić byt swojej rodzinie. Była zaręczona ze swoim długoletnim partnerem, Eugene'em. Polka miała małą, ale bliską grupą przyjaciół oraz rodziny. Rodzina opisuje Martę jako troskliwą matkę, kochającą partnerkę i oddaną przyjaciółkę. Kobieta zawsze starała się pomagać tym, których kochała. Zdarzenie wstrząsnęło rodziną i lokalną społecznością. Bliscy zamordowanej Polki zabrali głos w sprawie Bliscy w oświadczeniu przekazanym przez policję opisali ją jako „serce rodziny”. Była kobietą niezwykle troskliwą, kochającą matką i wspierającą przyjaciółką. Nigdy nie przestawała czynić dobra dla tych, których kochała”. Podkreślili, że Marta „zawsze starała się pomóc każdemu”. „Niezwykle kochana przez wszystkich” - tak mówi o niej rodzina. Bliscy podkreślają, że ból po jej śmierci jest nie do opisania – „tragiczne okoliczności, w jakich zginęła, będą nas prześladować na zawsze”, zaznaczyli. Rodzina podziękowała również policji za wsparcie w tych trudnych chwilach. Jednocześnie bliscy podkreślali, że „nie będą w stanie pogodzić się z tą tragedią”. Co tak naprawdę się wydarzyło - pytania rodzą pytania Rodzina bardzo przeżywa tragiczną sytuację. Jednocześnie cała sytuacja rodzi wiele pytań, szczególnie dotyczących motywów 13-letniej dziewczynki, która popełniła ten brutalny czyn. Niewiele dzieci decyduje się na tak skrajny i brutalny akt przemocy. Dlatego rodzi to wątpliwości, czy dziewczynka mogła cierpieć na problemy psychiczne, które mogły prowadzić do tego czynu. Może dziewczynka potrzebowała pomocy instytucjonalnej? Czy cierpiała na zaburzenia natury psychicznej? Tego jeszcze nie wiemy. Ze względu na ochronę dziecka służby nie podają informacji na temat sprawczyni. Co sprawiło, że dziecko w tak młodym wieku sięgnęło po nóż, by zadać śmiertelne ciosy? Podpala dom by zatuszować zbrodnię? Motywacja tego ataku wciąż pozostaje niejasna, a rodzina zamordowanej Polki, mimo ogromnego bólu, nie potrafi odpowiedzieć na te pytania, starając się zrozumieć, co doprowadziło do tej niewyobrażalnej tragedii. Dlatego bliscy zadają sobie pytanie: "dlaczego?" Excerpt: 13-letnia dziewczynka jest oskarżona o zamordowanie Marty Bednarczyk. Polka, która od 15 lat mieszkała w Wielkiej Brytanii była oddaną matką. Co wiemy o zmarłej kobiecie? ### Czy gaz pieprzowy jest legalny w Anglii? W Polsce gaz pieprzowy można nabyć w sklepie, bez żadnego pozwolenia i nosić ze sobą na wszelki wypadek. Czy tak samo jest w Anglii? Czy gaz pieprzowy jest legalny? Co można nosić w ramach samoobrony? Czy gaz pieprzowy jest legalny w Anglii? Gaz pieprzowy i inne środki drażniące (np. gaz CS, gaz łzawiący) są w Wielkiej Brytanii traktowane jako broń ofensywna i zakazane na mocy Firearms Act 1968. Posiadanie, przewożenie i używanie gazu pieprzowego jest przestępstwem i może skutkować surowymi konsekwencjami, w tym karą do 10 lat więzienia. Na przestrzeni ostatnich lat, wielokrotnie tworzono petycje za zalegalizowaniem gazu pieprzowego w UK. Zwolennicy argumentowali, że gaz ten nie jest w stanie wyrządzić znaczącej szkody, a może uchronić wiele osób przed przestępcami. Szczególnie przemawiano w imieniu potencjalnych ofiar gwałtów. Jednak rząd brytyjski nie planuje legalizacji gazu pieprzowego. Co legalnie można nosić w UK dla obrony własnej? Ogólnie rzecz biorąc, noszenie broni w Wielkiej Brytanii jest nielegalne. Dozwolone jest noszenie noża ze składanym ostrzem o długości mniejszej niż trzy cale. Jednak używanie go lub grożenie użyciem go jako broni nadal będzie nielegalne. Legalne jest noszenie alarmu - można je kupić na niektórych posterunkach policji i w supermarketach. Emitują one głośny sygnał, aby odstraszyć napastnika. Można ze sobą także posiadać barwnik UV w sprayu – nie powodują one obrażeń, ale pomagają zidentyfikować sprawcę. Czy samoobrona jest nielegalna na Wyspach? Przepisy dotyczące samoobrony w Wielkiej Brytanii są zasadniczo ustanowione przez połączenie prawa zwyczajowego i ustawy. Legalna samoobrona w Wielkiej Brytanii pozwala komuś na użycie „rozsądnej siły” w celu obrony siebie, innej osoby, ochrony swojej własności, zapobieżenia przestępstwu lub zatrzymania podejrzanego. Co do zasady masz prawo do użycia siły w celu ochrony siebie, swojej rodziny i mienia, jeśli np. ktoś włamie się do twojego domu. Abyś mógł się bronić, nie musisz zostać fizycznie zaatakowany. Masz prawo do samoobrony, nawet jeśli napastnik cię "nie tknął". Wielu ludzi błędnie zakłada, że obrona jest możliwa dopiero po fizycznym ataku. Takie myślenie szkodzi ofiarom przestępstw, ponieważ sprawia, że zwlekają z reakcją. Nie wiedzą, że mogą zacząć działać, zanim ktoś je fizycznie zaatakuje. W rzeczywistości, w zależności od okoliczności, można uzasadnić tzw. „uderzenie wyprzedzające”, aby chronić siebie lub innych. Czekanie na atak często prowadzi do sytuacji, w której na skuteczną samoobronę jest już za późno. W przypadku gdyby gaz pieprzowy był legalny w Anglii, możliwość użycia go, znacząco ograniczałaby konieczność użycia siły fizycznej. ### Nastolatkowie tracą zasiłki dla niepełnosprawnych Wiele nastoletnich osób w Wielkiej Brytanii, które są niepełnosprawne lub mają choroby nieuleczalne, po ukończeniu 16. roku życia traci zasiłki dla niepełnosprawnych. Z analizy przeprowadzonej przez BBC wynika, że prawie jedna trzecia osób, które otrzymywały zasiłek dla niepełnosprawnych w dzieciństwie (Disability Living Allowance – DLA), spotkała się z odrzuceniem wniosku o zasiłek dla dorosłych, Personal Independence Payment (PIP). Po 16. roku życia tracą zasiłki dla niepełnosprawnych Rząd Partii Pracy planuje przeprowadzić reformę systemu zasiłków. Premier, Keir Starmer powiedział niedawno, że obecny system jest „niedostosowany i niesprawiedliwy” wobec świadczeniobiorców. Dowodem na to są chociażby niedawno ujawnione dane dotyczące odrzucania przez system wielu wniosków o zasiłki dla niepełnosprawnych młodych ludzi po 16. roku życia. Organizacja charytatywna Scope zajmująca się osobami niepełnosprawnymi stwierdziła, że do odrzuceń wniosków przyczynił się „skomplikowany, konfrontacyjny i trudny w obsłudze” system. Osoby niepełnosprawne nie są traktowane przez system sprawiedliwie / fot. Getty Images Najczęściej odrzucane wnioski Z danych wynika, że najczęściej odrzucanymi wnioskami są te, które dotyczą osób chorujących np. na cukrzycę lub astmę. Ze względu na to, że choroby te teoretycznie skuteczniej można leczyć u osoby dorosłej niż u dziecka. Niestety wśród tych, których wnioski odrzucono od czasu wprowadzenia PIP w 2013 roku, są tysiące osób żyjących z chorobami zmieniającymi życie. Czyli z rakiem, ślepotą, psychozą, głuchotą i padaczką. Problemem jest wiek Jedną z 124 000 osób, której wniosek o zasiłek dla niepełnosprawnych po 16. roku życia odrzucono, była Holly Crouch. Powiedziała, że po decyzji Ministerstwa Pracy i Emerytur poczuła się tak, jakby była „ciężarem”. Dodała też: - Tak naprawdę w całej sytuacji nie zmieniło się nic oprócz mojego wieku. Odmówiono jej przyznania PIP, gdy składała wniosek jako nastolatka. Mimo przedstawienia dokumentacji medycznej od specjalistów dotyczącej jej epilepsji. Holly Crouch powiedziała, że Ministerstwo Pracy i Emerytur zdecydowało, że nie potrzebuje już wsparcia. A powodem było to, że od kilku tygodni nie miała ataku. Następnie rodzicom Holly przestano wypłacać zasiłek opiekuńczy, mimo że nadal zapewniają jej opiekę. 21-latka z East Sussex powiedziała: - Mój stan nie poprawił się magicznie i nie udaję tego. Odebrano mi zasiłek tak szybko, a ja poczułam się zaniedbana i jakby mi nie wierzono. Było mi trudno z tym sobie poradzić. Ponadto Holly powiedziała, że straciła trzy prace z powodu swojej epilepsji. - Nigdy nie poczuję się w pełni dorosła, ponieważ nie mogę robić rzeczy, które wszyscy inni potrafią, jak prowadzenie samochodu czy praca. Moi rodzice muszą być nawet przy mnie, gdy biorę prysznic. Czy gotuję wodę w czajniku, bo mogłabym wtedy też dostać ataku – dodała. Excerpt: Wiele nastoletnich osób, które są niepełnosprawne, po ukończeniu 16. roku życia traci zasiłki dla niepełnosprawnych. ### Tragiczna śmierć Polaka na torze motocrossowym Tragiczna śmierć Polaka na torze motocrossowym w hrabstwie Suffolk. W minioną niedzielę doszło do wypadku, w którym zginął nasz rodak. West Suffolk Council potwierdziło, że lokalny zespół ds. zdrowia i bezpieczeństwa prowadzi już dochodzenie w tej sprawie. Dodajmy, iż był to drugi śmiertelny wypadek na torze Mildenhall MX w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Do rzeczonego wypadku doszło na torze motocrossowym zlokalizowanym we wsi West Row (hrabstwo Suffolk), w niedzielę, 9 marca 2025 roku. Informacja o tych tragicznych wydarzeniach pojawiła się na oficjalnej stronie FB Mildenhall MX. Wpis dotyczący „wypadku śmiertelnego” został jednak później usunięty z fanpage`a. Dlaczego do tego doszło? Śmierć Polaka - co wydarzyło się na Mildenhall MX? W usuniętym wpisie właściciel toru, Cliff Bastwick, napisał, że kierownictwo Mildenhall MX jest „oczywiście jest bardzo zasmucone tą sytuacją”. „W tym czasie nasze myśli są z rodziną zmarłego”, dodano również w poście, jak czytamy na łamach serwisu informacyjnego BBC. „Mogę powiedzieć z całą pewnością, że tor był bezpieczniejszy niż kiedykolwiek” - jak czytamy w innym wpisie - również usuniętym. „Tak, w ciągu sześciu miesięcy zginęły dwie osoby. Jest to szokujące, ale przez 24 lata nie odnotowaliśmy żadnego śmiertelnego wypadku. Zdrowie i bezpieczeństwo oraz wszystkie niezbędne procedury są przestrzegane. Jednak przejdziemy przez wszystko od nowa, ponieważ bezpieczeństwo jest najważniejsze” - jak można było przeczytać w usuniętym poście. Dlaczego posty na FB zostały skasowane? Jak przedstawiciele Mildenhall MX tłumaczą „post został umieszczony z szacunku” dla ofiary wypadku. „W tej chwili otrzymujemy komentarze od osób, które nawet tam nie były. Włączając w to prasę. Powinno chodzić o motocyklistę i jego rodzinę” - jak dodano. „Jego uśmiech rozświetlałby pokój” Ofiarą śmiertelną tego tragicznego wypadku okazał się Polak, Wojtek Rozmus. Nasz rodak mieszkał w Londynie i miał 43 lata. Jego przyjaciel Kyle Creevey, powiedział, że był on „nie tylko jednym z moich najlepszych przyjaciół, ale także wzorem tego, jak być mężczyzną”, jak cytujemy za relację udostępnioną na łamach BBC. - Jego uśmiech rozświetlałby pokój. Pozytywne nastawienie do życia przypomina, że życie ma też swoją zabawniejszą stronę. Jego pasja do motocrossu i sportów ekstremalnych była niezaprzeczalna - jak komentował Creevey. Polak był ojcem dwóch córek i pozostawał w związku z żoną od ponad 20 lat. Tragiczna śmierć Polaka na torze motocrossowym (zdjęcie ilustracyjne - fot: Getty Images) To nie pierwszy taki wypadek Przedstawiciele West Suffolk Council podjęli już działania w tej sprawie. Lokalne władze poinformowały, że zespół ds. zdrowia i bezpieczeństwa prowadzi dochodzenie. - Możemy potwierdzić, że badamy incydent w Mildenhall Motocross. Niestety doprowadził on do śmierci motocyklisty w weekend. Nasze myśli są z przyjaciółmi i rodziną ofiary - jak komentował przedstawiciel rzeczonego zespołu. East of England Ambulance Service wysłała na tor trzy karetki drogowe, samochód ratownictwa medycznego i śmigłowiec lotniczy. - Niestety, mimo wszelkich starań wszystkich zaangażowanych, na miejscu śmierć poniósł mężczyzna - powiedział rzecznik lokalnego pogotowia. Trwa zbiórka pieniędzy dla rodziny naszego rodaka Śmierć naszego rodaka to już drugi śmiertelny wypadek w ciągu sześciu miesięcy na Mildenhall MH w West Row. Na torze motocrossowym zginął także 17-letni George Edwards. Wypadek z jego udział miał miejsce we wrześniu 2024. Na zakończenie dodajmy, iż trwa zbiórka pieniędzy na dla rodziny Wojtka Rozmusa. Ma ona na celu „pokrycie wszystkie nieuniknione koszty, jakie teraz poniesie” rodzina zmarłego, jak czytamy w jej opisie. W przeciągu zaledwie 24 godzin udało się zebrać ponad 20 tysięcy funtów. W sumie aż 225 osoby dorzuciły się do tej zbiórki. „Wojtek nie był tylko mężem, ojcem, synem, bratem i przyjacielem. Był wzorem do naśladowania i inspiracją dla wielu ludzi. Jego pełen wyrazu uśmiech rozświetlał pokój. Miał tak pozytywne nastawienie do życia, że nic nie stanowiło dla niego problemu. W ludziach widział tylko dobro. Pomagał innym osiągać ich cele, jeśli tylko mógł” - jak opisano naszego tragicznie zmarłego rodaka. Excerpt: Tragedia na torze motocrossowym w hrabstwie Suffolk. W minioną niedzielę doszło do wypadku, w którym zginął nasz rodak. ### Rozpoczął się strajk śmieciarzy w Birmingham W Birmingham na ulicach piętrzą się śmieci. We wtorek rozpoczął się strajk śmieciarzy w mieście. Po mniejszych akcjach protestacyjnych trwających od stycznia rozpoczął się duży strajk śmieciarzy w Birmingham. Trwa strajk śmieciarzy w Birmingham Góry śmieci zalegają na ulicach Birmingham po tym, jak pracownicy sprzątający rozpoczęli strajk bezterminowy. Council z kolei oskarża związek zawodowy o robienie z miasta zakładnika w swojej bitwie. W akcji protestacyjnej bierze udział prawie 400 pracowników sprzątających w Birmingham. Okresowo strajkują od stycznia w przybierającym na sile sporze o likwidację niektórych etatów. Strajk rozpoczął się o godzinie 06.00 rano we wtorek. Śmieci na ulicach w Birmingham / fot. Getty Images Przepełnione kosze na śmieci W całym Birmingham pojawiły się doniesienia o przepełnionych koszach na śmieci i workach z odpadami, które piętrzą się na ulicach miasta. W wyniku tego nasila się też plaga szczurów. Do godziny 17.00 we wtorek ponad 4000 osób podpisało petycję internetową. Domagają się w niej natychmiastowego podjęcia przez władze lokalne działań „w celu rozwiązania trwających problemów z recyklingiem i odbiorem odpadów”. Craig Cooper, który pełni rolę dyrektora ds. strategii działań miejskich w councilu, powiedział, że władze „dążą do tego, aby jak najszybciej zakończyć strajk”. - Związki najwyraźniej nie chcą negocjować. Uważam, że trzymają nas i naszych mieszkańców jako zakładników. Rozumiem frustrację mieszkańców. Zdajemy sobie sprawę, że musimy stworzyć nowoczesne, zrównoważone i niezależne usługi – powiedział Cooper. Z kolei Zoe Mayou ze związku zawodowego Unite powiedziała, że chce „spotkać się z przedstawicielami władz lokalnych Birmingham i przeprowadzić efektywne rozmowy”. - Oni wiedzą, czego chcemy. To oni trzymają miasto w szachu – na pewno nie my – tłumaczyła. Informacja dla mieszkańców Mieszkańców Birmingham poproszono o zostawianie śmieci na zewnątrz jak zwykle. Chociaż dostali ostrzeżenie, że ich odbiór może potrwać dłużej. Związek zawodowy Unite poinformował, że strajk został zintensyfikowany i może potrwać nawet do lata. Powodem jest to, że władze lokalne zatrudniają pracowników tymczasowych w celu zastąpienia osób strajkujących. - Skandaliczne wykorzystanie nielegalnej pracy w celu stłumienia strajku doprowadziło do eskalacji akcji protestacyjnych. Jedynym sposobem na zakończenie tego sporu jest powstrzymanie brutalnych i niepotrzebnych ataków na wynagrodzenia naszych członków — powiedziała sekretarz generalna Unite, Sharon Graham. Natomiast akcję strajkową wywołała decyzja władz lokalnych o usunięciu stanowiska pracownika ds. recyklingu i odbioru odpadów. Jest on odpowiedzialny za bezpieczeństwo na tyłach śmieciarki. Związek twierdzi, że jest to „stanowisko krytyczne dla bezpieczeństwa” i doprowadzi do utraty przez pracowników 8000 funtów wynagrodzenia. Excerpt: W Birmingham rozpoczął się strajk śmieciarzy, a na ulicach piętrzą się odpady. Sytuacja jest alarmująca, a władze lokalne bezradne. ### Czy 13-latka zamordowała Martę Bednarczyk? 10 marca znaleziono ciało kobiety zidentyfikowanej jako matka trójki dzieci, Marta Bednarczyk. Pożar, który wybuchł w domu Newcomen Road w Wellingborough zapewne miał tylko zamaskować zabójstwo. Czy 13-latka zamordowała Martę Bednarczyk? Wczesnym rankiem 10 marca 2025 roku, po godzinie 3:00 w nocy, w Wellingborough, na Newcomen Road, w jednym z domów wybuchł pożar. Strażacy, którzy przybyli na miejsce, znaleźli wewnątrz budynku ciało 43-letniej kobiety, matki trojga dzieci, później zidentyfikowanej jako Marta Bednarczyk. Ofiara zmarła na miejscu. Jednak przyczyną jej śmierci nie był sam pożar. Kobieta zginęła od rany zadanej ostrym narzędziem. Dokładniejsze badania potwierdziły wstępne ustalenia. Śledczy nie wykluczyli, że pożar mógł być podpaleniem. Najprawdopodobniej miał zatrzeć ślady zbrodni. Pożar nie okazał się być jedyną tragiczną okolicznością zdarzenia. W wyniku działań śledczych, dziewczynka, której dane są nadal tajne, została oskarżona o morderstwo oraz podpalenie. Czy dziewczynka była na miejscu zdarzenia? Może sama przyznała się do zbrodni? Czy rzeczywiście 13-latka zamordowała Martę Bednarczyk? Dochodzenie w tej sprawie jest nadal w toku. Obecnie śledczy prowadzą szczegółowe analizy, aby ustalić pełny przebieg wydarzeń. Nadal nie są znane motywy i okoliczności związane z tą tragiczną zbrodnią. W zgliszczach domu strażacy znaleźli jedynie ciało kobiety. Nie ma innych poszkodowanych w pożarze. Czy 13-latka zamordowała Martę Bednarczyk? Na podstawie dostępnych informacji, 13-letnia dziewczynka została oskarżona o morderstwo Marty Bednarczyk. Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują, że kobieta zginęła w wyniku rany zadanej ostrym narzędziem. Śledczy podejrzewają, że pożar mógł być podpaleniem. Miał ukryć morderstwo. Czy budynek podpaliła dziewczynka. Prowadzący śledztwo nie ujawnili jeszcze szczegółowych dowodów wskazujących na bezpośrednią winę dziewczynki. fot. gettyimages.com Obecnie 13-latka stoi przed sądem. Czy sąd postawi jej formalnie zarzuty morderstwa i podpalenia? Dowody, które wskazują na jej zaangażowanie w zbrodnię, nie zostały w pełni ujawnione. Najprawdopodobniej śledczy opierają ustalenia na zeznaniach świadków, dowodach z miejsca zdarzenia oraz analizie śladów. Chociaż obecnie oskarżono dziewczynkę, sprawa pozostaje w toku. Jednocześnie śledczy kontynuują zbieranie informacji, ponieważ chcą potwierdzić lub obalić hipotezy dotyczące roli dziecka w tej tragicznej zbrodni. Co wiemy o ofierze? Marta Bednarczyk była 43-letnią matką trojga dzieci, która zginęła tragicznie w wyniku morderstwa w swoim domu w Wellingborough. Kim była? Jakie życie prowadziła? Z tego, co wiadomo, Marta była kochaną matką, jednak szczegóły dotyczące jej życia prywatnego pozostają nieznane. Co oczywiste, funkcjonariusze chcą ochronić rodzinę ofiary. Więcej pytań niż odpowiedzi Dlaczego 13-letnia dziewczynka miałaby zabić kobietę i podpalić jej dom? Jakie relacje łączyły je ze sobą? To pytania, na które na razie nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Sprawa budzi niepokój. Okoliczni mieszkańcy wyrażają zaniepokojenie. Dodatkowo przeraża ich, że o zabójstwo podejrzane jest dziecko. Co mogło skłonić młodą osobę do popełnienia tak strasznej zbrodni? Nie wiemy, co łączyło zamordowaną Martę Bednarczyk i dziewczynkę. Co wydarzyło się tragicznej nocy? Jakie motywy miała dziewczynka? W sprawie jest więcej znaków zapytania niż pewników. Dodatkowo każda nowa informacja może przynieść nowe odpowiedzi. Excerpt: 10 marca znaleziono ciało kobiety zidentyfikowanej jako matka trójki dzieci, Marta Bednarczyk. Pożar, który wybuchł w domu Newcomen Road w Wellingborough zapewne miał tylko zamaskować zabójstwo ### Pleśń w mieszkaniach komunalnych w Londynie - raport Według zgłoszeń największy problem jest w Haringey. Pleśń w mieszkaniach komunalnych w Londynie to nie tylko problem estetyczny, ale również kwestia zdrowia. Dlaczego najbiedniejsi mają mieszkać w złych warunkach? Według danych opublikowanych przez serwis Uswitch, problem wilgoci i pleśni w mieszkaniach komunalnych w Londynie jest szczególnie dotkliwy w niektórych dzielnicach. Analiza liczby skarg na 10 000 zarządzanych lokali wskazuje, że najwięcej zgłoszeń pochodzi z: Haringey – 30,71 skarg Hammersmith and Fulham – 29,07 skarg Lambeth – 26,83 skarg Lewisham – 25,86 skarg Camden – 16,96 skarg Islington – 16,09 skarg Co ciekawe, osiem z dziesięciu dzielnic z największym problemem pleśni znajduje się w Londynie. Jednak władze niektórych z nich, jak Haringey, zwracają uwagę, że ranking nie jest do końca sprawiedliwy. Mają one bowiem znacznie mniej mieszkań komunalnych niż inne dzielnice. Dla porównania, Haringey zarządza około 15 000 lokali, podczas gdy Camden ma ich ponad 22 000, a Islington aż 25 000. Mimo to w tych większych dzielnicach skarg było mniej niż w Haringey. Statystyki te wywołały falę krytyki ze strony radnych i mieszkańców, którzy domagają się pilnych działań na rzecz poprawy warunków mieszkaniowych. Wiele osób podkreśla, że problem pleśni i wilgoci to nie tylko kwestia estetyki, ale także realne zagrożenie dla zdrowia lokatorów. Jednocześnie warto zauważyć, że nie wszyscy mieszkańcy zgłaszają pleśń i grzyb w mieszkaniach komunalnych. W związku z tym problem może być jeszcze większy. Pleśń w mieszkaniach komunalnych w Londynie - przyczyny i przeciwdziałanie Pleśń w mieszkaniach komunalnych w Londynie to problem, który dotyka tysiące lokatorów, a jego przyczyny są złożone. Najczęściej wynika on z niewłaściwej wentylacji, nieszczelnych okien i problemów z izolacją termiczną, które prowadzą do nadmiernej wilgoci. Starsze budynki, stanowiące dużą część zasobu mieszkań komunalnych, często nie spełniają współczesnych standardów energooszczędności. Zły stan techniczny sprzyja powstawaniu pleśni. Pleśń w mieszkaniach komunalnych w Londynie to częsty problem fot. pixabay.com Choć władze miejskie zobowiązane są do utrzymania lokali w odpowiednim stanie, rzeczywistość bywa różna. Dane pokazują, że w dzielnicach takich jak Haringey czy Hammersmith and Fulham liczba skarg na wilgoć i pleśń jest najwyższa w kraju, co wskazuje na poważne zaniedbania w konserwacji budynków. W teorii, mieszkania komunalne w Londynie powinny spełniać określone normy zdrowotne i bezpieczeństwa, jednak raporty mieszkańców sugerują, że rzeczywista jakość lokali często odbiega od tych wymagań. Pleśń w mieszkaniu to poważne konsekwencje dla zdrowia Pleśń w mieszkaniu to poważne zagrożenie dla zdrowia, szczególnie dla dzieci, osób starszych i osób z osłabionym układem odpornościowym. Wdychanie zarodników grzybów może powodować przewlekłe choroby układu oddechowego, takie jak astma, przewlekłe zapalenie oskrzeli czy infekcje płuc. Substancje toksyczne wydzielane przez pleśń mogą wywoływać reakcje alergiczne, bóle głowy, przewlekłe zmęczenie oraz podrażnienia oczu, skóry i błon śluzowych. U dzieci długotrwałe narażenie na pleśń zwiększa ryzyko rozwoju astmy i innych chorób alergicznych w późniejszym życiu. U osób starszych może nasilać objawy reumatyczne i prowadzić do przewlekłego zapalenia skóry. Badania wskazują również, że mykotoksyny wytwarzane przez niektóre rodzaje pleśni mogą oddziaływać na układ nerwowy. Prowadzą do zaburzeń snu, nastroju oraz osłabienia organizmu. Dlatego też pleśń w mieszkaniach komunalnych w Londynie to duży problem. Konieczne są szybkie i skuteczne działania. Excerpt: Według zgłoszeń największy problem jest w Haringey. Pleśń w mieszkaniach komunalnych w Londynie to nie tylko problem estetyczny, ale również kwestia zdrowia. Dlaczego najbiedniejsi mają mieszkać w złych warunkach? ### Premier UK uważa, że system zasiłków jest niesprawiedliwy Keir Starmer powiedział parlamentarzystom, że obecny system zasiłków jest „najgorszym ze wszystkich światów”. Według niego zniechęca on ludzi do pracy. Dlatego premier zamierza opracować alternatywę. W czasie swojego przemówienia do parlamentarzystów Partii Pracy Keir Starmer powiedział, że obecny system zasiłków zniechęca ludzi do pracy, jest niedostosowany i niesprawiedliwy. System zasiłków do reformy Minister ds. pracy i emerytur, Liz Kendall przygotowuje się do przedstawienia zmian w systemie zasiłków i ustawy o świadczeniach w nadchodzących tygodniach. Z kolei kanclerz skarbu, Rachel Reeves przeznaczyła kilka miliardów funtów (w ramach projektu cięć wydatków) na opiekę społeczną i inne resorty rządowe przed wiosennym budżetem (Spring Statement). W Partii Pracy panuje jednak niepewność w związku z nowymi planami. Jedna z parlamentarzystek, Rachael Maskell ostrzega też przed „drakońskimi cięciami”, które mogą „wpędzić osoby niepełnosprawne w ubóstwo”. Keir Starmer jest za reformą systemu zasiłków / fot. Getty Images Premier, Keir Starmer w poniedziałkowy wieczór powiedział: - Znaleźliśmy się w najgorszej z możliwych sytuacji – z niewłaściwymi inicjatywami – zniechęcającymi ludzi do pracy. Mamy do czynienia ze zmarnowanymi pokoleniami. Co ósmy młody człowiek nie ma wykształcenia, pracy ani szkoleń. A ludziom, którzy naprawdę potrzebują tej siatki bezpieczeństwa, wciąż odmawia się godności, na jaką zasługują. To jest niesprawiedliwe, ludzie czują to w kościach. Dlatego to musi być nasza oferta dla ludzi w całym kraju: Jeśli możesz pracować, sprawimy, że praca się opłaci. Jeśli potrzebujesz pomocy, ta sieć bezpieczeństwa będzie dla ciebie. Niepewność zmian Maskell powiedziała BBC, że widzi „głębokie, głębokie zaniepokojenie” wśród parlamentarzystów Partii Pracy. - Patrzę w przeszłość na to, co Partia Pracy osiągnęła w tej dziedzinie i wierzę, że możemy trzymać się naszych wartości. Utrzymać zapewnienie, że pomagamy ludziom, a nie szkodzimy im – dodała. Inny poseł Partii Pracy, Neil Duncan-Jordan zauważył: - Jeśli zamierzamy uczynić biednych jeszcze biedniejszymi, to będzie wielu posłów, którzy nie podpiszą się pod tym. Wydaje się, że to może być powtórka zaciskania pasa i martwię się o to. Istnieje jednak grupa laburzystów w parlamencie, która wzywa do zmiany. Grupa Get Britain składająca się z 36 posłów stwierdziła, że rząd ma „moralny obowiązek” pomocy osobom przewlekle chorym i niepełnosprawnym w pracy, jeśli mogą ją wykonywać. Trudne wybory Wielkiej Brytanii W liście zaadresowanym do Kendall, parlamentarzyści podkreślili, że kraj stoi przed „trudnymi wyborami”. A ich celem jest przezwyciężenie „kryzysu braku aktywności gospodarczej”. Excerpt: Premier Wielkiej Brytanii chce zreformować system zasiłków twierdząc, że obecny jest niesprawiedliwy. Istnieją jednak przed tym obawy w jego własnej partii. ### Groźny pasażer na pokładzie samolotu Ryanair 8 marca samolot Linii Ryanair lądował w Lizbonie. Gwałtowny incydent na pokładzie zmusił załogę samolotu Ryanair do podjęcia decyzji o międzylądowaniu. Groźny pasażer został natychmiast usunięty z pokładu. Na pokładzie samolotu Ryanair, który w sobotę, 8 marca, leciał z Dublina do Gran Canarii, doszło do poważnego incydentu. Zdarzenia zmusiły załogę do podjęcia decyzji o awaryjnym lądowaniu w Lizbonie. Pasażerowie, którzy byli świadkami zajścia, relacjonowali, że sytuacja była bardzo napięta i "bardzo gwałtowna". Chociaż szczegóły na temat dokładnego przebiegu incydentu nie zostały ujawnione, wiadomo, że jeden z pasażerów stał się agresywny. Być może osoba spożyła wcześniej alkohol. Jest on dostępny na lotniskach i często powoduje groźne zachowania. Nie bez powodu pojawił się apel o ograniczenie dostępności drinków przed lotami. Zachowanie pasażera zdecydowanie wykraczało poza normy. Spowodował on poważne zakłócenie porządku na pokładzie. Nie podano jednak, co dokładnie wywołało ten incydent. Nie wiemy również, kim był agresywny pasażer. Inni podróżujący opisali jego zachowanie jako "przemocowe i agresywne". Również potwierdzili, że zdarzenie miało miejsce podczas lotu. Zatem samolot był już w powietrzu. Po podjęciu decyzji o awaryjnym lądowaniu w Lizbonie, samolot wylądował bezpiecznie. Jednocześnie na lotnisku czekała już policja. Funkcjonariusze policji sprawnie i szybko usunęli groźnego pasażera z pokładu. Dlatego już wkrótce samolot kontynuował swoją podróż do Gran Canarii. Obyło się bez dalszych incydentów. Groźny pasażer na pokładzie samolotu Ryanair - reakcja załogi Reakcja załogi Ryanair na incydent z agresywnym pasażerem była szybka i profesjonalna. Pasażerowie, którzy byli świadkami sytuacji, podkreślali, że załoga działała natychmiastowo, by opanować sytuację i zapewnić bezpieczeństwo zarówno pasażerom, jak i członkom załogi. Pasażerowie zgodnie twierdzą, że incydent mógł mieć wpływ na bezpieczeństwo lotu. Agresywne zachowanie zakłóciło porządek i spowodowało chaos. Na szczęście, załoga Ryanair była odpowiednio przygotowana do takich sytuacji. Dlatego zastosowała procedury mające na celu neutralizację zagrożenia. Pasażerowie lotu zgodnie twierdzą, że załoga samolotu zareagowała bardzo sprawnie i skutecznie. fot. freepik.com W przypadku zakłócenia porządku na pokładzie, załoga ma obowiązek podjąć odpowiednie kroki. Często wzywa policję do podjęcia interwencji po lądowaniu. Ryanair, podobnie jak inne linie lotnicze, stosuje ścisłe procedury. Pasażerowie ocenili reakcję załogi bardzo pozytywnie. Zaznaczyli że personel był spokojny, ale stanowczy. To pozwoliło szybko rozwiązać kryzys i zapewnić bezpieczeństwo wszystkim. Interwencja przebiegła skutecznie. Samolot mógł kontynuować lot do Gran Canarii. Jaka kara spotka pasażera, który zmusił załogę samolotu do nieplanowanego lądowania? Pasażerowie, którzy zmuszają załogę do dokonania nieplanowanego lądowania z powodu swojego nieodpowiedzialnego lub agresywnego zachowania, mogą spotkać się z poważnymi konsekwencjami prawno-finansowymi. Groźny pasażer na pokładzie samolotu Ryanair, który zakłóca porządek i stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa, może zostać ukarany grzywną. Dodatkowo linie lotnicze mogą go pozwać do odpowiedzialności za zmuszenie do awaryjnego lądowania. Bywały już takie przypadki. Zdarzało się, że Ryanair pozwał pasażerów. Sprawa trafia wówczas do sądu. Jednocześnie kara finansowa za takie zachowanie może wynieść setki tysięcy euro. W przypadku takiego incydentu, pasażer może zostać oskarżony o zakłócanie porządku publicznego, narażanie na niebezpieczeństwo innych osób, a nawet o stworzenie zagrożenia dla życia i zdrowia. Oprócz kar finansowych groźny pasażer może również zostać objęty zakazem podróży lotniczych. To stanowi dodatkową sankcję. Jednak jednocześnie bardzo dotkliwą. Wpływa bowiem na codzienne funkcjonowanie. Taki zakaz odstrasza jednak skutecznie innych podróżnych i powstrzymuje ich przed nieodpowiedzialnym zachowaniem. Excerpt: 8 marca samolot Linii Ryanair lądował w Lizbonie. Gwałtowny incydent na pokładzie zmusił załogę samolotu Ryanair do podjęcia decyzji o międzylądowaniu. Groźny pasażer został natychmiast usunięty z pokładu. ### Życie nielegalnego imigranta w UK "było nie do zniesienia" Nielegalny imigrant pochodzący z Albanii opowiada o trudach swojego życia i pracy w UK. Bohater reportażu BBC do UK był jednym z ponad 12 600 Albańczyków, którzy w 2022 roku przeprawili się przez kanał La Manche. Dwa lata temu liczba nielegalnych migrantów przypływających na Wyspy znajdowała się na rekordowym poziomie. W 2024 drastycznie spadła. Rok temu odnotowano jedynie 616 obywateli Albanii, którzy zdecydowali się na nielegalną emigracją do Wielkiej Brytanii. Nielegalny imigrant z Albanii w UK Jak Gzim (imię przybrane na potrzeby artykułu) dostał się do UK? Przemytnika, który miał zorganizować jego podróż, znalazł w mediach społecznościowych. Konkretnie — na Tiktoku. Po podróży autobusem do Francji dotarł do Dunkierki. Tam na niewielkiej łodzi pokonał kanał La Manche. Następnie, niezauważenie opuścił miejsce tymczasowego zakwaterowania dla migrantów. Udało mu się podjąć pracę na plantacji konopi. Cena za „przerzut” Albańczyka do UK wyniosła 3500 funtów. Pieniądze przekazali jego kuzyni, którzy już przebywali w UK - Chciałem lepszego życia. Robiłem to, aby pomóc swojej rodzinie, tak jak inni ludzie, którzy podjęli taką decyzję, jak ja — komentuje Gzim, jak cytujemy za BBC. - Zdawałem sobie sprawę z ryzyka, ale miałem nadzieję, że nie będę miał pecha — odpowiada pytany o niebezpieczeństwa związane z nielegalnym przekroczeniem brytyjskiej granicy. Życie nielegalnego imigranta w UK „było nie do zniesienia” (fot: Getty Images) „Chciałem lepszego życia” w UK Ostatecznie, za swoją pracę na farmie nie otrzymał żadnej zapłaty. Następnie podjął pracę na budowie, gdzie, jak twierdzi, został zmuszony do zaakceptowania niższej pensji. Zarobki były niewystarczające, aby pokryć koszty utrzymania, nie mówiąc już o pomocy finansowej dla swojej rodzin. Pięć miesięcy po przybyciu do UK miał dość. Jego sytuacja była „nie do zniesienia”. Postanowił wrócić do Albanii. - Marzyłem o innych rzeczach. Miałem nadzieję, że mi się uda. Nikt nie chce opuszczać swojej ojczyzny. Nikt nie chce opuszczać swojego ludu i przyjaciół. Ale w Albanii toczy się prawdziwa walka o przetrwanie. Nie miałem innego wyboru — dodaje Gzim, jak cytujemy za BBC. Coraz więcej deportacji, coraz mniej nielegalnych imigrantów Ogólnie mówiąc, jak wynika z oficjalnych danych przedstawionych przez National Crime Agency udało się ograniczyć liczbę nielegalnych imigrantów dostających się do UK na małych łódkach. Efekt ten wynikał z wielu czynników. Albańczycy stanowią największą grupę pośród nielegalnych migrantów deportowanych z UK. W 2024 liczba takich przypadków przekroczyła 2600 osób. Na drugim miejscu byli Rumuni (1514 osób), na trzecim Brazylijczycy (587), a na czwartym — Polacy (481). — Znów, mamy tu mnóstwo problemów — komentuje na łamach BBC albański dziennikarz telewizyjny Eraldo Harlicaj. Zaznacza, że jego kraja ciągle „wyludnia się". — Nic się nie zmieniło w Albanii od 2022 r., kiedy mieliśmy szczyt nielegalnej migracji. Większość młodych Albańczyków, którzy chcieli wyjechać do Anglii, wyjechała do Anglii — zwraca uwagę. Na zakończenie dodajmy, iż od 2022 roku Ambasada Brytyjska przeciwdziała nielegalnej imigracji z północnej Albanii do UK. W tym celu zainwestowano 6 mln funtów. W ramach programu New Perspectives tworzone są miejsca pracy i możliwości prowadzenia działalności gospodarczej. Projekt zapewnia mentoring biznesowy oraz coaching w zakresie funkcjonowania na rynku pracy. Excerpt: Dwa lata temu liczba nielegalnych migrantów przypływających na Wyspy znajdowała się na rekordowym poziomie. ### Pogrzeb Polaka zamordowanego w Hanwell W miniony weekend odbył się pogrzeb Dariusza Serfina, Polaka zamordowanego w Hanwell. Mężczyzna zmarł w połowie lutego. Wcześniej był ofiarą ulicznego ataku. Sprawca wielokrotnie pchnął go nożem. W poniedziałek 10 lutego 2025 r. w londyńskiej dzielnicy Hanwell doszło do brutalnego ataku z użyciem noża. Ofiarą padł 33-letni Dariusz Serafin. Polak został wielokrotnie ugodzony nożem w pobliżu skrzyżowania Sydney Road i Regina Road. Następnie, mimo poważnych obrażeń, zdołał dotrzeć do pubu Grosvenor przy Oaklands Road. Tam szukał pomocy. Na miejsce natychmiast wezwano służby ratunkowe. Jednak mimo wysiłków ratowników medycznych mężczyzny nie udało się uratować. Policja prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa. Jednak do tej pory nie dokonano żadnych aresztowań. Zatem sprawca wciąż pozostaje na wolności. Czy tragiczna śmierć Polaka to kolejny przypadek narastającej fali bezsensownej przemocy z użyciem noża, która od lat nęka Londyn i której ofiarami coraz częściej padają przypadkowi przechodnie? Metropolitalna Policja Londyńska apeluje do mieszkańców o pomoc w zidentyfikowaniu sprawcy i zabezpieczeniu nagrań z monitoringu. Te mogłyby przyczynić się do rozwiązania tej sprawy. Rodzina Dariusza Serafina wzywa do walki z przestępczością i podjęcia działań na rzecz zwiększenia bezpieczeństwa na ulicach brytyjskiej stolicy. Pogrzeb Polaka zamordowanego w Hanwell Pogrzeb Polaka zamordowanego w Hanwell odbył się w miniony weekend w otoczeniu rodziny, przyjaciół i przedstawicieli polskiej społeczności w Londynie. Bliscy i przyjaciele licznie zgromadzili się, aby pożegnać 33-letniego Dariusza Serafina. Mężczyzna, który od kilku lat mieszkał i pracował w stolicy Wielkiej Brytanii, był znany ze swojej życzliwości, empatii i miłości do ludzi oraz zwierząt. Wzruszające słowa pożegnania wygłosiła jego rodzina. Bliscy podkreślali, że Dariusz był osobą pełną pasji i marzeń, które brutalnie przerwał bezsensowny atak nożownika. fot. freepik.com Bliscy zamordowanego Polaka wezwali do podjęcia zdecydowanych działań przeciwko rosnącej przemocy na ulicach Londynu, apelując jednocześnie o sprawiedliwość i jak najszybsze ujęcie sprawcy. Czy tragiczna śmierć Dariusza stanie się impulsem do zmian i walki z eskalacją przestępstw z użyciem noża, które wciąż zbierają śmiertelne żniwo? Liczba ataków z użyciem noża w UK wzrasta Liczba ataków z użyciem noża w UK wzrasta w alarmującym tempie. Obecnie jest jednym z najpoważniejszych problemów społecznych i wyzwaniem dla służb porządkowych. Statystyki pokazują, że przemoc uliczna z użyciem noża nie tylko nie maleje, ale staje się coraz bardziej brutalna i bezczelna. Dlatego ofiarami padają przypadkowi przechodnie. Dodatkowo ataki zdarzają się już nie tylko nocą, ale również w biały dzień, w miejscach publicznych. Sytuacja niepokoi mieszkańców Wielkiej Brytanii. Eksperci wskazują, że przyczyną tej fali agresji jest połączenie czynników społeczno-ekonomicznych, takich jak ubóstwo, brak perspektyw dla młodzieży, rywalizacja gangów oraz łatwa dostępność noży. Niestety, pogrzeb Polaka zamordowanego w Hanwell to tylko jeden z wielu tragicznych przykładów eskalacji przemocy w Wielkiej Brytanii. Brutalne napaści coraz częściej kończą się śmiercią niewinnych ludzi. Niewinni przechodnie stają się ofiarami rosnącej fali przestępczości, wymykającej się spod kontroli. Excerpt: W miniony weekend odbył się pogrzeb Dariusza Serfina, Polaka zamordowanego w Hanwell. Mężczyzna zmarł w połowie lutego. Wcześniej był ofiarą ulicznego ataku. Sprawca wielokrotnie pchnął go nożem. ### Niepewna przyszłość sieci Poundland w UK Przyszłość popularnej wśród Polaków sieci sklepów dyskontowych w Wielkiej Brytanii stanęła pod znakiem zapytania. Co dalej z Poundland? Poundland to popularna sieć dyskontów z artykułami spożywczymi, kosmetykami, środkami czystości i nie tylko. Funkcjonuje na terenie UK, gdzie działają 825 sklepy. Jest ona popularna wśród Polaków mieszkających na Wyspach, którzy często nazywają ją „Funciakiem". W styczniu i lutym 2025 w sklepach sieci Poundland odnotowano spadek sprzedaży. Dodatkowo podwyżka składek pracodawców na ubezpieczenie społeczne (NI) zapowiedziana w budżecie wchodzi w życie w kwietniu. To „dodatkowo zwiększy presję” na koszty ponoszone przez Poundland, jak zaznaczają przedstawiciele Pepco Group. Zgodnie z nową strategię, firma zamierza skupić się wyłącznie na marce Pepco. Co będzie to oznaczać dla Poundland i Dealz, innego brandu z tej samej grupy? Czy sklepy Poundland znikną z UK? Podczas 2025 Capital Markets Day przedstawiciele Pepco Group zadeklarowali, że przygotowuje się do wydzielenia brytyjskiej sieci Poundland w trakcie roku obrotowego 2025. W ich zakresie rozważane są „wszystkie opcje strategiczne”. Obejmują one również sprzedaż. „Poundland to silna marka, która obsługuje miliony klientów co tydzień. Osiągnęła roczny obrót w wysokości około dwóch miliardów euro (1,67 miliarda funtów) w roku obrotowym 2024” - jak czytamy w komunikacie Pepco Group, cytowanym przez „The Daily Mirror”. „Działa jednak w coraz trudniejszym brytyjskim środowisku detalicznym, gdzie konkurencja się zaostrza” - jak dodano. „Od kwietnia 2025 r. dodatkowe zmiany podatkowe rządu Wielkiej Brytanii ogłoszone w budżecie wywrą dodatkową presję na bazę kosztową Poundland. Dlatego zarząd aktywnie ocenia wszystkie opcje strategiczne mające na celu oddzielenie Poundland od grupy w roku obrotowym 2025, w tym potencjalną sprzedaż” - jak podsumowano. Niepewna przyszłość sieci Poundland w UK (got: Getty Images) Rozważane są wszystkie opcje Częścią planów jest powrót byłego dyrektora zarządzającego Poundland Barry'ego Williamsa, który we wrześniu 2023 r. objął stanowisko dyrektora zarządzającego Pepco. Z kolei Stephan Borchert, prezes Pepco Group, zaznaczał, że „zdecydowanie są strony zainteresowane” przejęciem Poundland, jak cytujemy za agencją Reutera. - Zdecydowanie bierzemy pod uwagę wszystkie opcje. Sprzedaż może być bardzo dobrym rozwiązaniem. Wierzymy, że firma będzie lepiej prosperować z nowym właścicielem - zaznaczał. Jakie plany ma Pepco Group? Pepco Group poinformowało, że jego „ostateczną ambicją” jest działanie wyłącznie pod jedną marką Pepco i skoncentrowanie się na bardziej dochodowym asortymencie odzieży z wyższej półki oraz towarów powszechnego użytku. Rozważa również wydzielenie z niej dobrze prosperującego Dealz Polska. Poundland Limited to brytyjska sieć sklepów wielobranżowych założona w 1990 roku przez Dave’a Dodda i Stevena Smitha. Początkowo wszystkie produkty sprzedawano w jednej cenie 1 funta. Według danych z 2021 roku co dziesiąty produkt w sklepach był wart ponad 1 GBP. Siedziba Poundland nadal mieści się w Walsall w West Midlands. Excerpt: Poundland to popularna sieć dyskontów z artykułami spożywczymi, kosmetykami, środkami czystości i nie tylko. ### Mężczyzna nielegalnie wszedł na wieżę Big Ben W Weekend w Londynie miała miejsce dość nietypowa, jednoosobowa demonstracja. Mężczyzna nielegalnie wszedł na wieżę Big Ben i nie chciał zejść przez 16 godzin. Demonstracja trwała całą sobotę. W sobotę rano Londyn był świadkiem spektakularnego protestu. Wówczas 29-letni mężczyzna wspiął się na Wieżę Elżbiety, czyli Big Ben, w samym sercu stolicy. Mężczyzna, nazywa się Daniel Day i pochodzi z Essex. Wszedł na wieżę boso. Jednocześnie trzymał w rękach flagę Palestyny. Zatrzymał się na jednej z kamiennych krawędzi, gdzie przez ponad 16 godzin pozostał nieruchomo, mimo iż temperatury po zmroku znacznie spadły. W trakcie tej ekstremalnej demonstracji, mężczyzna mówił, że "zejdzie na własnych warunkach". Jednocześnie gdy negocjatorzy apelowali o pomoc, twierdził, że czuje się bezpiecznie, mimo rany na stopie, której nie chciał opatrywać. Protestujący mężczyzna nielegalnie wszedł na Big Ben, fot. gettyimages.com Protest spotkał się z reakcją grupy jego zwolenników, którzy zbierali się pod wieżą, skandując "Free Palestine" i "You are a hero". Zaskakujący był fakt, że mężczyzna, wspinając się na wieżę, pokonał ogrodzenie ochronne bez jakiejkolwiek reakcji służb bezpieczeństwa. Zdecydowanie wzbudziło to uzasadnione pytania o poziom zabezpieczeń w tak ważnym punkcie Londynu. Po wielu godzinach oczekiwania, mężczyzna został w końcu ściągnięty na ziemię za pomocą podnośnika koszowego. Po dotarciu na dół został aresztowany przez policję. Jakie motywy kryły się za tym niecodziennym wyczynem? Czy protest w takim stylu naprawdę zmienia coś w dyskusji o Palestynie. A może to jedynie przyciąganie uwagi w coraz bardziej zdominowanym przez emocje świecie? Mężczyzna nielegalnie wszedł na wieżę Big Ben - co go czeka Mężczyzna, który wspiął się na Wieżę Elżbiety w Londynie, czyli Big Ben, musi teraz stawić czoła poważnym konsekwencjom. Za nielegalne wejście na chroniony obiekt oraz wywołanie publicznego zamieszania, grożą mu zarzuty o zakłócanie porządku publicznego oraz wtargnięcie na teren objęty ochroną. W praktyce może to oznaczać grzywnę. W skrajnym przypadku nawet więzienie, jeśli sąd zdecyduje o surowszym wymiarze kary. Choć jego protest zyskał rozgłos, pozostaje pytanie, czy jego działania będą miały długofalowy wpływ na debaty polityczne. Czy raczej zakończą się jedynie jako przypomnienie o granicach wolności wyrażania opinii. Ciekawe, jak sprawiedliwość zareaguje na taką ekstremalną demonstrację. Czy kara będzie naprawdę proporcjonalna do szkodliwości czynu? Excerpt: W Weekend w Londynie miała miejsce dość nietypowa, jednoosobowa demonstracja. Mężczyzna nielegalnie wszedł na wieżę Big Ben i nie chciał zejść przez 16 godzin. Demonstracja trwała całą sobotę. ### Cięcia wydatków i świadczeń w Wielkiej Brytanii Biuro Odpowiedzialności Budżetowej (OBR) wkrótce opublikuje raport. Będą to prognozy dla gospodarki UK. Niestety nie wyglądają one optymistycznie. Już 26 marca Reeves przedstawi główne wyniki tego raportu Parlamentowi, a wraz z tym wygłosi swoją Wiosenną Deklarację dotyczącą gospodarki. Zapewne cięcia wydatków i oszczędności w Wielkiej Brytanii staną się faktem. W marcu Biuro Odpowiedzialności Budżetowej (OBR) przedstawi swoją prognozę, która rzuci nowe światło na sytuację gospodarczą Wielkiej Brytanii. W świetle najnowszych danych, gospodarka rośnie tylko o 0,1% w IV kwartale 2024 roku. To w połączeniu z inflacją wynoszącą 3% (przy docelowym poziomie 2% Banku Anglii) stawia przed rządem nie lada wyzwanie. OBR zwróci uwagę na rosnący deficyt budżetowy. Szczególnie na wydatki socjalne, które – w odpowiedzi na wzrastającą liczbę beneficjentów – stanowią poważny ciężar. Z tego powodu pojawiły się propozycje cięć wydatków i oszczędności w Wielkiej Brytanii. Dlatego planowane są oszczędności w najważniejszych sektorach, w tym właśnie w programach socjalnych. Dodatkowo, wzrost kosztów pożyczek rządowych w styczniu tego roku podkreśla, jak dużym obciążeniem stały się wysokie stopy procentowe. Zmuszają one rząd do przemyślenia swoich wydatków. Wszystko to sprawia, że cięcia wydatków i oszczędności stają się niemal koniecznością, by utrzymać stabilność finansową kraju. Cięcia wydatków i świadczeń w Wielkiej Brytanii - co obejmą Nie trzeba czekać na Wiosenną Deklarację Rachel Reeves, aby domyślać się, jakie zmiany czekają brytyjski system świadczeń. Już teraz wiadomo, że cięcia wydatków i świadczeń w Wielkiej Brytanii obejmą kluczowe obszary. Dotkną system opieki społecznej oraz programy wsparcia dla osób niepełnosprawnych. Rząd zamierza wprowadzić zaostrzone testy uprawniające do otrzymywania świadczeń, takich jak Personal Independence Payments (PIP). Z tego powodu więcej osób może zostać wykluczonych z tego wsparcia. Dodatkowo, zamrożenie wysokości PIP na przyszły rok spowoduje realną utratę dochodów dla około czterech milionów osób, głównie z gospodarstw domowych o niskich i średnich dochodach. Warto również zauważyć, że cięcia dotkną również innych świadczeń, takich jak Universal Credit – przewidywana jest redukcja płatności dla osób uznanych za „niezdolne do pracy”, podczas gdy osoby aktywnie poszukujące zatrudnienia otrzymają wyższe świadczenia. Cięcia świadczeń dotkną najbiedniejszych, fot. gettyimages.com Ponadto, władze zamierzają bardziej restrykcyjnie podchodzić do osób korzystających z zasiłków. Oczekują większej aktywności zawodowej i wymuszając reformy systemu wsparcia w zakresie zatrudnienia. Te zmiany są zgodne z dwoma głównymi deklaracjami Reeves – utrzymaniem zasad budżetu, w tym braku pożyczek na wydatki bieżące, oraz zmniejszeniem długu w stosunku do PKB do końca kadencji. Kto najbardziej odczuje zmiany? Cięcia wydatków i świadczeń w Wielkiej Brytanii, które wkrótce wejdą w życie, będą miały wpływ na wiele grup społecznych. Jednak to osoby najuboższe, długotrwale chore i niepełnosprawne odczują zmiany najmocniej. Ograniczenie dostępu do wsparcia socjalnego oraz wyższe wymagania dotyczące zdolności do pracy sprawią, że miliony osób mogą znaleźć się w jeszcze trudniejszej sytuacji. Czy takie zmiany rzeczywiście poprawią kondycję finansową Wielkiej Brytanii? To pytanie pozostaje otwarte. Oszczędności w budżecie mogą zostać szybko zniwelowane przez rosnącą liczbę osób w ubóstwie, które będą wymagały dodatkowego wsparcia w postaci np. pomocy społecznej czy opieki zdrowotnej. Z drugiej strony, reformy mogą przyczynić się do stabilizacji gospodarki, jeśli uda się skutecznie zmniejszyć zadłużenie państwa. Jednakże, z perspektywy społecznej, zmiany te mogą pogłębić nierówności, zamiast je niwelować. Excerpt: Biuro Odpowiedzialności Budżetowej (OBR) wkrótce opublikuje raport. Będą to prognozy dla gospodarki UK. Niestety nie wyglądają one optymistycznie. Już 26 marca Reeves przedstawi główne wyniki tego raportu Parlamentowi. ### W weekend padł rekord ciepła na Wyspach w tym roku Met Office poinformowało, że w weekend padł tegoroczny rekord ciepła na Wyspach. Jednak marzec może nas jeszcze bardzo zaskoczyć... Ten weekend w Wielkiej Brytanii był wyjątkowo ciepły. Przez nietypowo wysokie temperatury w niektórych rejonach było cieplej niż w miejscach wakacyjnych, jak Baleary czy Costa del Sol w Hiszpanii. Rekord ciepła na Wyspach W Wielkiej Brytanii odnotowano najcieplejszy dzień w roku dwa razy w ten weekend. Temperatury wzrosły do prawie 20 stopni Celsjusza w niektórych częściach kraju. Met Office podało, że tegoroczny rekord ciepła na Wyspach padł najpierw w sobotę w Kumbrii. Odnotowano tam 19,1 stopnia Celsjusza. Natomiast w niedzielę rekord ten został pobity w Merseyside, gdzie zarejestrowano 19,7 stopnia Celsjusza. Craig Snell z Met Office powiedział: - Było ciepło na wschodzie i zachodzie kraju, a w Szkocji i Irlandii Północnej było przyjemnie. A niedziela okazała się najcieplejszym dniem 2025 roku, jak do tej pory. W ten weekend na Wyspach było cieplej niż w Hiszpanii / fot. Getty Images Przyjdzie ochłodzenie W tym tygodniu jednak ma się ochłodzić, a w całym kraju pojawią się opady deszczu. - Będzie chłodniej we wszystkich częściach kraju. Łagodniejsze warunki pogodowe utrzymają się na południu w poniedziałek. Temperatury będą oscylować wokół 17 lub 18 stopni Celsjusza. Ale będzie bardziej pochmurno. Natomiast na północy Wielkiej Brytanii będzie znacznie chłodniej. A pasma nieregularnych opadów deszczu będą się przesuwać stopniowo na południe – dodał Snell. We wtorek natomiast chłodne warunki pogodowe rozprzestrzenią się już na cały kraj. A według synoptyków tak ma być przez większą część tygodnia. Według Met Office – w rejonach północnych i wschodnich wystąpią przelotne opady deszczu. Przy czym temperatury na północy kraju wyniosą od 6 stopni do 8 stopni Celsjusza. Na południu natomiast od 8 stopni do 9 stopni Celsjusza. Jak powiedział Craig Snell: - Temperatury pozostaną jednocyfrowe, a środek tygodnia będzie zimny, szczególnie w porównaniu z tym weekendem. To nie będą ulewy. Będzie wiele miejsc suchych i słonecznych. Ale to wiatr utrzyma te temperatury na niskim poziomie. Od piątku do soboty ma być podobnie. Dopiero w weekend temperatury zaczną lekko rosnąć. Ubiegły rok był jedenastym rokiem od lat 60. XX wieku, kiedy w Wielkiej Brytanii odnotowano temperaturę wynoszącą 34,8 stopnia Celsjusza. Warto jednak zaznaczyć, że sześć z tych jedenastu przypadków miało miejsce w ciągu ostatniej dekady. W marcu czeka nas załamanie pogody? Met Office twierdzi, że mimo ocieplenia, którego zasmakowaliśmy w ten weekend, może nas jeszcze czekać zima w marcu. Niebawem ma się bowiem rozpaść wir polarny, czego skutki odczujemy w powrocie opadów śniegu i śniegu z deszczem. Temperatury także spadną, jednak silne mrozy już raczej nie wrócą. Wir polarny jest rozległym niżem, który występuje w stratosferze w obszarach podbiegunowych. Im jest on silniejszy (a w czasie tegorocznej zimy był silny), tym większe istnieje prawdopodobieństwo, że przetrzyma on zimne powietrze na dalekiej północy. Jednak w momencie, gdy następuje rozpad wiru polarnego (a z tym będziemy mieć niebawem do czynienia), wtedy zimne powietrze jest uwalniane i przesuwa się na południe. Dlatego też możliwe jest, że w drugiej połowie marca powrócą do nas zimowe warunki pogodowe. Excerpt: W ten weekend padł tegoroczny rekord ciepła na Wyspach. Jednak synoptycy ostrzegają, że druga połowa marca może nas jeszcze zaskoczyć pogodowo. ### Losy polskich emigrantów w Yorkshire and the Humber Jak radzą sobie polscy emigranci, którzy przed laty przyjechali do Yorkshire and the Humber? Jak wygląda ich życie obecnie? Lokalne historie kilku emigrantów z Polski opisano na łamach serwisu informacyjnego BBC Jak polscy imigranci radzą sobie w poszczególnych regionach UK? Yorkshire and the Humber to jeden z dziewięciu regionów Anglii. Jest zlokalizowany w jej północno-wschodniej części kraju. Obejmuje zasadniczą część historycznego hrabstwa Yorkshire oraz obszar wokół estuarium Humber. Według oficjalnych danych w Yorkshire and the Humber mieszka około 70 000 osób urodzonych w Polsce. Jak wyglądała historia kilku z nich? „Nie tęsknię za Polską, bo tu stworzyłam dom” 42-letni Maciej Bujakowski przeprowadził się z Polski do UK w 2005 roku. Podczas swojego pobytu na Wyspach doświadczył wielu życiowych zmian. Na wyjazd zdecydował się pomimo nieznajomości języka angielskiego. Miał 23 lata. Był młody, niedoświadczony, ale postanowił zaryzykować i poszukać szczęścia w branży gastronomicznej. Opłaciło się! Nasz rodak zaznacza, że w UK został ciepło powitany. Maciej stwierdził, że mieszkańcy Hatfield w Hertfordshire, gdzie początkowo pracował, byli „bardzo gościnni”. Jego zdaniem Polacy do UK przywieźli świetną etykę pracy. Maciej obecnie mieszka w Harrogate ze swoją żoną Kashą. Mają wspólnie dwuletnią córeczkę, Petrę. Prowadzi cztery firmy, m.in. polską restaurację w Leeds i sklep spożywczy. Maciej przyznaje jednak, że życie w Wielkiej Brytanii nie jest już tak komfortowe, jak było kiedyś. – Życie stało się trochę trudniejsze pod względem finansowym – mówi, jak cytujemy za BBC. Jego zdaniem można zaobserwować „kurczenie się” klasy średniej w Wielkiej Brytanii. Powodem jest spowolnienie gospodarcze. Ludzie stali się również „trochę bardziej sfrustrowani życiem”. Losy polskich emigrantów w Yorkshire and the Humber (fot: Pixabay) Dzieci Polaków czują się Brytyjczykami Innym bohaterem reportażu na BBC jest Łukasz Garbacik. Zaczynał pracę w magazynie w Doncaster. W mieście tym polski jest obecnie drugim najpopularniejszym językiem. Łukasz wspomina „mnóstwo plakatów dotyczących pracowania w Wielkiej Brytanii”. – Wiele agencji kontaktowało się z ludźmi, którzy chcieli przyjechać do Anglii na sezonową pracę – dodaje żona Łukasza, Wioletta, jak cytujemy za BBC. Kobieta znalazła pracę w magazynie w Luton. Później poznała swojego męża i przeprowadziła się do South Yorkshire. Płace w Wielkiej Brytanii były nawet sześć razy wyższe niż w Polsce, co przyciągnęło „falę” pracowników migrujących, jak relacjonuje kobieta. Dodajmy, że cała trójka - Maciej, jak i Łukasz i Wioletta - planowali pozostać w Wielkiej Brytanii tylko krótkoterminowo. Łukasz został na dłużej. Obecnie prowadzi firmę stolarską. Polska para złożyła rodzinę. Mają dwójkę dzieci w wieku 13 i 10 lat. W jednym z kościołów w Doncaster niedzielne nabożeństwa, odprawiane są w języku polskim. Gromadzi się na nich do 350 wiernych. Niedawno otwarto tu polską szkołę. Nie tylko uczą się w niej dzieci, jest to również centrum integrowania lokalnej, polskiej społeczności. – Nasze dzieci mówią płynnie zarówno po polsku, jak i po angielsku – mówi Wioletta. – Ale zdecydowanie bardziej czują się Brytyjczykami, niż Polakami. „Wielka Brytania jest krajem możliwości” Kiedy Aleksandra Wilińska przyjechała do Doncaster w 2015 roku, nie miała pojęcia o rosnącej populacji Polaków. Obecnie stanowią oni drugą co do wielkości mniejszość etniczną tego miasta. Emigrantka zaczynała od pracy w magazynie, jak wiele innych Polaków i Polek przyjeżdżających do UK. Obecnie prowadzi własną firmę jako doradca kredytowy, natomiast jej mąż pracuje jako kierowca. – Ogólnie rzecz biorąc, Wielka Brytania jest krajem możliwości – podsumowuje. - Moja siostra jest tutaj nauczycielką. Mój brat pracuje w kancelarii prawnej. Jako obcokrajowcy uważamy, że odnieśliśmy spory sukces. W tym momencie nie sądzę, żebyśmy wrócili do domu - dodaje Aleksandra, jak cytujemy za BBC. Losy polskich emigrantów w Yorkshire and the Humber (fot: Pixabay) Polscy imigranci świetnie sobie radzą Dorota Spilman przeprowadziła się do North Yorkshire w 2010 roku. Zakochała się w lokalnym farmerze. W wywiadzie dla BBC Radio York powiedziała, że pracowała na farmie każdego sezonu od 2007. Swojego obecnego męża poznała, gdy wrócił ze służby wojskowej, aby pracować na rodzinnej farmie. – Był moim szefem – mówi, jak cytujemy za BBC. - Pewnego razu zapytał mnie, czy chciałabym wyjść z nim do pubu. Byłam taka podekscytowana… ale w tamtym momencie nie potrafiłam jeszcze mówić po angielsku. Miałem ze sobą słownik. Nie musieliśmy rozmawiać Po prostu śmialiśmy się, piliśmy i świetnie się bawiliśmy. Mieliśmy wspaniałe lato, byliśmy na kilku randkach. Sezon się skończył pod koniec sierpnia i musiałam wrócić do domu - relacjonuje nasza rodaczka. Para, załamana rozstaniem, utrzymywała kontakt. Wspólnie odwiedzali się, aż do przeprowadzki Doroty do North Yorkshire w kolejnym roku. - Nigdy nie myślałam, że będę miała angielskiego męża i będę mieszkać w Anglii. Jestem naprawdę szczęśliwa. Teraz to mój dom - podsumowuje. Excerpt: Jak wygląda ich życie obecnie? Lokalne historie kilku emigrantów z Polski opisano na łamach serwisu informacyjnego BBC ### Burmistrz Zgorzelca składa skargę na Niemcy Kontrole na granicy to nie tylko problem dla podróżnych. Korkami sparaliżowane jest całe miasto. Burmistrz Zgorzelca składa skargę na Niemcy do UE. Czy jest szansa na zmianę? Kontrole graniczne, które Niemcy wprowadziły jesienią 2023 roku, miały być tylko tymczasowe, ale ich skutki wciąż dotykają mieszkańców Zgorzelca. Na polsko-niemieckiej granicy niemiecka policja zaczęła sprawdzać samochody, twierdząc, że to sposób na walkę z nielegalną migracją. Choć miało to być krótkotrwałe, kontrole trwają do dziś. Efekt? Korki w Zgorzelcu, które sparaliżowały całe miasto. Główna droga prowadząca do mostu granicznego jest często zablokowana. Dodatkowo kierowcy, chcąc uniknąć stania w kilkugodzinnych zatorach, zmieniają kierunek na wąskie uliczki Zgorzelca. Tak nie da się żyć. Co to oznacza dla mieszkańców w praktyce? Codzienne trudności w wyjeździe z domu, opóźnienia w pracy, w szkołach – a wszystko to przez niekończące się kontrole, które z dnia na dzień stają się coraz bardziej dokuczliwe. Zgorzelec, który przez wiele lat żył w rytmie transgranicznym, teraz boryka się z sytuacją, która zaburza normalne funkcjonowanie. Władze miasta, widząc narastający problem, postanowiły złożyć skargę na Niemcy do Parlamentu Europejskiego. Warto jednak zapytać: jak długo jeszcze mieszkańcy Zgorzelca będą musieli znosić skutki decyzji, które wcale ich nie dotyczą? Burmistrz Zgorzelca składa skargę na Niemcy do UE za kontrole - czy to coś da? Burmistrz Zgorzelca składa skargę na Niemcy do UE, licząc na to, że Parlament Europejski zwróci uwagę na naruszenie zasad Schengen przez niemieckie kontrole graniczne. Skarga dotyczy nie tylko zakłóceń w normalnym funkcjonowaniu miasta, ale również pytania, czy przedłużające się kontrole są proporcjonalne do zagrożeń migracyjnych. Kontrole na granicy dosłownie paraliżują Zgorzelec. fot. gettyimages.com Co ciekawe, inicjatywa burmistrza nie jest odosobniona – sprawę tę podjął również Jakub Woliński, Polak mieszkający w niemieckim Görlitz, który złożył pozew przeciwko Niemcom, twierdząc, że działania służb granicznych naruszają prawo Schengen i ograniczają swobodę przemieszczania się. Jego inicjatywa pokazuje, jak bardzo kontrole wpływają na życie codzienne mieszkańców przygranicznych miejscowości. Skarga burmistrza Zgorzelca ma zwrócić uwagą na problem, który od dawna utrudnia życie mieszkańcom pogranicza. Czy jednak decyzje podejmowane w Brukseli zmienią coś w tej sprawie? To pytanie, które zadają sobie nie tylko w Zgorzelcu, ale także w innych miejscach dotkniętych tymi samymi trudnościami. Problem większy niż lokalny - skargi na kontrole graniczne w innych państwach niż Polska i zaangażowanie władz Podobne skargi płyną z innych państw UE, które krytykują jednostronne działania Niemiec, obawiając się, że mogą one podważyć jedność Unii. Z kolei politycy w Niemczech i innych krajach mają podzielone zdania. Niektórzy popierają prawo Niemiec do ochrony granic, inni wskazują na zagrożenie dla integracji europejskiej. Jednak przywódca CDU - Friedrich Merz zapowiada przedłużenie kontroli. Skarga Zgorzelca i reakcje innych państw pokazują, jak lokalny problem może przerodzić się w kryzys, który ma wpływ na przyszłość wspólnoty europejskiej. Burmistrz Zgorzelca składa skargę na Niemcy do UE, ale problem granicznych kontroli wykracza daleko poza lokalne trudności, dotykając całą Unię Europejską. Kontrole wprowadzone przez Niemcy w 2023 roku spowodowały paraliż w miastach przygranicznych, takich jak Zgorzelec. Mieszkańcy borykają się z ogromnymi korkami i utrudnionym dostępem do pracy czy szkół. Problemy te zaczynają dostrzegać także inne państwa członkowskie UE. Luksemburg, który także dzieli granicę z Niemcami, wystąpił do Komisji Europejskiej z formalnym sprzeciwem. Podkreśla, że niemieckie kontrole łamią zasady Schengen. Excerpt: Kontrole na granicy to nie tylko problem dla podróżnych. Korkami sparaliżowane jest całe miasto. Burmistrz Zgorzelca składa skargę na Niemcy do UE. Czy jest szansa na zmianę? ### Zmiany w Child Benefit - co dalej z "2 child benefit cap"? Dziennikarze „Guardiana” donoszą o potencjalnych zmianach w benefitach na dzieci. Rząd rozważa zniesienie zasady „2 child benefit cap” w przypadku rodziców dzieci poniżej piątego roku życia. Minister Angela Raynor zaznaczyła, iż „nie będzie spekulować” na temat doniesień medialnych w tej sprawie. Rodzice dzieci poniżej piątego roku życia mogliby zostać zwolnieni z obowiązującego limitu „2 child benefit cap”. Taka opcja rozważana jest w rządowych gabinetach. Rządząca Partia Pracy chce zmniejszyć skalą ubóstwa wśród dzieci, ale bez całkowitego zniesienia ograniczeń w zakresie Child Benefit. Propozycje zmian w „2 child benefit cap”. Ograniczenia związane z „2 child benefit cap” zostały wprowadzone przez rząd Partii Konserwatywnej w 2015. Autorami tych regulacji byli premier David Cameron i kanclerz George Osborne. W ramach obowiązujących przepisów na trzecie i kolejne dzieci rodzicom na Wyspach nie przysługuje pomoc w ramach Universal Credit lub Child Tax Credit. Rządząca Partia Pracy pod wodzą Keira Starmera nie odważy się na radykalne zmiany w tym zakresie. Powód? Szacuje się, że zniesienie ograniczeń kosztowałoby 3,6 mld funtów. Niemniej, pojawiły się głosy, że Labour chce zmienić politykę dotyczącą ograniczeń w zakresie Child Benefit. Przynajmniej, do pewnego stopnia... Jak ustalili dziennikarze „Guardiana”, w rządzie rozważa się wprowadzenie kilku „wyjątków” od tego ograniczenia. Jakich konkretnie? Wśród rozważanych opcji jest zastosowanie limitu dotyczącego osób z dziećmi w wieku od pięciu lat. Oznacza to, że limit „2 child benefit cap” nie miałby zastosowania dla rodziców dzieci do lat 5. Proponuje się zwolnienie z niego również rodziców dzieci niepełnosprawnych i rodziców pracujących. Omówiono również odrębną propozycję przejścia na limit trójki dzieci. Jednak uważa się, że nie jest ona poważnie rozważana w kuluarach. Ubóstwo wśród dzieci w UK Warto w tym miejscu dodać, iż UK pozostaje „liderem” jeśli idzie o kwestię przyrostu ubóstwa wśród dzieci. Jak wynika ze wspólnego badania UNICEF i OECD, Wielka Brytania plasuje się niemal na samym dnie, ze wzrostem tego wskaźnika o 20%. Jak wynika z analiz The Institute for Fiscal Studies limit „2 child benefit cap” dotyka aż 2 milionów dzieci. W okresie od 2024 do 2029 dotknie on kolejnych 670 000 dzieci. Zmiany w Child Benefit - co dalej z "2 child benefit cap"? (fot: Getty Imags) Z kolei DWP donosi o tym, że rosnący poziom ogólnego ubóstwa w kraju uderza właśnie najmocniej w dzieci. W ciągu 2023 roku liczba dzieci żyjących w relatywnej biedzie wzrosła do 4,2 mln (z 27 proc. do 29 proc.). Natomiast z analiz Fabian Society wynika, że 1,2 miliona dzieci w wieku do czterech lat żyje w gospodarstwie domowym z dochodem poniżej 60% mediany, po uwzględnieniu kosztów mieszkaniowych. Niecała połowa z nich jest klasyfikowana jako żyjąca w „głębokim ubóstwie”. W tym przypadku dochód rodziny jest poniżej 40% mediany. Komentarz Angeli Raynor w tej sprawie Do tych informacji odniosła się wicepremier i minister ds. spraw mieszkalnictwa, społeczności i samorządów lokalnych. Angela Raynor „nie będzie spekulować” na temat doniesień medialnych w tej sprawie. Jednocześnie zaznaczyła, iż „wysoki poziom ubóstwa wśród dzieci” to efekt polityki torysów, jak cytujemy za „Sky News”. Rząd Labour „natychmiast po wyborach” powołał grupę zadaniową, aby go zmniejszyć. „Praca ta jest w toku” - zaznaczała minister Raynor. ### Będzie mniej lotów do i z Holandii przez szczyt NATO W czerwcu liczba lotów do i z lotniska Schiphol w Amsterdamie zostanie zmniejszona o około 25 proc. Powodem będzie szczyt NATO, który odbędzie się w Hadze. Z szacunków wynika, że do Holandii ma przybyć około 8500 osób na szczyt NATO, który odbędzie się 24 i 25 czerwca 2025 roku. Większość z uczestników szczytu uda się właśnie na lotnisko Schiphol. Mniej lotów do i z Holandii Rzecznik lotniska Schiphol powiedział, że loty zostaną odwołane między 21 a 27 czerwca, aby mieć pewność, że uczestnicy szczytu przybędą do Holandii i odlecą z niej bez problemów. Rzecznik nie mógł jednak powiedzieć, ile lotów będzie odwołanych. Jednak podkreślił, że będzie to miało minimalny wpływ na pasażerów. Okazało się, że odwołanie lotów jest konieczne z tego względu, iż tylko jeden pas startowy będzie w użyciu. - To wynik zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Hagą. Ruch lotniczy będzie kierowany wokół niej – powiedział koordynator lotów, Hugo Thomassen. Dodatkowo sytuację pogorszyło zamknięcie pasa startowego Buitenveldertbaan od maja do września z powodu prac konserwacyjnych. Lotnisko Schiphol poinformowało już linie lotnicze o problemach lotniczych, aby mogły dostosować do nich swoje letnie rozkłady lotów. Linie lotnicze są jednak niezadowolone, ponieważ odwołanie ponad jednej czwartej wszystkich lotów komercyjnych na tydzień będzie ich kosztowało miliony euro. W czerwcu będą utrudnienia w przelotach do Holandii / fot. Getty Images Szczyt NATO w Hadze Ujawniono także, że – w związku ze szczytem NATO – w Hadze będzie na służbie 27 000 policjantów. W ten sposób będzie to „największa operacja bezpieczeństwa w historii holenderskiej policji”. Wśród uczestników szczytu będzie 45 przywódców rządowych i głów państw, 45 ministrów obrony i 45 ministrów spraw zagranicznych. Łącznie do Hagi przybędzie około 6000 członków delegacji i 2000 dziennikarzy. W Holandii na służbie jest około 65 000 policjantów, a szczyt będzie miał wpływ na dostępność personelu w czasie innych wydarzeń. Lotnisko Schiphol, które obsługuje Amsterdam, jest drugim najbardziej ruchliwym lotniskiem w Unii Europejskiej. Excerpt: W 2025 roku w czerwcu liczba lotów do i z lotniska Schiphol w Amsterdamie zostanie zmniejszona o około 25 proc. ### Polacy mieszkający w UK oceniają sytuację na rynku pracy Jak Polacy mieszkający w UK oceniają obecną sytuacją na rynku pracy? Czy na Wyspach problemy ze znalezieniem zatrudnienia dotykają naszych rodaków? Na jednej z popularnych grup FB zrzeszających Polaków mających imigranckie doświadczenia w Wielkiej Brytanii pojawił się bardzo ciekawy wątek. Na forum „Wielkie i małe powroty z PL do UK :)” pan Piotr podniósł temat związany z rynkiem pracy na Wyspach. Autor wątku postawił sprawę w sposób bardzo jasny i konkretny. Zapytał wprost: Polacy mieszkający w UK oceniają sytuacją na rynku pracy (fot: Facebook) Jakie opinie na temat rynku pracy w UK dominowały wśród naszych rodaków? Zasadniczo ze znalezieniem pracy w UK nie ma problemu. Tyczy się to jednak pracy na minimum wage lub w okolicach tej stawki, „do 15 funtów za godzinę”. „Na budowę i do baru” oraz „na fabrykach i magazynach”, jak zwracają uwagę Polacy. „Pracy od cholery... East Midlands - kumpel z agencji pracy mówi, że biorą ludzi bez rąk i bez nóg, bo nie ma nikogo sensownego” - jak pisze Paweł. „Za minimalną albo lekko ponad, na magazyn, w toksycznej atmosferze jest mnóstwo ofert. Ale jak planujesz znaleźć coś za wyższą stawkę niż głodowa, to zaczyna się problem” - zwraca uwagę Patrycja. Nie brakuje zatem głosów, że z pracą w UK jest jednak problem. „W Job Centre powiedziano nam, że jest bardzo duże bezrobocie w UK. Mąż od 4 miesięcy nie może znaleźć pracy w służbie zdrowia. Na jedno stanowisko jest po 200 podań. Sam złożył już chyba z 30. Nigdy wcześniej nie miał problemów z pracą” - pisze Joanna K. Oczywiście, warto w tym miejscu zwrócić uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze kwestia braku pracy jest zróżnicowana pod względem regionalnym. Nasi rodacy zauważają, że coraz ciężej jest o dobrą pracę w samym Londynie. W stolicy istnieje po prostu duża konkurencja. Lokalnie, w innych hrabstwach, ten problem też istnieje i może wynikać z różnych przyczyn. Druga sprawa to kompetencje, doświadczenie i wykształcenie. W niektórych branżach brakuje rąk do pracy, a w innych - wręcz przeciwnie, jest ich wręcz nadmiar. Sytuacja na rynku pracy w UK Według najnowszych, oficjalnych danych stopa bezrobocia w Wielkiej Brytanii w okresie wrzesień-listopad 2024 wyniosła 4,4%. W tym czasie 1,57 miliona osób szukało pracy. Już w zeszłym roku pojawiły się oznaki, iż ilość miejsc pracy na brytyjskim rynku regularnie spada, z miesiąca na miesiąc. W III kwartale 2024 roku liczba dostępnych wakatów obniżyła się do najniższego poziomu od maja 2021. Analitycy ONS jednak uprzedzają, aby dane dotyczące rynku pracy w UK traktować z dużą ostrożnością ze względu na problemy ze zbieraniem danych, ale pojawiły się szersze oznaki spowolnienia na Wyspach. Koniec z rynkiem pracownika w UK? „Przede wszystkim jest mnóstwo zwolnień przez cięcia kosztów. Znowu mamy do czynienia z rynkiem pracodawcy, ponieważ jest wielu kandydatów (łącznie z tymi świeżo zwolnionymi) na jedno otwarte stanowisko. Tych otwarć jest mniej również przez cięcia kosztów. Natomiast, koniec końców, gdzie by to nie było, zależy co człowiek umie robić i co ma do zaoferowania. Jeśli masz „skill”, na który jest zapotrzebowanie, to nie ma żadnego problemu - dodaje trafnie Joanna JC „Nie ma problemu z pracą. W ostatnich dwóch latach 2 razy zmieniłam pracę i przeszłam trochę rozmów kwalifikacyjnych. Z każdej pracy przechodziłam płynnie i każda jest lepiej płatna od poprzedniej. Trzeba tylko trochę chcieć i poszukać” - kontruje Ewelina. Polacy mieszkający w UK oceniają sytuacją na rynku pracy (fot: FGetty Images) Co sami Brytyjczycy sądzą na ten temat? Warto w tym miejscu dodać, że sami Brytyjczycy zwracają uwagę, iż sytuacja na rynku pracy nie jest dobra. – Rynek pracy jest koszmarny. Konkurencja jest ogromna - komentuje na łamach „Guardiana” David Hoghton-Carter swoją obecną sytuację zawodową. Mieszkający w Leeds 46-letni mężczyzna jest specjalistą ds. strategii korporacyjnych. Podobnie, jak wiele innych osób, David szuka obecnie pracy. – Wynagrodzenia rzadko pokrywają obecne koszty utrzymania. To wyścig na dno między firmami. Albo desperacko próbują zaoszczędzić pieniądze, albo stawiają na pierwszym miejscu zysk – podsumowuje Excerpt: „Za minimalną albo lekko ponad na magazyn w toksycznej atmosferze jest mnóstwo ofert, ale jak planujesz znaleźć coś za wyższą stawkę niż głodowa, to zaczyna się problem” ### W zawodach deficytowych w Niemczech pracują głównie imigranci Z danych Federalnego Urzędu Statystycznego (Destatis) wynika, że Niemcy są zależne od pracowników z pochodzeniem imigracyjnym. To głównie oni obsadzają zawody deficytowe. W Niemczech nieproporcjonalnie duża liczba imigrantów pracuje w zawodach deficytowych, gdzie występuje niedobór siły roboczej. Imigranci zasilają zawody deficytowe Zgodnie z niedawno opublikowanym komunikatem prasowym, 67 proc. pracowników budowlanych w Niemczech to imigranci. Podobnie 51 proc. pracowników w produkcji żywności, 47 procent dyspozytorów. A także 46 procent pracowników gastronomii i hotelarstwa oraz 46 procent kierowców autobusów i tramwajów pochodzi z zagranicy. Ogólnie rzecz biorąc, pracownicy ci dominują również w innych sektorach, w których występuje niedobór siły roboczej. A są to przetwórstwo mięsa (42 proc.), sprzedaż żywności (41 proc.), kierowcy zawodowi (37 proc.), opieka nad osobami starszymi (31 proc.) i budownictwo metalowe (30 proc.). Są to jedne z wielu branż, w których występuje niedobór pracowników. Niemieckie organizacje próbują podkreślić, jak wysoka jest zależność od imigrantów na rynku pracy. W całym społeczeństwie niemieckim około 26 proc. ludzi ma pochodzenie imigracyjne. Oznacza to, że oni lub ich przodkowie przeprowadzili się do Niemiec w 1950 roku lub później. Niedobory pracowników "łatają" imigranci / fot. Getty Images Z drugiej strony, zawody, w których osoby z pochodzeniem imigracyjnym są najmniej reprezentowane, to: sprzedaż ubezpieczeń (13 proc.), służba policyjna (6 proc.), administracja publiczna (9 proc.). A także nauczyciele (około 10 proc.) oraz administracja handlowa i techniczna (12 proc.). To samo dotyczy osób z branży związanej ze sprzątaniem, ogrodnictwem i architekturą krajobrazu. Gdzie 49 proc. pracowników było imigrantami lub ich rodzice wyemigrowali do Niemiec w latach 50. Niemcy potrzebują imigrantów Przed wyborami w Niemczech wiele partii politycznych mówiło o ograniczeniu napływu imigrantów. Natomiast nowo wybrany kanclerz, Friedrich Merz obiecał rozwiązać „problem” imigracyjny w kraju. Jego plany przeczą jednak opinii coraz większej liczby ekonomistów, którzy zwracają uwagę na zależność niemieckiej gospodarki od pracowników z zagranicy. Według nich Niemcy muszą przyjąć pilnie co najmniej 400 000 pracowników zagranicznych rocznie. Jest to konieczne, aby poradzić sobie z coraz większym niedoborem pracowników. A przy okazji uniknąć dalszego spadku gospodarczego. Ponadto wiele organizacji w całych Niemczech, szczególnie tych z branży pielęgniarskiej i opieki zdrowotnej, podkreśla, że wielu ich obecnych pracowników ma pochodzenie imigracyjne. Excerpt: Niemiecka gospodarka nie poradziłaby sobie bez imigrantów. To głównie oni zatrudniani są w zawodach deficytowych, gdzie są największe niedobory pracowników. ### Pozwała pracodawców za zaległe wynagrodzenie. Przepracowała trzy godziny Kobieta, która rzuciła pracę po trzech godzinach, pozwała pracodawców w Londynie za zaległe wynagrodzenie. Pewna niania skutecznie pozwała pewną parę z Londynu za zaległe wynagrodzenie. Mimo że pracowała dla nich zaledwie trzy godzinny. Zaległe wynagrodzenie po trzech godzinach pracy Ley Tsang miała pracować jako opiekunka dziecka pewnej pary z Londynu. Po trzech godzinach, w czasie których wprowadzono ją w arkana pracy, kobieta jednak zrezygnowała. Pozwała jednak parę za zaległe wynagrodzenie dotyczące trzech godzin zatrudnienia. Sąd pracy orzekł na jej korzyść i nakazał wypłacenie jej 39 funtów. Mimo że tak naprawdę nie opiekowała się dzieckiem londyńskiej pary. W sądzie okazało się, że pani Tsang nawiązała kontakt z rodzicami dziewczynki, którą miała pilnować, za pośrednictwem Koru Kids. Jest to strona internetowa poświęcona opiece nad dziećmi. Po wstępnym spotkaniu w kwietniu 2024 roku osiągnięto porozumienie. Zgodnie z nim pani Tsang miała opiekować się dziewczynką trzy razy w tygodniu w trzygodzinnych zmianach. Pracę miała zacząć w następnym miesiącu. Jednak po trzech godzinach spędzonych z rodzicami, w czasie których wprowadzono ją w tajniki związane z opieką, kobieta zdecydowała, że nie przyjmie zlecenia. Po tym, jak wprowadzono nianię w tajniki opieki nad córką, zdecydowała, że nie przyjmie zlecenia / fot. pixabay Spór o dzień wprowadzający Mimo tego, że niania nie wykonała żadnej pracy związanej z opieką nad dzieckiem dla pary z Londynu, domagała się zapłaty. Kobieta twierdziła, że dzień wprowadzający był dla niej już formą pracy, dlatego też zasługuje na zapłatę. Rodzice dziewczynki odmówili uregulowania należności, co doprowadziło do sporu, który zakończył się w sądzie pracy. Sąd stanął po stronie pani Tsang nakazując wypłacenie jej 39 funtów. - Ten pierwszy dzień był dniem wprowadzającym. W jego czasie matka i partner dziewczynki pokazali pani Tsang szkołę, do której uczęszcza dziecko i drogę do ich domu. Wręczyli jej też do niego klucze i pokazali, czego od niej oczekują. Pani Tsang spędziła również trochę czasu z córką pary. Matka i jej partner byli obecni w domu przez cały czas – powiedziano na rozprawie w sądzie. Niania zmieniła zdanie Następnego dnia niania zmieniła jednak zdanie i zdecydowała się nie przyjmować posady z wynagrodzeniem 13 funtów za godzinę. Orzekając jednak na korzyść pani Tsang, sędzia stwierdził, że przysługuje jej wynagrodzenie za uczestnictwo w dniu wprowadzającym. W związku z tym rodzice dziewczynki zostali zobowiązani do zapłaty 39 funtów kobiecie. Excerpt: Sąd wydał zaskakujący wyrok w sprawie niani z Londynu. Kobieta pozwała swoich niedoszłych pracodawców i domagała się wynagrodzenia za trzy godziny pracy, której w rzeczywistości nie podjęła. ### Wolność słowa w UK i jej symbol w Londynie W ostatnim czasie Wielka Brytania oraz inne państwa europejskie znalazły się w centrum krytyki ze strony znanych amerykańskich osobistości. Zarzuca się im ograniczanie wolności słowa obywateli. Wiceprezydent USA, JD Vance, podczas spotkania w Gabinecie Owalnym z prezydentem Donaldem Trumpem oraz brytyjskim premierem Keirem Starmerem 27 lutego, wyraził swoje obawy dotyczące rzekomego tłumienia swobody wypowiedzi w Wielkiej Brytanii. Wolność słowa w Wielkiej Brytanii gwarantuje prawo Wolność słowa w UK zapewnia szereg ustaw i zapisów Jest to między innymi Ustawa o Prawach Człowieka (Human Rights Act 1998). Art. 10 ustawy wprowadza do brytyjskiego prawa Europejską Konwencję Praw Człowieka (EKPC), która gwarantuje prawo do wolności wyrażania opinii. Wolność ta obejmuje prawo do posiadania, otrzymywania i przekazywania informacji bez ingerencji władz publicznych. Wielka Brytania nie ma spisanej konstytucji, ale wolność słowa opiera się na wieloletnich precedensach sądowych. Mimo Brexitu, Europejska Konwencja Praw Człowieka nadal obowiązuje w UK, a brytyjskie sądy mogą odwoływać się do jej zapisów w sprawach związanych z wolnością słowa. Ograniczenia wolności słowa w Wielkiej Brytanii Choć mamy prawo do wolności słowa, musimy dostosować się do pewnych ograniczeń. Prawo brytyjskie przewiduje je, aby zapobiegać mowie nienawiści, zniesławieniu i zagrożeniom dla bezpieczeństwa publicznego. Niedozwolona jest mowa nienawiści (Hate Speech) Zgodnie z Public Order Act 1986, zabroniona jest mowa nienawiści na tle rasowym, religijnym i orientacji seksualnej. Obejmuje to zarówno wypowiedzi publiczne, jak i treści publikowane w internecie. Również zakazane jest podżeganie do przemocy i terroryzmu. Terrorism Act 2006 penalizuje gloryfikowanie terroryzmu lub zachęcanie do przemocy. Nawet udostępnianie treści terrorystycznych online może skutkować oskarżeniem. Symbol wolności słowa w Londynie Najbardziej znanym przykładem na to jak w praktyce działa wolność słowa w UK, jest Speaker’s Corner w Hyde Parku. Każdy kto trafił tam przypadkiem, szczególnie w niedzielę, może być zaskoczony widokiem. Speaker’s Corner (czyli tzw. Kącik Mówców) to historyczne miejsce w północno-wschodniej części Hyde Parku. W miejscu tym od XIX wieku ludzie mogą publicznie wygłaszać swoje opinie na dowolne tematy – bez cenzury. Tradycja przemawiania w tym miejscu sięga 1866 roku, kiedy to protestujący domagali się reform politycznych. Od tamtej pory było to miejsce wielu ważnych przemówień, debat i manifestacji. Mówca przemawia do tłumu podczas protestu na Speaker’s Corner w Hyde Parku, Londyn, Anglia, 13 listopada 1938 roku. Zgromadzeni protestują przeciwko złemu traktowaniu Żydów przez Niemcy. (Photo by Fox Photos/Hulton Archive/Getty Images) W Speaker’s Corner przemawiali m.in. Karl Marks, George Orwell, Vladimir Lenin, a nawet Winston Churchill. Obecnie każdy może tam przemawiać – zarówno politycy, jak i zwykli obywatele. Można tam usłyszeć gorące debaty na tematy społeczne, religijne czy filozoficzne. Chociaż w Wielkiej Brytanii istnieją pewne ograniczenia prawne (np. zakaz mowy nienawiści), Speaker’s Corner pozostaje jednym z najsłynniejszych symboli wolności wypowiedzi na świecie. Gdzie znajduje się Speaker's Corner? Speaker’s Corner znajduje się w północno-wschodniej części Hyde Parku w Londynie, niedaleko Marble Arch i ulicy Oxford Street. Adres: Hyde Park, London W2 2EU, Wielka Brytania Współrzędne GPS: 51.5132° N, 0.1588° W To miejsce jest łatwo dostępne, a najbliższą stacją metra jest Marble Arch (linia Central), z której można dojść pieszo w około 2 minuty. ### Koszty życia i świadczenia w Irlandii - przewodnik po zmianach Bieżący miesiąc przynosi wiele zmian w rachunkach i świadczeniach. Wzrośnie część opłat czy abonamentów, co przekłada się na koszty życia. Świadczenia w Irlandii również ulegną zmianie. Jak wygląda lista modyfikacji? Świadczenia w Irlandii od marca 2025 - zmiany Od marca 2025 roku w Irlandii rząd wprowadził zmiany w systemie świadczeń społecznych. Czy nowe regulacje ułatwią życie obywatelom? Zmiany obejmują m.in. modyfikację terminów wypłat, nowe programy wsparcia oraz zakończenie tymczasowych świadczeń. Celem jest lepsze dopasowanie pomocy do potrzeb społeczeństwa. Pay-Related Benefit Scheme Nowy system świadczeń oparty na wcześniejszych dochodach z pracy. Dzięki temu osoby bezrobotne otrzymają wyższe wsparcie, odpowiadające wysokością ich poprzednim wynagrodzeniom. Zmiana daty wypłat świadczeń Terminy wypłat świadczeń zostaną zmienione. Nowy harmonogram ma ułatwić dostęp do pomocy finansowej. W chwili obecnej nie znamy jeszcze dokładnych dat. Zakończenie świadczenia €33 Tymczasowe świadczenie €33 zostanie zakończone w marcu 2025. To koniec wsparcia w ramach kryzysowych programów, wprowadzonych podczas pandemii. Koszty życia, rachunki i abonamenty - co i o ile wzrasta Z początkiem marca 2025 roku w Irlandii czekają nas kolejne zmiany w kosztach życia. Jakie podwyżki wpłyną na nasz portfel? W lutym inflacja w Irlandii wyniosła 6,5%, co oznacza, że ceny niektórych towarów i usług mogą nadal rosnąć. Co się zmieni od marca? Rachunki za energię Ceny energii elektrycznej i gazu wzrosną o 6-7%. Rząd obiecuje dodatkowe wsparcie dla gospodarstw domowych, jednak podwyżki będą odczuwalne w miesięcznych rachunkach. Abonamenty telefoniczne i internetowe Ceny abonamentów wzrosną o 5%. Operatorzy internetowi oraz telekomunikacyjni ogłosili nowe taryfy, które wpłyną na budżety gospodarstw domowych. Koszty żywności Ceny niektórych produktów spożywczych, w tym warzyw i mięsa, wzrosną o 3-4%. Choć inflacja spowolniła, sektor spożywczy nie wyklucza dalszych podwyżek w związku z globalnymi problemami z łańcuchem dostaw. Znaczki pocztowe Znaczek pocztowy na listy krajowe zdrożeje o 10 centów, co może oznaczać większe wydatki na wysyłkę tradycyjnej korespondencji. Subskrypcja Netflix Ceny subskrypcji Netflix wzrosną o 4%. Platforma ogłosiła nową taryfę, co sprawi, że miesięczny koszt korzystania z serwisu będzie wyższy. Koszty życia i świadczenia w Irlandii Koszty życia i świadczenia w Irlandii stały się nie lada wyzwaniem dla wielu osób. Wzrost kosztów energii, podwyżki abonamentów, czy problemy z dostępnością mieszkań – to tylko część z trudności, które dotykają obywateli. A co z pomocą społeczną? Choć rząd wprowadza zmiany w świadczeniach, takie jak podwyżki dla osób starszych czy zasiłki, mieszkańcy mają mieszane odczucia. Koszty życia i świadczenia w Irlandii - czy życie będzie jeszcze droższe? fot. freepik.com „Koszty życia w Irlandii są po prostu nie do zniesienia. Nawet z pomocą rządu, zmiany w świadczeniach nie rozwiązują najważniejszego problemu – ceny wynajmu mieszkań. Z tego powodu nie wiem, czy te zmiany cokolwiek zmienią w moim życiu” – mówi jeden z mieszkańców Dublina. Wysokie koszty wynajmu to problem, który nie znika mimo wprowadzanych regulacji, a podwyżki opłat za energię tylko pogłębiają problem. „Chciałbym, żeby pomoc rządu była bardziej widoczna w obniżeniu cen wynajmu, bo to główny ciężar, który ciąży na moim portfelu” – dodaje inny obywatel. Czy zatem, patrząc z perspektywy mieszkańców, zmiany w świadczeniach będą miały realny wpływ na ich życie? Czy wzrosty kosztów usług publicznych, takich jak energia i subskrypcje, zrównoważą podwyżki świadczeń? Zmiany w świadczeniach mogą pomóc niektórym, ale jak wiele osób odczuje ich prawdziwy wpływ, zwłaszcza w obliczu wysokich kosztów wynajmu i codziennych wydatków? To pytanie pozostaje otwarte. Excerpt: Bieżący miesiąc przynosi wiele zmian w rachunkach i świadczeniach. Wzrośnie część opłat czy abonamentów, co przekłada się na koszty życia. Świadczenia w Irlandii również ulegną zmianie. Jak wygląda lista modyfikacji? ### Rekordowo ciepły 8 marca Choć zima jeszcze nie minęła, temperatury zaczynają przypominać te letnie. Marzec jest rekordowo ciepły. W holenderskim De Bilt temperatura osiągnęła 16.5 stopnia już o godzinie 11.20 w sobotę. Jak podaje Weerplaza, oficjalnie jest to najcieplejszy dzień 8 marca od czasu rozpoczęcia pomiarów w 1901 roku. Sobota to kolejny dzień z ciepłą wiosenną pogodą. Temperatura wyniesie w całym kraju do minimum 16 i maksimum 18 stopni, z lokalnymi szczytami do 20 stopni na południu. W tym roku po raz pierwszy w Holandii zostanie przekroczona temperatura 20 stopni. Rekordowo ciepły marzec? Rekordowo ciepły był także piątek Tegoroczny 7 marca to także najcieplejszy 7 marca w historii pomiarów w Holandii. Maksymalna temperatura wyniosła 17.8 stopnia. Jakie temperatury czekają nas w 2025? W 2025 roku odnotowano już kilka rekordowych temperatur, zarówno w Polsce, jak i na świecie. Według danych Europejskiego Centrum Prognoz Średnioterminowych (ECMWF), styczeń 2025 był najcieplejszym styczniem w historii pomiarów. Średnia globalna temperatura wyniosła 13,23°C, co stanowiło o 0,79°C więcej niż średnia z lat 1991-2020 oraz o 1,75°C więcej niż w okresie przedindustrialnym. Brytyjska Met Office przewiduje, że rok 2025 znajdzie się w trójce najcieplejszych lat w historii, tuż za rekordowymi latami 2023 i 2024. Prognozowana średnia globalna temperatura ma być wyższa o 1,29–1,53°C w porównaniu z okresem przedindustrialnym. Rekordy temperatur w Polsce W Polsce styczeń 2025 był anomalnie ciepły. Średnia temperatura wyniosła 2,0°C, co stanowiło o 3,2°C więcej niż średnia wieloletnia dla tego miesiąca (1991-2020). Największe odchylenie od normy odnotowano w Karpatach, gdzie temperatura była wyższa o 3,8°C. W nocy z 16 na 17 lutego 2025 roku w Tatrach, w Litworowym Kotle, zanotowano ekstremalnie niską temperaturę -41,1°C. Jeśli pomiar zostanie potwierdzony przez IMGW, będzie to nowy rekord zimna w Polsce. 6 marca 2025 roku w Krakowie odnotowano temperaturę 22,2°C, co jest najwyższą wartością w marcu od 31 lat. Poprzedni rekord z 6 marca 1994 roku wynosił 24,1°C. ### PUE ZUS: do czego służy i jak je założyć z zagranicy PUE ZUS (Platforma Usług Elektronicznych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych) to internetowy system stworzony przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS). Umożliwia on użytkownikom załatwianie spraw związanych z ubezpieczeniami społecznymi bez wychodzenia z domu. Jest to darmowa platforma, dostępna dla osób fizycznych, przedsiębiorców i firm, która ułatwia składanie wniosków, sprawdzanie stanu konta ubezpieczeniowego oraz komunikację z ZUS-em online. Do czego służy PUE ZUS? PUE ZUS pozwala na szybsze i wygodniejsze załatwianie spraw urzędowych, bez konieczności wizyty w oddziale ZUS. Poza tym pozwala składać różnego rodzaju wnioski oraz podejrzeć swoją historię składek i zatrudniania w Polsce. Najważniejsze funkcje platformy: Podgląd składek i ubezpieczeń – sprawdzenie, czy pracodawca odprowadzał składki do ZUS i za jakie lata. Składanie wniosków – np. o rentę, emeryturę. Kontrola stanu konta ubezpieczeniowego – sprawdzanie wysokości przyszłej emerytury na podstawie zgromadzonych składek. Elektroniczna korespondencja z ZUS – możliwość zadawania pytań i otrzymywania odpowiedzi bezpośrednio przez platformę. Jak założyć konto PUE w ZUS? Każdy obywatel Polski, również Polak mieszkający w UK czy innym kraju, może założyć konto na PUE ZUS. Rejestracja jest możliwa online. Sposoby rejestracji: Online – przez stronę www.zus.pl, wybierając opcję „Zarejestruj w PUE”Profil Zaufany (ePUAP) – najłatwiejsza metoda rejestracjiBankowość internetowa – np. przez PKO BP, ING, mBankOsobiście w placówce ZUS – jeśli nie można potwierdzić tożsamości online WAŻNE: Jeśli mieszkasz w UK i nie masz Profilu Zaufanego, możesz założyć go online przez polski bank lub potwierdzić tożsamość w Ambasadzie RP w Londynie. Czy Polak mieszkający poza Polską może korzystać z PUE ZUS? Platforma PUE jest dostępna dla każdego Polaka, niezależnie od miejsca pobytu. Warunkiem jest, aby posiadać polski numer PESEL oraz Profil Zaufany lub polską bankowość internetową do rejestracji. Dzięki PUE ZUS można np.: Monitorować swoje składki w Polsce. Składać wnioski o emeryturę w Polsce, nawet mieszkając w UK. Komunikować się z ZUS bez konieczności dzwonienia z zagranicy. Pobierać zaświadczenia o ubezpieczeniu, np. do celów podatkowych. Jeśli pracujesz w UK i nie masz ubezpieczenia w Polsce, konto na PUE ZUS może być mniej przydatne, ale nadal możesz je założyć i monitorować swoją sytuację ubezpieczeniową. Konto PUE ZUS dla starszego rodzica w Polsce Wielu Polaków mieszkających za granicą, ma w Polsce starzejących się rodziców, którzy wymagają pomocy w wielu codziennych sprawach. Dostęp do PUE ZUS rodzica (można podpiąć konto rodzica pod własne) może ułatwić załatwiania spraw z ZUS. W przypadku zmiany danych rodzica, wstrzymania emerytury lub konieczności złożenia wniosku, można zrobić to za rodzica przez internet. ### Wystawa dzieł Stanisława Wyspiańskiego w Londynie W Londynie zaprezentowane zostaną dzieła Stanisława Wyspiańskiego. W stołecznej National Portrait Gallery będzie można oglądać wystawę „Stanisław Wyspiański: Portraits”. Zobaczymy w jej ramach najpiękniejsze portrety, które wyszły spod ręki polskiego artysty. Wystawa „Stanisław Wyspiański: Portraits” będzie pierwszą ekspozycją portretów wybitnego polskiego artysty epoki Młodej Polski w Wielkiej Brytanii. Wiele z dzieł prezentowanych bowiem w National Portrait Gallery nigdy nie było pokazywanych poza naszym krajem. W londyńskiej galerii zawiśnie dwanaście prac pochodzących z Muzeum Narodowego w Krakowie. Trzy obrazy są z Muzeum Narodowego w Poznaniu, a jeden będzie pochodził z prywatnej kolekcji. Dzieła Stanisława Wyspiańskiego w Londynie Portrety przedstawiają członków rodziny Wyspiańskiego oraz są jego własnymi autoportretami. Sportretowane zostały także znane osobistości Młodej Polski, takie jak pisarz Jerzy Żuławski czy aktorka Irena Solska. Nie zabrakło portretów przyjaciół artysty, m.in. dramatopisarza Stanisława Przybyszewskiego i jego żony Dagny Juel-Przybyszewskiej. „Stanisław Wyspiański (1869-1907) to jeden z najważniejszych polskich artystów. Tworzył za pomocą różnych środków i w różnych dziedzinach. Jego sztuka ukształtowała rozwój kultury wizualnej w Polsce w czasie, który miał okazać się decydującym momentem w historii kraju” - jak czytamy w opisie wydarzenia na stronach Muzeum Narodowego w Krakowie. „Jako czołowa postać modernistycznego ruchu Młoda Polska działającego głównie w Krakowie, Wyspiański został okrzyknięty przez wielu Polaków głosem narodu podzielonego przez zaborców. W odpowiedzi na polityczny niebyt kraju Młoda Polska dążyła do stworzenia nowej sztuki narodowej opartej na tradycjach ludowych, badającej tożsamość kulturową. Uznaje się ją za kluczową w doprowadzeniu do niepodległości Polski w 1918 roku” - jak dodano. Fot: CCO domena publiczna - Szymon Balicer - https://cyfrowe.mnw.art.pl/pl/zbiory/21441 Czego można spodziewać się po „Stanisław Wyspiański: Portraits"? - W swoich portretach Wyspiański łączy odważną kreskę z dekoracyjnym kolorem, aby podkreślić wewnętrzną energię i psychologię swoich modeli, z których wielu było związanych z Młodą Polską - komentuje dr Alison Smith, kuratorka wystawy, jak cytujemy za PAP-em. Z kolei prof. Andrzej Szczerski, dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie i kurator londyńskiej wystawy, ocenił, że portrety Stanisława Wyspiańskiego odzwierciedlają młodopolską fascynację indywidualizmem i podmiotowością. Konfrontują się także z ideą wspólnoty, do której należą portretowani. - Kładą nacisk na wolność osobistą, jednocześnie uznając znaczenie kulturowych korzeni każdej jednostki - komentował pokrótce, jak cytujemy za PAP-em. Od kiedy będzie można oglądać wystawę? Wernisaż wystawy będzie miała miejsce 27 marca. Ekspozycję będzie można oglądać do 13 lipca 2025. Wystawa „Stanisław Wyspiański: Portraits” to efekt współpracy National Portrait Gallery w Londynie z polskimi placówkami. Konkretnie z Muzeum Narodowym w Krakowie i Muzeum Narodowym w Poznaniu. Wystawę przygotowano przy wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Instytutu Kultury Polskiej w Londynie. British Council wspiera ten projekt jako część tegorocznego UK/Poland Season. Natomiast londyńskie National Portrait Gallery otwarto w 1856 roku. W jej zbiorach znajduje się kolekcja portretów historycznie ważnych i sławnych Brytyjczyków. Galerię przeniesiono w 1896 roku do swojej obecnej lokalizacji w St Martin's Place. W jej zbiorach znajduje się najbardziej znany wizerunek Williama Shakespeare’a, czyli słynny portret z Chandos. Skatalogowano go z numerem 1. Excerpt: W Londynie zaprezentowane zostaną dzieła Stanisława Wyspiańskiego. W stołecznej National Portrait Gallery będzie można oglądać wystawę „Stanisław Wyspiański: Portraits”. ### Przejście na odprawę on-line w Ryanair - nowa data Według wcześniejszych zapowiedzi Ryanair od maja 2025 planował odejście od tradycyjnych kart pokładowych. Jednak jak ogłosił niedawno, zmienia datę. Kiedy przejścue na odprawę on-line w Ryanair. Czy bez telefonu już nie polecisz? Ryanair ogłosił plan wprowadzenia zmiany, która ma na celu całkowitą rezygnację z tradycyjnych papierowych kart pokładowych na rzecz odprawy wyłącznie online. Przejście na odprawę online w Ryanair oznacza, że pasażerowie będą mogli uzyskać swoją kartę pokładową tylko w aplikacji „myRyanair”. Odprawa będzie odbywać się wyłącznie za pośrednictwem aplikacji mobilnej, eliminując potrzebę drukowania dokumentów lub korzystania z tradycyjnych stanowisk odprawy na lotniskach. Zmiana nie tylko uprości odprawę, ale także zmniejszy ślad węglowy linii lotniczej, eliminując zbędny papier. Ryanair ma nadzieję, że dzięki tej inicjatywie przyczyni się do oszczędności w zakresie odpadów papierowych, co pozwoli zaoszczędzić rocznie ponad 300 ton papieru. Obecnie wiele linii lotniczych, takich jak easyJet, Wizz Air czy Lufthansa, już stosuje odprawę online jako standard. Zatem eliminuje tradycyjne karty pokładowe na swoich lotniskach. Ryanair - przejście na odprawę on-line z nową datą Ryanair ogłosił, że zmienia datę całkowitego przejścia na odprawę on-line. Początkowo przewoźnik planował wprowadzenie odprawy on-line Ryanair w maju 2025 roku. Jednak decyzją linii lotniczej termin ten został przesunięty na 3 listopada 2025 roku, czyli początek zimowego rozkładu lotów. Zmiana ma na celu lepsze przygotowanie aplikacji „myRyanair” i zapewnienie płynniejszego doświadczenia dla pasażerów. Dzięki tej decyzji Ryanair chce w pełni przejść na cyfrową odprawę, eliminując konieczność drukowania papierowych kart pokładowych. Zmiana ta ma także na celu zmniejszenie emisji odpadów papierowych i poprawę komfortu podróży pasażerów. Odprawa na lotnisku wyłącznie przez aplikację - zalety i wady Zmiana na odprawę wyłącznie przez aplikację w Ryanair oznacza, że pasażerowie będą musieli przeprowadzić cały proces odprawy online, korzystając z aplikacji „myRyanair”. Dzięki temu, podróżni będą mieli wygodny dostęp do swoich kart pokładowych w telefonie. Zredukuje to konieczność drukowania dokumentów i zmniejszy emisję papierowych odpadów. Zaletą jest również możliwość otrzymywania na bieżąco powiadomień o statusie lotu, zmianach bramki czy opóźnieniach. Od kiery odprawa tylko za pomocą aplikacji myRyanair? fot. gettyimages.com Jednak zmiana ta może oczywiście stanowić utrudnienie dla osób mniej obeznanych z technologią lub bez dostępu do smartfona. Może to powodować frustrację. Pasażerowie będą także musieli liczyć się z możliwością utraty dostępu do karty pokładowej w razie awarii urządzenia. Wówczas jednak, zgodnie z zapowiedziami przewoźnika, mogę liczyć na pomoc personelu. Ryanair wprawdzie zmienia datę przejścia na odprawę on-line, jednak na pewno z niej nie zrezygnuje. Excerpt: Według wcześniejszych zapowiedzi Ryanair od maja 2025 planował odejście od tradycyjnych kart pokładowych. Jednak jak ogłosił niedawno, zmienia datę całkowitego przejścia na odprawę on-line. ### Barclays wypłaci milionowe odszkodowania dla klientów dotkniętych awariami Oczekuje się, że Barclays wypłaci największą kwotę odszkodowania spośród wszystkich banków w ciągu ostatnich dwóch lat. Ostatnia dwudniowa awaria systemu, pozbawiła setki tysięcy klientów banku dostępu do pieniędzy. Bank poinformował, że spodziewa się wypłacić klientom od 5 do 7,5 miliona funtów za „niedogodności lub niepokój” spowodowane zakłóceniami na początku tego roku. Sprawę bada Komisja Skarbu, która próbuje ocenić wpływ awarii bankowych systemów informatycznych. Zmusiła ona Barclays, HSBC, Lloyds, Nationwide, Santander, NatWest, Danske Bank, Bank of Ireland i Allied Irish Bank do dostarczenia danych. Jej zdaniem po uwzględnieniu wszystkich przestojów w ciągu ostatnich dwóch lat, od stycznia 2023 r. do lutego 2025 r., może zostać wypłacona kwota do 12,5 mln funtów. Barclays będzie musiał wypłacić klientom wysokie odszkodowanie / fot. Getty Images Awaria Barclaysa Awaria Barclaysa, o której pisaliśmy na początku lutego, dotknęła 56% płatności internetowych wykonywanych w ramach banku. Klienci przez ponad 2 dni byli pozbawieni dostępu do pieniędzy lub mieli problemy z płaceniem kartą. Zdaniem banku zawinił główny komputer obsługujący Barclaysa. Aby rozwiązać ten problem, dostawca oprogramowania dla komputerów Barclays „przechodzi kompleksowe testy”. Czy klienci Barclaysa będą musieli składać wnioski o odszkodowanie? Na razie niewiadomo, w jaki sposób klientom bank przyzna odszkodowania. Ze wstępnych informacji podanych przez bank, wynika, że przynajmniej niektórzy klienci otrzymają automatyczny zwrot pieniędzy. Z innymi bank ma się kontaktować w celu uzyskania dodatkowych informacji. Przestarzała technologia przyczyną wzrostu liczby awarii Dziewięć głównych banków działających w Wielkiej Brytanii miało łącznie co najmniej 803 godzin awarii w ciągu ostatnich dwóch lat. Jest to odpowiednik 33 dni, kiedy klienci banków nie mieli dostępu do usługi. Dane te nie obejmują awarii Barclays na końcu stycznia/początku lutego oraz awarii Lloyds w zeszłym tygodniu. Oba te incydenty miały miejsce w dniu wypłaty dla wielu osób. Sprawiło to, że klienci nie byli w stanie opłacić swoich pracowników i rachunków. Coraz częściej mówi się o tym, że technologia nie nadąża za rozwijającymi się usługami bankowymi. Oraz że komputery nie są wystarczająco wydajne, aby obsłużyć tak wielu klientów banków. Zdaniem banków częstymi przyczynami awarii IT były problemy z dostawcami zewnętrznymi, zakłócenia spowodowane zmianami w systemach i awariami oprogramowania wewnętrznego. Excerpt: Oczekuje się, że Barclays wypłaci największą kwotę odszkodowania spośród wszystkich banków w ciągu ostatnich dwóch lat. ### Polski złodziej zaatakował policjanta butelką 25-letni Polak okradł sklep w niemieckim Emmerich. Podczas ucieczki i próby zatrzymania polski złodziej zaatakował holenderskiego policjanta rozbitą butelką. Jaka kara spotka mężczyznę? W poniedziałek, 3 marca 2025 roku, około godziny 10:45 w supermarkecie przy Franz-Wolters-Platz w niemieckim Emmerich doszło do kradzieży. Sprawcą był 25-letni obywatel Polski. Czy działał spontanicznie, czy był to zaplanowany proceder? Mężczyzna został przyłapany na gorącym uczynku przez personel sklepu,. Zdołał jednak uciec przed wezwaniem ochrony. Obsługa natychmiast zawiadomiła policję, przekazując funkcjonariuszom szczegółowy rysopis sprawcy. Mimo że nie wiadomo, czy mężczyzna miał już wcześniej konflikt z prawem, jego zachowanie sugerowało, że nie była to pierwsza próba kradzieży. Po opuszczeniu supermarketu polski złodziej udał się w kierunku granicy niemiecko-holenderskiej, najwyraźniej licząc, że zmiana kraju utrudni jego identyfikację i zatrzymanie. Jednak po krótkim czasie został namierzony przez niemieckich policjantów w centrum holenderskiego 's-Heerenberg. Tam rozpoczął się pościg, który doprowadził do dramatycznych wydarzeń. Polski złodziej zaatakował policjanta butelką - co wydarzyło się podczas pościgu? Policja namierzyła polskiego złodzieja w centrum holenderskiego miasteczka 's-Heerenberg, zaledwie kilka kilometrów od miejsca kradzieży. Funkcjonariusze szybko zorientowali się, że mają do czynienia z poszukiwanym sprawcą – mężczyzna na ich widok rzucił się do ucieczki. Oczywiście to tylko potwierdziło jego winę. Polski złodziej uciekł przed karą do Holandii. Policje jednak szybko go ujęli. fot. gettyimages.com Rozpoczął się dynamiczny pościg pieszy, w którym uczestniczyło kilku funkcjonariuszy. Po kilkuset metrach jeden z nich, 28-letni funkcjonariusz, dogonił złodzieja i próbował go obezwładnić. Wtedy sytuacja wymknęła się spod kontroli – Polak chwycił szklaną butelkę, rozbił ją o pobliski mur i zaatakował policjanta rozbitą butelką. Zadał mu poważne rany cięte w nogę. Mimo odniesionych obrażeń funkcjonariusz próbował się bronić, ale agresywny napastnik kontynuował atak. Dopiero szybka reakcja nadciągających posiłków pozwoliła na zatrzymanie mężczyzny, który wciąż stawiał opór i zachowywał się agresywnie. Ranny policjant został natychmiast przewieziony do szpitala, gdzie lekarze określili jego stan jako poważny, ale stabilny. Jaka kara spotka Polaka? Polski złodziej zaatakował policjanta rozbitą butelką, a teraz czeka go poważna odpowiedzialność prawna. Mężczyzna zostanie postawiony przed sądem w Holandii, gdzie będzie odpowiadał za brutalny atak na funkcjonariusza, który spowodował poważne obrażenia. Oprócz tego, złodziejowi grozi również kara za kradzież, której dopuścił się wcześniej w Niemczech, gdzie będzie musiał stawić czoła surowszym przepisom prawa. Czy polski złodziej ujdzie z tym bez większych konsekwencji? Jego działania, w tym atak na służby porządkowe, zapewne będą miały poważne konsekwencje, zarówno w Holandii, jak i w Niemczech. Czeka go bowiem dalsze postępowanie za przestępstwa popełnione na terenie tego kraju. Jakie wyrok zapadnie w tej sprawie? Zależy od wielu czynników, ale jedno jest pewne – złodziej nie uniknie kary. Excerpt: 25-letni Polak okradł sklep w niemieckim Emmerich. Podczas ucieczki i próby zatrzymania zaatakował holenderskiego policjanta rozbitą butelką. Jaka kara spotka mężczyznę? ### Klienci banku Santander stracili dostęp do swoich kont Setki klientów banku Santander w Wielkiej Brytanii miało w czwartek poważne problemy. Pojawiły się przerwy w działaniu usług mobilnych i telefonicznych. Niemożliwe było także dokonanie płatności. Wydawało się, że Santander nie działa. Klienci banku Santander stracili w czwartek dostęp do swoich kont. Bank przeprosił za wszelkie „niedogodności” i podkreślił, że żaden klient „nie zostanie bez pieniędzy” w wyniku przerw w działaniu usług. To kolejna duża awaria znanego banku w UK. Barclays w ramach rekompensaty wypłaci klientom miliony funtów. Niektórzy klienci banku Santander nie mogli dokonać płatności Problemy banku były poważne, co też odbiło się na klientach. Część z nich straciła dostęp do swoich kont i nie mogła dokonać płatności ze względu na to, że nie działały usługi mobilne banku. Według strony internetowej Santander problemy dotyczyły głównie bankowości mobilnej i telefonicznej. Ponadto pojawiły się problemy techniczne w części oddziałów, a także w płatnościach kartą. Santander twierdzi, że usługi związane z bankowością internetową były dostępne normalnie. Rzecznik banku powiedział w czwartek: - Przepraszamy za wszelkie niedogodności spowodowane dziś po południu. Naprawialiśmy problemy wpływające na niektóre nasze usługi bankowe. Usługi już przywrócono i działają normalnie. Chcielibyśmy podziękować naszym klientom za cierpliwość i zapewnić ich, że nikt nie ucierpiał finansowo i nie zostanie bez pieniędzy. Problemy techniczne w Santanderze / fot. Getty Images Sfrustrowani klienci Nie przebierając w słowach klienci banku Santander dali upust swojej frustracji w serwisie X. Jeden z nich stwierdził, że nie mógł dokonać płatności ani przelewów w aplikacji banku. Wiele osób opublikowało zrzuty ekranu alertu. Widniała na nim informacja: „To nie działa. Przepraszamy, nie możemy teraz pokazać Twoich płatności”. Ktoś inny napisał, że przerwa w usługach banku uniemożliwiła mu powrót do domu. „To idiotyczne. Nie mogę wrócić do domu z pracy z tego powodu. Ani uzyskać dostępu do moich pieniędzy i to już drugi raz. Nie otrzymałem odpowiedzi na moje wiadomości i e-maile. Oczekuję rekompensaty za ogromne niedogodności” – brzmiał jego komentarz na X. Według strony Downdetector dotyczącej statusu usług, klienci banku Santander zaczęli zgłaszać problemy z usługami około południa w czwartek. A ponad połowa tych zgłoszeń dotyczyła kłopotów z płatnościami. Otrzymano ponad 600 zgłoszeń. Co ciekawe w ciągu ostatnich dwóch lat dziewięć największych brytyjskich banków i towarzystw budowlanych odnotowało ponad 33 dni nieplanowanych przerw w działaniu technologii i systemów. Tak wynika z danych opublikowanych w czwartek przez Komisję Skarbu. W zeszłym tygodniu doszło do serii przerw w działaniu usług bankowych. W ich czasie tysiące klientów TSB, Nationwide, First Direct i Lloyds Banking Group – w tym Lloyds, Halifax i Bank of Scotland – nie mogło uzyskać dostępu do swoich kont. Excerpt: Setki klientów banku Santander w Wielkiej Brytanii miało w czwartek poważne problemy. Pojawiły się przerwy w działaniu usług mobilnych. ### Nowy system rejestracji osób wjeżdżających do Schengen Idea Strefy Schengen mocno osłabła przez wewnętrzne kontrole na granicach państw. Z jednej strony jest potrzeba ochrony państw UE, z drugiej każda kontrola utrudnia życie mieszkańców. Czy nowy system rejestracji osób wjeżdżających do Schengen będzie panaceum na obecne problemy, czy tylko zwiększy podziały wewnętrzne w UE? Nowy system rejestracji wjazdów i wyjazdów do strefy Schengen (EES – Entry/Exit System) to cyfrowa baza danych zastępująca tradycyjne pieczętowanie paszportów. Ma usprawnić kontrole graniczne i zwiększyć bezpieczeństwo. Został uchwalony przez Unię Europejską. Jego wprowadzenie zaplanowano na październik 2025 r. System będzie dotyczył obywateli państw trzecich wjeżdżających do Schengen na krótki pobyt (do 90 dni w okresie 180 dni). Będzie rejestrował ich imię i nazwisko, dane paszportowe oraz biometryczne (odciski palców i rozpoznawanie twarzy), a także daty i miejsca przekroczenia granicy. Jego zadaniem jest nie tylko przyspieszenie odpraw, ale także zwalczanie nielegalnej migracji. Ma poprawić wykrywalność przeterminowanych pobytów oraz wesprzeć walkę z przestępczością transgraniczną i terroryzmem. Pełne wdrożenie systemu nastąpi stopniowo – początkowo obejmie 10% podróżnych, a w ciągu sześciu miesięcy - wszystkie przejścia graniczne w UE. Nowy system rejestracji osób wjeżdżających do Schengen - przyczyny wprowadzenia Unia Europejska wprowadza nowy system rejestracji wjazdów do strefy Schengen (EES), aby skuteczniej kontrolować przepływ osób na granicach i zwiększyć bezpieczeństwo wewnętrzne. Obecne procedury, oparte na tradycyjnych pieczątkach w paszportach, są podatne na błędy, opóźnienia i nadużycia. Utrudniają śledzenie rzeczywistego czasu pobytu podróżnych. W obecnym schemacie łatwo wyjść poza monitoring systemu. Zatem wprost sprzyja nielegalnej imigracji. EES - UE wprowadza nowy system osób wjeżdżających do Schengen, fot. gettyimages.com Nowy system cyfrowy pozwoli na dokładniejsze monitorowanie, kto, kiedy i na jak długo przekracza granicę. Wyeliminuje problem osób pozostających w UE po upływie dozwolonego okresu pobytu. Jego głównym celem jest jednak walka z nielegalną imigracją, przemytem ludzi oraz przeciwdziałanie zjawisku pracy przymusowej, które często dotyka migrantów zatrudnianych w szarej strefie. Ponadto system ma pomóc w wykrywaniu i zapobieganiu zagrożeniom terrorystycznym oraz innym formom przestępczości transgranicznej, umożliwiając szybszy dostęp do danych osobowych i biometrycznych podróżnych. W przeciwieństwie do obecnych rozwiązań, EES w pełni zintegruje dane w czasie rzeczywistym. Jednocześnie zapewni państwom członkowskim narzędzie do natychmiastowej weryfikacji tożsamości oraz historii podróży osób spoza UE. Zatem znacznie usprawni kontrole graniczne i podniesie poziom bezpieczeństwa w całej strefie Schengen. Czy zmiana zmniejszy kontrole na wewnętrznych granicach UE i zmniejszy podziały wewnętrzne? Nowy system rejestracji wjazdów do strefy Schengen budzi zarówno nadzieje, jak i obawy. Z jednej strony, jego wprowadzenie może przyczynić się do usprawnienia kontroli granicznych. Ograniczy nielegalną migrację i poprawi bezpieczeństwo. W dłuższej perspektywie mogłoby to zmniejszyć potrzebę przywracania kontroli na wewnętrznych granicach UE. Jeśli system okaże się skuteczny, państwa członkowskie mogą odzyskać zaufanie do swobodnego przepływu osób, co byłoby krokiem w stronę odbudowy jedności i spójności Unii. Z drugiej jednak strony, istnieją obawy, że nowe procedury wydłużą czas odpraw na granicach. Zwłaszcza w przypadku osób regularnie podróżujących do UE, takich jak pracownicy sezonowi czy turyści. Dodatkowo, niektóre kraje mogą wykorzystywać system jako narzędzie do bardziej rygorystycznych kontroli. To z kolei mogłoby prowadzić do dalszych podziałów między państwami członkowskimi w zależności od ich podejścia do kwestii migracyjnych. Czy nowe rozwiązania rzeczywiście zwiększą bezpieczeństwo i stabilność? Czy też staną się kolejną barierą utrudniającą życie mieszkańcom i podróżnym w Europie. Excerpt: Idea Strefy Schengen mocno osłabła przez wewnętrzne kontrole na granicach państw. Z jednej strony jest potrzeba ochrony państw UE, z drugiej każda kontrola utrudnia życie mieszkańców. Co się zmienia? ### Wysokie rachunki za gaz i prąd w Irlandii wpędzają ludzi w długi Rachunki za prąd i gaz w Irlandii przytłaczają mieszkańców. Są wyjątkowo wysokie. Według danych są o 90% wyższe za gaz i 60% wyższe za prąd niż pięć lat temu. To ogromny skok. Ludziom potrzebne jest wsparcie. Ceny gazu i energii elektrycznej w Irlandii pozostają na niezwykle wysokim poziomie. Głównym powodem jest kryzys energetyczny wywołany przez inwazję Rosji na Ukrainę.Wówczas gwałtownie wzrosły ceny surowców na całym świecie. Wzrost kosztów energii w Irlandii jest jednak szczególnie dotkliwy, ponieważ kraj ma jedne z najwyższych cen energii elektrycznej w Europie. Według danych z Eurostatu z 2024 roku Irlandia zajmuje drugie miejsce w tej kategorii opłat za media. Rachunki za gaz i prąd w Irlandii przytłaczają mieszkańców i wpędzają ich w długi Mimo przewidywanego spadku cen hurtowych, wielu obywateli nadal zmaga się z zaległościami w opłatach za energię. Z danych wynika, że około 230 000 klientów energii elektrycznej (co stanowi 10% rynku) oraz 162 000 klientów gazu (24% rynku) nie regulują swoich rachunków na czas. Rząd podejmuje kroki, aby złagodzić te trudności, w tym wypłacając kredyty na obniżenie kosztów energii. Jednak eksperci wskazują na konieczność wprowadzenia dodatkowego wsparcia, zwłaszcza dla osób w najtrudniejszej sytuacji finansowej. Wyjątkowo wysokie rachunki w Irlandii za prąd i gaz, fot. gettyimages.com Wiele rodzin i małych firm boryka się z ubóstwem energetycznym. Dlatego zmuszają się do cięcia wydatków na inne potrzeby, aby móc opłacić rachunki. Wzrost kosztów związanych z przejściem na energię odnawialną oraz utrzymaniem i rozbudową sieci energetycznej sprawia, że w najbliższych latach rachunki mogą pozostać wysokie. Rachunki za gaz i prąd przytłaczają mieszkańców i wprost - wpędzają ich w długi. Walka z zaległościami wciąż będzie wyzwaniem. Jak opłacić rachunki, czyli czy istnieje realna pomoc dla mieszkańców Irlandii W obliczu rosnących kosztów energii, rząd Irlandii podjął szereg inicjatyw. Są one wsparciem dla osób, które borykają się z trudnościami w opłacaniu rachunków za gaz i prąd. Jednym z najistotniejszych działań jest program kredytów energetycznych. W ramach pomocy rząd wypłacił 3,3 miliarda euro na obniżenie rachunków za energię elektryczną w 2023 roku. Zatem przyznał średnio 1,450 euro na gospodarstwo domowe. Jednak Departament Energii wskazuje na konieczność podjęcia dalszych, ukierunkowanych działań, zwłaszcza wobec rosnącego ubóstwa energetycznego. Z kolei Ministerstwo Wydatków Publicznych zaznacza, że w przyszłości mogą zostać ograniczone zasiłki energetyczne. Dlatego priorytetem staje się bardziej trwałe wsparcie, takie jak programy zmniejszania zużycia energii, rozwój technologii magazynowania energii i zachęcanie do wykorzystywania energii odnawialnej. Konieczne są nowe rozwiązania systemowe, które nie tylko pomogą mieszkańcom, ale także zapewnią zrównoważony rozwój energetyczny kraju. W planach znajdują się również inwestycje w interkonektory z Wielką Brytanią i Francją oraz dalsza rozbudowa odnawialnych źródeł energii. Czy to działa? Rachunki za gaz i prąd oczami mieszkańców Irlandii „Rachunki rosną, a pomoc nie nadąża. Wciąż muszę wybierać między zakupami a opłaceniem prądu” – mówi mieszkaniec Cork. Inny dodaje: „Chociaż dostaliśmy kredyt na rachunki, to wciąż nie wystarcza, bo ceny nadal rosną.” Mimo rządowych zapowiedzi wsparcia, wielu obywateli Irlandii uważa, że pomoc jest niewystarczająca. „Znam osoby, które nie mogą zapłacić rachunków za prąd i gaz, mimo że się starają” – mówi inna osoba. Irlandczycy są coraz bardziej zaniepokojeni, pytając: „Czy w końcu podejmą skuteczne kroki, by naprawdę pomóc ludziom?” Excerpt: Rachunki za prąd i gaz w Irlandii przytłaczają mieszkańców. Są wyjątkowo wysokie. Według danych są o 90% wyższe za gaz i 60% wyższe za prąd niż pięć lat temu. To ogromny skok. Ludziom potrzebne jest wsparcie. ### Wielka Brytania i Irlandia zmniejszają bariery związane z Brexitem Wielka Brytania i Irlandia ogłosiły bliższą współpracę dotyczącą podmorskiej infrastruktury energetycznej. Chcą dzięki temu zmniejszyć bariery związane z Brexitem. Oba kraje chcą „wykorzystać cały potencjał” Morza Irlandzkiego i Morza Celtyckiego w ramach planów obecnego rządu dotyczących zresetowania relacji po Brexicie. Zmniejszenie barier związanych z Brexitem Irlandia wraz z Wielką Brytanią zawrą nowe porozumienie w sprawie udostępniania danych, aby podłożyć podwaliny pod połączenia między rosnącą liczbą morskich farm wiatrowych a lądowymi sieciami energetycznymi. Nowa umowa ma zmniejszyć biurokrację i zminimalizować „obciążenie procesami związanymi ze zgodami zarówno morskimi jak i środowiskowymi dla deweloperów”. Szczegóły porozumienia będą przedstawione na inauguracyjnym szczycie brytyjsko-irlandzkim w Liverpoolu. Jego celem jest zmniejszenie handlowych barier związanych z Brexitem. Premier Wielkiej Brytanii, Keir Starmer powiedział: - Nasze partnerstwo z Irlandią, jako naszym najbliższym sąsiadem, jest dowodem na to, jak ważna jest współpraca z partnerami międzynarodowymi, aby zapewnić usługi ludziom w kraju. Teraz bardziej niż kiedykolwiek musimy współpracować z podobnie myślącymi partnerami w dążeniu do globalnego pokoju, dobrobytu i bezpieczeństwa. UK i Irlandia podejmują współpracę dotyczącą podmorskiej infrastruktury energetycznej / fot. Getty Images Współpraca energetyczna Micheál Martin dodał, że współpraca będzie obejmować również wspólną inicjatywę mapowania basenu morskiego w celu poprawy interoperacyjności połączeń energetycznych. - Współpraca między nami w dziedzinie energetyki układa się dobrze i jestem szczególnie zadowolony, że po tym szczycie, uznając kluczowe znaczenie Morza Celtyckiego i Morza Irlandzkiego, przeniesiemy tę współpracę na wyższy poziom. Martin zapowiedział także ściślejszą współpracę w ramach programu badań naukowych UE Horyzont Europa. Aby określić wspólne inicjatywy z Irlandią Północną w zakresie badań nad energią, klimatem, wodą i zrównoważoną produkcją żywności. Starmer spotkał się ze swoim irlandzkim odpowiednikiem jeszcze przed szczytem w Liverpoolu. Martin podszedł do spotkania z entuzjazmem i powiedział: - Gdy spotykamy się tutaj w tym tygodniu, jesteśmy również świadomi, że jest to zmieniający się i niepewny świat. A w tym kontekście sprawa aktywnego, zaangażowanego i bliskiego partnerstwa między naszymi dwoma krajami nigdy nie była bardziej istotna. Obaj premierzy mają także przedyskutować kwestię swojej solidarności z prezydentem Ukrainy. Martin bezpośrednio ze szczytu w Liverpoolu ma się udać na specjalne posiedzenie Rady Europejskiej poświęcone obronie i Ukrainie. Z kolei w przyszłą środę premier Irlandii poleci do Waszyngtonu na spotkanie z Donaldem Trumpem. ### Aresztowanie pasażerów Ryanair Lot z Londynu do Dublina dla dwóch pasażerów zakończył się zatrzymaniem przez służby. Aresztowanie pasażerów Ryanair nastąpiło niezwłocznie po wylądowaniu samolotu. Co stało się na pokładzie? Wieczorem 4 marca irlandzcy policjanci interweniowali na lotnisku. Aresztowanie pasażerów Ryanair po locie z Londynu Stansted do Dublina wywołało niemałe poruszenie. Kim byli podróżni, którzy zamiast spokojnie opuścić pokład, trafili w ręce funkcjonariuszy Gardaí? Dwóch mężczyzn, w wieku 30 i 40 lat, swoim zachowaniem zakłóciło porządek podczas lotu. Dlatego zmusili załogę do wezwania służb na lotnisko. Choć szczegóły incydentu nie zostały w pełni ujawnione, wiadomo, że ich działania były na tyle poważne, iż po wylądowaniu zostali natychmiast zatrzymani i oskarżeni na podstawie Ustawy o Porządku Publicznym. Czy to była kłótnia? Agresja wobec innych pasażerów? A może lekceważenie zasad bezpieczeństwa? Jedno jest pewne – ten lot zakończył się dla nich nie planowanym wyjściem przez rękaw lotniczy, lecz bezpośrednią eskortą w stronę policyjnego posterunku. Aresztowanie pasażerów Ryanair - co czeka mężczyzn? Podstawą prawną do interwencji w Irlandii jest Ustawa o Porządku Publicznym. Aresztowanie pasażerów Ryanair po wylądowaniu jest uzasadnione, gdy ich zachowanie na pokładzie stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa lotu, załogi lub innych podróżnych. Ustawa obejmuje bowiem agresywne zachowanie, odmowę podporządkowania się poleceniom załogi, czy zakłócanie spokoju w sposób mogący narazić innych na niebezpieczeństwo. Funkcjonariusze aresztowali dwóch mężczyzn na lotnisku w Dublinie. fot. gettyimages.com W chwili zatrzymania na lotnisku w Dublinie mężczyźni zostali przejęci przez funkcjonariuszy Gardaí i postawieni w stan oskarżenia. Teraz czeka ich rozprawa przed Sądem Rejonowym w Criminal Courts of Justice. Usłyszą zarzuty, które w zależności od skali incydentu mogą skutkować grzywną, a nawet karą pozbawienia wolności. Czy incydent ten będzie dla nich jedynie kosztowną lekcją, czy poważniejszym problemem prawnym? O tym zdecyduje sąd. Za jakie zachowania na pokładzie samolotu można zostać usuniętym z pokładu lub aresztowanym? Zachowanie pasażera na pokładzie samolotu musi być zgodne z przepisami dotyczącymi bezpieczeństwa lotu oraz poleceniami załogi. Aresztowanie lub usunięcie z pokładu może nastąpić w przypadku agresji wobec innych pasażerów lub załogi. Nieakceptowalne jest zakłócania porządku, spożywania własnego alkoholu wbrew regulaminowi, odmowy zapięcia pasów, palenia papierosów (w tym e-papierosów), ignorowania poleceń stewardes lub prób otwarcia drzwi awaryjnych. Nawet z pozoru błahe sytuacje mogą skończyć się interwencją. Doskonałym przykładem jest głośna sprawa pasażera usuniętego z samolotu za próbę skorzystania z toalety, gdy znak "zapiąć pasy" nadal się świecił. Odmowa powrotu na miejsce oraz sprzeciw wobec decyzji załogi mogą być traktowane jako naruszenie zasad bezpieczeństwa. W skrajnych przypadkach prowadzi to do interwencji policji na lotnisku. Niedawne aresztowanie pasażerów Ryanair było zapewne skrajnym przykładem naruszania zasad. Czy kilka minut cierpliwości warte jest ryzyka aresztowania i zakazu lotów? Dla wielu pasażerów takie sytuacje kończą się surowymi konsekwencjami. Ryanair wytacza bowiem procesy cywilne. Linie lotnicze walczą w sądzie o odszkodowanie w sytuacjach, gdy lot został przerwany. Excerpt: Lot z Londynu do Dublina dla dwóch pasażerów zakończył się zatrzymaniem przez służby. Aresztowanie pasażerów Ryanair nastąpiło niezwłocznie po wylądowaniu samolotu. Co stało się na pokładzie? ### Rekordowa liczba młodych ludzi bez pracy w UK Liczba młodych ludzi bez pracy w UK, którzy także się nie uczą, osiągnęła w Wielkiej Brytanii rekordowy poziom od ponad dekady. Dane brytyjskiego Urzędu Statystycznego pokazują, że prawie milion młodych ludzi jest bez pracy w UK. Ponadto nie uczy i nie szkoli się. Jest to rekordowy poziom od dekady. Młodzi ludzie bez pracy w UK Według ONS (Office for National Statistics) aż 987 000 osób w wieku od 16 do 24 lat nie uczyło się i nie pracowało w okresie od października do grudnia 2024 roku. Stanowi to 13,4 proc. wszystkich osób w tej grupie wiekowej. Jest to wzrost o 1,3 proc. w porównaniu z okresem od października do grudnia 2023 roku. I o 0,3 punktu procentowego więcej w porównaniu z poprzednim kwartałem. Ostatnio tak wysoka liczba młodych ludzi bez pracy w UK i nieuczących się była w okresie od października do grudnia 2013 roku. Według danych ONS wynosiła ona wtedy 1,03 miliona. Zgodnie z szacunkami – od października do grudnia 2024 roku 14,4 proc. (542 000) młodych mężczyzn i 12,3 proc. (445 000) młodych kobiet nie miało wykształcenia zawodowego. Prawie 400 000 osób w wieku od 16 do 24 lat było bezrobotnych. Czyli o 84 000 więcej niż w roku poprzednim. A 595 000 osób było nieaktywnych zawodowo. 22-letni Niall z Liverpoolu powiedział BBC, że nie ma ani pracy, ani się nie kształci, co jest konsekwencją „zadawania się z niewłaściwymi ludźmi”. - Wychodziłem na imprezy lub brałem narkotyki. Spędzałem czas po prostu na ćpaniu, żeby spróbować uciec. Oczywiście musiałem odstawić to wszystko. Nie chciałbym teraz wracać do takiego stylu życia, bo wiem, co z tego wyniknie. Włożyłem w siebie tyle pracy, aby coś zbudować – powiedział Niall, który obecnie pobiera Universal Credit i szuka pracy. Coraz więcej młodych ludzi bez pracy / fot. Getty Images Sytuacja jest alarmująca Russell Hobby, dyrektor naczelny Teach First, powiedział, że dane są szokujące i dodał: - Najbardziej cierpią młodzi ludzie pochodzący ze środowisk znajdujących się w niekorzystnej sytuacji. Dzisiejsze krzywdzące liczby powinny wywołać alarm w całym kraju. Rząd musi zwiększyć i nadać priorytet finansowaniu szkół obsługujących najbardziej pokrzywdzone społeczności, aby pomóc zmienić tę sytuację. I otworzyć drzwi dla wszystkich. Natomiast sekretarz generalny TUC, Paul Nowak powiedział: - Każda młoda osoba zasługuje na przyzwoity start w życiu zawodowym. Ale pod rządami konserwatystów coraz więcej było młodych ludzi bez pracy lub szkoleń. Ma to ogromny wpływ na przyszłe możliwości. Coraz większy wzrost liczby młodych ludzi pozostających bez pracy w UK jest bardzo niepokojący w kontekście braku wzrostu gospodarczego w kraju. Z najnowszego badania King’s Trust przeprowadzonego na liczbie 4285 osób w wieku od 16 do 25 lat wynika, że jedna na pięć osób aplikuje o pracę każdego dnia. Połowa z licznej grupy młodych ludzi pozostających bez zatrudnienia twierdzi, że czuje się „beznadziejnie”, gdy myśli o swojej przyszłości zawodowej. Excerpt: W Wielkiej Brytanii coraz więcej jest młodych ludzi bez pracy, którzy też zrezygnowali z edukacji. Jest to niepokojący trend pod względem braku wzrostu gospodarczego. ### Kiedy jest Dzień Matki w UK i czemu data tego święta zmienia się co roku? Dzień Matki w Wielkiej Brytanii jest obchodzony w zupełnie innym terminie niż w Polsce. Sprawdź, kiedy w tym roku wypada Dzień Matki w UK. Dzień Matki to święto, które dla wielu ludzi jest bardzo ważne. Ważne jest zarówno dla nas, dorosłych, którzy w większości zostawiliśmy swoich rodziców w Polsce. Obchodzą je także nasze dzieci, które żyjąc w Wielkiej Brytanii często związane są mocnej z terminami tego typu świąt na Wyspach niż w Polsce. Niektórzy Polacy z UK wolą Dzień Matki obchodzić według terminarza brytyjskiego, a inni wolą pozostać przy terminarzu polskim. Niektórzy świętują też obie daty. Szczególnie jeśli sami mamy dzieci w UK, a nasi rodzice mieszkają w Polsce. Może być też tak, że zaliczamy się do innej grupy niż nasi rodzice lub nasze dzieci. W związku z tym, warto przypomnieć sobie, kiedy obchodzimy Dzień Matki w Wielkiej Brytanii, a kiedy w Polsce. Kiedy obchodzimy Dzień Matki w UK? W Wielkiej Brytanii Dzień Matki jest świętem ruchomym. Oznacza to, że data tego święta co roku jest nieco inna. Ponieważ nazwa święta to po angielsku "Mothering Sunday" musi ono zawsze wypaść w niedzielę. W 2025 roku Dzień Matki w UK wypada w niedzielę 30 marca. Dlaczego Dzień Matki w UK jest świętem ruchomym? Jest tak dlatego, że według brytyjskiej tradycji święto to wypada zawsze w czwartą niedzielę Wielkiego Postu. Mothering Sunday pochodzi z tradycji chrześcijańskiej i odnosi się do czwartego postu niedzielnego w Wielkim Poście. Wtedy to wierni odwiedzali swoją "kościół matkę" (Mother Church) – główną świątynię w regionie. W XVII wieku w Anglii był to także dzień, gdy służący dostawali wolne, aby wrócić do rodzinnego domu i spędzić czas z matką. Z czasem tradycja ta przekształciła się w świeckie święto Dnia Matki. Ponieważ Wielkanoc to święto ruchome, siłą rzeczy Dzień Matki w UK też jest świętem ruchomym. Dzień matki w Polsce W Polsce z kolei sprawa jest znacznie mniej skomplikowana. Ponieważ Dzień Matki ma na stałe ustaloną jedną i tą samą datę – identyczną każdego roku. W Polsce Dzień Matki jest obchodzony 26 maja. Jaki prezent dla mamy, która mieszka w Polsce? Jeśli mieszkasz w UK, a Twoja mama jest w Polsce, dobrym pomysłem będzie prezent, który łatwo wysłać lub zamówić z dostawą. Najczęściej wybierane są kwiaty z poczty kwiatowej, a także kosze prezentowe. Idealnie sprawdzą się zestawy słodyczy, herbat, kawy lub kosmetyków. Bardziej osobiste prezenty obejmą fotoalbum, poduszka ze zdjęciem lub ręcznie wykonane drobiazgi. Prezenty wirtualne (idealne na ostatnią chwilę!) Prezenty wirtualne są idealne dla osób, które zapomną o święcie i przypomną sobie w ostatniej chwili. Może to być bon podarunkowy – do ulubionego sklepu mamy (np. Rossmann, Empik, Allegro). Subskrypcja – np. Netflix, Storytel, Spotify. Voucher na masaż/spa – możesz kupić online w polskich salonach. Excerpt: Dzień Matki w Wielkiej Brytanii jest obchodzony w zupełnie innym terminie niż w Polsce. Sprawdź, kiedy w tym roku wypada Dzień Matki w UK. ### Czy będą cięcia świadczeń socjalnych? Wielka Brytania stoi w obliczu ogromnego deficytu budżetowego. Zmiany geopolityczne odczują najbiedniejsi. Ministerstwo Skarbu zapowiada bowiem cięcia świadczeń socjalnych, a kanclerz Reeves nie ma dużego pola manewru. Ministerstwo Skarbu Wielkiej Brytanii, w obliczu wyczerpania przestrzeni fiskalnej, zapowiada miliardowe cięcia w systemie świadczeń socjalnych. Największe zmiany dotyczą świadczeń zdrowotnych. Te od lat wykazują dynamiczny wzrost, szczególnie w zakresie świadczeń związanych z chorobami i niepełnosprawnościami. Rząd planuje wdrożenie cięć „politycznie bolesnych”, których celem jest ograniczenie tej rosnącej presji na budżet państwa. W szczególności, duże zmiany mogą dotknąć osoby korzystające z świadczeń związanych z długoterminową opieką zdrowotną oraz świadczeń dla osób niepełnosprawnych. Zgodnie z zapowiedziami, cięcia te odczują głównie osoby starsze. Głównie dotkną emerytów oraz osoby zmagające się z przewlekłymi chorobami. Ich świadczenia zależą od kosztów opieki zdrowotnej. Zmiany te będą miały także wpływ na beneficjentów systemu opieki zdrowotnej, którzy korzystają z finansowania usług długoterminowej opieki i rehabilitacji. Zgodnie z danymi, takie osoby mogą napotkać trudności w dostępie do pełnej opieki, a ich codzienne życie może zostać znacznie utrudnione przez wprowadzenie nowych, restrykcyjnych zasad w systemie świadczeń. Cięcia świadczeń socjalnych w UK - powody “bolesnych zmian” Zapowiadane cięcia świadczeń socjalnych w Wielkiej Brytanii mają swoje korzenie w rosnącej presji na publiczne finanse. Wprost wynika to z globalnych niepewności gospodarczych i wewnętrznych problemów ekonomicznych. Rząd pod wodzą kanclerza Rachel Reeves wskazuje na ogromny wzrost kosztów opieki zdrowotnej oraz wydatków związanych z niepełnosprawnością i chorobami przewlekłymi. Te nieustannie rosną i obciążają budżet państwowy. UK wprowadzi cięcia świadczeń socjalnych? fot. freepik.com Przewidywane cięcia świadczeń socjalnych są odpowiedzią na zmieniające się warunki makroekonomiczne. Najważniejsze to spadek produktywności w Wielkiej Brytanii oraz wyższe koszty pożyczek w wyniku globalnych kryzysów gospodarczych i politycznych. Przyczyny to głównie niestabilność w strefie euro czy rosnąca inflacja. Ponadto, rząd zauważył wzrost liczby osób korzystających z długoterminowych świadczeń zdrowotnych. To prowadzi do zjawiska znacznego wzrostu wydatków na te obszary. Z tego względu władze skupiły się na reformie systemu świadczeń zdrowotnych oraz ograniczeniu wsparcia dla osób długoterminowo niezdolnych do pracy. Ostatecznie, zmiany mają na celu stabilizację budżetu państwowego, przy jednoczesnym dążeniu do zrównoważenia wydatków i zapewnienia, że system społeczny będzie mógł przetrwać długoterminowo, nie obciążając zbytnio przyszłych pokoleń. Kogo dotkną zmiany? Zapowiadane cięcia świadczeń socjalnych w Wielkiej Brytanii dotkną miliony obywateli. W szczególności odczują je osoby korzystające z świadczeń zdrowotnych i pomocy dla osób z niepełnosprawnościami. W 2023 roku 520 milionów funtów zostało przeznaczone na nadpłaty w ramach Programu Kredytu Emerytalnego. Jednak znaczną część tej kwoty stanowiły oszustwa i błędy. Zmiany obejmą również osoby z długoterminowymi problemami zdrowotnymi. Zmierzą się one z niższymi wypłatami lub bardziej restrykcyjnymi kryteriami dostępu do świadczeń. Pension Credit, jedno z głównych świadczeń, również stanie się celem reform. Cięcia te mogą znacząco wpłynąć na codzienne życie wielu osób. Zmuszą ludzi do oszczędności w wydatkach lub szukania innych źródeł wsparcia. Oczywiście ostatecznie odbije się to na najbiedniejszych. Excerpt: Wielka Brytania stoi w obliczu ogromnego deficytu budżetowego. Zmiany geopolityczne odczują najbiedniejsi. Ministerstwo Skarbu zapowiada bowiem cięcia świadczeń socjalnych, a kanclerz Reeves nie ma dużego pola manewru. ### Corby "toksyczne miasto" w Anglii Corby to miasto w Anglii, położone w hrabstwie Northamptonshire, około 120 km na północ od Londynu. Niedawno uzyskało sławę dzięki serialowi Netflixa "Toksyczne miasto". Obnaża on skandal i zaniedbania władz, które spowodowały kalectwo wielu dzieci. Historia Corby Pierwsze wzmianki o Corby pochodzą z VIII wieku, kiedy to osada była znana jako "Kori's by". W języku staronordyckim oznaczało "osada Koriego". W XIX wieku odkryto w okolicach Corby bogate złoża rudy żelaza, co przyczyniło się do rozwoju przemysłu hutniczego. W latach 30. XX wieku firma Stewarts & Lloyds założyła w mieście duży zakład stalowy, co spowodowało napływ pracowników, zwłaszcza ze Szkocji. W 1980 roku zamknięto hutę stali, co spowodowało kryzys gospodarczy i społeczny. Jednak dzięki działaniom na rzecz regeneracji i przyciąganiu nowych inwestycji, miasto zaczęło się odradzać. Wkrótce stało się jednym z najszybciej rozwijających się w Anglii po 2001 roku. Ze względu na dużą liczbę szkockich imigrantów, Corby zyskało przydomek "Mała Szkocja". W mieście odbywają się szkockie festiwale, a wielu mieszkańców pielęgnuje szkockie tradycje i zwyczaje. O Corby jako ziemi obiecanej Polaków pisaliśmy na naszym portalu w 2018 roku, kiedy to miasto stało się popularne wśród Polonii brytyjskiej. Corby toksyczne miasto w Anglii O Corby zrobiło się głośno za sprawą produkcji Netflixa. "Toksyczne miasto" to miniserial dostępny w siedmiu odcinkach. Opowiada o jednym z największych skandali środowiskowych w Wielkiej Brytanii. Przedstawia go z perspektywy mieszkańców Corby. Serial śledzi historię matek, które przez lata walczyły o sprawiedliwość, gdy na jaw wyszła prawda o wpływie toksycznych odpadów na zdrowie ich dzieci. Skandal z odpadami W latach 90. w Corby odnotowano wzrost liczby dzieci urodzonych z wadami wrodzonymi. Głównie chodziło o wady kończyn górnych. Odsetek dzieci z tymi wadami urodzonych w Corby był prawie trzykrotnie wyższy niż u dzieci urodzonych w okolicy. Co więcej był też dziesięciokrotnie wyższy niż powinno się spodziewać miasto o populacji 60 000 mieszkańców. Ponieważ we wszystkich przypadkach nie było wcześniejszych rodzinnych historii wad kończyn, uznano, że musi być inna przyczyna. Okazało się, że podczas rekultywacji terenów po byłej hucie stali doszło do niewłaściwego zarządzania toksycznymi odpadami. Szkodliwe opary unosiły się nad miastem i opadały na ziemię i wodę. Głównie dotyczyło to metali ciężkich, cynku, boru, niklu i arszeniku. Miało negatywny wpływ na zdrowie mieszkańców, w tym szczególnie kobiety w ciąży i ich dzieci. Mieszkańcy przez wiele lat walczyli o to, aby miasto przyznało się do złego zarządzania odpadami oraz uznało, że to one są przyczyną chorób dzieci. 30 matek z Corby wniosło pozew do sądu przeciwko miastu Corby w 2005 roku. Jednakże wyrok zapadł dopiero 4 lata później. Sąd uznał, że jest powiązanie pomiędzy toksycznymi odpadami, a chorobami dzieci. Wskazał na zaniedbania councilu, które przyczyniły się do zachorowań dzieci. Determinację matek w dążeniu do ukarania winnych i uzyskania sprawiedliwości dla swoich dzieci przestawia serial Netflixa. Serial spotkał się z pozytywnymi recenzjami, a widzowie docenili poruszającą historię oraz autentyczność przedstawionych wydarzeń. Poniżej można obejrzeć oficjalny zwiastun serialu: ### Zakaz kontraktów zerowych obejmie pracowników agencji Brytyjski rząd rozszerzy zakres ustawy o prawach pracowniczych dotyczącej zakazu kontraktów zerowych (zero hours contract). Czyli umów bez zapewnionej minimalnej ilości godzin. Zakaz ma objąć także pracowników agencji. Pracowników agencji obejmie ustawa o prawach pracowniczych, zgodnie z którą nie będzie można im oferować kontraktów zerowych. Zakaz kontraktów zerowych dla pracowników agencji Kojarzone z wyzyskiem zero hours contracts nie powinny już być oferowane pracownikom agencji. Zakaz kontraktów zerowych związany jest ze zmianami w ustawie o zatrudnieniu. Według nowych przepisów pracodawcy będą musieli oferować pracownikom agencji umowy gwarantujące minimalną liczbę godzin pracy w każdym tygodniu. Natomiast ci pracownicy agencji, którzy zdecydują się jednak na kontrakty zerowe, będą uprawnieni do odszkodowania. W przypadku, gdy o zmianach w pracy będą informowani z krótkim wyprzedzeniem lub dojdzie do ich odwołania. Brytyjski rząd walczy z kontraktami zerowymi / fot. Getty Images Wyzyskiwani pracownicy agencyjni W Wielkiej Brytanii zatrudnionych jest prawie milion pracowników agencyjnych. Między innymi w gastronomii, hotelarstwie, NHS czy do pomocy w obsłudze magazynów. Nowa ustawa zakazująca kontraktów zerowych wiąże się z około 250 dodatkami do ustawy o prawach pracowniczych (Employment Rights Bill). Będą one przedstawione w parlamencie. Chociaż poprawka dotycząca odszkodowania nie wyjaśnia, co oznacza „krótkie wyprzedzenie". Związki zawodowe zakaz kontraktów zerowych przyjęły z zadowoleniem. Jednak RAC (Recruitment and Employment Confederation) stwierdził, że ustawa powinna też uwzględniać elastyczność, jaką te umowy oferują pracownikom. Duże firmy rekrutujące i agencje pośrednictwa pracy, w tym Hays, Adecco i Manpower, napisały do ministra ds. biznesu, Jonathana Reynoldsa. Według nich nowe zasady są „niewykonalne”. W grudniu stwierdzili, że doprowadzą one do zmniejszenia zatrudnienia i większej liczby opóźnień w pracy. Zobowiązanie rządu Jeszcze w ubiegłym roku Partia Pracy zobowiązała się do wprowadzenia zakazu kontraktów zerowych. Według niej w dużej mierze odpowiadają one za wyzysk pracowników. Minimalna liczba godzin, którą oferuje się w umowie pracownikom agencji, ma się obliczać na podstawie średniej liczby godzin, które normalnie przepracowują. Jednak rząd musi jeszcze zdecydować, czy oprze to na 12-tygodniowym okresie odniesienia, czy na dłuższym. Jest to tak naprawdę jedna z wielu poprawek do rządowego projektu ustawy o prawach pracowniczych. Ben Harrison, dyrektor think tanku Work Foundation na Uniwersytecie Lancaster, powiedział: - Ta reforma pomoże zapewnić pracownikom – zwłaszcza tym w wieku 16-24 lat, u których ponad 5 razy częściej niż u starszych pracowników występują kontrakty zerowe – wejście na rynek pracy, na którym będzie zarówno bezpieczeństwo, jak i elastyczność. ### Wiek minimalny w dostępie do social mediów? Czy dzieci powinny korzystać z Facebooka, Tik Toc'a czy Snapchat'a? Czy to dla nich bezpieczne? Badania wskazują, że nie. Czy zatem rząd wprowadzi wiek minimalny w dostępie do social mediów? Czy media społecznościowe są bezpieczne dla dzieci? Współczesne technologie, z ich uzależniającymi algorytmami, mają ogromny wpływ na młodych użytkowników, których mózgi wciąż się rozwijają. Psycholodzy wskazują, że młodsze dzieci są szczególnie podatne na manipulację treściami, które promują uzależniające zachowania online. "Mózg nastolatka jest jak gąbka – chłonie wszystko, ale nie zawsze rozumie konsekwencje," mówi dr Anna Kowalska, psycholog dziecięcy. To dlatego eksperci apelują o wprowadzenie limitów wiekowych, które ochroniłyby najmłodszych przed negatywnymi skutkami nadmiernego korzystania z mediów społecznościowych. Bezpieczeństwo dzieci w social mediach jest zagrożone. fot. gettyimages.com W Holandii rząd już ogłosił plany, by wprowadzić minimalny wiek 15 lat do korzystania z social mediów. Daje w ten sposób jasny sygnał, że wiek użytkowników nie powinien być dowolny. Choć granica wieku może się różnić w zależności od kraju, jedno jest pewne – ograniczenie dostępu do mediów społecznościowych to konieczność w dobie cyfrowych zagrożeń. A co z edukacją? Rodzice i nauczyciele muszą stać się przewodnikami w tej wirtualnej dżungli, pomagając dzieciom zrozumieć, jak bezpiecznie poruszać się w sieci. Wiek minimalny w dostępie do social mediów - plany holenderskiego rządu W Holandii rząd wprowadza kontrowersyjny plan dotyczący minimalnego wieku dostępu do mediów społecznościowych. W ramach nowej polityki, rozważane jest wprowadzenie limitu wiekowego na poziomie 15 lat, aby chronić młodszych użytkowników przed uzależniającymi technikami, które są powszechnie stosowane przez firmy technologiczne. Zgodnie z propozycjami, dostęp do platform takich jak Facebook, Instagram, Snapchat czy TikTok miałby być zarezerwowany dla osób, które osiągnęły ten wiek. Z jednej strony, inicjatywa spotyka się z poparciem wielu partii politycznych, takich jak D66, NSC czy CDA, które wniosły motion do parlamentu. Z drugiej strony, propozycja napotyka na opór niektórych ugrupowań, w tym VVD i FVD, które wyraziły sprzeciw. Wzrost liczby głosów za wprowadzeniem tego typu regulacji dowodzi, że społeczeństwo zaczyna dostrzegać powagę problemu uzależnienia młodzieży od mediów społecznościowych. "Jak długo jeszcze będziemy pozwalać, by dzieci były ofiarami cyfrowych uzależnień?" - pytają zwolennicy zmian. Czy jednak rzeczywiście 15 lat to wystarczający wiek, by zrozumieć ryzyko związane z aktywnością online? Rozważając wiek minimalny w dostępie do social mediów, Holandia stawia krok w stronę zapewnienia większego bezpieczeństwa dzieciom. Jednak czy to wystarczy, by chronić je przed wszystkimi zagrożeniami internetu? A może jednak nie zakazy, a edukacja i świadomość społeczna mają szansę ochronić dzieci i młodzież przed zagrożeniami? Excerpt: Czy dzieci powinny korzystać z Facebooka, Tik Toc'a czy Snapchat? Czy to dla nich bezpieczne? Badania wskazują, że nie. Czy zatem rząd wprowadzi wiek minimalny w dostępie do social mediów? ### Mordercy Polaka grozi dożywocie i konieczność zapłaty 550 tys. euro W dniu dzisiejszym, w środę 5 marca 2025 odbędzie się kolejna rozprawa w głośnej sprawie Richarda K. 51-letni Holender przyznał się zabicia 38-letniego Przemysława Cz. i jego żony, 44-letniej Ineke M. w styczniu 2024 roku. Teraz, przed obliczem sądu w Assen ma zapaść wyrok w sprawie odszkodowania. Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż w zasadzie nie ma żadnych wątpliwości co do wyroku w sprawie Richarda K. Adwokat oskarżonego nie ma złudzeń co do jego brzmienia. - Niezależnie od tego, czy będzie to dożywocie, czy dwucyfrowa kara więzienia, [mój klient] nie spodziewa się, że zostanie zwolniony za życia. Częściowo z powodu swojego stanu zdrowia - komentuje Justus Reisinger, jak cytujemy za serwisem informacyjnym ad.nl. Wyrok w sprawie mordercy Polaka jest niemal pewny Adwokat sprawcy uważa, że K. zostanie skazany za zabójstwo, a nie morderstwo. Jego klient nie działał z premedytacją, lecz pod wpływem impulsu. Z kolei według prokuratury doszło do morderstwa, a nie zabójstwa. Postępowanie sprawcy było dokładnie zaplanowane. Nie można mówić o żadnej zbrodni w afekcie. 