Strażak, showman, marzyciel – Tomasz Wiśniewski o odwadze, pasji i The Traitors

Tomasz Wiśniewski to człowiek wielu światów: strażak, krupier, uczestnik licznych reality show i przede wszystkim pasjonat życia. Choć od ponad 20 lat mieszka w Wielkiej Brytanii, jego serce nadal bije w rytmie Polski. W rozmowie z opowiada o odwadze, ryzyku, sile autentyczności i tym, jak telewizja pozwala mu realizować marzenia, jednocześnie ucząc pokory i doceniania każdej chwili. Od trudnych początków na emigracji, przez pracę w straży pożarnej, aż po kulisy reality show – to historia człowieka, który nie boi się być sobą i czerpać życia pełnymi garściami.

Strażak, showman, marzyciel – Tomasz Wiśniewski o odwadze, pasji i The Traitors

Joanna Baran: Pochodzisz z Wadowic, ale od ponad 20 lat mieszkasz w Wielkiej Brytanii. Co sprawiło, że zdecydowałeś się wyjechać z Polski?

- Advertisement -

Tomasz Wiśniewski:Wyjechałem do Anglii, kiedy miałem 20 lat. W teorii miał to być wyjazd na trzy miesiące, a zostałem… 21 lat. Od zawsze marzył mi się Londyn i życie w Anglii. Już jako dziecko byłem ciekawy świata, innych kultur, a Wielka Brytania wydawała mi się szczególnie fascynująca. Kiedy więc pojawiła się okazja, nie zastanawiałem się długo — postanowiłem ją wykorzystać i po prostu zaryzykować.

Pamiętam, że w tamtym czasie Anglia była zupełnie innym miejscem niż Polska. Dla mnie miało to ogromne znaczenie, bo jestem gejem i właśnie tam po raz pierwszy poczułem, że mogę być sobą — bez udawania, bez ukrywania się. Mogłem żyć w zgodzie ze sobą i to była jedna z najważniejszych rzeczy, jakie dał mi ten wyjazd.

Jeszcze przed wyjazdem do Anglii co roku jeździłem do Turcji na wakacje, gdzie pracowałem jako animator i występowałem na scenie. To właśnie wtedy narodziła się moja pasja do sceny i wystąpień publicznych. Myślę, że w dużej mierze zawdzięczam to tacie — był profesjonalnym tancerzem, chodził do szkoły z Januszem Józefowiczem, występował też w Opolu w 1989 roku z Moniką Borys. To on nauczył mnie, jak zachowywać się na scenie, jak pracować z mikrofonem i jak budować kontakt z publicznością.

Dlatego wyjazd do Anglii traktowałem trochę jak szansę na nowe życie, ale też jako ogromne ryzyko. Wyjechałem bez znajomości języka i bez pracy, właściwie w nieznane. Dziś, z perspektywy czasu, wiem, że była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. To doświadczenie mnie ukształtowało, dało mi odwagę i otworzyło wiele drzwi, których wcześniej nawet nie widziałem.

 

Joanna Baran: Pamiętasz swoje pierwsze dni w UK? Jak wyglądały te pierwsze miesiące – było bardziej ekscytująco czy raczej ciężko?

Tomasz Wiśniewski:Początki nie były łatwe. Imałem się różnych prac, żeby po prostu się utrzymać. Pracowałem na budowie, mieszkałem z jedenastoma zupełnie przypadkowymi osobami w jednym domu, gdzie była tylko jedna łazienka. Warunki były trudne, a zarobki niewielkie.

Później znalazłem pracę na myjni samochodowej — niewiele się zmieniło, bo nadal zarabiałem tyle, że z trudem starczało na opłacenie rachunków i podstawowe życie. To był naprawdę wymagający czas, pełen zmęczenia i momentów zwątpienia.

