Boris Johnson deklaruje, że chce być premierem do 2029 roku i zamierza walczyć o reelekcję w 2024 roku. Umoczony w łamanie restrykcji covidowych na Downing Street 10 polityk ani myśli o rezygnowaniu z rządzenia krajem.
Zamiast oczekiwanej przez opinię publiczną, opozycję polityczną i część własnej partii dymisji, Boris Johnsona na łamach "The Sun" zadeklarował, że ani myśli o "składaniu broni". Co więcej, obecny szef brytyjskiego rządu nie tylko nie złoży rezygnacji, ale wręcz zapowiedział, że chce zawalczyć o kolejną kadencję na tym stanowisku! "Mam jeszcze dużo więcej do zrobienia" – deklarował w wywiadzie dla brytyjskiego tabloidu Johson. Pomimo spadających notowań, trudnej sytuacji wewnętrznej w Partii Konserwatywnej i publikacji raportu Sue Gray, obecny premier UK zapewniał, iż trwa na swoim stanowisku i "będę to robił tak długo, jak długo będę miał przywilej i zaszczyt służyć (…)". "Jesteśmy skoncentrowani na pracy bez wytchnienia" – zaznaczał, mając na myśli wdrażanie kolejnych etapów swojego planu politycznej ofensywy, o której pisaliśmy w tym miejscu: "Dymisji nie będzie – Boris Johnson zapowiada czystki w biurze i polityczną ofensywę".
Boris Johnson zamierza pozostać premierem do… 2029 roku!
Johnson odnosząc się do oceny swojej obecnej sytuacji i kryzysu, w jakim znajduje się jego gabinet zaznaczył, że nie chce jej komentować, ale… skupia się na następnych wyborach! Mamy do czynienia z pierwszą tak konkretną, choć nie do końca oficjalną, deklarację obecnego premiera dotyczącą udziału w wyborach zaplanowanych na 2024 rok. Czy w obliczu skandalu "partygate" Boris Johnson ma jakiekolwiek szanse na walkę o kolejną kadencję?
Dodajmy, że w dniu wczorajszym trzech posłów Partii Konserwatywnej publicznie wezwało lidera swojego obozu politycznego i szefa rządu do rezygnacji. Były minister Tobias Elwood, sir Gary Streeter, który w Izbie Gmin zasiada od 1992 roku oraz Anthony Mangnall chcą, aby "BoJo" wreszcie odszedł. Tym samym liczba torysów, którzy oficjalnie domagają się takiego ruchu wzrosła do (przynajmniej!) jedenastu. Do złożenia wotum nieufności potrzeba jednak deklaracji 54 konserwatywnych posłów. Dopiero wtedy może zostać uruchomiona procedura, której efektem może być obalenie rządu premiera Johnsona.
Premier nie tylko nie podaje się do dymisji, ale zamierza walczyć o reelekcję
Przypomnijmy, 23 lipca 2019 Boris Johnson został wybrany nowym liderem Partii Konserwatywnej. W głosowaniu uzyskał poparcie 92 153 (ok. 66%) członków partii. 24 lipca 2019 objął urząd premiera, ale niedługo potem, konkretnie 28 sierpnia 2019, królowa Elżbieta II na jego wniosek wyraziła zgodę na zawieszenie działalności parlamentu na pięć tygodni (do 14 października). 24 września 2019 Sąd Najwyższy Zjednoczonego Królestwa jednogłośnie uznał decyzję o zawieszeniu parlamentu za bezprawną. Przedterminowe wybory parlamentarne 12 grudnia 2019 roku zostały jednak wygrane przez torysów i Johnsona. W dodatku z dużą przewagą, sięgającą aż 80 miejsc, największą od 1987 roku.

