Kolej przyszłości coraz częściej pojawia się w publicznych debatach jako symbol odwagi w myśleniu o transporcie. Jedną z najbardziej futurystycznych idei ostatnich lat jest koncepcja superszybkiej kolei, która miałaby połączyć Irlandię z Wielką Brytanią. Na razie to wyłącznie wizja Śmiała, nowoczesna i prowokująca pytania. Czy taka kolej przyszłości ma sens. Czy to raczej architektoniczne marzenie oderwane od realiów?
Założenia są imponujące: pociągi pędzące z ogromnymi prędkościami. Wyniesione estakady, nowoczesne stacje i podróże liczone w minutach, a nie godzinach. Kolej przyszłości w tym wydaniu miałaby połączyć m.in. Dublin i Belfast z kluczowymi miastami w UK. Pętla biegłaby przez Edynburg, Menchester, Glasgow, Leeds czy Liverpool. Brzmi jak rewolucja, ale też jak ogromne wyzwanie technologiczne, finansowe i polityczne.
Jak dziś wygląda komunikacja między Irlandią a UK?
Obecnie podstawą podróży między Irlandią a Wielką Brytanią są połączenia lotnicze oraz promy. Samolotem można dostać się z Dublina do Londynu czy Manchesteru w około godzinę, co dla wielu osób jest najszybszą i najwygodniejszą opcją. Trzeba jednak do czasu podróży wliczyć odprawy na lotniskach. Promy z kolei wybierają ci, którzy podróżują z samochodem lub preferują spokojniejszy rytm przemieszczania się.
Warto jednak zauważyć ciekawy trend: wiele osób lecących do Wielkiej Brytanii wybiera trasę przez Dublin. Stolica Irlandii stała się ważnym węzłem przesiadkowym, szczególnie dla podróżnych z innych części Europy. To pokazuje, że ruch między Irlandią a UK jest intensywny i wciąż rośnie.
Kolej przyszłości jako alternatywa dla samolotu?
I tu pojawia się kluczowe pytanie: czy kolej przyszłości mogłaby realnie konkurować z lotnictwem? Zwolennicy idei twierdzą, że tak. Argumentują, że pociągi są bardziej ekologiczne, mniej podatne na pogodowe zakłócenia i – przy odpowiedniej skali – mogą przewozić ogromne liczby pasażerów. Dodatkowo podróż koleją od centrum miasta do centrum miasta eliminuje czas stracony na dojazdy na lotniska i odprawy.
Sceptycy odpowiadają jednak chłodno: koszty budowy infrastruktury, zwłaszcza podmorskich tuneli lub mostów, byłyby gigantyczne. Do tego dochodzą kwestie bezpieczeństwa, utrzymania i długiego czasu realizacji inwestycji. Kolej przyszłości w tym wydaniu mogłaby powstać dopiero za kilkanaście, a może kilkadziesiąt lat.
Idea, która zmienia sposób myślenia
Nawet jeśli futurystyczna kolej łącząca Irlandię z UK nigdy nie powstanie, sama idea ma ogromną wartość. Zmusza do myślenia o transporcie w długiej perspektywie, o zrównoważonym rozwoju i o tym, jak będą wyglądały podróże przyszłych pokoleń. Kolej przyszłości staje się tu nie tyle konkretnym projektem, co symbolem ambicji i potrzeby wyjścia poza utarte schematy.
Czy to dobry pomysł?
Na dziś – to wizja. Odważna, inspirująca i zdecydowanie futurystyczna. Czy zasadna? To zależy od tego, jak bardzo Europa będzie gotowa inwestować w długofalowe rozwiązania transportowe. Jedno jest pewne: skoro już dziś tak wielu pasażerów podróżuje między Irlandią a Wielką Brytanią, często przez Dublin, pytanie o kolej przyszłości nie jest wcale tak abstrakcyjne, jak mogłoby się wydawać. A na marginesie warto wyobrazić sobie podróż pociągiem przez może podczas sztormu.