Mimo to nie poddałem się. Wiedziałem, po co tu przyjechałem i czego chcę od życia. Krok po kroku szedłem dalej, ucząc się, zdobywając doświadczenie i próbując różnych rzeczy. Dziś, z perspektywy czasu, widzę, jak bardzo ten okres mnie zahartował i jak dużo mnie nauczył. I chyba właśnie dzięki temu jestem teraz w miejscu, w którym jestem.

Joanna Baran: Wielu Polaków mówi, że emigracja zmienia człowieka. Jak Wielka Brytania zmieniła Ciebie?

Tomasz Wiśniewski:Wyjazd do Anglii nauczył mnie przede wszystkim radzenia sobie w trudnych sytuacjach i dał mi tak zwaną „twardą skórę”. Z drugiej strony to właśnie tam mogłem w końcu być sobą — bez lęku i bez udawania. To był też moment, w którym naprawdę zacząłem wierzyć w siebie i w to, że mogę spełniać swoje marzenia.

Na emigracji poznałem też, czym jest prawdziwa przyjaźń — taka, która nie jest powierzchowna, tylko zostaje z człowiekiem na lata, mimo upływu czasu i zmieniających się okoliczności.

Anglia pokazała mi, że warto wierzyć i konsekwentnie walczyć o swoje. To właśnie tam zaczęły się przede mną otwierać drzwi, o których wcześniej nawet nie myślałem, że istnieją. Po okresie różnych fizycznych, niskopłatnych prac udało mi się zdobyć zatrudnienie w kasynie jako krupier. To była zupełnie nowa rzeczywistość — ciekawa, rozwijająca i dająca inne spojrzenie na ludzi i świat.

Później przez trzy lata pracowałem jako strażnik więzienny. To doświadczenie było dla mnie bardzo ważne, bo właśnie wtedy odkryłem, że chcę pomagać innym — że moja praca może mieć realny wpływ na życie drugiego człowieka. Zrozumiałem, że mam w sobie gotowość i siłę, żeby wspierać innych, nawet w trudnych momentach ich życia.

 

Joanna Baran: Dziś pracujesz jako strażak. Skąd pomysł właśnie na taki zawód?

Tomasz Wiśniewski: Myślę, że odkąd uwierzyłem, że mogę dużo, mogę pomagać innym, praca w straży pożarnej wydawała się naturalnym wyborem, choć to nie jest jeszcze moja praca marzeń.

Joanna Baran: Strażacy często mają do czynienia z bardzo trudnymi sytuacjami. Jak radzisz sobie ze stresem, napięciem, ryzykowaniem własnego życia dla innych?

Tomasz Wiśniewski:  Praca w straży pożarnej dała mi naprawdę wiele. Myślę, że radzę sobie w niej dobrze i czuję, że to jest moje miejsce. To praca, która mnie motywuje i daje poczucie sensu — przede wszystkim dlatego, że mogę realnie pomagać ludziom.

Zobaczyłem na własne oczy, jak kruche i ulotne potrafi być ludzkie życie. Takie doświadczenia zmieniają perspektywę — uczą pokory i sprawiają, że zaczynasz bardziej doceniać to, co masz: rodzinę, przyjaciół, ale też samego siebie i codzienne chwile, które wcześniej mogły wydawać się oczywiste.

Ta praca pozwala mi patrzeć na życie głębiej i bardziej świadomie. Codzienne ryzyko, które podejmujemy dla innych, buduje ogromną odporność psychiczną. Nauczyłem się działać sprawnie pod presją, zachowywać spokój w stresie i podejmować szybkie, konkretne decyzje — często w sytuacjach, gdzie liczą się sekundy.

I co ciekawe, te umiejętności przydają się nie tylko w pracy, ale też w zupełnie innych obszarach życia… nawet w reality show 🙂

Strażak, showman, marzyciel – Tomasz Wiśniewski o odwadze, pasji i The Traitors
Strażak, showman, marzyciel – Tomasz Wiśniewski o odwadze, pasji i The Traitors

Joanna Baran: Bierzesz udział w programie The Traitors. Zdrajcy. Brałeś udział w wielu reality show w Wielkiej Brytanii. Skąd pomysł na udział w programach o takim formacie?

