Pochodzący z Poznania Tomczak był bohaterem jednej z najgłośniejszych spraw kryminalnych ostatnich lat. W 2008 roku został skazany na podwójne dożywocie. Nadal utrzymuje, że był niewinny i zapowiada walkę o prawdę.
Polak został uznany winnym przez brytyjski sąd brutalnego gwałtu i pobicia 48-letniej Brytyjki w angielskim mieście Exeter. Wyrok wydany przez wymiar sprawiedliwości na Wysp został dostosowany na prawa polskiego w wyniku czego Jakuba Tomczak w więzieniu spędził 12 lat w Zakładzie Karnym w Gębarzewie.
Sprawa Tomczaka w owym czasie budziła wielkie kontrowersje. Wyrok skazujący został wydany jedynie na podstawie poszlak, a konkretnie – dzięki śladom DNA Polaka na ciele kobiety. Wiarygodność badania podważała zarówno rodzina skazanego, on sam i jego obrońcy. Jego matka wielokrotnie powtarzała, że ma liczne dowody na jego niewinność. W dodatku brytyjskie media zrobiły ze studenta prawa, który do UK przyjechał, by zarobić kilka groszy, brutalnego gwałciciela. Z kolei polskie media utrzymywały narracje, że był ofiarą pomyłki wymiaru sprawiedliwości.
– Jakub skończył odbywanie kary 12 lat pozbawienia wolności, którą orzekł wobec niego sąd brytyjski, a polski sąd dostosował. W ubiegłym. tygodniu opuścił on zakład karny – komentował jeden z jego obrońców, adw. Mariusz Paplaczyk doniesienia lokalnych mediów o wyjści Tomczaka z więzienia.
Wiadomo już, że Jakub Tomczak będzie chciał walczyć o swoje dobre imię i ujawnienie prawdy. – Trudno było mu się bronić będąc w więzieniu, ale on się nie poddaje i zapowiada, że będzie próbował wszelkimi dostępnymi, legalnymi środkami dążyć do tego, aby to postępowanie w Wielkiej Brytanii wznowić – dodaje Paplaczyk. – Liczymy też na pomoc brytyjskich kolegów, którzy będą mogli teraz na tę sprawę spojrzeć również w inny sposób z uwagi m.in. na upływ czasu i na pewne wydarzenia, które nastąpiły po wyroku – dodaje.
Już teraz mówi się, że zostaną podjęte odpowiednie kroki, aby sprawa znowu wylądowała na brytyjskiej wokandzie. Tomczak ma być niezwykle zdeterminowany, aby prawda ujrzała światło dzienne, ale droga do tego zdaje się być bardzo długa.
– Nie zapominajmy, że ta sprawa nigdy nie była w drugiej instancji. Jakub nie miał możliwości odwołania się, ponieważ w Wielkiej Brytanii druga instancja – tak jak u nas powszechna i występuje praktycznie w każdej sprawie – jest porównywana do polskiej kasacji. Muszą być zatem spełnione specjalne podstawy, specjalna opinia prawników i na tamten czas takiej podstawy do złożenia apelacji nie było. Czyli jego sprawa obiła się tylko o jeden sąd – kończy adw. Mariusz Paplaczyk.