Dla osób z celiakią sklep to miejsce, w którym każdego dnia rozgrywa się walka o zdrowie i stabilność finansową. Za specjalistyczne produkty trzeba bowiem płacić dużo więcej niż za zwykłe. W związku z tym coraz częściej mówi się o tym, że koszt specjalistycznej diety staje się wyzwaniem systemowym.
Pod petycją w sprawie wsparcia osób wymagających diety bezglutenowej podpisy zebrano błyskawicznie, uruchamiając w ten sposób formalną procedurę odpowiedzi rządu i otwierając dyskusję o realnych kosztach życia z chorobą przewlekłą.
Żyjąc z celiakią, musisz myśleć przy każdym wyborze jedzenia
Celiakia jest chorobą autoimmunologiczną o podłożu genetycznym. Spożycie glutenu uruchamia reakcję układu odpornościowego prowadzącą do zaniku kosmków jelitowych i zaburzeń wchłaniania składników odżywczych. Skutki wykraczają daleko poza układ pokarmowy – od przewlekłego zmęczenia po problemy neurologiczne i współwystępowanie innych chorób autoimmunologicznych.
Jeszcze niedawno uważano ją za schorzenie wieku dziecięcego, z którego można „wyrosnąć”. Dziś wiadomo, że może ujawnić się w każdym momencie życia – po infekcji, w okresie silnego stresu, w ciąży czy po operacji. Diagnozy zdarzają się nawet u osób po osiemdziesiątce. Kobiety chorują na celiakię dwa razy częściej niż mężczyźni i to u kobiet przebiega ona ciężej.
Statystycznie co najmniej 1 proc. populacji zmaga się z celiakią, a w niektórych krajach odsetek ten sięga nawet 2,5 proc. Miliony osób wymagają więc rygorystycznej diety przez całe życie.
Dieta bezglutenowa wiąże się z wydatkiem większym nawet o prawie 200 proc.
Nietolerancja glutenu u dorosłych objawia się różnorodnie, od problemów trawiennych po bóle głowy, problemy z koncentracją czy zmiany skórne. Różnica między celiakią a NCGS (nieceliakalną nadwrażliwością na gluten) polega przede wszystkim na mechanizmie działania. Celiakia jest chorobą autoimmunologiczną, w której nawet śladowe ilości glutenu wywołują stan zapalny i wymagają rygorystycznej diety, natomiast NCGS nie uszkadza jelit i pozwala na poluzowanie ograniczeń.
Zasadniczym orężem w walce z celiakią jest dieta bezglutenowa. Stosowana bez medycznych przesłanek może doprowadzić do niedoborów ważnych składników, takich jak witaminy z grupy B, żelazo czy cynk. Niemniej wdrażana pod okiem lekarza jest jak najbardziej korzystna dla ludzi z celiakią.
I właśnie przy diecie bezglutenowej zaczyna się ekonomiczna nierówność. Produkty bez glutenu są średnio o ponad 180 proc. droższe od swoich tradycyjnych odpowiedników – wynika z danych przytaczanych przez The Mirror.

W czasie kryzysu kosztów życia różnica ta jeszcze mocniej uderzyła w domowe budżety. Raport Coeliac UK pokazuje, że osoby na diecie bezglutenowej płaciły za tygodniowe zakupy średnio o 35 proc. więcej niż reszta społeczeństwa. Aż 7 na 10 osób przyznało, że wysoka cena produktów odbiła się na jakości życia pacjentów.
Ceny produktów bezglutenowych są problemem
Dyskusja o bonach żywnościowych to tak naprawdę rozmowa o równości w dostępie do leczenia. Jeśli jedyną skuteczną terapią dla osób z celiakią jest specjalistyczna dieta, jej koszt zaczyna pełnić funkcję filtra zdrowia. W tym ujęciu wsparcie państwa nie wydaje się przywilejem, lecz narzędziem wyrównywania szans.
Produkty oznaczone symbolem przekreślonego kłosa – zawierające mniej niż 20 ppm glutenu – nie są już niszową alternatywą, lecz częścią większej opowieści o świadomym życiu z uporczywą chorobą przewlekłą. Dieta przestaje być wyłącznie prywatną sprawą, a zaczyna funkcjonować jako wskaźnik jakości systemu ochrony zdrowia.