13 lutego 2025 roku K. usłyszał wniosek o skazanie go na dożywocie za podwójne morderstwo. W tym miejscu trzeba dodać, iż na tydzień przed rozprawą oskarżony doznał uszkodzenia mózgu (przemijający atak niedokrwienny - transient ischemic attack, TIA). K. już od lat zmaga się z podobnymi problemami. W przeszłości dwukrotnie przeszedł TIA oraz udar. Istnieją poważne obawy, że ze względu na swój stan zdrowia, oskarżony umrze w więzieniu. Pojawiły się również przypuszczenia, że morderca Polaka może zachorować na demencję. Rodzina Polaka domaga się odszkodowania Rodzina ofiar domaga się od Richarda K. znacznego odszkodowania. W sumie kwota zadośćuczynienia wynosi ponad 550 000 euro. Z tej sumy ponad 489 tysięcy euro to roszczenie w imieniu dwójki dzieci polsko-holenderskiej pary oraz w imieniu rodziców Ineke. To właśnie dziadkowie obecnie zajmują się dziećmi. Jak czytamy na łamach serwisu ad.nl kwota ta obejmuje ponad 130 000 euro na utrzymanie dwójki dzieci. Część z tych pieniędzy to odszkodowanie za przysporzony ból i cierpienie. Największa kwota przysługuje oczywiście synowi, który był świadkiem morderstwa ojca. Natomiast rodzina Polaka domaga się odszkodowania w wysokości około 63 tysięcy euro. Czy jednak oskarżony będzie w stanie pokryć (ewentualnie!) zasądzone odszkodowanie? Jak podają holenderskie media, K. niedawno kupił swojej córce dom. Nie wiadomo, czy wszystkie swoje oszczędności i majątek nie przepisał na swoje dzieci i żonę. Jeśli K. nie będzie w stanie zapłacić odszkodowania to sprawą zajmie się Centraal Justitieel Incasso Bureau (CJIB). Urząd wypłaci zadośćuczynienie ofiarom, a następnie będzie domagał się spłaty takiego długu od mordercy Polaka. Mordercy Polaka i jego żony grozi dożywocie i konieczność zapłaty 550 tys. euro (fot: Pixabay) Jakie były okoliczności tej zbrodni? Przypomnijmy, do tej zbrodni doszło we wtorek 16 stycznia 2024 roku, w miejscowości Weiteveen. Nasz rodak i jego holenderska partnerka zostali pozbawieni życia przez Richarda K. Holender zastrzelił 38-letniego Przemysława Cz. oraz 44-letnią Inneke M. K. najpierw pozbawił życia kobietę. Wielokrotnie strzelił Ineke w głowę, gdy siedziała w samochodzie. Następnie poszedł do domu. Zapukał do drzwi i powiedział Polakowi, że jego partnerka miała wypadek. Kiedy Przemysław otworzył drzwi, mężczyzna wdarł się do środka. Uderzył swoją ofiarę, a następnie dźgnął nożem. Później zaczął do niego strzelać. To wszystko działo się na oczach 12-letniego synka Polaka i jego partnerki. Zaznaczmy, że zbrodnia ta była pokłosiem sporu odnośnie sprzedaży domu. Według holenderskich dziennikarzy polsko-holenderska para, która od Richarda K. kupiła nieruchomość, miała skarżyć się na różne niedoróbki i ukryte wady. Konflikt eskalował. Dochodziło do kłótni, pojawiły się groźby. Zarówno przyszły sprawca, jak i jego ofiary zgłaszały na policję skargi w związku z tą sytuacją. Excerpt: 51-letni Holender przyznał się zabicia 38-letniego Przemysława Cz. i jego żony, 44-letniej Ineke M. w styczniu 2024 roku. Teraz, przed obliczem sądu w Assen ma zapaść wyrok w sprawie odszkodowania. ### Wycofanie paracetamolu w Boots ze względów bezpieczeństwa Boots wydał pilne ostrzeżenie dla klientów. Zdecydował się na wycofanie paracetamolu ze swojej sieci ze względów bezpieczeństwa. Klienci Boots dostali pilne ostrzeżenie przed paracetamolem, który jest wycofywany w trybie pilnym z sieci aptek. Prowadzone jest także dochodzenie w sprawie błędu, za którego sprawą ludzie mogą przyjmować nieprawidłowe leki, co z kolei może być niebezpieczne. Pilne wycofanie paracetamolu w Boots Boots ostrzega klientów, aby nie przyjmowali niektórych tabletek paracetamolu, gdyż mogą być „niebezpieczne”. Okazało się, że niektóre opakowania zawierały blistry oznaczone jako aspiryna. Farmaceutyczny gigant zaapelował także do klientów, aby sprawdzali opakowania przed zażyciem paracetamolu. Opakowania, na których znajduje się błąd, dotyczą Boots Paracetamol 500 mg. Znajduje się w nich 16 tabletek. Kolejna afera z paracetamolem Najbardziej popularny lek przeciwbólowy w UK, nie pierwszy raz jest wycofywany. W 2020 roku okazało się, że wiele marek paracetamolu zawiera sole, które mogą zwiększać choroby serca. Paracetamol jest powszechnie uważany za lek bezpieczny i mniej szkodliwy niż np. ibuprom. Błąd na opakowaniu tabletek Firma stwierdziła, że produkt jest „niebezpieczny”, gdyż jedna partia o numerze 241005 „zawiera błędne opakowanie”. W ostrzeżeniu podano: „Na foliowej wkładce blistrowej napisane jest Boots Aspirin 300 mg dissolveble tablets. Dostawca prowadzi obecnie pełne dochodzenie w sprawie. Prosimy nie przyjmować tego produktu. Zamiast tego należy zwrócić je do lokalnego sklepu Boots, aby uzyskać pełen zwrot pieniędzy”. Sieć aptek informuje: „Jeśli kupiłeś Boots Paracetamol 500 mg tablets 16s z kodem produktu 81-99-922, zwróć produkt do lokalnego sklepu Boots z paragonem lub bez. Wtedy uzyskasz pełen zwrot pieniędzy. Więcej informacji otrzymasz po skontaktowaniu się z zespołem obsługi klienta Boots pod numerem 0800 915 0004”. Czy aspiryna zamiast paracetamolu może zaszkodzić? Nie jest jasne, gdzie popełniono błąd. Nie podano także, czy tabletki w opakowaniu to paracetamol czy aspiryna. Jeśli aspirynę błędnie oznaczono jako paracetamol, może to mieć fatalne skutki. Bowiem aspiryna, choć jest popularnym lekiem, ma szereg przeciwskazań. Na przykład nie jest zalecana kobietom w ciąży lub osobom które biorą inne leki przeciwzakrzepowe. Boots ostrzega klientów przed paracetamolem / fot. Getty Images Zastosowanie paracetamolu Jak podaje NHS – paracetamol jest powszechnym środkiem przeciwbólowym stosowanym w leczeniu bólu i obniżenia wysokiej temperatury. Znajduje się on w szerokiej gamie leków stosowanych na przeziębienie i grypę. Jednak nie każdy może go przyjmować. Należy skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą, jeśli kiedykolwiek mieliśmy reakcję alergiczną na paracetamol lub inny lek. A także, gdy mamy problemy z wątrobą lub nerkami. Albo w przypadku, gdy pijemy więcej niż maksymalną dopuszczalną ilość alkoholu (14 jednostek tygodniowo). Ponadto osoby o wadze mniejszej niż 50 kg także powinny skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą przed zażyciem leku. Bardzo możliwe, że zalecana dla nich dawka będzie mniejsza. Natomiast aspiryna także jest środkiem przeciwbólowym na bóle głowy, zębów, czy menstruacyjne. Można ją również stosować w leczeniu przeziębień i objawów grypopodobnych oraz w celu obniżenia wysokiej temperatury. Excerpt: Boots podjął decyzję o wycofaniu paracetamolu ze względów bezpieczeństwa i wydał specjalne ostrzeżenie do klientów. ### Rząd Labour planuje (korzystne!) zmiany w Statutory Sick Pay Ponad milion najgorzej opłacanych pracowników w Wielkiej Brytanii ma otrzymywać gwarantowany zasiłek chorobowy w wysokości do 80% ich tygodniowego wynagrodzenia. I t już od pierwszego dnia choroby! Rządząca Partia Pracy przedstawiła propozycje zmian w Statutory Sick Pay. Na samym początku przypomnijmy obecnie obowiązujące w UK prawo w tym zakresie. W ramach Statutory Sick Pay pracodawcy są zobowiązani do płacenia chorobowego w przypadku, gdy zatrudniony pracownik z powodów zdrowotnych jest niezdolny do pracy. Aby otrzymać „sicka”, pracownik musi spełnić kilka wymagań. Podstawowym z nich jest chorowanie przez 4 dni lub więcej z rzędu (wliczając w to dni wolne od pracy). Jak rząd UK chce zreformować Statutory Sick Pay? W praktyce zatem brytyjskie chorobowe jest wypłacane dopiero od 4. dnia choroby. Pierwsze trzy dni nie są płatne. Gdy chorujemy krócej, niż 3 dni, nie kwalifikujemy się do otrzymania zasiłku. Te trzy dni są znane jako „waiting days”. Rządząca Partia Pracy chce wprowadzić znaczące zmiany w tym zakresie. Według analiz Resolution Foundation brytyjskie „sick pay” jest jednym z najniższych wśród krajów rozwiniętych. Co gorsza, osoby zarabiające mniej niż 123 GBP tygodniowo nie mają prawa do żadnego wsparcia finansowego, gdy zachorują. Dla pozostałych pracowników stawka została ustalona na poziomie 116,75 GBP tygodniowo. Wzrośnie ona do poziomu 118,75 GBP – lub 3 GBP za godzinę dla pracowników pełnoetatowych – od kwietnia. Znów, przypomnijmy - wszystkie te stawki obowiązują od trzeciego dnia choroby. Zmiany w „sick pay” dla najmniej zarabiających Jak czytamy na łamach „Guardiana”, rząd Labour chce znieść zasadniczy limit 123 GBP. Osoby zarabiająca na takim poziomie miałyby zostać uprawnione do zasiłku chorobowego w wysokości 80% ich wynagrodzenia. Pozytywna zmiana w tym zakresie dotknęłaby 1,3 miliona najgorzej zarabiających. Im „sick pay” wypłacane byłoby od pierwszego dnia choroby. Jak podkreślają brytyjskie media, zmniejszy to ilość osób ubiegających się o benefity. - Przez zbyt długi czas chorzy pracownicy musieli wybierać między pozostaniem w domu i utratą dziennej pensji a pracą na własne ryzyko - komentuje Liz Kendall, brytyjska minister pracy. Rząd Labour planuje (korzystne!) zmiany w Statutory Sick Pay (fot: Pixabay) - Nikt nigdy nie powinien musieć wybierać między swoim zdrowiem a zarabianiem na życie. Dlatego wprowadzamy tę przełomową zmianę. Nowa stawka jest korzystna dla pracowników i sprawiedliwa dla przedsiębiorstw - dodaje członkini rządu Labour, jak cytujemy za „Guardianem”. Rząd Labour bierze stronę pracowników Zmiany są rzecz jasna pozytywne dla pracowników, ale brytyjska centrala związkowa zwraca uwagę, że 80-proc. stawka. jest niewystarczająca. Działacze TUC rekomendowali wysokość „sick pay” dla osób zarabiających poniżej 123 funtów na poziomie 95% tygodniowego wynagrodzenia. Paul Nowak, sekretarz generalny TUC, z zadowoleniem przyjął podwyżkę zasiłku chorobowego, ale zgłosił swoje zastrzeżenia. - To nie powinien być koniec zmian - zauważa Nowak. - Wzywamy władzę, aby w przyszłości podnieśli stawkę dla osób o najniższych dochodach powyżej 80%. Należy również przeprowadzić szerszy przegląd w zakresie Statutory Sick Pay - dodaje. Wcześniejszy dostęp do zasiłku chorobowego nie będzie jedyną zmianą, która ma pojawić się w tym tygodniu w Izbie Gmin. Oczekuje się, że projekt ustawy będzie zawierał szereg innych korzystnych dla pracownika modyfikacji. Pracodawcy będą musieli zezwalać na wnioski o elastyczną pracę dla nowych pracowników. Osoby zatrudnione zyskają ochronę przed niesłusznym zwolnieniem już od pierwszego wykonywania pracy. Zmiany dotkną również długość okresu próbnego oraz „prawa do odcięcia się” („right to switch off”), od pracy wieczorami i w weekendy. Excerpt: Ponad milion najgorzej opłacanych pracowników w Wielkiej Brytanii ma otrzymywać gwarantowany zasiłek chorobowy w wysokości do 80% ich tygodniowego wynagrodzenia. ### Ekspres Polarny – Podróż przez Arktykę, Antarktykę i Wyobraźnię W świecie edukacji, gdzie nauka spotyka się z pasją i kreatywnością, ECP-Edukacyjne Centrum Polonijne od lat tworzy przestrzeń, w której młodzi ludzie rozwijają swoje zainteresowania, poznają historię oraz kulturę, a przede wszystkim – uczą się przez zabawę. Jednym z najnowszych i najbardziej inspirujących projektów jest „Ekspres Polarny Akademii Języka Polskiego im. gen. St. Maczka”, który w lutym 2025 roku przeniósł uczestników w niezwykłą podróż przez zimowe krajobrazy oraz krainy pełne przygód. Magiczna podróż w pięciu aktach Dzień pierwszy – Odkrywanie krainy lodu Pierwszy przystanek na trasie ekspresu polarnego zabrał dzieci w fascynującą podróż po Arktyce i Antarktydzie. Dzięki wykorzystaniu atlasów, książek i globusów, uczestnicy poznali kluczowe różnice między tymi dwoma odległymi, acz równie niezwykłymi regionami. Przygodę umiliły sympatyczne postaci – pingwinki Kajtek i Paulinka, których niesamowite perypetie wywołały salwy śmiechu, a eksperyment z cieczą nienewtonowską oraz tworzenie sztucznego śniegu dodały całemu wydarzeniu magii i niepowtarzalnego klimatu. Dzień drugi – Eskimoskie smaki i zimowe wyzwania Kolejny etap ekspedycji przeniósł uczestników do najzimniejszej wioski na świecie, gdzie temperatury dochodziły do -71°C. Dzieci miały okazję poznać, czym jest „zdrowe” odżywianie w ekstremalnych warunkach, przygotowując wysokokaloryczne przysmaki, które okazały się nie tylko pożywne, ale i przepyszne. Po chwili wytchnienia na świeżym powietrzu, mali odkrywcy wcielili się w role Eskimosów – budując igloo, „łowiąc” ryby i piekąc je nad ogniskiem, doświadczyli autentycznej, arktycznej przygody pełnej humoru i radości. przedstawienie w Akademii Języka Polskiego im. gen. St. Maczka Dzień trzeci – Zaczarowana zagroda i kreatywna zabawa Trzeci dzień przyniósł niezwykłe spotkanie ze światem baśni i legend. Na stacji Państwa Centkiewiczów, w miejscu nazwanym „Zaczarowaną zagrodą”, dzieci wsłuchały się w fascynującą opowieść o eleganckim pingwinie oraz jego przyjaciołach. Inspiracja tą historią zaowocowała emocjonującym quizem oraz szeregiem kreatywnych zadań – od zjeżdżania po ławkach po budowanie zagrody z pudełek. Eksperyment z topniejącą górą lodową, który wywołał zachwyt wśród młodych uczestników, pokazał, że nauka może być pełna niespodzianek. Dzień czwarty – Kosmiczne odkrycia w Dynamic Earth Przygoda ekspresu polarnego nabrała nowego wymiaru podczas wizyty w Dynamic Earth – światowej klasy Centrum Nauki i Planetarium. Interaktywna wycieczka i projekcja filmowa pozwoliły dzieciom zanurzyć się w miliony lat historii Ziemi, od Wielkiego Wybuchu aż po współczesne wyzwania klimatyczne. Uczestnicy mogli poczuć wibracje trzęsienia ziemi, podziwiać spływającą lawę wulkaniczną oraz symulować lot w kosmos, co pobudziło ich wyobraźnię i umocniło wiedzę o naszej planecie. Dzień piąty – Ostatni przystanek i spektakl nauki Ostatni dzień podróży zaprowadził uczestników na Stację Badawczą Everest, gdzie nauka i zabawa splatały się w jedno. Dzieci, wspólnie tworząc śnieg, zorganizowały spektakularny pokaz zorzy polarnej, który rozświetlił salę gimnastyczną pełną śmiechu i radości. W trakcie zajęć, poprzez ćwiczenia ruchowe i zdrową rywalizację, mali odkrywcy uczyli się, jak ważna jest współpraca w osiąganiu sukcesu. Niezapomnianym momentem było także spotkanie z psem rasy Syberyjski Husky – Malakaiem, który przypomniał o tradycji psich zaprzęgów używanych w ekstremalnych warunkach. Edukacja, kultura i pasja – fundamenty działań ECP Projekt „Ekspres Polarny” to nie tylko niesamowita przygoda, ale przede wszystkim innowacyjny sposób nauczania, który angażuje wszystkie zmysły i pobudza wyobraźnię młodych uczestników. Akademia Języka Polskiego im. gen. St. Maczka, działająca w trzech miastach Szkocji – Edynburgu, Dalkeith i Musselburgh, konsekwentnie realizuje swoją misję, łącząc edukację z elementami kultury i tradycji. W 2025 roku szkoła obchodzi swoje 10-lecie, a „Ekspres Polarny” stanowi doskonały przykład, jak dzięki pasji i kreatywności można integrować młode pokolenia, pielęgnując polskie dziedzictwo na obczyźnie. Warto również przypomnieć, że to dopiero jeden z wielu projektów realizowanych przez ECP. Inicjatywy takie jak „Młodzi poszukiwacze dziedzictwa polskiego w Szkocji”, wycieczki do Polski, odsłonięcia pamiątek upamiętniających gen. Maczka, udział w międzynarodowych turniejach oraz organizacja Festiwalu Piosenki Polskiej w Szkocji, potwierdzają, że ECP to organizacja, która nieustannie działa na rzecz edukacji, kultury i integracji społeczności polonijnej. Podróż, która buduje przyszłość „Ekspres Polarny” to projekt, który łączy naukę z zabawą, inspiruje do odkrywania świata i pozwala młodym ludziom rozwijać swoje pasje w niezwykle angażujący sposób. Dzięki takim inicjatywom, ECP-Edukacyjne Centrum Polonijne nie tylko przekazuje wiedzę, ale również buduje mosty między pokoleniami oraz umacnia więzi kulturowe, które są fundamentem polskiej tożsamości za granicą. W dobie globalizacji i szybkich zmian, warto inwestować w edukację i rozwój młodzieży. Projekty takie jak „Ekspres Polarny” pokazują, że nauka może być przygodą – pełną radości, inspiracji i niezapomnianych emocji. Zapraszamy wszystkich sympatyków kultury i edukacji do wspierania działań ECP, które kształtują przyszłość i pielęgnują dziedzictwo polskości. ECP-Edukacyjne Centrum Polonijne to miejsce, gdzie tradycja spotyka się z nowoczesnością, a pasja do nauki i kultury napędza kolejne pokolenia do odkrywania świata. Razem możemy tworzyć przyszłość, w której edukacja i kultura będą zawsze na pierwszym miejscu. Informacje o projektach ECP ECP-Edukacyjne Centrum Polonijne realizuje szereg ambitnych projektów, które nie tylko integrują społeczność polonijną, ale również wzbogacają edukację młodych ludzi. Poniżej prezentujemy kilka najważniejszych inicjatyw: Młodzi poszukiwacze dziedzictwa polskiego w SzkocjiDzięki wsparciu National Heritage Lottery Fund, ponad 100 młodych mieszkańców Szkocji, głównie polskiego pochodzenia, miało okazję poznać pięć miejsc związanych z Polską oraz historię osiedlenia Szkotów na terenie Polski w XVI i XVII wieku.Dowiedz się więcej Wycieczki do PolskiProjekty zorganizowane w 2018 i 2023 roku umożliwiły uczestnikom bliskie poznanie Polski, jej kultury i historii.Zobacz szczegóły Odsłonięcie pamiątek związanych z generałem MaczkiemDelegacje naszych szkół brały udział w odsłonięciu Ławeczki Generała Maczka (listopad 2018), otwarciu Alejki Maczka (maj 2019) w Edynburgu oraz Ścieżki Generała Maczka na terenie Wielkiej Polskiej Mapy Szkocji w Peebles.Poznaj wydarzenie IV Polonijny Turniej Gier Planszowych im. Misia WojtkaReprezentowaliśmy Szkocję podczas tego wyjątkowego wydarzenia, promującego integrację oraz wspólne spędzanie czasu.Sprawdź szczegóły Międzynarodowy Młodzieżowy Turniej Monte Casino 2024Uczniowie naszej szkoły reprezentowali ECP na arenie międzynarodowej, pokazując swoje umiejętności i ducha sportowej rywalizacji.Więcej informacji Film edukacyjny „Wielka Polska Mapa Szkocji”Projekt filmowy, w którym uczniowie wystąpili w roli aktorów i lektorów, przybliża historię oraz kulturę Polski.Premiera filmuObejrzyj wersję polskąObejrzyj wersję angielską Film edukacyjny „Zwierzęta wojny”Inspirujący projekt filmowy, który porusza ważne tematy historyczne i edukacyjne.Obejrzyj fragment · Obejrzyj fragmentWięcej szczegółów Festiwal Piosenki Polskiej w SzkocjiW poprzednich edycjach festiwalu przewodniczącą Jury była Majka Jeżowska (II i III edycja), a w IV edycji rolę tę pełnił Andrzej Krzywy. W tym roku, jesienią, odbędzie się już V Festiwal Piosenki Polskiej w Szkocji.Zobacz festiwal Inne inicjatywyW ramach działalności szkoły organizowane są również obchody Polskiego Dnia, wizyty teatrów z Polski, wycieczki szkolne po Szkocji oraz liczne spotkania z ciekawymi Gośćmi, które wspierają kultywowanie polskiej kultury za granicą. Excerpt: Przeżyj niezapomnianą przygodę z Ekspresem Polarnym – projektem ECP który przenosi Cię przez Arktykę i Antarktydę, odkrywając polskie dziedzictwo Dołącz już dziś ### Kwota wolna od podatku podniesiona do £45000? Na stronie parlamentu w Wielkiej Brytanii widnieje petycja obywatelska dotycząca podniesienie kwoty wolnej od podatku do £45000. Pomimo prób ignorowania inicjatywy przez rząd, zbiera ona coraz więcej podpisów. Inicjatywa obywatelska rośnie w siłę. Zyskuje coraz większą popularność. Wyraża ona bowiem realną potrzebę zmian w systemie podatkowym, które wpłyną korzystnie na życie najbiedniejszych. To najbardziej potrzebujących osób dotyczy przecież kwota wolna od podatku. Rząd w UK nie może dłużej ignorować głosu ludzi? Czy jednak zignoruje jednocześnie godząc się na podnoszenie council tax nawet dla najbiedniejszych oraz rozważając “skok” na konta ISA? Kwota wolna od podatku £45000 - przyczyny inicjatywy obywatelskiej Petycja dotycząca podniesienia kwoty wolnej od podatku do 45000 funtów jest odpowiedzią na rosnące obciążenia podatkowe i koszty życia. Te co dzień odczuwa coraz więcej mieszkańców Wielkiej Brytanii. Podstawową ideą tej inicjatywy jest poprawa sytuacji finansowej najuboższych obywateli. Ci bowiem płacą więcej niż są w stanie, przez zamrożenie progów podatkowych na poziomie, który nie uwzględnia rosnącej inflacji i kosztów życia. Obecnie kwota wolna od podatku wynosi 12 570 funtów. Oznacza, że osoba zarabiająca powyżej tej kwoty już zaczyna płacić podatek dochodowy. Inicjatorzy petycji uważają, że podniesienie tej kwoty do 45 000 funtów pozwoli milionom najbiedniejszych ludzi zatrzymać większą część swoich zarobków. Ważna zmiana w podatkach, ale czy realna? Biorąc pod uwagę rosnące koszty, w tym wzrost podatków lokalnych (Council Tax) i inne obciążenia, petycja obywatelska nie ma obecnie dużych szans. Rząd idzie w stronę zwiększenia obciążenia finansowego obywateli, nie zmniejszenia. Dodatkowo kanclerz argumentuje, że zmiana kwoty wolnej od podatku do 45 000 funtów miałaby ogromne konsekwencje fiskalne, kosztującą budżet ponad 270 miliardów funtów rocznie przez najbliższe trzy lata. To oznaczałoby ogromny ubytek w dochodach. Co oczywiste miałby on negatywny wpływ na finansowanie usług publicznych takich jak szpitale czy szkoły. Z drugiej strony więcej pieniędzy w kieszeniach mieszkańców to mniej bezdomnych, mniej obciążeń socjalnych i większa siła nabywcza w rękach obywateli. Długoterminowo kwota wolna od podatku podniesiona do £45000 wpłynęłaby pozytywnie na UK. Czy jednak taka zmiana jest naprawdę niemożliwa? To pytanie, które zadają sobie zwolennicy tej inicjatywy. Owszem, kwota wolna od podatku dotyczy przede wszystkim osób o średnich i niskich dochodach. Zmiana ta mogłaby znacząco wpłynąć na życie milionów rodzin w UK. Umożliwiłaby im lepsze zarządzanie domowym budżetem, zwłaszcza w dobie rosnącej inflacji i rosnących kosztów codziennego życia. Z danych wynika, że około 1,3 miliona ludzi w UK mogłoby znaleźć się w niższym progu podatkowym. Czy Rachel Reves rozważa podniesienie kwoty wolnej od podatku? Kanclerz Skarbu, Rachel Reeves, nie ukrywa, że jest świadoma rosnącej popularności inicjatywy obywatelskiej. Chociaż petycja, która zebrała już ponad 45 000 podpisów, zyskuje na sile, Reeves podkreśliła, że takie zmiany są niezwykle kosztowne i w obliczu potrzeby utrzymania stabilności fiskalnej. Zatem nie ma planów ich wprowadzenia. Cytując stanowisko rządu, „zwiększenie kwoty wolnej od podatku do 45 000 funtów wiązałoby się z ogromnym kosztem fiskalnym, zmniejszając dochody, które są niezbędne do utrzymania szpitali, szkół i innych kluczowych usług publicznych”. Kanclerz Rachel Reeves nie może już ignorować rosnącej inicjatywy obywatelskiej w związku z podniesieniem kwoty wolnej od podatku? fot. gettyimages.com Podczas gdy wielu obywateli czuje się coraz bardziej obciążonych rosnącymi kosztami życia, kwota wolna od podatku do 45 000 funtów pozostaje nadal w sferze marzeń dla wielu. Jednocześnie kanclerz Reeves zdaje się stawiać na utrzymanie obecnej polityki fiskalnej, unikając dużych zmian. Excerpt: Na stronie parlamentu w Wielkiej Brytanii widnieje petycja obywatelska dotycząca podniesienie kwoty wolnej od podatku. Pomimo prób ignorowania inicjatywy przez rząd, zbiera ona coraz więcej podpisów. ### Ciało noworodka ukryte w zamrażarce. Aresztowano Polkę W mieście Heringen w Niemczech policja dokonała przerażającego odkrycia. W mieszkaniu, które zajmowała 34-letnia Polka wraz ze swoim 40-letnim partnerem, znaleziono ciało noworodka ukryte w zamrażarce. O sprawie znalezienia martwego noworodka w zamrażarce i aresztowania Polki zrobiło się głośno w Niemczech. Do interwencji policji i odkrycia zwłok doszło 22 lutego, jednak dopiero teraz media nagłośniły temat. Aresztowanie Polki w sprawie śmierci noworodka Wiadomo, że lokal mieszkalny w Heringen zajmowała 34-letnia Polka wraz ze swoim 40-letnim partnerem. Kobietę, która była matką dziecka, aresztowano i postawiono przed sądem rejonowym w Bad Hersfeld. Obecnie kobieta przebywa w więzieniu w Hesji. Natomiast jej partnera po przesłuchaniu zwolniono z aresztu. Śledczy nadal próbują ustalić okoliczności zdarzenia. Do mediów przekazali jednak niewiele informacji. „Bild” przeprowadził rozmowę ze znajomą aresztowanej Polki, Moniki Z. Kobieta powiedziała o niej, że „pochodzi z Polski i ma już dwie córki w wieku około 10 i 14 lat”. Z kolei w mediach społecznościowych Monika Z. prezentuje się na zdjęciach jako dumna mama dwóch córek. W mediach podano także, że Polka pracowała w Niemczech jako opiekunka osób starszych i pozostaje w związku z ojcem dzieci. Jak napisał „Bild” – Polka mieszka w Heringen od około trzech lat i ostatnio była w trakcie przeprowadzki. Jej znajoma powiedziała, że 34-latka „chciała wrócić do Polski razem z rodziną”. Przerażające odkrycie policji w niemieckim mieście / fot. Getty Images Zabójstwo dziecka Patolodzy sądowi po zbadaniu ciała dziecka znalezionego w zamrażarce, stwierdzili, że zostało zabite. Takie informacje podał „Hersfelder Zeitung” powołując się na dochodzenie prowadzone przez prokuraturę w Fuldzie. Natomiast policja podejrzewa Polkę o nieumyślne spowodowanie śmierci. Wiadomo również, że odpowiednie służby zawiadomili świadkowie, którzy podejrzewali, że zwłoki noworodka mogą znajdować się w zamrażarce. Śledczy nie podali wprawdzie związku pokrewieństwa, jaki łączył Polkę z dzieckiem, jednak z ustaleń dziennikarzy wynika, że była ona jego matką. Sprawę skomentował także Daniel Iliev, burmistrz Heringen, gdzie mieszkała aresztowana Polka. - Dopiero z gazet dowiedziałem się o strasznym wydarzeniu, które miało miejsce w naszym mieście. Jestem w szoku i ciężko znaleźć mi odpowiednie słowa. Jestem też głęboko zasmucony faktem, że dziecko musiało umrzeć w tak okrutny sposób. Chciałbym podziękować służbom ratunkowym i wyrazić dla nich mój wielki szacunek – napisał na Facebooku. Excerpt: W Niemczech znaleziono ciało noworodka w zamrażarce. Policja aresztowała Polkę pod zarzutem nieumyślnego spowodowania śmierci. ### "Bezrozumne" morderstwo polskiego emeryta w Irlandii Północnej W Dungannon zamordowano 70-letniego polskiego emeryta. Adam K. został brutalnie napadnięty we własnym mieszkaniu. Policja aresztowała już podejrzanych w tej sprawie. Do tych tragicznych wydarzeń doszło w miniony czwartek, 27 lutego 2025 roku. Napaść na 70-letniego Adam K. miała miejsce w jego własnym mieszkaniu, w północnoirlandzkim mieście Dungannon, w hrabstwie Tyrone. Nasz rodak mieszkał w bloku mieszkalnym na skraju osiedla Lisnahull Estate, w dzielnicy Corrainey Park. Morderstwo polskiego emeryta w Dungannon Służby ratunkowe na miejscu pojawiły się po godzinie dwudziestej. Northern Ireland Ambulance Service poinformowało, że otrzymało zgłoszenie o tym zdarzeniu o godzinie 20:13. Na miejscu pojawił się ratownik medyczny, dwa zespoły ratunkowe oraz specjalna jednostka ratownicza. Życia Polaka niestety nie udało się uratować. Starszy mężczyzna zmarł na miejscu. Dzień później, w piątek w oficjalnym komunikacie Police Service of Northern Ireland (PSNI) potwierdziło, iż doszło do morderstwa. Komendant Peter Stevenson zaznaczył, iż ofiara „została znaleziona poważnie ranna na podłodze, w swoim salonie". - Koledzy z pogotowia ratunkowego udzielili pomocy medycznej na miejscu zdarzenia. Niestety, pomimo wszelkich starań, mężczyzna zmarł wkrótce po przybyciu funkcjonariuszy. W tym momencie nasze myśli są z rodziną i przyjaciółmi mężczyzny, którzy zmagają się z tym, co się stało - jak komentował komendant Stevenson. Eksperci medycyny sądowej badali miejsce zbrodni w czwartkową noc i w piątek. Na terenie Lisnahull Estate widziano również uzbrojonych policjantów. Komendant Stevenson określił atak na naszego starszego rodaka, jako "bezrozumną zbrodnię". Police launched a murder investigation after a pensioner in his 70s was found dead following a serious assault in Dungannon's Corrainey Park area. The victim, who had lived in the Lisnahull Estate for over 20 years, was discovered with fatal injuries in his flat on Thursday… pic.twitter.com/1Rj9iuMRpD — The Irish News (@irish_news) February 28, 2025 W jaki sposób zginął nasz rodak? Jak czytamy na łamach serwisu „The Irish News” Adam K. pochodził z Polski, ale w okolicach Dungannon mieszkał od przeszło 20 lat. Jak podaje serwis informacyjny BBC w piątkowy wieczór, w pobliżu mieszkania naszego rodaka odbyło się czuwanie. Wzięło w nim udział ponad 100 osób. Jego przyjaciele i sąsiedzi zostawili kwiaty i świece, oraz odmawiali modlitwy za tragicznie zmarłego. Matthew Kozlowski, który uczestniczył w czuwaniu, powiedział, że znał ofiarę od ponad 16 lat. Wspomina Adama, jako prawdziwego dżentelmena. Z kolei według najnowszych doniesień lokalnej policji, funkcjonariusz PSNI aresztowali już cztery osoby w związku z tą sprawą. Dwie osoby zostały aresztowane w niedzielny wieczór. Natomiast wcześniej, w sobotę zatrzymano dwie inne osoby. PSNI aresztowało już czterech podejrzanych Zaznaczmy, iż w niedzielę wieczorem aresztowano 33-letniego mężczyznę pod zarzutem morderstwa. Zatrzymano także 27-letnią kobietę pod zarzutem utrudniania postępowania. Oboje pozostali w areszcie w poniedziałek. Z kolei dwóch mężczyzn w wieku 30 lat, zostało aresztowanych w sobotę. Postawiono im zarzuty popełnienia kilku przestępstw związanych ze śmiercią Polaka. - Kontynuujemy dochodzenie w sprawie tego bezsensownego ataku. Ponawiamy nasz apel do każdego, kto uważa, że może mieć informacje, które mogą pomóc nam w dochodzeniu. Prosimy o kontakt pod numerem 101, podając numer referencyjny 1576 27/02/25 - komentował rzecznik PSNI. Excerpt: Adam K. pochodził z Polski, ale w okolicach Dungannon mieszkał od 20 lat. Co wiemy o okolicznościach jego śmierci? Na jakim etapie znajduje się dochodzenie w tej sprawie? ### Obraz skradziony z polskiego muzeum odnalazł się w Holandii Obraz Pietera Brueghela Młodszego, który ukradli z polskiego muzeum 51 lat temu tajni agenci, odnalazł się w Holandii. Dzieło pojawiło się na wystawie w mieście Gouda. Obraz skradziony przez polskich agentów w 1974 roku z Muzeum Narodowego w Gdańsku, odnalazł się po 51 latach w holenderskim mieście. Odnalazł się obraz skradziony z polskiego muzeum Polskie władze potwierdziły, że portret żony rolnika autorstwa Pietera Brueghela Młodszego, prawdopodobnie pochodzący z 1626 roku, jest tym samym, który skradziono z Muzeum Narodowego w Gdańsku w 1974 roku. Holenderski detektyw zajmujący się odnajdywaniem skradzionych dzieł sztuki, Arthur Brand, odegrał kluczową rolę w znalezieniu obrazu skradzionego z polskiego muzeum. Przeczytał artykuł w czasopiśmie o obrazie Brueghela, który miał trafić na wystawę w Muzeum w Goudzie. Wtedy postanowił zbadać sprawę. W artykule zacytowano anonimowego właściciela, który powiedział, że jego ojciec kupił dzieło od właściciela galerii. Brandt rozpoznał jednak, że obraz jest tym, który znajdował się na liście „najbardziej poszukiwanych” skradzionych dzieł sztuki polskiego rządu od 1974 roku. Hele verhaal staat vandaag in de @telegraaf. En er volgt nog zeker meer over deze zaak.. https://t.co/kXYRxFjvc4 — Mick van Wely (@mickvanwely) March 3, 2025 Agenci specjalni zamieszani w sprawę Wiadomo, że na świecie istnieje kilka kopii obrazu Pietera Brueghela Młodszego. Jednak po przeszukaniu archiwów i bazy danych Interpolu dotyczącej skradzionych dzieł sztuki, Brandt był w stanie potwierdzić, że obraz w Goudzie jest tym samym, który skradziono w Gdańsku. Natomiast Richard Bronswijk z holenderskiej policji powiedział agencji AFP: - Jesteśmy w stu procentach pewni, że to ten sam obraz, który zniknął z Muzeum Narodowego w Gdańsku w 1974 roku. Kradzież obrazów z Muzeum Narodowego w Gdańsku Z polskiego muzeum skradziono zarówno obraz Pietera Brueghela Młodszego, jak i inne dzieło z tego samego okresu. Było nim Ukrzyżowanie Anthony’ego van Dycka. Zastąpiono je fotografiami wyciętymi z magazynów. Kradzież odkryto dopiero, gdy pracownik muzeum przypadkowo strącił obraz ze ściany łamiąc ramę. Funkcjonariusz celny, który zgłosił się na policję twierdząc, że obraz przemycono z kraju, zginął na krótko przed tym, jak miał złożyć zeznania. Śledztwo w sprawie kradzieży obrazów przejęła polska służba bezpieczeństwa SB, która według Brandta niemal na pewno stała za całą operacją. - Byli jedynymi ludźmi w czasach komunistycznych, którzy byli w stanie dokonać takiego rabunku i wywieźć dzieła z kraju – powiedział Brandt. Dodał również: - Dobrze, że sprawa nie jest przedawniona, bo do przestępstwa doszło w okresie rządów komunistycznych. Byłoby wspaniale, gdyby obie sprawy zostały ponownie zbadane. ### Dziś Pancake Day. Czemu Brytyjczycy objadają się naleśnikami na zakończenie karnawału? W jaki sposób wyznaczana jest data Pancake Day? Skąd w Wielkiej Brytanii wziął się zwyczaj jedzenia naleśników w Ostatki? Pancake Day to brytyjskie Ostatki. W Polsce Ostatki trwają kilka dni – zaczynają się w Tłusty Czwartek, czyli niemal tydzień przed zakończeniem karnawału i rozpoczęciem Wielkiego Postu. Jednak w Wielkiej Brytanii jest to jeden konkretny dzień. Pancake Day wypada zawsze we wtorek przed Środą Popielcową – w tym roku święto naleśnika wypada więc 4 marca. Tradycja Pancake Day w UK Pancake Day to dzień, w którym mieszkańcy Wysp hucznie kończą karnawał, ponieważ następnego dnia rozpoczyna się okres Wielkiego Postu. Dlaczego w Ostatki jedzą oni masowo akurat naleśniki? Skąd wziął się ten zwyczaj? Legend wyjaśniających tradycję Pancake Day jest wiele, jednak wiążą się one z tym, że Wielki Post to w tradycji chrześcijańskiej okres wyrzeczeń – nic więc dziwnego, że tuż przed nim ludzie chcieli na wyrost przysporzyć sobie jedzenia i innych przyjemności, których będzie brakowało im przez następne około 40 dni, aż do Wielkanocy. W Londynie co roku odbywa się wyścig naleśnika w Lamb Tavern w Leadenhall Market . (Photo by Carl Court/Getty Images) Według jednego z przekazów, historia Pancake Day sięga XV wieku, gdy według ludowej opowieści pewną kobietę w Buckinghamshire w czasie robienia naleśników zaskoczyły dźwięki kościelnych dzwonów. Dzwony wzywały wiernych na modlitwę, właśnie na styku karnawału i Wielkiego Postu. Kobieta ta wpadła wtedy na pomysł, aby dokończyć smażenie w drodze na nabożeństwo. Do kościoła zabrała więc ze sobą patelnię i smażyła resztki biegnąć do świątyni. Opowieść ta jest pielęgnowana szczególnie w miejscowości Olney, gdzie co roku organizuje się słynne wyścigi w Pancake Day. Nie jest to oczywiście jedyna legenda, mająca wyjaśnić tradycje związane z Pancake Day w UK, choć chyba najbardziej znana. Z praktycznego punktu widzenia warto jednak pamiętać, że - niezależnie od szczegółowych ludowych przekazów - naleśniki robione i jedzone powszechnie dzień przed Środą Popielcową miały być też po prostu dobrą okazją nie tylko do zjedzenia czegoś tłustego, słodkiego i pysznego, ale także – do wykorzystania resztek mleka, jaj i cukru przed radykalnym ograniczeniem jedzenia związanym z Wielkim Postem. Jaki jest najprostszy przepis na ciasto naleśnikowe? Najprostszy przepis na ciasto naleśnikowe składa się z 3 podstawowych składników: Składniki: 1 szklanka mąki pszennej 1 szklanka mleka jajko Przygotowanie: Wszystkie składniki wymieszaj trzepaczką lub mikserem na gładką masę (bez grudek). Jeśli ciasto jest za gęste, dodaj trochę wody. Jeśli za rzadkie, dosyp odrobinę mąki. Odstaw na 10–15 minut, aby składniki się "przegryzły". Smaż na dobrze rozgrzanej patelni z odrobiną oleju lub masła, cienką warstwą z obu stron na złoty kolor. To najprostsza baza – możesz dodać szczyptę soli, cukru (do słodkich naleśników) lub trochę masła dla lepszego smaku. Excerpt: Tradycja Pancake Day w UK. Czemu Brytyjczycy zajadają się dziś naleśnikami? ### Liczba bezdomnych w Londynie najwyższa od pandemii W Wielkiej Brytanii dynamicznie rośnie problem bezdomności. Liczba bezdomnych w Londynie jest najwyższa od pandemii. Wskaźniki niepokoją. Brak dachu nad głową to bowiem nie tylko problem nielegalnych imigrantów czy osób uzależnionych. Bezdomność to życie codzienne także rodzin z dziećmi oraz chorych czy niepełnosprawnych. Bezdomność dotyka również Polaków. Liczba osób doświadczających bezdomności w Londynie osiągnęła rekordowy poziom, z 4 780 osobami śpiącymi na ulicach w okresie od lipca do września 2024 roku. Jest to wzrost o 18% w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Ten dramatyczny skok wpisuje się w szerszy trend wzrostu liczby osób bezdomnych, obserwowany w latach 2016–2020. Władze tymczasowo zahamowały go dzięki pandemicznym środkom ochronnym, takim jak zakaz eksmisji i zwiększona pomoc w opłatach za najem. Jednak po ich zniesieniu problem powrócił ze zdwojoną siłą. W całej Anglii sytuacja wygląda jeszcze poważniej. Organizacja Shelter szacuje, że każdej nocy ponad 354 000 osób jest bezdomnych, w tym aż 161 500 dzieci. Dane rządowe wskazują, że w 2023 roku liczba osób śpiących na ulicach stolicy wzrosła o 20% i osiągnęła 4 667 – drugi najwyższy wynik w historii. W Londynie najbardziej dotkniętymi obszarami są Westminster (388 osób), Camden (132) oraz City of London (86). Świadczy to o ogromnej skali kryzysu w centralnych dzielnicach miasta. Sadiq Khan, burmistrz Londynu, zapowiedział ambitny plan wyeliminowania zjawiska spania na ulicach do 2030 roku. Jednak organizacje charytatywne, takie jak Crisis i Shelter, podkreślają, że bez natychmiastowych działań rządu – zwiększenia dostępności mieszkań i wsparcia dla osób zagrożonych bezdomnością – sytuacja może się jeszcze pogorszyć. Liczba bezdomnych w Londynie najwyższa od pandemii - co robi rząd? Minister ds. bezdomności Rushanara Ali stwierdziła, że te dane pokazują „dramatyczny wpływ” kryzysu mieszkaniowego, który odziedziczył rząd. Wyjaśniła: „Podejmujemy zdecydowane działania, aby odwrócić ten trend. Dlatego w tym tygodniu rząd zdecydował się podwoić nasz fundusz awaryjny na bezdomność do 60 milionów funtów jako natychmiastowe wsparcie dla samorządów, aby pomóc ludziom utrzymać swoje domy.” Bezdomnością dotknięte są całe rodziny, fot. gettyimages.com Dodała: „To działanie idzie w parze z miliardem funtów, który już w tym roku przeznaczyliśmy na walkę z podstawowymi przyczynami bezdomności, w tym największą w historii inwestycją w usługi prewencyjne, abyśmy mogli wdrożyć trwałe rozwiązania, a nie tylko doraźne środki, w celu zakończenia tego kryzysu.” Polacy wśród bezdomnych w Londynie Liczba bezdomnych w Londynie najwyższa od pandemii. Dodatkowo problem dotyka coraz szerszych grup społecznych. Kto trafia na ulice brytyjskich miast? Oprócz samotnych mężczyzn, coraz częściej są to kobiety, osoby starsze, a także rodziny z małymi dziećmi. Rosnące czynsze, brak mieszkań socjalnych i wzrost eksmisji sprawiają, że coraz więcej osób nie może utrzymać się w swoich domach. Co więcej, bezdomność dotyczy także Polaków, którzy stanowią istotną część społeczności bezdomnych w Londynie. Szacuje się, że w stolicy Wielkiej Brytanii żyje kilka tysięcy Polaków, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji, często z powodu braku stabilnej pracy, problemów ze zdrowiem czy braku wsparcia społecznego. Według różnych źródeł, po Brytyjczykach i Rumunach, Polacy zajmują trzecie miejsce pod względem liczby osób bezdomnych w Wielkiej Brytanii. Kryzys kosztów życia sprawił, że nawet osoby pracujące nie są w stanie opłacić najmu. Jednocześnie pomoc socjalna nie nadąża za rosnącymi potrzebami. Czy Wielka Brytania może pozwolić sobie na ignorowanie tego narastającego kryzysu? Excerpt: W Wielkiej Brytanii dynamicznie rośnie problem bezdomności. Liczba bezdomnych w Londynie jest najwyższa od pandemii. Wskaźniki niepokoją. Bezdomność dotyka również Polaków. ### Dzień kobiet - najlepsze prezenty Wszystkim panom przypominamy, że 8 marca obchodzimy na całym świecie dzień kobiet. Jaka jest historia tego miłego dla wszystkich pań święta? Co będzie najlepszym prezentem dla ukochanej kobiety? Pierwowzoru dnia kobiet, tak jak w przypadku wielu innych świąt, należy szukać w starożytności, a konkretnie w starożytnym Rzymie, gdzie obchodzono święto zwane Matronaliami. Obchodzono je w pierwszym tygodniu marca, a wiązało się ono z początkiem roku, płodnością oraz macierzyństwem. W trakcie Matronaliów mężowie obdarowywali swoje żony prezentami i spełniali ich życzenia. Było to ważne święto dla rzymskich kobiet, ponieważ z reguły nie miały zbyt wielu praw. Od kiedy obchodzimy dzień kobiet? W czasach współczesnych, dzień kobiet po raz pierwszy był obchodzony w 1909 roku, a zapoczątkowała go Socjalistyczna Partia Ameryki. Partia chciała upamiętnić w ten sposób strajk pracownic przemysłu odzieżowego, do którego doszło w Nowym Jorku rok wcześniej, a w którym zginęło 126 kobiet. Jednak wersja ta nie znajduje potwierdzenia w źródłach. Pewne jest jednak to, że inspiracją dla dnia kobiet były kobiece ruchy emancypacyjne oraz partie socjalistyczne, których członkinie domagały się zrównania praw kobiet i mężczyzn. W 1910 roku Międzynarodówka Socjalistyczna w Kopenhadze (organizacja zrzeszająca partie socjalistyczne z całego świata) ustanowiła dzień kobiet, który miał służyć propagowaniu idei praw kobiet oraz społecznego wsparcia dla płci pięknej. Jednak 8 marca nie był od początku datą dnia kobiet, ponieważ w 1911 roku w Australii, Danii, Niemczech i Szwajcarii dzień kobiet obchodzono 19 marca. Kobiety na czele rewolucji w carskiej Rosji Co ciekawe święto kobiet 8 marca zostało ustalone przez kobiety z Rosji. 8 marca 1917 roku (23 lutego według kalendarza juliańskiego) rosyjskie kobiety zorganizowały strajki i protesty, czym rozpoczęły rewolucję lutową, której bezpośrednią konsekwencją było obalenie rosyjskiego cara. Po dojściu do władzy bolszewików jedna z działaczek - Aleksandra Kołłontaj przekonała Włodzimierza Lenina do ustanowienia 8 marca dniem kobiet. Do 1965 roku w ZSRR był to normalny dzień pracy jednak decyzją Prezydium ZSRR 8 marca został dniem wolnym od pracy w całym Związku Radzieckim. W czasach PRL dzień kobiet był również ważnym świętem państwowym, którym władza doceniała wkład płci pięknej w tworzenie "socjalistycznego państwa i dobrobytu". Dzień kobiet współcześnie Obecnie dzień kobiet obchodzony jest w Albanii, Algierii, Armenii, Azerbejdżanie, Białorusi, Bośni i Hercegowinie, Brazylii, Bułgarii, Burkina Faso, Kamerunie, Chinach, Kubie, Laosie, Kazachstanie, Kirgistanie, Macedonii, Mołdawii, Mongolii, Czarnogórze, Polsce, Rumunii, Rosji, Serbii, Tadżykistanie, Ukrainie, Uzbekistanie, Wietnamie, Włoszech i Zambii. W tym dniu mężczyźni tradycyjnie wręczają paniom kwiaty i upominki. We współczesnym świecie dzień kobiet to czas na manifestacje środowisk feministycznych, których członkinie domagają się pełnego zrównania praw kobiet i mężczyzn. Organizowane są różne happeningi, koncerty i wystawy. Wszystkim panom przypominamy o tym święcie, ponieważ to doskonały moment, żeby docenić płeć piękną. Współczesne kobiety, tak jak ich prababki zasługują, żeby choć raz w roku zostać docenionymi przez mężczyzn. Postarajmy się oto nie tylko w tym jednym dniu, ale także w pozostałych dniach roku. Jaki prezent na dzień kobiet? Dla wielu osób, dzień kobiet to przestarzałe święto, będące pamiątką komunistycznych czasów. Jednak każda okazja jest dobra, aby zrobić przyjemność ukochanej osobie. Wybór idealnego prezentu na dzień kobiet zależy od wielu czynników, takich jak: Zainteresowania i osobowość kobiety: Obdarowana osoba doceni upominek, który jest spersonalizowany i odpowiada jej gustom. Twój budżet: Prezenty mogą być skromne i symboliczne, ale również bardziej kosztowne i luksusowe. Czas, jaki masz do dyspozycji: Możesz przygotować coś własnoręcznie lub kupić gotowy prezent. Oto kilka popularnych pomysłów na prezent na dzień kobiet: 1. Doświadczenia: Voucher na relaksujący masaż lub spa: Idealny dla kobiety, która potrzebuje odprężenia i wytchnienia. Bilety na koncert, do teatru lub kina: Prezent dla miłośniczki kultury i rozrywki. Kurs tańca, gotowania lub malarstwa: Doskonały sposób na rozwijanie pasji i zdobycie nowych umiejętności. Weekendowy wyjazd do SPA lub hotelu: Romantyczny i relaksujący prezent dla dwojga. 2. Prezenty personalizowane: Biżuteria z grawerowaną wiadomością lub imieniem: Elegancki i wyjątkowy prezent. Ręcznie robiony album zdjęć lub kartka z życzeniami: Spersonalizowany i sentymentalny upominek. Portret kobiety namalowany przez artystę: Oryginalny i niepowtarzalny prezent. Książka z dedykacją: Idealny dla miłośniczki literatury. 3. Prezenty praktyczne: Nowy smartfon lub tablet: Prezent dla kobiety, która lubi być na bieżąco z technologią. Elegancki zestaw kosmetyków lub perfum: Doskonały dla kobiety, która dba o urodę. Voucher do ulubionego sklepu: Praktyczny i uniwersalny prezent. Skarpetki z zabawnym wzorem lub zestaw herbat: Skromny, ale miły prezent. 4. Prezenty DIY: Własnoręcznie upieczony tort lub ciasto: Pyszny i słodki prezent prosto z serca. Namalowany obraz lub napisany wiersz: Oryginalny i kreatywny prezent. Pamiętaj, że najważniejsze jest, aby prezent był szczery i od serca. Dobierz go do indywidualnych preferencji kobiety, a z pewnością sprawisz jej radość. Oprócz wyżej wymienionych pomysłów, możesz również rozważyć: Zakup biletów na warsztaty lub kurs online: Doskonały sposób na naukę nowych umiejętności i poznanie ciekawych osób. Zaproszenie na kolację do ulubionej restauracji: Romantyczny i wyjątkowy sposób na spędzenie czasu razem. Podarowanie rośliny doniczkowej: Piękny i naturalny prezent, który będzie cieszył oko przez długi czas. Zorganizowanie domowego SPA: Przygotuj kąpiel z pianą, zapal aromatyczne świece i zrób kobiecie relaksujący masaż. Niezależnie od tego, jaki prezent wybierzesz, pamiętaj, aby dołączyć do niego kartkę z życzeniami. Napisz kilka ciepłych słów od serca, aby kobieta poczuła się wyjątkowo. ### Dziwny telefon z Wielkiej Brytanii? Nie oddzwaniaj! Masz nieodebrane połączenie z dziwnego, nieznanego numeru? Z numeru zagranicznego? Pod żadnym pozorem na niego nie oddzwaniaj! W ten sposób możesz paść ofiarą oszustwa i stracić pieniądze! Jak sprawdzić kto dzwoni? Taktyka wyłudzaczy jest banalnie prosta - dzwonią oni z numeru, którego kod kierunkowy w jakiś sposób może wydać się potencjalnej ofierze podobny do krajowego lub po prostu nie wzbudzać żadnych większych podejrzeń. Najczęściej to jeden lub dwa sygnały. Oszuści liczą, że z nieuwagi czy w pośpiechu ofiara oddzwoni, a wtedy połączenie zostanie w taki sposób przekierowane, aby uruchomić usługę Premium, która słono kosztuje. Najczęściej w tym czasie puszczana jest nagrana wcześniej wiadomość, która ma na celu zatrzymać dzwoniącego przy słuchawce jak najdłużej. Niekiedy też nagrywany jest sygnał charakterystyczny dla rozłączenia się, ale połączenie trwa nadal. Dopóki ofiara sama się nie rozłączy operator nadal nalicza opłaty. Słone opłaty, dodajmy. Wangiri zbiera żniwa Ten rodzaj oszustwa nazywa się Wangiri i pochodzi z Japonii, ale w chwili obecnej olbrzymią popularnością cieszy się wszędzie. Oszustko Wangiri (z japońskiego szybkie cięcie) polega na dzwonieniu do przypadkowych osób licząc na to, że osoba oddzwoni na numer obciążony wysokimi stawkami. Oszuści wykorzystują w UK kierunkowy numer kraju znajomego użytkownikowi Jeśli chodzi o Wielką Brytanię, to z uwagi na dużą liczbę zamieszkujących kraj imigrantow oszuści wykorzystują w UK kierunkowy numer łudząco podobny do numeru kraju pochodzenia/kraju pochodzenia rodziny. Naciągacze używają na przykład numerów kierunkowych z Tunezji (+216), Liberii (+231) czy Wysp Cooka (+682). Z kolei w Polsce popularne są Republika Kongo i Wybrzeże Kości Słoniowej, ponieważ ich kierunkowe (+243) oraz (+225) przypominają numery warszawskie (22) i płockie (24). Dzwoni numer z Wielkiej Brytanii? Ostatnio do oszustw wykorzystywany jest też numer brytyjski, ponieważ wielu Polaków ma rodzinę w tym kraju. Dlatego za każdym razem, gdy widzimy na telefonie w UK kierunkowy kraju/miasta nam znanego, najlepiej zastanowić się przed oddzwonieniem. Wielu użytkowników telefonów skarży się na telefony z brytyjskiego numeru. Numery z prefixem +44 ogólnie są uznawane za wiarygodne, szczególnie jeśli sami mieszkamy w UK, mieszkaliśmy tam kiedyś lub mamy rodzinę na Wyspach. Jednak nie zawsze jest to prawda. Jak sprawdzić kto dzwoni? Istnieje wiele stron www, gdzie użytkownicy podają numery telefonów z informacją kto z nich dzwonił. Można wpisać tam numer który dzwoni do nas, aby sprawdzić kto to jest. Najczęściej okazuje się, że są to telemarketerzy lub banki. Jedną z takich stron jest WhoCalled. Można też od razu wpisać numer, który do nas dzwoni w wyszukiwarkę Google i czasami od razu znajdziemy odpowiedź. Kto dzwoni z tego numeru? W Google można sprawdzić kto posługuje się danym numerem. W naszym przykładzie widać, że brytyjski numer 1489442000, który nękał naszą redakcję, jest powiązany z telemarketingowym oszustwem. Jak nie dać się oszukać? Przede wszystkim nie panikować. Jeśli nawet odbierzemy takie połączenie. Nic nam nie grozi. Wystarczy się rozłączyć. Problemem jest jeśli oddzwoni się na taki numer. Brytyjscy operatorzy zapewniają, że robią wszystko, aby ukrócić takie praktyki, ale oszuści, którzy kupują odpowiednie numery telefoniczne w darknecie, są często krok przed nimi. Z tego powodu też radzą zachować wyjątkową ostrożność i trzymać się kilku prostych zasad: Nie odbierać połączeń od nieznanych numerów spoza brytyjskiej sieci Nie oddzwaniać na takie numery Informować swojego operatora, jeśli ktoś z takiego numeru próbował się kontaktować Używać specjalnych aplikacji, które pomogą filtrować nie tylko niechciane połączenia, ale także smsy. ### Zamach w Mannheim? 25 osób rannych W Mannheim trwa duża operacja policji i służb ratunkowych. Mieszkańcy miasta usłyszeli apel, by omijać centrum miasta, a w social mediach pojawiły się dramatyczne nagrania. Po raz kolejny w Niemczech kierowca auta wjechał w tłum ludzi. Czy to kolejny zamach? W dniu 3 marca 2025 roku, około godziny 13:00, w centrum Mannheim doszło do tragicznego incydentu. Najprawdopodobniej był to zamach. Kierowca czarnego SUVa z dużą prędkością wjechał w tłum ludzi na popularnej ulicy Planken, w pobliżu Wasserturm. Jego działanie było celowe. W mieście trwał Jarmark Karnawałowy. Samochód pędził w stronę pieszych z ogromną szybkością, co wywołało chaos wśród uczestników obchodów karnawałowych. Zamachu w Mannheim - dwie ofiary śmiertelne Na miejscu zdarzenia panował ogromny chaos. Świadkowie relacjonowali, że w różnych miejscach na chodnikach leżeli ranni. Dodatkowo jedna osoba znajdowała się pod plandeką, nie dając oznak życia. Z doniesień wynika, że w wyniku zamachu co najmniej 25 osób zostało rannych, z czego 15 jest w stanie ciężkim. Dwie osoby nie żyją. Wśród poszkodowanych byli zarówno dorośli, jak i dziecko. Służby medyczne przewiozły wszystkich natychmiastowo do szpitali. Co najmniej trzy osoby, w tym dziecko i dwie dorosłe osoby odniosły bardzo poważne obrażenia. Ratownicy sklasyfikowali ich jako wymagających pilnej opieki medycznej. Ranni są w Uniwersyteckim Szpitalu Mannheimu. Policja i działania służb porządkowych Policja wezwała mieszkańców Mannheimu do unikania centrum miasta, wskazując na konieczność szerokiego omijania tego obszaru. Obecnie motywy sprawcy nie są znane. Nie wiemy również, czy zamach w Mannheim był zaplanowany. Być może doszło do niego w wyniku niezrozumiałych okoliczności. Wkrótce może dowiemy się co kierowało sprawcą. Na ten moment nie ujawniono również narodowości kierowcy. Jednakże policja potwierdziła, że jest to 40-letni obywatel Niemiec z Nadrenii-Palatynatu. Kierowca, który w wyniku incydentu doznał obrażeń, został aresztowany i przewieziony do szpitala. Policja zabezpieczyła pojazd, który był użyty do przeprowadzenia zamachu. W odpowiedzi na zamach w Mannheim, służby porządkowe zablokowały niemal wszystkie ulice w centrum miasta. Policjanci, uzbrojeni w karabiny maszynowe, kontrolują drogi wylotowe z miasta. Nad obszarem zdarzenia krąży helikopter. Na miejscu działała także liczna grupa ratowników medycznych, którzy udzielają pomocy rannym. Reakcja władz Minister Spraw Wewnętrznych Badenii-Wirtembergii, Thomas Strobl, potwierdził aresztowanie sprawcy zamachu. Jednocześnie zapewnił, że służby intensywnie pracują nad wyjaśnieniem motywów działania sprawcy. Równocześnie, Minister Spraw Wewnętrznych Nancy Faeser (SPD) odwołała swoją wizytę na Rosenmontagszug w Kolonii. Wkrótce uda się do Mannheim by nadzorować sytuację na miejscu. Na ten moment nie ma jeszcze informacji, czy wśród poszkodowanych znajdują się obywatele Polski. Jednak policja kontynuuje zbieranie danych i apeluje o cierpliwość w oczekiwaniu na dalsze szczegóły. W Niemczech rośnie poczucie strachu. Zamachy i incydenty zdarzają się coraz częściej. Ludzie czują się zagrożeni i codziennie żyją w poczuciu strachu. Często pobudki i motywacje sprawców nie są jednoznaczne. A ofiarami ataków padają dzieci i rodziny. Rodzi się pytanie jak zapobiegać zamachom takim jak w Mannheim czy w Magdeburgu. Excerpt: W Mannheim trwa duża operacja policji i służb ratunkowych. Mieszkańcy miasta usłyszeli apel, by omijać centrum miasta, a w social mediach pojawiły się dramatyczne nagrania. ### Polka ze Swansea przyznała się do zabicia syna 41-letnia Polka ze Swansea, Karolina Ż. przyznała się w sądzie do zabójstwa swojego 6-letniego syna i usiłowania zabójstwa swojego ojca. 6-letniego Alexandra znaleziono martwego w jego domu przy Cwm Du Dlose w Gendros 29 sierpnia 2024 roku. Zanim Aleksandra Ż. zabiła swojego syna, tego samego dnia próbowała zamordować swojego 67-letniego ojca. Polka ze Swansea przyznała się do zabójstwa Karolina Ż. przemawiając za pośrednictwem tłumacza w Sądzie Koronnym w Swansea przyznała się do nieumyślnego spowodowania śmierci swojego syna. Ale zaprzeczyła umyślnemu popełnieniu morderstwa. W sądzie okazało się także, że Polka cierpi na schizofrenię paranoidalną. Dlatego też przyznała się do winy na podstawie ograniczonej odpowiedzialności. Kobieta pozostanie w areszcie do czasu wydania wyroku, czyli do 25 kwietnia. Jak powiedział starszy inspektor, Chris Truscott z policji w Swansea: - To niepokojące zdarzenie wywołało ogromny szok wśród lokalnej społeczności. Wykazała się ona jednak wyjątkowym wsparciem w trakcie naszego dochodzenia. Dlatego chcielibyśmy jej podziękować za cierpliwość w ciągu tych traumatycznych kilku dni. Zabójstwo 6-letniego Alexandra w Swansea / fot. Getty Images Hołd dla Alexandra Składając hołd Alexandrowi, jego rodzina opisała go jako „bardzo miłe dziecko”, które zawsze było grzeczne. „Uwielbiał bawić się ze swoją młodszą siostrą i ze swoim psem, Daisy. Był niesamowity i zawsze pomocny. Zawsze chętny do pomocy w gotowaniu i sprzątaniu” – podała rodzina. Opisała go także, jako „bardzo mądrego i dojrzałego, jak na swój wiek”. Chłopiec był uczniem Whitestone Primary School w West Cross, w Swansea. Dyrektorka placówki, Bethan Peterson powiedziała, że Alexander był lubiany wśród rówieśników. - Był niezwykle kochanym i lubianym chłopcem… wśród wszystkich, którzy go znali. Był też uroczy i zdeterminowany, a jego wytrwałość i pozytywne nastawienie zapewniały mu sukces we wszystkim, czego się podjął – powiedziała. Peterson dodała, że uczniom i nauczycielom w szkole będzie „bardzo brakować” Alexandra. I że wszyscy są „zdruzgotani” jego śmiercią. Choroba psychotyczna matki Obrońca 41-letniej Polki powiedział w sądzie, że trzech biegłych psychiatrów stwierdziło, że kobieta cierpiała na chorobę psychotyczną w czasie „przerażającego zdarzenia”. - Diagnoza dotycząca schizofrenii paranoidalnej, jest wyjaśnieniem zabójstwa (…). Te wnioski są do przyjęcia przez prokuraturę w tych okolicznościach – podano w sądzie. Excerpt: Polka ze Swansea przyznała się w sądzie do zabójstwa swojego 6-letniego syna, jednak zaprzeczyła umyślnemu popełnieniu morderstwa. ### Polski diler narkotyków nie zostanie wydalony z UK Polski przestępca skazany w UK uniknie deportacji do swojej ojczyzny. 22-letni Nikodem Ł. mieszkający w Crewe nie zostanie odesłany do Polski, bo... nie mówi po polsku! Deportacja w jego przypadku byłaby naruszeniem praw człowieka. Historia zatargów z prawem naszego rodaka jest długa. Zaczęła, gdy miał 16 lat. Polaka aresztowano za posiadanie kokainy z zamiarem jej sprzedaży. Wówczas skończyło się jedynie na nakazie prac społecznych. W dwa lata później Polak został aresztowany za posiadanie narkotyków oraz wykroczenia drogowe. Wtedy ukarano go tylko grzywną oraz punktami karnymi. Przestępcza działalność 22-letnie Polaka z Crewe Następnie, w trzy miesiące później, w styczniu 2020 roku Nikodem Ł. został przyłapany, mając przy sobie narkotyki o wartości przekraczającej 1000 funtów. Był wtedy uzbrojony w nóż, jak czytamy na łamach „The Daily Mail". Konkretnie, znaleziono przy nim 80 torebek heroiny i cracku, kolejne siedem gramów heroiny, a także małą torebkę marihuany. Ostatecznie, 22-letni Nikodem Ł. mieszkający w Crewe (hrabstwo Cheshire) został skazany na cztery i pół roku więzienia w wieku 19 lat, jak podają brytyjskie media. Home Office podjęło decyzję o deportacji w tej sprawie. Jednak Polak po wyjściu z więzienia postanowił odwołać się od tej decyzji. Skazany przestępca utrzymuje, że deportacja narusza prawa człowieka Nasz rodak tłumaczył, iż decyzja o deportacji w jego przypadku narusza prawa człowieka. W jaki sposób? Otóż nasz rodak, choć urodził się w Polsce, to od 4. roku życia mieszka na Wyspach. W zasadzie całe swoje dorosłe życie spędziła na emigracji w UK. Polski przestępca nie mówi po polsku i nie ma już bliskiej rodziny ani przyjaciół mieszkających w Polsce. W jego przypadku jakakolwiek „reintegracja” w kraju pochodzenia będzie wyjątkowo trudna. W sierpniu 2024 roku Ł. odwołał się do First-tier Tribunal (FTT), powołując się na artykuł 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Jak podaje „The Daily Mail”, pomimo pokaźnej kartoteki kryminalnej przyznano mu rację. Deportacja zarządzona przez Home Office, które wówczas było kierowane przez Suellę Braverman, naruszyłaby prawa człowieka. Upper Tribunal of the Immigration and Asylum Chamber w Manchesterze podtrzymał decyzję sądu pierwszej instancji. Home Office nie daje za wygraną - Ł. spędził większość swojego życia w Wielkiej Brytanii - komentowała sędzina Ali, której relację przytacza „Mail". - Trzeba wliczyć w to lata kształtowania się i uczęszczanie do szkoły w Wielkiej Brytanii. Prawdopodobnie nawiązał przyjaźnie poza jednostką rodzinną. Przyjęto również, że będzie miał niewielkie fizyczne wsparcie rodziny w Polsce. Trzeba wziąć pod uwagę, że jego matka i wujkowie mieszkają w Wielkiej Brytanii. Polak nie wydaje się mieć żadnego kontaktu ze swoim ojcem [który mieszka w Polsce] - dodała. Wyrok w sprawie polskie dilera narkotykowego z Crewe wywołał duże kontrowersje. Stojąca obecnie na czele Home Office Yvette Cooper zapowiedziała, że będzie odwoływała się od tej decyzji. Członkini brytyjskiego rządu zaznaczał, iż muszą istnieć „bardzo przekonujące okoliczności”, aby nie deportować zagranicznych przestępców skazanych na cztery lata więzienia. Jak skończy się ta historia? „Sędzia FTT nie przedstawił odpowiednich powodów dla swojego wniosku, że istniały bardzo poważne przeszkody w reintegracji pana Ł. w Polsce” - jak argumentuje w oficjalnym komunikacie Home Office. „Minister Cooper twierdzi również, że pan Ł. mógłby nauczyć się języka polskiego w rozsądnym czasie. Mógłby się również porozumieć, mówiąc po angielsku, lub jego rodzina mogłaby pojechać z nim do Polski” - jak czytamy. Excerpt: 22-letni Nikodem Ł. mieszkający w Crewe nie zostanie odesłany do Polski, bo... nie mówi po polsku! Deportacja w jego przypadku byłaby naruszeniem praw człowieka. ### Nastolatek walczy o życie po ataku nożem Miniony weekend w Londynie był pełen incydentów. A może był jak każdy weekend? Fala przestępstw trwa, tym razem nastolatek walczy o życie po ataku nożem. Policja aresztowała aż sześć osób. W sobotę, 2 marca 2025 roku, około godziny 20:30 GMT, Metropolitan Police zostały wezwane do zgłoszenia o ataku nożem na Hallsville Road w pobliżu stacji Canning Town, we wschodnim Londynie. Po przybyciu na miejsce, funkcjonariusze znaleźli 17-letniego mężczyznę. Doznał on poważnych ran kłutych. Karetka przetransportowała rannego mężczyznę do szpitala. Od razu trafił na stół operacyjny. Obecnie jego stan jest określany jako krytyczny, ale stabilny. Nastolatek walczy o życie po ataku nożem. Na razie nie ujawniono żadnych informacji dotyczących ewentualnych powiązań ofiary z gangami, a także nie podano, co mogło być przyczyną ataku. W odpowiedzi na incydent policja aresztowała aż sześć osób, które mogą być związane z atakiem. Jednak na ten moment nie ujawniono ich tożsamości. Śledztwo w tej sprawie jest w toku. Funkcjonariusze kontynuują pracę w rejonie zdarzenia. Zabezpieczają miejsce i przesłuchują świadków. W ciągu ostatnich 24 godzin Londyn stał się miejscem kilku brutalnych ataków, co wzbudza niepokój o rosnącą przemoc w stolicy. Przypadek ten wpisuje się w szereg podobnych incydentów, które miały miejsce w ostatnim czasie. Nastolatek walczy o życie po ataku nożem, 60-latek nie żyje - czy codzienne życie w Londynie jest naznaczone strachem? W miniony weekend (1-2 marca 2025) Londyn doświadczył serii poważnych incydentów kryminalnych, które rzucają cień na codzienne życie mieszkańców. Nastolatek walczy o życie po ataku nożem, jednak w Londynie działo się, niestety, więcej. W Londynie wzrasta ilość przestępstw i ataków z użyciem noża. fot. gettyimages.com Tego samego dnia wieczorem, około godziny 20:40, doszło do kolejnego tragicznego zdarzenia na Lewisham High Street. 63-letni mężczyzna został zaatakowany po wcześniejszym sporze w pobliskim pubie The Watch House. Pomimo szybkiej interwencji służb medycznych, mężczyzna zmarł w szpitalu. W pobliżu zatrzymano 42-letniego mężczyznę pod zarzutem morderstwa. W nocy z 1 na 2 marca, około godziny 2:15, w dzielnicy Kennington doszło do kolejnego ataku nożem. Mężczyzna w wieku około 20 lat został ranny. Jednak jego obrażenia nie zagrażały życiu. Policja zatrzymała trzy osoby w związku z tym incydentem. Te zdarzenia wpisują się w niepokojący trend wzrostu przestępstw z użyciem noży w Londynie. Mimo że nie wszystkie ataki są ze sobą powiązane, ich częstotliwość wpływa na poczucie bezpieczeństwa w mieście. Czy w Londynie jest niebezpiecznie? Choć miasto jest globalnym centrum kultury, finansów i innowacji, niepokojące dane wskazują na alarmujący wzrost ataków z użyciem noży. W 2023 roku w Anglii i Walii odnotowano aż 43,5 tysiąca takich przestępstw, co stanowi wzrost o 42% w porównaniu do roku 2010-2011. To nie tylko liczby, ale i codzienne obawy mieszkańców. W odpowiedzi na te trudności, matki dzieci uczęszczających do szkół w północnym Londynie zorganizowały patrole obywatelskie, mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa ich pociechom podczas drogi do szkoły. Skoro nastolatek walczy o życie po ataku nożem, a dzieci są napadane i okradane, "patrole" wydają się naturalną reakcją. Rodzice boją się o dzieci. Jednak czy takie inicjatywy są wystarczające, by zmniejszyć poczucie zagrożenia w społeczeństwie? Czy może tylko podsycają atmosferę strachu i niepewności? Choć statystyki pokazują ogólny spadek przestępczości, to jednocześnie widoczny jest wzrost rozbojów. Szczególnie w godzinach dziennych. Przywodzi to na myśl metody przestępcze rodem z lat 90. To z kolei stawia pytanie: czy Londyn, wciąż pełen życia i energii, stał się bardziej niebezpieczny. Czy po prostu ta przemoc stała się bardziej widoczna? Excerpt: Miniony weekend w Londynie był pełen incydentów. A może był jak każdy weekend? Fala przestępstw trwa, tym razem nastolatek walczy o życie po ataku nożem. Policja aresztowała aż sześć osób. ### Inflacja w Holandii w lutym 2025 idzie w górę Wskaźnik inflacji w Holandii w lutym 2025 roku wzrósł do poziomu 3,8 proc., jak wynika z szybkiego szacunku CBS. Co bardzo znamienne, w sposób znaczący w górę poszły ceny artykułów spożywczych. W drugim miesiącu trwającego roku koszty zakupy żywności były wyższe aż o 7,5 proc. Inflacja w styczniu 2025 w skali roku do roku spadła do poziomu 3,3 proc., gdy w grudniu zeszłego roku wynosiła 4,1 proc. W skali miesiąc do miesiąca indeks cen konsumpcyjnych w Holandii wzrósł o ponad jeden punkt procentowy. Niestety, po tych spadkach, indeks CPI w Holandii znów zaczyna rosnąć. Codzienne życie w „Kraju tulipanów” staje się nieco droższe... Inflacja w Holandii w lutym 2025 W zeszłym miesiącu holenderską inflację napędzały głównie dalsze wzrosty cen żywności, napojów oraz wyrobów tytoniowych. W lutym 2025 ich ceny wzrosły o 7,5 proc., gdy w styczniu drożały o równe 7 proc. Natomiast ceny w sektorze usług poszły w górę o 4,6 procent po wzroście o 4,4 procent miesiąc wcześniej. Warto nadmienić, że energia stała się o 1,9 procent tańsza. Był to kolejny spadek. W styczniu koszty w tym sektorze były niższe o 1,4 proc. Należy wyraźnie zaznaczyć, że powyższe wyliczenia oparte są jedynie na szybkim szacunku analityków z Centraal Bureau voor de Statistiek. Został on sporządzony na podstawie jeszcze niepełnych danych. Ostateczny raport dotyczący inflacji za luty zostanie opublikowany w przyszłym tygodniu, a konkretnie 11 marca 2025. Dalszy wzrost cen w Holandii - skąd się bierze? Dane dotyczące inflacji w Unii Europejskiej mają zostać opublikowane przez Eurostat w dniu dzisiejszym. Jednak przypomnijmy, w zeszłym miesiącu tempo wzrostu cen w strefie euro sięgnęło 2,5 proc. Właściwie w Holandii inflacja znajduje się powyżej średniego poziomu euro-zony. Jest to spowodowane szybszym tempem drożenia cen usług i wyrobów tytoniowych, jak podaje CBS. Dla pełnego kontekstu można dodać, iż inflacja w Niemczech w lutym 2025 roku wyniosła 2,3%, jak wynika ze wstępnego szacunku Destatis. Niemiecki indeks CPI utrzymał się na tym samym poziomie, na jakim znajdował się w styczniu. Warto w tym miejscu również odnotować, że w Niemczech odnotowano spadek inflacji bazowej. Znalazła się ona na poziomie 2,6 proc. w skali rocznej (w styczniu sięgnęła 2,9 proc.). Inflacja w Holandii w lutym 2025 idzie w górę (fot: Pxhere - CCO domena publiczna) Dane o inflacji w Holandii Warto w tym miejscu nadmienić, według Eurostatu inflacja w Holandii wyniosła w lutym 2025 roku 3,5 proc. Z kolei w styczniu sięgnęła 3,0 proc. Eurostat mierząc poziom inflacji w krajach należących do UE przyjął ujednolicona miarę EU Harmonised Index of Consumer Prices. Pomiar wzrostu cen towarów i usług, dokonywany przez holenderskie CBS odbywa się według nieco innej metodologii. Podsumowując, główną różnicą między „holenderskim” indeksem CPI a „europejskim” HICP w przypadku Holandii jest to, że HICP, w przeciwieństwie do CPI, nie bierze pod uwagę kosztów utrzymania we własnym domu. Excerpt: Co bardzo znamienne, w sposób znaczący w górę poszły artykuły spożywcze. W drugim miesiącu trwającego roku koszty zakupy żywności były wyższe aż o 7,5 proc. ### Drugi pas startowy na lotnisku Gatwick z poparciem rządowym Heidi Alexander pełniąca funkcję minister transportu w rządzie Labour stwierdziła, iż jest „skłonna zatwierdzić” rozbudowę londyńskiego lotniska Gatwick. Rząd daje zielone światło na powstanie drugiego pasa. Ostateczna decyzja w tej sprawie ma zapaść w październiku 2025. Brytyjski rząd wysłał sygnał wyraźnego poparcia dla planów rozbudowy Gatwick. Londyńskie lotnisko jest najbardziej zatłoczonym portem lotniczym w skali Europy z jednym pasem startowym. Projekt rozbudowy zakłada inwestycję na poziomie 2,2 mld funtów. Środki te mają pochodzić ze źródeł prywatnych Rozbudowa lotniska Gatwick Minister Alexander „wyznaczyła ścieżkę do zatwierdzenia” projektu rozbudowy Gatwick, jak potwierdziło źródło rządowe, na które powołują się dziennikarze „The Independent”. W oświadczeniu ministerialnym w tej sprawie napisała: „Dzisiaj [27 lutego 2025 r.] wydałam list »z zamiarem zatwierdzenia« dla rozporządzenia Gatwick Airport Northern Runway Development Consent Order (DCO) na mocy ustawy Planning Act 2008” - jak czytamy. „Termin ostatecznej decyzji został przedłużony do 27 października 2025 r. (przedłużenie o 9 miesięcy). Decyzja o ustaleniu nowego terminu nie ma wpływu na decyzję o udzieleniu zgody na realizację powyższego wniosku” - jak podsumowano. W ramach projektu rozbudowy Gatwick ma dojść do „przesunięcia” i rozbudowy północnego pasa startowego. Używa się go obecnie tylko do kołowania lub jako pas zapasowy. Po modernizacji oba pasy mogłyby być używane w tym samym czasie. Drugi pas startowy na lotnisku Gatwick z poparciem rządowym (fot: Getty Images) Drugi pas na Gatwick - kiedy powstanie? Jeśli do rozbudowy Gatwick w proponowanym kształcie dojdzie, to drugie najbardziej ruchliwe lotnisko w UK będzie mogło obsłużyć dodatkowe 100 000 lotów w skali roku. Tym samym potencjalną przepustowość wzrosłaby dwie trzecie, do liczby 75 milionów pasażerów rocznie. Władze lotniska Gatwick mają czas do 24 kwietnia, aby odpowiedzieć na wymagania rządowe. W planach rozbudowy portu lotniczego muszą zostać uwzględnione takie środki, jak ograniczanie hałasu i zapewnienie, że część pasażerów będzie podróżować na lotnisko transportem publicznym. Poparcie ministra transportu dla rozbudowy lotniska pojawia się, gdy rząd szuka sposobów na pobudzenie wzrostu gospodarczego. Przypomnijmy, iż kanclerz Rachel Reeves poparła w zeszłym miesiącu budowę trzeciego pasa startowego na lotnisku Heathrow. Nie brakuje głosów krytycznych Trzeba jednak zaznaczyć, że nie brakuje głosów krytycznych w związku z projektem rozbudowy Gatwick. Dyrektor ds. polityki Greenpeace UK Douglas Parr powiedział, że rozbudowa nie będzie napędzać wzrostu gospodarczego. - Jedyne, co może zwiększyć, to zanieczyszczenie powietrza, hałas i emisje klimatyczne - komentował, jak cytujemy za BBC. Alex Chapman, starszy ekonomista w lewicowym think tanku New Economics Foundation, również argumentował, że posunięcie to nie stworzy nowych miejsc pracy, ale jedynie przeniesie je z innych części kraju. Z kolei sekretarz generalna związku Unite Sharon Graham poparła budowę drugiego pasa startowego na lotnisku Gatwick. Ostrzegła jednak, że będzie to musiało „wiązać się z gwarancjami dobrze płatnych miejsc pracy i odpowiednich udogodnień dla pracowników”. Excerpt: Heidi Alexander pełniąca funkcję minister transportu w rządzie Labour stwierdziła, iż jest „skłonna zatwierdzić” rozbudowę londyńskiego lotniska Gatwick. ### Paczka za granicę – co jest niezbędne do wysyłki i jakie są sposoby nadania? Wysyłka paczek za granicę jeszcze nigdy nie była tak prosta i dostępna. Współczesne technologie i rozwinięta sieć logistyczna pozwalają na szybkie i wygodne przesyłanie paczek do różnych części Europy. Jednym z liderów w tej dziedzinie jest firma InPost, która umożliwia nadawanie przesyłek międzynarodowych w wygodny sposób, przez Paczkomat® oraz PaczkoPunkt. Poniżej znajdziesz szczegółowe informacje na temat tego, jak przygotować paczkę do wysyłki za granicę, jakie są dostępne kierunki oraz jak przebiega cały proces nadawania. Do jakich krajów możesz wysłać paczkę przez Paczkomat® InPost? InPost umożliwia nadawanie przesyłek międzynarodowych do wybranych krajów europejskich. Są to: Belgia – Kraj o doskonałej infrastrukturze logistycznej, zapewniający szybkie doręczenia paczek na terenie całego kraju. Francja – Z możliwością dostawy do dużych miast takich jak Paryż, Lyon czy Marsylia, a także mniejszych miejscowości. Hiszpania – Oferująca szeroką sieć punktów odbioru paczek, obejmującą nie tylko Madryt i Barcelonę, ale również inne regiony kraju. Holandia – Znana z nowoczesnych rozwiązań logistycznych, umożliwiająca szybkie dostawy do miast takich jak Amsterdam, Rotterdam czy Utrecht. Luksemburg – Małe, ale strategicznie położone państwo z wydajnym systemem dostaw. Portugalia – Szeroka sieć odbiorców w Lizbonie, Porto i innych regionach kraju. Włochy – Dostawy do różnych zakątków kraju, od Rzymu po Mediolan czy Neapol. Dzięki rozbudowanej sieci maszyn Paczkomat® i punktów partnerskich w tych krajach, Twoja paczka za granicę dotrze szybko i bezpiecznie do odbiorcy, niezależnie od jego lokalizacji. Mapa Europy – kraje, do których można wysłać paczkę z InPost Jak nadać paczkę za granicę przez Paczkomat®? Proces nadawania przesyłki międzynarodowej za pośrednictwem automatu Paczkomat® jest prosty i intuicyjny. Oto szczegółowe kroki, które należy wykonać: Przygotowanie paczki – Upewnij się, że Twoja przesyłka jest odpowiednio zapakowana i zabezpieczona. Sprawdź wymiary i wagę paczki, aby mieściły się w dopuszczalnych limitach. Nadanie przesyłki – Skorzystaj z platformy Szybkie Nadania lub aplikacji InPost Mobile. Wybierz kraj docelowy, wprowadź dane odbiorcy oraz wybierz odpowiedni Paczkomat® lub PaczkoPunkt w kraju odbiorcy. Opłacenie i etykieta – Po wprowadzeniu wszystkich danych opłać przesyłkę online. Otrzymasz etykietę nadawczą, którą należy wydrukować i umieścić na paczce. Jeśli wybierzesz opcję nadania bez etykiety, otrzymasz kod nadania do wpisania na paczce. Umieszczenie paczki w maszynie Paczkomat® – Udaj się pod wybrany Paczkomat® i postępuj zgodnie z instrukcjami na ekranie, aby umieścić paczkę w skrytce. Co warto wiedzieć przed wysyłką? Wymiary i waga paczki Maksymalna waga przesyłki to 25 kg, a dostępne gabaryty to: Gabaryt A: 8 x 38 x 64 cm Gabaryt B: 19 x 38 x 64 cm Gabaryt C: 39 x 38 x 64 cm Zawartość paczki Przed nadaniem paczki upewnij się, że jej zawartość nie znajduje się na liście przedmiotów zabronionych do wysyłki w danym kraju. Unikniesz w ten sposób problemów z dostawą lub ewentualnych opłat celnych. Jak zamówić paczkę za granicę przez Paczkomat® InPost Korzyści z korzystania z usług InPost Wybierając InPost do wysyłki paczek za granicę, zyskujesz: Wygodę – Możliwość nadania paczki o dowolnej porze przez dowolny i całodobowy Paczkomat®. Szybkość – Krótkie terminy dostawy, np. 3 dni robocze do Holandii. Śledzenie przesyłki – Pełna kontrola nad przesyłką dzięki systemowi monitorowania online. Konkurencyjne ceny – Atrakcyjne stawki za przesyłki międzynarodowe, zaczynające się już od 28,99 zł. Podsumowanie Wysyłka paczki za granicę przez Paczkomat® InPost to nowoczesne, szybkie i wygodne rozwiązanie dla osób prywatnych i firm. Dzięki prostej procedurze nadawania, atrakcyjnym cenom oraz możliwości śledzenia przesyłki, masz pewność, że Twoja paczka dotrze bezpiecznie do odbiorcy w jednym z dostępnych krajów europejskich. Skorzystaj z usług InPost i ciesz się bezproblemową wysyłką międzynarodową! Wyślij paczkę za granicę Excerpt: Poznaj prosty sposób na wysyłkę paczki za granicę z InPost! Nadawaj przesyłki do Europy przez Paczkomat® lub PaczkoPunkt – szybko, wygodnie i bez stresu. ### Blind Date in Poland Refusing to refer to its serving staff as handicapped, blind, visually impaired or whatever the “politically correct” term is, Dans le Noir? (translated as ‘In the Dark?’) is the place where those who cannot see have been given a sense of purpose. Relishing in their newfound “usefulness,” they become the guides and we the blind. Originally launched in Paris, with franchises in London and Moscow, 150,000 people have already visited the London and Paris locations. For a limited time, the restaurant is open in Warsaw “because this cosmopolitan city is the capital of the leading country of ‘New Europe,’” the concept has been called “challenging” and “the most surreal experience I have ever had.” Indeed, that it is. And much, much more. A Sensorial Adventure So. What exactly is Dans le Noir? Definitely not complete sensorial deprivation since, by virtue of being deprived of sight, other senses are enhanced, which is the aim of the concept: “the awakening of largely dormant senses. we suddenly become aware that vision preconditions all our sensations in life.” Under this premise, Dans le Noir? urges us to close our eyes and “see” without distinction for race, colour, age or handicap.“This particular situation, where we cannot see or be seen by others, radically transforms how we relate to (people).” ides aiming for a sense of true conviviality where communication becomes more spontaneous, more intense and more real, the concept also urges us to raise our awareness and hopefully to become more sensitive and humane toward the physically impaired by becoming temporarily blind ourselves. Our sense of touch is immediately enhanced, as we, the newly blind, must place our hand over the right shoulder of the person in front of us beforebeing guided to table. Thus the texture of a shirt or the roundness of a shoulder that would’ve otherwise been unnoticed, becomes “tactically” imprinted in the mind. Otherwise unremarked smells become sharply defined and clearly distinguishable one from the other. Stepping behind the first curtain, I became suddenly aware of our guide’s perfume (Gaja, our guide throughout the experience, is not completely blind yet, though she suffers from a progressive deterioration of the eye called Retinitis Pigmentosa that eventually will deprive her of her eyesight). After the second curtain, I began smelling the food and could actually feel my nostrils flaring as I identified each nuance, each texture, and even the warmth of the dishes being served. Layered onto this olfactory overload was the din of conversation and laughter. The sense of optimism and spontaneity that I could detect in the patrons’ voices became the beacon that pulled me toward my table. A Touching Experience Beneath my hand, Gaja guided us confidently through the dark as we meandered across the dining hall. At intervals she asked us how we were doing, and the joyousness in her voice was reassuring. Upon reaching our table, Gaja unself-consciously took my hand to place it on the back of a chair. I sat and reached with my hand to touch the thigh of the person sitting next to me. “I’m here,” she said, seemingly not alarmed because I had just touched her leg. Next, I placed my hands on the table to locate the silverware, napkin, glasses and bread basket, then reached across to take my friend’s hands in mine. “I’m here,” I said, smiling broadly. I could feel her smiling back at me when she squeezed my hands. From then on, we had to rely on our sense of touch, of smell, of hearing, to get our bearings. When the food arrived, I was surprised by how distinctively everything tasted. Upon our arrival, we were given three choices: Polish Menu, Gourmet Menu or Discovery Menu. Gourmet I didn’t choose because it consists of a starter, two entrees, and dessert. My friend went for Discovery and I tried the Polish Menu. For starters, I got a smoked salmon salad with herring cream and tapioca over a bed of beets, tomato and cucumber, very tasty and fresh, though I found the salmon a little bit too salty. For my main course, I was offered a filet of baked perch with mushroom sauce, baked potatoes with beet cream, string beans and cabbage. My friend had a meat dish and found it satisfying and very tasty. As food is normally such a visual experience, it was disconcerting not being able to see what I ate, but the way everything tasted more than compensated for that, except it was sometimes hard to cut things or put them on my fork —at least twice I put an empty fork in my mouth. After dessert, which for me was a very generous slice of apple pie with rhubarb and cinnamon sauce, vanilla ice cream, and strawberry and kiwi tarts, we lingered in the dark for several moments waiting for Gaja, who returned to deliver us back into the light. Being able to see again was at the same time shocking and comforting. I walked back into the light feeling that my soul had been uplifted and that I perhaps am a little bit wiser now that I realise how much our eyes can deceive us. Overall, I feel that this was a unique experience; I was seduced by smell, by taste, by the feel of things. My friend told me that she had kept her eyes closed all throughout, then someone else said that he had his eyes open while cutting his food and eating, but afterwards he closed them. I had my eyes open all throughout and even kept my glasses on, which my friend found decidedly funny, but even in the dark lines can be blurred. ### Rozmiary ubrań w UK. Jakie są różnice między Wielką Brytanią, a Polską Rozmiary ubrania i obuwia UK znacząco różnią się od polskich. Czym przede wszystkim różni się "rozmiarówka" obowiązująca w Wielkiej Brytanii, od tej którą mamy w reszcie Europy i w Polsce? Jak oznaczane są rozmiary ubrań w UK? Rozmiary odzieży i rozmiary obuwia w UK należy opanować, by bez problemu dokonywać zakupów na Wyspach. Samo podawanie rozmiarów w calach jest kłopotliwe, dodatkowo istnieją znaczne różnice pomiędzy markami, a także pomiędzy ubraniami danej marki. Odzież sportowa rządzi się swoimi prawami i poza numeryczną rozmiarówką bywa też opisywana rozmiarami literowymi (XXS, XS, S, M, L, XL, XXL). Co warto wiedzieć o brytyjskich rozmiarach ubrań? Najważniejsze różnice w rozmiarach to: rozmiary w UK podawane są w calach, a nie w centymetrach brytyjska numeracja odzieży jest niższa od europejskiej – damska zaczyna się od rozmiaru 6 (polskie 32), a męska mieści się od 36 (europejskie 46) do 52 (odpowiednik 62) bardzo trudno jest dosłownie przełożyć rozmiarówkę UK na europejską i odwrotnie. istnieją znaczne różnice w rozmiarach pomiędzy poszczególnymi markami np rozmiar 12 w Primark i Next może być mniejszy niż rozmiar 10 w H&M. TOPSHOP znany jest w małej i wąskiej rozmiarówki. UWAGA! Biorąc to wszystko pod uwagę warto pamiętać o tym, że różnice w rozmiarach w poszczególnych sklepach mogą być znaczne - celuje w tym chociażby sieć H&M. W związku z czym różnice na przestrzeni danego rozmiaru mogą się różnic w zależności od marki! UK 8 jaki to rozmiar ubrania? Teoretycznie UK 8 jest to polski rozmiar 34, a więc dość mały. Jednak w Wielkiej Brytanii rozmiary są nieco inne. Zawsze warto sprawdzić wymiary odzieży podane w cm, ponieważ rozmiarówka w UK bywa większa. Oznacza to, że 8 UK może bardziej odpowiadać 36 w Polsce. UK 10 i 12 jaki to rozmiar ubrania? W prostym przełożeniu rozmiar UK 10 to jest 36 polskie, a rozmiar UK 12 to polskie 38. Jednak takim przelicznikiem należy się kierować jedynie jako wskazówką. Zawsze najlepiej sprawdzić rozmiary danego producenta przed zakupem. Jeśli kupujemy ubrania przez internet, sugerujmy się bardziej wymiarami odzieży w centymetrach niż rozmiarami. Poniżej prezentujemy porównanie rozmiarów ubrań i butów w UK i Polsce Tabela rozmiarów butów POLSKA 35.5 36 36.5 37.5 38 38.5 39 40 40.5 41 42 42.5 43 44 44.5 WIELKA BRYTANIA 2.5 3.0 3.5 4.0 4.5 5.0 5.5 6.0 6.5 7.0 7.5 8.0 8.5 9.0 9.5 dł. wkładki (cm) 22 22.5 23 23.5 24 24.5 25 25.5 26 26.5 27 27.5 28 28.5 29 Tabela rozmiarów butów dziecięcych POLSKA 27.5 28 28.5 29.5 30 30.5 31 31.5 32 33 34 35 35.5 36 36. 37.5 38 38.5 39 40 WIELKA BRYTANIA 10 10.5 11 11.5 12 12.5 13 13.5 1 1.5 2 2.5 3 3.5 4 4.5 5 5.5 6 6 dł. wkładki (cm) 16.5 17 17.5 18 18.5 19 19.5 20 20.5 21 21.5 22 22.5 23 23.5 23.5 24 24 24.5 25 Przelicznik rozmiarów ubrań damski z UK na polską numerację: POLSKA 32 34 36 38 40 42 44 46 48 WIELKA BRYTANIA 6 8 12 14 16 18 20 22 24 Tabela rozmiarów męskich POLSKA 46 48 50 52 54 56 58 60 62 WIELKA BRYTANIA 36 38 40 42 44 46 48 50 52 A jak wygląda porównanie rozmiarów w Europie i w Wielkiej Brytanii? Porównanie rozmiarów damskich Rozmiar XS S M L XL XXL Europa 32/34 36/38 40/42 44/46 48/50 52/54 Wielka Brytania 4/6 8/10 12/14 16/18 20/22 24/26 Porównanie rozmiarów męskich Rozmiar S M L XL XL XXXL Europa 40/42 44/46 48/50 52/54 56/58 60/62 Wielka Brytania 34/36 (góra) 38/40 (góra) 42/44 (góra) 46/48 (góra) 50/52 (góra) 54/56 (góra) Zamawiając ubrania przez internet zawsze warto sugerować się wymiarami odzieży podawanymi przez producenta bardziej niż samym rozmiarem. Excerpt: Rozmiary ubrania i obuwia UK znacząco różnią się od polskich. Czym różni się "rozmiarówka" obowiązująca w Wielkiej Brytanii, od tej którą mamy w reszcie Europy i w Polsce? ### Polish Express patronem startu ekipy Fól Inglisz na Złombol 2025 Redakcja Polish Express objęła swoim patronatem medialnym start ekipy Fól Inglisz w rajdzie Złombol 2025. Zapraszamy do udziału w akcji charytatywnej i wspieraniu dzieciaków z domów dziecka. Czym jest Złombol? Złombol to kilkudniowy, turystyczny, etapowy rajd charytatywny. Jest on organizowany od 2007 roku. Tym, co czyni go wyjątkowym, jest fakt, iż dopuszczane do startu są wyłącznie konkretne samochody. Jakie? Takie, które były produkowane i projektowane w dawnym bloku wschodnim oraz związane koncepcyjnie i technicznie z tym właśnie okresem. Całej imprezie przyświeca charytatywna idea. Uczestnicy rajdu zbierają pieniądze na dzieci z domów dziecka. „Sprzedają” powierzchnię na swoich samochodach w zamian za darowizny. Następnie środki te przekazywane są potrzebujące dzieciaki. Dodajmy, iż dopuszczenie do startu wiążę się z zebraniem minimalnej kwoty, a załogi startują na własny koszt. O celach zbiórka można przeczytać na oficjalnej złombolowej stronie. Dodajmy, iż przez 19 lat trwania Złombol na swoje cele zebrał ponad 18 milionów złotych! Polish Express patronem startu ekipy Fól Inglisz na Złombol 2025 (fot: Fól Inglisz) Fól Inglisz po raz trzeci W tym roku Złombol zawita do Turcji. Pod szyldem „The Transcontinental Black Sea Edition” rajd ruszy 5 lipca na Stadionie Śląskim, a metę ma w Giresun (09.07-10.07.2025), „miejscu, gdzie góry spotykają się z morzem”. „Trzy tysiące kilometrów trasy prowadzi nas głęboko w interior Turcji z dala od utartych szlaków turystycznych” - jak czytamy w oficjalnej zapowiedzi imprezy. Redakcja Polish Express objęła swoim patronatem medialnym start ekipy Fól Inglisz w Złombolu 2025. Dla tej ekipy będzie to już trzeci rajd tego typu. Portugalia, Norwegia, a teraz Turcja Jaki Fól Inglisz ma plan na Turcję? Dystans wynosi co najmniej 8100 km, a w założeniach zespół chce zebrać 25 tys. PLN. „100% wyjazdu pokrywamy z własnych środków, więc każdy grosik czy pensik trafi na rzecz fundacji” - jak pisze na stronie zbiórki ekipa Fól Inglisz. Jeśli chce wesprzeć, to zapraszamy - klikajcie ten link. Polish Express patronem startu ekipy Fól Inglisz na Złombol 2025 (fot: Fól Inglisz) Zapraszamy również do wywiadu z Jordanem Jurgielem stojącym na czele ekipy Fól Inglisz. Doświadczeni złombolowicze Polish Express: Na początku powiedz coś więcej o Fól Inglisz. Kto tworzy ekipę? Skąd wzięła się u Ciebie, u Was, miłość do motoryzacyjnych „gruzów"? Jakie były Wasze początki? Jordan Jurgiel: Aktualnie jest nas czterech. Jordan Jurgiel to kapitan i frontmen. Formalny właściciel naszej karetki o imieniu Felicita. Od 19 lat zamieszkały na Wyspach. Lubię po prostu mieć samochód inny niż wszyscy. Śmieje się, że kiedy wszyscy jeździli w Polsce dużymi Fiatami, Polonezami i maluchami, to mój tata jeździł Audi. Teraz wszyscy moi znajomi jeżdżą Audi, a ja - Polonezem. Jestem również właścicielem kilku innych pojazdów wschodnioeuropejskich takich, jak UAZ, Skoda czy nasz Maluszek. Mateusz Ciborowski vel Stefan - zamieszkały na stale w Polsce. Nadworny mechanik i główny kierowca. Kierownicę jest mu naprawdę ciężko wyrwać z rąk. Jest on również jednym z poprzednich właścicieli karetki, którą w 2016 roku pojechał na swój pierwszy Złombol na Sycylię. To właśnie on znalazł mnie w internecie po kilku latach. Od słowa do słowa zostaliśmy serdecznymi przyjaciółmi. Artur Kryszczuk pseudonim Agent. Z wykształcenia również mechanik, ale przede wszystkim nasz czołowy człowiek od zdobywania wpłat na dzieciaki. W zeszłym roku zasłynął świeczkami sojowymi w kształcie samochodów z epoki minionej. To w dużej mierze dzięki niemu osiągnęliśmy drugi wynik wśród ponad 800 ekip na rajdzie. Jest on również weteranem Złombolu z lat poprzednich. Ostatnim załogantem jest Marcin Rejowski vel Pan Maruda. Najświeższy nabytek, również z Polski. Cichy i bardzo spokojny, zawsze troszkę w cieniu. Ale jak trzeba było pomoc innej ekipie przeszczepić silnik do innego Poloneza w terenie, stanął na wysokości zadania. Dokonali tego z Mateuszem w siedem godzin. „100% kasy idzie na dzieciaki” Skąd wzięła się w ogóle pomysł na udział w Złombolu? Jordan Jurgiel: Myślę, że w każdym, siedzi chęć przeżywania nowych przygód. Jednak napędza nas tak naprawdę idea Zlombolu - 100% kasy idzie na dzieciaki. Jesteśmy już wszyscy poza okresem młodości jako takiej. Ta dwutygodniowa odskocznia jest dla nas resetem od szarości dnia codziennego. To będzie trzeci Złombol dla Fól Inglisz. Jak wspominacie dwie poprzednie edycje? Jak wyglądały starty w Portugalii i Norwegii? Jordan Jurgiel: Nie da się tych dwóch krajów porównać. Każdy był wyjątkowy w jakiś sposób. Jednak głównym wyznacznikiem była chyba bezawaryjność samochodu. Mieliśmy minimalne przygody typu wylany cylinderek hamulcowy, czy tam otwarta maska na M25 pod Londynem. (fot: Fól Inglisz) (fot: Fól Inglisz) Na jakim etapie znajdują się przygotowania ekipy Fól Inglisz do rajdu, który odbędzie się w tym roku w Turcji? Jordan Jurgiel: Ponieważ Felicita jest często gęsto używana na co dzień, jest w stałej gotowości do jazdy. Jednak jak to w starszym aucie, zawsze jest coś do zrobienia. W tym roku Polonezik na własnych kolach wyruszył już 15 lutego do Polski na poprawki. Największą będzie chyba silnik z turbo i dospawanie ogona w postaci haka holowniczego. Wspomnę też zakup oraz remont malej przyczepki na bagaże. Historia Felicity Powiedz coś więcej o samochodzie, którym będzie jechać. Czemu padło akurat na Poloneza? Jakim konkretnie modelem spróbujecie pokonać tureckie bezdroża i nie tylko? Jordan Jurgiel: Historię Poloneza naszego znamy chyba od jego wyjazdu z fabryki. Felicita najpierw pracowała w prywatnej klinice, jako sanitarka transportowa. Po odejściu ze służby odkupił ją jej kierowca. Pomogła mu zbudowaniu jego dom, wożąc materiały budowlane. Właśnie od niego kupił ją Mateusz i w kilka dni przygotował do jazdy na Sycylię. Po tym epizodzie trafiła do Krakowa, skąd wziąłem ją, żeby mieć czym wrócić do UK. Akurat moje „cywilne” auto zaniemogło w czasie wakacji w Polsce. Tę trasę pokonała bez zająknięcia w roku 2018. Później były mniejsze i większe imprezy charytatywne i około samochodziarskie, aż do czasu spotkania czołowego z vanem na wąskiej drodze. Odbyliśmy walkę z ubezpieczycielem o niespisanie jej na straty. Historyczny już przylot Mateusza i naprawa wszystkiego na podjeździe jakoś tak się zgrały z ogłoszeniem celu Złombola na Portugalię. Od tego momentu możecie obejrzeć na fanpage’u nasze dalsze losy. Felicita jest pojazdem tak wdzięcznym i wręcz legendarnym, że po prostu teraz już chyba nie wypada nam jej zmienić na nic innego. Fól Inglisz kojarzy się momentalnie z Polonezem Caro Plus w kolorze piasku pustyni… (fot: Fól Inglisz) (fot: Fól Inglisz) Czego najbardziej się obawiacie przed startem? Na co będzie zwracać szczególną uwagę? Jakie doświadczenia wynieśliście z poprzednich rajdów? Jordan Jurgiel: Nie ruszamy z żadnymi obawami. Mamy doświadczenie. Działamy zawsze bez indywidualnego planu na każdy dzień, co dodaje przygodzie ze Złombolem pewnej nutki niepewności. Nauczyliśmy się, że jesteśmy naprawdę fajnie i zgranym zespołem. Warto też pomagać innym zespołom. Dołączają do nas dwa inne Polonezy, a konkretnie ekipy Konieckie Orciari i Locos Papis, wiec na postojach będzie nas już co najmniej ośmioro. Redakcja trzyma kciuki za Fól Inglisz Cała redakcja „Polish Express” trzyma za Was kciuki. Czego Wam życzyć? Jordan Jurgiel: Życzcie nam tyle samo lub mniej małych awarii w trakcie rajdu. I żeby most wreszcie przestał wyć. Każdego roku wydaje niepokojące dźwięki, mimo że go zmienialiśmy. To czyni jazdę, mniej cywilizowaną, niż być powinna. No i żeby zbiórka na www.siepomaga.pl/folinglisz pobiła zeszłoroczny rekord! Excerpt: Całej imprezie przyświeca charytatywna idea. Uczestnicy rajdu zbierają pieniądze na dzieci z domów dziecka. ### Ujawniono, jaki odsetek rodzin w Niemczech jest dwujęzycznych Dane Federalnego Urzędu Statystycznego (Destatis) ujawniły, jaki w Niemczech jest odsetek rodzin dwujęzycznych. A jaki tych, w których mówi się wyłącznie w języku niemieckim. Destatis przeprowadziło mały cenzus dotyczący używanych w gospodarstwach domowych języków. Wynika z niego, że w Niemczech jest 17 proc. rodzin dwujęzycznych. Korzystają one w domu z języka niemieckiego i innego do komunikacji. Dwujęzyczne rodziny w Niemczech 21 proc. dwujęzycznych gospodarstw domowych w Niemczech stwierdziło, że język niemiecki jest u nich językiem dominującym. Natomiast 79 proc. przyznało, że przez większość czasu mówi w innym języku niż niemiecki. Co więcej, ostatnie dane sugerują, że ponad jedna czwarta populacji niemieckiej ma pochodzenie imigracyjne. Wyniki małego cenzusu opublikowano 21 lutego w związku z Międzynarodowym Dniem Języka Ojczystego. Mały cenzus w Niemczech ujawnił, jaki jest procent rodzin dwujęzycznych / fot. pixabay Jak wykazało badanie – 6 proc. gospodarstw domowych nie mówi w ogóle po niemiecku w domu. Odsetek ten był wyższy wśród tych rodzin, które względnie niedawno przybyły do Niemiec. 24 proc. z nich w ogóle nie używało języka niemieckiego w domu. Natomiast obok języka niemieckiego najczęściej w domu mówiono po turecku (14 proc.), rosyjsku (12 proc.) i arabsku (9 proc.). Wpływ na edukację dzieci Niedawno pisaliśmy, jak brak języka niemieckiego i dwujęzyczność w domach w Niemczech wpływa na naukę dzieci. Z badania przeprowadzonego wśród 880 000 osób poniżej 18. roku życia wynika, że osoby dorastające w domach, w których nie mówi się po niemiecku, mają o połowę mniejsze szanse na dostanie się do gimnazjum niż dzieci niemieckojęzyczne. W rezultacie 20,1 proc. dzieci z rodzin, które nie są niemieckojęzyczne, uczęszcza do gimnazjum. W porównaniu z 40,9 proc. dzieci z rodzin niemieckojęzycznych. Sytuacja ta dotyczy wielu dzieci dorastających w rodzinach, w których rodzice są imigrantami i nie mówią w domu po niemiecku. Excerpt: Dane Federalnego Urzędu Statystycznego (Destatis) ujawniły, jaki w Niemczech jest odsetek rodzin dwujęzycznych. ### Kontrole Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w sklepach Home Office (Ministerstwo Spraw Wewnętrznych) zapowiada zaostrzenie działań przeciwko nielegalnemu zatrudnieniu w UK. Kontrole urzędników odbywają się w sklepach i małych firmach. Co grozi właścicielom wykorzystującym nielegalną pracę imigrantów? W Wielkiej Brytanii nielegalna praca imigrantów to duży problem. Często ludzie Ci pracują znacznie powyżej swoich sił, są wykorzystywani, a płace nie pozwalają na godne życie. Patologia na rynku pracy nielegalnych imigrantów to jednak nie tylko kwestia upraw warzyw czy owoców, fabryk. Home Office przeprowadza kontrole w sklepach i małych firmach i tam równie często napotyka na nieprawidłowości. Kontrole Home Office w sklepach - co wykazały? Kontrole przeprowadzane przez brytyjskie Home Office w sklepach ujawniają przypadki nielegalnego zatrudnienia. Inspekcje są prowadzone przez zespół ds. egzekwowania imigracji. Ich celem jest eliminowanie nielegalnego zatrudnienia oraz ukrócenie nadużyć związanych z nieuregulowanym statusem pracowników. Funkcjonariusze Home Office odwiedzają sklepy, restauracje i inne punkty handlowe. Skrupulatnie sprawdzają dokumenty pracowników oraz legalność ich pobytu w Wielkiej Brytanii. Nielegalni pracownicy “wykonywali drobne prace za kieszonkowe” Jednym z wykrytych przypadków było zatrudnienie osób bez prawa do pracy. Właściciele sklepów tłumaczyli jako „pomocników” otrzymujących jedynie kieszonkowe za swoje usługi. To typowa strategia obrony stosowana przez przedsiębiorców przyłapanych na nielegalnym zatrudnianiu imigrantów. W innych przypadkach wykazano, że nielegalni pracownicy byli zatrudniani na czarno, często bez żadnej umowy, za stawki znacznie niższe niż minimalne wynagrodzenie, co pozwalało właścicielom sklepów ograniczać koszty. Niektóre firmy stosowały również fikcyjne kontrakty lub zatrudniały osoby na cudze dokumenty. Co grozi właścicielom sklepów i małych firm za zatrudnianie pracowników bez zezwolenia? Zatrudnianie nielegalnych pracowników może wydawać się dla przedsiębiorców opłacalnym rozwiązaniem, zwłaszcza w sektorze handlu detalicznego i gastronomii. Jednak konsekwencje takich działań mogą być dotkliwe. Home Office regularnie przeprowadza kontrole w sklepach i lokalach usługowych. Funkcjonariusze ujawnili tysiące nieprawidłowości. Konsekwencje takich działań są surowe – grzywna do 60 000 funtów za dwóch nielegalnych pracowników, a także ryzyko cofnięcia licencji na sprzedaż alkoholu czy kara więzienia do 5 lat. Dlaczego pracodawcy decydują się na nielegalnych pracowników? Dwie strony medalu Zatrudnianie nielegalnych pracowników – wyrachowana chytrość czy konieczność wynikająca z realiów rynku? Każdy kij ma dwa końce, a medal dwie strony. Z jednej strony, kontrole Home Office są niezbędne. Ujawniają patologie, eliminują przypadki współczesnego niewolnictwa i nieuczciwych pracodawców, którzy wykorzystują pracowników jak tanią siłę roboczą. Ale czy można patrzeć na ten problem tylko w czarno-białych barwach? Kontrole w sklepach wykazały wiele nieprawidłowości. fot. gettyimages.com Wielu właścicieli małych firm w Wielkiej Brytanii boryka się z ogromnymi kosztami zatrudnienia: podatkami, składkami na ubezpieczenie, regulacjami i formalnościami, które sprawiają, że legalne zatrudnienie staje się wręcz luksusem. Często wybór jest brutalnie prosty – zatrudnić kogoś „na czarno” i utrzymać firmę przy życiu, czy działać zgodnie z przepisami i w efekcie nie móc pozwolić sobie na dodatkową parę rąk do pracy. Gdyby mali przedsiębiorcy musieli płacić wszystkie należności, zamiast dwóch pracowników mogliby zatrudnić jednego – czy to wciąż byłoby opłacalne? Czy więc same kontrole wystarczą, czy może konieczna jest głębsza reforma rynku pracy, deregulacja i ulgi. Zmiany, które pozwolą małym firmom działać uczciwie, a jednocześnie przetrwać? Excerpt: Home Office (Ministerstwo Spraw Wewnętrznych) zapowiada zaostrzenie działań przeciwko nielegalnemu zatrudnieniu w UK. Kontrole urzędników odbywają się w sklepach i małych firmach. Co grozi właścicielom? ### Jak oglądać Formułę 1 za darmo z VPN w 2025 roku. Streaming i kalendarz publikacja przygotowana dla partnera Wyścigi Formuły 1 są jednymi z najbardziej ekscytujących wydarzeń sportowych na świecie, przyciągające miliony fanów każdego sezonu. Sezon 2025 zapowiada się niezwykle emocjonująco, z nowymi torami gdzie odbędą się rywalizacje i transferami kierowców, w tym przejściem brytyjskiego kierowcy, Lewisa Hamiltona do Ferrari. Jednak oglądanie F1 na żywo może być skomplikowane ze względu na blokady regionalne. Na szczęście istnieje rozwiązanie - Surfshark VPN. Dzięki VPN Surfshark możesz oglądać Formułę 1 online z dowolnego miejsca na świecie, unikając ograniczeń geograficznych i ciesząc się transmisjami w najlepszej jakości. Poniżej znajdziesz odpowiedź jak to zrobić! Gdzie oglądać Formułę 1 na żywo Aby śledzić wszystkie wyścigi Formuły 1 na żywo, warto wiedzieć, jakie platformy oferują transmisje i jakie są ich ceny. Sky Sports F1 (Wielka Brytania) Cena: od 43 GBP miesięcznie Dostępność: tylko w Wielkiej Brytanii Opis: Pełne transmisje wszystkich sesji treningowych, kwalifikacji i wyścigów. F1 TV Pro (Globalnie) Cena: 79.99 USD rocznie Dostępność: dostępne w wybranych krajach (wymaga VPN w niektórych regionach) Opis: Oficjalna platforma F1 z transmisjami na żywo, powtórkami i ekskluzywnymi materiałami. DAZN (Hiszpania, Niemcy, Japonia) Cena: 12.99 EUR miesięcznie Dostępność: tylko w krajach, gdzie usługa jest dostępna Opis: Transmisje na żywo oraz materiały na żądanie. Kalendarz Grand Prix Formuły 1 na 2025 rok Data Grand Prix Tor 16 marca Australia Albert Park 6 kwietnia Japonia Suzuka 4 maja Miami Miami International 1 czerwca Hiszpania Barcelona-Catalunya 15 czerwca Kanada Montreal 29 czerwca Austria Red Bull Ring 5 października Singapur Marina Bay 23 listopada Las Vegas Strip Circuit 7 grudnia Abu Dhabi Yas Marina Zespoły Formuły 1 w 2025 roku Sezon 2025 przynosi kilka zmian w składach zespołów: Red Bull Racing: Max Verstappen (Holandia), Liam Lawson (Nowa Zelandia) Mercedes-AMG: George Russell (Wielka Brytania), Andrea Kimi Antonelli (Włochy) Ferrari: Charles Leclerc (Monako), Lewis Hamilton (Wielka Brytania) McLaren: Lando Norris (Wielka Brytania), Oscar Piastri (Australia) Aston Martin: Fernando Alonso (Hiszpania), Lance Stroll (Kanada) Alpine: Pierre Gasly (Francja), Jack Doohan (Australia) Jak oglądać F1 z dowolnego miejsca za pomocą VPN? VPN (Virtual Private Network) pozwala na zmianę adresu IP, dzięki czemu możesz uzyskać dostęp do transmisji F1 z dowolnego kraju. Surfshark VPN oferuje szybkie serwery, streaming w 4K i brak ograniczeń geograficznych. Jak skonfigurować VPN do oglądania F1? Pobierz i zainstaluj Surfshark VPN. Uruchom aplikację i zaloguj się. Wybierz serwer w kraju, gdzie F1 TV jest dostępne. Połącz się i ciesz się transmisją na żywo! Dlaczego warto korzystać z VPN do oglądania F1? Bezpieczne i prywatne streamowanie. Streaming w 4K HD bez buforowania. Unikanie blokad regionalnych. Możliwość korzystania na nieograniczonej liczbie urządzeń. odbierz zniżkę Jak oglądać F1 na żywo w różnych krajach? Niemcy Gdzie oglądać: Sky Deutschland, DAZN Cena: od 17.99 EUR miesięcznie Tor: Hockenheimring (brak w kalendarzu 2025) Austria Gdzie oglądać: ServusTV, ORF Cena: darmowe transmisje (może wymagać VPN) Tor: Red Bull Ring USA Gdzie oglądać: ESPN, F1 TV Pro Cena: wymaga subskrypcji Tor: Miami, Austin, Las Vegas Kanada Gdzie oglądać: TSN, RDS Cena: od 19.99 CAD miesięcznie Tor: Montreal Francja Gdzie oglądać: Canal+ Cena: od 20.99 EUR miesięcznie Tor: Circuit Paul Ricard (brak w kalendarzu 2025) Brazylia Gdzie oglądać: Band, F1 TV Pro Cena: darmowe transmisje Tor: Interlagos Hiszpania Gdzie oglądać: DAZN Cena: 12.99 EUR miesięcznie Tor: Barcelona-Catalunya Przewodnik na sezon 2025 Oglądanie Formuły 1 w 2025 roku nigdy nie było tak łatwe, niezależnie od tego, gdzie się znajdujesz. Dzięki różnym platformom streamingowym, a przede wszystkim VPN-owi, możesz cieszyć się każdym wyścigiem w najwyższej jakości bez ograniczeń geograficznych. Korzystając z Surfshark VPN, nie tylko zapewniasz sobie swobodny dostęp do transmisji, ale również zyskujesz większą prywatność, bezpieczeństwo oraz możliwość uniknięcia blokad regionalnych i ukrytych opłat. Dodatkowo, dzięki wysokiej liczbie serwerów w ponad 100 krajach, masz gwarancję stabilnego i szybkiego połączenia, niezależnie od wybranego miejsca oglądania. Jeśli chcesz mieć pewność, że nie przegapisz żadnego wyścigu Formuły 1 w sezonie 2025, już teraz zaopatrz się w odpowiednie narzędzia. Zapisz sobie ten artykuł jako przewodnik po Formule 1 na sezon 2025, aby mieć zawsze pod ręką wszystkie najważniejsze informacje. Surfshark Uwaga: Korzystanie z usług Surfshark w jakichkolwiek nielegalnych działaniach jest surowo zabronione i narusza warunki świadczenia usług. Upewnij się, że korzystanie z Surfshark do określonych działań jest zgodne z wszystkimi obowiązującymi przepisami prawa oraz regulaminami dostawców usług i stron internetowych, do których uzyskujesz dostęp za pomocą Surfshark Excerpt: Nie przegap żadnego wyścigu Formuły 1 w 2025 roku! Sprawdź, gdzie oglądać F1 na żywo, poznaj kalendarz i zespoły, a VPN pozwoli Ci ominąć blokady regionalne! ### BBC about Poles in the UK 'I don't miss Poland because I've made a home here' BBC present Poles living in the UK. Since Poland joined the EU in 2004, over 70,000 Polish nationals have settled in Yorkshire and the Humber. It makes the third-largest foreign-born group in the UK. The article explores how Polish migrants have integrated into British society over the past two decades. Several individuals share their migration experiences. Maciej Bujakowski, a chef who arrived in 2005, built a successful career in Harrogate, running multiple businesses. Lukasz and Wioletta Garbacik, who initially planned to stay temporarily, now have a family in Doncaster, where the Polish community is thriving with churches and schools preserving Polish heritage. Aleksandra Wilińska, who arrived in 2015, transitioned from warehouse work to becoming a mortgage advisor, highlighting the UK as a land of opportunity. Despite economic challenges and concerns about rising anti-immigrant sentiment post-Brexit, many Poles feel at home in the UK and have no plans to return to Poland. The article also features Dorota Spilman, who moved to North Yorkshire after falling in love with a local farmer, emphasizing the personal and cultural ties formed through migration. Overall, the article reflects on the resilience, work ethic, and contributions of Polish migrants, as well as the evolving challenges they face in modern Britain. Full article here. ### Boris Johnson oferuje swoim fanom uściśnięcie dłoni w cenie 121 GBP W ramach wydarzenia pod szyldem „An Evening with Boris Johnson” były brytyjski premier i burmistrz Londynu oferuje udział w spotkanie z jego osobą. Każdy jego uczestnik będzie mógł uścisnąć dłoń Borisa Johnsona, zrobić sobie z nim zdjęcie i wymienić kilka słów. Kariera polityczna Borisa Johnsona dobiegła końca. W połowie 2023 roku niegdyś czołowy polityk Partii Konserwatywnej podjął decyzję o rezygnacji z pełnienia mandatu posła do parlamentu. Utrzymywał wówczas, że padł ofiarą po-brexitowego „polowania na czarownice” po Brexicie. Postrzegał siebie jako ofiarę afery Partygate, a nie sprawcę. Ten brytyjski polityk nie daje o sobie zapomnieć W jaki sposób były premier odnalazł się po zakończeniu kariery politycznej? Trzeba przyznać, że świetnie sobie radzi, ale jako... celebryta. Skutecznie nie daje o sobie zapomnieć. Johnson dba, aby nie brakowało o nim wiadomości w mediach. A to staje się członkiem redakcji GB News, a to wyproszą go z lokalu wyborczego, bo... zapomniał wziąć ze sobą ważnego dokumentu tożsamości. Teraz, znów jest o BoJo głośno... 2 września 2025 roku w Usher Hall w szkockim Edynburgu odbędzie się wydarzenie pod szyldem „An Evening with Boris Johnson". W założeniach jest to event przeznaczony dla fanów i zwolenników polityka. W planach jest jego przemówienie oraz sesja tzw. "meet and greet". W jej ramach każdy uczestnik tego wydarzenia będzie mógł podejść do Borisa, wymienić z nim kilka słów, uścisnąć dłoń i zrobić sobie zdjęcie. Ot, celebryta spotyka się z maluczkimi. Rzecz jasna, nie za darmo, tylko za odpowiednią opłatą. Ile trzeba zapłacić za spotkanie z Borisem Johnsonem? Bilety na główne wydarzenie kosztują od 53,90 GBP do 159,90 GBP. Za osobiste spotkanie w ramach "meet and greet" pobierana jest jednak dodatkowa opłata. Wynosi ona 121,25 GBP. Natomiast w opisie wydarzenia możemy przeczytać, iż to Boris Johnson jest odpowiedzialny za doprowadzenie Partii Konserwatywnej do „nadzwyczajnego zwycięstwa wyborczego”. To właśnie ten polityk przeprowadził Wielkiej Brytanii „przez najciemniejsze dni pandemii”. Ma także na swoim koncie „przełamanie politycznego i parlamentarnego impasu” wywołanego przez Brexit. Boris Johnson oferuje swoim fanom uściśnięcie dłoni w cenie 121 GBP (fot: Getty Images) Ostre słowa byłego premiera wobec Donalda Trumpa Dodajmy, iż były premier pozostaje aktywny w temacie wojny na Ukrainie. Na spotkaniu na zorganizowanego przez Fundację Wiktora Pinczuka 24 lutego 2025 roku, Boris Johnson porównał Winstona Churchilla do Wołodymyra Zełenskiego. - Churchill postępowałby tak samo, jak Zełenski. I nie przebierałby w słowach pod adresem Trumpa - stwierdził były szef brytyjskiego rządu, jak cytujemy za PAP-em. Sam Johnson zdystansował się od amerykańskiej polityk- względem Ukrainy. Zaznaczył, iż obecnie Biały Dom „zaprzecza kursowi (zakładającemu) wsparcie dla Ukrainy". Przypomnijmy, że były lider Partii Konserwatywnej nie ma zwyczaju gryźć się w język. W połowie stycznia 2025 bez ogródek skrytykował Władimira Putina. „Władimir, ty pie****** idioto” - jak powiedział w wywiadzie dla portalu Delfi. Można śmiać się z jego wpadek. Można doceniać jego wyrachowaną kreację polityczną. Trzeba jednak przyznać, że w sprawie wojny na Ukrainie od samego początku Boris Johnson przyjął twarde stanowisko. I ciągle się go trzyma. ### Imigrantowi z UE obniżono czynsz w Holandii. Umowa była nielegalna Sąd w Amsterdamie zadecydował, aby imigrantowi z UE obniżyć czynsz w Holandii z 1850 do 633,58 euro miesięcznie. Powodem było to, że oferowana mu umowa krótkiego najmu okazała się nielegalna. Pewien właściciel nieruchomości w Amsterdamie wynajął 34-metrowe mieszkanie, w pełni umeblowane, z rowerem i sprzątaniem dwa razy w tygodniu, na podstawie rocznej umowy najmu. Pozwoliło mu to ominąć kontrole czynszu. Zignorował jednak fakt, że umowy tymczasowe stały się nielegalne 1 lipca 2024 roku. Sąd obniżył imigrantowi czynsz w Holandii Sąd ds. czynszów w Holandii orzekł, że wynajmowana nieruchomość powinna zostać objęta systemem kontroli czynszu. Ponieważ stanowiła ona główne miejsce zamieszkania najemcy i „nie miała nic wspólnego z zakwaterowaniem tymczasowym i turystycznym”. Zgodnie z decyzją sądu obniżono zatem czynsz do maksymalnej kwoty dozwolonej w ramach obecnego systemu punktowego. A także nakazano właścicielowi pokrycie wszelkich kosztów wynikających ze sprawy. W ten sposób obniżono czynsz włoskiemu najemcy z 1850 euro do 633,58 euro miesięcznie. Organizacja zajmująca się prawami lokatorów, Stichting Woon potwierdziła, że wyrok ten jest ważny dla najemców. Ponadto stanowi on ostrzeżenie dla właścicieli nieruchomości, którzy próbują uniknąć kontroli czynszów. Agencja poinformowała, że najemcy powinni być świadomi swoich praw i że zaoferuje pomoc prawną każdej osobie znajdującej się w podobnej sytuacji. Wynajem mieszkań w Holandii / fot. pixabay Sposób na wyższe czynsze Organizacja Stichting Woon stwierdziła, że wykorzystywanie „krótkiego pobytu” jako wymówki do nakładania na najemców wyższych czynszów stwarza niepokojącą sytuację na rynku wynajmu. Umowy dotyczące krótkiego pobytu powinny być przeznaczane na wyjątkowe sytuacje, jak domy wakacyjne lub tymczasowe mieszkania na czas prac remontowych. Orzeczenie sądu ds. czynszów potwierdza zatem, że tego rodzaju umowy można stosować w bardzo ograniczonym zakresie. Władze lokalne w Amsterdamie poinformowały w ubiegłym miesiącu, że zamierzają się rozprawić z właścicielami nieruchomości, którzy pobierają zawyżony czynsz. Robią to wykorzystując nielegalne umowy najmu tymczasowego. Innym trendem, który pojawił się wśród właścicieli nieruchomości jest przeznaczanie mieszkań wyłącznie dla imigrantów. Nieuczciwe praktyki właścicieli nieruchomości Rzecznik grupy praw najemców, Woonbond powiedział, że właściciele nieruchomości pobierają też podwójną prowizję i maskują to definiując jako opłaty administracyjne lub koszty sprzątania. Okazuje się, że jedna na 12 skarg, którymi zajmuje się Woonbond dotyczy właśnie opłat prowizyjnych. A te i tak są tylko wierzchołkiem góry lodowej. Excerpt: Sąd w Amsterdamie orzekł, aby imigrantowi z UE obniżyć czynsz w Holandii z 1850 do 633,58 euro miesięcznie. Okazało się, że wynajmujący próbował ominąć prawo. ### Przepisy związane z Electronic Travel Authorisation zaczynają dotyczyć Polaków Od 5 marca stycznia 2024 roku, w życie wchodzą zmiany w zakresie uzyskania Elektronicznej Autoryzacji Podróży (Electronic Travel Authorisation). Dotyczą one Polaków przyjeżdżających do Wielkiej Brytanii. Na samym wstępie zaznaczamy, że nowe brytyjskie regulacje podróżne już zaczynają dotyczyć Polaków. Przepisy związane z Electronic Travel Authorisation (Elektroniczna Autoryzacja Podróży) w przypadku obywateli RP wchodzą w życie z dniem 2 kwietnia 2025. Od tego dnia, aby przekroczyć brytyjską granicę, konieczne będzie legitymowanie się certyfikatem ETA. Natomiast ubiegać się o jego wydanie będzie można już od 5 marca. Co zmienia się w dniu 5 marca? Od tego dnia Polacy, którzy planują przyjazd do UK, będą mogli aplikować o wydanie ETA. Rzecz jasna, kwestie związane z Elektroniczną Autoryzacją Podróży nie będą dotyczyły tych Polaków, którzy dysponują brytyjskim paszportem, settled status lub tymczasowym settled status. Przepisy związane z Electronic Travel Authorisation - co zmienia się dla Polaków? (fot: Getty Images) Czym jest Electronic Travel Authorisation (ETA)? Program Electronic Travel Authorisation (ETA) został już uruchomiony w październiku 2023. Sukcesywnie będzie obejmował obywateli kolejnych krajów. Na początku konieczność uzyskania Elektronicznej Autoryzacji Podróży dotyczyła obywateli sześciu państw Rady Krajów Zatoki Perskiej (to Arabia Saudyjska, Bahrajn, Katar, Kuwejt, Oman i Zjednoczone Emiraty Arabskie). Z kolei od 8 stycznia 2025 objęto tym obowiązkiem obywateli kolejnych 48 państw - w tym USA, Kanadę, Australię, Japonię, Izrael, Meksyk i Argentynę. Konieczność uzyskania Elektronicznej Autoryzacji Podróży będzie wiązała się ze złożeniem wniosku o uzyskanie pozwolenia na wjazd lub tranzyt do UK. ETA pozostaje ważne przez dwa lata lub do upływu ważności paszportu. Cyfrowy dokument umożliwili odbycie wielokrotnych podróży do UK lub na jednorazowe pobyty do sześciu miesięcy. Będzie można z niego korzystać w celach turystycznych, odwiedzin rodziny i przyjaciół, biznesowych lub aby odbyć studia krótkoterminowe. Pełna lista krajów, które dotyczą już lub w przyszłości będą dotyczyć regulacje ETA, jest pod tym adresem: https://www.gov.uk/guidance/check-when-you-can-get-an-electronic-travel-authorisation-eta Czy Polacy będą potrzebowali ETA, aby wjechać do UK? Jak pisaliśmy powyżej jeszcze nie, ale wkrótce będzie to koniecznością. Wymóg ten pojawi się od 2 kwietnia 2025 roku i będzie dotyczył 34 krajów europejskich, w tym Polski właśnie. Dodajmy, iż kwestie związane z uzyskanie Elektronicznej Autoryzacji Podróży nie będą dotyczyły tych Polaków, którzy dysponują brytyjskim paszportem, settled status lub tymczasowym settled status. Kto nie będzie musiał wyrabiać ETA? Warto zapoznać się z „wyjątkami”, które zestawiono na oficjalnych stronach GOV: https://www.gov.uk/guidance/apply-for-an-electronic-travel-authorisation-eta#who-does-not-need-aneta WAŻNE! ETA nie daje prawa na przebywanie w Wielkiej Brytanii dłużej niż sześć miesięcy. Dzięki niemu nie otrzymuje się pozwolenia na wykonywanie pracy lub samozatrudnienia, nie można ubiegać się o zasiłki czy mieszkać w UK. Polski paszport (fot: Pxhere.com) Ile będzie kosztowała aplikacja w ramach ETA? Początkowo podano, że koszt wydania ETA wyniesie 10 funtów. Jednak jeszcze w styczniu brytyjskie władze zdecydowały się podwyższyć tę stawkę. Koszt wniosku w systemie ETA ma wzrosnąć z 10 funtów do 16 funtów. Do podwyżki dojdzie po tym, jak zatwierdzona zostanie propozycja ze strony Home Office. Wniosek o jego wydanie ETA będzie można złożyć poprzez aplikację UK ETA App lub poprzez dedykowaną stronę internetową. Uzyskanie dokumentu ma zająć do trzech dni roboczych. Szczegółowe informacje na temat procesu uzyskiwania dokumentu znajdują się na pod: https://www.gov.uk/guidance/apply-for-an-electronic-travel-authorisation-eta Co z Electronic Visa Waiver (EVW) i Common Travel Area? Warto również dodać, iż nowy program całkowicie zastąpi obecny program Electronic Visa Waiver (EVW). Wiązał się on z ponoszeniem wyższych kosztów za jednorazową wizytę w UK. Praktycznie może to oznaczać, że wraz z nadejściem roku 2025 ruch bezwizowy do UK przestanie istnieć lub będzie bardzo ograniczony. Program nie będzie dotyczył obywateli brytyjskich i irlandzkich, którzy dzięki Common Travel Area mogą podróżować na Wyspie bez ograniczeń. ETA będzie jednak dotyczyło tych, którzy przyjeżdżają do UK przez Irlandię. Excerpt: Od 8 stycznia 2024 roku w życie wchodzi obowiązek uzyskania Elektronicznej Autoryzacji Podróży (Electronic Travel Authorisation) i uiszczenia odpowiedniej opłaty przed przyjazdem do UK. ### Te dzieci imigrantów gorzej radzą sobie w szkole Jak wynika z badania Niemieckiego Instytutu Ekonomicznego (IW) – dzieci imigrantów, które nie mówią po niemiecku w domu, słabiej sobie radzą w niemieckich szkołach. Dzieci imigrantów, które nie dorastają w niemieckojęzycznych domach, są w niekorzystnej sytuacji. Wykazał to mikrospis przeprowadzony wśród 880 000 osób poniżej 18. roku życia mieszkających w Niemczech. Okazało się, że osoby dorastające w domach, w których nie mówi się po niemiecku, mają o połowę mniejsze szanse na dostanie się do gimnazjum niż dzieci niemieckojęzyczne. Dzieci imigrantów w gorszej sytuacji Okazuje się, że tylko 20,1 proc. dzieci z rodzin, które nie są niemieckojęzyczne, uczęszcza do gimnazjum. W porównaniu z 40,9 proc. dzieci z rodzin niemieckojęzycznych. Sytuacja ta dotyczy wielu dzieci dorastających w rodzinach, w których rodzice są imigrantami i nie mówią w domu po niemiecku. W raporcie IW czytamy: „Nieposługiwanie się językiem niemieckim w domu jest często powiązane z innymi czynnikami. Są nimi pochodzenie rodzinne i niewielkie doświadczenie w instytucjach edukacyjnych lub na rynku pracy”. Dzieci imigrantów powinny integrować się już w przedszkolu / fot. Getty Images Sytuacja dzieci z dwujęzycznych rodzin Badanie IW wykazało także, że dzieci dorastające w dwujęzycznych rodzinach, w których jeden z rodziców mówi w języku niemieckim, również rzadziej uczęszczają do gimnazjum. W porównaniu z dziećmi z niemieckojęzycznych rodzin. Klasa, do jakiej uczęszcza dziecko w szkole, także odgrywa ważną rolę. Z badania wynika również, że 35,8 proc. badanej grupy dzieci obcojęzycznych i 23,8 proc. dzieci dwujęzycznych miało rodziców, którzy nie pracowali lub byli zależni od świadczeń socjalnych. Kluczowa integracja przedszkolna Badanie wykazało też, że integracja w przedszkolu była szczególnie ważna w kontekście dalszej edukacji dzieci. Z oczywistych względów dzieci, które rozpoczęły naukę później, były w gorszej sytuacji z powodu luk w wiedzy. Autorzy raportu wyjaśnili także: - Mniejszy odsetek dzieci z domów, w których nie mówiło się w języku niemieckim i dwujęzycznych uczęszczał do przedszkola niż ich niemieckojęzyczni rówieśnicy. W związku z tym autorzy stwierdzili, że „środki mające na celu społeczną integrację młodych ludzi z rodzin imigrantów nie powinny skupiać się wyłącznie na nauce języka. Ale raczej holistycznie rozwiązywać wszystkie szczególne wyzwania, z którymi się mierzą”. Niemieckie przedszkole - Kita Podobnie jak istnieje wiele różnych typów szkół w Niemczech, tak samo istnieją różne typy przedszkoli (funkcjonujące pod szerszą nazwą – Kita). Podczas gdy niektóre są finansowane ze środków publicznych, inne są prywatne. Niektóre, takie jak Montessori lub Waldorf Kitas, mogą opierać się na określonej koncepcji lub filozofii edukacyjnej. Istnieją również „integrative Kitas”, w których dzieci z niepełnosprawnościami i bez wychowują się wspólnie. Istnieją także dwujęzyczne Kitas, w których nauczanie odbywa się zarówno w języku niemieckim, jak i w drugim języku. Rodzaj wybranej Kita wpływa na rodzaj edukacji wczesnoszkolnej, jaką otrzyma Twoje dziecko, a także na opłaty. Excerpt: Dzieci imigrantów, które nie mówią w języku niemieckim w domu, mają kłopoty w nauce. Kluczowa okazuje się też integracja przedszkolna. ### Nielegalnie importowane słodycze „zalewają” UK Nielegalnie importowane słodycze pojawiają się w dużych ilościach na brytyjskim rynku. Jak można ochronić swoje dzieci? Co rodzice powinni o nich widzieć? Produkty zawierające zakazane na terenie UK dodatki, które łączone są z chorobami nowotworowymi i powodujące problemy behawioralne, są już dostępne w sklepach na Wyspach. Popularność wśród dzieci na tego typu produkty, wspierana jest przez wielu influencerów w mediach społecznościowych. Pierwsze ostrzeżenie w tej sprawie zostało wydane przez Chartered Trading Standards Institute (CTSI). Zwrócono w nim uwagę, na rosnący w Wielkiej Brytanii popyt na amerykańskie słodycze. Stali za nim popularni i wpływowi influencerzy obecni w mediach społecznościowych, nakręcający popularność znanych amerykańskich marek. Nielegalnie importowane słodycze zagrożeniem dla dzieci w UK Brytyjskie organy regulacyjne zwróciły uwagę na ekspozycję kolorowych napojów i słodyczy na TikToku. Przekłada się ona na popyt na tego typu produkty wśród dzieci i młodzieży. Viralowe nagrania „candy hauls” czy unboxingi nierzadko typowo amerykańskich wyrobów sprawiły, że zaczęły się one pojawiać w brytyjskich sklepach. Sklepy przy brytyjskich „high streets” i mniejsze sklepy osiedlowe zaczęły oferować szalenie popularne, ale niezdrowe produkty. Wolumen importu sięga milionów, jak podają brytyjskie media. Następnie grudniu lokalne władze Staffordshire poinformowały, że w ramach projektu pilotażowego finansowanego przez Food Standards Agency skonfiskowano w sklepach 3378 artykułów tego typu o wartości 8500 funtów. Następnie w tym tygodniu council w Manchesterze wydał oświadczenie w tej sprawie. Zaznaczono, że zagrożenie z tej strony jest traktowane „bardzo poważnie”. Z tego powodu w mieście konfiskowane są nielegalne w UK artykuły spożywcze. Ponadto władze lokalne zaapelowały do mieszkańców, aby nie kupowali takich produktów swoim dzieciom. - Dokładamy wszelkich starań, aby chronić konsumentów. Wycofujemy te produkty z lokalnych sklepów i edukujemy ich właścicieli w kwestii zagrożeń – komentował rzecznik lokalnego councilu w Manchesterze. - Jeśli zobaczysz produkt zawierający jeden z zakazanych składników, zgłoś to lokalnym władzom - zaznaczał. Na co muszą uważać rodzice w UK? Tymczasem na oficjalnych stronach Manchester City Council opublikowaną pełną listę zakazanych składników w UK, zestawienie produktów, które „dostały się” do UK oraz spis powiązanych dolegliwości i chorób przez nie powodowanych. Zakazane w Wielkiej Brytanii składniki, na które należy zwrócić uwagę: brominated vegetable oil (BVO) - bromowany olej roślinny E127 (erytrozyna) - oznaczona na produktach w USA jako czerwona 3 olej mineralny – niesie ze sobą ryzyko skażenia innymi związkami, które mogą; powodować powstawanie nowotworów mąka bielona (bleached flour) Ponadto na poniższe składniki zwróć uwagę przy kupowaniu kolorowego napoju lub czegoś słodkiego swojemu dziecku. Mogą one powodować nadpobudliwość. Na opakowaniu powinno znaleźć się ostrzeżenie informujące o tym fakcie: Sunset yellow FCF (E110) - żółcień pomarańczowa (E110) Quinoline yellow (E104) - żółcień chinolinowa (E104) Carmoisine (E122) - karmoizyna (E122) Allura red (E129) - czerwień Allura (E129) Tartrazine (E102) - tartrazyna (E102) Ponceau 4R (E124) - czerwień koszenilowa A/pąs 4R Następujące dodatki są dozwolone w żywności, ale nie w napojach: Calcium disodium EDTA (E385) - sól wapniowo-disodowa EDTA (E385): w badaniach na zwierzętach powodowała niekorzystne skutki reprodukcyjne i rozwojowe, a u myszy wykazano, że przyczynia się do raka jelita grubego Erythorbic acid (E315) - kwas erytrobowy (E315) Nielegalnie importowane słodycze „zalewają” UK (fot: Getty Images) Na jakie nielegalnie importowane słodycze z USA zwrócić uwagę? Poniżej znajduje się lista przykładowych produktów importowanych z USA, w których wykryto zakazane dodatki i składniki. Produkty niektórych z tych marek są przeznaczone na rynek brytyjski i spełniają wymogi prawne. W razie wątpliwości, czy mamy do czynienia z amerykańskim, czy brytyjskim produktem, przed zakupem warto dokładnie przyjrzeć się ich składowi: Jolly Rancher Hard Candy Twizzlers Rainbow Twists Fanta Pineapple Hostess Twinkies Jolly Rancher Gummies Original Chewy Lemonhead Mtn Dew Hostess Golden Cupcakes Jolly Rancher Lollipops Lemonhead Original Candy Mirinda Pillsbury Funfetti Cake Mix Swedish Fish Hot Tamales Sunny D Prime Hydration Swedish Fish mini Tropical Cheetos Crunchy Sunny D Orange Strawberry Van Holten's Pickles Twizzlers Strawberry Twists Takis Blue Heat W podsumowaniu trzeba napisać, iż więcej szczegółowych informacji na ten temat można znaleźć na oficjalnej stronie Manchester City Council. „Wielka Brytania szczyci się wysokimi standardami dotyczącymi żywności” - Wielka Brytania szczyci się wysokimi standardami dotyczącymi żywności. Jednak w dużej mierze zależą one od standardów handlowych, które mają gwarantować, że oferowane produkty są zgodne z obowiązującym prawem - komentował dyrektor generalny CTSI, John Herriman, jak cytujemy za „Guardianem”. - Instytucje handlowe się starają chronić społeczeństwo. Wycofują ze sprzedaży niebezpieczne produkty, ale popularność tych artykułów rośnie. Dzieje się tak za sprawą filmików publikowanym w mediach społecznościowych, takich jak TikTok. Wzrost popytu oznacza, że importuje się milionowe ilości tych towarów przez nasze porty i granice. Następnie są one szeroko dystrybuowane i trafiają do sklepów detalicznych oraz w ręce dzieci - podsumowywał Herriman. Excerpt: Popyt wśród dzieci na nielegalnie importowane słodycze, wspierany jest przez wielu popularnych influencerów w mediach społecznościowych. ### Przyjazd do UK na podstawie dowodu osobistego. Do kiedy? Mimo że Wielka Brytania wyszła z Unii Europejskiej, możliwy jest przyjazd do UK i przekroczenie brytyjskiej granicy na podstawie dowodu osobistego. Ale tylko w określonym przypadku. Normalnie jednak należy mieć przy sobie paszport. Po Brexicie przyjazd do UK możliwy jest wyłącznie na podstawie ważnego paszportu. To ten dokument musimy okazać przy kontroli, np. na lotnisku. Jednak jest sytuacja, w której korzystanie w tym celu z dowodu osobistego jest zasadne… Przyjazd do UK na dowodzie osobistym Osoby posiadające settled lub pre-settled status, które mają „podpięty” pod niego dowód osobisty, mogą przekraczać granicę brytyjską na podstawie dowodu osobistego. Będzie to jednak możliwe tylko do końca 2025 roku. Warto zatem zmienić sobie dokumenty w systemie dotyczącym statusu, gdyż korzystać z paszportu przy przekraczaniu brytyjskiej granicy możemy cały czas. Zamiana dowodu osobistego na paszport nie jest trudna. Zmiana dokumentów w systemie dotyczącym statusu u niektórych osób będzie konieczna / fot. Getty Images Zmiana dowodu osobistego na paszport przy statusie zasiedlenia Na jednej z grup na Facebooku użytkownik zapytał: Czy ktoś w ostatnich kilku miesiącach/tygodniach latał do Wielkiej Brytanii z Polski na dowodzie osobistym i chce do statusu podpiąć paszport zamiast dowodu? W systemie dotyczącym statusu zasiedlenia można bez problemu dokonać zmian w dokumentacji. Zarówno wtedy, gdy chcemy do statusu „podpiąć” paszport zamiast dowodu, jak i wtedy, gdy zmienimy swoje dane kontaktowe, czy adres. W tym celu należy wejść na stronę rządową: „Update your UK Visas and Immigration account details” i kliknąć przycisk “Start now”. Następnie system przeprowadzi wstępną weryfikację naszych danych osobowych. W kolejnym kroku wprowadzamy kod weryfikacyjny, który otrzymamy drogą SMS-ową lub mailową. Później pojawi się strona, na której dokonamy konkretnych zmian danych. Powinniśmy też wybrać, czy zmieniamy dane kontaktowe czy dane osobowe. Po otrzymaniu (na telefon) kodu autoryzacyjnego, wpisujemy go w odpowiednie pole i potwierdzamy przyciskiem „Submit”. Następnie czekamy na potwierdzenie dokonanych zmian w systemie. Excerpt: Przyjazd do UK w przypadku, gdy posiadamy status zasiedlenia, na dowód osobisty będzie możliwy tylko do końca 2025 roku. Warto zatem zmienić dokument w systemie. ### Bankructwo hrabstwa w praktyce, czyli śmieci na ulicach, szczury i cięcia świadczeń To, między innymi dzieje się, gdy hrabstwo w Wielkiej Brytanii zbankrutuje. Ilu miastom grozi to w najbliższym czasie. Pomimo podwyżek council tax bankructwo hrabstwa w praktyce grozi wielu regionom. W 2025 roku niemal połowa hrabstw w Wielkiej Brytanii stoi w obliczu bankructwa z powodu deficytu wynoszącego 4,6 miliarda funtów. Wzrost kosztów opieki społecznej, który pochłania 58% budżetu, oraz rosnąca liczba osób starszych i z niepełnosprawnościami, przy jednoczesnym spadku realnego finansowania centralnego, stanowią główne przyczyny kryzysu. W latach 2015-2023, mimo wzrostu ogólnych funduszy o 4%, wydatki na mieszkańca spadły o 1%. Hrabstwa takie jak Birmingham i Nottingham już w przeszłości ogłosiły bankructwo. Obecnie są na krawędzi, zmuszone do podnoszenia podatków lokalnych i cięcia usług publicznych. National Audit Office ostrzega, że bez reformy finansowania lokalnego, około 43% hrabstw w UK będzie zagrożonych upadkiem, co zmusi je do ograniczenia podstawowych usług i dalszego zadłużania się. Bankructwo hrabstwa w UK w praktyce dotyka mieszkańców, nie polityków Kiedy Birmingham ogłosiło bankructwo w 2023 roku, mieszkańcy zaczęli odczuwać natychmiastowe konsekwencje. "W całym mieście zalegały śmieci, a szczury stały się prawdziwą plagą", mówi jeden z lokalnych mieszkańców. Bankructwo hrabstwa w UK w praktyce oznacza ogromne cięcia w podstawowych usługach. W Birmingham braki w opiece socjalnej stały się dramatyczne. Seniorzy czekali miesiącami na wizytę opiekunki, a w niektórych przypadkach pomoc w ogóle nie dotarła. Dodatkowo, w związku z koniecznością oszczędzania, zredukowano liczbę pracowników w służbach miejskich, co spowodowało, że niektóre usługi po prostu przestały funkcjonować. Na ulicach zaczęły zalegać śmieci. Bankructwo hrabstwa w UK w praktyce oznacza śmieci na ulicach, podwyżki council tax i problemy ze świadczeniami, Mieszkańcy hrabstw, które bankrutują muszą zmagać się z coraz gorszą jakością życia, a bezpośrednie skutki są widoczne na każdej ulicy. Od zaniedbanych parków po problemy z dostępem do podstawowych usług zdrowotnych. To, co ma być "tymczasową trudnością", przekształca się często w długotrwały kryzys. Odbudowa kosztuje wówczas miasto i jego mieszkańców znacznie więcej niż tylko pieniądze. Kryzys bez kryzysu - śmieci na ulicach, podwyżki council tax i problemy z infrastrukturą w UK to codzienność W Londynie, Manchesterze czy Birmingham mieszkańcy odczuwają kryzys bez kryzysu, który wciąż trwa w tle, mimo że nie widać go w postaci zamachów czy kataklizmów. "Wszystko idzie w górę, ale nic się nie zmienia na lepsze", mówi jeden z mieszkańców Londynu. Opłaty za council tax rosną. Jednak w zamian wiele usług staje się coraz mniej dostępnych. Strajki pracowników komunalnych i socjalnych stały się niemal codziennością. Niedofinansowane służby zdrowia zmagają się z ogromnymi brakami kadrowymi, a w szpitalach często brakuje personelu. Długie kolejki i opóźnienia to chleb powszedni w UK. Bankructwo hrabstwa w UK w praktyce już trwa? "Czekasz miesiącami na operację, a jedyne, co dostajesz, to coraz wyższe rachunki", dodaje mieszkaniec Birmingham. Z kolei na ulicach Londynu zalegające śmieci stają się normą. Jednocześnie miasta są zmuszone do wprowadzania ograniczeń w liczbie autobusów czy tramwajów. To utrudnia codzienne życie. Wzrost kosztów życia, brak wsparcia dla służb publicznych i odczuwalne cięcia w usługach to realne wyzwania, z którymi borykają się mieszkańcy wielu hrabstw Wielkiej Brytanii. Mimo to władze zdają się nie reagować wystarczająco szybko, by złagodzić skutki finansowego kryzysu. To "kryzys bez kryzysu", który staje się coraz bardziej dotkliwy w codziennym życiu. Excerpt: To, między innymi dzieje się, gdy hrabstwo w Wielkiej Brytanii zbankrutuje. Ilu miastom grozi to w najbliższym czasie. Pomimo podwyżek council tax bankructwo hrabstwa w praktyce grozi wielu regionom. ### Praca imigrantów napędza gospodarkę Przed wyborami w Niemczech często podnoszona była kwestia migrantów. Jednak chyba nawet przedstawiciele AfD wiedzą jak ważni są dla kraju. Praca imigrantów napędza gospodarkę. Po wyborach w Niemczech temat migracji ponownie rozgrzał debatę polityczną, a partie ścierają się w kwestii przyszłości imigrantów na rynku pracy. CDU, próbując odzyskać elektorat odpływający do AfD, forsuje budowę ośrodków dublińskich poza granicami Niemiec (w tej chwili spycha je na granicę z Polską). Zapowiada również ostrzejszą politykę deportacyjną. Druga siła polityczna, czyli AfD idzie jeszcze dalej, żądając niemal całkowitego zamknięcia granic i masowej „remigracji”. Paradoksalnie gospodarka Niemiec, zwłaszcza w budownictwie, opiece zdrowotnej i transporcie, wciąż nie może obejść się bez rąk do pracy z zagranicy. Praca imigrantów napędza gospodarkę – czy Niemcy mogą sobie pozwolić na ich ograniczenie? Czy kraj, który od lat boryka się z niedoborem wykwalifikowanych pracowników, rzeczywiście jest gotowy na radykalne cięcia w polityce migracyjnej? Z jednej strony – polityczna presja na zaostrzenie kursu, z drugiej – realia rynku pracy, które mówią zupełnie co innego. Jak długo ten rozdźwięk może się utrzymać? Praca imigrantów napędza gospodarkę, która i tak jest w kryzysie Gospodarka Niemiec zmaga się z poważnym kryzysem. Prognozowany spadek PKB o 0,1 proc. w 2025 roku, co oznacza trzeci z rzędu rok recesji. W tym samym czasie strefa euro ma wzrosnąć o 1,1 proc., a światowa gospodarka o 3,2 proc. Niemcy pozostaną jednym z najsłabiej rozwijających się krajów Unii. Przemysł odczuwa strukturalne problemy, wynikające z braku reform i osłabienia konkurencyjności. Pracownicy migracyjni napędzają gospodarkę, fot. gettyimages.com Zgodnie z danymi BDI, obroty niemieckich firm przemysłowych spadły o 3,8 proc. w 2024 roku, a w sektorze motoryzacyjnym i elektrotechnicznym spadki wyniosły ponad 5 proc. Eksperci apelują o inwestycje w nowoczesną infrastrukturę oraz obniżenie kosztów energii, by uniknąć dalszej stagnacji. W tym trudnym okresie praca imigrantów pozostaje niezbędna dla niemieckiej gospodarki, szczególnie w takich branżach jak budownictwo, transport czy produkcja, gdzie stanowią kluczowy element napędzający wzrost i utrzymanie funkcjonowania rynku pracy. Zły sen Niemiec - prawicowe marzenia się spełniają i imigranci znikają „Zły sen Niemiec” – co by się stało, gdyby imigranci nagle zniknęli z rynku pracy? Kto zająłby się budowami, transportem publicznym, produkcją żywności czy pracą w restauracjach, skoro w wielu branżach to właśnie oni stanowią podstawę zatrudnienia? W Niemczech aż 26 proc. pracowników pochodzi z rodzin imigranckich. Dodatkowo w niektórych sektorach, jak przetwórstwo mięsa (42 proc.) czy transport (37 proc.), ich rola jest nieoceniona. Gdyby ich zabrakło, nie tylko codzienne funkcjonowanie gospodarki stanęłoby w miejscu. To byłaby recesja. Dużo potężniejszą niż przewidywane na 0,1 proc. spadku PKB w 2025 roku. W obliczu braku rąk do pracy w kluczowych branżach, jak wyglądałyby wówczas Niemcy? Partie takie jak AfD przedstawiają imigrantów jako ciężar dla systemu - wprost jako pasożytów systemu socjalnego. Jednak jak widać zapominają o ich wkładzie w napędzanie gospodarki. Gdyby z rynku pracy zniknęły osoby z tłem migracyjnym, Niemcy musiałyby zmierzyć się z drastycznym wzrostem kosztów pracy w wielu branżach. Zabrakłoby również specjalistów. Praca imigrantów napędza gospodarkę. To, co dla niektórych stanowi argument przeciw imigracji, w rzeczywistości może okazać się tym, co ratuje niemiecką gospodarkę przed katastrofą. Czy naprawdę można sobie wyobrazić kraj, który funkcjonuje bez siły roboczej? Excerpt: Przed wyborami w Niemczech często podnoszona była kwestia migrantów. Jednak chyba nawet przedstawiciele AfD wiedzą jak ważni są dla kraju. Praca imigrantów napędza gospodarkę. ### Aplikacje bankowe Lloyds, Halifax i TSB nie działają Tysiące użytkowników aplikacji bankowych Lloyds, Halifax, Bank of Scotland i TSB zostało pozbawionych dostępu do swoich środków. Witryna DownDetector dziś rano zanotowało problemy w przypadku 4400 klientów banku Lloyds i 3600 klientów banku Halifax. Problemy z systemami bankowości internetowej zgłosili również klienci banków Nationwide i First Direct. Zaznaczmy, iż Halifax i Bank of Scotland są częścią Lloyds Banking Group. Dodajmy także, iż ta awaria ma miejsce w dniu, w którym wiele osób zatrudnionych w UK otrzymuje swoje wypłaty. Co jest przyczyną awarii aplikacji bankowych w UK? - Wiemy, że niektórzy klienci mają problemy z bankowością internetową i naszymi aplikacjami - komentował dla serwisu informacyjnego BBC rzecznik Lloyds Banking Group. - Przepraszamy za niedogodności, jakich doświadczają nasi klienci. Pracujemy nad tym, aby wszystko wróciło do normy - uzupełniał. Z kolei Nationwide poinformowało w wiadomości na swojej stronie internetowej, że „niektóre płatności przychodzące i wychodzące są obecnie opóźnione”. Oprócz tego „wszystko inne działa normalnie”, jak cytujemy za serwisem LBC. Bank poinformował, że polecenia zapłaty i zlecenia stałe działają bez problemów. Natomiast zlecenia płatności „utknęły” w kolejce. Transakcje wkrótce mają zostać zrealizowane, a przedstawiciele banku zaznaczali, że klienci nie muszą nic robić. Tymczasem bank First Direct potwierdził na swojej stronie internetowej problemy dotykające zarówno bankowości mobilnej, jak i internetowej. Uściślono, że „występują problemy z płatnościami”. Aplikacje bankowe Lloyds, Halifax i TSB nie działają (fot: Getty Images) To nie pierwsza tego typu usterka w ostatnim czasie Przypomnijmy, pod koniec stycznia i na początku lutego mieliśmy do czynienia z podobnymi problemami. Tamtym razem klienci banku Barclays zostali dotknięci przerwami w działaniu usług bankowości elektronicznej. Z ich powodu nie mogli uzyskać dostępu do swoich środków w dniu wypłaty lub niedługo potem. W niektórych przypadkach, posiadacze konta w Barclays nie mogli dysponować swoimi pieniędzmi przez kilka dni. Zdaniem Chrisa Skinnera bankom „zbyt trudno jest nadążyć” za szybko rozwijającą się technologią. Ekspert ds. technologii finansowych, komentując awarię dla agencji prasowej PA, zwracał uwagę, iż „wyzwaniami, przed którymi stoimy, jest to, że nikt nie nadąża, szczególnie regulatorzy i ustawodawcy”. - Myślę, że istnieje problem z niezawodnością, obsługą i odpornością. Chodzi o odpowiedzialność osób, które organizują struktury, zarówno w obrębie firmy, jak i tych, którzy nadzorują działalność w kontekście regulatorów. W tej chwili myślę, że obie strony prawdopodobnie mają zbyt duże trudności z nadążaniem - komentował Skinner, jak cytujemy za LBC. „Chce mi się płakać” Z kolei BBC przywołuje przypadek klientki, który może mówić, że ma olbrzymiego pecha. W związku z tym, że aplikacja jego dotychczasowego banku, czyli Barclays, została sparaliżowana przez awarię w dniu wypłaty, postanowił przenieść się do innego. Wybrała... bank Lloyds, które w dzień kolejnej wypłaty, odmówił współpracy. „Chce mi się płakać” - jak pisała kobieta w mediach społecznościowych. Dodajmy, iż brytyjska Komisja Skarbu Państwa zwróciła się do szefów dziewięciu banków na Wyspach. Domaga się informacji na temat skali i wpływu awarii na ich klientów. I could cry. I changed to you when Barclays had a major breakdown on payday. Now this month you’ve gone down on payday 😭 — Lauren21 (@LaurenGoddess19) February 28, 2025 Excerpt: Witryna DownDetector dziś rano zanotowało problemy w przypadku 4400 klientów banku Lloyds i 3600 klientów banku Halifax. ### Keir Starmer w USA - czym premier UK zaskoczył Donalda Trumpa? W Białym Domu brytyjski premier Keir Starmem spotkał się z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Było to pierwsze spotkanie obu liderów, które przypadło na napięty i trudny okres w relacjach transatlantyckich. Polityka zagraniczna rządu Labour prowadzona jest w imię post-brexitowego sloganu „Global Britain”. Brytyjski premier chce zarówno lepszych stosunków z Brukselą i krajami unijnymi, jak i nie tylko utrzymania „specjalnych relacji” z USA, ale zbliżenia Londynu z Waszyngton w wielu sprawach. Wyzwania brytyjskiej polityki zagranicznej Jednak, w miarę jak pogłębia się podział między USA a UE, szczególnie w kwestiach handlu i obrony, Starmer może znaleźć się w sytuacji, w której będzie zmuszony grać na utrzymanie jakichkolwiek relacji transatlantyckich. - Wielka Brytania znajduje się w niemożliwej sytuacji. Z jednej strony desperacko pragnie utrzymać szczególne stosunki z USA, gdy Europa zmierza w zupełnie innym kierunku - komentuje Max Bergmann z Center for Strategic and International Studies, jak cytujemy za „Guardianem”. Czy gabinet Keira Starmer będzie w stanie pogodzić i skutecznie realizować taką politykę? Czy możliwe będzie pogodzenie ambicji europejskich i ambicji amerykańskich? Podczas swojej amerykańskiej wizyty Keir Starmer w Gabinecie Owalnym spotkał się Donaldem Trumpem. Wymienili kilka zdań i wspólnie odpowiedzieli na pytania dziennikarzy. Brytyjski premier przekazał amerykańskiemu prezydentowi list od Karola III. Król zaprosił Trumpa na wizytę w UK. Po wspólnej rozmowie za zamkniętymi drzwiami miała miejsce wspólna konferencja prasowa. Brytyjskie media zwracają uwagę na rolę królewskiego zaproszenia. - Zaproszenie od króla Karola wyraźnie nadało właściwy ton ich rozmowie. Trump wyglądał na naprawdę zaszczyconego, że zostanie pierwszą osobą, która będzie odbyć drugą wizytę państwową w Wielkiej Brytanii - jak zwracała uwagę Sarah Smith, amerykańska korespondentka BBC. Keir Starmer w USA - spotkanie różnych charakterów W przypadku Keria Starmera i Donalda Trumpa trudno o bardziej odmiennie temperamenty. Trump to celebryta, mistrz improwizacji, showman. Nie można mu odmówić charyzmy i umiejętności porywania tłumów. Świetnie czuje się w świetle reflektorów. Doskonale „gra” w mediach, społecznościowych i tradycyjnych. Keir Starmer w USA - czym premier UK zaskoczył Donalda Trumpa? (fot: Getty Images) Przy amerykańskim prezydencie premier UK może wydawać się wręcz nudny. Starmer to pragmatyk, człowiek zasad, osoba skrupulatna. Lider Labour nie bryluje ani w mediach, ani na wiecach. Dokładnie waży słowa w swoich publicznych wystąpieniach. W czasach, gdy był prawnikiem, cechowało go przywiązanie do poszanowania praworządności. Jako polityk ma stoi po „wiary w silne instytucje międzynarodowe, w tym UE”, jak zwraca uwagę jego biograf, Tom Baldwin. Różni ich także pochodzenie. Starmer wywodzi się z klasy robotniczej. Swoją pozycję zawdzięcza awansowi dzięki ciężkiej i zdobytemu wykształceniu. Trump urodził się w bogatej rodzinie, o wyrobionym nazwisku, z rozległymi kontaktami w biznesie. To stało się trampoliną dla jego kariery politycznej. Pokój trzeba „wygrać” Najważniejszym tematem poruszanym w ramach rozmów Trumpa ze Starmerem była kwestia pokoju na Ukrainie. Brytyjskie premier zwrócił uwagę, że porozumienie w tej sprawie „nie może nagradzać agresora”. Odwołując się do retoryki brytyjskiej z okresu II wojny światowej, zaznaczył, że pokój trzeba „wygrać”. Jednocześnie przyznał, że rozmowy z prezydentem USA w tej kwestii były „trudne, lecz sprawiedliwe”. Przypomniał także, że Wielka Brytania jest gotowa wysłać swoich żołnierzy na Ukrainę - Pokój na Ukrainie albo nastąpi wkrótce, albo wcale - twardo postawił sprawę amerykański prezydent. W jego ocenie rozmowy pokojowe idą „naprzód bardzo szybko”, jak cytujemy za PAP-em. Ich kolejny etap ma być zrealizowany w ramach wizyty Wołodymyra Zełenskiego w USA w piątek. Stanie się to dzięki podpisaniu umowy dotyczącej wydobycia minerałów na terenie Ukrainy. Brytyjscy żołnierze z amerykańskim wsparciem na Ukrainie? Strona brytyjska wyraziła oczekiwanie, iż obecność amerykańskich wojsk zapewniłyby osłonę powietrzną w celu ochrony europejskich żołnierzy sił pokojowych. Biały Dom jednak nie podjął tego wątku. Prezydent Trump argumentował, że obecność Amerykanów na Ukrainie zajmujących się wydobycie „metalów ziem rzadkich”, wystarczy, aby działać odstraszająco w stosunku do potencjalnych agresorów. Trwają również prace nad umową handlową, dzięki której możliwe byłoby uniknięcie wzajemnego nakładania ceł. Premier Starmer potwierdził, że Wielka Brytania i USA w czwartek postanowiły „rozpocząć pracę nad nową umową gospodarczą, której rdzeniem będzie zaawansowana technologia”. Excerpt: Brytyjski premier chce zarówno lepszych stosunków z Brukselą i krajami unijnymi, jak i nie tylko utrzymania „specjalnych relacji” z USA, ale zbliżenia Londynu z Waszyngton w wielu sprawach. ### Najważniejsze zmiany finansowe w marcu 2025 Już niemal tradycyjnie, co miesiąc na łamach „Polish Express” opisujemy zmiany finansowe, które dotkną osoby mieszkające w UK. W ostatni dzień lutego przyglądamy się temu, co czeka nas w marcu 2025. Co warto wiedzieć? Na co trzeba się przygotować? O czym nie można zapomnieć? Luty zbliża się ku końcowi. To zatem idealny moment, aby zainteresować się tym, co stanie się w następnym miesiącu pod względem szeroko pojętych zmian finansowych. W marcu 2025 czekają na kilka istotnych wydarzeń, zmian oraz istotnych terminów. Kanclerz Rachel Reeves przedstawi prognozy w ramach Spring Forecast. Bank Anglii zaktualizuje wysokość stóp procentowych. Dojdzie również do wzrostu cen biletów kolejowych w Anglii. Zmiany finansowe w marcu 2025: W jaki sposób zmiany finansowe w marcu 2025 uderzą w nasze portfele? O jakich ważnych wydarzeniach i terminach należy bezwzględnie pamiętać? Na czym zyskamy, a na czym stracimy? Najważniejsze zmiany finansowe w UK w marcu - zapraszamy do lektury! 2 marca - wzrost cen biletów kolejowych w Anglii Ceny biletów kolejowych w Anglii wzrosną o 4,6% w dniu 2 marca, z kolei większość railcards podrożeje o 5 funtów. Podwyżka obejmie regulowane ceny biletów kolejowych, takich jak anytime day, off-peak czy super off-peak. Z koli ceny nieuregulowanych biletów - w tym advance, anytime, off-peak day czy first class fare - ustalają poszczególni przewoźnicy. 20 marca – aktualizacja stóp wysokości procentowych Bank Anglii ogłosi wysokość stóp procentowych 20 marca. Obecnie stopa bazowa wynosi 4,5%. Monetary Policy Committee ogłosiło kolejną obniżkę podczas ostatniego posiedzenia w lutym. Dzięki tej decyzji raty kredytów hipotecznych stały się niższe. Przewidujemy, że będziemy mogli obniżyć stopy procentowe jeszcze bardziej. Gdy proces spowolnienia inflacji będzie trwał. Ale będziemy musieli oceniać sytuację po każdym spotkaniu, jak duża będzie to obniżka - komentował gubernator Banku Anglii, Andrew Bailey. 26 marca – przedstawienie Spring Forecast Wystąpienie kanclerz skarbu w ramach Spring Forecast to okazja, aby przedstawić aktualizację stanu gospodarki Wielkiej Brytanii. Rachel Reeves złoży oświadczenie w Izbie Gmin 26 marca. Pojawi się wraz z prognozą Biura Odpowiedzialności Budżetowej (OBR). Czego można oczekiwać po Spring Forecast w roku 2025? Pojawiły się spekulacje, że Reeves może przedłużyć zamrożenie progów podatkowych dotyczących income tax, podczas gdy wiadomości o zmianach w ISA trafiają na pierwsze strony gazet. Takie przedłużenie po 2028 może przynieść budżetowi państwa nawet 4 mld funtów rocznie, według The Institute for Fiscal Studies. Najważniejsze zmiany finansowe w marcu 2025 (fot: Getty Images) 26 marca - ogłoszenie danych dotyczących inflacji Tego dnia Office for National Statistics poda do wiadomości publicznej oficjalne dane dotyczące inflacji w Wielkiej Brytanii. Przypomnijmy, indeks CPI, będący wskaźnikiem cen towarów i usług konsumenckich, który w UK jest przyjętą miarą inflacji. W grudniu wyniósł 2.5%, a w styczniu już 3%. Czy wzrost cen to tylko chwilowe zawirowanie, czy raczej symptom głębszych problemów gospodarczych? 31 marca - koniec programu Household Support Fund Wsparcie w ramach Household Support Fund zakończy się w dniu 31 marca. Był to program, który pozwalał lokalnym władzom przyznawać konkretną pomoc mieszkańcom, którzy zalegają ze swoimi rachunkami lub mają niskie dochody. Wsparcie jest zazwyczaj udzielane w formie dotacji pieniężnych, których nie trzeba spłacać, lub bonów na energię i do supermarketów. 31 marca - ostateczny termin płatności Winter Fuel Payment Jeśli jeszcze nie otrzymałeś Winter Fuel Payment, to termin składania wniosku w tej sprawie upływa 31 marca. Pomoc w tym programie jest warta do 300 funtów. Dostępna jest dla osób w wieku emerytalnym, które otrzymują określone świadczenia zależne od dochodów, takie jak Pension Credit. Większość osób zazwyczaj otrzymuje tę płatność automatycznie w listopadzie lub grudniu, ale niektóre osoby muszą złożyć wniosek. 31 marca - kończy się program Cold Weather Payment Kończy się program wsparcia w ramach Cold Weather Payment. Dodatek w wysokości 25 funtów przyznawany jest przez Department for Work and Pensions (DWP) w sezonie zimowym. Dzieje się tak, gdy średnia temperatura powietrza nie przekracza 0 st. C przez 7 dni z rzędu. Odbiorcy otrzymują automatycznie pieniądze za każdy okres takiej pogody w okresie zimowym, a więc od 1 listopada 2024 do 31 marca 2025 roku. 31 marca - ostatni dzień niższych stawek stamp duty 31 marca to ostatni dzień, w którym możesz sfinalizować zakup nieruchomości, zanim stawki podatku od czynności cywilnoprawnych wzrośnie. Zgodnie z obowiązującymi przepisami w Anglii i Irlandii Północnej musisz zapłacić stamp duty, jeśli zakupiona nieruchomość jest jedynym miejscem zamieszkania i jest warta ponad 250 000 funtów. Dodajmy, iż ten właśnie próg wartości został wprowadzony we wrześniu 2022 roku, ale od marca 2025 ma zostać obniżony do poprzednio obowiązującego poziomu, który wynosił 125 000 funtów. Excerpt: W ostatni dzień lutego przyglądamy się temu, co czeka nas w marcu 2025. Co warto wiedzieć? Na co trzeba się przygotować? O czym nie można zapomnieć? ### Zatrzymanie i przeszukanie w Londynie - zmiany Liczba przestępstw, incydentów z nożem, kradzieży czy napadów w Londynie przeraża. Dlatego coraz częściej dochodzi do sytuacji zatrzymania i przeszukania podejrzanych. Jak powinno ono wyglądać i jakie prawa ma zatrzymany? Stop and Search, czyli zatrzymanie i przeszukanie, to kontrowersyjna procedura stosowana przez policję w Londynie. Jej celem jest przeciwdziałanie przestępczości i zapewnienie bezpieczeństwa publicznego. W 2023 roku londyńska policja przeprowadziła ponad 87,000 takich interwencji, z czego około 9% prowadziło do znalezienia broni lub narkotyków. Oznacza to zapobiegnięcie około 8 000 przestępstw. W sytuacji, gdy co chwila w Londynie dochodzi do ataków z użyciem noża czy napadów na dzieci, skuteczne działania policji są niezwykle ważne. Zatrzymanie i przeszukanie w Londynie czyli procedura Stop and search jest jednym z częstszych działań policji. Społeczność wraz z policją stworzyła kodeks pozwalający zachować kompromis pomiędzy bezpieczeństwem funkcjonariuszy a poszanowaniem godności zatrzymanego. fot. gettyimages.com Mimo że Stop and Search może być skutecznym narzędziem w walce z przestępczością, wiąże się z poważnym kompromisem pomiędzy efektywnością działań policji a poszanowaniem praw jednostki. Stop and search - skuteczność vs. poszanowanie godności Procedura ta wymaga od funkcjonariuszy nie tylko znajomości przepisów prawnych, ale także umiejętności interpersonalnych. Warto zauważyć, że zatrzymanie nie jest równoznaczne z oskarżeniem. Wiele osób, które są przeszukiwane, nie jest winnych żadnych przestępstw. W związku z tym, policja musi działać z empatią i szacunkiem, aby nie pogłębiać nieufności wobec organów ścigania. Statystyki pokazują, że społeczności, które czują się bezpieczne i zaufały policji, są mniej podatne na przestępczość. Podkreśla to znaczenie odpowiedzialnego stosowania Stop and Search jako narzędzia prewencyjnego. Nowe reguły - współpraca ze społecznością W kontekście reformy procedur zatrzymania i przeszukiwania w Londynie, kluczowym elementem stała się współpraca policji z przedstawicielami społeczności oraz mniejszości etnicznych. W 2023 roku, w odpowiedzi na rekomendacje Baroness Casey, zorganizowano szereg warsztatów i spotkań z lokalnymi liderami. Przedstawiciele policji chcieli poznać ich obawy, problemy i spojrzenie na zatrzymanie i przeszukanie w Londynie. Dzięki zaangażowaniu ponad 8,500 mieszkańców, w tym 80 młodych ludzi, wypracowano zasady, które zwiększą transparentności i odpowiedzialności funkcjonariuszy. Jakie są rzeczywiste potrzeby społeczności w zakresie bezpieczeństwa? Czy policja potrafi efektywnie reagować na obawy mieszkańców? Odpowiedzi na te pytania były podstawą w procesie reformy. Uczestnicy spotkań podkreślali znaczenie empatycznego podejścia funkcjonariuszy, a także potrzeby szkolenia w zakresie komunikacji oraz zrozumienia kontekstu kulturowego. Policja zobowiązała się do lepszego zrozumienia lokalnych realiów. Cel jest prosty - zbudowanie zaufania i zminimalizowanie obaw przed dyskryminacją. Nowe procedury mają na celu stworzenie efektywnego narzędzia, które nie tylko zabezpiecza społeczność przed przestępczością, ale także nie prowadzi do poczucia zagrożenia czy prześladowania wśród jej członków. Tylko poprzez aktywne uczestnictwo mieszkańców w procesie podejmowania decyzji, możliwe będzie osiągnięcie równowagi między potrzebami bezpieczeństwa a prawami jednostki. Nowe zasady zatrzymania i przeszukania w Londynie. Równowaga między bezpieczeństwem a prawami człowieka Nowe zasady dotyczące procedury stop and search w Londynie, wprowadzone po rekomendacjach Baroness Casey, stawiają na kompromis pomiędzy skutecznością działań policji a poszanowaniem praw jednostki. W kodeksie znalazły się zobowiązania do przeprowadzania przeszukań w sposób profesjonalny i z szacunkiem. Oznacza to, że funkcjonariusze muszą wykazywać empatię i zrozumienie dla osób zatrzymywanych. Najważniejsza jest komunikacja, lepsza kontrola nad procesem przeszukań oraz aktywne zaangażowanie społeczności w monitorowanie działań policji. Dzięki tym zmianom możliwe jest zbudowanie zaufania wśród mieszkańców. Stop and search stało się skutecznym narzędziem walki z przestępczością, a nie źródłem napięć. ### Eurotunel samochodem - kompleksowy przewodnik Myślisz o podróży samochodem z Polski do UK przez Eurotunel? Przeczytaj na co należy się przygotować i jak wygląda taka podróż. Eurotunel, znany również jako Channel Tunnel lub Le Shuttle, to podmorski tunel kolejowy łączący francuskie Calais z brytyjskim Folkestone. Umożliwia on szybki i wygodny przejazd samochodem między kontynentem europejskim a Wielką Brytanią. W czasie podróży wjeżdża się samochodem do pociągu i w ten sposób pokonuje trasę pod kanałem. Dlaczego warto wybrać Eurotunel? Jako alternatywa dla promu, Eurotunel ma wiele zalet. Oto niektóre z nich: Szybkość. Przejazd trwa zaledwie 35 minut, co czyni go najszybszą metodą przeprawy przez kanał La Manche. Dla porównania podróż promem to 1,5 - 2 godziny. Wygoda. Podczas podróży pozostajesz w swoim pojeździe, co jest szczególnie korzystne dla rodzin z dziećmi lub zwierzętami. Brak choroby morskiej. Ponieważ podróżuje się w pociągu, osoby, które źle czują się na promach, nie mają negatywnych objawów. Częstotliwość kursów: Pociągi kursują średnio co 20 minut, oferując dużą elastyczność w planowaniu podróży. Ceny biletów i rezerwacja na Eurotunnel Ceny biletów zależą od kilku czynników, takich jak rodzaj pojazdu, data podróży oraz z jak dużym wyprzedzeniem rezerwuje się bilet. Przykładowo, ceny zaczynają się od około 64 euro za bilet w dwie strony przy taryfie 2-dniowej. Im wcześniej dokonasz rezerwacji, tym bardziej atrakcyjną cenę możesz uzyskać. Bilety można zarezerwować na oficjalnej stronie Eurotunelu lub na jednej z wielu platform rezerwacyjnych. Warto sprawdzić ceny biletów w kilku miejscach. Jednak kluczowe jest rezerwowanie z jak największym wyprzedzeniem. Procedura odprawy i przejazdu Odprawa rozpoczyna się na 2 godziny przed planowanym odjazdem i kończy się 45 minut przed odjazdem. W Eurotunelu obowiązuje self check-in. Oznacza to, że przy wjeździe na terminal przejeżdżasz przez elektroniczne bramki, gdzie skanujesz kod rezerwacji. Po odprawie następuje kontrola bezpieczeństwa pojazdu i pasażerów. Załadunek na pociąg: Po zakończeniu kontroli kierujesz się do strefy załadunku, gdzie wjeżdżasz do wagonu pociągu. Przejazd: Podczas 35-minutowej podróży możesz pozostać w pojeździe lub skorzystać z toalety w wagonie. W pociągu da się wysiąść z auta i chodzić wzdłuż wagonów. Jest to dość wygodne, szczególnie jeśli ma się za sobą długą podróż z Polski. W 2024 roku Eurotunel obchodził 30 urodziny. Na zdjęciu pracownicy obchodzący uroczyste urodziny tunelu (Photo by Eamonn M. McCormack/Getty Images for Eurotunnel) Ważne informacje i zasady podróżowania Eurotunelem Ze względów bezpieczeństwa pojazdy z instalacją LPG nie są dopuszczane do przewozu Eurotunelem. Możesz przewozić zwierzęta domowe, takie jak psy czy koty, jednak wymagane są odpowiednie dokumenty, w tym paszport dla zwierzęcia. Podczas przejazdu obowiązuje zakaz palenia oraz używania flesza do fotografii. Po wjechaniu do pociągu należy zgasić światła, zaciągnąć hamulec ręczny i otworzyć okno. Jeśli Eurotunel nie spełnia Twoich oczekiwań, alternatywą jest przeprawa promowa. Czas przeprawy wynosi od 1,5 godziny z Calais do 2 godzin z Dunkierki. Jak dojechać do terminali Eurotunelu? We Francji (Calais): Dojazd: Z autostrady A16 kieruj się na zjazd 42b, a następnie podążaj za znakami prowadzącymi do terminala Eurotunelu. Współrzędne GPS: 50.923672, 1.813696. W Wielkiej Brytanii (Folkestone): Dojazd: Z autostrady M20 zjedź na skrajny lewy pas i kieruj się w stronę zjazdu na Ashford Road (A20), a następnie podążaj za znakami wskazującymi wjazd na terminal Eurotunelu. Współrzędne GPS: 51.093389, 1.1192781. Historia Eurotunelu Eurotunel to jedno z największych inżynieryjnych osiągnięć XX wieku, łączące Wielką Brytanię z Francją pod kanałem La Manche. Chociaż Eurotunel nie jest najdłuższym tunelem kolejowym (wyprzedza go m.in. tunel Gottharda w Szwajcarii), to ma najdłuższy odcinek podmorski na świecie – aż 37,9 km biegnie pod dnem kanału La Manche! Z kolei całkowita długość tunelu to 50,45 km. Tunel powstawał w latach 1988–1994 i kosztował aż 4,65 miliarda funtów (około 12 miliardów funtów w dzisiejszych wartościach). Natomiast budowa pochłonęła 15 razy więcej, niż początkowo zakładano! 