Brytyjskie miasta mają swój specyficzny rytm. Wąskie uliczki, ciasne parkingi, place budowy, osiedla, na których każdy centymetr przestrzeni jest na wagę złota. I ta scena, którą zna niemal każdy kierowca – zastawiony wyjazd, samochód blokujący podjazd albo auto stojące tam, gdzie stać nie powinno. Nerwy, klaksony, czasem kłótnia przez uchylone okno. A często po prostu bezradność.
Dla większości z nas to zwykła codzienna frustracja. Dla twórców LinkyMe był to początek ich biznesowego pomysłu.
Za projektem stoją Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii, którzy postanowili rozwiązać problem znany milionom kierowców. Postanowili stworzyć technologię, która może zrewolucjonizować życie Brytyjczyków. Ich celem było stworzenie rozwiązania, które usprawni codzienną komunikację i wyeliminuje sytuacje prowadzące do niepotrzebnych konfliktów oraz straty czasu.
„Pomysł wziął się z życia”
Twórcy LinkyMe nie ukrywają, że inspiracją była zwyczajna codzienność:
– „Pomysł wziął się z życia… dosłownie. Wielokrotnie byłem zastawiony i nie mogłem wyjechać. Raz na placu budowy, raz na wykupionym miejscu parkingowym, raz przy wjeździe do domu. Widziałem też, jak wygląda to wokół placów budowy, przyjeżdżają robotnicy, zastawiają wszystkie wjazdy i parkingi, zostawiają karteczkę z numerem albo nie zostawiają nic. I stoisz, śpieszysz się, a nie możesz ruszyć.” – opowiada założyciel projektu.
Z czasem pojawiła się myśl, że problem jest znacznie większy niż pojedynczy incydent:
– „To samo dzieje się przy meczach, imprezach masowych, przy pracach drogowych, w zatłoczonych miastach. Jedni robią to nieświadomie, inni celowo, ale efekt jest ten sam: brak możliwości kontaktu. Pomyślałem, że to jest problem, który dotyka milionów ludzi każdego dnia w całej Anglii i że musi być na to lepsze rozwiązanie niż kartka z numerem telefonu przyklejona do szyby.” – dodaje.
Tak powstało LinkyMe.

Czym właściwie jest LinkyMe?
W największym skrócie – to inteligentny system kontaktu oparty na kodach QR.
Firma stworzyła kilka wariantów produktu: naklejkę dla kierowców, rozwiązanie dla motocyklistów oraz cyfrowy „dzwonek” dla domów i mieszkań. Mechanizm działania jest prosty.
Właściciel pojazdu lub nieruchomości umieszcza naklejkę z kodem QR. Osoba, która chce się skontaktować, skanuje kod telefonem i automatycznie przechodzi do formularza kontaktowego. I to bez instalowania aplikacji. Bez podawania prywatnego numeru telefonu. I co najważniejsze, bez ujawniania danych osobowych. Wszystko jest zgodne z RODO.
Czy zdarzyło Ci się przegapić dostawę, bo nikogo nie było w domu?
– „LinkyMe to inteligentna naklejka z kodem QR połączona z bezpieczną platformą komunikacyjną, która pozwala każdemu skontaktować się z właścicielem samochodu, domu lub motocykla bez konieczności znania jego numeru telefonu czy adresu e-mail” – tłumaczą twórcy.
System pozwala wysłać wiadomość tekstową, zdjęcie, nagranie głosowe, a nawet dokładną lokalizację GPS. Właściciel otrzymuje powiadomienie natychmiast – przez e-mail lub Telegram.
W praktyce oznacza to, że zamiast nerwowego szukania właściciela auta wystarczy jeden skan telefonu.
Technologia, która rozwiązuje codzienne problemy
Największą siłą LinkyMe nie jest jednak sam QR kod. Kody QR są dziś wszędzie – od restauracji po lotniska. Kluczowe okazało się połączenie prostoty z realną użytecznością.
Przykłady? Bardzo konkretne.
