Historyczne upały w UK sprawiły, że infrastruktura energetyczna znalazła się na skraju wytrzymałości, a Londyn o włos uniknął blackoutu. Stolicę UK uratował prąd kupiony z Belgii w iście rekordowej cenie.
Jak informuje agencja Bloomberg, w dniu wczorajszym, w środę 26 lipca 2022 roku, w Londynie mieliśmy do czynienia ze znacznym zwiększeniem popytu na energię elektryczną. W związku z nim oraz z tzw. "wąskim gardłem" w sieci, National Grid, operator systemu elektroenergetycznego (ESO), aby uniknąć blackoutu, którego skutki mogłyby być katastrofalne, był zmuszony do zakupu nadmiarowej energii eklektycznej. W obliczu potencjalnego braku prąd w części stolicy, Brytyjczycy byli skłoni zakupić go po rekordowej cenie. Pisząc wprost, za prąd kupiony z Belgii za pośrednictwem podwodnego kabla Nemo, zapłacili 9724 GBP za megawatogodzinę.
Kłopoty z siecią energetyczną w UK
Konkretnie – jak ta cena ma się do normalnych cen? Otóż, jest ona większa o 5 tysięcy procent (5000%) od typowej ceny energii elektrycznej. Rachunek okazał się doprawdy słony…
Dla pełnego kontekstu warto zaznaczyć, że ilość kupiona w rekordowej cenie była minimalna. Można ją porównać do energii, która jest potrzebna do zapewnienia potrzeb energetycznych ośmiu przeciętnym domom w ciągu roku. Niemniej, te wydarzenia pokazały uzależnienie Wielkiej Brytanii od importu energii elektrycznej z połączeń międzysystemowych za granicą, w szczególności we Francji, Belgii i Holandii.
Ile zapłacona za prąd, który "uratował" Londyn?
"Licytowaliśmy na ciasnym rynku, a ceny rynkowe były tego dnia wysokie, ponieważ Europa również chciała energii" – komentował wczorajsze działania rzecznik National Grid, cytowany przez BBC. "Gdyby Belgia nie przyszła nam na ratunek, bylibyśmy zmuszeni do odcięcia domów od prądu".
