Szef brytyjskiego rządu z wizytą Szkocji. Decyzja Borisa Johnsona o wyjeździe do Glasgow jest odbierana jako próba ratowania jedności Wielkiej Brytanii i odpowiedź na nasilające się nastroje secesjonistyczne w Szkocji.
Kampania na rzecz kolejnego referendum niepodległościowego w Szkocji jest "zupełnie nieistotna" dla większości Szkotów, którzy chcą skupić się na pokonaniu pandemii, mówił wprost premier Johnson podczas swojej wizyty w Glasgow. Kierujący brytyjskim rządem polityk zaatakował SNP za brak "jasnego opisu sytuacji konstytucyjnej" gdyby partii kierowanej przez Nicolę Sturgeon udało się rozbić brytyjską jedność. "Nie wiemy, jaki to miałoby sens, ani co stanie się z wojskiem, z Koroną, z funtem, z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, z bezpieczeństwem. Nikt nam nie mówi, co byłoby z tym wszystkim" – wyliczał dziennikarzom.
Boris Johnson z wizytą w Szkocji
W dodatku Boris Johnson zbagatelizował problemy, z którymi borykają się szkoccy eksporterzy ryb. Niektórzy z nich zostali po prostu odcięci od rynków UE na mocy umowy brexitowej. Premier UK określa to jako "nieuniknione problemy na początku", a później czeka nas świetlana przyszłość. "Nie ma wątpliwości, że w perspektywie średnioterminowej, a znacznie bardziej długoterminowej, zmiany są bardzo korzystne dla szkockiego rybołówstwa" – stwierdził premier
Przypomnijmy, w zeszłym tygodniu szefowa szkockiego rządu Nicola Sturgeon po raz kolejny potwierdziła starania do doprowadzenia kolejnego referendum dotyczącego niepodległości w Szkocji. W dodatku liderka SNP skrytykowała sam pomysł przyjazdu Johnsona do Szkocji. Zwróciła uwagę, że jego wizyta nie jest konieczna oraz pozostaje wbrew restrykcjom dotyczących podróżowania. Według Szkockiej Partii Narodowej ruch ze strony Downing Street 10 i pojawienie się premiera w Szkocji jest efektem spadającego poparcia dla bycia częścią UK wśród Szkotów. Dodajmy, że od wiosny 2020 roku wszystkie sondaże wskazują, że większość Szkotów opowiada się za niepodległością.
Drugie referendum niepodległościowe Szkocji w 2021 roku?
Plany na przeprowadzenie kolejnego referendum w tej sprawie już są – SNP chciałoby oddać głos Szkotom już w tym roku, a dokładniej mówić we „wczesnej fazie” nowej kadencji szkockiego parlamentu. Wybory do Holyrood odbędą się już w maju 2021 roku. Wszystko również wskazuje na to, że Sturgeon uda się wygrać tę elekcję.
Przypomnijmy, pierwsze referendum niepodległościowe w Szkocji odbyło się w 2014 roku. Za odłączeniem się od struktur UK było wówczas 44,70% głosujących, a za pozostaniem w Zjednoczonym Królestwie opowiedziało się 55,30%. Frekwencja wyniosła 84,59%. Nieco później – już po referendum ws. Brexitu – w 2017 roku szkocki rząd złożył kolejny wniosek na mocy Section 30 do premier Theresy May. Został on jednak odrzucony, a ówczesny rząd uzasadniał taką decyzje sytuacją związaną z Brexitem.
Wszystko wskazuje na to, że teraz postawa rządu brytyjskiego pozostanie taka sama. Premier Boris Johnson postawił sprawę jasno. "Nie, nie chcę jeszcze jednego. Nie widzę żadnego powodu, by wobec takich zapewnień (że to jednorazowe wydarzenie) do tego wracać" – mówił Johnson pytany o wydanie zgody na ewentualny wniosek w sprawie referendum, który zapowiedziała Nicola Sturgeon w telewizji Sky News w programie "Sophy Ridge on Sunday".