Ktoś zastawił samochód. Kierowca zostawił otwarte okno przed deszczem. Motocykl przewrócił się na parkingu. Kurier chce poinformować, gdzie zostawił paczkę. Najemca mieszkania chce szybko zgłosić awarię.
– „Zastosowań jest naprawdę wiele i codziennie odkrywamy nowe” – mówią założyciele.
Co ciekawe, rozwiązaniem szybko zainteresował się także biznes.
Landlordzi wynajmujący domy i pokoje zaczęli wykorzystywać system do kontaktu z najemcami. Firmy flotowe wdrażają naklejki w samochodach służbowych, dzięki czemu kierowcy nie muszą podawać prywatnych numerów telefonu.
– „Firmy posiadające floty samochodów również już teraz korzystają z naszego rozwiązania. Każdy pojazd ma swoją naklejkę, a menedżer zarządza wszystkim z poziomu jednego dashboardu. Jeśli ktoś zablokuje firmowe auto, zgłosi problem albo będzie potrzebował kontaktu z kierowcą, wiadomość trafia natychmiast do właściwej osoby”.
I właśnie tutaj widać, że LinkyMe ma ambicję stać się czymś o wile więcej niż tylko ciekawostką technologiczną. LinkyMe zaczyna funkcjonować jako system komunikacyjny dla codziennych sytuacji, które dotąd rozwiązywano chaotycznie albo wcale.
Polacy coraz śmielej budują własne marki w Wielkiej Brytanii
Historia LinkyMe dobrze pokazuje też zmianę, jaka zachodzi w polskiej społeczności w Wielkiej Brytanii.
Przez lata Polacy byli na Wyspach kojarzeni głównie z ciężką pracą fizyczną. Budowy, magazyny, transport, gastronomia. I choć ten wysiłek zbudował pozycję tysięcy rodzin, bardzo często pomijano drugą stronę emigracyjnej rzeczywistości – przedsiębiorczość.
Dziś coraz więcej polskich firm w Wielkiej Brytanii nie tylko świadczy usługi, ale tworzy własne technologie, marki i rozwiązania odpowiadające na potrzeby rynku.
Mimo rosnącego zainteresowania projektem, jego twórcy starają się twardo stąpać po ziemi:
– „Czujemy się z tym, co robimy, świetnie i podchodzimy do tego bez zbędnego patosu, po prostu robimy swoje. Cieszymy się, że możemy wnieść jakąś cegiełkę dla społeczeństwa, w którym żyjemy, że pomagamy ludziom unikać konfliktów i komunikować się zamiast się kłócić”.
I dodają: „My mówimy. I nie zamierzamy zwalniać” – powiedział Jakub Król z LinkyMe.
I właśnie w tym jednym zdaniu najlepiej widać sposób myślenia twórców LinkyMe.

Brytyjski rynek zareagował szybciej, niż się spodziewali
W świecie startupów często mówi się, że najlepszym testem dla produktu jest rynek. Nie prezentacja. Nie reklama. Tylko reakcja zwykłych ludzi.
A ta – jak przyznają twórcy LinkyMe – przyszła szybciej, niż zakładali:
– „Szczerze mówiąc, sami jesteśmy w szoku, jak szybko to się sprzedaje i jak nasza technologia zaskoczyła ludzi w Wielkiej Brytanii. To jest dla nas najlepszy sygnał, że idziemy w dobrym kierunku”.
Dziś firma rozwija platformę o kolejne funkcje i myśli o ekspansji na następne rynki europejskie. Cel jest ambitny.
– „Chcemy, żeby LinkyMe stało się standardem. Tak jak dziś każdy samochód ma ubezpieczenie, tak w przyszłości każdy samochód, drzwi wejściowe i motocykl będą miały naklejkę LinkyMe”.
Brzmi odważnie. Ale wiele technologii, które dziś wydają się oczywiste, zaczynało się od bardzo prostego pytania:
„Dlaczego właściwie nadal robimy to w tak niewygodny sposób?”
