Partnerem relacji „Polish Express” z Mistrzostw Świata FIFA 2026 jest telewizja internetowa „Weeb.TV„
Jest taki obraz niemieckiej reprezentacji z czasów naszych ojców, który wielu kibiców wciąż nosi w pamięci. Jedenastu piłkarzy. Krótkie włosy. Żelazna dyscyplina. Futbol przypominający dobrze naoliwioną maszynę. Drużyna skuteczna, chłodna i uporządkowana niczym instrukcja obsługi.
Nie był to zresztą przypadek. Przez dekady reprezentacja Niemiec była symbolem państwa, które po wojnie odbudowało się dzięki pracy, organizacji i konsekwencji. Problem polega na tym, że przez ten czas same Niemcy bardzo się zmieniły. A wraz z nimi zmieniła się również ich reprezentacja.
Mundial 2026 jest dobrym momentem, by to zauważyć. Wystarczy spojrzeć na niemiecką kadrę. To już nie jest drużyna RFN z lat siedemdziesiątych. To drużyna współczesnych Niemiec – kraju, którego społeczeństwo przez ostatnie pół wieku stało się znacznie bardziej zróżnicowane, a różne tradycje, języki i rodzinne historie tworzą jego codzienność.
Futbol po raz kolejny okazał się lustrem, w którym odbija się społeczeństwo.
Dawne Niemcy, dawna reprezentacja
Jeszcze pół wieku temu reprezentacja RFN wyglądała zupełnie inaczej. Symbolem tamtych czasów byli Franz Beckenbauer, Gerd Müller czy Karl-Heinz Rummenigge. Wielkie gwiazdy, które budowały potęgę niemieckiej piłki, ale również obraz kraju znacznie bardziej jednolitego kulturowo niż obecnie.

Kiedy Niemcy zdobywali mistrzostwo świata w 1974 roku, mało kto zastanawiał się nad pochodzeniem piłkarzy. Reprezentacja była w dużej mierze odbiciem społeczeństwa zachodnioniemieckiego tamtej epoki.
Tymczasem już wtedy za kulisami zachodziła zmiana, która miała odmienić kraj na zawsze.
Kiedy przyjechali gastarbeiterzy
W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych niemiecka gospodarka rozwijała się w zawrotnym tempie. Kraj potrzebował rąk do pracy. Do Niemiec zaczęli przyjeżdżać gastarbeiterzy – pracownicy z Włoch, Grecji, Jugosławii, a przede wszystkim z Turcji.
Początkowo wielu polityków zakładało, że pozostaną oni w Niemczech tylko przez kilka lat. Historia napisała jednak zupełnie inny scenariusz.
Miliony ludzi zostały na stałe. Zakładali rodziny. Ich dzieci chodziły do niemieckich szkół, mówiły po niemiecku i dorastały, kibicując reprezentacji Niemiec.
Kilka dekad później kolejne pokolenia zaczęły trafiać do akademii piłkarskich, a stamtąd już prosto do reprezentacji.
Niemcy stają się wielokulturowe
Dla wielu kibiców symbolem tej przemiany stał się Mesut Özil. Urodzony w Niemczech wnuk tureckich imigrantów przez lata należał do najważniejszych piłkarzy reprezentacji.
Obok niego grali między innymi İlkay Gündoğan, Emre Can czy Shkodran Mustafi. W kolejnych latach do kadry trafiali zawodnicy mający korzenie tureckie, ghańskie, nigeryjskie, bałkańskie i wywodzący się z wielu innych środowisk.
Dla jednych był to dowód powodzenia niemieckiej integracji. Dla innych znak, że kraj zmienia się szybciej, niż są gotowi zaakceptować.
Niemiecka reprezentacja coraz bardziej przypominała współczesne niemieckie miasta. Wystarczy przejść się ulicami Berlina, Hamburga czy Frankfurtu, by zobaczyć ludzi pochodzących z różnych części świata. Futbol jedynie odzwierciedlał tę rzeczywistość.
Polacy też zapisali się w tej historii
Dla polskiego czytelnika najciekawszy może być jednak inny wątek.
Kiedy Niemcy zdobywali mistrzostwo świata w 2014 roku, jednymi z największych bohaterów drużyny byli Miroslav Klose i Lukas Podolski.
Obaj urodzili się w Polsce.
Klose przyszedł na świat w Opolu. Podolski w Gliwicach. Obaj wyjechali z rodzinami do Niemiec jako dzieci. Obaj zostali legendami niemieckiej piłki.
Szczególnie historia Klosego jest wyjątkowa. Został najlepszym strzelcem w historii mistrzostw świata. Człowiekiem, którego nazwisko na zawsze znalazło się obok największych legend futbolu.
Dla wielu Polaków był powodem do dumy. Dla wielu Niemców stał się dowodem na to, że historia migracji od dawna jest również częścią historii ich kraju.
Nie byli zresztą jedyni. Przez niemiecką reprezentację przewinął się również Piotr Trochowski. Piłka nożna po raz kolejny pokazała, że granice na mapie bywają znacznie prostsze niż ludzkie biografie.

