Technologia, bezpieczeństwo i sposób korzystania z elektroniki w powietrzu mają dla linii lotniczych coraz większe znaczenie. Obostrzenia dotyczące powerbanków oraz równoległe inwestycje w superszybki internet pokazują, że przewoźnicy na nowo definiują, czym ma być komfort podróży w XXI wieku.
To zjawisko globalne, poparte konkretnymi liczbami i miliardowymi inwestycjami.
Dwa powerbanki w łatwo dostępnym miejscu
Od 15 stycznia pasażerowie linii należących do Grupy Lufthansa nie mogą ani ładować, ani korzystać z banków energii na pokładzie. Jednocześnie każdy podróżny może przewozić maksymalnie dwa powerbanki. Urządzenia muszą pozostawać łatwo dostępne, na przykład znajdować się pod siedzeniem, w kieszeni fotela lub być noszone przy sobie; nie wolno chować ich do schowków nad głową. Podczas lotu nie wolno używać powerbanków ani podłączać ich do jakichkolwiek urządzeń.
Obowiązuje też twardy limit pojemności: do 100 Wh bez dodatkowych formalności; urządzenia od 100 do 160 Wh wymagają zgody przewoźnika. Mocniejsze instrumenty są zabronione, z wyjątkiem urządzeń medycznych niezbędnych dla zdrowia pasażera.
Co istotne, zakaz obejmuje nie jedną linię, lecz cały holding, czyli zbiór złożony z następujących podmiotów: Lufthansa, Swiss, Austrian Airlines, Brussels Airlines, Eurowings, Discover Airlines, Edelweiss oraz Air Dolomiti.
Każdy dodatkowy powerbank zwiększa ryzyko
Lufthansa nie jest odosobniona. Podobne ograniczenia obowiązują w samolotach Emirates. Popierają je także chociażby Singapore Airlines, China Airlines czy Southwest Airlines. Takie decyzje nie biorą się znikąd.
Ogniwa litowo-jonowe odpowiadają za rosnącą liczbę incydentów naruszeń bezpieczeństwa w lotnictwie, a każdy dodatkowy akumulator na pokładzie zwiększa ryzyko. Przy skali operacyjnej liczonej w tysiącach lotów dziennie nawet pojedynczy procent zagrożenia oznacza realne konsekwencje. Linie lotnicze wolą więc zapobiegać niż leczyć. Nie chcą powtórki z pożaru samolotu Air Busan na lotnisku w Korei Południowej.
Superszybki internet w setkach samolotów
Równolegle przewoźnicy inwestują w technologie mające zrekompensować pasażerom nowe ograniczenia. Lufthansa zapowiedziała, że w drugiej połowie 2026 roku zacznie być widać zmiany w wyposażeniu samolotów w internet ze Starlinka. Modernizacja floty powinna zakończyć się w 2029 roku.

Analogicznie postępuje British Airways (International Airlines Group). Cała transformacja wyceniana jest na 7 miliardów funtów.
Dotychczas British Airways udostępniały internet za pośrednictwem systemu .air o ograniczonych możliwościach. Członkowie programu lojalnościowego mogli korzystać z bezpłatnych wiadomości tekstowych. Pełne pakiety danych kosztowały od 4,99 do 21,99 funtów, w zależności od długości lotu.

