Gdziekolwiek pojawiają się szkoccy kibice, tam z kilometra słychać śmiech i śpiew. Ich nazwa – Tartan Army – oznacza Armię Szkockiej Kraty i nawiązuje do wzoru zdobiącego tradycyjne kilty, które stały się nieodłącznym elementem stroju kibiców reprezentacji Szkocji.
Kibice są największą wizytówką szkockiego futbolu. Chyba nawet większą niż reprezentacja, która mimo ponad 150-letniej historii systematycznie zawodzi na międzynarodowych imprezach, a ostatni raz na mundialu grała blisko 30 lat temu.
Zaczęło się od niechęci do Anglików
Geneza fenomenu Tartan Army jest ciekawa. W latach 70. i 80., gdy brytyjskie stadiony tonęły w chuligaństwie, szkoccy kibice postanowili wybrać inną drogę i pokazać światu, że są przeciwieństwem angielskich fanów.
– Chcieliśmy odizolować się od angielskich kibiców. Jechaliśmy do jakiegoś kraju i wołaliśmy do ludzi: »Zobaczcie, jesteśmy lepsi od Anglików! Nie zdemolujemy wam miasta, chodźcie na imprezę!«” – wspominał w rozmowie z „New York Times” jeden z kibiców, Coyle.
Obrana strategia okazała się strzałem w dziesiątkę. Wyzwiska zastąpiono wspólnymi śpiewami, a awantury – integracją. Szkoccy kibice przyjeżdżali na mecze świetnie się bawić, a nie dewastować bary i utrudniać pracę służbom.
Mundial 1998. Europa zakochała się w Szkotach
Szkocka reprezentacja nie zachwyciła wynikami, lecz mundial we Francji wyniósł Tartan Army na piedestał. Szkoci zostali zasypani komplementami za stworzoną przez siebie atmosferę. Piłkarski zajawkowicz zamienił się ubraniem z żandarmem i spacerował po Paryżu w policyjnym mundurze, a przy okazji policjantów częstowano brandy. Pamięć o stadionowych ekscesach brytyjskich kibiców nadal była świeża, dlatego zachowanie idących im na przekór Szkotów zrobiło nie lada wrażenie.
Od tego momentu szkoccy fani regularnie trafiają do zestawień najlepszych kibiców świata. Ich przyjazne podejście do rywali stało się znakiem firmowym. Nieważne, czy reprezentacja przegrywa, remisuje czy odpada z turnieju – na trybunach i ulicach zwykle trwa dobra, grzeczna zabawa.
Ale nawet najbardziej pokojowa armia ma swoje granice. W przypadku Szkotów kończą się one dokładnie tam, gdzie zaczyna się Anglia. Kibice reprezentacji Szkocji wygwizdują hymn „God Save The King”, wcześniej znany jako „God Save The Queen”. Słynna szkocka uprzejmość wtedy ustępuje miejsca historycznym emocjom.
Rywalizacja obu krajów sięga zarania dziejów. Pierwszy oficjalny mecz międzynarodowy rozegrano 30 listopada 1872 roku właśnie pomiędzy Szkocją i Anglią. Odbył się na stadionie Hamilton Crescent i zakończył bezbramkowym remisem. Do dzisiaj Anglicy pozostają dla Szkotów starym piłkarskim wrogiem.
Wiecznie niespełniona miłość do reprezentacji
Trudno znaleźć kibiców równie wiernych swojej drużynie. Szkocja wielokrotnie wystąpiła na wielkich turniejach i za każdym razem z mizernym skutkiem. Mundiale w 1954, 1958, 1974, 1978, 1982, 1986, 1990 i 1998 kończyły się dla Szkotów rozczarowaniem.
Na mundialu w RFN w 1974 roku Szkoci nie przegrali meczu, a mimo to odpadli z uwagi na niekorzystny bilans bramkowy. Równie dramatycznie wyglądało Euro 2024. Porażka 1:5 z Niemcami, remis ze Szwajcarią i przegrana z Węgrami. Jak pech, to pech. Co zrobić…

Pomimo że sukcesów reprezentacyjnych brakuje, szkocki futbol wydał wiele wybitnych postaci. Kenny Dalglish, Jim Baxter, Archie Gemmill. Fenomenalny rajd tego ostatniego zakończony golem przeciwko Holandii na mundialu w 1978 roku uznawany jest za jedną z najpiękniejszych bramek w historii mistrzostw świata.
Dodatkowo od 2006 roku działa Tartan Army Children’s Charity wspierająca dzieci w różnych częściach świata. Najbardziej spektakularnym przykładem związanym z dobroczynnością kibiców pozostaje historia Craiga Fergusona. Mężczyzna przeszedł ponad 3200 mil z Kalifornii do Bostonu, przy okazji zbierając ponad milion funtów na pomoc osobom zmagającym się z problemami ze zdrowiem psychicznym.
30 tys. Szkotów i wielka nadzieja
Przed mundialem 2026 szkocki optymizm znów odżył. Reprezentacja Szkocji trafiła do grupy z Haiti, Maroko i Brazylią i gra odpowiednio 14 (Szkocja wygrała 1:0), 20 oraz 25 czerwca. Czy drużyna prowadzona przez Steve’a Clarke’a zwycięży wszystkie mecze? Kibice nie tracą nadziei.
Ostrożnie szacuje się, że na mundialowe mecze reprezentacji przybędzie około 30 tys. fanów. Na tym polega fenomen Tartan Army. Ich drużyna od dziesięcioleci nie daje powodów do świętowania, a oni wciąż jadą za nią na koniec świata.
Mieszkasz w Szkocji? W 2026 dostaniesz dodatkowy dzień wolny z powodu mundialu.