6 grudnia 1990 r. brytyjscy i francuscy robotnicy, drążący tunel z obu stron, spotkali się pod ziemią i po raz pierwszy uścisnęli sobie dłonie. Był to historyczny moment, symbolizujący połączenie Wielkiej Brytanii z kontynentem. Eurotunel obsługują pociągi Le Shuttle oraz Eurostar, które osiągają prędkość do 160 km/h pod wodą! Przez tunel przejeżdża około 4,5 miliona samochodów rocznie oraz 11 milionów pasażerów. W 1996 roku Amerykańskie Towarzystwo Inżynierów Budownictwa uznało Eurotunel za jeden z siedmiu cudów współczesnego świata. Pierwszy pomysł budowy tunelu pod La Manche pojawił się już w 1802 roku. Francuski inżynier Albert Mathieu zaproponował nawet tunel dla konnych powozów z przystankiem pośrodku na… sztucznej wyspie. Podróż samochodem z UK do PL (i z powrotem). O czym pamiętać? - ZOBACZ WIDEO: Excerpt: Jak wygląda przejazd przez Eurotunel samochodem? Ograniczenia epidemiczne, ceny biletów, rodzaje dozwolonych pojazdów, odprawa i kwarantanna w UK - wszystko, co musisz wiedzieć przed podróżą. Zobacz wideo z wjazdu do pociągu! ### Dom dla bezdomnych rodzin Problem bezdomności dotyka nie tylko osoby uzależnione czy nielegalnych migrantów. Na ulicach coraz częściej mieszkają rodziny z dziećmi. A mieszkań socjalnych brakuje. Dlatego w Dublinie powstanie dom dla bezdomnych rodzin. W Dublinie powstanie dom dla bezdomnych rodzin, ale czy to wystarczy, by rozwiązać rosnący problem mieszkaniowy w stolicy Irlandii? Sytuacja staje się coraz bardziej dramatyczna. Obecnie około 2400 osób czeka na dostęp do mieszkań socjalnych. Wielu ludzi żyje w tymczasowych schroniskach. Co jednak w takim miejscu dzieje się z dziećmi? Czy pomiędzy osobami uzależnionymi czy zepchniętymi na margines, najmłodsi są bezpieczni? Brak stabilnego i przystępnego lokum to nie tylko kwestia dachu nad głową, ale również bezpieczeństwa i godności. Mieszkania socjalne w Dublinie - plany nie oznaczają realizacji, a potrzeby rosną W Irlandii trudno wynająć mieszkanie. Liczba lokali mieszkaniowych jest niezwykle niska. Dlatego brakuje również mieszkań dla najbardziej potrzebujących. Plany budowy nowych mieszkań socjalnych są w toku, jednak realizacja tych projektów napotyka liczne przeszkody — od problemów prawnych po organizacyjne. Problem bezdomnych dzieci w Dublinie ciągle rośnie. Dlatego stworzenie domu dedykowanego rodzinom jest tak ważnym projektem. fot. gettyimages.com Nie można zapominać o wpływie, jaki ma to na społeczności lokalne. Z jednej strony, brak mieszkań socjalnych prowadzi do frustracji i poczucia opuszczenia przez system, z drugiej — do degradacji przestrzeni publicznych i wzrostu zachowań antyspołecznych. Wzrastająca liczba rodzin bez dachu nad głową nie tylko zagraża ich bezpieczeństwu, ale także wpływa na przyszłość dzieci, które zamiast skupiać się na edukacji, muszą zmagać się z niepewnością życiową. Dane na temat bezdomności przytłaczają Ile bezdomnych rodzin i dzieci jest w Irlandii? Według najnowszych danych, w Irlandii odnotowano rekordową liczbę osób bezdomnych, osiągającą 14 966 osób, w tym 2 161 rodzin z 4 645 dziećmi. Dlatego tak ważne jest, by plany dotyczące mieszkań socjalnych nie pozostały tylko na papierze. Potrzeba działań, które naprawdę zaspokoją potrzeby mieszkańców, bo każdy zasługuje na godne warunki życia. Czy domy dla bezdomnych rodzin to tylko kropla w morzu potrzeb, czy może początek większej zmiany? To pytanie, na które odpowiedzi poszukują nie tylko lokalne władze, ale przede wszystkim ci, którzy na lepsze mieszkanie czekają latami. Dom dla bezdomnych rodzin w Dublinie - szczegóły Dom dla bezdomnych rodzin w Dublinie ma powstać w okolicy Crumlin Road, gdzie zaplanowano przekształcenie istniejących budynków na jednostki mieszkalne dla 16 rodzin. To ważna inwestycja, która ma na celu zapewnienie stabilnego i bezpiecznego miejsca dla tych, którzy zmagają się z bezdomnością, szczególnie rodzin z dziećmi. W nowym domu znajdą się wspólne kuchnie, przestrzenie do zabawy oraz miejsca do nauki, co stworzy przyjazną atmosferę sprzyjającą integracji. Zasady będą jasno określone, aby zapewnić odpowiednią pomoc i wsparcie mieszkańcom, którzy będą mogli korzystać z takich udogodnień przez maksymalnie rok. Przez ten czas dzieci będą miały dach nad głową i bezpieczne miejsce do rozwoju, podczas gdy ich rodzice będą "stawać na nogi", zdobywać pracę czy kończyć kursy zawodowe. Tego rodzaju miejsce jest niezwykle ważne, ponieważ stabilność życiowa jest niezbędna dla zdrowego rozwoju dzieci i budowania ich przyszłości. Każda rodzina zasługuje na godne warunki życia, a ten dom ma szansę stać się pierwszym krokiem ku lepszym dniom. Excerpt: Problem bezdomności dotyka nie tylko osoby uzależnione czy nielegalnych migrantów. Na ulicach coraz częściej mieszkają rodziny z dziećmi. A mieszkań socjalnych brakuje. ### Nowe połączenia Ryanaira w Polsce na lato 2025 Ryanair przedstawił rozkład lotów w Polsce na sezon wakacyjny 2025. Irlandzkie tanie linie lotnicze będą obsługiwać 304 trasy z polskich lotnisk. W rozkładzie znalazły się 24 nowe połączenia, w tym loty do Wielkiej Brytanii. Na konferencji prasowej Micheala O`Leary`ego, która miała miejsce w Warszawie, we wtorek 25 lutego 2025 r., poznaliśmy nie tylko nowy rozkład lotów Ryanaira. Jak Ryanair będzie rozwijał się w Polsce? - Nasz rekordowy letni rozkład lotów na 2025 rok oferuje 24 nowe trasy z Polski do popularnych kierunków wakacyjnych, takich jak Walencja, Dubrownik i Malta, a także połączenia z kluczowymi rynkami biznesowymi w Wielkiej Brytanii, Belgii i Włoszech - komentował prezes Ryanair Group podczas konferencji w Warszawie, jak cytujemy za PAP-em. Natomiast zdaniem szefa największego taniego przewoźnika w skali europejskiej dalszy rozwój Ryanaira jest możliwy dzięki niskim opłatom lotniskowym. Micheal O`Leary zwracał uwagę, iż w 2024 ruch na polskich lotniskach wzrósł o 20 proc. powyżej poziomów sprzed pandemii. - Ryanair, dodając nowe trasy i zwiększając częstotliwość, osiąga znaczącą przewagę nad konkurencją - punktował. Zatem zgodnie z założeniami, w 2025 roku tanie linie z Irlandii mają przewieźć 18,5 miliona pasażerów z polskich portów lotniczych. Co ciekawe, za wzrost ruchu mają odpowiadać głównie mniejsze lotniska, spoza aglomeracji warszawskiej. Michael O’Leary chce deregulacji i... niższych opłat lotniskowych Jednocześnie Michael O’Leary zwrócił się do polskiego rządu. Jego zdaniem, aby „utrzymać długoterminowy wzrost ruchu, turystyki i zatrudnienia” konieczna jest obniżka „wyjątkowo wysokich opłat ATC”. - W porównaniu do 2019 r. w Polsce koszty za kontrolę ruchu lotniczego wzrosły o 60 proc. w 2025 roku. Plasuje to Polskę na piątym miejscu w UE. Priorytetowo [trzeba] traktować inwestycje w lotniska regionalne, aby zapewnić im konkurencyjność i zdolność obsługi przyszłego wzrostu - zwracał uwagę dyrektor O`Leary, jak cytujemy za PAP-em. Szef Ryanaira jednak przekonywał, iż rok 2025 może okazać się dla Polski czasem konkurencyjności i rozwoju. W związku z tym apelował o „większą deregulację oraz politykę pro-wzrostową” w sektorze lotniczym. W przypadku działalności taniego przewoźnika lotniczego oznacza to właśnie niższe opłaty lotniskowe. Nowe połączenia Ryanaira w Polsce na lato 2025 (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) Nowe połączenia Ryanair z Polski do UK Z pewnością najbardziej interesujące z punktu widzenia polskich imigrantów mieszkających na Wyspie są połączenia z UK. Pośród 24 nowych kierunków ogłoszonych przez Ryanaira znajdziemy dwie nowe trasy. Latem 2025 polecimy z Krakowa do szkockiego Aberdeen oraz z Łodzi do angielskiego Birmingham. Oto pełna lista nowych połączeń realizowanych przez Ryanaiar z polskich lotnisk: Bydgoszcz-Alicante, Gdańsk-Bratysława, Katowice-Bruksela, Katowice-Dubrownik, Katowice-Reggio, Kraków-Aberdeen, Kraków-Castellon, Kraków-Mediolan Malpensa, Kraków-Marrakesz, Kraków-Tel Aviv, Łódź-Birmingham, Lublin-Girona, Olsztyn-Dusseldorf,Poznań-Amman, Poznań-Tel Aviv, Poznań-Walencja, Rzeszów-Malta, Rzeszów-Mediolan Malpensa, Warszawa-Malaga, Warszawa-Piza, Warszawa-Tirana, Wrocław-Pescara, Wrocław-Rijeka, Wrocław-Lamezia. Większa ekspansja Ryanaira w Polsce W Polsce Ryanair połączenia realizuje z 13 portów lotniczych. Irlandzkie tanie linie lotnicze dysponują sześcioma bazami, w których stacjonują 44 samoloty. Co ważniejsze, przewoźnik planuje dalsze inwestycje na terenie naszego kraju. Na ten cel zaplanowano wydanie 4,4 mld dolarów. Dlatego plany w tym zakresie są bardzo ambitne. - W najbliższych pięciu latach chcemy podwoić liczbę zbazowanych samolotów w Polsce i obsługiwać 40 mln polskich pasażerów rocznie - podsumowywał O`Leary, jak cytujemy za specjalistycznym portalem „Pasażer”. Excerpt: Irlandzkie tanie linie lotnicze będą obsługiwać 304 trasy z polskich lotnisk. W rozkładzie znalazły się 24 nowe połączenia, w tym loty do Wielkiej Brytanii. ### Trauma podczas lotu. Martwa pasażerka w samolocie Pewna australijska para przeżyła traumę podczas lotu, gdy obok nich położono ciało martwej pasażerki. Do zdarzenia doszło na pokładzie linii Qatar Airways. Mitchell Ring i Jennifer Colin wybrali się do Wenecji na wymarzony urlop, ale przeżyli traumę podczas lotu. Powiedzieli, że na pokładzie, pewna kobieta upadła i zmarła w przejściu między siedzeniami. Pasażerowie przeżyli traumę podczas lotu Para twierdzi, że personel pokładowy położył ciało kobiety przykryte kocami obok Mitchella na pozostałe cztery godziny lotu. Nie zaoferowano przeniesienia ciała, mimo że były wolne miejsca. Linie Qatar Airways przeprosiły za „wszelkie niedogodności lub stres, jakie to zdarzenie mogło wywołać”. Dodały jednak, że są w trakcie kontaktowania się z pasażerami w tej sprawie. Para twierdzi jednak, że nikt z nią się nie skontaktował i nie zaoferował wsparcia. Powiedzieli ponadto, że powinien istnieć protokół, który zapewni, że pasażerowie na pokładzie będą objęci opieką w takich sytuacjach. Jedna z pasażerek zmarła w trakcie lotu / fot. Getty Images Śmierć kobiety w samolocie Mitchell Ring powiedział, że personel w samolocie zareagował „w mgnieniu oka”, gdy kobieta zemdlała. Ale niestety nie udało się jej uratować. Dodał, że załoga próbowała przesunąć jej ciało w stronę klasy biznesowej. Ale była to dość duża kobieta i „nie mogli jej przecisnąć przez przejście”. Mężczyzna relacjonował, że członkowie załogi samolotu widzieli, że obok niego są wolne miejsca. - Zapytali: „Czy może się pan przesunąć?” A ja po prostu powiedziałem: „Tak, nie ma problemu”. Następnie umieścili ciało kobiety w fotelu – powiedział Mitchell. Podczas gdy pani Colin mogła przenieść się na wolne miejsce w pobliżu, pan Ring powiedział, że personel pokładowy nie dał mu takiej możliwości - mimo że były wolne miejsca. Kiedy samolot wylądował cztery godziny później, powiedział, że pasażerowie zostali poproszeni o pozostanie na miejscu, podczas gdy personel medyczny i policja weszli na pokład. Mitchell powiedział, że funkcjonariusze pogotowia ratunkowego zaczęli ściągać koce z kobiety i widział jej twarz. Wątpliwa dbałość o pasażerów Para twierdzi, że powinien istnieć „obowiązek opieki” nad pasażerami i personelem w takich sytuacjach. - Powinni się z nami skontaktować, aby się upewnić, czy potrzebujemy wsparcia lub porady? – powiedziała Colin i nazwała całe doświadczenie „traumatycznym”. - Całkowicie rozumiemy, że nie możemy obarczać linii lotniczych odpowiedzialnością za śmierć biednej kobiety, ale musi istnieć protokół opieki nad klientami na pokładzie – dodała. Excerpt: Pewna australijska para przeżyła traumę podczas lotu, gdy obok nich położono ciało martwej pasażerki na cztery godziny. ### Kobieta w ciąży nie dostała mieszkania socjalnego 23-letnia Chloe Wild stała się bezdomna będąc w ciąży. Council nadal nie potrafi jej zapewnić stałego zakwaterowania i kobieta błąka się po hostelach. Znajduje się na długiej liście oczekujących na mieszkanie socjalne. Sześć miesięcy temu Chloe została bezdomna będąc w ciąży. Przez pierwsze dwa miesiące zatrzymywała się u znajomych i rodziny, aby zapewnić sobie schronienie. Później znalazła tymczasowe zakwaterowanie w hostelu w Harpurhey, na północy Manchesteru. Pobyt tam był jednak krótkotrwały. Ciągle czeka na mieszkanie socjalne. Młoda matka czeka na mieszkanie socjalne Władze lokalne nie mogły zapewnić 23-letniej bezdomnej kobiecie stałego dachu nad głową. W następnej kolejności skierowano ją do innego hostelu w Openshaw, na wschodzie Manchesteru. Wtedy urodziła swoją córkę, Evie. Na tym jednak jej przeprowadzki się nie skończyły. Chloe przeniosła się do hotelu w Oldham i obecnie mieszka z Evie w kawalerce obok klubu nocnego. Młodym rodzinom w UK doskwiera niedobór mieszkań socjalnych / fot. Getty Images Kobieta tak komentuje swoją sytuację i postępowanie wobec niej władz lokalnych: - Mogą do mnie zadzwonić za pięć minut i powiedzieć: „Przeprowadzasz się dziś wieczorem”. Nieważne, że teraz mnie tam nie ma, musiałabym wrócić i przenieść wszystkie swoje rzeczy. Chloe znajduje się na długiej liście osób oczekujących na mieszkania socjalne. Swoją sytuację opisuje z frustracją: - Pytają cię, dlaczego nie chcesz wynająć mieszkania prywatnie. Ale to nie jest takie proste. Jak mam sobie pozwolić na czynsz w takim mieszkaniu? Obecnie za wynajem dwupokojowego mieszkania prywatnego trzeba zapłacić minimum 800 funtów. Jeśli w ogóle zechcą przyjąć mamę z noworodkiem, która otrzymuje zasiłek Universal Credit i ma pracę na pół etatu. Niedobór mieszkań socjalnych Okazuje się, że w sytuacji podobnej do tej, w której znajduje się 23-letnia Chloe, jest więcej młodych rodzin w Greater Manchester. Według organizacji charytatywnej Shelter zajmującej się mieszkalnictwem, w rejonie może żyć aż 7896 bezdomnych dzieci. Źródłem tego problemu jest krytyczny niedobór mieszkań socjalnych w rejonie. Burmistrz, Andy Burnham w ubiegłym roku zwrócił uwagę na obciążenie lokalnych finansów. Okazuje się, że władze lokalne wydawały aż 75 mln funtów rocznie na tymczasowe zakwaterowanie. Według niedawno opublikowanych statystyk, w latach 2019 – 2024 w całej Anglii zmarło 74 dzieci. A czynnikiem, który przyczynił się do ich śmierci, był bezpośredni związek z pobytem w tymczasowym ośrodku zakwaterowania. Excerpt: Mieszkania socjalne stają się prawdziwym problemem w Wielkiej Brytanii. Dostęp do nich staje się coraz bardziej ograniczony. ### Zasiłek dla bezrobotnych w UK W Wielkiej Brytanii osoby poszukujące pracy mogą ubiegać się o New Style Jobseeker’s Allowance (JSA). Jest to zasiłek dla bezrobotnych w UK i jest oparty na opłaconych składkach na ubezpieczenie społeczne. Ma na celu wsparcie finansowe w okresie poszukiwania zatrudnienia. Czym jest New Style Jobseeker’s Allowance (JSA)? New Style JSA to zasiłek dla osób aktywnie poszukujących pracy, oparty na opłaconych składkach na ubezpieczenie społeczne (Class 1 National Insurance contributions) w ciągu ostatnich dwóch lat podatkowych. W przeciwieństwie do wcześniejszych form JSA, New Style JSA nie jest uzależniony od dochodów czy oszczędności wnioskodawcy. Kryteria kwalifikacyjne Aby ubiegać się o New Style JSA, należy spełnić następujące warunki: Wiek: Być w wieku od 18 lat do osiągnięcia wieku emerytalnego. Zatrudnienie: Być bezrobotnym lub pracować mniej niż 16 godzin tygodniowo. Ubezpieczenie społeczne: Opłacić wystarczającą liczbę składek na ubezpieczenie społeczne (Class 1 National Insurance contributions) w ciągu ostatnich dwóch lat podatkowych. Dostępność do pracy: Być dostępny i zdolny do podjęcia pracy oraz aktywnie jej poszukiwać. Miejsce zamieszkania: Mieszkać w Anglii, Szkocji lub Walii. Wysokość zasiłku dla bezrobotnych w UK Maksymalna tygodniowa kwota New Style JSA zależy od wieku wnioskodawcy: Osoby poniżej 25 roku życia: do £71.70 tygodniowo.nidirect.gov.uk Osoby od 25 roku życia: do £90.50 tygodniowo. Wysokość zasiłku może być niższa, jeśli wnioskodawca otrzymuje inne dochody. Jak aplikować o zasiłek? Aby ubiegać się o New Style JSA, należy złożyć wniosek. Aplikację można złożyć online poprzez stronę GOV.UK lub telefonicznie, dzwoniąc na numer 0800 055 6688. Po złożeniu wniosku, wnioskodawca zostanie zaproszony na spotkanie w lokalnym biurze Jobcentre Plus. Podczas tego spotkania opracowuje się Claimant Commitment – plan działań w poszukiwaniu pracy. W trakcie procesu aplikacyjnego należy dostarczyć: Numer ubezpieczenia społecznego (National Insurance number). Dane konta bankowego lub spółdzielczej kasy oszczędnościowo-kredytowej. Informacje o zatrudnieniu z ostatnich 6 miesięcy, w tym dane kontaktowe pracodawców i daty zatrudnienia. Payslipy za bieżącą pracę w niepełnym wymiarze godzin, jeśli dotyczy. Jakie obowiązki ma bezrobotny? Zasiłek dla bezrobotnych w UK jest dla osób, które aktywnie szukają pracy i muszą to regularnie udowadniać. Ponieważ podczas wnioskowania o New Style JSA, spisuje się tzw. Claimant Commitment, wnioskodawca musi się z niego wywiązać. Musi on także regularnie spotykać się z doradcą pracy (work coach) w Jobcentre Plus w celu omówienia postępów w poszukiwaniu pracy. Niezastosowanie się do tych obowiązków może skutkować zmniejszeniem lub wstrzymaniem wypłat zasiłku. Czym jest Claimant Commitment? Jest to plan działań, które bezrobotny ma wykonać, aby przygotować się i szukać pracy lub zwiększyć swoje zarobki, jeśli już pracuje. Osoba bezrobotna wraz z doradcą spisują ten plan w oparciu o indywidualną sytuację danej osoby. Następnie w czasie pobierania zasiłku, weryfikuje się Claimant Commitment na bieżąco. Jak podaje Gov.uk, przykładowy Claimant Commitment może wyglądać następująco: Rzeczy, które zrobię, są określone w tym zobowiązaniu wnioskodawcy. Jestem dostępny do pracy przez 40 godzin tygodniowo. Mogę pracować w dowolnym dniu o dowolnej porze. Jeśli bez uzasadnionego powodu nie wykonam wszystkich tych czynności, moje płatności Universal Credit zostaną zmniejszone o 10,20 GBP dziennie przez okres do 3 lat. JSA możesz pobierać maksymalnie pół roku New Style JSA jest wypłacany przez maksymalnie 182 dni (około 6 miesięcy). Po tym okresie, jeśli wnioskodawca nadal nie znalazł pracy, może ubiegać się o inne świadczenia, takie jak Universal Credit, w zależności od indywidualnej sytuacji finansowej i rodzinnej. Universal Credit a New Style JSA Universal Credit (UC) to świadczenie mające na celu wsparcie osób o niskich dochodach lub bezrobotnych. Można ubiegać się o UC jednocześnie z New Style JSA, jednak kwota otrzymywanego JSA będzie odliczana od UC. Zasiłek dla bezrobotnych w UK po Brexit Polacy mogą ubiegać się o New Style JSA, pod warunkiem, że mieszkają i pracują legalnie w Wielkiej Brytanii, opłacając składki na ubezpieczenie społeczne (Class 1 National Insurance contributions). Mają prawo do pracy w UK (np. status osiedlonego settled status lub pre-settled status w ramach EU Settlement Scheme).Po Brexicie obywatele UE nie mają automatycznego prawa do świadczeń, więc status imigracyjny może wpłynąć na kwalifikację do zasiłku. Excerpt: Zasiłek dla bezrobotnych poszukujących pracy w UK. Kto może ubiegać się o „new style” Jobsekeer’s Allowance? Jaka jest wysokość zasiłku „new style” JSA? ### Ofgem radzi jak obniżyć rachunki za energię Regulator Ofgem zachęca gospodarstwa domowe w Wielkiej Brytanii do rozważenia stałej taryfy przed ponowną podwyżką rachunków za energię w kwietniu. Od kwietnia Ofgem zwiększa limit cen energii o 6,4 proc., co oznacza, że gospodarstwo domowe zużywające typową ilość gazu i energii elektrycznej będzie musiało liczyć się z rachunkiem wyższym o 111 funtów rocznie. Czyli o 9,25 funtów miesięcznie, do kwoty 1849 funtów. Porada Ofgemu dotycząca rachunków za energię Ofgem radzi gospodarstwom domowym, aby rozważyły stałą taryfę. Gdyż może ona im pomóc w ochronie przed wyższymi rachunkami od kwietnia. Limit ustalany co trzy miesiące ograniczający kwotę, jaką dostawcy mogą narzucić za każdą jednostkę energii, dotyczy 22 milionów domów w Anglii, Walii i Szkocji. Ponadto regulator poinformował, że przejście na stałą taryfę zapewni stałość płatności i może obniżyć koszty. Chociaż analitycy przewidują, że ceny mogą spaść w lipcu. Kwietniowa podwyżka rachunków za energię uderzy w finanse ludzi w tym samym czasie, co wzrost podatku lokalnego, chociaż średnie płace także wzrosną. Ofgem potwierdził, że rosnące koszty hurtowe i inflacja stoją za ostatnią podwyżką cen energii. Jest ona trzecią podwyżką kwartalnego limitu, większą niż 5 proc. prognozowane przez analityków. Ofgem radzi jak uniknąć wysokich rachunków za energię / fot. Getty Images Rachunki i zużycie energii Wprawdzie koszt każdej jednostki gazu i energii elektrycznej został ograniczony przez Ofgem, ale całkowity rachunek już nie. Rachunki mogą się różnić w zależności od tego, ile gospodarstwa domowe zużywają energii. Regulator jedynie ilustruje ten limit przez pokazanie wpływu na roczny rachunek gospodarstwa domowego o typowym zużyciu energii. Czym są opłaty stałe? Opłaty stałe za podłączenie do sieci gazowej i elektrycznej różnią się w zależności od regionu i rosną ponownie w przypadku gazu. Jednak spadają w przypadku energii elektrycznej. Niektórzy klienci w Londynie oraz regionie Północnej Walii i Mersey zobaczą ogólny wzrost do 20 funtów rocznie. Dyrektor naczelny Ofgem, Jonathan Brearley przyznał, że kolejna podwyżka kosztów energii nie jest mile widziana. Dodał, że klienci, jeśli to możliwe, powinni rozważyć „zmianę lub ustalenie taryf teraz”. Dzięki temu obniżą koszty i „zapewnią stałość przyszłych płatności”. Każdy, kto obawia się, że będzie miał kłopot z opłaceniem rachunków, powinien skontaktować się z dostawcą. Za jego pośrednictwem uzyska pomoc. Martin Lewis, założyciel Money Saving Expert, doradził , aby sprawdzać porównywarki cen w celu znalezienia najlepszej oferty. Warto także poczekać przed wyborem nowej taryfy. Analitycy z firmy konsultingowej Cornwall Insight prognozują jednak, że ceny zmienne mogą spaść ponownie w lipcu, zbliżając się do obecnego poziomu. Excerpt: W kwietniu szykuje się ponowna podwyżka rachunków za energię. Ofgem radzi, jak uniknąć wysokich kosztów. ### Marokańczyk zaatakował Polaka. Właśnie usłyszał wyrok 10 października 2024 roku w dniu meczu w Kolonii doszło do groźnego incydentu pomiędzy kibicami. Nastoletni Marokańczyk zaatakował Polaka. Co się stało i jakie były powody agresji? 10 października 2024 roku Kolonia stała się miejscem nie tylko sportowego święta, ale i niebezpiecznych ulicznych incydentów. Tego dnia na Rhein Energie Stadion odbywał się pożegnalny mecz Lukasa Podolskiego, na który przyjechały tłumy kibiców, w tym wielu fanów Górnika Zabrze. Setki Polaków gromadziły się w centrum miasta, zwłaszcza w okolicach Dworca Głównego i słynnej katedry. Atmosfera zaczęła się szybko zagęszczać. Śpiewy, alkohol, prowokacyjne hasła – napięcie między kibicami a mieszkańcami oraz służbami porządkowymi narastało z każdą chwilą. Przed meczem doszło do groźnego incydentu. Nastolatek zaatakował polskiego kibica. fot. gettyimages.com To właśnie na obrzeżach tego tłumu doszło do konfrontacji między polskimi kibicami a grupą młodzieży, wśród której znajdował się 17-letni Marokańczyk. Nie wiadomo, co było bezpośrednim impulsem do eskalacji. Jednak policja ustaliła, że atmosfera była pełna wzajemnych zaczepek i prowokacji. W pewnym momencie nastolatek wyciągnął nóż i ugodził 32-letniego Polaka. Atak spowodował poważne obrażenia. Polski kibic trafił do szpitala i poddano go natychmiastowej operacji. Nastolatek następnie zamachnął się jeszcze raz – tym razem celując w innego kibica, lecz nie dosięgnął celu. Świadkowie mówili o chaosie, krzykach i szybkim nadejściu służb, które próbowały opanować sytuację. Tymczasem w innych częściach miasta kibice wciąż ścierali się z policją, rzucając butelkami i prowokując funkcjonariuszy. Czy starcie w centrum Kolonii było przypadkowym aktem przemocy, czy częścią szerszego napięcia, które tego wieczoru opanowało miasto? Marokańczyk zaatakował nożem Polaka - jaki usłyszał wyrok? Proces 17-letniego Marokańczyka, oskarżonego o zaatakowanie nożem polskiego kibica w Kolonii, toczył się przed sądem dla nieletnich, ponieważ w chwili ataku nie miał ukończonych 18 lat. Ze względu na jego wiek rozprawa odbywała się z wyłączeniem jawności, a sąd szczegółowo analizował okoliczności zdarzenia. Sąd ustalił, że do starcia doszło w atmosferze wzajemnych prowokacji – zarówno kibice, jak i grupa młodzieży zaczepiali się nawzajem. Nie było jednak jednoznacznych dowodów na to, że zaatakowany 32-letni Polak osobiście sprowokował sprawcę. Najważniejszym dowodem w sprawie były zeznania świadków oraz nagrania z monitoringu, które potwierdziły, że Marokańczyk zadał cios nożem świadomie i z premedytacją. Dodatkowo następnie próbował ugodzić jeszcze jedną osobę. Po dwudniowej rozprawie, 24 lutego 2025 roku, Sąd Okręgowy w Kolonii wydał wyrok skazujący – dwa lata bezwzględnego pozbawienia wolności. Obrona ma tydzień na złożenie apelacji, ale już teraz pojawiają się pytania, czy kara ta jest adekwatna do czynu i czy taki wyrok stanie się precedensem w podobnych sprawach na tle kibicowskich napięć. Czy mecze w Niemczech są bezpieczne? Gdy podczas meczu pożegnalnego Lukasa Podolskiego w Kolonii 17-letni Marokańczyk zaatakował nożem polskiego kibica, trudno nie zadać sobie pytania – jak naprawdę wygląda bezpieczeństwo na niemieckich stadionach? Choć większość meczów przebiega bez większych incydentów, to wciąż dochodzi do aktów agresji, zwłaszcza wśród skrajnych grup kibicowskich. Przykładem są niedawne zamieszki podczas meczu Hansa Rostock – Dynamo Drezno, gdzie rannych zostało kilkunastu policjantów i pracowników stadionu. Niemieckie służby co roku odnotowują setki przypadków przemocy związanej z piłką nożną. Dodatkowo spotkania uznane za „wysokiego ryzyka” wymagają ogromnych sił policyjnych. Władze starają się zaostrzać przepisy. Dlatego wprowadzają dłuższe zakazy stadionowe i zwiększając monitoring, ale czy to wystarczy, by wyeliminować kibicowską przemoc raz na zawsze? Excerpt: 10 października 2024 roku w dniu meczu w Kolonii doszło do groźnego incydentu pomiędzy kibicami. Nastoletni Marokańczyk zaatakował Polaka. Co się stało i jakie były powody agresji? ### Jakie brytyjskie zwyczaje Polacy z UK przenieśliby do Polski? Na jednej z popularnych grup FB zrzeszających Polaków mających imigranckie doświadczenia w Wielkiej Brytanii pojawił się bardzo ciekawy wątek. Co „brytyjskiego” chcielibyśmy przeszczepić na polski grunt? Jakich „rzeczy” charakterystycznych dla UK - zwyczajów, nawyków, wartości, ale nie tylko! - ich zdaniem brakuje w Polsce? Na „Wielkie i małe powroty z PL do UK :)” jednej z polonijnych grup zrzeszających naszych rodaków rozpętała się bardzo interesująca dyskusja. Dotyczyła ona tego, co polscy emigranci na Wyspach polubili i co chcieliby niejako „przenieść” do Polski. Dodajmy, iż zasadniczo chodziło o kwestie niematerialne. Związane raczej z trybem życia Wielkiej Brytanii, z tamtejszą bardzo szeroko pojętą kulturą, obyczajowością i zwyczajami. Autor wątku postawił sprawę w sposób bardzo jasny i konkretny. Zapytał wprost: „Jakie rzeczy przenieślibyście z UK na grunt polski?” Jakie brytyjskie zwyczaje Polacy z UK przenieśliby do Polski? Na co uwagę zwracali inni dyskutanci? Jakich odpowiedzi udzielali nasi rodacy? Sprawdźmy! Uśmiech Brytyjczyka - fałszywy czy autentyczny? „Uśmiechniętych ludzi” - to druga odpowiedź w tym temacie, autorstwa Joli. „Zwykła ludzka życzliwość” - jak pisze Kasia. „Empatię i kulturę osobistą” - uzupełnia Andrzej. Wydaje się, że wszystkie te odpowiedzi w zasadzie dotyczą jednej kwestii. Grzeczność, uprzejmość i życzliwość - te cechy, i kilka innych, składają się na tzw. dobre maniery. Owe słynne brytyjskie „civility”, sposób współegzystowania z innymi ludźmi, który zwyczajnie to życie ułatwia, uderzył wielu Polaków mieszkających na Wyspach. Czegoś podobnego w Polsce nie doświadczyli. Oczywiście, nie brakowało głosów polemicznych, że owe brytyjskie uśmiechy „są na pokaz”. Były one jednak w mniejszości. Większość naszych rodaków zdaje sobie sprawę, że ma w tej kwestii do czynienia z pewnym konwenansem. W tym sensie Brytyjczycy nie uśmiechają się do innych ludzi, bo ich bardzo lubią. Robią tak dlatego, bo wynika to z ich kultury, wychowania i dobrego tonu. W UK tak jest już przyjęte. Ktoś w zasadzie obcy zachowuje się do Polaka w sposób miły i uprzejmy, a do tego okraszony uśmiechem. Rasizm na Wyspach Całkiem spora dyskusja wywiązała się przy przywołaniu tolerancji. Dla wielu Polaków brytyjskie społeczeństwo jest autentycznie tolerancyjne. Ze zrozumieniem i życzliwością odnosi się do przedstawicieli innych kultur, religii, do mniejszości seksualnych czy właśnie imigrantów z innych krajów. Jednak nie brakuje głosów, iż jest... wręcz przeciwnie. Niektórzy Polacy są zdania, że w Wielkiej Brytanii nie brakuje rasizmu, uprzedzeń i ksenofobii. Janeczka pisze o „tolerancja z przymusu”, ale inny dyskutanci zwracają uwagę na proporcje. Tak, Polacy przyznają, że na Wyspach zetknęli się z rasizmem. Także w stosunku do nich samych. Jednak generalnie Wielka Brytania jest tolerancyjna, a rasizm występuje, ale jest zwalczany. „Są ludzie w porządku i ludzie, które nie są w porządku” - podsumowuje Jakub ten wątek. Jakie brytyjskie zwyczaje Polacy z UK przenieśliby do Polski? (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) Brytyjskie zwyczaje warte przeniesienia do PL W dyskusji nie brakowało również docenienie tego, jak funkcjonują urzędy w UK i z jaką łatwością można załatwiać „sprawy". Kasia chwaliła „kulturę pracy i system podatkowy, a zwłaszcza sposób rozliczania się z HMRC". Catherina zwracała uwagę „na brak biurokracji i dobre warunki pracy". „Wszystko, co związane z działalnością gospodarczą…” - uzupełniała Aga. „Wszystko da się załatwić w necie” - podsumowywał Karol. W tej kwestii w zasadzie nie występowały głosy z drugiej strony. Panowała powszechna zgoda, że pod tym względem Wielka Brytania może uchodzić za wzór. Pozostaje jednak pytanie, czy Polska rzeczywiście może odstawać od UK w tym względzie, ale to już temat na zupełnie inną dyskusję (i artykuł)... Nie wszyscy wzięli temat na poważnie... Nie brakowało również bardziej żartobliwych uwag. „Luz. Możesz iść w piżamie do sklepu i nikt się nie przygląda. Kocham to!” - pisała Jolanta. „Pogodę!” - dodawała z przekąsem Kasia. A komentarzy dotyczących wypłat w funtach nawet nie próbujemy zliczać... A jak to wygląda u Was? Czy są jakieś „brytyjskie rzeczy”, które warto przeszczepić na polski grunt Waszym zdaniem? Czekamy na komentarze! Excerpt: Jakich „rzeczy” charakterystycznych dla UK - zwyczajów, nawyków, wartości, ale nie tylko! - brakuje w Polsce? ### Jak działa Citizens Advice? Z jakimi problemami można się zgłaszać? Czym jest i jak działa Citizens Advice? Kto może się do niego zwrócić z pomocą? W jaki sposób to zrobić? W jakich sprawach pracownicy i wolontariusze CA są w stanie zaoferować swoją poradę? Citizens Advice (dawniej znane, jako Citizens Advice Bureau) w skrócie CAB. Jest to niezależna organizacja charytatywną specjalizująca się w udzielaniu poufnych informacji i porad. Jej celem jest pomaganie obywatelom UK głównie w zakresie prawa obowiązującego na terenie Wielkiej Brytanii. Zasadniczo, działalności organizacji funkcjonującej już od 1939 roku przyświecają dwa cele. Po pierwsze, Citizens Advice udziela porad w sytuacji, gdy ktoś zmaga się z jakimś konkretnym problemem. Po drugie działa również w zakresie prewencji, prowadząc badania i kampanie społeczne mające na celu uświadomienie ludzi w zakresie ich praw. Citizens Advice – jak działa? Biura CAB znajdują się w wielu miastach, a porady można uzyskać także telefonicznie, przez e-mail lub czat online. Pracownicy to zarówno eksperci, jak i przeszkoleni wolontariusze. Organizacja może udzielić bezpośredniej pomocy lub skierować do odpowiednich instytucji. W praktyce można uzyskać tam nie tylko poradę, ale także pomoc w wypełnieniu wniosku, napisaniu pisma, odwołania lub innego dokumentu. Przy czym prawnicy zatrudnieni w CA sami nie zajmują się sprawami, które są do nich kierowane. Raczej wskazują drogę administracyjną i instytucje, które pomogą w ich rozwiązaniu. CAB jest bezpłatne Należy podkreślić, że Citizens Advice oferuje bezpłatne i poufne doradztwo prawne dla każdego, kto go potrzebuje. Funkcjonowanie Citizens Advice opiera się na pracy wolontariuszy. Są to zwykle studenci prawa, ale w ich szeregach znajdują się również doświadczeni prawnicy i finansiści. Skala działań tej organizacji jest naprawdę imponująca. Punkty wsparcia dostępne są w 2540 lokalizacjach w Anglii i Walii. W czym może pomóc? Możesz udać się tam, jeśli masz problemy związane z: Prawem pracy Zwolnienia, dyskryminacja w pracy, prawa pracownicze, wynagrodzenia i umowy. Zadłużeniem i finansami Długi, pożyczki, karty kredytowe, upadłość konsumencka, windykacja. Zasiłkami i wsparciem socjalnym Universal Credit, Housing Benefit, Child Benefit, Disability Allowance itp. Prawem mieszkaniowym Problemy z wynajmem, eksmisja, prawa lokatorów, bezdomność. Sprawami konsumenckimi Zwroty, reklamacje, oszustwa, prawa konsumenta. Sprawami imigracyjnymi i wizowymi Rezydencja, wnioski o wizę, problemy z Home Office. Prawem rodzinnym i cywilnym Rozwody, opieka nad dziećmi, przemoc domowa. Jak skontaktować się z Citizens Advice? Strona internetowa: www.citizensadvice.org.uk Telefon: 0800 144 8848 (dla problemów z zasiłkami i finansami) Lokalne biura: Można znaleźć najbliższą placówkę na stronie Citizens Advice Excerpt: Pomoc od Citizens Advice Z jakimi problemami można się zgłosić? Jaki rodzaj pomocy oferuje ta organizacja charytatywna? ### 11-letni Polak trafił do szpitala w wyniku pobicia Polski nastolatek miał być prześladowany w szkole z powodu swojego pochodzenia. 11-letniego Wiktora ze względu na to, że był dzieckiem imigrantki z Polski, nękano przez dwa lata. W lutym 2025 dotkliwie go pobito. Trafił do szpitala. Pobicie 11-letniego Polaka w Walii. Do tego brutalnego ataku doszło w szkole Tredegar Comprehensive School w południowej części kraju. Polak, chodzący do dziewiątej klasy, został zaatakowany przez dwóch innych uczniów. Jak wynika z relacji jego matki, mieli mu założyć plastikową torbę na głowę i dotkliwie pobić. Nasz rodak trafił do szpitala w wyniku tych wydarzeń. 11-letnie Polak ofiarą rasistowskiego pobicia - Spędziłam 10 godzin w szpitalu z moim synem. Stało się to po tym, jak inny uczeń, dwa lata starszy od niego, założył mu plastikową torbę na głowę. Potem inny uczeń pchnął mojego syna na ścianę - relacjonuje matka nastolatka, jak cytujemy za lokalnym portalem „Western Telegraph”. 11-letni Wiktor ze względu na swoje polskie pochodzenia miał być celem prześladowań w szkole przez ostatnie dwa lata. Był wyzywany i padł ofiarą rasistowskich napaści. Inny uczniowie mówili mu, że powinien popełnić samobójstwo. Na jakim etapie znajduje się dochodzenie lokalnej policji? Sprawa pobicia młodego Polaka w Tredegar Comprehensive School bada już policja. Funkcjonariusze Gwent Police potwierdzili, iż prowadzą dochodzenie w sprawie dwóch zgłoszeń napaści i gróźb. Miały mieć miejsce 23 stycznia i 7 lutego. - Wszystkie zgłoszenia dotyczące przestępstw z nienawiści traktujemy poważnie - komentuje inspektor Richard Tovey, jak cytujemy za „Western Telegraph”. - Śledztwo jest obecnie w toku. Funkcjonariusze prowadzą rozmowy z kilkoma osobami, aby uzyskać pomoc w dochodzeniu. W naszym postępowaniu ściśle współpracujemy z ofiarami przestępstw z nienawiści. Mamy wyspecjalizowanych funkcjonariuszy, którzy przeszli dodatkowe szkolenie w zakresie udzielania wsparcia takim ofiarom - dodawał inspektor Tovey. Lokalna policja potwierdziła, iż otrzymała dwa zgłoszenia. - Pierwsze zgłoszenie otrzymaliśmy w sprawie wydarzeń z 23 stycznia. Drugie w sprawie 7 lutego. W jego wyniku chłopiec doznał lekkich obrażeń i wymagał leczenia szpitalnego - kończy przedstawiciel Gwent Police. 11-letni Polak trafił do szpitala w wyniku pobicia (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) Oświadczenie ze strony władz lokalnych Z kolei przedstawiciele władz lokalnych zaznaczyli, że w szkołach na terenie Blaenau Gwent County Borough Council obowiązują „surowe” zasad przeciwdziałania zastraszaniu. Zadeklarowali również wsparcie dla działań policji. - Dla nas i naszych szkół ochrona dzieci i młodzieży jest najwyższym priorytetem - komentował rzecznik councilu Blaenau Gwent. - Rasizm i zastraszanie zatem nie będą tolerowane. We wszystkich naszych szkołach obowiązują surowe zasady i konkretne procedury postępowania w razie wystąpienia takich incydentów - dodawał. Lokalne władze zwracają również uwagę, iż w Tredegar Comprehensive School „wdrożono skuteczne rozwiązania, które aktywnie zachęcają uczniów, personel i rodziców do zgłaszania wszelkich obaw” w kwestii bezpieczeństwa. - Szkoła nadal ściśle współpracuje z rodziną i osobami poszkodowanymi. Będzie wspierać policję w prowadzonym dochodzeniu - uzupełniała rzecznik councilu Blaenau Gwent. Excerpt: 11-letni Wiktor ze względu na to, że był dzieckiem imigrantki z Polski, był nękany przez dwa lata. W lutym 2025 został dotkliwie pobity i trafił do szpitala. ### Na sobotę zaplanowano dyżur paszportowy w Londynie W Wydziale Konsularnym i Polonii Ambasady RP w Londynie w sobotę odbędzie się dodatkowy dyżur paszportowy. To oficjalna informacja podana przez serwis rządowy. Jednak nie każdy będzie mógł skorzystać z tego dyżuru... Polska Ambasada w Londynie ogłosiła zapisy na dodatkowy dyżur paszportowy. Będzie on miał miejsce w najbliższą sobotę, w dniu 1 marca 2025 roku. Odbędzie się pod następującym adresem: Wydział Konsularny i Polonii Ambasady RP w Londynie 10 Bouverie Street EC4Y 8AX London UWAGA! Jak czytamy w oficjalnym komunikacie w tej sprawie „wizyty na sobotni dyżur paszportowy zostaną zaproponowane przez system e-Konsulat tylko i wyłącznie osobom zapisanym obecnie do kolejki paszportowej w Londynie". Kto może zapisać się na sobotni dyżur paszportowy? W praktyce oznacza to, że nie ma możliwości zapisania się niejako dodatkowo na wizytę paszportową. Dodatkowy dyżur jest tylko dla tych osób, które już znajdują się w wirtualnej kolejce. „Osoby, które otrzymają propozycję wizyty na sobotę paszportową (1.03.2025 r.), muszą zaakceptować lub odrzucić zaproponowany termin w ciągu 48 godzin” - jak czytamy. „W przypadku odrzucenia zaproponowanego terminu, osoby z kolejki powrócą do niej i będą czekać na propozycję innego terminu, odrzucony termin zostanie zaproponowany kolejnej osobie zapisanej na listę oczekujących” - jak dodano. Osoby, które zgodzą się przyjść w sobotę na dyżur paszportowy, na podanego maila otrzymają potwierdzenie wizyty oraz dodatkowe informacje organizacyjne. Ma to się stać na kilka dni przed samym spotkaniem. Po więcej informacji na ten temat odsyłamy do oficjalnego komunikatu ze strony Ambasady RP. Przygotowanie do wizyty paszportowej Na wizytę paszportową należy przynieść: kolorową fotografię paszportową, dotychczasowy paszport i/lub polski dowód osobisty, w przypadku wyboru odbioru nowego paszportu pocztą – opłaconą do 100 g kopertę zwrotną SPECIAL DELIVERY z prawidłowymi danymi adresata (imię, nazwisko, pełny adres w Wielkiej Brytanii), wypełniony wniosek o wysłanie paszportu pocztą. WAŻNE! Jak dodatkowo uczulają przedstawiciele polskich służb konsularnych, warto zapoznać się z informacjami dotyczącymi wymaganych dokumentów przy składaniu wniosku o paszport. Na sobotę zaplanowano dyżur paszportowy w Londynie (zdjęcie ilustracyjne - fot: Pixabay/jackmac34) Paszport dla dziecka Jeśli aplikujesz o paszport dla dziecka, koniecznie zapoznaj się z informacjami dot. wyrażania zgody przez rodziców/opiekunów prawnych. Osoby zainteresowane złożeniem wniosku o pierwszy paszport dla dziecka muszą przedstawić polski akt urodzenia dziecka. Musi on być wydany przez dowolny urząd stanu cywilnego w Polsce. Jak zaznaczają władze konsularne, nie ma możliwości złożenia wniosku na podstawie zagranicznych aktów stanu cywilnego. WAŻNE! Informacje dotyczące transkrypcji aktu urodzenia można znaleźć na oficjalnych stronach. Co jeszcze warto wiedzieć? Podsumowując, na dyżurze paszportowym jedyną akceptowaną formą płatności jest karta płatnicza. Urzędnicy nie przyjmują gotówki. Natomiast wysokość opłat paszportowych można sprawdzić na stronie z opłatami konsularnymi. Ostatnio ich stawki poszły w górę. Jeśli wyrabiasz pierwszy paszport dla osoby urodzonej poza Polską, pamiętaj, że musisz mieć odpis polskiego aktu urodzenia i ew. polskiego aktu małżeństwa (transkrypcja ASC). Excerpt: Jak czytamy w oficjalnym komunikacie w tej sprawie „wizyty na sobotni dyżur paszportowy zostaną zaproponowane przez system e-Konsulat tylko i wyłącznie osobom zapisanym obecnie do kolejki paszportowej w Londynie". ### Bezdomny Polak zgwałcił Polkę? W holenderskim sądzie toczy się postępowanie. Przed sądem stoi bezdomny Polak, który w zeszłym roku brutalnie zgwałcił bezdomną Polkę. Zdarzenie miało miejsce niedaleko komendy policji. Bezdomny Polak zgwałcił Polkę tuż obok komendy policji w Den Bosch. Ujawniło to brutalne realia życia na marginesie społeczeństwa. 29-letni mężczyzna, również bezdomny, miał według oskarżenia zaatakować 50-letnią rodaczkę, z którą dzielił prowizoryczne obozowisko. Do dramatycznego zdarzenia doszło 17 lutego 2024 roku. Ofiara została znaleziona półnaga, z podartym ubraniem, w pobliżu komisariatu policji. Śledczy natrafili na butelkę po winie oraz gałąź z czerwonymi śladami na terenie obozowiska. Analiza laboratoryjna nie potwierdziła obecności krwi. Kobieta, która w przeszłości zmagała się z alkoholizmem, była pod wpływem alkoholu, co obrona wykorzystuje do podważenia jej wiarygodności. Tymczasem oskarżony utrzymuje, że niczego nie pamięta, a w noc zdarzenia był pijany. Czy życie na ulicy, uzależnienie od alkoholu i brutalizacja środowiska bezdomnych w Holandii stwarzają grunt dla takich tragedii? Sprawa ta ukazuje nie tylko dramat jednostek, ale i szerszy problem społeczny – bezdomności, patologii i alkoholizmu. Problemy te wśród wykluczonych są codziennością, a niekiedy prowadzą do niewyobrażalnej przemocy. Bezdomny Polak zgwałcił Polkę - czy na pewno jest winny? Patologia, przemoc i alkoholizm to codzienność obozowiska, w którym doszło do brutalnego ataku. 50-letnia Polka wskazała jako sprawcę 29-letniego rodaka. Jednak ze względu na upojenie alkoholowe, nie była tego pewna. W obozowisku przebywali również inni bezdomni, którzy mogli brać udział w napaści, co budzi wątpliwości co do jednoznacznej winy oskarżonego. Po roku od zdarzenia kobieta odmawia udziału w procesie. Obecnie przebywa w Polsce. Jej sytuacja życiowa najprawdopodobniej się poprawiła – być może woli zapomnieć o traumatycznych wydarzeniach, zamiast wracać do koszmaru życia na ulicy. Koczowisko bezdomnych, fot. gettyimages.com Czy więc 29-latek rzeczywiście jest jedynym winowajcą? Bez wątpienia ponosi odpowiedzialność za brak reakcji i nieudzielenie pomocy rodaczce. Być może także za udział w napaści. Jednak czy to on był jej głównym sprawcą? Dowody są niejednoznaczne – znaleziono podarte ubranie ofiary, butelkę i gałąź ze śladami nieokreślonej substancji, lecz brak jednoznacznych dowodów biologicznych. Sam oskarżony twierdzi, że był pijany i niczego nie pamięta. Czy sąd uzna go za gwałciciela, czy jedynie za biernego świadka tragedii? Prokuratura domaga się 22 miesięcy więzienia i 75 000 euro odszkodowania, ale czy to sprawiedliwy wyrok? Sprawa pokazuje nie tylko dramat jednostek, ale i ponury obraz bezdomności – środowiska, w którym przemoc i brak odpowiedzialności są na porządku dziennym, a sprawiedliwość często tonie w morzu alkoholu i ludzkiej obojętności. Problem bezdomnych Polaków w Holandii - patologia rynku pracy i ludzi bez drogi powrotu Sytuacja, w której bezdomny Polak zgwałcił bezdomną Polkę, jest tylko jednym z tragicznych przykładów problemu, który wciąż narasta. Niemal codziennie w Holandii słyszy się o polskich pracownikach migracyjnych, którzy z dnia na dzień tracą zatrudnienie, a wraz z nim dach nad głową. Pozbawieni środków do życia, bez znajomości języka i wsparcia socjalnego, lądują na ulicy. Tam przemoc, alkoholizm i desperacja stają się codziennością. Każdego dnia dochodzi do ataków między bezdomnymi, do tragicznych wypadków, a nawet śmierci na ulicy. Ilu Polaków, którzy wyjechali za lepszym życiem, kończy w namiotowych obozowiskach, zapomnianych przez system? Ilu z nich chciałoby wrócić, ale nie ma do czego? Holenderski rynek pracy brutalnie wyrzuca na margines tych, którzy przestają być użyteczni. Dodatkowo państwo polskie wciąż nie ma skutecznej strategii pomocy swoim obywatelom za granicą. Czy można się dziwić, że w takich warunkach dochodzi do tragedii? Excerpt: W holenderskim sądzie toczy się postępowanie przeciwko bezdomnemu Polakowi, który w zeszłym roku brutalnie zgwałcił bezdomną Polkę. Zdarzenie miało miejsce niedaleko komendy policji. ### „Polska Madeleine McCann”, czyli Julia Wandelt stanęła przed sądem „Polska Madeleine McCann” stanęła przed brytyjskim sądem. Leicester Magistrates' Court zaczęło rozpatrywać sprawę Jualii Wandelt. Nasza rodaczka jest oskarżona o prześladowanie rodziny McCannów. Podjęto decyzję, aby do czasu rozprawy przebywała w areszcie. Jej adwokat zapowiada złożenie wniosku o zwolnienie za kaucją. Przypomnijmy, do aresztowania Julii Wandelt doszło 19 lutego 2025 roku, w godzinach wieczornych. Policja zatrzymała naszą rodaczkę gdy przebywała na lotnisku w Bristolu. Stało się to w chwilę po tym, jak wylądowała w Wielkiej Brytanii. 23-letnia kobieta do UK przyleciała z Wrocławia. Jak wynika z relacji na łamach „The Daily Mail” Wandelt chciała spotkać się ze znajomym mieszkającym w Cardiff. Teraz, kobieta stanęła przed brytyjskim wymiarem sprawiedliwości. Postawiono jej zarzuty związane ze stalkingiem członków rodzin McCannów. Sąd postanowił, aby do czasu rozprawy, będzie przebywała w areszcie Jakie zarzuty postawiono Julii Wandelt? Z dokumentów sądowych wynika, że Julia Wandelt została oskarżona stalking. Ofiarą jej uporczywych prześladowań padła przede wszystkim Kate McCann, matka zaginionej Madeleine. Chroniczne dręczenie ze strony Polki miało miejsce od 2 maja ubiegłego roku do 15 lutego tego roku. Dla Kate McCann wiązało się one z dużym niepokojem i stresem. Dodajmy, że z podobnym zachowaniem ze strony 23-latki musiał mierzyć się także ojciec Madeleine, Gerry. Jak czytamy na łamach „The Daily Mail”, nasz rodaczka została także oskarżona o prześladowanie, które w okresie od 3 stycznia do 21 kwietnia ubiegłego roku wywołało poważny niepokój lub stres u siostry Madeleine, Amelie. Kolejny zarzut dotyczy zarzutu stalkingu brata Madeleine, Seana. Odbywał się on w okresie od 27 listopada do 29 grudnia ubiegłego roku. Z kolei między 3 stycznia a 29 grudnia ubiegłego roku Polka wysyłała wiadomości Amelie i Seanowi na Instagramie. "Polska Madeleine McCann" aresztowana na lotnisku w Bristolu (fot: Getty Images) Co postanowił brytyjski sąd? W miniony piątek, 21 lutego 2025 roku Polka stanęła przed obliczem sądu Leicester Magistrates' Court. Oskarżona potwierdziła swoje dane osobowe - „zgodnie z dokumentami sądowymi” - imię, nazwisko, datę urodzenia oraz miejsce zamieszkania. Prokurator Ravinder Daroch utrzymuje, iż Julia Wandelt utrzymywała „stały” kontakt z McCannami od 2022 r. Miał on stawać się „coraz częstszy i bardziej niepokojący”. W ramach tego kontaktu próbowała usilnie udowodnić, że „jest ich zaginioną córką, Madeleine”. W czerwcu 2024 roku Met Police nakazało Polce powstrzymanie się od wszelkich kontaktów z rodziną McCannów. Kobieta jednak zignorowała to polecenie. Nadal utrzymywała z nimi kontakt. „Polska Madeleine McCann” pozostanie w angielskim areszcie Oprócz tego, że zostawiała im wiadomości głosowo, zjawiła się u nich w domu w październiku 2024 i w styczniu 2025, jak czytamy na łamach „Maila". Prokurator Darochs dodawała, że Wandelt próbowała również skontaktować się z Amelie McCann w mediach społecznościowych. Utworzyła grupę na WhatsAppie, w której znalazł się numer Kate McCann. Za jej pośrednictwem ciągle wysyłała jej wiadomości, „bezpośrednio i pośrednio stwierdzając, że jest jej córką”, jak dodawała prokurator. W związku z tym, że istnieje poważne podstawy, aby sądzić, że Julia Wandelt może uciec z UK do Polski, kobieta ma pozostać w areszcie. Adwokat Polski Glen Harris zaznaczył, iż będzie starać się o zwolnienie za kaucją, „ale nie dziś”, jak mówił. - W stosownym czasie złożymy wniosek do sądu - komentował. Termin pierwszej rozprawy zaplanowano na 7 kwietnia 2025 Polka uważała się również, za zaginioną Niemkę i Amerykankę Warto w tym miejscu dodać, iż jak ustalili dziennikarze „The Daily Mail”, że Julia, która również posługuje się nazwiskiem Faustyna, podawała się za... dwie inne zaginione dziewczynki. Najpierw udowadniała, że jest pięcioletnią Ingą Gehricke, która zaginęła w 2015 r. w Stendal w Niemczech. Jej twierdzenia nie miały sensu o tyle, iż różnicą między nią a Niemką wynosi... osiem lat. Następnie, 23-letnia Polka argumentowała, iż jest Acacią Bishop. Dziecko to zaginęło w 2003 r. w amerykańskim stanie Utah w wieku 19 miesięcy. - Julia pisała do nas dwa razy, żeby poinformować, że jest zaginioną osobą. Raz uważała, że jest Niemką, a raz - Amerykanką. Żadne z tych twierdzeń nie było prawdziwe. Pomagaliśmy rodzinie Julii najlepiej, jak mogliśmy. Było jasne, że ona nie czuje się najlepiej i ciągle udaje kogoś, kim nie jest - komentuje rzecznik organizacji „Zaginieni przed laty”, jak cytujemy za „Mailem”. Excerpt: Nasza rodaczka jest oskarżona o prześladowanie rodziny McCannów. Podjęto decyzję, aby do czasu rozprawy przebywała w areszcie. ### Lista tras Ryanaira do likwidacji w 2025 roku Irlandzki przewoźnik już wcześniej ostrzegał, że zmniejszy liczbę lotów w Europie do wielu popularnych miejsc wypoczynkowych. Teraz opublikowano listę tras Ryanaira, które będą wycofane w tym roku. Ryanair stopniowo likwiduje część swoich tras europejskich. Za konieczność podjęcia takiej decyzji obwinia podwyżkę podatków i opłat lotniczych. Szczególnie w takich krajach jak Hiszpania, Dania, Włochy i Francja. Irlandzki przewoźnik wprowadza zmiany w lotach Dyrektor generalny Ryanaira, Michael O’Leary wyraził swoją frustrację w związku z podwyżką podatków lotniczych. Ostro skrytykował też decyzję Wielkiej Brytanii o podniesieniu podatku APD dla pasażerów krótkodystansowych lotów ekonomicznych z 13 do 15 funtów. Nazwał ją szaleństwem i porównał do „stawki podatku wynoszącej 33 proc. od średniej ceny biletu”. Obecnie irlandzki przewoźnik nie zlikwidował jeszcze żadnych konkretnych francuskich tras. Jednak zasygnalizował redukcje lotów, jeśli Francja zdecyduje się na podwyżkę podatku. Podwyżka zwiększy podatek od krótkodystansowych lotów w klasie ekonomicznej z 2,63 euro do 7,40 euro. O’Leary skrytykował to podejście: - Francja idzie pod prąd. Europa nie stanie się bardziej wydajna ani bardziej konkurencyjna przez zawyżanie cen biletów lotniczych. Ryanair stopniowo część swoich tras europejskich / fot. pixabay Trasy Ryanaira, które znikną w 2025 roku Podano listę tras Ryanaira, na które wpłynęły ostatnie zmiany i które zostaną usunięte w tym roku z rozkładu lotów. Hiszpania W Hiszpanii tani przewoźnik redukuje swój letni rozkład lotów o 12 tras, co odpowiada 800 000 dostępnym miejscom. Dotyczy to między innymi wycofania działalności z Jerez i Valladolid, zamknięcia bazy w Santiago i zmniejszenia ruchu w wielu innych lokalizacjach. Ryanair twierdzi, że zmian tych można było „całkowicie uniknąć” i że są one „niszczycielskie dla regionalnej komunikacji, miejsc pracy i turystyki w Hiszpanii”. Dania Natomiast w Danii Ryanair wstrzymuje trasy do i z Aalborga pod koniec marca. Stało się to po tym, jak przewoźnik ujawnił plany zamknięcia dwusamolotowej bazy na lotnisku Billund z powodu nowego podatku lotniczego w Danii. Spowodowało to utratę inwestycji w wysokości 200 mln dolarów (158 mln funtów). W rezultacie Dania straci 1,7 mln miejsc pracy i 32 trasy na lato. Obecnie pasażerowie mogą znaleźć bilety za 14,99 funta z London Stansted do historycznego miasta, ale od przyszłego miesiąca wszystkie loty będą wstrzymane. Zamknięta zostanie również baza na lotnisku Billund, na którym obecnie znajdują się dwa samoloty. Wprawdzie pasażerowie nie będą mogli polecieć Ryanairem, jednak British Airways nadal będzie świadczyć usługi do tej destynacji. Włochy W ubiegłym miesiącu irlandzkie linie lotnicze potwierdziły, że usuną jeden ze swoich samolotów z rzymskiego lotniska Fiumicino. Jest to największe lotnisko we Włoszech. Powodem są dopłaty, które zaczną obowiązywać od 1 kwietnia 2025 roku. Niemcy Ryanair będzie obsługiwał o 12 proc. mniej lotów także do i z Niemiec tego lata. A powodem są cięcia wysokich kosztów kontroli ruchu lotniczego ATC i podatki lotnicze. Łącznie z różnych baz irlandzkie linie zlikwidują 22 trasy w całym kraju. W tym redukcja na poziomie 60 proc. nastąpi w Hamburgu. Ponadto przewoźnik zrezygnuje z baz w Lipsku, Dortmundzie i Dreźnie. Francja Jak już wspomnieliśmy trasy do i z Francji także są zagrożone, gdyż kraj ten również w tym roku chce podnieść podatek lotniczy. Podwyżkę tę popiera minister finansów publicznych, Amelie de Montchalin. Powiedziała ona, że „20 populacji o najwyższych dochodach odpowiada za ponad połowę wydatków przeznaczonych na podróże lotnicze”. Według niej jest to „miarą niesprawiedliwości fiskalnej i ekologicznej”. Excerpt: Opublikowano listę tras Ryanaira, które będą wycofane w tym roku. Powodem jest podwyżka podatków lotniczych. ### Ofgem ogłosił wysokość podwyżki rachunków za energię w UK Od kwietnia 2025 r. przeciętny rachunek za energię w UK wzrośnie do poziomu 1849 funtów. Organ regulacyjny rynku energetycznego na Wyspach podjął decyzję o trzeciej z rzędu podwyżce pułapu cen energii. Wzrost zarządzony przez Ofgem okazał się wyższy, niż spodziewali się analitycy. W dniu dzisiejszym, 25 lutego 2025 r. Ofgem ogłosił wysokość „price cap” obowiązującą od kwietnia przez trzy kolejne miesiące, do 30 czerwca. Rachunki za prąd i gaz dla typowego brytyjskiego gospodarstwa domowego w tym okresie wyniosą 1849 funtów w skali roku. Poprzedni pułap cenowy, obowiązujący od stycznia 2025 r. wynosił 1738 GBP. Wówczas doszło do podwyżki o 1,2 proc. Była to trzecia z rzędu podwyżka zarządzona przez Ofgem. O ile konkretnie wzrosną? Przeciętne gospodarstwo domowe miesięcznie będzie płacić o 9,25 GBP więcej. From 1 April 2025 price cap average Direct Debit unit rates for energy are changing. These are caps on unit rates plus the standing charge (not a cap on total bills). https://t.co/0zVpDic42K pic.twitter.com/y6Zy69g1Q9 — Ofgem (@ofgem) February 25, 2025 O ile wzrosną rachunki za energię w UK od kwietnia 2025? Wzrost wysokości rachunków za energię wyniesie 6,4 proc. Przełoży się on na podwyżkę w wysokości 111 funtów. W duże mierze odzwierciedla on wzrost cen hurtowych na rynku energetycznym. Należy zaznaczyć, iż podwyżka „price cap” okazała się wyższa, niż oczekiwali eksperci. Według analiz ośrodka Cornwall Insight rachunki za energię miały wzrosnąć o 5 proc., o 85 funtów, do poziomu 1823 funtów w skali roku. Choć za prąd i gaz będziemy w 2025 płacić więcej, to wysokość rachunków za energię jest nadal niższa, niż pod podczas największego kryzysu kosztów utrzymania w 2022 i 2023 roku. Wówczas, w miesiącach zimowych „price cap” przekraczał 4000 GBP. Z kolei w porównaniu z analogicznym okresem w 2024 notuje się wzrost. Ceny energii są wyższe o 9 proc. Co odpowiada za wzrost cen energii? Głównym czynnikiem powodującym podniesienie limitu były rosnące ceny hurtowe. Odpowiadają one za ponad trzy czwarte całkowitego wzrostu. Natomiast dalsze 22 proc. było wynikiem to efekt niewielkiego wzrostu wynikającego z czynników kosztów polityki i presji inflacyjnej, jak podaje Ofgem. Jak konkretnie zmienią się ceny za energię w UK (nie licząc Irlandii Północnej)? W przypadku prądu, opłata stała spadnie o 11 proc., z poziomu 60,97 pensa na dzień do 53,80. Z kolei stawka jednostkowa pójdzie w górę o 8,7%. Od stycznia płaciliśmy 24,86 pensa za kWh, od kwietnia płacić będziemy 27,03 p/kWh. W przypadku gazu opłata stała wzrośnie o 3,2 proc, z 31,65 pensa na dzień do 32,67. Cena jednostkowa wzrośnie o 10 proc., z 6,34p/kWh do 6,99p/kWh. - Wiemy, że żadna podwyżka cen nie jest mile widziana - komentuje dyrektor naczelny Ofgemu, Jonathan Brearley. - Koszty energii pozostają ogromnym wyzwaniem dla wielu gospodarstw domowych. Jednak nasze uzależnienie od międzynarodowych rynków gazu skutkuje niestabilnością cen hurtowych i ciągłym wzrostem rachunków. Dlatego też ważniejsze niż kiedykolwiek jest, abyśmy stymulowali inwestycje w czystszy, lokalny system energetyczny - zaznacza Brearley, jak cytujemy za „The Independent". Ofgem ogłosił wysokość podwyżki rachunku za energię w UK (fot: Getty Images) „Wiemy, że żadna podwyżka cen nie jest mile widziana” Jak mocno w kieszenie osób mieszkających na Wyspach uderzyły ostatnie podwyżki cen energii? Obecnie, gospodarstwa domowe będą zmuszone płacić o około 600 funtów rocznie więcej za gaz i prąd niż przed inwazją Rosji na Ukrainę trzy lata temu. Trwająca wojna wywołała światowy kryzys energetyczny. Warto w tym miejscu przypomnieć obietnicę wyborczą złożoną przez Partię Pracy. Idące po wygraną Labour zobowiązała się do obniżki w tym zakresie. Rachunki miały spaść „nawet o 300 funtów do 2030 r.”. Wydaje się, że w obecnej sytuacji będzie bardzo trudno zrealizować taką obietnicę. Excerpt: Ofgem podjął decyzję o trzeciej z rzędu podwyżce pułapu cen energii. Wzrost zarządzony przez Ofgem okazał się wyższy, niż oczekiwano. ### Co zrobić, gdy landlord nie chce oddać depozytu? Każdy, kto wynajmuje mieszkanie bądź dom w Wielkiej Brytanii, musi uiścić depozyt, czyli kaucję. Zwykle kaucja jest wielkości miesięcznego czynszu. Landlord ma obowiązek zwrócić tą kwotę po zakończeniu umowy. Warunkiem jest dobry stan nieruchomości oraz brak zaległości w rachunkach. W celu zabezpieczenia najemców wprowadzono specjalne przepisy w 2007 roku, które obligują landlorda do umieszczenia depozytu w zatwierdzonym przez rząd systemie depozytowym (TDP). Dotyczy to wynajmu na podstawie umowy najmu z opcją zabezpieczenia, która rozpoczęła się po 6 kwietnia 2007 roku. W Anglii i Walii depozyt można zarejestrować w: Tenancy Deposit Scheme Usługa ochrony depozytów MyDeposits - w tym depozyty przechowywane przez Capita. Jeśli nie wynajmujesz mieszkania na podstawie umowy najmu z zabezpieczeniem, wynajmujący może zaakceptować wartościowe przedmioty (np. samochód lub zegarek) jako depozyt zamiast pieniędzy. Przedmioty te nie będą chronione przez system. Właściciel lub agent wynajmu musi umieścić depozyt w systemie w ciągu 30 dni od jego otrzymania. TPD ma w teorii zapewnić najemcy zwrot depozytu. Jednak w praktyce nie zawsze tak się dzieje. Kiedy landlord powinien oddać depozyt? Po zakończeniu najmu, wynajmujący musi zwrócić depozyt w ciągu 10 dni od uzgodnienia kwoty zwrotu. I tu dochodzimy do sedna większości sporów z landlordami. Depozyt powinien być zwrócony w całości jeśli najmujący nie uszkodził nieruchomości i sprzętów do niej należących zapłacił czynsz i rachunki Jednak często zdarzają się sytuacje, w których mimo braku powyższych, landlord nie chce oddać depozytu. Co zrobić, gdy landlord nie chce zwrócić kaucji? Takie sytuacje zdarzają się nader często. Landlordzi albo odmawiają wypłaty depozytu i unikają kontaktu albo wyszukują problemy typu uszkodzony sprzęt, zaniedbany ogród i inne, które mogą uzasadnić zatrzymanie depozytu. Pierwszą rzeczą, jaką trzeba zrobić, to upewnić się, czy depozyt wpłacono poprzez Deposit Protection Scheme. Jeśli tak, to sprawę należy skierować do firmy, w której wpłacało się depozyt. Jeżeli wszystko zostanie rozstrzygnięte na korzyść najemcy, to landlord odmawiający wypłacenia pieniędzy może otrzymać karę w wysokości trzykrotnego depozytu. Tutaj należy jednak pamiętać, że na zgłoszenie sprawy jest określony limit czasu, który zależy od firmy zajmującej się depozytami. Do kogo można się jeszcze zgłosić, jeśli landlord odmawia zwrotu depozytu? Przede wszystkim warto zwrócić się do Biura Doradztwa Personalnego (Citizens Advice Bureau). Możne je wyszukać wpisując na TEJ stronie swój kod pocztowy. Można też skorzystać z usług adwokata specjalizującego się w takich sprawach, jednak będzie to bardziej kosztowne. Przed wynajmem mieszkania czy domu najlepiej jest zabezpieczyć się i wpłacić depozyt na specjalne konto. Oprócz tego przy wyprowadzaniu się warto poprosić landlorda o podpisanie oświadczenia, w którym stwierdza, że nie ma zastrzeżeń co do stanu odbieranej nieruchomości. Przy opuszczaniu mieszkania warto nagrać filmik z komentarzem pokazując w jakim stanie lokal jest zostawiany. Może to oszczędzić bardzo wiele kłopotów i nerwów. ### Osoby z niepełnosprawnością “zachęcane” do pracy To pozytywna inicjatywa aktywizacji grup wykluczonych z rynku pracy czy projekt kolejnych oszczędności w budżecie kosztem najbiedniejszych? Według DWP osoby z niepełnosprawnością mają wracać na rynek pracy. Ministerstwo Pracy i Emerytur (DWP) w UK ogłosiło nowe strategie mające na celu wsparcie osób z „niewidocznymi” niepełnosprawnościami, takimi jak fibromialgia i ADHD, w powrocie do pracy. Inicjatywę zaprezentowali posłanka Partii Pracy i minister DWP, Alison McGovern, podczas sesji w Izbie Gmin. W ramach tego planu DWP zamierza zainwestować 240 milionów funtów, aby zrealizować cele zawarte w Białej Księdze "Get Britain Working". Wprowadzono ją 26 listopada 2024. Zmiany te mają zwiększyć wskaźnik zatrudnienia do 80% poprzez wdrożenie programów wspierających osoby z fluktuującymi stanami zdrowia. W efekcie osoby z niepełnosprawnością są zachęcane do pracy. Działania obejmą również integrację systemów zatrudnienia i zdrowia, oferując wsparcie od doradców ds. pracy oraz doradców ds. niepełnosprawności w centrach zatrudnienia. Dodatkowo DWP planuje granty na dostęp do pracy. Również zakłada uwzględnienie neurodywersyjności w miejscu pracy oraz rozwój polityki opartej na wynikach przeglądu zatrudnienia osób autystycznych. Inicjatywy te mają zbudować bardziej inkluzywny rynek pracy. Dostosowany do potrzeb osób z różnymi rodzajami niepełnosprawności. Osoby z niepełnosprawnością “zachęcane” do pracy - pozytywna aktywizacja i integracja, czy szukanie oszczędności? Z jednej strony, aktywizacja zawodowa może być postrzegana jako pozytywny krok ku integracji społecznej. Praca daje możliwość zdobywania doświadczenia, budowania relacji międzyludzkich i poprawy jakości życia poprzez większą niezależność finansową. Czy jednak wszyscy pracodawcy są gotowi na zatrudnienie osób z niepełnosprawnościami, a społeczeństwo na ich pełną akceptację? DWP aktywnie wprowadza zmiany na rynku pracy, fot. gettyimages.com Z drugiej strony, rodzi się pytanie, czy takie programy nie są przypadkiem formą oszczędzania w budżecie UK. Czy zamiast prawdziwego wsparcia oferowane są jedynie iluzje aktywizacji? Może DWP, kierując się hasłem aktywizacji, wykorzystuje osoby z niepełnosprawnościami jako narzędzia do zmniejszenia wydatków? Zauważalne jest, że rządowe decyzje, takie jak zmiany w council tax czy próby obniżenia kwoty wolnej od podatku na kontach ISA, często skłaniają się ku cięciom budżetowym. Dlatego fakt, że osoby z niepełnosprawnością “zachęcane” do pracy systemowo przez DWP rodzi obawy. Wielu ludzi może być ofiarami tych cięć. Czy w takim kontekście proces aktywizacji może być naprawdę skuteczny i korzystny dla ich codziennego życia? Jakie wsparcie psychiczne i zdrowotne jest im oferowane, aby przetrwać w wymagającym środowisku pracy? Powyższe pytania wskazują na konieczność szerszej dyskusji, która z jednej strony powinna podkreślać zalety integracji zawodowej, a z drugiej zwracać uwagę na ewentualne pułapki finansowe i społeczne, które mogą z tego wyniknąć. Czy zatem DWP naprawdę stara się o dobro osób z niepełnosprawnościami, czy może jest to jedynie kolejny sposób na łatanie dziur w budżecie UK kosztem najbiedniejszych? Te wątpliwości powinny stać się impulsem do dalszej refleksji i działań na rzecz rzeczywistego wsparcia osób z niepełnosprawnościami. Co sądzą o programie osoby z niepełnosprawnością? Jakie wiążą z nim obawy i nadzieje? Osoby z niepełnosprawnością mają mieszane odczucia wobec planowanych zmian. Z jednej strony, wielu z nich widzi w tym szansę na zdobycie niezależności i lepsze życie. Dlatego mają nadzieję na pozytywną integrację w społeczeństwie. Z drugiej strony, obawy dotyczą realnych możliwości zatrudnienia i wsparcia, które mogą się okazać niewystarczające. Czy programy aktywizacyjne naprawdę uwzględnią ich potrzeby, czy też będą jedynie fasadą oszczędności? Te pytania pozostają w ich umysłach, tworząc mieszankę nadziei na lepsze jutro oraz lęku przed rozczarowaniem. W tym kontekście, każda zmiana w polityce zatrudnienia staje się nie tylko kwestią ekonomiczną, ale także osobistą. Excerpt: To pozytywna inicjatywa aktywizacji grup wykluczonych z rynku pracy czy projekt kolejnych oszczędności w budżecie kosztem najbiedniejszych? Według DWP osoby z niepełnosprawnością mają wracać na rynek pracy. ### Szykują się zwolnienia pracowników w gastronomii i hotelarstwie Przez zmiany podatkowe, które wejdą w życie w kwietniu, wiele firm z branży gastronomicznej i hotelarskiej będzie musiało przeprowadzić zwolnienia pracowników. Jak się okazało, ponad dwie trzecie firm z branży gastronomicznej i hotelarskiej przeprowadzi zwolnienia pracowników w wyniku zmian podatkowych. Zmiany te wejdą w życie w kwietniu. Jest to wynik badania przeprowadzonego przez organy handlowe. Zwolnienia pracowników przez zmiany podatkowe Badanie przeprowadzone wśród właścicieli pubów, barów, restauracji i hoteli w Wielkiej Brytanii wykazało, że aż 70 proc. z nich przewiduje redukcję zatrudnienia pracowników. Powodem będą wyższe koszty ich utrzymania i wyższe podatki. Wśród firm, które wzięły udział w badaniu, są British Beer and Pub Association, British Institute of Innkeeping, Hospitality Ulster i UKHospitality. 60 proc. z nich stwierdziło też, że chce odwołać planowane inwestycje w wyniku wzrostu wydatków. Organy handlowe, które przeprowadziły badanie, apelują do rządu o odroczenie zmian. Dotyczą one składek na ubezpieczenie społeczne, kwoty wolnej od podatku i innych, które obciążają pracodawców. W ten sposób można uniknąć negatywnego wpływu na inwestycje i miejsca pracy. A także umożliwić branży gastronomicznej i hotelarskiej pełen udział we wzroście gospodarczym. Puby, restauracje i bary planują zwolnienia / fot. Getty Images Wzrost płacy minimalnej i składek na ubezpieczenie społeczne W październikowym budżecie rząd ogłosił, że w kwietniu podniesie wysokość składek na ubezpieczenie społeczne do 15 proc. Jednocześnie obniży próg, od którego należy wypłacać składki – z 9100 funtów do 5000 funtów. Ponadto krajowa płaca minimalna wzrośnie o 6,7 proc. do 12,21 funta za godzinę. Wprowadzone środki mają przynieść 25 mld funtów rocznie dochodu. To według ministrów potrzebne jest do naprawy rozpadających się usług publicznych. Decyzje rządu spotkały się jednak z krytyką ze strony dużych przedsiębiorstw, a także sprzedawców detalicznych i firm hotelarskich. Twierdzą one, że są zmuszone do redukcji miejsc pracy i podniesienia cen. W oświadczeniu organizacje handlowe stwierdziły: - W czasach, gdy branża hotelarska jest jednym z głównych czynników mających wpływ na wzrost gospodarczy, ostatnią rzeczą, jaką powinien zrobić rząd jest nakładanie dodatkowych kosztów wpływających na zatrudnienie. Gdyż ograniczają one nasze możliwości rozwoju. Organizacje ostrzegają rząd przed utratą miejsc pracy, źródeł utrzymania, krótszymi godzinami otwarcia firm, a w niektórych przypadkach nawet przed bankructwem przedsiębiorstw. Przełożyłoby się to na utratę napędu lokalnej gospodarki i tworzenia miejsc pracy. Prawie jedna trzecia firm (29 proc.), które wzięły udział w badaniu w styczniu, stwierdziła, że skróci godziny działalności z powodu dodatkowych kosztów. A 25 proc. przyznało, że nie ma żadnych rezerw finansowych. Excerpt: Szykują się zwolnienia pracowników w branży gastronomicznej i hotelarskiej. Powodem kwietniowe zmiany podatkowe. ### Bilety autobusowe dla młodych ludzi za 1 funta Już wkrótce wszyscy młodzi ludzie mieszkający w Walii będą mogli korzystać ze zniżek na przejazdy autobusem. Bilet autobusowy jednorazowy będzie kosztował 1 funt, a bilet jednodniowy - 3 funty. Z programu będą mogły skorzystać wszystkie osoby w wieku do 16 do 21 lat. Zaznaczmy na samym wstępie, iż na razie mamy do czynienia z programem pilotażowym. Będzie on bowiem realizowany w latach 2025–2026 i 2026–2027. Jego celem będzie złagodzenie skutków, jaki kryzys kosztów utrzymania wywiera na młodych ludzi. Bilety autobusowe w niższej cenie dla młodych mieszkańców Walii Konkretnie, wdrożenie zmian w tym zakresie jest możliwe dzięki porozumieniu osiągniętemu między walijską Partią Pracy a liderką walijskich Liberalnych Demokratów Jane Dodds. Laburzystom udało się przekonać Lib-Dems do wsparcia ich budżetu na lata 2025–2026. Rząd w Cardiff opublikował ostateczny projekt planu wydatkowania środków publicznych w tym okresie. Ostatnie zmiany przewidują dodatkowe środki w wysokości ponad 120 mln funtów. W całym budżecie określono wydatkowanie 26 mld funtów. Jak będzie działał ten program? Dodajmy, iż zafundowanie młodym ludziom tańszych przejazdów autobusami będzie kosztowało walijskich podatników 15 mln funtów. Program będzie realizowany w trakcie roku akademickiego. Rozpocznie się we wrześniu 2025. Młodzi ludzie na razie przyjęli tę ofertę z zadowoleniem, jak czytamy na łamach serwisu informacyjnego BBC. Jedna ze studentek przyznała, że wydawała na bilety autobusowe nawet 50 funtów tygodniowo. Bilety autobusowe dla młodych ludzi za 1 funta (zdjęcie ilustracyjne - fot: Getty Images) Cavan Griffin, 17-letni student Coleg y Cymoedd, stwierdził, że jego zdaniem ceny przejazdów autobusami nie są uzasadnione. Są one zbyt drogie dla studentów zarabiających najniższą krajową. - Autobusy zawsze się spóźniają, ciągle odwołują trasy. To śmieszne, że płacimy tak wysokie ceny, skoro usługa jest tak niskiej jakości - komentował nastolatek, jak cytujemy za serwisem informacyjnym BBC. Z kolei Keri Lloyd-Jones, studentka fryzjerstwa w Coleg Menai w Bangor, mocno chwali decyzję rządu walijskiego. - To by mi bardzo pomogło, bo mieszkam w Abersoch. Jeżdżę sześcioma autobusami dziennie, więc ten przejazd za 1 funt byłby dla mnie ogromną pomocą. Bilety za 3 pozwoliłyby mi zaoszczędzić jeszcze więcej pieniędzy - zaznacza. „Zamrożenie” cen biletów autobusowych w 2025 Przypomnijmy, iż rząd Wielkiej Brytanii wprowadził wcześniej limit 2 funtów na bilety w jedną stronę. Program miał wygasnąć w grudniu 2024 r., ale został przedłużony o kolejny rok. W Anglii obowiązuje jednolity limit opłaty za przejazd w wysokości 3 funtów. Oznacza to, że żadna opłata za przejazd autobusem na trasach objętych programem nie przekroczy 3 funtów. Natomiast na trasach, na których opłaty są niższe niż 3 funty, ceny będą mogły wzrosnąć jedynie o stopę inflacji. W taki sposób, aby nie przekroczyć wyznaczonego limitu. - Wciąż czekamy na szczegóły dotyczące tego, jak dokładnie będzie działać ta polityka - komentuje Aaron Hill, dyrektor Confederation of Passenger Transport Cymru, jak cytujemy za BBC Wales. - Pojedyncza opłata za przejazd autobusem wyniesie 1 funta dla osób poniżej 21 roku życia przy dziennym limicie 3 funtów. Zasadniczo jest to dobra wiadomość dla młodych ludzi – szczególnie studentów w Aberystwyth - zaznaczał. Excerpt: Już wkrótce wszyscy młodzi ludzie mieszkający w Walii będą mogli korzystać ze zniżek na przejazdy autobusem. ### Ciało zaginionego Polaka znaleziono w kanale W kanale przy Turfsingel w Goudzie holenderska policja odnalazła zwłoki mężczyzny. Jak potwierdziły badania, w kanale znaleziono ciało zaginionego Polaka. W miniony czwartek, 20 lutego 2025 roku, w kanale przy Turfsingel w Goudzie policja znalazła ciało mężczyzny. Jak się okazało, był on obywatelem polskim. Zaginiony Polak mieszkał tej miejscowości. Mężczyzna zaginął pod koniec stycznia, a jego zwłoki odnaleziono pomiędzy dwiema zacumowanymi łodziami w pobliżu Q-Park Bolwerk. Akcję przeprowadziły holenderskie służby ratunkowe, które przy użyciu specjalnego dźwigu wydobyły ciało z wody. Policja zabezpieczyła rejon, aby uniknąć wzroku ciekawskich. Jednocześnie funkcjonariusze z Wydziału Dochodzeń Kryminalistycznych rozpoczęli śledztwo w celu ustalenia tożsamości ofiary oraz okoliczności jej śmierci. Ciało zaginionego Polaka przebywało w kanale długo, dlatego akcja było dodatkowo utrudniona. Mieszkańcy Goudy wyrazili szok i niezrozumienie w związku z tym tragicznym zdarzeniem. Zastanawiają się, jak to możliwe, że ciało zostało odnalezione dopiero teraz. Ciało zaginionego Polaka znaleziono w kanale - wypadek czy morderstwo? Ciało zaginionego Polaka zostało odnalezione w minioną środę w kanale przy Turfsingel w Goudzie. Mężczyzna zaginął pod koniec stycznia. Policja na miejscu zdarzenia zabezpieczyła teren, aby przeprowadzić szczegółowe dochodzenie, w tym ustalić okoliczności śmierci. Rzecznik prasowy policji wykluczył możliwość morderstwa. Jasno akcentuje, że wszystko wskazuje na nieszczęśliwy wypadek, w wyniku którego mężczyzna mógł upaść do wody. Chociaż szczegóły ostatnich chwil życia ofiary pozostają niejasne, mieszkańcy zwracają uwagę na niebezpieczeństwa związane z brzegiem kanału, gdzie brakuje drabinek umożliwiających wydostanie się z wody. Ciało Polaka w kanałach. Brzegi kanałów w Goudzie nie mają zabezpieczeń. fot. freepik.com Skoro jednak Polak wpadł przypadkiem do kanału, dlaczego tak długo był zaginiony? Policja wyjaśnia, że ciało mogło zaplątać się w liny lub wodorosty i nie wypływać ze względu na warstwę lodu na niektórych odcinkach wody. Dodatkowo trudne warunki atmosferyczne mogły spowolnić procesy gnilne, co wyjaśnia opóźnienie w odnalezieniu ciała. Społeczność lokalna jest wstrząśnięta tym zdarzeniem, a wiele osób zaczęło obawiać się o własne bezpieczeństwo, zastanawiając się nad możliwością zapobiegania podobnym tragediom w przyszłości. W świetle tych faktów sprawa pozostaje w toku, a funkcjonariusze kontynuują dochodzenie, aby wyjaśnić wszelkie wątpliwości związane z tym tragicznym incydentem. Kim był Polak mieszkający w Goudzie? Polak, którego ciało odnaleziono w kanale przy Turfsingel w Goudzie, mieszkał w mieście od dawna. Był lubianym członkiem społeczności. Wiele osób z sąsiedztwa z pewnością zadaje sobie to pytanie co mogło prowadzić do tej tragicznej sytuacji. Czy można było jakoś zapobiec wypadkowi? Czy brak zabezpieczeń na brzegach kanałów jest realnym zagrożeniem? Jak często zdarzają się takie i podobne wypadki? Brzegi są często bardzo blisko domów, ulic. Zimna woda w kanałach szybko prowadzi do hipotermii i utraty przytomności. Czy wypadek Polaka skłoni do szerszej refleksji nad bezpieczeństwem nad kanałami w Goudzie? A może jego śmierć tylko wpadnie do statystyk? Excerpt: W kanale przy Turfsingel w Goudzie holenderska policja odnalazła zwłoki mężczyzny. Jak potwierdziły badania, w kanale znaleziono ciało zaginionego Polaka. ### Chadecja wygrywa wybory w Niemczech Niedzielne wybory w Niemczech wygrała Chadecja. Wynik jednak nie jest imponujący. Drugą siłą jest skrajnie prawicowe AfD. Progu wyborczego nie przekroczyły natomiast dwie partie. Co oznaczają wyniki? W niedawnych wyborach parlamentarnych w Niemczech, blok CDU/CSU pod przewodnictwem Friedricha Merza zdobył 28,5% głosów, zapewniając sobie zwycięstwo. Na drugim miejscu uplasowała się skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD) z rekordowym wynikiem 20,8%. Powyższy wynik jest najwyższym poparciem dla tej partii w historii. Natomiast Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD) odnotowała znaczący spadek. Uzyskała jedynie 16,4% głosów. Zieloni zdobyli 11,6%, a Lewica (Die Linke) 8,8%. Liberalna FDP oraz Sojusz Sahry Wagenknecht nie przekroczyły 5% progu wyborczego i nie wejdą do Bundestagu. Wybory przebiegły bez większych incydentów, jednak wyniki wskazują na przesunięcie sceny politycznej w prawo. Czy w obliczu takiego układu sił CDU/CSU zdecyduje się na "wielką koalicję" z osłabioną SPD, aby zapewnić stabilne rządy? Friedrich Merz wykluczył współpracę z AfD, mimo jej znaczącego sukcesu. Formowanie nowego rządu może zatem okazać się wyzwaniem, biorąc pod uwagę rozdrobnienie głosów i konieczność budowania szerokich koalicji. Chadecja wygrywa w Niemczech - czy i jakie zmiany to przyniesie? Chadecja wygrywa w Niemczech, zdobywając 28,5% głosów w ostatnich wyborach, co stawia ją w roli głównego gracza na politycznej scenie kraju. Z przewodnictwem Friedricha Merza, który podkreśla znaczenie relacji z Polską i Francją, możemy spodziewać się nowego otwarcia w polityce zagranicznej Niemiec. W obliczu spadku poparcia dla SPD, która uzyskała tylko 16,4%, oraz rosnącego wpływu AfD z 20,8%, chadecja będzie musiała zbudować stabilną koalicję, aby utrzymać kontrolę nad Bundestagiem. Czy nowa ekipa rządowa podejmie wyzwania związane z europejskim bezpieczeństwem i współpracą gospodarczą, czy może zafunduje nam nowe polityczne napięcia? Z pewnością przyszłość Niemiec oraz ich relacji z sąsiadami stoi przed ekscytującymi, ale i niepewnymi czasami. Friedrich Merz u sterów - co to oznacza dla Polski i Polaków w Niemczech? Friedrich Merz u sterów oznacza nowe otwarcie w relacjach niemiecko-polskich, które mogą przynieść korzyści zarówno dla Polski, jak i dla Polaków żyjących w Niemczech. Merz, jako lider chadecji, już podczas kampanii podkreślał znaczenie bliskiej współpracy z Polską. Może przełożyć się na poprawę stosunków dyplomatycznych oraz większą empatię w obszarze wspólnych interesów. Czy zatem przedłuży kontrole graniczne? CDU wygrywa wybory w Niemczech. Friedrich Merz zostanie nowym kanclerzem. Czy stworzy koalicję z SPD? fot. gettyimages.com Przy ewentualnej koalicji z SPD, która tradycyjnie bardziej sprzyja integracji europejskiej, Polska może zyskać sojusznika w kwestiach bezpieczeństwa i współpracy gospodarczej. Czy nowy kanclerz zdoła zrealizować obietnice i przywrócić zaufanie między krajami, czy jednak pojawią się nowe wyzwania, które skomplikują tę współpracę? Czy fakt, że chadecja wygrywa w Niemczech to dobry znak? Z pewnością czas pokaże, jakie zmiany przyniesie ta polityczna rewolucja. Czy Chadecja uratuje niemiecką gospodarkę? Czy Merz uratuje niemiecką gospodarkę? Nowy kanclerz przychodzi w trudnym momencie, gdy Niemcy zmagają się z wyzwaniami takimi jak rosnąca inflacja i problemy z łańcuchami dostaw. Jego doświadczenie w biznesie oraz proekonomiczne podejście mogą dać nadzieję na stabilizację sytuacji. Chadecja wygrywa wybory w Niemczech i obiecuje reformy i wsparcie dla innowacji. To mogłoby pobudzić wzrost i zatrudnienie. Czy jednak jego plany wystarczą, aby wzmocnić Niemcy w obliczu globalnych kryzysów? Czas pokaże, czy będzie to nowa era prosperity czy raczej zmagania z dawnymi problemami. Excerpt: Niedzielne wybory w Niemczech wygrała Chadecja. Wynik jednak nie jest imponujący. Drugą siłą jest skrajnie prawicowe AfD. Progu wyborczego nie przekroczyły natomiast dwie partie. Co oznaczają wyniki? ### Pomoc dla ofiar przemocy domowej. Wystartował pilotażowy program W Anglii rozpoczęto pilotażowy program pomocowy dla ofiar przemocy domowej. Dzwoniąc pod numer 999 można porozmawiać z ekspertami i otrzymać odpowiednie wsparcie. Od niedawna ofiary przemocy domowej w Anglii mogą - dzwoniąc pod numer 999 - uzyskać fachową pomoc. Specjaliści mają też wesprzeć policję w zmianie i wyczuleniu na pewne problemy. Program pomocy dla ofiar przemocy domowej Pilotażowy program pomocy dla ofiar przemocy domowej wdrożono w całej Anglii. Jest to związane z nowym "prawem Raneem", nazwanym tak dla upamiętnienia Raneem Oudeh. Kobiety zamordowanej wraz ze swoją matką, Khaolą Saleem w Solihull przez byłego męża Oudeh. Kobieta zgłaszała policji siedem razy przemoc domową i cztery razy wykonała telefon pod numer alarmowy 999 w nocy, w czasie której straciła życie. Śledztwo wykazało, że do śmierci kobiet przyczyniły się w sposób znaczący zaniedbania policji. Zgodnie z nowym programem pilotażowym specjaliści ds. przemocy domowej zostali obsadzeni w pokojach kontrolnych i można skontaktować się z nimi pod numerem 999. Program jest obecnie testowany w pięciu jednostkach policji w Northumbrii, Northamptonshire, Bedfordshire i Humberside, a także w West Midlands, gdzie policja zajmowała się sprawą Oudeh. Do końca roku może zostać wdrożony w całej Anglii i Walii. W Anglii rząd zwiększa pomoc dla ofiar przemocy domowej / fot. pixabay Kampania na rzecz prawa Raneem Nour Norris, ciotka Oudeh i jej siostra, Saleem, która prowadziła kampanię na rzecz zmiany w jej imieniu, powiedziała o programie pilotażowym: - To uratuje ludzkie życie, to takie proste. Nie można tego nie doceniać. Nie możemy już nic zrobić, żeby wróciły. Ale ich spuścizna, spuścizna Raneem, będzie żyła wiecznie. Nie słyszano jej, gdy żyła. Ale poprzez każdą ofiarę przemocy domowej, będzie słyszana. Norris podkreśliła, że policja wykazała się „lekceważącym nastawieniem i brakiem zrozumienia dla przemocy domowej” w kontakcie z Oudeh. Okazało się, że polecono jej, aby "sama zajęła się problemem". Fachowa pomoc dla ofiar Minister ds. ochrony i przemocy wobec kobiet i dziewcząt, Jess Phillips powiedziała, że historia Oudeh ją „prześladuje”. Według niej obecność specjalistów w pokojach kontrolnych stworzy „lepszą pomoc dla ofiar”. - Już teraz można wyczuć zmianę kulturową w zespole. Nawet jeśli chodzi o język, którego używają do komunikowania się z ludźmi przez telefon. Myślę, że to stanowi szansę na stworzenie zmiany kulturowej, która jest naprawdę potrzebna – dodała Phillips. Specjaliści ds. przemocy domowej z lokalnych organizacji charytatywnych są obecni przy biurkach, obok pracowników obsługi połączeń. I słuchają na żywo połączeń alarmowych 999, a także udzielają informacji zwrotnych na temat nagranych rozmów. Zapewniają w ten sposób szkolenia personelowi i wskazują odpowiednie wsparcie. Minister spraw wewnętrznych, Yvette Cooper, powiedziała: - Co 30 sekund ktoś dzwoni na policję w sprawie przemocy domowej – ponad 100 osób co godzinę szuka pilnej pomocy. Dlatego jesteśmy zdeterminowani, aby zreformować policyjną reakcję na przemoc domową, upewniając się, że ofiary otrzymują specjalistyczne wsparcie i ochronę, których potrzebują. To musi być spuścizna Raneem i Khaoli. Excerpt: Rozpoczął się w Anglii pilotażowy program pomocowy dla ofiar przemocy domowej. Odpowiednią pomoc można uzyskać pod numerem 999. ### Imigranci po studiach w Holandii zarabiają więcej niż Holendrzy Z badania ROA wynika, że imigranci po studiach w Holandii zarabiają więcej niż ich holenderscy koledzy. Wynika z tego, że lepiej radzą sobie na rynku pracy. Badanie przeprowadzone przez Centrum Badań nad Edukacją i Rynkiem Pracy (ROA) pokazało, że absolwenci uniwersytetów z międzynarodowym pochodzeniem zarabiają lepiej niż ich holenderscy odpowiednicy. Imigranci po studiach w Holandii dobrze sobie radzą na rynku pracy Coraz bardziej zmniejsza się różnica między absolwentami pochodzącymi z zagranicy i holenderskimi. Każdego roku ROA przeprowadza szeroko zakrojone badanie o nazwie HBO-monitor. Sprawdza ono, jak radzą sobie na rynku pracy młodzi dorośli 18 miesięcy po ukończeniu studiów licencjackich. W badaniu wzięło udział 168 528 osób – z czego ponad 25 000 były to osoby po studiach, których co najmniej jedno z rodziców jest imigrantem. Imigranci po studiach w Holandii zarabiają więcej niż ich holenderscy rówieśnicy / fot. Getty Images Wyższe zarobki imigrantów Zauważono tendencję, że od roku 2019 absolwenci z pochodzeniem imigracyjnym otrzymują wyższe wynagrodzenie niż ich holenderscy rówieśnicy. Natomiast najnowsze badanie z 2023 roku pokazało, że obcokrajowiec, który otrzymał dyplom holenderskiej uczelni, zarabia średnio o 70 centów więcej za godzinę niż absolwent z holenderskim pochodzeniem. Kwotę tę skorygowano o wszelkie różnice wieku, płci i kierunek studiów. Ponadto wyniki tych badań opublikowano po tym, jak inne badania przeprowadzone przez Statistics Netherlands (CBS) wykazały, że imigranci i ich dzieci coraz bardziej integrują się z holenderskim społeczeństwem. I coraz bardziej upodabniają się do niego, pod względem poziomu dochodów, posiadania domu i wykształcenia. Co również ciekawe – więcej dzieci imigrantów uczęszcza na studia niż jeszcze dekadę temu. Poszukiwanie pracy Mimo że imigranci po studiach w Holandii zarabiają więcej niż ich holenderscy rówieśnicy, to więcej czasu zajmuje im szukanie pracy. W 2023 roku absolwenci z pochodzeniem imigracyjnym potrzebowali średnio 10 dni więcej na znalezienie pierwszej pracy w porównaniu z absolwentami holenderskimi. Różnica ta i tak wydaje się stopniowo zanikać. Gdy spojrzymy na wyniki z 2014 roku – absolwentom z pochodzeniem imigracyjnym znalezienie pracy zajmowało 50 dni więcej. Jak powiedział zaangażowany w badanie profesor socjologii, Maarten Wolbers: - Ludzie z pochodzeniem imigracyjnym potrzebują trochę więcej czasu, aby znaleźć pracę. Ale gdy już to zrobią, różnice z ich rówieśnikami holenderskimi wydają się zanikać. Na wyniki badania ma też wpływ obecna sytuacja na holenderskim rynku pracy. Pracodawcy zmniejszyli selektywność pracowników przez niedobory kadrowe, z którymi się zmagają. Z kolei możliwym powodem wyższych zarobków obcokrajowców jest większa presja ze strony ich rodziców na odniesienie sukcesu. Istnieje też druga prawdopodobna możliwość – że są oni bardziej ambitni. Ponadto wielu z nich odbywa więcej praktyk i staży. Co w efekcie końcowym daje im przewagę na rynku pracy. Excerpt: Imigranci po studiach w Holandii lepiej radzą sobie na rynku pracy niż ich holenderscy odpowiednicy i zarabiają od nich więcej. ### Opieka nad dziećmi w UK wśród najdroższych na świecie Wielka Brytania znalazła się wśród pięciu najdroższych krajów pod względem opieki nad dziećmi. Niebawem opłaty za przedszkole na Wyspach mają ponownie wzrosnąć. Koszty opieki nad dziećmi w Wielkiej Brytanii stanowią już 19 proc. przeciętnego dochodu. Niestety kwietniowy wzrost składek na ubezpieczenie społeczne jeszcze bardziej podniesie opłaty za przedszkole. Wzrost kosztów opieki nad dziećmi Aż 96 przedszkoli w Wielkiej Brytanii planuje podnieść opłaty związane z opieką nad dziećmi. Powodem jest wzrost składek na ubezpieczenie społeczne od kwietnia. Rodzice na Wyspach już teraz jednak borykają się z wysokimi stawkami za opiekę. Wzrost rządowego finansowania związanego z opieką nad dziećmi nie nadąży tak naprawdę za wzrostem kosztów tej opieki. Według obliczeń NDNA to przedszkola i rodzice dzieci będą musieli ponieść koszty związane z podwyżką National Insurance. Zgodnie z obliczeniami NDNA pomoc finansowa związana z opieką wzrośnie zaledwie o 4 proc. A koszty zatrudnienia personelu przedszkolnego wzrosną średnio o 15 proc. Wielka Brytania jest jednym z najdroższych krajów na świecie pod względem kosztów opieki nad dziećmi / fot. Getty Images Opieka nad dziećmi w UK jedną z najdroższych Jak wynika z szacunków OECD – Wielka Brytania jest już jednym z najdroższych krajów na świecie pod względem kosztów opieki nad dziećmi. Wynoszą one 19 proc. przeciętnego dochodu. To sprawia, że Wielka Brytania jest czwartym najdroższym krajem na świecie pod tym względem. Na szczycie niechlubnej listy znalazła się Nowa Zelandia. Tam koszty opieki pochłaniają aż 37 proc. średniego dochodu. Na drugim miejscu uplasowały się Stany Zjednoczone, gdzie koszty te pochłaniają 32 proc. dochodu. Dla porównania z innymi krajami europejskimi – w Polsce koszt opieki nad dziećmi pochłania 8 proc. średniego dochodu. Natomiast w Holandii – 11 proc., a we Francji 7 proc. Z szacunków przeprowadzonych przez Moneyhelper wynika, że średni koszt opieki dla osób mających małe dzieci waha się od 125,91 funta tygodniowo w przypadku zarejestrowanej opiekunki pracującej w niepełnym wymiarze godzin do 285,31 funta tygodniowo w przypadku przedszkola. Ogólnie jednak kwoty te wahają się od około 6500 funtów rocznie do ponad 14 000 funtów na dziecko poniżej drugiego roku życia. Tymczasem średni dochód rozporządzalny gospodarstwa domowego w Wielkiej Brytanii wyniósł zaledwie 34 500 funtów w 2023 roku według ONS. Jest to średnia kwota pieniędzy, wliczając zatrudnienie i świadczenia, po opodatkowaniu. Rodzice bez wyjścia Dla wielu pracujących rodziców w Wielkiej Brytanii całodobowa opieka nad dziećmi jest konieczna w okresie poprzedzającym pójście dzieci do szkoły. Tym bardziej, że na Wyspach ustawowy urlop macierzyński jest płatny jedynie przez 39 tygodni. A dzieci zaczynają chodzić do szkoły w wieku pięciu lat. Excerpt: Koszty opieki nad dziećmi w Wielkiej Brytanii stanowią już 19 proc. przeciętnego dochodu. Są jednymi z najwyższych na świecie. ### Najbardziej nieszczęśliwe miasto w UK stanie się częścią Londynu? Najbardziej nieszczęśliwe miasto w UK może stać się częścią brytyjskiej stolicy. Lokalne władze Slough rozważają możliwość „połączenia się” z Londynem. Ruch ten wpisywałby się w szerszą politykę rządu Partii Pracy. Jakie są realne szanse na „wchłonięcie” Slough przez brytyjską stolicę? Podczas posiedzenia Slough Borough Council w dniu 17 lutego 2025 r. omówiono temat potencjalnego połączenia z Londynem. Przedstawiciele lokalnych miejskich władz rozważali propozycje zawarte w rządowym dokumencie Devolution White Paper, który opublikowano w grudniu zeszłego roku. Zgodnie z proponowaną przez władze ideę decentralizacji uprawnień, władze miasta Slough mogą „połączyć się” z władzami zachodniego Londynu lub stać się częścią Greater London Authority. Czy Slough stanie się częścią Londynu? Strategia zawarta w wytycznych rządu w Londynie zakłada reorganizację samorządów lokalnych w większe organy unitarne. W ten sposób większa część uprawnień zostanie przyznana lokalnym, ale większym jednostkom. Stanie się to kosztem „osłabienia” ośrodka władzy centralnej w Westminsterze. Jak czytamy na łamach „The Evening Standard”, rząd zwrócił się do władz lokalnych z prośbą o przygotowanie odpowiednich propozycji w tym zakresie. Przedstawiciele ze Slough w swoim raporcie stwierdzili, że fuzja z gminami zachodniego Londynu stanowi dla Slough realną opcję. Rozważane jest również „wchłonięcie” przez Greater London Authority. To jeszcze nie wszystko. Wśród innych opcji wymienia się połączenie się z sąsiednimi gminami, takimi jak Berkshire, Oxfordshire i Swindon. Przedstawiciele councilu w Slough rozważali również poszerzenie swoich granic. Dodajmy, że prace Slough Borough Council w tym zakresie znajdują się na bardzo wczesnym etapie. Przedstawiciele lokalnych władze nawet nie zaczęli rozważać zalet poszczególnych opcji, ani wyzwań, które staną przed miastem w wyniku takich działań. Najbardziej nieszczęśliwe miasto w UK stanie się częścią Londynu? (fot: Gabriel Georgescu z Pixabay - zdjęcie ilustracyjne) Lokalne władze rozważają różne opcje „W ciągu najbliższych kilku miesięcy przedstawiciele rady miejskiej Slough planują rozmawiać z jak największą liczbą potencjalnych partnerów. Zarówno w samorządzie lokalnym jak i poza nim. Chcemy podzielić się naszymi aspiracjami i planami. Omówić zgodność wszelkich potencjalnych nowych ustaleń z potrzebami naszych mieszkańców” - czytamy w oficjalnym komunikacie w tej sprawie, jak cytujemy za „My London News". Projekt ustawy English Devolution Bill ma ukazać się latem przyszłego roku. Natomiast wybory burmistrzów odbędą się w kwietniu 2026 roku. Slough Borough Council zgodziło się na spotkaniu na pozytywną współpracę z partnerami w celu opracowania propozycji dotyczących decentralizacji i lokalnej reorganizacji. Najbardziej zróżnicowane etnicznie miasto w UK Slough jest angielskim miastem zlokalizowanym w hrabstwie ceremonialnym Berkshire. Leży w dolinie Tamizy, na zachód od centrum Londynu. Populacja Slough należy do najbardziej zróżnicowanych etnicznie w Wielkiej Brytanii. Miasto już od lat 20. XXI wieku przyciągało imigrantów. Według danych z Cenzusu z 2021 roku oficjalnie mieszkało tu prawie 9 tysięcy osób urodzonych w Polsce. W 2024 roku miasto zostało uznane za najgorsze miejsce do życia przez portal Rightmove. Excerpt: Ruch ten wpisywałby się w szerszą politykę rządu Partii Pracy. Jakie są realne szanse na „wchłonięcie” Slough przez brytyjską stolicę? ### Kolejne pięć firm wodociągowych chcą wyższych podwyżek rachunków Anglian Water, Southern Water, Northumbrian Water, Wessex Water i South East Water odwołują się od „niedopuszczalnego” ograniczenia wzrostu rachunków wprowadzonego przez Ofwat. Firmy wodociągowe zwróciły się w tej sprawie do Competition and Markets Authority. Sześć przedsiębiorstw domaga się pozwolenia na wprowadzenie wyższych podwyżek rachunków za wodę. Chcą jeszcze mocniej uderzyć po kieszeni gospodarstwa domowe w Anglii i Walii. Wspomniane wyżej spółki zwróciły się do Ofwat, w tej sprawie. Jest to organ regulujący sektor wodno-wodociągowy w Anglii i Walii. Chcą skierowania orzeczenia w sprawie ich działalności na lata 2025–2030 do CMA. Wcześniej zaś, na podobny ruch zdecydowało się Thames Water. Co to w praktyce oznacza i jak wpłynie na wysokość rachunków za wodę? Czego domagają się firmy wodociągowe? W rezultacie sześć firm wodociągów, z których usług korzysta większość gospodarstw domowych w Anglii, domaga się możliwości wprowadzenia wyższych podwyżek. Przypomnijmy, od kwietnia 2025 roku będziemy płacić więcej za korzystanie z wody bieżącej oraz kanalizacji. W sumie w ciągu pięciu lat rachunki wzrosną średnio o 157 GBP. Rocznie będzie płacić więcej o 31 GBP. W 2030 roku rachunki mają znaleźć się na średnim poziomie wynoszącym 597 GBP. Zasadniczo, za wodę będzie płaciło się więcej o 36%. Przedsiębiorstwa wodociągowe złożyły odwołanie, bo uważają, że podwyżka jest... na zbyt niskim poziomie. Firmy argumentowały, że za ich sprawą nie uda się pozyskać odpowiedniej ilości pieniędzy na pokrycie kosztów wymaganych inwestycji. Dodajmy, że jeszcze nigdy od decyzji Ofwatu nie odwołało się aż sześć firm. Cztery firmy odwołały się w 2020 roku. Udało im się uzyskać pewne ustępstwa. Kolejne pięć firm wodociągowych chcą wyższych podwyżek rachunków (fot: Pexels/Pixabay) Chciwość czy realna konieczność? - Firmy mają prawo zwrócić się do CMA w takiej sprawie - komentuje Chris Walters, jak cytujemy za „Guardianem". - Ponownie przedstawimy naszą sprawę w ramach tego procesu. Ostateczne ustalenia opierać się będą na gruntownej analizie wszystkich wniosków o finansowanie złożonych przez firmy - uzupełnia starszy dyrektor Ofwat ds. przeglądu cen. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na działanie Southern Water. Jedna z firm, która kwestionuje stawki Ofwatu, otrzymała pozwolenie na wprowadzenie najwyższych podwyżek. Jej 4,7 mln klientów będzie płacić aż o 53-proc. więcej. Jednak dyrektor naczelny Southern, Lawrence Gosden, zaznacza, że to właściwie za mało. Mianowicie tylko pozyskanie jeszcze większych środków „pozwoli nam na zapewnienie ulepszeń w zakresie ochrony środowiska i wydajności oraz nowej infrastruktury, których słusznie oczekują nasi klienci i społeczności”, jak mówi Gosden. Chciwość czy realna konieczność? - Firmy wodociągowe muszą zainwestować miliardy, aby wzmocnić i rozbudować infrastrukturę - komentuje David Henderson, dyrektor naczelny Water UK. Jest to stowarzyszenie reprezentujące wszystkie przedsiębiorstwa wodno-ściekowe w Wielkiej Brytanii. - Wiele przedsiębiorstw z naszego sektora może pogodzić się z decyzją Ofwat. Natomiast władze tych sześciu firmy uznały, iż nie mają innego wyjścia, jak tylko odwołać się do CMA - dodaje Henderson, jak cytujemy za „Guardianem". ### Mandat za parkowanie na własnym podjeździe? Przepisy drogowe bywają specyficzne. Jak się okazuje, obejmują one nie tylko drogi publiczne, ale i posesje. Zatem, choć brzmi to absurdalnie, można dostać mandat za parkowanie na własnym podjeździe. Czy można dostać mandat za parkowanie na własnym podjeździe? Brzmi absurdalnie, ale zgodnie z brytyjskim Kodeksem Drogowym – tak! Choć większość kierowców nie zwraca na to uwagi, przepisy jasno wskazują, że najlepszą i najbezpieczniejszą metodą parkowania na podjeździe jest wjazd tyłem. Dlaczego? Chodzi o widoczność i bezpieczeństwo – cofając na podjazd, mamy pełen obraz sytuacji na drodze, pieszych i rowerzystów. Natomiast wyjazd przodem eliminuje ryzyko ograniczonego pola widzenia. Co prawda, złamanie tej zasady nie grozi od razu mandatem, ale jeśli stworzymy zagrożenie dla innych uczestników ruchu, kara może być surowa – włącznie z wysoką grzywną i punktami karnymi. Więc następnym razem, wracając do domu, może warto poświęcić chwilę na poprawne zaparkowanie? Czy można dostać mandat za parkowanie na własnym podjeździe? Czy można dostać mandat za parkowanie na własnym podjeździe? Teoretycznie tak. Jednak w praktyce… kto by to egzekwował? Trudno sobie wyobrazić patrol policji skrupulatnie sprawdzający, czy kierowcy wjeżdżają na posesję przodem czy tyłem. To raczej kwestia zdrowego rozsądku i bezpieczeństwa niż realne ryzyko kary. Przepis powstał z myślą o lepszej widoczności – wyjazd przodem na ruchliwą ulicę jest po prostu bezpieczniejszy, ponieważ pozwala kierowcy lepiej kontrolować sytuację na drodze. Jednak dla wielu osób to tylko ciekawostka, a nie obowiązek, który faktycznie ktoś egzekwuje. Czy kierowcy znają te przepisy? Czy to zupełnie martwe prawo? fot. freepik.com Martwe prawo? Może. Ale czy nie jest to po prostu rozsądna wskazówka, która może zapobiec niepotrzebnym stłuczkom czy potrąceniom? Nawet jeśli nikt nie kontroluje tego na co dzień, warto się zastanowić, czy nie lepiej poświęcić kilka sekund na cofnięcie przy parkowaniu – zamiast ryzykować niebezpieczny wyjazd na drogę. W końcu większość kolizji i wypadków wynika z pośpiechu i braku ostrożności. Może więc ten niepozorny przepis to nie tylko formalność, ale praktyczna rada, która może kiedyś uratować komuś życie? Kodeks Drogowy w UK reguluje parkowanie na podjeździe - perspektywa kierowców Kodeks Drogowy w Wielkiej Brytanii rzeczywiście zaleca, by kierowcy cofali na podjazd, zamiast wjeżdżać przodem – ale czy ktokolwiek się tym przejmuje? "Pierwsze słyszę! Parkuję, jak mi wygodnie" – mówi Mark, kierowca z Londynu. Wielu Brytyjczyków przyznaje, że nigdy nie słyszeli o tej zasadzie, a jeśli już, to traktują ją jako ciekawostkę. "Brzmi rozsądnie, ale kto ma na to czas?" – zastanawia się Rachel, która codziennie wraca do domu w pośpiechu. Inni podchodzą do tematu bardziej praktycznie. "Zimą, kiedy rano wszystko jest zamarznięte, łatwiej mi po prostu wsiąść i odjechać przodem" – tłumaczy Steve, mieszkaniec Birmingham. Czy to zatem martwe prawo a mandat za parkowanie na podjeździe to miejski mit? "Nie sądzę, żeby ktoś kiedykolwiek dostał za to mandat" – śmieje się Emma, dodając, że policja ma ważniejsze sprawy na głowie. Może więc to bardziej sugestia niż nakaz – coś, co poprawia bezpieczeństwo, ale w rzeczywistości niewielu kierowców bierze sobie do serca? Excerpt: Przepisy drogowe bywają specyficzne. Jak się okazuje, obejmują one nie tylko drogi publiczne, ale i posesje. Zatem, choć brzmi to absurdalnie, można dostać mandat za parkowanie na własnym podjeździe. ### Godziny ciszy nocnej w Niemczech. Co musisz wiedzieć? Zasady dotyczące ciszy nocnej w Niemczech, a także ciszy popołudniowej, czy w niedzielę i święta są złożone. Co powinniśmy o nich wiedzieć? Reguły związane z Ruhezeit, do których kwalifikuje się cisza nocna w Niemczech, to oficjalny dzienny przedział czasowy, w którym zabrania się wykonywania pewnych czynności, gdy zakłócają one wspólny „czas ciszy i spokoju”. Kiedy obowiązuje cisza nocna w Niemczech? Pod dość ogólnym terminem Ruhezeit rozumie się nie tylko ciszę nocną w Niemczech (Nachtruhe), ale także ciszę popołudniową (Mittagsruhe). Oraz ciszę w niedziele i święta (Sonn- und Feiertagsruhe). Nachtruhe, czyli właściwa cisza nocna w Niemczech to najbardziej znany rodzaj Ruhezeit. W ramach ustawy o kontroli emisji (Landesimmissionschutz-Gesetz) w czasie Nachtruhe zabrania się wykonywania głośnych czynności między godziną 22.00 a 06.00 lub 07.00 rano. Natomiast w przypadku wykonywania głośnych czynności na zewnątrz, takich jak na przykład koszenie trawy, Ruhezeit zaczyna się o godzinie 20.00. Cisza w niedziele i święta Kolejnym najczęściej spotykanym rodzajem Ruhezeit jest Sonn- und Feiertagsruhe. Zgodnie z tym ustanowieniem w każdą niedzielę i święta w Niemczech należy powstrzymać się od hałaśliwych działań przez całe 24 godziny. Zasady dotyczące ciszy nocnej / fot. pixabay Cisza popołudniowa w Niemczech Innym rodzajem Ruhezeiten jest cisza popołudniowa, czyli Mittagsruhe. Zwykle obowiązuje ona między godziną 12.00 a 13.00 lub 15.00 (w zależności od rejonu). Jednak już cisza popołudniowa nie jest tak ściśle przestrzegana. Dlatego też nie ma ogólnokrajowych zasad z nią związanych. Warto jednak sprawdzić, jakie Mittagsruhe ma rejon, w którym mieszkamy. Czego nie powinniśmy robić w czasie Ruhezeit? Podczas każdego rodzaju Ruhezeit zabronione są czynności domowe, które są głośniejsze niż „poziom głośności w pomieszczeniu”. Czyli wiercenie, odkurzanie, stukanie młotkiem lub puszczanie muzyki, którą mogą usłyszeć sąsiedzi. Z kolei ze względu na pracę zmianową obowiązują bardziej elastyczne zasady dotyczące korzystania z pralki podczas Ruhezeit. Zaleca się jednak sprawdzenie umowy najmu przed rozpoczęciem prania o godzinie 22.00. Jeśli natomiast chodzi o przestrzeganie Ruhezeit na zewnątrz, to takich czynności jak zdmuchiwanie liści, mycie samochodu, przycinanie żywopłotu lub koszenie trawnika powinniśmy unikać. Istnieją jeszcze bardziej szczegółowe zasady dotyczące korzystania z różnych maszyn na zewnątrz, które wydają dźwięk głośniejszy niż 88 decybeli. Można ich używać wyłącznie w godzinach od 09.00 do 13.00 i od 15.00 do 19.00. Warto jednak mieć na względzie fakt, że odnośnie tego, co zakazane w czasie Ruhezeit, obowiązuje głównie zdrowy rozsądek. Łamanie zasad Ruhezeit Złamanie zasad dotyczących Ruhezeit w Niemczech może mieć różne konsekwencje. Od niegroźnych po dość poważne. Zazwyczaj jednak pierwszym krokiem jest poproszenie kogoś o ciszę. Gdy to nie poskutkuje, możemy sięgnąć po środki formalne. Ponieważ przestrzeganie zasad ciszy nocnej znajduje się w większości umów najmu, ich stałe łamanie w poważny sposób może skutkować nawet eksmisją. Excerpt: Kiedy obowiązuje cisza nocna w Niemczech i jakie są jej zasady? Jakie są też konsekwencje jej nieprzestrzegania? ### 12 "nowych" miast ma powstać w Anglii 12 „nowych” miast ma zostać zbudowanych na terenie Anglii, jak obiecuje premier Keir Starmer. Czy nowy pomysł brytyjskiego rządu w perspektywie kryzysu na rynku mieszkaniowym ma szanse powodzenia? Brytyjski premier przekonuje, że jeszcze przed następnymi wyborami powszechnymi w UK rozpocznie się realizacja tego niezwykle ambitnego projektu. Jakie są szanse realizacji takiego przedsięwzięcia? Budowa 12 „nowych” miast w Anglii Premier Starmer złożył obietnicę przygotowania i realizacji największego programu budownictwa mieszkaniowego od czasów powojennych. W ramach laburzystowskiej polityki pod szyldem Plan for Change ma powstać 12 „nowych” miast w Anglii. Dlaczego ujęliśmy to słowo w cudzysłowie, wyjaśni się w dalszej części tego tekstu. Zidentyfikowano już 100 potencjalnych lokalizacji pod budowę nowych angielskich miast. Jak czytamy w oficjalnym komunikacie brytyjskich władz, celem tej inicjatywy jest „stworzenie pięknych, lokalnych społeczności, zapewnienie niedrogich mieszkań i dostarczenie potrzebnej infrastruktury". W każdym nowym mieście będzie mogło powstać co najmniej 10 000 domów. Oprócz tego powstaną nowe szkoły i placówki służby zdrowia. Rząd Labour już wprowadzana poważne zmiany legislacyjne, dzięki którym możliwy będzie sprawna realizacja programu budowy nowych nieruchomości. W ramach tych działań pokonywane są nie tylko przeszkody biurokratyczne, ale też sprzeciwy związane z ochroną środowiska. Przypomnijmy, zgodnie z całościowymi założeniami Plan for Change na terenie Wielkiej Brytanii ma powstać aż 1,5 miliona nowych domów. Koncepcja budowy „nowych miast” ma być zatem częścią większej inicjatywy. Lekarstwo na kryzys na rynku mieszkaniowym - W ciągu zaledwie siedmiu miesięcy poczyniliśmy już znaczne postępy. Odblokowaliśmy możliwości budowy 20 000 zablokowanych domów. Ale jest jeszcze wiele do zrobienia - zaznacza Keir Starmer, jak cytujemy za oficjalnymi stronami rządowymi. - Wykorzystujemy w trybie pilnym wszystkie dostępne środki, aby zbudować domy, których potrzebujemy. Aby więcej rodzin mogło wejść na drabinę mieszkaniową. Pokonujemy przeszkody, nie akceptujemy już odpowiedzi „nie”. Torujemy drogę dla nowej generacji nowych miast - deklaruje stanowczo szef brytyjskiego rządu. Keir Starmer zapowiada największą i najambitniejszą inicjatywą w zakresie budownictwa mieszkaniowego od czasów powojennych. Realizacja założeń zawartych w Plan for Change „odmieni życie ludzi pracujących” w Wielkiej Brytanii, jak obiecuje premier. 12 "nowych" miast ma powstać w Anglii (fot: Getty Images) Gdzie zlokalizowane zostaną nowe inwestycje? Warto w tym miejscu dodać, że to nie pierwszy tego typu pomysł ze strony brytyjskich władz. Jak przypomina „Guardian”, za rządów Davida Camerona upadł projekt budowy nowej generacji „miast-ogrodów”. Podobny los spotkał wizję eko-miast Gordona Browna, która została oprotestowana przez lokalne społeczności. Minister mieszkalnictwa Angela Rayner powiedziała, że nowe miasta będą wzorowane na przedmieściach z ogrodami, takich jak Roundhay w Leeds, oraz takich miast, jak Letchworth i Welwyn. Większość z 12 nowych miast zasadniczo nowymi miastami nie będzie. Planowana jest rozbudowa istniejących już tkanek miejskich. Nowo powstałymi miastami będą kierować regionalne korporacje rozwoju. Początkowy zastrzyk funduszy publicznych przeznaczono by na zakup ziemi. Inwestycja zwróciłaby się po sprzedaży działek po wyższej cenie prywatnym deweloperom. Zyski z tej transakcji sfinansowałyby budowę infrastruktury, jak podaje „Guardian”. 40% mieszkań ma być przystępnych cenowo Rząd Partii Pracy stawia sobie za cel, aby co najmniej 40% mieszkań było przystępnych cenowo, łącznie z mieszkaniami socjalnymi. Oczekuje się, że nowy kodeks miejski będzie wymagał, aby budynki miały odpowiedni „charakter”. Ulice mają być obsadzone drzewami, a lokalni mieszkańcy mieliby mieć dostęp do szerokiego wachlarzu usług publicznych. Eksperci ds. planowania wcześniej wskazali Norwich, Reading i Stratford-upon-Avon jako możliwe lokalizacje rozbudowy tego typu. Również wspomniano Taunton, Exeter, Harrogate, Preston, Carlisle i Guildford. Wszystkie te miejsca znajdują się w pobliżu istniejącej infrastruktury kolejowej. Excerpt: Czy nowy pomysł brytyjskiego rządu w perspektywie kryzysu na rynku mieszkaniowym ma szanse powodzenia? ### Przez podwyżkę National Insurance będą zwolnienia Brytyjskie firmy planują zwolnienia pracowników i ograniczenia w rekrutacji nowych. Powodem jest wzrost kosztów zatrudnienia wynikających z podwyżki National Insurance. Z badania przeprowadzonego wśród brytyjskich pracodawców wynika, że planują zarówno redukcję zatrudnienia jak i rekrutację mniejszej liczby pracowników. Chcą to zrobić jeszcze przed podwyżką National Insurance. Podwyżka National Insurance spowoduje zwolnienia Od kwietnia pracodawcy będą musieli płacić składki na ubezpieczenie społeczne w wysokości 15 proc. od wynagrodzeń powyżej 5000 funtów. Zamiast 13,8 proc. od wynagrodzeń powyżej 9100 funtów (jak obecnie). Brytyjskie firmy, wśród których badanie przeprowadziło Chartered Institute of Personnel and Development (CIPD), stwierdziły, że zamierzają podnieść ceny za swoje usługi, aby pokryć wyższe koszty zatrudnienia pracowników. Natomiast osobne badania, które przeprowadziła Federacja Małych Biznesów (Federation of Small Business), pokazały, że zaufanie wśród małych firm osiągnęło najniższy poziom od 10 lat w ostatnich trzech miesiącach. Ministerstwo Skarbu twierdzi jednak, że zapewnia przedsiębiorstwom stabilność, której potrzebują do inwestowania i rozwoju. Wzrost stawki ubezpieczenia społecznego doprowadzi do redukcji pracowników / fot. Getty Images Niepokojące plany brytyjskich firm Podwyżka National Insurance wejdzie w życie w kwietniu, podobnie jak wzrost krajowej płacy minimalnej. Według badania CIPD – ponad jedna trzecia z 2000 badanych firm potwierdziła, że planuje zmniejszyć zatrudnienie przez dokonanie zwolnień pracowników, a także rekrutację mniejszej liczby osób. Natomiast około 42 proc. firm stwierdziło, że podniesie ceny swoich usług. A jedna czwarta poinformowała, że „anuluje lub ogranicza plany związane z inwestycjami w swoją działalność i rozwój”. Dyrektor naczelny CIPD, Peter Cheese powiedział, że badania dotyczą „sektorów codziennej gospodarki”. A są nimi handel detaliczny, gastronomia, hotelarstwo, które zatrudniają dużą liczbę osób. I to szczególnie je dotknie wzrost kosztów zatrudnienia. Jeśli firmy podniosą ceny w obliczu rosnących kosztów zatrudnienia, istnieje ryzyko, że może to przełożyć się na dalszy wzrost inflacji w nadchodzących miesiącach. Spadek zaufania wśród małych firm Jak z kolei podała Federacja Małych Firm – zaufanie spada w szerokim zakresie sektorów. Z jej indeksu małych firm wynika, że są one „przygotowane na spadek rozwoju swojej działalności w pierwszych trzech miesiącach 2025 roku”. Zwolnienia pracowników są nieuniknione, podobnie jak wzrost cen. Część sklepów – według przewidywań – zostanie zamknięta z powodu podwyżek podatków w budżecie i wzrostu kosztów zatrudnienia. Niektórzy twierdzą jednak, że sprzedawcy detaliczni osiągają ogromne zyski i mogą sobie pozwolić na wyższe koszty. Dla przykładu – w ubiegłym roku Next zarobił ponad miliard funtów. Excerpt: Podwyżka National Insurance wpłynie na zwolnienia pracowników i ograniczenia w rekrutacji nowych. Brytyjskie firmy zapowiadają także wzrost cen usług. ### Rozbudowa metra w Londynie. Co oznacza dla miasta Londyn rośnie w oczach. Miasto rozrasta się i rozbudowuje. Prace obejmują budowę nowego wejścia do stacji, które zapewni dostęp bez barier oraz zwiększenie pojemności linii Windrush. Co jeszcze zakłada plan rozbudowy metra w Londynie? Rozbudowa metra w Londynie, znana jako projekt "Tube", to złożony proces. Oczywiście jego celem jest dostosowanie systemu transportowego do rosnącego zapotrzebowania mieszkańców i turystów. Prace obejmują zarówno modernizację istniejących stacji, jak i budowę nowych linii, co wiąże się z dużymi wyzwaniami inżynieryjnymi. W trakcie tych działań często występują utrudnienia w ruchu, takie jak zamknięcia stacji czy zmiany w rozkładzie jazdy, co może być uciążliwe dla codziennych dojeżdżających. Na przykład, projekt budowy nowej stacji w Surrey Canal, między Surrey Quays a Queens Road Peckham, ma na celu zwiększenie pojemności linii Windrush do niemal 20 pociągów na godzinę. Szacuje się, że rozbudowa będzie trwała kilka lat, a zakończenie prac planowane jest na początku lat 30. XXI wieku. Te ambitne plany mają kluczowe znaczenie nie tylko dla poprawy komunikacji, ale także dla wsparcia lokalnej gospodarki oraz zwiększenia jakości życia mieszkańców Londynu. Rozbudowa metra to jednak nie tylko infrastruktura związana z transportem. Rozbudowa metra w Londynie - jak wygląda? Stacja Surrey Quays jest doskonałym przykładem tego, że rozbudowa metra w Londynie nbiera tempa. Już wkrótce pasażerowie skorzystają z nowego wejścia od strony Lower Road. Tam powstaną dwie windy, umożliwiające łatwy dostęp do platform. To nie tylko poprawi wygodę podróżnych, ale także zmniejszy tłok w okolicy stacji. Więcej pociągów metra w Londynie to rozbudowa wielu dzielnic miasta., fot gettyimages.com A to dopiero początek! W ramach projektu dodano już nowy most, który ułatwia dostęp do wszystkich platform. Z planowanym zwiększeniem liczby pociągów do 18 na godzinę między Surrey Quays a Dalston Junction. Jeśli prace nad inwestycją się powiodą, podróżni już wkrótce odzują znaczącą poprawę. Czy jednak ta rozbudowa metra w Londynie wpłynie długoterminowo na komfort życia mieszkańców? Mieszkania, domy - co jeszcze jest w planach rozwoju stolicy UK Przebudowa metra w Londynie to nie tylko modernizacja infrastruktury transportowej, ale także szansa na rozwój całych dzielnic. Wraz z nowymi stacjami i zwiększoną pojemnością linii planowane są udogodnienia. Te znacząco poprawią jakość życia mieszkańców. W rejonie stacji Surrey Quays powstaje nowy projekt Canada Water Masterplan, który obejmie nie tylko 7 000 nowych mieszkań, ale także przestrzenie rekreacyjne, sklepy i biura. Taki kompleksowy rozwój ma na celu stworzenie tętniącej życiem społeczności, w której łatwy dostęp do transportu publicznego będzie kluczowym elementem. Dzięki tym zmianom Londyn stanie się bardziej przyjaznym miastem. Poruszanie się będzie sprawniejsze. Ułatwi to życie milionom osób. Dodatkowo rozbudowa mieszkań w okolicy może choć odrobinę zmniejszyć kryzys mieszkaniowy w UK. Warto także przemyśleć kwestię cen dojazdów metrem. Kto by pomyślał, że modernizacja metra może przynieść aż tyle pozytywnych zmian? I czy realnie będą one odczuwalne przez mieszkańców. Excerpt: Londyn rośnie w oczach. Miasto rozrasta się i rozbudowuje. Prace obejmują budowę nowego wejścia do stacji, które zapewni dostęp bez barier oraz zwiększenie pojemności linii Windrush ### Pieter Omtzigt chce obniżyć ulgę podatkowa dla imigrantów w Holandii Pieter Omtzigt z NSC, jednej z partii, która tworzy koalicyjny rząd w Holandii, planuje uderzyć po kieszeni imigrantów w pracujących Holandii. W jaki sposób chce to zrobić? Polityk reprezentujące centroprawicowe NSC w rządzie zapowiada dyskusję o zmianach w uldze podatkowej dla imigrantów o wysokich kwalifikacjach (30%-regeling). Pieter Omtzigt chce, aby temat ten został podjęty jeszcze przed wiosennymi rozmowami budżetowymi. Czym jest ulga podatkowa 30%-regeling? Dzięki uldze podatkowej 30%-regeling pracownicy o wysokich kwalifikacjach migrujący do Holandii, których umiejętności są potrzebne na tamtejszym rynku pracy, mogą liczyć na preferencyjne zasady opodatkowania dochodów. Zasadniczo, całkowita kwota brutto podlegająca obciążeniu podatkowemu była pomniejszana o, tytułowe, 30%. Jak to działało w praktyce? Emigrant opłacał podatek dochodowy jedynie z 70% swoich zarobków. Natomiast 30% jego zarobków nie było obciążone żadną daniną dla państwa. Trzeba jednak, że z preferencyjnych warunków opodatkowania można korzystać jedynie przez określony czas, a konkretnie – przez pięć lat. Jakich zmian domaga się Pieter Omtzigt? Dodajmy, iż już wcześniej Pieter Omtzigt próbował przeforsować znaczące zmiany w uldze 30%-regeling. W 2023 roku przedstawił projekt ustawy, który ostatecznie został w sposób znaczący złagodzony. W efekcie pracownicy migrujący do Holandii, którzy uprawnieni są do ulgi, otrzymują do 27% swojego dochodu bez płacenia podatku dochodowego. Widać jednak dodać, że Omtzigt nadal będzie dążył do zmian w tym zakresie. W wywiadzie dla „De Telegraaf” lider NSC skrytykował „200 000 osób z zagranicy”, które korzystają z tej ulgi podatkowej. - Jeśli chcemy, aby nasza gospodarka była bardziej sprawiedliwa, nie powinniśmy mieć żadnych grup ludzi płacących niższe podatki - mówił. Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż według SEO Economic Research Uniwersytetu Amsterdam z 30%-regeling 110 tysięcy osób. Pieter Omtzigt chce obniżyć ulgę podatkowa dla imigrantów w Holandii (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) Zasadniczo, Pieter Omtzigt chciałby wyłączyć z programu większą liczbę pracowników migrujących. Planuje również zmniejszyć wysokość ulgi w dwóch etapach w ciągu pięcioletniego okresu jej trwania. W jaki sposób zmiany w „30%-regeling” mogą wpłynąć na holenderski rynek? Jak czytamy na łamach serwisu informacyjnego dutchnews.nl niektóre firmy w Holandii sceptycznie podchodzą do tych propozycji. ASML, a więc największa korporacja w Holandii, ostrzegła wręcz, że mogłyby przenieść swoją działalność gdzie indziej. Natomiast analiza przeprowadzona przez holenderskie ministerstwo finansów wykazała, że obniżenie ulgi podatkowej doprowadziłoby do spadku liczby wysoko wykwalifikowanych migrantów przybywających do kraju o 15–20%. Dodajmy, iż to właśnie Holandia w ramach programu ulg wydaje ponad 1 miliard euro rocznie. To najwięcej ze wszystkich krajów UE. Dla przykładu Portugalia wydaje w tym celu około 620 milionów euro rocznie, a Belgia tylko 137 milionów euro. Koszty te będą również nadal rosły, ponieważ ilość imigrantów starających się o takie wsparcie ciągle rośnie, podobnie jak płace. Excerpt: Polityk reprezentujące centroprawicowe NSC w rządzie zapowiada dyskusję o zmianach w uldze podatkowej dla imigrantów o wysokich kwalifikacjach (30%-regeling). ### Śmierć 27-latka na lotnisku w Manchesterze 27-latek zmarł na lotnisku w Manchesterze po aresztowaniu go przez funkcjonariuszy Border Force. Mężczyzna zachowywał się nietypowo w czasie kontroli bezpieczeństwa. Obecnie służby badają okoliczności śmierci 27-latka, który zmarł po aresztowaniu przez funkcjonariuszy Border Force na lotnisku w Manchesterze. Śmierć mężczyzny na lotnisku w Manchesterze Border Force zatrzymało 27-latka, gdy przechodził przez kontrolę bezpieczeństwa w Terminalu 2. Powodem było jego nietypowe zachowanie. Do zdarzenia doszło w środę. Mężczyzna został następnie aresztowany w związku ze swoją historią kryminalną, w której znalazły się przestępstwa narkotykowe. Krótko po aresztowaniu poczuł się jednak źle i zmarł. W sprawie jego śmierci wszczęto dochodzenie. Prowadzi je Independent Office for Police Conduct (IOPC). Rodzina 27-latka już otrzymała wsparcie ze strony wyspecjalizowanych funkcjonariuszy i jest informowana o postępach w śledztwie. 27-latek zmarł po aresztowaniu go przez Border Force na lotnisku / fot. Getty Images Oświadczenie policji Jak powiedział rzecznik IOPC: - Możemy potwierdzić, że niezależnie badamy okoliczności śmierci 27-letniego mężczyzny po jego aresztowaniu przez funkcjonariuszy Border Force na lotnisku w Manchesterze w środę, 19 lutego. - Dochodzenie prowadzimy w związku ze skierowaniem z Home Office. Szczegółowo opisano w nim, w jaki sposób mężczyzna miał wyjechać z lotniska w środę i został zatrzymany po nietypowym zachowaniu. - Następnie aresztowali go funkcjonariusze i zabrali do miejsca zatrzymań. Tam jednak poczuł się źle i wezwano ratowników medycznych. Niestety o 13.53 stwierdzono jego zgon – podano w oświadczeniu. Amanda Rowe, która jest dyrektorem IOPC, powiedziała: - Przede wszystkim myślami jesteśmy z rodziną i bliskimi mężczyzny. A także ze wszystkimi osobami dotkniętymi jego śmiercią. Kiedy ktoś umiera po aresztowaniu, ważne jest przeprowadzenie dokładnego dochodzenia. Tylko wtedy możemy zrozumieć, co się wydarzyło. - Skontaktowaliśmy się z rodziną mężczyzny, aby wyjaśnić postępowanie. I będziemy ją informować o dochodzeniu. Nasze śledztwo jest na bardzo wczesnym etapie i w tej chwili nie ma w związku z nim żadnych dalszych informacji – dodała Rowe. Excerpt: 27-letni mężczyzna zmarł na lotnisku w Manchesterze krótko po aresztowaniu przez funkcjonariuszy Border Force. ### Nielegalne mięso, papierosy i alkohol w Londynie Do przemytu papierosów czy alkoholu już wszyscy przywykli. Jednak nielegalne mięso nadal jest “ciekawostką”. Choć tego rodzaju łamanie prawa może wydawać się błahe, jest poważnym zagrożeniem dla zdrowia. W ostatnich dniach w północno-zachodnim Londynie policja oraz Rada Harrow przeprowadziły dochodzenie, które doprowadziło do wykrycia ponad 200 kg nielegalnie importowanego mięsa, a także papierosów i alkoholu. Podejrzenia wzbudziło pięć furgonetek blokujących chodniki i podjazdy na Parr Road w Stanmore. Inspekcja pojazdów ujawniła, że były one używane do nielegalnego transportu towarów. Produkty najpewniej stanowiły zagrożenie dla zdrowia publicznego. Policja, wspierana przez lokalne władze, skonfiskowała około 400 paczek papierosów oraz osiem litrów alkoholu, a następnie zniszczyła wszystkie nielegalne produkty. Tego typu proceder, związany z nielegalnym handlem alkoholem i papierosami, jest niestety, dość powszechny w Wielkiej Brytanii. Stawia to codziennie wyzwania przed organami ścigania. Wiele z takich towarów pochodzi z krajów, gdzie przepisy dotyczące importu czy produkcji są mniej restrykcyjne, co przyciąga przestępców do nielegalnych działań na rynku brytyjskim. Nielegalne mięso, papierosy i alkohol w Londynie, fot. freepik.com Osoby odpowiedzialne za nielegalny transport mięsa, papierosów i alkoholu mają zarzut naruszenia przepisów dotyczących importu towarów. Winni przemytu są zidentyfikowani przez policję. Służby monitorują szerszą perspektywę ich nielegalnych działań. Być może rozpracują całą sieć powiązań. Dlaczego w Londynie pojawia się nielegalne mięso i skąd pochodzi? Nielegalne mięso w Londynie to zaskakujący, ale niestety rosnący problem. Pojawia się z chęci zdobycia tańszych produktów, które nie są kontrolowane przez organy sanitarno-epidemiologiczne. Często pochodzi ono z krajów, gdzie przepisy są mniej rygorystyczne. Dlatego stwarza doskonałe okazje dla przemytników. Choć może się wydawać, że przemyt mięsa to nietypowy proceder, warto zastanowić się, kto tak naprawdę kupuje te nielegalne towary i dokąd one trafiają. Mięso z niepewnego źródła. Czy jest groźne dla zdrowia? Mięso z niepewnych źródeł może być źródłem poważnych zagrożeń dla zdrowia. Konsumenci często nie zdają sobie z tego sprawy. Często nie znają również pochodzenia nabywanego jedzenia. W nielegalnych hodowlach zwierząt mogą być stosowane różne leki i antybiotyki. Na porządku dziennym jest używanie substancji takich, jak chloramfenikol czy nitrofurany. Substancje te są zabronione w wielu krajach ze względu na swoje działanie szkodliwe dla ludzi. Częste spożywanie prowadzi do uszkodzeń wątroby czy trzustki. Problemem jest również brak kontroli weterynaryjnej. Nielegalne mięso w Londynie może być zakażone. Spożycie takiego mięsa może prowadzić do poważnych chorób, w tym salmonellozy, listeriozy, a także zakażeń pasożytniczych. Konsumentom grozi włośnica czy zarażenie tasiemcem. Gdzie zatem można nieświadomie trafić na takie niebezpieczne produkty? Niekontrolowane targi, restauracje o wątpliwej reputacji, a nawet zakupy online to miejsca, gdzie ryzykujemy zdrowiem. Niestety dość łatwo można nabyć je zupełnie nieświadomie. Dlatego lepiej nie ryzykować. Zdrowie jest najważniejsze. Excerpt: Do przemytu papierosów czy alkoholu już wszyscy przywykli. Jednak nielegalne mięso nadal jest “ciekawostką”. Choć tego rodzaju łamanie prawa może wydawać się błahe, jest poważnym zagrożeniem dla zdrowia. ### Wybory w Niemczech już w niedzielę. Co musisz wiedzieć? Niedzielne wybory wzbudzają wiele emocji. Szczególnie z uwagi na zamachy i poważne szanse prawicowej AfD na znaczący wynik. Co musisz wiedzieć jeśli pracujesz lub mieszkasz w Niemczech? Z jednej strony wybory są zawsze ważnym momentem. Z drugiej panuje przekonanie, że niezależnie jaka partia rządzi, realnie niewiele się zmienia. Wybory w Niemczech już w tą niedzielę. I choć wydają się normalnym punktem na drodze politycznego życia państwa, ich wynik może wpłynąć na wiele kwestii. Także dotyczących bezpośrednio mieszkających w Niemczech Polaków. Czy wynik wyborów w Niemczech wpłynie na codzienne życie mieszkańców obszarów granicznych? Ludzi mieszkających w Polsce, pracujących w Niemczech i zmagających się z codziennymi kontrolami? Jak zmieni codzienne życie Polaków mieszkających w Niemczech i odprowadzających tam podatki, wychowujących dzieci? Czy ich wynik wprowadzi realne modyfikacje w życiu gospodarczym, modelu zatrudnienia, świadczeniach? Wybory w Niemczech już w niedzielę - główne partie i ich poglądy W niedzielę Niemcy wybiorą nowy Bundestag, a największe szanse na wygraną ma chadecja (CDU/CSU) z Friedrichiem Merzem na czele. Partia osiąga w sondażach 30%. Merz stawia na odbudowę relacji międzynarodowych i zaostrzenie polityki migracyjnej. Na drugim miejscu plasuje się skrajnie prawicowa AfD (ok. 20%), choć żadna partia nie chce z nią rządzić. Rządząca SPD Olafa Scholza (16–18%) akcentuje współpracę w UE, a Zieloni (12%) koncentrują się na ekologii i prawach społecznych. FDP (12%) stawia na gospodarkę i wolny rynek. Czy wynik wyborów w Niemczech wpłynie na życie Polaków? fot. gettyimages.com Wybory już w niedzielę, a ich wynik może wpłynąć na sytuację Polaków w Niemczech i mieszkańców terenów przygranicznych, szczególnie jeśli CDU wprowadzi stałe kontrole graniczne. Co musisz wiedzieć o wyborach - Polska i migranci w programach partii Wybory w Niemczech już w niedzielę. To także ważny temat dla Polaków – zarówno tych mieszkających i pracujących za Odrą, jak i dla Polski jako sąsiada i partnera gospodarczego. CDU/CSU Friedricha Merza postrzega Polskę jako kluczowego sojusznika w UE i NATO. Jednak jednocześnie chce zaostrzyć kontrole graniczne. Już dziś utrudnia to życie Polakom dojeżdżającym do pracy w Niemczech. Wpływa na rzeczywistość wielu firm, hamuje transport. SPD i Zieloni akcentują bliską współpracę w ramach Trójkąta Weimarskiego. Zieloni dodatkowo popierają inicjatywy związane z historią i wspólną polityką ekologiczną. FDP stawia na liberalizację rynku pracy i stabilność gospodarczą, co może sprzyjać polskim pracownikom. Z kolei AfD mówi o „reemigracji” i sprzeciwia się świadczeniom socjalnym dla migrantów, choć bezpośrednio Polaków nie obejmują ich propozycje deportacji. Jednak w przyszłości silna pozycja partii prawicowych może wpłynąć na życie Polaków. Czy nowy rząd faktycznie zmieni sytuację Polaków w Niemczech, czy to tylko kampanijne hasła? Świadczenia socjalne, edukacja i praca - co zmieni się po wyborach? Po wyborach w Niemczech polityka gospodarcza i społeczna może wpłynąć na życie Polaków mieszkających i pracujących w Niemczech, a także tych codziennie przekraczających granicę. CDU/CSU Friedricha Merza, faworyt wyborów kładzie nacisk na wzmocnienie gospodarki poprzez ulgi podatkowe dla firm i redukcję biurokracji. Może oznaczać to nowe miejsca pracy – ale również bardziej rygorystyczne zasady dostępu do świadczeń socjalnych. SPD i Zieloni chcą utrzymać szeroki dostęp do zasiłków i wsparcia socjalnego dla rodzin, co jest istotne dla polskich pracowników z dziećmi w Niemczech. FDP stawia na deregulację rynku pracy i ułatwienia dla przedsiębiorców, co może sprzyjać samozatrudnionym Polakom. AfD domaga się ograniczenia świadczeń dla migrantów i mocniejszej kontroli dostępu do rynku pracy. Skrajnie prawicowy program tej partii wywołał liczne protesty w Niemczech. W kontekście edukacji Zieloni wspierają integracyjne programy dla dzieci migrantów, CDU i FDP promują dualny system kształcenia zawodowego, a SPD chce zwiększenia wydatków na edukację publiczną. Czy nowy rząd ułatwi życie polskim pracownikom i rodzinom w Niemczech, czy wręcz przeciwnie – postawi przed nimi nowe bariery? Nowe oblicze Niemiec, czy "wszystko po staremu"? Po wyborach w Niemczech, mimo że nie można oczekiwać natychmiastowych zmian, mogą się zarysować nowe kierunki polityki. Te wpłyną na życie Polaków w tym kraju. W kwestii świadczeń socjalnych, jeśli zwyciężą partie skłaniające się do większej ochrony i wsparcia dla rodzin, Polacy pracujący w Niemczech mogą liczyć na stabilniejsze warunki życia. Z drugiej strony, bardziej restrykcyjne podejście do migrantów przez niektóre partie może wprowadzić nowe ograniczenia. Wpłynie to na dostęp do świadczeń. Przyszłość Polaków w Niemczech może być kształtowana przez kompromisy polityczne i dążenie do równowagi między potrzebami rynku pracy a polityką społeczną. Jakie konkretne zmiany przyniosą te negocjacje i co to oznacza dla polskich migrantów? Czas pokaże. Excerpt: Niedzielne wybory wzbudzają wiele emocji. Szczególnie z uwagi na zamachy i poważne szanse prawicowej AfD na znaczący wynik. Co musisz wiedzieć jeśli pracujesz lub mieszkasz w Niemczech? ### Ostrzeżenia przed silnym wiatrem w ten weekend W ten weekend zapowiada się niestabilna pogoda. Met Office wydało już ostrzeżenia przed silnym wiatrem, którego prędkość będzie dochodzić nawet do 70 mil na godzinę. Zarówno porywy wiatru o prędkości 70 mil na godzinę, jak i ulewne deszcze mogą wywołać zakłócenia w podróżowaniu w ten weekend. Silny wiatr w ten weekend Met Office wydało żółte ostrzeżenia pogodowe w związku z silnymi wiatrami. Obowiązują one do godziny 18.00 w niedzielę we wschodniej części Irlandii Północnej i w południowo-zachodniej Szkocji, a także w niektórych częściach zachodniej Walii. Synoptycy spodziewają się porywów wiatru o prędkości od 50 do 60 mil na godzinę, z możliwymi podmuchami do 70 mil na godzinę w odsłoniętych rejonach wzdłuż wybrzeża Irlandii. Oprócz porywów wiatru, synoptycy przewidują także ulewne deszcze. W związku z opadami wydano żółte ostrzeżenie. Obowiązuje ono do godziny 18.00 w Szkocji. Synoptycy przewidują utrudnienia w ruchu drogowym, przerwy w dostawie prądu, a nawet powodzie. Met Office podało, że „deszczom będą towarzyszyć silne wiatry, co wpłynie na bardzo złe warunki pogodowe, zwłaszcza na drogach”. Ponadto synoptycy radzą, aby unikać opóźnień i sprawdzać aktualne informacje dotyczące kursowania autobusów i pociągów. A w razie potrzeby zmienić plany podróży. Ostrzeżenia pogodowe Biuro meteorologiczne ostrzega mieszkańców Wysp: „Jeśli jesteście na wybrzeżu, zachowajcie bezpieczeństwo w czasie sztormu zwracając uwagę na duże fale. Nawet przy brzegu duże, załamane fale mogą porwać was z nóg i zgarnąć do morza. Uważajcie, jeśli spacerujecie w pobliżu klifów i trzymajcie psy na smyczy”. Na początku następnego tygodnia deszcz ma już częściowo ustąpić i pojawią się przebłyski słońca. W niektórych rejonach opady jednak nadal się utrzymają. Silny wiatr i opady w Wielkiej Brytanii / fot. Getty Images Ponadto z map pogodowych wynika, że 3 marca może spaść śnieg w północno-zachodniej Anglii (m.in. w Manchesterze, Leeds, Newcastle, Yorku, Middlesbrough) i Szkocji. Na południu w Anglię mogą też uderzyć ulewne deszcze, a temperatury mogą spaść do -2 stopni Celsjusza. Pogoda na przyszły tydzień Jak z kolei podaje Netweather TV, tydzień od 3 do 9 marca będzie zdominowany przez niż i wiatry zachodnie. Przełoży się to na deszczową pogodę na zachodzie kraju. W komunikacie czytamy: „Pasma deszczu będą się przesuwać z zachodu na wschód dość często, przeplatane jaśniejszą, deszczową pogodą. Będzie ona przeważnie łagodna, zwłaszcza na południu. Jednak istnieje prawdopodobieństwo rzadkich podmuchów zimniejszego polarnego powietrza morskiego z zachodu lub północnego zachodu. Mogą one przynieść opady gradu, deszczu ze śniegiem i śniegu, szczególnie na obszarach północnych. Chociaż bardziej obfite opady śniegu najprawdopodobniej będą ograniczać się do wyżej położonych terenów”. Mimo częstych opadów deszczu warunki pogodowe mają być dość słoneczne, zwłaszcza w hrabstwach wschodnich. Temperatury będą utrzymywać się od 1 do 2 stopnia Celsjusza powyżej normy na południowym-wschodzie. Ale blisko normy w Irlandii Północnej i zachodniej Szkocji. Excerpt: Met Office wydało ostrzeżenia na ten weekend przed silnym wiatrem, którego prędkość będzie dochodzić do 70 mil na godzinę. ### New Look opuszcza Irlandię. Wszystkich pracowników czeka zwolnienie Sieć sklepów odzieżowych zawiesza swoją działalność na terenie Irlandii. Decyzję podjęto wskutek utrzymujących się strat i trudnych warunków rynkowych. New Look rozpoczął działalność w Irlandii w 2003 roku, otwierając swoje pierwsze sklepy na terenie kraju. Przez 22 lata obecności na irlandzkim rynku, sieć rozwinęła się do 26 sklepów, zatrudniając 347 pracowników. New Look zamyka wszystkie sklepy w Irlandii Dziś firma ogłosiła decyzję o zakończeniu działalności w Irlandii. Wszystkie sklepy zostaną zamknięte, a pracownicy objęci procesem zwolnień. Spółka New Look Retailers Ireland Ltd wystąpiła wyznaczenie tymczasowych likwidatorów. Zostali nimi Shane McCarthy i Cormac O'Connor z KPMG Ireland. Pracownicy New Look zostali powiadomieni natychmiast po tej nominacji, a dalsze zaangażowanie pracowników planowane jest w najbliższych dniach. Kłopoty finansowe New Look Zadłużenie spółki w Irlandii urosło do tego stopnia, że spółka macierzysta z siedzibą w Wielkiej Brytanii wycofywała wsparcie finansowe. Irlandzki New Look przynosił straty w każdym z ostatnich czterech lat. Wobec braku alternatywnego wsparcia finansowego, firma jest niewypłacalna. New Look będzie próbował przez kilka następnych tygodni, wyprzedać zapasy o wartości około 2,4 miliona euro na rzecz wierzycieli. Irlandzki New Look przynosił straty w każdym z ostatnich czterech lat / fot. Getty Images Zwolnienia grupowe New Look zatrudnia łącznie 347 pracowników w swojej sieci 26 sklepów w Republice Irlandii. Większość z nich to małe i średnie sklepy, zatrudniające średnio 12-13 pracowników na sklep. W najbliższych dniach rozpocznie się 30-dniowy proces konsultacji z pracownikami. Spółka przewiduje zwolnienia grupowe. Co dla pracowników oznaczają zwolnienia grupowe? W Irlandii zwolnienia grupowe oraz zwolnienia indywidualne różnią się zarówno pod względem procedur, jak i praw przysługujących pracownikom. Zwolnienie grupowe ma miejsce, gdy pracodawca zatrudniający co najmniej 20 pracowników planuje zwolnić określoną liczbę osób w ciągu 30 dni z przyczyn niezależnych od pracowników. Kryteria te obejmują: - 10 pracowników – jeśli firma zatrudnia mniej niż 100 osób - 10% pracowników – jeśli firma zatrudnia od 100 do 299 osób - 30 pracowników – jeśli firma zatrudnia 300 lub więcej osób Obowiązki pracodawcy przy zwolnieniu grupowym Konsultacje z przedstawicielami pracowników: Pracodawca musi rozpocząć konsultacje z przedstawicielami pracowników odpowiednio wcześnie, aby omówić przyczyny zwolnień, liczbę osób objętych redukcją oraz możliwości uniknięcia lub ograniczenia skali zwolnień. Pracodawca jest zobowiązany do dostarczenia pisemnej informacji przedstawicielom pracowników oraz właściwemu urzędowi o: - przyczynach planowanych zwolnień - liczbie i kategorii pracowników przewidzianych do zwolnienia - okresie, w którym nastąpią zwolnienia - kryteriach doboru pracowników do zwolnienia Prawa pracowników: - Odprawa: Pracownicy mają prawo do odprawy zgodnie z irlandzkim prawem pracy. - Wsparcie w poszukiwaniu nowego zatrudnienia: Często oferowane są programy wsparcia, takie jak doradztwo zawodowe czy szkolenia. Excerpt: New Look zawiesza swoją działalność na terenie Irlandii. Wszystkich pracowników czeka zwolnienie. ### Brytyjczyk zabił 75-latka siekierą, po tym jak został "związany i wykorzystany" Brytyjczyk oskarżony o odebranie życia 75-letniemu mężczyźnie w Finlandii. 32-letni Garo Jlitakryan twierdzi, iż miał zostać „związany”, a następnie wykorzystany seksualnie przez emeryta. Podczas trwającego procesu przyznał się, że zadał mu kilka ciosów siekierą. Grozi mu 10 lat pozbawienia wolności. Przed fińskim wymiarem sprawiedliwości toczy się proces Garo Jlitakryana. Mający brytyjskie obywatelstwo mężczyzna jest oskarżany o brutalne zamordowanie emeryta. Mieszkający w Londynie 32-latek miał zabić swoją ofiarę za pomocą siekiery. W fińskim sądzie w Ostrobotnii Południowej podkreśla, że działał w obronie własnej. 75-latek miał go związać, a następnie wykorzystać seksualnie. Co wydarzyło się w fińskim mieście Seinäjoki? Do tych wydarzeń doszło w lipcu 2024 roku. W tym czasie Jlitakryan, który w UK pracuje, jako parkingowy, przebywał w Finlandii. Podróżował po tym kraju w ramach rowerowej akcji charytatywnej zorganizowanej przez Help for Heroes. Podczas swojego pobytu w Skandynawii Brytyjczyk w mieście Seinäjoki poznał swoją przyszłą ofiarę. Mężczyźni spotkali się w spa. Następnie spędzili wspólną noc w hotelu, jak wynika z relacji przedstawionej na łamach „The Daily Mail". Kolejnego dnia wspólnie udali się do domu emeryta. Sytuacja wkrótce stała się nieprzyjemna, jak relacjonuje oskarżony o morderstwo Brytyjczyk. Jlitakryan poprosił 75-latka o pożyczenie ładowarki do telefonu. - Powiedział mi, że jeśli mu pomogę, będzie mógł mi ofiarować przysługi o charakterze seksualny. Ale ja nie chciałem żadnych seksualnych przysług. Chciałem po prostu odpocząć i naładować mój telefon - jak zeznawał przed sądem obywatel UK. Dodajmy również, iż według relacji brytyjskich mediów oskarżony miał podjąć pracę u swojej ofiary. Jlitakryan zatrudnił się jako ogrodnik u fińskiego emeryta. Jak broni się Brytyjczyk, który zabił 75-latka siekierą? - Później zjedliśmy razem obiad, który był okropny. Potem zasnąłem. Kiedy się obudziłem, byłem związany i nie mogłem się swobodnie poruszać. Następnie dopuścił się na mnie aktów seksualnych. Nie mogłam uciec. To było straszne przeżycie. Kiedy było już po wszystkim, położył się obok mnie. Kiedy zaczął chrapać, postanowiłam uciec. Poszedłem do kuchni i tam rozwiązałem więzy - mówi dalej Jlitakryan, jak cytujemy za „Mailem". Wówczas 75-latek miał się obudzić i zacząć grozić Brytyjczykowi. Był uzbrojony w siekierę. Uniemożliwiał mu opuszczenie jego domu i zapewniał, że „nikt nie uwierzy” w jego historię. - Miał w ręku siekierę. Nie miałem innego wyjścia, musiałem się bronić. Albo on, albo ja. Poślizgnął się i upadł. Ja chciałem go uderzyć drewnianą rękojeścią siekiery. Jednak też się poślizgnąłem i siekiera trafiła mężczyznę - jak przedstawia swoją wersję wydarzeń oskarżony. Brytyjczyk zabił 75-latka siekierą, po tym jak został "związany i wykorzystany" (fot:Pxhere/CCO domena publiczna) - Pamiętam, że uderzyłem go dwa, może trzy razy. Nie ruszał się, więc postanowiłem odejść. Mój rower był w samochodzie tego mężczyzny. Spakowałem swoje rzeczy, wziąłem siekierę i ładujące się urządzenia. Spanikowałem i zacząłem uciekać samochodem, jadąc na wschód - uzupełnia. Jaka kara grozi Garo Jlitakryanowi? Lokalna policja znalazła ciało zamordowanego 75-latka w dwa tygodnie po morderstwie, 14 sierpnia 2024 roku. Stało się to po tym, jak jego córka zgłosiła, że nie jest w stanie nawiązać kontaktu ze swoim ojcem. Natomiast trzy dni później, 17 sierpnia Garo Jlitakryan został aresztowany. Oskarżony podjął pracę na farmie psów husky oddalonej o prawie 500 km od miejsca zbrodni. Samochód, którym uciekał, po prostu porzucił w pobliskim rowie. Jeśli obywatel Wielkiej Brytanii zostanie uznanym za winnym tej zbrodni przez fiński sąd, to grozi kara co najmniej 10 lat więzienia. Excerpt: "Miał w ręku siekierę. Nie miałem innego wyjścia, musiałem się bronić. Nie miałem innego wyjścia, musiałem się bronić. Albo on, albo ja." ### O ile wzrosną rachunki za energię w UK od kwietnia 2025? Jak wynika z analiz ośrodka Cornwall Insight od kwietnia 2025 rachunki za energię wzrosną o 5 proc. O ile więcej będziemy płacić? Przeciętny rachunek za gaz i energię elektryczną stanie się droższy o 85 funtów. Tym samym pułap cen ustalany przez Ofgem znajdzie się na poziomie 1823 funtów w skali roku, według przewidywań Cornwall Insight. Przypomnijmy, że zgodnie z pierwotnymi prognozami wzrost kosztów korzystania z energii miał być mniejszy. Na początku roku eksperci spodziewali się, że podwyżki sięgną 2,7 proc. Tym samym ofgemowski price cap znalazłby się na poziomie 1785 funtów na wiosnę. Co wpłynęło na rosnące koszty energii? Głównym czynnikiem wpływającym na tę sytuacją była zimna i bezwietrzna pogoda w całej Europie. Zmusiła ona wiele krajów do większego uzależnienia od elektrowni gazowych. Natomiast farmy wiatrowe produkowały mniej energii. W rezultacie poziom zapasów gazu w magazynach na całym kontynencie spadł. To natomiast spowodowało gwałtowny wzrost cen na rynku hurtowym. Konkrety w kwestii wysokości rachunków za energię poznamy we wtorek 25 lutego. W przyszłym tygodniu brytyjski organ regulacyjny rynku energetycznego w UK ogłosi nowy limit cen prądu i gazu. Będzie on obowiązywał przez kolejne trzy miesiące, począwszy od 1 kwietnia. Obecne „price cap” wynosi 1738 GBP w skali rocznej. W styczniu rachunki poszły w górę o 1,2 proc. Niestety, ceny energii w Wielkiej Brytanii ciągle rosną. Ostatnia podwyżka miała miejsce w styczniu 2025. Po raz trzeci z rzędu rachunki za prąd i gaz poszły w górę. Jak przypomina „Guardian”, rząd Partii Pracy złożył obietnicę obniżenia tych kosztów. Miały one spać „nawet o 300 funtów do 2030 r.”