Od małej miejscowości w sercu Podhala po światową scenę mody w Londynie. Izabela Mazurek udowadnia, że talent, odwaga i konsekwencja potrafią otworzyć drzwi nawet tam, gdzie na początku nie ma jeszcze kontaktów, gotowej ścieżki ani pewności, dokąd zaprowadzi droga.
Jej udział w prestiżowym pokazie Dahlia Razzook podczas London Fashion Week – z wyjątkową rolą otwarcia i zamknięcia show – to nie tylko zawodowy sukces, lecz także symbol konsekwentnie budowanej kariery i wiary w siebie. W rozmowie opowiada o swojej drodze, emigracji, kulisach wielkiej mody i o tym, jak mała Ochotnica Dolna stała się punktem startu do międzynarodowej kariery.
Joanna Baran: Jak wyglądała Twoja droga do momentu, w którym mogłaś otwierać i zamykać pokaz podczas London Fashion Week? Jakie momenty swojej drogi uznajesz za przełomowe?
Izabela Mazurek: Moja droga nie była spektakularnym skrótem. To była suma małych, odważnych decyzji. Zaczynałam bez znajomości w branży, bez zaplecza, bez gotowej sieci kontaktów.
Przełomowy moment nastąpił wtedy, gdy przestałam czekać na „idealny czas” i zaczęłam sama tworzyć możliwości. Otwarcie i zamknięcie pokazu podczas London Fashion Week było dla mnie ogromnym wyróżnieniem, ale też symbolem drogi, którą przeszłam od niepewności do pewności siebie.

Joanna Baran: Od jak dawna mieszkasz w Wielkiej Brytanii i dlaczego właśnie ten kraj wybrałaś dla siebie jako miejsce do życia?
Izabela Mazurek: Do Wielkiej Brytanii przyjechałam w 2019 roku. To nie był zaplanowany ruch pod karierę. Przyjechałam w podróż.
Pandemia sprawiła, że świat się zatrzymał i ja zostałam. Zaczęłam budować tu swoją codzienność, relacje, pierwsze zawodowe kroki. I tak, zupełnie nieplanowanie, Londyn stał się moim domem.
Joanna Baran: Co w życiu i pracy w UK najbardziej Cię inspiruje, a co było trudne?
Inspiruje mnie różnorodność i otwartość. Londyn to miejsce, gdzie kreatywność jest naturalnym językiem.
Izabela Mazurek: Najtrudniejsze natomiast było budowanie wszystkiego od zera. Emigracja oznacza samotność na początku i konieczność udowodnienia swojej wartości podwójnie.

Joanna Baran: Czy przeprowadzka do Wielkiej Brytanii była trudna?
Izabela Mazurek: Tak. Zostawia się rodzinę, przyjaciół, poczucie bezpieczeństwa. Ale wiedziałam, że jeśli nie spróbuję, będę żałować.
Joanna Baran: Co sądzisz o krytycznych opiniach na temat UK dotyczących bezpieczeństwa, przestępczości, bezrobocia?
Izabela Mazurek: Wiele osób w mediach i w internecie skupia się na negatywach przestępczość, bezrobocie, problemy społeczne. Jasne, wszystko to istnieje i nie da się tego ignorować. Ale moim zdaniem to bardzo uproszczony obraz.
Z mojego doświadczenia, Anglia a szczególnie Londyn to miejsce, które daje przestrzeń do działania i rozwijania się. To miasto pełne energii, różnorodności i możliwości, jakich nie znalazłam nigdzie indziej. To tutaj spotykam ludzi z całego świata, uczę się od nich i sama mogę się rozwijać.
Czy jest bezpiecznie i idealnie? Nie. Ale żadna metropolia na świecie nie jest wolna od problemów. Krytyka często przybiera ton przesadny i generalizujący. To trochę tak, jakby oceniać całą modę po jednej kiepskiej kolekcji.
Media uwielbiają dramat, bo dramat przyciąga uwagę. A życie codzienne tutaj jest w dużej mierze normalne, stabilne i pełne możliwości. Dla mnie to kraj, w którym mogę realizować pasję, w którym mogę się rozwijać i gdzie – mimo wszystko czuję się u siebie.
Londyn krytykują wszyscy, którzy nie odważyli się tu żyć naprawdę.
Joanna Baran: Jak zapamiętałaś moment, w którym dowiedziałaś się, że będziesz otwierać i zamykać pokaz podczas London Fashion Week?
Izabela Mazurek: O tym, że otwieram pokaz, dowiedziałam się w dniu wydarzenia bezpośrednio od projektantki. To było ogromne wyróżnienie.
Tuż przed wyjściem zapada kompletna cisza. Sekundy, które trwają wieczność. Nagle zaczyna się muzyka, zapalają się światła, ruszają kamery, błyskają flesze. Wszyscy skupieni są na Tobie.
To niesamowite uczucie połączenie stresu, adrenaliny i ekscytacji. Ale właśnie ta mieszanka daje najlepszy efekt. Zamknięcie pokazu było wyborem spośród modelek co było dla mnie jeszcze większym zaszczytem.
Joanna Baran: Jak wygląda proces rekrutacji do tak prestiżowego pokazu, takiego jak Dahlia Razzook?
Izabela Mazurek: Zwykle zaczyna się od castingu. Liczy się nie tylko wygląd, ale osobowość, sposób poruszania się, energia. To proces wieloetapowy, w którym projektant szuka konkretnej wizji.
Joanna Baran: Co dzieje się za kulisami pokazów podczas London Fashion Week?
Izabela Mazurek: Backstage to kontrolowany chaos. Przymiarki, poprawki, makijaż, fryzury, próby choreografii. Każda minuta jest zaplanowana. Pokaz to praca zespołowa na najwyższym poziomie. Najbardziej wymagające jest tempo i presja perfekcji.
Joanna Baran: Jak sama oceniasz kolekcję i stylizacje, które prezentowałaś – które elementy były dla Ciebie najbardziej charakterystyczne lub bliskie Twojej estetyce?
Izabela Mazurek: Kolekcja Dahlia Razzook była niezwykle kobieca i zmysłowa. Dominował jedwab, pióra, kamienie, kryształy. Projekty pięknie otulały ciało i podkreślały sylwetkę, zachowując elegancję i klasę.
Suknia, w której otwierałam pokaz, była jedwabna z piórami. Czułam się w niej jak milion dolarów spektakularna, a jednocześnie wygodna.
Suknia zamykająca pokaz była jedwabna z pierzastym kołnierzem, miękko pracowała na sylwetce, miała w sobie filmową subtelność.
Z kolei projekty Nico Didonna były bardziej odważne, z cięższymi, mięsistymi materiałami i wyrazistą konstrukcją. Moja stylizacja łączyła lekko prześwitującą cekinową suknię z ciężką marynarką w stylu kimono – kontrast delikatności i siły. Ta kolekcja miała pazur.
Joanna Baran: Co myślisz o aktualnych trendach w modzie widocznych podczas tegorocznych tygodni mody?
Izabela Mazurek: Obecnie moda balansuje między siłą a teatralnością. Dolce & Gabbana pozostaje wierne swojej estetyce…dramatyzm, sensualność, mocny glamour. Max Mara to mistrzostwo minimalizmu i konstrukcji. Elegancja bez krzyku. Natomiast ostatni pokaz Gucci flirtuje mocno z popkulturą i estetyką Y2K. To odważne, czasem kontrowersyjne. Podziwiam eksperyment, ale osobiście bliżej mi do mody, która ma duszę, a nie tylko efekt viralowy.
Uważam, że moda powinna wyrażać osobowość, nie tylko trend.

