Metro stanęło, tysiące pasażerów utknęły w korkach. Strajk metra sparaliżował Londyn. Stolica UK mierzy się dziś z jednym z największych komunikacyjnych chaosów ostatnich miesięcy. W nocy rozpoczął się 24-godzinny strajk maszynistów metra zrzeszonych w związku RMT.
Protest natychmiast zatrzymał znaczną część transportu publicznego w brytyjskiej stolicy. Zamknięte linie, przepełnione autobusy, gigantyczne kolejki do taksówek i tłumy na stacjach kolejowych. Tak wygląda wtorek w centrum miasta.

Największe problemy pojawiły się na najważniejszych trasach prowadzących przez centrum Londynu oraz w połączeniach z lotniskiem Heathrow. Pasażerowie alarmują, że dojazdy do pracy wydłużyły się nawet o dwie godziny. Natomiast wiele osób całkowicie zrezygnowało dziś z podróży do centrum.
Strajk metra sparaliżował Londyn. Lista zamkniętych linii i utrudnień
Linie całkowicie zamknięte (brak kursów)
Circle Line
- brak jakiegokolwiek ruchu pociągów przez cały dzień
Piccadilly Line
- całkowicie zawieszona
- brak połączeń na całej trasie, w tym brak dojazdu na Heathrow
Linie z częściowym zawieszeniem (zamknięte odcinki)
Metropolitan Line
- brak kursów między Baker Street a Aldgate
- reszta linii działa nieregularnie
Central Line
- brak ruchu między White City a Liverpool Street
- pozostałe odcinki działają ograniczenie i z opóźnieniami
Linie z utrudnieniami (ruch ograniczony)
Northern Line
- kursy utrzymane, ale rzadsze niż zwykle
- możliwe duże opóźnienia i przepełnienie
Victoria Line
- działa, ale z drobnymi opóźnieniami
Bakerloo Line
- ograniczona częstotliwość kursów
District Line
- nieregularne kursowanie i opóźnienia
Hammersmith & City Line
- zmniejszona liczba pociągów
Jubilee Line
- działa najlepiej spośród linii metra
- jednak obciążona większym ruchem niż normalnie
Waterloo & City Line
- ograniczone działanie (głównie godziny szczytu)
Transport for London ostrzega, że sytuacja będzie zmieniała się dynamicznie przez cały dzień. Dlatego pasażerowie powinni przygotować się na dalsze opóźnienia.
Które linie zostały zamknięte?
Najpoważniejsza sytuacja panuje na liniach Circle i Piccadilly. Szczególnie dotkliwe okazało się zamknięcie Piccadilly Line, ponieważ to właśnie nią codziennie tysiące osób dojeżdżają na lotnisko Heathrow.
Poważne ograniczenia występują także na Metropolitan Line, gdzie metro kursuje jedynie częściowo, oraz na Central Line, która została skrócona do wybranych odcinków. Na pozostałych liniach pociągi pojawiają się znacznie rzadziej niż zwykle. Dodatkowo część połączeń kończy kursowanie wcześniej.
Co dziś jeździ normalnie?
Mimo chaosu część londyńskiej komunikacji funkcjonuje stosunkowo stabilnie. Największym ratunkiem dla pasażerów okazała się Elizabeth Line. Ta,po porannych problemach technicznych, wróciła do regularnego kursowania i przejęła ogromną część ruchu z metra.
Działają także London Overground, DLR oraz tramwaje. Problem polega jednak na tym, że tysiące pasażerów próbują korzystać z tych samych alternatywnych tras. To prowadzi do ogromnego tłoku.
Autobusy kursują, ale stoją w gigantycznych korkach. W wielu miejscach kolejki do przystanków ciągną się przez kilkadziesiąt metrów. Natomiast pasażerowie skarżą się, że na kolejne pojazdy trzeba czekać bardzo długo.
Liverpool Street i King’s Cross pod ogromną presją
Największe tłumy pojawiły się dziś na stacjach Liverpool Street, King’s Cross, Victoria oraz Euston. To właśnie tam skumulował się ruch pasażerów próbujących ominąć zamknięte odcinki metra.
Na Liverpool Street tłok był tak duży, że część pasażerów miała problem z wejściem na perony Elizabeth Line. Z kolei przed Victoria Station tworzyły się długie kolejki do taksówek i Uberów.
Dodatkowym problemem okazała się pogoda. Londyn od rana zmaga się z deszczem i silnym zachmurzeniem. To utrudnia przemieszczanie się pieszo lub rowerem. W poprzednich strajkach wielu mieszkańców wybierało właśnie takie rozwiązania, jednak tym razem warunki pogodowe skutecznie to ograniczyły.
Londyn pustoszeje
Operatorzy sieci komórkowych odnotowali wyraźny spadek liczby osób w centrum miasta. W finansowym City ruch był rano niższy o około 16 procent niż podczas zwykłego wtorku. Mniej ludzi pojawiło się także w Westminsterze i rejonie West Endu.
Część londyńczyków zdecydowała się pracować z domu. Natomiast inni przełożyli spotkania lub całkowicie odwołali podróże do centrum.
Przedsiębiorcy alarmują już, że kilkudniowy strajk odbija się na restauracjach, sklepach i punktach usługowych, które notują wyraźnie mniejszy ruch klientów.
Strajk metra sparaliżował Londyn. O co walczą maszyniści?
Związek RMT tłumaczy protest obawami dotyczącymi bezpieczeństwa pracy. Chodzi o propozycję wprowadzenia dobrowolnego czterodniowego tygodnia pracy dla maszynistów.
Według związkowców zmiany mogą prowadzić do przeciążenia pracowników i zwiększenia ryzyka błędów. Transport for London odpiera zarzuty i twierdzi, że propozycje miały poprawić elastyczność grafików, a strajk jest niepotrzebny.
Burmistrz Londynu Sadiq Khan zaapelował już do obu stron o powrót do negocjacji i zakończenie konfliktu.
To nie koniec utrudnień
Najgorsza wiadomość dla pasażerów jest jednak taka, że wtorkowy chaos może być jedynie początkiem problemów. Kolejny 24-godzinny strajk zaplanowano już na czwartek.
Jeżeli rozmowy między TfL a związkowcami zakończą się fiaskiem, Londyn może ponownie stanąć w obliczu poważnego komunikacyjnego paraliżu.
