Śmierć 18-letniego Henry’ego Nowaka w Southampton ma dziś dwa równoległe wątki: proces karny zabójcy oraz niezależne postępowanie dotyczące działań policji. Choć sprawca został już skazany, to właśnie zachowanie funkcjonariuszy po przybyciu na miejsce budzi obecnie największe kontrowersje. Czy błąd policjantów kosztował studenta życie? Sprawę bada IOPC.
Błędna ocena sytuacji i zakucie w kajdanki rannej ofiary
Według ustaleń przedstawianych w brytyjskich mediach, Nowak został śmiertelnie ugodzony nożem i doznał bardzo poważnych obrażeń. Mocno krwawił z ran, co było zauważalne w pierwszym kontakcie. Mimo krytycznego stanu policja początkowo potraktowała młodego mężczyznę nie jako ofiarę wymagająca natychmiastowej pomocy medycznej. Zakuli go w kajdanki. Sądzili, że jest sprawcą napaści. Funkcjonariusze oparli się na relacji Digwy. Ten przedstawił fałszywą wersję wydarzeń.

fot. hampshire.police.uk
W efekcie Henry Nowak został zakuty w kajdanki. Mimo że był ciężko ranny i w stanie zagrożenia życia.
Takie zachowanie jest szokujące. Policjanci powinni udzielić mu pomocy, nawet w sytuacji gdyby jednoznacznie Nowak był sprawcą. Priorytetem jest ratowanie życia człowieka. A Nowak był ranny, nie był agresywny i nie miał przy sobie żadnej broni. Rany były widoczne. Krwawił. Nie był zagrożeniem.
Oficjalne ustalenia dotyczące obrażeń
Z doniesień medialnych opartych na materiale sądowo-lekarskim wynika, że Henry Nowak odniósł cztery rany kłute oraz ranę ciętą w okolicy szczęki. Jeden z ciosów przebił klatkę piersiową. Spowodował uszkodzenie płuca oraz dużych naczyń krwionośnych, w tym żyły podobojczykowej. Doprowadziło to do masywnego krwawienia wewnętrznego i niewydolności oddechowej.
W relacjach z procesu podkreśla się, że obrażenia bezpośrednio zagrażały życiu i prowadziły do szybkiej utraty krwi. Eksperci wskazują również, że w badaniach toksykologicznych poziom alkoholu u Nowaka był minimalny. Na poziomie, który nie wykluczałby legalnego prowadzenia pojazdu. Wyniki są w sprzeczności z pierwotną narracją sprawcy o rzekomym upojeniu alkoholowym.
Dochodzenie IOPC i analiza działań policji
Niezależny organ nadzoru nad policją, IOPC, prowadzi postępowanie dotyczące działań funkcjonariuszy na miejscu zdarzenia. Analizowane są m.in. decyzje o użyciu kajdanek, sposób oceny sytuacji oraz czas i jakość reakcji medycznej wobec ciężko rannego 18-latka.
Policja Hampshire i Isle of Wight przeprosiła rodzinę ofiary. Przedstawiciele policji przyznali, że ocena sytuacji mogła być błędna. Chociaż podkreślają jednocześnie, że funkcjonariusze działali w warunkach silnej presji i w oparciu o informacje dostępne w pierwszych minutach interwencji.
Debata o pierwszej pomocy i potencjalnych szansach przeżycia
W przestrzeni publicznej — zarówno w mediach, jak i social mediach — pojawiają się liczne komentarze dotyczące tego, jak powinny wyglądać pierwsze działania policji po przybyciu na miejsce.
Część opinii medycznych i komentarzy praktyków ratownictwa podkreśla, że priorytetem powinno być natychmiastowe rozpoznanie stanu zagrożenia życia, wezwanie pogotowia oraz podjęcie podstawowych działań ratujących życie, takich jak zabezpieczenie dróg oddechowych i kontrola widocznego krwawienia. Wskazuje się, że zakuwanie ciężko rannej osoby w kajdanki w takiej sytuacji mogło odsunąć w czasie podstawowe działania medyczne.
Jednocześnie lekarze wypowiadający się ostrożnie na podstawie opisu obrażeń zaznaczają, że uszkodzenie płuca i dużych naczyń krwionośnych wiąże się z bardzo wysoką śmiertelnością nawet przy natychmiastowej i profesjonalnej interwencji szpitalnej. Z tego powodu nie pojawia się jednoznaczna, oficjalna opinia stwierdzająca, że „na pewno dałoby się uratować” Henry’ego Nowaka. Dominuje raczej stanowisko, że szybka reakcja medyczna mogła potencjalnie zwiększyć jego szanse. Choć równocześnie, nie dawała gwarancji przeżycia.
Sprawa nadal otwarta
Postępowanie dotyczące sprawcy zabójstwa zostało zakończone wyrokiem skazującym. Równolegle trwa jednak analiza działań policji. Ta odpowie na pytanie, czy doszło do błędu w ocenie sytuacji. Oraz, czy sposób interwencji mógł wpłynąć na przebieg ostatnich minut życia 18-latka.
Dla rodziny i opinii publicznej pozostaje otwarte pytanie: czy Henry Nowak otrzymał pomoc tak szybko, jak powinien był ją otrzymać w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia.

