Austria, jako pierwszy kraj należący do Unii Europejskiej podjął decyzję o wprowadzeniu minimalnej ceny biletu lotniczego. Za lot w jedną stroną zapłacimy (przynajmniej!) 40 euro. Przewoźnicy lotniczy nie będą mogli zaoferować biletów w niższej cenie.
Rząd w Wiedniu wprowadzając te zmiany chce ratować narodowego przewoźnika – Austrian Airlines. Jednocześnie ten ruch ma ukrócić wojny cenowe prowadzone przez tanie linie lotnicze w Austrii, szczególnie na lotnisku we Wiedniu. Ostatecznie ucierpieć mogą również pasażerowie, którzy za latanie po krajach w Europie i nie tylko będą musieli po prostu zapłacić więcej, niż do tej pory. Austriackie władze decydując się na taki ruch chcą skończyć z niezdrową konkurencją i dumpingiem cenowym uprawianym przez przewoźników oferujących co prawda "tanie bilety", ale kombinujące z podnoszeniem cen za inne usługi w ramach transportu (na przykład zawyżając koszty transportu bagażu).
Oprócz tego wprowadzenie minimalnej ceny za bilety ma zminimalizować negatywny wpływ przemysłu lotniczego na środowisko naturalne oraz spowolnić ruch powietrzny w perspektywy rozwoju pandemii koronawirusa.
W praktyce nowe regulacje wydają się być bardzo proste i klarowne – za lot w jedną stronę będziemy musieli zapłacić 40 euro i ani eurocenta mniej. W tej cenie muszą być zawarte wszystkie dodatkowe, ukryte opłaty i podatki. Żaden przewoźnik latający po austriackim niebie nie będzie mógł oferować swoich biletów w niższej cenie. "Linie lotnicze nie będą już mogły oferować biletów lotniczych taniej niż ich aktualne koszty" – komentowała minister transportu Leonore Gewessler.
Poza wprowadzeniem zmian, które będą na rękę będą Austrian Airlines, linie te otrzymają rządową pomoc sięgającą 600 milionów euro. Widać wyraźnie, że władze chcą ochronić narodowego austriackiego przewoźnika i kwestią otwartą pozostaje obecność takich linii, jak Wizz Air czy Lauda (marka należąca do Ryanair) w Austrii. Co tani przewoźnicy zrobią w takiej sytuacji? Ograniczą ofertę, wycofają się z lotniska we Wiedniu? A może spróbują w jakiś sposób obejść te regulacje?
W mocy pozostaje również pytanie czy inne kraje pójdą w ślady Austrii…