. Wydaje się, że w obecnej sytuacji będzie bardzo trudno zrealizować taką obietnicę. Zdjęcie ilustracyjne - ceny energii elektrycznej (fot: Pxhere/CC0 Domena publiczna) Wzrost wysokości rachunków za energię Firma konsultingowa działająca w dziedzinie energetyki zakłada kolejny nieznaczny spadek cen latem, a następnie ich wzrost w październiku. Natomiast minister ds. energii Ed Miliband napisał list do Ofgemu. Zaznaczył w nim, że w związku ze wzrostem cen trzeba bardziej chronić konsumentów w UK. Wezwał dyrektora generalnego Ofgemu, Jonathana Brearleya, do przedstawienia konkretnych środków zaradczych Warto w tym miejscu dodać, iż na kryzysie energetycznym wyjątkowo „obłowili się” właściciele sieci energetycznych w UK. Według raportu przygotowanego przez Citizens Advice osiągnęli oni „nadwyżkę zysku” w wysokości 3,9 mld funtów. Gdy potężne firmy bogaciły się jeszcze bardziej, zwykli mieszkańcy UK zmagali się z wysokimi rachunkami. Właściciele sieci energetycznych w UK obłowili się na kryzysie Według Citizens Advice wina leży też po stronie Ofgemu. Organ regulacyjny błędnie oszacował koszty ponoszone przez te firmy, jak czytamy na łamach „Guardiana". „Według Citizens Advice usterka w regulacjach Ofgem, które obowiązują w latach 2021–2028, spowodowała, że gospodarstwa domowe zmuszone są płacić miliardy funtów [...] firmom w czasie kryzysu związanego z kosztami utrzymania” - jak czytamy. - Wiemy teraz, że podczas gdy gospodarstwa domowe zmagały się z wysokimi rachunkami za energię, firmy sieciowe osiągały astronomiczne zyski - zaznacza Clare Moriarty, dyrektor naczelna Citizens Advice. Excerpt: Jak wynika z analiz ośrodka Cornwall Insight od kwietnia 2025 rachunki za energię wzrosną o 5 proc. O ile więcej będziemy płacić? ### Londyn - procesja żałobna w solidarności z Izraelczykami W Londynie odbyła się procesja żałobna w solidarności z Izraelczykami odbierającymi ciała zmarłych zakładników ze Strefy Gazy. Ciała czterech zakładników z Gazy, w tym dwójki dzieci z rodziny Bibas i ich matki zostały dziś przekazane przez Hamas. Hamas zorganizował w czwartek w centrum Strefy Gazy makabryczną ceremonię przekazania ciał czterech izraelskich zakładników wziętych do niewoli 7 października 2023 roku. Był to pierwszy raz, od czasu ataku na Izrael, gdy grupa bojowników wydała szczątki martwych zakładników. Oznacza to ponury dzień w kraju, ponieważ dotychczas zakładnicy wracali do domu żywi. Mieszkańcy Londynu wyszli na ulice, aby pokazać solidarność z Izraelczykami. W Londynie odbyła się procesja żałobna Uczestnicy londyńskiej procesji nosili wstążki na ustach, oczach i wokół nadgarstków. Wielu z nich trzymało także flagi Izraela. Procesja miała pokazać solidarność z Izraelczykami odbierającymi ciała zmarłych zakładników ze Strefy Gazy. Prezydent Izraela Benjamin Netanjahu nazwał ten dzień dniem żałoby. Dodał też, że „obejmujemy rodziny, a serce całego narodu jest rozdarte”. Mężczyzna nosi wstążkę na oczach podczas procesji upamiętniającej solidarność z Izraelczykami odbierającymi ciała zmarłych zakładników ze Strefy Gazy w Londynie w Anglii. (Zdjęcie: Carl Court/Getty Images) Uczestnicy procesji żałobnej w Londynie ułożyli na ziemi trumny. (Zdjęcie: Carl Court/Getty Images) Kfir Bibas najmłodsza ofiara ataków z 7 października Wśród przekazanych znalazły się ciała Shiri Bibas, która miała 32 lata oraz jej dwójki małych dzieci. Bojownicy Hamasu uprowadzili Shiri wraz z synami Arielem (4 lata) i Kfirem (9 miesięcy) z domu w południowym Izraelu. Działo się to pnad 16 miesięcy temu. Mając zaledwie 9 miesięcy, Kfir był najmłodszym zakładnikiem porwanym do Gazy. Jest też najmłodszym, który został zabity. Jego zdjęcie, na którym trzyma różowego słonia i patrzy prosto w kamerę z bezzębnym uśmiechem, pojawiło się w licznych kampaniach i protestach na całym świecie. Jego brat Ariel, zaledwie 4-letni w czasie ataku, był często pokazywany na zdjęciu zrobionym po strzyżeniu, wciąż owinięty w pelerynę fryzjerską. Film przedstawiający porwanie rodziny Bibas to jeden z ważniejszych symboli brutalności ataku terrorystycznego z 7 października. Widać na nim przerażoną Shiri kurczowo trzymającą swoje dzieci owinięte w koc, z Arielem wciąż ssącym smoczek. Hamas twierdził w listopadzie 2023 r., że dzieci Bibas i ich matka zginęli w izraelskim nalocie. Jednak nie przedstawił na to żadnych dowodów. Z uwag na to, Izrael nigdy nie potwierdził ich śmierci. Ojciec dzieci, Yarden Bibas, został uwolniony przez Hamas na początku tego miesiąca po 484 dniach niewoli. Hamas uwolnił 19 izraelskich zakładników na mocy porozumienia o zawieszeniu broni ze stycznia 2025 roku. ### Niemieckie Sky pozbywa się klientów z niskimi abonamentami Niemiecki Sky przygotował niemiłą niespodziankę dla klientów, którzy korzystają ze zniżkowych abonamentów. Chodzi o osoby, które przyłączyły się do Sky w ramach jednej z wielu promocji i płacą niskie stawki miesięczne. Nowoczesne umowy w Sky to przykrywka dla drogich abonamentów Klienci Sky, którzy od dawna korzystają z abonamentów ze zniżką, muszą przygotować się na wzrost cen. Sky poinformowała w wiadomościach e-mail, że przejdzie na “nowoczesny model umów”. Umowy zostaną zaktualizowane, ponieważ „opierają się na starych warunkach, które są teraz wycofywane”. Nadawca uzasadnia to głównie wzrostem kosztów praw do transmisji Bundesligi. Sky za 66,50 euro miesięcznie Klienci, którzy zgodzą się na zmianę, będą musieli od tej pory płacić 45 euro miesięcznie. Od drugiego roku cena wzrasta do 66,50 euro miesięcznie. Nie jest jasne co stanie się z klientami, którzy odrzucą propozycję i kiedy stracą dostęp do subskrypcji. W treści maila wysłanego do klientów nie ma sprecyzowanych dat. Sky ostrzega: “Bez Twojej zgody nie możemy kontynuować Twojej subskrypcji. Jeśli nie otrzymamy od Ciebie odpowiedzi, zastrzegamy sobie prawo do wypowiedzenia subskrypcji w późniejszym terminie, co oznaczałoby, że nie będziesz już mieć dostępu do Sky”. Użytkownicy spekulują, że platforma wyłączy dostęp osobom, które nie przejdą na nowe warunki przed nowym sezonem Bundesligi. Wielu zastanawia się czy opłaca się zrezygnować ze Sky i czekać na lepszą ofertę, jaką zazwyczaj platformy mają dla nowych klientów. Fani Bundesligi mają duży dylemat Sky zapewniła sobie prawa do transmisji Bundesligi aż do sezonu 2029. Sky Sport będzie prezentować więcej rozgrywek Bundesligi i Bundesligi 2 niż jakikolwiek inny dostawca. Jest to powód dla którego Sky liczy, że zatrzyma fanów piłki nożnej, pomimo znaczących podwyżek cen. Tym bardziej, że według danych nadawcy, odbiorcy będą mogli zobaczyć 87 procent z łącznej liczby 617 meczów Bundesligi i Bundesligi 2, meczów spadkowych i Superpucharu. Do tego siedem z dziewięciu regularnych godzin rozpoczęcia meczów, w tym piątkowe wieczory na Sky. Dodatkowo od sezonu 2025/26 widzowie zobaczą tygodnia w sobotni wieczór i najlepsze mecze w sobotnie popołudnie. Oprócz tego cała Bundesliga 2 i obszerne relacje z niedzielnych meczów bezpośrednio po końcowym gwizdku. Excerpt: Klienci niemieckiego Sky, którzy od dawna korzystają z abonamentów ze zniżką, muszą przygotować się na wzrost cen. ### Zmiany w kwocie wolnej od podatku Rachel Reeves rozważa zmiany w kwocie wolnej od podatku dla kont ISA. Konta ISA pozwalają na oszczędzanie bez płacenia wygórowanych podatków. A kwota wolna od podatku dla ISA ma spaść 20 000 do 4000 funtów. Konta ma wiele osób mieszkających i pracujących w UK. Zmiana jest znacząca. Zmiany w kwocie wolnej od podatku w UK mogą wpłynąć na życie milionów oszczędzających osób? Indywidualne Konta Oszczędnościowe (ISA) to jedna z najpopularniejszych form oszczędzania w Wielkiej Brytanii. Korzysta z nich ponad 23 miliony osób. Dzięki nim Brytyjczycy mogą gromadzić kapitał na przyszłość. Struktura kont pozwala uniknąć podatku od odsetek, dywidend i zysków kapitałowych. Obecnie roczny limit wpłat wynosi 20 000 funtów. W praktyce oznacza to, że dla osób maksymalnie wykorzystujących ten limit, rośnie ich efektywna kwota wolna od podatku. Wszystko dlatego, że dochody generowane w ramach ISA nie są uwzględniane w rocznym rozliczeniu podatkowym. Zatem plany zmiany w kwocie wolnej od podatku lokowanej na ISA dotkną wiele osób i znacząco wpłyną na oszczędności. Rachel Reeves rozważa zmiany w kwocie wolnej od podatku w przypadku kont ISA Rachel Reeves, kanclerz skarbu, rozważa dramatyczne zmiany w kwocie wolnej od podatku w przypadku kont ISA. Proponuje obniżenie obecnego limitu z 20 000 funtów do zaledwie 4 000 funtów. Pomysł ten zyskał poparcie niektórych przedstawicieli branży finansowej. Sugerują oni uproszczenie systemu oszczędności podatkowych, aby zachęcić do większych inwestycji w rynku akcji, zamiast pozostawania przy gotówkowych opcjach oszczędnościowych. Zmiana kwoty wolnej od podatku na kontach ISA. Rozważane zmiany z 20 000 do 4000 Funtów. fot. gettyimages.com Potencjalne zmiany w kwocie wolnej od podatku są na razie w fazie rozważań, a nie procedowania. Jednak funkcjonują jako jedna z propozycji mających na celu zrównoważenie budżetu. Czy jednak drastyczne cięcie limitu nie zniechęci obywateli do oszczędzania na przyszłość? Zmiany w funkcjonowaniu kont ISA - szczegóły Szczegóły dotyczące planowanych zmian w funkcjonowaniu ISA zaczynają się pojawiać. Jednym z kluczowych elementów jest drastyczna zmiana kwoty wolnej od podatku na ISA, która może zostać obniżona z 20 000 funtów do 4 000 funtów. Oprócz tej znaczącej modyfikacji, pojawiają się również propozycje dotyczące uproszczenia struktury kont ISA poprzez ich konsolidację. To oznaczałoby połączenie różnych typów ISA w jeden, bardziej zrozumiały produkt, co mogłoby ułatwić oszczędzającym podejmowanie decyzji. Dodatkowo, eksperci zwracają uwagę na potrzebę zachęcania do inwestycji w akcje, co może stymulować rozwój brytyjskiej gospodarki. Oszczędzający powinni zatem uważnie śledzić te zmiany, aby móc odpowiednio dostosować swoje strategie oszczędnościowe i inwestycyjne. Czy nowe regulacje nie będą zatem kolejnym krokiem w kierunku promowania bardziej aktywnego inwestowania, zamiast trzymania oszczędności na kontach gotówkowych? Czy rozważane modyfikacje są kolejny sposobem na sięganie do kieszeni obywateli? Rozważane modyfikacje dotyczące obniżenia kwoty wolnej od podatku na kontach ISA budzą wiele kontrowersji. Często są postrzegane jako kolejny sposób na sięganie do kieszeni obywateli. Tak drastyczne zmniejszenie limitu z 20 000 funtów do 4 000 funtów może znacząco wpłynąć na życie oszczędzających. Wprost ograniczy możliwości gromadzenia oszczędności bez obciążeń podatkowych. To, co było dotąd korzystnym rozwiązaniem, staje się w obliczu tych zmian, mniej atrakcyjne. Kwota wolna od podatku dla osób fizycznych t zw. personal allowance została zamrożona do 2028 roku, co również budzi protesty. Małżeństwa mogą ją podnieść do 13 830 funtów. Warto zauważyć, że wprowadzenie takich regulacji może wpisywać się w szerszy kontekst cyklu zmian podatkowych, takich jak podnoszenie council tax, które również wpływa na budżety gospodarstw domowych. Czy zatem te zmiany nie stanowią wyraźnego sygnału, że władze są gotowe poświęcić oszczędności obywateli w imię krótkoterminowych zysków budżetowych? Excerpt: Konta ISA pozwalają na oszczędzanie bez płacenia wygórowanych podatków. Ma je wiele osób mieszkających i pracujących w UK. Rachel Reeves rozważa zmiany w kwocie wolnej od podatku ### Ogromne zapadlisko w Surrey pochłania ulicę Zapadlisko w Surrey wciąż się powiększa i pochłania coraz większą część ulicy zbliżając się do domów. Mieszkańców już ewakuowano ze względów bezpieczeństwa. Zapadlisko w Surrey pojawiło się na Godstone High Street w poniedziałek późnym wieczorem. Jednak do wtorkowego południa dziura w ulicy, osiągnęła już długość 20 metrów. Teraz natomiast pojawił się kolejny lej, który niebawem wchłonie jeden z zaparkowanych samochodów. Ewakuacja mieszkańców przez zapadlisko w Surrey Mieszkańcy Godstone w Surrey zostali ewakuowani ze swoich domów. Istnieje bowiem obawa, że zapadlisko, które powstało na głównej ulicy może spowodować wybuch gazu. Sytuacja jest dynamiczna. W Godstone w Surrey od poniedziałku pojawiło się już drugie zapadlisko / fot. Getty Images Zagrożone domy, z których ewakuowano mieszkańców, stoją na terenie dawnej kopalni piasku. Zostały zbudowane dopiero trzy lata temu. Noosh Miri, która musiała opuścić swoją nieruchomość wraz z rodziną, powiedziała: - Usłyszeliśmy gwałtowne pukanie do drzwi. Kiedy je otworzyłam, usłyszałam dźwięk, jakbym była przy wodospadzie. Zapadlisko znajdowało się tuż przed moimi drzwiami. Policjanta powiedziała nam, że musimy natychmiast wyjść. W ciągu 10 minut ubraliśmy dzieci, chwyciliśmy najważniejsze rzeczy, jakie udało nam się znaleźć. Ubezpieczyciele znaleźli dla ewakuowanych osób tymczasowe zakwaterowanie. Ale Noosh Miri obawia się, że do domu będzie mogła wrócić dopiero po kilku miesiącach. W rozmowie z Radio 5 Live, kobieta dodała: - Nasz dom nie jest w ogóle bezpieczny. W tej chwili nie znamy rozmiaru zniszczeń, ale wiemy, że przez jakiś czas nie wrócimy do niego. Później Miri zasugerowała, że zapadlisko może być związane z kopalniami piasku. A także z przejeżdżaniem przez ich okolicę ciężkich pojazdów, które wielokrotnie sprawiały, że cały teren w ich pobliżu „trząsł się”. Według organizacji Surrey Hills Society – pod Godstone znajduje się około siedmiu mil tunelu. - Uważamy, że to kombinacja różnych czynników, które wywołały obecną sytuację. To nie jest po prostu pęknięta rura, kopalnie lub ciężarówki – dodała Miri. Budowanie domów na piaskownicy Pete Burgess z Wealden Cave and Mines Society powiedział, że kopalnię piasku oznaczoną jako „piaskownica” można zobaczyć na mapach z XIX wieku. Przedstawiają one tereny bezpośrednio pod zapadliskiem. Burgess dodał także, że piasek z kopalni wydobywano i wykorzystywano do celów budowlanych i ogrodniczych. Mieszkańcy Godstone powiedzieli, że zapadlisko powstało obok „zupełnie nowych mieszkań”, które zbudowano w rejonie. Miejscowość leży na słabo scementowanych piaskach, które są podatne na erozję i wypłukiwanie przez bieżącą wodę. Godstone leży na słabo scementowanych piaskach, które są podatne na erozję i wypłukiwanie / fot. Getty Images Jak powstają zapadliska? Zapadliska powstają w wyniku np. zapadnięcia się stropu jaskini lub eksploatacji podziemnej i zalania powstałych zagłębień wodą gruntową. Niektóre zapadliska powstają, gdy rozpuszczalna skała (jak kreda, gips lub wapień) zostaje rozpuszczona przez kwaśne opady deszczu lub wspomniane wody gruntowe. W Wielkiej Brytanii często mamy do czynienia z powstawaniem zapadlisk na terenach zamieszkanych. Mają one zazwyczaj od 5 do 10 metrów głębokości i długość sięgającą ponad 50 metrów. Zapadliska powstają z różnych powodów: ulewnych deszczy, pękniętych rur wodociągowych, prac budowlanych, które wpływają na drenaż powierzchniowy i obciążenia. W Wielkiej Brytanii uszkodzenia pojazdów spowodowane przez dziury w nawierzchni dróg są częstym problemem. Jednakże, uzyskanie odszkodowania od councilu jeśli przez dziurę uszkodzimy samochód bywa trudne. Excerpt: Przez zapadlisko w Surrey ewakuowano mieszkańców. Dziura w ziemi wciąż się rozszerza i pochłania coraz większą część ulicy. ### Dyżur paszportowy w Trowbridge odbędzie się 12-13 marca 2025 Jak podaje w oficjalnym komunikacie serwis RP w Trowbridge w dniach 12-13 marca 2025 r. (środa-czwartek) odbędzie się dyżur paszportowy. Co będzie można załatwić? Co trzeba wiedzieć przed wizytą? Polska Ambasada w Londynie ogłosiła zapisy na dyżur paszportowy. Będzie on miał miejsce w Trowbridge. Odbędzie się on w trakcie dwóch dni (12-13 marca 2025) pod następującym adresem: Polska Misja Katolicka (Polish Catholic Centre) 6 Waterworks BA14 0AL Trowbridge, Wiltshire Co będzie można załatwić w ramach dyżuru paszportowego? Przyjmowane będą wnioski o wydanie: paszportu 5-letniego (dla dzieci poniżej 12-go roku życia), paszportu 10-letniego (dla dorosłych i dzieci powyżej 12-go roku życia). Ponadto dodajmy również, iż osoby zainteresowane złożeniem wniosku o pierwszy paszport dla dziecka muszą przedstawić polski akt urodzenia dziecka wydany przez dowolny urząd stanu cywilnego w Polsce. Jak zaznaczają władze konsularne, nie ma możliwości złożenia wniosku na podstawie zagranicznych aktów stanu cywilnego. Dyżur paszportowy w Trowbridge Przypominamy, iż na spotkania w ramach dyżuru paszportowego obowiązuje rejestracja online. Jest ona możliwa za pośrednictwem systemu e-Konsulat. Ponadto liczba osób, które mogą zostać przyjęte w tym terminie, jest ograniczona. Dlatego lepiej nie zwlekać z rezerwacją wizyty. Na stronie e-Konsulatu trzeba kolejno zaznaczyć: Kraj: Wielka Brytania Placówka: Londyn Sprawy: paszportowe Lokalizacja: Dyżur paszportowy (Trowbridge) WAŻNE! Jak dodatkowo uczulają przedstawiciele polskich służb konsularnych, warto zapoznać się z informacjami dotyczącymi wymaganych dokumentów przy składaniu wniosku o paszport. Dyżur paszportowy w Trowbridge odbędzie się 12-13 marca 2025 (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) Jak zarejestrować się na dyżur paszportowy w Trowbridge? Następnie, podajemy instrukcję za oficjalnymi stronami rządowymi: Najpierw, po wyświetleniu się informacji „chwilowo wszystkie udostępnione terminy zostały zarezerwowane, prosimy spróbować umówić wizytę w terminie późniejszym. Czy chcesz zapisać się na listę oczekujących?” proszę kliknąć „TAK” i zarejestrować się do tzw. kolejki paszportowej. Później, po udanej rejestracji, na wskazany przez Państwa adres e-mail, zostanie wysłana wiadomość z potwierdzeniem rejestracji w kolejce paszportowej (WAŻNE! Proszę podać prawidłowy adres e-mail). W następnych dniach do osób zarejestrowanych w kolejce paszportowej będą wysyłane automatyczne wiadomości z propozycją terminu wizyty (na środę, 12.03 lub na czwartek, 13.03); prosimy sprawdzać skrzynkę e-mail codziennie, także folder SPAM. Następnie o otrzymaniu propozycji terminu wizyty paszportowej trzeba ten termin zaakceptować lub ewentualnie go odrzucić; odrzucenie zaproponowanego terminu spowoduje powrót na listę oczekujących. Brak reakcji i zaakceptowania (lub ew. odrzucenia) propozycji terminu wizyty spowoduje automatyczne usunięcie osoby z kolejki paszportowej. Przygotowanie do wizyty paszportowej Na wizytę należy przynieść: kolorową fotografię paszportową, dotychczasowy paszport i/lub polski dowód osobisty, w przypadku wyboru odbioru nowego paszportu pocztą – opłaconą do 100 g kopertę zwrotną SPECIAL DELIVERY z prawidłowymi danymi adresata (imię, nazwisko, pełny adres w Wielkiej Brytanii), wypełniony wniosek o wysłanie paszportu pocztą. WAŻNE! Na dyżurze paszportowym jedyną akceptowaną formą płatności jest karta płatnicza. Urzędnicy nie przyjmują gotówki. Z kolei wysokość opłat paszportowych można sprawdzić na stronie z opłatami konsularnymi. Ostatnio ich stawki poszły w górę. Po więcej szczegółów na temat dyżuru konsularnego w Trowbridge odsyłamy do oficjalnego komunikatu w tej sprawie. Jeśli wyrabiasz pierwszy paszport dla osoby urodzonej poza Polską, pamiętaj, że musisz mieć odpis polskiego aktu urodzenia i ew. polskiego aktu małżeństwa (transkrypcja ASC). Excerpt: Co będzie można załatwić? Co trzeba wiedzieć przed wizytą? ### "Polska Madeleine McCann" aresztowana na lotnisku w Bristolu Julia Wandelt została aresztowana. 23-letniej Polce, która obecnie uważa się za siostrę Madeleine McCann, zarzuca się prześladowanie i nękanie rodziców zaginionej przed laty dziewczynki, Kate i Gerry'ego. Co wiemy o tych wydarzeniach? Do aresztowania Julii Wandelt doszło 19 lutego 2025 roku, w godzinach wieczornych. Policja zatrzymała naszą rodaczkę gdy przebywała na lotnisku w Bristolu. Stało się to w chwilę po tym, jak wylądowała w Wielkiej Brytanii. Została aresztowana pod zarzutem prześladowania i nękania rodziców Madeleine McCann, Kate i Gerry'ego. Jaki zarzuty postawiono Julii Wandelt? 23-letnia kobieta do UK przyleciała z Wrocławia. Jak wynika z relacji na łamach „The Daily Mail” Julia Wandelt chciała spotkać się ze znajomym mieszkającym w Cardiff. Na lotnisku otoczyli ją funkcjonariusze policji. Ostatecznie aresztowali także jej towarzyszkę, kobietę w wieku około 60 lat. O naszej rodaczce, która wcześniej uważała, że jest dziewczynką zaginioną przed laty w Portugalii, znów jest głośno. Obecnie Julia Wandelt nie twierdzi, że jest lub może być Madeleine McCann. Uważa, że... może być z nią spokrewniona. 23-latka utrzymuje, że jest... siostrą Madeleine McCann W tym tygodniu w mediach społecznościowych przedstawiła rzekome dowody dotyczące jej rzekomego pokrewieństwa z rodziną McCannów. Julia Wandelt twierdzi, że jej ojcem jest Gerry McCann, co pokazują nowe wyniki DNA. Powoływała się przy tym na ekspertyzę anonimowego eksperta oraz analizę przeprowadzoną przez doktora Monte Millera, absolwenta biochemii na Uniwersytecie Loma Linda w Kalifornii. Przedstawiciel Polki w mediach, Surjit Singh Clair, faktycznie potwierdził informację o aresztowaniu. - Próbuję dowiedzieć się, co się stało. Wygląda na to, że Julia została aresztowana na lotnisku w Bristolu. Stało się to dziś wieczorem, tuż po wyjściu z samolotu - komentował, jak cytujemy za „The Daily Mail". - Policja podobno aresztowała ją pod zarzutem prześladowania i nękania państwa McCannów - uzupełnia Surjit Singh Clair. „Polska Madeleine McCann” aresztowana na lotnisku w Bristolu (fot: Getty Images) Rodzina McCannów stanowczo odcięła się od Polki Tymczasem dodajmy w tym miejscu, iż rodzina McCannów nie utrzymuje żadnych relacji z Polką. Wyraźnie zdystansowała się od jej osoby i jej działań. Sama Wandelt, gdy dzieliła się w mediach społecznościowych wynikami testów DNA, zaznaczała, że Kate i Gerry odmówili wzięcia w nich udziału. Jak wiemy, już wcześniej państwo McCann po prostu zablokowali Polkę w mediach społecznościowych. Ten ruch mocno wzburzył naszą rodaczkę. Wówczas ostro zareagowała na swoim profilu w social mediach. „To pokazuje, jak obrzydliwe jest wasze zachowanie. Jak mogliście ukraść miliony funtów i twierdzić, że chcecie Madeleine z powrotem?” - pisała na Instagramie. „Ja tu jestem, nie chcecie nawet zrobić testów DNA, by udowodnić, że się mylę. Jak możecie to robić innemu człowiekowi?” - dodała we wpisie, który obecnie jest niedostępny, jak cytujemy za serwisem „Plotek". "Ja jestem waszą córką i nie obchodzi mnie to, jak bardzo chcecie to ukryć. Nadejdzie dzień, kiedy udowodnię swoją prawdziwą tożsamość. Oszukaliście miliony ludzi, ale mnie nie oszukacie, bo ja wiem, co się stało tego dnia" - jak pisała Wandelt na zakończenie. Excerpt: Julii Wandelt zarzuca się prześladowanie i nękanie rodziców zaginionej przed laty dziewczynki, Kate i Gerry'ego. ### Mural w Holandii uznany za najpiękniejszy na świecie 20-metrowy mural w Holandii, w mieście Eindhoven, uznano za najpiękniejszy na świecie w kategorii wpływu społecznego. Jego twórcą jest Studio Giftig. Nadano mu nazwę Echoes of Harmony. Międzynarodowa platforma związana ze sztuką miejską – Street Art Cities ogłosiła mural w Holandii, zatytułowany Echoes of Harmony najpiękniejszym na świecie w 2024 roku (w kategorii wpływu społecznego). Mural w Holandii najpiękniejszy Na początku Street Art Cities ogłosiło nominację dzieła autorstwa Studio Giftig. A pierwsze miejsce 20-metrowy mural w Holandii zdobył dzięki licznym głosom poparcia. Echoes of Harmony zdobyło zwycięski tytuł w kategorii Expert Spotlight. Sztuka uliczna Kaspara van Leeka i Nielsa van Swaemana była już wcześniej doceniana. W roku 2022 ich mural w Tilburgu także uznano za najlepszy na świecie. Natomiast o obecnej nagrodzie Studio Giftig napisało: „Jesteśmy niesamowicie podekscytowani. Ta kategoria uświetnia najbardziej wyjątkowe murale. Wybrane przez panel najlepszych kuratorów, dyrektorów i właścicieli galerii ze światowej sceny sztuki ulicznej. Następnie publiczność na całym świecie oddała głosy. A Echoes of Harmony w Eindhoven zdobyło ich serca”. Moc muzyki w holenderskiej sztuce ulicznej Nagrodzony mural w Eindhoven przedstawia ulicznego muzyka i koncertującą skrzypaczkę w objęciach. Jak wyjaśnili Kaspar i Niels: „Muzyka jest uniwersalnym językiem łączącym ludzi i kultury niezależnie od ich pochodzenia czy sytuacji. Mural na fasadzie Muziekgebouw Eindhoven przedstawia połączenie dwóch światów: uścisk ulicznego muzyka i koncertującej skrzypaczki. Dlatego praca ta symbolizuje moc muzyki, która przełamuje bariery i jednoczy społeczności.” Najlepsi z najlepszych Natomiast na miejscu drugim kategorii Expert Spotlight znalazł się mural z Hiszpanii. Dzieło Slima Safonta w dzielnicy Sant Joan w Vilanova i la Geltrú jest hołdem dla początków i historii tej dzielnicy robotniczej. Wyświetl ten post na Instagramie Post udostępniony przez Slim Safont (@slimsafont) Mural przedstawia Ainhoę, sąsiadkę dzielnicy, która uczestniczy w życiu zbiorowym jako użytkownik Centre Obert. Młoda kobieta trzyma w dłoniach portret jednej z pierwszych rodzin, które przybyły do Vilanova i la Geltrú podczas migracji w latach 50. i 60. XX wieku. Z kolei dziełem, które zajęło trzecie miejsce, jest poetycka praca stworzona w Nowym Jorku. Odzwierciedla więź człowieka z naturą i potrzebę ochrony bioróżnorodności w obszarach miejskich. Autorem jest artysta Millo, który daje jasny przekaz, że mimo obfitości betonu i stali, miasta nadal są ekosystemami. Ponadto ich stan wpływa na jakość naszego życia. Mural przedstawia charakterystyczną dla artysty postać w surrealistycznym otoczeniu. Widzimy ją, jak próbuje odzyskać swoją przestrzeń w miejskiej dżungli. Excerpt: Echoes of Harmony to 20-metrowy mural w Holandii, który uznano za najpiękniejszy na świecie pod względem wpływu społecznego. ### Jak zwiększyć kwotę wolną od podatku do £13,830 Kwota wolna od podatku w Wielkiej Brytanii wynosi obecnie £12,570 i nie ulegnie zmianie do 2028 w ramach stabilizacji finansów publicznych. To nie jedyna inicjatywa rządu, która ma ściągnąć więcej podatków do kasy państwa. Decyzję taką podjął poprzedni rząd i odbiła się ona głównie na osobach o niskich dochodach i emerytach. Poprzez wysoką inflację i stałą kwotę wolną od podatku mają oni realnie mniej pieniędzy. Dodatkowo rząd planuje drastycznie zmniejszyć kwotę wolną od podatku dla ISA. Tym bardzie istotne jest wykorzystywanie wszystkich możliwych ulg. HMRC podpowiada jednak jak zwiększyć kwotę wolną od podatku. Kwotą wolną od podatku można się dzielić Jak przypomniał brytyjski urząd skarbowy HMRC, niewykorzystaną kwotę od podatku można częściowo udostępnić innej osobie. Chodzi tutaj o sytuację, gdy jedna z osób w małżeństwie nie płaci podatku. Może ona przenieść część swojej ulgi na współmałżonka, który dzięki temu zapłaci mniej podatku. Każdy z małżonków ma dostępne £12,570 jako kwotę wolną od podatku. Ta osoba, która nie płaci podatku może przenieść 10% swojej kwoty wolnej na współmałżonka. W efekcie jedna z osób zostanie z kwotą wolną w wysokości £11,310, a druga £13,830. W przeliczeniu na podatek da to oszczędność £252 rocznie. Do czterech lat wstecz Aby wykorzystać tą metodę jeszcze w tym roku podatkowym, należy się pospieszyć, ponieważ rok podatkowy kończy się 5 kwietnia. Jednak można ubiegać się o zwrot podatku do czterech lat podatkowych wstecz, jeśli w czasie ich trwania jedno z małżonków nie wykorzystywało swojej kwoty wolnej od podatku. W celu ubiegania się należy złożyć wniosek na gov.uk i należy pamiętać, że składa go ta osoba, która przekazuje swoją część kwoty wolnej od podatku. Więcej informacji o Marriage Allowance. Kwota wolna nie ulegnie zmianie do 2028 w ramach stabilizacji finansów publicznych / fot. Getty Images Kwota wolna została zamrożona do 2028 roku Decyzja o zamrożeniu Personal Allowance do 2028 r. została podjęta przez poprzedni rząd w celu ustabilizowania finansów publicznych. Krytycy twierdzą jednak, że podejście to ignoruje inflację obciążając podatników w miarę upływu czasu. Zamrożenie kwoty wolnej od podatku, szczególnie dotknęło osoby o niskich dochodach i emerytów. Tym bardziej istotne jest wykorzystywanie wszystkich ulg podatkowych oferowanych przez HMRC. Excerpt: HMRC podpowiada, jak zwiększyć kwotę wolną od podatku, która w Wielkiej Brytanii wynosi obecnie £12,570 i nie ulegnie zmianie do 2028 roku. ### Inflacja w Wielkiej Brytanii - najnowsze dane Inflacja w Wielkiej Brytanii niepokojąco przyspiesza. W grudniu wyniosła 2.5%, w styczniu już 3%. Co bardziej niepokojące, wskaźnik przekroczył prognozy. Kogo najbardziej dotyka wzrost cen? Styczniowy wzrost inflacji w Wielkiej Brytanii do 3% zaskoczył ekonomistów, którzy spodziewali się łagodniejszego skoku do 2,8%. Skąd ta różnica? Głównymi winowajcami są rosnące ceny żywności – zwłaszcza mięsa, pieczywa i produktów zbożowych – oraz podwyżki opłat za szkoły prywatne po zniesieniu zwolnienia z VAT. W sektorze transportu ceny paliw i nieoczekiwanie wysoka cena biletów lotniczych napędziły dalszy wzrost kosztów. Czy to powód do niepokoju? Dla przeciętnego mieszkańca UK oznacza to realny spadek siły nabywczej. Pensje rosną wolniej niż oczekiwano. Dodatkowo wydatki na codzienne potrzeby pochłaniają coraz większą część budżetu. W tle mamy niepewność na rynkach energetycznych, rosnące koszty prowadzenia działalności dla firm i zapowiadane podwyżki płacy minimalnej oraz składek na ubezpieczenie społeczne. Czy inflacja rzeczywiście jest przejściowa, jak twierdzą analitycy, czy raczej początek nowej fali wzrostów? Jeśli ceny energii i podstawowych towarów nadal będą rosły, gospodarstwa domowe mogą wkrótce odczuć jeszcze większą presję finansową. Kogo najbardziej dotyka inflacja w Wielkiej Brytanii? Inflacja w Wielkiej Brytanii najmocniej uderza w gospodarstwa domowe o niższych dochodach, dla których wydatki na żywność, energię i transport stanowią największą część budżetu. Gdy ceny mięsa, pieczywa czy rachunków za prąd rosną, to właśnie osoby mniej zamożne mają najmniej możliwości, by dostosować swoje wydatki. Dlatego emeryci, rodziny wielodzietne oraz osoby otrzymujące świadczenia socjalne odczuwają inflację najsilniej, bo ich dochody rzadziej nadążają za wzrostem kosztów życia. Inflacja w UK. Wzrost cen najbardziej odczują emeryci oraz najbiedniejsi. fot. gettyimages.com Czy wzrost cen to tylko chwilowe zawirowanie, czy raczej symptom głębszych problemów gospodarczych? Spowolnienie wzrostu płac, rosnące koszty prowadzenia firm i nadchodzące podwyżki podatków sprawiają, że przyszłość brytyjskiej gospodarki jest coraz mniej przewidywalna. Jeśli inflacja pozostanie na podwyższonym poziomie, może to oznaczać dalszy spadek siły nabywczej społeczeństwa i rosnące nierówności społeczne. Jak długo mieszkańcy Wielkiej Brytanii będą w stanie znieść to finansowe napięcie? Czy życie w UK będzie jeszcze trudniejsze - inflacja, wzrosty council tax i zapowiedzi zwolnień Czy życie w Wielkiej Brytanii stanie się jeszcze trudniejsze? Inflacja w Wielkiej Brytanii ponownie rośnie, osiągając w styczniu 3%. Według prognoz Banku Anglii może wzrosnąć nawet do 3,7% w 2025 roku. Wzrost cen żywności, energii oraz transportu odbija się na budżetach domowych. Jednocześnie firmy zapowiadają zwolnienia i ograniczenie rekrutacji w obliczu rosnących kosztów zatrudnienia. Podwyżki składek na ubezpieczenia społeczne oraz wzrost płacy minimalnej sprawiają, że przedsiębiorstwa szukają oszczędności. Dla tysięcy pracowników oznacza to ryzyko utraty pracy lub stagnację wynagrodzeń. Dodatkowym obciążeniem dla mieszkańców będzie wzrost council tax, który w wielu regionach przekroczy 5%, podnosząc koszty życia jeszcze bardziej. Czy rządowe zapewnienia o „stabilności” i „koniecznych decyzjach” wystarczą, by powstrzymać rosnące niezadowolenie społeczne? A może Wielka Brytania stoi u progu długotrwałego kryzysu? Czy pogłębi podziały między najzamożniejszymi a tymi, którzy już teraz ledwo wiążą koniec z końcem? Excerpt: Inflacja w Wielkiej Brytanii niepokojąco przyspiesza. W grudniu wyniosła 2.5%, w styczniu już 3%. Co bardziej niepokojące, wskaźnik przekroczył prognozy. Kogo najbardziej dotyka wzrost cen? ### Czy poker i gry kasynowe wrócą w GTA VI? publikacja partnerska Seria Grand Theft Auto (GTA) zawsze dążyła do realizmu, co widoczne jest zarówno w lokacjach, grafice, jak i interakcjach postaci, na ile to tylko możliwe. Włączenie do gry miejsc takich jak kasyna podkreśla tę dążność. Od czasów San Andreas, które zawiera trzy kasyna, oferujące tradycyjne gry znane z rzeczywistego świata, stały się one integralną częścią rozgrywki. Gry wewnątrz gry nie tylko stanowią miłą przerwę od głównej fabuły, ale także umożliwiają zdobycie wirtualnej gotówki. W miarę jak fani z niecierpliwością oczekują kolejnej odsłony, wiele osób zastanawia się, czy kasyna pojawią się ponownie. Specjaliści przypuszczają, że odpowiedź na to pytanie może być niezwykle interesująca. Historia kasyn w GTA W uniwersum GTA gracze mogą odwiedzać różnorodne interaktywne miejsca, takie jak sklepy, mechanicy, czy fryzjerzy, ale szczególną atrakcją są kasyna. Te lokalizacje oferują możliwość zanurzenia się w minigrach jak poker, które są częścią szerszego świata gry i umożliwiają zdobycie dolarów GTA. Kasyna tworzą bardziej realne doświadczenie w fikcyjnym otoczeniu. Pierwsze kasyno pojawiło się w GTA: San Andreas i szybko zyskało popularność. Ich powrót nastąpił w GTA V Online, odpowiadając na zapotrzebowanie graczy. Poza GTA, kasyna można również znaleźć w innych grach Rockstara, takich jak Red Dead Redemption. GTA V i Diamentowe Kasyno i Resort Diamentowe Kasyno i Resort w GTA V to najbardziej zaawansowana wersja kasyna w historii serii. To miejsce odgrywa istotną rolę nie tylko w trybie swobodnej gry, ale także w historii online, będąc kluczowym elementem jednej z misji. Resort ten przyciąga uwagę luksusowym wystrojem oraz możliwością zakupu apartamentów na miejscu. Kasyno stało się społecznym centrum w GTA Online, często odwiedzanym przez graczy chcących nawiązać interakcje, co przypomina rzeczywiste kasyna. Dodatkowo, każda forma zamieszania jest tu uniemożliwiona, gwarantując spokojną atmosferę, co sprzyja skupieniu się na grach dostępnych w kasynie. Przypuszczenia dotyczące GTA VI photo: GTA VI GTA VI budzi wiele emocji i spekulacji na temat nowości, które zobaczymy w grze. Chociaż oficjalne informacje jeszcze nie padły, wielu graczy domniemywa, że kasyna ponownie będą dostępne. Jest to element uwielbiany przez graczy i opłacalny dla producentów gry. Miłośnicy pokera internetowego mogą oczekiwać podobnych wrażeń w świecie GTA, z różnicą, że wszystko dzieje się w innej rzeczywistości. Nowicjuszom zaleca się poznać zasady pokera poprzez poradniki i tutoriale online, co da im przewagę. Oprócz elementów dobrze znanych z poprzednich części, krążą plotki o nowych funkcjach, które prawdopodobnie zostaną dodane. Zalicza się do nich bardziej rozbudowany system pogodowy, ulepszone opcje personalizacji postaci i pojazdów, a także bardziej interaktywna gospodarka, gdzie decyzje gracza będą miały wpływ na wirtualny świat. Kolejną interesującą zapowiedzią jest możliwość mapy obejmującej wiele miast, pozwalającej na przemieszczanie się między różnymi regionami, z unikalną atmosferą każdego z nich. Dlaczego kasyna są ważne w GTA Kasyna w GTA oferują coś więcej niż tylko kolejne miejsce do odwiedzenia. Stanowią integralną część fabularnego świata, tworząc tło dla emocjonujących wydarzeń o dużych stawkach. Choć tryb fabularny ma swoje ograniczenia czasowe, kasyna i podobne lokalizacje umożliwiają nieskończoną zabawę. Motyw ryzyka i nagrody w kasynach dobrze współgra z tematyką całej gry. Gracze chętnie odwiedzają kasyna, aby zagrać w swoje ulubione gry, ponieważ jest to nie tylko przyjemność, lecz także sposób na zarobienie pieniędzy, pod warunkiem, że wiedzą, jak to skutecznie robić. Kasyna mają potencjał, aby ponownie pojawić się w przyszłej odsłonie Grand Theft Auto. Ich integracja spełniłaby oczekiwania graczy, a jednocześnie stworzyłaby dodatkowe źródło dochodów dla Rockstar dzięki zakupom w grze. Niezależnie od tego, czy będą one częścią misji fabularnych, czy samodzielnymi funkcjami, kasyna i poker zapewne odegrają znaczącą rolę w nadchodzących częściach gry. Wprowadzenie tych elementów mogłoby zwiększyć zaangażowanie graczy i wzbogacić ogólne doświadczenie rozgrywki. Excerpt: Czy kasyna i poker wrócą w GTA VI? Poznaj historię kasyn w serii GTA i sprawdź, jakie niespodzianki mogą czekać na graczy w najnowszej odsłonie tej kultowej gry! ### W Holandii brakuje pracowników. Luki wypełniają imigranci Większość pracodawców w Holandii zmaga się z brakiem pracowników. Firmy przyznają, że niedobory kadrowe wpływają na jeszcze większe przeciążenie pracą. Pod koniec 2024 roku sześć na dziesięć organizacji w Holandii przyznało, że ma kłopoty związane z niedoborem siły roboczej. Odsetek ten był zbliżony do tego z poprzedniego roku. Brak pracowników utrzymuje się zatem już od dłuższego czasu. Brak pracowników w Holandii Agencja UWV po przeprowadzeniu badania wśród 2300 pracodawców poinformowała, że spodziewają się oni, iż w tym roku obsadzenie wakatów będzie trudne. Ponad dwie trzecie ankietowanych firm przyznało, że brak pracowników zwiększył obciążenie pracą. Doradca ds. rynku pracy w UWV, Erica Maurits powiedziała: - Widzimy, że pracodawcy z takich sektorów jak administracja publiczna, budownictwo i edukacja mają szczególne problemy. Prawie jedna trzecia badanych pracodawców spodziewa się jeszcze większych trudności w tym roku ze znalezieniem pracowników, którzy wypełniliby luki. Jedynie 9 proc. z nich ma nadzieję, że będzie to łatwiejsze. Pracodawcy przyznają, że próbują poradzić sobie z problemem braku pracowników przez skupienie się na zatrzymaniu obecnych. A także zwiększanie większej uwagi na proces rekrutacji. 46 proc. badanych decyduje się na przeorganizowanie pracy. - Istnieją przesłanki, że niedobór pracowników będzie trwał przed dłuższy czas. Skupienie się na rekrutacji i retencji może być zatem niewystarczające dla wielu pracodawców. Muszą oni opracować długoterminowy plan i skupić się w większym stopniu na przeorganizowaniu pracy – dodała Maurits. Niedobory pracowników w Holandii pomagają częściowo wypełnić imigranci / fot. pixabay Rynek pracy w Holandii Rynek pracy w Holandii już od dłuższego czasu zmaga się z poważnymi problemami. Koncentrują się one najczęściej wokół braku pracowników potrzebnych do obsadzenia dostępnych stanowisk. Jedną z charakterystycznych cech holenderskiego rynku pracy jest silny wzrost elastycznych godzin pracy. Popularny jest także czterodniowy tydzień pracy w Holandii. Innym czynnikiem przyczyniającym się do tego, który w połączeniu ze starzeniem się społeczeństwa staje się jeszcze bardziej znaczący, jest liczba lat, przez które młodzi ludzie pozostają w systemie edukacji. Wielu młodych ludzi w Holandii poświęca czas na kontynuowanie nauki, podejmując studia licencjackie, a często magisterskie. Dlatego wykwalifikowani pracownicy to coraz większy koszt (również czasowy). Czy zagraniczni pracownicy mogą wypełnić luki? Mimo że zagraniczni pracownicy mogą wypełnić luki w pewnych sektorach, w których występuje niedobór, to nadal Holandia zmaga się z niedoborem mieszkań. Dlatego pojawia się kolejny problem... Nowi pracownicy nie mogą znaleźć domu po przyjeździe do kraju. Według agencji UWV Holandia nadal potrzebuje pracowników z zagranicy, aby wypełnić holenderskie wakaty. A także powstrzymać redukcję usług spowodowaną niedoborem siły roboczej. Excerpt: Imigranci są dużą pomocą dla holenderskich firm, które narzekają na brak pracowników. Niedobory siły roboczej widoczne są w wielu sektorach. ### Julia Wandelt teraz twierdzi, że jest siostrą Madeleine McCann Znów głośno o „polskiej” Madeleine McCann. 23-letnia Julia Wandelt obecnie utrzymuje, że może być... siostrą zaginionej dziewczynki. Na poparcie swojej tezy przedstawia wyniki analiz i badań DNA. O polskiej dziewczynie zrobiło się głośno w lutym 2023 roku. Julia Wandelt (znana także, jako Julia Faustyna) utrzymywała, że jest zaginioną przed laty Madeleine McCann. Badania DNA jednak przeczyły jej słowom. Potwierdzono, iż ma głównie polskie pochodzenie (z domieszką rosyjsko-litewską), zatem nie może być córką Gerry`ego i Kate McCannów. Jednak teraz, Polka sugeruje, że może być... siostrą Madeleine. Julia Wandelt utrzymuje, że jest siostrą Madeleine McCann 23-letnia Julia Wandelt wydaje się przekonana, że może być spokrewniona z rodziną McCannów. Za pośrednictwem nowego konta w mediach społecznościowych @AmIJuliaWandelt podzieliła się „wynikami” nowych testów genetycznych. Anonimowy ekspert w ramach swojej analizy wziął pod uwagę „włosy znalezione na podłodze na miejscu zbrodni w Portugalii”, a także „ślinę pobraną z kołdry na miejscu zbrodni”. Okazało się, że zgodność między zaginioną Brytyjką a Polką wynosi 69,23 proc. To „sugeruje istnienie biologicznego związku między tymi dwiema osobami”, jak czytamy na łamach brytyjskiego tabloidu „The Daily Mail”. „Dowody genetyczne wskazują na to, że [Gerry] McCann może być biologicznym ojcem Julii Wandelt” jak podsumowuje tajemniczy informator. Nasza rodaczka przedstawiła również wyniki analizy przeprowadzonej przez doktora Monte Millera, absolwenta biochemii na Uniwersytecie Loma Linda w Kalifornii. Julia Wandelt twierdzi, że jest siostrą zaginionej Madeleine McCann (fot: Getty Images) Zaznaczyła, że to „poważany i uznany na świecie ekspert” w swojej dziedzinie. Jego zdaniem nie można wykluczyć, że właśnie Gerry McCann może być biologicznym ojcem Polki. Zgodność DNA między nią a brytyjską rodziną, jest większa, niż w przypadku całkowicie sobie „obcych” pod względem genetycznym osób. Julia Wandelt została aresztowana na lotnisku w Bristolu 20 lutego. Reakcje rodziny McCannów i rodziców Julii Osoba reprezentująca w mediach Julię Wandelt zaznaczyła, iż jej polscy rodzice, jak i państwo McCann wielokrotnie odmawiali poddania się analizom genetycznym. - Mimo że istnieją przesłanki wskazujące na jej pokrewieństwo z Gerrym McCannem, ani on, ani Kate nie chcą poddać się testowi DNA - komentował Surjit Singh Clair na łamach „The Daily Mail”. „Polska” Madeleine McCann twierdziła, że nigdy nie widziała swoich zdjęć z dzieciństwa, ani nawet aktu urodzenia. Jej rodzice jednak zdecydowanie zaprzeczają takim twierdzeniom. „Dla nas jako rodziny oczywiste jest, że Julia jest naszą córką, wnuczką, siostrą, siostrzenicą, kuzynką i pasierbicą. Mamy wspomnienia, mamy zdjęcia” - jak czytamy w oświadczeniu zamieszczonym na profilu „Zaginieni przed laty". Oprócz wspólnych wspomnień istnieją materialne dowody. „Julia również posiada te zdjęcia, bo zabrała je z domu rodzinnego wraz z aktem urodzenia, a także licznymi wypisami ze szpitali” - jak dodano. Julia „odmawia leczenia” w Polsce „Dziewczyna jest od kilku lat pełnoletnia. Wyprowadziła się z domu. Odmawia leczenia, nie przyjmuje regularnie leków. Nie skorzystała także z możliwości leczenia w bardzo dobrym ośrodku w Polsce, który zgodził się ją przyjąć” - podsumowano, zwracają uwagę na stan zdrowia mentalnego Polki. Natomiast rodzice zaginionej Madeleine McCann po prostu zablokowali ją w mediach społecznościowych. Widać wyraźnie, że nie chcą mieć z nią nic wspólnego. Są przekonani, że kobieta nie jest ich córką, ani nie są w żaden sposób spokrewnienie. Tajemnica zaginięcia Madeleine McCann Przypomnijmy, 4-letnia Madeleine McCann 3 maja 2007 zniknęła z pokoju hotelowego w Praia da Luz, w portugalskim regionie Algarve. Z relacji jej rodziców wynika, że zostawili oni Madeleine w pokoju ok. godz. 19:30. Następnie udali się na kolację w towarzystwie przyjaciół, do restauracji znajdującej się na terenie hotelu. Rodzice mieli podczas trwania posiłku regularnie zaglądać do córki i sprawdzać, czy nie dzieje się z nią nic złego. Około godziny 22 matka Madeleine wchodząc do pokoju, zauważyła puste łóżko i otwarte okno. W sprawie zaginięcia Madeleine McCann przesłuchano wielu świadków i wytypowano wielu podejrzanych. Nikomu jednak nie postawiono w związku z zaginięciem Brytyjki konkretnych zarzutów. Po umorzeniu śledztwa w 2008 r. przez portugalską prokuraturę, śledztwo rozpoczęła w 2011 r. brytyjska policja, która znalazła się pod silnym naciskiem rodziców Madeleine i premiera Davida Camerona. Excerpt: 23-letnia Julia Wandelt wydaje się przekonana, że może być spokrewniona z rodziną McCannów. Sugeruje, że jest siostrą zaginionej Madeleine. ### Dzieci ofiarami przestępstw z użyciem noża. Matki rozpoczęły patrole Przestępczość uliczna w Wielkiej Brytanii odbija się na poczuciu bezpieczeństwa mieszkańców. Napaści z nożem to nie tylko wojny gangów. To codzienność uczniów wracających ze szkół. Dzieci padają ofiarami przestępstw z użyciem noża. Dlatego ich matki, w obawie o życie i zdrowie dzieci, podjęły inicjatywę patroli obywatelskich. Matki z północnego Londynu zorganizowały patrol obywatelski. Jego celem jest przeciwdziałanie przestępczości, zwłaszcza kradzieżom telefonów komórkowych i atakom z użyciem noża. Grupa, w której skład wchodzą zarówno Brytyjki jak i migrantki, rozpoczęła regularne patrole zarówno rano, jak i po południu. W ten sposób chcą chronić dzieci w drodze do i ze szkoły. Wspólna inicjatywa jednocząca rodziców powstała w wyniku licznych ataków. Dzieci padały ofiarami przestępstw z użyciem noża. Kradzieży dokonują starsi. Okradzione dzieci doświadczyły dużego stresu, co sprawiło, że rodzice poczuli pilną potrzebę działania. Matki zaczęły patrole obywatelskie w Londynie. Chronią dzieci przed atakami z użyciem noża, fot. gettyimages.com Patrolując okolice, matki odwiedzają miejsca szczególnie narażone, takie jak ulice prowadzące do szkół. Oferują dzieciom bezpieczeństwo i wsparcie. Patrole odbywają się regularnie, w określonych godzinach. Dzięki zjednoczeniu rodziców z różnych środowisk udało się stworzyć wspólnotę, która nie tylko stawia czoła zagrożeniu, ale również domaga się skuteczniejszych działań ze strony policji i władz lokalnych. Celem nie jest tylko interwencja w przypadku zagrożenia, ale także stworzenie stałej obecności, która zniechęca potencjalnych sprawców i daje poczucie bezpieczeństwa dzieciom. Jak często dzieci są ofiarami przestępstw z użyciem noża? W Londynie dzieci i młodzież stają się coraz częściej ofiarami przestępstw z użyciem noża. W okresie od marca 2023 r. do marca 2024 r. w Anglii i Walii policja zarejestrowała 53,5 tys. przestępstw z użyciem noża lub innego ostrego przedmiotu. Stanowi to wzrost o 42% w porównaniu z rokiem 2020-2021. W Londynie kradzieże telefonów komórkowych również stanowią poważny problem. W zeszłym roku skradziono prawie 91 tys. telefonów, co odpowiada średnio 250 kradzieżom dziennie, czyli jednej co 6 minutę. Zatem nie dziwi, że wzrost liczby ataków z użyciem noża oraz kradzieży telefonów budzi strach wśród rodziców. Co dzień obawiają się oni o bezpieczeństwo swoich dzieci. Jakie wydarzenia wzbudziły niepokój i działanie? Historie kradzieży i zastraszania w Londynie Rodzice w Londynie coraz bardziej obawiają się o bezpieczeństwo swoich dzieci, widząc jak często młodsze osoby padają ofiarami brutalnych przestępstw. Sarah, inicjatorka patrolu obywatelskiego, dzieli się historią swojej córki. Podczas powrotu do domu została otoczona przez grupę młodych mężczyzn. "Zaczęli ją szantażować, mówiąc, że muszą zabrać jej telefon. Jeden z nich trzymał nóż, a ja, kiedy usłyszałam o tym, nie mogłam uwierzyć, że w ogóle to się dzieje" – wspomina. “Nie mogłam pozwolić, żeby moje dziecko znowu było w takiej sytuacji. Musimy działać, zanim stanie się coś gorszego" – podkreśla. Inna matka, Ksenia, mówi: "Moja córka została okradziona w drodze do szkoły, kiedy czterech chłopaków zażądało jej telefonu. Nie mogła się obronić, bo byli starsi i grozili jej nożem. W jej oczach widziałam strach, który będzie mi towarzyszył przez długi czas". Dzieci padają ofiarami przestępstw z użyciem noża, a rodzice, zdając sobie sprawę z rosnącego zagrożenia, podejmują działania. Czy policja w UK podejmuje skuteczne działania by powstrzymać falę przemocy dotykającą również dzieci? Z perspektywy wielu rodziców, mimo wzmożonych działań, przemoc nadal jest na nieakceptowalnie wysokim poziomie. Czy naprawdę możemy czuć się bezpieczni, kiedy dzieci nadal padają ofiarami przestępstw z użyciem noża, a władze nie zapewniają skutecznej ochrony? "Czujemy, że policja jest tu, ale to nie wystarcza. Ataki na dzieci są coraz częstsze, a my czujemy się bezsilni" – mówi jedna z matek. Excerpt: Przestępczość uliczna w Wielkiej Brytanii odbija się na poczuciu bezpieczeństwa mieszkańców. Napaści z nożem to nie tylko wojny gangów. To codzienność uczniów wracających ze szkół ### Polakowi skazanemu za przemoc wobec kobiet zablokowano deportację Wstrzymano deportację Polaka skazanego za przemoc wobec kobiet po tym, jak powiedział, że pełni rolę ojca wobec swojego siostrzeńca. Agresywny polski przestępca z historią nadużyć i stosowania przemocy wobec kobiet miał być deportowany z Wielkiej Brytanii do Polski. Wstrzymano jednak jego przymusowy powrót do kraju, gdy powiedział, że pełni rolę ojca wobec swojego nastoletniego siostrzeńca. Polski przestępca skazany za przemoc wobec kobiet uniknął deportacji Według sędziego deportacja Polaka naruszyłaby jego prawa człowieka, dlatego zablokował odesłanie go do kraju. Konrad M. ma na swoim koncie aż dziewięć wyroków skazujących. W tym za przemoc wobec kobiet. Przestępca argumentował w sądzie, że ma bliskie relacje ze swoim siostrzeńcem i pełni wobec niego rolę ojca. Mimo historii związanej z alkoholizmem, napaścią i nękaniem, sędzia orzekł, że deportacja Polaka wyrządziłaby „nieproporcjonalną” krzywdę jego siostrzeńcowi. A tym samym naruszyłoby to prawo mężczyzny do życia rodzinnego na mocy Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (EKPC). Polak, który w 2021 roku został skazany na 10 miesięcy więzienia, miał być deportowany po tym, jak starał się o status osoby osiedlonej. Ostatecznie sędzia odwołał deportację Polaka uznając go za osobę zapewniającą znaczące wsparcie swojej rodzinie. Polski przestępca skazany za przemoc wobec kobiet uniknął deportacji / fot. Getty Images Reakcja Home Office na sprawę Polaka Anulowanie deportacji Polaka wywołało reakcję Home Office. Odwołało się ono od „przewrotnej” decyzji sędziego i skłoniło sędziego wyższego trybunału do uchylenia orzeczenia i nakazania ponownego rozpatrzenia sprawy. Polski przestępca przeprowadził się do Wielkiej Brytanii w 2009 roku. Skazano go za popełnienie dziewięciu przestępstw. W tym napaści, pobicia i nękania na tle rasowym. Dostał również dwuletni zakaz kontaktu z byłą partnerką w związku z przemocą domową. Polak twierdzi jednak, że od tego czasu nie ma problemu z alkoholem i wyraził skruchę za to, co zrobił. Kolejny sędzia rozpatrujący sprawę deportacji Polaka nie był jednak przekonany do zapewnień przestępcy o tym, że pełni rolę ojca wobec swojego siostrzeńca. Powiedział, że nie ma dowodów na to, iż mieszkał z siostrzeńcem lub odgrywał znaczącą rolę w jego życiu. Stwierdził także, że wątpliwości budzi odwołanie deportacji i argumenty, że odesłanie mężczyzny do Polski wpłynie negatywnie na jego siostrzeńca. Krytyka brytyjskiego systemu Chris Philp, minister spraw wewnętrznych w Gabinecie Cieni ostro skrytykował pierwotne orzeczenie sądu. Twierdzi, że pokazuje ono, iż sędziowie imigracyjni „stracili kontrolę” i naciągają interpretację życia rodzinnego „do granic możliwości”. Sprawa Polaka jest jedną z kilku, w których przestępcy uniknęli deportacji, powołując się na powiązania rodzinne lub roszczenia dotyczące praw człowieka. Excerpt: Agresywny polski przestępca z historią nadużyć i stosowania przemocy wobec kobiet nie został deportowany z zaskakującego powodu. ### Najlepsze gry do testowania z bonusami bez depozytu artykuł przygotowany dla partnera W świecie e-gamblingu coraz częściej pojawiają się promocje, które pozwalają wypróbować nowe tytuły bez konieczności ryzykowania własnych środków. Gracze szukają okazji, by przetestować sloty i stołowe klasyki bez narażania portfela, a Best Casino Bonuses Online staje się jednym z najczęściej wyszukiwanych haseł w tej branży. Dzięki bonusom bez depozytu można sprawdzić działanie automatów, systemy wypłat oraz mechaniki gier stołowych. Wszystko to sprawia, że zarówno nowicjusze, jak i doświadczeni użytkownicy mają szansę rozszerzyć swoje horyzonty, odkryć ulubione pozycje i być może nawet trafić na nowy hit. Jak najlepiej wykorzystać bonus bez depozytu? Łatwo zauważyć, że Product Owner - Tony Sloterman mocno promuje rozwiązania, w których bonusy nie wymagają wpłat, dzięki czemu gracze mogą przetestować różne platformy. Tego typu oferty pozwalają przy okazji poznać mechanikę i zasady wielu popularnych gier, a Bonus bez Depozytu 2025 już teraz zyskuje na popularności, zwiastując bardzo korzystne warunki w nadchodzących miesiącach. Sprawdź wymagania obrotu – Niskie wymagania oznaczają łatwiejsze wypłaty. Celuj w wysokie RTP – Automaty i gry stołowe z wysokim procentem zwrotu dają większą szansę na sukces. Nie ignoruj limitu czasowego – Niektóre bonusy tracą ważność już po kilku dniach. Weryfikuj dostępne kategorie gier – Bywa, że bonus działa tylko na wybranych slotach albo stołach. autor zdjęcia Andrea Piacquadio: pexels.com Najpopularniejsze gry z bonusami bez depozytu Gdy planujemy rozgrywkę z no deposit bonus, ważne jest, aby znać popularne tytuły i ich kluczowe cechy. BonusesFinder https://polandbonusesfinder.com/ często klasyfikuje sloty i gry stołowe według RTP lub oferowanych funkcji, co ułatwia znalezienie najbardziej dochodowych pozycji. W poniższej tabeli prezentujemy kilka popularnych automatów i gier stołowych, które często figurują w ofertach z bonusami bez depozytu. Tytuł Gry RTP Charakterystyka Atuty przy bonusach Starburst 96,09% Prosty slot z re-spinami i sticky wilds Niskie ryzyko, często w pakiecie darmowych obrotów Book of Dead 96,21% Wysoka zmienność, symbol rozszerzający w free spins Możliwość dużych wygranych w krótkim czasie Mega Moolah Zmienne Jackpot progresywny z wielomilionowymi pulami Szansa na ogromną wygraną, nawet przy małym wkładzie Rainbow Riches ~95% Irlandzki motyw, bonusowe rundy z Leprechaunem Rozbudowane funkcje bonusowe zwiększające szansę na wygraną European Roulette 97,30% Stół z jednym zerem, niższa przewaga kasyna Klarowne zasady i wysoki RTP Multihand Blackjack 99,60% Opcja grania kilkoma rękami jednocześnie Jedna z najwyższych szans na wygraną w grach stołowych Każda z tych gier przyciąga nieco inną grupę graczy. Jeśli szukasz stabilnych wypłat, postaw na slot o niskiej zmienności lub europejską ruletkę z wysokim RTP. Dlaczego te gry są najczęściej wybierane? Wybór odpowiednich gier do wykorzystania bonusów bez depozytu ma kluczowe znaczenie dla maksymalizacji szans na wygraną. Niektóre gry oferują częstsze wypłaty, inne zaś przyciągają graczy wysokimi jackpotami lub atrakcyjnymi funkcjami bonusowymi. Poniżej przyjrzymy się, które z nich cieszą się największą popularnością i dlaczego warto je wybrać. Sloty o wysokiej popularności Automaty typu Book of Dead i Starburst od lat cieszą się niesłabnącą popularnością. Przyczyniają się do tego proste zasady, atrakcyjne funkcje i przyzwoity RTP. Z kolei fani wielkich emocji często kierują się w stronę Mega Moolah, licząc na spektakularne jackpoty, choć oznacza to też większą zmienność. Gry stołowe – stabilność i strategia Gry stołowe, takie jak europejska ruletka czy multihand blackjack, stanowią świetną alternatywę dla slotów. Dzięki wysokiemu RTP mogą zapewnić ciekawą rozgrywkę na dłuższą metę, co jest szczególnie ważne, gdy korzystamy z bonusu bez depozytu i chcemy spełnić warunki obrotu. Niezależnie od preferencji gatunkowych, kluczowe jest znalezienie gier z korzystną matematyką i przyjaznymi limitami. Excerpt: Odkryj gry, które warto testować z bonusami bez depozytu. Sprawdź, gdzie zagrać bez ryzyka i jakie tytuły dają największą szansę na wygraną. ### Pracownicy brytyjskich supermarketów wygrywają walkę o równe płace Ostatnio głośno jest o tzw. “equity pay” w kontekście brytyjskich supermarketów, jednak wygrane ich pracowników mogą odbić się na całym sektorze detalicznym. Bowiem pracownicy Tesco, Asdy oraz innych supermarketów mogą uzyskać milionowe odszkodowania. Okazuje się, że w większości supermarketów istniała dyskryminacja pod względem płac. W Wielkiej Brytanii pracownicy supermarketów, w tym Tesco, Asda, Sainsbury's, Morrisons, Co-op i Next, masowo wnoszą pozwy o równe wynagrodzenie. Argumentują, że praca wykonywana na stanowiskach sklepowych (głównie przez kobiety) jest porównywalna pod względem wartości do pracy w centrach dystrybucji (głównie przez mężczyzn). Jednak praca ta jest gorzej wynagradzana. Jeśli te roszczenia zostaną uznane, pracownicy mogą otrzymać odszkodowanie w postaci zaległych wynagrodzeń za okres do sześciu lat. Podstawy prawne roszczeń w ramach equity pay Zgodnie z brytyjską ustawą o równości z 2010 roku (Equality Act 2010), pracownicy mają prawo do równego wynagrodzenia za pracę o równej wartości, niezależnie od płci. Oznacza to, że jeśli praca w sklepie jest oceniana jako mająca taką samą wartość jak praca w magazynie, wynagrodzenie powinno być równe. Chyba że pracodawca może wykazać obiektywne, niedyskryminujące powody różnicy w wynagrodzeniu. Equality Act 2010 w Wielkiej Brytanii to kluczowa ustawa, która chroni pracowników przed dyskryminacją w miejscu pracy i w dostępie do różnych usług. Zastąpiła ona wcześniejsze akty prawne dotyczące równości i ujednoliciła przepisy antydyskryminacyjne. Wielka wygrana pracowników Nexta W sierpniu 2024 roku pracownicy sklepów Next wygrali sześcioletnią batalię prawną o równe wynagrodzenie. Trybunał Pracy orzekł, że firma nie przedstawiła wystarczającego uzasadnienia dla różnicy w wynagrodzeniach między pracownikami sklepów a magazynów. W efekcie otworzyło to drogę dla wypłaty odszkodowań na ponad £30 milionów w postaci zaległych wynagrodzeń dla ponad 3 500 obecnych i byłych pracowników. Asda także przegrała z pracownikami W lutym 2025 roku Trybunał Pracy w Manchesterze orzekł, że 12 z 14 wiodących powódek wykonuje pracę o równej wartości co ich koledzy w magazynach. Jednak zarabiają zarabiają do £3,74 mniej na godzinę. To orzeczenie może skutkować wypłatą odszkodowań w wysokości £1,2 miliarda dla około 60 000 pracowników. Walka o równe płace w brytyjskich supermarketach / fot. Getty Images Pozwy toczą się przeciwko innym sklepom W listopadzie 2023 roku sprawa dotycząca równego wynagrodzenia w Tesco przeszła do finalnego etapu. Trybunał zdecydował się na przeprowadzenie ostatecznego przesłuchania w sześciu kluczowych przypadkach testowych. To przyspieszyło proces prawny i zmusiło Tesco do ujawnienia dodatkowej dokumentacji oraz strategii obrony. Pozwy zbiorowe Pracownicy, którzy dołączą do pozwów zbiorowych, mogą ubiegać się o odszkodowanie w postaci zaległych wynagrodzeń za okres do sześciu lat. Wysokość odszkodowania zależy od różnicy w wynagrodzeniu między stanowiskami sklepowymi a magazynowymi oraz od długości okresu zatrudnienia. Na przykład, w przypadku Tesco, niektórzy pracownicy mogą ubiegać się o ponad £10 000 zaległego wynagrodzenia. Pracownicy zainteresowani dochodzeniem roszczeń mogą dołączyć do pozwów zbiorowych prowadzonych przez kancelarie prawne specjalizujące się w tego typu sprawach. Wiele kancelarii oferuje reprezentację na zasadzie "no win, no fee". Oznacza to, że pracownik nie ponosi kosztów prawnych, chyba że sprawa zakończy się sukcesem. W takim przypadku kancelaria zazwyczaj pobiera opłatę jako procent od uzyskanego odszkodowania. Pozwy zmienią branżę detaliczną w Wielkiej Brytanii Sukces tych pozwów może mieć dalekosiężne skutki dla całej branży detalicznej w Wielkiej Brytanii. W walce o equity pay pozywający pracownicy mogą domagać się wyrównań za kilka lat wstecz. Szacuje się, że łączna kwota odszkodowań dla pracowników supermarketów może wynieść nawet £8 miliardów. Zmusiłoby to detalistów do przeglądu i dostosowania struktur wynagrodzeń oraz potencjalnie wpłynęłoby na ich wyniki finansowe. Warto zauważyć, że procesy te mogą trwać latami, a ostateczne rozstrzygnięcia zależą od wielu czynników. Także od decyzji sądów oraz ewentualnych apelacji składanych przez pracodawców. Excerpt: W kontekście brytyjskich supermarketów głośno jest o “equity pay”, a wygrane ich pracowników mogą odbić się na całym sektorze detalicznym. ### Nielegalni imigranci na granicy polsko-niemieckiej Niemcy wciąż zastanawiają się, gdzie założyć ośrodek dla imigrantów czekających na decyzję - azyl czy deportacja.Takie centrum miało powstać na Wyspie Odrzańskiej. Jednak nielegalni imigranci na granicy polsko-niemieckiej to wielowymiarowy problem. Co oczywiste - wzbudza obawy wśród Polaków. Na Wyspie Odrzańskiej w Kuestrin-Kietz, położonej tuż przy granicy z Polską, planowano stworzenie ośrodka dla migrantów, którzy oczekiwali na deportację z Niemiec. Miał powstać w dawnych, popadających w ruinę sowieckich koszarach. Władze zaplanowały postawienie kontenerów mieszkalnych dla około 250 osób. Niemcy planują budowę ośrodka dla nielegalnych imigrantów na granicy z Polską. Pomysł budzi kontrowersje. fot.gettyimages.com Ośrodek miał służyć jako tymczasowe miejsce dla osób, których wnioski o azyl zostały odrzucone. Oczekują one na dalsze decyzje administracyjne. Jednakże planowana lokalizacja okazała się niewłaściwa ze względu na problemy infrastrukturalne: budynki zawierały azbest, a teren był skażony. Dodatkowo część Wyspy stanowiła zamknięty rezerwat przyrody, co podnosiło kontrowersje wśród mieszkańców i lokalnych władz. Nielegalni migranci, którzy mieliby trafić do takiego ośrodka na granicy polsko-niemieckiej, oczekiwali warunków minimalnych. Niezbędny jest choćby dostęp do podstawowych usług i mediów. Prace były rozpoczęte. Jednak projekt napotkał sprzeciw i budowę centrum zatrzymano. Czy strona polska wyraziła zgodę na ośrodek dla nielegalnych imigrantów na granicy Strona polska nie wyraziła zgody na utworzenie ośrodka dla nielegalnych imigrantów na granicy - na Wyspie Odrzańskiej. Projekt wzbudził kontrowersje zarówno po stronie niemieckiej, jak i polskiej. Obawy dotyczyły bezpieczeństwa lokalnych społeczności oraz potencjalnego wzrostu przestępczości. Czy budowa ośrodka w tym miejscu to forma spychania problematycznych ludzi poza granice Niemiec? Może to kolejna forma odrzucania problemu nielegalnych imigrantów, która wzbudza kontrowersje. Kontrole na granicach już przysporzyły mieszkańcom Polski i Niemiec wielu trudności. Zatem, czy tak blisko granicy z Polską naprawdę powinno powstawać takie centrum? Nielegalni imigranci na granicy jako sąsiedzi - czy są zagrożeniem? Obecność nielegalnych imigrantów w pobliżu granicy może stanowić zagrożenie, zwłaszcza w kontekście obaw o bezpieczeństwo i stabilność lokalnych społeczności. Istnieje ryzyko, że niekontrolowany napływ osób, którzy nie przeszli odpowiednich procedur weryfikacyjnych, może prowadzić do wzrostu napięć społecznych i przestępczości. W Niemczech takie osoby często są sprawcami zamachów. Nielegalni migranci z ośrodka mogą też uciekać wybierając kierunek - Polska. Jednakże, patrząc z drugiej perspektywy, czy nie powinniśmy wziąć pod uwagę, że w odpowiednio zarządzanych ośrodkach migranci mogą wnieść pozytywne aspekty. Nie wszyscy nielegalni migranci są przestępcami. Ich integracja może przynieść wkład w gospodarki lokalne? Dalsze plany - gdzie powstanie centrum? Zamiast na Wyspie Odrzańskiej, władze niemieckie planują stworzenie tzw. "centrum dublińskiego" w Eisenhuettenstadt. Również lokacja blisko granicy z Polską. Centrum przeznaczono dla osób, które wjechały do Niemiec przez inne kraje UE, umożliwiając ich szybkie przekazywanie do państw odpowiedzialnych za rozpatrzenie ich wniosków o azyl. Jednak, czy lokalizacja blisko granicy z Polską nie wywoła kolejnych napięć i kontrowersji w regionie? Excerpt: Niemcy wciąż zastanawiają się, gdzie założyć ośrodek dla nielegalnych imigrantów czekających na decyzję - azyl czy deportacja.Takie centrum miało powstać na Wyspie Odrzańskiej. ### Śmierć pasażera w trakcie lotu do Wielkiej Brytanii W czasie lotu z Hiszpanii do Wielkiej Brytanii doszło do śmierci pasażera. Mężczyzna źle się poczuł wkrótce po starcie i pilot podjął decyzję o awaryjnym lądowaniu. Mimo szybkiej reakcji pilota na informację o złym samopoczuciu pasażera i przekierowaniu samolotu na lotnisko Santiago de Compostela, nie udało się uratować mężczyzny. Śmierć pasażera w samolocie Na pokładzie samolotu pasażerskiego Jet2 lecącego z Hiszpanii do Wielkiej Brytanii doszło do tragedii. Mężczyzna po siedemdziesiątce źle się poczuł tuż po wylocie z Wysp Kanaryjskich w piątek, 14 lutego. Załoga Boeinga 737-8MG przekazała informacje o złym stanie mężczyzny i tym, że potrzebuje on pilnej pomocy medycznej, której nikt nie mógł mu udzielić na pokładzie. Pilot musiał awaryjnie lądować w Santiago de Compostela na północy Hiszpanii. Kontrola ruchu lotniczego zapewniła bezpieczne osadzenie samolotu i „podejście do pasa startowego 17”, aby zapewnić dojazd pomocy medycznej. Karetka pogotowia przybyła na miejsce, jednak tam służby ratunkowe mogły potwierdzić jedynie śmierć pasażera. Rzecznik Jet2 powiedział: - Chcieliśmy potwierdzić, że lot LS676 z Teneryfy do East Midlands Airport został przekierowany do Santiago de Compostela w piątek, 14 lutego z powodu pasażera, który wymagał pilnej pomocy medycznej. - Niestety mężczyzna zmarł. Chcielibyśmy złożyć najszczersze kondolencje jego rodzinie i przyjaciołom w tym trudnym czasie – dodał rzecznik. Tragedia na pokładzie samolotu linii Jet2 / fot. pixabay Zgon w trakcie lotu Parę miesięcy wcześniej doszło do innej śmierci pasażera w trakcie lotu Jet2 z Bułgarii do Liverpoolu. Pilot także podjął decyzję o zmianie trasy i ostatecznie samolot wylądował awaryjnie w Kolonii w Niemczech. Do tragicznego zdarzenia doszło we wrześniu 2024 roku. Członkowie załogi podnieśli alarm, gdy mężczyzna na pokładzie doznał zatrzymania akcji serca. Jeszcze w trakcie lotu podjęto próby reanimacji. Jednak pomoc ze strony ratowników medycznych nastąpiła dopiero po wylądowaniu i okazała się za późna. Śmierć w czasie turbulencji Natomiast w maju 2024 roku w czasie lotu z Londynu do Singapuru liniami Singapore Airlines jedna osoba straciła życie, a 32 zostały ranne. Powodem były ekstremalnie silne turbulencje. Na pokładzie było 211 pasażerów i 18 członków załogi. Sytuacja zrobiła się na tyle niebezpieczna, że konieczne było awaryjne lądowanie w Bangkoku. Boeing w ciągu zaledwie trzech minut obniżył lot z wysokości ponad 11 km do około 9,5 km, po czym znowu obniżył wysokość. Tragiczną ofiarą turbulencji był 73-letni Brytyjczyk. Mężczyzna nie doznał jednak fizycznych obrażeń, a jego śmierć nastąpiła w wyniku zawału serca. Excerpt: Podczas lotu do Wielkiej Brytanii doszło do śmierci pasażera. Mężczyzna źle się poczuł chwilę po starcie, a pilot podjął natychmiastową decyzję o awaryjnym lądowaniu. ### Skuty w kajdanki Polak pobity przez Holendrów W pubie w Hadze doszło do bójki z udziałem Polaków i Holendrów. Po tym, jak interweniowała policja i nasz rodak został skuty kajdankami, napastnicy wymierzyli mu jeszcze kilka ciosów. Holenderski sąd ma wkrótce wydać wyrok w tej sprawie. Sprawa Polaka pobitego przez Holendrów znalazła się na wokandzie. W miniony czwartek, 13 lutego 2025 roku holenderski sąd zażądał 140 godzin prac społecznych wobec dwóch Holendrów oraz 130 godzin wobec trzech innych uczestników tej bójki, którzy byli Polakami. Początki tej sprawy sięgają wydarzeń sprzed półtora roku. Do rzeczonych wydarzeń doszło w dniu 8 lipca 2023 roku, w godzinach wieczornych, w holenderskiej Hadze. W pubie o nazwie Crazy Pianos zlokalizowanym na bulwarze Scheveningen, a dokładnie w jego ogródku piwnym, miała miejsca szarpanina. Polak pobity przez Holendrów Udział w niej brał nasz rodak. Jak wynika z relacji holenderskich mediów, mężczyzna pochodzący z Polski miał wdać się w awanturę z inną osobą. Jednak sytuację udało się opanować dość szybko. Konflikt sprawnie zażegnano, a pracownicy lokalu wyprosili imigranta. Jednak nasz rodak postanowił wrócić, aby - pisząc kolokwialnie - wyrównać rachunki. Co więcej, nie wrócił sam, ale z dwójką towarzyszy, również Polaków. Wyproszony wcześniej mężczyzna dostał się z powrotem do Crazy Pianos i zaatakował osobę, z którą wdał się wcześniej w konflikt. Od wyprowadzonego przez niego ciosu rozpętała się regularna bójka, która przeniosła się na ulicę przed pubem. Osobą, którą zaatakował Polak, był pracownik firmy zajmującej się panelami fotowoltaicznymi z Almere. Widząc, że doszło do eskalacji, jego koledzy z pracy ruszyli mu na pomoc. Ulicznej bijatyce z udziałem naszych rodaków oraz grupki Holendrów kres położyło dopiero pojawienie się policjantów. Ale na tym jeszcze się nie skończyło... Skuty w kajdanki Polak pobity przez Holendrów (fot: Getty Images) Policjanci nie potrafili opanować sytuacji Polaka, od którego wszystko się zaczęło, skuto kajdankami. Gdy wydawało się - kolejny raz! - że sytuacja jest pod kontrolą, obezwładniony imigrant z Polski został znienacka zaatakowany. On sam został uderzony w twarz, a jeden z jego towarzyszy został powalony na ziemię, jak czytamy na łamach serwisu informacyjnego ad.nl. Hascy policjanci, tracąc kontrolę nad krewkimi mężczyzna, otrzymali pomoc od innych policjantów. Na miejscu pojawił się kolejny patrol mundurowych, tym razem w towarzystwie psów. Sytuację udało się wreszcie opanować. Warto w tym miejscy dodać, że całkiem niedawno pisaliśmy o podobnej sprawie. Z tą różnicą, że to nie Polak był wówczas ofiarą, ale nasi rodacy byli agresorami. Dwaj imigranci z Polski dopuścili się brutalnego ataku na młodego Holendra. Obydwu mężczyzn skazano na karę 42 miesięcy pozbawieni wolności oraz 32 tysiące euro grzywny. Jaki wyrok w tej sprawie wyda sąd? Wyrok w sprawie Polaka pobitego przez Holendrów jeszcze nie zapadł. Jak czytamy na łamach ad.nl, sąd odniósł się do nich, jako „pracowitych mężczyzn, z którymi można się pośmiać”, zaznaczając jednocześnie, że po prostu... posunęli się za daleko. - Naprawdę nie przyjechaliśmy do Scheveningen, żeby się źle zachowywać - komentował jeden z mężczyzn zamieszanych w te wydarzenia. Wyrok w tej sprawie ma zapaść za dwa tygodnie, jak podaje ad.nl Excerpt: Po tym, jak interweniowała policja i nasz rodak został skuty kajdankami, napastnicy wymierzyli mu jeszcze kilka ciosów. ### Poznaj różne szybkości wypłat w nowych kasynach online dla polskich graczy artykuł przygotowany dla partnera Większość osób, słysząc słowo kasyno, wyobraża sobie duży, jasno oświetlony budynek gdzieś w Las Vegas, Dubaju albo w Monte Carlo. Takie wyobrażenie jeszcze do niedawna było całkowicie prawidłowe i do dziś po części jest, ale pandemia koronawirusa i poprzedzający ją rozwój technologii sieciowych oraz tych związanych z obsługą płatności online sprawił, że dziś mówiąc kasyno można mieć na myśli klasyczne kasyno, jak to, o którym pisaliśmy przed momentem, ale równie dobrze może to być nowoczesne kasyno online, które u źródła ma bardzo podobne założenia, ale które realizuje je w inny, nieco bardziej nowoczesny sposób. Nowe kasyna (sprawdź: Kasyna Internetowe - porównywarka kasyn) online różnią się od swoich klasycznych przodków w zasadzie tylko tym, gdzie i jak odbywa się gra. Gracze nie spotykają się bowiem w fizycznym budynku, a w wirtualnym świecie, do którego jeden do jednego zostały przeniesione typowe gry kasynowe takie jak poker, black jack, bakarat, ruletka czy oczywiście najpopularniejsze automaty do gry. Zasady, prawdopodobieństwo wygranej i emocje towarzyszące grze na prawdziwe pieniądze są te same. Dzięki temu gracze mogą cieszyć się dreszczykiem emocji w kasynie bez wychodzenia z domu. Dla wielu osób taka forma grania w gry hazardowe jest początkowo problematyczna, głównie ze względu na płatności odbywające się przez internet. W dużej mierze rozumiemy tego rodzaju obawy – w końcu dla nas robienie zakupów przez internet też było na początku problematyczne, ale z czasem się do tego przyzwyczailiśmy i zaufaliśmy cyfrowym zabezpieczeniom. Podejrzewamy, że w przypadku płatności w kasynie będzie podobne, ale mimo wszystko postanowiliśmy przygotować krótki artykuł, w którym opiszemy różne metody wypłat w nowych kasynach online w Polsce i to, ile taka wypłata może potrwać. Wypłata na konto bankowe W większości kasyn online najbardziej tradycyjną metodą wypłacania wygranych jest przelew bankowy. Wielu klientów, szczególnie tych nowych i jeszcze nieobytych w świecie kasyn online, najchętniej wybiera tą właśnie opcję, traktując ją jako najłatwiejszą, najbezpieczniejszą i najpewniejszą. Jest w tym sporo prawdy, ponieważ tradycyjne przelewy z kasyn online faktycznie są łatwe, bezpieczne i pewne, ale też mają pewną wadę. Jest nią czas oczekiwania, który w zależności od kasyna i banku może potrwać nawet do pięciu dni roboczych. Co prawda zwykle tego typu przelewy są realizowane w ciągu dwóch, trzech dni, ale zdarza się, że gracze muszą na swoje pieniądze czekać nawet dwa tygodnie. Jeśli więc zależy ci na czasie, to polecamy skorzystanie z innej formy wypłaty. Portfele elektroniczne Przeważająca większość stałych bywalców kasyn online zarówno do wpłacania, jak i wypłacania środków wykorzystuje portfele elektroniczne. Mają one bowiem jedną podstawową zaletę. Transakcje wykonywane przy ich pomocy są niemal natychmiastowe, dzięki czemu można od razu zacząć grać lub od razu cieszyć się wygraną. Jednak i to rozwiązanie ma pewną wadę. Wymaga ono bowiem nieco wysiłku od gracza. Żeby móc korzystać z portfela elektronicznego i możliwości, jakie daje, należy najpierw założyć konto na stronie takiego portfela i nauczyć się go obsługiwać. Oczywiście nie jest to nic trudnego, a korzystanie z wirtualnego portfela nie rożni się szczególnie od obsługi strony banku, ale, tak czy inaczej, wymaga nieco wysiłku i poznania nowego narzędzia. W naszej opinii jednak warto jest ten czas poświęcić, ponieważ korzystanie z portfela internetowego jest niezwykle wygodne i pozwala na natychmiastowe przenoszenie środków. Nie chcemy w tym miejscu podpowiadać żadnego konkretnego portfela, ponieważ oferta wielu firm jest bardzo podobna, a decyzje najlepiej jest podjąć po sprawdzeniu, z jakimi portfelami elektronicznymi współpracuje twoje ulubione kasyno. Kryptowaluty W naszej opinii najbardziej zaawansowanym sposobem na przeprowadzanie transakcji w kasynach online jest korzystanie z kryptowalut. Jest to co prawda najbardziej złożony sposób wymagający posiadania wiedzy technicznej, ale też sposób, który ma najwięcej zalet. Zacznijmy od tego, że zarówno wpłaty, jak i wypłaty przy użyciu kryptowalut są natychmiastowe. Oznacza to, że od razu po zarejestrowaniu się na stronie kasyna możesz zacząć grać, a kiedy już uznasz, że masz dość, możesz jednym kliknięciem przenieść wygraną na swoje konto i zacząć z niej korzystać. Kryptowaluty są też idealnym rozwiązaniem dla osób, które chcą z usług kasyna korzystać w anonimowy sposób i bez podawania danych swojej karty, portfela elektronicznego czy nawet danych konta bankowego. Transakcje przy użyciu kryptowalut są zaszyfrowane, a dzięki zastosowaniu technologii block chain zdecentralizowane i tym samym niemożliwe do prześledzenia. Kryptowaluty posiadają więc zalety innych metody wypłat bez ich wad, choć i same od owych wad nie są wolne. Najważniejsza z nich nie wynika z polityki kasyn czy samej metody wypłaty, ale ze specyfiki samych kryptowalut. Ich wartość nie jest stała i waha się w zależności od wielu czynnikow, przez co wartość twojej wygranej może się drastycznie zmienić w ciągu dosłownie kilku chwil. Oczywiście może zdarzyć się, że taka zmiana będzie dla ciebie pozytywna, bo wartość twojej wygranej się zwiększy, ale możemy ci zagwarantować, że dużo lepiej zapamiętasz sytuacje, w której wartość twojej nagrody spadła, a nie się zwiększyła, przez co możesz mieć żal do tej metody wypłat i z niej zrezygnować. Polityka kasyna To, ile trwa wypłata w danym kasynie, nie zależy tylko od wybranej metody. Znaczenie ma też polityka kasyna i przyjęte przez nie zabezpieczenia. W regulaminie kasyna może przykładowo znaleźć się zapis, w którym każda wypłata powyżej ustalonej kwoty musi być potwierdzona przez pracownika kasyna, co może uniemożliwić natychmiastowe wybranie środków lub nawet przesunąć je o kilka dni. Kasyno może też chcieć dodatkowo zweryfikować twoją tożsamość, aby uniknąć wyłudzeń i prób podszywania się pod graczy przez oszustów. Możesz wiec spodziewać się, że przed wypłaceniem pierwszej wygranej skontaktuje się z tobą pracownik kasyna, co niewątpliwie wydłuży okres oczekiwania na wypłatę. Jeśli wiec chcesz dokładnie dowiedzieć się, kiedy możesz spodziewać się wygranej, to musisz nie tylko przeczytać zasady dotyczące danej metody wypłaty, ale też ogólny regulamin kasyna i dokładnie zrozumieć, jak w jego przypadku realizowany jest ten proces. Wnioski Szybkość wypłaty w kasynie internetowym zależy od wybranej metody płatności i polityki kasyna. Czas oczekiwania na wypłatę może być więc różny. Od kilku sekund do nawet kilku dni. Zanim więc zdecydujesz się zagrać w jakimś kasynie internetowym czy nawet się w nim zarejestrować, przeczytaj dokładnie regulamin, sprawdź dostępne metody wypłat i zastanów się, czy dane kasyno może pochwalić się rozwiązaniami, które cię przekonują i którym chcesz zaufać. Excerpt: Poznaj metody wypłat wygranych w kasynach online – sprawdź, jak szybko otrzymasz pieniądze i która opcja wypłaty będzie dla Ciebie najlepsza. ### Pacjenci umierają na korytarzach Sezonowe zachorowania są w szczycie Szpitale są przepełnione. W efekcie pacjenci w UK umierają na korytarzach. Grypa obnaża tragiczną sytuację w brytyjskiej służbie zdrowia. W poniedziałek, 10 lutego 2025 roku, sytuacja w brytyjskich szpitalach osiągnęła punkt krytyczny. Wówczas przepełnione placówki medyczne nie były w stanie poradzić sobie z napływem pacjentów z powodu eskalacji zachorowań na grypę. Obecnie to około 5000 przypadków dziennie. Sezonowe choroby wirusowe, w tym grypa, w tym roku występują w wyższym niż zwykle natężeniu. To powoduje obciążenie systemu NHS. W wyniku kryzysu, pacjenci czekają godzinami na pomoc w zatłoczonych poczekalniach i korytarzach. Część z nich umiera na korytarzach. Dlatego, że nie otrzymują na czas wymaganej opieki. Pacjenci, w tym starsze osoby i osoby w ciężkim stanie, czekają nawet 24 godziny na przydzielenie łóżka. W rezultacie, personel medyczny, zmuszony do pracy w skrajnych warunkach, nie jest w stanie zapewnić chorym odpowiedniej opieki. Toskutkuje pogorszeniem jakości leczenia. Chorzy są pozbawieni opieki intymności. Dlatego coraz częściej dochodzi do aktów agresji w poczekalniach. Pomimo wysiłków rządu, który zapowiedział współpracę z sektorem prywatnym w celu zmniejszenia kolejek, sytuacja w NHS nadal jest tragiczna. Kryzys pogłębia się z dnia na dzień. Pacjenci umierają na korytarzach - relacje pielęgniarek Pielęgniarki, które pracują w brytyjskich szpitalach, nie kryją przerażenia z powodu obecnej sytuacji. "Pacjenci umierają na korytarzach" — mówi jedna z pielęgniarek z Birmingham. "To jest chaos. Wszędzie pełno ludzi, pacjenci czekają godzinami na pomoc, a kiedy w końcu dochodzą do łóżka, to nie ma nikogo, kto mógłby się nimi zająć. Czasem czekają tam tak długo, że ich stan pogarsza się na tyle, że nie zdążymy im pomóc na czas" — relacjonuje. Inna pielęgniarka z Manchesteru opowiada: "To, co się dzieje, to już nie jest praca, to walka o przeżycie. W naszym szpitalu w nocy 58 pacjentów czekało w korytarzach, bo nie było miejsca na oddziałach. To nie jest wyjątkowy przypadek, to dzieje się codziennie." Pacjenci umierają na korytarzu. fot. gettyimages.com „Takiego chaosu jeszcze nie widziałam” – mówi Anna, pielęgniarka z Polski zatrudniona w jednym z londyńskich szpitali. „Pacjenci umierają na korytarzach, bo nie mamy rąk do pracy, a brakuje miejsc, sprzętu i podstawowej opieki. Starsze osoby leżą godzinami na wózkach inwalidzkich. Czekają na przyjęcie, a my musimy decydować, kto otrzyma pomoc jako pierwszy. Ludzie trafiają na oddziały w ciężkim stanie, czasem już za późno. Zwykła grypa, która w normalnych warunkach nie byłaby zagrożeniem, teraz zabija, bo system nie jest w stanie sobie poradzić” – dodaje. "To nie jest tylko grypa, to brak opieki, który zabija" — mówi kolejna z pielęgniarek. "Pacjenci w starszym wieku, ci, którzy potrzebują opieki 24 godziny na dobę, po prostu umierają, bo nie ma nikogo, kto by im pomógł" — dodaje. Brytyjska służba zdrowia pokonana przez sezonową grypę - sytuacja w szpitalach najgorsza od lat Brytyjska służba zdrowia zmaga się z kryzysem, który osiągnął najgorszy poziom od lat, zwłaszcza w obliczu sezonowej epidemii grypy. Szpitale są przepełnione, a braki personelu stają się coraz bardziej odczuwalne. W odpowiedzi na niedobory, coraz więcej pracowników z Polski i Ukrainy przybywa do Wielkiej Brytanii, aby wesprzeć system, ale to wciąż nie wystarcza. Wysokie obciążenie służby zdrowia, związane z rosnącą liczbą zachorowań, obnaża głębokie problemy systemu, w tym chroniczne niedofinansowanie, które nie jest w stanie zapewnić odpowiedniej opieki w sytuacji kryzysowej. Excerpt: Sezonowe zachorowania są w szczycie Szpitale są przepełnione. W efekcie pacjenci w UK umierają na korytarzach. Grypa obnaża tragiczną sytuację w brytyjskiej służbie zdrowia. ### Kuba Rozpruwacz był imigrantem z Polski - zagadka rozwiązana? Kim był domniemany seryjny morderca działający w okolicach londyńskiego Whitechapel w Londynie w 1888 roku? Zagadka tożsamości Kuby Rozpruwacza miała zostać rozwiązana w 2014. Kuba Rozpruwacz był imigrantem z Polski - czy aby na pewno? Wielu naukowców punktuje błędy w nomenklaturze i metodologii, przyjętej przez autorów rzekomo przełomowego badania. W 2014 roku Russell Edwards ogłosił, że rozwikłał tajemnicę tożsamości Kuby Rozpruwacza. Brytyjski przedsiębiorca na jednej z aukcji nabył szal należący do jednej z ofiar seryjnego mordercy, Catherine Eddowes. Dzięki zaawansowanym technikom badania DNA jego zespół miał zbadać materiał genetyczny pozostawiony na tej części garderoby. Wyniki ich pracy miały wskazać na tożsamość zabójcy. Słynny Kuba Rozpruwacz był... imigrantem z Polski Rzeczony szal miał być poplamiony krwią i nasieniem. Prawdopodobnie pochodziły one właśnie od zabójcy. Zespół Edwardsa przez kilkanaście lat miał zająć się szukaniem odpowiedzi na to, do kogo należy te płyny ustrojowe. Kluczową rolę miała tu odegrać praca Jariego Louhelainena, biochemika z Uniwersytetu Johna Mooresa w Liverpoolu. Jego badania miały potwierdzić, iż Kubą Rozpruwaczem był Aaron Kośmiński. Imigrant z Polski, który przeprowadził się do UK. Polski imigrant żydowskiego pochodzenia miał dostać się na Wyspy, uciekając przed pogromami. W londyńskiej dzielnicy Whitechapel Kośmiński mieszkał i pracował jako fryzjer. Ówcześni śledczy brali pod uwagę, że to właśnie on mógł stać za morderstwami prostytutek. Warto dodać, iż większość swojego życia spędził... w zakładach dla obłąkanych. Polski imigrant cierpiał na schizofrenię paranoidalną. Miał jednak nie wykazywać tendencji do przemocy. Czy na pewno doszło do przełomu? We wrześniu 2014 roku ukazała się książka „Naming Jack the Ripper". Russell Edwards udowadnia w niej, że słynnym mordercą miał być właśnie Kośmiński. Kluczowym dowodem są analizy DNA przeprowadzone przez Louhelainena. Jego teoria został jednak skrytykowana przez innych ekspertów. W obliczu tej krytyki w marcu 2019 roku na łamach „Journal of Forensic Sciences” Louhelainen wraz z Davidem Millerem opublikował kolejne badanie. Ich zdaniem dane dotyczące DNA pozyskane z szala można powiązać z żyjącymi krewnymi Eddowes i Kośmińskiego. Według nich marker genetyczny zidentyfikowany jako pochodzący od Kośmińskiego występuje tylko u 1,9% populacji europejskiej. Z kolei marker genetyczny u Eddowes pojawia się w 0,13% populacji. Co więcej, z artykułu wynika, że zabójca miał brązowe włosy i oczy. Według doniesień pokrywa się z zeznaniami naocznego świadka. Mimo to w artykule nie podano szczegółów na temat konkretnych wariantów genetycznych zidentyfikowanych i porównanych w różnych próbkach DNA. Powołano się przy tym na obawy dotyczące prywatności związane z brytyjską ustawą Data Protection Act. Krytyka badań doktora Louhelainena Znów, wyniki badań Louhelainena zostały szeroko skrytykowane. Alec Jeffreys brytyjski genetyk i laureat Medalu Copleya podważył metodologię przyjętą przez biochemika. Zasadniczo, Louhelainen miał popełnić kardynalny błąd w swoich dociekaniach. Marker genetyczny, który miał być kluczowy w tej sprawie, należy zapisać jako „315.1C”, a nie „314.1C”. Popełniono zatem „błąd w nomenklaturze”, jak czytamy na łamach „The Independent". Gdyby dr Louhelainen postąpił w ten sposób i zastosował standardowe metody postępowania kryminalistycznego, odkryłby, że... mutacja wcale nie jest rzadka. Jest powszechna. Występuje u ponad 99 proc. osób pochodzenia europejskiego. Kuba Rozpruwacz był imigrantem z Polski - zagadka rozwiązana? (fot: Getty Images) - Częstotliwość występowania tego typu przypadków rzeczywiście wynosi ponad 90 procent, a nie 1/290 000. To oczywiste, że nie ma żadnego znaczenia, czy szal pochodzi od potomka Eddowesa, czy od kogoś zupełnie innego - komentuje profesor Jeffreys, jak cytujemy za „The Independent". - Takie samo dopasowanie można by zaobserwować u niemal każdego, kto miał ten szal w rękach na przestrzeni wielu lat - podsumował. Nauka to nie „kolorowe wykresy” „Wyniki [badań Louhelainen i Millera] raczej nie zadowolą krytyków. Artykuł nie zawiera szczegółowych informacji na temat konkretnych wariantów genetycznych zidentyfikowanych i porównanych pomiędzy próbkami DNA” - jak czytamy w krytycznym tekście Davida Adama opublikowany w magazynie „Science". Na jego łamach przywołano również inne argumenty kwestionujące tezę i metody przyjęte przez Louhelainena. Walther Parson, specjalista medycyny sądowej z Instytutu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Innsbrucku w Austrii, uważa, że sekwencje mitochondrialnego DNA nie stanowią zagrożenia dla prywatności. Autorzy powinni uwzględnić ją w artykule. „W przeciwnym razie czytelnik nie może ocenić wyniku badań. Zastanawiam się, dokąd zmierza nauka, skoro zaczynamy unikać pokazywania wyników. Zamiast tego prezentujemy kolorowe wykresy” - jak cytujemy. Z kolei genetyk Hansi Weissensteiner, ekspert w dziedzinie mitochondrialnego DNA, również z Innsbrucku, kwestionuje samo użycie metody analizy mitochondrialnego DNA. Jego zdaniem może ona wiarygodnie wykazać jedynie, że ludzie — lub dwie próbki DNA — nie są spokrewnieni. „Na podstawie mitochondrialnego DNA można wykluczyć jedynie podejrzanego” - jak pisał na łamach „Science". Innymi słowy, mitochondrialne DNA z szala może pochodzić od Kośmińskiego. Może też pochodzić od tysięcy innych osób, które w tamtym czasie mieszkały w Londynie. Excerpt: Kim był domniemany seryjny morderca działający w okolicach londyńskiego Whitechapel w Londynie w 1888 roku? Czy teza, że był imigratnem z Polski jest do obrony? ### Tama na Tamizie - czy obroni Londyn? Rzeka Tamiza, przepływająca przez serce Londynu, od wieków odgrywa kluczową rolę w życiu miasta. Jednak jej majestatyczny nurt niesie ze sobą również niebezpieczeństwo. Wysokie pływy morskie i sztormy grożą powodziami, które mogą spustoszyć stolicę Wielkiej Brytanii. Na szczęście Londyn posiada potężnego obrońcę - Tamę Tamizę (ang. Thames Barrier). Ta imponująca konstrukcja, zbudowana w latach 1974-1984, jest ruchomą zaporą wodną, która niczym stalowy mur chroni miasto przed niszczycielską siłą żywiołu. Budowa tamy na Tamizie Istniejąca Thames Barrier została oficjalnie oddana do użytku w 1984 roku po 10 latach budowy. Do dziś jest drugą co do wielkości tego typu konstrukcją na świecie. Rozciąga się na długości ponad pół kilometra pomiędzy brzegami rzeki na wysokości Woolwich. Jej cztery główne przepusty mają po 60 m szerokości. Każdy z nich posiada gigantyczną metalową bramę, która ma 15 m wysokości i waży 3500 ton. Miejsce robót. Wykopy zapory na Tamizie, Londyn, Wielka Brytania, 17 stycznia 1978 r.(Zdjęcie: Evening Standard/Hulton Archive/Getty Images) W ciągu roku wrota zazwyczaj spoczywają na dnie rzeki umożliwiając wodzie swobodny przepływ oraz kursowanie statków. Niekiedy jednak przypływ od strony Morza Północnego wspierany jest sztormowymi wiatrami. Wtedy, aby zapobiec napływowi morskich mas wody w górę ujścia Tamizy, wrota podnoszą się. W latach osiemdziesiątych działo się tak średnio dwa razy w roku. Pod koniec zeszłego wieku statystyki te podwoiły się. Tamiza coraz bardziej zagraża miastu. Ile razy zamykana tamę na Tamizie w ostatnich latach W cieniu fali Konstrukcję zbudowano z myślą o przeciwstawieniu się potopowi, jaki według ówczesnego stanu klimatu mógł się przydarzyć Anglii raz na 2 tysiące lat. Dziś jego prawdopodobieństwo podwoiło się. Tegoroczny raport brytyjskich służb planowania kryzysowego głosi: „Z powodu globalnych zmian klimatu prawdopodobieństwo powodzi na wschód od Londynu, a także ich przewidywane konsekwencje znacznie się zwiększyły. Systematyczne podnoszenie się poziomu mórz, coraz częstsze i silniejsze uderzenia wyższych fal sztormowych, a także zwiększenie się poziomu opadów zimowych i intensywności letnich podnosi ryzyko katastrofy do poziomu, w którym obecna infrastruktura może okazać się niewystarczająca dla utrzymania obecnych standardów bezpieczeństwa.” Gorzej niż myślisz Plany wzniesienia obecnej tamy zaczęto snuć po katastrofalnych powodziach z 1953 roku. Spowodowało je połączenie wiosennego przypływu i huraganowych wiatrów. Oba te czynniki podniosły poziom Morza Północnego miejscami nawet o prawie 6 metrów. Najbardziej ucierpiała wtedy Holandia. Jednak w Anglii kipiel zmiotła wały na długości 1600 km, pogrążając pod wodą 1000 kilometrów kwadratowych lądu. Ewakuowano wówczas 30 tysięcy mieszkańców, zginęło 307 osób. Centrum Londynu także widziało morze na swych ulicach wcale nie tak dawno, bo w 1928 roku. Zginęło wówczas 14 osób, tysiące zostały pozbawione dachu nad głową. Woda w niektórych rejonach Westminsteru sięgała wysokości 3 metrów. Gdyby podobne zajścia miały miejsce dzisiaj, straty mogłyby sięgnąć 80 miliardów funtów, a dach nad głową straciłoby 1,5 miliona ludzi. Widok z lotu ptaka na zaporę przeciwpowodziową na Tamizie na wschód od Millennium Dome i miasta 20 kwietnia 2007 r. w Londynie, Anglia. (Zdjęcie: Mike Hewitt/Getty Images) Budowa zapory była imponującym przedsięwzięciem inżynieryjnym, pochłaniającym ogromne środki finansowe. Jednak inwestycja ta zwróciła się z nawiązką, chroniąc Londyn przed szeregiem groźnych powodzi. Najbardziej spektakularnym sukcesem Tamy Tamizy było powstrzymanie katastrofy w 1982 roku, kiedy to sztormowa fala z Morza Północnego zagrażała zalaniem znacznej części miasta. Tama na Tamizie to nie tylko imponująca konstrukcja inżynieryjna, ale również symbol walki człowieka z żywiołem. Stanowi ona dowód na to, że dzięki determinacji i innowacyjności można okiełznać siły natury i chronić ludzi przed zagrożeniami. Dodatkowe informacje: Oficjalna strona Tamy Tamizy. ### The Evolution of Casino Tourism in Europe and Its Impact on Polish Travelers article for partner In the last few decades, the modes of leisure tourism in Europe have changed tremendously, with casino resorts emerging from luxurious retreats for the elite into popular holiday resorts. Such a change had a specific impact on Polish tourists, who are now more willing to incorporate gaming locations into their travels around Europe. This development is a result of more general alterations in the patterns of international tourism, economic growth, and the social perception of gambling in Europe. The Rise of European Casino Destinations The legacy of the European casino industry can be traced back to the refined and beautiful Casino di Venezia, which was built in 1638. However, European casinos began to experience a boost in tourism during the post-war era. While Monte Carlo has always been the top casino destination in Europe, with its beautiful Belle Époque architecture and lavish atmosphere enticing the elite, the casino experience did not stop at gambling; it was a cultural event that required formal attire and employed various rituals. During the 1970s and 1980s, carnival tourism became more accessible to the public, and Baden-Baden in Germany and Estoril in Portugal pioneered integrated resorts that blended gambling with luxurious hotels, exquisite food, and cultural amenities. This shift in tourism and gaming strategy was the start of modern European casino resorts, which now focus on providing a wider scope of services, where gambling is simply one feature of an extensive luxury package. The scope of the casino tourism economy has grown significantly, now even extending to Eastern Europe, the Mediterranean Sea coasts, and the Baltic region. Polish Travelers Embracing New Frontiers For Polish people, the collapse of the Iron Curtain meant new years of freedom and unbounded travel. While there was an economic blockade, Polish travellers were curious about Western European regions. Following 2004 and Poland’s acceptance into the EU, citizens enjoyed a drastically improved economy that made travelling for leisure purposes easier than before for diverse travel experiences, permitting even previously inaccessible destinations like casinos. Data provided by the Polish tourism authority indicates that casino resorts are currently integrated into approximately 12% of Polish vacation trips across Europe. This is a significant growth from a decade ago when casino resorts made up less than 3% of Polish tourism. Along with this growth, there has also been an increased interest from Polish tourists to destinations that offer culture, nature, and gaming, such as the Portorož in Slovenia, the coastal resorts in Lithuania, and the Czech Republic spa towns. Economic and Cultural Implications The growth of casino tourism has resulted in considerable economic benefits for the regions hosting the casinos while creating controversies regarding its social effects. Integrated resorts as economic diversification and expansion of off-season tourism have been adopted in regions like Cyprus and Spain’s Costa del Sol. These undertakings usually result in the creation of thousands of jobs in the hospitality industry and the collection of large amounts of taxes. For travellers from Poland, casinos are often a gateway into regional culture and places of interest far more than the gaming tables. Polls conducted among Polish tourists reveal that about 60% of tourists visiting casino resorts claim to gamble, but they tend to use only 15-20% of their travel budget for gaming, with the rest going towards food, entertainment, shopping, and other cultural activities. Future Trends and Developments The European landscape of casino tourism is impacted by new technological changes and consumer habits. Virtual Reality tourism and sustainability are changing the way destinations compete for visitors. Some countries in Eastern Europe have indeed changed their laws to develop resorts that could be economically beneficial, thereby giving Polish tourists more options for nearby vacations. Young Polish tourists are increasingly likely to consider casino destinations as multi-use entertainment centres rather than strictly gambling sites, which indicates a shift in demographic trends. This change is consistent with other moves in the European industry towards “entertainment-led” approaches where gaming is just one of numerous possible activities. Final Words Modern casino tourism, which is no longer limited to gambling for entertainment purposes, represents a greater combination of leisure, cultural activity, and tourism. In the case of Polish tourism preferences develop, they can now visit these previously off-limits spots, which are not readily accessible. With the development of the industry and the adaptability of the Polish tourism market, there is now an increased integration of gaming features with European destination travel. More specifically, as gambling behaviour is changing, the offer is being enriched with a greater variety of entertainment activities such as exquisite restaurants, spectacular performances, and lavish hotels. The above mentioned patterns demonstrate how casino tourism becomes more and more popular as a composite service that incorporates gaming and recreation. Excerpt: Casino resorts in Europe are no longer exclusive retreats. Learn how Polish travelers are blending culture, luxury, and gaming in their European journeys. ### W 2024 holenderski PKB wzrósł, a bezrobocie było na stabilnym poziomie Gospodarka Holandii rośnie, a stopa bezrobocia znajduje się na stabilnym poziomie. Jak podaje Centraal Bureau voor de Statistiek w czwartym kwartale 2024 roku holenderskie PKB wzrosło o 0,4%, a w skali całego roku - o 0.9%. Z kolei odsetek osób bezrobotnych w całym roku 2024 wyniósł 3,7%. Holenderski PKB w IV kwartale 2024 roku wzrósł o 0,4%, jak wynika z wyliczeń w ramach szybkiego szacunku CBS. „Wzrost PKB w czwartym kwartale można przypisać głównie bilansowi handlowemu i inwestycjom. Konsumpcja również miała pozytywny wpływ” - jak czytamy w raporcie CBS. Gospodarka Holandii kończy 2024 rok "na plusie" Jak radzi sobie holenderska gospodarka na tle Europy i innych krajów? PKB Holandii rósł w czwartym kwartale bardziej niż gospodarki jej głównych partnerów handlowych i innych krajów UE. Średni wzrost dla krajów Wspólnoty sięgnął 0,1%. Gospodarka Belgii wzrosła o 0,2% w ciągu ostatnich trzech miesięcy roku, podczas gdy Niemcy i Francja odnotowały spadek odpowiednio o 0,2% i 0,1%. Wraz z udostępnieniem danych za czwarty kwartał znane są także pierwsze wstępne dane dotyczące wzrostu gospodarczego w całym 2024 roku. W skali całego roku gospodarka „Kraju tulipanów” urosła o 0.9%. Największy wkład w ten wynik miała konsumpcja rządu i gospodarstw domowych, jak podaje CBS. W jakiej sytuacji znajduje się holenderski rynek pracy? Z kolei stopa bezrobocia w Holandii w 2024 wyniosła 3,7%. Dla porównania odsetek osób w wieku od 15 do 75 lat pozostających bez zatrudnienia w 2023 wyniósł 3,6% a w 2022 - 3,5%. Natomiast liczba wakatów w gospodarce wciąż utrzymuje się na historycznie wysokim poziomie. CBS szacuje ją na 404 tysiące. Niemniej, już drugi rok z rzędu odnotowano nieznaczny spadek w tym zakresie. Zarówno w 2024, jak i w 2023 wynosił on 5%. Obecnie w Holandii na 100 oficjalnie bezrobotnych przypada 108 wolnych miejsc pracy, jak podaje CBS. W 2024 holenderski PKB wzrósł, a bezrobocie była na stabilnym poziomie (fot: mel_88 z Pixabay) „Wzrost liczba wakatów odnotowano w administracji publicznej i służbie zdrowia. W porównaniu z rokiem 2019, czyli przed wybuchem pandemii koronawirusa, liczba wakatów w tych sektorach wzrosła nawet dwukrotnie. Liczba wakatów w branży budowlanej również wzrosła w 2024 roku. Największy spadek liczby wakatów miał miejsce w handlu, usługach biznesowych i branży hotelarskiej” - jak czytamy w oficjalnym raporcie. Liczba wakatów spada, liczba bezrobonych - rośnie Dodajmy, iż w latach 2022–2024 liczba wakatów zmniejszyła się o 40 tys. W tym czasie liczba bezrobotnych wzrosła o 22 tys. „Mimo że w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat rynek pracy nie był tak napięty jak obecnie, to jednak jest on znacznie mniejszy niż w okresie między II wojną światową a początkiem lat 70. XX wieku. W tamtym czasie liczba bezrobotnych była niewielka.” „Wzrost liczby wakatów spowodował gwałtowny wzrost niedoboru miejsc pracy. Na początku lat 60. XX wieku wynosił prawie 1000 wakatów na 100 bezrobotnych” - jak podsumowano w raporcie CBS. Excerpt: PKB Holandii rósł w czwartym kwartale bardziej niż gospodarki jej głównych partnerów handlowych i innych krajów UE. ### Wiosenna pogoda w tym tygodniu. Czeka nas 14 stopni Celsjusza W tym tygodniu zaskoczy nas wiosenna pogoda na Wyspach. Temperatury mogą wzrosnąć nawet do 14 stopni Celsjusza. Po śniegu i ulewnych deszczach w niektórych częściach Wielkiej Brytanii w ten weekend, możemy spodziewać się wzrostu temperatur. Na Wyspach wiosenna pogoda W poniedziałek w wielu rejonach pojawi się słońce. A w połowie tego tygodnia temperatury mogą osiągnąć 13 lub nawet 14 stopni Celsjusza. Met Office poinformowało, że wzrosną one znacznie powyżej średniej lutowej wynoszącej 6 stopni Celsjusza w Szkocji i 9 stopni Celsjusza w południowej Anglii. Wiosenna pogoda nastąpi po dość ponurym tygodniu w większości Wielkiej Brytanii, kiedy to temperatury utrzymywały się poniżej średniej. Met Office podało jednak, że wysokie temperatury w tym tygodniu nie zbliżą się do rekordu 21,2 stopnia Celsjusza z lutego. Padł on w 2019 roku w Kew Gardens. Wiosenna pogoda w połowie lutego pojawi się po najcieplejszym styczniu w historii. Co przeczy wcześniejszym prognozom, że rok 2025 może być chłodniejszy niż poprzednie lata. W połowie tego tygodnia temperatury mogą wzrosnąć nawet do 14 stopni Celsjusza / fot. Getty Images Pochmurne okresy Ponadto w ciągu tego tygodnia na Wyspach może być deszczowo. Jedynie wschodnie rejony będą bardziej suche. Tom Morgan z Met Office powiedział, że nie spodziewa się pobicia żadnych krajowych rekordów. Ale obecne pochmurne okresy mogą trwać nawet 10 dni w niektórych rejonach, co byłoby „prawie rekordowe”. Meteorolog wytłumaczył także, że ponura pogoda, która dominowała w Wielkiej Brytanii w ciągu ostatnich dwóch tygodni, była spowodowana „dużym antycyklonem”. Czyli tak naprawdę układem wysokiego ciśnienia, który znajdował się nad Skandynawią i przynosił zimny wiatr ze wschodu. - Te zimne warunki pogodowe przyniosły dużo wilgoci nad Bałtykiem i Morzem Północnym. A wilgotne warunki doprowadziły do powstania wielu chmur. Dlatego ostatnio nie widzieliśmy zbyt wiele słońca w większości Wielkiej Brytanii – powiedział Morgan. Śnieg i deszcz przed ociepleniem Zanim w połowie tygodnia nastąpi ocieplenie, w poniedziałek i wtorek wystąpią opady śniegu i deszcz w Szkocji oraz północnej Anglii. Met Office wydało szereg żółtych ostrzeżeń pogodowych w środkowej Szkocji z powodu śniegu i oblodzeń. Synoptycy podali także, że „śnieg i marznący deszcz mogą utrudniać jazdę, szczególnie na wyżej położonych terenach”. W połowie tygodnia wprawdzie będzie cieplej, ale ogólnie pogoda zrobi się niestabilna. Przez kraj przejdą opady deszczu przez większość dni. Padać będzie szczególnie na północy i zachodzie. Pojawią się też wiatry, a na wybrzeżach sztormy. Excerpt: Temperatury w tym tygodniu mogą wzrosnąć nawet do 14 stopni Celsjusza. Mieszkańców Wysp zaskoczy wiosenna pogoda. Ale wcześniej pojawią się opady śniegu. ### Praca dla Polaków na wyspie Jersey - formalności i porady Czy łatwiej o pracę na Jersey niż w Wielkiej Brytanii? Jakie formalności należy spełnić? Gdzie leży wyspa Jersey i dlaczego jest tak popularna. Jersey jest największą spośród Wysp Normandzkich, grupy wysp w kanale La Manche u wybrzeży francuskiej Normandii. Zasadniczo wyspa Jersey to potoczna nazwa dependencji korony brytyjskiej, która oficjalnie nazywa się Baliwatem Jersey (ang. Bailiwick of Jersey). Obejmuje ona samą wyspę o takiej nazwie, a także kilkadziesiąt sąsiednich, niezamieszkanych wysepek. Jest to więc terytorium zależne od Korony Brytyjskiej, ale za obronę i bezpieczeństwo odpowiada właśnie Wielka Brytania. Trzeba również dodać, że Jersey nie należy do Unii Europejskiej (także przed Brexitem region ten nie należał do Wspólnoty). Dlaczego warto pracować na Jersey? Wyspa Jersey przyciąga Polaków od wielu lat. Była popularna jeszcze przed Brexitem. Powodów dla których warto tam pracować jest wiele: Wysokie zarobki – wynagrodzenia są wyższe niż w Polsce, a podatek dochodowy jest stosunkowo niski. Brak VAT-u – Jersey jest strefą wolnocłową, co obniża koszty życia. Piękne krajobrazy – wyspa oferuje malownicze plaże, klify i tereny zielone. Bliskość Europy – możliwość łatwego podróżowania do Francji i Wielkiej Brytanii. Jakie branże oferują zatrudnienie? Najwięcej ofert pracy jest w sektorach: Hotelarsko-gastronomicznym – kelnerzy, barmani, kucharze, recepcjoniści. Rolnictwie – praca sezonowa przy zbiorach ziemniaków i innych warzyw. Budownictwie – murarze, stolarze, elektrycy, hydraulicy. Służbie zdrowia – pielęgniarki, opiekunki osób starszych. Finansowym – bankowość, księgowość, ubezpieczenia. Wymagania dotyczące wjazdu na Jersey do pracy Po Brexicie obywatele UE (w tym Polacy) muszą ubiegać się o tzw work permit oraz wizę pracowniczą. Aby otrzymać wizę trzeba mieć ofertę pracy od lokalnego pracodawcy. To właśnie pracodawca musi sponsorować wizę. Łatwiej jest w branżach związanych z turystyką (np. hotelarska), bo mogą one oferować wizy dla pracowników sezonowych. Nie dotyczy to osób posiadających settled status w Wielkiej Brytanii, gdyż one mogą podejmować pracę na Jersey bez żadnych formalności. Co do języka, to podstawowa znajomość angielskiego jest wymagana w większości zawodów. Jednak w branżach takich jak budownictwo czy rolnictwo można znaleźć zatrudnienie bez biegłej znajomości języka. Jak znaleźć pracę na Jersey? Strony internetowe – sprawdź portale takie jak Indeed, Gov.je, LinkedIn. Agencje rekrutacyjne – np. ASL Recruitment, GR8 Recruitment. Grupy na Facebooku – istnieją grupy dedykowane pracy na Jersey dla Polaków. Bezpośredni kontakt z pracodawcami – hotele, restauracje i firmy budowlane często poszukują pracowników. Koszty życia i zakwaterowanie Zakwaterowanie Ceny wynajmu są wysokie – pokój kosztuje od 600-900 GBP miesięcznie, a wynajem mieszkania od 1200 GBP. Wiele ofert pracy (np. w hotelarstwie) obejmuje zakwaterowanie. Koszty życia Żywność – ceny są wyższe niż w Polsce, ale tańsze niż w Londynie. Transport – wyspa jest mała, można poruszać się pieszo lub autobusem. Podatki – podatek dochodowy wynosi od 20% (niższy niż w Wielkiej Brytanii). Warunki pracy Standardowy tydzień pracy – 35-40 godzin, w branżach sezonowych możliwe nadgodziny. Minimalna stawka godzinowa – ok. 11-12 GBP na godzinę (może być wyższa w zależności od zawodu). Prawa pracownicze – obowiązują umowy o pracę, urlopy oraz świadczenia socjalne. Praca na Jersey to świetna opcja dla osób szukających lepszych zarobków i możliwości zdobycia międzynarodowego doświadczenia. Jednak przed wyjazdem warto dobrze się przygotować, znaleźć ofertę pracy, zadbać o pozwolenie na pracę oraz zakwaterowanie. Przydatne informacje Waluta – Funt Jersey (można płacić funtami brytyjskimi, ale reszta może być wydawana w funtach Jersey). Klimat – łagodny, zimy są ciepłe, a lata umiarkowane. Opieka zdrowotna – publiczna służba zdrowia jest ograniczona, warto mieć ubezpieczenie. Oficjalna strona rządu Jersey: www.gov.je. Polonia na Jersey Oficjalne statystyki mówią o 3 000 - 4 000 Polaków mieszkających na wyspie. Stanowi to jedną z największych grup imigrantów na wyspie. W sezonie liczba to podwaja się. Excerpt: Praca dla Polaków na Jersey - o czym trzeba wiedzieć? Dlaczego warto znaleźć zatrudnienie na wyspie Jersey? Na jakie zarobki można liczyć? ### Nastolatek zaatakowany nożem w Birmingham Czy przez UK przetacza się fala przestępczości? Ataki nożem są coraz bardziej brutalne i bezczelne. W weekend w Birmingham Nastolatek został zaatakowany nożem. W Londynie o życie walczy 20-latek. 15 lutego jest kolejnym tragicznym dniem w Wielkiej Brytanii. W sobotę 15 lutego doszło do ataków nożowników. 16-letni chłopak zaatakowany nożem w Birmingham walczy o życie w szpitalu. W pobliżu stacji metra Navigator Square, w dzielnicy Archway nożem poważnie raniony został 20-latek. Niedawno w Croydon miała miejsce strzelanina. W każdym z tych przypadków sprawca jest nadal poszukiwany. Czy jest to trudna codzienność w UK? A może przez Wielką Brytanię przetacza się fala przestępczości związana z działalnością licznych gangów? Nastolatek zaatakowany nożem w Birmingham 16-letni chłopak został zaatakowany nożem w Birmingham 15 lutego 2025 roku, około godziny 15:30, na Pretoria Road, w dzielnicy Bordesley Green. Zgłoszenie o incydencie dotarło do służb, gdy ofiara trafiła do szpitala z poważnymi ranami. Według policji, chłopak znajduje się w stabilnym stanie. Atak miał miejsce w rejonie, który został później objęty szerokim kordonem policyjnym. Dochodzenie w sprawie przestępstwa jest w toku. Dlatego funkcjonariusze pracują nad ustaleniem szczegółów zdarzenia. W trakcie śledztwa pojawiły się również niepotwierdzone informacje o rzekomych zamachach na karetki. Te są już zdementowane. Mieszkańcy boją się fali przestępczości. Dlatego lokalna policja prowadzi dodatkowe patrole. Dodatkowo funkcjonariusze rozmawiają z mieszkańcami Poszukują informacji, które mogą pomóc w rozwiązaniu sprawy. 20-latek raniony nożem w Londynie W nocy z 15 na 16 lutego 2025 roku, około godziny 22:28, 20-letni mężczyzna został brutalnie zaatakowany nożem w Londynie, w rejonie Navigator Square, w pobliżu stacji metra Archway. Mężczyzna jest w krytycznym stanie. Pomimo obrażeń samodzielnie dotarł do pobliskiego szpitala. Pozostawił ślad krwi, który pozwolił służbom na odtworzenie jego dramatycznej drogi. fot. gettyimages.com Po dotarciu do placówki medycznej, mężczyzna został natychmiast przewieziony na oddział. Ciągle walczy o życie. Po ataku policjanci objęli miejsce zdarzenia zostało szerokim kordonem. Funkcjonariusze zamknęli także pobliskie ulice. Pomimo intensywnych działań policji, sprawca jest na wolności. Dlatego służby prowadzą śledztwo, w ramach którego sprawdzane są wszelkie dostępne informacje. Śledczy nie ujawnili dotąd szczegółów ataku. Jednak apelują do świadków o pomoc w dochodzeniu. Fala przestępstw ulicznych w UK - jak czują się mieszkańcy? W 2024 roku wzrosła ilość napaści użyciem noży o 8,7%. Tysiące incydentów w samym Londynie to bardzo dużo. Nastolatek zaatakowany nożem w Birmingham to dramatyczny, ale jednak kolejny przypadek. Przestępczość eskaluje z roku na rok. Mieszkańcy UK wyrażają obawy dotyczące rosnącej przemocy na ulicach. Helen Clarks z Liverpoolu zauważa: "Boję się wyjść z własnego domu. Dlatego zamontowałam kamery i dodatkowe drzwi. W Liverpoolu jeszcze nigdy kryminaliści nie poczynali sobie tak śmiało" Mieszkańcy Londynu także zauważają narastającą przemoc na ulicach. "Czuję, że codzienne życie staje się coraz bardziej niebezpieczne. Napady i wojny gangów stają się normą, a ja nigdy nie jestem pewny, co się wydarzy, wychodząc na zewnątrz" – mówi jeden z mieszkańców. W odpowiedzi na te problemy władze zwiększyły patrole policyjne. Mimo to, poczucie zagrożenia nie opuszcza wielu osób, a niektóre dzielnice, szczególnie te o wyższym poziomie przestępczości, wciąż budzą obawy. Jak zauważył ekspert ds. przestępczości, "narkotyki i działalność gangów to niestety wciąż codzienność w wielu londyńskich dzielnicach. Ponieważ borykają się one z przemocą i niepewnością". Excerpt: Czy przez UK przetacza się fala przestępczości? Ataki nożem są coraz bardziej brutalne i bezczelne. W weekend w Birmingham Nastolatek został zaatakowany nożem. W Londynie o życie walczy 20-latek. ### Keir Starmer jest gotów do wysłania brytyjskich żołnierzy na Ukrainę Na łamach „The Daily Telegraph” Keir Starmer oświadczył, iż jest „gotowy i chętny” do wysłania brytyjskich żołnierzy na Ukrainę. Wojsko UK miałoby pomóc „gwarantować bezpieczeństwo w ramach porozumienia pokojowego”. Keir Starmer potwierdził gotowość wysłania brytyjskich wojsk na Ukrainę. Decyzja w tej sprawie zostanie jednak podjęta po tym, jak uda się osiągnąć kompromis w kwestii porozumienia pokojowego. Szef brytyjskiego rządy zaznaczał, iż „nie mówi tego lekko”, gdy deklarował gotowość do zwiększenia gwarancji bezpieczeństwa Ukrainy. Dodajmy, iż te zdecydowane słowa premiera UK padły w przeddzień nadzwyczajnego spotkania europejskich przywódców w Paryżu. Brytyjscy żołnierze na Ukrainie Na łamach „The Daily Telegraph” brytyjski polityk w sposób jasny i zdecydowany deklarował, iż Wielka Brytania jest „gotowa odegrać wiodącą rolę” w kwestii bezpieczeństwa Ukrainy. W ramach tych działań brytyjskie siły pokojowe mogłyby zostać rozmieszczone na terenie tego kraju po zakończeniu konfliktu zbrojnego. Na takie właśnie rozwiązanie miał naciskać prezydent Wołodymyr Zełenski podczas spotkania ze Starmerem w styczniu. „Nie mówię tego lekko” - jak pisze na łamach „Telegrapha” Starmer. „Bardzo głęboko odczuwam odpowiedzialność, jaka wiąże się z potencjalnym narażeniem brytyjskich żołnierzy na niebezpieczeństwo” - dodawał. Keir Starmer oprócz „chęci przyczynienia się do gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy poprzez wysłanie własnych wojsk na miejsce” zadeklarował także dalszą pomoc wojskową. Zobowiązania w tym zakresie sięgną 3 mld funtów rocznie do 2030 roku. Gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy ze strony UK „Jednak każdy czynnik pomagający zagwarantować bezpieczeństwo Ukrainy oznacza pomoc w zapewnieniu bezpieczeństwa naszego kontynentu i bezpieczeństwa tego kraju. Koniec tej wojny, gdy nadejdzie, nie może być jedynie chwilową przerwą przed kolejnym atakiem Putina” - jak podsumowuje Starmer. Warto dodać, iż deklaracja szefa brytyjskiego rządu pojawiła się w przeddzień nadzwyczajnego spotkania europejskich liderów politycznych w Paryżu. Prezydent Francji, Emmanuel Macron, zwołał je na poniedziałek, 17 lutego 2025 roku. Jego celem jest omówienie kwestii bezpieczeństwa w Europie oraz wypracowanie wspólnej strategii wobec działań prezydenta USA, Donalda Trumpa. Co znamienne, paryski szczyt odbędzie się w dzień po zakończeniu Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. To reakcja na amerykańskie zapowiedzi rozpoczęcie rozmów pokojowych z Rosją z pominięciem krajów europejskich. Keir Starmer jest gotów do wysłania brytyjskich żołnierzy na Ukrainę (fot: Getty Images) Czy UK jest w stanie wysłać misję pokojową na Ukrainę? Z kolei na łamach BBC, były generał i szef brytyjskiego sztabu generalnego zaznaczał, iż realizacja deklaracji premier Starmera jest... niemożliwa. Po prostu, armia brytyjska nie dysponuje takimi możliwościami i taką liczbą żołnierzy. - Gdybyśmy rozmieścili 10 tys. żołnierzy na rotację trwającą sześć miesięcy, to w efekcie zamrozilibyśmy 30–40 tys. wojskowych. My po prostu nie dysponujemy taką liczbą ludzi - komentował lord Dannatt dla BBC. Zaznaczmy, iż obecnie Wielka Brytania wydaje na swoją obronność 2,33% swojego PKB. Budżet sięga kwoty 64 mld funtów. Jak czytamy na łamach „Guardiana”, osoby z otoczenia rządu twierdzą, że jednak jest możliwe wysłanie brytyjskich żołnierzy w ramach sił pokojowych. Brytyjska pomoc dla walczącej Ukrainy Przypomnijmy, 16 stycznia 2025 roku podpisano 100-letni układ o partnerstwie Wielkiej Brytanii z Ukrainę. Porozumienie to będzie podstawą „niezłomnego wsparcia dla Ukrainy” ze strony UK. Umowa ta ma na celu pogłębienie istniejących już relacji wojskowych i wzmocnienia powiązań gospodarczych, także w obszarach niemilitarnych. W swoich założeniach ma on pomóc przełamywać bariery w handlu oraz zbudować więzi kulturowe na wiele pokoleń. Excerpt: Szef brytyjskiego rządy zaznaczał, iż „nie mówi tego lekko”, gdy deklarował gotowość do zwiększenia gwarancji bezpieczeństwa Ukrainy. ### Polak stracił prawo jazdy za prędkość Pośpiech bywa zgubny. Przekonał się o tym Polak, który stracił prawo jazdy za prędkość. Przekroczył ją ponad dwukrotnie. Holenderska policja nie mogła przejść obojętnie obok szarżującego kierowcy. 31-letni Polak, spiesząc się do pracy, postanowił wybrać drogę równoległą do autostrady A28. Na niej pędził z prędkością 133 km/h – znacznie przekraczając dozwolone 60 km/h. Jego szybka jazda na bocznej drodze przyciągnęła uwagę policji. Polski kierowca jechał lokalna drogą, a wyprzedzał pojazdy na autostradzie. Nie jest to codziennym widokiem. Okazało się, że mężczyzna nie był pod wpływem alkoholu ani narkotyków. Jego pośpiech wynikał z faktu, że spieszył się do pracy. Mimo że przy tak dużym przekroczeniu prędkości nie wystawiono mu mandatu, policja zabrała mu prawo jazdy, a Polak. W wyniku zatrzymania zamiast kontynuować podróż autem, musiał udać się pieszo. Ciekawostką jest, że gdyby zdecydował się jechać autostradą, kara byłaby mniej dotkliwa – jedynie mandat za przekroczenie prędkości o 33 km/h. Polak stracił prawo jazdy za prędkość - co mówią przepisy Holenderskie przepisy dotyczące przekroczenia prędkości są bardzo restrykcyjne. Policja stosuje surowe podejście, zwłaszcza gdy kierowcy znacząco łamią przepisy. W przypadku dużych przekroczeń prędkości, takich jak w przypadku Polaka, który jechał 133 km/h na drodze, gdzie maksymalna dozwolona prędkość wynosiła 60 km/h, kara jest często surowsza niż zwykły mandat. W Holandii przy przekroczeniu prędkości o ponad 50 km/h, przepisy przewidują automatyczną utratę prawa jazdy. Holenderscy policjanci zatrzymali polskiego kierowcę. Pędził z prędkością 133 km/h. fot. gettyimages.com Dodatkowo policja może również wnioskować o dodatkowe sankcje. Taryfikator mandatów staje się wtedy mniej istotny, a kara jest ustalana indywidualnie przez funkcjonariuszy, którzy biorą pod uwagę m.in. stopień zagrożenia, jakie stwarza taki manewr. Ponadto, holenderska policja stosuje technologie, które umożliwiają szybkie i precyzyjne pomiary prędkości. To sprawia, że kierowcy są skutecznie monitorowani. Łatwo ich złapać za łamanie przepisów. Wówczas nie mogą liczyć na uniknięcie odpowiedzialności za poważne wykroczenia. Dlatego Polak stracił prawo jazdy za prędkość. Nie było odwrotu od takiej decyzji funkcjonariuszy. Co dalej z ukaranym polskim kierowcą? Spóźnił się do pracy - to pewne. Co jednak stało się dalej? Co go czeka i czy może odzyskać uprawnienia? Po utracie prawa jazdy, Polak będzie musiał przejść przez proces, który może obejmować zarówno czasową utratę uprawnień do prowadzenia pojazdów, jak i dodatkowe kroki. Wszystko zależy od decyzji holenderskich władz. Z reguły, po odebraniu prawa jazdy za poważne przekroczenie prędkości, kierowca nie może od razu starać się o jego odzyskanie. Po upływie określonego czasu, który może wynosić od kilku miesięcy do roku, zależnie od rodzaju wykroczenia, może złożyć wniosek o ponowne przyznanie prawa jazdy. Polak stracił prawo jazdy i będzie miał teraz spore problemy. W jego przypadku konieczne jest odbycie kursu, który obejmuje edukację na temat bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz wykroczeń. Ponadto, w niektórych przypadkach, jeśli kierowca wykaże się odpowiednią postawą i pozytywnymi zmianami w swoim zachowaniu, istnieje możliwość skrócenia okresu zawieszenia uprawnień. Jednak dla Polaka, który spieszył się do pracy, będzie to z pewnością bolesna lekcja. Zarówno w sensie finansowym, jak i czasowym. Excerpt: Pośpiech bywa zgubny. Przekonał się o tym Polak, który stracił prawo jazdy za prędkość. Przekroczył ją ponad dwukrotnie. Holenderska policja nie mogła przejść obojętnie obok szarżującego kierowcy. ### Nowy gatunek węża pojawił się w Wielkiej Brytanii Na terenie Wielkiej Brytanii pojawił się nowy gatunek węża. Populacją węża Eskulapa zaczęła występować w Walii oraz w Londynie. Choć może mieć nawet 2 metry długości, nie jest jadowity i nie jest w ogóle zwierzęciem groźnym dla człowieka. Wiadomo, że populacje tych zwierząt występują na obszarach niedaleko Bridgend w południowej Walii, wokół zatoki Colwyn w północnej Walii oraz wokół londyńskiego zoo w Regent’s Park. Dodajmy, iż przedstawiciele zoo twierdzą, że nie ponoszą za to żadnej odpowiedzialności. W latach 2021–2022 naukowcy prowadzili obserwację 13 samców i osiem samic węża Eskulapa. W ich ramach próbowano się dowiedzieć, jak zwierzęta przetrwały w klimacie, który wcześniej uważano za zbyt zimny dla nich. Okazuje się, że węże polegają na „siedliskach ludzkich” - takich jak domy - aby móc przetrwać, jak czytamy na łamach serwisu informacyjne metro.co.uk. Skąd nowy gatunek węża wziął się w UK? „Węże często szukały schronienia w ludzkich siedliskach, a kompostowniki, stosy roślinności i budynki stanowiły dla samic długotrwałe schronienie” - jak czytamy w pracy naukowej „A reliance on human habitats is key to the success of an introduced predatory reptile” opracowanej przez zespół naukowy w składzie: Tom Major, Lauren Jeffrey, Guillem Limia Russel, Rebecca Bracegirdle, Antonio Gandini, Rhys Morgan, Benjamin Michael Marshall, John F. Mulley, Wolfgang Wüster. „To zamiłowanie do wytworów antropogenicznych jest nietypowym zachowaniem w porównaniu z rodzimymi gatunkami węży w Wielkiej Brytanii. Gady te często unikają zabudowanych obszarów miejskich”. Skąd te gady wzięły na Wyspach, które są dla nich naturalnie zbyt chłodne? Jak podaje serwis informacyjny lbc.co.uk zwierzętom tym udało się stworzyć niewielką populację w niektórych częściach północnej Walii i Londynu po ucieczkach z zoo w latach 70. XX wieku. Węże Eskulapa w Wielkiej Brytanii „polubiły ludzkie domy”, szukając ciepła na „strychach i wnękach ściennych”. Nowy gatunek węża pojawił się w Wielkiej Brytanii (zdjęcie ilustracyjne - fot: Getty Images) Zostawcie węże Eskulapa w spokoju! Profesor Wolfgang Wüster, naukowiec zajmujący się wężami z Uniwersytetu w Bangor i współautor badania, powiedział, że chciałby, aby węże otrzymały taką samą ochronę, jaką mają rodzime gatunki. Trzeba je po prostu zostawić w spokoju. - Byłoby to zarówno tragedią, jak i parodią, gdybyśmy wytępili nieszkodliwy gatunek - komentuje profesor Wüster na łamach serwisu lbc.co.uk. - Wąż ten obecnie dobrze prosperuje tylko w kilku miejscach w Wielkiej Brytanii. Jednak ten sam gatunek jest zagrożony i zanika zaledwie kilkaset mil dalej, w kontynentalnej Europie - dodaje. Profesor Wüster podkreśla, że nawet w obrębie swojego naturalnego zasięgu nigdy nie zanotowano przypadku, aby wąż Eskulapa skrzywdził jakiekolwiek zwierzę domowe. - Węże Eskulapa są oczywiście zupełnie niegroźne. Można je po prostu podnieść. Nawet jeśli ugryzą, to najgorszym skutkiem będą drobne zadrapania - zaznaczył. Co więcej, węże Eskulapa dobrze koegzystują z dzikimi zwierzętami na przedmieściach. Nic nie wskazuje na to, aby rodzime gatunki cierpiały z powodu ich obecności. „Węże Eskulapa są oczywiście zupełnie niegroźne” Wąż Eskulapa (Zamenis longissimus) – gatunek niejadowitego węża z rodziny połozowatych (Colubridae). Jak czytamy na łamach Wikipedii, jest to największy wąż żyjący w Polsce i Europie Środkowej. Długość ciała może przekraczać 2 metry. Najdłuższy odnotowany osobnik mierzył 225 cm. Spotykany jest od Hiszpanii poprzez południową Europę do Morza Kaspijskiego. Jego północna granica występowania przebiega przez Francję, południowe Niemcy, Czechy i południową Polskę (Bieszczady). Wąż Eskulapa odżywia się myszami i innymi małymi ssakami, jaszczurkami, jajami, pisklętami, małymi ptakami oraz małymi wężami. Czasem zjada też młode bezkręgowce. Nie jest jadowity. ### Zmiany w świadczeniach w Irlandii - przewodnik Nowy rok przynosi zmiany w świadczeniach socjalnych w Irlandii. Co i od kiedy się zmienia? Przeczytaj nasz przewodnik. System świadczeń socjalnych w Irlandii odgrywa ważną rolę w zapewnianiu wsparcia finansowego dla obywateli w różnych sytuacjach życiowych, takich jak emerytura, niepełnosprawność czy bezrobocie. W 2025 roku wprowadzono istotne zmiany mające na celu poprawę jakości życia mieszkańców. Liczne zmiany w świadczeniach socjalnych w Irlandii w 2025 roku - przewodnik, fot. freepik.com Podstawowe stawki świadczeń socjalnych zostały zwiększone o 12 euro tygodniowo, a minimalna płaca krajowa wzrosła do 13,50 euro za godzinę. Wprowadzono również jednorazowy dodatek w wysokości 420 euro dla rodzin z nowo narodzonymi dziećmi. Czy te zmiany w świadczeniach w Irlandii przyczynią się do realnej poprawy sytuacji finansowej obywateli? Obecnie z systemu świadczeń socjalnych korzysta znaczna część społeczeństwa, co podkreśla jego znaczenie w codziennym życiu Irlandczyków. Zmiany w świadczeniach w Irlandii w 2025 roku W 2025 roku w Irlandii wprowadzono szereg istotnych zmian w systemie świadczeń socjalnych, mających na celu wsparcie obywateli w obliczu rosnących kosztów życia. Poniżej przedstawiamy najważniejsze z nich: Podwyżki podstawowych świadczeń socjalnych Od stycznia 2025 roku większość tygodniowych świadczeń socjalnych wzrosła o 12 euro. Dotyczy to m.in. zasiłków dla bezrobotnych oraz emerytur. Dodatkowo, świadczenia związane z macierzyństwem, ojcostwem, adopcją oraz rodzicielstwem zwiększono o 15 euro tygodniowo. Wsparcie dla rodzin z dziećmi Wprowadzono jednorazowy dodatek dla noworodków w wysokości 280 euro, mający na celu wsparcie rodzin w początkowym okresie życia dziecka. Ponadto, tygodniowa płatność na dziecko (Child Support Payment) została zwiększona o 8 euro dla dzieci w wieku 12 lat i starszych oraz o 4 euro dla młodszych. Zmiany w świadczeniach w Irlandii dla opiekunów Od 2025 roku zasiłek dla opiekunów (Carer's Benefit) został rozszerzony na osoby samozatrudnione, co umożliwia większej liczbie opiekunów skorzystanie z tego wsparcia. Dodatkowo, osoby pobierające Carer's Allowance, które spełniają określone kryteria, kwalifikują się do dodatku na opał (Fuel Allowance). Podwyżka płacy minimalnej Od stycznia 2025 roku krajowa płaca minimalna wzrosła do 13,50 euro za godzinę, co ma na celu poprawę sytuacji finansowej pracowników o najniższych dochodach. Nowy program emerytalny "My Future Fund" We wrześniu 2025 roku uruchomiono automatyczny program emerytalny "My Future Fund". Celem programu jest zachęcenie obywateli do oszczędzania na emeryturę poprzez automatyczne zapisywanie pracowników do planów emerytalnych. Zmiany w ulgach podatkowych Wprowadzono podwyżki w ulgach podatkowych, takich jak ulga osobista, pracownicza oraz od dochodów. Próg wyższego podatku władze podniosły o 2 000 euro, do 44 000 euro. Dlatego zmniejszy się obciążenia podatkowe najbiedniejszych. Wzrost dodatku na opał (Fuel Allowance) Od 2025 roku próg dochodowy uprawniający do dodatku na opał został podniesiony o 60 euro tygodniowo. Umożliwia to większej liczbie gospodarstw domowych skorzystanie z tego wsparcia. Podwyżki cen i opłat Należy również zwrócić uwagę na planowane podwyżki cen, takie jak wzrost cen napojów o 30 centów, wyższe opłaty za wywóz śmieci oraz 7% podwyżkę planów zdrowotnych VHI. Te zmiany ociążą budżety domowe obywateli. Wprowadzone zmiany dostosowują system świadczeń socjalnych do aktualnych potrzeb społeczeństwa. Dodatkowo zapewniają wsparcie obywateli w obliczu rosnących kosztów życia. Czy jednak zapewnię spokojne codzienne życie? Excerpt: Nowy rok przynosi wiele zmian w świadczeniach socjalnych w Irlandii. Co i od kiedy się zmienia? Przeczytaj nasz przewodnik. ### Jak zmieniają się preferencje Polaków jeśli chodzi o gry losowe online artykuł partnerski Dane odgrywają kluczową rolę w zrozumieniu współczesnego świata, dostarczając cennych informacji i umożliwiając podejmowanie świadomych decyzji. W dobie szybko rozwijających się technologii, umiejętność interpretacji i analizy danych jest nieoceniona. Zarówno biznes, jak i nauka czerpią korzyści z precyzyjnych, aktualnych informacji, które pomagają przewidywać trendy i kierować innowacjami. W miarę jak świat staje się coraz bardziej złożony, znaczenie danych jako narzędzia do zdobywania wglądu wzrasta. Rozwój sektora gier online W ciągu ostatnich lat preferencje Polaków dotyczące gier losowych online uległy znaczącym zmianom. Coraz bardziej popularne staje się kasyno online, które umożliwia szybki dostęp do rozrywki bez konieczności odwiedzania tradycyjnych kasyn. Ta zmiana w zachowaniach użytkowników jest napędzana przez rosnącą dostępność technologii oraz zmianę w potrzebach rozrywkowych. Oprócz wzrostu popularności gier mobilnych, można zaobserwować również większe zainteresowanie grami oferującymi interakcję z innymi graczami. Polacy coraz częściej poszukują doświadczeń społecznych oraz rywalizacji, co przyczynia się do popularności gier z elementami multiplayer. To z kolei wpływa na ofertę dostawców gier, którzy muszą dostosować się do nowych oczekiwań klientów. Równocześnie bezpieczeństwo i uczciwe praktyki stają się kluczowymi czynnikami, które wpływają na wybory użytkowników. Zaufanie do operatorów jest niezbędne, a gracze zwracają uwagę na certyfikaty oraz transparentność platform. dbające o te aspekty serwisy zyskują na popularności wśród polskich graczy online. Przykładem jest GGBet Casino, jedna z najpopularniejszych platform wśród graczy z Polski. Wzrost popularności gier losowych Z wprowadzeniem regulacji nastąpił zauważalny wzrost popularności gier losowych online. Polski rynek zaczął się rozwijać w szybkim tempie, a operatorzy dostrzegli potencjał w tej formie rozrywki. Dostęp do Internetu stał się powszechniejszy, co przyczyniło się do wzrostu liczby graczy. Różnorodność oferowanych gier, od klasycznych automatów po nowoczesne kasyno live, przyciągała kolejnych użytkowników. Interesującym zjawiskiem było również rosnące zaufanie do licencjonowanych platform, co świadczyło o efektywności wprowadzonych regulacji. Wzrost popularności gier losowych online w Polsce jest nieprzerwany. Preferencje Polaków coraz bardziej skłaniają się ku różnorodnym formom rozrywki oferowanym przez nowoczesne platformy. Polacy coraz chętniej sięgają po automaty online oraz ruletkę. Automaty, znane ze swojej prostoty i różnorodności tematów, przyciągają uwagę zarówno młodszych, jak i starszych graczy. Poker i blackjack także notują wzrost zainteresowania. Te gry znajdują się wśród osób preferujących zarówno strategię, jak i element rywalizacji. Innym istotnym trendem jest zainteresowanie bingo i loteriami online. Dzięki łatwej dostępności i dużym wygranym te formy gier zyskują na popularności wśród użytkowników internetu. Demografia graczy i preferencje Większość graczy w Polsce to osoby w wieku od 18 do 34 lat, a ich liczba nieustannie rośnie. Co ciekawe, znaczny odsetek użytkowników stanowią kobiety, których liczba w ostatnich latach dynamicznie wzrosła. Z kolei osoby starsze, choć mniej liczne, również korzystają z tej formy rozrywki, wybierając głównie gry karciane. Młodsi gracze preferują dynamiczne rozwiązania, takie jak automaty online. Ze względu na preferencje, zauważalny jest trend, gdzie gracze szukają gier o najatrakcyjniejszych promocjach i bonusach, co wpływa na wybór platformy. Wpływ technologii na preferencje graczy Nowoczesne rozwiązania techniczne, w tym gry na urządzenia mobilne, przyczyniają się do wzrostu liczby graczy. Smartfony i tablety umożliwiają rozgrywkę w dowolnym miejscu i czasie. Dzięki rzeczywistości wirtualnej i rozszerzonej widać także rosnące zainteresowanie immersyjnymi doświadczeniami, które stają się dostępne dla szerokiego grona odbiorców. Gry o zaawansowanej grafice i interaktywności przyciągają technofilów. Zmiany w technologii wpłynęły na rosnące wymagania graczy względem immersyjności oraz bezpieczeństwa, co wpływa na rozwój branży gier online. Excerpt: Polacy coraz chętniej wybierają gry losowe online. Sprawdź, jakie tytuły zyskują na popularności, jak technologia zmienia branżę i czego oczekują gracze. ### Brytyjka planuje opuszczenie "przerażającej" Anglii i emigrację do... Dubaju Brytyjska celebrytka i influencerka chce opuścić Wyspy. Jej zdaniem Anglia stała się zbyt niebezpiecznym krajem. Jodie Weston jest gotowa pokonać 5500 kilometrów i zacząć nowe życie ze swoim synkiem. Czy emigracja do Dubaju to dobry pomysł? Według 30-letniej kobiety jej własna ojczyzna stała się „zbyt przerażająca”, aby w niej żyć i wychowywać dziecko. Jodie Weston stała się rozpoznawalna dzięki występom w programach kanału Channel 5. Obecnie stara się o wizę pracowniczą. Jak mówi, rozgląda się za mieszkaniami w Dubaju, największym mieście w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, jak czytamy na łamach „The Daily Mirror”. Emigracja do Dubaju - czy to dobry pomysł? „Wszystko wydaje się tam po prostu odrobinę wspanialsze” - Bardzo się martwię rosnącą ilością knife crimes - w taki sposób swoją decyzję tłumaczy Jodie Weston. - To wszystko widzę wszędzie w telewizji i wiadomościach. Po prostu przeraża mnie przyszłość w takim kraju. Oczywiście mój syn ma dopiero dwa lata, ale problem ten dotyczy nawet dzieci w wieku szkoły podstawowej. W Londynie wymknął się spod kontroli - dodaje kobieta, która chce opuścić Wielką Brytanię i wyemigrować do emiratu Dubaju. Celebrytka i influencerka jest mamą 2-letniego chłopca o imieniu Koa. Argumentując swoją decyzję w tej kwestii na łamach „The Daily Mirror”, zaznacza, że istnieją również inne powody jej wyjazdu z UK. Zwraca uwagę na wysokie ceny wynajmu oraz angielską pogodę. - Myślę, że ta zima była mroźniejsza i bardziej deszczowa niż kiedykolwiek wcześniej. Mam wrażenie, że to się nigdy nie kończy. Przez większość dni nie mogę nawet zabrać syna do parku, bo ciągle pada deszcz - komentuje kobieta. - Wszystko wydaje się tam po prostu odrobinę wspanialsze - dodaje Brytyjka. Brytyjka planuje opuszczenie „zbyt przerażającej” Anglii i emigrację z dzieckiem do... Dubaju (fot: Getty Images) Czy Dubaj jest naprawdę rajem na ziemi? Dubaj nie jest jednak takim rajem na ziemi, jak opisuje go brytyjska celebrytka. Owszem, wysokie temperatury utrzymują się przez cały rok, większość kompleksów mieszkalnych ma baseny, a jak okiem sięgnąć rozciągają się plaże. Jednak to nie wszystko. Nie można w tak powierzchowny sposób patrzeć na sam Dubaj i Zjednoczone Emiraty Arabskie... Owszem ZEA należą do szybko rozwijających się i najbogatszych państw Azji Zachodniej. Jednak to kraj islamski. Jest monarchią rządzona przez szejka, w którym kultura polityczna i społeczna jest silna kształtowana przez religię. Nie jest to kraj demokratyczny i liberalny. Emigracja do Dubaju z UK - Oczywiście, wspaniale jest przebywać wśród przedstawicieli różnych kultur. W kosmopolitycznym mieście, takim jak Dubaj, można zdobyć wiele doświadczeń życiowych. To miasto oferuje możliwości, których nie ma w Wielkiej Brytanii - dodaje Jodie Weston, jak cytujemy za „The Daily Mirror". Warto dodać, że celebrytka zdaje sobie sprawę, że na emigracji w Dubaju nie wszystko będzie wspaniałe. - Oczywiście, mam świadomość tego, że będą żyła w nieznanym miejscu. Miejscu, które rządzi się surowymi prawami. Moja rodzina będzie znajdować się daleko ode mnie - mówi. Jak może wyglądać życie w Dubaju? Jak można oceniać emigrację do Dubaju? Organizacje zajmujące się prawami człowieka uważają, że ZEA nie spełnia standardów w zakresie ochrony praw człowieka. Prawa, takie jak wolność zgromadzeń i stowarzyszeń, a także wolność słowa czy wolność prasy, są poważnie ograniczone. Osoby, które przeciwstawiają się rządowi Abu Zabi, są represjonowane. Nie brakuje doniesień o więzieniu i torturowaniu krytyków rządu. Aparat bezpieczeństwa również nęka ich rodziny i „wymusza” zaginięcia. Zjednoczone Emiraty Arabskie znane są ze swoich niezwykle surowych praw. 18-letni Brytyjczyk Marcus Fakana został skazany na rok więzienia za stosunki seksualne z 17-latką, która w tym wieku jest uważana za nieletnią, jak podaje „Mirror”. Publiczne okazywanie uczuć, na przykład całowanie, jest źle widziane. Może skutkować nawet aresztowaniem. „Przeklinanie i wykonywanie niegrzecznych gestów, także w Internecie, jest nielegalne, ponieważ uważa się to za akty obsceniczne. Możesz trafić do więzienia lub zostać deportowany” - jak czytamy na brytyjskich stronach rządowych. Spożywanie alkoholu lub przebywanie pod jego wpływem w miejscach publicznych jest również zakazane. ### Rośnie poparcie dla Zjednoczenia Irlandii W Irlandii Północnej rośnie poparcie dla Zjednoczenia Irlandii, pokazał sondaż Border. Coraz więcej unionistów jest za przeprowadzeniem głosowania. W ciągu ostatnich trzech lat wzrosło poparcie dla Zjednoczenia Irlandii. Chociaż wyraźna większość nadal opowiada się za pozostaniem częścią Zjednoczonego Królestwa – zgodnie z najnowszym sondażem opinii publicznej dla The Irish Times oraz ARINS Project. Poparcie dla Zjednoczenia Irlandii coraz silniejsze Sondaż Border zostałby wprawdzie zdecydowanie odrzucony na północy, jednak przeszedłby bez problemu na południu. Wyniki corocznych sondaży z ostatnich trzech lat sugerują wzrost poparcia dla jedności Irlandii na północy. Coraz większa liczba unionistów popiera również przeprowadzenie sondażu Border. Możliwe, że ze względu na prawdopodobną wygraną w referendum, gdyby odbyło się ono teraz. Projekt „North and South” jest współpracą między The Irish Times i projektem ARINS (Analysing and Researching Ireland North and South). Ten z kolei jest współnym projektem Royal Irish Academy oraz University of Notre Dame w Stanach Zjednoczonych. W ramach projektu badawczego North and South w ciągu ostatnich trzech lat przeprowadzono dwa równoczesne sondaże opinii publicznej każdego roku. Na północy sondaż przeprowadziło Ipsos, a na południu Ipsos B & A. Swoją opinię w nim wyraziło ponad 1000 osób w wielu punktach w obu jurysdykcjach. Zapytani, jak zagłosowaliby w referendum w sprawie Zjednoczenia Irlandii, prawie dwie trzecie wyborców w Republice odpowiedziało, że poparłoby zjednoczenie. Przez trzy lata trwania badania liczba ta pozostała w dużej mierze stała. Rośnie poparcie dla Zjednoczenia Irlandii / fot. Getty Images Natomiast w Irlandii Północnej nieco mniej niż połowa respondentów (czyli 48 proc.) stwierdziła, że głosowałaby przeciwko zjednoczeniu. A 34 proc. stwierdziło, że głosowałoby za. W pierwszym roku badania (w 2022 r.) liczba zwolenników zjednoczenia wzrosła z 27 proc. Główną przyczyną jest gwałtowny wzrost liczby katolików na północy, którzy popierają zjednoczoną Irlandię. Wzrost z 55 proc. w 2022 roku do 63 proc. w 2024 roku. Jednak prawie jedna piąta (18 proc.) katolików z północy twierdzi, że głosowałoby przeciwko zjednoczeniu. Protestanci z północy wciąż są zdecydowanie przeciwni zjednoczeniu Irlandii. 82 proc. z nich stwierdziło, że zagłosowałoby przeciwko niej, a tylko 7 proc. jest za. Referendum jest możliwe? Co jednak ciekawe – protestanci z północy stali się bardziej otwarci na pomysł przeprowadzenia referendum. 44 proc. jest za, a 37 proc. przeciw. Może to wynikać z tego, że unioniści wierzą, iż wygraliby referendum. Gdyby referendum się odbyło i przegrałaby strona pro-unijna, odsetek północnych protestantów, którzy uznaliby wynik za „prawie niemożliwy do zaakceptowania”, nadal spada. W pierwszym badaniu w 2022 roku prawie jedna trzecia badanych (32 proc.) stwierdziła, że byłoby to „prawie niemożliwe do zaakceptowania”. W tym roku odsetek ten spadł do 20 proc. Excerpt: W ciągu ostatnich trzech lat wzrosło poparcie dla Zjednoczenia Irlandii. Coraz więcej unionistów jest za przeprowadzeniem głosowania. ### Bezpieczeństwo w brytyjskich szkołach Coraz częściej pojawiają się informacje o atakach na tle rasowym. Wiele jest też głośnych przypadków agresji. O bezpieczeństwie w brytyjskich szkołach wiele mówi raport o zawieszeniu uczniów. Warunki lokalowe zazwyczaj są bardzo dobre. Podobnie wybór zajęć. Jednak w szkołach rośnie ilość przypadków agresji, również na tle rasistowskim. Raporty i badania wskazują gdzie jest najwięcej przypadków zawieszenia uczniów w szkole. Jednocześnie widać, w których miastach i dzielnicach UK jest najbezpieczniej. Bezpieczeństwo w brytyjskich szkołach - jak często zdarzają się sytuacje zagrażające dobru i zdrowiu uczniów? Bezpieczeństwo w brytyjskich szkołach staje się coraz większym wyzwaniem. Widać to najlepiej po rosnącej liczbie zawieszeń uczniów. Głównym powodem tej kary jest uporczywe zakłócanie lekcji. W szkołach średnich odpowiada ono za aż 51,9% wszystkich zawieszeń, a w podstawówkach za 29,2%. Coraz częściej dochodzi również do agresji – zarówno słownej, jak i fizycznej – wymierzonej w innych uczniów oraz nauczycieli. Kolejnym problemem jest także przemoc o charakterze rasistowskim i dyskryminacyjnym. Wiadomo, że niektóre grupy etniczne, jak społeczność romska lub irlandzka, są znacznie częściej zawieszane. Sugeruje to, że mogą one być bardziej narażone na konflikty szkolne, wynikające zarówno z trudniejszej sytuacji społeczno-ekonomicznej, jak i potencjalnych uprzedzeń. Dane pokazują również silny związek pomiędzy zawieszeniami a poziomem zamożności. Dlatego niemal połowa wszystkich zawieszonych uczniów pochodzi z rodzin uprawnionych do darmowych posiłków szkolnych, mimo że stanowią oni jedynie 23,8% wszystkich uczniów. fot. freepik.com Niepokoi również, że zawieszenia dotyczą coraz młodszych dzieci. Wczesne lata edukacji (Foundation Stage i Year 1) odnotowały wzrost liczby zawieszeń aż o 64,6% w porównaniu do okresu przed pandemią. Zawieszenie ucznia stosuje się w sytuacjach, gdy inne metody dyscyplinarne zawodzą, a jego zachowanie stanowi zagrożenie dla innych lub uniemożliwia prowadzenie zajęć. Szczególnie martwiące jest, że szkoły o niższych wynikach w rankingach Ofsted, często z dużą liczbą wolnych miejsc i wysokim poziomem deprywacji społecznej, zawieszają uczniów znacznie częściej. Rodzi to pytania o skuteczność obowiązujących strategii zarządzania zachowaniem oraz o to, czy surowe polityki dyscyplinarne faktycznie poprawiają sytuację. W których brytyjskich szkołach jest najspokojniej? Analiza bezpieczeństwa w brytyjskich szkołach, mierzona wskaźnikami zawieszeń uczniów, pokazuje duże zróżnicowanie w zależności od regionu i typu placówki. W Londynie, mimo że jest to obszar o dużej różnorodności etnicznej i społecznej, nie odnotowano znaczącego wzrostu liczby zawieszeń w porównaniu z innymi regionami. Z drugiej strony, w szkołach znajdujących się w rejonach o wyższym poziomie deprywacji społeczno-ekonomicznej zauważono wyższe wskaźniki zawieszeń. Tu agresja w szkołach w UK może wynikać z większej liczby problemów wychowawczych i trudniejszych warunków do zarządzania zachowaniem uczniów. W ogólnym ujęciu wskaźniki zawieszeń na 100 uczniów różnią się w zależności od szkoły i regionu. Natomiast w szerszej perspektywie obserwujemy wzrost liczby zawieszeń w całej Anglii. Niemniej widać różnice w zależności od lokalizacji i poziomu trudności zarządzania klasą. Szkoły z wyższymi wskaźnikami zawieszeń często znajdują się w obszarach o wyższej deprywacji i większych trudnościach w zarządzaniu zachowaniami uczniów. Excerpt: Coraz częściej pojawiają się informacje o atakach na tle rasowym. Wiele jest też głośnych przypadków agresji. O bezpieczeństwie w brytyjskich szkołach wiele mówi raport o zawieszeniu uczniów. ### Polska wioska w Penrhos - zapadła decyzja o przebudowie Podjęto decyzje w sprawie polskiej wioski w Penrhos. Stowarzyszenie mieszkaniowe ClwydAlyn informuje, iż prace związane z wyburzeniem domów rozpoczną się „niebawem”. Co stanie się z wioską położoną w północno-zachodniej Walii, w której „wszyscy mówili po polsku”? Wszystko wskazuje na to, że historia małego skrawka Polski na Wyspach już wkrótce dobiegnie końca. Los polskiej wioski w Penrhos w Walii jest już przesądzony. Miejsce, w którym po II wojnie światowej schronienie znaleźli nasi rodacy, którzy nie chcieli wracać do komunistycznej Polski, zostanie - mówiąc wprost - wyburzone. Co stanie się z polską wioską w Penrhos? Jak podaje lokalny serwis placenorthwest.co.uk, stowarzyszenie mieszkaniowe ClwydAlyn oświadczyło, iż prace związane z wyburzeniem polskiej wioski Penrhos w Pwllheli (hrabstwo Gwynedd) rozpoczną się „niebawem”. Kolejnym etapem ma być wyłonienie wykonawcy projektu przebudowy. Teren Penrhos posłuży pod nową inwestycję w ramach mieszkalnictwa socjalnego. Docelowo ma powstać 107 nowych domów, a w pierwszym etapie ClwydAlyn planuje dostarczyć 44 nieruchomości. Realizacja tego projektu będzie możliwa dzięki dotacjom udzielonym przez rząd Walii, jak zwracają uwagę lokalne media. - W 2020 roku Polskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego w ramach fuzji przekazało wszystkie obecne nieruchomości na tym terenie spółce ClwydAlyn, co toruje drogę tej inwestycji - jak czytamy na łamach placenorthwest.co.uk. „To bardzo potrzebna inwestycja” - Jesteśmy zachwyceni postępem prac w Penrhos Polish Village - komentuje Craig Sparrow, dyrektor wykonawczy ds. rozwoju w ClwydAlyn. - Iwestycja ta jest bardzo potrzebna. Przyniesie ogromne korzyści lokalnym mieszkańcom, którzy potrzebują niedrogich domów, które można dostosować do ich potrzeb. - Wzrost kosztów utrzymania oznacza, że dostęp do dobrej jakości, energooszczędnych domów staje się kluczowy. Poprawa jakości mieszkań i zmniejszenie stresu związanego z ich dostępnością to inwestycja w zdrowie naszych mieszkańców. Zarówno teraz, jak i w przyszłości - podsumowuje Sparrow, jak cytujemy za placenorthwest.co.uk. Historia polskiej wioski w Penrhos Penrhos to osada zlokalizowana na półwyspie Llŷn w północno-zachodniej Walii, w hrabstwie Gwynedd, nieopodal Pwllheli. Początkowo znajdowała się tu baza lotnicza Royal Air Force. Utworzono ją w 1937, a funkcjonowała do października 1946 roku. Niedługo potem na tych terenach powstał obóz przesiedleńczy. Następnie, 12 sierpnia 1948 powołano do życia organizację charytatywną „Polskie Towarzystwo Mieszkaniowe” (Polish Housing Society), która przejęła w dzierżawę nieruchomości od RAF`u. Polska wioska w Penrhos - zapadła decyzja o przebudowie (zdjęcie ilustracyjne - Getty Images) Jednak dzięki nakładowi pracy polskiej społeczności rozebrano drewniane baraki i postawiono mieszkania. Z czasem była baza szkoleniowa RAF przekształciła się w polską wioskę Penrhos. „Polska wioska Penrhos, w której mieszkali zmęczeni walką polscy żołnierze, lotnicy i ich rodziny, było miejscem, w którym mieli zostać »ponownie zasymilowani« w społeczeństwie cywilnym. Mogli tu zacząć od nowa, w obcym kraju. Ale przez cały ten czas miłość do ojczyzny i jej tradycji nigdy ich nie opuszczała. Stawała się coraz bardziej nieodłączną częścią ich codziennego życia” – jak dobitnie ujęto w artykule w „North Wales Live”. Po latach jednak miejsce zamieniło się w osiedle spokojnej starości. Zbudowano tutaj dom opieki dla weteranów. Wywołał on swojego czasu zamieszanie, bowiem ujawniono, że opiekunowie porozumiewali się z podopiecznymi za pomocą Google Translatora. Jednak w 2020 roku zamknięto go. W tym także roku Polskie Towarzystwo Mieszkaniowe połączyło się ze Spółdzielnią Mieszkaniową ClwydAlyn. W zasadzie właśnie wtedy końca dobiegła historia tego miejsca... Czego dotyczą plany przebudowy? We współpracy z Gwynedd Council i Betsi Cadwaladr University w 2021 roku ogłoszono plany przyszłej przebudowy tych terenów. Miały one obejmować stopniową rozbiórkę i przebudową tamtejszych budynków mieszkalnych. Ponieważ polska diaspora z biegiem lat się zmniejszała, nowe niedrogie mieszkania będą dostępne dla wszystkich. Plan zagospodarowania „ma na celu stworzenie domów, które są niedrogie i wydajne. Wzmocnią i zachowają silną społeczność, która już tam jest”, jak zaznaczał Andy Fraser, kierownik projektu deweloperskiego w ClwydAlyn. Excerpt: Co stanie się z wioską położoną w północno-zachodniej Walii, w której „wszyscy mówili po polsku”? ### Sprzedaż niemieckiego piwa na rekordowo niskim poziomie W 2024 roku sprzedaż niemieckiego piwa osiągnęła najniższy poziom w historii, według danych Federalnego Urzędu Statystycznego (Destatis). Natomiast coraz bardziej popularne staje się piwo bezalkoholowe. Oficjalne dane opublikowane w ubiegłym tygodniu wykazały, że browary i dystrybutorzy z siedzibą w Niemczech sprzedali około 8,3 miliarda litrów (prawie 2,2 miliarda galonów) piwa w zeszłym roku. Nie jest to wprawdzie małe osiągnięcie, jednak o 1,4 proc. mniejsze niż w 2023 roku. Przełożyło się to na najmniejszą sprzedaż niemieckiego piwa w historii. Liczba ta nie obejmuje piwa bezalkoholowego i piwa importowanego spoza Unii Europejskiej. Rekordowo niska sprzedaż niemieckiego piwa Ostatni spadek nie był tak gwałtowny, jak spadek o 4,5 proc. odnotowany w 2023 roku. Kiedy sprzedaż ponownie się ożywiła w kraju i w Unii Europejskiej po zakończeniu obostrzeń związanych z pandemią. Jednak po latach, w których sprzedaż w większości spadała, w zeszłym roku była o 13,7 proc. niższa niż w 2014 roku, podał Federalny Urząd Statystyczny. Niemieckie Stowarzyszenie Browarników twierdzi, że za słabe spożycie niemieckiego piwa w 2024 roku odpowiada między innymi zła pogoda latem. Dla porównania w czerwcu 2024 roku w Niemczech wypito o 13,5 proc. mniej piwa niż w tym samym miesiącu rok wcześniej. Tak niski „wynik” osiągnięto mimo tego, że na przełomie czerwca i lipca w Niemczech odbywały się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. W związku z tym do kraju przybyły miliony kibiców, którzy nie stronili od chmielowych napojów. Sprzedaż piwa w Niemczech była niska mimo Mistrzostw Europy w piłce nożnej / fot. Getty Images Sprzedaż niemieckiego piwa — stanowiąca ponad 80 proc. całości — spadła o 2 proc. w zeszłym roku do 6,8 miliarda litrów. Wzrost eksportu o 1,6 proc., napędzany przez wzrost sprzedaży do innych krajów UE o 3,1 proc., nie mógł tego zrekompensować. Sprzedaż do innych krajów spadła o 0,3 proc. Rosnąca popularność piwa bezalkoholowego W Niemczech obserwuje się jednak trend związany z coraz większą popularnością piwa bezalkoholowego. Brewers Association stwierdziło, że w 2024 roku sprzedaż piwa alkoholowego spadła, jednak preferencje dotyczące piwa bezalkoholowego rosną. Stowarzyszenie przewiduje, że wkrótce jedno na 10 piw sprzedawanych w Niemczech będzie bezalkoholowe. - Czasy, w których napoje bezalkoholowe były zarezerwowane wyłącznie dla kierowców, już dawno minęły – powiedział rzecznik stowarzyszenia. Produkcja piwa bezalkoholowego w Niemczech wzrosła dwukrotnie z 267 milionów litrów w 2013 roku do 556 milionów litrów w 2023 roku. Wygenerowało to sprzedaż na poziomie około 548 mln euro (593 mln dolarów). Odnotowano także spadek w sprzedaży mieszanek piwnych, w tym mieszanek z lemoniadą, colą i sokami owocowymi. Przy czym w 2024 roku sprzedano ich o 4,6 proc. mniej niż w 2023 roku. Mieszanki te stanowiły 4,7 proc. całkowitej sprzedaży piwa, która wynosiła 384,8 mln litrów. Wiadomości z Niemiec dla Polaków. Excerpt: W roku 2024 mieliśmy do czynienia z najniższą w historii sprzedażą niemieckiego piwa. Rośnie jednak popularność piwa bezalkoholowego. ### DWP zmienia strategię walki z oszustami benefitowymi Oszuści benefitowi na celowniku. Department for Work and Pensions wydało oświadczenie w sprawie ścigania oszustw benefitowych. Czego dotyczyła aktualizacja w tej sprawie ze strony DWP? DWP oświadczyło, że będzie mogło ścigać jedynie „poważne” przypadki oszustw związanych z zasiłkami. Dlaczego? Ze względu na sądowe zaległości w tym zakresie. Po prostu ilość takich nadużyć w UK jest tak duża, że władze będą zajmować się jedynie najbardziej znaczącymi przypadkami, jak czytamy na łamach „The Daily Mirror”. Oszuści benefitowi w UK Informacja ta pojawiła się po tym, jak w brytyjskim parlamencie złożono nowy projekt ustawy Public Authorities (Fraud, Error & Recovery) Bill. Ten akt prawny stanowi jedynie część szerszych planów mających na celu walkę z nieuczciwymi beneficiarzami. Dzięki tej inicjatywnie, na walce z oszustami rząd chce zaoszczędzić łącznie 8,6 miliarda funtów w ciągu pięciu lat. Natomiast według szacunków DWP oszuści wyłudzili od podatników 7 miliardów funtów tylko w ubiegłym roku. Wysocy rangą urzędnicy DWP zostali zapytani o skalę oszustw benefitowych, do jakich dochodzi w UK. Według oficjalnych danych jest to kwota rzędu koło 9,7 miliarda funtów rocznie. W trakcie pandemii COVID-19 znacząco wzrosła liczba oszustw w systemie. Poluzowanie przepisów w pierwszych tygodniach spowodowały wzrost nadpłat zasiłku Universal Credit z 9% do 14,5% w latach 2019–2020 i 2020–2021. Mimo trudnej sytuacji DWP jest w stanie ograniczyć ilość przestępstw związanych z zasiłkami. Oszacowano, że zmniejszenie skali tych oszustwo, do poziomów sprzed pandemii będzie możliwe przy obecnym tempie walki z oszustwami. Stanie się to jedna nie wcześniej niż w 2030 roku. DWP zmienia strategię walki z oszustami benefitowymi (fot: Getty Images) „100 000 osób zgłaszało roszczenia w ciągu jednego dnia” Najnowsze dane wskazują, że w sądach koronnych czeka na rozpatrzenie 73 000 zaległych spraw oszustów benefitowych. Śledztwo Izby Gmin dotyczące czasów pandemii wykazało ogromny napływ wniosków o zasiłek Universal Credit. W ciągu zaledwie trzech miesięcy wzrósł on do astronomicznej liczby 2,4 miliona. - Były dni, kiedy mieliśmy 100 000 osób zgłaszających roszczenia w ciągu jednego dnia - komentuje Pete Schofield, stały sekretarz DWP. - Podjęliśmy decyzję, że priorytetem dla departamentu jest wypłacanie pieniędzy ludziom i pomaganie im - zaznacza. Z powodu otwartej postawy DWP, w systemie pojawiło się wiele błędów i nadużyć. W odpowiedzi na zapotrzebowanie ze strony DWP rząd planuje zatrudnić 3000 nowych pracowników. Mają oni pomóc zapobiegać oszustwom i odzyskiwać pieniądze. Nowe uprawnienie śledczych DWP Oprócz tego śledczy DWP zajmujący się przestępczością zorganizowaną otrzymają nowe uprawnienia. Będą mogli występować do sądu w sprawie uzyskania nakazów przeszukania. „Oczekuje się również, że śledczy DWP ds. poważnej przestępczości zorganizowanej otrzymają uprawnienia do składania do sądu wniosków o nakazy przeszukania. Oznacza to, że po raz pierwszy będą mogli wspierać policję w tym zakresie. Będą przeszukiwać lokale oraz konfiskować przedmioty, takie jak komputery i smartfony, jako dowody przeciwko oszustom” - jak czytamy w oświadczeniu w tej sprawie. ### Thermomix 7 w przedsprzedaży. Ile kosztuje w poszczególnych krajach? Thermomix pomimo wysokiej ceny od lat cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Jego kolejne wersje pojawiają się regularnie, a cena różni pomiędzy poszczególnymi krajami. Ile zapłacimy za Thermomix TM7 w Polsce, a ile w Niemczech, Holandii czy Wielkiej Brtyanii? Thermomix to zaawansowane urządzenie kuchenne produkowane przez firmę Vorwerk, które łączy w sobie funkcje wielu sprzętów, takich jak mikser, blender, parowar czy waga kuchenna. Pozwala na przygotowywanie różnorodnych potraw w sposób szybki i efektywny, ułatwiając codzienne gotowanie. Sprzedaż Thermomixa odbywa się głównie poprzez oficjalnych przedstawicieli firmy Vorwerk. Klienci mogą zamówić urządzenie bezpośrednio u konsultantów, którzy często oferują prezentacje możliwości sprzętu oraz szkolenia z jego obsługi. Dodatkowo, urządzenie jest dostępne w przedsprzedaży online na oficjalnej stronie producenta oraz u autoryzowanych dystrybutorów. Cena modelu Thermomix TM7 Thermomix TM7 dostępny jest w przedsprzedaży od 14 lutego do 6 kwietnia 2025 roku. Dostawa urządzeń jest planowana w drugim tygodniu kwietnia. Ceny w poszczególnych krajach wyglądają następująco: Polska: 6 669 PLN Niemcy: 1 549 EUR Holandia: 1 549 EUR Irlandia: 1 549 EUR Wielka Brytania: 1 349 GBP Jakie nowe funkcje posiada Thermomix TM7? TM7 został wyposażony w 10-calowy ekran dotykowy, co ułatwia nawigację po przepisach i ustawieniach urządzenia. Nowy model charakteryzuje się znacznie cichszą pracą w porównaniu do poprzednika, co zwiększa komfort użytkowania. Umożliwia gotowanie z otwartą pokrywą, co jest przydatne przy dodawaniu składników w trakcie przygotowywania potraw.Nowa wersja przystawki do gotowania na parze ma o 45% większą pojemność, co pozwala na przygotowanie większych ilości jedzenia.Latem 2025 roku planowane jest wprowadzenie funkcji przesyłania przepisów bezpośrednio z aplikacji na urządzenie oraz monitorowania procesu gotowania z poziomu smartfona. Czy opłaca się zamawiać Thermomix w przedsprzedaży? Wiele osób zastanawia się czy ceny urządzenia zmaleją po premierz i czy lepiej jest poczekać z zakupem. Jednak analizując wcześniejsze premiery modeli Thermomix, można zauważyć, że ceny nowych urządzeń utrzymują się na stałym poziomie przez dłuższy czas po premierze. Na przykład, model TM6 kosztował w Polsce 6455 złotych i jego cena nie uległa znaczącym zmianom przez kilka lat. Biorąc pod uwagę tę tendencję, mało prawdopodobne jest, aby cena TM7 spadła wkrótce po zakończeniu przedsprzedaży. ### Kary dla rowerzystów w UK - wprowadzono 10 nowych rodzajów wykroczeń Nowe brytyjskie przepisy dotyczące jazdy na rowerze zostaną wprowadzone w tym miesiącu. Za ich sprawą wdrożone zostanie dziesięć nowych rodzajów wykroczeń. Celem takich rozwiązań jest zwalczanie zachowań antyspołecznych ze strony osób poruszających się na jednośladach, jak podaje „The Evening Standard". Jednak prawo w tym względzie nie będzie tylko surowsze. Nowe przepisy złagodzą dwa istniejące już rodzaje wykroczeń w pewien sposób. Nowe przepisy dla rowerzystów w UK Niemniej Home Office zamierza zmienić załącznik 3 do ustawy RTOA 1988. W praktyce oznacza to kary za popełnienie jednego z 10 nowych wykroczeń za niebezpieczną jazdę. Obejmują one: niebezpieczną jazdę na rowerze po drodze; jazdę na rowerze bez należytej ostrożności i uwagi; nieużywanie świateł po zmroku; niezatrzymanie się na przejścia dla pieszych przy szkole; trzymanie się pojazdu w ruchu w celu holowania; używanie lamp powodujących nadmierne oślepienie lub dyskomfort dla innych; jazdę na rowerze na terenie Royal Parks bez przestrzegania poleceń; jazdę na rowerze w sposób, który zagraża innym osobom na terenie Royal Parks. Co stanie się gdy rowerzysta dopuści się któregoś z tych wykroczeń? Takie zachowanie na drodze może skutkować kursami doszkalającymi lub karą w postaci grzywny. Kary dla rowerzystów w UK - wprowadzono 10 nowych rodzajów wykroczeń (fot: Getty Images) Jakie będą kary dla rowerzystów po zmianach? Jednak według brytyjskich mediów w przypadku niebezpiecznej jazda na rowerze i niezatrzymaniu się na przejścia dla pieszych przy szkole mamy do czynienia ze złagodzeniem przepisów. W świetle nowych regulacji Home Office teraz wystarczy wziąć udział w 30-minutowym kursie e-learningowym w ramach National Driver Offender Retraining Scheme (NDORS). Za opłatą w wysokości 100 funtów możliwe będzie uniknięcie punktów karnych lub wyższej grzywny. Z uwagi na obecne zapisy Highway Code, rowerzyści są zwolnieni z konieczności przestrzegania krajowego ograniczenia prędkości. Mogą jednak zostać oskarżeni o niebezpieczną jazdę na rowerze. Nie wszystkim nowe przepisy się podobają W podsumowaniu trzeba napisać, że konsultacje w tej sprawie już zakończono. Ale propozycje Home Office spotkały się z krytyką. Zarówno ze strony Met Office, jak i Transport for London (TfL). Zgłoszono jednak obawy dotyczące kwestii niebezpiecznej i nieostrożnej jazdy na rowerze. „Lista wykroczeń obejmowała zarówno niebezpieczne, jak i nieostrożne wykroczenia rowerowe, co mogłoby stanowić zły precedens”, jak czytamy. „Już teraz dochodzi do nieporozumień i nakładania się tych wykroczeń z wykroczeniami związanymi z nieostrożną i niebezpieczną jazdą”. Czy nowe przepisy nie wprowadzą jeszcze więcej zamieszania? ### Awaria w BT. Tysiące osób bez dostępu do usług Od rana użytkownicy BT nie mogą zalogować się na swoje maile z powodu awarii. Firma otrzymała kilka tysięcy zgłoszeń od zdenerwowanych użytkowników, jednak problem nie został rozwiązany. Pomimo, że o awarii BT rozpisują się wszystkie media, samo BT nie odniosło się w żaden sposób do sprawy. Nie wydało też komunikatu w swoich social mediach. Na stronie kontaktowej firmy pojawiła się jedynie informacja: We're aware that some BT email customers are unable to access their email. We are investigating the cause of this and as an alternative, impacted customers can switch off Wi-Fi and use mobile data to access their email. We're sorry for any inconvenience caused Na czym polega awaria? Z informacji docierających od użytkowników wynika, że strona do logowania na skrzynki mailowe w BT nie działa. Wielu użytkowników raportuje także problemy z broadbandem. Nie jest od końca jasne w jaki sposób przełączenie się z wifi na dane komórkowe ma pomóc w logowaniu się do maile jeśli problemem nie jest brak internetu. Nie jest to pierwsza awaria BT Podobny problem spotkał już użytkowników BT w przeszłości, jednak został on szybko rozwiązany. Bieżąca awaria od rana wywołuje setki komentarzy osób, którym dostęp do maila jest niezbędny. Awaria pojawiła się w bardzo niefortunnym momencie dla firmy, bowiem BT niedawno zapowiedziało wzrost cen od marca 2025. Osoby które chcą się skontaktować z BT mogą to zrobić na stronie firmy. ### Rząd Labour chce „naprawić system świadczeń, aby ludzie mogli wrócić do pracy” Laburzystowski rząd zapowiada „naprawę systemu świadczeń socjalnych” w Wielkiej Brytanii. Reformy Partii Pracy mają sprawić, że „ludzie będą mogli wrócić do pracy”, zamiast „ciągnąć” benefity. Wadliwy brytyjski system opieki społecznej przyczynia się do „największego od pokolenia problemu bezrobocia”. To komentarz ze strony rządowego źródła, na którego sprawozdanie powołuje się guardianowski „The Observer”. W jaki sposób rząd będzie chciał to zmienić? Według jego relacji rząd Labour opracowuje gruntowny program reform. Jego celem jest przeciwdziałanie gwałtownemu wzrostowi liczby osób uznawanych za zbyt chore, aby móc normalnie pracować. System świadczeń socjalnych do poprawy Jak wynika z ustaleń „Observera”, zmiana dotknie przepisy, które zmuszają osoby ubiegające się o zasiłek do dokonywania wyboru na zasadzie „wszystko albo nic”. Tysiące osób, które chcą pracować, jednocześnie obawia się powrotu na rynek pracy. Dlaczego? Bo jeśli zaczną pracować i zarabiać utracą świadczenia. - Konserwatyści obiecali, że pozbawią ludzi zasiłków i dadzą im pracę - komentuje źródło rządowe, na którego powołują się brytyjscy dziennikarze. - Zamiast tego stworzyli system, który uwięził i skreślił ludzi. Pozostawił ich bez pomocy i wsparcia - jak czytamy. - Ten rząd Partii Pracy naprawi obecny wadliwy system świadczeń. Zapewnienie większej liczbie osób dobrej pracy jest kluczowe dla poprawy ich standardów życia. To także zapewni bardziej zrównoważonej podstawę dla systemu świadczeń socjalnych - dodaje. Partia Pracy chce „naprawić system świadczeń, aby ludzie mogli wrócić do pracy” (fot: Getty Images) Laburzyści oszczędzają na benefitach Jak czytamy na łamach „Guardiana” w ramach obecnego systemu osoby uznane za zbyt chore, aby pracować, otrzymują wyższe wynagrodzenie niż osoby uznane za zdolne do pracy. Osoby całkowicie niezdolne do pracy otrzymują dodatkowe 416 funtów miesięcznie. Osoby, które czuły się na tyle dobrze, że mogły zatrudnić się na części, otrzymywały dodatkowe 156 funtów miesięcznie. Dodajmy, iż w 2017 zniesiono pomoc w takiej wysokości dla nowych wnioskodawców. Niemniej, poziom wsparcia w ramach benefitów w UK stale rósł. Działo się tak mimo tego, że stawki podstawowych świadczeń pozostawały długotrwale zamrożone. Badania rządowe wykazały, że liczba osób pobierających wyższe stawki świadczeń zdrowotnych wzrosła o ponad 500 000 osób w ciągu ostatnich pięciu lat. Warto w tym miejscu dodać, że rząd Labour zdecydował się na cięcia świadczeń społecznych. Z pewnością nie będzie to zbyt popularna decyzja, ale dzięki niej możliwe będą oszczędności w budżecie. Ograniczenia wydatków w tym sektorze ostatecznie wyniosą 1,3 mld funtów rocznie. Mają zostać wprowadzone od kwietnia. Dodajmy również, iż tym roku budżetowym limit świadczeń socjalnych zostanie przekroczony o kwotę ponad 8 mld funtów. „Reformy są mile widziane”, ale zajmą dużo czasu Nowe badanie przeprowadzone przez rząd wykazało, że 200 000 osób pobierających świadczenia zdrowotne i z tytułu niepełnosprawności stwierdziło, że byłyby gotowe podjąć pracę. Jednak zrobiłoby to gdyby miało dostęp do odpowiedniej pracy lub wsparcia. Połowa ankietowanych stwierdziła, że jedną z barier w znalezieniu pracy jest obawa, że stracą zasiłek. - Choć reformy są mile widziane, pojawiły się już ostrzeżenia, że zajmą one dużo czasu. W dodatku jeśli zostaną przeprowadzone uczciwie, to raczej nie przyniosą dużych oszczędności - komentuje Lindsay Judge, dyrektor ds. badań w Resolution Foundation. - Nie sądzę, żeby ktokolwiek uważał, że system świadczeń zdrowotnych i świadczeń z tytułu niepełnosprawności działa obecnie prawidłowo - zwraca uwagę. - To nie działa dobrze dla osób ubiegających się o świadczenia. Kosztuje to skarb państwa mnóstwo pieniędzy. Można sobie wyobrazić lepszy system. Jednak wprowadzenie tak gruntownej zmiany jest projektem długoterminowym - podsumowuje Lindsay Judge. ### Holenderska policja zarekwirowała samochód Polaka Zbyt brawurowa jazda czy brak uprawnień kończą się źle. Przekonał się o tym Polak, który po dwukrotnym zatrzymaniu stracił auto. Policja zarekwirowała jego samochód. Czy za łamanie przepisów można stracić nie tylko prawo jazdy ale i samochód? 