Adrian Insley wraz z córką musieli zostać na lotnisku na Teneryfie, gdy okazało się, że paszport 7-letniej córki gdzieś się zapodział, a reszta ich rodziny wsiadła do samolotu. Pilot TUI zawrócił jednak samolot ostatniej w chwili, gdy okazało się, że paszport został znaleziony.
Brytyjska rodzina wracająca z wakacji na Teneryfie do Wielkiej Brytanii podziękowała pilotowi TUI, który w ostatniej chwili zawrócił samolot, aby zabrać 38-letniego Brytyjczyka i jego 7-letnią córkę z lotniska.
- Przeczytaj też: Zasady dotyczące bagażu podręcznego w Ryanair, EasyJet, Wizz Air, Jet2, British Airways, TUI i Virgin Atlantic na 2022 rok
Pilot zawrócił samolot
Adrian z Ilkeston w Derbyshire myślał, że już jest za późno, gdy udało się znaleźć paszport 7-latki, i był zdumiony, gdy usłyszał, że wraz z córką mogą dołączyć do rodziny, która już była na pokładzie.
38-letni Adrian powiedział, że był na wakacjach ze swoją partnerką, czwórką ich dzieci i swoimi rodzicami. Gdy w piątek około 22:00 czekali na swój lot na lotnisko East Midlands, rodzina wstąpiła jeszcze do sklepu wolnocłowego, gdzie okazało się, że nie mają przy sobie paszportu 7-letniej córki.
– Jestem bardzo zorganizowany w kwestii mojego paszportu, nawet mam na niego saszetkę, ale tym razem moja partnerka powiedziała, że potrzebuje paszportu, aby zrobić zakupy w sklepie wolnocłowym, a potem włożyła go do torby. Nasz lot był opóźniony, a lotnisko było bardzo zatłoczone, bo były w tym czasie trzy loty do Wielkiej Brytanii – powiedział mężczyzna.
Gdy rodzina już miała wejść do samolotu, okazało się, że mężczyzna nie ma przy sobie paszportu swojej 7-letniej córki:
– Wpadłem w panikę, nigdzie nie mogliśmy znaleźć dokumentu. Rozmawiałem z pracownikami ochrony i zostałem przez nich poinformowany, że nie mogę wejść na pokład bez paszportu – powiedział 38-letni ojciec, który ostatecznie został z 7-latką na lotnisku, gdy reszta jego rodziny wsiadła do samolotu.
– Byłem zdenerwowany, nie wiedziałem, co robić. W krótkim czasie musiałem znaleźć nocleg, transport i załatwić paszport tymczasowy – powiedział zrozpaczony mężczyzna.
Nieoczekiwany zwrot akcji
Gdy już Brytyjczyk wyszedł z lotniska wraz z córką, paszport nieoczekiwanie się znalazł. Wtedy jednak ich samolot opuścił bramkę i szykował się do odlotu na pasie startowym.
– Wróciłem na lotnisko, ale ochrona powiedziała mi, że nie mogę przejść do strefy granicznej – powiedział Adrian.
Na pokładzie samolotu sytuacja wyglądała jednak inaczej, co relacjonowała później 60-letnia mama Brytyjczyka:
– Nagle przyszedł steward i zapytał, czy możemy zadzwonić do Adriana i powiedzieć mu, żeby przyszedł do bramek, aby można go było odebrać. Byłam oszołomiona, bo nigdy wcześniej nie leciałam samolotem i nie wiedziałam, że można po kogoś wrócić.
– Próbowałem podziękować TUI, ale mają tylko portal do składania reklamacji. Teraz, kiedy słyszy się tyle skarg na branżę turystyczną, chcieliśmy po prostu podzielić się wiadomością o wyjątkowej obsłudze, której doświadczyła nasza rodzina w wakacyjny weekend – dodał Adrian.
