Czy przedterminowe wybory powstrzymają Brexit?

0
2805

Szefowa brytyjskiego rządu Theresa May ogłosiła, że 8 czerwca odbędą się przedterminowe wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii. Jak na deklarację liderki Partii Konserwatywnej zareagowali inni politycy?

Decyzję May z zadowoleniem przyjął lider największej partii opozycyjnej. Dla Jeremy`ego Corbyna przedterminowe wybory będą okazją do zwarcia szeregów w Partii Pracy i zaproponowania alternatywnych rozwiązań w stosunku do rządu, który "zawiódł w kwestiach ekonomicznych".

PILNE! Theresa May zapowiedziała przedterminowe wybory w UK! (wideo)

Tracący 21% poparcia do torysów laburzyści obiecują stworzyć rząd, który zadba "w pierwszym rzędzie o interesy większości". Jak czytamy w specjalnym oświadczeniu Corbyn zamierza skupić się na odbudowie ekonomii, polepszeniu standardu życia i zatrzymania cięć w sferze szkolnictwa i opieki zdrowotnej.

Z kolei premier Szkocji Nicola Sturgeon w ruchu Theresy May widzi próbę przesunięcia brytyjskiej sceny politycznej jeszcze bardziej na prawo. "Twardy Brexit i jeszcze więcej cięć budżetowych" – to jej komentarz, który wpisuje się w politykę krytykowania polityki uprawianej w Londynie na wysokości Downing Street 10.

Podobnie, jak Corbyn, lider Liberalnych Demokratów upatruje w przedterminowych wyborach szansę dla swojej partii. Tim Farron wierzy, że uda mu się skorygować lub wręcz zmienić kurs na którym obecnie znajduje się Wielka Brytania. Gdzieś tam pojawią się głosy o tym, że dzięki nim uda się powstrzymać Brexit, ale trudno brać je na poważnie, niemniej faktem jest, że szeregi Liberalnych Demokratów rosną w siłę. Dosłownie w kilka minut po wypowiedziach May do partii zapisało się 1000 nowych członków! To musi robić wrażenie, ale czy przełoży się na konkretny wynik wyborczy?

Natomiast szef UKIP`u nazywa pomysł May "cynicznym". Paul Nuttall podkreśla, że została ona podjęta z powodu słabości laburzystów i nie ma ona innego uzasadnienia innego, niż tylko doraźna walka polityczna.

Z kolei były premier David Cameron określił decyzję May jako "odważną" i życzył swojej następczyni powodzenia. Na pewno jej się przyda!