28-letni polski kierowca, który trafił w ręce holenderskiej policji, przeżył serię pechowych zdarzeń podczas swojej podróży. We wtorek rano, około godziny 7, został zatrzymany podczas rutynowej kontroli drogowej. Mężczyzna, który poruszał się po Holandii, nie miał przy sobie prawa jazdy – dokumentu, który jest obowiązkowy w tym kraju. Mimo że był trzeźwy, a jego pojazd miał ważne ubezpieczenie i przegląd, to brak prawa jazdy skutkował mandatem. Funkcjonariusze nie pozwolili mu kontynuować jazdy. Jednocześnie nakazali, aby skorzystał z transportu publicznego lub poprosił o pomoc osobę, która mogłaby poprowadzić jego samochód. Holenderska policja zarekwirowała samochód. Polski kierowca jeździł bez dokumentów. fot. gettyimages.com Jednak po kilku godzinach, około 11:00, polski kierowca został ponownie zatrzymany przez inny patrol w Veghel. Wówczas okazało się, że już wcześniej otrzymał mandat za to samo wykroczenie. W tym momencie policja uznała, że mężczyzna może próbować uniknąć zapłaty mandatu, wracając do Polski. Zatem policjanci zarekwirowali samochód Polaka. Zatrzymany nie chciał składać żadnych wyjaśnień, a funkcjonariusze zapewnili, że zdecydowali się na ten krok, aby uniemożliwić mu dalszą jazdę bez prawa jazdy. Holenderska policja zarekwirowała samochód Polaka - czy mieli podstawy? Holenderska policja zarekwirowała samochód Polaka po tym, jak został on zatrzymany dwukrotnie w ciągu kilku godzin za jazdę bez prawa jazdy. Z prawnego punktu widzenia, działanie to było zgodne z przepisami obowiązującymi w Holandii. Tam prowadzenie pojazdu bez wymaganych dokumentów może prowadzić do poważnych konsekwencji. W pierwszym przypadku, policjanci ukarali mężczyznę mandatem i uniemożliwili mu dalszą jazdę. Jednak po ponownym zatrzymaniu okazało się, że wcześniej już otrzymał mandat za to samo wykroczenie. Zarekwirowanie pojazdu miało na celu uniemożliwienie dalszego łamania przepisów i zapewnienie, że mandat zostanie opłacony. Choć takie działanie policji może budzić kontrowersje, w kontekście prawa holenderskiego, miało ono na celu egzekwowanie przepisów i zapobieganie dalszym wykroczeniom. Recydywista bez uprawnień czy zwykły kierowca-pechowiec? Holenderska policja zarekwirowała samochód Polaka po tym, jak zatrzymali go dwukrotnie za jazdę bez prawa jazdy. Choć jego wykroczenie było poważne, nie wydaje się, by stwarzał on zagrożenie na drodze. Mężczyzna był trzeźwy. Nie prowadził pod wpływem narkotyków ani alkoholu. Dodatkowo jego pojazd był ubezpieczony i miał przegląd techniczny. Brak prawa jazdy nie wynikał z celowego łamania prawa, a raczej z przeoczenia lub nieuwagi. Być może po prostu zapomniał dokumentu w domu. Komu to się nie zdarzyło?Taka sytuacja raczej nie kwalifikuje go do miana "drogowego przestępcy", a bardziej pokazuje, że miał pecha. Rzadko zdarza się trafić na dwie kontrole w jednym dniu. Choć był recydywistą w tym zakresie, nie wydaje się, by jego działania miały na celu ignorowanie przepisów drogowych. Może nie miał kogo poprosić o pomoc? Policja jednak, widząc powtórzenie wykroczenia, uznała, że dalsze prowadzenie pojazdu mogłoby skończyć się unikaniem odpowiedzialności finansowej, dlatego zdecydowali się na zarekwirowanie samochodu. Excerpt: Zbyt brawurowa jazda czy brak uprawnień kończą się źle. Przekonał się o tym Polak, który po dwukrotnym zatrzymaniu stracił swój samochód. Policja zarekwirowała jego auto. ### Amerykańskie cła uderzą w brytyjską gospodarkę Amerykańskie cła uderzą w brytyjską gospodarkę. Rząd Keira Starmera znalazł się na kursie kolizyjnym z administracją prezydenta Donalda Trumpa. Jakich spięć w relacjach brytyjsko-amerykańskich możemy oczekiwać w najbliższym czasie? Prezydent USA Donald Trump wraz z sekretarzem handlu Howardem Lutnickiem podpisali rozporządzenie wykonawcze w sprawie taryf handlowych. 13 lutego 2025 w USA wprowadzono „wzajemne cła” na m.in. Wielką Brytanię. Zapowiadając posunięcie „sprawiedliwe dla wszystkich”, Trump uderzy w brytyjski przemysł taryfami w wysokości 25 proc. na import stali i aluminium. Kontrowersje w UK wzbudzają również ruchy Trumpa w kwestii wojny na Ukrainie. Jak amerykańskie cła uderzą w brytyjską gospodarkę? Jaki wpływ na gospodarkę na Wyspach będą miały decyzję podjęte przez Donalda Trumpa? Pełne oddziaływanie wprowadzenia nowych ceł na Wielką Brytanię będzie znany dopiero w kwietniu. Wówczas poznamy więcej szczegółów. Według niektórych analityków decyzja Donalda Trumpa może obniżyć brytyjski PKB o około 24 mld funtów w ciągu najbliższych dwóch lat. Koszty brytyjskiego eksportu mogą wzrosnąć o 21%. Jak zaznacza Paul Kelso, korespondent ds. biznesu i ekonomii w „Sky News”, decyzja, która zapadła w Biały Domu „to cios dla rodzącego się w Whitehall poglądu, że Wielka Brytania może wyjść z chaosu stosunkowo obronną ręką”. Wygląda jednak na to, że ekonomia UK ucierpi w wyniki polityki prezydenta USA. Jak mocno ucierpi eksport brytyjskie stali? - Stany Zjednoczone notują nadwyżkę handlową w stosunku do Wielkiej Brytanii. Ten dziwaczny przypadek statystyczny sprawia, że Wielka Brytania również uważa, że ma nadwyżkę - pisze Paul Kelso na łamach "Sky News". Brexit umieścił UK poza UE. Przynajmniej teoretycznie władze w Londynie mają większą elastyczność w działaniu - dodaje. Brytyjskie władze będą chciały jednak przekonać USA do zmiany. Ich zdaniem wyroby ze stali i aluminium produkowane w UK powinny zostać zwolnione z ceł. Powodem ma być ich kluczowa rola w amerykańskim sektorze obronnym i łańcuchu dostaw, jak zwraca uwagę minister handlu Jonathan Reynolds Amerykańskie cła uderzą w brytyjską gospodarkę (fot: Getty Images) Dodajmy w tym miejscu, iż Stany Zjednoczone są drugim co do wielkości rynkiem eksportowym brytyjskiej stali. Jest on wart ponad 400 mln funtów rocznie. Amerykańsko-brytyjska niezgoda w kwestii Ukrainy W obliczu działań prezydenta USA w kwestii konfliktu na Ukrainie Wielka Brytania odpowiedziała stanowczo. Zaznaczano, iż „nie może być negocjacji w sprawie Ukrainy bez Ukrainy”. Takie stanowisko może torować drogę do konfliktu między UK a USA. Poparcie dla Ukrainy ze strony władz w Londynie pozostaje stabilne. Nic nie wskazuje na to, aby coś w tej kwestii miało się zmienić. Kością niezgody będzie również członkostwo Ukrainy w NATO. Sekretarz obrony USA Pete Hegseth stwierdził, że nie jest ono realistyczną perspektywą. Jego słowom zaprzecza oficjalne stanowisko samego NATO, które jest popierane przez obecny rząd. W dodatku, premier Starmer zaznaczał, że Kijów znajduje się na nieodwracalnej drodze do przystąpienia do sojuszu. Jak podaje Downing Street 10, podjęto działania celu złagodzenia napięć między obiema administracjami. Trump i Starmer w czwartek wieczorem rozmawiali przez telefon. Omawiali „nadchodzącą wizytę premiera w USA”. Excerpt: Jakich spięć w relacjach brytyjsko-amerykańskich możemy oczekiwać w najbliższym czasie? ### Pracownicy migrujący wykorzystywani jak niewolnicy w Wielkiej Brytanii Praca w brytyjskich firmach czy na farmach dla wielu ludzi jest nadzieją na lepsze życie. Jednak pracownicy migrujący bywają wykorzystywani w Wielkiej Brytanii jak niewolnicy. Dotyka to również Polaków. Wielka Brytania od lat opiera swoją gospodarkę na pracy migrantów. Zwłaszcza w sektorach takich jak rolnictwo, produkcja czy usługi. W 2019 roku liczba pracowników z Unii Europejskiej w Wielkiej Brytanii osiągnęła rekordowy poziom 2,4 miliona, co stanowiło znaczący wzrost w porównaniu z poprzednimi latami. W samym Londynie około 38% pracujących pochodzi spoza Wielkiej Brytanii, z czego 13% to obywatele UE, a 25% – innych krajów. Niestety, wielu z tych pracowników migrujących czy sezonowych doświadcza trudnych warunków pracy i życia. Często są zatrudniani w nisko płatnych zawodach. Dochodzi do przypadków wykorzystywania imigrantów. Sektory takie jak rolnictwo czy przemysł spożywczy są szczególnie zależne od taniej siły roboczej migrantów, co prowadzi do dyskusji na temat potrzeby zmiany tego modelu zatrudnienia. Jakie incydenty zgłaszają pracownicy migrujący wykorzystywani w Wielkiej Brytanii? Pracownicy migrujący w Wielkiej Brytanii coraz częściej zgłaszają przypadki nadużyć, które odsłaniają mroczną stronę rynku pracy. Patologie na rynku pracy w UK obejmują zastraszanie, wyzysk finansowy, fatalne warunki zakwaterowania oraz niewypłacanie wynagrodzeń. Sezonowi robotnicy zatrudnieni na farmach często żyją w ciasnych, zaniedbanych barakach. Nie mają dostępu do podstawowych środków higieny. Pracownicy migrujący bywają wykorzystywani jak niewolnicy w Wielkiej Brytanii, fot. gettyimages.com Wśród udokumentowanych incydentów znajdują się przypadki naliczania nielegalnych opłat rekrutacyjnych przez zagraniczne agencje. To prowadziło do zadłużenia pracowników jeszcze przed przyjazdem do Wielkiej Brytanii. Ponadto, wielu sezonowych robotników skarżyło się na niewypłacanie pełnych wynagrodzeń, arbitralne potrącenia z pensji oraz zmuszanie do pracy w nadgodzinach bez dodatkowego wynagrodzenia. Wielu z nich pracuje po kilkanaście godzin dziennie za stawki poniżej minimalnego wynagrodzenia. Z dnia na dzień mogą skończyć jako bezdomni - bez pieniędzy i dachu nad głową. Powyższe sytuacja są łamaniem praw człowieka. Warto walczyć o swoje prawa Julia Quecano Casimiro, migrantka z Boliwii, walczy obecnie przed brytyjskim sądem o sprawiedliwość. Powodem jest doświadczenie dyskryminacji i nieuczciwego zwolnienia z pracy na farmie. Inni zgłaszali, że musieli płacić wysokie, nielegalne opłaty rekruterom za możliwość podjęcia pracy w UK. Coraz więcej osób mówi wprost: migranci są traktowani jak nowocześni niewolnicy. W jednym z bardziej nagłośnionych przypadków, indonezyjscy pracownicy poinformowali, że byli zmuszani do spłacania wysokich opłat rekrutacyjnych. To doprowadziło ich do sytuacji finansowej zależności, przypominającej współczesne formy pracy przymusowej. Z takimi patologiami spotykają się również Polacy. Gdzie szukać pomocy? Czy pracownicy migracyjni wykorzystywani w Wielkiej Brytanii są zdani wyłącznie na łaskę pracodawców? Absolutnie nie. Choć łamanie praw człowieka na brytyjskim rynku pracy jest realnym problemem, istnieją organizacje i instytucje, które oferują wsparcie, nawet jeśli ktoś pracuje nielegalnie lub bez umowy. Worker Support Centre (WSC), Gangmasters and Labour Abuse Authority (GLAA) czy organizacje takie jak United Voices of the World pomagają ofiarom wyzysku. Osoby doświadczające nadużyć mogą również zwrócić się do ACAS (Advisory, Conciliation and Arbitration Service). Pomagają również prawnicy pro bono. Niezależnie od statusu zatrudnienia, każdemu przysługuje ochrona przed wyzyskiem. Dlatego zgłaszanie przypadków naruszeń może pomóc w walce z nieuczciwymi praktykami. Excerpt: Praca w brytyjskich firmach czy na farmach dla wielu ludzi jest nadzieją na lepsze życie. Jednak pracownicy migrujący bywają wykorzystywani w Wielkiej Brytanii jak niewolnicy. Dotyka to również Polaków. ### Home Office po Brexicie wydaje wizy pracownicze homeopatom, psim groomerom i DJ-om Jak działa brytyjski system imigracyjny po Brexicie? Na mocy przepisów obowiązujących w UK pracę podejmują groomerzy dla psów i DJ-e. Jak się okazuje m.in. te zawody kwalifikuje się do wiz Skilled Worker. Zgodnie z założeniami nowy system imigracyjny miał ograniczyć napływ obcokrajowców do UK. Home Office wydając wizy Skilled Worker miał odpowiednio reagować na potrzeby rynku pracy. Chciano również ograniczyć napływ taniej siły roboczej. Jak jednak to wszystko wyszło w praktyce? Brytyjski system imigracyjny po Brexicie Dość nieoczekiwanie wśród zawodów pożądanych na Wyspach znaleźli się zwierzęcy groomerzy oraz osoby wyprowadzające psy. Przedstawiciele tych zawodów podjęli pracę w UK aplikując o wizę Skilled Worker. Robert McNeil, badacz z Centre on Migration, Policy and Society na University of Oxford prowadził badania w tej sprawie. Powołując się na oficjalne dane Home Office w latach 2021–2024 wydano 334 wizy na „zawody związane z opieką nad zwierzętami”, jak cytujemy za relacją na łamach „The Independent”. Kategoria ta obejmuje groomerów psów, wyprowadzaczy psów, stajennych, asystentów w hotelarstwie i asystentów weterynaryjnych. Wydano także 167 wiz instruktorom fitnessu i dobrego samopoczucia. To także nauczyciele pilatesu i jogi oraz trenerzy stylu życia. Na liście kwalifikujących się zawodów znaleźli się również „tłumacze kostiumowi” („costume interpreters”), którzy witają gości w muzeach w strojach z epoki. Jacy pracownicy otrzymują wizy Skilled Worker? - Wiele z tych zawodów może być trudnych i wymagać szczególnych umiejętności - komentuje naukowiec. - Ale mogą to nie być tacy pracownicy, o których myślą przedstawiciele opinii publicznej, jako o „key workers” rekrutowanych z zagranicy - zwraca uwagę. - Rząd jednocześnie z zakończeniem swobodnego przepływu osób obniżył próg kwalifikacji. Zrobił to, aby umożliwić kwalifikowanie się do wiz pracowniczych w przypadku miejsc pracy wymagających średnich kwalifikacji. Wcześniej w systemie obowiązującym obywateli spoza UE kwalifikowano jedynie absolwentów do pracy w danym zawodzie - wyjaśnia Robert McNeil. Home Office po Brexicie wydaje wizy pracownicze homeopatom, psim groomerom i DJ-om (fot: Getty Images) - Kiedy ludzie myślą o takich zawodach wymagających średniego wykształcenia, to mają myśli hydraulików, murarzy czy techników inżynieryjnych. Ale zdefiniowanie, czym właściwie są średnie kwalifikacje nie jest takie proste - podsumowuje, jak cytujemy za "The Independent". Na liście pracowników „średnio wykwalifikowanych” znajdują się przedstawiciele personelu pokładowego i personelu linii lotniczych. Są to także zarządcy cmentarzy, homeopaci i instruktorzy kolarstwa. Laburzyści obiecują naprawę „zepsutego systemu” - Jesteśmy wdzięczni za pracę, jaką wykonują w Wielkiej Brytanii wykwalifikowani międzynarodowi specjaliści - komentuje tę sprawę rzecznik Home Office. - Jednakże jest oczywiste, że musimy położyć kres uzależnieniu od siły roboczej z zagranicy. Musimy skupić się na pobudzeniu wzrostu gospodarczego. Dlatego w ramach naszego Plan for Change opublikujemy Białą Księgę, aby przedstawić kompleksowy plan przywrócenia porządku w zepsutym systemie imigracyjnym - dodaje. Minister spraw wewnętrznych Yvette Cooper zleciła również Migration Advisory Committee (MAC) przeprowadzenie przeglądu skupiającego się na procesach rekrutacji spoza UK Poziom migracji netto w UK Przypomnijmy również, iż według najnowszych, oficjalnych danych ONS migracja netto osiągnęła 906 000 w pewnym momencie. Był to rekord. Dane dotyczyły okresu od czerwca 2022 do czerwca 2023. Z kolei w ciągu 12 miesięcy do czerwca 2024 roku, zanotowano spadek. Ostatnie szacunki mówiły o migracji netto wynoszącej 728 000 osób. ONS argumentuje, że migracja netto utrzymuje się na historycznie wysokim poziomie z powodu wojny na Ukrainie i przepisów wizowych wprowadzonych po Brexicie przez rząd Borisa Johnsona. Excerpt: Jak wprowadzenie nowego systemu imigracyjnego w UK wyszło w praktyce? Jacy pracownicy otrzymują wizy i przyjeżdżają na Wyspy? ### 50 funtów opłaty za wniesienie bidonu na pokład samolotu Tanie linie lotnicze Ryanair wręcz słyną z naliczania dodatkowych opłat za... no cóż, w zasadzie za wszystko! Nierzadko okazuje się, że irlandzki przewoźnik jest „tani”, ale tylko z nazwy. Te wydarzenia udowadniają, kolejny raz, że tak w istocie jest. Dziennikarka „The Daily Mirror” Ruby Flanagan na własnej skórze przekonała się, jak wygląda podróżowanie Ryanairem. Po kieszeni uderzyła ją opłata w wysokości 60 euro (49,95 funta). Nałożono ją na podstawie polityki bagażowej obowiązującej u tego przewoźnika. Nie, nie chodziło o zbyt dużą torbę, ale o coś innego... 60 euro za wniesienie bidonu na pokład „Irlandzkie linie lotnicze znane są z oferowania jednych z najniższych cen biletów” - przyznaje w swoim tekście Flanagan. „Jednak słyną również z naliczania absurdalnie wysokich opłat dodatkowych. Wiele z nich nakłada się na pasażerów po wejściu na pokład samolotu. Uznaje się ich winnych przekroczenia limitu bagażu. Właśnie tego typu rzecz przydarzyła mi się ostatnio podczas podróży z Dublina” - jak czytamy. Zaznaczmy na samym początku, iż dziennikarka „Mirrora” w lot do Dublina wybrała się ze „sprawdzonym w bojach” plecakiem. Dobrany został w taki sposób, aby nie było z nim problemów podczas odpraw i mieścił się w limitach bagażu podręcznego. Jak zaznacza kobieta, latała już z nim wielokrotnie. Nigdy nie było żadnych problemów. Jak to wszystko się potoczyło? W drodze powrotnej z Dublina do Londynu, na irlandzkim lotnisku, gdy podchodziła do bramki, po zeskanowaniu paszportu i karty podkładowej, ktoś zwrócił jej uwagę. „Gdy robiłem krok naprzód, poczułem, że ktoś puka mnie w ramię” - jak pisze. – Musisz odłożyć swoją torbę tutaj – jak powiedziała pracownica Ryanair. Udało się przejeść kontrolę, ale pracownica zwróciła ostro uwagę. Zaznaczyła, że butelkę z wodą wiszącą na pasku trzeba włożyć do środka. Ostatecznie udało się wepchnąć bidon do plecaka, ale wystawał on w prawym górnym rogu. „Ponownie podeszłam do bramki. Kazano mi ponownie zeskanować kartę pokładową. Gdy podeszłam bliżej, inny pracownik Ryanaira zaczął zwracać uwagę, że ten bagaż jest zbyt duży”. 50 funtów opłaty za wniesienie bidonu na pokład samolotu (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) Ruby Flanagan zapytała, dlaczego nie może wziąć butelki do ręki. Tak przecież zrobiła podczas poprzedniego lotu. Pracownicy irlandzkich linii zwrócili uwagę, że butelka musi zmieścić się w torbie. Inaczej zostanie uznana za kolejną sztukę bagażu. Taką, za którą trzeba zapłacić dodatkowo. Żółta naklejka wstydu Na miejscu zrobiło się zamieszanie. Jak się okazało, kilka innych osób miało podobny problem. Po tym, jak bramki zostały zamknięte, Flanagan zaczęła panikować. „Nigdy wcześniej nie spóźniłem się na lot” - jak pisze. Ostatecznie musiała zapłacić standardową opłatę za bagaż w wysokości 60 euro. „Zostałam oznaczona na plecaku żółtą naklejką wstydu” - dodaje. „Naklejkę otrzymywali pasażerowie, którzy nie zapoznali się dokładnie z zasadami Ryanair dotyczącymi bagażu. Nie przestrzegali ich lub wręcz je ignorowali. Naliczyłem co najmniej cztery osoby, które leciały ze mną. Ryanair zarobił na nas co najmniej 200 funtów więcej” - podsumowała dziennikarka „Mirrora”. „Pobiegłam do swojego miejsca i rzuciłam się na ziemię, żeby złapać oddech. Trzęsłam się. Byłam zdezorientowana i całkowicie sfrustrowana tym, co się wydarzyło. Nie mogłem tego wszystkiego poukładać w swojej głowie” - dodaje. Oficjalne stanowisko ws. wniesienia bidonu na pokład W oficjalnym oświadczeniu Ryanair napisano: „Ta pasażerka zarezerwowała bilet Basic Fare na lot z Dublina do Stansted (4 lutego). Pozwalało jej na wniesienie na pokład małej osobistej torby. Ta pasażerka próbowała wejść na pokład z dodatkowym bagażem podręcznym. Ponieważ nie zmieścił się on w dozwolonej torbie, słusznie zażądano od niej uiszczenia standardowej opłaty za bagaż przy bramce (60 euro). Po uiszczeniu opłaty pasażerka odbyła lot z Dublina do Stansted (4 lutego)” - Słyszałem o kilku szalonych opłatach Ryanair w swoim czasie, ale ta jest absolutnie najgorsza! - zgrabnie podsumował całą tę sytuację ekspert ds. praw konsumentów Martyn James. - Mam nadzieję, że w tym przypadku mieliśmy do czynienia jedynie z nadgorliwym pracownikiem - dodawał. Excerpt: „Słyszałem o kilku szalonych opłatach Ryanair w swoim czasie, ale ta jest absolutnie najgorsza!" - komentuje tę sytuację ekspert ds. praw konsumentów Martyn James. ### Walentynki: Skąd się wzięły i kim był święty Walenty? Choć wiele lat temu Walentynki były prawdziwym świętem zakochanych, to już od kilkudziesięciu lat kojarzone są raczej z komercją i niepotrzebnym przepychem. Dzisiaj mało osób wie, kim w rzeczywistości był patron tego święta. Wiele osób korzysta z okazji i 14 lutego daje swoim sympatiom okolicznościowe prezenty czy kwiaty. Jednak co tak naprawdę świętujemy dnia 14 lutego i kim był jego patron? Kim był święty Walenty? Św. Walenty żył w III n.e. w Rzymie, gdzie był chrześcijańskim biskupem. Czasy, w których przyszło mu żyć, były ciężkie dla wyznawców Chrystusa, ponieważ ówczesny cesarz rzymski Klaudiusz II Gocki kontynuował prześladowanie chrześcijan. Legenda głosi, że rzymski władca zabronił młodym mężczyznom w wieku od 18 do 37 lat ożenku, ponieważ sądził, że najlepszymi legionistami są mężczyźni nieposiadający dzieci i rodzin. Św. Walenty złamał zakaz cesarza i udzielał ślubów młodym mężczyznom. Za przeciwstawienie się woli władcy został on wtrącony do więzienia, gdzie zakochał się w niewidomej córce strażnika. Według legendy siła uczucia, jakie żywił do niej Walenty sprawiła, że dziewczyna odzyskała wzrok. Jednak gdy cesarz się o tym dowiedział, kazał zabić Walentego. Egzekucja miała miejsce 14 lutego 269 roku i to właśnie na ten dzień przypada wspomnienie św. Walentego w Kościele katolickim, a także anglikańskim i luterańskim. Skąd się wzięły Walentynki? Wielu badaczy jest przekonanych, że współczesne Walentynki mają swoje źródła w święcie, które obchodzone było w starożytnym Rzymie. Młodzi mężczyźni poszukiwali swojej miłości poprzez losowanie jej imienia ze specjalnej urny. I choć współczesna wersja Walentynek ma niewiele wspólnego z tamtym świętem, to i tak ich symbole, jak Kupidyn, Eros czy Pan, pochodzą z mitologii rzymskiej. Niektórzy badacze twierdzą też, że źródeł współczesnych Walentynek należy szukać w innym starożytnym święcie ku czci bogini Junony - Luperkaliami, które obchodzone było 14-15 lutego. Junona była rzymską boginią płodności, kobiet i małżeństwa. Wielu Brytyjczyków uważa z kolei, że Walentynki są ich świętem, które rozsławił szkocki adwokat i pisarz sir Walter Scott. Grób świętego znajduje się w mieście Terni, niedaleko Rzymu i już w IV wieku był otoczony kultem. Papież Juliusz I wybudował w tamtym miejscu bazylikę. Natomiast dzień na wspomnienie świętego Walentego ustanowił papież Galezjusz I. Choć wydawać by się mogło, że to jedyne w roku święto zakochanych, to nic bardziej mylnego! Zanim ta tradycja stała się popularna w tak wielu krajach, to na terenach polski było inne, bardzo podobne święto. Słowianie przed przyjęciem wiary chrześcijańskiej obchodzili bowiem noc kupały zwaną także sobótką, która przypada 21-22 czerwca. Według podań w tę właśnie noc ludzie łączyli się w pary. Jakkolwiek by nie patrzeć na święto zakochanych, które obecnie ma coraz mniej wspólnego z prawdziwym świętem, to warto zachować tę tradycję i pamiętać o swojej jedynej wybrance lub swoim jedynym wybranku. Excerpt: Dzisiaj obchodzone są na całym świecie Walentynki. Co jednak wiemy o pochodzeniu tego święta i o samym jego patronie? ### Elon Musk krytykuje bengalskie napisy w londyńskim metrze Bengalskie napisy w londyńskim metrze wzbudziły szeroko zakrojoną dyskusję o “brytyjskości”. Uczczenie rocznicy niepodległości Bangladeszu zwróciło uwagę nie tylko podróżnych, ale i Elona Muska. Obchody 50-lecia niepodległości Bangladeszu w Wielkiej Brytanii stały się symbolem uznania dla wkładu brytyjsko-bengalskiej społeczności w rozwój Londynu, szczególnie w dzielnicach takich jak Whitechapel. Wybór metra jako miejsca uczczenia tej rocznicy, poprzez dodanie napisu w języku bengalskim, nie był tylko gestem upamiętniającym. Są również manifestacją kulturowej integracji. To, czy była to jedyna właściwa forma, zależy od perspektywy, lecz z pewnością odzwierciedla wartość wielokulturowości i szacunku dla tożsamości mniejszości, która stała się nieodłączną częścią tkanki społecznej miasta. Czym innym byłoby to, gdyby nie oddano hołdu takiej grupie? Warto przypomnieć również, że Bangladesz był zależny od UK. Zatem obchody niepodległości kraju mają też wymiar rozliczania się z własną kolonialną historią. Zatem co w tym kontrowersyjnego? Elon Musk krytykuje bengalskie napisy w londyńskim metrze? Krytyka bengalskich napisów na stacjach londyńskiego metra, szczególnie na Whitechapel, stała się tematem kontrowersji, po tym jak brytyjski poseł z partii Reform UK, Rupert Lowe, wyraził oburzenie, twierdząc, że takie napisy są niepotrzebne i powinny być wyłącznie w języku angielskim. Lowe, który jest znany z konserwatywnych poglądów, argumentował, że użycie bengalskiego jest symbolem rozkładu wspólnej tożsamości brytyjskiej. Bengalskie napisy w londyńskim metrze były formą uczczenia okrągłej rocznicy niepodległości Bangladeszu. Zainteresował się nimi również Elon Musk, fot. gettyimages.com Jego stanowisko poparł m.in. Elon Musk, który odpowiedział "Yes" na jego tweet. To jeszcze bardziej rozgrzało dyskusję. Krytycy tej postawy zauważają, że jest to przejaw rosnącej fali prawicowych tendencji w Europie, podobnych do populizmu i nacjonalizmu. Takie poglądy zyskują na sile, jak w przypadku niemieckiej Alternatywy dla Niemiec (AfD). Choć można zrozumieć, że niektórzy obawiają się o zachowanie kulturowej spójności, inni podkreślają, że takie akcje są formą integracji i uznania wkładu mniejszości w życie społeczne, szczególnie w tak wielokulturowym mieście jak Londyn. W końcu, pytanie, czy takie decyzje są rozsądne, czy ideologiczne, zależy od tego, jak postrzegamy rolę mniejszości w budowaniu społeczeństw XXI wieku. Czy w wielokulturowej UK powinny być napisy także po polsku? Rzeczywistość wielokulturowej UK stawia przed nami pytanie, jak najlepiej integrować różne społeczności i ich tożsamości, jednocześnie zachowując spójność kulturową. Choć pomysł dodawania napisów w wielu językach – w tym po polsku – może wydawać się naturalnym krokiem w takim mieście jak Londyn, wciąż budzi kontrowersje. Są jednak kraje, gdzie jest to naturalne. W Holandii wprowadzono napisy w językach mniejszościowych, by pomóc migrantów odnaleźć się w nowym środowisku. Mają ona funkcję jedynie praktyczną. Niemniej ułatwiają codzienne życie pracownikom migrującym. W Londynie niedawno trwały obchody Chińskiego Nowego Roku, które nie spotykają się z krytyką. Dlaczego zatem nie moglibyśmy świętować także z Polakami, Włochami czy Hindusami? Kontrowersyjne napisy miały charakter uczczenia rocznicy. Z innej perspektywy patrząc, czy w tak globalnym świecie, gdzie angielski jest dominującym językiem, potrzebujemy rozmawiać o międzynarodowych napisach. Przecież większość z nas i tak rozumie angielski? Zatem czy bengalskie napisy w londyńskim metrze są aż tak kontrowersyjne? A może dyskusja, która rozgorzała jest tylko objawem tendencji w społeczeństwie. Excerpt: Bengalskie napisy w londyńskim metrze wzbudziły szeroko zakrojoną dyskusję o “brytyjskości”. Uczczenie rocznicy niepodległości Bangladeszu zwróciło uwagę nie tylko podróżnych, ale i Elona Muska. ### Czy kontrola czynszów w „kryzysie kosztów wynajmu” w Londynie jest możliwa? Mieszkańcy Londynu popierają wprowadzenie kontroli czynszów w brytyjskiej stolicy. W obliczu rosnących cen coraz głośniej mówi się o londyńskim „kryzysie kosztów wynajmu”. Czy jednak wprowadzenie takich rozwiązań jest w ogóle realne? W miniony piątek zasiadająca w London Assembly Zoë Garbett wezwała do powołania komisji ws. kontroli czynszów w Londynie. Lokalna polityczka partii Zielonych domaga się konkretnych działań od laburzystowskiego burmistrza Londynu Sadiqa Khana. Jej zdaniem konieczne jest zbadanie, w jaki sposób mechanizmy kontroli czynszów mogłyby funkcjonować w stolicy UK. Takie działania są konieczne w perspektywie dramatycznie rosnących kosztów wynajmu. „Dowody w tej sprawie są jasne” - Musimy przełamać ten cykl nieopłacalności - komentowała Garbett, jak cytujemy za serwisem „The Evening Standard”. - Musimy przejąć kontrolę nad prywatnym rynkiem wynajmu, zanim jeszcze więcej londyńczyków nie będzie mogło sobie pozwolić na życie we własnym mieście. Dowody w tej sprawie są jasne. Nie ma żadnej gwarancji, że większa liczba prywatnych nieruchomości ograniczy lub obniży ceny wynajmu. Jednak istnieje pewność, że kontrola czynszów tak - podsumowała. „Burmistrz jest zaniepokojony wpływem niemożliwych do utrzymania czynszów od osób prywatnych. Jest zdecydowany zrobić wszystko, co w jego mocy, aby mieszkania stały się bardziej przystępne cenowo dla 2,6 miliona prywatnych najemców w Londynie” - jak napisał w oficjalnej odpowiedzi w tej sprawie rzecznik prasowy burmistrza Londynu. „Burmistrz skupia się na współpracy z rządem, dzielnicami Londynu i stowarzyszeniami mieszkaniowymi w celu zapewnienia większej liczby mieszkań w przystępnej cenie. W zeszłym roku Sadiq przedstawił innowacyjną propozycję dotyczącą wynajmu mieszkań dla kluczowych pracowników. Może to pozwolić londyńczykom wykonującym kluczowe prace na pierwszej linii zaoszczędzić do 600 funtów miesięcznie. Taki ruch pomoże w budowaniu lepszego i sprawiedliwszego Londynu dla wszystkich” - jak czytamy dalej. Czy kontrola czynszów w „kryzysie kosztów wynajmu” w Londynie jest możliwa? (fot: Getty Images) Kontrola czynszów w Londynie Co jednak realnie w tej sprawie może zrobić polityk rządzący Londynem? Trzeba zaznaczyć, iż sam burmistrz Londynu wzywał do wprowadzenia takich rozwiązań. Sadiq Khan nie posiada odpowiednich uprawnień, aby wprowadzić takie regulacje. Potrzebna jest zgoda ze strony władz centralnych w tej sprawie. Wielokrotnie Khanowi jej odmawiano. Odmawiali zarówno torysi, jak i ostatnio laburzyści. W sierpniu 2024 roku nowy rząd Partii Pracy wykluczył przyznanie burmistrzowi Khanowi uprawnień do wprowadzania kontroli czynszów w prywatnych lokalach najmu w Londynie. Brak uprawnień burmistrza Londynu Sadiq Khan opowiadał się za powołaniem „London Private Rent Commission”. Byłby to organ, który określałby limit wysokości czynszów wiążący prywatnych landlordów w Londynie. Ze strony Labour odrzucono ten pomysł zdecydowane i jednoznaczne. Rzecznik nowego rządu stwierdził, że obecne władze „nie mają w ogóle planów przekazania uprawnień w zakresie kontroli czynszów”, jak to ujęto wówczas. Co więcej, sam premier Keir Starmer w marcu 2024 komentował, iż przepisy związane z „rent control” nie są częścią „obecnej polityki” Partii Pracy. Szef rządu jednocześnie przyznał, iż „Sadiq jest w tej sprawie zdecydowany”. Obiecał „współpracę w miarę robienia postępów”. Lokatorzy w Londynie mają już dość Przypomnijmy również, iż w grudniu 2024 roku doszło protestu setek lokatorów w centrum Londynu zorganizowanego przez London Renters Union (LRU). Domagali się oni podjęcia działań w sprawie „gwałtownie rosnących” czynszów w stolicy. Wśród ich postulatów było właśnie wprowadzenie kontroli czynszów regulowanych przez lokalne władze. Excerpt: Lokalna polityczka partii Zielonych domaga się konkretnych działań od laburzystowskiego burmistrza Londynu Sadiqa Khana. ### Monachium. Kierowca samochodu wjechał w grupę demonstrantów W Niemczech ciągle niespokojnie. Jeszcze nie opadł strach po zamachu w Magdeburgu, a już w Monachium doszło do kolejnego tragicznego zdarzenia. Kierujący samochodem Afgańczyk wjechał w grupę demonstrantów. Co się stało? W czwartek, 13 lutego 2025 roku, w Monachium doszło do poważnego incydentu, gdy kierowca samochodu wjechał w grupę demonstrantów. Czy to kolejny zamach? Zdarzenie miało miejsce około godziny 10:30 na ulicach Seidl i Dachauer, które prowadzą do centrum miasta od północnego zachodu. Samochód wjechał w demonstrantów. Protestujący uczestniczyli w strajku ostrzegawczym zorganizowanym przez związek zawodowy Verdi, domagając się podwyżek płac i dodatkowych dni wolnych. W wyniku wypadku rannych zostało co najmniej 20 osób, w tym dzieci. Część osób jest poważnie ranna. W Monachium samochód wjechał w grupę demonstrantów. fot gettyimages.com Na razie nie jest jasne, czy wjazd w tłum był celowy, czy też wynikał z pomyłki kierowcy. Świadkowie podkreślają jednak, że prowadzący znacząco przyspieszył i nie hamował. Policja zatrzymała sprawcę na miejscu zdarzenia, a sytuacja została opanowana, nie stanowi on już zagrożenia. Zdarzenie miało miejsce w przeddzień rozpoczęcia Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, co skłoniło władze do zaostrzenia środków ostrożności w mieście. Kierujący samochodem wjechał w demonstrantów - czy to kolejny zamach? Choć zdarzenie w Monachium, gdzie kierowca samochodu wjechał w demonstrantów, wzbudza niepokój, wciąż nie ma jasnych dowodów, że było to działanie celowe o charakterze zamachu. Policja nie ujawnia na razie motywów prowadzącego. Dodatkowo sama sytuacja jest wciąż badana. Można rozważać różne scenariusze. W tym pomyłkę kierowcy, wypadek spowodowany brakiem kontroli nad pojazdem, lub celowy akt przemocy. Obecnie nie można jednoznacznie stwierdzić, czy był to zamach. W kontekście innych incydentów, takich jak zamach na jarmarku bożonarodzeniowym w Magdeburgu w 2024 roku, podobne zdarzenia w przeszłości, gdzie samochody były używane jako narzędzia ataku, budzą obawy o bezpieczeństwo publiczne. Magdeburski zamach wstrząsnął społecznością, zwłaszcza że miał miejsce w okresie świątecznym, w tłumie ludzi. W przypadku Monachium również możliwe jest, że kierowca mógł mieć motywy polityczne, ideologiczne lub osobiste. Jednak nie ma jeszcze wystarczających informacji, by stwierdzić, czy był to akt terrorystyczny. Władze prowadzą śledztwo, które powinno wyjaśnić te wątpliwości. Warto śledzić dalszy rozwój sytuacji, ponieważ może dostarczyć nowych, kluczowych informacji. Wiadomości z Niemiec dla Polaków. Excerpt: W Niemczech ciągle niespokojnie. Jeszcze nie opadł strach po zamachu w Magdeburgu, a już w Monachium doszło do kolejnego tragicznego zdarzenia. Samochód wjechał w grupę demonstrantów. Co się stało? ### Niemcy przedłużają kontrole graniczne Choć decyzja ta wzbudza wiele kontrowersji, Niemcy ponownie przedłużyli kontrole graniczne. Także z Polską. Czym uzasadniają decyzję i jak wpływa ona na jedność UE? Państwa UE jako jeden z elementów jedności i spójności podjęły decyzję o strefie Schengen. W państwach tych podróżni mogli przekraczać granice bez kontroli. Strefa Schengen, wprowadzona w 1995 roku, była jednym z największych osiągnięć europejskiej integracji. Umożliwia bowiem swobodne podróżowanie bez kontroli granicznych między krajami członkowskimi. Jednak w ostatnich latach, w obliczu rosnącej nielegalnej migracji i zagrożeń dla bezpieczeństwa, państwa takie jak Niemcy i Holandia zdecydowały się przywrócić tymczasowe kontrole na granicach wewnętrznych. Niemcy wprowadziły je etapami – od 2015 roku na granicy z Austrią. Od 2023 roku na granicach z Polską, Czechami i Szwajcarią. Głównym celem tych działań jest ograniczenie nielegalnych przekroczeń granic, zatrzymanie przemytników ludzi i zwiększenie kontroli nad ruchem migracyjnym. Choć formalnie strefa Schengen nadal funkcjonuje, kolejne przedłużenia kontroli budzą pytania o przyszłość europejskiej polityki otwartych granic. Niemcy przedłużają kontrole graniczne - dlaczego? Dlaczego Niemcy zdecydowały się na kolejne przedłużenie kontroli granicznych, w tym na granicy z Polską? Oficjalnie Berlin tłumaczy tę decyzję koniecznością walki z nielegalną migracją i przemytem ludzi. Od momentu ich wprowadzenia w 2023 roku zatrzymano już 1900 przemytników i cofnięto z granicy 47 tysięcy osób. Kanclerz Olaf Scholz zapowiedział, że kontrole pozostaną w mocy co najmniej do września 2025 roku, podkreślając ich skuteczność w ograniczaniu liczby wniosków o azyl. Jednak czy za tą decyzją stoją wyłącznie względy bezpieczeństwa? Niemcy przedłużają kontrole na granicy z Polską, fot. gettyimages.com Zbliżające się wybory w Niemczech mogą również odgrywać istotną rolę. Zaostrzenie polityki migracyjnej często zyskuje poparcie wyborców, szczególnie w czasach wzmożonej debaty o bezpieczeństwie i integracji. Niezależnie od motywacji, fakt, że Niemcy przedłużają kontrole graniczne, podważa jedno z fundamentalnych założeń strefy Schengen. Również skłania do pytania, czy swoboda przemieszczania się w Europie jest dziś bardziej iluzją niż rzeczywistością. Rzeczywistość na granicach Schengen Codzienność na polsko-niemieckiej granicy wygląda dziś zupełnie inaczej niż jeszcze kilka lat temu, gdy przekraczanie jej było niemal niezauważalne. Obecnie kontrole są stałym elementem podróży – auta są zatrzymywane, dokumenty sprawdzane, a kolejki potrafią sięgać kilometrów. „To jak powrót do czasów sprzed Schengen” – mówią mieszkańcy przygranicznych miejscowości, dla których codzienne dojazdy do pracy czy zakupy po drugiej stronie granicy stały się utrudnione. Niemcy przywracają kontrole graniczne, co wpływa zarówno na życie prywatne, jak i gospodarkę regionu. Polskie firmy transportowe skarżą się na opóźnienia, a niemieckie sklepy notują spadki klientów z Polski. Nie wszyscy chcą się z tym pogodzić. Niedawno polski obywatel zdecydował się pozwać Niemcy, twierdząc, że kontrole łamią zasady układu z Schengen i ograniczają jego prawo do swobodnego przemieszczania się. Czy to początek większego sporu o przyszłość otwartych granic w Europie? Na razie rzeczywistość jest taka, że zamiast symbolicznej tabliczki „Deutschland” i swobodnego przejazdu, podróżni coraz częściej witani są przez niemieckich funkcjonariuszy z pytaniem: „Dokąd i w jakim celu pan jedzie?”. Excerpt: Choć decyzja ta wzbudza wiele kontrowersji, Niemcy ponownie przedłużyli kontrole graniczne. Także z Polską. Czym uzasadniają decyzję i jak wpływa ona na jedność UE? ### Wielka Brytania zanotowała niespodziewany wzrost PKB W ostatnim kwartale 2024 roku gospodarka Wielkiej Brytanii wzrosła o 0,1%, jak podaje ONS. Wzrost PKB na Wyspach sięgnął 0,1%. Stało się to wbrew prognozom ekonomistów londyńskiego City i Banku Anglii. Eksperci spodziewali się bowiem spadku PKB. W oficjalnym komunikacie wydanym przez brytyjskie Office for National Statistics czytamy, iż w okresie od października do grudnia brytyjski PKB wzrósł o 0,1%. Ostatnie trzy miesiące rok dla gospodarki Wielkiej Brytanii okazały się niespodziewane dobre. Powszechnie sądzono, iż dojdzie do osłabienia i spadku na poziomie 0,1%. Wzrost brytyjskiego PKB na koniec roku Przypomnijmy, iż w III kwartale początkowo odnotowano wzrost PKB, również o 0,1%, ale później dane te zrewidowano. W tamtym okresie gospodarka znajdowała się w stagnacji. Jak szczegółowo podaje ONS produkcja w sektorze usług wzrosła o 0,2% w IV kwartale. Budownictwo również wzrosło o 0,5%, podczas gdy produkcja przemysłowa spadła o 0,8%. „W czwartym kwartale 2024 r. nastąpił spadek wydatków na handel netto i na inwestycje brutto w środki trwałe, który został zrównoważony przez znaczny wzrost zmian w zapasach” - jak czytamy w oficjalnym komunikacie. „Szacuje się, że nominalny PKB wzrósł o 1,1% w IV kwartale 2024, co było spowodowane głównie wzrostem wynagrodzeń pracowników. Ocenia się, że realny PKB na mieszkańca spadnie o 0,1% w IV kwartale 2024” - jak dodano. PKB Wielkiej Brytanii (fot: Getty Images) W jakiej sytuacji znajduje się brytyjska gospodarka? Warto w tym miejscu szczególnie zwrócić uwagę na silne odbicie, które miało miejsce w grudniu. Wówczas zanotowano wzrost na poziomie 0,4%, co było lepszym wynikiem od oczekiwań. Z reguły, ostatni miesiąc w roku jest dobrym miesiącem dla dominującego w UK sektora usług. Jednak znów - wyniki okazały się lepsze od zakładanych. Ekonomiści spodziewali się, że PKB w górę pójdzie tylko o 0,1% w tym miesiącu. - Gospodarka odbiła w grudniu po kilku słabych miesiącach - komentuje Liz McKeown, dyrektor ds. statystyk ekonomicznych ONS, jak cytujemy za „Guardianem". - Grudzień był dobrym miesiącem dla branży hurtowej, dystrybucji filmów, pubów i barów. Podobnie było w sektorze produkcja maszyn i często nieprzewidywalnym przemyśle farmaceutycznym - podsumowała McKeown. Dobre wiadomości dla Partii Pracy Warto w tym miejscu dodać, iż po ogłoszeniu budżetu przez Partię Pracy w październiku, powszechnie oczekiwaniu spadku zatrudnienia i osłabienia aktywności sektora prywatnego pod koniec IV kwartału. Oczekiwano, że Boże Narodzenie okaże się kiepskie, dla brytyjskiego sektora retail. Sytuacja okazała się jednak zgoła inna. Dla rządzącego Labour jest to z pewnością dobra wiadomość w perspektywie politycznej. Kanclerz Rachel Reeves zaznacza, że rząd będzie „działał dalej i działaj szybciej”, aby rozwijać gospodarkę. Tylko w ten sposób więcej „pieniędzy znajdzie się w kieszeniach zwykłych ludzi”. - Dlatego właśnie stawiamy czoła kolejnym wyzwaniom, aby Wielka Brytania znów zaczęła budować. Inwestujemy w nasze drogi, koleje i infrastrukturę energetyczną. Usuwamy bariery, które stoją na drodze przedsiębiorstwom, które chcą się rozwijać - jak komentuje członkini rządu. W podsumowaniu dodajmy również, iż w zeszłym tygodniu Bank Anglii obniżył o połowę prognozy wzrostu gospodarczego Wielkiej Brytanii. Ostrzegł, że gospodarstwa domowe w UK ponownie znajdą się pod presją rosnącej inflacji. Dodajmy, iż stopy procentowe obniżono z 4,75% do poziomu 4,5%. Excerpt: Wzrost PKB na Wyspach sięgnął 0,1%. Stało się to wbrew prognozom ekonomistów londyńskiego City i Banku Anglii. ### Pomysł na integrację imigrantów pracujących w Holandii Sekretarz Stanu ds. Uczestnictwa i Integracji, Jurgen Nobel przedstawił w holenderskim rządzie sposób na lepszą integrację imigrantów mieszkających i pracujących w tym kraju. Chodzi o poprawę znajomości języka niderlandzkiego. Holenderski rząd wydał jasny komunikat prasowy, w którym podał, że „zbyt wielu imigrantów polega na pomocy społecznej”, a nauka języka niderlandzkiego i znalezienie pracy są ważne, aby to zmienić. Integracja imigrantów poprzez naukę języka W 12-stronicowym liście, który przedstawił Jurgen Nobel w Izbie Reprezentantów, poruszył plany rządu podjęte wcześniej w umowie koalicyjnej. Wymagają one od pracodawców, aby wzięli większą odpowiedzialność za zapewnienie szkoleń językowych pracownikom z zagranicy. Bardziej szczegółowe plany dotyczące integracji imigrantów rząd przedstawi w pierwszym kwartale. Wśród nich znajdzie się też kwestia poprawy znajomości języka niderlandzkiego wśród imigrantów z UE. A także wśród obcokrajowców z wizami pracowniczymi, którzy obecnie muszą brać udział w kursach językowych i integracyjnych. Integracja imigrantów poprzez naukę języka / fot. Getty Images Pomoc w znalezieniu pracy Wśród planów holenderskiego rządu dotyczących integracji imigrantów znalazła się także pomoc uchodźcom z pozwoleniami na pobyt w znalezieniu pracy. W ramach tzw. „pracy na start”. Oznaczałoby to również, że, jeśli uchodźcy odmówią podjęcia oferowanej pracy na start, zostanie to uznane za „naruszenie obowiązków związanych z otrzymywaniem świadczeń”. Może to poskutkować zmniejszeniem zasiłków. Co jednak istotne – holenderski rząd stawia także pewne granice. Daje jasny przekaz, że nie będzie akceptacji dla szkodliwych praktyk. W swoich planach względem imigrantów uwzględnił także środki zapobiegające przymusowym małżeństwom, okaleczaniu narządów płciowych oraz przemocy wobec kobiet i dziewcząt z powodów "honorowych". - Aby pokazać, że Holandia jest i pozostanie otwartym i wolnym społeczeństwem dla wszystkich, wysiłki koncentrują się między innymi na zdecydowanym podejściu do szkodliwych praktyk. I zmianie wewnątrz samych społeczności – podał Nobel. Podkreślił także, że „pojawią się sankcje”, jeśli osoby, które są zobowiązane przez prawo do uzyskania certyfikatu integracyjnego, nie nauczą się języka. Szkolenie językowe imamów Po kilku nieudanych próbach rząd podejmie także nowe próby ustanowienia programu szkolenia imamów w języku niderlandzkim. A także skoncentuje się na promocji „holenderskich wartości i norm - otwartości i wolności”. Inne środki będą dotyczyły także edukacji w temacie Holokaustu na kursach obywatelskich. A także zapewnieniu równych szans na pracę i niezależność dla wszystkich kobiet i mężczyzn. Rzeczniczka Ministerstwa Spraw Społecznych powiedziała, że rząd zwiększa również specjalny budżet dla władz lokalnych. Będą mogły go wykorzystać do poprawy standardów języka niderlandzkiego. - Może to również dotyczyć osób, dla których niderlandzki jest drugim językiem — dodała rzeczniczka. Excerpt: Jurgen Nobel przedstawił w holenderskim rządzie sposób na lepszą integrację imigrantów mieszkających i pracujących w tym kraju. ### Podatek lokalny w Szkocji wzrośnie Rosną podatki, rosną koszty życia, rosną świadczenia socjalne. Krąg się zamyka. W Szkocji w tym tygodniu zapadnie decyzja o wysokości council tax. Podatek lokalny najpewniej wzrośnie. Obecnie podatek lokalny w Szkocji, znany jako council tax, obliczany jest na podstawie wartości nieruchomości, która została ustalona na podstawie ocen z 1991 roku. System ten dzieli nieruchomości na osiem grup, od A do H. Grupa zależy od wartości rynkowej. Właściciele nieruchomości płacą określoną stawkę w zależności od przypisanej grupy. Niemniej stawki są ustalane przez lokalne władze. Rady gmin decydują o wysokości podatku lokalnego na podstawie potrzeb budżetowych swojej gminy. Podatek lokalny w Szkocji wzrośnie W ostatnich latach stawki były utrzymywane na stosunkowo niskim poziomie.Głównie przez politykę zamrożenia podatków wprowadzoną przez rząd SNP. Ta sytuacja trwała przez dziewięć lat. Jednak w obliczu rosnących kosztów związanych z inflacją, opieką społeczną, wynagrodzeniami i zwiększoną liczbą osób starszych, rady gminne zaczęły rozważać podwyżki. W 2024 roku wiele gmin planuje podnieść stawki o 8-10%. Co oczywiste, celem podwyżej jest zrekompensowanie luki w budżetach. Ta może wynieść setki milionów funtów. Wzrost podatku jest jednym z niewielu narzędzi finansowych, które gminy mają do dyspozycji, aby zrównoważyć swoje budżety. Council tax w Szkocji wzrośnie, fot. freepik.com Chociaż rząd szkocki dostarczył pewne dodatkowe fundusze w tegorocznym budżecie, władze lokalne podkreślają, że są one nadal niewystarczające w obliczu rosnących wydatków. W związku z tym wiele gmin decyduje się na konsultacje z mieszkańcami. Chcą dowiedzieć się, jak będą postrzegać te zmiany, a niektóre gminy, już zatwierdziły plany podwyżek o 10%. Uzasadniają to koniecznością utrzymania niezbędnych usług. Ile wyniesie council tax w Szkocji - szacunkowe kwoty Po planowanych podwyżkach o 8-10%, podatek lokalny (council tax) w Szkocji wzrośnie o setki funtów rocznie. Dla nieruchomości w grupie C (wartość rynkowa 68 001–88 000 funtów) podatek wzrośnie o około 86 funtów, osiągając 1 166 funtów rocznie. Dla nieruchomości w grupie D (88 001–120 000 funtów) podatek może wzrosnąć o 125 funtów, do 1 375 funtów. Te zmiany będą stanowiły znaczące obciążenie finansowe, zwłaszcza dla osób o niższych dochodach, szczególnie w tańszych nieruchomościach, gdzie podatek stanowi większy procent dochodu. Zmiany te są wynikiem rosnących kosztów usług publicznych, jednak mogą pogłębić trudności finansowe wielu mieszkańców. Jak podwyżki oceniają Szkoci? Podwyżki podatku lokalnego w Szkocji spotykają się z dużą krytyką, zwłaszcza wśród mieszkańców o niższych dochodach. Dlatego, że obawiają się, że te zmiany będą dla nich znacznym obciążeniem. Wzrost o 8-10% to ciężar, który uderzy szczególnie w osoby biedniejsze, gdzie podatek stanowi większą część dochodu. Dodatkowo wzrastają przecież również inne opłaty - za śmieci, energię, ogrzewanie. Dlatego, łącznie, wszystkie podwyżki mogą utrudnić normalną egzystencję. W wielu przypadkach, zwłaszcza w gminach, które planują największe podwyżki, mieszkańcy obawiają się, że te zmiany jeszcze pogłębią nierówności społeczne. Pomimo tego, że podwyżki są uzasadniane koniecznością finansowania rosnących kosztów usług publicznych, takie decyzje są często postrzegane jako regresywne. Obciążające bowiem tych, którzy już borykają się z trudnościami finansowymi. Excerpt: Rosną podatki, rosną koszty życia, rosną świadczenia socjalne. Krąg się zamyka. W Szkocji w tym tygodniu zapadnie decyzja o wysokości council tax. Podatek lokalny najpewniej wzrośnie. ### Rząd odmawia brytyjskiego obywatelstwa tym imigrantom Brytyjski rząd zaostrzył przepisy imigracyjne. Zgodnie z nimi uchodźcy przedostający się do Wielkiej Brytanii nielegalnie przez kanał La Manche nie będą mogli uzyskać brytyjskiego obywatelstwa. A przynajmniej stanie się to dla nich niemal niemożliwe. Według nowych zasad, każda osoba, która nielegalnie wjeżdża do Wielkiej Brytanii po odbyciu niebezpiecznej podróży, nie będzie mogła uzyskać brytyjskiego obywatelstwa. Albo będzie to niemal niemożliwe. Niezależnie od czasu jej pobytu na Wyspach. Odmowa brytyjskiego obywatelstwa Home Office w oświadczeniu podało, że zaostrzone zasady jasno wskazują, że każdy, kto nielegalnie przybędzie do Wielkiej Brytanii, będzie musiał liczyć się z odmową przyznania brytyjskiego obywatelstwa. Bardziej rygorystyczne przepisy potępiła jednak Refugee Council oraz niektórzy parlamentarzyści z Partii Pracy. W tym Stella Creasy, która powiedziała, że w ten sposób „uchodźcy na zawsze pozostaną obywatelami drugiej kategorii”. Zmiany te wprowadzono w poniedziałek w wytycznych dla personelu ds. wiz i imigracji. Opisano je jako „wyjaśnienie” dla pracowników dokonujących oceny, czy wnioskodawca ma „dobrą reputację” („good character”). Zgodnie z objaśnieniem: „Aplikacja każdej osoby ubiegającej się o obywatelstwo od 10 lutego 2025 roku, która wcześniej nielegalnie wjechała do Wielkiej Brytanii, zostanie raczej odrzucona. Niezależnie od czasu, jaki upłynął od nielegalnego przyjazdu”. Nielegalni imigranci będą mieć ogromny kłopot z uzyskaniem brytyjskiego obywatelstwa / fot. Getty Images Nielegalna i niebezpieczna podróż I innym wyjaśnieniu napisano: „Osoba, która ubiega się o obywatelstwo od 10 lutego 2025 roku, która wcześniej przybyła bez wymaganego ważnego zezwolenia na wjazd lub elektronicznego zezwolenia na podróż, i odbyła niebezpieczną podróż, raczej zostanie odrzucona. Niebezpieczna podróż dotyczy (ale nie ogranicza się do) podróży małą łodzią lub ukrycia się w pojeździe albo innym środku transportu”. Według obowiązujących wcześniej zasad uchodźcy, którzy przybyli nielegalnie do Wielkiej Brytanii, musieli czekać dziesięć lat, zanim rozpatrzono ich wnioski o brytyjskie obywatelstwo. Ustawa o bezpieczeństwie granic W poniedziałek nowy projekt Partii Pracy dotyczący bezpieczeństwa granic przeszedł pierwsze głosowanie w Izbie Gmin. Odrzuca on plan konserwatystów dotyczący przymusowych deportacji do Rwandy. A także zwiększa uprawnienia policji wobec przemytników ludzi. Zgodnie z Ustawą o bezpieczeństwie granic, azylu i imigracji, Partia Pracy chce, aby traktować przemytników ludzi jak terrorystów. I wprowadza nowe przestępstwo, którym jest narażanie innej osoby na niebezpieczeństwo podczas nielegalnego przekraczania kanału La Manche. Jak oszacował Refugee Council – nowe wytyczne uniemożliwią co najmniej 71 000 uchodźcom uzyskanie brytyjskiego obywatelstwa. W ramach ogólnokrajowej akcji przeciwko nielegalnym pracownikom, Home Office opublikowało nagranie z nalotów zespołów egzekucyjnych na 828 lokali. Były wśród nich salony kosmetyczne, myjnie samochodowe, czy restauracje. Organizacje charytatywne nie są jednak przekonane do skuteczności takiego podejścia rządu. Enver Solomon, dyrektor generalny jednej z nich powiedział, że posunięcie rządu „przeczy rozsądkowi”. - Brytyjska opinia publiczna chce, aby uchodźcy, którym zapewniono bezpieczeństwo w naszym kraju, zintegrowali się i mieli swój udział w rozwoju swoich lokalnych społeczności. Dlatego nie ma sensu, aby rząd stawiał więcej barier. Wiemy, że mężczyźni, kobiety i dzieci, którzy są uchodźcami, chcą czuć się częścią tego kraju. Bo stał się dla nich domem - dodał. Excerpt: Nielegalni imigranci nie będą mogli uzyskać brytyjskiego obywatelstwa lub będzie to prawie niemożliwe - podało Home Office. ### „Koszmarna” sytuacja na rynku pracy w UK - 1,5 mln Brytyjczyków szuka pracy Jak wygląda obecnie sytuacja na brytyjskim rynku pracy? Osoby poszukujące zatrudnienia w UK uważają, że pracodawcy zatrudniają coraz mniej pracowników. Co więcej, oczekują od nich większego zaangażowania. Oferują przy tym niższe wynagrodzenie. - To najgorsze, co kiedykolwiek przeżyłem, funkcjonując na rynku pracy. Wliczam w to skutki kryzysu finansowego z 2008 r, który również na jakiś czas pozbawił mnie pracy, oraz pandemię - komentuje na łamach „Guardiana” David Hoghton-Carter swoją obecną sytuacją zawodową. Mieszkający w Leeds 46-letni mężczyzna jest specjalistą ds. strategii korporacyjnych. Podobnie, jak wiele innych osób, David szuka obecnie pracy. 1,57 osób (bezskutecznie!) szuka pracy w UK Według najnowszych danych Office for National Statistics stopa bezrobocia w Wielkiej Brytanii w okresie wrzesień-listopad 2024 wyniosła 4,4%. W tym czasie 1,57 miliona osób szukały pracy. Już w zeszłym roku pojawiły się oznaki, iż ilość miejsc pracy na brytyjskim rynku regularnie spada, z miesiąca na miesiąc. W III kwartale 2024 roku liczba dostępnych wakatów obniżyła się do najniższego poziomu od maja 2021. Warto również w tym miejscu zaznaczyć, iż statystyki te dotyczą jedynie tych, którzy mogą być „aktywni zawodowo”. Te półtora miliona osób to potencjalni pracownicy. Z kolei 11 milionów osób mieszkających w UK, którzy znajdują się w wieku produkcyjnym, określani są, jako „economically inactive”. „Rynek pracy jest koszmarny” - Rynek pracy jest koszmarny. Konkurencja jest ogromna. Muszę mądrze wybierać role, które odpowiadają moim umiejętnościom. Oczekiwania pracodawców są bardzo wysokie - zwraca uwagę Hoghton-Carter w wypowiedzi dla „Guardiana”. Podobnie jak wielu innych respondentów, uważa, że brytyjscy pracodawcy oczekują więcej za niższe wynagrodzenie. Nie są również gotowi inwestować w szkolenia. - Wynagrodzenia rzadko pokrywają obecne koszty utrzymania. To wyścig na dno między firmami. Albo desperacko próbują zaoszczędzić pieniądze, albo stawiają na pierwszym miejscu zysk - podsumowuje 46-latek. „Koszmarna” sytuacja na rynku pracy w UK - 1,5 mln Brytyjczyków szuka pracy (Pawel Szymczuk z Pixabay z Pixabay) Dane ONS wskazują na spowolnienie Jak wynika z badań przeprowadzonych przez KPMG i Recruitment and Employment Confederation, w ciągu ostatnich 17 miesięcy zmniejszyło się zapotrzebowanie pracodawców na stałych pracowników. To wyniki potwierdzają doświadczenia osób poszukujących pracy w UK. Widzą oni gwałtowny spadek liczby ogłoszeń o pracę i odpowiedzi na aplikacje od ubiegłego lata. Sytuacja ta dotyczy szczególnie stanowisk w branży projektowania, rozrywki, marketingu, HR i IT. Jak wynika z najnowszych szacunków ONS dotyczących ilości pracowników zatrudnionych na etacie w Wielkiej Brytanii, między październikiem a listopadem 2024 odnotowano spadek 32 000 osób (0,1%). Z kolei w skali rok do roku, między listopadem 2023, a listopadem 2024 zanotowano wzrost o 95 000 (0,3%). Oficjalne dane dotyczące rynku pracy w UK ONS również podaje, iż szacunkowa liczby pracowników zatrudnionych w grudniu 2024 zmniejszyły się o 47 000 (0,2%) w porównaniu z poprzednim miesiącem. Zmiana w porównaniu z poprzednim rokiem sięgnęła 8 tysięcy osób. Oszacowano, iż w UK obecnie zatrudnionych jest 30,3 mln osób. Wskaźnik zatrudnienia osób w wieku od 16 do 64 lat od września do listopada 2024 wyniósł 74,8%. W porównaniu z rokiem ubiegłym wskaźnik ten w dużej mierze nie zmienił się, ale w ostatnim kwartale nastąpił spadek w tym zakresie. ### Strzelanina w Croydon. Sprawca nadal poszukiwany Poniedziałkowa strzelanina w Croydon spowodowała znaczne utrudnienia w okolicy. Po zdarzeniu nastolatek znalazł się w szpitalu. Natomiast policja nadal poszukuje sprawcy. To kolejny akt przemocy w okolicy. W dniu wczorajszym w okolicach parku w Croydon mieszkańcy oraz przejeżdżający napotykali liczne patrole policji, zamknięte obszary oraz utrudnienia. Wszystko w związku z wieczorną strzelaniną. W jej wyniku poważnie ranny nastolatek przebywa w szpitalu. Sprawca, pomimo szeroko zakrojonych działań policji, nadal jest na wolności. Strzelanina w Croydon - co się stało? Strzelanina miała miejsce w Croydon, w centralnej części miasta, na Park Street, w pobliżu skrzyżowania z High Street, w poniedziałek, 10 lutego 2025 roku, około godziny 19:35. 17-letni chłopak został postrzelony w nogę. Nastolatek odniósł poważne, potencjalnie zmieniające życie obrażenia. Zdarzenie miało miejsce w jednym z ruchliwych obszarów miasta, w sąsiedztwie popularnych punktów takich jak sklepy i restauracje. W efekcie zdarzenia i obławy cała okolica została objęta policyjnym kordonem. Dodatkowo sklepy w pobliżu zostały zamknięte. Przemoc i strzelaniny w Croydon zdarzają się coraz częściej, fot. gettyimages.com Policja, wezwana natychmiast po zgłoszeniu o strzelaninie, zapewniła ofierze pierwszą pomoc. Następnie przekazała ofiarę służbom medycznym, które przewiozły chłopaka do szpitala. Choć śledztwo wciąż trwa, na tym etapie nie dokonano żadnych aresztowań. Co więcej, motyw przestępstwa nie został jeszcze ujawniony. A może nie jest znany? Policja wciąż bada możliwe powody ataku. W sprawie toczy się dochodzenie, a władze apelują do świadków o pomoc w ustaleniu sprawcy, zwracając się z prośbą o wszelkie informacje, które mogą pomóc w rozwiązaniu tej sprawy. Policja nawołuje mieszkańców do zachowania szczególnej ostrożności. To nie pierwszy incydent - co się dzieje w Croydon? Croydon zmaga się z rosnącym problemem przemocy ulicznej, co budzi zaniepokojenie zarówno mieszkańców, jak i służb porządkowych. Strzelanina z 10 lutego to tylko jeden z wielu incydentów w tej dzielnicy. Tutaj przemoc, w tym napady i strzelaniny, stały się zjawiskiem coraz częstszym. Mieszkańcy okolicy wskazują, że przemoc stała się, niestety, codziennością. "Croydon jest pełne przemocy, George Street i okolice rynku to miejsca, gdzie zdarza się wiele incydentów z nożownikami" - mówi jeden z pracowników centrum miasta, podkreślając rosnącą liczbę brutalnych ataków, które mają miejsce w tej części Londynu. Zaledwie kilka miesięcy temu na ulicy Katherine Street doszło do brutalnego morderstwa. Wówczas zadźgano nożem młodą osobę. Podobna sytuacja była zaledwie dwa dni przed strzelaniną, 8 lutego. Wówczas w godzinach wieczornych 20-latek został zaatakowany nożem. Choć lokalne władze oraz policja podejmują działania mające na celu poprawę bezpieczeństwa, takie jak zwiększenie liczby patroli policyjnych czy inicjatywy społeczne, to problem przemocy wciąż pozostaje palącą kwestią. Jak wskazują eksperci, głównymi powodami takiego stanu rzeczy są ubóstwo, brak perspektyw dla młodzieży oraz gangi. Te wykorzystują młodych ludzi do nielegalnych działań. Choć niektóre działania, takie jak patrole zbrojnych funkcjonariuszy w rejonach problemowych, mogą przynieść efekty w krótkim okresie, to rozwiązanie problemu wymaga kompleksowego podejścia. Dlatego obszar potrzebuje inwestycji w edukację. Dodatkowo mieszkańcy i młodzież potrzebują wsparcia psychologicznego i programów profilaktycznych, które pomogą w długoterminowej poprawie sytuacji. Excerpt: Poniedziałkowa strzelanina w Croydon spowodowała znaczne utrudnienia w okolicy. Po zdarzeniu nastolatek znalazł się w szpitalu. Natomiast sprawca jest poszukiwany. To kolejny akt przemocy w okolicy. ### Dwóch polskich imigrantów skazanych za brutalne pobicie nastolatka Holenderski sąd wydał wyrok w sprawie dwóch polskich imigrantów. Nasi rodacy dopuścili się brutalnego ataku na młodego Holendra. Ich ofiarą padł 18-latek, którego zaatakowali m.in. za pomocą łomu. Naszych rodaków, których znamy jedynie z inicjałów - 26-letni G.N. i 27-letni DR - uznano za winnych brutalnego pobicia nastolatka. Obydwu mężczyzn skazano na karę 42 miesięcy pozbawieni wolności oraz 32 tysiące euro grzywny. Sąd w ich postępowaniu dostrzegł usiłowanie zabójstwa 18-letniego Luki Verheije z IJzendijke w Sluis, jak podaje serwis informacyjny ad.nl. Adwokat naszych rodaków starał się o złagodzenie wyroku. Zaznaczał, iż jeden z podejrzanych nie był wcześniej karany. W dodatku osoba, która zadawała ciosy łomem, znajdowała się pod wpływem alkoholu i nie w pełni była świadoma tego, co robi. Atak polskich imigrantów na nastolatka Przypomnijmy, w niewielkiej miejscowości Sluis, położonej w holenderskiej prowincji Zelandia, około 10 km na wschód od Oostburga, doszło do rzeczonego ataku Polaków na Holendra. Wydarzenia miały miejsce w piątek, 11 października 2024 roku. Luka Verheije w jednej z kawiarni przy ulicy Kaai oglądał mecz Węgry-Holandia wraz ze swoimi przyjaciółmi. Po tym, jak wyszedł na zewnątrz, niepodziewanie napadli go dwaj napastnicy. Jak wynika z relacji holenderskich mediów, ofiarę zaatakowano za pomocą łomu. Właśnie przy jego użyciu miał zostać uderzony w tył głowy. Z uwagi, że był całkowicie zaskoczony atakiem bez żadnego ostrzeżenia, Verheije padł na ziemię. Jak przedstawiono w relacji holenderskich mediów, napastnicy początkowo odeszli. Jednak gdy ich ofiara zaczęła dochodzić do siebie, wrócili. Ponieważ 18-latek jeszcze leżał i pozostawał całkowicie bezbronny, kilka razy go uderzyli i kopnęli, także w głowę. Dwóch polskich imigrantów nie przyznaje się do brutalnego pobicia nastolatka (zdjęcie ilustracyjne: Saurabh Sinha z Pixabay) Szumowiny z Polski – To szumowiny z najniższej z najniższych półek – komentował sprawę pobicia Luc Verheije, ojciec 18-latka. – Nie znał tych mężczyzn. Nigdy z nimi nie rozmawiał. Lucę uderzono od tyłu łomem. Na nagraniu z kamery widać, jak leży na ziemi. Widać, jak wracają, kopią go w głowę i zadają mu jeszcze kilka ciosów – relacjonuje na łamach AD.nl Podczas rozprawy polscy imigranci żyjący w Holandii uparcie utrzymywali, że niczego nie pamiętają. Zapewniali jednocześnie, że nie użyli łomu. Według prokuratora istniały wystarczające dowody oparte na nagraniach wideo i oświadczeniach, aby udowodnić ich winę. Twierdzenie jednego z Polaków, który miał „klęczeć obok ofiary, ale nie po to, aby się nad nią znęcać, tylko aby jej pomóc”, są oburzające, jak zwracał uwagę prokurator. Polacy utrzymywali, że... niczego nie pamiętają W podsumowaniu napiszemy, iż obrońca naszych rodaków dążył do uniewinnienia. Rzekomego łomu nigdy nie znaleziono, a funkcjonariusze policji sami zinterpretowali pewne rzeczy, jak czytamy na łamach ad.nl. Jednak według jego wersji obrażenia ofiary mogły również powstać... w wyniku upadku. Dodajmy, iż więcej o sprawie brutalnego pobicia nastolatka przez dwóch Polaków pisaliśmy w poprzednim artykule na ten temat. ### Aldi pobiera opłatę od klientów za wejście do sklepu Niemiecka sieć supermarketów wywołała niemałą konsternację wśród klientów we wschodnim Londynie. W ramach nowej zasady Aldi pobiera opłatę w wysokości 10 funtów od klientów za wejście do sklepu. Za samo wejście do supermarketu Aldi klienci obciążani są opłatą w wysokości 10 funtów. Wywołało to niemałe kontrowersje. Zwłaszcza, że system oparty jest na sztucznej inteligencji (AI) i nie ma w nim kas. Aldi pobiera opłatę od klientów Od 18 stycznia w sklepie Aldi „Shop&Go” we wschodnim Londynie, w Greenwich, można w dość nietypowy sposób zrobić zakupy. Nie ma tam kas, wózków, ani koszyków. Klienci robiąc zakupy, wkładają produkty bezpośrednio do swojej torby. Zakupy nadzoruje system kamer i czujników sprzęgnięty z systemem opartym na sztucznej inteligencji. Ponadto w supermarkecie działa także system rozpoznawania twarzy, który – jak poinformowano – wykorzystywany jest do weryfikacji wieku klienta kupującego alkohol. Opłata w wysokości 10 funtów pobierana od klientów Aldi, którzy ściągnęli aplikację i dokonali rejestracji. Jest tak naprawdę formą depozytu. Odlicza się ją później od rachunku końcowego. Natomiast w przypadku, gdy wartość zakupów będzie mniejsza, różnica jest zwracana. Aldi otworzył sklep bez kas w Londynie / fot. Getty Images Jak powiedział o nowym przybytku rzecznik Aldi: - To sklep koncepcyjny otwarty w 2022 roku. Zaprojektowano go tak, aby kupujący nie musieli ręcznie płacić za artykuły. Mogą po prostu umieścić rzeczy w koszyku, a sieć kamer w sklepie zarejestruje zakup bez konieczności chodzenia do kasy – podobnie jak w sklepach Amazon Fresh. Problemy ze zwrotem pieniędzy Niestety klienci sklepu Aldi w Greenwich skarżyli się już na problemy z aplikacją i zwrotami pieniędzy. Czas zwrotów ma nastąpić w ciągu 48 godzin, jednak różni się on w zależności od banku klienta. Opłata za wstępną autoryzację dotyczy wszystkich klientów sklepu, niezależnie od tego, czy płacą oni kartą zbliżeniową czy za pomocą aplikacji Aldi Shop & Go. Ponadto niektórzy klienci zgłaszali, że obciążono ich wielokrotnie opłatą w wysokości 10 funtów w czasie wejścia do sklepu. Szczególnie, gdy przypadkowo nacisnęli przycisk aplikacji więcej niż raz. Wymóg związany z opłatą za wejście do sklepu, czyli tak naprawdę depozytu na zakupy, jest zgodny z podobnymi praktykami w branży. Opóźnienia związane ze zwrotami i wielokrotnie pobierane opłaty stawiają pod znakiem zapytania komfort klienta. Sklepy bez kas Związany ze sklepami bez kas system przedpłat jest dużym wyzwaniem dla handlu detalicznego. Amazon, który był pionierem w tej technologii, znacznie ograniczył swoje pierwotne plany otwarcia 260 sklepów Just Walk Out w Wielkiej Brytanii. Tesco również ograniczyło swoją ekspansję w tym zakresie. Obecnie prowadzi tylko cztery hybrydowe sklepy GetGo bez kas w całym kraju. Ostrożnym podejściem wykazuje się także Aldi. Dyrektor generalny niemieckiej sieci supermarketów, Giles Hurley powiedział, że w przyszłości głównym celem firmy będzie wprowadzenie kas samoobsługowych, a nie sklepów bez kas. Excerpt: Supermarket Aldi w Londynie pobiera opłatę w wysokości 10 funtów od klientów za wejście do sklepu. ### Plaga szczurów w Wielkiej Brytanii Coraz więcej miast w Wielkiej Brytanii ma ogromny problem. Zalegające na ulicach śmieci powodują, że plaga szczurów w UK staje się faktem. Jakie zagrożenia niesie to za sobą? Strajk śmieciarzy w Birmingham kolejny raz podniósł kwestię plagi szczurów w UK. Problem zgłasza wiele brytyjskich miast zmagających się z zalegającymi tygodniami śmieciami i gryzoniami. Szczury panoszą się w miastach nie tylko na przedmieściach. Doskonale czują się w centrach. Coraz częściej wchodzą na prywatne posesje. W Londynie pojawiły się nawet na terenie szkoły. Plaga śmieci, plaga szczurów w Wielkiej Brytanii? W Wielkiej Brytanii plaga szczurów stała się poważnym problemem, szczególnie w dużych miastach takich jak Birmingham, Londyn czy Glasgow. Sytuację pogarsza rosnąca ilość odpadów zalegających na ulicach. "Widziałem szczury biegnące wzdłuż chodnika, a jeden z nich przebiegł tuż obok mnie. To po prostu obrzydliwe," opowiada jeden z mieszkańców Birmingham, wskazując na rosnącą liczbę gryzoni w wyniku zalegających śmieci. Przewlekłe problemy z wywozem odpadów, związane m.in. z częstymi strajkami pracowników odpowiedzialnych za zbiórkę śmieci, sprzyjają rozprzestrzenianiu się szczurów. W Londynie matka, której dzieci przechodziły przez alley w Tooting, mówiła: "To po prostu nie do pomyślenia, że szczury przebiegają nam po nogach, wszystko przez brud na ulicach." W Glasgow sytuacja jest podobna: "Odpady są wszędzie, a szczury rozchodzą się w nocy, wyciągając resztki jedzenia z worków. To zagraża zdrowiu," mówi jeden z mieszkańców, podkreślając, że odpady spożywcze stanowią główne źródło pokarmu dla tych gryzoni. Plaka szczurów w UK. Mieszkańcy obawiają się gryzoni i roznoszonych przez nie chorób. Wszystko przez zalegające na ulicach śmieci. Fot. gettyimages.com Plaga szczurów ma swoje korzenie w zaniedbaniu utrzymania porządku w miastach, ale także w nielegalnym wyrzucaniu śmieci na ulicach, które stają się doskonałym miejscem dla rozwoju gryzoni. "Ludzie zostawiają śmieci wszędzie, a potem dziwią się, że są szczury. To problem, którego nie można zignorować," dodaje inny mieszkaniec Londynu. Problemy z odpadami, częste strajki i nieodpowiedzialne zachowanie mieszkańców prowadzą do eskalacji sytuacji, w której szczury stają się coraz powszechniejszym widokiem w brytyjskich miastach. Zagrożenia i choroby związane z występowaniem gryzoni Plaga szczurów w Wielkiej Brytanii stanowi poważne zagrożenie. Gryzonie te, szukając pożywienia, wchodzą do domów, piwnic, a także na tereny publiczne, gdzie rozprzestrzeniają bakterie, wirusy i pasożyty. Przykładem może być salmonella, leptospiroza czy toksoplazmoza. Choroby są przenoszone przez odchody i mocz szczurów, a także przez kontakt z zanieczyszczonymi powierzchniami. Dodatkowo istnieje również ryzyko pogryzienia. Plaga szczurów w Wielkiej Brytanii nasiliła się szczególnie podczas strajków pracowników odpowiedzialnych za wywóz śmieci. Wówczas odpady zaczęły zalegać na ulicach. Gryzonie, korzystając z porzuconych resztek jedzenia. Czy władze miast robią coś z plagą szczurów? W odpowiedzi na rosnącą plagę szczurów w Wielkiej Brytanii, władze miast podejmują różnorodne działania. W wielu miastach, takich jak Londyn czy Birmingham, organizowane są specjalne akcje deratyzacyjne. Dodatkowo władze miasta stosują również monitoring obszarów, w których występują największe problemy, oraz współpracują z firmami specjalizującymi się w walce z szkodnikami. Mimo tych działań, plaga szczurów w Wielkiej Brytanii nadal stanowi wyzwanie. Mieszkańcy różnie oceniają działania władz. Wiele osób twierdzi, że problem nie jest wystarczająco rozwiązywany. Wskazują na potrzebę większej mobilizacji władz i lepszej współpracy z mieszkańcami. Excerpt: Coraz więcej miast w Wielkiej Brytanii ma ogromny problem. Zalegające na ulicach śmieci powodują, że plaga szczurów w UK staje się faktem. Jakie zagrożenia niesie to za sobą? ### Chciał skorzystać z toalety. Ryanair usunął pasażera z pokładu Podróż dwojga pasażerów z Belgii zakończyła się szybciej niż się spodziewali. Pilna potrzeba fizjologiczna spowodowała, że personel usunął pasażera z pokładu samolotu. Co się stało? Ryanair usunął pasażera z pokładu samolotu. Czy linie lotnicze miały do tego prawo? Na pokładzie samolotu Ryanair lecącego z Charleroi do Malagi doszło do incydentu, w którym pasażer, Tim, wielokrotnie prosił o możliwość skorzystania z toalety jeszcze przed startem. Początkowo, gdy poprosił o to po zajęciu miejsca, załoga nakazała mu pozostać na siedzeniu. Wówczas powołali się na procedury bezpieczeństwa. Gdy wszyscy pasażerowie byli już na swoich miejscach, Tim ponowił prośbę. Niemniej spotkał się z kolejną odmową. Ostatecznie, kiedy podczas kołowania ponownie zgłosił pilną potrzebę skorzystania z toalety. personel uznał jego zachowanie za niestosowne. Przestrzegając przepisów zakazujących wstawania z miejsc w tym etapie lotu zdecydował o powrocie do bramki. Pracownicy Ryanair wezwali policję. Ryanair usunął pasażera z pokładu samolotu, ponieważ chciał skorzystać z toalety, fot. gettyimages.com Mimo że funkcjonariusze wydawali się zaskoczeni całą sytuacją, musieli podporządkować się decyzji załogi. Ta argumentowała swoje działania koniecznością zachowania porządku i bezpieczeństwa na pokładzie. Ostatecznie pasażerów usunięto z samolotu. Oczywiście wywołało to ich frustrację i skłoniło do złożenia skargi przeciwko linii lotniczej. Podróżny złożył skargę - co dalej? Skarga pasażera na Ryanair otwiera dyskusję na temat granicy między egzekwowaniem przepisów bezpieczeństwa a elastycznością wobec potrzeb podróżnych. Linie lotnicze mają prawo usunąć pasażera z pokładu, jeśli uznają jego zachowanie za zakłócające porządek lub stanowiące potencjalne zagrożenie dla lotu. Z drugiej strony, czy w tym przypadku decyzja nie była nadmiernie restrykcyjna. Zwłaszcza jeśli Tim rzeczywiście miał pilną, być może nawet medyczną potrzebę skorzystania z toalety? Skarga za usunięcie z pokładu samolotu za to, że pasażer chciał skorzystać z toalety złożona do Ryanair zapewne zostanie rozpatrzona zgodnie z wewnętrznymi procedurami linii. Jednak czy przewoźnik przyzna się do błędu? Czy raczej podtrzyma swoją decyzję, podkreślając zasady dotyczące ruchu pasażerów podczas kołowania? Jeśli pasażerowie nie uzyskają satysfakcjonującej odpowiedzi, mogą skierować sprawę do odpowiednich organów regulacyjnych ds. lotnictwa lub organizacji ochrony praw konsumentów. Nasuwa się pytanie – gdzie kończy się egzekwowanie przepisów, a zaczyna brak empatii wobec pasażerów w trudnych sytuacjach? Ryanair vs podróżni - jak często dochodzi do incydentów na pokładach samolotów Konflikty między pasażerami a liniami lotniczymi, w tym Ryanair, nie są rzadkością. Wiele sytuacji, takich jak usunięcie pasażera z pokładu za zakłócanie porządku, problemy z odprawą, nadbagażem, czy nieuzasadnione opóźnienia, prowadzi do napięć i kontrowersji. Ryanair, jak inne tanie linie, stosuje rygorystyczne przepisy. Dlatego często dochodzi do konfliktów i frustracji podróżnych. Ostatnio wiele jest komplikacje związanych z systemem odpraw, który niejednokrotnie zostaje obciążony błędami. Jak często pasażerowie, którzy czują się niesprawiedliwie potraktowani, składają skargi, domagając się odszkodowania, które często bywa trudne do uzyskania? Czy decyzja o usunięciu pasażera za próbę skorzystania z toalety to naprawdę jednorazowy przypadek, czy może kolejny przykład napięć, które od lat zdarzają się między pasażerami a liniami lotniczymi? Czy system odpowiedzialności za zachowanie na pokładzie jest wystarczająco elastyczny, by rozwiązywać takie sytuacje bez konieczności eskalacji? Excerpt: Podróż dwojga pasażerów z Belgii zakończyła się szybciej niż się spodziewali. Pilna potrzeba fizjologiczna spowodowała usunięcie pasażera z pokładu samolotu. Co się stało? ### Imigranci pracujący w sektorze opieki obciążani nielegalnymi opłatami Z przeprowadzonego badania wynika, że imigranci pracujący w sektorze opieki muszą godzić się na złe warunki mieszkaniowe. A jedna czwarta z nich musiała uiścić nielegalne opłaty przekraczające 20 000 funtów. Okazuje się, że pracownicy sektora opieki, którzy przyjeżdżają z zagranicy do Wielkiej Brytanii, muszą godzić się często na złe warunki pobytu. Niektórzy nie mają miejsca zakwaterowania albo dzielą je z innymi osobami. Imigranci pracujący w sektorze opieki wykorzystywani Badanie przeprowadzone przez Unison ujawniło, że niektórzy imigranci pracujący w sektorze opieki muszą uiszczać nielegalne opłaty przekraczające 20 000 funtów. Nieco mniej niż jedna czwarta z nich, mimo tego, że posiadała wizy, zapłaciła z góry opłaty swojemu pracodawcy. Albo pośrednikowi przed przyjazdem na Wyspy, w zamian za obietnicę pracy. Ponad 100 respondentów zapłaciło od 5000 do 20 000 funtów opłat. A 50 ponad 10 000 funtów. Z kolei pięciu zapłaciło 20 000 funtów lub więcej. Z badania wynika także, że, mimo przekazywania tak wysokich kwot w opłatach, pracownicy ci mieszkają często w przepełnionych i niespełniających standardów miejscach. A także spotykają się z wieloma przypadkami rasistowskich zachowań. System opieki w Wielkiej Brytanii / fot. Getty Images Złe warunki mieszkaniowe Prawie jedna czwarta osób zakwaterowanych przez pracodawcę stwierdziła, że musiała dzielić pokój z innymi pracownikami. Jeden z pracowników powiedział, że 15 osób mieszka w mieszkaniu z jedną sypialnią. Ktoś inny mieszkał z 9 osobami dzielącymi mieszkanie z trzema sypialniami. Wielu imigrantów pracujących w sektorze opieki ma problemy z opłaceniem czynszu i rachunków. A dwóch opiekunów stwierdziło, że w ogóle nie dostało zakwaterowania. Pracownicy z zagranicy postrzegani są jako kluczowe źródło do wypełniania niedoborów w sektorze opieki w Wielkiej Brytanii. Skills for Care szacuje, że średnio 8,3 proc. stanowisk w opiece społecznej w Anglii było nieobsadzonych w roku 2023/24. Odpowiada to 131 000 wakatów. Okazuje się również, że około jedna trzecia pracowników w roku finansowym 2023/24 była rekrutowana za granicą. Rasizm w miejscu pracy Niestety badanie przeprowadzone przez związek zawodowy Unison ujawniło także powszechny rasizm w pracy w sektorze opieki. Ponad 800 osób przyznało, że doświadczyło rasizmu w pracy. Przy czym 355 osób doświadczyło tego ze strony swoich współpracowników. A prawie 300 osób ze strony pracodawcy. Sondaż wykazał także, że w większości przypadków strach przed represjami powstrzymuje wykorzystywanych pracowników przed zgłoszeniem nadużyć. Ponad jedna trzecia badanych stwierdziła, że im lub ich kolegom z pracy (też imigrantom) grożono zwolnieniem, jeśli poruszą kwestie związane z traktowaniem. Agencje zatrudniające pracowników zagranicznych muszą przypisać każdemu zatrudnionemu imigrantowi certyfikat sponsorski. Jest on potrzebny do ubiegania się o wizę. Według najnowszych danych rządowych w okresie od kwietnia do grudnia 2024 roku w sektorze opieki złożono 21 300 wniosków o wizy. Jeśli jednak pracownik zdecyduje się odejść lub jeśli jego firma zbankrutuje, może zostać deportowany, gdy nie znajdzie nowego sponsora w ciągu 60 dni. Excerpt: Imigranci pracujący w sektorze opieki muszą godzić się na złe warunki mieszkaniowe. A od niektórych pobierane są wysokie opłaty, przekraczające nawet 20 000 funtów. ### Bezrobocie w Irlandii w styczniu 2025 spadło Stopa bezrobocia w styczniu 2025 roku w Irlandii wyniosła 4,0%. W porównaniu z poprzednim miesiącu mamy do czynienia ze spadkiem odsetka osób pozostających bez zatrudnienia. Natomiast w grudniu 2024 bezrobocie wyniosło 4,5%. W jakiej kondycji znajduje się obecnie rynek pracy na "Zielonej Wyspie"? Jak wynika z oficjalnych danych przekazanych przez Central Statistics Office w Irlandii mamy do czynienia ze spadkiem odsetka osób bezrobotnych. W zeszłym miesiącu bez pracy pozostawało łącznie 116 200 osób. Z kolei w grudniu 2024 liczba ta wynosiła 128 600 osób. W skali rocznej oznacza to również spadek o 10 200 osób bezrobotnych w porównaniu ze styczniem 2024. W jakiej sytuacji znajduje się rynek pracy w Irlandii? Jak podaje CSO miesięczna stopa bezrobocia w styczniu 2025 r. wyniosła 4,0% dla mężczyzn. Stanowi to spadek w porównaniu ze skorygowaną stopą bezrobocia, która w grudniu 2024 wyniosła 4,9%. W porównaniu ze styczniem 2024 również ilość bezrobotnych mężczyzn się zmniejszyła (z 4,3%). Z kolei w przypadku kobiet mamy do czynienia ze wzrostem. W styczniu 2025 odsetek bezrobotnych kobiet urósł do poziomu 4,1%, gdy w grudniu 2024 wynosił 4,0%. Z kolei w styczniu 2024 odsetek ten sięgnął aż 4,7%. - Sezonowo skorygowana liczba bezrobotnych mężczyzn spadła do 60 700 w styczniu 2025 r. w porównaniu z 73 900 w grudniu 2024 roku - zaznacza Conor Delves, statystyk CSO w dziale Labour Market Analysis Section. - Natomiast sezonowo skorygowana liczba bezrobotnych kobiet w styczniu 2025 r. wzrosła do 55 500 z 54 700 w grudniu 2024. Bezrobocie w Irlandii w styczniu 2025 spadło (zdjęcie ilustracyjne - fot: Pixabay) Bezrobocie w Irlandii spada Z kolei pod względem wieku miesięczna stopa bezrobocia dla osób w wieku 15–24 lat, a więc wśród młodzieży spadła. W styczniu wyniosła 11,9%, gdy w grudniu ustabilizowała się na poziomie 12,7%. Natomiast miesięczna stopa bezrobocia wśród osób w wieku 25–74 lat wyniosła 2,9%. W porównaniu z ostatnim miesiącem poprzedniego roku mamy do czynienia ze spadkiem z poziomu 3,3%. Liczba irlandzkich ofert pracy w serwisie Indeed, będąca miarą aktywności na rynku pracy w czasie rzeczywistym, systematycznie spada po osiągnięciu szczytu na początku 2022. Wówczas liczba ta była ponad dwukrotnie wyższa niż przed pandemią. Co czeka gospodarkę „Zielonej Wyspy” w przyszłości? - Na dzień 31 stycznia utrzymywały się one na stabilnym poziomie. Był on o 20 procent wyższy od poziomu z dnia 1 lutego 2020 - zaznacza Pawel Adrjan, ekonomista platformy Indeed, jak cytujemy za portalem „Irish Times”. Ekspert zwraca uwagę, że obawy dotyczące rynku pracy dotycząc tego, co dopiero może się wydarzyć. Jednak powodują one niepewność tu i teraz. Warto dodać, iż pojawiają się głosy, iż wzrost gospodarczy na „Zielonej Wyspie” ma w znaczący sposób zwolnić. Po latach irlandzkiego prosperity, gospodarka Irlandii znalazła się w punkcie zwrotnym, jak wynika z analiz Irish Business and Employers Confederation (IBEC). Takie zapowiedzi nie są żadnym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę obecne turbulencje w handlu międzynarodowym. ### Home Office aresztowało kobiety, które zdawały za innych test Life in The UK Pod koniec stycznia aresztowaną 61-letnią kobietę, która w przebraniu zdawała „za innych” testy Life in the UK. Niedługo potem, dosłownie kilka dni temu, aresztowano.... drugą kobietę, która trudniła się podobnym procederem. W lutym doszło do aresztowania 42-letniej kobiety w Dartford, angielskim mieście położonym w hrabstwie Kent. Jak podaje Home Office, oszustka została oskarżona o zapewnienie „nieuczciwej przewagi” w testach Life in the UK. O co konkretnie chodzi? W praktyce miało to wyglądać ta, że kobieta w przebraniu zdawała za innych testy potrzebne do uzyskania m.in. brytyjskiego obywatelstwa. Przebrana zdawała testy Life in the UK... za innych Jak czytamy na łamach serwisu news.sky.com, kobieta w latach 2022–2023 przystępowała do egzaminu Life in the UK w imieniu 12 różnych kandydatów. Robiła to w różnych ośrodkach egzaminacyjnych, w różnych częściach kraju, używając przy tym przebrań. Konkretnie - peruk. Oprócz przebrania legitymowała się również fałszywymi dokumentami tożsamości. Do aresztowania 42-letniej kobiety doszło w miniony piątek, 7 lutego 2025 roku. Funkcjonariusze zapukali do jej drzwi w godzinach porannych. W wyniku przeszukania jej domu zabezpieczono kilka peruk oraz około 50 par markowych butów. A także kilka zegarków i torebek, a także to, co prawdopodobnie było fałszywymi dokumentami, jak podaje serwis informacyjny LBC. Home Office aresztowało kobiety, które zdawały za innych test Life in The UK (fot: Getty Images) Peruki i fałszywe dokumenty - W Wielkiej Brytanii znajduje się 30 ośrodków testowych. W ciągu roku setki tysięcy osób przystępuje do testu Life in the UK. Większość z nich robi to legalnie - komentuje Chris Foster, szef wydziału Immigration Enforcement’s Criminal and Financial Investigation, jak cytujemy za LBC. - Ale są też ludzie, którzy będą próbowali oszukać system. Podejrzewamy, że ta osoba właśnie to zrobiła. Co najmniej 12 razy. To całkowicie podważa nasze przepisy imigracyjne i nasz system. Dlatego jesteśmy tu dzisiaj, żeby naprawdę uderzyć w takich ludzi - podsumowuje oficer Foster. Z kolei Home Office w oficjalnym komunikacie zaznaczyło, iż oszuści zdający test za innych mogą spowodować, że niektórym zostanie niesłusznie przyznane prawo pobytu w kraju. To może „potencjalnie narażać społeczeństwo brytyjskie na ryzyko”, jak czytamy. „To całkowicie podważa nasze przepisy imigracyjne i nasz system” Los chciał, że dosłownie kilkanaście dni wcześniej, pod koniec stycznia głośno było o innej, ale bardzo podobnej sprawie. Jak czytamy na łamach serwisu informacyjnego BBC w Enfield, w poniedziałek 27 stycznia 2025 roku dokonano aresztowania oszustki postępującej w analogiczny sposób. Jak donoszą brytyjskie media, 61-latka miała w ten sposób „pomóc” 14 osobom, zarówno kobietom, jak i... mężczyznom. Kobieta, która rzekomo zdawała testy Life in the UK za innych, w okresie od czerwca 2022 do sierpnia 2023 roku pozostaje w obecnie areszcie. Śledztwo w jej sprawie pozostaje w toku. Czym jest test Life in the UK? Jednym z elementów starania się o brytyjskie obywatelstwo jest zdanie testu Life in the UK. Stanowi on jeden z wymogów, które należy spełnić, starając się o pozwolenie na pobyt na czas nieokreślony w Wielkiej Brytanii lub obywatelstwo brytyjskie. Ma to na celu udowodnienie, że wnioskodawca ma wystarczającą wiedzę na temat życia w Wielkiej Brytanii. Zapisem prawnym, który go uzasadnia jest Nationality, Immigration and Asylum Act 2002. Life in the UK trwa 45 minut i składa się w sumie 24 pytań wielokrotnego wyboru. Obejmuje takie tematy jak brytyjskie wartości, historia, tradycje i życie codzienne. Dodajmy, iż test ten wielokrotnie był krytykowany za zawieranie błędów merytorycznych, oczekiwanie od kandydatów znajomości informacji, których nie można by oczekiwać od rodowitych obywateli. Aby go zdać, trzeba odpowiedzieć na 75 proc. pytań, czyli udzielić co najmniej 18 poprawnych odpowiedzi. Testami nie zarządza bezpośrednio UK Visas and Immigration, które w 2013 r. zastąpiło w tej roli brytyjską agencję graniczną. Ich przeprowadzaniem zajmuje się prywatna firma Learndirect. Excerpt: Jak podaje Home Office, oszustka została oskarżona o zapewnienie „nieuczciwej przewagi” w testach Life in the UK. ### Netflix drożeje w UK. Jakie darmowe alternatywy? Netflix podniósł ceny subskrypcji w Wielkiej Brytanii. Jest to kolejny kraj po USA, Kanadzie, Argentynie i Portugalii, gdzie Netflix zarządził podwyżkę. Jakie są darmowe alternatywy dla serwisu streamingowego? Ile teraz kosztuje Netflix? Podwyżki cen Netflixa - pierwsze w Wielkiej Brytanii od października 2023 roku - będą miały wpływ na wszystkie plany subskrypcji. Subskrypcja Standard bez reklam wzrasta o £2 z £10.99 do £12.99 miesięcznie. Subskrypcja Standard z reklamami wzrasta o £1 GBP £5,99 miesięcznie, podczas gdy najdroższa subskrypcja Premium również wzrasta o £1 do £18,99 miesięcznie. Wzrosną też opłaty za kolejnych użytkowników W przypadku subskrypcji Standard z reklamami opłata za dodanie dodatkowego członka wzrośnie z £3,99 do £4,99. Tymczasem w przypadku subskrypcji Standard bez reklam opłata za dodatkowego członka wzrośnie z £4,99 do £5,99. Netflix odzwierciedlił zmiany cen na swojej stronie internetowej, a nowe ceny dotyczą zarówno nowych, jak i obecnych klientów. Netflix coraz droższy / fot. Getty Images Darmowe alternatywy dla Netflixa? Dla wielu użytkowników Netflixa, którzy płacą za platformę z przyzwyczajenia i nie oglądają zbyt wiele filmów ani seriali, wzrost cen może być bodźcem do zrezygnowania z serwisu. Jeśli szukasz darmowych alternatyw dla Netflixa w Wielkiej Brytanii, warto rozważyć następujące platformy: Tubi: Darmowa platforma streamingowa, która niedawno zadebiutowała w Wielkiej Brytanii. Oferuje dostęp do ponad 20 tysięcy filmów i seriali od takich wytwórni jak Disney, Lionsgate, NBCUniversal czy Sony Pictures Entertainment. Użytkownicy mają dostęp do treści bez opłat, ale z przerwami na reklamy. BBC iPlayer: Bezpłatna usługa streamingowa od BBC, dostępna dla mieszkańców Wielkiej Brytanii. Oferuje szeroką gamę programów telewizyjnych, filmów, dokumentów i treści dla dzieci. Wymaga posiadania ważnej licencji telewizyjnej w UK. ITV Hub: Platforma streamingowa brytyjskiego nadawcy ITV, oferująca dostęp do programów telewizyjnych, seriali i filmów. Usługa jest darmowa, ale zawiera reklamy. All 4 (Channel 4): Darmowa usługa streamingowa od Channel 4, oferująca szeroki wybór programów, filmów i seriali. Dostępna dla mieszkańców Wielkiej Brytanii i finansowana z reklam. Excerpt: Netflix podnosi ceny. Kiedy przestać płacić za serwis streamingowy, którego baza filmów nie jest już tak atrakcyjna? ### Rasizm w brytyjskich szkołach Badania przeprowadzone w londyńskich szkołach wykazały, że coraz częściej dochodzi w nich do ataków. Rasizm w brytyjskich szkołach przejawia się głównie w wyzwiskach oraz prześladowaniu uczniów. Ataki rasistowskie w szkołach w Londynie stają się coraz bardziej powszechne. Dodatkowo dane wskazują na niepokojący wzrost liczby zawieszeń z powodu tego typu incydentów. W szczególności, dzieci w wieku szkolnym, szczególnie te z mniejszości etnicznych i migrantów, są narażone na agresję ze strony swoich rówieśników. Najczęstsze przejawy rasizmu w brytyjskich szkołach Rasizm w brytyjskich szkołach zaczyna się od słów lub drobnych incydentów. Jednak te mogą przeradzać się w długotrwałe prześladowania. Wówczas ofiary stają się celem systematycznych wyzwisk, zastraszania, a nawet przemocy fizycznej. Ataki te występują głównie w szkołach zróżnicowanych pod względem etnicznym. Tam napięcia związane z różnorodnością kulturową i rasową są wyraźnie odczuwalne. Młodsze dzieci są szczególnie narażone na wykluczenie i stygmatyzację. Dlatego takie doświadczenia mogą prowadzić do problemów emocjonalnych i edukacyjnych, z których nie zawsze można się wycofać. Często to właśnie uczniowie pochodzący z rodzin migranckich doświadczają takich trudności. Stając się celem dla tych, którzy postrzegają ich jako "obcych" lub "innych". Starczy brzmiące “obco” imię lub nazwisko. Ataki te nie tylko osłabiają poczucie bezpieczeństwa, ale także mają długofalowy wpływ na rozwój społeczny i psychiczny dzieci, stawiając wyzwania zarówno przed nauczycielami, jak i rodzicami w zakresie prewencji i wsparcia ofiar. Ile jest przypadków rasizmu w brytyjskich szkołach - dane Zgodnie z raportem Ministerstwa Edukacji w Wielkiej Brytanii, liczba incydentów rasistowskich w szkołach londyńskich wzrosła o 20% w ciągu ostatnich kilku lat. W 2023 roku odnotowano ponad 1 000 przypadków rasistowskich ataków tylko w Londynie. 80% miało miejsce w szkołach zróżnicowanych etnicznie. Najwięcej incydentów występuje w dzielnicach takich jak Tower Hamlets, Brent, Lewisham czy Hackney, gdzie mieszka duża liczba dzieci z rodzin migranckich. fot. gettyimages.com Badania wskazują, że w tych rejonach, gdzie skupiają się mniejszości etniczne, napięcia rasowe są bardziej wyraźne. Przekłada się to na częstsze występowanie ataków i prześladowań. W szczególności dotyczy to szkół publicznych, które przyjmują uczniów z różnych środowisk społecznych i etnicznych. W tych placówkach częściej zdarzają się tego rodzaju incydenty. Dlatego placówki te borykają się z rosnącą liczbą zgłoszeń dotyczących rasistowskich uwag, wyzwisk czy aktów przemocy. Chociaż władze podejmują działania edukacyjne w celu zwalczania przejawów agresji, raporty wskazują, że problem rasizmu nadal pozostaje poważnym wyzwaniem. Dzieje się tak szczególnie w szkołach w najbardziej zróżnicowanych dzielnicach Londynu. Czy ataki w szkołach dotykają także polskie dzieci? Polskie dzieci w brytyjskich szkołach również mogą doświadczać przejawów rasizmu. Choć Polacy stanowią jedną z większych grup migrantów w Wielkiej Brytanii, szczególnie w Londynie, to nie są wolni od uprzedzeń. Incydenty rasistowskie wobec dzieci polskiego pochodzenia obejmują wyzwiska, przezwiska, a także wykluczanie z grup społecznych. Często pojawiają się stereotypy dotyczące ich statusu imigranta, co może prowadzić do poczucia izolacji. W szkołach zróżnicowanych etnicznie polscy uczniowie mogą być narażeni na negatywne postawy, zwłaszcza w przypadku braku zrozumienia kulturowego lub niewłaściwej integracji. Choć nie jest to problem na szeroką skalę, takie przypadki zdarzają się. Mogą mieć one negatywny wpływ na samopoczucie dzieci oraz ich rozwój społeczny. Excerpt: Badania przeprowadzone w londyńskich szkołach wykazały, że coraz częściej dochodzi w nich do ataków. Rasizm w brytyjskich szkołach przejawia się głównie w wyzwiskach oraz prześladowaniu uczniów. ### Tragiczna śmierć Polaka - nasz rodak spłonął w samochodzie Tragiczny wypadek w holenderskim Haaksbergen. 26-letni mężczyzna z Polski zginął w wypadku samochodowym. Nasz rodak, prowadząc samochód, uderzył w słup, a następnie jego pojazd stanął w płomieniach. Co wiemy o tych wydarzeniach? Do tych dramatycznych zdarzeń doszło na ulicy Oude Buurserdijk w Haaksbergen, holenderskim mieście zlokalizowanym w prowincji Overijssel. Miały one miejsce około godziny 03:30 w miniony wtorek, 4 lutego 2025 roku. Tragiczna śmierć Polaka w Haaksbergen Nasz rodak jechał samochodem drogą N18. Jak podają holenderskie media, auto poruszało się w kierunku Buurse, jadąc wąską drogą Oude Buurserdijk. Na łagodnym zakręcie na skrzyżowaniu z Meddelerweg, pojazd uderzył w słup drogowy. Następnie, nadal poruszając się z relatywnie dużą prędkością, miał wylądować na poboczu. Później tylko otarł się o drzewo rosnące przy drodze. Potem przejechał jeszcze kilkanaście metrów i uderzył w kolejne drzewo. Vannacht rond 03:30 uur vond er een eenzijdig ongeval plaats aan de Oude Buurserdijk in #Haaksbergen. De inzittende van de auto is overleden. We doen onderzoek naar de identiteit van het slachtoffer en de oorzaak van het ongeval. ^ER — Politie Overijssel (@POL_Overijssel) February 4, 2025 Lokalne służby w tej sprawie najpierw otrzymały zawiadomienie dotyczące pożaru, który wybuchł przy drodze. Jak się okazało, na miejscu w płomieniach stanął samochód francuskiej marki Peugeot. Kiedy udało się ugasić ogień, strażacy w środku znaleźli zwęglone szczątki człowieka. Okazało się, że ofiarą w tym wypadku był nasz rodak, 26-letni Polak, jak wynika z relacji portalu informacyjnego ad.nl. Co wydarzyło się w Haaksbergen Warto w tym miejscu również dodać, iż samochód mógł jechać z dużą prędkością. Silnik pojazdu został znaleziony kilkadziesiąt metrów od wraku samochodu. Co było przyczyną wypadku? Według holenderskich mediów kierowca z jakiegoś powodu stracił kontrolę nad pojazdem. Jakiego konkretnie? Tego nie wiemy... W podsumowaniu musimy napisać, iż nic więcej o tej sprawie nie wiadomo. Holenderska policja nie podała żadnych informacji na temat danych personalnych zmarłego imigranta pochodzącego z naszej ojczyzny. To wszystko, co wiemy o tragicznej śmierci Polaka w Haaksbergen. Excerpt: Nasz rodak, prowadząc samochodów, uderzył w słup, a następnie jego pojazd stanął w płomieniach. Co wiemy o tych wydarzeniach? ### Masowe aresztowania nielegalnych pracowników w UK Brytyjski rząd poinformował, że od początku tego roku dokonano setek aresztowań nielegalnych pracowników w ramach ogólnokrajowej akcji. W ramach akcji rozpoczętej w 2025 roku służby przeprowadziły naloty na 828 lokali. W tym na salony kosmetyczne, myjnie samochodowe i restauracje. Dokonano 609 aresztowań nielegalnych pracowników. Jest to wzrost w porównaniu ze styczniem 2024 roku. Aresztowania nielegalnych pracowników W poniedziałek ponownie przedmiotem debaty w brytyjskim parlamencie będzie projekt ustawy imigracyjnej. Minister spraw wewnętrznych w Gabinecie Cieni, Chris Philp nazwał go „słabą ustawą, która nie zatrzyma łodzi”. Urzędnicy z kolei twierdzą, że wielu nielegalnych imigrantów daje się zwieść fałszywym obietnicom dotyczącym możliwości życia i pracy w Wielkiej Brytanii. Przez to „ryzykują życie przekraczając kanał La Manche”. Home Office poinformowało, że aresztowania nielegalnych pracowników w ubiegłym miesiącu miały miejsce głównie w restauracjach, barach i kawiarniach. Dochodziło do nich również w sklepach z e-papierosami w hrabstwie Cheshire i w hurtowni spożywczej w południowym Londynie. Służby ustaliły, że aresztowani imigranci dotarli do Wielkiej Brytanii różnymi drogami, w tym przez kanał La Manche. Większość jednak miała przekroczoną ważność legalnie przyznawanych wiz. Aresztowania nielegalnych imigrantów / fot. Getty Images Egzekwowanie przepisów imigracyjnych Yvette Cooper, minister spraw wewnętrznych, powiedziała, że rząd zwiększa egzekwowanie przepisów imigracyjnych do „rekordowych poziomów”. - Przez długi czas pracodawcy mogli przyjmować i wykorzystywać nielegalnych imigrantów, a zbyt wiele osób mogło przyjechać i pracować nielegalnie w Wielkiej Brytanii. Bez żadnych działań egzekucyjnych – powiedziała. - To nie tylko stwarza niebezpieczną zachętę dla ludzi, aby ryzykowali życie przepływając kanał La Manche małymi łodziami. Ale także prowadzi do nadużyć wobec bezbronnych osób, systemu imigracyjnego i naszej gospodarki – dodała. Od początku rządów Partii Pracy, czyli od lipca 2024 do 31 stycznia 2025 dokonano 3930 aresztowań nielegalnych pracowników w trakcie 5424 wizyt funkcjonariuszy służb imigracyjnych. Łącznie wystawiono 1090 mandatów cywilnych. A pracodawcy musieli zapłacić grzywnę w wysokości do 60 000 funtów za pracownika, jeśli uznano ich za winnych. Ponadto w tym samym okresie – jak podało Home Office – dokonano także czterech „największych lotów powrotnych w historii Wielkiej Brytanii”. Deportowano wtedy ponad 800 osób. Słaby bilans Lider partii Reform UK, Nigel Farage powiedział, że nowe dane opublikowane przez rząd są słabe w porównaniu z ilością nielegalnych imigrantów, którzy przybyli do kraju. W ciągu 31 dni stycznia aż 1098 osób przybyło nielegalne do Wielkiej Brytanii na małych łodziach. Z kolei w grudniu rząd uruchomił kampanię w mediach społecznościowych w Wietnamie, a w styczniu w Albanii, w której zniechęcał ludzi do podróży do UK. Home Office przedstawiło w kampanii historie nielegalnych imigrantów, którzy przybyli do Wielkiej Brytanii „tylko po to, aby wpaść w długi, stać się ofiarami wyzysku i żyć nie tak, jak im obiecano”. Excerpt: Brytyjski rząd przeprowadza masowe aresztowania nielegalnych pracowników w ramach ogólnokrajowej akcji. ### Obowiązek usuwania pleśni w mieszkaniach socjalnych W tym roku wchodzi w życie prawo, zgodnie z którym właściciele mieszkań socjalnych będą musieli usuwać w nich pleśń, aby nie narażać zdrowia najemców. Rząd poinformował, że właściciele mieszkań socjalnych w Anglii będą zmuszeni do zbadania i usunięcia z nich wilgoci i pleśni. Będzie musiało to nastąpić w ściśle określonych ramach czasowych od października. Pleśń w mieszkaniach socjalnych Po tym, jak w 2020 roku 2-letni Awaab Ishak zmarł z powodu mieszkania w zapleśniałym domu w Rochdale, rząd zobowiązał się do poprawy warunków w mieszkaniach socjalnych. Wdrażanie zmian – znanych jako prawo Awaaba – będzie jednak etapowe. Będzie wiązało się z pewnymi ramami czasowymi. Zmiany dotyczące problemów konstrukcyjnych i elektrycznych nie zostaną wprowadzone wcześniej niż w roku 2026. Organizacja Shelter, zajmująca się mieszkalnictwem, stwierdziła, że opóźnienia te „stanowią realne ryzyko dla zdrowia oraz bezpieczeństwa lokatorów i narażają ich życie”. Mieszkania socjalne na Wyspach / fot. Getty Images Nowe prawo od października Od października właściciele mieszkań socjalnych będą musieli naprawić wszystkie zagrożenia w ciągu 24 godzin. Zazwyczaj właścicielami tymi są władze lokalne lub stowarzyszenia mieszkaniowe. Ramy czasowe do badania innych zagrożeń określi rząd w późniejszym terminie. Jednak poprzednie propozycje konserwatystów sugerowały, że właściciele mieszkań socjalnych powinni zbadać i przedstawić harmonogram naprawy w ciągu 14 dni od momentu, w którym dowiedzieli się o problemie. Zgodnie z tymi propozycjami też, w przypadku zaistnienia znacznego ryzyka dla zdrowia lub bezpieczeństwa, prace naprawcze będą musiały rozpocząć się w ciągu 7 dni. Właściciele nieruchomości, którzy nie zastosują się do przepisów, staną przed sądem i będą musieli zapłacić odszkodowanie. Wicepremier Angela Rayner w pisemnym oświadczeniu ministerialnym poinformowała, że podejście etapowe pozwoliło na wcześniejsze wprowadzenie zabezpieczeń przed wilgocią i pleśnią. A także umożliwiło początkowy okres testowania w celu zapewnienia skutecznego wdrożenia zmian. Obowiązki landlordów Rząd podkreślił, że „w żaden sposób nie oznacza to, iż właściciele nieruchomości mają jakiekolwiek pole manewru. Jeśli chodzi o wypełnianie swoich obecnych obowiązków w zakresie przeciwdziałania zagrożeniom dla zdrowia i bezpieczeństwa w ich domach”. Już teraz mają oni obowiązek utrzymywania swoich domów w stanie nadającym się do zamieszkania przez ludzi i wolnym od zagrożeń. Rząd planuje również rozszerzyć prawo Awaaba na sektor wynajmu prywatnego w ustawie o prawach najemców, która obecnie przechodzi przez parlament. Problemy z wilgocią są bardziej powszechne w domach wynajmowanych prywatnie. A w 2023 roku dotyczyło to 9 proc. domów. W porównaniu do 7 proc. mieszkań socjalnych, zgodnie z English Housing Survey. Excerpt: Właściciele mieszkań socjalnych będą musieli usuwać w nich pleśń zgodnie z nowym prawem, które wchodzi w życie od października. ### Firmy migrują do Polski Choć zazwyczaj mówi się o wyjazdach Polaków do pracy za granicą, ostatnia ankieta wskazuje na ciekawy trend w biznesie. Niemieckie firmy migrują do Polski. W niemieckim biznesie wyraźnie rysuje się trend relokacji produkcji do Europy Środkowo-Wschodniej. Potwierdzają to badania przeprowadzone przez KPMG i Komisję Wschodnią Niemieckiej Gospodarki. Aż 22% ankietowanych firm planuje przeniesienie części swoich operacji do tego regionu, a 42% zamierza zainwestować tam już w najbliższym roku. Co więcej, 56% firm rozważa ekspansję w tym kierunku w perspektywie pięciu lat, dostrzegając rosnącą rolę tej części Europy w globalnym łańcuchu dostaw. Polska, jako największa gospodarka regionu, pozostaje głównym kierunkiem inwestycji (51% wskazań), tuż przed Rumunią (43%) i Ukrainą (41%). Pokazuje to, że firmy niemieckie poszukują nowych strategicznych lokalizacji nie tylko pod względem efektywności kosztowej. Równie ważna jest stabilność i dostęp do wykwalifikowanych pracowników. Czy oznacza, że niemieckie firmy migrują do Polski? Czy Europa Środkowo-Wschodnia stanie się nowym centrum przemysłowym, zdolnym do konkurowania z największymi gospodarkami świata? Dlaczego niemieckie firmy migrują do Polski? Niemieckie firmy coraz częściej przenoszą produkcję do Polski. Kierują się zarówno czynnikami ekonomicznymi, jak i strategicznymi. Wysokie koszty pracy, rosnące obciążenia regulacyjne oraz problemy z dostępnością siły roboczej w Niemczech sprawiają, że przedsiębiorstwa szukają bardziej konkurencyjnych lokalizacji. Dlatego Polska – dzięki stosunkowo niższym kosztom operacyjnym, dostępności wykwalifikowanych pracowników oraz bliskości geograficznej – staje się naturalnym wyborem. Inwestycje Niemieckich firm w Polsce to coraz wyraźniejszy trend, fot. gettyimages.com Niemieckie firmy migrują do Polski. Inwestycje Volkswagena we Wrześni i Poznaniu, Zalando w Głuchowie czy rozbudowa zakładów BASF i Siemens Mobility to tylko kilka przykładów trendu. Dodatkowo, rozwój infrastruktury i specjalnych stref ekonomicznych (np. Dolny Śląsk czy Górny Śląsk) przyciąga niemieckie firmy. W związku z tym Polska oferuje firmom ulgi podatkowe. Tak samo ważne jest dobrze rozwinięte zaplecze logistyczne. Dlatego, według badania KPMG i Komisji Wschodniej Niemieckiej Gospodarki, aż 51% niemieckich firm planujących ekspansję w Europie Środkowo-Wschodniej. Wiele z nich wskazuje Polskę jako główny kierunek inwestycji. Podkreśla to rosnącą rolę kraju jako kluczowego partnera przemysłowego Niemiec. Czy w obliczu tych zmian Polska stanie się nowym centrum produkcyjnym Europy, przyciągającym kolejne globalne koncerny? Co oznacza ten trend? Trend, w którym niemieckie firmy migrują do Polski, może oznaczać trwałe przesunięcie środka ciężkości europejskiego przemysłu na wschód. Jest to spora szansa. Nowe inwestycje oznaczają wzrost gospodarczy, transfer technologii, rozwój rynku pracy i umocnienie pozycji Polski jako kluczowego partnera Niemiec. Z drugiej jednak, większa obecność zagranicznego kapitału niesie ryzyko uzależnienia gospodarki od decyzji niemieckich koncernów. W dłuższej perspektywie niemieckie firmy inwestujące w Polsce mogą przyczynić się do wzrostu innowacyjności i budowy silniejszego sektora przemysłowego. Ciekawe czy Polska będzie w stanie utrzymać ich zainteresowanie w obliczu rosnącej konkurencji innych krajów regionu? Excerpt: Choć zazwyczaj mówi się o wyjazdach Polaków do pracy za granicą, ostatnia ankieta wskazuje na ciekawy trend w biznesie. Niemieckie firmy migrują do Polski. ### Walentynki na domowo: 6 filmów, które rozgrzeją wasze serca artykuł sponsoruje telewizja internetowa Weeb.TV Nie każdy ma ochotę (lub budżet) na walentynkową kolację w ekskluzywnej restauracji czy romantyczny weekend za miastem. Na szczęście istnieje plan, który nie wymaga żadnych rezerwacji ani bankowych debetów – wieczór filmowy w domowym zaciszu! Wieczór z filmami na Walentynki to idealna alternatywa! Dobre kino romantyczne potrafi wprowadzić w odpowiedni nastrój, dodać wzruszeń, a czasem nawet przemyć trochę łez. Przedstawiamy 6 filmów polecanych przez redakcję "Polish Express" oraz telewizję internetową "Weeb.tv" , które idealnie sprawdzą się podczas wieczoru we dwoje. 1. Bezsenność w Seattle (1993) – Miłość na odległość Czy można zakochać się w kimś, kogo się nigdy nie widziało? W tej romantycznej komedii, Meg Ryan i Tom Hanks odpowiadają na to pytanie, tworząc duet, który zapisał się w historii kina. Historia Annie i Sama, rozdzielonych setkami kilometrów, porusza serca i daje nadzieję, że przeznaczenie istnieje. Ciekawostka: W jednej ze scen filmu na witrynie sklepowej widać pudełko czekoladek z sylwetkami głównych bohaterów – Meg Ryan i Toma Hanksa. To prawdziwy smaczek dla fanów. Pro-tip: Zaserwujcie do tego filmu polski sernik (a jeśli nie macie go na emigracji to sernik baskijski) – tak samo delikatny i słodki jak miłosna historia Sama i Annie. 2. Mamma Mia! (2008) – Miłość z nutą Abby W greckim słońcu wszystko smakuje lepiej, zwłaszcza gdy na ścieżce dźwiękowej wybrzmiewają hity Abby! Meryl Streep, Amanda Seyfried i plejada gwiazd zabierają nas na wypełnioną muzyką podróż, która przypomni Wam najradośniejsze chwile. Anegdota: Pierce Brosnan, odtwórca jednej z głównych ról, tak bardzo stremował się śpiewaniem na planie, że na każdą scenę muzyczną potrzebował dodatkowej lampki wina. Jego nieco ochrypły głos dodał jednak filmowi uroku. Pro-tip: Aby podkręcić klimat, przygotujcie greckie przekąski – oliwki, ser feta i domowe tzatziki. 3. Czas na miłość (2013) – Miłość i podróże w czasie Wyobraźcie sobie, że możecie cofnąć czas i przeżyć najpiękniejsze chwile jeszcze raz. Tim (Domhnall Gleeson) otrzymuje od ojca niezwykły dar – zdolność podróży w czasie. Choć mogłoby się wydawać, że to sci-fi, film Richarda Curtisa jest przede wszystkim opowieścią o docenianiu każdej chwili. Fun fact: Sceny z Billem Nighy, grającym ojca Tima, są tak pełne ciepła i humoru, że część z nich była improwizowana. Pro-tip: Włączcie ciche oświetlenie i zaserwujcie deser z gorącą czekoladą – będziecie mogli delektować się romantycznym nastrojem. 4. Narodziny gwiazdy (2018) – Miłość na scenie Bradley Cooper i Lady Gaga zachwycają w historii o miłości, sukcesie i cenie, jaką się za to wszystko płaci. "Narodziny gwiazdy" to emocjonalny rollercoaster, który poruszy nawet najtwardsze serca. Piosenka "Shallow" do dziś wywołuje ciarki. Anegdota: Bradley Cooper spędził miesiące ucząc się grać na gitarze i śpiewać, aby jak najwiarygodniej wcielić się w postać Jacksona Maine’a. Jego wysiłek się opłacił – scena koncertowa wygląda niezwykle realistycznie. Pro-tip: Zaserwujcie kieliszek czerwonego wina i talerz serów – w sam raz na melancholijny wieczór. https://www.youtube.com/watch?v=nSbzyEJ8X9E 5. Jeden dzień (2011) – Czy wystarczy jeden dzień? Nie każda historia miłosna ma szczęśliwe zakończenie, ale to nie znaczy, że jest mniej piękna. Film "Jeden dzień" opowiada o Emmy i Dexterze, którzy przez dwadzieścia lat spotykają się co roku tego samego dnia. To opowieść o miłości, która dojrzewa w swoim tempie. Ciekawostka: Podczas zdjęć w Edynburgu Anne Hathaway nauczyła się brytyjskiego akcentu w rekordowym czasie – reżyserka Lone Scherfig była pod ogromnym wrażeniem jej zaangażowania. Pro-tip: Wybierzcie danie w brytyjskim stylu – np. pudding czekoladowy lub klasyczne fish and chips, z tym nie będzie problemu mieszkając w Wielkiej Brytanii. 6. Pretty Woman (1990) – Klasyk klasyków Znamy w redakcji pewną osobę, dla której nie ma Walentynek bez "Pretty Woman". Historia prostytutki Vivian (Julia Roberts) i bogatego biznesmena Edwarda (Richard Gere) to romantyczna bajka, która nigdy się nie nudzi. Kultowe sceny, jak ta z Vivian w czerwonej sukni czy Edwardem wspinającym się po ogrodzeniu z bukietem róż, to czysta magia. Fun fact: Julia Roberts była jedną z ostatnich aktorek, którym zaproponowano rolę Vivian – wcześniej odrzuciły ją m.in. Sandra Bullock i Michelle Pfeiffer. Trudno wyobrazić sobie kogoś innego w tej roli, prawda? Pro-tip: Do tego filmu najlepiej pasuje kieliszek szampana i truskawki – w końcu to scena z "Pretty Woman" wprowadziła ten duet na salony. Walentynki to czas celebrowania miłości, niezależnie od tego, czy robicie to w drogiej restauracji, czy na kanapie w piżamach. Pamiętajcie – kluczem do idealnego wieczoru jest wasze towarzystwo i odrobina magii kina. Przygotujcie ulubione przekąski, zgaście światła i pozwólcie, by te historie o miłości rozgrzały wasze serca. Platforma WEEB TV umożliwia nie tylko oglądanie mnóstwa kanałów bez ponoszenia kosztów abonamentowych, ale także na stworzenie swojego własnego kanału multimedialnego! Dzięki temu WEEB TV to miejsce, gdzie znajdziesz polską telewizję przez internet. Ważne transmisje na żywo czy popularne kanały telewizyjne prowadzone przez użytkowników z całego świata! Excerpt: Szukasz pomysłu na Walentynki w domu? Poznaj 6 wyjątkowych filmów romantycznych, które stworzą idealny klimat na wieczór we dwoje. Sprawdź nasze propozycje! ### Łączenie rodzin w UK a rodzeństwo. Czy brat lub siostra mogą starać się o status zasiedlenia? Wielu Polaków mieszkających na Wyspach tęskni za swoją rodziną. O ile jednak mogą sprowadzić do UK dzieci, rodziców i małżonków, to sytuacja komplikuje się już z rodzeństwem. Są jednak sytuacje, w których sprowadzenie do Wielkiej Brytanii brata lub siostry w ramach łączenia rodzin jest możliwe. Jeśli posiadamy status zasiedlenia, możemy w ramach tzw. łączenia rodzin, zapewnić legalny pobyt niektórym naszym krewnym w UK. Mogą oni w ramach programu EU Settlement Scheme mogą aplikować o odpowiedni status. Jak jednak sytuacja wygląda z rodzeństwem? Postanowiliśmy to pokazać na konkretnym przykładzie naszych rodaków. Łączenie rodzin w UK, a brat lub siostra Wielu Polaków mieszkających w UK, chciałoby ściągnąć do siebie dorosłego siostrę lub brata, tak aby mogli oni legalnie pracować. Często bywa, że brat i siostra pracowali kiedyś na Wyspach, ale nie wyrobili sobie settled status. Posiadają oni NIN i konto w banku, ale legalnie do pracy przyjechać nie mogą. Oficjalnie wiadomo, że program łączenie rodzin, nie obejmuje rodzeństwa, więc brat lub siostra nie mogą w nim aplikować. Wyjątkiem jest jednakże sytuacja, w której nasz brat lub siostra „jest od nas zależny/-a”, ze względu na swój wiek, niepełnosprawność lub chorobę. Wtedy mogą oni aplikować o wizę, jeśli my posiadamy settled status lub pre-settled status i przyjechaliśmy do UK przed 31 grudnia 2020 roku. Trudno uzyskać pozwolenie dla brata lub siostry Sytuacja w której nasz dorosły brat i siostra mogą do nas dołączyć w UK w ramach łączenia rodzin, obejmuje tylko przypadki gdy są oni niezdolni do samodzielnego życia. Oznacza to, że wymagają pomocy w codziennych czynnościach. Aby aplikować, muszą udowodnić, że nie są w stanie samodzielnie funkcjonować, że nie mogą zapewnić sobie w Polsce opieki. Jednocześnie rodzeństwo mieszkające w UK, musi wykazać, że posiada fundusze na utrzymanie siostry lub brata. Sprawy tego typu są skomplikowane. Citizens Advice doradza, aby przed złożeniem aplikacji poradzić się prawnika. Jacy krewni mogą aplikować o stały pobyt w UK w ramach programu łączenia rodzin? O stały pobyt w Wielkiej Brytanii mogą bez większych problemów aplikować nasze dzieci, mężowie, żony, partnerzy życiowi, a także babcie i dziadkowie. Warto także zaznaczyć, że nasi krewni niezależnie od tego, czy mogą aplikować o stały pobyt w UK w ramach programu łączenia rodzin czy nie, mogą przyjechać do nas w gościnę na okres do 6 miesięcy bez jakichkolwiek problemów. Jednak nie mogą wówczas podjąć pracy lub nauki. Excerpt: Czy rodzeństwo jest objęte programem łączenia rodzin? Jakie są wyjątki i kto może aplikować o stały pobyt w UK spośród krewnych? ### Paderewski – wielki Polak i artysta. Czy pasuje do współczesnego świata? Agnieszka Pluta, która jest doktorem i wykładowcą klasy fortepianu w Cardiff University School of Music, występującą pianistką i aktywnie propaguje twórczość Paderewskiego na Wyspach, postanowiła opowiedzieć nam o arkanach swojej pracy i działalności muzycznej. Co urzekło Panią w twórczości Paderewskiego? Dlaczego akurat ten pianista i kompozytor wywarł na Pani tak duże wrażenie, że to jemu poświęciła Pani swój rozwój naukowy? Sylwetkę Paderewskiego zaczęłam dokładniej zgłębiać przy okazji konkursów wiedzy o jego twórczości oraz konkursów pianistycznych, w których uczestniczyłam jako nastolatka, ucząc się wtedy jeszcze w Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej I i II Stopnia (dawniejszym Liceum Muzycznym) w Katowicach. Zastanawiało mnie wtedy jak to się stało, że człowiek, który nie posiadał żadnego finansowego zaplecza i wielokrotnie był przekreślany za swoje ambicje i „wygórowane” marzenia osiągnął taki sukces na skalę światową jakiego, odważę się powiedzieć, do dziś nie osiągnął żaden inny polski artysta na taką miarę. Niech dowodem na tę moją odważną tezę będzie chociażby fakt, że Paderewski pozostaje do dziś liderem w Księdze Rekordów Guinness’a, któremu płacono najwięcej za jedną zagraną nutę. Ktoś kiedyś to wyliczył i nawet po dewaluacji dolara nikomu tego sukcesu finansowego nie udało się jeszcze powtórzyć. Najbardziej ujęła mnie jednak otwartość i poczucie realizmu, jaki Paderewski przedstawił w swoich „Pamiętnikach”, podyktowanych i spisanych przez Mary Lawton w 1939 roku. Myślę, że jest to wciągająca lektura dla wszystkich-nie tylko melomanów-w której możemy prześledzić trudną drogę życia i w wielu wątpliwościach oraz własnych doświadczeniach życiowych odnaleźć po prostu siebie. XIX-wieczny krytyk muzyczny John Alexander Fuller Maitland powiedział o Paderewskim, gdy ten w 1890 roku wyruszył w tournée po Wielkiej Brytanii, że "jednoczy w sobie wszystkie najlepsze cechy wszystkich największych pianistów wszech czasów". Zgadza się Pani z tą opinią? Paderewski, zarówno za jego czasów, jak i współcześnie, trochę podzielił krytyków. Był artystą łączącym pianistykę tzw. ”starej szkoły”, reprezentującej cięższe brzmienie oraz większą swobodę w interpretacji zapisu nutowego z nową interpretacją dzieł. Zdarzało mu się improwizować na początku koncertu, co w tamtych czasach było jeszcze u pianistów powszechną praktyką. Natomiast sam odważnie wkroczył w „nową szkołę” wykonawstwa, zwłaszcza pod względem otwartości i eksperymentowania w nagrywaniu dźwięku na kilku nośnikach. Nagrania Paderewskiego zostały utrwalone na rolkach pianolowych, nagraniach elektrycznych, akustycznych, a także radiowych i filmowych. To prawdziwa paleta dźwięków. Proszę sobie wyobrazić, że jego „rekord” w ilości różnych nagrań tego samego utworu to słynna „Sonata Księżycowa” Beethovena, którą Paderewski oficjalnie nagrał w różnych momentach życia aż…6 razy! Paderewski był w dużej mierze perfekcjonistą, co być może właśnie miał na myśli Fuller Maitland, że jako pianista i kompozytor potrafił dać słuchaczom coś, co pozostawało na długo w pamięci, a więc emocjonalny przekaz, pasję i solidne wykonanie. Jest Pani zarówno teoretykiem (prace naukowe) i praktykiem (aktywną pianistką). Jak Pani godzi te dwa nieco odmienne podejścia do muzyki? Czy stanowią one dla Pani wzajemne uzupełnienie? Gdy byłam jeszcze studentką uczelni Royal College of Music w Londynie, imponowali mi profesorowie, którzy oprócz bycia specjalistami w praktyce wykonawczej, dysponowali ogromną wiedzą muzykologiczną, mówili biegle co najmniej jeszcze jednym językiem obcym, a przy tym miałam wrażenie, że zachowali swoją radość z codzienności i byli w stanie porozmawiać o wszystkim, nawet o przyrządzaniu spaghetti w domu. Zaczęłam rozumieć, że podejście teoretyczne wcale nie wyklucza tego praktycznego, jeśli zachowamy odpowiednie proporcje. Wiadomo, że jeśli zarzuciło by się całkiem ćwiczenie na instrumencie, to potem do poprzedniej biegłości wrócić jest bardzo ciężko. Dla mnie kluczem do łączenia teorii z praktyką jest PASJA i staram się o tę świeżość i takie podejście dbać. Chętnie rozmawiam z osobami, które na co dzień mają zupełnie inne zawody i niekoniecznie w jakikolwiek sposób są związane z muzyką klasyczną. Ich spojrzenie na muzykę może być odmienne od mojego, ale to też kształci, bo uczę się wtedy zwracać uwagę na inne aspekty w muzyce (i to różnej), o których sama niekoniecznie bym w pierwszej chwili pomyślała. Jest Pani laureatką wielu konkursów pianistycznych. Jak czuje się Pani na scenie? Co pianiście dają występy przed większą publicznością, w sensie rozwoju i wrażliwości? Do dziś mam niezły dreszczyk emocji i ciarki w palcach, gdy wiem, że na scenie pojawi się ktoś, kto jest moim autorytetem, ekspertem w tej samej dziedzinie. Wtedy mam wrażenie, że nie mogę kogoś zawieźć i chcę zaprezentować odpowiedni poziom. Ale, jak to mówił jeden z moich profesorów, jeśli będąc na scenie zacznę myśleć, kto tam siedzi i co o mnie myśli, to rosnąca trema oraz poczucie niezadowolenia z siebie odbiorą mi cały sens tego, po co tam jestem. Może zabrzmi to trochę egoistycznie, ale staram się najpierw o to, abym to ja dobrze się czuła grając i z takim nastawieniem przekazuję muzykę. Osoba będąca na scenie, czy to aktor, czy muzyk, nie jest w stanie do końca mieć pewność, co myśli o nim publiczność i jak odczuwa jego przekaz. Zwykle dowiaduje się o tym dopiero po prezentacji scenicznej. Jeśli jednak włoży w to swoje emocje, tak jak to on sam odbiera niuanse dźwięku, głosu, mowy i wyobraźni, to wtedy publiczność też odczuje ten emocjonalny przekaz. W moim przekonaniu występ na scenie nie będzie dla artysty pozbawiony tremy, chłodnej kalkulacji i jakiegoś stopnia ostrożności. Inaczej można się samemu pogubić… Natomiast wychodząc na scenę staram się też myśleć o publiczności w taki sposób, że jest zaciekawiona, zaintrygowana danym kompozytorem czy utworem, chciałaby doświadczyć czegoś, czego nie da się dotknąć, ani zobaczyć, a więc odczucia tych emocji poprzez sferę dźwięku. To jest dla mnie najlepszym doświadczeniem w muzyce – możemy ją przekazywać innym. Promuje Pani polską muzykę w Wielkiej Brytanii nie tylko przez pryzmat Paderewskiego, ale także przez interpretację muzyki Chopina. Z jakimi reakcjami spotyka się Pani ze strony Brytyjczyków na twórczość polskich pianistów i kompozytorów? O ile Chopina możemy powiedzieć, że w świecie znają i kochają chyba prawie wszyscy, o tyle z innymi kompozytorami polskimi jest różnie. Jedne nazwiska są znane bardziej, inne mniej. Oczywiście, Brytyjczykom nieobcy jest Szymanowski, Lutosławski, Panufnik czy Kilar. Myślę jednak, że wiele nazwisk, chociażby Michałowski czy Różycki, nie jest kojarzone przez wszystkich, może bardziej przez środowisko pianistyczne i muzykologiczne. Ignacy Paderewski / fot. Getty Images Grając tak wiele razy w Wielkiej Brytanii zauważyłam, jak ważna jest promocja kompozytora, utworu, muzyki, której słuchamy i którą wykonujemy. Przykładem niech będzie jeden z koncertów w mojej byłej uczelni Royal College of Music, gdy studenci klasy fortepianu wspólnie z profesorami przez dwa dni grali recitale, od rana do wieczora, wykonując tylko muzykę polską w nawiązaniu do tematu koncertu: „Różne oblicza muzyki polskiej”. Były to utwory solowe, utwory na dwa fortepiany i na cztery ręce. Koncert był transmitowany online „na żywo”. To był kapitalny pomysł i wszyscy mieliśmy z tego wiele radości. Natomiast doświadczyłam, też jeszcze wtedy jako studentka, momentu, w którym powiedzenie, że „cudze chwalimy, a swojego nie znamy” może zawierać ziarnko prawdy. Gdy przygotowywałam się do pracy magisterskiej o Paderewskim, zapytana w windzie przez dwie koleżanki z Azji, na jaki temat piszę, ku mojemu zaskoczeniu, doskonale kojarzyły nazwisko „Paderewski”, potrafiły wymienić jego najbardziej znane utwory oraz wiedziały, jakie orkiestry wykonywały te kompozycje podczas serii koncertów BBC Proms. Dla mnie był to absolutny szok! Dodam, że koleżanki nie były pianistkami. Wykłada Pani na Cardiff University School of Music. Jak czuje się Pani w roli pedagoga? Gdy zaczynałam moją przygodę pedagogiczną, najpierw jako wykładowca na Uniwersytecie w Birmingham, to zastanawiałam się, czy będę potrafiła być takim pedagogiem, jakich miałam szczęście mieć profesorów. Dosyć sprawnie jednak potrafiłam odnaleźć się w tej roli. Ponoć dużo elementów, jeśli chodzi o przekazywanie wiedzy, robię bardzo podobnie, tak jak mnie tę wiedzę przekazywano. Na tutejszej uczelni natrafiam na sporą różnorodność. Studenci reprezentują różne kraje, kultury, mają swoje oczekiwania. Nie da się dwóch różnych osób uczyć tak samo i wymaga to weryfikacji swojego podejścia do studenta oraz jego programu. Z perspektywy czasu cieszę się, że jestem też pedagogiem, ponieważ bardziej doceniam, ile się sama nauczyłam i że mam co przekazać moim studentom, aby oni też mogli się rozwijać. Jakie możliwości młodym muzykom, według Pani, daje Wielka Brytania, o które trudniej jest w Polsce? To bardzo trudne pytanie, ponieważ ostatnie lata przyniosły wiele zmian, zarówno w Polsce, jak i na świecie, także w dziedzinie muzyki. Patrząc wstecz i na moje doświadczenie, studia, zaczynając od tych licencjackich, a kończąc na doktoranckich, to był czas, kiedy bardzo szybko musiałam poszerzyć różnorodność mojego repertuaru, dopracować technikę oraz nabrać odporności psychicznej, by często z tygodnia na tydzień wyjeżdżać na międzynarodowy konkurs, albo koncerty w najróżniejszych częściach Europy i w Stanach Zjednoczonych. Konkurencja oraz rywalizacja nie ukrywam, że była bardzo stresująca i na mojej uczelni szybko odkryłam, że każdy wie, po co tam przyjechał, co chce osiągnąć i ile jest w stanie na to pracować. Z drugiej strony, możliwość studiowania jednocześnie reżyserii dźwięku, wyjazdów na koncerty stypendialne dały mi wiedzę i doświadczenie, z których korzystam do dziś. Szybko musiałam nauczyć się podejmować samodzielne decyzje, brać za nie odpowiedzialność i myśleć długodystansowo. W Polsce, jeszcze jako „muzyczne” dziecko, a potem zaczynając szkołę średnią, nie musiałam jeszcze myśleć o takich rzeczach. Ośmielę się powiedzieć, że Wielka Brytania jest otwarta na muzyczne „ryzyko”. Coraz częściej sięga się po utwory kompozytorów zapomnianych, zmienia aranżacje wykonawcze. Jest tu miejsce na kreatywność, nowość i zaskoczenie. Czasami niekonwencjonalne, a może i kontrowersyjne. Podziwiam, że Paderewski będąc Polakiem, nigdy nie wyparł się swoich korzeni, zarówno wtedy, gdy stawiał pierwsze kroki na estradach zagranicznych, jak i gdy został już uznanym pianistą. Sam wielokrotnie podkreślał, że tak zwany „sukces” to w jego wypadku była droga ciężkiej pracy, wielu zwątpień, a zarazem wytrwałości. Tej wytrwałości w realizowaniu pasji, nie tylko muzycznych, wszystkim Czytelnikom życzę. Dr Agnieszka Pluta www.agnespiano.com Excerpt: Polka, która propaguje twórczość Paderewskiego na Wyspach, postanowiła opowiedzieć nam o arkanach swojej pracy i działalności muzycznej. ### Najtańszy supermarket w UK w styczniu 2025 Najtańszy supermarket w UK - która z popularnych sieci handlowych na Wyspach oferuje najkorzystniejsze ceny? Gdzie dało się zrobić codzienne zakupy najtaniej w pierwszym miesiącu roku 2025? Jakie były różnice między najtańszą a najdroższą opcją w tym względzie? Jak wynika z analiz „Which?” różnice w przypadku najtańszych i najdroższych supermarketów w Wielkiej Brytanii mogą być znaczące. Jednak w przypadku koszyka zawierającego 100 podstawowych artykułów spożywczych różnica ta sięgnęła 57 funtów. Z kolei w przypadku koszyka 210 produktów różnica wyniosła ponad 73 funty. Najtańszy supermarket w Wielkiej Brytanii w styczniu 2025 Regularnie, co miesiąc na łamach portalu informacyjnego „Polish Express” publikujemy artykuły poświęcone cenom w sieciach handlowych w UK. Sprawdzamy, w którym z supermarketów można liczyć na najkorzystniejsze ceny, przy robieniu codziennych zakupów. W naszych raportach opieramy się o najbardziej rzetelne analizy. Konkretnie, odwołujemy się w nich do zestawień przygotowanych przez ekspertów działającej na Wyspach, znanej organizacji prokonsumenckiej „Which?”. Jak wygląda zatem zestawienie najtańszych sieci handlowych w UK za grudzień 2024? Zapraszamy do lektury poniższego tekstu na ten temat. Walka niemieckich dyskontów Zestawienie na styczeń 2025 jest nieco nietypowe, ponieważ analitycy „Which?” przyjrzeli się większej ilości produktów niż zazwyczaj. Przy analizie przykładowego koszyka, w którym znajdowało się 100 podstawowych produktów, o palmę pierwszeństwa biły się niemieckie dyskonty. Cena takich tygodniowych zakupów w Aldi wyniosła 185,83 GBP. Jednak tylko niewiele droższy okazał się Lidl z sumą na poziomie 186,59 GBP. Dotyczy to jednak zakupów z kartą Lidl Plus, ponieważ bez niej cena wyniosła 186,62 GBP. Dla porównania dodajmy, iż najdroższym miejscem do robienia zakupów okazało się Waitrose. Cena koszyka „Which?” w tym przypadku wyniosła 242,91 GBP. Warto dodać, że Aldi przez ostatnie 15 miesięcy dzierży tytuł najtańsze marketu w UK. Niemiecka sieć dyskontów została również uznana za najtańszą w całym roku 2024. Najtańsza sieć supermarketów w UK (fot: Getty Images) A tak prezentuje się pełne zestawienie: Aldi - 185,83 GBP Lidl (z Lidl Plus) - 186,59 GBP Lidl (bez Lidl Plus) - 186,62 GBP Asda - 204,90 GBP Tesco (z Clubcard) - 207,66 GBP Tesco (bez Clubcard) - 213,14 GBP Morrisons (z More) - 213,49 GBP Sainsbury’s (z Nectar) - 214,04 GBP Morrisons (bez More) - 214,92 GBP Sainsbury’s (bez Nectar) - 223,84 GBP Ocado - 231,03 GBP Waitrose - 242,91 GBP Gdzie najbardziej opłaca się robić zakupy? W podsumowaniu w przypadku porównania znacznie większego koszyka zakupów nie brano pod uwagę Lidla i Aldi z uwagi na braki w asortymencie. Asda okazała się najtańsza, z rachunkiem opiewającym na kwotę 518,90 GBP, pokonując Tesco. Jednak dzięki karcie Clubcard można było zrobić te sami zakupy za 529,01 GBP. Na drugim biegunie znajdowało się Waitrose. Cena tego samego koszyka wyniosła 592,34 GBP. Oto pełne zestawienie: Asda - 518,90 GBP Tesco (z kartą Clubcard) - 529,01 GBP Morrisons (z More) - 536,81 GBP Sainsbury’s (z Nectar) - 536,90 GBP Morrisons (bez More) - 547,21 GBP Tesco (bez Clubcard - 563,18 GBP Ocado - 570,12 GBP Sainsbury’s (bez Nectar) - 577,59 GBP Waitrose - 592,34 GBP Po więcej szczegółów na temat metodologii rankingi „Which?” odsyłamy na ich oficjalną stronę. Excerpt: Gdzie dało się zrobić codzienne zakupy najtaniej w pierwszym miesiącu roku 2025? Jakie były różnice między najtańszą a najdroższą opcją? ### Zakaz używania smartfonów w szkole nie ma pozytywnego wpływu W UK ukazały się wyniki pierwszego na świecie badanie, które analizuje zakaz używania smartfonów w szkołach. Wzięto pod uwagę samopoczucie i stan zdrowia uczniów w jego ramach. W jaki sposób badania brytyjskich naukowców wpisują się w publiczną debatę na ten temat w ostatnim czasie? University of Birmingham przeprowadziło pierwsze na świecie badanie dotyczące zakazu korzystania ze smartfonów w szkołach. Jego wyniki ukazały się w czasopiśmie „Lancet". W jego ramach porównano 1227 uczniów i zasady obowiązujące w 30 różnych szkołach średnich dotyczące korzystania ze smartfonów w przerwach i porze lunchu. Szkoły wybrano z próby 1341 głównych szkół państwowych w Anglii. Wyniki wskazują na to, że w szkołach ograniczających korzystanie ze smartfonów nie odnotowano znaczącej poprawy. Zmiana w tym zakresie miała dotyczyć zdrowia uczniów, ich samopoczucia i koncentracji na lekcjach. Badania zakazu korzystania ze smartfonów w szkołach Trzeba jednak zaznaczyć, że badania wykazały związek między dłuższym czasem spędzanym na telefonach i w mediach społecznościowych a gorszym samopoczuciem i zdrowiem psychicznym, mniejszą aktywnością fizyczną, gorszym snem, niższymi ocenami i bardziej uciążliwym zachowaniem w klasie. W badaniu wykorzystano uznaną na całym świecie skalę Warwick-Edinburgh Mental Well-Being Scale, aby określić samopoczucie uczestników. Zbadano również poziom lęku i depresji uczniów. Dr Victoria Goodyear, główna autorka badania zaznaczała, że jego wyniki nie świadczą „przeciwko” zakazowi w tym względzie. - Sugerujemy, że te zakazy w oderwaniu od innych nie wystarczą, aby poradzić sobie z negatywnymi skutkami - podkreśla, jak cytujemy za serwisem informacyjnym BBC. Doktor Goodyear dodała, że teraz „należy skupić się” na zmniejszeniu czasu, jaki uczniowie spędzają na korzystaniu ze smartfonów. Trzeba „zrobić coś więcej”, niż tylko wprowadzić szkolny zakaz. Czy rząd UK całkowicie zakaże używania smartfonów w angielskich szkołach? (fot: Getty IMages) Wyniki nie świadczą „przeciwko” zakazowi w tym względzie Przypomnijmy, wiele szkół w UK już jakiś czas temu wprowadziło zakaz używania smartfonów w trakcie zajęć lekcyjnych i przerw. Ale teraz decyzje dyrektorów placówek edukacyjnych zostaną w tym względzie podparte oficjalnymi wytycznymi ministerstwa edukacji. Zakaz używania smartfonów na terenie szkoły – nie tylko na zajęciach lekcyjnych, ale też w trakcie przerw, podyktowany jest chęcią poprawy zachowania wśród dzieci. Zakaz taki ma też na celu zminimalizowanie stopnia ich rozproszenia w szkole. UNESCO, agencja ONZ ds. edukacji, nauki i kultury, stwierdziła w opublikowanym w lipcu raporcie, że pozwalanie dzieciom na przynoszenie telefonów do szkoły ma swoje zalety i wady. Jednak ogólnie rzecz biorąc, telefony mogą „zakłócać naukę w klasach”. Ich zakaz może pomóc dzieciom w skupieniu się i chronić je przed cyberprzemocą. Zakaz używania smartfonów w szkołach w Holandii Dla porównania w Holandii nie istnieje regulacja prawna, która zabraniałaby korzystania uczniom z telefonów komórkowych w szkołach. Ale wiele placówek edukacyjnych zdecydowało się wprowadzić i tak zakaz zgodnie z zaleceniami ministerstwa edukacji. Jakie były skutki takiego działania? Jak wykazało badanie przeprowadzone na Uniwersytecie im. Radbouda w Nijmegen efekty są pozytywne. W jego ramach, którego wzięto pod uwagę opinie około 1000 rodziców, uczniów i nauczycieli w dwóch szkołach w Nijmegen. Excerpt: University of Birmingham przeprowadziło pierwsze na świecie badanie dotyczące zakazu korzystania ze smartfonów w szkołach. Jakie były jego wyniki? ### 200 brytyjskich firm na stałe przeszło na czterodniowy tydzień pracy Czterodniowy tydzień pracy w UK. Dwieście brytyjskich firm zdecydowało się na zmianę trybu pracy. Ich pracownicy pracują nie pięć, ale cztery dni w tygodniu bez zmian w wysokości wynagrodzenia. Na tych zmianach zyskało łącznie przynajmniej 5 tysięcy osób. Pracownicy ci są zatrudnieni w organizacjach charytatywnych, w firmach, które działają w sektorach IT, marketingu i innych. Według najnowszych danych 4 Day Week Foundation w chwili obecnej w UK 200 różnych firm i organizacji zdecydowało się na przejście na czterodniowy tydzień pracy. Czterodniowy tydzień pracy się sprawdza? - Praca od 9 do 5, pięciodniowy tydzień pracy zostały wymyślone 100 lat temu. Teraz już nie spełniają swojego celu. Już dawno powinniśmy dokonać zmiany - komentuje Joe Ryle, dyrektor fundacji 4 Day Week Foundation. Według niego praca pięć dni w tygodniu to zamierzchły relikt poprzedniej epoki gospodarczej. - Model czterodniowego tygodnia pracy daje ludziom większą swobodę, by żyć szczęśliwiej i pełniej. Jak pokazały już setki brytyjskich firm i jeden lokalny council, rozwiązanie to może być korzystne zarówno dla pracowników, jak i pracodawców - uzupełnia Joe Ryle. Firmy marketingowe, reklamowe i zajmujące się relacjami z prasą przewodziły tej inicjatywie. Po 30 przedsiębiorstw z tego sektora przyjęło tę politykę. Następnie mamy 29 organizacji z sektora charytatywnego, NGO i opieki społecznej. Potem 24 podmioty działające w szeroko pojętym IT. Kolejne 22 firmy reprezentują sektor biznesu, doradztwa i zarządzania. 59 z 200 firm, które zdecydowały się na zmianę, ma swoje siedziby w Londynie. 27 jest zlokalizowanych w południowo-wschodniej Anglii, 25 w Szkocji, 24 w południowo-zachodniej Anglii i 15 w północno-zachodniej Anglii. Większość Brytyjczyków chce w przyszłości pracować krócej Badanie przeprowadzone latem ubiegłego roku wykazało, że około sześciu procent pracowników pełnoetatowych w Wielkiej Brytanii pracuje już przez tylko cztery dni w tygodniu, jak czytamy na łamach „The Independent". Te wyniki sugerują, że nawet 1,5 miliona pracowników może obecnie skorzystać z nowego modelu pracy. Jakie zdanie na ten temat ma brytyjska opinia publiczna? Według badania przeprowadzonego przez ośrodek Survation, 58 proc. respondentów twierdzi, że trzydniowy weekend będzie „normalnym sposobem pracy” do 2030 roku. Tylko 22 procent uważa, że tak w przyszłości nie będzie. Excerpt: Dwieście brytyjskich firm zdecydowało się na zmianę trybu pracy. Ich pracownicy pracują nie pięć, ale cztery dni w tygodniu bez zmian w wysokości wynagrodzenia. ### 5 powodów, dla których możesz zostać zwolniony z pracy w Wielkiej Brytanii W Wielkiej Brytanii pracodawca może zwolnić pracownika w czasie choroby. Chorobowe, czyli "sick pay" nie chroni przed zwolnieniem. (Photo by Steve Parsons - Pool/Getty Images) W Wielkiej Brytanii pracownik może zostać zwolniony z pracy z różnych powodów, pod warunkiem że są one zgodne z prawem pracy. Zwolnienie pracownika w Wielkiej Brytanii nie następuje automatycznie. Pracodawca ma obowiązek przedstawić podwładnemu przyczyny takiej decyzji, a w niektórych przypadkach dać mu szansę na poprawę. Istnieje jednak kilka okoliczności, z powodu których pracodawca ma pełne prawo rozwiązać umowę o pracę z pracownikiem. I nie naraża się na zarzut dokonania bezprawnego zwolnienia. 5 głównych uzasadnionych powodów zwolnienia "Fair dismissal" to w języku angielskim uzasadnione (sprawiedliwe) zwolnienie z pracy. Jest to takie zwolnienie, które nie podlega wątpliwości. Opiera się na ważnym i legalnym powodzie oraz zostało przeprowadzone w odpowiedni sposób, czyli z zachowaniem procedur przewidzianych przez prawo pracy i wewnętrzne regulaminy pracodawcy. W UK istnieje 5 głównych uzasadnionych powodów zwolnienia (fair reasons for dismissal). Zgodnie z ustawą Employment Rights Act 1996 są to: Zachowanie (Conduct) – np. nieodpowiednie lub nieetyczne zachowanie w pracy, naruszenie zasad firmy, kradzież, mobbing, niewłaściwe traktowanie współpracowników, czy nieuczciwość. Brak kompetencji (Capability/Performance) – gdy pracownik nie spełnia wymagań związanych z wykonywaniem swojej pracy mimo wcześniejszych ostrzeżeń i szkoleń lub brak umiejętności, kwalifikacji lub zdrowia niezbędnego do pracy. Redukcja etatów (Redundancy) – gdy dana rola przestaje być potrzebna, np. z powodu zmian organizacyjnych, spadku zapotrzebowania czy automatyzacji. Nielegalność zatrudnienia (Statutory illegality) – np. jeśli pracownik traci prawo do pracy w UK (np. wygasła wiza). Inny ważny powód (Some other substantial reason) – może to obejmować np. konflikt interesów, zmiany strukturalne w firmie, zmiana lokalizacji, której pracownik nie chce zaakceptować, itp. W każdym przypadku pracodawca musi przestrzegać odpowiednich procedur i zapewnić uczciwy proces zwolnienia. Musi też prawidłowo przeprowadzić cały proces, czyli np. poinformować pracownika, dać mu szansę się wypowiedzieć, rozważyć inne opcje. W przeciwnym razie zwolnienie może zostać uznane za unfair dismissal – czyli bezpodstawne zwolnienie. Czy w Wielkiej Brytanii można zwolnić pracownika w czasie choroby? W Wielkiej Brytanii jest możliwe zwolnienie z pracy w przypadku choroby. Pracodawca może się zdecydować na rozwiązanie stosunku pracy w momencie, gdy pracownik jest nieobecny w pracy z powodu długotrwałej choroby i gdy nie jest w związku z tym w stanie wykonywać swoich obowiązków. Zanim dojdzie do zwolnienia pracownika z powodu przeciągającej się choroby pracodawca powinien jednak bacznie przyjrzeć się jego indywidualnej sytuacji. Pracodawca musi działać uczciwie i zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa pracy. Zwolnienie ze skutkiem natychmiastowym "Summary dismissal" to sytuacja, w której pracownik zostaje zwolniony ze skutkiem natychmiastowym, bez okresu wypowiedzenia i bez odprawy. Pracodawca może zwolnić pracownika w trybie natychmiastowym, jeśli uzna, że dopuścił się on ciężkiego naruszenia obowiązków służbowych - jest to tzw "gross misconduct". Może się tak zdarzyć chociażby w sytuacji, gdy pracownik dopuści się przemocy (względem kolegi z pracy lub klienta). Albo gdy dokona kradzieży w miejscu pracy. W każdym takim wypadku pracodawca powinien drobiazgowo przeanalizować szczegóły sprawy. Jednak stwierdzi, że ze strony pracownika doszło do rażąco niewłaściwego zachowania, to może go zwolnić bez wypowiedzenia umowy o pracę. Przykłady poważnego naruszenia obowiązków służbowych – tzw. gross misconduct. Kradzież lub oszustwo Przemoc fizyczna lub groźby w miejscu pracy Poważne nieposłuszeństwo wobec przełożonych Poważne naruszenie zasad BHP Nadużywanie alkoholu lub narkotyków w pracy Nadużycie danych lub ujawnienie informacji poufnych Nawet w przypadku „gross misconduct”, pracodawca powinien przeprowadzić śledztwo i umożliwić pracownikowi obronę. W przeciwnym razie takie zwolnienie może zostać uznane za unfair dismissal przed trybunałem pracy. Inne powody zwolnienia z pracy Pracodawca ma prawo zwolnić pracownika w momencie, gdy dalsze świadczenie przez niego pracy może narazić pracodawcę na ryzyko złamania prawa. Może się tak zdarzyć chociażby w przypadku kierowcy ciężarówki, który do wykonywania swojej pracy potrzebuje mieć prawo jazdy, a który stracił je na skutek wykroczeń dokonanych poza pracą. Pracodawca może też zwolnić pracownika, gdy z uwagi na okoliczności zaistniałe w firmie dalsze kontynuowanie zatrudnienia jest niemożliwe lub niecelowe. Może się tak zdarzyć w momencie, gdy na przykład zakład pracy ulegnie zniszczeniu. W przypadku każdego zwolnienia z pracy w Wielkiej Brytanii, pracownik ma prawo poznać jego przyczynę. Więcej na temat formalności dotyczących utraty pracy znajdziesz w tekście „Zwolnienie z pracy w UK – Czy znasz swoje prawa?”