Zagraniczni przestępcy kosztują brytyjskich podatników niemal 630 milionów funtów rocznie. Polacy znaleźli się na niechlubnym trzecim miejscu wśród narodowości najliczniej reprezentowanych w więzieniach Anglii i Walii. Wyprzedzili nas Albańczycy oraz Irlandczycy.
Po przeliczeniu funtów, za które utrzymuje się więzienia w UK, na etaty policjantów albo pielęgniarek, rachunek okazał się wyjątkowo bolesny.
Więzienia w UK: Polacy na podium wśród obcokrajowców
Według najnowszych statystyk w więzieniach Anglii i Walii przebywa ponad 87 tys. osadzonych. Niespełna 10 500 to osoby posiadające obce obywatelstwo. Polacy należą do jednej z najliczniejszych grup obcokrajowców w brytyjskich więzieniach.
Poza Brytyjczykami top 5 najliczniejszych narodowości wśród osadzonych przedstawia się następująco:
- Albańczycy – 969 więźniów,
- Irlandczycy – 718 więźniów,
- Polacy – 683 więźniów,
- Rumuni – 674 więźniów,
- Hindusi – 396 więźniów.
Polska znalazła się więc bardzo wysoko, co dla rodaków mieszkających na Wyspach jest powodem frustracji, ponieważ większość Polonii pracuje uczciwie. Najmocniejszy publicznie wizerunek budują niestety przeważnie ci, którzy wybrali drogę na skróty zakończoną pobytem za kratami. Niemal jedna czwarta zagranicznych więźniów odsiaduje co najmniej 10-letnie wyroki.
Utrzymanie więzienia kosztuje ponad 20 tys. funtów więcej
Brytyjski system penitencjarny tani nie jest. Roczny koszt utrzymania więźnia wyliczono na 60 018 funtów. Po przemnożeniu przez liczbę zagranicznych osadzonych daje to zawrotną kwotę blisko 630 milionów funtów rocznie. Za takie pieniądze można by zatrudnić 16 tys. policjantów i dodatkowo opłacić etaty 15 tys. pielęgniarek.
Szokuje tempo wzrostu kosztów. Przez 10 lat koszt utrzymania jednego więźnia wzrósł z lekko ponad 36 tys. funtów rocznie do ponad 60 tys. Roczny rachunek za więźniów zagranicznych zwiększył się z 355 milionów funtów do blisko 630 milionów. Cela w Wielkiej Brytanii stała się wręcz dobrem luksusowym fundowanym z kieszeni podatników.
Deportacje, polityka i walka z przeludnieniem
Sprawa błyskawicznie stała się paliwem politycznym. Opozycja domaga się ostrzejszych przepisów deportacyjnych oraz łatwiejszego usuwania z kraju skazanych cudzoziemców. Cyklicznie wraca temat Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i wykorzystywania jej do blokowania odsyłania więźniów do ojczyzny.
Kryzys więziennictwa w Wielkiej Brytanii wynika przede wszystkim z surowszej polityki karnej. Sądy orzekają dłuższe wyroki niż dekadę temu, przez co liczba więźniów w Anglii i Walii zwiększa się co roku o około 4,5 tys. Więzienia pękają w szwach. W imię walki z przeludnieniem zakładów karnych tylko 10 września 2024 roku z angielskich i walijskich więzień zwolniono ponad 1700 więźniów odsiadujących wyrok nie dłuższy niż 5 lat, przy czym przestępcy odsiedzieli przynajmniej 40 proc. (a zwykle połowę) zasądzonej kary.

Rząd zaostrza kurs i zapowiada reformy mające zmniejszyć przeludnienie więzień, w tym utworzenie do 2031 roku 14 tys. nowych miejsc w zakładach karnych. Osoba skazana na karę od roku do czterech lat za lżejsze naruszenia prawa będzie mogła wyjść wcześniej, natomiast sprawcom przemocy domowej i przestępstw seksualnych przywilej ubiegania się o przedterminowe zwolnienie przysługuje po odbyciu co najmniej dwóch trzecich wyroku. Część cudzoziemców bez prawa pobytu może zostać deportowana po odbyciu już 30 proc. kary, a nie – jak wcześniej – połowy wyroku. Według rządu od lipca 2024 roku deportowano ponad 8 700 osób.
Dla Polski ta historia jest gorzką lekcją wizerunkową. Tysiące uczciwych ludzi pracują na dobre imię kraju, a wystarczy kilkuset rodaków po złej stronie prawa, by znaleźć się na wstydliwym podium.