Tomasz Wiśniewski: Wziąłem udział w wielu reality show i dziś mogę powiedzieć, że stało się to moją pasją. Wystąpiłem już w trzynastu programach, a każde z tych doświadczeń było inne i na swój sposób wyjątkowe. Moim największym marzeniem zawodowym jest praca w telewizji. W roli prezentera. Chciałbym mieć własny program. A udział w reality show to dla mnie realny krok w tym kierunku, taka forma budowania siebie w tym świecie. I praktyczna nauka tego, jak wygląda świat telewizji “od kuchni”

Przed kamerą czuję się bardzo naturalnie, jak ryba w wodzie. I tak naprawdę nie chodzi tu o pieniądze, tylko o doświadczenie — a to jest coś, czego nikt mi nie odbierze. Każdy program czegoś mnie nauczył, pozwolił się sprawdzić w nowych sytuacjach i lepiej poznać samego siebie.

W zeszłym roku wziąłem udział w programie realizowanym w dżungli w Malezji. To było naprawdę ekstremalne doświadczenie — odebrano nam wszystkie kosmetyki, telefony, zostaliśmy odcięci od codziennego komfortu. Musiałem odnaleźć się w zupełnie nowych, wymagających warunkach i po prostu sobie poradzić.

To są przygody, których pewnie nigdy nie przeżyłbym na własną rękę. Dzięki programom telewizyjnym mam możliwość doświadczać rzeczy, które wykraczają poza codzienność. I właśnie to sprawia, że każde z tych doświadczeń jest dla mnie tak cenne i niepowtarzalne.

Joanna Baran: Co tak naprawdę dają Ci programy telewizyjne – przygodę, adrenalinę, nowe znajomości, a może coś jeszcze?

Tomasz Wiśniewski: Na pewno to wszystko. Jednak ja ciągle mam nadzieję, że te niezwykłe przygody, które dają mi odporność na stres, doświadczenie w różnych sytuacjach, ja jednak mam nadzieję, że te reality show, choć bardzo ciekawe i ważne, są jednak drogą do realizacji mojego marzenia – czyli pracy w telewizji jako prezenter, dziennikarz.

Joanna Baran: Skąd pomysł na udział w Polskiej edycji programu The Traitors? I czy potrafisz porównać polskie i brytyjskie programy? Jakie widzisz różnice?

Tomasz Wiśniewski: Choć mieszkam w Wielkiej Brytanii od wielu lat, Polska zawsze była i jest moim krajem — jestem z nią bardzo związany emocjonalnie. Dlatego udział w polskiej edycji The Traitors był dla mnie czymś wyjątkowym: z jednej strony nowym doświadczeniem, z drugiej powrotem do korzeni.

Jak w ogóle tu trafiłem? Kiedyś po prostu zobaczyłem ogłoszenie do programu w polskiej telewizji i pomyślałem sobie: „Kocham Polskę, kocham swój kraj — czemu by nie spróbować?”. Wtedy poczułem, że to może być ciekawy sprawdzian, sprawdzenie siebie wśród rodaków po tylu latach poza krajem. Zamknięcie w jednym zamku, z dwudziestoma pięcioma osobami, brzmiało jak prawdziwe wyzwanie. Przyznam szczerze, że w głębi duszy myślałem, że ostatecznie do programu się nie dostanę. Aż pewnego dnia zadzwonili producenci i powiedzieli: „Tomek, chcemy Cię w programie — zapraszamy”. To był moment, który zapamiętam na zawsze.

Udział w tym programie pozwolił mi odkryć Polskę na nowo. Zakochałem się w naszym kraju jeszcze raz i na nowo poczułem więź z tym miejscem, z jego ludźmi, kulturą, zwyczajami. Teraz, kiedy wracam myślami do tamtych chwil, czuję tęsknotę i czasem zastanawiam się, czy w przyszłości nie chciałbym wrócić do Polski na stałe.

