Kolejny dramat nad rzeką Erft w Niemczech. W sobotnie popołudnie służby ratunkowe wezwano do Grevenbroich, gdzie w nurcie rzeki zauważono ciało człowieka. Po zakończonej akcji potwierdzono, że ofiarą jest Polak mieszkający na terenie miasta. To już drugi śmiertelny przypadek w tej okolicy w raptem 2 dni, dlatego sprawa siłą rzeczy wywołała ogromne poruszenie w Nadrenii Północnej-Westfalii.
Makabrycznego odkrycia dokonał kajakarz. Zauważył dryfujące ciało i natychmiast powiadomił policję. Na miejsce skierowano ratowników, straż pożarną oraz lekarza. Po dotarciu służb można było niestety jedynie stwierdzić zgon.
Kilkugodzinna akcja w trudnych warunkach
Do zdarzenia doszło 2 maja około godziny 14.15 w rejonie miejscowości Mühlrath, w pobliżu kanału przeciwpowodziowego. To właśnie tam rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję wydobycia ciała z rzeki. Praca była wyjątkowo trudna z powodu silnego nurtu oraz śliskich, stromych brzegów.
W akcji uczestniczyli strażacy z Grevenbroich, jednostka ochotnicza z Kapellen oraz ratownicy wodni DLRG. Ostatecznie ciało udało się wyciągnąć na brzeg. Operacja zakończyła się około 17.15.
Policja ustaliła tożsamość ofiary. To zwłoki Polaka
Początkowo personalia zmarłego nie były znane. Dopiero w poniedziałek, 4 maja, niemiecka policja poinformowała, że ofiarą jest 59-letni obywatel Polski, który mieszkał w Grevenbroich.

Sprawą zajmuje się wydział kryminalny w Neuss. Na obecnym etapie śledztwa funkcjonariusze przekazali, że nie ma przesłanek wskazujących na udział osób trzecich. Mimo to zaplanowano sekcję w celu jednoznacznego ustalenia przyczyny śmierci. Na razie policja analizuje wszystkie możliwe scenariusze i niezmiennie każda informacja mogąca pomóc w wyjaśnieniu tragedii jest dla nich cenna.
Tajemnicze morderstwo Polaka na niemieckiej wyspie Sylt.
Ciało martwego Polaka zostało wyłowione z rzeki Water of Leith.
Dwa zgony w dwa dni
Tragiczne odnalezienie Polaka odbiło się szerokim echem również dlatego, że zaledwie dwa dni wcześniej w rzece Erft utonęła 16-letnia dziewczyna. Dwie śmierci w tak krótkim czasie sprawiły, że lokalne służby wystosowały pilny apel do mieszkańców.
Strażacy przypominają, że Erft tylko pozornie wygląda spokojnie. W rzeczywistości występują tam silne prądy, szczególnie w rejonach technicznych umocnień i kanałów. Dużym zagrożeniem są oprócz tego śliskie brzegi oraz zanurzone konary mogące uwięzić człowieka pod wodą.
