Rządząca w UK Partia Konserwatywna znowu w kłopotach. Tym razem torysów pogrąża tzw. "afera lobbingowa". Zasiadający w Izbie Gmin poseł Owen Paterson podał się do dymisji i pociągnął na dno notowania partii Borisa Johnsona.
Pod koniec października 2021 roku okazało się, że sprawujący swój mandat z ramienia Partii Konserwatywnej Owen Paterson jest zamieszany w lobbing, który łamie obowiązujące w Wielkiej Brytanii regulacje w tym zakresie. Poseł, który zasiada w Izbie Gmin od 1997 roku i sprawował funkcje ministerialne w rządzie, miał wielokrotnie złamać zasady ściśle regulujące kwestie związane z płatnym lobbingiem wśród polityków. Chodzi konkretnie o polityczne wsparcie dla dwóch firm – Randox oraz Lynn's Country Foods. W tej kwestii jednoznacznie wypowiedziała się parlamentarna komisarz ds. standardów. Potencjalna kara dla Patersona dotyczyłaby zakazu udziału w 30 posiedzeniach, ale konserwatyści chcieli zrobić wszystko, aby tylko tego uniknąć.
Plan rządzącej partii polegał z grubsza na tym, aby odroczyć głosowanie w tej sprawie i po prostu powołać nową komisję ds. standardów! Jeśli mieliby w niej większość, to zwyczajnie sprawiliby, że ich posłowi by się "upiekło" i nie wyciągnięte zostałyby żadne konsekwencje.
"Afera lobbingowa" pogrążyła torysów
Koniec końców ich plan kompletnie się nie udał! W Izbie Gmin co prawda wniosek przeszedł, ale tak zdecydowana i konsekwentne obrona posła, który złamał obowiązujące zasady została fatalnie odebrana. I to nie tylko przez opozycję, media i opinię publiczną, ale także przez dużą część samych torysów, którym kompletnie nie spodobało się bronienie polityka, który się sam skompromitował.
Ostatecznie, Owen Paterson sam zrzekł się swojego mandatu, a nowa komisja nie powstała. Zamiast tego w Izbie Gmin miała miejsce debata poświęcona kwestiom politycznego lobbingu, korupcji w parlamencie i standardów poselskich. W dyskusji nie wziął udziału sam premier, który tłumaczył się wcześniej zaplanowaną wizytą w północno-wschodniej Anglii.
Premier Johnson koszmarnie poradził sobie z zarządzaniem kryzysem politycznym
"Kiedy premier daje zielone światło dla korupcji, podkopuje zaufanie. Kiedy mówi, że zasady mające na celu powstrzymanie osobistych interesów nie mają zastosowania do jego przyjaciół, podkopuje zaufanie, a kiedy celowo osłabia tych, których zadaniem jest powstrzymanie korupcji, podkopuje je jeszcze bardziej. I to jest dokładnie to, co premier zrobił w zeszłym tygodniu" – grzmiał stojący na czele opozycyjnej Partii Pracy Keir Starmer.
Warto w tym miejscy zaznaczyć, że trudno uznać przypadek Owena Patersona za pojedynczy epizod. Jak wynika z oficjalnych zapisów dotyczącego aktywności zawodowej parlamentarzystów w UK aż 90 z 360 posłów Partii Konserwatywnej może liczyć na dodatkowe zarobki, poza pracą polityczną. W przypadku Partii Pracy mamy do czynienia z zaledwie trzema takimi przypadkami!
- GORĄCY TEMAT: Wizz Air zawiesza kolejne połączenia między UK a Polską. Zniknie łącznie aż osiem tras
Notowania Partii Konserwatywnej spadają
Cała ta afera mocno odbiła się na notowaniach torysów. Według różnych sondaży ich przewaga nad Labour mocno stopniała. Według jednego z sondaży Ipsos MORI dla dziennika "Evening Standard" poparcie dla Partii Pracy wynosi 36 proc., a dla Partii Konserwatywnej – 35 proc.

