Przekonywała urzędników, że każdy krok sprawia jej ból, a funkcjonowanie bez pomocy innych ludzi graniczy z cudem. Pobierała Personal Independence Payment dla osób z niepełnosprawnościami. Tymczasem zamiast życia między łóżkiem a kanapą była zumba, treningi siłowe i biegi uliczne. Historia 49-letniej Helen G. z Shrewsbury źle skończyła się dla głównej bohaterki, za której sportową aktywność przez 3 lata rachunek wystawiano podatnikom.
Brytyjski wymiar sprawiedliwości właśnie zakończył jedną z głośniejszych spraw dotyczących wyłudzania świadczeń PIP, czyli Personal Independence Payment. Kobieta, która przed urzędnikami kreowała się na niezdolną do samodzielnego życia, została skazana na siedem miesięcy więzienia.
Monitoring uchwycił aktywne życie „inwalidki”
Monitoring z siłowni okazał się znacznie bardziej szczery niż deklaracje kobiety składane do Department for Work and Pensions. Helen przez lata przedstawiała urzędnikom obraz swojej niemal całkowitej niesprawności. We wniosku o przyznanie świadczeń tłumaczyła, że cierpi na ciężkie reumatoidalne zapalenie stawów oraz dyskopatię. Twierdziła, że korzysta z kul ortopedycznych i wymaga stałej pomocy, ponieważ nawet jedzenie, picie czy ubieranie się sprawiają jej duży dyskomfort.
Brzmiało dramatycznie i najwyraźniej wystarczająco przekonująco, bo od stycznia 2020 do marca 2023 roku Helen regularnie pobierała zasiłek. Łącznie ponad 25 tys. funtów; początkowo śledczy szacowali skalę wyłudzenia nawet na ponad 42 tys.
Kule w urzędzie i crossfit na siłowni
Sprawa zaczęła się od anonimowego zgłoszenia. Ktoś zauważył, że kobieta, która według dokumentów ledwo chodzi, zaskakująco sprawnie radzi sobie podczas aktywności sportowych. Urzędnicy z DWP postanowili sprawdzić sygnał i bardzo szybko odkryli, że ślad prowadzi prosto do siłowni.
Na nagraniach z monitoringu było widać Helen biorącą udział w intensywnych zajęciach fitness. Beneficjentka ćwiczyła podczas zumby, jeździła na rowerach spinningowych i wykonywała treningi siłowe wymagające przyzwoitej kondycji. W dokumentach opowiadała o postępującej chorobie, a na siłowni rozciągała się, robiła brzuszki i z energią godną instruktorki fitness trenowała body combat. Na dokładkę działała w klubie biegowym i regularnie startowała w biegach na 10 kilometrów.

Śledczy zabezpieczyli fotografie z zawodów, na których kobieta biegnie uśmiechnięta, pewna siebie i bez kul ortopedycznych. Wtedy wizerunek „obłożnie chorej” rozsypał się w drobny mak.
Sąd: „To policzek dla podatników”
Kiedy śledczy skonfrontowali kobietę z materiałem dowodowym, pole manewru praktycznie zniknęło. Helen przyznała, że nie poinformowała urzędu o poprawie swojego stanu zdrowia, choć trudno mówić tutaj wyłącznie o „poprawie”. Chyba należałoby użyć terminu „cudowne uzdrowienie”.
Shrewsbury Crown Court skazał wysportowaną niepełnosprawną Helen na siedem miesięcy bezwzględnego więzienia, a przedstawiciele Crown Prosecution Service podkreślali, że działania kobiety były świadomym oszustwem motywowanym chciwością.