. Jednocześnie pracownik, który uważa, że został niesłusznie zwolniony z pracy, może dochodzić swoich praw w sądzie pracy (ang. employment tribunal). ### Liczba zgonów z powodu alkoholu w UK na rekordowym poziomie Jak pokazuje oficjalne dane ONS liczba zgonów powiązanych ze spożyciem alkoholu w Wielkiej Brytanii znalazła się na rekordowym poziomie. W 2023 roku w wyniku nadużywania alkoholu zmarły 10 473 osoby. Eksperci zajmujący się zdrowiem publicznym biją na alarm. Co można zrobić w tej kwestii? W 2022 roku odnotowano 10 048 zgonów, jak wynika z danych ONS. Wówczas był to pierwszy przypadek w historii, gdy alkohol przyczynił się do śmierci ponad 10 tysięcy osób. Teraz, liczba ludzie umierających z powodu nadużywania alkoholu w czterech krajach Wielkiej Brytanii wzrosła jeszcze bardziej. Liczba zgonów z powodu nadmiernego spożycia alkoholu Zgodnie z opiniami ekspertów ilość osób spożywających alkohol w UK ciągle rośnie. Trend ten został zapoczątkowany podczas pandemii koronawirusa. Ludzie zamknięci w domach z powodu lockdownów zaczęli po prostu pić więcej. Aby móc skutecznie walczyć ze szkodliwą, nadmierną konsumpcją napojów wyskokowych trzeba podjąć konkretne działania. Wezwano zatem brytyjski rząd do wprowadzenia minimalnej ceny jednostkowej (minimum unit pricing) na wyroby alkoholowe. Dodajmy, iż całkiem niedawno ceny alkoholu w UK poszły w górę. - Dzisiejsze liczby malują ponury obraz trwających szkód wyrządzanych przez alkohol w Wielkiej Brytanii. Nie do przyjęcia jest to, że rok po roku nadal obserwujemy wzrost liczby zgonów spowodowanych alkoholem. Tymczasem działania rządu pozostają żałośnie niewystarczające - komentował ostro prof. Sir Ian Gilmore, przewodniczący koalicji Alcohol Health Alliance, jak cytujemy za "Guardianem". Jego zdaniem władze w UK powinny zdecydowanie zaostrzyć przepisy „taniego, łatwo dostępnego alkoholu i agresywnego marketingu, który normalizuje nadmierne picie”. Liczba zgonów z powodu alkoholu w UK na rekordowym poziomie (fot: Pixabay/Penny) Z kolei Ash Singleton, dyrektor ds. badań i spraw publicznych w Alcohol Change UK zwracał uwagę, iż dane ONS nie uwzględniają „tysięcy” zgonów w 2023, które trzeba łączyć z alkoholem. Są to te śmierci, których znaczącym czynnikiem było spożywanie alkoholu. Wśród nich wymienia się choroby układu krążenia, choroby psychiczne i raka. Rząd UK musi zacząć działać - Zgony związane z alkoholem obejmują tylko te schorzenia, których zgon jest bezpośrednim skutkiem spożywania alkoholu. To na przykład alkoholowa choroba wątroby. Statystyki nie obejmuje wszystkich zgonów, które można przypisać alkoholowi - komentuje Ash Singleton, jak cytujemy za „Guardianem". Jak wynika z analiz Alcohol Change UK w UK rośnie liczba osób, które spożywają alkoholu na ryzykownym poziomie. Ryzykowne spożywanie alkoholu to picie nadmiernych ilości, jednorazowo i łącznie w określonym czasie. Przyczynia się ono do powstawania wielu problemów zdrowotnych. Może być również wstępem do szkodliwego picia alkoholu. Dane ONS dotyczące śmierci spowodowanych przez alkohol Co ciekawego wynika jeszcze z danych opublikowanych przez ONS? Mężczyźni są ponad dwukrotnie bardziej narażeni na śmierć w wyniku nadmiernego spożycia alkoholu niż kobiety. Szkocja i Irlandia Północna miały wyższe wskaźniki zgonów związanych z alkoholem niż Anglia i Walia. W samej Anglii da się równie zauważyć znaczące zróżnicowanie regionalne. Północno-wschodnia część tego kraju miała najwyższy wskaźnik zgonów. Wyniósł on 25,7 śmierci tego rodzaju na 100 000 osób. Na wschodzie Anglii statystyka ta sięgnęła tylko 11,5 zgonów na 100 000 osób. Choć liczba zgonów spowodowanych alkoholem jest rekordowo wysoka, to wskaźnik ich występowania w UK spadł. W 2022 wynosił 16,6 na 100 000 osób, a w 2023 - 15,9. Jednak wskaźnik ten wzrósł w zeszłym roku zarówno w Anglii, jak i Walii, odpowiednio do 15 i 17,7 na 100 000, jak czytamy na łamach „Guardiana". Indeks ten jest znacznie wyższy w pozostałych częściach UK. W Szkocji wynosi 22,6, a w Irlandii Północnej - 18,5 na 100 000 osób. Excerpt: W 2023 roku w wyniku nadużywania alkoholu zmarły 10 473 osoby. Eksperci zajmujący się zdrowiem publicznym biją na alarm. Co można zrobić w tej kwestii? ### Kobieta nie musi zwracać nadpłaty zasiłku w wysokości 5 tys. funtów Ministerstwo Pracy i Emerytur umorzyło zadłużenie 59-letniej mieszkanki Ipswich w wysokości 5000 funtów wynikające z nadpłaty zasiłku. Kobieta, której kazano oddać pieniądze w wysokości 5000 funtów wynikające z nadpłaty zasiłku Universal Credit, doczekała się umorzenia długu od DWP. Nie musi zwracać nadpłaty zasiłku Universal Credit Ministerstwo Pracy i Emerytur zdecydowało o odstąpieniu od żądania zwrotu tysięcy funtów. 59-letnia kobieta, której nakazano spłatę 5000 funtów w nadpłatach Universal Credit, uzyskała umorzenie długu. Yvonne Buckley z Ipswich dostała 5000 funtów od DWP w ramach nadpłaty zasiłku. Natomiast ministerstwo kazało jej zwrócić całą kwotę. Dopiero po 18-miesięcznej walce kobiety stwierdzono, że dług może być umorzony. DWP poinformowało panią Buckley: - Potwierdzamy naszą decyzję o umorzeniu zaległego salda w wysokości 4810,17 funtów. Pieniądze nie muszą być już zwracane. Sekretarz Stanu skorzystał ze swojego uznania, aby nie odzyskiwać żadnych dalszych środków. Nie podejmie żadnych dalszych działań w celu odzyskania pozostałego salda nadpłaty. Decyzja DWP okazała się ulgą dla pani Buckley, która powiedziała, że ostatnie 18 miesięcy było dla niej „wyczerpujące nerwowo”. Umorzenie długu wynikającego z nadpłaty Universal Credit / fot. Getty Images DWP planuje umorzyć długi zasiłkowe 59-letnia Yvonne Buckley powiedziała: - Teraz mogę świętować swoje 60. urodziny w wielkim stylu. Uważałam, że wypłata Universal Credit jest niewłaściwa. A pieniądze, które otrzymywałam, są zbyt wysokie. Ale oni mnie nie słuchali i po prostu mówili, że wszystko ok. Były chwile, gdy myślałam o tym, żeby po prostu dług spłacić, skorzystać z banków żywności i nie wyprawiać urodzin. - To było bardzo stresujące i martwiłam się bardzo, bo nie mogłam udowodnić swojej niewinności – dodała kobieta. DWP poinformowało BBC, że ma prawo umorzyć długi zasiłkowe w „wyjątkowych okolicznościach”. Jak powiedział rzecznik: - Nasz nowy projekt ustawy o oszustwach, błędach i odzyskiwaniu należności (Fraud, Error and Recovery Bill) – mający zaoszczędzić 1,5 mld funtów pieniędzy podatników dzięki odzyskiwaniu zadłużeń – pomoże nam chronić osoby pobierające świadczenia, zapobiegając błędom. Mamy już wsparcie, które pomoże ludziom zarządzać spłatami należności. A nadpłaty zostaną anulowane w wyjątkowych okolicznościach. Excerpt: 59-latka, której kazano oddać pieniądze w wysokości 5000 funtów wynikające z nadpłaty zasiłku Universal Credit, doczekała się umorzenia długu od Ministerstwa Pracy i Emerytur. ### Wieżowiec Grenfell Tower ma zostać całkowicie rozebrany Wieżowiec Grenfell Tower ma zostać rozebrany, jak zapowiedziała Angela Rayner. Wicepremier i ministra ds. mieszkalnictwa zadeklarowała w środę 5 lutego 2025 całkowite rozebranie budynku. Od lat trwają debaty na temat przyszłości 24-piętrowego wieżowca w Londynie. Pożar strawił ten budynek w 2017. Było to tragiczne wydarzenie. Nie tylko spowodowało śmierć dziesiątek osób. Ujawniło również liczne nieprawidłowości. Niektórzy mają nadzieję, że Grenfell Tower pozostanie ona symbolem tamtych wydarzeń. Inni zaś chcą, aby zastąpiono go innym pomnikiem. Co rząd zamierza zrobić z wieżowcem Grenfell Tower? Jaką decyzję w tej kwestii podejmie gabinet Keira Starmera? W kwestii przyszłości budynku rzecznik premiera potwierdził, że ministra Rayner nawiązała kontakt ze społecznością Grenfell. Członkini rząd Labour „rozważyła informacje ekspertów dotyczące zdrowia i bezpieczeństwa” w tym względzie. Raport z 2020 roku zalecał podparcie wieżowca w różnych miejscach, z powodu „zmęczenia” materiału. Inżynierowie zalecili zburzenie budynku, a przynajmniej jego części. Już w 2019 rekomendowano rozebranie Grenfell Tower powyżej 10. piętra. Ogłoszenie ze strony Angeli Rayner wywołało mieszane reakcje u tych, którzy przeżyli lub stracili bliskich. Rzecznik Grenfell United powiedział, że ministra odmówiła potwierdzenia, z iloma ocalałymi rozmawiano podczas „ostatnich, krótkich, czterotygodniowych konsultacji”. Wieżowiec Grenfell Tower ma zostać całkowicie rozebrany (fot: Getty Images) „Ignorowanie głosów pogrążonych w żałobie” - Dzisiejsze spotkanie pokazało, jak bardzo pogrążeni w żałobie i ocaleni są zdenerwowani tym, że ich poglądy nie zostały wysłuchane ani wzięte pod uwagę w tej decyzji - jak czytamy w oświadczeniu Grenfell United w tej sprawie napisali w oświadczeniu. - Ignorowanie głosów pogrążonych w żałobie na temat przyszłości grobów naszych bliskich jest haniebne i niewybaczalne - dodano. - To głęboko osobista sprawa dla wszystkich osób dotkniętych. Wicepremier zobowiązała się do tego, aby ich głos był w centrum uwagi - komentował po środowym spotkaniu rzecznik rządu powiedział. Jednak decyzja w sprawie przyszłości budynku „musi zostać podjęta”, jak z kolei zaznaczał premier Keir Starmer. „Musimy zawsze mieć w pamięci ofiary tej strasznej, strasznej tragedii”, jak dodawał szef brytyjskiego rządu. Pożar wieżowca Grenfell Tower Przypomnijmy, pożar wieżowca Grenfell Tower w Londynie wybuchł 14 czerwca 2017 w dzielnicy North Kensington. Pierwsze zgłoszenie o pożarze odebrano o godzinie 0:54. Według relacji dwóch mieszkańców budynku pożar wybuchł w rejonie czwartego piętra. Jego przyczyną mogło być zwarcie instalacji elektrycznej. Ogień błyskawicznie rozprzestrzenił się i w ciągu kilkunastu minut objął wszystkie 24 piętra budynku. Materiał użyty do ocieplenia budynku (poliizocyjanurat o nazwie handlowej Celotex RS5000 PIR) został wycofany ze sprzedaży. Jednak kolejne badania sugerowały, że jego niedostateczna ogniotrwałość przyczyniła się do rozprzestrzenienia się ognia po elewacji budynku. W czasie samej akcji ratunkowej popełniono serię tragicznych w skutkach błędów. Budynek nieprawidłowo zabezpieczono na wypadek pożaru. W podsumowaniu trzeba napisać, że w pożarze Grenfell Tower zginęły 72 osoby, a ranne zostały 74 osoby. Wśród poszkodowanych były również osoby polskiego pochodzenia. To członkowie polsko-angielskiej rodziny mieszkająca na 12. lub 13. piętrze Excerpt: Jaką decyzję w tej kwestii podejmie gabinet Keira Starmera? Co z budynkiem, w którego pożarze zginęły 72 osoby, a ranne zostały 74? ### Firmy energetyczne w Holandii chcą wprowadzić dopłaty dla klientów Niektóre firmy energetyczne w Holandii planują wprowadzenie dopłat za energię elektryczną w godzinach szczytu. Jeśli zrealizują pomysł, obciąży to dodatkowo klientów. W celu zapewnienia odpowiedniej przepustowości systemu sieci niektóre firmy energetyczne chcą wprowadzić dopłaty dla klientów za energię w godzinach szczytu. Firmy energetyczne planują dopłaty dla klientów Jak podał „Telegraaf” – grupa Netbeheer Nederand zwróciła się jeszcze w ubiegłym roku do organizacji konsumenckiej ACM z prośbą o rozważenie opcji niższej opłaty za zużycie energii poza godzinami szczytu. Ten ruch umożliwiłby jej jednak pobieranie wyższych opłat między godziną 17.00 a 21.00, gdy zużycie energii jest największe. Organizacja ACM nie odpowiedziała jeszcze na ten plan. Firmy energetyczne chcą skłonić klientów do zużywania energii poza godzinami szczytu. Na początku tygodnia okazało się, że Stedin ponownie poprosiła swoich klientów o ograniczenie zużycia energii elektrycznej pod koniec dnia. A także nieładowanie samochodów elektrycznych w tym czasie. Rachunki za energię pójdą w górę / fot. Getty Images Pomimo zainwestowania rekordowej kwoty 1096 mln euro w 2024 roku, Stedin nadal zmaga się z coraz większą presją związaną z rozbudową infrastruktury sieciowej. Natomiast Enexis rozważa wprowadzenie dodatkowej opłaty, aby skłonić konsumentów do zmiany nawyków związanych ze zużyciem energii. Firma, która działa w Groningen, Drenthe, Overijssel, Noord-Brabant i Limburg podała w piątek, że gospodarstwa domowe mogą zostać zmuszone do wpisania się na listę oczekujących. Może to być konieczne, gdy złożą wniosek o połączenie sieciowe nowe lub o większej mocy. Zachęta do oszczędności energii Zachęcanie konsumentów do mniejszego zużycia energii elektrycznej może przełożyć się na udogodnienia dla firm energetycznych. Dzięki temu nie będą one musiały inwestować większych środków w rozbudowę sieci. Pozwoliłoby to im na wygenerowanie oszczędności rzędu 30 miliardów euro na rachunku całkowitym. Według szacunków natomiast około 200 miliardów euro trzeba wydać na przygotowanie krajowej sieci energetycznej na przyszłe zużycie. W wielu domach zainstalowano już inteligentne liczniki, co z kolei umożliwiłoby pobieranie od nich dodatkowej opłaty, którą zapowiadają firmy. Excerpt: Niektóre firmy energetyczne w Holandii planują wprowadzenie dodatkowych opłat za energię elektryczną w godzinach szczytu. ### Nowe ograniczenia prędkości w Irlandii - zmiany już weszły w życie Od minionego piątku, od dnia 7 lutego 2025 w Republice Irlandii weszły w życie zmiany w zakresie ograniczenia prędkości na drogach. Zmniejszenie limitów ma w swoich założeniach także zmniejszyć rosnącą liczbę śmiertelnych ofiar w wypadkach drogowych. Zmiany, które obowiązują od dnia wczorajszego dotyczą ruchu na obszarach wiejskich, na drogach lokalnych. Do tej pory maksymalna prędkość, jaką można było tam rozwinąć, jadąc samochodem, wynosiła 80 km na godz. Teraz, limit ten został zmieniony, i wynosi 60 km na godz. Jak zmieniają się okraczenia prędkości w Irlandii? Jednak warto dodać, że pod koniec roku ograniczenie prędkości na drogach krajowych zostanie również zmnienione. Limit w tym zakresie spadnie ze 100 km na godz. do poziomu 80 km/H. Z kolei ograniczenie prędkości w centrach miast zwiększy się z 50 km/H do 30 km/H. W przypadku przekroczenia dopuszczalnej prędkości na drodze lokalnej przyłapany kierowca zostanie ukarany trzema punktami karnymi i mandatem w stałej wysokości 160 euro. Jeśli nie zapłaci należności w ciągu 28 dni, wzrośnie ona do 240 euro. Jeśli ukarany kierowca nie będzie nadal podejmował działań, zostanie wezwany przed oblicze sądu. W takim przypadku kara może sięgnąć już 1000 euro i 5 punktów karnych. Dodajmy, jednak, iż na 7 dni przed datą rozprawy określoną w wezwaniu można uniknąć nieprzyjemności związanych z kontaktem z irlandzkim wymiarem sprawiedliwości. Wiążę się to z opłatą 320 euro, a więc dwukrotności pierwotnej kwoty grzywny. Nowe ograniczenia prędkości w Irlandii - zmiany już weszły w życie (fot: Andreas Riedelmeier z Pixabay) Rząd w Dublinie ma ambitne cele W podsumowaniu działania irlandzkiego rządu w tej kwestii związane są z programem Vision Zero. Jego celem jest zmniejszenie śmiertelności (oraz ilości wypadków, które kończą się poważnymi obrażeniami) na drogach „Zielonej Wyspy” do zera. Ma to mieć miejsce do roku 2050. Program będzie funkcjonował do roku 2030. Według oficjalnych danych liczba ofiar wypadków w 2023 roku wyniosła 180. Z kolei w 2024 było ich 174. Zmiany ograniczenia prędkości są zgodne z szeregiem kluczowych zaleceń. To efekt badań pod szyldem Speed Limit Review. Zleciło je przez irlandzkie ministerstwo transportu w 2023. Działania w tym zakresie były częścią szerzej zakrojonego planu rządowego (Programme for Government). Excerpt: Działania irlandzkiego rządu w tej kwestii związane są z programem Vision Zero. Jego celem jest zmniejszenie śmiertelności na drogach "Zielonej Wyspy" do... zera. Czy to realne? ### Ponad milion osób w UK nie rozliczyło się na czas z HMRC Milionowi podatników w Wielkiej Brytanii grozi grzywna w wysokości 100 funtów (lub więcej), jak podaje HM Revenue & Customs. Taka właśnie liczba osób mieszkających na Wyspach nie dotrzymała terminu rozliczenia podatku dochodowego w ramach rozliczenia Self Assessment. Podatnicy w UK mieli czas do północy w piątek 31 stycznia 2025 roku, aby złożyć zeznanie online. HMRC poinformowało, że 11,5 mln osób zrobiło to na czas, ale 1,1 mln zeznań nie zostało złożonych. Łącznie 732 498 osób złożyło zeznanie w dniu terminu, z czego 31 442 zostawiło to na ostatnią chwilę, składając swoje zeznania między 11 wieczorem a 11:59 wieczorem. Kara za nierozliczenie się z HMRC w terminie Czego mogą spodziewać się osoby, które spóźniły się z rozliczeniem drogą elektroniczną? Kara za spóźnienie się ze swoimi podatkami wynosi 100 funtów. Obowiązuje ona nawet wtedy, gdy nie było potrzeby zapłacenia należnego podatku. Stawka ta nie jest jednak stała i obowiązuje przez określony czas - do 3 miesięcy. Potem wzrasta po odpowiednio sześciu i 12 miesiącach. Jak działa mechanizm naliczania kary w tym względzie? Jak czytamy na łamach „Guardiana” oprócz początkowej kary w wysokości 100 funtów, opłata w wysokości 10 funtów dziennie jest naliczana po trzech miesiącach do 900 funtów, jeśli zeznanie nadal nie zostanie złożone. Kolejne 300 funtów albo do 5% wysokości należnego podatku, jest naliczane po sześciu miesiącach. Kolejne 300 funtów lub 5% po 12 miesiącach, w zależności od tego, która kwota jest większa. Rozliczenie Self Assessment (fot: Alex Barcley z Pixabay) HMRC dziękuje za rozliczenie Self Assessment - Dziękuję milionom osób i agentów, którzy złożyli zeznanie podatkowe i zapłacili wszelkie należne podatki do 31 stycznia. Apeluję do wszystkich, którzy przegapili termin, aby złożyli zeznanie tak szybko, jak to możliwe, aby uniknąć dalszych kar - mówiła Myrtle Lloyd, dyrektor generalny ds. obsługi klienta HMRC, jak cytujemy za „Guardianem". Warto w tym miejscu wspomnieć o awarii, w wyniku której niektórzy klienci banku Barclays mieli problemy z terminowym rozliczeniem się w piątek. HMRC potwierdziło, że nie zostaną oni ukarani za niedotrzymanie terminu. Kto musi złożyć deklarację Self Assessment? Nie każdy ma obowiązek złożenia zeznania podatkowego Self Assessment. Deklarację musi złożyć przede wszystkim ten, kto w ostatnim roku podatkowym był samozatrudniony w formie jednoosobowej działalności gospodarczej i zarobił ponad 1000 GBP lub był wspólnikiem w spółce partnerskiej. Ponadto, jak zaznaczono na stronach gov.uk, rozliczenia Self Assessment najprawdopodobniej nie mają obowiązku składać osoby, których jedyny dochód pochodzi z wynagrodzenia lub emerytury. W przypadku posiadania innych nieopodatkowanych dochodów, złożenie deklaracji może być jednak konieczne. Do innych źródeł dochodu, które należy ująć w deklaracji, należą na przykład: wynajem nieruchomości napiwki i prowizje oszczędności, inwestycje i dywidendy dochód zagraniczny. Excerpt: Podatnicy w UK mieli czas do północy w piątek 31 stycznia 2025 roku, aby złożyć zeznanie online. HMRC poinformowało, że 11,5 mln osób zrobiło to na czas, ale 1,1 mln zeznań nie zostało złożonych. ### Lucy Letby jednak niewinna? Zwrot w sprawie Lucy Letby odsiaduje wielokrotne dożywocie za zabójstwo siedmiorga niemowląt i usiłowanie zabójstwa kolejnych siedmiorga. Sprawa byłej pielęgniarki, która wyszła na jaw w 2023 roku wzbudziła szok w całej Wielkiej Brytanii. Pielęgniarkę skazano na wielokrotne dożywocie. Jednak nowe informacje sugerują nie tylko, że Lucy Letby jest niewinna, ale że żadne ze zmarłych niemowląt nie zostało zamordowane. 14 ekspertów medycznych zebrało się w sprawie Lucy Letby W niecodziennym zwrocie akcji, 14 wybitnych neonatologów i pediatrów zebrało się, aby przeanalizować każdy przypadek śmierci niemowlęcia, o który została oskarżona Letby. Utworzyli oni panel. Panelowi przewodniczył dr Shoo Lee, emerytowany kanadyjski neonatolog, na którego badania powoływało się oskarżenie w czasie procesu. Poza Dr Lee, w panelu zasiedli Neena Modi, profesor medycyny noworodkowej w Imperial College London i były prezes Royal College of Paediatrics and Child Health. Ponadto prof. Mikael Norman, dyrektor Szwedzkiego Rejestru Jakości Noworodków. Oraz prof. Helmut Hummler, starszy dyrektor medyczny Europejskiej Fundacji Opieki nad Noworodkami. Eksperci twierdzą, że Lucy Letby może być niewinna / fot. Getty Images Kim jest doktor Lee? Lee w 1989 roku napisał artykuł naukowy, który był podstawą niektórych dowodów podczas procesu Lucy Letby. Artykuł badał zator powietrzny u niemowląt, w którym żyła lub tętnica jest blokowana przez pęcherzyk powietrza. Zdaniem Lee jego badania przedstawiono w błędny sposób podczas procesu w związku z przypadkami, w których Letby oskarżono o wstrzykiwanie dzieciom powietrza. Oskarżyciel powoływał się na fakt, że „cętkowana” skóra może być dowodem na zator powietrzny u wcześniaków. Jednak zdaniem Lee, kolor skóry dzieci nie uległby zmianie, jeśli wtłoczono by im powietrze do tętnic. A właśnie o to była oskarżona Letby. Dr Shoo Lee uczestniczy w konferencji prasowej, aby przedstawić nowe dowody dotyczące wyroków skazujących Lucy Letby. Analiza przeprowadzona przez 14 neonatologów została ujawniona na konferencji prasowej w centrum Londynu przez dr Shoo Lee. Wcześniej twierdził on, że jego badania nad zatorami powietrznymi u niemowląt zostały błędnie zinterpretowane przez prokuraturę podczas 10-miesięcznego procesu Letby. Letby odsiaduje 15 dożywotnich wyroków za zamordowanie siedmiorga dzieci i usiłowanie zamordowania siedmiorga innych w szpitalu Countess of Chester. (Zdjęcie: Leon Neal/Getty Images) Sam Lee niewiele słyszał o procesie w trakcie jego trwania. Natomiast później dowiedział się, w jaki sposób wykorzystano jego badania i uznał że jego ustalenia źle zrozumiano. Zespół prawny Letby poprosił Lee o zwołanie panelu w celu zbadania dowodów. Ten zgodził się to zrobić pod warunkiem, że ich ustalenia opublikuje się, niezależnie od tego, czy ostatecznie poprą jej sprawę. Eksperci zasiadający w panelu nie otrzymali za to wynagrodzenia. Żadne z dzieci nie zostało zamordowane Panel przeanalizował każdy z 17 przypadków objętych badaniem. Większość z członków panelu niewiele wiedziała o danym przypadku przed rozpoczęciem pracy. Analizowano wyniki badań niemowląt, zeznania personelu medycznego, raporty medyczne. Zespół ekspertów stwierdził brak medycznych podstaw do twierdzenia, że doszło do morderstw. Według ich ustaleń, zgony niemowląt były wynikiem naturalnych przyczyn lub błędów w opiece medycznej. A nie celowego działania Letby. Po przedstawieniu ustaleń panelu na konferencji prasowej, Lee powiedział: „Nasz wniosek był taki, że nie było dowodów medycznych na poparcie niewłaściwego postępowania powodującego obrażenia w żadnym z 17 przypadków w procesie. Podsumowując, panie i panowie, nie znaleźliśmy żadnych morderstw”. Projekcja wniosków jest widoczna na ekranie podczas konferencji prasowej mającej na celu przedstawienie nowych dowodów dotyczących wyroków skazujących Lucy Letby. Panel ekspertów podważył dowody wykorzystane w czasie procesu i uznał, że do morderstwa nie doszło w żadnym z przypadków śmierci niemowląt. (Zdjęcie: Leon Neal/Getty Images) Stan dzieci po urodzeniu nie był tak dobry jak twierdzili oskarżyciele Panel ekspertów wskazał także na jedną bardzo istotną kwestię. Podczas procesu wielokrotnie podawano, że niemowlęta były w bardzo dobrym stanie, gdy nagle doszło do znacznego pogorszenia i śmierci. Miało to potwierdzać, że Lucy Letby musiała szkodzić dzieciom, które inaczej byłyby zdrowe. Jednak zdaniem ekspertów wszystkie dzieci miały poważne problemy zdrowotne związane z przedwczesnym porodem, infekcjami, niewystarczającą opieką. A także brakiem właściwych leków, źle stosowanymi procedurami w tym kluczową intubacją. Zdaniem dr Lee, większość tych dzieci powinna znaleźć się w innym szpitalu, który mógł im zapewnić właściwą opiekę na specjalistycznym oddziale. Liczne problemy z opieką medyczną na oddziale Panel ekspertów stwierdził, że znalazł dowody na liczne problemy z opieką medyczną na oddziale noworodkowym. Personel, który opiekował się dziećmi nie posiadał wystarczających kwalifikacji i umiejętności wymaganych do tak poważnych przypadków. Występowały również „niebezpieczne opóźnienia w diagnozowaniu i leczeniu”. A także słabe umiejętności w zakresie resuscytacji i intubacji, słaby nadzór nad młodszymi lekarzami podczas procedur takich jak intubacja, a także „brak pracy zespołowej i zaufania między pracownikami służby zdrowia”. Zespół ekspertów wskazał na przypadek chłopca, którego intubowano używając rurek niewłaściwych rozmiarów, spowodowało znaczne niedotlenienie i pogorszenie stanu noworodka. Ponadto stwierdzono, że wiele zeznań świadków wskazywało na „poważne braki w zasobach i infrastrukturze”. Oraz „niewystarczającą liczbę odpowiednio przeszkolonego personelu na oddziale, brak szkoleń w zakresie przydzielonych ról pielęgniarskich. A także niewystarczającą liczbę personelu i przeciążenie pracą. W tym słabą hydraulikę i drenaż, co skutkowało potrzebą intensywnego czyszczenia na oddziale”. Lee dodał, że noworodki wysokiego ryzyka „powinny być dostarczane i objęte opieką w instytucjach wyższego szczebla”. Oraz że „wystąpiły opóźnienia w przenoszeniu chorych niemowląt do placówek wyższego szczebla, gdy zaistniała taka potrzeba”. Konsultant w dziedzinie medycyny noworodkowej Neena Modi, profesor medycyny noworodkowej w Imperial College London i były prezes BMA oraz Royal College of Paediatrics and Child Health, była jednym z ekspertów w panelu. Przemawiając na konferencji prasowej, Modi powiedziała: „Pokazaliśmy, że istniały wiarygodne przyczyny śmierci tych dzieci". Lucy Letby kozłem ofiarnym? Nowe dowody mogą doprowadzić do ponownego procesu Letby, zwłaszcza jeśli okaże się, że to systemowe błędy w szpitalu przyczyniły się do śmierci noworodków. Co więcej panel ekspertów uznał, że co najmniej w przypadku jednego dziecka, śmierci można było bardzo łatwo uniknąć - wystarczyło podać antybiotyk. Szpital od lat borykał się z cięciami budżetu, brakiem szkoleń i niewystarczającą liczbą personelu. Oddział nie był przygotowany na opiekowanie się takimi przypadkami. Jeśli okaże się, że Lucy Letby rzeczywiście była niewinna, oznaczałoby to jedną z największych pomyłek sądowych w historii Wielkiej Brytanii. W przypadku uniewinnienia może pojawić się poważne śledztwo dotyczące zaniedbań szpitala i możliwych prób zatuszowania problemów. Excerpt: Lucy Letby odsiaduje wielokrotne dożywocie za zabójstwo siedmiorga niemowląt i usiłowanie zabójstwa kolejnych siedmiorga. ### Srogi mróz w Wielkiej Brytanii w ten weekend Met Office ostrzega przed srogim mrozem w Wielkiej Brytanii. Temperatury w niektórych rejonach mogą spaść nawet do -7 stopni Celsjusza. Pojawią się także opady śniegu. W ciągu najbliższych dni pojawi się mróz w Wielkiej Brytanii. Met Office poinformowało o znacznym spadku temperatur. Ostrzega też przed niebezpiecznymi warunkami na drogach. W ten weekend mróz w Wielkiej Brytanii Agencja Bezpieczeństwa Zdrowia (UKHSA) wydała również żółty alert pogodowy dla niektórych rejonów Anglii w związku z silnym mrozem. Najzimniej w ten weekend ma być w rejonach North East, North West, Yorkshire i Humber. Rzecznik Met Office, Stephen Dixon powiedział: - To, co będziemy obserwować w pogodzie w Wielkiej Brytanii w ciągu najbliższych kilku dni, to wpływ wysokiego ciśnienia. A także rozwój południowo-wschodniego przepływu powietrza, który spowoduje spadek temperatur w wielu regionach. A brisk easterly wind will make it feel sub-zero this afternoon 🌬️ pic.twitter.com/wg75kTA428 — Met Office (@metoffice) February 7, 2025 - W nocy możemy spodziewać się spadku temperatury do -7 stopni Celsjusza w wiejskich rejonach Szkocji od piątku i w weekend. Dalej na południe prawdopodobnie wciąż temperatury będą utrzymywać się poniżej zera przez cały weekend. W wiejskich częściach południowej Walii możemy odnotować -4 stopnie Celsjusza od piątkowej nocy do weekendu – dodał meteorolog. Synoptycy zapowiadają mroźny weekend / fot. Getty Images Stephen Dixon wyjaśnił, że chociaż przygotowujemy się teraz na „zimny okres”, nadchodzące mrozy nie będą „historycznie godne uwagi”. W dzień temperatury nie przyniosą wielkiej ulgi i utrzymają się poniżej średniej notowanej zwykle w lutym wynoszącej 7 stopni. Dixon podsumował: - Początek lutego był cieplejszy niż zazwyczaj, więc będzie to powrót do typowych średnich lutowych temperatur, choć nieco chłodniejszych. Opady śniegu w Anglii i Walii W częściach południowej Anglii i południowej Walii bliżej weekendu mają pojawić się opady śniegu. - Od piątku istnieje szansa na opady śniegu w częściach południowej Anglii i południowej Walii. Jednak będą one stosunkowo krótkotrwałe. Obecnie nie przewidujemy, aby miały one duży wpływ na transport drogowy – powiedział Dixon. Natomiast "Manchester Evening News" informuje, że wyżej położone obszary południowej Walii mogą zostać zasypane nawet parocentymetrową ilością białego puchu. Synoptycy informują, że sobota zapowiada się raczej ponura pogodowo. Z bardziej suchymi warunkami na północy, ale deszcz będzie prawdopodobnie nękał południe Anglii. W niedzielę z kolei nadal będzie padać, ale w mniejszym stopniu. Weather Channel przewiduje opady śniegu w Londynie w piątek wieczorem i w sobotę. W weekend pojawi się także silniejszy wschodni wiatr. Excerpt: W ten weekend pojawi się mróz w Wielkiej Brytanii, w niektórych rejonach ma być nawet -7 stopni Celsjusza. Met Office zapowiada także opady śniegu. ### Zmiany w świadczeniach w UK - przewodnik Od kwietnia w Wielkiej Brytanii zmienią się stawki wielu świadczeń. O jaką kwotę wzrosną i czy zmieniają się zasady przyznawania? Zmiany w świadczeniach w UK w 2025 roku. Zmiany w świadczeniach w UK są regularnie wprowadzane w ramach budżetu państwowego. Są ogłaszane co roku przez rząd. Obejmują zarówno modyfikacje kwot wypłacanych świadczeń socjalnych, jak i zasady przyznawania zasiłków, emerytur czy innych form wsparcia społecznego. Część z nich jest wynikiem inflacji, zmieniających się warunków gospodarczych, a także polityki rządu. Przykładem są coroczne podwyżki emerytur państwowych czy zasiłków dla osób z niepełnosprawnościami. Dostosowuje się je do wskaźników inflacji lub średnich zarobków. W związku z tym zmiany w świadczeniach w UK te mogą mieć charakter zarówno finansowy, jak i strukturalny. Jak wygląda to w tym roku? Zmiany w świadczeniach UK - co się zmienia? 2025 roku w Wielkiej Brytanii wprowadzono szereg zmian w systemie świadczeń socjalnych. Dostosowują wsparcie finansowe do aktualnych warunków ekonomicznych oraz potrzeb obywateli. Od kwietnia zmieniają się stawki i zasady wielu świadczeń, fot. gettyimages.com Od kwietnia 2025 roku wiele świadczeń socjalnych wzrośnie o 1,7%. Odpowiada to wskaźnikowi inflacji CPI z września 2024 roku. W związku z tym osoby pobierające Universal Credit, Housing Benefit, Personal Independence Payments (PIP), Employment Support Allowance (ESA), Attendance Allowance, Disability Living Allowance (DLA), Carer's Allowance, Child Benefit oraz inne świadczenia otrzymają wyższe kwoty wsparcia. Na przykład standardowa kwota Universal Credit wzrośnie o £1,50 tygodniowo dla osób samotnych, a dla par o £2,50 tygodniowo. Natomiast Child Benefit wzrośnie do £26,04 tygodniowo dla najstarszego uprawnionego dziecka i £17,24 dla każdego kolejnego dziecka. Reforma systemu świadczeń dla osób chorych Rząd brytyjski planuje wprowadzenie reform w systemie świadczeń dla osób przewlekle chorych. Będą one zobowiązane do poszukiwań pracy. W związku z modyfikacją wiele z nich może doświadczyć obniżenia wysokości otrzymywanych świadczeń. Zmiany te mają zachęcić chorych do powrotu do pracy oraz kontrolowanie wydatków na opiekę społeczną. Rząd planuje zniesienie kategorii "ograniczonej zdolności do pracy" w Universal Credit oraz likwidację ocen zdolności do pracy, które były częścią systemu Incapacity Benefit. Dodatkowo, wnioski o świadczenia związane z problemami zdrowotnymi, w tym dotyczącymi zdrowia psychicznego, będą podlegały bardziej rygorystycznej kontroli. Zmiany w świadczeniach w UK - system emerytalny W ramach polityki "triple lock" (trójstopniowej ochrony) emerytury państwowe wzrosną o 4,1% od kwietnia 2025 roku. Podwyżka zapewni seniorom realny wzrost dochodów w obliczu rosnących kosztów życia. Najważniejsze zmiany w systemie podatkowym Od kwietnia 2025 roku wprowadzono modyfikacje w systemie podatkowym. Najważniejsze to zniesienie tzw. "non-dom tax regime". Pozwalał on osobom w Wielkiej Brytanii, których stałe miejsce zamieszkania znajduje się za granicą, unikać opodatkowania zarobków spoza UK. Dlatego miejsce obecnych zasad zajmie nowy system oparty na rezydencji. Oferuje konkurencyjne rozwiązania dla osób przybywających do Wielkiej Brytanii na czas określony. Modyfikacje w systemie świadczeń socjalnych w UK są sposobem na dostosowanie przepisów do aktualnej sytuacji. Z jednej strony wiele z zasiłków wzrośnie. Z drugiej, rząd zapowiada ograniczenia i kontrole. Pytanie, czy wpłyną one realnie na życie osób pobierających zasiłki? Czy podwyżki pozwolą godnie żyć w kraju, w którym ceny podstawowych mediów rosną nieproporcjonalnie do wypłat? Excerpt: Od kwietnia w Wielkiej Brytanii zmienią się stawki wielu świadczeń. O jaką kwotę wzrosną i czy zmieniają się zasady przyznawania? Zmiany w świadczeniach w UK w 2025 roku. ### Fabryka narkotyków zlikwidowana. Na posesji mieszkali Polacy Sprawnie przeprowadzona akcja policji umożliwiła odkrycie ogromnej ilości nielegalnych substancji. Olbrzymia fabryka narkotyków została zlikwidowana. Co ciekawe, tuż obok mieszkali Polacy. We wtorkowy poranek, 4 lutego, holenderska policja przeprowadziła akcję na terenie firmy w Kallenkote, w pobliżu Steenwijk. Odkryli tam duże laboratorium narkotykowe. Funkcjonariusze wkroczyli do szopy znajdującej się za budynkiem przedsiębiorstwa, położonego niedaleko wiaduktu autostrady A32. Zlikwidowana fabryka narkotyków była niezwykle dobrze wyposażona. Na miejscu funkcjonariusze zabezpieczyli profesjonalny sprzęt chemiczny oraz duże ilości substancji wykorzystywanych do produkcji narkotyków. Policjanci znaleźli również zbiorniki z różnorodnymi chemikaliami. Ponieważ nie miały opisów, ich skład ustali laboratorium kryminalistyczne. W Holandii działa wiele takich nielegalnych fabryk. Jak przebiegała akcja? Operacja była prowadzona we współpracy z LFO (Krajowy Zakład Demontażu Maszyn). Specjaliści oceniali zagrożenie chemiczne i pomagali w demontażu infrastruktury przestępczej. W działaniach uczestniczyli także policjanci w maskach ochronnych, a teren monitorowały drony. Ich operatorzy namierzali ewentualne ukryte skrytki z narkotykami. Choć policja nie ujawniła jeszcze dokładnych szczegółów dotyczących rodzaju produkowanych substancji, wstępne ustalenia wskazują, że mogły tam powstawać syntetyczne narkotyki. Najprawdopodobniej wytwarzano tam amfetaminę lub MDMA. W związku ze sprawą zatrzymano właścicieli firmy. Fabryka amfetaminy w Holandii. Obok mieszkali Polscy robotnicy. fot. gettyimages.com Zlikwidowana fabryka narkotyków była bardzo dobrze zakamuflowana. W budynku obok mieszkali bowiem ludzie, którzy najprawdopodobniej nie mieli pojęcia o przestępczym procederze. Fabryka narkotyków zlikwidowana. Kim byli Polacy mieszkający na posesji? Polacy mieszkający na posesji, gdzie odkryto laboratorium narkotykowe w Kallenkote, to najprawdopodobniej pracownicy migrujący. Pracują w Holandii. Zatrudnienie znaleźli przez lokalne agencje pracy. Zamieszkiwali w budynku znajdującym się tuż obok szopy, w której działała nielegalna fabryka narkotyków. Świadczyły o tym zarówno relacje sąsiadów, jak i obecność samochodów na polskich tablicach rejestracyjnych zaparkowanych przed domem. Warunki, w jakich mieszkali, wskazują, że była to typowa kwatera robotnicza. Wskazuje na to fakt, że część okien była zasłonięta tekturą. Sugeruje tymczasowy charakter pobytu. Ponieważ warunki, w jakich mieszkają są bardzo złe. Czy Polacy brali udział w produkcji lub dystrybucji narkotyków? Nie ma dowodów na to, że Polacy byli świadomi działalności przestępczej prowadzonej na tej samej posesji. Przestępcy doskonale zamaskowali fabryką i działała ona dyskretnie. Dodatkowo wielu mieszkańców posesji mogło spędzać większość dnia w pracy. Natomiast po powrocie do budynku traktowali go wyłącznie jako miejsce do spania. Policja nie poinformowała o zatrzymaniu żadnych obcokrajowców w tej sprawie. Natomiast agencja pracy zatrudniająca Polaków odmówiła komentarza na temat ich potencjalnych powiązań z laboratorium. Excerpt: Sprawnie przeprowadzona akcja policji umożliwiła odkrycie ogromnej ilości nielegalnych substancji. Olbrzymia fabryka narkotyków została zlikwidowana. Co ciekawe, tuż obok mieszkali Polacy. ### Zakupy w drogerii w Niemczech wychodzą taniej niż w Holandii 65 proc. mieszkańców Holandii robi zakupy za granicą, aby zaoszczędzić pieniądze. Benzyna, artykuły spożywcze i produkty drogeryjne są tańsze w Niemczech. Dzieje się tak nawet, biorąc pod uwagę promocje dostępne w holenderskich sklepach. Jak wynika z analiz przeprowadzonych przez ośrodek Kassa nie tylko benzyna i artykuły spożywcze są tańsze w Niemczech, niż w Holandii. Znacznie taniej wychodzi również robienie zakupów w drogeriach. W ramach porównania zestawiono ceny 13 markowych produktów dostępnych w dwóch popularnych drogeriach. Co okazało się po zrobieniu zakupów w Kruidvat w Holandii i DM w Niemczech? Średnio w Niemczech płacono dwa razy mniej za te same produkty. Rachunek analityków Kassa w Kruidvat wyniósł 161,69 euro. W niemieckim DM te same produkty kosztowały tylko 73,75 euro. Przykład? Za cztery końcówki szczoteczek Oral B w Kruidvat zapłacić można 27,99 euro (zalecana cena detaliczna). Dokładnie ten sam produkt w DM kosztuje... 13,45 euro. Tanie zakupy - gdzie je robić? (fot. Pixabay) Zakupy w Niemczech wychodzą taniej Ponadto Kassa uwzględniła w swoim tekście wiele różnych ofert 1+1 w Kruidvat (konsument otrzymuje dwa produkty w cenie jednego). Jednak nawet dzięki tej promocji nie udało się „zbić” cen w Holandii do niemieckich poziomów. Za holenderski koszyk zakupów zapłacono 159 euro, gdy cena niemieckiego zamknęła się w sumie 116,35 euro, jak podaje serwis informacyjny BNNVARA. W ramach tego badania przeprowadzono również ankietę wśród 2500 osób w Holandii. Dotyczyła ona właśnie zakupów transgranicznych. Jak się okazuje, aż 65 proc. mieszkańców „Kraju tulipanów” decyduje się na wyjazd za granicę, aby zaoszczędzić na zakupach. 40 proc. ankietowanych w ten sposób jednorazowo oszczędza ponad 50 euro. Według obliczeń Kassa osobie mieszkającej w holenderskim Utrechcie opłaca się robić zakupy w niemieckim Emmerich. Nadal taniej wychodzi jazda średniej wielkości samochodem, aby zrobić zakupy w niemieckiej drogerii i zatankować benzynę na niemieckiej stacji. Po powrocie w kieszeni zostaje dodatkowe 20 euro. Dlaczego ceny w Holandii są wyższe? Dlaczego ceny w Holandii i Niemczech są tak zróżnicowane? Różnicę w cenach można częściowo wyjaśnić wyższymi cenami zakupu w mniejszych krajach UE, zgodnie z badaniami „Follow The Money”. Holandia jest małym rynkiem zbytu, z którego producenci chętnie korzystają. Na przykład ceny zakupu są tutaj znacznie wyższe za dokładnie te same produkty niż w innych krajach UE. Rolę w tej kwestii odgrywają również holenderskie podatki i cła. Jak czytamy na łamach serwisu „I am Expat” istotny jest również fakt, iż duzi producenci zawierają strategiczne umowy z supermarketami. W ten sposób wypierają mniejszych i tańszych konkurentów. Ustalają również różne ceny w różnych krajach. Robią to w taki sposób, aby maksymalizować swoje zyski. Excerpt: Benzyna, artykuły spożywcze i produkty drogeryjne są tańsze w Niemczech. Dlaczego w Holandii jest tak drogo? ### Wielka Brytania ułatwi budowę elektrowni jądrowych Brytyjski rząd ogłosił plany dotyczące ułatwienia budowy małych elektrowni jądrowych w Anglii i Walii. Ma być to związane z wysiłkami w kierunku pobudzenia wzrostu gospodarczego. Partia Pracy chce zreformować – jej zdaniem – „archaiczne” zasady planowania, które według ministrów zahamowały kraj w globalnym wyścigu o czystą, bezpieczną i niedrogą energię. Na Wyspach będzie więcej elektrowni jądrowych Keir Starmer powiedział, że Wielka Brytania "pozostała w tyle” w kwestii budowy elektrowni jądrowych. Żaden taki obiekt nie powstał na Wyspach przez „dziesiątki lat”. A plany laburzystów miałyby stworzyć tysiące miejsc pracy. Zarówno związki zawodowe jak i grupy biznesowe przyjęły deklarację rządu z zadowoleniem. Jednak krytyka spadła na Partię Pracy ze strony ekologów. Według nich rząd w „całości połknął manipulacje przemysłu jądrowego”. W Wielkiej Brytanii w latach 90. XX wieku energia jądrowa generowała około 25 proc. energii elektrycznej. Jednak liczba ta spadła do około 15 proc. Wiele starzejących się elektrowni jądrowych w kraju ma zostać wycofanych z eksploatacji w ciągu następnej dekady. Małe elektrownie jądrowe – lub małe reaktory modułowe (SMR) – są mniejsze i tańsze niż tradycyjne elektrownie jądrowe. Jednak – co za tym idzie - wytwarzają znacznie mniej energii. Rząd zwiększy liczbę małych elektrowni jądrowych w kraju / fot. Getty Images Osiem lokalizacji na reaktory jądrowe Ogłoszone w czwartek plany będą pierwszym przypadkiem uwzględnienia małych reaktorów jądrowych (Small Modular Reactors – SMR) w przepisach planistycznych. Lista jedynych miejsc, w których mogą powstać te małe elektrownie, także ma zostać zatwierdzona. Składa się ona z ośmiu lokalizacji. Obecnie proces budowy elektrowni w Wielkiej Brytanii jest powolny. A od etapu planowania do uruchomienia reaktora może minąć prawie 20 lat. Bezpieczeństwo energetyczne Premier powiedział, że bezpieczeństwo energetyczne Wielkiej Brytanii było „zakładnikiem” Władimira Putina „przez zbyt długi czas”. To z kolei doprowadziło do tego, że ceny „gwałtownie rosły według jego kaprysów”. - Kończę z tym – zmieniam zasady, aby wesprzeć budowniczych tego kraju i mówię nie hamulcom, którzy zbyt długo dusili nasze szanse na tańszą energię, wzrost gospodarczy i miejsca pracy – powiedział Starmer. Ministrowie powiedzieli, że Wielka Brytania jest uważana za jeden z najdroższych krajów na świecie do budowy elektrowni jądrowych. Powstanie nowa grupa Nuclear Regulatory Taskforce w celu przyspieszenia zatwierdzania nowych projektów reaktorów. A także usprawnienia współpracy deweloperów z organami regulacyjnymi. Podczas gdy całkowity koszt energii jądrowej jest porównywalny z innymi formami energii, elektrownie jądrowe są niezwykle drogie w budowie. Excerpt: W Wielkiej Brytanii budowa małych elektrowni jądrowych ma być szybsza i łatwiejsza. Rząd ma przygotować listę ich lokalizacji. ### Polka z problemami na lotnisku z powodu cyfrowego settled status Polka z brytyjskim statusem osoby osiedlonej w UK miała problemy na amerykańskim lotnisku. Marzena Żukowska przez godzinę musiała tłumaczyć przedstawicielom Tap Air Portugal, dlaczego nie może okazać fizycznego dokumentu poświadczającego settled status. Do tych wydarzeń doszło w dniu 15 stycznia 2025 roku, na lotnisku O'Hare w Chicago. Na czym polegał problem osoby pochodzącej z Polski? Pracownicy linii Tap Air Portugal nalegali na okazanie fizycznego dokumentu settled status. Jednak jak wiadomo, tego typu pismo po prostu... nie istnieje. Brytyjskie władze uparcie obstają przy swoim, iż cyfrowa forma tego dokumentu jest wystarczająca. Jak pokazuje ta historia, takie podejście jest zwyczajnie błędne. Problemy z tylko cyfrowym settled status Osoba ze statusem osiedlenia w UK legitymuje się jedynie cyfrowym poświadczeniem tego typu. W związku na amerykańskim lotnisku z tym nalegano na... wyrobienie wizy turystycznej (Electonic Travel Authorisation). Jest to sytuacja o tyle abstrakcyjna, że Marzena Żukowska... mieszka w Liverpoolu. Osoba z Polski z problemami na lotnisku z powodu cyfrowego settled status (fot: Getty Images) - Podchodzę do stanowiska Tap Air Portugal. Daję im swój polski paszport. Osoba przy stanowisku i jej kierownik popatrzyli na komputer. Powiedzieli, że muszą zobaczyć dowód wizy brytyjskiej. Mam status osoby osiedlonej. Jest on dostępny wyłącznie w wersji cyfrowej - relacjonuje Marzena, jak cytujemy za „The Independent". Jak czytamy dalej w relacji w brytyjskich mediach osoba posiadająca zarówno polskie, jak i amerykańskie obywatelstwo przez ponad godzinę dyskutowała z personelem na lotnisku. Pojawiła się realna obawa, że Marzena Żukowska zwyczajnie nie zdąży na samolot lecący do Manchesteru. Na nic zdało się pokazywanie na telefonie, że osoba z polskim obywatelstwem i settled status po prostu nie może aplikować o ETA... Problemy osoby z Polski lecącej do UK na lotnisku - To po prostu stało się rozmową bez sensu - relacjonuje. - Kierownik mnie ciągle wypytywał, a lotnisko było już całkiem puste. Wszyscy inni pracownicy zwyczajnie obserwowali to, co się działo. Próbowałam im powiedzieć, że to nie ich wina, ponieważ rząd Wielkiej Brytanii udziela sprzecznych informacji na ten temat - jak cytujemy dalej za "The Independent". Kierownik linii lotniczych na lotnisku próbował zadzwonić na infolinię brytyjskiego Home Office. W teorii powinna była ona być czynna przez 24 godziny na dobę. Do nikogo nie udało się dodzwonić. Jednak w końcu personel na telefonie Marzeny sprawdził stronę internetową UK visas and immigration oraz kod eVisa Share. Wtedy pozwolono jej wsiąść na pokład samolotu do Manchesteru. Rząd UK stworzył problem W podsumowaniu to wydarzenie pokazało jej, że „rząd Wielkiej Brytanii nie chce brać odpowiedzialności za system eVisa, który sam stworzył”, jak relacjonuje Marzena Żukowska. - Stanowi to ogromny problem w związku z dostępnością. Jeśli ja ledwo mogę się dodzwonić, a mam dużo wiedzy na ten temat, to co z kimś z barierą językową? Lub z kimś, kto ma mniejsze umiejętności korzystania z nowoczesnych technologii? - komentuje. Marzena Żukowska jest współdyrektorką w organizacji charytatywnej POMOC. Zajmuje się obroną praw migrantów z Europy Wschodniej mieszkających w UK. Ma podwójne obywatelstwo polskie i amerykańskie. Jest osobą niebinarną. ### Brytyjskie obywatelstwo po 15 a nie 6 latach Liderka Partii Konserwatywnej, Kemi Badenoch składając jedno ze swoich pierwszych oświadczeń politycznych powiedziała, że utrudniłaby imigrantom uzyskanie brytyjskiego obywatelstwa. Według Kemi Badenoch możliwość ubiegania się o brytyjskie obywatelstwo imigranci powinni mieć po 15 latach. A nie tak jak obecnie – po sześciu. Brytyjskie obywatelstwo po 15 latach? Liderka konserwatystów zaskoczyła swoim niedawnym oświadczeniem politycznym. Stwierdziła, że uzyskanie brytyjskiego obywatelstwa powinno zostać utrudnione. Ponadto powinny istnieć ograniczenia w otrzymaniu bezterminowego pozwolenia na pobyt. Otwiera ono drogę do uzyskania obywatelstwa. Badenoch uważa, że nie należy przyznawać go osobom mającym przeszłość kryminalną albo takim, które ubiegały się o zasiłki lub mieszkania socjalne. Badenoch wyjawiła swoje pomysły BBC. Podkreśliła, że brytyjskie obywatelstwo jest przywilejem. A nie tylko prawem i powinno należeć się tylko tym, którzy mają „znaczące powiązania z Wielką Brytanią”. Natomiast minister w Partii Pracy, Angela Eagle powiedziała, że po „14 latach haniebnej porażki torysów nikt nie będzie brał poważnie ich deklaracji”. Torysi chcieliby utrudnić uzyskanie brytyjskiego obywatelstwa imigrantom / fot. Getty Images Uzyskanie prawa stałego pobytu Zgodnie z obecnymi zasadami uzyskanie prawa stałego pobytu (Indefinite Leave to Remain – ILR) daje ludziom prawo do mieszkania, pracy i nauki w Wielkiej Brytanii. O ILR można ubiegać się, jeśli pracowaliśmy na Wyspach przez pięć lat. Chociaż okres ten może być też skrócony do dwóch lub trzech lat. W zależności od tego, czy ktoś przyjechał do UK na podstawie określonych wiz. Obecnie można ubiegać się o brytyjskie obywatelstwo 12 miesięcy po otrzymaniu bezterminowego pozwolenia na pobyt. Konserwatyści twierdzą jednak, że okres, w którym ktoś może ubiegać się o ILR, powinien zostać wydłużony z pięciu do dziesięciu lat. Na następnie należałoby jeszcze odczekać kolejne pięć lat przed ubieganiem się o obywatelstwo. Torysi chcieliby także, aby rząd przyjął zaproponowane zmiany z mocą wsteczną od 2021 roku. Miałoby to być przedmiotem debaty parlamentarnej w przyszłym tygodniu. O obywatelstwo brytyjskie jest zbyt łatwo? W rozmowie z BBC liderka Partii Konserwatywnej powiedziała, że obecne przepisy stworzyły „taśmę transportową” do brytyjskiego obywatelstwa dla tych, którzy dopiero co przybyli do kraju. Według Badenoch zbyt wiele osób otrzymuje obecnie obywatelstwo brytyjskie. Jej zdaniem „nadwyręża to służby publiczne”. - Musimy mieć pewność, że ludzie przybywający do Wielkiej Brytanii mają prawdziwe, znaczące powiązania z tym krajem. Czyli że nie byli karani, powinni mieć swój wkład w gospodarkę, nie polegać na zasiłkach. Powinni być ludźmi, którym zależy na naszym kraju i społeczeństwie – powiedziała liderka torysów. Dodała też, że taka polityka pozwoli obniżyć liczbę imigrantów. Jednak nie była w stanie stwierdzić, o ile. Badenoch jest za wprowadzeniem sztywnego limitu migracji. Jednak odmówiła podania, jaki on powinien być. Podkreśliła, że będzie to zależało od sytuacji w danym momencie. Jej zdaniem konserwatyści muszą „odbudować zaufanie społeczeństwa”. Excerpt: Według liderki torysów zbyt łatwo jest uzyskać brytyjskie obywatelstwo. Według niej powinno być to możliwe po 15 latach, a nie po sześciu. ### Obniżka stóp procentowych w UK Bank Anglii podjął decyzję o obniżce stóp procentowych do najniższego poziomu od ponad 18 miesięcy. Jest to już trzecia obniżka od sierpnia ubiegłego roku. Kredytobiorcy ucieszą się z czwartkowej decyzji Banku Anglii. Postanowił on obniżyć stopy procentowe do 4,5 proc. z 4,75 proc. Przekłada to na najniższy ich poziom od 18 miesięcy. Oczekiwana obniżka stóp procentowych Obniżka stóp procentowych była powszechnie oczekiwana, biorąc pod uwagę ostatni powolny wzrost gospodarczy. Dzięki decyzji Banku Anglii obniżka stóp procentowych wpłynie na niższe raty kredytów hipotecznych. Natomiast może też zmniejszyć zyski dla osób posiadających oszczędności. Rząd deklarował, że poprawa gospodarki jest jego największym priorytetem. Jednak ostatnie dane wykazały słaby wzrost pod koniec ubiegłego roku. Kwartalny Raport Polityki Pieniężnej Banku Anglii był jednak zaskakujący. Podano w nim, że inflacja wzrośnie do 3,7 proc. w dalszej części 2025 roku. Jest to w dużej mierze spowodowane cenami energii. Ostrożne podejście Banku Gubernator Banku Anglii, Andrew Bailey, w swoim oświadczeniu otwierającym konferencję prasową dał nadzieję na dalszą obniżkę stóp, jednak z zachowaniem ostrożności. - Przewidujemy, że będziemy mogli obniżyć stopy procentowe jeszcze bardziej. Gdy proces spowolnienia inflacji będzie trwał. Ale będziemy musieli oceniać sytuację po każdym spotkaniu, jak duża będzie to obniżka – powiedział Bailey. Zaznaczył też: - Żyjemy w niepewnym świecie, a droga przed nami będzie pełna wybojów. Andrew Bailey przewiduje dalsze obniżki stóp procentowych / fot. Getty Images Mniejsze raty kredytów hipotecznych Dzięki decyzji Banku Anglii spłata kredytów hipotecznych będzie łatwiejsza dla tysięcy kredytobiorców. Stopy procentowe znajdują się obecnie w tendencji spadkowej po gwałtownym wzroście. 693 000 właścicieli domów będących na zmiennym oprocentowaniu, będzie musiało poczekać na decyzję swojego pożyczkodawcy. Jeśli jednak stosuje się on do spadku stawki bazowej, wtedy zapłacą oni średnio o 17 funtów mniej miesięcznie. Natomiast osoby, które mają stałą umowę kredytu hipotecznego, a miesięczna stawka odsetek jest stała do określonego czasu, nie nastąpi u nich natychmiastowa zmiana. Jednak rynki i pożyczkodawcy rozważą możliwość przyszłych obniżek stóp procentowych, a dostawcy kredytów hipotecznych mogą odpowiednio zmienić ceny ofert dla nowych i odnawiających warunki umowy klientów. Niestety ostatnie decyzje handlowe Donalda Trumpa mogą mieć negatywny wpływ na sytuację gospodarczą na rynkach światowych, w tym na Wielką Brytanię. Jednak wpływ na brytyjską inflację jest wysoce niepewny. Przypomnijmy, że Stany Zjednoczone są drugim co do wielkości partnerem handlowym Wielkiej Brytanii, po Unii Europejskiej, odpowiadającym za 22 proc. brytyjskiego eksportu w 2023 roku. Excerpt: Bank Anglii po raz kolejny zdecydował się na obniżkę stóp procentowych. Osoby posiadające kredyty hipoteczne mogą liczyć na mniejsze raty. ### Ataki na rowerzystów w Londynie Od 2023 roku w Londyńskich parkach mają miejsce ataki na rowerzystów. Napaści stają się coraz bardziej brutalne i zuchwałe. Co dzieje się w Londynie i czy rowerzyści mają się czego bać? Dojeżdżanie rowerem do pracy czy poranny trening rowerowy może być niebezpieczny. Od września 2023 roku w Londynie trwa fala brutalnych napadów na rowerzystów. Z każdym miesiącem przybiera na sile. Ofiarami padają głównie osoby trenujące na drogich rowerach, często wartych nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Kradzieże rowerów dotyczą także osób dojeżdżających do pracy. Napastnicy są zamaskowani i poruszają się na motocyklach lub skuterach bez tablic rejestracyjnych. Stosują brutalne metody – potrafią przewrócić rowerzystę, wyrwać mu rower siłą, a następnie błyskawicznie uciec. Świadkowie opisują, że agresorzy często atakują w grupach. Często lokując ofiarom drogę i grożąc przemocą, aby szybko przejąć łup. Według policyjnych danych tylko w 2023 roku doszło do 768 takich przestępstw, co oznacza średnio 15 brutalnych ataków tygodniowo. To zatrważająca ilość. Napady najczęściej zdarzają się wczesnym rankiem, kiedy ruch samochodowy jest niewielki, a rowerzyści mniej czujni. Ponieważ wielu cyklistów obawia się o własne bezpieczeństwo, ograniczyli treningi lub całkowicie zrezygnowali z jazdy w dotychczasowych lokalizacjach. Mimo licznych zgłoszeń i apeli, reakcja policji pozostaje niewystarczająca. Rowerzyści czują się pozostawieni sami sobie w obliczu rosnącego zagrożenia. Ataki na rowerzystów w Londynie - gdzie Ataki na rowerzystów w Londynie koncentrują się głównie w kilku strategicznych rejonach miasta. Tam, gdzie zarówno osoby dojeżdżające do pracy, jak i trenujący kolarstwo są łatwym celem dla złodziei. Szczególnie niebezpieczne stały się popularne trasy treningowe, takie jak Regent’s Park w północnym Londynie. Codziennie setki rowerzystów wykorzystują zamknięte dla ruchu samochodowego drogi do jazdy w grupach. Innym miejscem często odwiedzanym przez złodziei jest Richmond Park w południowo-zachodniej części miasta – jedna z najbardziej znanych tras kolarskich. Kradzieże rowerów w Londynie coraz bardziej niepokoją rowerzystów. fot. freepik.com Zagrożeni są jednak nie tylko sportowcy. Ataki na rowerzystów zdarzają się także w centrum Londynu. Dzieje się to zwłaszcza na trasach dojazdowych do biurowców w dzielnicach takich jak Westminster, Camden czy Islington. W tych rejonach rowerzyści stają się celem dla złodziei, którzy atakują ich na skrzyżowaniach lub w mniej uczęszczanych uliczkach, licząc na szybki i łatwy łup. Coraz częściej słyszy się też o napadach na wschodzie Londynu, w pobliżu Canary Wharf. Dlatego, że wielu pracowników w rejonie wybiera rower jako środek transportu. Wspólnym mianownikiem tych ataków jest bezczelność i szybkość działania sprawców. Dzięki skuterom błyskawicznie uciekają z miejsca zdarzenia, zanim ktokolwiek zdąży zareagować. Czy kradzieże w Londynie to przestępczość zorganizowana? Czy fala kradzieży rowerów w Londynie to efekt działania zorganizowanych grup przestępczych? Choć policja twierdzi, że ataki na rowerzystów „występują w izolacji” i nie dostrzega szerszego schematu, powtarzalność metod budzi wątpliwości. Sprawcy – zazwyczaj dwóch zamaskowanych mężczyzn na skuterze lub motocyklu bez tablic – stosują niemal identyczną taktykę. Atakują w ruchu, przewracają ofiarę i błyskawicznie uciekają. Świadkowie i ofiary coraz częściej podejrzewają, że kradzione rowery nie trafiają na lokalny rynek, lecz są „zamawiane” i eksportowane. Jeśli to tylko przypadkowe akty przemocy, dlaczego schemat działania jest tak dobrze dopracowany? Excerpt: Od 2023 roku w Londyńskich parkach mają miejsce ataki na rowerzystów. Napaści stają się coraz bardziej brutalne i zuchwałe. Co dzieje się w Londynie i czy rowerzyści mają się czego bać? ### Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK W środę 5 lutego 2025 roku jego wysokość Karol III odwiedził POSK (Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny) w londyńskim Hammersmith. Król spotkał się z przedstawicielami polskich środowisk w Wielkiej Brytanii. Podczas wizyty w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym brytyjskiemu monarsze towarzyszyli ambasador RP w Wielkiej Brytanii Piotr Wilczek i prezes Ośrodka Marcin Kalinowski. Królowi towarzyszył także dyrektor ośrodka do spraw komunikacji i wizerunku Wiktor Moszczyński. Wizyta brytyjskiego monarchy w POSK „Po wizycie w Polsce, a zwłaszcza po doświadczeniach w związku z odwiedzinami w byłym niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau w ramach rocznicowych obchodów, Jego Wysokość wyraził chęć spotkania się z polską diasporą i podzielenia się z nimi swoimi doświadczeniami” - jak czytamy na oficjalnej stronie FB POSK. W ramach pierwszej części swojej wizyty król Karol III obejrzał wystawę obrazów autorstwa Feliksa Fabiana, weterana II wojny światowej. Był po niej oprowadzany przez historyczkę sztuki i malarkę Joannę Ciechanowską wraz z dr Dobrosławą Platt. To właśnie ona przygotowała tę ekspozycję. Jednocześnie pełni funkcję dyrektorki biblioteki POSK, jak czytamy w depeszy Polskiej Agencji Prasowej. „Prezentowane dzieła, przedstawiające dom artysty w Polsce i jego wspomnienia z podróży, należą do rodziny znanej działaczki społecznej Lili Stern-Pohlman” - jak podaje dodatkowo PAP. Warto dodać, iż Feliks Fabian to wybitny artysta polsko-żydowskiego pochodzenia. Większą część swojego życia spędził właśnie w Londynie. Wystawa poświęcona jego twórczości „odzwierciedla głębokie więzi kulturowe łączące nasze dwa narody”, jak czytamy w komunikacie Ambasady RP w Londynie. Polska diaspora ugościła króla Karola III Następnie król Karol III w POSK spotkał się z przedstawicielami różnych środowisk polskiej społeczności na Wyspach. Brytyjski monarcha ściskał dłonie i rozmawiał z liderami polskich organizacji, dziennikarzami z polskich mediów, nauczycielami i artystami. Karol III spotkał się także z uczniami szkół sobotnich i harcerzami. Rozmawiał między innymi z weteranem II wojny Eugeniuszem Niedzielskim. W sumie w Sali Malinowej spotkał się z około setką członków POSK, jak czytamy w depeszy Polskiej Agencji Prasowej. - Była to bardzo swobodna rozmowa, prawie jak sąsiad z sąsiadem - podkreślał Moszczyński w komentarzu dla PAP`u. Galeria zdjęć z wizyty króla Karol III w siedzibie POSK (fot: Getty Images) Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images) 1 z 13 Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images)Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images) Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images)Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images) Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images)Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images) Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images)Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images) Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images)Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images) Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images)Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images) Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images)Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images) Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images)Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images) Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images)Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images) Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images)Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images) Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images)Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images) Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images)Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images) Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images)Król Karol III z wizytą w siedzibie POSK (fot: Getty Images) „To znaczące spotkanie podkreśliło żywą obecność i trwały wpływ diaspory polskiej w Wielkiej Brytanii” - jak czytamy w oficjalnym komunikacie wydanym przez Ambasadę RP w Londynie. Oprócz tego, podczas wizyty króla odbył się również koncert Joanny Kacperek. Młoda pianistka zaprezentowała się w repertuarze Fryderyka Chopina. Z kolei młodzieżowy zespół teatralny POSK pod kierownictwem dyrektorki ds. kultury POSK Żanety Brudzińskiej wykonał znane polskie piosenk. Były to m.in. „Czerwone maki na Monte Cassino” czy „Serce w plecaku". Prezent dla króla Dodajmy, iż król otrzymał również tłumaczenie „Raportu Witolda”, relacji rotmistrza Witolda Pileckiego z obozu w Auschwitz. Prezent ten został przekazany przez redaktorkę naczelną polonijnego portalu British Poles, Marię Byczynski. - Pomyśleliśmy, że to będzie najlepszy sposób na nawiązanie do sytuacji, która miała miejsce podczas wizyty króla Karola w Polsce. Chodziło nam o to, by zwrócić uwagę na rolę Polaków w wydarzeniach w Auschwitz - komentował redaktor portalu Tomasz Modrzejewski, jak podaje PAP. - Chcieliśmy rzucić światło na to, że Polacy stanowili drugą największą grupę ofiar obozu Auschwitz. No ale także byli tacy ludzie jak rotmistrz Pilecki. Zaangażowani w dostarczanie aliantom zachodnim informacji na temat tego, co działo się w tych obozach zagłady - dodawał Modrzejewski. Polski Ośrodek Społeczno-Kulturalny w skrócie: POSK (ang. Polish Social and Cultural Association) jest to polska instytucja kultury działająca w Londynie w dzielnicy Hammersmith. Największe centrum polskiej społeczności w UK zostało założone z inicjatywy prof. Romana Wajdy 23 lipca 1964 roku. Excerpt: Brytyjski król spotkał się z przedstawicielami polskich środowisk w Wielkiej Brytanii w londyńskim Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym. ### Podwyżka emerytur na 2025/26. Podano stawki Ministerstwo Pracy i Emerytur poinformowało o nowych stawkach State Pension na lata 2025/26. Podwyżka emerytur wyniesie 4,1 proc. i nastąpi od 7 kwietnia tego roku. Według najnowszych danych 12,9 miliona osób pobiera obecnie State Pension. Spośród nich 4,1 miliona pobiera New State Pension, a 8,8 miliona Basic State Pension. Od 7 kwietnia tego roku otrzymają oni 4,1-procentową podwyżkę emerytur. Ile wyniesie podwyżka emerytur? Nowe i podstawowe emerytury państwowe mają wzrosnąć o 4,1 proc. od 7 kwietnia, zgodnie z tzw. Triple Lock. Są to gwarancje emerytalne stosowane do ustalania wysokości corocznej podwyżki emerytury państwowej. Są ustalane na podstawie trzech czynników: - wartości inflacji mierzonej wskaźnikiem Consumer Prices Index (CPI), - średniej podwyżki płac, - 2,5 proc. Zgodnie ze wskaźnikiem inflacji Consumer Price Index (CPI) dodatkowe elementy – wraz ze świadczeniami dla osób w wieku produkcyjnym i niepełnosprawnych, wzrosną o 1,7 proc. W tym tygodniu Ministerstwo Pracy i Emerytur zaproponowało nowe stawki emerytur na rok budżetowy 2025/26. Propozycja padła w parlamencie, a teraz przejdzie do następnego etapu legislacyjnego. Emerytów w Wielkiej Brytanii od 7 kwietnia czeka podwyżka emerytur / fot. Getty Images Nowe stawki przedstawione w parlamencie Osoby pobierające pełną New State Pension mogą spodziewać się wzrostu z 221,20 funta do 230,25 funta tygodniowo. Podwyżka emerytur w kontekście rocznym wyniesie 473,60 funta, z 11 502 funtów do 11 973 funtów w roku finansowym 2025/26. Należy jednak pamiętać, że nie wszyscy z 4,1 miliona osób pobierających New State Pension otrzymają pełną jej kwotę. Ponieważ jest ona powiązana ze składkami na ubezpieczenie społeczne. Natomiast osoby pobierające pełną Basic State Pension zobaczą, jak ich tygodniowe płatności wzrosną o 6,95 funta z 169,50 funta do 176,45 funta lub o 705,80 funta w ciągu miesiąca. Z kolei w ciągu roku podwyżka emerytur wyniesie 361,40 funta z 8 814 funtów do 9 175 funtów. Aby sprawdzić, ile wyniesie konkretna emerytura, można w tym celu skorzystać z narzędzia online dostępnego na stronie gov.uk W marcu DWP wyśle listy do wszystkich 12,9 mln osób pobierających State Pension, informując ich o nowych stawkach emerytur. Jednocześnie zachęcając osoby starsze do sprawdzenia, czy kwalifikują się do Pension Credit. Przyszłe podwyżki Rząd Partii Pracy zobowiązał się do utrzymania zasady Triple Lock przez cały okres swojej kadencji. Ostatnie prognozy sugerują następujące podwyżki emerytur. Przewidywany wcześniej wzrost na poziomie 4 proc. na lata 2025/26 wyniósł 4,1 proc. Na kolejne lata natomiast, czyli 2026/27, 2027/28, 2028/29 i 2029/30 przewiduje się wzrosty na poziomie 2,5 proc. Excerpt: Od 7 kwietnia 2025 roku nastąpi podwyżka emerytur w Wielkiej Brytanii. W parlamencie przedstawiono, ile będą wynosić nowe stawki. ### Ryanair odwołuje loty ze Stansted do kolejnego europejskiego miasta Ryanair odwołał loty do niektórych europejskich miast z powodu zbyt dużych opłat i podatków lotniczych. Teraz tani przewoźnik poinformował, że rezygnuje z lotów Legolandu (czyli do i z Aalborga w Danii). W ubiegłym miesiącu Ryanair potwierdził, że latem tego roku ograniczy loty do i z siedmiu regionalnych lotnisk w Hiszpanii. Przyczyną są zbyt duże opłaty. W ten sposób irlandzkie linie lotnicze zaprzestały swojej działalności w Jerez i Vallodolid. Ponadto ograniczyły loty do i z Vigo, Santiago de Compostela, Saragossy, Santander i Asturii. Ryanair odwołuje loty Decyzja przewoźnika dotycząca Hiszpanii podyktowana była opłatami wprowadzonymi przez kontrolowanego przez państwo operatora lotniskowego, Aena. W ten sposób Ryanair odwołuje loty na 12 trasach. Zmniejsza także przepustowość o 18 proc. Ponadto likwiduje w ten sposób 800 000 miejsc pasażerskich. Linie lotnicze (nie tylko Ryanair) mają problem już od dłuższego czasu z opłatami pobieranymi przez Aaena. Dyrektor generalny irlandzkich linii, Eddie Wilson skrytykował Aenę za jej decyzje twierdząc, że nie wspiera „regionalnego wzrostu Hiszpanii”. A zamiast tego skupia się na zagranicznych inwestycjach w lotniska na Karaibach, w Wielkiej Brytanii i obu Amerykach. - Odmowa Aeny dotycząca zachęcenia linii lotniczych do wykorzystania przepustowości z potencjałem na swoich regionalnych lotniskach, zmusiła Ryanaira do relokacji samolotów. A także przeniesienia lotów na bardziej konkurencyjne rynki europejskie, takie jak Włochy, Szwecja, Chorwacja, Węgry i Maroko. Gdzie rządy aktywnie wspierają wzrost gospodarczy – powiedział Wilson. Wycofanie lotów ze Stansted do kolejnego europejskiego miasta Niedawno Ryanair podjął decyzję o odwołaniu lotów do kolejnego europejskiego miasta. Irlandzki przewoźnik nie będzie już latał ze Stansted do Aalborg w Danii. Jest to związane z tym, że Dania ogłosiła nowe podatki lotnicze. Podatek wprowadził opłatę w wysokości 50 DKK (czyli 6,70 EUR) dla wszystkich pasażerów odlatujących z Danii. Opłatę tę pokrywają linie lotnicze. Rzecznik linii powiedział: - Jesteśmy bardzo rozczarowani informując o zamknięciu naszej dwusamolotowej bazy Billund i naszych operacji lotniczych w Aalborg od końca marca. Ale nie mamy innego wyboru po krótkowzrocznej decyzji rządu duńskiego o wprowadzeniu szkodliwego podatku lotniczego od stycznia 2025 roku. Odwołanie lotów do Aalborg poskutkuje zmniejszeniem liczby miejsc pasażerskich o 1,7 mln do i z miasta. Znikną 32 trasy i dwa bazujące tam samoloty Ryanaira. Natomiast pilotom i załodze Ryanaira w Bullund zaoferowano transfery w ramach sieci linii lotniczych. Ponadto wycofanie się irlandzkich linii z duńskiego lotniska pozwoli rozwinąć skrzydła innej linii – KLM. Niestety najprawdopodobniej ten przewoźnik, oferujący loty z Dublina do Aalborga, podniesie ceny. Nadal do miasta będzie latało British Airways. Jednak pasażerowie muszą liczyć się ze wzrostem cen z powodu spadku podaży. Cios dla fanów Lego Wycofanie się popularnego przewoźnika z duńskiego lotniska i wzrost cen biletów pozostałych linii będzie ciosem dla fanów Lego, którzy odwiedzają słynny Park Legoland w mieście. Ryanair odwołuje loty do Legolandu / fot. Getty Images Jest to tak naprawdę największa atrakcja turystyczna Danii. Ten park rozrywki otwarto w 1968 roku. Znajdują się w nim nie tylko miniatury prawdziwych budowli architektonicznych, ale też kolejki, akwarium, strzelnica i mini zoo. Sam park zajmuje powierzchnię 123 000 m2, a rocznie przyciąga ponad 3 mln odwiedzających. Excerpt: Ryanair odwołuje loty do słynnego europejskiego miasta odwiedzanego przez ponad 3 mln turystów rocznie. Wszystko z powodu podatków lotniczych. ### Duży wzrost podatku lokalnego w kolejnej dzielnicy Londynu Newham to kolejna dzielnica Londynu podnosząca council tax. Tym razem wzrost podatku lokalnego jest drastyczny. Podwyżka dotknie mieszkańców. Dlaczego zmiana jest tak radykalna? Po kontrowersyjnej decyzji władz Sutton, które sięgnęły do kieszeni najbiedniejszych mieszkańców, kolejna londyńska dzielnica wprowadza radykalne zmiany w podatku lokalnym. Tym razem podwyżka dotknie mieszkańców Newham. Rada dzielnicy Londynu uzyskała zgodę rządu na wzrost podatku lokalnego aż o 8,99 proc. – niemal dwukrotnie więcej niż standardowy limit wynoszący 4,99 proc. To znacząca zmiana. Dlatego wpłynie na budżety domowe wielu rodzin. Decyzja ta została podjęta na podstawie oficjalnego wniosku władz dzielnicy. Te argumentowały konieczność dodatkowych środków finansowych na kluczowe usługi. Czy to początek nowego trendu, w którym kolejne dzielnice Londynu będą sięgać po coraz większe podwyżki podatków lokalnych? Wzrostu podatku lokalnego w kolejnej dzielnicy Londynu - przyczyny Decyzja o znaczącym wzroście podatku lokalnego w Newham wynika z rosnących kosztów utrzymania podstawowych usług publicznych oraz trudnej sytuacji finansowej samorządu. Władze dzielnicy ostrzegają, że bez dodatkowych środków nie będą w stanie zapewnić mieszkańcom odpowiedniego poziomu opieki społecznej, edukacji i wsparcia dla osób starszych. Dodatkowe fundusze mają zostać przeznaczone m.in. na dofinansowanie szkół, poprawę infrastruktury drogowej oraz usługi opiekuńcze. Te pochłaniają coraz większą część budżetu. Szczególny nacisk kładzie się na wsparcie osób znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej, a także na rozwój programów mieszkaniowych w obliczu narastającego kryzysu lokalowego. Czy podniesienie podatku to jedyne rozwiązanie, czy może władze powinny szukać oszczędności w innych obszarach? Dlaczego Newham podnosi council tax? Decyzja o podniesieniu podatku lokalnego w Newham, ogłoszona 3 lutego w Izbie Gmin, jest wynikiem wyjątkowych trudności finansowych, z jakimi boryka się dzielnica. Główna przyczyna to ogromne koszty związane z zakwaterowaniem tymczasowym. Obecnie ponad 6 500 mieszkańców Newham przebywa w takich warunkach. To najwyższa liczba w całym Londynie. Wzrost podatku lokalnego w kolejnej dzielnicy Londynu. Newham planuje drastyczne podwyżki. fot. getyimages.com W ciągu najbliższych trzech lat koszt ten ma obciążyć budżet rady dodatkowymi 100 milionami funtów. W obliczu rosnących wydatków na usługi społeczne i zakwaterowanie, rada postanowiła, że podwyżka council tax jest niezbędna. To sposób by utrzymać standardy usług publicznych w dzielnicy. Burmistrz Rokhsana Fiaz zaznaczyła, że „Nie podnosimy podatków z kaprysu, ale z konieczności. Bez tych środków nasza dzielnica nie będzie w stanie zapewnić mieszkańcom wsparcia, na które zasługują”. Czy są inne dzielnice Londynu, które podejmują podobne kroki, aby zmierzyć się z rosnącymi kosztami społecznymi i mieszkaniowymi? Czy niestandardowy wzrost council tax w Londynie stanie się regułą? Wzrost podatku lokalnego staje się coraz bardziej powszechny w wielu dzielnicach Londynu. Władze sięgają do kieszeni mieszkańców, w tym tych najbiedniejszych. Dlaczego tak się dzieje? Czy to rozwiązanie dla większej stabilności finansowej, czy może oznaka rosnącej presji na budżety lokalne? W tym roku coraz więcej rad dzielnicowych decyduje się na drastyczne podwyżki, obciążając mieszkańców dodatkowymi ciężarami. Czy jednak te środki naprawdę pomogą w poprawie sytuacji, czy będą tylko doraźnym rozwiązaniem dla trudnej rzeczywistości finansowej Londynu? Czy podatek da się jakoś obniżyć? Excerpt: Newham to kolejna dzielnica Londynu podnosząca council tax. Tym razem wzrost podatku lokalnego jest drastyczny. Podwyżka dotknie mieszkańców. Dlaczego zmiana jest tak radykalna? ### Ojciec broni córki, która raniła dwie nauczycielki na szkolnej przerwie Ojciec nastolatki, która raniła nożem dwie nauczycieli w szkole, broni swojej córki. Jego zdaniem „jej czyny miały pewne uzasadnienie”. W wywiadzie dla „The Times” rodzic nastolatki uznanej za winną trzech przypadków usiłowania zabójstwa broni swojej córki. Dziewczynka, która miała 13 lat w momencie ataku 24 kwietnia ubiegłego roku „osiągnęła punkt krytyczny”. W wyniku swojego postępowania ostrym narzędziem raniła nauczycielki. Nastolatka, których danych personalnych nie ujawniono ze względów prawnych, była prześladowana i zastraszana w szkole w szkole Ysgol Dyffryn Aman w walijskim Ammanford (hrabstwo Carmarthenshire). Ojciec broni swojej córki Ojciec nie usprawiedliwia swojej córki, zaznacza, że pozostaje ona „odpowiedzialna za swoje czyny”. - Ale jej czyny mają pewne uzasadnienie - komentuje w brytyjskich mediach. - Kiedy zwracasz się do kogoś z autorytetem i on nie słucha, gdy jesteś stale prześladowany, każdy w końcu osiągnie punkt krytyczny. Ona właśnie doszła do swojego punktu krytycznego, jak uważam - mówił mężczyzna dla „Timesa". - W domu, zanim to wszystko się wydarzyło, widziałem, że popada w depresję. Dochodziło do samookaleczania. To był znak. Przez chwilę myślała nawet o samobójstwie, ponieważ prześladowanie było ekstremalne. Zamiast zrobić to w ten sposób, poszła w drugą stronę i wybuchła - podsumowuje rodzic nastolatki. Zdjęcie ilustracyjne - fot: Pxhere/CCO domena publiczna Uzbrojona w nóż uczennica raniła nauczycielki w szkole Uczennica walijskiej szkoły średniej została uznaną winną trzech przypadków usiłowania zabójstwa po ataku na dwie nauczycielek i innego ucznia. Wielofunkcyjnym narzędziem swojego ojca napadła na zastępcę dyrektora Fionę Elias, nauczycielkę Liz Hopkin. Wydarzenia te miały miejsce 24 kwietnia 2024 roku podczas porannej przerwy szkolnej. Do tych zdarzeń miało dojść na placu zabaw na terenie szkoły. Liz Hopkin została raniona w szyję, a dwie kolejne osoby, który zareagowały – inna nauczycielka Fiona Elias oraz uczennica – również zostały ranione przez napastniczkę. Uczennicę ostatecznie powstrzymał i rozbroił nauczyciel. Osobą, która wykazała się odwagą i zdecydowaniem był Darrel Campbell. – Interweniował i był w stanie rozbroić dziewczynę, kończąc sytuację przed przybyciem policji. Jak na okoliczności, zachował się bardzo odważnie – jak cytuje „The Daily Mail” osobę bliską Campbellowi. Co miało miejsce w szkole Ysgol Dyffryn Aman? – Nauczycielka będąca celem tego ataku ma naprawdę szczęście, że żyje – komentuje osoba, która była blisko tych wydarzeń, jak cytujemy za „The Daily Mail”. – Została dźgnięta nożem w szyję. Wyglądało to niezwykle poważne, ale powiedziano nam, że wyzdrowieje – dodaje. Ojciec dziewczynki, która raniła dwie nauczycielki, twierdzi, że jego córka była ofiarą przemocy fizycznej w szkole. Była bita, kopana i policzkowana. Ze strony szkoły była poddawana niesłusznie represjom i karana. Podczas przesłuchania krzyżowego dziewczynka przyznała się do niechęci do Fiony Elias, ale zaprzeczyła, że chciała kogokolwiek zabić. Wyrok w tej sprawie ma zapaść w kwietniu. Jak podaje lokalny serwis informacyjny "Wales Online" w miniony poniedziałek, 3 lutego 2025, ława przysięgłych wydała wyrok skazujący w trzech przypadkach usiłowania zabójstwa po trzygodzinnych naradach. Oskarżona przyznała się do zarzutów zranienia z zamiarem spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i posiadania ostrego przedmiotu na terenie szkoły. Excerpt: W wywiadzie dla "The Times" rodzic nastolatki uznanej za winną trzech przypadków usiłowania zabójstwa broni swojej córki. ### Z powodu braku kontroli granicznych rynek brytyjski zalał drób skażony salmonellą Według źródeł urzędowych, do jakich dotarli dziennikarze „Guardiana” opóźnienia wdrożenia po-brexitowych kontroli granicznych mogły umożliwić import do Wielkiej Brytanii drobiu, który powodował salmonellę. Dodajmy, iż już wcześniej ustalono, iż tego typu produkty spożywcze pochodziły także z Polski. Przedstawiciele brytyjskiej służby zdrowia przyznali, że brak kontroli granicznych po Brexicie naraził brytyjskich konsumentów na kontakt z mięsem, które mogło powodować zatrucia pokarmowe i salmonellozę. Co więcej, dziennikarze Bureau of Investigative Journalism ujawnili szereg niedociągnięć w sposobie, w jaki rząd radził sobie z ogniskami występowania lekoodpornej salmonelli w UK. Dotyczyło to w szczególności importu drobiu z naszego kraju. Występowanie zatruć pokarmowych osiągało szczyt w różnych momentach między 2020 a 2024 rokiem. Działo się to zatem wtedy, gdy kontrole graniczne, które miały być przeprowadzane po wyjściu UK z jednolitego rynku, były wielokrotnie opóźniane. Salmonella na Wyspach przez... Brexit Jak podaje „Guardian”, zestaw dokumentów, do których dostęp mieli przedstawiciele TBIJ ujawnia, że podczas serii spotkań na wysokim szczeblu pod koniec 2023 roku, eksperci i urzędnicy zajmujący się bezpieczeństwem żywności przyznali, że sytuacja na granicy brytyjskiej mogła umożliwiać niekontrolowany wjazd do kraju mięsa, które powodowało zatrucia pokarmowe i salmonellę. Protokoły ze spotkań, w których uczestniczyli przedstawiciele brytyjskiej Agencji Bezpieczeństwa Zdrowia (UK Health Security Agency - UKHSA) oraz Agencji Standardów Żywności (Food Standards Agency - FSA) i ich partnerzy potwierdzają, że „nie było żadnych bieżących kontroli granicznych”. Kontrole dokumentów i kontrole fizyczne towarów importowanych w tym zakresie miały się rozpocząć dopiero w przyszłym roku. Zakaz importu drobiu z Polski do UK coraz bardziej realny (zdjęcie ilustracyjne - fot: Getty Images) „Przez trzy lata nie przeprowadzaliśmy żadnych kontroli” - Przez trzy lata nie przeprowadzaliśmy żadnych kontroli importu z UE na naszych posterunkach kontroli granicznej - powiedziała TBIJ Helen Buckingham, ekspertka ds. polityki handlowej, jak cytujemy za „Guardianem”. Oprócz tego wskazała na niedawny raport opublikowany przez National Audit Office, który był bardzo krytyczny wobec polityki rządu w tej kwestii. - Opóźnienia we wprowadzeniu nowego systemu kontroli przychodzących towarów z UE [były postrzegane jako] ryzykowne dla Wielkiej Brytanii. Pod kątem zdrowia publicznego i zdrowia zwierząt. Nasze granice były słabo chronione pod tym względem - mówiła Buckingham. Czy drób z Polski jest wysokiej jakości? Warto dodać, iż FSA jeszcze w grudniu 2023 zapowiedziało podjęcie konkretnych działań w tym zakresie. Wówczas wydano specjalne ostrzeżenie dotyczące importu z Polski. W związku z wystąpieniem 200 przypadkami salmonellozy u ludzi urzędnicy rozpoczęli dochodzenie. Oprócz tego przeprowadzili rozmowy z urzędnikami w Polsce i UE, które miały na celu „zapewnić podjęcie wszelkich niezbędnych kroków w celu poprawy bezpieczeństwa drobiu i jaj importowanych z Polski. W piśmie wysłanym do Głównego Inspektoratu Weterynarii strona brytyjska wyraziła zaniepokojenie brakiem działań ze strony polskiej w tym zakresie. Następstwem tych działań było wezwanie przez British Poultry Council (Brytyjska Rada Drobiarstwa) do sprawdzania każdego ładunku produktów drobiowych i pasz przybywających do Wielkiej Brytanii z Polski. W tamtym czasie w brytyjskich mediach nie brakowało apeli o to, aby na brytyjskiej granicy „sprawdzać każdy ładunek” zmierzający do UK z polskim drobiem. Apele o surowe kontrole nie przyniosły skutku W tamtym czasie dyrektor naczelny BPC, Richard Griffiths zwracał uwagę, że brytyjscy producenci wyrobów drobiowych trzymają się wysokich standardów związanych z bezpieczeństwem, gdy w Polsce obowiązują (najwyraźniej) niższe standardy. Apelował wówczas, iż konieczne jest, aby na granicy „zatrzymywać każdy ładunek przybywający z Polski i nie wpuszczać tych, które nie spełniają wymagań”. Excerpt: Drób, który powodował salmonellę był importowany do UK bez przeszkód z powodu opóźnienia we wdrożeniu po-brexitowych kontroli granicznych. ### Inflacja w Irlandii na najwyższym poziomie od pięciu miesięcy Inflacja w Irlandii w grudniu 2024 roku osiągnęła najwyższy poziom od pięciu miesięcy. Jak czytamy w oficjalnym komunikacie ze strony Central Statistics Office wskaźnik cen konsumpcyjnych (Consumer Price Index) wzrósł do poziomu 1,4 proc., w skali rok do roku. Tempo wzrostu cen w Republice Irlandii na początku 2025 roku zaczyna nabierać szybkości. W połowie stycznia CSO podało szybki szacunek dotyczący wzrostu wskaźnika CPI, a na początku lutego dane dotyczące wskaźnika HICP. Te pierwsze dotyczyły inflacji za grudzień 2024 roku, a te drugie - za styczeń 2025. Inflacja w Irlandii - dane Zgodnie z miarą wskaźnika cen konsumpcyjnych inflacja w grudniu wzrosła do poziomu 1,4 proc. w skali rok do roku. Miesiąc wcześniej wynosił on równe 1 proc. - Największe wzrosty w ciągu 12 miesięcy do grudnia 2024 odnotowano w kategoriach „restauracje i hotele” (+3,7%) oraz „rekreacja i kultura” (+3,3%) - komentuje Anthony Dawson, statystyk z CSO. - Roczna zmiana kosztów w kategoriach „restauracje i hotele” odzwierciedla wyższe ceny żywności i napojów alkoholowych spożywanych w lokalach z licencją, restauracjach, kawiarniach itp. Z kolei kategorie „odzież i obuwie” (-8,0%) oraz „meble, sprzęt gospodarstwa domowego i rutynowe utrzymanie gospodarstwa domowego” (-1,3%) to jedyne działy, które odnotowały spadek w porównaniu z grudniem 2023 - uzupełnia Dawson. Dodajmy, iż wskaźnik cen konsumpcyjnych (CPI) jest oficjalną miarą inflacji dla Irlandii. Jego wysokość jest publikowana co miesiąc przez CSO. Inflacja - fot: Pxhere/CCO domena publiczna Czym różnią się wskaźniki CPI i HICP? Poza danymi dotyczący stopy CPI w grudniu poznaliśmy również informacje o wskaźniku HICP już za styczeń 2025. Przypomnijmy, EU Harmonised Index of Consumer Prices to ujednoliconą miara inflacji przyjęta w krajach należących do UE. Pomiar wzrostu cen towarów i usług, dokonywany przez Eurostat oparty jest na nieco innej metodologii, niż analizy irlandzkiego CSO. Metoda obliczania CPI może się różnić w poszczególnych krajach, a w ramach HICP przyjętą jednolitą metodą obliczana inflacji. Dzięki wprowadzeniu takiego rozwiązania bardzo łatwo można porównywać inflację między krajami należącymi do strefy euro i będących członkami UE. Można na przykład zestawić dane dotyczące Irlandii z danymi dotyczącymi Holandii. Jak wynika z szybkiego szacunku HICP w Irlandii inflacja w pierwszym miesiącu 2025 wyniosła 1,5 proc. w skali rocznej. W skali miesięcznej wzrost wyniósł 0,9 proc. Dla porównania, w skali całej strefy euro stopa HICP znajduje się na poziomie 2,5 proc. Jak zmieniają się ceny w Irlandii? - Szacuje się, że ceny energii wzrosły o 1,2% w tym miesiącu i spadły o 2,7% w porównaniu do stycznia 2024 - jak komentuje przywoływany wyżej Anthony Dawson. - Wskaźnik HICP z wyłączeniem cen energii i nieprzetworzonej żywności wzrósł o 2,0% od stycznia 2024. Z kolei ceny żywności spadły o 0,7% w ostatnim miesiącu i wzrosły o 1,4% w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Koszty transportu spadły o 1,9% w tym miesiącu i wzrosły o 4,4% w ciągu 12 miesięcy do stycznia 2025 - kończy statystyk CSO. Excerpt: Inflacja w Irlandii w grudniu 2024 roku osiągnęła najwyższy poziom od pięciu miesięcy. ### Protesty w Niemczech Sytuacja społeczno-polityczna nabiera tempa. W parlamencie za rezolucją zaostrzającą prawo migracyjne zagłosowało nie tylko AfD. Wywołało to ogromne protesty w Niemczech. Za trzy tygodnie są wybory w Niemczech, a sytuacja robi się coraz bardziej napięta. W środę, 31 stycznia 2025 roku, niemiecki Bundestag przegłosował niewiążącą rezolucję dotyczącą zmian w prawie imigracyjnym. Zyskała ona poparcie CDU oraz skrajnie prawicowej AfD. Dokument wzywał do zaostrzenia polityki migracyjnej, ograniczenia prawa do łączenia rodzin oraz wzmocnienia kontroli na granicach. Dwa dni później, CDU – ponownie przy wsparciu AfD – próbowała przeforsować projekt ustawy mający na celu wdrożenie tych postulatów w życie. Propozycja została odrzucona minimalną większością głosów (350 do 338). Niemniej taki ruch wywołał falę oburzenia i stał się bezpośrednią przyczyną protestów w Niemczech. Protesty w Niemczech Demonstranci wyrażali sprzeciw wobec współpracy partii centrowych ze skrajną prawicą oraz zmian w polityce imigracyjnej. Protesty w Niemczech po próbach zaostrzenia prawa migracyjnego były jednymi z największych demonstracji politycznych ostatnich lat. W samym Berlinie, według danych policji, na ulice wyszło około 160 tysięcy osób. Podobnie w innych miastach, takich jak Hamburg, Stuttgart i Lipsk. Protesty w Niemczech przeciwko zaostrzeniu polityki migracyjnej, fot. gettyimages.com Manifestacje rozpoczęły się w sobotę, 1 lutego 2025 roku, i trwały przez cały weekend. Demonstranci, zarówno migranci, jak i rodowici Niemcy, maszerowali pod hasłami "Jesteśmy zaporą – żadnej współpracy z AfD!" oraz "Merz, idź do domu, wstydź się!". Demonstranci podkreślali swój sprzeciw wobec współpracy partii centrowych ze skrajną prawicą. Wiele osób wznosiło transparenty z hasłami o obronie demokracji. Protestujący obawiają się, że kierunek, w jakim zmierza niemiecka polityka, może prowadzić do wzrostu popularności skrajnej prawicy i erozji dotychczasowego konsensusu o niewspółpracy z AfD. Wielu uczestników wskazywało na ryzyko stygmatyzacji migrantów i ograniczenia ich praw, a także na możliwe konsekwencje dla społecznej spójności Niemiec. Co ważne, protesty w Niemczech przebiegły bez incydentów przemocy czy wandalizmu. W jakim kierunku zmierza polityka Niemiec? Friedrich Merz, lider CDU i najprawdopodobniej przyszły kanclerz Niemiec, konsekwentnie opowiada się za ostrzejszą polityką wobec migrantów. Argumentuje, że konieczne jest wprowadzenie bardziej restrykcyjnych regulacji w odpowiedzi na niedawne brutalne ataki z udziałem osób pochodzenia imigranckiego. Jednocześnie formalnie odcina się od AfD i wyklucza możliwość koalicji z tą partią. Czy jest to jedynie taktyczny ruch mający przyciągnąć wyborców i wzmocnić pozycję CDU w nadchodzących wyborach, czy też Niemcy rzeczywiście dokonują zwrotu w prawo. Nadchodzące tygodnie pokażą, czy była to jedynie krótkotrwała strategia kampanijna Jak zaostrzenie prawa migracyjnego w Niemczech wpłynie na życie Polaków Zaostrzenie prawa migracyjnego w Niemczech może pośrednio wpłynąć na życie Polaków mieszkających i pracujących za Odrą. Wzrost nastrojów antyimigracyjnych i ogólne zaostrzenie polityki wobec cudzoziemców może sprawić, że Polonia zacznie odczuwać większą presję społeczną. Już teraz sytuacja na granicy polsko-niemieckiej jest napięta a Polak pozwał Niemcy za kontrole na granicy i łamanie postanowień Schengen. Istnieje również ryzyko, że rosnąca retoryka antyimigracyjna wpłynie na postrzeganie wszystkich obcokrajowców, bez względu na ich status prawny. Konserwatywny zwrot Niemiec w dłuższej perspektywie zacznie dotykać wszystkich obcokrajowców, w tym Polaków. Excerpt: Sytuacja społeczno-polityczna nabiera tempa. W parlamencie za rezolucją zaostrzającą prawo migracyjne zagłosowało nie tylko AfD. Wywołało to ogromne protesty w Niemczech. ### Wielka Brytania nie chce wybierać w polityce handlowej między USA a UE W czasie konferencji prasowej w Brukseli Keir Starmer zapewnił, że Wielka Brytania nie będzie wybierać w polityce handlowej między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską. Po tym, jak w weekend Donald Trump ogłosił nałożenie 25-procentowych ceł na Kanadę i Meksyk, przyznał, że rozważa takie działania też wobec UE. Ale zaznaczył, że może „wypracować” porozumienie z Wielką Brytanią. W tym kontekście obecny w Brukseli Keir Starmer czuł się w obowiązku zabrać głos w sprawie brytyjskiej polityki handlowej. Brytyjska polityka handlowa będzie niezależna Brytyjski premier zapewnił, że Wielka Brytania nie zamierza wybierać w polityce handlowej między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską. Zapytano go o to, czy byłby w stanie osłabić próby zacieśnienia więzi z UE, aby utrzymać USA po swojej stronie. Keir Starmer powiedział, że obie relacje są ważne dla Wielkiej Brytanii. - Dla mnie to nie jest nic nowego. Myślę, że tak było zawsze i tak będzie przez wiele, wiele lat – dodał Starmer. Premier na konferencji prasowej w Brukseli powiedział, że rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi dotyczące ceł są „wczesne” i że popiera „otwarte i silne stosunki handlowe”. Wizyta Starmera w Brukseli Keir Starmer spotkał się w Brukseli z Sekretarzem Generalnym NATO, Markiem Rutte i wziął udział w rozmowach z przywódcami krajów UE. Zrobił to jako pierwszy premier od czasu Brexitu. Podróż Starmera do Brukseli związana jest też ze brytyjskimi staraniami dotyczącymi „resetu” relacji na linii UK – UE. Brytyjski rząd nie ukrywa, że chce nawiązać silniejsze więzi z Unią Europejską. Jednak obecna sytuacja związana z Donaldem Trumpem stawia Wielką Brytanię w trudnym położeniu. Keir Starmer w Brukseli / fot. Getty Images Z kolei Mark Rutte zapytany o napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską powiedział, że „zawsze są problemy między sojusznikami”. Jednak to „nie stanie na przeszkodzie naszej zbiorowej determinacji, aby utrzymać siłę naszego odstraszania”. Zabrał też głos w sprawie Ukrainy. Powiedział, że NATO – jako sojusz wojskowy krajów zachodnich – musi „nie tylko utrzymać, ale nadal zwiększać nasze wsparcie”. Aby w ten sposób zapewnić Ukrainie możliwość negocjacji z Rosją z „pozycji siły”. Dodał, że wydawanie 2 proc. dochodu narodowego na obronę „nie wystarczy, aby zapewnić nam bezpieczeństwo” i że nie ma „czasu do stracenia” w zwiększaniu finansowania. Wydatki na obronę Keir Starmer podkreślił, że Wielka Brytania wydaje obecnie 2,3 proc. na obronę. A jego rząd wkrótce wytyczy „ścieżkę” do osiągnięcia 2,5 proc. Premier wezwał też do większej współpracy wojskowej między Wielką Brytanią a Europą. W tym poprzez poprawę mobilności wojskowej i logistyki w Europie, a także skupienie się na badaniach i rozwoju oraz pogłębieniu współpracy przemysłowej. Dodał też, że większa współpraca powinna obejmować ochronę przed zagrożeniami państwowymi i sabotażem. W tym w zakresie infrastruktury podmorskiej. Excerpt: Wielka Brytania została postawiona przez Trumpa w trudnej sytuacji dyplomatycznej. Keir Starmer zapewnił, że jego kraj pozostanie niezależny w polityce handlowej. ### Nie wpuszczono jej do samolotu Ryanaira przez nadbagaż Pewna pasażerka wywołała prawdziwy chaos na lotnisku na Majorce, gdy zaczęła błagać, aby wpuszczono ją na pokład Ryanaira. Wszystko przez nadbagaż... Kobieta, która dowiedziała się przy próbie wejścia na pokład Ryanaira, że jej bagaż jest za duży, wpadła w panikę. Kłótnia z Ryanairem przez nadbagaż Gdy pasażerka Ryanaira dowiedziała się, że jej bagaż jest ponadwymiarowy i musi uiścić opłatę w wysokości 41,81 funta, uznała, że tego nie zrobi. Początkowo próbowała założyć na siebie ubrania, które miała w torbie, jednak niewiele to pomogło. Przedstawiciel irlandzkich linii twierdzi, że kobieta tak naprawdę odmówiła uiszczenia dodatkowej opłaty za nadbagaż. - Następnie pasażerka zdenerwowała personel przy bramce wejściowej. Dlatego pracownik odmówił jej wejścia na pokład – dodał rzecznik. Bronił także decyzji twierdząc, że kobieta „słusznie musiała zapłacić standardową opłatę” w wysokości 41,81 funta za bagaż przy bramce. Do sporu z personelem Ryanaira doszło najwyraźniej w wyniku nieporozumienia. Dotyczyło ono wymagań związanych z rozmiarem i wagą bagażu podręcznego. Ostatecznie kobieta, której nie udało się nic wskórać w związku z bagażem i wpuszczeniem jej na pokład, zrezygnowała z rezerwacji i kupiła bilet u innego przewoźnika. Polityka bagażowa Ryaniara Nie jest to pierwszy raz, kiedy Ryanair spotkał się z krytyką swojej polityki bagażowej. W ubiegłym roku irlandzki przewoźnik był zmuszony odpowiedzieć na zarzuty ze strony pasażerów dotyczące „potajemnego” zmniejszenia dopuszczalnego limitu bagażu podręcznego. Jade Kirwan, która jest szefem marketingu w Ryanairze, stanowczo odrzuciła te oskarżenia. Według niej pasażerowie, którzy wcześniej unikali dokładnych kontroli, po prostu nie doświadczali właściwego egzekwowania istniejących przepisów. - Zasady nie zmieniły się od 10 lat. To, z czym możemy mieć do czynienia, to to, że ludzie którzy przeszli kontrole kilka razy wcześniej, bo nie byli dokładnie sprawdzani, w końcu zostali dokładnie sprawdzeni – tłumaczyła Kirwan. Obecnie Ryanair toczy batalię prawną z hiszpańskimi władzami w sprawie opłat za bagaż. Rząd Hiszpanii nałożył grzywny w łącznej wysokości 149,8 mln funtów na linie Ryanair, EasyJet, Vueling, Norwegian i Volotea. Powodem były „nadużycia”, w tym opłaty za bagaż podręczny. Minister praw socjalnych, Pablo Bustinduy powiedział gazecie El Dailo, że dodatkowe opłaty powodują, iż ceny biletów tanich linii lotniczych „nie przestają rosnąć”. Excerpt: Nadbagaż w Ryanairze staje się coraz częstszym problemem pasażerów. Pewna kobieta nie została nawet wpuszczona na pokład po awanturze na lotnisku. ### Chaos i ewakuacja lotniska w Londynie Z nieznanych przyczyn na lotnisku w Londynie zapanował chaos. Samoloty nie lądowały, a w okolicach lotniska krążyły policyjne helikoptery. Ewakuacja lotniska w Londynie była ekspresowa. Co się wydarzyło? Lotnisko London City pogrążyło się w chaosie. Doszło do poważnej sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa, która skutkowała ewakuacją pasażerów z terminalu. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez policję metropolitalną, ewakuacja lotniska w Londynie została przeprowadzona w związku z odkryciem podejrzanego pakunku na terenie lotniska. Wywołało to niepokój. Natychmiastowe działania służb W odpowiedzi na zagrożenie, służby podjęły natychmiastowe działania aby zapewnić bezpieczeństwo podróżnych przebywających na lotnisku. Zgodnie z relacjami pasażerów, po ogłoszeniu ewakuacji, setki osób zostały skierowane na parking. Działania były bardzo sprawne. Pasażerowie byli zdezorientowani. Tam oczekiwali na dalsze instrukcje. Dodatkowo, służby porządkowe zabezpieczyły teren. Nad lotniskiem pojawił się policyjny helikopter, który monitorował sytuację. W wyniku incydentu, przylatujące samoloty krążyły nad estuarium Tamizy, ponieważ nie mogły lądować. Chaos i ewakuacja lotniska w Londynie - co dalej? W tej chwili lotnisko wznowiło działalność, ale wciąż nie ujawniono pełnych szczegółów incydentu, w tym jego charakteru ani wpływu na opóźnienia lotów. Służby bezpieczeństwa zapewniają, że priorytetem była ochrona pasażerów i personelu, a ewakuacja była środkiem ostrożności w obliczu zagrożenia. W związku z sytuacją wiele lotów jest opóźnionych. Excerpt: Z nieznanych przyczyn na lotnisku w Londynie zapanował chaos. Samoloty nie lądowały a w okolicach lotniska krążyły policyjne helikoptery. Co się wydarzyło? ### Deliveroo: Skarbówka dowie się o zarobkach kierowców Dyrektywa 2021/514 zwana DAC7 narobiła już niemałego zamieszania wśród osób sprzedających w sieci, na platformach takich jak Ebay czy Vinted. Bowiem fakt, że skarbówka będzie otrzymywać dane o sprzedawcach, wzbudza w wielu osobach niepokój. Jednak niewielu wie, że przepisy te dotyczą także innych zarabiających poprzez wszelakie platformy cyfrowe takie jak Deliveroo czy Uber. Czym są zasady raportowania DAC7 O tym, co DAC7 oznacza dla sprzedających na Ebay czy Etsy pisaliśmy już wcześniej. Jednak dane użytkowników oraz ich zarobki przekazuje do urzędu skarbowego także Deliveroo. Dyrektywa Rady UE 2021/514 wymaga, aby firmy platform internetowych, takie jak Deliveroo, zbierały i zgłaszały informacje o podatnikach do rządowego organu podatkowego. Dotyczy to wszystkich samozatrudnionych dostawców, którzy zarabiają na współpracy z Deliveroo w Wielkiej Brytanii i państwach członkowskich UE. Jakie dane kierowców zbiera Deliveroo? Zgodnie z tą dyrektywą platforma wymaga, aby kierowcy podali szereg danych identyfikacyjnych, a platforma dodatkowo przekazuje informacje o zarobkach. Dane te są przekazywane urzędom skarbowym raz w roku. Pierwsze dane jakie skarbówka otrzymała od Deliveroo dotyczą roku 2023. Informacje pochodzące sprzed tego roku, nie będą przekazane do skarbówki. Skarbówka dowie się o zarobkach na Deliveroo i pozna dokładne dane podatnika. Ma to na celu sprawdzenie czy kierowcy wykazują swoje dochody. Foto: Getty Images Oto pełna lista informacji, które Deliveroo jest zobowiązane podać do urzędu skarbowego zgodnie z DAC7. - Imię i nazwisko - Adres główny - Data urodzenia - Numer identyfikacji podatkowej (NIP) lub jeśli nie posiadasz NIP, Twoje miejsce urodzenia - Numer identyfikacyjny VAT, jeśli jest dostępny - Identyfikator rachunku finansowego - Nazwa właściciela rachunku bankowego, jeśli nie korzystasz z własnego rachunku bankowego do przejazdów z Deliveroo - Każde państwo członkowskie, w którym jesteś rezydentem - Łączna kwota opłat zarobionych dzięki współpracy z Deliveroo - Liczba wypłat i płatności otrzymanych podczas współpracy z Deliveroo - Wszelkie opłaty, podatki lub prowizje, które Deliveroo naliczyło. Czy Deliveroo udostępnia skarbówce informacje o zarobkach? Tak. Aby spełnić wymagania dyrektywy, platforma musi udostępnić także kwotę jaką kierowca zarobił dzięki Deliveroo w Wielkiej Brytanii i państwach członkowskich UE. Wśród wielu kierowców nowe przepisy wzbudzają kontrowersje, bowiem niejasne jest dla nich to, dlaczego Deliveroo raportuje do skarbówki. Jednak należy podkreślić, że nowe przepisy nie oznaczają dodatkowych podatków lub konieczności składania dodatkowych rozliczeń. Excerpt: Dyrektywa 2021/514 zwana DAC7 narobiła już niemałego zamieszania wśród osób sprzedających w sieci, na platformach takich jak Ebay czy Vinted. ### Odżywki przed i po siłownią – klucz do sukcesu w treningu! artykuł przygotowany dla partnera Zaczęliście chodzić na siłownię, ale efekty nadal nie są zadowalające? Mimo starań nie widzicie wyraźnych rezultatów? Może warto pomyśleć o odpowiedniej suplementacji i odżywkach przed i po treningu. To one mogą wspomóc Wasze treningi, regenerację i przyczynić się do osiągania celów szybciej, niż moglibyście się spodziewać. Wraz z naszym partnerem, sklepem DERMOeco, postanowiliśmy stworzyć listę produktów, jakie warto stosować przed i po treningu. Dodatkowo, mamy dla Was kod rabatowy na pierwsze zakupy w DERMOeco – PolishExpress, dający 5% zniżki na całe zakupy. Sprawdźmy zatem, co powinno znaleźć się w Waszej suplementacyjnej rutynie! Dlaczego suplementacja ma znaczenie? Podczas treningów organizm jest narażony na znaczny wysiłek. Mięśnie ulegają mikrouszkodzeniom, zużywane są zapasy energii, a procesy metaboliczne wchodzą na wyższe obroty. Aby w pełni wykorzystać potencjał treningu, niezbędna jest odpowiednia regeneracja oraz wsparcie w postaci odżywek. Suplementy dostarczają organizmowi tego, czego nie zawsze jesteśmy w stanie dostarczyć poprzez dietę – niezbędnych aminokwasów, błyskawicznie przyswajalnego białka czy kreatyny. Przyjrzyjmy się więc najpopularniejszym odżywkom i suplementom, które mogą stać się Waszymi sprzymierzeńcami w walce o lepszą formę. Odżywki przed treningiem BCAA – potężne wsparcie mięśni Jednym z kluczowych suplementów stosowanych przed treningiem są aminokwasy rozgałęzione, znane jako BCAA (Branched Chain Amino Acids). Produktem, który zasługuje na szczególną uwagę, jest Allnutrition BCAA MAX SUPPORT. BCAA są odpowiedzialne za ochronę mięśni przed katabolizmem, czyli procesem rozpadu błonek mięśniowych podczas wysiłku. Ich stosowanie przed treningiem poprawia wydolność oraz pozwala utrzymać intensywność ćwiczeń na wyższym poziomie. Allnutrition BCAA MAX SUPPORT zawiera dodatkowo L-glutaminę i taurynę, co czyni ten produkt idealnym rozwiązaniem dla każdego, kto chce trenować na 100% swoich możliwości. Jak stosować? Zalecana dawka to 7,5 g przed treningiem, rozpuszczone w 150 ml wody lub soku. Allnutrition BCAA Max Support 1000 g Blackcurrant Kreatyna – większa siła i wytrzymałość Kolejnym produktem, który warto dodać do swojej rutyny przedtreningowej, jest ALLNUTRITION 3-CREATINE MALATE MUSCLE MAX. Kreatyna jest jednym z najlepiej przebadanych suplementów diety i niezawodnie wspiera wzrost siły oraz wytrzymałości. Jabłczan kreatyny obecny w tym produkcie zapewnia lepsze wchłanianie i stabilność, niż tradycyjny monohydrat. Dzięki temu intensywne treningi staną się bardziej efektywne, a regeneracja szybsza. Dodatkowo, obecność tauryny i witaminy B6 wspomaga metabolizm energetyczny oraz ogranicza zmęczenie. Zalecana dawka to 3 g produktu przed treningiem, rozpuszczone w 300 ml wody lub soku. Allnutrition 3-Creatine Malate Muscle Max Lemon 250 g Kreatyna ma również dodatkowe właściwości, jeśli jesteście ich ciekawi, polecamy poniższe video doktora Bartka Kulczyńskiego: Odżywki po treningu – regeneracja i budowa mięśni Białko serwatkowe – klucz do odbudowy mięśni Po treningu priorytetem jest regeneracja, w czym pomagają odżywki. W tym celu idealnie sprawdzi się czysty izolat białka serwatkowego, taki jak Olimp 100% Natural Whey Protein Isolate. Białko serwatkowe jest jednym z najlepszych źródeł aminokwasów egzogennych, które są niezbędne do regeneracji i budowy mięśni. Izolat białka serwatkowego zawiera minimalne ilości tłuszczu i węglowodanów, a jego wchłanialność jest niemal natychmiastowa. To sprawia, że jest doskonałym wyborem tuż po treningu. Jak stosować? Wystarczy 30 g (1 miarka) rozpuścić w 100 ml wody. Produkt świetnie komponuje się z innymi dodatkami, takimi jak owoce czy orzechy. Olimp sport Pure Whey Isolate 95 vanilla 600g BCAA – podwójne wsparcie Jeśli stosujecie BCAA przed treningiem, warto kontynuować suplementację również po zakończeniu ćwiczeń. Aminokwasy te wspierają procesy regeneracyjne i pozwalają na szybszą odbudowę mięśni. Przekąski proteinowe – coś dla łakomczuchów Nie możemy zapominać o drobnych przekąskach, które uzupełniają dietę w białko i pomagają w chwilach słabości. Produkty takie jak ALLNUTRITION NUTLOVE COOKIES CHOCOLATE CHIP czy ALLNUTRITION Fitking Delicious Chocolate Milky Choco With Coconut to idealne propozycje dla osób, które nie chcą rezygnować z słodkości, dbając jednocześnie o zdrową dietę. Te smaczne alternatywy dla tradycyjnych słodyczy są wzbogacone o białko, a ich skład jest pozbawiony oleju palmowego i dodanego cukru. Idealne po treningu lub jako przekąska w ciągu dnia. Suplementy wspierające odchudzanie Osoby dążące do redukcji tkanki tłuszczowej mogą sięgnąć po suplementy, które przyspieszą proces spalania tłuszczu. Produkty takie jak spalacze tłuszczu zawierają kompleksy składników, takich jak ekstrakt z Garcinia cambogia, kofeina, zielona kawa czy pieprz kajeński. Wspierają one metabolizm, zwiększają termogenezę i redukują apetyt. Olimp sport Thermo Stim Hardcore Mega Caps 60 caps. Dlaczego wybrać odżywki przed i po treningu w DERMOeco? Wszystkie wymienione produkty znajdziecie w sklepie DERMOeco, dostępnym pod adresami dermoeco.pl oraz dermoeco.de. Oprócz szerokiego wyboru odżywek i suplementów, DERMOeco oferuje uproszczoną odprawę celną dla klientów z Wielkiej Brytanii oraz możliwość zamówień do innych krajów, takich jak Holandia czy Irlandia. Dodatkowo, z kodem "PolishExpress" otrzymacie 5% zniżki na pierwsze zakupy. To idealna okazja, by zaopatrzyć się w najwyższej jakości suplementy i odżywki! Odpowiednia suplementacja przed i po treningu to klucz do osiągania lepszych rezultatów na siłowni. Produkty takie jak BCAA, kreatyna czy izolat białka serwatkowego wspierają procesy regeneracyjne, poprawiają wydolność i pomagają w budowie masy mięśniowej. Dzięki sklepowi DERMOeco można zaopatrzyć się w najpopularniejsze suplementy diety, korzystając z atrakcyjnych rabatów i wygodnej dostawy. Zatem, nie zwlekajcie – wybierzcie produkty, które najlepiej odpowiadają Waszym potrzebom, i zadbajcie o swoje zdrowie oraz formę! Pamiętajcie, że suplementacja to tylko dodatek do zdrowej diety i regularnych treningów. Razem tworzą jednak idealny przepis na sukces! Excerpt: Zastanawiasz się, jak przyspieszyć efekty treningów? Sprawdź, jakie odżywki stosować przed i po siłowni, by poprawić regenerację i wydolność organizmu! ### Inflacja w Holandii w styczniu 2025 notuje spadek Wskaźnik inflacji w Holandii w 2025 roku spadł do poziomu 3,3 proc. w skali rok do roku, jak wynika z szybkiego szacunku Centraal Bureau voor de Statistiek. Koszty życia w zeszły miesiącu zmniejszyły się w porównaniu ze stopą inflacji w ostatnim miesiącu roku 2024. W grudniu wyniosła ona 4,1 proc. Tempo wzrostu cen w Holandii na początku 2025 roku wyhamowało. W skali miesiąc do miesiąca spadek wyniósł 0,3 punktu procentowego. Oznacza to, że inflacja w „Kraju tulipanów” powróciła do poziomu z czerwca ubiegłego roku. Co przyczynia się do wzrostu cen w Holandii? W zeszłym miesiącu inflacja była spowodowana głównie przez zmiany cen żywności, napojów i tytoniu. W styczniu wzrosły one o 7 proc., po wzroście o 6,7 proc., który miał miejsce w grudniu. Z kolei ceny w sektorze usług wzrosły o 4,4 procent (miesiąc wcześniej wyniósł on 5,8 proc.), a koszty związane z energię zmniejszyły się o 1,4 procent, gdy w grudniu wzrosły o 1,5 procent. Dodajmy, iż powyższe dane oparte są na szybkim odczycie CBS. Został on sporządzony na podstawie niepełnych danych. Ostateczny raport dotyczący inflacji za styczeń zostanie opublikowany 13 lutego. Warto w tym miejscu dodać, że inflacja w strefie euro przyspiesza. Obecnie notujemy najwyższy odczyt w tym zakresie od lipca 2024. Według wstępnych szacunków Eurostatu inflacja w styczniu 2025 sięgnęła 2,5 proc. w ujęciu rocznym. Dodajmy, iż w grudniu 2024 wynosiła ona 2,4 proc. Ekonomiści spodziewali się, że tempo wzrostu cen utrzyma się na takim samym poziomie. Dane o inflacji w Holandii Warto w tym miejscu nadmienić, iż pomiar wzrostu cen towarów i usług, dokonywany przez holenderskie CBS przyjmuje nieco inną metodologię, niż Eurostat, który mierzy poziom inflacji w krajach należących do UE. W ramach Wspólnoty przyjęto ujednoliconą miarę EU Harmonised Index of Consumer Prices. Stopa HICP w Holandii w styczniu 2025 roku wyniosła 2,9 proc. w styczniu w porównaniu z 3,9 proc. w grudniu 2024. Główną różnicą między indeksem CPI a HICP w przypadku Holandii jest to, że HICP, w przeciwieństwie do CPI, nie bierze pod uwagę kosztów utrzymania we własnym domu. W CPI koszty te są obliczane na podstawie zmian w zakresie wysokości czynszu za mieszkania. Excerpt: Wskaźnik inflacji w Holandii w 2025 roku spadła do poziomu 3,3 proc. w skali rok do roku, jak wynika z szybkiego szacunku Centraal Bureau voor de Statistiek. ### Sara Sharif została pochowana w polskiej wiosce Tysiące kilometrów od swojego angielskiego domu w hrabstwie Surrey, w mieście Woking, gdzie była brutalnie maltretowana i gdzie została zamordowana przez swojego ojca i jego partnerkę, pochowana została Sara Sharif. Ciało córki kobiety pochodzącej z Polski spoczęło w naszej ojczyźnie. W brytyjskich mediach ujawniono, iż ciało Sary Sharif zostało pochowane w Polsce. „The Times” podaje, iż spoczęło w „niewielkiej polskiej miejscowości”, we wschodniej część kraju. Nie sprecyzowano jednak, gdzie konkretnie. Zaznaczono jedynie, iż szczątki dziewczynki, która straciła życie w tak tragicznych okolicznościach, złożone zostały w pobliżu miejsca, gdzie jej matka zamieszkała po wyjeździe z UK do Polski. Oświadczenie matki z Polski „Sara była zawsze uśmiechnięta. Miała swój niepowtarzalny charakter. Jedyne, co mi pozostało, to dać jej piękny katolicki pogrzeb, na jaki zasługuje. Jest teraz aniołem, który spogląda na nas z nieba, nie doświadcza już przemocy. Do dziś nie mogę zrozumieć, jak ktoś może być takim sadystą wobec dziecka” - jak wyraziła w oświadczeniu Olga Domin, które zostało przedstawione jeszcze przed wydaniem wyroku, cytując za „Onetem”. „Jesteście sadystami, choć nawet to słowo nie jest dla was wystarczające. Powiedziałabym, że jesteście katami” - zakończyła kobieta z Polski, zwracając się do osób, które pozbawiły życia jej córkę. Ciało Sary Sharif pochowano w Polsce Przypomnijmy, ciało dziewczynki znaleziono w domu położonym we wsi Horsell, w angielskim hrabstwie Surrey, w dniu 10 sierpnia 2023 roku. Dzień wcześniej ojciec dziecka, Urfan Sharif uciekł wraz z macochą Beinash Batool, wujkiem Faisalem Malikiem i przyrodnim rodzeństwem Sary do Pakistanu. O śmierci dziecka poinformował funkcjonariuszy Surrey Police sam ojciec, znajdując się już poza UK, będąc na terytorium Pakistanu. Wkrótce potem za ojcem Sary, a także za jej macochą i wujkiem wydano list gończy. Funkcjonariusze Surrey Police zaczęli blisko współpracować z policją w Pakistanie. Podejrzanych udało się aresztować we wrześniu 2023 roku na lotnisku Gatwick. Pierwsza rozprawa przed sądem Old Bailey odbyła się 19 września. Według ustaleń prokuratury jej własna rodzina miała prowadzić prawdziwą „kampanię znęcania się” nad 10-letnią dziewczyną. Sara była ofiarą „przemocy przez znaczny okres czasu”, a jej sekcja zwłok ujawniła „straszną prawdę”. Co było przyczyną śmierci dziewczynki? – Sara doświadczyła przemocy i bólu, nie tylko w chwili śmierci, ale wielokrotnie, przez długi okres czasu – mówił prokurator Jonesa KC w sądzie Old Bailey. – Była ofiarą poważnego i brutalnego znęcania się przez co najmniej kilka tygodni. Lekarze znaleźli dziesiątki oddzielnych obrażeń, zewnętrznych i wewnętrznych, gdy badali ciało Sary. Odkryli, że doznała licznych urazów, znaleźli ślady oparzeń, złamanych kości, starych i nowych – dodaje. Lekarze stwierdzili, że doszło do incydentów „duszenia za pomocą rąk” i „innych, być może jeszcze bardziej niepokojących” obrażeń. Dziewczynka była także… gryziona. Znaleziono ślady ugryzień na ramieniu i wewnętrznej stronie uda zmarłej 10-latki. Prokurator powiedział, że dokumentacja stomatologiczna dostarczona przez Sharif i Malik wskazywała, że nie byli oni odpowiedzialni za ślady, podczas gdy Batool odmówił dostarczenia danych w tym względzie. Jaki wyrok zapadł w sprawie Sary Sharif? Ojciec 10-letniej Sary w obliczu brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości powiedział, że bierze „pełną odpowiedzialność” za jej śmierć. Przed sądem Old Bailey Urfan Sharif przyznał się do brutalnego pobicia dziewczynki, które skutkowało jej śmiercią. Ostatecznie w sprawie śmierci 10-letniej Sary Sharif wyroki zapadły wobec trzech osób. Jej ojciec, Urfan Sharif, oraz jego żona, Beinash Batool, zostali uznani za winnych morderstwa dziewczynki. Zostali skazani na dożywocie za brutalne zabójstwo 10-letniej dziewczynki. Minimalna kara więzienia dla Sharifa wynosiła 40 lat, a dla Batool 33 lata. Wujek dziewczynki, Faisal Malik, który nie zapobiegł tragedii, został skazany na 16 lat więzienia. ### Puste domy sposobem na kryzys mieszkaniowy w UK Wielka Brytania zmaga się z kryzysem mieszkaniowym. Rada miasta w Glasgow wzywa właścicieli pustostanów do sprzedaży lub wynajmu nieruchomości. Kontrowersyjny apel rodzi wiele pytań. Kryzys mieszkaniowy w UK, w tym w Glasgow, osiągnął alarmujący poziom. W Glasgow brakuje około 15 000 mieszkań socjalnych. Całkowita liczba osób ubiegających się o mieszkanie wynosi około 30 000. W odpowiedzi na ten kryzys, Rada Miasta Glasgow zaapelowała do właścicieli pustych nieruchomości o ich sprzedaż lub wynajem, aby zwiększyć dostępność mieszkań. Choć takie inicjatywy, jak wysyłanie listów do właścicieli nieruchomości, mogą wydawać się praktyczne, to jednak budzą kontrowersje. Krytycy wskazują, że apel ten nie rozwiązuje problemu w długoterminowej perspektywie. Ponieważ jego skuteczność może być ograniczona, zwłaszcza gdy właściciele nieruchomości nie widzą finansowych korzyści z ich wynajmu lub sprzedaży. Dodatkowo, w obliczu rosnących cen nieruchomości w Glasgow i innych miastach, takie działania mogą nie wystarczyć. Tylko kompleksowe podejście, które obejmuje zarówno budowę nowych mieszkań, jak i reformy systemu wynajmu, może pomóc w długoterminowym rozwiązaniu kryzysu mieszkaniowego w UK i Irlandii. Kryzys mieszkaniowy w UK i Irlandii - powody Kryzys mieszkaniowy w UK i Irlandii ma wiele przyczyn, które łączą się w złożony problem. Po pierwsze, w obu krajach występuje brak odpowiedniej podaży nowych mieszkań, szczególnie w miastach, gdzie popyt jest największy. Niskie tempo budowy nowych domów w stosunku do rosnącej liczby ludności oraz zbyt mała liczba mieszkań socjalnych pogłębia deficyt. Dodatkowo, zmiany w polityce mieszkaniowej, w tym sprzedaż mieszkań komunalnych, ograniczenie inwestycji w sektorze publicznym oraz deregulacja rynku nieruchomości, doprowadziły do nierówności w dostępie do mieszkań. Kryzys mieszkaniowy w UK. Władze Glasgow apelują do właścicieli pustych lokali o wynajem. fot. gettyimages.com Ceny domów, szczególnie w Londynie i Dublinie, wzrosły w szybkim tempie. Wynajem mieszkania jest trudny dla wielu rodzin o średnich i niskich dochodach. Wysoki poziom zadłużenia gospodarstw domowych oraz inwestycje w nieruchomości przez spekulantów zwiększyły presję na rynek. W Irlandii dodatkowo kryzys wynika z ograniczeń w budownictwie. Zostały zaostrzone po kryzysie finansowym z lat 2008–2013, a także z niskiego poziomu budownictwa mieszkaniowego społecznego. Te problemy, połączone z niewystarczającym wsparciem ze strony rządu oraz rosnącym kosztem życia, prowadzą do coraz większej liczby osób żyjących w wynajmowanych lub tymczasowych mieszkaniach oraz bezdomności. Czy wynajem lub sprzedaż pustych nieruchomości to sposób na problem z dostępnością lokali? Pomysł wynajmu lub sprzedaży pustych nieruchomości w celu zwiększenia dostępności lokali jest ciekawy, ale i rodzi wątpliwości. Ma szybko rozwiązać kryzys mieszkaniowy szczególnie w miastach takich jak Glasgow, Londyn czy Dublin. W krótkim okresie może to rzeczywiście pomóc. Jednak w dłuższym czasie, poleganie na prywatnych właścicielach w rozwiązywaniu problemu społecznego może budzić kontrowersje. Prywatna własność, choć pozwala na swobodę dysponowania nieruchomościami, może być w pewnym sensie ograniczona przez takie inicjatywy. Apel do właścicieli pustych mieszkań może być postrzegane jako delikatne naruszenie prawa własności. Zwłaszcza jeśli zamiast motywować ich do dobrowolnego udostępnienia lokali, państwo zacznie stawiać im wymogi lub oferować wymuszoną sprzedaż. Wprowadzenie przymusowego wykupu lub nałożenie dodatkowych obciążeń na właścicieli może prowadzić do dalszej polaryzacji rynku mieszkaniowego. Tymczasem rząd podnosi council tax, nawet podwójnie. Excerpt: Wielka Brytania zmaga się z kryzysem mieszkaniowym. Rada miasta w Glasgow wzywa właścicieli pustostanów do sprzedaży lub wynajmu nieruchomości. Kontrowersyjny apel rodzi wiele pytań. ### Cofnięto ograniczenia w wizach. Ukraińcy mogą sprowadzać dzieci do UK Ukraińcy mogą ponownie sprowadzać swoje dzieci do Wielkiej Brytanii. Po tym, jak rząd cofnął zmiany w przepisach wizowych. Bez uprzedzenia w lutym ubiegłego roku brytyjski rząd wprowadził ograniczenia w wizach. Na ich podstawie Ukraińcy bez prawa stałego pobytu w Wielkiej Brytanii nie mogli już sprowadzać swoich dzieci w ramach programu Homes for Ukraine. Cofnięto ograniczenia w wizach dla Ukraińców Organizacje charytatywne zwróciły uwagę, że przez ograniczenia w wizach, ukraińskie rodziny zostały rozdzielone. Niektórzy zdesperowani rodzice podobno korzystali także z nielegalnych tras, aby tylko przewieźć swoje dzieci do Wielkiej Brytanii. Cofnięcie restrykcyjnych zmian wizowych rodzice rozdzieleni z dziećmi przyjęli z „ogromną ulgą”. Ostrzegli jednak, że nie pomoże to tym, którzy zostali zmuszeni do rozłąki z innymi członkami rodziny. Takimi jak rodzeństwo lub rodzice. W ramach programu Homes for Ukraine ponad 190 000 osób przybyło do Wielkiej Brytanii od czasu jego uruchomienia w marcu 2022 roku po inwazji Rosji. Jednak od lutego ubiegłego roku tylko obywatele brytyjscy lub irlandzcy, albo osoby posiadające prawo do stałego pobytu w Wielkiej Brytanii mogą działać jako sponsorzy, którzy zapewniają uchodźcom miejsce do zamieszkania. Oznaczało to, że Ukraińcy mieszkający w Wielkiej Brytanii bez stałego pobytu nie mogli już sponsorować członków rodziny, aby dołączyli do nich na Wyspach. W tym samym czasie zamknięto również program Ukraine Family Scheme. Umożliwiał on Ukraińcom dołączanie do członków rodziny, którzy już mieli stały już pobyt w UK. Sponsoring w ramach programu Homes for Ukraine Obecnie rząd ogłosił jednak, że rodzic lub opiekun prawny przebywający na Wyspach w ramach któregokolwiek ze programów wizowych dla Ukraińców, może złożyć wniosek o sponsorowanie dziecka. Dyrektor naczelna organizacji charytatywnej wspierającej imigrantów - Work Rights Centre, Dora-Olivia Vicol, powiedziała: - To będzie dla rodziców ogromna ulga po tym, jak rozdzielono ich z dziećmi. I w końcu będą mogli sprowadzić je do Wielkiej Brytanii. Jednak akcja ta nie pomaga tym, którzy zostali zmuszeni do rozłąki z innymi członkami rodziny. W tym z rodzeństwem, rodzicami lub partnerami. - Wiemy, że na Wyspach jest wielu Ukraińców, którzy zostawili starszych, chorych lub niepełnosprawnych krewnych z przekonaniem, że będą mogli ich później sprowadzić. Stają przed okrutnym wyborem. Zrezygnować z bezpieczeństwa w Wielkiej Brytanii, aby opiekować się nimi na Ukrainie. Lub pozostać bezpieczni, narażając swoich bliskich na ryzyko – dodała. Yuliia Ismail, doradca ds. imigracji w organizacji charytatywnej, powiedziała: - Wzywamy Home Office do szybkiego podjęcia działań w celu rozpatrzenia zaległych wniosków dzieci uwięzionych w ukraińskich strefach konfliktu. Niektóre z nich pozostają w zawieszeniu od prawie roku. Excerpt: Ukraińcy mogą ponownie sprowadzać swoje dzieci do Wielkiej Brytanii. Po tym, jak przestały obowiązywać ograniczenia w wizach. ### Powrót do Polski z dzieckiem - edukacja w polskiej szkole Powrót do Polski, jeśli posiada się dziecko w wieku szkolnym lub przedszkolnym, wiąże się także z jego powrotem do szkoły. Jakie formalności należy załatwić, żeby dziecko po przyjeździe z Wielkiej Brytanii do Polski mogło bez problemu kontynuować naukę w polskiej szkole? Najlepszym sposobem na gładkie przejście między edukacją w Wielkiej Brytanii i w Polsce jest zaplanowanie przyjazdu przed rozpoczęciem roku szkolnego w Polsce. Wtedy bez większych problemów będzie czas na załatwienie wszystkich potrzebnych formalności. Dzięki temu dziecko będzie mogło spokojnie kontynuować edukację w polskiej szkole. Na wstępie warto wiedzieć, że każde dziecko w Polsce ma prawo do korzystania z edukacji. Dotyczy to wszystkich szkół publicznych czyli w przedszkolach, szkołach podstawowych, liceach, szkołach artystycznych i zawodowych. Różnice pomiędzy polskim i brytyjskim systemem edukacji Trzeba też pamiętać o tym, że system edukacji w Wielkiej Brytanii i w Polsce znacznie się różni. W Polsce zmienił się system edukacji – gimnazja zostały wygaszone. Od 1 września 2017 r. wszystkie dzieci w wieku 3-6 lat mają prawo do edukacji przedszkolnej. Natomiast dzieci 6-letnie są obowiązane odbyć roczne przygotowanie przedszkolne w przedszkolu, oddziale przedszkolnym w szkole podstawowej lub w innej formie wychowania przedszkolnego. W celu kontynuowania nauki po powrocie z zagranicy należy skierować do dyrektora właściwej publicznej szkoły podstawowej, w obwodzie której dziecko mieszka, albo wybranej szkoły ponadpodstawowej, wniosek o przyjęcie do szkoły. Dodatkowo należy przedstawić dokumenty potwierdzające spełnianie przez dziecko za granicą obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki. Dotyczy to także dzieci z edukacji domowej w UK. Jeśli zdarzy się tak, że nie zdążymy przed wrześniem, to i tak polska szkoła nie powinna robić większych problemów. Należy jednak przywieźć świadectwo lub zaświadczenie wydane przez zagraniczną szkołę, wtedy dyrektor polskiej placówki przyjmie nowego ucznia na podstawie sumy lat nauki szkolnej. Dokumenty z brytyjskiej szkoły powinny być oczywiście przetłumaczone na język polski, dotyczy to wszystkich dokumentów nawet świadectw szkolnych. Pamiętajmy też, że tylko dokumenty przetłumaczone tłumacza przysięgłego mają w Polsce moc prawną, jednak zgodnie z tym, co czytamy na łamach serwisu "Powroty" w tym przypadku nie jest to konieczne. Suma lat szkolnych pozwoli uniknąć powtarzania przez ucznia materiału bądź przeskoczenia do materiału, który nie był omawiany w brytyjskiej szkole. Język polski największym problemem dzieci wracających z UK Dla powracających do polskich szkół dzieci, bądź tych rozpoczynających w nich naukę największym problemem jest... język ojczysty. Chodzi o nieznajomość zasad gramatyki, ortografii oraz w ogóle zasad języka polskiego, a także lektur szkolnych. Pojawiają się też problemy w różnicach programowych oraz problemy wychowawcze. Z tego powodu polskie Ministerstwo Edukacji Narodowej zdecydowało o wprowadzeniu dodatkowych godzinach nauki języka polskiego dla takich uczniów. Rozkład dodatkowych zajęć ustala dyrektor szkoły, przy czym nie może być ich więcej niż 2 godzin w tygodniu. Zajęcia wyrównawcze trwają 12 miesięcy. Zajęcia te są bezpłatne i przysługują każdemu uczniowi bez względu na to czy ma obywatelstwo polskie czy nie. Dlatego warto się o nie dopytywać w danej szkole. Bowiem każda placówka ma obowiązek zorganizowania (w porozumieniu z gminą) takich zajęć. Wyrównywanie poziomu do polskiej szkoły Warto również dodać, że uczniom przybywającym zza granicy przysługują również bezpłatne dodatkowe zajęcia z innych przedmiotów. Mają one na celu uzupełnienie różnic programowych oraz ułatwienia w zakresie egzaminu ósmoklasisty i maturalnego. To jednak nie wszystko! Od 1 września 2017 r. umożliwiono organom prowadzącym szkoły publiczne i niepubliczne tworzenie oddziałów przygotowawczych dla uczniów przybywających z zagranicy. Czym one są i jak funkcjonują? Znów - cytujemy za portalem "Powroty": Celem wprowadzonych rozwiązań jest umożliwienie szybkiego i efektywnego włączenia tych uczniów do polskiego systemu oświaty, wprowadzenie ułatwień w adaptacji do nowych warunków nauki, uzyskanie szybkiej i efektywnej nauki języka polskiego, w tym języka specjalistycznego, niezbędnego do aktywnego udziału w zajęciach z poszczególnych przedmiotów nauczania w istniejących w szkole klasach regularnych, a tym samym – pełne włączenie i zintegrowanie uczniów z polskim systemem oświaty. Polscy uczniowie powracający bądź przyjeżdżający zza granicy mają także możliwość kontynuowania nauki szkolnej w placówkach dwujęzycznych. Szkoły takie prowadzą zajęcia w języku polskim oraz w jednym z języków nowożytnych - angielski, francuski czy niemiecki. Jest to łatwiejszy sposób na integrację ucznia z polskim systemem edukacyjnym. Co ważne, to w szkołach dwujęzycznych realizuje się program językowy znacznie rozszerzony niż w szkołach standardowych. Poniższy materiał opracowaliśmy na podstawie informacji z portalu Powroty.gov.pl (link: https://powroty.gov.pl/dzieci-w-szkole-10066). Podstawą prawną są: Ustawa z dnia 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe, art. 165 (Dz.U. z 2020 r., poz. 910) Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 23 sierpnia 2017 r. w sprawie kształcenia osób niebędących obywatelami polskimi oraz osób będących obywatelami polskimi, które pobierały naukę w szkołach funkcjonujących w systemach oświaty innych państw (Dz.U. 2017 r. poz. 1655) Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 28 marca 2019 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie kształcenia osób niebędących obywatelami polskimi oraz osób będących obywatelami polskimi, które pobierały naukę w szkołach funkcjonujących w systemach oświaty innych państw (Dz.U. 2019 r. poz. 685) ### Bezdomny Polak pobity na śmierć w Holandii Bezdomny z Polski mieszkający w Holandii został znaleziony martwy. O odebranie mu życia jest oskarżony jego bliski przyjaciel, imigrant pochodzący z Łotwy. Holenderska prokuratura żąda dla niego kary 18 lat pozbawienia wolności. 35-letni Guntis Z. i 39-letni Piotr G. znajdujący się pod wpływem alkoholu i narkotyków wdają się w kłótnię. Sprzeczka między dwoma przyjaciółmi, którzy są osobami w kryzysie bezdomności, zamienia się w bójkę. Wydarzenia, które mają miejsce w parku w Leidschendam kończą się tragicznie. Następnego dnia nasz rodak już się nie obudził. Jego ciało leżało w kałuży zaschniętej krwi. Czy Polak został zamordowany przez imigranta pochodzącego z Łotwy? Co wydarzyło się w Leidschendam? Jak czytamy na łamach serwisu informacyjnego www.ad.nl, głównym dowodem w tej sprawie jest 1,7-kilogramowy metalowy pręt. Prawdopodobnie tym właśnie przedmiotem odebrano życie naszemu rodakowi. Czynu tego miał dokonać bezrobotny i bezdomny Łotysz, który przebywa na terenie Holandii nielegalnie, mimo że jego ojczyzna jest częścią UE. Na emigracji Guntis Z. najpierw pracował, jako pracownik sezonowy. Jako bezdomny zarabiał na życie zbieraniem złomu i... dzięki kradzieży. Warto w tym miejscu dodać, iż podejrzany w tej sprawie był już wcześniej karany za poważne przestępstwa, do których dopuścił się w swojej ojczyźnie. Łotewski imigrant spędził za kratkami 6,5 roku po tym, jak brutalnie pobił inną osobę podczas kłótni. Uderzył ją siekierą i młotkiem w głowę. Ciało naszego rodaka zostało znalezione 21 grudnia 2023 roku. Znajdowało się ono dosłownie kilkaset metrów od miejsca, w których schronienie znalazł Guntis Z. Był to zniszczony budynek na obrzeżach Leidschendam. Kłótnia Łotysza z Polakiem przybrała zły obrót Jak wynika z ustaleń policji, Polak i Łotysz wspólnie błąkali się po Hadze i Leidschendam. Jak widać na nagraniach z monitoringu CCTV, dwaj bezdomni mieli dokonać kradzieży napojów alkoholowych. W Schakenbosch skryli się przed godziną 21, a więc na krótko przed śmiercią Piotra, jak wynika z podejrzeń policji. Obaj wtedy wyglądali na mocno pijanych. Jak wykazała sekcja zwłok, nasz rodak był bity i duszony. Przy jego ciele znaleziono nie tylko wspomniany wyżej pręt, ale również poduszkę i cegłę. Polak padł ofiarą brutalnego pobicia. Miał połamane żebra, strzaskany oczodół, złamaną szczękę i nos. Jak wynik z relacji Guntisa Z. przytaczanej na łamach holenderskich mediów obaj tego wieczoru spożywali alkohol i narkotyki. Jak doszło do kłótni? - Zaczął krzyczeć i wrzeszczeć na mnie. Nie był już sobą. Potem uderzył mnie w klatkę piersiową. Sam uderzyłem go około sześciu razy w twarz. Kilka razy kopnąłem w żebra. Byłem w pewnego rodzaju transie. Kiedy odchodziłem, odwróciłem się i upewniłem się, że nadal żyje. Bardzo żałuję tego, co zrobiłem. Nie miałem zamiaru tak strasznie go pobić i zabić - jak zeznawał przed sądem Łotysz. Jak zginął bezdomny z Polski? Co były przyczyną konfliktu między dwoma bezdomnymi mężczyznami? Według prokuratury Polak miał obrazić partnerkę Łotysza. - To był wybuch przemocy. Potem zostawił go leżącego na zimnie. Nie pomógł mu, tylko poszedł szukać telefonu, a potem poszedł spać - jak mówił prokurator, jak cytujemy za www.ad.nl. Z kolei obrońca Guntisa Z. zaznacza, iż jego klient działał w samoobronie. - Jeśli Piotr G. znajdował się pod wpływem alkoholu, to stawał się osobą agresywną i wojowniczą. Mój klient nie używał żadnych przedmiotów podczas konfrontacji. Zaprzecza również, że go dusił. Nie można wykluczyć, że ktoś inny spowodował obrażenia ofiary po tym, jak doszło między nimi do fizycznej konfrontacji - zaznacza adwokat Łotysza. Wyrok w tej sprawie ma zapaść na rozprawie zaplanowanej na pierwszy tydzień lutego. Excerpt: Bezdomny z Polski mieszkający w Holandii został znaleziony martwy. O odebranie mu życia jest oskarżony jego bliski przyjaciel, imigrant pochodzący z Łotwy. ### Najlepsze zarobki w Irlandii. W jakich zawodach? Pracownicy zatrudnieni w Irlandii zarobili w ubiegłym roku średnio 46 791 euro brutto. W ten sposób wyprzedzili zatrudnionych w Wielkiej Brytanii czy Niemczech. Według rankingu najlepiej opłacanych zawodów w Irlandii sporządzonego przez Irish Jobs, najlepiej zarabiają pracownicy branży IT. W jakich zawodach zarobki w Irlandii są najwyższe? Pracownicy branży IT, którzy uplasowali się najwyżej w rankingu, zarobili średnio 69 050 euro. Zaraz za nimi na kolejnym miejscu znaleźli się pracownicy budowlani (z pensją wynoszącą 63 502 euro). Następnie finansiści z pensją 64 165 euro. I inżynierowie z pensją w wysokości 59 808 euro. Według przeprowadzonych badań pełnoetatowi pracownicy w Irlandii zarobili w ubiegłym roku średnio 46 791 euro brutto. W porównaniu z innymi rynkami pracy Irlandia wypada bardzo korzystnie. W Wielkiej Brytanii średnia pensja plasuje się na poziomie 42 377 euro (35 648 funtów), a w Niemczech 45 800 euro. Badanie oparto na analizie wynagrodzeń dla najczęściej publikowanych ofert pracy w serwisach rekrutacyjnych The Stepstone Group w Irlandii, Wielkiej Brytanii i Niemczech. W Irlandii najmniej zarobili pracownicy sprzątający – średnio 27 718 euro. A następnie pracownicy branży gastronomicznej – 31 322 euro i ochrony – 33 629 euro. Gdzie poszukują pracowników? Z najnowszych danych opublikowanych przez Irish Jobs wynika, że najbardziej poszukiwani pracownicy są w sektorze budowlanym i pokrewnych. W następnej kolejności łatwo o zatrudnienie kosztorysantom, kierownikom placów budowy i inżynierom budowlanym. Pozostałą piątkę najlepiej opłacanych zawodów stanowią te w sektorze farmaceutycznym i informatycznym. Obejmują między innymi nadzorującego farmaceutę (z zarobkami w wysokości 89 373 euro), scrum mastera (z pensją w wysokości 86 641 euro) i inżyniera oprogramowania (84 076 euro). Czyje pensje rosną najszybciej? Ze względu na rosnące zapotrzebowanie pracodawców na umiejętności z zakresu sztucznej inteligencji, najszybciej wzrosły zarobki inżynierów automatyki w sektorze IT. Średni wzrost wynagrodzenia wyniósł tam w ujęciu rocznym 15,1 proc. Dane pokazują także regionalne różnice w wynagrodzeniach w całej Irlandii. Dublin należy do miast o najwyższej średniej rocznej pensji wynoszącej 48 343 euro. Mieszkańcy Munster i Limerick mogą liczyć na drugą najwyższą średnią roczną pensję w wysokości 46 011 euro. Napęd stanowią w tym przypadku prężnie rozwijające się sektory produkcji, nauk przyrodniczych, opieki zdrowotnej i technologii. Natomiast Cork zdobyło trzecią pozycję ze średnią kwotą 45 232 euro. Excerpt: Mieszkańcy Irlandii zarobili w ubiegłym roku średnio 46 791 euro brutto. W jakiej branży można liczyć na najlepsze zarobki w Irlandii? ### Klienci Barclaysa dziś mają odzyskać dostęp do pieniędzy Barclays ma problemy techniczne już kolejny dzień. Klienci banku nie mogą robić przelewów, nie widzą także całości lub części swoich środków. Część klientów Barclaysa twierdzi, że sklepy odrzucają ich karty, pomimo posiadania środków na koncie. Bank zaprzecza problemom z kartami. Awaria banku niefortunnie zbiegła się w czasie z deadline na self-assessment i płatność podatku przez samozatrudnionych. Jakie problemy mają klienci Barclays? Jak wynika z problemów opisywanych przez klientów banku w sieci, przede wszystkim nie widzą oni swoich środków na koncie i nie mogą zrobić przelewów. Nie otrzymują także przelewów, na które czekają w tym wynagrodzeń. Awaria wywołała niemały chaos wśród użytkowników popularnego banku. Dodatkowo są oni zbulwersowani brakiem informacji o przyczynach awarii ze strony banku i słabą komunikacją. Poza wymienionymi problemami, pojawiły się głosy, że karty płatnicze Barclaysa, są odrzucane podczas zakupów w sklepach i online. Wielu klientów nie ma dostępu do aplikacji - nie może się zalogować lub zostają wyrejestrowani. W sieci można znaleźć mnóstwo historii klientów banku, którzy na wakacjach nie mają dostępu do środków lub nie mogą zapłacić rachunków czy kupić niezbędnych produktów. Klienci banku nie otrzymali na konto swoich wynagrodzeń i nie mogli spłacić rat kredytów, overdraftu czy mortgage. Naraziło ich to na dodatkowe opłaty. Koniec awarii w niedzielę wieczorem Barclays opublikował właśnie oświadczenie na X. Obiecuje w nim aktualizację sald kont i pokazywanie poprawnych kwot środków posiadanych na kontach do końca dnia w niedzielę. Jest to największa awaria banku od lat. Klienci domagają się rekompensaty za straty poniesione przez ostatnie trzy dni. Thank you for your patience. pic.twitter.com/fgFmrSC5RL — Barclays UK Help (@BarclaysUKHelp) February 2, 2025 Awaria Barclaysa w deadline rozliczeń podatkowych Problemy klientów banków niefortunnie zaczęły się 31 stycznia kiedy wypada deadline na złożenie rozliczenia podatkowego przez samozatrudnionych. Osoby, które czekały do ostatniego momentu ze złożeniem rozliczenia podatkowego, nie mogły zapłacić podatku. Wiąże się to z naliczaniem odsetek przez HMRC. Barclays przeprasza klientów i każe szukać pomocy u znajomych i w foodbankach Barclays przyznał, że ma problemy techniczne nad którymi pracuje od wczoraj. Niestety nie uspokoiło to klientów, którzy nie mogą zrobić zakupów czy też opłacić rachunków. Wiele osób postawiło to w bardzo trudnej sytuacji. Bank przyznaje, że przelewy mogą nie dochodzić a saldo konta może być błędne. Klienci są informowani, aby nie wykonywać przelewów ponownie. Bank doradził klientom, aby szukali pomocy u rodziny i znajomych, a także w foodbankach. For updates on all of our services, please visit https://t.co/MHJIAM4Glp pic.twitter.com/8Bn5TNhCsR — Barclays UK Help (@BarclaysUKHelp) February 1, 2025 Aplikacja Barclays nie działa Wielu klientów skarży się na brak możliwości zalogowania się do aplikacji, w celu choćby zatwierdzenia przelewu internetowego bądź płatności. Osoby, którym uda się zalogować mogą zobaczyć taki komunikat: Awaria Barclaysa dotkęła setki tysięcy klientów banku ### W roku 2025 kończy się ważność "unijnych" brytyjskich paszportów Ważna informacja dla mieszkających na Wyspach Polaków, którzy posiadają obywatelstwo Zjednoczonego Królestwa i nadal posługują się „starym” paszportem. W tym roku ich brytyjski paszport straci ważność. Choć dokumenty tego nie typu nie są już wydawane od momentu opuszczenia Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię w 2020 roku, „unijne” paszporty mogą być nadal ważne. Co trzeba na ten temat wiedzieć? W 2025 bordowe przed-brexitowe dokumenty tracą ważność. W bieżącym roku nadal będzie można z nich korzystać, aby przekraczać granice UK i podróżować. Konieczne jest jednak sprawdzenie ich „expiration date”. Planując wyjazd, należy upewnić się, czy ważność paszportu jest wystarczająca, aby móc przekroczyć granicę danego kraju. Większość krajów wymaga przynajmniej 6-miesięcznego okresu ważności paszportu. Jeśli więc paszport brytyjski wkrótce traci ważność należy go wymienić, aby uniknąć problemów na lotnisku i niewpuszczenia do samolotu. Wymiana brytyjskiego paszportu Niemniej, Polaków z brytyjskim obywatelstwem i Brytyjczyków wcześniej czy później czeka konieczność wymiany unijnego dokumentu, na nowy, całkowicie „brytyjski” paszport. Odnowienie lub wymiana dokumentu tego typu kosztuje obecnie 88,50 GBP (aplikacja online) lub 100 GBP (aplikacja przez papierowy formularz). Wymogiem koniecznym jest ukończenie 16. roku życia (lub ukończenie 16 lat w ciągu najbliższych 3 tygodni), w przypadku paszportu dla dorosłych. Proces w przypadku wyrabiania lub wymiany paszportu dla dzieci wygląda inaczej. Zazwyczaj czas oczekiwania na wydanie paszportu wynosi 3 tygodnie. Proces ten może się jednak wydłużyć, jeśli dojdzie do sytuacji, w której konieczne będzie uzyskanie większej ilości informacji o osobie, która wnioskuje o dokument. Jak czytamy na oficjalnych stronach rządowych w niektórych przypadkach, zachodzi konieczność przeprowadzenia rozmowy kwalifikacyjnej. Po więcej informacji na ten temat odsyłamy na oficjalne strony: www.gov.uk/renew-adult-passport Przyspieszony termin realizacji wniosku paszportowego Rzecz jasna istnieją sposoby, aby uzyskać paszport szybciej. Jeśli musisz pilnie odbyć zagraniczną podróż w celu leczenia, w interesach rządowych lub ponieważ przyjaciel, lub członek rodziny jest poważnie chory, lub zmarł, należy skontaktować się z infolinią Passport Adviceline w celu uzyskania konkretnych informacji o możliwościach szybszego otrzymania dokumentu. Natomiast, co do zasady istnieją dwie ścieżki skracające czas oczekiwania na brytyjskie paszport: 1 day premium W tym przypadku po złożeniu wniosku już po 2 dniach można umówić się na wizytę, aby odebrać paszport. Po oddaniu starego dokumentu nowy będzie gotowy do odbioru w biurze paszportowym 4 godziny po wizycie. Z tej usługi możesz skorzystać tylko w celu odnowienia paszportu osoby dorosłej. Koszt to 207,50 GBP lub 219,50 GBP w przypadku 54-stronicowego paszport dla osób często podróżujących). 1 week fast track W tym przypadku najwcześniej możesz umówić się na wizytę następnego dnia po złożeniu wniosku. Paszport zostanie dostarczony kurierem w tydzień po wizycie w urzędzie. Możesz skorzystać z tej usługi, aby: odnowić paszport zmienić dane osobowe w paszporcie (na przykład imię i nazwisko, miejsce urodzenia lub płeć) wymienić zgubiony, skradziony lub uszkodzony paszport uzyskać paszport dla dziecka Koszt w przypadku opcji 1 week fast track wynosi 166,50 £ za paszport dla dorosłych (lub 178,50 £ za 54-stronicowy paszport dla osób często podróżujących) 135,50 £ za paszport dla dzieci (lub 147,50 £ za 54-stronicowy paszport dla osób często podróżujących) Więcej informacji na ten temat znajduje się na oficjalnych stronach: www.gov.uk/get-a-passport-urgently. Zdjęcie do paszportu Aby złożyć wniosek o paszport online, konieczne będzie załączenie zdjęcia twarzy w formie cyfrowej. Zdjęcie jest koniecznie, nawet jeśli nie doszło do znaczącej zmiany wyglądu osoby aplikującej. Fotografia musi być aktualna, to znaczy zrobiona w ciągu ostatniego miesiąca. Warto dopilnować, aby zdjęcie zostało zrobione zgodnie z wytycznymi, ponieważ jeśli tak nie będzie, to wniosek paszportowy może ulec opóźnieniu. Zdjęcia paszportowe można wykonać na dwa sposoby: z fotobudki lub zakładu usługowego przed złożeniem wniosku o paszport we własnym zakresie, z użyciem własnego urządzenia podczas składania wniosku o paszport Na oficjalnych stronach rządowych czytamy, iż: „zdjęcia z fotobudki mają większe szanse na zatwierdzenie niż zdjęcia zrobione własnym urządzeniem". Po więcej informacji na ten temat odsyłamy na oficjalne strony: www.gov.uk/photos-for-passports. Excerpt: Ważna informacja dla mieszkających na Wyspach Polaków, którzy posiadają obywatelstwo Zjednoczonego Królestwa i nadal posługują się „starym” paszportem ### Kogo dotyczy podwójna stawka podatku council tax? W kwietniu 2025 council tax znów pójdzie w górę. Rząd potwierdził, że utrzyma obecny limit podwyżek w tym względzie, ale to nie znaczy, że niektórzy nie zapłacą jeszcze więcej... Jeszcze w listopadzie minister ds. społeczności Matthew Pennycook powiedział w Izbie Gmin, że jest to „właściwy próg”, zwracając uwagę na presję na lokalne budżety. Oznacza to, że przeciętna rodzina mieszkająca w domu z band D musi się liczyć z podwyżką podatku lokalnego o ponad 100 funtów. Dane rządowe pokazują, że średni podatek lokalny w takim przypadku sięgnie 2171 funtów w skali rocznej. Londyn jeszcze bardziej zwiększa stawkę podatku lokalnego Zasadniczo lokalne councile w Anglii, które świadczą usługi opieki społecznej, mogą podwyższyć wysokość council tax o maksymalnie 5%. W innym przypadku podwyżka nie przewyższy 3%. Jeśli lokalne władze chcą przekroczyć ten próg, muszą przeprowadzić referendum. Niemniej, dla niektórych mieszkańców Londynu podwyżka council tax będzie znacznie wyższa. Jak czytamy na łamach serwisu www.standard.co.uk tysiące właścicieli domów w brytyjskiej stolicy będzie musiało zapłacić podwójny council tax. Zmagające się z problemami finansowymi dzielnice mają zamiar podnieść rachunki dla niektórych właścicieli nieruchomości, aby załatać swoje budżety. O co konkretnie chodzi? Dlaczego council tax wzrośnie ponad stawkę 5%? Od 1 kwietnia nieruchomości, które są uważane za drugie domy, będą również obciążone dwukrotnością obecnej stawki podatku od nieruchomości. Lokalne władze w londyńskim Wandsworth poinformowały, że właściciele domów, które są niezamieszkane i nieumeblowane od ponad roku, a nie od dwóch lat, zapłacą rachunki w podwójnej wysokości. Oznacza to, że przy przewidywanym 5% wzroście standardowy drugi dom Band D w Wandsworth będzie kosztował około 1500 funtów rocznie, jak wynika z wyliczeń „The Evening Standard". Dodajmy, iż te same zasady będą obowiązywać w Westminsterze. Jeśli mieszkaniec mieszka w drugim domu ze względu na warunki swojej pracy, na przykład jest opiekunem lub członkiem sił zbrojnych, „podwójne” opłaty nie będą miały zastosowania. Jednak mieszkańcy, którzy mieszkają w drugiej nieruchomości w centrum Londynu, ponieważ jest ona „wygodna” dla ich miejsca pracy, będą musieli zapłacić więcej. Posunięcia te następują po decyzji władz Hackney, które zatwierdziły plany podwojenia składek council tax dla właścicieli pustych nieruchomości i drugich domów od kwietnia ubiegłego roku. Rada Westminster stosuje również składkę w wysokości 200 proc. od domów, w których nikt nie mieszkał przez ponad pięć lat, i 300 proc. od domów pustych przez dekadę. ### UK "nie jest nawet blisko" odejścia od gotówki Jak zapewnia Emma Reynolds, nowa sekretarz ekonomiczna Skarbu możliwość płacenia gotówką w sklepach pozostanie zachowana. Władze UK nie planują „likwidacji” papierowego pieniądza, a wręcz przeciwnie. Rząd Partii Pracy jest świadom tego, że wiele osób w UK polega na płatnościach właśnie w takiej formie. Niemniej, gabinet Keira Starmera nie planuje wprowadzenia regulacji, które dodatkowo zobowiązałby sklepy i punkty usługowe, do przyjmowania papierowego pieniądza od swoich klientów. - Nie planujemy regulować działalności firm - dużych czy małych - by zmuszać je do przyjmowania gotówki - komentuje Emma Reynolds, jak cytujemy za BBC. Gotówka pozostaje prawnym środkiem płatniczym w Wielkiej Brytanii. Niemniej firmy funkcjonujące na Wyspie nie są i nie będą zobowiązane do obsługi osób, które chcą płacić tylko i wyłącznie banknotami i monetami. Rząd Partii Pracy w obronie gotówki W niektórych krajach niejako w celu „ochrony” gotówki zdecydowano się na wprowadzenie takich regulacji. Jak podaje serwis informacyjny BBC, stało się tak choćby w Australii. Na rząd pojawiają się naciski, aby brytyjskie kawiarnie, centra rekreacyjne, ale również dworce i pociągi przestały obsługiwać osoby płacące papierowym pieniądzem. Na posiedzeniu komisji Treasury Committee sekretarz Reynolds zapewniała, że absolutnie nie ma takiej możliwości. Nie ma szans, aby Wielka Brytania stała się krajem wolnym od gotówki w najbliższym czasie. Co więcej, jak zapewniała sekretarz ekonomiczna Skarbu, rząd Labour koncentruje się na zapewnieniu każdemu dostępu do gotówki. Dzieje się to poprzez przykład nowe centra bankowe i poprawę umiejętności cyfrowych ludzi. Dlaczego pieniądz w takiej formie jest tak popularny? Niemniej, warto pamiętać o tym, iż obecnie większość płatności w UK dokonywana jest przy użyciu kart płatniczych. Ponadto konsumenci na Wyspach coraz częściej używają smartfonów do regulowania swoich rachunków. Niemniej, drugi rok z rzędu, po dekadzie spadku, rośnie popularność płacenia gotówką w UK, jak podaje British Retail Consortium. Skąd bierze się ten renesans pieniądza w formie papierowej? W obliczu kryzysu kosztów utrzymania, rosnącej inflacji i generalnie ciężkiej sytuacji ekonomicznej na Wyspach, konsumenci wolą płacić fizycznym pieniądzem. Dlaczego? Bo mają wrażenie, że w ten sposób lepiej kontrolują swoje finanse. Nowe przepisy chroniące gotówkę Przypomnijmy również, iż w dniu 18 września 2024 roku w życie weszły nowe regulacje, które zobowiązały banki i spółdzielnie funkcjonujące na terenie UK do zapewnienia odpowiedniego dostępu do gotówki. Przepisy te mają na celu ochronę osób i firm, które wciąż polegają na transakcjach gotówkowych. Szczególnie mają pomóc osobom starszym i niepełnosprawnym. Więcej na ten temat pisaliśmy w osobnym artykule: https://polishexpress.eu/nowe-przepisy-dotyczace-dostepu-do-gotowki-w-uk-weszly-w-zycie/ Excerpt: Władze UK nie planują "likwidacji" papierowego pieniądza, a wręcz przeciwnie. Rząd Partii Pracy jest świadom tego, że wiele osób w UK polega na płatnościach właśnie w takiej formie. ### Ceny alkoholu w UK wrosną od lutego z powodu wyższej akcyzy Jak zmienią się ceny alkoholu w UK? Od 1 lutego 2025 roku rośnie stawka akcyzy na napoje alkoholowe w Wielkiej Brytanii. Już od pierwszego dnia tego miesiąca będziemy płacić więcej za trunki wyskokowe. Co zdrożeje najbardziej? Stawka akcyzy zwiększy się o wysokość wskaźnika RPI (Retail Price Index), a więc urośnie o 3,6%. Na tym jednak zmiany w tej kwestii się nie skończą, bo brytyjskie władze zdecydowała się na wprowadzenie nowego systemu opodatkowania win i napojów spirytusowych. Od 1 lutego akcyza w ich przypadku będzie zależna od zawartości czystego alkoholu w danym napoju, a więc od jego - potocznie mówiąc - mocy. O ile wzrosną ceny alkoholu w UK? Zasadniczo oznacza to, że akcyza np. na butelkę ginu wzrośnie o 32 pensy. Natomiast przeciętna cena butelki wina o zawartości alkoholu wynoszącej 14,5% ABV (objętościowo) wzrośnie o 54 pensy, jak czytamy na łamach serwisu www.standard.co.uk. Zmiany w podatku akcyzowym i opodatkowaniu wina według jego mocy weszły w życie z dniem 1 sierpnia 2023. Jednak wówczas rząd kierowany przez konserwatystów tymczasowo odroczył zmiany w tym zakresie dla win zawierających od 11,5% do 14,5% czystego alkoholu. Do 1 lutego opodatkowanie w ich przypadku było stałe i wynosiło 12,5%. Zmiany w akcyzie na wino Wine and Spirit Trade Association (WSTA) obliczyło, że cena butelki czerwonego wina o mocy 14,5% wzrosłaby o 98 pensów w ciągu 18 miesięcy, biorąc pod uwagę nowe podwyżki wprowadzone w sierpniu 2023. Co więcej, na ten wzrost złożyłby się również dodatkowe koszty opłat za recykling opakowań, które zostaną wprowadzone w kwietniu. To kolejne 12 pensów za butelkę wina i 18 pensów za butelkę mocnych alkoholi, jak podaje „The Evening Standard". Niemniej, nie wszystkie lutowe zmiany boleśnie uderzą po kieszeni osoby kupujące i pijące alkohol. Dla miłośników piwa spożywanego w pubach zmiany oznaczają... obniżkę. Akcyza w przypadku złocistego napoju nalewanego prosto z beczek zostanie obniżona o 1,7%. W praktyce będzie to oznaczało obniżkę o jednego pensa na jednej pincie piwa w pubie. Najwyższe podwyżki od prawie 50 lat Ostatnie podwyżki akcyzy na wino i napoje spirytusowe następują po podwyżkach, które miały miejsce w sierpniu 2023. Były one najwyższe od prawie 50 lat. Dodały 20% do podatku akcyzowego na ponad 85% wszystkich win na rynku brytyjskim i ponad 10% do akcyzy płaconej na napoje spirytusowe, jak podaje WSTA. Excerpt: Jak zmienią się ceny alkoholu w UK? Od 1 lutego 2025 roku rośnie stawka akcyzy na napoje alkoholowe w Wielkiej Brytanii. ### Bezdomność w Holandii to rosnący problem Holandia na wielu płaszczyznach zmaga się z biedą. System pomocy jest na skraju wydolności. Kraj podejmuje różne działania, jednak problem nadal się rozrasta. Niedawno pisaliśmy o systemie znaków dla pracowników migrujących w językach ojczystych, który informują gdzie zgłosić się w sytuacji problematycznej. Wielokrotnie pojawiają się doniesienia o tragicznym losie bezdomnych w Holandii. W tym również Polaków. Jak wygląda problem bezdomności w Niderlandach i kogo dotyczy? Bezdomność w Holandii - raport Na początku 2024 roku w Holandii szacowano, że około 33 tysiące osób w wieku 18-65 lat żyje w bezdomności. Jednak dane oficjalne obejmują tylko osoby zarejestrowane w systemie, takie jak ci, którzy przebywają w schroniskach, korzystają z pomocy społecznej lub są zarejestrowani w innych instytucjach. W rzeczywistości aż 70% bezdomnych (około 23,6 tysiąca osób) nie figuruje w żadnym z rejestrów, co wskazuje na istnienie znacznej liczby osób żyjących poza systemem wsparcia. Spośród bezdomnych, niemal połowa (48%) pochodzi z zagranicy, w tym 37% to osoby przybyłe z Afryki, Azji czy Bliskiego Wschodu. Wzrost liczby bezdomnych w Holandii jest związany z rosnącymi kosztami najmu, problemami na rynku pracy oraz przepisami, które umożliwiają szybkie eksmitowanie osób po utracie pracy, w tym migrantów zarobkowych. Dlaczego Polacy zostają bezdomnymi w Niderlandach? W Holandii Polacy stanowią istotną część populacji bezdomnych, chociaż dokładne dane na ten temat są trudne do ustalenia. Wśród osób bez dachu nad głową w Niderlandach, dużą grupę stanowią migranci zarobkowi, w tym Polacy. Zazwyczaj są to ludzie, którzy przyjechali w poszukiwaniu lepszych warunków życia. Często to oni trafiają na ulicę po utracie pracy, szczególnie w wyniku braku stabilności zatrudnienia, zmian na rynku pracy, czy z powodu wygaśnięcia sezonowych kontraktów. Często pracodawcy po zakończeniu zlecenia wyrzucają pracowników z domów - noclegowni dla firm. W jednej chwili człowiek zostaje bez pracy i bez domu. Ta patologia na rynku pracy w Holandii niestety jest częstym zjawiskiem. Niestety przepisy w Holandii pozwalają na błyskawiczne eksmitowanie osób, które tracą źródło utrzymania. Często sprawia to, że migrant, pozbawiony środków do życia, szybko staje się bezdomny. Dodatkowo, bariera językowa, brak trwałego adresu zamieszkania oraz trudności w dostępie do pomocy społecznej często uniemożliwiają Polakom uzyskanie wsparcia, które mogłoby ich ochronić przed bezdomnością. Niekiedy dochodzi również do uzależnienia od alkoholu czy narkotyków, co pogłębia problemy adaptacyjne. Excerpt: Holandia na wielu płaszczyznach zmaga się z biedą. System pomocy jest na skraju wydolności. Kraj podejmuje różne działania, jednak problem nadal się rozrasta. ### Mini precle z Lidla mogą powodować owrzodzenia Lidl wycofuje ze sprzedaży mini precle z polewą czekoladową. Przedstawiciele sieci supermarketów w Holandii poinformowali, że przekąska może powodować „pieczenie w ustach oraz owrzodzenia na języku i w jamie ustnej”. Niewiele więcej wiadomo o przyczynach dla których w preclach znalazł się składnik powodujący dolegliwości. Precle powodujące wrzody w ustach Lidl poinformował, że problem dotyczy mini-precli solonych marki Alpen Fest Style w polewie. Precle te występują w dwóch wariantach - w polewie o smaku ciemnej czekolady i mlecznej. Lidl wycofuje mini precle obu rodzajów. Akcja ta dotyczy tylko opakowań z datą przydatności do spożycia 31 maja 2025 r., kodem partii 8534 i kodami kreskowymi 4056489775119 i 4056489775102. Należy sprawdzić posiadane przez siebie produkty. Ponieważ dzieci są szczególnie narażone na negatywny wpływ podrażniających substancji, szczególnie rodzice powinni zadbać o sprawdzenie posiadanych produktów. Gdzie Lidl wycofuje mini precle? Komunikat dotyczy tylko precli, które były sprzedawane w sklepach Lidl w Holandii. Do supermarketu nie wpłynęły jeszcze żadne skargi dotyczące przekąsek. Jednak nie wiadomo dokładnie składnik jest przyczyną skarg. Jeśli masz takie precle w domu, nie spożywaj ich i zwróć je do sklepu. Oczywiście pełna kwota zakupu zostanie zwrócona. Jakie substancje mogą wywołać pieczenie jamy ustnej i wrzody na języku? Pieczenie w ustach i wrzody na języku mogą być wywołane przez różne składniki spożywcze lub substancje chemiczne. Z uwagi na to, że większość przetworzonych produktów zawiera dużo składników, ciężko jest ustalić jeden z nich. Oto najczęstsze z nich: Zanieczyszczenia chemiczne: Resztki środków czyszczących, pestycydów lub innych substancji chemicznych mogą wywoływać podrażnienia. Alergeny i konserwanty: Niektóre konserwanty (np. benzoesan sodu, siarczyny) mogą powodować reakcje alergiczne lub nadwrażliwość. Metale ciężkie: Obecność metali, takich jak nikiel czy kadm, może wywoływać reakcje toksyczne. Kwas cytrynowy i inne kwasy: Obecne w cytrusach, napojach gazowanych, mogą podrażniać delikatną śluzówkę. Pleśń: Obecność mikotoksyn w produktach czekoladowych może wywoływać reakcje skórne i podrażnienia śluzówki. Produkty z nadmierną ilością sody oczyszczonej lub soli mogą wywoływać pieczenie i podrażnienia, szczególnie u osób z wrażliwą śluzówką. Także Aspartam, sacharyna czy inne sztuczne słodziki mogą powodować reakcje alergiczne lub nadwrażliwość u niektórych osób. Kolejny produkt wycofywany przez holenderski sklep Nie tak dawno pisaliśmy o wycofywaniu owoców z holenderskiego marketu Albert Heijn. Wówczas chodziło o borówki skażone wirusem zapalenia wątroby typu A. Z uwagi na to, że zapalenia wątroby jest poważną chorobą, komunikat wywołał sporą panikę. A borówki stanowiły ogromne zagrożenie dla zdrowia. ### Większa pomoc finansowa dla rodzin z dziećmi Ministerstwo Pracy i Emerytur wprowadza dużą zmianę dla osób otrzymujących Universal Credit. Chce za jej sprawą pomóc w większym stopniu rodzinom z dziećmi od kwietnia 2025. W kwietniu tego roku nastąpi ważna zmiana w Universal Credit. Dzięki niej rodziny z dziećmi otrzymają większe wsparcie. Ile wyniesie pomoc finansowa? Pomoc finansowa dla rodzin Dzięki zmianom finansowym, które zostaną wprowadzone przez Ministerstwo Pracy i Emerytur, rodziny z dziećmi otrzymają większą pomoc tej wiosny. W kwietniu wejdą w życie zmiany w Universal Credit. Zmiany w zasiłkach będą dotyczyć modyfikacji stawek związanych z opieką nad dziećmi oraz wsparcia dla dzieci niepełnosprawnych. Rząd zobowiązał się dostosować wypłaty świadczeń do inflacji. Ma to kluczowe znaczenie dla gospodarstw domowych znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej. Podwyżka, która będzie pierwszą od ponad roku, dotyczy wzrostu w wysokości 1,7 proc. tych form Universal Credit, które są związane z dziećmi. Ile wyniosą podwyżki? Rodziny mogą liczyć na wyższe miesięczne dodatki na dzieci urodzone przed lub po kwietniu 2017 roku. Oznacza to, że świadczenia na pierwsze lub jedyne dziecko urodzone przed 6 kwietnia 2017 roku wzrosną z 333,33 funta do 339 funtów miesięcznie. Świadczenia na kolejne dzieci lub dzieci urodzone po 6 kwietnia 2017 roku wzrosną z 287,92 funta do 292,81 funta. Rodziny z niepełnosprawnymi dziećmi otrzymają nieznaczne podwyżki. Stawka dla dzieci z niepełnosprawnością otrzymujących zwiększoną opiekę w ramach Disability Living Allowance (DLA) lub Personal Independence Payment (PIP) wzrośnie z 487,58 funta do 495,87 funta miesięcznie. Niższa stawka dla niepełnosprawnych dzieci również wzrośnie z 156,11 funta do 158,76 funta miesięcznie. Ponadto Ministerstwo Pracy i Emerytur zwiększyło wsparcie związane z opieką nad dziećmi w ramach Universal Credit. Chce w ten sposób złagodzić obciążenie finansowe pracujących rodziców. Gdyż koszty opieki nad dziećmi są wysokie. Rodziny z jednym dzieckiem mogą teraz ubiegać się o 85 proc. kosztów opieki nad dziećmi. W przypadku gospodarstw domowych z dwójką lub większą liczbą dzieci wsparcie również wzrośnie. W przypadku wsparcia finansowego związanego z opieką nad dziećmi, maksymalnie dla jednego dziecka można otrzymać od 1014,63 funta miesięcznie do 1031,88 funta miesięcznie. Natomiast maksymalna kwota na dwójkę dzieci (lub większą liczbę) wynosi od 1739,37 funta miesięcznie do 1768,94 funta miesięcznie. Jak wynika z najnowszych danych - ponad 2,8 miliona rodzin ubiegających się o Universal Credit ma dzieci. Excerpt: Ministerstwo Pracy i Emerytur wprowadza zmianę dla osób otrzymujących Universal Credit. Pomoc finansowa ma trafić do rodzin z dziećmi. ### W jakich zawodach szukają pracowników w UK w 2025 roku? Sporządzono już listę zawodów, w których będzie największe zapotrzebowanie na pracowników w 2025 roku. Po raz pierwszy pojawiły się wśród nich te związane ze sztuczną inteligencją. Przeanalizowano trendy dotyczące wzrostu ofert pracy w określonych zawodach. Pierwszy raz na liście pojawiły się też zawody związane z AI. Najbardziej poszukiwani pracownicy w 2025 Na szczycie sporządzonego przez Indeed rankingu zawodów, w których jest największe zapotrzebowanie na pracowników, pojawili się nauczyciele szkolni. Podobnie poszukiwani są prawnicy i pracownicy służby zdrowia. Platforma rekrutacyjna ujawniła, najlepsze stanowiska w Wielkiej Brytanii na rok 2025 w oparciu o kluczowe czynniki, które mają największe znaczenie dla osób poszukujących pracy. Są to: możliwości, zapotrzebowanie i wynagrodzenie. Zdecydowanie najbardziej poszukiwanymi pracownikami są nauczyciele szkolni. Następnie prawnicy zajmujący się nieruchomościami i pediatrzy. Ponadto pracę na pewno w Wielkiej Brytanii w 2025 roku znajdzie inżynier AI/uczenia maszynowego – zawód ten zajął 10. miejsce na liście. Podano także, w których zawodach nastąpił największy wzrost liczby ofert pracy między 2023 a 2024 rokiem. Poszukiwani nauczyciele, adwokaci i pracownicy służby zdrowia Jak już wspomnieliśmy, nauczyciele szkolni zajęli pierwsze miejsce pod względem największego wzrostu liczby ogłoszeń o pracę. Ze znaczącym wzrostem o 245 proc. rok do roku. Ten trend odzwierciedla trwający „kryzys rekrutacji i retencji nauczycieli” zgłaszany przez związki zawodowe nauczycieli. Roczny raport na temat nauczycieli na rynku pracy w Anglii za rok 2024, opublikowany w marcu 2024 roku, ujawnił, że podaż nauczycieli jest w stanie krytycznym, co stwarza poważne ryzyko dla jakości kształcenia. Podobnie bardzo wzrosło zapotrzebowanie na adwokatów. A prawnicy zajmujący się nieruchomościami zajęli 2. miejsce na liście za sprawą 111 proc. wzrostu liczby ofert pracy. Duże zapotrzebowanie w Wielkiej Brytanii istnieje także na pracowników służby zdrowia. Przy czym lekarze zajęli 7. miejsce ze wzrostem o 95 proc. liczby ofert pracy. Następnie pediatrzy – 9. miejsce ze wzrostem o 91 proc. Jak napisało Indeed w komunikacie prasowym: „Potrzeba obsadzania stanowisk w służbie zdrowia utrzymuje się niezmiennie od kilku lat, co zostało podkreślone na listach najlepszych ofert pracy Indeed na lata 2023 i 2024”. Excerpt: Sporządzono już listę zawodów, w których będzie największe zapotrzebowanie na pracowników w 2025 roku w Wielkiej Brytanii. ### Flapjack oryginalny przepis z Anglii. Najprostszy! Flapjack to tradycyjna przekąską brytyjska. Kupisz go w każdym sklepiku, jak również często robiony jest przez Brytyjczyków w domu. Flapjack nie może być za suchy, za wilgotny ani się rozpadać. Podajemy oryginalny przepis na angielskiego flapjacka. Flapjack składa się właściwie z płatków owsianych, masła i cukru. W Wielkiej Brytanii od zawsze był uważany za zdrową i tanią przekąskę. Można dorzucać do niego dodatki typu orzechy, nasiona słonecznika, pestki dyni, żurawiny, morele, a nawet starte jabłka. Niektórzy lubią flapjacki polać czekoladą. Tradycyjny przepis jest bardzo prosty do zapamiętania. Flapjacka robimy dając po tyle samo cukru, masła, płatków owsianych. Baton flapjack ma być niemożliwie słodki! W wersji zdrowszej warto dać mniej cukru lub zupełnie zastąpić go miodem. Jednak oryginalny przepis na flapjack zwierał cukier. Historia flapjacka Historia flapjacka sięga co najmniej XIX wieku, kiedy to batoniki były popularnym śniadaniem dla robotników i rolników. Były łatwe do zrobienia z tanich składników, takich jak płatki owsiane, cukier, masło i syrop. Niektórzy twierdzą, że pierwsze wzmianki o flapjacku pojawiły się w angielskiej literaturze już w 1600 roku w sztuce The Pilgrim autorstwa Bena Jonsona. Jednak wówczas termin ten odnosił się do ciasta lub placka, a nie do owsianego batonika. Do XIX owies był popularnym składnikiem dań w północnej Anglii i Szkocji. Tradycyjnie spożywano go w formie owsianych placków, owsianki i ciastek. Stopniowo zaczęto eksperymentować z pieczonymi wersjami owsianych przekąsek. W okresie wojen światowych flapjack zyskał popularność, ponieważ był łatwy do przygotowania i składał się z tanich, dostępnych składników. Syrop złocisty (golden syrup), często używany w przepisach, stał się kluczowym składnikiem brytyjskiego flapjacka. W latach 70-tych flapjack zaczął być komercyjnie produkowany i sprzedawany w supermarketach oraz piekarniach, często z dodatkiem rodzynek, orzechów, czekolady czy innych słodkich dodatków. Obecnie stał się popularnym zdrowym batonikiem energetycznym, a producenci zaczęli wprowadzać wersje bez cukru, proteinowe i wegańskie, dostosowując się do współczesnych trendów żywieniowych. Oryginalny przepis na flapjacka składał się z płatków owsianych, cukru i masła. Obecnie jednak produkuje się wiele jego wersji. Flapjack - przepis oryginalny 125g masła (jeśli niesolone to dodatkowo szczypta soli) 125g cukru 1 łyżka Golden Syrup (gęsty syrop z cukru dostępny we wszystkich sklepach o konsytencji ciekłego miodu), można użyć miodu, syropu klonowego. 