Wyspa Sark to jedno z najbardziej niesamowitych, a zarazem tajemniczych miejsc na mapie Europy. Liczy 5,5 km² i ma około 620 mieszkańców. Chociaż mieszkańcy uznają zwierzchnictwo królowej Elżbiety II, to nie są częścią Zjednoczonego Królestwa, mimo to często traktuje się ich jako część państwa brytyjskiego. Swoimi zwyczajami i tradycjami odbiegają nieco od nowoczesnych społeczeństw, a momentami nie stronią nawet od średniowiecznych praktyk. Ta jedyna w swoim rodzaju monarchia dziedziczna znajduje się pod władzą seniora, Wielkiego Suwerennego Pana Sarku. Ten z kolei płaci coroczną daninę królowej Anglii.
Dopiero w XXI wieku zlikwidowano tu system feudalny (ostatni w Europie) i wprowadzono demokrację. Wciąż jednak zachowały się niektóre feudalne przywileje i prawa. Seniorowi płaci się podatek, jako jedyny na wyspie ma prawo posiadać… gołębie i niewykastrowanego psa. Formalnie zachował też „prawo pierwszej nocy”, czyli możliwość pozbawienia dziewictwa świeżo poślubionych żon zależnych mu mężczyzn. Również bardzo długo utrzymywało się prawo męża do wychłostania żony. Do 2003 r. na Sarku nie było czegoś takiego jak rozwodów. Po wyspie nie można poruszać się samochodami – mieszkańcy mają więc do wyboru zaprzęgi konne i rowery. Jedyne pojazdy silnikowe, jakich można używać, to ciągniki. Oddział policji liczy zaledwie dwóch funkcjonariuszy, a więzienie to tylko jedna cela, przez większość czasu pusta. Na wyspie zachował się średniowieczny zwyczaj Clameur de Haro, który pozwala obywatelowi na zwołanie sądu do rozpatrzenia sprawy w sytuacji, gdy uważa on, że jego prawa zostały naruszone.

