W Wielkiej Brytanii rusza zdecydowana ofensywa przeciwko tzw. tablicom duchom. To tablice rejestracyjne wykorzystujące znaki 3D i 4D, potrafiące „zniknąć” dla kamer.
Chociaż brzmi to jak gadżet z filmu sensacyjnego, problem jest realny. Dotyczy on zarówno zorganizowanej przestępczości, jak i zwykłych kierowców unikających mandatów. Nowe przepisy uderzą we wszystkich, bez wyjątku – ostrzega Daily Mail.
Tablice rejestracyjne, MOT i uprawnienia DVLA
Po śledztwie medialnym rząd zapowiedział zmiany, które mają zamknąć lukę prawną. Dotąd sprzedaż takich tablic nie była jednoznacznie zakazana, mimo że utrudniały identyfikację pojazdów. Teraz DVLA otrzyma szersze kompetencje do kontroli producentów i sprzedawców tablic.
Podczas obowiązkowego przeglądu technicznego MOT kontrolowana ma być także zgodność tablic rejestracyjnych. Kierowcy korzystający z nielegalnych rozwiązań mogą spodziewać się punktów karnych, a nawet zajęcia pojazdu.
Władze nie ukrywają, że w walce z drogowymi cwaniakami chcą sięgnąć po nowoczesne narzędzia, łącznie ze sztuczną inteligencją. Trwają analizy nad wykorzystaniem AI w połączeniu z systemem automatycznie rozpoznającym tablice rejestracyjne, aby szybko wychwytywać „duchy” na drogach.
Prawo jazdy po siedemdziesiątce do weryfikacji
Nowe regulacje są częścią ambitnej strategii bezpieczeństwa drogowego. Zakłada ona ograniczenie liczby ofiar śmiertelnych i ciężko rannych o 65 proc. do 2035 roku, a wśród dzieci nawet o 70 proc. Oprócz walki z tablicami duchami rozważa się m.in. dodatkowe testy dla kierowców po 70. roku życia.

Obecnie kierowcy po 70. roku życia muszą jedynie co 3 lata odnawiać prawo jazdy i samodzielnie deklarować, że ich wzrok spełnia wymagane normy. Czyli że m.in. pozwala na odczytanie tablicy rejestracyjnej z odległości 20 metrów. Zaplanowane zmiany miałyby zmienić ten model poprzez przeniesienie odpowiedzialności z deklaracji na formalną weryfikację zdrowia. Niemniej Dennis Reed z Silver Voices alarmuje, że selektywne obowiązki nakładane wyłącznie na osoby po 70. roku życia można odebrać jako przejaw dyskryminacji.
Poza tym nie brakuje głosów krytycznych ze strony opozycji. Ostrzega ona przed nadmiernym uderzeniem przepisami w kierowców. Przy okazji apeluje o wydajniejsze egzekwowanie istniejącego prawa, zwłaszcza wobec nieubezpieczonych i prowadzących pod wpływem narkotyków.

