Dekadę temu obecność w sieci była dodatkiem do codzienności, a dziś jest jej naturalnym przedłużeniem. Dla młodych użytkowników to środowisko równie ważne – albo i ważniejsze – jak szkoła czy podwórko. Nic więc dziwnego, że dyskusja o wprowadzeniu minimalnego wieku dla użytkowników mediów społecznościowych rozpala emocje w całej Europie.
Z jednej strony pojawiają się alarmujące dane o zdrowiu psychicznym i uzależnieniach, z drugiej – pytania o prywatność, anonimowość i zakres kontroli nad użytkownikami. To już nie jest tyle co spór o aplikacje, lecz o model funkcjonowania w społeczeństwie cyfrowym.
Część młodych internautów uzależniła się od social mediów
Jak podaje Freie Presse, ponad 25 proc. osób między 10. a 17. rokiem życia wykazuje ryzykowne lub patologiczne korzystanie z mediów społecznościowych. Jeszcze w 2019 roku problematyczne używanie social mediów dotyczyło „tylko” niewiele ponad 11 proc. młodych ludzi. Ponadto blisko 5 proc. spełnia kryteria uzależnienia. To niedużo, dopóki nie zdamy sobie sprawy, że pod koniec 2024 roku – według Federalnego Urzędu Statystycznego – aż 8,3 miliona mieszkańców Niemiec miało od 15 do 24 lat.
Za statystykami stoją konsekwencje w postaci większego poziomu stresu, obniżonego nastroju oraz presji wizerunkowej połączonej z nieustannym porównywaniem się. Algorytmy wzmacniają najbardziej angażujące treści, a więc te budzące emocje – często skrajne. Młody internauta trafia do świata idealnych sylwetek, spektakularnych wakacji i radykalnych opinii szybciej, niż zdąży wykształcić mechanizmy obronne. W związku z tym social media bywają postrzegane jako zagrożenie.
CDU chce ograniczenia social mediów dla osób poniżej 16 lat
Intensywna debata o bezpieczeństwie nieletnich w internecie trwa m.in. w Niemczech. CDU roboczo rozpatruje wprowadzenie ustawowej reglamentacji korzystania z otwartych mediów społecznościowych przez osoby poniżej 16. roku życia bez zgody rodziców oraz obowiązkową weryfikację wieku.
Partia, odwołując się przy tym do rozwiązań z Australii i Francji, postuluje również większą odpowiedzialność platform. Powinny się na nią składać: przejrzystość algorytmów, obowiązek używania prawdziwych nazwisk i wprowadzenie opłaty cyfrowej dla największych firm technologicznych.
Pomysł spotyka się ze sprzeciwem SPD, która uważa generalny zakaz bądź alternatywnie duże obostrzenia za trudne do wyegzekwowania i związane z możliwym wykluczeniem młodych z życia społecznego online. W zamian partia zaproponowała silniejszy nadzór nad platformami.

Pomysł ograniczenia dostępu do platform dla osób poniżej 16. roku życia oznaczałby konieczność potwierdzania tożsamości – dokumentem, biometrią lub inną formą cyfrowego identyfikatora. Ale czy ochrona najmłodszych musi nierozerwalnie oznaczać koniec anonimowości dla wszystkich?
Kontrola wieku bez ingerencji w dane prawie niemożliwa
Wiarygodna kontrola wieku bez ingerencji w dane osobowe jest dziś technologicznie niemal niemożliwa. Każdy skuteczny system wymaga przetwarzania informacji wrażliwych, a to rodzi kolejne wątpliwości. Gdzie będą przechowywane informacje, kto uzyska do nich dostęp i jak długo pozostaną w obiegu? W czasach globalizacji oznacza to często serwery poza Europą i jurysdykcje, nad którymi użytkownik nie ma żadnej kontroli.
Czy chcemy regulować dostęp do technologii, czy raczej nauczyć się z nią żyć? Ograniczenia mogą zmniejszyć ekspozycję na szkodliwe treści, ale nie rozwiązują strukturalnych mechanizmów działania platform. Do tych należą algorytmiczne promowanie skrajności czy komercyjne targetowanie.
Europa obserwuje dziś eksperymenty legislacyjne w różnych krajach, ale niezależnie od przyjętego modelu pewne jest, że mówimy o redefinicji relacji między tożsamością a internetem. Jeśli dostęp do sieci zacznie wymagać potwierdzania wieku i danych, anonimowość przestanie być standardem, a stanie się przywilejem.

