Fot. Getty
W brytyjskim gigancie odzieżowym Next nie ma komu pracować. Prezes zarządu spółki narzeka, że „to nie jest Brexit, którego chciał” i za którym w 2016 roku głosował, w związku z czym wzywa rząd do przyjęcia innego podejścia do „ekonomicznie produktywnej migracji”, ponieważ firmy, takie jak jego, desperacko poszukują siły roboczej.
Brexit jednak nie taki korzystny?
W 2016 roku, gdy ważyły się losy dalszej obecności Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej, szef Next'a Lord Simon Wolfson nie krył się ze swoimi sympatiami politycznymi. Wówczas Wolfson przekonywał, że Wielka Brytania będzie znacznie lepiej prosperować poza Unią Europejską. Ale teraz okazuje się, że sporo się w tym względzie pomylił, ponieważ jego firma cierpi od dawna na chroniczne niedobory pracowników. „To nie jest to Brexit, którego chciałem” – mówi prezes Next'a i oskarża jednocześnie rząd o blokowanie wjazdu na Wyspy nadzwyczaj potrzebnych pracowników zagranicznych. Teraz Simon Wolfson uważa, że rząd musi koniecznie przyjąć „inne podejście do ekonomicznie produktywnej migracji”, ponieważ firmy, takie jak jego, desperacko poszukują siły roboczej. – W kolejkach ustawiają się ludzie, którzy chcą przyjechać do tego kraju, aby zbierać plony gnijące na polach, [którzy chcą przyjechać] do pracy w magazynach (…), a my ich nie wpuszczamy” – powiedział konserwatywny członek Izby Lordów w wywiadzie dla BBC.
Otwarta gospodarka czy „forteca Wielka Brytania”?
Simon Wolfson zaznaczył na łamach BBC, że rząd musi zdecydować, czy Wielka Brytania ma być krajem otwartym, który cieszy się wszystkimi korzyściami wynikającymi z wolnego handlu, czy też pozostanie niedostępną „fortecą Wielką Brytanią”, która podnosi most zwodzony, nie pozwalając na wjazd na swoje terytorium pracowników z zagranicy. A ta druga opcja wiąże się oczywiście ze znacznymi kosztami dla gospodarki. – Jeśli chodzi o imigrację, to zdecydowanie nie jest to Brexit, którego chciałem, a podobnego zdania jest wielu ludzi, którzy głosowali za Brexitem. Tak, kontroluj to tam, gdzie jest to szkodliwe dla społeczeństwa, ale wpuść ludzi, którzy mogą wnieść swój wkład – dodaje prezes Next.
Braki pracowników w UK są już chroniczne
Niestety, Simon Wolfson, poza tym, że nadal chciałby dla Wielkiej Brytanii jedynie korzyści wynikających z Brexitu, ma rację – na Wyspach chronicznie brakuje rąk do pracy. Firmy w całej Wielkiej Brytanii skarżą się na stały niedobór siły roboczej, który w dużej mierze wynika z ograniczeń związanych z Brexitem i z odmową automatycznego prawa do pracy dla obywateli Unii Europejskiej. Najnowsze statystyki the Office for National Statistics nie pozostawiają w tym względzie wątpliwości – w okresie od lipca do września tego roku w Wielkiej Brytanii było ponad 1,2 mln wolnych miejsc pracy, czyli o ponad 55 proc. więcej niż w okresie od stycznia do marca 2020 r., przed pandemią COVID-19. Dziesiątki tysięcy nieobsadzonych miejsc pracy są w sektorze spożywczym i rolniczym – bardzo dotkniętym odpływem pracowników z UE. Liz Truss w czasie swojego urzędowania na Downing Street planowała tymczasowo rozszerzyć system wiz dla pracowników sezonowych, ale Suella Braverman – minister spraw wewnętrznych w gabinecie zarówno pani Truss, jak i Rishiego Sunaka uważa, że brytyjscy rolnicy rekrutujący nawet 40 000 osób z zagranicy w ramach programu wiz dla pracowników sezonowych, muszą zakończyć „zależność” od zagranicznej siły roboczej.
Był zwolennikiem Brexitu – czy teraz żałuje?
Postawa Simona Wolfsona ws. Brexitu nie jest jednak do końca klarowna, ponieważ wydaje się, że brytyjski biznesmen żałuje jedynie tych korzyści wynikających z pozostania w Unii Europejskiej, które bezpośrednio dotyczyły dobrego funkcjonowania zarządzanej przez niego spółki. W 2016 roku Wolfson tak argumentował na łamach „The Times” potrzebę opuszczenia Wspólnoty przez Wielką Brytanię: „Przez następne cztery miesiące ludzie będą debatować nad ekonomicznymi zaletami i wadami Brexitu. W sumie myślę, że wyjdziemy na tym lepiej. Z ekonomicznego punktu widzenia jest to dobrze wyważona decyzja, [ale] nikt nie może być tego absolutnie pewien, ponieważ wiele zależy tu od hipotetycznej polityki po Brexicie. Jedna rzecz jest pewna: niezależnie od tego, czy Wielka Brytania wyjdzie [z UE], czy zostanie, nasz dobrobyt będzie najbardziej zależał od wyzwolenia się z naszego pesymizmu. Jeśli chcemy, aby nasze firmy ponownie zaczęły inwestować, musimy odłożyć na bok takie obawy i zaufać zbiorowej inteligencji i przedsięwzięciom 30-milionowej brytyjskiej siły roboczej”.
Zajrzyj także na naszą główną stronę: PolishExpress.co.uk – będzie nam miło!
Artykuły polecane przez PolishExpress.co.uk:
Ryanair przywrócił popularną trasę między Polską a UK. Obłożenie od razu było duże
Brytyjczycy zawyżają koszty eksploatacji urządzeń domowych. Wyjątek stanowi ogrzewanie
