Opłaty ETS2 to nowy unijny system, który od 2028 roku obejmie emisje CO₂ z ogrzewania budynków i transportu drogowego. W praktyce oznacza to, że gaz, benzyna i diesel staną się droższe, ponieważ ich cena będzie uwzględniała koszt emisji dwutlenku węgla.
Nie będzie to osobna opłata dopisywana do rachunku. ETS2 działa pośrednio – poprzez rynek. Dostawcy paliw i energii będą musieli kupować uprawnienia do emisji. Natomiast ich koszt przeniosą na konsumentów. W efekcie wzrost cen odczują gospodarstwa domowe w całej Unii Europejskiej. Skok to nawet 70%
Holandia – realne ryzyko wyraźnego wzrostu rachunków
W Holandii ETS2 może być szczególnie odczuwalny, ponieważ duża część gospodarstw nadal korzysta z gazu do ogrzewania. To właśnie ogrzewanie i transport będą głównym źródłem dodatkowych kosztów.
W praktyce oznacza to, że domy ogrzewane gazem mogą płacić wyraźnie więcej już w drugiej połowie dekady. Natomiast osoby pokonujące dłuższe dystanse samochodem spalinowym odczują wzrost kosztów paliwa niemal natychmiast po wejściu systemu w życie. Opłaty ETS2 najmocniej uderzą w najemców i osoby o niższych dochodach. Czyli w ludzi, któzy nie mają możliwości szybkiej zmiany źródła ogrzewania ani zakupu samochodu elektrycznego.
Dla części gospodarstw dodatkowe obciążenie może sięgnąć kilkudziesięciu euro miesięcznie, co w skali roku oznacza zauważalny wzrost kosztów życia.

fot. shutterstock.com
Niemcy – łagodniejszy efekt dzięki wcześniejszym reformom
W Niemczech wpływ ETS2 będzie mniej gwałtowny, ponieważ kraj już wcześniej wprowadził własny system opłat za emisje CO₂ w sektorze ogrzewania i transportu. Oznacza to, że część kosztów klimatycznych jest już wcześniej „wliczona” w ceny paliw i energii.
Dla gospodarstw domowych ETS2 nie będzie więc nagłym szokiem cenowym. Wprowadzenie opłaty ETS 2 nie będzie zaskoczeniem, raczej kontynuacją istniejącej polityki. W praktyce wzrost rachunków będzie bardziej rozłożony w czasie. Natomiast jego skala mniejsza niż w krajach, które dopiero zaczynają proces wyceny emisji.
Niemcy mają również większe możliwości łagodzenia skutków społecznych poprzez dopłaty i programy modernizacji budynków. To dodatkowo stabilizuje wpływ systemu na budżety domowe.
Irlandia – system przejściowy i możliwe opóźnienie
Irlandia znajduje się w nieco innej sytuacji, ponieważ już od lat stosuje krajowy podatek węglowy. W związku z tym wdrożenie ETS2 będzie tam rozłożone w czasie lub częściowo złagodzone w okresie przejściowym.
Dla gospodarstw domowych oznacza to, że wzrost kosztów nie powinien być nagły ani skokowy. Część obciążeń jest już dziś zawarta w krajowych cenach energii. Dlatego pełne efekty ETS2 mogą pojawić się dopiero po 2030 roku. Dopiero wówczas rząd zintegruje w pełni z unijnymi zasadami.
Kto może uniknąć wzrostu kosztów
Najmniej odczują zmiany te gospodarstwa, które już wcześniej zainwestowały w odejście od paliw kopalnych. Domy ogrzewane pompami ciepła oraz użytkownicy samochodów elektrycznych będą w dużej mierze poza bezpośrednim wpływem ETS2. Dlatego, że ich zużycie paliw objętych opłatą CO₂ jest minimalne lub zerowe.
Właśnie dlatego system w praktyce premiuje wcześniejszą modernizację. Im szybciej gospodarstwo domowe uniezależni się od gazu i paliw kopalnych, tym mniejszy będzie jego udział w rosnących kosztach emisji.
Opłaty ETS2 jako test dla budżetów domowych
ETS2 nie działa jak klasyczny podatek, lecz jak mechanizm rynkowy. Stopniowo podnosi koszt emisji CO₂ i tym samym wymusza zmianę technologii ogrzewania i transportu.
W Holandii może to oznaczać wyraźne obciążenie dla części gospodarstw, w Niemczech – umiarkowaną kontynuację już istniejących kosztów, a w Irlandii – rozłożony w czasie proces dostosowawczy. W każdym z tych krajów ostateczny efekt zależeć będzie nie tylko od samego systemu, ale też od tego, jak szybko państwa i obywatele przejdą na rozwiązania niskoemisyjne.
