fot. Facebook
Zastraszony student, Danny Santulli został zmuszony do wypicia butelki wódki na „imprezie bractwa”, co okazało się dla niego katastrofalne. Rodzina chłopaka twierdzi, że cztery miesiące po zdarzeniu nadal nie może mówić.
Student University of Missouri znalazł się w śpiączce po tym, jak został zmuszony do wypicia butelki wódki na „imprezie bractwa”. Zgodnie z pozwem cywilnym złożonym w zeszłym tygodniu w Boone County w stanie Missouri 18-letni Danny Santulli miał związane oczy, gdy został zmuszony do opróżnienia przez całą noc butelki wódki Tito.
- Przeczytaj też: Ryanair zawiesza 5 tras PL-UK na sezon wiosna-lato 2022. O jakie połączenia chodzi tym razem?
Skutki wypicia butelki wódki
Danny Santulli doznał zatrzymania akcji serca i został znaleziony nieprzytomny w domu bractwa przez innego członka, który zawiózł go do szpitala. Lekarzom udało się przywrócić akcję serca, a chłopak spędził kilka dni pod respiratorem na oddziale intensywnej terapii, gdzie jego zawartość alkoholu we krwi wynosiła 0,468 proc., czyli ponad pięciokrotnie więcej niż dopuszczalna norma.
Adwokat jego rodziny powiedział, że nastolatek cztery miesiące po zdarzeniu odzyskał przytomność, ale nadal cierpi w wyniku uszkodzenia mózgu – nie może mówić i nie jest świadomy swojego otoczenia. Adwokat opisał to jako „najgorszą krzywdę ze wszystkich w ramach przyjęcia do bractwa”, jakie widział w swojej 30-letniej karierze. W sprawie zdarzenia wszczęto śledztwo, a bractwo Uniwersytetu w Missouri zostało zawieszone.
Absurdalne żądania bractwa
Jak podał adwokat – tak naprawdę Danny Santulli przetrwał ze strony bractwa „miesiąc nadużyć”, które swoją kulminację miały 20 października. W jednym z incydentów chłopak miał wspiąć się do kosza na śmieci z potłuczonym szkłem. Wtedy też mocno skaleczył się w stopę i potrzebował szwów.
– Danny został uwiedziony obietnicami przyjaźni i braterstwa. Po tym, jak złożył deklarację, stał się niewolnikiem. Kazano mu być na zawołanie starszych członków bractwa o każdej porze, co ostatecznie doprowadziło go do porzucenia płatnego akademika i spania w kapitularzu – powiedział adwokat.
Do jego obowiązków należało rzekomo zaopatrywanie starszych chłopców w jedzenie, alkohol i marihuanę, sprzątanie ich sypialni, a także był zmuszany do kupowania dla nich rzeczy za własne pieniądze.
Okazało się także, że Danny nie był jedynym wykorzystywanym przez bractwo nastolatkiem, jednak on zapłacił najwyższą cenę. Parę dni przed tragedią chłopiec zwierzył się siostrze, że jest upokarzany i już nie może wytrzymać nieustannych żądań ze strony członków bractwa.
