W związku z wdrożeniem systemu cyfrowych granic, zarówno lotniska jak i linie lotnicze ostrzegają przed parogodzinnymi kolejkami do kontroli paszportowej.
Unijny zautomatyzowany system EES (Entry/Exit System) – cyfrowej kontroli paszportowej – rejestruje wjazdy i wyjazdy obywateli spoza UE. Sukcesywnie wdraża się go od października 2025 roku. Jednak jego pełne wprowadzenie budzi pewne obawy związane z dużymi kolejkami na lotniskach.
Cyfrowa kontrola paszportowa na lotniskach
Europejskie lotniska i linie lotnicze połączyły siły, aby zażądać od UE zawieszenia planowanego pełnego wdrożenia systemu wjazdu/wyjazdu (EES). W przeciwnym razie podróżni z UK będą narażeni na duże kolejki wjazdowe do strefy Schengen. Czas oczekiwania może wynieść nawet cztery godziny lub więcej w okresie letnim.
Znacznie opóźniony system cyfrowych granic UE wymaga od „obywateli państw trzecich”, w tym posiadaczy paszportów brytyjskich, podania odcisków palców i danych biometrycznych twarzy przy pierwszym przekroczeniu granicy strefy Schengen.
Obecnie co najmniej 35 proc. obywateli państw trzecich jest proszonych o podanie danych biometrycznych przy przekraczaniu granicy. Komisja Europejska twierdzi, że system działa „w dużej mierze bezproblemowo”.
Jednak do czasu zakończenia wdrażania, planowanego najpóźniej do 9 kwietnia, podróżni będą musieli się zmierzyć z podwójną biurokracją. Oprócz kontroli cyfrowych wymagane będzie również sprawdzanie paszportów analogowo i stemplowanie ich.

Jeszcze większe kolejki na lotniskach
Przedstawiciele branży lotniczej twierdzą, że obecnie występuje „stały, nadmierny czas oczekiwania, sięgający nawet dwóch godzin” na kontroli granicznej. Opóźnienia są szczególnie dotkliwe dla podróżujących odlatujących. Nie są oni w stanie dotrzeć na czas z powodu zbyt długich kolejek.
Mając to na uwadze, liderzy branży lotniczej zwrócili się z prośbą do komisarza UE do spraw wewnętrznych i migracji. Apelują do Magnusa Brunnera o opóźnienie pełnego wdrożenia cyfrowego systemu kontroli.
List podpisali wspólnie Olivier Jankovec – dyrektor generalny Airports Council International (ACI) Europe, Ourania Georgoutsakou – dyrektor zarządzająca Airlines for Europe. A także Thomas Reynaert – starszy wiceprezes Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA).
Twierdzą oni, że „istnieje całkowity rozdźwięk między tym, co uważają instytucje UE mówiąc, że EES działa prawidłowo, a rzeczywistością. Mianowicie jest ona taka, że podróżni spoza UE doświadczają ogromnych opóźnień i niedogodności”.
Problemy, które opóźniają kontrole
Linie lotnicze i lotniska podają trzy „krytyczne problemy”, które potęgują opóźnienia w EES. Są to:
- Ciągłe niedobory kadrowe w kontroli granicznej.
- Nierozwiązane problemy technologiczne, zwłaszcza w zakresie automatyzacji granic.
- Bardzo ograniczone wykorzystanie aplikacji Frontex do wstępnej rejestracji przez państwa strefy Schengen.
Cała trójka ostrzega: „Jeśli nie zostaną podjęte natychmiastowe działania w celu rozwiązania tych krytycznych problemów, obowiązkowa rejestracja EES na wszystkich przejściach granicznych w szczycie sezonu letniego, w szczególności w lipcu i sierpniu, spowoduje czas oczekiwania wynoszący nawet cztery godziny lub więcej”.
Chcą oni, aby Komisja Europejska „potwierdziła, że państwa członkowskie strefy Schengen zachowają możliwość częściowego lub całkowitego zawieszenia EES do końca października 2026 roku”.

