Dla milionów najemców finansowym potworem stał się czynsz. Raport przygotowany przez New Economics Foundation (NEF) nie pozostawia złudzeń. Rynek wynajmu w Anglii przypomina rozpędzony pociąg bez maszynisty. Problem przestał dotyczyć wyłącznie Londynu. W sumie każdy region kraju zmaga się z lawinowymi podwyżkami.
Czynsze w Anglii rosną obecnie od 6 do nawet 9 proc. rocznie we wszystkich regionach Anglii. Najbardziej dramatyczna sytuacja dotyczy osób o najniższych dochodach. Według raportu NEF przeznaczają one już średnio 48,5 proc. swoich zarobków na opłacenie czynszu.
Wynajem stał się dla klasy średniej luksusem
Coraz więcej pracujących w Wielkiej Brytanii ludzi wpada w pułapkę, w której regularna pensja przestaje gwarantować stabilność finansową. Wynajem mieszkania zaczyna przypominać abonament premium za samo prawo do posiadania dachu nad głową.
Najgorzej sytuacja wygląda oczywiście w Londynie, ale raport podkreśla, że problem dawno przestał być wyłącznie stołeczny. Ludzie stają przed wyborem: albo zapłacić horrendalny czynsz, albo przeprowadzić się dalej od pracy i dzień w dzień spędzać godziny w pociągach.
Paliwa do debaty dostarczyły badania przygotowane przez Joseph Rowntree Foundation oraz Autonomy Institute. Wynika z nich, że większość właścicieli mieszkań osiągała w ostatnich latach wyższe zwroty niż w przypadku wielu innych form inwestowania.
- w 2018 roku wyższe zyski deklarowało 74 proc. właścicieli,
- w 2021 roku już 99 proc.,
- w 2024 roku 63 proc.
Partia Pracy obiecała rewolucję
Rządząca Partia Pracy wprowadziła 1 maja długo zapowiadaną ustawę o prawach najemców – Renters’ Rights Act. To największa reforma rynku wynajmu od ponad 40 lat. Zmiany są naprawdę istotne i wielu lokatorów od dawna na nie czekało. Dla lokatorów to ogromna ulga. Dotychczas bowiem część właścicieli mogła z dnia na dzień pozbyć się najemcy bez uzasadnienia. NEF uważa, że nowe przepisy niestety nie rozwiązują najważniejszego problemu: galopujących cen wynajmu.
Autorzy raportu apelują do rządu o wprowadzenie specjalnego „hamulca awaryjnego” dla podwyżek czynszów. Propozycja zakłada, że właściciele mogliby zwiększać czynsze wyłącznie:
- do poziomu inflacji,
- albo maksymalnie o 2 proc. rocznie,
- bądź w zależności od tego, która wartość byłaby niższa.
Podobne rozwiązania funkcjonowały w Anglii do lat 80. XX wieku. Zwolennicy reform przekonują więc, że nie chodzi o żaden eksperyment rodem z ekonomicznego laboratorium, lecz o powrót do sprawdzonych rozwiązań.

NEF proponuje również stworzenie systemu tzw. sprawiedliwych czynszów. W takim modelu wysokość najmu byłaby ustalana na podstawie lokalnych wskaźników ekonomicznych, a nie wyłącznie przez rynek.
Lokalne strefy kryzysowe i burmistrzowie z nowymi uprawnieniami
NEF chce, aby większe kompetencje otrzymały władze metropolitalne. Chodzi o możliwość ogłaszania specjalnych stref kryzysu czynszowego tam, gdzie ceny wymykają się spod kontroli. Oznaczałoby to możliwość uruchamiania pilotażowych programów „sprawiedliwego czynszu” w wybranych regionach. Samorządy mogłyby wtedy ograniczać tempo wzrostu stawek najmu i dostosowywać je do możliwości mieszkańców. Pomysł popiera m.in. zastępca burmistrza Londynu ds. mieszkalnictwa, Tom Copley.
Mimo że presja na wprowadzenie limitów rośnie, rząd pozostaje sceptyczny. Minister ds. mieszkalnictwa Matthew Pennycook stanowczo odrzucił pomysł odgórnej kontroli czynszów. Zdaniem polityka taki wariant „nie jest wiarygodną ani poważną propozycją polityczną”. Rząd obawia się, że zbyt restrykcyjne prawo zniechęci inwestorów i ograniczy podaż mieszkań na wynajem.
Nawet 1200 funtów oszczędności rocznie?
Autorzy raportu przekonują, że wprowadzenie mechanizmu ograniczającego podwyżki pozwoliłoby najemcy zaoszczędzić nawet 1200 funtów rocznie w 6-letniej perspektywie. Bez zdecydowanych działań sytuacja tylko się pogorszy. Więcej osób zostanie wypchniętych z centrów miast, a rynek wynajmu będzie otwarty głównie dla najlepiej zarabiających.
Wielka Brytania od lat próbuje rozwiązać kryzys mieszkaniowy kolejnymi reformami, ale dla zwykłych lokatorów efekty często przypominają remont przeciekającego dachu przy użyciu plastra i taśmy klejącej. Problem nie znika – jedynie na chwilę przestaje kapać na głowę.