Mundial 2014 – moment symboliczny
Jeżeli istnieje jeden moment, który najlepiej pokazuje przemianę Niemiec, to był nim mundial w Brazylii.
Niemcy zdobyli wtedy czwarte mistrzostwo świata. W półfinale rozbili Brazylię 7:1. W finale pokonali Argentynę.
Ale sukces sportowy był tylko częścią historii.
Ta reprezentacja wyglądała inaczej niż wszystkie wcześniejsze niemieckie drużyny narodowe. Była bardziej różnorodna. Bardziej wielokulturowa. Bardziej podobna do Niemiec XXI wieku.
Wielu obserwatorów widziało w niej dowód, że nowoczesne Niemcy potrafią połączyć różne doświadczenia i różne korzenie w jedną wspólną historię.
Nie wszyscy jednak podzielali ten entuzjazm.
Pęknięcia pod powierzchnią
Futbol często pokazuje najlepsze strony społeczeństwa. Czasem pokazuje również te gorsze.
W ostatnich latach niemiecka debata o reprezentacji wielokrotnie wychodziła poza kwestie sportowe. Głośna była sprawa Mesuta Özila, który po mundialu 2018 oskarżył część opinii publicznej i mediów o podwójne standardy związane z jego tureckim pochodzeniem.
Podczas kolejnych turniejów wracały również dyskusje dotyczące stereotypów i rasizmu wobec zawodników o innym kolorze skóry.
Nie jest to wyłącznie niemiecki problem. Podobne zjawiska pojawiają się w wielu krajach Europy. Mundiale często działają jak soczewka skupiająca społeczne emocje. Nagle okazuje się, że rozmowa o ustawieniu w środku pola prowadzi do pytań o tożsamość, integrację i granice narodowej wspólnoty.
To właśnie dlatego futbol bywa tak fascynujący. Bo tak naprawdę nigdy nie opowiada wyłącznie o futbolu.
Drużyna współczesnych Niemiec
Patrząc na reprezentację Niemiec podczas mundialu 2026, trudno nie zauważyć, jak ogromną drogę przeszedł ten kraj. Od czasów Franza Beckenbauera do czasów Jamala Musiali.
Od niemal jednolitej reprezentacji RFN do drużyny, której zawodnicy mają rodzinne korzenie rozsiane po kilku kontynentach.
Nie oznacza to, że wszystkie problemy zostały rozwiązane. Nie oznacza też, że niemiecka debata o tożsamości dobiegła końca.
Oznacza natomiast coś innego.
Reprezentacja Niemiec stała się drużyną współczesnych Niemiec – kraju, który przez ostatnie pół wieku zmieniał się szybciej, niż wielu było w stanie sobie wyobrazić.
Być może właśnie dlatego jest dziś tak interesująca. Bo kiedy patrzymy na niemiecką reprezentację, nie oglądamy wyłącznie jedenastu piłkarzy walczących o awans do kolejnej rundy mundialu.
Oglądamy również historię państwa, które zmieniało się na naszych oczach.
Najlepiej widać to zresztą w obecnej kadrze Niemiec na mundial 2026. Grają w niej piłkarze o korzeniach nigeryjskich, tureckich, afgańskich, serbskich, senegalskich, jamajskich, z Sierra Leone czy Burkina Faso. Jamal Musiala ma nigeryjsko-niemieckie korzenie, Antonio Rüdiger jest synem Niemki i obywatela Sierra Leone, Deniz Undav wywodzi się z rodziny turecko-kurdyjskiej, Nadiem Amiri ma afgańskie pochodzenie, a Aleksandar Pavlović – serbskie. Obok nich występują zawodnicy, których rodziny od pokoleń mieszkają w Niemczech. Ta reprezentacja nie jest wyjątkiem. Jest odbiciem współczesnego niemieckiego społeczeństwa, w którym różne historie rodzinne spotykają się pod jedną flagą.
Paradoks polega na tym, że dla większości tych piłkarzy nie istnieje żaden konflikt tożsamości. Są po prostu Niemcami. Ich nazwiska i rodzinne historie pokazują jedynie, jak bardzo przez ostatnie kilkadziesiąt lat zmieniły się same Niemcy.

Zobacz również: Dlaczego Szkoci kibicują każdemu, tylko nie Anglii?