125g płatków owsianych najlepiej duże (jumbo oats). Wykonanie: stopić masło, cukier, syrop w garnku. Wrzucić płatki owsiane. Nie gotować już tylko mieszać, aż płatki całkiem pochłoną masło i powastanie gęsta pasta. Dodać opcjonalnie dodatki.Wyłożyć na blachę i mocno ubić. Ubijanie jest bardzo ważne, im mocniej ubijemy tym lepsze wyjdą flapjacki i nie będą się rozpadać. Powinny mieć ok 3 cm grubości. Piec w nagrzanym piekarniku 20 minut. Jeśli lubimy bardziej chrupiące pieczemy w 180 st, jeśli ciągnące w 150 st. Flapjacki można przechowywać w lodówce około tygodnia. Są doskonałe na lunch do szkoły czy pracy. Jak już nam się znudzi jedzenie ich w postaci batonu, pokruszony flapjack możemy zalać mlekiem robiąc pyszną owsiankę. Excerpt: 3 podstawowe składniki - oryginalny przepis jest najprostszy Flapjack jest sycącą i wygodną przekąską ### Ulga na powrót dla osób wracających do Polski Osoby wracające do Polski, które przed powrotem nie posiadały w kraju miejsca zamieszkania przez co najmniej trzy lata, mogą skorzystać z Ulgi na powrót. Pozwala ona na zwolnienie z PIT przychodów do kwoty 85 528 zł. Aby zachęcić Polaków na emigracji do powrotu do Polski, w ramach Polskiego Ładu wprowadzono tzw. Ulgę na powrót. Jest to preferencja podatkowa, z której mogą skorzystać niektórzy podatnicy. Ulga na powrót – dla kogo? Ulga na powrót przeznaczona jest dla tych Polaków, którzy zdecydowali się przenieść swoją rezydencję podatkową do Polski. I nie mieszkali w niej przez co najmniej trzy lata przed powrotem. Nie będą z niej natomiast mogli skorzystać ci, którzy pozostawali polskimi rezydentami podatkowymi. Ponadto prawo do korzystania z ulgi na powrót przysługuje przez cztery kolejno następujące po sobie lata. I to podatnik decyduje, kiedy z tej ulgi chce skorzystać. W ten sposób może wybrać np. ten sam rok albo każdy kolejny. Musi jednak pamiętać o tym, że ulga ta przysługuje mu tylko raz. Podobnie, gdyby dana osoba wróciła do Polski zmieniając rezydencję podatkową i skorzystała z ulgi na powrót, to przy ponownym udaniu się na emigrację i powrocie, nie będzie już mogła z niej skorzystać. Co obejmuje ulga? Zwolnienie związane z ulgą na powrót może dotyczyć tak naprawdę paru źródeł przychodów. W ten sposób, jeśli dana osoba prowadzi działalność gospodarczą, a także uzyskuje przychody z umowy o pracę (lub zlecenia), wtedy ulga może objąć wszystkie te przychody. Ponadto zgodnie z przepisami – z ulgi na powrót mogą skorzystać osoby, które przeniosły swoją rezydencję podatkową i miejsce zamieszkania do Polski po 31 grudnia 2021 roku. Na jednej z grup na Facebooku pewien użytkownik zapytał, czy ma obowiązek zgłosić swój powrót do Polski w Urzędzie Skarbowym. Czy jak się wraca na stałe z UK do PL, to trzeba zgłosić to do Urzędu Skarbowego, że będzie się teraz podatnikiem w PL? Jak jest z ulgą na powrót? Warunkiem skorzystania z ulgi na powrót jest to, by przychody podatnika pochodziły z umów o pracę, umów zlecenia, pozarolniczej działalności gospodarczej lub z zasiłku macierzyńskiego. We wszystkich tych przypadkach Urząd Skarbowy będzie powiadomiony czy to przez prawodawcę, czy samego podatnika o powrocie do kraju. Istotne jest, aby podatnik, który osiąga przychody z umów o pracę lub zlecenia i zamierza skorzystać z Ulgi na powrót, złożył swojemu płatnikowi oświadczenie o spełnieniu warunków dla korzystania z ulgi. A także wskazał moment rozpoczęcia korzystania z niej. Oświadczenie nie ma formalnego wzoru. Równie dobrze podatnik może je sporządzić samodzielnie. W oświadczeniu musi również znaleźć się wskazanie roku rozpoczęcia i zakończenia korzystania ulgi na powrót. Excerpt: Ulga na powrót przysługuje osobom wracającym do Polski. Muszą one jednak spełnić określone warunki, aby się do niej kwalifikować. ### Pomnik polskich ofiar II Wojny Światowej w Berlinie W Niemczech miał powstać pomnik upamiętniający poległych Polaków. Od 2020 roku jednak nic się nie dzieje. Dlaczego budowa nadal nie ruszyła? W całej Europie jest wiele miejsc upamiętniających ofiary II Wojny Światowej. W Berlinie w 2020 roku zatwierdzono postawienie pomnika upamiętniającego polskie ofiary wojny. Do tej pory pomnik nie powstał. Pytanie, co powoduje opóźnienia. Pomnik upamiętniający polskie ofiary II wojny światowej w Berlinie miał stanąć jako symbol pamięci i pojednania. Decyzja o jego budowie zapadła w październiku 2020 roku. Inicjatywa wyszła z Polski, gdzie dostrzegano lukę w niemieckiej wiedzy o brutalnej okupacji Polski. Pomnik miał nie tylko uczcić ofiary, ale także edukować i zbliżyć oba narody. Koncepcja zakładała, że pomnik stanie w Berlinie, a obok niego powstanie Dom Polsko-Niemiecki. Z założenia miejsce spotkań i gromadzenia dokumentacji. Prace nad projektem były akceptowane przez niemiecki rząd, ale utknęły w martwym punkcie. Dlaczego? Kwestie budżetowe i opór niektórych niemieckich polityków spowolniły realizację. Czy pomnik kiedykolwiek powstanie? Odpowiedź może przyjść dopiero po niemieckich wyborach w 2025 roku. Czy pomnik polskich ofiar II Wojny Światowej ma szansę powstać? Pomnik polskich ofiar II wojny światowej w Berlinie, mimo decyzji podjętej w 2020 roku, wciąż nie powstał. Opóźnienia wynikają z kwestii budżetowych oraz sprzeciwu części niemieckich polityków. Choć projekt popiera wiele osób, w tym politycy zajmujący się stosunkami zagranicznymi, realizacja pomnika może opóźnić się do 2025 roku. Czy pomnik w końcu powstanie? Czas pokaże. Czy w Berlinie powinno być takie miejsce? Pomysł budowy pomnika polskich ofiar II wojny światowej w Berlinie budzi mieszane uczucia wśród Polaków, Niemców oraz Polaków mieszkających w Niemczech. W mediach społecznościowych pojawiają się zarówno głosy poparcia, jak i sprzeciwu. „To naturalne, że Berlin jako stolica Niemiec musi mieć takie miejsce – to nie tylko kwestia pamięci, ale też szansy na naprawienie relacji” – pisze jeden z użytkowników na Twitterze. Z kolei inni Polacy zauważają, że pomnik w Berlinie może być krokiem w stronę lepszego zrozumienia między narodami, ale również budzić kontrowersje: „Nie zapominajmy o historii, ale nie róbmy z tego politycznego oręża” – komentuje internautka. Polacy mieszkający w Niemczech podkreślają znaczenie edukacji i dialogu. „Wielu Niemców nie zdaje sobie sprawy z ogromu cierpień Polaków. Pomnik może być impulsem do refleksji” – zauważa Michał, który od lat mieszka w Monachium. Z kolei Niemcy, którzy wyrażają swoje opinie w Internecie, często wskazują, że „w Niemczech pamięć o wojnie jest trudna, ale nie możemy unikać rozmowy na ten temat”. Pojawiają się również głosy, że potrzebne są inne formy upamiętnienia, takie jak wspólne miejsca pamięci, które łączą historie obu narodów, zamiast stawiać pomniki tylko jednej grupie ofiar. „Pamięć o wojnie nie powinna dzielić, ale łączyć” – pisze jeden z niemieckich komentatorów. Jak widać, temat pomnika i miejsc pamięci wciąż budzi emocje i wymaga otwartej dyskusji. Excerpt: W Niemczech miał powstać pomnik upamiętniający poległych Polaków. Od 2020 roku jednak nic się nie dzieje. Dlaczego budowa nadal nie ruszyła? ### 7 nowych tras Ryanaira z Londynu Stansted na lato Ryanair ogłosił rozkład lotów na lato 2025 z Londynu Stansted. Obejmuje on 206 tras i siedem nowych destynacji. Przewoźnik zwiększy także częstotliwość lotów na 30 istniejących trasach. Jak powiedział szef Ryanaira, Michael O’Leary: - Z przyjemnością ogłaszamy 7 nowych tras z Londynu na lato 2025 roku do Bodrum, Clermont-Ferrand, Dalaman, Münster, Lubeki, Linzu i Reggio Calabria. Wprowadzamy również dodatkowe częstotliwości na 30 innych trasach z Londynu do ekscytujących miejsc, takich jak Gdańsk, Ibiza, Malaga i Rzym. Nowe trasy Ryanaira z Londynu Stansted Ponadto Ryanair dodaje do swojej floty stacjonującej na Stansted dodatkowego Boeinga 737. Ogólnie zwiększa londyńską flotę do 56 samolotów tworząc 30 nowych miejsc pracy dla pilotów, personelu pokładowego i inżynierów. O’Leary twierdzi, że jego linia mogłaby rozwijać się szybciej w połączeniach do i z Wielkiej Brytanii, ale „dziwaczna decyzja” Rachel Reeves o podniesieniu podatków APD o 2 funty na pasażera szkodzi perspektywom wzrostu. Według niego: - Rachel Reeves próbuje odwrócić uwagę ludzi, budując trzeci pas startowy na lotnisku Heathrow (lub drugi na lotnisku Gatwick). Jednak nawet jeśli zostanie on zatwierdzony, nie pojawi się przez 10 lub 20 lat. Jeśli poważnie myśli o zapewnieniu wzrostu, powinna znieść szkodliwy podatek APD, który sprawia, że Wielka Brytania jest niekonkurencyjna. Gdy kraje UE, takie jak Szwecja, Węgry, Irlandia i regiony we Włoszech znoszą podatki lotnicze i zyskują gwałtowny wzrost ruchu, turystyki i miejsc pracy. Kolejne trasy z Polski Ryanair ogłosił także nowe trasy z Polski na sezon letni. Wśród nowych połączeń irlandzkiego przewoźnika lato 2025 znalazły się trasy z Warszawy do Pizy, z Wrocławia do Lamezia Terme. A także z Krakowa do Castellón, z Poznania do Walencji czy z Katowic do Dubrownika. Ale to nie wszystko… Ryanair będzie latał także z Bydgoszczy do Alicante, z Lublina do Girony, z Rzeszowa na Maltę, z Szyman do Düsseldorfu-Weeze. A także z Poznania do Aberdeen (Szkocja) czy z Lotniska Chopina do Malagi i Tirany. Irlandzki przewoźnik pochwalił się także swoimi planami dotyczącymi zwiększenia liczby pasażerów z 200 mln do 300 mln rocznie w ciągu następnych 10 lat. Jeśli wzrost ten będzie wspierany przez odpowiednie reformy Komisji Europejskiej i rządy europejskich krajów. Excerpt: Ryanair ogłosił rozkład lotów na lato 2025 z Londynu Stansted. Obejmuje on 206 tras i siedem nowych destynacji. ### Lista polskich szkół sobotnich działających w UK Ambasada RP w Londynie opublikowała zestawienie polskich szkół sobotnich, które funkcjonują na terenie Wielkiej Brytanii. Jak się okazuje, na Wyspach działa obecnie 185 placówek tego typu. W oficjalnym komunikacie, który pojawił się w mediach społecznościowych polskiej ambasady, zaznaczono, iż szkoły te „odgrywają kluczową rolę w przygotowywaniu uczniów do egzaminów GCSE i A-level z języka polskiego”. Funkcjonujące na terenie Zjednoczonego Królestwa szkoły sobotnie w większości zarządzane są przez organizacje polonijne. Działają w pełni samodzielnie lub w ramach współpracy z lokalnymi szkołami brytyjskimi. Polskie szkoły sobotnie w Wielkiej Brytanii „Większość nauczycieli zaangażowanych w pracę sobotnich szkół polskich posiada kompetencje do nauczania języka polskiego jako obcego oraz stosowne uprawnienia w ramach brytyjskiego systemu oświaty. Rozbudowany system nauczania języka i kultury polskiej pozytywnie wyróżnia polską społeczność w Zjednoczonym Królestwie” - jak czytamy na rządowych, oficjalnych stronach. Warto w tym miejscu również wspomnieć o programie Polish After-School Clubs. Projekt ten jest efektem współpracy Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Londynie z lokalnymi szkołami sobotnimi. Dzięki niemu możliwe jest funkcjonowanie tzw. świetlic językowych. Polski budżet wspiera finansowo placówki tego typu, dzięki czemu organizowane są pozalekcyjne zajęcia nie tylko z języka polskiego, ale także związane z polską kulturą, historią i geografią. W 2023 roku zajęcia tego typu przeprowadzono w 29 szkołach z okręgu konsularnego Londynu. Lista polskich szkół sobotnich na Wyspie Jak wynika z wyliczeń Ambasady RP w Londynie, w UK funkcjonuje: ponad 100 szkół sobotnich w okręgu konsularnym Londyn, co sprawia, że ten region jest największym centrum polskiej edukacji w Wielkiej Brytanii; ponad 50 szkół sobotnich w okręgu konsularnym Manchester; ponad 25 szkół sobotnich w okręgu konsularnym Edynburg; 9 szkół sobotnich w okręgu konsularnym Belfast. Dodajmy również, iż na oficjalnych stronach GOV.pl przygotowani interaktywną mapkę z polskich szkół sobotnich oraz świetlic językowych w Wielkiej Brytanii. Można ją znaleźć pod adresem: https://www.gov.pl/web/wielkabrytania/polskie-szkoly-w-uk, choć gdy powstawał ten tekst, nie funkcjonowała ona poprawnie. W sprawie dodania brakującej placówki lub zmiany informacji dotyczących danej szkoły Ambasada RP w Londynie prosi o kontakt na adres mailowy: London.LearnPolishUK@msz.gov.pl ### Łączenie rodzin i sprowadzenie dziecka do UK Polacy posiadający status osoby osiedlonej często korzystają z programu dotyczącego łączenia rodzin. Aby to zrobić aplikują o tzw. EU Settlement Scheme family permit. Dzięki temu mogą sprowadzić niektórych swoich bliskich na Wyspy. Poniżej przedstawiamy kompleksowy przewodnik dotyczący programu łączenia rodzin. Opisywaliśmy już różne przypadki sprowadzania przez naszych rodaków swoich bliskich do Wielkiej Brytanii na podstawie programu łączenia rodzin. Czym jest program łączenia rodzin? W ramach EU Settlement Scheme Polacy posiadający settled lub pre-settled status mogą korzystać z programu łączenia rodzin. Program łączenia rodzin w Wielkiej Brytanii umożliwia obywatelm UE, które posiadają status osoby osiedlonej (settled status) lub prawo do pobytu w UK, sprowadzenie najbliższych członków rodziny do wspólnego zamieszkania w kraju. Dotyczy to przede wszystkim małżonków, partnerów, dzieci, rodziców i innych krewnych w wyjątkowych przypadkach. Osoby takie mogą pracować i studiować w UK. Dzięki niemu sprowadzenie bliskich do Wielkiej Brytanii jest możliwe, ale pod pewnymi warunkami. Kogo można sprowadzić do UK w ramach łączenia rodzin? W ramach łączenia rodzin, do UK mogą przyjechać najbliżsi osoby posiadającej settled status, w tym: małżonek, partner cywilny lub partner stanu wolnego dziecko lub wnuk poniżej 21 roku życia pozostające na utrzymaniu dziecko lub wnuk w wieku powyżej 21 lat rodzic lub dziadek pozostający na utrzymaniu Obejmuje to członków rodziny, którzy zostali adoptowani na podstawie nakazu adopcji uznawanego przez prawo brytyjskie. Najłatwiej jest uzyskać zgodę na sprowadzenie dziecka i małżonka. rodzin. Bez większych wymagań możemy sprowadzić na Wyspy swoje dziecko, wnuka czy prawnuka, jeśli ich wiek nie przekracza 21 lat. W przypadku jednak, gdy nasze dziecko, wnuk lub prawnuk, mają 21 lat lub więcej, możemy sprowadzić ich do Wielkiej Brytanii tylko wtedy, gdy udowodnimy, że znajdują się na naszym utrzymaniu (bądź utrzymaniu naszego partnera lub partnerki). To samo tyczy rodziców i dziadków. Co ze sprowadzeniem siostry lub brata w ramach łączenia rodzin? W ramach łączenia rodzin siostra lub brat mogą dołączyć do nas tylko w wyjątkowych sytuacjach. Aby ich sprowadzić, musimy udowodnić, że nie są w stanie samodzielnie funkcjonować i wymagają naszej opieki (np. ze względu na wiek, chorobę, niepełnosprawność). Więcej w artykule na ten temat. Złożenie wniosku o łączenie rodzin w praktyce Istotne jest to, aby wniosek złożyć przed wyjazdem z Polski. O status składa się aplikację online z poza UK. Do czasu otrzymania statusu nie ma żadnych praw w UK w tym do pracy również. Nie zaleca się w czasie oczekiwania na status podróżowania do UK. Normalnie każdy może wjechać turystycznie, ale składając o status osoba przestaje być turystą. Dlatego też na granicy mogą (nie muszą, ale mają prawo) go nie przepuścić”. Aby rozpocząć procedurę łączenia rodzin, osoba jadąca do UK powinna ściągnać aplikację EU EXIT: Id document check. Następnie musi zeskanować swój paszport i zrobić zdjęcie twarzy. Później przejść na stronę rządową, gdzie automatycznie prowadzi go aplikacja. Przy pytaniu o pobyt w UK przed 31.12.2020 rokiem należy zaznaczyć „nie”. Kolejnym krokiem jest pytanie o sponsora, przy którym powinien podać dane rodzica (w tym przypadku ojca) i jego numer UAN. Do dokumentów należy dołączyć akt urodzenia. Jak już wspomniano, procedurę powinno się zacząć w momencie, gdy osoba sprowadzana jeszcze przebywa poza Wielką Brytanią. I dopóki nie dostanie odpowiedzi z Home Office, powinno się wstrzymać z przyjazdem na Wyspy. Jakie dokumenty są wymagane do wniosku? W procesie składania wniosku wymagane są różne dokumenty, w zależności jaka jest relacja osoby sprowadzanej na Wyspy. Podstawowe dokumenty to: ważny paszport ważny krajowy dowód tożsamości, jeśli pochodzisz z UE, Szwajcarii, Norwegii, Islandii lub Liechtensteinu. Należy także podać numer UAN, czyli numer nadany podczas przyznania settled status. Jest to 16-cyfrowy numer - na przykład „1234-5678-1234-5678” - znajdujący się w wiadomości e-mail od Home Office do członka rodziny potwierdzającej jego status osoby osiedlonej lub wstępnie osiedlonej. Dokumenty, jeśli jesteś małżonkiem lub partnerem cywilnym Musisz wykazać, że jesteś obecnie w związku małżeńskim lub partnerskim z osobą, do której dołączasz, oraz że związek ten rozpoczął się przed 31 grudnia 2020 r. W tym celu należy przedstawić akt małżeństwa lub związku partnerskiego dokument wydany zgodnie z przepisami EOG potwierdzający, że jesteś małżonkiem lub partnerem cywilnym tej osoby - na przykład zezwolenie rodzinne lub kartę pobytu w ramach programu osiedleńczego UE. Jeśli wziąłeś ślub lub zawarłeś związek partnerski po 31 grudnia 2020 r., będziesz również potrzebować dowodów na to, że przed tą datą byłeś ich partnerem stanu wolnego. Dokumenty, jeśli jesteś partnerem stanu wolnego Jeśli jesteś partnerem stanu wolnego, musisz przedstawić dowody na to, że do 31 grudnia 2020 r. pozostawałeś w długotrwałym związku. Zazwyczaj oznacza to wykazanie, że mieszkaliście razem przez 2 lata. Dowody mogą obejmować: wyciągi bankowe, rachunki za media, umowy najmu lub kredytu hipotecznego lub inna oficjalna korespondencja, która pokazuje, że Ty i Twój partner mieszkacie pod tym samym adresem dokumenty pokazujące wspólne finanse, takie jak zeznanie podatkowe dokumenty wskazujące na wspólne przedsięwzięcia biznesowe lub zobowiązania, takie jak umowy biznesowe lub wspólne inwestycje akty urodzenia lub umowy dotyczące opieki nad dziećmi wskazujące na wspólną odpowiedzialność za dzieci podczas wspólnego zamieszkiwania. Musisz również przedstawić dowody na to, że nadal jesteś w związku w momencie składania wniosku. Dokumenty jeśli chcesz sprowadzić dziecko powyżej 21 lat, wnuka, rodzica, dziadka na utrzymaniu Będziesz musiał przedstawić dowody na pokrewieństwo z członkiem rodziny, takie jak akt urodzenia. W zależności od okoliczności konieczne może być również przedstawienie dowodów potwierdzających zależność. Przykłady dowodów, które możesz przedstawić, obejmują wyciągi bankowe lub przelewy pieniężne, które wskazują na zależność finansową od danej osoby dowody na zależność w zakresie opieki zdrowotnej, na przykład pismo od lekarza rachunki i paragony za zakupy robione na rzecz danej osoby Pamiętaj, że sprowadzając dziecko poniżej 21 roku życia, nie musisz udowadniać, że je utrzymujesz. Czy warto wystąpić o EU Settlement Scheme family permit? Zezwolenie rodzinne w ramach programu osiedleńczego UE ułatwia podróżowanie do Wielkiej Brytanii. Zezwala ono na przyjazd do Wielkiej Brytanii na okres do 6 miesięcy. W tym czasie osoba z pozwoleniem może pracować i studiować w UK oraz przyjeżdżać i wyjeżdżać wiele razy, zanim zezwolenie wygaśnie. Jest to idealne rozwiązanie dla osób, które chcą przyjechać do UK do pracy wakacyjnej lub na kurs językowy. Excerpt: Polacy posiadający status zasiedlenia korzystają z programu dotyczącego łączenia rodzin. Jak to wygląda ze sprowadzeniem dziecka do UK? ### Epidemia grypy w Holandii. W szpitalach brakuje lekarzy Instytut badań nad zdrowiem - Nivel, poinformował w środę, że w Holandii panuje obecnie epidemia grypy, a w obiegu jest kilka różnych wirusów. Liczba zachorowań ciągle rośnie w Holandii. Obecnie co najmniej 53 na 100 000 osób (na dwa tygodnie) zgłasza się do lekarza rodzinnego z objawami grypopodobnymi. Nivel potwierdził, że epidemia grypy jest faktem. Epidemia grypy w Holandii To już drugi tydzień z rzędu, w którym liczba zarejestrowanych przypadków grypy przekroczyła ustalony limit. W ubiegłym tygodniu stosunek zgłoszeń chorych wynosił 76 do 100 000. Jest to znaczący wzrost w porównaniu z poprzednim tygodniem, kiedy 58 na 100 000 osób miało takie objawy. Granica epidemii w przypadku grypy wynosi 53. W 2024 również mieliśmy do czynienia z epidemią grypy w kraju tulipanów i trwała ona od końca stycznia do końca marca. Duża liczba chorych już doprowadziła do pewnych problemów. Niektóre szpitale odwołały nawet rutynowe operacje z powodu braku lekarzy. Także szkoły zgłaszają większą liczbę chorych uczniów oraz większą liczbę zastępczych nauczycieli. Środki ostrożności Instytut zdrowia publicznego, RIVM, zaleca, aby ludzie mający kontakt z osobami o zwiększonym ryzyku zakażenia nosiły maseczki i zachowywały jak największy dystans. Aby w ten sposób ograniczyć ryzyko transmisji. Większość osób chorych na grypę nie zgłasza się do lekarza pierwszego kontaktu, ale nadal część osób to robi. Dlatego te liczby są wskaźnikiem rozprzestrzeniania się wirusa grypy. Próbki pobrane od pacjentów są również badane losowo. W zeszłym tygodniu faktycznie zawierały wirusa grypy. Wirus RS również pojawiał się regularnie, w nieco mniej niż jednej na pięciu badanych próbek. W mniejszym stopniu wykrywane są również rinowirusy i koronawirusy. Lekarze rodzinni nie uważają epidemii grypy za coś szczególnie godnego uwagi. - Są do niej przyzwyczajeni, jest częścią ich pracy — powiedział rzecznik Landelijke Huisartsenvereniging (LHV), krajowego stowarzyszenia lekarzy rodzinnych. Excerpt: Instytut badań nad zdrowiem, Nivel, poinformował w środę, że w Holandii panuje obecnie epidemia grypy, a w obiegu jest kilka różnych wirusów. ### Najważniejsze zmiany finansowe w UK w lutym 2025 Styczeń zbliża się ku końcowi, warto zatem zainteresować się tym, co czeka nas w lutym 2025 w Wielkiej Brytanii pod kątem zmian finansowych. O czym trzeba pamiętać, „zaczynając” nowy miesiąc pod tym kątem? Najważniejsze zmiany finansowe w UK – oto ich zestawienie. Z dokładnością do miesiąca na łamach „Polish Express” opisujemy zmiany finansowe, które mają miejsce na Wyspach w danym miesiącu. Już wkrótce zacznie się luty, zatem to najwyższa pora, aby przyjrzeć się temu, co nas czeka w najbliższych dniach i tygodniach pod tym względem. Co i w jaki sposób uderzy w nasze portfele? Co konkretnie się zmienia, na czym będzie można zyskać, a na czym stracimy? O jakich zmianach, zdarzeniach czy terminach warto pamiętać? Co wziąć pod uwagę planując swoje wydatki i budżet w najbliższym czasie? Zapraszamy do lektury! 1 lutego - rośnie akcyza na alkohol Już od pierwszego dnia nowego miesiąca zapłacimy więcej za napoje alkoholowe. Stawka akcyzy zwiększy się o 3,6% (dokładnie tyle, ile wynosi wskaźnik RPI). Jednocześnie zostanie wprowadzony nowy system, zgodnie z którym wino będzie opodatkowane według jego mocy. Eksperci z Wine and Spirit Trade Association (WSTA) szacują, że cena butelki wina o zawartości alkoholu 14,5% wzrośnie o 54 pensy. 4 lutego - zmiany na eBay`u eBay będzie pobierał opłatę „buyer protection fee”, która będzie wliczona w cenę przedmiotu, gdy kupujesz coś od prywatnego sprzedawcy. Opłata będzie stała i wyniesie 75 pensów za dany przedmiot, plus dodatkowe 4% jego wartości do 300 funtów, a następnie 2% od 300 do 4000 funtów. Inną ważną zmianą, którą wprowadza eBay, jest opóźnienie otrzymania płatności przez prywatnych sprzedawców do momentu potwierdzenia dostarczenia sprzedanego przedmiotu. 6 lutego - decyzja Banku Anglii w sprawie stóp procentowych Komitet Polityki Pieniężnej Banku Anglii (MPC) spotka się, aby podjąć decyzje w sprawie wysokości stóp procentowych. Obecnie stopa ta wynosi 4,75% po tym, jak Bank Anglii utrzymał ją na tym poziomie podczas ostatniego posiedzenia w grudniu. 14 lutego - zmiana stawek Sky Mobile Ważna informacja dla klientów sieci Sky Mobile - w połowie miesiąca ulegają zmianie wysokości stawek za usługi mobilne. Pisząc, ulegają zmianie, mamy na myśli, iż po prostu rosną. Opłaty będą wyższe o 1,50 funta, a ceny połączeń poza UK taż staną się droższe. 19 lutego - ogłoszenie danych dotyczących inflacji Tego dnia podane do wiadomości publicznej zostaną oficjalne dane Office for National Statistics dotyczące miary inflacji w Wielkiej Brytanii. Przypomnijmy, w najnowszej aktualizacji ONS ujawniono, że inflacja niespodziewanie spadła do 2,5%. Niemniej, nadal jest wyższa niż cel Banku Anglii wynoszący 2% 25 lutego - ogłoszenie nowego limitu cenowego przez Ofgem Ofgem ogłosi nowy pułap cen energii do 24 lutego. Nowa stawka wejdzie w życie 1 kwietnia i będzie obowiązywać przez trzy miesiące, do 30 czerwca. "Price cap" jest obecnie ustalony na poziomie 1738 funtów rocznie dla przeciętnego gospodarstwa domowego korzystającego z dwóch paliw, płacącego poleceniem zapłaty. Analitycy ds. energii w Cornwall Insight przewidują, że może on wzrosnąć do poziomu 1785 funtów. 28 lutego - ostateczny termin składania wniosków Warm Home Discount Termin składania wniosków w ramach programu Warm Home Discount mija z ostatnim dniem lutego. Osoby, które kwalifikują się do programu, mogą liczyć na wsparcie w wysokości 150 funów, które obniżają wysokość rachunku za energię. Większość osób powinna otrzymać list w tej sprawie na początku stycznia. Jeśli nic nie otrzymałeś, a uważasz, że masz prawo do pomocy, możesz musieć złożyć wniosek w tej sprawie. ### Problem z wynajmem mieszkań w Irlandii Najnowszy raport Simon Communities of Ireland „Locked Out of the Market” podkreśla trudności, przed którymi stoją osoby korzystające z Housing Assistance Payment (HAP) w znalezieniu odpowiednich mieszkań na wynajem. Housing Assistance Payment (HAP) to irlandzki program wsparcia, który pomaga osobom o niskich dochodach. Wspiera ich dostęp do mieszkań na rynku wynajmu prywatnego. Program zapewnia finansowanie w postaci dopłat do czynszu dla gospodarstw domowych, które spełniają określone kryteria dochodowe i które nie mają dostępu do odpowiednich mieszkań w sektorze publicznym. HAP jest skierowany głównie do rodzin i osób dorosłych. Pomaga zmagającym się z problemami mieszkaniowymi, w tym do osób zagrożonych bezdomnością lub już żyjących w tym stanie. W ramach programu, beneficjenci otrzymują pomoc w pokryciu części lub całości czynszu. Wysokość pomocy zależy od dochodów oraz lokalnych stawek. Jednak, jak pokazuje najnowszy raport Simon Communities of Ireland, dostępność mieszkań spełniających kryteria HAP jest bardzo ograniczona. Z danych wynika, że w grudniu 2024 roku dostępnych było tylko 46 mieszkań w całej Irlandii. Jednoześnie aż 37 znajdowało się w Dublinie. Co gorsza, w aż ośmiu badanych regionach (w tym w Cork, Limerick i Galway) nie było żadnych nieruchomości dostępnych w ramach stawek HAP. To pokazuje, jak ogromne trudności napotykają osoby korzystające z tego programu w poszukiwaniach odpowiedniego mieszkania. Najgorzej jest poza Dublinem. Tam sytuacja jest szczególnie trudna. Dlaczego w Irlandii jest problem z wynajmem mieszkań? Problem na rynku mieszkaniowym w Irlandii jest wynikiem wielu czynników. Nakładają się onena siebie i tworzą trudną sytuację dla osób poszukujących mieszkań. Po pierwsze, wysokie ceny nieruchomości, zarówno do wynajęcia, jak i do zakupu, sprawiają, że wiele osób, zwłaszcza z niskimi dochodami, nie może sobie pozwolić na wynajem lub zakup. Wzrost cen spowodowany jest rosnącym popytem. Jednocześnie jest brak odpowiedniej podaży, zwłaszcza mieszkań w przystępnych cenach. Brak wystarczającej liczby nowych inwestycji mieszkaniowych i trudności w uzyskaniu pozwoleń na budowę sprawiają, że oferta rynkowa nie nadąża za potrzebami. Rośnie liczba osób poszukujących dachu nad głową. Dodatkowo, wiele nieruchomości pozostaje pustych. Inwestorzy preferują wynajem krótkoterminowy, zwłaszcza w miastach turystycznych. Turystyka znacząco ogranicza dostępność długoterminowych wynajmów. Z kolei programy wsparcia, takie jak HAP, mimo że stanowią pomoc dla osób o niskich dochodach, nie są w stanie nadążyć za rosnącymi cenami wynajmu. Skutkuje to trudnościami w znalezieniu dostępnych mieszkań w ramach ustalonych limitów. Sytuację dodatkowo pogarsza deficyt mieszkań socjalnych. Brak również długofalowej polityki mieszkaniowej. Prowadzi to do coraz większej liczby osób pozostających w tzw. "sytuacji kryzysowej" na rynku mieszkaniowym. Excerpt: Najnowszy raport Simon Communities of Ireland „Locked Out of the Market” podkreśla trudności, przed którymi stoją osoby korzystające z Housing Assistance Payment (HAP) w znalezieniu odpowiednich mieszkań na wynajem. ### Polka zmarła po tym, jak chiropraktyk próbował "leczyć" uraz, którego doznała podczas fizjoterapii 29-letnia Polka odmówiła zabiegu w szpitalu w związku z urazem, którego doznała podczas treningu na siłowni. Zamiast tego Joanna K. zdecydowała się na terapię u chiropraktyka. Niestety, skutki tej decyzji okazały się tragiczne... Niestety, nasza rodaczka zmarła po wizycie u chiropraktyka w celu leczenia urazu szyi, jak czytamy na łamach „The Daily Mail". Historia medyczna Polki mieszkającej w Gateshead, mieście położonym w północno-wschodniej części Anglii, w hrabstwie Tyne and Wear, wykazała, iż regularnie cierpiała na migreny. Miała także problemy z nadmierną ruchomością stawów, czego chiropraktyk nie był świadomy. Jak ustalono w ramach śledztwa, chorowała na niezdiagnozowaną chorobę tkanki łącznej, która czyniła ją podatną na rozwarstwienia tętnic, które są rzadkimi pęknięciami wyściółki tętnicy. Mogą one zagrażać życiu. Tragiczna śmierć Polki w UK Polka będąc matką jednego dziecka, najpierw zgłosiła się do szpitala, ale ostatecznie zdecydowała się na leczenie u chiropraktyka. W trakcie śledztwa ustalono, że doznała urazu szyi we wrześniu 2021 roku podczas sesji fizjoterapii. Następnego dnia udała się na oddział ratunkowy. Tam zalecono jej poddanie się zabiegowi medycznemu zwanemu nakłuciem lędźwiowym, znanym również jako „spinal tap". Celem zabiegu było wykluczenie możliwości krwotoku. Jednak Polka zdecydowała się po prostu opuścić placówkę medyczną, nie przeprowadzając tego zabiegu, jak podaje „Mail". W ramach praktyki chiropraktycznej zdiagnozowano u niej zespół stawu międzykręgowego szyjnego. Zalecono jej poddanie się serii „adjustments and manipulation”, na które nasza rodaczka wyraziła zgodę. Dodajmy, iż jej lekarz wiedział, że zamierza udać się do chiropraktyka. Ten jednak nie uzyskał żadnej dokumentacji medycznej przed podjęciem leczenia Polki. Czy chiropraktyk jest winny? W kolejnych tygodniach 29-letnia Polka przeszła cztery zabiegi chiropraktyczne w nieznanej klinice. Podczas sesji 16 października, po „lewej korekcie szyi”, imigranta zaczęła natychmiast odczuwać „zawroty głowy i wrażenie wirowania w pomieszczeniu”, jak cytujemy za „The Daily Mail". Kobieta miała widzieć podwójnie, czuć mrowienie w prawej ręce i prawej stopie. Miała trudności z mówieniem, a nawet wymiotowała. Początkowo przez kilka godzin odpoczywała w klinice, ale obaj chiropraktycy zalecili pacjentce, aby zwróciła się o pomoc medyczną do szpitala. Ona jednak nie chciała się tam udać. Gdy zaczęła mieć trudności z mówieniem, co było związane z udarem, jak się później okazało, interweniowali ratownicy medyczni. Wówczas jednak stwierdzono, że kobieta cierpi na migrenę. Ona sama upewniła ich w tej diagnozie. Zapewniała, że „zawroty głowy i migrena były normalne po leczeniu chiropraktycznym”. W trakcie śledztwa ustalono, że personel medyczny „nie był świadomy, że objawy udaru mogą ustąpić po krótkim czasie”. Zabraliby ją do szpitala, gdyby rozpoznali, że Polka „nie jest w stanie poruszać się bez pomocy”, jak zaznaczył koroner. Jaki wyrok został wydany przez koronera? Jednak następnego dnia nasza rodaczka poczuła się „bardzo źle z obniżonym poziomem świadomości”. Ponownie wezwano ratowników medycznych. Jej stan pogorszył się w karetce w drodze do szpitala i wymagała „intubacji i wentylacji”. Ostatecznie kobieta zmarła w dniu 19 października 2024 w Gateshead's Queen Elizabeth Hospital, w kilka dni po leczeniu chiropraktycznym. „Joanna K. zmarła z powodu połączenia skutków leczenia chiropraktycznego po naturalnie występującym zdarzeniu medycznym, na tle niezdiagnozowanego stanu medycznego” - jak stwierdził w swoim raporcie koroner. Uważa się, że Polka doznała rozwarstwienia tętnicy, gdy zraniła się w szyję na siłowni. Następnie doznała ostrych rozwarstwień w tym samym miejscu, po zabiegach. ### Rachunki za wodę wzrosną w kwietniu. O ile? Od kwietnia gospodarstwa domowe w Anglii i Walii zapłacą średnio o 123 funty więcej za swoje roczne rachunki za wodę. Czyli więcej niż wcześniej zapowiadano. Podwyżka rachunków za wodę będzie wyższa niż podano w ubiegłym miesiącu. Spowoduje ona wzrost średniego rocznego rachunku do 603 funtów. Należy jednak zaznaczyć, że w tej kwestii występują znaczne różnice między regionami. Rachunki za wodę w Anglii i Walii pójdą w górę Już w grudniu Ofwat przedstawił prognozowane podwyżki rachunków za wodę na następne pięć lat. Jednak podwyżki, które wprowadzone zostaną w kwietniu, ogłoszone przez organ branżowy Water UK są wyższe niż te podane przez Ofwat. Na różnicę tę mają wpływ obliczenia uwzględniające inflację. Zatem obejmują one rosnące ceny, z którymi borykają się dostawcy. Poinformowano, że średni wzrost rachunku wyniesie około 10 funtów miesięcznie (podwyżka z 40 do 50 funtów). Jednak dla milionów gospodarstw domowych w Anglii i Walii podwyżka ta może być jeszcze wyższa. Podwyżka u różnych dostawców Jak poinformowano klientów Southern Water – rachunki wzrosną o 47 proc. do kwoty 703 funtów rocznie. Natomiast rachunki z Hafren Dyfrdwy i South West Water zwiększą się o 32 proc. Klienci Thames Water dostali powiadomienie o podwyżce rachunków o 31 proc. A klienci Yorkshire Water o podwyżce rzędu 29 proc. Z kolei z 32-procentowym wzrostem rachunków muszą liczyć się klienci Bournemouth Water. Oczywiście rachunki będą różnić się w zależności od takich czynników, jak te, czy klient rozlicza się za pomocą licznika i od zużycia wody. Firmy wodociągowe podkreślają, że duże podwyżki związane są z także dużymi wydatkami na infrastrukturę, taką między innymi jak nowe zbiorniki. Jak powiedział dyrektor naczelny Water UK, David Henderson: - Rozumiemy, że rosnące rachunki za wodę nigdy nie są mile widziane. I mimo że potrzebujemy pilnie inwestycji w naszą infrastrukturę wodno-kanalizacyjną, wiemy, że dla wielu ten wzrost będzie trudny. Ponadto firmy wodociągowe deklarują przeznaczenie ponad 4 mld funtów na finansowanie taryf socjalnych (obniżonych rachunków dla osób w trudnej sytuacji). Jak podało jednak Consumer Council for Water (CCW) – niektóre firmy nie zainwestowały wystarczających środków, aby zapewnić pomoc klientom znajdującym się w trudnej sytuacji. Mike Keil, dyrektor generalny CCW, powiedział: - Te podwyżki są największe, jakie widzieliśmy od czasu prywatyzacji i wywrą znaczną presję na miliony klientów, którzy już muszą podejmować trudne decyzje. Klienci chcą inwestycji w poprawę usług i oczyszczanie naszych rzek. Jednak nie może to wiązać się z kosztami, których niektórzy klienci nie mogą udźwignąć. Excerpt: Od kwietnia gospodarstwa domowe w Anglii i Walii zapłacą średnio o 123 funty więcej za swoje roczne rachunki za wodę. ### Sprawdź swój kupon Lotto - zwycięzca poszukiwany Na gracza lotto czeka nagroda. Zostało tylko 5 dni, aby tajemniczy zwycięzca odebrał znaczącą kwotę. Już dziś sprawdź swój kupon Lotto. W Irlandii trwa nerwowe poszukiwanie. Tajemniczy zwycięzca EuroMillions, który trafił pięć liczb w losowaniu 5 listopada, wciąż nie odebrał swojej nagrody. Choć od losowania minęło już sporo czasu, szczęściarz, który kupił kupon w Tuthills w Pavillions Shopping Centre w Swords, najwyraźniej jeszcze nie odkrył, że jego życie może się zmienić. Zwycięski los czeka na swojego właściciela. Deadline na odebranie nagrody zbliża się wielkimi krokami – 3 lutego to ostateczny dzień, kiedy można zgłosić się po wygraną! Może kupon wciąż leży zapomniany w torebce? Albo jest przechowywany w pudełku z pamiątkami, z dala od wzroku? Tajemnica tej wygranej rośnie z dnia na dzień. Każdy, kto odwiedza Swords, z pewnością zastanawia się, czy nie spotkał przypadkiem przyszłego milionera, który po prostu nie zdaje sobie sprawy z tego, jak blisko jest do spełnienia marzeń. Sprawdź swój kupon Lotto - pieniądze czekają na zapominalskiego szczęściarza Na zapominalskiego szczęściarza czeka całkiem pokaźna wygrana w wysokości 20 949 euro, która mogłaby zmienić życie. Kupon Lotto, który trafił pięć liczb w losowaniu, wciąż nie został zrealizowany. Nagroda czeka. Zwycięzca ma jeszcze szansę na odbiór, ale po określonym czasie nagroda może zostać przekazana innemu szczęśliwcowi. Jeśli nikt nie zgłosi się po swoją wygraną, fortuna trafi do kogoś innego. Zatem, pozostaje pytanie: czy gdzieś czeka na nas zapomniany kupon, który może zmienić wszystko? Excerpt: Na gracza lotto czeka nagroda. Zostało tylko 5 dni, aby tajemniczy zwycięzca odebrał znaczącą kwotę. Już dziś sprawdź swój kupon Lotto. ### Zasady dotyczące kart pokładowych w Ryanairze Ryanair już wcześniej zapowiadał, że chce wyeliminować papierowe karty pokładowe i stanowiska odprawy. Eksperci twierdzą jednak, że zmiana ta może spowodować „spustoszenie” na brytyjskich lotniskach. Miliony podróżnych odczują skutki dużej zmiany dotyczącej kart pokładowych jednej z największej linii lotniczej tego lata. Wycofanie papierowych kart pokładowych Ryanair potwierdził, że realizuje plany, które ogłosił w ubiegłym roku, dotyczące wycofania papierowych kart pokładowych i stanowisk odprawy na lotniskach. Michael O’Leary powiedział, że zmiana ma być wdrożona do maja 2025 roku. Będzie ona duża dla pasażerów, którzy obecnie jeszcze mogą wydrukować papierową kartę pokładową. Niestety przejście Ryanaira wyłącznie na karty cyfrowe może wywołać problemy na lotniskach. Zmiany w Ryanairze Aby uniknąć problemów z cyfrowymi kartami pokładowymi w czasie tegorocznych wakacji, warto już wcześniej zapoznać się ze zmianami. Na stronie internetowej irlandzkich linii lotniczych można uzyskać dostęp do swojej karty pokładowej za pośrednictwem zakładki „moje rezerwacje” lub aplikacji. Jednak u osób wylatujących z lotniska w Maroku cyfrowa karta pokładowa nie będzie akceptowana. Należy mieć przy sobie fizyczny wydruk karty pokładowej, który następnie trzeba okazać w punkcie odprawy na lotnisku marokańskim. Podobnie lotniska w Turcji nie akceptują cyfrowych kart pokładowych. Za wyjątkiem lotniska Dalaman. Podobnie jest z lotniskiem Tirana w Albanii. Podróżni, którzy wylatują z tych lotnisk, muszą odprawić się online i wydrukować kartę pokładową. Likwidacja stanowisk odprawy Ponadto warto pamiętać, że w przypadku, gdy ktoś odprawi się online i zapomni karty pokładowej, może uzyskać do niej dostęp w dowolnym momencie w aplikacji Ryanair. Jeśli natomiast jesteśmy na lotnisku i nie mamy aplikacji Ryanair lub nie możemy uzyskać do niej dostępu, linia lotnicza może wydrukować ją dla nas przy stanowisku odprawy. Jednak wtedy naliczy opłatę za ponowne wydanie karty pokładowej. Jeszcze w październiku ubiegłego roku O’Leary na konferencji prasowej w Dublinie powiedział: – Chcemy pozbyć się kontroli lotniskowych w taki sam sposób jak stanowisk odprawy. Pracujemy nad tym, aby od 1 maja wszystko można było zrobić przez aplikację. Nic nie będzie już robione na papierze. Byłem niechętnie nastawiony do aplikacji, bo bałem się wsiąść do samolotu bez kartki papieru, ale ona działa tak dobrze. Aplikacja informuje podróżnego o jego bramce i opóźnieniu. Klienci, którzy chcą otrzymać kawałek papieru, to ta sama grupa demograficzna, która nie chciała korzystać z Internetu. Ale byli pierwszymi, którzy przeszli na Internet, aby dostać tańsze bilety lotnicze. Excerpt: Ryanair już wcześniej zapowiadał, że chce wyeliminować papierowe karty pokładowe i stanowiska odprawy. Zmiany wejdą już w tym roku. ### Podwyżki cen mieszkań komunalnych w Glasgow Nowy rok zazwyczaj zwiastuje podwyżki. Jednak w tym roku dotykają one także najbiedniejszych. Koszty utrzymania mieszkań w Szkocji idą w górę. Niedawno pisaliśmy o podniesieniu council tax i wprowadzeniu opłat także dla najbiedniejszych rodzin w Londynie. Podobne działania podejmowane są w Glasgow. Ceny mieszkań w Glasgow rosną, a podwyżki czynszów dotyczą głównie mieszkań komunalnych. Jak to się stało, że coraz więcej osób musi zmagać się z wyższymi kosztami wynajmu? Mieszkania, które obejmują zmiany, to te wynajmowane przez organizacje mieszkaniowe, w tym nowe budynki. Decyzja o podwyżkach wynika z rosnących kosztów materiałów budowlanych, energii i obowiązków związanych z regulacjami rządowymi. Czym będzie skutkować ta decyzja dla mieszkańców? Od kiedy zacznie obowiązywać. Tego jeszcze nie wiadomo. Jednak pytanie, jak to wpłynie na ludzi o niskich dochodach, staje się coraz bardziej palące. Jak wysokie będą podwyżki cen mieszkań komunalnych w Glasgow? Podwyżki cen mieszkań komunalnych w Glasgow zostały zaproponowane przez różne organizacje mieszkaniowe w zakresie od 2,7% do 7,9%. New Gorbals Housing Association planuje podwyżkę o 2,7%, co jest najniższym wzrostem wśród ogłoszonych propozycji. Wheatley Homes Glasgow zaprezentowało dwie opcje: 6,9% oraz 7,9%. Wyższa stawka dotyczyłaby większych kosztów utrzymania nieruchomości, w tym napraw, utrzymania oraz dostosowania do nowych przepisów rządowych w zakresie efektywności energetycznej. Inne organizacje, jak Govan HA, rozważają wzrosty w wysokości 5,5% lub 6%. Natomiast Ng Homes proponuje trzy opcje – 4,5%, 5% lub 5,5%. Wzrosty te mają pokryć rosnące koszty operacyjne. W ich skład wchodzą wzrost cen materiałów budowlanych, energii oraz obowiązkowych opłat związanych z podatkami i regulacjami. Mimo tych wzrostów, organizacje zapewniają, że podejmują starania, by utrzymać mieszkania w przystępnej cenie dla mieszkańców, zwłaszcza tych z niższymi dochodami. Jak ten krok wpłynie na codzienne życie mieszkańców? Podwyżki cen mieszkań komunalnych w Glasgow budzą obawy mieszkańców. Wielu z nich już teraz boryka się z rosnącymi kosztami życia. Zdecydowana większość najemców w New Gorbals Housing Association przyznała, że "czasami" lub "często" mają trudności z opłaceniem rachunków. W związku z tym wzrost czynszu może pogłębić ich problemy finansowe. Mieszkańcy Govan HA zauważają, że dla wielu osób, zwłaszcza w przypadku rodzin o niskich dochodach, podwyżka o £5,10 tygodniowo może stać się dużym obciążeniem. "Nie wiem, jak będziemy w stanie to znieść. Mamy już tyle na głowie, a teraz jeszcze więcej wydatków", mówi jedna z mieszkanek. Choć organizacje mieszkaniowe starają się zapewnić wsparcie i pomoc w przypadku trudności z opłatami, wielu obawia się, że te podwyżki pogorszą jakość życia. Excerpt: Nowy rok zazwyczaj zwiastuje podwyżki. Jednak w tym roku dotykają one także najbiedniejszych. Koszty utrzymania mieszkań w Szkocji idą w górę. ### Za sprawą imigrantów populacja UK może wzrosnąć do 72,5 mln Jak prognozuje ONS – do roku 2032 populacja Wielkiej Brytanii może wzrosnąć do 72,5 mln za sprawą migracji netto. Wzrost populacji w Wielkiej Brytanii w następnych siedmiu latach miałby opierać się niemal wyłącznie na migracji netto. Office for National Statistics twierdzi, że będzie to wzrost o 7,3 proc. (w okresie od 2022 do 2032 roku). Dla porównania w ciągu poprzednich 10 lat był to wzrost 6,1-procentowy. Imigranci zwiększą populację Wielkiej Brytanii Przewidywany wzrost populacji opierałby się niemal wyłącznie na migracji netto. Jest to różnica między osobami wjeżdżającymi do kraju i wyjeżdżającymi z niego. Szacowana liczba migracji netto to 4,9 mln osób w okresie 10 lat. Downing Street oświadczyło, że chce obniżyć „zatrważająco wysoki” poziom migracji. Jednak wykluczyło przy tym wprowadzenie „arbitralnego” limitu. Oszacowano, że liczba urodzeń i zgonów nie będzie miała znaczącego wpływu na populację Wielkiej Brytanii, gdyż będzie mniej więcej równa. Przy okazji przewiduje się, że do 2032 roku będzie dodatkowo 1,7 mln emerytów. Według prognoz ONS – między połową 2022 a połową 2032 roku: - urodzi się 6,79 mln ludzi, - umrze 6,81 mln ludzi, - 9,91 mln imigrantów przyjedzie do UK na dłuższy pobyt, - 4,98 mln osób wyemigruje z Wielkiej Brytanii. Jakie są prognozy dotyczące migracji? ONS zakłada, że od 2028 roku migracja netto wyniesie średnio 340 000 dodatkowych osób rocznie. W porównaniu z poprzednimi prognozami na poziomie 315 000. Migracja netto do Wielkiej Brytanii osiągnęła rekordowe 906 000 w roku do czerwca 2023, a następnie spadła do 728 000 w roku do czerwca 2024. Według ONS będzie ona nadal spadać do 2028 roku. Jednak później pozostanie na poziomie 340 000 rocznie jako średnia długoterminowa. Home Office odniosło się do tego, że w ostatnich latach odnotowano „oszałamiająco wysoki” poziom migracji. Zobowiązało się jednak do „znacznego” zmniejszenia tych liczb. A także przedstawienia „kompleksowego planu”, który miałby „przywrócić porządek w naszym zepsutym systemie imigracyjnym”. Rzecznik premiera obiecał także plan ograniczenia migracji. Dodał również, że Keir Starmer wskazał na „rzekomy limit” obowiązujący wcześniej. Jego zdaniem ustanowienie takiego limitu nie wpłynęło wcale na ograniczenie migracji. - Dlatego nie uważamy, że ustalenie arbitralnego pułapu, jak to robiły poprzednie rządy, jest najlepszym sposobem na znaczne ograniczenie migracji – dodał rzecznik. Excerpt: Jak prognozuje ONS – do roku 2032 populacja Wielkiej Brytanii może wzrosnąć do 72,5 mln za sprawą migracji netto. ### Podatek lokalny w Londynie także dla najbiedniejszych Napięty budżet i problemy finansowe spowodowały, że prawie wiele londyńskich dzielnic planuje modyfikację podejścia do podatku lokalnego. Jakie zmiany są planowane w council tax? W Londynie wiele dzielnic wprowadziło ulgi podatkowe dla najbiedniejszych mieszkańców, które mają na celu złagodzenie obciążeń finansowych. W ramach tych ulg osoby o niskich dochodach, a także osoby otrzymujące określone świadczenia, były zwolnione z płacenia pełnego podatku lokalnego. Takie programy, które wprowadzono po 2013 roku. Są elastyczne i różnią się w zależności od dzielnicy. Niektóre z nich przez wiele lat zapewniały całkowite zwolnienie z podatku dla osób w trudnej sytuacji finansowej. Obejmowało to wiele rodzin o najniższych dochodach. Przez ponad dekadę, takie wsparcie było integralną częścią polityki finansowej wielu londyńskich rad. Lokalny podatek w Londynie (tzw. Council Tax) różni się w zależności od klasy nieruchomości i lokalizacji. Średnia wysokość tego podatku w stolicy to około 1 200 funtów rocznie. Jednak może sięgać nawet 2 000 funtów w droższych dzielnicach. Jest to kluczowe źródło dochodów dla dzielnic, które w dużej mierze finansują z niego lokalne usługi, takie jak edukacja, transport czy opieka zdrowotna. Podatek lokalny stanowi około 40% całkowitych dochodów rady miejskiej. Jest więc fundamentem dla realizacji wielu publicznych projektów. Zatem czy tak duża zależność od podatków lokalnych nie sprawia, że dzielnice Londynu muszą wprowadzać kontrowersyjne zmiany, by utrzymać swoje finanse na stabilnym poziomie? Polityka finansowa londyńskich dzielnic, choć zróżnicowana, ma na celu równoważenie potrzeb mieszkańców z wymogami budżetowymi. Z jednej strony, wiele dzielnic stara się jak najlepiej wspierać najbiedniejszych, z drugiej – borykają się z rosnącymi kosztami usług publicznych. Jak więc dzielnice mogą zrównoważyć potrzeby socjalne z koniecznością utrzymania budżetów? W tym kontekście decyzje o cięciu ulg podatkowych są trudne. Jednocześnie są nieuniknione. Ostatecznie, kluczowym pytaniem jest, czy ulgi te naprawdę pomagają najbardziej potrzebującym, czy tylko pogłębiają problemy związane z ubóstwem? Podatek lokalny w Londynie również dla najbiedniejszych? Sutton pod presją sięga do wszystkich kieszeni Dzielnica Sutton, znana z niskich podatków i relatywnie dobrej jakości życia, znalazła się w trudnej sytuacji finansowej. Zmusiło to władze lokalne do sięgnięcia po środki, które dotąd unikały wprowadzenia. Dotychczas wielu najbiedniejszych mieszkańców tej dzielnicy było zwolnionych z podatku lokalnego. Jednak z powodu rosnącego deficytu budżetowego, rada Sutton ogłosiła decyzję o wprowadzeniu nowego podatku lokalnego dla osób o niskich dochodach. Obejmie on osoby, które do tej pory korzystały z ulg. Decyzja ta wzbudziła kontrowersje. Nowe obciążenia dotkną osoby, które otrzymują wsparcie socjalne lub żyją poniżej określonego progu dochodowego. Choć wysokość nowej opłaty nie została jeszcze dokładnie określona, mówi się o kwocie wynoszącej około 100-200 funtów rocznie, w zależności od klasy nieruchomości. To pierwsza tak poważna zmiana w polityce podatkowej Sutton, który dotąd unikał nakładania dodatkowych opłat na swoich najuboższych mieszkańców. Zatem, czy taka decyzja jest uzasadniona w obliczu trudności budżetowych, czy może wpłynie negatywnie na najbardziej potrzebujących? Sutton, z racji swojej specyfiki – dużą liczbą rodzin o średnich dochodach i rozwiniętą infrastrukturą mieszkaniową – boryka się z trudnym wyzwaniem balansowania między finansami lokalnymi a potrzebami mieszkańców. Wprowadzenie podatku lokalnego dla najbiedniejszych to nie tylko zmiana finansowa. To także modyfikacja społeczna, która może mieć szerokie konsekwencje dla tej i innych dzielnic Londynu. Przez część mieszkańców decyzja ta jest postrzegana jako odwrót od ulg i pomocy socjalnej. Jak odbierana jest decyzja władz Sutton w sprawie council tax? Decyzja władz Sutton o wprowadzeniu podatku lokalnego dla najbiedniejszych spotkała się z mieszanymi reakcjami. Część mieszkańców wyraża swoje rozczarowanie. Wskazują, że jest to dodatkowe obciążenie w trudnych czasach, które może pogłębić problemy finansowe rodzin o niskich dochodach. "To cios w plecy dla tych, którzy już i tak ledwo wiążą koniec z końcem" – mówi jedna z mieszkanek Sutton. Wiele osób wskazuje, że zamiast szukać nowych źródeł dochodów, władze mogłyby skoncentrować się na bardziej efektywnym zarządzaniu istniejącymi funduszami. Z drugiej strony, nie brakuje także głosów, które tłumaczą tę decyzję koniecznością utrzymania lokalnych usług i infrastruktury. "Z czegoś trzeba finansować szkoły, drogi czy służbę zdrowia. Trudno, aby ktoś nie płacił podatków" – komentuje jeden z mieszkańców, który popiera wprowadzenie opłat. Rada dzielnicy argumentuje, że w obliczu rosnących kosztów utrzymania gminy, takie kroki są nieuniknione. Władze lokalne podkreślają, że podatek lokalny w Londynie będzie wprowadzany stopniowo. Dodatkowo osoby najbardziej potrzebujące nadal będą mogły liczyć na ulgi. Jednak, czy to wystarczy, aby złagodzić obawy i niezadowolenie mieszkańców? Decyzja ta pozostaje tematem gorącej debaty, której finał z pewnością wpłynie na przyszłość Sutton i innych dzielnic Londynu. Excerpt: Napięty budżet i problemy finansowe spowodowały, że prawie wiele londyńskich dzielnic planuje modyfikację podejścia do podatku lokalnego. Jakie zmiany są planowane w ulgach podatkowych? ### Radykalne poglądy w Niemczech to już nie tylko AfD Coraz więcej krajów radykalizuje swoją politykę wobec przyjezdnych. Najpoważniejszy kandydat na Kanclerza Niemiec Friedrich Merz zapowiada zaostrzenie polityki migracyjnej. Po serii zamachów, które wstrząsnęły Niemcami, a także w obliczu rosnącej frustracji społecznej związanej z problemami integracyjnymi i migracyjnymi, w kraju nasila się radykalizacja poglądów. Najwyraźniej widać to w rosnącej popularności skrajnie prawicowej partii AfD, która od lat domaga się zaostrzenia polityki migracyjnej, z coraz bardziej kontrowersyjnymi propozycjami. Jednak zmiany w podejściu do migracji nie dotyczą tylko radykalnej prawicy. Radykalne poglądy w Niemczech to już nie tylko AfD Friedrich Merz, lider CDU/CSU i kandydat na kanclerza, również zintensyfikował swoje stanowisko, szczególnie po ataku nożownika w Aschaffenburgu, który wywołał falę krytyki wobec dotychczasowej polityki imigracyjnej. Merz zapowiedział wprowadzenie bardziej restrykcyjnych przepisów, takich jak ograniczenie dostępu do azylu, a także deportacje uchodźców z nieuregulowanym statusem. Choć jego propozycje zdobywają poparcie części wyborców, są także szeroko krytykowane przez partie lewicowe, takie jak SPD i Zieloni, które przestrzegają przed zbytnim zaostrzeniem polityki migracyjnej, mogącym prowadzić do marginalizacji uchodźców i dalszej polaryzacji społeczeństwa. Z kolei FDP, choć zgadza się z niektórymi postulatami Merza, wyraża obawy, że jego radykalne podejście może zniechęcić część wyborców centrowych. W obliczu nadchodzących wyborów, kluczowe będzie, jak partie, w tym CDU/CSU, będą w stanie zbalansować twarde podejście do migracji z koniecznością budowania szerokiej koalicji. W tej bowiem propozycje Merza mogą spotkać się z silnym oporem. To wszystko sprawia, że polityka migracyjna stała się jednym z najważniejszych i najbardziej kontrowersyjnych tematów wyborczych. Obszar ten ma istotny wpływ na kształt przyszłej koalicji rządowej. Radykalne poglądy w Niemczech cieszą się coraz większą popularnością. Czy można mieć nadzieję, że jest to populizm? Kim jest Fridrich Merz i jak oceniana jest radykalizacja jego poglądów? Friedrich Merz to niemiecki polityk, lider partii CDU/CSU i kandydat na kanclerza. W ostatnich latach zyskał dużą uwagę dzięki swojemu zdecydowanemu podejściu do kwestii migracji i bezpieczeństwa. Merz jest konserwatywnym przedstawicielem niemieckiej chadecji. Od lat promuje politykę zaostrzenia kontroli nad napływem imigrantów i uchodźców. Jego stanowisko stało się bardziej wyraziste po serii ataków, które wstrząsnęły Niemcami, w tym po zamachach, które spotęgowały społeczną frustrację. W obliczu nadchodzących wyborów Merz zapowiedział zaostrzenie polityki migracyjnej, w tym deportacje osób bez ważnych dokumentów oraz ograniczenie dostępu do azylu. Jego propozycje spotkały się z mieszanym odbiorem. Z jednej strony są popierane przez wyborców pragnących twardszego kursu wobec imigracji. Jednocześnie z drugiej perspektywy patrząc, są krytykowane przez partie lewicowe. Zarzucają one Merzowi stawianie kwestii migracji ponad inne pilne problemy społeczne. Radykalne poglądy w Niemczech wobec migrantów nie rozwiążą problemów kraju. Mogą nawet je zaostrzyć. Szczególnie w obszarze gospodarki. Niemcy nadal szukają bowiem rąk do pracy za granicą. Wzrost radykalizacji jego poglądów budzi obawy. Może bowiem prowadzić do dalszej polaryzacji społeczeństwa niemieckiego. Jest to żywy problem zwłaszcza w kontekście koalicji rządowej. Tam propozycje Merza mogą spotkać się z oporem ze strony bardziej liberalnych ugrupowań. Zatem, czy Merz jest w stanie zrealizować swoje ambicje, balansując pomiędzy twardą polityką migracyjną a potrzebą utrzymania szerokiej koalicji? Jego dalsza kariera polityczna może zależeć od odpowiedzi na to pytanie. Excerpt: Coraz więcej krajów radykalizuje swoją politykę wobec przyjezdnych. Najpoważniejszy kandydat na Kanclerza Niemiec Friedrich Merz zapowiada zaostrzenie polityki migracyjnej. ### Przypadek zarażenia się ptasią grypą przez człowieka Jak poinformowała Agencja Bezpieczeństwa Zdrowia Wielkiej Brytanii (UKHSA) – osoba z regionu West Midlands, która „miała bliski i długotrwały kontakt z dużą liczbą zarażonych ptaków” zaraziła się ludzką wersją ptasiej grypy. Osoba, która zaraziła się ptasią grypą, „obecnie czuje się dobrze i przyjęto ją na oddział chorób zakaźnych o wysokim ryzyku”. UKHSA nie podała, gdzie znajduje się ferma, na której doszło do zarażenia. Osoba na fermie zaraziła się ptasią grypą Poinformowano, że ryzyko dla ogółu społeczeństwa dotyczące zarażenia się ptasią grypą, „wciąż pozostaje bardzo niskie”. Tego rodzaju przenoszenie się ptasiej choroby na ludzi zdarza się rzadko. Aby monitorować zagrożenie, UKHSA rutynowo pobiera wymazy od osób, które miały bliski kontakt z zakażonymi ptakami. A po potwierdzeniu choroby u wspomnianej osoby agencja potwierdziła, że nie ma dowodów na to, że zakażona osoba przekazała wirusa dalej. UKHSA podała jednak, że namierzyła każdą jednostkę, z którą osoba zakażona miała kontakt i zaoferowała jej leczenie przeciwwirusowe. Główny lekarz weterynarii w UK, Christine Middlemiss powiedziała: - Mimo że ptasia grypa jest wysoce zaraźliwa dla ptaków. Jest to bardzo rzadkie zdarzenie i bardzo specyficzne w sytuacji, która miała miejsce. Poinformowano także, że ferma została dokładnie wyczyszczona. I tak naprawdę wystąpienie przypadku zakażenia powinno zwrócić uwagę na fakt, że „rygorystyczne zasady bezpieczeństwa biologicznego są niezbędne przy hodowli zwierząt”. Rzadkie przypadki zakażenia Od roku 2021 odnotowano tylko siedem przypadków zakażenia się ptasią grypą u ludzi. W Europie i w Wielkiej Brytanii nie odnotowano ani jednego przypadku przeniesienia ptasiej grypy z człowieka na człowieka. Jak poinformował Andrew Gwynne – minister zdrowia publicznego i profilaktyki – rząd w ramach środków ostrożności dodał niedawno do zapasów szczepionek – szczepionkę H5 chroniącą przed ptasią grypą. Nie ma obecnie żadnego ryzyka dla społeczeństwa związanego ze spożywaniem drobiu lub jaj. Jednak, jeśli choroba dotknie większe stada komercyjnych niosek, może to wpłynąć na cenę jaj w sklepach. Ponadto niedawno po wybuchu ptasiej grypy na farmie w Shropshire, całe hrabstwo umieszczono w Strefie Zapobiegania Ptasiej Grypie (AIPZ). W ten sposób każdy, kto ma ptaki w Shropshire, musi zapewnić im schronienie. Nakaz ten dotyczy nawet jednego czy dwóch kurczaków w ogródku, aż po duże stada w hodowlach. Czy można się zaszczepić przeciw ptasiej grypie? Obecnie nie istnieje powszechnie dostępna szczepionka dla ludzi przeciwko ptasiej grypie. Jednakże trwają intensywne prace nad jej opracowaniem i wdrożeniem. Firma Moderna prowadzi zaawansowane badania nad szczepionką mRNA przeciwko wirusowi H5N1, mającą na celu szybkie dostarczenie ochrony w przypadku potencjalnej epidemii. Prace te są współfinansowane przez rząd USA. Finlandia stała się pierwszym krajem na świecie, który wprowadził szczepienia przeciwko ptasiej grypie dla osób szczególnie narażonych na kontakt z wirusem, takich jak hodowcy drobiu, lekarze weterynarii czy pracownicy ferm futrzarskich. Rząd fiński zakupił 10 tysięcy dawek szczepionki, które są oferowane osobom pełnoletnim z grup podwyższonego ryzyka. Warto również zauważyć, że szczepienia przeciwko grypie sezonowej mogą częściowo zwiększać ochronę przed cięższym przebiegiem zakażenia wirusem H5N1 oraz zmniejszać ryzyko reasortacji genetycznej, która mogłaby prowadzić do powstania nowych, groźniejszych szczepów wirusa. Z tego powodu w niektórych krajach, takich jak USA, szczepienia przeciw grypie są bezpłatne dla pracowników hodowli zwierzęcych. Należy jednak pamiętać, że wirusy grypy, w tym ptasiej grypy, mają zdolność do szybkiej mutacji. Niedawne badania sugerują, że w krajach o wysokim wskaźniku szczepień wirus grypy ptaków może ewoluować szybciej. Nie jest jeszcze jasne, jakie konsekwencje może to mieć dla skuteczności szczepionek i strategii kontroli choroby. Excerpt: Osoba z regionu West Midlands, która „miała bliski i długotrwały kontakt z dużą liczbą zarażonych ptaków” zaraziła się ptasią grypą. ### Sąd w Hadze podważa legalność kontroli granic wewnętrznych w UE Podczas gdy Polak pozwał Niemcy za kontrole na granicach, sąd w Hadze podważył legalność tego działania. W ich wyniku obywatel Ghany utknął między Niemcami a Holandią. Czy kontrole na granicach są łamaniem ustaleń UE i postanowień Schengen? Czy podczas ich trwania dochodzi do łamania praw człowieka i zachowań krzywdzących wobec obywateli UE? Takie oskarżenia wobec Niemiec wnosi Polak Jakub Woliński. Jak się okazuje nie tylko jego sprawa kończy się w sądzie. W ostatnich dniach w Hadze zapadła decyzja podważająca zasadność i prawomocność kontroli na granicy niemiecko-holenderskiej Historia obywatela Ghany pytaniem o przestrzeganie praw człowieka w UE Historia 43-letniego obywatela Ghany, który został zatrzymany podczas podróży z Hiszpanii do Szwecji w celu przedłużenia wygasłego pozwolenia na pobyt, wywołała debatę na temat przestrzegania praw człowieka w Unii Europejskiej. Mężczyzna, podróżując przez Holandię autobusem Flixbus. Został zatrzymany w Niemczech, a następnie przekazany holenderskiej Królewskiej Policji Wojskowej (Koninklijke Marechaussee). Ta odmówiła mu wjazdu do kraju i umieściła go w areszcie imigracyjnym. Mężczyzna nie przebywał jednak nielegalnie w UE. Poruszał się bowiem w ramach strefy Schengen. Był w trakcie podróży, ponieważ chciał uregulować swój status pobytowy w Szwecji. Przebywał na terenie UE legalnie od dłuższego czasu. Przegapił tylko termin przedłużenia pobytu. Ostatecznie sąd uznał, że jego zatrzymanie i wydalenie były bezprawne. Sprawa ta uwypukliła trudności związane z przestrzeganiem unijnych zasad dotyczących swobody przemieszczania się i ochrony praw człowieka w kontekście polityki migracyjnej. Sąd w Hadze podważa legalność kontroli granic - uzasadnienie Sąd Rejonowy w Hadze podważył legalność wewnętrznych kontroli granic prowadzonych przez Królewską Policję Wojskową (Koninklijke Marechaussee) na granicach Holandii z Niemcami i Belgią. Dlatego też orzekł, że zatrzymanie i wydalenie obywatela Ghany było niezgodne z prawem. Sąd argumentował, że traktowanie wewnętrznych granic strefy Schengen jako zewnętrznych jest sprzeczne z zasadami unijnymi. Te gwarantują swobodę przemieszczania się wewnątrz UE. Zgodnie z orzeczeniem, przepisy pozwalają na kontrole graniczne tylko w wyjątkowych sytuacjach. Są to poważne zagrożenie dla porządku publicznego lub bezpieczeństwa. Dodatkowo wprowadzenie takich środków musi być proporcjonalne i uzasadnione. W tym przypadku sąd uznał, że kontrole, wprowadzone przez holenderską minister ds. azylu Marjolein Faber, nie spełniały tych kryteriów. Ponadto, sąd wskazał, że osoba przebywająca już na terytorium Holandii nie może być traktowana jak osoba przekraczająca zewnętrzną granicę UE. Decyzja ta była pierwszym tego rodzaju orzeczeniem, które podważyło tymczasowe kontrole graniczne. Ponownie wzbudziła debatę na temat ich zgodności z prawem unijnym oraz ich skuteczności w zarządzaniu migracją. Czy to postanowienie coś zmieni? Decyzja Sądu Rejonowego w Hadze może stać się istotnym precedensem. Jednak jej bezpośredni wpływ na politykę kontroli granicznych Holandii pozostaje ograniczony. Ministerstwo ds. Azylu i Migracji zapowiedziało, że nie odwoła się od wyroku w tej konkretnej sprawie. Jednocześnie potwierdziło, że tymczasowe kontrole na wewnętrznych granicach będą kontynuowane. Sąd zakwestionował legalność zatrzymania i wydalenia obywatela Ghany, ale rząd nadal argumentuje, że ma „jasne podstawy prawne” do odmawiania wjazdu osobom bez ważnych dokumentów. Wpływ orzeczenia będzie zależał od dalszych działań. Jeśli inne osoby w podobnej sytuacji będą składać skargi, sądy mogą wydać kolejne wyroki, które wzmocnią nacisk na zmianę polityki. Ponadto, krytyka ze strony prawników, ekspertów i organizacji praw człowieka może zwiększyć presję na rząd, aby dostosował swoje działania do prawa unijnego. W dłuższej perspektywie, decyzja może wywołać debatę na szczeblu europejskim o granicach między bezpieczeństwem a przestrzeganiem praw człowieka. Na razie jednak Holandia zdaje się obstawać przy swojej polityce, co może prowadzić do dalszych sporów prawnych i politycznych. Excerpt: Podczas gdy Polak pozwał Niemcy za kontrole na granicach, sąd w Hadze podważył legalność tego działania. W ich wyniku obywatel Ghany utknął między Niemcami a Holandią. ### Strach się bać, oto lista 10 najgroźniejszych seryjnych morderców! Wszyscy uwielbiamy oglądać programy detektywistyczne czy czytać kryminały. Często historie, o których dowiadujemy się z ich treści, są tak niewiarygodne, że aż trudno nam w nie uwierzyć. Niestety, rzeczywistość pokazuje, że ludzka wyobraźnia i nienawiść może skomponować coś jeszcze bardziej makabrycznego i to tuż obok nas. ,,Wampir z Zagłębia” , czyli Zdzisław Marchwicki na swoim koncie ma czternaście zamordowanych kobiet, a około dwadzieścia jeden zaatakowanych. Co ciekawe mężczyzna zawsze działał w ten sam sposób. Uderzał w głowę swoją ofiarę, bił a następnie wykorzystywał seksualnie. Warto wspomnieć, że jedną z jego ofiar była Jolanta Gierek – bratanica Edwarda Gierka, która miała wówczas jedynie 18 lat. Dopiero w styczniu 1972 roku Wampir zostaje zatrzymany i skazany na kare śmierci poprzez powieszenie. Przeciętny Ślązak Bogdan Arnold był przeciętnym Ślązakiem mieszkającym w jednej z katowickich kamienic. Nikt nie przypuszczał, że żyje spokojnie, a za ścianą, w wannie chowa zwłoki zamordowanych przez siebie prostytutek. Przypisano mu pseudonim – ,,Władca much”, przez odór i stan w jakim policja zastała mieszkanie mężczyzny. Wiadomo, że jedną z ofiar była kobieta poznana w barze dokładnie w dzień morderstwa. Po wypitym piwie, nie wiedząc co ją czeka postanowiła odwiedzić mężczyznę w jego mieszkaniu. Tam została brutalnie zamordowana, poćwiartowana i ukryta. Po tym jak miejsce zbrodni zostało znalezione, podejrzany ukrywał się. Po czasie jednak sam przyznał się do popełnionych czynów opisując z zimną krwią wszystkie szczegóły, a dodatkowo do otrucia jednej ze swoich trzech żon. Został skazany na karę śmierci. Jak widać nie tylko Anthony Hopkins ma w tej kwestii wiele do powiedzenia. Karl Denke, mieszkaniec Ziębic marzył, by zostać filantropem, pomagać innym, a szczególnie tym potrzebującym schronienia. Jego marzenia spaliły na panewce w momencie, kiedy z chęci pomocy ludziom zaczął ich… zjadać. Karl wabił ofiary do swojego domu, zabijał a następnie przerobionym ludzkim mięsem handlował na wrocławskim targu. Niewiarygodne, prawda? A jednak! Kanibala udało się załapać dzięki jednej z jego niedoszłych ofiar, której udało się uciec i natychmiast zgłosiła sprawę na policję. Mimo, że udało się go ująć, tego samego dnia mężczyzna popełnił samobójstwo. Wampir atakuje! Są też tacy, którzy wśród seryjnych morderców poszukują autorytetów. Tak właśnie było z bohaterem miejsca czwartego – ,,Wampirem z Bytomia”, który postanowił pójść w ślady swojego śląskiego kolegi o którym była mowa wcześniej. Sprawa jego poprzednika miała olbrzymi wydźwięk w mediach, a ,,Wampir z Zagłębia” stał się da mężczyzny bohaterem. Joachim Knychała wykorzystywał seksualnie swoje ofiary i zabijał mocnym uderzeniem w głowę. Były to z reguły dojrzałe kobiety i nastolatki. Joachim mordował dalej i bez skrupułów masakrował ciała swoich ofiar, jednocześnie posiadając rzetelne alibi – potwierdzoną obecność na kopalni. Kiedy został oczyszczony z zarzutów, na dwa lata sprawa ucichła. Tyle morderca potrzebował, aby przygotować się na kolejne zbrodnie. W końcu, po wielu zmaganiach udało się podważyć jego alibi, a mężczyzna przyznał się do winy. Przebrany za policjanta Mieczysław Zub – ,,Fantomas” za atrybut swoich zbrodni służył mu … mundur. Przebierał się z mundur policjanta i grasował po ulicach Śląska, sprawiając wrażenie zwykłego funkcjonariusza. Początkowo nie mordował. Pierwszej napaści dokonał w Świętochłowicach, obok Katowic na czternastoletniej dziewczynce. Zub zgwałcił ją, lecz nie zabił. Po utracie pracy zaprzestał napadów. Wrócił jednak po dwóch latach z podwójną siłą i tym razem zaczął mordować. Podczas jednej z napaści zgubił swoje dokumenty, co dało możliwość określić jego lokalizacje i schwytać go. W trakcie swojej odsiadki w areszcie – popełnił samobójstwo. Tadeusz Ołdak – kolejny morderca i gwałciciel, który upodobał sobie kobiety jako swoje ofiary, jednak tym razem z Warszawy. Pierwsza w jego ręce wpadła czterdziestoletnia kobieta, którą zgwałcił i zabił masakrując jej twarz kamieniami. Po spokojnym miesiącu zaatakował ponownie. Ofiara zdążyła uciec. Mimo to, morderca nie ustąpił i zabijał dalej, często dusząc swoje ofiary paskiem od spodni. Makabra trwała 30 dni. Dzięki zeznaniom jednej z kobiet, która uszła życiem wiadomo było, że Ołdak nie miał dwóch palców u dłoni, co znacznie ułatwiło poszukiwania. Mężczyzna został skazany na karę śmierci. „Do widzenia, panowie, niedługo wszyscy się tam spotkamy” to ostatnie słowa Władysława Mazurkiewicza, wypowiedziane podczas egzekucji. ,,Elegancki morderca”, ,,Upiór krakowski”, zawsze pięknie pachnący, w wyprasowanej koszuli i idealnie skrojonym garniturze. Widzimy tutaj, że morderca nie musi być zawsze dziwakiem mieszkającym na uboczu. Mieszkaniec Krakowa ma na swoim koncie 30 zamordowanych osób. W większości byli to jego sąsiedzi, lub bliscy znajomi. Czynów tych dokonywał, podtruwając swoje ofiary cyjankiem lub strzelając z pistoletu Walther. Prokuratura była mu bardzo przychylna, prawdopodobnie ze strachu przed jego brutalną osobowością i ze względów politycznych. W ostateczności oskarżono go o 6 zabójstw. Bezwzględny Polak 3 marca 2014 r. swoją dwudziestopięcioletnią odsiadkę zakończył chyba najbardziej nam znany z ostatnich lat – Mariusz Trynkiewicz. On z kolei szczególną ,,troską” otaczał dzieci. Do dziś nie wiadomo, dlaczego Trynkiewicz tak nie znosił małych chłopców i z jakich powodów postanowił ich ukarać. Pracował jako nauczyciel wf-u w szkole, czym zyskiwał sobie zaufanie dzieciaków. Jednak w lipcu 1988 roku dokonał czterech morderstw z aspektem seksualnym w tle, za co został skazany najpierw na karę śmierci, a później– na 25 lat pozbawienia wolności. Został skazany za zamordowanie dziewięciu i usiłowanie zabicia jedenastu kobiet w różnym wieku. Mieszkał w Gdańsku i tam właśnie zaznaczał swój teren kolejnymi przestępstwami. Ojciec -uzależniony od alkoholu, a matka awanturniczka. Ciężkie dzieciństwo wycisnęło w nim olbrzymie piętno. Paweł Tuchlin przyłapany na kradzieżach i ekshibicjonizmie stał się jednym z bardziej znanych polskich seryjnych morderców. To właśnie przez jedną ze swoich kradzieży ściągnął na siebie policyjny trop, a w jego samochodzie znaleziono narzędzie zbrodni. Swoje czyny uzasadniał tym, że sprawia mu to czystą satysfakcję. Został skazany na karę śmierci poprzez powieszenie. Ostatnie miejsce w naszej okrutnej czołówce zajmuje Seweryn Kłosowski, czyli polski Kuba Rozpruwacz. Mimo, że urodził się w Polsce sytuacja zawodowa wywiodła go do Anglii, gdzie pracował w swoim fachu – był fryzjerem. Z wykształcenia chirurg, dziwnym zbiegiem okoliczności znajdował się w miejscu okrutnej zbrodni Carrie Brown, a każda z trójki jego żon zmarła w niewyjaśnionych okolicznościach, na nieznaną dotychczas chorobę. Po śmierci ostatniej z żon, policja wszczęła śledztwo, które udowodniło celowe zatrucie każdej z kobiet. Zagadką niewyjaśnioną do dziś jest śmierć pierwszej z ofiar. ### Król Karol z wizytą w Auschwitz. Padły ważne słowa Król Karol w czasie swojej wizyty w Auschwitz, którą był wyraźnie poruszony, powiedział, że „akt pamięci o złu przeszłości pozostaje kluczowym zadaniem”. W poniedziałek król Karol wziął udział w oficjalnych uroczystościach z okazji 80. rocznicy wyzwolenia Auschwitz. Jako pierwszy brytyjski monarcha przeszedł przez bramę obozu pod napisem „Arbeit macht frei” i złożył wieniec pod Ścianą Straceń. Król Karol z wizytą w Auschwitz Podczas swojej wizyty w Polsce król Karol spotkał się też z osobami ocalałymi z Holokaustu, gdy przemawiał w Centrum Społeczności Żydowskiej w Krakowie. Zanim wziął udział w uroczystościach upamiętniających 80. rocznicę wyzwolenia Auschwitz. Król Karol od dawna chciał wziąć udział w obchodach wyzwolenia obozu. Nie tylko ze względu na historyczne znaczenie tego wydarzenia, ale także, aby podkreślić jego wagę dla przyszłych pokoleń. W swoim przemówieniu w Krakowie monarcha powiedział, że „ponieważ liczba ocalałych z Holokaustu maleje z upływem czasu, odpowiedzialność za pamięć spoczywa na naszych barkach”. Jak podały źródła bliskie królowi – wizyta ta była dla niego bardzo ważna. Jeden z jego bliskich współpracowników opisał ją jako „głęboko osobistą pielgrzymkę”. Książę William na Holocaust Memorial Day w Londynie W tym samym czasie w Londynie książę William wraz z księżną Kate spotkali się z osobami ocalałymi na ceremonii Holocaust Memorial Day. Tam syn króla oddał hołd ich odwadze. Na wydarzeniu tym obecny był także premier, Keir Starmer. Książę William podziękował obecnym na ceremonii za „odwagę w dzieleniu się z nami najbardziej wstrząsającymi momentami swojego życia”. - Pamiętajmy o ocalałych, którzy żyją z bliznami, zarówno psychicznymi jak i fizycznymi – powiedział. Natomiast Keir Starmer, mówiąc o niedawnej swojej wizycie w Auschwitz, powiedział, że „pokazała ona dobitniej niż kiedykolwiek, że Holokaust był zbiorowym wysiłkiem tysięcy zwykłych ludzi, całkowicie pochłoniętych nienawiścią do odmienności”. - To jest nienawiść, przeciwko której dziś się stawiamy i jest to zbiorowe przedsięwzięcie nas wszystkich, aby ją pokonać – dodał. Mieszkańców Wielkiej Brytanii poproszono o zapalenie świec w swoich oknach. Aby w ten sposób upamiętnić tych, którzy zginęli i przeciwstawić się uprzedzeniom i nienawiści. Zabytki, budynki i pomniki podświetlono na fioletowo w ramach akcji Light the Darkness (w tym London Eye i Liver Building w Liverpoolu). Na Downing Street pod numerem 10 także zapalono świecę. W czasie Dnia Pamięci o Holokauście upamiętnia się nie tylko sześć milionów osób żydowskiego pochodzenia zamordowanych podczas II wojny światowej. Ale także miliony ludzi spoza wyznania mojżeszowego, których zamordowano w wyniku prześladowań nazistowskich. A także tych, którzy padli ofiarą niedawnych ludobójstw. Excerpt: Król Karol w czasie swojej wizyty w Auschwitz, powiedział, że „akt pamięci o złu przeszłości pozostaje kluczowym zadaniem”. ### Czy selfie to grzech w islamie? Kwestia robienia selfie w islamie nie jest jednoznaczna i może być grzechem. Zależy to od interpretacji prawa islamskiego (szariatu). Jednak muzułmanie muszą bardzo uważać, bowiem bardziej radykalne szkoły myślenia absolutnie zakazują przestawiania wizerunku. Istnieją jednak różne stanowiska na ten temat. Zakaz przedstawiania wizerunków czyli Taswir Niektóre konserwatywne interpretacje islamu (zwłaszcza szkoła hanbalicka oraz niektóre odłamy salafizmu) uważają fotografię i selfie za niedozwolone (haram). Dzieje się tak ponieważ są one formą taswir – tworzenia wizerunków istot żywych. Jest to zabronione w niektórych hadisach. Prorok Muhammad miał powiedzieć: „Najcięższa kara w Dniu Sądu czeka tych, którzy rysują obrazy (istot żywych)” (Sahih al-Bukhari, 5950; Sahih Muslim, 2109). Zwolennicy tej interpretacji uważają, że robienie zdjęć ludzi i zwierząt to forma naśladowania Allahowego dzieła stworzenia, co jest grzechem. Niektóre konserwatywne społeczności muzułmańskie (np. w Arabii Saudyjskiej czy Afganistanie) całkowicie odrzucają robienie selfie. Także nie popierają fotografowania ludzi, szczególnie jeśli chodzi o kobiety. Selfie dozwolone, ale z pewnymi warunkami Wielu współczesnych uczonych uznaje, że fotografia i selfie nie są tym samym, co rysowanie obrazów. Ponieważ fotografie nie "tworzą" niczego, lecz jedynie rejestrują istniejący wizerunek. Sheikh Yusuf al-Qaradawi i inni nowocześniejsi islamscy uczeni argumentują, że w wielu wypadkach selfie można jak najbardziej robić. Jeśli zdjęcia i selfie robi się z szacunkiem, nie prowadzą do próżności (riya’) ani nie zawierają nagości czy niemoralności, są dozwolone (halal). Co ciekawe, selfie dla celów praktycznych (np. dokumenty, komunikacja, edukacja) wykonuje się powszechnie. W niektórych krajach islamskich, takich jak Turcja, Malezja czy Indonezja, robienie selfie jest normalną częścią życia. Przy czym należy pamiętać, że selfi i zdjęcia muszą spełniać zasady skromności. Kiedy selfie mogą być grzechem w Islamie (haram)? Wielu uczonych akceptuje selfie jako ogólnie dozwolone, jednak pewne sytuacje sprawiają, że stają się grzeszne (haram): Ekspozycja ciała/nagość – Selfie narusza zasady skromności, gdy ukazuje odsłonięte ciało kobiety lub mężczyzny w sposób prowokacyjny. Próżność (riya’) i narcyzm – Robienie selfie w celu przesadnego samouwielbienia, chwalenia się urodą lub statusem społecznym prowadzi do próżności. Uwodzenie i niemoralność – Publikowanie zdjęć w sposób prowokujący seksualnie lub używanie ich do flirtu online sprzyja niemoralnym intencjom. Złamanie zasad skromności dla kobiet – W niektórych społecznościach kobiety nie powinny pokazywać twarzy publicznie. Kiedy robią selfie ukazujące twarz, łamią tę zasadę. Niektóre szkoły islamu nie sprzeciwiają się selfie (halal), jeśli służą dobrym celom i zachowują zasady skromności. Jednak konserwatywne interpretacje uznają je za haram, gdy prowadzą do próżności lub naruszają normy skromności. ### Brytyjska rehabilitacja polskich spadochroniarzy z bitwy pod Arnhem Po długim czasie i interwencji strony holenderskiej Wielka Brytania oficjalnie zrehabilitowała polskich spadochroniarzy, którzy brali udział w bitwie pod Arnhem. Z zadowoleniem przyjęto oświadczenie brytyjskiego rządu dotyczące rehabilitacji polskich spadochroniarzy, którzy walczyli w bitwie pod Arnhem. Uznano ich „odwagę i zaangażowanie”. Rehabilitacja polskich spadochroniarzy We wrześniu 1944 roku członków 1. Polskiej Samodzielnej Brygady Spadochronowej zrzucono za liniami wroga w ramach operacji Market Garden, którą kierowali Brytyjczycy. Była to śmiała, jednak nieudana próba przekroczenia Renu w Arnhem. Polacy odegrali ważną rolę w pomocy Brytyjczykom w wycofaniu się przez Ren. Niestety brytyjskie dowództwo szukając winnych niepowodzenia całej operacji, obarczyło winą Polaków. W 2006 roku strona holenderska zrehabilitowała polskich żołnierzy. Premier Schoof powiedział, że lokalna społeczność w Holandii nadal żywi wdzięczność i szacunek dla Polaków, którzy 21 września 1944 roku przybyli z innego kraju, aby walczyć za ich wolność. Dopiero teraz jednak Wielka Brytania zdecydowała się na ten krok. W oświadczeniu wydanym przez Ambasadę Brytyjską w Hadze napisano, że rząd brytyjski „przekazał władzom polskim i ostatniemu żyjącemu polskiemu weteranowi bitwy, panu Bolkowi Ostrowskiemu, swoją wdzięczność. A także uznanie za odwagę i zaangażowanie, którym wykazały się polskie siły w Driel i Oosterbeek we wrześniu 1944 roku”. „Dotyczy to pomocy wielu brytyjskim siłom powietrznym w wycofaniu się przez rzekę. Gdy stało się jasne, że alianci nie będą w stanie zdobyć mostu w Arnhem. Będziemy wdzięczni na zawsze” – napisano. Oczekiwanie na przeprosiny strony brytyjskiej Strona brytyjska początkowo obarczała winą za nieudaną akcję właśnie Polaków. Faktem jest jednak, że nasi rodacy odegrali kluczową rolę w osłanianiu około 2400 brytyjskich żołnierzy wycofujących się przez rzekę w Oosterbeek do Driel. Grupa łącznikowa Stichting Driel-Polen ma nadzieję, że brytyjski rząd wyda również oficjalne przeprosiny. Gdy jeszcze żyje ostatni polski weteran (mający 105 lat). Jak powiedział przewodniczący, Frank Boeijen: - Fakt, że brytyjski rząd podjął ten krok, ma nieocenioną wartość i jest uznaniem wysiłków polskich spadochroniarzy w Driel. Niestety strona brytyjska po wojnie zdegradowała polskiego generała dywizji, Stanisława Sosabowskiego. Odmówiono mu wojskowej emerytury i zmarł w nędzy w Londynie w wieku 75 lat. Przez polską stronę został on pośmiertnie odznaczony w 1988 roku. A także przez Holandię, która przyznała mu Brązowego Lwa, a całemu pułkowi Order Wojskowy Willema w 2006 roku. Excerpt: Po długim czasie Wielka Brytania zrehabilitowała polskich spadochroniarzy, którzy brali udział w bitwie pod Arnhem. ### Znaki dla imigrantów w Rotterdamie. Również po polsku Holandia zmaga się z problemem bezdomności wśród przyjezdnych. W centrum i na dworcach pojawiły się znaki, gdzie udać się, jeśli jesteś imigrantem i masz problem z pracą czy wynajęciem mieszkania. Problem bezdomności wśród pracowników migrujących w Holandii, szczególnie tych z Europy Wschodniej, nabiera na sile. Szacuje się, że co roku tysiące osób z Polski, Rumunii czy Bułgarii przyjeżdżają do tego kraju w poszukiwaniu pracy. Ludzie ci często nie mają pełnej świadomości warunków panujących na rynku pracy. Wielu z nich zostaje zatrudnionych przez agencje pracy. Te zapewniają im zakwaterowanie, ale czynsz jest tak wysoki, że w momencie utraty pracy, migranci stają się bezdomni. Problem pogłębia brak alternatywnych opcji mieszkaniowych oraz nieznajomość lokalnych przepisów, co prowadzi do sytuacji, w której osoby te nie są w stanie znaleźć sobie nowego lokum. W efekcie wielu z nich ląduje na ulicy, często w pobliżu dworców czy w innych centralnych miejscach. Dlatego zjawisko to stwarza dodatkowe wyzwania dla samorządów. Równocześnie, część tych osób staje się ofiarami drobnej przestępczości. Nie mają dostępu do podstawowych zasobów, takich jak jedzenie, woda czy schronienie i są łatwymi ofiarami. Zjawisko to stało się na tyle powszechne, że władze Rotterdamu wprowadziły tablice informacyjne, które mają pomóc migrantom zrozumieć zasady panujące w mieście i uniknąć problemów związanych z bezdomnością. To tylko jeden z wielu przykładów rosnącej skali problemu, który stawia przed Holandią poważne wyzwania społeczne i ekonomiczne. Znaki dla imigrantów z Polski i Europy wschodniej - co zawierają? Znaki, które władze Rotterdamu zdecydowały się umieścić na przystankach FlixBus na Dworcu Centralnym i stacji Zuidplein, mają na celu wsparcie imigrantów z Polski i innych krajów Europy Wschodniej, którzy przyjeżdżają do Holandii w poszukiwaniu pracy. Tablice informacyjne zostały zaprojektowane z myślą o migrantach, którzy często nie posiadają pełnej wiedzy o lokalnych przepisach i warunkach życia. Na tych dużych tablicach znajdują się kluczowe informacje dotyczące formalności związanych z zatrudnieniem, a także zasad, których należy przestrzegać, takich jak zakaz picia alkoholu czy spania na ulicy. Znajdują się tam również godziny otwarcia centrum informacji informacji. Właśnie tam migranci mogą uzyskać pomoc w zakresie zakwaterowania, pracy czy innych spraw administracyjnych. Co istotne, informacje są dostępne nie tylko w języku niderlandzkim. Podane są również w językach polskim, rumuńskim i bułgarskim. Dlatego pozwalają na dotarcie do szerokiego kręgu osób, które przyjeżdżają z różnych zakątków Europy. Celem tych tablic jest nie tylko edukacja migrantów. Mają także zapobieganie problemom, takim jak bezdomność czy wykorzystywanie ludzi przez nieuczciwe agencje pracy. Czy znaki informacyjne dla imigrantów mogą uchronić ich przed bezdomnością? Inicjatywa wprowadzenia „znaków dla imigrantów” w Rotterdamie, choć niewątpliwie ma na celu zwiększenie świadomości i zapobieganie bezdomności wśród migrantów, nie jest rozwiązaniem problemu w pełni. Tablice informacyjne mogą stanowić cenne źródło wiedzy o formalnościach związanych z pracą i życiem w Holandii. Jednak czy naprawdę uchronią osoby, które nagle tracą pracę, przed lądowaniem na ulicy? To wciąż kwestia otwarta. Wiele zależy od tego, jak skutecznie migranci będą w stanie skorzystać z tych informacji i jakie wsparcie otrzymają po ich przeczytaniu. Oczywiście, informowanie ich o zakazach, dostępnych opcjach czy godzinach otwarcia centrów pomocy to krok w dobrym kierunku. Trudno jednak oczekiwać, by same tablice rozwiązały problem. Holandia podejmuje inne próby wsparcia bezdomnych migrantów, takie jak organizowanie programów integracyjnych czy współpraca z organizacjami charytatywnymi. Jednak jak pokazuje rzeczywistość, problem bezdomności i wykorzystywania przez nieuczciwe agencje pracy jest znacznie głębszy. Czy znaki dla imigrantów to wystarczająca odpowiedź na ten kryzys? To pytanie, na które odpowiedź nie jest jednoznaczna. Natomiast są one krokiem w stronę większej odpowiedzialności i świadomości społecznej. Excerpt: Holandia zmaga się z problemem bezdomności wśród przyjezdnych. W centrum i na dworcach pojawiły się znaki, gdzie udać się, jeśli jesteś imigrantem i masz problem z pracą czy wynajęciem mieszkania. ### Najbezpieczniejsze linie lotnicze w Europie - ranking Jaki przewoźnik zdobył pierwsze miejsce w rankingu? Gdzie w rankingu jest Ryanair i Wizz Air? Jakimi liniami lepiej nie latać? Ranking najbezpieczniejszych linii lotniczych w Europie, opracowany przez portal AirlineRatings, to kompleksowa ocena. Pozwala ona wybieranie przewoźników z największymi standardami bezpieczeństwa. Ocena opiera się na wielu kryteriach, które wykraczają poza samą liczbę wypadków. Zespół ekspertów analizuje takie aspekty jak historia poważnych incydentów, wiek floty, jej wielkość, częstotliwość awarii technicznych, a także liczba śmiertelnych wypadków. W ocenie uwzględnia się również certyfikaty, takie jak IOSA (IATA Operational Safety Audit) oraz pozytywne wyniki audytów przeprowadzanych przez ICAO (Międzynarodową Organizację Lotnictwa Cywilnego). Dodatkowo, jednym z ważnych elementów jest jakość szkoleń pilotów i załóg. Są one regularnie oceniane pod kątem ich przygotowania do sytuacji awaryjnych. Warto również zauważyć, że w rankingu uwzględniane są również wyniki dotyczące komfortu pasażerów i dbałości o ich bezpieczeństwo na pokładzie. Co ciekawe, w ocenie bierze się pod uwagę nie tylko statystyki, ale także dbałość linii o rozwój technologii i innowacji. Te bowiem mogą podnieść poziom bezpieczeństwa. Zatem, czy tylko brak wypadków decyduje o miejscu w rankingu? Jakie inne czynniki wpływają na bezpieczeństwo lotów, które są nie mniej istotne niż sama historia linii lotniczej? Jak wygląda ranking najbezpieczniejszych linii lotniczych w Europie? Ranking najbezpieczniejszych linii lotniczych w Europie, opracowany przez portal AirlineRatings, uwzględnia wiele czynników, takich jak historia incydentów, jakość floty, procedury bezpieczeństwa oraz szkolenie załóg. Na pierwszym miejscu znalazły się linie Turkish Airlines. Od lat utrzymują bardzo wysokie standardy bezpieczeństwa. Dzięki nowoczesnej flocie i doskonałemu przeszkoleniu pilotów, linie te nie miały poważnych wypadków od 2009 roku. Turkish Airlines zajmują także 13. miejsce w globalnym rankingu, co podkreśla ich wysoką jakość w zakresie bezpieczeństwa lotów. Na drugim miejscu uplasowały się linie TAP Air Portugal, które od 1977 roku nie miały żadnych wypadków. Dzięki temu są jednymi z najbezpieczniejszych w Europie. W trójce najlepszych znalazły się także Ryanair. Irlandzki przewoźnik zajmuje pierwsze miejsce wśród budżetowych linii lotniczych. Ryanair od lat utrzymuje rekord bezpieczeństwa. Nie notuje żadnych śmiertelnych wypadków. Dzięki temu jest liderem wśród tanich linii lotniczych. Co ciekawe, wszystkie te linie lotnicze utrzymują floty w doskonałym stanie, a ich załogi przechodzą regularne i intensywne szkolenia. Jakie inne linie lotnicze mogłyby wkrótce dołączyć do tego grona? Jakie czynniki jeszcze decydują o tak wysokiej pozycji tych linii w rankingu? Które miejsce zajmuje Wizz Air? Wizz Air zajmuje 7. miejsce w rankingu najbezpieczniejszych linii lotniczych w Europie, co jest bardzo dobrym wynikiem wśród tanich przewoźników. Linia ta otrzymała wysoką ocenę za swoje podejście do bezpieczeństwa, w tym regularne kontrole techniczne samolotów oraz dbałość o szkolenie personelu. Choć flota Wizz Air składa się głównie z nowoczesnych, młodszych samolotów, a przewoźnik stale inwestuje w utrzymanie wysokich standardów bezpieczeństwa, ranking nieco obniża fakt, że firma ta ma na swoim koncie kilka mniejszych incydentów, które mogą wpłynąć na postrzeganą niezawodność. Mimo to, linia regularnie spełnia międzynarodowe standardy bezpieczeństwa, a jej pozycja w rankingu odzwierciedla solidne wyniki w tym zakresie. Czym lepiej nie latać, czyli najmniej bezpieczne linie lotnicze w Europie Choć większość linii lotniczych w Europie spełnia wysokie standardy bezpieczeństwa, niektóre przewoźniki znajdują się na końcu listy. Na przykład, Blue Panorama Airlines, które znalazły się na końcu rankingu, mają pewne problemy z jakością floty oraz nie zawsze przestrzegają standardów utrzymania statków powietrznych. Część ich samolotów jest starsza, a procedury bezpieczeństwa nie są zawsze w pełni zgodne z międzynarodowymi normami. Co więcej, w przeszłości odnotowano kilka incydentów, które wpłynęły na ich reputację. Choć nie oznacza to, że podróże z tymi liniami są automatycznie niebezpieczne, to warto zwrócić uwagę na ich historię i zasięg bezpieczeństwa przed dokonaniem rezerwacji. Jakie inne czynniki mogą wpłynąć na ocenę linii lotniczej w kontekście bezpieczeństwa? Excerpt: Jaki przewoźnik zdobył pierwsze miejsce w rankingu? Gdzie w rankingu jest Ryanair i Wizzair? Jakimi liniami lepiej nie latać? ### Praca w Niemczech czeka na chętnych Z jednej strony jest spadek dynamiki gospodarczej w Niemczech. Z drugiej, zamachy i działania AfD powodują negatywne nastawienia do migrantów. Jednak firmy szukają pracowników. Dla kogo praca w Niemczech? Niemcy, będące filarem europejskiej gospodarki, przeżywają obecnie trudny okres, w którym nałożyły się na siebie spowolnienie gospodarcze, napięcia społeczne oraz wyzwania na rynku pracy. Wzrost gospodarczy wyhamował. Firmy, szczególnie te z sektora przemysłowego, borykają się z rosnącymi kosztami produkcji, wyższymi stawkami energii i płacami minimalnymi, które w 2024 roku wynoszą 12,41 euro za godzinę. Propozycja podniesienia płacy minimalnej do 14 euro budzi kontrowersje. Część przedsiębiorstw ostrzega, że doprowadzi to do redukcji zatrudnienia, szczególnie w regionach wschodnich, gdzie zależność od niskich wynagrodzeń jest wyraźniejsza. Jednocześnie braki kadrowe w wielu branżach utrudniają firmom utrzymanie produkcji i usług na dotychczasowym poziomie. To z kolei dodatkowo obciąża niemiecką gospodarkę i spowalnia rozwój. Na tle tych wyzwań narastają także napięcia społeczne. Wzrost popularności AfD, która wykorzystuje obawy społeczeństwa związane z migracją i bezpieczeństwem, pogłębia polaryzację polityczną. Zamachy oraz populistyczna retoryka zwiększają niechęć do migrantów. Jednak to właśnie oni mogliby pomóc złagodzić kryzys kadrowy. Równocześnie zmieniające się nastroje społeczne wywołują niepewność, zarówno wśród pracodawców, jak i inwestorów. Jak Niemcy mogą skutecznie odpowiadać na te wyzwania, jednocześnie utrzymując swoją pozycję gospodarczego lidera Europy? Wydaje się, że przyszłość zależy od umiejętności pogodzenia reform gospodarczych z potrzebami społecznymi oraz zarządzania różnorodnością w sposób, który przywróci zaufanie obywateli do instytucji państwa. Praca w Niemczech czeka na chętnych - brak pracowników w trzech branżach Praca w Niemczech czeka na chętnych, szczególnie w sektorach, które od lat zmagają się z niedoborem wykwalifikowanych pracowników. Branża opieki zdrowotnej, budownictwo oraz usługi techniczne to trzy istotne obszary, gdzie wakaty stanowią poważne wyzwanie dla gospodarki. W sektorze opieki zdrowotnej, obejmującym zarówno szpitale, jak i domy opieki, poszukiwani są pielęgniarze, fizjoterapeuci czy asystenci medyczni. Mogą oni liczyć na wynagrodzenia zaczynające się od około 2 500 euro brutto miesięcznie, z możliwością znacznego wzrostu wraz z doświadczeniem i kwalifikacjami. Budownictwo, z kolei, pilnie potrzebuje elektryków, hydraulików i specjalistów od energooszczędnych instalacji. Stawki w tej branży często przekraczają 14 euro za godzinę. Dlatego jest atrakcyjna dla pracowników również spoza Niemiec. Również w przemyśle i technice, gdzie automatyzacja wymaga obsługi zaawansowanych urządzeń, praca czeka na inżynierów, operatorów maszyn i specjalistów IT. Czy Niemcy, zmagające się z rosnącą liczbą wakatów, będą w stanie przyciągnąć wystarczającą liczbę pracowników, aby podtrzymać dynamikę swojej gospodarki? A może obecne braki to szansa dla obcokrajowców na znalezienie stabilnej pracy z dobrym wynagrodzeniem i możliwością rozwoju? Wyzwanie polega nie tylko na obsadzeniu wolnych miejsc pracy, ale również na stworzeniu środowiska sprzyjającego integracji i długofalowej współpracy. Czy imigranci znajdą w Niemczech dobre życie i pracę? Praca w Niemczech czeka na chętnych. Jednak czy obecny klimat społeczno-polityczny sprzyja migrantom szukającym stabilizacji i godnych warunków życia? Narastające napięcia, wywołane zamachami oraz populistyczną retoryką AfD, zaostrzają nastroje społeczne. Co oczywiste, może to budzić obawy u potencjalnych imigrantów. Tymczasem niemiecka gospodarka nie jest w stanie funkcjonować bez wsparcia z zewnątrz. W sektorze opieki zdrowotnej brakuje ponad 47 000 pracowników. Z kolei budownictwo potrzebuje 42 000 specjalistów. Natomiast administracja publiczna zmaga się z niedoborem na poziomie 41 250 etatów. Jak Niemcy mogą zapełnić te luki, skoro krajowa siła robocza nie wystarcza, a antyimigracyjne demonstracje i polityczne spory odstraszają potencjalnych kandydatów? Migranci, szczególnie wykwalifikowani są ważni dla gospodarki Niemiec. Odgrywają ważną rolę w łagodzeniu kryzysu na rynku pracy. Jednak żywe jest pytanie, czy obecna atmosfera pozwala im znaleźć nie tylko zatrudnienie, lecz także dobre miejsce do życia? Niemcy oferują atrakcyjne warunki pracy i płacy – średnie stawki w deficytowych sektorach przekraczają 14 euro za godzinę, a dla specjalistów znacznie więcej. Jednak czy to wystarczy, by zrekompensować trudności związane z integracją i narastającą niechęcią społeczną? Przecież pieniądze to nie wszystko. Odpowiedzi na te pytania zależą od zdolności niemieckiego społeczeństwa do znalezienia równowagi między koniecznością gospodarczą a wyzwaniami społecznymi, które migracja zawsze ze sobą niesie. Choć wydawało się, że Niemcy dobrze sobie radzą, ostatnie wydarzenia rodzą pytania. Czy Niemcy są gotowe na pragmatyczne podejście, które pozwoli zachować ich konkurencyjność na globalnym rynku? Praca w Niemczech czeka na chętnych, ale czy ich znajdzie? Excerpt: Z jednej strony jest spadek dynamiki gospodarczej w Niemczech. Z drugiej, zamachy i działania AfD powodują negatywne nastawienia do migrantów. Z trzeciej - firmy szukają pracowników. Dla kogo praca w Niemczech? ### W Wyspy uderza kolejny huragan – Herminia Za huraganem Eowyn nad Wyspy nadciągnął kolejny huragan - Herminia. Wydano już żółte ostrzeżenia przed wiatrem i ulewnymi deszczami. Met Office twierdzi, że huragan Herminia, który najpierw uderzył w część Hiszpanii i Francji, będzie stwarzał „zagrożenie dla życia”. Kolejne uderzenie huraganu Huragan Eowyn, z którym mieliśmy do czynienia w ubiegłym tygodniu, był tragiczny w skutkach. Pochłonął życie dwóch osób, miliony pozbawił prądu. Skala zniszczeń jest ogromna. Zakłócone loty i przerażające opowieści pasażerów samolotów, które zmagały się z wichurą, tak jak ten lot Rynairem w Eowyn. Mimo że większość poniedziałkowych alertów pogodowych obejmuje głównie Anglię, to ulewne deszcze pojawią się także w Irlandii Północnej, Walii i południowej Szkocji. Silne wiatry wywołane przez kolejny huragan spowodowały przerwy w dostawie prądu. Tysiące domów zostało odciętych od zasilania w południowo-zachodniej Anglii. Odnotowano tam również przypadki powodzi. Co przyniesie Herminia? Met Office wydało żółte ostrzeżenie przed wiatrem, które obowiązuje w południowej Anglii i większości Walii do godziny 06.00 we wtorek. Intensywne opady deszczu mogą doprowadzić do gwałtownych powodzi. Kolejne ostrzeżenie – tym razem przed deszczem – obowiązuje do godziny 10.00 rano we wtorek. ⚠️ Yellow weather warning updated ⚠️ Heavy rain across parts of Wales Valid until 2100 Tuesday Latest info 👉 https://t.co/QwDLMfRBfs Stay #WeatherAware⚠️ pic.twitter.com/wwgZTdO0lY — Met Office (@metoffice) January 27, 2025 Problemy w podróży Synoptycy przewidują, że porywy wiatru osiągną prędkość 70 mil na godzinę lub więcej na odsłoniętych wybrzeżach. Natomiast w głębi lądu może wiać z prędkością 50 mil na godzinę. Niestety prawdopodobne są uszkodzenia budynków, odpadające dachówki i ogólnie problemy w transporcie. National Rail radzi podróżnym, aby sprawdzili najnowsze informacje przewoźników. Zwłaszcza ci, którzy korzystają z ScotRail, Transport for Wales i CrossCountry. W niedzielę w hrabstwie Devon odnotowano porywy wiatru o prędkości 80 mil na godzinę. A 81 mil na godzinę w Capelcurig w północnej Walii. Huragan Herminia otrzymał imię od hiszpańskiej agencji meteorologicznej Agencia Estatal de Meteorogia (Aemet) w piątek. Ulewne deszcze i wiatr uderzyły w północ kraju. Z kolei powodzie zalały budynki i samochody w zachodniej Francji. Herminia nie jest aż tak silna nad Wielką Brytanią jak huragan Eowyn, który pozostawił po sobie ogromne zniszczenia. Wywołał także ekstremalne zakłócenia w podróżowaniu, a Met Office musiało wydać czerwone ostrzeżenia pogodowe. Excerpt: Za huraganem Eowyn nad Wyspy nadciągnął kolejny huragan - Herminia. Wydano już żółte ostrzeżenia przed wiatrem i ulewnymi deszczami. ### Przerażający lot Ryanairem w czasie huraganu Eowyn Jedna z pasażerek Ryanaira opisała swój lot w czasie huraganu Eowyn jako „absolutnie przerażający”. Samolot wylądował na lotnisku w Cork po locie z Gran Canaria. W samolocie Ryanaira lecącym z Gran Canaria do Cork w Irlandii znajdowało się ponad 200 pasażerów. Ich podróż ze względu na silny wiatr była jednak przerażająca. Ten lot Ryanairem pasażerowie zapamiętają na długo Jedna z pasażerek Ryanaira, Lorraine Caerney powiedziała, że ostatnie 30 minut przed lądowaniem były „absolutnie przerażające”. Pierwsza próba lądowania została przerwania, dopiero drugie lądowanie zakończyło się sukcesem mimo złej pogody. Kobieta opisała dramatyczną sytuację, która miała miejsce w trakcie lądowania, w programie RTE Today. Twierdzi, że w pewnym momencie pasażerowie zaczęli krzyczeć, ale potem wszyscy ucichli. Na pokładzie samolotu zrobiło się niepokojąco cicho, gdyż część osób zaczęła się modlić. Lorraine relacjonowała: - Samolot trząsł się z boku na bok. Słychać było, jak deszcz uderza o okna. I był to deszcz, jakiego nigdy wcześniej nie słyszałam. Pasażerka twierdzi, że nawet po wylądowaniu, samolot nadal kołysał się pod wpływem silnego wiatru. A wszyscy na pokładzie czuli się tak, jakby byli nadal w powietrzu. Lorraine pochwaliła pilota, Jima Allena. Powiedziała, że podziwia go za jego umiejętności związane z lądowaniem w tak trudnych warunkach pogodowych. - Nie wiem, jak udało mu się wylądować, bo samolot dosłownie trząsł się z boku na bok - dodała. Pochwalono także obsługę naziemną na lotnisku w Cork za pomoc pasażerom w opuszczeniu samolotu i zabezpieczeniu bagaży. Huragan Eowyn tragiczny w skutkach Wcześniej tego samego dnia inny samolot na lotnisku w Manchesterze musiał zrezygnować z lądowania podczas pierwszego podejścia ze względu na niebezpieczne warunki. Wiatr wiał tam z prędkością 60 mil na godzinę. Samolot Ryanaira lecący z Oslo miał wylądować o godzinie 11.05, a prawie godzinę krążył nad lotniskiem. Huragan Eowyn okazał się jednym z najsilniejszych w historii. W Irvine w Szkocji zginął 49-letni mężczyzna, na którego spadły dachówki. Inny mężczyzna zginął w hrabstwie Donegal w Irlandii, gdy na jego samochód powaliło się drzewo. W Galway w Irlandii prędkość wiatru osiągnęła 114 mil na godzinę. Ofiarą huraganu Eowyn jest także Polak 20-letni Kacper Dudek to ofiara huraganu z Irlandii. Wracał do domu po nocnej zmianie, gdy wyrwane z korzeniami drzewo upadło na jego samochód. Mężczyzna zginął na miejscu. Excerpt: Jedna z pasażerek irlandzkich linii opisała swój lot Ryanairem w czasie huraganu Eowyn jako „absolutnie przerażający”. ### Zarabianie pasywne: 10 pomysłów na dodatkowy dochód Na początek, czym jest dochód pasywny? „Oznacza dochód bez stałego angażowania własnej pracy. Osoby osiągające dochód pasywny bez wkładu własnej pracy nazywamy rentierami. Dochód pasywny otrzymywany jest wtedy, gdy raz wykonana praca (akcja, działanie) przynosi zyski, przez określony czas” – czytamy na Wikipedii. Oczywiście to nie tak, że biblijna manna z nieba sama nam spadnie. Będziemy musieli podjąć określoną pracę prowadzącą do katalizacji dochodu pasywnego. Najprawdopodobniej konieczne będzie zaangażowanie czasu, pieniędzy, jak również energii. Jednak warto, ponieważ zwroty potrafią być oszałamiająco wysokie. To nic innego jak inwestycja pewnych zasobów, jaka może się okazać całkiem rentowna. Jak stworzyć swój własny dochód pasywny, który po pewnym czasie będzie żył własnym życiem i przysparzał nam dochody? Poniżej prezentujemy kilka rozwiązań. 1. Sprzęt specjalistyczny – wynajem. Idealne zarabianie pasywne Zacznijmy od dość prostych rzeczy, które nie wymagają wielkiej pomysłowości, a przede wszystkim działania oraz inwestycji finansowej. Ciekawym rozwiązaniem będzie wynajem sprzętu specjalistycznego. Często jest tak, że dane urządzenie jest nam potrzebne tylko raz w życiu i to raczej oczywiste, że z tego względu nie będziemy specjalnie go kupować. W takiej sytuacji na pomoc przychodzą różnego rodzaju firmy wypożyczające ów sprzęt. To mogą być na przykład przyczepy kempingowe, narzędzia budowlane, koparki, specjalistyczne odkurzacze, rusztowania budowlane, elektronika (aparaty fotograficzne, obiektywy, kamery wideo) i wiele innych urządzeń. Wystarczy, że zainwestujemy w taki sprzęt pieniądze, umieścimy go w tzw. rentalu, by następnie cieszyć się ze zwrotów. 2. Dropshipping – zarabianie pasywne 2025 Interesującym rozwiązaniem na wygenerowanie nowych dochodów dla naszego gospodarstwa domowego jest założenie sklepu internetowego opierającego się na dropshippingu. Waszym zadaniem jako sprzedawcy jest handel informacją, czyli znalezienie klienta na dany produkt, co będzie się odbywać poprzez wyeksponowanie widoczności strony internetowej. Wszystkim innym zajmą się hurtownie, jak również producenci czy wreszcie importerzy. Po ich stronie jest między innymi: Pozyskanie towaru Magazynowanie Pakowanie Wysyłka Realizacja reklamacji Waszą działką będzie szeroko pojęty marketing, obsługa klienta, doradztwo, a także rozliczenie działalności z fiskusem (firma zewnętrzna z pewnością pomoże). 3. Automaty Dochodem pasywnym są również różnego rodzaju automaty z jedzeniem i piciem, a także przeróżnymi zabawkami. Jeśli mamy kapitał inwestycyjny, a także ciekawe miejsca do postawienia takich automatów (jak na przykład biura czy urzędy, ośrodki rekreacyjne), warto zastanowić się właśnie nad takim rozwiązaniem. Dochody nie będą oszałamiające, ale też dana praca nie wymaga od nas kolosalnych poświęceń. 4. Coś dla osób z zacięciem artystycznym – zysk z praw autorskich Jeżeli dobrze nam idzie pisanie wierszy, książek, robienie zdjęć, tworzenie piosenek czy słuchowisk, robienie grafik komputerowych, a także podejmowanie takich aktywności jak kreowanie planów treningowych oraz żywieniowych, wszystko to możemy zmonetyzować pod postacią dochodu pasywnego. Promujemy nasze dzieła w internecie, a następnie sprzedajemy ją za pośrednictwem licznie dostępnych platform e-commerce. Jeśli tylko mamy pomysł na siebie i duży inwencji twórczej, zysk z praw autorskich może się okazać całkiem spory. 5. Myjnia samochodowa – samoobsługowa i dochodowa Niemałe pieniądze pomoże nam w ramach dochodu pasywnego wygenerować też myjnia samochodowa. Jak czytamy na Sky Shop: „Możesz zbudować ją w ramach franczyzy – na rynku znajdziesz kilka sieci, które pozwolą Ci stworzyć własny punkt z ich logotypem w oparciu o dopracowany know-how. W taką myjnię musisz oczywiście zainwestować sporo gotówki. Dochody z tytułu jej posiadania będą miały jednak charakter pasywny. Myjnia samoobsługowa nie potrzebuje pracowników, o jej teren możesz dbać całkowicie samodzielnie, a ewentualnym serwisowaniem sprzętów zajmą się profesjonalne firmy”. 6. Wynajem powierzchni reklamowych W przypadku kiedy mieszkamy w miejscu często odwiedzanym przez ludzi lub regularnie mijanym przez pojazdy, należy rozważyć wynajem powierzchni reklamowych, takich jak elewacje budynków, balustrada balkonu, czy też ogrodzenie działki. Ale uzyskanie dochodu pasywnego jest też możliwe, gdy posiadamy choćby stronę internetową bądź bloga. Także tutaj nie brakuje rozwiązań, dzięki którym na nasze konto wpłynie odrobinę więcej pieniędzy. 7. Pasywne zarabianie online – Podcasty lub kanał na YouTubie To coraz popularniejsza forma dochodu pasywnego. Tworzenie treści i umieszczanie ich w internecie to świetne rozwiązanie na generowanie gotówki. Wystarczy raz nagrać wartościowy kontent, umieścić go w internecie i jeśli cieszymy się kliknięciami oraz odsłonami, ta treść będzie na nas zarabiać po wszechczasy. 8. Hazard gry hazardowe Czy gry hazardowe mogą stanowić dochód pasywny? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, niemniej jeśli przyjmiemy za wyznacznik to, żeby uzyskać dochód bardzo niewielkim kosztem, z pewnością udział w grach losowych wpisuje się w tę definicję. – Jeśli bazujemy na niewielkich stawkach, gramy rozsądnie i oczywiście decydujemy się na gry z relatywnie minimalnym stopniem ryzyka, a przy tym zainwestujemy swój czas w poznanie optymalnych systemów, każdego miesiąca mamy szansę uzyskać w grach hazardowych zysk – tłumaczy ekspert Top Kasynos Online, serwisu gdzie dostępny jest między innymi depozyt 5 zł sms, a więc jedna z ciekawszych form bonusu, dzięki której można poprawić swoje wyniki korzystając z gier online takich jak sloty, ruletka na żywo, czy bakarat. Więcej informacji na stronie. 9. MLM Marketing, a więc wielopoziomowy dochód pasywny Wejście w marketing wielopoziomowy wiąże się początkowo z dużymi nakładami pracy, jednak jeśli uda nam się zbudować własną sieć i wykażemy się odpowiednią dozą determinacji, czeka nas satysfakcja w postaci wygenerowania przyzwoitego dochodu pasywnego. Im więcej sprzedawców zaangażujemy do działania, tym większe dochody wynikające z marży. 10. Akcje oraz obligacje Pasywne zarabianie pieniędzy to też akcje i obligacje. Podobnie jak w grach hazardowych, także tutaj istnieje całkiem spore ryzyko, jednak w przypadku odniesienia sukcesu, wpływy są okazałe. Inwestujemy w aktywa i czekamy na efekty. Wszystko to odbywa się bez większego wysiłku. Warto w takiej sytuacji przemyśleć współpracę z ekspertem finansowym albo maklerem, który zoptymalizuje Twoje wyniki. *** Rzecz jasna nie ma róży bez kolców, tak samo każdy dochód pasywny wymaga jakiegoś działania lub wkładu. Trzeba się zaangażować, czasami nawet bardzo, by finalnie cieszyć się z kolejnych dochodów. Jeśli się uda, w najlepszym wypadku nasze życie zmieni się nie do poznania. Excerpt: Odkryj 10 pomysłów na zarabianie pasywne! Dowiedz się, jak generować dodatkowe dochody dzięki inwestycjom, wynajmowi, dropshippingowi czy własnym treściom online. ### Imigranci spoza UE otrzymują więcej zezwoleń na pracę w Holandii Odnotowany znaczny wzrost liczby zezwoleń na pracę wydawanych imigrantom spoza UE. Zmiany w tym zakresie widać w najnowszych, oficjalnych danych opublikowanych przez holenderskie Uitvoeringsinstituut Werknemersverzekeringen. W 2024 roku UWV wydało 20 172 migrantom spoza UE zezwolenia na pracę w Holandii. W porównaniu do 2023 zanotowano wzrost o 12 proc. Natomiast w stosunku do 2020 wzrost wyniósł aż o 26 proc. Więcej pracy dla imigrantów spoza UE Co stanowi przyczynę tej sytuacji? Specjalistka ds. rynku pracy Leotine Treur z Rabobanku zwraca uwagę na stopę bezrobocia w Holandii. Od dłuższego czasu ilość osób pozbawionych stałego zatrudnienia znajduje się na niskim poziomie. Oznacza to, że w „Kraju tulipanów” ciągle brakuje rąk do pracy. - Mamy napięty rynek pracy. Pozostanie on taki w nadchodzących latach. W rezultacie popyt na migrantów zarobkowych będzie utrzymywał się na wysokim poziomie - wyjaśnia Treur, jak cytujemy za serwisem informacyjny ad.nl. Z kolei AWVN, holenderskie stowarzyszenie pracodawców, wskazuje na czynniki wynikające ze starzenia się społeczeństwa. Zmiany w strukturze demograficznej pod tym względem oznaczają wzrost popytu w zakresie opieki zdrowotnej i opieki nad osobami starszymi. - Dlatego nadal będzie zapotrzebowanie na dodatkowe ręce do pracy - komentował rzecznik prasowy AWVN, jak podajemy z ad.nl. - Innym czynnikiem jest to, że tacy imigranci często wykonują pracę wysokiej jakości. W Holandii nie zawsze jest wystarczająco dużo pracowników z odpowiednimi kwalifikacjami - dodaje. Imigranci spoza UE otrzymują więcej zezwoleń na pracę w Holandii (fot: Pxhere/CCO domena publiczna) Osoby ubiegających się o azyl są zatrudniane coraz częściej Niedobór pracowników w Holandii spowodował również, że firmy częściej zatrudniają osoby ubiegające się o azyl. W zeszłym roku UWV przyznało uchodźcom 9281 zezwoleń na pracę. To czterokrotnie więcej niż w roku poprzednim. Wcześniej osoby ubiegające się o azyl mogły pracować tylko 24 tygodnie w roku. Sytuacja ta uległa zmianie pod koniec 2023, ponieważ uchodźcom zezwolono na dłuższą pracę. Holenderskie agencje zatrudnienia, firmy cateringowe, firmy sprzątające i te działające w rolnictwie zatrudniają coraz więcej osób z tej grupy. Bezrobocie w Holandii Jak podaje Centraal Bureau voor de Statistiek odsetek osób bezrobotnych w całym roku 2024 w Holandii wyniósł 3,7%. Dla porównania odsetek osób w wieku od 15 do 75 lat pozostających bez zatrudnienia w 2023 wyniósł 3,6% a w 2022 – 3,5%. Natomiast liczba wakatów w gospodarce wciąż utrzymuje się na historycznie wysokim poziomie. CBS szacuje ją na 404 tysiące. Niemniej, już drugi rok z rzędu odnotowano nieznaczny spadek w tym zakresie. Zarówno w 2024, jak i w 2023 wynosił on 5%. Obecnie w Holandii na 100 oficjalnie bezrobotnych przypada 108 wolnych miejsc pracy, jak podaje CBS. Z kolei holenderski PKB w IV kwartale 2024 roku wzrósł o 0,4%, jak wynika z wyliczeń w ramach szybkiego szacunku CBS. „Wzrost PKB w czwartym kwartale można przypisać głównie bilansowi handlowemu i inwestycjom. Konsumpcja również miała pozytywny wpływ” – jak czytamy w raporcie CBS. Excerpt: W 2024 roku UWV wydało 20 172 migrantom spoza UE zezwolenia na pracę w Holandii. W porównaniu do 2023 zanotowano wzrost o 12 proc. ### Co dalej z mieszkaniami socjalnymi w Dublinie? Problem z mieszkaniami w Irlandii sięga szerzej niż drogi wynajem i trudności z kupnem własnego domu. Brakuje również mieszkań socjalnych. Jak się okazuje, w najbliższym czasie ich nie będzie. To są mieszkania, na które czeka wiele rodzin w potrzebie. Mieszkania, które miały być oddane do użytku już dawno. Ciągle jednak ich nie ma. Projekt rewitalizacji mieszkań socjalnych w Dublinie to długoterminowa inicjatywa. Jej celem jest rewitalizacja zasobów mieszkaniowych w obszarze Dublin 8, gdzie od lat występuje znaczący deficyt mieszkań socjalnych. Modernizacja rozpoczęła się już w 2001 roku i obejęła obszary takie jak St Teresa's Gardens, Dolphin House i Emmet Road w Inchicore. Inwestycja zakłada budowę nowych mieszkań socjalnych i przystępnych cenowo, a także modernizację infrastruktury społecznej. Planowano stworzenie przestrzeni publicznych, parków i centrów społecznych. Projekt realizowany jest etapowo, jednak jego postęp jest utrudniony przez liczne opóźnienia. Są one efektem z problemów prawnych, przetargowych oraz ograniczeń organizacyjnych. Do tej pory udało się oddać m.in. 54 nowe mieszkania socjalne w St Teresa’s Gardens (2020) i 100 w Dolphin House (2018). Oznacza to, że większość z planowanych 1673 mieszkań wciąż czeka na realizację. W efekcie opóźnień liczba oczekujących na mieszkania socjalne w regionie wzrosła do 2400. Powolna realizacja pogłębia kryzys mieszkaniowy i wywołuje frustrację mieszkańców, którzy odczuwają negatywne skutki zaniedbań, takich jak wzrost zachowań aspołecznych i degradacja przestrzeni publicznej. Jak duże są potrzeby mieszkaniowe i skąd wynikają? Potrzeby mieszkaniowe w stolicy Irlandii, szczególnie w obszarze Dublin 8, są ogromne i stale rosną. Obecnie na listach oczekujących na mieszkania socjalne znajduje się około 2400 osób. To ogromna liczba. Tylu potrzebujących to wynik zarówno historycznego zaniedbania infrastruktury mieszkaniowej, jak i rosnącego zapotrzebowania na dostępne lokum. A ceny mieszkań w Irlandii rosną. Co wpływa na ten deficyt na ten deficyt? Przede wszystkim długotrwałe opóźnienia w realizacji projektów rewitalizacyjnych i dynamiczny wzrost populacji i kosztów wynajmu na rynku komercyjnym. Brak nowych inwestycji skutkował także degradacją społeczności lokalnych. Wiele rodzin, które opuściły rewitalizowane obszary, nie wraca do zmodernizowanych osiedli. Aby sprostać potrzebom, konieczne jest przyspieszenie budowy mieszkań socjalnych i przystępnych cenowo, które nie tylko zaspokoją obecny brak, ale także zapobiegną dalszemu rozwarstwieniu społecznemu. Czy tak da się zatrzymać kryzys mieszkaniowy? Eksperci szacuję, że oprócz realizacji opóźnionych projektów, Dublin potrzebuje tysięcy nowych mieszkań socjalnych, aby sprostać przyszłemu zapotrzebowaniu. Dla kogo przeznaczone są mieszkania socjalne w Dublinie? Mieszkania socjalne w Dublinie są przeznaczone dla osób i rodzin o niskich dochodach, które nie są w stanie samodzielnie zapewnić sobie odpowiednich warunków mieszkaniowych na rynku komercyjnym. Aby kwalifikować się do przyznania takiego lokalu, wnioskodawcy muszą spełniać określone kryteria dochodowe ustalane przez władze lokalne. Od stycznia 2023 roku próg dochodowy został podniesiony o 5 000 euro. Umożliwiło to większej liczbie osób ubieganie się o mieszkania socjalne. W praktyce w mieszkaniach socjalnych zamieszkują różnorodne grupy społeczne. Są wśród nich osoby samotne, rodziny z dziećmi, seniorzy oraz osoby z niepełnosprawnościami. Wszystkich tych ludzi łączy jedno: ograniczone możliwości finansowe uniemożliwiające wynajem lub zakup mieszkania na wolnym rynku. Zwłaszcza przy obecnych cenach. Czy problem z mieszkaniami socjalnymi w Dublinie wpłynie na życie potrzebujących? Opóźnienia w rewitalizacji i udostępnianiu mieszkań socjalnych w Dublinie mają poważne konsekwencje dla życia osób potrzebujących i uprawnionych do takich lokali. Brak dostępu do stabilnego i przystępnego cenowo miejsca zamieszkania zmusza wiele rodzin do życia w trudnych warunkach. Często w przeludnionych mieszkaniach. Najem lokalu przekracza ich możliwości finansowe. Zdarza się, że są to ludzie przebywający w tymczasowych schroniskach. Pogłębia to problemy społeczne, takie jak ubóstwo, brak bezpieczeństwa mieszkaniowego czy trudności w dostępie do edukacji i pracy. Wynikają one wprost z niestabilności życiowej. Dodatkowo, opóźnienia w rewitalizacji osiedli prowadzą do degradacji społeczności lokalnych, wzrostu zachowań antyspołecznych i zaniedbania przestrzeni publicznych. W efekcie jeszcze bardziej obniża jakość życia mieszkańców. Dla wielu osób brak realnych perspektyw na poprawę sytuacji mieszkaniowej powoduje frustrację, utratę zaufania do władz i poczucie opuszczenia przez system, który miał ich wspierać w trudnych chwilach. Excerpt: Problem z mieszkaniami w Irlandii sięga szerzej niż drogi wynajem i problemy z kupnem własnego domu. Brakuje również mieszkań komunalnych. Jak się okazuje w najbliższym czasie ich nie będzie. ### Co zrobić z domem kupionym w UK po powrocie do Polski? Niektórzy planujący powrót lub realnie wracający do swojej ojczyzny Polacy stają przed nie lada dylematem. Co zrobić z kupionym domem w UK po przeprowadzce do Polski? W wielu przypadkach dla naszych rodaków kupno domu w Wielkiej Brytanii jest zwieńczeniem pewnego etapy życia na emigracji w UK. Dla ciężko pracujących Polaków w Anglii, Szkocji, Walii czy Irlandii Północnej własna nieruchomość może stanowić jakiś życiowy przełomom. Własny dom może być symbolem stabilizacji i zakorzeniania w danym kraju. Oznaką sukcesu zawodowego, przynajmniej w pewniej mierze. ... ale co stanie się, gdy taki Polak-imigrant z własnym domem w UK zdecyduje się na powrót o Polski? Dom w UK, ale życie w Polsce Temat ten został podjęty na jednej z popularnych grup na Facebook`u. "Wynajmuje ktoś swój dom w Anglii po powrocie do Polski. Da się tak, czy to raczej kłopoty i lepiej sprzedać?" - jak napisał Sławek. Nasz rodak zwrócił się do innych Polaków o radę i opinię w tej sprawie. Oto jak wyglądał oryginalny post w tym temacie: Przede wszystkim zwrócono uwagę, iż istnieją firmy, które zajmują się takimi sprawami. Za adekwatną opłatą agencje tego typu dopilnują wszelkich formalności, a zakres usług z ich strony można regulować według własnych potrzeb. Oczywiście, jak mawia polskie porzekadło „pańskie oko konia tuczy”. Nikt sobie nie przypilnuje interesu lepiej niż ten, który najwięcej na nim korzysta, czyli w tym przypadku sam właściciel danej nieruchomości... Co radzą Polacy swojemu rodakowi? Niemniej, nawet w takim przypadku dochodzi kwestia podwójnego opodatkowania. Zarabiając na własnej nieruchomości w UK konieczne będzie rozliczanie się z HMRC. I raczej nie ma przed tym (legalnej!) ucieczki. - Zaczną się cyrki ze skarbówką w Polsce. Jako rezydent podatkowy w Polsce będziesz się musiał rozliczać z tego w PL. Raczej sprzedać i kupić coś w Polsce. Będzie urwanie głowy z tym z US w Polsce i HMRC w UK - mówił Leszek. Generalnie nie brakowały opinii, że posiadanie domu w UK, gdy mieszka się w Polsce to zasadniczo... kłopot. Kłopot, którego nawet z jakąś stratą się po prostu pozbyć. Sprawdzałam w agencji. - Po spłacie kredytu, opłacie dla agencji, zapłaceniu podatku tu, jako landlord poza granicami, ubezpieczenia od zniszczenia i niepłacących wynajmujących zostają dosłownie grosze. Dochodzi jeszcze kwestia statusu, który się traci po 5 latach po przeniesieniu ośrodka życia więc i regulacje inne. O podatku w PL nie mówię nawet. Raczej sprzedam i kupię w PL - zaznacza Ewa. To nie jedyny czynnik w tej kwestii. - Niestety my wynajęliśmy. Dom zrujnowany. Nawet sufity do malowania. Dziury wywiercone jakby chodzili i z nudów wiercili. Na ścianach ślady po jakiś ramkach na klej. W drzwiach frontowych wywiercone 4 dziury… nikt Ci nie zapewni, że dom nie zostanie zniszczony - ze smutkiem podsumowuje Anna. ### Koszty pogrzebu w UK rosną. Ile trzeba zapłacić za ostatnie pożegnanie? Pogrzeb w UK staje się coraz droższy. Niestety, jak wynika z ostatnich analiz „koszty umierania” w UK, sięgają rekordowych poziomów. Średni koszt podstawowego pogrzebu na terenie Wielkiej Brytanii wzrósł o 3,5% w ciągu roku. Przeciętnie oznacza to wydatek w wysokości 4285 funtów. Tym samym koszt zwyczajnego pogrzeby osiągnął „najwyższy poziom wszech czasów”, według SunLife, firmy ubezpieczeniowej, która monitoruje koszty pogrzebów na Wyspie od dwóch dekad. Ile kosztuje pogrzeb w Wielkiej Brytanii? Przypomnijmy, że w czasie pandemii zaobserwowano spadek kosztów prostego pogrzebu. Jednak od tego czasu koszty znów idą w górę. Koszt podstawowego pogrzebu z 2024 przewyższył rekordową stawkę z 2020 roku. Nowy rekord oznacza, że koszt prostego pogrzebu wzrósł o 134% w przeciągu 21 lat. W 2004 roku oznaczało to wydatek na poziomie 1835 funtów. Dla porównania inflacja w tym czasie wzrosła tylko o 75%. Z kolei średni całkowity „koszt umierania” – obejmujący pogrzeb plus honoraria zawodowe i stypę – również osiągnął najwyższy poziom w historii. Wynosi on obecnie aż 9797 funtów, po wzroście o 1,4%, który miał miejsce zeszłym roku. Dodajmy również, iż kremacja (direct cremation) również podrożała. Koszty w tym przypadku sięgają 1597 funtów. To wzrost na poziomie 7%. Dodajmy, iż ceny pogrzebu i kremacji rosną szybciej, niż brytyjska inflacja. Gdzie za pogrzeb zapłacimy najmniej? Średnio najwięcej w związku z pogrzebem zapłacimy w Londynie. W brytyjskiej stolicy koszt ten sięgnie 5449 funtów (wzrost na poziomie 5.4%). Jednak nie wszędzie w Wielkiej Brytanii ceny w tym zakresie szły w górę. Spadki cen odnotowano w Walii, Yorkshire i Humber oraz południowo-zachodniej Anglii. Z kolei Irlandia Północna pozostaje najtańszym miejscem do umierania w UK. Średni koszt pogrzebu wynosi tam 3441 funtów. Dodajmy, iż różnica między najtańszym a najdroższym regionem wynosi aż 58%. Jak ludzie radzą sobie z rosnącymi cenami? Wiele rodzin z ograniczonymi środkami finansowymi ma problemy z tak znaczącym wydatkiem. Według ustaleń SunLife rośnie liczba osób, które musiały skorzystać z oszczędności lub pożyczyć od przyjaciela, lub krewnego, aby móc pokryć koszty pogrzebu, stale rośnie. W zeszłym roku 6%, z tych, które wskazały na znaczne problemy finansowe przy płaceniu za pogrzeb, skorzystała z crowdfundingu, aby pomóc w pokryciu kosztów. W 2023 roku ten odsetek był dwa razy mniejszy i wynosił 3%. Opracowano na podstawie: www.sunlife.co.uk/over-50-life-insurance/funeral-costs/ Excerpt: Ile obecnie kosztuje wyprawienie pogrzebu w Wielkiej Brytanii? Niestety, jak wynika z ostatnich analiz „koszty umierania” w UK, sięgają rekordowych poziomów. ### Jak obniżyć wysokość council tax i płacić mniej? Miliony gospodarstw domowych od kwietnia 2025 roku odczują wzrost wysokości council tax. Istnieją jednak sposoby na obniżenie stawki podatku lokalnego. Lokalne councile w Anglii, które świadczą usługi opieki społecznej, mogą podwyższyć wysokość council tax o maksymalnie 5%. W innym przypadku podwyżka nie przewyższy 3%. Jeśli lokalne władze chcą przekroczyć ten próg, muszą przeprowadzić referendum. Obniżenie wysokości council tax Średni podatek lokalny w obszarze band D ustalony przez władze lokalne w Anglii na lata 2024/25 wyniósł 2171 funtów, zgodnie z danymi rządowymi. Jednak najnowsze dane z Policy in Practice pokazują, że aż 2,3 miliona osób nie ubiega się o wsparcie w tym zakresie. W sumie całkowita kwota wynosi w tym przypadku aż 3,4 miliarda funtów. Średnie roszczenie o wsparcie w zakresie podatku lokalnego dla osób w wieku produkcyjnym wynosi 1464 funtów. Wsparcie dla emerytów jest warte średnio 1670 funtów. Na jaką pomoc w tym zakresie można liczyć? Wsparcie dla osób pobierających zasiłki lub mających niskie dochody Jeśli pobierasz zasiłki lub masz niskie dochody, sprawdź, czy możesz uzyskać pomoc w ramach Council Tax Support lub Council Tax Reduction. W niektórych przypadkach stawka council tax może być zredukowana aż o 100%. Możliwe jest również pomocy w tym zakresie z datą wsteczną. Każdy council prowadzi własną wersję tego programu, więc kryteria kwalifikowalności różnią się w zależności od miejsca zamieszkania. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko zależy od wysokości dochodu danej osoby oraz tego z kim się mieszka. Aby dowiedzieć się, jakie wsparcie może być dostępne, skontaktuj się z przedstawicielami władz lokalnych. Więcej na podobny temat pisaliśmy w osobnym artykule: Jakie schorzenia i choroby zwalniają z płacenia council tax w UK? Obniżka council tax w zależności od tego, kto mieszka w domu Możesz otrzymać obniżkę podatku lokalnego w wysokości od 25% do 100%. W zależności od tego, kto razem z tobą mieszka w domu. Na przykład, jeśli mieszkasz sam, otrzymujesz 25% zniżki na podatek od nieruchomości. To samo dotyczy sytuacji, gdy z kimś innym mieszka dorosły, który jest „pominięty” w płatności podatku. Może to obejmować studentów studiów stacjonarnych, dzieci poniżej 18. roku życia, dorosłych, u których zdiagnozowano „poważne upośledzenie umysłowe” i opiekunów domowych. Listę wszystkich osób, które są „pominięte” w płatności podatku od nieruchomości, możesz zobaczyć na GOV.UK. Więcej na podobny temat pisaliśmy w osobnym artykule: Council Tax 2021/22: Sprawdź, czy kwalifikujesz się na zniżkę lub zwolnienie z podatku lokalnego w UK Zmiana w zakresie council tax band To, ile w ramach podatku lokalnego odprowadzasz władzom lokalnego councilu zależy właśnie od stawek ustalonych przez twój council. Wysokość council tax jest powiązana z aktualną wartością rynkową nieruchomości, która podlega opodatkowaniu. Wartości wszystkich budynków mieszkalnych zostały pogrupowane zgodnie z tzw. "valuation band" i im większa wartość, tym większy podatek. "Pasmo A" to stawka najniższa, "pasmo H" – najwyższa. Możliwe jest zakwestionowanie obecnej wartości nieruchomości i jego zmiana. Warto skorzystać z darmowych kalkulatorów w tym zakresie (udostępnianych przez choćby MoneySavingExpert), a następnie zwrócić się do Valuation Office Agency (VOA) w Anglii i Walii lub Scottish Assessors Association (SAA) w Szkocji. Od decyzji wydanej przez te organy można również się odwoływać do niezależnych trybunałów. ### 20-letni Polak ofiarą cyklonu w Irlandii W wyniku cyklonu Eowyn w Irlandii zginęła jak na razie jedna osoba. Jest nią młody mężczyzna polskiego pochodzenia, Kacper Dudek. Co się wydarzyło? W piątek rano, 24 stycznia 2025 roku, w miejscowości Feddyglass, Raphoe, w hrabstwie Donegal, doszło do tragicznego wypadku, w którym życie stracił 20-letni Kacper Dudek. Młody mężczyzna, pochodzący z Polski, ale wychowany w Lifford, Donegal, wracał do domu po nocnej zmianie, gdy natrafił na wypadek drogowy. Postanowił zawrócić. W tym momencie w wyniku silnego wiatru towarzyszącego sztormowi Eowyn, drzewo zostało wyrwane z korzeniami i upadło na jego samochód. Kacper nie miał szans na ucieczkę przed nadchodzącym niebezpieczeństwem. To trwało sekundy. Wkrótce na miejsce wypadku przybyły służby ratunkowe. Ciało młodego mężczyzny przetransportowano do kostnicy w Szpitalu Uniwersyteckim w Letterkenny, gdzie zaplanowano sekcję zwłok. Droga N14 pozostaje zamknięta na czas szczegółowego badania miejsca zdarzenia przez specjalistów Gardy ds. kolizji drogowych. Wydarzenie to głęboko poruszyło lokalną społeczność, pozostawiając w żałobie rodzinę i bliskich Kacpra Dudka. 20-letni Polak ofiarą cyklonu - kim był? Kacper Dudek, Polak wychowany w Lifford w hrabstwie Donegal, był studentem i człowiekiem cenionym w swojej społeczności. Pracował na nocnej zmianie, a w chwili tragedii wracał do domu wraz z kolegą, jadąc w konwoju dwóch samochodów. Do tragicznego wypadku doszło w piątkowy poranek. Kiedy Kacper natrafił na drogowy wypadek. Postanowił zawrócić, by uniknąć zagrożenia. W tym momencie silny wiatr związany ze sztormem Eowyn wyrwał z korzeniami przydrożne drzewo. Spadło ono na samochód kierowany przez Polaka. Zmiażdżyło pojazd i spowodowało natychmiastową śmierć. W chwili zdarzenia Kacper rozmawiał przez telefon ze swoim ojcem. Fakt ten dodatkowo wstrząsnął jego rodziną. Wypadek ten, będący tragicznym skutkiem niszczycielskiego cyklonu, głęboko poruszył lokalną społeczność oraz bliskich młodego Polaka. Cyklon Eowyn - dotychczasowy bilans ofiar i strat Cyklon Eowyn, który uderzył w Irlandię i sąsiednie regiony, spowodował poważne straty materialne i zakłócił życie mieszkańców. Wiatr osiągający prędkość do 183 km/h. Zrywał linie energetyczne, przewracał drzewa i niszczył budynki. Skutkowało to odcięciem ponad miliona domów i przedsiębiorstw od prądu. Jedyną dotychczas potwierdzoną ofiarą śmiertelną w Irlandii jest 20-letni Polak, Kacper Dudek. Jego samochód został zmiażdżony przez drzewo przewrócone przez wichurę. W wielu miejscach drogi są nieprzejezdne, a służby ratunkowe i energetyczne pracują nad usunięciem skutków żywiołu. Wiele gospodarstw jest odciętych od prądu czy wody. Jest wiele zerwanych dachów i zniszczeń materialnych. Żadne z doniesień nie jest jednak tak tragiczne, jak to dotyczące śmierci młodego Polaka. Irlandzkie władze ostrzegają przed dalszymi zagrożeniami związanymi z trudnymi warunkami pogodowymi. Excerpt: W wyniku cyklonu Eowyn w Irlandii zginęła jak na razie jedna osoba. Jest nią młody mężczyzna polskiego pochodzenia, Kacper Dudek. Co się wydarzyło? ### Uszkodziłeś zawieszenie na dziurawej drodze? Nie licz na odszkodowanie od councilu Stan brytyjskich dróg wpływa na eksploatację samochodów w dużo większym stopniu niż mogłoby się wydawać – mechanicy w UK naprawiają jedno uszkodzone nadwozie co 11 minut. Pomimo, że łatanie dziur w drogach leży w gestii danego councilu, urzędnicy nie poczuwają się do wypłaty odszkodowań. W Wielkiej Brytanii uszkodzenia pojazdów spowodowane przez dziury w nawierzchni dróg są częstym problemem. Jednakże, uzyskanie odszkodowania od councilu bywa trudne. Wynika to z faktu, że councils nie zawsze są prawnie odpowiedzialne za wszystkie uszkodzenia, zwłaszcza jeśli nie byli świadomi istnienia danej dziury lub jeśli regularnie przeprowadzają inspekcje i konserwacje dróg zgodnie z obowiązującymi standardami. Dramat dziurawych dróg 1 na 4 kierowców doświadcza uszkodzenia pojazdu z powodu dziur w drogach każdego roku. Średni koszt naprawy takiego uszkodzenia wynosi 718 funtów, co przekłada się na 7,5 miliarda funtów rocznie w skali kraju. Co z odszkodowaniem za dziury w drodze? Mimo licznych uszkodzeń, mniej niż 20% złożonych wniosków o odszkodowanie do lokalnych władz kończy się wypłatą świadczeń. Councile nie chcą wypłacać odszkodowań kierowcom i mają do tego solidne narzędzie. Dlaczego councile nie chcą wypłacać odszkodowań za uszkodzenia spowodowane przez dziury w jezdniach? Jeśli council nie został poinformowany o istnieniu dziury przed incydentem, mogą argumentować, że nie mieli możliwości jej naprawy. Jeśli władze lokalne mogą udowodnić, że przeprowadzają regularne kontrole i konserwacje dróg, mogą nie ponosić odpowiedzialności za powstałe uszkodzenia. Jak ubiegać się o odszkodowanie za uszkodzenie pojazdu spowodowane dziurą w drodze? Zbierz dowody: Zdjęcia: Wykonaj wyraźne fotografie dziury oraz uszkodzeń pojazdu. Dokumentacja lokalizacji: Zanotuj dokładne miejsce zdarzenia, korzystając z punktów orientacyjnych lub systemu what3words. Świadkowie: Jeśli to możliwe, zbierz dane kontaktowe osób, które widziały zdarzenie. Zgłoś szkodę: Kontakt z odpowiednim organem: W zależności od rodzaju drogi, skontaktuj się z lokalnym council lub agencją odpowiedzialną za autostrady, np. Highways England. Przekaż szczegóły: Opisz incydent, dołącz dowody oraz wstępne wyceny kosztów naprawy. Monitoruj postęp sprawy: Cierpliwość: Proces rozpatrywania roszczeń może potrwać kilka tygodni lub miesięcy. Dodatkowe informacje: Jeśli zostaniesz poproszony o dodatkowe dokumenty lub wyjaśnienia, dostarcz je niezwłocznie. Wskazówki zwiększające szanse na pozytywne rozpatrzenie roszczenia: Udowodnienie zaniedbania: Pokaż, że władze były świadome problemu i nie podjęły odpowiednich działań w odpowiednim czasie. Dokładność: Skrupulatnie zbierz i przedstaw wszystkie dowody oraz dokumenty potwierdzające Twoje roszczenie. Pamiętaj, że każda sprawa jest rozpatrywana indywidualnie, a sukces roszczenia zależy od wielu czynników, w tym od skuteczności przedstawionych dowodów oraz procedur obowiązujących w danym council. Kierowcy powinni być świadomi możliwości ubiegania się o odszkodowanie w przypadku uszkodzenia pojazdu z powodu złego stanu nawierzchni, choć proces ten bywa trudny i nie zawsze kończy się sukcesem. ### Polski imigrant udusił swoją matkę i chce ponieść karę W holenderskim sądzie ważą się losy naszego rodaka. Piotr W. jest oskarżony o pozbawienie życia swojej 82-letniej matki. W tym tygodniu wygłoszone zostały mowy końcowe w tej sprawie. Wkrótce, na początku lutego 2025, poznamy wyrok sądu. Polski imigrant uważa jednak, że po tym, co się wydarzyło, nie chce już dalej żyć... Ponad dziesięć lat temu nasz rodak postanowił wyjechać z Polski. Podjął decyzję o emigracji do Holandii, licząc na wyższe zarobki. Wraz z Piotrem W. do „Kraju tulipanów” przeprowadziła się jego matka. Nie miała w Polsce nikogo, kto mógłby się nią zaopiekować. Siłą rzeczy Piotr nie mógł jej zostawić w kraju. Dramat polskiej rodziny z Utrechtu Jak wynika z relacji udostępnionej na łamach serwisu informacyjnego www.ad.nl, nasz rodak zatrudnił się w pralni samoobsługowej w Utrechcie. Miał pracować ciężko i długo, przez siedem dni w tygodniu, a pozostały czas poświęcać na opiekowanie się matką. Holenderskie media zwracają uwagę, że z roku na rok stan zdrowia kobiety pogarszał się. Starsza kobieta miała problemy z sercem, płucami, nawet z chodzeniem. W dodatku mówiła tylko po polsku, nie porozumiewała się w ogóle w innym języku. Z tych wszystkich powodów Polka prawie nie wychodziła z domu. Była całkowicie zależna od swojego syna. Piotr robił dla niej w zasadzie wszystko. Przygotowywał posiłki, zarządzał finansami, a nawet ją mył. Ich współlokatorzy widzieli w Polaku „kochającego mężczyznę, który dobrze opiekuje się swoją matką”, jak cytujemy za www.ad.nl. - To był mój obowiązek. Jako samotna matka zawsze się mną opiekowała. Teraz przyszła moja kolej - mówił nasz rodak. Jak zginęła 82-letni Polka? Polska rodzina mieszkała w domu szeregowym na Gambiadreef w dzielnicy Utrechtu Overvecht. Spali i mieszkali w małym pokoju o powierzchni około dwunastu metrów kwadratowych. Poza telewizorem, łóżkiem, rozkładaną sofą i stolikiem kawowym zostało niewiele miejsca. - Matka i syn [...] nie mieli nikogo innego - komentował w tej sprawie prokurator, na rozprawie, która miała miejsce w poniedziałek 20 stycznia 2025. Jednak pomimo bliskiej więzi matki z synem, to właśnie Piotr W. jest podejrzany o zabicie swojej własnej matki. 16 kwietnia 2024, około północy, matka polskiego emigranta obudziła się z krzykiem. Nie był to pierwszy raz. W tamtym tygodniu budziła się wielokrotnie w taki sposób. Ich współlokatorzy walą w ściany. Piotr próbuje reagować i uspokaja mamę. Ale kobieta go nie poznaje. - Nie poznała mnie, myślała, że jestem jej bratem lub mężem. Spała bardzo mało, budziła się z krzykiem po kilku minutach. Nie mogłem jej uspokoić - opisuje syn, jak cytujemy za www.ad.nl. „Zabiłem moją matkę” - Powiedziałem: »Mamo, bądź cicho«. Potem położyłem rękę na jej ustach. Wciąż widziałem, jak poruszają się jej nozdrza. Modliłem się, żeby była cicho. Potem sam zasnąłem. Kiedy się obudziłem, oczy mojej matki były otwarte, ale nie oddychała - emocjonalnie opisuje przebieg zdarzeń Piotr. Polak mówi, że założył jej spodnie od piżamy na twarz, ubrał się i wyszedł. - Jeśli moja matka nie żyje, ja też nie chcę żyć - powiedział sędziemu. Wspiął się po rusztowaniu na dziesiąte piętro. Ale nie wyskoczył. Znaleźli go robotnicy budowlani i wezwali policję. - Zabiłem moją matkę - przyznał. Polski imigrant czeka na wyrok Prokuratura domaga się 6 lat więzienia za zabójstwo. Sam Piotr uważa, że powinien zostać ukarany. Ale zaznacza, że nie chciał zabić swojej matki. - To, że jestem przyczyną śmierci mojej matki, jest najsurowszą karą, jaką kiedykolwiek otrzymam - mówi. Wyrok w tej sprawie zostanie wydany 3 lutego 2025. ### Nierówności płacowe w Wielkiej Brytanii pod względem regionalnym Jak wynika z analizy przeprowadzonej przez Centre for Cities osoba pracująca w Londynie przeciętnie zarabia w przeciągu zaledwie 8 miesięcy tyle, ile osoba pracująca w Burnley inkasuje w przeciągu całego roku. Jak wyglądają regionalne nierówności płacowe w Wielkiej Brytanii? W raporcie Cities Outlook 2025 przygotowanym przez ośrodek analityczny Centre for Cities widać wyraźnie jak bardzo znaczące się nierówności płacowe w Wielkiej Brytanii. Można wręcz mówić o dwóch światach pod tym względem - Londynie i całej reszcie kraju. Co więcej, owa „reszta kraju” również jest mocno podzielona pod tym względem. Nierówności płacowe w Wielkiej Brytanii Średnie roczne wynagrodzenie w miejscu pracy zlokalizowanym w Londynie jest o prawie 20 000 funtów wyższe niż w najgorzej opłacanych częściach Wielkiej Brytanii. Różnice między Greater South East a resztą kraju są tylko nieco mniejsze i wynoszą przynajmniej £12,800. W brytyjskiej stolicy średnie roczne wynagrodzenie wynosi £49,455. Wśród miast, w których przeciętnie zarobimy najwięcej trzeba wymienić Slough (£48,110), Crawley (£45,204), Reading (£44,586) oraz Cambridge (£44,075), gdzie średnia przekracza 44 tysiące w skali roku. Dodajmy, iż średnia dla całej Wielkiej Brytanii wynosi £37,206, jak wynika z analiz Centre for Cities. Z czego wynika ta sytuacja? Nierówności w tym względzie wynikają przede wszystkim z tego, że niektóre miasta mają o wiele więcej „nowoczesnych” miejsc pracy, jak czytamy na łamach raportu. Miejsca o najwyższych płacach, takie jak Londyn i Cambridge, mają ponad dwukrotnie więcej „nowoczesnych” firm i trzy razy więcej innowacyjnych miejsc pracy – w sektorach takich jak biotechnologia i AI – niż miejsca o niskich płacach, takie jak Burnley (£29,508), Huddersfield (£30, 332) i Middlesbrough (£31,115). W komplecie, obok Exeter ze średnią £31,044, to cztery najniżej sklasyfikowane miasta w ramach Cities Outlook 2025. Spośród 63 największych miast i miasteczek, prawie wszystkie z pensjami powyżej średniej dla Wielkiej Brytanii znajdują się w Greater South East, w tym w Reading i Milton Keynes. Tylko siedem miejsc w pozostałej części kraju ma pensje powyżej średniej dla Wielkiej Brytanii - to Leeds, Warrington, Derby, Swindon, Bristol, Aberdeen i Edynburg. Po pełen raport odsyłamy na oficjalną stronę: https://www.centreforcities.org/press/workers-in-london-earn-in-eight-months-what-workers-in-burnley-earn-in-a-year-new-analysis-of-regional-pay-divides/ Excerpt: Jak wyglądają regionalne nierówności płacowe w Wielkiej Brytanii? ### Jak odwołać się od niesłusznego mandatu za nieprawidłowe parkowanie? Jeśli uważasz, że otrzymałeś mandat za nieprawidłowe parkowanie niesłusznie, to warto się od niego odwołać. W poniższym tekście wyjaśniamy, jakie kroki należy podjąć w tej kwestii. Na samym wstępnie trzeba zaznaczyć, iż w Wielkiej Brytanii zasadniczo funkcjonują dwa rodzaje mandatów, które są przyznawane kierowcom nieprawidłowo parkujących swoje samochody. Rodzaje mandatów za nieprawidłowe parkowanie penalty charge notice - z reguły są wystawiany przez lokalne władze. Dotyczą one grzywny za naruszenie przepisów parkingowych na terenie publicznym. Może to być zwykła ulica lub publiczny parking na terenie, gdzie władzę sprawuje dany council. parking charge notice - są wystawiane przez właścicieli prywatnych, konkretnie przez prywatną firmę parkingową lub właściciela gruntu. Dotyczą nieprawidłowego parkowania np. na terenie parkingu przy supermarkecie. WAŻNE! Istnieją jeszcze dwa inne rodzaje „oficjalnych” mandatów za nieprawidłowe parkowanie. Niektóre councile wystawiają mandaty excess charge notices, które dotyczą terenów publicznych. Policja i niektóre inne służby mogą wystawiać fixed-penalty notices w przypadku nieprawidłowo pozostawionego pojazdu na „red routes". Są to główne drogi z czerwonymi liniami po bokach pokazującymi, gdzie pojazdy nie mogą się zatrzymywać. Jak przygotować się do odwołania? Jeśli otrzymałeś mandat parkingowy i uważasz, że został on wystawiony niesłusznie, to co możesz zrobić? Po pierwsze trzeba się upewnić, że wszystkie dane na mandacie są poprawne. Może on zostać unieważniony w przypadku pomyłki. Warto dokładnie sprawdzić, czy lokalizacja i czas zgadzają się z miejscem, w którym zaparkowałeś. Następnie należy przygotować dowody. Jeśli mandat znajduje się na przedniej szybie, warto zrobić zdjęcia znaków i oznakowań drogowych. Zwłaszcza jeśli są niewyraźne. Warto również przygotować dokumentacje miejsca, w którym znajdował się samochód oraz miejsca znaków, w których powinny się znajdować, jeśli ich brakuje. Odwołanie od penalty charge notice Jeśli otrzymałeś mandat penalty charge notice, to pierwszym krokiem jest napisanie do lokalnego councilu. Trzeba to zrobić w ciągu 14 dni. W ramach nieformalnego odwołania trzeba wyjaśnić, dlaczego mandat powinien zostać anulowany i określić wszelkie okoliczności łagodzące (np. przeciągająca się wizyta w szpitalu). Jeśli wniosek zostanie odrzucony, otrzymasz list i formularz zwany notice to owner. Grzywna może zostać zmniejszona o 50%, ale poszkodowany kierowca może podjąć decyzję o złożeniu formalnego odwołania. Ma na to 28 dni. Jeśli odwołanie okaże się nieskuteczne, to otrzyma zawiadomienie o odrzuceniu. Kolejnym i ostatnim już krokiem jest zwrócenie się do niezależnych organów. W Anglii i Walii jest to Traffic Penalty Tribunal. W Szkocji to General Regulatory Chamber, a w Londynie można to zrobić za pośrednictwem strony internetowej London Tribunals. Odwołanie od parking charge notice W przypadku parking charge notice na mandacie znajdują się dane tej instytucji lub firmy, która go wystawiła. Prawdopodobnie opisano też proces odwołania. W pierwszym kroku trzeba sprawdzić, czy firma parkingowa jest członkiem stowarzyszenia, takiego jak BPA lub International Parking Community (IPC). Jeśli tak nie jest, to nie kontaktuje się z nią, chyba że to ona nawiążę kontakt, jak radzi Citizens Advice. Najpierw należy postępować zgodnie z procesem odwoławczym firmy. Strony internetowe organizacji takich jak Citizens Advice, Which? i MoneySavingExpert.com zawierają szablony listów, z których możesz skorzystać. Jeśli to nie przyniesie skutku, należy odwołać się do Popla (Parking on Private Land Appeals), jeśli firma jest członkiem BPA. O ile jest członkiem IPC, odwołanie trzeba skierować do Independent Appeals Service. Jeśli odwołanie zostanie odrzucone, można nie płacić mandatu i sprawdzić, czy firma skieruje wniosek do sądu. To jednak wiążę się z dodatkowymi kosztami. - Nie płać mandatu parkingowego, od którego się odwołujesz. Zwykle zapłacenie mandatu jest równoznaczne z przyznaniem się do słuszności mandatu - jak podaje Citizens Advice. Opracowane na podstawie: https://www.theguardian.com/money/2025/jan/21/how-to-challenge-parking-fine-penalty-charge-notice-ticket-pcn Excerpt: Jeśli uważasz, że otrzymałeś mandat za nieprawidłowe parkowanie niesłusznie, to warto się od niego odwołać. ### Podwyżka minimalnego wynagrodzenia pracowników Aldi Pracownicy sieci niemieckich dyskontów funkcjonujących w Wielkiej Brytanii będą zarabiać więcej. Od 1 marca 2025 roku minimalne wynagrodzenie osoby zatrudnionej w Aldi wzrośnie do poziomu (przynajmniej!) 