Ten, który podżegał do nienawiści, teraz sam stał się jej ofiarą. Lider partii UKIP skarży się, że nie może wyjść z domu bez ochrony po referendum w sprawie Brexitu, a także po wygranych przez Donalda Trumpa wyborach w USA.
Po referendum w sprawie Brexitu nie tylko Polacy czują się mało bezpiecznie w Wielkiej Brytanii. Także Nigel Farage, który może sobie przypisać większość zasług w stworzeniu nieprzyjaznej atmosfery na Wyspach, obawia się o swoje bezpieczeństwo. 52-letniemu liderowi UKIP grożono śmiercią, a podczas niedawnego wieczornego wyjścia zaatakowano go rozbitą butelką.

Nigel Farage nawołuje do „rewolucji totalnej” w Wielkiej Brytanii
Farage jest tak przerażony, że odmówił pomocy w kampanii prezydenckiej Marine Le Pen. „Nie mam żadnego życia – nie mogę nic zrobić, nigdzie pójść. Na pewno nie mogę nigdzie wyjść wieczorem w Londynie bez ochrony – nie mogę nawet o tym pomyśleć. Nie mogę przejść się zwyczajnie bez niej ulicą” – skarżył się Farage.
Ojciec czwórki dzieci po referendum w sprawie Brexitu podał się do dymisji, jak wyjaśnił teraz, m.in. z obawy o własne życie. Jednak po wygranej Donalda Trumpa, któremu z takim zaangażowaniem medialnie sekundował, sytuacja stała się dla niego jeszcze gorsza.
