Od danych z kont bankowych, przez historię sprzedaży na eBayu, po posty w mediach społecznościowych… Obecnie niewiele jest miejsc, których nie monitorują urzędnicy skarbowi. Wszystko to ułatwia im system cyfrowy i ogromne uprawnienia. W ten sposób HMRC gromadzi coraz więcej informacji na temat naszych finansów.
Od 2009 roku – kiedy to HMRC uruchomiło po raz pierwszy swój nowy system komputerowy – urząd gromadzi dane o każdym podatniku. Co więcej – przekaz jest taki, że im więcej fiskus wie o naszych finansach osobistych, tym lepiej będzie funkcjonował system. Tak niestety nie jest. Czego dowodem są liczne błędy, których ofiarą padają zwykli podatnicy.
HMRC wie coraz więcej o podatnikach
Podatnikom obiecano, że nowa technologia zapewni wydajność i dokładność, a zmiany w kodach podatkowych zostaną zautomatyzowane, aby odzwierciedlały należne kwoty. Jednak w ciągu kilku miesięcy w systemie zaczęły pojawiać się błędy, które doprowadziły do tego, że miliony ludzi płaciły zawyżone podatki.
Jak podaje „The Telegraph” – te same problemy, które istniały w systemie HMRC, nadal występują. Co więcej, ciężar korygowania błędów urzędu prawie zawsze spoczywa na podatniku.
Jak powiedział były lider Partii Konserwatywnej, Iain Duncan Smith, departament „przez zdecydowanie zbyt długi czas rządził się swoimi prawami”.
– Ich zaniedbania były ogromne, ich nadużycia w zakresie ingerencji w prywatne sprawy ludzi również są ogromne. A ich zaniedbania sprawiły, że rachunek musi ponieść podatnik – dodał.

Urząd skarbowy nie ustaje w uzyskiwaniu uprawnień do inwigilacji
Kolejne ustawy finansowe uchwalane przez parlament od 2011 roku zwiększyły uprawnienia HMRC do masowego gromadzenia danych finansowych osób fizycznych. Od 2016 roku banki są zobowiązane do raportowania, ile oszczędzający zarobili na odsetkach każdego roku. Pozwala to organom podatkowym na automatyczną korektę kodów podatkowych PAYE lub emerytalnych, aby odzyskać należną kwotę.
Ostatnio zobowiązano platformy internetowe jak eBay, Vinted i Etsy do udostępniania informacji o użytkownikach, którzy zarabiają ponad 1700 funtów rocznie. Natomiast od 6 kwietnia tego roku program Making Tax Digital, nakłada na około 864 000 właścicieli nieruchomości i samozatrudnionych obowiązek raportowania swoich dochodów i wydatków do HMRC cztery razy w roku.
HMRC otrzymuje również dane od zagranicznych organów podatkowych w celu identyfikacji podmiotów objętych dochodzeniami podatkowymi. W ramach wymogu gromadzenia informacji o nazwie Common Reporting Standards. Do końca 2023 roku HMRC otrzymało ponad 10 milionów zagranicznych informacji o aktywach posiadanych przez brytyjskich podatników.
Rutynowe wymogi dotyczące raportowania mają zaostrzyć się w nadchodzących latach. A banki będą zobowiązane do powiadamiania HMRC o odsetkach od oszczędności klientów cztery razy w roku. Jak również o ich numerach ubezpieczenia społecznego od 2028 roku. Ponadto fiskus korzysta już z AI i sam się do tego przyznaje:
„Większe wykorzystanie sztucznej inteligencji pozwoli naszym pracownikom poświęcać mniej czasu na administrację. A więcej na pomoc podatnikom. Jak również lepiej identyfikować oszustwa i unikanie płacenia podatków, aby zwiększyć wpływy na usługi publiczne”.
Za błędy HMRC płacą podatnicy
Podatnicy dotknięci nieprawidłową zmianą kodu podatkowego skarżą się, że HMRC nie przedstawia automatycznie szczegółowego zestawienia wyliczeń odsetek od oszczędności. To z kolei może utrudniać ustalenie, czy organ się myli. Następnie stają przed czasochłonną walką o korektę błędnych wyliczeń. A wielu z nich twierdzi, że spędza godziny na łączach telefonicznych w oczekiwaniu na doradcę.
Należy także wspomnieć, że HMRC automatycznie rozłącza podatników, którzy czekają na połączenie przez 70 minut. Według oficjalnych danych, w latach 2023-2024 urząd skarbowy rozłączył się po 55 922 połączeniach. Ciężko w tym kontekście mówić o uczciwym podejściu do podatnika, który coraz intensywniej jest przez urząd inwigilowany.
