Fot. @chromanris/Twitter
W sierpniu 2015 r. na skutek wypadku autobusu turystycznego w Londynie Ireneusz Łuszczewski stracił połowę ucha. Teraz Polak może liczyć na ogromne odszkodowanie, ponieważ firma przewozowa Golden Tours uznała, że winę za wypadek ponosi kierowca autobusu.
Feralnego sierpniowego popołudnia Ireneusz Łuszczewski wsiadł do turystycznego autobusu wraz z synem. Polak przebywał w stolicy Anglii na wakacjach i skusił się na przejażdżkę słynnym, piętrowym autobusem, z częściowo otwartym górnym pokładem. Pech chciał jednak, że na ulicy Woburn Place w Bloomsbury autobus Golden Tours zahaczył o nisko zwisającą gałąź, w wyniku czego zerwany został dach pojazdu.
Incydent na pokładzie samolotu: Zdenerwowany pasażer uderzył mężczyznę pięścią w twarz. Miał powód?
Ireneusz Łuszczewski siedział wraz z synem na górnym pokładzie, w przedniej części autobusu, dlatego znalazł się w gronie osób najciężej poszkodowanych w wypadku. Polak został uderzony w twarz i głowę odłamkami zerwanego dachu, a dodatkowo także stracił połowę ucha. I choć doznane obrażenia nie stanowiły zagrożenia dla życia mężczyzny, to doprowadziły one do trwałego uszczerbku na zdrowiu.
Pasażerowie feralnej wycieczki zeznali, że huk zrywanego dachu z autobusu podobny był do huku wybuchającej bomby. Sam Łuszczewski przyznał z kolei, że zaraz po wypadku był „zszokowany i przerażony” oraz że „bał się o bezpieczeństwo swoje i swojego syna”.
Mapa migracyjna Wielkiej Brytanii – SPRAWDŹ, w którym mieście co dziesiąty mieszkaniec jest Polakiem
51-letni obecnie Polak pozwał firmę Golden Tours i zażądał odszkodowania za doznane obrażenia. Ireneusz Łuszczewski od początku był przekonany, że do zderzenia z nisko zwisającą gałęzią doszło w wyniku nieuwagi kierowcy autobusu, co też ostatecznie potwierdziła firma Golden Tours. Po publikacji nagrań z kamer CCTV, na których widać, że w chwili zderzenia z drzewem kierowca w obu rękach trzyma mapę Londynu, Golden Tours wzięło na siebie 95 proc. winy za wypadek.
Po uznaniu swojej winy Golden Tours musi się teraz liczyć z koniecznością wypłaty ogromnego odszkodowania. Dokładną sumę odszkodowania ustali stołeczny sąd.
SZOK: Anglik zrobił toster ze skóry królika! I to nie był… prima aprillisowy żart