baner

Mundial większy niż kiedykolwiek. Czy będzie przez to piękniejszy?

Partnerem relacji „Polish Express” z Mistrzostw Świata FIFA 2026 jest telewizja internetowa „Weeb.TV

Mundial odzyskał znaczenie słowa „globalny”

Od 11 czerwca 2026 roku piłkarski i kibicowski świat przeniósł się do Stanów Zjednoczonych, Meksyku i Kanady. Wielu patrzy na ten turniej z podejrzliwością. Czterdzieści osiem drużyn. Sto cztery mecze. Trzy państwa-gospodarze. Mundial rozciągnięty od Montrealu po Mexico City i od Edmonton do Miami. Gdyby ktoś miał ochotę na taką podróż samochodem, musiałby jechać bagatela dwie doby.

Dla jednych jest to oznaka futbolowego przesytu. Dla innych – komercyjny, przereklamowany gigant, który miał rozmyć wyjątkowość mistrzostw świata.

Po kilku dniach turnieju można jednak odnieść wrażenie, że stało się coś odwrotnego.

Mundial odzyskał znaczenie słowa „globalny”.

Przez lata przyzwyczailiśmy się, że mistrzostwa świata są w gruncie rzeczy rozszerzonym turniejem europejsko-południowoamerykańskim. Reszta kontynentów pełniła rolę statystów. Tym razem na scenę weszli zupełnie nowi bohaterowie futbolowi. Jordania, Uzbekistan, Curacao, Haiti czy Republika Zielonego Przylądka nie przyjechały wyłącznie po pamiątkowe zdjęcia. Przywiozły własne pasje i historie, które przypominają, dlaczego futbol stał się najpopularniejszą grą na świecie.

To właśnie jest największa siła mundialu.

Kopciuszkowie, których pamięta się najdłużej

Siłą mundialu są ludzie, których poznajemy dopiero wtedy, gdy zakładają koszulki reprezentacji swoich krajów.

To ważniejsze od gwiazd wycenianych na setki milionów euro, głośniejsze od transferowych plotek i trwalsze niż wyścig o Złotą Piłkę.

Napastnik z Iraku, który dorastał w cieniu wojny. Piłkarze Curacao rozsiani po holenderskich akademiach. Haitańczycy marzący o chwili radości dla kraju, który od lat zmaga się z katastrofami, biedą i przemocą. Uzbecy, którzy przez całe pokolenia czekali na pierwszy awans na mundial.

To są opowieści, które piłkarsko mogą ustępować Lidze Mistrzów, ale są znacznie barwniejsze. I właśnie takie historie pamiętamy najdłużej.

Dla kibica wychowanego na mundialach z lat dziewięćdziesiątych taki turniej jest czymś zupełnie nowym. Dawniej wystarczyło znać składy Brazylii, Niemiec i Argentyny.

Pamiętamy Kostarykę, która w 2014 roku wygrała „grupę śmierci” z Anglią, Włochami i Urugwajem. Islandię zatrzymującą Argentynę Leo Messiego. Trynidad i Tobago z 2006 roku prowadzone przez Leo Beenhakkera. Kamerun Rogera Milli. Maroko, które kilka lat temu jako pierwsza afrykańska drużyna w historii otworzyło swojemu kontynentowi drzwi do półfinału mistrzostw świata.

Każdy mundial potrzebuje swoich kopciuszków.

Ten ma ich więcej niż kiedykolwiek.

Trzy kraje, jeden turniej

Tłem dla tych historii jest wyjątkowa sceneria. To pierwszy mundial rozgrywany jednocześnie w trzech państwach.

Meksyk, jako jedyny kraj na świecie, już po raz trzeci gości mistrzostwa świata. Stany Zjednoczone organizują taką imprezę po raz drugi, a Kanada przeżywa piłkarskie święto po raz pierwszy. Samodzielne uzyskanie praw do organizacji mundialu byłoby dla niej znacznie trudniejsze.

Turniej rozgrywany jest na szesnastu stadionach, a kibice przemieszczają się między strefami czasowymi niczym uczestnicy wielkiej sportowej pielgrzymki.

Czuć też, że futbol coraz mocniej podbija Amerykę Północną. W miastach gospodarzy mieszają się języki, flagi i kultury. To mundial bardziej różnorodny niż jakikolwiek wcześniej.

mistrzostwa świata 2026
Mundial 2026 – największy turniej piłkarski w historii FIFA

Faworyci są ci sami. Jak zwykle

Oczywiście na końcu i tak wszystko sprowadzi się do tego samego pytania.

Kto wygra?

Futbol reprezentacyjny jest pod tym względem bezlitosny. Historia pokazuje, że mundiale wygrywa bardzo wąska grupa państw: Brazylia, Niemcy, Włochy, Argentyna, Francja, Urugwaj, Anglia i Hiszpania. Zaledwie osiem krajów z dwóch kontynentów.

Nawet Holandia, jedna z najbardziej zasłużonych reprezentacji świata, trzykrotnie docierała do finału, lecz nigdy nie sięgnęła po trofeum.

