Po wczorajszych zamieszkach w Londynie Met Police aresztowała ponad 100 osób, 15 osób zostało rannych, a premier Boris Johnson potępił starcia z udziałem sympatyków skrajnej prawicy, antyrasistowskich aktywistów i stołeczną policją.
Niestety, wczorajsze protesty i manifestacje pokazały, jak głęboko Wielka Brytania jest podzielona. Na ulicach Londynu dochodziło do regularnych starć między osobami identyfikującymi się ze skrajną prawicą. Choć twierdzili oni, że wyszli na ulice jedynie bronić brytyjskich pomników przed antyrasistowskimi aktywistami, to zbyt często była to jedynie wymówka do atakowania oficerów policji i wszczynania burd. Oprócz tego dochodziło do starć z aktywistami Black Lives Matter.
W kontekście narastającego konfliktu w Wielkiej Brytanii warto zwrócić uwagę na to zdjęcie:
A selfless, rather strapping #BlackLivesMatter king carries an injured, helpless far-right protester to safety, near Waterloo station in London.
: Reuters/Dylan Martinez pic.twitter.com/NwzKUy8cTX
— Nadine White (@Nadine_Writes) June 13, 2020
Fotografia została zrobiona przez Dylana Martineza dla agencji Reutera. Zostało ono zrobione w londyńskim Southbank niedaleko stacji metra Waterloo, gdzie w pewnym momencie przeniosły się starcia, które rozpoczęły się na Trafalgar Square. Widać na nim wyraźnie, jak jeden z aktywistów BLM niesie na plecach jednego z protestantów ze skrajnie prawicowego obozu, który został "mocno pobity", jak utrzymują brytyjskie media.
W zasadzie wszystkie brytyjskie serwisy, od prawa do lewa – "The Daily Mail", "The Evening Standard", "The Insider" czy "Metro" – piszą o tym wydarzeniu w podobnym tonie. Znamiennym jest to, że z pomocą rannemu człowiekowi przyszedł właśnie czarnoskóry aktywista Black Lives Matter, który zapewnie nie zgadza się z poglądami swojego skrajnie prawicowego oponenta. Lecz pomimo tego, wraz z innymi protestującymi wobec brutalności policji oraz samymi oficerami policji przenoszą oni mężczyznę w bezpieczne miejsce, aby tam (prawdopodobnie) udzielić mu pomocy.
CZYTAJ TEŻ: Część angielskich szkół nie była w stanie dostosować się do wytycznych rządu UK




