Fot. Getty
Zgodnie z przewidywaniami, ze stanowiskiem w rządzie pożegnał się wczoraj nie tylko minister edukacji Gavin Williamson, ale też Kanclerz Księstwa Lancaster Michael Gove, minister spraw zagranicznych Dominic Raab, minister sprawiedliwości Robert Buckland i minister ds. mieszkalnictwa, wspólnot i samorządu terytorialnego Robert Jenrick. Eksperci już mówią, że zmiany w gabinecie są dalsze i bardziej znaczące, niż można było przypuszczać.
Boris Johnson dokonał w dniu wczorajszym większych przetasowań w rządzie, niż oczekiwano i poza Gavinem Williamsonem wręczył też dymisję ministrowi ds. mieszkalnictwa, wspólnot i samorządu terytorialnego Robertowi Jenrickowi, a także takim „grubym rybom” jak Michael Gove i Dominic Raab. Ci dwaj ostatni ministrowie nie spełnili pokładanych w nich oczekiwań, o czym zresztą od jakiegoś czasu mówiło się nie tylko w kuluarach, ale także w mediach. Dominica Raaba (powszechnie krytykowanego za przeprowadzenie ewakuacji Brytyjczyków i ich sprzymierzeńców z Afganistanu) zastąpiła na stanowisku ministra spraw zagranicznych Liz Truss (to pierwszy taki przypadek w historii UK), Gavina Williamsona – dotychczasowy minister ds. szczepień Nadhim Zahawi, Roberta Jenricka – zdymisjonowany z funkcji Kanclerza Księstwa Lancaster – Michael Gove. Sam Dominic Raab obejmie jednak funkcję ministra sprawiedliwości w miejsce Roberta Bucklanda i zostanie zastępcą premiera, co w zasadzie można poczytywać jako awans, a nie degradację. Dodatkowo na stanowisko ministra ds. kultury, mediów i sportu powołana została Nadine Dorries.
Dymisje w rządzie UK mają głębszy sens
Jak zaznacza rzecznik premiera, a także politycy znajdujący się blisko premiera, przetasowania w rządzie nie są wyrazem osobistych ambicji Borisa Johnsona, ale jego dążeniem do zrealizowania ambitnego programu odbudowy kraju po pandemii i wyrównywania szans między poszczególnymi regionami UK. – Wiemy, że opinii publicznej zależy na tym, byśmy realizowali jej priorytety, dlatego premier chce upewnić się, że mamy ku temu odpowiedni zespół – zaznaczył rzecznik Borisa Johnsona.