12,71 GBP za godzinę pracy (w UK) oraz 14,00 GBP w Londynie (w obrębie M25). Aldi ogłosiło podwyżkę wynagrodzeń dla osób zatrudnionych, jako store assistants. Podwyżki stawki godzinowej sięgną poziomu 12,71 GBP w skali kraju i 14,00 GBP w obrębie M25. Dodajmy, iż wynagrodzenie może być jeszcze wyższe w zależności od stażu pracy, osiągając 13,62 GBP w skali kraju i 14,23 GBP w obrębie M25. Ile można zarobić w Aldi? Zmiany w zakresie wysokości wynagrodzenie w sklepach sieci Aldi zaczną obowiązywać od soboty 1 marca 2025 roku. Tym samym popularna sieć niemieckich dyskontów (po raz kolejny!) umocni się na pozycji supermarketu w Wielkiej Brytanii, w którym można liczyć na najwyższe wynagrodzenie. Władze Aldi podjęły ten ruch po tym, jak Sainsbury’s poinformowało, że efektywnie podniesie minimalną stawkę w całej Wielkiej Brytanii do 12,60 GBP w sierpniu. Dodajmy, iż w sieci Aldi zatrudnionych jest 45 000 osób w ponad 1020 sklepach zlokalizowanych w Wielkiej Brytanii. Niemiecki dyskont nadal wyróżnia się w branży jako jedyny supermarket oferujący płatne przerwy. Świadczenie to jest warte szacunkowo 1370 funtów rocznie dla przeciętnego pracownika sklepu. Nowe stawki płac przekraczają również Real Living Wage. Minimalne wynagrodzenie proponowane przez Living Wage Foundation wynosi odpowiednio 12,60 GBP w UK i 13,85 GBP w Londynie. Zarobki w Aldi rosną od marca 2025 - Nasi współpracownicy są najlepsi w branży - komentuje dyrektor generalny Aldi UK and Ireland, Giles Hurley, jak cytujemy za oficjalnym oświadczenie. - Ta ostatnia podwyżka odzwierciedla nasze stałe zaangażowanie w zapewnienie im najlepszych wynagrodzeń. Każdy pracownik sieci odgrywa absolutnie kluczową rolę w realizacji naszej obietnicy zapewnienia bezkonkurencyjnych cen jeszcze większej liczbie klientów w Wielkiej Brytanii - dodaje Hurley. Ogłoszenie to następuje po tym, jak Aldi został nazwany najtańszym supermarketem w Wielkiej Brytanii w każdym miesiącu 2024 r. przez Which?. Przez kolejne cztery lata może on cieszyć się mianem najtańszego supermarketu w Wielkiej Brytanii. Excerpt: Od 1 marca 2025 roku minimalne wynagrodzenie osoby zatrudnionej w Aldi wzrośnie do poziomu 12,71 GBP w UK oraz 14,00 GBP w Londynie. ### Holenderski rząd oferuje Syryjczykom 900 euro za powrót do Syrii Rząd Holandii oferuje obywatelom Syrii 900 euro w gotówce za dobrowolny powrót do Damaszku. To prawie dwa razy więcej niż maksymalna kwota 500 euro w gotówce. Tyle zazwyczaj otrzymują osoby ubiegające się o azyl przy dobrowolnym wyjeździe. W zamian za to Syryjczycy muszą podpisać oświadczenie, w którym wycofują wniosek o azyl lub zwracają tymczasowe zezwolenie na pobyt, jak podaje portal informacyjny ad.nl. Jeśli obywatele Syrii zgodzą się na takie rozwiązanie, to powrót do Holandii nie będzie już możliwy. Rząd Holandii pomoże uchodźcom z Syrii w powrocie Dienst Terugkeer en Vertrek informuje, iż od czasu upadku reżimu Baszszara al-Asada, rośnie liczba „próśb i telefonów” od „Syryjczyków, którzy chcą wrócić do Syrii”. Czyżby więc przynajmniej część uchodźców z Syrii, którzy schronili się w Holandii przed autorytarną władzą, planowała powrót do ojczyzny? W ramach wstępnego wywiadu DTenV ostrzega przed potencjalnym ryzykiem powrotu do Syrii. Wciąż nie jest jasne, czy kraj jest w pełni bezpieczny. Ogłoszenie części Syrii obszarem bezpiecznym było jednym ze środków ogłoszonych przez holenderski rząd. Stało się to po rezygnacji z ogłoszenia stanu wyjątkowego w zakresie przyznawania azylu. Regulacje te nie zostały jeszcze wdrożone. „Zrównoważonym powrót” Syryjczyków do Syrii DTenV utworzyło specjalną stronę internetową, aby pomóc Syryjczykom w powrocie do Syrii. Co zaskakujące, informacje na niej są... tylko w języku niderlandzkim. Chociaż trzeba przyznać, że film, który minister ds. azylu Marjolein Faber (PVV) opublikowała w mediach społecznościowych, został opatrzony napisami w języku arabskim i angielskim. Minister Faber ogłosił, iż rząd planuje ostatecznie zmuszać syryjskich uchodźców do powrotu. Członkini rządu zaznacza, że rząd nie będzie pomagał w „wizytach rodzinnych ani w odbieraniu rzeczy osobistych”, tylko w „zrównoważonym powrocie”. Holenderscy urzędnicy pomogą nawet zorganizować podróż Syryjczykom mieszkającym w Holandii. Nie jest jednak pewne, czy holenderski rząd pokryje również koszty podróży. Dodajmy, iż rośnie liczba przymusowych deportacji z Holandii. Jak czytamy w oficjalnym komunikacie wydanym przez DTenV, w 2024 roku prawie 6000 osób opuściło Holandię. Częściowo dobrowolnie (54%), a częściowo przymusowo (46%). Liczba takich deportacji rośnie już czwarty rok z rzędu. W 2023 wyniosła 5780 osób, a w 2024 – 5990 osób. Więcej na ten temat pisaliśmy w tekście: https://polishexpress.eu/rosnie-liczba-przymusowych-deportacji-z-holandii/ ### Oto najszczęśliwsze liczby w National Lottery. Najczęściej wygrywają Każdego tygodnia około 45 milionów ludzi gra w National Lottery. Jednak szanse na wygranie dużej kwoty są niewielkie. Warto jednak zwrócić uwagę na liczby, które najczęściej są losowane. Niedawno ujawniono, jakie liczby są losowane najczęściej w National Lottery. W tym kontekście można je uznać za najszczęśliwsze. Najszczęśliwsze liczby w National Lottery Wprawdzie prawdopodobieństwo wygranej na loterii jest niezwykle rzadkie, jednak są liczby, które warto obstawiać kupując los. Ujawniono najszczęśliwsze liczby w National Lottery. A także kombinacje liczb, które mogą być pewną pomocą na drodze do fortuny. Okazuje się, że 37 i 52 to najszczęśliwsze liczby, które były najczęściej losowane w National Lottery. Obie pojawiły się 117 razy na zwycięskich losach w okresie od października 2015 do stycznia 2025 roku. Na drugim miejscu wśród najszczęśliwszych znalazła się liczba 39. Wylosowano ją 115 razy. Trzecią pozycję na liście zajęła liczba 58 – wylosowana łącznie 114 razy w podanym wyżej okresie. Najczęstsze kombinacje liczb Natomiast wśród szczęśliwych kombinacji liczb pierwsze miejsce zajęły liczy 2 i 54. Była to najbardziej prawdopodobna para do wylosowania. Szczęśliwy duet pojawił się 20 razy między 2015 a 2025 rokiem. Następną kombinacją były liczy 37 i 42, które wylosowano 19 razy. Z kolei szczęśliwe trójki liczbowe losowane najczęściej to: 14, 19 i 38. Łącznie wylosowano je sześć razy. Liczby 1, 20 i 24 okazały się kolejnym szczęśliwym trio. Podobnie numery 2, 23 i 54, które także wylosowano sześć razy. Milionerka z Hampshire Niedawno z wygranej w wysokości miliona funtów cieszyła się mieszkanka Hampshire. Tajemnicza kobieta, której imienia nie ujawniono i opisywana jest jako „Pani F”. Kobieta trafiła pięć głównych liczb i bonus w losowaniu. Milionerka powiedziała, że planuje zainwestować pieniądze z wygranej i sprawić przyjemność swojej rodzinie. Ponadto National Lottery poszukuje szczęśliwca, który wygrał w EuroMillions. Jego kupon wart jest milion funtów. Wiadomo jedynie, że osoba ta pochodzi z Wiltshire, jednak jeszcze nie zgłosiła się po wygraną. Szczęśliwe losowanie odbyło się w piątek, 27 grudnia 2024 roku. Właściciel szczęśliwego kuponu ma czas do 25 czerwca 2025 roku, aby zgłosić się po wygraną. Excerpt: Każdego tygodnia około 45 milionów ludzi gra w National Lottery. Jednak szanse na wygranie dużej kwoty są niewielkie. ### Zasiłek opiekuńczy (Carer's Allowance) - zasady i kwota 2025 Nowy rok to nowe kwoty i zasady przyznawania świadczeń socjalnych. Ile będzie wynosił Zasiłek opiekuńczy (Carer's Allowance) w 2025 roku i komu przysługuje? Zasiłek opiekuńczy (Carer's Allowance) jest świadczeniem socjalnym, które jest przyznawane w Irlandii osobom pełniącym pełnoetatową opiekę nad ludźmi wymagającymi stałej troski z powodu wieku, niepełnosprawności lub choroby, w tym chorób psychicznych. Zasiłek wynosi obecnie 260 € tygodniowo. Jest jednak możliwość zwiększenia tej kwoty w przypadku opieki nad dwoma lub więcej osobami. Jego głównym celem jest wsparcie finansowe dla osób, które rezygnują z pracy zawodowej lub ograniczają ją, aby poświęcić się pełnoetatowej opiece nad bliskimi. Zasiłek ma złagodzić trudności finansowych, które mogą wystąpić w wyniku rezygnacji z zatrudnienia. Powinien zapewnić opiekunom stabilność ekonomiczną. Warto dodać, że zasiłek opiekuńczy jest świadczeniem o zmieniającej się wysokości w zależności od budżetu państwowego. W najnowszym programie rządowym przewidziano zwiększenie wsparcia finansowego w kolejnych latach oraz stopniowe zniesienie testu dochodowego w ciągu najbliższych pięciu lat. Dodatkowo, planowane jest wprowadzenie tzw. „płatnego zasiłku opiekuńczego”, który miałby obejmować osoby zmuszone do rezygnacji z pracy, aby zapewnić pełnoetatową opiekę nad bliskimi. Dla kogo zasiłek opiekuńczy (Carer's Allowance)? Zasiłek ten jest dedykowany osobom, które pełnią pełnoetatową opiekę nad bliskimi wymagającymi stałej troski z powodu wieku, niepełnosprawności lub choroby. Aby uzyskać to świadczenie, osoba ubiegająca się o zasiłek musi spełniać określone warunki. Pierwszym z nich jest ukończone 18 lat. Należy również być mieszkańcem Irlandii, a także opiekować się osobą przez co najmniej 12 miesięcy. Ponadto, kandydat do zasiłku nie może być zatrudniony, samozatrudniony ani uczestniczyć w działalności edukacyjnej, szkoleniowej czy wolontariacie przez więcej niż 18,5 godziny tygodniowo. Dodatkowo, osoby ubiegające się o zasiłek muszą przejść test dochodowy. Bierze się w nim pod uwagę dochody samego opiekuna oraz dochody współżyjących z nim osób, jak małżonek czy partner. Zasiłek przysługuje również tym, którzy opiekują się dwoma lub więcej osobami. Wówczas może skutkować zwiększeniem kwoty świadczenia o 50%. Wnioski i formalności związane ze świadczeniem socjalnym Aby ubiegać się o zasiłek opiekuńczy (Carer's Allowance), należy złożyć odpowiedni wniosek do Departamentu Ochrony Socjalnej (Department of Social Protection). Można to zrobić online. Korzysta się wówczas z platformy MyWelfare. Jest również droga tradycyjna. Jest ona wygodniejsza dla starszych osób. Wypełnia się wówczas formularz papierowy, który należy wysłać pocztą na adres wskazany przez departament. Do wniosku należy dołączyć dokumenty potwierdzające spełnianie warunków kwalifikacyjnych, takie jak zaświadczenie lekarskie o stanie zdrowia osoby, którą się opiekujemy, oraz dowody potwierdzające nasz dochód. Ważne by podać również dochód współżyjących osób. Warto również pamiętać, że aplikacja będzie wymagała szczegółowego opisania rodzaju opieki, jaką świadczymy. Niezwykle ważne jest wskazanie liczby godzin, które poświęcamy na opiekę nad osobą wymagającą wsparcia. Po złożeniu wniosku, departament dokona oceny. Przeprowadzi również test dochodowy, a także weryfikuje spełnianie wszystkich wymogów. Proces rozpatrywania wniosku może potrwać kilka tygodni. Decyzja o przyznaniu zasiłku zostanie przekazana w formie pisemnej. Czy to świadczenie realnie poprawia życie opiekunów? Czy zasiłek opiekuńczy rzeczywiście poprawia życie opiekunów? Dla wielu osób to nieoceniona pomoc w codziennym wyzwaniu, jakim jest opieka nad bliskimi. Szczególnie gdy wiąże się to z rezygnacją z pracy zarobkowej. Choć kwota zasiłku może nie wystarczyć na pokrycie wszystkich wydatków, stanowi istotne wsparcie. Pozwala on poczuć się bardziej pewnie finansowo. Dodatkowo, planowana likwidacja testu dochodowego oraz wprowadzenie zasiłku powiązanego z wynagrodzeniem daje nadzieję na dalsze poprawienie sytuacji. W praktyce, zasiłek opiekuńczy to krok w stronę większej doceniania pracy opiekunów. Jednak wciąż pozostaje pytanie, czy w pełni odpowiada na ich potrzeby. Excerpt: Nowy rok to nowe kwoty i zasady przyznawania świadczeń socjalnych. Ile będzie wynosił Zasiłek opiekuńczy (Carer's Allowance) w 2025 roku i komu przysługuje? ### Indywidualne osiągnięcia zawodników: Kto zostanie najlepszym strzelcem Ligi Mistrzów 2025? artykuł przygotowany dla partnera Liga Mistrzow? Cholera jasna, to dopiero jest prawdziwe piłkarskie szaleństwo! Co roku ta liga wpędza kibiców w kompletny zachwyt - tylu emocji chyba nigdzie indziej nie znajdziesz. Ale słuchajcie, to nie tylko o samej drużynowej walce tu chodzi. Prawdziwa magia tkwi w indywidualnych gwiazdach, które potrafią wywrócić mecz do góry nogami jednym genialnym strzałem! Teraz wszyscy się zastanawiają: kto zgarnie tytuł króla strzelców Ligi Mistrzów w 2025? Fani już gorączkowo dyskutują, bukmacherzy liczą prawdopodobieństwa, a piłkarze ostrzą zęby na kolejne spektakularne gole. Jeden jest pewien - będzie się działo! Kto wytypuje zwycięzcę? A wiecie, co jest fajne? Na stronie 888starz-polska.com można znaleźć masę opcji do obstawiania na najlepszego strzelca, a do tego naprawdę atrakcyjne kursy. To idealna okazja, by postawić na swojego ulubieńca. Co myślicie? Kto w tym roku ma największe szanse? Przyjrzyjmy się głównym kandydatom do tytułu oraz ich szansom na zdobycie korony króla strzelców Główni kandydaci do tytułu najlepszego strzelca. Champions League - strzeleckie legendy nie śpią! Kto zagości w historycznych księgach strzelców w sezonie 2024/2025? Co roku pojawiają się nazwiska, które elektryzują fanów piłki nożnej, a tym razem zapowiada się naprawdę ekscytująco! Znamy kilku zawodników, którzy mają potencjał, aby przejść do legendy. Ich umiejętności, determinacja i niesamowity talent mogą dosłownie wywrócić tabelę strzelców do góry nogami. Czy zobaczymy nowego króla Champions League? Trzymajmy kciuki! Każdy prawdziwy kibic wie, że o tytuł strzelca walczy się nie tylko skutecznością, ale i sercem do gry. I właśnie o takich piłkarzach dzisiaj mówimy - tych, którzy mogą zmienić wszystko jednym, genialnym strzałem! Co myślisz? Masz swój typ na króla strzelców? Erling Haaland Erling Haaland (Manchester City) Ten norweski napastnik to prawdziwa maszyna do strzelania goli. Od kilku sezonów, no wiecie, dosłownie ładuje bramki jedna po drugiej. W poprzednich edycjach Ligi Mistrzów pokazał, jak skuteczny potrafi być – nie ma co do tego wątpliwości. A teraz, jego forma w Premier League? Wygląda na to, że znowu będzie jednym z głównych kandydatów do tytułu króla strzelców. Grając w zespole Pepa Guardioli, który nastawia się na ofensywę, ma mnóstwo sytuacji do zdobywania goli. I to jest naprawdę niesamowite! Kylian Mbappé (Realu Madryt) No i się dzieje! Transfer Mbappé do Królewskich to prawdziwy fajerwerk kariery! Ten francuski fenomen wreszcie spełnił swoje piłkarskie marzenie. Kylian - jak błyskawica na boisku - wprawia rywali w absolutny stan paniki. Jego niesamowite umiejętności to nie tylko kolejne statystyki, to żywa legenda futbolu! Gdy Mbappé dostaje piłkę, stadion wstrzymuje oddech. Każdy kibic wie, że za chwilę może wydarzyć się coś niesamowitego. Jego precyzja, szybkość i nieprawdopodobna technika to nie puste słowa - to prawdziwa futbolowa magia! Real Madryt Liga Mistrzow może się już szykować na prawdziwą rewolucję!To jakby stworzono ją specjalnie dla takich zawodników jak on. Harry Kane (Bayern Monachium) Kane naprawdę idealnie wpasował się w grę Bayernu! Ten klub to prawdziwy futbolowy gigant - ciągle przechodzą kolejne rundy jak nikt inny. Im dalej w pucharach, tym więcej okazji do strzelania goli, prawda? Szczerze mówiąc, jeśli Bayern pójdzie za ciosem i Kane zachowa taką formę, może się okazać kluczowym zawodnikiem turnieju. Kto wie, może już niedługo będziemy świadkami jego wielkiego triumfu? Co wy na to? Macie podobne wrażenia? Robert Lewandowski (Barcelona) Barcelona Liga Mistrzow? To nie jest tylko klub, to cała legenda futbolu, z historią pełną sukcesów, która naprawdę zapiera dech w piersiach. A nasz Robert? No cóż, ciągle jest najjaśniejszą gwiazdą na boisku, prawdziwym mistrzem zdobywania bramek. Potrafi w każdym meczu zaskoczyć przeciwników, tak po prostu. Jeśli drużyna się naprawdę rozkręci i pokaże, na co ją stać w fazie grupowej i pucharowej, to Lewandowski ma świetną szansę, żeby znów być królem strzelców. Trzymajmy kciuki, bo to będzie coś! Mohamed Salah (Liverpool) Salah, ten egipski piłkarz, to naprawdę ważny gracz dla Liverpoolu. Wiecie, jego zdolność do strzelania goli w najważniejszych chwilach sprawia, że jest groźnym przeciwnikiem. No i te Liga Mistrzow mecze – często pada tam mnóstwo bramek! To z pewnością zwiększa szanse Salaha na zdobycie wysokiego miejsca w klasyfikacji strzelców. Kto by pomyślał, że tak wiele emocji można zobaczyć w tych starciach? Analiza stylu gry i skuteczności Każdy z tych zawodników, no wiecie, ma swoje wyjątkowe mocne strony, które ich wyróżniają na boisku. Haaland, na przykład, to prawdziwy potwór – jego siła fizyczna, fenomenalne wykończenie akcji i umiejętność gry głową są po prostu imponujące. Mbappé? Cóż, jego szybkość jest oszałamiająca, a do tego ten drybling – potrafi z łatwością mijać obrońców. No i nie zapominajmy o jego skuteczności w kontratakach, to jest coś! Kane to mistrz precyzyjnych strzałów. Ale to nie wszystko, bo jego umiejętności w grze kombinacyjnej oraz wszechstronność sprawiają, że jest naprawdę cennym graczem na boisku. Lewandowski, z kolei, ma ogromne doświadczenie, instynkt strzelecki, który pozwala mu znajdować się zawsze w odpowiednim miejscu, i technikę, która zachwyca. A Salah? Jego zwrotność, niesamowity drybling i zdolność do gry w tłoku to coś, co potrafi zaskoczyć przeciwników. Zakłady bukmacherskie online – kursy na najlepszego strzelca Legalni bukmacherzy już teraz mają na tapecie kursy na króla strzelców Ligi Mistrzów 2025. Tak, to prawda! Zobaczcie, jakie stawki oferują najlepsi bukmacherzy w Polsce: Erling Haaland – 3.50 Kylian Mbappé – 4.00 Harry Kane – 5.50 Robert Lewandowski – 6.00 Mohamed Salah – 7.50 Kylian Mbappé Warto się zastanowić, kto może zdobyć tę prestiżową nagrodę, prawda? W końcu mamy do czynienia z wielkimi nazwiskami! Jeśli akurat szukasz ciekawych kursów, to wiesz, warto, naprawdę warto rzucić okiem na 888starz w Polsce, te zakłady bukmacherskie. Mówiąc szczerze, to jeden z najlepszych graczy na polskim rynku. Oferują naprawdę szeroki wachlarz opcji, jeśli chodzi o zakłady na osiągnięcia poszczególnych zawodników. Więc, czemu nie spróbować? Gdzie oglądać Ligę Mistrzów? Fani, którzy chcą być na bieżąco z wynikami Ligi Mistrzów oraz oglądać mecze na żywo, mają sporo opcji. Liga Mistrzow gdzie ogladac, pytasz? No, jest kilka miejsc, które warto rozważyć. Transmisje można znaleźć m.in. na: Polsat Sport Premium; Canal+; a także na różnych platformach streamingowych, jak Viaplay. Także, jeśli planujesz śledzić te emocjonujące rozgrywki, to masz kilka dobrych opcji! Super, prawda? Czy nowa gwiazda może zaskoczyć faworytów? Posłuchajcie - Liga Mistrzów to nie tylko arena gwiazd! Choć media i bukmacherzy uwielbiają skupiać się na topowych nazwiskach, historia tych rozgrywek nieustannie nas zaskakuje. Pamiętacie Sébastiene Hallera? Ten facet w sezonie 2021/2022 dosłownie wywrócił ligę do góry nogami! Kto powiedział, że tylko wielkie kluby mogą błyszczeć? Często w mniej oczekiwanych miejscach pojawiają się prawdziwi strzeleccy czarodzieje, którzy potrafią zupełnie przewartościować nasze wyobrażenia o skuteczności. Zwłaszcza w fazie grupowej, tam gdzie nikt się najmniej spodziewa, piłkarze potrafią zaskoczyć niesamowitą formą. To dowód na to, że w futbolu zawsze może wydarzyć się coś nieprzewidywalnego - i właśnie w tym tkwi jego magia! Nadchodzący sezon zapowiada się naprawdę ekscytująco! Mam już oko na prawdziwe piłkarskie perełki, które mogą wywrócić ligę do góry nogami. Victor Osimhen z Napoli i Darwin Núñez z Liverpoolu to prawdziwi gracze z charakterem - ich dynamiczna gra potrafi zaskoczyć nawet wymagających kibiców. Rola stylu gry drużyny w wyścigu o tytuł najlepszego strzelca Nie tylko to, jak dobrze napastnik gra, wpływa na jego szanse na zdobycie tytułu króla strzelców. Ważny jest także styl, w jakim gra drużyna, oraz taktyka, którą stosuje trener. Drużyny, które grają ofensywnie i mają wiele sytuacji podbramkowych, dają swoim napastnikom więcej okazji do strzałów. Przykład? Manchester City z Pepem Guardiolą na czołowej pozycji. Oni naprawdę kontrolują grę, tworząc mnóstwo okazji dla Erlinga Haalanda, co daje mu sporą przewagę nad innymi zawodnikami. A co z Realem Madryt? Od lat opierają swój sukces na szybkim kontrataku i efektywności swoich napastników, co idealnie pasuje do stylu Kyliana Mbappé. No, widać, że wszystko musi ze sobą współgrać, żeby powstały te najlepsze szanse na zdobycie tytułu. Statystyki a zakłady bukmacherskie online Dla tych, którzy stawiają na zakłady w sieci, ważne jest, żeby nie tylko brać pod uwagę aktualne kursy bukmacherskie. No bo, wiecie, dobrym pomysłem jest też spojrzenie na statystyki z minionych sezonów. Na przykład, warto się zastanowić nad średnią liczbą strzałów na mecz, jak drużyny radzą sobie w sytuacjach podbramkowych, a także jakie są osiągnięcia poszczególnych graczy w Lidze Mistrzów. Weźmy Roberta Lewandowskiego - facet od lat trzyma naprawdę wysoki poziom. Jego statystyki w tych rozgrywkach mówią same za siebie; potrafi zdobywać gole, niezależnie od tego, kto stoi naprzeciwko. To jest niesamowite! Zerkając na rankingi Liga Mistrzów, można też zauważyć, które drużyny strzelają najwięcej goli. To z kolei ułatwia przewidywanie, kto może zostać królem strzelców. Kto nie chciałby wiedzieć, na kogo postawić? Mohamed Salah Liga Mistrzów: rozgrywki a forma zawodników Sezon klubowy to naprawdę intensywny czas, no i wiadomo, że forma zawodników może się zmieniać – czasami w zależności od tego, ile mecz Liga Mistrzov już zagrali, jak bardzo są zmęczeni czy czy przypadkiem nie mają jakiejś kontuzji. Dlatego, gdy myślimy o typowaniu najlepszego strzelca Ligi Mistrzów w 2025 roku, warto zwrócić uwagę na to, jak obecnie radzą sobie piłkarze w swoich ligach krajowych. Weźmy na przykład zawodników z Premier League, takich jak Haaland czy Salah. Oni mogą odczuwać większe zmęczenie, no bo angielska liga jest naprawdę wymagająca fizycznie. Z drugiej strony, napastnicy grający w Hiszpanii czy Niemczech mogą mieć trochę więcej czasu na odpoczynek i regenerację. Dlatego dobrze jest obserwować, jak faworyci spisują się w swoich ligach, żeby upewnić się, że ich forma nie waha się w przededniu kluczowych meczów w Lidze Mistrzów. No, bo to naprawdę ma znaczenie! Liga Mistrzów – wyniki a klasyfikacja strzelców Jeżeli chcesz skutecznie typować, kto będzie najlepszym strzelcem Ligi Mistrzów 2025, to musisz na bieżąco śledzić wyniki. Tak, dobrze słyszysz – Liga Mistrzow wyniki są kluczowe! Również warto przyjrzeć się formie drużyn i poszczególnych zawodników. Wiesz, wysoka wygrana i ofensywny styl gry mogą znacznie zwiększyć szanse na strzelenie wielu goli. Weźmy na przykład Kyliana Mbappé. Jeśli jego drużyna naprawdę dominuje w fazie grupowej, to jest spore prawdopodobieństwo, że Francuz wpakuję kilka bramek do siatki. I wtedy jego pozycja w klasyfikacji strzelców tylko się umocni. Więc, no cóż, śledzenie tych wszystkich statystyk jest po prostu kluczowe! Liga Mistrzow final – kluczowy moment w walce o koronę strzelecką Wiadomo, że większość goli pada już w fazie grupowej, ale słuchajcie - finał Ligi Mistrzów? To dopiero jest prawdziwy spektakl! Niejedna korona króla strzelców została rozdana właśnie w tym kluczowym meczu. Pamiętacie Cristiano Ronaldo z sezonu 2016/2017? Dwie bramki w finale - totalne szaleństwo! Dokładnie takie momenty sprawiają, że piłka nożna potrafi elektryzować. Często to właśnie ten ostatni, decydujący mecz pisze najciekawsze piłkarskie historie. Kto wie, może w tym roku znowu będziemy świadkami takiej niesamowitej historii? Ligę Mistrzów uwielbiamy nie tylko za gole, ale za te niesamowite, nieprzewidywalne zwroty akcji! A co będzie w finale w 2025 roku, jeśli na boisku pojawią się drużyny, które grają ofensywnie? Może być naprawdę emocjonująco, prawda? Możemy być świadkami prawdziwej bitwy o tytuł najlepszego strzelca sezonu. I nie zapominajmy, że najlepsi bukmacherzy na pewno będą mieli w ofercie dodatkowe zakłady online na ten decydujący mecz. Cóż, kto wie, co się wydarzy? Liga Mistrzów siatkówka! Czekajcie, bo nie tylko piłkarze potrafią porwać kibiców! Sport ten też ma swoje olbrzymie święto – Liga Mistrzow siatkowka, która w ostatnich sezonach naprawdę podbija serca fanów. Wyobraźcie sobie to – najlepsze kluby z Europy, które rywalizują o najwyższe trofeum, a każda akcja na boisku może całkowicie zmienić bieg meczu! Mimo że sporty są różne, jest coś, co nigdy się nie zmienia – ta niesamowita atmosfera rywalizacji, dreszczyk emocji i prawdziwy, wysoki poziom gry. Niezależnie od tego, czy mówimy o boisku piłkarskim, czy parkiecie siatkarskim, te rozgrywki to po prostu czyste szaleństwo! Naprawdę, kto by pomyślał, że emocje mogą być aż tak intensywne? Podsumowanie No, tak to jest! Rywalizacja o tytuł najlepszego strzelca Ligi Mistrzów w 2025 roku zapowiada się naprawdę emocjonująco. Wiesz, bukmacher stawia na Haalanda i Mbappé jako tych, którzy mają największe szanse na zwycięstwo. Ale, wiecie, nie można zapominać o innych świetnych graczach, jak Kane, Lewandowski czy Salah. Oni też mają swoje atuty, to nie jest tak, że można ich zlekceważyć! Kto wie, co się wydarzy? To wszystko sprawia, że rozgrywki będą jeszcze ciekawsze! Jeśli myślisz o postawieniu na swojego ulubieńca, to warto zerknąć na opcje, które oferują najlepsi bukmacherzy w Polsce. Na przykład, 888starz zakłady bukmacherskie ma naprawdę bogaty wybór zakładów online, zwłaszcza na Ligę Mistrzów i inne znane rozgrywki. Zastanawiasz się, czy twój typ będzie trafiony? Cóż, przekonamy się o tym już niedługo!! Excerpt: to zdobędzie koronę króla strzelców Ligi Mistrzów 2025? Sprawdź typy bukmacherskie i analizę formy, by postawić na swojego faworyta! ### Jak chronić dom i siebie w czasie huraganu? Huragan Éowyn sieje obecnie spustoszenie w Irlandii i Wielkiej Brytanii. W związku z tym ogłoszono poważne ogłoszenia pogodowe. W niektórych rejonach dochodzi do uszkodzeń budynków, a utrudnienia w podróży są powszechne. W piątek wydano czerwone ostrzeżenie pogodowe w Irlandii, Irlandii Północnej i Szkocji w związku z huraganem Éowyn. Zamknięto też szkoły, a w Irlandii zaapelowano do mieszkańców, aby oszczędzali wodę. W niektórych miejscach doszło nawet do uszkodzeń budynków. W jaki sposób chronić dom w czasie huraganu? Ze względu na duże zagrożenie podano także, jak chronić nieruchomość w czasie huraganu. Wśród środków zapobiegawczych wymieniono w pierwszym rzędzie zabezpieczenie luźnych przedmiotów na zewnątrz nieruchomości. Takich jak kosze na śmieci, drabiny, trampoliny, meble ogrodowe czy narzędzia. Warto także sprawdzić, czy ogrodzenie i dachówki nie są poluzowane. Niektórzy radzą także oczyszczenie rynien z mchu i liści, aby ułatwić przepływ wody deszczowej. Pojazdy powinniśmy z wiadomych względów zaparkować w garażu, jeśli taki posiadamy. A jeśli nie, należy upewnić się, że znajdują się one jak najdalej od budynków, drzew i ogrodzeń. Warto upewnić się także, jak wyłączyć gaz, prąd i wodę. Gdybyśmy musieli opuścić dom, np. z powodu powodzi. Dobrze pomyśleć również o naładowaniu telefonów komórkowych i innych ważnych urządzeń. Jeśli natomiast znajdujemy się na obszarze zagrożonym powodzią, lepiej przenieść cenne lub niezbędne przedmioty wyżej. RSPCA radzi także, aby przed huraganem zabrać wszystkie zwierzęta do pomieszczeń zamkniętych i zabezpieczyć im ilość jedzenia i świeżej wody. Należy także słuchać ostrzeżeń dotyczących pogody i sprawdzać najnowsze informacje. Co powinniśmy zrobić w czasie huraganu? W czasie huraganu zaleca się, aby ludzie pozostawali w domach tak długo, jak to możliwe i mieli zamknięte drzwi i okna. Jeśli natomiast muszą wyjść, należy unikać chodzenia obok budynków, drzew i osłoniętych stron murów i ogrodzeń (na wypadek zawalenia). Nie należy też podejmować prób naprawy żadnych uszkodzeń w czasie silnego wiatru. Jeśli nastąpi przerwa w dostawie prądu, powinniśmy wyłączyć wszelkie urządzenia elektryczne, które nie są nam potrzebne. Światło warto zostawić włączone, aby wiedzieć, kiedy prąd znowu zostanie podłączony. Jeśli musimy prowadzić auto podczas huraganu i nasza podróż jest konieczna, powinniśmy unikać zalanych dróg i odsłoniętych tras, jak mosty czy wysokie otwarte drogi. Ponadto warto mieć przy sobie niezbędne zapasy, takie jak ciepłe ubrania, jedzenie, napoje, koce i latarkę. Nie wspominając już o naładowanym telefonie. Excerpt: Huragan Éowyn sieje obecnie spustoszenie w Irlandii i Wielkiej Brytanii. W związku z tym ogłoszono poważne ogłoszenia pogodowe. ### Rzadkie czerwone ostrzeżenie przed huraganem Éowyn Zarówno przez Irlandię jak i Wielką Brytanię przechodzi teraz jeden z najsilniejszych huraganów w historii. Wydano rzadkie czerwone ostrzeżenie, które obowiązuje teraz w Irlandii Północnej i środkowej Szkocji. Natomiast bursztynowe i żółte ostrzeżenia pogodowe wydano dla pozostałej części Wielkiej Brytanii. Zakłócenie w podróżowaniu są powszechne. Nie działają usługi ScotsRail w całej Szkocji. Wszystkie szkoły w Irlandii Północnej zamknięto. O zamknięciu części placówek zdecydowano także w Walii, Szkocji i Anglii. Huragan Éowyn szaleje w Irlandii i UK Prezenterka pogody w BBC powiedziała, że nigdy wcześniej nie widziała tak poważnej prognozy. W Irlandii odnotowano już rekordowe porywy wiatru. Huragan Éowyn będzie przesuwać się na wschód kraju w miarę upływu dnia. Czerwone ostrzeżenie przed wiatrem obowiązuje dla całej Irlandii. Zostanie ono zniesione między godziną 10.00 a południem, w zależności od lokalizacji. Do godziny 16.00 w kraju będzie obowiązywał bursztynowy alert przed wiatrem. Huragan Éowyn pobił już rekordy porywów wiatru w Irlandii. Stało się to po tym, jak w Mace Head w Galway odnotowano podmuch wiatru o prędkości 114 mil na godzinę (183 km/h). Hi Everyone, quick update from Matt, who has been onsite all night to monitor our animals. high time was just after 12, & flooding started by 2.30am. Matt is safe but this is some of the worst we’ve seen. Please stay indoors & stay safe @villagesalthill @GalwayCityCo #StormÉowyn pic.twitter.com/6hDINomiv2 — Galway Atlantaquaria (@GalwayAquarium) January 24, 2025 Problemy w podróżowaniu W związku z silnymi wiatrami, których prędkość dochodzi do 100 mil na godzinę, wystąpiły duże problemy w podróżowaniu. Loty są opóźnione, część dróg zamknięto, a usługi promowe odwołano. W piątkowy poranek odwołano także dziesiątki lotów z Glasgow i Edynburga z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych. Z kolei Belfast International ostrzegł o poważnych zakłóceniach w ruchu lotniczym. Wiele firm kolejowych, w tym Avanti West Coast, Lumo, CrossCountry i Grand Central, również poinformowało klientów, aby nie podróżowali trasami przez część północnej Walii, Szkocji i północnej Anglii, na których nie kursują żadne połączenia. Pasażerom i kierowcom na obszarach objętych czerwonymi i żółtymi ostrzeżeniami pogodowymi polecono unikać podróży „chyba że jest to absolutnie konieczne”. W piątek rano odwołano także 200 lotów z lotniska w Dublinie. Ponad 130 odlotów z lotniska zawieszono, a 110 przylotów odwołano. Apel o oszczędzanie wody Irish Water apeluje do mieszkańców Irlandii o to, aby oszczędzali wodę, gdyż mogą wystąpić problemy z jej dostawą z powodu huraganu. Podano, że około 155 000 nieruchomości jest zagrożonych, ale większość z nich nadal powinna mieć dostęp do wody dzięki zbiornikom. W oświadczeniu dodano: „Na obszarach, na których doszło do zakłóceń w dostawach, większość nieruchomości powinna mieć odpowiednie zbiorniki na poddaszu w celach higienicznych na co najmniej 24 godziny. Jednakże apelujemy do klientów o oszczędzanie wody, gdzie to możliwe, w celu ochrony dostaw podczas usuwania przerw w dostawach”. Excerpt: Zarówno przez Irlandię jak i Wielką Brytanię przechodzi teraz jeden z najsilniejszych huraganów w historii. ### Polskie pierogi podbiły holenderskie serca i podniebienia Restauracja prowadzona przez Polkę i serwująca klasyczne polskie potrawy zdobyła uznanie klientów. Działa od wielu lat, a ostatnio została wyróżniona w prestiżowym konkursie. Nederlandse Horeca Prijzen to jeden z najbardziej prestiżowych konkursów gastronomicznych w Holandii, który co roku przyciąga uwagę branży i smakoszy z całego kraju. Co czyni go wyjątkowym? Jury stanowią tutaj sami klienci – to oni, poprzez swoje głosy, decydują, które restauracje zasługują na miano najlepszych. W rywalizacji biorą udział lokale serwujące dania z różnych kuchni świata, od tradycyjnych holenderskich specjałów po egzotyczne smaki z odległych zakątków globu. Tegoroczny finał odbył się w poniedziałkowy wieczór podczas uroczystej gali, a zwycięzcą w kategorii najlepsza restauracja została Karczma Polski Stół z Hagi, prowadzona przez Joannę Hoppe. Polskie pierogi podbiły holenderskie serca. Nagroda? Symboliczna, lecz niezwykle cenna butelka ginu z nazwą lokalu na etykiecie, a przede wszystkim ogromny prestiż i uznanie klientów. Czy może być większy dowód na sukces niż tytuł najlepszego lokalu w kraju, gdzie różnorodność smaków jest na porządku dziennym? Joanna Hoppe, właścicielka restauracji, nie kryła wzruszenia po ogłoszeniu wyników konkursu. „Nie mogłam spać ostatniej nocy ze szczęścia i radości” – przyznała, opowiadając o swoim zaskoczeniu i dumie. Chociaż na co dzień ciężko pracuje, by utrzymać wysoki poziom lokalu, nie spodziewała się tak prestiżowego wyróżnienia. W nagrodę otrzymała butelkę ginu z nazwą swojej restauracji na etykiecie. „Nigdy jej nie otworzę. Chcę pielęgnować to wspomnienie jako najpiękniejszy wieczór w moim życiu” – dodała. Nagroda to dla niej nie tylko symbol sukcesu. Jest również motywacją do dalszego rozwijania restauracji i dzielenia się polską kuchnią z coraz szerszym gronem miłośników. Polskie pierogi podbiły holenderskie serca - historia lokalu Polski lokal to wyjątkowe miejsce w Hadze, które od dekady przybliża mieszkańcom Holandii smaki polskiej kuchni. Restauracja, założona przez Joannę Hoppe, powstała z tęsknoty za domowymi smakami i chęci podzielenia się polską kulturą kulinarną. Wystrój lokalu nawiązuje do tradycyjnych karczm z naszej ojczyzny. Wszechobecne drewno, rękodzieło i ciepłe barwy tworzą przytulną atmosferę, którą doceniają zarówno Polacy, jak i Holendrzy. Menu to prawdziwa podróż po polskich regionach: od ręcznie lepionych pierogów, przez tradycyjne oscypki, aż po aromatyczne zupy, takie jak żurek czy barszcz.Nic dziwnego, że polskie pierogi podbiły holenderskie serca. Restauracja słynie z dbałości o jakość – wszystkie dania przygotowywane są zgodnie z polską tradycją, bez półproduktów. Co ciekawe, lokal szybko zdobył uznanie wśród Holendrów, którzy pokochali pierogi i inne specjały, podkreślając ich autentyczny smak. Karczma Polski Stół to nie tylko restauracja, ale także miejsce, które łączy kultury i udowadnia, że polska kuchnia ma wiele do zaoferowania. Dlaczego Holendrzy polubili polskie dania? Holendrzy pokochali polskie dania za ich autentyczność, głębię smaku i tradycyjne receptury. W Karczmie Polski Stół w Hadze największą popularnością cieszą się pierogi – zarówno te nadziewane mięsem, jak i wegetariańskie czy owocowe. Holenderscy goście chętnie zamawiają również tradycyjny oscypek, żurek oraz bigos, doceniając ich wyjątkowy aromat i ręczne przygotowanie. „To jak podróż do Polski bez opuszczania Hagi” – mówi jeden z holenderskich klientów. W lokalu spotkać można zarówno Polonię, która tęskni za smakami z dzieciństwa, jak i lokalnych mieszkańców. Ci coraz chętniej odkrywają uroki polskiej kuchni. Dlatego, że Holendrzy stanowią sporą część klientów, restauracja staje się miejscem łączącym obie kultury. Goście chwalą ciepłą atmosferę i wyjątkową gościnność, które sprawiają, że czują się tam jak w domu. Excerpt: Restauracja prowadzona przez Polkę i serwująca klasyczne polskie potrawy zdobyła uznanie klientów. Działa od wielu lat, a ostatnio została wyróżniona w prestiżowym konkursie. ### WOŚP gra na emigracji - harmonogram wydarzeń w Szkocji, Walii i Irlandii Północnej Orkiestra gra także na Wyspach. W związku z 33. finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy prezentujemy harmonogram wydarzeń, które odbędą się w Szkocji, Walii i Irlandii Północnej. W tym roku Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy gra dla onkologii i hematologii dziecięcej. Motywem przewodnim WOŚP w 2025 jest bezpieczeństwo i zdrowie dzieci. Akcja jest prowadzona nie tylko w Polsce, ale również Polacy na emigracji włączyli się w to dzieło. Jakie atrakcje i imprezy zaplanowano w Szkocji, Walii i Irlandii Północnej? 33. finał w Szkocji, Walii i Irlandii Północnej W sumie w Szkocji, Walii i Irlandii Północnej funkcjonują sześć sztabów WOŚP. Orkiestra gra w walijskim Newport i Cardiff, stolicy Irlandii Północnej, czyli Belfaście, oraz w Aberdeen, Edynburgu, Dundee i Glasgow. Poniżej zebraliśmy wszystkie najważniejsze informacje o poszczególnych sztabach i finałach. Dodajmy, że oprócz tradycyjnych imprez, niektóre sztaby przygotowały również charytatywne aukcje na platformie Allegro. W Glasgow na scenie wystąpi Anita Dobiasz oraz Sikorski Polonez Dance Group. Nie zabraknie atrakcji dla najmłodszych, będą licytacje, słodki kącik, a także kiermasz i loteria fantowa. Z kolei w Newport zaplanowano między innymi zdobycie szczytu Pen Y Fan, a w Aberdeen nie zabraknie licytacji licznych fantów i gadżetów. WOŚP gra na Wyspach Oto pełne zestawienie finałów WOŚP w Szkocji, Walii i Irlandii Północnej. Sztab nr: 6769 - Supermarket ABC Szef sztabu: Kamil Jantos Chepstow Road 148-152 NP198EG Newport; Walia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/sztabnewport https://www.instagram.com/wospnewport Sztab nr: 5407 - Polish Association Aberdeen Szef sztabu: Katarzyna Joanna Cwiklinska Siedziba: Rubislaw Terrace 16 AB10 1XE Aberdeen; Szkocja Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/share/15f6RJYGiD/?mibextid=LQQJ4d Sztab nr: 7219 - Foreign Communities of Alba Association SCIO Szef sztabu: Gustaw Fit Siedziba: South Charlotte Street 5 EH2 4AN Edinburgh; Szkocja Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/wospedi/ Sztab nr: 5393 - Cooltura Polish Community Centre Szef sztabu: Dorota Zdanuczyk Siedziba: Stranmillis Embankment 1 BT71GB Belfast; Irlandia Północna Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/WOSPNI Sztab nr: 7188 - The Sikorski Polish Club Szef sztabu: Dominik Meyer Siedziba: Parkgrove Terrace 5 G3 7SD Glasgow; Szkocja Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/wospglasgow Sztab nr: 6503 - TheGifts Dundee Szef sztabu: Konstancja Modrzyk Siedziba: Alexander Street Unit 6 DD37DH Dundee; Szkocja Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/wospdundee ### 33. Finał WOŚP w Berlinie: Wielkie emocje i mnóstwo atrakcji! Stolica Niemiec już w niedzielę zabije w rytm polskiego serduszka - symbolu dobra i pomagania. Zimową atmosferę rozgrzeje bowiem finał WOŚP. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (WOŚP) w Berlinie odbędzie się w sobotę, 25 stycznia 2025 roku, o godzinie 14:00 w Statthaus Böcklerpark przy Prinzenstraße 1. Program finału WOŚP w Berlinie, co obejmuje? Koncerty na żywo: Występy lokalnych zespołów muzycznych, które dostarczą uczestnikom niezapomnianych wrażeń. Licytacje charytatywne: Unikalne przedmioty i usługi zostaną wystawione na aukcje. Wylicytować będzie można roczny karnet na zajęcia taneczne w Mandaryna Dance Studio. Atrakcje dla dzieci: Specjalne strefy zabaw i animacje zapewnią najmłodszym uczestnikom mnóstwo radości. Strefa gastronomiczna: Możliwość skosztowania tradycyjnych polskich potraw i deserów. W ramach 33. Finał WOŚP w Berlinie odbyło się już charytatywne morsowanie połączone ze zbiórką. Szczegółowy program, w tym lista artystów występujących podczas koncertów oraz pełen katalog przedmiotów przeznaczonych na licytacje, zostanie opublikowany wkrótce na oficjalnej stronie WOŚP Berlin oraz na ich profilach w mediach społecznościowych. W poprzednich latach finały WOŚP w Berlinie cieszyły się dużym zainteresowaniem. Atrakcji był i jest zawsze ogrom. Dla dużych i małych. Zainteresowanie wzbudzają planowane koncerty, licytacje unikalnych przedmiotów oraz strefy zabaw dla dzieci. Tam zawsze jest gorąco od pozytywnych emocji! Do zobaczenia na 33. Finale WOŚP w Berlinie! Excerpt: Stolica Niemiec już w niedzielę zabije w rytm polskiego serduszka - symbolu dobra i pomagania. Zimową atmosferę rozgrzeje bowiem finał WOŚP. ### Najlepszy kebab w UK - polski lokal w finale konkursu! W niemal każdym mieście jest kebab. Przyjęło się nawet żartobliwe powiedzenie, że jest to nasze kolejne danie narodowe. Czy jednak da się zjeść dobrego kebaba w UK? W konkursie udział bierze również polski lokal! W UK, podobnie jak w Polsce kebab stał się elementem kulinarnej codzienności. Niemal każdy lubi zjeść dobrego kebaba i tak też jest w Londynie. British Kebab Awards to coroczny konkurs celebrujący jedno z najbardziej uwielbianych dań w Polsce i Wielkiej Brytanii – kebab. Czy najlepszy kebab w UK serwowany jest w skromnej budce na rogu, czy w eleganckiej restauracji? Odpowiedzi na to pytanie szukają zarówno jurorzy, jak i miłośnicy tego kultowego przysmaku. W rywalizacji biorą udział lokale oferujące różnorodne wariacje – od klasycznych donerów, przez wegańskie interpretacje, po fine dining. Kryteria oceny obejmują smak, jakość składników, prezentację, a także zadowolenie klientów. Głosowanie odbywa się online, dając fanom możliwość wsparcia ulubionych miejsc. Laureatów wybiera nie tylko publiczność, ale także eksperci kulinarni. Wyniki zostaną ogłoszone w 2025 roku podczas uroczystej gali. Najlepszy kebab w UK - lista miejsc kandydujących do nagrody British Kebab Awards to coroczne święto smaku, które pozwala odkryć, gdzie serwują najlepszy kebab w UK. W rywalizacji biorą udział zarówno popularne restauracje, jak Likya Turkish Restaurant, Efes Premium czy HAZ St Paul’s, jak i mniejsze, lokalne perełki – na przykład Tony’s Pita, specjalizująca się w kuchni greckiej, czy Beyzade Turkish Kitchen, znana z domowych tureckich dań. Konkurs obejmuje różnorodne kategorie, takie jak najlepszy kebab wegański (np. What The Pitta czy Wulf & Lamb), najlepszy kebab fine dining (np. The Mantl czy Jeru) czy też najlepszy lokal na wynos, gdzie o tytuł walczą m.in. Ali’s Berlin Doner i The Ottoman Doner. Jury ocenia smak, jakość składników, kreatywność i opinie klientów, dzięki czemu konkurs jest nie tylko prestiżowy, ale też świetnym przewodnikiem dla każdego fana tego kultowego przysmaku. Gdzie więc warto zajrzeć, by znaleźć swój ulubiony smak? Wybór jest ogromny! Najlepszy kebab w UK! Polski lokal bierze udział w konkursie British Kebab Awards Polski lokal, znajdujący się na Rose Street w Motherwell, to miejsce, które zdobyło serca wielu smakoszy dzięki swojej wyjątkowej ofercie kebabów, które łączą tradycję z nowoczesnością. Został nominowany do British Kebab Avards. To wyróżnienie jest dowodem na wysoką jakość serwowanych dań oraz pasję, jaką właściciele wkładają w przygotowywanie swoich specjałów. Kebab w tym lokalu to nie tylko klasyczne danie, ale również unikalne połączenie polskich smaków z międzynarodowymi trendami kulinarnymi. Lokal zyskał dużą popularność nie tylko wśród Polaków, ale także wśród brytyjskich smakoszy, którzy doceniają oryginalność i jakość. Warto dodać, że lokal regularnie gości w mediach, a jego dania były polecane przez znanych influencerów. Do tej pory lokal cieszy się świetnymi opiniami i niezmiennie przyciąga tłumy klientów. Głosowanie w konkursie trwa do 15 lutego, a wyniki zostaną ogłoszone podczas finałowej gali 27 lutego. Excerpt: W niemal każdym mieście jest kebab. Przyjęło się nawet żartobliwe powiedzenie, że jest to nasze kolejne danie narodowe. Czy jednak da się zjeść dobrego kebaba w UK? W konkursie udział bierze również polski lokal! ### Wielka Brytania chce przyciągnąć wykwalifikowanych imigrantów Pod koniec tego roku brytyjski rząd ma opublikować białą księgę imigracyjną, w której znajdzie się też przegląd systemu wizowego. Rachel Reeves ogłosiła, że chce przyciągnąć więcej wysoko wykwalifikowanych pracowników do UK. Partia Pracy nie ukrywa, że chciałaby pobudzić wzrost gospodarczy kraju dzięki zmniejszeniu ograniczeń wobec wykwalifikowanych pracowników z zagranicy. Z myślą o tej kwestii rząd zamierza opublikować pod koniec tego roku białą księgę. Wykwalifikowani imigranci mile widziani W czasie śniadania na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, kanclerz skarbu powiedziała: - Zamierzamy ponownie rozważyć ścieżki dla najbardziej wykwalifikowanych imigrantów. Wizy, szczególnie w obszarach sztucznej inteligencji i nauk przyrodniczych. - Wielka Brytania jest otwarta na biznes. Jesteśmy otwarci na nowe talenty, mamy jedne z najlepszych uniwersytetów, jednych z najlepszych przedsiębiorców na świecie, ale chcemy również przyciągnąć globalne talenty – dodała Reeves. Przegląd procedur wizowych Partia Pracy wprawdzie podkreślała, że chce ograniczyć ogólną imigrację, jednak chce też pokazać, że jest otwarta na wysoko wykwalifikowanych pracowników. W związku z tym zamierza dokonać przeglądu procedur wizowych. Brytyjskie firmy mają już rekrutować pracowników z zagranicy w ramach systemu wiz dla wykwalifikowanych imigrantów. Według najnowszych statystyk, między kwietniem i grudniem ubiegłego roku, główni wnioskodawcy złożyli 50 900 wniosków o wizy (dla wykwalifikowanych pracowników). Aby przyciągnąć na brytyjski rynek pracy najlepsze talenty, ministrowie chcą skonsultować się jeszcze z firmami na temat możliwych zmian w systemie wizowym. Mają także polecać brytyjskim dyplomatom za granicą mówienie o korzyściach z przyjazdu do UK. Właśnie w kontekście wysoko wykwalifikowanych imigrantów. W Davos brytyjska kanclerz skarbu spotkała się wraz z ministrem ds. biznesu, Jonathanem Reynoldsem z liderami biznesowymi. Ponadto Reeves chce dać zielone światło na trzeci pas startowy na Heathrow, który był – jak podkreśliła – „problemem w Wielkiej Brytanii od dawna”. Chce w ten sposób także umożliwić rozwój gospodarczy kraju. Jak stwierdziła: - Wzrost gospodarczy jest naszą misją numer jeden. Excerpt: Rachel Reeves ogłosiła, że chce przyciągnąć więcej wysoko wykwalifikowanych pracowników do Wielkiej Brytanii. ### WOŚP gra na emigracji - harmonogram finałów w Anglii Orkiestra gra także na Wyspach. W związku z 33. finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy prezentujemy harmonogram wydarzeń, które odbędą się w Anglii. W tym roku Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy gra dla onkologii i hematologii dziecięcej. Motywem przewodnim WOŚP w 2025 jest bezpieczeństwo i zdrowie dzieci. Akcja jest prowadzona nie tylko w Polsce, ale również Polacy na emigracji włączyli się w to dzieło. Jakie atrakcje i imprezy zaplanowano w Anglii? 33. finał WOŚP w Londynie Osobny artykuł poświęciliśmy finałowi w brytyjskiej stolicy. O tym, co przygotował sztab z siedzibą w Klubie Orła Białego w dzielnicy Balham opowiadała na łamach „Polish Express” kierujący tym przedsięwzięciem Dariusz Faryna. - Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy to dla nas ogromne wyzwanie, ale przede wszystkim niesamowita przygoda, która łączy nas jako społeczność - mówił szef sztabu w Londynie. Po więcej informacji na ten temat odsyłamy do tekstu: https://polishexpress.eu/33-final-wosp-w-londynie-najwieksza-radosc-daje-widok-jednosci-polonii/ W sumie w samej Anglii funkcjonują aż 23 sztaby WOŚP. Orkiestra gra nie tylko w Londynie, ale również w Liverpoolu, Birmingham, Watford, Slough, Leicester czy Corby. Poniżej zebraliśmy wszystkie najważniejsze informacje o poszczególnych sztabach i finałach. Dodajmy, że oprócz tradycyjnych imprez, niektóre sztaby przygotowały również charytatywne aukcje na platformie Allegro. WOŚP 2025 gra w Anglii Oto pełne zestawienie angielskich finałów WOŚP: Sztab nr: 4369 - People For People CIC Szef sztabu: Magdalena Zielinska Siedziba: College Road 752 B44 0AJ Birmingham; Anglia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/WOSP.Bham Aukcje Allegro: https://allegro.pl/uzytkownik/ivelyn Sztab nr: 7172 - Yates Pub Szef sztabu: Beata Wszelak Siedziba: Topping Street 57 FY1 3AF Blackpool; Anglia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/profile.php?id=61552680560860&locale=en_GB https://www.facebook.com/profile.php?id=61552680560860 Sztab nr: 7324 - NOTE.radio LTD Szef sztabu: Dariusz Faryna Siedziba: Balham High Rd 211 SW17 7BQ Londyn; Anglia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/sztab7324 https://www.instagram.com/wosp_sztab_7324_londyn/ Aukcje Allegro: https://allegro.pl/uzytkownik/Client:129268307 Sztab nr: 5953 - Stokrotka Taunton Ltd Szef sztabu: Malgorzata Krzyżak Siedziba: 32 Enmore Road 32 TA2 7LR Taunton; Anglia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/TauntonWOSP Sztab nr: 7217 - Parlour No 95 Hair Szef sztabu: Emilia Konopnicka Siedziba: Market Street 95/1 WD18 0PT Watford; Anglia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: brak danych Aukcje Allegro: https://allegro.pl/uzytkownik/Client:44130453 Sztab nr: 5938 - Stowarzyszenie Polskie w Slough Szef sztabu: Barbara Mistecka Siedziba: Grasmere Avenue 76 SL25JF Slough; Anglia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/wospslough Sztab nr: 6814 - Nexpi Ltd Szef sztabu: Paulina Bieniek Siedziba: Whalley Banks 4/4 BB2 1NU Blackburn; Anglia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/profile.php?id=100086948659975 Sztab nr: 6738 - Ang's Cut Szef sztabu: Piotr Kałużny Siedziba: Liverpool Road 43 ST41AW Stoke on Trent; Anglia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/profile.php?id=61551316652826 Sztab nr: 7208 - Polska Szkoła Sobotnia w Northampton Szef sztabu: Krzysztof Fedoryniec Siedziba: St. Leonards Road 46 NN4 8DP Northampton; Anglia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/share/HRpnAiuPMGNAP9Ab/?mibextid=LQQJ4d Sztab nr: 7721 JacaMusicParty Szef sztabu: Jacek Leśnik Siedziba: Delft Court 8 PE11 3HS Spalding; Anglia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/profile.php?id=61554407732752 Sztab nr: 6274 Educational and Cultural Centre Swindon CIO Szef sztabu: Ewa Hawryło Siedziba: Walton Close 0 SN32JU Swindon; Angia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: brak danych Sztab nr: 7179 - BMW SQUAD UK Szef sztabu: Małgorzata Brzyski Siedziba: Benskins Oval 16 LE4 2HT Leicester; Anglia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: brak danych Sztab nr: 7758 - Hair By Kaya LTD Szef sztabu: Katarzyna Juszczak Siedziba: Longley Avenue West 23 S5 8WA Sheffield; Anglia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/profile.php?id=61553461358670 Sztab nr: 3882 - Polska Szkola im. Św. Kazimierza Szef sztabu: Katarzyna Satlawa-Rusin Siedziba: Goodwood Road 42 ng8 2ft Nottingham; Anglia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/p/WO%C5%9AP-Nottingham-100067476428304/ Sztab nr: 5094 - Polish Film Club Corby Ltd. Szef sztabu: Pawel Labaj Siedziba: Barra Walk 1 NN17 2GE Corby; Anglia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/wospcorby Sztab nr: 7797 - Bognor Regis Youth and Community Centre Szef sztabu: Dorota Zarzycka Siedziba: Westloats Ln - PO21 5JZ Bognor Regis; Anglia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/WOSPBognorRegis/ Sztab nr: 4920 - Polska Sobotnia Szkoła im. JPII Szef sztabu: Katarzyna Kościołowska Siedziba: Banks Rd 1 L19 8JY Liverpool; Anglia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/WOSPSZTABLIVERPOOL Sztab nr: 5392 - Peter and Sandra Dream Cakes Szef sztabu: Anna Kmita Siedziba: Beaworthy Close 4 EX2 9LB Exeter; Anglia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/WOSP.Exeter Aukcje Allegro: https://allegro.pl/uzytkownik/WOSPEXETER Sztab nr: 7207 - The Plough Freehouse Szef sztabu: Adrian Wieteska Siedziba: Gloucester Road North 127 BS34 7PY Bristol; Anglia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/wospbristol Sztab nr: 2355 - GŁOS POLONII COM Szef sztabu: Grzegorz Lasota Siedziba: Brunswick Square 1 SO14 3AR Southampton; Anglia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/sztabsouthampton Sztab nr: 7944 - Slovianka Polish & Ukrainian Restaurant Szef sztabu: Patrycja Dudkiewicz Siedziba: Far Gosford St 83 CV15DZ Coventry; Anglia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/siegracoventry https://www.instagram.com/sztabcoventry.wosp/profilecard/?igsh=aGtvbnprOWx5MXp3 Sztab nr: 4245 - Dorset Polish Centre Szef sztabu: Karol Moskwa Siedziba: GLADSTONE MEWS THE OLD SCHOOLHOUSE 1/1 BH7 6BG Bournemouth; Anglia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/wosp.bmth Sztab nr: 7001 - Polska Szkoła im. Żołnierzy Niezłomnych Szef sztabu: Agnieszka Pulit Siedziba: Elmbridge Ln 1 GU22 9AL Woking; Anglia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/profile.php?id=100087109751772&mibextid=wwXIfr Dane za oficjalną stroną WOŚP. ### Wypadek na autostradzie. Polak był pasażerem Na niemieckiej autostradzie zginął potrącony 19-latek. Młody mężczyzna znalazł się tam w efekcie konfliktu. Co zdarzyło się w Schüttorf, niedaleko Enschede? 19-letni mieszkaniec Vriezenveen zginął tragicznie na niemieckiej autostradzie A30. Nieoczekiwanie znalazł tam się po kłótni z kierowcą samochodu, którym podróżował. Co oczywiste, nie powinien poruszać się pieszo drogą szybkiego ruchu. Nastolatek, uczęszczający do szkoły Het Erasmus. W nocy z soboty na niedzielę wracał do Holandii. W pewnym momencie, tuż przed granicą, Volkswagen Golf, którym jechał z 32-letnim kierowcą, zjechał na pas awaryjny. Z ustaleń policji wynika, że w aucie doszło do sprzeczki. Jak gwałtowna ona była oraz czego dotyczyła? To jest nadal przedmiotem śledztwa. Kierowca pojazdu, którym podróżował młody mężczyzna został przesłuchany i występuje w roli świadka. Nie znamy obecnie jego danych oraz powiązań z 19-latkiem. 32-letni mężczyzna, z którym podróżowała ofiara, to obywatel Maroka. Na stałe mieszka jednak w Hiszpanii. Policja ustaliła, że był trzeźwy i nie ma dowodów na to, by był bezpośrednio odpowiedzialny za zdarzenie. W wyniku kłótni młody mężczyzna wysiadł z samochodu. Mógł również zostać zmuszony do opuszczenia pojazdu. Niestety, poruszanie się pieszo po autostradzie jest nie tylko zabronione. Jest również niezwykle niebezpieczne. Zaledwie chwilę później w 19-latka uderzył nadjeżdżający samochód. Śmierć nastąpiła na miejscu. Okoliczności zdarzenia wstrząsnęły jego bliskimi oraz społecznością szkolną. Rodzina i przyjaciele nie mogą pogodzić się z tą tragedią. Wypadek na autostradzie - kto potrącił mężczyznę? W pojeździe, który uderzył w nastolatka, znajdowało się czterech mężczyzn. Jechało nim trzech Ukraińców i Polak, w wieku od 23 do 44 lat. Wszyscy mieszkają w Hoogvliet Rotterdam i są najprawdopodobniej pracownikami migrującymi. Pomimo lekkich obrażeń odniesionych podczas wypadku, żaden z pasażerów ani kierowca nie trafili do szpitala. Polak oraz pozostali pasażerowie auta zostali opatrzeni przez ratowników na miejscu zdarzenia. Czy zatrzymano kierowcę pojazdu? Kierowca pojazdu, który potrącił 19-latka, oraz pasażerowie zostali przesłuchani przez niemiecką policję. Badanie wykazało, że wszyscy byli trzeźwi. Dlatego też żaden z nich nie jest zatrzymany. Nie ponoszą winy za zdarzenie. Nastolatek znajdował się na autostradzie, gdzie piesi nie mają prawa przebywać. Ze względu na przepisy niemiecka policja traktuje zdarzenie jako nieszczęśliwy wypadek. Kierowca oraz pasażerowie pojazdu są świadkami w sprawie. Postępowanie nadal trwa, aby ustalić szczegóły zdarzenia, ale nie przewiduje się zarzutów wobec osób podróżujących samochodem, który uderzył w młodego mężczyznę. Excerpt: Na niemieckiej autostradzie zginął potrącony 19-latek. Młody mężczyzna znalazł się tam w efekcie konfliktu. Co zdarzyło się w Schüttorf, niedaleko Enschede? ### Wizz Air zmienia cenę horrendalne drogiej usługi Wizz Air rezygnuje z wysokiej opłaty za kontakt poprzez infolinię. Węgierskie tanie linie lotnicze słynęły ze słonych opłat za możliwość rozmowy konsultantem. Koszt połączenia z infolinią Wizz Air wynosił 4,92 zł za minutę połączenia. To jednak ulegnie zmianie... Decyzja Wizz Air w tym zakresie jest reakcją na działania ze strony polskiego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. UOKiK w 2023 roku wszczął postępowanie w sprawie praktyk przewoźników lotniczych odnośnie zawyżonych kosztów infolinii. Na efekty tych działań trzeba było trochę poczekać... Ile kosztował telefon na infolinię Wizz Air? UOKiK zaczął działać w tej kwestii po licznych skargach ze strony konsumentów wysokie koszty połączeń z infolinią. Klienci mieli już dość tak horrendalnych cen za tak elementarną usługą. Polski urząd przyznał im rację. W styczniu 2023 roku w życie weszły przepisy ustawy o prawach konsumenta, jak czytamy na łamach serwisu ccnews.pl. Nakładają one obowiązek udostępniania połączeń telefonicznych w „normalnej cenie”. Bywało bowiem i tak, że kontakt z infolinią Wizz Air przekraczał (!!!) koszt zakupu biletu na dany lot... Teraz jednak sytuacja w tej kwestii się unormowała (przynajmniej do pewnego stopnia, ale o tym za chwilę). Połączenie telefoniczne z centrum obsługi klienta Wizz Air jest dostępne pod numerem +48221284905 w Polsce. Klient płaci za minutę zgodnie z cennikiem operatora. Infolinia jest dostępna od poniedziałku do piątku w godzinach od 9:00 do 18:00. Zmiany zostały wymuszone przez UOKiK Niemniej, Wizz Air zastawił pewną „pułapkę” na swoich klientów. Jak zwrócił uwagę portal tabletowo.pl, na oficjalnej stronie internetowej przewoźnika zaznaczono wyraźnie, iż: w przypadku skontaktowania się z Telecentrum w celu dokonania transakcji, która jest również dostępna online (zakup biletu lub dowolnej dodatkowej usługi, lub dokonanie zmiany w rezerwacji), zostanie naliczona dodatkowa opłata za transakcję w Telecentrum za każde połączenie Ile ma wynieść owa opłata? Według aktualnego cennika to aż 68 złotych za każdą transakcję. Opłata ta nie podlega zwrotowi. Przestrzegamy zatem wszystkich klientów Wizz Aira w tej kwestii! ### WOŚP w Dublinie. Co będzie grane? 26 stycznia po raz 20. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagra w Dublinie. Barwny i radosny finał odbędzie się w House Dublin. Już niebawem czeka nas wielki 33. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Mieszkańcy Dublina także nie mogą przegapić tego wyjątkowego wydarzenia. Finał WOŚP w Dublinie Na wielkim finale WOŚP, jak zwykle, możemy spodziewać się muzyki na żywo i świetnej zabawy. W stolicy Irlandii 26 stycznia odbędą się koncerty, atrakcje dla najmłodszych, animacje, edukacyjne pokazy pierwszej pomocy w ramach programu „Ratujemy i Uczymy Ratować”, a także konkursy i nagrody. Natomiast 23 stycznia w Dublinie odbędzie się Zumba dla dzieci z Aleksandrą Prus o godzinie 16.45 w Kalinowej Świetlicy. Będzie dużo tańca i radosnej zabawy. Wsparcie od żeglarzy Sztab w Dublinie otrzymał także wsparcie od Polskich Żeglarzy w Irlandii, którzy zaangażowali się w rolę sponsorów w finał WOŚP. Jest to klub, który od lat łączy pasję do żeglowania z chęcią niesienia pomocy. Jak podano na Facebooku: „Jak co roku, w dniu Finału WOŚP, o godzinie 12:00 w południe, ekipa wyrusza z mariny w Dun Laoghaire! W zależności od warunków pogodowych, wypływamy na piękną zatokę lub na popularną łączkę szkoleniową. Po chwili żeglarskiej przygody spotykamy się z załogami i udajemy się na wspólną kawkę, herbatkę i pyszne ciasteczka . A to wszystko w szczytnym celu! Pieniądze zbierane do puszek, a także sprzedaż gadżetów WOŚP – koszulek , magnesów, przypinek – pomagają nam wspierać finałowy cel! Dołączcie do nas, poczujcie żeglarski klimat i wspierajcie WOŚP!” https://www.wosp.ie/home https://www.facebook.com/dublinwosp/?locale=pl_PL Excerpt: 26 stycznia po raz 20. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagra w Dublinie. Barwny i radosny finał odbędzie się w House Dublin. ### Atak nożownika w Bawarii. Nie żyje dziecko W godzinach południowych w Bawarii doszło do brutalnego ataku nożownika. W wyniku tragicznego zdarzenie nie żyje dwoje ludzi, w tym dziecko. W środę, 22 stycznia 2025 roku, około godziny 11:45, w parku Schöntal w Aschaffenburgu (Bawaria) doszło do brutalnego ataku nożownika. W wyniku napaści dwie osoby zginęły, w tym 2-letni chłopiec, a dwie inne osoby zostały poważnie ranne. Ofiary to 41-letni mężczyzna i dziecko, które zostały zaatakowane podczas spaceru w parku. Ranne osoby, w tym kolejne dziecko, zostały przetransportowane do szpitala w ciężkim stanie. Nożownik zaatakował bowiem również grupę przedszkolaków. W wyniku zdarzenia park został odgrodzony. Wstrzymano również ruch kolejowy w Aschaffenburgu, ponieważ sprawca próbował uciekać przez tory kolejowe. Atak nożownika - kim jest sprawca i czy został ujęty? Sprawcą brutalnego ataku w Aschaffenburgu jest 28-letni mężczyzna pochodzenia afgańskiego. Został szybko zatrzymany przez policję. Mężczyzna był wcześniej znany służbom porządkowym z powodu problemów psychicznych. Z informacji przekazanych przez policję wynika, że podejrzany był osobą, którą regularnie monitorowano, a jego wcześniejsze zachowanie budziło zaniepokojenie. Powody dzisiejszego ataku nie są znane. Nie podano jednak szczegółów dotyczących jego statusu prawnego w Niemczech ani długości pobytu w kraju. Po ataku, sprawca próbował uciec przez tory kolejowe, co doprowadziło do wstrzymania ruchu na dworcu południowym w Aschaffenburgu. Dzięki regularnym patrolom w parku Schöntal, który od listopada 2024 roku był uznawany za "niebezpieczne miejsce", policja szybko zareagowała i zatrzymała podejrzanego. W trakcie obławy nie doszło do dalszych incydentów, a służby zapewniły, że nie ma już zagrożenia dla mieszkańców. Wśród ofiar i rannych nie stwierdzono w chwili obecnej osób polskiego pochodzenia. Excerpt: W godzinach południowych w Bawarii doszło do brutalnego ataku nożownika. W wyniku tragicznego zdarzenie nie żyje dwoje ludzi, w tym dziecko. ### Polacy zakochali się w perfumach inspirowanych – wysoka jakość w przystępnej cenie artykuł przygotowany dla partnera W ostatnich latach perfumy inspirowane podbijają serca Polaków. Dawniej zamienniki perfum kojarzyły się z tanimi, niskiej jakości podróbkami, które ledwo przypominały oryginały. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Na rynku pojawiły się marki oferujące produkty o doskonałej jakości, trwałości i intensywności zapachu, często przewyższające swoje pierwowzory. Zamienniki perfum a stereotypy – jak zmienił się rynek? Jeszcze kilka lat temu zamienniki perfum były niskiej jakości, a ich trwałość pozostawiała wiele do życzenia. Obecnie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Dzisiejsze zamienniki są tworzone zgodnie z najwyższymi standardami jakości. Przestrzeganie rygorystycznych regulacji kosmetycznych oznacza, że produkty są nie tylko bezpieczne, ale także trwałe i intensywne. Dzięki temu perfumy inspirowane zdobyły uznanie wśród wymagających konsumentów, którzy oczekują najwyższej jakości w przystępnej cenie. Profesjonalne marki, takie jak chociażby firma z polskimi korzeniami, Blossom Perfumery, udowadniają, że zamienniki mogą dorównać oryginałom pod każdym względem. zdjęcie: Blossom Perfumery Co sprawia, że Polacy wybierają perfumy inspirowane? Ceny oryginalnych, luksusowych perfum często sięgają kilkuset funtów za flakon. Nie każdy może pozwolić sobie na taki wydatek, dlatego zamienniki stały się doskonałą alternatywą. Dzięki nowoczesnym technologiom i precyzyjnym formułom, perfumy inspirowane oferują niemal identyczne doświadczenia zapachowe za ułamek ceny. Kluczowe zalety perfum inspirowanych: Przystępna cena – zamiast wydawać setki funtów na jeden zapach, można cieszyć się kilkoma odpowiednikami za ułamek ceny Wysoka trwałość – nowoczesne zamienniki, takie jak te oferowane przez Blossom Perfumery, utrzymują się na skórze przez cały dzień. Bezpieczeństwo stosowania – marki przestrzegające regulacji kosmetycznych oferują produkty w pełni przebadane i dopuszczone do sprzedaży. Blossom Perfumery to marka, która wprowadza nowe standardy w kategorii perfum inspirowanych. Na ich stronie internetowej znajdziesz ponad 170 różnych zapachów, inspirowanych najbardziej rozpoznawalnymi markami na świecie. W ofercie marki znajdują się między innymi odpowiedniki takich zapachów jak Baccarat Rouge 540, Olympea, One Million, czy Good Girl. zdjęcie: Blossom Perfumery Ludzie kochają luksus Klienci coraz częściej wybierają perfumy inspirowane jako alternatywę dla drogich, markowych zapachów. Dlaczego? Bo teraz, za ułamek ceny, mogą cieszyć się luksusowym zapachem, który wygląda, pachnie i utrzymuje się tak samo jak oryginał. Przykład? Kultowy Baccarat Rouge 540 kosztuje w oryginale ponad 300 GBP za flakon. Inspirowany zapach od Blossom Perfumery zapewnia niemal identyczne doświadczenia już od 15.95 GBP. To doskonała okazja, by oszczędzać, nie rezygnując z luksusu. Inspiracje zapachowe – jak znaleźć idealny zapach? Blossom Perfumery oferuje szeroką gamę zapachów, które zadowolą każdego – niezależnie od preferencji. Jeśli lubisz ciepłe, otulające nuty, wybierz perfumy inspirowane zapachem Good Girl. Jeśli wolisz świeże, cytrusowe kompozycje, idealnym wyborem będą zapachy inspirowane Light Blue. Na stronie www.blossomperfumery.co.uk znajdziesz szczegółowe opisy wszystkich perfum, co ułatwia wybór. Dlaczego warto wybrać Blossom Perfumery? Wysoka jakość – zapachy tworzone są z najlepszych składników, co gwarantuje trwałość i intensywność. Szeroki wybór – ponad 170 inspiracji zapachowych pozwala każdemu znaleźć coś dla siebie. Bezpieczne produkty – wszystkie perfumy są zgodne z europejskimi regulacjami kosmetycznymi i przebadane laboratoryjnie. 4. Przystępna cena – luksusowe zapachy w cenach dostępnych dla każdego. 5 Najlepszych inspirowanych Perfum dla Kobiet 060 inspired by Chloe Nuty zapachowe: Peonia, liczi, frezja, róża, magnolia, cedr. Dla kogo: Idealne dla romantycznych i subtelnych kobiet, które cenią elegancję i naturalność. Chloé jest świetnym wyborem na co dzień, jak i na bardziej formalne okazje. 322 inspired by Flowerbomb Nuty zapachowe: Jaśmin, orchidea, frezja, róża, paczula, wanilia. Dla kogo: Dla kobiet, które lubią otaczać się aurą luksusu i wyrazistości. Doskonałe na wieczorne wyjścia i specjalne okazje. 058 inspired by Lady Million Nuty zapachowe: Neroli, malina, jaśmin, pomarańcza, paczula, miód. Dla kogo: Dla pewnych siebie kobiet, które chcą podkreślić swoją charyzmę i energię. Idealne na wieczorne wyjścia i spotkania towarzyskie. 192 inspired by Scandal Nuty zapachowe: Miód, gardenia, paczula, karmel, cytrusy. Dla kogo: Dla odważnych i zmysłowych kobiet, które nie boją się zwracać na siebie uwagi. Zapach idealny na chłodniejsze dni. 486 inspired by Lost Cherry ( unisex) Nuty zapachowe: Wiśnia, migdał, cynamon, wanilia, balsam peruwiański. Dla kogo: Dla kobiet kochających nietuzinkowe i słodkie zapachy, które wyróżniają się na tle klasycznych perfum. Świetne na wieczór. zdjęcie: Blossom Perfumery 5 Najlepszych Markowych Perfum dla Mężczyzn 073 inspired by Sauvage Nuty zapachowe: Bergamotka, pieprz syczuański, lawenda, ambroksan, cedr. Dla kogo: Dla mężczyzn pewnych siebie i dynamicznych. Idealne zarówno na co dzień, jak i na wieczór. 432 inspired by Boss Bottled Nuty zapachowe: Jabłko, cynamon, geranium, goździk, wanilia, drzewo sandałowe. Dla kogo: Dla eleganckich mężczyzn ceniących klasykę i uniwersalność. Doskonałe do biura i na spotkania biznesowe. 057 inspired by Acqua di Giò Nuty zapachowe: Cytryna, bergamotka, jaśmin, neroli, paczula, cedr. Dla kogo: Dla mężczyzn ceniących świeżość i lekkość. Idealny zapach na lato i codzienne wyjścia. 119 inspired by Bleu de Nuty zapachowe: Cytryna, imbir, mięta, jaśmin, cedr, labdanum. Dla kogo: Dla nowoczesnych mężczyzn szukających wyważonego i eleganckiego zapachu. Pasuje na każdą okazję. 151 inspired by 1 Million Nuty zapachowe: Mięta, cynamon, róża, paczula, skóra, bursztyn. Dla kogo: Dla odważnych mężczyzn lubiących wyraziste i trwałe zapachy. Najlepiej sprawdza się wieczorem lub podczas imprez. Te zapachy są uwielbiane przez klientów za ich trwałość, wyjątkowość i uniwersalność. Wybierając któryś z nich, można być pewnym trafnego wyboru niezależnie od okazji. Jak dbać o trwałość perfum? Aby cieszyć się zapachem jak najdłużej, warto pamiętać o kilku zasadach: Aplikuj perfumy na pulsujące miejsca – nadgarstki, szyję czy za uszami. Nie pocieraj perfum – pocieranie nadgarstków może zniszczyć delikatne nuty zapachowe. Przechowuj w odpowiednich warunkach – unikaj światła słonecznego i wilgoci. Stosuj produkty pielęgnacyjne – balsamy do ciała o neutralnym zapachu mogą przedłużyć trwałość perfum. Dzięki tym prostym krokom zapachy będą utrzymywać się jeszcze dłużej, zapewniając Ci luksusowy aromat przez cały dzień. Podsumowanie – luksus dostępny dla każdego Perfumy inspirowane to doskonałe rozwiązanie dla osób, które chcą cieszyć się luksusowymi zapachami, nie wydając fortuny. Dzięki marce Blossom Perfumery fani drogich perfum mają dostęp do wysokiej jakości zamienników zapachów, które dorównują oryginałom pod względem trwałości i intensywności. Pamiętaj, że luksus wcale nie musi być drogi! Z kodem POL30 mamy aż 30% upustu na wszystkie zapachy na stronie www.blossomperfumery.co.uk Excerpt: Perfumy inspirowane łączą luksus z oszczędnością. Poznaj Blossom Perfumery, markę oferującą trwałe i intensywne zapachy w przystępnych cenach. ### Oszuści zasiłkowi stracą prawo jazdy Zgodnie z planami brytyjskiego rządu, oszuści zasiłkowi, na których będzie ciążył wyrok i nie będą spłacać swoich zobowiązań, zostaną pozbawieni prawa jazdy. Osoby, które wielokrotnie oszukiwały system i mają długi w wysokości 1000 funtów lub większe, mogą zostać ukarane zakazem prowadzenia pojazdów na okres do dwóch lat. Oszuści zasiłkowi zostaną ukarani Minister pracy i emerytur, Liz Kendall powiedziała, że przepisy związane z odbieraniem prawa jazdy, oznaczałyby „większe konsekwencje dla oszustów”. Plany rządu dotyczyłyby również nowych uprawnień dla banków, które mogłyby przekazywać informacje o kontach bankowych osób ubiegających się o świadczenia. Pomysł ten spotkał się jednak z dużym sprzeciwem ze strony banków i obrońców prywatności. Ponadto projekt ustawy przyznałby także więcej uprawnień Urzędowi ds. Oszustw w Sektorze Publicznym (Public Sector Fraud Authority). Wiązałoby się to z daniem mu więcej czasu na badanie skomplikowanych przypadków oszustw, do których doszło w czasie pandemii. Dostęp do danych bankowych Według szacunków ministrów, większy dostęp do danych bankowych pozwoliłby zaoszczędzić podatnikom 1,6 miliarda funtów w ciągu pięciu lat. Dodatkowo pomógłby śledczym DWP skuteczniej identyfikować podejrzane osoby wnioskujące o zasiłki. Dostęp ten budzi jednak duże obawy. Naruszyłby bowiem prawo do prywatności finansowej. A także może prowadzić do niesłusznego zbadania uzasadnionych wniosków o świadczenia. W liście do Kendall z września dyrektorzy Big Brother Watch i Age UK opisali te plany jako „uprawnienia do masowego nadzoru finansowego”. Według nich „stanowiłyby poważną i nieproporcjonalną ingerencję w prywatność narodu”. Obecnie ministerstwo może żądać takich informacji tylko wtedy, gdy ma powody do tego, aby kogoś podejrzewać o oszustwo. Poprzednio Partia Konserwatywna chciała wdrożyć ten pomysł, jednak projekt ustawy nie został przyjęty przez parlament przed lipcowymi wyborami. Według tego planu instytucje finansowe musiałyby przesyłać DWP informacje o kontach bankowych, na które przelewa się świadczenia. Aby wskazać „potencjalne ryzyko” oszustwa lub błędu. Oficjalna ocena ustawy głosiła, że system będzie „w pełni zautomatyzowany, działający w ramach istniejących systemów bankowych” i będzie wdrażany stopniowo od 2027 roku. Udostępniane informacje Partia Pracy obiecała, że tylko „bardzo ograniczone informacje” będą udostępniane Ministerstwu Pracy i Emerytur w ramach nowego planu. Jednak nie przedstawiła jeszcze szczegółowo, jak będzie działał system. Minister DWP, Andrew Western potwierdził w zeszłym roku, że będzie to dotyczyło przypadków, w których wnioskodawcy „mieszkają za granicą”. Konta mogą być również "wzięte pod lupę", jeśli będzie na nich kwota przekraczająca 16 000 funtów. Co jest zwykłym limitem oszczędności uprawniającym do ubiegania się o Universal Credit. Excerpt: Oszuści zasiłkowi, na których będzie ciążył wyrok i nie będą spłacać swoich zobowiązań, zostaną pozbawieni prawa jazdy. ### Keir Starmer zapowiada zaostrzenie przepisów dotyczących terroryzmu Brytyjskie władze zapowiadają zmiany przepisów dotyczących terroryzmu. Bezpośrednią przyczyną tej deklaracji jest masakra w Southport. Zmiany mają dotknąć social media, które mają zostać zobowiązane do usuwania treści, które inspirują do przemocy. Jakie konkretnie plany ma rząd Partii Pracy? Axel Rudakubana miał swobodny dostęp do brutalnych treści. Udało mu się również pozyskać materiały o charakterze terrorystycznym, w tym materiały treningowego Al-Kaidy. Nastolatek miał posiadać informacje, które mogły być przydatne dla osoby popełniającej lub przygotowującej akt terrorystyczny przed tym, jak dopuścił się okrutnej zbrodni. Jednak pomimo tego, nie uznano, że dopuścił się do przestępstwa o charakterze aktu terroru. Co zapowiada Starmer w kwestii walki z terroryzmem? W świetle tych faktów premier Keir Starmer zamierza zmienić prawo w kwestii walki z terroryzmem na Wyspach. - Nie możesz mi powiedzieć, że materiał, który ta osoba oglądała przed popełnieniem tych morderstw, powinien być dostępny na głównych platformach mediów społecznościowych - jak mówi szef brytyjskiego rząd. Zapewnia przy tym, że zmiany w prawie planowane przez Labour pozwolą na oskarżenie napastników na podstawie przepisów dotyczących terroryzmu. Będzie to możliwe nawet jeśli przy popełnianiu przestępstw nie kierowali się spójną ideologią Rudakubana miał 17 lat, gdy zabił Bebe King (6 lat), Alice da Silva Aguiar (9 lat) i Elsie Dot Stancombe (7 lat). Przed zabójstwami był trzykrotnie kierowany do programu Prevent, który ma na celu przeciwdziałanie radykalizacji i terroryzmowi. Według „Guardiana” urzędnicy spotkali się z nim twarzą w twarz tylko raz. Za każdym razem decydowano, że nie ma potrzeby się nim zajmować. Natychmiastowe znalezienie sposobów na zmianę prawa Po tym, jak Rudakubana przyznał się do stawianych mu zarzutów, premier Starmer ogłosił publiczne dochodzenie. Obiecał natychmiastowe znalezienie sposobów na zmianę prawa, aby samotni zabójcy stosujący „ekstremalną, indywidualizowaną przemoc” byli oskarżani o terroryzm. Szef brytyjskiego rządu porównał takie przypadki do masowych morderstw dokonywanych w USA, które nie są związane z żadną konkretną ideologią. - Myślę, że większość ludzi powiedziałaby, patrząc na fakty w tej sprawie, że jest to ewidentnie przypadek ekstremalnej przemocy. Ma on charakter aktu terroru. Ja całkowicie akceptuję i rozumiem taki punkt widzenia - powiedział. Starmer przytoczył zagrożenie ze strony „aktów ekstremalnej przemocy dokonywanych przez samotników, outsiderów, młodych mężczyzn, uzyskujących dostęp do wszelkiego rodzaju materiałów online, desperacko pragnących rozgłosu, czasami inspirowanych przez tradycyjne grupy terrorystyczne, ale skupionych na samej ekstremalnej przemocy, najwyraźniej dla niej samej”, jak cytujemy za „Guardianem". Excerpt: Brytyjskie władze zapowiadają znaczące zmiany przepisów dotyczących terroryzmu po ogłoszeniu wyroku ws. masakry w Southport. ### "W drodze do Polski” Polaka podwiozła policja Do nietypowej sytuacji doszło przy drodze N69 koło Valkenswaard. Nieoświetlonym poboczem przemieszczał się nasz rodak, który był w trakcie powrotu do Ojczyzny. Niedzielny wieczór, ciemna, nieoświetlona droga N69 w pobliżu Valkenswaard – a po jej poboczu kroczy nasz rodak. Dokąd? Jak sam wyjaśnił policjantom, wracał do Polski. Tak po prostu, pieszo, prosto z Holandii do ojczyzny, prawdopodobnie po zakończonej pracy. Szedł w dobrym kierunku i po właściwej stronie drogi, jednak wybór trasy pozostawiał wiele do życzenia. N69 to ruchliwa dwujezdniowa droga, gdzie samochody pędzą z prędkością 80 km/h, a brak chodnika i oświetlenia sprawia, że pieszy staje się niemal niewidoczny. Na szczęście ktoś z kierowców zgłosił tę niecodzienną sytuację, a policjanci, widząc determinację maszerującego Polaka, postanowili zainterweniować. Czy mężczyzna będący “w drodze do Polski” został zatrzymany? Czy mężczyzna „w drodze do Polski” został zatrzymany? Nie, choć policja interweniowała, by jego podróż była bezpieczniejsza, nie przerwano jej na dobre. Funkcjonariusze szybko namierzyli maszerującego Polaka i przeprowadzili krótką rozmowę. Był trzeźwy, nie sprawiał wrażenia osoby pod wpływem narkotyków, a jego odpowiedzi były spójne – szedł do Polski, do domu. Nie złamał prawa. Poruszał się bowiem po właściwej stronie drogi, ale warunki na N69 – brak chodnika, ciemność i pędzące samochody – stwarzały dla niego ogromne zagrożenie. Policjanci, zamiast karać, postanowili pomóc. Zabrali go radiowozem przez najniebezpieczniejszy odcinek trasy, pozwalając mu kontynuować wędrówkę. Może teraz nasz rodak już siedzi w rodzinnym domu. Mamy nadzieję, że dzieli się opowieścią o swojej przygodzie i wspomina, jak holenderscy policjanci okazali się pomocni w drodze do ojczyzny. Excerpt: Do nietypowej sytuacji doszło przy drodze N69 koło Valkenswaard. Nieoświetlonym poboczem przemieszczał się nasz rodak, który był w trakcie powrotu do Ojczyzny. ### Rośnie liczba przymusowych deportacji z Holandii Jak czytamy w oficjalnym komunikacie wydanym przez DTenV, w 2024 roku prawie 6000 osób opuściło Holandię, częściowo dobrowolnie (54%), a częściowo przymusowo (46%). Liczba takich deportacji rośnie już czwarty rok z rzędu. W 2023 wyniosła 5780 osób, a w 2024 - 5990 osób. Powyższe wyliczenia dotyczą osób, które ie mogły dłużej pozostawać w „Kraju tulipanów". Opuszczenie Holandii odbywało się albo dobrowolnie, albo przymusowo. Jak zaznaczają przedstawiciele Dienst Terugkeer en Vertrek, 2750 osób zostało deportowanych przymusowo w zeszłym roku, a kolejne 3240 opuściło kraj z pomocą rządową w jakiejś formie. Więcej deportacji z Holandii „Spośród 5990 osób, które opuściły Holandię, 3710 powróciło do swojego kraju pochodzenia. Łącznie 1740 osób wyjechało do kraju europejskiego, w którym pierwotnie przebywały na podstawie Konwencji dublińskiej. Ponadto 540 osób wyjechało do innego kraju” - jak czytamy na oficjalnych stronach DTenV. Dodajmy, iż to właśnie regulacje wynikające z Konwencji dublińskiej wymagają od osób ubiegających się o azyl złożenia wniosku w tej sprawie w pierwszym kraju europejskim, do którego przybywają. W 2024 roku proporcjonalnie więcej osób wróciło do Algierii. Było ich 210 w porównaniu do jedynie 40 w 2023. W przypadku Maroka było to 250 osób (2024), gdy w 2023 było ich 270. „Wynika to w dużej mierze z dobrych stosunków dyplomatycznych, jakie Holandia utrzymuje z władzami obu tych krajów” - jak podano. Łącznie 460 osób z obywatelstwem algierskim i 430 osób z obywatelstwem marokańskim opuściło Holandię. Co z Polakami? „Ponadto stosunkowo wiele osób z obywatelstwem polskim (360) powróciło do swojego kraju pochodzenia. Często są to osoby, które spowodowały uciążliwości i zostały zmuszone do wyjazdu” - jak podano w oficjalnym komunikacie DTenV. Warto zaznaczyć, że generalnie rośnie ilość przymusowych deportacji. Tak, jak pisaliśmy wyżej, w zeszłym roku było ich 2750. W 2023 roku ich liczba sięgnęła 2370. 46% cudzoziemców, którzy w 2024 opuścili Holandię, zostało do tego przymuszonych. „W 2024 r. bardzo wysoki priorytet miały również wydalenia cudzoziemców skazanych za przestępstwa (VRIS). W miarę możliwości opuszczają oni Holandię natychmiast po wydaniu wyroku. W 2024 roku udało się to w 960 z 1220 przypadków (prawie 80%)” - jak dodano w oficjalnym komunikacie. Excerpt: W 2024 roku prawie 6000 osób opuściło Holandię, częściowo dobrowolnie (54%), a częściowo przymusowo (46%). Rośnie liczba deportacji... ### Podwyżka ETA. Zapłacimy więcej za wjazd do UK Wielka Brytania podnosi opłatę za ETA, która obecnie wynosi 10 funtów za wniosek. A będzie wynosić 16 funtów. Ma jednak złagodzić przepisy dotyczące tranzytu lotniskowego. Koszt wniosku w systemie ETA ma wzrosnąć z 10 funtów do 16 funtów. Elektroniczna Autoryzacja Podróży obowiązuje już podróżnych spoza UE, a od kwietnia będzie dotyczyć także podróżnych z UE. Podwyżka wniosku o ETA Decyzja o podniesieniu opłaty za ETA została ogłoszona w piątek przez Home Office i wywołała już krytykę ze strony branży turystycznej i biznesowej. ETA, czyli Electronic Travel Authorisation to zwolnienie z wizy, o które należy wystąpić online przed podróżą do Wielkiej Brytanii. System ETA, który wprowadzono pod koniec 2023 roku, dotyczy obecnie podróżnych z ponad 50 krajów. A od 2 kwietnia 2025 roku będzie obowiązywał także przyjezdnych z Europy. Od 8 stycznia ETA jest obowiązkowe dla wszystkich obywateli spoza UE przybywających na Wyspy. Nie ma wyjątku dla obywateli spoza UE, którzy mieszkają w kraju Unii. Opłata wynosi obecnie 10 funtów, jednak, jeśli propozycja Home Office otrzyma zielone światło, wzrośnie ona do 16 funtów. Przedstawiciele branży turystycznej argumentowali, że podwyżka opłat grozi ograniczeniem ważnych podróży biznesowych i stawia Wielką Brytanię w niekorzystnej sytuacji. Dla porównania Unia Europejska nakłada opłatę w wysokości 7 euro za planowany Europejski System Informacji i Autoryzacji Podróży (ETIAS). Zwolnienie z ETA Pozytywną decyzją jest jednak zniesienie ETA dla pasażerów przesiadających się w Wielkiej Brytanii na lot przesiadkowy. Na przykład dla osób lecących z Berlina do Stanów Zjednoczonych przez londyńskie lotnisko Heathrow. Rząd wydał już oświadczenie w tej sprawie: „W odpowiedzi na opinie z branży lotniczej, rząd zgodził się na tymczasowe zwolnienie dla pasażerów, którzy przesiadają się na lotnisku. A zatem nie przechodzą przez kontrolę graniczną w Wielkiej Brytanii”. Home Office twierdzi jednak, że zwolnienie to będzie „poddawane przeglądowi”. Wymóg ETA dla pasażerów przesiadających się był szczególnie irytujący dla lotniska Heathrow, które jest głównym węzłem komunikacyjnym dla lotów przesiadkowych. Pozostałe wymogi dotyczące ETA pozostają w mocy. Wniosek musi zostać złożony online z wyprzedzeniem. Pasażerowie, którzy nie złożą wniosku, nie będą mogli wejść na pokład samolotu, pociągu lub promu. Excerpt: Wielka Brytania podnosi opłatę za ETA, która obecnie wynosi 10 funtów za wniosek. A będzie wynosić 16 funtów. ### Wypłata zasiłku Carer's Support Grant w 2025 roku Carer's Support Grant to świadczenie przeznaczone dla dla opiekunów. W 2025 roku wynosi on 2000 Euro. Kto może je dostać i kiedy będzie wypłacane? Jakie kryteria są podstawowe? Zasiłek dla opiekunów (Carer’s Support Grant) to świadczenie socjalne przeznaczone dla osób, które na co dzień opiekują się osobami starszymi i z niepełnosprawnościami. W 2025 roku wysokość zasiłku została zwiększona do 2 000 €. Czy jest to ważne wsparcie finansowe dla osób pełniących rolę opiekuna? Ta kwestia bywa dyskusyjna. NIemniej, dodatek wypłacany jest automatycznie w pierwszy czwartek czerwca. Zatem w 2025 roku odbędzie się to 5 czerwca. Co ważne, zasiłek ten jest wypłacany za każdą osobę, którą opiekuje się pobierający świadczenie. Jeżeli osoba nie otrzymuje żadnego z wymienionych świadczeń, nadal ma możliwość ubiegania się o ten dodatek, składając odpowiedni wniosek. Kto może dostać Carer's Support Grant - warunki i zasady Carer’s Support Grant to zasiłek, który ma na celu wsparcie osób sprawujących stałą opiekę nad osobami wymagającymi szczególnej troski. Najczęściej są to osoby starsze, chore lub niepełnosprawne. Świadczenie to jest wypłacane automatycznie w czerwcu każdego roku osobom, które otrzymują Carer’s Allowance, Carer’s Benefit lub Domiciliary Care Allowance. Jego wysokość w 2025 roku to 2 000 €. Zasiłek jest więc wyższy, niż rok temu. Wcześniejsza kwota wynosiła 1 850 €. Grant jest dostępny także dla osób, które nie korzystają z żadnego z wymienionych świadczeń, ale spełniają określone warunki, takie jak pełnoetatowa opieka nad osobą przez co najmniej 6 miesięcy. Aby otrzymać wsparcie, opiekunowie muszą spełniać szereg kryteriów, takich jak wiek (minimum 16 lat), stałe zamieszkanie w Irlandii oraz brak pracy zawodowej na pełny etat. Grant jest świadczeniem niezależnym od uzyskiwanych dochodów. Z tego powodu jest dostępny dla szerokiego kręgu osób. Warto zaznaczyć, że zasiłek nie wymaga składania wniosku przez osoby, które już otrzymują odpowiednie świadczenia. Dzięki temu proces wypłaty jest szybki i bezproblemowy. Carer’s Support Grant stanowi ważne wsparcie dla opiekunów, którzy pełnią odpowiedzialną rolę w społeczeństwie. Poświęcając czas i energię na pomoc swoim bliskim w codziennym życiu. Jaki jest cel świadczenia? Celem Carer’s Support Grant jest zapewnienie wsparcia finansowego osobom, które poświęcają się pełnoetatowej opiece nad bliskimi wymagającymi szczególnej troski. Najczęściej potrzebują jej osoby starsze, chore czy niepełnosprawne. W praktyce zazwyczaj są to dzieci opiekujące się starszymi rodzicami, lub matka lub ojciec poświęcajacy całą energię na walkę o zdrowie niepełnosprawnego dziecka. Zasiłek ten ma ułatwić życie opiekunom, którzy nie mogą podjąć pełnoetatowej pracy, ponieważ koncentrują się na swoich obowiązkach wobec podopiecznego. Warto jednak zadać pytanie, czy 2 000 € rocznie to wystarczająca kwota, aby docenić trud, czas i poświęcenie, jakie wkładają osoby opiekujące się przez lata swoimi bliskimi. Choć zasiłek niewątpliwie daje pewne wsparcie, może nie wystarczyć, by w pełni zrekompensować brak dochodów. Czy pozwala opiekunowi czasami na urlop lub pomoc psychologiczną. Codzienne wyzwania związane z opieką nad niepełnosprawnym są bardzo trudne. Z drugiej strony zazwyczaj jest świadczeniem dodatkowym łączonym z innymi zasiłkami dla opiekunów osób niepełnosprawnych. Zgodnie z danymi, w Irlandii jest około 200 000 osób, które pełnią rolę opiekunów na pełny etat. Świadczenie to przysługuje tym, którzy spełniają określone kryteria, jednak nie obejmuje ono wszystkich. Pytanie, czy zasiłek rzeczywiście odzwierciedla wartość pracy opiekuna, pozostaje otwarte. Choć Carer’s Support Grant jest krokiem w dobrym kierunku, nie ma wątpliwości, że osoby te zasługują na znacznie większe wsparcie. Excerpt: Carer's Support Grant to świadczenie przeznaczone dla opiekunów. W 2025 roku wynosi on 2000 Euro. Kto może je dostać i kiedy będzie wypłacane? ### Nieznany sprawca przebija opony w “polskim mieście w Holandii” Od kilku tygodni w Bredzie mieszkańcy co rano zastanawiają się “czy dzisiaj moje auto”? Nieznana osoba przebija opony w samochodach zaparkowanych przy ulicach. Mieszkańcy zgłosili już ponad 50 przypadków uszkodzenia aut. Liczba incydentów jednak ciągle wzrasta. W Bredzie od początku roku dochodzi do serii tajemniczych incydentów, które budzą niepokój mieszkańców. Nieznany sprawca przebija opony samochodów. Pierwsze zgłoszenia napłynęły po nocy sylwestrowej. Wówczas można było interpretować to jako wybryk pijanych osób świetujących Nowy Rok. Jednak już wkrótce problem się nasilił. Kolejne akty wandalizmu miały miejsce w nocy z 1 na 2 stycznia oraz z 2 na 3 stycznia, głównie w rejonach Van Coothplein i Markendaalseweg. Niemniej z czasem przypadki przebicia opon zaczęły pojawiać się także w innych częściach miasta. Policja do tej pory otrzymała 50-55 zgłoszeń. Najprawdopodobniej faktyczna liczba uszkodzonych pojazdów może być jednak wyższa. Przez nagłośnieniem incydentów nie wszyscy właściciele zdali sobie sprawę, że przebicie opony było celowym działaniem. Sprawca działa późno w nocy. Jak do tej pory skutecznie unika schwytania. Z tego powodu dochodzenie jest trudne. Mimo to policja intensywnie bada sprawę, licząc na pomoc społeczności w rozwiązaniu tego nietypowego problemu. Jak ująć sprawcę uszkodzenia aut - działania policji Jak zatrzymać sprawcę, który od ponad dwóch tygodni skutecznie unika odpowiedzialności za przebijanie opon w Bredzie? Policja intensyfikuje działania, zwiększając liczbę patroli w centrum miasta i okolicach. Jednocześnie funkcjonariusze przeglądają setki godzin nagrań z kamer monitoringu i apelują do mieszkańców o czujność. Pomimo tych wysiłków, sprawca pozostaje nieuchwytny, co może wynikać z jego precyzyjnego działania pod osłoną nocy. Wybiera bowiem mało uczęszczane miejsca. Przy takiej skali dziwi nieco brak bezpośrednich świadków. Funkcjonariusze proszą poszkodowanych o zgłaszanie przypadków uszkodzeń oraz apelują do mieszkańców o przekazywanie wszelkich podejrzanych obserwacji i nagrań z prywatnych kamer. Czy dzięki współpracy lokalnej społeczności i nieustępliwości służb uda się przerwać tę serię incydentów i postawić sprawcę przed wymiarem sprawiedliwości? Nieznany sprawca przebija opony w samochodach - jak się uchronić? Jak uchronić się przed przebiciem opon i uniknąć porannego zaskoczenia uszkodzonym autem? Najważniejsze jest parkowanie w dobrze oświetlonych miejscach. Najlepiej w pobliżu kamer monitoringu lub w obszarach o dużym natężeniu ruchu. Warto rozważyć parkowanie na zamkniętych parkingach lub w garażach, jeśli to możliwe. Dodatkowo pomocne mogą być systemy alarmowe wykrywające manipulacje przy pojeździe, a także regularne sprawdzanie stanu opon przed wyruszeniem w drogę. Współpraca z sąsiadami może również pomóc. Wspólne obserwowanie okolicy i informowanie się o podejrzanych sytuacjach zwiększa szanse na zidentyfikowanie sprawcy. Wreszcie, warto zgłaszać wszelkie incydenty policji, aby pomóc w śledztwie i przyczynić się do zatrzymania osoby odpowiedzialnej za te akty wandalizmu. Excerpt: Od kilku tygodni w Bredzie mieszkańcy co rano zastanawiają się “czy dzisiaj moja auto”? Nieznana osoba przebija opony w samochodach zaparkowanych przy ulicach. Mieszkańcy zgłosili już 50 przypadków uszkodzenia aut. ### To ma być ekstremalnie silny wiatr, najsilniejszy tej zimy W ten weekend prąd strumieniowy, który zmierza w kierunku Irlandii i Wielkiej Brytanii, ma (według Met Office) przynieść „najsilniejszy jak dotąd wiatr tej zimy”. Nazwano go już huraganem Éowyn. Najgorsze warunki pogodowe wystąpią w Irlandii, w zachodniej Szkocji, a także w większej części Irlandii Północnej. W Irlandii pogorszenie pogody nastąpi w nocy z czwartku na piątek, a w Wielkiej Brytanii od północy w piątek do południa w sobotę będzie obowiązywało żółte ostrzeżenie pogodowe. Silny wiatr w weekend na Wyspach W Szkocji i Irlandii Północnej może wiać z prędkością 80 mil na godzinę. Mogą wystąpić utrudnienia w ruchu drogowym, przerwy w dostawie prądu, a nawet uszkodzenia budynków. W pozostałych rejonach wiatr również będzie silny, jednak jego prędkość będzie mniejsza. Synoptycy ostrzegają także przed opadami deszczu. Met Office opublikowało w serwisie X informację: „W tym tygodniu nad Atlantykiem Północnym rozwinie się potężny prąd strumieniowy prawdopodobnie z najsilniejszymi wiatrami tej zimy. Oznacza to powrót do mokrej i wietrznej pogody w Wielkiej Brytanii z prawdopodobieństwem wystąpienia niekorzystnych warunków”. Siła wiatru w rdzeniu prądu strumieniowego przekroczy 260 mil na godzinę nad Atlantykiem. Ta ogromna masa energii wysoko w atmosferze spowoduje szybkie pogłębienie się obszaru niskiego ciśnienia w kierunku Wielkiej Brytanii. To z kolei zwiększy zagrożenie dotyczące sztormów i silnych porywów wiatru na lądzie w piątek i sobotę. Pogoda we wtorek i środę We wtorek i środę ma być jednak „dość łagodnie”. Będzie pochmurno i w większości kraju pojawią się opady deszczu. Temperatury z kolei będą oscylować między 8 a 9 stopniami Celsjusza. Synoptycy twierdzą, że wtorek będzie nieco mniej pochmurny niż środa, kiedy to pogoda zacznie robić się bardziej niespokojna. Craig Snell z Met Office powiedział: - W środku tygodnia pojawi się mieszanka chmur, przejaśnień i zachmurzenia. Ogólnie rzecz biorąc, spodziewamy się, że warunki będą stopniowo robić się bardziej niespokojne. Ale w czwartek zaczniemy obserwować większe zmiany w całym kraju. Spodziewamy się większych opadów deszczu i silniejszych wiatrów. Temperatury także będą oscylowały poniżej normy, jaką zwykle obserwujemy o tej porze. Pogoda i silne wiatry w Irlandii Silny prąd strumieniowy zagraża także Irlandii i tam uderzy najpierw, czyli w nocy czwartku na piątek. Synoptycy zapowiedzieli już ulewne deszcze i silne porywy wiatru. Ponadto Met Eireann wydało także ostrzeżenia przed gęstą mgłą, która bardzo ograniczy widoczność. W nadchodzących dniach mają jeszcze zostać wydane ostrzeżenia pogodowe przed wiatrem i deszczem. Excerpt: W ten weekend prąd strumieniowy, który zmierza w kierunku Irlandii i Wielkiej Brytanii, ma przynieść ekstremalnie silny wiatr. ### Sprawca masakry w Southport przyznał się do winy - jak kara czeka Axela Rudakubanę? Sprawca masakry w Southport przyznał się do winy. Jak się okazuje, Axel Rudakubana miał być zafascynowany ludobójstwami. Jego znajomy określił go, jako „tykającą bombę zegarową". 18-letni Axel Rudakubana przed sądem Liverpool Crown Court przyznał się do zamordowania trzech młodych dziewcząt i usiłowania zamordowania 10 innych osób. Sprawca masakry w Southport przyznał się także do posiadania materiałów terrorystycznych oraz produkcji trucizny. Według relacji brytyjskich mediów sprawca przyznał się do wszystkich stawianych mu zarzutów ledwo słyszalnym głosem. Jaka kara czeka Axela Rudakubanę? Podczas posiedzenia, które miało miejsce w dniu wczorajszym, w poniedziałek 20 stycznia 2025 roku, sędzia zapowiedział, iż Rudakubanie „nieuchronnie zostanie wymierzona kara dożywotniego więzienia”. Sprawca masakry w Southport odebrał życie dziewięcioletniej Alice da Silva Aguiar, sześcioletniej Bebe King i siedmioletniej Elsie Dot Stancombe. Jego czyn miał olbrzymi wpływ na rodziny ofiar i lokalną społeczność. Doprowadził w efekcie do zamieszek, które wybuchły w całym kraju. Jak ustalili dziennikarze „Guardiana” Axel Rudakubana był trzykrotnie zgłaszany do Prevent, programu rządowego mającego na celu powstrzymanie przemocy terrorystycznej. Po raz pierwszy miało to miejsce już w 2019 roku, gdy przyszły sprawca masakry w Southport miał zaledwie 13 lat. Kolejne dwa zgłoszenia zostały dokonane w 2021 roku. Wszystkie miały miejsce, gdy Rudakubana chodził do szkoły i mieszkał w Lancashire. Rudakubana był „tykającą bombę zegarową” Jak podaje „Guardian”, jego zachowanie, w tym widoczne zainteresowanie przemocą, zostało uznane jako potencjalnie niepokojące. Nie dostrzeżono jednak motywacji ideologią terrorystyczną. Nie sądzono także, że stanowi poważne zagrożenie pod tym względem. Niemniej, koledzy ze szkoły opisywali go, jako „tykającą bombę zegarową”. Rudakubana miał być „absolutnie zafascynowany ludobójstwami”, jak relacjonuje osoba bliska śledztwa w jego sprawie, jak podajemy za „Guardianem”. Dodajmy, iż jego rodzice pochodzili z grupy etnicznej Tutsi, która w Rwandzie padał ofiarę ludobójstwa ze strony Hutu. Co wydarzyło się w Southport? Przypomnijmy, 29 lipca 2024 Wielką Brytanią wstrząsnęła zbrodnia, której dokonał 17-latek. Uzbrojony tylko w nóż Axel Rudakubana wdarł się do ośrodka Hart Space, w którym grupa dzieci brała udział w zajęciach tanecznych „w stylu Taylor Swift”. Nastolatek odebrał życie trzem dziewczynko, a oprócz tego rani ośmioro innych dzieci i dwóch dorosłych. Sprawca został wkrótce potem aresztowany przez policję. Rudakubana urodził się w walijskim Cardiff, a jego rodzice pochodzili z Rwandy. W związku z wydarzeniami, które miały miejsce w Southport, przez Anglię przetoczyła się fala zamieszek. Protesty stające się zamieszkami W mediach społecznościowych zaczęły się szeroko rozprzestrzeniać fałszywe informacje o tożsamości napastnika. Skrajnie prawicowe środowiska rozpowszechniały informacje, jakoby sprawca miał być muzułmańskim migrantem lub osobą ubiegającą się o azyl. Protesty bardzo szybko przekształciły się w regularne zamieszki. Demonstranci ścierali się z policją i demolowali lokalne sklepy, samochody, dochodziło do licznych chuligańskich incydentów. W ciągu następnych kilku dni zamieszki rozprzestrzeniły się na liczne miasta i miasteczka w całej Anglii oraz w Irlandii Północnej. Szacuje się, że aresztowano ponad 1000 najbardziej krewkich uczestników tych demonstracji. Excerpt: Jak się okazuje, Axel Rudakubana miał być zafascynowany ludobójstwami. Jego znajomy określił go, jako "tykającą bombę zegarową". ### Pracodawcy nie mogą przenosić na imigrantów kosztów związanych ze sponsorowaniem Pracodawcy w Wielkiej Brytanii zatrudniający wykwalifikowanych pracowników z zagranicy, nie mogą już przenosić na nich kosztów związanych ze sponsorowaniem. Nowa polityka imigracyjna rządu brytyjskiego nakazuje brytyjskim pracodawcom pokrywanie takich wydatków, jak certyfikaty sponsorskie (CoS), licencje sponsorskie i inne powiązane koszty. Do tej pory często koszty te przenosili na swoich pracowników. Imigranci nie mogą pokrywać kosztów związanych ze sponsorowaniem 31 grudnia 2024 roku weszła w życie zmiana ogłoszona w oświadczeniu ministerialnym rządu Partii Pracy z 28 listopada 2024 roku. Było to możliwe po aktualizacji wytycznych Home Office dla sponsorów zatrudniających imigrantów. Obecnie zmiana dotyczy wykwalifikowanych pracowników, ale ma być rozszerzona również na pozostałych. Koszty, którymi obecnie pracodawcy nie mogą obarczać pracowników zatrudnianych za granicą, są: opłata licencyjna sponsora, powiązane koszty administracyjne. A także opłaty za certyfikat sponsora, wynoszące około 2239 funtów. Teraz sponsorzy powinni sami ponosić te koszty przy zatrudnianiu wykwalifikowanych imigrantów. Opłata za certyfikat sponsora (Certificate of Sponsorship – CoS) wydana w dniu lub po 31 grudnia 2024 wynosi obecnie 239 funtów za pracownika. Może być to znaczny wydatek dla firm zatrudniających i sponsorujących wielu pracowników. Mimo wprowadzonych teraz zmian pracodawcy nadal mogą odzyskać inne koszty związane z zatrudnianiem imigrantów. Są to opłaty za złożenie wniosku wizowego, dopłaty za opiekę zdrowotną. A także opłaty za usługi uiszczane w imieniu pracowników lub osób na ich utrzymaniu. Konsekwencje nieprzestrzegania przepisów Pracodawcy, którzy będą naruszać nowe zasady, ryzykują poważnymi karami. Może do nich należeć także cofnięcie licencji sponsora. To z kolei może prowadzić do szkód finansowych, problemów dla pracowników, którzy będą musieli znaleźć nowych sponsorów lub opuścić Wielką Brytanię. Koszty dla wykwalifikowanych pracowników Imigranci ubiegający się o wizę dla wykwalifikowanych pracowników w Wielkiej Brytanii, powinni być świadomi kosztów. Należą do nich: - opłaty za aplikację w wysokości 719 funtów za pobyt do trzech lat lub 1639 funtów za dłuższe okresy, - dopłata za opiekę zdrowotną w wysokości 1035 funtów rocznie, - środki na utrzymanie. Pracownicy muszą wykazać, że mają co najmniej 1270 funtów dostępnych środków, chyba że pracodawca pokrywa koszty utrzymania. Excerpt: Pracodawcy zatrudniający wykwalifikowanych pracowników z zagranicy, nie mogą już przenosić na nich kosztów związanych ze sponsorowaniem. ### WOŚP gra także w Holandii i Amsterdamie W tym roku Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagra już po raz 33.! Moc atrakcji szykują także sztaby WOŚP w Holandii. Znamy już program imprezy, która odbędzie się w sobotę (25.) i niedzielę (26.) stycznia 2025 w Bibliotece Polskiej w Amsterdamie. To jednak nie jedyne atrakcje przeznaczone dla Polaków w Holandii. W tym roku Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy gra dla onkologii i hematologii dziecięcej. Motywem przewodnim WOŚP w roku 2025 jest bezpieczeństwo i zdrowie dzieci. Jakie atrakcje i imprezy zaplanowano w Holandii? Finał w Amsterdamie Wydaje się, że największa i najważniejsza wośpowa impreza w Holandii będzie miała miejsce w Amsterdamie. Impreza będzie rozciągnięta aż na dwa dni. Atrakcji będzie co niemiara, szczególnie że to jubileuszowy, dziesiąty finał Orkiestry w największym mieście Holandii. - W imieniu naszego sztabu WOŚP Amsterdam i Fundacji WOŚP serdecznie zapraszamy Was na nasz jubileuszowy 10-ty finał WOŚP w Amsterdamie! Przed nami dwa dni wspaniałej energii, wspólnego grania, tworzenia sztuki i pysznego polskiego jedzonka... i oczywiście pomagania! - czytamy w oficjalnej zapowiedzi imprezy. Oto jak prezentuje się program imprezy: WOŚP 2025 w Holandii W Holandii funkcjonować będzie w sumie siedem sztabów, które zorganizują lokalne finały: Sztab nr: 7419 - Polska Szkoła WARS i SAWA Szef sztabu: Magdalena Buterbrot Siedziba: Nemerlaerhof 82 5709NL Helmond; Holandia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: https://www.facebook.com/wospeindhoven Sztab nr: 7336 - Stichting Arka Szef sztabu: Barbara Janssen Siedziba: 5961RE Horst; Holandia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: brak danych. Sztab nr: 7705 - Stichting Ad Infinitum "Fundacja w Nieskończoność" Szef sztabu: Joanna Droździk Siedziba: Mauritskade 75 2514 HH Den Haag; Holandia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: www.facebook.com/SztabDenHaag Sztab nr: 7222 - Polska Szkoła Tilburg Akademia Polonez Szef sztabu: Renata Truś Siedziba: Hasselstraat 249 5046LL Tilburg; Holandia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: www.facebook.com/wosp.sztab.tilburg/ Sztab nr: 6908 - Stichting Poolse School Breda-Roosendaal Szef sztabu: Katarzyna Majchrowicz-Pete Siedziba: Tolbergcentrum 158 4708HK Roosendaal; Holandia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: www.facebook.com/profile.php?id=100088376376541&locale=nl_NL Sztab nr: 3608 - Biblioteka Polska w Amsterdamie Szef sztabu: Agata Chromcewicz-Fluit Siedziba: Keizersgracht 174-176 1016 DW Amsterdam; Holandia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: www.facebook.com/WospAmsterdam Sztab nr: 6563 - Polskie Stowarzyszenie Groningen Szef sztabu: Magdalena Engel Siedziba: Warmoltseiland 11 9766 VH Eelderwolde; Holandia Więcej o planowanych imprezach i atrakcjach: www.facebook.com/WOSPGroningen Dane za oficjalną stroną WOŚP. ### Wielka Brytania jest „jednym z najmniej zorientowanych na pracę krajów” Brytyjski przedsiębiorca ostro o brytyjskich pracownikach i idei „work-life balance”. Współzałożyciel szkockiej sieci browarów i pubów swoją kontrowersyjną wypowiedzią wywołał prawdziwą burzę, nie tylko w social mediach. Czy James Watt słusznie uderzył w brytyjską klasę pracującą? Na Instagramie pojawił się filmik, w którym współzałożyciel marki browarniczej uderza w kulturę pracy na Wyspach. James Watt wprost powiedział, iż Wielka Brytania jest jednym z „najmniej zorientowanych na pracę krajów na świecie”. Jego zdaniem pracownicy w UK powinni skończyć z obsesją na punkcie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym. Obiektem ostrej krytyki stała się idea „work-life balance". Krytyka idei „work-life balance” - Myślę, że cała koncepcja szukania równowagi między życiem zawodowym a prywatnym została wymyślona przez ludzi, którzy nienawidzą swojej pracy. Jeśli kochasz to, co robisz, nie potrzebujesz równowagi między życiem zawodowym a prywatnym. Potrzebujesz integracji między życiem zawodowym a prywatnym - powiedział Watt w rzeczonym filmiku, w którym wystąpił wspólnie z narzeczoną, Georgią Toffolo. - Praca nie zna granic. Ciągle w domu, pracujemy, ale robimy rzeczy, które uważamy za niesamowicie satysfakcjonujące - dodawała kobieta. Post na Instagramie z rzeczonym filmikiem został usunięty. Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż sam Watt obecnie nie zajmuje się codziennym zarządzaniem swoją firmą. W zeszłym zrezygnował z tego po 17 latach pracy. Zachował przy tym udziały i pełni funkcję niewykonawczą „kapitana i współzałożyciela” w BrewDog. W momencie odejścia powiedział, że planuje „wziąć trochę wolnego czasu, podróżować, spędzać więcej czasu z rodziną i przyjaciółmi”. Przy tym chciał „poświęcić więcej czasu swoim innym zainteresowaniom biznesowym”. Hipokryzja ze strony pracodawcy Trudno zatem nie odnieść wrażenia, że on sam zdecydował się na ruch spod znaku „work-life balance”, który tak ostro krytykuje. Co więcej, tuż przed jego odejściem kilku byłych pracowników wspólnie podpisało się pod listem. Dotyczył on „toksycznych postaw” w miejscu pracy i szerzenia „kultury strachu” ze strony Watta i drugiego współzałożyciela firmy, Martina Dickiego. Co ciekawe, sama firma wystosowała przeprosiny za słowa Jamesa Watta. Przedstawiciele BrewDog w oficjalnym komunikacie zapowiedzieli wyciągnięcie wniosków z tej afery. Warto w tym miejscu dodać, iż jak podaje „The Independent” w zeszłym roku wycofała się ona z wypłacania swoim pracownikom stawem na poziomie Real Living wage. Oznacza to zatem, że osoby zatrudnione BrewDog na podstawowych stanowiskach mogą liczyć wyłącznie na płacę minimalną. ### UK wprowadza cyfrowe prawo jazdy Cyfrowe wersje prawa jazdy mają zostać wprowadzone w Wielkiej Brytanii, jak podaje serwis informacyjny BBC. Działania w tym zakresie mają być część „przekształcenia usług publicznych” z wykorzystaniem najnowocześniejszych technologii. Prawo jazdy w wersji cyfrowej ma być dostępne w ramach nowej rządowej aplikacji na smartfony. Taki dokument będzie akceptowany jako forma dowodu tożsamości przy zakupie alkoholu, głosowaniu lub podczas lotu samolotem na trasie krajowej. Zaznaczmy bardzo wyraźnie, że nowe rozwiązanie nie zastąpi starego. Prawo jazdy w formie fizycznego dokumentu pozostanie nadal dostępne. Cyfrowe prawo jazdy i nie tylko - Ten rząd zobowiązał się do wykorzystania technologii, aby ułatwić ludziom życie i przekształcić usługi publiczne - komentuje rzecznik brytyjskiego rządu. - Technologia umożliwia dziś tworzenie cyfrowych dokumentów tożsamości. Mogą one być bezpieczniejsze od swoich fizycznych odpowiedników. Jednak stanowczo podkreślamy, że ich użycie nie będzie obowiązkowe - dodaje, jak cytujemy za BBC. Kiedy można spodziewać się wejścia do użytku cyfrowych wersji dokumentów potwierdzających uprawnienia do prowadzenia pojazdów silnikowych na drogach publicznych? Jak podaje, „The Times” ma to mieć miejsce jeszcze 2025 roku. Nowoczesna technologia, ale bez przymusu Dodajmy, iż cyfrowe prawo jazdy w UK ma być częścią większej, mobilno-cyfrowej platformy rządowej. W ramach takiego „portfela” mają być dostępne zintegrowane usługi związane z wnioskowanie o zasiłki czy regulowanie należności podatkowych. Dla bezpieczeństwa byłby on zabezpieczony podobnie, jak choćby mobilne aplikacje bankowe. Uwierzytelnianie dwuetapowe, zabezpieczenia biometryczne oraz kody bezpieczeństwa mają być wykorzystane w celu ochrony wrażliwych danych danego obywatela. Według danych rządowych szacuje się, że w 2023 roku w Anglii ponad 34 miliony osób posługiwało się prawem jazdy. Dodajmy, iż wirtualne wersje prawa jazdy są już powszechnie używane w Australii, Danii, Islandii i Norwegii. Podobnie jest także w niektórych stanach USA. Jak podaje BBC, w Unii Europejskiej każde państwo członkowskie jest zobowiązane do wprowadzenia co najmniej jednej formy cyfrowej identyfikacji do 2026. ### Czas na Breturn - zadeklarował Donald Tusk podczas spotkania z Keirem Starmerem W Warszawie doszło do spotkania premiera Donalda Tuska z Keirem Starmerem, szefem brytyjskiego rządu. Czas pokaże, czy w rozmowy, które miały miejsce polskiej stolicy, okażą się początkiem nowego otwarcia w relacjach między Zjednoczonym Królestwem a Unią Europejską. Polski premier wyraźnie zaznaczał, że chce zbliżenia się Wielkiej Brytanii do państw tworzących Wspólnotę. Donald Tusk pozostaje orędownikiem Breturnu, jak sam w dość zgrabny sposób określił kierunek rozwoju relacji na linii UK-UE. Szef polskiego rządy, który był przewodniczącym Rady Europejskiej, gdy Wielka Brytania zagłosowała za opuszczeniem struktur unijnych, powiedział, że marzy o powrocie UK. „Będzie pielęgnował te marzenia w swoim sercu”, ponieważ „nawet marzenia czasami spełniają się w polityce”. Czy perspektywa Breturnu jest w ogóle realna? Breturn zamiast Brexitu Premier Tusk ogłosił, iż zwrócił się do Rady Europejskiej w kwestii zorganizowania nieformalnego szczytu z udziałem premiera Wielkiej Brytanii. Szef polskiego rządu zaznaczał potrzebę maksymalnego zbliżenia UE i Wielkiej Brytanii. O tych kwestiach wypowiadał się w bardzo osobistym tonie. - Zdaję sobie sprawę, że to moje marzenie. To, że w miejsce Brexitu pojawi się kiedyś Breturn może jest tylko iluzją. Staram się być realistą, ale wolę w swoim sercu takie marzenia jeszcze zachować, bo czasami marzenia też w polityce się spełniają - mówił Tusk. Zwracał uwagę również na szerszy, transatlantycki kontekst bliskich relacje między UK a UE. „Szczególnie bliskie i dobre relacje” W Warszawie Tusk mówił o „szczególnie bliskich i dobrych relacjach” między Polską i Wielką Brytanią. Oba kraje łączy to samo spojrzenie na wojnę na Ukrainie. Londyn i Warszawa mają siebie zaufanie „w tych trudnych czasach niepewności geopolitycznej". Polski polityk widzi w spotkaniu w Warszawie „nie tylko takie symboliczne ponowne otwarcie, ale też bardzo konkretne spotkanie, jeśli chodzi o możliwie najbliższą współpracę między Wielką Brytanią i Unią Europejską". Z kolei Keir Starmer nie wdawał się w dyskusję dotyczącą odwracania Brexitu, ale podkreślił potrzebę ścisłej współpracy europejskich sojuszników w kwestii bezpieczeństwa, a w stosunkach z Polską - zacieśnianie relacji gospodarczych i zwiększania obrotów handlowych. - Dziś nasze kraje są wyjątkowo sobie bliskie. Mamy podobną wizję wyzwań, które przed nami stoją - mówił Starmer. - Więcej możemy zrobić w przypadku energetyki, w przypadku klimatu. Mówiliśmy też o współpracy w dziedzinie migracji. Wiemy, że Polska stoi w obliczu gangów, nielegalnych grup przestępczych, które z Rosji i Białorusi przemycają nielegalnie ludzi - dodawał. Obronność jest najważniejsza - Jesteśmy wielkimi potęgami wojskowymi. My jako Brytyjczycy jesteśmy obecni na flance wschodniej NATO. Złożyliśmy solidne zobowiązanie wobec Ukrainy, że będziemy jej pomagać - zaznaczał Starmer, podkreślają, że w relacjach z Polską najmocniej zależy mu na kwestiach militarnych. Dodajmy, iż premier Wielkiej Brytanii wielokrotnie wykluczał ponowne przystąpienie do unii celnej lub jednolitego rynku, ale stwierdził, że chce pogłębić więzi z Brukselą po Brexicie. Excerpt: Czas pokaże, czy w rozmowy, które miały miejsce polskiej stolicy, będą początkiem nowego otwarcia w relacjach między Zjednoczonym Królestwem a Unią Europejską. ### Nowe przepisy pomogą kierowcom w UK uniknąć niesłusznych mandatów Brytyjscy kierowcy mogą spodziewać się korzystnej dla nich zmiany w przepisach. Będzie im łatwiej uniknąć mandatów przyznawanych za pozostawienie samochodu na prywatnym parkingu. Zmiany dotyczyć będą kontrowersyjnych zasad związanych z koniecznością opłacenia parkingu w czasie krótszym, niż pięć minut. Nowe przepisy, które mogą zostać wdrożone w ciągu najbliższego miesiąca lub dwóch, dadzą kierowcom więcej czasu na zapłacenie za miejsce parkingowe. Jak podaje serwis internetowy "The Independent". Zmiany mają dotknąć zasadę pięciu minut, która jest nadużywana przez właścicieli prywatnych parkingów. O co konkretnie chodzi? Prawo po stronie kierowców W chwili obecnej kierowcy muszą w przeciągu pięciu minut od przyjazdu na parking uiścić odpowiednią opłatę. Jeśli tego nie zrobią, grozi im mandat. Praktyka pokazuje, że prywatne firmy parkingowe bardzo skrupulatnie podchodzą do zasady pięciu minut w tym względzie. Nie ma żadnej taryfy ulgowej. Każde, najmniejsze nawet przekroczenie czasu jest karane. Wielokrotnie mieliśmy do czynienia z agresywnymi windykacjami w tym zakresie. Serwis informacyjny BBC przytacza historię profesjonalnej kulturystki i wizażystki Rosey Hudson, która została pozwana przez Excel Parking. Walka szła o 1906 funtów, a jej przyczyną był fakt, iż kobieta nie mogła zdążyć na czas opłacić parkingu. Powodem był... słaby sygnału telefonu komórkowego. Ostatecznie operator parkingu zdecydował się wycofać. Kiedy zmiany w sprawie mandatów wejdą w życie? Wszystko wskazuje na to, że zmiany w tym zakresie wejdą w życie w lutym 2025. British Parking Association (BPA) i International Parking Community (IPC) powołały panel, który zajmie się przeglądem zasad postępowania w sektorze prywatnych parkingów. W szczególności zasadzie pięciu minut. Willa Hurleya, dyrektor generalny IPC, jest przekonany, że wprowadzenie zmian jest w zasadzie kwestią czasu. W listopadzie okazało się, że kierowcy w Wielkiej Brytanii otrzymują średnio ponad 41 000 mandatów parkingowych dziennie. Są on wystawiane przez prywatne firmy. Według analizy danych rządowych przeprowadzonej przez agencję prasową PA i RAC Foundation, w okresie od lipca do września 2024 roku wystawiono około 3,8 miliona mandatów. Wysokość mandatu może sięgnąć nawet 100 funtów. ### Ranking najsilniejszych paszportów za rok 2025 Jak prezentuje się ranking najsilniejszych paszportów na świecie za rok 2025? Przedstawiamy wyniki dorocznego rankingu paszportów Henley Passport Index. Który z krajów dysponuje „najsilniejszym” paszportem? Jak wypadły w zestawieniu paszporty polski i brytyjski? Ranking paszportów Henley Passport Index, przygotowany został na podstawie danych zebranych przez International Air Transport Association. Zestawienie to uwzględnia liczbę krajów, do których posiadacz paszportu danego kraju może wjechać bez wizy lub z wizą, którą otrzymuje na miejscu, już w trakcie przekraczania granicy. Pisząc najprościej, ranking ten mierzy „siłę” różnych paszportów na świecie, a badania prowadzone są od 2006 roku. Ranking paszportów Henley Passport Index za rok 2025 Za najpotężniejszy paszport na świecie uznano dokument tego typu wydawany przez Singapur. Jeszcze rok temu singapurski paszport dzielił szczyt rankingu z pięcioma innymi dokumentami. Teraz jednak jest samotnym liderem. Obywatele Singapuru mogą przekroczyć granic 195 z 227 państw na świecie bez konieczności uzyskiwania jakichkolwiek wiz. Na podium znalazła się również Japonia. Japończycy mogą podróżować bez wizy do 193 krajów. Na trzecim miejscu mamy paszporty aż sześciu krajów. Są to cztery kraje europejskie, które w zeszłym roku dzieliły pierwsze miejsce - to Niemcy, Francja Hiszpania Włochy - a także Finlandia i Korea Południowa. Ich „siła” to możliwość pokonania 192 różnych granic. Jak wypadł polski paszport? Nasz biało-czerwony paszport znalazł się na miejscu siódmym wraz z Kanadą i Maltą. Udało się mu zmieścić w czołowej dziesiątce, ale spadł o jedną lokatę, w porównaniu z rokiem 2024. Wówczas zajmował rekordowe, szóste miejsce, a w 2023 było to dziewiąte. W najnowszym notowaniu polski paszport okazał się mocniejszy choćby od dokumentów tego typu z USA, Węgier czy Zjednoczonych Emiratów Arabskich, które od 2015 roku zyskały bezwizowy wstęp do kolejnych 72 krajów. Z kolei Wielka Brytania wyprzedziła Polskę pod względem paszportowej siły. UK zajmuje miejsce piąte, ale różnice są minimalne. Brytyjski paszport zapewnia bezproblemową podróż do 190 krajów, a polski - do 188. Najsilniejsze paszporty świata Oto jak prezentuje się pełne zestawienie: 1. Singapur - 195 2. Japonia - 193 3. Finlandia, Francja, Niemcy, Włochy, Korea Południowa, Hiszpania - 192 4. Austria, Dania, Irlandia, Luksemburg, Holandia, Norwegia, Szwecja - 191 5. Belgia, Nowa Zelandia, Portugalia, Szwajcaria, Wielka Brytania - 190 6. Australia, Grecja - 189 7. Kanada, Malta, Polska - 188 8. Czechy, Węgry - 187 9. Estonia, Stany Zjednoczone - 186 10. Łotwa, Litwa, Słowenia, Zjednoczone Emiraty Arabskie - 185 Jak wygląda sytuacja na przeciwnym biegunie? Na samym dnie rankingu znalazły się: Irak (31 państw), Syria (27 państw) i Afganistan (26 państw). ### Stawka Child Benefit w UK wzrośnie od kwietnia 2024 Od kwietnia 2025 roku rośnie wysokość stawki Child Benefit w Wielkiej Brytanii, z którego korzystają miliony rodzin w całym kraju. Podwyżka tego świadczenia na Wyspie wyniesie 1,7 proc. O ile konkretnie wzrośnie brytyjski zasiłek na dziecko? W tym roku czeka nas podwyżka stawki Child Benefit. Wysokość brytyjskiego świadczenia na dziecko wzrośnie o 1,7 proc. od kwietnia. Przypomnijmy, obecnie zasiłek ten wynosi 25,60 GBP tygodniowo na pierwsze dziecko, a następnie 16,95 GBP tygodniowo na każde kolejne dziecko. O ile wzrośnie Child Benefit w UK od kwietnia 2025? Od kwietnia zasiłek na dziecko wzrośnie do 26,05 GBP tygodniowo, a stawka za kolejne dziecko wzrośnie do poziomu 17,25 GBP tygodniowo. Brytyjskie Child Benefit jest wypłacane osobie odpowiedzialnej za opiekę nad osobą poniżej 16. roku życia, a czasami poniżej 20. roku życia, jeśli jest ona objęta zatwierdzoną edukacją lub szkoleniem. Wypłacaniem tego świadczenia zajmuje się HMRC, a pieniądze są przekazywane rodzicom lub opiekunom co cztery tygodnie. Aby ubiegać się o zasiłek na dziecko, musisz mieszkać w Wielkiej Brytanii, a dziecko musi mieszkać z tobą. Tylko jedna osoba może otrzymać Child Benefit na dane dziecko. Nie ma limitu na liczbę dzieci, na które możesz się ubiegać. Zasiłek na dziecko rośnie wraz z rosnącą inflacją w Wielkiej Brytanii Przypomnijmy, podwyżka Child Benefit w UK wynika z korekty zgodnie z rosnącą na Wyspach inflacją. Potwierdziła to obecna kanclerz skarbu, przy okazji ogłaszania rządowego budżetu. Rachel Reeves anonsowała podwyżkę stawek Universal Credit, PIP, Child Benefit i Housing Benefit zgodnie ze wskaźnikiem cen towarów i usług konsumenckich (CPI). Dodatkowo Rachel Reeves ogłosiła podwyższenie zasiłku opiekuńczego (Carers Allowance). Zostanie on podniesiony do kwoty odpowiadającej 16 godzinom pracy zgodnie ze stawką National Living Wage. Nazwano to największą podwyżką od czasu wprowadzenia tego zasiłku. Więcej na ten temat pisaliśmy w osobnym artykule: Podwyżka Universal Credit, PIP i Child Benefit. Po więcej szczegółów i przydatnych informacji w tym zakresie odsyłamy na oficjalne strony rządowe: https://www.gov.uk/child-benefit. ### Ceny domów w UK spadły raz pierwszy od marca 2024 Według największego brytyjskiego pożyczkodawcy hipotecznego ceny domów w Wielkiej Brytanii spadły o 0,2% w grudniu 2024 roku w ujęciu miesiąca do miesiąca. Jak wynika z danych banku Halifax to pierwszy taki miesięczny spadek od marca 2024. Niestety, w skali rok do roku w ostatnim miesiącu roku cena przeciętnego domu na Wyspie znów wzrosła. W grudniu 2024 analitycy banku Halifax zanotowali wzrost na poziomie 3,3%. Natomiast, miesiąc do miesiąca koszt zakupu nieruchomości w UK zmniejszył się o 0,2%. Dodajmy, iż z taką sytuacją mieliśmy do czynienia po raz pierwszy od marca 2024. Rynek nieruchomości w UK w grudniu 2024 W chwili obecnej średnia cena domu w UK wynosi 297,166 GBP. Jak wynika z analiz Halifax, wzrost cen na rynku nieruchomości nabrał tempa w drugiej połowie 2024. Powodem był spadek stóp procentowych, co wpłynęło na stawki kredytów hipotecznych. Z drugiej strony mieliśmy wzrost płac i złagodzenie inflacji, co zmniejszyło presję na finanse konsumentów. - Rynek nieruchomości był generalnie stabilny na początku 2024, a wzrost cen domów przyspieszał od lata - komentuje Amanda Bryden, szefowa działu kredytów hipotecznych w Halifax w oficjalnym komunikacie. - Zbliżające się zmiany progów podatku od czynności cywilnoprawnych dały potencjalnym nabywcom po raz pierwszy jeszcze większą motywację do wejścia na drabinę mieszkaniową i realizacji planów zakupu domu. Wszystkie te elementy sprawiły, że popyt na kredyty hipoteczne wzrósł. Osiągnął najwyższy poziom od ponad dwóch lat. Wrócił do poziomów sprzed pandemii - zwraca uwagę Bryden. Ceny domów na Wyspie - co czeka nas w 2025? - W wielu rejonach kraju ceny domów były również podnoszone przez popyt przewyższający podaż. Prawdopodobnie zostało to dodatkowo wzmocnione przez właścicieli domów powstrzymujących się od wystawiania swoich nieruchomości na sprzedaż. Dziej się tak być może w oczekiwaniu na dalsze obniżenie stawek kredytów hipotecznych - dodaje ekspertka Halifax. Co czeka nas jednak w tym roku? - Podczas gdy rynek nieruchomości był wspierany w ostatnich miesiącach przez spadające stawki kredytów hipotecznych, wzrost dochodów i ogłoszenie o nadchodzących zmianach w polityce podatku od czynności cywilnoprawnych, dostępność kredytów hipotecznych pozostanie wyzwaniem - uważa Amanda Bryden. - Nadal przewidujemy umiarkowany wzrost cen domów w tym roku - podsumowuje. Excerpt: Według największego brytyjskiego pożyczkodawcy hipotecznego ceny domów w Wielkiej Brytanii spadły o 0,2% w grudniu 2024 roku ### O ile wzrosną rachunki za telewizję kablową i usługi mobilne w 2025? Rachunki za internet, telefon i telewizję idą w górę. Od 17 stycznia 2025 roku firmy zajmujące się zapewnianiem dostępu do szerokopasmowego internetu, telewizji naziemnej czy usług telekomunikacyjnych muszą w sposób jasny informować swoich klientów o wszelkich podwyżkach wysokości abonamentu w ramach trwającej umowy. Dostawcy tych usług muszą również określić dokładnie kiedy nastąpi zmiana miesięcznej opłaty. Zgodnie z przepisami, brytyjscy providerzy usług cyfrowych mogą podnosić ceny w kwietniu każdego roku zgodnie z inflacją, plus do 3,9%. W związku z tym miliony gospodarstw domowych odczuło ogromne podwyżki rachunków w 2023. Wówczas wysokość rachunków poszła w górę nawet 17,3%. Stało się to po tym, jak inflacja osiągnęła w tym roku najwyższy poziom od 41 lat. O ile wzrosną rachunki za telewizję kablową i usługi mobilne w tym roku? Jak ceny abonamentów zmienią się w kwietniu 2025 u poszczególnych providerów? BT Wysokość abonamentów usług mobilnych wzrośnie o 1,50 GBP miesięcznie od kwietnia. Z kolei za dostęp do telewizji kablowej płacić będzie trzeba 2 GBP więcej, a za dostęp do szerokopasmowego Internetu - o 3 GBP miesięcznie. Usługi poza pakietem będą podlegać corocznej podwyżce o 5%. Nie będzie żadnych podwyżek dla klientów, którzy korzystają z pakietu BT Home Essentials lub są definiowani, jako "financially vulnerable". EE Wysokość abonamentów w ramach usług mobilnych wzrośnie o 1,50 GBP miesięcznie od kwietnia, podczas gdy klienci telewizji zapłacą o 2 GBP miesięcznie więcej. Z kolei za dostęp do szerokopasmowego internetu abonenci EE zapłacą dodatkowe 3 GBP miesięcznie. Usługi poza pakietami będą podlegać corocznej podwyżce o 5%. Nie będzie żadnych podwyżek dla klientów, którzy są w trudnej sytuacji finansowej lub mają pakiet EE Basics. Three Ci, którzy korzystają z telefonii komórkowej w sieci Three zobaczą wzrost swoich rachunków w kwietniu o 1–1,50 GBP miesięcznie. Stawka różni się w zależności od limitu danych. Rachunek wzrośnie o 1 GBP miesięcznie, jeśli limit danych wynosi 4 GB lub mniej, o 1,25 GBP miesięcznie, jeśli limit wynosi od 5 GB do 99 GB, 1,50 GBP miesięcznie w przypadku limitu 100 GB lub więcej. Z kolei dostęp do internetu i telewizji zdrożeje o maksymalnie 2 GBP miesięcznie. Virgin Media Podwyżki w Virgin Media sięgną 3,50 GBP miesięcznie od kwietnia. Nie będą one dotyczyć klientów korzystających z taryf socjalnych. Vodafone Abonenci korzystający szerokopasmowych usług Vodafone zapłacą miesięcznie o 3 GBP miesięcznie więcej od kwietnia. Posiadacze telefonów komórkowych w abonamencie muszą liczyć się z podwyżką na poziomie 1 GBP lub 1,8 GBP miesięcznie w zależności od konkretnej taryfy. Klientów „financially vulnerable”, korzystający z taryf socjalnych i klientów korzystających z „pay-as-you-go” nie dotkną podwyżki. O2 Klienci O2 zobaczą wzrost rachunków o 1,80 GBP miesięcznie od kwietnia. Ich miesięczne raty za dzierżawione urządzenia pozostaną zamrożone na obecnym poziomie. Abonenci mobilnego szerokopasmowego internetu i smartwatchów mogą spodziewać się miesięcznego wzrostu o 75 pensów. Klienci korzystający z taryf społecznościowych i klienci korzystający z usług na kartę nie muszą się martwić podwyżkami. Plusnet Klienci Plusnet będą płacić o 3 GBP miesięcznie więcej za dostęp do szerokopasmowego internetu od kwietnia. Opracowano na podstawie materiałów "The Daily Mirror" ### Polak w obronie Schengen Po przykrych doświadczeniach podczas kontroli na granicy polsko-niemieckiej Polak pozwał Niemcy do sądu za łamanie jego praw. Jak toczy się sprawa oraz czy obywatel Polski ma szansę w starciu o Schengen? W styczniu 2025 roku Jakub Woliński, Polak mieszkający w Görlitz, złożył pozew przeciwko Republice Federalnej Niemiec w sądzie administracyjnym w Dreźnie. Powodem były kontrole graniczne wprowadzone przez Niemcy na przejściach z Polską w październiku 2023 roku. Woliński, który regularnie przekracza granicę między Zgorzelcem a Görlitz, uznał te działania za naruszenie prawa unijnego i zasad strefy Schengen. Jak wyjaśnia, kontrole stały się dla mieszkańców regionu codzienną uciążliwością. Prowadzą do korków, przeszukiwań pojazdów i ograniczenia swobody podróżowania. Decyzję o pozwie podjął po jednej z kontroli, podczas której niemieccy funkcjonariusze nie byli w stanie wskazać podstaw prawnych swoich działań. Woliński, wspierany przez adwokata Christopha Tomettena, argumentuje, że Niemcy przekroczyły swoje uprawnienia. Wprowadzają środki, które powinny być stosowane jedynie w wyjątkowych sytuacjach. Polak w obronie Schengen - szerszy wymiar pozwu przeciwko Niemcom Pozew Jakuba Wolińskiego przeciwko Niemcom wykracza poza osobiste doświadczenia i codzienne trudności mieszkańców polsko-niemieckiego pogranicza. Jest to reakcja na szerszy problem. Jak wyjaśnia Woliński, dotyka on fundamentów strefy Schengen. Wprowadzenie kontroli granicznych przez Niemcy w październiku 2023 roku, argumentowane zagrożeniem dla bezpieczeństwa publicznego, zdaniem Wolińskiego i jego prawnika, Christopha Tomettena, stanowi naruszenie zasad swobodnego przemieszczania się w Unii Europejskiej. Schengen jest symbolem europejskiej integracji. Przepisy pozwalają na wprowadzenie kontroli jedynie w wyjątkowych sytuacjach i na określony czas. Tymczasem Niemcy, mimo zmniejszającej się liczby nieautoryzowanych przekroczeń granic w 2024 roku, przedłużyły kontrole do marca 2025 roku. Wielu obserwatorów postrzega to jako nadmierne i nieuzasadnione działanie. Dla Wolińskiego, który wielokrotnie doświadczył uciążliwych przeszukań, to nie tylko kwestia osobistej frustracji. W tej chwili jest to walka o ochronę jednego z najważniejszych osiągnięć Unii Europejskiej – swobody podróżowania. Można zatem śmiało powiedzieć, że Polak stanął w obronie Schengen. Tometten podkreśla, że decyzje Niemiec mogą być precedensem zagrażającym podstawowym wartościom wspólnoty europejskiej. Sprawa granicznych kontroli ma zatem wymiar ponadregionalny. Co się dzieje na granicy polsko-niemieckiej - doświadczenia Polaków Codzienność na polsko-niemieckiej granicy dla wielu Polaków stała się uciążliwą próbą cierpliwości. Jakub Woliński, mieszkaniec pogranicza, opisuje wielogodzinne korki w miastach takich jak Zgorzelec czy Słubice. Wynikają one z przedłużających się kontroli granicznych. „Codziennie stoimy w korkach, wszyscy to odczuwamy. Przejazd, który kiedyś zajmował kilka minut, teraz może trwać godzinę albo więcej” – mówi. Wielu mieszkańców polsko-niemieckiego pogranicza pracuje po jednej stronie granicy i mieszka po drugiej. Codziennie zmagają się oni z utrudnieniami, które komplikują ich codzienne życie. Powtarzające się przeszukania samochodów i pytania o dokumenty sprawiają, że podróżowanie między krajami przestało być oczywistością, jaką było przez lata funkcjonowania strefy Schengen. Woliński podkreśla, że te kontrole, choć mają zapewniać bezpieczeństwo, w praktyce są uciążliwe i często nieproporcjonalne do zagrożenia. „Żyjemy razem, pracujemy razem, ale te kontrole nas dzielą” – mówi. Wyraża frustrację nie tylko swoją, ale wielu mieszkańców regionu, dla których granica zamiast łączyć, ponownie zaczęła dzielić. Excerpt: Po przykrych doświadczeniach podczas kontroli na granicy polsko-niemieckiej Polak pozwał Niemcy do sądu za łamanie jego praw. Jak toczy się sprawa oraz czy obywatel Polski ma szansę w starciu o Schengen? ### Pomoc prawna dla osób starszych w Irlandii Coraz więcej osób starszych w Irlandii korzysta z pomocy prawnej. Świadcząca te usługi Sage Advocacy stwierdziła, że finansowanie ze strony rządu powinno wzrosnąć w najbliższych latach ponad dwukrotnie, aby sprostać zapotrzebowaniu ze strony obywateli. Przedstawiciele pomocy prawnej dla osób starszych przewidują, że popyt na tego typu usługi wzrośnie ponad dwukrotnie w ciągu najbliższych trzech lat. Chcą też, aby następny rząd w Irlandii wsparł finansowo doradców. Potrzebna pomoc prawna dla osób starszych Sage Advocacy zaapelowało do irlandzkiego rządu o zwiększenie finansowania pomocy prawnej dla osób starszych i wykluczonych. Powinna wynieść 5,5 mln euro w ciągu najbliższych trzech lat. Ponadto konieczne będzie zatrudnienie ponad 50 dodatkowych pracowników, aby sprostać wzrostowi popytu o 40 proc. W ubiegłym roku z pomocy prawnej skorzystało około 11 000 osób w Irlandii. Stanowi to wzrost o ponad 3000 w porównaniu z rokiem poprzednim. Sage Advocacy odnotowało także wzrost liczby osób oczekujących na pomoc z 54 w drugim kwartale 2022 do ponad 530 osób w trzecim kwartale ubiegłego roku. Rośnie zapotrzebowanie na wsparcie Aż o 90 proc. wzrosła liczba połączeń telefonicznych do działu informacji i wsparcia między pierwszymi trzema miesiącami 2023 roku, a trzecim kwartałem ubiegłego roku. Sage Advocacy spodziewa się wzrostu popytu rok do roku o 40 proc. Dlatego konieczne jest zwiększenie rządowego finansowania do 8,9 mln euro do 2027 roku. Natomiast liczba pracowników musi wzrosnąć z 45 do 100. Przewodniczący Sage Advocacy, Mark Mellett, powiedział: - Aby dalej się rozwijać, Sage musi również zachować swoją niezależność operacyjną i być finansowane z jednego departamentu rządowego lub agencji, a nie z wielu źródeł. Dodał także, że pomoc rządu pomogłaby w zapewnieniu spójności wysiłków państwa w reagowaniu na potrzeby grup wrażliwych. A także „kwestionowaniu wyizolowanego myślenia i nieskoordynowanych reakcji, które mogą rujnować życie obywateli”. Excerpt: Coraz więcej osób starszych w Irlandii korzysta z pomocy prawnej. Finansowanie ze strony rządu musi wzrosnąć ponad dwukrotnie. ### Ministerstwo Pracy i Emerytur ostrzega osoby pobierające Tax Credit Tysiące osób w Wielkiej Brytanii otrzymujących Tax Credit, dostało listy z ostrzeżeniem od Ministerstwa Pracy i Emerytur (DWP), gdyż ich świadczenia są wycofywane. 5 kwietnia 2025 roku DWP zakończy wypłacanie Tax Credit. Osoby, które otrzymują świadczenie muszą przejść na Universal Credit po otrzymaniu listu od DWP z informacją o migracji. Jeśli tego nie zrobią, ich świadczenie zostanie wstrzymane. Tax Credit będzie wstrzymany Tysiące osób otrzymujących Tax Credit otrzymało pilne listy od DWP w związku z wycofaniem tego świadczenia od kwietnia 2025 roku. Okazuje się, że wiele osób, których dotyczy zmiana, nadal nie zarejestrowało się, aby przejść na Universal Credit. Czasu na migrację jest jednak coraz mniej. Świadczeniobiorcy, którzy przegapią termin, będą mogli wprawdzie przejść na Universal Credit później, jednak do tego czasu wypłata ich świadczenia zostanie wstrzymana. Przejściowe płatności ochronne Co ciekawe, z badania przeprowadzonego przez Ipsos UK na zlecenie Ministerstwa Pracy i Emerytur, wynika, że, mimo iż 78 proc. respondentów wiedziało o migracji na Universal Credit, to siedem na dziesięć osób nie miało pojęcia o przejściowych płatnościach ochronnych. Płatności ochronne są wyrównaniem dla osób, które przy migracji z określonych świadczeń na Universal Credit są stratne finansowo. Na przykład, gdy ktoś otrzymuje 600 funtów w ramach Tax Credit, ale ma prawo tylko do 400 funtów w ramach Universal Credit, to może otrzymać 200 funtów wyrównania w ramach przejściowych płatności ochronnych. Ochrona przejściowa brzmi krótkoterminowo, jednak w rzeczywistości obowiązuje ona do momentu, aż kwota, którą świadczeniobiorca otrzymuje w ramach Universal Credit, będzie wyższa od kwoty otrzymywanej w ramach starych świadczeń. Ze względu na to, że stawki Universal Credit są co roku zwiększane zgodnie ze stopą inflacji. Czym jest zarządzana migracja? Migracja na Universal Credit jest częścią trwającego programu Ministerstwa Pracy i Emerytur, którego celem jest przeniesienie wszystkich osób pobierających zasiłki na jedno świadczenie – Universal Credit do marca 2026 roku. Migracja następuje m.in. z takich świadczeń, jak: Child Tax Credits Housing Benefit Income-based Jobseeker's Allowance Income-related Employment and Support Allowance Income Support Working Tax Credits Excerpt: Tysiące osób otrzymujących Tax Credit, dostało listy z ostrzeżeniem od DWP, ponieważ ich świadczenia są wycofywane. ### Rachunki za gaz w Holandii należą do najwyższych w Europie Zgodnie z analizą przeprowadzoną przez stronę internetową Energievergelijk, rachunki za gaz w Holandii należą do najwyższych w Europie. Jedynie Szwajcarzy i Szwedzi muszą przeznaczyć na nie więcej ze swojego budżetu. Obecnie cena gazu w Holandii wynosi średnio 17,8 centa za kWh, wliczając koszty i podatki. Co ciekawe – w krajach sąsiednich, jak Belgia czy Niemcy cena gazu wynosi odpowiednio 9,3 centa i 11,9 centa. Wysokie rachunki za gaz w Holandii Powodem wysokich rachunków za gaz w Holandii są podatki. Według strony internetowej Energievergelijk stanowią one aż 62 proc. całkowitej opłaty za gaz. Z czego 45 proc. za podatek energetyczny, a 17 proc. za podatek VAT. Wskaźnik cen energii dla gospodarstw domowych (HEPI) szacuje, że podatki stanowią niższy procent z 51 proc., poprzez uwzględnienie stałych kosztów i kosztów zarządzania siecią. Z drugiej strony, w przypadku cen energii elektrycznej, Holandia jest bardziej przystępna cenowo. A koszty są niższe niż w sąsiednich krajach. Wynoszą zaledwie 25,23 centów za kWh. W rzeczywistości Niemcy mają najwyższe ceny energii elektrycznej w Europie, wynoszące aż 40,23 centów za kWh. Motywacja do rezygnacji z gazu? Ekspert ds. energii, Koen Kuijper tłumaczy, że wysoki podatek energetyczny jest sposobem holenderskiego rządu na zmotywowanie właścicieli domów do przejścia na energię elektryczną. - Podatki od energii są opłatą mającą na celu zmniejszenie zużycia gazu i zmotywowanie do przejścia na energię elektryczną. Gospodarstwa domowe, które nie używają gazu i mają dobrą izolację, płacą znacznie niższe podatki za energię. Jednak wiele gospodarstw nie może podjąć kroków, aby zrezygnować z gazu lub zmniejszyć jego zużycie – powiedział. Kuijper zaznaczył jednak, że wiele gospodarstw domowych nie może całkowicie przejść na korzystanie z energii elektrycznej ze względu na wysokie koszty pomp ciepła, czy niewystarczającą izolację domu. Jeszcze w innej sytuacji są najemcy, którzy nie mają wpływu na to, jak ogrzewany jest wynajmowany przez nich dom. Excerpt: Zgodnie z analizą przeprowadzoną przez stronę internetową Energievergelijk, rachunki za gaz w Holandii należą do najwyższych w Europie. ### Eminem: nie chciał "śpiewać" dla Polaków choć ma... polskie pochodzenie Właściwie nazywa się Marshall Mathers, ale sławę zdobył pod pseudonimem Eminem. Urodził się w Saint Joseph, ale dorastał w chylącym się ku upadkowi Detroit. Dlaczego nigdy nie chciał zagrać w Polsce? Marshall Mathers III urodził się w 1972 roku w Saint Joseph w rodzinie Deborah Nelson Mathers-Briggs oraz Marshall Mathers Jr. Wedle jego wielu biografii Eminem ma pochodzenie szkockie, angielskie, niemieckie, szwajcarskie i polskie. Eminem nigdy nie zagra w Polsce? W Polsce od wielu lat krąży plotka, że Eminem miał powiedzieć w jakimś z wywiadów, że nie gra nigdy dla Polaków i Żydów Do dzisiaj nie zostało to jednoznacznie potwierdzone. Niektórzy jego fani twierdzą, że zdanie zostało wyrwane z kontekstu, a inni utrzymują, że takiego wywiadu w ogóle nigdy nie było, a wszystko zostało wymyślone. Faktem jest natomiast to, że Eminem nigdy nie zagrał koncertu w Polsce. Raper nigdy nie odwiedził Polski, pomimo wielokrotnych tras po Europie. Spowodował to uwiarygodnienie historii, jakoby Eminem miał coś przeciwko Polakom. Jest to o tyle dziwne, że Eminem przyznał, że ma polskie korzenie. Koncert Eminem w Polsce w 2025 Choć od wielu lat mówi się, że Eminem nigdy nie zagra w Polsce, jego fani mogą doczekać się na koncert w 2025 roku. Trasa koncertowa na ten rok przewiduje bowiem występ w Warszawie w lipcu 2025. Eminem nigdy nie zagrał w Polsce. Jednak to ma zmienić się w 2025 roku, kiedy to odbędzie się koncert Eminema w Warszawie. Historia Eminema Gdy Marshall miał zaledwie półtora roku ojciec zostawił jego i jego mamę sprawiając, że przyszły raper wychowywał się tylko z mamą. Gdy miał 12 lat przeprowadzili się do Detroit, które wtedy było amerykańską stolicą motoryzacji i jeszcze nikt nie przewidywał spektakularnego upadku tego miasta. Marshall zainteresował się hip-hopem, gdy mając 14 lat usłyszał album Licensed to Ill zespołu Beastie Boys oraz ścieżkę dźwiękową do filmu "Reckless" stworzonej przez Ice-T. Oba nagrania otrzymał od swojego wujka Ronniego, który później wielokrotnie pojawiał się w tekstach rapera. Marshall szybko zaczął amatorsko rapować pod pseudonimem „M&M”. Gdy chodził do szkoły średniej często brał udział w bitwach na słowa i mimo tego, że hip-hop był w tamtym okresie domeną społeczności murzyńskiej, to Mathers zyskał sobie ich uznanie i szacunek. W tamtym okresie dwukrotnie musiał powtarzać dziewiątą klasę z powodu częstego wagarowania i słabych ocen. W rezultacie w wieku 17 lat został wyrzucony ze szkoły. Wydarzeniem, które odbiło piętno na Eminemie była samobójcza śmierć jego wujka Ronniego, który popełnił samobójstwo w 1991 roku. Na jego cześć raper wytatuował sobie na ramieniu napis "Ronnie R.I.P.". Jego wujek jest wspomniany także w numerach „Stan”, „Cleanin' Out My Closet”, „My Dad's Gone Crazy”, „How Come”. Pierwszą wytwórnią, do której należał Eminem była prowadzona przez braci Jeffa i Marka Bassów FBT Productions. W tamtym okresie posiadał nawet pracę jako zmywacz w restauracji Gilbert's Lodge w St. Clair Shores. Swoje pierwsze demo nagrał w 1995, które nazwał "Soul Intent". Rok później nagrał swój debiutancki album "Infinite", w którym poruszał tematykę typową dla przedmieść wielkich, amerykańskich miast: bieda, problemy z utrzymaniem i marzenie o bogactwie. Tuż po wydaniu tego albumu Eminem próbował popełnić samobójstwo z powodu problemów osobistych oraz nadużywania alkoholu i narkotyków. Na szczęście dla jego wielbicieli próba była nieudana. W 1997 na Eminema spadła fala krytyki w środowisku hip-hopowym, ponieważ po wydaniu kolejnego mini albumu "The Slim Shady EP" został oskarżony o kopiowanie stylu rapera Cage'a. Przełom, na który czekał młody raper nadszedł po wygraniu przez niego olimpiady freestyle'owej Rap Olympics w Los Angeles, na której obecny był Jimmy Iovine, prezes Interscope Records. Poprosił go o swoje demo, które puścił swojemu producentowi Dr. Dre. Późniejszy raper tak opisywał swoje pierwsze spotkanie z Eminemem: "Wyglądał wtedy jak ptaszek Tweety. Nigdy nie pracowało mi się z nikim tak dobrze, chyba że ze Snoop Doggiem”. Dzięki współpracy z Dr. Dre Eminem nagrał swój pierwszy profesjonalny album "The Slim Shady LP". Pierwszym wielkim przebojem rapera była piosenka "My name is", która tak jak cała płyta pełna kontrowersyjnych tekstów jak na przykład numer "Guilty Conscience", który kończy się zamordowaniem żony i jej kochanka. Jednak dopiero w kolejnym albumie Eminem pokazał co to znaczy kontrowersja w tekstach. W wydanym w 2000 roku albumie "The Marshall Mathers LP" Eminem opisywał różne, kontrowersyjne i mocno wątpliwe sytuacje na temat popularnych gwiazd. Od rapera "dostało się" na przykład piosenkarce Christinie Aguilerze, która miała rzekomo uprawiać seks oralny z muzykiem Fredem Dursterem. Trzeci singiel z tego krążka "Stan" to kolejny wielki hit rapera, który zaprosił do współpracy piosenkarkę Dido. Dzięki temu nikomu nieznana wtedy młodziutka wokalistka rozpoczęła karierę muzyczną. Piosenkarka wielokrotnie później podkreślała, że karierę zawdzięcza właśnie tej krótkiej współpracy ze znanym już wtedy raperem. Eminem w późniejszych płytach wielokrotnie naśmiewał się i żartował z wielu popularnych gwiazd, takich jak Michael Jackson, MC Hammer czy Madonna. W 2005 roku raper postanowił zrobić sobie przerwę, która spowodowana była brakiem jasnej perspektywy na dalszą karierę. Zresztą sam Eminem mówił o tym w ten sposób: "Jestem w takim momencie mojego życia, w którym czuję, jakbym nie wiedział dokąd zmierza moja kariera. To jest powód, dla którego nazwaliśmy płytę "Curtain Call", ponieważ może być ona ostatnim projektem. Nie wiemy." Do studia i na scenę powrócił w 2009 roku płytą "Relapse". Jednak Eminem to nie tylko raper, ponieważ udzielał się także jako aktor i trzeba tu wspomnieć o filmie "8 mila" z jego udziałem. Film opowiadał o trudnym dorastaniu w Detroit. Za " "Lose Yourself", który był częścią ścieżki dźwiękowej do filmu Eminem otrzymał Oscara. Warto zaznaczyć, że był to pierwszy Oscar w historii, który wygrał raper. Eminem na przestrzeni lat wiele razy zmagał się z uzależnieniem od narkotyków, alkoholu, a także leków. Kilkukrotnie przebywał na odwyku i wygląda na to, że w końcu udało mu się zerwać z nałogiem. Z racji dorastania w biednych przedmieściach Detroit Eminem postanowił pomagać młodzieży, która tak jak on też dorasta w patologicznych warunkach. Dlatego założył Marshall Mathers Foundation. Zbiera fundusze oraz przeznacza pieniądze na banki żywności oraz inna pomoc młodzieży w stanie Michigan. ### Ryanair ogranicza loty do Hiszpanii i rozszerza działalność w Polsce Ryanair ogłosił znaczne ograniczenie lotów na lato 2025 do Hiszpanii. Twierdzi, że przyczyną są „nadmierne opłaty” pobierane przez kontrolowanego przez państwo operatora lotnisk Aena. Jednocześnie przewoźnik rozszerza swoją działalność w Polsce. W komunikacie prasowym Ryanaira z 16 stycznia podano, że przewoźnik zamierza ograniczyć liczbę miejsc o 18 proc. na 12 trasach. Doprowadzi to do zmniejszenia liczby miejsc pasażerskich o 800 000 w porównaniu z latem ubiegłego roku. Ryanair rozszerza działalność w Polsce Ryanair zmniejsza wprawdzie ilość lotów do Hiszpanii na lato 2025, jednak rozszerza za to swoją działalność w Polsce. Paradoksalnie tani przewoźnik planuje dodać nową trasę z Lublina do Barcelony, która będzie obsługiwana dwa razy w tygodniu (od 31 marca). Jak powiedziała Alicja Wójcik-Gołębiowska, Country Manager Ryanair na Europę Środkowo-Wschodnią: - Barcelona oferuje wszystko – wyjątkową atmosferę, kuchnię, kulturę i sztukę. Irlandzkie linie ograniczają loty do Hiszpanii Irlandzki przewoźnik podjął decyzję o całkowitym wstrzymaniu działalności na lotniskach Jerez i Valladolid. A także ograniczeniu lotów na kilku regionalnych lotniskach, jak Vigo, Santiago de Compostela, Saragossa, Asturia i Santander. Powodem takiej decyzji są zbyt duże opłaty pobierane przez operatora lotniskowego Aena, a także brak zachęt do promowania regionalnego wzrostu. Eddie Wilson, dyrektor generalny Ryanair DAC, powiedział: - Nadmierne opłaty lotniskowe AENA, a także brak realnych zachęt do wzrostu nadal szkodzą regionalnym lotniskom Hiszpanii ograniczając ich wzrost i pozostawiając niewykorzystane ogromne obszary przepustowości lotnisk”. Skrytykował on także Aenę za priorytetowe traktowanie inwestycji poza Hiszpanią (jak lotniska na Karaibach, w Wielkiej Brytanii czy Ameryce). Decyzja ta jest następstwem wieloletnich skarg Ryanaira na rosnące opłaty. Mimo że hiszpański rząd zamroził opłaty lotniskowe do 2026 roku. Według irlandzkiego przewoźnika, odmowa Aeny w oferowaniu skutecznych pakietów zachęt zmusza linię lotniczą do przekierowania przepustowości na inne rynki europejskie. Aena jednak odrzuca zarzuty Ryanair, stwierdzając, że średnia opłata w wysokości 10,35 euro za pasażera jest „jedną z najniższych w Europie”. Excerpt: Ryanair ogłosił znaczne ograniczenie lotów na lato 2025 do Hiszpanii. Jednocześnie przewoźnik rozszerza swoją działalność w Polsce. ### Wielka Brytania i Polska wzmacniają współpracę wojskową Premier Wielkiej Brytanii udał się w piątek do Polski, aby porozmawiać z Donaldem Tuskiem o nowym traktacie między krajami. Ma on na celu „stawić czoła wspólnym zagrożeniom”. Wielka Brytania zacieśnia współpracę z Polską zarówno w kwestii obronnej jak i innych. Keir Starmer przybył dzisiaj do Warszawy, aby rozmawiać z polskim premierem o współpracy w zakresie obrony, bezpieczeństwie międzynarodowym, dalszym wsparciu dla Ukrainy i współpracy transatlantyckiej. Wielka Brytania i Polska podpisują nowe porozumienie W związku z przybyciem Keira Starmera do Polski na stronie brytyjskiego rządu poinformowano, że traktat między Wielką Brytanią a Polską, „wesprze nasze siły zbrojne w ściślejszej współpracy w celu ochrony Europy przed rosyjską agresją”. Ponadto jego celem będzie także walka z dezinformacją i „zagrożeniami hybrydowymi”. Oba kraje mają także zacieśnić współpracę „w celu rozbicia gangów przemytników ludzi, zabezpieczenia dostaw energii i ochrony infrastruktury krytycznej”. Polska prezydencja w Radzie UE W oświadczeniu strony brytyjskiej podano, że „premier Donald Tusk przedstawi premierowi Keirowi Starmerowi priorytety polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej, której hasłem jest <