Joanna Baran: Co z wybiegów chciałabyś mieć w swojej szafie – na co dzień stawiasz na luźne, wygodne ubrania, czy raczej na przemyślane, modowe stylizacje?
Izabela Mazurek: Mój styl na przestrzeni lat bardzo się zmieniał. Moda zatacza koło, więc dziś najważniejsze jest, by być oryginalnym. Nie wierzę w zasadę „kopiuj-wklej” z fast fashion. Uwielbiam łączyć style: elegancję i kobiecość z elementami rockowymi, sportowymi, minimalistycznymi, a czasem vintage. Stawiam na ponadczasowość i garderobę kapsułową – elementy, które mogę łączyć dowolnie, które będą aktualne za kilka lat.
Uwielbiam rzeczy z historią, które mają duszę. W wersji wyjściowej wybieram elegancję przełamaną czymś nieoczywistym -detalem, kontrastem, odwagą.
Joanna Baran: Jak Twoim zdaniem zmienia się dziś praca modelki w porównaniu do tego, jak wyglądała kilka lat temu – szczególnie w kontekście mediów społecznościowych i globalnej konkurencji?
Izabela Mazurek: Modelka to dziś marka osobista. Media społecznościowe pozwalają budować własną narrację. Kanon piękna też się zmienia. Kiedyś modelka musiała być wysoka, ekstremalnie szczupła. Dziś projektanci wybierają różne sylwetki, wzrosty i typy ciała, by pokazać kolekcje na prawdziwych kobietach. Najważniejsza jest oryginalność. Nie chodzi o kopiowanie innych. Trzeba wnosić coś świeżego.
Odrzucenie jest normalne. To nie ocena naszej wartości, tylko kwestia wizji projektanta. Nie każda wizja pasuje do każdej osoby.
Joanna Baran: Co daje Ci największą siłę i motywację do działania? Modeling to niełatwa branża.
Izabela Mazurek: Największą siłę daje mi fakt, że zaczynałam sama a dziś stoję tam, gdzie kiedyś nawet nie odważyłabym się marzyć. Ogromną rolę odgrywa wsparcie rodziny i bliskich. Ich wiara we mnie daje poczucie stabilności. Mała Iza byłaby dziś dumna, że się nie poddałam. Mimo przeciwności, mimo problemów zdrowotnych, wytrwałam. To daje mi siłę i pewność, że mogę osiągnąć kolejne cele.
Joanna Baran: Jakie masz kolejne cele i plany zawodowe – gdzie widzisz siebie za kilka lat i jakie kolejne etapy kariery chciałabyś osiągnąć?
Izabela Mazurek: Chcę rozwijać się międzynarodowo, pracować przy coraz większych projektach i budować markę osobistą, która wykracza poza wybieg.
Za kilka lat widzę siebie jako kobietę, która nie tylko chodzi w pokazach, ale współtworzy kreatywne projekty i ma realny wpływ na branżę.

