Dwie kobiety walczą o życie po tym, jak jedna z nich wypadła z budynku i spadła na tę drugą. Met Police nie ustaliła jeszcze, co tak naprawdę się stało, ale w aktywny sposób poszukuje ich krewnych.
Wypadek niemal niemożliwy
O ile wypadnięcie z okna czy balkonu można sobie jakoś wyobrazić – w końcu tragedie takie mają od czasu do czasu miejsce (zwłaszcza w Hiszpanii, gdzie z balkonów wypadają młodzi Brytyjczycy znajdujący się pod wpływem alkoholu), o tyle upadek z budynku na kogoś to już przypadek znacznie rzadszy. Niestety jednak możliwy, co potwierdził właśnie najnowszy, dramatyczny incydent, do którego doszło w London Borough of Haringey, w północnej części miasta.
Z niewiadomych jeszcze przyczyn w dniu wczorajszym, w godzinach popołudniowych, na terenie Wood Green, doszło do tragedii z udziałem dwóch kobiet. Jedna z nich wypadła z wielokondygnacyjnego budynku parkingu, a druga, niczego nieświadoma, została przez nią zmiażdżona. Obie kobiety trafiły w stanie krytycznym do szpitala.
#WoodGreen: #A105 High Road is closed btwn Gladstone Avenue and Alexandra Rd following an Emergency Services incident. pic.twitter.com/XNKlQ7jEMw
— BBC Radio London Travel (@BBCTravelAlert) April 12, 2023
Reakcja London Ambulance Service była natychmiastowa
Na miejscu tragedii niemal natychmiast zjawili się ratownicy London Ambulance Service, którzy udzielili kobietom pierwszej pomocy. – Zostaliśmy wezwani dzisiaj, 12 kwietnia, o godzinie 16:48 do osoby, która została ranna po upadku z wysokości w Wood Green. Wysłaliśmy na miejsce wiele zasobów, w tym załogi karetek pogotowia, sanitariusza w samochodzie szybkiego reagowania, wysoce wykwalifikowanego ratownika medycznego, oficera zajmującego się reagowaniem na incydenty i członków naszego zespołu reagowania na obszarach niebezpiecznych [ang. hazardous area response team, HART]. Wysłaliśmy również londyńskie pogotowie ratunkowe. Dwie pacjentki zostały opatrzone na miejscu, zanim obie zostały na sygnale przewiezione do głównego ośrodka urazowego – wyjaśnił London Ambulance Service.
Sprawę wypadku w Londynie bada już policja
W sprawę wypadku natychmiast zaangażowała się też policja, która będzie musiała ustalić, czy upadek kobiety z wysokości był wypadkiem, czy też na przykład chciała ona popełnić samobójstwo. – Policjanci zostali wezwani przez londyńskie pogotowie ratunkowe w środę 12 kwietnia o godzinie 16:50 w związku z doniesieniami o kobiecie rannej po upadku z wysokości na High Road w Wood Green. W wyniku zdarzenia obrażenia odniosła inna kobieta. Obie kobiety zostały zabrane do szpitala na leczenie i obie pozostają tam w stanie krytycznym. Trwa dochodzenia w sprawie okoliczności zdarzenia, a funkcjonariusze pracują nad odnalezieniem ich najbliższych krewnych. Droga High Road jest obecnie zamknięta – poinformował rzecznik Met Police.
Wypadki z udziałem skaczących samobójców są coraz częstsze
Na razie nic nie wiadomo w sprawie dramatycznego incydentu, do jakiego doszło w północnym Londynie i nie można zakładać, że do upadku kobiety z wysokości doszło z jakiejkolwiek innej przyczyny niż taka, że był to wypadek. Jednak coraz częściej zdarza się, że życie starają się sobie odebrać osoby, które zupełnie nie zważają na to, że mogą przy tym skrzywdzić innych. Tak było chociażby w przypadku 12-letniego chłopca, który w 2017 roku skoczył z wiaduktu Cedar Lane i zabił na miejscu poruszającą się samochodem, 22-letnią Marisę Harris. Do tego tragicznego zdarzenia doszło w stanie Virginia, w USA, a 22-letnia Marisy Harris podróżowała wraz z innym mężczyzną samochodem Ford Explorer, po autostradzie międzystanowej Interstate 66. Nie wiadomo, co popchnęło 12-latka do tak desperackiego czynu, jak skok z wiaduktu na pełną samochodów autostradę, ale jak pokazują dane statystyczne, w Stanach Zjednoczonych samobójstwo popełnia coraz więcej nastolatków. Według Centers for Disease Study and Control, w latach 1999 – 2015 życie odebrało sobie aż 711 dzieci w wieku 12 lat. W tym samym czasie zresztą życie odebrało sobie też 1 309 dzieci w wieku 5-12 lat.
Tragedia w Polsce
Z podobną tego typu sytuacją mieliśmy też zresztą do czynienia dekadę temu w Polsce. 28-letnia wówczas Beata Jałocha – z zawodu rehabilitantka, szła właśnie ulicą Grójecką w Warszawie do jednej ze swoich pacjentek, gdy nagle z okna kamienicy na siódmym piętrze upadł na nią samobójca. Kobieta trafiła do szpitala w bardzo ciężkim stanie, z licznymi obrażeniami narządów wewnętrznych, które stanowiły zagrożenie dla jej życia, a także z obrażeniami narządów ruchu. Lekarze naliczyli kilka złamań, w tym złamanie kręgosłupa szyjnego, kręgosłupa piersiowego, lędźwiowego ze zwichnięciem, a także złamanie prawej nogi, wieloodłamowe złamanie goleni i złamanie kości stopy.
U młodej Polski doszło do przerwanie rdzenia kręgowego, w związku z tym została ona sparaliżowana od pasa w dół. Dziś kobieta porusza się na wózku, ale w mediach zdradza, że wciąż jest pełna życia.
Zajrzyj także na naszą główną stronę: PolishExpress.co.uk – będzie nam miło!
Artykuły polecane przez PolishExpress.co.uk:
Sąsiedzi muszą zburzyć swoje ogrodzenia, bo council twierdzi, że są „zbyt wysokie”
Rok podatkowy 2023/2024 w Wielkiej Brytanii: Do jakiej kwoty nie zapłacimy podatku?
British Gas obniża rachunki dla energię dla ponad miliona klientów
