W brytyjskim parlamencie trwają prace nad ustawą, która znacznie ułatwi rozwodzenie się na Wyspach. Jeśli zostanie przegłosowana, to małżonkowie w Walii i Anglii będą mogli się rozstać bez orzekania o winie któregokolwiek z nich.
Projekt ustawy The Divorce, Dissolution and Separation Bill został już przegłosowany w Izbie Lordów stosunkiem 231 głosów za przy zaledwie 16 głosom przeciw. Dzięki niemu zwaśnieni małżonkowie będą mogli się rozejść bez orzekania o winie. Do tej pory, gdy rozpoczynał się proces rozwodowy jeden z małżonków musiał udowodnić przed sądem, że nastąpił trwały i nieodwracalny rozkład związku małżeńskiego, za którego odpowiedzialna jest druga strona. Przyczyną takiego stanu rzeczy mogłaby być na przykład zdrada.
- CZYTAJ TEŻ: Jak wyglądają kontrole graniczne w czasie kwarantanny w UK? „Nawet nie sprawdzili mi temperatury”
Według nowych regulacji możliwe będzie orzeczenie o rozpadzie małżeństwa bez wskazywania winnych. Konieczne będzie nadal udowodnienie, że związku nie da się uratować. W mocy pozostanie jednak okres przejściowy – wynoszący sześć miesięcy – który musi upłynąć od decyzji o rozejściu się. Przez ten czas małżonkowie mają jeszcze szansę na naprawienie swojej relacji.
Kluczowym wydarzeniem, które sprawiło, że brytyjscy politycy pochylili się nad tym problemem, był wyrok brytyjskiego sądu w sprawie 69-letniej Tini Owens z hrabstwa Worcestershire. Kobieta od lat toczyła w sądzie walkę o uzyskanie rozwodu ze swoim mężem, ale Sąd Najwyższy uznał, że nie ma ku temu odpowiednich podstaw. Nieudane małżeństwa trwa już od 40, a Tini Owens pozostaje nieszczęśliwa…
Za reformą przepisów dotyczących rozwodów w UK opowiadają się zarówno posłowie rządzącego stronnictwa, jak i największa partia opozycyjna. Po pierwszym czytaniu nowa legislacja została poparta zarówno przez Partię Konserwatywną, jak i Partię Pracy. Teraz The Divorce, Dissolution and Separation Bill czeka drugie czytanie w Izbie Gmin.
Nowemu prawu sprzeciwia się prawe skrzydła Partii Konserwatywnej. Sir Desmond Swayne, Sir John Hayes oraz Fiona Bruce w liście do "The Telegraph" wezwali rząd do prób pomagania skłóconym małżeństwom, a nie do umożliwiania im rozchodzenia się.
