Zakaz przywożenia tych produktów do UK. Uważnie pakujcie walizki

Wielka Brytania wprowadza zakaz przywożenia produktów mięsnych i serów z Unii Europejskiej, w tym także z Polski. Za jego złamanie grożą kary do 5 tys. funtów.

W obawie przed rozprzestrzenianiem się pryszczycy (FMD) Wielka Brytania wprowadziła zakaz przywożenia produktów odzwierzęcych nawet na własny użytek. Polacy wracający po Świętach Wielkanocnych na Wyspy powinni dokładnie przemyśleć pakowanie walizek. Za próbę wwiezienia zabronionych produktów grozi wysoka grzywna.

- Advertisement -
Za złamanie zakazu grozi kara w wysokości 5 tys. funtów
Za złamanie zakazu grozi kara w wysokości 5 tys. funtów / fot. Getty Images

Zakaz przywożenia do UK mięsa i serów

W Polsce nie odnotowano wprawdzie przypadków pryszczycy, jednak Wielka Brytania apeluje także do Polaków, aby nie przywozili ze sobą na Wyspy mięsa i serów.

Ze względu na rozprzestrzeniającą się epidemię pryszczycy w Europie, która dziesiątkuje zwierzęta, brytyjskie władze zdecydowały się wprowadzić zakaz.

Jeśli przy przekroczeniu brytyjskiej granicy służby znajdą w naszym bagażu wędliny lub sery (nawet w kanapkach), możemy zapłacić do 5 tysięcy funtów kary. Produkty te będą podlegały konfiskacie i zniszczeniu.

Zakaz dotyczy: wieprzowiny, wołowiny, jagnięciny, dziczyzny, baraniny, a także mleka i produktów mlecznych jak masło, sery czy jogurty.

Travellers arriving in Great Britain face import ban on EU meat and dairy

[image or embed]

— The Guardian (@theguardian.com) 12 kwietnia 2025 17:37

Od zakazu natomiast obowiązują pewne wyjątki. Można wwieźć na Wyspy 2 kg mleka w proszku dla niemowląt, produktów spożywczych dla niemowląt. A także specjalną żywność potrzebną ze względów medycznych.

Ponadto ograniczenia nie dotyczą osób podróżujących z Irlandii Północnej, Wyspy Man, Jersey czy Guernsey.

Przez pryszczycę wybijane są zwierzęta

Ostrożność Wielkiej Brytanii jest w pełni uzasadniona. Gdyż w 2001 roku w wyniku epidemii pryszczycy wybito w tym kraju miliony zwierząt. Mimo że potwierdzono tylko 2 tysiące przypadków zachorowań, wybito ponad sześć milionów bydła, świń i owiec.

Obecnie inne kraje europejskie zmagają się z tą chorobą. Na początku stycznia tego roku w Niemczech poinformowano o pojawieniu się – po raz pierwszy od 37 lat – przypadków pryszczycy. Natomiast pod koniec marca stwierdzono, że ogniska choroby znajdują się na Słowacji. A słowackie władze twierdzą, że choroba trafiła do nich z Węgier.

Pryszczyca jest chorobą wirusową, która dotyka bydło, świnie, owce i inne zwierzęta parzystokopytne, takie jak dziki i jelenie.

Przedstawiciele brytyjskiego Ministerstwa Środowiska, Żywności i Spraw Wsi poinformowali, że choroba może „powodować znaczne straty gospodarcze z powodu niedoborów produkcyjnych u dotkniętych nią zwierząt”.

Minister ds. bezpieczeństwa żywnościowego i spraw wiejskich, Daniel Zeichner, powiedział:

– Ten rząd zrobi wszystko, co w jego mocy, aby chronić brytyjskich rolników przed pryszczycą. Dlatego też wzmacniamy ochronę, wprowadzając ograniczenia na osobisty import mięsa i nabiału, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się choroby i chronić bezpieczeństwo żywnościowe Wielkiej Brytanii.

Nasza misja

Polish Express to rzetelne źródło informacji dla Polaków za granicą. Publikujemy wyłącznie sprawdzone wiadomości. Dowiedz się, jakie są nasze zasady redakcyjne!

Teksty tygodnia

Prawa pracownicze w Wielkiej Brytanii – przewodnik

O prawach pracowniczych w Wielkiej Brytanii piszemy nieprzerwanie od...

7 milionów funtów na walkę ze szczurami. Dlaczego Glasgow wciąż przegrywa z gryzoniami?

Miało być czysto, bezpiecznie i skutecznie. Tymczasem mimo przeznaczenia...

3 listy od HMRC, których absolutnie nie wolno zignorować

Żadnej korespondencji z urzędu skarbowego nie wolno lekceważyć, ale trzy typy pism są w tej układance szczególnie ważne.

Rozliczenie z HMRC nawet kilkanaście razy rocznie? Problemy z MTD w praktyce

Nowy system Making Tax Digital wprowadzany przez HM Revenue and Customs miał uprościć podatki. W praktyce dla części samozatrudnionych i wynajmujących może oznaczać administracyjny maraton.

Lekarz będzie chętniej kwalifikował pacjenta do farmakologicznego leczenia otyłości

System ochrony zdrowia zaczyna traktować farmakologiczne leczenie otyłości nie jako modę, lecz jako inwestycję.

Przeczytaj także