W Wielkiej Brytanii coraz głośniej mówi się o pomyśle, który może odmienić życie milionów kobiet. Petycja wzywająca do wprowadzenia trzech dni wolnego w miesiącu dla osób z określonymi chorobami ginekologicznymi przekroczyła 100 tys. podpisów, co oznacza, że brytyjski parlament będzie musiał zająć się tym tematem.
Jak przypomina The Mirror, endometrioza i jej siostrzana wersja – adenomioza – to choroby mogące uniemożliwić normalne funkcjonowanie. Dla wielu kobiet wyjście do pracy w takich warunkach jest wręcz niemożliwe ze względu na ból porównywalny z bólem porodowym.
Endometrioza i adenomioza to poważne i często bagatelizowane problemy
Endometrioza i adenomioza mogą diametralnie ograniczyć codzienną aktywność i zmusić do ukrywania swojego cierpienia, również w miejscu pracy. Szacuje się, że większość kobiet z tymi schorzeniami doświadcza bólu uniemożliwiającego im normalną aktywność. Przewlekły dyskomfort w miednicy doprowadza do fizycznego wyczerpania i problemów ze zdrowiem psychicznym.
Tradycyjne zwolnienia chorobowe nie rozwiązują problemu. Wszak w związku z nimi kobietom grozi utrata płynności finansowej wraz z poczuciem bycia „problemową” pracownicą. Wieloletnia niewidoczna walka w końcu uzewnętrzniła się w formie petycji i sprawiła, że coraz więcej osób domaga się systemowego rozwiązania.
Społeczna propozycja trzech dni wolnego w miesiącu
Projekt zakłada konkretne rozwiązania: trzy dni płatnego urlopu miesięcznie dla osób z medyczną diagnozą, minimum formalności (tylko jedno zaświadczenie lekarskie rocznie), pełną ochronę zatrudnienia i gwarancję poufności wobec pracodawcy. Pomysł wzorowany jest na Portugalii.

Dzięki takiemu podejściu kobieta nie musi obawiać się o utratę wynagrodzenia, stażu czy świadczeń. To zmiana nie tylko praktyczna, ale i symboliczna – uznaje biologiczne wyzwania, z jakimi borykają się miliony pracujących kobiet, i stawia panie w centrum dyskusji o prawach pracowniczych.
Endometrioza jako „niepełnosprawność”?
Rząd na razie zareagował zachowawczo i przypomniał, że istnieją przepisy, takie jak ustawa o równości, na podstawie których można zaklasyfikować ciężkie przypadki endometriozy jako niepełnosprawność. Wówczas pracodawca jest zobowiązany do „rozsądnych dostosowań”, na przykład elastycznych godzin pracy.
Kobiety mimo wszystko chcą systemowego rozwiązania, które nie stawia ich w roli „niepełnosprawnych”, lecz respektuje specyfikę choroby. Przekroczenie progu 100 000 podpisów gwarantuje debatę parlamentarną.

