Jak wynika z ostatniego sondażu, Brytyjczycy obecnie chętniej oddaliby swój głos na Partię Pracy, niż na Partię Konserwatywną. Przewaga Labour nad torysami jest wyraźna. Wynosi 12 punktów procentowych i może przełożyć się na 56 mandatów w Izbie Gmin.
Oficjalnie Liz Truss przejęła schedę po Borisie Johnsonie 5 września 2022 roku, a już dzień później ogłosiła jacy politycy wejdą w skład jej gabinetu. Do dziś w zasadzie jej działalność, jako premiera UK ograniczyła się do zapowiedzi ograniczenia cen energii oraz prezentacji mini-budżetu. W polityce zagranicznej zapewniła o dalszym wsparciu finansowym dla Ukrainy. Czy to właśnie te sprawiło, że notowania jej rządu są tak niskie, jak wynika z ostatnich sondaży? Ciężko jednoznacznie orzec, ale w perspektywie zbliżających się wyborów poparcie dla torysów prezentuje się mizernie. Według nowego sondażu opublikowanego pierwszego dnia dorocznej konferencji laburzystów w Liverpoolu, Keir Starmer mógłby zapewnić sobie wygodną 56-osobową większość dla Partii Pracy w kolejnym parlamencie.
Ostatnie sondaże pokazują niskie notowania Liz Truss
Według sondażu Savanta ComRes dla LabourList, Partia Pracy ma 12 punktów procentowych przewagi nad Partią Konserwatywną. W perspektywie wyborów w 2024 roku laburzyści mogą liczyć na poparcie na poziomie 45%, torysi mają zgarnąć 33%, Liberalni Demokraci – 10%, Zieloni – 4%, a Reform UK – 3%. Co więcej, według przyjętej metodologii multilevel regression and post-stratification (MRP) przewaga Partii Pracy przełoży się na większość wynoszącą 56 mandatów w Izbie Gmin.
Co więcej, według tych badań Partia Pracy znajduje się na kursie do odzyskania wielu mandatów z tzw. "czerwonego muru", a więc tych okręgów wyborczych, które tradycyjnie popierały Labour, ale w ostatnich wyborach (w 2019) padły łupem Partii Konserwatywnej w wyniku znakomitej kampanii Borisa Johnsona. Teraz, wszystko wygląda na to, że laburzyści mogą odzyskać między innymi Ashfield, Bassetlaw, Blyth Valley, Sedgefield i Workington.
Obecnie Brytyjczycy mocniej popierają Partię Pracy
Warto również wspomnieć o tym, iż w kolejnym sejmie może zabraknąć… Borisa Johnsona. Były premier po utracie swojego dotychczasowego stanowiska zszedł na nieco dalszy plan, ale teraz wygląda na to, że Labour może przejęć okręg (Uxbridge and South Ruislip), z którego startował w wyborach.
Bezwzględną większość w Izbie Gmin dla Labour Party to z pewnością bardzo zła wiadomość dla Liz Truss, pod przywództwem której torysi, według sondażu, mogą stracić aż 146 mandatów. Czy już za dwa lata Keir Starmer przejmie Downing Street 10? Pożyjemy, zobaczymy!
