Fot. Getty
Admirał Sir Tony Radakin dosyć krytycznie wypowiedział się o Brytyjczykach, którzy wyjeżdżają do Wielkiej Brytanii, żeby wspomóc Ukraińców w walce z Rosjanami. Szef Sztabu Obrony powiedział, że jest to nie tylko bezprawne, ale i zupełnie nieprzydatne.
Tydzień po tym, jak minister spraw zagranicznych Liz Truss powiedziała w mediach, że będzie wspierać mentalnie Brytyjczyków, którzy będą chcieli dołączyć do ukraińskiej armii i walczyć przeciwko Rosjanom, głos w sprawie zabrał także Szef sztabu obrony, admirał sir Tony Radakin. Naczelny dowódca Brytyjskich Sił Zbrojnych (British Army, Royal Navy i RAF-u), który piastuje to stanowisko od listopada zeszłego roku, stanowczo nie zgodził się z Liz Truss i stwierdził, że wyjazd Brytyjczyków na Ukrainę w celu podjęcia walki zbrojnej z Putinem jest nie tylko bezprawny, ale też i zupełnie nieprzydatny. – Wyraziliśmy to bardzo jasno, że zmierzanie na Ukrainę w tym celu jest niezgodne z prawem, a także nieprzydatne dla brytyjskiego wojska i brytyjskiego społeczeństwa. Wspierajcie z [terenu] Wielkiej Brytanii, wspierajcie w każdy możliwy sposób. Ale to nie jest coś, do czego chcecie się spieszyć, do dźwięku wystrzałów. Chodzi tu o rozsądne wsparcie z terenu Wielkiej Brytanii – ostrzegł Radakin na antenie BBC.
Minister Spraw Zagranicznych UK popełniła gafę?
Admirał sir Tony Radakin zapytany o to, czy Liz Truss popełniła w zeszłym tygodniu gafę, mówiąc, że wspiera wszystkich Brytyjczyków, którzy chcą wyjechać na Ukrainę w celu podjęcia walki z Rosjanami, odparł nieco wymijająco, że każdy może mieć poczucie, że dla Ukrainy można by zrobić coś więcej. – Myślę, że [minister] chciała dać w ten sposób do zrozumienia, że mogłaby i że wszyscy moglibyśmy zrozumieć ten sentyment i że ten sentyment musi być skierowany na wsparcie dla Ukrainy. Ale jako zawodowi wojskowi mówimy, że w rzeczywistości to niekoniecznie jest czymś rozsądnym – doprecyzował admirał.
Minister spraw zagranicznych UK do dymisji?
Zasadnym jest pytanie, czy minister spraw zagranicznych nie powinna zostać zdymisjonowana, biorąc pod uwagę, że jej opinia jest sprzeczna z opinią samego premiera, Szefa sztabu obrony i z oficjalnymi zaleceniami Ministerstwa spraw zagranicznych w sprawie jakichkolwiek podróży na Ukrainę. Słowom minister oficjalnie zaprzeczył Boris Johnson i kilku ministrów.
A przypomnijmy, że Brytyjczycy udają się na Ukrainę po tym, jak prezydent Zełenski zapowiedział utworzenie „międzynarodowego legionu” mającego pomóc w obronie jego kraju. Przywódca Ukrainy zaapelował do zagranicznych ochotników o zgłaszanie się, obiecując im broń do walki z rosyjskim najeźdźcą.