W programie czułem się, jakbym był z rodziną — z ludźmi, którzy w jakiś sposób stali się częścią mojego życia, choć dzieliły nas czasem różne doświadczenia i charaktery. To było doświadczenie nie tylko emocjonujące i zabawne, ale też głęboko poruszające, które na długo zostaje w pamięci.

 

Joanna Baran: Co daje Ci telewizja, czy udział w tak wielu reality show coś Ci daje. A może coś odbiera?

Tomasz Wiśniewski: Programy dają mi ogromną dawkę adrenaliny i możliwość pokazania siebie od strony bardziej beztroskiej, spontanicznej. To fascynująca i wartościowa odskocznia od codzienności — od stresu dnia codziennego, obowiązków i napięć, które spotykamy na co dzień.

Moi rodzice odeszli bardzo szybko, chorując na raka, i codziennie przypominam sobie, jak ulotne jest ludzkie życie. Dlatego staram się w pełni korzystać z tego, co mam — czasu, relacji, doświadczeń. Warto go poświęcać na rodzinę, bliskich, na siebie, na spełnianie marzeń i przeżywanie przygód. I właśnie to głównie dają mi programy, w których biorę udział — możliwość czerpania życia pełnymi garściami, doświadczenia czegoś wyjątkowego i celebrowania każdej chwili.

 

Joanna Baran: Jak udaje Ci się łączyć angażujące czasowo reality show z codzienną pracą strażaka?

Tomasz Wiśniewski: Bywa różnie. Nie zawsze mogę dostać urlop. Niemniej na czas reality show. po prostu wykorzystuję urlop – to moje wakacje

Strażak, showman, marzyciel – Tomasz Wiśniewski o odwadze, pasji i The Traitors

Joanna Baran: W programie pokazujesz też swoją barwną osobowość. Na co dzień jesteś bardziej spokojnym strażakiem czy raczej kolorowym showmanem?

Tomasz Wiśniewski: Myślę, że ja w telewizji i ja na co dzień to w gruncie rzeczy ta sama osoba. Staram się być autentyczny i nie potrafię udawać kogoś, kim nie jestem. Jestem energiczny, pozytywnie nastawiony do życia i potrafię docenić szczęście, które mam. I właśnie taki jestem zarówno w codziennym życiu, jak i przed kamerą.

 

Najbliższy odcinek The Traitors – Zdrajcy dzisiaj w TVN o godzinie 19.45

 

Nasza misja

Polish Express to rzetelne źródło informacji dla Polaków za granicą. Publikujemy wyłącznie sprawdzone wiadomości. Dowiedz się, jakie są nasze zasady redakcyjne!

Teksty tygodnia

Niemcy uruchomiły dodatkowe fotoradary. O czym kierowcy powinni wiedzieć?

13 kwietnia w całych Niemczech uruchomiono dodatkowe fotoradary w związku z tzw. „tygodniem prędkości”.

Masz awarię internetu w UK? Sprawdź, czy należy ci się odszkodowanie

W Wielkiej Brytanii wprowadzono zmiany mające lepiej chronić konsumentów w przypadku przerw w dostępie do sieci.

Podwyżka płacy minimalnej będzie miała niewielki wpływ na zatrudnienie

Według Low Pay Commission (LPC) podwyżka płacy minimalnej będzie miała „minimalny” wpływ na zatrudnienie i inflację w Wielkiej Brytanii.

Ruszyła rekrutacja wykwalifikowanych pracowników z zagranicy

Niemieckie Ministerstwo Rozwoju uruchomiło inicjatywę, którą jest rekrutacja wykwalifikowanych pracowników z zagranicy.

Settled status: Jak udowodnić Home Office, ile mieszkasz w Wielkiej Brytanii?

Masz pre-settled status i nie wiesz, czy dostaniesz settled? Sprawdź, jak udowodnić pobyt w UK, kiedy NIN nie wystarcza i jakie dokumenty liczą się dla Home Office.

Przeczytaj także