Właściciel samochodu Range Rover wartego 80 000 funtów ostrzegł innych przed złodziejami, gdy jego auto znaleziono 1 000 mil od miejsca, gdzie zostało skradzione. Brytyjczyk jednak najbardziej narzeka na brak jakichkolwiek działań ze strony brytyjskiej policji.
60-letni mieszkaniec Solihull stracił warte 80 000 funtów auto zaparkowane przed jego domem. Mężczyzna powiedział, że wrócił z żoną z zakupów w Shirley, a następnie otrzymał alarm na swój telefon, w którym poproszono go o sprawdzenie samochodu.
– Wyjrzałem przez okno od frontu i samochód zniknął – powiedział właściciel rocznego Range Rovera.
- Przeczytaj koniecznie: Polscy złodzieje w szalonym pościgu kradzionym BMW umykali policji w Southampton
Skradzione w UK auto znalezione w Polsce
Dzień po kradzieży auta jego właściciel został poinformowany przez kolegę z pracy, że jego rzeczy z samochodu zostały znalezione na poboczu. Przez kolejne dni mężczyzna otrzymywał powiadomienia na telefon z systemu namierzającego samochód.
– To wszystko zgłaszałem policji. Otrzymywałem powiadomienia na telefon i wiedziałem, skąd samochód wysyła sygnał – powiedział właściciel samochodu, który ostatecznie otrzymał sygnał z Polski.
– Powiedziano mi, że [samochód] został znaleziony przez polską policję – dodał mężczyzna, który jest zszokowany brakiem jakichkolwiek działań ze strony brytyjskiej policji.
Brytyjska policja nic nie zrobiła
– Wszystko działało tylko w jednym kierunku. Dawałem informacje policji, ale oni nie odpowiadali i nie powiedzieli mi, co się stało. (…) To samochód za 80 kawałków, gdybym wszedł na pocztę i wziął 80 kawałków, wkrótce zaczęliby mnie szukać – powiedział Brytyjczyk komentując brak interwencji ze strony brytyjskiej policji.
Samochód cały czas znajduje się w Polsce, a brytyjska policja powiedziała, że nie ma żadnych nagrań z kamer przemysłowych, na których zarejestrowany byłby moment kradzieży. Nie ma też świadków zdarzenia.