Dziś najczęściej w gronie głównych faworytów wymienia się Hiszpanię, Francję, Argentynę, Brazylię, Anglię i Portugalię. To właśnie między nimi powinien rozstrzygnąć się wyścig po złoto.

Najciekawiej wygląda Hiszpania – zespół młody, odważny, grający futbol przypominający najlepsze lata tiki-taki, ale pozbawiony jej dawnych wad. Francja ma najgłębszą kadrę świata. Argentyna wciąż potrafi wygrywać wielkie mecze. Brazylia przyjechała z ambicją odzyskania tronu po 24 latach oczekiwania. Anglia dysponuje być może najbogatszym pokoleniem piłkarzy od 1966 roku.

Ale mundial nigdy nie jest wyłącznie o faworytach.

To właśnie dlatego kochamy ten turniej.

Gdzieś pomiędzy gigantami

Gdzieś pomiędzy gigantami zawsze pojawia się ktoś, kto burzy porządek. Kto sprawia, że dzieci w Taszkencie, Ammanie czy Port-au-Prince przez całe życie będą wspominały lato 2026 roku.

Być może za miesiąc puchar ponownie wzniosą jedni z wielkich.

Ale już teraz wiadomo jedno: te mistrzostwa zapiszą się w pamięci liczbą uczestników, rekordową liczbą meczów oraz rozmachem organizacyjnym. Zostaną zapamiętane przede wszystkim dlatego, że przypomniały światu, iż futbol nie kończy się na Europie.

I że czasem najpiękniejsze wspomnienia z turnieju nie rodzą się w Londynie, Paryżu czy Buenos Aires.

Równie pięknie ten mundial przeżywają mieszkańcy karaibskiego Curacao, uzbeckich blokowisk czy gwarnych ulic Ammanu. Tam, gdzie marzenie o mistrzostwach świata wciąż ma smak czegoś niezwykłego.

Głosy krytyki również są głośne

Nie wszyscy jednak zachwycają się nowym formatem. Krytycy od miesięcy alarmowali, że FIFA rozciąga turniej do granic możliwości. Trenerzy obawiają się przeciążenia piłkarzy po wyczerpującym sezonie klubowym. Część komentatorów przekonywała, że większa liczba uczestników obniży poziom sportowy, a sam mundial stopniowo utraci elitarny charakter.

Zresztą specyficzne zasady kwalifikacji sprawiły, że na mistrzostwach świata wcale nie występuje 48 najwyżej notowanych drużyn globu. Gdyby tak było, znaleźlibyśmy na nich również Polskę czy Włochy. Niektóre kontynenty są wyraźnie uprzywilejowane pod względem liczby miejsc.

Zwraca się również uwagę, że faza grupowa może zostać zalana meczami o niewielkiej stawce. Pojawiały się także zarzuty, że decyzja o rozszerzeniu mundialu była przede wszystkim biznesowa – więcej spotkań oznacza więcej biletów, więcej transmisji i więcej pieniędzy.

Trudno odmówić tym argumentom logiki.

Problem polega jednak na tym, że futbol od dawna nie żyje wyłącznie jako produkt dla elit. Mundial miał być świętem całej planety i po pierwszych dniach turnieju wygląda na to, że FIFA – nawet jeśli kierowała się głównie kalkulatorem – zrobiła coś dobrego dla samej gry.

Po kilku dniach można też zauważyć ciekawą prawidłowość. Znacznie częściej rozczarowują zespoły z Europy, które przyjechały na mundial z przekonaniem o własnej wyższości. Szwajcaria została już zatrzymana przez Katar, a Turcja doznała bolesnej porażki z Australią.

Być może największą wartością tego mundialu jest właśnie przypomnienie, że futbol rozwija się dziś wszędzie. Nie tylko tam, gdzie przez dziesięciolecia przywykliśmy szukać jego centrum.

Mundial 2026 bez ograniczeń
telewizja internetowa weeb.tv

Przeczytaj także

Tartan Army. Dlaczego szkoccy kibicie są uważani za najlepszych na świecie?

Kibice są największą wizytówką szkockiego futbolu. Ale Tartan Army nie byłoby, gdyby nie chęć rywalizowania z Anglikami.

Klątwa Oranje trwa od 52 lat. Czy reprezentacja Holandii przełamie ją na mundialu 2026?

Holandia występowała w finale mistrzostw świata w 1974, 1978 i 2010 roku i za każdym razem posmakowała porażki.

Mundial 2026. Strefy kibica w UK

Strefy kibica - gdzie można razem przeżywać piłkarskie emocje w UK. Dowiedz się, gdzie można razem przeżywać piłkarskie emocje!

Ranking piłkarzy – na kogo zwrócić szczególną uwagę w czasie mundialu?

Czy tegoroczne Mistrzostwa Świata zadecydują o zwycięstwie w wyścigu o Złotą Piłkę? Przedstawiamy ranking piłkarzy, który ujawnia faworytów.
baner