Pasażerowie musieli czekać aż 30 godzin na lot z Birmingham na Teneryfę, bo TUI musiało znaleźć nową załogę do samolotu. Wśród pokrzywdzonych podróżnych była m.in. para nowożeńców, która straciła w ten sposób dzień z miesiąca miodowego.
Bethan Challoner i jej mąż stracili dzień z wymarzonego miesiąca miodowego na Teneryfie z powodu gigantycznego, bo aż 30-godzinnego, opóźnienia lotu z Birmingham.
- Przeczytaj koniecznie: Pojawi się siódme lotnisko międzynarodowe w Londynie. Ryanair już negocjuje warunki
Lot opóźniony o 30 godzin
Bethan wraz z mężem przybyli na lotnisko w Birmingham około godziny 3 nad ranem, aby nie przejmować się kolejkami i na pewno nie spóźnić się na lot zaplanowany na godzinę 6:15. Gdy zbliżała się godzina odlotu, TUI poinformowało parę oraz innych pasażerów o „niewielkim opóźnieniu”.
Jednak 4 godziny później przyszedł e-mail z informacją, że lot został odwołany. Ostatecznie doszło tak naprawdę do 30-godzinnego opóźnienia. A para na swój miesiąc miodowy wyleciała z UK dopiero po południu następnego dnia, tracąc cały dzień. 28-letnia Bethan powiedziała:
– Brak komunikacji z TUI był straszny. Kiedyś była to jedna z najlepszych linii lotniczych. Zarezerwowaliśmy wczesny lot, więc mieliśmy trochę dodatkowego czasu, bo mieliśmy być w hotelu około południa w piątek. Dotarliśmy na lotnisko o 3 nad ranem. Poszliśmy do naszej bramki około 5.35 rano. Ale o 6.15 nic się nie wydarzyło, więc wiedzieliśmy, że coś musi być nie tak. Kiedy bramka została przejęta przez inny lot, żaden pracownik TUI ani inny personel lotniska nie udzielił informacji ani wyjaśnień. Po raz pierwszy dotarła do nas jakaś informacja o 10 rano, kiedy pracownik Swissport powiedział, że jesteśmy gotowi wsiąść do autokaru. Około połowa z nas wsiadła do lotniskowego autobusu, stała tam przez 20 minut, a potem kazano nam wysiąść, ponieważ samolot nie był wciąż gotowy. W tym momencie wszyscy byli naprawdę sfrustrowani. Nie chodziło o to, że lot był opóźniony, ale głównie o to, że komunikacja do tego momentu była okropna bez żadnych aktualizacji – i nie widzieliśmy też żadnego personelu TUI.
Kobieta dodała także:
– Kiedy wyjeżdżasz tylko na tydzień, odwołany lot i wielokrotne opóźnienia mają znaczący wpływ na twoje wakacje. W przyszłości na pewno będę rezerwować lot w alternatywnych liniach lotniczych. W końcu dotarliśmy na Teneryfę 31 godzin po tym, jak mieliśmy wylądować. Zaoferowano nam vouchery TUI, zwrot kosztów za jedną noc i oczywiście będziemy również domagać się odszkodowania. Niestety, bony TUI nie zwrócą nam w zasadzie dwóch opuszczonych dni wakacji.
Wyjaśnienie linii lotniczych
Rzecznik Tui wyjaśnił, że opóźnienie było spowodowane tym, że firma musiała zapewnić nowego kapitana i załogę na lot:
– W pełni rozumiemy frustrację klientów z powodu podróży z Birmingham na Teneryfę 2 września lotem TOM7548. Z powodu zakłóceń operacyjnych załoga niestety przekroczyła swoje ustalone maksymalne godziny pracy, aby wykonać lot w piątek. Niestety oznaczało to, że musieliśmy opóźnić lot do soboty 3 września. Przez cały czas informowaliśmy klientów na bieżąco, a pasażerowie, których to dotyczy, będą również uprawnieni do odszkodowania w wysokości 225 funtów. Podano również szczegółowe informacje na temat tego, jak ubiegać się o odszkodowanie. Rozumiemy, że opóźnienia w ostatniej chwili i długie opóźnienia są niesamowicie rozczarowujące i chcielibyśmy podziękować klientom za ich cierpliwość i zrozumienie w tym czasie.

