Rosyjskie władze wezwały "na dywanik" ambasadora Wielkiej Brytanii w Moskwie. Deborah Bronnert stawiła się w ministerstwie spraw zagranicznych, gdzie zapowiedziano, że Kreml będzie reagować „surowo i zdecydowanie” na sankcje nakładane przez Londyn.
Ambasador Wielkiej Brytanii stawiła się przed obliczem ministra spraw zagranicznych Rosji w konsekwencji nałożenia kolejnych sankcji na rosyjskie media, a przede wszystkim na Ogólnorosyjską Państwową Kompanię Telewizyjną i Radiową, do której należą najważniejsze państwowe stacje radiowe i telewizyjne. "Ambasador została poinformowana o niedopuszczalności takich destrukcyjnych działań, których kontynuacja nieuchronnie doprowadzi do ostatecznego zerwania więzi dwustronnych i zniszczenia stosunków między narodami Rosji i Wielkiej Brytanii" – napisano w oświadczeniu, jak cytujemy za serwisem informacyjnym CNN. Co więcej, działania strony brytyjskiej ma być dowodem na "dwulicowość i cynizm brytyjskich polityków, dla których coś takiego jak wolność media to nic innego jak narzędzie do rozwiązywania problemów rynkowych". Brzmi to cokolwiek kuriozalne ze strony przedstawiciela państwa, w którym medialna cenzura jest na porządku dziennym…
Brytyjska ambasador została zrugana przez rosyjskie władze
Dodajmy, iż Wielka Brytania nałożyła również sankcje na grupę rosyjskich dziennikarzy osadzonych w armii rosyjskiej na Ukrainie, w tym Jewgienija Poddubnego, korespondenta wojennego oraz korespondentów "Komsomolskiej Prawdy" Aleksandra Kotsa oraz Dmitrego Steshina.
Dodajmy, że już wcześnie Ofcom, brytyjski organ regulujący na Wyspach cofną koncesję na dalsze nadawanie kanału RT. "Zbyt długo RT i Sputnik masowo produkowały niebezpieczne bzdury wyglądające jako poważne wiadomości, aby uzasadnić inwazję Putina na Ukrainę" – komentowała strona brytyjska.
O co poszło?
Warto w tym miejscu dodać, iż w ostatnich tygodnia rosyjskie władze zaostrzyły kurs wobec dyplomatów z krajów szeroko pojęto zachodu, nierzadko po prostu ich wydalając z kraju. Przedstawicielka Wielkiej Brytanii była jednym z ostatnich reprezentantów kraju z Europy, który nadal przebywał w Moskwie pomimo tego, iż rząd w Londynie regularnie nakłada kolejne sankcje.
