Nowego lidera Partii Konserwatywnej i szefa brytyjskiego rządu poznamy za nieco ponad dwa tygodnie. Znaczna część torysów nie została przekonana ani przez Rishiego Sunaka, ani przez Liz Truss. Aż 49% członków partii chciałaby, aby premierem pozostał Boris Johnson.
Pomimo kolejnych afer obciążających jego konto, pomimo jego niskich notowań w brytyjskim społeczeństwie, pomimo dymisji wielu ministrów i członków jego gabinetu, Boris Johnson nadal cieszy się bardzo dużym poparciem w Partii Konserwatywnej. Duża cześć torysów żałuje odsunięcia ustępującego premiera od władzy. Co więcej, nie zostali oni przekonani ani przez Rishiego Sunaka, ani przez Liz Truss w ramach ich trwających kampanii. Jak wynika z sondażu opublikowanego przez YouGov na zlecenie Sky News ciągle na czele wyścigu znajduje się Truss. Jej przewaga nieco zmalała, z 69% (badanie przeprowadzone w okresie 12-17 sierpnia) do 66%, ale wciąż pozostaje wyraźna, bo Sunak może liczyć na poparcie niemal dwa razy mniejsze i sięgające 34% (wcześniej – 31%).
Prawie połowa członków Partii Konserwatywnej chciałaby, aby Johnson pozostał premierem
Co jednak ciekawe, gdyby wyborcy otrzymali możliwość głosowania na Johnsona, to aż 46% z nich wskazało właśnie na ustępującego premiera! Aż 46% udzieliło takiej właśnie odpowiedzi, a poparcie dla "realnych" kandydatów na szefa rządu jest znacznie mniejsze i sięga zaledwie 23% (w przypadku Sunaka) i 24% (w przypadku Truss). 7% z respondentów odpowiedziało "nie wiem".
Dodajmy również, iż większość członków Partii Konserwatywnej (55%) sądzi obecnie, że błędem było zmuszenie Borisa Johnson do rezygnacji ze swojego urzędu w lipcu 2022. Tylko 40% utrzymuje, że w tym względzie podjęto właściwą decyzję.
Wyborcy torysów uważają, że ustępujący premier nie dostał szansy i został źle potraktowany
Jak czytamy na łamach "The Daily Mail", podobne opinie panują wśród wyborców Partii Konserwatywnej. "Inni nie musieli zajmować się tym wszystkim, z czym on musiał się mierzyć" – komentował Richard, hydraulik z Southampton głosujący na torysów. "Najpierw był Brexit, potem Covid, a teraz jest wojna na Ukrainie. Wszyscy ciągle o tym tylko gadają, że powinien zrobić to, powinien zrobić tamto, a ja chciałbym ich zobaczyć, ale w jego butach". "Nigdy nie dowiemy się czy odniósł sukces czy poniósł porażkę, bo nie dostał odpowiedniej szansy" – dodawał inny zwolennik torysów. "Naprawdę lubiłem Borisa i byłem bardzo, bardzo rozczarowany sposobem, w jaki został potraktowany" – uzupełniał trzeci.

