Spekulacje brytyjskiej prasy dotyczące konfliktu szefa brytyjskiego rządu i ministra finansów nabierają na sile. Głos w tej sprawie zabrał rzecznik Borisa Johnsona, wydając oficjalny komunikat. Czy coś jest na rzeczy? Czy czeka nas rozłam w konserwatywnym rządzie?
Jak donoszą brytyjskie media na Downing Street 10 miało dojść do poważnego spięcia między brytyjskim premierem Borisem Johnsonem a kanclerzem skarbu Rishim Sunakiem. Szef rządu w obecności swoich asystentów miał "wściec się" na członka swojego gabinetu w związku z procedurami znoszenia ograniczeń w podróżach zagranicznych. Premierowi nie podobało się, że list Sunaka w tej sprawie najpierw pojawił się w mediach, a nie na jego biurku. Według prasy na Wyspach nie mamy do czynienia z pojedynczym incydentem, który łatwo pójdzie w niepamięć, tylko kolejną odsłoną konfliktu między dwójką prominentnych polityków partii stojącej na czele państwa. Sam Johnson miał grozić, że "zdegraduje" Sunaka i "ześlę go" do brytyjskiego ministerstwa zdrowia…
Rishi Sunak kontra Boris Johnson
Rewelacje ujawnione przez "The Sunday Times" nie pozostały bez komentarza ze strony władz. Głos w tej sprawie zabrał rzecznik Borisa Johnsona, wydając oficjalny komunikat. Zapewniono w nim, iż premier ma pełne zaufanie do ministra finansów Rishiego Sunaka i nie planuje żadnym zmian w swoim rządzie. Co ciekawe, nie skomentowano potencjalnej degradacji kanclerza…
Warto dodać, że trudno znaleźć dwóch tak mocno różniących się poglądami polityków w obozie rządzącym. Dzieli ich przede wszystkim podejście do zarządzania publicznymi pieniędzmi, Johnson jest bardziej skory do wydawania, do zasypywanai pieniędzmi obecnych problemów, Sunak – do zaciskania pasa, do bardziej zdycyplinowanego podejścia do krajowych finansów. Różni ich podejście do planów neutralności klimatycznej Wielkiej Brytanii, finansowania służby zdrowia i podwyżki stawki NI, części restrykcji związanych z pandemią…
Czy mamy do czynienia z realnym konfliktem?
Dodajmy, że w obliczu ostatnich pogłosek głos bardzo wyraźnie mieli zabrać stronnicy ministra finansów wewnątrz Partii Konserwatywnej. Według "Timesa" ich zdaniem jakiekolwiek działania wobec Sunaka będą oznaczać, że premier "kompletnie stracił panowanie nad sytuacją". Jeśli obecny minister finansów zostanie zdymisjonowany, to Johnson "podpisze na siebie polityczny wyrok śmierci". Kanclerz skarbu może liczyć na mocne poparcie zarówno w rządzie, jak i u samych torysów, ale czy ono wystarczy w obliczu potencjalnego konfliktu z premierem i szefem Partii Konserwatywnej?
Trudno odmówić racji takim argumentom – Rishi Sunak jest obecnie najpopularniejszym członkiem gabinetu Borisa Johnsona, czołową postacią Partii Konserwatywnej i murowanym kandydatem na potencjalnego następcę Johnsona, zarówno w strukturach samej partii, jak i ewentualnie w rządzie. Co ciekawe, premier Johnson odwołując ze stanowiska poprzedniego kanclerza, Sajida Javida, chciał na tym stanowisko polityka mniej doświadczonego, który nie będzie stawiał oporu w realizacji jego planów.
Rzeczywistość bardzo szybko, w zaledwie półtora roku, zweryfikowała te plany…
