W brytyjskich portach nastąpił prawdziwy chaos i utworzyły się ogromne kolejki, jak P&O Ferries, przedsiębiorstwo zarządzające flotą promów pasażersko-samochodowych z siedzibą w Dover, nagle zwolniło 800 pracowników ze skutkiem natychmiastowym, aby ich zastąpić tańszymi pracownikami agencyjnymi.
W rozmowie wideo na Zoomie P&O Ferries przekazało 800 swoim pracownikom w czwartek, że zostają zwolnieni ze skutkiem natychmiastowym. Ci, którzy odmówili opuszczenia statków w ramach protestu, zostali siłą z nich usunięci. Rzecznik spółki zapewnił, że marynarzom zostaną zapewnione odprawy i rekompensata za brak wcześniejszego powiadomienia.
- Przeczytaj też: Od piątku przestaną obowiązywać testy dla przyjezdnych. Co się zmieni w zasadach dotyczących podróży do UK?
Zwolnienia w P&O Ferries
Nawet brytyjski rząd nazwał natychmiastowe zwolnienia 800 pracowników w P&O Ferries działaniem „nie do przyjęcia”. Firma poinformowała, że zawiesiła swoje usługi nawet na 10 dni i w tym czasie „wprowadza nowe załogi”, co z kolei tylko pogłębia chaos w portach.
W taki sposób szef P&O Ferries zwolnił 800 pracowników:
Gigantyczne kolejki w portach
W brytyjskich portach zaczęły gromadzić się ciężarówki, które nie miały dokąd pojechać, a kierowcy są coraz bardziej sfrustrowani. Jeden z kierowców w Calais, który cały wczorajszy dzień czekał na prom do Wielkiej Brytanii, powiedział:
– Najbardziej jestem sfrustrowany tym, że nikogo z P&O nie było tam, aby pomóc i doradzić… Nigdy nie miałem tak beznadziejnej usługi od nikogo. (…) Musiałem wyjechać z portu i przejść cały proces jeszcze raz, nie mówiąc już o płaceniu za kolejny bilet w wyższej cenie. Byłbym wdzięczny, gdyby ktoś przynajmniej powiedział nam, co mamy robić.
Z kolei 53-letni kierowca z hrabstwa North Yorkshire miał jechać do granicy z Ukrainą, aby dostarczyć żywność, artykuły sanitarne, środki medyczne i odzież dla ukraińskich uchodźców, ale po chaosie wywołanym przez kierownictwo P&O Ferries musiał poszukać alternatywnej trasy korzystając z Eurotunelu lub innego promu w Dover.
