Szef brytyjskiego resortu obrony wyraził swoje poparcie dla kandydatury Liz Truss. Jednocześnie Ben Wallace zasugerował, że jej rywal, Rishi Sunak, niejako zdradził Borisa Johnsona.
Kampania wyborcza w Partii Konserwatywnej ruszyła – pierwszy (z zaplanowanych 12), oficjalny husting torysów miał miejsce w dniu wczorajszym, w czwartek 28 lipca 2022 roku w mieście Leeds. Kandydaci do przewodnictwa w partii i jednocześnie do objęcie stanowiska premiera UK odpowiadali na pytania innych członków swojego stronnictwa. Niejako przy tej okazji Ben Wallace ogłosił swoje poparcie dla Liz Truss. Zaznaczmy, że brytyjski minister obrony narodowej jest obecnie jednym z najlepiej ocenianych polityków, nie tylko tych z Partii Konserwatywnej. Uchodził za murowanego kandydata do przejęcia schedy po Borisie Johnsonie, jednak Wallace zdecydował się nie przystępować do walki o premierostwo. Zaznaczał, że nie była to łatwa decyzja, ale priorytetem dla niego jest zapewnienie swojej ojczyźnie bezpieczeństwa.
Minister obrony wreszcie zdecydował się poprzeć jednego z kandydatów
52-letni minister w obecnym rządzie, który w 2019 roku poparł Johnsona i jest uważany, że "lojalistę" w stosunku do odchodzącego premiera, cieszy się dużym poważaniem wśród torysów i jego opinia na temat dwójki kandydatów ma dużą wagę. Długo czekał z ogłoszeniem poparcia, ale ostatecznie zdecydował się opowiedzieć po stronie Liz Truss.
"Siedziałem obok Liz w gabinecie przez dwa i pół roku. Siedziałem obok niej w Narodowych Radach Bezpieczeństwa. Siedziałem obok niej na szczytach NATO i międzynarodowych. Widziałem ją w akcji. I wiesz, ona jest autentyczna. Jest szczera. I doświadczona" – komplementował szefową Foreign Office na łamach "The Sun". Z kolei na łamach "The Times" napisał dłuższy komentarz, w którym zaznaczał, iż "[Pani Truss] jest jedynym kandydatem, który ma zarówno szerokie, jak i głębokie doświadczenie potrzebne do stawienia czoła wyzwaniom" stojącym przed UK.
"Ona jest autentyczna. Jest szczera. I doświadczona"
Jednocześnie, uniknął bezpośredniej krytyki Rishiego Sunaka, podkreślając iż jest „zdolnym ministrem gabinetowym” i że jest przekonany, że „może wykonać posadę premiera”. Niemniej, podczas spotkania w Leeds zwrócił uwagę, że rezygnacja Sunaka ze staowiska kanclerza – pierwszą z wielu, która ostatecznie doprowadziła do upadku Borisa Johnsona – była "luksusem", na który w domyśle poważny polityk nie powinien sobie pozwolić.
