Po ostatnich pożegnalnych słowach Borisa Johnsona: „Hasta la vista, baby”, będących cytatem z „Terminatora 2: Dzień sądu”, koledzy z jego partii żegnali go owacjami na stojąco, oprócz… Theresy May.
W czasie swojego ostatniego wystąpienia w Izbie Gmin w roli premiera, Boris Johnson podsumował swoją trzyletnią kadencję. W jego ocenie była ona pozytywna:
– Pomogłem, pomogliśmy przeprowadzić kraj przez pandemię i uratować inny kraj przed barbarzyńskim atakiem. I szczerze mówiąc, misja została w znacznym stopniu zrealizowana – powiedział Johnson.
Zwrócił się także do swojego następcy: „trzymaj się blisko Stanów Zjednoczonych, wspieraj Ukrainę, obniżaj podatki, nie pozwól Ministerstwu Finansów ograniczać ambitnych projektów i zwracaj uwagę na elektorat”.
- Przeczytaj koniecznie: Kto zostanie premierem UK – Liz Truss i Rishi Sunak przeszli do ostatnie fazy wyborów w Partii Konserwatywnej
„Hasta la vista, baby” – ostatnie słowa Borisa Johnsona
Swoje przemówienie Boris Johnson zakończył z przytupem, słynnym cytatem z filmu z 1991 roku „Terminator 2: Dzień sądu”. „Hasta la vista, baby” – w tłumaczeniu „do zobaczenia” interpretowane jest w ustach premiera nawet jako sugerowana chęć powrotu.
Gdy Johnson opuszczał mównicę, po jego ostatnich zaczepnych słowach, rozległy się gromkie brawa ze strony jego partyjnych kolegów, z których wielu (ryczących teraz i wiwatujących) jeszcze dwa tygodnie temu nie kryło swojej niechęci do premiera i wymusiło na nim podanie się do dymisji.
Theresa May nie będzie tęsknić za Borisem
Osobą, która nie klaskała, była siedząca na swoim zwykłym miejscu kilka rzędów od przedniej ławki Theresa May. Była premier wstała, jak inni ze swojego miejsca na znak szacunku, ale nie brała udziału w owacjach. Wyglądała nawet na zdziwioną tak entuzjastyczną reakcją ze strony torysów.
Na nagraniu wideo możemy zobaczyć moment, w którym była premier odmawia klaskania dla Borisa Johnsona. Gest ten nie umknął uwadze na Twitterze, a Joe Hankey napisał: „[Wszyscy klaskali] oprócz Theresy May – założone ręce, bez oklasków, twarz wściekła”.
Inny użytkownik Twittera zwrócił jednak uwagę, że niektórzy klaszczący konserwatyści zmusili przecież Johnsona do odejścia zaledwie dwa tygodnie temu. Dan Merrett napisał: „Ale ona ma rację, wiele z tych klaszczących to ci, którzy dźgali go w plecy, aby się go pozbyć, przynajmniej nie była hipokrytką”.
Przypomnijmy, że Theresa May i Boris Johnson mają za sobą burzliwą historię, a obecny premier ostro krytykował ją (nie szczędząc nawet pozbawionych szacunku gestów) za sposób prowadzenia przez nią negocjacji brexitowych. Niestety sam Boris Johnson wprawdzie podpisał umowę ws. Brexitu, jednak postanowił już złamać jej warunki, co będzie także złamaniem prawa międzynarodowego (kwestia protokołu północnoirlandzkiego).
Odkąd Boris Johnson został następcą Theresy May, była ona jego zagorzałą krytyczką, co doprowadziło do paru napiętych momentów w Izbie Gmin. Jeszcze w styczniu Theresa May dała jasno do zrozumienia, że nie aprobuje Partygate, i wytknęła swojemu następcy: „społeczeństwo miało prawo oczekiwać, że ich premier przeczyta zasady, zrozumie ich znaczenie i da przykład przestrzegając tych zasad. Zatem mój szanowny kolega nie przeczytał zasad, nie rozumiał, co one oznaczają, ani inni wokół niego, albo nie sądził, że zasady te mają zastosowanie do Nr 10”.

